"Przecież tyle jest do wykonania zadań…"

Sound’n’Grace – Kolejność 

4:24

​Jeszcze wczoraj [12.I.2020, NIEDZIELA] wysłała swojemu byłemu mężowi życzenia imieninowe, pomyślała, że prześle mu po prostu o tej wdzięczności po angielsku:

I wish you everything in your life was full of gratitude. If you’re grateful, you can do anything. This is the highest level of love… Gratitude… No expectations, internal excess & the desire to share every inspiration with others… And the taste of freedom in every situation. Take care of your excess, that’s the most important thing, thanks to that you will share without end & everything will come back with double power 🧡🍀🎉

WSZYSTKIEGO, CO NAJPIĘKNIEJSZE Z OKAZJI TWOICH IMIENIN 🤗🍀🌞

Następnie relaksowała się w kąpieli, później zaś zrobiła sobie maseczkę i wzięła tabletkę na ból głowy, na noc zaś wykonała cotygodniową nocną „kąpiel” swojego pięknego kwiata, któremu wyrasta już NOWY PĘD!!! 😊🍀🧡

*tabletkę od bólu gardła, a nie na ból głowy, oczywiście 😋

Bolące gardło wspierała piciem gorącej herby, którą sobie kiedyś również zakupiła, szyję zaś… potraktowała również rozgrzewającym, przeciwbólowym kremem, który przecież także zakupiła kiedyś wcześniej na bolący nadgarstek i nie zawahała się go użyć! 😋Nakremowała sobie nim szyję, owinęła chustą i położyła się spać. Ponownie pomyślała: zrobiłam przecież wszystko, co tylko mogłam, by sobie pomóc, reszta niech się dzieje, co chce, zostawiam to/ puszczam 🧡

Dziś 13.01.20, PONIEDZIAŁEK wstała zaś w znacznie lepszym humorze, była taka spokojna. Wstała [a dziś jeszcze przed 7!], poszła jeszcze do kuchni, zaparzyć sobie herbatę rumiankową na oczy i tak pomyślała, że będzie z nią leżała tak długo aż jej budzik zadzwoni… i tak też zrobiła! Chwilę odczekała nim się podniosła i już wiedziała, że teraz ma nowy zwyczaj! Otóż przystąpiła ponownie do swojego codziennego uspokajania się, położyła tą poduszkę na swoje łózko, siadła na nią i znowu czuła takie szczęście i zaczęła za wszystko dziękować, za swoje szczęśliwe życie, za to, iż teraz już od kilku dni udaje jej się wysłuchiwać swojej DUSZY/SERCA/WSZECHŚWIATA.🧡🍀🤗

Na śniadanie zrobiła sobie Wrapa z tą pastą, którą przyrządziła sobie jeszcze wczoraj z tych warzyw z tego bulionu, który gotowała, dodała również awokado i wcisnęła ząbek czosnku. Tak sobie myślała, że kurczę, coś jeszcze by się do niej przydało…, ale nic więcej nie miała. Także pomyślała, zjem takie, zrobiła sobie również sałatkę, jednak cholerka!, patrzy a tu nie ma już pomidorów, bo wszystkie jakie miała zużyła do tej zupki kapuścianej.

Ale, jak to ona, dodała to, co miała. W ogóle słuchajcie, tak bardzo uważa, że to jest w niej takie niesamowite, że potrafi sobie niemalże natychmiast przetłumaczyć: Moja droga, nie przesadzaj proszę! Przecież to, że nie masz pomidorów, to chyba nie jest jakąś tragedią! Jesteś w posiadaniu tylu innych składników, których zapewne niektórzy mogliby Ci tylko pozazdrościć. Zatem już się przymknęła i zużyła to, co miała, a przecież to wcale nie „tak mało”: sałata, natka pietruszki, kawałek czerwonej papryki i cała pomarańczowa [tej wzięła oczywiście tylko część], awokado, pestki dyni+ słonecznika, no i w końcu ten proszek z pestek awokado, który sobie zawsze trze.

