„Jeśli nie jesteś szczęśliwy tu i teraz, to nigdy nie będziesz.”

-Taisen Deshimaru-

Moi drodzy, to podzieli się z Wami jeszcze takim zlepkiem tego, cóż tu sobie przez cały dzień [ kilka dni = poprawka z 18.09.19] właściwie starała „utworzyć”. Zatem:

Pamiętacie, jak wspomniała o tym wczoraj, że nie będzie skupiała się tak na sobie, tylko zajmie się raczej przede wszystkim dzieleniem tą wiedzą, którą udało jej się zdobyć? [i którą nadal zdobywa!]. Lecz dziś [14.09.19, SOBOTA] jest właśnie w takim stanie, że ponownie smutek… Musi to tu napisać, bo stworzyła przecież ten blog PRZEDE WSZYSTKIM, BY SOBIE POMÓC! [teraz- godz. 12- skończyła właśnie pić kawę, bo doszła do wniosku, że bardzo źle robi pijąc ją po obiedzie (pamiętajcie proszę, że ona ma jeszcze taki zły nawyk, że do kawy lubi zawsze też mieć „coś” jeszcze: teraz jogurt naturalny, dodała sobie: jeżyny, kawałki arbuza, płatki CRUNCHY, wkroiła także kilka plasterków banana, no i miała jeszcze przecież kawałeczek tej gorzkiej czekolady, której nie zawahała się także użyć…)].

Jeszcze przed śniadaniem poćwiczyła sobie, jak co rano, jednak moi drodzy, doszła już do wniosku, że skoro tak bardzo teraz ćwiczy, to chyba powinna widzieć to po sobie, nieprawdaż? Zaczęła się po prostu zastanawiać, co złego robi. Nie ma wprawdzie wagi, by móc się w ogóle zważyć, na siłkę przestała przecież już dawno chodzić [a tam waga była!] i powiem Wam, że doszła do wniosku, iż problem musi tkwić w tym jej odżywianiu. Przecież nie raz już to słyszała, że „jesteś tym, co jesz”… tu musi wprost zacytować to, co przeczytała na str.: https://michalpasterski.pl/2018/02/programowanie-spoleczne-odzywianie/

“Jesteś tym, co jesz”. Być może to trochę daleko idące stwierdzenie (w końcu nie staję się ogórkiem, gdy go zjem),

[Tu jej się zawsze przypomina, jak jej była bratowa Kasia, rzekła kiedyś ze śmiechem: „to muszę chyba zjeść Chodakowską”🤣]

ale jeśli nie będziemy go brać dosłownie – z pewnością znajdziemy w nim sporo prawdy. To, co jemy, ma bowiem kluczowy wpływ zarówno na kondycję naszego organizmu, jak i na jego zdrowie i nasze samopoczucie na co dzień. Niestety w dzisiejszym świecie jedzenie stało się biznesem, w którym od jakości i zdrowia ważniejszy jest pieniądz. Czego nie wiemy o odżywianiu? W jaki sposób jesteśmy wprowadzani w błąd? Jak odżywiać się świadomie? (…)

No ok, może i jada zdrowe rzeczy, ale wciąż nie takie proporcje, jak powinna…

Dawno już to zauważyła, że te jej porcje są zbyt wielkie, jednak [ma taki beznadziejny zwyczaj, wyniosła go niestety z domu – tak cholernie trudno jej teraz to zmienić… ], mówi sobie zawsze, że przecież to jest tylko sałatka [czyli warzywa], więc nie opłaca się zostawiać na później… i tym sposobem nakłada sobie więcej i więcej… 😋 Poza tym pomyślała także, że powinna chyba wyeliminować w ogóle tą kawę, bo ona cholera jasna[!] zawsze lubi mieć/ zrobić do niej sobie jeszcze coś. Ale właśnie dziś postanowiła, że ok., nie wszystko na raz, zatem wypiła ją już wcześniej. [tak, jak donosiła wyżej, właśnie ją skończyła].

