„Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia”

Carl G. Jung

Dobrze pamięta, że miała coś donieść o tym, jak SAMA ZREZYGNOWAŁA po raz drugi! z pracy w korporacji Bayer! Dokładnie teraz ma na to czas, bo [UWAGA! okazało się, że to spotkanie z Bogusią ma NIE DZIŚ [11.0619], a po prostu JUTRO NA TĄ SAMĄ GODZINĘ🤣]. I tak już Wam donosi, cóż dzielna ona robiła. Postanowiła, że wykorzysta ten czas jakoś kreatywnie, a nade wszystko pożytecznie [jak zresztą ona zawsze próbuje!😋]. A skoro już i tak tam była, to odebrała wszystkie faktury i postanowiła, że wypije sobie kawę/ herbatę i zabiera się zaraz za tworzenie kolejnego wpisu na swoim blogu. Siedziała sobie na tym, na czym ostatnio Bogusia jej właśnie pstryknęła fotkę [tym razem była ubrana jednak w sukienkę], lecz stwierdziła, że jutro w takim razie ubierze cieńszą i sandałki, bo było jej w niej i w tych balerinach za ciepło!

A poniżej jeszcze fotki tego, co dokładnie właśnie przed sobą widziała, siedząc tam 😊

Doszła do wniosku, że chyba wszystko, co niezbędne, zawarła już po prostu w mailu, którego wysłała wszystkim ważnym dla niej osobom z tej właśnie firmy, w tym oczywiście swoim szefom. Wysłała go dokładnie 24 marca 2017, o godz. 21:52, a tytuł tego @ to:

„ENDE GUT, ALLES GUT”

Poniżej udostępnia Wam jego treść [oczywiście troszkę musiała stylistycznie skorygować, gdyż dopiero teraz czytając to jeszcze raz już na spokojnie, dostrzegła, że po prostu będzie to znacznie lepiej wyglądać i „brzmieć”😉].

Mam dużą wiedzę (w sensie naprawdę DUŻO WIEM, ale na temat tego, co mnie interesuje) – niestety wciąż nie potrafię tego jeszcze wyrazić słowami/ „ubrać” szybko i sprawnie w odpowiednie/ adekwatne wyrazy, dlatego zdecydowanie znacznie łatwiej mi się pisze 😉

Pomijam już taki „drobny” szczególik ;-), że mam problem z doborem odpowiedniego słownictwa, czasem niestety zdarza mi się powiedzieć coś w ogóle nie na temat …[i nie mam tu na myśli moich obowiązków w pracy, bo naprawdę bardzo często, to, co się wydaje wszystkim taką „oczywistą oczywistością”, dla mnie wcale takie nie jest i jeszcze wstyd się przyznać, ale nadal muszę uczyć się wielu rzeczy od podstaw], lecz mam tu na myśli w ogóle „mówienie”… Chciałam napisać, że to jest zapewne „pozostałość” po tym wypadku [bo w istocie mam nadal problem ze znajdywaniem odpowiednich słów- i tak!, nawet po polsku! :P], ale z drugiej str. sobie myślę, że przecież przed tym wypadkiem byłam także taką powściągliwą osobą! I odzywałam się tylko wtedy, kiedy coś do powiedzenia miałam. Czyli teraz pisząc to dochodzi do mnie, że po prostu najlepiej mi mówić o rzeczach, na których się myślę znam… [nie odkrywam tu chyba żadnej Ameryki, bo każdy tak przecież ma ;-)]

Przyznam to Wam otwarcie, bo uważam, że firma Bayer na to zasługuje [pomogliście mi już przecież tyle razy i może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy, że również teraz bardzo – bo dzięki Wam odkrywam, do czego się absolutnie nie nadaję, co nie jest moją „bajką”]

Podobno nic nie dzieje się przypadkowo…mam tu na myśli to, że Wy też jako firma Bayer mogliście się przyczynić jednak do jakiegoś mojego „sukcesiku”- I ja nigdy tego nie zapomnę i będę wspominać Was pozytywnie po wsze czasy 😊

