„DOSTAJESZ TO, CZEGO OCZEKUJESZ (…)”

Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, reż. Andy Tennant

3:33:33

MIEJSCE NA DATY, które znajdziecie w tym wpisie: 12./13./14./15./16.I.2021

Nie mogę już tu znowu… Tak strasznie czuję się już wszystkim wyczerpana…, najbardziej jednak sobą znowu i swoim podejściem do tego wszystkiego…, tym, że z tej pie…komory w zlewie wciąż ta woda nie odpływa… boooszeee, jak mnie już to wpienia i „leczy„, bo kurna nie pozwala mi to nawet utrzymać takiego porządku tam, jakbym chciała… A jeszcze dodam tylko ten maleńki szczególik, który znowu mi wszystko rozwala

Co takiego?

Jak to co? Tę NIESAMOWITĄ wręcz rzecz/ wydaje mi się, że teraz niemal ekstremalną: NIE POSIADAĆ WĘCHU I SMAKU!!! Bez żadnych objawów dodatkowych… boooszeee, wiesz jak ja się z tym czuję? NIC NIE CZUJĘ, A PONOWNIE PIJĘ TĄ KAWĘ I DO NIEJ ZNOWU TO COŚ… boooszeee, jestem już taka zła na siebie z tego powodu…, pomimo, iż to nie jest przecież NIC TAKIEGO…

No właśnie, kochana moja, myślę, że nie możesz być wobec siebie taka surowa… Tak wiem, masz zawsze ogromny żal do siebie i pretensje, że odwiecznie do tej kawy musisz mieć to jeszcze coś…, a wcześniej choć czerpałaś z tego jaką przyjemność… Ale moja droga, tym zajmiemy się kiedy indziej, bo dzisiaj, CZWARTEK, 14.I.2021, a już zwłaszcza obecnie [godz. 19:57] jesteś przecież TOTALNIE zmęczona. Nie zapominaj, że Ty… Z WCZORAJ [13.01.21] NA DZIŚ [14.01.21], W OGÓLE NIE SPAŁAŚ!

Tak wiem, co chcesz tu powiedzieć.., że tak naprawdę nie jesteś tego nawet w 100% pewna, bo przecież może, jak tak leżałaś sobie w tej pościeli i śpiworku… to może jednak udało Ci się to oko zmrużyć i jednak przysnąć. A pamiętasz, jak nie mogłaś się wręcz nadziwić, skąd Ty tą [niemal nieludzką!] siłę wciąż w sobie masz? Bo za nic w świecie nie chciało Ci się spać… i wciąż tak leżąc po tej medytacji 7 czakr, którą jednak wykonałaś! Myślałaś sobie jeszcze, co tu zrobić, by nie tracić tego czasu jednak…

I właśnie wtedy uruchomiłaś po raz kolejny swoje Wifi i włączyłaś JESZCZE RAZ to nagranie Gracjana, bo ponownie czułaś, że On Ci znowu tak bardzo imponuje wręcz… I odczuwałaś niemal, jakbyś nie: była w nim zakochana! ale po prostu najzwyczajniej w świecie [od nowa] KOCHAŁA TEGO MĘŻCZYZNĘ, dobrze bowiem znasz różnicę między zakochaniem a prawdziwą miłością.

Następnie pomyślałaś sobie, że ok. to teraz, jak już wstaniesz, to z pewnością uruchomisz kompa i przeczytasz tam jeszcze swój ostatni wpis na blogu, bo chciałaś tylko zobaczyć/ ewidentnie przekonać się, czy w tym jego nagraniu były jakieś nawiązania do Ciebie [choć Ty już to przecież i tak czułaś, że on tam niemal już mówi również o Tobie ogólnie…, no ale chciałaś znaleźć jeszcze potwierdzenie na to :P] I tak też zrobiłaś, lecz jeszcze właśnie leżąc w łóżku, na komórce przeczytałaś go sobie ponownie… I właśnie wtedy poczułaś w serduchu/ w duszy takie ogarniające Ciebie szczęście, taką niesamowitą radość! Tak bardzo to wtedy już [ponownie] odczułaś, że UDAŁO SIĘ JEDNAK WAM ODNALEŹĆ, dwie poniekąd BRATNIE DUSZE, to właśnie sprawiło, że nie mogłaś w ogóle spać…

Wtedy jednak, gdy czułaś właśnie ten stan, dobrze już wiedziałaś, że to raczej będzie normalne, iż w ciągu dnia jeszcze to się odezwie. A kochana, chciałam tylko zauważyć, że już jest jednak wieczór! Ale może powróćmy jeszcze do tej relacji z dnia wczorajszego, jak to było, ok?

Ja naprawdę jestem jakaś nienormalna… wręcz…

Dlaczego tak uważasz? Ja jestem pewna, że OBECNIE masz po prostu zmęczony swój organizm i dlatego właśnie tak możesz teraz wiele rzeczy odbierać!

Masz oczywiście rację…, tylko jak ja jestem taka zmęczona, to już mi nic nie wychodzi…, nawet sensowne budowanie/ klejenie tych zdań… boooszeee, a jeszcze wczoraj, czy to już właściwie było dzisiaj, jak wyszłam do ubikacji [bo przecież w ogóle nie zmrużyłam oka!], to tak sobie pomyślałam, że gdyby jeszcze wtedy ktoś to do mnie rzekł…, że będę się czuła tak CUDOWNIE, TAKA [nieoczekiwanie i zaskakująco wręcz] SZCZĘŚLIWA, jak właśnie dziś… to w życiu bym nie uwierzyła… Więc przypominaj mi proszę o tym! I zawsze, jak będę tak się czuła, to mi to powtarzaj, proszę, jak niemal jakąś mantrę… 🙏.

Ale, kochana moja, PRZYPOMINAM TOBIE: TY O TYM PRZECIEŻ DOSKONALE WIESZ, ŻE TAK BYWA! I to jest całkowicie normalne dla wszystkich, nie tylko dla tak wrażliwych osób, jaką jesteś Ty! Przecież dobrze wiesz, że ZMIANA TO JEDYNA PEWNA RZECZ NA ŚWIECIE… Zapomniałaś już, cóż Ty sobie tu jeszcze farbami pisałaś?

Lecz, moja droga, teraz jestem tego po prostu w 100% pewna, że ten Twój stan jest spowodowany właśnie tą nieprzespaną nocką… W takim razie, najlepsze, co możemy teraz jeszcze zrobić, to myślę, po prostu o tym wszystkim opowiedzieć jeszcze jak to było… Liczę na to, że tyle siły uda Ci się w sobie odnaleźć. Tym bardziej, że na jutro masz już ponownie coś zaplanowane…, ale do tego jeszcze przejdziemy i nam o tym opowiesz dokładniej, ok? To kochana moja, zacznijmy może najpierw od tego, co już wczoraj tutaj sobie notowałyśmy, opowiedzmy to tak, aby wszyscy mogli tu zrozumieć, zatem teraz retrospekcja:

(…)

Ja już nie mogę tak dłużej… Tak bardzo chce mi się tu płakać… i nawet tego nie potrafię… Wszystko mnie tu już po prostu dobija… Najbardziej oczywiście wciąż ten pie… zlew…

Kochana moja, doskonale to widzę i niemal nawet odczuwam to samo, co i Ty…, ale pamiętasz dobrze, że mamy tu trzymać porządek 😉. Zatem, pisz proszę o wszystkim, tak, jak leci, ok?

Cóż…, zatem w takim razie chyba powinnam zacząć od dnia wczorajszego, którym był WTOREK, 12.I.2021, kiedy to jeszcze przed położeniem się spać… zalałam oczywiście ponownie ten zlew, tym razem już na noc, tak, jak mówiłam, tzn. oczywiście tylko wlałam te płyny Tytan do tego odpływu…

I muszę Wam powiedzieć, że wstawałam znowu w nocy do ubikacji… Wciąż czuję przesyt i zmęczenie, najbardziej tą sytuacją, z którą nie potrafię sobie obecnie poradzić. A na niej właśnie skupiam się teraz przede wszystkim…, przez to zaniedbuję kolejne tu rzeczy w domu… i siebie! A to sprawia, że czuję się JESZCZE bardziej zmęczona…

No dobrze, rozumiem to doskonale, ale powiedz mi/ nam jeszcze, czy to wszystko, co wczoraj się wydarzyło?

Prócz tego, że wysłałam Gutkowi te życzenia imieninowe, to wcześniej dostałam jeszcze [z rana] przez WhatsApp taką właśnie wiadomość od tej Marioli, którą w minionym roku poznałam w tramwaju, jadąc na plażę [o tym już tutaj również pisałam]. Ona doniosła mi następującą rzecz, a propos tego komunikatora właśnie:

​Hej Monika ☀️ Nie będzie płatny; gorzej – w zamian za możliwość „bezpłatnego” korzystania będą mieli dostęp (zarówno ich partnerzy biznesowi) do wglądu i przekazywania Twoich czatów, zdjęć itp. 

Ja, jak już wiesz, nie bardzo się na tym znam [tak, jak i Ty 😉], jednak tej dziewczynie bardzo ufam i dlatego, zrobiłam to samo, co i ona, a mianowicie przeszłam na to:

https://www.google.com/amp/s/www.dobreprogramy.pl/amp/Signal-zyskuje-na-popularnosci-kosztem-WhatsAppa.-Swoje-dolozyl-Elon-Musk,News,112666.html

[właśnie teraz, 15.01.21 widzę, że już całkiem sporo osób z moich kontaktów również przeszło na Signal😉😊]

Dziś natomiast leżąc jeszcze w łóżku, włączyłam swoje WiFi, bo chciałam sprawdzić, jak to jest teraz z tym WhatsAppem [czy mam tam nadal wszystkie kontakty, itp.] i wtedy też zauważyłam, że wczoraj jeszcze pojawiło się nowe nagranie Gracjana. Pomyślałam sobie: No w końcu! Jednak, jak zobaczyłam tytuł Od radzenia sobie z emocjami do zrozumienia całego swojego życia, to szczerze mówiąc, nie odtworzyłam go sobie, bo się trochę jednak bałam… Doszłam bowiem do wniosku, że z tymi emocjami to jakoś sobie już chyba umiem radzić, gorzej z takimi raczej typowo męskimi sprawami, jak choćby ten pi… zlew… obecnie.

