WSZYSTKO, CZEGO POTRZEBUJESZ, MASZ JUŻ W SOBIE…

54:03

Kochani, ona wcale nie chce być TYLKO jakimś „obiektem”!!! Mała Mi jest przecież CZŁOWIEKIEM, a nie jakąś maszyną! W dodatku wrażliwą kobietą!!! Dziś [sobota] wracając do domu, tak sobie o tym właśnie myślała, że ona owszem chciałaby pomagać, ale RÓWNIEŻ BYĆ SZCZĘŚLIWA tu na tej Ziemi, w końcu w życiu między innymi o to powinno chodzić i z tego, co zdążyła się zorientować, każdy do tego właśnie dąży! I nie ma przecież w tym NIC ZŁEGO! To jest niemal logiczne i CAŁKOWICIE NORMALNE, że każdy chce prowadzić szczęśliwe to życie tutaj.

Może ona po prostu bierze je zbyt poważnie, ale ona inaczej nie umie, nie potrafi chyba…! Pamięta jeszcze, jak będąc w Elblągu, wspomniała swojej mamie o tym, jak usłyszała od numerolog, że osoby urodzone dnia 09. mają przypisaną taką funkcję właśnie „służenia” innym… M.in. Ona i Kacper również. Jej mama wtedy rzekła, żeby tylko w tym nie przesadzała…, bo przecież życie to nie tylko służenie… A dobrze wciąż pamięta to, co cytowałyśmy z tej książki Murphy`ego i ona naprawdę BARDZO TO WZIĘŁA SOBIE DO SWOJEGO SERDUCHA…:

ŻYCIE ZOSTAŁO CI DAROWANE. JESTEŚ TU, ABY UCZYNIĆ TO MIEJSCE LEPSZYM DO ŻYCIA. (…) RADOŚĆ POLEGA NA DAWANIU. RADOŚĆ POLEGA NA SŁUŻENIU.

Dlatego BARDZO DOBRZE O TYM WIE, że po to została tu na Ziemi, aby właśnie „czegoś jeszcze” dokonać. A ona tak bardzo nie chce, aby to życie jej tak po prostu „przeleciało” przez palce. W dodatku, ma wrażenie, że obecnie mniej ciekawie i interesująco niż to jednak „poprzednie” [przed wypadkiem]… I wciąż zachodzi w głowę, ale GDZIE JEST TA RADOŚĆ???

Ponieważ wczoraj była taka zmęczona już …, ale posłuchajcie może najpierw, jak ten dzień u Małej Mi wyglądał, a była z siebie niezmiernie dumna! Oto relacja z tego dnia, którym był PIĄTEK, 21.VIII.2020: Rozpoczęła dzień oczywiście od medytacji, która trwa u niej teraz po minimium 20 minut! Później zaś przystąpiła do swojej gimnastyki, którą, kochani, wykonała ponownie niesamowicie dzielnie [a WSZYSTKIE ĆWICZENIA powiększyła już z 30 powtórzeń (poprzednio) do 40 razy każde!, nawet wykonała tyle samo przysiadów!] + pamiętajcie, że zawsze już wykonuje 2 x po 10 wykroków na każdą nogę! [wprawdzie nie tak, jak pokazuje ta kobieta na tej fotce, bo ona wciąż musi podpierać się o tą zgiętą nogę rękoma;-)]

Następnie, a miała to zanotowane i tak dużo razy powtarzała, że chyba „zapisało” się to automatycznie w jej główce, że ma jeszcze pójść skopiować ten rachunek za kijki do nordic walking! Ponieważ dobrze wiedziała, że druk na zwykłych rachunkach po jakimś czasie blaknie, zatem, by móc później wysłać go z pozostałymi fakturami do fundacji, postanowiła to właśnie zrobić! Przy okazji, jak już tam była, to zaszła jeszcze do sklepu rybnego i zakupiła tam sobie na obiad rybki.

Później zaś, wracając do domu, miała po drodze jeszcze warzywniak [ten, od tego p. Tomasza], a pamiętała, że tam kupiła ostatnio taką pyszną młodą kiszoną kapustę. Zatem teraz do ryby wiedziała, że właśnie surówka z niej będzie pasowała idealnie i dlatego ją zakupiła. Tylko, że teraz dostała ją we wiaderku, nie na wagę, bo chłopak [syn p. Tomasza] tam sprzedający, rzekł jej, że inaczej szybko im się psuła. Ok., przyjęła to do wiadomości.

Dalej zaś, pomyślała jeszcze o jednej ze swoich ulubionych sukienek, a mianowicie tej Bardzo lubi ją nosić, bo jest i ładna, i cienka…. i jednak przed kolana, czyli krótka, a tym samym podkreśla zawsze jej szczupłe, zgrabne nogi! 😋 Jest jednocześnie taka w miarę „spokojna”, że wiecie, można w niej wyjść sobie bez problemu gdzieś nawet na spacer 😊A nie jak ta różowa, taka wyglądająca wręcz „plażowo/ imprezowo” 😛

Zrobiła jej się jednak już z tyłu w tej sukience na plecach dziura… I tak sobie myślała, że może zaszłaby do tej Moni krawcowej u siebie w bloku i podpytała ją, jak ona to widzi, co można byłoby tu jeszcze zrobić [bo ona bardzo lubi tą sukienkę!] I jest jej w niej niesamowicie wygodnie, a w dodatku wie, że podkreśla u niej to, co ma najlepsze w swojej figurze 😋

Wędrując jednak z tymi zakupami, nie miała nawet już siły, by jeszcze zachodzić do siebie pod balkon [gdzie znajduje się ten lokal krawcowej], dlatego wykonała tylko szybko telefon do Moni. I dowiedziała się, że ta jest na urlopie jeszcze, we wtorek będzie już jednak normalnie w pracy!