I tak naprawdę, to myślę, że najbardziej mądrym sposobem na podziękowanie Wam za to, że mogłam u Was pracować, będzie moja rezygnacja, ale nie przed zakończeniem umowy, bo jednak jeszcze potrzeba mi trochę „hajsu”;-) tylko po prostu, jak już mi się ona zakończy…[wpadnę jeszcze oczywiście oddać Wam cały sprzęt, i byłabym także bardzo wdzięczna, gdybyście pozwolili mi wydrukować kilka dokumentów (m.in. rozwodowe, faktury)]

I tu muszę wspomnieć o jeszcze jednej BARDZO WAŻNEJ, o ile nie najważniejszej rzeczy [i mówię to naprawdę szczerze!] jeszcze

Nigdy do tej pory nie miałam okazji pracować z tak wspaniałymi, mądrymi/ po prostu „ludzkimi” i otwartymi szefami! 😉

Już dawno to było dla mnie [i nie tylko zresztą dla mnie samej- w obecnym świecie ;-)] niemalże nierealne, móc pisać w tak swobodny, otwarty i luźny sposób – i to podkreślam DO SZEFÓW! [jestem pewna, że część mojej rodziny i nawet znajomych byłaby zaskoczona, ach, zresztą nie będę ich o tym nawet informować]

Naprawdę BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za zatrudnienie mnie, ale myślę, że tak dłużej nie ma po prostu sensu, pracować jedynie po to by mieć kasę…

Owszem, doskonale o tym wiemy, że ona jest do życia niestety niezbędna, ja nie ukrywam, że przez to, iż zajmowałam się tym, na czym kompletnie się nie znam, [oszukiwałam i Was- firmę/ ludzi, którzy mi tak pomogli, ale też chyba przede wszystkim samą siebie].

W każdym razie, chcę byście wiedzieli, że się nie poddam! I teraz zajmę się najpierw jeszcze przede wszystkim sobą [zdobywaniem umiejętności: „bezwzrokowe” pisanie na klawiaturze i w końcu pisanie „ręczne”, nawet nie wiecie, ile razy miałam się już do tego zabrać- zawsze jak muszę się gdzieś ręcznie podpisać, np. dziś w urzędzie, to sobie o tym przypominam], rozwiązywanie krzyżówek i w ten sposób ćwiczenie swojego słownictwa, mam nadzieję, że ktoś z firmy mógłby wykupywać także dla mnie kartę FitProfit, to wtedy nadal mogłabym chodzić na jogę i basen, czytać w końcu książki, które mnie naprawdę interesują i chyba które mogłyby poszerzać moją wiedzę, powolutku zacząć uczyć się także biegać, tak, wiem, powinnam wychodzić przede wszystkim do ludzi – stąd ten mój pomysł z kartą FitProfit, zresztą wiem (już to odczuwałam, gdy pracowałam z domu!), że z pewnością dam sobie radę! Bo kto da radę, jak nie ja, prawda? 😉 A Was proszę nie martwcie się o mnie, tylko życzcie mi szczęścia!

Najważniejsze, że nie będę musiała się do niczego zmuszać, więc myślę, że wtedy uda mi się lepiej wszystko organizować. Gdyż po prostu po pracy wracałam do domu i już nie miałam kompletnie siły, by szukać czegokolwiek innego…, byłam tak wyczerpana wszystkim, natłokiem informacji [i to w różnych językach], a teraz myślę też, że znacznie łatwiej będzie mi się nawet samej uczyć języka, bo jeśli uczysz się czegoś dlatego, że chcesz, to sprawia Ci to przyjemność & it`s just easier, isnt`it? 😉

Ja, będąc szefową, z pewnością chciałabym wiedzieć i widzieć, że przynajmniej większość moich pracowników jest szczęśliwa i zadowolona z tego, co robi.

