Nie możesz ciągle chcieć, aby coś się stało

Trzeba odpuścić…. Niebiańska przepowiednia, reż. Armand Mastroianni

33:18

Poniżej przedstawiamy to, co u naszej „gwiazdy” się działo/ dzieje. Otóż kochani, dziś mamy PONIEDZIAŁEK, 06.VII.2020, od jutra, tj. wtorku, 07.07.2020 do soboty ma mieć u siebie Kacperka i swoją mamę. Nie będzie to chyba żadna nowość, jak napiszę, że Mała Mi bardzo się obawia tego przyjazdu swojej mamy… Jednak pamięta o tym, że jest, cholera, wystarczająco silna i, co tu dużo mówić, nie ma raczej innego wyjścia [choć proszę, uwierzcie mi, że po prostu bardziej załamanej dziewczyny chyba nie widziałam, no najzwyczajniej określić bym mogła „wrak psychiczny”].

Już Wam opisuję, jak to było dokładnie. Podniosła się tradycyjnie do medytacji [siadła sobie na tą poduszkę i… nie czuła nic… będziecie się nabijać, ale to dziewczę nie do końca chyba zdawało sobie sprawę, że tak również można siedzieć i … nie tylko nic nie robić, nie mówić, ale nawet NIC NIE ODCZUWAĆ!…], następnie, wiedząc, iż nie od jutra, ale środy już nie będzie się raczej skupiała tak na sobie, zatem wstała do tej gimnastyki jednak. Choć uwierzcie mi, także się jej nie chciało…

W międzyczasie miała telefon od swojej mamy i ta powiedziała jej, że przyjadą jutro ok. 13. Całkiem normalnie się z nią rozmawiało, tzn. Mała Mi była wciąż przytłoczona i przejęta tym, co ona tu jeszcze powinna zrobić…, ale jej mama powiedziała, że tak przeglądała tą str.: https://fajnepodroze.pl/gdansk-atrakcje-dla-dzieci/ i stwierdziła, że ponieważ nie mają auta, to odpuszczą sobie już to zoo… Po prostu będą cieszyć się tym, że są nad morzem i najzwyczajniej w świecie pójdą „na spontan”, tak jak przecież w tamtym roku. Czasem „urodzi się” coś po drodze. Może nie do końca takich słów użyła, ale mniej więcej o to jej chodziło. I tu nasza bohaterka była już niejako pocieszona, ulżyło jej poniekąd, że jak widzicie, to nie musi wcale być wszystko tak, jak jej się wtedy wydawało i jak jej „chora” głowa zakładała!

O godz. ​11:30 wróciła ze sklepu, gdzie zakupiła produkty na tą zapiekankę. TAK BARDZO NIE WIE jednak, CO MA ZE SOBĄ ZROBIĆ, KŁADZIE SIĘ I RYCZY, WOŁA WSZECHŚWIAT NA POMOC. Od jutra MUSI BYĆ FIT I NIE BĘDZIE MOGŁA POKAZYWAĆ JAK SIĘ CZUJE, DLA DOBRA KACPUNIA. I nawołuje w tej rozpaczy: BŁAGAM WSZECHŚWIECIE POMÓŻ JAKOŚ!!! A teraz dosłownie jej słowa:

Wkurwia mnie ten pier… Messanger, te wszystkie jeb… relacje tych uśmiechniętych ludzi CZY TO MOŻLIWE, ŻE DOPIERO TERAZ TO SIĘ KUWA U MNIE OTWIERA??? I PRZECHODZĘ TĄ ŻAŁOBĘ TAK STRASZNIE??? Zawsze, jak słyszałam to pytanie: „czy przeszłam żałobę?” głównie od pracowników z tej kliniki OdNowa. To byłam wtedy totalnie wręcz zaskoczona takim, jak mi się wtedy wydawało, absurdalnym pytaniem. I uparcie twierdziłam przecież, że nie!!!! Ja niczego takiego nie przechodziłam!!! I nawet szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że to jest konieczne… Dopiero jak ta, chyba pani numerolog rzekła do mnie, że przecież tak naprawdę przeżyłam „kilka” tych „pogrzebów/ strat”, więc byłoby to raczej całkiem normalne, nawet wręcz chyba wskazane, abym pobyła sobie trochę w takiej rozpaczy, no a przynajmniej jakimś smutku… Ja jednak zawsze byłam taką „fighterką”, która nie tylko nie chciała pokazywać tego po sobie, że coś jest nie tak, ale również nie chciałam się nawet koncentrować na tych wszystkich nieprzyjemnych jednak rzeczach??? Zawsze wydawało mi się to kompletnym bezsensem tak siedzieć i nad czymś biadolić, żalić się i płakać! Zdecydowanie bardziej wolałam „coś” robić i „jakoś” działać. Często nawet nie wiedziałam, czy robię dobrze, ale po prostu podnosiłam się i właśnie „to coś” wykonywałam, bo wydawało mi się to najbardziej słuszne.

