Słuchaj swojego serca. Ono wie wszystko. /Listen to your heart. It knows all things.

Nim przejdzie do minionych dni, musi po prostu opowiedzieć troszkę o dniu dzisiejszym PIĄTEK 30.08.19. Dziś wstawało jej się strasznie, nastał ją ponownie taki dołek psychiczny. [znów myślała, że nic nie robi, nikomu nie pomaga, czuła się tak cholernie bezużyteczna! W dodatku pomyślała znów, że jest choćby teraz taka piękna pogoda, a ona jest samotna, nie ma nawet z kim porozmawiać, jakoś fajnie spędzić czasu, nikogo, kto by ją przytulił… itp. i takie tam „bzdety” (jak teraz po „przebudzeniu” sobie myśli )]. Lecz doszła do wniosku, że to z całą pewnością także dlatego, iż wczoraj położyła się późno spać, a wieczorem jeszcze z kolei „wszamała” zbyt dużo… Dlatego właśnie „odczekała”, by nie kłaść się tak od razu po jedzeniu i w łóżku gotowa do spania była właściwie dopiero/ a może raczej „już” dzisiaj, hehe 😋

Wprawdzie jeszcze, jak dzwonił jej budzik [godz. 8:00] wciąż leżała w łóżku, ale w rezultacie starała się znaleźć jakieś rozwiązanie tej [w jej odczuciu przecież beznadziejnej] sytuacji ….. i zamiast się dalej gnębić, żalić i ubolewa, jej główka pracowała, co by tu zrobić, aby jednak jakoś tą sytuację i ten jej stan poprawić. I w ten sposób wpadła na pomysł, że przecież nie ustaliły nawet z Angeliką kolejnego tematu na zajęcia. Oczywiście jej „uczennica” ma jeszcze trochę zaległych rzeczy do zrobienia i obiecała, że uczyni je właśnie na kolejną lekcję. Jednak ona tak pomyślała, że przecież to z całą pewnością będzie zbyt mało i tak starała się odnaleźć jakiś temat, który je obydwie by interesował i znalazła! RÓWNOWAGA W ŻYCIU CODZIENNYM/ LEBEN IM GLEICHGEWICHT/ BALANCE IN LIFE. Jeszcze na komórce w łóżku wyszukała kilka artykułów do tego [ma ten komfort, że może sobie całkiem swobodnie z tą Angeliką przerabiać, co właściwie chcą, raz ona sama coś wymyśla, kolejnym razem jej uczennica wpada na jakiś fajny temat, który chciałaby podjąć 😉].

Następnie wstała do tych swoich ćwiczeń i moi drodzy, nawet nie wyobrażacie sobie, jaka ona potrafi być jednak z siebie dumna, że kurna MIMO WSZYSTKO podnosi ten swój tyłek i wykonuje to, co sobie przecież obiecała. Robi to nie otrzymując żadnych „poklasków” , pochwał czy podziwu od kogoś! Przecież prawie nikt o tym nawet nie wie. Ona jest i tak dumna ze swojej wytrwałości [a w tą środę minął już drugi tydzień! A pierwszy jak wykonuje po 30 powtórzeń tych ćwiczeń!], bo wie, że wcale nie zabiera się za to po to, by ktoś ją podziwiał. Robi to po prostu dla siebie! I wtedy przychodzą jej na myśl właśnie te słowa:

W takich „parszywych/ dołerskich” momentach stara się do siebie mówić następującymi słowami [i przekonywać siebie] = czego Ci tak naprawdę do cholery trzeba? I tu właśnie przychodzi jej do głowy to:

Taaaak, tylko sobie o tym myśli, że tak bardzo brakuje jej drugiego człowieka tu! Osoby, z którą by się dobrze rozumiała i z którą mogłaby spędzać miło/ pożytecznie czas. Wiecie, jak ona marzy o tym, by gdzieś po prostu sobie wyjechać i odpocząć!!!??? Przecież KAŻDY POTRZEBUJE WAKACJI/ URLOPU, a ona niestety już baaaardzo dawno ich nie miała… To dziewczę odczuwa jednak nade wszystko taki ogromny wręcz głód MIŁOŚCI!!!!

