Szczęście jest rezultatem naszego osobistego wysiłku.

Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim, a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata. Nie przepraszaj za płacz. „Jedzmódl się, kochajElizabeth Gilbert

2:02:49

Kochani, nie uwierzycie, co Mała Mi powiedziała?! Wyobraźcie sobie, że to dziewczę rzekło otwarcie, iż ona to po prostu czuje [nie do końca nawet wie skąd, ale najzwyczajniej w świecie „coś” jej to mówi], że ONA I GRACJAN SĄ SOBIE PRZEZNACZENI! Jak zwykle, nie potrafi tego dobrze pojąć, ale po prostu przyznała, że tak już od dłuższego czasu to odczuwa… Choć niestety nadal nie jest tego w 100% pewna… Tzn. ona twierdzi, że wciąż dostaje od niego jakieś „znaki”/ sygnały właśnie. Po prostu mówi mi cały czas, że ona więcej „widzi/dostrzega/rozumie” i odczuwa.

W każdym razie doskonale jeszcze pamięta to, co rzekła do niej kiedyś jej pierwsza „Dobra Duszka” Anita: Iż ma niczego nie wymuszać i nie „wieszać się” nawet tak na tym Gracjanie właśnie. Że po prostu ona to odczuje, jak ON/ TEN już się pojawi i wcale nie będzie musiała go nawet jakoś specjalnie poszukiwać…

I jakby to powiedzieć, przecież ona wcale już dawno nikogo nie „poszukuje”. Owszem, doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że niemal, jak tylko jakiś nowy mężczyzna pojawia się w jej życiu, to jej „głowa” od razu zaczyna sobie „coś” budować i tworzyć jakieś scenariusze itp. Ale tak się składa, że ten Gracjan SAM JĄ ODNALAZŁ! I ona właśnie za to jest niesłychanie wdzięczna, choć nadal nie ma najmniejszego pojęcia, jak do tego doszło 😉.

Hm… i ona naprawdę całkowicie dobrze o tym wie, że może momentami wychodziło nawet tak, jakby nie miała szacunku dla samej siebie… Ale tak sobie myśli: „A czy to jest rzeczywiście aż takie istotne, aby żyć według jakiś reguł?, tu od razu skojarzyło jej się z tym występem tej dziewczyny: https://www.facebook.com/nbc/videos/10153979150879760.

Co więcej jest przekonana, że postępowała dobrze, bo słuchała głosu swojego serca/ swojej duszy/ po prostu siebie, a może to właśnie WSZECHŚWIAT pomógł im się odnaleźć… Tzn. tak właściwie posłużył się chyba jakoś dosłownie Gracjanem, bo to on przecież ją tu odnalazł!

Wiecie do jakich ona wniosków doszła? Że najwidoczniej tak właśnie miało być! I jej dusza musiała poczekać aż narodzi się dla niej jej „bratania dusza”. Dosłownie, bo Gracjan jest od niej przecież młodszy! = wczoraj [WTOREK, 23.06.20], do śniadania odnalazła w końcu to jego Q&A, w którym było, że w 2018 r. miał 32 lata. Lecz to nie ma dla niej naprawdę większego znaczenia. Dobrze pamięta dziewczynę, którą poznała na tym kursie buddystycznym w Kucharach właśnie, miała synka i partnera o 10 LAT MŁODSZEGO! Lecz stwierdziła, że ten jej nowy mężczyzna, doskonale ją rozumie i potrafi zapewnić jej i małemu to, czego jego ojciec nie robił. Zatem nad czym tu się zastanawiać, prawda?

Wprawdzie ona gustowała zawsze w starszych mężczyznach…, [pewnie dlatego, że podświadomie, jakoś brakowało jej zawsze ojca…] ale przecież już chyba o tym donosiła, że sam wiek fizyczny, nie idzie zawsze w parze z „mądrością życiową”, a już z taką, jaką on posiada, to z całą pewnością nie!

A powiem Wam tylko, że Mała Mi jest tym mężczyzną naprawdę zachwycona, żeby nie mówić „oczarowana”. Tak bardzo on jej imponuje, że sobie nawet nie wyobrażacie! [wciąż stara się oglądać jakieś jego nagrania, którymi wywiera na niej najczęściej na serio ogromne wrażenie!] Co więcej, nasza „gwiazda” uznała, że nie będzie niczego już absolutnie wymuszać, zrobiła w końcu to, co zrobić mogła! Da mu teraz po prostu czas na jakiś ewentualny odzew. Ona właściwie już to znowu wie/ czuje, że on się jeszcze do niej odezwie. Nie będzie absolutnie niczego, może nie tyle „oczekiwać” [bo bardzo trudno tego nie robić…😉], co postanowiła już, że nie będzie w żaden sposób więcej „napierać/ naciskać”, da się raczej [pozytywnie] zaskoczyć.

Póki co, skoncentruje się choćby na tym, że jakoś na początku lipca przyjedzie do niej mama z Kacperkiem!!! Dokładnie dziś w nocy [23./24.06.20] wpadła na pomysł [bo ona nie umie „nie myśleć” ;-)], że skoro jej mama prawdopodobnie [o ile dojdzie to już teraz do skutku], to 13.VII. ma mieć wizytę u swego okulisty, nasza bohaterka następnego dnia ma jechać do frycka. Więc tak sobie wydedukowała w głowie, że może najlepiej by było, jakby przyjechali do niej jakoś pod koniec tyg., aby jej mama nie musiała tu 2 x przyjeżdżać.

Tego dnia, gdy ona byłaby u lekarza, Mała Mi zostałaby z Kacperkiem w domu, z pewnością wyszliby również na dwór, ale może zajęliby się też przygotowywaniem tej zapiekanki, o której kiedyś wspominała… [teraz tylko musi jeszcze odnaleźć, co to dokładnie było 🤣]. A z kolei 14.VII. jadąc do frycka, mogłaby jechać razem z nimi tramwajem i w ten sposób „odprowadziłaby” ich na dworzec.

Z całą pewnością spędzą miło czas w trójkę. A nasza „gwiazda” nie wiem, czy o tym wiecie, ale postanowiła już zrezygnować całkiem z tej hybrydy na paznokcie na stopy, ponieważ szkoda jej po prostu na to kasy. A tak, będzie mogła właśnie przeznaczyć pieniądze na te „wakacje” z mamą i swoim chrześniakiem. Już poniekąd cieszy się na ich przyjazd, bo wie, najbardziej, że jej mama nie ma za bardzo dokąd wyjeżdżać… Poza tym, jak zabierze ze sobą wnuczka do niej, to będzie tylko fajniej i przyjemniej, bo wiecie, jak to jest z takim dzieckiem? Zawsze potrafi czymś zaskoczyć.

a jeszcze wczoraj [WTOREK, 23.06.20], jak rozmawiała ze swoją rodzicielką, [a zadzwoniła tylko po to, by dowiedzieć się, jak nazywa się to, co zjadła właśnie na obiad = „krokiet”, czyli, buhaha 😋🤣😜 ]. Dowiedziała się, iż jej mama była właśnie u Marcina, ten miał już u siebie Kacperka i jak ta zapytała wnuczka, czy miałby ochotę pojechać do Moni? Ten na to: „[oooo wooow], no pewnie!”

Wczoraj jeszcze, jak wyszła do paczkomatu odebrać dostarczone tam witaminy

undefined, to tak wędrowała i wcale nie czuła się fajnie. Moi drodzy, nawet nie wyobrażacie sobie, jak ona to dostrzega, że przez te cholerne ślady po tych krostach na brodzie [a właściwie najbardziej tą jedną „najświeższą”, raczej bardzo widoczną…].., nie może czuć się teraz prawie w ogóle komfortowo…

I to jest dla niej teraz takie straszne, bo wcześniej wiedząc, że ma jednak ładną tą buzię, nie musiała już nic więcej robić, w sensie jakoś specjalnie „stroić się” itp., a teraz po prostu zauważyła, że choć próbuje zrekompensować sobie tą „stratę” ładnej twarzy, poprzez właśnie ubiór… To jest dla niej po prostu wręcz OKROPNE I ŻENUJĄCE!

Jednak, ponieważ aktywowała sobie ponownie Allegro Smart, zatem zamówiła większy zestaw, a mianowicie aż 120 tabletek. Zakupiła jeszcze arbuza w warzywniaku [u p.Piotra & p.Jagody], więc miała w sumie pełne już ręce. I wypadło jej to opakowanie z dłoni w pewnym momencie, nawet wydawało jej się wówczas, że był taki odgłos jakby coś się zbiło… Ale ok., ponieważ to było w takiej raczej dużej, grubej kopercie, więc po prostu podniosła ją z ziemi i wracała dalej do domu. Dopiero, słuchajcie, na miejscu, czyli właśnie w mieszkaniu otwiera tą kopertę, a tam… patrzy ten słoiczek, jest, cholerka, jednak zbity i … mnóstwo tych tabletek wysypało jej się na stolik i część jeszcze na podłogę…😡. Także tak…. undefined

Przecież jej życie byłoby zbyt nudne, gdyby nic się nie wydarzało, nieprawdaż? Joł, joł Zjadła zupę i teraz już ponownie czuje się, cholerka, zmęczona… A znowu ma tyle do wykonania zadań… Zaczęłyśmy oczywiście to jeszcze wczoraj pisać… W każdym razie, ona na serio o tyyylu rzeczach chciałaby tutaj donieść. A wciąż ma tyle niewykonanych czynności… , tzn. wróć [spojrzała szybko choć na tą listę na kaloryferze i stwierdza, że…] już przecież obecnie nie jest tego wcale aż tak znowu wiele…

To jeszcze tylko taki szybki skrót dnia dzisiejszego 24.VI.2020, ŚRODA, tak, jak już wspomniała, [nie! choć o tym jeszcze nic tu nie mówiła…]: obudziła się już o 2:11, wyszła wprawdzie do kibelka „na siku” i dziś już sobie postanowiła, że nie będzie włączała żadnych filmików Gracjana w nocy, ani w ogóle nie będzie uruchamiała WiFi… odsłuchała sobie tylko ten nagrany fragment Ubuntu [dalej o nim będzie więcej] i próbowała zasnąć, jednak, za cholerę, nie mogła, bo wciąż myślała, jak tu najlepiej zorganizować przyjazd Kacperka z jej mamą… [ale o tym już wspomniała wyżej].

W każdym razie momentami próbowała już do siebie mówić, to, co sugerował właśnie Gracjan i przy każdej kolejnej pojawiającej się myśli, mówi: „TO TYLKO MYŚL” czy jakoś tak 😋. Męczyła się potwornie, koniec końców, udało jej się jeszcze jednak zasnąć do tej 5:53. Wtedy już sobie ponownie włączyła jeszcze to ostatnie jego nagranie: Perspektywa, która zostanie z Tobą do końca życia. Do tego odniesie się jeszcze za chwilę, ok?

Jak już zadzwonił jej budzik, to podniosła się do swojej medytacji, którą dziś wykonała 20 min. Następnie przystąpiła do gimnastyki, z którą gotowa była już o 8:24. Przygotowała sobie na śniadanie ​swoje müsli i do tego włączyła sobie kolejny jego filmik [bo ona bardzo chciałaby dowiedzieć się o nim, jak najwięcej:P] https://www.youtube.com/watch?v=RysHKxhrIkA Q&A TYPOWE I NIETYPOWE PYTANIA ŻYCIOWE (Lista pytań w opisie). I dalej się zachwyca jego wiedzą. Pomyślała sobie nawet: „booooszeee, jaki on jest mądry!”

Ok, to teraz chyba jeszcze odniesiemy się do tego jego ostatniego właśnie nagrania. Dokładnie oglądając go, pomyślała znowu:

„Ja wprost marzę o takim mężczyźnie z takimi zasadami! One są też przecież moimi! Ja również jestem taka „tradycyjna” i raczej chyba „staromodna” jeśli chodzi o związki! Absolutnie nie zgadzałabym się na żadne takie „dziwne” sytuacje i zresztą zawsze mówiłam od początku otwarcie, co mi się nie podoba i w co nie zamierzam się nawet „zagłębiać”, bo ja również nigdy, nie tylko nie chciałam, ale nawet nie dawałam komukolwiek szansy na „marnowanie” mojego cennego czasu!”

Gracjan, chcę Ci tylko powiedzieć, że Mała Mi odczuwa to poważnie BARDZO, że ona POTRZEBUJE KOGOŚ TAKIEGO JAK TY WŁAŚNIE! Dobrze to widzi, coraz bardziej dostrzega, jaki Ty jesteś niesamowity i jaką masz tą wiedzę i świadomość wszystkiego! Oczywiście, ona ma również jakąś…, ale to dziewczę tak bardzo potrzebowałoby mieć przy sobie właśnie jeszcze kogoś, jej zdaniem mądrzejszego, „stabilniejszego”, bardziej racjonalnego, a już z całą pewnością posiadającego TAKĄ wiedzę i świadomość właśnie! Proszę Gracjan, zastanów się, jak moglibyście to rozegrać, by jednak rzeczywiście się spotkać i „poznać”.

