„ŚWIAT JEST, JAKI JEST, BO GO TAKIM TWORZYMY(…)”

„Niebiańska Przepowiednia/ The Celestine Prophecy”, reż. Armand Mastroianni

8:21

Witajcie kochani, dokładnie teraz jest już WTOREK, 04.II.2020 opisze Wam po prostu, jak ten czas jej upływał, ok? Zaraz po śniadaniu zakończyła oglądać film Gracjana pt. „JAK NAWIĄZAĆ PRAWDZIWY KONTAKT Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM”, ponieważ odkryła go jeszcze wczoraj, zaczęła wprawdzie oglądać, jednak nie aż z taką dokładnością, a już zauważyła, że jest naprawdę cenny i mądry! Zatem dziś już po gimnastyce, przygotowała sobie swoje müsli i oglądała go już na spokojnie. No dobrze, ale może po kolei, byście mogli ją lepiej zrozumieć 😉. Zatem przedstawi Wam to, cóż tu wcześniej już pisała:

Jest już po obiedzie, dzisiaj mamy PONIEDZIAŁEK, 03.II.2020, Mała Mi ponownie odczuwa zmęczenie…, ale z całą pewnością związane jest ono z tym wszystkim, co się u niej dzieje… Przypominam tylko wszystkim, że nasza bohaterka jest hm… „specyficzna/ inna”, bo już żadnych więcej w miarę neutralnych słów tu nie znajduje na określenie siebie. To teraz przejdziemy do tej jej opowieści, by Wam cokolwiek bardziej pokazać, co się u niej działo. Choć tak sobie od razu myśli, że przecież Wam [czyli „normalnym/ zdrowym”/ bez takich obciążeń ludkom] może się tu wcale nie wydać, że ona wykonuje „coś” specyficznego/ szczególnego itp. Po prostu najlepiej chyba będzie, jak przedstawi Wam tutaj, jak te jej dni wyglądały, zatem zaczynamy:

Tego dnia: 02.II.2020, NIEDZIELA Jakoś po przebudzeniu natrafiła na ten filmik Gracjana, o którym chyba wspominała (o celu w życiu, jak go odnaleźć). „Zaścieliła”, następnie przystąpiła do swojej codziennej medytacji 🧘‍♂️ Kurcze, nawet sobie nie wyobrażacie, jaką taka czynność może sprawiać radość! Tzn. może bardziej to sprecyzuje, ona się cieszy, że udało jej się potworzyć/wypracować samej takie „zadania” i „obowiązki”, jak choćby ta medytacja każdego dnia rano i następnie gimnastyka! Uznała to już za taki swój rytuał: niektórzy muszą pójść do pracy, a ona każdego dnia się budzi, przykrywa to swoje łóżko kocem [w te dni oczywiście, gdy nie udziela tych korepetycji 😋], siada na swoją poduszkę, którą kładzie na łóżko i następnie medytuje. Tzn. medytuje KAŻDEGO DNIA [także w te dni, gdy ma te korki, tu podkreśliła TYLKO, że wówczas to swoje łóżko jeszcze ścieli, hehe] to jest bowiem zawsze dla niej niemal, jak poranny „prysznic”, takie „odświeżenie” i uspokojenie się.

Dziś siedziała i po prostu dziękowała za wszystko, co ma! Za to, że jej życie jest takie piękne, że odczuwa szczęście, mówiła to na przemian z „kocham Cię”🧡 Następnie jej codzienny właściwie „rytuał”: GIMNASTYKA, a później jeszcze ŚNIADANIE, dziś Müsli 🥣. Czuje się taka szczęśliwa😊, opublikowała wpis na blogu i poszła zrobić spacer na dolinkę. Po drodze zadzwoniła do swojego brata, bo pamiętała, że dziś miał iść do szpitala. Pomyślała sobie, że jak nie odbierze, to zadzwoni do ich mamy, która miała przecież z Marcinem tam się udać. Jednak odebrał i powiedział, że JEST JUŻ NA ODDZIALE, wprawdzie operację będzie miał dopiero we wtorek.

