ZAWSZE COŚ SIĘ DZIEJE, NIE MA ZWYKŁYCH CHWIL (…)

SIŁA SPOKOJU (ang. peaceful warrior), reż.Victor Salva

2:59:55

Kochani moi, w tym wpisie będzie ponownie relacja kilku jej dni… Uprzedzamy Was jednak, że Mała Mi ma wciąż w swojej głowie tyyyleee tych różnych myśli i dlatego właśnie już od co najmniej kilku dni, tworzy się u niej / w niej/ taki wręcz bałagan… Dlatego, jak zwykle zresztą 😉, przyszłam jej z pomocą i rzekłam do niej:

Obecnie mamy już PIĄTEK, 13.XI.2020, przed godz. 12…, siadła właśnie do komputera, a wróciła kochani, bo była w końcu odebrać tą paczkę z InPost… Muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi odczuwa STRASZNĄ SAMOTNOŚĆ TUTAJ… Jest jej taaaak cholernie przykro i ciężko, że jest tutaj całkowicie sama z tym wszystkim…, że nie ma w nikim żadnego wsparcia i pomocy. Jednak …, jak to ona zwykle właśnie, nie użala się nad sobą, tylko próbuje siebie jakoś pocieszać, np. następującymi słowami:

Właśnie, moi drodzy, to jest cała ona… Zostało to jej przecież jeszcze z dzieciństwa…, którego to dziewczę przecież w ogóle nie miało! Nigdy u siebie we własnym domu nie mogła czuć się zaopiekowana, przez co również tak naprawdę kochana i bezpieczna! Donosiła o tym już na tym blogu właśnie, choćby w tych wpisach, kiedy opowiadała o tych swoich wizytach, czy to u tej numerolog, czy później nawet u terapeutki karmicznej, do której również trafiła…

Ale kochani, o tym będzie dalej, dobrze? Teraz może tylko jeszcze wklei tutaj parę zdjęć, które przecież niemal non stop wykonuje, bo w ten właśnie sposób tworzy tą dokumentację własnego życia. Może wtedy łatwiej będzie się do tego odnosić… boooszeee, właśnie uruchomiła sobie fejsa i tam ponownie słyszy o tej potwornej teraz rzeczywistości… , czy to wypowiadają się sami artyści, czy… ahhh, nie! ona po prostu nie może tego już nawet słuchać… tak bardzo chce jej się dziś znowu płakać… Dlatego, nim może jakoś dojdzie do siebie, zaproponowałam jej właśnie kawę i może coś wartościowego i budującego jednak do oglądania.

Uśmiechnęła się nawet lekko i rzekła: no ok, zaraz może coś tu nam wyszukam. Ale póki co, dajmy to do przeczytania, cóż tutaj wcześniej już tworzyłyśmy, ok?

(…)

jak ona uwielbia wprost być w takim stanie!!! Od samego rana dziś [CZWARTEK, 12.XI.2020] odczuwa takie wprost MEGA SZCZĘŚCIE 🍀🤗🧡🌞. Już Wam wszystko wyjaśniam, a uwierzcie mi, że będzie co, hehe😉. A może inaczej: będzie o czym pisać…, czyli: jak zwykle zresztą, prawda?

Otóż muszę Wam powiedzieć, że jak jeszcze wczorajszy dzień był dla Małej Mi taki…. hm…., jakby to powiedzieć, abyście to dobrze zrozumieli, ale chyba napiszę wprost…, bo przecież wcale nie był taki najlepszy… Jej dusza prawie przez cały dzień po prostu płakała, nosiła w sobie jakiś taki ciężar, a pragnę tylko zauważyć, że wczoraj mieliśmy tą nieparzystą datę, które ona tak uwielbiała zawsze…

Ale tak naprawdę jeszcze jedząc śniadanie [wrapa] zaczęła sobie [wciąż mowa tu o środzie, 11.XI.20] odsłuchiwać Klaudii, a właściwie tego LIVE, w którym przecież w poniedziałek kompletnie nie brała udziału, bo najzwyczajniej w świecie nie miała już siły poprzez to, cóż wyrządziła sobie/ wyczyniała wcześniej [prawie przez cały weekend, ale o to rozwiniemy również, lecz trochę dalej, w porządku?… To, co? może tak, jak zwykle w kolorze zielonym, byście wiedzieli, czego to się tyczy, ok?😉]

Także, kochani, jak możecie przypuszczać była już zestresowana tym, że znowu zrobiła sobie jakieś zaległości…, bo nie dość, że nie przerobiła jeszcze wszystkiego, co do tej pory było w tym kursie…, to teraz nie wzięła udziału także w tym LIVE, no i od rana miał tam przecież być już udostępniony dalszy materiał, za który również zamierzała się zabrać…

I wtedy, kochani, zauważyła informację na fejsie od Klaudii właśnie, że:

Nie uwierzycie, jak ona się ucieszyła, jak to przeczytała!!! [przypomnę tylko, że Mała Mi kompletnie w tym nie uczestniczyła, a następnego dnia, tj. we wtorek również nie miała za bardzo czasu, by nawet zajrzeć do tych materiałów, a była pewna, że one już tam dawno są…] I tu sobie znowu pomyślała: booooszeee, jak WSZECHŚWIAT mi jednak sprzyja!!! I dalej przyszła jej jeszcze na myśl ta scenka z tej Mariolki, ta wiecie…, która jest dla niej zawsze taka bekowa wręcz: a mianowicie: = przypadek??? 😜https://www.youtube.com/watch?v=7WYYoa6RT1U. Oczywiście, że nie!!! TO WSZECHŚWIAT JEJ POKAZUJE NON STOP, jak widać, że wspaniale robi, iż siebie jednak słucha i tego, co mówi do niej po prostu jej ciało!!! 🍀

Tego właśnie dnia, ŚRODA, 11.XI.2020 do śniadania włączyła sobie więc do odsłuchania ten zaległy LIVE z Klaudią i… wtedy właśnie już wypłynęła z niej ta fala płaczu…, którą nosiła ze sobą/ na sobie już od co najmniej kilku ładnych dni… Pozwolimy tu sobie zacytować właśnie Klaudię, licząc na to, że nie będzie miała nam tego za złe, że publikujemy coś wszystkim tak za darmo, na co ona musiała przecież poświęcić swój czas i dużo pracy… Ale obydwie wiemy to po prostu, że ta kobieta ma tak dobre serducho, że z pewnością nie będzie miała nic przeciw, bo może tym sposobem, pomożemy także komuś jeszcze [a przecież w życiu chodzi o to, by dzielić się dobrem i tam, gdzie możemy je dalej udostępniać…], a mowa tutaj o takiej scence, o której Klaudia opowiadała w tym nagraniu, że widziała/ słyszała następującą rzecz:

(opowiadała to jakaś dziewczyna swojemu ojcu. A brała ona właśnie udział w jakichś warsztatach/ szkoleniach psychologicznych )

(…) TO WSZYSTKO, WSZYSTKO W JEJ ŻYCIU IDZIE NIE TAK PRZEZ MAMĘ [I ZACZĘŁA JĄ MOCNO OBCIĄŻAĆ SŁOWAMI i że wszystko nie działa w tej rodzinie przez nią właśnie i w ogóle należy ją wyeliminować]. To już słowa/ zdanie samej Klaudii: A PRZYCZYNA JAKIEJŚ SYTUACJI NIE MUSI BYĆ JEDNOZNACZNA, PRAWDOPODOBNIE ILEŚ TAM ELEMENTÓW NA TO WPŁYWA. (…) PRZERABIAMY TERAZ NP. 3-CIĄ CZAKRĘ I MÓWIMY O TYM, KIEDY WYKSZTAŁCA SIĘ TA SILNA WOLA, CZYLI MIĘDZY 2gim a 3cim ROKIEM ŻYCIA. (…) WARTO PO PROSTU TO WIEDZIEĆ, ZAOBSERWOWAĆ, ALE NIE SPYCHAĆ ODPOWIEDZIALNOŚCI NA KOGOŚ, ALBO GDZIEŚ TAM INDZIEJ, ŻE JA DZISIAJ SIĘ CZUJĘ, TAK, JAK SIĘ CZUJĘ. Bo bardzo mocno chciałabym, aby wybrzmiało w naszym QM, że to TU & TERAZ MASZ WPŁYW NA SWOJE ŻYCIE, NA TO, JAK SIĘ CZUJESZ, NA SWOJE SAMOPOCZUCIE   (…) natomiast w tej przestrzeni ZOBACZ, JAK DUŻA JEST MOC MEDYTACJI

