NIE REZYGNUJ Z MARZEŃ!

TYLKO Z TEGO, CZEGO NIGDY NIE MIAŁEŚ I NIE BĘDZIESZ MIAŁ = KONTROLI Peaceful Warrior | Siła Spokoju, reż. Victor Salva

Przebudziła się dzisiaj, ŚRODA, 10.VI.2020 już o 3:41! Wstała jednak tylko do ubikacji, następnie ​położyła się z powrotem i postanowiła, że ponownie ma TYYYLEEE do zrobienia dziś, więc może choć zacznie od tego, czego w ciągu dnia tak nie robi. A mianowicie uruchomiła swoje WiFi [a ona już właściwie od kilku dni, włącza je dopiero po gimnastyce…], ale tak bardzo jej na tym zależało, aby wszystko tu było w porządku/ w miarę „poukładane”. Ponownie się nad tym zastanowiła [a ona…, właśnie miała zamiar powiedzieć, że potrzebuje na to więcej czasu niż inni, ale tak po chwili zastanowienia, pomyślała: „Czy tak jest rzeczywiście?”]. Ok to wracamy do tego, nad czym ta nasza „gwiazda” się tak zastanawiała, hehe😉 .

Otóż chodzi o to, że uznała ponownie, iż są sprawy „ważne i ważniejsze”, a to „dojrzewało” w niej już od poprzedniego jej wpisu. Dobrze wiedziała, że aby móc przystąpić do dalszej pracy, trzeba wiedzieć, na czym się skończyło, gdzie „stanęła” poprzednio. W związku z tym zaczęła więc czytać w końcu OD POCZĄTKU SWÓJ ok, nie OSTATNI, a PRZEDOSTATNI WPIS: https://niesklasyfikowana.com/2020/06/02/jesli-chcemy-zagrac-piekny-koncert-musimy-trzymac-sie-swoich-nut-a-nie-cudzych/

Zobaczyła jeszcze raz (teraz już w całości 😉), jak to rzeczywiście wygląda i…, moi drodzy doszła do wniosku, że jest tego naprawdę DUUUUŻO, bo wyobraźcie sobie, że czytanie tego wpisu, zajęło jej mnóstwo czasu, a mianowicie prawie… do jej pierwszego budzika, Joł Joł 🙄. Zatem teraz już właściwie była o tym przekonana, że uczyni CAŁKIEM NOWY WPIS, właśnie ten, który teraz czytacie😊

Ponieważ odczuwała taki spokój, tzn. jak już przeczytała swój wpis, to ogarnęło ją, cholerka, zmęczenie :P, a właśnie miał dzwonić budzik…, jednak pomyślała znowu: „Ok. niczym się, kochana nie stresuj. Masz już „zaliczone” jedno przecież zadanie!”. Zatem spokojnie przestawiała sobie budzik kilka razy, „na później” hehe😉 i tak w rezultacie wstała, dopiero o godz. 8. Ale była w takim jakimś „niebiańskim” wręcz dzisiaj tym nastroju. I już praktycznie od przeczytania poprzedniego wpisu, wiedziała, że teraz musi powstać coś nowego! Już właściwie było dla niej jasne, że po medytacji odpuści sobie tą gimnastykę, ale ponieważ była świadoma tego, co jeszcze powinna wykonać [„spacer” do sklepów właściwie w 2 różnych kierunkach, odkurzanie, umycie podłóg i łazienki]. Także kompletnie się tym „nie spinała”. Bo czym niby by miała?

Moi drodzy, Mała Mi już naprawdę to bardzo dobrze dostrzega, jaką ona jest cholerną szczęściarą i jak WSZECHŚWIAT JEJ SPRZYJA. Tak, a to mówi osoba, która jeszcze wczoraj była w takim nędznym wręcz nastroju…, słuchajcie, na początku odczuwała jakieś takie potworne to zmęczenie [a bo to pierwszy raz, hehe😋? – sobie myśli], następnie spojrzała jakoś w swój „kalendarzyk” i widzi, że do jej okresu już rzekomo tylko 2 dni… Ok, bo ponownie zaczyna tworzyć się tu „nieporządek”. Więc może najpierw jeszcze dokończy Wam tylko, jak ona dziś „medytowała”.

Siedząc na tej swojej poduszce i patrząc w okno, tak cudnie się uśmiechała. A dzisiaj zauważyła już w lusterku, że ponownie ma ładną tą buzię, choć chyba nade wszystko „uśmiechające się” oczy. Wczoraj jeszcze o tym właśnie myślała, dlaczego OCZY NAZYWANE SĄ ZWIERCIADŁEM DUSZY. Tzn. ona bardzo dobrze już o tym wie, ale właśnie wczoraj tak sobie o tym pomyślała, że gdyby ktoś jeszcze tego dnia w nie spojrzał, to z całą pewnością dostrzegłby dokładnie to, jak ona się czuła… [to co? do tego zaraz przejdziemy, może tradycyjnie w kolorze zielonym? 😉].

I tak „spoczywając” na tej poduszce odczuwała taki niesamowity spokój i co za tym idzie również szczęście. Słuchajcie, ona przecież już zdawała sobie sprawę z tego, że utworzy właśnie nowy wpis, dobrze wiedziała również o czym on będzie. I tak jeszcze siedząc i „medytując”, czy może po prostu „wyciszając” i „uspokajając się” zaczęła w swojej głowie już troszkę nawet formułować, w jaki sposób ma on wyglądać. I zapewne już o tym wiecie, że na swoim parapecie ma zdjęcie tego Lamy Ole Nydhal.undefined

Nigdy do tej pory tego nie robiła, ale teraz zapytała go, czy ten jej wpis ma tak właśnie wyglądać, co więcej zdążyła zadać mu nawet pytanie: CZY TO, CO CZUJE JEST PRAWDĄ I CZY GRACJAN JEST JEJ PRZEZNACZONY, rozumiecie? Bo ona sama nadal nie bardzo to rozumie…, ale tak po prostu to odczuwa… I tak, jakby usłyszała wtedy właśnie jego głos:

POSTĘPUJ ZGODNIE Z TYM, CO MÓWI DO CIEBIE TWOJE SERCE I TWOJA DUSZA. JEŚLI TAK CZUJESZ, TO, TO JEST NAJWAŻNIEJSZE! ZAWSZE PRZECIEŻ O TYM MÓWIŁEM, NAWET TAM W KUCHARACH [po ang.], ŻE KAŻDY POWINIEN TAK POSTĘPOWAĆ, ABY BYĆ SZCZĘŚLIWYM. A skoro to/ on czyni Ciebie taką, to nad czym tu się zastanawiać!?

I dokładnie w tym momencie, nasza bohaterka już wiedziała, że to uczyni. Choć doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że Lama Ole nie jest żadnym Bogiem i sam wielokrotnie to nawet powtarzał. Ale pamięta również, że … po raz pierwszy poczuła się taka właśnie przez niego jakby „zatroszczona/ zaopiekowana”, jak otrzymała dokładnie to imię:

A przypominam tylko: NIC MU JESZCZE WTEDY O SOBIE NIE POWIEDZIAŁA! Czyli wiedziała to po prostu, że ten człowiek ma również „wgląd” i to… niemały! W dodatku pamięta także, że dokładnie wtedy jej rzekł, iż od tego momentu „spotka” ją już wiele szczęścia!

Teraz dokładnie tego znowu nie pamięta, jak to było, ale to przecież jakoś na początku tego roku chyba… NAPOTKAŁA GRACJANA! Tzn. właściwie to on ją SAM jakoś tu odnalazł!!! Pamięta, że chyba siedziała wówczas nad tym wpisem właśnie: https://niesklasyfikowana.com/2020/01/01/musimy-pracowac-nad-osiagnieciem-naszych-celow-choc-po-drodze-mozemy-doswiadczac-cierpienia-i-smutku/ i nagle „natknęła” się na ten jego filmik o 2020 roku właśnie! ENERGIA W 2020 || DLA UDUCHOWIONYCH I SCEPTYKÓW https://www.youtube.com/watch?v=Oou9t3j8LvA

Nie obejrzała tego nagrania po raz kolejny, ale już wie, że z pewnością to zrobi, może nawet jutro! Do… kawki i ciasta, które ma zamiar ponownie upiec! Raaanyyy, wiecie, cóż ona zauważyła, że jak ma włączone to nagranie, to z boku widzi także 2 kolejne, raczej dla niej ważne, bo: undefined Hm… i tu ponownie sobie pomyślała: Przypadek? Nie sądzę!🤣 [https://www.youtube.com/watch?v=7WYYoa6RT1U]

Właśnie tym swoim filmem spowodował, że chyba zaczęła myśleć o nim na początku, iż jest jakimś człowiekiem „nie z tej Ziemi”, hehe Pamięta, że jak nawet spotkała się kiedyś z tym „Alchemist” w Sopocie, to zapytawszy go, czy wie w ogóle „coś” o tym Gracjanie, bo ona nie ma najmniejszego pojęcia, jak to się w ogóle stało, że na niego „natrafiła”. Ten odparł wtedy chyba coś w rodzaju: „NAJWAŻNIEJSZE, ŻE SIEBIE ODNALEŹLIŚCIE”…, czy coś takiego, hehe 😉. Mała Mi wtedy kompletnie to zignorowała i pomyślała wręcz: „zabawne”.

Lecz później już, z czasem, zaczął się jej w głowie ten obraz coraz bardziej „krystalizować”. Uważała bowiem, że dostaje od niego „jakieś znaki”. Nie było dla niej w tym momencie nawet aż takie istotne, czy one są faktyczne i rzeczywiste. Szczerze mówiąc, miała to w „głębokim poważaniu”, bo stwierdziła, że nawet jak to nie jest prawdą, to najważniejsze, że już ją cieszy, hehe. I w ten właśnie sposób sobie wtedy żyła, a jak wiemy, nie miała wcale wielu powodów do radości wówczas. Zatem starała się po prostu żyć tym, co się właśnie pojawiało, czyli chwilą obecną.

Dobrze zdawała sobie również z tego sprawę, że życie w fikcji byłoby kompletną bzdurą, ale pomyślała sobie: „Cholerka, przecież niczego innego teraz nie mam! Więc trudno! Może to jest właśnie taki czas, że muszę na razie sobie pożyć taką fikcją.”

Jak dziś po medytacji przygotowała sobie swoje müsli, to ponownie włączyła i zaczęła oglądać ten przedostatni filmik Gracjana: ​NIE SŁUCHAJ SIĘ UCZUĆ!? I muszę Wam powiedzieć, że to jest kolejne jego nagranie, które ona kocha wręcz oglądać! Mała Mi otwarcie przyznaje, że ona już zakochała się w JEGO DUSZY! Tak właśnie, ona zawsze marzyła o tym, by kogoś TAKIEGO SPOTKAĆ! Mężczyznę, który jest tylu rzeczy świadomy i wie również, że nie sam wygląd jest najważniejszy, w życiu chodzi bowiem o coś więcej, nasz wygląd to jest przecież tylko „otoczka”… O którą oczywiście trzeba dbać, bo ona jest również istotna, ale do cholery, nie najważniejsza! Mała Mi, na serio, jest pod ogromnym wrażeniem tego mężczyzny!

Właśnie dzisiaj postanowiła pisać to BEZPOŚREDNIO i „nie owijać w bawełnę”, czego ona zresztą nigdy tu nie robiła! Zawsze pisała wprost, wszystko, co myśli/ co ją boli/ cieszy itp. Była po prostu otwarta, bo nie wyobrażała sobie, aby mogła pisać coś, co nie jest prawdą! Mówię prawdę szczerą/Bo nie lubię gdy ktoś kłamie/Służę pomocą, nie na każde zawołanie/Mam własne zdanie i szereg racji/ Niezmienny niezależnie od miejsca, czasu i akcji [Paktofonika – Ja to Ja 😋].