Słuchajcie! Ta ich rozmowa ponownie była dla niej wprost rewelacyjna, mimo, że w Gdańsku strasznie wiało, lecz świeciło takie cudne słonko, że ona po prostu nie mogła siedzieć w domu! Ale wróćmy teraz do ich rozmowy. Takiego optymisty, jakim jest jej brat Marcin, to naprawdę myśli [i ja z nią! 😉], że tylko „ze świecą szukać”. Marcin, ponieważ powiedziano mu, że mogą ten zabieg/ tą operację jego łokcia przeprowadzić dopiero we wtorek, a jak nie, to jakoś na początku marca. Ten stwierdził, że po co czekać AŻ DO MARCA, nie chciał już tego kompletnie przekładać, powiedział, że woli mieć już choć to z głowy! Skoro i tak wie, że musi być zrobiona, to niech wykonają ją jak najszybciej!

Marcin powiedział swojej siostrze jeszcze, że nim ta do niego zadzwoniła, to on skończył rozmawiać przez tel. z ich mamą. Dzwonił do niej, by powiedzieć, że właśnie go przyjęli na oddział. Mała Mi taka zdziwiona 😲 mówi: To jak to, mama nie pojechała tam z Tobą? Kamyk na to, że nie! Pojechał z kolegą tam, a jej [mamie] powiedział, że może jechać do Gdańska, bo następnego dnia miała mieć wizytę tu u okulisty.

Nasza bohaterka taka szczęśliwa, że słyszy swojego brata [ahhh, ona chyba częściej powinna się z nim kontaktować, skoro on tak dobrze na nią wpływa, 🤭 hehe]. Słysząc jego niesamowicie optymistyczne podejście do życia, rzekła mu ponownie, że ONA PO PROSTU KOCHA TAKICH LUDZI, KTÓRZY W TEN SPOSÓB POTRAFIĄ POSTRZEGAĆ ŚWIAT! Wspomniała tylko swojemu bratu, że wybrała się na spacer, bo tak pięknie słońce świeci [mimo tego paskudnego wiatru, który był tak silny tego dnia, że idąc czuła się tak, jakby się z nim musiała siłować 😋 – tu od razu sobie myślała ok, to w sumie jeszcze lepiej: jakieś siłowe ćwiczenie od razu 🤣]. Po czym chciała jeszcze, by Marcin coś jej dalej opowiadał, dowiedziała się tylko, że jest na sali 6-cio osobowej i poza tym, to nie chciał tam tak dużo mówić.

Wróciła z tego cudnego [prawie 40-sto minutowego] spaceru. Tam uśmiechała się tak promiennie, starała się być w słoneczku i ponownie wysyłała życzenia, ale najbardziej dziękowała WSZECHŚWIATOWI i podążała taką dobrą myślą, że zaczęła dostrzegać, iż nawet na całe szczęście nie zakupiła tych słuchawek bezprzewodowych do biegania [w tamtym roku jeszcze] 😋 Słuchajcie, co więcej: zauważyła, że to jest niesamowicie wspaniałe, iż ona jest tu sama! Tak właśnie, spoglądała choćby na ludzi tam spacerujących z dziećmi i ponownie pomyślała sobie, jak dobrze mnie drogi WSZECHŚWIECIE prowadzisz! Ty naprawdę wiesz, co jest dla mnie najlepsze! Tak bardzo Ci dziękuję za to! To jest dla mnie wręcz niewyobrażalne, jak TY mnie dobrze znasz i wiesz, że nie byłabym na to JESZCZE TERAZ gotowa!