Do jedzenia Wrap`a 🥙 ponownie włączyła sobie „Niebiańską Przepowiednię”… 😉 Następnie ubierając się, dokonała jeszcze cotygodniowej 15- minutowej „kąpieli” storczyka 🌞🍀🤗 Dziś miała umówione spotkanie konsultacyjne na godz. 12:00 w tej klinice:

Tak jeszcze wcześniej myślała sobie, gdzie jest jej pilniczek, który ona przecież pamięta, jak wkładała do takiej kieszonki zapinanej na zamek w swojej torebce. Jednak jak odkryła, że tam zrobiła się dziura, to pomyślała, że on musiał po prostu przez nią „wpaść” do środka tej torebki. I słuchajcie tak też było! Tak długo przeszukiwała AŻ GO TAM ZNALAZŁA! Wtedy jednak już sobie pomyślała, ok. to skoro go odnalazłam [i jeszcze paaaręęę innych rzeczy tam 😋] to wyjęła to wszystko, co się w środku znajdowało, wzięła nitkę i igłę i zabrała się do zszycia tej dziury!

Następnie ubrała się i wyszła do tej kliniki, tak, jak się jeszcze dziś tam umówiła! Ponieważ wcześniej dzwoniła do niej mama, ta jednak nie miała czasu, by z nią rozmawiać, oddzwoniła do niej właśnie idąc na tramwaj. I tak chwilę z nią rozmawiała, mama jej zdążyła tylko wspomnieć o tym wyjeździe Marcina [brata Małej Mi], później zdążyła jeszcze tylko wspomnieć o tym, że ona miała u siebie przez weekend Kacperka i nadjechał właśnie tramwaj, do którego Mała Mi wsiadła, więc skończyły rozmowę.

Wracając jednak z tej kliniki tramwajem pamiętała, co jeszcze by się jej przydało i w ten sposób zaszła do Lidla, gdzie zakupiła te produkty, których jej brakowało. A jeszcze wczoraj przyrządzając tą kolejną pół główki kapusty, pomyślała, że cholera, niepotrzebnie zużyła tą całą marchew do tej zupy! Jednak za chwilę powiedziała do siebie: I co z tego, że ją zużyłam? Przecież jak tylko będę mogła [i będą sklepy otwarte, czyli dziś właśnie 😊], wybiorę się do sklepu i zakupię ją! To żaden problem, dziewczyno! Jednak jak już była w tym Lidlu, to zakupiła również 3 ładne, dojrzałe [lub dojrzale wyglądające, o tej porze roku😋] pomidory, pomyślała również, że do tej pasty z tych warzyw, którą zrobiła, pasowałby również jakiś serek topiony, np. Almette, lub coś takiego.

Żadnego takiego niestety nie było, zatem wzięła inny podobnie wyglądający i ze szczypiorkiem. W ten sposób wróciła taka zadowolona do domu i już myślała, co będzie dalej robić. Zaczęła podgrzewać sobie tą resztkę zupy, która jej jeszcze została. Jednak stwierdziła, że najlepiej obiad będzie jej smakował, jak najpierw swoją chatę uprzątnie. Pamięta jeszcze jak siedziała w kuchni przy stole i obierała tą marchew, przez okno wpadało takie piękne słońce, tzn. promienie tak padały jej na twarz, że niemal ją oślepiały, a ona słyszała, jak z kompa dobiega właśnie ta piosenka:

Już sobie wyobrażała, że ona mogłaby to śpiewać dla tego „wymarzonego” i nawet taką siebie widziała, jak to robi. 😊 Była w takim cudownym nastroju i następnie, jak zabrała się za odkurzanie, to zaczęła podśpiewywać sobie: Na wszystko przyjdzie czas 🤗🍀🧡 To jest dla niej teraz tak niesamowite, że ona naprawdę czuje to, iż wszystko, czego w życiu DOŚWIADCZYŁA było jej potrzebne, dosłownie WSZYSTKO. Również widzi, że także osoby, które spotykała na swojej drodze, KAŻDA Z NICH! Pomimo, że nie każda wiązała się z miłymi i dobrymi wrażeniami, lecz ona już naprawdę to wie, że to było tylko lekcją, która doprowadziła ją do tego stanu, w którym jest teraz. A muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi czuje się teraz, mimo, że nie wygląda na swój wiek [podobno!] czuje się jakby była „starą duszą”, lecz wcale jej to jakoś nie przeszkadza, bo dobrze wie, że te DOŚWIADCZENIA. które zdobyła, uczyniły ją również zdecydowanie MĄDRZEJSZĄ.

