Wszystko ma swój cel…

nawet to…

3:33:33 – spójrzcie tylko na TE LICZBY 😉😲

Kochani, Mała Mi postanowiła, że nie stworzy nowego wpisu, dopóki nie będzie potrafiła napisać czegoś wzmacniającego, czegoś, czym mogłaby tu wprowadzić choć trochę optymizmu i pozytywnej energii. Dlatego będziemy kontynuowały dalej ten wpis, co jednak nie oznacza, że będą same smutki, bo JA właśnie wkroczyłam ponownie do akcji 😉🍀💪. Zatem, jeśli tylko macie ochotę, czytajcie sobie proszę ten wpis dalej. Będziemy to pisały wszystko dalej na jego końcu, ok? To po to, abyście mogli zobaczyć w doskonały sposób, jak to wszystko u niej przebiega/ w jej głowie…

Daty, które ewidentnie w tym wpisie znajdziecie to: 06.I/ 07.I./ 08.I./ 09.I./ 10.I./11.I.2021/

Tak właśnie postanowiła robić, po prostu coś wykonywać. Hmmm… a na tej jej liście to do stoi przecież niemało tych rzeczy :P. Stwierdziła, iż „Dobrze, czy źle” = to nie ma dla niej w tym momencie aż takiego znaczenia, gdyż doskonale już wie, że

Dlatego właśnie postanowiłyśmy Wam po prostu przekazywać, to, co ta nasza „gwiazda” tu dokładnie wykonuje. A kochani, muszę tu przyznać otwarcie, cóż OBYDWIE dostrzegamy. Jej ogromny wręcz progres. Obiecałam już jej, że nie będę jej tak wychwalała... Na dowód tego wszystkiego, przeczytajcie sobie proszę nasz poniższy dialog:

Pamiętasz, naszą rozmowę jeszcze kiedyś?

Hmmm….🤔, a którą konkretnie masz na myśli, bo przecież bardzo często z Tobą jednak tu rozmawiam.😉

Mówię tu o tej naszej konwersacji, kiedy prosiłam Ciebie wówczas, byś mnie tak nie wychwalała / nie zachwycała się mną bezpodstawnie/ nie puszczała pustych, niczym nie podpartych epitetów itp…

Oczywiście, że doskonale to sobie przypominam. 🤗

To muszę tu teraz coś przyznać… Kojarzysz może jeszcze te czasy, jak podziwiałam sposób myślenie Angeliki? Jakie to było dla mnie wręcz niesamowite, że tak można i ile trzeba mieć w sobie siły, odporności, pewności siebie/ wiedzy… Ona mnie z kolei zaskoczyła wręcz tym, co mi powiedziała wtedy o mnie i z tego, co mi wiadomo, nadal ma o mnie takie zdanie. A jest nią wręcz niemal fascynacja tym, jakim ja jestem/ stałam się człowiekiem, a przede wszystkim najbardziej tym moim obecnym, wciąż optymistycznym/ zdrowym podejściem do życia właśnie.

Wiesz dobrze, że ja w życiu jeszcze wtedy nie wiedziałam, iż ta moja historia 😛 [czyli co i ile mi się udało: przejść/ przetrwać] i nadal pozostać właśnie takim człowiekiem, jakim obecnie jestem… Nie miałam jeszcze wówczas najmniejszego pojęcia, że to może robić na kimś jakieś w ogóle wrażenie. Ale to było właśnie do wtedy, bo jak wiadomo, w życiu totalnie wszystko się zmienia [na szczęście, także to, co mi się wtedy wydawało i co myślałam…!].

Przede wszystkim byłam pod wrażeniem wówczas tej jej życiowej mądrości, aby podchodzić tak do wielu rzeczy z dystansem, umieć całkowicie naturalnie stwierdzać:

No dobrze, jest jak jest, ale przecież to nie jest jeszcze żadną tragedią, trzeba raczej pomyśleć i zadać sobie pytania: CZEGO MA MNIE TO NAUCZYĆ?/ JAKIE WNIOSKI MOGĘ Z TEGO WYCIĄGNAĆ I JAKĄ NAUKĘ NA PRZYSZŁOŚĆ CZERPAĆ?

Różniłyśmy się pod wieloma względami, ale muszę przyznać, że właśnie od niej [młodszej koleżanki] wiele się wtedy jednak nauczyłam… M.in. to nietypowe nasze spotkanie na tym wykładzie w Sztuce Wyboru, pokazało mi, że PRZYPADKI NIE ISTNIEJĄ. Zresztą to było fascynujące, że odkryłyśmy, iż tak wiele nas jednak łączyło. Przede wszystkim postrzeganie życia jako czegoś więcej. Tak, muszę powiedzieć, że obecnie już to zauważam po sobie wręcz znakomicie, JAKĄ STAŁAM SIĘ JEDNAK MĄDRĄ, TAK WIELU RZECZY JUŻ ŚWIADOMĄ OSOBĄ [mądrym życiowo człowiekiem]

LOT – Burger King/ Alligatoah – Trostpreis

Jeszcze np. wczoraj właśnie…

Nieee, kochani, zaraz tu chyba zwariujemy… Mała Mi zaczęła przesyłać właśnie tą fotkę z tym tekstem, który ma CAŁKOWICIE INNE WYBRZMIENIE, GDY CZYTANY JEST OD DOŁU… I właściwie, wszystkich reakcja była oczywista, czyli albo

Super Dzięki 🙂/ Faaajneee :)))/ Dobre. Zupełnie inny sens czytane od dołu do góry/ Zostaję przy czytaniu od dołu 😁🤩 Życzę tego samego I dziękuję 😊

albo 🍀👍💗. Prócz jednego gostka…boooszeee, tak naprawdę ona kompletnie go nie zna…, ale jego reakcja była najzwyczajniej w świecie taka, że wiecie 🤮 A tu przedstawiamy Wam po prostu ten kawałeczek ich czatu:

boooszeee, no po prostu nie mogę…, a raczej już śmiać chce mi się z żałości niemal, jak słyszę tą jego wspaniale cudowną i jakże mądrą gadkę… W sensie: [kurwa, już szlag mnie tu po prostu trafia, jak dochodzi do mnie, jaki to jest jednak tępak i buc… najpierw przeczytał to TYLKO OD GÓRY (a wiesz, ponieważ jakoś mi przeleciała informacja o nim, że on jednak nie jest żadnym prostym człowiekiem…)!] A później, jak napisałam mu tą wiadomość [po tym jego jakże zajebistym przekazie]:

(…) No to trochę zależy od naszego widzenia… podczas gdy w rzeczywistości świat jest neutralny TO NASZE MYŚLI I UCZUCIA POWODUJĄ, ŻE CZYNIMY GO JAKIMŚ…(…)]

Daj spokój, zostaw to po prostu i już nawet tego nie odsłuchuj!

Nie tylko nie zamierzam tego już dalej robić, ale po kolejnych jego superwywodach:

Dobra, no a co Ty sobie z tego wyciągnęłaś na dzisiaj, chętnie posłucham… [i tu jakiś hu…wy wręcz wydech/ wdech] CO TO SPRAWIŁO W TWOIM ŻYCIU/ CO SIĘ WYDARZYŁO/ CO POCZUŁAŚ[zakończone ponownie jakimś zajefajnym odsapnięciem]

Widziałaś przecież, co mu napisałam, a teraz właśnie już w ogóle go po prostu zablokowałam! Nie chcę mieć bowiem NIC WSPÓLNEGO Z TAKIMI GŁUPIOMĄDRYMI LUDŹMI!!!! W dodatku KOMPLETNIE ZAKOCHANYMI W SOBIE SAMYCH I PEWNYMI/ PRZEKONANYMI wręcz o tym, że to, co myślą jest JEDYNĄ [najprawdziwszą!] PRAWDĄ…. Więc jakby nie było jednak OGRANICZONYMI istotami… [sama słyszałaś jeszcze ten jego zajebiście pewny/ nonszalancki wręcz ton głosu…🤢]

Cholera jasna i spójrz, a chciałam tylko dobrze… i sprawić komuś przyjemność… a ten buc zmarnował mi tyle czasu i energii tutaj… A miałam zamiar napisać właśnie o tym, jak pięknie po obudzeniu się kształtowałam mój świat!

Muszę powiedzieć, że mi również aż ciśnienie podskoczyło… booooszeeee, jak ja nie znoszę wprost takich ludzi, którzy uważają, że są nie wiem, jak mądrzy, tylko dlatego, że cytuję go znowu:

Jesteś woooolna, więc zrób mi tą przyjemność i po prostu mnie odlub nie… mhmhm <w sensie hehe>😝🤢🤮

[te emotki dodałam JA! bo już nie wiem naprawdę, jakiego innego symbolu użyć na ten jego prymitywny wręcz śmiech].

Ja też nie mam ochoty na ludzi, którzy mnie tylko i włącznie spamują jakimiś informacjami…<wciąż ten jakże zajebiście mądry ton głosu… i UWAGA TERAZ, bo tu będzie najlepsze!!!> A NIE POTRAFIĄ PODZIELIĆ SIĘ DOŚWIADCZENIEM, NIE? Bo ja się zajmowałem tym duchowym materializmem przez 10 lat i widzę, że on nic nie pomaga ludziom, nie. Więc jeśli nie masz otwartości na to, żeby wspólnie się czegoś od siebie nauczyć i żeby podzielić się swoim własnym doświadczeniem, a zależy ci tylko i wyłącznie na zajmowaniu przestrzeni umysłu poprzez udostępnianie treści bez jakiejkolwiek refleksji... to zrób mi tą przyjemność i po prostu mnie odlub

Na końcu było oczywiście to irytujące/ beznadziejne wręcz to mhmhm <w sensie hehe>😝🤢🤮. No poważnie, nam obydwu już po prostu ręce opadają, słuchając tak jednak przemądrzałego człowieka… Sami możecie z pewnością zrozumieć jej reakcję po tym, nie bardzo już wiedziała doprawdy, jak ma się ustosunkować wobec takich prymitywnych jednak słów, co myślę doskonale mogą oddać te właśnie obrazki:

Dlatego, kochana moja, proponuję teraz nam kawkę na uspokojenie, a ja w tym czasie powstawiam tylko te fotki, które dzisiaj zrobiłaś. A następnie ich jakoś użyjemy, a tam gdzie taka potrzeba zajdzie, również skomentujemy, ok?

Kochani, to jeszcze wykorzystam ten czas, który mamy i napiszę krótką charakterystykę tych zdjęć: Otóż na pierwszych dwóch fotkach widzicie mnie oczywiście, wtedy, kiedy tak dzielnie podniosłam się do tej gimnastyki, hehe, teraz już dokładnie nie kojarzę, jaki był to dzień… W każdym razie, moi drodzy, byłam wtedy [chyba] w cudownym jednak nastroju 😛

Zresztą, kiedy ja w nim nie byłam, prawda? 😋 Prawie bowiem już zawsze, jak jednak zajmę tam miejsce na przeciwko tych luster i wykonam tą yogę na macie i pozostałe moje ćwiczenia, to jednak ponownie czuję, że odzyskuję tę moc 💪🙆‍♀️🤗. Dalej widać te cudowne skarpetki, jakie wykonała dla mnie moja najdroższa babcia!

Dalej widoczne jest, kochani, müsli, które sobie kiedyś [tzn. po świętach oczywiście, czyli, jak już NIC nie odczuwałam!🤦‍♀️🙄😝] również przygotowałam, wtedy właśnie wsypało mi się do tego rondelka chyba tyyyle cynamonu, że stało się to taaakie brązowe, buhaha 🤪 Ale, jak to ja, postanowiłam zaraz zadziałać, no a w każdym razie przestawić to moje myślenie i i wyszło z tego coś takiego właśnie:

  1. po pierwsze [primo] przecież i tak nic nie odczuwam 🤦‍♀️🙄
  2. po drugie [secundo] wiedziałam, że dodam do tego jeszcze przecież kefir [więc tym samym już to rozjaśnię :P], po czym dodałam także moje ulubione winogrono
  3. na ostatnich 2 fotkach widoczne są takie jeansowe nie legginsy, tylko chyba nazwano je jogginsy od jogging 😛 w każdym razie, zakupiłam je w Lidlu [były w rozmiarze dziecięcym, ale jak luknęłam na wzrost, że dla w miarę wysokiej tej nastolatki, to dobrze już wiedziałam, że a nóż a widelec będą pasować.] Jednak po przymierzeniu w domu okazało się, że nie mogę ich wciągnąć w ogóle na biodra…, czyli już wiedziałam, że muszę je jednak oddać, no ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Po prostu pomyślałam sobie: Kobieto, masz najzwyczajniej w świecie większe to dupsko, buhaha 🤪

(…)

Po tej naszej przerwie na kawkę, powrócimy tu do Was oczywiście ponownie i będziemy dalej nad tym wpisem pracować, także do zobaczenia kochani!

(…)

Już tu powróciłyśmy do Was, kochani. I teraz hm…, to może jeszcze tylko najpierw pochwali się kawką, jaką dostała od babci, prócz tych skarpetek oczywiście🤗. A ta, którą miała do tej pory, już właśnie się jej kończyła… I w ten sposób przesypała ją tylko jeszcze do tego pojemnika.

A tak naprawdę to powinna Wam napisać tutaj jeszcze coś innego… A mianowicie, o tych swoich refleksjach i przemyśleniach… Od wczoraj…, jakoś tak się właśnie dziwnie czuła… Ponownie tak, jakby gromadził się w niej ten płacz…, którego ona nie potrafiła chyba z siebie jednak wydobyć… I jakoś pod wieczór pojawiło się to ostatnie nagranie Gracjana właśnie: Mentalna, fizyczna i energetyczna ochrona na rok 2021

I dokładnie wówczas, po obejrzeniu tego, nagle tak wiele zaczęło się jej w głowie rozjaśniać i uświadamiać. Pomyślała sobie przede wszystkim o tym, cóż ona w ogóle najlepszego robiła/ zaczęła wypisywać na tym blogu…, iż jest już pewna, że utworzy z nim właśnie parę… Tak sobie tego jednak słuchała… [a wcześniej miała podkreślić, iż zauważa to, że Gracjan obecnie jest w tych T-Shirtach, w których znacznie bardziej jej się podoba😉].

