„Bądźmy architektami naszej rzeczywistości.

Pamiętajmy, że nie ma czegoś takiego jak neutralne myśli, wszystkie myśli są zdolne do stworzenia pewnej rzeczywistości. To od nas zależy, aby były cudowne.”

https://pieknoumyslu.com/zycie-zmienia-sie-sposob-myslenia/

Obecnie mamy CZWARTEK, 21.11.19, bardziej szczegółowo opisze go na końcu, teraz jednak ponowna retrospekcja:

Właśnie [ŚRODA 20.11.19] siadła sobie już przebrana w piżamę jakoś ok. 19:30 wyszedł od niej dopiero jej uczeń. Napisał jej jeszcze, jak wysłała do niego @ z materiałami do wydrukowania, że będzie u niej od razu po szkole, więc nie ma nawet jak tego w domu wydrukować. Mała Mi pomyślała sobie, no ok., w końcu dopiero o 15:22 mu to wysłałam 😋, także luzik. Zrozumiała przecież zaistniałą sytuację, ale jednocześnie pomyślała, że skoro znów nie zdąży nawet do domu, to zapewne, będzie to kolejna lekcja za „friko”, bo za poprzednią nie zapłacił właśnie z tego samego powodu.

A tak wyglądała ich rozmowa:

[20.11, 16:40] Dzień dobry, niestety nie uda mi się wydrukować te kartki, bo po szkole, nie wrzuciłem do domu czyli nie miałem jak to wydrukować

Dzień dobry, to w takim razie będziemy ćwiczyć inaczej, czyli mam rozumieć, że nie zapłacisz mi ponownie?

Myślałem że moje rodzice już zapłacili, a jeśli nie, to teraz do nich zadzwonię

Ok

Ps. Zwróćcie tylko proszę uwagę, że chłopak ma często nawet trudności z językiem polskim, dlatego chyba ona chce pokazać, że to rozumie i jakoś aż tak stara się go nie forsować, sama m.in. dlatego tworzy mu jakiś „skrót tej gramatyki z niemieckiego”.

Mała Mi, jak to ona zresztą zawsze, stara się coś robić i tak sobie myśli, ok. przecież to, że chłopak nie przyniesie tego materiału wydrukowanego na teraz, nie przeszkadza raczej, abyśmy mogli coś jednak poćwiczyć! A miał zadane jeszcze jednak trochę pracy domowej => ona zawsze zadaje swojemu uczniowi coś do porobienia w domu, bo wie, iż tylko wykonując coś samemu, najlepiej jest się w stanie tego człowiek nauczyć.

Nasza bohaterka tak myślała, jakby tu z nim poćwiczyć choćby ten czas przeszły PERFEKT, bo tym m.in. mieli się dziś także zająć. A obiecał nauczyć się 10 wybranych [przez siebie] czasowników. Zanotowała to sobie, jakie i w ten sposób powypisywała te czasowniki na karteczkach. Po drugiej zaś ich stronie jakiś inny niemiecki wyraz/ wyrażenie i on miał wtedy układać z tego zdanie w czasie przeszłym właśnie. Umieściła to w swoim worku, z którego Michał po prostu sobie ręką wybierał, nic oczywiście nie widząc, bo woreczek był przecież „zamknięty”😉. Tzn. samo sprawdzenie tej pracy domowej już zajęło chyba ok. 30 minut.

Tak fajnie w ogóle z nim spędza ten czas, bo ćwiczą sobie, ale ona nie jest aż tak bardzo wymagająca, tzn. kiedy trzeba, to oczywiście napomknęła go/ powiedziała coś w stylu: TO PRZECIEŻ JUŻ BYŁO TYLE RAZY, MICHAŁ! / JAK TEGO NIE OPANUJESZ, TO NIE BĘDZIEMY MOGLI RUSZYĆ DALEJ, ZROZUM PROSZĘ! itp.

Jej uczeń pod koniec zajęć powiedział jej, że rozmawiał z tatą i ten rzekł, że pieniądze za poniedziałek i dziś przelał już jej na konto, więc prawdopodobnie zobaczy je tam jutro rano. Poza tym rzekł, że zapłacił także już za kolejny tydzień. 😊 Tu Mała Mi sobie myśli o tym wszystkim, co słyszała, najpierw od Lamy Ole, następnie zaś od tej pani numerolog, że to wszystko ponownie zaczyna jej się tak fajnie „układać”. Tak, moi drodzy, to dziewczę wciąż nie dostrzega tego, że TO SIĘ SAMO PRZECIEŻ NIE DZIEJE! NIKT INNY, jak ONA WE WŁASNEJ OSOBIE TO WYKONUJE!!!

No dobrze, bo ona tu nie zdąży nawet dzisiaj tego opublikować. Teraz mamy ŚRODĘ, 20.11.19, to najpierw powinna chyba zacząć trochę od tej retrospekcji, zatem:

WTOREK, 19.11.19 dostała wprawdzie info od Angeliki, że ta dziś nie przyjedzie, ale na całe szczęście leżała wtedy jeszcze w łóżku, zatem nawet nie musiała zaścielać. 🤣 Wykorzystała ten czas zaś dla siebie, a w planach miała tak:

  • pójść do „Beauty Salon” na swoim osiedlu i zapisać się już na „zrobienie rzęs” na święta, bo tak sobie pomyślała, że to przecież stanowi taki komfort, gdyż wtedy nie musi się już w ogóle malować, tzn. ewentualnie trochę fluidu na twarz i to wszystko, ale zaraz Wam powie, jak to dokładnie było:

Otóż jeszcze wczoraj rozmawiała ze swoją mamą na temat prezentów na święta i przesłała jej na @ różne propozycje pod nazwą: „Metalowy ociekacz na sztućce„, bo jak była u mamy, to widziała, że ten który miała do tej pory [plastikowy] już wyrzuciła i Mała Mi postanowiła, że zakupi jej już taki metalowy właśnie, który zdecydowanie jest wygodniejszy do mycia. I poprzesyłała jej chyba ze 3 linki do stron, by sobie z nich jakiś wybrała.

