WRAŻLIWOŚĆ I CZUŁOŚĆ TWORZY MĄDROŚĆ I SIŁĘ

To zmieni Twoje poczucie wartości. Motywacja afirmacja. https://www.youtube.com/watch?v=Jyvf1jI43R8&list=RDCMUCTQoTy2IzS-NgX1yysc17YQ&index=3

2:02:49

Wykonała dziś, a mamy już WTOREK, 06.X.2020, tylko yogę… Doprawdy nie miała na nic więcej siły…, w dodatku, kochani, leżąc tak na podłodze, już po ćwiczeniach, po prostu płakała… Tak bardzo czuła, że JEJ DUSZA PŁACZE I WOŁA WRĘCZ O POMOC… Nawet już sama wypowiadała na głos te słowa zalewając się łzami: Błagam Wszechświecie, pomóż mi jakoś! Jeszcze w łóżku, przed medytacją ponownie włączyła sobie ten filmik Klaudii: Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja = > a jeszcze wczoraj wysłała go i tej Gabi [z SM, którą poznała będąc w Jantarze na rehabilitacji] i Marioli [poznanej w tramwaju do Jelitkowa].

Mała Mi, słuchajcie, jeszcze dziś wykonując to uzdrawianie swojego ciała przeszła do głowy… Tak pomyślała o tym właśnie, że jak wczoraj robiła to ze swoim żołądkiem [choć tak naprawdę niczego w nim przecież nie stwierdzono, że jest ewidentnie chore, czy coś…, ale ona po prostu to czuła, że ono także potrzebuje jej opieki i troski, dlatego właśnie się nim jeszcze wieczorkiem zajęła]. Prócz tego, że była taka z siebie dumna, że jednak nie zrobiła już sobie tego 2-giego Wrapa… Ale może w takim razie przejdźmy najpierw choć do dnia wczorajszego, którym był:

PONIEDZIAŁEK, 05.10.2020, od godz. dokładnie 15:09 nasza „gwiazda” przeniosła swój wygodny leżak na balkon, bo jest ciepło, świeci, kochani, u niej jeszcze tak piękne słonko, że siadła sobie tam normalnie w koszulce na ramiączkach i gatkach😉. Po prostu postanowiła się tu jeszcze troszkę zrelaksować! Nie zjadła nawet jeszcze żadnego obiadu, ale za to zrobiła dla siebie kawę, którą postanowiła się dzisiaj delektować. A pozwoliła sobie na zjedzenie jeszcze tego loda Magnum Almond, który leżał w jej zamrażalniku. Tak, dobrze o tym wie, że nie powinna tego robić [łączyć kawy zawsze jeszcze z tym czymś…]. Lecz uznała, że nie będzie sobie rozkazywać i zabraniać, bo stwierdziła, że akurat dzisiaj na to zasłużyła!

Raaaanyyy, moi drodzy, w jej życiu naprawdę dzieje się magia, dokładnie teraz [07.10.20; 16:36], jak zamieściła właśnie to, co powyżej, to słyszy Ajeet Kaur – Peace

I feel your love, calling out to me In the rhythm of your heart, the journey to be free Carried by the One, hand in hand we’ll go You are so beautiful, so let your spirit flow We are the light, We are the love, We are the peace

Już Wam donoszę, jak ten jej dzionek wyglądał. Jeszcze wczoraj wieczorem odsłuchała sobie tego filmiku Klaudii: Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja. https://www.youtube.com/watch?v=slqepxZ6Iuw. Jak zwykle, słuchając tego zaczęła po prostu nawet płakać… Później zaś już się uspokoiła i odczuwała taką niesamowitą wręcz wdzięczność za to, że ich drogi się jakoś😋 [przypadki nie istnieją!] skrzyżowały. Jeszcze wczoraj właściwie Klaudia ją po raz kolejny zmotywowała, czy może raczej kilka rzeczy uświadomiła.

Mała Mi uwielbia wprost jej słuchać! Zawsze w takich momentach czuje się bowiem, jakby miała przed sobą taką MEGA MIŁĄ, DOBRĄ I MĄDRĄ NAUCZYCIELKĘ. Czyli kogoś, kogo ona zawsze potrzebowała w swoim życiu, kogoś, kto byłby w stanie tak właśnie prowadzić ją niemal za rękę, wskazywać dokładnie ścieżkę/ drogę, którą powinna pójść. Oczywiście Mała Mi bardzo dobrze o tym wie, że to i tak ONA SAMA wybiera, dokąd pójdzie i czy się zdecyduje na ten właśnie krok. Lecz, moi drodzy, tylko przypominam, że ona NIGDY W SWOIM ŻYCIU JESZCZE NIE MIAŁA ŻADNEGO PREWODNIKA/ autorytetu, a już zwłaszcza kogoś, kto potrafi dawać tak cenne rady, które jej tylko pomagają!

Zatem właśnie Klaudii jest BARDZO wdzięczna, że dzieli się ona tą swoją, tak niesamowitą wiedzą, którą zdobyła. To jest kolejny filmik, z którego obiecała zrobić sobie również notatkę. Ponieważ odsłuchiwała tego wczoraj już w łóżku, a następnie jeszcze Medytacja koherencji. Uzdrawiająca moc serca i umysłu, a wzięła sobie już wcześniej właśnie połówkę Mirtor, spała dziś, kochani, już po prostu spokojnie! Teraz w sumie nie wie, czy może zawdzięcza to również tej wykonanej jeszcze wieczorem medytacji… Tak, z całą pewnością to wszystko się razem właśnie łączy. Dziś zamierza zrobić to samo!

No dobrze, ale tu doniesiemy jeszcze, jak dziś cały ten dzień Małej Mi wyglądał. Otóż po swojej medytacji, do składanki muzycznej zawierającej m.in ten utwór: Love is the Answer https://www.youtube.com/watch?v=16NhDZdipdg&list=RDxu-8V1-UY0g&index=10 wykonała dzisiaj nie tylko swoją gimnastykę, lecz także robiła sobie müsli. Natomiast, kochani, wcześniej już oczywiście wykonała „kąpiel” storczykowi, a jak to robiła, to przypomniało jej się, że miała przecież sprawdzić te „pałeczki nawozowe” w swoich kwiatkach! 😋I moi drodzy, zrobiła to! W dodatku tak wyjęła tą pałeczkę ze storczyka właśnie i ponieważ nie wyglądała ona na taką, która była jakoś niedawno wymieniana, więc wyjęła ją i „bach” wrzuciła do śmietnika.

Poza tym nasza „gwiazda” [wiecie, jakie ona ma problemy z tą swoją pamięcią, prawda? 🤭], dlatego zawsze sobie myśli: No, moja droga i tu masz nauczkę! MUSISZ WYKONYWAĆ OD RAZU TO, CO MASZ ZAPISANE W TYM SWOIM KALENDARZYKU! A wiecie, jak to jest, ma tutaj tyle inny spraw na głowie, więc po prostu stwierdza, że to nie jest aż takim priorytetem… Tylko, że później nawet nie pamięta, czy to wykonała już, czy też nie 😋🤣😜.

To lecimy dalej, dziś kochani, np. 1) zamieściła komentarz pod tym filmikiem [Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja]

2) wysłała również prośbę o przyjęcie do tej grupy QUANTUM, bo ona już dawno właśnie odczuwa, że niesamowicie chciałaby być wśród ludzi, którzy by ją potrafili zrozumieć i tym samym mogłaby stworzyć sobie nowe środowisko znajomych/ może nawet nawiązałaby jakieś przyjaźnie.

3) zrobiła w końcu fotkę swojemu ogłoszeniu o korki i postanowiła opublikować je po prostu na fejsie

I właśnie w tym momencie odniesie się chyba do tej platformy społecznościowej troszkę bardziej. Oczywiście Mała Mi uważa, że ona jest również pomocna. O tym już chyba nawet kiedyś wspominała. Że przecież wszystko, jak wiadomo, ma swoje plusy i minusy. Wszystko ma swoje wady, zalety. [Paktofonika – Priorytety https://www.youtube.com/watch?v=XfVlURcEWVI%5D. Dokładnie więc postanowiła, że może w ten sposób [poprzez tego fejsa właśnie :P] da po prostu znać, że mogłaby/ chciała również pomóc/ zrobić użytek ze swojej znajomości języka niemieckiego.

Tu jeszcze pamięta, jak właśnie ta Mariola powiedziała jej, że ona nawet żadnego FB sobie nie zakładała, bo twierdzi, że to nie ma większego sensu, lepiej przecież spotkać się osobiście, bo wtedy można wymieniać się tą energią, którą każdy w sobie ma… Mała Mi w gruncie rzeczy jest tego samego zdania… i z tego fejsa również BARDZO RZADKO korzysta, właściwie zagląda tam tylko wtedy, gdy dostrzega, że pojawiły się jej jakieś wspomnienia… Ok, ale wracamy do dalszego opisu jej dnia:

4) zapytała swojej kuzynki [właśnie tej Marty, która 30.09.miała swoje urodziny], czy ta miałaby ochotę i znalazła kiedyś czas, by pomóc jej złożyć ten jej oryginalny klosz...

5) następnie pamiętała o tym, by zadzwonić jeszcze do swojej babci, bo jakoś dawno już z nią nie rozmawiała… i… to okazało się, że nie był wcale najlepszy pomysł, hehe

Bo wiecie, co jej babcia zaczęła mówić? Że no tak, TERAZ W TYM GDAŃSKU, SOPOCIE I GDYNI TO JUŻ SŁYSZY SIĘ O TYYYLU PRZYPADKACH TYCH ZACHOROWAŃ… A po tym, jak nasza „gwiazda” przeszła już choć na inny temat, mówiąc o tym, że rozmawiała właśnie z Martą i zapytała ją, czy ta nie znalazłaby trochę czasu, by pomóc jej złożyć ten klosz właśnie. I wtedy jej babcia na to…, że no tak, bo Ty przecież tak samo, jak i ja i Twoja mama zostałaś teraz sama i w takim wypadku trudno o cokolwiek… Także tak… sami mam nadzieję to widzicie i rozumiecie… Nasza bohaterka na to:

„Ale kochana babciu, ja już mówiłam o tym mamie, że ja jestem pewna, że nie będę tu cały czas sama! Bo po prostu TO WIEM, że jeszcze znajdę kogoś, kto chciałby ze mną stworzyć parę! [już nie wspominała nawet o tym, że ona właściwie od dawna to czuje, że ON JUŻ ISTNIEJE, że gdzieś tam jest i teraz to tylko kwestia czasu aż się spotkają 😉].

Nasza bohaterka, ponieważ wiedziała, że babcia potrzebuje ciszy i spokoju, żeby rozmawiać, dlatego zadzwoniła do niej jeszcze przed wyjściem… Bo gdy z rana jeszcze medytowała, to była straszna mgła…, ale tak właśnie ok. 12 już wyszło nawet słonko! I Mała Mi postanowiła sobie, że póki może, to wykorzysta jeszcze tą słoneczną pogodę, uda się i na tą dolinkę i może zajdzie również kupić jeszcze to, co jej potrzeba, a mianowicie m.in. cytryny, jabłka…

(…)

Wróciła, kochani i właśnie przeniosła swój leżak na balkon i tam sobie na niego siadła, delektując się tą kawą [i tak, jeszcze tym lodem :P]. Tak nieustannie szukała jeszcze, co mogłaby oglądać i w tym momencie włączyła sobie kolejny filmik Klaudii, a mianowicie ten: Jak budować PEWNOŚĆ SIEBIE i poczucie własnej wartości https://www.youtube.com/watch?v=ozIBuhi4G1c.

To jest kolejne jej nagranie, z którego zrobiła sobie jakieś notatki…, a dokładnie uczyniła je przed chwilką [tj. 06.10.20, wtorek], godz. 12:31. Boooszeee, ona naprawdę nie rozumie już w ogóle, co tu się dzieje… Teraz właśnie patrzy, a zamieściła tu jakoś poprzednio dokładnie tą muzykę i mimo, że chciała tu Wam chyba pokazać, że słuchała tej składanki [https://www.youtube.com/watch?v=16NhDZdipdg&list=RDxu-8V1-UY0g&index=10], z tym utworem: Love is the Answer, to teraz ukazuje się jej coś takiego, CAŁKIEM INACZEJ ZATYUOWANE…

Ok, właśnie sprawdziła, że to jest również przecież składanka i… chyba nawet ta sama… tylko, że właśnie TEN NAPIS WYŚWIETLIŁ SIĘ DOKŁADNIE TERAZ… Jak ona znowu już nie ma na nic siły… i jeszcze przed chwilką zdołowała się znowu sobą kończąc notatki z tego ostatniego nagrania Klaudii, teraz musi się chyba jeszcze przewietrzyć, tzn. wyprowadzić siebie na spacer 😛

A wciąż nie zrobiła jeszcze tego, co miała…, ale uznała, że powinna po prostu teraz przewietrzyć tą swoją łepetynkę. Także kochani, Mała Mi nie jest teraz kompletnie w takim pozytywnym nastroju, jak była niemal zawsze, tzn. zdarzały jej się oczywiście takie właśnie dni, ale jakoś nieustannie wtedy walczyła o to, aby udało jej się powrócić na właściwe tory, zatem może tym razem ponownie jej się to uda.