Choć muszę Wam powiedzieć, że ta nasza „gwiazda” już uważa, że oni siebie dobrze znają. No ok., może wszystkiego jeszcze o sobie nie wiedzą, ale ona wierzy, że to tylko kwestia czasu 😉. Przyznała mi jednak, że ona sobie pomyślała, że przecież tak inteligentny i mądry człowiek, jak on, nie mógłby nie wiedzieć czegoś więcej [choć tak ogólnie] o jej urazie mózgowo -czaszkowym. Z całą pewnością wie już to, co powinien, a może wiedział w ogóle to już dawno!

Co więcej, jest przekonana, że on we wszystkim jest wspaniale zorientowany! Dlatego właśnie nie traktuje jej jakoś „specjalnie”. On jest także doskonale tego świadomy, jaką ona stała się kobietą. Powiem Wam, że jest jej niezmiernie miło, że nie traktuje jej tu jak jakiejś „typowej blondynki”, tylko prowadzi te swoje nagrania w taki właśnie sposób, jakby ona była całkiem „zdrową” [bez takich obciążeń!] osobą. Nawet nie wiecie, jak jest jej cholernie miło, że wcale nie stawia jej tu żadnych „przywilejów” i Mała Mi bardzo to odczuwa, że ponownie ktoś w nią tak bardzo wierzy. W dodatku zapewne on bardzo dobrze o tym wie, że również w taki sposób jej pomaga i ją poniekąd uczy. [czyli jest jej Mistrzem 😊]

Ona już po prostu kocha tego człowieka! Właśnie z takim mężczyzną chciałaby stworzyć związek!

Doda może jeszcze tylko, że ponieważ miała tą rozwaloną butelkę z tymi witaminami… Postanowiła jakoś na to „zadziałać” i tak dziś [ŚRODA, 24.VI.20], powkładała je jeszcze do pojemniczków po witaminie D3, których na całe szczęście! nie wyrzuciła jednak! Z tej szklane potłuczonej buteleczki ściągnęła tylko tą naklejkę, przecięła ją na pół i nakleiła na te nowe „pojemniki”, które zapełniła tymi witaminami, aby było wiadomo, cóż tam teraz jest! 💪😋😜

No dobrze, moi drodzy, ponieważ dobrze o tym wiemy, że niedokończony jest jeszcze ten poprzedni wpis…, ale będziemy już kontynuowały chyba to dalej w tym, w końcu mamy tu dłuższy plik muzyczny. Zatem troszkę tej retrospekcji, weźcie proszę tylko pod uwagę, że to będzie WSZYSTKO, CO SIĘ WÓWCZAS W JEJ GŁOWIE DZIAŁO! Teraz, jak już wiecie, ma całkiem inne spojrzenie na tę sprawę [stąd może będzie Wam łatwiej to wszystko zrozumieć, co w ogóle w jej głowie się działo]

To zaczynamy jeszcze o NIEDZIELI, 21.VI.2020. Teraz mamy już godzinę 21:22. Wyszła właśnie, moi drodzy, spod ZIMNEGO PRYSZNICA! Wróciła dokładnie z dolinki, lekko wkurzona…, bo, moi drodzy, miała cholerną, widoczną … po prostu krostę, czy raczej to, co po wyciśnięciu ropy z niej zostało, czerwony jak nic/ wielki „placek”…, to już ją wkurzyło, bo ona bardzo była przyzwyczajona do tego, że ma [czy może teraz lepiej pasuje tu słowo: miała…] ładną tą buzię! Teraz mimo, że założyła soczewki, by móc ubrać okulary słoneczne…, to stwierdziła, że jednak nie będzie zakrywała sobie choć oczu [zmęczonych swoją drogą nieprzespaną nocką…]. Postanowiła jednak, że nie będzie ukrywała skądinąd ładnych oczu ciemnymi okularami, jak tu zostanie widoczny tylko wielki czerwony ślad po tej świeżej [dzisiaj wyciskanej!] kroście. 😜

Zatem ubrała się, moi drodzy, w naprawdę cienką i [patrząc na ludków chodzących tam po tej dolince] jednak chyba skąpą tą sukienkę…, a może tak jej się tylko wydawało, bo ona jedyna była w takiej krótkiej SUKIENCE! Owszem spotykała tam kobiety również nawet w jeszcze krótszych, ale SPODENKACH, a nie sukience! I to był dla niej dodatkowy powód, że czuła się z tym źle… Tak, bo wyobraźcie sobie, że miała wrażenie, że wygląda tam, jak jakaś „modelka”😜 na wybiegu… z niestety nie ładną teraz twarzą… wrrrr….😡

A słuchajcie ubrała się dokładnie tak, jak na tych zdjęciach:

W każdym razie, chodziła tam, a wyszła dokładnie o godz. 17:12!, czyli wiecie, już raczej chłodniejszy wieczór… hehe😜 No ok, w sumie to w końcu lato! Ale ona taka wystrojona, jakby wybrała się gdzieś. co najmniej na jakąś plażę i to w takich godzinach maksymalnie południowych 🤭

Wcześniej, po śniadaniu… [a właśnie, to też jest świetna historia, posłuchajcie proszę!]. Ponieważ ta „artystka” wciąż była przecież w posiadaniu tej kapusty w lodówce… A dziś nie miała wcale ochoty na żadne müsli, je póki co, zje jutro [no chyba, że również jej się odechce, hehe😉]. A ponieważ miała ochotę na jakieś ciepłe warzywne, w miarę „jednogarnkowe” danie. Także postanowiła, że zrobi sobie tą świeżą kapustkę [oczywiście musiała poszperać w necie, by jeszcze raz sobie wszystko przypomnieć, hehe😜]. I już coś tam wyszukała!

W ogóle to, słuchajcie, chciała zjeść to z czymś jeszcze kaszą/ pieczywem, bo tak same warzywa, to jakoś jej nie pasowało za bardzo… Dlatego szybko sprawdziła, co jeszcze mogłaby użyć do tego [miała tylko chrupkie pieczywo, bo razowe było zamrożone], lecz zauważyła, że jest w posiadaniu kaszy orkiszowej BIO [drobnej]. I… nie za bardzo wiedziała już, czy dodaje się ją do zimnej wody, czy do wrzątku… I wyobraźcie sobie, że wrzuciła ją [wcześniej odmierzoną ilość] do wrzątku właśnie i wtedy zaczął się tworzyć z tej kaszy taki jakby „glut”.

O losie słodki…😜🤣 😋, zaraz oczywiście zaczęła to mieszać, aby uratować sytuację i w sumie dało się to zjeść… No, ale przy najmniej zapisała sobie to natychmiast na karteczce, którą nakleiła na puszkę z tą kaszą, aby GOTOWAĆ W ZIMNEJ WODZIE!

Na balkonie, przed chwilką, godz. 12:52 skończyła telefonować ze swoją mamą, ta dzwoniła do niej jeszcze wczoraj, ale ponieważ nasza „gwiazda” nauczyła się tego w końcu od swojego brata, że jak jest zmęczona/ czymś zajęta, czy po prostu nie ma ochoty rozmawiać, aby tego nie robić [by przecież uniknąć tego: „czy to coś pilnego”?😜 buhaha]. Oczywiście musiała sobie tu jeszcze tylko luknąć, co robiła, bo ma tyyyle zajęć, że jej głowa już najzwyczajniej za tym nie nadąża, a i tak nie opowiadała wszystkiego swojej rodzicielce.

Lecz, jak już zdała relację, co tak mniej więcej u niej i wysłuchała również swojej mamy. Umówiły się, że ta da jej jeszcze dokładnie znać, kiedy przyjechałaby z Kacpuniem do niej, najprawdopodobniej jakoś na początku lipca. Ale, moi drodzy, Mała Mi, jak już tak rozmawiały, to zapytała jeszcze swojej mamy, czy to prawda, że Kacpuś był u Marcina w szpitalu…, bo później już w to naprawdę zwątpiła… Myślała po prostu, że może coś jej się już ubzdurało, bo jak z takim niemowlęciem na OIOM?

Ale okazało się, że i owszem, BYŁ TAM! Mama jej właśnie opowiadała, że ten ordynator generalnie nie był jakimś miłym człowiekiem „w obejściu”, ale jej brata jakoś bardzo polubił [spójrzcie tylko: swoją drogą, takich optymistów, nie da się chyba nie lubić!] i jak się dowiedział, że skoro w sierpniu narodziło mu się dziecko [a jego wypadek był dokładnie w DZIEŃ MATKI, 26.05.2012], jak już dowieziono go karetką z Olsztyna [gdzie helikopterem przetransportowano w pierwszej kolejności i tam właśnie ratowano mu życie] do Elbląga. Zatem powiedział, że wyjątkowo, aby mógł ujrzeć swojego synka, pozwolił Kasi z nim właśnie przyjść na ten OIOM. [oooo ranyyy, udało jej się tą fotkę odnaleźć!!!] Upppiii 💪🍀👌

Co więcej powiedział, że w związku z taką okazją to nawet jest w stanie postawić szampana, hehe. W dodatku, mama przypomniała jej, że pozwolił wtedy także Marcinowi zamówić pizzę, kumacie? Pacjent NA OIOMIE Z PIZZĄ!?

Ok, mama obiecała jej przywieźć /jak odnajdzie/ te gazety, gdzie Kamyk jest i wtedy będzie mogła już powolutku zacząć uzupełniać ten wpis o swoim bracie właśnie💪!

Dzisiaj, kochani, Mała Mi prócz tego, że odczuwa to zmęczenie jednak, czuje się całkiem fajnie/ szczęśliwie/ spokojnie, ale o tym za chwilkę, ok? Bo najpierw /poniżej/ jeszcze relacja z tych minionych dni naszej „gwiazdy”, to „jedziemy” wstecz:

Jeszcze wczoraj, tj. SOBOTA, 20.VI.2020 Mała Mi, pomimo, że dopiero 16:34, ona odczuwała potworne zmęczenie… Ale już Wam donoszę, z jakiego powodu. Ponieważ skończyłyśmy na CZWARTKU, 18.VI.2020, zatem już Wam zdaję relację, cóż się u niej działo od tamtej pory. A… „działo się” wiele, jak zwykle zresztą 😉. No to, moi drodzy, w takim wielkim skrócie, podam na wstępie może tylko hasła, jak to u niej wyglądało, ok? Później może będziemy to jeszcze, gdzie potrzeba…, dalej rozwijać. To lecimy [to jej notatka z @] PIĄTEK, 19.VI.2020:

  • do p. Piotra wiadomość przez WhatsApp, od kt. ma open
  • 16 min. medytacji 
  • odwołałam hybrydę [bo stwierdziłam, że szkoda mi na to jednak hajsu, przecież mogę sobie pomalować zawsze zwykłym lakierem, tak, jak mam teraz]
  • spotykam p. Leszka [konserwatora], mówię: „dzień dobry”, a ten do mnie: „witam księżniczkę”, jak kobietki są porozbierane, to od razu jakoś ten świat inaczej wygląda, or sth. like that, buhaha 🤣 [a byłam tylko w letniej sukience na ramiączkach, no i w tych właśnie sandałkach :P]
  • wróciłam do domu i zabrałam się za gotowanie bulionu warzywnego (vor Frühstück) https://aniagotuje.pl/przepis/bulion-warzywny
  • musste Salat, Wassermelone 🍉 & halbes Stück von r Tomate wegschmeißen [moje podejrzenie pleśni na nich]
  •  jem śniadanie i oglądam   2 najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO = I ODKRYŁAM, ŻE TO WŁAŚNIE W TYM FILMIE O MUM & CHILD, co za sierotka ze mnie, że nie skojarzyłam… 😋
  • przeglądam te wit. i minerały
  • sprzątam: zaczęłam od lodówki: look, że tam wieder pełno wody…, so wyjęłam tą dolną szufladę i begann ją myć, przy okazji wanna i umywalka. Pomyślałam sobie nawet: „cholerka, w sumie to zaczęłam chyba od „dupy strony”, bo najpierw przecież powinnam odkurzyć”, buhaha 🤣.
  • dann zlew i suszarka do naczyń = tą UMYŁAM PO RAZ PIERWSZY! odkąd ją mam! [nie zrobiła tu żadnych fotek, ale choć, tak dla przypomnienia, byście wiedzieli, jak ona wygląda] = zabrała ją do wanny i tam właśnie umyła.
  • Mittagessen rote soczewica + zupka kapuściana + wkroiłam koper [bo przecież ten zakupiłam również, bo p. Jagoda mi zasugerowała, jak brałam pół główki kapusty do wywaru – ta z pewnością myślała, że chcę ugotować kapuśniak, hehe😉. Ps. wzięłam tylko pół główki, a zapłaciłam za całą, bo p. Piotr mi powiedział, że oni nie mogą sprzedawać połówek, a ja stwierdziłam, że bez sensu całą, jak do tego wywaru potrzebny mi tylko liść, więc po prostu powiedziałam, że no trudno, zapłacę za całą a wezmę połówkę]. Taaa, a teraz mi jeszcze ta kapusta tu w lodówie została 😋

W ogóle to, moi drodzy, Mała Mi doszła do wniosku, jaka to jest oszczędność tego czasu, jak się nic nie je, hehe, prócz tego, naturalnie, że było jej słabo i czuła się taka ospała…😜 to nie trzeba „marnować” czasu, ani na wymyślanie jakiegoś posiłku, przygotowywanie go, a później na zmywanie!