Tu jednak wciąż pamięta o tym, że najpierw trzeba zacząć od siebie i wtedy wszystko będzie się [podobno ;-)] powoli układało w dobrym kierunku. Ona przecież wciąż usilnie stara się troszczyć się o siebie i robić dobre rzeczy w swoim życiu. Tak, jak choćby dzisiaj. Podniosła kuperek do tych ćwiczeń i jak już zaczęła je wykonywać, to powolutku „rosło” w niej zadowolenie z siebie. Ps. musi Wam tu donieść, jak te jej ćwiczenia wyglądają:

Po każdej serii notuje sobie na komórce 1, [znaczy, że pierwszą już zrobiła całą, hehe], i tak następnie dopisuje sobie jeszcze kolejne 2… i na końcu wpisuje zaś 3. Poważnie, gdyż ona dobrze pamięta, że czasami już po prostu nie wiedziała, ile tego zrobiła… i tak „w razie czego”/ „na wszelki wielki” wykonywała wtedy jeszcze kolejną serię.

Następnie jeszcze pompki damskie, deska i po 10 przysiadów (i tu po każdej serii mówi już po prostu na głos) [ona wciąż nie umie wykonać tych przysiadów stojąc całymi stopami, więc robi to tak śmiesznie „po swojemu”, pochyla się tak bardzo do przodu i schodzi w dół, jakby miała siąść na kibelek, buhaha]. Lecz w takich momentach sobie myśli:

No dobrze, to teraz ponownie troszkę tej retrospekcji:

Otóż jeszcze 20.08.19 zaczepił ją na TINDERZE pewien Johan w jej wieku! Rozmawiał z nią trochę po angielsku, w maleńkiej części po polsku, jak się dowiedziała mieszka w Antwerp, w Belgii. Później z kolei, w niedzielę 25.08.19 na jej pytanie, co robi, odpowiedział, że jedzie właśnie z CÓRKĄ „by train” do jakiegoś parku…

Nie ukrywa, że wtedy ją trochę zamurowało, ale później sobie pomyślała, że przecież to, iż ktoś [a w jej wieku, to już raczej całkiem normalne!] ma już dziecko, nie musi wcale przekreślać zwykłej znajomości. I napisała do niego tego samego dnia jeszcze wieczorem, że nie miała najmniejszego pojęcia, że ma córkę [a miała tą świadomość, iż ona sama ma tam zamieszczone jedno zdjęcie ze swoim bratankiem i chrześniakiem Kacperkiem właśnie]. I już ten właśnie znajomy z eDarling [który obecnie jest na Maderze] także ją zapytał, czy na tej fotce tam jest ona ze swoim synkiem , hehe – zadał dokładnie to samo pytanie, co i ten klaun wtedy jeszcze na molo, gdy jej mama z Kacperkiem u niej byli.

To powyżej celowo zmieniła na kursywę, by naświetlić tu, że to było TYLKO I JEDYNIE WTRĄCENIE, buhaha 😋🤣😜

Ale „najlepsza” była jego odpowiedź:

Well, I have 3 kids. 2 boys and girl. 15, 13, 6.🤷‍♂️🤷‍♂️

Tu już myśli sobie: wooohooo! 😲 W tak młodym wieku, już 3 dzieci???? I to wcale nie trojaczki, hehe, No niezła znajomość tu się zapowiada, ale no cóż…, przecież życie bez takich zdarzeń byłoby zbyt nudne, nieprawdaż? Choć musi przyznać, że chyba od początku znów „coś” jej mówiło, by absolutnie w żaden sposób się w tą znajomość nie angażować!

Dziś jeszcze [wciąż mowa tu o środzie 28.08.19], jak była w sklepie, to zaczął do niej pisać, zauważyła także, że robi to codziennie, jak ten Szwed [choć oczywiście wcale nie był taki jak on właśnie, a co dla niej najbardziej priorytetowe = wcale tak tak też nie wyglądał, nie emanuje z niego absolutnie tyle ciepła i łagodności! A ona poprzez „wygląd” ma zdecydowanie na myśli twarz i oczy! Będziecie się może śmiać, ale dla niej NAJWAŻNIEJSZE SĄ OCZY DRUGIEGO CZŁOWIEKA! One, jej zdaniem właśnie, stanowią „zwierciadło duszy”. Nie trzeba nawet wiele mówić, jak się spojrzy w czyjeś oczy, już to się po prostu wie/ czuje, że ma się do czynienia z dobrym człowiekiem!]