[jak Mała Mi tu wciąż tylko ryczy i uważa już, że naprawdę do niczego się nie nadaje, TAK BARDZO NIE ROZUMIE PONOWNIE TEGO, W JAKIM CELU TO WSZYSTKO JĄ SPOTKAŁO???] Boooszeee, ona to znowu odczuła, jakby Klaudia mówiła to do niej właśnie:

NAWET BEZ SPEKTAKULARNYCH EFEKTÓW WOW JESTEŚMY W STANIE OSIĄGNĄĆ NIEBYWAŁE WYNIKI ZMIANY. BO, MOIM ZDANIEM ISTOTNIEJSZE JEST, ABY IŚĆ KROK PO KROKU, SYSTEMATYCZNIE I NAWET BEZ EFEKTÓW WOW ZA PÓŁ ROKU, ZA ROK TA ZMIANA JEST WIĘKSZA, NIŻ KIEDY PRZEŻYWASZ COŚ ABSOLUTNIE FENOMENALNEGO, NA METAFIZYCZNYM POZIOMIE, A PO MIESIĄCU ZAPRZESTAJESZ PRAKTYKI (…) I WIERZĘ, ŻE Z KAŻDĄ MEDYTACJĄ, Z KAŻDĄ CHWILĄ, KIEDY ZAGŁĘBIAM SIĘ W SIEBIE, KIEDY ZACZYNAM SOBIE ZADAWAĆ PYTANIA, CZEGO CHCĘ, W KTÓRYM KIERUNKU CHCĘ ZMIERZAĆ, TEŻ WYBACZAĆ SOBIE  Z PRZESZŁOŚCI I INNYM, KTÓRZY ZROBILI COŚ NIE TAK W NASZYM KIERUNKU, TO TYM SILNIEJSI SIĘ STAJEMY.

Tutaj słyszy, jak Klaudia czyta komentarz uczestniczki tego kursu – Justyny i po prostu zalewa się dalej łzami…

NIE PRZEJMUJ SIĘ, ŻE INNI MAJĄ INACZEJ NIŻ TY! PO PROSTU ZAUFAJ TEMU PROCESOWI, ZAUFAJ SOBIE, CODZIENNIE DAWAJ SOBIE 15 MINUT/ PÓŁ GODZINY PRZESTRZENI NA TEN WŁASNY ROZWÓJ OSOBISTY, CZY NA MEDYTACJE…

Jadła bardzo wolno, bo to wszystko, co mówiła jej starsza siostra bardzo do niej dochodziło/ przemawiało, niemal wręcz ją uderzało… Tak bardzo odczuła znowu, że te słowa są kierowane właśnie do niej! Tak sobie jej wysłuchała i wstała jednak od stołu, by zrobić sobie drugiego Wrapa i wtedy właśnie słyszy: https://www.youtube.com/watch?v=lKqdEjvnH04

Michael Patrick Kelly – iD (Official Video) ft. Gentleman

But your problem is my problem
Don’t you feel the ricochet?
If we turn against each other
That’s not a game we wanna play

No dobrze, kochani, to teraz muszę jeszcze Wam tylko powiedzieć, że nasza „gwiazda” właściwie przez caaały weekend kompletnie nie odpoczęła…, ale może nim o tym doniesie… to jeszcze troszkę potrwa, bo na 12 ma być na zrobieniu sobie pazurków! Także z pewnością będziemy ten wpis jeszcze kontynuowały, jak nie uda nam się zrobić tego dzisiaj [bo o 20:07 LIVE!] to z pewnością będziemy to robiły jeszcze jutro, ale póki co, puszczamy to w końcu w świat, takie jakie teraz jest!

A muszę Wam powiedzieć, że dzisiaj nasza „gwiazda” rozpoczęła już swój dzień jakby z nowymi siłami. Tzn. przebudziła się i tak o 2:33, ale tylko poszła do kibelka na siku i następnie już znowu zasnęła… Tzn. może tylko na jakieś 3 godziny maksymalnie, ale to był i tak dla niej już sukces… I właśnie wtedy, jak się już jednak przebudziła, to postanowiła, że zajmuje się dalej tą medytacją [tak, bo tak też wyglądał właśnie ten jej weekend, ale pamiętamy, aby donieść o tym w tym kolorze zielonym, jak obiecałyśmy 😉, czyli to kochani jeszcze nie teraz, ok? Wytrzymajcie jeszcze proszę 🙏.]

Zatem wstała tylko i już właściwie wiedziała, że będzie wykonywała tą medytację, a dziś prócz tych pierwszych dwóch dolnych czakr [PODSTAWY, SAKRALNEJ/ KRZYŻOWEJ], wykona również kolejną [czyli tą 3-cią od dołu], tj. uczyniła również medytację CZAKRY SPLOTU SŁONECZNEGO! Robiła to nasza bohaterka jeszcze normalnie leżąc, bo pomyślała, że tak jest jej po prostu wygodnie, tak mogła spokojnie to swoje ciałko jeszcze rozluźnić, a kręgosłup przecież pozostawał prosty!

I wyobraźcie sobie, że mądra ona, tak już pomyślała do przodu, że skoro będzie tak sobie jeszcze leżała, to może w tym samym czasie, uczynić coś również dla swojej urody, a dokładnie oczu i tej plamiastej jednak brody… Dlatego właśnie zaparzyła sobie 3 torebki rumianku i tak dwie z nich położyła na swoje powieki, a ta trzecia zaś wylądowała na jej brodzie, hehe😋.

Choć, moi drodzy, teraz, jak patrzy na to zdjęcie poniżej, to musicie sami powiedzieć, że tych plam i śladów pokrostnych wcale aż tak u niej nie widać! A nie robiła sobie dziś w ogóle żadnego makijażu! Nim jednak przeszła do kuchni, skąd pochodzi ta fotka [poniżej], przystąpiła, kochani, najpierw do swojej gimnastyki, którą ostatni raz wykonała w sobotę 07.XI.2020! W każdym razie, to wciąż wiąże się z tymi historiami z tego weekendu – doniesiemy o tym w tym kolorze zielonym, tak, jak obiecałyśmy, abyście dobrze wiedzieli 😜.

W każdym razie, kochani, wysłuchała sobie tej medytacji i następnie wykonała te swoje ćwiczenia, z którymi była już gotowa… o godz. 8:00! Ze wszystkim! A wykonała dzisiaj także to ćwiczenie tego dead buga [jak wcześniej myślała doga, buhaha].

Zakończywszy to, co miała zrobić = czyli to swoje zadanie, przyrządziła sobie swoje müsli, które skonsumowała właśnie w kuchni przy stole, do tego włączyła sobie jeszcze raz te ostatnie dwa filmiki Gracjana, a mianowicie: Problemy istnieją bo nie pozwalasz sobie o nich zapomnieć oraz Dlaczego jesteś ciągle zmęczony i jak to zmienić. I tak po prostu jeszcze raz to obejrzała, żeby sobie tylko to przypomnieć/ odświeżyć ponownie, o czym on tutaj mówił. Oczywiście w tym drugim nagraniu o wiele bardziej jej się spodobał i to wcale nie dlatego, że miał na sobie tą czarną koszulkę, hehe 😜

A tą fotkę [powyżej], kochani, cyknęła sobie jeszcze tylko tak na szybko [nim się przebrała i uczesała, hehe] siedząc właśnie w kuchni nad tym wpisem: 😉Dostrzega w końcu swoją spokojniejszą buźkę i to ją tak niesamowicie teraz cieszy 🤗🍀🌞 Wiecie do jakiego ona w ogóle doszła wniosku, wykonując jeszcze tą swoją gimnastykę? Że ona jest przecież tak naprawdę bardzo niesamowitą kobietą! Wykonuje tu wszystko sama i sobie z tym coraz lepiej już radzi, nawet ta jej twarz już coraz lepiej wygląda, jest taka coraz bardziej odprężona

To do później, moi drodzy, czyli nasze tradycyjne:

BIS SPÄTER/ SEE YOU LATER/ NA RAZIE

Photo by Mitch Kesler on Pexels.com

(…)

Wróciła już kochani do nas i teraz ta jej relacja stamtąd: Od razu, jak już tam weszła i sobie siadła, to mówi do Wiki, że ona chce mieć ten sam kolor, który ma teraz… W dodatku, słuchajcie, tak spojrzała na tą koleżankę i później nawet rzekła to na głos, 🤭że kurczę, sama nawet jeszcze specjalnie się czesała przed wyjściem, żeby może jakoś lepiej wyglądać, wiecie w sensie na wyjście do ludzi😋. A okazało się, że ta Wiki również miała tak, no nie chcę mówić…: „byle jak” związane te włosy w kok. Choć może lepiej to zrozumiecie, jak powiemy raczej wcale nie tak wszystko równo…, czyli nie aż tak znowu dbale, bo jednak tak całkowicie naturalnie.