Poszła dziś na piechtę do Rossmanna [tam, gdzie siłka] i nakupowała rzeczy, przyszła do domu i się tylko za to skrytykowała… , że wydała tyle kasy, ale cholerka, nie potrafi sobie powiedzieć, że przecież wszystko to jest [lub będzie wkrótce] jej potrzebne, bo i płyn do naczyń, WC żel, ręczniki papierowe, wkładki higieniczne, maszynki do golenia, no dobrze skusiła się jeszcze na szampon i odżywkę, bo usłyszała, że jedno dostanie w gratisie, a spojrzała, iż są całkiem dobre, bo naturalne, marki HERBAL.

Boooszeee, dlaczego ona jest taka krytyczna wobec siebie??? Ciągle jakby siebie za coś karze i wciąż siebie za coś strofuje, że przecież na to nie zasługuje, że nie powinna tak robić? A przepraszam bardzo, NIE KUPIŁA przecież NIC ZBĘDNEGO! Co więcej, postąpiła nawet rozsądnie, pomyślawszy o tym, że nie będzie przecież tyle razy drałować tam do sklepu, tylko zakupi za jednym razem, co potrzebuje! Tylko tu już sobie myśli:

no ok., ale tak naprawdę wcale to nie jest mi takie niezbędne na TU I TERAZ , bo przecież wszystkiego jeszcze po trosze mam… Tą kasę zdecydowanie mogłabym wydać na coś innego! Jakiś wyjazd, czy coś… Matko, jestem taka beznadziejna…

Wiecie ona już nawet próbuje sobie wyobrażać siebie gdzieś na jakimś wyjeździe, w grupie ludzi. I wtedy ponownie dochodzi do wniosku, że ona przecież tak nie lubi! I nie chodzi tu już nawet o jej jakieś ograniczenia [pewnie przede wszystkim tkwiące w jej głowie…] Poza tym wydaje jej się wtedy, że jest tak mało odważna, choćby nawet dzisiaj, miała jechać na ten koncert chóru CAMERATA…, ale ponownie nie ma z kim… i w ogóle już utworzyła w swojej głowie tyle „przeciwności” i przeszkód, że nawet sobie nie wyobrażacie…

Moi drodzy jej jest naprawdę wstyd za to, co robi, jak działa, czego się podejmuje, czy raczej może dokładnie odwrotnie: czego nie robi i czego właśnie się nie podejmuje… No dobrze i to jest ten moment, kiedy zacznie coś w końcu cytować. A to wyczytała na tej mądrej stronie: https://pieknoumyslu.com/wstyd-ograniczajaca-emocja-jak-sobie-z-nim-poradzic/

Wstyd, ograniczająca emocja, która nas paraliżuje

Wstyd jest wrogiem bycia widocznym. To trudna emocja, która sprawia, że chowamy się przed tym, kim naprawdę jesteśmy ze strachu, że inni nas nie polubią lub nie zaakceptują. (…)

Tego się także boi, lecz najbardziej chyba tego, że znów ona tak ładnie wygląda i nie widać po niej przecież żadnych uszkodzeń/ obrażeń z tego wypadku…, dobrze zdaje sobie sprawę, że to co najmniej „dziwne” z jej strony [już przecież niejedna osoba jej o tym mówiła, że po niej niczego na pierwszy rzut oka nie widać i powinna się z tego tylko cieszyć!] To wcale nie musi być przecież do diaska widoczne!!! Bo co niby, teraz ma powiedzieć, że czułaby się z tym lepiej, gdyby tak, jak jej brat musiała poruszać się na wózku inwalidzkim? Nie, zdecydowanie nie o to jej chodzi! Tylko myśli raczej o tym, no ok. to skoro Ty nie masz AŻ takich zewnętrznych[!] ograniczeń, to dlaczego nie potrafisz nic z tym zrobić? Ze sobą! Odpowiedź tu jest bardzo prosta= ONA PO PROSTU NIE WIE, CO MOGŁABY DALEJ ROBIĆ…

Najczęściej osoba rozwija tę ograniczającą emocję z powodu doświadczenia, w którym czuła się lub ktoś sprawił, że czuła się nieswojo. Osoby wokół nich mogły sprawić, że poczuły się nienormalnie.