(…)

Wracamy do Was, kochani. Zdążyłyśmy zjeść nawet po Wrapie, a dzisiaj to dokładnie po 2 sztuki, które razem przygotowałyśmy. Moi drodzy, muszę Wam powiedzieć, że dziś Mała Mi, jak wyszła na tą dolinkę…, to na początku tylko stanęła na tej ścieżce/ dróżce/ „spiralce”, która tam właśnie prowadzi. I tak stała, próbując dalej pytać WSZECHŚWIATA, co ma zrobić… Nieustannie prosiła o jakieś wskazówki/ pomoc…

Powiem Wam, że było jej jakoś tak dziwnie słabo, że w sumie cieszyła się, że tam stoi, bo mogła się choć o tą barierkę oprzeć, buhaha, 🤣. Poważnie, tak słabo to biedactwo się czuło. I tak przez chwilę tam sobie stała i próbowała prowadzić tą „konwersację”. Jednak powiem Wam, że ona naprawdę nie jest pewna, że Wszechświat jej udzielał jakichś odpowiedzi…

Muszę tu powiedzieć, że jej stan chyba się nie poprawił… Owszem cieszyła się bardzo, że wpuściła jednak trochę powietrza do siebie/ przewietrzyła się po prostu. A dziś kochani, stwierdziłyśmy, że w porównaniu do wczoraj… [kiedy to jeszcze wylegiwała się na tym swoim leżaku na balkonie w koszulce i gatkach :P], to chyba spokojnie możemy powiedzieć, że pomimo słońca, jest teraz już raczej chłodno. No, ok. temperatura oscyluje nadal grubo powyżej 10 stopni, ale wiatr taki silny i mocny…, że ludzie już chodzą normalnie w jesiennych kurtkach!

W każdym razie nasza „gwiazda” tak postała tam chyba ok. 20 minut i stwierdziła jednak, że ruszy dalej… Tak wędrowała, czy raczej może znowu sunęła jeszcze na tą swoją polanę. I kochani tam również sobie stanęła, a szła bardzo wolno, ale robiła to celowo, bo stwierdziła, moi drodzy, że ona nie umie chodzić takim całkiem wolnym krokiem… 🤭🤪

Ale moi drodzy, trzeba tu powiedzieć, że Mała Mi jest poważnie bardzo wyczerpana teraz… Obecnie siedzimy sobie w kuchni, a na jej buźkę padają promienie pięknego słonka. Zachowuje niemal stoicki spokój, choć dobrze wiem, co się dzieje w jej główce… Dlatego po raz kolejny przyszłam jej z pomocą:

Kochana, doskonale to widzę, że już nie dajesz sobie najzwyczajniej w świecie rady…, dlatego PROSZĘ CIĘ, wyrzuć to z siebie…

Nie wiem już nawet od czego by tu zacząć… jak zwykle… mam wrażenie, że nagromadziło się tego tyyyle we mnie, co więcej pomimo, że robię w miarę regularne te porządki z sobą: medytuję, gimnastykuję się, staram się zdrowo odżywiać, tworzę tego bloga… To jednak właśnie są takie znowu dni, jak dziś, że nie mam już kompletnie na nic siły… A jeszcze jak mi się pokazuje coś takiego, jak wtedy z tą piosenką… To już naprawdę nie wiem, co się dzieje…

A może, kochana, to są właśnie dla Ciebie jakieś kolejne znaki…

Znaki? I to kolejne? No ok. może mogłabym zrozumieć tą pierwszą część tego, że wiesz: SMUTNA PIĘKNA MUZYKA i ok. nawet, że wtedy gdy anioły płaczą…To raczej logiczne…, ale co to ma wspólnego ze mną???

Może to właśnie Ty jesteś tym ANIOŁEM? [Mała Mi właśnie wpadła w straszny ryk…]

Błagam Cię!!! Przestań tak mówić! Jaki niby ze mnie Anioł…?!?!

No dobrze, to widzę, że tutaj ponownie muszę sama o tym donieść o tych kliku ostatnich incydentach jak np., gdy byłaś na tej dolince i 1) zauważyłaś tam kobietę, która szła z dziewczynką widać było po niej [po tym dziecku], że jest chyba bardzo opóźniona w rozwoju… , to upośledzenie widoczne było nie tylko w jej zachowaniu, lecz także widać to było po jej buźce i chodzie… Ty jednak się tak po prostu uśmiechnęłaś do tej kobietki idącej z tą dziewczynką właśnie. I to był po prostu taki życzliwy uśmiech z Twojej strony, to wszystko, bez żadnego oceniania itp. Dobrze przecież wiesz, że Twoja historia również do najłatwiejszych nie należy i przez to wszystko, co było Ci dane przeżyć, po prostu więcej wiesz/ rozumiesz, mimo, że po Tobie tego przecież na pierwszy rzut oka kompletnie nie widać!

Dalej zaś, gdy już wychodziłaś całkiem z tej dolinki właśnie i miałaś już wkraczać na tą spiralną dróżkę, 2) dostrzegłaś tam pod daszkiem na ławce siedzącą taką również panią. Była taka skulona i wyglądała nie najlepiej, na Twoje oko, jakby była czymś kompletnie zmęczona lub nawet jakby spała… Ale taka zmartwiona nie mogłaś iść dalej spokojnie, dlatego zapytałaś, czy wszystko w porządku… Ta podniosła tyko głowę [choć zobaczyłaś, że nie śpi, czy że nie jest martwa, co nawet przez myśl Ci przeszło…] i machnęła coś tam ręką, więc Ty już chyba jednak ucieszona, że jest jakakolwiek reakcja 😉, powędrowałaś bardziej spokojna do domu.

Wreszcie, moja droga, ani razu nie wspominasz tu nic o tym, że Ty nawet 3) starasz się ratować/ nie zabijać nie tylko much/ muszek, ale również OS/ PSZCZÓŁ, na jad których jesteś przecież uczulona! I właśnie wczoraj przecież próbowałaś przetransportować jedną, która zabłąkała się… Złapałaś ją tak szybciutko i delikatnie za skrzydełko, bo wiedziałaś, że inaczej mogłaby Ciebie użądlić… Widziałaś nawet, jak to wystraszone jednak biedactwo próbuje ratować się tym żądłem właśnie i je tak z siebie wydobywa, [jakby wychodziło jej z tyłeczka/ ogonka, najdelikatniej mówiąc, żeby nie używać bardziej obrazowego słówka wysrać 🤭, buhaha]… Nie mogła jednak za bardzo na Twoją dłoń trafić…, w każdym razie próbowała tak długo [już jednak zdesperowana, bo skąd mogła wiedzieć, że nie walczy o swoje życie, prawda?] wydawało Ci się, że dotknęła Twojego kciuka tym żądłem…

Zaczęło Ciebie już troszkę kłuć i szczypać, i z tego wszystkiego już najzwyczajniej w świecie zrezygnowałaś z tego ratowania jej i ją po prostu zabiłaś… Później tak sobie myślałaś, że przecież ona wciąż tego żądła chyba nie wypuściła… Zatem po prostu pożegnałaś się z nią i jeszcze chwilkę obserwowałaś ten palec, ale już dałaś sobie spokój w rezultacie i wzięłaś ten Mirtor i położyłaś się spać, tzn. wcześniej odsłuchując jeszcze oczywiście UBUNTU.

Wiesz…, już sama nie wiem, co mam o sobie myśleć… Wydaję się teraz sama sobie taka znowu popaprana… Nie daję sobie już z niczym rady…

No, moja droga, BARDZO CIEBIE PROSZĘ!!! Nie mów tak NIGDY WIĘCEJ! Dobrze to widzę, jak bardzo brak Tobie tutaj choćby kogoś, by móc porozmawiać… Kochana moja, już Ci tyle razy to powtarzałam, że dla mnie jesteś po prostu wielka i wyjątkowa!

Ale co mi cholera po tym? Pozwolę tu sobie zacytować to ostatnie nagranie Klaudii, z którego właśnie dziś skończyłam robić te notatki i tak, będę tu cytowała to, co ona mówi:

  • Umysł adaptuje się do środowiska, w którym przebywa,(…)

No właśnie…, czyli mój staje się po prostu samotnią… Wiesz, tak sobie słuchałam dalej tego, co ona mówi:

  • jeśli tak naprawę nikt nie zwraca uwagi na Twoje działanie, na Twoją motywację, na to, że pracujesz, że dajesz radę, że się rozwijasz… i nikt nie powie Ci, że jesteś fantastyczny…
  • jeśli w Twoim środowisku nikt Ci tego nie mówi…, to nie masz w jakim „lustrze” się przejrzeć… nie masz lustra, żeby zobaczyć swoją wyjątkowość (…)

To pomyślałam sobie znowu: A CO JA NIBY TAKIEGO ROBIĘ I W JAKI SPOSÓB NIBY DZIAŁAM??? I owszem nikt nie mówi mi, że jestem fantastyczna, bo… najwidoczniej wcale taka nie jestem… Nie mam tutaj również nikogo, kto zechciałby być tym moim „lustrem”…

Po raz kolejny mówię STOP! & BASTA! Czy naprawdę wciąż uważasz, że Ty tutaj NIC NIE ROBISZ I NIE DZIAŁASZ?

Wiesz już sama się po prostu w tym wszystkim gubię… Bo co mi po tym, że coś wykonuję, skoro robię to tylko dla siebie…

Moja droga, ale dlaczego Ty tego wciąż w sobie nie dostrzegasz??? Że masz WSZYSTKO TYLKO NA SWOJEJ WŁASNEJ [wiem, że nie lubisz o tym mówić, ale trzymajmy się faktów!] JEDNAK NADAL USZKODZONEJ GŁÓWCE! Nikt kochana Tobie raczej tutaj nie pomaga, sama wszystko organizujesz, bo przecież musisz jakoś żyć i funkcjonować, prawda? I poważnie nie widziałam Ciebie ani razu, abyś narzekała, płakała i się w ogóle na coś skarżyła! A uwierz mi, że uważam, iż kto jak kto, ale Ty spokojnie byś mogła choćby czasem pozrzędzić i ponarzekać właśnie! A Ty, moja kochana, wciąż przybierasz uśmiech na twarz…, nawet wtedy kiedy jesteś zmęczona [co nie jest przecież z Twojej winy, że Twój organizm się szybciej męczy…]. A właśnie, kochana moja, tak sobie jeszcze w spokoju dokładnie o tym myślałam, o tym wszystkim i o Tobie również. Już Ci mówię, do jakich ja właściwie JUŻ DAWNO wniosków doszłam:

  • jesteś Mega Zdyscyplinowana: 1) potrafisz wszystko robić nie mając żadnego szefa nad sobą, ani nikogo, kto mógłby Tobie pomóc!, 2) sama oceniasz /prawidłowo! /co jest ważne & najważniejsze, 3) jesteś słowna- ciężko pracujesz, bo wyszukujesz priorytety i zajmujesz się wykonaniem go/ich, 4) Codziennie okazujesz wdzięczność i uśmiechasz się do Wszechświata, dziękując mu za tak wiele rzeczy, 5) mądrze wybierasz to, co robisz / co wykonujesz, 6) wspaniale dobierasz i wykonujesz swoje obowiązki, a wiesz przecież, że Twój organizm szybciej się męczy/ ma mniejsze moce „przerobowe”, 7) nie wiedziałaś tego nawet, że twój umysł/ mózg ma neuroplastyczność i w momencie, gdy coś wykonujesz każdego dnia, on Ci będzie jeszcze pomagał, 8) jesteś wytrwała i konsekwentna [nawet, jak jakiegoś dnia czegoś nie zrobisz, nie wykonasz, to powracasz do tego nieustannie przy najbliższej okazji], 9) CODZIENNIE MEDYTUJESZ, GIMNASTYKUJESZ SIĘ I WYPROWADZASZ SIEBIE NA SPACER 😉

Zaraz, moi drodzy, będziemy dokańczać, tylko jeszcze zrobimy sobie kawkę, ok?😉

(…)

Kochani, boooszeee drogi, ile się u nas dzieje… Do picia tej kawki włączyła nam Mała Mi oczywiście jeszcze coś…, bo ona zawsze dba o to, abyśmy się nie nudziły 😉. Tym razem to było dokładnie to nagranie: PILNE! Polski lekarz ujawnia fakty ws. maseczek! Sąd wydał wyrok ws. ich noszenia? Sklepowicz i Rola, tak się niesamowicie ucieszyła, że odnalazła jednak ten kanał

Teraz z kolei oglądamy coś kolejnego, a mianowicie dalej RealTv: Medyk obnaża prawdę o Covid 19! Czy polska służba zdrowia stoi nad przepaścią? Damian Garlicki wR24 https://www.youtube.com/watch?v=orbru4N1Zvg, Mentzen OSTRO u Roli o maseczkowym zamordyzmie, pandemii, Szumowskim za kratami i nowych podatkach!?

boooszeee, moi drodzy, Mała Mi powinna się już myć…, a ona co chwilę coś tu nowego znajduje…, ale za chwilkę może przedstawimy tutaj jeszcze coś takiego bardziej magicznego…, czego już raczej nie opublikuje dalej na fejsie…, ani na LI, jak pozostałe 2 filmiki z RealTv.