Tego dnia, kochani, powróciwszy do domu, pomyślała, co jeszcze powinna zrobić, a ponieważ wiedziała, że w ten poniedziałek, czyli 24.08.20, ma mieć zakładane te nowe rolety, zatem uznała, że będzie musiała jeszcze odkurzyć, ogólnie posprzątać, no a PRZEDE WSZYSTKIM przecież miała UMYĆ te OKNA! I tak, już Wam donoszę, cóż ta nasza „gwiazda” wczoraj wykonała. Będąc jeszcze w łazience tak się rozejrzała i stwierdziła, że może zacznie choć od mycia umywalki i wanny [już będzie miała „coś” zrobione ;-)]

A wiecie, jak ona tam myje tą umywalkę i następnie wannę [ponieważ nie są one umieszczone tak obok siebie], więc po prostu, jak używa do mycia /a później opłukania ich/ zawsze prysznica…, to pomimo, że bardzo stara się nie nachlapać wokół, to i tak jej oczywiście to nie wychodzi…😋 I tak musiała krążyć jeszcze wnosząc z balkonu z powrotem tego mopa, którego tam zawsze wystawia, by sobie sechł…

I jak już to wykonywała, to przeszło jej przez myśl, że przecież najpierw powinna odkurzyć, a później już myć tą podłogę! Taka kolejność byłaby znacznie bardziej logiczna! Ale myśli sobie: „no trudno, przecież TO NIE JEST JESZCZE MYCIEM PODŁOGI, bo tylko „zbieraniem” tej wody, która wyciekła, zatem kompletnie bez płynu !!! Może następnym razem będę mądrzejsza i wykonam to w takiej właśnie bardziej logicznej i rozsądniejszej kolejności.

Ponieważ przeszła właśnie do kuchni, a tam wciąż pamiętała o tym, aby porobić porządek w końcu w tych swoich pojemniczkach, które trzyma w szafce pod umywalką. I moi drodzy, zajrzała tam, powyjmowała te 2 pudła/ kartony, w których ma je umieszczone i zaczęła ładnie sobie układać. Przy okazji powyjmowała wszystkie graty tam i umyła w środku szafki! Wszystko udokumentowała poniższymi zdjęciami:

Powiem Wam, cóż przy okazji odkryła! Że miała już końcówkę CIF`u, który zużyła właśnie do mycia wanny i umywalki! Wiedziała teraz, że będzie musiała jeszcze zakupić ten środek! I jak już to wykonała, to pomyślała sobie: „No dobrze, to chyba nadszedł teraz czas jeszcze na odkurzenie!” Pomimo, że kusiło ją jednak zrobienie sobie jeszcze kawki = w nagrodę! To Mała Mi jest jednak tak obowiązkową osobą, że pomyślała sobie: „najpierw praca, później ewentualnie jakieś nagrody/ przyjemności!”

Dlatego właśnie postanowiła sobie, iż najpierw to sprzątanie zakończy! [skoro już zaczęła…, a to, że od łazienki właśnie najpierw, to już pominie, hehe]😜. Wiedziała bowiem, że jak wykona już to również swoje „zadanie”, będzie miała mniej na jutro. Poza tym nie wyobrażała sobie nawet robić teraz tej kawy, w tym jednak jeszcze bałaganie, znacznie przyjemniej przecież delektuje się nią, gdy ma już choć ogólny porządek i ład! Tu jej zawsze przychodzi na myśl to niemieckie powiedzonko: „ORDNUNG MUSS SEIN” 😜

Sięgnęła zatem zaraz po odkurzacz i kochani w tym momencie doznała jakby ponownie „olśnienia”, gdyż dostrzegła nagle, że jest on tak bardzo w środku pełny! [myśli sobie: booooszeee, jak mogłam w ogóle wcześniej tego nie zauważyć!] Po tym stwierdzeniu jednak, postanowiła już więcej siebie nie besztać, tylko cieszyć się tym, że choć teraz to dojrzała, hehe 😋 Dokładnie w tym momencie pomyślała sobie, że na całe szczęście wzięła go TERAZ do ręki, bo tym samym mogła go wyczyścić i to jeszcze w piątek! A uwierzcie mi, że było co!

Moi drodzy, Mała Mi odkryła właśnie tego dnia kolejną rzecz w swoim odkurzaczu, a mianowicie następną część, którą także się wyjmuje, hehe. A dokładnie ten element, który widzicie poniżej [może dla Was to było oczywiste, że to również się otwiera, no w każdym razie ona się o tym dopiero dowiedziała😜, ALE ODKRYŁA TO! I zaraz też wsadziła do miski z wodą i płynem, by umyć!]

Na fotkach powyżej jest to przedstawione dokładnie. Jak zwykle udokumentowała wszystko tymi zdjęciami, także ten uprzątnięty/ umyty już odkurzacz: Wszystko, co miała, już tego dnia skończyła, a była z siebie tak niesamowicie zadowolona, że tego dnia tyle dokonała, bo, [prócz swojego codziennego MGŚ, oczywiście😋] jeszcze:

  • skserowała ten rachunek za kijki
  • zakupiła rybę i później kapustę kiszoną do niej na obiadek
  • dowiedziała się, kiedy będzie Monia krawcowa
  • umyła wannę, umywalkę i kibelek
  • zrobiła porządek w szafce w kuchni [powymywała tam wszystkie brudki, uprzątnęła pojemniki w tych kartonach pod zlewem]
  • wyczyściła odkurzacz
  • odkurzyła i umyła podłogi

Jak już skończyła, to strasznie zaczęły boleć ją barki i tak myślała, cóż powinna obecnie zrobić, a przekonywała siebie, że nie bardzo logicznie będzie teraz o tej godzinie pić kawę. I to wcale nie dlatego, że kawa jakoś na nią działa! Nie, nie, nie! A już „jej” z mlekiem, to napewno nie sprawi, że nie będzie chciało się jej spać!, hehe Ona znacznie bardziej nie chciała już niczego więcej jeść, a wiedziała dobrze, że zapewne do tej kawy na coś by się jeszcze skusiła! A miała jeszcze i jogurt i kawałek czekolady, arbuza, banana i… moi drodzy… jeszcze w zamrażalce został jej przecież lód MAGNUM ALMOND!

