Nie można osiągnąć spokoju w świecie zewnętrznym, jeśli nie osiągnęło się spokoju w odniesieniu do samego siebie -Dalai Lama-

Czy może już tak otwarcie i ODWAŻNIE powiedzieć o sobie, że osiągnęła taki spokój? Zdecydowanie NIE! Co więcej, nawet wydaje jej się, że dopóki człowiek żyje, dopóty będzie musiał się z czymś „zmagać”. Ale ona jest „pojętną uczennicą” i co chyba ważniejsze „konsekwentną”. Wczoraj np. będąc na tej siłowni, zrobiła już wszystko doskonale tak, jak powinna, czyli i po 10 min. rozgrzewki na orbitreku i 10 min. także na rowerku.

A ponieważ dopiero w domu dostrzegła to (dzięki nagranemu filmikowi!), dlaczego ten trener kazał jej nogę nie stojącą na tej „poduszce” [czy jak to inaczej nazwać 😋] BOSU, dalej odstawiać. Choć szczerze mówiąc „czuła” już wykonując to ćwiczenie tam, że nie robi go chyba poprawnie. Bo odczuwała niejako, że postawa jej ciała jest jakaś „dziwna” 😜. Ale tak się ucieszyła, że ma nagrany ten filmik, gdyż dopiero na nim właśnie to ujrzała, jak powinna się ustawiać, by ćwiczenie zostało wykonane poprawnie.

Ogromną trudnością [odczuła to zwłaszcza wczoraj!] było dla niej postawienie tej jednej [chyba lewej- żeby było „zabawniej” już nawet nie pamięta, która to była...] nogi daleko za to BOSU. Stała tam i się męczyła, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że ktoś całkiem sprawny, może mieć ogromne problemy z wyobrażeniem sobie w ogóle takiej sytuacji. Wie doskonale, jakby to mogło być, choćby dla niej samej, kiedyś trudne do pojęcia… [gdyby oczywiście nie zdawała sobie sprawy z tego, że ta osoba jest po „jakimś” urazie!]

W dodatku, mimo, że dzielnie wykonała tam cały swój trening, to wciąż się gubiła i zapominała już nawet, którą serię teraz na daną nogę zrobiła🤣 [to jest dla niej zawsze takie trudne, gdyż robi to bez przerw: raz jedna strona, następnie zaś zaraz druga, gdyż jedyną „PRZERWĄ dla niej JEST ZAMIANA NOGI” – i to powoduje m.in. u niej taki właśnie „mętlik” w głowie… Choć teraz już sobie myśli, że z każdym dniem będzie tylko lepiej, po prostu teraz musi sobie wyznaczyć, że np. zawsze będzie zaczynała od stawania lewą nogą na BOSU, czy ten „podest”/ to podwyższenie i wtedy może będzie jej łatwiej odliczać. Choć zdaje sobie sprawę, jak to brzmi…, ale cóż ona może na to poradzić, że tak właśnie teraz ma?]

I tak uważa, że zrobiła postępy [a była dopiero 3-ci raz!, gdyż pierwsze 2 miała takie po prostu „wprowadzające spotkania”], choćby tym, iż wczoraj wykonała już wszystko, jak należy [rozgrzewka, właściwy trening + „zakończenie” tych ćwiczeń]. Poza tym przedwczoraj [09.04.19] w swój „wolny dzień” poszła także zakupić większą wodę, gdyż tamtą całą wypiła już w trakcie ćwiczeń.

To są te „małe kroczki”, z których uznała, że będzie się cieszyć, nie ważne jest dla niej, co ktoś inny o tym pomyśli. Ma przecież swoje powiedzenie: NIE ZNASZ MOJEJ HISTORII 😋

Co więcej, gdy na koniec była właśnie na orbitreku, to pomyślała sobie, że teraz może jednak tą „rozgrzewkę po” podzieli na dwa, tj.: 15 min. na orbitreku i 15 min. na bieżni. Ostatecznie jednak zeszła z orbitreka po 20 min., a na bieżni „zrobiła” także kolejne 20 min. 💪 To jest właśnie cała ona, ciągle „walczy” i nigdy się nie poddaje, mimo, że miewa oczywiście chwile zwątpienia, jak chyba każdy! Ale wie, że „Nie nauczysz się pływać, nie wchodząc do wody” Bruce Lee 😉

https://photos.app.goo.gl/rAhqZJbEd3f8UVh39

I będąc na tej bieżni obserwowała siebie i posłuchajcie, do czego doszła:

