Przyszłość należy do tych, którzy znają swoje miejsce…

„Niezgodna”, reż. Neil Burger

Witajcie Kochani, poniżej będą po prostu pisane, jak zwykle zresztą, przemyślenia/ czynności Małej Mi [z podpiętymi pod nie datami i dniami oczywiście 😉]. PAMIĘTAJCIE TYLKO PROSZĘ O TYM, ABY DO TEGO WPISU POWRACAĆ, BO TU BĘDZIE UZUPEŁNIANE WCIĄŻ COŚ „NA BIEŻĄCO” 😊 I czynione będzie to raczej bez żadnego uprzedzania Was kolejnym jakimś wpisem, no chyba, że nastąpi w końcu jakiś ewidentnie nowy jej wpis😜. Dziś jest już PONIEDZIAŁEK, 02.III.2020. Nasza bohaterka wstała w jakimś takim nienajlepszym humorze, wszystko tak zaczęło ją jakoś „przybijać”, to, o czym myśli, że powinna zrobić:

  • wysłać do Kamyka dokumenty do wydrukowania i ten filmik o tej wizualizacji
  • znaleźć w końcu opakowanie i rachunek za swoją komórkę [bez tego przecież nie będzie mogła oddać jej do reklamacji]
  • zacząć w końcu wychodzić pobiegać
  • może zapisać się na siłkę
  • @ do PRINTSTACJI
  • w końcu zabranie się za jakieś malowanie …

To powyższe to oczywiście tylko część z tych rzeczy, które ma na głowie. Nim przejdzie do retrospekcji, powiem Wam, cóż przyszło tej naszej „gwieździe” do głowy. Ponieważ obudziła się z takim ponownie okropnym wręcz uczuciem „ciężkości” w żołądku, a jak już zaczęła ćwiczyć [po medytacji], to nie mogła wprost patrzeć na te fałdy na swoim brzuchu… I tak właśnie dziś postanowiła, że zrobi coś, za co jej „brzuszek” będzie mógł jej podziękować, a mianowicie DZIŚ POSTANOWIŁA, ŻE UCZYNI SOBIE CAŁODNIOWY „POST”.

Dokładnie tak pomyślała: „kurczę, pokaż dziewczyno, że masz władzę nad swoim życiem i to Ty decydujesz, co się z nim/ z Tobą dzieje!”. Zaczęła już nawet myśleć o tym, jaka będzie z siebie dumna i szczęśliwa, jak położy się wieczorem spać z takim pustym żołądkiem i dzięki temu również z lekkim brzuszkiem. Choć ona kolacji w ogóle nie jada, ale tak sobie pomyślała, że to uczucie tej „ciężkości”, to zapewne wina tej kawy i jogurtu jeszcze po obiedzie/ późnym popołudniem. Lecz, moi drodzy do głowy przyszła jej jeszcze jedna myśl, dlaczego bardzo prawdopodobne, że tak się dziś czuje = w końcu już WIELKIMI KROKAMI ZBLIŻA SIĘ JEJ OKRES. Tak teraz to może być już zapewne jest jego „wina” 😋.

A teraz, kochani powraca do tych minionych dni:

Jeszcze w PONIEDZIAŁEK, 24.II.2020, jak wyszła z wanny/ kąpieli czyli :P, czuła się po prostu „dziwnie”… Ponieważ Mała Mi nie jest jednak głupią osobą, już coś wtedy „odczuwała”… A tak naprawdę jeszcze bardziej uświadomiła to jej znowu Dobra Duszka tym komentarzem. Ona właściwie i tak następnego dnia [WTOREK, 25.II.2020] chciała dokonać tego wpisu… Ale Anita to chyba jakoś „przyspieszyła” i jakby potwierdziła te jej przypuszczenia [była Ci do tego stopnia wdzięczna, że aż się POPŁAKAŁA, tak w końcu!]. To jest dla niej tak niezmiernie istotne, by jeszcze ktoś się odniósł do tego, co ona pisze…, by inni również choć podzielili się z nią swoją opinią [tak, dobrze wiem, że piszesz Anitko, że tak naprawdę powinna słuchać przede wszystkim siebie].

Tylko, co jak ona wciąż w siebie nie wierzy? [a po tym wszystkim, co jej się w życiu przydarzyło, tym bardziej jest to dla niej trudne…] Tak, ona miała właśnie o tym pisać, że czuje się troszkę, jak ten piesek tego „Cypka”. Jak uzyskuje coś, czego dotąd nie miała. To niemal „wiesza” się na tym… I ona bardzo dobrze o tym wie, że wciąż wylewa się z niej tęsknota za miłością, lecz chyba przede wszystkim drugim człowiekiem/ mężczyzną… I tu znów dochodzi do wniosku, że ona najwidoczniej nigdy nie miała takiego kochającego mężczyzny przy sobie! Który potrafiłby nie tylko o nią tak bardzo zadbać, zapewniłby jej takie bezpieczeństwo, pomagał, ale również dawał pewność i pokazał jej, jak bardzo jest ważna… A może to wciąż ta powracająca „nieuleczona” trauma z dzieciństwa… Nawet jeśli tak, to przecież TRZEBA JĄ W KOŃCU ZALECZYĆ!!! To dziewczę, jest teraz w takim nędznym stanie, że nawet nie umie do siebie powiedzieć tych słów, które są widoczne na tym zdjęciu poniżej …

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie dontgiveupyoumatter.jpg

Dziś wstała ponownie w „nienajlepszym” nastroju, jednak tak sobie pomyślała: „ok., moja droga, to z całą pewnością dlatego, że siedzisz i myślisz, zabierz się lepiej za jakieś działanie„. Podniosła się oczywiście do swojej medytacji, następnie czuła się, jak taki „cyborg”… , bo choć ponownie „pomyśliwała”, że może jednak tą gimnastykę sobie dziś odpuści… Następnie jakoś tak automatycznie rozłożyła matę i włączyła sobie tą muzykę, którą słyszycie. I doszła do wniosku, że to jest jednak najlepsze wyjście/ rozwiązanie! Po prostu robić swoje, bez zbędnego zastanawiania się.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie zacznijodtegocokoniecznedannmoc5bbliweaodkryjeszc5bcedokonac582ec59bniemoc5bbliwego.png

A jeszcze wykonując dziś tą medytację, co padało z jej ust przede wszystkim? PRZEPRASZAM/ WYBACZ MI/ DZIĘKUJĘ/ KOCHAM CIĘ. Dosłownie w takiej kolejności to się dziś odbywało, czyli dokładnie tak, jak wcześniej o tym wspominała… Pomyślała sobie, cholerka, wczoraj świeciło słońce, a Ty ponownie nigdzie nie wyszłaś, a dziś pada deszcz, to masz za swoje! Ale z drugiej strony, tak się zastanowiła, że może to jest właśnie dobry moment, by zaczęła tu w końcu robić coś pożytecznego. A przecież wciąż ten wpis o jej bracie tu nad nią wisi… Nie, tak naprawdę, to nie tylko on, bo ma jeszcze sporo innych zajęć… Na całe szczęście później się przejaśniło i nawet zaczęło pokazywać się gdzieś tam zza chmur również trochę słońca! 🌞

A tu jeszcze część jej wczorajszego wpisu, który nie został opublikowany…

Musi to po prostu z siebie wyrzucić, bo inaczej nie będzie mogła dobrze spać… Tak właśnie siedziała w tej wannie i ponownie słuchała muzyki. SWÓJ CZAS WEŹ W GARŚĆ, SWÓJ CZAS, ZACZNIJ NA 100, NIE NA 5% ŻYĆ. I tak właśnie pomyślała o sobie, że ona przecież do cholery NIC NIE ROBI Z TYM SWOIM ŻYCIEM…., a czas upływa… Ona tak marzy o tym, by ktoś zaśpiewał dla niej, tak, jak ten Paweł Domagała…, tak bardzo przecież brak jej tej MIŁOŚCI! Już nawet doszła do wniosku, że … ach… zrobiło jej się tak bardzo przykro, bo sobie pomyślała, że cholera, ona tu się niemalże poniża pisząc takie głupoty o sobie, swoim wyglądzie

I oczywiście, że o tym DOSKONALE WIE [pisze tu przecież o tym otwarcie!], ŻE ODCZUWA WIELKĄ TĘSKNOTĘ ZA MIŁOŚCIĄ!!! Uważa poza tym, że to chyba nic złego, nie sądzicie? Inaczej przecież mogłaby uchodzić za jakąś maszynę/ „cyborga”, gdyby nic nie czuła i wszystko było jej obojętne… A Mała Mi jest tylko człowiekiem, co więcej = [wrażliwą] kobietą, o czym już wielokrotnie donosiła! I to, że potrzebuje mieć kogoś, jest chyba czymś normalnym i zdrowym! Poważnie ona bardzo dobrze dostrzega swoje „podobieństwo” do tej Margeri z filmu „Niebiańska Przepowiednia”, jak ta twierdzi, że:

ZAWSZE GUBIŁAM SIĘ W LUDZIACH, W FACETACH, SZCZEGÓLNIE TYCH UROCZYCH… NIE BYŁAM WIERNA SOBIE, KIEDY TRZEBA BYŁO… I OBIECAŁAM SOBIE, ŻE NIGDY WIĘCEJ…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie zwic484zek.png

Dobrze to dostrzega, że tak, jak powiedziała ta Margeri do tego Johna: NIE BYLIŚMY SOBIE PRZEZNACZENI, MIELIŚMY TYLKO ODNALEŹĆ RÓWNOWAGĘ... Musi tu Wam otwarcie przyznać, że ona, jak widać tej równowagi wciąż nie odnalazła…i tak pomyślała, że przede wszystkim musi zacząć od siebie, od tego „naprawiania” własnej osoby, bo przecież

Tylko ona chyba nie może się z tym zgodzić, że ona nie ma w sobie tej miłości, bo przecież JĄ MA! Jednak nasza bohaterka doskonale o tym wie, że ona POTRZEBUJE TEGO, BY KTOŚ SIĘ NIĄ RÓWNIEŻ ZAOPIEKOWAŁ! Ona by się tym samym oczywiście odwzajemniła! Dlaczego tak stwierdza o sobie? ONA PRZECIEŻ NIESTETY NIGDY TEGO NIE ODCZUWAŁA, BY KTOŚ SIĘ NIĄ TAK RZECZYWIŚCIE OPIEKOWAŁ I O NIĄ DBAŁ… I patrząc na jej przeszłość, to chyba nic aż takiego dziwnego: zawsze przecież musiała być taką „twardą sztuką”. Otwarcie już także WPROST PRZYZNAWAŁA TO NIE RAZ, ŻE BRAKUJE JEJ TEJ MIŁOŚCI, POCZUCIA, ŻE JEST WAŻNA, BEZPIECZNA I KOCHANA! Choćby M.IN. donoszone było to w tym wpisie: https://wordpress.com/block-editor/post/niesklasyfikowana.com/22608

(…) Po czwartkowym obiedzie jeszcze chwilę odpoczęła [tzn. poszła m.in. umyć gary do kuchni 😋] i tym razem obejrzała już do końca film „Miłość pod gwiazdami/ Love Under the Stars” [reż. Terry Ingram]. I oglądając go, tak sobie właśnie pomyślała, że TAK BARDZO POTRZEBUJE MIŁOŚCI! To przecież chyba nic aż takiego wyjątkowego i dziwnego…, bo każdy chciałby czuć się kochany! Powiem Wam, że nasza „gwiazda” nawet zauważyła „kilka” podobieństw z tą główną bohaterką, np. nie lubi, tak, jak i ona gotować 🤣, ale też co, myślę znacznie ważniejsze. Tu usłyszała te słowa, które tak bardzo chciałaby, aby KTOŚ [od razu doda, że mądry mężczyzna, tak, jak ten z tego filmu] powiedział właśnie do niej:

Wiele rzeczy można o Tobie powiedzieć, ale nie to, że jesteś tchórzem. Mark Twain powiedział, że ODWAGA TO NIE BRAK STRACHU, LECZ DZIAŁANIE, MIMO, ŻE SIĘ GO ODCZUWA

A na to, że ona wciąż czuje się taka „niedowartościowana”, powinien wskazywać z kolei ten jej cytat:

(…) przejdzie od razu do tego, o czym już właściwie dawno chciała się z Wami podzielić. Wciąż to chodzi jej po głowie, jednak ciągle o tym nawet nie wspomniała. Otóż moi drodzy, myślcie sobie co chcecie, ale ponieważ ona przecież sama stwierdziła kiedyś, że „widzi”, a z całą pewnością „odczuwa” więcej, zatem nie boi się stwierdzić, że ONA JEST PEWNA, ŻE TA „BOGINKA” W TYM FILMIKU GRACJANA [2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO] TO ONA właśnie😊 (…)

Powiem Wam, co ona sobie teraz myśli, że może [tak, jak już niejednokrotnie o tym przecież wspominała], nie widzi JESZCZE tego celu swojego życia…, ale jest pewna, że razem jest zawsze łatwiej. I nie! Wcale nie chce tu teraz „uwieszać” się na Gracjanie, choć ten mężczyzna na prawdę BARDZO JEJ IMPONUJE. Jest również pewna, że wielu rzeczy mogłaby się od niego nauczyć, a przecież o to w życiu chodzi, by nie stać „w miejscu”, tylko robić coś, by nadal się rozwijać i tym samym móc przynosić innym pożytek z siebie, z własnych doświadczeń!