I. A kiedy odczuwa się szczęście i zadowolenie?

Gdy można dostrzegać własne sukcesy, nawet takie maciupeńkie.

II. Kolejne pytanie: kiedy się je dostrzega?

Wtedy, gdy coś się robi, by je osiągnąć!

III. A tu z kolei nasuwa się następne pytanie: kiedy w ogóle coś robisz w tym kierunku?

Nie inaczej, jak wtedy, gdy to Cię interesuje, czujesz/ widzisz, że masz taką wiedzę! Bo tylko wówczas może się to stać nawet Twoim hobby/ pasją i czymś, co pokochasz 😉

W dodatku istotne jest także to, że możesz dawać coś w zamian, a ja niestety czuję, że tego nie potrafię – bo zdecydowanie dostrzegam, że to nie jest praca dla mnie…, obowiązki korporacji mnie niestety przerastają, ale to przecież TYLKO te obowiązki, bo czy Wy np. potrafilibyście tak o tym wszystkim pisać, co przeżyliście/-wacie/ czujecie [jak mi się to udaje]? 😛

Naprawdę dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że u Was w firmie moje obowiązki zostały już ograniczone do maksymalnego MINIMUM i nie ukrywam, że przez to też czułam się zawsze jak osoba „specjalnej troski” trochę 😛

Doskonale wiem, że ze względu na moje zdrowotne ograniczenia /mojego mózgu [dziś 24.03.17 -piątek, było ok. 14, gdy wracam tramwajem z ZUS-u i czułam się już potwornie zmęczona, a przecież nie byłam nawet w pracy…] dawaliście mi tylko to, co byłam w stanie wykonywać. Ale to i tak nie oznacza wcale, że na tle innych tam osób nie czułam się „gorsza”/ i jak gdyby „opóźniona”. GDYŻ ROBIŁAM TO, NA CZYM SIĘ KOMPLETNIE NIE ZNAM. Jak Wy byście się czuli, gdybyście musieli wykonywać pracę, strzelam: lekarza, prawnika, ogrodnika, architekta wnętrz, czy projektanta wzornictwa…?- tak wiem, mam bujną wyobraźnię, prawda? Ale liczę na to, że rozumiecie, co mam tu na myśli 😋

Chcę jednak tylko powiedzieć, że NIKT w firmie mi tego nie wypominał, a już NA PEWNO NIE DZIEWCZYNY Z MOJEGO TEAM`u, KTÓRE ZAWSZE OKAZYWAŁY MI ANIELSKĄ CIERPLIWOŚĆ 😊 – z tego możecie być dumni, że Bayer ma takich tolerancyjnych pracowników 👍

Przepraszam Was z góry, że tej wiadomości będzie tak dużo i że może jest to takie chaotyczne [czyli taki „patchworkowy melanż” 😉]. Ale to chyba właśnie efekt tego, co udaje mi się wciąż tu na nowo odkryć 😉

A lubię się uczyć nowych rzeczy, zwłaszcza o człowieku…ostatnio czytałam [chyba w książce „INSIGHT (…)” Michała Pasterskiego] taką wzmiankę o tym, że pewna pielęgniarka, która w Ameryce miała okazję spędzić ostatnie miesiące życia przy łóżkach umierających ludzi… i tam pytając ich, czego najbardziej żałują w swoim dotychczasowym życiu, odpowiadali jej krótko: tego, iż nie żyli swoim własnym życiem, ale było to życie pod wpływem oczekiwań innych ludzi (…)

To właśnie pokazuje, jak ważne jest, aby brać pod uwagę własny głos serca i to czego sami tak naprawdę od życia chcemy. Moi drodzy ja postanowiłam, że po prostu posłucham własnego chyba przede wszystkim rozsądku [bo mimo, iż generalnie uważam, że nadal mam dobrą intuicję, to jednak zauważyłam też, że czasem jednak nadal zdarzało mi się jeszcze robić coś bez dobrego /umiejętnego ocenienia pewnych sytuacji – pod wpływem emocji/ impulsu/ chwili/ szybko, czego później z kolei żałowałam].