Pomimo, iż uznała to nagranie niekoniecznie z nią kompatybilne…, może najlepiej podam tu po prostu te hasła, jakie pojawiały się w jej głowie, gdy oglądała i przysłuchiwała się temu nagraniu:

  • potrzebuję mieć przy sobie kogoś jednak bardziej poukładanego/ stabilnego… przecież…
  • spodobało jej się jednak to jego stwierdzenie:

JEŻELI ŻYJESZ W TYCH CZASACH, TO ZAPISAŁEŚ SIĘ NA NIEZŁĄ JAZDĘ, hehe, no oczywiście! A ta jej jaaazdaaa, to jest przecież teraz wyyyjąąąątkowaaa i w dodatku jeszcze obecnie beeez trzymanki niemal 😜

A teraz kochani po prostu ją zacytuję:

  • nie mogę, czy może lepiej: nie chcę się tak narzucać, przecież pomimo tego, że należę do kobiet w miarę odważnych, to pozostałam także chyba tą typową i całkowicie normalną…, a mianowicie bardzo chciałabym, aby to jednak mężczyzna się o mnie starał i zabiegał przede wszystkim [już nawet sobie wkręciłam, że obecnie to ON taki właśnie będzie…]
  • uznałam, że NIESTETY WIELU RZECZY JESZCZE NIE POTRAFIĘ…, choćby nie bardzo nadal [pomimo upływu 2 lat…] znam się, jak widać na tym blogu…
  • wierzę w to jednak, że będę do tego dochodziła właśnie doświadczeniem/ sprawdzaniem…, czyli metodą prób & błędów
  • już wiem, że chcę pomagać innym, sposób na to również jeszcze nie do końca jest mi znany i oczywisty, ale ja przecież UFAM NIEZNANEMU I BARDZO W TO WIERZĘ, ŻE ODNAJDZIE MNIE NAJLEPSZA TERAZ JUŻ WERSJA MOJEJ PRZYSZŁOŚCI
  • doszłam ponownie do wniosku [słuchając jego nagrania: apropos tej złej, toksycznej, negatywnej energii/ agresji/ demonów ~19:58], że tak naprawdę to mam, jak widać, cholerne szczęście, że… może nie tyle z powodu bycia tu samej…, ale choćby, że nie mam telewizji i nie stykam się z aż tak wieloma osobami, współczesnymi sytuacjami/ trudnościami… [czyli jestem w takim stanie chyba BARDO, hehe], już dawno miałam o tym właśnie wspomnieć tutaj, a dokładnie teraz przeczytałam, co to oznacza:

Bardo (skt. … བར་དོ་, Wylie: bar do) – w dosłownym tłumaczeniu stan pośredni. Pojęcie buddyjskie z języka tybetańskiego określające każdy przejściowy stan egzystencji: życie, medytację, sen, śmierć. Najczęściej używane w odniesieniu do stanu pośredniego pomiędzy śmiercią a kolejnymi narodzinami.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bardo_(stan)

boooszeee, nie uwierzycie ponownie, co tu znalazła… [tak, na tym fejsie…, bo weszła tylko, by zobaczyć swoje wspomnienia], a tam:

To wspomnienie rozpoczęte było takim obrazkiem:

Krzysztof Orłowski

1. Prawo podobieństwa.

Zawsze przyciągamy takich ludzi do swojego życia, jakimi sami, w istocie, jesteśmy. Jeśli nie odpowiada ci otoczenie – zajrzyj do własnego wnętrza. Jeśli zaś uważasz, że masz szczęście do ludzi, to znaczy, że sam taki jesteś. Dlatego, jeśli chcesz pozyskać dla swojego życia szlachetnego człowieka, sam bądź takim człowiekiem.

2. Prawo przyczyny i skutku.

Co dajemy, to do nas wraca. Traktuj partnera tak, jak chcesz, aby on traktował ciebie.

3. Prawo miłości

Wszyscy – i kobiety i mężczyźni – bardzo potrzebujemy miłości. Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata. Strach, zazdrość, uzależnienie, manipulacja, kontrola, pretensje, wymówki niszczą relacje i nie mają żadnego związku z miłością.

4. Prawo mocy słowa.

Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

5. Prawo zaufania.

Zaufanie jest niezbędne dla relacji w miłości. Bez zaufania człowiek robi się podejrzliwy, niespokojny i pełen obaw. Jego partner czuje się wówczas, jakby utkwił w emocjonalnej pułapce, wydaje mu się, że nie może swobodnie oddychać. Zazdrość to strach przed samotnością, niska samoocena i brak miłości do siebie. Zaufanie to warunek miłości.

6. Prawo szczerości.

Ludziom często wydaje się, że gdy kochasz kogoś, to wystarczy, aby razem żyć długo i szczęśliwie. Miłość jednak podobna jest do rośliny, która albo wzrasta i kwitnie, albo więdnie i umiera. Wszystko zależy od tego, co z nią robimy. Zaufanie to woda, bez której roślina nie przeżyje. Otwartość i szczerość uczuć, mówienie drugiej osobie o swoich uczuciach do niej, wspieranie, chwalenie to słońce, niezbędne roślince do tego, by była silna i odporna. Wewnętrzne dziecko każdego z nas pragnie akceptacji i przytulenia.

7. Prawo obdarowania

Kochać oznacza podarować część siebie nieodpłatnie i bezwarunkowo. Obdarowywać, a nie „poświęcać się”. Jeśli chcesz, by ktoś obdarował cię miłością, zacznij od obdarowania nią kogoś. Miłość wraca do ciebie zawsze. Może nie wróci od tego człowieka, ku któremu została skierowana, ale na pewno wróci. W dwójnasób. Pamiętaj, że zapas miłości jest nieograniczony. Nie tracisz jej, gdy nią obdarowujesz. Jednym z powodów, dla których ludzie rzadko kochają jest oczekiwanie, aż ktoś ich pokocha. To tak, jakby muzyk powiedział: „zacznę grać dopiero wtedy, gdy ludzie zaczną tańczyć”. Albo jakbyś oczekiwał ciepła z ogniska, którego nie rozpaliłeś. Miłość jest bezwarunkowa i nie żąda niczego w zamian. Nie znosi wymiany barterowej. Tajemnica szczęśliwych relacji na całe życie tkwi w myśleniu, co możesz dać, zamiast – co możesz wziąć.

8. Prawo dotyku

Dotyk to jeden z najsilniejszych przejawów miłości, burzący mury i umacniający Wasz związek. Dotknąć kogoś to dotknąć jego duszy. Dlatego, gdy jest nam źle, jesteśmy obrażeni, mówimy „nie dotykaj mniej”. Przytulaj człowieka, którego kochasz tak często, jak jest to możliwe. Trzymajcie się za ręce. Kiedy dotykamy kogoś z czułością, zmienia się nasza fizjologia oraz fizjologia dotykanej osoby. Zmniejsza się poziom hormonów stresu, odpręża się system nerwowy, zwiększa się odporność, polepsza się stan emocjonalny. Dlatego brak 8 przytuleń dziennie skazuje nas na różne choroby.

9. Prawo wolności.

Photo by Jill Wellington on Pexels.com

Jeśli kogoś kochasz – daj mu wolność. Prawo do własnego podejmowania decyzji, prawo do życia tak, jak on chce, a nie tak, jak chcesz ty. Każdy potrzebuje własnej przestrzeni i raczej nikt nie lubi tkwić w pułapce. Jeśli kogoś kochasz, to uwzględniasz i szanujesz jego życzenia i potrzeby. Nie zawsze jest to łatwe, ale nie ma innej drogi.

Muszę tutaj donieść, że Mała Mi czyta to i teraz już może stwierdzić, że ONA W KOŃCU TO WIE I ROZUMIE! JUŻ TO WSZYSTKO JEST DLA NIEJ TAKIE OCZYWISTE I NIEMAL NORMALNE… Powiem Wam, iż ona to czyta i wciąż widzi Gracjana obok…, nie potrafi tego nawet dobrze znowu wytłumaczyć… Ale ona poważnie WIELE JUŻ ROZUMIE I TAK WIELU RZECZY JEST DLA ŚWIADOMA, SĄ DLA NIEJ JUŻ TAKIE… hm… niemal znowu JASNE I PROSTE. A choćby, czytając kolejne wspomnienie z fejsa, po prostu zaczęła się najzwyczajniej w świecie do tego uśmiechać, bo pomyślała tu ponownie, że to jakby o niej obecnie:

(…)

  • [miałam tego przykład choćby dzisiaj: ten zajefajny koleś i jego równie ciekawy i inspirująco-powalający wręcz na kolana komentarz a propos tego, co wysłałam ludkom => lecz tutaj wciąż pozostałam nadal z siebie i z mojego sposobu myślenia dumna, że potrafię przejść nad tym jednak do porządku dziennego
  • pomyślałam również, że ja jednak już umiem chronić siebie metafizycznie = robiłam to przecież nie raz, ponownie nie do końca chyba nawet zdając sobie z tego sprawę…, no w każdym razie już dawno przecież prowadzę te rozmowy ze WSZECHŚWIATEM 😉.
  • postanowiłam sobie jednak wyciągnąć z tego Jego nagrania, co mogę dla siebie najlepszego i tak: usłyszałam coś o oddechach Wim Hofa [zaświtało mi tutaj, że może jednak powinnam teraz to zgłębiać/ popróbować, o nim już tak naprawdę słyszałam też nieraz od ludzi z grupy MOJE QUANTUM], od razu miałam jeszcze te wizje morsowania, które również przychodziło mi na myśl…

  • Tak sobie jeszcze pomyślałam, że nie będę zabierała się za nic, do czego jednak nie jestem przygotowana… W końcu bowiem do mnie dochodziło, że POWINNAM SŁUCHAĆ PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE SAMEJ i tego, co mi mówi do mnie moja dusza i moje ciało. Do tej pory jakoś jednak najlepiej na tym wychodziłam, postępując w ten sposób i pozostając właśnie w zgodzie z samą sobą [choć bardzo spodobała mi się znowu jego duża wiedza i ponownie tu sobie pomyślałam, że to jest z pewnością dla mnie również jakaś wskazówka/ rada]

Lecz zaraz z kolei przyszło mi do głowy, że mam jednak przecież swoje ważniejsze rzeczy do zrobienia, jak choćby właśnie ZACZĄĆ CZYTAĆ NA GŁOS, trenować w końcu pisanie ręczne…, ah… ponownie mam tutaj tego trochę 😛 Jednak, muszę powiedzieć, że mimo to dał mi jakby kopa, a mianowicie postanowiłam zająć się przede wszystkim sobą i tym, co mam do zrobienia. [zadzownić do babci, Kacperka/ znaleźć info ad. odmrażania lodówy]

Ale także postanowiłam, że dziś po medytacji W TRAKCIE, KTÓREJ BRAŁAM TEN WDECH I WYDECH [każdy po 6 s.😊] wykonam jednak tą gimnastykę [w sensie do niej się jednak zmuszę :P] I tu te jego słowa: (…) Bo po prostu nie masz siły [33:07]. Choć wcale oczywiście nie musiałam się zmuszać! Wykonałam ją dziś wręcz wspaniale, bo zrobiłam nawet 2x po 10 wykroków na każdą nogę! 💪🙆‍♀️🍀

Poza tym, z tych kolejnych rzeczy, które postanowiłam dla siebie z tego nagrania wziąć/ wyjąć = pomyślałam sobie jeszcze wczoraj właśnie przed spaniem, że w sumie wspaniale, że tak jednak wyszło [wszystko ma swój cel… :P]. Ja teraz będę mogła się w końcu zająć się spokojnie i skoncentrować już dobrze na tej medytacji 7 czakr, a po prostu zaczęłam sobie myśleć, tak, jak mówiła ta Margeri w tym filmie „Niebiańska Przepowiednia/ The Celestine Prophecy” w reż. Armand Mastroianni

NIE BYLIŚMY SOBIE PRZEZNACZENI, NIE TYM RAZEM, MIELIŚMY TYLKO ODNALEŹĆ RÓWNOWAGĘ… (…) [1:24:00]

I po prostu tak to właśnie zostawiłam… A najzabawniejsze było to, że wpisałam sobie na komórce tą medytację właśnie z godziną, a była to już PÓŁNOC… I wyobraź sobie, że zaczęłam ją wykonywać…, ale już później nie wiedziałam nawet, czy skończyłam, buhaha

Rano budzę się, a komp cały czas otwarty…, na szczęście jakoś wyłączony, ale klapa laptopa otwarta 😋. Wiedziałam już jednak, że muszę trzymać się mojej nowej rutyny= nowego planu, tj. jeszcze leżąc sprawdziłam sobie, co ile trzeba odmrażać tą lodówkę, hehe. Choć i tak uznałam, że z całą pewnością to po prostu zobaczę, że już ten czas nadszedł 😋, ale oczywiście udało mi się znaleźć te informacje na tej stronie: https://perfekcyjnawdomu.pl/jak-rozmrozic-lodowke/?cn-reloaded=1, czyli już wtedy byłam z siebie jednak zadowolona!

Następnie wstałam do tej medytacji i tutaj znowu słowa Gracjana:

(…) [36:10] jak medytujesz, żebyś postarał się, tak naprawdę odpuścił, naprawdę odpuścił myśli i obserwował i był jak najbardziej obecny (…)

Pomyślałam sobie: Dziękuję za kolejną wskazówkę, zatem ja w takim razie również wykonam porządnie tą medytację 😉. I słuchaj, siadam na tą poduszkę i za oknem widzę nagle cudowne wielkie mewy [poważnie, jak te które kiedyś widziałam, będąc z mamą na plaży!], tak jakby tańczyły wręcz na moich oczach, siedziałam ponownie te ~20~ minut taka szczęśliwa i zadowolona, dziś już całkiem normalnie i świadomie ponownie wypowiadając te słowa: DZIEKUJĘ/ KOCHAM CIĘ [tzn. było ich znowu oczywiście więcej, tak podaję tu tylko w skrócie, bo spoglądam kontrolnie na ten czas, hehe]

No dobrze, to muzyka skończyła nam się teraz na czasie: 42:09/ 2:00:28, a mamy jeszcze 48 minut do zakończenia tego dnia, zatem przebieram się w piżamę i zmykam do medytacji, później do spania, a jutro ponownie będzie CUDOWNY DZIEŃ, bo TO JA GO TWORZĘ!

(…)

To, kochani, nastał nam kolejny dzionek, którym jest CZWARTEK, 07.I.2021. Przed chwilką wróciła do domu… Ponownie dziś wiele wykonała, wiecie, co w niej jest teraz najfajniejsze? Że pomimo zmęczenia, ona wciąż coś wykonuje! W dodatku cieszy się tak wieloma rzeczami/ sytuacjami, jak choćby tym, że [tak, musimy to znowu napisać, bo zaraz to jej umknie😉]. A szła właśnie do kerfa, bo pomimo, że dziś postanowiła zrobić sobie ponownie dzień głodówki…

Ok, kochana, wiem, że chciałabyś to również rozwinąć [u Ciebie przecież do każdej sytuacji można jeszcze duuużo napisać], ale skoncentruj się lepiej na tym, o czym chciałaś tutaj wspomnieć.