Szczerze mówiąc jeszcze wczoraj NIE była w takim cudnym nastroju, jak dziś/ teraz. I tu chyba powinnyśmy wkroczyć w kolor zielony, jak obiecałyśmy, prawda? Zatem dotrzymujemy słowa i proszę:

Tak właśnie dziś, WTOREK, 09.VI.2020, dokładnie taki nastrój ją dopadł…, idealnie wręcz pasuje do tego ta muzyka, którą zamieściła w tym wpisie… Bednarek – Cisza [składanka] https://www.youtube.com/watch?v=_VJuiF9Kvx4&list=RD_VJuiF9Kvx4&start_radio=1&t=2 => to zamieściła tu na samym początku, a później jeszcze dalej „dobijała” siebie samą poprzez następujące utwory: Mesajah – Każdego Dnia https://www.youtube.com/watch?v=_RH_hUacpYw/ Mesajah feat. Kamil Bednarek – Szukając Szczęścia https://www.youtube.com/watch?v=yHzBXTu3Hqw/ Mesajah – Lepsza Połowa https://www.youtube.com/watch?v=v-V7UoGuLMg&list=RDyHzBXTu3Hqw&index=4/ Sidney Polak – Otwieram Wino https://www.youtube.com/watch?v=b16vSZMJ13k/ Gutek – Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości jak Ty https://www.youtube.com/watch?v=mg97NtbfywU

Sama już nie wie, co ma o tym myśleć… zauważyła właśnie dziś w swoim kalendarzyku, że pozostały już [tak mniej więcej] 2 dni do jej okresu…, ale ona przecież nigdy nie zwalała swojego nastroju na takie sprawy! Ta kobieta „terminator” niemal, nigdy nie dawała sobie nawet zgody na to, by się jakoś nędzniej czuć… Dobrze już przecież to wie, że tak się zawsze „objawia” ten jej co miesięczny „obowiązek/ przywilej:P”, na całe szczęście TYLKO w ten sposób! No ok, jej ogólny nastrój jest chyba również nienajlepszy, ale to właśnie przez to, że odczuwa to zmęczenie!

Jak jeszcze wczoraj [PONIEDZIAŁEK, 08.VI.2020] miała wręcz cudowny ten dzień, już Wam donoszę relację z tego jej dnia:

Zaraz po obudzeniu się, odczuwała już taki cudowny spokój i szczęście! Po medytacji i gimnastyce, zrobiła sobie Wrapa na śniadanie i do tego odtworzyła po raz kolejny Gracjana nagranie: NIE SŁUCHAJ SIĘ UCZUĆ!? https://www.youtube.com/watch?v=7spWjs68600, obejrzała i wtedy jakoś włącza jej się PAWEŁ DOMAGAŁA – Wystarczę ja https://www.youtube.com/watch?v=qzd8ZM2tl-8Weź nie pytaj https://www.youtube.com/watch?v=iAc6Qr_sAXw, Jestem tego wart https://www.youtube.com/watch?v=KpRIEQuFv98

Później dzwoni do niej mama i tak zaczęły sobie na spokojnie rozmawiać. Zauważyła, że jej rodzicielka stara się być jakaś taka, jakby nad wyraz ostrożna i „delikatna”… Z całą pewnością tego nie zrozumiecie, bo ona nawet nie bardzo potrafi wytłumaczyć to „zjawisko „. Taaak, zabrzmiało to teraz tak, jakby jej mama zazwyczaj nie była wcale taka delikatna i „czuła”… Oczywiście, że jest ona na codzień bardzo spokojną i troskliwą wręcz kobietą. Mała Mi jednak dziś jakoś tak specjalnie to „odczuła”.

I jak się okazało, całkiem słusznie! Bo jej mama powiedziała, że po ostatniej ich rozmowie, kiedy to nasza „gwiazda” odparła tak bez żadnego pomyślunku: „Czy to coś pilnego?” [donosiła już Wam o tym]. Jej mama, jak rzekła, była TYM do tego stopnia ZASKOCZONA, że nie mogła nawet dobrze spać… Tak właśnie, moi drodzy… i powiedziała jej otwarcie, że już z tego wszystkiego bała się również do niej zadzwonić… Bo nie wiedziała, czy ta będzie chciała z nią w ogóle rozmawiać. I już nawet, jak opowiadała o tej sytuacji Marcinowi właśnie, że ona naprawdę nie rozumie, o co chodzi, co się stało, czy może jakaś depresja dopadła jej córkę… Bo zawsze przecież nawet, jak coś takiego się zdarzało [a zdarzało się :P], to zaraz potem jeszcze, albo następnego dnia nasza bohaterka do niej oddzwaniała.

Pomyślała tu właśnie sobie, że chyba bardzo dobrze zrobiła, że jednak „zaraz” do niej nie oddzwoniła, bo w ten sposób jej mama musi się również uodparniać i nauczyć, że nie zawsze będzie przez nią uspokajana i „głaskana”… Tzn. oczywiście wtedy, jak już tak rozmawiały na spokojnie to i ją przeprosiła i się wytłumaczyła…, że była po prostu już zmęczona, bo przez pół dnia zajmowała się sprzątaniem, a później chciała jeszcze [czy raczej musiała, bo wiedziała, że jak tego zaraz nie zanotuje, to jej niestety umknie…] spisać to sobie choćby na @.

Tak dziś już spokojnie rozmawiały i to na bardzo mądre tematy. Mała Mi to naprawdę znowu odczuwała, że ma taką tą mamę „cudowną”. Już Wam donoszę, dlaczego. Ponieważ doskonale to wie, że nie każdy rodzic potrafi być tak otwarty i tolerancyjny, choćby na to, że jej córka prowadzi „trochę” inne to życie niż pozostali. Medytuje codziennie i ma takie właśnie „inne” poglądy na życie i wiele spraw. Tak rozmawiały sobie ponownie o tym, jakie to jest ważne, by pilnować „porządku” w głowie i wtedy właśnie rzekła:

„Mamo, proszę nie „wkręcaj” sobie znowu czegoś! I zawsze próbuj sobie mówić: Z całą pewnością moja córka/ moje dzieci sobie wspaniale radzą i nie są w żadnym niebezpieczeństwie. I tak, mamo, mów to sobie nawet, jak czasem nie do końca w to wierzysz… Mnie nauczyła tego właśnie Angelika i uwierz mi, że czasami tu chce mi się ryczeć, a wychodzę i np. mówię do siebie: TERAZ I ZAWSZE WSZYSTKO MI SPRZYJA, choć kompletnie w to nie wierzę…

No tak, chodzi o to, by mówić do siebie tak długo, aż się w końcu w to uwierzy, prawda? Tylko, ja tak bardzo bym chciała, aby u Was było już wszystko w jak najlepszym porządku, abyście choć po tym wszystkim, co Was spotkało mogli żyć w miarę spokojnie i szczęśliwie…

Dlatego mamuś, pamiętaj o tym, że zawsze, jak nachodzą Ciebie jakieś wątpliwości/ „czarne” myśli, aby je jak najszybciej łapać w zarodku, przekształcać, a jak już się nie da, to po prostu się ich pozbywać!!! Dbaj o higienę własnej głowy, przecież już o tym rozmawiałyśmy, jakie to jest ważne…

Ale wiesz…, w MOIM WIEKU, to już wcale nie jest takie znowu proste, kiedyś może, jak miałam jeszcze tyle lat, co Wy, to prędzej by to się udawało…

Rozumiem mamo, że z wiekiem może być trudniej, a wiesz dlaczego? Dlatego, że już ten sposób myślenia [pesymistyczny] tak w Tobie urósł, narósł wręcz I CO NAJWAŻNIEJSZE: TY PRZECIEŻ NIE PRACUJESZ NA BIEŻĄCO NAD OCZYSZCZANIEM SWOJEJ GŁOWY Z TYCH DESTRUKCYJNYCH MYŚLI. A tylko regularna praca daje efekty i przynosi oczekiwane rezultaty!

Tak wiem, że tak to właśnie jest. Jak chce się doczekać jakichś pozytywnych efektów, to trzeba nad tym niestety nieustannie pracować! Tylko TRENING CZYNI MISTRZA przecież 🙂

Dokładnie tak jest! Tylko prócz czystej teorii, trzeba to PRAKTYKOWAĆ I ĆWICZYĆ, a nie tylko o tym mówić…!

Później przeszły i rozmawiały na temat Kacpunia [bo jej mama wie to już dobrze, że on jest tym tematem, na który jej córka zawsze chętnie rozmawia, hehe], stąd dość często jej o nim coś donosi. A teraz mówiła, że Kacpuś jest jeszcze u taty i że on teraz nawet woli u niego być. W wielu rzeczach także mu pomaga: ostatnio sam nawet założył wyprane prześcieradło na jego łóżko. Poza tym np. wkłada i wyjmuje naczynia ze zmywarki. A tak w ogóle to dobrze wie, że jak jest u taty, to musi go słuchać, bo Marcin nie daje mu sobie tak „wejść na głowę”, jak jego mama [Kasia], czy babcia [mama Małej Mi i Marcina], hehe😋. Najfajniejsze było dla niej to, że jej mama sama to dostrzega!

I uważam, że to jest bardzo dobre podejście, właśnie: nie takie wyręczanie dziecka we wszystkim! Przecież pomimo, że to jest naturalne, że chciałoby się dziecku pomóc, ale droga mamo, TYLKO POMÓC, a nie wyręczać! [tu tak naprawdę dostrzegła, jak życie jednak „korzystnie” dla niej samej i jej brata się potoczyło, jednak oni (a przede wszystkim ONA!) musieli zawsze sami sobie ze wszystkim radzić!- czyli „nie ma tego złego…”;-)] Pamiętaj o tym, że to jest mały człowieczek, który powinien się nade wszystko SAM UCZYĆ. Dopiero bowiem, jak już to zrobi, a w każdym razie SPRÓBUJE, to wtedy GDY TEGO RZECZYWIŚCIE DOKONA, będzie widział, że UMIE, TO JEST WYKONALNE, bo ZROBIŁ TO WŁAŚNIE SAM! Przecież tylko w ten sposób można zdobyć własne, kolejne doświadczenia. DOPÓKI NIE SPRÓBUJESZ, NIGDY SIĘ NIE DOWIESZ, CZY DASZ RADĘ!

Taaaak, zabrzmiało niemal tak, jakby ona zawsze wszystko swojej rodzicielce opowiadała, buhaha 🤣. Jej mama niestety jest „mistrzem”, jeśli chodzi o „wkręcanie” sobie pewnych/ pesymistycznych rzeczy i tzw. „czarnych” scenariuszy! Choć przecież dobrze jest tego świadoma, że zarówno jej córka, jak i jej syn [Marcin] nie mówią jej o wszystkim, bo już ją świetnie znają i wiedzą, iż ona się WSZYSTKIM PRZEJMUJE I DENERWUJE. Dlatego jej dzieci nie chcą jej już niczego więcej „dokładać” i wolą ją „chronić”, bo wiedzą doskonale, że to będzie dla niej mniejszym „złem”, niż czasem rzeczywiste poznanie sytuacji. Zresztą Mała Mi ze swoim bratem są już doskonale „wprawieni” w rozwiązywanie samemu pewnych sytuacji, czasem nawet tych, wydawać by się mogło „bez wyjścia” :P.

Opowiadała już nawet Marcinowi, że jakby nasza bohaterka nie odebrała od niej telefonu, to poprosiłaby jego, aby do niej zadzwonił… , bo ona się już tak zaczęła tym przejmować, że … SŁUCHAJCIE DOBRZE! myślała, iż może będzie zmuszona nawet do niej przyjechać, kumacie? Na całe szczęście JEJ MŁODSZY MĄDRY BRAT, rzekł:

mamo, daj spokój, może po prostu Monika była zmęczona, może miała „gorszy dzień”, przecież to każdemu może się zdarzyć. Najzwyczajniej w świecie „odczekaj” i nie panikuj przede wszystkim.”

booooszeeee, wiecie, co ona wtedy poczuła, TAAAKĄ WDZIĘCZNOŚĆ, ŻE MA TAK MĄDREGO MŁODSZEGO BRATA!!! I w rezultacie poszła jeszcze na tą dolinkę, a w drodze słyszała ten utwór właśnie Mela Koteluk – Melodia Ulotna https://www.youtube.com/watch?v=wO_lA6hV1Ag i słuchajcie tak szła odczuwając mega szczęście i sobie to właśnie ponownie śpiewała:

ON NA PEWNO GDZIEŚ JEST/ ON JUŻ MOIM ŚLADEM IDZIE/ KOCHAM GO JUŻ DZIŚ

Ps. widzieliście w ogóle teledysk? Jest tak niesamowity, pokazuje właśnie, że „NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI”. Włączyła sobie teraz jeszcze jej kolejną piosenkę [bo chciała tylko zobaczyć, czy rzeczywiście dobrze odebrała ten teledysk:P]. A tą kolejną piosenką, którą słyszała była właśnie ta: Mela Koteluk – Odprowadź https://www.youtube.com/watch?v=FQiHzx2bg2k

Dotleniasz mnie jak gęsty las
Jak las, któremu w pełni ufam
Jak jasny kryształ z głębi ziemi
Jak wir majestatycznej rzeki

Odprowadź mnie
Ty mówisz, że
Tobie nie po drodze

(…)
Wyparowała woda z nas
Nie ma tego złego, tak, uczono tak
(…)

Następnie wyłączyła muzę i wędrowała sobie dalej, a teraz jej kolejne postanowienie było właśnie takie, że robiąc te okrążenia, będzie dziękowała za swoją „Trójcę” [dziś w szczególności było jej łatwiej za sprawnego brata, takiego kochanego/ nieprzeciętnego optymistę!], następnie po wykonaniu tych 2 okrążeń, udała się do warzywniaka, skąd później wracając do domu, słyszy kolejną fajną piosenkę: Ania Karwan – Głupcy https://www.youtube.com/watch?v=yijAe592pJ0 

Nie mam już siły z Tobą kłócić się znów, ciągle to samo, brak mi nowych słów. To co, że patrzą, jakby chcieli mnie zjeść/ To ty wyznaczasz mojej drodze cel. Przeszłość Ci daje w kość, może nie tu,

MOŻE NIE TU, MOŻE NIE TERAZ, MOŻE TO NIC, MUSZĘ POCZEKAĆ, MOŻE TEN CZAS WSZYSTKO NAPRAWI ZA NAS SAM.