Poniżej jeszcze notatka z tego jej dnia [WTOREK, 25.II.2020]:

ODZYSKAŁA „JAKOŚ” MOŻLIWOŚĆ USTAWIANIA KOLORÓW NA KOMÓRKOWYM KALENDARZYKU🤭 – KOMMENT NA JEJ BLOGU OD DD. właściwie pomogła jej… znowu.. .- tak chce jej się dziś ponownie płakać… – dlatego zaczyna coś robić/ jakoś działać: ZNALAZŁA TERMINY NA KARTECZKACH W TOREBCE: LEKARKA = 16.04.20, pazurki = 05.03.20, wybrała się choćby do sklepu, warzywniak przy siłce ZAMKNIĘTY…, zatem poszła dalej, w drodze zadzwoniła do mamy i z nią rozmawiała – znalazła jeszcze dalej warzywniak, kupiła tam wszystko, co miała, rzekła swojej rodzicielce, by ta jej przywiozła swoją starą komórkę, bo jak tą swoją odda do naprawy, to nie będzie miała w ogóle żadnej… [Jej mama ma tu kolejną wizytę u okulisty, dokładnie w poniedziałek 09.III.20 = czyli W DZIEŃ URODZIN MAŁEJ MI! Już właściwie postanowiły, że jej mama przyjedzie chyba w niedzielę do niej i wyjdą sobie do Pikawy na kawkę i tą pyszną szarlotkę z lodami!😊]

–  następnie udała się do sklepu rybnego, który tam właśnie się znajduje – na chacie ma taaaaki bałagan, że coś… – nie ma już naprawdę na nic siły!!! nawet na czytanie na głos – napisała zaraz jeszcze @ do swojej lekarki, bo już nie kryła, że po prostu „głupieje”, raz dostała powiadomienie smsem, że termin wizyty to 27.02.20, następnie znajduje w torebce karteczkę z datą 16.04. i dlatego chciała po prostu na 100% już to wiedzieć. Choć później sprawdziła na @, że jednak była już u niej 19.01. , jak zabrakło jej wtedy tabletek… Ta jej odpisała jeszcze tego samego dnia, wieczorem, iż rzeczywiście jest zapisana 2 razy, nie bardzo lekarka jednak wie, z czego to wynika… Ale jeżeli jest zaopatrzona w leki, to ma się pojawić właśnie w kwietniu…

A dopiero teraz [26.II.20, godz. 20:16] Mała Mi odpisała jej następującego @:

Dziękuję Pani doktor za odpowiedź! Tak mi się właśnie wydawało, że dopiero na 16.04.20 mam być. Co więcej, muszę jeszcze tylko Pani napisać, że OD 06.02.20 NIE PRZYJMUJĘ JUŻ ŻADNEJ TABLETKI MIRTAGEN NA NOC. Oczywiście nie było to łatwe i wciąż nie jest to „odzwyczajanie” się od tego leku, ale wcale nie zakładałam nawet, że to takie będzie. Wiedziałam, że to jest również proces, lecz wytrwała ja, tak sobie pomyślałam, że przecież skoro kiedyś w ogóle nie przyjmowałam tych tabletek [już po wypadku oczywiście], a dokładnie wtedy, jak byłam na tym kursie buddystycznym. Teraz tak naprawdę już nie mam raczej z nimi żadnej „styczności”. Staram się zaś odnajdywać spokój w sobie po prostu, również poprzez codzienną „medytację”, ale wcale nie jakąś „buddyjską”, tylko raczej takie puszczanie do Wszechświata słów: DZIĘKUJĘ/ KOCHAM CIĘ/ PRZEPRASZAM/ WYBACZ MI. Choć, jak jestem zmęczona to zauważyłam, że jest dokładnie w odwrotnej kolejności: PRZEPRASZAM. WYBACZ MI… , hehe 😋🤣🤭
Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocy życzę 😘

Słuchajcie, niecałe 40 minut później otrzymała od tej kobietki taką odpowiedź: 👍😘 dobranoc

Czuła się 25./26.02.2020 jakaś taka „skonana”, że położyła się do spania już ok. 19/20. „Budzi” się i zastanawia, która to może być godzina. A była pewna, iż mamy już kolejny dzień, czyli ŚRODA. Patrzy …, a tam na zegarku dopiero …21:30😮, czyli jeszcze WTOREK, buhaha 🤣. Lecz, moi drodzy miała wprost CUDOWNY SEN: wyrażając się tak, jak i Gracjan [którego ona już w ogóle nie ogląda!- to była informacja z dnia 26.02.]: całkiem „odjechany”, hehe 😜 Pierwszy raz jej się bowiem to zdarzyło, że MOGŁA TREŚĆ TEGO SNU KONTROLOWAĆ!!! 😲 Poważnie, co jakiś czas mówi chyba sobie w nim, a co? Podobno WSZYSTKO JEST MOŻLIWE 🙆.

I śniła sobie o tym swoim wymarzonym mężczyźnie, za którym wciąż tak bardzo tęskni… Że on już w jej życiu jest i tak fajnie, całkiem szczerze z nim o sobie rozmawia („zebrał” on jakby w sobie wszystkie cechy, o których Mała Mi marzy: lecz PRZEDE WSZYSTKIM TO… tak sobie pomyślała…, że to chyba był TEN Niemiec, tak jej się wydawało…, do którego ona jeszcze wczoraj wieczorem wysłała tego smsa [obawiając się już, że gdyby ten pojawił się „na dniach” tu w Gdańsku, a ona nie miałaby wtedy swojej komórki..😜.], dlatego wysłała mu tak „w razie co” swój adres mailowy: ​

Guten Abend M…. , wie geht’s Dir? Ich kann es nicht erklären… Aber ich hoffe immer noch darauf, dass falls Du endlich nach Danzig kommst, treffen wir uns sowieso… Meine @:

Przypominam, że to jest jednak kobieta, która [po dłuższym zastanowieniu i raczej „dogłębnym” (no a przy najmniej w jej mniemaniu :P) przeanalizowaniu plusów i minusów danej sytuacji] stara się zawsze brać sprawy w swoje ręce, by nie mieć później do siebie o coś pretensji i nie musieć sobie zarzucać, że czegoś nie zrobiła, co przecież ewidentnie mogła!

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie c5bcleczydobrze-najwac5bcniejszejestdziac581anie-2.png

A ponieważ tą dzisiejszą noc miała poniekąd również „zarwaną”, hehe, bo sami rozumiecie, ta pobudka po 2 godzinach, kiedy to nasza „gwiazda” była pewna, iż przespała już nockę, buhaha 🤣 Lecz później tak sobie myśli, a może TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ! Przecież w przeciwnym razie nie pamiętałabym i nie miała możliwości zanotować sobie tego „magicznego” snu! Oczywiście jeszcze leżała i nawet czuła to, że udawało jej się przysnąć, jednak godzinę przed budzikiem podniosła się do swojej medytacji 🧘‍♂️, następnie wykonała gimnastykę i tak się zastanawiała, czy ma najpierw zjeść śniadanie, czy może jednak zabrać się w końcu za odkurzanie😉, bo uwierzcie mi, że… może nie miała jakiegoś AŻ TAKIEGO STRASZNEGO TEGO SYFU, ale ona już się źle tu czuła.

Nie musiała się w sumie nawet długo przekonywać, bo doskonale właściwie wiedziała, co wykona w pierwszej kolejności i tak z tym odkurzaniem była gotowa już o 9:50 💪. Pomyślała sobie, ok, to już jest przecież coś, jutro najwyżej wezmę się jeszcze za mycie podłóg. Tak sobie siedziała i myślała, co mogłaby tu jeszcze zrobić…. i na co dobrego wykorzystać tą kaskę, która wpłynęła na jej konto z fundacji… Jej mama oczywiście mówiła, by tak ich zaraz nie przetrwoniła [w ogóle to „Helloł?”, ale czy ona kiedykolwiek trwoniła kasę na „pierdoły”😜🤣🤭], tylko zakupiła sobie coś np. do mieszkania.

Mała Mi tak się chwilę zastanowiła, że rzeczywiście może teraz byłaby taka okazja, aby móc sobie coś kupić, jednak ona oczywiście nie lubi tak skupiać się na tym, co ma, co posiada, znacznie bardziej wolałaby „być” niż „mieć”. Lecz tak sobie pomyślała dalej: „ok. nie bardzo mam teraz w ogóle jakąś możliwość choćby wyjścia/ wyjazdu, w dodatku niczego nie szukam… i nie staram się nawet, by coś „zdobyć”, gdzieś pojechać, bo najzwyczajniej w świecie mam już w swojej głowie wiele blokad…”. Dlatego postanowiła, że chyba najlepszym pomysłem będzie przeznaczenie choć część tej kasy na to, co w tym mieszkaniu by się jeszcze przydało i tym sposobem napisała zaraz @ do swoich znajomych buddystów:

Witajcie Kochani,
Od dłuższego czasu już tak o tym myślę… i w końcu doszło do mnie, że może powinnam coś z tym wreszcie zrobić, przecież samo nic się nie zdarzy, dopóki ja nie zacznę czegoś robić/ „jakoś” działać. Otóż już Wam mówię, o co mi chodzi. Ponieważ nie mam tu w Gdańsku niestety [jeszcze] żadnych osób, którym mogłabym zaufać i których darzę sympatią, dlatego zwracam się z tą prośbą do Was. Wcześniej pisałam tylko do Marcina w tej sprawie, ale tak sobie pomyślałam, że przecież Ty Sylwio również mogłabyś mi pomóc, a może nawet Wasza córcia. Chodzi mi bowiem o Wasz wszystkich pogląd na to, co ja mam w tym mieszkaniu…, a wciąż mi brakuje wielu rzeczy, lecz ponieważ posiadam już na to jakąś kaskę, byłabym BARDZO WDZIĘCZNA, gdybyście znaleźli kiedyś czas [i ochotę], by mi pomóc choćby zastanowić się, co w pierwszej kolejności mi potrzeba w tym moim M4. Nie mam wciąż ŻADNYCH mebli w łazience, więc chyba od nich powinnam zacząć.
W każdym razie, byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście kiedyś znaleźli czas, aby do mnie wpaść i w tym mi pomóc. A jak już będę miała to, co mi najbardziej potrzeba, to wtedy będę mogła już Was tak na

spokojnie zaprosić na taki „chillout”😉
Pozdrawiam Was cieplutko i optymistycznie ściskam 🤗

A takiego @ wysłała do masażystki, u której kiedyś już była [1-szy raz przed ślubem, dostała w prezencie na panieńskim (chyba…:P) właśnie taką „wejściówkę” do niej]:

Dzień dobry Pani Magdaleno,
Bardzo chciałabym przyjeżdżać do Pani regularnie na masaże. Czuję, że potrzebowałabym tego znacznie bardziej niż choćby siłowni, na którą chciałam się od marca zapisać… Pomyślałam bowiem, że potrzeba mi czegoś nie tylko dla ciała, ale chyba NADE WSZYSTKO czegoś dla ducha. A w Pani AKADEMII, z tego, co jeszcze pamiętam, właśnie mogłabym tego wszystkiego doświadczyć. BARDZO BY MI NA TYM ZALEŻAŁO, mieszkam w Gdańsku całkiem sama, uważam, że bardzo dużo już osiągnęłam własną pracą,  teraz sądzę, że nadszedł czas na „kolejny etap” = bardzo chciałabym nauczyć się coraz bardziej „otwierać” na innych ludzi.
Czekam na jakiś feedback i pozdrawiam ciepło oraz optymistycznie 
🌞

Mała Mi tak sobie jeszcze pomyślała, że jej cholernie brakuje tych ludzi i z jednej strony tam [na tej siłce] miałaby do nich „dostęp”. Jednak jej chodzi o coś naprawdę więcej. Przecież samo dbanie o ciało jest co najmniej ponownie „płytkim” pomysłem…, choć tu już sobie myśli, że przecież od czegoś trzeba zacząć. Ale z drugiej strony, ona chodziła już kiedyś na tą siłkę i to znowu nie było to, czego ona by chciała!

Teraz jeszcze odniesie się do tego komentarza, który zamieściła jej Dobra Duszka. Tak właśnie, ona niesamowicie podziwia tą kobietę za jej mądrość, za to, że potrafi zachować taki do wszystkiego dystans. Dobrze pamięta o tym, jak pierwszy raz się nią zachwyciła! I tak sobie pomyślała, że przecież TYLKO RAZ się zdarzyło, że ona nie opublikowała jej komentarza, ale właśnie dlatego, że nie do końca się z nim zgadzała. Czyli, spójrz, droga Anito, jednak nie robiła czegoś wbrew sobie, po prostu to, co wtedy jej napisałaś, z nią jakoś „nie rezonowało”.

