„To życie przecież w końcu Twoje jest,

Wystarczy tylko chcieć odrzucić rzeczy złe,
uwierzyć w miłość.
Wystarczy tylko chcieć, powitać nowy dzień,
nieważne to co było.Ty możesz wszystko, możesz wszystko,
gdy bardzo tego chcesz.
Dziś zmienić przyszłość, zmienić wszystko,
bo bardzo tego chcesz.

Później włączyła jej się kolejna ich piosenka:

„Gdy czegoś bardzo chcesz
Nie poddawaj się
Nie bój się kolejnych zmian
Jeśli bardzo chcesz
Zmienić życia sens
Nie, nie poddawaj się
Stawiaj wyższy cel

Teraz jest ŚRODA, 23.10.19, wróciła właśnie ze sklepu i słuchała sobie m.in tej piosenki, co powyżej. Wstała niestety w nienajlepszym nastroju, a ten jej nastrój zdecydowanie został pogorszony jeszcze tym, cóż wczoraj miało miejsce. Otóż spotkała się ponownie z gostkiem z Tindera (45 lat…), który znowu sam ją zagadał pisząc:

Hej M…, fajny opis:) Skąd jesteś?

A miał na myśli tą fotkę, która jest obrazkiem wyróżniającym ten wpis właśnie.

I wiecie, jak na początku [przez telefon!] nawet jej się fajnie rozmawiało i już jej głowa oczywiście kreowała sobie różne wyobrażenia, tak później, jak się spotkali, cały czar niestety prysł…

Ale już nic więcej nie będzie o tym pisała, bo jest już godzina 20:21 [szkoda po prostu na to jej czasu teraz, na nieistotne sprawy = mało ważne, żeby wręcz nie pisać kompletnie nieistotne …] skupi się raczej na tym, cóż udało udało jej się zrobić:

Jeszcze leżąc w łóżku, wstawało jej się tak potwornie ciężko, poważnie! Ona to dostrzega, jak wciąż nie umie siebie wspierać, chwalić, gdyż nagminnie uważa, iż albo to z nią jest coś nie tak, albo że coś „spaprała”, albo, że kompletnie nie umie dbać o swoje sprawy. To teraz postara się to choć w wielkim skrócie wyjaśnić:

  • sytuacja z wczoraj, jak przyjechała do niej Angelika właśnie. Mała Mi oznajmiła od razu, że tym razem jednak tylko dosłownie godzina, bo ona ma się spotkać z tym kolesiem z Tindera właśnie… Angelika na to, że w sumie to ok., bo jej się także spieszy… A ponieważ nie miała drobnych pieniędzy, tylko jeden banknot, zatem powiedziała, że zostawi go po prostu, najwyżej ta druga jego część będzie już za lekcję „za tydzień”… Mała Mi bardzo się zdziwiła, ale ponownie, jak to cholera ona, nie odważyła się/ „bała” się powiedzieć na głos, że przecież właśnie taką stawkę ustalały na początku… Później jednak już to powiedziała wprost, że tak się przecież umawiały na początku, a to, że ona mogła sobie siedzieć u niej dłużej niż godzinę, to przecież było TYLKO z uprzejmości, bo po prostu bardzo ją lubi i cieszyła się zawsze, że może z nią sobie porozmawiać.
  • to teraz a propos tego „spaprania”: zamówiła Wit. D3 zakupiła ją przez internet… i wciąż cholerka nie dostała ani tej witaminy, ani odpowiedzi z tego „sklepu” [spójrzcie, czyli ona przecież cały czas „działa” i coś robi!], a przed chwilką 23.10.19, o 20:07 wysłała takiego @ do swojego brata, któremu wcześniej zostawiła wiadomość na fejsie:

Hej Kamyczku, mógłbyś mi teraz Ty pomóc? Powiedz mi proszę, co ja mogłabym dalej w takiej sytuacji zrobić? Zamówiłam tą wit.D3, bo tam była najtańsza. Zamówiłam ją 16.10.19 = pisałam do nich w poniedziałek 21.10. wieczorem, by udzielili mi informacji, co się stało z tą witaminą [ale se pomyślałam, że ok, przecież jak piszę po 19, to tam z całą pewnością nikt już mi nie odpowie, zatem sobie czekałam…] Lecz dziś napisałam do nich ponownie, bo już się wkurzam, nie mam ani kasy ANI ZAKUPIONEJ WIT. D 3…, a pisałam do nich następującej treści:

Witam, w poniedziałek wieczorem, wysłałam do Państwa zapytanie, że 16.10.19 ZAKUPIŁAM WIT.D 3, Numer transakcji: P24-D85-Q29-F23! Jest już 23.10.19, a ja nadal NIE OTRZYMAŁAM ŻADNEJ INFORMACJI, GDZIEŻ JEST TEN MÓJ ZAKUP!

