Liczy się to, że nie stoisz w miejscu

Przyszła dzisiaj [03.04.19] do mnie, jej ładne lico było bardzo zafrapowane i dostrzegłam, że czymś się martwi. Gdy zapytałam, co się stało? Rzekła, że jakimś dziwnym trafem (?) wszystko sprzysięgło się przeciw niej… Ja dalej: dlaczego tak uważasz?

Powiedziała mi, że nie wie jeszcze za bardzo, czy mogłaby mi zaufać, zatem, jak się wyraziła, na razie, zdradzi mi tylko to, co dziś się jej przydarzyło. Powiedziałam, że jak najbardziej to rozumiem i szanuję. Lecz zapewniłam ją także, że gdy już uzna, że jest w stanie i czuje się wystarczająco dobrze, pewnie i bezpiecznie, to wie, gdzie mnie szukać.

Trochę jeszcze sceptycznie, ale uśmiechnęła się i podziękowała (jestem pewna, że zrobiła to bardziej poprzez zwykłą grzeczność i uprzejmość …, ale przecież to nie jest istotne, tak naprawdę ja w ogóle niczego nie oczekiwałam).

Dzisiejszego dnia [w środę] powiedziała mi, że jechała ze swoim w listopadzie 2018r. zakupionym komputerem, bo się jej rozładował i przestał działać. Tłumaczyła, że sprawdzała różne gniazdka z prądem, do których podłączała ładowarkę i mimo, iż inne sprzęty tam podłączone działały, komputer za nic w świecie nie chciał się uruchomić… Ale szybciutko sprawdziła gwarancję i było tam napisane: okres gwarancji na Produkt obejmuje 24 miesiące na urządzenie oraz 12 miesięcy na akcesoria oraz baterie, liczone od daty zakupu. Wcześniej jednak zadzwoniła jeszcze do tego sklepu, by się upewnić… Od początku właściwie była pewna, że to właśnie z tą ładowarką „coś” nie halo, a nie z samym komputerem. Dlatego bardzo się zdziwiła, gdy usłyszała, że prócz tej ładowarki, będzie musiała przyjechać także z komputerem…

Jak później jej młodszy brat wyjaśnił, oni muszą obejrzeć także komputer, bo to przecież również z nim mogło się coś stać. Przyznała mu rację i zapakowała go jednak w plecak [zaświtało jej wtedy w głowie, że całe szczęście to tylko laptop, bo nie wyobrażała sobie, przewieźć „normalnych” gabarytów stacjonarny komputer bez samochodu! 😋]. Wzięła także fakturę [ponieważ przy zakupie poprosiła o nią, by następnie móc pokazać ją fundacji, do której należy]. Ponieważ moja rozmówczyni okazała się być „dziarską i myślącą do przodu babką”, która postanowiła, że jak już jedzie aż tak daleko, to przy okazji zabierze także resztę faktur, które udało jej się zgromadzić. Wtedy bowiem uda jej się zobaczyć , czy dobrze kojarzy tą PRINTSTACJĘ, że ma rzeczywiście tak korzystne ceny za ksero i drukowanie. Zatem zapakowała te wszystkie FV wraz z tym laptopem do plecaka.

Już w sklepie okazało się, że miała rację: komputer był sprawny, to winę ponosiła ładowarka. Tu się troszkę ucieszyła, że z samym laptopem jest wszystko w porządku [ufff, pomyślała, całe szczęście! w końcu zakupiłam go na raty…]. Chłopak obsługujący zmartwił ją jednak odrobinę, gdyż przyjął wprawdzie ładowarkę i powiedział, że odda ją owszem do oceny. Jednak, jak się wyraził, jego zdaniem wygląda ona na delikatnie wygiętą, a uszkodzenia mechaniczne, jak wiadomo nie podlegają gwarancji… Ale, po tym, jak sprawdził, jaki jest koszt nowej ładowarki [40,00PLN] i powiedział, że w takim razie od razu, zamówi nową, najwyżej będzie miała (Pani) dwie … Dokładnie tymi słowami się wyraził nie pytając jej nawet, czy będzie mogła sobie na to pozwolić…

Ok. to na tym na razie zakończę.