Nasza bohaterka czuje się tu cholernie SAMA ZE WSZYSTKIM, jest jej teraz tak potwornie ciężko i źle, że sobie nawet tego nie wyobrażacie… Ponownie jest w takim stanie, że nie potrafi nawet dostrzec tego, CO UDAŁO JEJ SIĘ JUŻ ZROBIĆ, CZEGO DOKONAĆ! Tak bardzo to wszystko ją przytłacza i czuje się taka do niczego, bo przecież, cholera jasna, nie ma żadnego celu w tym życiu… a za 2 lata stuknie jej 40-tka! booooszeee, jak ona się strasznie z tym czuje, że zaczyna być coraz bardziej podobna do swojej samotnej matki… Ona tak nie chce i wcale nie zamierza! Choć uwierzcie mi [znowu na słowo:P], że czuje już po prostu, iż nie tylko nie potrafi być ładną, mądrą osobą, nie jest w stanie już nawet wyobrażać sobie, że wcale nie ma tego na twarzy/ brodzie…

Dobrze to widzi, jak to jest, że jak człowiek jest sam, to po prostu gdzieś w głębi siebie umiera/ zapada się i siebie właściwie sam „dewastuje”. Tak samo doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że Jeden jedyny przyjaciel w zupełności zaspokaja ludzkie zapotrzebowanie na przyjaźń. Kurt Vonnegut – Syreny z Tytana, a ona nie ma tu ŻADNEGO! NIKOGO! Tylko, że ona nawet nie umie o nich jakoś „zabiegać”, starać się. Nie ma już po prostu na to najzwyczajniej w świecie ochoty, w końcu miała taki czas, jak „flirtowała” na tym tinderze… A to jest przecież oczywiste, iż (…) Każdy normalny człowiek potrzebuje kogoś. Potrzebujemy być blisko. Skóra potrzebuje skóry. Jakub Żulczyk – Ślepnąc od świateł.

Jednak zaraz tu przypomina jej się kolejny cytat: Nie ufam tym, którzy są przekonani, że mają wielu przyjaciół. To znak, iż nie znają ludzi. Carlos Ruiz Zafón – Gra anioła I tak leżała taka zmarnowana/ zapłakana, myśląc: „ok. może to jest właśnie taki czas, najbardziej odpowiedni, by jednak te łzy z siebie wydobyć, bo przecież od jutra będę musiała być FIT!” Dlatego uznała to po prostu za „konieczną konieczność” /wymyśliła kolejną zabawną i oryginalną zbitkę wyrazową:P/

Tak leżała od 12:30 do 13:03, męczyła się poniekąd sama ze sobą, nie zmrużyła nawet oka, tzn. miała je zamknięte, ale chodzi o to, że kompletnie nie dała rady usnąć. Wstała, bo pomyślała, że może powinna coś zjeść. A zostało jej jeszcze to danie z wczoraj, nie pamięta już, czy o tym wspomniała… Ale właśnie, jak była w tej aptece, to udała się także do Rossmanna, po większe rolki papieru toaletowego, bo te które miała [już jej się na całe szczęście kończyły!] były o wiele mniejsze i po prostu przelatywały jej z tego stojaka do papieru toaletowego! Zakupiła również ręczniki papierowe, bo przecież, cholera jasna, musi w tej lodówce wycierać tą zbierającą się tam wodę…

Ale ok, bo znowu się rozwlokła za bardzo, a zaczęła przecież o tym swoim obiedzie:P Także w tej aptece i Rossmannie była jeszcze w sobotę, następnie zaszła do delikatesów rybnych i tym razem zakupiła łososia w Chilli, a ponieważ miała w domu tą kaszę, więc po tym jak przesypała ją do pojemników, zaczęła również gotować ją sobie na obiad. Ach tak, a jak już tam była to zaszła również po drodze do warzywniaka p. Tomasza i zakupiła świeżą kiszoną kapustkę! Z której w domu przyrządziła sobie surówkę:

