Nie możesz mieć lepszego jutra, jeśli cały czas myślisz o wczoraj- Charles F. Kettering

Zatem postanowiła zastosować się do powyższych słów. Jak jeszcze jej wczorajszy dzień [14.04.19] był po prostu do dupy. Nic jej nie wychodziło, tak, jak chciała, by było… W WIELKIM SKRÓCIE:

  • obudziła się ok. 10:00 [ale w sumie uznała, że dziś jest niedziela, to przecież aż tak nie musi się spinać] tym bardziej , że jest tu sama i nie ma raczej żadnych wyznaczonych obowiązków
  • jeszcze w łóżku napisała do znajomej Anity @ [która także prowadzi bloga] z prośbą o wytłumaczenie, jak/ co mogłaby zrobić, by mieć „TRANSLATE” na tych swoich stronach. Nie wyraziła się chyba dostatecznie jasno, bo jednak nie została w ogóle zrozumiana…
  • po tym, jak wstała, zrobiła sobie i zjadła śniadanie [jak zwykle za dużo, nigdy jej cholera nie wychodzi jedzenie mniejszych porcji, a częściej, tylko je właściwie 3 główne posiłki i to raczej zbyt dużej wielkości]
  • po śniadaniu akurat wyprało jej się już pranie, także zebrała je i wywiesiła na balkonie [a propos, nie może teraz przez ten „odbojnik” otwierać tak szeroko tych drzwi balkonowych i musiała najpierw wynieść ZŁOŻONĄ suszarkę, później zaś miskę z praniem]
  • następnie chyba [bo już nawet nie pamięta do końca, jak to było], ale musiała coś zjeść i …
  • dopiero ok. 16! wyszła na dwór, bo tak się męczyła z tą świadomością, że jest przecież piękna słoneczna niedziela, a ona siedzi z tyłkiem w domu. Zatem postanowiła się ruszyć, wzięła także śmieci i dobrze, że je zabrała! Gdyż po ich wyrzuceniu, zaraz zawróciła do domu 🤣 Wróciła i przebrała jednak grubszą kurtkę, wzięła nawet czapkę! Bo okazało się, że ta „odczuwalna” temperatura wcale nie była taka, jak ta podana, gdyż pomyślała: znów nie uwzględniono przecież tego wiatru… brrrr…😒😬😕
  • zatem, gdy już ubrała zimową kurtkę i czapkę, postanowiła, że pójdzie jednak do PEPKO i sprawdzi, czy dostanie tam jakiś klej do butów, bo ten but, który „potraktowała” wczoraj tą taśmą, okazał się odklejać…, oczywiście dostała [i kupiła!] superglue. Mało tego postanowiła, że tego buta sobie od razu tam sklei…. i co? I skleiła sobie, ale …palce! I pobrudziła tym pieprzonym klejem także swoje spodnie, a ubrała takie fajne jasne dżinsy…
  • zaszła szybko do Rossmanna obok i tam wku..ona pyta dziewczyn sprzedających o jakieś chusteczki [lub coś podobnego] do wytarcia poklejonych palców [wspomniała także, iż pani sprzedająca w tym pepko nie chciała jej w ogóle wpuścić do ubikacji, gdyż powiedziała, że ona klientów tam po prostu wpuszczać nie może, a nie chce się narażać na utratę pracy]. No i cóż, smutna [żeby nie powiedzieć inaczej] oddaliła się i przyjęła tą informację do wiadomości… w każdym razie dziewczyny w Rossmannie próbowały uratować sytuację i prócz tych chusteczek [swoją drogą jakieś bardzo delikatne, a to powinny być przecież z alkoholem!, ale ok. sama powiedziała, że takie weźmie, bo były w korzystnej cenie], namówiły ją także na krem do rąk [tu pomyślała sobie, że właściwie ten, który ma już jej się kończy, zatem przyda się nowy], po tym, jak doradziły, że ze skóry ten klej to można usunąć zmywaczem do paznokci…, rzekły, że z materiałem może być gorzej, ale przyznały, że nie bardzo się orientują. W każdym razie, nie byłaby sobą, jakby nie luknęła szybciutko na swoje ulubione orzeszki w czekoladzie, ale tu dojrzała, że cena z kartą jest o wiele niższa, a ona jej cholender wciąż nie posiadała… Zatem tak szybciutko zapytała dziewczynę przy kasie [a że stała tam jako jedyna klientka], czy ta zechciałaby pomóc jej tą kartę założyć. I ów dziewczyna zgodziła się i razem założyły tą kartę dla niej [pomyślała i nawet powiedziała to na głos]: że choć w tym szajsownym dniu, będzie miała jedną dobrą rzecz: ZAŁOŻONĄ KARTĘ ROSSMANN 😜 Gdy dziewczyny chciały jej sprzedać także zmywacz do paznokci, podziękowała, mówiąc, iż zmywacz to ona ma w domu na całe szczęście.
  • Jak już dotarła do domu [2 przystanki tramwajowe, a ponownie szła na piechtę – myśląc sobie, że ok. jest może i gówniany ten dzień, ale choć „potrenuję” swój chód 😋] pierwsze co, to otworzyła kompa i zaczęła szukać, jak usuwa się taki klej z materiałów, bo ze skóry słyszała, iż wystarczy zmywacz do paznokci. Żeby było „zabawniej” okazało się, że ŻADNEGO zmywacza w domu jednak nie posiada… i wkurwiona już na maksa, zalała tylko tą plamę na portkach Amolem 🤣[bo nic innego z „alkoholem” nie posiadała…], wciągnęła inne spodnie na tyłek i „szybkim krokiem” poszła jeszcze do „Kerfa” [Carrefour Market😉] niedaleko siebie. Pamiętała, że jest niedziela handlowa, a już było parę minut po 17, widziała na tamtych sklepach [m.in. Pepko, Rossmann] informację, iż są otwarte dziś do 18. Tu znów myślała sobie: „gdybym tylko ku… potrafiła biegać”. Ale na całe szczęście zdążyła, co więcej, była tam już chyba ok. 17:20/30
  • na sam koniec jeszcze odgrzała sobie rybę w cieście i już cholernie zła na siebie, że zamiast tego mogła przecież ugotować zupę, którą sobie zakupiła…, ale tak jej się nie chciało obierać, myć i kroić do tego jeszcze włoszczyzny, którą także zakupiła… , wybrała rzekomo „mniejsze zło”, bo wszamała tą [smażoną!] rybę w cieście, resztę kaszy i surówkę, która z rana jej została
  • ale musiała coś zrobić, by ten dzień nie był jednak uznany za całkowicie „stracony”! I w tym momencie zabrała się resztkami sił za następujące czynności:

UMYŁA ZLEW I OBOK STOJĄCĄ SUSZARKĘ DO NACZYŃ, PRZETARŁA TROCHĘ SZAFKI Z KURZU I PRZESADZIŁA KWIATKA, PRZYGOTOWAŁA RZECZY NA SIŁKĘ, DOSZŁA DO TEGO, JAK ZROBIĆ TO „TRANSLATE”💪 Ah tak i jeszcze raz ZAKLEIŁA SOBIE TEGO BUTA, odkleiła po prostu tamtą taśmę, ucięła kawałeczek nowej i tym razem już postawiła go na nockę w ten sposób, by to, co „potraktowała” tą taśmą, było dociśnięte [a do środka wsadziła jeszcze mały „obciążnik” 😋]

Poza tym, jak Anita napisała jej, że nie bardzo rozumie, o co jej chodzi i by ta zechciała wytłumaczyć jej jeszcze raz. Dopiero wtedy zaczęła przeglądać staranniej jej bloga https://whoanita.wordpress.com/ i więcej o niej czytać. Już dawno chciała jej właściwie napisać, że pasuje ona poniekąd na buddystkę, a teraz czytając właśnie to wszystko, co ona tam pisze, przekonywała się jeszcze bardziej [a właściwie to potwierdzała swoje przypuszczenia] z jaką mądrą i nietuzinkową kobietą ma do czynienia. 🙆‍♀️ Słuchała sobie nawet wtedy przy tym mantr, które także, [dzięki niej 😘] sobie wygooglowała.[https://www.youtube.com/watch?v=iElseFbi9vU&list=RDiElseFbi9vU&start_radio=1&t=13]

Wtedy naszedł ją taki spokój, jak zaczęła w końcu więcej się o niej dowiadywać. Nie do końca potrafi tego wytłumaczyć, ale jakoś od razu, gdy ona do niej napisała [dotąd nawet nie wie, jak to się dokładnie stało…] „wiedziała/czuła” wówczas, że trafiła na kogoś bardzo wyjątkowego. Czasem w naszym życiu dzieją się bowiem takie rzeczy, których nie potrafimy wytłumaczyć, ale może, jak w tym filmie [znów poleconym przez nią właśnie!] SIŁA SPOKOJU, wcale nie trzeba wszystkiego wyjaśniać i tłumaczyć. Pozostawmy to po prostu sobie tak, jak jest, niech się po prostu dzieje. A ona już właściwie dawno czuła, że coś je jednak „połączyło”. Nie chciała tu zabrzmieć śmiesznie, ale buddyści nazywają to „związkami”, zatem one chyba jednak muszą mieć jakieś właśnie „związki”. 😋

Dziś [15.04.19] z kolei, jak jeszcze początkowo obudziła się w takim podłym nastroju, żeby nie mówić depresyjnym…, zaczęła myśleć i zaglądać na swoją komórkę, w której zawsze zapisuje sobie, co ma do zrobienia… I tak, przypomniała sobie, iż w niedzielę NIKT NIE ODBIERAŁ NA TEJ INFOLINII PACZKOMATÓW, bo tego dnia nikt tam akurat nie pracuje. Zatem, odłożyła to na dzisiaj. I zadzwoniła, tak, jak zamierzała. Dziewczyna, która odebrała, mówi do niej, by jeszcze raz tam się udała dzisiaj [a był to już ostateczny termin, bo otrzymała smsa, że paczka czeka w Paczkomacie tylko do godz. 11:00 nim wróci do oddziału Gdańsk- cokolwiek to znaczy…]