W tym momencie właśnie, zdałam sobie w ogóle sprawę z tego, po co ja włączyłam to WiFi i dokładnie wtedy pomyślałam, że podzielę się tą informacją dalej, z ludźmi, których tam [w tym komunikatorze] mam/ a niektórzy przecież są dla mnie ważni i jednak za coś ich cenię. Dlatego postanowiłam nie zatrzymać takich informacji tylko dla siebie!🤗 I zaczęłam to rozsyłać dalej. Następnie [a byłam wciąż w nienajlepszym tym nastroju], płakać mi się tak cholernie chciało…, z prostego powodu, że nie umiałam znowu czegoś naprawić i sobie z tym także poradzić… i to tak bardzo mnie rozwalało

Clueso – Sag Mir Was Du Willst

Podniosłam się do medytacji, siadłam na tą swoją poduszkę, pomimo, że jeszcze przed zaśnięciem, z płaczem prosiłam Wszechświat o jakieś wsparcie i pomoc, bo mówiłam, że już nie daję sobie z tym rady… Wiesz, wydawało mi się ponownie, że słyszałam JEGO głos, jak mnie pytał: w czym mogę Ci teraz/ jeszcze pomóc? I dokładnie w tym momencie uświadamiam sobie, że przecież ON już rzeczywiście zrobił dla mnie tak wiele…

Mam już dość 😫 Wszechświecie, proszę 🙏 NIE sprawdzaj mnie taaak baaaardzo, bo naprawdę nie daję już rady… 

Ale pomyślałam: przecież widzisz to doskonale, z czym obecnie sobie kompletnie nie radzę… i dalej, że chyba nie tyle potrzebuję kogoś, kto potrafiłby to naprawić…, lecz dokładnie wówczas, tak bardzo potrzebowałam, by mnie ktoś przytulił, bym mogła się po prostu wypłakać tak porządnie i to z siebie wyrzucić… Poza tym, dobrze wiem, że co 2 głowy to nie jedna…, wówczas może narodziłyby się nowe pomysły, co z tym dalej zrobić… I wtedy też przypomniał mi się od razu Kacpuś, jak on kiedyś powiedział do mojej mamy: babciu, przytul mnie, a ja się wtedy uspokoję/ będę uspokajać...

Następnie postanowiłam [ON mi w tym zawsze pomaga, bo zadaję MU pytania, co powinnam teraz zrobić/ czym się zająć w pierwszej kolejności😊 ], że dziś podniosę się i przystąpię już normalnie do tej medytacji, czyli i przygotowałam sobie łóżko, i położyłam na nie tę poduszkę, udałam się jeszcze tylko do kuchni po wodę i wtedy, wiesz: controlling😜: rzucam okiem, jak ten mój zlew teraz wygląda… I … jakby ta woda już tam trochę zaczęła spływać… Wtedy po raz pierwszy wyszedł ze mnie w końcu ten płacz! Z wdzięczności!

Pomyślałam wówczas, że może tak mi to Wszechświat pokazuje, że to jest pierwszą nagrodą za to, iż uczyniłam to, co powinnam, tj. po włączeniu tego Wifi zaczęłam przecież udostępniać dalej tę wiadomość od Marioli [czyli podzieliłam się dalej tym, co i ja dostałam za friko i totalnie niespodziewanie]. A wczoraj jeszcze przesłałam ją również Gutkowi. Czyli, jak chcesz coś otrzymać, to najpierw sama podaruj również coś od siebiE…

Przetransportowałam to prawo obdarowywania ze związków na rzeczy: TAJEMNICA SZCZĘŚLIWYCH RELACJI NA CAŁE ŻYCIE TKWI W MYŚLENIU, CO MOŻESZ DAĆ, ZAMIAST – CO MOŻESZ WZIĄĆ.

Ale może napisz tu jeszcze dokładniej, jak to jest z tym Twoim zlewem obecnie…

Już mówię: odkryłam to już właśnie wcześniej, że, kochani, to się tam jakby w środku/ wewnątrz tego odpływu/ tej rury coś zapchało, wtedy też moja mama mi potwierdziła, że no czasem tak niestety bywa, że musi to hydraulik przetkać jakąś specjalną sprężyną, np. babcia miała taką sytuację, wówczas jednak wujaszek Miraszek jej pomógł, bo miał ku temu odpowiedni sprzęt i to naprawił… [czyli jednak nie musi być fachowiec, tylko wystarczy się na tym choć mniej więcej znać i mieć ku temu odpowiedni sprzęt!]

Wtedy chyba, jak usłyszałaś coś takiego od swojej mamy, że tak również może być, to już jednak troszkę odethnęłaś, że nic Ci się nie ubzdurało i nie masz żadnych urojeń, prawda?

Dokładnie tak było…, pomyślałam sobie: ooo rany, czyli może tak jednak bywać, że to tam w środku coś tak bardzo toruje ten przepływ wody… Także z jednej str. poczułam trochę jakby ulgę… Jednak ta woda wciąż tam jest zaraz pod tą kratką odpływu!

Postanowiłam jednak [razem z moim Wszechświatem], że pieprzę to już i zostawiam tak, jak jest! A teraz najpierw zabieram się za tą medytację, dlatego też [siedząc na tej poduszce] zaczęłam po prostu ponownie te oddechy [wdechy i wydechy= 6s., o których mówił Gracjan]. Kompletnie o niczym już wtedy nie myślałam, tylko koncentrowałam się na tym, aby to rzeczywiście tyle trwało😉. Później doszłam do wniosku, że chyba też niejako podświadomie już o nic więcej nie prosiłam, bo wychodzę przecież z założenia, że ON i tak o wszystkim wie…

A poza tym: ja chyba nie umiem, czy nie lubię w ogóle mówić, że czegoś mi brakuje… Myślę sobie: boooszeee, przecież ON to wszystko widzi, czyli i że brak mi smaku i węchu, wreszcie przede wszystkim jakiegoś wsparcia/ miłości… Pomyślałam sobie znowu, że do cholery jasnej, nie jestem przecież żadnym cyborgiem! Proszę, zlituj się nade mną trochę i już tak mnie nie doświadczaj/ nie sprawdzaj więcej, przecież wiesz, że w tej kwestii najmniej sobie radzę! Tak, tu jestem cholernie słaba…

Następnie przystąpiłam dziś już do zjedzenia normalnego [w miarę] śniadania [tak, bo o tym jeszcze także nikt, prócz Ciebie tu nie wie, ale doniosę o tym może jakoś w trakcie, ponownie prawdopodobnie jakoś to wyszczególnię/ zaznaczę, abyście wiedzieli, czego to dotyczy, ok?😉].

Ale wspomnij jeszcze o tym, jak postanowiłaś, do tego müsli, obejrzeć w końcu to najnowsze nagranie Gracjana…

Właśnie tak było… ponieważ jeszcze nad ranem, w łóżku nie chciałam absolutnie, by coś mogło mnie ściągnąć jeszcze niżej niż wtedy byłam… [a nadal czułam, że jestem gdzieś poniżej/ pod kreską normalności…] i dlatego postanowiłam, że włączę sobie ten jego filmik: Od radzenia sobie z emocjami do zrozumienia całego swojego życia właśnie do śniadania… I muszę tu powiedzieć, że uznałam, iż podjęłam wspaniałą decyzję na wtedy…

Sido – Tausend Tattoos (…) aber sei mal ehrlich, „das war alles nicht dramatisch” –

Te powyższe słowa, które wzięłam „w cudzysłów” właśnie, powtarzałam sobie po przebudzeniu w nocy [chyba ok. 1:30/40] i wstaniu do ubikacji, zaczęłam już sobie mówić [bo czułam, że naprawdę wpadam w jakąś niemalże wręcz schizę, i wszystko już mnie boli, najbardziej odczuwam oczywiście mój żołądek…] I zaczęłam do siebie już mówić po prostu w ten sposób: Uspokój się i nie dramatyzuj! Przecież to nie jest tragedią, co się stało!!! Masz w ogóle zlew w kuchni, a że bez jednej teraz komory [w dodatku tej MNIEJSZEJ], to przecież trudno! Niektórzy nie mają w ogóle 2 komór…

I powiedzmy, że jakoś się uspokoiłam… Później jednak w trakcie śniadania przeszłam do tego nagrania… i właśnie wtedy ponownie odczułam, że Gracjan mnie właśnie dobił, zamiast pomóc… i to dosłownie kilka razy… Na samym początku tym, jak wspomniał coś o tym, iż nasze organy mają specyficzne funkcje [myślę sobie, to jest przecież oczywiste!]. Ale tak naprawdę najlepsze [dla mnie] było, jak wspominał, czekaj zacytuję tu, bo aż to sobie zapisałam:

​(…) dotyk, SMAK, ZAPACH, przestrzeń… jesteś określony w taki sposób i dzięki temu możesz doświadczać myśli, dotykać, SMAKOWAĆ, PAMIĘTAĆ. Na tym bazują kolejne struktury: PAMIĘĆ… Jest jaskiniowiec… Musi najpierw on istnieć i być pewną strukturą

boooszee, i właśnie tu poczułam się, jakby porównał mnie do takiego jaskiniowca… buhaha🤦‍♀️ Tylko, [pomyślałam] on to ma chociaż ten węch i również smak… A ja jestem już teraz tak cholernie wybrakowana i mam przecież jeszcze te trudności teraz z tą właśnie pamięcią… 

A później to już w ogóle była jaaazdaaa, bo jak słyszę to jego pytanie:

czy możemy określić precyzyjnie, dlaczego uważamy, że ten człowiek rozmawiał z Bogiem, a nie wymyślał rzeczy w swojej głowie (…)

boooszeee, ja znowu to wzięłam do siebie, że wychodzi na to, iż mam jakieś już urojenia i tylko sobie wmawiam, że to jednak WSZECHŚWIAT do mnie przemawia… [jedynie, co zauważyłam, to ponownie, jak ładnie wygląda obecnie w tej czarnej koszulce i jeszcze jest jakoś tak bardziej umięśniony chyba 😉]

(…)

Dopiero kochani, jak obejrzałyśmy sobie to Jego nagranie jeszcze raz po tym, jak wróciła z tego spaceru na dolince…, gdzie dziś wybrała się tak ok. 12:20, a była tam do mniej więcej godz. 13:15… Nim tam się udała, zalała jeszcze raz oczywiście ten odpływ w zlewie, ale tym razem pomyślała, że użyje jeszcze tego Roraxu właśnie i tak też zrobiła.

