Bądź ze sobą, bez osądów

Motywacja: 7 lekcji, by zacząć od nowa. https://www.youtube.com/watch?v=E7KEHQmB30I&t=12s

1:59:59

Dziś mamy PIĄTEK, 02.X.2020, podczas medytacji Mała Mi ponownie strasznie ryczała. Ona kochani, musi chyba jednak powrócić do tej tabletki Mirtagen/ Mirtor, bo niestety nie może normalnie spać… Dziś np. godziny, jakie ma zapisane na swojej komórce to: najpierw wpisała sobie 0:00, mimo, że była jakoś chyba 23 z minutami…, następnie zaś jeszcze 1:30, bo odsłuchiwała sobie ponownie Klaudii [Ubuntu], m.in: Motywacja: 7 lekcji, by zacząć od nowa. https://www.youtube.com/watch?v=E7KEHQmB30I&t=12s.

Następnie zaś była już tak we wszystkim pogubiona, że włączyła sobie nawet coś, na co się chyba również „przez przypadek” natknęła, a mianowicie: Hipnoza – Uzdrawiająca Moc Myśli https://www.youtube.com/watch?v=FXFe2c-FCVA. Ona, moi drodzy, przez cały czas myśli o swojej mamie i tak zaczęła tego odsłuchiwać i w sumie doszła do wniosku:

boooszeee, przecież ona w życiu nie będzie w stanie w to uwierzyć. A jak jeszcze usłyszy coś o hipnozie i to takim właśnie „głosem” [jak jakiegoś niemal magika, buhaha, 😜] to już w ogóle pomyśli o mnie, że jestem jakaś nawiedzona… Choć szczerze, muszę tu przyznać, że dla mnie samej to jest jakieś co najmniej dziwne do odsłuchiwania… Choć dobrze to wiem, że tak raczej jest, jak mówi tutaj ten mężczyzna. Wiem jednak również, że to jest poniekąd trudne do zrozumienia! Nawet dla mnie samej momentami… Mimo, że jest to przecież oczywista oczywistość to zdaję sobie naturalnie z tego sprawę, jak to może brzmieć… trudno i jednak niezrozumiale].

Dlatego następnie włączyła sobie jeszcze Medytacja koherencji. Uzdrawiająca moc serca i umysłu, później zaś i właśnie słuchając tego stwierdza, że to BYŁOBY ZDECYDOWANIE BARDZIEJ CHYBA ODPOWIEDNIE dla takiej osoby, jaką jest jej mama…

Kolejne zaś zapisane u niej godziny, to 3:03, kiedy to wstała tylko do ubikacji i otworzyła sobie okno, dalej zaś widnieje „3:30 kładę się spać” i tak, moi drodzy od tej godziny już nie spała raczej…, bo cały czas jej głowa zaprzątnięta była myślami o tej swojej mamie…

Mała Mi, słuchajcie dziś nie miała nawet już w ogóle siły, by wykonać tą gimnastykę… boooszeee, ona o tyyylu rzeczach chciałaby tu napisać, tyloma się z Wami podzielić, że po prostu już się z tym wszystkim jej głowa najbardziej nie wyrabia… Póki co, pójdzie się chyba jeszcze przejść… A mamy właśnie godz. 11:39…

Później zaś będziemy tu dalej pisać o tym, z czym ona wciąż tu się bije i zmaga. To ponownie taki szybki skrót tego tylko:

  • 30.09. = DZIEŃ CHŁOPAKA I URODZINY JEJ KUZYNKI
  • poczucie bezsensu… i niewiedza, co mogłaby ze sobą w ogóle zrobić…
  • wczorajszy frycek i cały terror z tym COVIDEM
  • Mariola [= niesamowita osoba!]
  • zwrócenie uwagi mamie, by nie przesyłała w taaakiej ilości tych różnych obrazków/ filmików oraz przesłanie jej @ z mądrymi jednak filmikami
  • cenne i dużo wnoszące do życia Małej Mi filmiki B. Pawlikowskiej

(…)

Ok. Kochani to ubieramy się i zmykamy. A to poniżej to taki wcześniej napisany/ wklejony przez Małą Mi czat z tą Mariolą właśnie, który będziemy dokańczały, jak wróci…

Przedstawię Wam ich „rozmowę” na WhatsAppie:

[25.09, 17:36]: Tylko, że ja potrzebowałabym jeszcze po prostu pogadać… A do tego potrzebuję w miarę spokoju…Miałabyś w ogóle ochotę, bo ja wydaję się sama sobie (no a przy najmniej na tu i teraz 😋) 14.06 totalnie „POPAPRANA”… Te cyfry [celowo je tutaj wytłuściłyśmy] jakoś same mi tu wskoczyły, 🤭

„Jest potrzeba, Wszechświat działa” 😁 Jasne, spotkamy się na spokojnie i pogadamy; budzisz się, to normalne, że czujesz się skołowana i zagubiona, bo to coś, czego jeszcze nie znasz, przynajmniej na razie 😉No nie ma przypadków

Kochana, właśnie ryczę…

Ciekawe co one mogą oznaczać, suma daje 11, mistrzowska liczba, może sprawdź; sama sobie dajesz wskazówki. 11 generalnie od Aniołów Anielski numer 11 – Numerologia anielska. Przekaz kryjący się pod Mistrzowską liczbą 11. | Cerestial @MIUI | https://www.cerestial.pl/?p=505 Oczyszczasz się, zaakceptuj i pozwól sobie na to, tak ma być i jest dobrze

(…)

Już jesteśmy, zdążyłyśmy nawet wypić kawę, do tego zaczęłyśmy oglądać ​Chodź na randkę z przeznaczeniem. Poczuj intencję w swoim sercu.https://www.youtube.com/watch?v=ZdcMCgPhh78, jednak tylko do 11:24. Mała Mi jest, moi drodzy, dziś po prostu padnięta… Spała przecież tak bardzo niewiele, no max. 3h!!!

