Jeśli człowiek nie żałuje, znaczy że nie żył.

Nicola Yoon – Ponad wszystko

Niedziela 01.09.19 siadła sobie zrezygnowana już na balkonie. Ale opisze tak szybciutko, cóż się u niej ostatnio działo. Tzn. dziś nie wstała nawet na żadną gimnastykę… była w tak podłym nastoju, że po prostu smutek… Najpierw miała jakiś straszny sen w nocy, on ją właśnie obudził chyba ok. 2 nad ranem…, ponownie w WIELKIM SKRÓCIE. O tym śnie: pamięta tylko, że ktoś jej w czymś pomagał, nie, nie całkiem obcy ktoś, lecz dziewczyny, które znała ze swoich studiów w Gdańsku jeszcze, była tam także Zalwka jej „przyjaciółka”.

Ona pamięta tylko tyle, że bardzo chciała jakoś podziękować im za tą pomoc [niestety teraz już nie pamięta nawet czego ona dotyczyła…] i było jej tak cholernie głupio i niezręcznie wręcz, że nie posiada żadnej kasy, by móc im się odwzajemnić. I otworzyła swój portfel i porozdawała tym dziewczynom z niego choć po 2 zeta i 5 PLN… W każdym razie na koniec chciało jej się po prostu płakać, że właśnie w ten sposób zareagowała. Jakby nie można było komuś pomóc tak po prostu, z dobrego serca, za wdzięczność, uśmiech i tylko za „dziękuję”.. Jakby to było niewystarczające….

Doszła do wniosku jednak, że ten „koszmar” musiał być spowodowany tym, cóż ona ostatnio robiła i czego nie robiła, a może po prostu, to wszystko się jakoś tak dziwnie „skumulowało”. Powstał z tego właśnie taki koszmarny „miszmasz”. Z całą pewnością zastanawiacie się z czego to powstało i co ona ma tu w ogóle na myśli. Zatem ok., ponownie postara się po prostu wypunktować to wszystko, co jej teraz przychodzi na myśl:

  • jest po prostu zmęczona sobą i swoim życiem
  • wczoraj [31.08.19] zakupiła w warzywniaku p.Piotra opakowanie jeżyn i musiała je niestety całe wyrzucić, bo… na spodzie opakowania zauważyła CAŁĄ JEŻYNĘ POKRYTĄ PLEŚNIĄ WŁAŚNIE [ale do cholery! przecież to nie wszystko tak znowu źle było!]

Już Wam donosi ponownie w wielkim skrócie [zaznaczy to może zielonym kolorem], te pozytywne rzeczy, których się jednak dopatrzyła, tzn. szczerze mówiąc ona sama starała się to, co właśnie w danym momencie odczuwała, przekształcać na całkiem inne postrzeganie tego:

Jak już dotarła do domu i zauważyła pleśń w tych jeżynach, to napisała jeszcze tylko do p.Piotra [tak, bo on też dał jej nr tel. i ma WhatsApp, hehe], że niestety musiała wyrzucić wszystkie jeżyny, bo okazało się, że mają pleśń. Na to p. Piotr do niej [ach, ok prześle tu Wam po prostu tą całą ich „rozmowę”]:

Panie Piotrze, jak dobrze, że kupiłam choć borówki, bo…. niestety musiałam WSZYSTKIE JEŻYNY WYRZUCIĆ DO ŚMIECI, gdyż na samym spodzie była CAŁA JEŻYNA W PLEŚNI 🙁Pozdrawiam i nadal życzę miłej niedzieli 🌞

Pan Piotr: Przepraszam ale wydawały się OK … szkoda że Pani nie przyniosła bo bym oddał na zwrot . . W poniedziałek oddam kasę 😃

Panie Piotrze, przecież to nie Pana wina! Ja także, gdybym wiedziała, co jest na spodzie, bym ich nie kupiła… Niestety nikt z nas nie ma rentgenu w oczach 😉 Nie wracałam już do Pana, gdyż po prostu padłam ze zmęczenia. Pozdrawiam 🌞