Uwierzcie proszę, że ma już niestety wiele takich doświadczeń na swoim koncie…, często w swoim życiu [po tym cholernym wypadku…] tak się czuła i pamiętajcie tylko, że to było nie do końca z jej winy, gdyż nie mogła jeszcze wtedy pewnych rzeczy, reakcji/zachowań całkiem świadomie kontrolować… M.in. dlatego odsunęło się od niej tyle osób, znajomych. Nawet chyba niejako z tego powodu zawsze, jak coś wspomina o swojej „przyjaciółce”, to bierze ten wyraz właśnie w cudzysłów („…”), gdyż przecież przyjaciel to osoba, która powinna być zawsze „blisko” [i wcale nie w dosłownym znaczeniu tego słowa!], powinno czuć się przecież taką hm…, jakby to odpowiednio nazwać? Już wie! Chodzi tu nade wszystko o tę „BLISKOŚĆ DUSZ”, która może/ powinna wytrwać wszystko… A niestety ta więź między nimi gdzieś już umarła… i gdzieś się „rozmyła”.

„Nie ma rzeczy bardziej oczywistej niż przyjaźń, dopóki trwa.” Roma Ligocka – Czułość i obojętność

Jednak doświadczanie tej ograniczającej emocji oznacza dwa aspekty. Po pierwsze, wstydowi zawsze towarzyszy poczucie winy i strachu. Po drugie, osoba, która czuje tą emocję ucieka się do perfekcji i kontroli, aby przezwyciężyć poczucie bycia niewystarczającym. Jednak wspomniane mechanizmy nie robią nic innego, jak utrudniają ich rozwój osobisty.

I teraz w zasadzie już odkryła kolejną rzecz, a mianowicie, dlaczego SIEBIE TAK ZA WSZYSTKO KRYTYKUJE I OBWINIA… Bo chyba stara się tak bardzo wszystko kontrolować i uciekać się niemal do perfekcji…, zatem po prostu potraktuje ten dzień jako kolejny [następną lekcję] czas pracy nad sobą!

Wstyd i poczucie własnej wartości: czy są ze sobą powiązane?

Wstyd oznacza wielki strach przed byciem sobą, pokazaniem kim naprawdę się jest. Jak stwierdziliśmy powyżej, ta ograniczająca emocja chce, aby jej ofiary stały się niewidzialne dla innych. Taka osoba obawia się krytyki i nie chce, aby ludzie myśleli, że są bezwartościowi. Dlatego doświadczanie wstydu oznacza brak szacunku dla samego siebie i tolerancji, co ostatecznie prowadzi do niskiego poczucia własnej wartości. (…)

Dobrą wiadomością jest to, że nigdy nie jest za późno, aby dać sobie szansę zostania swoim najlepszym przyjacielem.

Pomocne może być także zorientowanie się, przez jaką sytuację taki się stałeś. Punkt początkowy może prowadzić do zrozumienia głębokości rany, która jest niczym innym niż wierzeniem, że zawiodłeś ludzi wokół siebie.(…)

Taaaak, moi drodzy i cóż tu ma niby napisać? Że przepraszam bardzo, ale ona naprawdę musiała cholernie dużo trudnych, traumatycznych wręcz rzeczy znieść?