Słuchajcie, jak wyruszyła to już czuła się jak taki wrak, buhaha. Serio! Odnosiła wrażenie, że ona nie idzie, tylko po prostu tam sunie…, jak taki totalny wrak człowieka… 😜[boooszeee, godz. 14:30, właśnie napisała do swojej rodzicielki, która ponownie jej wysłała jakiś kolejny GIPHY przez Messenger`a]… Nasza „gwiazda” już po prostu nie mogła i napisała jej [w ogóle tego filmiku o rysowaniu nie obejrzawszy…], bo ta już oczywiście, wysłała jej z rana, jak co dzień…także coś, a mianowicie, dziś to był dokładnie ten obrazek…

W końcu już się serio zdenerwowała, a jeszcze bardziej spowodował to u niej obecny właśnie stan wyczerpania/ zmęczenia. I napisała jej najpierw:

Ta jej po prostu odparła:

Zatem widzicie, moi drodzy, że u niej naprawdę co chwila coś się dzieje… 🙊🙉🙈 To niestety z tych nienajfajniejszych rzeczy… Ale tylko spójrzcie, już wystawiła kolejną granicę!!! 💪

Także tak…, fajna jest ta jej mama, nieprawdaż? Dokładnie właśnie dlatego, ta nasza Mała Mi się niezmiernie cieszy, że ona wcale tam nie mieszka z nią! Już przecież daaaawno tak naprawdę ona nie mieszkała razem ze swoją mamą… I tak tu w sumie dawno o tym myślała, jak to wszystko wspaniale wychodziło, to właśnie ten WSZECHŚWIAT musiał tak zawsze o nią dbać, o to by ta jednak nie mieszkała tam razem z nią…

Muszę Wam powiedzieć, że nasza „gwiazda” zawsze, jak o tym pomyśli, to czuje się tak bardzo nie fair i nie w porządku wobec własnej rodzicielki, tym bardziej jeszcze wypisując tutaj Wam o niej takie rzeczy…, ale tak sobie myśli, że przecież nie ma już tutaj komu tego powiedzieć… A robi to, by zachować zdrowie psychiczne, bo ona poważnie już się najzwyczajniej w świecie o siebie tu boi… [przecież ten blog = autoterapia dla niej :P] Zresztą jest tego doskonale świadoma, że właściwie stawia jej te granice dla własnego dobra, by siebie po prostu chronić. To jest przecież obowiązkiem KAŻDEGO CZŁOWIEKA, by o siebie dbać!

Przecież ona nawet nie ma żadnych dobrych znajomych tutaj właśnie, z którymi mogłaby porozmawiać i te swoje wszelkie obawy/ troski z siebie po prostu wyrzucać… No ok. napotkała tą Mariolę w tramwaju do tego Jelitkowa. I muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi, pomimo, że jeszcze ani razu się nie spotkały, prócz tam na plaży, gdzie razem wylądowały, to ona się bardzo cieszy, że spotkała tak niebanalną jednak osobę!

No dobrze, kochani, ale trzymajmy się choć tego planu, o którym wcześniej tu wspominałyśmy. Zatem teraz o tym 30.IX.2020, który był dla niej jednak dobry i pozytywny. Już o nim tu opowiadamy… Wprawdzie ponownie tak od 2:08 do 4:50 nie spała, bo… moi drodzy znowu myślała o swojej mamie… Teraz już nie pamięta dokładnie o czym…, ale chyba o tym, co zawsze… Tzn. zwłaszcza od tego momentu, odkąd już mieszka tu jednak sama…

Ahhhh… tak, przecież o tym już chyba również wspomniała, że na godz. 9:00 zapisała się na ten wykład o szamanach i tej medycynie energetycznej… [który okazało się, że już widziała i słyszała]. Tego dnia została również w domu, a tak bardzo nie miała znowu siły i tym samym też ochoty, by w ogóle z domu wychodzić… I słuchajcie, ponownie okazało się, że całkiem dobrze wyszło! Bo ok. 12/13 dzwoni do niej domofon… Na początku kompletnie nie chciało jej się wstać, bo pomyślała, że to zapewne jakaś pomyłka. Później jednak słysząc, że ten ktoś kompletnie nie odpuszcza, zaczęła już myśleć, że może to listonosz z jakimś poleconym do niej…

I tak podniosła się jednak i słyszy domofonem, jak jakiś mężczyzna pyta się o Wiolettę Kuczek [to ta, co narobiła tu tyle długów i w związku z tym nadal niestety przychodzi tu jakaś korespondencja do niej, a to od komornika, a to z różnych banków…] Pomimo, że Mała Mi przecież zgłaszała gdzie trzeba, że ta kobieta już dawno tu nie mieszka! Ten mężczyzna, który o nią właśnie pytał, chciał wiedzieć, tak mniej więcej od kiedy ona już tu nie mieszka… Mała Mi tak strzeliła mówiąc, że daaawno, od co najmniej roku [a teraz już sobie myśli, że chyba raczej znacznie dłużej, hehe]. No ale nieważne! Przecież ten rok, to i tak co najmniej 😜.

W każdym razie, spójrzcie, znowu sobie pomyślała, że przecież gdyby wyszła z domu, to ten mężczyzna [prawdopodobnie jakiś urzędnik, bo był szalenie wdzięczny z tą uzyskaną informację] nigdy by się tego nie dowiedział od niej. A tak już choć może załatwiła sobie kolejną sprawę! Ona właśnie lubi w ten sposób myśleć, że coś kolejnego udało się rozwiązać/ załatwić.

Tego dnia, jakoś późnym popołudniem jej mama napisała jej oczywiście, że dzisiaj jest DZIEŃ CHŁOPAKA i Marta ma właśnie urodziny. O tym drugim doskonale wiedziała, bo zawsze pojawia się to przecież na tym nieszczęsnym fejsie. Była jednak totalnie zaskoczona, że dzień chłopaka jest właśnie tego samego dnia… Jej się kojarzyło, że to chyba jakoś po dniu kobiet… Jednak zaraz zapytała wujka G. i dowiedziała się, że po dniu kobiet, bo 10.03. to jest dzień mężczyzn, hehe.

No i tym sposobem zadzwoniła jeszcze do swojego brata [choć pomyślała, że przecież on jest już mężczyzną 😜]. Ten jej rzekł, że on również o tym by nie wiedział, gdyby nie ich mama oczywiście, hehe… Wtedy też zadzwoniła do Kacpunia i jemu również złożyła najlepsze życzenia!

A teraz już wiedziała, że została jej tylko Marta [ta, która kiedyś tu u niej była], a bardzo ją lubi, zatem tylko z przyjemnością wysłała jej te oto życzenia:

Tu oczywiście nasza „gwiazda”, tak sobie chwilkę to przemyślała, co sama pisała choćby o swojej mamie…, dlatego też odpowiedziała następującą pozytywną rzecz:

„Oczywiście, że tak! Moje dni, Kochana są TYLKO TAKIE 🍀🧡🌞🧘‍♀️ I dziękuję Ci kochana dalej, Tobie również życząc tego samego i SAMYCH WSPANIAŁOŚCI JESZCZE + całe mnóstwo BUZIAKÓW 😘😘😘”

No dobrze, to mamy już choć ten pierwszy punkt planu zaliczony! Teraz jeszcze tylko Was przeprosimy, pójdziemy zjeść obiadek [tą pyyyszną zupkę]. Do tego sobie zapewne coś dalej włączymy do oglądania… Nasza bohaterka, pomimo jednak zmęczenia wciąż chce coś ciekawego oglądać i uczyć się nowych rzeczy!

