„Wiemy o sobie tyle, ile nas życie sprawdziło”

„Przed wschodem słońca / Before Sunrise”, reż. Richard Stuart Linklater

WSZYSTKO CO NAS OTACZA, JEST TAKIE, JAKIE BYĆ POWINNO – od samego rana to sobie powtarza…, niemal, jak jakąś „mantrę” [właśnie sprawdziła w necie, że użyła chyba nieodpowiedniego słowa…] Hm… nie bardzo nawet wie, jak to teraz nazwać, przecież „afirmacją” to raczej również nie jest… Choć, chwileczkę w sumie skoro Afirmacja (łac. affirmare, potwierdzać, zapewniać) – zgoda na coś, uznanie czegoś za dobre [https://pl.wikipedia.org/wiki/Afirmacja], to może jednak nie jesteśmy aż tak daleko…

No dobrze, moi drodzy, ale do rzeczy: Nie uwierzycie, cóż ona zrobiła! Jeszcze 16.VI.2020, WTOREK, napisała @ do Gracjana, zapraszając go do siebie…, bo bardzo chciała go w końcu osobiście poznać i tak pomyślała, wychodząc z wanny, że przecież to mógłby być dobry pomysł, mieszka w końcu nad morzem, a zbliża się lato… Tzn. to morze byłoby oczywiście tylko takim „dodatkiem”, jak już coś…😉. Po prostu TAK BARDZO NIE WIEDZIAŁA, w jaki inny sposób mogliby się spotkać i gdzie, zatem to właśnie zaproponowała.

Określiła to coś jak „Couchsurfing”, a brała przecież już w nim kiedyś udział, jak wynajmowała jeszcze tą „kawalerunię”, niedaleko firmy Bayer… Wtedy przyjechał do niej właśnie Niemiec o imieniu Jochen. On niestety nie był [i nie jest!] kimś, z kim chciałaby spędzić resztę swojego życia, ale przecież to, do cholery, nie jest jakiś SERWIS RANDKOWY! Spędzali bardzo miło czas, oczywiście nie siedząc tylko w domu. Jak się ostatnio kiedyś dowiedziała ten Jochen ma właśnie już żonę i to zajmują się mniej więcej tym samym, czyli ona śpiewa, on zaś gra na jakiś organach, jak wcześniej… No nieistotne, teraz tworzą szczęśliwą parę.

W każdym razie nasza „gwiazda” nigdy nie była taka „otwarta” na wszelkie takie „imprezy” i przedsięwzięcia… Z tym chłopakiem jednak udało jej się nawiązać taki miły, szczery kontakt, gdyż, jak się okazało on również miał swoją „przeszłość”. Poznał także jej „historię”, a ona nie opowiada o tym tak wszystkim. Jak się okazało, on również był raczej do wielu rzeczy taki sceptyczny. Mała Mi jednak [po jego namowie, zresztą] stwierdziła, że „cholerka, rzeczywiście szkoda przecież życia na takie zastanawianie się, co by było „gdyby” i postanowili obydwoje zadziałać i wziąć sprawy w swoje ręce. Nasza „gwiazda” bała się poniekąd tak wyjechać wówczas SAMA i to jeszcze za granicę, do mężczyzny, którego przecież kompletnie nie znała. Zatem ustalili, że on przyjedzie bez żadnego problemu do niej do Gdańska, poza tym, jako „muzyk” był przyzwyczajony do jeżdżenia.

No dobrze, ale przecież nie o tym ona chciała, bo znowu, jak widać „rozjechała” się z tematem 😉 To już donoszę Wam, co u niej „TU I TERAZ”. Otóż dziś CZWARTEK, 18.VI.2020 [ostatni dzionek jej 3- dniowego postu] spała jakoś nad wyraz „spokojnie”, położyła się wprawdzie o 23 [teraz już sobie to zanotowała!] i tak, pomimo tego, że przebudziła się o 1:57, ale tylko wstała do ubikacji, następnie zasnęła jeszcze do godz. 4 i dalej spała już niemal do samego budzika o 6:33!