Pan Piotr: W takim układzie życzę miłego popołudnia i wieczorku 😃😃😃

Uratowała osę [najpierw chciała jej pomóc znaleźć „drogę wyjścia” = czyli drzwi balkonowe, przez które musiała wlecieć, by dostać się do kuchni, chciała ją ściereczką „naprowadzić” w odpowiednim kierunku, jednak ta chyba „dostała” zbyt mocno, gdyż po prostu powaliła się na podłogę, hehe, jednak ona zobaczyła, że nadal żyje i wzięła ją paluszkami tak delikatnie za skrzydełka – dziewczyna, która jest uczulona na jad pszczół/ os, biedna oska/ czy pszczoła – ona szczerze mówiąc nie odróżnia za bardzo, hehe 😉😋 była chyba troszkę przerażona, bo nie bardzo przecież wiedziała, co się dzieje, czy zaraz nie zostanie zabita, jednak ta ją tak obserwowała i mówiła, wytrzymaj jeszcze, już jesteśmy blisko balkonu, gdzie ja cię wypuszczę! I to stworzenie chyba musiało to w końcu poczuć, bo zaraz jak wyszły na balkon, to puściła jej skrzydełka, a ta odfrunęła sobie 😊]

W CH FORUM, tak przez chwilę patrzyła na te ruchome schody i pomyślała, że przecież jej brat na wózku inwalidzkim nie mógłby z całą pewnością tu wjechać, a zaraz ujrzała jakąś dziewczynę, także poruszającą się wózkiem i to była właśnie tam, gdzie jedzonko, czyli na ostatnim piętrze. I wtedy doszła do wniosku, że przecież są windy… 😋🤣😉

Następnego dnia rozmawiała zaś ze swoją mamą, która jej powiedziała, że przecież teraz oni już mają obowiązek budowania w taki sposób wszelkich takich budynków usługowych, aby zrobić tam dostęp DLA KAŻDEGO!

Właśnie w tą sobotę, jak pojechała do tego CH FORUM na obiad do BioWay`a, to jednak dowiedziała się że jak się kupuje zestaw dnia za 20 ZETA, to nie dostaje się pieczątki [promocje się niestety nie łączą], lecz zakupiwszy to pyszne danie [naleśnik z warzywami + pomidorowy kapuśniak], zapytała 3 osobową rodzinę siedzącą przy 2 połączonych stolikach, czy mogłaby się do nich dosiąść [gdyż nigdzie nie było już wolnych miejsc…], powiedzieli jej, że nie ma problemu, wprawdzie czekali jeszcze na parę, z którą mieli się spotkać, ale póki co, jak najbardziej może tu siadać. I tak też uczyniła 😊

Za chwilę jednak zwolnił się stolik za nimi i tam się przesiadła. Ta Pani wtedy właśnie się ją zapytała, skąd ma to danie, bo bardzo ładnie/ dobrze wygląda [i, jak nasza bohaterka potwierdziła, TAK TEŻ SMAKUJE 😊]. Powiedziała, gdzie zakupiła i ta Pani poszła tam zaraz i zamówiła to samo danie [ten właśnie 2 daniowy zestaw]. Ona sama wprawdzie nie dała rady już zjeść tej zupki, wzięła ją zatem na wynos.

To czarną czcionką, to będzie powrót jeszcze, do tego, co ona o sobie myślała i jak się z tym czuła. Zatem:

  • nie wie za bardzo, co ma ze sobą zrobić…
  • czuje, jak życie jej upływa, a ona NIC Z TYM NIE ROBI, bo nie bardzo nawet wie co i jak???
  • z rana jeszcze zdołowała się ponownie zdjęciem z fejsa, ktoś z buddystów [tych, u których (w tym ośrodku BOM) kiedyś starała się bywać tak 2/3 razy w tygodniu – na tych „ogólnych medytacjach”- choć przyznać tu musi, że ona nigdy nie czuła się dobrze wśród jakiejś większej grupy ludzi…] zamieścił tam fotkę z jakiegoś ŚLUBU W KUCHARACH WŁAŚNIE, czyli stamtąd gdzie była dokładnie rok temu w sierpniu na kursie byddystycznym…