Właściwie już jakiś czas temu doszłam do wniosku [tak, wiem, lepiej późno, niż…😋], że skoro ta praca nie sprawia mi w ogóle przyjemności [nie znam się na tym i nawet szczerze mówiąc po polsku mnie to nie interesuje…], więc chyba to nie ma sensu, by pracować tylko dla pieniędzy, czyli nie dlatego, że chcę, bo lubię, tylko dlatego, że muszę!

Ostatnio wykonałam także pewien bardzo ważny dla mnie eksperyment. Już Wam mówię na czym on polegał: wyobraziłam sobie siebie o 3 lata starszą i tak sobie z nią [sobą] chwilkę w miłej atmosferze porozmawiałam 😊, zapytałam jej, co ona by zrobiła na moim miejscy, [poprosiłam, by mi dała jakieś rady,wskazówki i powiedziała, czego żałuje, co by zmieniła, co chciałaby robić, czym się zajmować]. Nawet nie wiecie, jak taka niby prosta rzecz może zmienić postrzeganie świata i życia, albo inaczej: uświadomić/ „otworzyć oczy”. [Niby zabawne, śmieszne, ale proszę Was, spróbujcie!]

Poza tym wiedząc, że zmuszam się do tej pracy u Was [nie mylić: z Wami!], nie jestem tym samym otwarta na innych ludzi… Choć uwierzcie mi odkąd podjęłam taką właśnie decyzję [że tą pracę będę wykonywała tylko do zakończenia mojej umowy i to z domu], zaczęłam mieć pogodniejszą twarz i znów „uśmiechające się” oczy, potrafię się cieszyć z takich rzeczy, które powinny mi sprawiać radość, jak choćby 60-tka mojej mamy [na którą jadę jutro] i którą mój brat zaczął organizować [musi być płaski teren, by on mógł w ogóle tam wjechać i blisko babci, która jest po wymianie biodra- by ona też mogła tam bez problemu wejść i choć trochę z nami pobyć].

Ok, będę tu wklejała Wam to, z czego robiłam sobie notatki [staram się bardzo spisywać moje dni na kompie].

Zatem:

Na śniadaniu z Remigiuszem = głównym szefem Bayer [pomijam już to, że się spóźniłam i byłam chyba najbardziej profesjonalnie ubrana😋], powiedziałam taki cytat:

Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono (…)”

I tak sobie później pomyślałam, że gdyby Remigiusz mnie wówczas zapytał: no dobrze Monika, to CO WŁAŚCIWIE TY ROBISZ Z TYM SWOIM ŻYCIEM TERAZ?

Nie ukrywam, że chyba zrobiłoby mi się trochę głupio…[tak, wiem, przecież chodziłam na tą rehabilitację, pracowałam i musiałam/muszę -nadal tu sama wszystko ogarniać…], ale ok, może i to dużo, jednak nawet nie wiecie, jaka bywam czasem już zmęczona samym życiem po prostu [zbyt wiele obowiązków tylko na mojej głowie + jeszcze fakt, że wykonuję nie to, do czego się nadaję, a przede wszystkim nie to, na czym się znam].

Z tego, co zdążyłam się zorientować​,​ to​ pozostało mi ​chyba jeszcze jakieś ​8 dni urlopu… powiedzcie mi proszę, jak to jest? Czy jak go nie wykorzystam, to dostałabym za to kasę?

Przepraszam, ale to jest kolejna rzecz, w której się niestety nie orientuję…

Wiedzcie tylko, że nie należę do osób, które liczą na cuda [chyba już… kolejne – bo pierwszym był przecież fakt, że przeżyłam ten wypadek], dlatego nie chcę teraz tkwić w czymś, co mnie tak ogranicza…, a naprawdę siedząc w tej pracy u Was czuję taki …hmmm… jakby to nazwać „wewnętrzny zastój”/ po prostu uważam, że nic już więcej firmie nie potrafię od siebie dać, ale także niestety sama, siedząc u Was w pracy, się dalej nie rozwijam…, czyli gdzieś w głębi siebie „umieram”/ „zapadam” i się marnuję.

