NO RISK, NO FUN :P

No to moi drodzy, nim pójdę się myć, dalej o moim dziejszym dniu [11.02.19], a mówi się, że poniedziałki są rzekomo najgorsze, mój wcale do takich nie należał!

Tak więc, jak wczoraj położyłam się w takim dobrym nastroju, choć niedziela była u mnie takim raczej „lazy day”:

  • mimo, że świeciło pięknie słonko, to mi się jakoś nadal nic nie chciało, tylko siedziałam sobie nad swoim blogiem i uzupełniałam go o pewne info, fotki itp.
  • później [ok. chyba 14] zaczęło ogarniać mnie już jednak  takie  zmęczenie, że myślę sobie, no tak, masz za swoje, bo jak jeszcze wczoraj miałaś choć wymówkę w postaci nienajładniejszej pogody, tak dziś już jest ładnie! I po prostu masz za swoje! Ach i w ten właśnie sposób ze sobą „rozmawiałam”, czyli krótko mówiąć nie robiłam nic innego, jak „karciłam” siebie za to, że nie chciałam słuchać właśnie tego, co podpowiadało mi moje serce…, że nie chciało mi się nawet ruszyć tyłka, by wyjść na powietrze… ALE PO PROSTU NIE MIAŁAM NA TO OCHOTY! To wszystko 😉

Później jednak przekonałam sama siebie, że może jednak wyjdę się gdzieś
przejść [choć na troszkę … i złapać świeżego powietrza; przy okazji wyrzuciłam jeszcze śmieci 😋] i zrobiłam sobie w sumie prawie 1,5 – godzinny spacer. Ale to mnie znacznie ożywiło, jednak tak sobie idąc dalej słuchałam nagrania z tej sesji numerologicznej i przy okazji znajdowałam kolejne rozwiązania/ odpowiedzi na pytania, które sobie zadawałam. W gruncie rzeczy cieszyłam się, że jednak posłuchałam siebie [i nie dałam sobie wmówić, że „tak się nie robi”, „bo powinnaś wyjść choć na spacer”, że „przecież KAŻDY NORMALNY CZŁOWIEK TAK ROBI”.] A co jeśli ktoś [JA WŁAŚNIE] nie mam wcale na to ochoty? Mam się zmuszać, by kogoś zadowolić? By sprawić przyjemność „innym”/ „publicznośći”?

Zatem, jak się przeszłam, mimo, iż w domu nic właściwie nie zrobiłam, bo nadal miałam nie uprzątnięte/ nie odkurzone/ nie wyprane rzeczy [itd./itp.] To położyłam się już zadowolona z siebie, że w końcu udało mi się siebie posłuchać, hehe 😛 Choć wiecie, tak szczerze mówiąc, to chyba zawsze taka byłam, że robiłam wszystko po swojemu. Moja kochana babcia mawiała nawet do mnie: „Bo Ty to jesteś zawsze taka uparta i chcesz robić po swojemu!” 😜

Photo by Designecologist on Pexels.com

ok, puszczam to w obieg, a w następny wpis będzie jeszcze o:

  • moim bekowym śnie [serio nie mogłam wprost w to uwierzyć, że coś takiego mi się właśnie przyśniło, że aż zaraz po obudzeniu się musiałam to sobie zanotować w komórce 😋]

Kategorie Bez kategorii

4 myśli w temacie “NO RISK, NO FUN :P

  1. O rany, wiesz, że moja przyjaciółka też jest spod tego znaku? 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close