Później jednak zaczęła tak sobie myśleć, ok. przecież skąd możesz wiedzieć, jak rzeczywiście czuły się te osoby uśmiechnięte na tych zdjęciach? W istocie wcale nie musiały czuć się takie szczęśliwe i zadowolone naprawdę… Przecież:

„Szczęście jest najniepewniejszym na świecie towarzyszem o najwyższej cenie.”

Erich Maria Remarque – Trzej towarzysze

Teraz czuje, że musi jednak zejść z balkonu, jest godz. 12:03, świeci ponownie bardzo słońce, a jej się chce po prostu spać, zatem przerywa to pisanie, by się najzwyczajniej w świecie zdrzemnąć…

„Nie ma czegoś takiego, jak właściwa decyzja, czy niewłaściwa decyzja (…) Nie ma czegoś takiego, jak dobra, czy zła decyzja, są TYLKO RÓŻNE REZULTATY!

Decyzje – Ajahn Brahm 

Właśnie to włączyła sobie jeszcze jedząc śniadanie ( = ostatnie jajko i zjadła do tego także resztę sałaty…), ale tak się cieszyła, że ponownie to odkryła i to dokładnie dzisiejszego dnia, gdy czuła się taka „zawieszona” między tym, co może powinna była zrobić: piękna pogoda, a ona nawet nie wyszła z domu, tylko przesiedziała praktycznie cały dzień… No dobrze nie będzie pisała, że bezczynnie, bo jednak w końcu odkurzyła i ogólnie sprzątnęła mieszkanie, ale do cholery, jest taka piękna pogoda… A ona zaczęła mieć takie wyrzuty sumienia, że nie pokusiła się nawet, by wyjść gdzieś z domu… Myśli sobie, jak ma ktoś w ogóle się o niej „dowiedzieć” , że ona istnieje, jak ma kogoś poznać, skoro ona nie wyściubia nawet swego nosa z domu???

Ps. przed chwilką [ok.17] wyniosła swój leżak ponownie na balkon i… zaraz musiała go wnieść, bo stwierdziła, że na balkonie nadal nie da się wytrzymać… Podzieli się z Wami jednak swoimi przemyśleniami:

  • stwierdziła, że nie będzie robiła nic na siłę i na sobie czegoś wymuszała, bo…. Skąd może mieć pewność, że gdyby dziś pojechała nad to morze, to czułaby się tam dobrze??? [zapewne tak by nie było!, bo dziś przecież ostatni dzień pięknych jeszcze wakacji, w dodatku: weekend, zatem z całą pewnością jeszcze każdy chciał wykorzystać tą letnią pogodę na pobycie na plaży…]
  • poza tym, ona na prawdę stwierdziła, że sama się umartwia, bo zamiast spojrzeć na to wszystko inaczej [a propos, robiąc sobie tą drzemkę, tzn. nim do niej rzeczywiście doszło😉], to musiała sobie jeszcze trochę poczytać na swojej komórce https://pieknoumyslu.com/negatywne-mysli-przeksztalcic/

„(…) Uczenie się przekształcania negatywnych myśli w pozytywne jest czymś więcej niż koniecznością, jest narzędziem do przetrwania i utrzymania zdrowia. Pomaga zmniejszyć ciężar lęku i iść naprzód bez strachu.