Wracając jednak do tego Johana [nawet jego imię jej się nie spodobało :P, no podkreśla tu, że serio, jakimś „dziwnym” trafem NIC W NIM JEJ NIE PRZYPADŁO DO GUSTU! ], wcale nie potrafił zrobić na niej tak dobrego wrażenia, jak ten Szwed, wprawdzie witał się codziennie i pytał też „how are you?”. Nawet szczerze mówiąc wtedy ją to trochę wkurzało, bo ani nie czuła się najlepiej, ani nie miała nawet za bardzo czasu, by o tym pisać, poza tym, o czym niby miała??? Choć teraz sobie myśli, że z całą pewnością, gdyby po prostu to „czuła”, że to jest „ktoś” może nie tyle „dla niej”, lecz ktoś z kim czułaby taką właśnie „niewytłumaczalną bliskość dusz”, to z pewnością podzieliłaby się tym wszystkim, co ją tak trapiło…

Jak była dziś [wciąż mowa tu o środzie 28.08.19!] jeszcze w sklepie, napisała mu o tym, że przeprasza, ale właśnie robi zakupy, później zaś przeszli już po prostu na WhatsApp [ponownie sam to zaproponował: 😊 Whatsapp perhaps 🤷‍♂️ but no obligation 😉] I gdy ta odpowiedziała ok. Podał swój nr – a ponieważ we wtorek dowiedziała się właśnie, jak po samym numerze tel. można kogoś wyszukać, zatem po prostu to zrobiła😉

Wtedy też napisała mu, że teraz ma „chwilę”, by zadać mu kilka pytań i tak:

  • przede wszystkim interesowało ją, skąd w ogóle zna język polski? [choć tu już miała takie właśnie przypuszczenia, że z pewnością chodziło o jakąś Polkę, ale chciała to tylko zweryfikować, bo ona nie jest osobą, która coś z góry zakłada, raczej stara się sama do tego dochodzić i pyta z ciekawością😉]
  • Odpowiedział: Trochę, just a few words and more sentences. But learning more and more Później doniósł więcej: że był wcześniej z jakąś Polką i uznał to za ważne umieć powiedzieć kilka sentencji i choć coś rozumieć w języku partnerki. Dowiadywał się też coraz więcej o Polsce i nadal to go ciekawi. Następnie zaś zapytała o mamę jego dzieci, czy wszystkie one są od jednej i tej samej kobiety/ dziewczyny 😉 [bo już właściwie zwątpiła, skoro w tak młodym wieku ma już 3 dzieci…, hehe]

And tell me something about mother of your children? Are they (children) from one and the same girl / women / mother?

Yes, one woman. Thank god What do you want to know🤷‍♂️ 😊

What is she like, why do you love her [if you are still together, if not = why] ? It would be those questions 😊😉

No, of course we are not together. Why would I be on Tinder then

Exactly

Tu już jej „troszkę” ulżyło, że ten Johan jest w miarę „normalnym” gostkiem… Lecz, jak się okazało to jeszcze nie było wszystko [pamiętacie, jak wspominała kiedyś, że ma po prostu dobrą intuicję, jeśli chodzi o drugiego człowieka i musi tu przyznać, że właśnie w jego „przypadku” ją także miała, hmmmm…], nawet nie za bardzo potrafi to teraz wyrazić, ale chyba nazwie to po prostu „czujem”, tak właśnie! Miała tego „czuja”, czyli znów „COŚ” jej mówiło, by z nim jednak nie nawiązywać raczej jakiegoś bliższego kontaktu!

A cóż się w ogóle o nim dowiedziała? Że, np:

  • nie był tak całkiem w porządku wobec tej dziewczyny, z którą ma dzieci… Rozstali się wprawdzie dopiero po 16,5 latach bycia razem, LECZ M.IN. dlatego, że on miał jakieś 2 „związki” w międzyczasie trwające 3 lub 4 miesiące, a jednym z nich był właśnie „romans” z tą Polką mieszkającą w Antwerp…
  • poza tym [pisze tu tylko o tym, o czym on sam jej doniósł], te dzieci mieli zbyt szybko, byli bardzo młodzi [i najwidoczniej niedojrzali – to już jej dopisek]
  • on był jej pierwszym poważnym chłopakiem
  • szybko się rozeszli ponieważ między nimi była zła komunikacja i nie zbudowali żadnej solidnej bazy, a gdy tego potrzebowali, było już za późno… [jak w ogóle można stwierdzić, że „gdy” tego potrzebowali??? Gdy taki moment w ich życiu nastał, że właśnie doszli do tego, że taka „baza” jest im potrzebna, no helloł? Ale ona chyba powinna być od samego początku! ] – no ok. i tu już sobie myśli „przyganiał kocioł garnkowi”,😋 hehe, przecież jej „historia” wcale nie jest lepsza… oczywiście, że uważa, iż to wszystko u niej jest o wiele chyba jeszcze bardziej popaprane i skomplikowane… [i to nie całkiem wyłącznie z jej winy przecież…], no, ale cóż… swoją drogą, nawet nie próbował raczej dojść do tego, co u niej…, a może to były właśnie te pytania: HOW ARE U TODAY?
  • gdy zapytała, jak ich dzieci się z tym czują, że rodzice żyją oddzielnie And tell me, how are your children? How do they feel in this situation? (that the parents aren’t together anymore)?
  • odpowiedział, że: They are ok with it and love us both as much. Their mom is together with her new partner 3 months after we broken up. He’s very good for the kids as well [w porządku to znoszą, kochają nas obojga bardzo, a ich mama związała się z nowym partnerem już po 3 miesiącach ich rozstania. Jednak jej obecny partner jest także bardzo dobry dla ich dzieci].

Na koniec napisała jeszcze, bo to znów zna dobrze z własnego doświadczenia, że nie ma nic ważniejszego, jak to by dzieci także były szczęśliwe./ There’s nothing more important than making children happy 😊

Jednak najbardziej zniechęcił ją do siebie dalszą konwersacją, gdy ta oznajmiła mu, że właśnie skończyła rozmawiać „with some guy, from Warsaw, który bardzo ją zaskoczył, bo jeszcze nigdy wcześniej go nie widziała…

To jeszcze tylko wytłumaczenie, jak w ogóle do tego doszło: [pamiętajcie proszę, że to jest znów tylko „przerywnik”, by pokazać, jak do tej rozmowy z tym Alanem w ogóle doszło], ok. teraz myśli, jak to ułatwić… może odznaczy początek i koniec tego jakimś obrazkiem, ma! Niech to będzie ta laleczka wytykająca język, hehe, ok?

W międzyczasie wymieniła się już także nr tel. z pewnym Alanem z Warszawy. Ten także sam zaproponował jej kontakt telefoniczny. [nie podał on niestety na swoim profilu eDarling swojego zdjęcia, lecz przeczytała to, co tam o sobie napisał i spodobało się jej to poniekąd, nie spojrzała tylko skąd on jest… Ale cóż skoro rozmawia nawet z kimś zza granicy, to przecież nie był problem, by także zaznaczyć, że się lubi czyjąś wypowiedź na jego profilu. Poza tym później, jak już zaczął z nią rozmawiać, uznała, że także musi być całkiem w porządku]. Wiedziała tylko, że jest z Wa-wy, nie Trójmiasta, ale to przecież TYLKO najzwyczajniej w świecie znajomości, nic więcej, zwłaszcza już była ostrożna po „ostatnim” 😋. I wiedziała, by tak o sobie wszystkiego nie donosić, zresztą helloł? Ona przecież głupia nie jest i dobrze wie, że byle komu, by wcale takich rzeczy o sobie nie mówiła!

I właśnie, gdy pisała z tym Johanem [z przerwami oczywiście na obowiązki] na tym WhatsAppie, zadzwonił do niej ten Alan właśnie! Była totalnie zaskoczona, jednak oczywiście odebrała 😊 Ale tu może ponownie tylko wspomni o tym, że [jak już dowiedziała się, jak w ogóle można kogoś dodać po nr tel.], udało jej się go odnaleźć. Ten jej odpisał, że cieszy się, iż się udało i zapytał się także o jej dzisiejszy dzień.

Ona na to:

Dziękuję dzień był także udany. Nauczyłam się już, że nie ma złych dni w naszym życiu, nawet jak coś idzie nie po naszej myśli, to można to zawsze jakoś przekształcić na coś pozytywnego… No a przy najmniej próbować 😉 A jak Twój dzień?