Nasza bohaterka sobie znowu myśli: „Może mi również to się kiedyś uda?” [nauczyć się takiego dystansu do wszystkiego] Już w każdym razie bardzo to czuje, że jest na dobrej drodze, że naprawdę wiele udało jej się osiągnąć! Poza tym nie ma zamiaru się do nikogo porównywać, jeśli to do niej przyjdzie, to jest pewna, że WE WŁAŚCIWYM MOMENCIE, O ODPOWIEDNIM CZASIE. Może ona nie byłaby jeszcze teraz do końca na to gotowa. Tak właśnie będzie twierdziła. WSZYSTKO DZIEJE SIĘ bowiem W NASZYM ŻYCIU Z JAKIEGOŚ POWODU! A teraz jeszcze tylko wstawi kawałki tego komentarza z podkreślonymi zdaniami, które jakoś najbardziej z nią właśnie „rezonowały”:

(…) Aby wynieść jakąkolwiek lekcję/wiedzę nie pochodzącą z własnego wnętrza, potrzeba umiejętności dystansowania się do tego. DYSTANS Moniko… Także do słów Gracjana. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z własnych zachwytów, achów i ochów, jak i z tego co to oznacza. To jest nic innego jak ocena. Nie ważne czy pozytywna, czy negatywna. Nie ma to nic wspólnego z dystansem i w żaden sposób nikomu nie służy, zwłaszcza Tobie. Mnie też tak kiedyś oceniałaś. Pamiętasz? Zwracałam Ci wtedy na to uwagę, że to nie służy głównie Tobie, bo ja to ….olewam. Powtórzę więc jeszcze raz. Dystans Moniko. Inaczej to, co najwartościowsze będzie przed Tobą nadal ukryte. To raz.
Dwa – usilne poszukiwanie miłości i kogoś bliskiego widać w każdym Twoim słowie. Mam wrażenie, że każdy mężczyzna jest potencjalnym kandydatem i że w każdym szukasz tego jedynego.

Tak, i tu nie wyraziłaby tego lepiej… Ona BARDZO DOBRZE O TYM WIE, ŻE TAK TO WYGLĄDA i już nawet niejednokrotnie chciała sama to przyznawać!….. Ale cóż może zrobić to „dziecko” w ciele dorosłej kobiety, że po prostu tęskni za byciem kochaną, ważną i potrzebną? Zresztą tak naprawdę to ona sobie myśli, że przecież nie jest w tym wyjątkiem, bo każdy normalny człowiek marzy o prawdziwej miłości. A to, że jej „historia” jest taka pokomplikowana/ „popaprana”…, dodaje temu poniekąd jeszcze pikanterii i „ostrości”.😑😜😲

Moniko, właściwy człowiek zjawia się zawsze sam we właściwym czasie. Kiedy emocjonalnie człowiek jest na to gotowy i dojrzały. I nie będziesz miała żadnych wątpliwości co do tego. Zjawia się wtedy, kiedy będziesz na to gotowa. Kiedy będziesz umiała łapać dystans i patrzyć na mężczyzn we właściwy i zdystansowany sposób. I…. KIEDY PRZESTANIESZ GO SZUKAĆ. Daj spokój wszystkim facetom, Gracjanowi, Tinderom i innym miejscom. Skup się na sobie. Tu prawo działa inaczej; PRZESTAŃ SZUKAĆ, JEŚLI CHCESZ ZNALEŹĆ. Ty natomiast ciągle szukasz. Przyjrzyj się swoim emocjom i zobacz co się z nimi dzieje…

(…)
Piszę tylko dlatego, żebyś wiedziała i miała świadomość tego, że to nie jest tak, że o tobie zapomniałam. Że zostałaś sama, opuszczona i tak dalej… Że nie masz nikogo… Nie, nie zostałaś. Jestem, ale patrzę z dystansu. Nie mam ochoty podchodzić bliżej, bo nie dajesz mi innego wyboru.(…)

W tym momencie poczuła się tak, jakbyś wzięła ją, Anito, niemalże w swoje ramiona. Tak bardzo wtedy zdała sobie sprawę z tego, że jednak ktoś się o nią „troszczy” i że dla kogoś ma jednak jeszcze jakieś znaczenie… i tak zachciało jej się wtedy strasznie płakać…

Mała Mi dopiero dzisiaj [26.II.20] zapoznała się z całym wpisem swojej Dobrej Duszki pt. „Lawina” https://wordpress.com/read/blogs/98014366/posts/6359 i w komentarzu do tego jakże mądrego wpisu przeczytała o tym, że ktoś wspomniał o filmie „Jestem na tak” i jak wróciła ze „spaceru” to postanowiła, że właśnie go sobie włączy. I tak też nasza „gwiazda” zrobiła, pomyślała, że wspaniałe to będzie do zjedzenia obiadu 😋.

27.II.2020 CZWARTEK

  • MEDYTACJA I GIMNASTYKA są już u niej normą
  • opłaciła ENERGĘ
  • wysłała @ do Balian o treści:

Witajcie kochani,
Dziękuję bardzo za takie szybkie przesłanie mi gotówki, hehe, nie orientuję się po prostu, ile to zazwyczaj trwa. Jednak pomyślałam sobie, że może nie mogliście otworzyć wtedy, tego wpisu z mojego bloga, do którego link Wam przesłałam, zatem podam ogólny adres mojego bloga: https://niesklasyfikowana.com/, a chodziło mi wówczas dokładnie o ten wpis: „Musimy pracować nad osiągnięciem naszych celów, choć po drodze możemy doświadczać cierpienia i smutku.”
Pozdrawiam serdecznie,
Ps. nawet nie wiecie, ile radości mi sprawia bycie w takiej wspaniałej fundacji, jak BALIAN 

  • następnie zrobiła sobie śniadanie, do którego włączyła sobie ten filmik Gracjana UŚWIADOMIENIE, KTÓRE ZMIENI CIĘ NA ZAWSZE

Pomyślało to dziewczę, że ona bardzo lubi się uczyć i zdobywać nową wiedzę, a przecież gdyby nie natknęła się „przypadkowo” :P, „odkryła jakoś” i wysłuchała kiedyś jeszcze tego wywiadu Patryka Zastępowskiego z Beatą Pawlikowską w „audycji/programie” TU I TERAZ, to w życiu nie dowiedziałaby się o tym filmie „Niebiańska Przepowiednia”!… Zatem wcale nie uważa, by robiła coś złego… po prostu wciąż „szuka”. Doskonale zdaje sobie również z tego sprawę, że w jej ciele dorosłej kobiety znajduje się poniekąd „11-sto letnie dziecko”🤣, JEDNAK BARDZO DOJRZAŁE I MĄDRE, JAK NA SWÓJ WIEK 😋…

Ale to przecież jest raczej normą, że doświadczenia, jakie zbieramy sprawiają, że stajemy się bardziej dojrzali i mądrzejsi. Tak, tak, dokładnie, wielu rzeczy już się pięknie nauczyła [i wciąż mnóstwo „trenuje” choćby tą medytacją i gimnastyką]. Ponieważ jednak dobrze pamięta, że jej psychika i „rozwój duchowy” zostały także zaniedbane, dlatego teraz ona sama postanowiła, że będzie tą wiedzę zdobywała tak, jak umie i jak najlepiej potrafi. Wiem, jak to brzmi, ale poważnie! Może troszkę „spłyciła” to porównanie siebie do tego dziecka…, ale to chyba również dlatego, że ta dziewczyna nigdy siebie nie doceniała i nie zauważała nawet swoich żadnych sukcesów i osiągnięć!

Co więcej, nawet nie wyobrażacie sobie, jaki ona czuje w sobie smutek, jak myśli o tym, co choćby mówi także tam B. Pawlikowska, by umieć słuchać siebie i nawiązywać kontakt z własną duszą… To przecież jest trudne dla każdego[!], a co dopiero dla niej… Nie będzie tu kryła, ale jednak osoby z kawałkiem „grubej” tej „historii”, po mega ciężkim wypadku, która musiała nauczyć się wszystkiego od początku w „trochę” jednak niesprzyjających warunkach! Została tu sama i wciąż sobie radzi wspaniale z nowymi zadaniami i wyzwaniami, jakie życie jej stawia! I dodać muszę: PRZECIEŻ ONA WCALE NIE NARZEKA I SIĘ NIE SKARŻY!

Po raz kolejny stwierdza, że ludzie nawet nie mają pojęcia/ nie wyobrażają sobie, jakie to jest cholernie trudne, gdy po kimś tego nie widać „na zewnątrz”, co więcej: NAWET ONA TEGO NIE OKAZUJE 💪. Mała Mi przecież nigdy nie była człowiekiem, który się nad sobą użala i płacze! Zawsze, choćby nie wiem, jak ciężko i przykro było, „zaciskała zęby” i starała się być dzielna, bo uznawała, że ona to nie ma prawa do narzekania, są przecież ludzie, którzy mają zdecydowanie gorzej!

„BYĆ ŻYWYM TO – TO NAJWIĘKSZA OBAWA, JAKA DRĘCZY LUDZI. ŚMIERĆ WCALE NIE JEST NAJWIĘKSZYM LĘKIEM, JAKI NAS PRZEŚLADUJE. NAJWIĘKSZYM LĘKIEM JEST PODJĘCIE RYZYKA, BY ŻYĆ. I BY WYRAZIĆ, KIM NAPRAWDĘ JESTEŚMY. BYĆ SOBĄ, TO NAJWIĘKSZY CZŁOWIECZY LĘK. NAUCZYLIŚMY SIĘ ŻYĆ TAK, ABY SPROSTAĆ CUDZYM WYMAGANIOM. NAUCZYLIŚMY SIĘ ŻYĆ ZGODNIE Z POGLĄDAMI INNYCH LUDZI Z POWODU LĘKU, ŻE NAS NIE ZAAKCEPTUJĄ, ŻE NIE BĘDZIEMY DLA NICH WYSTARCZAJĄCO DOBRZY.”

Don Miquel Ruiz „Cztery umowy”

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie niepozwc3b3lbytocodziejesic498wokc3b3c582ciebie-1.png
  • w międzyczasie jeszcze zamówiła sobie właśnie wit. D3 2000 i B Complex, bo już jej się pokończyły… (też kosztowało ją to „trochę” cierpliwości, ale uparta ona, dokończyła transakcję!)

Poszła dziś jeszcze na dolinkę, tak chciało jej się strasznie płakać, niby ponownie chodziła [a później już stanęła] w słońcu i powtarzała do siebie [czasem także na głos] słowa „KOCHAM CIĘ”. Moi drodzy, Mała Mi tak się pytała [niemalże „tępo”:P] Wszechświata, co ma zrobić i prosiła o jakieś wskazówki, o to, by ten zechciał jej jakichś udzielić. I ponownie [później oczywiście], doszła do wniosku, że ON JEJ BARDZO POMAGA. Już Wam donosi. Otóż odinstalowała ze swojej komórki FB, ale pamiętała, że Angelika jeszcze twierdząc w tamtym chyba tygodniu we wtorek, iż z całą pewnością nie da rady do niej przyjechać i w następny wtorek również, ale może właśnie udałoby się jej w czwartek [czyli dzisiaj].

Nasza bohaterka rzekła jej, że jak wróci do domu, to sprawdzi to w swoim kalendarzu. I w sumie wtedy jej jeszcze napisała, że ma lekarza, ale na 15:15, więc później już będzie do dyspozycji. Koleżanka się nie odezwała, właściwie do dzisiaj… Jednak ponieważ nasza „gwiazda” nie miała już w telefonie fejsa, zatem zapytała ją z kompa, czy dzisiaj będzie [bo nie wiedziała, czy ma zaścielać🤭 – tego oczywiście jej nie napisała😋]. Jednak, jak się okazało: świetnie, że łóżka w ogóle nie ścieliła! Jak już wróciła ze spaceru, uczennica napisała jej, iż najmocniej przeprasza, ale jednak dziś również nie da rady.

Mała Mi poczuła oczywiście wtedy ulgę, bo wcale nie miała ochoty udzielać żadnej lekcji, nie była bowiem w stanie nawet jej przeprowadzić, tzn. poniekąd wiedziała, że jakby już musiała ją wykonać, to by się „spięła”. Właściwie doskonale zdawała sobie z tego sprawę, że absolutnie nie musiałaby przy niej udawać, iż nie czuje się dobrze psychicznie. Jednak chyba nawet nie miała ochoty o tym rozmawiać. I rozwiązało się samo! 🍀

W ogóle zastawiała się jeszcze, jak ugotuje tą zupę, na którą i zakupiła już włoszczyznę, miała także ten bulion, który przygotowała sobie dużo wcześniej + jeszcze został jej brokuł i zakupiła również kiedyś kalafior. Przypominam tylko, jaka z tej Małej Mi jest „kuchareczka”🤣.

Gotowanie przecież kompletnie nie sprawia jej przyjemności… i już przyszła do domu wkurzona, że nie ma nic takiego, by szybko zjeść coś ciepłego i zdrowego! Zabrała się więc za obieranie tych warzyw, następnie mycie ich. I tak umieściła je wszystkie w garnku, oczywiście „stopniowo” i w pewnej „kolejności”, czyli nie na raz 😋. Lecz później sobie pomyślała: „przynajmniej będę miała ugotowane zdrowe warzywa, a jutro może przekształcę je jeszcze w jakąś `pastę`” 😉

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie suppe27.02.20.jpg

Do obiadu włączyła sobie kolejny film. Pamiętała bowiem, że jak wpisała filmy z Jimem Carreyem to wyświetlił jej się również „Bruce Wszechmogący”, reż. Tom Shadyac – wydawało jej się, że kiedyś może go oglądała, ale nie była już pewna… I w ten sposób go sobie odtworzyła. Teraz jednak nie będzie twierdziła, że „po raz kolejny”, bo to chyba nie prawda! W każdym razie uznała ten film za wyjątkowo cenny, pośmiała się nieźle oglądając go 🤣. Pomyślała sobie także: kurczę, przecież rozrywki mi się również trochę należy!

W każdym razie, wypisała sobie kilka istotnych kwestii:

  • jej pierwsze spostrzeżenie: sooo einen lustigen Film habe ich schon lange nicht mehr gesehen, Jim Carrey is just amazing 🤣

Lecz dalej zanotowała kolejne [bardziej celne/ trafne/ mądre] rzeczy, a mianowicie: NAWET NAJGORSZY BAŁAGAN ZAWSZE DA SIĘ POSPRZĄTAĆ Ludzie proszą, bym ich wyręczał, nieświadomi własnych mocy

CHCESZ ZOBACZYĆ CUD, BĄDŹ TYM CUDEM

ODCHODZISZ? 