Będąc już w domu, postanowiła trochę odpocząć, może poczytać, a już napewno zająć się czymś, co sprawia jej przyjemność i radość! Zaczerpnęła już powietrza, wyszła dziś właściwie bez celu, tzn. wróć! Przecież samo wyjście, „przewietrzenie” głowy i pochodzenie w tym pięknym słońcu TEŻ MOŻE BYĆ CELEM SAMYM W SOBIE!!! W każdym razie, mimo, że wie, iż te faktury wciąż tu czekają na jej kolejny ruch, jak również, że wciąż nie uczyniła tego wpisu o swoim bracie… [a właśnie, BŁAGA WAS WPROST O POMOC W TYM! Proszę, dajcie jej choć informację zwrotną, czego byście Wy chcieli się dowiedzieć, co Was interesuje, co taki wpis, Waszym zdaniem, powinien zawierać, BARDZO JEJ ZALEŻY, BYŚCIE JĄ NAPROWADZILI, w końcu ona poniekąd tworzy to dla Was/ z myślą o swoich „czytelnikach”, tzn. to będzie oczywiście SAMA PRAWDA, przedstawi tu czyste fakty, tylko BARDZO PROSI WAS O POMOC W TYM 😊]= zatem wyobraźcie sobie, że jesteście może jakimiś dziennikarzami i jakie pytania byście postawili temu bohaterowi? Proszę zastanówcie się tak tylko moment. Może to ją jakoś bardziej już do tego celu przybliży. Przecież razem jest zawsze łatwiej, prawda?

Dalej jej notatki: Mittagessen, ogląda jakiś filmik Gracjana. Dann nach ung. 2 Stunden: Kaffee & movie „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna / Percy Jackson & the Olympians: The Lightning Thief” [wciąż go sobie tak włączała po kawałku, bo nie do końca „to czuła”, że w ogóle go teraz chce oglądać, robiła to raczej z czystej ciekawości, bo słyszała, że to cenny film, dlatego właśnie chciała to po prostu sprawdzić!😋😜] Prz​ecudowna ​kąpiel ze świeczkami i super muzyką „Mała Mi:P”. Wciąż, gdy tego słucha, to włączają jej się jakieś „deutsche songs”, tzn. wcale nie „jakieś przypadkowe”, tylko ona przecież musiała je kiedyś umieścić tam na liście, choć nie! Często była naprawdę zaskoczona, że słyszy taką, której wcale nigdzie jeszcze nie zapisywała i wtedy świadomie nadawała choć już jej status „polubione”😊🍀🧡

03.II.20 PONIEDZIAŁEK

Medytacja: ponownie wysyła w świat „DZIĘKUJĘ” 🧡. Tak jeszcze się tylko chwilkę zastanawiała, jak to ułożyć… , bo dziś miała przyjechać przecież jej mama do okulisty [ta jeszcze wczoraj, jak zadzwoniła do swojej córki, gdy ona była na spacerze i pyta się, co u niej 🌞]. Ale wysłuchajcie, jak to było: I tak zaczęła swojej mamie opowiadać, że właśnie wyszła się przejść, bo takie cudne słonko świeci. Mama do niej, że ona również zamierza zaraz wyjść [Mała Mi wiedząc już od swojego brata, że mama ma się do niego wybrać w odwiedziny, lecz w ogóle o rozmowie z bratem nie wspomniała, hehe🤭]

Jej rodzicielka na to, że Marcina właśnie przyjęli do szpitala, Mała Mi do niej: „Wiem, bo z nim przed chwilką rozmawiałam😋”. Jej mama na to: „asz Ty, to nie wiedziałam nawet o tym, że Ty już doskonale jesteś poinformowana.” Nasza bohaterka wtedy: „No mamo, skoro wiedziałam, że Marcin ma na dziś jechać do tego szpitala, to zadzwoniłam po prostu od razu do niego! Po co mam się dowiadywać od osób trzecich, jak mogę zadzwonić do SAMEGO ZAINTERESOWANEGO/ GŁÓWNEGO BOHATERA?😋”.