I ponieważ część z tego zostawiła sobie na dzisiaj, zatem po prostu to odgrzała, musiała tylko zakupić, jak już była w warzywniaku [dziś u p. Piotra] również kiszoną kapustę. Ten niestety miał tylko w wiaderkach i to starą, no ale cóż wzięła, tak czy tak, by mieć coś również do tej resztki ryby. Do obiadu zaś włączyła sobie jeszcze [szukając jakby wciąż jakiegoś „ratunku” dla siebie]: TY DECYDUJESZ JAK WYGLĄDA TWOJE ŻYCIE i następnie położyła się ponownie załamana, płacząc, wypowiadała te słowa do Wszechświata: BŁAGAM POMÓŻ MI, BO JA JUŻ NIE MOGĘ…

Po tej chwilowej „załamce” wstała jednak, bo wiedziała przecież, że obiecała iż zrobi tą zapiekankę. I moi drodzy, ponownie żałujcie tylko, że nie mogliście ujrzeć, jak ona to wykonywała… robiła ją w kuchni w/g tego przepisu oczywiście: https://aniagotuje.pl/przepis/zapiekanka-z-cukinii, tzn. jak to ona, nie miała choćby oregano, to go nie dodała, a miała również w sobotę właśnie zakupioną marchewkę, zatem nawkrajała jej tam również…. I włączyła sobie jeszcze Gracjana [nie za bardzo rozumiała właściwie, w jakim celu i PO CO w ogóle???…]. Ale ok. jakoś chyba wtedy wcale nie myślała, bo przecież, nie dość, że była w takim właśnie podłym nastroju, to jeszcze zajmowała się swoją „ukochaną” czynnością, czyli gotowaniem😜. Dobrze wiedziała, że powinna sobie raczej ten nastrój najzwyczajniej w świecie jakoś polepszać, prawda?

No ale nie ważne, po tym, jak jeszcze wcześniej oglądała ten filmik o tej karmie, następnie włączały jej się jakoś dalsze i tak przyrządzając tą zapiekankę [mając cały czas ten przepis otwarty] słuchała sobie po prostu tego dalej. I tak było to m.in. MÓJ ROZWÓJ, DIETA, NAWYKI I SUPLEMENTACJA https://www.youtube.com/watch?v=-wheq4qUOf4, tu jak tego już słuchała po raz 2, to teraz stwierdziła, że ona niestety wielu takich rzeczy, jak on właśnie nie tylko nie kupuje, bo jej na to niestety nie stać…, ale też np. ma takie całkiem inne te „zwyczaje”/ przyzwyczajenia… Lecz za chwilę sobie myśli: „No i co niby z tego? Przecież każdy jest inny i przestań już sobie tyle rzeczy zarzucać, tak owszem masz nadal wielki ten brzuch, nawet pomimo tego, że ćwiczysz…”.

I tu wtrąciłam również ja: poza tym moja droga pamiętaj, proszę Cię o tym, że Twoja cała historia jest co najmniej „zdziebko” inna, on tu mówi przede wszystkim do osób bez TAKICH OBCIĄŻEŃ, jakich Ty doznałaś! I co, masz mieć teraz wyrzuty sumienia przez to, że wciąż np. nie potrafisz biegać? Że pijasz tą kawę i do niej lubisz mieć niejednokrotnie jeszcze to „coś”? Powiem tak, po pierwsze to są zawsze zdrowe jednak rzeczy! Po drugie, przecież on sam w niejednym swoim filmiku mówił o tym, aby przede wszystkim sprawiać sobie przyjemność i radość, oczywiście z rozsądkiem [co u Ciebie przecież zawsze ma miejsce!], bo raczej naprawdę rzadko robisz coś, co mogłoby zaszkodzić Tobie/ Twojemu ciału/ zdrowiu. A nawet jak Ci się już zdarzy, to i tak zaraz wtedy masz wyrzuty sumienia z tego powodu… W miarę szybko próbujesz rozkminić, jakby tu to właśnie „zniwelować”.

