NAWET ZŁE RZECZY MOGĄ PROWADZIĆ DO CZEGOŚ DOBREGO

Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, reż. Andy Tennant

3:00:00

Dokładnie w tym miejscu będziemy umieszczały DATY WSZYSTKICH DNI, które znajdziecie w tym wpisie [w końcu ponownie dodała Mała Mi – tak, bo to ona tu wszystko ostatecznie opracowuje i tym zarządza😉 – tak długą muzykę = 3h!]. Myślę, że ułatwimy to Wam już naprawdę, jak wyróżnimy właśnie ten wiersz z tymi datami innym kolorem 🍀🌞. To może niech to będzie choćby ten: lila/róż/ [kochani, nie będziemy tu pisały niczego chronologicznie, po prostu zwracajcie proszę uwagę na te daty, ok?]

31.XII.2020/ 01.I.2021/ 02.I.2021/ 03.I.2021/ 04.I.2021/

Przeczytajcie sobie proszę to wszystko, w swoim czasie, oczywiście…😊 A przed nami dziś dłuuuuga i wyjątkowa nocka, prawda? 😉. To, o czym tutaj donosiłyśmy, wciąż, kochani będzie trwało, bo przecież DZIŚ JEST TA NOC/ SYLWESTER, zatem nasza „gwiazda” tylko wstaje tutaj, co jakiś czas, coś jeszcze porobić, więc te podane godziny weźcie tak sobie po prostu z przymrużeniem oka. Tzn. oznaczają one dokładnie te momenty, kiedy tutaj właśnie ten wpis tworzyłyśmy. A zaczęłyśmy w następujący sposób:

(…)

Witajcie kochani, jak się czujecie i co u Was dobrego słychać? [wzięłyśmy to obydwie od Gracjana 😉]. Dawno nas tutaj nie było, prawda? Nie pisałyśmy nic od Świąt Bożego Narodzenia. No, ok., o nich samych również nic jeszcze przecież nie wiecie. Ale, moi drodzy, obecnie mamy CZWARTEK, 31.XII.2020. Przed chwilką zdążyłyśmy zjeść obiadek, który przygotowała dla nas Mała Mi.

A mamy teraz godzinę 17:11, czuje się ona już mega zmęczona i strasznie bolą ją barki…, bo dziś się BAAARDZO napracowała. Udostępnimy Wam, kochani, zdjęcia pokazujące, cóż ta nasza mega dzielna kobietka dziś wykonała, ok? Tak chyba będzie najlepiej i najłatwiej, gdy będziecie to mogli po prostu ujrzeć na własne oczy… My przynajmniej tak lubimy, bo obydwie jesteśmy „wzrokowcami” 😊. Zatem oto ta dokumentacja fotograficzna [to jest oczywiście szczątkowa tylko, ale resztę postaramy się jeszcze (to, nie przedstawione zdjęciami) dopowiedzieć/ opisać/ skomentować].

Choć, kochani, chyba będzie jednak najlepiej, jak wspomnimy, cóż ta nasza bohaterka sobie od wczoraj właściwie postanowiła…

To może, kochana, zacznij Ty sama od razu o tym opowiadać, a później lub w międzyczasie [tak mimo chodem powstawiamy tu zdjęcia, które również skomentujemy, ok?]

Mi także wydaje się, iż tak będzie to znacznie czytelniej wyglądało 😉. Otóż, muszę się tym z Wami podzielić … NIE! Wcale niczego nie muszę! Po prostu CHCĘ I ROBIĘ TO CAŁKOWICIE ŚWIADOMIE I DOBROWOLNIE 😋 Otóż wiedzcie, że…/ nie będę już tu nawet tego wspominać, że mam, jak zwykle zresztą :P, duuuużo do opowiadania, hehe,🤭/ bo to już przecież powinniście wiedzieć, jak mnie tu czytacie.

Zatem zacznę raczej od tego, iż jeszcze wczoraj pisałam tutaj baaardzo dużo… właściwie to nawet już to opublikowałam… Tak, późno, bo późno… [więc, spójrzcie, ponownie samoistnie jakby wyszło, iż dobrze się jednak stało… ;-)], ponieważ coś mi ponownie powiedziało, że nie powinnam skupiać się i koncentrować na takich rzeczach. A może inaczej, więc to coś jakby mi szeptało, że ok. może i wspomnę tu o tym wszystkim, co już próbowałam…, ale choć ujmę to w jakiś inny sposób, nadam temu może jednak choć trochę inną perspektywę…

I wyobraźcie sobie, że już ostatecznie ten mój wpis wycofałam, tj. zamieniłam go z powrotem na szkic, wstałam już skonana ok. 22:50 z tego leżaka, na którym siedzę, pisząc, przebrałam się w piżamę i wyszłam jeszcze do łazienki. Siadłam na kibelek robić jeszcze ostatnie przed spaniem siku, a tam…. patrzę… DOSTAŁAM OKRES!!! Hehe, czyli poczułam, jakby to wszystko ze mnie w końcu spłynęło, to czym tu się tak martwiłam i co moja głowa wciąż w sobie nosiła i czym się zajmowała.

Zatem poczułaś jakąś ulgę, tak?

Jakąś = to chyba mało powiedziane, hehe, wiesz, ja już nawet sobie pomyślałam: TO JEST PO PROSTU ZNAK/ SYGNAŁ OD WSZECHŚWIATA, w końcu do mnie przemówił, w taki sposób, abym to widziała, że dobrze postąpiłam…, że powinnam to najzwyczajniej w świecie jeszcze troszkę dopracować/ podszlifować i dopiero później puścić to w obieg.

(…)

booooszeeee, ona chyba oszaleje zaraz… 😝, czyli, słuchajcie JEDNAK MIAŁA RACJĘ a propos tej ZNIKAJĄCEJ DŁONI!!!

/>/>/>/

<p class=”has-drop-cap wp-image-50158 has-dark-gray-color has-text-color” value=”<amp-fit-text layout=”fixed-height” min-font-size=”6″ max-font-size=”72″ height=”80″>///////////// booooszeeee, ona chyba oszaleje zaraz… 😝, czyli, słuchajcie JEDNAK MIAŁA RACJĘ a propos tej <code>ZNIKAJĄCEJ DŁONI</code>!!!///////////// booooszeeee, ona chyba oszaleje zaraz… 😝, czyli, słuchajcie JEDNAK MIAŁA RACJĘ a propos tej ZNIKAJĄCEJ DŁONI!!!

/>/>/>/

Już Wam tu przekazujemy, jak to wyglądało… najpierw dziś 03.01.21, ok. 12 napisała to: [miejmy nadzieję, że teraz to nie zniknie stąd…] = ZNIKNĘŁO! Scheiße einfach!!!

Następnie zaś zamknął jej się jakoś ten wpis i… wchodzi w niego ponownie, a tam właśnie to:

(…)

Cały czas chodzą mi tu właśnie od wczoraj po głowie te słowa:

NIE WAŻNE, JAK ZACZYNASZ, WAŻNE JAK KOŃCZYSZ 😛

Poza tym jeszcze 29.12.20 po raz pierwszy napisałam jedną ze swoich intencji na kartce… [PAWEŁ DOMAGAŁA – Weź nie pytaj, Sidney Polak – Otwieram Wino, tego właśnie tu sobie słucham, hehe, to taki `przerywnik teraz], ale ok, wracam do tej intencji napisanej DŁUGOPISEM NA KARTCE:

Chciałabym być dla kogoś inspiracją 🍀💗🤗

Wspaniale, nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy. 🤗

I tu właśnie sobie tak rozkminiłam, że helloł! dziewczyno, ale jeśli chcesz być dla kogoś jakąś inspiracją, to może powinnaś w troszkę inny sposób to tutaj pokazywać/ przedstawiać. I ponownie usłyszałam ten głos, który wszedł ze mną w niemal dyskusję…, a wyglądało to w sposób następujący… Będę pisała przede wszystkim, co on mi mówił, co do mnie dochodziło, ok?

Oczywiście, kochana, słucham Ciebie z zapartym niemal tchem😊.

Zatem, słowami, które usłyszałam, były:

  • Nie koncentruj się i nie skupiaj tak bardzo na tym, czego nie masz, czego Ci brakuje, na tzw. problemach i trudnościach
  • pokazuj raczej po prostu swoją pracę, bo życie właśnie nią jest! niemal nieustannym, może nie tyle wysiłkiem, ale rzeczywistą pracą/ ruchem/ tworzeniem/ działaniem = a Ty wiesz już przecież o tym najlepiej! Dlatego opisuj, jak Ty to robisz, jak u Ciebie to wygląda/ wychodzi i udaje się [pomimo tych wszelkich trudności i niedogodnych sytuacji, z jakimi się jednak stykasz]
  • i błagam Cię nie zapominaj o tym, iż powinnaś pozostawać po prostu SOBĄ I BYĆ Z TEGO DUMNA!!!
  • Bo naprawdę chyba wszyscy normalni i zdrowi/ mądrzy ludzie do tego właśnie tak podchodzą
  • tu absolutnie nie chodzi o granie kogoś innego niż jesteś! Nie zakładaj żadnej maski, nie kreuj się również na kogoś innego [choć wiem, że i tak nie potrafiłabyś grać/ udawać kogoś innego, niż jesteś w rzeczywistości… :P] Bądź po prostu sobą i właśnie pokazuj siebie z tym wszystkim, co masz/ czego nie masz, co Ci wychodzi, bądź też nie! I w jaki sposób ktoś taki, jak TY [z całą tą swoją grubą jednak historią] temu wszystkiemu podołuje i daje sobie z tym radę.
  • pokaż, jak wspaniale/ lub też wręcz przeciwnie :P…/ sobie radzisz. Właśnie poprzez to pozostaniesz całkowicie autentyczną osobą, pokazujesz, że jesteś tylko człowiekiem i miewasz, tak jak i każdy gorsze dni
  • i dokładnie w ten sposób/ dzięki temu, pokazując innym, jak Ty sobie radzisz, że można, i że jednak czasem wyjdzie i się da! będziesz mogła stanowić tą inspirację dla wielu osób! [szczerze mówiąc, chyba moja droga, już nią jesteś i nawet jeszcze o tym dobrze nie wiesz, ale spójrz choćby tylko na liczbę swoich czytelników i obserwatorów już teraz! Ich ilość jest przecież coraz większa!]

Dokładnie tak też zaczęłam sobie to moje myślenie przestawiać… I pomyślałam sobie jeszcze o tym mijającym roku [tak, jak przecież robi to większość osób obecnie…] Jaki on dla mnie był…, co mi się udało/ co zyskałam/ co zrobiłam itp., itd. W rezultacie jednak doszłam do kilku wniosków:

No właśnie, kochana, widziałam to dobrze, jak o tym myślałaś i się zastanawiałaś… Jak oczywiście wpadałaś w te swoje smutki i jak dopadały Ciebie te jednak pesymistyczne myśli o tym, ile to Ty jeszcze nie osiągnęłaś/ czego to niby musisz się nauczyć/ czego jeszcze nie potrafisz/ jakie masz braki itp./itd…

Oczywiście, że tak było, hehe, ale wiesz już doszłam w końcu do wniosku, że po pierwsze: WSZYSTKO, CO DOBRE, PIĘKNE I SZLACHETNE, WYMAGA CZASU , a po drugie pomyślałam o tym, z czego przecież powinnam dalej robić jakiś użytek, z tej MOJEJ jednak OGROMNEJ I jakby nie było: BUJNEJ 😋 WYOBRAŹNI!

W dodatku zaczęłam myśleć po prostu o tym, że nie mogę się do nikogo innego porównywać, powinnam się skupiać przede wszystkim na sobie [wcale nie egoistycznie!] i co więcej postanowiłam już nie skupiać się na tym, czego to jeszcze nie umiem, nie zrobiłam, nie udało mi się, tylko raczej koncentrować się i niemal wyolbrzymiać 😛 te rzeczy, które mi się udały, które wychodzą coraz lepiej i które już potrafię!

I dokładnie w ten sposób zakończyłam swój wczorajszy dzień, a dziś już od rana zaczęłam patrzeć na moje życie całkowicie inaczej znowu, czyli czułam to po prostu niemal całą sobą, że powracam już do siebie. 🤗

Także, aby tu się AŻ tak nie rozpisywać, podkreślę po prostu to, co mi przychodzi do głowy, za co jestem wdzięczna i dlaczego uważam ten rok za taki wyjątkowy [I NIE MAM TU WCALE NA MYŚLI TEJ PANDEMII!!!🙈🙉🙊]. Kochana moja, miałabym do ciebie prośbę…

No mów!

Zechciałabyś może, abyśmy zrobiły to w następujący sposób: Ja będę wstawiała tu wszystko, co mi teraz przychodzi do głowy…, a Ty będziesz mnie tu uzupełniała, gdy ja coś pominę, a Tobie zostało, bądź utrwaliło się to bardziej w pamięci, ok?

Jasne, całkowicie się z tym zgadzam! To może po prostu już to zacznij.