Wcześniej jeszcze, ponieważ zamawiała sobie u swojej babci kolejne skarpetki, rzekła do niej wtedy, iż w tych jest po prostu zakochana: są takie ładne i ciepłe. I pytała, czy w takim razie może prosić o jeszcze 2 następne pary. Babcia jej wtedy rzekła, że ona niestety nie ma już żadnej wełny w domu, a teraz za bardzo nie wychodzi… Mała Mi na to, że w takim razie poprosi mamę, aby jakieś wełny zakupiła i jej doniosła. Babcia zapytała wtedy, na kiedy ona by chciała te skarpetki [była w ogóle taka zdziwiona, że jej wnuczka chce w ogóle takie z wełny i to jeszcze nie kupne, tylko robione przez nią właśnie 🤭].

Nasza „gwiazda” stwierdziła wtedy:

Babciu, oczywiście, że wolę mieć robione przez Ciebie skarpetki! One są o 1000x lepsze niż kupne!

I właśnie przed tym dzisiejszym wyjściem na tą dolinkę [tak jeszcze w trakcie medytacji pomyślała, że może te nowe skarpety chciałaby mieć w takich mniej więcej kolorach, jak jej śpiwór, tj. zielony i ten koc, czyli bordowy: ] Wysłała zatem tę fotkę wraz z przelewem pieniężnym do swojej rodzicielki. I pomyślała, że właśnie, jak będzie na tej dolince, to do niej zadzwoni i ją o tym poinformuje.

Dobrze wiedziała, że powinna być dobrze nastrojona, a niestety wciąż chciało jej się płakać… Była świadoma tego, że jej mama zapyta ją, jak się czuje i zapewne o ten zlew właśnie jeszcze… Tak też oczywiście było. I nie! to nie jest przecież nic złego, nawet chyba jest to oczywiste, że rodzic się pyta, jak to wszystko u jego dziecka teraz wygląda… Dlatego, słuchajcie nasza bohaterka, słysząc pytanie:

Jak się czujesz?

Odpowiedziała w sposób następujący [mimo tego, iż przecież wciąż nie odczuwa tego smaku i węchu…!]

Wspaniale, jak zwykle! Przecież, mamo, pamiętaj o tym, że u mnie, tak jak i u Marcina, ZAWSZE JEST DOBRZE!

No tak, ale wiesz tak pytam tylko, czy nie pojawiają się u Ciebie czasem jakieś kolejne objawy… No, ale gdybyś przecież jakieś miała, to nie wychodziłabyś tak sobie jeszcze na spacery, prawda?

Dokładnie tak! A wyszłam teraz, bo staram się zawsze wychodzić tak ok. południa, kiedy świeci piękne słońce.

A wiesz, rozmawiałam jednak z Marcinem i mówił, że nic mu takiego nie jest, czuje się tylko przemęczony.

Wiem, mamo, bo rozmawiałam z nim wczoraj również! I kurczę, wiedziałam, że to Ty robisz zawsze z igły widły, Marcin mi rzekł, że przecież można być czasem zmęczonym i to nie musi zaraz być żadna korona. W dodatku ten mocz ma teraz taki ciemny, ponieważ, jak mi mówił, pije obecnie za mało wody…

No tak, Ty też przecież czasem jesteś zmęczona… Ale i tak uważam, jak jest takie ogólne, długie zmęczenie, to należy zrobić sobie te badania…

Marcin rzekł jej tutaj, iż jemu i tak wychodzą te wyniki badań zawsze niemal książkowe 😜, więc już tego tematu nie podejmowała dalej. Gdy jej rodzicielka zapytała jednak, gdzie idzie, czy do sklepu, czy na spacer, ta artystka mówi szybko, że i tu i tu. A dziś kochani, po kolejnym zastanowieniu i już nawet przygotowaniu plecaka na zakupy, stwierdziła, że nie! Dziś uda się tylko na dolinkę!

Ale słuchajcie, to jeszcze nie wszystko, bo idąc tak sobie myślała, że zawsze może przecież powiedzieć, iż wchodzi już do sklepu i wtedy będzie miała usprawiedliwienie, że kończy już tą rozmowę 😋🤣😜. I tak też zrobiła w momencie, jak jej mama zapytała jeszcze o ten zlew:

A jak przedstawia się sprawa z tym Twoim zlewem?

Hm… no jakby to powiedzieć… Wciąż coś tam jest i nie do końca jeszcze ta woda tam schodzi/ odpływa, ale jeszcze właśnie przed wyjściem, zalałam go innym środkiem, teraz takim BIO – ŻELEM, także zobaczymy jak pójdzie z tym [a tak naprawdę już widziałam po zalaniu tego, że to wciąż stoi… (pierwsza fotka= tam wszystko dokładnie widać, jak to OBECNIE wygląda…) najpierw zielony, czyli po prostu ten żel, później dolałam jeszcze (tak jak w instrukcji) 2 szklanki gorącej wody i… nadal stało]. Ale mamo, kończę już, bo właśnie wchodzę do sklepu… 😉

Wtedy jednak dotarła w końcu w to swoje miejsce na tej dolince. I tam tak stała w słońcu i błagała dalej WSZECHŚWIAT o pomoc… wówczas wiedziała, jak jej twarz wygląda, taka wszystkim zmartwiona… [co widać na tych fotkach, które sobie również porobiła]

nawet spłynęła jej po policzku łza z oka… Tu przyszedł jej jeszcze na myśl ten cytat z jej ulubionego filmu, a mianowicie: JEŚLI NIE WIESZ, CZEGO CHCESZ, JAK O TO POPROSISZ? Stwierdziła już przecież dawno, ŻE ONA DOKŁADNIE WIE, CZEGO CHCE I CO JEST JEJ [jej zdaniem, oczywiście!] obecnie potrzebne.

Dlatego właśnie, wyobraźcie sobie, pomyślała ponownie o tej piosence, którą kiedyś już słyszała, a mianowicie: Mikromusic – Takiego Chlopaka [a tą, o ile sobie dobrze przypomina, skojarzyła właśnie wtedy już z Gracjanem… po tym, jak usłyszała NIE POLAKA :P] Postała tam tak prowadząc tą rozmowę ze Wszechświatem, po czym jednak stwierdziła, że nie! Nie może tak tylko stać w jednym miejscu [choć było baaardzo przyjemnie!] musi się również trochę poruszać [w końcu to miał być spacer 😜] i właśnie wtedy wyruszyła ponownie wokół tego stawku i porobiła tam znowu kilka fotek:

I tak muszę Wam powiedzieć, do jakiego doszło wniosku to dziewczę…, że ona chyba już nawet nie potrafi się tak po prostu cieszyć…

Moja droga, no co Ty opowiadasz? A zapomniałaś, jak nawet tylko wyszłaś od siebie z klatki i już ujrzałaś ten malunek bałwana na szybie, to niemal automatycznie pojawił się uśmiech na twojej buźce?

No niby tak…, ale wiesz, o czym ja mówię… Naprawdę wydaje mi się, że ja nie umiem już tego życia tak rzeczywiście enjoy`ować…

Kochana, a nie pomyślałaś jeszcze, że to jest tak, jak rzekła Miranda Wells do tego Bray`a:

(…) Po prostu trudno mi uwierzyć, że dzieje się coś dobrego [1:08:10]Chyba tak długo byłam zmartwiona, że już nawet nie umiem być szczęśliwa…

Hm…, chyba właśnie tak to niestety teraz u mnie jest…W prawdzie jak tam jeszcze później wybrałam się, by zrobić 2 okrążenia wokół tego stawku, to jak dostrzegłam dwójkę dzieci zjeżdżających tak maksymalnie szybko z ogromnej wręcz góry. Przy tym oczywiście zjeżdżając tam na tych jabłuszkach, czy czym tam innym… niemal się wywracały, to było dla mnie takie wręcz zabawne… A już najbardziej śmiać mi się chciało, jak dostrzegłam tam na dole ich mamy, które również się pochichrywały i robiły nawet zdjęcia [pomyślałam tu bowiem ponownie: TO JEST PRZECIEŻ KOMPLETNE PRZECIWIEŃSTWO MOJEJ WŁASNEJ MAMY!!!]

Wtedy nagle przyszedł mi do głowy znowu Gracjan, jak chyba przyśnił mi się [teraz już dokładnie nie pamiętam, czy to było z poniedziałku, na wtorek (11.01/12.01.21), czy też z wtorku na dziś (12.01./13.01.21)]. No w każdym razie, to chyba aż takie istotne tu nie jest, kiedy to było…, bo raczej ważniejsze jest to, co widziałam…

No mów, proszę 🤗.

Zobaczyłam go w tym śnie, stojącym [chyba] na brzegu jakiejś wody, ale na 100% z dwoma bobaskami na rękach! Jednego w jednej, drugiego w drugiej. Wyglądał z nimi naprawdę słodko wręcz… To był dla mnie taki miły widok… Nic więcej z tego niestety nie pamiętam…

A póóóźniej pomyślałam już sobie, że to jest jakby kolejny znak dla mnie… Że on tam trzymał nasze maleństwa! Tak właśnie…, nasze wspólne, że będziemy rodzicami tych bliźniąt… Jak to do mnie już w domu doszło, to zaczęłam myśleć, że w sumie to byłoby chyba najlepsze rozwiązanie…, bo ja już przecież do najmłodszych jednak nie należę, a tak za 1 razem mielibyśmy od razu dwójkę dzieciątek/ parkę…🤭 Tak, śmiej się, śmiej… , bo ja już chyba też nie wiedziałam kompletnie, co mam o tym myśleć…🤦‍♀️. A podobno sny zawsze chcą nam coś powiedzieć, choćby nie wiem, jak pokręcone były…🙄🤣😜.

Oczywiście, że teraz [bo jestem zmęczona!], jak o tym pomyślę, to dochodzę do wniosku, że … ach nie będę już tego kończyła nawet…

Zatem dalej: Następnie, jak już z tej dolinki jednak wracałam, to jeszcze ujrzałam taki fajny malunek na śniegu, któremu również zaraz cyknęłam fotkę:

No dobrze, kochana, ale teraz, myślę, że jest najlepszy moment, aby donieść jeszcze o tym ostatnim właśnie nagraniu Gracjana, które obejrzałyśmy sobie jeszcze raz we dwie. Pozwól, że będę Tobie tu trochę pomagała. Donosiła od siebie. Także, kochani, czynimy to dalej:

Zatem, nie ukrywam, że pierwsze co, to sobie pomyślałam oczywiście…, jak on wtedy postawił to pytanie odnośnie rozmowy tego człowieka z Bogiem, to już wówczas mnie to trochę zdołowało… Później jednak przysłuchałam się dalej Jego słowom:

Tak się przyjmuje, to nie jest całkiem jasne… Dlaczego to się nie zgadza z tym? Bo Bóg działa w tajemniczy sposób, nie możesz zrozumieć Boga całkowicie

Photo by Tobias Bju00f8rkli on Pexels.com

/////////////////////////

boooszeee, godz. 00:02 czyli już kolejny dzień, a mianowicie CZWARTEK, 14.I.2021. Wiecie, cóż jeszcze ona tu wyprawia? Postanowiła, że zrobi to, co właściwie już jakiś czas temu przyszło jej do głowy, a mianowicie, chciała jeszcze raz zobaczyć tylko tę datę, kiedy to wysłała mu tego @ ze swoim wypisem ze szpitala i to był @, któremu nadała taki tytuł: NIGDY NIE MÓW NIGDY, a liczby wchodzące w datę jego wysłania tworzą 8.