TAK, CHYBA SAM JUŻ SOBIE PORADZISZ 👍🍀🌞

A GDYBYM CIĘ POTRZEBOWAŁ, MIAŁ PYTANIA? (…)

I TO JEST PROBLEM CAŁEJ LUDZKOŚCI. WCIĄŻ PATRZYCIE W GÓRĘ (…)

I teraz Mała Mi usłyszała jakby to było do niej [pomyślała sobie o kolejnych wskazówkach od Wszechświata 🧡]:

(…) masz szczęście, że żyjesz, widać masz fory w niebie.

BĄDŹ CUDEM

 ​Godz.19:47 skończyła właśnie go oglądać 🙂

Musi jeszcze o tym napisać: ONA UWIELBIA SOBIE GOTOWAĆ WODĘ W TYM NOWYM CZAJNIKU!!! Jest on bowiem taki zgrabny i lekki. I w tym działa już oczywiście „podświetlenie” 😉. Ale cóż jeszcze chciała dodać, że spójrzcie, gdyby tylko miała „sprawnego” brata, z pewnością on pomógłby jej tu w wielu sprawach, choćby z zawieszeniem tych „kloszy” na żarówki. A tak po prostu musi sobie to „przeczekać”, aż ktoś inny będzie chciał jej w tym pomóc. = dziś [28.02.] przyszła jej kolejna myśl do głowy, a mianowicie: może przecież poprosić tego sąsiada z samej góry, który wniósł jej już choćby te piękne komody, które posiada 🤗. Także ta zaradna kobietka, pomyślała sobie: ZAWSZE JEST PRZECIEŻ JAKIEŚ WYJŚCIE!

Nadszedł czas, moi drodzy, na opis jej kolejnych dni: Teraz mamy 28.II.2020 PIĄTEK, już Wam pisze do jakich wniosków doszło to dzielne dziewczę, otóż zauważyła [tak, wiem, trochę późno jednak 😋], lecz najważniejsze przecież, że to przyznała w końcu przed samą sobą: JESTEM MEGA ZARADNĄ KOBIETĄ! A tak naprawdę sprowokował to jeszcze @, który dziś z rana otrzymała, ale byście mogli lepiej to zrozumieć, przedstawi tutaj całą historię tego zdarzenia.

Pamiętacie zapewne, jak jeszcze wczoraj zamawiała przez internet te witaminy?

[w międzyczasie jeszcze zamówiła sobie właśnie wit. D3 2000 i B Complex, bo już jej się pokończyły… (też kosztowało ją to „trochę” cierpliwości, ale uparta ona, dokończyła transakcję!)]

Okazało się, iż zrobiła wpłatę, lecz nie podała tego nr zamówienia i tak, jak dostała ponownie tego @ od nich, to zaraz szybciutko napisała [i na dowód załączyła również potwierdzenie przelewu z banku]:

Witam, Boooszeee, teraz patrzę, że DOKONAŁAM WPRAWDZIE PRZELEWU, LECZ NIE PODAŁAM W TYTULE NR TEGO ZAMÓWIENIA… Jak mogłabym to jeszcze naprawić? Chodziło oczywiście o to zamówienie: Zamówienie: EN51844 Złożone w 27-02-2020 10:32:10
 Co za gapcia ze mnie, najmocniej przepraszam…, mam nadzieję, że ta informacja w tym @ wystarczy Pozdrawiam optymistycznie 

A jeszcze dziś z rana dostała tego @:

Dzień dobry, Proszę się nie martwić, płatność dotarła. 🙂

Moi drodzy, nie wiem, czy również to dostrzegacie, ale Mała Mi tak bardzo potrzebuje jeszcze jakby jakiegoś „potwierdzenia” z zewnątrz, od kogoś jeszcze…, że ona dobrze robi. Muszę Wam przyznać, cóż ja zauważyłam, nie ma w tym absolutnie NIC DZIWNEGO! Ta dziewczyna w końcu NIGDY NIE MOGŁA BYĆ DZIECKIEM, CO ZNACZY, ŻE NIE MIAŁA NAD SOBĄ KOGOŚ, KTO BY O NIĄ TAK BARDZO DBAŁ, BY ONA NIE MUSIAŁA CZUĆ SIĘ TAKA ZA WSZYSTKO ZAWSZE ODPOWIEDZIALNA! KTO BY JĄ TROCHĘ „ZWOLNIŁ” Z TEGO OBOWIĄZKU BYCIA WŁAŚCIWIE DOROSŁYM CZŁOWIEKIEM W CIELE DZIECKA!

Poza tym ONA przecież CO CHWILĘ COŚ WYKONUJE I NAWET JAK COŚ PÓJDZIE „NIE TAK”, MAŁA MI STARA SIĘ PRAWIE ŻE NATYCHMIAST SZUKAĆ JAKIEGOŚ ROZWIĄZANIA. Przecież nie raz już donosiła o tym, że właśnie coś „załatwiła”/ „sprostowała”/ wyjaśniła/ „naprawiła” itp. Stała się już chyba takim człowiekiem, który uważa, że NIE MA SYTUACJI BEZ WYJŚCIA! Przecież nawet jak już nie da się nic zrobić, to powie sobie, no trudno…, ale przynajmniej PRÓBOWAŁAM!

A chce tu przyznać jeszcze kolejną rzecz [na początku chciała użyć odmienionego czasownika „musieć”, ale tak sobie pomyślała, a kto niby mi karze? :P], dlatego zmieniła to na wyraz „chcieć”. Otóż po swoim codziennym rytuale [medytacja i gimnastyka], przygotowała sobie swoje müsli i włączyła sobie do tego ten film Gracjana PRZYKŁADY PRAWA PRZYCIĄGANIA, KTÓRE OTWIERAJĄ OCZY. Ponownie zachwyca się tym, jaką ten człowiek ma wiedzę! Poniekąd on może nie tyle „sprowokował” ją do tego, co jakby „potwierdził”, że tak właśnie powinna zrobić! Już Wam tłumaczę, o co chodzi: Otóż jeszcze wykonując tą gimnastykę, zastanawiała się, jak może jeszcze sobie pomóc…., by ten jej brzuch nie był jakiś taki wypukły i wystający.

I tak pomyślała, że: „to jest przecież dla niej oczywiste, iż jesteśmy tym, co jemy”. Zatem mimo, że pierwotnie chciała jeszcze udać się do sklepu po te jogurty [naturalne z ziarnami!] i na swojej liście miała jeszcze m.in. banany, lecz tak sobie przecież postanowiła, że musi lepiej nad tym pomyśleć, co w siebie wkłada. A dobrze wie, że jak zakupi te jogurty, to będą one już stanowić „dodatek” do kawy właśnie… [ps. teraz pije właśnie już nowo zrobioną yerbę 💪].

No ok, w sumie i tak musi wyjść do sklepu, czyli „na spacer”, m.in. po jabłka, zieloną herbatę i płyn do płukania ust. Jest doskonale tego świadoma, że przecież jogurt sam w sobie [i to jeszcze naturalny!] nie jest przecież wcale zły…, także ok, nad nim się jeszcze zastanowi i nie podejmuje ostatecznej decyzji. Może akurat ich tam właśnie nie będzie. Więc tu już będzie miała rozwiązanie. 😊🙆‍♀️🤭

Tak słuchała sobie tego filmiku i zaczęła się zastanawiać, czy aby ona czasem nie powinna „czegoś” zrobić, by więcej otrzymać… Ok, ale nic w sumie jej teraz do głowy nie przychodzi. Więc chyba to najzwyczajniej w świecie zostawi. Ale zaraz leciał kolejny filmik: JAK OGARNĄĆ SWOJE ŻYCIE – 3 KROKI. Boooszeee, jak ona jest niesamowicie WDZIĘCZNA ZA TE WSKAZÓWKI = ZACZĄĆ OD SIEBIE: KOCHAĆ SIEBIE🧡: IDZIE MIMO WSZYSTKO!!! podnosi się do tych ćwiczeń / zjadła dziś pół porcji müsli [i będzie starała się zmniejszać codziennie te porcje! Tzn. będzie po prostu przygotowywała tego mniej 😋]. Nie obejrzała jeszcze tych filmików, jak wyleczyć traumy = to może sobie włączy, jak wróci ze sklepu /czyli „spaceru” 😛

A teraz choć jeszcze udostępni tu notatkę z tego właśnie filmiku 3 KROKI:

1) DAJESZ SOBIE TO, CO CHCESZ DOŚWIADCZYĆ SAM, BEZPOŚREDNIO MOŻESZ, TO JEST TWÓJ WYBÓR, MOŻESZ DAĆ SOBIE BARDZO DUŻO

2) WYCHODZISZ NA ŚWIAT I SZUKASZ, PRÓBUJESZ WYBIERAĆ DOŚWIADCZENIA, DZIAŁANIA, KTÓRE BUDUJĄ PEWNE FAJNE PRZEKONANIA W TWOJEJ GŁOWIE (…) WYBIERASZ FILTR, PRZEZ KTÓRY CHCESZ WIDZIEĆ RZECZYWISTOŚĆ I WAŻNE JEST TO, ŻEBYŚ WIEDZIAŁ, ŻE TO JEST „FILTR” (…) NIE MA ABSOLUTNEJ PRAWDY, ABSOLUTNA PRAWDA= WSZYSTKIE PERSPEKTYWY RAZEM POŁĄCZONE

 3) ROBISZ COŚ, MIMO TEGO, ŻE NIE MUSISZ   Robisz dobre rzeczy, zanim są potrzebne.

  • kam ze sklepu (kaufte 4! naturelle Joghurts mit Getreide) -zu Hause machte Mittagessen (diese „Suppe” von Gestern mischte mit Grütze, machte Ei & Salat dazu)- włączyłam kolejne (chyba 2) filmiki Gracjana for sure o bratnich duszach – dann obejrzałam noch BARDZO FAJNĄ AUDYCJĘ/ wywiad z psychoterapeutką Anną (zapisałam sobie ją, bo chciałabym porobić z tego notatki, bo mówi o naprawdę cennych rzeczach, których również chciałabym się nauczyć. Jednak hm… choć chyba już część z tych rzeczy, o których ona mówi, jestem świadoma, zdaję sobie z nich sprawę/ wiem o nich/ rozumiem…:P) 
    KAŻDA ZMIANA ZACZYNA SIĘ OD TEGO, CO GRA W ŚRODKU siła nastawienia i wiary. Rób to codziennie Klaudia Pingot SpecBabka OGLĄDAM jeszcze Pawlikowską Stres – sprawdzony sposób… Piję kawę i jem do tego jogurt z owocami suszonymi, płatkami i orzechami [już czuję się z tym po prostu strasznie…] 
    GDY ANGAŻUJESZ SIĘ A TA OSOBA UCIEKA…. Zgrałam sobie również kilka fotek na kompa…

O losie słodki!!! Nie uwierzycie, co przed chwilką [28.02., godz. 18:39] się stało: Mała Mi miała wprawdzie apkę swojego bloga na komórce, ale wyglądała ona jakoś „inaczej” niż za pierwszym razem… tzn. widziała tam tylko bezpośrednie wpisy [tj. ich tytuły z obrazkami], a nie wiedziała, jak mogłaby w to wejść tak, aby było dla niej widoczne, to na czym jej tak bardzo w sumie zależy, a mianowicie, ile wyświetleń/ polubień, ewentualnie komentarzy ma jaki wpis, czyli nie widziała tej str.:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie wpisy-na-blogu.png

I cóż sobie pomyślała ta „gwiazda”? Ok. nie będę przecież tego zapisywała, jako kolejnej rzeczy, którą mam do zrobienia, tylko od razu spróbuję ściągnąć tą apkę jeszcze raz…. I wyobraźcie sobie, że jak już ściągnęła tą drugą, to w końcu odkryła, jak może dojść tam, jak wejść dokładnie w to, aby zobaczyć to, co widzicie na powyższym obrazku… 🤣😜😋

[boooszeee, czyta sobie jeszcze raz ten wpis (01.III.2020, godz. 22:09) słyszy nagle głos Gracjana i ta medytacja prowadzona…, a włączyła sobie tylko tą muzykę tutaj 🤭, czyli ma to potraktować jako jakiś kolejny „znak”? A bardzo chciała jeszcze odnaleźć dziś do niego jakiś kontakt…]

Nie uwierzycie…, przez cały dzień mniej więcej, tzn. może inaczej: kilka razy w ciągu dnia zajmowała się „przekładaniem z komórki zdjęć na kompa [przed oddaniem jej bowiem do naprawy woli tak zrobić, aby później się czasem nie okazało, że może ich już na niej nie być…] i przesyłając sobie je na @ tworzyła linki o poszczególnych nazwach, by wiedzieć, co to są w ogóle za zdjęcia, np.: DEUTSCH/ MUM/ KAMYCZEK/ KACPI/ ME & KACPI/ … itp. Niesamowicie się jednak wkurzyła tym, że po pierwsze ujrzała, iż wcale w tym linku ME & KACPI nie ma żadnych fotek, a ona cholerka, jak już je na kompa przeniosła, to zaczęła usuwać do „kosza” na komórce…

Lecz tak sobie pomyślała, no ok. to skoro tam je umieściłaś, to muszą przecież wciąż się właśnie w nim znajdować! NICZEGO jeszcze z niego NIE USUWAŁAŚ! Dzwoniła już nawet do Kamyka, by się dowiedzieć, JAK ZNALEŹĆ TEN KOSZ W SWOJEJ KOMÓRCE/ GDZIE ON SIĘ W OGÓLE ZNAJDUJE??? I moi drodzy, brat jej nie odbiera…, pewnie koniec tygodnia, weekend i jest po pracy zmęczony, czy coś…. No, ale nie ważne! Zastanowiła się chwilę i rzekła do siebie: przynajmniej spróbuj sama tego odszukać! Będziesz wtedy czuła większą satysfakcję, że zrobiłaś to sama, a nie, że ktoś Ci to powiedział!!!