Po zjedzeniu kapustki, mhmmmm…, żałujcie tylko, że nie mogliście spróbować, a dziś przyrządziła wszystko tak wspaniale, była z siebie taka dumna, że jest tak zaradną i pomysłową osobą! Dlatego postanowiła, że bez żadnych nawet wyrzutów sumienia może sobie przyrządzić tą kawkę [+ oczywiście ponownie to „magiczne coś” 😋]. Ale pomyślała sobie, że wczoraj przecież jej nie piła, poza tym, nie! Dziś zdecydowanie zasłużyła! A tu Wam jeszcze pokaże fotki tego, co dziś dalej przyrządzała / reformowała = zmieniała.

Widać tu jej kapustkę, do której dodała ugotowaną marchewkę i wkroiła również jednego bardzo miękkiego pomidorka. Po środku zaś widnieje jej „pasta”, która pierwotnie była z tych warzyw z bulionu + później awokado, pestki słonecznika, ząbek czosnku, teraz zaś dodała jeszcze kilka ugotowanych marchewek + trochę tego zakupionego dziś w Lidlu serka.

Po wykonaniu tego i zakończeniu odkurzania, stwierdziła, że w końcu może siąść i rozkoszować się tym obiadkiem. Dalej przełożyła trochę tej kapusty jeszcze do zamrożenia, a następnie przyrządziła sobie tą swoją magiczną kawę i piła ją oglądając dalej [od tego momentu, na którym skończyła do śniadania] tą Niebiańską…

Nawet, moi drodzy, zapisała się dziś na 20 na takie szkolenie online, które prowadził ​Michał Pasterski, tak ten właśnie, którego kiedyś tak bardzo ceniła. Stwierdziła teraz jednak, że wyłączyła to, bo szkoda jej czasu na takie szkolenie na temat: „Jak kierować swoim życiem, aby niczego nie żałować?”. Pomyślała chwilę, że może szkoda, bo przecież za to zapłaciła, ALE ponieważ to BYŁO TYLKO SYMBOLICZNE 9PLN, które w dodatku [jak i cały zysk z tego szkolenia] miało być przeznaczone na dom dziecka w Poznaniu. Zatem pomyślała sobie, ok. to ani ja nie zmarnuję swojego czasu, a jeszcze podarowałam coś od siebie dzieciom 🧡

W dodatku, wiecie co się dziś stało? Jakoś ostatnio na dniach, nie mogła tu normalnie kopiować sobie piosenek i je wklejać, tzn. tak, jak już jakąś tu miała to w żaden sposób wcześniej [spróbuje Wam to tak wytłumaczyć, byście zrozumieli, hehe, choć jej się już wydaje, że póki się tego nie pokaże, to nie można chyba skumać, o co w ogóle kaman 😋], np.:

Ok. widzicie to u góry, to jak już skopiowała sobie jakąś piosenkę i ją osadziła w tym swoim wpisie, to później, jak brała, że miała ponownie widoczny ten adres „https://….” to już w żaden sposób nie dawało się to dalej skopiować, tylko ona musiała klikać jeszcze raz ten przycisk po prawej „Osadź”, by ta piosenka się wyświetliła i pokazała, a ona wtedy mogła jeszcze raz zobaczyć, co to było, by móc wyszukać tego na yt i stamtąd ponownie kopiowała…. No mówię Wam… taką „jazdę” ona tu miała, ale w ogóle się nie skarżyła, bo myśli sobie: „może ja tu coś wcisnęłam…?” A że z niej raczej żaden znawca komputerów 😜, więc po prostu to już zostawiła i robiła to, co musiała. DO DZIŚ KOCHANI!!! DZIŚ ZNOWU JUŻ WSZYSTKO JEJ DZIAŁA!!! A niby 13 to pechowy, hehe 🤣

To jeszcze tylko doniesie, że dziś właśnie zadzwoniła jeszcze do Kamyczka i tak fajnie jej się z nim znowu rozmawiało. Ona kocha tego swojego brata za to, że jest takim człowiekiem właśnie! Ona się chyba od niego poniekąd tego uczy teraz, bycia taką spokojną mimo wszystko. Marcin jej np. opowiadał, że na tym wyjeździe i tej całej imprezie było oczywiście spoko, ale wspomniał jej jeszcze, że teraz musi jeszcze trochę popracować do tego 02.II., bo wtedy ma mieć tą operację łokcia. No chyba, że nie będzie jej miał, bo on nic nie powiedział o swoich odleżynach na nogach. A nie myślał, że to może być istotne, dopiero ta pielęgniarka, która do niego przychodzi i robi mu te opatrunki, uświadomiła mu, że to może być również przeszkodą. Marcin jednak mówi, no ale co będę myślał i stresował się tym na zapas. Będzie, co ma być!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close