I to jej się właśnie bardzo spodobało, nazwała to nawet artystycznym nieładem. Obydwie się z tego trochę nawet zaczęły nabijać. Wiki zresztą sama powiedziała, że ona tak właśnie również raczej na szybko związuje swoje włosy… Ale, żeby było zabawniej rzekła, że najpierw to w ogóle zaczyna się jeszcze bawić w domu w ich prostowanie, po czym dochodzi do wniosku, że i tak je zwiąże w ten kok, aby było wygodnie…, buhaha 🤣

W ogóle nasza „gwiazda” pamiętała tam siedzącą z poprzedniego razu taką bardzo fajną dziewczynę, która widziała, że dopiero się uczyła zawodu. Teraz siedziała właśnie tam niedaleko nich ponownie. I Mała Mi tak się w końcu uśmiechnęła i zapytała, czy ona już normalnie także pracuje, czy ma jakieś swoje klientki? Ta rzekła, że owszem, już jakieś są, a jutro będzie miała w ogóle ich, podobno, przez cały dzień. Pamięta tą dziewczynę, że już wtedy zrobiła na niej takie dobre wrażenie, bo była przede wszystkim taka otwarta i właśnie naturalna…

Choć nasza bohaterka tak ma, że ona oczywiście [nie potrafi tego nawet chyba dobrze wyrazić/ określić…], ale czasami po prostu jak na kogoś patrzy/ widzi jakąś osobę, to po prostu to jakby czuje, że ona jest jednak całkiem ok. i to wcale przecież nie tylko dlatego, że była taka swobodna i otwarta… Bo od razu przypomina jej się tutaj kolejna dziewczyna, która tam również pracuje… I ta już niestety wcale taka jej się nie wydała, bo odnosi zawsze wrażenie, że ta aż mówi tam, jakby zawsze zbyt dużo/ głośno [tak jakby chciała pokazać, że również ma coś do powiedzenia…] W dodatku, wg. naszej bohaterki ta dziewczyna robi to tak wręcz na pokaz, gada tylko po to, żeby gadać…

Ale wracając do tej, jej zdaniem, miłej dziewczyny, to Mała Mi nie omieszkała przy okazji zapytać o jej imię, sama również się przedstawiając. Usłyszała, że ma na imię Martyna, Mała Mi dodała zaraz:

Ooo, to tak, jak Wojciechowska, hehe, będzie łatwiej zapamiętać i skojarzyć!

I tak chwilę właśnie porozmawiały, właściwie siedząc tam przy Wiki [ta robiła jej te pazurki, które widzicie na fotce poniżej]. Właśnie Wiktoria postawiła jej pytanie, czy nie chciałaby czasem french tylko na tej bazie [bo już jej lakier z nich usunęła]. Nasza bohaterka zapytała tylko, czy mogłaby najpierw w ogóle zobaczyć, jak to wygląda… I w tym momencie, jak Wiki pomalowała jej jeden paznokieć, to nasza „gwiazda” już praktycznie wiedziała, że właśnie takie chce!

A tak, kochani wyglądają teraz jej pazurki [prawda, że całkiem ładnie i naturalnie?]:

Ona tak się ogóle cieszy, że wszystko w jej życiu się już teraz tak wspaniale wręcz układa. Tzn. właściwie to dostrzegała już bardzo dawno, że tak się właśnie wciąż dzieje… No ok, to może teraz już przejdziemy do tego, cóż miała tu napisać o tym swoim weekendzie, kiedy to kompletnie nie wypoczęła…

Słuchajcie, ona wciąż pamiętała o tym, cóż donosiła Klaudia właśnie, a mianowicie:

Nie jesteśmy w stanie czerpać z tych `górnych czakr`, jeśli nie działają nam prawidłowo te dolne…, nie ma wtedy przepływu energetycznego!

Jeśli już czujesz jakieś niezwykłe przemiany, to wyobraź sobie, co się wydarzy, jeśli 3 PIERWSZE CZAKRY ZACZNĄ FUNKCJONOWAĆ ODPOWIEDNIO!

Poza tym jeszcze pamięta, że kiedyś czytała tam różne komentarze tych ludków na tej grupie QM i właśnie wtedy rzucały jej się w oczy takie wypowiedzi niektórych osób [mających już dzieci, rodziny i pracę!], że oni znajdują czas i nawet niektóre z tych medytacji wykonują po kilka razy pod rząd! I tu Mała Mi sobie pomyślała: cholera, to ja może również powinnam, przecież ja nie mam aż tylu obowiązków co inni… w dodatku, skoro oni tak wytrwale próbują, to i ja zamierzam się zabierać za tą pracę, w końcu bardzo zależy mi na tym, by powrócić jednak do jakiejś normalności!

Zatem, skoro cuda się zdarzają [a ona, moi drodzy, bardzo dobrze już o tym przecież wie!] Choć dokładnie w tym momencie, znowu tego nie czuła, we wszystko przestała ponownie już wierzyć, ale tak sobie to rozkminiła: Trudno, będę to wykonywać, jak jakiś robot i wmawiać sobie, że to musi przecież DZIAŁAĆ… Wszyscy tak mówią o tej medytacji…, że na efekty czasem może trzeba poczekać, ale one i tak nadejdą, w końcu nie znasz dnia ani godziny 😜.

I wyobraźcie sobie, że nasza dzielna „gwiazda” tak praktykowała to, nawet jakoś w nocy/ nad ranem. Dlatego właśnie w ten sposób Mała Mi do tego podchodziła, myśląc sobie, że przecież już tyle jej się jednak w tym życiu udało, zatem nie zamierza wcale liczyć, że coś może samo się ponownie zdarzy, postanowiła [po raz kolejny] jakoś działać, czyli wziąć sprawy w jednak swoje ręce!

I wyobraźcie sobie, że ona stwierdziła, że bez sensu, aby wykonywać od razu tą medytację tych 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH, jak u niej, jak nic wciąż niemal leżą te wszystkie pozostałe… Bo ona słuchajcie, jak sobie to puszczała za każdym razem, to kompletnie niczego nie odczuwała… W dodatku przy każdym zatrzymaniu się na każdej czaksze i słysząc jeszcze dalej kolejne słowa Klaudii, zaczynała po prostu płakać, poważnie zalewała się tak bardzo łzami, bo niemal przy każdym takim ośrodku energetycznym widziała i czuła wręcz, ile ma do ponaprawiania…

[No dobrze, jest 12.11.20, już 23:20, więc chyba powinna szykować się choćby do tej medytacji jeszcze, także przebierze się tylko w piżamę i zmyka już do łóżka się zrelaksować, a jutro będziemy relacjonowały Wam dalej i wnosiły tu jeszcze poprawki, ok?]