Jeszcze może tylko dodam, że jak pojechała do tej PRINTSTACJI to rzeczywiście okazało się, że miała rację! Zarówno ksero, jak i wydrukowanie kosztuje tam tylko 0,20gr. W dodatku jak weszła i się przywitała, to od razu usłyszała od znanego właśnie stamtąd chłopaka: „dawno Ciebie u nas nie było”. Uśmiechnęła się i odpowiedziała: a i owszem, bo teraz muszę przyjeżdżać do Was z drugiego krańca miasta [i tu musiała się chwilkę skupić, czy dobrze zapamiętała imię dziewczyny tam pracującej…już miała mówić „Karolina”, jednak „ugryzła się” w język i ostatecznie starała się przypomnieć sobie, jak próbowała zapamiętać jej imię. Okazało się, że dobrze było jeszcze chwilę pomyśleć w milczeniu, bo BINGO! ma dokładnie tak na imię, jak jej kuzynka OLA. Zatem przypomniała sobie, że widziała kiedyś tą Olę tu w okolicy i powiedziała, że teraz mieszka chyba gdzieś tam bliżej Oli]. Ta jednak stwierdziła, że już od jakiegoś czasu tam nie mieszka…

I tak po krótce mi przedstawiła ten swój dzisiejszy dzień.

Ja jej od razu powiedziałam, jak ją „odczytałam” z tej jej dzisiejszej opowieści.

Że opowiada mi o bardzo zaradnej dziewczynie, potrafiące sobie wspaniale radzić. Zapytałam także, czy ten rozładowany komputer był dla niej problemem? Spojrzała na mnie chyba troszkę z niedowierzaniem… I odparła: a dla Pani by nie był? Pomijam, że kosztowny sprzęt, zakupiony na raty, który w dodatku miał służyć do „pewnej pracy nad sobą…” I nagle takie zdarzenie, które potrafi odebrać tyle dobrych i przyjemnych rzeczy z życia, wiem, jak to brzmi, ale właśnie m. in. w tym celu zakupiłam ten komputer, by jakoś z nim/ „ze sobą” dalej pracować.

Ja na to: Dobrze to rozumiem, ale zauważyć chciałam, że Ty mi się tu nie przejawiłaś jako biedna istotka mająca „2 lewe ręce”, tylko zaczęłaś szybko myśleć, co możesz z tym zrobić, czy da się tą sytuację uratować i nawet już znalazłaś rozwiązanie, jak to zrobisz! Zauważ proszę, że jesteś bardzo zaradną osobą. Nie znam „jeszcze” [będę się kurczowo tego wyrazu trzymała😋] Twojej historii. Ale już muszę przyznać, że praktycznie w zasadzie Cię nie znając, odniosłam raczej tylko pozytywne wrażenie.

Powiem Ci teraz kogo ja dostrzegłam:

Kobietkę umiejącą fantastycznie pracować z TRUDNOŚCIĄ, gdyż PROBLEM (jakim był dla Ciebie niedziałający komputer) PRZEOBRAZIŁAŚ W TRUDNOŚĆ, mało tego, Z KTÓREJ ZNALAZŁAŚ JEDNAK ROZWIĄZANIE!

Jesteś zapobiegliwą i przezorną osobą, która potrafi być przewidująca, czyli „myślisz do przodu”, co tu jeszcze „po drodze” mogę zdziałać (jak już jedziesz tak daleko, nie boisz się podjechać + podejść jeszcze ładny kawałek dalej, by „na jednym ogniu upiec od razu 2 pieczenie” = zatem także poniekąd sprytna 😉

To, że zadzwoniłaś wcześniej do tego sklepu, znaczy, że nie tylko jesteś zaradna, ale też chyba przede wszystkim dobrze zorganizowana. Pomyśl, jak byś się mogła czuć, gdybyś się nie dowiedziała, że powinnaś jechać tam od razu z komputerem?

Byłabyś zapewne zła i rozgoryczona. Obwiniałabyś też z całą pewnością siebie, że o tym nie pomyślałaś…, że jesteś głupia itp.

A tak, pomimo, iż rzeczywiście na to sama nie wpadłaś, pomogłaś sobie tym telefonem tam. Zadzwoniłaś tylko do sklepu i przedstawiłaś sytuację, pracownik oznajmił zaś, że ok, to teraz musisz tylko zabrać kompa z ładowarką do nich.

Cóż jeszcze zauważyłam? Że MIMO WSZYSTKO udaje Ci się odnaleźć jakieś dobre strony tej sytuacji = LAPTOP a nie KOMPUTER STACJONARNY 👍

Poza tym, wiesz o czym pomyślałam, że jeśli mi pozwolisz, to ja będę pisała o Tobie ten blog, wtedy jednak już będziemy musiały się „bliżej poznać” 😉 Jednak ABSOLUTNIE NIE CZUJ SIĘ DO niczego ZOBOWIĄZANA, czy też PRZYMUSZONA!

Nie, moja droga, chcę, aby to był Twój świadomy wybór i nieprzymuszona decyzja.

I tymi słowami pożegnałama ją i powiedziałam, by dała sobie do przemyślenia tyle czasu, ile tylko potrzebuje.

Kategorie Bez kategorii

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close