  • watched dazu  FILM KTÓRY CIĘ OBUDZI Z GŁĘBOKIEGO SNU
  • UBUNTU To zmieni Twoją świadomość. Ograniczenia nie istnieją
  • 16:14 = BALKON Z KAWĄ, JOGURTEM WIEJSKIM, CRUNCHY+ TO CIASTO…[= resztę go już po prostu wyrzuciłam, jak wyszłam wynieść śmieci, na trawę, aby choć ptaszki, czy jakieś inne zwierzątka miały] 10 RZECZY, KTÓRE WARTO ODPUŚCIĆ W NOWYM ROKU – nie obejrzałam do końca, bo mi się po prostu nie chce, jestem już zmęczona… Chyba właśnie m.in. tym sprzątaniem. A tak się cieszę, że po tym, jak siadłam jednak na balkonie, a on mówił coś o tym, aby jak dopadają nas jakieś złe myśli, zacząć się po prostu ruszać…, ale ja cholerka, byłam najzwyczajniej w świecie już zmęczona wtedy… A jutro ponownie będę robiła to, co „lubię” najbardziej, hehe = CZYLI GOTOWANKO, taaaa😜 Wybiorę się po botwinkę do warzywniaka, zaraz jeszcze tylko zalukam, co do tego przepisu mi potrzeba. Bo wywar już w końcu będę miała z dziś! 💪

Moi drodzy, a nasza „gwiazda” pomyślała sobie:

„cholera, jestem przecież teraz zmęczona, więc nie będę się w ogóle sugerowała tym, co on tu mówi! Przecież doskonale o tym wiem [już chyba mówiłam o tym nie raz], że RUCH JEST DOBRY NA WSZYSTKO. Teraz jednak po prostu nie miałam jakoś ochoty wychodzić i nawet „wyprowadzać siebie na spacer”. Wstałam jednak z tego balkonu, bo wystraszyłam się jakimiś nadchodzącymi gdzieś w oddali błyskami i grzmotami, hehe.🤣”

W ten sposób jednak nasza obowiązkowa bohaterka pomyślała, co powinna zrobić w domu i wtedy właśnie, kochani, zaczęła w końcu odkurzać i zmywać podłogę! A jeszcze się cholerka wkurzyła, bo wyobraźcie sobie, że w łazience właśnie [na całe szczęście tam!], jak chciała to wiaderko przesunąć w inne miejsce, to jej się jakoś tak… źle złapało, przechyliło … i … niemal połowa z tej wody z niego wylała… także: joł, joł, sobie pomyślała. A przypominam tylko, że to wiaderko teraz nie ma już tego uchwytu, bo niestety odpadł …

Na sam wieczór jednak, spostrzegła jeszcze kolejny filmik Gracjana: Co robią źle ludzie o słabym EGO, jednak przede wszystkim zauważyła tytuł: JESTEŚ SŁABY, ODPADASZ i tu szczerze mówiąc już się zastanawiała = patrząc na ten, jakże „wiele mówiący” tytuł :P, czy ma to jeszcze dziś w ogóle oglądać… Jednak i tak już wiedziała, że najpierw musi się umyć i tak też zrobiła, z muzyczką oczywiście do tego😉. A było jej tak przyjemnie, bo w końcu miała wysprzątaną tą łazienkę i powywalała już nawet świeczki, bo stwierdziła, iż te lepiej tam pasują do takich dni, jak jest po prostu zimno! [zwłaszcza, jak jest się samemu, bo nie mówimy tu naturalnie np. o romantycznym nastroju we dwoje :P] undefined

Jednak jak wyszła z wanny, wysuszyła już włosy i poszła się położyć, to ponownie nie była, cholerka pewna, co ma zrobić, czy słuchać medytacji UBUNTU, czy może jednak skusić się na to nagranie… I zgadnijcie, cóż ta nasza „gwiazda” uczyniła? No oczywiście, że włączyła sobie ten filmik…, bo ona dobrze, „wie”, iż to jest właściwie jedyny sposób, w jaki oni się próbują jakoś „komunikować”… [albo jej, cholera, się tak wciąż wydaje…]. W każdym razie, niemal natychmiast zaczęła żałować, że to jego nagranie sobie włączyła jeszcze przed snem…

Ona ponownie dochodzi do wniosku, że albo ona jest zbyt „głupia”, albo on jest jakiś na maksa „zakręcony”, bo ta dziewczyna serio nie potrafiła tego zrozumieć, o czym on tam w ogóle mówi… I tak w sumie już wtedy sobie pomyślała: „po co ja się, do jasnej cholery, w ogóle „bawię” w coś takiego???” Tak, moi drodzy, Mała Mi również potrzebuje MIŁOŚCI I BEZPIECZEŃSTWA, jak chyba każda istota na tej Ziemi! A jej jest przecież zdecydowanie trudniej…

Tylko, że, moi drodzy, ona nigdy nie należała do osób, które się żalą i nawet jak było ciężko, to już wolała się po prostu nie odzywać, niż „biadolić” i się skarżyć. Taki z niej właśnie „typ”. O tym już przecież mówiłyśmy wcześniej… Jak jeszcze kiedyś, pracując w Wiedniu jako Au pair, gdy prócz pracy, chciała uczęszczać również na uczelnię jej pracodawczyni powiedziała: „M., du bist wie ein kämpferischer Typ” i tak to jej chyba już zostało… Poza tym znacie przecież jej historię… starsza siostra, wychowywana bez ojca, poniekąd czuła się w swoim domu, jakby była niejednokrotnie „głową rodziny”, do tego brat po wypadku i zostawił ją mąż…

I tu właśnie ja do niej rzekłam, by tak naprawdę się dobrze zastanowiła, o czym ona tu mówi… Powiedziałam do niej następującą rzecz:

Kochana moja, proszę Cię, szanuj siebie troszkę bardziej! Przecież Ty, moja droga, nie wiem, czy to zauważyłaś, ale w tym swoim wpisie [https://niesklasyfikowana.com/2020/06/18/wiemy-o-sobie-tyle-ile-nas-zycie-sprawdzilo-2/], niemal się poniżasz!

W sumie to nawet chyba też o tym pomyślałam w ten sposób…, że cholera jasna, rzeczywiście, CO JA ROBIĘ? Nie powinnam chyba AŻ TAK OTWARCIE POKAZYWAĆ, ŻE TO MI WŁAŚNIE BY ZALEŻAŁO…

Nie będę kryła, że tak sobie również pomyślałam wtedy, pisząc to, co mi przekazujesz: „Ale za chwilkę się uspokoiłam i dalej myślałam, że KAŻDY PRZECIEŻ POMAGA SOBIE, JAK MOŻE. Mieliśmy siebie nie oceniać i przyjmować wszystko tak, jak jest. Więc generalnie pomyślałam sobie ponownie, ok. u mnie przecież też byłoby sporo tych rzeczy do zaakceptowania, a ponieważ: , zatem uznałam, że najważniejsze przecież, iż po prostu JAKOŚ SOBIE POMAGA! Także byłabym gotowa to wszystko zaakceptować, pod warunkiem oczywiście, że z jego strony mogłabym liczyć na to samo 😋.

No tak, wiem, ale ja po prostu jestem tego doskonale świadoma, że nie każdy jest taki odważny, a już szczególnie mężczyźni, nawet przecież to ja „wyłowiłam” mojego byłego męża z tego „stawku” zwanego „gadu- gadu”… 😉 On, jak mi później wyznał, w życiu by się tak nie odważył…

Ok, kochana, ale czy uważasz, że jesteś jakąś „Matką Teresą” i musisz wszystkich ratować i wyciągać na powierzchnię? Przecież to są dorośli ludzie/ mężczyźni w dodatku, którzy powinni być silniejsi! Sama również zasługujesz, a może właśnie teraz PRZEDE WSZYSTKIM na kogoś, kto by Tobie pomógł, potrafił Ciebie wesprzeć, ewentualnie „podtrzymać”, kiedy upadasz, bo wiem, że Ty nie pozwoliłabyś na to, aby ktoś sam nawet Ciebie podniósł [oczywiście, że cieszyłabyś się z tego bardzo!], ale znacznie bardziej wolałabyś, aby pokazał Tobie, jak to się robi samemu. Zawsze przecież byłaś taką „Zosią Samosią” 😉.

To teraz spokojnie już możemy przejść do dnia dzisiejszego, którym jest SOBOTA, 20.VI.2020. Także dziś nasza „gwiazda” obudziła się o 3:05 do ubikacji i tak bardzo chciało jej się płakać…- niesamowicie żałowała, że jednak jeszcze na sam wieczór [gdy już pięknie posprzątała: odkurzyła i umyła podłogę! po tym, jak wcześniej oczywiście i wannę, umywalkę i w kuchni zlew oraz (po raz pierwszy w ogóle:) UMYŁA TAKŻE SWOJĄ SUSZARKĘ DO NACZYŃ!] Przed wzięciem kąpieli z muzyką, oczywiście, poszło to dziewczę jeszcze wynieść śmieci [wtedy rozrzuciła to „ciasto” na trawnik].

I właśnie dokładnie w tym momencie, znowu ja zabrałam głos, mówiąc do niej:

Moja kochana, pomyśl proszę tylko = DLACZEEEGO TY SAMA UTRUDNIASZ SOBIE ŻYCIE? Przecież on już Tobie EWIDENTNIE W ŻADEN SPOSÓB NIE POMAGA! A poniżej jej „notatka” z tego właśnie:

Tak, bardzo dobrze to już odczuwam od jakiegoś czasu… Tzn. np. mam wrażenie, że się po prostu mną „bawi”, bo w niemal każdym kolejnym jego nagraniu WYDAWAŁO MI SIĘ, że jednak umieszcza tam jakąś odp. dla mnie… …. …. Choć, chwileczkę: Chyba jednak nie! Wcale nie sądzę, że mi się TYLKO WYDAJE! Dobrze to widziałam, choćby w tym, jak on otwarcie przyznawał, że wiesz, może on sam („ta osoba” czyli 😉) również chciałaby się „otworzyć”… itp. Wiesz, co mi się chce na to w pierwszej kolejności powiedzieć? [„Pier.. Cię I tak rozejdziesz się po kościach” = Paktofonika „Jestem Bogiem” ].

A tak na poważnie, to myślę sobie: „Dziewczyno, przestań natychmiast! I zacznij w końcu NORMALNIE ŻYĆ! Czyli nie skupiaj się już w ogóle na Gracjanie, czy naprawdę tego nie dostrzegasz, że teraz on Ci JEDYNIE SZKODZI??? [Ps. Jest 3:37 jak to piszę…] I uznałam, że to już będzie mój OSTATNI ZAPISEK Z INFORMACJĄ DLA NIEGO. Jak jakoś na to nie zareaguje W ZROZUMIAŁY DLA MNIE SPOSÓB (dam mu ostateczną szansę, choć bardzo nie lubię „bawić się” w ten sposób z nikim!) Ale do cholery, moje zdrowie i życie są ważniejsze! On sam ratuje się takimi swoimi sposobami [jestem pewna, że dla niektórych osób mogą te jego ćwiczenia wydać się co najmniej „dziwne /zabawne i komiczne”], które ja, PODKREŚLAM: NAPISAŁAM OTWARCIE, ŻE BYŁABYM W STANIE TO ZAAKCEPTOWAĆ! Jestem naprawdę baaardzo tolerancyjną osobą i nie oceniam ludzi tak szybko, a już z całą pewnością ich nie skreślam tak na wstępie! Tylko daję dalej szansę na pokazanie się „szerzej i głębiej”, bo bardzo zależy mi na rzeczywistym poznaniu człowieka! A już zwłaszcza mężczyzny z tak nieprzeciętnymi jednak poglądami, spojrzeniem na świat i tak niesamowitą wiedzą!