A ona bardzo nie chciała już prowokować losu😋 i pomyślała, że najlepszym, co teraz może zrobić, to po prostu wyjść ponownie z kijkami na dolinkę! I tak też zrobiła. Idąc tam jeszcze prawie koło swojego bloku, napotkała taką panią, którą również tam widuje zawsze z pieskiem i taka zaskoczona, że już ta godzina, a ta dopiero tam idzie, rzekła tylko:

Dzień dobry 😀, a pani dopiero się wybiera?

No tak dopiero, bo wcześniej musiałam jeszcze zrobić zakupy.

Nasza „gwiazda” tu sobie pomyślała: „a ja mam już i zrobione zakupy i posprzątane mieszkanie! Wraz z umytym odkurzaczem 😛 „ Nim jeszcze wyszła z domu, to moi drodzy, zauważyła, że zrobił jej się pęcherz na stopie! I tak sobie pomyślała: „kurcze, cholerka, mimo, że jest on jakoś z boku na tej stopie, to i tak będzie mi się nie najlepiej chodziło!” Dlatego szybciutko wyparzyła sobie igłę i zaczęła go przebijać! Wyleciała z niego woda, nakleiła jeszcze tylko plasterek, który miała, ubrała sportowe sandały i wyszła w długą!

Tego dnia, a raczej wieczoru, nie dała już rady zrobić tylu okrążeń, co poprzednio. I to wcale nie miało związku z tym przebitym na jej stopie pęcherzem! Po prostu Mała Mi odczuwała jednak rzeczywiste zmęczenie + w dodatku te bolące barki! Myślała, że zrobi tylko 1, no góra 3 okrążenia, ale wykonała ich aż 5! Tak wędrowała i mówiła do siebie dalej takie miłe słowa, a wiecie, co z jej ust wtedy padało? Rzekła WSZECHŚWIATOWI następującą rzecz:

Dziękuję bardzo za moje życie! Za to, że mogę tu wędrować z tymi kijkami i po prostu cieszyć się tą chwilą! Za to, że stworzyłeś mnie taką zaradną, konsekwentną i dzielną! I za to, że pomagasz mi nieustannie i wciąż mnie jednak podnosisz! I również za moje szczęście … z Gracjanem, lub bez niego, to już nie jest dla mnie aż takie istotne, ale za to, że już potrafię odczuwać to szczęście!!! Najbardziej jednak za to, że stworzyłeś mnie taką zaradną i wytrwałą mimo wszystko!

Zatem, kochani, ma już pięknie uprzątnięte to własne mieszkanko, i to już od piątku, teraz jest sobota, ale ona już jest szczęśliwa, że tyle udało jej się zrobić! A dziś był właśnie taki dzień, że wyszła tylko jeszcze z rana… Ach tak, bo o tym jeszcze nic nie wspominała nawet, ale tak dzielnie to sprzątała, że…, moi drodzy, aż straciła swoje 2 paznokcie, hehe🤣, powaga! Aż nie mogła w to uwierzyć, że ponownie same jej odpadły…, no znowu, jakby miała jakieś co najmniej tipsy, a nie hybrydę na własnych paznokciach!

Ponieważ dobrze pamiętała, że robiła je przecież we wtorek! Zatem nie minął nawet tydzień! Nie mówiąc już o trzech, które przecież powinny wytrwać… I dlatego udała się tam jeszcze raz na poprawkę ich. Było to zrobione oczywiście w cenie, także już wiedziała, że nie będzie musiała wydawać kolejnego hajsu na to, bo niby dlaczego miałaby? To przecież nie z jej winy, bo cholerka w takich paznokciach raczej normalnie powinno się móc sprzątać… A tu taka nieprzyjemna zaskoczka!

Dlatego po tych 5 okrążeniach udała się jeszcze tylko, by zalukać w jakich godzinach ten salon otwarty jest w soboty i dostrzegła, że od godz. 9 do 15! Zatem po swoim MGŚ udała się tam! Dziś jednak tej gimnastyki nie wykonała wcale już tak fajnie i dobrze, bo czuła się zmęczona, dodatkowo jeszcze przez to, że przebudziła się o 4:17 do ubikacji i [niemądra!] wzięła 2-gą tabletkę Mirtagen, tak „na zaś”…! (no comments….) Później oczywiście nie mogła sobie tego wybaczyć, że to uczyniła! Że nie daje żadnej szansy swojemu organizmowi na jakieś samoistne zmęczenie i zaśnięcie… Ale no, cóż, skoro już się w jej buzi zaczęła ta tabletka „rozpadać”/ rozpuszczać, to pomyślała sobie znowu: „Trudno, może czegoś Cię to nauczy w końcu!”

Ma już teraz oczywiście „naprawione” te pazurki , choć wiedziała, że z tego zmęczenia i rozgoryczenia już tą sytuacją, zdarzało się jej być tam nie do końca miłą… I dlatego właśnie dziś [NIEDZIELA, 23.VIII.20] postanowiła, że zakupi kawałek arbuza i go po prostu tam zaniesie, by „zetrzeć” to ewentualne przykre wrażenie, jakie jednak mogła zrobić… Powie, że to tak w ramach przeprosin i aby było już wszystko w porządku 😀.

