Ciało zostało zaprojektowane tak, by mogło ciągle się odnawiać.

Ta sama zasada ma zastosowanie w uzdrawianiu psychiki i duszy. dr Peter Levine, twórca Somatic Experiencing „Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy.”

PIĄTEK 11.10.19 może nim jakiś tytuł jej tu wpadnie, to podzieli się z Wami tym, że od wczorajszego dnia [10.10.19] nastał dla niej po prostu jakiś strasznie „trudny” ten czas… NIE! Nie zwalajmy wcale winy na jakąś konkretną datę!!! Tu nie jest wcale ważny „ten czas” – jak to się wyraziła, tu nie chodzi o żaden konkretny termin!…. Ona po prostu wciąż nie umie samej siebie kochać… i się o siebie po prostu troszczyć…

Gdybyście tylko mogli choćby usłyszeć w jaki sposób ona rozmawia sama ze sobą. Dziś szła do sklepu [i paczkomatu = po odbiór swojego zestawu yerby!] i tak o tym myślała, że tak naprawdę nie życzyłaby nikomu takich słów, jakie padają Z JEJ WŁASNYCH UST…. POD JEJ WŁASNYM[!!!] ADRESEM. Nie chodzi tu oczywiście o to, że same słowa są jakieś wulgarne, absolutnie nie! Jednak raczej o sam sposób mówienia do siebie/ charakter jej konwersacji… Tak sobie wędrowała w stronę tego paczkomatu i myślała o tym, że ona przecież nieustannie siebie za coś krytykuje/ strofuje! Nie pozwala sobie na popełnianie żadnych błędów, czy omyłek… A przecież do cholery WSZYSCY JE POPEŁNIAMY! I tu owszem może i mogłaby to wciąż tłumaczyć tym, że ona jeszcze tak wielu rzeczy nie potrafi…, ale cholibka przecież już tak wiele udało jej się osiągnąć! Zrobiła to WŁASNĄ PRACĄ – NIE OTRZYMAŁA TEGO ZA DARMO przecież…

I tak próbowała sobie choćby wyobrazić, cóż ona strasznego sobie samej wyczynia! Jak mógłby poczuć się w tym momencie właściwie ktokolwiek inny? [słysząc non stop krytykę i takie oskarżenia… ] Nie wspomni już chyba o tym, że NA PRAWDĘ NIKOMU, żadnej istocie, nie byłaby w stanie tego robić, być taka, jak dla siebie samej … Zatem dlaczego i jak może robić coś takiego w ogóle sobie??? Ciągłe „okładanie” się oskarżeniami, że coś źle zrobiła, że całkowicie nie rozsądnie postąpiła… itp. itd. Przecież, przysięgam, od samego słuchania tego, już odechciewa się wszystkiego… A ona przecież powinna raczej tym bardziej, szczególniej traktować siebie z troską i łagodnością! A ona wciąż od siebie tyle wymaga…

A na pytanie, dlaczego właściwie to robi? Ma jedną odpowiedź: BO ONA NIE ZNOSI W OGÓLE TEGO OKREŚLENIA „TYM BARDZIEJ/ SZCZEGÓLNIEJ”, a czemu niby w ogóle miała by być tak traktowana??? Ona tak bardzo nie chce się wyróżniać na tle innych osób, nie chce i nie ma absolutnie zamiaru być traktowana w jakiś „inny/ szczególny” sposób [czyt. „z ulgą”], TAK BARDZO NIE CHCE SIĘ W OGÓLE WYRÓŻNIAĆ, a już z całą pewnością nie poprzez negatywne cechy! No jednym słowem po prostu ująć to można wyrazem „SMUTEK”. DLACZEGO ONA TRAKTUJE SIEBIE SAMĄ W TAKI SPOSÓB, W JAKI NIE POTRAKTOWAŁABY NIKOGO INNEGO? Na takie zachowanie, jeśli już ktoś by zasłużył, to chyba jakiś najgorszy wróg… Rozumiecie???