Póki co wkleimy jednak coś jeszcze:

Photo by Hassan OUAJBIR on Pexels.com

Oooo mateńko, nie uwierzycie, na co nasza „gwiazda” tu trafiła????😯, a może raczej na kogo…

No zgadnijcie tylko? Przecież to chyba nie jest takie trudne, hehe 😋 A mianowicie, czyta to sobie dalej i patrzy… a tam GRACJAN 😊 i tak sobie znowu myśli: PRZYPADEK? 🤔

Moi drodzy, ona tak bardzo nie lubi niepodkańczanych tych spraw…, dlatego poświęci siebie i jeszcze choć tu wklei, to, co może, resztą zajmiemy się jutro! Także teraz choć to, by było wiadomo, skąd w ogóle to wszystko pochodzi:

(…)

Kochani, cóż za wspaniały dzień z tej ŚRODY, 07.X.2020! Mała Mi odczuła już to właściwie wczoraj wieczorem… i nie, wcale nie tylko po swojej kąpieli z tym płynem do kąpieli i oczywiście z muzyką. Nie! Moi drodzy, nasza „gwiazda” tak bardzo właśnie wczoraj <ponownie> odczuła, że wszystko w jej życiu dzieje się najlepiej, jak tylko mogłoby być. I to wcale nie tak słuchajcie, że to się jakoś tak „samo wydarza”! Oczywiście, że nie! Właśnie wczoraj dostrzegła to znowu doskonale, że ona temu pomaga. Choćby, słuchajcie, pamiętacie jeszcze ten jej wczorajszy obrazek, który zamieściła jeszcze przed wyjściem na tą dolinkę?

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie wszystkosiemozezdarzycgdynajmniejoczkujesz.png

Ale ok, przejdźmy do dnia dzisiejszego, a do wydarzeń z wczorajszego dnia, będziemy wracały tak może na bieżąco. Zatem, słuchajcie, tak bardzo czekałam w końcu aż ujrzę ponownie tak promienną/ spokojną i uśmiechniętą twarzy naszej bohaterki. Wiedziałam, że to nastąpi! Pamiętamy przecież wszyscy, że WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA 😉… Do rzeczy jednak, bo ponownie tu się rozjeżdżamy, kochana.

Zatem, ok. tu odniesiemy się jeszcze jednak do wczoraj, do tego momentu, jak ona poczuła się już tak wspaniale wręcz. Zaczęło się to najpierw tym, że w ogóle odsłuchała w końcu tego programu wRealu24. boooszeee, a wiecie, dlaczego ona wcześniej nie widziała żadnych powiadomień z tego kanału? Zauważyła bowiem, że owszem subskrybowała go, lecz miała przekreślony ten „dzwoneczek” obok…, który miał ją powiadamiać o nowych „odcinkach”

Nie pamięta już nawet dokładnie, kiedy i dlaczego to zrobiła, lecz, jak to zauważyła, to naprawiła szybciutko tę sytuację! I moi drodzy, nawet nie wiecie, jak ona się ucieszyła, że usłyszała z ust kolejnych [jej zdaniem o wiele bardziej wiarygodnych osób!] o tym, że to jest teraz „pandemiościema”, bo to, iż są wirusy to jest przecież oczywistą oczywistością, każdy ma w swoim ciele przecież mnóstwo bakterii, ale to wcale nie oznacza, że wszystkie są złe! Tak się ucieszyła, jak usłyszała, że tutaj prawnik [który podał swój nr tel. i zaraz go zapisała!], powiedział jej to samo, co pan Piotr w warzywniaku, a mianowicie, aby ŻADNYCH MANDATÓW za nienoszenie maseczek nie przyjmować! Ponieważ tu mówią o tym OFICJALNIE, ŻE [Mentzen OSTRO u Roli: Gdy przejmiemy władze to wsadzimy pandemicznych bandytów do więzień! O PCR i.. https://www.youtube.com/watch?v=X3_ftf9_Y1s , 2:13] JEST TO BEZPRAWNE I NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ!

Matko, jak ona się z tego ucieszyła, że tutaj mówią to tak oficjalnie i otwarcie. Tzn. dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że to wciąż nie jest komercyjny kanał telewizyjny, dlatego właśnie udostępniła to niemal natychmiast po obejrzeniu go dalej na fejsie i LinkedIn, by więcej ludzi się o tym dowiedziało…

Ale musi też tu donieść jeszcze o kolejnych ważnych dla niej rzeczach, a mianowicie o tym, jak natrafiła na te wpisy na fejsie właśnie na ten przekaz, najbardziej jej się spodobało to o tej miłości i o naszym postrzeganiu tego WIRUSA właśnie, jak i tego, czym on w ogóle jest… Kurczę, nie ma najmniejszego pojęcia, jak mogłaby zaznaczyć w tym tekście coś jeszcze dodatkowo [wyszczególnić/ podkreślić]… OK, poradziła sobie w taki sposób, hehe😋, powycinała jeszcze z tego kolejne części i tak:

Nie, jednak musi jeszcze to podkreślić, co NAJBARDZIEJ ZAPAMIĘTAŁA, CO JĄ NIEMAL UDERZYŁO:

To nie jest przypadek, że tak mocno widać kto obecnie wciąż walczy z cieniem i traci energię, a kto tworzy światłość. (…) Otóż wirus nie pochodzi z zewnątrz i nie jest czymś energetycznie oddzielonym od ludzkości (…) to tylko i aż odzwierciedlenie wszelkich lęków, strachów (…) wyciąga z nas to, co latami zamiataliśmy pod dywan. […] pokazuje nam nasze wnętrze, cały skrywany niepokój, strach, z którym nie chcieliśmy się skonfrontować. (…) Panikują najbardziej Ci, którzy zawsze od czegoś uciekali, czegoś się bali. (…) Panika to tryb przetrwania. Miłość to tryb Tworzenia.🧡🍀🌞 Będąc pod kontrolą strachu, stajemy się energetycznie podatni na zakażenie. Nasze pole zawiera informację z kodem obawa i wówczas otwiera się na przyjęcie tego, czego się boimy.

Pozorny świat zewnętrzny (wirus) pokazuje nam <lęk/strach> o nasze własne wewnętrzne obawy, które musimy rozkodować, by stać się twórcami energii miłości i rozświetlić ciemność. (…) Lęk może nas zabić, jeśli oddamy mu kontrolę nad naszym umysłem, ciałem. Lęk może również zmusić nas do wewnętrznej pracy nad jego uwolnieniem i tym samym transformować nas do wyższego poziomu świadomości, jeśli zaczniemy robić to, co powinniśmy zrobić jako istoty światła (…)

WIRUS TYLKO POKAZUJE NAM, DO KTÓREGO PARADYGMATU OBECNIE NALEŻYMY, CZY PANIKUJEMY, CZY ROZŚWIETLAMY RZECZYWISTOŚĆ ŚWIATŁEM I MIŁOŚCIĄ, ZACHOWUJĄC WEWNĘTRZNY SPOKÓJ.

Ok. wydało jej się to wówczas takie hm… trudne i niemal magiczne i nie z tego świata wręcz, ale z drugiej strony sobie pomyślała, że spójrzcie, ona właściwie już dawno nie panikuje i nie reaguje na ten cały głównie medialny terror… Przecież donosiła już o tym nie raz na tym blogu, prawda?

Najbardziej spodobało jej się, to, co wyczytała tutaj:

Ok, kochani, to wyjdzie się chyba dla zdrowia przejść, czyli wyprowadzi siebie na spacer 😋 W końcu duuużo jeszcze tu pisania przed nami! Także jak zwykle na razie i do później!

(…)

Jesteśmy już tutaj dawno z Wami i zrobiłyśmy tu właśnie pewną obróbkę tego, co zostało już tu napisane 😉 Kochani, nawet wypiłyśmy sobie kawę po tym spacerku. Lecz, doszłyśmy do wniosku, że nie będziemy tutaj teraz o wszystkim donosić, no a przynajmniej tak bezpośrednio, bo to chyba nie ma większego sensu. Wspomnimy zaś, o czym innym…, a mianowicie o tym, jak ta dzisiejsza ŚRODA od początku u naszej bohaterki [choć tak ogólnie :P] wyglądała, ok?

Zasnęła, kochani…, czy może raczej ostatnia godzina wpisana w jej komórkę to: 1:20! Dokładnie tak, bo do tej pory oczywiście najpierw robiła/ odsłuchiwała sobie te medytacje, chyba były to 3 różne…, albo tylko 2…, no już dokładnie nie pamięta, hehe, ale z pewnością były to: Medytacja koherencji. Uzdrawiająca moc serca i umysłu, później zaś oczywiście to: Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja. Na koniec odtworzyła sobie jeszcze ten ostatni filmik Gracjana: Cel wszystkich Twoich starań w życiu.

I muszę Wam powiedzieć, że ponownie pomyślała sobie, że tam jest również coś o niej! Usłyszała np. o tym, że jak włożyła dużo pracy w swój rozwój do tej pory i teraz załóżmy, że ma już jakiś potencjał, to powinna to obecnie po prostu puścić… O czekajcie, aż tu znowu Go zacytuję: [4:04]

TY, WKŁADASZ PRACĘ W SWÓJ WŁASNY ROZWÓJ, NIE?… CZĘŚĆ TEGO TO JEST PRACA NAD SWOIM CIAŁEM NP., PRACUJESZ NAD SWOJĄ POSTURĄ, to są rzeczy, które robisz wcześniej, to nie robisz w trakcie tego wydarzenia, gdzie jest potencjał, gdzie coś może się stać. Twoja postura będzie zgodna z tym, jak żyjesz! Jeżeli ćwiczysz, trenujesz, rozciągasz się, widzisz, co trzeba poprawić w swoim ciele…(…) To jest praca, którą włożyłeś wcześniej, Twój lifestyle (…)

To, ile dumy masz w sobie, to, jak zadowolony jesteś z siebie samego przez tą pracę, którą wkładasz w swoje życie. Ile trudnych sytuacji pokonałeś, ile odwagi miałeś w różnych sytuacjach, w Twoim codziennym życiu, ile pracy wkładasz w swoje życie. Ile trudnych sytuacji dosłownie pokonałeś i jak pewny siebie jesteś, że potrafisz. To jest praca, którą włożyłeś wcześniej! To, jakie myślenie masz, to jaką energię masz, to, jaką rutynę masz, jakimi rzeczami się zajmujesz. To powoduje, że masz ogólnie pewne specyficzne myślenie. (…)

Teraz może zaowocować to, ile pracy włożyłeś wcześniej. Pamiętaj te efekty, które pojawią się w takich okolicznościach, gdzie jest potencjał, gdzie możesz poznać kogoś, gdzie może być fajnie… Te efekty, które się pojawią, nie pojawią się z tego powodu, że zrobisz coś fajnego teraz, tylko efekty się pojawią, jeśli włożyłeś wcześniej pracę! (…)

Efekty, które przyjdą, to przyjdą tylko dlatego, że włożyłem wcześniej pracę, a teraz odpuszczę

Hehe, tu sobie myślę, no to jest raczej również oczywista oczywistość… Bo przecież to chyba należy do rzadkości, by efekty, no a tym bardziej duże i ewentualnie jakieś spektakularne, można było zauważyć nie wkładając w to wcześniej żadnej pracy i choć jakiegoś wysiłku/ wyrzeczenia.

Tą kontrolę, którą wkładasz w swoje życie, wkładasz ją po to, żeby dojść do punktu, gdzie będziesz miał odwagę puścić kontrolę (…)

I tu mnie niestety chyba niezbyt dobrze rozumie…, bo u mnie np. nie chodzi chyba raczej o to, że mi tej odwagi brak…, bo ją raczej mam… TYLKO U MNIE BARDZIEJ CHODZI Z KOLEI O ZWYCZAJNĄ NIEUMIEJĘTNOŚĆ ROBIENIA TEGO… Poważnie, wiem, jak to brzmi…, ale ja serio nie potrafię tego zrobić…<mam nadzieję, że to jest znowu jeszcze i na razie> Lecz będę uparcie twierdziła, że póki co 😋 [przecież wszystko ulega nieustannym zmianom, nieprawdaż?] to również się zmieni! A jeszcze, jeśli nie pozostawi się tego tak po prostu, czyli nie odpuści się ODPUSZCZANIA, tylko podejmie jakąś pracę nad tym… to powinno także to przynieść w końcu efekty😜 Poza tym:

To jeszcze tylko muszę Wam tu donieść, że nasza „gwiazda” obudziła się dziś już o… 5:27, jednak była w tak wspaniałym tym humorze, chyba jeszcze właśnie i po tej medytacji, jak również po tym filmiku Gracjana właśnie. Choć w sumie nie do końca ze wszystkim, o czym on mówi jakoś rezonuje

No ok, chwileczkę, ale teraz odsłuchuję tego ponownie i jednak dostrzegam, że on tu również uczy tego odpuszczania właśnie… od tak mniej więcej 13:31… Raaany, ale to jest przecież dla mnie już teraz oczywiste, że ja buduję te swoje rutyny i buduję to moje życie…

W takim razie, kochana moja, może opowiedz jeszcze o tym dniu dalej, po tej swojej medytacji, ok?