A jeszcze w SOBOTĘ, 22.VIII.2020, Mała Mi, moi drodzy, zauważyła kolejną ciekawą rzecz w necie. A mianowicie takie oto nagranie: Bruce`a Lipton`a: https://www.youtube.com/watch?v=dFuoDcP3oXs „Poszerz swoją wiedzę, a zmienisz swój umysł”. Jesteś częścią energii pola. Nadszedł czas, aby kontrolować własne myśli. Jeśli nie podoba Ci się Twoje życie, zmień swoje myśli i przekonania!

Jeszcze w PIĄTEK, 21.VIII.20 właśnie na LI ponownie dostrzegła wiele fajnych i takich trochę jednak „niekonwencjonalnych” rzeczy/ artykułów/ wpisów, a mianowicie właśnie o tych energiach, m.in.

Ona kocha wręcz takie właśnie rzeczy: It’s not happening TO ME… it’s happening FOR ME https://www.youtube.com/watch?v=8lNFVJsbN30 , bo one dają jej mnóstwo energii i ją właśnie motywują, podbudowują, a Mała Mi wciąż tego potrzebuje!

Teraz mamy już NIEDZIELĘ, 23.VIII.2020. ona kocha wręcz takie poranki! Niby nic takiego się nie stało… Choć chwileczkę! Jak to nic? Przecież, kochani, wstała taka spokojna i radosna, ponownie po 1 tylko [?] tabletce Mirtagen! Wykonała dzielnie swoją gimnastykę [WSZYSTKIE ĆWICZENIA! po 40 powtórzeń, prócz damskich pompek, bo ich robi 20, chyba z pupą coraz niżej, a więc coraz bardziej prawidłowo/ poprawnie! I tak po tych 20 już zipie 😋]. A była już z nią gotowa po 8, natomiast nie było jeszcze godz. 9, jak nasza „gwiazda” jadła już swoje śniadanie! A do niego włączyła sobie jeszcze raz ten oto filmik Gracjana: Jak rozczarować ludzi których kochasz.

I teraz się jeszcze do tego nagrania trochę odniesie, ok? Powiem Wam tylko, co jej się znowu wydaje, jak ona to zinterpretowała. Nadmieniam tylko, to jest JEJ SUBIEKTYWNE ROZUMIENIE TEGO! Już chyba jakiś czas temu, doszła do wniosku, że przecież najwidoczniej ona to wszystko jakoś już wykonuje, zanim on jeszcze powie, ona już to robi! Jak np. tutaj mówi coś o smaku tej coca – coli vs. soku warzywnego. Dobrze wie, że to jest tylko przykład, ale ona to zrozumiała w ten sposób, jak mówi tu o tej „prawdzie życiowej”, często jednak trudnej [w jej przypadku: opadnięcie i zepsucie tych rolet!].

Że ona po prostu wstaje, podnosi się i… działa! Co więcej, nie wiem, czy to zauważyliście, ale MAŁA MI SAMA JESZCZE PRZECIEŻ TO SWOJE MYŚLENIE WŁAŚNIE WTEDY „PRZESTAWIŁA” sobie tak genialnie wprost! I pamiętacie, cóż rzekła jeszcze do swojej mamy wtedy? Streścić to chyba można mniej więcej tak:

TRUDNOŚCI SĄ TYLKO DLA NAS WYZWANIAMI I KOLEJNYMI LEKCJAMI! Z NICH NALEŻY WYCIĄGAĆ TYLKO WNIOSKI, BO Z KAŻDEJ PRZYDARZAJĄCEJ SIĘ NIEDOGODNOŚCI/ TRUDNOŚCI/ „PROBLEMU” NALEŻY SIĘ CIESZYĆ, ONE BOWIEM ZAWSZE NAM COŚ POKAZUJĄ I CZEGOŚ JESZCZE UCZĄ. NIE WYDARZAJĄ SIĘ BEZ CELU I „PRZYPADKOWO”! WSKAZUJĄ NAM ZAWSZE COŚ, NAD CZYM WCIĄŻ MUSIMY POPRACOWAĆ.

Moi drodzy, po tej gimnastyce… boooszeee, ona już nie pamięta nawet, czy w ogóle jadła śniadanie, buhaha🤣 Wyszła właśnie do kuchni i pomyślała, że musiała coś już zjeść, bo zauważyła, że wyjęła już sobie z zamrażalnika rybę na obiad 😋. I tak rozkminiła stojąc tam, że owszem zjadła Wrapa, do którego przecież wykorzystała m.in. brokuła, którego wczoraj już ugotowała! I do jedzenia tego już włączyła sobie jeszcze raz ten filmik Gracjana właśnie! [obecnie, PONIEDZIAŁEK, 24.VIII.20, czyta sobie ten wpis jeszcze raz i już specjalnie podkreśliła powyżej ten fragment o ŚNIADANIU, który jednak dostrzegła:P!]

A teraz, moi drodzy, dochodzi 14, a ona zrobiła sobie jeszcze tylko ZASŁUŻONĄ KAWĘ! Tak, bo dziś to dziewczę już naprawdę zasłużyło! Wiedząc, że jutro ma przyjechać ten miły mężczyzna i montować jej te rolety, zaczęła myć w końcu te okna. Tzn. zrobiła to celowo ostatniego dnia, ponieważ do tej pory chciała mieć choć jeszcze w miarę przesłonięte te drzwi balkonowe [a tam wisiała wciąż ta roleta na opcji „dzień”😜] , więc jakby nie było „trochę” jednak to jej mieszkanie osłaniała, hehe!