Wstała, „zaścieliła” i zaczęła medytację, tzn. dziś przede wszystkim ucieszyła się i podziękowała za to, że w końcu w miarę „normalnie” przespała noc! Dobrze wie, odczuwa to niemal całą sobą, że to, co się wydarzyło, także miało mieć miejsce. Kolejna rzecz pokazująca jej, że „nie ma tego złego…” Tak, uczono tak 😋. A chodziło jej dokładnie o to nagranie w wykonaniu Gracjana właśnie Jak się uwolnić z więzienia swojego własnego ciała. I obejrzała go jeszcze właśnie przed spaniem… Nie będzie kryła, że bardzo ją to przybiło…, wyszła jeszcze do ubikacji, a prawie zaczęła płakać…

Później sobie tak myśli: „cholera, to ile ja będę musiała jeszcze znieść i ile razy dostanę tym „obuchem” po głowie??? Czy naprawdę tak dużo razy, aż W KOŃCU SIĘ NAUCZĘ I DO MNIE TO DOTRZE???

W każdym razie, ta jej „medytacja” dziś polegała głównie na rozmowie z Wszechświatem/ Bogiem. Była taka załamana tą jeszcze wczorajszą sytuacją po obejrzeniu tego jego nagrania… i nieustannie zadawała pytania: Co ja mam teraz niby zrobić, kochany Wszechświecie, błagam pomóż mi, bo już naprawdę czuję się, jak ostatnia kretynka…

I dokładnie w tym momencie zabrałam JA swój GŁOS:

Ale dlaczego tak się w ogóle czułaś?

Jak to: dlaczego? Przecież zachowałam się jak totalny głupek! Wciąż się na tym Gracjanie „uwieszam”… i w dodatku jeszcze ja sama zaproponowałam mu, by do mnie przyjechał!… booooszeee, co za kretynizm…

Moja droga, bardzo Ciebie proszę nie używaj już więcej wobec siebie takich stwierdzeń! Posłuchaj mnie dobrze, tu będzie w sumie cała lista tego: 1) dobrze wiemy, jakie to było trudne dla Ciebie, nie jest przecież, do cholery, łatwo zaprosić, ot tak, DO SWOJEGO MIESZKANIA kogoś, kogo kompletnie się nie zna = A TY TO ZROBIŁAŚ! 2) skoro jest on rzeczywiście taaaaki mądry, powinien doskonale o tym wiedzieć, z iloma trudami to się wiąże, bo przecież mielibyście siebie praktycznie 24h na dobę…: mogłabyś przejmować i stresować się choćby tym, że coś tu u Ciebie nie wygląda tak, jak „powinno”, że nie posiadasz wszystkich mebli, nie masz wszystkiego tak ładnie posprzątane, że coś robisz „nie tak” itp.

Wiesz, wydawało mi się, że to jest raczej „oczywistą oczywistością”, iż przecież nie wszystko musi być wcale takie idealne…, ja zaproponowałam TYLKO MIEJSCE NOCLEGU! W końcu o sobie tu chyba już wystarczająco otwarcie piszę… ale pomyślałam, że cholerka SZKODA CZASU NA JAKIEŚ ZAKŁADANIE I „GDYBANIE”… Trzeba przede wszystkim żyć! NIE MOŻEMY PRZECIEŻ WIEDZIEĆ, JAK DŁUGO TU JESZCZE BĘDZIEMY NA TEJ ZIEMI! Poza tym to byłaby wspaniała okazja, bo ja zapewniłabym nocleg, a moglibyśmy być prawie cały dzień gdzieś poza domem, tym bardziej, że teraz jest taka piękna pogoda!

Jestem dokładnie tego samego zdania! Poza tym, moja droga, chciałam jeszcze zauważyć kolejną rzecz, o której on przecież, do cholery „trąbi” w tych swoich nagraniach, że niby to jest takie rzekomo ważne i istotne, aby SPRAWDZAĆ, BYĆ OTWARTYM I PRÓBOWAĆ „DZIAŁAĆ”, COŚ ROBIĆ, A NIE TYLKO CZEKAĆ, ŻE… A NÓŻ TO COŚ SIĘ WYDARZY! Wydaje mi się, że w doskonały sposób udało Ci się POKAZAĆ swoje zaangażowanie [a spójrz na to od tej strony: nawet nad tym długo nie myślałaś i… wyszło chyba całkiem dobrze…, bo w przeciwnym razie mogłabyś „usłyszeć” w swojej głowie zbyt wiele „ALE”😋] A tak, pomimo tego, że Ty nie jesteś wcale taką otwartą znowu osobą, to jednak zrobiłaś ten krok!

