„Szczęście to działanie, a nie posiadanie tego, czego nam trzeba”

„Przed zachodem słońca” – Before 2 Sunset  Richard Linklater

Napisze Wam tylko, o dniu wczorajszym [31.07.19]. Po jodze [teraz jakoś nie ma siły, by wykonywać jeszcze inne, potrzebne jej ćwiczenia] i śniadaniu [jej müsli] wyruszyła do sklepu i do tej kliniki OdNowa. Przyjechała tam, bo „coś” jej właśnie mówiło, by tak zrobić [to wcale nie było takie hop siup, ale oszczędzi Wam już tego, jak to rzeczywiście wyglądało i skupi się tylko na tym, cóż ją tam spotkało] = zauważcie proszę tylko, jak ona o tym pisze, tak, jakby NIE MIAŁA na to wszystko ABSOLUTNIE ŻADNEGO WPŁYWU I JAKBY TO SAMO JEJ SIĘ PRZYDARZAŁO!

A przecież było dokładnie odwrotnie! Choć powinniście wiedzieć, że wtedy nie była nawet do końca przekonana, czy dobrze robi… [ona ma tak niestety teraz coraz częściej, a zwłaszcza chyba po tym weekendzie na Kaszubach…]. Ale do rzeczy, siedziała tam na recepcji dziewczyna, którą pierwszy raz w ogóle spotkała [wcześniej jej tam jeszcze ani razu nie widziała!] – wiem, brzmi, jakby była tam niemalże stałą bywalczynią😉

Oczywiście na samym początku przywitała się i poszła dalej, chwilę tam sobie posiedziała i jednak wróciła do tej dziewczyny z powrotem na recepcję. Powiedziała, że musiała wyjść po prostu z domu, bo czuje się w nim taka niesamowicie samotna. Niestety o tej godzinie była tam głównie ona [Agnieszka- jak się później dowiedziała] na recepcji, młoda i bardzo ładna dziewczyna [myślała, że jest młodsza, no max. w jej wieku, a tu okazało się, że jest od niej o 2 lata starsza!]

W każdym razie chwilę porozmawiały i nawet nie wiecie, jak było jej miło, że ma się w końcu do kogo odezwać, kto [co ważniejsze!] ją rozumie [jak porozmawiały chwilkę, okazało się, że Aga także ma życie po pewnych „przejściach”]. Nie będzie opisywać tu żadnych więcej szczegółów prócz tego, że dowiedziała się, że ma 2 rocznego synka i nie jest już [chyba] dawno z jego ojcem. Teraz mieszka z mamą i babcią, które także nie są „łatwymi” osobami. Ale najważniejsze, cóż tam się stało. Poleciła jej Bałtycki Instytut Psychologii Alternatywnej. Są to studia zaoczne, zatem trzeba będzie za nie płacić.

Studium Psychologii, jest dla tych, którzy chcą wziąć życie we własne ręce. Może nie pozbędziesz się wszystkich problemów, lecz poznasz ich przyczynę i nauczysz się postępować by je rozwiązać. 
Wydajemy zaświadczenia do ZUS i WKU, Certyfikaty MEN. Myślę, że dzięki tej szkole uświadomisz sobie jak wiele radości i szczęścia daje Twoje życie. Dzięki niej nauczysz się osiągnąć sukces zgodnie z Twoim niepowtarzalnymi predyspozycjami i talentami.
Żyjąc w zgodzie ze swoja naturą, rozumiejąc swoje miejsce w skomplikowanym Świecie można pójść dalej-zacząć pomagać innym.

https://www.trojmiasto.pl/Baltycki-Instytut-Psychologii-o4706.html#s…@tlen.pl

Usłyszała m.in. od niej, że nie została całkiem sama, bo ma przecież przy sobie najważniejszą osobę = którą jest ONA DLA SIEBIE! Teraz musi się sobą zaopiekować! I niech to traktuje jako swoje zadanie obecnie. Nasza bohaterka rzekła rycząc tam [a wcale nie w obecności każdego sobie na to pozwala!], że przecież dokładnie dnie 25.09. tego roku minie już 10 LAT od tego wypadku!!! A ona taaaaaaaaaak bardzo ma znów siebie teraz dosyć! I nie ma kompletnie pojęcia, co z tym/ ze sobą dalej robić? Tu już po raz kolejny, a drugi w ciągu tego krótkiego czasu, zostało jej uświadomione [najpierw zrobił to jej wujek, jeszcze w samochodzie w drodze na Kaszuby], że najpierw musi zadbać sama o siebie, po prostu zająć się w pierwszej kolejności SOBĄ I TYLKO SOBĄ!

Gdyby ktoś ją zapytał, jak spędziła weekend na Kaszubach, określiłaby ogólnym słowem: „było całkiem różnie”. Oczywiście miały miejsce dobre, miłe rzeczy, jak choćby to, że jej mama weszła po raz pierwszy od niepamiętnych czasów do wody, bo nie umiejąc pływać i bojąc się wody[!], odważyła się wejść do ich basenu! Była z niej wtedy taka dumna, że jej mama mająca wciąż jedno chore oko[!], odważyła się i pokonała własnych strach [dowiedziała się także, co jest jego powodem]. Skusiła się na to i nawet z deską tam co nieco próbowała. Powie więcej, ona dokładnie wie, jak to jest się bać, jak nie potrafi się czegoś zrobić! W basenie były jej mama, ona i ciocia. Wujek stał wtedy na balkonie i cykał im fotki.

