Ten świat kryje w sobie więcej, niż Ci się wydaje,

więcej piękna i energii.” [Niebiańska Przepowiednia], reż. Armand Mastroianni

Wprawdzie, tytuł ten pochodzi z jej starego wpisu, który „przez przypadek” jej się „jakoś” skasował 😋 Ale to teraz nie jest istotne! Nie chce wcale już do tego wracać, kompletnie się w to nie zagłębia i nad tym nie zastanawia. Stwierdziła po prostu, że najwidoczniej tak właśnie miało być 😊 Opisze Wam najzwyczajniej w świecie, o tym, co u niej „Tu i Teraz”.

To chyba już wiecie [bo „trąbi” o tym za każdym razem:P], że ona tak bardzo lubi pisać, siedząc sobie na tym swoim leżaku, także tu w tej kwestii akurat nic się nie zmieniło😉 Dziś jest NIEDZIELA, 24.11.19 napisze tu po prostu, co już zrobiła, ok? Teraz mamy dokładnie godz. 14:30. [jak widać o tej godzinie zaczęła coś tu tworzyć:P]. Ale napisze Wam od początku:

Moi drodzy ONA DZIŚ POWRÓCIŁA DO TEJ SWOJEJ CODZIENNEJ GIMNASTYKI! [wiem, zabrzmiało, jakby nie wiem, jak długą tą przerwę miała 🤭, a to był raptem 1 dzień tylko!]. Mimo, że pogoda dziś w Gdańsku taka chyba „pod psem”, tzn. na całe szczęście nie pada, więc jest sucho, lecz raczej zimno: spojrzała właśnie na swoją komórkę, a tam temperatura odczuwalna to „-2 stopnie”. Tak, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wychodzi tu na „typową Polkę”, która zawsze na coś narzeka, hehe 😋 I już słyszy, jak ktoś mógłby do niej rzec: „Dzieeewczynooo, to Ty chyba zimna jeszcze nie widziałaś!!!???”

To są przecież ZALEDWIE „2” stopnie poniżej „0”, a niekiedy to już dawno na dworze leżał śnieg … W każdym razie jest szaro i przez to od razu jakoś tak sennie… , a ona jest też chyba dziś po prostu w takim nastroju… Jednak nie będzie pisała tu o takich „dyrdymałach” 😋, tylko o tym, cóż ona dziś zrobiła. Otóż OBUDZIŁ JĄ DOPIERO BUDZIK, tj. o 7:30!!!! Nie żeby zakładała, że może obudzić się o tej 5:30 ponownie, bo wie, jak to jest… Pamięta, że jeśli się czegoś obawiasz [tu ponownie szukała potwierdzenia, czy może ładniejszego sformułowania tego, np. w @ od tego astrologa, z którym kiedyś tak pisała😋] to już tak, jakby „przywołujesz” to podświadomie do siebie. A ona absolutnie tego nie robiła! I to się chyba nazywa tak śmiesznie i całkowicie przecież nielogicznie „kwadratura koła” = czy jakoś tak, hehe 🤣

Właśnie [14:41] znalazła w @ DO astrologa taki niesamowity cytat [podkreślam ONA SAMA TO WYSŁAŁA (to oczywiście cytat, a nie jej własne słowa)!]:

Jeśli chcesz naprawić swój świat zewnętrzny, bez względu na to, czy masz na myśli zdrowie, związki uczuciowe, czy finanse, musisz najpierw naprawić swój świat wewnętrzny.” (…)

Jak ktoś mógłby kierować wielką korporacją,  jeśli nie potrafi kierować samym sobą?Jak mógłby zadbać o swoją rodzinę, skoro nie nauczył się dbać o samego siebie? Jak miałby czynić dobro, jak nawet nie czuje się dobrze?” [sam ze sobą- przypis Małej Mi]   

Rany, jak widzicie ona ponownie chciałaby donieść o tak wielu rzeczach, że nie potrafi tego nawet ogarnąć, a miała przecież napisać TYLKO o tym, co wykonała. Zatem ok, jak się obudziła [czy raczej: jak zrobił to jej budzik😊], to leżała taka spokojna i szczęśliwa, i mimo, iż widać było, że kompletnie nie ma słońca, ona i tak ponownie dziękowała WSZECHŚWIATOWI za to, że jest, że ma tak wspaniałe życie.