Tak właśnie sobie jeszcze wtedy pomyślałam, że może nawet lepiej nie zastanawiać się zbyt długo, tylko po prostu to zrobić! Jak widać nawet Wszechświat mnie przed tym nie powstrzymał! Bo on najwidoczniej także uznał, że NIE ROBIĘ PRZECIEŻ NICZEGO ZŁEGO!

Mi również tak się właśnie wydaje, moja kochana! Poza tym, hm…, dobrze wiem, jak to było, że chciałaś po prostu pokazać, iż masz ochotę poznać właśnie nową osobę/ człowieka, który, wydawało się Tobie, że tak bardzo potrafiłby Ciebie właśnie zrozumieć!

I tak też było… Dosłownie „BYŁO”… do tego jego wczorajszego [17.06.20] nagrania… Dosłownie się nim PRZERAZIŁAM! Bo myślę sobie znowu, że, do cholery jasnej, WCALE NIE CHCIAŁABYM BYĆ Z KIMŚ, KTO MI MÓWI, ŻE ŻYCIE JEST TRUDNE… Kto pokazuje, że jakoś w życiu jest pełno tych trudności! boooszeee drogi, naprawdę teraz to dostrzegam, że być tego świadomym, a niemal „zakładać” jakiś wypadek w drodze, to są już przecież kompletnie różne rzeczy… To trochę chyba tak, jak przewidywać coś z góry, że się nie powiedzie, czy to jest normalne, żeby samemu tworzyć sobie takie przeszkody własnymi myślami? Wiedzieć o tym, że nie zawsze musi się powieść, to jest raczej normalne… Ale żeby od razu, zakładać, iż tak się właśnie stanie…? To już raczej „trąci” jakimś co najmniej pesymizmem…

Przecież, kto jak kto, ale ja chyba doskonale o tym wiem…i poważnie, nie chodzi mi nawet o to, aby ktoś tu mówił, że życie wcale takie nie jest [bo wszyscy wiemy, że to nie byłoby prawdą!], ale myślę, że mi w obecnej sytuacji znacznie bardziej pomógłby człowiek, który pokazywałby mi jakieś plusy tego życia, a przynajmniej starałby się pokazywać, że „szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta”. Zawsze wolałam być wśród takich osób, które mimo, że cholera „wali się” wręcz świat, potrafią powiedzieć do drugiego człowieka: „Nie przejmuj się, damy radę!”

A tu jeszcze jego jakże „mądry” cytat”:

OWSZEM ROZUMIEM, ŻE WARTO [25:43] SPĘDZAĆ WIĘCEJ CZASU Z LUDŹMI, KTÓRZY SĄ TROCHĘ WYŻEJ, ZAMIAST SPĘDZAĆ … I WCHODZIĆ CAŁY CZAS W INTERAKCJE I SIEDZIEĆ KOŁO LUDZI, KTÓRZY SĄ CAŁY CZAS NIŻEJ [jak np. mama Małej Mi], BO ZARAŻĄ CIĘ… LEPIEJ MIEĆ KONTAKT Z LUDŹMI, KTÓRZY SĄ „WYŻEJ” , KTÓRZY CIĘ ONIEŚMIELAJĄ, PRZY KTÓRYCH CZUJESZ SIĘ AŻ NIEWYGODNIE Q&A || ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZWIĄZKOWE, ROZWOJOWE I DUCHOWE 

Tak bardzo chciałabym mieć przy sobie kogoś, kto nie mówiłby mi, że ŻYCIE JEST TRUDNE… Znacznie wolałabym być z kimś, kto potrafiłby powiedzieć, że „NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH!” i nawet jeśli to nie do końca zawsze byłoby prawdą. To przecież z takimi ludźmi, wśród takich osób znacznie łatwiej się żyje i właśnie wtedy lepiej się kreuje ten świat, BO PRZECIEŻ SAMI WŁASNYMI MYŚLAMI GO STWARZAMY!… Sama, cholerka, dobrze o tym wiem, bo przecież mam mamę straszną pesymistkę… undefined

Powiem Ci, że ja odnosiłam wrażenie, że po prostu łykałam, jak jakiś „karp” to wszystko, co on tu mówił, że wiesz [przepraszam, ale nie będę już go tu cytowała, tylko powiem to, co tak bardzo zapamiętałam]:

  • że wszyscy jesteśmy z jednej „gliny”, jesteśmy „to samo” i naturalne, że możemy się różnić
  • w związku chodzi o AKCEPTACJĘ/ ROZMOWĘ i WCALE NIE MUSIMY SIĘ WE WSZYSTKIM ZGADZAĆ, ale powinniśmy o tym ROZMAWIAĆ, DYSKUTOWAĆ/ DZIELIĆ SIĘ WŁASNYMI PRZEMYŚLENIAMI
  • że musisz się otworzyć i zmierzyć z własnymi traumami, sam sobie pomóc w pierwszej kolejności i wtedy dopiero będziesz mógł wejść na „wyższy poziom/ wymiar”
  • następny poziom, jak już to masz, ZACZYNASZ UFAĆ/ NARAŻAĆ SIĘ
  • albo ten jego tekst „potrzebujesz ludzi…potrzebujesz, pewnego dnia możesz mieć jakiś wypadek, może coś się stać, że nie będziesz mógł chodzić… JEST BARDZO DOBRZE WIEDZIEĆ, ŻE MOŻESZ POLEGAĆ NA KIMŚ, TO JEST BARDZO WAŻNA POTRZEBA I NAWET, JAK UDAJESZ, ŻE NIE POTRZEBUJESZ, TWÓJ ORGANIZM TEGO CHCE, POSZANUJ SWÓJ ORGANIZM… najpierw budujesz siebie do tego stopnia, że możesz stwierdzić: „Nie potrzebuję nikogo” (…) i później rzeczywiście pracujesz nad tym, żeby otworzyć się i zbudować zaufanie z jakąś osobą…
  • uczysz się akceptować pewne rzeczy, radzić sobie z pewnymi rzeczami
  • JAK POZNAJESZ TĄ OSOBĘ, TO BUDUJE SIĘ TAKIE PRAWDZIWE POCZUCIE WIĘKSZEGO BEZPIECZEŃSTWA, ŻE ZNASZ TĄ OSOBĘ LEPIEJ, ŻE MOŻESZ NA NIEJ POLEGAĆ

Ok, póki co chyba nic więcej nie przychodzi mi do głowy, bo wiesz, czuję się teraz przez niego taka jakby „oszukana”… A już „najlepsze” jest to, jak on mówi w tym ostatnim filmiku właśnie: „trudno jest codziennie zderzyć się z rzeczywistością, popatrzeć się na siebie, zobaczyć swoje błędy…”

Już wiem, co chcesz tu powiedzieć, że to mówi człowiek, który ok, może nie stwierdzimy, iż tak naprawdę niewiele doświadczył, bo obydwie „wiemy”, że to nieprawda! Jednak muszę Ci tu powiedzieć, że czasami nawet ja sama sobie naprawdę myślę: no „helloł?” [to również przejęłam od Ciebie ;-)], ale co o tym może wiedzieć tak naprawdę osoba, która nie wie, co Ty przeżyłaś. Ty przecież MUSIAŁAŚ SIĘ UCZYĆ WSZYSTKIEGO OD POCZĄTKU, JAK MAŁE DZIECKO, NADAL NIE POTRAFISZ CAŁKOWICIE SPRAWNIE WSTAWAĆ Z PODŁOGI I BIEGAĆ, NIE MÓWIĄC JUŻ NIC O JEŹDZIE NA ROWERZE…

Masz brata również po bardzo poważnym wypadku, mamę nie widzącą na jedno oko, zostawił Ciebie mąż, nie masz w nikim naprawdę wsparcia i radzisz sobie tak dzielnie, na ile możesz. W dodatku dzisiaj stwierdziłaś, że szkoda Ci tyle kasy na tą hybrydę na paznokciach na stopy i pomalowałaś sobie sama zwykłym lakierem , wspomnę może jeszcze o tym, jak nie chciałaś marnować czasu, dopóki ten lakier Ci wyschnie i zaczęłaś czytać na głos książkę, bo pomyślałaś, że przecież swój głos i wymowę również powinnaś ćwiczyć.