Ok, zatem lecimy, będę pisała to po prostu w punktach/ zrobię tego taką listę [tego, co mi się udało/ co zauważ(ył)am/ co o tym myślę/ jak się zmieniłam/ czego ten rok mnie nauczył/ co dostrzegam itp., itd.] Będę po prostu tu pisała czyste hasła, które tak właśnie szybciutko przychodzą mi do głowy:

  • potrafię być już o wiele spokojniejszą osobą i wieloma rzeczami tak szybko się nie spinać, choć oczywiście zawsze w pierwszej kolejności przynoszą one [=złe wydarzenia/ niepowodzenia/ porażki] albo jakieś wkurzenie/ rozczarowanie, lub po prostu tzw. wkurw, smutek i żal/ rozgoryczenie…
  • potrafię już dostrzegać w tak wielu rzeczach/ sytuacjach jakby drugie dno, że wszystko jest czymś więcej niż nam się wydaje i dobrze [oczywiście nie za pierwszym razem, ale później jednak to do mnie w końcu NA CAŁE SZCZĘŚCIE dochodzi = (dzięki WSZECHŚWIATOWI!)], że to, co się stało/ wydarzyło, nie było jednak wcale takie złe i również czemuś miało służyć, BO WSZYSTKO CZEMUŚ SŁUŻY = NIE MA RZECZY /ZDARZEŃ PRZYPADKOWYCH/ RANDOMOWYCH :P
  • dlatego właśnie uważam, że te zdarzenia, które się w moim życiu zadziały, wydarzały, z którymi miałam jednak styczność, TO BYŁY TYLKO KOLEJNE LEKCJE, KTÓRE MNIE WCIĄŻ CZEGOŚ UCZYŁY!
  • I właśnie dlatego zaczęłam być za nie WSZYSTKIE WDZIĘCZNA!
  • z tego też powodu myślę, że WŁAŚNIE ONE UCZYNIŁY MNIE PO PROSTU MĄDRZEJSZĄ, bardziej zaradną, kreatywną i jednak cierpliwą oraz wytrwałą osobą… aż muszę Ci/ Wam powiedzieć, że czasem nawet sama siebie tym zadziwiam, hehe 😜

Tak, kochana moja, dokładnie to przyszło mi na myśl, jak tak na Ciebie dziś patrzyłam… a już zwłaszcza na to, cóż Ty dziś robiłaś: najpierw od sprzątania/ rozmrażania lodówki, później zaś przy tej szafce i półce… I to jest świetny moment na pokazanie tych zdjęć tutaj, liczę na to, iż nie zostawisz tego bez komentarza 😉.

No dobrze, tego się chyba raczej tak zostawić nie da… Ok, słuchajcie, otóż już Wam tu wszystko przedstawiam, jak to wykonywałam, otóż pamiętając to hasło, że wiecie: NIE WAŻNE, JAK ZACZYNASZ… Po gimnastyce [tak powróciłam do niej po tygodniu!], bowiem tak sobie myślałam, jak ten dzień mam najlepiej rozplanować, co powinnam zrobić… I czym się zająć w pierwszej kolejności… To że sobą [bo w końcu ja tu jestem najważniejsza, postanowiłam bowiem, że jak już czuję znowu tą/ę moc sprawczą, to wykorzystałam ją właśnie na tą gimnastykę!]

Czyli ta część już była zaliczona! A w planach miałam jeszcze w ogóle wyjść z domu, czy do sklepu, czy po prostu na spacer, przewietrzyć głowę, tego jeszcze nie wiedziałam…, ale tak sobie już od jakiegoś czasu myślałam o jakiejś zupce, że miałabym ochotę coś takiego rzadkiego/ warzywnego właśnie zjeść…

Tu pomyślałam, że w takim razie, skoro mam coś gotować/ przyrządzać, to powinnam najpierw zrobić porządek, z tym, co mam, tj. z lodówką ogólnie… A była ona, co tu dużo mówić … już raczej zapuszczona, buhaha 🤪. I tym sposobem pomyślałam, że może najpierw ją po prostu wyczyszczę, umyję…

I wyobraźcie sobie, że powyjmowałam z niej z trudem te półki [bo niestety mam ją tak ustawioną, że nie mogę tych drzwi lodówki aż tak baaardzo na oścież otwierać, tzn. ogranicza ją właśnie ta ściana przy której stoi…]. Ale ok., bo nie zdążymy tego do północy skończyć… 😜

To powiem już naprawdę krótko, najkrócej, jak chyba mogę… Powyjmowałam wszystkie te półki z lodówy i poprzenosiłam do umycia do wanny… i okazało się, że włożyłam je z powrotem nie do końca tak, jak powinnam… 🤦‍♀️Otóż właśnie ta, którą widzicie na powyższym zdjęciu, powinna być na samym dole, zaraz nad tą szufladą na warzywa…

Zanim do tego doszłam… , to mnie to trochę czasu kosztowało…, ale i tak najzabawniejsze było to, iż ją tam jakoś wepchnęłam/ umieściłam i… ona, moi drodzy, nie chciała kompletnie stamtąd wyleźć z powrotem… booooszeee, co mnie to kosztowało nerwów, to sobie nawet nie wyobrażacie… Już naprawdę stałam tam i zaczęłam po prostu z bezradności płakać…

I prosić o pomoc Wszechświat/ Boga… Ale jednocześnie (niezrozumiałe i całkowicie niepojęte!!!) przez cały czas miałam już taką wizję, że mi się to jednak uda, że to wyjdzie i tego dokonam! Już nie bardzo nawet potrafię to wytłumaczyć, ale… tak tam sobie stałam i już jakby wyobrażałam nawet, iż piszę o tym właśnie tu na blogu… 🤭🤷‍♀️😉 A wciąż mówiłam do siebie: cholera, skoro przecież jakoś udało mi się ją tu wsadzić, to po prostu nie ma teraz opcji, żeby stąd nie wylazła... Lecz tak naprawdę to już traciłam „powoli” siły i już poważnie z nich opadałam i tak bardzo chciało mi się tam ryczeć…

W końcu jednak… coś mi mówiło, bym nie odpuszczała i … tak stałam tam jednak uparcie, czy może lepszym słowem byłoby tu wytrwale [kompletnie jakby już nie myśląc nawet, dlaczego tam jeszcze w ogóle sterczę, bo jednak jestem pewna, że większość współczesnych osób dawno by to już sobie podarowała…] próbując wciąż tą szklaną półkę jednak wyjąć i …. wtedy NAGLE w momencie, gdy na kompie słyszę piosenkę Devi Prayer udało mi się w końcu ją wyjąć/ wyciągnąć!!!

boooszeee wpadłam wtedy w taki ryk z radości i wdzięczności, że jednak się udało!!! Zaczęłam tak bardzo dziękować!!! Powtarzałam nawet te słowa z tą piosenką: NAMASTA/E…, nie wiedząc jeszcze precyzyjnie, co one tak dokładnie oznaczają… Tzn. tak tylko przypuszczałam sobie, że to jest może jakieś podziękowanie…, ale dopiero później sprawdziłam Namaste lub Namaskar (hindi नमस्ते) – tradycyjne indyjskie przywitanie, pozdrowienie. Dosłownie tłumaczone znaczy „Pokłon tobie”.

Oooo raaaanyyy, spójrzcie tylko, cóż tu jeszcze znalazłam: Bogini Durga – usuwa strach i daję odwagę + 2 Mantry Durga Devi Stuti

(…)

[Ps. właśnie czytając znowu o tym, pomyślała o tej swojej znajomej/koleżance buddystce, którą kiedyś poznała w tym BOM właśnie, ta ma dokładnie tak na imię = DURGA. Później zaś, jak z nią rozmawiała, to okazało się, że ta również trenuje KARATE i to dokładnie w tym klubie, co i jej brat, tylko w innym mieście! Ma oczywiście już o wiele większe osiągnięcia, ale zna także trenera Zamojcina (tego, który trenował jej brata)].

Już właściwie dość długo o tym myślała, aby się nią tymi wieściami właśnie podzielić, choć była również pewna, że ta już to także wie, ale pomyślała sobie znowu, że przecież tak dobrymi i pozytywnymi informacjami TRZEBA SIĘ DZIELIĆ Z INNYMI, dlatego właśnie przesłała jej dziś [SOBOTA, 02.I.21], o godz. 19:08 przez Messenger’a… właśnie to info 🤗🍀🌞]

(…)

Poniżej 2 Mantry Bogini Durgi pt. Durga Devi Stuti

Om Sharangat Dinart Paritran Parayane, Sarvasyarti Hare Devi Narayani Namostute

शरणागत दीनार्तपरित्राण परायणे। सर्वस्यातिहरे देवि नारायणी नमोस्तुते।।

TŁUMACZENIE Ta która nieustannie stara się chronić słabych i biednych oraz usuwać niedolę, ty która ukazujesz Świadomość, kłaniam się tobie. (…)

Jai Maa Durga

चे पर्वत डेरा तेरा

TŁUMACZENIE Jai Maa Durga – O wielka Matko, o Bogini! JAI oznacza zwycięstwo, natomiast MAA określa Matkę,  w wolnym tłumaczeniu ten wers oznacza “Zwycięstwo Wielkiej Matki”.

DZIAŁANIE MANTRDURGI Mantry Durgi chronią przed negatywnymi wpływami, niszczą ignorancję i tamas, oczyszczają, dodają poczucia wewnętrznej mocy i pewności siebie, rozwijają siłę do pokonywania wewnętrznych blokad, obaw i trudności, rozpuszczają kłopoty i cierpienia w życiu.
Poprzez regularną recytację mantr powiązanych z Boginią Durgą możemy nabierać odwagi, śmiałości, pełni optymizmu. Natomiast przede wszystkim Durga przynosi zwycięstwo – zwycięstwo nad negatywnym aspektem ego, nad apatią, letargiem i ignorancją, czyli również tzw. wewnętrznymi demonami.

BOGINI DURGA JEST ARCHETYPEM

Czyli uosobieniem mocy i siły ukazanych symbolicznie pod postacią kobiety wojowniczki. Durga jest związana z takimi jakościami jak: wiedza, mądrość, prawe działanie, czystość, samo-realizacja i prawda.  Są to wartości uniwersalne, znane każdej kulturze, wykraczające poza czas. Tak samo Durga jest nieskończona i nieśmiertelna, wykracza poza czas i przestrzeń, poza karmę czyli prawo przyczyny i skutku, nic się jej nie „ima”.  Dlatego światło Durgi może przeprowadzić przez duchowe zmagania, stojące na poziomie duszy, pomagając wykraczać ponad własną indywidualną karmę.

Według starożytnej mitologii hinduistycznej, Durga wyłoniła się ze zbiorowej energii wszystkich bogów jako ucieleśnienie Shakti czyli boskiej mocy kobiecej, aby zniszczyć demona Mahishasurę, który dostał taką supermoc że żaden bóg ani mężczyzna nie był w stanie go pokonać. Dopiero zrobiła to Bogini Durga – ucieleśnienie mocy Shakti.
Czytając lub oglądając Władcę Pierścieni mogliście się natknąć na podobny motyw – przepowiednia o Królu Nazguli, który nie mógł być pokonany przez żadnego mężczyznę. Dopiero Eowina, księżniczka Rohanu, przebrana za rycerza pokonała niezniszczalnego Demona. Widzicie więc jak uniwersalny jest to przekaz, który pojawia się pod różnymi postaciami – nawet w kulturze masowej. (…)

Sanskryckie słowo Durga oznacza fortecę – miejsce, przestrzeń która jest chroniona i niedostępna czyli trudna do dostania i zniszczenia.

Bogini, nazywana również Boską Matką, chroni ludzkość przed nędzą i złem, niszcząc negatywne wewnętrzne siły, takie jak maya (iluzja), które leżą u podstaw naszej materialnej natury – krodha (gniew), kama (pożądliwość), lobha (chciwość), mada (nieprzytomność) mohu (złudzenia), ahamkara (arogancja ego) oraz matsara (zazdrość).