Dalej w końcu przeczytała w całości wpis swojej Dobrej Duszki pod tytułem Chory system? Czyli lekcja dobra i zła, na jej blogu: https://wordpress.com/read/blogs/98014366/posts/5778

Zatem, tak, jak wcześniej o tym pisała, podniosła się do tych swoich ćwiczeń 💪🍀🌞. Następnie zrobiła dla siebie śniadanie, dziś pomyślała, że powinna w końcu skończyć te jajka [a miała jeszcze 3] i jedno sobie usmażyła do kanapek na swoim [chrupkim] pieczywie. Pomyślała, że do tego zje również sałatę i słuchajcie, zobaczyła, że pomidorki jej jeszcze 2 małe zostały, bo te duże to wczoraj zużyła do tej swojej kapuścianej zupki.

Pamiętacie, jak ona twierdziła, że papryki to ona już żadnej nie posiada [dlatego dodała trochę tej w proszku]? Lecz dziś odkryła, że JEDNAK W LODÓWCE MA TĄ PAPRYKĘ – w dodatku nie jedną, a dwie napoczęte 😋, zatem trochę jej znowu wkroiła do tej sałaty, bo pomyślała, że może tą resztkę zostawi jeszcze jednak do tej swojej zupki.

W każdym razie w trakcie jedzenia włączyła sobie ten oto film: Między piekłem a niebem (ang.What Dreams May Come) i obejrzała kawałek jego, lecz później, ponieważ to pracowite dziewczę nie lubi próżnować i wciąż tu myśli, co ma do wykonania, a było to:

  • przelanie tej wczorajszej zupy do pojemniczków i zapakowanie ich do zamrażalki undefined (ponownie podpisała je po niemiecku:P)
  • musiała oczywiście pozmywać po tym śniadaniu [zresztą ona stara się to robić na bieżąco, po każdym posiłku, zatem nie będzie tu już więcej pisała o takich „oczywistych oczywistościach”, ok? tak samo, jak o tym, że co jakiś czas, no max. co 3 dni musi uzupełniać te swoje pojemniczki lekamiundefined😋
  • w międzyczasie zrobiła także „kąpiel” swojemu storczykowi i zauważyła, iż wyrastają mu już kolejne nowe łodyżki , ok., tego wstawi tu dużą fotkę, byście lepiej mogli zobaczyć:

Słuchajcie, tak to dziewczę kombinowało [tak, „kombinuj dziewczyno…”:P] i przestawiała tego swojego kwiatka w różne miejsca, ale stwierdziła jednak, że najlepiej te nowe młode i zielone łodyżki będą widoczne właśnie na takim białym neutralnym tle, by waszej uwagi nie rozpraszały inne rzeczy 😋

Także tak 😊kolejna mała rzecz, a cieszy. Następnie teraz już nie pamięta, czy najpierw zrobiła sobie tą kawkę, czy może jednak zaczęła sprawdzać jeszcze raz tego @, którego przygotowała dla swojego ucznia. No teraz to już nie ma aż takiego znaczenia przecież, bo i wypiła tą kawę [w trakcie picia której ponownie włączyła sobie ten sam film, który rozpoczęła oglądać podczas śniadania] i WYSŁAŁA TEGO @ Z MATERIAŁAMI DLA MICHAŁA na poniedziałek właśnie.

Poza tym, ona naprawdę tyloma rzeczami się zajmuje, że poważnie, dobrze wie, jakie to może wydać się dziwne…[no ok, nie jest z nią AŻ TAK ŹLE, jak z tą bohaterką tego filmu „50 Pierwszych Randek”!🤣], lecz myślę, że ten film jest w stanie pokazać zdrowemu człowiekowi, że do takich uszkodzeń [i związanych z tym trudności/ problemów] również może dojść.

To wracamy do tego, co robiła Mała Mi dalej [musi tu oczywiście sprawdzać w swoim komórkowym kalendarzyku, gdzie wszystko sobie notuje – rany nie może sobie już teraz nawet wyobrazić, jak mogłaby bez tego funkcjonować 🤭]. Teraz jednak dochodzi do wniosku, że zdecydowanie najpierw wypiła sobie tą kawę, a następnie jeszcze raz przeczytała, odpowiednio uzupełniła i wysłała tego @. Tak, dokładnie tak było! [ona pilnuje, by odstępy między posiłkami nie były ani zbyt krótkie, ani też zbyt długie].