Po tym, jak mama jej oznajmiła, że w takim razie właściwie podjęła już decyzję, iż pojedzie od razu na swoją wizytę do okulisty, czyli właśnie w poniedziałek, 03.II.20, a będą się najwyżej kontaktowały telefonicznie [bo Mała Mi powiedziała, że chciałaby oddać jej ten plastikowy pojemnik, w którym przywiozła jej ostatnio tą rybkę].

Nasza bohaterka i tak uważa, że cała jej rodzina dostała już wystarczająco „po głowie”, a ich mama sobie przecież naprawdę cudownie wręcz z tym wszystkim radzi, co na nią spadło [o tym już tu wspominała, przy okazji tych wizyt m.in. u tej Bogusi w klinice OdNowa]. Nasza bohaterka znacznie bardziej woli teraz, jak to pisze [03.II.20, godz. 22:11] skupić się na pozytywnych stronach. Tak właśnie! Bo słuchajcie, pamiętacie, jak ona dziś jeszcze z rana usiadła do tej medytacji i tak mówiła do Wszechświata, że „pewnie” TY to jeszcze jakoś dziś ułożysz / ustawisz/ zorganizujesz.

Szczerze mówiąc, rzekła to wprawdzie, ale teraz sobie myśli, że chyba aż tak bardzo w to wtedy jeszcze nie wierzyła… Może dlatego, że była w jakimś takim „dziwnym” nastroju, którego ona nawet ZA NIC W ŚWIECIE NIE POTRAFIŁA ZROZUMIEĆ I WYTŁUMACZYĆ… Po prostu, nie widziała jakiegoś logicznego i racjonalnego argumentu, dlaczego właśnie tak nędznie się obecnie czuje? [teraz zaznaczy to tylko „wymownie” kolorem czerwonym 😋, a później jeszcze postara się wytłumaczyć dokładniej, dla tych, dla których wciąż to nie będzie wystarczająco jasne😜🤭🤣]

Zdążyła wykonać swoją gimnastykę i zabierała się właśnie za przygotowywanie śniadania, a tu dzwoni jej mama [ok., pomyślała sobie, w końcu miały się dziś kontaktować]. Mała Mi zaczęła już się jednak martwić, że wiecie, jak to będzie wyglądało, jak osoba nigdzie nie zatrudniona [czyli zdaniem większości = niepracująca = >ONA] nie znajdzie czasu, by się spotkać z własną rodzicielką… A to dziewczę tak intensywnie myślało, że musi się w końcu zabrać dalej za te faktury, za podliczenie i wysłanie ich do tej Fundacji BALIAN, by Ci mogli jej w końcu wysłać ten hajs z 1%, który wpłynął na jej subkonto. Poza tym to miała jeszcze wyprasować, odkurzyć i wyprać pościel, m.in.

Nie uwierzycie, co się stało? Jej mama dzwoniła, że WŁAŚNIE DOJECHAŁA JUŻ DO GDAŃSKA I CHCIAŁA PRZYJECHAĆ DO SWOJEJ CÓRKI DAĆ JEJ JAKIEŚ „SŁOICZKI”😉 Nasza bohaterka w pierwszej chwili taka zdziwiona, że jej mama już jest w Gdańsku [ok. godz.9, a lekarza miała na godz. 11:40]. Jednak tak jeszcze na szybko dosłownie zaścieliła, bo mimo, że dziś miała udzielać tych korepetycji, to po medytacji jeszcze całkiem łóżka nie składała, tylko zostało nadal takie rozłożone. W prawdzie pościel już pochowała do środka, ale ono samo w sobie nie byłoby jeszcze jakieś wygodne do spoczęcia na nim😋.