No więc, miałam przechodzić przez taką osiedlową uliczkę, patrzę nadjeżdża jakieś auto, więc stanęłam, by przejechało, a ten kierowca staje, uśmiecha się do mnie przez szybę i mi pokazuje, żebym przechodziła. Zauważyłam, że to był taki starszy mężczyzna, ale miał tak promienną twarz i uśmiech, że aż tak mijając go w tym aucie, jeszcze się pokłoniłam, ten otworzył wtedy okno i mówi do mnie dalej ze swoim mega życzliwym uśmiechem:

Proszę się tak nie spieszyć… na spokojnie

Jeszcze raz mu podziękowałam, że mnie przepuścił. I muszę Ci powiedzieć, że właśnie wtedy wyobraziłam sobie ponownie, że to była twarz Wszechświata. Tak cudownie łagodny i miły starszy mężczyzna… 🤗 I tak sobie wędrowałam właśnie do tego kerfa, spoglądałam przy okazji na dolinkę, którą mijałam i było mi znowu tak niesamowicie przyjemnie…

A pomyślałam sobie jeszcze, że ten obecny świat jest tak popaprany, że [tak, jak Gracjan mówił] potrzeba teraz właśnie takich mądrych/ świadomych ludzi! A dziś całe 20 minut puszczałam te 6 sekundowe wdechy i wydechy, hehe. I muszę Ci powiedzieć, że kompletnie o niczym nie myślałam! Nawet nie wypowiadałam żadnych słów do Wszechświata… [może dlatego właśnie objawił mi się jako ten miły kierowca🤭].

Wiem, że naprawdę każdemu jest teraz ciężko, dobrze to dostrzegam i zdaję sobie z tego sprawę, jaka ta nasza rzeczywistość stała się teraz trudna i ciężka do zniesienia… I właśnie wtedy myślę sobie o własnej osobie, że stałam się poważnie MEGA ODPORNĄ OSOBĄ, co więcej właśnie KOBIETĄ!

Dobrze, kochana to widziałam, a wiesz, co mi się jeszcze w Tobie obecnie tak bardzo podoba?

Wydaje mi się, że wiem, co chcesz rzec…, ale powiedz to, by mnie w tym utwierdzić, że dobrze myślę 😉.

Stałaś się teraz tak niesamowicie na wszystko odporna! Pomimo tego, że wciąż wrażliwa [widziałam Ciebie przecież jak po włączeniu WiFi na komórce, czytałaś post w tej grupie MQ o kobiecie, która zwracała się z prośbą o wsparcie jej intencji, chciała, aby udało jej się jednak urodzić zdrowe dzieciątko przedwcześnie, bo bardzo chciałaby pokazać wnuczka jeszcze swojej chorej na raka i umierającej mamie.] Ponownie pomyślałaś sobie, że Twoje problemy to żadne…

Poza tym, kochana i zaradna Ty, co do drugiego epitetu to jest niemal oczywiste, bo przecież od właściwe Twoich narodzin już taka byłaś 😊. Potrafisz wszystkiego tak pięknie dopilnować… No dobrze, to może zacznij teraz tą swoją opowieść o tym dniu, jak to wyglądało do tej właściwie pory, a mamy teraz godz. 15:02.

No nóż…, to muszę chyba jeszcze odnieść się do jednak dnia wczorajszego…, no w każdym razie do tego wieczoru, gdy wykonałam tą medytację 7 czakr. Zrobiłam to i wciąż nie mogłam zasnąć…, nawet prosiłam Boga/ Wszechświat o pomoc w tym…, zaczęłam już nawet liczyć, bo pomyślałam sobie, że to podobno liczenie baranów 😛 może być tu bardzo pomocne, hehe 🤣.

Zatem tak leżałam i na przemian liczyłam, i odmawiałam modlitwy, które znam… Do żadnych tabletek już absolutnie nie mam zamiaru wracać. Szczerze mówiąc, o tym nawet chyba nie pomyślałam! Spojrzałam jeszcze tylko na komórkę, by sprawdzić godzinę, a tam… coś ok. 2:45… Pomyślałam sobie no zajefajnie, czyli z pewnością obudzę się wypoczęta… 🤪😋

Ale zaraz zaczęłam sobie dalej myśleć o tym, że przecież nie mogę mieć do nikogo o to pretensji = bo sama nie dbam o higienę swojego snu! Ale wspominałam już przecież o tym, że najwidoczniej ja jestem genialnym wprost przykładem na to, żeby uczyć się na błędach.

I to by było znowu zabawniej na własnych 🤦‍♀️😜😝. Dlatego właśnie postanowiłam, że DZIŚ WIECZOREM ZABIERAM SIĘ W KOŃCU ZA CZYTANIE [NA GŁOS!] KSIĄŻKI. Dokładnie w tym momencie sobie znowu pomyślałam, że to przecież Wszechświat pokazuje mi niemal kolejną rzecz, którą powinnam wprowadzić jako swój rytuał!

Zauważ tu jednak kolejną kwestię…= przecież to wcale nie musiało być taką oczywistą oczywistością, a Ty, kochana, ponownie postanowiłaś zadziałać, tak samo jak przecież dziś już w pierwszej kolejności, nim wyszłaś do sklepu, zajęłaś się zrobieniem opłat za mieszkanie.

Tak tym się właśnie zajęłam! Ale pozwól jeszcze, że dokończę ten mój wątek o tej medytacji. Tak więc widząc tę godzinę, już po prostu wiedziałam, że ten budzik o godz. 8 powinnam także wyłączyć i zrobiłam to oczywiście! Obudziłam się jednak jakoś parę minut po godz. 6! Wstałam wtedy do ubikacji i już ponownie zdesperowana tym wszystkim…

A wtedy jakoś jeszcze bardziej zaczęłam się martwić tym, że obecnie nie mam tego węchu i smaku… I tak wyszłam do ubikacji z komórką, ponownie uruchomiłam sobie WiFi, nie bardzo nawet wiedziałam, po co? Tzn. właściwie już podjęłam decyzję, że włączę sobie jeszcze po prostu to: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje, bo głos Klaudii mnie zawsze tak uspokaja…

Czyli spójrz, masz już kolejną rzecz, której będziesz się chciała [znając Ciebie] również uczyć/ zgłębiać. 😊 Kochana, nie możesz tu jeszcze wprost nie wspomnieć o tym, na jaki Ty pomysł znowu po przebudzeniu wpadłaś.

Hehe, no wyobraź sobie, że tak jakoś chyba mi to jeszcze w głowie zostało, co powiedział Gracjan w tym swoim najnowszym filmiku…, że 01.I.2021, jak się obudził, to przyszła mu do głowy taka wiedza z kosmosu… Wtedy właśnie powiedział o tej porządnej i jakościowej medytacji… , że jak więcej ludzi będzie się teraz do niej przykładało i starało się wykonywać ją tak porządnie, to możemy uratować świat. I ja serio w to bardzo wierzę, poważnie dla mnie to absolutnie nie jest jakieś dziwne, co on mówi!

Wiem, kochana, widzę to bardzo po Tobie, jak Ty z tym mężczyzną niemal rezonujesz w wielu sprawach 😉. Ale może opowiedz tu, na jaki Ty dziś pomysł wpadłaś!, co Tobie dziś pojawiło się w głowie.

Już tu o tym donoszę… Tylko pozwól, że się trochę uspokoję…, bo… eh… właśnie skończyłam rozmawiać z moją mamą… Ta wiesz, jak zwykle najpierw zaczęła mi przesyłać foty Kacperka, jak ten się bawił z kolegą dziś na dworze [a ma go właśnie u siebie]. I ja sobie po prostu chwilę z nią popisałam… po czym ona dzwoni do mnie… Ah… to jest naprawdę znowu dłuższa historia… i nie potrzebnie chyba teraz w ogóle ją zaczęłam…

Bo już tutaj piszę dalej, co mi dziś przyszło do głowy, hehe. Właściwie obudziłam się ze słowami MAM MISJĘ 😉 / Tak niesamowicie odczułam niemal na sobie te słowa z tego filmu Niebiańska Przepowiednia: JESTEŚMY CZĘŚCIĄ WIĘKSZEJ PRZEMIANY, JESTEŚMY TU, ŻEBY COŚ ZROBIĆ/ A jest nią polepszanie tego świata. Wiem jak to może tutaj teraz brzmieć…, jakbym była nie wiem kim, buhaha, 😜🤣😋

Dlaczego to mówisz? Przecież już właściwie chyba sama doszłaś do tego wniosku, że może i nie jesteś kimś wielkim/ sławnym, ale jednak jesteś wyjątkowa[!!!], bo nie tylko wspaniale sobie ze WSZYSTKIM TU RADZISZ. A masz przecież na swojej głowie nie tylko sprawy typowo kobiece, ale rewelacyjnie dogrywasz już ogromną część rzeczy/ czynności męskich, przy których, przypuszczam, nie jeden z nich by jednak wymiękł.

Nie wiem, czy by rzeczywiście wymiękł, jak mówisz, ale byłoby mu z pewnością z wieloma z tych rzeczy, które muszę robić niestety tylko ja, o wiele łatwiej i prościej… Ja sobie jednak zawsze w takich momentach powtarzam: ZROBIŁAM TO, CO MOGŁAM NAJLEPIEJ, JAK UMIAŁAM! A ROBIĘ TO NA MOJE 100%. A myślisz, że nie marzę o tym, by w końcu mieć tu kogoś, kto zechciałby mi w tym pomagać i z kim mogłabym dzielić nie tylko moje obowiązki, ale jestem tego w 100% pewna, że moje życie nabrałoby wówczas innego charakteru i wydźwięku, gdybym miała tu po prostu przy sobie tego wymarzonego partnera…

Życie, co chwila niemal pokazuje mi coś nowego… Zauważasz z pewnością, że potrafię już widzieć znacznie więcej…, no a z całą pewnością od całej masy współczesnych obywateli… Ja np. oglądam ten film Niebiańska przepowiednia i naprawdę niesamowicie wiele z niego rozumiem już teraz! A śmiem przypuszczać, że gdyby nie te wszystkie moje wydarzenia/ doświadczenia, z którymi miałam styczność, nie potrafiłabym powiedzieć, choćby tego, co Margeri do tego Johna…

BYĆ RAZEM TO NAJTRUDNIEJSZA RZECZ NA ŚWIECIE.. zwłaszcza jeśli ta druga osoba wydaje się tak bliska, jakby się ją znało wcześniej (…) [1:07:32] (…)

Alligatoah – Trostpreis

I dalej:

JEŚLI OBYDWIE STRONY SĄ POŁĄCZONE, TO TA OSOBA, KTÓRA MA SILNIEJSZĄ INTUICJĘ PROWADZI I NIE MA WSPÓŁZAWODNICTWA, JEST PODZIAŁ KONTROLI I TAKIEGO CHCĘ ZWIĄZKU (…)

(…)

MÓWISZ O MIŁOŚCI, PRAWDA? TAK, DAWANIE JEST TYM, CO POZWALA CI SIĘ POŁĄCZYĆ, PONIEWAŻ TWOJA ENERGIA, MIŁOŚĆ BUDUJE NAJPIERW COŚ W TOBIE, A POTEM PŁYNIE DALEJ, TO JEST TO, CO ROBILI ŚWIĘCI, TO JEST TO, CO TY I JA MUSIMY ZROBIĆ, ŻEBY IM POMÓC (…)

[11:11:11] JEDNA RZECZ TO DAWAĆ ENERGIĘ, ALE JEŚLI DAJEMY JĄ KOMUŚ, KTO JĄ NAM DAJE, WTEDY BUDUJEMY ENERGIĘ MIĘDZY NAMI, TO WZMACNIA! W OBYDWIE STRONY!, GDYBYŚMY WSZYSCY TO ROBILI, WTEDY LUDZKOŚĆ ZROBIŁABY KOLEJNY KROK W EWOLUCJI (…)

(…)

No dobrze, to na sam koniec [bo teraz już wyłączam ten komputer, pójdę wziąć jeszcze kąpiel, następnie może jeszcze uraczę się książką…= tego akurat nie zakładam, że będę miała jeszcze siłę zrobić, bo dziś w końcu przez cały dzień nic nie jem… i jestem już zmęczona…] udostępnię Wam to, co pisałam o tej mojej misji, a mianowicie uznałam, że ten wczorajszy tekst nadaje się również na platformę LI a ma on na teraz [g. 18:39 = 37 wyświetleń]. Przypomnę tylko, o jaki tekst chodzi:

To mamy już 19:02, dlatego kochana moja, bierz ASHWGHANDĘ, zmykaj do kąpieli, a później już myślę tylko medytacja.

(…)

Przebudziła się dziś, SOBOTA, 09.I.2021 w takim ponownie ciężkim nastroju. Jak jeszcze wczoraj było ekstremalnie wręcz odwrotnie, tak dzisiaj znowu ogarnął ją ten stan… Podniosła się, ubrała, ogarnęła łóżko, na które położyła poduszkę i przystąpiła do tej 20 minutowej medytacji. Ponownie robiła te 6 sekundowe wdechy i wydechy. Wiecie, co jej przyszło tu na myśl, że tak łatwo ją jednak zaprogramować: wystarczy, że usłyszy od Gracjana, aby tak właśnie robić, to ona jaki taki niemal robocik po prostu to czyni…

Co oczywiście, nie do końca tak jest…, bo to jest jednak bardzo mądra kobieta i ona naprawdę doskonale potrafi przecież myśleć też samodzielnie i wcale nie przyjmuje wszystkiego tak, jak słyszy! Nigdy tego tak naprawdę nie robiła! Nawet nie za bardzo chyba sobie jeszcze wtedy z tego zdawała sprawę, ale od samego początku była taką właśnie indywidualistką, która nigdy nie chciała robić czegoś, tylko dlatego, iż tak postępują wszyscy.

Moi drodzy, Mała Mi niby wie, że najważniejszy jest dialog, jaki prowadzi ze sobą…, ale ona nie potrafi siebie znowu w ogóle wesprzeć. Dlatego właśnie, tak, jak wspomniałam na początku, przyszłam jej z pomocą i mówię do niej:

Kochana, tak spoglądam na Ciebie… i coraz bardziej zaczynam się martwić Twoim stanem… ​Nie mogę patrzeć, jak się męczysz… Właściwie nie możesz dobrze/ spokojnie przespać nocy, zatem Twój organizm kompletnie nie wypoczywa i w ogóle się nie regeneruje. Dlaczego Ty, moja Kochana wciąż o tym zapominasz, że po prostu MUSISZ „wyrzucać” z siebie wszystko w miarę na bieżąco => TO JEST TERAZ TWOJĄ PRACĄ I ZADANIEM!