Jak sobie życzysz, hehe, już w sumie chyba wiem, dlaczego chcesz to usłyszeć. 😋 Zatem czułam taką świetną energię rano…, a ponieważ jeszcze wczoraj po kąpieli tak myślałam sobie, że może przydałoby się już odświeżyć wygląd tych moich paznokci na stopach…

Tak, dobrze to widziałam i… po prostu nawet nie masz pojęcia, jak ja Ciebie właśnie w takich sytuacjach podziwiam! Że Tobie się w ogóle chce jeszcze teraz te paznokcie na stopach malować… Kiedy to już ewidentnie nie musiałabyś tego robić, bo przecież nie chodzi się w sandałach… Lecz Ty to robisz tak po prostu dla siebie, nie mając się tutaj nawet za bardzo dla kogo starać… A przecież zawsze wiemy, jak to jest, jeśli jesteśmy pewne, że tym swoim wyglądem mogłybyśmy sprawić komuś jeszcze przyjemność, to tym bardziej chce nam się wtedy starać…

Masz oczywiście rację, ale tak sobie patrzyłam właśnie na te moje stópki jeszcze biorąc wczorajszą kąpiel… i tak właśnie pomyślałam, że: A co tam, zmyję już ten lakier z tych paznokci! Tzn. założyłam, że dzisiaj po nocnym odpoczynku, przystąpię do ponownego pomalowania ich. I tak sobie to właśnie rozkminiłam, jakby tu tego najwygodniej dokonać i ponieważ rozłożyłam już matę, przystąpiłam normalnie do gimnastyki: a dziś znowu miałam to flow, wykonywało mi się ją TAK DOBRZE, ponownie zrobiłam WSZYSTKIE ĆWICZENIA! A dzisiaj nawet nastąpił już powrót do „2x po 15 WYKROKÓW NA KAŻDĄ NOGĘ! 💪” [oczywiście u mnie ręce/ dłonie muszą opierać się o nogę]

I tak właśnie zastanowiłam się chwilę, jakby tu było najlepiej to zrobić… A wiedziałam już, że raczej skarpetek nie będę zakładała, hehe, tylko od razu po gimnastyce przygotowałam tu sobie moje stanowisko: matę przesunęłam tylko bardziej do okna, by było jeszcze jaśniej [a świeciło piękne słonko!🌞]. I już Ci mówię, co jeszcze zrobiłam, tak pomyślałam, by coś jednak robić w tym czasie, jak ten lakier będzie mi sechł i wykombinowałam po prostu, że zrobię sobie na ten czas müsli i będę mogła je jeść siedząc sobie na tej macie… To jednak nie wszystko…, bo wzięłam również laptopa na łóżko, bym mogła sobie w międzyczasie także coś oglądać. I tak właśnie na początku zaczęłam od kolejnej dawki nowych informacji UWAGA! „Bezkarność+” wkracza w nowy etap? Protesty ws. plandemii vs. prowokacje!? W tym czasie jeszcze zachwycałam się wyglądem moich nóg, hehe

Tak dobrze to widziałam i muszę powiedzieć, że uważam to za naprawdę urocze, że umiesz tak się po prostu zachwycić własnym ciałem 👍

Może ogólne słowo "ciałem” jest tutaj zbyt wielkim, hehe, bo ja, moja droga, doceniam i zachwycam się jedynie tym, co sprawia, że czuję się naprawdę dobrze, a akurat wygląd moich nóg przecież taki jest! Wiem, że są one całkiem, całkiem! Dlatego porobiłam im zaraz kolejne foty 😋:

Później zaś włączyłam sobie po prostu Chodź na randkę z przeznaczeniem. Poczuj intencję w swoim sercu. I już wykonując to, czułam się znowu tak niesamowicie szczęśliwa, wiesz o czym ja myślałam…? Ba, byłam już pewna, bo tak bardzo to czułam, że ta moja intencja, którą właśnie puszczam JUŻ SIĘ ZREALIZOWAŁA!

Serio? Udało Ci się to? Wiem bowiem, jakie to jest trudne… tak po prostu już sobie to wyobrazić…, co więcej poczuć, że to już z Tobą rezonuje.

Muszę Ci powiedzieć, że generalnie nie było to chyba jeszcze nigdy dla mnie takie proste, jak właśnie dzisiaj! Co więcej, pomyślałam, że będę robiła dokładnie tak, jak sugeruje mi właśnie Klaudia…, że nie skończę na tej jednej intencji/ marzeniu. Dziś to było oczywiście ODNLEZIENIE MIŁOŚCI MOJEGO ŻYCIA, ja już to czułam, że ON przy mnie jest i to dało mi tyyyleee radości i poczucia bezpieczeństwa, satysfakcji…, lecz chyba nade wszystko szczęścia! Tak właśnie, bo jak już wiesz, ja jestem osobą, która właściwie do szczęśliwego życia potrzebuje tylko miłości…, no ok, może jeszcze zdrowia, hehe. A tak poza tym, uważam, że jak już jest się we dwójkę, w parze, to razem bylibyśmy w stanie poradzić sobie z każdą niemal niedogodnością!

Oczywiście, że tak! A już zwłaszcza, jak jest się taką wspaniałą i zaradną optymistką, jak Ty!

Wiesz dobrze, że nie zawsze taką optymistką niestety jestem! Ale wtedy można to z pewnością zwalić na moje zmęczenie… Mówię to całkiem poważnie.

Ja doskonale o tym wiem, moja kochana, dlatego myślę, że teraz skoro pół godziny temu wzięłaś już tabletkę, to przebieraj się w piżamkę i zmykaj do łóżka, i odsłuchiwania swojej medytacji. A jutro spojrzymy jeszcze raz, jak ta muzyka się tutaj wyrabia i będziemy zamieszczać jeszcze kolejne ważne rzeczy, które dziś już pominęłyśmy. Także jutro zaczniemy kolejny dobry dzień!

(…)

Obudziła się dziś, CZWARTEK, 08.X.2020, w jakimś takim nienajlepszym tym nastroju. Tzn. kochani, już Wam wyjaśniam ten jej niepokój, bo to o niego chodzi… Znowu sobie pomyślała, że to być może z tego powodu, że wcale nie podziękowała tutaj właśnie Gracjanowi, że on jednak nie zrezygnował… z niej… i wciąż próbuje ją jakoś wspierać. Pokazuje przecież wyraźnie [lub tak jej się tylko wydaje :P], że on nadal „przy niej”/ z nią tu jest… Z tego też powodu, wkroczyłam znowu JA „do akcji” 😉.

Kochana moja, powiedz mi proszę, dlaczego Ty się znowu czymś martwisz?

Bo czuję się po prostu winna… Wiem, jaki to wrażliwy człowiek…, a ja znowu skomentowałam ten Jego filmik w ten sposób…, tym swoim niemalże bezczelnym [teraz sobie myślę…] „hehe”… Ja tak BARDZO NIE CHCĘ SPRAWIAĆ KOMUKOLWIEK PRZYKROŚĆ…

Moja droga, czy Ty znowu widzisz, co Ty robisz? Ponownie myślisz tylko o innych, a pomijasz tu całkowicie już siebie. Przecież, przepraszam Ciebie bardzo, ale myślę, że to Twoje „hehe”, pokazuje po prostu JAKI MASZ DO WSZYSTKIEGO DYSTANS. A chciałam tu zauważyć, że STOSUJESZ GO RÓWNIEŻ DO WŁASNEJ OSOBY! Nie zauważasz tego naprawdę, ile razy sama wręcz z siebie się tu naśmiewałaś, ze swoich zachowań, z postępowania, ostatnio nawet ze swojego wyglądu przecież!??

No może i masz rację…, tylko wiesz, ja mam zawsze takie wyrzuty sumienia, że wysłałam jakiś taki kwas, złą energię w czyjąś stronę…

A powiedz mi, dlaczego nie myślisz w ten sposób w stosunku do siebie samej, czyli do własnej osoby?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia…

Dobrze to określiłaś! Przeraża mnie troszkę, iż wciąż skupiasz się na innych…, jakby wszyscy oni byli ważniejsi niż Ty sama! Moja droga, pomyśl a ‚propos tego, co Gracjan tu mówi, to spójrz… to jest przecież ponownie ta sytuacja, kiedy Ty już to coś wykonujesz! Jesteś znowu jakby o kroczek do przodu… Pamiętasz, że przecież odkąd tylko sięgasz pamięcią ZAWSZE TAK BYŁO! Wykonywałaś już to/ coś, a dopiero później słyszałaś, że on o tym mówił…. To teraz przejdźmy jeszcze do dalszej części tego nagrania, gdzie mówi:

WOLNOŚĆ TO JEST TO, ŻE TY WYBIERASZ, CO CHCESZ ZROBIĆ. Czy wymaga siły woli, czy nie, TY TO WYBIERASZ. Budujesz swoją rutynę, to na początku te rzeczy, które robisz nie są automatyzowane i wymagają wysiłku. Z czasem staną się zautomatyzowane i nie będą wymagały wysiłku. Ale na początku, żeby zbudować swoją własną rutynę, napisać swój własny program i żyć w tym programie. Swój własny, z wyboru = na początku będzie wymagało to wysiłku. (…)

Czasami są okresy, gdzie jest więcej pracy z traumą, czasami mniej. A jednocześnie, jak są okoliczności, gdzie jest potencjał, żeby coś fajnego zaowocowało, to wchodzisz w pewne sytuacje i puszczasz, żeby zebrać efekty swoich poprzednich działań. (…) Chodzi o to, że odpuszczanie będzie bardziej jakościowe, jeżeli dbasz o swój stan i oczyszczasz swoją psychikę.

Muszę tu jeszcze coś dodać… Wydaje mi się, że Gracjan wciąż podkreśla tu coś o mojej mamie… Ja w każdym razie to tak odbieram… Tak, dobrze wiem i o tym tu również donoszę <czyli po raz kolejny, wysyłam ten kwas…>, jaką ona jest niestety osobą. Lecz ona sama bardzo dobrze przecież o tym wie i niejednokrotnie to mówiła otwarcie, że ona inaczej nie umie i wiesz te jej wszystkie gadki… Ale właśnie jakoś w ostatnich dniach, kiedy chyba podświadomie przygotowuję się jednak na jej przyjazd w niedzielę, bo w poniedziałek ma tu lekarza! I co więcej, muszę przyznać, że moja mama, już jest bardzo ostrożna w stosunku do mnie…, boooszeee, nie wiem, jak mam to ująć, byście mnie prawidłowo zrozumieli…

Nie! Najlepiej chyba będzie, jak przejdę od razu do tego, o czym miałam już pisać, gdy natrafiłam na te wiadomości o tym wirusie właśnie na fejsie od INNER WAY ACADEMY/ GLOBALNA TRANSFORMACJA. MIŁOŚĆ. ŚWIADOMOŚĆ. O tym, jak donosili o tych różnych poziomach świadomości… To aż się tym bardziej zainteresowałam wtedy… I tak zaczęłam czytać to, co udostępnił niejaki Czarek Bogucki:

I właśnie tutaj doszłam do wniosku, że moja mama, jak i babcia należą z pewnością do tej grupy 3D…, ale to przecież nie oznacza wcale, że są gorsze! Są jedynie mniej świadome wielu rzeczy… A ponieważ ja już właśnie od raczej dłuuugiego czasu <tego wypadku i tych wszystkich kolejnych „przejść/perypetii„>, jestem uważana przez większość chyba rodziny za jakąś inną…> Już się z tym jednak pogodziłam, bo dobrze to wiem, że jestem jednak osobą zdającą sobie sprawę z większej ilości tych spraw, potrafię patrzeć na to życie chyba tak bardziej szerzej i nie wiem nawet, czy nazwę to prawidłowo i dobrze, ale globalnie. [cały czas tu mówię oczywiście o takiej jakby duchowej wizji tego życia, bo niestety w takich sprawach bardziej przyziemnych, dobrze o tym wiem, że nadal pozostaję niestety gdzieś z tyłu... 😟]

Nie do końca wiem, czy mogłabym swoją świadomość określić na poziomie 4D, bo jakoś pomimo, że niby to wiem, iż „życiem należy się cieszyć, spełniać swoje marzenia”, jak również, doskonale to znowu dostrzegam, że u mnie ewidentnie „istnieje bardzo silne pragnienie znalezienia swojego celu i pasji w tym, co robisz<ę>”. To mam jednak nieustanne wrażenie, że, cholerka, NIC Z TYM NIE ROBIĘ DALEJ…, BO NIE WIEM, CO… I JAK???

Moja kochana, pragnę zauważyć, że Ty sobie znowu umniejszasz! Ja osobiście widzę Ciebie nawet już w 5D!!! Przecież Ty doskonale wiesz już, że JESTEŚMY WSZYSCY JEDNOŚCIĄ I RAZEM POŁĄCZENI! Moja droga, pragnę zauważyć, że Ty rozmawiasz z ptakami i zawsze starasz się ratować inne istoty, jak nawet te osy/ pszczoły! Dla Ciebie przecież nie istnieje w ogóle podział na lepszych i gorszych. Uważasz wszystkie istoty za równe! I tak owszem, dobrze wiesz także o tym, że <niestety> są osoby bardziej i mniej świadome… Robisz tak wiele rzeczy, kochana, nie czekając wcale na czyjeś oklaski i pochwały, bo doskonale o tym wiesz, że nie wykonujesz tego dla kogoś, pod publikę. Poza tym, moja droga, ponownie to wiesz, że:

Przecież, zauważ, że Ty już dawno w sumie robisz wszystko, by się jednak rozwijać i duchowo wzrastać, tak wielu rzeczy nie traktujesz już poważnie, masz do tego ogromny dystans… Choćby przypadek z wczoraj [środa, 07.10.20], kiedy to udałaś się po tym spacerze na dolince do p. Piotra i odbyłaś z nim tą zabawną jednak rozmowę. Ale o tym może wspomnimy dalej, jak zwykle w kolorze zielonym, dobrze?

W takim razie, donoszę jeszcze dalej, bo doskonale to widzę, że Ty, moja droga wciąż tego nie dostrzegasz, iż DLA CIEBIE KAŻDE DOŚWIADCZENIE MA ZNACZENIE! Nie muszę już chyba pisać o tym, iż odczuwasz silne połączenie więzi i miłości z innymi, no a zwłaszcza z naszą planetą! I podkreślam jeszcze raz: NIE OSĄDZASZ INNYCH, TYLKO AKCEPTUJESZ FAKT, ŻE KAŻDEGO DROGA TU WYGLĄDA INACZEJ I KAŻDY JEST NA INNYM ETAPIE ŚWIADOMOŚCI. Dlatego właśnie jesteś ostatnią osobą, która podjęłaby się szybkiej oceny kogokolwiek/ czegokolwiek…

Poza tym jesteś bardzo odważną osobą!