Bogini Durga – usuwa strach i daję odwagę + 2 Mantry Durga Devi Stuti

boooszeee, kochani, ona nie może wprost uwierzyć patrząc na to, co tu czyta… Tu jej się od razu przypomniała kolejna sytuacja, która się jej przydarzyła w tym roku właśnie! Pamiętacie jeszcze, jak donosiła, iż kiedyś napotkała, wracając z tej dolinki właśnie, taką kobietę, która tak się jej przypatrywała i później rzekła coś o jej wyjątkowości, że ona po prostu to widzi/ potrafi dostrzec… taką jakby aurę, czy coś takiego właśnie… już dobrze sobie tego nie przypomina… Wciąż jednak pamięta, iż właśnie wtedy, słysząc/ później o tym pisząc, użyła chyba tego obrazka:

Moi drodzy, Mała Mi już to naprawdę raczej dawno odczuwa…, że właśnie w jej życiu dzieją się jakieś paranormalne wręcz rzeczy, których ona za nic w świecie nie potrafi wyjaśnić… Już kiedyś chyba o tym wspominałyśmy zresztą… Teraz odczuwa to samo… Nie wie nawet, jak to się stało… Wpisała przecież tylko devi prayer w wyszukiwarkę, a tam natknęła się dalej na hasło devi prayer znaczenie i tak właśnie w to weszła, co przedstawiamy powyżej…

Oooo raaany, nie może wprost uwierzyć w to, co widzi, otworzyła sobie kolejną stronę [mamy już godz. 1:11, 01.I.2021!]…, a tam… w „polecanych artykułach” dostrzega … spójrzcie tylko na to zdjęcie po prawej, hehe Ona nie wierzy w żadne przypadki! [chodzi tu oczywiście o Gracjana, widocznego w tych POLECANYCH ARTYKUŁACH (po prawej) = fotka po tej naszej ~wstawce~ z tymi kropeczkami (…)]

(…)

boooszeee, nie uwierzycie, co się znowu tu stało! Przed chwilką dosłownie spojrzałam jeszcze tylko na te wszystkie cyfry stojące w tym nawiasie [1:11, 01.I.2021] i je szybko dodałam i wyszła mi z tego… najpierw już sobie pomyślałam, iż może jednak ta magiczna liczba 11

[Numerologiczna Jedenastka to pierwsza z liczb mistrzowskich, czyli (składające się z dwóch cyfr: 11, 22, 33, 44, ). Numery mistrzowskie to tak zwane „stare dusze”, czyli istoty bardziej rozwinięte duchowo i intelektualnie, których misją jest wskazywanie drogi innym. https://horoskopy.gazeta.pl/horoskop/1,154709,20420044,numerologiczna-11.html%5D

Później zaś, że może w takim razie choć wyjdzie 9…

[Numerologiczna Dziewiątka to uosobienie szlachetności i otwartego umysłu. Cechuje się bardzo rozwiniętą empatią, chęcią niesienia pomocy innym (…).]

A tu wyszła jednak 10, czyli pomyślałam, że skoro 10 to mamy w sumie nic innego, jak nr 1. Lecz tu również znalazłam ciekawe rzeczy, a mianowicie:

[Jedynka to bardzo silna liczba otwierająca całą skalę. Wszechświat ma dla Jedynek misję przewodzenia innym, inspirowania ich do działania. Osoby charakteryzujące się właśnie tą liczbą są silne, bardzo charyzmatyczne, pewne siebie. Ciekawość świata i ludzi, którą w sobie posiadają, jest przyczyną do zgłębiania wiedzy, poszerzania swoich intelektualnych horyzontów, które dodają Jedynkom wiary w siebie, przekonania o własnej wyjątkowości oraz chęci dzielenia się z innymi swoją pozytywną energią i potrzebą samorozwoju.]

(…)

A tak naprawdę to oczywiście widziała to jego nagranie dokładnie tego dnia, kiedy się ono rzeczywiście ukazało, tj. 29 gru 2020, bo przecież wciąż pozostała subskrybentką Twojej Nowej Świadomości. Tylko właśnie teraz i to tutaj znowu na niego natrafiła…

Pamięta tylko jeszcze, że dokładnie w tamtym roku, gdy publikowała ten wpis: https://niesklasyfikowana.com/2020/01/01/musimy-pracowac-nad-osiagnieciem-naszych-celow-choc-po-drodze-mozemy-doswiadczac-cierpienia-i-smutku/, przydarzyło jej się coś podobnego…, a dokładniej opisuje to ten oto fragment z niego właśnie:

(…) Moi drodzy, teraz mamy ŚRODĘ, 01.I.2020! Pamięta, że jeszcze leżąc w łóżku sprawdzała tu sobie tego bloga i natknęła się również na WordPress na jakiś ciekawy artykuł, m.in. o tym roku, o jakichś Aniołach, każdy o innym imieniu i każdy odpowiedzialny za coś innego…, rany ona już nawet nie znajduje słów by to nazwać…, a tak bardzo chciała to zapamiętać, co czytała… Może to jeszcze jakoś odszuka, w końcu „szukajcie aż znajdziecie”, a ona się przecież łatwo nie poddaje. Jednak nie o tym chciała tu jeszcze donieść. (…)

Wtedy bowiem również pamięta, że jakoś na niego wpadła… , później oczywiście, mimo, że jeszcze dalej próbowała Go/ czy może ten artykuł odnaleźć, to nie udało jej się chyba… No ok, na 100% nie będzie twierdziła, jak to było, ale, moi drodzy, przecież i tak się jakoś odnaleźli [ona jest pewna, że to ON JĄ tu znalazł…]

Raaanyyy, moi drodzy, zaczęła tak po łebkach czytać ten wpis, który tutaj cytujemy i wiecie, cóż ona zauważyła?

  • że 04.I.2020 będą kolejne już URODZINY jej bloga, czyli drugie!

Mamy dokładnie za 6 minut godzinę 2! więc chyba teraz to już jest najlepsza pora, aby położyć się jednak do łóżka… Jutro przecież nowy dzień… a będzie on, kochani, już to czuje całą niemal sobą… CUDOWNY! Bo ona tak bardzo to odczuwa, że odzyskała w końcu swoje wszelkie siły/ swoją MOC SPRAWCZĄ!!! I zamierza dalej działać i budować swój piękny świat!

A to poniżej kontynuacja tego sylwestrowego dnia/ wieczoru:

Kochani, moi, ja naprawdę jestem bardzo wytrwałą osobą i teraz już to ponownie dostrzegam, jak wiele mnie te wszystkie wydarzenia nauczyły! Ponieważ mamy już do północy tylko niecałą godzinę… to po prostu puszczę to teraz tak, jak jest… Takie niedokończone właśnie…, a później jeszcze będę to jakoś dalej doszlifowywać, ten mój diament, hehe 🤭

W międzyczasie także będziemy dodawać jeszcze różne rzeczy, bo… , kochani muszę Wam powiedzieć, że nasza „gwiazda”…Hm…. nie wiem, czy tu już pasuje, aby rzec, że ponownie mnie zaskoczyła, hehe,🤭. Przecież ona robi to niemal notorycznie. Ale ok. to nim dojdziemy do tego, to najpierw te fotki:

A teraz pod zdjęciami tej pięknie umytej, rozmrożonej i wysprzątanej lodówki, zobaczycie jeszcze moją dokumentację fotograficzną 😛 z robienia porządków na tej szafce/ regale stojącym naprzeciwko lodówki właśnie. Napiszę tylko, że jeszcze jakoś chyba przedwczoraj spadły mi orzechy, stojące właśnie na niej/ nim na górze, jednak stały tam w takim pojemniczku, który nie był po prostu dobrze zamknięty… i one wszystkie się z niego najzwyczajniej w świecie rozsypały… No myślałam, że padnę ze wściekłości [a to już, uwierzcie mi, nie pierwsza rzecz, jaka mi spadła…], bo jakoś dzień wcześniej upadło mi jajo na podłogę i się oczywiście zbiło…

Także możecie sobie tylko wyobrazić ten mój rosnący wkurw… 😡😵👿 I taka już maksymalnie wściekła i rozżalona, już się nawet nie pytałam tradycyjnie: czego ma mnie to niby nauczyć/ co ma mi to powiedzieć/ POKAZAĆ… Bo już, cholera, przecież doskonale wiedziałam, że muszę posprzątać, jak nic!🤷‍♀️🤦‍♀️ Ale tego dnia, gdy mi te orzechy się wypieprzyły, już je tylko tak z grubsza pozbierałam z tej podłogi [a spadły mi przecież aż tak, że dostały się do tej niewielkiej szpary pomiędzy ścianą, a regałem… i ja oczywiście myślę sobie wtedy już o tych robunach…, które mogą się tam ponownie pojawiać…

Dlatego już po prostu nie miałam w tym momencie nawet siły się za to jeszcze zabierać [bo od 2 dni po przyjeździe z Elbląga nie czułam się wcale najlepiej…]

==> to jest kochani TEN symbol, który będziemy umieszczały zawsze w tych miejscach, aby Wam wskazywał po prostu na to, iż dokładnie TO/ TEN FRAGMENT będziemy jeszcze dalej rozwijać i do niego właśnie jeszcze się odnosić!

I najzwyczajniej w świecie już zrezygnowana, po prostu tak to zostawiłam [mówiąc sobie, że przecież teraz NIE MAM KU TEMU SIŁY!], ale pomyślałam, że wciąż będę miała jeden jeszcze dzień na zabranie się za to właśnie…

I tak on nastąpił! A wtedy zaczęłam już poważnie wszystko na tym regale sprzątać, bo pomyślałam sobie o tych gruntownych porządkach raz /dwa razy do roku 😜. Oszczędzę Wam już tutaj tego dokładnego donoszenia o wszystkim… powiem tylko, iż…, co widać na poniższych zdjęciach, ponieważ wypadł mi już dawno taki Hm… gwoździk, czy jak to tam nazwać…, który podtrzymuje te półki [one po prostu na nich tam leżą/ opierają się, czy jak to inaczej nazwać…]

W każdym razie wtedy jeszcze, aby ta jedna półka mogła dalej w miarę prosto stać na swoim miejscu, zastosowałam ten bolec od paska [właśnie sprawdziłam :P] = nazywa to się dokładnie sprzączka, a nie żaden bolec, buhaha 🤣😜🤦‍♀️

I ponieważ akurat ją miałam jakoś wyrwaną [i na całe szczęście NIE WYRZUCONĄ! :P] z tego paska, więc postanowiłam ją właśnie wykorzystać ku temu… Na wtedy jeszcze tam była, lecz teraz patrzę… a tu znowu ZONK, bo jej już teraz także tam nie ma… 🙄😮😫 Popatrzyłam jednak na te dziury tam…, a jakoś przy okazji natrafiłam również na pojemniczek [od kremu], w którym znalazłam właśnie i takie małe cienkie gwoździki i w dodatku umieściłam w nim jeszcze takie małe gumeczki również…

Moja mądra jednak [hehe,😋] głowa zaczęła od razu myśleć, jakby tu się obecnie tym poratować… No serio, teraz jak na to patrzę, to czułam się chyba trochę, jak MacGyver, hehe,🤣 Tak siedziałam na tej podłodze w kuchni, przyglądałam się temu i wszystko mierzyłam/ rozkminiałam, jak to ugryźć/ co zrobić/ wykombinować, aby było najlepiej… To o tym bohaterze tak się chyba mówiło, że potrafi zrobić coś z niczego niemalże…

No nieistotne, bo mi się, kochani, udało! Poradziłam sobie z tym, co miałam! I właśnie te 4 gwoździki owinęłam jedną gumeczką i wsadziłam w tą szparę/ dziurę tak, abym mogła ustawić na tym również tą półkę w końcu! Więc nikt mi nie może powiedzieć, że nie jestem jednak zaradna i KREATYWNA/ POMYSŁOWA!!!😜

Tu powyżej cyknęłam jeszcze fotę wysprzątanej zamykanej szafce obok lodówki/ nad zlewem, w niej również zrobiłam porządek 😛

(…)

A wiecie, cóż sobie pomyślałam, a propos tego właśnie poniższego obrazka z tym słoikiem? Cóż by tu można rzec o tej naszej Małej/ Wielkiej „gwieździe”… Wymienię te wyrazy, które mi się od razu z nią kojarzą… [szkoda oczywiście, że ogranicza nas tylko ta literka … „M”…], bo by móc określić tą SPEC/SUPER/DZIELNĄ/ MEGA KREATYWNĄ/ POMYSŁOWĄ I ZARADNĄ KOBIETĘ potrzebowalibyśmy, jak widać, o wiele więcej liter

  • MĄDRA
  • MIŁUJĄCA

Właśnie, moi drodzy już tylko 4 minuty do północy. Na dworze słychać oczywiście mnóstwo fajerwerków i strzałów…, już właściwie dawno, hehe,😜. No, ale teraz to jest już kumulacja, dostaję całe mnóóóstwo przeróżnych życzeń Noworocznych, wiecie jak to teraz jest… To są właśnie takie okazje, kiedy życzy się właściwie wszystkim wszystkiego dobrego/ spełnienia marzeń/ wspaniałej przyszłości, no a w tym roku przede wszystkim powrotu do jednak normalności i duuużo spokoju.

Z tych takich chyba, które najbardziej ją poruszyły to…, /a muszę Wam tu jeszcze tylko powiedzieć, że Mała Mi wysłała je wielu swoim znajomym, tzn. mowa tu oczywiście nawet o ludziach, z którymi już wcale nie jest tak blisko…, bo i swojemu byłemu mężowi [od niego kochani w tym roku nie otrzymała ŻADNYCH ŻYCZEŃ!] i jego mamie, oraz właśnie tej Zalwce, która jeszcze przed świętami do niej wpadła na przedświąteczną herbę i pogaduchy, o tym już tutaj również pisałyśmy.