I tak właśnie było! Moi drodzy, włączyła sobie/ nam tym razem ten filmik B. Pawlikowskiej Dasz radę! Co więcej, kochani, tak go odsłuchiwałyśmy i ja mówię do niej:

Spójrz, moja droga, znowu na siebie. Przecież Ty, nie wiem, czy to w ogóle dostrzegasz, ALE JUŻ OD TAK DAWNA TO WŁAŚNIE ROBISZ, O CZYM OPOWIADA BEATA TUTAJ! NIEMAL NON STOP DOKŁADNIE W TAKI SPOSÓB DZIAŁASZ i tak właśnie starasz się POSTĘPOWAĆ! Zapomniałaś już naprawdę o tym, jak wielokrotnie PRZESTAWIAŁAŚ SOBIE TO SWOJE MYŚLENIE I STARAŁAŚ SIĘ PRZECIEŻ W KAŻDEJ NIEDOGODNOŚCI/ NIESPRZYJAJĄCEJ SYTUACJI/ OKOLICZNOŚCI ZNALEŹĆ COŚ DOBREGO!

Przecież moja kochana, to tym mnie właśnie tak zachwycałaś zawsze! Tym swoim dokładnie takim podejściem MIMO WSZYSTKO, mimo tych wszystkich niedogodności/ trudności i na pierwszy rzut oka problemów. Co więcej Ty, moja cudna, próbowałaś wciąż jeszcze jakby ochronić i nie martwić swojej mamy tym. Pamiętasz, jak było z tymi roletami? W dodatku przecież czynisz to nadal, bo Ty wciąż to robisz! Choćby poprzez tego @, którego wysłałaś jej o 17:10, a zatytułowałaś go: coś na dobry początek:

Mamo, posłuchaj sobie proszę filmików Pawlikowskiej, np. tego: 

Dasz radę! https://www.youtube.com/watch?v=6-26cNl7r9gh

Ona tu we wspaniały sposób wręcz przedstawia, jak można przestawić sobie to myślenie, które OWSZEM, TO JEST OD NAS NIEZALEŻNE, ŻE JAKAŚ MYŚL SIĘ NAM W GŁOWIE POJAWIA, ALE MOŻEMY, A NAWET POWINNIŚMY SIĘ STARAĆ, ABY TĄ `NEGATYWNĄ/ PESYMISTYCZNĄ` MYŚL ZARAZ JEDNAK ZAHAMOWAĆ I PRZESTAWIĆ! A tu jeszcze kolejny filmik, który mi również bardzo pomaga: 

Motywacja: 7 lekcji, by zacząć od nowa. https://www.youtube.com/watch?v=E7KEHQmB30I&t=12s,
Dlatego dzielę się tym z Tobą. Odsłuchaj sobie tego tak często, jak tylko będziesz mogła! A zobaczysz, że powolutku nastąpią zmiany, zwłaszcza ta Klaudia, w tym drugim filmiku opowiada o tym tak fajnie 🌞🍀🧡

No dobrze, kochani, to tutaj już doniosła nam właśnie o kolejnej mądrej rzeczy, która na bieżąco się wprawdzie u niej zadziała/ wydarzyła, lecz ona już po zjedzeniu tej pysznej zupy, jakoś wpadła na kolejny dobry pomysł! A przecież Mała Mi doskonale o tym wie, że MASZ TAKIE MYŚLI W GŁOWIE, JAKIE NASIONKA NOSISZ W DUSZY.

Także, spójrz moja droga, Ty ponownie wykonałaś pozytywną tą rzecz! I to już właściwie drugą w ciągu dnia! Pierwsza była ta Twoja wiadomość do rodzicielki, by Ciebie tak tymi codziennymi [nawet czasem po kilka razy w ciągu jednego dnia!] obrazkami/ filmikami nie molestowała wręcz, bo napisałaś [w końcu! wprost], że Ciebie to męczy. Później zaś właśnie chyba tak dobrze to na Ciebie wpłynęło, że jednak wybrałaś się jeszcze dzisiaj przewietrzyć. Po czym następnie po zjedzeniu tej pysznej, bo zdrowej zupy, do której jedzenia oglądałyśmy sobie właśnie ten filmik B. Pawlikowskiej, napisałaś jeszcze tak mądrego @ do swojej mamy!

To to jest chyba dobry moment, by napisać teraz o wizycie Małej Mi u tej fryzjerki… Wczorajszego dnia była ponownie zmęczona, do tego stopnia nawet, że w tym tramwaju, próbując czytać po raz kolejny tą biblię, myślała, że po prostu zaśnie, buhaha. Moi drodzy, nasza bohaterka miała być tam na 13:30, a wyobraźcie sobie, że musiała wyjechać tramwajem od siebie już o 12:08! Stąd właśnie zabrała ze sobą książkę 😉. Wzięła także wodę i ponieważ zostały jej jeszcze marchewki przecież, także skroiła je sobie, włożyła do pojemniczka i ze sobą zabrała kilka również do pochrupania.

Poza tym, wiecie, miała także słuchawki na uszach, więc mogła udawać, że tego notorycznego komunikatu o tych maseczkach nie słyszy, buhaha. No ok, a to, że wiszą jeszcze takie plakaty informujące o tym, że TRZEBA, to pomyślała sobie właśnie, że gdyby ktoś zwrócił jej na to uwagę, to powie, że nie mogłaby wtedy ani popijać wody, ani jeść tych marchewek, hehe. [zapewne wymyśliła by coś na miejscu, że to nie tylko jej ochota na to, ale po prostu ona musi, buhaha]

Na całe szczęście nikt nie zwrócił jej na to uwagi, nie było też żadnej kontroli, choć tutaj może mogłaby być choć troszkę rozgrzeszona pokazując tą swoją legitymkę osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, buhaha. Lecz akurat w tamtą stronę nie miała takich nieprzyjemności. Tzn. nie miała żadnych w ogóle! Tylko ona sama po prostu zawsze jak widzi ten terror jednak, tych wszystkich ludzi uzbrojonych w te kagańce, to czuje się poniekąd jakaś zaszczuta niemal.