Tak, to prawda, wzięłam książkę do ręki, czytam ją i po prostu nagle zaczęłam ryczeć [pomijam już nawet to, że czytam cholernie niewyraźnie = zatem kolejna rzecz, którą muszę najzwyczajniej w świecie trenować!]. A tu przedstawię kolejne cytaty, które właśnie dziś wywołały ten mój płacz:

NIKT NIE MOŻE CIĘ SKRZYWDZIĆ. KRZYWDZISZ SAM SIEBIE. To ruch twoich myśli. Twoja myśl jest królem. Twoja myśl jest twórcza(…) [192] Kochanie siebie jest po prostu uznaniem, czcią, wychwalaniem i poważaniem mieszkającego w tobie Żywego Ducha, Najwyższego i Wszechmocnego. Najwyższa Mądrość stworzyła cię, porusza tobą i wspiera cię (…)[194]

[195] Nikt nie jest odpowiedzialny za sposób, w jaki myślisz i czujesz; ty za to odpowiadasz, ponieważ jesteś jedynym myślącym we wszechświecie. (…)

Jestem tym, co kontempluję. Jestem tym, czym czuję, że jestem. (…)

Nie możesz pozwolić sobie na poczucie krzywdy. Oto najkrótsza na świecie droga do starości i zmarszczek, no i choroby. To bardzo kosztowne, bo pozbawia cię wszystkiego, co ma wartość – entuzjazmu, wnikliwości, witalności, jasnego osądu. Stajesz się umysłowym wrakiem.

JEDYNĄ RZECZĄ, KTÓRA SIĘ LICZY, JEST TO, CO MYŚLISZ W SWOIM SERCU.

Nie mogę w to uwierzyć, dlaczego wciąż daję się w takie „gierki” wciągać… Ja chyba naprawdę nie potrafię myśleć samodzielnie…

Ale dlaczego mówisz tu w ogóle o jakiś „gierkach”? Muszę Ci powiedzieć, że dla mnie samej on brzmiał naprawdę bardzo przekonująco i ja również mogłabym to „łyknąć”, jak się wyraziłaś 😉. Przecież to jest oczywiste, że NIKT NIE CHCE BYĆ SAM I KAŻDY POTRZEBUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA!

Poważnie, np. dziś wyobraź sobie, że właśnie teraz, godz. 13 obejrzałam ten jego filmik jeszcze raz. I jak jeszcze wczoraj odebrałam to znowu w ten sposób, jakby ten człowiek mówił to wszystko do mnie/ o mnie właśnie,

Co masz tu na myśli konkretnie?

Np. choćby to, jak mówi o tej osobie, która ignoruje finanse i nie pracuje…, boi się myśleć o tym i boi się popatrzeć na rzeczywistość, że kurcze jest trudno i musi się wziąć w garść…i ignoruje, ignoruje… W pewnym momencie rzeczywistość go pociśnie, że będzie bez pieniędzy, bez miejsca do zamieszkania… i NAGLE JEST BARDZO TRUDNO…

Dlaczego pomyślałaś, że to o Tobie?

No proszę Cię, przecież ja wcale nie mam żadnej pracy…

Ok, ale to wcale nie oznacza, to samo, co „NIE PRACUJĘ”!!! Już kiedyś, zdaje się, Ci o tym mówiłam! Że, moja droga, teraz masz już mieszkanie, masz również pieniądze, aby żyć. Poza tym ta Twoja historia jest naprawdę inna i nie porównuj się już więcej DO NIKOGO! I nie zapominaj o tym proszę Cię! Ty jesteś POMIMO WSZYSTKO odważną osobą, która zawsze jak jest trudno nie płacze i nie „mazgai się”, tylko bierze się w garść i robi to, co może najlepiej jak umie!!!

A już to z tą nogą, to myślałam, że padnę, bo cholerka znowu wzięłam to tak bardzo do siebie to wiesz: „machasz nogą, tralala, relaksujesz się…” [i ja to właśnie odebrałam tak, że cholerka teraz jeszcze zapisałam się na to, by mi „zrobili” pazurki od stóp…]

Moja droga, proszę Cię bardzo, wyluzuj troszkę! Oszczędzasz na ciuchach, więc choć na taki relaks możesz sobie pozwolić! Nie masz tu przecież za bardzo nawet teraz innych rzeczy, a jak będziesz miała ładnie wyglądające stópki, to wtedy już bez problemu będziesz mogła przecież wychodzić sobie w sandałkach!

No, w sumie też tak do siebie mówiłam, hehe, szczególnie wtedy, jak zobaczyłam, że i tak OTRZYMAŁAM TE RĘKAWICE… Wiesz, ja generalnie nie chcę mówić, że czuję się jakoś „nędznie”, bo tak przecież nie jest, no a przynajmniej nie „cały czas”, bo wciąż wymyślam sobie jakieś zadania do wykonania, tzn. nie zawsze muszę ich oczywiście „wymyślać”:P … Ale tak bardzo brakuje mi tu jeszcze kogoś, mężczyzny, który potrafiłby mnie zrozumieć, dla którego nie byłoby to w ogóle śmieszne, że mam takie „niestandardowe” może to życie…, ktoś, kto potrafiłby zrozumieć i zaakceptować to, że nie potrafię jednak dobrze gotować, że nadal mam trudności z pewnymi rzeczami, kto byłby wstanie to zaakceptować, choć nie! Przede wszystkim kto pomógłby mi się dalej rozwijać, bo jestem zdania, że nie można stać w miejscu i stale trzeba podnosić swoje umiejętności!