Poza tym, moja droga, jak już tak wszystkiego chciałabyś się „uczepiać”, to równie dobrze pomyśl o tym, że Gracjana jada mięso, a Ty nie, bo Tobie to po prostu teraz nie pasuje. Tzn. weganką nie jesteś, bo jednak od czasu do czasu skusisz się i na jajka, rybę, jak i również na jakąś suchą wędlinę. Ale o tym już także wspominałaś. Uważam, moja kochana, że jesteś dla siebie za bardzo surowa! Weź pod uwagę to, że może po prostu potrzebowałabyś jeszcze jakiegoś „wsparcia” kogoś choćby w tej kwestii odżywiania. A dobrze wiemy, że znacznie łatwiej wykonuje się WSZYSTKO, GDY KTOŚ JESZCZE POMAGA I JEST Z TOBĄ OBOK [dając jednocześnie wsparcie!] Choć i tak uważam, że jesteś bardzo świadomą osobą, jeśli chodzi o zwyczajne odżywianie! Poradziłaś już sobie przecież w tak cholernie wielu kwestiach, że po prostu mi osobiście „szczęka opada” i chylę czoła.

Naprawdę, przecież sama widziałaś na tym nieszczęsnym fejsie filmiki … boooszeeee właśnie ponownie tam weszła i ujrzała to, co również tam udostępniła, a mianowicie tą historię https://www.youtube.com/channel/UCMPPGcErMb1bKRquj0xIFSA?fbclid=IwAR1P5PoJyZgQPjNfPwFZ8bK8ctJghVE94OG5GuZeTza9T0M5D8zMZ9LiNBM

I tu jeszcze dodam tylko taki MACIUPENIECZKI SZCZEGÓLIK. Dlaczego ta Courtney Runyon, potrafi być taka wyluzowana, POMIMO TEJ CAŁEJ TRAGEDII, jaka ją dotknęła. Czy zastanawiałaś się choć przez chwilę nad tym? Ta kobieta nie musiała znieść TYLU TRAUM, które jednak Ciebie dotknęły! Dobrze już wiesz, jak straszną chorobą jest MS, przecież na rehabilitacji w Jantarze poznałaś tą swoją ukochaną Gabi [sędzię], która również z tym „walczy”. Wiem, że bardzo nie lubisz tego wyliczania, ale, jak widać, muszę Ci to JESZCZE RAZ PRZYPOMNIEĆ:

1) doznałaś BARDZO POWAŻNEGO WYPADKU, niecałe 3 miesiące po swoim ślubie, 2) Twój brat [karateka z czarnym pasem!] również uległ bardzo poważnemu wypadkowi, czego skutkiem jest naderwanie rdzenia kręgowego i teraz wózek inwalidzki jest jego „nogami”, a dobrze obydwie wiemy, że nie jest to jego jedyny problem i trudność w tym wszystkim! 3) zostawił Ciebie mąż całkiem samą i musiałaś sobie jakoś radzić, kompletnie nie narzekając i płacząc= to cała Ty! 4) musiałaś szukać sobie sama mieszkania! następnie jednak podjęłaś jedyną słuszną decyzję i wniosłaś pozew o rozwód, 5) nie od razu, ale jednak straciłaś pierwszą pracę w korporacji , do której jadąc do pracy ten wypadek się wydarzył, udało Ci się otrzymać [jakimś cudem- tak o tym zawsze myślałaś 😉] kolejną i to również bardzo dobrą, jak wtedy myślałaś, bo w firmie Bayer, po czym jednak nie dałaś sobie tam rady i SAMA ZREZYGNOWAŁAŚ, bo chciałaś być fair wobec tej firmy, która Tobie przecież tak pomogła, 6) zostałaś CAŁKOWICIE SAMA i musiałaś sobie radzić! 7) masz mamę, która jakoś nigdy nie czułaś, aby była Twoim wsparciem, teraz nie widzi już na jedno oko w ogóle… 8) nigdy nie miałaś zbyt wielkiej gotówki, ale zawsze sobie jakoś radziłaś i NIGDY Z TEGO POWODU NIE NARZEKAŁAŚ!

Myślę, że akurat w Twoim przypadku niezmierne istotne jest również to, że po Tobie generalnie NIE BYŁO TEGO WIDAĆ, PO JAKICH PRZEJŚCIACH JESTEŚ. A to bardzo często wymagało od Ciebie jeszcze większego wysiłku psychicznego…, bo już nie raz o tym rozmawiałyśmy, że znacznie łatwiej jest komuś patrzeć na osobę, po której to ewidentnie widać na zewnątrz, że wydarzyła się jakaś tragedia. A Ty kochana, jak możesz niby tłumaczyć komuś, że Twój mózg nie potrafi tak szybko „pracować”, jak innych, że wciąż masz problemy z pamięcią świeżą, że w dodatku WSZYSTKO JEST TYLKO NA TWOJEJ GŁOWIE TUTAJ. Czym i tak uważam, że mogłabyś zagiąć niejedną SPRAWNĄ osobę!