Eksperci psychologii emocjonalnej twierdzą, że dopuszczalne jest posiadanie do trzech negatywnych myśli dziennie. W końcu nie chodzi o to, aby przestać postrzegać rzeczywistość, o przymknięcie oczu na trudności, lęk i zmartwienia. Kluczem jest nie dać przejąć kontroli schematom myślowym, które nie pozwalają wejść odporności, wytrwałości, motywacji lub osobistemu rozwojowi. (…)

Pomyślmy: wszyscy mamy myśli tego kalibru. Te, które w pewnym momencie zwiększają swoją objętość i zaczynają wmawiać nam bardzo charakterystyczne przesłania: „nie jesteś nic wart, nie poradzisz sobie z tym, nie uda Ci się, bez względu na to, jak bardzo się postarasz zawsze skończy się tak samo…” Jesteśmy ludźmi, a umysł ma tendencje do dryfowania w negatywne myśli częściej, niż byśmy chcieli.

Słynne laboratorium neuroobrazowania na Uniwersytecie Kalifornijskim pokazuje, że każdy z nas ma do 70 000 myśli dziennie. I tak, większość z nich to myśli negatywne, ograniczające i frustrujące. Jednak w

obliczu tej obecności istnieje tylko jedna możliwa opcja: zaakceptuj te myśl i zmień je.

(…)

Naucz się przekształcać negatywne myśli w pozytywne

Negatywny stan emocjonalny kończy się generowaniem negatywnych myśli i karmieniem się nimi. Jest to coś, co większość z nas rozumie, ale nie zawsze jesteśmy w stanie to dostrzec. I nie robimy tego, ponieważ nie dajemy sobie czasu ani właściwych strategii, aby lepiej zarządzać tymi szkodliwymi emocjami.(…)

Identyfikuj negatywne myśli i akceptuj je bez oporu (…)

Pierwszą kluczową strategią przekształcania negatywnych myśli w pozytywne jest umiejętność rozpoznawania negatywnego dialogu. To, co na początku może nas zaskoczyć, jest oczywiste: nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jakim stopniu jesteśmy przedmiotem obsesyjnych, negatywnych i ograniczających nas myśli.

Musimy wykryć te negatywne myśli. W tym celu nie ma nic lepszego niż prowadzenie dziennika i pisanie w określonym momencie dnia, jakie myśli krążą nam po głowie.

Negatywne myśli nie powinny być ukrywane, ani blokowane. Chodzi o zaakceptowanie ich takimi, jakie są, w najczystszej formie. Po wykryciu negatywnych myśli, drugi krok to niewątpliwie ich zmiana w myśli pozytywne.

I tu właśnie doszła do wniosku, że ten jej blog był naprawdę świetnym pomysłem na to [tzn. u niej, jak zwykle musi być jeszcze jakiś „dodatek”- bez tego przecież nie byłoby już tak „atrakcyjnie” a mianowicie jej problemy z pamięcią!😋]. Niesamowicie pomaga on jej przecież w identyfikacji tych negatywnych myśli, akceptacji ich, a nawet nieustannym próbowaniu obrócenia/ przekształcenia ich w coś pozytywnego. Jak mówi tu Ajahn Brahm właśnie w tym filmiku odnośnie tych Decyzji

„(…) Jakiekolwiek decyzje podejmiecie, ZAWSZE MOŻECIE COŚ Z NIMI ZROBIĆ!”

Kontrastuj, obalaj, osłabiaj

Czy te negatywne myśli są uzasadnione? Jaki mam dowód, że to, co myślę, może się wydarzyć w 100%? Musimy zrozumieć, że sam fakt, że o czymś pomyślimy nie oznacza, że jest to prawdą. Umysł jest kłamcą, sprawia, że przeżywamy wiele złych momentów, daje się ponieść wiatrowi lęku, daje się przykryć przez cień strachu i konieczność pozostania w naszej strefie komfortu.

Spójrzcie tylko, przecież ona to już nawet sama robi! Przyznała się do tego ostatnio, iż to umiejętne zadawanie pytań BARDZO POMAGA JEJ TU ŻYĆ i to życie prowadzić najlepiej jak umie.