MOŻE O KROK BĘDZIEMY ZAWSZE, MOŻE TO NIC, ŻE CZASEM PRZYGAŚNIE, MOŻE TEN CZAS WSZYSTKO NAPRAWI ZA NAS SAM 🧡🍀🌞

No dobrze kochani, jest teraz prawie 14, to chyba powinna wybrać się w końcu „na spacer” do sklepu :P. Później będzie to oczywiście dokańczała.

Jeszcze wczoraj ŚRODA, 10.VI.2020 zauważyła kolejne nagranie Gracjana… Dało jej BARDZO do myślenia, doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że tak właśnie miało być, odczuła to, jak bardzo ją sprawdza… dlatego, tak się ucieszyła, że wcześniej jednak poszła się jeszcze przejść i to, moi drodzy, wcale nie tylko do sklepu! Ale może nim zacznie Wam o tym donosić, to skupi się na tym swoim zadaniu teraz [i już nawet zostawi tego mężczyznę tu = do niego odniesie się później].

Kochani, ona tak bardzo nie lubi powracać do minionych dni…, ale wie dobrze, że to również jest potrzebne, by nadać temu jakiś „ład” i porządek, zatem poniżej wklejam jej dalsze „notatki”, które dotyczą jeszcze oczywiście PONIEDZIAŁKU, 08.VI.2020, kiedy to wróciła do domu i jedząc obiad [na balkonie chyba, kurczę, teraz już znowu tego nie pamięta…] No nieistotne, gdzie ten obiad w ogóle jadła, bo najważniejsze dla niej jest, że zrobiła sobie taką notatkę [przeprasza Was najmocniej, ale ona już nawet nie pamięta dokładnie z jakiego to jego nagrania jest- przypuszcza tylko, ale już teraz nie ma nawet znowu siły, by tego się doszukiwać…]:

Ciśniesz, stajesz na na głowie, masz obsesję i w trakcie spotkania się o tą formę/ o tą rzecz/ o tą osobę, STARASZ SIĘ Z CAŁYCH SWOICH SIŁ, ŻEBY BYŁA TA OSOBA, TAK JAKBY ŻYCIE ZALEŻAŁO OD TEGO, ZAPOMINASZ O TYM, ŻE MOŻE COŚ INNEGO, LEPSZEGO PRZYJŚĆ (…) DAJESZ WSZYSTKO, ŻEBY TO SIĘ UDAŁO I WAŻNE JEST TO, ŻEBYŚ RZECZYWIŚCIE DAŁ WSZYSTKO! Tak paradoksalnie, jakby ta forma była najważniejsza, tak DZIAŁASZ (…) 

A poniżej jeszcze tylko jej częściowe notatki z tego nagrania o ENERGIA W 2020 || DLA UDUCHOWIONYCH I SCEPTYKÓW https://www.youtube.com/watch?v=Oou9t3j8LvA:

Jestem pewna, że on tak bardzo rozumie to, co się dzieje w mojej rodzinie…
Wszechświat przesuwa Cię i mówi, odpuść, ja się tym zajmę
WSZYSTKO BĘDZIE CI POKAZYWAŁO:
ODPUŚĆ TĄ RZECZY, ZOSTAW TĄ RZECZY ZE WSZYSTKICH STR. I ZACZNIE BYĆ TO TAKIE KRYSTALICZNIE CZYSTE (…) 
teraz przychodzi moment, gdzie, żebyś się ZMIENIŁ, TO RZECZYWIŚCIE MUSISZ ZOSTAWIĆ STARE RZECZY (…) MUSISZ STAĆ SIĘ INNĄ OSOBĄ i bardzo mocno tego nie chcesz i się trzymasz tej swojej starej osoby, tych starych zwyczajów, tych rzeczy, które miałeś, do których jesteś przyzwyczajony. Trzymasz się tego i ZNAJDUJESZ SIĘ W TAKIM TRUDNYM MOMENCIE PSYCHOLOGICZNYM(…) 
[Tylko, że to się u mnie jakby SAMO WSZYSTKO DZIAŁO, BEZ MOJEJ WIĘKSZEJ ŚWIADOMOŚCI I WIEDZY]
(…) 
jest potrzeba, żebyś osunął się rzeczywiście i pozwolił, żeby WSZECHŚWIAT zrobił wszystkie te rzeczy, które mogą boleć (…) Zmiana boli 

Boooszeee, posłuchaj do końca, ON TO MÓWI TAK, JAKBY O TOBIE!!! 

2020 NACISK NA ODPUSZCZANIE 
ZAUFAJ, ŻE BĘDZIE POZYTYWNIE 
dann noch na balkonie: Film, który obudzi Coś w Tobie i pomoże Ci To zrozumieć https://www.youtube.com/watch?v=mK7jcGxpWm8

A tu dalej jej notatka [pamiętajcie, że jest to za pomocą tych „3 języków” zawsze:P]

Nur zaczęłam, bo se włączyłam ten  „swój” 😋, do którego nie muszę już robić żadnych notatek.

Maaateńko, oglądam te jego filmy i se denke znowu: „boooszee, ja serio jestem tą boginką, doch nawet jak jeszcze tego nie wiedziałam, to ja przecież WSZYSTKO ROBIŁAM, OR DZIAŁO SIĘ JAKOŚ SAMO! WŁAŚNIE W TAKI SPOSÓB, JAK ON TU O TYM MÓWI”. Dzisiaj czuję się po prostu MEGA SZCZĘŚLIWA, boję się, że zapomnę: Dolinka 2 okrążenia i dziękuje za Trójcę, zwłaszcza za wspaniałego brata, jego wsparcie dla mum, nie przejmowanie się tak bardzo, jak właśnie ona [mama]. Doszłam do wniosku, że będę także dziękowała za to, że w moim życiu „pojawił” się Gracjan, pomyślałam choć, że skoro będę mogła zaakceptować jego (zęby🤣), to on powinien również mnie zaakceptować taką, jaką jestem. Wciąż z tymi, cholerka, śladami „pokrostowymi” i wszystkimi bliznami, jakie mam na swoim ciele, ale doch nie tylko tymi widocznymi [jestem pewna, że on znów wie o wszystkim…] 

Ok, idę chyba się myć. Dziś odpuściłam Gracjana, ale zajęłam się za to filmikiem „UBUNTU”: Pokonaj strach w 77 sekund. Jak zmienić lęk w chęć działania? https://www.youtube.com/watch?v=AhYepoe-P2A&feature=youtu.be, który również ukazał się 07.06.20 /wtedy przeniosłam się z balkonu i włączyłam jednak GRACJANA Musiałem to z siebie wyrzucić... / Ponieważ na balkonie piłam kawę, do tego of course banan zmiksowany z kakao i nawrzucałam tam orzechów…, dlatego po zjedzeniu tego myślę sobie: „cholerka, to, co mogę zrobić, by choć troszkę z tego spalić?” I tak zaczęłam myć piekarnik w kuchni. A ponieważ miałam wodę z płynem + dann używam płynu do czyszczenia szyb…, to se myślę: „cholerka to może za jednym razem umyję jeszcze to nieszczęsne/bo wciąż nieumyte okno/ tam.” undefined

I tym sposobem zabrałam się właśnie za to, włączyłam sobie oczywiście swoją muzę na spotify. A ponieważ było mi już tak gorąco, a miałam wciąż przewiązany fartuszek, więc bez problemu mogłam zdjąć T-shirt i być w samym staniku i gatkach, a raczej tych „majciorach”, buhaha 🤣 Dann kąpiel, także na jutro zostawiłam sobie to „prasowanko” i odkurzanko: P.

Jeszcze przed kąpielą zadzwoniłam do mum, bo ta mi przesłała na messengera jakiś obrazek, z takim miłym napisem, a mi już nie chciało się nic pisać, tylko zadzwoniłam. Tym bardziej, że miałam się czym pochwalić: bo i byłam na spacerze, dann w home umyłam i piekarnik, okno i 2 lustra  przy okazji. Powiedziałam także, że mój storczyk ma już nowe pąki , a dziś właśnie wykonałam jego 15 minutową „kąpiel”. Mówiłam także, że tak mnie to cieszy zawsze, jak widzę, że on tak pięknie rośnie! A dziś nawet go tak na odległość i przytulałam i ucałowałam, a jestem pewna, że on to czuje. Wtedy mum do mnie, że mówiła Marcinowi, że ja jestem tu sama i nie mam nawet z kim rozmawiać (???? w jakim to w ogóle kontekście??? )🙄🤔

A poniżej dokumentacja tego właśnie „zajścia” za pomocą zdjęć:

Teraz, już ponownie odczuwa zmęczenie, chyba przede wszystkim tym, co się u niej w głowie dzieje, o czym chciałaby tu donieść, przeniosła się chociaż na balkon, choć pogoda jest taka, że właściwie „wzywa” do wyjścia. No dobrze, to może jeszcze tylko chwilkę nad tym pomyśli, co powinna zrobić… Choć nie! Właściwie już wie: „RUSZ SIĘ DZIEWCZYNO! Przecież dobrze o tym już wiesz, że to jest najlepszy sposób na wszystko!” Także kochani, mówi Wam póki co: „na razie/ see you later/ bis später!”

Na tej dolince była dzisiaj tak ok. godziny, od mniej więcej 13:33. Jednak, moi drodzy, dziś już była ponownie zmęczona. A wiecie czym? Oczywiście, że tym ostatnim nagraniem Gracjana! [Może powinieneś wziąć niebieską tabletkę…]. Już Wam przedstawiam dokładnie, co ona pomyślała:

booooszeee, on ma mnie za jakąś kompletną idiotkę!!!

Dlaczego tak uważasz?

Piszę Ci w takim WIELKIM SKRÓCIE, co ja na samym początku pomyślałam, ok? To jest jakiś „freak”, ja potrzebuję po prostu kogoś bardziej „normalnego”, kogoś, kto mnie, do cholery, będzie wspierał! Piszę tu przecież o tym otwarcie… Może ja chcę żyć jako szczęśliwa osoba, nie jestem jakimś, do jasnej Anielki, zbawicielem świata!

Ok, rozumiem Ciebie całkiem dobrze, ja też bym, bardzo prawdopodobnie odebrała to właśnie w taki sposób… Przecież tak wiele przeżyłaś, że teraz POTRZEBUJESZ wsparcia/ opieki, a już NADE WSZYSTKO SPOKOJU !

Wiesz, tylko, że ja naprawdę jakby znowu „odczytuję” więcej i nie chciałabym tak po prostu oceniać i rezygnować… Przecież wiesz, że ja jestem takim „fighterem”! Zrozumiałam, np. że jak mówił to o „banalizowaniu i negowaniu” [ok.9:16] NIE PO TO, BY ZNEGOWAĆ CIĘ, ALE ZOBACZYĆ, CZY SOBIE PORADZISZ Z TYM, to te słowa rzekł niejako do mnie! I w tym momencie [w pierwszej kolejności, oczywiście: wściekła] sobie myślę: „No cholera, sprawdź mnie jeszcze! W końcu to życie już tak niewiele mnie do tej pory przecież „sprawdzało”…

Lecz później już sobie na spokojnie przetłumaczyłam: „Zaczekaj, moja droga, wsłuchaj się jeszcze raz i nie odbieraj tego tak szybko i tak bardzo „tradycyjnie” [czyli „po ludzku”] jesteś w końcu kimś więcej 😋” I dokładnie wtedy pada już odpowiedź: (…) „Ta osoba też chce wejść głęboko [10:24] i wie, że jest takie przekonanie na świecie, że banalizujemy takie rzeczy(…) i robi, to co robi świat Tobie, żeby zobaczyć, czy będziesz odporny (…). Taaa, sobie myślę, to kolejne „sprawdzanko”, a co? Przecież tego mi wciąż mało, także dawaj jeszcze człowieku, tylko absolutnie się nie hamuj! Czuj się wolny i swobodny! W końcu kuwa na tyle rzeczy już jestem odporna…, także dajesz!!!