A jak choćby słyszy kolejne stwierdzenia i pytania, gdzie trzeba było przeanalizować swoje dzieciństwo i zastanowić się, czy w mojej rodzinie było przyzwolenie na wyrażanie uczuć… A już najlepsze dla niej było pytanie: KTÓRE Z TWOICH UCZUĆ NIGDY NIE BYŁY WYRAŻONE? Mała Mi tu sobie pomyślała: a które w ogóle kiedykolwiek było??? boooszeee, jak ona w tym momencie po prostu zaczynała ryczeć…

Lecz sobie tak pomyślała, że przecież ona już rozmawiała nawet o tym z tą numerolog i następnie także była na sesji u tej Bogusi – terapeutki karmicznej. Wiecie, to wszystko wówczas wydawało jej się takie wręcz magiczne, co tam słyszała…, te wszystkie niemal wtedy jeszcze informacje o tych czakrach/poprzednich życiach/karmach brzmiało dla niej tak niemal jakoś nieziemsko wręcz i co najmniej dziwnie/ nierealnie

Najbardziej jednak pamięta, jak uderzyły ją niemal słowa tych kobiet… To, co udało jej się odnaleźć na tym blogu [a pisała o wszystkim dokładnie…, na tu i teraz nie może jednak wszystkiego odnaleźć…] W każdym razie, przytoczę Wam to, cóż mówiła do niej jeszcze 07.II.2019 ta właśnie numerolog [w ogóle nie wiem, czy to widzicie, ale od tego czasu minęło już 9MIESIĘCY! Czyli, tyle, co ciąża człowieka, pomyślała sobie😉]:

Masz trudne, traumatyczne życie. BARDZO TRUDNE traumatyczne życie i jeszcze na dodatek samotne.

[https://niesklasyfikowana.com/2019/02/07/przybij-piatke-just-high-fife/]

W każdym razie, kochani tu udostępniam Wam te wpisy na jej blogu, które właśnie wczoraj jeszcze powynajdywała, a które przedstawiają jednak kawał jej historii:

A) ad. tej numerologii jeszcze:

  1. https://niesklasyfikowana.com/2019/02/08/jestes-byc-moze-bardziej-wartosciowa-dla-swiata-niz-myslisz-ze-jestes/
  2. https://niesklasyfikowana.com/2019/02/08/zawsze-moze-byc-przeciez-gorzej-p/

B) trochę historii jej i jej brata:

  1. https://niesklasyfikowana.com/2019/02/01/wiemy-o-sobie-tyle-ile-nas-zycie-sprawdzilo/
  2. https://niesklasyfikowana.com/2020/01/01/musimy-pracowac-nad-osiagnieciem-naszych-celow-choc-po-drodze-mozemy-doswiadczac-cierpienia-i-smutku/

  1. https://niesklasyfikowana.com/2019/05/08/uwierz-ze-wszystko-co-przyszlo-ci-w-zyciu-przezyc-mialo-cie-doprowadzic-do-zycia-pelnego-milosci-do-siebie-i-innych/

A jeszcze, kochani dzisiaj [CZWARTEK, 12.XI.2020] na taki opublikowany na fejsie komentarz Klaudii

Odpowiedziała w sposób następujący:

Napisała to oczywiście, nim wyszła z domu na zrobienie tych pazurków. Wtedy właśnie już odczuwała taki niesamowity wręcz dla niej spokój. Pomyślała wówczas: czyli Klaudia i w ogóle wszyscy mieli rację mówiąc o skutkach tej medytacji… właściwie sama to również wiedziałam…, tylko… jak to ja [to wciąż małe dziecko we mnie] nieustannie szuka tych namacalnych niemal potwierdzeń. A dokładnie dzisiaj to odczułam! Że wystarczy coś robić, nawet jak mój [o dziwo teraz aż nad wyraz racjonalny i pesymistyczny wręcz umysł!] podpowiadał mi, że to chyba nie ma jednak sensu…

Wspaniale, kochana moja, nawet nie wiesz, jak ja podziwiam w Tobie tą Twoją siłę walki, tą nieugiętość i jednak upartość.

Muszę Ci powiedzieć, że dokładnie dzisiaj, PONIEDZIAŁEK, 12.XI.2020, sobie o tym jeszcze leżąc w łóżku pomyślałam, gdzie ponownie wykonałam tą medytację [dziś już tych 3 pierwszych czakr, wcześniej robiłam tylko 2 pierwsze…, bo tą medytację czakry splotu słonecznego wykonałam dziś po raz pierwszy!].

To podziel się może z nami Twoimi odczuciami z tego, jak było, jak się czułaś?

Otóż wyobraź sobie, że właśnie dzisiaj po raz kolejny pomyślałam sobie o tym wszystkim, co mnie spotkało…, że tak naprawdę to ja powinnam być chyba za te wszystkie wydarzenia TYLKO wdzięczna losowi/ życiu/ WSZECHŚWIATOWI! Bo przecież, gdyby nie one, to nie wyrosłabym na taką mądrą i dojrzałą kobietę, jaką teraz jestem! Więc tak naprawdę, nie mogę mieć absolutnie do nikogo pretensji!

Poważnie, nie masz ich w ogóle…? Choćby do swojej mamy o to, że Ty przecież nie mogłaś być NIGDY DZIECKIEM u siebie w domu… Wiem, że opisałaś to doskonale w tym wpisie, jak byłaś u tej terapeutki karmicznej… ale znając Ciebie, jutro będziesz dalej szukała tego wpisu, bo Ty, kochana moja, jesteś przecież tak wytrwałą osobą, że mi osobiście opada już szczęka, jak tak Ciebie obserwuję…

(….)

Weszłyśmy kochani w kolejny dzień, którym jest PIĄTEK, 13.XI.2020. Tak właśnie, wiecie, cóż jej się teraz przypomniało? Ponownie ta piosenka: 13-tego wszystko zdarzyć się może… A już zwłaszcza, jak spostrzegła, że to jest jednak piątek… Później jej się jednak przypomniało, że tam chodziło dokładnie o datę 13-ego MAJA W PIĄTEK… 😜

Ehhh, to jest przecież teraz kompletnie nieważne i nieistotne już, siadłam tu razem z nią, by jej JESZCZE RAZ tylko przypomnieć:

Właśnie, kochani, zaczęła znowu płakać… Tak obserwowałam ją ponownie i muszę Wam powiedzieć, że znowu zrobiło mi się aż jej żal! A ona strasznie tego, z jednej strony nie lubi, jak ktoś myśli, że ona jest taka biedna, niemalże ofiara losu… Choć jednocześnie marzy wprost o tym, by być jednak tak przytuloną… Zawsze przecież musiała ze wszystkim radzić sobie sama. Już nawet będąc jeszcze MAŁYM DZIECKIEM!

Dochodzi teraz godzina 7. Nie miała dziś już kompletnie nawet siły, by powstać do tych ćwiczeń. Powiedziałam do niej:

Spokojnie, kochana moja, niczego nie wymuszaj, nie masz siły, to jej nie masz! Ale choć już zdążyłaś zrobić tą medytację 7 czakr…

Tak właśnie, zaczęłam to znowu robić, wykonuję ją tak naprawdę już co jakiś czas, wciąż do niej powracam i się nie poddaję, czasem nawet pomimo tego, że NIC NIE CZUJĘ… Ale, wiesz, jeszcze wczoraj, jak usłyszałam tego strażaka, jak opowiadał o tym…, o tym wszystkim, co on tam czuł, co się z nim działo… To po pierwsze pomyślałam sobie od razu, że ja przecież również się łatwo nie poddaję i jestem takim nieugiętym wręcz fighterem… Ale później z kolei dopadły mnie ponownie takie właśnie odczucia i jednak wątpliwości…, że ja nie daję sobie już z tym rady najzwyczajniej w świecie…, że jestem tutaj całkowicie sama… i nie mam przecież w nikim wsparcia…

Moja droga, bardzo Ciebie proszę, przestań porównywać się do innych! Już Ci przecież o tym mówiłam! Pokaż mi drugą taką osobę, która POTRAFIŁABY ZNIEŚĆ TO WSZYSTKO, CO TY MUSIAŁAŚ! I nie ukrywajmy nadal musisz…

Przedstawiłaś przecież powyżej [za pomocą tych linków do swoich wpisów na tym blogu] już poniekąd kawał tej swojej nie ukrywajmy jednak ciężkiej historii. To teraz, kochana, myślę, że na spokojnie możesz w końcu to z siebie wyrzucić… dokładnie to, czego tutaj tak unikasz…, bo nie chcesz się przecież w ogóle skarżyć… A ja, moja kochana, jeszcze nigdy nie słyszałam z Twoich ust, że przyznawałaś się do tego, iż Tobie czegoś brakuje! Nawet, jak tak w istocie było, to zagryzałaś zęby i zawsze twierdziłaś, że dasz sobie radę!