Rozmawiała także o tym, na jaki pomysł wpadła na prezent dla swojego brata i powiedziała, że bardzo chciałaby mu założyć konto oszczędnościowe, by ten mógł na nim zbierać kasę na tą zmywarkę właśnie. Mama jej jednak rzekła, że to zdecydowanie nie jest dobry pomysł, bo on przecież pracuje i już dawno mógłby sobie coś odkładać. Ale jak to jej rodzicielka powiedziała: „Przecież wiesz, jak to jest z Marcinem. On kompletnie nie umie oszczędzać pieniędzy, tak, jak Ty. Jak ma jakąś kasę, to woli ją przeznaczyć na coś innego [i to bynajmniej nie na rzeczy do mieszkania, tylko (ogólnie pojętą) „rozrywkę”].

Zatem mama stwierdziła, że zdecydowanie lepiej będzie, jak to my [mama i Mała Mi] kupimy mu coś do mieszkania i tak wspomniała, że przydałaby mu się np. nowa pościel na zmianę, bo ma tylko jedną [chyba…:P- to dopisek Małej Mi.] I może jeszcze jakieś prześcieradło na gumkę. Jednak za jakieś pół godziny mama zadzwoniła do niej ponownie i mówi, że rozmawiała z Marcinem i on wcale nie chce nic do mieszkania! Znacznie bardziej ucieszyłby się z jakiegoś „zapachu”, albo maszynki do golenia.

I tu Mała Mi pomyślała sobie i słusznie! To ma być przecież DLA NIEGO PREZENT! a nie dla mieszkania!!! 🤣 I to był właśnie ten moment, gdy nasza bohaterka pomyślała także, że ona również chce mieć coś dla siebie! I tylko dla siebie! Zatem poszła do tego, wyżej wspomnianego Salonu Beauty i zapisała się na „zrobienie rzęs” na CZWARTEK, konkretnego dnia w grudniu i o tej samej godzinie [co i ten dzień, dajmy na to 15.12. na 15] hehe 🤭

Pomyślała, że przecież dłuższe i grubsze rzęsy podkreśliłyby tylko jej duże, piękne oczy. A dziś miała już je takie zmęczone…, że po prostu masakra! Przez to jej twarz już nie wyglądała niestety tak „promiennie”. Oczy są przecież zwierciadłem naszej duszy! Więc Mała Mi, padlibyście ze śmiechu widząc ją tutaj! A uśmiechała się nawet na siłę, bo pomyślała sobie, [łudząc się] iż wtedy zmieni się jej wyraz twarzy🤣. A bardzo liczyła na to, że może w ten sposób udałoby jej się choć trochę poprawić sobie ten humor… [a jej był dziś po prostu straszny], ale teraz (19.11. wieczór) dochodzi do wniosku, że była/ jest najwidoczniej zmęczona.

Napisze Wam tutaj, co znalazła o tych oczach, poniekąd już to wszystko oczywiście wiedziała, no ale zawsze to przecież lepiej, jak jeszcze „ktoś” potwierdzi [ok.godz. 19, pisała jeszcze na WhatsAppie ze swoją kochaną nauczycielką j. niemieckiego/która jest także tłumaczem przysięgłym/ jakie są dokładnie pytania Dativu] I właśnie, jak jej odpisała, że dokładnie takie, o jakich pisała Mała Mi, to nasza bohaterka poczuła się od razu pewniejsza i spokojniejsza, hehe🤭😋😜

Pewne rzeczy możemy wyćwiczyć, jak: gesty, ruchy ciała. Inne można wcześniej zaplanować, jak słowa, które czasami starannie dobieramy, ale oczy? One nie dają się podporządkować, nad mową spojrzenia nie da się zapanować.

A tu poniżej jeszcze coś, co znalazła sobie o kolorze i kształcie:

Brązowe. [wprawdzie ona ma dokładnie „piwne” :P] Mieli je kiedyś wszyscy, jednak w wyniku mutacji i wędrówek ludności na północ, wyodrębniły się później inne barwy. Posiadacze tego koloru oczu to indywidualiści i przywódcy. Radośni, mają w sobie dużo przekory i posiadają gorące serce. Często w środku drzemie w nich nieśmiałość. Szybciej potrafią się wyciszyć i odreagować zmęczenie.

Duże i pełne blasku. „Jeśli dana osoba ma grube brwi i śniadą cerę, oznacza to, że jest bardzo agresywna i wpływowa, a w wieku 35-40 lat osiągnie wysoką pozycję. Jeśli jednak duże oczy idą w parze z delikatnymi rysami twarzy, oznacza to, że dana osoba jest bardzo otwarta, szczera i kocha pomagać innym” o chińskiej sztuce czytania z twarzy czytamy na tipy.interia.pl

Źrenice
Ich szerokość związana jest z nastrojem. Prócz tego, że istotne jest światło jakie na nie pada, ich zwężanie następuje, gdy czujemy agresję, strach, zaskoczenie, dyskomfort, lub w przypadku odurzenia marihuaną. Rozszerzają się w stanie euforii, zakochania, odczuwania sympatii, podniecenia, oraz… po zażyciu amfetaminy. Właśnie te wielkie, i błyszczące bardziej rozczulają i budzą sympatię, dlatego często bohaterowie w bajkach takie posiadają, np. Jelonek Bambi, kot ze Shreka.