Moja Kochana, popatrz, może właśnie teraz przez to zaczniesz również pomagać innym! Spójrz, chyba właśnie udało nam się ODNALEŹĆ Twoją funkcję! [09.I.2021, godz. 17:28]

booooszeeee, kochani moi, tu się naprawdę dzieje MAGIA! właśnie obydwie policzyłyśmy te wszystkie cyferki i… zgadnijcie tylko, co nam wyszło? 9+1+2+2+1= 15 i teraz do tego jeszcze ta godzina: 1+7+2+8 = 18, i dalej:

15+ 18 = 33

później masz właśnie takie stany, jak obecnie…, no a przynajmniej dziś, jak się obudziłaś ponownie dźwigając na sobie wręcz taką chmurę płaczu

A Ty jakbyś się niby czuła, wiedząc, że porobiłaś tyle rzeczy,… których teraz jednak już żałujesz?

Także, kochana, wymieniaj to po prostu, czyść siebie i rób ten detoks własnej duszy i wnętrza! A zaraz postaram się do tego odnieść i będziemy to jeszcze raz obydwie weryfikować.

Nie mogę już tak dłużej po prostu…  Dziś nie dość, że odczuwam mój żołądek… jest mi po prostu na nim jakoś ciężko, to jeszcze znowu nie wiem, co ze sobą zrobić, bo mam tyyyle rzeczy do ogarnięcia i zrobienia… Wciąż mam to mieszkanie nie uprzątnięte…, nie umyte te okna… i w ogóle nadal leżące tu: jeszcze moja bielizna, skarpety i rajty, których nie zdążyłam pochować…, pełno jakichś dokumentów/ papierów, nie odkurzone i w kuchni generalnie syf i smutek… + wciąż nie poznajdywane te dokumenty do wysłania do BALIAN z fakturami…, a przecież Marcin mi to wydrukował i mama mi je przywiozła, a teraz, cholera, nie wiem, gdzie je położyłam… No po prostu smutek. Ale, jak wiesz to jeszcze nie wszystko…

Wspaniale, że to podkreślasz, bo… chciałabym teraz poprzestawiać Twoje myślenie, jakże widzę ponownie: w ogóle nie optymistyczne i wspierające. I powiem tak, to wszystko da się przecież jeszcze wykonać i zrobić. Jak już moja droga to posprzątasz, to jestem pewna, że i odnajdziesz te dokumenty do Balian, ale przede wszystkim, jestem pewna, zmieni się Twoje myślenie i podejście do tego…

Nie wiem, czy zauważyłaś, ale wymieniasz tu przede wszystkim takie zewnętrzne rzeczy, jak ogólne ogarnięcie mieszkania, pochowanie wciąż leżącej części prania, umycie okien [na które, myślę, że nie jest teraz odpowiedni moment!]. Poza tym pragnę tu podkreślić tę jedną wcale nie taką nieistotną rzecz, a mianowicie jesteś tu sama, tak wiem, co zaraz rzekniesz, że przecież nie ty jedyna! I owszem nie jedyna, ale POWTARZAM NAGMINNIE, ZOSTAŁAŚ JEDNAK BARDZO USZKODZONĄ OSOBĄ, której chyba obecnie jeszcze bardziej potrzeba tego wsparcia

Teraz jednak, moja droga, przenieśmy się jeszcze do dnia wczorajszego, którym był PIĄTEK, 08.I.2021… Choć, może jednak nie! Tu zdecydowanie najpierw należałoby wspomnieć jeszcze o tym niemal mistycznym Twoim doświadczeniu, jakie przydarzyło się jeszcze w CZWARTEK, 07.I.21 po wyjściu z kąpieli.

To było dla mnie ponownie coś szalenie niezrozumiałego… po raz kolejny poczułam jakby znowu coś mi mówiło, że powinnam uczynić pewną rzecz… Wtedy byłam tym z lekka zaskoczona… Choć z drugiej strony tak sobie pomyślałam, że przecież czyniąc to, pokazałabym, że jestem jednak konsekwentna, a nie tylko gadam o tym, kim to ja niby nie jestem… I właśnie w tym momencie przyszła mi do głowy ta myśl = znacznie bardziej wolę chyba już żałować, że coś zrobiłam, niż tego, że w ogóle nie podjęłam żadnego kroku:

Do głowy przyszły mi jeszcze te właśnie obrazki:

A pojawiła mi się wtedy po prostu tak niemal nagle taka myśl/ taki przekaz w głowie, że nie powinnam tak pisać na moim blogu tutaj czegoś odnośnie Gracjana, tylko raczej BEZPOŚRENIO W @ DO NIEGO. I właśnie w tym momencie, z kolei pomyślałam o tym obrazku:

Wtedy jednak nie podjęłam od razu decyzji, że to zrobię, tylko postanowiłam to jeszcze trochę przemyśleć, czy jest ona tak naprawdę słuszna/ z mojej str. jest dobra… I dokładnie wówczas zanotowałam to sobie zaraz w moim kalendarzyku komórkowym [tak, wiem, muszę w końcu przejść do normalnego i w nim zapisywać RĘCZNIE długopisem…]

To był właśnie moment [po zapisaniu], kiedy zdałam sobie nagle sprawę z tego, jaka to jest data…, a moja głowa zaraz to jeszcze szybko podliczyła… 07.01.21 i nie mogłam w to znowu uwierzyć, co tu się dzieje😲, bo wyszła z tego ta magiczna liczba/cyfra 11! 

Numerologiczna 11

Liczby Mistrzowskie to liczby, które nie podlegają redukcji. Są to liczby: 11, 22, 33, 44, 55, 66, 77, 88, 99. Jeśli w Twoim portrecie numerologicznym znajduje się taka podwójna liczba, oznacza to, że jesteś tzw. starą duszą, czyli osobą duchowo zaawansowaną, która posiada wyższą wiedzę i wskazuje drogę innym. Wszystkie osoby, które posiadają w swoim portrecie numerologicznym liczbę mistrzowską mają do wykonania zadanie. Takie osoby, jeśli realizują się w pozytywy sposób, zwykle poprzez swoje działanie ujawniają zaawansowany stan ducha. Niekiedy nie przejawiają żadnych szczególnych, wzniosłych cech, prawdopodobnie dlatego, że taka numerologiczna 11 jeszcze się nie przebudziła, bądź inne liczby w portrecie są tak silne, że osoba taka realizuje się na poziomie swojej podstawowej wibracji. Najczęściej spotykaną liczbą mistrzowską jest 11. Jakimi cechami wykazuje się numerologiczna 11? Oto numerologia 11.

Liczba 11 symbolizuje wizjonerstwo, inspirację, intuicję, wiedzę, a także umiejętność jej przekazywania. Jest pierwszą liczbą powyżej dziesięciu, która wnosi się na wyższy poziom, otwiera drogę do wyższego świata, w którym nie istnieje czas, za to istnieje szczęście i wiedza. Liczba 11 oznacza inicjatywę, której brakuje 2, a człowiek, który znajduje się pod jej wpływem może osiągnąć niemal wszystko czego pragnie.

Kim jest numerologiczna 11?

11 oznacza, że osoba o tej wibracji często doświadczała już życia na Ziemi, a jej dusza osiągnęła wyższą dojrzałość, niekiedy uważa się, że jest to tzw. stara dusza. Jest bardziej odpowiedzialna, mądrzejsza i wraca na Ziemię, aby pracować dla ludzi i pomagać im. Jedenastka jest osobą, obok której nie przejdzie się obojętnie, ponieważ czuć od niej moc, której nie można zobaczyć oczami. Niewiele się przed nią ukryje, gdyż 11 jest obdarzona nieprzeciętną intuicją.

numerologiczna 11, znaczenie, numerologia 11, numerologiczna 11, cyfra 11, liczba 11, liczba mistrzowska, symbolika 11, znaczenie liczby 11

Każda numerologiczna 11 jest obdarzona wspaniałym umysłem, bystrością, refleksem oraz jasnością myślenia, a do tego ma bardzo rozwinięty zmysł wyobraźni. To zazwyczaj silne osoby, inteligentne, szlachetne, współczujące i odważne, a przy tym wrażliwe i potrafiące łatwo i szybko odkryć, co gryzie drugiego człowieka. Empatia i intuicja to wielkie przymioty numerologicznych 11, które wiedzą, czym są ideały, myślenie humanitarne i współczucie (…)

https://numerologia-partnerska.blogspot.com/2014/08/numerologia-11-liczba-mistrzowska.html

Spojrzałam i pomyślałam sobie, no ok. czyli jakaś magia się tu już dzieje… Ale położyłam się normalnie spać, tzn. najpierw wykonałam jeszcze o 21:25 [z rumiankiem na powiekach] MEDYTACJĘ 7 CZAKR… Po niej udało mi się zasnąć, jednak budzę się i patrzę na zegarek, godz. 2:09 [boooszeee, dopiero teraz 09.01.21 to odkryłam, iż z tego również wychodzi 11!, w dodatku TERAZ, w momencie, gdy się w tym zorientowałam: 09.01.2021… dodałam do tego jeszcze godzinę: 12:06 i wyszło mi 33!] Co tu się dzieje WSZECHŚWIECIE???

Liczby Mistrzowskie to liczby, które nie podlegają redukcji. Są to liczby: 11, 22, 33, 44, 55, 66, 77, 88, 99.

Boooszeee, ja naprawdę nie wiem, co tu się wyprawia, bo tak jeszcze leżałam sobie i podniosłam się do ubikacji o godz.: 2:45 => 2+4+5 = ponownie ta magiczna 11! 😲 Ja nie jestem oczywiście żadną numerologiczną 11, ale teraz już widzę, że to nie mógł być przypadek… Potrójnie TEN SAM PRZEKAZ!

A 3x 11 to przecież jest ponownie 33!!!

boooszeee, a wiecie, o czym ona tu sobie właśnie teraz [09.01.21, g. 14:17] pomyślała, że skoro ona nie jest tą numerologiczną 11, jest 5, nie ma najmniejszego pojęcia, jaką liczbą jest Gracjan…, z pewnością jemu dałaby tą 11. Jej chyba jednak chodziło o pokazanie tego, że jakby tu już WSZECHŚWIAT coś im donosi, iż może powinni właśnie wspólnie działać. Nie uwierzycie, o czym to dziewczę sobie jeszcze pomyślało… ŻE GDYBY SIĘ OKAZAŁO, IŻ W POŁĄCZENIU TWORZĄ RÓWNIEŻ TĘ LICZBĘ/ CYFRĘ, NOooo… TO BYŁABY JUŻ JAAAZDA 😲🤭😯, czyli on musiałby być numerologiczną „6” [co dla niej oczywiście niemal zrozumiałe, bo jest jednak ponad nią w wielu rzeczach…!]

Odsłuchuje właśnie teraz jeszcze: CO OZNACZA 11 11, CO CI PRZEKAZUJE PODŚWIADOMOŚĆ I JAK ODCZYTAĆ ZNAKI, bo wpisała sobie zaraz pytanie: jaką cyfrą numerologiczną jest Gracjan z Twojej Nowej Świadomości i pomyślała, że może on w jakimś filmiku mówił już o tym, jaką on jest cyfrą/ liczbą… Wie tylko, że jest Bliźniakiem, nie pamięta już jednak ani dokładnego dnia, ani tym bardziej roku Jego urodzin… [ma to z pewnością gdzieś zapisane, ale nie chce tracić teraz swojego cennego czasu na szukanie tego…, ona po prostu znacznie bardziej wolałaby usłyszeć to od NIEGO osobiście…, np. podczas spotkania [do którego, moi drodzy, ONA JUŻ WIE, ŻE W KOŃCU DOJDZIE! 🤗]

Po raz kolejny dochodzi do wniosku, że ona tak bardzo chciałaby być z takim mężczyzną, który ma TAAAAKĄ wiedzę i świadomość tak wielu rzeczy, które dla niej do czasów tego wypadku i tych wszystkich kolejnych zdarzeń, były właśnie takie niemal niestworzone/ nieziemskie i magiczne wręcz!

Nie, ja tu, jak widzisz wciąż nie mogę, bo pojawiają się, cholerka, nowe rzeczy… Jak właśnie to obecne odkrycie jeszcze tej 33… Już mnie tu naprawdę wszystko przerasta… [w sensie: zbyt dużo tych wieści/ informacji jak na moją głowę…]

Tak, kochana, dobrze to wiem, a teraz jesteś jeszcze niewyspana, zmęczona i zdołowana tym wszystkim, co masz do zrobienia… Ale bardzo chciałabym byśmy jeszcze jednak przeszły do dalszej części tego dnia, czy może najpierw bardziej jeszcze nocki, jak się obudziłaś o tej 2:45… Powiedz nam proszę, jak to dalej u Ciebie wyglądało.

Otóż postanowiłam na własne uspokojenie włączyć sobie ponownie tą medytację Klaudii: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. Później zaś zaczęłam myśleć o tym, że w tą niedzielę ma ponownie przyjechać do mnie moja mama, bo w poniedziałek ma swojego lekarza, jak się dowiedziałam 04.01.21 [w drugie urodziny mojego dziecka😉, rozmawiając z nią, jak szłam właśnie do Lidla].

Wtedy taka zaskoczona, że to już teraz…, bo jakoś te dni mi się już totalnie mylą… I ja mówię wówczas do niej [a byłam w takim cudownym humorze, bo powiedziałam, że dzisiaj są urodziny tego mojego dziecka/ bloga]. Bardzo miło mi się z nią wtedy rozmawiało, moja rodzicielka bowiem mi wówczas pogratulowała i rzekła, iż to już w takim razie długo, bo dobrze wie, ile mnie to pracy kosztuje. A ja jej właśnie powiedziałam, iż w takim razie rozumiem, że przyjedzie do mnie w niedzielę.

Ona wtedy na to, czy na pewno? Bo może przecież spokojnie przyjechać w poniedziałek, prosto do lekarza. Ja wtedy mówię, że nie… bo skoro mamy taką możliwość, że jak tu już będzie, to przecież możemy się zobaczyć i to przy okazji miałybyśmy możliwość spędzenia również wspólnie czasu. Doszłam do wniosku, że głupotą byłoby tego nie wykorzystać… Nie stwierdziłam tego na głos, oczywiście, ale tak tylko sobie pomyślałam😉.