Słuchajcie, tak sobie pomyślałam, że może przede wszystkim powinnam jakoś wykorzystać to, co „mi się już udało”, a przecież jest tego nie mało, bo paradoksalnie zwaliło się na mnie jednak kilka traum [mój wypadek, później mojego brata, zostawił mnie Gutek, podwójny przeszczep rogówki oka mojej mamy…itd.] I ja np. chcę widzieć tą/tę[?] szklankę „do połowy pełną” i wierzyć, że dam sobie radę!

Bo moi drodzy, dam radę! I jeszcze będziecie mogli być ze mnie dumni 😊

Ah, ja, ich versuche das noch [für Torsten extra] auf Deutsch zu übersetzen, obwohl ich bin mir sicher, dass er schon viel auf Polnisch versteht [viel mehr, als er sagen kann]. -wenigstens ich hatte so, als ich in Regensburg oder in Wien gewohnt habe… Außerdem es ist mir sicher, dass ihr ihm alles erzählt, was/falls er nicht verstehen kann 😉

Ok, ich soll schon eigentlich enden, da ich ich morgen nach Elbing fahren muss & ich habe noch nichts für die Reise vorbereitet 😛

Aber Moni, easy! Du schaffst das ganz sicher!

Jak się można domyślić, już dawno siedzi w domu. Teraz jest 11.06.19 [ach, jak ona uwielbia te nieparzyste daty!] godzina 19:06. Już Wam donosi dalej, cóż dziś robiła. Popisała zaledwie troszkę na swojej komórce w OdNowie i pomyślała, że ma przecież też inne zadania na dziś: jechać do Bałtyckiej poszukać tam tych kubeczków menstruacyjnych. A propos, jak jeszcze siedziała w tej klinice OdNowa, to zapytała taką kobietę, czy czasem nie wie, gdzie takie kubeczki można dostać, odpowiedziała jej, że z całą pewnością przez internet można je zakupić. A kolejna mówi, że ona od 2 miesięcy stosuje i wciąż nie może się przyzwyczaić do tego, bo go jakoś „odczuwa” [a zakupiła dokładnie taki, jaki ona sama chciała – właśnie przez internet].

https://www.drogeria-ekologiczna.pl/organicup/9077-kubeczek-menstruacyjny-organicup-rozmiar-a-organicup.html

Poza tym słyszała tam ponownie to samo, co wcześniej…., że wiele kobiet w ogóle obawia się to włożyć w siebie. A jedna nawet powiedziała, że ona nic [prócz członka swojego męża tam wkładać nie zamierza 🤣]

Przeszła CAŁĄ GALERIĘ BAŁTYCKĄ w poszukiwaniu tego, co zamierzała, jednak NIGDZIE NIE WIDZIAŁA WŁAŚNIE TAKICH KUBECZKÓW MENSTRUACYJNYCH!

Następnie powiedziała do siebie, ok, ale ja się tak łatwo nie poddam i wsiadła z kolei dalej w tramwaj, by dojechać do CH FORUM. W tym tramwaju było tak duszno, wprawdzie pootwierane okna, ale nie było żadnego wiatru, a klima nie działała i jeszcze tłum ludzi + wsiadła wycieczka z dziećmi.