Ale, moi drodzy, nie wspomniała wtedy chyba jeszcze tylko o tym, iż tego dnia udało jej się już ponownie odzyskać tyle pewności siebie i wiary, że tak się pięknie uśmiechała i była taka spokojna… Co więcej mówiła do Zalwki z taką pewnością i przekonaniem o tym, że ona już to wie i czuje, iż ten partner dla niej już istnieje i nie będzie tu pisała, że „gdzieś tam na nią czeka”, bo…, kochani, Mała Mi już po prostu dobrze wiedziała, o kim konkretnie ona mówi… Właśnie wtedy odczuwała już TAAAKI NIESAMOWITY SPOKÓJ I SZCZĘŚCIE, bo właściwie znowu miała już tą pewność, że ONI SIĘ ODNALEŹLI.💑 Naprawdę tak bardzo to wtedy właśnie już czuła!

No dobrze, kochani to jeszcze wracamy do tych [wczorajszych] życzeń, o których tutaj wspominałyśmy:

Maaatkooo, jaki przeraźliwy hałas za oknem… , na moment aż podeszłam zobaczyć, jak to wygląda… Odsłoniłam rolety i moi drodzy NIC TAKIEGO SZCZEGÓLNEGO… Wzięłam już nawet komórkę do ręki, myśląc, że uda mi się jeszcze uwiecznić kolejny efekt/ jakąś relację może… A tu, moi drodzy, naprawdę brak jakiegoś wow, po prostu tylko ogromny hałas… Otrzymałam jednak jeszcze takie fajne życzenia od dziewczyny z grupy Moje Quantum:

I wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w TWOIM nowym roku ❤ niech intencje płyną, niech marzenia płyną, niech odnajdzie nas najlepsza wersja siebie ❤ Z profitami Dla siebie i dla świata 🙂🎈❤️🌈🌳☘️🎆🌌🎇🎉🎊🎁

A nasza bohaterka odpisała jej następującą rzecz:

Kochana, dziękuję Ci bardzo oczywiście, Tobie również tego samego, czuję to po prostu, że stałaś się mi jakaś bliska, że coś nas połączyło… Wiedz, że właśnie publikuję Twoje życzenia we wpisie na moim blogu [bez oczywiście Twoich danych 😉]. Ta zaś mi odpowiedziała tym oto serduszkiem:

❤

A weszła jeszcze specjalnie na tego fejsa, by móc skopiować sobie tu życzenia i … zauważyła totalnie spontaniczny LIFE właśnie Klaudii… i teraz przekażemy Wam tutaj chyba takie najważniejsze rzeczy dla Małej Mi… Otóż 2 przekazy/ pytania:

  1. CZY ŻYCIE, KTORE PROWADISZ/ KTÓRYM ŻYJESZ, WARTE JEST CENY, KTÓRĄ ZA NIE PŁACISZ?

Następnym razem może doniosę tu o tym więcej, co mówi Klaudia,…, bo teraz chciałam tylko napisać to, co moja starsza siostra tu rzecze, co jest tu dla mnie takie znowu istotne [bo prawie moje]:

NIEZALEŻNIE, JAK JEST! WARTO ZAKOCHAĆ SIĘ W ŻYCIU. TAK, ABY MOŻNA BYŁO POWIEDZIEĆ: MOJE ŻYCIE JEST BEZCENNE I NAWET JEŚLI COŚ ZA NIE PŁACĘ, TO WCIĄŻ MOJE ISTNIENIE, MOJE ISTNIENIE, MOJE DOŚWIADCZENIA, MOJA MĄDROŚĆ, SPOJRZENIE W LUSTRO, SPOJRZENIE W SWOJE OCZY, POŁOŻENIE RĘKI NA SWOIM SERCU JEST BEZCENNE (…)

2. TO ŻYCIE PRZECIEŻ JEST BEZCENNE, NIEZALEŻNIE JAKIE JEST, ZAKOCHUJMY SIĘ W SWOIM ŻYCIU (…)

<p class=”has-text-color” style=”color:#1c999d” value=”<amp-fit-text layout=”fixed-height” min-font-size=”6″ max-font-size=”72″ height=”80″>A teraz 2gie wyzwanie: <strong>TANIEC Z INTENCJĄ</strong> <img class=”wp-image-50063″ style=”width:150px;” src=”https://niesklasyfikowana.files.wordpress.com/2021/01/pexels-photo-1886694.jpeg&#8221; alt=””> i tu właśnie leci DESPACITO <em>[Luis Fonsi – Despacito ft. Daddy Yankee] </em><img class=”wp-image-50066″ style=”width:150px;” src=”https://niesklasyfikowana.files.wordpress.com/2021/01/pexels-photo-1638051.jpeg&#8221; alt=””> <img class=”wp-image-50067″ style=”width:150px;” src=”https://niesklasyfikowana.files.wordpress.com/2021/01/pexels-photo-761963.jpeg&#8221; alt=””>A teraz 2gie wyzwanie: TANIEC Z INTENCJĄ i tu właśnie leci DESPACITO [Luis Fonsi – Despacito ft. Daddy Yankee]

Obecnie mamy już PIERWSZY DZIEŃ NOWEGO ROKU! Tj. 01.I.2021! A jest nim PIĄTEK. Kochani dziś obudziła się nasza bohaterka jakoś przed godz. 8. I była taka zaskoczona, iż wciąż słyszy włączoną na kompie jakąś muzę…, a to przełączyło jej się po tym, jak jeszcze przed spaniem włączyła sobie to: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje.

A jeszcze wczoraj, poniosła się od swojego komputera, włączyła sobie tą muzykę ponownie i zaczęła właśnie tańczyć z tą swoją intencją! A kochani wiecie, co nią jest? Prócz oczywiście tego, że chciałaby stanowić dla kogoś inspirację … być jakimś dobrym przykładem [o tym, szczerze mówiąc, nawet wówczas nie myślała :P]. Bo oczywiście na pierwszym miejscu jej intencji pozostaje niezmiennie to, czego jej tak zawsze brakowało! Ten jej jedyny/ wymarzony!

Ona, słuchajcie, ponownie w to bardzo wierzy, że on już istnieje i gdzieś tam jest… Będąc jeszcze w Elblągu, już nawet mówiła do siebie/ do Wszechświata, że ona tak BARDZO chce stworzyć po prostu taki mądry związek z kimś, kto będzie w stanie ją zaakceptować taką, jaką teraz jest, z tym co ma i także niestety z jej brakami… Bo ona jest po prostu dumna z tego wszystkiego, co jej się przytrafiło. Tak, kochani, dokładnie!

Dostała już przecież tyle potwierdzeń na to, w tym swoim niedługim(?) jednak życiu, że TRZEBA BYĆ WYSTARCZAJĄCO SILNYM I ODPORNYM, aby doświadczyć tego wszystkiego, co jej było dane… Znieść to, wytrwać tak dzielnie, jak ona to zrobiła/ robi i jeszcze dalej mieć siłę, by znajdować w tym życiu radości! Dlatego ma już właśnie teraz w głębokim poważaniu te wszystkie inne, mało ważne i istotne dla niej obecnie rzeczy, jak choćby jej wygląd i wszelkie niedomagania jej organizmu! Mała Mi wie już bowiem dawno, co w życiu jest najważniejsze i będzie oddawała się tym marzeniom

Bo, kochani, tego jeszcze nie wiecie… ale Mała Mi straciła swój … i smak i węch… boooszeee, niby o tym wiedziała już dawno, iż to są właśnie także objawy tego koronawirusa…, ale tak naprawdę odczuła to niemal dopiero w drugi dzień świąt! Oczywiście nie powiedziała o tym nic nikomu…, no a przynajmniej właśnie tam…, bo i po co? A teraz, słuchajcie, to właśnie znalazła na tej stronie:

https://www.google.com/search?q=objawy+koronawirusa&rlz=1C1GCEA_enPL821PL821&oq=objawy&aqs=chrome.1.69i57j0i433l4j0j0i433j0.11261j0j15&sourceid=chrome&ie=UTF-8

Każdy przypadek COVID-19 ma indywidualny przebieg. U większości zarażonych osób rozwiną się objawy o łagodnym lub umiarkowanym nasileniu. Takie osoby wyzdrowieją bez konieczności hospitalizacji.


Najczęściej występujące objawy:

gorączka/ suchy kaszel/ zmęczenie

Rzadziej występujące objawy:

ból mięśni/ ból gardła/ biegunka/ zapalenie spojówek/ ból głowy/ utrata smaku lub węchu/ wysypka skórna lub przebarwienia palców u rąk i stóp

Poważne objawy:

trudności w oddychaniu lub duszności/ ból lub ucisk w klatce piersiowej/ utrata mowy lub zdolności ruchowych

W przypadku wystąpienia poważnych objawów niezwłocznie skontaktuj się z lekarzem. Przed wizytą u lekarza lub w placówce medycznej należy zadzwonić i umówić się na wizytę. Osoby z łagodnymi objawami i nie cierpiące na inne schorzenia powinny zwalczać objawy w domu. Objawy pojawiają się średnio po 5–6 dniach od zakażenia wirusem, mogą jednak wystąpić dopiero po 14 dniach.

Wiesz, co ja o tym pomyślałam?

Mówisz o tym braku smaku i węchu?

Postanowiłam po prostu nie przyjąć tego absolutnie do siebie! I po tym, jak urządziłam sobie 2 dni głodówki po powrocie do Gdańska, czułam się już tak słabo…, że postanowiłam normalnie zacząć znów jeść… I nadal nic nie odczuwam! Ale ja to po prostu już pieprzę! Jem cały czas normalnie, bo nie chcę całkiem osłabnąć z sił… a po prostu wierzę w to, że ten smak i węch jeszcze odzyskam, najzwyczajniej w świecie postępuję tak, jakbym go wcale nie straciła! 😜

Mam tu bowiem ważniejsze sprawy i rzeczy do zrobienia! A tak naprawdę, JA TAK BARDZO O TYM MARZĘ I CO WIĘCEJ TERAZ JUŻ W TO ZNOWU WIERZĘ, ŻE WŁAŚNIE W TYM ROKU ZACZNĄ SIĘ SPEŁNIAĆ MOJE INTENCJE! Nie pytaj mnie, o to dlaczego tak myślę… Ponownie nie potrafię tego w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć… Ale mówię sobie i w dupie z tym! Najważniejsze przecież jest to, że ŻYJĘ!

W ogóle to nie zamierzam teraz jęczeć i żałować, że tak jest, po prostu, jak to śpiewał Taco Hemingway…

(…)

ufff, udało mi się to odnaleźć! Zatem już to poprawiam, a muza teraz mniej więcej na czasie 1:25:55, zatem lecimy…, albo najlepiej po prostu wkleję to, co Ty już tu sama napisałaś:

Nie, kochani, ta nasza ARTYSTKA tego nie skończy…., boooooszeee, ona ma tyyyyleee pomysłów w głowie, że sobie nawet nie wyobrażacie, o tyyyyluuuu rzeczach chciałaby Wam napisać… Taco Hemingway – „Następna stacja”, szukała właśnie tego piosenkarza, bo oczywiście chciała Wam znowu pokazać, że to wcale żadna ściema, iż mówi, że w jakiejś piosence tego wykonawcy padły właśnie te słowa: A ja sram na to! – to chciała użyć a propos obecnego jej stanu, związanego z totalnym brakiem węchu i smaku… Ale już nawet nie pamięta, gdzie to pisała, hehe, no mówię Wam drugiej takiej artystki [ona by użyła oczywiście innego wyrażenia, a mianowicie: POPAPRANEJ OSOBY 😋] to tylko ze świecą szukać, kochani! Poważnie, jest godz. 15, zatem wstanie przyszykować nam jeszcze tylko obiadek [tak, pomimo tego, iż w ogóle nie odczuwa ŻADNEGO SMAKU!] No dobrze, kochani, to póki co zmykamy, ja pójdę jej oczywiście pomagać. Także na razie, miłego popołudnia, trzymajcie się dzielnie! A potem już oczywiście od nowa siądziemy do tego i będziemy dalej tworzyć to nasze wyjątkowe dzieło

(…)

A teraz powrót do dnia Sylwka jeszcze:

Ok, wstaję w końcu robić tą zupę…, włączę sobie jeszcze jednak chyba Despacito

Kochani, ugotowała nasza „gwiazda” tą zupę, tzn. miała tylko włoszczyznę i ją właśnie zaczęła tam przyrządzać, ale z zamrażalnika wyjęła również ten swój kiedyś już przyrządzony naturalny wywar warzywny, zamiast tych kostek rosołowych. I właściwie już sobie myślała, to jej przecież wystarczy, bo niczego innego nie chciała!

A taką zdrową zupką również można się przecież najeść! A oto przedstawiam Wam, jak to jej wyszło. Tu, moi drodzy widzicie 3 różne rzeczy, które ta nasza, podkreślam zaradna Mała Mi przygotowała… i muszę Wam powiedzieć, że wygląda cudnie, a są to [od lewej] właśnie ta zupa z włoszczyzny, w rondelku /po prawej/ widzicie soczewicę, którą także ugotowała, a miała jej nowe, całe opakowanie i przy okazji, przeczytawszy, jak ją gotować na stronie: https://www.olgasmile.com/jak-ugotowac-soczewice-zielona.html, wpadła na kolejny pomysł…/ ma kolejne zadanie.