Kochani, tu jeszcze tylko wtrącę kolejną rzecz, że właśnie DZISIAJ 09.I.2021 odkryła, że ponownie działa jej wszystko tak, jak pierwotnie na tym komputerze, bo i może normalnie przesuwać, tak jak i początkowo np. tą muzykę przy każdym wpisie, może wejść także w kalkulator! I jak to dostrzegła, to zaraz szybciutko chciała zobaczyć, czy może również się da już normalnie wyłączać ten komputer, tak, jak powinno się robić, a mianowicie tym = naciskając na pulpicie ten klawisz i go po prostu zamykać. I moi drodzy da się! Ponownie ten przycisk START ROZWIJA SIĘ W ZASILANIE I TAM MOŻNA SPOKOJNIE JUŻ WYBRAĆ ZAMKNIJ.

Ponownie bardzo ją to ucieszyło, bo wiecie, cóż ona sobie jeszcze właśnie dziś w tym dołerskim jednak nastroju 😉 dodatkowo myślała, że ona by chciała, aby ktoś pokazał jej właśnie jeszcze te rzeczy…, na których ona się przecież nie zna… Czy może raczej: pomógł jej odnaleźć to, dlaczego teraz ma takie trudności na tym kompie… A tu proszę, co za niespodzianka! Już Wam donoszę, o czym sobie jeszcze to dziewczę teraz pomyślało, że cyfra 09. to jednak ten szczęśliwy numer, bo przecież nieparzysty, a i ona tego samego dnia za 2 miesiące będzie obchodziła swoje urodziny.

To jest właśnie cała ta nasza bohaterka, zawsze we wszystkim stara odnajdywać jakieś dodatkowe jeszcze plusy i dobre strony 🤭 No dobrze, kochana Ty moja, to już powracaj do tego, cóż zaczęłaś… O tej swojej mamie…

Leżałam tak dalej…, a już była końcówka tej medytacji właśnie, więc taka piękna spokojna muzyka i tak zaczęłam myśleć o tym, jak ją jeszcze przecież dzień wcześniej potraktowałam… Tego jeszcze nie wiedzą wszyscy, więc tylko to wyjaśnię: To, że zadzwoniła do mnie przez tego Messenger’a… to już chyba wiecie.

Ja byłam tego dnia już zmęczona, bo był to PRACOWITY JEDNAK CZWARTEK, 07.I.21. [porobiłam opłaty/ umówiłam się na pazurki/ poszłam pokupować rzeczy do jedzenia: i to w 2 różne str., bo najpierw poszłam po ryby (już wtedy planowałam ponownie obiad na jej przyjazd)]. Przy okazji udałam się również tam w pobliżu do warzywniaka, gdzie zakupiłam właśnie produkty na zupkę, cebulę i czosnek :P, którym się przecież teraz niemal faszeruję 😜. Później zaś w kierunku przeciwnym, bo do kerfa… przede wszystkim po kefir, bo będąc na głodzie 😛 [=dzień głodówki], pomyślałam sobie, że dobrze mi zrobi, jak następnego dnia zjadłabym sobie go właśnie z müsli.

Dlatego, po powrocie do domu, a było to jakoś ok. 16 odczuwałam zmęczenie. W dodatku wiecie, w tym momencie, jak zobaczyłam na mojej komórce twarz mojej mamy z tego Messenger’a…, to zachowałam się chyba jak taki głupi dzieciak, który jak widzi, że ktoś [mama] dzwoni to należy odebrać… 🤦‍♀️ Dopiero później to wszystko do mnie zaczęło dopiero dochodzić… [tak niestety obecnie mam…, że na wszystko potrzebuje mój mózg, jak widać więcej czasu…]

Bo i przyszła mi tu na myśl scena z tego filmu Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, jak Miranda Wells pisze temu Tucker`owi podziękowania za te pizze i ten za jakiś czas do niej dzwoni, ona zaś kompletnie nie odbiera. Pomyślałam sobie: MOŻNA? MOŻNA! [buhaha, wiem, jak to prymitywnie wręcz brzmi…]

Właśnie do nas powróciła, moi drodzy, była odgrzać sobie obiadek, wcześniej nie jadła w ogóle śniadania, później zaś dopiero chyba ok. 12 odgrzała sobie tę zupę, którą ugotowała sobie jeszcze wczoraj [do niej, jak do wszystkich obiadowych dań, dodaje sobie ten czosnek, tzn. dziś już specjalnie go nie dodawała, bo przecież już tam był/ jest… 😋].

A teraz lepiej trzymajcie się, buhaha, bo to będzie dopiero jazda! Otóż wyobraźcie sobie, że nasza „gwiazda” jeszcze wczoraj wyjęła z zamrażalnika 3 pierogi, a były z czymś takim hm… raczej ciemnym, więc pomyślała, że są z jagodami i tak je właśnie wyjęła. A już wiedziała, że ma ochotę także na kawę. Lecz tak sobie myśli: do pierogów? W końcu jednak doszła do wniosku, że to są przecież z owocami, więc trochę tak, jakby miała jakieś ciacho do tego :P.

I wyobraźcie sobie, że ta jednak artystka polała go i jogurtem naturalnym, na nie zaś wkroiła i kawałek banana i wsypała troszkę mieszanki studenckiej [więc bakali]. I tak, słuchajcie je te pierogi, a siedziała tylko przy lampce, więc oświetlenie również nie było takie dobre… I pomimo, że wczoraj właśnie doszła już do wniosku, że…, słuchajcie, ZACZĘŁA ODCZUWAĆ PIERWSZE RZECZY…

Były to bowiem i ostre/ pikantne i kwaśne… Właśnie sobie wygooglowała, co to w ogóle jest, bo nie za bardzo wiedziała, czy może to właśnie określić słowem SMAK i spójrzcie tylko, cóż znalazła:

SMAK PIKANTNY NIE ISTNIEJE

Pięć podstawowych smaków odczuwanych przez człowieka to słodki, gorzki, słony, kwaśny i umami. Na tej liście brakuje pikantnego. Pikantny nie jest smakiem, to podrażnienie zakończeń nerwowych na języku, które odczuwamy jako pieczenie.

Czytaj więcej na https://kobieta.interia.pl/kuchnia/news-smak-pikantny-nie-istnieje,nId,2351752#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

No dobrze, to kończymy to byście w końcu zrozumieli, o co kaman z tą JAZDĄ 😜🤣🤪 Otóż przygotowała sobie ten smakołyk i będąc pewna, że choć troszkę już jej się uda poczuć ten słodki smak, bo przecież zaczęła nawet z lekka odczuwać już nawet chyba miód… Więc tak naprawdę już nie bardzo nawet skumała, oso kaman… No ok, pomyślała przecież, że smaku tych jagód [którymi była pewna, że są wypełnione te pierogi…] może jeszcze nie odczuwać, ale ani tego, że są one słodkawe, ani kwaśnawe (?) to już ją trochę znowu zdziwiło.

Lecz doszła do wniosku, no ok. może jednak zbyt szybko się cieszyłam… , może to nie były jeszcze żadne pierwsze małe kroczki, tylko mi się po prostu znowu coś ubzdurało…🤔 Ale tak to sobie wolno je i myśli dalej, nie! cholerka, przecież tego migdała i suszonego banana, ich słodkość udaje mi się jednak już choć trochę odczuwać! I wtedy, moi drodzy, zdała sobie sprawę, że TO NIE BYŁY JAGODY, TYLKO NAJWIDOCZNIEJ SZPINAK… [nie na 100% bo przecież ona takich smaków jeszcze nie odczuwa, buhaha🤣🤦‍♀️😜, a nie zakupiła ich sama, tylko dostała od mamy]

Także tak, sobie pomyślała, ale muszę Wam powiedzieć, że dostrzegam już jej całkiem inny humor i podejście do tego = ponownie to zdrowe i normalne. Ale posłuchajcie proszę, cóż się tej nocy/ ranka dalej działo, a ponownie DZIAŁO SIĘ!

Wyobraź sobie, że znowu, jakby doszedł do mnie kolejny przekaz, a mowa tu nadal o tym dniu: PIĄTEK, 08.I.2021, a przeczytałam sobie jeszcze leżąc w łóżku moje ostatnie wpisy… i tak dochodziłam do wniosku, że cholerka, jednak jestem mądrą przecież osobą… Pamiętacie, jak wspominałam choćby o tym kolesiu, którego nazwałam wtedy w tym bucem, jak mnie wkurzył tą swoją prymitywną jednak gadką w wpisie wyżej…?

I tak sobie jakoś to wszystko jeszcze ponownie zebrałam do kupy, przypomniało mi się tyle mądrych/ cennych rzeczy, że przecież nie można nikogo tak szybko oceniać, a już z pewnością przekreślać, że przecież to jest:

  1. po pierwsze moja mama,
  2. po drugie przecież to ja sama [moja dusza] wybrałam sobie właśnie taką rodzinę! 🤭😉😋
  3. ona nie jest świadomą tylu rzeczy osobą, co i ja
  4. wychowała się i żyła w kompletnie innych czasach, kiedy miało się jednak inne priorytety i co innego było ważniejsze [przede wszystkim jedzenie/ pieniądze]
  5. ma całkiem inne doświadczenia [również inne choroby/ stan umysłu/ sposób myślenia = odnośnie choćby wiary i tzw. głodówek… ] I dokładnie wtedy przypomniała mi się sytuacja, gdy opowiadała mi, jak wylądowała jednak w szpitalu [pamiętacie jeszcze? opisywałam to w jakimś wpisie, jak tłumaczyła mi, że w jej organizmie zabrakło właściwie wszelkich niezbędnych do życia elementów/ minerałów…i że WŁAŚNIE DLATEGO TRZEBA JEŚĆ…]

No ok, uważam kompletnie inaczej, że owszem trzeba jeść i to zdrowo, ale głodówki nie są przecież niczym złym! Tak samo, jak to nasze odmienne zdanie a propos tej wiary w Boga… [ona potrzebuje przecież do tego instytucji kościoła]. O tym już również tutaj pisałam. Ale dalej jeszcze tak pomyślałam, że przecież nie należę do osób, które wykluczają kogoś tylko dlatego, że ma inne zdanie…

A tu właśnie wtedy natrafiłam jeszcze na te cytaty o tych 9. prawach/ przykazaniach miłości, które znalazłam na tym fejsie i tam np.

2. Prawo przyczyny i skutku.

Co dajemy, to do nas wraca.

3. Prawo miłości

Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata.

4. Prawo mocy słowa.

Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

W tym wszystkim pomyślałam również tu o tym, co mówił Gracjan w tym swoim nagraniu… Chodzi o te słowa/ tą MANTRĘ LOVE BABE, czyli aby jednak rozdawać wokół siebie miłość i samym dobrem zarażać ludzi wokół, BO TO DZIAŁA przecież! I dokładnie w tym momencie pomyślałam znowu również o tej medytacji Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje, w której przecież mówię:

(…) TROSZCZĘ SIĘ O SIEBIE I SWOICH NAJBLIŻSZYCH [1:23:53] (…)

I dalej tak myślała o tym wszystkim…, wczorajszym zachowaniu wobec mamy, bo, kochani, gdy ta zapytała ją, czy jadła już obiad [mama z Kacperkiem właśnie byli po] to słuchajcie, kompletnie nie myśląc o tym, co mówi, rzekła po prostu, że dziś zrobiła sobie dzień głodówki [a jej rodzicielka jeszcze wcześniej uprzedzała, by zrobiła sobie zakupy ( aby miała co jeść…) bo 06.01. jest przecież ŚWIĘTO 3. KRÓLI i sklepy będą zamknięte…]

Ale powracając jeszcze do jej przemyśleń i tego przekazu od Wszechświata… Słuchajcie tak leżała i nagle TAK BARDZO ODCZUŁA CZEMU TO WŁAŚNIE MIAŁO SŁUŻYĆ…Ta utrata jej smaku i węchu… Że ona właśnie paradoksalnie miała mieć dobry powód, aby jej mama nie mogła tym razem do niej ani przyjechać, zostać na noc, ani w ogóle mieć z nią jakiś kontakt… bo przecież naprawdę może być nosicielką tego COVIDA… [choć ona w to cały czas nie wierzy!😜]

I tu sobie oczywiście znowu pomyślałam o tym, co mówił Gracjan w jakimś swoim nagraniu, że czasem może to być naprawdę przykre i ciężkie, ale najwidoczniej: tak miało być i właśnie miałam to teraz odczuć /a raczej w ogóle nie czuć… 🤦‍♀️🤷‍♀️🙍‍♀️/, bo tym samym paradoksalnie zostaną uchronione 2 osoby i JA [bo ON wie, że zawsze, jak przyjeżdża moja mama do mnie, to mam tak podświadomie więcej pracy/ bardziej się spinam i nie jestem generalnie taka, jak zawsze] i moja rodzicielka [która ma naprawdę słabszy organizm: nie jest tak odporna fizycznie, ale też przede wszystkim psychicznie!]

Wszystko ma swój cel…nawet to…

Opracowałam sobie niemal wszystko, całą tę rozmowę z nią w mojej głowie. Przede wszystkim ją przeprosiłam, że tak z nią dzień wcześniej rozmawiałam… W rezultacie czego, przerwałam po prostu rozmowę, a chciałam tylko podkreślić, że tego właśnie już dnia byłam zakupić te ryby dla nas na wspólny niedzielny obiad! Później właśnie jeszcze pomyślałam tak o niej, że to przecież było miłe z jej strony, że w ogóle do mnie zadzwoniła…

A wiem, iż ona należy do takich osób, które tak bardzo potrzebują jeszcze wsparcia i dobrych słów drugiej osoby, cieszy się zawsze choćby tymi Gifami [nie wiem, czy kojarzycie, jak kiedyś jeszcze niemal notorycznie mi je wysyłała…]. I oczywiście to powiedziałam jej później, iż to byłe miłe, że mi je wysyłała, ale również rzekłam, iż moja osoba ich aż tak bardzo nie potrzebuje! Oczywiście można tu sobie tylko wyobrazić jej pierwszą reakcję. Jak była niemalże totalnie zaskoczona, czy nawet wręcz wstrząśnięta takim niestandardowym/ dziwnym/ nietradycyjnym [więc jednak NIENORMALNYM…!] odzewem.