Bo, dobrze już o tym przecież wiesz, że ja tak naprawdę będąc jeszcze małym dzieckiem, bo miałam wtedy chyba jakieś 2,5 latka… leżałam w tym łóżeczku i płakałam… Nie mogę niestety znaleźć tego wpisu, w którym o tym wszystkim donosiłam tej terapeutce karmicznej… Ale w takim razie przytoczę to jeszcze raz… Tą moją jakże wspaniałą opowieść z dzieciństwa…

Otóż, ponieważ mam młodszego o 3 lata brata [od innego ojca], zatem tak mniemam, że musiałam mieć właśnie wtedy te 1,5 roku, no góra do 3 lat… Już Wam donoszę, jak to było… Wiem to tak naprawdę dokładniej z tego opowiadania mojej mamy, jak już póóóóźniej [będąc właśnie po tej sesji u Bogusi] ją o to jeszcze raz zapytałam, jak to było. Zatem słuchajcie:

Mieszkaliśmy wtedy już u Marcina ojca. W pewnym momencie [wieczorem] wrócił on do domu, przyszedł z jakąś kobietą [mówię tak całkowicie ogólnie, to, co jeszcze kojarzę…]. Pamiętam tylko moją mamę płaczącą… jak również to, że JA OBIECAŁAM SOBIE, ŻE JUŻ NIGDY NIE POZWOLĘ JEJ SKRZYWDZIĆ, rozumiesz? Musiała wtedy być bardzo zdenerwowana na niego i zaczęła się pomiędzy nimi jakaś kłótnia… Ja w każdym razie, jak mi później ona rzekła, leżałam w tym czasie w łóżeczku w drugim pokoju. I słyszała tylko, że płaczę. Poszła tam do mnie, nie wiedząc kompletnie o tym, że takie małe dziecko również już to wszystko odebrało…

W dodatku, słuchaj, musiałam być już tak mądrą istotką [w wieku ok. 1,5 -3 latka!], że już wtedy moja główka tak intensywnie pracowała i podjęła taką decyzję, że właśnie nie pozwolę jej już nikomu skrzywdzić! Wyobrażasz to sobie, jaki już wtedy wzięłam na siebie ciężar? Jakoś najwidoczniej podświadomie zaczęłam właśnie wówczas być jej obrońcą i opiekunem. DZIECKO, które samo nie zaznało przecież miłości…

Doskonale to, kochana moja, widzę… Tę Twoją dziurę i pustkę niemalże… Nawet przecież jak wykonujesz te medytacje, to wciąż masz tam tyle niepozalepianych jednak tych dziur i luk

Wiesz, ja odnoszę w ogóle wrażenie, że u mnie od dołu do tej czakry serca jest jakieś wszystko martwe i zamrożone. Czuję się tak, jakbym nie potrafiła w ogóle kochać… I właśnie przez to wydaje mi się, że jestem niemal upośledzona

Moja droga, to prawda, masz bardzo niewykształcone te emocje…i uczucia… Ale pomyśl sobie, że GDZIE MIAŁAŚ SIĘ NIBY TEGO NAUCZYĆ I OD KOGO, SKORO NIE WYNIOSŁAŚ TEGO KOMPLETNIE Z DOMU? I nikt Ciebie tego tam nie nauczył!

Po drugie, pomyśl o tym w ten sposób, że może właśnie to znowu sprawiło, iż sobie jakoś pomimo wszystko tak dzielnie radzisz w tym świecie obecnie… Mimo, że jesteś szalenie wrażliwą osobą, no a zwłaszcza już po tym wypadku…

boooszeee, a nie wiesz jeszcze [a może doskonale o tym wiesz!], jak się dodatkowo teraz nędznie czuję, że niemal tak się narzucałam temu Gracjanowi… Wysłałam mu przecież nawet swój wypis ze szpitala… Ale przede wszystkim to wszystko, co jeszcze mu napisałam… Czuję się naprawdę teraz taka do niczego znowu… Jakbym nie miała kompletnie do siebie samej szacunku…

Nie pomyślałaś przypadkiem o tym, że może on również obawiałby się być w jakimkolwiek związku z kimś takim jak Ty?

A Ty myślisz, że ja się nie boję? Nie wiem, dlaczego wciąż wydaje mi się, że choć on byłby w stanie mnie zrozumieć i zaakceptować mnie bez oceniania z góry… Tą moją inność… Myślisz, że dlaczego włączam sobie wciąż te jego filmiki? Czuję się już tak cholernie naiwna…, bo wierzę w taką bezgraniczną miłość…, że może choć on byłby w stanie zaakceptować kogoś tak trudnego i innego jednak, jak ja…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie miloscoznacza-1.png

Wytłumacz nam to w takim razie, proszę 🙏

Doskonale to widziałaś przecież, co i jak się czułam w ten piątek właśnie, gdy wszedł z tym swoim nagraniem: Problemy istnieją bo nie pozwalasz sobie o nich zapomnieć. Pierwsze co wtedy pomyślałam znowu: to jest cholera o mnie… I tylko się jeszcze wkurzyłam, że kompletnie mnie nim nie wspiera, tylko dołuje wręcz…

Tak, widziałam Twoją reakcję…

Czułam się wtedy niemal jakbym dostała po twarzy[tym bardziej, że oczekiwałam jakiegoś choćby mentalnego wsparcia po tym, jak podzieliłam się z nim tym moim wypisem…] Później zaś jeszcze raz odsłuchałam tego już na spokojnie i doszłam ponownie do wniosku, że ON TAM MÓWI PRZEDE WSZYSTKIM O SOBIE! Pomyślałam znowu: boooszeee, jaki on jest do mnie podobny… ja przecież również tak się czuję… I właśnie wtedy potrzebuję takiej najzwyczajniej w świecie troski i przytulenia. By ktoś przy mnie jeszcze był! Tzn., by było jasne: NIE KTOKOLWIEK!

boooszeee, nie! Już dość tych smutków i płaczu! I skupiania się na czymś, co mnie w ogóle teraz nie wspiera… Wczoraj jeszcze zamówiłam sobie płatki owsiane, soczewicę i… gorzką czekoladę…

A właśnie dostałam informację, że już teraz przesyłka jest do odbioru w paczkomacie! Zatem, zjem tylko śniadanie i wyruszę chyba po odbiór tego!

(…)

Jesteśmy tutaj już z Wami, moi drodzy, powiem Wam tylko, jakie jeszcze mamy [obydwie!] spostrzeżenia. Czytając to od początku, nawet celowo jeszcze popodkreślałyśmy te stwierdzenia, które tutaj zaraz ponownie przytoczymy: uważa już, że naprawdę do niczego się nie nadaje, TAK BARDZO NIE ROZUMIE PONOWNIE TEGO, W JAKIM CELU TO WSZYSTKO JĄ SPOTKAŁO???], przecież ja nie mam aż tylu obowiązków co inni... BUT YOUR PROBLEM IS MY PROBLEM, [to wciąż małe dziecko we mnie]

To jest kochani dokładnie to, z czego Mała Mi doskonale zdaje sobie sprawę, a mianowicie, że: 1) ma cholernie niskie poczucie własnej wartości obecnie, 2) wciąż wypowiada do siebie te stwierdzenia, na przemian: NIE ROZUMIEM & DLACZEGO/ W JAKIM CELU TO WSZYSTKO? NIE WIEM, CO ROBIĆ… [= pierwsze odkrycie wojownika, Siła Spokoju, 1:08:35 = to moja odpowiedź dla niej😉] , 3) uważa siebie za osobę, która nie ma w ogóle prawa na cokolwiek narzekać, bo przecież, ona [do cholery!] nie ma aż tyyylu [rzekomo = to znowu moje wtrącenie tutaj ;-)] tych obowiązków, co inni ludzie… ,

4) marzy o tym, by ktoś zechciał jej powiedzieć tak naprawdę szczerze, że ona jest kimś na serio wyjątkowym i jeszcze, aby tak się nie przejmowała tymi powstającymi co chwila problemami, bo ON tu jest i kiedy trzeba, to zawsze jej chętnie pomoże…, 5) ona ma w sobie wciąż to niezaopiekowane dziecko… 6) Tak jest jej z tym potwornie wręcz ciężko teraz… dalej żyć…, bo ona tak usilnie chciałaby, aby ktoś [w końcu!] jej POKAZAŁ/ PIOWIEDZIAŁ/ DAŁ ODCZUĆ, że ona jest ważna, że zasługuje na to, co najlepsze…

Ona ma w sobie bowiem [nawet chyba nie do końca zdawała sobie z tego sprawę, do czasu tego wypadku i tych wszystkich kolejnych zdarzeń w jej życiu!] ogromny jednak żal do tej swojej mamy…, właśnie o to, że ona zawsze musiała być za tyle rzeczy odpowiedzialna w tym swoim domu, w tej 3 osobowej rodzinie. Ona nieustannie czuła się tam przecież jakby była niemalże głową tej rodziny, nadążacie w ogóle? DZIEWCZYNKA, KTÓRA NIGDY NIE MIAŁA PRAWDZIWEGO DZIECIŃSTWA!

