Swój czas weź w garść(…), zanim Ci życie nie powie, że pass

Filip Lato & Sound’n’Grace– 100 

Nie wzięła ponownie wczoraj na noc MIRTAGEN i moi drodzy, wprawdzie dziś 08.II.20, SOBOTA obudziła się dokładnie, tak, jak i wczoraj, bo o godz. 4:30 i tak leżała do godz. 5 [co jakiś czas lukając z niepokojem na ten zegarek…, hehe]. Ale muszę Wam powiedzieć, że ona już czuła się wypoczęta! Poważnie! Nie odczuwała takiego zmęczenia, jak wczoraj i to czyniło ją wystarczająco zadowoloną, bo wypoczętą, zatem tym samym również spokojną i szczęśliwą😊

Pomyślało to dziewczę, że ma następny punkt na swoim koncie zaliczony = kolejna, czyli 3-cia już nocka bez Mirtagen 💪. Wiecie, jak to czyni ją szczęśliwą? Tak, dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że 3 nocki to jeszcze nic takiego, bo przecież raczej „trochę” czasu będzie musiało upłynąć nim będzie mogła normalnie spać bez zażywania tabletki. Ale ona jest bardzo wytrwałą kobietą i myśli sobie: NAJWAŻNIEJSZE PRZECIEŻ, ŻE ZACZĘŁAM! A teraz myślę, że chodzi o to, by kontynuować i się łatwo nie poddawać. A ja przecież jestem BARDZO WYTRWAŁĄ OSOBĄ, co chyba nie raz już miałam okazję pokazać!😊

Poza tym, ale helloł? Pomyślała, że przecież chyba najgorsze ma już za sobą?! A było to dokładnie wczoraj, gdy Mała Mi czuła się po prostu… jak „z krzyża zdjęta” 😜😋🤭. W dodatku, zauważcie, że ona POMIMO SWOJEGO ZMĘCZENIA wciąż „coś” wykonywała [i to przepraszam bardzo, ale teraz jak na to patrzę, to przecież nie było to wcale takie „małe coś”]. Opisała to przecież w poprzednim swoim wpisie:

https://wordpress.com/block-editor/post/niesklasyfikowana.com/21194

Czuję się cholernie zmęczona, ubieram się do sklepu / po drodze dzwonię do Balian i dowiaduję się, że resztę faktur, mogę na spokojnie wysłać później/ kopiuję PIT/ wypłaciłam hajs, by mieć czym zapłacić za zrobienie płaszcza, który dzisiaj odbieram!/ zakupiłam rybę, kiszoną kapustę + cebulę i nać pietruszki/ kam nach Hause, gotuję sobie obiad, ale czuję się SOOO MÜDE, że chce mi się einfach cry….

Moi drodzy, a tego Wam jeszcze nie wspomniała: Wczoraj, jak weszła do krawcowej Moni odebrać ten swój płaszcz, ta do niej:

Witaj kochana, co tam u Ciebie słychać? Dziś tak pięknie słonko nam świeci 🌞

Może i świeci, ale ja Moniu dziś padam na twarz po prostu…

A co się stało, gdzieś Ty imprezowała wczoraj?

[Joł, joł – tu Mała Mi sobie myśli – cholerka, chciałabym gdzieś w ogóle „imprezować” , by móc mój obecny „stan” właśnie na to zwalić😋🤣😜]

Taaa Także tak się mniej więcej ta ich rozmowa skończyła, tzn. żeby nie było, Mała Mi wyjaśniła, że niestety jest teraz na etapie „odzwyczajania się od tabletki uspokajającej/ nasennej”

Ale co więcej, nasza bohaterka, tak żałuje, że cholerka wczoraj po prostu ten płaszcz wzięła bez próby nawet zapięcia go, otóż była pewna, że wszystko jest ok i wcale nie musi tego sprawdzać! Zamek był w końcu całkiem nowy! Jednak słuchajcie, mimo, że jest „nówką sztuką” to nie do końca jest sprawny… Otóż nasza bohaterka chciała ubrać ten płaszcz właśnie dziś [tj. 08.II.20] i patrzy, a ten zamek W OGÓLE NIE DAJE SIĘ ZAPIĄĆ… No, cóż, zajdzie jeszcze do Moni z nim w poniedziałek. A dziś nasza bohaterka w ogóle miała „flow”, bo [słuchajcie]:

  • mimo pierwszego zbudzenia się o tej 4:30 zasnęła jeszcze, bo aż się „drgnęła”, jak zaczął dzwonić budzik o 7:30! Taka mega szczęśliwa, że jednak jeszcze udało jej się spokojnie zasnąć, wzięła ponownie swoją komórkę do ręki, uruchomiła WIFI i włączyła sobie jeszcze kolejny filmik Gracjana: ZACZNIJ MEDYTOWAĆ PRAWIDŁOWO I ZOBACZ JAK ŻYCIE SIĘ ZMIENIA. Moi drodzy i tu nasza bohaterka po raz kolejny stwierdza, że postąpiła wspaniale, że wysłuchała tego filmiku. Poza tym, ten Gracjan coraz bardziej ją zachwyca swoją wiedzą 🤭. Poważnie, to dziewczę, jest już coraz bardziej przekonane, że znów, nawet nie pamięta dobrze, jak to było, że na niego właśnie „trafiła” [coś jej się kojarzy, jak kiedyś dała comment, że wyczytała „coś” gdzieś na WordPress o jakichś aniołach i o roku 2020!]. Wtedy to jednak zostawiła, bo cóż mogła innego zrobić? Pomyślała sobie, ok. przeczytałam to i „znalazłam” coś o tym…, a to, że niewiele z tego zapamiętała, to już inny temat 😋. Później jednak, jakby po jakimś czasie to „samo” ją odnalazło 😊.
  • dziś w sumie dłużej sobie pospała, bo jakoś do godz. 8, następnie podniosła się do swojej medytacji i jak ją skończyła to zauważyła, że dostała @ od Alchemist, w którym przede wszystkim jej dziękował, zresztą spójrzcie sami:

Ok. godz.10 napisał do niej jeszcze jakiś Łukasz na Tinderze:

Słońce świeci Ci z oczu, promieniuje buzią i włosami. Co tam czytasz? 🙂

Odpisała dopiero po godzinie następujące słowa:

Zapewne coś mądrego i interesującego😉 I dziękuję, że dostrzegasz we mnie słońce 🌞

Nie odpisał jej jednak w ogóle, ale nasza bohaterka sobie znowu myśli, najwidoczniej tak miało być! Poza tym to ona była niezmiernie zdziwiona😲, że ktoś tam jeszcze w ogóle na tym Tinderku się odezwał do niej, jak ona już tam tylko praktycznie widnieje, jak taki „nieruchomy posąg”, bo kompletnie nie bierze już dawno udziału w tej zabawie 😋

Ale wracając do dalszej opowieści tego dnia:

  • następnie nasza bohaterka przystąpiła do swojej gimnastyki, a nie słuchajcie, jeszcze jej „wirtualny przyjaciel” Marcin [Alchemist] oznajmił jej w dalszej części @, że jutro jest OSTATNI DZIEŃ W GDYNI I CAŁY TEN DZIEŃ MA WOLNY, w poniedziałek zaś z rana wylatuje z powrotem do Anglii, napisał jej również [cytuję]:

Jeśli masz ochotę możemy się spotkać, jeśli nie, widać tak ma być. I cokolwiek się nie stanie. Będzie dobrze.

Pozdrawiam, Marcin – Alchemik.

Nie będzie kryła, że zachwyciła się tym, że on tu jest i że chciałby się spotkać, co więcej zauważcie proszę to zdanie:

Jeśli masz ochotę możemy się spotkać, jeśli nie, widać tak ma być. I cokolwiek się nie stanie. Będzie dobrze.