Hmmm ciekawe. Jest tak ze pewne zmiany są po to aby było lepiej …mimo, ze wydaje się że jest nie tak jakbyśmy chcieli. Tylko przez jakiś czas

Dokładnie tak – napisała ona, ale i tak „najlepsza” była jego odpowiedź na to🤣:

Mogłaś do mnie zadzwonić sam bym Tobie to powiedział za free

Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem… [kompletnie nie wiedziała, o co mu chodzi, już się nawet poniekąd wystraszyła tym tekstem, buhaha]

Wtedy zaś, po jakiejś godzinie, do niej zadzwonił, hehe, mówiąc, że myślał, iż ona po jakimś szkoleniu takie rzeczy wypisuje 🤣😂😜 I tak sobie chwilę porozmawiali, ona powiedziała, że nie, WCALE NIE PO ŻADNYM SZKOLENIU! Że wiele z tego nauczyło już ją po prostu samo życie… Zapytał ją także, czy często podróżuje, czy lubi podróże, czy coś takiego… Ona na to, a dlaczego pytasz? On: chciałem wiedzieć, czy bywasz w Wa-wie czasem. Ta szybko podłapała i mówi na to: A wiesz, tak się składa, że Warszawkę to czasem odwiedzam, buhaha. Ten taki zdziwiony: ooo naprawdę? To bardzo fajnie! Ona wtedy przyznała otwarcie, że oczywiście żartuje. W ogóle to zapytał ją [bo widział to na jej profilu, że jest germanistką], czy nią jest rzeczywiście, czy może anglistką, buhaha🤣 Teraz sobie myśli, że z całą pewnością dlatego, iż napisała do niego na eDarling: Hej Alan, Whats up? [licząc na to, że może skuma, że sama chciałaby właśnie przez WhatsAppa z nim sobie rozmawiać, bo tam liczyła na to, że przesłałby w końcu jakąś swoją fotkę, hehe]. Jednak on wtedy zaczął z nią rozmawiać po angielsku także. Później zaś przeszedł na polski.

O ich wspólnej rozmowie, napisze tylko tyle: właściwie całkiem miło im się rozmawiało, prócz pogody oczywiście, o której chwilę także rozmawiali [że teraz koniec lata, a tu takie zaskakujące wręcz upały, itp.], dyskutowali także o plaży i morzu, powiedział, że bywa często także w Trójmieście i uwielbia starówkę, gdzie kiedyś umówił się służbowo na jakiś obiad/ kolację ze znajomym/ klientem. I opowiadał tak całkiem naturalnie i swobodnie i śmiejąc się do tego, także w taki całkiem przyjemny dla ucha sposób, bo normalny [co jej się bardzo podobało, gdyż poniekąd „widziała” już w nim swojego ulubionego wujka, tak tego, który ma teraz dom także na Kaszubach]. Zapytał ją także, czy lubi pić kawę i czy ma jakąś ulubioną kawiarnię [hehe, więc tu ona znowu zadowolona, że owszem ma taką i nazywa się Pikawa]. Wspomniał coś także o Jelitkowie, a wtedy ona pochwaliła się, że z Jelitkowa właśnie plażą szła aż do Sopotu ze swoją mamą i bratankiem, tym, z którym jest tam widoczna na zdjęciu. I tak się w sumie zaczęło…

Jednak w momencie, gdy uznała, że już o sobie i tak dużo wyznała, powiedział otwarcie, ok. to zacznij teraz Ty zadawać pytania, czego chciałabyś się o mnie dowiedzieć/ co Cię ciekawi, po prostu pytaj, ja chętnie odpowiem i tak:

Ponieważ on już się dowiedział: że nie jest rodowitą Gdańszczanką, że skończyła Germanistykę i udziela teraz korepetycji. W ogóle wspomniał, że no tak, to teraz masz raczej taki „sezon ogórkowy”, czy jak on tam to nazwał, hehe. W sensie, że mało uczniów. A ona przecież tak naprawdę uczy tylko tą Angelikę [bynajmniej „na razie”]. 😋 To pomyślała sobie ok, to teraz ja: A Ty jesteś prawnikiem? Tak masz napisane na profilu? On na to, że prawo też ukończył, lecz także ekonomię i dlatego teraz nie pracuje jako prawnik, tylko jest kimś innym [teraz już kurcze nawet zapomniała, w każdym razie z tego, co mówił, że często służbowo wyjeżdża pomyślała, że może pracować albo jako jakiś przedstawiciel handlowy, albo…, no w każdym razie na 100% żadnym prawnikiem nie jest, hehe, ale to i tak przecież nie jest dla niej teraz aż takie istotne].