To teraz, kochani przejdziemy jeszcze może do tej jej medytacji, jak one wygląda -ły/ -ją: [to będzie dalej w tym kolorze zielonym, ok?].

Zatem jako symbol tej pierwszej czakry wybrała sobie jednak to drzewo… , bo przecież nie chciała w ogóle, by obrazowały to jakieś suche tylko korzenie…:P. Później, wykonując już tą medytację właśnie, tak sobie pomyślała, co ona zrobiła najlepszego? Przecież drzewo jest tak naprawdę jakby CAŁYM SYMBOLEM DROGI TYCH PUNKTÓW ENERGETYCNYCH, bo ostatnim jest właśnie KORONA DRZEWA… czyli jakby od razu ta czakra, która u niej właśnie ma najwięcej tych punktów, czyli jednocześnie u niej ta najmocniejsza, bo ma aż 23pkt! Słysząc jednak stwierdzenie: „Ziemia i Twoja czakra podstawy synchronizują się” wyobraża sobie jednak wówczas po prostu, że tak jakby ta dolna część tego drzewa się tak jakby wwierca w tą Ziemię, czyli te jej [Małej Mi]/ jego [tego drzewa] korzenie jednak się tam właśnie tak wkopują od nowa, do środka, do tej Ziemi!

boooszeee, moi drodzy, ona nawet teraz słuchając tego ponownie ryczy, słysząc np. te słowa: [poczuj subtelną energię, która wypełnia dolną partię Twojego ciała], a teraz WYŚLIJ TĄ ENERGIĘ DO PAMIĘCI KOMÓRKOWEJ, W OKRES PRENATALNY NA SWOJEJ LINII CZASU ORAZ W PIERWSZY ROK ŻYCIA… i właśnie w tym momencie, ona już po prostu nie może… Nie rozumie tego doprawdy, CO SIĘ DZIEJE… Czy to w ogóle możliwe, że jeszcze będąc w brzuchu u swojej mamy już zapamiętywała jakieś wydarzenia, a może właśnie te późniejsze, jak już miała jednak ten roczek… W dodatku, skoro płacze, to myśli sobie, że one musiały być jednak jakieś przykre…

Następnie, jak słyszy dalsze słowa:

Niech małe dziecko w Tobie otrzyma od Ciebie kilka lekcji: MAM PRAWO TU BYĆ/ JESTEM WYJĄTKOWY TYM, KIM JESTEM/ MOGĘ POCZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE/ ZIEMIA MNIE WSPIERA/ NALEŻĘ DO TEGO ŚWIATA, A TEN ŚWIAT NALEŻY DO MNIE

I tu już naprawdę nie może powstrzymać wręcz płaczu: boooszeee, myśli sobie, co to w ogóle może oznaczać??? Że byłam niechcianym dzieckiem??? Na serio nie może zrozumieć swoich reakcji na to, co słyszy… Ona tak bardzo czuje, że potrzebne jest jej jeszcze jakieś wsparcie, bo poważnie już sama sobie go więcej nie potrafi teraz dać…

Czuje się właśnie obecnie taka znowu niekochana wręcz…, taka…, tak naprawdę niemal niczyja

I tak próbuje siebie jednak jeszcze ratować tym, co usłyszała właśnie u tej numerolog:

Ważne jest wiedzieć, że CZŁOWIEK obdarzony dziewiątką w swoim ważnym punkcie, jest ZOBOWIĄZANY DO PRACY SŁUŻEBNEJ NA RZECZ ŚWIATA.

NIE MA tu ZNACZENIA, WIELKOŚĆ SPRAWY, MA ZNACZENIE TO, ŻE ROBI SIĘ COŚ POŻYTECZNEGO. TO JEST WAŻNE DLA CZŁOWIEKA!

Jeżeli zaczniesz robić coś pożytecznego, to wtedy będziesz miała ochronę z zewnątrz, ochronę Aniołów, ochronę Opatrzności, w cokolwiek wierzysz. Nie ma znaczenia, jak to nazwiemy. Będziesz miała wtedy ochronę, bo LUDZIE POŻYTECZNI DLA ŚWIATA SĄ BARDZO ŚWIATU POTRZEBNI, bo teraz jest zmiana w świecie, zamienia się wszystko na epokę miłości. I każdy człowiek, który dobrze czyni, jest światu potrzebny i wtedy ma opiekę.

https://niesklasyfikowana.com/2019/02/07/przybij-piatke-just-high-fife/

(…)

 Bo to, co złe, to już miałaś!

I teraz ta kombinacja da ci duże otwarcie wewnętrzne, będziesz miała dużo pomysłów, takiego fajnego życia wewnętrznego, będziesz dużo bardziej otwarta sama dla siebie, będziesz też otwarta dla ludzi, bo „9” bardzo otwiera na ludzi i idzie do nich z sercem. To jest BARDZO DOBRA WIBRACJA WSPIERAJĄCA LUDZI, KTÓRZY CHCĄ COŚ POŻYTECZNEGO DLA ŚWIATA ROBIĆ!!!!. Ona ci da do tego dużo energii, „powera” i możliwości. Jak tylko pomyślisz sobie, że chciałabyś, to się w życiu pojawią jakieś różne sytuacje, które cię poprowadzą w tym kierunku.

TERAZ LUDZIE BĘDĄ WIDZIELI CIEBIE JAKO OSOBĘ POŻYTECZNĄ, TAKĄ DO KTÓREJ MOŻNA PRZYJŚĆ, POŻALIĆ SIĘ, POROZMAWIAĆ, która pomoże, nie odmówi.

Tutaj od razu pomyślała sobie o swoim niesamowitym wręcz bratanku, który jest także jej chrześniakiem! I właśnie w tym momencie doszła do wniosku, że po tym dziecku to po prostu niemal od razu widać, że on również jest urodzony dnia 09.! Przecież on był jeszcze w brzuszku u Kasi, jak doszło do tego wypadku Marcina / jej brata. Byli w końcu razem wówczas nad tym jeziorem, gdzie Kamyk właśnie skoczył do wody na główkę…

Ok, ale to jest ponowny odłam tej jej historii, teraz może nie będziemy się na tym skupiać, bo przecież obiecała zrobić o swoim mega dzielnym bracie jeszcze kiedyś osobny tutaj wpis… Zatem, póki co, przedstawi Wam choć fotki tego dzielnego smyka, jak on cudnie potrafi pomagać swojemu tacie… A tu właśnie choćby zdjęcie z jego chrzcin, kiedy to… wyobraźcie sobie SAM PCHA WÓZEK MARCINA!

Boże drogi, spójrzcie tylko na to… przecież ten malec jest poniekąd obrazem Małej Mi właśnie…, może nie tak dosłownie, bo przecież Kacpuś ma całkiem inne zadanie, niż nasza bohaterka, ale ona również musiała pchać jakiś wózek

(…)

Ok, to kontynuacja teraz tej wizyty u numerolog:

Więcej będziesz miała energii życiowej, takiej która ci jest dana w naturze jako PIĄTCE, ale sprawczo to nie zawsze było tak różowo, ale teraz będzie ci dużo łatwiej.