  • przecież sam ten jej przeklęty wypadek sprawił, że właściwie wszystko się posypało…
  • „po drodze” jeszcze „wypadek” jej brata
  • następnie fakt, że zostawił ją mąż, po czym rozwód z nim [to też jest kolejna „gruba” historia]
  • nieudane 3 przeszczepy rogówki oka jej mamy + operacja na kręgi szyjne
  • nie wspomina już tu nawet o tym, że sama musiała szukać sobie mieszkania i organizować przeprowadzkę, następnie meble itp…ahhhh…, naprawdę dużo można by tu pisać…
  • [obecnie, co zapewne widać, jest ponownie w takim delikatnie mówiąc „gorszym” stanie] czuje się po prostu cholernie sama i samotna z tym wszystkim
  • co najgorsze teraz właśnie nawet nie potrafi dostrzec tego, cóż udało jej się już zrobić, co osiągnąć i czego dokonać, ale uznajmy, że to po prostu jest także potrzebne, taki jej czas na smutek… na taką „załamkę”/ „biadolenie”/ „narzekanie”. A może w końcu to jest ten moment, kiedy ona z siebie to wyrzuci, te wszystkie „brudy/ śmieci”, które musiała w sobie nosić! Tak, gdyż ona tak naprawdę nie przeżyła jeszcze nawet żadnego DNIA OGÓLNEJ ŻAŁOBY, jakkolwiek dziwnie/ śmiesznie to brzmi! Pierwszy raz usłyszała właśnie o tym w tej klinice OdNowa, już wtedy ją to bardzo zdziwiło [miała ponownie swoje opory, że jak to? Ona wcale nie potrzebuje przechodzić żadnej żałoby!!!]… ale najwidoczniej każdy potrzebuje!

Ona bowiem czyta tu te wszystkie artykuły i właściwie w każdym znajduje jakiś odpowiednik do swojego życia… I uwierzcie mi [lub nie:-)], ta Mała Mi wciąż próbuje się tu utrzymywać na powierzchni… i sobie właściwie czyta dalej:

Nie jesteś ani lepszy, an i gorszy niż ktokolwiek inny. Porównywanie się z innymi nigdy nie sprawi, że poczujesz się ważny.

W niektórych przypadkach możemy być źli na osobę, która sprawiła, że ​​poczuliśmy się źle. Powinieneś spróbować tego wszystkiego, pisząc o swoich uczuciach i przemyśleniach na temat tej sytuacji.

Dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że z całą pewnością nie chodzi tu o takie publiczne „wywalanie” tego. Jednak cóż ona za to może, skoro jej to w pewnym sensie pomaga? Założyła tego bloga poniekąd także w tym celu = AUTOTERAPII/ SAMOPOMOCY. Poza tym chciała dodać, że ona nawet nie za bardzo widzi, kogo miałaby niby za to wszystko obwiniać? Bo co niby? Życie/ Los? Jej się cały czas wydaje, że skoro to wszystko ją spotkało, to najwidoczniej na to po prostu w jakiś sposób musiała sobie zasłużyć. I to wcale nie koniecznie tylko w tym życiu… Zatem skoro jest taka dzielna, a będzie się trzymała tego, że podobno „nikt nie dostaje rzeczy/ zadań ponad jego siły i możliwości”, czy jak ten cytat brzmiał… W każdym razie liczy na to, że skojarzycie, o co jej chodzi…

Ok, to przechodzimy dalej, teraz powkleja kilka cytatów z pozostałych stron, m.in. Michała Pasterskiego:

„Nikt nas nie może uratować prócz nas samych. Nikt nie potrafi i nikt nie powinien. Powinniśmy sami przejść naszą ścieżkę.”

-Buddha-

Mimo, że jak zapowiadała, zacznie pisać dopiero od poniedziałku, jednak jest jej teraz tak niesamowicie źle, że postanowiła coś zrobić, by tego dnia [SOBOTA 14.09.19] nie zakończyć tak nędznie, jest godz. 17:43. Od 43 minut już trwa planowo ten koncert Olivia Camerata, na który się przecież zapisała… [wstępnie była ta godzina, bo teraz dokładnie już 21:35!] Postanowiła się jednak z Wami podzielić tym, co wyczytała. Udostępni tu po prostu pewne istotne i ważne rzeczy, nie będzie pisała stricte, co jest o niej, a co nie [sami o tym zadecydujcie]. Choć przyznać musi, iż ma nieustające wrażenie, że masa z tych rzeczy tutaj odnosi się właśnie do niej.