ŻYCIE JEST PRZYGODĄ

No dobrze, kochani, odsłuchuje teraz właśnie PILNE! Warszawa w ŻÓŁTEJ STREFIE! Obostrzenia dla 10 MLN Polaków! PM https://www.youtube.com/watch?v=1xTo4Lt5fqA i … to, co tutaj słyszy, jest po prostu ponownie straszne…, dlatego chyba wyjdzie wyprowadzić siebie jeszcze choćby na spacer, hehe, bo niedługo będzie TRZEBA, jak słyszy ZAKŁADAĆ MASECZKI NAWET NA ZEWNĄTRZ, no a tym bardziej w żółtych strefach… Dżizas… ona nie może już tak dłużej tego odsłuchiwać… Dlatego, moi drodzy, ponownie mówimy Wam DO ZOBACZENIA!

(…)

Moi drodzy, chyba już dobrze wie, dlaczego wyłączyła te powiadomienia…, bo chciała mieć najzwyczajniej w świecie choć trochę SPOKOJU. Wyszła dziś kochani z domu, ale tylko do Lidla, bo przypomniało jej się, że powinna znowu zakupić Wrapy. I uwierzcie mi, że tylko wyszła z tego domu i już jak ujrzała tych ludzi w tych kagańcach to zrobiło się jej ponownie niedobrze…

A w swojej kuchni, kochani, zauważyła jeszcze wczoraj gdzieś na ścianie wysoko… takiego robala…, później pokazał się kolejny… A dziś [CZWARTEK, 08.X.20] z kolei następny… ujrzała go właśnie na suficie… Tamte niemalże natychmiast pozabijała oczywiście. A ponieważ dobrze wiedziała, że w szafie ma jeszcze schowaną taką „rurkę” właśnie od tych poprzednich rolet…, których już, jak wiemy się pozbyła… I zrobiła z tego pręta właśnie użytek.

Przypomniało jej się, że mama mówiła jej kiedyś, że także w suchej żywności [mąka, kasze, płatki] mogą pojawić się również jakieś robaki, dlatego uprzedziła ją, by dobrze sprawdzała również te rzeczy. I właśnie dlatego, nasza „gwiazda” jeszcze przed wyjściem z domu zaczęła wpisywać sobie w wyszukiwarkę hasła, które mogłyby jej przybliżyć choć bardziej tą tematykę… I takie strony jej się właśnie ukazały: https://kuchnia.wp.pl/jakie-robaki-mozemy-znalezc-w-jedzeniu-6054906434577537a, https://bios.net.pl/blog/biale-larwy-w-domu-co-to-moze-byc, https://polskatimes.pl/robaki-w-mace-kaszy-ryzu-cukrze-jak-je-zwalczyc/ar/12545772, https://vitalia.pl/forum11,204611,0_Robaki-larwy-w-kuchni-pomocyyyyy.html, https://forum.muratordom.pl/showthread.php?149277-Ma%C5%82e-bia%C5%82e-robaczki-w-kuchni-Problem

I moi drodzy, ponieważ była zmartwiona właśnie tym, że jakieś robuny ma jeszcze teraz w kuchni… boooszeee, zrobiło jej się jakoś jakby od razu niedobrze…, bo pomyślała sobie, jak to o niej w ogóle świadczy!!! Pomimo, że ma właściwie prawie wszystkie produkty już albo w pojemniczkach, lub też słoikach… To nagle poczuła się niemal, jak taka fleja wręcz…

Wytłumaczyłam jej, że przecież dobrze wie, iż tak naprawdę to nie ma raczej związku z tym, jak jest się czystym, to przecież może się zdarzyć każdemu, bo

Czasem zupełnie nieświadomie przynosimy je do domu np. w torebce z ryżem, kaszą czy suszonymi owocami i bakaliami. (…) O ile wszyscy wiemy, że robaków w jedzeniu być nie powinno, o tyle czasem jednak się zdarzają. – Najczęstszym szkodnikiem żywności jest mól spożywczy, który żeruje głównie w produktach suchych jak np. kasza, mąka, ryż, makaron czy suszone owoce. Jest to środowisko suche i ciepłe, które najbardziej sprzyja rozwojowi jaj i larw.”(…) „Zagrożona jest nie tylko żywność, która stoi na sklepowej półce. Nawet, gdy kupiliśmy produkty wolne od owadów, pozostawione w kuchni czy spiżarni, mogą stać się ich celem.”

https://kuchnia.wp.pl/jakie-robaki-mozemy-znalezc-w-jedzeniu-6054906434577537a

I moi drodzy, wiedziała, co ma dziś jeszcze do wykonania…, także dokładnie o 13:30 już rozpoczęła sprzątanie tej kuchni…, a uwierzcie mi, że chciało jej się wtedy tak cholernie płakać… I jeszcze jakoś właśnie wtedy dzwonił do niej ten chłopak, który kiedyś przywiózł ją tym BlaBlaCarem z Elbląga właśnie tutaj, o tym tu także więcej wtedy pisała… To teraz tak w WIELKIM skrócie: to ten, który wniósł jej tu plecak i który później do niej ponownie przyjechał, gdy ta mu napisała, że chciałaby mu jeszcze oddać hajs za to wniesienie plecaka… Później byli razem na dolince i pokazała mu również swój wypis ze szpitala! Wieczorem udali się również nad morze, gdzie wieczorem jeszcze pływali w morzu => woda była wtedy niesamowicie ciepła! Ten był BEZ MAJTEK!🤭 dokładnie tak! moi drodzy, gdyż nie miał żadnych kąpielówek, bo to wyszło jakoś tak bardzo spontanicznie, tzn. on oczywiście, jak już wrócili z tej dolinki [i przyniósł już wówczas to winko…].

Widząc, że nasza „gwiazda” chętnie lubi raczej jakiś ruch, dlatego, jak wrócili do niej do domu [wtedy właśnie pokazała mu swój wypis ze szpitala], widząc, że raczej nie ma szans na jakiś romantyczny wieczór przy winku [no a przynajmniej nie tak od razu i jeszcze😉] , to zaproponował jej choćby najpierw to morze właśnie, hehe

Tak o nim tu wtedy więcej nie wspominała… Chyba prócz tego, że donosiła, jak się nie myli, o tym, iż był szalenie pewny siebie, dlatego, że miał tak ogromną wiedzę i naprawdę duuuużo podróżuje. I czerpie/ korzysta po prostu z tego życia… To ten, który jest już, jak się nie myli EMERYTEM, hehe. = będąc w JEJ WIEKU, ALBO NAWET MŁODSZY! Ok, ale nieważne.

Nasza bohaterka od samego początku, muszę Wam powiedzieć, nie czuła się w jego towarzystwie tak dobrze i bezpiecznie, jak to ona by chciała. A teraz, jak on do niej dzwonił, to ona właśnie była zajęta tym sprzątaniem tej kuchni… Ten jej później wysłał smsa następującej treści:

Jadę niedługo na Pomorze pływać na katamaranach. Powiedz czy uwzględniać Cię w planach.

W sumie to ucieszyła się, że tego telefonu jednak nie odebrała…, bo Ona naprawdę ma zdecydowanie inne podejście do życia [a dobrze już wiedziała/ czuła to, że to jego uwzglednianie w planach nie ma raczej związku z tym, by towarzyszyć również…] takie zdecydowanie chyba bardziej poważne…, gdyż pamięta jeszcze wtedy na plaży, jak niemal próbował ją przytulić, czy objąć... Wiecie takie niby nic = siedli w końcu na ręczniku, który jednak zabrała, by się wytrzeć, a ten tak siadł za nią… i właśnie wtedy zadała mu to pytanie: czy on tak znajduje sobie taką towarzyszkę w każdym mieście/ państwie, gdzie tylko bywa? Ten jej na to odparł: A nawet jeśli tak, to co w tym złego?

I tu już Mała Mi dobrze wiedziała, że ona aż tak bardzo przygód jednak nie szuka… i z nim by jakoś nie umiała rezonować. Mimo, że dobrze o tym wie, iż Ale ON zdecydowanie nie prowadzi takiego stylu życia, jaki ona byłaby w stanie zaakceptować i co więcej, kompletnie nie czułaby się z nim dobrze!

Zatem dalej tą swoją kuchnię sprzątała…, a naprawdę, uwierzcie mi, że niemal tam płakała nad tym wszystkim… bo ona tak bardzo właśnie wtedy chciała, aby mieć tu choćby kogoś, kto mógłby ją tak po prostu przytulić do siebie… Co więcej, później, bo dokładnie przed 18 ujrzała tego @ właśnie:

Troszkę zdziwiła się, że nawet na to nie wpadł, by ją odnaleźć po tym, jak się w swoim @ podpisała, a wyglądał on tak:

W dniu 2020-09-04 15:49, M. napisał(a):

Witaj Sebastian,

Hm… chyba tu zaskakuję samą siebie, hehe, bo raczej nie należę do osób, które lubią się tak wszem i wobec pokazywać… Tym bardziej, że uważam, iż żadna ze mnie „modelowa piękność”:P
Ale tak sobie pomyślałam: „cholera, raz się przecież żyje! Więc dlaczego niby nie miałabym spróbować?”  
Przepraszam, ale nawet nie wiem, skąd Ty jesteś… zobaczyłam tylko morze, to już „moja głowa” pomyślała, że może z Trójmiasta, hehe
Ja w każdym razie mieszkam  w Gdańsku i jeśli byłaby tu możliwość na taką sesję [i jaki w ogóle byłby jej koszt?] to bardzo chętnie bym spróbowała!

Pozdrawiam optymistycznie,
Monia Gie 😉

Ale ok, może nawet nie wpadł na to, hehe, a ona, moi drodzy nie była jakoś już w ogóle w nastroju, by go o tym informować… Dziś bowiem dalej chciało jej się płakać, w trakcie tego sprzątania tej kuchni [którego nadal nie dokończyła!, bo już po prostu nie miała najzwyczajniej w świecie siły… ] Zbyt wiele jej się teraz na głowę zwaliło… teraz już nawet nie chce jej się pójść myć… A jeszcze dziś, kochani, ponownie wykonała dzielnie swoją gimnastykę, choć naprawdę jakoś jej się znowu nie chciało za bardzo, to jednak przemówiła do swego rozsądku, że przecież to również należy teraz do jej pracy.

I oczywiście, nie byłaby sobą, gdyby nie wykonała kolejnego zdjęcia swoich nóg, na które, moi drodzy, ona wprost UWIELBIA patrzeć 😋. A dzisiaj kochani, wykonała już 2x tylko(?) po 10 wykroków na każdą nogę…, ale nie miała już po prostu więcej siły…

A moi drodzy, jak się obudziła, to pomyślała nawet nasza „gwiazda” o tym, by może wybrać się nad morze… W końcu, myślała tak sobie, mieszkać w mieście z dostępem do tego Bałtyku i nawet z tego nie korzystać… Później jednak, jak już z pewnością wiecie, musiała zająć się czym innym…, co jej zabrało niestety ponownie duuużo nerwów…

O godz. 18:41 zaś otrzymała jeszcze od Marioli [nadal się jeszcze niestety nie spotkały!] przez WhatsApp taki filmik: Bądź w tym świecie ale jakby nie z tego świata. cz.1/2-Mieczysław Bielak. https://www.youtube.com/watch?v=cnirBkcEYuk&feature=youtu.be. Nie odpisała jej nawet, bo niestety nie miała już siły i jakby nawet czasu, bo już dawno w sumie chciała jej choćby przesłać właśnie to info o tym wirusie, ale również inaczej widzianym, z tego fejsa właśnie od INNER WAY ACADEMY/ GLOBALNA TRANSFORMACJA. MIŁOŚĆ. ŚWIADOMOŚĆ. Tylko, że Mariola nie ma przecież nawet fejsa…, a ona niestety nie wie, jak inaczej mogłaby się tymi cennymi i ważnymi dla niej wiadomościami podzielić… Bo adres tego wpisu, poda jej dopiero, jak będzie on już ukończony! 😉

(…)

Dzisiejszy dzień, PIĄTEK, 09.X.2020, chyba możemy to obydwie szczerze przyznać, był dla Małej Mi BAAARDZO CIĘŻKI. Tak po prostu również też psychicznie. Już Wam donosimy, jak on wyglądał…, albo posłuchajcie tego/ poczytajcie to sami, jak nasza „gwiazda” to opowiada:

Kompletnie nie miałam ani siły, ani tym bardziej motywacji do dzisiejszej gimnastyki! Wiedziałam bowiem, co mnie czeka… wciąż ta niesprzątnięta kuchnia… brrrr…😝🙄😠 I tak po medytacji, już nawet nie rozkładałam tej maty, tylko wkroczyłam na ten zakazany teren…

Dlaczego nazywasz go w ten sposób?