Jeszcze tego samego dnia udostępniła choćby właśnie ten filmik https://www.facebook.com/1508332256051557/videos/1084894441909965/, pokazujący jaki trzeba mieć dystans do siebie! Nie ważny jest wygląd! Najważniejsze, by robić to, co nas uszczęśliwia, no a przy najmniej umieć się bawić i mieć do siebie i całej tej rzeczywistości jednak jakiś dystans! I nie być taką „sztywniarą”, jaką ona, ma wrażenie teraz się stała… Mała Mi uważa, że ona już się naprawdę nie potrafi z tak wielu rzeczy śmiać i że tak niewiele ją już potrafi nawet bawić i rozśmieszyć… Dlatego postanowiła, że teraz weźmie się za siebie [ponownie!] i już od jutra będzie całkiem inną osobą, pokaże swojemu chrześniakowi i swojej mamie również, że ona potrafi się bawić i nie być wcale cały czas taka spięta!

A poniżej jeszcze dalsze filmiki, których słuchała przygotowując tą zapiekankę, już ją nawet upiekła, by jutro można było tylko na obiadek sobie odgrzać i nie tracić czasu, tylko poświęcić go Kacperkowi i mamie:

JAK UPADŁY ANIOŁ PRZEJMUJE KONTROLĘ NAD TOBĄ https://www.youtube.com/watch?v=f75co3_CetsGDY WKRACZASZ W ZAAWANSOWANE POZIOMY PRZEBUDZENIA https://www.youtube.com/watch?v=xiPXkpjnptk,  WIZUALIZACJE, KTÓRE NATYCHMIASTOWO PODNOSZĄ WIBRACJE https://www.youtube.com/watch?v=dStRFlgutB4 i tu muszę Wam powiedzieć, że od razu pomyślała sobie, iż to zastosuje może w stosunku do swojej mamy. Oczywiście, Mała Mi nie uważa wcale, że ona jest jakąś iście toksyczną osobą, tzn. dobrze o tym wie [i jej mama zresztą również jest tego dobrze świadoma!], iż stała się już teraz taką straszna pesymistką. Ale nasza bohaterka jest jednak mądrą osobą i dobrze wie, że jej mama również ma swoją jakąś historię. Poza tym jeszcze życie/ los również jej raczej nie szczędził.

Zatem nie zamierza się wcale skupiać na jakichś jej negatywach! Wie bowiem, iż jej mama jest jaka jest i nasza bohaterka potrafi powiedzieć sobie ponownie tradycyjne: „TRUDNO, BO CO ZROBISZ, JAK NIC JUŻ NIE ZROBISZ?”. Choć oczywiście przychodzi jej to z wielkim trudem, bo Mała Mi zawsze chyba gdzieś w wyobraźni jeszcze, marzy o takiej mamie, która jest niemal jak „do rany przyłóż”, ale cóż, wie, że nie może zbyt wiele wymagać i musi zaakceptować ten stan jaki jest. I tak uważa, iż jej mama trzyma się znakomicie, jak na te wszystkie „przejścia”, którym została poddana.

Nie ma zamiaru już tu niczego rozkminiać, bo prostu puszcza to teraz. Każdy ma swoje życie w końcu i musi nauczyć się nim właśnie żyć, z niego także cieszyć! A nasza bohaterka od teraz już tak właśnie zamierza! Bo życie po prostu jest za krótkie, by tracić go na zmartwienia! A tego ostatniego filmiku ŚWIADOMOŚĆ, KTÓRA ZMIENI CIĘ NA ZAWSZE https://www.youtube.com/watch?v=1tfsYgFpWZw już nie obejrzała nawet do końca, bo stwierdziła, że szkoda jej jednak na to czasu .