Przypomina sobie również, jak bardzo ją dotknęło, gdy zapytała swojego wujka, czy bardzo się po tym wypadku zmieniła [bo doskonale sobie zdaje z tego sprawę, że w ogóle owszem, tylko, chciała wiedzieć, jak bardzo]. A on wtedy pokiwał głową, jakby w milczeniu na „tak”, po czym odrzekł ze smutkiem w głosie, że BARDZO. Zrobiło jej się wtedy szalenie przykro… Lecz pomyślała zaraz [żałuje jedynie bardzo, że nie potrafiła tego powiedzieć na głos!], że przecież nic nie pozostaje takie samo, KAŻDY SIĘ ZMIENIA! I to jest całkowicie normalna sprawa…

Pamięta także, jak do niej powiedział: wiesz Plinka [tak ją czasem nazywa], gdyby ktoś jakieś 15 lat temu mi powiedział, że będę miał własne szyszki, to bym mu w życiu nie uwierzył…🤣 A teraz ma kawałek własnej [już coraz bardziej pięknej i zadbanej- to jej przypis] ziemi w lesie na Kaszubach. I właśnie wtedy sobie pomyślała, no i choćby to jest dobrym przykładem na to, że wszystko się zmienia!

Teraz jednak powróci do tych studiów, dopiero doczytała, że:

Nauka prowadzona jest tylko w systemie zaocznym. Zajęcia odbywają się w soboty i niedziele dwa razy w miesiącu. Rok akademicki rozpoczyna się w październiku a kończy w czerwcu.  Pełny cykl kształcenia trwa 5 semestrów – 2,5 roku.

Jak wróciła z tej OdNowy do domu, to zjadła tylko obiad, trochę odpoczęła i przygotowała się na siłkę, gdzie poszła na piechtę. Mimo, że twarz ma ostatnio jakąś zmęczoną jeszcze chyba tym weekendem i przeżyciami z ZUSem „przed” [wybaczcie proszę, ale nie napisze, o co dokładnie chodziło, ale wystraszył ją ten „super urząd” co nie miara] i tym, że ciągle powstają tu jej nowe obowiązki, z którymi ona nie umie sobie jednak sama poradzić.

To właśnie w środę 31.07.19 czuła się już później wewnętrznie taka szczęśliwa. I nawet pomyślała sobie, że może to właśnie miało ją spotkać, by doprowadzić do tego momentu. A wierzcie mi, była już w takim stanie, że odnosi[ła] wrażenie, że do niczego się nie nadaje. Ponownie zaczęła się bać życia po prostu…. Pamięta, że wcześniej kiedyś przytoczyła ten przykład z tą historią, gdzie porównała dawną siebie do swojego wówczas małego bratanka/ chrześniaka. Zaczęła chyba tego żałować, ale z drugiej strony, myśli sobie: DLACZEGO NIBY MA SIĘ WSTYDZIĆ STWIERDZENIA CZYSTEGO FAKTU? Przecież nie miała żadnego wpływu na to, co się stało! Ten jej wypadek się po prostu wydarzył i obrażenia, jakich doznała są wciąż [cholera jasna!] jednak niestety nadal widoczne. Poza tym to wcale nie była taka prosta historia przecież…, ona wciąż i nadal nie stoi w miejscu, choć ma nieustanne wrażenie, że to nieprawda! Może i nie stoi, ale się „szamoce” i kręci jakoś w kółko, bo wciąż nie widzi do czego się nadaje…

Przeszła na prawdę kilka ciężkich traum [a jako kobieta odczuła to jeszcze bardziej] i to stało się nie z jej winy i nie miała na to żadnego wpływu! Ona tak bardzo już marzy o tym, by to wszystko było teraz jej przeszłością, nie chce już do tego wracać!!! Szczerze mówiąc boi się trochę jeszcze podjęcia tych studiów teraz, ale myśli także, że jej powinno być znacznie łatwiej zrozumieć to wszystko, czego będzie się uczyć, bo zna to przecież jakby od podszewki, czyli wiele z tych rzeczy, o których prawdopodobnie będzie się uczyć zna z własnego doświadczenia …

Ale może to jednak wcale nie jest dobry pomysł, że do tego wróci, bo myśli sobie, że będzie to poniekąd trochę tak, jakby część z tych rzeczy miała „odgrzewać/odgrzebywać”, zamiast chować i zakopywać pod ziemią? Ale z drugiej strony wie przecież, że nie zacznie w miarę normalnie i zdrowo żyć w TU I TERAZ, póki nie uprzątnie tego ciągnącego się [jak widać nadal] za nią „bałaganu i brudu”, żeby nie nazywać tego gorzej… Podzielcie się proszę własnymi przemyśleniami na ten temat! BARDZO POTRZEBUJE ZNAĆ ZDANIE INNYCH OSÓB! Za Wasz feedback oczywiście będzie niezmiernie wdzięczna!

„Nie możemy też zmienić umysłów i sposobu myślenia innych ludzi – ale możemy zmienić siebie. Kto jest w stanie powstrzymać albo zakłócić pracę twojego umysłu, wyobraźni czy woli? „

Joseph Murphy „Wykorzystaj swój potencjał przez Potęgę Podświadomości. Zdobądź pewność siebie i poczucie własnej wartości”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close