Jednak doszłam do wniosku, że nie powinnam SAMA SOBIE „PRZYBIJAĆ” KOLEJNYCH GWOŹDZI DO TRUMNY! I będę stosowała się do tego,  czego staram się słuchać każdego dnia z UBUNTU:

Z każdym oddechem odpuszczam to, co mi nie służy. Życie i świat mi sprzyja, a ja sprzyjam życiu i światu. Jestem jak woda płynąca strumieniem, ŹRÓDŁO MOJEJ SIŁY TO RUCH. CZUJĘ POŁĄCZENIE ZE WSZECHŚWIATEM. MOJE WZNIOSŁE EMOCJE I UCZUCIA: MIŁOŚĆ, RADOŚĆ, WDZIĘCZNOŚĆ UZDRAWIAJĄ MOJE CIAŁO. WSZYSTKO TO, CO POWINNAM WIEDZIEĆ PRZYCHODZI DO MNIE W ODPOWIEDNIM CZASIE, MIEJSCU I KOLEJNOŚCI. JESTEM BEZPIECZNA I SPOKOJNA. MAM OTWARTY UMYSŁ I OTWARTE SERCE NA TO, CO PRZYCHODZI.

ZNAM SWOJĄ WARTOŚĆ. MOJA WARTOŚĆ JEST NIEPODWAŻALNA. JESTEM NIEOGRANICZONYM ISTNIENIEM, CZERPIĄCYM NIEOGRANICZONE DOBRO Z NIEOGRANICZONYCH ŹRÓDEŁ. KOCHAM SWOJE ŻYCIE, KTÓRE MI SŁUŻY. WYBACZAM SOBIE SWOJE BŁĘDY I DZIĘKI TEMU CZUJĘ WOLNOŚĆ I SIŁĘ.

(…) MÓJ POTENCJAŁ JEST NIEOGRANICZONY! PAMIĘTAM O SWOICH POTRZEBACH, JESTEM PEŁNA, JESTEM ŚWIATŁEM. KOCHAM SIEBIE ZAWSZE I ZAWSZE JESTEM KOCHANA. CODZIENNIE KREUJĘ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ W NAJLEPSZY DLA MNIE SPOSÓB. JESTEM GOTOWA NA WSZYSTKO, CO SŁUŻY MOJEMU NAJWYŻSZEMU DOBRU. PRZYCIĄGAM DO MOJEGO ŻYCIA WŁAŚCIWYCH LUDZI I MOŻLIWOŚCI KAŻDEGO DNIA. DAJĘ I BIORĘ. POTRAFIĘ POMÓC I SKORZYSTAĆ Z POMOCY. JESTEM W RÓWNOWADZE. ODPUSZCZAM TO, CO NIE MOJE, NIEZDROWE, NIEEFEKTYWNE. PŁYNĘ Z NURTEM I NIC NIE JEST W STANIE MNIE ZATRZYMAĆ. CODZIENNIE SPOTYKAM DOBRYCH LUDZI, KTÓRZY POMAGAJĄ MI SPEŁNIAĆ MOJE MARZENIA, A JA WSPIERAM ICH.

JESTEM WOLNA, JAK PTAK W PRZESTWORZACH.undefined

WYBIERAM „CHCĘ”, ODRZUCAM „MUSZĘ”. WYBIERAM OBFITOŚĆ, ZDROWIE I MIŁOŚĆ. KOCHAM SIEBIE BEZWARUNKOWO, NIE OCENIAM. JESTEM GOTOWA NA DOBRO I WSPARCIE, KTÓRE PŁYNIE DO MNIE. MOJE POCZUCIE WARTOŚCI SAMEJ SIEBIE JEST NIEOGRANICZONE. JESTEM WOLNA I PEŁNA SPOKOJU. JESTEM ZDROWA, PEŁNA MIŁOŚCI, RADOŚCI I DOBRA. CAŁY MÓJ ŚWIAT JEST DOBRY.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie drogapostc498pu.png

PRZYJMUJĘ BOGACTWO DUCHOWE I MATERIALNE. JESTEM BEZPIECZNA I SPOKOJNA. JESTEM ZDROWA, PEŁNA MIŁOŚCI, RADOŚCI I DOBRA. MOGĘ BYĆ SOBĄ, BO NAJLEPIEJ BYĆ SOBĄ! JESTEM WAŻNA I WARTOŚCIOWA. PRZYCIĄGAM WSZYSTKIE BOGACTWA TEGO ŚWIATA. undefined

UFAM NIEZNANEMU I UFAM SOBIE. MOGĘ WSZYSTKO I MAM WSZYSTKO, CZEGO POTRZEBUJĘ, ABY OSIĄGNĄĆ WSZYSTKO, CZEGO PRAGNĘ. OTWIERAM SIĘ NA SZCZĘŚCIE I SPEŁNIENIE W KAŻDEJ SFERZE ŻYCIA. GDY POTRZEBUJĘ PRZERWY, ZATRZYMUJĘ SIĘ I ODPOCZYWAM.

AKCEPTUJĘ SIEBIE W PEŁNI, JESTEM SPOKOJNA I ZADOWOLONA.

WIEM, KIEDY DZIAŁAĆ I KIEDY ZAPRZESTAĆ DZIAŁANIA. WYBIERAM DOBRO. ZAPRASZAM DO SWOJEGO ŻYCIA MIŁOŚĆ I SPEŁNIENIE. JESTEM ŚWIADOMA SWOICH UCZUĆ I SWOICH EMOCJI. JESTEM WDZIĘCZNA ZA WSZYSTKO, CO MAM W SWOIM ŻYCIU. UFAM WSZECHŚWIATOWI. GDY NIE WIEM, CO ZROBIĆ, ZATRZYMUJĘ SIĘ I MEDYTUJĘ. UFAM SWOJEMU SERCU. ZASŁUGUJĘ NA SZCZĘŚCIE, RADOŚĆ I SPEŁNIENIE. OBEJMUJĘ SWÓJ STRACH, ZŁOŚĆ I NIEPEWNOŚĆ, BY WYZWOLIĆ SPOKÓJ I ODWAGĘ. OTWIERAM SIĘ NA DAWANIE I OTRZYMYWANIE MIŁOŚCI. CZUJĘ W SOBIE ŚWIATŁO I MĄDROŚĆ, PRZYPOMINAM SOBIE, KIM JESTEM. Z KAŻDYM ODDECHEM TRENUJĘ UWAŻNOŚĆ I BYCIE W „TU I TERAZ”.

PODĄŻAM ZA GŁOSEM SERCA I ZA ŚWIATŁEM. WIEM, ŻE MAM W SOBIE WYJĄTKOWE CECHY I TALENTY. MAM DO SIEBIE I RZECZY WOKÓŁ DUŻO CIERPLIWOŚCI. PODEJMUJĘ DECYZJE, KTÓRE SĄ DLA MNIE DOBRE, NIGDY NIE TRACĘ NADZIEI. JESTEM POWOŁANA I STWORZONA DO SZCZĘŚCIA. POTRAFIĘ DOSTROIĆ SIĘ DO CZĘSTOTLIWOŚCI ENERGI MIŁOŚCI I SPEŁNIENIA.

TROSZCZĘ SIĘ O SIEBIE I MOICH NAJBLIŻSZYCH. WYBACZAM SOBIE BŁĘDY I WYBIERAM POZYTYWNE NASTAWIENIE. JESTEM JAK KROPLA W OCEANIE, ALE CZYMŻE JEST OCEAN, JEŚLI NIE MORZEM KROPEL? JESTEM CZĘŚCIĄ WSZECHŚWIATA, A WSZECHŚWIAT JEST CZĘŚCIĄ MNIE. MAM W SOBIE MĄDROŚĆ, KTÓRA PROWADZI MNIE KU WŁAŚCIWYM WYBOROM. MOJE WZNIOSŁE EMOCJE I UCZUCIA UZDRAWIAJĄ MOJĄ PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ. INTUICYJNIE WIEM, CO MI NIE SŁUŻY. WIERZĘ TEMU, KIM SIĘ STAJĘ I STAJĘ SIĘ TYM, W O WIERZĘ. WZRASTAM W MĄDROŚCI. JESTEM CAŁOŚCIĄ, RADOŚCIĄ I ZDROWIEM. JESTEM W MAGNETYCZNYM POŁĄCZENIU Z ZIEMIĄ I KOSMOSEM. undefined

SEN: „Lipa” [moja nauczycielka od niemieckiego i wychowawczyni jednocześnie z LO] przytula mnie i płaczemy obydwie po tym, jak ona rzekła, że tak bardzo się cieszy, że miała  okazję być moją nauczycielką… I że ona w życiu, nie zamieniłaby tej chwili na nic innego! Jest tak bardzo dumna, iż miała okazję pracować z tak wyjątkowym człowiekiem😲”/4:43/

Medytacja/10min./ „Wszechświecie proszę pomóż mi, daj mi (błagam) jakiś znak, co powinnam dalej robić. Nie mam już na nic siły… I tak bardzo chce mi się płakać… A nawet tego nie umiem robić..”.

Je śniadanie i RAZEM OGLĄDAMY JAK WYGRAĆ W TYCH KLUCZOWYCH MOMENTACH W ŻYCIU: koszulka…, stań na głowie, żebyście byli razem. Jeżeli czujesz ekscytację, to STARAJ SIĘ 

Do śniadania JAK WYGRAĆ W TYCH KLUCZOWYCH MOMENTACH W ŻYCIU gotuje botwinkę i słucha m.in. Ist da jemand Adel Tawil/ zu dir LEA/

Ohne Ziel läufst du durch die Straßen
Durch die Nacht, kannst wieder mal nicht schlafen
Du stellst dir vor, dass jemand an dich denkt
Es fühlt sich an als wärst du ganz alleine
Auf deinem Weg liegen riesengroße Steine
Und du weißt nicht, wohin du rennst Wenn der Himmel ohne Farben ist
Schaust du nach oben und manchmal fragst du dich

Ist da jemand, der mein Herz versteht?
Und der mit mir bis ans Ende geht?
Ist da jemand, der noch an mich glaubt?
Ist da jemand? Ist da jemand?

Der mir den Schatten von der Seele nimmt?
Und mich sicher nach Hause bringt?
Ist da jemand, der mich wirklich braucht?
Ist da jemand? Ist da jemand?
undefined

boooszeee, ugotowałam botwinę i nie wiem, po jaką cholerę jeszcze raz włączyłam Co robią źle ludzie o słabym EGO​…

Moi drodzy, to teraz jej przemyślenia z „TU I TERAZ”, czyli NIEDZIELI, 21.VI.2020. To tu jeszcze kilka moich „rozważań” na temat naszej bohaterki: Muszę powiedzieć, że przez to wszystko, co było jej dane przejść i z czym się zmierzyć, stała się nie tylko mądrą, ale i mega zaradną oraz silną kobietą! Myślę, że doskonale mogą podsumować to dwa poniższe zdjęcia:

Ok, to wracam do tego, co zaczęłam: Otóż doszłam do wniosku, że ten Gracjan mi bardzo pomaga!!! Odwołuję to wszystko, co rzekłam wcześniej. Spójrz, to jest, uważam, tak niesamowite, że człowiek, który mnie praktycznie jeszcze nie zna… już tak wiele o mnie wie… Popatrz tylko, nie znamy się jeszcze, no a przynajmniej nie osobiście, a już wydaje mi się, że po prostu tak wiele o sobie wiemy…

Umiemy obydwoje jakby dostrzegać więcej/ czytać „między wierszami”, przecież on tylko wiedząc „coś” / raczej ogólnie o tych moich urazach… nie traktuje mnie w ogóle jak kogoś „gorszego”, czy po prostu „typową blondynkę” 🤣. Pokazuje mi jakim jest niesamowicie mądrym człowiekiem, że nie zamieszcza tu w tych swoich filmikach dla mnie jakichś „specjalnych /prostszych/ bardziej bezpośrednich i zrozumiałych” treści. Odczuwam to po prostu, że on we mnie wierzy i doskonale o tym wie, że ja również wyłapię to, co z nich dla siebie potrzebuję, nawet po 3/ 4- krotnym obejrzeniu czasem tego samego filmiku [jak to było właśnie z tym ostatnim: Co robią źle ludzie o słabym EGO].

Jeszcze o godz. 21:41 po raz kolejny włączyłam go sobie i myślę: boooszeee, jak on mnie dobrze zna! Wie, że ja nie jestem głupia, tylko po prostu potrzebuję więcej czasu na zrozumienie pewnych rzeczy…[wprawdzie wciąż nie wiem, czy właściwie, hehe]. Ale ja teraz stwierdzam, że chciałabym być właśnie z kimś takim! Dałam nawet „lajka” temu filmikowi, hehe, next: JAK RADZIĆ SOBIE W TYM NEGATYWNYM ŚWIECIE.