Kątem oka dostrzegła, że dziewczyna dwie bieżnie dalej już biegnie. Ona sobie jednak szła we własnym w miarę szybkim tempie [5,0], obserwowała ludzi za oknem i tak myślała [swoją drogą wczoraj {i dzisiaj zresztą także!} jest tak zimno, pochmurno i takie niskie temperatury, że generalnie „tej wiosny powróciła do nas zima” … W każdym razie cieszyła się, że założyła jeszcze czapkę i zimową kurtkę] 😜

Ale przejdźmy teraz do tego, o czym myślała i co wydedukowała. Otóż zauważyła, że nawet gdyby tak bardzo zwiększyła „tempo” tej bieżni, by „wymusić” na sobie bieg, to i tak by nie podołała… Wiecie, dlaczego? Bo nie potrafi JESZCZE / NADAL tak płynnie „podskakiwać” w trakcie[w sensie poruszać się do przodu…] Ale tu sobie zaraz z kolei pomyślała, że jak to? Przecież, jak jest normalnie na chodniku, to „jakoś” jeszcze w miarę jej to „wychodzi”…

Photo by RUN 4 FFWPU on Pexels.com

I tu doszła do takiego wniosku, że po prostu, jak „grunt pod nią się nie porusza”, to jest to dla niej znacznie łatwiejsze, bo najwidoczniej mózg nie musi tylu rzeczy na raz kontrolować. Tak, do takich właśnie wniosków doszła. Jak widać biologia pokazuje, że ten wypadek BARDZO ją uwstecznił. Tu zapewne dla niektórych wyda się to dziwne, żeby nie mówić wręcz zabawne i śmieszne, że ona wciąż ma takie problemy i nie umie się teraz/ jeszcze koncentrować na wielu rzeczach na raz.

Wciąż wierzy, że to się jednak da wypracować, podkreśla WYPRACOWAĆ, nie twierdzi, że „samo się zmieni!” Wie, że skoro jest już tu, gdzie jest teraz, to także kolejnych rzeczy będzie potrafiła się nauczyć. Ale wszystko po troszku i małymi kroczkami, właśnie „despacito” 😉

Bo wszystko, co w życiu osiągnęła, zdobyła właśnie własną, niekiedy nie ukrywajmy nawet ciężką pracą i wyrzeczeniami! Choć często wcale tak o tym nie myślała. Ale przecież to, co już jej się udało i czego dokonała, to nie był żaden „dar od losu”! Choć niejednokrotnie wydawało się jej, że ma po prostu szczęście. Co więcej nie raz słyszała, jak ktoś powiedział: „Głupi ma zawsze szczęście” 🤣, więc ona już czasami tak to właśnie kwitowała.

Ale nawet będąc na tej bieżni, czy w ogóle tam na siłowni jakby „czuła”, że jest „obserwowana”. Nie wie ponownie, czy poprawnie to ujęła i dobrze się wyraziła… Wiedziała natomiast, że są osoby/ mężczyźni, którzy jednak na nią spoglądają. Zastanawiała się jednak, czy swoją urodą, czy raczej „dziwną” postawą i „kulawym chodzeniem” przyciąga ich wzrok, hehe, ale nie ważne było już dla niej czym! „Najzabawniejsze” chyba było to, że byli to nawet czasem tacy o wiele starsi, żeby nie mówić „staruszkowie” z wielkimi brzuchami niekiedy, bo i tacy także tam byli 🤣

To wszystko się dla niej w tym momencie nie liczyło, była skupiona na sobie i na „własnej pracy tam”, bo wiedziała, że ma tu SWOJĄ WŁASNĄ MISJĘ do wykonania! POWRÓT DO W MIARĘ DOBREGO ZDROWIA I SPRAWNOŚCI!!! To stało się teraz jej priorytetem. Poza tym codziennie ma wiele spraw do załatwienia, a jeśli dodamy do tego, że ma takie problemy z pamięcią i by w ogóle tu wszystko „ogarnąć” musi się czasem naprawdę „nakombinować” i „nagimnastykować” 😋 Ale wciąż pozostaje dzielna, taki „serio, serio” waleczny z niej typ 😜

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close