I wiecie, najgorsze dla niej było właściwie to, że ona nie bardzo wiedziała, jak ta sytuacja teraz wygląda w istocie… Tzn. jeszcze jadąc tym tramwajem dostała jakieś powiadomienie o tym, że: Koronawirus. Od 3 października Sopot wejdzie do czerwonej strefy, zaś Gdańsk i Gdynia do strefy żółtej. https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,26362945,sopot-w-czerwonej-strefie-gdansk-i-gdynia-zoltej-jakie-obostrzenia.html?disableRedirects=true

Później jeszcze właśnie słyszała to w tym salonie u tej Marty… A jak zapytała, czy ta zna kogoś, kto jest rzeczywiście chory i jak to wtedy wygląda? To ona [fryzjerka] jej rzekła, że nie nie zna nikogo chorego osobiście, ale że teraz już coraz więcej się słyszy na ten temat… Jak wcześniej każdy mówił, że nie, nikogo nie zna, tak teraz już, że jednak trochę więcej tych ludzi tak mówi, że ktoś tam rzeczywiście choruje…, lecz to są cały czas takie informacje, że wiecie „znajomy, znajomego mówił, że jego znajomy słyszał…”

Następnie coś doszło do niej o tej pogodynce TVN Dorocie Gardias i nasza gwiazda tak weszła właśnie na taki plotkarski jednak portal i patrzy a tam informacja:

A za chwilę, szukała dalej i widzi:

I tak czytała sobie dalej:

Dorota Gardias została zakażona Covid-19. Jej stan jest poważny, ma problemy z oddychaniem – informuje „Super Express”. Dziennikarka i prezenterka pogody przebywa w szpitalu razem z córką Hanią. To właśnie od swojego dziecka Gardias miała zarazić się koronawirusem. https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-dorota-gardias-z-koronawirusem-jej-stan-jest-powazny,nId,4764069

Następnie coś jeszcze o tym, że PODŁĄCZONĄ JĄ DO RESPIRATORA! Później zaś, ktoś mądry napisał, że skoro miała problemy z oddychaniem, to niemal logiczne, że musiano podać jej tlen! I tu już nasza bohaterka ponownie widzi to całe zastraszane społeczeństwo, które widzi tylko pierwszą informację i zaraz bezmyślnie na nią właśnie reagują! Później znalazła coś jeszcze o tym, że Donald Trump i jego żona Melania są zakażeni koronawirusem.

Prezydent USA Donald Trump i Melania Trump, pierwsza dama Stanów Zjednoczonych są zakażeni koronawirusem. Potwierdzają to wyniki przeprowadzonych testów. „Przejdziemy przez to razem!” – napisał Trump w mediach społecznościowych. Lekarz Białego Domu potwierdził, że oboje czują się dobrze. Prezydencka para wcześniej miała kontakt z prezydencką doradczynią Hope Hicks, która zachorowała na COVID-19.

https://tvn24.pl/swiat/donald-trump-zakazony-koronawirusem-melania-trump-z-pozytywnym-wynikiem-testu-covid-19-w-bialym-domu-4708657

Trafiła także na taki mądry jednak wpis:

I dlatego sobie pomyślała, że ona przecież równie dobrze MOŻE MIEĆ TAKŻE TEGO KORONAWIRUSA W SOBIE, po prostu może trafił jej się ten bezobjawowy, hehe, 😋. To przecież tak bardzo zależy od odporności człowieka… A muszę Wam powiedzieć, że nasza „gwiazda” wiedząc, że jej psychika teraz jednak mocno szwankuje, choćby dlatego, że od kilku ładnych dni jej organizm się po prostu nie wysypia! To zaczęła już nawet powolutku sobie schizować, że jej ciało nie będzie miało jak się nawet przed tym bronić…

W każdym razie, jak nasza bohaterka wracała już do domu tym tramwajem, to wyobraźcie sobie, że był taki moment, że nałożyła sobie właśnie w tym pojeździe tą maseczkę… I poczuła się, jakby naprawdę była tak totalnie już zaszczuta, robi to, co robią wszyscy, bo… tak mówią odgórnie i trzeba ich słuchać [przede wszystkim władz, nie lekarzy!] i dokładnie wtedy przypomniało jej się jeszcze to, co słyszała właśnie od tej Marioli w tramwaju do Jelitkowa.

Że… /teraz będzie mówiła to, co po prostu zapamiętała…, nie wie teraz czy tak było na 100%../. W każdym razie Mariola jej opowiadała, iż kiedyś takim niewolnikom, którzy pracowali na jakichś plantacjach, zakładano również maski, aby ci nie mogli tam niczego jeść/ kraść właśnie… Prawda, że to straszne?

To teraz jeszcze coś a ‚propos tych maseczek właśnie, co ukazało się na fejsie:

Od początku mniemanej pandemii koronawirusa poddawano w wątpliwość sens noszenia maseczek. Teraz niemieccy naukowcy przyjrzeli się noszonym maseczkom jednorazowym, które w wielu krajach używa się w sklepach czy transporcie publicznym. Wyniki nie pozostawiają złudzeń.

Niemieccy naukowcy przeprowadzili badania dla magazynu K-Tipp. W laboratorium przebadali 20 zużytych maseczek jednorazowych pozyskanych od osób, które jeżdżą do pracy komunikacją miejską. Znaleźli na nich bakterie i pleśnie.

Wyniki badań są porażające. Na 11 z 20 maseczkach znaleziono przeszło 100 tys. kolonii bakterii. Na trzech badanych istniał ich nawet ponad milion. 14 maseczek zawierało gronkowce – odpowiedzialne za wywoływanie sepsy. Na 15 znaleziono także pleśnie i drożdże.

Niemieccy naukowcy przebadali używane maseczki. Wyniki są szokujące

No dobrze, kochani, to tutaj pochwali się jeszcze tylko swoimi fotkami z tego frycka, ok? 😉 Otóż wyglądała ona tak jeszcze wczoraj [bo dziś ma już przecież mega zmęczoną tą twarz 😜]

I słuchajcie, wczoraj wróciła już tak MEGA ZMĘCZONA do tego domu, a wcześniej jeszcze, moi drodzy, była na obiedzie tam w tej knajpce z kuchnią roślinną naprzeciwko tego salonu fryzjerskiego, gdzie była. I moi drodzy, nasza „gwiazda” była tak szalenie na siebie zła tam, bo nie dość, że zakupiła zupę grochową, a miała w domu przecież jeszcze fasolową! To zachciało jej się tam również tartę…, ale nie było już szpinakowej, jak zaszła tam jeszcze przed fryckiem, to pozostał ostatni kawałek cebulowej. Jednak jak już poszła zjeść tam tą zupę [po usłudze fryzjerskiej], to… okazało się, że nawet tej już nie ma!