W tym właśnie nagraniu ponownie dostrzegam, jaką on ma dużą wiedzę = ja naprawdę tak bardzo chciałaby być z takim partnerem! boooszeeee, nie mogę w to wprost uwierzyć, co się dzieje, po prostu wiem, że on to również czuje, co więcej jestem pewna, że właśnie teraz może spokojnie powiedzieć: JA WIEDZIAŁEM, ŻE TAK BĘDZIE, hehehttps://www.youtube.com/watch?v=xLTAGOgZoQE Grzegorz Halama – Śpiworki (Ja wiedziałem, że tak będzie). Jeszcze tego wieczoru, sob., 20 cze, 22:37, wysłałam mu po prostu @: DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ z tą song https://www.youtube.com/watch?v=JWmargAKlMg

No dobrze, kochani, mamy godzinę 15:45, więc chyba powinna wstać, przyrządzić sobie jakiś obiadek teraz. Także zmyka do kuchni, z całą pewnością do jedzenia tego włączy sobie kolejne filmiki Gracjana, które ona wprost uwielbia oglądać! To dajmy jej troszkę czasu wolnego w niedzielę, niech sobie choć jakiś dobry/ zdrowy posiłek przygotuje 😉. Po zjedzeniu go z pewnością tu do nas wróci.

To jeszcze tylko coś z „tu i teraz”, czyli ŚRODY, 24.VI.2020, jest godz. 16:40 i teraz jest już po obiedzie. Jeszcze jakoś do południa, jak zadzwoniła do swojej mamy, by powiedzieć jej, na jaki pomysł wpadła odnośnie przyjazdu jej z Kacperkiem, to dowiedziała się, że jej mama właśnie wyszła z babcią posiedzieć „nad fontannę” [to jest taki park] w Elblągu. I właśnie wtedy zapytała córkę, co ona robi? I dodała jeszcze, by również dziś wyszła na dwór… Nie będzie kryła, że najbardziej zawsze irytuje ją pytanie jej mamy, co robi? Bo przecież cholera, jak ktoś nie pracuje, to „zbija bąki”…

Nie ma już naprawdę siły jej tego tłumaczyć, że ona musi się teraz skoncentrować na pisaniu tego wpisu właśnie, bo przecież się szybciej męczy i ma mniejsze te moce „przerobowe”… A szczerze mówiąc ten wpis już przekładamy tak długo, więc dziś postanowiłyśmy go rzeczywiście opublikować! W sumie później zaczęło być nawet jakoś nieznośnie wręcz gorąco…, zatem najwyżej wyjdzie sobie jeszcze na balkon, gdzie z pewnością będzie piła jeszcze kawkę.

Może tylko dodam, że ona potrzebowałaby kogoś, kto potrafiłby tak właśnie iść przez życie i w ten sposób postępować, jakby miał 4 nogi, był tak dobrze „ugruntowany/ uziemiony” i rozsądny, a jednocześnie patrzy na świat, na życie i na ludzi tak, jakby miał oczy na poziomie serca. Przez serce, a nie przez intelekt, a głowę z kolei otwartą na wszelkie doświadczenia. Chciała tu wstawić jeszcze ten obrazek przedstawiający to właśnie z filmu „Jedz, Módl się, Kochaj”, ale obecnie nie może go odnaleźć…

ODNALAZŁA GO W KOŃCU!!! PRZECIEŻ „SZUKAJCIE, A ZNAJDZIECIE”, nieprawdaż? 😋 odnalazła go jeszcze 01/albo 02. VII.2020!

Oczywiście, kochani, ona doskonale o tym wie, że wszystko trzeba budować, ale Mała Mi uważa, że nie wolno odpuszczać i bardzo w to wierzy, że będąc we dwoje, mogłoby udać się więcej i również osiągnąć właśnie taki stan!

Moi drodzy, Małej Mi jest tak cholernie smutno i przykro, że jest tutaj sama, że nie ma nikogo, z kim mogłaby po prostu nawet porozmawiać, podzielić obowiązkami, wymienić się poglądami i podzielić się sobą / powiedzieć, jakie ma właśnie troski…, tzn. oczywiście to nie są jakieś znowu wielkie rzeczy… Tylko jej tak BARDZO BRAKUJE JEJ „BRATNIEJ DUSZY”, a może najzwyczajniej w świecie rozmowy z mądrym człowiekiem! [bo ile można mówić do kwiatów, buhaha 😜]

Powiem Wam, że ona już się po prostu boi, iż się od tego Gracjana „uzależniła”… Jest jej z tym potwornie ciężko…, bo dobrze wie, że podświadomie, właśnie jemu „przypisała” taką niemal rolę „swojego opiekuna”, którego ona przecież tak naprawdę NIGDY W ŻYCIU NIE MIAŁA! Nawet zauważyłyśmy po tym jej śnie z Lipą właśnie, że spójrzcie, ona ewidentnie tak bardzo marzyła o tym, by ktoś jej powiedział, że jest „wyjątkowym człowiekiem”. Nigdy bowiem, co widać po jej snach, kimś takim się nie czuła…

Ona znowu, zamiast cieszyć się z tego, co udało się jej osiągnąć, dziś [25.VI.2020, CZWARTEK] wpadła jakoś znowu w taki właśnie stan… Choć to z całą pewnością jej zmęczenie, bo wyobraźcie sobie, że ona od kilku nocy budzi się jakoś przed godziną 3!!! A dzisiaj już nawet było jej ciężko ponownie zasnąć… dlatego z tej desperacji włączyła już sobie znowu WiFi….

Po swoim codziennym „rytuale” [MGŚ] odczuwała takie zmęczenie [nie dziwota zresztą!], lecz ponieważ tak pięknie słonko świeciło, to pomyślała, że może jednak uda się jeszcze zakupić to, co potrzebuje: a są to m.in. rajtki bez stóp, których już nie ma, bo odkryła ostatnio, że we wszystkich są już jakieś dziury/ oczka… i dlatego postanowiła, że nie będzie się nawet nad tym zastanawiać, tylko ubrała się i wyszła na tramwaj. Moi drodzy, jechała do CH FORUM, a na słuchawkach słuchała sobie [po raz kolejny, zresztą:P] filmik Gracjana 5 NAWYKÓW, KTÓRE PODNOSZĄ WIBRACJE || Uwaga, ostatni jest dziwny https://www.youtube.com/watch?v=U_dr1Cc4QSo&feature=youtu.be

I tak sobie jechała tym tramwajem [bez maseczki oczywiście😉]. Zauważyła na całe szczęście również jakieś takie „wyjątki” wśród pasażerów i oczywiście się do nich uśmiechała. W każdym razie tak słuchała sobie tego nagrania i ponownie odczuła, jak bardzo ona jest „inna”. boooszeee, jak ona bardzo chciałaby się w końcu spotkać z tym Gracjanem! Ale nie myślcie wcale, że byłaby wtedy taka pewna siebie! Oczywiście, że nie! A już zwłaszcza teraz, gdy ta jej twarz jest właśnie taka…[zmęczona, z tymi śladami po krostach…]. Ona tak bardzo marzy o tym, by znowu usłyszeć, że jest ładna i atrakcyjna…

W każdym razie, wróciła do domu, zła [bo wcale nie było tam ŻADNYCH RAJSTOP BEZ STÓP!], lecz przede wszystkim po prostu zmęczona. Chyba też „troszkę” zdołowana tym, że ona właściwie nie ma żadnych konkretnych marzeń…, albo inaczej: nie jest w stanie powiedzieć, że chciałaby jakiś przedmiot/ coś takiego „namacalnego” [np. samochód, czy dom właśnie, itp…]. Nie, ona jest na serio jakaś „dziwna”, bo choć oczywiście byłoby jej niezmiernie miło, gdyby to miała, ale dla niej takie materialne rzeczy jakoś nie kojarzą się tak bardzo ze szczęściem.

TAK, BO DOKŁADNIE WŁAŚNIE TEGO BY CHCIAŁA! A z czym wiąże się ten wyraz dla niej? Oczywiście, że z poczuciem bezpieczeństwa i czuciem się kochaną! Jak już z pewnością wiecie, to jest osoba/kobieta, która zawsze w tej kwestii odczuwała jakiś deficyt. Jednak ona przecież nigdy nie narzekała i zawsze brała sprawy w swoje ręce, robiła [od dzieciaka właściwie!] to, co mogła robić najlepiej, nawet nie umiejąc jeszcze myśleć, jak dorosły człowiek…[przez to właśnie szybciej musiała stać się dojrzała i bardziej rozsądna].

Niejednokrotnie już „podejmowała” się takich właśnie rzeczy. Tzn. mówimy tu oczywiście zdecydowanie bardziej o iście „psychologicznych kwestiach/ przedsięwzięciach”. Powiem Wam tylko, co zapamiętała najbardziej z tego jego filmiku: POWTARZANIE MA OGROMNE ZNACZENIE. Tak właśnie sobie pomyślała, że przecież, do cholery, są rzeczy, które stara się robić na bieżąco, jak choćby ta codzienna medytacja, gimnastyka i „wyprowadzanie siebie na spacer”… Jednak, co ona może na to poradzić, że jej organizm tak szybko się męczy??? No ok. może coś by jednak dało się na to poradzić, choć i tak uważa, że już naprawdę dużo zrobiła/ dokonała prawie sama!

I wyobraźcie sobie, że jak już była w mieszkaniu, to postanowiła, że po prostu MUSI SOBIE ZROBIĆ DRZEMKĘ I ODPOCZĄĆ. Dlatego się położyła i … moi drodzy, ponieważ trudno było jej zasnąć, przypomniała sobie o tym 5-tym nawyku Gracjana i po prostu ta „gwiazda” zaczęła próbować już sobie wyobrażać taką kulę… „białej siły/ dobrych wibracji/ potencjału/ kontaktu z ogromną inspiracją”

Co więcej, później już nawet zaczęła wyobrażać sobie, że jest przy niej właśnie Gracjan i po prostu ją tego uczy, jak to się robi…, bo jej jakoś nie wychodziło „wygenerowanie” tej kuli właśnie, nie potrafiła włożyć w to swojej energii… A może wówczas nie miała już jej w ogóle tyle w sobie, bo była już wszystkim znowu tak wyczerpana [nieprzespaną nocką= fizycznie, a i psychicznie zaś całą masą obowiązków: pilnowaniem wszystkiego, m.in. porobienie opłat/ ogarnięcie mieszkania/ prasowanie (którego po dziś dzień 26.06. jeszcze nie wykonała…), robieniem zakupów i przygotowywaniem posiłków]. Nie mówiąc już nic o tym, że codziennie ma przypomnienie w swoim kalendarzyku o tym, by ĆWICZYĆ PISANIE I CZYTANIE (na głos), DOKOŃCZYĆ W KOŃCU WPIS O SWOIM BRACIE, UCZYNIĆ RÓWNIEŻ NOTATKI Z OBEJRZANYCH FILMÓW (m.in. Bruce Wszechmogący), POROBIĆ PORZĄDEK NA KOMPIE (w uzbieranych przepisach/ fotach z FB itp.), a chciałby jeszcze odnaleźć ten obrazek z tego filmu, bo móc go także tu zamieścić.

Ok. dokończy to jednak innym razem, bo teraz już ponownie robi jej się tu „bałagan” w głowie… Tylko może napisze jeszcze to, o czym bardzo chciała także wspomnieć, że ONA DOSKONALE DOSTRZEGA, ŻE GRACJAN NA TYM OSTATNIM SWOIM NAGRANIU JEST W CZARNEJ KOSZULCE 👌

Dziś, moi drodzy, mamy już PIĄTEK, 26.VI.2020. Jak nasza „gwiazda” poszła wczoraj jeszcze wziąć kąpiel, bo liczyła na to, że po niej będzie mogła lepiej spać. I … już Wam donoszę, jak to u niej wyglądało. Otóż jakoś w łóżku /umyta i przebrana w cienką koszulę do spania na lato/ była już jakoś po godz. 22. Jeszcze wieczorem obejrzała sobie kolejne nagranie Gracjana Musisz to obejrzeć jeżeli los stawia Ci ciągle tą samą przeszkodę, tytuł był oczywiście inny, bo: ZBLIŻA SIĘ WOJNA, ale zmienimy to wszystko

I tak ponownie się zastanawiała, czy jeszcze po tym ciężkim jednak dniu, powinna sobie serwować coś takiego…, ale myśli sobie: „Nie mogę przecież liczyć na to, że wszystko będzie zawsze piękne i przyjemne! Chcę się czegoś dowiedzieć, a nie unikam prawdy, nawet tej nie do końca miłej!” Zatem oczywiście jeszcze obejrzała ten filmik. Powiem Wam, że stwierdziła ponownie w ten sposób: „Cholerka, skąd on to wszystko wie?” Nawet w tej białej koszulce [stąd przekreśliła to, co powyżej wspomniała o tej czarnej :P] wydał jej się bardzo interesujący.