To lecimy/ jedziemy/ czy jak tam inaczej się jeszcze przemieszczamy, byle do przodu 😋, z tematem:

Pamiętacie, jak wspominała kiedyś o tym, że jej się wydaje, że na to / na nic właściwie nie zasłużyła? To teraz zacytuje tutaj fragmenty ze strony: https://michalpasterski.pl/2016/07/50-sposobow-zadbanie-o-siebie/

(…) brak pewności siebie i niskie poczucie własnej wartości. Zaskakujące jest, jak wiele osób mających z tym trudności nie wie jak o siebie zadbać. Są to najczęściej osoby, które traktują się surowo, mają wobec siebie wygórowane oczekiwania i nigdy im nie przyjdzie do głowy, aby siebie za coś nagrodzić.

Odkryłem, że za takim podejściem stoi między innymi jedno, wyjątkowo destrukcyjne i najczęściej nieuświadomione przekonanie:

„Aby być dla siebie dobrym, muszę na to zasłużyć.”

Zgodnie z tym przekonaniem ludzie są dla samych siebie nieprzyjemni i autokrytyczni do momentu, w którym im się coś naprawdę w życiu uda. Wtedy, jak dobrze pójdzie (ponieważ duża część nawet w takim momencie nie pozwoli sobie na nagradzanie siebie), dają sobie odrobinę miłości i czują się ze sobą dobrze. Zwykle nie trwa to jednak długo – w końcu na kolejną dawkę dbania o siebie znowu trzeba sobie zasłużyć.

Taki sposób myślenia i działania to warunkowanie samoakceptacji i miłości do siebie zewnętrznymi osiągnięciami. To jedna z największych pułapek motywacji. Autokrytyka ma nas motywować do działania, a tymczasem odbiera nam ona jakąkolwiek energię do działania.

Trudno jest czuć wewnętrzną motywację, gdy nie czujemy się ze sobą dobrze.

Jeśli myślisz „polubię siebie, gdy zdam egzamin / dostanę podwyżkę / znajdę partnera” to wysyłasz sygnał do swojej podświadomości: „Bez tych osiągnięć nie jestem warty miłości.” Taki sposób myślenia jest źródłem niskiego poczucia własnej wartości.

Jestem przekonany o tym, że każdy z nas powinien dbać o siebie i nagradzać siebie bezwarunkowo, niezależnie od osiągnięć. Powinniśmy być dla siebie dobrzy bez względu na to, czy coś nam wyszło, czy nie.

Dlaczego?

Ponieważ gdy dbasz o siebie, sam sobie pokazujesz, że zasługujesz na swoją miłość niezależnie od czynników zewnętrznych. Pokazujesz sobie, że jesteś w porządku taki, jaki jesteś. To podstawa dobrej relacji z samym sobą.

I nie musisz się bać, że sprawianie sobie przyjemności Cię rozleniwi czy oddali od realizowania założonych planów. Stanie się coś dokładnie przeciwnego. Dobra relacja z samym sobą jest fundamentem zdrowego poczucia własnej wartości i naturalnej, wewnętrznej motywacji – a to kluczowe czynniki w osiąganiu jakichkolwiek celów.(…)

Na tym etapie pojawia się zwykle druga przeszkoda. To pytanie „jak mogę o siebie zadbać?”. Wielokrotnie spotykałem się z brakiem pomysłów na sprawianie sobie przyjemności nawet wtedy, gdy motywacja do zrobienia czegoś w tym kierunku była duża. Niestety nie zostaliśmy nauczeni dbania o siebie i dlatego z trudem przychodzi wybranie czegoś, co byłoby dla nas dobre. (…)

Oto 50 sposobów na zadbanie o siebie:

1. Zaplanuj ulubiony sposób na odpoczynek i wpisz to jako zadanie do kalendarza.

O tym punkcie już przecież wspominała, choćby w tym swoim wpisie: https://wordpress.com/block-editor/post/niesklasyfikowana.com/10387

2. Wyjdź na krótki spacer w dowolnej chwili Twojego dnia.

3. Wybierz się na dłuższy spacer na łonie natury z ulubioną muzyką na uszach.

Jutro postanowiła, że w końcu wybierze się nad morze, ona kocha tam przebywać mimo, że ma cholernie daleko od siebie z domu tam.