Ów dziewczyna sprawdziła po numerze, iż ona „widzi”, że przesyłka tam jest i czeka. Rzekła do niej, by jeszcze raz poszła tam sprawdzić i najwyżej zadzwoniła do niej ponownie spod paczkomatu, wtedy ona spróbuje otworzyć go jakoś „zdalnie”. Swoją drogą, tu sobie pomyślała, że równie dobrze mogłaby być teraz przecież już w pracy i wcale nie móc tam pójść jeszcze raz! Na całe szczęście, pomyślała sobie, nie jest nigdzie zatrudniona i może iść tam po raz kolejny spróbować. 😉Choć nie kryła, że szła właściwie będąc pewną, iż zadzwoni po raz kolejny spod tego automatu, mówiąc to samo. Ale jakież było jej zdziwienie, gdy OKAZAŁO SIĘ, ŻE JEDNAK SIĘ OTWORZYŁO I SOCZEWKI BYŁY W ŚRODKU!!! 😲🤷‍♂️🙆‍♀️

Nie mogła wprost w to uwierzyć! Tak bardzo poprawiło jej to humor = takie właśnie dni jej pokazują, JAKIE TO SZCZĘŚCIE, ŻE NIC NIE TRWA WIECZNIE I ŻE WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA! I nie przeszkadzało jej nawet to, że „leciała” tam jeszcze przed śniadaniem, hehe 😋 Ale jak już była znów przy tym kerfie, to spojrzała jeszcze raz na swoją komórę [gdzie zapisuje także, co ma kupić], czy czasem jeszcze czegoś nie potrzeba i tak dostrzegła, że miała przecież zakupić masło! Wracała szczęśliwa, [bo z zakupionymi i odebranymi soczewkami!], zrobiła sobie swoje müsli na śniadanie, znów wyszło jego zbyt dużo… w międzyczasie jeszcze zrobiła cotygodniową „kąpiel” swojego storczyka. I z jednej str.uśmiechała się do siebie, ale patrzy, że cholender zapomniała przecież dokupić ziemię, bo jednak nie miała jej aż tyle, by „pokryć” dobrze ten kwiatek, który przesadziła w niedzielę do tej dużej doniczki…

I tym sposobem musiała ubierać się jeszcze raz i drałować do tego kerfa… Ale pomyślała, na całe szczęście jest on niedaleko – będzie miała więcej ruchu, gdyby jednak nie chciało jej się pójść na siłkę 😉 Prócz ziemi, która była za 1,70 zeta [5l, bo mniejszej już nie mieli niestety] zakupiła także odżywkę do tego storczyka za 6,00PLN I już pięknie dosypała do niego tej ziemi, jak również pododawała także pałeczki nawozu, które zakupiła także wcześniej.

Dziś będzie zasypiała już z uśmiechem, mimo, że odpuściła sobie jednak tą siłkę. Pomyślała zaś w ten sposób: A KTO W OGÓLE POWIEDZIAŁ, ŻE ONA COŚ MUSI? ŻE TO JEST JEJ OBOWIĄZEK? Owszem zdaje sobie sprawę, że powinna pracować nad swoją sprawnością fizyczną, ale przecież JEJ PSYCHIKA JEST TAKŻE WAŻNA, o ile nie ważniejsza, po tym urazie, jakiego doznała i tych wszystkich kolejnych „przejściach/ zdarzeniach” [bardzo nie lubi nazywać tego „traumami”, choć niejednokrotnie słyszała, że takie rzeczy, które wydarzyły się w jej życiu, właśnie nimi są…] Wie, że pracować nad sobą i swoją sprawnością powinna, ale do cholery NIC NA SIŁĘ! Już przecież kilka dobrych razy to odczuwała, że najlepiej wychodzi na tym, gdy słucha jednak siebie/ swojego serca/ głosu z „wewnątrz”/ swojej duszy[?], czy jak to jeszcze inaczej nazwać 😋 Dziś czuła się po prostu zmęczona i wcale nie miała ochoty tam akurat iść. Poza tym pomyślała sobie, że przecież w jej przypadku chodzi o takie właśnie holistyczne/ całościowe, a nade wszystko zdrowe podejście do tej „pracy nad sobą”.

Ponieważ jest właśnie taką „zadaniową” osobą, będzie mogła to wszystko, co dziś jej się nie udało, nadrobić przecież jutro! „Każdy nowy dzień jest szansą, by odnaleźć się” – czy jak to leciało ? A ona jest takim właśnie fajnym, pozytywnym „fighterem”.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close