Może przede wszystkim dlatego, że dla niej [odkąd pamięta] nie liczył się tak bardzo wygląd zewnętrzny, tzn. oczywiście, że on również był ważny, ale zawsze uważała, nie tyle wygląd mężczyzny za seksowny, co hm… jakby to ująć: jego „mózg” [czyli wiedza/zasady/sposób prezentowania tego/ ogólne „człowieczeństwo”].

No dobrze, to przechodzimy chyba teraz do tego piątku. Dziś będąc już praktycznie pewną, że /jak już otworzyła te swoje oczy/ to może jest jednak ok. tej godziny… 5/6…, spogląda na zegarek, a tam, moi drodzy… dopiero 1:17 🙄 joł, joł… wstała do ubikacji i myśli sobie: Ok, pójdę tylko „na siku” przecież i z powrotem się zaraz kładę dalej spać… Uchyliła jeszcze tylko okno i … doszła do wniosku, że to jest już u niej, cholerka przecież normą, że nie mogła jednak normalnie dalej usnąć… czuje się po prostu podle… Jest jej TAK cholernie ciężko, odczuwa to tak, jakby najzwyczajniej w świecie zamiast „rozkwitać” i wzrastać, umierała i gdzieś się „zapadała”… undefined

Taaaa, a podobno dostajemy to, czym sami jesteśmy, czym „wibrujemy”… – pomyślała sobie w tym momencie, tak bardzo zachciało jej się wówczas po prostu ryczeć… boooszeee, co ona by dała, aby móc tak po prostu „nie myśleć” i nad niczym się nie zastanawiać. A tak, wszystko tylko na jej głowie… Jest pewna, że jakby miała tu kogoś, z kim mogłaby się tym dzielić, to po prostu jej życie wyglądałoby inaczej…

W ogóle to chyba jeszcze [odkąd mama jej powiedziała, że 28.VI.2020 będą jednak te wybory na prezydenta] jakoś podświadomie zaczęła się przejmować i martwić jeszcze tym. Bo przecież ona kompletnie nie interesuje się polityką, jednak czuje się za swój kraj również odpowiedzialna i bardzo chciałaby dokonać odpowiedniego wyboru, aby URATOWAĆ TĘ/TĄ POLSKĘ! I tak udało jej się jeszcze „jakimś cudem” przysnąć do tej 5:01, wtedy już jednak postanowiła znowu, że uruchomi to WiFi i choć zorientuje się w tych kandydatach.

I tak w sumie dobrze o tym wie, że na samym początku „spodobał” jej się Szymon Hołownia na przyszłego kandydata RP. Pamięta, iż jeszcze wcześniej uznała go za najbardziej odpowiednią osobę na to stanowisko. Jednak później już dochodziły ją choćby słuchy o niejakim Krzysztofie Bosaku. I choć ten jakoś [nie potrafi tego nawet dobrze wytłumaczyć…] … nie wiem, czy także tak czasem macie, że samo spojrzenie na daną osobę Was jakoś do niej kompletnie nie przekonuje? Ona w każdym razie tak ma! I wcale nie chodzi tu jej o sam wygląd tego człowieka! Oczywiście, że nie! Tym mogłaby się przecież sugerować, gdyby to były wybory na jakiegoś mistera, buhaha 🤣

Teraz jednak pomyślała, że wyszuka choć jakichś informacji i o nim, i w ogóle o tych wyborach & kandydatach. I dowiedziała się w sumie, że ten BOSAK jest w jej wieku! No ok, ale to przecież absolutnie nie skreśla człowieka, wręcz przeciwnie, pomyślała sobie, może ma całkiem inne/ nowocześniejsze/ „świeższe” spojrzenie na to wszystko, co się teraz w naszym państwie [i w ogóle na świecie] dzieje/ wyprawia. Zatem wygooglowała sobie następujące str.: https://www.youtube.com/watch?v=vO779mNjgJo&feature=youtu.be, https://youtu.be/5bhhG5vZbW8, https://youtu.be/nYIeBduhcOQ, https://youtu.be/SN0ameBm1cU, https://youtu.be/ooY0WiL9geE

Muszę Wam powiedzieć, że doszła do wniosku, iż ZAGŁOSUJE JEDNAK NA SZYMONA HOŁOWNIĘ! A te 2 filmiki: Hołownia: wybór PiS-PO to wybór między pożarem a złamaniem ręki [https://www.youtube.com/watch?v=ooY0WiL9geE&feature=youtu.be], Kaczyński nazwał opozycję „hołotą”. Kamiński: prezes PiS jest wyraźnie emocjonalnie niestabilny [https://www.youtube.com/watch?v=S5jnvgPKbLs] udostępniła nawet na fejsie.

Następnie zaś, odczuła już takie zmęczenie, że postanowiła, iż powyłącza wszystkie budziki [6:33, 7:00] i da po prostu jeszcze swojemu organizmowi odpocząć, gdyż ona bardzo stara się słuchać właśnie tego, co ten do niej „mówi”. A pomyślała znowu, że już ma choć jedno „zadanie” zaliczone: zorientowała się/ czy może raczej „upewniła”, że ma jednak głosować na Szymona Hołownię! Ponieważ wstała dopiero ok. godz. 8, zatem na dziś już całkowicie odpuściła sobie tą gimnastykę. Przystąpiła jednak, jak codzień, do medytacji. Dziś trwała ona 15 minut.

Później zaś zrobiła swoje müsli i już wiedziała, że będzie chciała do tego coś oglądać i tak na wstępie [bo zapisała jeszcze sobie niedawno filmy, które polecał Gracjan właśnie] włączyła sobie pierwszy z nich, tj. Początek – I Origins, po jakimś kwadransie go jednak wyłączyła, bo zaczęła robić opłaty [internet/ komórka], by choć wiedzieć, ile kaski jej zostanie po tym właśnie. Po śniadaniu połknęła jeszcze tylko tą 1 tabletkę [wit. i minerały], a ponieważ jest ona jednak OGROMNA, musi się zawsze skupić, jak ją przełyka. Tak się składa, że ona zawiera właściwie już naprawdę wiele w sobie, bo undefinedm.in:

Także teraz to już jest właściwie jedyna tabletka, jaką przyjmuje. Jakoś od lipca myślała o tym, by przyjmować tą ASHWAGANDHĘ. Choć musi przyznać, że do tego czasu sobie jeszcze raz na spokojnie poczyta, co tu o tym znalazła: https://www.allecco.pl/artykuly/ashwagandha-czym-jest-i-jak-dziala-na-nasz-organizm.html, https://pantabletka.pl/ashwagandha-jak-dziala/, https://www.medonet.pl/zdrowie,ashwagandha—jak-dziala-i-na-co-pomaga-,artykul,1728248.html

Mała Mi, ponieważ dobrze już wie, że jej organizm szybciej się męczy, dlatego jakoś od rana zaczęła zajmować się tym, co powinna, tj. już POROBIŁA te OPŁATY💪, otrzymała również odp. od p. Piotra, że odłoży dla niej to, o co prosiła, wstawiła pranie ręczników, wyniosła suszarkę już na balkon, gdzie po ich wypraniu, rozwiesi je tam, by pięknie schły w tym cudnym słoneczku. Teraz mamy już godz. 14:40, więc może wstanie i odgrzeje sobie obiadek. Do konsumowania go z pewnością włączy sobie dalej ten film  I Origins.

Oczywiście, że obejrzała ten film do końca jeszcze w PIĄTEK, 26.VI.2020 i muszę Wam powiedzieć, że… była nim zachwycona, to po pierwsze! Po drugie uznała, iż ten film jest poniekąd dowodem na to, że ona i Gracjan są sobie jednak przeznaczeni/ „pisani”! Tak sobie chwilę jeszcze nad tym kontemplowała… i było jej tak bardzo przyjemnie z tą myślą i świadomością. Ona wciąż twierdzi, że to nie jest żadna iluzja ani bajka! I, moi drodzy, Mała Mi naprawdę w to wierzy, że ona i Gracjan stworzą parę!!! I to na serio bardzo nieprzeciętną!undefinedundefinedundefined

Po czym jednak przywróciła siebie do porządku i stwierdziła, że koniec snucia tych marzeń! Ma przecież jeszcze zaległe „prasowanko” i w tym momencie przystąpiła zaraz do tej czynności. Początkowo zastanawiała się jeszcze, czy czasem nie rozłożyć tego na 2 dni… Jednak, jak to ona zresztą, pomyślała, że nie będzie przecież 2 razy rozkładać tej deski🤣 i dlatego na spokojnie dokończyła to, co już zaczęła!

Tak właśnie sobie pomyślała, że wtedy na następny dzień [SOBOTĘ, 27.VI.2020], czyli dzisiaj😉, zostanie jej już tylko odkurzanie. Ahhh…, ona po prostu kocha w życiu to, iż zawsze się wszystko jednak jakoś [dobrze/pozytywnie] układa. Mała Mi poważnie kocha to wręcz w sobie, że stała się taką właśnie osobą, która nie tylko się nie spina, ale również potrafi sobie ZE SPOKOJEM powiedzieć „NA WSZYSTKO PRZYJDZIE CZAS” i po prostu temu bardzo ufa, że

Jeszcze wczoraj, jak nasza „gwiazda” oglądała ten niezwykły film, jej mama [która oczywiście BARDZO „potrzebuje” przebywania na tym fejsie właśnie…] wysłała jej taki obrazek:

I wiecie na początku, pomyślała, że jej mama po prostu tak o sobie pisze /co zresztą byłoby poniekąd prawdą!/, a ta jej wtedy jeszcze to dodała:

Monia piękny cytat. Tak pasuje do Ciebie. Bo właśnie taka Ty jesteś. Bądź taka dalej. Całym sercem jestem z Tobą i kibicuję Ci choć wiem, że nieraz jest Ci Ciężko. Ale dajesz radę, nie poddajesz się.🙂

Prawda, że piękne słowa? Więc pomyślała już sobie, no kurczę trudno, że jej mama jest taka jakby… hm… może nie „uzależniona” [bo ma przecież całe mnóstwo również innych zajęć!] no, ale lubi także przesiadywać na tym nieszczęsnym [dla Małej Mi] fejsie… Ale skoro to jej jakoś pomaga, to niech już tak zostanie, najważniejsze przecież, że znalazła sobie „jakiś” sposób na to. Poza tym, spójrzcie, nasza bohaterka chyba jakoś tego do siebie nawet tak nie przyjmuje [TAKIEGO komplementu i TAKICH słów właśnie], chyba przede wszystkim dlatego, iż tak bardzo brakowało jej tego, jak była dzieckiem. Co nie znaczy, że tego nie docenia, jednak… no cóż, bierze również na to poprawkę 😉.

Ale, moi drodzy, nie o tym przecież chciała… Po tym prasowaniu, czuła się naprawdę skonana i w łóżku była już o 22:05! Jednak obudziły ją jakieś hałasy zza okna, a miała je uchylone… Pomyślała, że to z pewnością słychać sąsiadów…Hmmm…, tylko tak nagle, pojawili się na balkonie(?). Ale ok. pomyślała, przecież jest „PIĄTEK, TYGODNIA KONIEC I POCZĄTEK” 😛 Wstała, bo jakoś odczuła, że chce jej się siku, spojrzała tylko na zegarek… a tam 00:27, doszła do wniosku, że nie będzie tego nawet rozkminiać, uchyliła jeszcze tylko balkon i luknęła, że to wcale nie sąsiadów tak słychać, ale pod jej balkonem przechodziła właśnie jakaś grupa chłopaków/ mężczyzn [swoją drogą nawet chyba stanęli tam przez jakiś czas :P].