4. Wybierz się na wycieczkę autostopem. Nie musisz jechać za granicę, wystarczy 2-dniowa wycieczka do innego miasta.

5. Sprawdź, jak działa w praktyce couchsurfing. Zaproś kogoś do siebie i odwiedź kogoś innego. Poznaj nowych ludzi i spędź czas w inny niż do tej pory sposób.

Musi tu przyznać, że wynajmując jeszcze tą „kawalerunię” miała już u siebie gościa z Coachsurfingu i wspomina ten czas naprawdę bardzo sympatycznie 😊

6. Zrób gruntowny porządek w swoim domu mieszkaniu.

7. Spotkaj się sam ze sobą – znajdź chwilę ciszy i spokoju i zadaj sobie kilka pytań: „Jak się masz?”, „Czego teraz najbardziej potrzebujesz?”, „Na czym warto się dzisiaj skupić?”.

9. Włącz ulubioną muzykę i poczytaj ulubioną książkę.

10. Mów do siebie z miłością, tak jak byś mówił do najlepszego przyjaciela.

11. Odmawiaj temu, co nie jest zgodne z Tobą. Nie skreślaj siebie na rzecz innych.

Tu wciąż wątpi w swoje postępowanie i zarzuca sobie brak odwagi, a może właśnie to jest coś, co jej dobrze robi i tak też na nią działa.

12. Przygotuj sobie najlepszą herbatę jaką masz i wypij ją, nie robiąc w tym czasie nic innego.

13. Włącz ulubioną muzykę tak głośno, jak tylko możesz i tańcz (w dowolny, spontaniczny sposób)…

Tego chyba jeszcze po tym wypadku ani razu nie robiła, więc może by tak w końcu czas zacząć!

14. Pisz pamiętnik. Notuj luźne refleksje z codziennego życia, opisuj swoje emocje i zachowania, na które chcesz zwrócić uwagę. Pisz o tym, co Cię fascynuje i co Cię każdego dnia cieszy.

Tę funkcję przejął poniekąd jej blog właśnie 😊

15. Praktykuj spokojne poranki. Daj sobie rano tyle czasu ile potrzebujesz, aby wstać bez pośpiechu. Nic się nie stanie, jeśli wstaniesz 10 czy 15 minut wcześniej po to, aby móc spokojniej rozpocząć dzień.

16. Ćwicz jogę. To świetny sposób na polepszenie kontaktu ze swoim ciałem i pozbycie się stresu i niepotrzebnych napięć

Wstaje każdego dnia i wykonuje ją [jak i pozostałe swoje ćwiczenia] 😉

17. Uśmiechnij się do siebie.

Stara się robić to każdego dnia, gdyż kiedyś jeszcze słyszała m.in. od tej pani numerolog, że podobno to tak działa, że jak uśmiechamy się do siebie….

Sam fakt uśmiechania się, nawet sztucznego powoduje wydzielanie endorfin w mózgu. Uruchomienie mięśni odpowiedzialnych za uśmiech jest tak silnie sprzężone z dobrym samopoczuciem, że działa to w dwie strony. Jeśli więc chcesz się lepiej poczuć- uśmiechnij się kilka razy, choćbyś nie miał na to ochoty. 

https://michalpasterski.pl/2008/10/usmiechnij-sie/

18. Zapisz się na masaż.

19. Idź na basen i do sauny.

21. Bądź dla siebie wyrozumiały i wybaczaj sobie błędy.

22. Akceptuj swoje niedoskonałości, wszyscy je mamy.

24. Przygotuj sobie długą kąpiel z muzyką, bąbelkami i świeczkami.

To pamięta, że zrobiła sobie po wizycie Viki i nawet wtedy cyknęła sobie taką fotkę, czuła wtedy takie szczęście [co widać nawet po jej „uśmiechających się oczach”😉]

26. Medytuj rano, jeszcze zanim zaczniesz pracować (choćby 5 minut).

34. Dobrze się wyśpij. Naukowcy potwierdzają, że odpowiednia ilość snu jest zdrowa dla naszego mózgu. Nie warto oszczędzać czasu na śnie.