Właśnie wtedy, kochani, miałam po raz pierwszy okazję podzielić się z nią tym otwarcie i tak, słuchajcie… To też będzie dobre, bo ona zaczęła ze mną tą rozmowę chyba słowami: co się dzieje/ co się stało… czy coś takiego, lecz oczywiście swoim mega pesymistycznym [w jej przekonaniu oczywiście TYLKO ZATROSKANYM…:P] głosem, gdy ja tak naprawdę ani jeszcze niczego jej nie powiedziałam, a byłam naprawdę w takim cudownym spokojnym i optymistycznym nastroju [włączyłam dobie do tego jeszcze taką właśnie odpowiednią muzyczkę: Kojąca muzyka relaksacyjna – Muzyka głębokiego snu – Wyciszająca muzyka do odpoczynku 🎵]

I tak właśnie takim bardzo spokojnym i łagodnym głosem, zaczęłam jej to tłumaczyć, jak to było… /Tutaj dowiecie się zatem również o tych moich świętach 😛 / Rozpoczęłam rozmowę od upewnienia się, że mama miała robiony ten test na jego obecność i że ona jest od tego wolna/ zdrowa… Powiedziała, że owszem miała go wykonany [ten test/ badanie], ale jeszcze nim trafiła na odział szpitalny! Gdzie miała robiony ten przeszczep właśnie. Czyli raczej dawno temu…

Od tej pory mogło się przecież już wszystko zmienić [bo wszyscy wiemy, jak to jest z tym COVIDEM…] Co więcej, wcześniej przecież również miała jednak już jakieś trudności z tym węchem i smakiem ona tłumaczyła to wtedy jeszcze lekarstwami, które musi przyjmować… I ja miałam przecież podobny problem, również odnosiłam wrażenie, że nie odczuwam tak dobrze, jak zdrowa osoba… Lecz wtedy jeszcze w ogóle COŚ ODCZUWAŁAM, a teraz jej mówię, że zauważyłam to w drugi dzień świąt, jak byliśmy u babci, że JA KOMPLETNIE NIC NIE CZUJĘ!

M.in. stąd poprosiłam babcię o drugą Latte, bo chyba wciąż w to nie dowierzałam… I oczywiście wtedy nawpieprzałam się [dosłownie!] tego ciasta… przyniosła nawet moja kuzynka sernik i ja się oczywiście poczęstowałam, bo również chciałam spróbować, ale za Chiny NIE CZUŁAM JEGO SMAKU…

I właśnie wtedy jeszcze to zaczęło mnie wręcz dobijać… Ale wciąż nic nikomu nie powiedziałam, bo nie chciałam, wiecie, straszyć. Mimo, że słyszałam, iż właśnie ta kuzynka, która przyniosła to ciasto również miała COVIDa [musiała przejść oczywiście izolację], z tymże te jej objawy były naprawdę poważne, tzn. nie aż takie, by musiała być hospitalizowana, ale opowiadała, że czuła się po prostu, jakby umierała, bo miała gorączkę i chyba kaszel…. w ogóle też odczuwała zmęczenie i ból mięśni oraz ból głowy i utraciła także [teraz już nie pamiętam dobrze] ale albo węch, albo smak…

A wiecie, o czym sobie teraz właśnie pomyślałam? Czy one nie są ze sobą powiązane, czy można stracić tylko jeden…? Hm…🤔…, no ale skoro tak piszą, to chyba i można, buhaha TYLKO JA JESTEM TAKIM WŁAŚNIE WYJĄTKIEM, że utraciłam i jedno i drugie… 🤪 Ale tak rozmawiałam jeszcze z mamą i po prostu jej to tłumaczyłam, że chyba tak będzie najzwyczajniej w świecie lepiej dmuchać na zimne, bo wprawdzie ja nie mam tego na papierze, no ale helloł? To jest przecież ewidentny objaw COVID!

Co więcej, przyznałam jej, że wróciłam do domu [a słuchajcie byłam już tak psychicznie jednak tym faktem zmęczona i jeszcze kolejnym, że nie mogłam z nikim o tym porozmawiać…] w niedzielę i szczerze mówiąc już przez cały generalnie ten dzień wyjazdu, czułam się [i zachowywałam!], jak totalnie nie ja [nie umiałam się na nic zdecydować… i wciąż się motałam…]. Widziałam to, że wychodzę na kogoś kompletnie popapranego. Na osobę, która nie tylko nie potrafi dać wsparcia [a zawsze się tak czułam niestety u siebie w domu, że to JA MUSZĘ BYĆ SILNA…], ale co ważniejsze nie potrafiłam go dać nawet sobie samej wówczas…

Kochani, do tego momentu [właśnie sprawdziła!] Koniec muzy, czyli dokładnie tu mijają te 2h 😉

Zatem już tutaj wie, iż powinna umieścić tu jakąś dłuższy podkład muzyczny… pozwólcie jej to jednak zrobić na spokojnie [musi to przecież pasować tej naszej artystce🤗]

To teraz wracam już do tej naszej telefonicznej rozmowy wówczas [PIĄTEK, 08.I.2021]. Byłam, kochani taka szczęśliwa i spokojna, bo cieszyło mnie, że potrafiłam ją tak znowu[!] uspokoić, przekazać logicznie te argumenty i wyobraźcie sobie, że pomimo iż wkurzałam się tam niekiedy na jakieś jej teksty… To rozmawiałam z nią 25 MINUT! Wkurzyła mnie jeszcze tylko oczywiście stwierdzeniem, jak np. mówiła nawet do babci, że mój stan psychiczny może się także pogarszać przez to, że siedzę tak sama…

Poza tym jeszcze te jej kolejne stwierdzenia/ teksty, że Ty przecież po tym wypadku to już na wszystko inaczej reagujesz… i TO SĄ ZMIANY NIEODWRACALNE… [joł/ joł – kocham jej podejście do tego i rozumowanie…]. Zatem po tych 25 minutach [nawet nie wiedziałam, że tyle nam zeszło…], chyba w momencie, jak to moja mama mówi coś o tym, że no jak ktoś musi przejść tą izolację, to jest wtedy ciężko, bo OSOBY SAMOTNE, a tym bardziej te, którym nie ma kto pomóc [chodziło oczywiście O MNIE… 🤢] dowozić to jedzenie, to muszą się wtedy zgłaszać do jakichś specjalnych instytucji ku temu przeznaczonych…

Ja chyba w tym momencie stwierdziłam już, że ok. to kończymy rozmowę. Rzekłam to oczywiście w sposób całkowicie naturalny, co więcej wcześniej jak moja mama składała mi na ten rok życzenia i mówiła swoje tradycyjne żeby w tym roku już było lepiej i dużo zdrowia przede wszystkim, bo to ono jest najważniejsze. Ja mówiłam zawsze, że ja to po prostu CZUJĘ I WIEM JUŻ, ŻE TEN ROK BĘDZIE DLA MNIE CUDOWNY, powiedziałam nawet chyba, że po prostu jestem tego pewna, że spełnią się moje intencje! A, kochani, CAŁY CZAS TAK TWIERDZĘ!

First Time Brimsley/ Tonbandgerät – Mein Herz ist ein Tourist 💗

I tak, kochani, skończyłam wówczas tę rozmowę z nią, ona rzekła mi jeszcze tylko, że no to jest straszne, jak się NICZEGO nie czuje… Ale ustaliłyśmy obydwie, że jednak [pomimo, iż sama twierdzi, że może tego wirusa już także mieć przecież w sobie, bo teraz jej się także wydawało, że jedząc krupnik już niczego nie czuje!] bezpieczniej chyba będzie, jak jednak przyjedzie dopiero w poniedziałek na tą wizytę, a ma ją na całe szczęście na godz. 11 [oczywiście, to by nie była moja mama, jakby nie przybyła tam jednak duuużo wcześniej, buhaha 😋]. W każdym razie skończyłyśmy miło tę rozmowę, a ja sobie pomyślałam znowu o tym:

NAWET ZŁE RZECZY MOGĄ PROWADZIĆ DO CZEGOŚ DOBREGO

W sumie ponownie podziękowałam WSZECHŚWIATOWI, że tak o mnie dba i się mną nieustannie opiekuje 🤗💗🙆‍♀️. Chciałabym tu jeszcze, kochani, napisać o czymś dla mnie istotnym, a mianowicie tylko wspomnę jeszcze, że dotyczy to filmu „Niebiańska Przepowiednia”, a teraz już chyba położę się jednak do łóżka, tzn. nawet nie wiecie, jak czuję się OBECNIE wspaniale i w takim właśnie nastroju będę też dziś medytowała!

Czyli wiedziałam to również i sama, że jednak bardzo służy mi i pomaga po prostu pisanie tego wszystkiego, co u mnie tutaj właśnie na tym blogu. Co więcej dziś przecież się dowiedziałam, iż w ten sposób pomagam nie tylko sobie, ale również i Wam. Zatem nie będę już myślała o tym, że marnuję niepotrzebnie na to czas, bo nawet jeśli, będę podchodziła do tego w następujący sposób:

Także kochani życzę Wam dobrej i spokojnej nocy! Do zobaczenia jutro! A chyba już w końcu będę musiała się zabrać za te porządki 😜. Dodam może jeszcze tylko, że mnie to właśnie zdumiewa wręcz, w jaki wspaniały sposób udaje mi się porozumiewać z tym WSZECHŚWIATEM! To jest dla mnie wręcz teraz takie magiczne. Ale jestem tego świadoma, bo dostrzegam to niemal codziennie, jak udaje nam się wspólna praca!

KOCHAM CIEBIE WSZECHŚWIECIE NIEWYOBRAŻALNIE WRĘCZ MOCNO I JESTEM NIESAMOWICIE WDZIĘCZNA ZA WSZYSTKO, CO DLA MNIE ROBISZ!!!

(…)

Przechodzimy do dnia dzisiejszego, którym jest PONIEDZIAŁEK, 11.I.2021. Kochani Mała Mi doszła już do wniosku [tak ponownie ;-)], że szkoda jej po prostu czasu na czytanie tego wpisu od początku i sprawdzanie go z długością tej muzyki… Jak u niej przecież co chwila powstaje coś nowego, czemu ona po prostu MUSI dać ujście, tym samym podzielić się tym z Wami…

Tego jest już świadoma, zresztą, szczerze mówiąc tak chyba było już od początku, stworzyła przecież ten blog z egoistyczną myślą o sobie samej… Nie przypuszczając nawet, że tym samym może [całkiem nieświadomie]również komuś z Was pomagać 🤗

Kochana moja dobrze wiem [bo to widzę!], że, za tym, co się u Ciebie dzieje i wydarza, naprawdę ciężko nadążyć… Ale bardzo Ciebie proszę, tak mi jest po prostu Ciebie w takich momentach niesamowicie żal i przykro mi się jednocześnie robi, jak dostrzegam te Twoje trudności… [bo to nie są przecież problemy!] Po prostu jest Ci tu samej trudno i ja jestem w stanie doskonale to zrozumieć…, przecież jesteś jednak tylko człowiekiem…

Lecz może ponownie zacznijmy tę opowieść po prostu tymi zdjęciami, którymi uzupełniasz tu sobie tę bieżącą dokumentację tego swojego obecnego życia tutaj. Na razie wkleimy tu po prostu je wszystkie [a z czasem, te używane pod spodem w treści, będą stąd usuwane, aż nie pozostaną tu żadne, miejmy nadzieję :P] tak jak leci [to będzie nasz pierwszy krok do robienia kolejnych porządków]:

Świetnie, moja droga, zatem zrobiłyśmy choć już taki wstęp do dalszego działania! A teraz pomogę Ci jeszcze dalej w tym, co mogę… Uważam moja kochana, że to Twoje zmęczenie jest nie tylko objawem/ oznaką Twojego fizycznego zmęczenia, ale również przede wszystkim chyba jednak psychicznego!

Oczywiście, że tak!!! Obecnie np. [tak, dobrze wiem, że obiecywałam wspomnieć tu jeszcze coś o tym filmie „Niebiańska Przepowiednia” i zrobię to naturalnie…, ale teraz muszę wyrzucić z siebie inną bolączkę…] otóż, cholera jasna, od wczoraj zapchała mi się jedna komora w zlewie…

Na całe szczęście ta mniejsza, ale dziś się obudziłam i spoglądam tam, a to wygląda prawie że tak samo, jak wczoraj wieczorem…, pomimo, że zalałam to tym dwufazowym kretem Miałam już jego końcówkę, więc wlałam tą resztę tam… Po jakimś czasie wytworzyła się tylko piana…, pomyślałam już, że to przecież dobry znak, bo to oznacza, iż to zaczyna już tam działać i te wszelkie brudy jednak wyżerać

Dlatego już tym zmęczona i zdesperowana po prostu to zostawiłam na noc. Myśląc, że może obudzę się i ujrzę, że ta woda jednak spłynęła… Tak się jednak nie okazało… A na 11:15 byłam umówiona na te pazurki do Wiki, dlatego po prostu tam się udałam… W ogóle, wiesz co zauważyłam?

No mów!

Że Wiki ma teraz własne pazurki również już w takim kolorze! W takim jednak naturalnym! A wcześniej mówiła, że ona sobie swoich paznokci [długich!] nie wyobraża w takim kolorze w ogóle. Obecnie, jak jej to rzekłam, to ona do mnie, iż wie, że tak mówiła, ale ona nie wyobraża sobie mieć ich teraz w innym, rozumiesz? 🤭 Hehe, jak to wszystko się zmienia…, prawda? Na koniec tradycyjnie poprosiłam ją o zrobienie mi foty, a dokładniej: moim pazurkom. 😉 I oto one:

No dobrze, kochana, to już mamy choć to zaczęte i spójrz, jakoś jednak poszło! A siedziałaś taka potwornie zmęczona już tym wszystkim.