(…) Jakby nie patrzeć (wierząc lub nie w owe interpretacje), to z pewnością każdy zgodzi się z tym, że „Uśmiech jest najprawdziwszym, kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy” – mawiał Jan Twardowski.

https://mamadu.pl/126795,nasze-oczy-nie-klamia-to-w-nich-tkwi-sila-duszy-a-co-mowia-twoje

Nasze oczy nie kłamią, lecz są oknem do naszej duszy. Pokazują prawdę, nieważne jaką przywdziejemy maskę, nieważne w jakiej sytuacji.

Najlepszym sposobem na poznanie drugiej osoby jest spojrzenie w jej oczy i obserwowanie tego co ujawniają o emocjach danego człowieka.

Nasze spojrzenie, tak samo jak język ciała zdradza nas wprost wyrażając więcej, niż potrafimy powiedzieć słowami. Co ciekawe najwięcej informacji przekazujemy między sobą w postaci mowy niewerbalnej, która sięga od prostych spojrzeń do konkretnych ruchów.

https://pieknoumyslu.com/oczy-sa-zwierciadlem-naszej-duszy/

A tu jeszcze coś o tych oczach, właśnie teraz przyszły jej na myśl te piosenki, hehe 🤣

Niezliczone przykłady sławiące uczucia poprzez oczy zawarto w piosenkach. Niedawno oglądaliśmy w telewizji, jak tłum w czasie koncertu śpiewał wraz z wykonawcą „Przez twe oczy zielone”. Niektórzy, nieco starsi pamiętają piosenki, jak „Ładne oczy masz, komu je dasz”, „Pamiętam twoje oczy dzikie z rozkoszy nieprzytomne”, „Czy te oczy mogą kłamać”, czy chociażby stary przebój „Oczy czarne”.

http://swiatlekarza.pl/oczy-zwierciadlem-duszy/

A propos tych odwołanych przez koleżankę korepetycji, konwersacja ich wyglądała następująco:

Hej, jednak dzisiaj nie zdążę wrócić na nasze zajęcia 🙁 Jestem w delegacji w Kaliszu i wrócimy bardzo późno. Przepraszam i miłego dnia:)

Mówi się trudno, żyje się dalej 😉 Dzięki za info i pozdrawiam

Zobaczcie, jakie to niesamowite, dopiero teraz to dostrzega, że tak właśnie zareagowała. Pomyślała sobie wówczas, że nie zarobi wprawdzie tym samym także żadnej kaski, ale potrafiła siebie spokojnie przekonać: „i co z tego? Mam przecież za co żyć. A ostatnie dwie noce miałam i tak jakieś „ciężkie”, bo budziłam się już tak o 5:30, a tak będę miała więcej czasu i spokoju dla samej siebie.”

A jeszcze wczoraj napisał do niej ten znajomy buddysta:

Hej M….🙂 Właśnie odczytałem Twoje wiadomości, ostatnia trochę się przeterminowała 😉Bardzo się cieszę, że u Ciebie tak dobrze się dzieje: zdrowa, szczęśliwa, spokojna 💪 no i super, że medytujesz-w domu czy udaje Ci się w Ośrodku?
W tym tygodniu są wykłady: środa i czwartek na 19, wybierasz się?
Buziaki

Odpisała mu dopiero dzisiaj [po tym, jak miała kolejną „ciężką” tą noc, bo czuje, że przez to, iż tak wcześnie się budzi i nie może dalej w ogóle zasnąć, tylko leży i się „męczy” jest później taka zmęczona]:

Hej Marcin 🙂, medytuję sobie w domu, w środę do tej godziny udzielam korków…, więc raczej ten dzień odpada…, ale ja w ogóle nigdy nie czułam się najlepiej wśród takich „tłumów ludzi”, wiesz?

Tu Mała Mi ponownie sobie pomyślała, że przecież jej medytacja nie jest wcale już związana stricte z Buddyzmem [no dobrze, może czasem kiedyś jej się jeszcze zdarzało/zdarza po prostu na tej „mali” powiedzieć to: om mani padme hum], ale to jest przecież: buddyjska sześciosylabowa mantra bodhisattwy współczuciaAwalokiteśwaryDalajlama jest uważany za inkarnację Awalokiteśwary, więc mantra ta jest szczególnie często używana przez ludzi mu oddanych.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Om_mani_padme_hum

Pamięta, że tą mantrę nawet zalecił jej po prostu sam Lama Ole Nydhal w Kucharach.

Jak już załatwiła sobie ten termin na zrobienie tych rzęs, udała się następnie do CH FORUM, nim jeszcze wsiadła w tramwaj [a specjalnie szła 2 przystanki, bo świeciło piękne słonko], zadzwoniła do swojej mamy, by poinformować, że już się właśnie zapisała „na te rzęsy” i powiedziała, że jedzie teraz sobie do CH FORUM zjeść obiadek w BioWay`u [dzisiaj zjadła kolejną potrawę, której jeszcze nie próbowała wcześniej], a było to Spaghetti Bolognese.

Wróciła zmęczona już wszystkim, chodziła tam jeszcze po sklepach, by luknąć szybko na ubrania i nawet zaczęła także przymierzać jakieś sukienki, ale patrzy, że tam niemal wszystkie długie i jakieś „kwiaciaste”😋 [nie żeby ona nie lubiła kwiatów, lecz te jakoś wydały jej się kompletnie „wiejskie”, hehe + „niezła” cena każdej]. Poza tym, wie dobrze o tym, że ma ładne przecież nogi i powinna to podkreślać! A nie ubierać się w takie „worki” prawie do łydek/ kostek.

Rozglądała się także za jakimiś szalami/ apaszkami, lecz właśnie nie chciała w tym ciepłym kolorze bursztynu, bo w takim zakupiła sobie przecież ten płaszcz! Szukała raczej czegoś w kolorach zieleni lub m.in. z takimi „świeżymi” barwami właśnie. A tam, jak już się „coś” trafiło, to w takiej kolosalnej kwocie… co najmniej PONAD 100 PLN!!! 😲I to wcale nie zapierały dechu w piersiach. Później sobie pomyślała, że przecież nawet gdyby tak ją zachwyciły, to i tak nie miała zamiaru wydawać tyle kasy na ciuchy! Taki hajs potrzebuje na zdecydowanie ważniejsze tu wydatki!