Zatem ponieważ tak się jej jeszcze coś chciało, to moi drodzy kupiła sobie jeszcze choć kawałek ciasta marchewkowego 1 sztuka za 7 zeta! Wzięła go na wynos…, czyli już wiedziała, że w domu wypije jeszcze kolejną kawę…! A u tej Marty już jedną piła, tylko wiecie cóż ona do siebie w końcu powiedziała? Tamta była tylko rozpuszczalna, to co? Mogę sobie teraz przecież zrobić w końcu jakąś normalną 🙈🤦‍♀️🙊.

Moi drodzy, ona jest po prostu pewna, że jakby jeszcze kogoś tu miała choćby do towarzystwa, to jej życie i niemądre decyzje, które jeszcze jednak podejmuje, wcale by tak nie wyglądały, bo koncentrowałaby się wtedy na czymś całkowicie innym… W każdym razie jeszcze po przyjściu do domu, tak próbowała ze sobą rozmawiać i przekonywać się, co powinna zrobić: dom i picie kawy + jedzenie tego ciasta, czy może jednak dolinka i tam jakiś spacer…

Lecz kompletnie nie miała siły… i stwierdziła, że już chyba lepszym rozwiązaniem będzie dobicie się tym właśnie ciastem i kawą… boooszeee, z całą pewnością również dlatego miała jakiś taki niespokojny ten sen/ czy może raczej: krótką noc i takie problemy ze spaniem w ogóle!…🙈🙉🙊 W dodatku, moi drodzy, ona tak bardzo się znowu martwi tym, że jest przecież taka kompletnie bezużyteczna… I właśnie jeszcze samotna, żeby tego było mało…

To jeszcze tylko powiem Wam o tym jej dzisiejszym dniu, kiedy po prostu podczas tej medytacji ryczała tak głośno… Już naprawdę nie mogła… z tym wszystkim… czuła się taka kompletnie do niczego… i nie miała ŻADNEGO POMYSŁU NA SIEBIE… Dziś już choć zrobiła sobie swoje müsli, a nie tak jak wczoraj 2 WRAPY!!! Bo przecież została jej jeszcze ta pasta, którą sobie przygotowała, to trzeba było ją wykorzystać, no nie? Bo co się ma niby zmarnować… Nie komentujcie tego już proszę w żaden sposób…

No dobrze, zatem dzisiaj już po tym müsli, zebrałyśmy się… Mała Mi miała tak mega zmęczoną tą twarz teraz, ale i tak nie robiła sobie żadnego makijażu [bo już myśli sobie, chrzanię to po prostu!] i tak wyszła się najzwyczajniej w świecie przejść na tą dolinkę… Ponieważ nie miała w ogóle ochoty już chodzić z tymi kijkami… Była bowiem tak zmęczona, o czym zresztą już donosiłyśmy, że wydawało jej się po prostu, że nie stawia nawet normalnych kroków, tylko jakoś sunie, buhaha🤣🤦‍♀️😜

Dlatego właśnie już pomyślała sobie: ok. to skoro nie mam tych kijków, to nie muszę wcale iść po tym chodniku wokół tego jeziorka/ akwenu wodnego. I w ten sposób skierowała się jednak w tą swoją dróżkę, gdzie chodziła jeszcze, nim nabyła te kijki do nordic walking. A ponieważ wiedziała, że zajdzie jeszcze do sklepu, zatem wzięła już ze sobą na plecy plecak!

I kochani, ale teraz będzie najlepsze! Zaszła bowiem do warzywniaka, zrobiła te zakupy, po czym je tam zostawiła, jak zwykle zresztą, gdy udaje się jeszcze do „kerfa” jednak. To ponownie na pytanie p. Piotra, czy coś jeszcze, rzekła:

Nie dziękuję to już raczej wszystko… No, chyba, że miałby pan jeszcze siemię lniane, żółty ser i kawę, hehe 😜.

W kerfie kupiła to, co chciała, po czym wróciła po ten swój plecak. I SŁUCHAJCIE DOBRZE! Pan Piotr rzecze do niej tak:

Muszę pani powiedzieć, że w tej fryzurze jest pani o wiele lepiej, niż w tych związanych tak włosach… buhaha, a dziś, moi drodzy wyglądała dokładnie tak [BEZ MAKIJAŻU I PO KOLEJNEJ NIEPRZESPANEJ NOCY!]🙈🤦‍♀️🙄 Rzekła później, że wczoraj właśnie była u frycka, hehe, ale dodała, że za to ma teraz MEGA niewyspaną twarz 😜, ale co tam! Przecież ważniejszy jest wygląd jej włosów [dla p. Piotra, oczywiście :P], buhaha.

Kochani, teraz jest już 20:54, to chyba czas najwyższy, by wzięła tą swoją tabletkę… Spojrzała, że miała w sumie 2 kawałki w tej przegródce na leki, jednak to była tylko 1 połówka i taki jakby kawałek, zatem co? No oczywiście, że wzięła tylko tą maciupeńką jej część. Pomyślała, ok, zobaczymy, może już po tym skrawku odczuję taką senność.

No dobrze, moi drodzy, jest 21:10 to chyba powinna się już szykować powolutku do spania, a już znowu to czuje, że jutro będzie jednak dobry ten dzień! Tzn. ten właściwie także taki przecież był/ jest! Tylko to jej zmęczenie…, które przecież minie po tym, jak dzisiejszej nocy już się w końcu wyśpi. A ona to po prostu czuje już, że zrzuciła z siebie trochę jednak tego ciężaru 🤷‍♀️💪🍀.

Jutro będziemy kończyły dalej ten wpis…, bo jeszcze nawet nie czytałyśmy go od początku w połączeniu z tą muzą…, ale przecież sobota też jest normalnym dniem, no nie?

(…)

To weszliśmy, moi drodzy w kolejny dzionek, którym jest SOBOTA, 03.X.2020, wciąż nie sprawdziła, jak ta muzyka się do tego wpisu wyrabia 😉, lecz to zdąży przecież jeszcze sprawdzić! Teraz ma ważniejszą rzecz do zrobienia = podzielenie się z Wami kolejnymi wydarzeniami/ myślami/ wnioskami. Póki pamięta jeszcze [zanotowała to już sobie oczywiście na komórce], cóż ma dziś/ jutro/ w najbliższych dniach do zrobienia. Otóż:

  • BÜGELN
  • STAUBSAUGEN & FUßBODEN PUTZEN
  • CHCECK PAŁECZKI W KWIATACH [bo już nie pamięta, czy je wymieniała ostatnio, tak, jak ma to zanotowane w komórce…🤔]
  • ORDNUNG NA KOMPIE …m.in. z fotkami…

Są to właśnie takie najbardziej świeże zadania, bo prócz tego wciąż ma tu zapisane, m.in.:

  • SYROP [a nadal go jeszcze nie wykonała🤭]
  • WPIS DISPENZA & BOOK
  • WPIS O KAMYCZKU [to wyświetla jej się KAŻDEGO DNIA O godz. 16 w kalendarzu!]