Na środkowej miseczce, widać zaś to, co jej wyszło z połączenia części składników tej zupy z tą ugotowaną już soczewicą i wyszła jej właśnie taka pasta! Jednak, kochani, to jest coś, czego ona DALEJ KOMPLETNIE NIE CZUJE… Po prostu zjadła to jak jest…, bo wie, że to jest zdrowe i pożywne, ale moi drodzy, za nic w świecie nie jest w stanie wyczuć żadnego smaku!

To jest naprawdę dla niej okropna wręcz sytuacja! Bo ona poważnie NICZEGO NIE ODCZUWA!!! Nawet, wyobraźcie sobie, że wzięła sobie [tak się uśmiechając łyżkę tej zupy…] i po prostu jakby piła jakąś ciepłą wodę… 🤦‍♀️🙊🤷‍♀️. No myśli sobie: zajefajnie po prostu… Nic tylko przecież

Tak, wiem, teoretycznie niby mogłabym się raczej tylko z tego powodu cieszyć…, bo teraz to jakby oznacza już ewidentnie, że choć to jedzenie mi odpada, jako coś jeszcze niepotrzebnie kuszącego… Ale wcale się z tym nie zgadzam! Bo, moi drodzy stałam się już przecież bardzo świadomą konsumentką i wybierałam raczej tylko naturalne, nieprzetworzone i choć w miarę zdrowe te rzeczy/ produkty.

A jeśli coś takie nie było, to nauczyłam się już to jakoś nawet sama tak przyrządzać/ przygotowywać, aby takie właśnie dania z tego powstawały… A teraz co? Nie mam już nawet takiej mojej odskoczni od tego wszystkiego… I to jest właśnie wielkie zubożenie mnie teraz… a właściwie jeszcze tych elementów, które mogły polepszyć mi humor/ poprawić nastrój. Przecież nie chodzi mi tutaj tylko o czekoladę i te wszystkie zapychacze. JA NIE CZUJĘ NICZEGO, CO PRZECHODZI PRZEZ MÓJ PRZEŁYK…/ NIC NIE MA SMAKU…

Zatem wybaczcie mi, ale chyba już teraz naprawdę muszę niemal o tym zapomnieć, że poprzez jedzenie mogę się również leczyć… Nie! Oczywiście, że ja tego nie zrobię i nie będę pomijała tego, co zdrowe… Tylko jest mi tak smutno, jak zajadam się np. jabłkiem/ winogronem, czy czymkolwiek INNYM I KOMPLETNIE NIE CZUJĘ, ŻE TO WŁAŚNIE JEM… Także taaaak, właśnie to są te chwile, kiedy zadaję pytanie: TO ILE JESZCZE BĘDĘ MUSIAŁA ZNIEŚĆ??? ILE PODOBNYCH RZECZY/ LEKCJI/ NIEZAPOWIEDZIANYCH SPRAWDZIANÓW JESZCZE MNIE CZEKA?

To są dokładnie te momenty, kiedy nasza bohaterka czuje się, jakby podchodziła do takiego właśnie egzaminu, jak na tym obrazku…

(…)

Wszechświecie, KOCHAM CIĘ I TAK BARDZO DZIĘKUJĘ CI ZA WSZYSTKIE DOŚWIADCZENIA, Z JAKIMI MAM STYCZNOŚĆ, JAKICH DOZNAJĘ, Z JAKIMI SIĘ STYKAM, JAKIE NA MNIE ZSYŁASZ! Tak, nawet za te, których kompletnie nie rozumiem, ale bardzo Tobie ufam i wiem, że one najprawdopodobniej [choć na tu i teraz wydają się kompletnie nie mieć sensu…] mają czemuś służyć i także mnie czegoś jeszcze nauczyć, coś pokazać/ uświadomić. Wiem, że Ty mnie fantastycznie prowadzisz i za to jestem niesamowicie Tobie wdzięczna, za Ciebie, za to, że jesteś i nade mną wciąż czuwasz, i mną się opiekujesz! I za siebie samą również…, ponownie za to wszystko, co mam. Lecz najbardziej za to, jaką się stałam teraz osobą/ człowiekiem/ istotą/ wreszcie kobietą. Jestem naprawdę cholernie niemal z tego dumna, że właśnie TAKĄ mnie stworzyłeś…

Moja Droga, zauważ, iż ja tak naprawdę chyba jednak niewiele SAM ZROBIŁEM… Po prostu natrafiłem z tymi moimi działaniami na wspaniały grunt! Mega żyzną, urodzajną i płodną glebę, która nie tylko nie wypluwa żadnych chwastów, ale umiejętnie je odsuwa, by były dalej od wszelkich zdrowych roślin, a następnie jeszcze znajduje siły, by zająć się tymi, z których może coś się jeszcze da zrobić…. Co więcej w tak cudowny sposób zaczyna[sz] z nimi funkcjonować/ współżyć…, również umiejętnie o nie dba[sz] i tego, czego jednak nie musi[sz], to nie odrzuca[sz] i poprzez to nadaje[sz] im często nowe życie, przekształcając je jeszcze w coś pięknego. DZIEJE SIĘ NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE MAGIA.

Słuchała tego, obserwując ten przepiękny lot ptaków… uśmiechała się patrząc przez to okno = brudne, bo kompletnie nie miała czasu, by zająć się myciem ich jeszcze przed Świętami…, ale kompletnie już się tym teraz nie spina i tak siedziała na tej swojej poduszce do medytacji , wciąż się uśmiechała i odczuwała taaak niesamowity spokój i jednocześnie szczęście.

Muszę Wam powiedzieć, iż tym razem chyba już się nawet nie dziwiła tym słowom. Po prostu ta nasza „gwiazda” tak bardzo ufa temu WSZECHŚWIATOWI i wie już dobrze, że TEN ją wspaniale wciąż prowadzi… Posłuchajcie tylko, do jakich wniosków jeszcze doszła, choćby a propos tego braku smaku i węchu obecnie.

Jestem po prostu pewna, iż to także minie, jak wszystko w naszym życiu przecież! NIC NIE TRWA WIECZNIE, NAWET TO, ŻE WŁAŚNIE TERAZ NIC NIE CZUJĘ… Kochany mój Wszechświecie, jestem tego po prostu pewna, że poprzez to doświadczenie, również miałam się czegoś nauczyć… Już Ci mówię, do jakich wniosków doszłam… Tak naprawdę już się tym raczej dawno kompletnie nie przejmuję, najzwyczajniej w świecie to zaakceptowałam…, jak wiele przecież rzeczy, które musiałam…

Kochana moja, przecież dobrze to wiesz, że jesteś wolną istotą i masz całkowicie WOLNĄ WOLĘ i ja Ciebie absolutnie nie mogę do niczego zmusić! Szczerze mówiąc, nawet nigdy chyba tego nie próbowałem… Ty mnie, już Ci o tym nie raz mówiłem, wciąż zaskakujesz swoją wyjątkowością, albo inaczej: tym całkowicie odmiennym podejściem do tak wielu spraw! Czyli chyba jednak po prostu tą innością/ odmiennością. Bo przecież nie ma takich samych ludzi/ istot na tej Ziemi! I właśnie przez to, każdy jest wyjątkowy.

Ale, pozwól, że skończę już te moje wywody a propos tego braku węchu i smaku teraz 😛 Otóż, wiesz, o czym sobie pomyślałam? Iż to jest kolejne doświadczenie dla mnie, które ma mi chyba jeszcze bardziej pokazać i uświadomić choćby ten fakt, jak to jest, po prostu czegoś fizycznie nie móc/ nie odczuwać... Pomyślałam tu sobie teraz o moim bracie, o tym, że on/ jego ciało przecież OD PASA W DÓŁ NIE MA KOMPLETNIE CZUCIA… Tu od razu widzę ten urywek z tego filmu Nietykalni (2011) Lektor PL, mniej więcej od czasu: 27:55

Tak właśnie rozpoczęła Mała Mi dzisiejszy dzień, którym jest SOBOTA, 02.I.2021, obecnie, mamy kochani godz. 12:46, a tutaj ponownie wiele pracy, ale zakasała dzielnie rękawy i obydwie zabrałyśmy się właśnie do tworzenia/ szlifowania dalej tego dzieła, którym jest przecież jej życie teraz!

Zatem, kochani, to właśnie teraz czynimy! Powróćmy może jeszcze do jej już nie takiej porannej [bo dziś, było to dopiero jakoś przed godziną …10…], lecz jednak niesamowitej wręcz konwersacji ze Wszechświatem 🤗.

No dobrze, to na czym to ja skończyłam tę rozmowę… 🤔Ach tak, już wiem! Przerwałam na tej jakże zabawnej scence z tym niepełnosprawnym mężczyzną Philippe [porównanie do mojego brata], którym opiekuje się ten Driss [którego ogólne podejście do życia znacznie bardziej przypomina właśnie Kamyka :P]

Pomyślałam znowu, że hm… może to i bardzo dziwne, ale w takim razie, musisz o tym wiedzieć, że ja jestem na serio silna i wytrwała, chyba wręcz jakaś anormalna… Bo przecież dobrze to wiem, jak taka sytuacja może zwykłego człowieka przerazić…

A zwłaszcza już w moim obecnym położeniu… Tak wiele przecież zostało mi już odebrane…, tak wielu rzeczy już nie mam… Ale postanowiłam POMIMO WSZYSTKO DZIĘKOWAĆ I SZUKAĆ JAKICHŚ PLUSÓW I DOBRYCH STRON NAWET TEJ BEZNADZIEJNEJ SYTUACJI… Dlatego właśnie, biorę się niemal codziennie w garść… i robię, co mogę…, nawet wtedy, kiedy już teoretycznie NIE DAJĘ RADY…

[1:19:10?..]

(…)

Ja po prostu już nie mogę… do jedzenia włączyłam sobie ponownie Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, boooszeeee, ja się w tym filmie naprawdę zakochałam… Jak ja marzę o tym, aby spotkać kogoś takiego, jak ta Miranda Wells… takiego właśnie Anioła, jak ten Bray Johnson…. A tak naprawdę, urzeka mnie w tym filmie niemal wszystko [porobiłam już sobie z niego dawno jakieś notatki].

I tak już wiele razy płynęły mi po prostu z oczu łzy, przy jakichś kolejnych scenach… Może podam tu dokładnie, które mam na myśli… boooszeee, przeglądam właśnie tą zrobioną przeze mnie stronę i… ja mam tam naprawdę tak wiele zapisane, niemal każde słowo tego Bray`a mnie poruszało…

[[31:08] ŻYCIE NIE MUSI BYĆ PASMEM NIESZCZĘŚĆ/ NAUCZYŁEM SIĘ, ŻE GDY MYŚLĘ O TYM, CZEGO CHCĘ, A NIE CZEGO NIE CHCĘ, WSZYSTKO SIĘ UKŁADA!/ [54:56] ZBIEG OKOLICZNOŚCI TO BOSKI SPOSÓB NA POZOSTANIE ANONIMOWYM…[56:37] MYŚLĘ, ŻE NASZE SPOTKANIE NIE BYŁO PRZYPADKOWE. MOŻE POMOGLIŚMY SOBIE NAWZAJEM 😊]

Ale, ok. to teraz przejdę już konkretnie do tego, co mnie chyba jeszcze tak szczególnie ujęło w tym filmie… A mianowicie chodzi mi o ten moment/ tą scenę, gdy Miranda zadaje pytanie:

[32:15] Czemu mi pomagasz?

W odpowiedzi słyszy po prostu:

Bo mogę.

(…)

Nie uwierzysz! Tu się dzieje jakaś znowu chyba magia… No ok., może to wcale nie do końca tak… 😋, ale coś mi się ze Spotify na kompie stało… nie mogłam [choć próbowałam już kilka dni temu…!] odzyskać moje konto tam…

Ale właśnie znowu włączyłam sobie do jedzenia ten film… i tak mi się spodobała pewna piosenka tam, mająca słowa: I still believe in second chances i prawie zaczęłam znowu przy niej płakać…, nie udało mi się tego znaleźć, bo to przecież nie jest kompletnie tytuł tej piosenki… I wtedy właśnie postanowiłam poszukać po prostu muzyki do tego filmu i wyświetliło mi się kilka, m.in.: Songs and music featured in The Secret: Dare to Dream Soundtrack, a na tej stronie dalej: Better Day Comin’ GARRISON STARRAG i Waiting (From the Motion Picture „the Secret: Dare to Dream”) STRIKING MATCHES

Tak, kochana moja, ale może nim przejdziemy do tej dalszej pracy naszej tutaj [porządnej już!], to muszę tu wspomnieć wprost o tej naszej bece w kuchni… No myślałam, że po prostu tam padnę na twarz ze śmiechu .