W dodatku tak jeszcze sobie szła i przyglądała się po prostu parom/ ludziom, którzy trzymali się za ręce/ obejmowali/ całowali. Było jej tak niesamowicie przykro, że ona jest tu sama i nikogo takiego nie ma… Brak nawet kogoś, by mogła wyjść z nim do kina… Tak, dobrze wie, że akurat do kina to towarzystwo nie jest aż takie niezbędne, można przecież także wybrać się samemu. Mała Mi [jeszcze jak wynajmowała tą „kawalerunię” w Oliwie] to nawet tak zrobiła i poszła tam całkowicie sama. I jak do oglądania filmu jeszcze nie jest nikt potrzebny, to jednak fajnie jest móc dzielić te chwile także z kimś, by może później po seansie [przy kawie np.😉] sobie porozmawiać o tym, co się oglądało.

Ponieważ jednak chyba jeszcze będąc w łóżku…, tak! na pewno wtedy, bo wówczas otrzymała właśnie wiadomość od Angeliki! I tak Mała Mi chyba polubiła kolejnego gostka, tym razem Murzynka na tym Tinderze. Widniał tam on jako TA. Spodobał jej się jego opis na profilu:

Well, I’m fun to hang around. I need to know and understand the Culture of this area a bit more so if you feel you can embark on this journey with me…then say a big Hello and swipe right

Odpisał jej o 11:23 po prostu „Hello”, na co ona, siedząc właśnie nad tym swoim [wcale nie takim dobrym:P] Spaghetti, odpisała o 14:29 po prostu Hi 😉

Było jej bardzo miło, gdy ten odezwał się zaraz ponownie, następującymi słowami:

I’m Tony and it’s nice to meet you

To jednak napisała do niego [chyba:P], jak już wracała do domu, albo jak była w drodze tam [bo o 15:40], a z całą pewnością także jak już była w domu :

Hello Tony, U know, it’s very nice for me, that I don’t have to ask you about your name 😊

Lol  You’re pretty Hope your day was nice

Thank you 😊, actually I’ve just come back home …and I am unfortunately tired now, but I hope, it’s just now, Nothing lasts forever 😋

That’s true

Dokładnie o 15:47 siadła sobie na kibelek [dokąd zabrała także swoją komórkę], czuła się już tak zmęczona wszystkim! Zmyła nawet ten makijaż, który sobie „podarowała” przed „wyjściem do ludzi”. 🤣 A propos dokładnie to wyrażenie „wyjść do ludzi” słyszała w tym Centrum Forum: Starsza pani opowiadała coś prawdopodobnie swojemu mężowi, który siedział przy stoliku naprzeciwko niej i razem kosztowali właśnie jakiś obiad [bo tam całe piętro jest właśnie z takimi różnymi „knajpkami”].

Tak siedząc na tym kibelku [jak jeszcze mieszkała ze swoim byłym mężem, to pamięta, iż ten zabierał ze sobą komórkę do ubikacji właśnie, bo tam, gdy był „na dłuższym” posiedzeniu, to czytał sobie także informacje 😋] Ale, myśli sobie, ok., to może choć „przejrzyj” sobie jeszcze raz tego TINDERA… Zajrzała tam i dopiero spostrzegła, że na jej „Hej Tomasz” 09.11.19 o godz. 8:01 OTRZYMAŁA ODPOWIEDŹ tego samego dnia, wprawdzie o 13:49, ale była! Dlatego spostrzegłszy to, zaraz mu napisała:

Hej Tomek, najmocniej przepraszam, lecz nawet nie słyszałam tego 09.11. jak odpisałeś 😐

Hej, nic się nie stało 😁 ja też tu jestem rzadko, częściej jestem tu …..cyfry… 😁

to Twój numer tel.?

Sprawdź 😁

I w ten właśnie sposób przeszli na WhatsApp. Chwilę tak siedziała zmęczona i wyczerpana, a tu nagle patrzy dzwoni ktoś do niej…A to właśnie TEN Tomasz!!! Pamięta tylko, że go zaczepiła, bo ponownie wydało jej się interesujące to, co ma na swoim profilu napisane:

Nie podchodzę do życia zbyt serio i poważnie, Uparty i nie zrażam się niepowodzenia Wesoły, Pogodny, Błyskotliwy, Inteligentny, Wygadany, Przemądrzały Doktorat z Gadulstwa Czarny Pas z Irytowania AntyDepresant i nie ma mnie na liście leków refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia

Może wyglądem nie przykuł tak jej uwagi, ale to mądre dziewczę przecież doskonale o tym wie, że SAM WYGLĄD TO NIE WSZYSTKO! Także zaczęli chwilę rozmawiać, sam był właśnie na spacerze ze swoim psem [powiedział jej nawet gdzie, lecz Mała Mi to się nawet nie rozeznaje dobrze w tych dzielnicach Gdańska, hehe 🤣]. Poprosił ją także by powiedziała coś o sobie… Mała Mi na to, a co konkretnie chciałbyś wiedzieć? Ten, no nie wiem, może po prostu zacznij coś o sobie opowiadać, jaka jesteś, co Ci sprawia przyjemność, co lubisz robić itp.