To jeszcze troszkę o kolejnych jej dniach…

Kochani, teraz jest NIEDZIELA, 05.VII.2020, przed chwilką wróciła z tej dolinki, wędrowała tam i czuła się TAK CHOLERNIE SAMOTNA!!! Doszła do wniosku, że ona po prostu POTRZEBUJE MIEĆ JESZCZE KOGOŚ /kto będzie ją rozumiał, z nią rozmawiał, był i wspierał/ PRZY SOBIE RZECZYWIŚCIE! A tym razem poszła tam ubrana tak undefinedundefined, nie czuła się oczywiście dobrze, bo okazało się, iż większość jednak osób jest tak raczej „luźno” ubrana tam na tej dolince, w dodatku, jak widziała osoby, które po prostu biegają to ponownie zaczynała mieć wyrzuty sumienia…

Nie będzie już tu nawet wspominała tych osób, które jeździły na rowerach, bo przecież ona jest całkowicie świadoma tego, że póki co, nie będzie sama wychodziła z tym rowerem i próbowała jeździć, by nie zrobić sobie jeszcze kolejnej jakiejś większej krzywdy… Wie o tym, że powinna próbować, ale myśli sobie: „To jeszcze nie jest ten czas, bo najpierw muszę nauczyć się przecież biegać!” Przede wszystkim jest jej tak cholernie ciężko zawsze, jak widzi pary, trzymające się za ręce i po prostu tam spacerujące… Ona również by tak chciała!!!

Tego dnia jeszcze, jak wróciła już do domu, ok. 15:47 siadła w łazience na kibelku i zaczęła po prostu RYCZEĆ! MIAŁA JUŻ DOŚĆ TEGO ŻYCIA, NIE RADZI SOBIE CHOLERA EWIDENTNIE! NIE UMIE JUŻ WIĘCEJ GRAĆ I POKAZYWAĆ JAKA TO NIE JEST SILNA!!! JAK SERIO BRAKUJE JEJ JUŻ TEJ SIŁY. Na tyłu rzeczach się nie zna, wciąż tyyyleee nie potrafi & już nawet nie ma siły i ochoty /no a przynajmniej na TERAZ / by się z tym dalej zmagać, ONA TAK BARDZO POTRZEBUJE BYĆ PRZYTULONA I USŁYSZEĆ, ŻE JEST MEGA DZIELNĄ KOBIETĄ, IŻ PO RADZIŁA SOBIE Z TYM WSZYSTKIM!!! TAK BARDZO BRAK JEJ PO PROSTU BEZPIECZEŃSTWA, silnego/ mądrego mężczyzny przy sobie!

Natomiast leżąc już w łóżku, udostępniła jeszcze kilka rzeczy ponownie na LI, a mianowicie m.in. o wyborach, które wydało jej się szalenie mądre:

Kolejnymi rzeczami, które Mała Mi udostępniła były również następujące filmiki: Matthew McConaughey | 5 minut na następne 50 lat twojego życia https://www.youtube.com/watch?v=OKJImnk-gzQ, jak i Arnold Schwarzenegger This Speech Broke The Internet AND Most Inspiring Speech- It Changed My Life https://www.youtube.com/watch?v=bQxqIKTO2Ck, te filmiki jakoś ponownie do niej „przemówiły”, zwłaszcza chyba jak usłyszała słowa w filmiku Matthew McConaughey: LOOK THE FIRST STEP THAT LEADS TO OUR IDENTITY IN LIFE (…) THE FIRST STEPS IS USUALLY NOT I KNOW WHO I AM, INSTEAD I KNOW WHO I AM NOT!!!

Chyba wtedy też napisał do niej właśnie na LI niejaki Adrian Kasica, bo najpierw wysłał jej zaproszenie, by go przyjęła do grona znajomych, a ten wtedy: undefinedundefined

W ogóle to nasza „gwiazda” dostrzegła znowu dzisiaj, iż dostała @ powiadamiającego, że na LI jej profil ponownie wzbudził zainteresowanie: undefined

No dobrze, kochani, to może jeszcze teraz na wieczór tylko odkurzy i umyje podłogę, po czym oczywiście siebie undefined

Pamiętajcie tylko proszę o tym, że od jutra do soboty z całą pewnością jej tu nie będzie. Choć znając życie, pojawi się dopiero w następnym tygodniu tutaj. W każdym razie, pomimo, że teraz nie będzie już tak ładnie wyglądać, jak rok temu na tych fotkach undefined, no ale trudno, jakoś będzie musiała to przeboleć: no, „bo co niby zrobisz, jak już nic nie zrobisz 😜”

No dobrze kochani, jest już 20:38 to idzie teraz w końcu odkurzać, myć podłogę i siebie wreszcie 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close