Przeszła się po tym Forum, a tam także żadnych takich, jak ona chciała, nie było… Nawet w aptece mieli jakiejś innej firmy i kolorowe… No kurcze blade – sobie myśli, to rzeczywiście zostaje mi tylko zamówienie tego przez internet. Ale liczyła na to, że może zachęci do tego Anię/ Lolę, która miała do niej dziś wpaść razem ze swoim chłopakiem Piotrem [Ci, z którymi miała okazję jechać kiedyś do Elbląga… w osobnych wagonach 🤣]. Nawet jeszcze wczoraj, wiedząc, że mają do niej przyjechać, obrała szparagi, gdyż pomyślała, że poczęstuje ich choć Wrapami z tymi szparagami właśnie. A nie chciała zajmować się dopiero przyrządzaniem posiłku od początku przy nich, zatem zrobiła już to, co mogła. A jeszcze jak była w tym CH Forum, zaszła także na samym dole do P&P [Piotr i Paweł 😉] i tam zaopatrzyła się w kolejne niezbędne do tego rzeczy: serki topione [odkryła, że są takie malutkie i to z terminem ważności jedne aż do któregoś sierpnia= widać je na fotkach poniżej], także 3 awokado [bo były miękkie i tańsze niż u p.Piotra] i sałatę. Sobie jednak jeszcze szybciutko poszła tylko zakupić już gotowy zestaw na wynos:

Zakupiła tam na samej górze w Salad Story zestaw, w którym było:

  • do wyboru: 1) różne wrapy i sałatki [ona wybrała misę wege]
  • 3 rodzaje zupy [na pewno jedna była ze szparagami, ale ponieważ ona przecież ma szparagi w domu, zatem wzięła sobie zupę toskańską pomidorową]
  • do zestawu wybrała sobie także napój/sok/ koktajl ZIELONA ENERGIA [przeczytała jego skład i stwierdziła, że brzmi on bardzo zachęcająco😉 ]

Oczywiście musiała sobie to wszystko przemyśleć, czy ma tyle kasy, ale jak usłyszała, że ten zestaw wcale nie jest aż taki znowu drogi [27,50] i to ma właściwie 3 różne rzeczy w nim! Ponieważ pomyślała, że spieszy się generalnie do domu, bo chciała choć jeszcze odkurzyć przed przyjazdem gości, jednak wpadła w taki trans tego pisania, że stwierdziła, iż z całą pewnością nie będą mieli nic przeciwko, jeśli ta jej chatka nie będzie tak porządnie znowu wyglądać, najważniejsze przecież, że w ogóle zaścieliła z myślą o nich 😋

Jednak cóż się okazało? Że ich spotkanie nie dojdzie wcale do skutku. Będzie musiało być przełożone [nawet nie wiecie, jak ona się tu cieszyła z tego powodu!]. I to absolutnie nie tak, że nie miała ochoty się z nimi spotkać, bo miała i to wielką! Ale cieszyła się, że będzie mogła dalej na spokojnie zająć się tym swoim blogiem [a właśnie miała takie „flow”, że coś].😊 I myśli sobie, co z tego, że już zaścieliła? Najważniejsze jest dla niej to, że wszystko tak się fajnie jej teraz układa, bo:

  1. I jakoś nie musiała sprzątać szczególnie
  2. na prawdę WSZYSTKO, gdyż jeszcze wczoraj, jak wracała z siłki było już późno i właśnie zerwała się straszna burza, „cykała” się trochę, ale wyłączyła komórkę i na całe szczęście miała ze sobą parasolkę. Poza tym, jak zwykle ona = dała sobie jednak radę! Nim jednak wyszła z siłki, zauważyła tylko w szatni tam smsa od swojej mamy:

Czesc Monia, jutro maja Cie odwiedzic mlodzi ktorych poznalas w pociagu. Nie bede Cie pouczac, bo Ty i tak nie sluchasz. [hehe- a to już jej własny dopisek😋 ] Tylko dziwie sie ze Ty dopiero co poznane osoby chcesz goscic w domu.Tak naprawde ich nie znasz, nie wiesz kim sa. Teraz jest tylu oszustow. Mam tylko nadzieje, ze ci ludzie sa uczciwymi i w porzadku osobami. Bo ostrzega sie dzieci przed niebezpieczenstwami, a Ty jestes taka ufna. Nie denerwuj sie Monia tylko zawsze mysl o swoim bezpieczenstwie. Dobrej nocki corcia i wszystkiego dobrego.