Tu nasza bohaterka pomyślała sobie, ok. NIEWAŻNE, przecież jestem wystarczająco silna i z pewnością uda mi się coś kolejnego „udowodnić” [choć nie kryła, że ma już w sumie dość tego nieustannego wręcz sprawdzania jej…]. I właśnie w takich momentach myśli sobie: „czy ja aby odpowiednio postępuję? może to jest już kolejny sygnał, by jednak dalej nie wchodzić, bo się jeszcze tylko bardziej mogę sparzyć…?

A wiesz, co ja jeszcze dziś zrobiłam, po powrocie z tej dolinki?”… upiekłam nawet ciasto dla mnie i dla niego…

Jak to, przecież sama mówiłaś, że Gracjan nie jada słodyczy….

No tak, ale to przecież nie jest „jakaś tam słodycz”… tylko w miarę zdrowe to „ciasto” z płatków owsianych i rabarbaru… to samo, które robiłam wcześniej…, tym razem jednak już dodałam jajko i miałam więcej mąki, hehe… Ale teraz już w sumie, pomimo, że poświęciłam temu naprawdę dużo „wysiłku” [sama widziałaś, jak to było… z tym przygotowaniem tego…]. Włożyłam w to moje serducho, to już obecnie nic mi się nie chce… [sama go nawet nie zjadłam jeszcze, bo stwierdziłam, że najpierw muszę się tym tu podzielić, no a teraz jest już godz. 19…, zatem chyba rozsądniej będzie, już tego jednak nie jeść!]

Tak w ogóle, to jeszcze ponownie „moja chora” głowa sobie wyobrażała, że jeśli w istocie zechciałby się ze mną kiedyś spotkać, to powiedziałabym tylko, że ja NIE JESTEM ŻADNYM PASOŻYTEM i to wcale nie tak, iż chciałabym TYLKO OD NIEGO „BRAĆ” i czerpać! Sama również mogłabym mu prawdopodobnie w wielu rzeczach pomóc… Na tym dla mnie polega związek: OBYDWOJE PARTNERÓW DZIELI SIĘ TYM, CZYM MOŻE! Zresztą on sam nawet o tym tu „trąbił” w tych swoich filmikach…

Oczywiście, że tak jest! Jestem tego pewna! Z pewnością Ty mogłabyś podzielić się choćby tym, jak być taką odważną i MEGA ZARADNĄ osobą!

Ale dobrze wiesz, że ja nawet nie potrafiłabym tego wytłumaczyć…, bo nie znam się na żadnej teorii:P JA TO PO PROSTU ROBIĘ/ WYKONUJĘ, TAK NAWET CZASEM BEZ ZASTANOWIENIA, hehe i mi „jakoś” wychodzi… Jak np. jeszcze wczoraj taka sytuacja znowu miała miejsce: zjadłam na obiad makaron z tym serkiem i truskawkami, które kupiłam w warzywniaku p. Piotra… [już wtedy czułam się nie najlepiej z tym, że wiesz: makaron, żadnych warzyw… tylko serek…] Następnie jeszcze do kawy wzięłam sobie tego loda, który zakupiłam przecież z myślą, że jak upiekę to ciasto…

W rezultacie wczoraj już nie miałam najmniejszej ochoty na zajmowanie się tym i tylko do tej kawy wzięłam sobie jeszcze kawałek tego loda… Po czym oczywiście: wyrzuty sumienia… I tak już miałam zamiar wynosić na balkon ten leżak… to jednak tak popatrzyłam sobie przez balkon i pomyślałam, że przecież bez sensu siadać ponownie z tyłkiem! Po tym nagraniu: Pokonaj strach w 77 sekund. Jak zmienić lęk w chęć działania? https://www.youtube.com/watch?v=AhYepoe-P2A&feature=youtu.be, byłam już o tym przekonana, że właśnie tak mam zrobić, czyli UBRAĆ SIĘ I RUSZYĆ TE SWOJE 4 LITERY!

Tak też właśnie wtedy zrobiłam i okazało się, że podjęłam dobrą decyzję! Wybrałam się na tą dolinkę, choć, jak wyszłam już z domu i zobaczyłam, że hm… „siąpi nilaja”, hehe = czyli „leciutko kropi” [zapamiętałam ten tekst ze studiów w Toruniu 😋], a ja w okularach [bez parasolki/ kurtki, nawet nie miałam bluzy z kapturem…] i w dodatku byłam „dziurawych” butach. To pomyślałam sobie tak, jak mówi mój kochany Kacpuś: „Nie jestem przecież z cukru!” I w ten sposób tak tam sobie wędrowałam, ale szłam od razu szybkim krokiem, właśnie z takim postanowieniem, żeby po prostu „przejść” i… zrobiłam AŻ 10 OKRĄŻEŃ, a obliczyłam sobie stoperem, że jedno takim „szybkim krokiem” zajmuje 5 min.12 s.

Odpuściłam już sobie nawet rozmowę ze Wszechświatem, bo uznałam, że teraz co innego jest najważniejsze! Moje zdrowie [fizyczne i psychiczne] oraz sylwetka, buhaha🤣. Poza tym jestem pewna, że ON mnie wspierał również w tej drodze. Oczywiście nie od samego początku miałam taki pomysł, że wykonam aż tyle tych okrążeń. Skądże znowu! To miał być po prostu szybki spacer, jednak… Ale może od początku, jak to wyglądało:

Kierowałam się już bezpośrednio na tą „bieżnię”, nie skręcałam nawet w żadne „krzaczory”, tylko wędrowałam przed siebie, a po drodze zauważyłam na boisku grupkę chłopców w sportowych strojach, którzy ćwiczyli grę w piłkę nożną. undefined

A żeby było zabawniej, zrobiłam chyba 2 okrążenia i nie byłam już tego nawet pewna…, a ponieważ widziałam tam na ławeczce siedzących starszych panów, zatem zapytałam: „Przepraszam, najmocniej, widzę, że panowie tu już siedzieli także wcześniej, więc zapytam, czy orientujecie się może, które okrążenie właśnie robię?”

Tak, dobrze wiem, jak to zabrzmiało, hehe, ale pomyślałam sobie: „a co mam niby do stracenia? Najwyżej mnie wyśmieją No risk, no fun :P” Jeden z nich odparł, że nie ma pojęcia, hehe, za to drugi, rzekł z uśmiechem, że TRZECIE. Uśmiechnęłam się również, podziękowałam i powędrowałam dalej [teraz już świadomie licząc]

Moja droga, wiem, że tak rzadko to słyszysz: ALE JESTEŚ NIESAMOWITĄ KOBIETĄ, NAPRAWDĘ! Tak, jak choćby ta „akcja” z robieniem tego ciasta dzisiaj po tym spacerze właśnie. To donieś jeszcze może tak szybciutko tylko, jak tam dzisiaj tam było, ok?

Cóż… jak to było? Zwyczajnie, hehe, 😛, jak jeszcze wczoraj właściwie tak sobie wędrowałam i już podjęłam decyzję, że wydam kaskę na to, co mi się rzeczywiście przyda! Nie będę kupowała żadnych ekologicznych kremów do opalania, bo przecież to nie jest wcale takie konieczne. Kupię sobie zwyczajne z odpowiednim filtrem, a resztę kaski zainwestuję w witaminy, lecz PRZEDE WSZYSTKIM OPASKĘ NA TEL. DO BIEGANIA undefined

Dokładnie tak! Bo wczoraj właśnie postanowiłam, że skoro rok temu zakupiłam sobie te słuchawki douszne [jedyne, które cały czas mi działają!:P] undefined To teraz czas na następny krok = ćwiczenie biegania, tym razem już porządne! Postanowiłam, że muszę się w końcu nauczyć biegać rzeczywiście! I JESTEM PEWNA, ŻE JAK BĘDĘ TO TRENOWAŁA, TO RÓWNIEŻ BĘDZIE MI WYCHODZIĆ!

Ale wracając jeszcze do Twoich przemyśleń, a propos Gracjana, bo naprawdę wiem, że jesteś BARDZO MĄDRĄ KOBIETĄ, więc może powiedz tu nam coś jeszcze na ten temat…(?)

Hm…., No to, udało Ci się i tu mnie masz 😛 Przecież doskonale wiesz, jakie to jest dla mnie trudne… Tak mówić wprost i otwarcie, to, co czuję… Naprawdę jest to cholernie ciężkie…, bo ja tak nie lubię i nie umiem wręcz o sobie mówić… a już tym bardziej siebie chwalić…

[wyszła właśnie umyć naczynia i przebrała się także już w piżamę]

Dokładnie z tego powodu masz mnie tutaj…, moim zadaniem jest przecież Tobie pomagać, zapomniałaś już? 😉

No dobrze, to będę pisała o tym, co mi się wydaje, ok?

To, że nie jest on „prostą/ łatwą, tym samym nieskomplikowaną/ standardową” osobą, to jest chyba oczywiste. Ale to nie jest dla mnie teraz nawet takie istotne i ważne. Bo mogłabym ewentualnie podjąć się takiego „zadania”. Tak właśnie! Uważam bowiem, że każdy związek jest pracą, a tym bardziej jeśli pojawi się w nim obydwoje tak „skomplikowanych” jednak ludzi. Ale nie tak po prostu skomplikowanych i trudnych, bo … tak! To warunki „wzbogaciły” ich życia. Dokładnie tak! Już dawno uważam przecież, że nie ma żadnych problemów, TO, CO SIĘ POJAWIA, TO JEDYNIE TRUDNOŚCI! Na które z kolei mamy dwie możliwości reakcji:

Od razu przepraszam, jeśli nie będę używała „odpowiedniego” słownictwa…, ale na serio, ja również uważam, że potrafię już dużo więcej „widzieć”/ odczuwać. Szczerze mówiąc jestem tego doskonale świadoma, że ten wypadek, któremu uległam, on także miał się wydarzyć! To musiało być „w planach”. On mnie tak naprawdę może nie „uzdrowił” jeszcze, ale już ten „proces” się zaczął, właśnie momentem jego zajścia!

Gdyby nie ten wypadek, nie miałabym okazji przeżyć tego wszystkiego, co było mi dane:

  • założenie bloga
  • buddyzm
  • może nie „poznanie”, ale choćby korespondencja z tym astrologiem,
  • wizyty w klinice OdNowa
  • numerologia
  • styczność i spotkanie wielu tak przeróżnych osób…, wcale nie „przypadkowych” 😉
  • umiejętność doceniania tego, co mam i cieszenia się dniem dzisiejszym!
  • większe zrozumienie na wiele spraw = POSZERZENIE ŚWIADOMOŚCI, PERCEPCJI
  • + oczywiście „wyostrzenie” MOJEJ ZARADNOŚCI I MĄDROŚCI :P, czyli chyba to ogólne „PRZEBUDZENIE” itp.

Właśnie w tej klinice po raz 1-wszy usłyszałam, jak ta Bogusia [Terapeutka diagnostyki karmicznej, Energo Terapeutka] rzekła podczas jakiegoś szkolenia, że to „dzieci wybierają swoich rodziców”. Kto by pomyślał, prawda? Ja również w to JUŻ TERAZ wierzę, że wybrałam sobie taką właśnie rodzinę i tak! z tym wszystkim, co ma! Choć na początku, zarówno to, jak i słowo „cykl karmiczny” wydawało mi się jakieś obce, co najmniej „dziwne”/ „magiczne”, żeby nie mówić „przerażające”…

Ok, przejdę do rzeczy: Uważam, że również jestem tu PO COŚ. I pamiętam, jak ta numerolog mi to powiedziała, że nieważne, ilu osobom się pomaga, najważniejsze jest, by to robić, a osoby [hm… teraz już nie pamiętam, czy te urodzone 09….], ok. to chyba chodziło o urodzonych tego dnia właśnie! Bo skojarzyłam sobie to od razu, z datą urodzin mojego kochanego Kacpunia, on urodził się 09.08. i również już wspaniale potrafi pomagać w tak wielu rzeczach! Mój chrześniak jest BARDZO DOJRZAŁYM I MĄDRYM DZIECKIEM, jak na swój wiek. Wiele osób tak mówi! A to z całą pewnością dlatego, że przecież jeszcze był w brzuszku Kasi, jak do tego całego „zdarzenia” doszło! I tak „walczył” razem z kochaną i mega dzielną swoją mamą!