Moi drodzy, ponownie nie uwierzycie, choć może Wy i owszem…😋 ALE UDAŁO JEJ SIĘ ODNALEŹĆ, GDZIE JEST TEN „KOSZ” U NIEJ W KOMÓRCE!!! Więc tu już się ucieszyła, po czym wchodzi jeszcze raz do siebie na @, by sprawdzić te linki właśnie, a tam w dużej ich części dostrzega:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie album-pusty...28.02.20.png

No „wkurw” ją już złapał niezły…, hehe 😜. Myśli sobie no po prostu… zaje…fajnie, cholera jasna! Czyli zmarnowałam tyle czasu! Choć właśnie weszła ponownie jeszcze w ten kosz i ponawia „przywracanie” co niektórych fotek… Wrrrr… jest 28.03.20, godz. 20:19

= spójrzcie, jaka ona jest wytrwała i jak szybko się nie zniechęca, tym bardziej rezygnuje!

Uwaga, właśnie jakiś „Hari” ją zaczepił na Tinderku, hehe 🤣. Zaczął rozmowę z nią po angielsku i zadał jej 2 pytania: „How are you?” i „Where you from?”. Mała Mi, pomimo tego, że się właśnie „wkurczyła”, odpowiedziała mu: I`m fine 😊, thx & U? I dalej, jak widać, nie straciła poczucia humoru, bo pisze: I come from Poland of course. Why „of course”? Because here are living the most beautiful woman in the world 😋

Koleś w ogóle nie podjął dalej jakiejkolwiek rozmowy, lecz jej w sumie nawet nie zależało na tym, prócz własnego zdjęcia [takiego sobie, zresztą…], podanego wieku 38lat i odległości w km. 1345! kompletnie jej nie zainteresował! Zresztą ona, tak jak już kiedyś wspomniała, przestała się w to generalnie bawić, choć zawsze jak widzi, że ktoś tam ją „zaczepia”, to jeszcze jakby skusi się na „przejrzenie” tych gostków , po czym i tak żałuje, że w ogóle to robi…

Tzn. coś tam zaczął pisać, ale jej jest po prostu szkoda czasu na odpisywanie! Ma tu przecież ważniejsze sprawy do zrobienia!

W SOBOTĘ, 29.02.20 obudziła się już o 5:28 [zawsze ma ten nawyk, że po spojrzeniu na godzinę, zapisuje sobie to w komórce], po jakiś 30 minutach włączyła sobie filmiki Gracjana, teraz już, cholerka, nie bardzo nawet pamięta, co to było…, następnie zaczęła przesyłać sobie JESZCZE RAZ te fotki z komóry na kompa. Tak leżała w takim strasznym/ wisielczym niemal wręcz nastroju. W dodatku żołądek czuła, że ma jakiś pełny… I tak pomyślała sobie, że dzisiaj w takim razie zrobi sobie tą głodówkę.

Jeszcze leżąc w łóżku zaczęła sobie wyobrażać, że jej brat potrafi ponownie stanąć na własne nogi, że JEST CAŁKOWICIE SPRAWNY! A zachęcił ją do tego już wczoraj ten filmik: Siła nastawienia i wiary. Rób to codziennie, autorstwa Klaudii Pingot SpecBabka, usłyszała takie niesamowite historie, kiedy okazuje się, że naprawdę od naszej wiary tak dużo zależy.

Ona po obejrzeniu tego jeszcze wczoraj, bardzo w to wierzy, że to jest możliwe. Już widzi Kamyka sprawnego i uśmiechniętego [choć w sumie on cały czas jest uśmiechniętym i niesamowicie optymistycznym mężczyzną!] i wyobraża sobie z nim same takie dobre i pozytywne rzeczy. I powtarza te słowa: „Dziękuję za to, że mój brat już potrafi chodzić na własnych nogach, o własnych siłach.”

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie kamyk-na-dworcu-w-gdac584sku-1.jpg

Tak naprawdę jeszcze część tej swojej medytacji na to przeznaczyła: dziękując za to, że już ma sprawnego brata. Wiedziała bowiem, że musimy wyobrażać sobie to jako JUŻ FAKT/ rzecz dokonaną. Tylko wówczas bowiem możemy za to dziękować i czuć się wdzięcznym. Tak naprawdę to zaczęła już to robić poniekąd wczoraj wieczorem, poza tym tak się jeszcze zastanawiała, czy tego filmiku nie przesłać czasem swojej mamie, Kamykowi i jeszcze pomyślała o takiej młodszej kuzynce, którą bardzo lubi. Jednak później doszła do wniosku, że to chyba nie jest dla nich „odpowiednie”… Mogliby uznać ją już za kompletną „wariatkę”, a z całą pewnością, gdy ta Klaudia wykonuje [z nami] to 5 minutowe ćwiczenie….😋.

Dlatego dała sobie już z tym wczoraj spokój, choć ona naprawdę bardzo w to wierzy, że takie rzeczy są możliwe i że się zdarzają. Ale ok., może to właśnie nie jest [chciałaby twierdzić, że „jeszcze” i „na razie”] odpowiedni materiał dla jej rodziny. M.in. chyba dlatego również tę nockę miała taką nienajlepszą jednak. A wczoraj [28.II., PIĄTEK] jeszcze natknęła się przecież na ten filmik: Jak polepszyć jakość swojego życia? Wystarczy kwadrans dziennie…

Po tej medytacji podniosła się do swoich ćwiczeń, wówczas słyszy: Grazie, Ti Amo. Sette minuti di Ho’oponopono, Mantra ho’oponopono (Grazie, Ti amo – Versione italiana) Pomyślała sobie, cholerka, jak to teraz pasuje tu właśnie, również do mojego nastroju…, czyli mam się przede wszystkim skupić teraz na Kochaniu i Dziękowaniu! Trochę już pomyślała, że nawet w trakcie medytacji to przecież robiła, m.in. dziękując za swojego sprawnego już brata. Boooszeee, ona nawet nie do końca wie, czy to „w jego przypadku” byłoby możliwe, ale będzie twierdziła, że owszem!

Skoro kobieta słysząca po kolejnych chemioterapiach, że został jej tylko 1% SZANS NA PRZEŻYCIE potrafiła „wyjść” z choroby [RAKA]/ uleczyć siebie samą własną „wizualizacją”. A potem ten jej kolega Krystian, który stracił już wzrok… I on również się nie poddał, tylko każdego dnia po obudzeniu wyobrażał sobie, że będzie widział! Co tu jest dla niej najważniejsze:

„NAWET JEŚLI NIC SIĘ NIE DZIEJE PRZEZ ILEŚ TAM TYGODNI, NIGDY NIE TRAĆ WIARY, ŻE TO SIĘ WYDARZY!!!”

-​ myśli znowu, ok. rób coś dziewczyno! Mimo, że dziś miała nic nie jeść, pomyślała, że może na początek zacznie od rezygnacji z tej kawy [a wiecie z czym to się w jej przypadku niestety łączy…]​.

Stanęła tak w kuchni i popatrzyła, czym mogłaby się zająć i spojrzała na leżące pestki awokado, że one przecież nie są jeszcze takie twarde, bo wcale aż tak znowu długo nie leżą. I w tym momencie wzięła je do ręki, obrała, przekroiła i zaczęła ścierać na tarce. Następnie zrobiła jeszcze pastę do kanapek/ sandwicha/ Wrapa. A już tu donosi, z czego ją wykonała. Z tych warzyw z tej zupy oczywiście! Ponieważ jednak wyszło trochę zbyt rzadkie jeszcze, dlatego ugotowała następnie 2 jaja, do piekarnika wsadziła jeszcze resztkę tego kalafiora, który zapiekła z tą „przyprawą/ sosem”, którą kiedyś jeszcze przygotowała sobie do słoiczka. Dodała również troszkę chrzanu i musztardy.

Posmarowała tą pastą 2 kawałki suchego pieczywa, przeszła z nimi do pokoju, usadowiła się na leżaku i włączyła sobie jeszcze ten filmik właśnie 5 KROKÓW BY SPOTKAĆ SWOJĄ BRATNIĄ DUSZĘ​ i nim się jeszcze „dobiła”:

1) NAUCZ SIĘ KOCHAĆ SIEBIE… no ja pier… po prostu…​

I tak sobie myśli: „no super, dobij mnie jeszcze drogi Gracjanie! Jakbym się niewystarczająco źle czuła…., muszę tu jeszcze słyszeć od Ciebie, jak nie potrafię o siebie dbać, jaka jestem beznadziejna…, choćby teraz jedząc te kanapki z tą pastą..” Czuła się już po prostu tragicznie, tym bardziej, że nim wyszła z domu, była już tak mega wkurzona na wszystko, na siebie zwłaszcza[!], że nie potrafi dbać o własną osobę i postępować zgodnie ze swoimi planami / zamierzeniami…. Czyli czuła się po prostu tak bardzo zawiedziona sama sobą… A tu jeszcze upieprzyła tak tą kuchnię… Pospadały jej w dodatku rzeczy na podłogę tam… Tak już na wszystko wkurzona pomyślała, że może choć to jakoś jednak uprzątnie, aby mogła wrócić z tego spaceru do czystej kuchni. I tak tam stała przy zlewie i tak marzyła o tym, aby ktoś ją przytulił i powiedział jej, że NIE JEST SAMA!

Pamiętała jednak ten „nieszczęsny” filmik Gracjana, w którym donosił, aby nie liczyć na to, że ktoś nam pomoże nas uzupełnić. Sami musimy przecież to zrobić… Booooszeee, tak już chciało jej się płakać, pomyślała, że ona już do cholery nie ma na to więcej najzwyczajniej w świecie siły… Nie jest jakąś „superwoman”, no ok., może to już jej nawet świetnie wychodzi, ale do jasnej Anielki, ona nie jest żadnym cyborgiem! Jest po prostu zwykłą/ „niezwykłą” właściwie 😛 kobietą, która również chciałaby, by ktoś jej pomógł, pochwalił, przytulił, a przede wszystkim z nią porozmawiał! I PRZY NIEJ/ Z NIĄ BYŁ!

Wróciła ze spaceru, tak, dziś była na dolince i mimo, ​że odczuwała taki paskudny chłód [temperatura była poniżej 0 stopni!]. Mała Mi sobie mówiła: „ok. skoro już wyszłaś…, mimo, że na początek wprawdzie tylko wynieść śmieci, ale przecież dobrze o tym wiedziałaś, że nie wrócisz zaraz do domu! Dlatego wyciągnij z tego, to, co możesz najlepsze.” W dodatku chyba właśnie wtedy ujrzała ten niesamowity plakat:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie dsc_0140.jpg

Tak się zastanowiła chwilę i pomyślała, że to jest przecież DOSKONAŁE ODDANIE/ POKAZANIE TEGO, co ludzie robią tym istotom. Do głowy przyszedł tu jej zaraz przykład pieska tego „Cypka” właśnie. Często chyba widziała kiedyś takie właśnie tabliczki [tzn. z napisem UWAGA ZŁY PIES! oczywiście :P], gdzieś na ogrodzeniach jakichś domków jednorodzinnych/ ogrodów. I tak sobie pomyślała: „do cholery, czy właściciele w ogóle się kiedykolwiek nad tym zastanawiali, że po pierwsze NIKT [żadna istota] NIE JEST ZŁY/A SAM W SOBIE, po drugie, jeśli już taki rzeczywiście się stał/a, to czy w ogóle zechciał się ktoś pochylić nad nim i zastanowić, CO BYŁO TEGO POWODEM/ PRZYCZYNĄ, ŻE TAKI SIĘ WŁAŚNIE STAŁ?”

A moi drodzy, jej początkowym pomysłem było: zrobienie sobie spaceru, ale w stronę tej siłowni właśnie. Pomyślała, że może tam na recepcji jeszcze raz dowie się o aktualne ceny… Już bowiem dobrze wiedziała, że powinna raczej wykupić karnet miesięczny [jak wówczas, gdy tam jeszcze chodziła]. Wtedy dostałaby również fakturę za to. Jednak ledwo te śmieci wyrzuciła i zrobiła niemal natychmiastowy zawrót na dolinkę właśnie.