Choć chyba najbardziej „bekowe” jest to, jak staram się nie zabijać choćby much i wszelkich owadów, tylko zawsze obserwuję je i patrzę, jak nie są jednak wstanie same wylecieć przez uchylone okno, czy otwarty balkon, to pomagam im po prostu „wyjść” z powrotem na wolność, hehe 😉 Chciałabym być z człowiekiem, który zawsze myślałby w ten sposób: Trzeba żyć tym, co się ma, nie tym, co się straciło. Kate Morton – Zapomniany ogród, jak i „SYTUACJE WYDARZAJĄ SIĘ NIE PRZECIWKO NAM, ALE DLA NAS„,

Powiem Ci, że dla mnie to jest wręcz „urocze”, co Ty tu robisz, jak sobie z tym wszystkim radzisz i działasz! I poważnie uważam, że zasługujesz na bardzo mądrego partnera! Bo sama stałaś się przecież również taką osobą!

Nie uwierzysz, jaka ta moja głowa jest „chora”: już tyle razy wyobrażałam sobie mnie i Gracjana razem…, bo ja bardzo chciałabym być w związku właśnie z takim człowiekiem, posiadającym tak wielką wiedzę, jak on… Naprawdę zachwycam się nim, zwłaszcza słuchając tego Q&A || ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZWIĄZKOWE, ROZWOJOWE I DUCHOWE https://www.youtube.com/watch?v=Ev-cmWp2G00&t=89s

Tylko są momenty, kiedy ten zamiast mi pomagać w budowaniu tego, on to po prostu wszystko psuje/ niszczy, nie dając nam nawet szansy… Już w sumie pisząc to czuję się, jak ostatnia idiotka… Jakbym to ja cholerka o niego zabiegała… Przecież to jest poniekąd żenujące… A jak Ci to powiem, to padniesz! Wyobraź sobie, że ja już nawet mam wyobrażenia, że jesteśmy razem i po prostu, jak on pomógłby mi trochę z „psychiką” i w ogarnięciu tu ewentualnie rzeczy, z którymi sobie nie do końca radzę…, to ja może mogłabym pomóc nie zastanawiać się tak bardzo nad wszystkim, tylko działać rzeczywiście, no i mogłabym mu również podoradzać z wyglądem, buhaha 🤣 = fajna jestem prawda?

Co więcej, myślę sobie, że właśnie w tym filmiku Jak się uwolnić z więzienia swojego własnego ciała pokazuje, co on robi ze sobą, czego potrzebuje. Te wiesz „zadania”, na których musi się tak skupiać [jak np. otwieranie bardzo szeroko szczęki + bardzo szeroko oczu, otwieranie czakry gardła poprzez rozciąganie tej szyi, wyginanie w tył, oklepywanie palcami klatki piersiowej, podskoki i masowanie szczęki]. To wiesz na początku pomyślałam sobie: boooszeee, co to w ogóle jest, hehe, co on mi tu pokazuje?😲😜🙄 Ale za chwilkę się uspokoiłam i dalej myślałam, że KAŻDY PRZECIEŻ POMAGA SOBIE, JAK MOŻE. Mieliśmy siebie nie oceniać i przyjmować wszystko tak, jak jest. Więc generalnie pomyślałam sobie ponownie, ok. u mnie przecież też byłoby sporo tych rzeczy do zaakceptowania, a ponieważ: , zatem uznałam, że najważniejsze przecież, iż po prostu JAKOŚ SOBIE POMAGA! Także byłabym gotowa to wszystko zaakceptować, pod warunkiem oczywiście, że z jego strony mogłabym liczyć na to samo 😋.

A jeszcze wczoraj właśnie odkryłam taki fajny filmik, który udostępniłam zaraz na LI i o godz. 22:00 [18.06.20] ma już 23 wyświetlenia, a uważam, że jest po prostu genialny!

„Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.” Albert Camus

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close