Kochani, nawet nie wyobrażacie sobie, jaki ona progres w swoim ciele dostrzega! Przy takiej właśnie czynności, jak „MYCIE OKIEN”! To zawsze sprawia jej tak ogromną radość, jak widzi efekty nie „jakiejś”, ale SWOJEJ pracy! Wcześniej, moi drodzy, choćby wejście na krzesło stanowiło dla niej problem/ trudność, tzn. robiła to oczywiście i tak, bo przecież to nie pierwsze mycie tych okien! 😋Jednak zawsze wtedy musiała sobie jeszcze „jakoś” dodatkowo pomagać!

Nie myślcie tylko, że teraz tego nie robi, ależ owszem wciąż nie umie jeszcze tak sprawnie „wskakiwać” na to krzesło/ czy kanapę, ale już naprawdę widzi duży postęp! Bo udaje jej się, może nie tyle podnosić tak wysoko nogę w ogóle, hehe, bo to nie stanowiło dla niej chyba aż takiego problemu, co raczej po prostu te mięśnie nóg wciąż były takie słabe, że nie potrafiła się na nich dobrze „podnieść”.

Dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że nim dojdzie do stanu całkowitej sprawności [a ona bardzo nad tym pracuje i dlatego w to wierzy, że to jeszcze nastąpi!] czeka ją jeszcze dłuuuuga droga, ale ona, moi drodzy, przecież łatwo się nie poddaje i jest konsekwentna! Tak dobrze wiem, jak to może dla Was zabrzmieć, dla osób bez takich trudności. Ale ona to wykonuje i sprawia jej to tak niesamowitą radość, że ma już coraz silniejsze te swoje nogi! 💪🦵

Zaraz kochani prześle Wam tu dokumentację tego zajścia, tzn. tylko samych czystych okien, oczywiście 😋. Powiem Wam tylko, że Mała Mi czuła wtedy, że ma dosłownie takie znowu „flow”, bo włączyła sobie jeszcze do słuchania, wykonując tę czynność, muzykę ze spotify, a dokładnie wybrała sobie listę

I odczuwała takie szczęście, jak słyszała tam ponownie te swoje [dawno już jednak niesłyszane :P] piosenki, m.in. oczywiście: Glasperlenspiel – Geiles Leben/ Liebe – Sido/ Taco Hemingway – „Następna stacja”/ Ed Sheeran – Shape of You/ Adel Tawil – Ist da jemand 💖/ Oft Gefragt – AnnenMayKantereit/ Leichtes Gepäck – Silbermond/ LOT – Burger King/ Luis Fonsi – Despacito ft. Daddy Yankee/ The Chainsmokers & Coldplay – Something Just Like This/ CRO – Traum/ CRO – Bye Bye/ Alligatoah – Trostpreis – Schlaftabletten, Rotwein 3/ Culcha Candela – Cool mit mir selbst/ (…)

Myjąc te okna, świeciło takie piękne słonko, a ona sobie do tego jeszcze śpiewała:

 Glasperlenspiel – Geiles Leben

Du führst ein Leben ohne Sorgen
24 Stunden, 7 Tage nichts gefunden
Was du heute kannst besorgen
Das schiebst du ganz entspannt auf morgen
Ich hab’ ‚ne Weile gebraucht, um zu verstehen
Dass die Zeit reif ist, um jetzt zu gehen
Ich wünsch’ dir noch ‚n richtig geiles Leben
Denn wie du dich veränderst, will ich’s mir nicht geben

(…)
Ich fühl’ jetzt ganz genau, dass ich das zu meinem Glück nicht brauch’

Das wird die Zeit meines Lebens
Und niemand ist mehr dagegen
Das hab’ ich für mich erkannt

Und deine Bilder hab’ ich endlich verbrannt

Ich wünsch’ dir noch ‚n geiles Leben
Mit knallharten Champagnerfeten
Mit fame, viel Geld, dicken Villen und Sonnenbrillen
Ich seh’ doch ganz genau, dass du eigentlich was Anderes willst
Ich wünsch’ dir noch ‚n geiles Leben
Ab jetzt wird es mir besser gehen
Hab’ viel gelernt, viel erlebt und auch viel gesehen
Ich fühl’ jetzt ganz genau, ich muss endlich eigene Wege gehen

Adel Tawil – Ist da jemand 💖

Ohne Ziel läufst du durch die Straßen, Durch die Nacht kannst wieder mal nicht schlafen, du stellst dir vor, dass jemand an dich denkt/ Es fühlt sich an, als wärst du ganz alleine. Auf deinem Weg liegen riesen große Steine. Und du weißt nicht, wohin du rennst./ Wenn der Himmel ohne Farben ist, schaust du nach oben und manchmal fragst du dich:

IST DA JEMAND DER MEIN HERZ VERSTEHT UND DER MIT MIR BIS ANS ENDE GEHT/ IST DA JEMAND DER AN MICH NOCH GLAUBT,/ czy jest tam ktoś, kto byłby w stanie ZROZUMIEĆ MOJE SERCE i być już ze mną do końca/ towarzyszyć mi „do końca”(życia), czy istnieje ktoś taki, kto we mnie jeszcze wierzy…

IST DA JEMAND, IST DA JEMAND?

DER MIR SCHATTEN VON DER SEELE NIMMT UND MICH SICHER NACH HAUSE BRINGT, IST DA JEMAND DER MICH WIRKLICH BRAUCHT

IST DA JEMAND? IST DA JEMAND?