Dlatego jeszcze szybko tylko wrzuciła kolejną stertę rzeczy do prasowania do szafy…. Dosłownie w tym momencie sobie pomyślała: „No, moja droga, teraz to już chyba będziesz musiała zabrać się za prasowanie tego, bo inaczej szafa Ci się nie domknie… 🤣”. W rezultacie jeszcze to sobie przemyślała i powiedziała tak: przecież to bardzo dobrze, że moja mama tu do mnie do domu przyjedzie! W ten sposób będę mogła oddać jej ten pojemnik od ryby [przygotowała go już sobie wczoraj, a do środka wsadziła jeszcze 2 małe puste słoiczki owinięte w gazetę, by o siebie nie stukały].

I jak mama do niej przyszła, to w sumie dopiero zaczynała śniadanie, dziś przyrządziła sobie Wrapa, z wędliną, serem i zrobioną sałatą. Jej rodzicielka dosiadła się do niej w kuchni i piła sobie jeszcze kawkę. Mała Mi, tak, jak rzekła wcześniej bardzo się ucieszyła, że jej mama jednak do niej wcześniej przyjechała. A przywiozła jej jeszcze 2 słoiczki zrobionego szpinaku, sok z malin, paprykę z czosnkiem i dynię w kawałkach, którą pierwszy raz zrobiła w zalewie. I tak sobie chwilę posiedziały tam w kuchni, następnie przeniosły się do pokoju. Mama opowiadała jej, jak była u Marcina w odwiedzinach, to teraz będzie taki szybki skrót:

  • na tym samym oddziale pracuje również ta pielęgniarka, która przychodzi do Marcina raz w tygodniu do domu i robi mu te opatrunki
  • Kamyk poinformował lekarza przyjmującego go na oddział o tych „odleżynach”, zrobili mu posiew tych ran, by sprawdzić, czy nie powinni go przenieść do izolatki, ze względu na możliwość zarażenia ewentualnymi bakteriami innych pacjentów
  • dziś miała przyjść odwiedzić go babcia
  • podobno taki starszy gostek, który tam z Marcinem również jest na sali, pytał, czy mama to jego siostra/ dziewczyna, buhaha🤣. Nieźle prawda? Jak widać ona sama i jej mama, mają jednak coś wspólnego: po obydwu nie można rozpoznać ich wiekuundefined
  • ten sam mężczyzna był taki gadatliwy i wypytywał, o co tylko mógł, hehe, później zaś mówił Kamykowi, że po nim to w ogóle nie widać, że mu coś dolega, gdyby nie ten wózek to pomyślałby, że jest zdrów jak ryba 🤣. Spójrzcie, czyż właśnie tacy ludzie obok nie są najlepszymi „świadkami” tego, że jej brat pozostał właśnie takim może nie KOMPLETNIE ODERWANYM OD RZECZYWISTOŚCI CZŁOWIEKIEM, ALE WCIĄŻ NIESAMOWITYM OPTYMISTĄ, POZA TYM JEST NADAL BARDZO PRZYSTOJNYM MĘŻCZYZNĄ! undefinedundefined
  • POTRAFI WCIĄŻ NORMALNIE ŻARTOWAĆ, NIE MA W NIM ABSOLUTNIE ZŁOŚCI NA TO, CO SIĘ WYDARZYŁO, ANI NIE MA TEŻ O NIC ŻALU

Czy też to dostrzegacie, Kochani? Jak ten CUDNY WSZECHŚWIAT jej pomaga! Ponownie, nim ona zacznie nawet cokolwiek „planować” / uzgadniać/ załatwiać, ten już to robi praktycznie za nią! W każdym razie Mała Mi, jak mama od niej wyszła, od razu przystąpiła do obliczania tych faktur i rozpisania ich na kartce „ZESTAW KOSZTÓW”. „Za Chiny” nie mogła jednak wejść w ten, który ma ściągnięty na swoim pulpicie, ale ponieważ, na całe szczęście miała 2 egzemplarze(!), wydrukowane na kartkach papieru [bo w formie papierowej muszą być przede wszystkim wysłane!], zaczęła je po prostu tam rozpisywać.