W każdym razie urodził się i mieszka w Wawie. Ma 40 lat, zatem założyła z góry, że zapewne jest rozwodnikiem, hehe 😋 Zapytała go o to otwarcie, spodziewając się raczej potwierdzenia, a ten mówi, że nie! Ona otwarcie i z niedowierzaniem powiedziała, masz 40 lat i nie miałeś jeszcze żony??? Hehe, on też się tu zaśmiał i mówi, że nie, że przecież coś by o tym napisał [myśli sobie, a wiadomo…], wolała to w każdym razie sprawdzić. [Ps. dobrze wie, iż „nie bycie w związku małżeńskim” nie jest wcale równoznaczne z tym, że w żadnym związku nie był – to u mężczyzny w tym wieku, byłoby raczej „nietypowe” 🤣

Oczywiście ją zapytał z niedowierzaniem o to samo, hehe I tu powiedziała mu znów co nieco o sobie. Nim o coś zapytał, mówił, czy mogę zadać do tego pytanie? Jej odpowiedź brzmiała: Zadawać pytania zawsze możesz, a ja ewentualnie po prostu nie muszę na nie odpowiadać, hehe 😋 i tu obydwoje się co do tego zgodzili. Poza tym zapytał także, kiedy mógłby przyjechać ją odwiedzić. Ona na to, kiedy tylko chcesz i miałbyś czas 😊.

Zapytał jej także, czy uważa, że on byłby w stanie teraz jeszcze nauczyć się języka niemieckiego, zna już angielski. Odpowiedziała: Osobie, która ma już jakieś podstawy w innym języku, zawsze znacznie łatwiej uczy się drugiego. Wspomniał także, że kiedyś uczył się włoskiego. Pytał także o której kładzie się spać? Ona, że stara się przed północą, bo wie, że rano musi wstać na ćwiczenia. Donosiła także, że ona właściwie nie ma zbyt dużo czasu na jakiś odpoczynek, bo co chwilę ma coś do zrobienia, musi sobie wszystko dobrze rozplanować, a po wypadku szybciej się męczy…, a poza tym to jeszcze zajmuje się pisaniem tego bloga.

Ten się wtedy zainteresował: Tak? Prowadzisz własny blog? A dużo masz czytelników? Ona na to, że tak tworzę mojego bloga. Właśnie publikuje o sobie otwarcie w internecie to, jak jej dni wyglądają i nie nie ma raczej wielu „czytelników” [tu pomyślała sobie, że jej przecież nawet na tym aż tak bardzo nie zależy. Nie to jest dla niej teraz priorytetem, by wiele osób ją czytało, bo ona robi to przede wszystkim dla siebie! Oczywiście, że bardzo jej miło widzieć, że ktoś ją jednak czyta i nawet dostaje polubienia tego, o czym właśnie pisze, ale wie, że to jest po prostu teraz część jej pracy nad sobą!= tego już mu oczywiście nie mówiła na głos] Ten na to: to może zechciałabyś mi podać link/ adres? Ta rozsądnie pomyślała, że nie, ponieważ ten blog jest także jej pamiętnikiem, jest on po prostu, jak rzekła ogólnie dostępny do czytania: ale wybacz, póki sam go nie odnajdziesz, ja nie podam Ci jego adresu 😉

No, ok, to chyba było tak po krótce, choć rozmawiali w sumie PRAWIE 50MIN.! Naprawdę cieszy się z tej rozmowy, że tak mądrze o wszystkim rozmawiała i myśli sobie, że musiało to na nim zrobić także wrażenie. W każdym razie wieczorem jeszcze, jak już skończyli rozmawiać, dostaje od niego wiadomość na WhatsApp:

Miło było Ciebie usłyszeć. Dobrej nocy.

Odpisała:

Ciebie również, dobranoc 🙂

Ok, to tutaj musi powrócić jeszcze do tego, jak oznajmiła to właśnie temu Johanowi [że rozmawiała z tym Alanem] :

I tu się tak naprawdę zaczęło, hehe

Oh, Tinder guy?

Almost, hehe 🤣 we „met” each other for eDarling 😋„For” or „in”?

On

Ok, hehe 🤣 ohhh… I know I am REALLY CUTE 😋

🤔 Not sure what to think of that

Of what?