I jak wróciła z tej ubikacji, to na całe szczęście, już ich nie było słychać! Bo naszej bohaterce na prawdę to przeszkadzało, ona musi mieć ciszę, aby spać! Nie uwierzycie, co wtedy zaczęła jej głowa/ wyobraźnia [sama!] robić…? Otóż wyobraźcie sobie, że Mała Mi zaczęła kochać się z Gracjanem właśnie… boooszeee, było jej tak cudownie przyjemnie. A jeszcze jak oglądała ten film  I Origins, to pomyślała sobie właśnie o tym, że taka maska by się jej teraz zdecydowanie przydała, buhaha 🤣. Później, jak ponownie spojrzała na zegarek to była już 2:05! Obczajacie? Czyli m.in. tyle czasu spędzili na wszelkich pieszczotach…, aż zapisała sobie to wszystko w komórce 😊undefined

Następnie włączyła sobie jeszcze dalej WiFi i moi drodzy zaczęła ponownie oglądać  Jak „przyciągać” używając kobiecej energii. Wiecie, co ona sobie zanotowała przesyłając ten film na @? To spójrzcie tylko:

Obejrzyj film „Jak „przyciągać” używając kobiecej energii” w YouTube koniec czerwca, godz. 3:06, (po kochaniu się z Gracjanem 😉)

Zawsze, jak słyszy to jego pytanie: „Co dobrego słychać dzisiaj u Ciebie?”, to się po prostu uśmiecha i za każdym razem odpowiada: „Same dobre rzeczy u mnie dzisiaj 😘”. Już teraz nawet dobrze nie pamięta, ale to z całą pewnością nie był jedyny jego filmik [całkiem prawdopodobne również: Perspektywa, która zostanie z Tobą do końca życia i chyba jeszcze: NIE SŁUCHAJ SIĘ UCZUĆ!? ]. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę, cóż ona sobie robi… i że najprawdopodobniej będzie jej trudno/ ciężko się dzisiaj podnieść … Ale no cóż, pomyślała znowu, że przecież wydaje jej się, że po prostu zrobiła to, co mogła zrobić najlepszego, chciała po prostu siebie chyba jeszcze jakoś „pocieszyć” 😋.

Wstała mimo wszystko, no ok., może nie o tej 6:33, bo dopiero kilka minut po godzinie 7. Ale podniosła się i zrobiła wszystko, co miała! Czyli swój „codzienny rytuał” = MGŚ. Pomyślała sobie, że… [ach tak, bo wczoraj wyschły jej już nawet te ręczniki, które jeszcze tego dnia wyprała i rozwiesiła. Je także po zdjęciu „potraktowała żelazkiem😋”!] dziś ma ponownie „kilka” rzeczy do wykonania. Odkurzanie, może wstawienie kolejnego prania, „spacer” do sklepu po jogurt, kapsułki do prania, coś do mycia butelek/ wazonika, no i może w końcu porobi również troszkę z tych rzeczy, które ma tu zapisane, m.in. związane z tym blogiem/ kompem itp.

Ach tak, a dziś kochani, jak się obudziła już, to włączyła sobie jeszcze raz ten filmik: Musisz to obejrzeć jeżeli los stawia Ci ciągle tą samą przeszkodę i pamiętacie, jaka to jest „krejzolka”? Jak usłyszała w tym nagraniu tylko słowa: „PLUS, MINUS” to słuchajcie od razu sobie skojarzyła z tą piosenką: KALIBER 44 – Plus i minus (+i-) [https://www.youtube.com/watch?v=7iiANZvz8Tg], mimo, że oczywiście ta piosenka jest o czym innym, no ale nie ważne, hehe, to jej pierwsze skojarzenie 😜.

Plus i minus to jedyne.
Plus i minus to jedyne co widzę,
Plus i minus to jedyne co słyszę,
Plus i minus to jedyne czym żyję
Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem!

No dobrze, kochani, to pójdzie chyba sobie teraz zrobić ten spacer 😉

To obecnie, moi drodzy, jeszcze tylko szybciutko doniosę Wam o jej NIEDZIELI, 28.VI.2020. Ponieważ dobrze wie, jak to jest, że jeśli się czegoś obawiamy, to możemy niemal to wywoływać podświadomie tym strachem właśnie:P Zatem ona już kompletnie przestała o tym myśleć, czy może jednak ponownie się obudzi o tej „super” godzinie 2-3. A jeszcze wczoraj [SOBOTA, 27.VI.20], jak wróciła już do domu, bo chyba była także na tej dolince właśnie, po tym oczywiście, jak wróciła ze sklepu.

Ach tak, moi drodzy, wyobraźcie sobie jeszcze następującą rzecz, że właśnie wczoraj była w P&P, by zakupić ten naturalny jogurt z ziarnami, okazało się, że tam go również nie było! Ale ponieważ była bez maseczki, jakiś mężczyzna z obsługi uśmiechnął się do niej i mówi właśnie pokazując na maseczkę, którą sam miał założoną, do niej również z uśmiechem: maseczka. Mała Mi na to, także się uśmiechając odrzekła tylko: NIE MOGĘ! To wszystko, niczym się już nie tłumaczyła. Bo po prostu ucięła szybko tą rozmowę właśnie takimi słowami. A ten nawet nie próbował [na szczęście!] dochodzić, dlaczego? Choć, gdyby takie pytanie padło, powiedziałaby krótko, że ma alergię 😛

Jeszcze wczoraj, moi drodzy, jak już wróciła do domu, to była taka zmęczona właśnie i ponieważ było wczoraj strasznie duszno [gorąco, ale bez słońca] i tak siedząc jeszcze na kibelku, pomyślała, że może tylko umyje same nogi/ stopy, by nie wchodzić z takimi brudnymi do pościeli… Jednak po chwili doszła do wniosku, że bez sensu myć same stopy w misce, jak może wejść cała pod prysznic! I moi drodzy wzięła [MYJĄC GŁOWĘ!] ponownie ZIMNY PRYSZNIC.

Słuchajcie, odgłosy takie wydawała i miała jakieś takie dziwne „wstrząsy”, jakby co najmniej przy jakimś „dzikim seksie” buhaha 😜🤣😋 W każdym razie po tym „odświeżającym” prysznicu, spała już spokojnie do tej 4:30, więc niejako postęp! W ogóle to pomyślała sobie, że może ta ASHWAGANDHA również będzie jej w tym pomagała później. W końcu ten korzeń należy do tzw. adaptogenów, czyli po spożyciu

„nie robią czegoś konkretnego, nie mają ustalonego działania, tylko wchodzą w twój organizm i na bazie tego, gdzie on się znajduje próbują przynieść/ przywrócić równowagę. Czyli jeżeli masz czegoś za dużo, to obniżają to, jeżeli masz czegoś za mało, to podbijają to. Takie inteligentne działanie mają adaptogeny 😉 (…) zwiększa wydajność fizyczną, (…), obniża stany zapalne, poprawia krążenie krwi, jest bardzo dobre dla ludzi z astmą i z różnymi alergiami, jest antyrakowe, POPRAWIA KONCENTRACJĘ, SKUPIENIE I CZAS REAKCJI. (…)

ASHWAGANDHA || JAK DZIAŁA NA STRES, LIBIDO I FIZYCZNĄ SIŁĘ https://www.youtube.com/watch?v=IfKyUmjGhU4&t=5s

To jest kolejna rzecz od Gracjana oczywiście, ona po prostu nie może wyjść z podziwu, jaką ten człowiek ma wiedzę! Na serio uważa, że mógłby w wielu rzeczach jej pomóc! Teraz mówimy oczywiście wciąż o NIEDZIELI, 28.VI.20, obecnie jest godzina 20:41 i w Gdańsku mamy właśnie „burkę” 😉. Nasza „gwiazda”, kochani wstała dzisiaj jakoś ok. 8, bo najpierw przeczytała jeszcze ten właśnie swój wpis, następnie zaczęła oglądać kolejne filmiki Gracjana, m.in.: 5 KROKÓW BY SPOTKAĆ SWOJĄ BRATNIĄ DUSZĘ, oczywiście, hehe. Ahhh, moi drodzy, ona naprawdę uwielbia to robić.

Dlatego właśnie z tą swoją gimnastyką była gotowa dopiero ok. 9:30, ale kompletnie niczym się nie spinała, pomyślała, że jest przecież NIEDZIELA, więc generalnie dzień odpoczynku 😋. Po zjedzeniu swojego müsli, wzięła jeszcze raz lakier, bo próbowała go otworzyć jeszcze wczoraj właśnie, po wykonaniu tego prysznica, jednak jakoś nie mogła tego zrobić. Mimo, że próbowała przez bluzkę i nawet ręcznik papierowy, ale pomyślała, że może to jest właśnie „sygnał/ znak”, by tego teraz na wieczór nie robiła, bo może jest zbyt zmęczona i coś by jej nie wyszło. Zatem zostawiła już tą tubkę lakieru właśnie tam w łazience. I poszła położyć się po prostu spać.

Natomiast dzisiaj wiedziała przecież, że ma jeszcze pójść zagłosować i właśnie z tego powodu położyła jeszcze kolejną warstwę lakieru na pazurki, bo stwierdziła, że już jednak przydałoby się go „uzupełnić”/ odświeżyć. Zatem, słuchajcie, nie będzie mówiła, że zadziała się „magia”, hehe, iż jednak dziś udało się tę tubkę otworzyć, bo szczerze mówiąc na to liczyła, że może dzisiaj to się właśnie uda. I proszę Voilà! Także na spokojnie przystąpiła do wykonania tej czynności właśnie undefinedundefined

Ubrała się do tego w sukienkę i sandałki oczywiście, bo wiecie w końcu wychodziła dzisiaj bardziej do ludzi, hehe , zatem wiedziała, że musi ładniej wyglądać 😜. A moi drodzy, ona tak strasznie przeżywa tą swoją twarz… Jak jeszcze na początku pomyślała sobie, że będzie po prostu stosowała na to straszne/ czerwone „wybrzuszenie pokrostne”, ten olejek z drzewa herbacianego… Jednak ona nawet już nie potrafiła w to kompletnie wierzyć, że to jej zniknie, ale i tak mimo to właśnie nim to „coś” smarowała… Pomyślała sobie: „Cholerka, ale aby coś się udało, to trzeba przecież w to wierzyć…, bo jak miałoby niby zadziałać jakieś zwykłe placebo, jak się w to kompletnie nie wierzy!” Właśnie w takim stanie była jeszcze nim wyszła na to głosowanie.

W ogóle znalazła jeszcze coś takiego fajnego, co postanowiła udostępnić i na fejsie i na LI:undefined Uznała, że to jest przecież wprost genialne! Hehe 😋 Po głosowaniu udała się jeszcze oczywiście na spacer. Wyszła do tej szkoły [gdzie było głosowanie] o 12:30, a ponieważ ona znajduje się niedaleko tej dolinki właśnie, zatem naturalnie tam też się udała.

Tam, moi drodzy, dzisiaj dziękowała w pierwszej kolejności chyba za SWOJE SZCZĘŚCIE Z GRACJANEM, hehe 😉. Tak właśnie, pomimo, że czuje się teraz sama ze sobą po prostu strasznie / z wyglądem swojej twarzy oczywiście/ ale już miała to naprawdę gdzieś i tak zrobiła tam jedno okrążenie [bo dziś było strasznie gorąco i duszno niemalże].

Wróciła, moi drodzy i ponownie wzięła  ZIMNY PRYSZNIC i znowu odgłosy i wstrząsy, jak co najmniej przy jakimś dzikim seksie, buhaha 🤣 Tak bardzo chce jej się jakoś przez cały niemal dzień płakać… boooszeee, co ona by dała, aby ta jej „bulwa” z brody zniknęła… A tak, jak wspomniała wcześniej ona na wtedy w ogóle w to nie wierzyła… W dodatku siedziała tu nago i wszystko już wydawało jej się tragiczne w jej wyglądzie, nawet jej brzuch… odnosiła wrażenie, że jest teraz jakiś mega „wielki” i sflaczały… Zaczęła oglądać dalej Jak używać największą siłę we wszechświecie i… moi drodzy, tak patrzy na tego Gracjana i się siebie po prostu wstydzi… a tak marzyła o tym, by się z nim jeszcze pokochać…

Dzisiaj, wręcz siebie nie poznawała, bo nagle zaczęła odczuwać taką ochotę na sex właśnie! Nie miała kompletnie ochoty nic nawet jeść! Była przede wszystkim „głodna” dotyku i pieszczot… Jednak następnie stwierdziła, że może, by choć o tym tak nie myśleć, a już najbardziej o swoim wyglądzie teraz, odgrzała sobie tą botwinkę, którą wyjęła jednak z zamrażalnika i krokieta. I tym się właśnie „pocieszyła” 😋.

Ponownie do obiadu włączyła sobie ten film I ORGINS, bo wczoraj wydawało jej się, że troszkę jednak jej umknęło. Zapisała sobie m.in. ten właśnie cytat:

Czy czułeś kiedyś, że obca osoba wypełnia pustkę w Tobie, a kiedy odchodzi, ta pustka staje się bolesna?

Tym razem jednak nie obejrzała do końca, bo przerwała dokładnie po 1:15:44. Była już chyba sobą sama zmęczona… a może nie przypuszczała nawet, że właśnie to przez tą pogodę dodatkowo…, dlatego zrobiła sobie kawę, do tego wzięła oczywiście jogurt naturalny z resztką banana, wkroiła również ostatnie 3 truskawki i jeszcze kilka kawałków arbuza. Włączyła sobie do tego Jak „przyciągać” używając kobiecej energii.