Z wczoraj na dziś, kochani, spała Mała Mi już znacznie spokojniej!!! I to tylko po kawalątku tej tabletki! Ale obydwie jesteśmy pewne, że to zeszło z niej po tym, jak napisała do swojej mamy tą prośbę, aby ta nie wysyłała jej już [no a przynajmniej z taką regularna /codzienną/ częstotliwością] tych różnych GIPHY… Nawet nie wie, czy ten wyraz się odmienia, hehe 😋

Teraz, tak sobie myśli, że może jednak tą ASHWAGHANDĘ będzie nadal brała… No w każdym razie, jeszcze nie do końca wie, jak to zrobić i rozegrać, aby było dobrze… Dzisiaj, moi drodzy, jeszcze jak wykonywała swoją gimnastykę [= A WYKONAŁA JĄ DZIŚ ponownie bardzo rzetelnie i starannie!💪], to zrobiła oczywiście 20x te swoje damskie pompki, a wiecie, że robi je już prawidłowo?!

Zauważyła także ćwicząc, że zaczął padać deszcz, a w ogóle była gotowa już z całą swoją gimnastyką o godz. 9:07! Tak sobie jeszcze leżała na tej podłodze i myślała, że przecież jakby ktoś miał do niej przychodzić do domu na te korepetycje z niemieckiego [a podczas medytacji wpadła na kolejny pomysł a propos tych korków właśnie!], to przydałoby się jednak mieć już zawieszony ten klosz na tej gołej żarówce… 🤦‍♀️🙄🙈

I właśnie wtedy pomyślała sobie znowu choć o tej swojej kuzynce Marcie, że może powinna się do niej odezwać w tej sprawie właśnie, tzn. najpierw to trzeba by było zdecydowanie zacząć od złożenia tego klosza w całość , aby mógł już tak wyglądać, jak powinien.

Teraz jednak odczuwa już takie zmęczenie znowu…, może to właśnie również skutek tego, co tu przeżywała i jednak tłumiła to w sobie… to teraz doszła jeszcze ta pogoda… Dlatego pomyślała najzwyczajniej w świecie, że nie będzie robiła niczego wbrew swojemu organizmowi. Bo bardzo dobrze to wie, [miała już tego niejednokrotny przykład, nawet jak nie bardzo to jeszcze wtedy rozumiała…] że WSZYSTKO WYDARZY SIĘ WE WŁAŚCIWYM CZASIE, DOKŁADNIE TAK, JAK BYĆ POWINNO. Trzeba tylko zaufać, nie spinać się i niczego nie wymuszać! Pozwolić, by rzeczy, na które w tym momencie nie możemy nic zaradzić i zrobić, po prostu się działy i wydarzały…

(…)

Trzeba akceptować to, co przynosi nam droga

Może i trzeba, ale już tu, cholera, nie mogę… Nie daję już sobie po prostu rady z tym wszystkim…, ze sobą nade wszystko!!!

Widzę właśnie, moja kochana i nie ukrywam, że gdybym nie potrafiła tak spojrzeć na to z zewnątrz, czyli jednak świeższym i bardziej racjonalnym umysłem…, to zaczęłabym się o Ciebie już naprawdę martwić.

Co masz na myśli używając tych słów? Bardziej racjonalny umysł np., bo nie ukrywam bardzo mnie to zafrapowało…

Choćby to, że obserwuję Ciebie przecież cały czas i dobrze widzę to, co się dzieje, ale dostrzegam również tego przyczyny, które Ty, jak widać pomijasz i kompletnie ignorujesz…

No tak, nie wiem, czy „pomijam i ignoruję”, ale chyba po prostu po raz kolejny o nich zapominam, lub też nie przywiązuję do nich aż takiej wagi…

Jak to możliwe? Słuchasz tych wszystkich wspierających Ciebie filmików i kochana moja, DLACZEGO Z NICH TEGO NIE WYNOSISZ?

Bo czuję się już po prostu, jakbym była ostatnią idiotką…, jakąś totalną kretynką… NIE WRÓĆ! Przecież dobrze wiem, że WCALE NIĄ NIE JESTEM! Co więcej wiem, że słowa mają znaczenie i nie mogę mówić do siebie w ten sposób! Co mi jednak po tym, że to wiem, jak kompletnie nie umiem tego zastosować… Potrzeba mi po prostu jakiejś mądrej osoby jeszcze, która mogłaby mi o tym przypominać… mogła i chciała w ogóle… Wyobraź sobie, że dziś wyszłam ponownie z taką intencją, czy może, jak to twierdziła Pawlikowska w dokładnie tym swoim filmiku: Doszłam do ściany. Od czego zacząć? wyprowadziłam siebie na spacer [43:51]

To podziel się tu jeszcze z nami proszę, jak to u Ciebie wyglądało?

Owszem wyszłam sobie, pomimo tego deszczu, tzn. ponieważ wiedziałam, że jest w miarę jeszcze ciepło, tylko jednak kropił ten deszcz, to założyłam soczewki i na T-Shirt założyłam tylko cienką przeciwdeszczową kurtkę. Wyszłam tam, jednak kompletnie nie udało mi się postąpić w ten sposób, jak ona zalecała…, a mianowicie mówiła: „i idziesz i myślisz sobie: Puszczam wszystkie myśli, niczego nie pragnę, niczego nie szukam, niczego nie potrzebuję, nie proszę o nic, nie żądam niczego, nie przywiązuję się do żadnej myśli, do żadnego marzenia, do żadnego pytania, ani do niczego, co miałoby się zdarzyć, PUSZCZAM WSZYSTKO.