If you prefer to talk/call with other guys

No, I just meant only (with this word „cute” ) the fact, that I always made some mistakes, hehe 🤣 Only this

Not talking about that [i tu wkleił to, co napisała o tym, że właśnie skończyła rozmawiać z tym gostkiem z Wa-wy, który ją totalnie zaskoczył dzwoniąc do niej!]

Tu już jednak troszkę się wkurzyła i zaraz mu napisała, czy on uważa, że nie ma prawa rozmawiać z kimś innym jeszcze, prócz niego??? Tak ją to rozzłościło, że ktoś [ponownie – po tym Szwedzie] chce ją do czegoś uwiązać i coś wymusić, w dodatku wcale nie jest mężczyzną, który jej imponuje i co więcej ma już 3 dzieci!!!! Napisała więc: TO JEST MOJE ŻYCIE I MOGĘ Z NIM ROBIĆ, CO MI SIĘ ŻYWNIE PODOBA!!!

It’s my life & I can make what I want 🙂

Poza tym dodała jeszcze:

Besides You don’t know me at all! And why should I only talk with you?/ Nie znasz mnie w ogóle!! I dlaczego uważasz, że powinnam rozmawiać tylko z Tobą?

Później zaczął się troszkę tłumaczyć, że nie, oczywiście, że może rozmawiać z innymi, dodał jednak, że on nie szuka TYLKO WIRTUALNEJ przygody (domyśliła się). Mimo, że nie zrozumiała wszystkiego dobrze, np. wysłał jej takie zdanie:

But I’m not looking for only a fling or virtual only

So I didn’t understand you probably… What is „fling”? But I’m not looking for only a fling or virtual only [tu wkleiła jeszcze tą jego wcześniejszą wypowiedź, której nie zrozumiała, tylko mogła się domyślać, o co mu w niej chodzi…] – explain this to me, please in other words/ in such a way that I can understand it correctly 😋

Poprosiła zatem o wyjaśnienie tego innymi, łatwiejszymi dla niej słowami, bo bardzo chciała wiedzieć [a nie tylko domyślać się, o co mu chodzi], jednak on już zamilkł całkiem… Ale w sumie dobrze, wcale nie wiązała z nim przecież żadnych zamiarów, a tym bardziej nadziei. Cały czas sobie powtarza, że teraz jest przecież najlepiej, jak tylko mogłoby być.

Ponieważ zauważyła, że napisała tu już kiedyś coś takiego, myśli, że spokojnie może to także puścić dalej w świat, bo bardzo się z tym zgadza i jest to poniekąd „kwintesencją” jej samej i tego w jaki sposób teraz stara się żyć:

A do takich wniosków właśnie doszła [bo ona naprawdę uważa, że nie ma czegoś takiego, jak „porażki” w naszym życiu, zamiast tego pojawiają się TYLKO KOLEJNE LEKCJE, z których należy się uczyć i wyciągać wnioski!] – co oczywiście nie zawsze jest łatwe, zwłaszcza jak łapie Cię taki ogólny stan beznadziei i widzenia wszystkiego w czarnych barwach…

Już Wam donosi, cóż ona sobie myślała:

  • Że po pierwsze „unikała” na początku bardzo kontaktu z tym Johanem, a już zwłaszcza po tym, jak się dowiedziała, że ma 3 dzieci, jednak właśnie ta Angelika jej powiedziała, że: no ok., niech sobie i ma, to jednak nie przeszkadza przecież by móc do niego także od czasu do czasu coś napisać. I ona tak też sobie pomyślała, aż w końcu we wtorek to „wszystko” z niej zeszło, po tym, jak wykasowała tego Szweda z WhatsApp i przestała się sama umartwiać tym filmem… = Spójrzcie tylko, tu znowu ona sama przecież sobie pomogła, nikt inny, no ok. może jeszcze fakt, że ta Angelika właśnie potwierdziła jej właściwie to, co ona sama już przypuszczała 😊
  • spójrzcie, sprawa z tym Johanem także właściwie sama już się rozwiązała

BĘDZIE TO, CO MA BYĆ NIE INACZEJ, ROZPROMIENI SIĘ KTOŚ, KTOŚ ZAPŁACZE

Sound’n’Grace & Filip Lato – 100 

Ok, wykonała część swojej dzisiejszej pracy, teraz musi pomyśleć, jak to wszystko jeszcze, co jej zostało [zjedzenie obiadu/ umycie się/ poprasowanie/uprzątnięcie chaty/ wyjście do sklepu itd.], dalej mądrze ogarnąć.