Później z kolei Ania przesłała jej coś, w co ona nie mogła wprost uwierzyć😲, to była jakby odpowiedź na te obawy jej mamy właśnie. Jeszcze wczoraj właściwie zignorowała tego jej [swojej mamy] smsa i skonana położyła się już spać, dziś jednak taka niespodzianka! Aż pomyślała, że prześle tą całą ich rozmowę na fejsie, by uspokoić swoją mamę 😊I tak:

Cześć mamo, prześlę Ci rozmowę, jaką przeprowadziłam dziś właśnie z tą Anią/ Lolą na Fejsie:

Hej Lola, wpadacie dzisiaj do mnie? Bo nie wiem, czy zaścielać mam 🤣

Tak! Dla nas nie musisz, my mamy w domu tzw. barłóg 😁

He he, ale jak będziecie to zrobię to, bo wtedy będzie się lepiej nam siedziało
Tylko, czy będziecie na 100%?

Jak wolisz, ale nie rób sobie kłopotu!!
Tak, na 100

Tak właśnie wolę, mieć zaścielone, jak już ma ktoś do mnie wpaść 😜

Dobra 😃

Ok, to chyba muszę się podnieść… Wczoraj późno wróciłam z siłki

My będziemy na 19, czy to Ci odpowiada?
Piotr idzie do okulisty dzisiaj na 16:30

Hm… Ale przecież nawet nie znacie mojego adresu…

Jeszcze adres potrzebny 😃

[i tu podała swój adres 🙂]

Dzięki. A może wolisz się spotkać na mieście, np. w Gdańsku Głównym? Poszlibyśmy na herbatkę
Nie będziesz musiała ścielić, ani nic robić
Co Ty na to?

Moja droga, tylko, że ja już zaścieliłam… 😉 Ale może rzeczywiście, znacie jakieś fajne miejsce?

Moniko, chciałam tylko napisać, że z naszej strony nie zagraża Ci nic złego! Tak na wszelki wypadek. Różne rzeczy się dzieją i masz prawo mieć w głowie różne myśli. My zresztą też. 🙂 Bardzo nam zależy na naszym ponownym spotkaniu, bo bardzo Cię lubimy, a Twoje towarzystwo sprawia nam przyjemność. 😘😘😘

Gdzie moglibyśmy sobie przy herbie na spokojne pogadać?

Sorry, jeżeli napisałam głupotę…
Ale tak na wszelki wypadek, jakbyś sobie pomyślała coś…

Wiesz co? Jesteś niesamowita! Opowiem więcej, jak się jednak u mnie spotkamy, ok? 😉 [i tu właśnie miała zamiar donieść o tych obawach swojej mamy, lecz teraz wie już, iż zaraz to przeczytają, gdyż podobno czekają na to, nad czym ona właśnie pod ich nieobecność pracuje]

Dobrze, to przyjdziemy do Ciebie.
A potem, jeżeli będziesz chciała, to pójdziemy do herbaciani 18 Południk 😃Dobrze, że się nie pogniewałaś Uff
Dodam Piotra do naszej rozmowy, ok?

Spoczko kochana, przepraszam, że tak na bieżąco nie odpisuję, ale muszę szykować się do wyjścia, na 11:30 mam być u tej Bogusi

Jasne, rozumiem! Szykuj się spokojnie i już nie przeszkadzam. Daj znać, jak będziesz w domu. Buziaki

😍

Poniżej odp. od jej mamy:

Oczywiście Monia cieszy mnie gdy masz znajomych, których lubisz i najważniejsze żebyś była szczęśliwa. A te wszystkie obawy to dlatego, że tak dużo jest niebezpieczeństw. Wiem że nie można dać się zwariować bo są dobrzy ludzie też. Ty już dużo przeżyłaś więc pragnę abyś była bezpieczna i też szczęśliwa. Buziaki dobrego dnia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close