Jak widać, ona nie ma tu nawet już za bardzo czasu, by donosić TYLKO O SOBIE, nie chce się już ponownie koncentrować jedynie na własnej osobie… A o czym, to oczywiście miałaby pisać, jak codzień zresztą! Ale właśnie teraz [12.VI.2020, PIĄTEK] już dawno wróciła do domu, zjadła obiad i przystąpiła dalej do pracy…, a tu właśnie „pojawia się w jej głowie” dalsza historia…, bo chciała uzupełnić ten swój wpis…

Ok, to może jeszcze tylko doda, że bardzo chciała tu wstawić zdjęcie brata, jak leżał jeszcze w szpitalu, a na niego położyła Kasieńka właśnie Kacpunia, to było w gazecie nawet! Ale teraz nie może tego tu odnaleźć, ale spójrzcie, do czego się „dokopała”, wpisując w wyszukiwarkę marcin kamiński =wypadek: https://www.info.elblag.pl/31,29052,Pomozmy-Kamykowi-stanac-na-nogi.html

Feralny skok do wody nie zatracił w nim pogody ducha ani woli walki.

Ale sam zapał nie wystarcza. Teraz tylko od ludzi o wielkim sercu zależy jak szybko Marcin wróci do zdrowia.

W sierpniu na świat przyszło pierwsze dziecko Marcina. Pomóżmy mu, aby ta chwila była pełna szczęścia i spokoju. Być może uda mu się postawić pierwsze kroki razem ze swoim synkiem.

Mamy nadzieję, że zapragną nas Państwo wesprzeć finansowo przekazując 1% podatku. Całkowity dochód w 100% będzie przeznaczony na leczenie i rehabilitację Marcina.

Czytaj więcej na https://info.elblag.pl/31,29052,Pomozmy-Kamykowi-stanac-na-nogi.html#ixzz6PAJdEHve

Ps. sprostowanie tylko: TERAZ NALEŻĄ JUŻ OBYDWOJE DO TEJ SAMEJ FUNDACJI = BALIAN SPORT, lecz o tym już kiedyś przecież było tu wspominane 😉 No dobrze, dodam tylko, że Małą Mi jakoś ponownie, jak sobie to przypomniała, to ogarnęło takie wzruszenie i jakiś wręcz „ścisk” w sercu. Zwłaszcza to podkreślone przez nią zdanie przywołało takie wspomnienia… Ale dość wracania do przeszłości! Trzeba się skupić na tym, co TU I TERAZ! To jest przecież oczywiste, że OBYDWOJE MIELI SZALENIE DUŻO SZCZĘŚCIA! Zatem nie warto patrzeć w tył i na to, co JUŻ MINĘŁO!!! Teraz trzeba bowiem tworzyć PRZYSZŁOŚĆ/ budować dalsze wspaniałe i piękne dni! Tak, bo ona to odczuwa, że teraz już takie właśnie będą przede wszystkim!

I nie! Wcale nie ma tu na myśli, że będzie tylko fajnie i pięknie! Oczywiście, że nie! Ale jest tego doskonale świadoma, że obydwoje z bratem zostali już tak DOŚWIADCZENI I SPRAWDZENI [przebudzeni?], iż teraz uzyskali już dostatecznie dużo odporności! Ok., to już ta jej kontynuacja z właściwie wczoraj jeszcze:

Ale miałam kiedyś wpis zatytułowany: https://niesklasyfikowana.com/2019/08/26/dla-calego-swiata-mozesz-byc-nikim-dla-kogos-mozesz-byc-calym-swiatem/ czy kolejny jaki znalazłam to: https://niesklasyfikowana.com/2019/08/28/jesli-sam-nie-doswiadczasz-cudu-badz-cudem-dla-innych/

Nie czytałam tych wpisów jeszcze raz, ale tak bardzo chciałabym być dla kogoś CAŁYM ŚWIATEM, ALBO właśnie… CUDEM … [mało wymagająca jestem, prawda? :P] Ok. ponownie skupiam się tu na sobie, a chciałam jeszcze tylko napisać, że Gracjan tak często podkreśla na tym swoim kanale coś o tym jedzeniu… Myślę, że to może być również jego jakąś traumą…, szczerze mówiąc, brałam to również zawsze do siebie, bo dobrze wiem, że to także u mnie jest „trochę” do poprawienia i mogłabym się czegoś nauczyć. A przede wszystkim chciałabym, a wiedząc, że RAZEM JEST zawsze ŁATWIEJ/ bo CO DWIE GŁOWY, TO NIE JEDNA, prawda?…

Ja po prostu tak bardzo sobie myślałam o tym, że jakby już może udało nam się „jakoś” być razem, to wtedy byśmy mogli się oboje po prostu wspierać. Dawać sobie siłę, wymieniać doświadczeniami, czerpać najzwyczajniej w świecie od siebie nawzajem, czyli DZIELIĆ SIĘ SOBĄ🌞🍀👍

Ona po prostu musi [o czym przecież już tu donoszone było nie jeden raz 😋] pisać na bieżąco, bo jutro już zaczyna się kolejny dzień, który z pewnością będzie równie bogaty w wydarzenia.

To może najpierw doniosę Wam, jak ten jej dzisiejszy dzień [PIĄTEK, 12.VI.2020] wyglądał:
Otóż obudziła się już o godz. 4:09! Tak właśnie, a moi drodzy, zanotowała sobie w komórce, że położyła się tak o północy. Przypuszcza tylko, iż od razu nie zasnęła, zatem, to chyba musiało być mniej niż te 4 godziny…

No ale, jak już się obudziła, to tak mniej więcej po godzinie włączyła sobie znowu WiFi i zaczęła czytać ten właśnie wpis od początku. I wiecie, cóż zanotowała, że przeczytała go cały od początku, a muzyka skończyła się dokładnie o czasie: 1:40, zatem w sumie ucieszyła się, że do 2h i 07 min. ma jednak jeszcze trochę czasu. Więc już z tego powodu zadowolona, włączyła sobie jeszcze tylko: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. https://www.youtube.com/watch?v=KewPva_EUc4, dobrze wiedziała, że trwa ona 3h, ale po prostu potrzebowała tak się jeszcze uspokoić/ wyciszyć. Tzn. tak sobie już nawet myślała, że jakby ponownie budzik nie zadzwoni, znaczy, że TAK MIAŁO po prostu BYĆ😋

Włączył się jednak ten pierwszy o 6:33, wyłączyła go wtedy całkiem i tak leżała, ponownie mając chyba takie miłe wyobrażenia, że ON JUŻ Z NIĄ JEST I WŁAŚNIE SIĘ PRZYTULAJĄ, UŚMIECHAJĄ DO SIEBIE I SĄ TACY WPATRZENI WE WŁASNE OCZY= czyli patrzą na siebie „własnymi duszami”. Dalej pomyślała, że nie będzie się już niczym spinać [a na dziś miała w planach ponownie „trochę” rzeczy do zrobienia] i po prostu nawet, gdyby ten alarm o godz. 7 „jakimś cudem” nie zadzwonił, to najzwyczajniej w świecie to zaakceptuje.

Jednak zadzwonił, hehe. Ona wtedy taka ucieszona, podziękowała z całego serca Wszechświatowi, że tak o nią dba i jednak jej pilnuje 😊. Ahhh tak, a moi drodzy, ta pobudka już o tej 4 okazała się wręcz idealna: tak jakby wywołał naszą bohaterkę jej okres do ubikacji Tak właśnie, bo dzisiaj rozpoczęła się ta jej „comiesięcznica” 😉. I już z tego powodu odczuła taką jakby „ulgę”.

Moi drodzy, a Mała Mi naprawdę już totalnie niczym się nie spina i słuchajcie, tak bardzo się cieszy, z tego wszystkiego, co ma, jak żyje i funkcjonuje. Najbardziej uszczęśliwia ją ten fakt, że słucha własnego serca. Mimo, że jeszcze chyba wczoraj/ przedwczoraj słyszała tą piosenkę Michał Szczygieł – Nic Tu Po Mnie https://www.youtube.com/watch?v=qGRt_t24jjI i tak sobie nawet pomyślała, że cholerka, ona tak bardzo chciałby potrafić powiedzieć tak, jak ten Michał:

Chcesz mówić mi jak żyć, przepraszam nie chcę, nie chcę W kieszeni mam za dużo twoich rad
Już nie wiem sam, czy tego chcę
Znów spalam stres, gdy mówisz mi jak jest
Choć sam pod prąd nie umiesz biec
Nie, nie potrzebnie teraz tylko tracę czas
NIC TU PO MNIE, SKORO LEPIEJ WIESZ NIŻ JA

WIĘC IDĘ W SWOJĄ STRONĘ

(…)
W kieszeni mam za dużo twoich rad
Już nie wiem sam, czy tego chcę
Znów spalam stres, gdy mówisz mi jak jest
Choć sam pod prąd nie umiesz biec

Nie, nie…

W rezultacie doszła jednak do wniosku, że przecież ona to doskonale robi! Właśnie słucha siebie przede wszystkim! No ok. a to, że szuka jeszcze jakby rad od mądrzejszych, jej zdaniem, osób, to chyba nic w tym złego? Bo nawet, jak ma już te „rady”/ sugestie, to i tak przecież podejmuje własne decyzje! Troszkę ma do siebie jeszcze o to pretensje, że nadal nie jest taka pewna siebie i nieustannie poszukuje jeszcze jakby jakichś „potwierdzeń”. Ale czy jest coś w tym złego, że ona po prostu chce to dobrze wiedzieć? Znać fakty?

Kochani, ona ponownie ma tu TYYYLEEE DO NAPISANIA, że nie wie już znowu, od czego by tu zacząć nawet… I czy powinna donosić tak dokładnie o wszystkim? Nie! No chyba to nie ma większego sensu. Zatem może jeszcze tylko napisze, że dzisiaj po godz. 10 powysyłała na messengera swojemu bratu pytanie/ prośbę: „hej braszku, doradź mi please, na co mam zwracać uwagę, przy wyborze tego etui na ramię?” dodała tu następujące linki:

https://allegro.pl/oferta/duza-opaska-etui-na-ramie-do-biegania-na-telefon-6852236015/
https://allegro.pl/oferta/pokrowiec-etui-na-ramie-telefon-opaska-do-biegania-7160485900/
https://allegro.pl/oferta/duza-opaska-etui-na-ramie-do-biegania-na-telefon-9306764964/ https://allegro.pl/oferta/pokrowiec-na-ramie-do-biegania-etui-telefon-opaska-9339503089/
https://allegro.pl/oferta/duza-opaska-etui-na-ramie-do-biegania-na-telefon-6929495786

Choć szczerze mówiąc już sobie wstępnie wybrała właśnie ten pierwszy, bo uznała, że wtedy mogłaby również klucze tam wsadzić…, teraz [13.06.20] jednak doszła do wniosku, że bez sensu biegać jeszcze z plikiem kluczy na ramieniu! Dlatego właśnie postanowiła, że będzie zabierała ze sobą tylko 1, którym zamknie po prostu drzwi! Ale i tak wolała zaczerpnąć rady jeszcze jednej „głowy”, bo kompletnie nie mogła tam się doszukać choćby jakichś wymiarów… Dlatego zdecydowała się zapytać swojego brata, który się po prostu na takich rzeczach bardziej zna niż ona.

Nie, moi drodzy, już teraz czuje ponownie zmęczenie [22:05]…, przygotuje się do spania i dalej może zacznie sobie wyobrażać fajne rzeczy przed snem… A wiecie, cóż dziś wyczytała, jak wyszła jeszcze wieczorem na balkon, z tą książką? Natknęła się na kolejny niesamowity dla niej cytat, a mianowicie:

​JEDYNĄ RZECZĄ, KTÓRA SIĘ LICZY, JEST TO, CO MYŚLISZ W SWOIM SERCU 🧡

Twoje serce to Twoja podświadomość. (…) Ty jesteś odpowiedzialny za sposób, w jaki myślisz. Nie Twoi krewni. Odpowiadasz za własne reakcje, myśli, uczucia. TY JESTEŚ PANEM. TY JESTEŚ KRÓLEM. Sugestie, wypowiedzi innych nie mają nad Tobą władzy. TYLKO TY MOŻESZ SOBIE PRZESZKODZIĆ WŁASNYMI MYŚLAMI. 191

Wróciła właśnie do domu, a jest SOBOTA, 13.06.2020, mamy godz. 13:18 jak tu siadłyśmy do tego kompa. Mała Mi nie czuje się dziś najlepiej…, ponieważ w nocy, dokładnie o 00:35/36 obudził ją jakiś koszmar z Gracjanem w roli głównej… Nie bardzo nawet pamięta niestety jego treść, lecz przebudziła się naprawdę jakaś „roztrzęsiona”. Opowiadała mi, że NAPRAWDĘ ZACZĘŁA SIĘ PO PROSTU BAĆ, ŻE MOGŁABY SOBIE TYLKO ZASZKODZIĆ…

Tak strasznie się boi i serio nie wie już, czy ewentualnie wchodząc w taki „związek” z nim [zacznijmy może od tego, że „helloł?” nie wiem, czy także dostrzegacie, o czym ona tu już donosi? Tak, jakby on w ogóle zrobił jakikolwiek następny WIDOCZNY DLA NIEJ (czyli BEZPOŚREDNI/ EWIDENTNY) „krok” w jej stronę], zamiast polepszyć, JEDYNIE NIE POGORSZYŁABY SOBIE TEGO ŻYCIA… = nie wie już, co ma o takich właśnie snach myśleć/ sądzić, DOBRZE PAMIĘTA, ŻE SNY ZAWSZE PRÓBUJĄ NAM COŚ POWIEDZIEĆ...