Doniesie Wam, cóż dziś jednak wykonała [a najbardziej w jakiej kolejności właśnie ;-)], ponieważ gotowanie naprawdę nie sprawia jej żadnej przyjemności i chwilę się zastanawiała, czy nie wyjść sobie po prostu może do BioWay`a na jakąś zupkę [a ona uwielbia wręcz zupy!] i tak dobrze o tym wie, że ugotowanie zupy przecież aż takie trudne nie jest, a można wtedy zrobić jej więcej i mieć na kolejne dni także. Jednak ona wcale nie miała na to ochoty, zmuszać się do czegokolwiek, a już tym bardziej do gotowania 😉, które przecież nie sprawia jej żadnej przyjemności!

Zatem tak się chwilę zastanowiła [ona uwielbia to w sobie, że nauczyła się już tego! Najbardziej chyba kojarzy to z Buddystami właśnie! – choć wie, że przecież to każda właściwie rozsądna osoba potrafi]. Jednak jej to się kojarzy z nimi, jak jeszcze do nich jeździła w miarę regularnie kiedyś, że tak jej się to podobało, jak oni tak potrafili, zadawać sobie pytania: czy naprawdę to właśnie jest teraz takie niezbędne? A może możesz zrobić coś innego, bardziej korzystnego dla siebie w tym momencie? A co się może stać [najgorszego] jak właśnie tego nie uczynisz?.

I ten właśnie sposób myślenia, tak bardzo jej wszystko ułatwia i pomaga tu jej samej ogarniać to całe życie! Zatem wyjęła z zamrażalnika po prostu świeżą kapustkę, którą przywiozła jej mama i sobie wtedy przepakowała do mniejszych pojemniczków i zamroziła 😊 Także wyjęła jeden z nich już z samego rana, po czym pomyślała, że chciała się i umyć, wyjść do sklepu zrobić potrzebne zakupy, wyprasować te rzeczy [które wciąż tu czekały], uprzątnąć mieszkanie [odkurzyć, umyć podłogę, pościerać kurze].

Ponieważ postanowiła, że po zjedzeniu, pójdzie się zaraz umyć, zatem, gdy kapusta jej się w rondelku podgrzewała, ona sama zaczęła po prostu prasować te ręczniki, 2 ścierki, później przeszła do sukienki i fartuszka. Następnie podgrzał już jej się obiad, zjadła i poszła się myć. Kolejną rzeczą, jaką zrobiła, było wyjście do sklepu [a jeszcze stojąc nad deską do prasowania, tak się zastanawiała, czy dobrze to rozegra właśnie w taki sposób ;-)]

U pana Piotra kupiła 3 jabłka i tyle samo cytryn + jeszcze jeżyny, w „kerfie” zaś oliwę z oliwek, bo już jej zabrakło, awokado, kardamon i jeszcze loda MAGNUM ALMOND, bo tak pamięta, że wczoraj miała taką ochotę na coś z czekoladą do kawy!

Wróciła z tym do domu, po drodze się jeszcze zastanawiała, czy czasem sobie tego loda już nie otworzyć, jednak mimo, iż wyjęła go z plecaka, nie odpakowała go wcale i pomyślała, że w domu skonsumuje go właśnie sobie do kawy jeszcze. Pomija już to, że zbliżała się właśnie godz. 18, ale ona bardzo chciała go jeszcze zjeść sobie do kawy [oczywiście po drodze już ponownie myślała, że zapewne się tym tylko „dobije”, ale pomyślała, że może właśnie ma teraz taki czas, że potrzebuje się jeszcze czymś „dobić”].

Jednak w rezultacie przeniosła swoje „całe stanowisko” [tj. leżak, laptop, zrobioną latte z lodem Magnum do tego 😉 ] i jakoś nawet odechciało jej się wtedy już płakać i „biczować” się. Jeszcze myjąc się, myślała tak o sobie, że przecież ona jest naprawdę silną i dzielną kobietą! A wracając ze sklepu słuchała sobie takiej fajnej muzyki, która bardzo ją „podbudowywała”, poniżej link do jej playlisty, którą nazwała sobie POWER OF ME, a link do niej udostępnia poniżej:

https://open.spotify.com/playlist/2CPP10oZUwUNcNt8mXQcsV?si=kW0Yx8j1SN-kSY46046myg

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close