Często niewielka zmiana w naszej rutynie może prowadzić do ważnej zmiany. Samotne spędzenie wolnego czasu przynosi ulgę i dobre samopoczucie. [to ma właściwie na co dzień 😉] Podobnie jak praktyki, takie jak mindfulness, terapie artystyczne, [za malowanie jakichś obrazów bardzo chciałaby się w końcu zabrać, gdyż ona pamięta, że jeszcze, jak była w szkole (podstawówce, liceum, studia) to bardzo lubiła malować i rysować właśnie o to ją wtedy tak uspokajało… Zatem chyba już najwyższy czas nadszedł, by także teraz się w końcu odważyła i spróbowała coś namalować, przecież zakupienie farb plakatowych, pędzelków i kartek nie jest aż takie drogie!) a także spotykanie nowych ludzi zawsze przynoszą korzyści [to już przecież także poniekąd rozpoczęła, choćby zapisując się na te portale randkowe😉]

Umysł często staje się negatywny. Kiedy tak się dzieje, nie ma nic lepszego niż otworzyć okno tak, aby się dotlenił, aby dostrzegł nowe perspektywy i możliwości [ona przecież przesiada się na balkon 😋] . Zastosujmy to w praktyce,

NAUCZMY SIĘ KONTROLOWAĆ NASZE MYŚLI

Tu jednak napomknie jeszcze trochę do tytułu. Otóż ona dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że na tym TINDERZE są ludki w całkiem różnym celu, często niestety tylko po to, by się umawiać na sex, to już potwierdziła zarówno jej „przyjaciółka”, jak i ta Angelika, która przyjeżdża do niej we wtorki na niemiecki. Zresztą widzi to po prostu po tych opisach tam, ludzie absolutnie się już z tym nie kryją… Zatem przyznać Wam się tu musi, że ona mimo, że tam raczej tak bardzo ogólnie o sobie napisała, to dodała jeszcze [jak już dowiedziała się, jak można w ogóle własną piosenkę tam „wkleić”] utwór muzyczny właśnie Alice Merton – Why So Serious 

Wiecie, co jest najgorsze? Jak ona już sobie coś „wkręci”, że przecież tylu innych młodych ludzi robi takie interesujące rzeczy, a ona co??? Siedzi kurna z tyłkiem w domu… I tak jej trudno wtedy po prostu przestawić to swoje myślenie…, że przecież ona nie jest taka, jak wszyscy!!! I wcale nie musi robić tego samego! Dziś jeszcze będąc w łazience nawet się uśmiechnęła, że ma już tak ładnie wysprzątane to mieszkanko, czystą wannę i umywalkę, wszędzie czyste podłogi… Tak, dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że to są tak naprawdę takie mało istotne rzeczy, ale najważniejsze, że sprawiają jej także jakąś przyjemność 😌

Okazuje się, że Wszechświat ją JEDNAK DOBRZE PROWADZI! Dziś [02.09.19] PONIEDZIAŁEK postanowiła, że zrobi choć jedną dziesiątkę tych ćwiczeń TYLKO z pierwszej serii, i tak też zrobiła. 😊 Następnie przygotowała sobie śniadanie [pisze to 02.09.19, godz. 18:50 siedząc wreszcie na balkonie i nie uwierzycie: zastanawia się, cóż ona na to śniadanie w ogóle dziś jadła… czy było to jej müsli, czy może po prostu kanapki z sałatką do tego…]. O losie słodki! Tzn. może jakby cały dzień była w domu, to łatwiej byłoby jej to jeszcze zapamiętać.

Po czym [po tej swojej gimnastyce – krótkiej, bo krótkiej, ale nieważne! Najważniejsze, że powróciła „do siebie”/ do tego, co sobie postanowiła!] wyszła do sklepu, najpierw do „Kerfa”, po czym do warzywniaka p. Piotra i w tym momencie jej mama zadzwoniła do niej. Nasza bohaterka wiedziała wprawdzie, że jej mama miała być tu dziś na wizycie u okulisty, ale miała ją dopiero o 11:30, zatem spokojnie mogła przyjechać dzisiaj. Jednak rozmawiały właśnie wczoraj, jak ta siedziała jeszcze na balkonie, zmęczona i wkurzona na wszystko [najbardziej na siebie samą!], mamie powiedziała jednak, że jest po prostu zmęczona, bo tak też i rzeczywiście było.