Pomyślała sobie bowiem, że tam jest tak spokojnie, nie będzie musiała wędrować przy głównej ulicy. I tak też zrobiła. Oczywiście humor nadal miała taki „wisielczy”. Powtarzała niby do siebie ponownie te słowa: KOCHAM CIĘ, DZIĘKUJĘ, dziś jednak bardzo świadomie dodawała również PRZEPRASZAM [za siebie] i WYBACZ MI [że tak bardzo nie umiem o siebie dbać…]. Najbardziej za to, że pomimo, iż w planach miała nic dzisiaj nie jeść, to jednak zjadła… i to nie tylko to śniadanie, ale również później [po powrocie z tej dolinki], również zupę na obiad, a pod wieczór zrobiła sobie także tą kawę [oczywiście z tym jogurtem +…]

Nasza bohaterka miała dziś do siebie tyle pretensji, że jest taką po prostu „sierotą” i kompletnie niezorganizowaną/ nie umiejącą decydować o własnym losie/ życiu osobą! Miała takie wyrzuty sumienia, że TAK CAŁKOWICIE NIEMĄDRZE POSTĄPIŁA! Tak, jakby nie potrafiła w ogóle decydować o swoim życiu, o tym, jak ono będzie wyglądać… Nadal odnosi wrażenie, że nie ma najmniejszego pojęcia, jak odnaleźć to szczęście… Ona naprawdę nie chce tak po prostu czekać, bo ile można? Przecież nikt o niej nic nie wie, ok. ona wprawdzie nie lubi o sobie za bardzo donosić, a już zwłaszcza tak „przy wszystkich”… Jednak jak to dziewczę nigdzie nie wychodzi, to zaczyna się już obawiać, że ona zamiast „rozwijać się”, raczej po prostu się „uwstecznia”… Co więcej, zaczyna się również bardzo zastanawiać, czy czasem nie marnuje siebie i tej „swojej historii”, gdy może mogłaby dzięki niej/ poprzez nią pomagać innym?

Lecz jak mówi ta psychoterapeutka Anna Mochnaczewska w tej „audycji” Jak polepszyć jakość swojego życia? Wystarczy kwadrans dziennie… JEDNĄ Z GŁÓWNYCH POTRZEB EMOCJONALNYCH KAŻDEGO CZŁOWIEKA [każdej istoty w ogóle! – przypis M.M.], prócz potrzeby bezpieczeństwa, jest nią oczywiście POTRZEBA EMPATII, ZROZUMIENIA I AKCEPTACJI = TEGO SIĘ NIE DA ZROBIĆ TYLKO I WYŁĄCZNIE W POJEDYNKĘ! Mała Mi uważa ten wywiad z tą kobietą za niesamowity, tzn. sama Anna jest dla niej tak mądrą osobą i ma przeogromną wiedzę, o czym m.in. mogą świadczyć jej słowa: [ps. koniecznie odszukajcie to sobie na YT!]

„To czego chyba każdy z nas gdzieś pragnie w życiu to POCZUCIE SZCZĘŚCIA. Poszukujemy go w najróżniejszych rzeczach (…) ALE TAK NAPRAWDĘ NIGDY NIE JESTEŚMY W STANIE TEGO SZCZĘŚCIA OSIĄGNĄĆ W PEŁNI, KIEDY NIE MAMY WOKÓŁ SIEBIE LUDZI.(…) I to taka AUTENTYCZNA RELACJA Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM, TAKA EMOCJONALNA, ZBUDOWANA NA EMPATII, NA ZROZUMIENIU, NA AKCEPTACJI… TO JEST COŚ, CO JEST DROGĄ DO SZCZĘŚCIA.

WSZYSTKIE INNE RZECZY SĄ FAJNE, ALE NIE JESTEŚMY W STANIE SIĘ NIMI CIESZYĆ, JEŻELI NIE MA KOŁO NAS LUDZI, Z KTÓRYMI MAMY ZBUDOWANĄ TĄ RELACJĘ, Z KTÓRYMI CZUJEMY SIĘ DOBRZE (…)”

Moi drodzy, bardzo starałam się przekonać Małą Mi, że to TYLKO JEJ SIĘ TAK WYDAJE, iż jest taka beznadziejna i do niczego… Już Wam mówię, cóż mi do głowy przychodziło i o czym jej powiedziałam:

  • jest nie tylko ZARADNA, ale i bardzo pomysłowa/ kreatywna: powiedziałam do niej, by się tylko chwilę zastanowiła, ile osób [nie lubiących gotować!] podjęłoby się w ogóle przygotowania takiej pasty, a co więcej, jak wróciła z tego spaceru [tak, a dziś nie szła wcale do żadnego sklepu!], to ją dalej „przekształciła” dodając m.in. jeszcze pestki dyni [kupiła takie ostatnio dziwne, czarne, hehe]
  • następnie podjęła jednak dobrą, mądrą decyzję wybierając się na tą dolinkę, tam zrobiła szybkim marszem 3 duże okrążenia, mimo tego, iż kropił deszcz… Ona po prostu nałożyła tylko kaptur na głowę i tak szła spoglądając jeszcze na tych 2-óch ludków, którzy akurat biegali. Przyglądała się choćby temu, w co są „odziani”. Jeszcze raz sprawdzając, jak w takich temperaturach „biegacze” się w ogóle ubierają 😋
  • ach tak, a jeszcze leżąc w łóżku, zaczęła przecież ponownie przesyłać te fotki z komórki na kompa – zatem poniekąd już jakby zrobiła kolejny „krok” do uczynienia w końcu wpisu o swoim bracie, ma tam przecież całe mnóstwo jego zdjęć

Moi drodzy, cóż zrobiła nasza „gwiazda” po obiedzie? Pomyślała sobie, że cholerka nie może być cały czas przecież taka sroga dla siebie i non stop tylko czegoś wymagać i się krytykować. Dlatego wpadła na pomysł, że do kawy zrobi sobie jakąś przyjemność i włączyła po raz kolejny ten sam filmik 2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO. Naprawdę, tak bardzo on się jej podoba. I tak słuchała sobie tego Gracjana i robiła przy okazji notatki:

SIŁA JEST W MOICH RĘKACH, ODE MNIE ZALEŻY TO, JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁO MOJE ŻYCIE, ODE MNIE ZALEŻY MOJE SZCZĘŚCIE, CO SIĘ STANIE I CO STWORZĘ,

Zauważcie tylko proszę, że ona wciąż się jakoś podnosi, stara się „działać” i „coś” robić. Teraz jednak coraz bardziej to dostrzega, że może właśnie czasem trzeba „odpuścić” i zostawić coś takim, jak jest. Właściwie ona chyba już tak nawet robi od hm… dosyć dawna(?). Nie spina się i nie wymusza, że to musi być właśnie teraz, czy w dokładnie taki sposób zrobione! W ogóle to w jej przypadku naprawdę nie tyle chodzi o to, że ona się czegoś boi. NIE, ONA PO PROSTU NIE MA [jeszcze!😋] POJĘCIA, JAK MOGŁABY TO WYKONAĆ… WPRAWDZIE CO CHWILĘ MA JAKIEŚ POMYSŁY, ALE NIE TYLE ZDERZAJĄ SIĘ ONE Z JAKIMIŚ TRAUMAMI, CO ONA PO PROSTU WIELU RZECZY JESZCZE NIE POTRAFI…

Jak choćby nie bardzo się orientuje, jak mogłaby m.in. te wszystkie dokumenty odnośnie tego bloga przenieść na OneDrive, czyli w tą „chmurę”, aby były bezpieczne i jej nie zginęły, aby zawsze mogła mieć do nich dostęp z każdego praktycznie urządzenia😜. Tu jednak już jest znowu pewna, że będzie tak długo próbować/ kombinować, jak to w ogóle zrobić, aż się w końcu uda💪

Obejrzała właśnie ten filmik Gracjana, który ukazał się przed chwilą, no ok., może teraz to już nie tak całkiem „przed chwilą” 😋 JAK WYGRAĆ W TYCH KLUCZOWYCH MOMENTACH W ŻYCIU, nie będzie się do niego odnosiła, przy najmniej nie teraz, bo jej ponownie się wydaje, że tam było coś również dla niej istotnego, jakiś „przekaz” do niej właśnie. Hmmm…, ale tak, z całą pewnością DLA KAŻDEGO! Więc już tak to zostawia i zmyka.

Moi drodzy, czy także to zauważacie? Że Mała Mi wciąż tylko myśli o innych, jak mogłaby np. swojemu bratu pomóc, a własne potrzeby ma kompletnie gdzieś … Chyba od siebie powinna zacząć w pierwszej kolejności! Ale jakoś jest jej łatwiej z Marcinem, może dlatego, że po nim ewidentnie WIDAĆ, czego mu najbardziej potrzeba, czego z całą pewnością by chciał i co by mu niezmiernie ułatwiło życie. Choć jej brat już naprawdę nauczył się wspaniale radzić z tym wszystkim, co mu się przytrafiło! No właśnie, zauważacie to, że nawet ona sama [jej mózg i pojmowanie świata] „działa” / funkcjonuje tak, jak większości społeczeństwa: BO TU JEST TO PRZECIEŻ WIDOCZNE…!!!

Ok. nasza bohaterka też ma pewne marzenia, tylko chyba nie umie ich jeszcze tak dobrze sprecyzować… Ona po prostu BARDZO CHCIAŁABY BYĆ KOCHANA I POTRZEBNA... Szczerze mówiąc… już chyba poniekąd wie, co może sobie również wizualizować odnośnie własnej osoby, czy może raczej również kogoś jeszcze 😉

Teraz mamy już 01.III.2020, NIEDZIELA, a nasza bohaterka wyjdzie się chyba jeszcze choćby przejść na tą dolinkę właśnie, przecież jeszcze w Nowym Roku, to było jednym z jej postanowień = WYPROWADZAĆ SIEBIE NA SPACER!

Kochani, to jest przecież oczywiste, iż Mała Mi tam się udała! 😊 Booooszeee, jak ona uwielbia to życie, a najbardziej chyba te zmiany w nim. Tak właśnie, pamięta przecież, że jeszcze wczoraj było tak chłodno, a dziś już świeciło piękne słonko. Dobrze wiedziała, że wczoraj zrobiła 3 okrążenia tam, więc tak sobie pomyślała: „ok., to może dziś zwiększę trochę `poprzeczkę`” [tzn. ilość tych okrążeń, naturalnie;-)].

I tak też zrobiła, dziś wykonała ich aż 5! Abyście mogli zobaczyć, jaki dystans ona dokładnie pokonywała, spójrzcie proszę tylko na to zdjęcie poniżej. Wędrowała tak niemal naokoło zaczynając tą drogą przy tym pomarańczowym boisku, następnie skupiała się przede wszystkim na tym odcinku/tej trasie wokół tego stawiku tam dalej [ten zbiornik wodny tylko z tej odległości wydaje się taką „plamką”, w rzeczywistości jest naprawdę bardzo duży, może następnym razem uda jej się zrobić jakieś lepsze zdjęcie]. I tak go okrążała w sumie dziś 5 RAZY! Poza tym zauważcie proszę, iż DZIŚ JEST 1. MARCA, czyli już poniekąd WIELKIMI KROKAMI zbliżamy się do wiosny 😊. A już w następny poniedziałek nasza bohaterka będzie miała SWOJE URODZINY!

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie dsc_0200.jpg

W dodatku nim wyszła zauważyła, że dostała @ od swojej mamy:

Cześć kochana!
Jak tam zaczynasz dzionek? U nas jest słonecznie, aż miło i ma się chęci do życia. Od rana już poćwiczyłam… Bardzo ucieszył mnie fakt, że zdecydowałaś wczoraj wyjść z domu. To fajnie, bo ja też trochę wczoraj pochodziłam. Nie był to taki typowy spacer, ale dojścia do autobusu i dalej do Marcina, kiedy jechaliśmy z Kacperkiem do niego. Bo u nas tramwaje jeszcze strajkują i w zastępstwie jeżdżą autobusy. Do Marcina jedzie się przez Zawadę i wysiada koło parku Modrzewia. A później jeszcze z Kacperkiem byliśmy na zakupach w Lidlu. Natomiast tu koło Marcina Kacper jeszcze był sam w sklepie po cukier i napój dla siebie. Jak wracał to zapukał w okno i podał mi zakupy, bo mówił, że były ciężkie, bo policzył sobie, że cukier ma 1 kg, do tego 1,5 l butelka z napojem to musiał dużo nieść. Tak więc jak mi podał zakupy przez okno mógł już swobodnie dalej wrócić do domu. Trochę chłopacy pograli w gry te od Ciebie, co na święta dostał, gdzie były też szachy. A później podjadali orzechy pistacjowe i fistaszki oraz jabłka i gruszki. Zdrowa przekąska. Po wspólnie zjedzonym obiadku ja wróciłam do domu. W piątek jak był Kacperek  u mnie oglądaliśmy zdjęcia te moje stare. Kacper chciał zobaczyć jak wyglądał tata jak był mały. Ciebie to poznawał na zdjęciach bardzo dobrze, a moje w młodości albo babci to były zaskoczeniem, bo przecież wyglądałyśmy trochę inaczej w młodości. Ale fajnie, że może zobaczyć takie zdjęcia. Córcia Tobie życzę dobrej niedzieli i wypoczynku. Buziaczki.

I jak już właśnie wyszła na dwór, to zadzwoniła również do swojej rodzicielki. Rozmawiały dosyć długo 🙂 Przede wszystkim nasza bohaterka pogratulowała swojej mamie, że tak się mobilizuje do tych ćwiczeń. Ta oczywiście powiedziała, że stara się je wykonywać jak najczęściej i musi brać tutaj przykład ze swojej córki 💪. Mała Mi przyznała, że ona właściwie wykonuje już je niemal automatycznie. Nie zastanawia się nad tym, tylko zaraz po medytacji rozkłada sobie matę i zabiera się za tą gimnastykę. I ten nowy nawyk, sprawia jej ogromnie dużo radości. W dodatku, ona SERIO, ZAUWAŻA, ŻE JEST JUŻ CORAZ BARDZIEJ SPRAWNA, oczywiście nadal ma trudności z wieloma rzeczami, ale tak sobie myśli: Spokojnie, to również uda Ci się WYPRACOWAĆ!