Widziałam, moja kochana, wszystko bardzo dobrze… Stanęłaś jeszcze na tej spiralce/ dróżce tam prowadzącej i po prostu nie mogłaś już powstrzymać w ogóle płaczu…

No nie mogłam właśnie, po prostu nie dawałam sobie rady… I NIE POTRAFIŁAM O NIC NIE PROSIĆ… Bo szłam tam, tzn. nie w tym płaczu, bo było mi jednak głupio tak wędrować, płacząc… Dlatego stanęłam tam po prostu i błagałam wręcz o pomoc…, by dał mi jakiś znak, cokolwiek wskazujące na to, że się do czegoś tutaj nadaję… Rozumiesz? Prosiłam, żeby mi pokazał, iż nie jestem taka całkiem do niczego… boooszeee, było mi tak cholernie wstyd za siebie, już nawet ponownie widziałam, te inne osoby, które mają przecież gorzej niż ja… ale wiesz, co? Ja mam już naprawdę dosyć takiego pocieszania się tym, że ktoś ma gorzej! POWIEDZIAŁAM PO PROSTU: STOP! Ja przecież również nie żyję jak jakiś pączek w maśle, również chcę choć móc odczuwać to szczęście!

(…)

No dobrze, kochana, ale może zacznijmy powolutku, czyli choćby od tego, że DZIŚ PONOWNIE SIĘ NIE WYSPAŁAŚ!

Tak właśnie… ale nim o tym, coś więcej tu opowiem, to może najpierw przedstawię jeszcze, jak ta moja sobota od początku wyglądała, ok?

Jasne, przecież wiesz, jakie to jest dla mnie ważne, jak o wszystkim tutaj donosisz, bardzo lubię Ciebie słuchać 🤗

No dobrze, skoro tak, to po medytacji i gimnastyce, przystąpiłam do konsumowania swojego müsli, do tego włączyłam sobie: Jak poczuć pełnię, miłość i dostatek? Medytacja Magia Oceanu. https://www.youtube.com/watch?v=c18Rb7JCdYI, później zaś Bezpieczna medytacja oczyszczania umysłu i odpuszczania. https://www.youtube.com/watch?v=Y7w-Ar4W5Ck, a przerwałam aż jedzenie, buhaha🤣 = boooszeee, muszę stwierdzić ponownie, że ja kocham tą Klaudię!!! Tak bardzo ta medytacja mi pomaga, właściwie to pomyślałam sobie, że dokładnie wczoraj wykonałam m.in. bardzo ważną rzecz, a `propos tego jej „sprzątania” i właśnie wtedy dopiero poczułam taką niesamowitą ulgę, jakby kamień spadł jej z serca. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ KLAUDIO, ŻE TAK MI POMAGASZ! 💝🍀🌞

Bardzo mnie to cieszy, moja kochana!!! Bo dobrze to wiem, jak bardzo potrzebujesz, aby właśnie ktoś Ciebie tak poprowadził niemal za rękę… To opowiadaj proszę dalej, jak ten Twój dzionek jeszcze wyglądał.

Otóż udałam się ponownie na tą dolinkę, z domu wyszłam jakoś o 12:55, a na samej dolince byłam tak do ok. 14:25. Ponownie nie chodziłam tam z żadnymi kijkami, bo wciąż czuję, że mój organizm nie jest jeszcze doprowadzony przeze mnie do normalności. Wróciłam i mimo, że to była już raczej pora obiadowa, to ja kompletnie nie odczuwałam żadnego głodu, raczej takie wciąż potworne zmęczenie… I tak pozasłaniałam te rolety i wskoczyłam po prostu w śpiwór…Pomyślałam sobie, że muszę najzwyczajniej w świecie trochę odpocząć.

I jak? Udało się zrobić tą drzemkę?

Jeśli zwykłe leżenie… z niemożliwością zaśnięcia [bo było mi tak cholernie zimno…, pomimo tego, że już się jednak ubrałam grubiej…]można w ogóle tym nazwać…, a leżałam tak dokładnie od 14:50 do 15:30. Następnie zaś wstałam i tak pomyślałam jeszcze, co mogłabym tu zrobić, by się jednak rozgrzać i wpadłam na taki pomysł, że zrobię sobie po prostu herbatę z imbirem [bo korzeń jego przecież wiąż mam!]

No dobrze, kochana, mamy godz. 17, to wstań teraz i zrób jeszcze nam tą kawkę, dobrze? A do niej sobie również zaraz włączymy coś do oglądania, może tak być?

Przecież wiesz, że jeśli chodzi o kawę, to mnie nie trzeba do tego namawiać 😋

(…)

Wypiłyśmy już kochani tą kawę jakoś po 18…, to nie była oczywiście tylko kawa, bo nasza „gwiazda” przygotowała jeszcze do tego deser [z jogurtem naturalnym zmieszała płatki Crunchy, wkroiła kawałek banana i resztkę truskawek, dodała także końcówkę tych orzeszków w czekoladzie, zakupionych jeszcze w Rossmannie]= ps. ona zawsze robiąc to ma takie potworne myśli o sobie…

Próbuję jej to wytłumaczyć, że nie może być taka sroga w stosunku do siebie i niemal nieustannie biczująca się! Podkreśliłam, że to przecież nie jest taki znowu straszny ten deser, bo stanowią go jednak poniekąd, no może nie całkiem, ale jednak jakby nie było, prócz tego Crunchy, nie mamy tu jakichś sztucznych rzeczy! Ok, kochani, to kończymy to, co przerwałyśmy tą kawą, zatem słuchajcie/ czytajcie dalej:

To słuchajcie, napiłam się tej herbaty…, zrobiłam sobie zaraz jeszcze coś do jedzenia [głodu jakoś nadal nie odczuwałam], ale wiecie, tak na chłopski rozum wiedziałam, że to jest chyba najbardziej odpowiednia ta godzina jeszcze, by coś zjeść… i właśnie dlatego spojrzałam, że jest już końcówka tej zupy, a właściwie to zostały tylko głównie warzywa z niej…, zatem zrobiłam sobie jeszcze z nimi Wrapa… do tego oglądałam ponownie coś Pawlikowskiej…

Później zaś, bo już zbliżał się chyba wieczór, jak zrobiłam sobie jeszcze kawę ☕ i do tego tak myślałam co by tu jeszcze obejrzeć… a ponieważ tak się składa, że subskrybowałam również [do dzisiaj!= bo właśnie zrezygnowałam również z tego!!!]