Jeszcze wczoraj CZWARTEK, 10.10.19 zastanawiała się, czy może nie zakupić parasolki w końcu i wpisała sobie tylko w wyszukiwarkę „gdzie kupić w gdańsku parasolkę automatyczną” czy coś takiego [teraz, jak próbuje to wpisać, to już nawet jej się nie wyświetla to samo, co wtedy…]. O losie, ale nieważne, w każdym razie pokazała jej się m.in. od razu taka parasolka, jak ta:

https://allegro.pl/oferta/odwrocony-parasol-carella-skladany-odwrotnie-

Pomyślała sobie zaskoczona, a co to za dziwne cudo, hehe, że jak to odwrotnie? 🤣 Czyli że można na dwie strony odwracać??! Na początku dojrzała, że ta rączka jest jakaś taka „dziwna”, ale później zobaczyła na fotkach, że w ten uchwyt można właściwie włożyć swój nadgarstek, więc mimo, że jest duży, to także wygodny [choćby do jednoczesnego używania komórki 😋]. Zatem postanowiła szybciutko, że nie będzie przecież gdybać, brak jej normalnego parasola, a ma kaskę, więc zamówiła i jak już ją będzie miała, to wtedy przecież sprawdzi, zobaczy na własne oczy i się przekona, jak to działa i wygląda. Pomyślała sobie, cholibka, przecież bez ryzyka nic nie ma…W końcu NO RISK, NO FUN… [Przypominam tylko, to mówi osoba, która boi się teraz nawet wychodzić już do ludzi…😋 Teraz mamy sobotę, 12.10.19, godz. 18:39, a ona siedzi sobie w domu na leżaku…, jak jakaś stara babka, hehe, tylko druty jej jeszcze dać do rąk…🤣 Nie, nie, tak naprawdę, to ona nawet nie lubi i nie za bardzo umie robić na drutach 🤭]

I wyobraźcie sobie, że zakupiła go! Nie było możliwości skorzystania z paczkomatu i już zaczęła się zastanawiać, czy na tym Allegro, ma podany swój obecny adres… Zaczęła rozmawiać krótko z tym znajomym z eDarling, myśląc, że może on mógłby jej w tym pomóc. Jednak ponieważ on się nie odzywał, wyszła już tak maksymalnie „wkur…czona”:P z domu. Napisał jej później, że ma w pracy „sajgon”, dlatego nie odzywał się tak często… Nie dość, że tego dnia ubrała się kurna, jak na zimę, bo grubą, zimową kurtkę. Wprawdzie KURTKĘ nie PŁASZCZ! Który, jak twierdzi jej mama także powinna w tym sezonie wymienić, bo już tyle lat go ma i także mnóstwo razy go łatała… 🤣 i w ogóle jest już brudny, bo poplamiony.

Zatem szła w tej grubej kurtce i było jej cholernie już gorąco, a nie mogła się raczej odpiąć, gdyż pod spodem miała również brudny czerwony sweter 🤣 [fajny, bo na zamek zapinany aż pod samą szyję, że nie musiała wtedy zakładać już żadnej apaszki]. W każdym razie czuła się już taka głupia przez to wszystko: 1) że cholera zakupiła ten parasol, jak tu w ogóle tak ciepło się teraz zrobiło i… nie pada, 2) że nie wie tak naprawdę, jak ten kurier do niej dotrze, bo nie miała najmniejszego pojęcia, czy miała tam podany prawidłowy adres i jak to w ogóle niby sprawdzić… ah… tego dnia [w czwartek, 10.10.19] było jeszcze kilka innych niefajnych dla niej sytuacji, ale już nie będzie tego po prostu rozwijała…