35. Naucz się czegoś nowego i rób to powoli, we własnym tempie (nie narzucaj sobie wysokich wymagań wobec siebie).

36. Zapisuj na małych karteczkach komplementy dla siebie. Zbieraj je w jednym miejscu i raz w tygodniu przeglądaj wszystkie.

Kolejny raz dowiaduje się, że po prostu MUSI ZACZĄĆ WYPISYWAĆ SOBIE NA TYCH KARTECZKACH [może nie tyle same komplementy, co raczej to, co już jej się udało!!!]

39. Poproś kogoś o pomoc, jeśli to konieczne. Nie bój się sięgać po wsparcie innych.

Tego nie umie jeszcze robić, ale obiecała mi dziś, iż będzie się tego uczyć!

41. Zrób sobie 20-minutową drzemkę w środku dnia.

42. Kup świeże, piękne kwiaty i postaw je w najbardziej widocznym miejscu w Twoim domu lub mieszkaniu.

Od nie wiem jak dawna myśli o tym, jednak nie uwierzycie, co jest dla niej powodem, że wcale tych kwiatów nigdy sobie nie kupiła? Oczywiście BRAK WAZONU 🤣😋😜

46. Kup duży arkusz białego papieru oraz kolorowe kredki i stwórz kolaż ilustrujący Twoje największe marzenia. Powieś na ścianie i każdego dnia zatrzymaj się przy nim na kilka chwil.

Już niesamowicie długo myśli o tym, aby zacząć tu coś „tworzyć” może nie bezpośrednio na ścianach, ale z całą pewnością na kartce [jak już jej się to uda, to może nawet pokaże tu fotkę tego swojego „dzieła”😉] Tu wypisała tylko te, które wydają się jej teraz najbardziej sensowne, niektóre z nich nawet wytłuściła.

Ok, chyba puszcza to w końcu na światło dzienne, bo powinna się już kłaść spać. A jutro będzie miała dobry ten dzień!!!

4 myśli w temacie “„Jeśli nie jesteś szczęśliwy tu i teraz, to nigdy nie będziesz.”

  1. Akurat czytam książkę „Siła spokoju” – Dana Millmana. Znalazłam tu coś ciekawego, co odrobinę skrócę i zostawię zbędne dopiski.
    „ Jak większość ludzi, nauczyłeś się zbierać informacje spoza siebie: z książek, gazet, od ekspertów […]. Tak jak ten samochód, otwierasz się i pozwalasz wlewać się faktom. Czasami informacja jest wysoko-, a czasem niskooktanowa. […] Dan, przepełniasz się informacjami tak samo jak ten zbiornik […]. Jesteś pełen bezużytecznej wiedzy. Masz w sobie wiele faktów i opinii, jednak o sobie samym wiesz mało. Zanim zaczniesz się uczyć, będziesz musiał najpierw opróżnić swój zbiornik.
    I w kwestii podsumowania inne słowa z tej książki czy filmu: „Wyrzuć śmieci”.

    Polubienie

    1. Kochana Ty moja, nawet nie wiesz, jak ja czekałam na jakieś Twoje słowa!!! Prawie, że się popłakałam czytając Twój komentarz…., właśnie potrzebna mi jest taka osoba, która mogłaby być moją „Dobrą Duszką”, pamiętasz, jak kiedyś już Ciebie tak nazwałam? Nadal uważam, że nią jesteś i to się NIGDY NIE ZMIENI! Przepraszam, ale nim zrobię kolejny wpis [muszę to z siebie po prostu wszystko wywalić, niczym śmieci….] Najpierw skupiłam się na tym, co w pierwszej kolejności było, moim zdaniem, najważniejsze. Teraz muszę zająć się jeszcze innymi sprawami. Nawet nie wiesz, ile ciepła wlewasz w moją duszę! Dziękuję!

      Polubienie

      1. Dobrze więc. Powiem tak, pomyśl nad formą wyrzucania tych śmieci. Póki co, pielęgnujesz je w sobie, zbierasz i dbasz, żeby się przypadkiem nie zgubiły. Wcale ich nie wyrzucasz. Odkryj swoje uwarunkowania i zrób coś z nimi.

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close