Zatem zabrała się za podgrzewanie sobie tej wczoraj ugotowanej zupy. Moi drodzy, serio takiej „artystki”, jak ona, to jeszcze nie widzieliście. Podczas jedzenia tej zupy znowu włączyła sobie dalej ten film: What Dreams May Come. Ponownie go przerwała, jak skończyła jeść i zabrała się za tłumaczenie wyrazów z kolejnego tekstu Michała do matury: „Klimawandel: Es wird wärmer”. Tylko oczywiście zaczęła, ale już zauważyła, iż przynajmniej dowiedziała się kolejnych rzeczy, choćby np., że NIE WSZYSTKIE MIESIĄCE W J. NIEMIECKIM OTRZYMUJĄ TĄ SAMĄ KOŃCÓWKĘ W L.MN. „-e” 😋, gdyż są wyjątki: r Juni, Juli = -s / September, Oktober, November, Dezember = –

W międzyczasie zauważyła, że „jakoś” [kurna!😖] zniknęła jej tapeta z fajnym krajobrazem, jaką miała na komórce i teraz pojawiło się białe/ nijakie tło na jej komórkowym pulpicie. Ale pomyślała sobie, ok., tylko nie panikuj, wszystko da się przecież naprawić. Wpadła już nawet na pomysł, że jak sama nie będzie mogła, to pomoże jej w tym brat Kamyk. Ale tak się chwilę dalej zastanowiła, że przecież sama ją sobie także tu „instalowała”! Zatem postanowiła tak długo szukać, aż to może w końcu odnajdzie. I słuchajcie UDAŁO JEJ SIĘ teraz ponownie!!!💪🍀💓

Ta jej obecna jest zdecydowanie inna niż poprzednia, którą miała wcześniej! Należy jednak także do równie pięknych! Poza tym, tak sobie pomyślała, że to i może nawet lepiej, niż ciągle mieć ten sam widok na komórce 😋 Niektóre zmiany bywają przecież dobre, nieprawdaż?

Photo by Pixabay on Pexels.com

Właśnie [18:47] skończyła przygotowywać ten kalafior, o którym wczoraj wspominała, a robiła go ponownie w/g tego przepisu: https://www.olgasmile.com/kalafior-pieczony.html, bo pamięta, że jak wtedy go przyrządziła to TAK BARDZO JEJ SMAKOWAŁO!!! Połączenie tych przypraw było dla niej tak zaskakująco dobre, genialne wręcz! W życiu by nie pomyślała, że można zrobić taką niesamowicie smaczną mieszankę z:

  • 1 łyżka wędzonej słodkie papryki
  • 1 łyżeczka pikantnej papryki
  • ½ łyżeczki czosnku granulowanego
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • ½ łyżeczki kminu
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ mielonego kolorowego pieprzu
  • 80 – 100 ml oliwy z oliwek

Oczywiście [jak ona zresztą zawsze] to, czego jej brakuje zastępuje tym, co właśnie posiada i tak nie miała wprawdzie WĘDZONEJ papryki, lecz miała tylko słodką i nie zawahała się jej użyć😋, kolorowy pieprz posiadała tylko w całych ziarnach [a młynek, który sobie kiedyś jeszcze kupiła, już dawno jej się popsuł…], dlatego użyła do tego po prostu 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego, a wyszło jej takie cudo:

W dodatku pomyślała, że zrobi więcej tej „supermieszanki” i część już przelała do słoiczka, jutro jeszcze musi poczytać, jak mogłaby to zawekować 💪 Bo rany, wiecie na jaki pomysł wpadła? Że może mogłaby go nawet podarować wtedy na Święta bliskim, by sobie mogli kupić tylko kalafiora i „sos” mieliby już gotowy do tego. Musieliby tylko oczywiście po obtoczeniu tego warzywa w nim, zapiec w piekarniku przez 20 min. i gotowe😊🍀🤗 Zadała to pytanie właśnie swojej mamie, z którą już rozmawiała i ta powiedziała jej, jak się „wekuje”.

Bardzo miło im się teraz rozmawiało: mama rzekła, że pojechała jeszcze do „Kerfa” [bo dziś handlowa niedziela]. Tam spotkała też Marcina [swojego syna, a brata Małej Mi], który kupował sobie latarkę, by mógł być lepiej oświetlony, jak przejeżdża przez tą swoją ciemną uliczkę, aby samochody mogły go widzieć. Marcin bowiem ma taki kawałek ulicy, po której musi jechać [nie ma tam specjalnego chodnika dla wózków, czy rowerów] a on potrzebuje tego, ponieważ nie posiada żadnych odblasków.

Poza tym mama jej powiedziała, że te pielęgniarki, które do Marcina przychodzą tak go pilnują z tą ręką [tym GIGANTYCZNYM łokciem] i powiedziała jej, iż jej brat jutro zamierza udać się w końcu do chirurga. No dobrze, moi drodzy, to puszcza to w świat, a tagi będzie jeszcze tu uzupełniać w miarę na bieżąco 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close