(…) DIE WELT IST LAUT UND DEIN HERZ IST TAUB

DU HAST GEHOFFT, DAS 1 UND 1 GLEICH ZWEI IST. UND IRGENDWANN IRGENDWER DABEI IST, DER MIT DIR SPRICHT, UND KEINE WORTE BRAUCHT

CRO – Traum

Doch manchmal träum’ ich nur von Dir
Bitte sag was muss ich tun dass Du mich hörst
(Dass du mich hörst, dass du mich hörst)
Denn ich wär heut so gern bei dir
Und ich glaub ich fänd es cool wenn du mir gehörst
(Wenn du mir gehörst)

Ich fühl mich so allein, weiß nicht obs dich gibt
Und egal wie laut ich schrei sie hört mich nicht
Doch sie ist grade irgendwo und denkt vielleicht an mich
Hey Baby bitte schreib wenn es dich gibt

Liebe Sido

Diese (Liebe) is’ das Gefühl nach dem ersten Kuss
Wenn ich ohne nachzudenken ständig an dich denken muss
Liebe, is’ wenn wir beide auf der gleichen Stufe stehen
Und ich in deinen schönen Augen meine Zukunft seh’
(Liebe) is’ wenn aus unsern Herzen funken sprühen
Und wir uns ohne eine Tropfen Alkohol betrunken fühlen

(Liebe) is’ mal leise mal laut, das weiß ich jetzt auch,
Darum schrei’ ich es raus…

Gdy usłyszała Taco, to zaczęła się po prostu śmiać, hehe, bo tekst tej piosenki jest naprawdę MEGA, popatrzcie/ a najlepiej posłuchajcie oczywiście 😉

Taco Hemingway – „Następna stacja”

Jarzyna miał urodziny, pojechałem na Młociny
Rano kac dopiero przyszedł, gdy mijałem Wawrzyszew
Stale pijany, mijam stare Bielany
Stale nabuzowany, w starych ubraniach, stale zaspany
Jakbym był religijny, to bym poszedł na spowiedź
Ale mam kłopoty z Bogiem, myślę widząc Słodowiec

(…)
Panowie bez żon, penisy ich świerzbią 😜🤣😋
Rozmawiają o kobietach, kiedy mijamy Wierzbno

Język spotyka zęby, a tam wina posmak
Ale to już ostatnia kropla, zaraz Wilanowska
Wyjść muszę, już nie mogę dłużej
(…)
Kac gigant i pizza na tłustym cieście Rodzina się pewnie modli i tęskni
Pewnie na pielgrzymce są u Matki Boskiej Licheńskiej
Bo ten melanż trwał mniej więcej ile Kongres Wiedeński
Ale wracam, łapię metro, stacja Dworzec Wileński
🤣
IPhone dzwoni, ale nie mam chęci na rozmowy
Stoi praska dziunia w stroju disco-barokowym
(…)
Zwykła podróż metrem, ile tu jest wrażeń z tego
Ale koniec tej przejażdżki, muszę wyjść, znowu patrzeć w niebo (…)

Leichtes Gepäck – Silbermond

Eines Tages fällt dir auf
Dass du 99% nicht brauchst
Du nimmst all den Ballast
Und schmeißt ihn weg
Denn es reist sich besser
Mit leichtem Gepäck

To teraz jeszcze ta jej dokumentacja tych umytych okien i przy okazji, jak już myła te szyby, to pomyślała, że umyje także lustra 2, które także uwieczniła na tych fotkach [jedno ma w drzwiach zewnętrznych szafy, drugie zaś stoi tak, że ćwicząc może siebie lepiej obserwować :P]

Powyższe fotki przesłała jeszcze oczywiście swojej mamie na @, bo zna ją bardzo dobrze i wie, że ona lubi, jak jej się takie rzeczy wysyła i opowiada, bo bardzo lubi wiedzieć, co u tej jej córki słychać i jak sobie żyje. Ta później zadzwoniła do niej i Mała Mi już jej tylko resztę opowiedziała, to, co Wam tutaj powyżej doniosła [jej już nie przesyłała tych zdjęć z odkurzaczem, czy tą sprzątniętą szafką w kuchni= opowiedziała o tym po prostu].

Dopiero później w odpowiedzi na tego swojego @ dostała następującego od swojej rodzicielki:

Super córcia! Pięknie mieszkanie posprzątane, okna wymyte że aż szyby lśnią. Odkurzacz wyczyszczony, zakupy zrobione. Dobra robota. Brawo. A do tego jeszcze miałaś siłę iść na dolinkę i zrobiłaś 5 okrążeń to jest dopiero wyczyn. Ale dobrze, bo i poćwiczyłaś i się dotleniłaś. Jestem z Ciebie dumna Monia. Jaka jesteś dzielna. To przecież wiem, ale ciągle czymś nowym mnie zaskakujesz. No i taka miła wiadomość, że już lepiej trzymasz równowagę. Pięknie. To efekt ćwiczeń. Więc teraz już odpoczywaj, dobrego popołudnia, buziaczki Kochana.

Teraz pójdzie jeszcze tylko zrobić/ odgrzać sobie obiad, a dziś ponownie rybka [tylko już inna nie łosoś], kasza i surówka z kiszonej kapusty, którą sobie zaraz na świeżo przygotuje. Jak zrobi fotki, to Wam pokażemy również i jej danie 😉.
Oto ono: 2 klopsy z dorsza w sosie pomidorowym [którego tu w ogóle nie widać, bo były one podgrzewane razem z tą kaszą:P]

Moi drodzy teraz dochodzi już 18, a Mała Mi czuje się tak wspaniale! Jest taka zrelaksowana i jest jej tak dobrze, że szczerze mówiąc aż me serce rośnie, jak widzę ją taką! Ma pięknie wysprzątane mieszkanie i jest taka po prostu szczęśliwa i radosna!!! Odczuwa bowiem taki WSPANIAŁY I NIESAMOWITY WEWNĘTRZNY SPOKÓJ!!!