Bo i nadal jestem! A siedząc tam u Wiki zapytałam jej jeszcze tylko, jak ona się ma i jak znosi ten popaprany jednak czas? Uśmiechnęła się, pomimo tej maseczki, w której tam wszyscy muszą siedzieć [prócz mnie = bo mam to zaświadczenie lekarskie 🤗] A propos tu jest idealny wręcz moment, abym o tym napisała… Pytałam jeszcze o to właśnie mojej mamy, jak tak z nią rozmawiałam [przez te 25MINUT!], jak w ogóle długo trwa taka kwarantanna i jak usłyszałam od niej, że 2 tygodnie, to doszłam do wniosku, że w takim razie, to zakończę ją właśnie w TĄ NIEDZIELĘ! Wówczas bowiem miną te 2 tygodnie od mojego powrotu do domu właśnie, więc nie tylko starałam się nie wychodzić tak z domu, ale również podjęłam jednak jakąś walkę z tym dziadostwem [którego obecność i tak do siebie cały czas w ogóle nie przyjmowałam! 😜]

I tak sobie właśnie to rozkminiłam, że skoro pójdę tam w poniedziałek, to już jest przecież 1 dzień po tych 2 tygodniach… [a tak naprawdę musiałam to jednak nosić w sobie już chyba nawet kilka dni przed tą niedzielą jednak…] Ale ok, już w to nie wchodziłam nawet głębiej, bo chodziło mi tylko o to, abym ewentualnie nie roznosiła tego dalej… A Wiki ma przecież jeszcze dziecko… W każdym razie uznałam, że skoro wcześniej tam [jak była już ta pandemia również chodziłam tam bez tej maseczki! To teraz przecież jak jej powiem, że ok. założyłam maseczkę, bo: wydaje mi się, że mam problemy z węchem (o smaku już nic bym nie wspominała, buhaha], to dobrze o tym już sama wiem, jak to może działać na ludzką psychikę…

Zatem już sobie pomyślałam, że: no, helloł!, ale przecież nawet jeśli byłaś nosicielką tego wirusa korony, to już raczej po tych 2 tygodniach powinno mi się udać go jednak zwalczyć… Poza tym przecież ta Wiki i tak zawsze chodzi tam w maseczce, w dodatku, jeszcze, aby móc wejść do tego salonu, trzeba przecież zawsze wypełnić ankietę [na miejscu, lub przez Internet (co zawsze ja robię!)], więc skoro w niej pisałam, że nie masz żadnych objawów, to już przy tym zostaję. Bo co to w końcu za objaw… TYLKO UTRATA SMAKU I WĘCHU… , buhaha 🤣🤪😜. Zatem tej wersji się trzymałam, BO JESTEM PRZECIEŻ ZDROWA!!!

Ja zawsze staram się być tam uśmiechnięta i nawet dziś również mi się udawało, pomimo tego mojego cholernego zmęczenia… Przy okazji zapytałam jeszcze i Wiki i później tą Martynę [zapamiętałam jej imię, bo skojarzyłam je z Wojciechowską ;-)] o jakieś środki do przetkania/ udrożnienia zlewu. I Wiki wtedy po zastanowieniu powiedziała mi, że jest jakiś dobry rzekomo na to preparat w Lidlu właśnie. A ja, szczerze muszę powiedzieć, że tak właśnie myślałam, dokąd mam się udać [do jakiego sklepu!]

Bo to, że z całą pewnością muszę coś z tym zrobić, to już wiedziałam! Wówczas jednak byłam pewna, że udam się do Rossmanna, a tam po drodze może również do tego warzywniaka… Później jednak, jak usłyszałam o tym, iż coś takiego i to rzekomo skutecznego mogłabym dostać już tutaj, to znowu przewertowałam jeszcze tylko to swoje myślenie i stwierdziłam, że przecież w Lidlu dostanę również to, co chciałam zakupić w tym warzywniaku! I tak też podjęłam już decyzję, nie wyruszać wcale tak daleko.

Nie, moja droga, nie będziesz tu donosiła nam przecież o tym, jak chodziłaś po sklepach… To jest, kochana, najmniej ważne i istotne tutaj! Uważam, że znacznie bardziej powinnaś powiedzieć to, jak TY SIĘ CZUJESZ!

Jak – pytasz? Przecież sama dobrze widzisz, że jestem po prostu SAMOTNA i nie daję sobie znowu rady z takimi banalnymi i iście ziemskimi rzeczami, jak obecnie ten zapchany zlew, który po zakupie i powrocie zalałam jeszcze tymi [dwoma na raz!] środkami Tytan.

Widziałam Ciebie w tym sklepie! W prawdzie Lidl był zamknięty z powodu remontu, ale udałaś się do NETTO obok, bo stwierdziłaś, że tam z pewnością także coś na to dostaniesz. I jak ekspedientka, którą o to zapytałaś, wskazała Tobie właśnie półkę z tymi produktami, to nie zastanawiałaś się wcale długo, tylko od razu wzięłaś 2!

Tak, …ale w sumie co z tego, jak to NADAL NIE DZIAŁA… i wciąż widzę to, co poprzednio… I już po prostu znowu nie mogę z bezradności… boooszee, ponownie pomyślałam sobie, jak ja chciałabym mieć tu kogoś, kto by mi w tym pomógł… Z kim mogłabym podzielić się obowiązkami, bo ja już od wczoraj po prostu czuję tego przesyt

No właśnie, kochana, świetnie, że tu wspomniałaś jeszcze o tym dniu, którym była NIEDZIELA, 10.I.2021! O nim trzeba tu zdecydowanie napisać, to, cóż mi opowiadałaś!!! To kontynuuj tutaj już dalej sama proszę 🙏. Bo, uprzedzam Was wszystkich, TO BĘDZIE POWALAJĄCE WRĘCZ!!!

Kochani, ja tu naprawdę już nie mogę…, ponownie ją wręcz podziwiam… to jej nieugięte i waleczne wręcz podejście! Słuchajcie, właśnie wyszła do kuchni i już taka zdesperowana, mówi do siebie tymi słowami:

Cholerka, przecież MUSZĘ TO JAKOŚ NAPRAWIĆ!!! Jeśli bowiem tego nie zrobię, to ponownie nie będę mogła dobrze spać…

I tym sposobem wybrała już całkiem tą stojącą tam jednak wodę, by zobaczyć choć w końcu ten wylot, tj. tą kratkę przez którą ta woda rzeczywiście odpływa, bo to, co zawsze go chroni przed tymi brudami/ większymi kawałkami, było niestety już wyjęte… Pomyślała sobie, znowu niczym historia z tym i oknem i roletami, że przecież cholibka, musi sobie jakoś z tym poradzić!

Clueso – Sag Mir Was Du Willst (Official Video) – YouTube

(…)

boooszeee, ja po prostu nie mogę już… Jak ja wiedziałam, żeby zadzwonić do Kamyczka! Mama mi już wczoraj powiedziała, że on się coś nie najlepiej czuł, rozmawiałam z nią bowiem, jak po tym porannym sprzątaniu [którym się strasznie zmęczyłam!]. Wyszłam sobie po prostu na dolinkę, bo było tak pięknie słonecznie, a ponieważ ona do mnie dzwoniła, jak ja byłam zajęta tym sprzątaniem właśnie, to pomyślałam, że później, jak już znajdę czas i nabiorę sił, to właśnie do niej dryndnę!

I tak też zrobiłam, mama do mnie dzwoniła, by się oczywiście zapytać, jak się czuję i czy nie mam kolejnych objawów tej korony… Ja wtedy zaczęłam jej mówić te dobre wieści, że na drugi już dzień po rozmowie z nią zaczęłam odczuwać jakieś smaki! I w ogóle byłam już w takim dobrym wtedy nastroju…, prócz tego, że bolały mnie barki po tym sprzątaniu…

Kochana, myślę, że to jest idealny moment, abyś rozszerzyła ten temat, używając do tego również tych fotek, które wstawiłyśmy powyżej.

Chyba masz rację. Także już tu Wam wszystkim donoszę, dlaczego mnie tak często te barki bolą, no a po tym sprzątaniu to ZAWSZE! Otóż wyobraźcie sobie, że ja zdjęłam z mojego odkurzacza tą długą rurę => widoczną na tym zdjęciu! Bo wydawało mi się, że tak dobrze nie wciąga on wtedy wszystkich brudów z podłogi…

Dlatego odstawiłam ją na bok i odkurzałam zawsze tylko za pomocą tej krótkiej, co pokazałam na tej widocznej tu fotce… Więc możecie sobie tylko wyobrazić, jak wysoka dziewczyna [1,75] musiała się jednak namęczyć nim odkurzyła całe mieszkanie, a to, że wyglądałam przy tym niesamowicie komicznie…, to już pominę, buhaha 🤪🤣🤦‍♀️.

W dodatku, słuchajcie, właśnie tej niedzieli, jak już po tym odkurzaniu tak ją plery/ barki bolały, to już tak sobie pomyślałam, że nie, dość! Nie zabieram się jeszcze za mycie, ponieważ nie mam teraz na to siły. A to wiaderko również przecież muszę dźwigać… Bo przypominam ma ono urwaną tą rączkę/ ten uchwyt i trzeba go całego tak złapać, by przenieść w ten sposób, aby woda się z niego czasem nie wylała, wygląda ono obecnie w sposób następujący:

Tu oczami wyobraźni widziałam już tą scenkę z tego filmu Nietykalni, kiedy ten Driss stoi przy tym Philippe i mówi, że nie, on nie będzie zakładał mu pończoch, trzeba się postawić, buhaha [ok. 25min.] i tak pomyślałam sobie, że NIE, NIE BĘDĘ TU ROBIŁA NICZEGO NA SIŁĘ [trzeba się w końcu postawić, buhaha] Wtedy właśnie jednak tak się jeszcze raz rozejrzałam po tym mieszkaniu… i stwierdziłam jednak, że przecież po raz 2-gi nie będzie mi się chciało już kiedyś [w poniedziałek, prawdopodobnie np.] podnosić jeszcze raz tego wszystkiego, co stało na podłodze…

Lepiej to przecież zrobić za jednym razem i tym właśnie sposobem podjęłam się dalszej pracy: umycia tej podłogi… Tak, może i kosztem własnego zdrowia, ale pomyślałam już sobie: w dupie z tym! [czyli w tym momencie z moją osobą…/ moimi bolączkami itp…]. Dlatego już po tym naprawdę czułam się jakbym była padnięta i chwilę odsapnęłam i pomyślałam, że ok. ale teraz to już spokojnie zasłużyłam na to, by obecnie o siebie zadbać!

I właśnie wtedy już wiedziałam, iż wyjdę sobie na ten spacer, na dolinkę właśnie. W dodatku, spójrzcie, przy okazji mogłam również zadzwonić do mojej rodzicielki [nie żebym tak bardzo za nią tęskniła, hehe]. Ale pomyślałam, że to jest ta niedziela, kiedy ona miała tu do mnie przyjechać, poza tym pierwsza próbowała się ze mną skontaktować, zatem ubrałam się i odnalazłam już ponownie spokój w sobie.

Zatem wyruszyłam i do niej właśnie zadzwoniłam! Słuchajcie, dobrze znam już tą moją rodzicielkę i wiem, że zawsze muszę być odpowiednio nastrojona/ nastawiona, jak mam z nią właśnie rozmawiać. Tego dnia, kochani, ponownie mi się to udało! Wyobraźcie sobie, że jak z nią rozmawiałam to właśnie, mówiłam jej taka niemal nadnaturalnie zachwycona, że po pierwsze: JA NIE MAM ŻADNEJ KORONY [w sensie tego wirusa, oczywiście :P].

Stąd też nawet nie przyznałam się nigdy oficjalnie do tych objawów, nie wiem, czy to zauważyliście, ale piszę o tym tylko w tych moich wpisach, absolutnie nie znajdziecie tego w żadnych tagach u mnie na blogu, wychodzę z takiego bowiem założenia, że jak czegoś tak oficjalnie nie nazwę/ nie przyznam się do tego, to tak, jakby to się w ogóle nie wydarzyło. O tym przypomniał mi tak naprawdę mój młodszy brat.

Pokazał mi przecież już dawno, choćby tym, jak on podchodzi obecnie do takich spraw. Przypominam tylko: chłopak, który miał mieć operowany swój wielki łokieć, na który tyle razy już upadał i nim się właśnie podpierał, by chronić swoją głowę. Tej operacji jednak nie miał zrobionej, a tej jego łokieć powrócił już do niemal NORMALNYCH ROZMIARÓW!

Tak właśnie też rozmawiałam wtedy z moją mamą. Mówię do niej: Mamo, ja tak BARDZO WIERZĘ W SIŁĘ NASZYCH MYŚLI! Ja przecież od początku zakładałam, że tego wirusa nie mam w sobie! Także JA GO ABSOLUTNIE NIE MAM i robię przecież wszystko, co w mojej mocy, aby ten mój organizm dalej wzmacniać! [a nawet, jak on we mnie był…, to żeby go pokonać: stąd m.in. ten czosnek 🤭🙆‍♀️🤪 itd.]

Mała Mi, kochani, miała w sobie właśnie wtedy tyle siły i mocy [ona w ogóle ma w sobie naprawdę BARDZO DUŻO Z NICH!] A dobrze już przecież wiedziała, jaka jest ta jej rodzicielka, że ona tak niestety nie potrafi… booooszeee, nie uwierzycie, co się stało… [doszło to do niej właśnie teraz!] Jeszcze dziś stwierdziła, że zmarnowała leżąc jeszcze w łóżku swój czas na tego pieprzonego fejsa… [a obudziła się już w takim właśnie nastroju…] Dokładnie teraz sobie pomyślała znowu, że może właśnie miała to przeczytać!

Sido – Tausend Tattoos 

Kontra K, Chakuza, Bushido, Prinz Pi & Metrickz – Dunkel & Hell 

A natrafiła wówczas na jakiś tekst [już teraz kompletnie nie pamięta, skąd on pochodził…]. Próbowała sobie wprawdzie jeszcze przypomnieć…, bo chciała tutaj dać Wam link, byście mogli to sobie sami przeczytać, ale niestety nie może tego już odnaleźć… No w każdym razie, tylko Wam napiszę, czego to dotyczyło… Tak ogólnie było to o psychologu, który rozmawiał z chłopakiem, który siebie nawet ciął

No w każdym razie rozmawiali tak ze sobą… i chłopak ten mówił, że on tak bardzo zawsze chciał żyć w szczęśliwej rodzinie. Ten się go zapytał, a jaka to jest wg. Ciebie? I gdy w odpowiedzi padło coś niemal oczywistego…, że tak bardzo marzy o tym, aby ktoś mu powiedział/ pokazał, że go kocha i akceptuje tak pomimo wszystko. By tak najzwyczajniej w świecie go przytulił. A z tego, co wywnioskowała, żył w bardzo nieszczęśliwej rodzinie, gdzie właśnie te podstawowe uczucia nie tylko nie były okazywane, ale o nich kompletnie się tam nie mówiło…

Bądź co bądź ten psycholog zadał temu chłopakowi takie pytanie: A DLACZEGO MYŚLISZ, ŻE MUSZĄ TO ROBIĆ WŁAŚNIE TYLKO RODZICE? Przecież TY RÓWNIEŻ TWORZYSZ TĄ RODZINĘ! Spróbuj więc sam uczyć swoich rodziców tego, czego oni Ciebie nie nauczyli. Pomimo, że to oczywistym jest, iż to jest ich zadanie, niemalże obowiązek, ale może powinieneś Ty również SAM POKAZAĆ, że tak można, nawet trzeba… i tak, mimo wszystko! I w tym momencie ten chłopak [z trudem oczywiście] zaczął starać się to jednak wykonywać…

Oczywiście wcale nie należało to do najprostszych zadań… wiadomym niemal jest, iż było cholernie ciężko… I wcale nie tak, że od razu dało się zauważać jakieś spektakularne postępy! [wiecie, o czym tu sobie teraz, tak dopiero teraz! (11.01.21, godz. 20:13) pomyślała nasza „gwiazda”?] To jest przecież jak z tym wyborem Duszy dziecka do jakiej wkroczy rodziny, jaką wybierze! A ten chłopak był naprawdę silną, pomimo wszystko osobą!

