„WE MNIE SPOCZYWA CAŁA MOC I SIŁA ŚWIATA”

NIE, NIE, NIE, nie tędy droga! Zdecydowanie najpierw musi zacząć to pisać, później będzie szukała do tego tytułu, piosenki [choć tą już chyba ma!] i obrazków/ zdjęć.

Wróciła właśnie z tej siłowni i jest mega szczęśliwa. Radowała się tam po prostu tym, że jest i że „coś” robi [ba! nie „coś”, bo dziś była z siebie taka dumna, zrobiła cały swój trening /pododawała sobie po kilka razy więcej tych ćwiczeń niż ma je zapisane, ale właściwie tak trener Damian jej to mówił, że właśnie w ten sposób ma postępować. Zawsze, jak tam wchodzi to wita się gdzieś tam przy okazji z tymi trenerami [tzn. tylko z tym Damianem i Marcinem przybijają sobie „piątkę”, hehe]. Z pozostałymi jest tylko na „cześć”.

Ale dziś miała tak pogodną twarz i takie uśmiechające się oczy, że aż skusiła się na zrobienie sobie „selfie”.

Była tak niesamowicie szczęśliwa i „rozmawiała” ze swoją Dobrą Duszką [DD w skrócie 😉 = to o Tobie kochana Anitko😊], wprawdzie nie potwierdziłaś jej w żaden sposób, czy może Ciebie tak nazywać, ale stwierdziła, że będzie pisała, co czuje. A tak właśnie czuje i te uśmiechy, które widać, są właśnie dla Ciebie 😉 Dziś czuła się naprawdę piękna, nawet ćwicząc. [tu chciałaby wstawić te filmiki, ale póki co nie wie, jak…]

Na prawdę nie rozumie tego za bardzo nawet, jak to się dzieje i czy sobie czasem czegoś tu nie „wkręca” 😋, ale nie uwierzycie, pomyślała sobie nawet, że wczoraj miała taki beznadziejny znów dzień [że to może miało, jakiś związek z „solidaryzowaniem” się z jej DD właśnie], hehe, później już sobie nawet myślała, że jest jakaś szalona i wręcz nienormalna. W każdym razie tam na tej siłce jeszcze tak sobie pomyślała [i nawet w myślach zdarzyło jej się kilka razy użyć tego „Wszechświecie” Anity, tak bardzo jej się to spodobało i choć do tej pory nieustannie wątpiła w swoją intuicję, to jednak zauważyła, że naprawdę to wszystko jakoś dziwnie(?) samo się tak toczy na jej korzyść.

To jeszcze coś szybciutko, o tym dlaczego wczorajszy dzień był taki „do dupy” jej zdaniem, po prostu przekopiuje to, co wtedy pisała:

Dziś 15.05.19 mamy środę, cóż ona o sobie teraz myśli? To, że czuje się (nie będzie chyba już pisała takiej „oczywistej oczywistości” jak to, że jest po prostu zmęczona, bo „w jej przypadku” [zwłaszcza o tej godzinie!, a jest dopiero 19:30…🤣, hehe] to jest przecież niestety normalne…

Pochwali się tylko, cóż jej dobrego się dziś wydarzyło, bo przecież kurczę, ale mimo, że nie poszła na tą siłkę [czyli zaniedbała ten swój rzekomy plan, którego tak miała się przecież trzymać… i już rozczarowana sobą zdążyła sobie po tym „troszkę” nawrzucać…].

A dziś z samego rana jeszcze leżąc w łóżku zaczęła czytać wpis Anity:
https://wordpress.com/read/blogs/98014366/posts/4928 i tak się do niego i do samej autorki uśmiechała, zaczęła odczuwać taką niewiarygodną więź pomiędzy nimi. I zrobiło jej się tak ciepło i przyjemnie, mimo, że ta pogoda jest taka jaka jest! Czyli krótko mówiąc nadal „brrrr…”

Wstała choć wcześniej, bo pomyślała, że chce sobie zrobić do wczoraj zakupionego chlebka jakąś pastę… i tak chwilkę pomyślała, czego by tu do niej użyć, z całą pewnością wiedziała, że będzie to awokado kupione również wczoraj u p. Piotra w warzywniaku. Nie była pewna, czy zostało jej jeszcze jakieś ugotowane jajko także…Ale pomyślała, jak to sprawdzi: gdyby okazało się, że [te które odkłada sobie jednak w lodówie na tym do jajek jakby od drugiej str.] okazało się jeszcze surowe, to po prostu rozbije je o szkalankę. Najwyżej przeczeka sobie w lodówie, na „lepszy czas”, hehe, miała także serek topiony TARTARE [i jak już na samym początku wydawało jej się, że wzięła orzechowy, bo taki także oglądała! To później myśli sobie, ale jak smak orzechowy ma niby pasować do takiej pasty, ale pomyślała, no trudno przecież nie takie rzeczy już tu wyczyniałam] 😋