Ujęło ją wprost ponownie to, że zostawia jej wybór, NICZEGO NIE WYMUSZA. Co więcej nawet otwarcie dodaje, że JAKKOLWIEK SIĘ STANIE, TO I TAK BĘDZIE DOBRZE. No, bo co ma niby nie być dobrze, prawda? Przecież nie musiało jej nawet pasować 😋. Dlatego mu, zaraz po przeczytaniu tego, szybciutko odpisała:

Witaj Marcin,
Czekaj, jutro, czyli 09.02.20 w niedzielę, tak? Jasne, że chciałabym się z Tobą spotkać! Skończyłam właśnie medytację, zaraz zabieram się za gimnastykę🌞 Daj mi tylko znać, gdzie i kiedy mogłoby dojść do naszego spotkania.
Pozdrawiam, Niesklasyfikowana 😉

Nasza bohaterka tak sobie tu pomyślała, że w końcu będzie dobra okazja, by się poznać osobiście! Tego Gracjana, którego także się na początku „obawiała” może już przecież choćby oglądać na tych jego filmikach na YT, a tego Alchemist przecież ani razu jeszcze nie widziała. A tu nadarzyła się taka okazja! Upppiii! – pomyślało to dziewczę.

Wiecie, co jest jednak dla niej najfajniejsze? Że ona spotka się po prostu z bardzo „interesującym”, jej zdaniem mężczyzną, którego ona jest niesamowicie ciekawa. A nasza bohaterka kocha poznawać nowych ludzi, bez względu nawet na to, czy później mogłoby się okazać, iż wcale nie było tak znowu fajnie, jak myślała/ przypuszczała… Nie, moi drodzy! Mała Mi tak naprawdę jest szalenie ciekawa i po prostu otwarta! Absolutnie też niczego nie zakłada [i tu wcale nie ma na myśli” ubrania”🤣😜🤭]. Chodzi jej oczywiście o to, że nie będzie czyniła żadnych założeń, bo jakie niby może? Przecież tak bardzo niewiele o tym swoim jutrzejszym rozmówcy/ towarzyszu jeszcze [póki co ;-)] wie. Poza tym ona naprawdę uważa, że:

Ponieważ, nasz bohaterka doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że tak naprawdę to jest jedyna taka okazja teraz, by mogli się spotkać, a ona nie chce żadnych okazji marnować! W dodatku ponieważ Marcin jej zaproponował, że on wolałby spotkać się jakoś „w połowie drogi” [„Spotkajmy się po drodze, po środku, by nastąpiła równowaga…] Małej Mi pierwsze co, to namyśl przyszedł Sopot, między Gdynią, gdzie on obecnie przebywa, a Gdańskiem, gdzie mieści się „siedziba” 😛 naszej bohaterki.

Zatem tak właśnie uzgodnili, a Mała Mi tak myślała, co ma dziś jeszcze zrobić… Wiedziała, że tak cudnie świeci słonko, więc z pewnością wyjdzie się gdzieś przejść [wcale nie „gdzieś”, bo już wiedziała, że uda się na tą swoją dolinkę:P]. W momencie jednak, jak już uzgodnili, że spotkają się jutro w tym Sopocie, to nasza bohaterka pomyślała sobie, ok., to w takim razie moim celem na dziś uczynię zakup biletu na SKM do Sopotu 😊

I tak też zrobiła, w dodatku wracając leciała właśnie ta piosenka SoundnGrace 100 [którą powyżej zamieściła]. Poza tym, ona jest nieustannie zdania, że „ABY SIĘ PRZEKONAĆ, TO TRZEBA SPRÓBOWAĆ!”. W dodatku, kto jak kto, ale Mała Mi już bardzo dobrze o tym wie, że:

Nie ma co gdybać i zakładać, najlepsze jest przecież DOŚWIADCZANIE I SPRAWDZANIE. Nawet nie macie pojęcia, jak to dziewczę już się cieszy na to, że jutro będzie miała okazję znowu kogoś poznać i to raczej kogoś „nietuzinkowego” i chyba całkiem nieprzeciętnego. Teraz pójdzie jeszcze się myć, później sprawdzi sobie tylko te dojazdy SKM do Sopotu na jutro.

Powiem Wam szczerze, że Mała Mi tak się cieszy na to jutrzejsze spotkanie, jakby miała mieć niemalże jakąś randkę 🤣

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close