Następnie zaczęła dodawać jeszcze tę godzinę… i kochani ponownie wyszło z tego 8! A ponieważ ta cyfra nic jej raczej nie mówiła, zatem wygooglowała to sobie i cóż tam ujrzała?

Ósemka (numerologiczna 8) to osoba niezwykle ambitna, a przy tym pracowita jak mało kto. Pragnie osiągnąć sukces i dąży do niego za wszelką cenę. Jest cierpliwa i wytrwała w swoim postępowaniu, więc najprawdopodobniej uda jej się zrealizować cele.

Jako osoba sumienna, przykłada się do swojej pracy i nigdy nie unika obowiązków. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że wywiązywanie się ze zobowiązań to jeden z elementów realizacji marzeń

Jedno jest pewne: jeśli powierzy się Ósemce jakieś zadanie, oznacza to jego wykonanie. W tym wypadku nie ma żadnych innych możliwości, ponieważ cechą wibracji tej liczby jest niezłomne wykonywanie projektów. Ósemka jest tak pracowita, że niestraszna jej żadna praca – nawet najcięższa i kompletnie niewdzięczna. Jeśli jej efektem będzie coś, co dla Ósemki stanowi wartość, z pewnością zadanie zostanie wykonane.

Numerologiczna Ósemka jest też bardzo odpowiedzialna. Można na jej barki złożyć ważne sprawy i zawsze będą one zadbane w odpowiedni sposób. Jest to cecha szczególnie pożądana w biznesie, dlatego Ósemka doskonale sprawdza się w każdej firmie, która prowadzi projekty o doniosłym znaczeniu. Szczególnie z finansowego punktu widzenia.

Numerologiczna 8

Większość Ósemek dąży do swoich celów wytrwale i nigdy się nie poddaje. Nic nie jest w stanie zatrzymać Ósemki, a porażki są jej niestraszne. Raczej będą motywować do dalszego działania niż zniechęcać. Ósemka jest tytanem działania – zawsze wytrwała i skoncentrowana na realizacji swoich planów. (…)

https://astroweb.pl/numerologiczna-8.php

Właśnie to był jeszcze kolejny powód, kochani, dlaczego nie mogłam KOMPLETNIE ZASNĄĆ, czułam się bowiem TAAAKA SZCZĘŚLIWA i wręcz tym wszystkim oszołomiona, że nawet po wykonaniu tej medytacji 7 ośrodków energetycznych [którą i tak zastanawiałam się w ogóle, czy mam jeszcze wykonać…, ponieważ to już było przed godz. 1…], czy oddać się po prostu mojej medytacji z intencją…, którą znowu zaczął być właśnie Gracjan!

Dokładnie to chciałam rzec, widziałam Twoją twarz, a raczej ponowny zachwyt w Twoich oczach Jego osobą, jak oglądałyśmy to nagranie po raz drugi, po Twoim powrocie z tej dolinki. 🤗

Dokładnie tak. Muszę, szczerze przyznać, że ja tak patrzyłam w ten ekran na Niego i byłam nim wręcz oczarowana 🌟 Stwierdziłam, że na początku po prostu najwidoczniej nie zrozumiałam wszystkiego dobrze… a bo to pierwszy raz???

Widziałam, kochana to doskonale znowu, ale nie wiem, czy Ty zauważyłaś, co on tutaj mówił? Przecież on właściwie opowiadał niemalże o Tobie, to, co i Ty tutaj właśnie wypisywałaś, o tym swoim takim szalenie innym podejściu do wszystkiego! Całkowicie odmienne wyobrażanie sobie tych trudnych dla Ciebie sytuacji… Te Twoje pytania:

CZEGO MA MNIE TO NAUCZYĆ, JAKIE LEKCJE MAM Z TEGO WYNIEŚĆ WSZECHŚIECIE? STAŁO SIĘ/ SPOTKAŁO MNIE TO…, TAKŻE WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE TO RÓWNIEŻ BYŁO MI JESZCZE POTRZEBNE…

No właściwie to masz rację… chyba ponownie doszło do tego samego…, hehe, że ja już to robię, a on pisze do tego teorię 😉 [czyli spójrz, jednak jakaś współpraca już jest między nami :P] A tak naprawdę zrobiło mi się przykro po prostu, jak on mówił te kwestie, że wiesz

WSZECHŚWIAT DAJE CI TĄ PRESJĘ, ŻEBYŚ SIĘ STARAŁ

I właśnie w tych momentach, czułam się, jakbym dostawała niemal obuchem w łeb…, tak bardzo robiło mi się wówczas przykro… Niby przecież sama już nawet tak do tego podchodzę, tłumacząc sobie, że najwidoczniej tak właśnie miało być i to również ma jakiś cel w sobie… Może w końcu uda mi się go odkryć… Przecież non stop o tym właśnie niemal piszę, szukając wciąż jakichś wyjść i próbując się nie poddawać… Ale mimo wszystko, jak słyszę takie słowa wtedy, kiedy ewidentnie potrzebuję jakiegoś REALNEGO/ FIZYCZNEGO WSPARCIA… to chce mi się ponownie płakać…

Zauważyłaś przecież, iż on mówi w tym nagraniu TAKŻE O TOBIE! Choćby o tym, jak Ty ładnie już sobie tu wszystko ułożyłaś/ wypracowałaś i jak wiele wysiłku Ciebie to również kosztowało, by być w tym miejscu, gdzie jesteś i mieć to wszystko, co właśnie udało Ci się uzyskać [głównie własną pracą i podejściem!] Poza tym przecież mówi także to, do czego Ty jednak już dochodzisz niemal każdego dnia, a mianowicie, że:

[23:26] W ŻYCIU NIE JEST NAJWAŻNIEJSZE TO, ŻE SIĘ CZUJESZ FAJNIE (…) ale to nie jest TYLKO ta jedna rzecz: WAŻNIEJSZE W ŻYCIU JEST POŁĄCZYĆ FIZYCZNE EFEKTY, WARUNKI, DOSTATEK, BEZPIECZEŃSTWO, FIZYCZNE RZECZY/ STRUKTURY. FIZYCZNE EFEKTY POŁĄCZYĆ Z DOBRYM UCZUCIEM = TO JEST NASZ CEL! (…) BARDZO WAŻNE JEST POŁĄCZYĆ I FAJNE UCZUCIE I DOBRE WARUNKI (…)

I dokładnie tutaj, jest ponownie nawiązanie do Ciebie …

[25:06] Może masz pewną negatywna osobę w swoim życiu, w Twojej rodzinie np. (…)

Właśnie w tym momencie, jak nic, padają te słowa przecież, które są o Tobie i Twojej rodzicielce:

[25:37] (…), że przez to, że ta osoba jest tak negatywna, a Ty chcesz być pozytywny, to powoduje to, że widzisz, jak bardzo niefajne jest to, że ta osoba jest negatywna i starasz się jeszcze bardziej wchodzić w rozwój osobisty, jeszcze bardziej starasz się zbudować pozytywność w sobie i ewoluować.

boooszeee, tak naprawdę, tak jego słuchałam i ponownie myślałam sobie o tym, jak ja bardzo potrzebowałabym kogoś właśnie tak niesamowicie świadomego tylu rzeczy…

≈37 ogólnie kobiety to przyjemności Mężczyźni = EFEKTY! MUSZĄ BYĆ I EFEKTY I MIŁO Jak jest TYLKO MĘSKA ENERGIA: muszą być Efekty, nie obchodzi mnie boli, pali mi się pod nogami, a będę szedł! TO NIE JEST ŻYCIE!  W ciągłym stresie, zmęczony, wyczerpany…W pewnym momencie musisz integrować też tą kobiecą energię i wprowadzać przyjemności też, żeby BYŁO MIŁO… I WYKONYWAŁ RZECZY W TAKI SPOSÓB, ŻE SĄ EFEKTY I TO JEST SZTUKA! SZTUKA = JEST CI MIŁO, A MIMO WSZYSTKO WSTAJESZ I ROBISZ RZECZY TROCHĘ STRESUJĄCE, ŻEBY BYŁY EFEKTY doceń to, że potrzebujesz te rzeczy trudne i ciężkie.

Dzisiaj właśnie jeszcze otworzyła swój kalendarz na rok 2021, który wygląda tak: A tam taki oto cytat:

NIE WIEM, CZY MIŁOŚĆ ZJAWIA SIĘ NAGLE – ALE WIEM, ŻE CHCĘ KOCHAĆ. JESTEM GOTOWA NA MIŁOŚĆ.

Zaczęła przygotowywać powoli nową listę u siebie na spotify, jeszcze nie bardzo rozkminiła, jakie znajdą się tam utwory, ale już wie, że nazwie tą playlistę MAGIC 🌟 z takim właśnie obrazkiem: A teraz wstawiła tam tą piosenkę: Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video) – YouTube

buhaha 🤣😜😂

Właśnie [13.01.2021 o 18:06], kochani, Mała Mi wysłała @ do centrum OdNowa, bo zauważyła, że w ich ofercie [dostaje od nich systematycznie @, ponieważ wpisała się kiedyś do ich newslettera] i teraz tam było: Akupunktura, terapia czaszkowo-krzyżowa, tantra, rzuciła szybko okiem i stwierdziła, że obecnie/ na teraz potrzebowałaby dokładnie tego:

Chcę umówić się na wizytę: Terapia czaszkowo-krzyżowa

Witam serdecznie,

Chciałam umówić się [tak, jak w temacie] na tą terapię. Do centrum OdNowa już kiedyś przychodziłam: miałam tam i sesję numerologiczną i zajęcia z terapeutką karmiczna p. Bogusią. Jestem po bardzo poważnym wypadku [mój wypis ze szpitala powinien być u Was], jednaka moja historia jest naprawdę „gruba”. Na całe szczęście tego po mnie zewnętrznie nie widać. Ale proszę mi powiedzieć, czy byłaby możliwość odbycia tej terapii już w ten PIĄTEK, tj. 15.01.21, tak w godz. Ok. 12? Nie wiem, jak długi jest czas takiego zabiegu? Jeśli nie, to bardzo proszę podać mi inne dni… wolałabym, aby to było jeszcze właśnie tak mniej więcej w godz. 12-14/15.