Kurczę, tu nasza bohaterka pomyślała sobie, że ona absolutnie nie umie o sobie mówić, bo tu znów nie ma najmniejszego pojęcia od czego niby powinnaby zacząć, hehe 🤣 I rzekła, że ona wolałaby się zdecydowanie spotkać, może wtedy lepiej by się jej mówiło. Widać było, że ma do czynienia z bardzo mądrym człowiekiem, bo ten do niej, ok. no to nic na siłę. Jednak po tym, jak ona wspomniała, że po prostu nie wie, od czego by tu mogła zacząć, bo to jest „kawał grubej historii” [jej ulubiony cytat😜]

Ten do niej, a co będziesz robiła za 15 minut? Ona taka, trochę jednak zaskoczona, stwierdza, że raczej nadal będzie tu siedziała [a zabrała się za robienie tego wpisu właśnie]… Ale zapytała: a dlaczego pytasz? On na to, a miałabyś może ochotę wyjść z nami na spacer? Mała Mi ponownie myśli sobie, no może i bym się podniosła i ubrała z powrotem w dżinsy, ale mówi: „przecież Ty jesteś z psem …. [tu podała nazwę tej dzielnicy]„, a w tym momencie on rzekł, że ma jeszcze jakieś 15 minut na dojście w jej okolicę [tu się kłania jej nieznajomość dzielnic Gdańska🤣]

Właśnie wróciła ze spaceru 19.11.19, godz. 19:50, było trochę chyba „bekowo”, a już napewno zabawnie…. , lecz chyba nade wszystko było ciekawie i interesująco. Przede wszystkim teraz sobie myśli, że to był rewelacyjny pomysł, by się spotkali tak „od razu”, a jeszcze wtedy takie myśli przechodziły jej przez „łepetynkę”, że przecież mogła powiedzieć, że teraz nie, bo… jest zmęczona, smutna, itp. Lecz wtedy, jakby się umówili na jakiś kolejny termin, to z całą pewnością obydwoje zaczęliby się „przygotowywać”, a tak przynajmniej był całkowity „spontan”.😜

Ale spójrzcie tylko, jak to wszystko ponownie super się układa, szybko się zdecydowała, że jednak wyjdzie [przez moment miała tylko takie przeciwne temu/ „odwrotne” myśli w swojej głowie]. Tak, dochodzi tu do wniosku, że jest jednak odważną osobą, tzn. gwoli wyjaśnienia: ABSOLUTNIE NIE ODCZUWAŁA ŻADNYCH PODSTAW KU TEMU, BY SIĘ BAĆ I NIE IŚĆ! Tylko ona postanowiła korzystać w końcu z tego życia i je sprawdzać. Tak lubi się nim cieszyć, w końcu poniekąd dostała je po raz kolejny!

Nie będzie tu Wam donosić o jakichś szczegółach. Napisze jedynie, że przeszli się kawałek, on mówił, że już bardzo długo chodzi właśnie z tym psem, który wabi się Alex. Było jej bardzo miło, że nim się spotkali, powiedział jej, iż teraz nie wygląda już tak, jak na tych fotkach z Tindera. Więc żeby się czasem „nie rozczarowała”, hehe 😉 [tu już jej się podobało, że jest takim całkiem na luzie gostkiem] Rzekł, iż teraz wygląda raczej tak, jak na tym zdjęciu z WhatsApp. Czyli nadal głowa łysa/ ogolona, przytył teraz także, bo jak jej SAM WYZNAŁ LEŻAŁ W SZPITALU… [spójrzcie, czyli tu właściwie już usłyszała, że mają jednak „coś” wspólnego, hehe🤣]. Niestety, jak przyznał, ma teraz także zarost [a ją właśnie większość mężczyzn na tym portalu odstrasza dokładnie przez niego!😜].

Nic mu oczywiście o tym nie wspomniała, bo to POWTARZA przecież nie było nawet mowy o żadnej „randce”, czy coś takiego. Poza tym, jak sam przyznał jest ubrany całkowicie na luzie i nawet jak ona odrzekła, że musi się przecież ubrać, bo siedzi tu teraz w dresach…. To on do niej, to wyjdź w nich! Niesamowicie podobało jej się to, iż jest taki całkowicie naturalny. Zresztą ona już wtedy była tak ciekawa tego spotkania z nim!

Lecz musi tu przyznać, że może i oczywiście nie jest on tym jej wymarzonym [zarost/ jasne oczy i w dodatku jest jej wzrostu niestety…, a ona tak bardzo marzy o kimś jednak wyższym]. Pomyślała sobie, chłopak/ mężczyzna także ma ciekawą „historię”, poza tym „psycholog”! – jak jej rzekł. Co zresztą od razu było widać/ słychać, że tak dobrze wszystko rozumie i ma ogromną wiedzę. Lecz rozumie też przede wszystkim dlatego, że sam poniekąd coś z tego przeżył/ doświadczył. Poza tym rozmawiał z nią bardzo „do rzeczy” i widać było, że się po prostu na tym zna!

Ale słuchajcie i tak „najlepsza” była „akcja” jak nasza bohaterka zaczęła mówić o sobie, ten takie oczy i nawet widać było, że nie może w to wszystko uwierzyć, trudno było mu to pojąć, że znów jednej osobie przydarzyły się takie traumy! I to helloł? Ale jak dobrze wyglądającej = tu znów przyszło jej na myśl: NIE OCENIAJ PO WYGLĄDZIE! Powtarzał także na głos, że serio podziwia ją, iż dała sobie z tym wszystkim radę i teraz jest w takiej dobrej kondycji. A Mała Mi, niemal po każdej rzeczy, o której mu wspominała, kończyła następującymi słowami: „ale to jeszcze nie wszystko” 🤣

Mała Mi w każdym, jak tak kontynuowała „swoją opowieść”… ten słuchał bardzo uważnie, a na jego pytanie: czy z pomocy psychologa także korzystała. Nasza bohaterka na to: a bo to jednego??? 🤣

W każdym razie naprawdę nie opowiedziała mu jeszcze wszystkiego o sobie, choć już wie o chyba najważniejszych rzeczach:

  • że jest po wypadku i rozwodzie
  • że jej młodszy brat [KARATEKA Z CZARNYM PASEM!] również miał „wypadek” / skoczył do wody na główkę i teraz porusza się na wózku inwalidzkim! [a nie wspomniała jeszcze nic m.in. o swojej mamie „pesymistce”, która nie widzi na jedno oko…., że jej brat ma niedowład czterokończynowy, mieszka teraz sam, bo odeszła od niego jego narzeczona z ich synkiem, o tym, że ONA sama musiała organizować sobie przeprowadzkę i że tak naprawdę mieszka w Gdańsku całkiem sama i musi sobie ze wszystkim radzić, a radzi sobie przecież niesamowicie dzielnie!]. Poważnie, ona tak bardzo to czuje właśnie w takich momentach. Gdy komuś się może myśli wydaje, iż ma trudne i ciężkie to życie…, to zawsze wtedy Mała Mi chciałaby rzec, to pomyśl raczej o tych, którym jest jeszcze ciężej! [i bynajmniej nie ma tu na myśli siebie, bo ona nigdy chyba nie uważała, że jest jej ciężko…, nawet jak przecież w istocie niejednokrotnie tak było…] Mała Mi zawsze chyba starała dostrzegać dobre strony tego wszystkiego [tych traumatycznych zdarzeń, które dotknęły jej rodzinę], bo ona naprawdę bardzo w to wierzy, że „WSZYSTKO DZIEJE SIĘ PO COŚ I CZEMUŚ WŁAŚNIE MA SŁUŻYĆ.”

Powiem Wam jednak, z czego się niezmiernie ucieszyła, że Tomek obiecał jej pomóc choćby w domu z rzeczami, z którymi ona sama nie daje sobie rady. A wspomniała tylko, że ma to mieszkanie od maja tamtego roku, a jeszcze nie zdążyła się zaopatrzyć w jakieś klosze/ „pokrowce” na te żarówki właśnie.🤣😋😜 I jak on zapytał, dlaczego? Odparła, że nie kupuje ich, bo nie miałby jej nawet kto ich zawiesić. [spójrzcie, tak sobie jednak o tym później już myślała, że jest mądrym i inteligentnym mężczyzną, zatem prawdopodobnie już po tym się domyślił, że jest tutaj w Gdańsku sama].

I tak wstępnie umówili się na sobotę, by pojechać do Ikei zakupić te lampy/klosze na wiszące u niej nadal gołe żarówki wszędzie. Powiedział także, że nie ma problemu, by on jej to zawiesił. A jeszcze, gdy tak sobie spacerowali, to zapytał ją, co jej teraz dolega? A ona mówi, że chyba nic! Prócz tego, że odczuwa cholerną samotność, to poza tym czuje się raczej w porządku, bo przecież wszystko inne może sobie „trenować i ćwiczyć”.

Od razu wtedy wracała taka szczęśliwa do domu. Choć nie chciała, by odprowadzał ją pod klatkę, a na jego pytanie, czy dlatego, że obawia się, że będzie ją później nachodził, hehe😉 Zatem powróciła już do domu zadowolona i wtedy właśnie zaczął pisać do niej jeszcze ten SYED:

[19.11, 18:26] SYED (SI= TINDER ): Hi M… what did you do today What’s the weather like

Hi Syed, I’ve just come home I made some walk, because weather is very nice

[19.11, 20:17] SYED (SI= TINDER ): So are you single do you have children

Yes, I’m single & I don’t have any children yet 😋

[19.11, 20:19] SYED (SI= TINDER ): That’s great

And how is it with you?

[ I am divorced and have two daughters They live in England You are very pretty From your tinder photos are they recent I think I will like you a lot when I meet you We should do a video call sometime

I’m divorced 2, but it’s a really looong story And this photos in Tinder are actually

Great we should meet Have you been to Zürich before 

No I have NEVER been there

To jeszcze tak szybciutko tylko wypunktuje, jak ta jej ŚRODA, 20.11.19 wyglądała, co zrobiła/ czego dokonała:

  • obudziła się wprawdzie ponownie o 5:30! [kurcze, już się nawet zaczyna zastanawiać, co jest powodem jej regularnie tak wczesnej pobudki]. Dziś jednak już nie „towarzyszyły” jej te destrukcyjne myśli… Nie wstała wprawdzie o tej godzinie od razu, bo helloł? ale teraz to przecież wygląda jak „środek nocy”, 😜 undefinedJednak leżała i raczej nie spała, ale pamięta, jaki miała jeszcze sen, w którym jakaś mądra i ceniona przez nią babeczka, po tym, jak Mała Mi zwróciła się do niej „Pani Beato”, ta jej odpowiada, że wcale nie ma tak na imię, że nazywa się dokładnie tak samo, jak nasza bohaterka! W tym momencie zrobiło jej się tak miło 😊, gdyż poniekąd podziwiała tą kobietę właśnie.
  • dostała smsa, że kurier będzie dziś próbował dostarczyć do niej paczkę, jednak ona już nie była pewna, czy to rzeczywiście dla niej [niedrogi portfelik, który sobie zamówiła], czy dla jej mamy ten ociekacz na sztućce, zatem zaraz skontaktowała się z tym kurierem – bo w tym smsie był podany także nr do niego. Wtedy właśnie wszystko wyjaśniła [a to był prezent dla jej mamy!]. Podała zatem do niej nr tel., by jak już będzie miał jej to przywieźć, mógł się z nią skontaktować. Nie trwało to jakoś długo, bo jej mama ponownie niemalże „zaraz” napisała naszej bohaterce, iż ONA JUŻ OTRZYMAŁA TEN PREZENT właśnie
  • następnie do kawy i jogurtu z bananem włączyła sobie film [„50 pierwszych randek”], który polecał jej we wtorek ten Tomek, z którym była na spacerze. Stwierdziła jednak, że powinna się przecież przygotowywać do tych korków i w ten sposób obejrzała chyba tylko jakieś 40 minut. I zabrała się za przygotowywanie tego, co chciała dziś na tej swojej lekcji robić. Dostała jednak od swego ucznia wiadomość, o której pisała na początku tego wpisu.