Jej mama zrobiła dziś jej taką niespodziankę, bo mówi, że ona już czeka pod jej klatką! Ta totalnie zaskoczona, że mama przyjechała wcześniej… A mama powiedziała jej , że przywiozła specjalnie dla niej zupkę [+ jeszcze świeżo zrobiony sok z malin i 4 kawałki jabłecznika]. W tym momencie się bardzo ucieszyła, bo już właściwie nie musiała jechać do BioWaya na obiad [a tak kombinowała jeszcze, jak to wszystko rozegrać, by było dobrze: warzywniak u p.Piotra/ wzięcie prysznica/ obiad w BioWay`u właśnie/ ginekolog, do którego się na dziś zarejestrowała]. Doda jeszcze tylko, że jest już godz. 19:30, 02.09.19 PONIEDZIAŁEK, a ona co chwilę tu coś w międzyczasie jeszcze załatwia- właśnie dowiedziała się od znajomej Niemki, że tak również można postawić pytanie po niemiecku „Was für ein Film?”, no ok. może i postawić można, ale CZY TO JEST POPRAWNE….(???)

Zeszła właśnie z balkonu, teraz jest godz. 20:00, a ona się uśmiecha i czuje się taka szczęśliwa. Tak bardzo teraz to widzi, że ponownie tyle rzeczy, które jej się znów wydawały bez większego sensu, a teraz dostrzega, że jednak go miały [posprzątanie mieszkania – przecież jej mama dziś ją odwiedziła! wykonanie tylko jednej serii tych ćwiczeń – w przeciwnym wypadku nie zdążyłaby zrobić tak szybko tych zakupów i wrócić do domu – i spędziłaby krótszy czas z mamą, a tak przygotowała choć mamie kawę i zjadły sobie razem w kuchni po kawałku ciasta (2 pozostałe zostawiła na jutro, na przyjazd Angeliki)].

Aż była mega zdziwiona, że tak miło jej się z mamą tam przy tym stole siedziało. Prócz kawy i [mamy ciasta] postawiła także pokrojonego w cząstki arbuza i jeżyny, które tym razem dostała od p.Piotra za frico, w ramach tych wczorajszych 😉

Jeszcze tylko wspomni, że jej mama jak już dotarła z powrotem do Elbląga, to opowiadała jej przez tel., że tym razem była ta miła lekarka. Ta sama, która robiła jej USG oka i wszystko jej pięknie wytłumaczyła, widząc, że stan jej oka niestety nie ulega nadal poprawie…, zatem trzeba dalej leczyć, najważniejsze, że ją nic nie boli! A nie boli, dlatego, że właściwie wszystkie nerwy w tym jej oku już obumarły. W związku z czym wytłumaczyła jej, iż 4 przeszczep rogówki właściwie nie ma już sensu [jej mama także była poniekąd tego zdania], dlatego bardzo się ucieszyła, gdy usłyszała to jeszcze od lekarki.

Ta jej właściwie już tylko potwierdziła, iż 4- ty przeszczep mógłby jedynie jeszcze bardziej uszkodzić [przedziurawić to oko] – a mama zapytała od razu i co by wtedy zrobili? Bardzo miła pani doktor jej odpowiedziała, iż wtedy nie pozostałoby nic innego, jak wstawienie sztucznego oka. W sumie dla jej mamy to i tak bez większej różnicy, bo już na to oko i tak kompletnie nic nie widzi… Może jednak plusem tego byłoby, iż ta jej sztuczna gałka wyglądałaby lepiej niż ta obecna…

Wiecie, co jest dla niej teraz najfajniejsze? Że jej mama się z tym po prostu już pogodziła, że w tym jednym oku straciła już wzrok. Niesamowite jest to, że ona tą sytuację już właściwie dawno zaakceptowała, teraz wie, że musi uważać jeszcze na to drugie oko, by go czasem nie nadwyrężać i nie osłabiać!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close