Poza tym próbowała dodzwonić się jeszcze do banku, by zapytać, czy tam ma podane 2 imiona, bo już w tym momencie we wszystko wątpiła… Nie mogła także znaleźć ponownie tych wysłanych przez fundację jej na @ dokumentów, a będąc w ubikacji, wpadła na pomysł, że może tam udałoby się to jakoś „otworzyć/ edytować”. Jednak ponieważ tego również nie znajdowała, zaczęła dzwonić jeszcze raz do tej fundacji [do której napisała również @ w sprawie tych 3 rzeczy]:

  1. JAKA JEST WYSOKOŚĆ/ ILOŚĆ ŚRODKÓW UZBIERANYCH NA JEJ SUBKONCIE
  2. CZY MOGŁABY JESZCZE RAZ PROSIĆ O PRZESŁANIE TEJ KARTKI „ZESTAWIENIE KOSZTÓW” [liczyła bowiem na to, że może wtedy dałoby jakoś radę to właśnie tak edytować, by mogła tam wszystko powpisywać]
  3. CZY TRZEBA PISAĆ DRUGIE IMIĘ, przy podawaniu właściciela konta w banku [bo już nie pamięta…, a nie może się do swojego banku teraz dodzwonić…]

Nikt w tej fundacji niestety również nie odbierał… Ubrała się już wkurzona na wszystko i tak myślała, że pojedzie po prostu bezpośrednio do banku i się dowie w końcu, czy tam widnieje jako 2 imienna kobieta 🤣 W rezultacie, znów jakby „coś” ją tak kierowało i przekonywało, by skoro ma telefon przy sobie, po prostu poszła się przejść na swoją ulubioną dolinkę i najzwyczajniej w świecie tam jeszcze od czasu do czasu próbowała się połączyć i z bankiem, i z fundacją. W przypadku fundacji BALIAN, można choć było wybrać jeden spośród chyba 3, czy 4 komunikatów, Mała Mi wybrała w każdym razie ten: „proszę o jak najszybsze skontaktowanie się ze mną😋”

2:54

I tak nasza „gwiazda” spacerowała sobie po tej swojej dolince i słuchajcie, raz przegapiła wprawdzie, jak oddzwaniali do niej z BALIAN, następnie jeszcze raz ona sama zadzwoniła. I tym razem rozmawiała z miłym mężczyzną, który udzielił jej tych informacji, które chciała:

  • nie trzeba jako informacji dla nich podawać swojego 2-giego imienia [a propos banku]
  • podał wysokość uzbieranych środków na jej subkoncie i wysłał jeszcze smsem [bo mówiła, że niestety jest poza domem i nie ma nawet gdzie i czym tego zapisać]
  • ZESTAWIENIE KOSZTÓW może noch mal se pobrać z ich str.

Ok. chyba 17 zadzwoniła jeszcze do swojej rodzicielki i zapytała: 1) czy jest już w Elblągu, 2) czy dostała już może wynik z badania tego „zdrowego” oka, 3) co lekarz powiedział jej o tym chorym teraz? Jej mama powiedziała, że właśnie wraca dopiero autobusem z dworca do domu, ale wsiadła w taki, by odwiedzić jeszcze Marcina w szpitalu.

Zapytała jeszcze naszą bohaterkę, czy ona cały czas jest w domu, bo jej mama wiedziała, że dziś ma udzielać tych korepetycji. /A właśnie! A propos tego, to słuchajcie, powiedziała naszej bohaterce, że jak ona tak siedziała i spoglądała/ przysłuchiwała się tej ówczesnej [teraz już „zeszłotygodniowej” dokładnie, bo jest już 04.II.20, WTOREK, a precyzyjniej: od 33 minut😋] jej rozmowie/ dyskusji z Angeliką. Powiedziała również, że opowiadała o tym Marcinowi i babci pod jakim wielkim wrażeniem była./ Ale wróćmy jeszcze na chwilkę do momentu, jak Mała Mi poczęstowała swoją mamę kawą.