Dlatego wzięła szybko komórkę do ręki i zaczęła sobie to notować… Choć powiem Wam jeszcze, cóż ta „gwiazda” sobie pomyślała, że może to właśnie ONA GO wystraszyła już choćby tym swoim ostatnim wpisem! Tu jednak, jak już o tym pomyślała, to rzekła nawet do siebie, czy może właśnie do niego: „TO WSZYSTKO NIE JEST TAKIE, JAK SIĘ WYDAJE!” JA WCALE NIE JESTEM TAKA ZNOWU IDEALNA, MAM CHOLERNIE DUUUUŻO WAD! UWIERZ MI PROSZĘ, TYLKO TAK NA ZEWNĄTRZ / Z POZORU WŁAŚNIE KTOŚ PATRZĄC NA MNIE, A TYM BARDZIEJ MOJEGO BRATA, [tego szalonego optymistę POMIMO WSZYSTKO] mógłby odnieść takie wrażenie…

A chcę Ci się tylko powiedzieć, że Mała Mi NIGDY NIE UWAŻAŁA SWOJEGO BRATA, ABY BYŁ TAKIM MĘŻCZYZNĄ DLA NIEJ ODPOWIEDNIM, był chyba zawsze zbytnim „wariatem”, ale jak się okazuje, to jego „wariactwo” teraz go właśnie „ratuje” – ten jego niepoważny wręcz optymizm! Ona już dawno to czuła, że gdyby jej ciału to wszystko się przydarzyło, to bardzo prawdopodobne, ona by tego tak „łagodnie!” nie przechodziła. Jest nawet tego pewna, bo jest po prostu całkiem INNYM CZŁOWIEKIEM! 

Lecz,  zauważ proszę tylko, iż ona uważa ponownie, że tak właśnie miało to się „rozegrać”… Przecież w przeciwnym razie NIE MOGŁABY „CIESZYĆ SIĘ” TYM CZASEM TUTAJ WŁAŚNIE TYLKO SAMEJ DLA SIEBIE… Jest pewna, że Ty to rozumiesz… A teraz jeszcze zdanko z jej @: „Nawet nie bardzo wiem, why Tobie to piszę (a jest godz. 01:24)…”

Choć może inaczej: jak widzisz, ona się o wszystkich troszczy, również, a może właśnie teraz także przede wszystkim o Ciebie, bo hm… Czuje, że po prostu powinna… W końcu to Ty ją „wybrałeś”, a ona nie chce pozostać „dłużna”…  No dobrze, skoro poczuła się wręcz „wywołana” (a właśnie! To może w ogóle było „rolą” tego snu? Przecież NIC NIE DZIEJE SIĘ „RANDOMOWO” /= do tego wyrazu dopisała: „dzięki za to słówko w ogóle😘” /

Ok 1:33 wstaje jeszcze tylko do ubikacji i będzie próbowała dalej spać… Bo za 5h jej budzik będzie dzwonił😋. Może dodam jeszcze tylko, że ona, serio uważa, iż mógłbyś jej POMÓC /NIE WYRĘCZYĆ! / w wielu rzeczach, choćby z tym jedzeniem… 

Ale ona wciąż „naiwnie (?)” w to wierzy, że nie „natrafiliście” na siebie przypadkiem, bo one tak naprawdę NIE ISTNIEJĄ! Tak, dobrze wie o tym, że ma przystojnego tego brata, ale uwierz mi Gracjan, nasza „gwiazda”, mimo że go bardzo podziwia za to jakie ma podejście do życia, ale tylko /czy może raczej „AŻ” w tej konkretnej sytuacji/. Ale boooszee, właściwie to już nawet nie bardzo to rozumie, dlaczego w ogóle to pisze, Ty przecież również masz większy wgląd i nie rozumujesz tak płytko i powierzchownie. Sam zresztą mówiłeś, że każdy radzi sobie z tym, co mu się przydarzyło właśnie najlepiej, jak tylko może.

No a Kamyk jest wprost w tym wszystkim genialny, Mała Mi naprawdę jest tego doskonale świadoma, że gdyby mieszkała tam w Elblągu, gdzie jej rodzina, byłoby jej zdecydowanie ciężej… Ale wracając do tego snu… Najgorsze tylko jest dla niej to, że ona nawet nie wie, co konkretnie ją w tym śnie tak wystraszyło…

Chyba ta cała sytuacja w ogóle z nim/ Tobą… Doszła do wniosku, że CHYBA JEDNAK NIE MIAŁABY TYLE SIŁY I ODPORNOŚCI… Bo to, że WCALE NIE BYŁOBY AŻ TAK CUDOWNIE I NIEBIAŃSKO „NON STOP”, TO JEST DLA NIEJ znowu „OCZYWISTĄ OCZYWISTOŚCIĄ”… i byłoby to raczej niezrozumiałe, a nawet wręcz zaskakujące, gdyby TAK w istocie BYŁO CAŁY CZAS! 😋. Zaśpiewałaby tu nawet tą piosenkę: Paulina Przybysz – „Nie bój się chcieć”: NIECH MÓWIĄ, CO CHCĄ, JA JESTEM WIERNA SNOM [tylko, że ona nawet nie wie, co dokładnie w tym śnie było i dlaczego tak się właśnie wystraszyła…:P]

Przecież to mądre i inteligentne dziewczę wie, że nie ma ZWIĄZKÓW IDEALNYCH, że zawsze trzeba się „docierać”, siebie wspierać, nawet jak trzeba, to „podnosić”. Przecież do cholery on sam o tym mówił w tych swoich nagraniach! Stwierdza, że on jest jakimś wręcz „hipokrytą”, bo jak można mówić takie rzeczy i samemu ich nie stosować w życiu! Każdy się, do cholery, boi! Ona chyba najbardziej! Jest tu CAŁKIEM SAMA, nie ma nikogo! Tzn. dobrze wie, że przecież ma siebie i to jest najważniejsze… Ale ona po prostu POTRZEBUJE WSPARCIA, przecież to żaden wstyd! Poza tym, Ty sam mówiłeś, że aby móc przyznać, że się czegoś potrzebuje, wymaga to również DUŻO SIŁY/ samozaparcia/ odwagi/ świadomości, czy czego tam jeszcze:P!

I Ty przecież w tych swoich nagraniach o tym mówisz [boooszeee, właśnie teraz słucha ponownie Ciebie…]: UCZUCIA MOGĄ BYĆ ZMIESZANE/ ZMANIPULOWANE (…) I OTWIERAĆ SIĘ, CZASAMI ZE STRACHEM, POWOLI I UCZYĆ SIĘ ZAUFANIA. BARDZO WAŻNE JEST ZAPEWNIĆ SOBIE BEZPIECZEŃSTWO SAMEMU NAJPIERW, ZAUFAĆ SOBIE, BYĆ INDYWIDUALNY, EGOISTYCZNY (…)

Nie, ona nie może już po prostu tego więcej słuchać, bo myśli sobie: „Cholera jasna, to ile, A MOŻE: W JAKI SPOSÓB MIAŁABYM CI TO JESZCZE DALEJ PRZEKAZYWAĆ, BYŚ ZROZUMIAŁ „EWIDENTNIE”, ŻE JESTEŚ PRZEZE MNIE ZAAKCEPTOWANY, PRZEZ MOJĄ DUSZĘ I MOJE SERCE.

Stwierdziła po prostu:

„Pieprzę to już…, skoro to wciąż nie jest dla niego SOLIDNE, do jasnej Anielki, DLACZEGO TYLKO JA MAM ZNOWU TU COŚ UDOWADNIAĆ i POKAZYWAĆ? Przecież on choć widzi to, że ja PISZĘ EWIDENTNIE DO NIEGO!”

Szkoda, że ten jakże „mądry” i nieprzeciętny człowiek, nie pomyślał o tym, że jej jest tu ze wszystkim trudniej, bo:

  • on przecież mówi tak ogółem do ludzi, to skąd ona ma mieć pewność, czy dobrze to „wyłapuje/ interpretuje”? Dlaczego tak się z nią „bawi”? Uważa, że to jest co najmniej bardzo nie w porządku…, przecież mógłby choć jej w końcu odpisać na tego @, cokolwiek, nawet to, że nie życzy sobie, by więcej do niego coś wypisywała! Wtedy już by poniekąd mogła wiedzieć, „na czym stoi”. Miałaby przynajmniej jakąś jasność.
  • poza tym, ona przecież, do cholery, nie może być pewna, czy wszystko rzeczywiście rozumie prawidłowo / słusznie i dobrze [miała ten pie…wypadek i uraz mózgowo-czaszkowy!], a jego rzekomo interesowało zawsze, cytuję: „psychologia, fizjologia, anatomia, mózg, neurologia (…)” [SKĄD JESTEM, SKĄD CZERPIĘ WIEDZĘ I JAKIE KSIĄŻKI POLECAM]. Szkoda, że kompletnie nie bierze tu pod uwagę, że ona jednak nie jest taka, jak wszyscy zdrowi / „normalni” ludzie…, że doznała tych cholernych POWAŻNYCH URAZÓW?

Pamięta, że jak oglądała ten film po raz pierwszy, to nawet notowała sobie te książki, które on tu wymieniał, ale teraz już to po prostu wszystko wali. „Do cholery, on wcale nie jest taki mądry, bo to, że ma się taką wiedzę, to przecież nie wystarczy, dopóki samemu się jej w życiu nie stosuje!!!” Także już sobie postanowiła, że nie będzie właziła w jego jakieś starsze filmiki, bo szkoda jej już na to po prostu czasu…

(…)

Ona kocha to życie, moi drodzy! Tak po prostu, a może właśnie tą jego zmienność…, która ją zawsze ratuje. Już Wam donoszę, „o co kaman” dokładnie 😛 Jak jeszcze wczoraj się obudziła i jakoś bardzo chciało jej się płakać… Ponownie odczuwała taki cholerny mętlik w tej głowie. Ona na serio, nie wie już znowu, co ma o tym wszystkim myśleć… Siadła do medytacji i powtarza cały czas: „Teraz i zawsze wszystko mi sprzyja”, tak jakby „bezmyślnie, kompletnie nie zastanawiając się nad tym, co mówi. Po prostu była już chyba tą całą sytuacją [z tym snem] tak załamana, że chciała po prostu „przestać myśleć”. Dlatego cieszyła się, że może choć wypowiadać [tak właśnie „bezmyślnie”:P] taką mantrę.

Następnie przystąpiła do swojego śniadania, a dziś, słuchajcie, prócz 2 kanapek na chrupkim pieczywie ze zrobioną kiedyś wcześniej pastą do nich ​+ jajo na miękko +”sałatka” [bez sałaty, bo jej nie miała], ale za to była jeszcze w posiadaniu całego „pęka” pietruszki, buhaha 🤣, więc stwierdziła, [nie po raz pierwszy, zresztą!], że nią się poratuje + do tego oczywiście znowu filmik [tym razem Gracjana] SPOSÓB MYŚLENIA I NAWYKI, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE = pięknie tu wygląda & bardzo fajny filmik: Twój cel sam przyjdzie, jak podniesiesz swoje wibracje...”

Wczoraj nie miała nawet już siły, by wykonać tą całą swoją gimnastykę, dlatego położyła się na podłogę… i wykonała przede wszystkim yogę. Następnie po śniadaniu, jak wyszła na tą dolinkę ponownie, to była tak znowu wszystkim załamana, nie miała już nawet siły za nic dziękować, dlatego szła tam i powtarzała: „WSZECHŚWIECIE, DAJ MI PROSZĘ JAKIŚ ZNAK, CO POWINNAM DALEJ ROBIĆ” i tak zrobiła tam tylko 2 okrążenia, ale serio nie miała już siły na więcej… A wiedząc, że powinna pójść jeszcze zrobić zakupy, zatem udała się dalej.