Photo by Leandro Vendramini on Pexels.com

Większa moc będzie, jeżeli chodzi o radzenie sobie z problemami własnymi, czyli będziesz miała więcej siły, żeby wstać, kiedy upadniesz.

I BARDZO POJAWI SIĘ DYSTANS DO TWOICH PROBLEMÓW WŁASNYCH, W PEWNYM MOMENCIE NIEKTÓRE PROBLEMY W OGÓLE NIE BĘDĄ CIĘ ZAJMOWAĆ, nie będziesz ich postrzegała jako problem, bo nie będą tego warte… do tej pory wszystko było problemem, od dzisiaj na niektóre rzeczy „machniesz ręką”, bo faktycznie stwierdzisz, że nie warto, by się nimi zajmować.

Photo by Pixabay on Pexels.com

https://niesklasyfikowana.com/2019/02/08/jestes-byc-moze-bardziej-wartosciowa-dla-swiata-niz-myslisz-ze-jestes/

Powiem Wam jeszcze, jakie obrała sobie symbole tych kolejnych czakr dalej, ok? [w kolorze zielonym to będzie kontynuowane]:

Otóż tak sobie dalej myślała nad tymi symbolami właśnie [a początkowo nie zdawała sobie jeszcze z tego sprawy, że każdej czaksze należy jakiś przyporządkować :P]. Zatem tak sobie pomyślała o tej kolejnej tj. czaksze sakralnej… tu po prostu wzięła ten sam symbol, który wybrała sobie już Klaudia, a mianowicie

Tak się nad tym znowu zastanawiała, że przecież ona tak naprawdę i nie potrafi niczego dla siebie robić z jednak jakąś TYLKO czystą przyjemnością/ radością, bez tych wyrzutów sumienia… I w dodatku bardzo potrzebuje znowu nauczyć się, jak to jest żyć w tej równowadze… Zwłaszcza z tym pierwiastkiem męskim…, ale nie w sobie, tylko raczej jak to jest żyć znowu z mężczyzną…, aby wszystko było dobrze…, bo wyobraźcie sobie, że ona nadal uważa, że skoro to wszystko ją spotkało, to znaczy, że najwidoczniej właśnie na to zasłużyła… Ona dobrze to bowiem wie i czuje, że NIC NIE WYDARZA SIĘ PRZYPADKOWO! Dlatego postanowiła już dawno to jednak odpracować i bardzo się starać, by budować to lepsze jutro… Z tego też właśnie powodu wybrała sobie ten symbol, bo kojarzy jej się jednak właśnie w ten sposób…

Doszła w ogóle do wniosku, że ok, w takim razie, nim dojdzie wreszcie do tej czakry korony, będzie po prostu dalej odbudowywać to swoje drzewko! Kolejnej zaś czaksze SPLOTU SŁONECZNEGO nadała po prostu symbol SŁOŃCA.

Mała Mi przecież nawet zawsze jak wychodziła na zewnątrz, na spacery gdzieś… to czerpała zawsze tą energię właśnie ze słońca!!! Zatem pomyślała tu sobie, ok, więc zacznę po prostu na nowo myśleć bardziej optymistycznie…, no a bynajmniej będę się starać tak robić… Ale za chwilkę myśli sobie: Przecież ja, do diaska!, zawsze tak myślałam i byłam jednak tą optymistką, która pomimo wszelkich czarnych/ szarych życiu, starała się przecież nieustannie dostrzegać jakieś jaśniejsze kolory!

Moi drodzy… Mała Mi dochodzi do wniosku, że ona naprawdę niczego już nie potrafi… musi się uczyć niemal wszystkiego od początku, jak takie małe dziecko, które w dodatku, jak coś słyszy nowego, to jest wobec siebie tak krytyczne… Wszystko, co tylko złe, myśli już, że to właśnie odnosi się do niej… Już naprawdę nie daje rady… czuje się tak cholernie w środku popaprana wręcz… I wciąż myśli tu o innych i siebie non stop niemal strofuje i biczuje, mówiąc do siebie niemal nieprzerwanie: „PRZESTAŃ JUŻ LEPIEJ JĘCZEĆ I SIĘ NAD SOBĄ UŻALAĆ! PRZECIEŻ DOBRZE WIESZ, ŻE SĄ LUDZIE/ OSOBY, KTÓRE MAJĄ O WIELE GORZEJ NIŻ TY!!!”

To dziewczę bowiem /teraz to z pewnością widzicie…/, ile ona ma nieprzepracowanych tych czakr… właściwie to wszystkie! Prócz tej górnej, korony właśnie…

(…)

Wooohooo, moi drodzy… No tak, jak Wam mówiłam, Mała Mi z całą pewnością odnajdzie ten wpis a propos tej terapeutki i OTO ON: https://niesklasyfikowana.com/2019/05/01/gdy-zamykaja-sie-jedne-drzwi-do-szczescia-otwieraja-sie-inne/ = tam jest dokładnie wszystko, co chciała tutaj przekazać, a odnalazła to w PIĄTEK, 13.XI.2020 , godz. 23:30, hehe, a pamiętacie, cóż jeszcze wypisała na początku, pisząc o tym dniu?

13- TEGO WSZYSTKO ZDARZYĆ SIĘ MOŻE 💪🍀🌞

Nie miałoby to oczywiście miejsca, gdyby Mała Mi nie była TAK DZIELNĄ I WYTRWAŁĄ OSOBĄ!!!

Moi kochani, no teraz nasza „gwiazda” może położyć się już naprawdę DUMNA Z SIEBIE i zadowolona w objęcia Morfeusza. boooszeeee, jak ona uwielbia siebie właśnie za to, że jest TAKA WYTRWAŁA! A tak sobie siedziała nad tymi wpisami i sprawdzała je MEGA DZIELNIE, a w duchu sobie mówiła, że nawet jeśli [jakimś cudem :P] nie uda jej się jednak odnaleźć tego, czego szuka, to przynajmniej będzie miała już na koncie, choć dobrą robotę, bo w tych wpisach, gdzie zauważała, że nie było już żadnej muzyczki [zawiesiła się/zniknęła], to przynajmniej ją tam pododawała. A w niektórych uzupełniła nawet tagi.

Także teraz będzie mogła zasypiać taka MEGA SZCZĘŚLIWA!

NIE PODDAWAJ SIĘ!

Nim opiszemy Wam, jak cudnie obecny dzień, SOBOTA, 14.XI.2020 u Małej Mi wyglądał, to doniesiemy jeszcze tylko o tym, iż wczoraj… a właściwie to było już dziś… , jak się położyła spać. A mianowicie, aż tak znowu długo nie siedziała tu nad tym blogiem, gdyż wie dobrze o tym, że musi o siebie dbać…, a zwłaszcza o wypoczynek i ilość tego snu… , a szczególnie obecnie, kiedy ponownie ma tą opryszczkę… [a właściwie to już jej końcówkę :P, ale także musi o siebie dbać!]

Jednak, kochani, jeszcze wczoraj, zobaczyła ponownie na fejsie [nie, żeby miała go cały czas otwartego, ale dostaje te powiadomienia przez Messenger`a właśnie 😜] informację od Klaudii na grupie, że zmarła jednak kobieta, która walczyła z rakiem… i zostawiła tym samym synka…, którego sama wychowywała… Wcześniej prosiła wprawdzie o wsparcie i już wtedy Mała Mi również zareagowała… , lecz teraz… poczuła się jakby dostała tą wiadomością, jak jakimś obuchem przez łeb… i spójrzcie tylko, cóż napisała:

Dokładnie w tym momencie, pomyślała sobie ta kobieta [Mała Mi] właśnie, że to jest przecież straszne, jak ktoś po prostu traci to cenne życie, w którym /dokładnie to wówczas widziała/, można uczynić jeszcze tak wiele dobrych rzeczy! I dlatego, pomimo, że była już 1:33 to pomyślała, że zgasi jeszcze lampkę i siądzie do tej medytacji. Ona bowiem zawsze dotrzymuje słowa!