Ta jej wówczas wyznała, że choć się tą kawką ogrzała, bo dziś jest tak szalenie zimno, znów pomimo pięknego słońca. Nasza bohaterka powiedziała, że wie właśnie, bo spoglądała na temperaturę… A teraz powrócimy jeszcze to tego jej [mamy], pytania: [powyżej, specjalnie zaznaczyła grubą czcionką] Czy Mała Mi gdzieś w ogóle dziś wychodziła? Jednak, słuchajcie, wydawało jej się, że „gdzieś” owszem dzisiaj była, tylko znowu nie mogła sobie kompletnie przypomnieć, gdzie w ogóle 🤣-

Ponieważ doskonale to widzi, że właściwie do wszystkiego mogła by doczepić jakąś kolejną historię… Powyżej już choć te swoje dygresje próbowała zaznaczyć właśnie tą ukośną kreską [ / ], ewentualnie pogrubiać czcionkę, by ułatwić Wam nadążanie za jej głową 😋

To teraz jeszcze tak szybciutko, póki pamięta… cholerka, już zapomniała, o czym tu chciała jeszcze napisać…, a jak była jeszcze w ubikacji, to doskonale o tym wiedziała…, o dżizas, jest prawie godzina 1, zatem powinna się chyba przebierać w piżamę, wziąć tabletki i spać, jedyne o czym sobie przypomniała, to ten czerwony kolor, kojarzycie go może z czymś?

  • dziś jak wróciła do domu po spacerze i po zjedzeniu obiadu, patrzy, a tam na wkładce na majtkach taka czerwona „kropeczka”, czyli dostała OKRES!!! Raaaanyyy, dlaczego ona zawsze o tym zapomina, że przecież ILE RAZY TO JUŻ BYŁO, że powinna ten swój kiepski nastrój + zmęczenie kojarzyć właśnie z tym, że z całą pewnością zawita do niej właśnie zaraz ta jej „comiesięcznica”! To jest przecież jej JEDYNY OBJAW. NIC WIĘCEJ INNEGO NIE ODCZUWA. Teraz właśnie sobie pomyślała, że daje tu właściwie już Wam ułatwienie, kiedy mniej więcej widać po niej, że właśnie ma okres, buhaha🤣. Wiedziała w prawdzie, że termin jej rozpoczęcia już się zbliża, ale chyba to jakoś kompletnie zignorowała. A wiecie, dlaczego? Bo Mała Mi nigdy nie była taką osobą, że na coś zwalała swój stan i czymś go próbowała usprawiedliwić/ wyjaśnić!
  • dziś zabrała się w końcu za wyprasowanie tych rzeczy, w dodatku włączyła sobie ponownie Spotify i tam znów słyszy MIĘDZY INNYMI [!] te niemieckie, fajne[!] piosenki: CARINA SPOON – DURCH DEN REGEN, Wincent Weiss – Frische Luft, Ich+Ich- So soll es bleiben (lyrics), Kaya Laß – NORDLICHTER, Mark Forster – Chöre => zawsze, w takich momentach, myśli sobie, może to jest „jakiś znak” dla niej 😊
  • Poniżej tylko zaledwie skrawek tej muzyki, której słuchała:

Jeszcze wczoraj wieczorem [pon., 3 lut, 20:03] dostała @ od swojej mamy, że przenieśli Marcina jednak do SALI DLA VIPÓW

czyli izolatki:P

Byłam u Marcina. Przenieśli go na inną sale jest teraz sam.  Mówiliśmy, że jest na sali  VIP-ów, ma spokój może oglądać w tv co chce. Była u niego babcia i dosyć długo posiedziała. Dobrze poradził sobie z przesiadaniem na łóżko. Zmieniają mu codziennie opatrunki, a jutro ma mieć zabieg ale nie wiadomo czy rano czy później.   A Ty dziecko już odpoczywasz ? Dobrej nocki Kochana śpij dobrze. Buziaczki. 🥰😘😘