I obejrzałam jeszcze na sam wieczór taki właśnie filmik: Będzie gorzej!  Lekarze dostają Extra Pieniądze Za…Gorączka ZWALCZA CHOROBĘ KAŻDĄ… DUSZNOŚĆ, kaszel = BARDZO MĄDRE PODEJŚCIE = generalnie jak jesteś chory i masz katar TO TRACISZ WĘCH I SMAK… Powiem tylko tak, wydało mi się to, co tam słyszałam nawet mądre, no a z pewnością takie jednak niestandardowe i niekonwencjonalne….Myślałam, że może odsłucham tego ponownie, bo nie będę kryła, że doszłam tam do wniosku, iż w zasadzie baaardzo dawno można by powiedzieć, że że ja również mam tą „KORONKĘ” = w ogóle świetny wyraz, że buhaha 🤣 Odnośnie tego węchu i smaku…, ale teraz już nie chce mi się w to kompletnie wchodzić i wgłębiać, bo uważam, że na takich rzeczach teraz absolutnie nie powinnam się koncentrować i skupiać swojej uwagi!

Dalej zaś włączałam sobie jeszcze kolejne rzeczy, bo chciałam jakby zweryfikować to wszystko i w ten sposób pokusiłam się jeszcze tylko o włączenie sobie tego: Koronawirus. Poradnik. #247. W jakim wieku jesteśmy najbardziej podatni na zakażenie koronawirusem? https://www.youtube.com/watch?v=9oguW4I_Ezo…, następnie już jeszcze przed myciem: DZIŚ LEPIEJ SIĘ SFAJDAĆ NIŻ ZAKASZLEĆ https://www.youtube.com/watch?v=toM9d6siNkQ

Na koniec już tym wszystkim totalnie jednak zniesmaczona zrobiłam sobie jednak relaksującej kąpieli… Tzn. była ona taka tylko na samym początku, jak jeszcze leciała taka w miarę optymistyczna i podbudowująca mnie muza, później już włączyły się takie piosenki, które słysząc, poczułam się jakby jeszcze bardziej samotna… i tak w tym momencie właśnie sobie pomyślałam, jaki to będzie teraz ten jesienno- zimowy trudny czas dla takiej wrażliwej duszki [jak ja], która tak bardzo chciałaby mieć tu kogoś przy sobie… Ale ok, wymyłam się, przebrałam w piżamkę [a teraz jeszcze sypiam właśnie w tej]:

Wyobraź sobie, że wzięłam oczywiście o godz. 20:40 ASHWAGHANDĘ, następnie jeszcze jakoś przed tym nagraniem: Bezpieczna medytacja oczyszczania umysłu i odpuszczania. https://www.youtube.com/watch?v=Y7w-Ar4W5Ck [NIE OGLĄDAŁAM, TYLKO SŁUCHAŁAM SOBIE TEGO!] wzięłam sobie ponownie odgryzłam TYLKO kawałek z tej połówki tabletki…

Obudziłam się jednak już o 2:12… Musiałam wprawdzie wstać „na siku”, ale już zdesperowana tym wszystkim, że jednak tak niespokojnie znowu spałam, wzięłam już po prostu jej pozostałą część do swoich ust… Dzisiaj, w związku z tym włączyłam sobie tylko jeszcze raz do odsłuchania tą medytację Klaudii, ale już nie miałam kompletnie siły na wstanie do mojej medytacji, ani tym bardziej do wykonania swojej gimnastyki… Czułam się po tym wszystkim bowiem tak potwornie słaba… i ponownie wszystkim taka wystraszona…

Kochana moja, ale widzisz, sama tu przyznałaś, że to zauważasz, iż TO TY SOBIE SAMA ZASZKODZIŁAŚ! Na sam wieczór, przeglądając jeszcze te wiadomości!

No tak, ale ja po prostu CHCIAŁAM WIEDZIEĆ, JAK JEST…! Lecz w sumie doszłam do wniosku, że to jest kompletną głupotą i brakiem odpowiedzialności z mojej strony…za swoje zdrowie i jednak powrót do tej normalności…, bo ja tak bardzo chcę być wciąż tak choć na bieżąco i wiedzieć, co się dzieje…ale jak widać tym samym sobie też niestety szkodzę… Bo po prostu już wiesz nawet jak wychodziłam na tą dolinkę [jeszcze wczoraj!], to dochodziłam do wniosku i niezmiernie za to dziękowałam Wszechświatowi ponownie za WSZYSTKO CO MAM I CZEGO NIE MAM! Były już takie momenty, że po prostu to znowu czułam, iż On mnie najlepiej prowadzi i się mną jednak niesamowicie dobrze opiekuje!

Poważnie, byłam tak niesamowicie wdzięczna choćby za to, że mogę tu być, spacerować /siedzieć właśnie na tej dolince/ mieć właśnie to mieszkanie i… bo ja wciąż wierzę, [czy może raczej wtedy jeszcze w to wierzyłam…], że spotkam tą moją BRATNIĄ DUSZĘ, tego, z którym zbuduję dobry/ niesamowity wręcz związek…

A teraz już w to nie wierzysz?

Właśnie dzisiaj spacerując po tej dolince i płacząc tam również prosiłam Wszechświat dokładnie o więcej wiary, by zechciał mi w tym mi pomóc i ją ponownie odzyskać, bo przecież jeszcze kiedyś MIAŁAM W SOBIE JEJ TYLE…

Kochana, mi się wydaje, że Ty nadal ją w sobie masz! NIE! JA JESTEM PEWNA, ŻE WIARA, A ZWŁASZCZA TAK SILNA I MOCNA, JAKĄ TY POSIADASZ, NIE ZNIKA TAK SZYBKO I BEZPOWROTNIE! Teraz jesteś wciąż przemęczona, a u Ciebie przecież nieustannie coś powstaje… Dlatego podjęłaś słuszną decyzję, że ok. godz. 21:10 wzięłaś teraz już całą połówkę tej tabletki! A zauważyłaś właśnie, że pojawił się kolejny filmik Klaudii, choć miałaś już zaplanowane, że dzisiaj wykonasz sobie dalej tą jej medytację, to z całą pewnością włącz sobie jeszcze to nowe jej nagranie: Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja.https://www.youtube.com/watch?v=slqepxZ6Iuw. Spójrz, już sam tytuł wskazuje na to, że to jest jakby WŁAŚNIE DLA CIEBIE, nieprawdaż?

Dokładnie o tym samym sobie pomyślałam… Co więcej przebierałam się właśnie w łazience w moją piżamę i ponownie myślałam, że już jestem jej wdzięczna za to, że tak się mną opiekuje!!! Chciałam już tak zaocznie napisać, że…, nie, właśnie sobie tylko włączyłam początek… i już znowu płaczę… Jestem pewna, że ona to czuje [i wie], że robi to także dla mnie. Ponownie, moja kochana starsza siostro, DZIĘKUJĘ CI PRZEOGROMNIE ZA TO, jestem pewna, że Ty o tym także wiesz!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close