Także, jak widzicie dzieje się u tej Małej Mi naprawdę WIELE 😲. A to wciąż, kochani, nie wszystko! To, moja Miła opowiesz nam może tutaj choćby, jak TA NIEDZIELA, 10.I.2021 wyglądała u Ciebie od samego początku jeszcze. Bo dobrze, wiem jak to, co się wydarzyło, Ciebie niemal zaskoczyło ponownie.

Hm…, no cóż, muszę otwarcie przyznać, że to była po prostu

MAGIA

Photo by Ave Calvar Martinez on Pexels.com
Photo by Miriam Espacio on Pexels.com
Photo by Kei Scampa on Pexels.com

Wyobraźcie sobie, że wtedy po podniesieniu się do toalety, a była to godzina 6:36… mimo, że medytację 7 czakr rozpoczęłam dopiero o 00:25… W każdym razie wróciłam jeszcze do łóżka [wiedząc, że budzik dzwoni mi teraz o godz. 8] i tak sobie znowu zaczęłam to wszystko [te liczby obliczać i notować…, pamiętałam bowiem tą sytuację z Gracjanem…] i tak spójrz, cóż tu mi wyszło:

Myślę, kochana, że najlepiej będzie, jak udostępnisz nam tutaj wszystko, jak to wygląda w tej Twojej notatce.

Jak sobie życzysz: 6+3+6 =15, i następnie: 10.01.21=6, 15+6=21 (oczko! 😋) I gdy pisałam sobie dalej… ukazuje się nagle to: 14.06 =11(przypadek?) Po czym moja głowa dalej pracowała i wtedy zaczęłam dalej dodawać te ostatnie właśnie liczby: 11+21= 33!

DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE 💗🌞🍀🙆‍♀️

Gee Staff presents Best of Kontra K No 1

I dalej moje zapiski, które teraz jak na to patrzę, muszą chyba znaczyć, że wpadłam znowu w jakiś szał, buhaha, bo spójrz tylko: Sama data (bez godziny) = 1+1+2+2+1=7 [10.01.2021] teraz już szczerze mówiąc nie mam najmniejszego pojęcia, skąd ja wzięłam tą dwójkę…🤔. No w każdym razie tak wygląda ta moja notatka z tego dnia właśnie =2+5=7 💪

Naaz – Up To Something / Blank & Jones – Pure Shores 

Tak sobie właśnie leżałam dalej i już w tym momencie było dla mnie tu wszystko takie niemal magiczne i totalnie wręcz nieziemskie i w związku z tym właśnie niezrozumiałe… Mój kolejny zapisek pod tym, to:

Czuję się CUDOWNIE SPOKOJNIE= NIEBIAŃSKO WRĘCZ 🤗🙆‍♀️🍀

Wtedy jednak udało mi się jeszcze zasnąć, ale ODCZUWAŁAM W SOBIE TAAAAKI NIESAMOWITY SPOKÓJ I SZCZĘŚCIE! I jak już się obudziłam to wiedziałam, że przecież powinnam w końcu posprzątać 😋, ale i tak najpierw zaczęłam po prostu od gimnastyki, bo… wyobraź sobie, że WSZECHŚWIAT MI POWIEDZIAŁ, ŻE PRZECIEŻ JUŻ ROZMAWIALIŚMY [poza tym ON prowadzi ze mną przecież rozmowy niemal non stop] zatem teraz powinnam zabrać się za dalsze rzeczy, które przecież mam do wykonania.

Ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że to mówi ON do mnie, tak oficjalnie… Jak wiesz z pewnością, mi wciąż ciężko w to uwierzyć, że ja to potrafię robić i ON wybrał właśnie mnie do tej rozmowy…

Ale to jeszcze nic, zaczęłam bowiem te moje ćwiczenia i wyobraź sobie, że przez cały niemal czas się oczywiście uśmiechałam, bo odczuwałam wciąż to SZCZĘŚCIE!!! I znowu, tak jakoś nagle do mnie to doszło… I rzekłam nawet wtedy: ROZUMIEM… A już tłumaczę, co miałam dokładnie na myśli.

Tak, mów, bo wiem, że to będzie naprawdę zaskakujące wręcz!

Usłyszałam wtedy bowiem, że WSZYSTKO JEST TAKIE, JAKIE MIAŁO BYĆ! I poważnie to, miało się wszystko właśnie tak wydarzyć! Musiałam ulec temu wypadkowi i doznać tych wszystkich traum, bo to był właśnie JEGO sposób na zakamuflowanie tej mojej wyjątkowości. Właśnie poprzez choćby te blizny i wszelkie plamy i inne widoczne wady. To one właśnie spowodowały, że AŻ TAK SIĘ NIE RÓŻNIĘ fizycznie od innych ludzi…

No po prostu nie mogłam wprost uwierzyć w to, co do mnie dochodziło, lecz wyobraź sobie, że wtedy już zaczęłam znowu myśleć: ok. w takim razie, niech będzie! Przecież w kółko powtarzam, że WIERZĘ, ŻE WSZYSTKO, CO MNIE SPOTYKA, MA SWÓJ SENS, to nie mogę wprost teraz nie uwierzyć w to, co właśnie słyszę, co odczuwam. Musiałabym być jakąś straszną hipokrytką przecież!

I dokładnie w tym momencie rzekłam nawet: W takim razie, kochany Wszechświecie będę się tak naprawdę cieszyła niemal z każdej kolejnej blizny/ trudnej sytuacji, która mnie spotka, bo wiem po prostu, że robisz to dla mojego dobra, że tak ma być i czemuś to z pewnością ma służyć… nawet jak ja tego nie rozumiem…

KAYEF – DURCHS FEUER

A teraz dokładnie sobie znowu pomyślałam: ok. to pewnie ten zlew to też jest JEGO sprawka, 😋 buhaha. Muszę tu powiedzieć, cóż mnie to jednak znowu nauczyło… Pomyślałam sobie, ok. przecież tak naprawdę TYLKO odkurzyłam i umyłam podłogę, a kompletnie jeszcze nie zabrałam się nawet za mycie ani tej umywalki, blatów szafek kuchennych… Zatem postanowiłam to właśnie obecnie uczynić! I oczywiście zaczęłam teraz znowu wszystko dokładnie czyścić, nawet, wyobraź sobie, że jak odwróciłam te dwa przyrządy/ elementy, które umieszczam w tych komorach, do odpływów, to zauważyłam…, iż one również od spodu nie było takie czyste… 🤦‍♀️

Zatem, tak sobie nad tym stałam i próbuję to właśnie doprowadzić do takiej w miarę normalności, czyli żeby ta woda po prostu spływała… A w międzyczasie, bo o godz. 17:30 zadzwoniłam jeszcze do mojej mamy, wiedząc, iż była dziś przecież tu u lekarza… I właśnie wtedy z nią rozmawiałam, bo byłam zdziwiona, że jeszcze nie zameldowała mi, że dotarła już do domu… hehe, no poczułam się serio, jakby ona była niemal moją córeczką 😋.

Udzieliła mi kolejnej rady/ wskazówki, bo rzekła, że do tego może również służyć soda oczyszczona [nie wiedziałam, że również do przetykania!] Myślałam, że raczej tylko do czyszczenia, hehe, no ale ok. Biorę też pod uwagę, że przecież moja mama nie zawsze musi mieć rację, bo dobrze to wiem, że ta jej wiedza jest raczej tylko taka z gazet… Co mnie jednak zaskoczyło, to było to, iż rzekła do mnie, że na wszystko potrzeba czasu i abym próbowała tak nawet po kilka razy zalewać ten odpływ [zawsze oczywiście na noc, bo wtedy nie mam tam raczej żadnych naczyń wystawionych😉]

Przyjęłam oczywiście to, co mówiła do wiadomości, a rzekła mi jeszcze, że jak używam tej chemii ze sklepu, to może lepiej nie mieszać tego z tymi naturalnymi środkami [i tu ponownie jej ulubiony tekst, bo nie wiadomo jaka to reakcja 🤣]. Zakończyłyśmy rozmowę i zabrałam się dalej za sprzątanie tego, co już zaczęłam: tych elementów, o których wspominałam powyżej, a tak one wyglądały…:

Tak, wiem, nic tu nie dodawaj, bo ująć to chyba można tylko tym obrazkiem buhaha, no mówię Ci wpadłam w jakiś taki chyba wręcz absurd i amok wręcz. Bo zaczęłam także je wykałaczkami już czyścić, tam gdzie oczywiście nie mogłam dojść tą gąbeczką.

W dodatku, tak bardzo nie chciałam odpuścić i… nawet odkryłam [za pomocą słomki :P], że tam gdzie widać te dziurki [na zdjęciu poniżej] i w jednej i w drugiej komorze WCALE nie są takie puste! [Specjalnie wstawiłam tutaj taką dużą fotę, by to było lepiej widać…]

Bilderbuch – Baba – hehe, nie uwierzycie, ale właśnie w tej piosence słyszy swoje imię

A wcześniej przeraziłam się, jak mi ta słomka właśnie nie wchodziła w te dziury tak do końca w tej węższej Jednak z niej w końcu tą wodę również wybrałam, po czym tak, jak powiedziała mi mama, zalałam jeszcze raz i pozostawiłam to właśnie na noc. A to w kuchni oczywiście, bo w łazience również mam umyty tylko kibelek, buhaha, więc tak sobie myślę, no nic, tylko czekać, aż tym razem to właśnie tam się jeszcze coś przydarzy 😋🤪😜.

Tak naprawdę niczego nie zakładam, a już z całą pewnością jakichś pesymistycznych scenariuszy!!! W dodatku to jest dla mnie tak niesamowite, ale wcale się tym jakoś nie spinam już teraz, bo myślę sobie, że są przecież ważniejsze rzeczy do zrobienia niż sprzątanie własnej chaty. Od zawsze marzyłam o takim domu, gdzie

Ok, kochana, wspaniale, że przedstawiłaś nam tą jakże niesamowitą jednak historię, ale ponieważ jest już godz. 22:25, zatem myślę, iż to jest najlepszy czas, abyś przebrała się w piżamkę i zaczęła medytację, może ponownie ze swoją intencją 🤗 A jutro, kochana zabieramy się dalej za pracę! Póki co zostawiamy to wszystko tak, jak tu jest! Także kochani mówimy i życzymy Wam już dobrej oraz spokojnej nocy!

Niech intencje płyną

Photo by Rakicevic Nenad on Pexels.com

ALEXA FESER – WUNDERFINDER feat. Curse … – YouTube

​ZAKOCHANIE W DUSZY = WTEDY PIĘKNIEJE TEŻ CIAŁO 🍀🙆‍♀️🌞

Garnki/ nie pościel / OMA skarpetki, Mum Kapcie
Fota cebuli i czosnku
– pomadka z torebki
Przewróciło Się = niech leży
Pępek = plecy, 🤣
MASAŻ
Na głodzie, buhaha 🤣 czuła, że już nawet nie może gut talk…
KACPI 💗️ hilft Kamykowi z wózkiem
Wazelina, a krace, buhaha 🤣
Pasta = kozaki
NIESAMOWITA KOBIETA = JEDYNA W SWOIM RODZAJU, WIE, ŻE KAŻDY JEST WYJĄTKOWYM PRZYPADKIEM (nic się nie powtarza​ ​:P) ale dziś 10.01.21(11) +6:24 (12)= ona czuje to niesamowicie CAŁĄ SOBĄ=23=5!!! 🤗💗🙆‍♀️

(…)

Ok, udało nam się dziś nad tym wpisem choć popracować, a dzisiaj, WTOREK, 12.I.2021, nasza „gwiazda” nic nie jadła i tak zamierza przez cały dzień właściwie, ale o tym doniesiemy, kochani w następnym wpisie więcej, a będzie on WYJĄTKOWY, bo w nim również podzieli się z nami/ Wami swoją INTENCJĄ… , a jest nią oczywiście GRACJAN💗🍀💕

Nie, kochani, Mała Mi czuje się już zmęczona…a dochodzi dopiero 19, ale ona przecież przez cały dzień dziś nic nie je… poza tym dzisiaj cały dzień tu pracowałyśmy nad tym wpisem właśnie, co jakiś czas, przygotowując sobie ciepłą wodę do picia, lub herbatę, lukała jeszcze tylko, jak tam ta sytuacja z jej zlewem wygląda… Nie ona, kochani nie ma siły teraz jeszcze o tym pisać… A o 17:30 wysłała jeszcze życzenia imieninowe do swojego byłego męża, spójrzcie tylko jakie:

Wszystkiego, co najlepsze & Najpiękniejsze ❤️. Pamiętaj, że ROŚNIE TO, NA CZYM KONCETRUJEMY SWOJE MYŚLI. 🍀🌞🙆‍. Z najlepszymi życzeniami imieninowymi wysyłam dziś w Twoim kierunku intencję: byś żył szczęśliwie 🤗🙏😘

Teraz na prawdę, kochana moja, przebieraj się po prostu w piżamkę, wzięłaś już ASHWGHANDĘ, dużo się również napracowałaś przecież, bo wyszukiwanie tych wszystkich zdjęć/ obrazków i odpowiednio długiej muzyki, przy tym czytanie tego wpisu, również potrafi zmęczyć… A Ty jeszcze zauważ znalazłaś w sobie siłę, by napisać takie piękne życzenia Gutkowi [temu, który na święta nie wysłał Ci kompletnie żadnych życzeń…]

Mi to nie robi już nic kompletnie… [w sensie jakoś w ogóle mnie to nie rusza :P], w ogóle się tym wtedy nie przejęłam. Już chyba dawno NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ… Oczywiście, że pierwsze, co wtedy pomyślałam, że to przykre, bo przecież to jest taki czas, kiedy WSZYSCY SĄ DLA SIEBIE MILI. Ale szczerze mówiąc, pojawiła się TYLKO taka myśl w mojej głowie. Później doszłam do wniosku, że to przecież świadczy jedynie o tym, jakim on jest człowiekiem. Teraz już nawet wątpię, czy kiedykolwiek łączyła nas miłość. Poważnie, teraz mam inne sprawy tu na mojej głowie…, ale obecnie potrzebuję po prostu wypocząć… Bo czuję się naprawdę SKONANA. Także mówię już Wam kochani dobranoc!

Photo by Dhivakaran S on Pexels.com

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close