Najistotniejsze jest przecież, że coś ROBISZ i nadal działasz [nie siedzisz/ leżysz „na laurach”, jak się mówi prawidłowo?😜 ]. Wciąż się podnosisz, nawet wtedy, jak wydawać by się już mogło, że jednak nie dasz rady więcej! Tzn. wówczas, jak już naprawdę nie masz siły, po prostu to sobie odpuszczasz i postępujesz bardzo mądrze i rozsądnie, nie robiąc nic na siłę. A przecież już dobrze to wiesz, że i tak się podniesiesz na nowo, bo jesteś tego bardzo dobrze świadoma, że: NAJWAŻNIEJSZE SĄ TE „MAŁE KROCZKI”

Mama jej opowiedziała jeszcze, że z Kacperkiem już można coraz bardziej dojrzale i mądrze porozmawiać, czasem tak bardzo ją zaskakuje, np. opowiadała, iż ostatnio byli chyba w warzywniaku i ta zapytała wnuka, czy wie, jak to warzywo się nazywa? Odpowiedział jej od razu poprawną nazwę, że to jest cukinia i rzekł również: „Bo Ty babciu ciągle mówisz, że to, co ja oglądam, to są takie głupoty, a w tych bajkach są również mądre rzeczy i z nich także można się wiele nauczyć, jak choćby jeszcze dodatkowo języka angielskiego”. Bo Kacper ogląda na kompie te bajki właśnie po angielsku.

Poza tym, to podobno Kacpuś opowiadał babci i tacie, że we śnie bronił go [swojego taty] przed jakąś szajką zbirów, hehe 🤣, którzy chcieli ich zaatakować. Ona po prostu uwielbia słuchać, jak jej mama opowiada o tym smyku! I naprawdę bardzo to odczuwa i zauważa, iż ona sama również przy nim odżywa🧡. Kiedyś jeszcze jej wspominała, że teraz będąc babcią ma tak naprawdę dużo więcej czasu, by móc poświęcać go wnuczkowi, bo nie musi martwić się tyloma innymi rzeczami, jak wychowując własne dzieci jeszcze. Wtedy zobowiązana była dzielić najzwyczajniej w świecie czas między pracę [zarabianie pieniędzy], domowe obowiązki [opłaty za mieszkanie, zakupy, pranie, gotowanie obiadów, sprzątanie itp.] i dzieci [ich zdrowie, obowiązki i problemy, szkoła itd.]

Wróciła z tego „spaceru”/ marszu i odgrzała sobie zupę na obiad, a miała jeszcze tą od mamy jarzynową, którą sobie wówczas zamroziła. I mimo, iż będąc jeszcze na tym spacerze, tak w sumie myślała, że może nie będzie już się tą kawą raczyła [a najbardziej jej tu chodzi oczywiście o to „coś” do niej], tylko zaczeka na za tydzień, kiedy wybierze się ze swoją rodzicielką świętować swoje urodziny do tej Pikawy.

Jednak popatrzyła jeszcze na te 2 jogurty [a dla niej to jest cholerka tak, że one z czymś jeszcze muszą być „połączone” właśnie z kawą…]. No dobrze, sobie pomyślała znowu, to jak już te skończę, to z pewnością nie zakupię nowych! Na razie muszę to po prostu zaakceptować, że się poniekąd nimi „pocieszam”, ale skoro udaje mi się już tak ładnie zasypiać bez tej tabletki, to jestem pewna, że i to również jest osiągalne!

Ach, tak, wiecie, co dziś jej przyszło na myśl przy medytacji, że komu, jak komu, ale swojemu bratu może spokojnie wysłać przecież ten filmik Siła nastawienia i wiary. Rób to codziennie, autorstwa Klaudii Pingot SpecBabka. Stwierdziła, że tego @ ułoży tak umiejętnie jutro i mu również go prześle, bo doszła do wniosku, że zdecydowanie większą szansę będą mieli, jak obydwoje zaczną to sobie wyobrażać. Ona przecież zna bardzo dobrze swojego brata i wie, jakim on jest optymistą i bardzo pozytywnym czasem nawet „krejzolem”. Dlatego tym ma zamiar się właśnie zająć, jak i przesłaniem mu ważnych dla niej dokumentów, których nie mogła znaleźć u siebie w domu, a patrzy miała ich zdjęcia na komórce, tzn. teraz już na kompie. Marcin ma drukarkę, więc będzie mógł jej to wydrukować.

Lecz ok, bo ona ponownie tu odjeżdża z tematem :P, a chciała napisać o tym, że jeszcze jedząc tą zupę na obiad, włączyła sobie w końcu te filmiki Gracjana o tej traumie: PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE KROKI W LECZENIU TRAUMY. Ponownie musi powiedzieć, że jego wiedza jest niesamowita! Tylko stwierdza tutaj, że ona naprawdę jest jakaś niespotykana/ nieprzeciętna…, bo te traumy w jej życiu są naprawdę chyba jednak „inne” i jakieś „nietypowe”. Choć ten mężczyzna po raz kolejny wskazuje tu na to, że „są pewne traumy, które się powtarzają cały czas i stoją jako taka przeszkoda w twoim rozwoju, chcesz osiągnąć coś (…) przejść na jakiś następny etap swojego życia i cały czas ta trauma się pojawia (…) pewna sytuacja cały czas się powtarza, pewna słabość cały czas powraca. TO JEST TRAUMA, KTÓRĄ TRZEBA WYLECZYĆ! (…) ŻEBY ZACZĄĆ DZIAŁAĆ ZE SWOJĄ TRAUMĄ (…) MUSISZ BYĆ SZCZERY I WIDZIEĆ, CO NAPRAWDĘ CZUJESZ (…) PRZYZNAWANIE SIĘ (do tego, co „boli”) i chęć do poczucia JEST POWOLNYM LECZENIEM TEJ TRAUMY”.

Moi drodzy, Mała Mi ponownie zachwyca się tym mężczyzną! Uznała właśnie, że będzie sobie oglądała jego filmiki [zwłaszcza te naprawdę dla niej interesujące] jako choćby „dodatek” do „podnoszenia się na kolejne etapy” swojego rozwoju. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo ten filmik jej pomógł. Jednak ona np. nigdy nie lubiła „kontemplować” tych smutków, zawsze wolała po prostu coś robić i jakoś działać. Dla niej stanowi to bowiem znacznie lepsze „lekarstwo”… Cóż jednak zauważyła? Tak dostrzega to bardzo dobrze, jak to się po prostu również przyjęło w naszym społeczeństwie, że nie wolno się smucić i każdy niemal „zły dzień” pokonywać jakimiś kolejnymi zadaniami…

To przykre, pomyślała, że nie dajemy sobie w ogóle prawa do odczuwania niechęci, smutku i tych wszystkich „niedobrych”/ niepozytywnych emocji, jak żal, złość, lęk, bezradność itp.

„(…) Wypieranie odczuwanych emocji jest następstwem społecznego przekonania, że emocje są złe. Że nie powinno się odczuwać negatywnych emocji. Że emocje TRZEBA kontrolować!

Jaki jest efekt? Niektórzy tak bardzo wypierają swoje emocje, że nawet nie wiedzą jakie emocje odczuwają. Nie mają świadomości tego, jak w danej chwili się czują. Są tak bardzo rozrywani pomiędzy myśli o przyszłości lub przeszłości, że nie zadadzą sobie nawet trudu, aby zapytać się siebie: „Jakie emocje są obecne we mnie w tej właśnie chwili?”.

Samo wrzeszczenie ze złości lub płakanie jak bóbr daje upust energii, która jest w Tobie, ale nie leczy źródła problemu (oczywiście warto dać upust tej energii, ale można to robić na różne sposoby – na przykład idąc pobiegać). Jak odpoczniesz, emocja może pojawić się ponownie. Energia karmiona destruktywnym myśleniem przybierze formę destruktywnej emocji.

„Wyrażaj swoje emocje i jednocześnie obserwuj ten proces.” Eckhart Tolle

https://michalpasterski.pl/2012/07/wyrazanie-i-obserwowanie-emocji/

Tak naprawdę to wyszukała tutaj jeszcze kilka innych cennych stron, np.:

Oczywiście nie czytała ich wszystkich…, z wielu tych rzeczy zdaje sobie już bardzo dobrze sprawę, może nie potrafi jeszcze tego tak pięknie nazwać, jak w tych artykułach właśnie… Ok, ale teraz mamy 02.III. 2020, czyli PONIEDZIAŁEK, godz. 18:25, a ona czuje się już poniekąd senna i zmęczona…, pewnie dlatego, że nie była nawet nigdzie na dworze, ale pomyślała sobie, ok, przecież nie miałam nawet takiej potrzeby + dzisiaj jeszcze ten dzień niejedzenia, tak chyba to zdecydowanie brzmi lepiej niż „GŁODÓWKA”, bo ona przecież wcale głodu nie odczuwa!

To powyżej w kolorze zielonym i pochyła czcionką, to oczywiście kolejne „wtrącenie”/ przerywnik, a teraz już powracamy do tego, o czym pisała wcześniej:

Kolejny jego [Gracjana] filmik Jak zrobić reset emocjonalny – demonstracja również uznała za cenny/ odważny, jednak tu przyznać musi, że miała trochę „bekę” z tego gostka, który to właśnie demonstrował 😉 Niby wie, że to wszystko może pomagać, ale … no właśnie…nawet chyba nie umie teraz odnaleźć odpowiedniego na to słowa 😉.

Po obiedzie udała się jeszcze do kuchni, gdzie zmyła po prostu „gary” [czyli inaczej: naczynia😋], a później natomiast zrobiła sobie tą kawę i pomyślała, że może dalej by coś sobie obejrzała [mimo, że od kilku dni odzywa się jej to przypomnienie na komórce: LAUT LESEN]. Przypominam tylko, że ona bardzo lubi właśnie również w ten sposób zapewniać sobie trochę „rozrywki”. No a zwłaszcza, jak coś właśnie „spożywa/ konsumuje” 😉 I ponieważ doszła do wniosku, że może ponownie wyszuka jakichś filmów z Jimem Carreyem i pokazał jej się m.in. „Truman Show”, w reż. Petera Weira

Ok, rozwinie może to później, bo teraz jeszcze pójdzie się umyć. W końcu od jutra zaczyna się kolejny tydzień pracy 😋

Mamy już oczywiście PONIEDZIAŁEK, 02.III.2020 jest godz. 15:05, a nasza bohaterka wciąż NIC NIE JADŁA i muszę Wam powiedzieć, że ona jedyne, co teraz odczuwa to senność i zmęczenie, ale absolutnie nie głód. Zresztą, szczerze mówiąc to ona w ogóle jakoś BARDZO RZADKO ODCZUWA, ŻE JEST GŁODNA. Znacznie częściej po prostu czuje, że „ma na coś ochotę” 😛 Właściwie ona już jest pewna, że jej się to uda, tak, gdyż niejedzenie kompletnie nie jest dla niej jakąś katorgą, tym bardziej, że ona żadnego głodu nie odczuwa. No ok, może jakieś pewne ciche „burki” w tym swoim żołądku czasem usłyszy, ale jest przekonana, że to raczej etap oczyszczania jej brzucha, wnętrzności/ jelit. 😉

Wprawdzie miała wspomnieć coś jeszcze o tym filmie „Truman Show”. Ale chyba najpierw chciałaby wysłać swojemu bratu to, co zamierzała.

Jest teraz godzina 18:41, Mała Mi nie tylko przesłała swojemu bratu ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=abqt17Tv11c, wcześniej jeszcze do niego zadzwoniła, by zapytać się co u niego, jak minął poniedziałek. Moi drodzy, przysięgam, drugiego takiego optymisty to jeszcze nie słyszeliście! Zawsze, jak ona zadaje mu to pytanie, co u niego i jak się czuje. Ten stwierdza mega pozytywnym głosem [i serio szczerze!], że bardzo dobrze. Powiedział, że jak to poniedziałki zazwyczaj, jest co robić w pracy😉. I tak sobie chwilkę porozmawiali. Tzn. Mała Mi była jednak już zmęczona i jak Kamyk zapytał ją co u niej, ta właśnie odpowiedziała, że dziś zrobiła sobie głodówkę i dlatego poniekąd czuje już chyba właśnie tak, jak się czuje. Taka zmęczona i senna, mimo, że non stop uzupełnia płyny, zaparza sobie herbatę, lecz PRZEDE WSZYSTKIM PIJE DUŻO WODY.

Nadszedł czas na WIOREK, 03.III.2020, jesteście gotowi? Mała Mi, jeszcze przed godz. 18, była wkurzona, już Wam donosi, dlaczego… Ahhh… to ponownie będzie raczej dłuuuższa historia 😋. Otóż zaczęło się tym, iż o godz. 16:44 tak cholernie wręcz zachciało jej się płakać, wiecie dlaczego? Ponieważ ona wszystkie cenne informacje o tym dniu [jak i o każdym dniu w ogóle, stara się tak robić!= ze względu na swoje problemy z pamięcią!] właśnie notowała sobie na komórce, ale nie w kalendarzyku [bo bardzo prawdopodobne, że jakby tą komórkę oddała do naprawy, to już tam żadnych takich informacji mieć nie będzie…], dlatego zapobiegawczo zapisywała to u siebie na @. Na 17 miała mieć korepetycje z Angeliką, jednak ona tak siedziała sobie jeszcze i czytała tą książkę Josepha Murphy`ego.