Ponownie czuje się przez siebie kochana!!! A nawet nie wiecie, jak zawsze chciała móc to właśnie odczuć! Teraz już wie, że JEST SWOIM PRZYJACIELEM! Tak niesamowite jest to dla niej, że w końcu to odczuwa i WIE, że

Ma ku temu znowu mnóstwo powodów, które się jakoś tak składają powoli w jedną całość, a mianowicie wypiszemy tu tylko to ponownie w skrótach/ tymi hasłami zaledwie, aby nadać temu/ jej myślom/ jakiś porządek. Następnie będzie chciała się do tego oczywiście odnieść szerzej:

  • rozumie więcej, jest znacznie bardziej świadomym człowiekiem teraz!
  • Marcin/ Kamyk = wyjazd do Tolkmicka
  • filmik Gracjana Jak rozczarować ludzi których kochasz [jeszcze raz]
  • w życiu nie chodzi tylko o to, by się „pokazywać”/ „lansować”

Hmmmm…, w sumie to nie była dziś w ogóle na dworze jeszcze, więc może jednak jak nie spadnie ten deszcz, to weźmie jeszcze swoje kijki i uda się ponownie na tą dolinkę. Mal sehen 😉

Kochani, wyszła oczywiście z tymi kijkami i… BYŁA KOMPLETNIE BEZ MAKIJAŻU!!! Ponieważ było już późno, stwierdziła, że bez sensu [bez sera:P], aby nakładać na twarz jeszcze jakąś „maskę”, jak wróci to przecież i tak pójdzie już do mycia, po czym „lulu”. Także kompletnie niczego nie nakładała na swoją buźkę. Dokończy to później, bo na dziś umówione ma to zakładanie tych rolet tak od godz. 12:30, a powinna przecież wyjść jeszcze do sklepu, m.in. po tego arbuza 😋

Dzisiaj mamy PONIEDZIAŁEK, 24.VIII.2020, a ona, jak jeszcze wczoraj czuła się tak wspaniale, co z całą pewnością zauważyliście, opowiadając to nawet czuła takie „flow” i buźka jej się tak cudnie uśmiechała – przede wszystkim jej piękne oczy! Teraz kochani jest po prostu prze- /zmęczona, ale zaraz doniosę Wam z jakiego to powodu. Nie, kochani, najpierw powrócimy chyba jeszcze choćby do tej dolinki! A następnie wykonamy już oddzielny wpis, aby w tym nie zamieszczać tyle treści i Was tak nie zamęczać, ok?

Otóż, moi drodzy, nasza dzielna Mała Mi wybrała się jeszcze wczoraj na [NIEDZIELA, 23.VIII.2020] na tą dolinkę z kijkami. Mimo, że była zmęczona, to tak, jak donosiła, ponieważ była już późniejsza pora, ok. 19, postanowiła niczego już na twarz nie nakładać, tak tylko szybciutko luknęła jeszcze w lusterko i pomyślała, ok, to może choć przetrę twarz po prostu tonikiem i tak też uczyniła! 😉

Nałożyła soczewki, bo stwierdziła, że w okularach będzie zdecydowanie bardziej widać, że ma zmęczone oczy 😋. I wprawdzie cały czas coś ją tak jakby „uwierało” w to prawe oko, ale pomyślała, ok, może później [w trakcie tego „spaceru”] samo się to jakoś ułoży, może po prostu soczewka nie leży dobrze na tej gałce ocznej i tak tylko sobie pomyślała ta nasza „gwiazda” wtedy. Wiecie, cóż ona zauważyła? Że ma tam coraz więcej tych „znajomych”, buhaha 😜

Wędrując tam bowiem co jakiś czas mówił ktoś do niej „Dzień dobry” [to, że były to same takie osoby, najbardziej prawdopodobne, że w wieku jej mamy np. to już pominie…]. Powiem Wam, że tak wędrowała kompletnie nie pomalowana [w sensie, bez żadnego fluidu!, bo przecież rzęsy wciąż miała „podkreślone/ zrobione”] i mimo, że to oko cały czas dawało jej tam o sobie znać (…a raczej ta soczewka…), to i tak czuła się ładna, a może raczej była już tak wszystkim zmęczona [tą jednak pracowitą niedzielą!], że po prostu już chyba nawet nie zwracała na to tak bardzo uwagi.

Poza tym wcześniej, nim wyszła, to właśnie pomyślała sobie, że przecież większość osób przeznacza ten dzień na jakieś „świętowanie”, no a na pewno odpoczynek [więc tym samym po nich zdecydowanie nie widać takiego zmęczenia, jak po niej!]. Miała już to wszystko po prostu w głębokim poważaniu i wyszła właściwie tylko przebrana ponownie w ten sportowy strój i sportowe sandały do tego! I muszę Wam powiedzieć, że czuła się, pomimo zmęczenia oczywiście, całkiem dobrze. Nawet była chyba zaskoczona tym, że nie mając tego fluidu na twarzy, jej buzia nie zwraca prawie w ogóle uwagi, no a już z całą pewnością żadnego wiecie… hm…jakby to nazwać, aby nie było tak pejoratywnie, jak „obrzydzenie”.

No w każdym razie, mam nadzieję, że sami rozumiecie tu poprawnie, co ma na myśli… Może tak, chodziło jej o to, że była jednak troszkę zaskoczona, że wygląd jej twarzy nie rzuca się tak bardzo innym w oczy, hehe. Później jednak doszła do wniosku, że to było zdecydowanie TYLKO W JEJ GŁOWIE! Dobrze to zaczęła w końcu dostrzegać, że „ta wizja” jej twarzy jest TYLKO „za pomocą” JEJ WŁASNYCH OCZU! Co więcej, kochani, później już, wracając do swojego domu, spoglądała nawet w szyby aut i stwierdzała, że przecież kompletnie tam niczego nie widać na tej jej pięknej buźce, nawet chyba tego, że była taka zmęczona 😋.