Ale nie ważne, to już jest przecież przeszłość i nie ma co do tego wracać! Napisze Wam, cóż dziś jej się udało. Tzn. wstała oczywiście w takim kryzysie i dole, że pomimo tego, iż próbuje tu sobie jeszcze leżąc w łóżku [nim podniesie się do tych swoich ćwiczeń = od dwóch dni po yodze wykonuje tylko po 1 serii, a dziś, po tym jak już zwinęła matę i ubrała legginsy, zorientowała się, że nie zrobiła w ogóle tych przysiadów, hehe]😋 Ale ponieważ karimata do przysiadów wcale nie jest niezbędna i w legginsach także można je wykonywać [wprawdzie wtedy bez tej zielonej gumy, którą sobie zawsze nakłada na nogi], ale zrobiła je również.

Mimo, że stara się wykonywać to zadanie: mówić dobre rzeczy do siebie… i dziękować za to, jak jest i za to, co ma/ co zostało jej dane/ co sama także osiągnęła i zdobyła [teraz jest 11.10.19 godz. 17:59, czyli zaraz powinien dzwonić do niej ten jej uczeń Marcin, ooo właśnie zadzwonił].

Jeszcze przed jego przyjazdem postanowiła się po prostu odświeżyć. Nie urządzała sobie wprawdzie TAKIEJ kąpieli, choćby ze świeczkami, jak kiedyś, ale słuchała sobie z komórki muzyki [bo w razie co, zabrała ją tam, gdyby się okazało, że ten kurier z tą parasolką jednak już dziś by przyjechał – bo w międzyczasie dojrzała, że ma tam podany jednak swój aktualny adres!]. Nawet nie wiecie, jak to jej pomogło, ta kąpiel z muzyką do tego. Od razu „wstąpiło” w nią trochę życia i odświeżyła też swoją „łepetynkę” [i to wcale niekoniecznie przez to, że ją umyła], ma tu raczej na myśli jej „środek” / „nowe myślenie” i sposób postrzegania rzeczywistości. 😋

Mimo, że cholera tak jej brakuje po prostu MIŁOŚCI, tak bardzo czasami potrzebuje być przytulona przez męskie ramię, by ktoś jej pokazał, że jest ważna i zasługuje na wszystko, co najlepsze… Jednak choćby kąpiąc się właśnie, pomyślała, że jest bardzo dzielną, zaradną i dobrze zorganizowaną jednak osobą. [Teraz mamy godz. 20:45 i rozwiesiła właśnie pranie, m.in. wyprała ten czerwony sweter 😉] Już Wam doniesie, dlaczego tak uważa:

[Pominie już nawet fakt, iż słyszała to z ust niejednej osoby (ostatnio nawet ten A. z eDarling jej to napisał) „No jesteś dzielna,na pewno wiele osób by się poddało”].