Bardzo dziękuję za feedback i pozdrawiam optymistycznie 😊

Ah tak… jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz, potrzebowałabym uzyskać fakturę za ten zabieg.

Więcej o tym, przeczytacie sobie tutaj: https://odnowacentrum.pl/oferta/terapia-czaszkowo-krzyzowa/, a na tej str. także posłuchacie: https://odnowacentrum.pl/zespol/zuzanna-wichrzycka/

(…)

Kochani i DZISIAJ, 14.I.2021, CZWARTEK, godz. 9:07 OTRZYMAŁA ODPOWIEDŹ, ŻE ZAPRASZAJĄ JĄ TAM NA TĄ TERAPIĘ NA PIĄTEK WŁAŚNIE!!! 💪Wiecie, o czym ta nasza „gwiazda” jeszcze pomyślała, jak ona się cieszy, że jednak ponownie ten głos doradził jej, aby zrezygnowała jednak z tego wybielania tych zębów, spójrzcie kompletnie jeszcze wtedy nie wiedziała bowiem, że trafi się jeszcze coś takiego, co doszła do wniosku, ZNACZNIE BARDZIEJ JEST JEJ OBECNIE POTRZEBNE, niż wybielanie zębów… 🤦‍♀️

Ona bowiem doszła do wniosku, że tam właśnie, poprzez tę terapię, uda jej się odzyskać ten węch i smak jeszcze! Mała Mi naprawdę bardzo w to wierzy, dosłownie podchodzi teraz do tego tak, jak w tym filmie właśnie ten Bray zapytał tą dziewczynę siedzącą na portierni tego hotelu, w którym nocował:

[1:21:05] Czy widzisz siebie jako prawnika?

Zdecydowanie tak! odpowiada ta dziewczyna na recepcji 🤗

Ja też.

Mała Mi, kochani, tak właśnie już do tego życia podchodzi. Wie dobrze, że taki sposób myślenia nie tylko bardzo pomaga w życiu, ale właśnie poprzez takie optymistyczne, wzniosłe, czasem nawet mogłoby się wydawać trochę nierealne i nierzeczywiste wręcz podejście, można budować sobie lepszy świat! I ona dokładnie tak postanowiła dalej czynić!

Dlatego właśnie tak bardzo teraz wierzy w tę terapię, która właściwie niemal ją znowu znalazła i to dokładnie w tym momencie, kiedy ona tak bardzo tego potrzebuje!

Terapia czaszkowo-krzyżowa – inaczej zwana cranio sakralną to delikatna, nieinwazyjna terapia wywodząca się z osteopatii.Terapia polega na pracy z ciałem pacjenta, gdzie za pomocą subtelnego dotyku wyczuwa się napięcia i nieprawidłowości w strukturach i ruchach tkanek a także kości całego systemu czaszkowo-krzyżowego. Według dr Sutherland’a system ten obejmuje:

  • fluktuację płynu mózgowo-rdzeniowego
  • ruchomość ośrodkowego układu nerwowego
  • wzajemne napięcia układu oponowego
  • ruchomość kości czaszki
  • ruch kości krzyżowej

Terapeuta wsłuchuje się w rytm czaszkowy, trzeci niezależny rytm w naszym ciele poza oddechem płucnym i pulsem. Jest on bardzo charakterystyczny, odbiera się go jako przypływ i odpływ, podobnie jak fale morza. Ma on swoją jakość, moc i amplitudę. Terapeuta sprawdza gdzie w naszym ciele występują zaburzenia rytmu czaszkowego i uwalnia je stosując konkretne układy terapeutyczne. Według podejścia biodynamicznego w płynie mózgowo-rdzeniowym zapisany jest nasz wzorzec zdrowia. Jeśli chorujemy, jesteśmy zestresowani, nieregularnie śpimy i źle się odżywiamy nasz organizm nie może dotrzeć do tego wzorca. Za pomocą terapii czaszkowej możemy go ponownie odtworzyć, co często ułatwia samoregulację naszego ciała. Istotą terapii jest nadanie impulsu do samo uzdrowienia i powrotu do homeostazy.

boooszee, kochani, jak ona bardzo wierzy właśnie w takie rzeczy, nie typową medycynę, tylko takie holistyczne podejście do człowieka i jego organizmu.

Kochani, teraz już zmyka jeszcze wziąć ponownie relaksującą kąpiel, by się trochę jednak rozluźnić… Mamy parę minut po 21. Weźmie sobie jeszcze tylko ASHWGHANDĘ… , tramwaj już sprawdzi chyba sobie jutro…, choć, znając ją zrobi to jeszcze dzisiaj 🤭A Wam już, kochani życzymy dobrej i spokojnej nocy. Wypoczywajcie sobie dobrze! I trzymajcie ze mną proszę kciuki/ wysyłajcie intencję w sprawie powrotu tego węchu i smaku Małej Mi. Niech ponownie intencje płyną

Ona, słuchajcie, jeszcze ani razu nie pomyślała o tym właśnie…, bo wciąż jej głowę zaprząta ten okropny zlew, który dziś wygląda tak: Zdajemy sobie sprawę, że tutaj tego nie widać, ale WODA TAM NORMALNIE STOI W MIEJSCU…

/////////////

Wzięła sobie tę kąpiel i słuchajcie… w pewnym momencie słyszy tą piosenkę Grapefruit | Julia Engelmann – YouTube i booszeee, nie mogła w to uwierzyć, jaki ten tekst jest mądry!

Dann weißt du,

Dinge werden wahr, wenn man sie oft genug sagt

RZECZY STAJĄ SIĘ PRAWDĄ, JEŚLI SĄ WYSTARCZAJĄCO CZĘSTO MÓWIONE/ POWTARZANE


Sie oft genug, heute wird ein schöner
Weißt du, Dinge werden wahr, wenn man sie oft genug sagt
Sie oft genug,

heute wird ein schöner Tag (…) / „dzisiaj” będzie PIĘKNYM DNIEM

Siehst du, ich versteh dich, das ist erstmal nur ‚ne These
Doch ich glaube, ich versteh dich, es ging mir schon mal ähnlich wie dir
Vielleicht weiß ich auch zu wenig über dich

Doch dein trauriges Gesicht, das erinnert mich an mich
Du erinnerst mich an mich Denn weißt du, letztes Jahr in etwa in genau dem gleichen Zeitfenster
Wie jetzt, hab ich mit stumpfen Schwertern mich und auch Gespenster bekämpft
Ich lag jeden Tag nur im Bett und hab mir Fragen gestellt
Wie zum Beispiel, was ist bloß mein Plan auf der Welt?

A będąc jeszcze w łazience zauważyła tą karteczkę od Beaty Pawlikowskiej i przeczytawszy ją, ponownie zrobiło jej się tak miło i uznała, że te słowa: WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, moja kochana, są skierowane teraz właśnie do niej!

(…)

Dziś, tj. w PIĄTEK, 15.I.2021 nim nasza bohaterka się podniosła, wstawała już do ubikacji o 2:22, następnie jej głowa tak niesamowicie wręcz pracowała, nie mogła pozbyć się tych myśli, które właśnie się zbierały…, musiała je sobie notować zaraz na komórce, a były to, podam tutaj dokładnie te [najnowsze!] hasła, które ma zapisane:

  1. OdNowa= przystanek
  2. Brokkoli
  3. Oma`s Tag = gift!
  4. wrote na kartce, what to do!
  5. poprzepisuj do kalendarza

Postanowiła, że jeszcze upewni się tylko, na jakim przystanku ma wysiąść, jadąc właśnie dziś tam na tą terapię…, choć, jak się okazało, zadzwoniła tam właśnie i wspaniale pamiętała! A ponieważ już wcześniej sobie sprawdziła, że 21.01. jest DZIEŃ BABCI, to zaczęła oczywiście myśleć zaraz o jakimś prezencie i dla swojej babci i również dla mamy [od Kacperka], jak to było w tamtym roku… Już tak leżąc i intensywnie o tym myśląc, wzięła do ręki komórkę i zaczęła przeszukiwać Google, wpisawszy hasło: prezent na dzień babci.

I muszę Wam rzec, że już od przeglądania tego się zmęczyła, a jeszcze zaczęła intensywnie myśleć, kiedy miałaby się tam do Elbląga wybrać… I tak rozkminiała, że skoro 21.01. to jest czwartek, to może uda się tam już w środę… , bo wie, że jej mama i babcia cieszyłyby się, jakby ona pobyła tam trochę jednak dłużej… [w końcu przecież już nie raz słyszała od nich podobne teksty…] Odniesiemy się, kochani do tego jeszcze później i to będzie znowu w tym kolorze zielonym, ok?

Przemęczona już samą myślą o tym, stwierdziła, że po prostu to zostawia tak, jak jest, tym samym wstała do swojej medytacji! A od teraz już raczej zawsze robi po prostu te głębokie/ długie [6 sekundowe] wdechy i wydechy. Tak patrzyła na to, co się dzieje za oknem i zastanawiał się chwilę, czy cyknąć fotkę tej zawierusze, czy szkoda na to czasu i lepiej nie rozpraszać się niczym podczas tych 20 minut…

Jej pierwsza myśl, kochani, była taka, że w sumie, co za różnica, czy wykona te zdjęcia teraz, czy za chwilę, przecież nic nie wskazywało na to, aby to się jednak zmieniło, a już z całą pewnością: nie tak szybko! Wtedy, jednak wzięła tą komórkę do ręki, /mimo wszystko!/ i cyknęła zaraz te zdjęcia, nawet się jakoś nad tym nie zastanawiała już dłużej, tylko po prostu robiła te fotki.

Taki widok, jak na tym powyższym zdjęciu, był mniej więcej na pierwszych 3 zdjęciach, bo kochani podnosi ZA CHWILĘ jeszcze raz głowę, spogląda wzrokiem… a tam… ujrzała bowiem to:

Dokładnie wówczas sobie pomyślała:

boooszeee, czyli jednak słusznie i bardzo dobrze, że sięgnęłam jeszcze po ten telefon i ZROBIŁAM TE ZDJĘCIA!!! Jak nic tu przecież widać, kochany Wszechświecie, jak to WSZYSTKO ULEGA ZMIANOM i to jeszcze w takim szybkim tempie!