A muszę Wam powiedzieć, że teraz, wiedząc, że niczego nie robiła z tą swoją twarzą, nic na nią jeszcze specjalnego nie nakładała, czuła się taka znowu „wolna” i jakby świeża, hehe. Naprawdę odczuwała takie wtedy szczęście, bo ponownie wiedziała, że jest przecież ładna! I wcale niczego nie musi ukrywać! No może tylko prócz jednak wciągania tego wciąż wystającego brzuszka Z tym jednak już, powiedzmy, doszła „do wprawy” 😜

Tego dnia, najpierw jeszcze ta babeczka, którą spotkała w piątek właśnie i ją „zagadała” po drodze, po tym, jak Mała Mi powiedziała znowu Dzień dobry, ta odpowiedziała to samo oczywiście i zaczęła coś opowiadać o swoim psie [„Fiona”, zdaje się, hehe], który chyba w sobotę jej uciekł, ale dotarł sam do domu, hehe. No cóż, nasza bohaterka nie bardzo wiedziała, co ma w związku z tym powiedzieć, prócz tego, że cieszy się, iż w końcu zguba znalazła jednak drogę do domu 😋.

Później zaś jeszcze jakiś mężczyzna też powiedział jej ni stąd ni zowąd „dzień dobry”. Nasza bohaterka szła taka zaskoczona, ale doszła do wniosku, że może go jeszcze kiedyś zaczepiła, pytając o to, czy nie wie czasem, gdzie jest na Zaspie garnizon…, na który dostała właśnie od tej Angeliki info, że tam zbierają się młodzi ćwicząc bieganie… Ale w rezultacie z tego w końcu zrezygnowała, bo stwierdziła, że to zdecydowanie nie dla niej! [to jest W BARDZO WIELKIM SKRÓCIE:P]

Jak wróciła do domu, przed umyciem się jeszcze, wciąż ją ta soczewka „uwierała” i już tak się nawet zaczęła zastanawiać, czy to czasem nie pora, by je wyrzucić… ale ma te terminy zapisane przecież w swoim kalendarzu na komórce…, a nic tam takiego jeszcze nie dojrzała… Co się później, po wyjęciu tej soczewki okazało, moi drodzy, no zgadnijcie, co to mogło być? Nie, nie była wcale uszkodzona ani uszczerbnięta! Okazało się, że założyła ją po prostu odwrotnie… Pomyślała sobie: „boooszeee, co za łosiek ze mnie, że tego wcześniej nie zauważyłam, że ona się całkiem w inną stronę „wywija”…🤦‍♀️

W każdym razie taka już szczęśliwa, poszła tylko jeszcze się umyć, a wzięła taki dosłownie letni prysznic, nie zimny! bo wiedziała, że musi umyć głowę, a chciała następnego dnia [jak miał być ten mężczyzna z montażem tych rolet!] po prostu dobrze wyglądać. I…, moi drodzy, położyła się początkowo nie biorąc ŻADNEJ TABLETKI, później jednak nie mogła mimo wszystko zasnąć, zatem i tak ją wzięła… pomyślała znowu, że to może jeszcze nie jest „ten czas”, że jeszcze najwidoczniej musi siebie wspomagać, ale przecież, co dla niej najważniejsze, już i tak zasypia od 3 nocy TYLKO PO 1 TABLETCE!!!

Zbudziła się jednak już ok. 4! podniosła się tylko do ubikacji, bo czuła, że pęcherz ma już naprawdę pełen:P Wróciła normalnie do swojego łóżka, nawet już nie rozkminiając dalej tematu, czy zaśnie bez problemu, czy nie. Postanowiła w ogóle się nad tym nie zastanawiać. I po prostu próbowała zasnąć. To były jednak chyba tylko próby…, w dodatku wydaje jej się, że jednak nieudane…

No serio ona już chyba tego teraz nawet nie może tak w 100% stwierdzić, jednak tak przypuszcza…, najbardziej chyba po tym, że wciąż myślała, cóż jeszcze powinna uczynić. A mianowicie, skontaktować się jeszcze raz z tym gostkiem, by dowiedzieć się, o której godzinie rzeczywiście przyjedzie do niej. Obiecał jej w końcu, że to zrobi, a ona nie widziała powodu, by mu nie wierzyć.

Oczywiście, że przyjechał do niej z tymi roletami i to nawet udało mu się być wcześniej niż zapowiadał! Na całe jednak szczęście zdążyła wrócić ze sklepu m.in z tym arbuzem. Była już nawet jego jedną część zanieść do tego salonu, gdzie „naprawiano” jej te pazurki. I stamtąd wróciła taka zadowolona, bo usłyszała od tej zaskoczonej dziewczyny na recepcji, że wcale nie trzeba było! Że przecież to jest ich praca i dlatego to robiły. Ale Mała Mi oczywiście przeprosiła za swoje ewentualne niemiłe zachowanie, dodając tylko, że była już po prostu zmęczona…

Zostawiła ten kawał arbuza i powiedziała jeszcze, by rozkroiła go dla nich wszystkich! I aby się delektowały słodyczą tego owocu, przy okazji myśląc o niej pozytywnie, hehe😋 I tak właśnie wróciła do domu… Później jednak, jak już była w domu i jeszcze rozkroiła ten kolejny kawałek arbuza, którym chciała poczęstować tego pana [jak się później dowiedziała samego szefa], to była jednak na siebie zła, że oddała tym dziewczynom jednak bardziej dojrzały kawałek tego owocu…

A żeby było „zabawniej” to jeszcze opowiemy Wam zaraz o tym, jak był ten gostek u niej. Mała Mi nie wiem, dlaczego tak go jakoś wyidealizowała w swojej głowie, tzn. był to oczywiście miły i uprzejmy mężczyzna…, bo nawet zlikwidował jej ten, umieszczony wcześniej w podłodze, „odbojnik” przez tego Andrzeja, który montował i „naprawiał” jej te poprzednie rolety.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close