  • to, że stara się każdego dnia wykonywać tą gimnastykę, to również już nie wydaje jej się takie ważne/ wyjątkowe = uczyniła z tego bowiem takie swoje „MUST DO” /”zadanie”, do którego stara się podnosić regularnie
  • lecz dziś PIĄTEK, 11.10.19 tak sobie myślała, że chce nadać tym korepetycjom jakiś porządek [nawet rzekła do tego Marcina, by zaczęli to sobie uporządkowywać] = ORDNUNG MUSS DOCH SEIN, jak się wyraziła🤣
  • Dlatego przejrzeli jeszcze raz, jakie kserówki już mu dała i zrobili z tym jakiś ład, poukładała sobie dokładnie te rzeczy, bo ona bardzo lubi mieć porządek tam, gdzie dostrzega, że jest to potrzebne. A zwłaszcza wydało się to ważne, przy nauczaniu drugiej osoby 😉 Jej uczeń przyniósł tym razem już to repetytorium, w które prosiła, by się zaopatrzył. Ustalili, że zostawi je po prostu u niej [ale właśnie teraz sobie pomyślała, że powinien zabierać to ze sobą do domu, by móc się z niego w wolnym czasie uczyć!- no helloł?]- Przecież to jest niezmiernie ważne!!! DLACZEGO ONA WPADA NA TAKIE DOBRE POMYSŁY DOPIERO PO CZASIE??? = M.IN. DLATEGO BOI SIĘ PRZEBYWAĆ WŚRÓD INNYCH LUDZI…, że wyjdzie na głupszą, niż jest w rzeczywistości…, A ona potrzebuje TYLKO więcej czasu na logiczne myślenie…, lecz to już jest dla niej niezręczne…
  • wiele rzeczy dziś zrobiła, m.in. powiedziała swojemu uczniowi, że piątek o tej godzinie to jej nie pasuje. [tego, co napisze dalej oczywiście nie powiedziała na głos😋, ale] doszła do wniosku, że powinna się ruszyć z domu, może w końcu (pomyślała sobie) uda jej się zorganizować jakąś większą liczbę tych uczniów [max. 4/5], a byłaby to wtedy okazja, by wyjść do ludzi [bo zapytałaby się może od razu w tej Sztuce Wyboru, czy tam miałaby taką możliwość], a nie siedzieć tak w domu. Bo jak ma do cholery ktoś się w ogóle o niej dowiedzieć, że ktoś taki, jak ona w ogóle istnieje? A tak robiłaby coś dobrego dla innych i jednocześnie pokazała się trochę „na zewnątrz”/ „światu”.
  • dziś właśnie ustalili z tym Marcinem, że może do niej w następnym tygodniu przyjść spokojnie w czwartek, jednak dopiero na 19. Zapytała się go czy to nie będzie dla niego zbyt późna godzina, czy da radę, hehe 😉 Ale powiedział otwarcie, że bez problemu. Ustalili, że w następnym tygodniu płaci tą mniejszą stawkę [bo będzie 3x], a dziś po prostu sprawdzała jego wiedzę, powypisywała sobie jeszcze raz słówka, z którymi miał problem, część z tej kartki z tymi charakterystycznymi końcówkami dla poszczególnych rodzajników i powkładała je ponownie do tego woreczka, a na tych karteczkach powypisywała także słówka po drugiej jej stronie, a były tam różne rzeczy:
  • 1) RZECZOWNIKI (polskie i niemieckie) = miał podać tłumaczenie; w przypadku j. niem. rodzajnik i l.mn.
  • CZASOWNIKI (niem. przede wszystkim, no właśnie tu już wie, by dołożyć kolejne polskie): tłumaczenie i odmiana
  • pojedyncze słówka np. vor/ hinter/ in/ swowohl… als auch i tak sobie miło siedzieli i właśnie tym się zajmowali [bardzo się cieszyła, że tak dobrze ten czas zorganizowała]
  • na kolejne zajecia [we wtorek] otrzymał także pracę domową [Hausaufgabe]: ma nauczyć się tabeli czasowników Perfekt [do czasownika „halten”], którą dała mu jeszcze na początku tygodnia, nauczyć się odmiany czasowników [ma przygotowane przez nią „kserówki”], ma potrafić rozpoznawać, m.in. po końcówkach rzeczowników ich rodzajniki.

Ok, jest 22:29 a ona chciałaby się położyć o normalnej godzinie spać, zatem będzie to jeszcze dokańczać w kolejnych dniach. A ponownie tak dużo chciałaby opisać. Teraz mamy 23:19 przebrała się w piżamę, wzięła leki i zmyka do spania.

SOBOTA 12.10.19 usiadła sobie już taka zrezygnowana na ten swój leżak… Boooszeee, czy Wam również dziś się nic nie chce? Nie ma nawet siły, by [jak to Pawlikowska mówiła] „wyprowadzić siebie na spacer”…. Ona po prostu czuje się cholernie samotna i bezużyteczna… I tu ponownie nastał ją teraz taki dołek, że chyba powinna posłuchać tego, o czym donosi John Marsten i na razie to zakończy, bo bez sensu pisać takie „niewiadomoco”. Ale może, chwilka! Zajmij się choć dziewczyno wpisaniem jakichś tagów tutaj. Nie, teraz „ta dziewczyna”:P nie ma już nawet na to siły… Dokończy innym razem.