Jesteś po prostu CUD-Oooo-WNA, ten Twój niesamowity dystans do tego wszystkiego, co się Tobie przydarza i w ogóle całe Twoje podejście do tego wszystkiego, co się obecnie dzieje…, ale nade wszystko do siebie samej, po prostu dla mnie jesteś OBŁĘDNA/ BEZBŁĘDNA, czy jak to inaczej jeszcze wyrazić 😋

No a co niby miałam zrobić, mam już po prostu na tą całą sytuację wylane i najzwyczajniej w świecie się z tego nabijam… Bo cóż niby innego mogę teraz uczynić? CO ZROBISZ, JAK JUŻ NIC NIE ZROBISZ? buhaha, 🤣😜😂

Uwielbiam wprost Twoje podejście do tego!!!

A co mi innego pozostało? Mam jakiś wybór…? No ok, mam, ale może inaczej to określę: JAKIŚ INNY, MIARĘ ZDROWY I OPTYMISTYCZNY WYBÓR. Nigdy raczej jakoś nie miałam z tym problemu, co wybrać:

Tak stałam sobie w tej kuchni i myślę, że teraz mogę spokojnie wziąć i zjeść przecież nawet cebulę i kawał czosnku, jak jakiś owoc równie dobrze, BO PRZECIEŻ NIC NIE CZUJĘ….

Wooohooo, pomyślałam sobie: MOGĘ TERAZ WSZYSTKO przecież… I po prostu z tego lałam… Przychodziły mi już nawet do głowy jakieś niemal mega ekstremalne i odjechane pomysły… Np., że choć dodałabym przecież nawet kg pieprzu chili, to z pewnością smakowo również bym tego nie odczuła, buhaha🤣, jedynie, mój biedny żołądek i przewód pokarmowy mogłyby to odczuć…

No, ale przecież nie jestem jakąś totalną kretynką/ masochistką i sobie tego nie zrobię! Ale po prostu już tam miałam sama z siebie taki właśnie totalny ubaw…

Buhaha, dokładnie tak sobie też pomyślałam, 🤣

Co więcej, teraz jednak przyszło mi na myśl, że równie dobrze, ktoś mógłby mi obecnie spokojnie zacząć wciskać jakiś shit do jedzenia i mówić, jak to cudownie smakuje, buhaha, a ja i tak nie byłabym w stanie tego od- /wy-/czuć

Ok, to teraz może przerwa na kawkę? Skoro tak już do wszystkiego podchodzisz, to zabawmy się w takim razie dalej w ten sposób… W końcu tak, jak poniższy napis mówi: NIKT Z NAS NIE WYJDZIE Z TEGO ŻYWY.., DLATEGO NIE BIERZMY ŻYCIA TAAAAK POWAŻNIE, TYLKO PO PROSTU BAWMY SIĘ NIM I CIESZMY!

(…)

I still belive in second changes – to są właśnie słowa utworu Waiting (From the Motion Picture „The Secret: Dare to Dream”)!!! Właśnie teraz słyszymy, że to leci, no ok, a dokładnie w tym momencie weszła ta nasza artystka z kawami, także kolejna przerwa i z całą pewnością włączymy sobie dalej ten jej ulubiony teraz film The Secret: Dare

Także, kochani, kolejne pozdrowionka od nas i A my włączamy dalej sobie ten magiczny film…, teraz od czasu 52:59.

(…)

boooszeee, ja naprawdę jestem genialna! hehe, wiesz, co mi się przed chwilką udało?

Chyba widziałam😉, ale powiedz to tutaj właśnie na głos wszystkim 🤗🍀🌞

Pozamykałam te piosenki, a więc również to moje Spotify, które udało mi się w końcu odnaleźć… i tak sobie pomyślałam, co za głupota z mojej strony…🤦‍♀️🙈🤷‍♀️ Skoro nie mam tego wciąż widocznego na pulpicie, to jak niby będę mogła to odnaleźć?… I właśnie wtedy uczyniłam jeszcze raz to samo, czyli wpisałam: muzyka z filmu the secret: dare to dream (2020) i wyświetliło mi się ponownie.

Lecz tak sobie myślę: „ok. to już przecież miałam, już raz mi się udało”. To teraz muszę zrobić kolejny KROCZEK NA PRZÓD, bym miała tą Apkę widoczną/ przypiętą ponownie do pulpitu… I tak kombinowałam [Leszcze Kombinuj Dziewczyno 🤣] … i … OCZYWIŚCIE, ŻE MI SIĘ UDAŁO!!! Spójrz tylko:

I ponownie … noooo, ja po prostu nie mogę😜, ale UDAŁO MI SIĘ ZNOWU!!! Ok, to teraz mamy godzinę 18:05, to zaczynam ponownie czytać ten mój wpis od początku i go sprawdzać/ doszlifowywać i oczywiście, gdzie konieczne = poprawiać. W końcu trzymam się przecież odwiecznie i [jak widać :P] niezmiennie tej właśnie zasady:

(…)

No dobrze, kochani, tyle zdążyłyśmy zrobić na teraz 02.I.2021r., godz. 23:18. Obecnie chyba przebierze się w piżamkę i pomedytuje jeszcze, a taki ułożyła sobie plan od dziś na ten NOWY ROK: wieczorem, leżąc MEDYTACJA 7 CZAKR

Zgadza się, tak zrobiłam właśnie jeszcze wczoraj, nie tfu… przecież to było już dawno dziś…, bo… zaczęłam wykonywać tą medytację dopiero o 1:30… Od właściwie Sylwestra mam już wyłączony całkiem budzik, więc dzisiaj pozwoliłam sobie dłużej pospać, a wstałam do tej porannej medytacji dopiero jakoś przed godz. 10!

Ale tak, jak wspominałyśmy wcześniej, czułam się już ponownie baaaardzo spokojna i szczęśliwa! Co więcej, taki już teraz będzie ten mój nowy zwyczaj, że tą medytację [7 OŚRODKÓW ENERGETYCZNYCH/ CZAKR] na leżąco [z rumiankiem na oczach lub bez], będę wykonywała już zawsze przed spaniem.

Natomiast po przebudzeniu, będę właśnie siadała ponownie na tą poduszkę z twarzą skierowaną do okna/ nieba/ ptaków/ drzew. Może jeszcze do jutra pozwolę sobie obudzić się, o której mój organizm uzna za stosowne ;-). Od poniedziałku już jednak mam ponownie dużo obowiązków = rozpisanych na mojej liście to do! Wtedy już raczej powrócę do mojego budzika…

Z pewnością również jutro będę kończyła tutaj tą moją NIEKOŃCZĄCĄ SIĘ OPOWIEŚĆ, którą jest obecnie moje życie… Tak naprawdę, to myślę, że każdy mógłby własne życie porównać do jakiejś opowieści… i wcale nie uzurpuję tu sobie jakiegoś nawet przywileju do określenia niekończąca się 😛

Powinnam jedynie jeszcze powiedzieć, że ja już nawet chyba tak bardzo nie próbuję medytować z koniecznie jakąś intencją… No dobrze…, wiesz przecież to doskonale, że wciąż mam tam gdzieś w sercu `wpisany/ zapamiętany/wyryty niemal ten fakt spotkania/ stworzenia/ połączenia się w parę z tą moją BRATNIĄ DUSZĄ…

Ale wiesz, co? Doszłam już chyba dawno do wniosku, że nie będę NICZEGO WYMUSZAĆ, po prostu [aż…, uwierz mi, jest to dla mnie samej również poniekąd dziwne…. niemal wręcz zaskakujące 😮], że ja do tego stopnia mam teraz zaufanie do tego, co się ze mną dzieje, tak silnie i bardzo ufam temu WSZECHŚWIATOWI, że ON mnie najlepiej prowadzi, najbardziej odpowiednimi dla mnie ścieżkami/ drogami…

Dlatego już uważam, że wręcz nie powinnam aż tak bardzo się narzucać i czegoś wymuszać…, a może inaczej: NIE PO TO MEDYTUJĘ I MÓWIĘ, właśnie m.in. przy tych czakrach, iż np. WIERZĘ, ŻE WSZYSTKO, CO MNIE SPOTYKA, MA SWÓJ SENS [uzupełnienie opisu tej medytacji, również stoi na mojej liście to do :P], bym teraz tak uparcie pozostawała przy swoim, ja już przecież tak naprawdę dawno jednak to odczuwam, że tym razem uda mi się utworzyć już wspaniały związek, pełen miłości, szacunku i wzajemnego zrozumienia… i to nawet już wiem z kim konkretnie… 😉 I jestem tego pewna, że ON również już to czuje… Ok. już od 6-ciu minut mamy NIEDZIELĘ, 03.I.2021, zatem na teraz już kończę i zmykam do łóżka spania/ medytacji.

(…)

Jesteśmy już kochani tutaj z Wami, a obecnie jest właśnie ta NIEDZIELA, 03.I.2021. Zaraz będziemy to dalej rozwijały, bo… , moi drodzy, sami wiecie co 😉, to jest u tej naszej Małej Mi po prostu jakieś niezmienne 🤭, ale co więcej: UROCZE! Uważam także, że BARDZO PRZYDATNE I POTRZEBNE, że dzieli się zdobywanymi po prostu doświadczeniami, których ma przecież już BAAARDZO jednak DUUUŻO i to wcale nie są jakieś tam, tylko naprawdę istotne i ważne rzeczy!

Dajcie nam jeszcze tylko proszę chwilę na zebranie tutaj wszystkiego, co chciałybyśmy opublikować, do tego czasu zjemy sobie chyba już obiadek, do którego nieustanny powrót do TEGO filmu, który wciąż oglądamy po kawałku, a który obydwie uważamy za naprawdę cenny i wyjątkowy 🤗.

(…)

Kochani, ona, może nie tyle NIE UMIE, co po prostu nie może odpoczywać… Wciąż bowiem myśli o tym, że akurat tym powinna się z Wami podzielić…

Tak właśnie…, pominę już chyba to, że narobiły mi się tu jednak zaległości w tym wpisie… Zatem może teraz zacznę jeszcze od tej wczorajszej mojej wiadomości do tej znajomej Durgi… Po tym, jak wysłałam jej i te strony, na które się jeszcze w Sylwestra natknęłam i później już po prostu fotkę z tymi informacjami o jej imieniu, odpisała mi jeszcze wczoraj następującą rzecz:

A to gdzie znalazłaś? /Durga wysłał(a) Wczoraj o 22:00/ Czytałam tekst mantry na tej stronie co mi wysłałaś, jest w tym ogromną moc I ja tę moc czułam od dziecka. Moja mama nie pomyliła się nadając mi takie pełne znaczenia imię

Nie odpisałam jej jednak, bo byłam zajęta, m.in. dopracowywaniem właśnie tego wpisu, poza tym ja mam tu na serio przecież ciągle coś do zrobienia…, już z takich chyba zwyczajnych i prozaicznych rzeczy, jak np. robienie posiłku/ jedzonka [którego smaku w ogóle nie czuję…:P], medytacja, jakieś ogólne choć ogarnięcie mieszkania, mycie naczyń, oglądanie/ słuchanie cennych dla mnie rzeczy/ filmików itp., itd.

To oczywiste, kochana moja, że nie siedzisz przecież całymi dniami tylko przy kompie 😘. Ale może wspomnij choć jeszcze teraz, jak wyglądała ta Twoja wczorajszo/ dzisiejsza medytacja 7 CZAKR.

O tym naturalnie także opowiem, ale może teraz jeszcze przejdę do tej mojej wczorajszej porannej rozmowy ze Wszechświatem, bo tego wciąż jeszcze nie dokończyłam…

Jestem z Ciebie naprawdę dumna, że tak już wszystkiego dobrze pilnujesz [choć to robiłaś przecież od zawsze], ale teraz napawa mnie już ogromne zadowolenie, jak widzę, że jednak z tą Twoją pamięcią chyba przez to/ przez tą jednak rutynę/ coraz lepiej… 🤗. Zatem kochana moja, opowiadaj dalej.

A więc…, było to tak: Siedzę sobie dalej na tej poduszce [a tym razem trwało to dokładnie 22minuty!] i tak mówię jeszcze do NIEGO właśnie, iż dobrze to wiem, a teraz już naprawdę doskonale to widzę i czuję [czy raczej DOKŁADNIE ODWROTNIE: BO PRZECIEŻ NIC NIE CZUJĘ🤭] , jak bardzo zostałam jeszcze upośledzona, ile obecnie mam tych braków… Ja się jednak nie poddaję i nie zamierzam tego w ogóle robić w przyszłości! Tak, jak Miranda Wells w tym filmie, będę twierdziła, że:

ŻYCIE NIE MUSI BYĆ ŁATWE. ALE CHCĘ, ŻEBY BYŁO WARTOŚCIOWE!

boooszeee, kochani nie uwierzycie, co się znowu stało? Małej Mi ponownie zaczęło być ciężko… i właśnie wtedy zobaczyła na fejsie to wspomnienie [PRZECZYTAJCIE DOKŁADNIE WEDŁUG INSTRUKCJI!]