Kochany braszku, doradź mi proszę, co mogę z tym dalej zrobić?Z góry wielkie dzięki! 😘 i dobrej nocy już życzę!

  • poza tym, ona już każdego dnia bije się z własnymi myślami, co powinna dalej ze swoim życiem robić, bo ona tak bardzo nie chce czekać, że coś jej się znowu „samo” przydarzy, tak bardzo chciałaby „działać” i „coś” robić, jednak cholera za grosz nie ma pomysłu, cóż by to mogło być… To dziewczę, nawet nie macie pojęcia, jak bardzo, potrzebuje po prostu pobyć wśród ludzi, co jest chyba normalne, bo ona czuje już po prostu, że tu się „dusi”, a gdy pojawia się „ktoś” [teraz niestety tylko z tego beznadziejnego Tindera…], nawet nie wyobrażacie sobie, jakie jej „chora” głowa ma myśli, że to jest już ten, ktoś, kto jej w końcu w tylu rzeczach tu pomoże… o losie słodki! I później nadchodzi kolejne rozczarowanie…

Niby mówi sobie: Nie oczekuj niczego od życia, a nie będziesz miał nic do stracenia, a jednak podświadomie i tak cholera myśli o tym, że nie chce tkwić tu sama…, bo czuje po prostu, że się marnuje… i coś powinna robić, dalej „coś” zrobić z tym, co jej się przytrafiło… Ale cholera jasna WCIĄŻ NIE MA NAJMNIEJSZEGO POJĘCIA, CZYMŻE JEST TO „COŚ” KONKRETNIE??? Tego wciąż nie wie, ale może na tą odpowiedź trzeba po prostu poczekać, może ona przyjdzie do niej sama, z czasem… [tylko Mała Mi tak bardzo nie lubi siedzieć bezczynnie i na coś czekać!]

A propos, to jeszcze coś odnośnie tego, jakie jej myśli przychodziły do głowy, jak jeszcze leżała w łóżku. Teraz jednak potrafi już dostrzec, że to bardzo prawdopodobne było związane także z tymi wszystkimi wydarzeniami ostatnio [najpierw jeszcze we wtorek kompletny brak pewności siebie i asertywności wobec Angeliki/ później to beznadziejne spotkanie/ a od poniedziałku zaś, jeszcze brak tej informacji o jej zamówionej wit. D3] i właśnie tak leżąc myślała sobie o tym swoim uczniu, który właśnie dziś miał do niej przyjść.

I stwierdziła, że napisze do niego jednak @ [jako WD dała oczywiście jego rodziców], a @ zatytułowany: Wszystko dobre, co się dobrze kończy/ Ende gut, alles gut, był następującej treści:

Witaj Michał,
Przepraszam, że napiszę to Tobie tak wprost: ale jestem Tobą niestety bardzo rozczarowana. A najbardziej tym bałaganem, jaki wciąż masz w swoich „notatkach”, obiecałeś w weekend zaopatrzyć się w teczkę/ „skoroszyt”, BY MÓC SOBIE WPIĄĆ TE KARTKI, KTÓRE TOBIE PRZESŁAŁAM I MASZ JE WYDRUKOWANE. Minął cały weekend, a Ty nawet sobie tego nie kupiłeś, jak, przypominam SAM MÓWIŁEŚ, ŻE TO ZROBISZ… Ja zaopatrzyłam Cię już porządny zeszyt, nawet u siebie założyłam Tobie segregator z tymi właśnie kartkami, bo nie wyobrażam sobie, móc się uczyć w takim bałaganie, jaki Ty niestety nadal masz…Przepraszam, ale nie będę traktować CIĘ jakoś wyjątkowo, masz już 18 lat i w tym roku zadajesz maturę! Zatem proszę zachowuj się, jak dorosła osoba. I jak coś mówisz, że zrobisz, to wykonuj to rzeczywiście! Wiedz, że ja specjalnie w Twojej sprawie poświęciłam mój cenny czas i udałam się w piątek do księgarni językowej, by poszukać materiałów bardziej dla Ciebie odpowiednich/ na Twoim poziomie. Doszłam do wniosku, że tam jest ich chyba jednak zbyt wiele i byś się w tym pogubił… I wierz mi, że ponownie podjęłam decyzję poświęcić mój własny czas!  i SAMA ZABRAĆ SIĘ ZA PRZYGOTOWANIE DLA CIEBIE CAŁEJ  GRAMATYKI W BARDZIEJ PRZYSTĘPNY SPOSÓB [lecz wtedy chciałabym, byś przynosił to, co udałoby mi się tu stworzyć, wydrukowane także dla mnie samej] tylko teraz już zastanawiam się w ogóle, czy byłby sens drukować rzeczy, z którymi i tak nie potrafiłbyś zrobić porządku. Jednak, ponieważ jestem osobą, która się łatwo nie poddaje, liczę na to, że Ty również taką osobą jesteś i jednak pokażesz mi, że CHCIEĆ TO MÓC! /  WOLLEN BEDEUTET KÖNNEN [tu mamy 2 czasowniki modalne] A w każdym razie trzeba próbować i pod żadnym pozorem łatwo się nie zniechęcać, a już na pewno nigdy bez „walki” się nie poddawać! 
Poza tym, tak sobie pomyślałam, że to nie do końca jest dobrze „rozegrane”, że przyjeżdżasz do mnie na ten niemiecki tak dzień po dniu. Jak dzisiaj przyjedziesz, to może uda nam się ustalić jakieś bardziej  dogodne terminy [co 2-gi dzień byłoby zdecydowanie wygodniej] wtedy mógłbyś wcześniej przesyłać mi choćby zdjęcia tych kartek, które robisz na lekcjach, mogłabym się z nimi także zapoznawać.
 Wiedz, że widząc, że Ty się nie starasz, mi także odechce się w te zajęcia angażować….

Później jednak już się zastanawiała, czy czasem z tym @ nie przesadziła [z jego formą i treścią], nawet kilka razy to sobie jeszcze później poczytała, choć wysłała go dopiero po gimnastyce i zjedzeniu „spokojnie” swojego müsli. Wysłała i następnie udała się do sklepu, na „przewietrzenie głowy” po prostu, po czym pojechała jeszcze do BioWay`a na obiad. Dziś zakupiła sobie lasagne ze szpinakiem 😊[cholerka, ale teraz właśnie pisząc to, zdaje sobie dopiero sprawę, że to była przecież najdroższa potrawa, bo w cenie 20 paru złotych!] A ona, kurcze blade, dlaczego wciąż o tym zapomina, by zawsze najdroższą potrawę, brać, jak już będzie mogła otrzymać jakiś posiłek w gratisie, za ten zapełniony pieczątkami karnet???

No dobrze, zatem wróciła do domu, wypiła sobie jeszcze na spokojnie kawę [oczywiście: Latte mit dem Kardamom & Zimt]. Dazu noch naturelle Joghurt mit Weintrauben & natürlich mit den Nüssen in der Schockolade (aus Rossmann). O matko kochana, nawet nie zwróciła uwagi, że pisze po niemiecku 🤣 Czyli dosłownie tak, jak była u niej Angelika i następnie przyjechał ich znajomy, który naprawiał jej te rolety, rozmawiając z Angeliką, czasem także powiedziała coś [jakby automatycznie] w tym języku do tego chłopaka 🤭

Ale kurcze, ona nie skończy tego… Otóż chciała napisać, że okazało się, że wszystko przebiegło gładko z jej uczniem, bo:

  • ustalili, że będą spotykać się co drugi dzień, nawet sam Marcin przyznał, że tak będzie znacznie wygodniej dla niego, bo przyznał, że jemu samemu także było ciężko, jak tak gnał do niej od razu po szkole, później wracał do domu, musiał odrabiać lekcje i już kompletnie wyczerpany kładł się spać. [jak już ustalili dni i godziny, to napisał smsa do swoich rodziców, informując o tym]. = spójrzcie, czyli okazało się, że ponownie ROBI COŚ DOBREGO I UŻYTECZNEGO!
  • nie przeczytał wprawdzie tego jej @, ale mówił, że widział, iż napisała do niego, ona mu w takim razie szybko streściła [ten ponownie nie miał umieszczonych tych wydrukowanych kartek w taki właśnie „skoroszyt”], a ona wtedy nagle wstała i powiedziała, że ostatnio chciała mu właśnie pokazać, o co jej dokładnie chodzi i w tym właśnie momencie ją „oświeciło”, gdzie to ma u siebie na chacie! I w ten sposób wręczyła mu kolejny prezent, a mianowicie takie „cudeńko”:
  • powiedziała także, że no skoro teraz już ma ten „skoroszyt”, to spokojnie ONA będzie mogła się zabrać za tworzenie nowych ćwiczeń i streszczanie najważniejszej gramatyki j. niemieckiego i teraz liczy na to, że oczywiście, to, co uda jej się stworzyć, będzie drukował w 2 wersjach: i dla siebie, i także dla niej samej. Tu się oczywiście zgodził [no cóż właściwie miał powiedzieć, hehe, w końcu jednak sam został przez nią pierwszy niejednokrotnie „obdarowany” :P]

Moi drodzy, wiecie, co? Ona na prawdę, z całą pewnością jeszcze dzisiaj [tylko teraz nie wie już gdzie…🤭] usłyszała, jak dziewczyna powiedziała do chłopaka, że „KARMA WRACA” i nasza Mała Mi ponownie pomyślała o sobie w raczej niemiły sposób. Booooszeeee, dlaczego ona wciąż to robi!

A jeszcze pijąc kawę i czekając na swojego ucznia, włączyła sobie [bo ona bardzo lubi czymś się zajmować, także jak pije kawę, czy nawet je jakiś posiłek], lecz tak pomyślała, że przecież nie będzie już w kółko oglądać tego samego, bo szczerze mówiąc miała nawet dość oglądania w kółko tych samych filmów, bo ile razy można oglądać choćby „Siłę Spokoju”???

Pomyślała, że chciałaby zdobywać nową wiedzę, zatem zaczęła sobie włączać i oglądać mądre filmiki choćby, a właściwie tylko jednego człowieka. Wydały jej się jednak tak niesamowite, że aż opublikowała je i na LinkedIn, a później nawet na fejsie, a pisze tu o tym: Jim Kwik: 10 Things that Will Change Your Life Immediately ; 3 Simple Hacks To Remember Everything You Read | Jim Kwik

To powyżej to było takie po prostu „wtrącenie”😜, a teraz dalej powraca do swojego ucznia, do tego, jak wyglądały dalej te zajęcia:

  • przeczytał jej swoją pracę domową, jednak, jak ponownie powiedział, nie zdążył zrobić wszystkiego, stąd resztę wykonywał po prostu siedząc u niej. A robili czasowniki modalne/ MODALVERBEN.

Ponieważ nie zauważył, że już godzina minęła [ona znów nic sama nie wspominała], bo już nawet nie pamiętała dokładnie, ile się spóźnił…., hehe, i wiecie ona w ogóle nie jest taką osobą, która mówi: Ok, godzina minęła, koniec! Myślała raczej o tym, że jej to przecież nie zaszkodzi, a jemu BARDZO SIĘ PRZYDA😊 Nie zdążyli wprawdzie nawet dokończyć zadania, które zaczął, bo wtem dzwoni do niego jego tata [i słyszy, że mówi do niego po angielsku]. Oznajmia mu, że już jest ta godzina, a jak jej uczeń sam później powiedział, „oni [kogokolwiek miał na myśli mówiąc to „oni” 🤭] czekają na niego u dziadków”, którzy mieszkają niedaleko Małej Mi właśnie.

Zatem ustalili, że pozostałe ćwiczenia zrobi na kolejne zajęcia z nią. Zamiast czwartku o 19 [a ponieważ Mała Mi piątek chce mieć cały dla siebie], ustalili, że spokojnie może przychodzić do niej w sobotę tak o 14. I tak powiedzieli sobie, że właśnie na sobotę je zrobi i w sumie rozstali się w całkiem miłej atmosferze.

Ok, jest godzina 22:55, jest już przebrana w piżamę, nie wzięła w prawdzie jeszcze swoich tabletek, ale ma już je pod ręką i także wodę do popicia ich. 😉 A ponieważ ona tak bardzo powinna się starać, by jednak wciąż przed północą zasypiać, zatem puszcza to w świat ponownie takie bez żadnych tagów.

Kategorie Bez kategorii

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close