Ona naprawdę nie za bardzo wie już, co ma ze sobą teraz zrobić… Lecz ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gdy się czymś zajmuje, to wtedy już tak nie myśli… Zatem tak się chwilę zastanawiała, co mogłaby zrobić i prócz tego, że pomyślała sobie ok., kupiłaś już tą YERBĘ, to może w końcu napocznij ją i otwórz sobie to opakowanie. Ale jeszcze [jak to ona😋], musiała/ tzn. nic „nie musiała”, lecz po prostu „chciała” się dowiedzieć czegoś jeszcze więcej o nich, czyli wpisała sobie dokładnie te nazwy w wyszukiwarkę i zaczęła czytać w necie to, co wujek google jej podał:

Ten rodzaj yerby jest inny w smaku niż tradycyjne jej odmiany. Dzięki zawartym w niej dodatkom jest delikatnie orzeźwiająca i oryginalna w smaku. Szczególnie polecana dla osób, które potrzebują silnej dawki energii, lub zwyczajnie nie mogą się dobudzić – a wszystko to dzięki dodatkowi w postaci Guarany. Sprawdzi się również świetnie jako kompan podczas odchudzania – przyspieszy przemianę materii i doda sił. 

https://www.krainaherbaty.pl/yerba-mate/yerba-mate-cbse-energia-guarana-0-5-kg

Następnie, jak już sobie ją zaparzyła, to postanowiła ją także „gdzieś” umieścić, a że miała do tego 2 takie specjalne już „pojemniczki/ puszki” [teraz już nawet nie wie, skąd, hehe] i w nich przechowywała wcześniej swoją yerbę. Zatem teraz postanowiła, że tą także do nich przesypie [powycinała oczywiście i ponaklejała aktualną nazwę].

Poza tym to od dłuższego już czasu miała ochotę na tą pizzę, którą kiedyś kupiła, do tej pory była pewna, że jest ona duża, 🤣. I wciąż liczyła na to, że może będzie miała tu ją z kim zjeść…, jednak dziś sobie pomyślała, a dlaczego w sumie nie mogłabym jej sobie samej niby zrobić? Do tej pory myślała, że przecież może zjeść tylko jej część, jednak okazało się, że ona wcale nie była taka duża! 😋 Spójrzcie tylko na tą fotkę:

I słuchajcie, zjadła ją całą! Mimo, że po jej przekrojeniu, uznała, iż i tak te 2 części na raz są chyba zbyt duże, ale ponieważ niemądra ona nasmarowała już ją CAŁĄ ketchupem [jeszcze przed przekrojeniem!], zatem cóż… a jadła już serio wolno, bo nigdzie się przecież dziś nie spieszyła. Lecz w końcu w ten sposób wszamała ją całą…

To teraz jest już godzina 19:13, a jej choliba ponownie się coś rozwaliło w tych roletach… Boooszeeee, to nic takiego, bo jest pewna, że tą jedną część można jakoś wsadzić, a wypadło to tak, że teraz ma po prostu je tylko tak „zasłonięte niecałkowicie” tzn., byście mogli lepiej to zrozumieć: nie ma całkiem okna odsłoniętego, tylko… albo czekajcie, zrobi tego fotkę i tu Wam pokaże:

Naprawdę jest tego pewna, że to nie jest trudne do „naprawienia”, tylko, że dla niej jest to zbyt wysoko…, albo zresztą, zostawi to do jutra, może wpadnie na jakiś pomysł, jak sobie z tym poradzić…, zauważyła to bardzo dobrze, że czasem wystarczy po prostu poczekać, a na drugi dzień już się czasem wszystko „jakoś” samo rozwiązuje😊

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close