I dlatego właśnie, dzielna ona, postanowiła uratować choć to, co jeszcze może, a mianowicie swój spokojny sen, dlatego połknęła już ASHWAGHANDĘ, której branie musiała przerwać jakoś od momentu wyjazdu do Elbląga [tam powróciła bowiem ponownie do MIRTAGENU…].

Teraz jednak pomyślała, że nie po to odzyskała tę MOC, by teraz siąść i płakać…, dlatego właśnie, zabrała się do działania:

  1. przyjęła/ wzięła/ zażyła/ połknęła ASHWAGHANDĘ
  2. pójdzie wziąć relaksującą kąpiel z muzyczką
  3. pomedytuje w łóżku na leżąco [dziś z rumiankiem na powiekach!]
  4. i liczy na to, że uda jej się zasnąć już spokojnie bez tej tabletki znowu!
  5. wypicie MELISY

(…)

TO Piszę po WYJŚCIU z tej kąpieli… [g. 21:05] chciałam, jeszcze wstawić dalej na tą listę powyżej wypicie Melisy m.in. i cholerka próbuję … i wciąż się nie daje, nie wiedzieć czemu… Ooo yupiii, właśnie zmieniłam te kropki z przodu na numerki i jednak się dało!!!

(…)

Ok, zmykam brać tą kąpiel z płynem i muzyką do tego oczywiście! Pa kochani! Trzymajcie się! Nie wiem, czy jeszcze dziś tu do Was wrócę…, bo prawdopodobnie oddam się później już tylko medytacji, no ale… ja niczego nie zakładam, bo wiem, jak jest …

(…)

Wróciłam jeszcze, ale dosłownie TYLKO na chwilkę, bo o 21:07 ma być ta medytacja na grupie Moje Quantum , w sumie nawet jeszcze do końca nie wiem, czy będę chciała w niej uczestniczyć…, ale z drugiej str. przecież i tak zamierzałam pomedytować…, a skoro

A przecież w grupie jest siła, we wspólnej medytacji, zatem myślę, że jednak się na nią zdecyduję, bo już za 6 minut!

Ps. właśnie, moi drodzy, próbuje niby jakoś wejść tam na tej grupie, ale nie widzi NICZEGO prócz bieżących komentarzy… i to również już tam muli, dlatego widząc, że ktoś tam ma podobny problem, napisała po prostu prośbę o jakiś link do tego [ostatni koment. na dole]

Nie, moi drodzy, problem SAM SIĘ ROZWIĄZAŁ… bo widzi tam wciąż kręcące się kółeczko i TYLKO rosnąca CYFRA [nie pokazująca się kompletnie] tych komentarzy… Także już w sumie odczuła, że dostała odpowiedź i zabiera się jednak za tą medytację czakr! Ooo raaaany, spójrzcie tylko, cóż to za nierozsądna dziewczyna jednak…

Pomyślała sobie bowiem, że może będzie tak, jak niby zawsze do tej pory…, kompletnie zapomniała, że ten kurs już się skończył przecież! 🤦‍♀️ Jest godz. 21:31 skończy tylko picie tej meliski, pójdzie jeszcze tylko zaparzyć sobie rumianek i przystąpi [w śpiworze, wraz ze swoim termoforkiem 🤗] do tej MAGICZNEJ dla niej [i coraz lepiej jej wychodzącej!] MEDYTACJI 7 CZAKR

Zapiszę to sobie tylko razem z godziną /jak robiłam to do tej pory!- prócz dnia wczorajszego…/ na komórce, z pewnością będę wykonywała ją z tą swoją intencją 😉. Wyobrażając sobie, że już jestem razem z tym moim ukochanym i wymarzonym…, że jesteśmy razem, przytulamy się… i czujemy tak dobrze i bezpiecznie…

A jutro zabiorę się do dalszej pracy, a mam naprawdę wiele do zrobienia jeszcze, ale ponieważ odzyskałam tę moc sprawczą, więc będę nieugięcie sobie powtarzała, że COKOLWIEK MI SIĘ PRZYTRAFI, DAM SOBIE Z TYM RADĘ! Bo jest przy mnie Anioł, który mnie chroni i nade mną czuwa!

(…)

To teraz ponownie taka baaaardzo szybka i krótka wstawka z tego, jak choćby rozpoczęła swój kolejny dzień, którym jest PONIEDZIAŁEK, 04.I.2012 [od rana słucha sobie Spotify, a tam, jak zwykle wiele fajnych piosenek:

a teraz właśnie leci: Następna Stacja Taco Hemingway, hehe]. A dziś, kochani, obudziła się w takim raczej nienajlepszym nastroju ponownie…, mimo, iż wczoraj wspaniale się przygotowała do snu, bo i wzięła ASHWGHANDĘ, zrobiła sobie kąpiel z muzyką i wypiła melisę, i…. kochani NIE BRAŁA W OGÓLE JUŻ ŻADNEGO (nawet kawałeczka!) MIRTAGEN! I zasnęła całkiem dobrze! Wcześniej oczywiście wykonała tą medytację 7 CZAKR 🤗.

Lecz, wracamy do tego początku jej dnia… Dzwonił jej budzik, oczywiście o 7 [i już w tym momencie sobie pomyślała, że PO CO TAK WCZEŚNIE!!!, zatem zaraz przestawiła sobie go na godz. 8] – teraz leci Ist da Jemand Adel Tawil… Nie, ona musi to wyłączyć, bo przecież co chwila zaczyna się jakaś nowa piosenka, która ją rozprasza… 😋

Chciała w końcu podzielić się z Wami tym, co już się u niej zdarzyło…, a mamy dopiero godz. 11… Tak więc, relacjonuj, proszę, najlepiej to sama, ok?

Jak sobie życzysz 😊. Tak więc obudziłam się jakaś przybita… Bo znowu wszystko zaczęło mnie przytłaczać: ten nawał obowiązków choćby, jaki mam spisany na tej liście to do… + jednak najbardziej ten cholerny BRAK SMAKU I WĘCHU… teraz mnie jeszcze męczy… Taaaak bardzo zachciało mi się właśnie wtedy płakać, a już tak sobie powtarzam/ wyszukuję choć te dobre rzeczy, z których przecież POWINNAM SIĘ CIESZYĆ! Nie muszę wstawać do pracy/ nikt mi niczego nie każe/ nie mam niczego takiego nagłego i koniecznego do zrobienia/ nie mam żadnego dziecka, zatem nie muszę czuć się odpowiedzialna za jakąś istotkę…. itp., itd.

Już naprawdę zaczęłam sama do siebie mówić: DZIEWCZYNO, OGARNIJ SIĘ LEPIEJ I NIE WYMYŚLAJ/ NIE PRODUKUJ TU SOBIE SAMA PROBLEMÓW! Przypomnij sobie lepiej to wczorajsze wspomnienie z fejsa i CZYTAJ TO TAK DŁUGO OD DOŁU, aż wejdzie to w końcu Tobie w nawyk!!! I taka już zdesperowana, pomyślałam, że może zacznę to sobie znowu na komórce notować, więc włączyłam WiFi…

I… to był znowu błąd! Tzn. tylko jednak w pierwszej kolejności, bo dostałam taką oto informację:

​Od soboty rano WhatsApp będzie płatny. Jeśli masz co najmniej 10 kontatow, wyślij do nich tę wiadomość. W ten sposób można pokazać, że jesteś zapalonym użytkownikiem i logo będzie niebieskie (🔵) i pozostanie darmowe. Wiadomość wg dziennika TF1. WhatsApp kosztować będzie 0, 01 $ za wiadomość. Wyślij tę wiadomość do 10 osób. Gdy już to zrobisz, lampka zapala się na niebiesko (inaczej aktywuje się WhatsApp rozliczeń.)

Wydawało mi się, iż już to kiedyś dostałam…, ale dobrze wiesz, jak to działa…, hehe, 😜. No a przynajmniej, na osobie, która się tak na tym nie zna i w dodatku… ma jeszcze trudności z pamięcią… Zatem zaczęłam to dalej rozsyłać i dopiero, jak mi Marta/fryzjerka napisała:

Wierzysz w takie głupoty Monia?

To wtedy jakoś włączyło mi się już to myślenie… I właśnie w tym momencie zaczęłam pisać sobie o tym dniu na @.

Budzę się i nie wiem znowu, co ze sobą zrobić…Tak BARDZO CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ… I noch te wieści z WhatsApp…, później, że p. Piotr = zawieszona działalność do marca! Ale ja się NIE PODDAM, DOCH PISAŁAM O TYM NA BLOGU, to jest przecież tylko taki „pierd” w porównaniu do tego wszystkiego, co co przeżyłam…Teraz wstaję i ZABIERAM SIĘ ZA PRACĘ! W końcu dziś są 2 urodziny tego mojego dziecka, jak określiłam jeszcze w tamtym roku ten mój blog 🤗.

Na tym właśnie przerwałam, podniosłam tyłeczek i bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób przestawiłam sobie to myślenie, a poniżej jeszcze mój czat z p. Piotrem na WhatsAppie właśnie:

​[4.01, 08:51] Pan Piotr: Witam Moniczko 😀 … Niestety zapadła decyzja że do połowy marca zawieszony działalność handlową ☹️

[4.01, 08:55] Monia Gie 🌞🍀😊: Ojej, TAK MI PRZYKRO TO SŁYSZEĆ, A JA MIAŁAM ZAMIAR DZIŚ SIĘ DO PANA WYBRAĆ… 😞

[4.01, 09:03] Pan Piotr: Też mi przykro ale coż… przy okazji i ja trochę wypocznę bo sezon był mimo „pandemii” bardzo wyczerpujący…

[4.01, 09:13] Monia Gie 🌞🍀😊: Kocham właśnie takich ludzi, którzy we wszystkim starają się widzieć DOBRE STRONY I JAKIEŚ PLUSY 🍀TAK TRZYMAĆ 👍Ja również staram się być taką osobą i muszę powiedzieć, że coraz lepiej mi to wychodzi 🙆 W takim razie POZDRAWIAM SERDECZNIE PANA I PANIĄ JAGODĘ i wiedzcie, że czekam z niecierpliwością na marzec 🌞To skoro ma być pozytywnie, to rzeknę jeszcze, że ponieważ 09.03. będą moje urodziny, więc potraktuję ten fakt powrotu Państwa działalności JAKO PREZENT ✨😘😋

[4.01, 09:18] Pan Piotr: To bardzo dobrze że jesteś Moniczko bardzo pozytywnie nastawiona do życia 😘Zawsze należy się doszukiwać dobrych stron mimo wielu przeciwności jakie nas napotykają… POZYTYWNI górą!!! 😘😘😘

I ten właśnie sposób ponownie udało mi się jednak przestawić to myślenie… W końcu mówię sobie, nie po to było mi to wszystko jednak dane, bym teraz ja sama jeszcze przekreślała swoje jednak szanse! I dlatego wstałam, ubrałam się, chwilkę się zastanowiłam, czy czasem nie powinnam może jeszcze siąść i podziękować za to wszystko znowu Wszechświatowi,…

Ale zaraz sobie pomyślałam, iż on na pewno się cieszy widząc mnie, a przecież właśnie swoją postawą i tym, jak postępuję… i to jest chyba najlepszy dowód na PODZIĘKOWANIE! Co mu po tym, że siądę i będę wypowiadać puste piękne słowa, jak mogę przecież przeobrazić to w działanie. Byłam taka z siebie zadowolona, z tego mojego wreszcie normalnego i zdrowego jednak podejścia do życia, że aż patrząc na siebie ponownie zaczęłam się zachwycać 😉 i nawet cyknęłam sobie kilka selfie 🤭

Niezła jestem, prawda?😜 buhaha🤣 Mam już po prostu w głębokim poważaniu i koślawość moich kolan, i wystający brzuch, i wciąż nieuprzątniętą tą chatę… Dziś mam zamiar w końcu to zrobić! zacznę choćby od wyprasowania tej sterty ciuchów po praniu [które zgarnęłam, aby nie były widoczne na planie zdjęcia 🤪].

Ok, to chyba zabieram się do pracy, jest 12:14, więc do wyjścia po te zakupy mam jeszcze ponad 1 godzinę! Na sam koniec z pewnością doniosę Wam tutaj również, jak ten mój dzień wyglądał, a teraz mówię Wam wszystkim, jak zwykle:

DO ZOBACZENIA/ SEE YOU LATER/ BIS SPÄTER

Photo by Maksim Goncharenok on Pexels.com

(…)

Moi drodzy, drugiej TAK MĄDREJ I [pominę już te wszystkie epitety, w stylu: zaradnej/ dzielnej/ pomysłowej/ kreatywnej/ pracowitej itd.] ŚWIADOMEJ KOBIETY, to naprawdę już daaaawno nie spotkałam. Zaraz będę Wam donosiła o tym więcej…, albo właściwie obydwie Wam o tym powiemy, prawda?