  • Angelika przysłała filmik przez FB, nie może nawet w niego wejść
  • PRASUJE I SŁYSZY NIEMIECKIE PIOSENKI [tylko się podniosła, by wziąć tabletki i już jej się te punkty przypomniały]
  • jutro [tzn. dzisiaj😋] z pewnością jeszcze odkurzy przed przyjazdem Angeliki
  • fakturami do BALIAN zajmie się po środzie, kiedy to będzie miała po raz ostatni w tym tygodniu korepetycje
  • czasem zagląda jeszcze na LI i Checked oglądalność tego, co udostępniła
  • Waschen von Bettwäsche
  • movie „Percy Jackson”

No dobrze, kochani i moi drodzy, puszcza to w świat, takie, jak zwykle niedokończone, a później się jeszcze będzie tym wpisem zajmować, bo powinna także:

  1. udać się do InPost [właśnie dostała smsa, że jej paczka już tam przybyła i czeka na odbiór😊]
  2. pójść do sklepu
  3. odkurzyć przed przyjściem Angeliki do niej, wysłuchać tego filmiku, który jej przesłała na dzisiaj
  4. napisać kolejnego @ do PRINTSTACJI
  5. …..
  6. ….

Ok, to tylko to, co na dziś [bo m.in. wciąż czekają te fakturki i wpis o jej bracie]

Ich brauch’ frische Luft
Damit ich wieder bisschen atmen kann
WENN WAS ENDET, FÄNGT WAS NEUES AN
Muss nur dran glauben und dann wird alles gut
Wincent Weiss – Frische Luft

Moi drodzy, jest 04.II.20 już Wam donosi, cóż udało jej się dziś zrobić, a z czego jednak zrezygnowała. Otóż:

  • odebrała tą przesyłkę z paczkomatu InPost [paczka zawierała: 2 kasze, soczewica i „pasztet warzywny z soczewicą”], po drodze zakupiła oczywiście, co potrzebowała
  • obejrzała tak na szybko ten filmik przesłany jej przez Angelikę, ponownie niestety nie należał dla niej do najciekawszych, zatem włączyła sobie zaraz zamiast tego, kolejny filmik Gracjana, taaaak, ona powoli już zaczyna być oczarowana tym człowiekiem 🤭 JEGO WIEDZĄ

A teraz czynności, których nie wykonała, które odpuściła:

  1. nie odkurzyła
  2. nie wysłała @ do tej PINTSTACJI

Lecz wspomni Wam jeszcze o rzeczach właściwie najbardziej istotnych, tak po prost „hasłami”, później się może do tego odniesie jakoś bardziej:

  • JEJ BRAT JEDNAK NIE BĘDZIE OPEROWANY! ZOSTAŁ JUŻ WYPUSZCZONY DO DOMU!
  • Z TEGO TINDERA JUŻ DAWNO ZREZYGNOWAŁA/ NIE KORZYSTA, MIMO, ŻE KONTA NADAL NIE USUNĘŁA…
  • BARDZIEJ CHCE SIĘ TERAZ SKUPIĆ NA ODSŁUCHIWANIU TYCH JAKŻE MĄDRYCH FILMIKÓW GRACJANA, Z KTÓRYCH JUŻ TO WIE, ŻE MOŻE SIĘ DUŻO NAUCZYĆ

2 myśli w temacie “„ŚWIAT JEST, JAKI JEST, BO GO TAKIM TWORZYMY(…)”

  1. Błogosław to czego pragniesz NIEKLASYFIKOWANA :)))

    Polubienie

    1. Staram się to robić prawie codziennie :)))

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close