Słuchajcie, będąc znowu u p. Piotra, zakupiła to, co chciała, a podaje mu jeszcze ten pojemniczek, by nalał jej sok z kiszonych ogórków właśnie, a p. Piotr do niej: „No tak, jak się popiło, to trzeba teraz jakoś tego kaca leczyć :P”. Nasza „gwiazda” zaraz podłapała i mówi: „No, co zrobisz? Jakoś trzeba się przecież ratować 😋”. Dopiero później, jak wracała już do domu, myśli sobie: „boooszeee, może w ogóle tak wyglądałam serio, jakbym była na tym kacu, buhaha 🤣”. Bo jednak tą twarz miała wczoraj bardzo niewypoczętą!

To teraz dalej w skrócie: Zauważyła wprawdzie wieczorem, że ukazał się jakiś kolejny filmik w wykonaniu Gracjana, ale po prostu zeszła z balkonu, na którym poszła sobie posiedzieć po obiedzie, chwilkę zastanowiła się jeszcze, co ma zrobić…, lecz ponieważ zaczęło już być w miarę chłodno na balkonie, przeniosła się do domu, jednak wcale nie włączała od razu jego nagrania, bo pomyślała, że najpierw powinna się przecież umyć. I tak też uczyniła, a muszę Wam powiedzieć, że po tej kąpieli już się bardziej „rozpromieniła”.

Następnie przebrana w piżamę, włączyła sobie jeszcze ten właśnie filmik: Jak „przyciągać” używając kobiecej energii. Moi drodzy, teraz jest już jednak 14.VI.2020, w dodatku słoneczna niedziela, to pójdzie jeszcze wyprowadzić siebie tylko na spacer. Bo szkoda jej tak siedzieć w domu, jak wróci, to będzie dalej kontynuowała, bo ma jeszcze znowu duuużo do napisania.

Obecnie, PONIEDZIAŁEK, 15.VI.2020 jest w takim stanie, że generalnie chyba „smutek”, dlatego kochani, nim może przejdzie do wczorajszego dnia, to powinna skupić się najpierw na tym, co „TU I TERAZ”. Otóż, moi drodzy, dzisiaj to dziewczę jest totalnie zmęczone…, budziła się w nocy 3 razy! Bo i o 1:08, następnie po 3 godzinach to samo [4:09], ostatni zaś raz to była godzina 5:42…

Moi drodzy, Mała Mi, była dziś tak cholernie wciąż zmęczona… i tak, dopiero teraz do niej doszło, jak konwersacja z jej rodzinką na nią podziałała. Stąd bardzo prawdopodobne, że w nocy z niedzieli na poniedziałek budziła się tyle razy i spała tak niespokojnie… To straszne, że ta dziewczyna bierze na siebie całą odpowiedzialność za wszystkich, tzn. głównie w tym momencie za swoją mamę… To ją szczerze mówiąc wykańcza [co bardzo dobrze było widać tej nocy choćby…]

Nasza „gwiazda” doszła do wniosku, zresztą już dawno, że najwidoczniej od początku była przez KOGOŚ jeszcze prowadzona. Tak, nigdy nie miała ojca, niby miała tą mamę, ale i tak to ona sama musiała zawsze większość rzeczy przecież wykonywać… Jej rodzicielka się oczywiście z tym nie zgodzi… ona zawsze miała takie hm… „płytsze” to myślenie… i całkowicie inne spojrzenie na tą, jak zresztą niestety, nie tylko tą sprawę. Mała Mi musiała niejako to zaakceptować, bo co innego niby mogło to dziecko zrobić?

Ta cała sytuacja niejako wymusiła na niej po prostu jakieś „działanie”. Teraz sobie tak myśli, że tak naprawdę to chyba powinna być jeszcze za to wdzięczna. Rozumiecie tą sytuację w ogóle? Dziewczynka zmuszona wręcz przez życie i warunki, by być bardziej zaangażowana we wszystkie życiowe sprawy i również odpowiedzialna za nie. Wcześniej tego w ogóle nie odbierała w ten sposób i było to dla niej raczej czymś normalnym. Po prostu żyła najlepiej, jak umiała… [tu przypomina jej się znowu to, o czym mówił Gracjan…]. Swoją drogą, ona naprawdę tak bardzo marzy o tym, by być z kimś, kto ją tak dobrze by rozumiał, jak właśnie on!

Już nawet nie wie, co powinna teraz zrobić [tzn. o czym tu Wam donieść…], czy o tym, że:

  • okazuje się, że źle obliczyła z tą muzyką w tym wpisie… chyba po prostu w trakcie czytania go musiała najzwyczajniej w świecie przysypiać, buhaha 🤣, bo później już ponownie czytała ten wpis i wyszło jej, że z kolei muzyka skończyła się [po przeczytaniu całego wpisu] po mniej więcej 1:04:…
  • czy o tym, że ONA nie może dojść do ładu z tym, czy zrobić sobie dziś głodówkę…, już nawet nie pamięta, kiedy to było, jak robiła ją ostatnio…
  • jak ma zamówić te zioła i witaminy…, boooszeee, nie ona ma tu zbyt wiele rzeczy na tej swojej głowie, ps. postanowiła tą ASHWAGHANDĘ przyjmować, jak już całkiem zrezygnuje z wszelkich leków, czyli tego Nootropilu, który i tak od 2 dni dawkuje już sobie co 2 dzień właśnie, a zostało jej już/ jeszcze 8 tabletek. undefined
  • tak bardzo chciałaby usłyszeć radę kogoś odnośnie tego…, odnośnie wielu rzeczy w tym swoim życiu… boooszeee, jest jej dzisiaj tak ciężko…

Jeszcze leżąc w łóżku była pewna, że napisze, iż „nie radzi sobie już teraz znowu z tym życiem…” Myślała, że tak właśnie zacznie… I nagle widzi, że na LI [a włączyła sobie już WiFi, bo potrzebowała zrobić na @ notatkę z jakże „wspaniałego” początku tego dnia…] jej dobra znajoma [Ute Heyde] udostępniła dalej ten obrazek, który nasza bohaterka również opublikowała kiedyś na swoim profilu. Zatem pomyślała: „może to właśnie sygnał/ informacja dla mnie?undefined

Następnie, zaczęła czytać notatkę, jaką ma zapisaną o sobie w swojej komórce właśnie pod tytułem „JA”, która wygląda następująco:

Mega Zdyscyplinowana:

  • potrafisz wszystko robić nie mając żadnego szefa nad sobą, sama oceniasz /prawidłowo! /co jest ważne & najważniejsze
  • jesteś słowna
  • ciężko pracujesz, bo wyszukujesz priorytety i zajmujesz się wykonaniem go/ich
  • Codziennie okazujesz wdzięczność i uśmiechasz się do Wszechświata, dziękując mu za tak wiele rzeczy
  • mądrze wybierasz to, co robisz / co wykonujesz
  • wspaniale dobierasz i wykonujesz swoje obowiązki, a wiesz doch, że Twój organizm szybciej się męczy/ ma mniejsze moce „przerobowe”
  • nie wiedziałaś tego nawet, że twój umysł ma neuroplastyczność i w momencie, gdy coś wykonujesz każdego dnia, on Ci będzie jeszcze pomagał
  • wytrwała, konsekwentna
  • CODZIENNIE MEDYTUJESZ, GIMNASTYKUJESZ SIĘ I WYPROWADZASZ SIEBIE NA SPACER 😉

Jakby ktoś z nią tu był, to byłoby jej po prostu łatwiej, oczywiście, że nie ktoś „przypadkowy”, Mała Mi ma cały czas tu na myśli tą swoją BRATNIĄ DUSZĘ! Zastanawia się też: „To jak długo muszę na nią jeszcze czekać??? Przecież życie jest tak krótkie… Nie możemy przecież wiedzieć, ile nam go jeszcze zostało! Dlatego PROSZĘ NIE MARNUJMY TEGO CENNEGO CZASU! Ja już raz kiedyś o mało go nie straciłam….. 

Medytowała czy raczej może znowu się „modliła” i prosiła również Wszechświat o jakieś rady/ znaki, co ma dalej robić z tym swoim życiem, ten rzekł: „Przecież leżąc jeszcze w łóżku już dostałaś pierwszą „wiadomość”. NIE REZYGNUJ, PO PROSTU SOBIE ODPOCZNIJ!”

No niby tak, ale ja już serio nie mam siły… jestem po prostu znowu tym życiem zmęczona… Tak bardzo brakuje mi tu tej bratniej duszy…, przecież będąc we dwoje/ razem, życie wyglądałoby o wiele ciekawiej/ łatwiej…

Zgadza się, to jest przecież ta „oczywista oczywistość” [jak Ty to mawiasz😉]. Ale zastanów się, czy nic więcej nie wpłynęło tu na Twój nastrój bezpośrednio?

[ps. właśnie 15.06. wysłała jednemu ze swoich byłych szefów (bo dopiero dojrzała na LI, że ten miał przecież 09.VI. swoje urodziny), zatem wysłała mu po prostu Geburtstagswünsche]:

ALLES BESTE ZU DEINEM GEBURTSTAG! ERFÜLLE SELBST DEINE TRÄUME, da die [leider!] von sich selbst nicht in Erfülluing gehen…😋 So noch mal ALLES BESTE, VIELE LIEBE & AUCH VIEL GLÜCK! 🌞🍀 und don`t forget: Always look on the bright side of life 🤗

To teraz powrót do jej konwersacji ze Wszechświatem:

Masz zapewne na myśli to, że jeszcze wczoraj [taka szczęśliwa] poszłam na tą swoją dolinkę, zrobiłam tam 2 okrążenia i postanowiłam, iż jednak zadzwonię do swojej mamy [tak raz w tygodniu staram się przecież zawsze to robić], tym bardziej, że ona próbowała się ze mną wczoraj [sobota, 13.VI.20] właśnie skontaktować…

Dokładnie tą sytuację miałem na myśli 👍

No tak, zaczęło się w ten sposób, iż dowiedziałam się, że mama jest właśnie u babci. Ucieszyłam się w sumie, bo w takim razie pomyślałam, że przy okazji może porozmawiam również z babcią. Ale zacznę od rozmowy z moją mamą…, kiedy ta opowiadała, że była na dworcu, by podpytać, jak teraz jest z jazdą pociągami, czy tam są także te ograniczenia ilości pasażerów itp.

[nasza „gwiazda” jednak postanowiła, że dzisiaj nie będzie robiła żadnego postu … i przygotowała sobie teraz właśnie müsli, które właśnie zamierza jeszcze zjeść, znając ją z pewnością włączy sobie coś do oglądania do tego…]

Nie, moi drodzy, ona tak dłużej nie może! Nie uwierzycie, co właśnie zrobiła, właczyła sobie po raz kolejny Q&A || ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZWIĄZKOWE, ROZWOJOWE I DUCHOWE i tak słucha najbardziej od mniej więcej 13:15, bo ZNOWU POMYŚLAŁA O SWOJEJ MAMIE, JAK TU BY, CHOLERA, MOGŁA JEJ POMÓC, bo ta przecież nieustannie myśli o tych negatywnych rzeczach… booooszeee, teraz już tak chce jej się płakać, bo nie potrafi kompletnie tego zrozumieć, DLACZEGO DO CHOLERY TO ONA PRÓBUJE CAŁY CZAS JĄ RATOWAĆ???

Czy ta dziewczyna [dodam tylko 38-letnia!] pomyślała kiedyś TYLKO O SOBIE??? Przecież jest tak wyjątkową osobą, że musi to w końcu dostrzec, że to nie jest jej rola, by nieustannie pomagać własnej rodzicielce! Przecież ta tak naprawdę wcale jej aż tak w życiu nie pomagała… i cały czas tego nie robi…, bynajmniej nie tak, by Mała Mi mogła czuć się bezpiecznie i udawało jej się odczuwać, że ma taką kochającą mamę, która potrafiłaby dla niej tak wiele rzeczy zrobić…

Matko, jak jej się chce teraz właśnie płakać [oczywiście, że nie będzie, bo ona przecież od małego dziecka musiała powstrzymywać ten jakże normalny proces]. No dobrze, to ja tu Wam może przedstawię, o co dokładnie tu chodzi. Otóż jeszcze jak była na tej dolince właśnie, jak zadzwoniła do tej swojej mamy, ta opowiedziała, czego dowiedziała się tam na dworcu i wtedy… „No, bo tak myślę Monia, że może w końcu udałoby się mi do Ciebie przyjechać.”

Nie uwierzycie, jaka była pierwsza myśl Małej Mi [choć może, czytając ją tu powinniście, już to zrozumieć…]: „Po co tak naprawdę?” boooszeee, oczywiście, że tego nie powiedziała, ale tak tylko sobie pomyślała… Przecież ona. do cholery jasnej, nie ma takiej dobrej relacji z tą swoją mamą! [wiecie, o czym w tym momencie pomyślała, że teraz powinno stać się coś z jej mamą, aby miała nauczkę, że ma czelność wypowiadać w ogóle takie słowa!]. Ale to jeszcze nie wszystko, nasza bohaterka wspomniała, że ostatnio kiedyś rozmawiała ze swoim bratem i ten powiedział, że jak będzie miał już w końcu dostosowane to auto pod siebie [tak, bo ma nowe, które teraz trzeba przerobić tak, jak było to poprzednie dla inwalidy właśnie].