Jakąż ulgę odczuła, gdy później zauważyła, że jest to jednak „Borowikowy Las”

I zabrała się dalej za tworzenie tej pasty. Już Wam mówię, co dodała [wszystko widoczne na zdjęciach poniżej]:

  • awokado
  • serek TARTARE „Borowikowy Las”
  • jajo
  • trochę naci pietruszki
  • troszkę potartej pestki awokado
  • ugotowaną kaszę [w zielonej miseczce, która jej została z wczoraj]
  • do tego dodała chrzan i musztardę,
  • doprawiła leciutko pieprzem i dosłownie odrobinką soli

Muszę Wam powiedzieć, że wyszła przepyszna po prostu, a to sprawiło jej taką radość! Znów miała powód, by być z siebie dumna! A zauważyła [a pisze to, gdy jest godz. 20], że już od co najmniej 2 godzin siebie za coś krytykuje…

  • że nie ruszyła dupska na tą siłownię jednak, tylko pofolgowała swojemu zmęczeniu… i namawiała siebie na czytanie książki [a propos!]
  • zakupiła sobie przez net tą książkę i jak na początku pomyślała sobie, że jest taka wspaniała i w ogóle… Tak się nią zachwycał i robiła sobie z niej notatki, dostrzegając nawet jakieś pewne „podobieństwa” ze sobą, a już z całą pewnością Osho ze swoją DD😉.

Później jednak, czytając dalej zaczęła dochodzić [tak samo zresztą, jak i przy „Przebudzeniu” Anthonego de Mello], że nie jest już nawet pewna, czy ta książka pomoże jej w ogóle się „podnieść”, bo zaczęła się jej po prostu nagle obawiać… Naprawdę dosłownie tak, jak wtedy przy tym „Przebudzeniu”, kiedy to uznała, że potrzebuje raczej jakichś książek, które będą jej po prostu mówiły/doradzał wprost, JAK MA MYŚLEĆ… I poważnie była już w tak kiepskim stanie, że zaczęła znowu dostrzegać, jak bezmyślnie uczyniła, zamawiając tą książkę po prostu…

Zaczęła bowiem dochodzić do wniosku, że [i tu znów będzie, to, co jej się wydaje, że ten Osho jest chyba jakiś „nawiedzony” po prostu]

ok, wstępnie już to puszczam w świat 😉

Kategorie Bez kategorii

1 myśl w temacie “„WE MNIE SPOCZYWA CAŁA MOC I SIŁA ŚWIATA”

  1. Czyli wnioskuję z Twoich słów, że też jestem nawiedzona. 😀 Ok, wszystko możliwe.
    Co do pasty, to właśnie zapomniałam dodać chrzanu, a czytając też robiłam pastę; z jajka, natki, mizuny (takie ziółko mi rośnie w ogrodzie) i szczypiorku. Co znalazłam w ogrodzie na szybko, to dodałam do tych jajek. Z chrzanem znacznie lepsza. Dzięki.
    Monia, jeśli czytasz cokolwiek innego niż własną księgę serca, to zawsze trzeba uważać. Nawet, jeśli czytasz mnie. Mój małżonek mówi na mnie „wiedźma”. Więc uważaj… 😀 Najlepszą księgą jest nasze serce, mówiłam to już kilka razy. Z niej najlepiej czytać. Czytam różne rzeczy, Osho kiedyś też, ale bazuje jedynie na sobie. Do wszelkich inspiracji podchodzę bardzo ostrożnie. Nie mam zbyt wiele książek tego rodzaju, a jak nawet mam, to nie wszystko jest ruszone. Nie bazuję na tekstach innych. Wstyd przyznać, ale nie czytam aż tak dużo, jakby można było sądzić. A jak już, to nie poradniki i nie tego typu jak Osho czy inni. Ja to naprawdę biorę z siebie. Czasem znajdę gdzieś fajną myśl, która rezonuje ze mną, ale nie czytam książek autora tej myśli. Tobie tę ostrożność i dystans również zalecam.
    Nie przyjmuj cudzych prawd jako swoje. Szukaj własnej. Może być ona podobna, rezonować z innymi, ale niech będzie Twoja.
    Mów sobie na mnie jak chcesz, może być nawet brzydko. Mi to rybka…

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close