Jednak, moi drodzy, tramwaj sprawdziła sobie dopiero dzisiaj, bo w końcu miała tam być na 14, więc pomyślała, że spokojnie zdąży to jeszcze wykonać. I tak właśnie zrobiła, po tym, jak jeszcze raz tylko się upewniła, czy ma wysiąść na przystanku UNIWERSYTET MEDYCZNY i kochani, jeszcze przed tym wyjazdem zrobiła sobie tylko kawę, udało jej się już raczej uzyskać ten spokój…, ale to był, kochani dopiero tak naprawdę początek!

Pojechała tam na tą TERAPIĘ do tego ośrodka OdNowa. Weszła tam i zobaczyła w tym miejscu: poczekalni/ kawiarni i bibliotece w jednym siedzących tam kilka kobiet. I nalała sobie jeszcze tylko herbatę [która tam zawsze stoi w takim dzbanuszku, właściwie teraz (bo były szkolenia/ kursy) to dwóch], by każdy mógł się częstować. A była to, kochani jakaś ichnia mieszanka herbat liściastych. Nasza „gwiazda” mogła tylko przypuszczać, że dobra…, buhaha, sami rozumiecie, jej obecną [wcale nie zabawną!] sytuację…

W każdym razie tam właśnie siadła sobie na kanapie, obok takiej dziewczyny i tak nasłuchiwała, o czym kolejne naprzeciwko mówiły… I wyobraźcie sobie, że jedna z nich wstała i pokazała pozostałym swój brzuch, a widać było, że ma taki trochę jeszcze hm… sflaczały/ grubiutki/ tłuściutki, jednak pokazała bliżej i można było dostrzec już właściwie pierwsze zaznaczające się mięśnie brzucha…

Naaz – Up To Something (Official Video) – YouTube

A wszystko, jak rzekła, dzięki temu hula hop z takimi wypustkami i wiecie, generalnie tak to jej się podobało, że wszystkie tam kobiety były takie raczej wyluzowane, bo absolutnie się niczym nie spinały, a już tym bardziej swoim wyglądem i figurą… Także sobie tam chwilkę z nimi posiedziała, czekając na tą swoją terapię. I przy okazji dowiedziała się nowej rzeczy właśnie o tym hula hop:

W końcu usłyszała, że ta kobieta, która to wykonuje już na nią czeka. I tak się razem z nią tam udała do tego gabinetu, gdzie miało to się odbyć. Nasza gwiazda zapytała na początku, czy pokazać swój wypis ze szpitala, który również zabrała ze sobą, bo kojarzyła, że jak chyba była kiedyś u męża tej kobiety [choć jeszcze wtedy nie wiedziała do końca, czy to jest jej mąż…, czy taki zbieg okoliczności, że to samo nazwisko, 😋 hehe]

Madeline Juno – Salvation/ Jonathan Jeremiah – Wild Fire/ INA REGEN – Wie a Kind

Szczerze mówiąc nie miała nawet pojęcia…, bo wcześniej tej Zuzanny Wichrzyckiej w ogóle tam nie widziała, ale pomyślała przecież, że ona wcale tam tak często nie bywała…, zatem ta również mogła być tam zatrudniona… W każdym razie wie na pewno, że była u Piotra Wichrzyckiego,  specjalizującego się również w Praktyce Medycyny Chińskiej…

Dziś się dowiedziała, kochani, że ten jest właśnie jej mężem! W ogóle bardzo się popłakała [w końcu!] tam u niej właśnie, bo nim przeszły do tego zabiegu, to jednak siadły sobie we dwie, bo ta Zuzanna chciała się co nieco o Małej Mi właśnie dowiedzieć:

  • czy jest tu pierwszy raz?/ skąd w ogóle wiedziała o tych zabiegach itp.

I dokładnie wtedy nasza bohaterka rzekła, że jej historia jest naprawdę „gruba”, dlatego wówczas właśnie zaproponowała jej ta terapeutka, by jednak siadły i pokazała jej ten swój wypis… Tak naprawdę to Mała Mi wiedziała już, że tak na serio, to jest teraz już przeszłość i moi drodzy, położyła się na tą kozetkę, gdzie miała tą terapię przeprowadzaną… Ona już tak naprawdę to bardzo odczuwa, że ta dziewczyna [ona] z tego wypadku już dawno jednak umarła i teraz w jej miejsce narodziła się o wiele wspanialsza, mądrzejsza, bardziej odporna, wiele rzeczy świadoma i silniejsza kobieta.

W międzyczasie zdążyła jeszcze tylko powiedzieć ponownie tak skrótami tą swoją właściwie historię [niespełna 3 lata po jej wypadku, również jej młodszy brat wylądował na OIOMie, z powodu skoku do wody na główkę/ Marcina była narzeczona będąc tam razem z nim, nosiła już w brzuszku Kacperka!] Na końcu tylko wspomniała jeszcze, że do tego jej wypadku doszło niecałe 3 miesiące po jej ślubie… Nie rzekła już o kolejnych problemach zdrowotnych swojej mamy, przyznała tylko, iż ona widzi/ czuje to, że wciąż ma do niej jakiś żal

Słuchajcie, tak jej się cudownie tam rozmawiało…, w pierwszej kolejności ta Zuza zapytała ją, czy jest buddystką [widząc na jej nadgarstku malę]. Ta rzekła, że była kiedyś, a teraz nie chce się ograniczać do żadnej religii, choć buddyzm jest jej bardzo bliski. Dowiedziała się, że jej rozmówczyni jest buddystką! I właśnie wtedy było już jej łatwiej opowiadać także o tym, jak była w Kucharach i jak od Lamy Ole otrzymała to imię .

Świetnie, kochana, że tak nam o wszystkim tutaj donosisz… Ale może przejdź już do właściwego tematu, czyli, jak Ty się czułaś, co myślałaś i co usłyszałaś…

Hmmm… nie wiem w sumie, od czego by tu zacząć… Bo nie doszłam jeszcze nawet do tego, dlaczego tak bardzo się tam wówczas rozpłakałam…

To powiedz to teraz…

Otóż, usłyszałam ponownie coś, co mnie wręcz tam zwaliło z nóg, a mianowicie, wiesz co ona mi rzekła? Że to, iż coś podobnego przydarzyło się również mojemu bratu, musi znaczyć, że jesteśmy jednak ze sobą bardzo mocno związani/ połączeni… I właśnie wtedy, ja mówię, że my wcale nigdy aż tak blisko ze sobą jednak nie byliśmy, bo co tu dużo mówić, ale jednak bardzo się różnimy od siebie… A wiesz, co ona mi wtedy powiedziała?

The Middle Kina Grannis

No mów, kochana, dalej.

Dokładnie już tego teraz nie wiem, jakich słów użyła… W każdym razie, wiesz o czym ja sobie pomyślałam i rzekłam to jej nawet [właśnie tam leżąc przed nią i rycząc…], że Marcin był przecież PIERWSZĄ OSOBĄ, z Elbląga, która przyjechała do mnie do szpitala prosto ze swojej pracy, zaraz jak się dowiedział, że uległam takiemu wypadkowi w ogóle! Poza tym ja to przecież wiem i widzę to wspaniale niemal, że JEGO DUSZA RÓWNIEŻ WYBRAŁA NASZĄ RODZINĘ! – tego oczywiście nie powiedziałam 😛 (…) Nie, kochani, ja tego dziś nie dokończę!

W każdym razie, dodać jeszcze tylko muszę, że właśnie tam u niej rzekłam, że ja to po prostu czuję całą sobą, iż tak się właśnie miało stać… Jestem tego pewna, że dokładnie te wszystkie zdarzenia miały mi się przytrafić! Ja poważnie, czuję się też przez nie właśnie, przez to, że doznałam tego wszystkiego, taka wręcz paradoksalnie niemal wyróżniona

Jutro z kolei jadę tam jeszcze raz, teraz do jej męża na zabieg akupunktury…, bo rzekła mi, iż komuś z ich znajomych jej mężowi udało się także przywrócić smak, bo ta osoba nie miała go w ogóle… Pomyślałam sobie, no to kurna fajnie, że choć miała normalnie powonienie, buhaha, 🤣.

Ale wiesz, co ona mi jeszcze rzekła? Tzn. na to, co ja tam jej również powiedziałam, iż ja czuję to po prostu CAŁĄ NIEMAL SOBĄ, że zostałam tu na Ziemi, by pomagać innym! Wiem to właściwie już raczej dawno. Ona właśnie wtedy powiedziała, że NIC NIE WYDARZA SIĘ W NASZYM ŻYCIU PRZYPADKOWO i że najwidoczniej musiałam tego doświadczyć i to przejść, może właśnie po to, by móc teraz lepiej innym pomagać. Co więcej, tak mnie to fascynowało, jak ona poznała swojego męża…, bo wiesz ten, jak widać również ma taką zajawkę… i tu zaczęła opowiadać mi tę historię, która wcale również nie była taka prosta…

Pomyślałam tu już sobie o mnie i o Gracjanie, że my oboje także stworzymy taki wspaniały już duet, jeszcze nie jesteśmy nawet razem, ale już jednak powiedzmy jakaś współpraca nam wychodzi😋🤣😜. Zapytała mnie wówczas jeszcze tylko, jaką ja jestem cyfrą numerologiczną. Ja że 5, a ona wtedy, że TEN ROK WŁAŚNIE DLA PIĄTEK, oznacza NOWY POCZĄTEK… I rzekła coś jeszcze o tym, że to jest ważne, by właśnie teraz coś zacząć.

Tłumaczyła mi to…, lecz nie zapamiętałam tego dobrze … 😋. W każdym razie, już tak bardzo zaczęłam znowu myśleć o Gracjanie…, że właśnie MIAŁAM GO SPOTKAĆ i że on by mi z pewnością to jeszcze raz wytłumaczył 🤗, a tym razem może nawet udałoby się tak, iżbym za pierwszym razem wszystko skumała :P. I że jeszcze razem uda nam się coś bardzo niebywałego stworzyć!

boooszeee, a spójrz tylko jeszcze, na jakie wspomnienia dziś napotkałam na fejsie… o bliźniakach właśnie! I jeszcze wspaniały tekst pochodzący z tej str. https://www.facebook.com/cialoinatura/posts/866697700388084, a brzmiący tak:

Bliźnięta w matczynym łonie. Jeden pyta drugiego:

– czy wierzysz w życie po porodzie?

– tak, oczywiście. Musi być coś po porodzie. Może jesteśmy tutaj aby przygotować się na to, co będzie potem?