No, ok, może lepszym określeniem byłoby tu raczej zarażony… 😷

Hm…, no ok, może ja bym tego AŻ tak nie określiła, hehe, ale jestem w stanie zrozumieć ten wywód i porównanie. 😋

booooszeeee, nawet nie wiesz, jak ja się tam czułam…, jakbym wchodziła niemal do jakiegoś gniazda os… Słuchaj, wyobraź sobie, że zaczęłam tu czytać różne te rzeczy…, a ponieważ kompletnie się na tym nie znam… i tak, jak przeczytałam coś o tym, by prócz normalnego umycia…, zdezynfekować jeszcze wszystko octem, buhaha, to ja oczywiście wzięłam także butelkę octu do ręki i ręczniki papierowe,… i dawaj niemal wszystko nim czyściłam, 😜🤣🙄

Dobrze widziałam to, moja kochana, i muszę Ci powiedzieć, że ponownie mnie sobą i swoim postępowaniem zachwycałaś…

Raaaanyyy, daj spokój, miałam już takie schizy, że niby wszystko tam wysprzątałam…, poprzeglądałam już to jedzenie i wyobraź sobie, że umyłam naprawdę wszystko, co tam na tej szafce/ regale stało… łącznie z samym chlebakiem… z niego również powywalałam to, co wydawało mi się już podejrzane… A wiesz, jak to jest w takich momentach? Już miałam wrażenie, że wpadam w jakiś wręcz obłęd

Byłam, kochana tego świadkiem przecież, hehe i dobrze widziałam, jak tylko ujrzałaś coś podejrzanego nawet na tym chrupkim pieczywie [bo tylko takie tam miałaś], to nie dość, że powywalałaś stamtąd wszystkie torebki foliowe z okruchami, to również kawałek tego pieczywa… Wyrzuciłaś przecież ten słoiczek od cynamonu i przesypałaś go również do nowego/ świeżego… Zabrałaś się jednak za czyszczenie wykałaczką tego sprzętu, którym zawsze sobie coś miksujesz.

Dokładnie tak! Pomyślałam sobie nawet tutaj [znowu tak jednak optymistycznie], że no choć coś mnie do tego w końcu zmusiło, hehe, by także ten sprzęt pozostawić czystym po wykonaniu tej pracy😋🤣😜. Poważnie, ale momentami czułam się już, jakbym była w jakimś amoku: wszystko, co mi jakoś wyglądało podejrzanie, czy po prostu to jakoś czułam, że tego już raczej trzeba się pozbyć…, jak np. tej kaszy orkiszowej… Bo choć do niej zaglądałam i nawet ją do jakiegoś kolejnego [czystego i potraktowanego nawet tym octem😜] pojemniczka dalej przesypywałam, to później już sobie myślę, że cholera przecież nawet jakby były tam jakieś larwy, czy może raczej złożone już przez nie jaja… to i tak nie mam szans, by to zobaczyć… A jak później już spojrzałam na drugą str. tego pojemnika, gdzie była właśnie data ważności i jak dojrzałam, że 07.07.2020 to już ją po prostu również wyrzuciłam…

Doskonale Ciebie tam obserwowałam… i słuchaj po raz kolejny dochodziłam do wniosku, że spójrz, zawsze w takich momentach mówiłaś sobie, co ma to spowodować i czego Ciebie niby nauczyć… Pamiętasz?

Oczywiście, że tak… tylko teraz już po prostu tak strasznie chciało mi się nad tym płakać… wszystko mnie już bowiem przerażało wręcz… A najbardziej chyba to, że właśnie, pomyślałam sobie: ok, to to jest może znak, aby ponownie zainwestować w jakieś meble… Tak mi się cholera chciało tam ryczeć… A jeszcze dostałam o 8:38 kolejną wiadomość, tym razem przez Messenger`a od tego chłopaka z BlaBla.. o treści:

Nie wiem na ile często czytasz SMSy, ale wysłałem Ci jeden. Może zdążysz przeczytać do niedzieli :))).

A ja już wtedy myślałam, że po prostu padnę ze złości na wszystko… , byłam po prostu już MAKSYMALNIE ZDESPEROWANA SOBĄ I TĄ CAŁĄ SYTUACJĄ TUTAJ i odpisałam mu tylko:

Cześć K., czytam je regularnie! Po prostu teraz jestem zajęta innymi sprawami… Niestety bardziej „przyziemnymi”, że się tak wyrażę… Ale dziękuję za informację. Pozdrawiam

Uważam, kochana, że postąpiłaś nie tylko odpowiednio, ale wręcz wspaniale! Nie narzekałaś i nie użalałaś się tylko napisałaś krótko i po prostu ucięłaś temat. A pamiętasz, jak się ucieszyłaś choćby z tego, że po tym, jak już umyłaś i zdezynfekowałaś w/g niektórych portali internetowych 😉 ten regał, to w gruncie rzeczy ucieszyłaś się nawet, że to są to tylko właściwie takie stojące półki…, bo dzięki temu byłaś choć w stanie jeszcze sama go odstawić, odkurzyć za nim i nawet umyć tą podłogę tam!

Owszem z tego się cieszyłam, ale ogarniało mnie takie tu tym wszystkim już przerażenie…, tym bardziej, że co jakiś czas widziałam tam jakąś kolejną „glistę”, czyli robuna… tam na tej ścianie i to zawsze właśnie jakoś na tej samej, gdzie to coś a`la regał/ niezamykana szafka z pułkami stoi …, no trafiał mnie tam już szlag po prostu… I nie mogłam wręcz z tej bezsilności…

Lecz kochana, spójrz, m.in. dzięki temu zobaczyłaś, z czym masz tak naprawdę do czynienia!

Dokładnie w ten sam sposób tu o tym pomyślałam, hehe i uwierz mi choć chciało mi się tak cholernie ryczeć…, mówiłam do siebie cały czas: SZUKAJ PLUSÓW TEJ TRAGICZNEJ WRĘCZ TERAZ SYTUACJI!!! Wiesz, już naprawdę nie mogłam tu z tak wieloma rzeczami, wszystko mnie jakoś po prostu przerastało… Ale tak, jak Ty również o tym wspomniałaś, już sobie choć myślałam w tym całym gównie, że wiem z czym mam tu do czynienia, a utworzyłam już sobie nawet kolejny folder o nazwie ROBAKI.😜

Tak dokładnie, bo przecież pomyślałam sobie, że jak pozbieram te wszystkie wiadomości o nich, to może wreszcie siądę i na spokojnie będę to sobie mogła jeszcze poczytać tą SUPERLEKTURĘ [😡pomijam już to, że ogarniał mnie wręcz pewien wstręt, ale tak sobie myślę, przecież to ma posłużyć temu, abym mogła lepiej tego mojego obecnego wroga poznać]. I właśnie wówczas mówię do siebie znowu tak całkiem racjonalnie [co sama widziałaś, jak przychodziło mi ciężko…]: Ok, to już choć wiem, kim jesteś!

I tak sobie to czytałam dalej i później patrzę, a na tej stronie: https://bios.net.pl/blog/biale-larwy-w-domu-co-to-moze-byc, wspomniane jest coś również o usłudze dezynfekcji… I jak tylko ujrzałam to już moja głowa się troszkę uspokoiła i teraz już się zastanawiałam, jak już oczywiście posprzątałam!, co by tu dalej zrobić…

Kochana moja, Ty chyba nawet naprawdę nie zdajesz sobie z tego sprawy, jakie tutaj kroki wyczyniasz!

Chyba raczej bardziej by tu pasowało jakieś kroczki 😋

Nazywaj to sobie jak chcesz, ale jednak nieustannie się nie poddajesz i wciąż podejmujesz się jakiegoś przecież działania!

Taaa, no niech będzie, a to, że łapie mnie tu już po prostu niejednokrotnie wręcz wkurw to pomijam… boooszeeee, nawet nie wiesz, jak ja bym chciała mieć tu choćby kogoś do pomocy… i to właśnie zauważam to najbardziej przy takich…hm… jakby to nazwać, by być dobrze zrozumianą… przyziemnych, codziennych/ prozaicznych, a może znacznie lepiej organizacyjnych sprawach… Wywaliłam choćby ten młynek, bo stwierdziłam, że i tak mi wciąż nie działa…, bo skoro tyle czasu go nie naprawiłam, to teraz już nie chce mi się go nawet czyścić… Dlatego po prostu stwierdziłam, że nie ma już żadnego sensu trzymanie tu jeszcze jakichś starych* gratów.

Celowo umieściła tą gwiazdkę powyżej, bo to nie był oczywiście jakiś mega stary sprzęt! Zakupiła go naturalnie jak już zaczęła mieszkać sama, najpierw jeszcze w tej swojej kawaleruni w Oliwie.

No dobrze kochana Ty moja, to powiedz nam jeszcze, jak ta historia się skończyła, bo dobrze wiem, że próbowałaś skontaktować się jednak z tą firmą…

Oczywiście, że tak! Tylko najpierw się do tego dobrze przygotowałam, hehe, tzn. już sobie wszystko wypisałam, by się tu nie pogubić i wiedzieć, co powiedzieć… I wyobraź sobie, że wypisałam tak wiele na kompie…, ale robię tak zawsze, wolę mieć więcej, niż nie wiedziałabym, co później powiedzieć itp. 😉

Tak, dobrze o tym wiem, że na szczęście zdajesz sobie z tego sprawę. Wiesz, tak sobie znowu tu myślę, to jest moim zdaniem wspaniałe, iż jesteś tego świadoma, że potrzebujesz znacznie więcej czasu od innych… Często by w ogóle przyszło Ci to do głowy, wymaga ona niestety wciąż o wiele więcej czasu na pewne rzeczy…

Dokładnie tak, ale uwierz mi jest mi z tym również CHOLERNIE CIĘŻKO, bo znowu myślę sobie, że człowiek, z którym rozmawiam nie ma przecież najmniejszego pojęcia o mnie i tym wszystkim, co mój organizm jednak przeszedł…

I wyobraź sobie, że zadzwoniłam tam, a ten mężczyzna, chyba to był sam właściciel…, jak go zapytałam, o wszystko, co chciałam wiedzieć, czyli przede wszystkim: 1) na kiedy mogłabym się umówić na wykonanie tej dezynfekcji 2) I W JAKIEJ TO JEST W OGÓLE CENIE?

No i czego się dowiedziałaś?

Jak już wiesz, tak myślałam, widząc jak mi tej kaski jednak ubywa, że może będę nawet zmuszona z rezygnacji wizyty u stomatologa…, ale pomyślałam sobie wówczas: no trudno, mam w końcu miękką szczoteczkę, więc teraz już nie odczuwam żadnego dyskomfortu i bólu przy ich myciu🤭 , a nie zamierzam tu mieszkać z jakimiś robalami! Ich w pierwszej kolejności muszę się pozbyć!!! Są w końcu sprawy ważne i ważniejsze, a nie pozwolę na to, aby te mole spożywcze odebrały mi mój spokój! O który tak się przecież starałam…

I wiesz, jak go jeszcze zapytałam, co powinnam właściwie wiedzieć, czy jak się w ogóle przed taką dezynfekcją przygotować? To ten mi powiedział, bym zapoznała się z tą stroną: https://bios.net.pl/blog/jak-przygotowac-mieszkanie-do-dezynsekcji-metoda-zamglawiania-ulv

No i? Czytałaś to sobie?

Owszem, czytałam, ale tu ponownie zachciewało mi się znowu wręcz ryczeć… Bo to jest chyba ten moment, kiedy wydaje mi się, że nie potrafię tu sama tak logicznie tego wszystkiego ogarnąć… Zaczęłam bowiem to czytać:

Przed wykonaniem zamgławiania ULV należy przede wszystkim:

  • zabezpieczyć produkty żywnościowe. Pamiętać należy, że zamgławianie polega na wtłoczeniu cieczy roboczej w każdą szczelinę, nawet bardzo niedostępną, dlatego należy przyłożyć szczególną wagę do tego, aby żywność była bardzo dokładnie zabezpieczona;
  • zabezpieczyć przedmioty codziennego użytku, zwłaszcza te, które mają z nami bezpośredni kontakt, jak szczoteczki do zębów, golarki, grzebienie, ręczniki, odzież;
  • zabezpieczyć wszystkie przedmioty, z którymi kontakt mają zwierzęta: usunąć legowiska dla psów i kotów, kuwety, klatki dla ptaków i zwierząt futerkowych. Jeśli w domu są rybki, należy zabezpieczyć akwarium i na czas zabiegu wyłączyć filtry;
  • zabezpieczyć sprzęt RTV i AGD – co prawda generator zimnej mgły wypuszcza mgłę w postaci bardzo drobnych kropelek, a mgła ta nie moczy, a delikatnie zwilża powierzchnie, niemniej jednak i tak nie należy dopuszczać żeby wrażliwe sprzęty miały jakikolwiek kontakt z wilgocią;
  • zadbać, aby w domu nie było zwierząt domowych;
  • można w miarę możliwości odsunąć meble od ścian;
  • opuścić mieszkanie na ok. 2,5 godziny.

Ten mężczyzna, z którym rozmawiałam wspomniał coś również właśnie o papierze toaletowym…., a ja mówię, że tu chodzi przecież tylko o kuchnię… 🤔 On mnie wtedy przekonał, że skąd mogę mieć pewność, iż te larwy nie wystąpią później gdzieś jeszcze… Dlatego oni zajmują się, że tak powiem dezynfekcją CAŁEGO MIESZKANIA! I właśnie wtedy sobie pomyślałam, że ok, to nawet i lepiej, niech się wszystkim tu zajmą…

W tym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że cholera przecież ja w tej łazience nie mam tak naprawdę żadnych szafek…, wszystko tam u mnie jednak jest na wierzchu…

A czy to jest jakiś problem, by te rzeczy stamtąd powynosić i powkładać do szaf, które masz w pokoju i na przedpokoju?