To teraz jeszcze aktualna już relacja, bo z dziś, tj. CZWARTEK, 21.11.19. Słuchajcie, nie uwierzycie, ale ona ZNÓW OBUDZIŁA SIĘ O tej 5:30!!! Tym razem chyba jednak jeszcze udało jej się zasnąć, bo pamięta tylko, że jednak jak dzwonił budzik o 7:30, to ta jakby się przebudziła 😋 Podniosła się do swoich ćwiczeń, jak zwykle zresztą i muszę Wam powiedzieć, że jest z siebie [z tego, iż wykonuje tą poranną gimnastykę tak dzielnie] naprawdę dumna! Czuje, że tak naprawdę to stało się jej nowym DOBRYM PRZYZWYCZAJENIEM. Powaga, teraz jak już nie wykona tej gimnastyki rano, to czuje, że „czegoś jej brakuje”😊.

Odkąd pamięta, zawsze tak bardzo chciała wyrobić w sobie taki nawyk właśnie. Wie, że teraz już nawet nie musi tego wiązać z tym minionym wypadkiem. Ale spójrzcie tylko z drugiej strony, gdyby on się przecież nie wydarzył, bardzo prawdopodobne, że nie wyrobiłaby w sobie tej umiejętności! Rany, teraz właśnie [21.11.19, CZWARTEK, godz. 17:56] ponownie zauważa tyle korzyści tego wypadku! Już wcale nie ubolewa nad tym, co jej się przytrafiło [pisze to, tak jakby w ogóle kiedykolwiek ubolewała nad tym/ „biadoliła” i się skarżyła 🤭]

Więc jak już wstała z łóżka, to tak się chwilę jeszcze zastanawiała, co ma zrobić, czy siąść do „medytacji” [a dziś nie musiała wcale zaścielać!!! tylko oczywiście, żeby było „ładnie” nakryła pościel kocem]. I już teraz nawet nie pamięta, hehe [a widzi tu poduszkę leżącą na jej spaniu]. Lecz nie! Zdecydowanie położyła ją tu tylko po to, by schować śpiwór, który sobie do spania jeszcze wyjmuje i następnie w ciągu dnia go chowa 😜.

Dziś stwierdziła, że nie będzie siadała do medytacji [bo ją może wykonać sobie równie dobrze w drodze] i zaczęła się gimnastykować. Poza tym, moi drodzy ona co chwilę tu koresponduje z jakimś gostkiem [z tego Tindera, oczywiście 😋]. Pamięta bowiem, że SAMO NIC SIĘ NIE DZIEJE, zatem ona przegląda ich i tym, którzy jej się „jakoś” spodobają, wysyła serduszko. W ten sposób dostają sygnał, że „połączyli się w parę” i odczekuje, aż ktoś sam ją „zagada”, hehe Dziś rozmowę zaczął przystojny, WYSOKI Murzynek Abdou 38 A rozmowę zaczął w następujący sposób:

o 8:55 napisał do niej: Hellooooo beautiful

Odpisała mu tylko tak na szybko: 09:01 Hi😊

21.11.2011 09:23 How are you ?

09:46 Thx,I’m fine, I finished my daily exercises & now I’m just making breakfast for me 😉 And how are you ?

21.11.2019 10:59 I’m fine now I’m at work

And what job do you do Abdou ?

I am an electrician and you?

I teach German 😉

😁👍🏾I want to learn German

That’s great ,hehe 😉

Are you going to teach me?😁

Of course = if U want 😉

Thank you 😊 You havé Facebook ?

Yes, I have, but I use it really SELDOM So maybe WhatsApp ?

😁👍🏾

I na tym ich rozmowa właściwie się zakończyła 😊. Mała Mi bowiem chciała się wybrać jeszcze do sklepu, oczywiście komórkę nosi przy sobie, lecz ten jednak nic nie odpisał, a ona przecież nie będzie się narzucać🤣. Sprawdziła jeszcze tylko szybciutko, czy ta kaska za korki jej wpłynęła i OWSZEM!!! Tak, jak zapowiedział jej uczeń także za przyszły już tydzień! 😊

Zatem Mała Mi już spokojnie teraz mogła się wybrać na te zakupy, już Wam donosi, co miała zakupić: jakąś rybkę na obiad, najbardziej jej smakowały te roladki z łososia ze szpinakiem, które kiedyś jeszcze zakupiła. Dziś ich jednak ponownie nie było, lecz zauważyła, że są kotlety rybne z pieca z cebulką. Kiedyś wcześniej także już je brała i musi przyznać, że były smaczne! Ale ponieważ ona już wie, że jej „mózg/ głowa” potrzebuje więcej czasu na zastanowienie, także tylko weszła tam „zalukać” i poszła dalej do Rossmanna. [zrobiła naprawdę dobrze, bo pomyślała, że chciała także zakupić od p.Piotra kapustę kiszoną na surówkę]

Jeszcze jednak nim weszła do tego sklepu rybnego, patrzy, a tam widzi jakiś sklep o nazwie ” Dolce & Gabbana”, którego jakoś nigdy wcześniej nie dostrzegła. I tak sobie pomyślała, ok., to zapewne są tam jakieś drogie rzeczy. Jednak tak przez szybę sobie patrzyła, że może nie do końca ten sklep jest taki drogi, bo część z tych ciuchów leżała tam [wprawdzie ładnie złożona], ale jak w „lumpkach”= czyli sklepach z odzieżą używaną.