– Nonsens! Nie ma żadnego życia po porodzie. Jak Ty to sobie wyobrażasz?

– Nie wiem … ale pewnie będzie tam więcej światła niż tutaj. Może będziemy chodzić na naszych nogach i jeść ustami?

– Co za absurd! Chodzenie jest niemożliwe. A jedzenie ustami? To po prostu śmieszne! Jesteśmy karmieni przez pępowinę. Mówię Ci życie po porodzie jest absolutnie niemożliwe. Pępowina jest na to po prostu za krótka.

Ja i tak wierzę, że jest coś więcej. Nawet jeśli trudno jest nam to sobie wyobrazić.

– Ale z tego co wiem nikt nigdy stamtąd nie wrócił! Narodziny to koniec życia. I czym w ogóle jest życie? Tylko smutną egzystencją w ciemności, która donikąd nie prowadzi.

– Hmm… nie wiem dokładnie, jak to będzie ale jestem pewien, że po porodzie zobaczymy Mamę i ona się nami zaopiekuje.

– Mamę? Ty wierzysz w Mamę? To powiedz mi – gdzie ona teraz jest?

– Gdzie? Ona jest wszędzie wokół nas! Żyjemy w niej. Bez niej nasz świat by nie istniał.

– Ja nigdy w to nie uwierzę. Nigdy nie widziałem żadnej mamy i logika mi mówi, że ona nie może istnieć.

– No niby tak. Ale wiesz … czasem, kiedy jesteśmy bardzo, bardzo cicho wydaje mi się, że słyszę z daleka jej głos …

***usłyszane w Tamera Healing w Portugalii, tłumaczenie: Karo Akabal

I taka piękna fotka tam właśnie na końcu jeszcze była:

No dobrze, kochani, to my zmykamy do spanka, tzn. najpierw oczywiście MEDYTACJA. Także, moi mili, do zobaczenia wkrótce, bardzo prawdopodobne, że jeszcze jutro, póki co zmieniła już tu muzę ponownie na dłuższą i zauważcie tylko znowu te liczby: 3:33:33

Photo by Guillaume Meurice on Pexels.com

Wstawię tu jeszcze tylko, jak ta nasza pomysłowa i niepoddająca się jednak Mała Mi zadziałała z tym zlewem… Ta komora jej zlewu wygląda obecnie tak:

To nie oznacza wcale, że już jest naprawiony!!! Nie, nie! Moi drodzy, ta artystka przeniosła po prostu tą stojącą w niej pianę/ wodę, do tego garnka, który również już jest do wyrzucenia…

Także tak właśnie to teraz wygląda, buhaha, pomyślała, iż obecnie już będzie choć mogła skontaktować się z tym mężczyzną [poleconym przez p. Piotra z warzywniaka], który jej już kiedyś również naprawiał chyba kibelek. Doszła do wniosku, że teraz to już nie będzie musiała się choć wstydzić tego, jak to wygląda

(…)

Nadeszła do nas SOBOTA, 16.I.2021, Kochani Mała Mi dziś ponownie, NIC NIE ROZUMIE z tego, co się z nią dzieje…, po przebudzeniu się, znowu odczuwała, że opadła z sił po prostu… I tak sobie zaczęła jeszcze myśleć o tym wszystkim, co właśnie wczoraj usłyszała…, najbardziej chyba o tym, że powinna pić jeszcze dziś dużo wody, bo… ta terapeutka czuła po prostu, iż już zaczyna się powoli równoważyć w niej/ w jej organizmie choć część tych rzeczy, a teraz trzeba właśnie wspomóc to jeszcze wodą, która pomoże wszystko jeszcze przepłukać… W dodatku, muszę Wam powiedzieć, że ta Zuza czyniła to wszystko za pomocą dłoni i będąc nad jej głową, powiedziała, że po lewej stronie odczuwa właśnie taki hm… chyba duży brak równowagi, czy jak tam ona to nazwała…

I wtedy Mała Mi powiedziała jej, że to może dlatego, iż ona po tym wypadku miała paraliż właśnie CAŁEJ LEWEJ STRONY SWOJEGO CIAŁA! I tak się z tym zgodziły, że to z pewnością właśnie w ten sposób tutaj wychodzi… Tak jeszcze chwilę porozmawiały i odpowiedziała jej ta terapeutka, że może się po tym zabiegu czuć tak naprawdę różnie… Oczywistym jest, że wówczas już czuła się taka choć trochę rozluźniona, bo odczuwała, że znowu dała czemuś z siebie ujście… Tak bardzo, kochani, ona potrzebowała po prostu ROZMOWY, a jeszcze z kimś, kto ją dobrze rozumiał, to już w ogóle!

Lecz właśnie dziś obudziła się ponownie w takim nienajlepszym tym nastroju. I nie dość, że wstała dopiero ok. 9! Tak sobie jednak leżała jeszcze chwilę, następnie zaścieliła to swoje łóżko, ale tak bardzo nie miała ochoty wychodzić z tej swojej piżamki/ kombinezonu…, że po prostu już taka zrezygnowana, zaopatrzyła się tylko w wodę z cytryną i siadła na tą poduszkę, wypowiadając do Wszechświata następujące słowa:

​WSZECHŚWIECIE, PROSZĘ CIĘ, POMÓŻ ODNALEŹĆ MI MOJĄ WŁAŚCIWĄ DROGĘ…🙏

Tak siedziała te 20 minut i po prostu załamana wypowiadała właśnie te słowa przed siebie… Było jej znowu tak niesamowicie ciężko…, bo zaczęła znowu myśleć o tym, co tu jeszcze powinna zrobić i to wszystko nagle tak bardzo zaczęło ją przygniatać/ przerastać. I tu, słuchajcie, ponownie usłyszała te słowa:

Muszę Ci powiedzieć, iż pomyślałam sobie dokładnie o tym samym…

Ale wiesz, jak jest mi cholernie trudno już myśleć w ten sposób? Choć czasem jeszcze gdzieś mi tam w głowie przebrzmiewa, że może właśnie dlatego to wszystko tak się teraz dzieje z tym mieszkaniem, w którym obecnie mieszkam, by pokazać mi, że przecież wcale nie zostanę tu na zawsze! Na nie wiem, jak długo… boooszeee, moja chora głowa już sobie chyba znowu wyobraża, że ja będę razem z Gracjanem… u niego w tym Krakowie… zabierze mnie do siebie tak, jak ten Bray tą Melindę…

że to, iż wciąż nie mogę dojść tutaj ze wszystkim do ładu…, że nadal mam tu masę rzeczy do zrobienia… i że wciąż bywam taka właśnie popaprana, jak choćby dziś… , bo wyobraź sobie, że nie wiedziałam nawet, co mam zjeść na śniadanie, na co mam ochotę… wiedziałam tylko, że najlepiej będzie zjeść coś ciepłego…

I tak stałam w tej kuchni… i cholera nie bardzo mogłam się zdecydować…, tzn. już wiedziałam, że nie będą to z pewnością płatki/ czyli to moje müsli… Uznałam, że mam raczej ochotę na jakieś warzywa… I tak spoglądam do lodówki, cóż bym mogła przygotować z tego, co mam… Odgrzałam sobie ostatecznie to danie z soczewicy, kapusty, marchewki i brokułu, które miałam w rondelku i przeszłam z tym do pokoju.

Ponownie włączyłam sobie ten film Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream i już wtedy dopadł mnie właśnie dalej mój wewnętrzny krytyk, mówiący do mnie:

  • ILE RAZY BĘDZIESZ TO JESZCZE OGLĄDAŁA? Nie szkoda Ci czasu wciąż na to samo?

Myślisz, że nie chciałabym obejrzeć czegoś nowego? Że jest mi tutaj tak dobrze…, jak widzę, że już naprawdę z niczym sobie znowu nie radzą? Jak choćby przerasta mnie to, że wciąż mam nie umytą, nie wyczyszczoną tą łazienkę…, nie wyprasowane ręczniki nadal tu leżą, w kuchni również nie do końca jest wszystko tak, nawet nie będę pisała, że jak ja bym chciała, ale myślę, że najzwyczajniej w świecie, choćby nie tak, jak raczej powinno być w porządnym mieszkaniu…, albo, że pomimo braku smaku, wciąż robię sobie i tą kawę i do niej nieustannie to jeszcze coś

I tutaj wszedł WSZECHŚWIAT, broniąc mnie jednak [przed samą sobą…] I ponownie z tym swoim niezmiennym.

A nie pomyślałaś ani razu o tym, że może to, iż nie inwestowałaś więcej pieniędzy w to swoje mieszkanie właśnie, wiązało się dokładnie z tym, że już gdzieś tam po prostu wiedziałaś, iż nie pozostaniesz tutaj na zawsze?

Oczywiście, że przechodziło mi to przez myśl i to nawet nie raz! Czuję to tak bardzo, że … teraz już będę pisała dalej to, co zaczęłam tu wcześniej tak otwarcie pisać… o Gracjanie bowiem… Tak bardzo to czuję, że potrzebowałabym właśnie mieć przy sobie kogoś takiego, jak on, kto mógłby być niemal moim takim przewodnikiem, wsparciem… Tak, młodszym, ale przecież wiek fizyczny tak naprawdę nie ma tu większego znaczenia.

Co więcej, myślę, że w takim razie może się tu poczuć tylko wyróżniony. Że jest tą STARSZĄ DUSZĄ… hm… a skoro o tym kiedyś wspominał, to może rzeczywiście on jest tą mistrzowską Liczbą „11”? Tak bardzo obawiam się jednak tego czasu, który przecież wciąż upływa…

Naprawdę, jestem tego pewna, że jak bylibyśmy we dwoje, to wtedy mogłoby być tak wiele rzeczy prostszych… Co wcale oczywiście nie oznacza, że nie bałabym się wejść w taki związek! No helloł? ale ja jestem przecież TAK BARDZO TERAZ WYBRAKOWANA… Wciąż jednak staram się w tym dziadostwie nie utonąć i unoszę się na wodzie… ledwo, bo ledwo, ale wciąż jednak się nie poddaję i daję radę…

Tak natrafiłam na to, co tutaj widzicie:

Przeczytałam to sobie i jakoś automatycznie zrobiło mi się również przykro…, bo tu już sobie znowu pomyślałam, że może to znowu tylko mi zależy… Chciałam tylko PODKREŚLIĆ, że mam już dość tej walki i starania się…, potrzebowałabym po prostu wzięcia zwyczajnego oddechu… i jednak potrzebne mi jest tak bardzo wsparcie, zwłaszcza osoby/ mężczyzny, który tak wiele rozumie i ma tak ogromną jednak wiedzę i świadomość tyyyylu rzeczy!