Jej mama wtedy, że tak ona o tym właśnie słyszała, ale że to może rzekomo długo potrwać, a ona tak myślała o tym, by do niej TERAZ/ JAK NAJSZYBCIEJ przyjechać… Mała Mi wtedy oczywiście: eeeee??? 🙄🤔😮. Lecz, jak jeszcze wspomniała o tym swoim bracie [a ten do niej powiedział, że on bardzo chętnie ZOBACZYŁBY JEJ MIESZKANIE W KOŃCU, bo jeszcze nawet nie miał okazji w nim nigdy być], a jej rodzicielka wtedy, że: „no tak, ale z Marcinem to tak tylko na jeden dzień, bo on przecież nawet do mieszkania do Ciebie nie wejdzie.” Nie będzie tu kryła, że już ją wziął „wkurw” właśnie. Jej młodszy brat na WÓZKU INWALIDZKIM MÓWI, ŻE CHCIAŁBY ZOBACZYĆ, JAK MIESZKA JEGO SIOSTRA, a ich matka taki tekst „puszcza”… Taka własnie jest niestety jej rodzicielka! Dla niej nie ma w ogóle rzeczy możliwych… I nawet w tym momencie rzekła:

Ok. mamo, to już nie chce mi się z Tobą rozmawiać, bo słyszę nieustannie, że dla Ciebie to, jak widać wszystko jest nadal problemem! Twój własny syn, mi tu mówi, że chciałby zobaczyć moje mieszkanie. A ty na to, co? Że to [kuwa] niemożliwe… Bo po co zapytać kogoś przy okazji, czy nie zechciałby może pomóc? Nie! Po co w ogóle „kombinować” i starać się szukać jakiegoś wyjścia, jak można przecież [do cholery jasnej!] lepiej zakładać, że nie ma w ogóle życzliwych osób i … i tak nikt nie pomoże ..

Oczywiście, jak to jej mama, zaczęła już mówić, że: „no dobrze, dobrze, nie denerwuj się tylko”, następnie przeszła do kolejnego tematu, a mianowicie, do Kacperka… Że ona może by przyjechała do niej z nim, tak samo, jak to było w tamtym roku, wzięła go tu po prostu „na wakacje”… Oczywiście, że nasza „gwiazda” byłaby wtedy także rada, bo co tu dużo mówić, doskonale jest tego świadoma, że ten chłopczyk /Kacpuś/ zawsze „ratuje” niejednokrotnie sytuacje. Tzn. dobrze o tym wie, że nie musząc przebywać tu tylko ze swoją mamą, wszelkie zdarzenia i sytuacje wyglądają całkiem „zdrowiej”/ „normalniej”.

Było jej tylko strasznie przykro i smutno, że ona wciąż nie ma tego własnego życia, ani nikogo tu obok siebie… A „najlepsza” była dalej jej rozmowa z własną babcią, gdy ta zapytała, prócz tego, gdzie jej wnuczka teraz jest, to jeszcze dodała to swoje [drażniące strasznie Małą Mi słowo:] „sama”? Nasza „gwiazda” mówi: tak babciu, sama tu jestem…, ale szczerze mówiąc, na nudę nie narzekam, zawsze mam tu coś do robienia… [była już wtedy znowu w takim złym stanie, bo co? ODCZUWAŁA CHOLERNĄ SAMOTNOŚĆ i szczerze mówiąc już chyba czuła się tą sytuacją w ogóle zmęczona, najbardziej tym, że chciała przecież sprawić komuś przyjemność, a tylko sama pogorszyła sobie nastrój!]. Wtedy jej babcia dodała: „No tak, ja również nawet jak sama tu zostaję, to też zawsze mam co robić… [sprzątanie/ gotowanie, seriale w tv…].”

Po czym dodała: „Szkoda, że mieszkasz tak daleko, bo w przeciwnym razie, mogłabyś tu z nami posiedzieć…”

Mała Mi sobie pomyślała: Taaaa, o niczym innym nie marzę, tylko siedzieć tam z Wami przy kawie i zapewne jakimś cieście i rozmowie na tematy, które mnie kompletnie nie interesują…:P

I wtedy jej babcia postawiła następujące jeszcze pytanie: „A nie chciałbyś się tu wybrać do nas na jakiś czas? Małą Mi to troszkę „zabiło”, lecz starała się wyjść z tego dyplomatycznie:

Babciu, przecież przyjadę w sierpniu na urodziny Kacperka, a szczerze mówiąc, ja tu, tak jak już powiedziałam, mam co robić…

No tak, a poza tym, to przecież my tu nie robimy nic innego, czasem też sobie wyjdziemy gdzieś na dwór przysiąść na ławeczce do parku, a Ty Gdańsku masz teraz właściwie „pod domem” tą dolinkę.

Na całe szczęście zaczęła ją uwierać właśnie soczewka i powiedziała, że musi wrócić do domu ją wyjąć…

Teraz kochani, nasza „gwiazda” musi chyba sobie zrobić jednak jeszcze drzemkę, bo znowu pada ze zmęczenia…

Wcale żadnej drzemki sobie nie zrobiła, tylko tak chwilę pomyślała, czy nie powinna wykonać jeszcze czasem czegoś innego. Oczywiście, że tak [pominie już to, że wciąż ma tu m.in. stertę niewyprasowanych tych swoich rzeczy…], lecz tak bardzo chciała…, bo aha, o tym Wam jeszcze nic nie mówiła nawet, ale dokładnie w NIEDZIELĘ, 1.VI.20, zakupiła sobie to etui na tel. na ramię! Zrobiła to sama [bez pomocy swojego brata!].

I od wtedy właściwie już sobie myślała, że przydałaby się jej jakaś taka CIEŃSZA, ładna, sportowa bluza. A jest świadoma, iż bardzo jej do twarzy w żółtym kolorze, zatem właściwie już wiedziała, że właśnie taką sobie zakupi. Jednak, jak pojechała jeszcze w piątek do tego CH FORUM pooglądać i poszukać właśnie takich rzeczy…, stwierdziła jednak, że w takich firmowych sklepach to są one bardzo drogie… Zatem, już wiedziała właściwie, że z nich zrezygnuje. Tak się jeszcze tylko zastanawiała, gdzie indziej mogłaby ich po prostu szukać, może H&M, Reserved itp.

Lecz tego dnia już nie miała siły w ogóle chodzić za szukaniem ich, bo Mała Mi nie znosi wręcz chodzić po sklepach, o czym przecież już tu również donosiła. I tak właściwie sobie pomyślała, że przecież w tym kierunku, gdzie warzywniak p. Piotra, tzn. znacznie dalej, ale kierując się właśnie w tą stronę, jest również jakiś sklep odzieżowy. Zatem pomyślała sobie: „Świetnie w takim razie, pójdę tam po weekendzie właśnie i zobaczę, co tak naprawdę mają. A przy okazji zajdę tam również do Rossmanna, po „srajtaśmę” i papierowe ręczniki.”

Moi drodzy, zakupiła tam bluzę żółtą! Wprawdzie nie z żadnego dobrego materiału, bo jak wiadomo w takich sklepach nie ma raczej dobrych jakościowo rzeczy, ale pomyślała sobie, ok. za 14,99PLN, to może być i taka, hehe, żółta, rozpinana z kapturem. Zatem zobaczywszy tą cenę nawet się długo nie zastanawiała, tylko ją wzięła. Zeszła również na dół do Rossmanna i tam zakupiła to, o czym wspominała.

Wracała do domu już zadowolona 😉. I jak wróciła, to właściwie już wiedziała o tym, że tylko zostawi te zakupy, przebierze się w miarę sportowe rzeczy i uda się na tą dolinkę. Tak sobie myślała, że przecież nie będzie teraz czekała, aż dojdzie do niej w końcu ten naramiennik na komórkę! Przebrała się w sportowe rzeczy i nawet sobie pomyślała, przecież cholerka po to zakupiłam w końcu tą żółtą bluzę! Jednak założyła ją tylko na chwilkę i uznała, że w niej będzie jej jednak zbyt ciepło i natychmiast ją zdjęła, po czym wzięła na siebie tylko takie cienkie wrzosowe „bolerko”. A zaraz Wam pokażę, jak wyglądała, tzn. tu już jest po powrocie, więc i bez tego bolerka i zdjęła nawet swoje adki.

Już Wam opowiadam, jak ta jej dzisiejsza „wyprawa” wyglądała. Otóż nim oczywiście się pozbierała, to jednak musiało „troszkę” potrwać, ponieważ najpierw musiała jeszcze wyjąć z siebie ten kubeczek menstruacyjny i opróżnić go [właściwie już z końcówki okresu]. Tak sobie myślała, cholerka nie mam nawet niczego, by schować te moje klucze, a nie miała nawet żadnej kieszeni i nie mogła też znaleźć, gdzie włożyła takie etui na komórkę, które miała zawieszane na szyję… Zatem pomyślała sobie: „no trudno [a już się nawet ubrała w ten strój], nie będę przecież teraz rezygnować z tego powodu, że nie mam w co wsadzić tych kluczy!”

Postanowiła więc, że póki nie ma jeszcze tego „naramiennika”, poratuje się choć tą „torebunią”, zresztą przecież pomyślała: „spokojnie, to jest przecież pierwszy mój dzień, więc z całą pewnością nie będę cały czas tylko próbować „biegać”, lecz po prostu uczynię, taki szybki spacer z elementami „podbiegania”

I tak też uczyniła, gdy jednak udawało jej się „podbiegiwać”, to chwytała tą torebeczkę w dłoń. I tak właśnie to czyniła, a zrobiła w sumie szybkim marszem [+ momentami ten podbieg] 7 okrążeń! W każdym razie tak sobie szła i powtarzała w swoich myślach: „TRENUJĘ SWOJĄ CIERPLIWOŚĆ”JESTEM KOZAK 💪🙆‍♀️👍TO JEST TRUDNE, ALE JA TO WŁAŚNIE ROBIĘ!!!” 😉

I muszę Wam powiedzieć, że była z siebie niesamowicie dumna, że próbuje i się nie poddaje! Nawet nie tylko nie przeszkadzało jej, że ma widoczne te blizny [najbardziej tą po wycięciu tych „raczków” na dekolcie:P]. Nie! Moi drodzy, ona tak wędrowała/ podbiegiwała tam i była szalenie dumna, że je na sobie ma! Tak dokładnie! Pomyślała o tym, że przecież nie każdy człowiek ma na sobie taką historię, jak i ona! A te blizny niejako o tym świadczą!

Poza tym, kochani, właśnie otrzymała dziś @, że jej przesyłka [ten pokrowiec na ramię] ZOSTAŁ JUŻ WYSŁANY DO PACZKOMATU! Zatem z całą pewnością jutro będzie do odbioru!!! Wooohooo 💪- pomyślała sobie, ale, moi drodzy, nie uwierzycie, cóż ta nasza „gwiazda” jeszcze zakupiła? Otóż prócz tego „pokrowca”, dojrzała tam również SILIKONOWY PĘDZELEK KUCHENNY… I co, skojarzyło jej się, że ten również do czegoś byłby potrzebny…, jak robiła jakąś potrawę, buhaha🤣 , zatem, co? Postanowiła go także zakupić!

Właśnie wróciła z łazienki i myjąc zęby, tak sobie myślała o tym, cóż ona napisała beznadziejnego o swojej mamie… Tak naprawdę, to spójrzcie, jej mama nie ma za bardzo dokąd wyjeżdżać, a tu przecież będą mogły ponownie trochę pojeździć sobie nad morze i tam nawet pochodzić. Także, gdyby to się jeszcze udało z Kacpuniem, to byłoby przecież wspaniale wręcz! Tylko tak sobie pomyślała, że cholerka ona właściwie jest tu jak taka „młodsza wersja” swojej mamy… Tfuuu, nie, nie, wcale NIE! One się przecież TOTALNIE RÓŻNIĄ WSZYSTKIM! I Mała Mi już właściwie wie, że ona jeszcze odnajdzie tego swojego wymarzonego… , poniekąd już to wie, iż on także istnieje! I to, żeby było zabawniej widuje go tu co jakiś czas na kompie właśnie, hehe.

Tak, dokładnie, ona wierzy, ŻE TO JEST PRZEZNACZENIE I TO SIĘ PO PROSTU UDA! 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close