No niby nie…, tylko, że ja znowu się obawiam, co ktoś inny pomyśli, jak wejdzie do takiego biednego mieszkania… Przecież ja tutaj wciąż nie mam tylu rzeczy, bez których przypuszczam, że normalnie żyjący współczesny człowiek, nie mógłby się obejść…

Co więcej… pomyślałam sobie jeszcze o tej przeklętej leżącej tu wykładzinie…, że przecież ona również może zawierać w sobie jakieś bakterie i robactwo…

Moja droga, czy TY w ogóle siebie słyszysz? Co Ty tutaj wygadujesz znowu? Pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy w ogóle nie miałaś ŻADNEGO DACHU NAD SWOJĄ GŁOWĄ??? Bardzo Ciebie proszę, wspomnij to sobie zawsze, jak przyjdą Ci takie rzeczy do głowy! Pomyśl lepiej o tym, że nie musisz się z tego absolutnie tłumaczyć, a poza tym, pamiętaj o tym, że

Kochana moja, dochodzi już godz. 22…, a Ty dopiero teraz wzięłaś tą tabletkę… No dobrze, to w takim razie jeszcze zamiast tej medytacji, może troszkę sobie tu popisz, bo wiem, jak na Ciebie to dobrze działa…

Dziękuję za pozwolenie, hehe 😋 To w takim razie doniosę tu jeszcze może o tym, że ten z BlaBla ponownie napisał do mnie o 16:41:

To daj mi znać czy się widzimy w niedzielę, bo nie wiem jak planować wieczór :).

Odpisałam już po prostu krótko i wyraźnie [bo najwidoczniej poprzedniej wiadomości nie zrozumiał :P]: Nie

Poza tym, dziś nie wiedziałam już znowu, co mam ze sobą zrobić…, a zdawałam sobie jeszcze sprawę z tego, że powinnam wyjść do sklepu… Lecz bardzo chciałam udać się do rybnego… czyli w całkiem inną stronę niż do p. Piotra i „kerfa”. Nim zdążyłam wyjść z domu, zadzwonił do mnie mój brat. I wiesz, co mi powiedział, że od jutra już TRZEBA NOSIĆ TE MASECZKI I TO WSZYSCY! boooszeee, a Marcin tak, jak i ja nie nosił do tej pory również.

Teraz mi jednak powiedział, że właśnie o tym czytał i spójrzcie, co znalazł:

„Dr Sutkowski podkreśla, że jest jasno opisane w przepisach, kto nie musi nosić maseczki. Są to np. dzieci do 4. roku życia lub osoby z zaburzeniami psychoaktywnymi oraz osoby niepełnosprawne – im zaświadczenie zwalniające z obowiązku zasłaniania ust i nosa się należy”

Dodał również, że właśnie wysłał do swojej przychodni prośbę o takie zaświadczenie i że może to zrobić również w mojej sprawie do mojej przychodni… booooszeee, wiecie, jak ja się tu znowu poczułam? Że ktoś mi tu jednak pomaga, nie ktoś, TYLKO MÓJ MĄDRY MŁODSZY BRAT!

To fantastycznie, że masz w nim takie wsparcie jednak!

O tym samym sobie pomyślałam…

No dobrze, kochani, to my już chyba zmykamy jednak do spania, no a przynajmniej odsłuchiwania tej medytacji jeszcze. Życzymy Wam już dobrej i spokojnej! Jutro podziergamy tutaj dalej… A może Mała Mi znajdzie już w sobie siłę i ochotę do ćwiczeń, bo jednak wysprzątała już nie tylko tą kuchnię, ale też W OGÓLE CAŁE SWOJE MIESZKANKO.

(…)

Zmęczona do granic możliwości… siadła sobie teraz, czy może lepiej by tu pasowało: w końcu… na swój wygodny leżak z kawą i jogurtem z owocami… A jest obecnie SOBOTA, 10.X.2020. Nie pytajcie lepiej, dlaczego Mała Mi jest tak wyczerpana… To jest przecież logiczne, no, ok, może wcale nie dla każdego wydać się to takie logiczne… Ale już Wam, kochani donoszę, jak ten jej dzisiejszy dzionek wyglądał [właściwie on się przecież nie skończył…, bo jest dopiero 16:25].

Tak więc dziś pomimo, że medytowało jej się całkiem dobrze…, choć chyba jednak nie tak do końca…, tzn. ona zawsze, jak siada do medytacji to robi to też głównie z tego powodu, aby się po prostu wyciszyć, niekiedy również uspokoić i pozbierać jednak myśli, a chyba nade wszystko nabrać jeszcze raz do wszystkiego dystansu… Więc wciąż myśląc o tym, co ona ma w tej kuchni [oczywiście wiemy wszyscy, że to wcale nic aż tak wielkiego i strasznego…]. Ale dla niej, jak przecież dla każdego normalnego człowieka, te larwy to niemal jak jakiś nieproszony intruz.

Białe larwy mogą wystąpić w zasadzie wszędzie, w każdym miejscu w domu, ale tradycyjnie najczęściej znajdujemy je w kuchni, czasem w pokojach. Czy jest się czego bać? Larwy zawsze są stadium pośrednim jakiegoś szkodnika. Istotne jest więc dociec, z którym szkodnikiem mamy do czynienia. Wówczas wiemy, jak groźne są larwy, czy wyrządzają szkody, w jakim czasie i jak duże. (…)

To zwyczajne mole spożywcze. Ich zjedzenie nie jest groźne, choć nikt z nas nie ma ochoty jeść białych larw!

https://bios.net.pl/blog/biale-larwy-w-domu-co-to-moze-byc

Boooszeee drogi, nasza „gwiazda” moi drodzy, wpadała już dziś w takie niemalże schizy, że słuchajcie, jeszcze jedząc swoje Müsli [w ogóle zawsze, jak wchodzi do tej kuchni, to pierwsze co obserwuje te swoje ściany, tzn. najsampierw rzuca tam niemalże spojrzenie z takim wręcz przerażeniem, buhaha 😋]. Później już patrzy, ŻADNYCH NOWYCH INTRUZÓW NIE WIDAĆ, ufff.. Kamień z serca…

Może nim przejdziemy do jej jedzenia, to przecież najpierw była jeszcze ta gimnastyka… Jednak dziś, kochani, tak intensywnie jeszcze o tym myślała, jak mogłaby to zrobić, aby było tu dobrze do przyjazdu tej ekipy od dezynfekcji… A oni mają być we wtorek… między 13 a 14… Tak się z nimi umówiła…, na ten czas musiałaby oczywiście wybyć z domu… na jakieś 2-ie do 3-ech godzin… I tak sobie jeszcze raz o tym wszystkim myślała, jak tu najlepiej wszystko przygotować w tym swoim mieszkaniu, by było dobrze… boooszeee, to ją po prostu już znowu przerażało, że ona sama tego wszystkiego nie ogarnie…

I właśnie wtedy, po tej yodze, bo tylko na nią dziś znalazła siłę.., do jedzenia tego Müsli, włączyła sobie ten oto filmik Pawlikowskiej Poczucie życiowej niemocy… tu znowu doszła do wniosku, że to cholera ABSOLUTNIE NIE JEST DLA NIEJ! Bo przecież jej problem, nie polegał na tym, że ona się czegoś bała, czuła jakąś wszechogarniającą niemoc… Myśli sobie: No ja pier…, ja tą niemoc owszem czuję, ale z innego powodu, ja wiem co robić i wcale nie zapadam się dlatego, że NIE MAM W SOBIE TYLE SIŁY, by to zrobić!!! Tylko raczej nie umiem i nie potrafię tego zrobić sama...

Tak bardzo wtedy to odczuła, że po prostu nie ma tu NIKOGO, kto mógłby jej w tym pomóc… A przerażało ją już tak wiele rzeczy tu ponownie… Ale już Wam donoszę, jakie jej myśli krążyły podczas pierwszych 10 minut medytacji: powynosi letnie rzeczy do piwni, w łaźni zaś umieści w tych kartonach, które tam stoją, jako podwyższenie choćby do takiego wiklinowego pojemnika, który służy jej do przechowywania ręczników…

Przejęta była tym wszystkim tak bardzo, że po prostu, jak tylko zjadła to śniadanie, zaraz zaczęła znów działać, choć jej psychika, co tu dużo mówić była zmęczona… A jeszcze pamiętajcie, że mamy ten oficjalny niemalże terror w Polsce, tak już nawet nie na świecie, ale właśnie w naszym kraju!!! booooszeee, jest jej z tym wszystkim, co się tu u nas dzieje, po prostu dodatkowo strasznie…, żeby nie mówić potwornie wręcz ciężko… Wciąż dostaje nowe powiadomienia z tego RealTv:

COVID-19

Wysłała również o 15:41 @ do swojej lekarki:

Witam Pani doktor,
Co u Pani słychać i jak się Pani czuje w tym jakże „wspaniałym” czasie dla Polski? Pani doktor, czy mogłabym prosić, aby wystawiła mi Pani zaświadczenie, bym nie musiała nosić tych MASECZEK/`kagańców`… Mój kochany, mądry, młodszy brat uprzedził mnie wczoraj [bo dobrze wiedział o tym, że ja również nie noszę maseczki], że właśnie OD DZISIAJ MUSZĄ NOSIĆ WSZYSCY TE MASECZKI, odnalazł jednak taki właśnie wpis: „Dr Sutkowski podkreśla, że jest jasno opisane w przepisach, kto nie musi nosić maseczki. Są to np. dzieci do 4. roku życia lub osoby z zaburzeniami psychoaktywnymi oraz osoby niepełnosprawne – im zaświadczenie zwalniające z obowiązku zasłaniania ust i nosa się należy”.    
Sam również się o taką adnotację od swojego lekarza postarał, dlatego ja proszę Panią również o nią. Pani doktor, bardzo w to wierzę, że na Panią mogę liczyć! Proszę pomóc mi żyć w miarę zdrowo i niezależnie… Przecież na tym zaświadczeniu, tak sobie myślę, może być wiele, że tak powiem na moją „korzyść”, jak choćby to, że jestem również po tracheotomii i to także może przyczynić się do problemów z trudnościami z oddychaniem, łapaniem oddechu… Szczerze mówiąc nie znam się na tym za bardzo, ale myślę, że taki policjant tym bardziej! Zatem jeszcze raz BARDZO PROSZĘ PANIĄ O TAKIE ZAŚWIADCZENIE! Z góry serdecznie dziękuję!

Przepraszam, że ja tak szybko i krótko, ale u mnie naprawdę się teraz dużo dzieje i to wcale nie takich fajnych rzeczy… W skrócie: 

– wykryłam w mieszkaniu larwy moli spożywczych, zaczęłam tak sprzątać od środy, że boli mnie teraz aż kręgosłup…

 Jutro ma przyjechać do mnie moja mama, bo w poniedziałek ma mieć wizytę u swojego okulisty…  Nie ukrywam, że boję się tej jej wizyty, bo niestety muszę powiedzieć to otwarcie ona jest [jak zapewne większość polskiego społeczeństwa] COVIDOWYM -niewolnikiem… 
Polecam obejrzenie tego:

https://www.youtube.com/watch?v=orbru4N1Zvg&feature=share&fbclid=IwAR2ULTxCmdBRDf1zx4TyvitsZWJA2i0P0rks4Ob2OwuQomIkGsO-qgwn34A
https://www.youtube.com/watch?v=WHSZknedF_Q&feature=share&fbclid=IwAR1FIVEvR4UtrEsGUsirqrnqHsYvZ9VKInju424N23-_DdPgK1APCs5eMBY
https://www.youtube.com/watch?v=H6XP2q2SiXQ&feature=share&fbclid=IwAR1UO0w1-wWfuUM2w-r7PJrrajazU-2_rVwIzyPoRQONb2Lh11RRhybwEvY
https://www.youtube.com/watch?v=WHSZknedF_Q&feature=share&fbclid=IwAR1FIVEvR4UtrEsGUsirqrnqHsYvZ9VKInju424N23-_DdPgK1APCs5eMBY

Pozdrawiam serdecznie i liczę na korzystna odpowiedź, życząc udanego weekendu!

Wcześniej też napisała po prostu już @ do tej firmy, która ma przyjechać do niej i zrobić tą dezynfekcję właśnie, a ten jej @ wyglądał tak:

Witam serdecznie,
Przesyłam jeszcze zdjęcie, które wczoraj w trakcie sprzątania zrobiłam, tej larwie właśnie i wówczas mogłam się jej przyjrzeć i dopiero odkryłam, z czym mam tak naprawdę do czynienia, m.in. dzięki Państwa stronie właśnie. Ale teraz do rzeczy: mieszkam tutaj właściwie całkowicie sama [a proszę mi wierzyć, że moja `historia` do najłatwiejszych raczej nie należy…] Nie zdążyłam się nawet dorobić jeszcze wszystkich mebli… i w związku z tym miałabym pytanie, czy może mogłabym prosić o dostarczenie mi choć jakiejś „folii zabezpieczającej” te rzeczy, które mam jednak niestety wciąż na wierzchu…
Z góry SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ZA POMOC! 
I oczywiście optymistycznie pozdrawiam🌞🍀😊

A tak naprawdę zaraz już po wysłaniu tego, zabrała się za to, co przychodziło jej do głowy, m.in. podczas tej medytacji, czyli najpierw zebrała te letnie rzeczy i powynosiła je do tej piwnicy. Spojrzała również na ten swój jednak wciąż wolnostojący wieszak na ciuchy [z niego również brała te letnie ubrania/ ciuchy do piwni właśnie] i wtem spojrzała tam na buty, że je także trzeba powynosić do tej piwnicy… Robiąc to, zbierając te wszystkie letnie/ wiosenne buty, nagle tak ją to uderzyło wręcz, cóż tam dostrzegła…Miała tam, cholera, cały czas pełno tego brudu i kurzu!