Troszkę nawet zaczęła ją czytać głośno, by modulować & „trenować” ten swój głos. Później jednak stwierdziła, że zostawi to raczej na moment, jak przyjedzie do niej mama. A dziś jeszcze idąc do paczkomatu po odbiór witaminundefined zadzwoniła do niej i powiedziała, żeby może przyjechała już w sobotę, to by jeszcze razem podjechały sobie do Ikei.

Postanowiła, że w końcu może zakupi sobie te „klosze” na swoje żarówki w mieszkaniu. Plus jeszcze pomyślała, że jak już tam obydwie będą [a jej mama będzie miała okazję po raz 1-szy! w ogóle być w Ikei 😊] to pochodzą po niej sobie, popatrzą na inne rzeczy, może uda im się upatrzyć również coś dla babci na imieniny. Mała Mi doszła do wniosku, że nie będzie już czekała, aż ktoś zechciałby tam z nią pojechać i ewentualnie te rzeczy, które może, to zakupi sama! A pomyślała również, że jak sama tu pomierzy łazienkę, to wiedziałaby już mniej więcej, jakiej wielkości mebelki mogłaby sobie stamtąd właśnie zamówić!

Wstała taka szczęśliwa dzisiaj, czuła się tak dobrze i tak bardzo dziękowała Wszechświatowi ponownie za swoje życie, za wszystko, co ma! Tak pomyślała sobie, że jest przecież cholernie szczęśliwa! I zamiast narzekać, że jest tu całkiem sama, postanowiła po prostu cieszyć się z tego i doceniać to, co już ma! A ma przecież swoje własne miejsce/ swój „kąt” 🧡, gdzie może czuć się naprawdę dobrze i bezpiecznie. I tak, mimo, że nie ma tu jeszcze wielu rzeczy, które prawdopodobnie ułatwiłyby jej tu mieszkanie, ona już i tak jest bardzo zadowolona z tego, co ma!

A tego, czego jeszcze nie ma i co jej brakuje, będzie w stanie sobie załatwić, bo ona przecież nad tym nieustannie pracuje i się łatwo nie poddaje! Najbardziej cieszy się ją właśnie fakt, iż stała się taką osobą! Która jest zdolna z wieloma trudnościami już sobie poradzić, bo nawet jeśli coś na początku jawi jej się jako „problem”, to ona przecież już to wie, że [to jej cytat z „Tinderka” właśnie :P]:

Uważam, że problemy w życiu nie istnieją, to, co się nam przydarza to jedynie trudności!

I moi drodzy, po gimnastyce do śniadania włączyła sobie kolejne filmiki Gracjana i notowała je właśnie na tym @, ach tak, to musi tu jeszcze dokończyć, jak to przebiegało. Otóż tak siedziała sobie nad tą książką i zaczęła dalej pod tym dniem [03.03.20] w @ notować już sobie nawet fajne cytaty z tej książki, które znalazła i tak sobie pomyślała znowu o swojej mamie, że jej to przeczyta, jak tu do niej przyjedzie:

„UŚWIADAMIAM SOBIE, ŻE JESTEM JAK OGRODNIK I CO W ŻYCIU ZASIEJĘ, TO ZBIORĘ. ŻYCIE JEST ZWIERCIADŁEM ZARÓWNO DLA KRÓLA, JAK I DLA ŻEBRAKA. I COKOLWIEK DAM ŻYCIU, ONO ZWRÓCI MI TO POWIĘKSZONE I POMNOŻONE. W ogrodzie mojego umysłu sadzę wspaniałe nasiona pokoju, miłości, życzliwości, sukcesu, harmonii i radości. Wybaczam sobie negatywne, destrukcyjne myśli, a teraz promieniuję miłością i życzliwością do wszystkich moich krewnych i wszystkich ludzi, gdziekolwiek są.”

Joseph Murphy „Wykorzystaj swój potencjał przez Potęgę Podświadomości (…)”

I wyobraźcie sobie, że chciała to zapisać jako „Wersja robocza”, a palec jej zjechał na słówko „ODRZUĆ” i nawet cholera nie wiedziała, gdzie tego może tu szukać [nigdzie nie było widać czegoś takiego, jak „odrzucone”]. Booooszeee, sprawdziła już nawet kosz, bo pomyślała, że skoro wcisnęła „odrzuć” to musiało się właśnie tam znaleźć…, lecz tam również nie! No cóż, pomyślała, może to jest kolejna lekcja, by jakoś jednak próbować jeszcze raz to odtworzyć [co właśnie teraz czyni] 😉

Zatem ok, sekundkę, tylko luknie tu jeszcze, o czym nie wspomniała, to może zrobi taki po prostu najpierw plan:

  • filmiki Gracjana podczas jedzenia müsli [dziś już zrobiła sobie w końcu mniejszą porcję!]
  • rozmowa z mamą jak szła do InPost i mówi jej, że wczoraj nic nie jadła
  • @ do PRINSTACJI
  • Angelika poinformowała ją na fejsie [do którego ona prawie przecież w ogóle nie zagląda!, a apkę na komórce już także zlikwidowała!], że jednak dziś również jej nie będzie…
  • zła na siebie i n to wszystko, że niepotrzebnie zaścielała i się przebierała jeszcze raz, zrobiła sobie kawę, a miała jej dziś nie pić! do niej zjadła ostatni jogurt +… i włączyła sobie do tego „na pocieszkę” filmik Gracjana „2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO„, boooszeee ona stwierdza, że zaczyna się chyba od tego człowieka uzależniać…

Ok, to teraz chyba może to powolutku dalej rozwijać. To apropos tych filmików Gracjana, to pomyślała, że na całe szczęście założyła przecież osobny folder z jego filmikami i tam przy tych obejrzanych i zapisywanych pokazuje się zaraz data tego dnia, kiedy to robiła. Tak więc choć do tego może wrócić i zobaczyć:

To teraz jeszcze coś odnośnie tej rozmowy przez telefon z mamą. Otóż nasza gwiazda rzekła jej, iż wczoraj nic nie jadła, użyła jednak niepotrzebnie sformułowania: „zrobiłam sobie dzień głodówki”… Jej rodzicielka od razu, o jejku, a po co właściwie? I swoje…, że głodówki są szkodliwe, bo gdzieś o tym czytała…. [My Goodness! pomyślała sobie, no litości…, najgorzej, jak zaczerpnie się jakieś takie „fragmentaryczne” wycinki o tym „skądś”…]. A dodała jeszcze, że ona to po prostu zrobiła dla „oczyszczenia organizmu”, bo już tak źle się czuła z tym swoim wydętym brzuchem…

Niepotrzebnie jeszcze wspomniała o tym, że wczoraj rozmawiała właśnie również z Marcinem [swoim bratem], a ten jej powiedział, że podobno bez jedzenia można wytrzymać [chyba] nawet miesiąc! [tzn. swojej mamie, bo już sama również nie była wtedy tego pewna, więc rzekła, iż 1 TYDZIEŃ MOŻNA WYTRZYMAĆ BEZ JEDZENIA 😉] Jej mama oczywiście na to, no bez przesady! A dopiero później znalazła o tym poniższe informacje:

Człowiek jest w stanie przystosować się do wielu warunków życia. Są jednak czynniki, bez których nie jest w stanie przeżyć. Są to: jedzenie, woda i tlen. Przyjęto tzw. zasadę trójki. Mówi ona o tym, że człowiek jest w stanie przeżyć do 3 minut bez tlenu, do 3 dni bez wody i do 3 tygodni bez jedzenia,

Czytaj więcej na: https://zdrowie.tvn.pl/a/ile-mozna-zyc-bez-tlenu-wody-czy-jedzenia?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=paste

Mała Mi zapewniła, że świetnie się czuje i nawet jeszcze lepiej wykonywało jej się dziś z rana ćwiczenia! Jej mama jednak bardziej twierdziła coś takiego: [tzn. TYLKO TO, CO ZAZNACZYŁA TŁUSTYM DRUKIEM, bo nie jest ona niestety aż takim znawcą, by móc twierdzić to, o czym dalej jest mowa:P]

„(…) Każdy posiłek dostarcza naszemu organizmowi tak bardzo potrzebną energię. Wraz z pożywieniem zapewniamy niezbędne minerały, a podczas trawienia wytwarzane jest ciepło, konieczne do funkcjonowania mózgu i innych organów. W ciągu trzech godzin od zjedzenia ostatniego posiłku wciąż czuje się uczucie sytości, organizm trawi pokarm i zużywa energię z niego pochodzącą. Część tej energii jest magazynowana w wątrobie, w mięśniach oraz w tkance tłuszczowej. Po trzech godzinach wyczerpują się bieżące zapasy glukozy, organizm sięga po zapasy zmagazynowane w wątrobie i mięśniach. W pustym żołądku wytwarzany jest hormon głodu, czyli grelina. Zaczynamy się rozglądać za jedzeniem.(…)”

https://natemat.pl/220071,lekarze-gloduja-dwunasty-dzien-wciaz-dolaczaja-nowi-co-przez-ten-czas-dzieje-sie-z-ich-organizmami

Ok. to lecimy dalej: Ad.@ do PRINSTACJA, nasza „gwiazda” tak sobie spojrzała na tą swoją listę, że to jest w sumie jeszcze nawet nie tknięte, zatem zabrała się do tego natychmiast i przesłała im takiego właśnie @, któremu nadała taki tytuł: Najlepszą rzeczą w życiu jest ZAWSZE ZACZYNAĆ OD NOWA, a treść jego była następująca:

Witajcie moi drodzy,
Cóż…., chyba mogę czuć się „troszkę” przez Was olana. Wiedzcie, że bardzo mi przykro, iż nie uzyskałam od Was żadnej informacji na mojego ostatniego @:


Witajcie! kochani,
Dziękuję serdecznie za informację o cenach! Przepraszam, ale nie dałam rady do Was zawitać w tamtym tyg., poza tym ponieważ jadę z drugiego końca Gdańska, to pomyślałam, że jak już przyjadę to chciałabym od razu coś załatwić. Moi drodzy, ja się niestety na tym kompletnie nie znam i nie mam najmniejszego pojęcia, co to znaczy ” 300dpi w odpowiednim rozmiarze”….Czy można to samemu jakoś ustawić? By było lepiej widoczne? 
Szczerze mówiąc mam tu raczej dużo tych obrazków. Póki co wybrałam kolejne, może z nich udałoby się coś wybrać? Dajcie mi proszę feedback, ok? 
Mimo wszystko, pozdrawiam optymistycznie 🍀

Odpisali jej 11 minut później:

Witam, Niestety wiadomość wpadła do spamu. 300 dpi to odpowiednia rozdzielczość do druku. Niestety nie da się poprawić zdjęcia jeżeli ono samo jest słabej jakości. Znaczna większość grafik, które trafiają do internetu jest jakości 72 dpi, ponieważ na ekranie taka rozdzielczość jest wystarczająca. Żeby znaleźć coś, co dobrze wychodzi w druku najlepiej zrobić projekt samemu lub poszukać na stronach, na których ludzie oferują takie rzeczy – czy to za darmo czy za jakąś opłatą.
Pozdrawiamy, Zespół Printstacji

Na co ona dalej odpisała:

No dobrze, tzn. wciąż niewiele z tego rozumiem… 😜Więc powiem inaczej: czy WY POTRAFILI BYŚCIE COŚ TAKIEGO DLA MNIE ZROBIĆ/ ODSZUKAĆ [i jeszcze w jakiej cenie?]

Jeśli chodzi o szukanie, to spróbuj w internecie pod hasłami „plakaty motywacyjne do druku” lub coś pokrewnego. Pliki ściągane w pdfie powinny być dobre, jeśli coś znajdziesz, to jeszcze sprawdzimy. Jeśli zaś chodzi o projekt, to możemy zrobić coś takiego – koszt to zwykle około 60-80 zł.

I Mała Mi doszła tu właśnie do wniosku, że spójrzcie, dostała już chyba po raz kolejny ewidentny przekaz od Wszechświata, że MA SIĘ W KOŃCU ZABRAĆ SAMA ZA TWORZENIE TYCH „OBRAZÓW” i dlatego wysłała tylko im: Dziękuję za odpowiedź! 

Następnie, będąc już pewna, że na 17 przyjedzie do niej ta Angelika na korepetycje z niemieckiego. Tak sobie siedziała [a już nawet zaścieliła, bo sądziła, że gdyby przecież nie miała przybyć, to by o tym zapewne ją poinformowała] i patrzy na zegarek i jednocześnie luka za oknem, czy nie widać już czasem, że jej uczennica swoim autem tu parkuje… Jednak wciąż nic nie widziała, a dochodziła godzina 17:18, pomyślała: „Cholerka, przecież to kompletnie nie w stylu Angeliki…” I uruchomiła jeszcze szybko tylko by, dla świętego spokoju, sprawdzić fejsa właśnie a tam patrzy, że jednak jest od niej wiadomość:

I odpowiedź naszej bohaterki:

Do kolejnego punktu nie musi chyba już nic dodawać…, choć nie czekajcie, jednak coś napisze: Przecież Mała Mi dobrze wie, że trzeba szukać zawsze jakiegoś wyjścia, więc dlaczego w sumie miała sobie w ten sposób nie poprawić tego nastroju? Wypiła kawę, zjadła OSTATNI JOGURT i włączyła sobie ten filmik Gracjana, który tak jej zawsze poprawia humor, poza tym, nie ukazał się żaden jego nowy filmik wciąż…ok, prócz tego jeszcze oczywiście JAK WYGRAĆ W TYCH KLUCZOWYCH MOMENTACH W ŻYCIU,

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close