A właśnie wczoraj wieczorem jeszcze sobie o tym pomyślała, że skoro w tych galeriach nie widziała niczego „odpowiedniego” dla siebie, to wybrałaby się może ponownie gdzieś do „lumpków” właśnie. Wcześniej bowiem nie raz już zdarzało się jej tam zakupić bardzo fajne rzeczy. A tu proszę ten sklep się pojawił! Okazało się, jak później wyczytała na zewnątrz, że to jest również sklep „który daje ciuchom drugie życie”. A ubrania pochodzą m.in. z Anglii, Irlandii i Niemiec.

I tu Mała Mi sobie znów pomyślała o tym, co rzekła jej kiedyś pani numerolog właśnie, że: [tu zacytuje z tego wpisu: https://wordpress.com/block-editor/post/niesklasyfikowana.com/1156 ]

Potencjał możliwości: BARDZO MOCNO WZRASTA OD DZISIAJ[02.02.19] ENERGIA RADOŚCI- ODCZUJESZ TO NA WŁASNEJ SKÓRZE, w tym momencie energia radości ma zadanie sprawczości, czyli ona ma być, ma się pojawiać! Nawet za bardzo nie trzeba o to zabiegać, a ona będzie 😊 Do tej pory, choćbyś na głowie stawała, ona cię jakoś i tak omijała. [Ja tu zainteresowana, a wręcz niemal zaskoczona pytam, ale jak to zrobiłaś, że tak teraz będzie? – hehe, fajna jestem, prawda?]

Ponieważ jeszcze wczoraj obiecała p. Piotrowi [z jej ulubionego warzywniaka], że dzisiaj zajdzie do niego po kiszoną kapustę i natkę pietruszki. [wiedziała już bowiem, że kupi sobie także jakąś rybę na dzisiejszy obiad]. Jednak szła w stronę tego Rossmanna na piechtę. Po drodze także tak się ucieszyła, że odkryła ten niesamowity Second Hand [a one są jej ulubionymi sklepami!]. Miała w ogóle wrażenie, jakby ten jakoś nagle „wyrósł” niemalże przed nią 🤣 Tak się z tego ucieszyła, iż jego lokalizacja jest w sumie blisko niej, zawsze może udać się tam spokojnie na piechtę 🧡.

Następnie po tym Rossmannie, zaszła jeszcze i zakupiła te kotlety rybne. I tak się chwilę zastanawiała, jak teraz dotrzeć do tego warzywniaka, bo już właściwie wiedziała, że do domu nie będzie zanosiła tych zakupów. Jednak, pomyślała sobie ponownie, zostawię tak, jak jest i dam się „poprowadzić” WSZECHŚWIATOWI, bo mu teraz bardzo ufam, przecież widzę to teraz, iż TEN „wykonuje” swoje zadanie idealnie 😊🍀🤗 Więc zaszła tylko na przystanek zobaczyć, za ile będzie jakiś tramwaj i zobaczyła, że chyba jeszcze 7 minut. To pomyślała sobie, ok. nie pada jeszcze deszcz, to zrobię sobie spacer do następnego przystanku.

I tak też uczyniła. Tam wsiadła w tramwaj, który zjawił się niemalże równo z nią na tym przystanku i wsiadła w niego. Tak sobie pomyślała, że to nawet wspaniale wyjdzie, bo od tej strony, jak wysiądzie będzie miała najpierw ten paczkomat InPost, do którego już wczoraj został dostarczony jej PORTFELIK, który sobie zamówiła! By w końcu nie nosić tej swojej kaski tak w dwóch różnych portmonetkach: w jednej banknoty, w drugiej zaś bilon, buhaha, 🤣.

No serio padlibyście ze śmiechu widząc ją, jak ona w sklepie wyjmuje te 2 portmonetki i szuka w nich kaski. A teraz ma już w JEDNYM WSPANIAŁYM [i to wcale nie drogim, bo ZA JEDYNE 19,90PLN + oczywiście za paczkomat]. Zatem Mała Mi, jak już wyciągnęła ten swój „prezencik”, to była taka szczęśliwa. Następnie poszła do p.Piotra właśnie [tak, jak mu wcześniej obiecywała] i taka radosna mówi do niego: p.Piotrze tu mam swój portfelik [a był on jeszcze zapakowany], p.Piotr na całe szczęście miał nóż i pomógł jej go odpakować. Ta fotka po lewej przedstawia jak obecnie wyglądają jej portfelik i dokumenty. Przepakowała to oczywiście z tych po prawej. 🤣

Tak sobie myśli, że zobaczcie, poniekąd musiało być mu [p.Piotrowi] także miło, iż dzieli się z nim takimi rzeczami, jak choćby takie „banalne” otworzenie i pokazanie w ogóle tego zakupu. Ten mówi do niej, to ja go jeszcze tylko obejrzę. Mała Mi mówi, ale proszę powiedzieć, że jest fajny! No ja jestem z niego BARDZO ZADOWOLONA. Pan Piotr na to: ” a ja jeszcze nie wiem, muszę go najpierw dobrze obejrzeć”😉

Na koniec mówi: musiałem się tak troszkę „przedrzeźniać” 😜 I włożył jej tam również grosik na szczęście i powiedział, że dostał także łuskę karpia od siostry i także umieścił ją w tej jej portmonetce. Wracała taka radosna, że nawet sobie nie wyobrażacie. Ona ciągle nie może uwierzyć w to, że spotyka ją tyle dobrego teraz. Bo przecież słuchajcie, ale naprawdę ona umie teraz doceniać to wszystko, co ma! I nawet jak ma takie momenty, iż czuje po prostu , że „dźwiga” w sobie taki garb płaczu, to mówi sobie wtedy: TO TEŻ PRZECIEŻ MINIE. NIC NIE TRWA WIECZNIE!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close