Zatem, skoro już się za to zabrała, to postanowiła i tam zrobić ten porządek! Tak, dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że właściwie powinna robić to niemal za każdym razem, gdy odkurza i sprząta… tylko, że słuchajcie, ona nie ma siły za każdym razem tego odsuwać… Ale ok, pomyślała sobie, to choć teraz jest świetna ku temu okazja, aby tam również odkurzyć i tą podłogę przemyć! A powynosiła już przecież wszystkie sandały, baleriny, espadryle do piwnicy, więc już choć miała tych rzeczy tam mniej!

Tak właśnie przestawiła ten swój wieszak [fotka po lewej] na drugą stronę [zdjęcie po prawej] i tym sposobem mogła tą podłogę porządnie tam i odkurzyć i umyć także [a moi drodzy, tym razem dodała już nawet do myci tej podłogi trochę octu, buhaha 🤭]. To jeszcze kochani, przedstawi Wam, jak ta jej piwnica wygląda

Poniżej jeszcze wstawiła fotki z tej kuchni właśnie… Moi drodzy, ona już tu poważnie wpada wręcz w jakiś obłęd, zaczęła dziś jeszcze raz przemywać wszystko octem! Dosłownie wszystko! Nawet i opakowanie tego płynu do naczyń, również to od mydła, jak i oczywiście to pudełeczko [widoczne na tym zdjęciu, w którym obydwa te produkty stoją].

Ona już serio, nie wie, czy ma się z tego śmiać😂, czy płakać😪, buhaha😋, ale to jest chyba normalne, prawda? Dobrze bowiem pamięta, jak jeszcze miała kiedyś z tymi śladami po tych krostach widocznymi na jej buzi. Jak przyglądała się WSZYSTKIM LUDZIOM, a zwłaszcza kobietom napotkanym po drodze, jak te ich twarze wyglądają, hehe. Powiedzcie, że nic tylko można to po prostu wyśmiać!

W każdym razie, już była tam w kuchni wszystkim znowu zdesperowana…, bo to wszystko ciążyło tylko na jej głowie przecież, nawet nie ma z kim tu o tym porozmawiać… A moi drodzy, najlepsze już było to, jak zaczęła się zastanawiać nad tym, po co ona ma właściwie to żółte coś al’a serweta/ cerata pod tymi kaflami na tym blacie… I tak się jeszcze chwilę postanawiała, wziąwszy to wszystko oczywiście do mycia, po czym naturalnie przetarła to jeszcze tylko tym magicznym środkiem [=octem].

I w tym momencie uświadomiła sobie, że zakupiła i położyła to tam właśnie, aby uchronić blat przed jakimiś rysami i otarciami, które mogłyby te kafle właśnie spowodować! Więc już to tam z powrotem umieściła, tylko wywinęła oczywiście na drugą, czystszą stronę 😜🤣😋. I tak sobie myślała, ok. to choć nie będę tam kładła już tych ściereczek. Lecz myjąc kolejne naczynia, doszła już również do tego, w jakim celu one tam w ogóle były: mogła zawsze jeszcze postawić na nie coś, co powinno dalej schnąć…

Maaateńko… właśnie dostała odpowiedź od swojej lekarki na @ dotyczącego jej prośby… a mianowicie, spójrzcie tylko:

Dzień dobry. Maseczki pani Moniko nie nosi się dla dekoracji ani dla przyjemności tylko z konkretnego powodu, m. innymi  żeby nie stanowić zagrożenia dla innych . Ewentualnie mogę napisać pani zaświadczenie,  że na ulicy może się pani poruszać bez maseczki natomiast w przestrzeniach zamkniętych ( przychodnie, sklepy, środki transportu publicznego) nie ma uzasadnienia do zwolnienia. Pozdrawiam

Przecież ona nawet nie twierdziła, że to jest jakaś ozdoba… boooszeee drogi, także jak widzicie nawet wśród lekarzy są takie osoby, które jednak reagują tak, jak i większość… No dobrze, kochani, to teraz zmyka się myć, bo miała to zrobić już o godz. 19…, a dochodzi zaraz 19:30…

W takim razie pójdzie wziąć jeszcze choć tą swoją relaksującą kąpiel, dziś jej się naprawdę ona należy… Tym bardziej, że od jutra będzie miała tu swoją mamę. Ale co, kochani? Jak będzie? Oczywiście, że będzie dobrze! No nic tylko BĘDZIE, BĘDZIE, ZABAWA, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO I ZNOWU NOCY BĘDZIE MAŁO…. [PIERSI – Bałkanica https://www.youtube.com/watch?v=Pqaxe5o2Apo%5D

Photo by cottonbro on Pexels.com

https://www.facebook.com/tomek.hawryluk.961

boooszeee, moi drodzy ona już tu po prostu nie może… Odsłuchała i przeczytała sobie właśnie powyższe informacje… I najzwyczajniej w świecie już nie daje sobie rady…, najbardziej ją oczywiście boli to, że MÓWIĄ O TYM OTWARCIE PRZECIEŻ LEKARZE, ŻE TO WSZYSTKO, CO NASZE PAŃSTWO ROBI TO JEST NIC INNEGO, JAK PROWADZENIE LUDZI NA ŚMIERĆ…

Przedstawimy Wam tutaj, cóż tutaj mówi o tym dr chirurg Tomasz Hawryluk:

Maski, Szanowni Państwo, to my sobie możemy nosić INCYDENTALNIE, że tak powiem. Wydana jest operacja, zakładamy maskę, wykonujemy operację. Zdejmujemy maskę, wracamy do pokoju socjalnego, jak to chirurdzy, uzupełniamy płyny: woda, kawa (…) Natomiast jeżeli chodzi o noszenie maski w sposób ciągły… no to gratuluję pomysłu, TO JEST PO PROSTU POWOLNE DOBIJANIE SIEBIE…

Wiecie, jak gazowano więźniów (…) w czasie II Wojny Światowej? Dwutlenkiem węgla (…) ci ludzie umierali dosyć szybko w dużych męczarniach. My robimy dokładnie to samo! tylko, że nikt nam nie wpuszcza rury do środka [poprzez usta], tylko sami to robimy [nakładając maseczkę], my wydychamy dwutlenek węgla a on trafia z powrotem do nas. Wiecie, że z powodu zwrotnej podaży dwutlenku węgla, np. w niewietrzonych mieszkaniach, pokojach zamkniętych szczelnie, można dostać kwasicy [Kwasica to stan, w którym równowaga kwasowo-zasadowa organizmu jest zaburzona, a przewagę osiągają kwasy. W wyniku tego procesu spada pH krwi poniżej 7.35. https://enel.pl/enelzdrowie/zdrowie/kwasica-rodzaje-objawy-i-leczenie%5D, zmienić równowagę PH organizmu…

Przecież dwutlenek węgla jest środowiskiem [substratem?] wyjątkowo kwaśnym, nasz organizm się odkwasza poprzez wypuszczanie dwutlenku węgla na zewnątrz. Tłumienie jego wydalania to jest tak jak wstrzymywanie srania za przeproszeniem. NIE MOŻNA TAKICH RZECZY ROBIĆ! Takich rzeczy się po prostu nie robi. Ja fizjologicznie nie rozumiem tego przepisu! Ja się do niego nie stosuję, no i tyle! W związku z tym, że akurat w okolicy, gdzie prowadzę klinikę jestem autorytetem, więc się nikt mnie nie czepia.[tu z całą pewnością ogromna rzesza Polaków, pomyślałaby ten to jest uprzywilejowany jednak, to on sobie może!] (…)

wydychamy różnego rodzaju mikrocząstki, grzyby, pleśniawki jakieś i tym podobne cząstki materii, to wszystko wychodzi na zewnątrz z nas. To jest droga pozbywania się toksyn z organizmu. One, te toksyny wracają do nas teraz z powrotem. To tak jakbyśmy sobie lewatywę z tego, co wypuścili podali sobie z powrotem do odbytu, że tak powiem, to jest takie porównanie mniej więcej. NALEŻY UMOŻLIWIĆ INHALACJĘ, CZYLI WYDYCHANIE TEGO, CO MAMY W PŁUCACH.

BEZ TEGO NASZ UKŁ. IMMUNOLOGICZNY SIĘ ZAŁAMIE, TO JEST DZIAŁANIE NA OSŁABIANIE UKŁ. IMMUNOLOGICZNEGO W DŁUGIM OKRESIE CZASU, ZAGRZYBIENIE, ZAPLEŚNIENIE, SPOWODOWANIE JAKICHŚ ZŁOGÓW, KTÓRE NIE MOGĄ SIĘ WYDOSTAĆ Z NAS NA ZEWNĄTRZ. (…) Z resztą siedzenie na wiosnę w chałupie, z powodu jakiejś… kwarantanny, czyli osłabianie podaży i syntetyzacji witaminy D w skórze jest kolejnym zabójstwem ZOBACZYCIE, CO SIĘ BĘDZIE Z WAMI WSZYSTKIMI DZIAŁO JESIENIĄ, JAK PRZYJDZIE JAKAŚ KOLEJNA FALA NIEISTNIEJĄCEGO WIRUSA, czy nawet grypa sezonowa po prostu jak przyjdzie, ci ludzie będą padać jak muchy, bo są kompletnie nieprzygotowani do tego (…) To ciało nie będzie sobie kompletnie radzić.

Tu Mała Mi nie byłaby sobą, gdyby zaraz tego nie sprawdziła, nie doczytała więcej, przecież ona się na tym kompletnie nie zna, a nie chce tu przekazywać, broń Boże, jakichś fake newsów i zatem znalazła jeszcze to: https://fakehunter.pap.pl/raport/040055a0-bca3-44d9-8f45-6fc80353a899 [wciąż wiedząc o tym, że w sumie cały Internet jest już nagminnie zawalany takimi nowościami… No ale cóż podaje po prostu tylko to, co tu wynajduje… Nie twierdzi oczywiście, że to jest OSTATECZNA RACJA, bo niestety ona jest w tej kwestii kompletnie zielona [żeby to była jedyna dziedzina, na której ona się nie zna, buhaha, 🤣😋😜]. Jeśli oczywiście ktoś ją poprawi i znajdzie ku temu jakieś bardziej porządne argumenty, ona oczywiście, po zapoznaniu się z nimi i spokojnym przeanalizowaniu tego [co też z całą pewnością by trochę potrwało :P] byłaby w stanie się do tego również odnieść.

Nie ma dowodów naukowych, by noszenie maseczki mogło spowodować zatrucie organizmu toksynami, np. dwutlenkiem węgla. Należy jednak stosować się do wytycznych sanitarnych i zmieniać maskę w przypadku, kiedy zawilgotnieje lub się zabrudzi. Jednorazową wyrzucać, wielorazową – prać po każdym założeniu. W przypadku masek z materiału, lepiej sięgać po te z oddychających tkanin, np. bawełny niż te z włókien sztucznych. Maseczki oznaczone symbolem N95 to specjalistyczne maski używane przez personel medyczny. Nie są zalecane do powszechnego zastosowania. Przed ich użyciem pracownicy medyczni przechodzą, bowiem badania medyczne i testują dopasowanie maseczki. Osoba nieprzeszkolona może mieć w nich problemy z oddychaniem. (…) https://fakehunter.pap.pl/raport/040055a0-bca3-44d9-8f45-6fc80353a899

Co więcej, zamieściła i komu mogła porozsyłała na @ dalsze informacje jeszcze wczoraj o tym: Bezprawne maseczki! Zamordyzm, medialna nagonka i strach przed koronawirusem! A. Martynowska wR24! https://www.youtube.com/watch?v=BSsYzD4MUjQ, udostępniła to oczywiście i na FB i LI, co więcej moi drodzy, ona dobrze o tym wie… i widzi już po sobie, że pomimo iż nie ma [na całe szczęście!!!] TV. To już jej się wydaje, że ona po prostu od tego głupieje, najzwyczajniej w świecie…

A, moi drodzy porobiła znowu tyyyleee rzeczy, nie ma najmniejszego pojęcia, czy rozsądnych… i dobrych. Ale ona naprawdę już ma do siebie samej coraz mniej tego zaufania… Wszystko ją tutaj przytłacza znowu… A dziś WTOREK, 13.X.2020 zdarzało jej się ponownie płakać podczas tej medytacji… Ah… moi drodzy, wyobraźcie sobie, że nasza „gwiazda” pytała Wszechświata, PO CO ONA W OGÓLE ZOSTAŁA NA TEJ ZIEMII? W jakim celu przeżyła ten pie… wypadek, skoro nie wie, co ma tu dalej ze sobą robić… Wyobrażacie to sobie?

Wstała i miała siłę wykonać TYLKO yogę… Tak bardzo ją wkurza i drażni wręcz to wszystko, co widzi na zewnątrz… A wyobraźcie sobie, że jeszcze wczoraj przesłała również tego @ z tym właśnie filmikiem: Bezprawne maseczki! swojej psychiatrze, do której właśnie pisała wcześniej a propos tego zaświadczenia o nienoszeniu tej maseczki. Ale o tym może bardziej merytorycznie w następnym wpisie. Bo tutaj już się jej chyba muzyczka w końcu skończyła 😋.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close