Naturalnie po tym zaczęła czuć się już źle, że cholera, zamiast sobie jakoś „pomóc”, tylko „dowaliła”, bo jeszcze wrzuciła do swojego wielkiego brzucha kolejną dawkę kalorii. I tak myślała, co by tu zrobić… A teraz było już, jakby „troszkę” chłodniej/ przyjemniej. Więc postanowiła, że po raz kolejny wybierze się na tą dolinkę, pomimo, że wzięła już nawet ten zimny prysznic wcześniej, ale doszła do wniosku, że trochę ruchu jej się, zwłaszcza teraz, przyda!

I moi drodzy, okazało się, iż podjęła świetną decyzję, tym razem wykonała 3 okrążenia, a na koniec siadła na ławeczkę tam, czytała ponownie ten wpis na blogu, ona zawsze sprawdza, jak to się ma w nim z tą muzyką…, bo jednak zamieściła tu przecież mega długi ten plik… [doszła do wniosku, że chyba by Was uprzedzić, ile czasu tu jednak spędzicie, powinna choć umieścić ten czas pod tą muzyką].

Po tym zaś przeszła do czego? Naturalnie do… KOLEJNEGO NAGRANIA GRACJANA, hehe 😋. Tym razem to był kolejny mądry filmik, a mianowicie: 5 PRODUKTÓW KTÓRE MOŻESZ PRZESTAĆ KUPOWAĆ. Poza tym stwierdziła, że nie będzie już tu chyba Was tak torturować i zacznie publikować tu swoje następne wpisy z tak max. godzinną muzyką.

Kochani, powiem krótko: JESTEM MAŁĄ MI PO PROSTU ZAUROCZONA! Już Wam mówię, dlaczego. Mamy teraz PONIEDZIAŁEK, 29.VI.2020. Pomijam już to, że dzisiaj obudziła się w zdecydowanie lepszym nastroju, moi drodzy, od dziś ma już ponownie tyle wiary w to, że to „badziewko” z jej brody zniknie. Właściwie, ona już sobie powtarza, że to się praktycznie samo leczy 😊. Tak właśnie od teraz zaczęła w to bardzo wierzyć i sobie to powtarzała również medytując [a dziś to było dokładnie 26 minut !].

A w międzyczasie zrobiła oczywiście cotygodniową 15 – minutową „kąpiel” swojego storczyka. Z niedzieli na poniedziałek zaś odrobinkę podlewa tego kwiatka, następnie spryskała i przetarła jeszcze jego listki. Ps. w ogóle kwiaty u niej po prostu pięknie rosną, jej mama zawsze mówi, że ma „rękę do kwiatów” 😉. Nasza „gwiazda” jednak doskonale wie, iż tu nie tylko o samą „rękę” chodzi. undefined

Siedziała taka spokojna na swojej poduszce i się po prostu uśmiechała, dziękując oczywiście Wszechświatowi za wszystko, co ma! Moi drodzy, to dziewczę właśnie dzisiaj, DZIĘKOWAŁO ZA WSZYSTKIE WYDARZENIA, jakie ją tylko miały okazję „spotkać” w jej życiu. Poważnie DZIĘKOWAŁA ZA WSZYSTKO! Przy okazji również dodała, że przeprasza najmocniej, iż czasem wciąż zdarza jej się zapominać o tym, że jest prowadzona przez MISTRZA po prostu/ czyli najlepszego, jakiego mogłaby sobie tylko wyobrazić. Odczuwała taką wdzięczność i oczywiście rzekła również kilka razy WSZECHŚWIATOWI kocham Cię 🧡.

Ponieważ dzisiaj postanowiła zrobić sobie dzień głodówki, luknęła tylko w kalendarz, kiedy wykonała ją ostatnio: a były to 3 dni = 16./17./18.06. Wiedząc zatem, że tym samym będzie miała więcej wolnego 😉, zaczęła chwilkę się zastanawiać, cóż ma począć, czy może jednak teraz już [po codziennej gimnastyce] wyjść sobie jeszcze na tą dolinkę, bo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, że wciąż ta „nauka biegania” jest zaniedbywana. A pogoda też taka „w miarę”, tzn. miał wprawdzie spaść deszcz, więc luknęła jeszcze tylko szybko na komórkę, od której tak „mniej więcej” ma padać, a jakoś czuła niesamowitą ochotę, by właśnie „wyprowadzić siebie na spacer”.

Wyszła jednak na balkon, który otwarty miała na całą szerokość. I tak jeszcze chwilkę tam o tym pomyślała, a wiedziała, że powinna jeszcze odkurzyć. W dodatku zauważyła na swojej komórce, że ma notatkę: REINIGUNG VOM STAUBSAGER, więc czyszczenie odkurzacza. Zatem pomyślała, że odpuści sobie tą „przyjemność”, a zajmie się po prostu obowiązkami w pierwszej kolejności.

I moi drodzy, tak też zrobiła! Nie wspomnę o tym, że zaczęło w międzyczasie jednak kropić, ale muszę Wam opowiedzieć [bo teraz będzie to meritum!], dlaczego tak mnie zachwyciła! Otóż otworzyła ten odkurzacz i choć nie było tam znowu AŻ TAK DUŻO TYCH ŚMIECI [bo ona stara się tak 1 w miesiącu go opróżniać!]. Cały czas ubolewa nad tym, że nie ma niczego takiego, co by jej ułatwiło jakoś „czyszczenie” tego sprzętu. Jednak postanowiła, że nie będzie wydawać jeszcze dodatkowo na to kasy [tzn. może nawet, teraz sobie myśli, gdzieś ma jakieś „gadżety” do mycia tego odkurzacza… bo raczej przy każdym nowym takie rzeczy powinny chyba być…]. No ok, ona już teraz tego nie pamięta nawet…, a poza tym, to ten odkurzacz jeszcze dostała w prezencie urodzinowym, jak mieszkała w tej „kawaleruni” właśnie.

Zatem teraz już w ogóle tego nie rozkminiała, tylko skupia się na tym, co powinna zrobić! Moi drodzy, no ja nie mogłam wyjść serio z podziwu, jak widziałam ją czyszczącą ten odkurzacz w łazience. Najpierw ubrała oczywiście rękawiczki [które przecież ostatnio przyniosła z poczty😉]. Była tak skrupulatna i dokładna, używała do tego i wykałaczek i patyczków do uszu, a nawet wzięła takie „obcążki” do paznokci. Poniżej fotki z tego zajścia właśnie:

Zaczął boleć ją kręgosłup, więc sobie siadła na kibelek. W ogóle to, moi drodzy, ja tak się jej przyglądając, jak ona każdą szpareczkę tam tak dokładnie oczyszcza, to… wydawało mi się, że mam przed sobą jakąś co najmniej pielęgniarkę, choć nie! Znacznie bardziej pasowałaby do niej tu rola „pani chirurg”, tak wspaniale pracującej nad oczyszczeniem jakiejś załóżmy „rany” i wykonaniem swojego zadania na prawdę niemalże perfekcyjnie! 😉

Muszę Ci powiedzieć, że jak tam nad tym odkurzaczem tak siedziałam, to również sobie o tym pomyślałam, dokładnie taką samą analogię miałam, jak Ty, hehe😋

No, moja droga, ja poważnie podziwiałam Ciebie, bo muszę Ci powiedzieć, że mi samej chyba nie chciałoby się nad tym tak siedzieć i niemalże każdą dziurkę/ szczelinkę tam oczyszczać. Nie miałabym chyba wystarczająco cierpliwości do tego ;-). A Ty tak tam siedziałaś taka pochylona i skupiona bardzo, nie chciałaś bowiem niczego przeoczyć!

Dokładnie tak sobie pomyślałam, że przecież nie po to zrezygnowałam z tego „spaceru”! Jestem po prostu osobą, która jak się za coś zabiera, to już z całym sercem! Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym coś odpuścić/ przeoczyć/ pominąć, hehe. Tak, dobrze wiem, jak to wyglądało…, jakbym miała przy sobie jakiegoś pacjenta, któremu coś niekomfortowego i niemiłego się przydarzyło, a ja postanowiłam o niego zadbać i przywrócić go do porządku!

Spójrz, jest dopiero 15, a Ty już dawno masz wszystko pięknie zrobione w swoim mieszkaniu! Odkurzone, umyte podłogi, nawet sprzątnięty parapet!

To prawda, wiesz ten parapet musiałam już uprzątnąć, bo były na nim przecież te kwiatki, które jeszcze kiedyś zerwałam na tej dolince i one mi już właśnie opadły… Ale postanowiłam właśnie odczekać do momentu aż zacznę tu odkurzać, a je wyrzuciłam. Umyję teraz jeszcze ten wazonik [w końcu po to, m.in. zakupiłam to „coś” do jego umycia!😋]. undefined

Opowiedz nam może jeszcze bardziej szczegółowo, jak wyglądało to Twoje sprzątanie 😉.

Hm.. no dobrze, bo chyba wiem, co chciałabyś usłyszeć :P. Tak więc skończyłam doprowadzać do porządku ten odkurzacz, następnie przystąpiłam do samego odkurzania, a teraz znowu wciągał on z niezwykła wprost mocą, hehe [ma tak zawsze, jak go opróżnię i umyję jego „wnętrzności” 😜]. Następnie pomyślałam, że umyję w końcu podłogę! I tak zaczęłam od łazienki, przeniosłam wiaderko do kuchni i gdy już ją skończyłam, chciałam wynieść go do łazienki, by wylać tam z niego wodę… i niestety tak mi się znowu jakoś przechyliło, wydawało mi się, że coś kolejnego się w nim złamało…, bo nie dałam rady go przenieść, tylko mi się, cholerka, ponownie rozlało… tym razem jednak na wykładzinę w pokoju… joł, joł 😋undefined

To jeszcze dodam tu, co również udało mi się zrobić, ok? Otóż wciąż miałam na swojej liście: WYCZYŚCIĆ SANDAŁY. A wyglądały one tak [jak były jeszcze brudne]. Dam tu większą fotę, bo na niej to będzie dopiero ten „brudek” super widać, hehe, zwłaszcza na tym prawym, bo lewy już udało mi się tu troszkę wykałaczką oczyścić :P.

Ooo mateńko, a co to właściwie na nich było?

A Ty myślisz, że ja wiem, jakieś kolejne badziewie, wyglądające troszkę jak jakaś guma do żucia… Lecz to nie była żadna guma na szczęście, bo niby skąd by się tam wzięła i jakbym mogła tego w ogóle nie czuć pod stopą? Był to po prostu jakiś „syf” sklejony chyba jeszcze potem… No w każdym razie teraz już go usunęłam i mam na powrót czyste sandały, wyglądające tak:

Wiesz o czym pomyślałam? Przypomina mi się ten filmik Gracjana Jak „przyciągać” używając kobiecej energii i tu kochana mi się od razu pojawia to samo pytanie, które on tu zadaje: „Czy zasługuję na szczęście / miłość?” (…) „Jakie mam fajne cechy?” Moja droga, nie wiem, czy zauważasz to nawiązanie do Ciebie tutaj. Przecież to jest jak o Tobie! „Boginko”😋 I dalej: „Jak często zadajesz sobie pytanie: jak dużo fajnych cech mam, ja osobiście?” Dlaczego jestem bardzo fajna/ świetna wręcz?

Będziesz się nabijała, ale ja znowu pomyślałam o tym samym, co Ty! hehe 🤣 Jak jeszcze to wykonywałam, to już sobie właśnie o tym myślałam, że to jest przecież KOLEJNY POWÓD dla którego jestem bardzo fajna 😋 Powiem Ci, do czego dokładnie doszłam: że przecież, cholerka, mam już raczej „trochę” tych dobrych cech na swoim koncie:

  • zaradna
  • konsekwentna
  • pomysłowa/ kreatywna
  • nie poddaję się łatwo
  • odważna
  • zamiast koncentrować się na problemie, JA SZUKAM ROZWIĄZAŃ przede wszystkim!
  • staram się być optymistką i pomagać również innym

Ok, teraz czuję się znowu senna… i jest mi trochę słabo. Z całą pewnością dlatego, że niczego przecież [prócz wody!] w ustach nie miałam, ale to jest dla mnie tak niesamowite, że od razu dzień się przez to jakby wydłuża, hehe 😜🤣😋. Zatem myślę, że teraz przeczytam w końcu jeszcze raz od początku ten mój wpis, a później, o ile mnie nie „zamuli”, to sięgnęłabym jeszcze po jakąś książkę.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close