Oczywiście, że tak, ale najpierw zjemy tą zupę [z czosnkiem, jak zwykle, buhaha 🤣]

(…)

Skończyłyśmy wreszcie [po raz 2-gi!] oglądać ten magiczny film: Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream i muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi po raz kolejny płakała…, ale i mi samej pojawiły się łzy w oczach… Dlatego też dałyśmy sobie jeszcze chwilkę na odzyskanie oddechu 🌞🍀🤗. I myślę, że teraz możemy już to kontynuować… Jesteś gotowa?

Chyba tak…, tzn. ja zawsze przecież jestem gotowa 😋.

To zaczynaj, moja kochana, proszę, opowiedz / pokaż teraz wszystkim nam, o tym, dlaczego [zwłaszcza teraz] uznałam Ciebie za tak niesamowicie świadomą osobę!

Z pewnością miałaś na myśli, to, o czym Ci opowiadałam… Tak, więc ok., już bez żadnych zbędnych wstępów… Słuchajcie, po prostu wyszłam w końcu do tego sklepu [bo właściwie cały weekend nie wychodziłam z domu…] Najpierw jeszcze oczywiście, ponownie pomyliły mi się te godziny dla seniorów, bo wciąż [nie wiedzieć, czemu] wydaje mi się, że oni mają pierwszeństwo od godz. 10 do 14… 🤪

W trakcie prasowania oczywiście intensywnie myślałam /spoglądając na listę tych rzeczy, które mam do kupienia/ gdzie powinnam się najlepiej udać/ w pierwszej kolejności… O losie słodki,🤦‍♀️🤣😜 tak naprawdę dopiero za jakiś czas dochodzi do mnie, że przecież ten czas dla nich to: 10-12… Ale ok. Zatem zaczęłam już prasować te rzeczy i skończyłam nawet!

Później tak sobie spoglądam na ten zegarek… , a ponieważ wtedy nadal nie przychodziło do mnie to opamiętanie [tzn. szczerze muszę powiedzieć, że jakby znowu coś mi się wydawało, że to nie do końca tak jest :P]. Ale ponieważ nie miałam żadnego potwierdzenia/ żadnych dowodów na to, a już na serio nie chciało mi się sprawdzać tego w necie…, dlatego, aby nie tracić już więcej czasu przystąpiłam do składania tych rzeczy i chowania ich do szafek!

Jak to już choć tak wstępnie zrobiłam, to przygotowałam się do wyjścia, a postanowiłam, że pierwszy sklep, do jakiego się dziś udam, to będzie Lidl… [ponieważ już nie byłam pewna, w jakich godzinach ten drugi warzywniak jest otwarty…], dlatego właśnie postanowiłam, że dziś udam się do tego marketu.

 I dopiero, jak stamtąd wracałam, to nagle przyszło do mnie to opamiętanie!

Powiedz nam, na czym ono dokładnie polegało!

Otóż, pomyślałam sobie, że cholera, przecież wszystko wskazuje na to, że ja mam w sobie tego koronawirusa…, zatem tą maseczkę to powinnam teraz nosić, nie ze względu na siebie, tylko, aby innych nie zarażać!!! Lecz później już się uspokoiłam [i pogłaskałam siebie troszkę], tłumacząc, że przecież, do cholery, nie do końca, jakby jeszcze byłam tego świadoma…

Poza tym mówiłam sobie [jakoś dopiero wracając z tego sklepu, do mnie to dochodziło!], że:

  • przecież [spójrzcie…, znowu, jakby coś mnie jednak prowadziło…, bo] po powrocie z Elbląga NIE WYCHODZIŁAM W OGÓLE Z DOMU (= zrobiłam sobie te 2 dni głodówki)
  • nie mam pojęcia, ile w ogóle trwa ewentualne pokonanie tego dziadostwa w sobie [tak naprawdę, to są tylko nadal moje przypuszczenia, że go w sobie mam, bo przecież ŻADNEGO TESTU NIE WYKONYWAŁAM…]
  • pomimo braku smaku i węchu, ładuję gdzie mogę do jedzenia właśnie ten czosnek😜! Jadam także owoce i warzywa, pijam wodę z cytryną i imbirem! Więc wiedząc, że czosnek jest naturalnym antybiotykiem próbuję po prostu zabijać/ niszczyć/ zwalczać jednak tą ewentualną koronę (jeśli ją mam…) w sobie. Ale przede wszystkim: DBAM O SWOJE ZDROWIE, wiedząc, jak ważne jest to, co jemy. Jelita w końcu to nasz drugi mózg, czy jak to tam mówił Gracjan, hehe 🤭. Tzn. gwoli wyjaśnienia, ja doskonale to wiem, jak ważne jest zdrowe i mądre odżywianie!
  • poza tym właśnie ponownie ten weekend, no a bynajmniej sobotę i niedzielę [co do piątku nie jestem już pewna…] również nie wychodziłam z domu. Sprawdzałam właśnie w komórkowym kalendarzyku i nie widzę tam żadnej wzmianki, że gdzieś wyruszałam… Ale tak sobie teraz myślę, że chyba owszem byłam w tym warzywniaku p. Piotra…, wtedy też widziałam tam chyba ponownie panią Jagodę z nim…

Przepraszam Was, kochani, ale teraz jeszcze zadzwonię do mojego szkraba [Kacpunia], bo w tym roku jeszcze z nim w ogóle nie rozmawiałam! A uwielbiam go słuchać 🤗.

To zmykaj kochana i dzwoń do swojego chrześniaka i bratanka! Może zrobimy sobie również zaraz potem jakąś przerwę na kawkę? Co Ty na to?

(…)

Taaa, ja tu chyba oszaleję…, ponownie t sama sytuacja teraz…. 05.01.21, godz. 21:56… wrrrr.. po prostu, no dobrze, Wszechświecie, wiedz jednak, że ja się tak łatwo nie poddaję! I będę cholerka próbowała tak długo [licząc na to, że może jednak tym razem się uda!]. Zatem już to tutaj poprawiam/ wycinam i jeszcze raz udostępniam… = NIE, KOCHANI TO MI JEDNAK NIE WYCHODZI I SIĘ NIE UDAJE…, bo ponownie zmieniło mi się w coś takiego…

booooszeee, no dobrze, to może teraz to już przejdzie, zatem one more time moje słowa:

A bardzo chciała m.in. mu podziękować za pierniczka, którego od niego otrzymała w Wigilię 24.XII.2020 właśnie. Słuchajcie, podszedł wtedy do niej ten szkrab, tak bardzo ją przytulił i powiedział, że BARDZO ZA NIĄ TĘSKNIŁ i dokładnie wtedy wręczył jej właśnie tego pierniczka:

Zamierzała po prostu z nim porozmawiać tak całkiem na luzie, a pomyślała sobie o tym, że dzisiaj jest wspaniała okazja [nie tylko dlatego, że w końcu skończyła jeść ten smakołyk = bo podjadała go sobie tak do kawki już kilka razy]. Ale dziś przecież świętuje urodziny tego swojego dziecka 🤗. I tak właśnie, kochani, ten szkrab nie odebrał, pomyślała sobie:

Nic się przecież takiego nie stało! Jutro spróbuję jeszcze raz! A teraz…. włączę sobie mojego Gracjana do oglądania!

I…, moi drodzy, nie musiała się wcale długo zastanawiać…, hehe, tak bardzo chciała bowiem oglądać coś całkowicie przyjemnego…, zatem ponownie nawet nie musiała długo tego rozkminiać, bo już wiedziała, co to będzie! Oczywistym dla niej było, że odtworzy sobie ten oto filmik/ to nagranie 2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO! Dokładnie, kochani, z… 14 lut 2020, czyli DNIA ZAKOCHANYCH. 💕

  • jest przekonana, iż to był właśnie dla niej prezent na walentynki właśnie w tamtym roku
  • czuła taką radość i niemal satysfakcję, bo zaczęła do tego dochodzić, że przecież ona już nie tylko odnalazła swoją funkcję [czy może bardziej to ta funkcja odnalazła ją😉], a ona po prostu się jakby temu poddała i najzwyczajniej w świecie tak jakoś znowu niemal samo wyszło😋, iż ona już ją wykonuje. Co więcej, tak samo jak opowiada tam Gracjan, po prostu to robi, nie dostając za to nawet żadnej kaski. Ma jednak to niesamowite szczęście, że tak naprawdę przecież AŻ tak bardzo tych pieniędzy teraz nie potrzebuje. Nie otrzymuje także żadnych lajków, ale chyba to dla niej nawet aż takie istotne na tu & teraz nie jest… 🤭
  • powiem Wam, cóż ona sobie tu rozkminiła:

To wcale przecież nie jest tak, iż ja nie mam żadnego odzewu, co jakiś czas pojawia się tu potwierdzenie na to, że to, co publikę się jednak komuś podoba, niekiedy ktoś nawet zostawi jeszcze jakiś komentarz! 😊 Zatem nie uważam, że nie mam się z czego cieszyć! W dodatku, tak sobie oglądałam i słuchałam tego Gracjana i ponownie słyszałam, iż on kieruje to właśnie do mnie! I teraz jestem już naprawdę pewna, że to: PO PROSTU BOGINIA 21:14, to właśnie o mnie, hehe 😉

Kochani, a o tym będę pisała już JA, bo Mała Mi się chyba trochę jednak krępuje o tym pisać, tzn. jak to ona ujmuje wstyda się Majestatu, hehe 🤭. Nie chce z pewnością, by odebrał ją jako nazbyt pewną siebie osobę… Ale, moi drodzy, ona tak bardzo chciałaby stworzyć związek z kimś tak mądrym właśnie, jak Gracjan. Uważa bowiem, iż dwie tak jednak niekonwencjonalne osoby, mogłyby wykreować naprawdę dalej coś pięknego i POŻYTECZNEGO/ WARTOŚCIOWEGO dla tego świata!

Tak naprawdę, doszła do wniosku, że szkoda tego czasu jednak na bawienie się w takie nieistotne teraz dla niej rzeczy… Nie, kochani, chyba jednak nie da za wygraną tak łatwo… [a miałaby ku temu powody jednak…: późne zjedzenie jeszcze tego Wrapa, obejrzenie ostatniego nagrania Gracjana…], ale ona i tak, pomimo wszystko postara się jeszcze raz odtworzyć to, co już tu wcześniej pisałyśmy… A mianowicie:

Kurczę, tak naprawdę nie za bardzo nawet rozumiemy obydwie, dlaczego to wszystko, co do tej pory pisałyśmy właśnie tutaj, pozmieniało się w jakieś dziwne rzeczy… Dlatego teraz właśnie ponownie próbujemy to tutaj odtworzyć… Już dokładnie jednak nie pamiętamy nawet obydwie, co wtedy tutaj stało… No, ale cóż, obydwie łatwo się nie poddajemy i próbujemy zatem dalej.

Kurczę, tak naprawdę nie za bardzo nawet rozumiemy obydwie, dlaczego to wszystko, co do tej pory pisałyśmy właśnie tutaj, pozmieniało się w jakieś dziwne rzeczy… Dlatego teraz właśnie ponownie próbujemy to tutaj odtworzyć… Już dokładnie jednak nie pamiętamy nawet obydwie, co wtedy tutaj stało… No, ale cóż, obydwie łatwo się nie poddajemy i próbujemy zatem dalej.

 Szacuję, że w tym miejscu pisałam coś jeszcze o tej naszej cudnej „gwieździe”🤭. Choć może bardziej o tym, cóż jej się marzy, czego ona by chciała… To, że jest bardzo świadoma już tak wielu rzeczy, to chyba o tym już nie raz donosiła… Pokazuje przecież otwarcie, jaka jest, zatem absolutnie nie owija niczego w bawełnę, donosi przecież nieustannie o swoich wadach, również o tych brakach nie spowodowanych z jej winy przecież… [jak obecnie utrata węchu i smaku].

 Jednak uważa, że to raczej nie powinno mieć większego chyba znaczenia, przy budowaniu wspaniałego związku, opartego na WZAJEMNYM ZROZUMIENIU, SZACUNKU, ZAUFANIU I RÓWNIEŻ CHĘCI POMOCY… Dobrze już bowiem ją życie nauczyło, że

Nie, kochani, już obydwie nie mamy siły… Trzeba chyba teraz pomedytować, bo już naprawdę to, co się tutaj dzieje z tym wpisem nas przerasta… Jest godzina 22:40 także zmykamy do medytacji 7 czakr. Jutro ponownie się nad tym wpisem pochylimy… ale teraz to już zostawiamy właśnie takie, jakie teraz jest… może to znowu są jakieś znaki od Wszechświata… 🤔

James Arthur – Say You Won’t Let Go/ Christina Perri – A Thousand Years/ John Legend – All of Me/ Boyce Avenue Acoustic Cover Rewind 2020/ JORIS – Herz über Kopf/ So soll es bleiben – YouTube/ Glasperlenspiel – Geiles Leben/ Sido – Liebe – YouTube/ CRO – Bye Bye/ ALLIGATOAH – Willst Du/ Schlechtes Vorbild – YouTube/ Ed Sheeran – Shape Of You/ 257ers – Warum/ Adel Tawil – Ist da jemand/ CRO – Traum/ SILBERMOND – Leichtes Gepäck

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close