I słuchajcie, czuła już się w ogóle tak wspaniale po tym, jak udało jej się jeszcze odnaleźć ten wpis, którego tak wytrwale poszukiwała! Pomyślała sobie: Ok, to to jest dobry czas, aby jeszcze zrobić coś dla kogoś! I właśnie w ten sposób, moi drodzy, ta nieprzeciętna istota, mówiła następującą rzecz…, a zresztą posłuchajcie proszę sami:

Kochany Wszechświecie, BARDZO ufam Tobie, że również zaopiekujesz się tak wspaniale [jak i mną!] synkiem Asi, wierzę w to niesamowicie, że będziesz dawał mu odczuć każdego niemal dnia, że Ty z nim także jesteś i pomimo, że stracił już tu na Ziemi swoją mamę, będzie ONA także [razem z Tobą tam z góry czuwać nad nim właśnie]. Ja naprawdę bardzo dobrze to odczuwam, że Ty nie pozwolisz tutaj nikomu zginąć… i jestem tego także świadoma, że takie właśnie trudne doświadczenia podarowujesz tylko tym, o których już wiesz, że są na tyle silni/ mają w sobie tyle "mocy", iż sobie z tym także poradzą! Dlatego bardzo Ciebie proszę, pozwól może tak bardziej jeszcze namacalnie odczuć temu dziecku Twoją obecność przy nim. Pokazuj mu błagam, niemal każdego dnia, że przy nim jesteś i się o niego troszczysz. Sama dobrze wiem, jakie to jest potrzebne takiemu młodemu człowiekowi…

Dziękuję Ci poza tym, że tak wspaniale dziś nade mną czuwałeś i pomagałeś mi podejmować takie dobre decyzje, które doprowadziły do osiągnięcia takiego mojego sukcesu! KOCHAM CIEBIE BARDZO🧡🍀🤗. Jesteś po prostu NIESAMOWITY, nie mogę naprawdę pojąć tego wszystkiego, co Ty tu ze mną robisz! JESZCZE RAZ ZA WSZYSTKO, WSZYSTKO = KAŻDE DOŚWIADCZENIE DZIĘKUJĘ!!!

Wyobraźcie sobie, kochani, że Mała Mi odczuwała już TAAAAKIE SZCZĘŚCIE I WDZIĘCZNOŚĆ, że z tego wszystkiego nie mogła już nawet zasnąć, hehe 🤣. I tak jeszcze próbowała się jednak uspokoić, aby to jej się ostatecznie udało. Już nawet nie włączała sobie żadnych medytacji prowadzonych, bo pomyślała, że spróbuje sama doprowadzić siebie do takiego jednak stanu senności.

Tak sobie jeszcze tylko pomyślała, słuchajcie, że dziś ponownie ma dużo do zrobienia… I właśnie wówczas, powiedziała sobie: ok. nie będę w ogóle przestawiała budzika na później, po prostu to znowu wiem, że Ty o to zadbasz, że się obudzę w odpowiednim momencie!

Kochani, nie uwierzycie, co się stało… OBUDZIŁA SIĘ 1 MINUTĘ PRZED SWOIM BUDZIKIEM!!! A mianowicie o godz. 6:59, hehe. Pierwsze, co to sobie pomyślała oczywiście DZIĘKUJĘ KOCHANY MÓJ OJCZE za Twoją wspaniałą opiekę, za to, że tak cudnie wszystkiego pilnujesz i nad tym czuwasz!

Moi drodzy, to oczywiście nie koniec… teraz Mała Mi pomyślała, że jest prawie 15 [no, ok. obecnie już 15:24, hehe] to może wstawi nam coś do zjedzenia…, tylko… śniadanie skończyła jeść dopiero ok. 12, po przyjściu ze sklepu… I teraz myśli sobie, na co miałaby ochotę…, ale ponieważ skonsumowała sobie właśnie Wrapa…, a kochani, nasza „gwiazda” miała po prostu ponownie FLOW, bo wyobraźcie sobie, że dziś nawet przyrządziła pastę do tego wrapa właśnie! Z brokułu, który zakupiła, ugotowała także 2 jaja…

Ahhh, moi drodzy, no mówię Wam, takiej cudnej dziewczyny, to ja jeszcze nie widziałam, hehe 🤣. Uwielbiam ją wprost w takim właśnie stanie! Kompletnie się niczym nie przejmowała, że np. jednak coś jej tam spadało na podłogę…, coś się rozsypało, itp. Słuchała sobie muzy i po prostu robiła to, co podpowiadało jej serducho! I muszę Wam powiedzieć, że jak do tej pory mówiła, że to gotowanie i przyrządzanie potraw/ posiłków to nie jest jednak jej jakimś hobby, tak, dziś kochani niemal tańczyła w tej swojej kuchni po prostu!

Poniżej postaramy się przedstawić Wam te dzieła naszej artystki:

Muszę Wam powiedzieć, że jestem z niej znowu BARDZO DUMNA! Otóż wyobraźcie sobie, że tak ze sobą walczyła, a dokładniej ze swoimi myślami. Tak zapytywała się siebie, na co właściwie miałaby teraz ochotę, by jednak zjeść… Już Wam mówię, cóż ta nasza „gwiazda” sobie przygotowała… A…, ale chwileczkę: o tym jeszcze nie doniosłyśmy! Kochani, zakupiła sobie ponownie dynię, bo tak bardzo jej tamta smakowała, to była DYNIA HOKKAIDO.

Tzn. pamięta, że zrobiła jeszcze sobie z niej wówczas taki krem, który później wykorzystała nawet jako bazę do wykonania placków. Ale, kochani jakoś ostatnio, jak tą dynię właśnie zakupiła, to przyrządziła sobie ją właśnie z tego przepisu: https://aniagotuje.pl/przepis/pieczona-dynia-hokkaido, bardzo jej się spodobał ten pomysł na takie właśnie przygotowanie jej. Oczywiście z dwóch względów: 1) bo był bardzo prosty [a pamiętacie, że ona nie znosi ślęczenia nad jakimiś skomplikowanymi potrawami :P, 2) zauważyła, że jest tam również czosnek, a ten trzeba przecież teraz jeść! No a już zwłaszcza ktoś, kto ma i tak słabszą odporność [wycięta śledziona] i pojawiającą się opryszczkę! 😜 W końcu ta maść jaką sobie kiedyś tu przyrządzała również w swoim składzie miała przecież ten czosnek!

Dwa zdjęcia poniżej przedstawiają właśnie tą dynię, którą zrobiła sobie jeszcze kiedyś, po raz pierwszy:

A tutaj z kolei widzicie jej dzieło z dnia dzisiejszego [SOBOTY, 14.XI.2020]. Obczaiła w ogóle, że w tym warzywniaku przy tej siłce, gdzie zakupywała również miód malinowy [bo był tańszy niż te u p. Piotra], jest właśnie TAKI MEGA WIELKI TEN CZOSNEK, hehe. A pamięta, że jej mama przywiozła do niej właśnie takie również mega wielkie zęby [bo słowo ząbek to tu raczej nie pasuje :P], jak robiły wtedy jeszcze ten syrop. I odkąd nasza bohaterka obczaiła tam taki naprawdę duży ten czosnek, to raczej już tylko tam go właśnie kupuje.

W dodatku, moi drodzy… raaaany, ona ma ponownie tyyyle do opowiadania…

To może tylko tak znowu szybciutko wstępny plan tego:

  1. jutrzejszy [15.11.20] przyjazd jej mamy
  2. wykonywanie medytacji CZAKRY SERCA
  3. opryszczka i leki na nią
  4. rezygnacja z denty
  5. rezygnacja z kawy
  6. zaplanowanie sobie wszystkiego na przyjazd własnej rodzicielki [pierogi z rybą, dynia, kawa, spacer na dolinkę, rozmowa = umożliwiająca lepsze „wybaczenie”…]
  7. uczenie się cieszenia posiłkami
  8. komentarze i polubienia jej wpisu do bloga na fejsie [QM]
  9. powiększona powieka i kompletnie nie przejmowanie się tym
  10. dostrzeżenie tego, co mówiła jej numerolog!

No dobrze, mamy już 19:10 to chyba powinna szykować się do mycia, później z pewnością wykona jeszcze medytację, a jutro chce się udać po mamę na dworzec!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close