Tak, kochana, doskonale to widzę, jak bardzo potrzebujesz mieć tutaj kogoś, kto by Ciebie po prostu rozumiał…, z kim mogłabyś porozmawiać i wcale nie wydać się jakaś dziwna przy tym…

Na dziś/ na teraz nie mam znowu siły… i pomimo, że DOBRZE O TYM WIEM [i rozumiem również!], co przedstawia ten obrazek:

To najzwyczajniej w świecie mam dość. Może dlatego, że powinnam się już szykować do wyjścia na tą akupunkturę…, a piję teraz na szybko jeszcze kawę i do niej ponownie wpieprzam to coś… boooszeee, jestem pewna, że jakbym miała tu przy sobie Gracjana, to nie postępowałabym tak idiotycznie…

//////////////////////////////////

Wróciła z tej OdNowy [Spójrzcie w ogóle, czyż nie wspaniała nazwa tego ośrodka/ kliniki? powyżej fotki stamtąd właśnie!] Nim jednak jeszcze tam dotarła, to stała już sobie tu na przystanku pod domem i wciąż nie czuła się niestety najlepiej… Zaczęła nawet już płakać, a już zwłaszcza, jak usłyszała tę piosenkę: LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube, już wtedy bowiem podjęła decyzję, że podejmie dalszą pracę, tj. skupi się najpierw na uleczeniu swojej relacji z mamą. I w momencie, jak usłyszała te słowa tej piosenki, to jej oczy wypełniły się nagle łzami:

Du machst’s mir leicht
Ich lieb’ dich so, so, so
So wie du bist
So wie du bist
Du machst’s mir leicht
Ich lieb’ dich so, so, so
So wie du bist
So wie du bist

A muszę Wam powiedzieć jeszcze o czymś… O czym ona sama chyba nie bardzo chciała tak wspominać… A mianowicie o czymś, co ewidentnie czuje do swojej mamy… Jej mózg i głowa [to według jej mamy oczywiście, bo Mała Mi zdecydowanie uważa, że tu chodzi o jej SERCE i DUSZĘ] wiąże nią niemal ze wszystkim, co najgorsze właśnie…, już kiedyś nawet sama jej mama, będąc u niej to właśnie jej rzekła…

Że ona przecież na nikogo tak nie reaguje, jak właśnie na nią. Dopowiedziała sobie oczywiście swoje…, że to z pewnością dlatego, iż wie, że może tak się zachowywać w stosunku do niej, bo ta przecież NIGDY jej nie odrzuci, stąd ma tyle śmiałości. A poza tym to przecież jej głowa po tym wypadku została tak [nieodwracalnie!] uszkodzona...!

Słysząc to, nie chciało się już jej [naszej „gwieździe„] tego nawet komentować…, po prostu to zostawiła, dając swojej rodzicielce prawo myśleć, co chce… Dobrze bowiem wiedziała, że jej rodzicielka i tak tego nie zrozumie…, przecież już kiedyś /jeszcze w tej wynajmowanej kawaleruni/ podjęła już ten temat… i niestety kompletnie bez żadnego skutku…

Kochana moja, jestem tutaj z Tobą i Ciebie przytulam tak mocno i czule, jak tego tylko potrzebujesz. Weź ode mnie tyle energii, ile tylko zdołasz, wiem/ widzę, że potrzebujesz jej teraz BARDZO…

A jak Ty byś się niby czuła??? Słysząc TAAAKIE SŁOWA, jeszcze od kogoś z zewnątrz…

Nie będę Cię prosiła, abyś przestała płakać [nie jestem, jak Twoja mama!], bo wiem to doskonale, że sam płacz również może oczyścić i pomóc…, no a przynajmniej tak na wstępie… To moja cudna, jak już do siebie dojdziesz, jak stwierdzisz, że już jesteś w stanie mówić, to bardzo Ciebie proszę, dziel się z nami tutaj resztą…

Wiesz, tak jak jeszcze wczoraj usłyszałam od tej Zuzanny, że w tej klinice są prowadzone również te Ustawienia Rodzinne Hellingera…, to pomimo, że jak trafiłam na nie kiedyś jeszcze… Właściwie to na niego [Hellingera] samego tu właśnie w Gdańsku… [o tym także w jakimś wpisie już wspominałam…]. Wówczas jeszcze, jak tam byłam uczestniczyłam w tym i obserwowałam to, co się tam dzieje/ co się wyprawia… , to uznałam to za jakieś niemal kosmiczne, czy wręcz nawet chore

Przez długi czas wydawało mi się być to czymś całkowicie niemalże poronionym… Opinie o tym były/ są oczywiście ekstremalnie wręcz różne, o czym można przekonać się, czytając m.in. te strony: https://www.hellozdrowie.pl/ustawienia-rodzinne-berta-hellingera/; https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/18620-ustawienia-rodzinne-berta-hellingera-szkodliwa-szarlataneria

Opowiadaj, kochana moja, bo ja Ciebie tu, jak zwykle zresztą 😉, z ogromnym niemal zainteresowaniem słucham 🤗.

Tak więc, ta Zuza wczoraj zaczęła mi o tym trochę właśnie opowiadać, mówiła, że ona na samej karmie tak bardzo się nie zna, ale rzekła mi, że właśnie te ustawienia rodzinne może mogły by tu pomóc… Sama mówiła, iż brała w nich także udział, nie chcę tylko skłamać, ale chyba nawet uczestniczyła w takich wyjazdowych i bardzo jej pomogły. Jej [chyba] nawet w jakichś relacjach z mamą właśnie…, że bardzo się oczyściła i te ich wzajemne stosunki to bardzo odczuły, pomimo, że przecież TYLKO ZUZANNA W TYM UCZESTNICZYŁA!…

Zatem doszłam do wniosku, że ja również powinnam może coś zrobić, by właśnie tę relację pomiędzy nami zacząć naprawiać. I dokładnie w tym momencie przypomniały mi się takie rzeczy, jak [podam tu tylko krótkie hasła]:

  • NUMEROLOGIA: czasem pomoc jednej osobie wystarczy/ moja relacja z mamą [obliczona jakimiś liczbami/ punktami] wskazywała na to, że im dalej od niej mieszkam; im bardziej ograniczony mamy kontakt, tym lepiej
  • aby móc dalej coś budować i innym pomagać, trzeba najpierw oczyścić siebie i własną przeszłość!
  • a dziś jeszcze natrafiłam ponownie na tą kartkę Beaty Pawlikowskiej:

W pierwszym momencie pomyślałam sobie, że to przecież nie tak, że ja ją jakoś przywołuję i się jej trzymam, a już tym bardziej, że nie potrafię się z nią rozstać

Ale, kochana, czy rzeczywiście tak jest? A przypomnij choć sobie, co zajmowało Twoją głowę jeszcze wczoraj, nim się już całkowicie obudziłaś… Pamiętasz, cóż wówczas tak bardzo zaprzątało Twoją główkę i myśli? Pominę, że DZIEŃ BABCI, ale dalej w związku z tym, że przecież zastanawiałaś się, jak to zrobić znowu, bo nie chciałaś wyjść przede wszystkim na jakąś niewdzięczną wnuczkę, bo praktycznie już wiedziałaś, że babcia zrobi dla Ciebie te skarpetki już na Dzień Babci właśnie… Poza tym tak dalej myślałaś jeszcze o tym, jak to rozegrać i kiedy najlepiej byłoby tam pojechać, aby wszystkich zadowolić…

Znowu tutaj myślałaś chyba głównie o swojej mamie /całkowicie podświadomie oczywiście! [bo przecież SAMA SOBIE NARZUCIŁAŚ TĄ ROLĘ OD DZIECKA! JEJ OBROŃCY…].

Dokładnie już wtedy, jak tak nad tym siedziałam, to właśnie do mnie doszło…, że co ja tak naprawdę robię??? Przecież powinnam, w głównej mierze. DBAĆ O SIEBIE I TROSZCZYĆ SIĘ NADE WSZYSTKO O WŁASNE ŻYCIE!!! Zamiast wciąż i na nowo się umartwiać

I już w tym momencie podjęłam decyzję, że w takim razie, skoro mam na to jeszcze kaskę, podejmę się właśnie tej próby ratowania tej relacji… Pomagając bowiem komuś, w tym wypadku mojej własnej rodzicielce, naprawię, coś, co ona, z pewnością całkiem nieświadomie!, zepsuła i tym samym przecież uleczę również siebie!

I tutaj właśnie pomyślałam sobie o tym, na co kiedyś jeszcze natrafiłam na fejsie [i na początku się za to niemalże biczowałam], ta wiesz historia tego psychologa rozmawiającego z tym chłopcem, który się ciął i mówił, iż tak bardzo marzy o tym, aby żyć w szczęśliwej rodzinie…

Powiem szczerze, że ja tak naprawdę nigdy nie miałam chyba żadnych naprawdę dobrych i prawidłowych relacji/ związków z tą moją mamą i nie będę pisała, że mi na tym nie zależy, bo jednak wiem, że abym sama mogła budować dalej prawidłowo i poprawnie relacje w mojej własnej rodzinie powinnam chyba zająć się najpierw właśnie tą relacją jeszcze z moją własną rodzicielką… Dokładnie tutaj myślę o tej historyjce z tego fejsa. I o tym, że po raz kolejny dostrzegam, iż NIC NIE DZIEJE SIĘ PRZYPADKOWO! Miałam właśnie na nią natrafić!

A po tym jeszcze, jak spojrzałam na tą informację, pochodzącą z tej str: https://www.hellozdrowie.pl/ustawienia-rodzinne-berta-hellingera/

Ustawienia rodzinne Berta Hellingera – czas

Terapia jest krótkoterminowa. Rozwiązanie może przynieść nawet pierwsza sesja.

To pomyślałam sobie, przecież nie mam nic do stracenia! A wiele mogę zyskać…, bo może w końcu dane mi będzie odkryć to, co mnie tak niemal trapiło a propos tego, cóż wtedy usłyszałam od tej terapeutki karmicznej, że ja nie zostałam wprawdzie wyklęta, ale ewidentnie coś jest na rzeczy w pokoleniach mojej mamy…

Szczerze mówiąc, właśnie wtedy już się tym wystraszyłam poniekąd, później jednak myślałam sobie, no i co niby z tego? To przecież jej życie! Jednak, jak niemalże notorycznie zauważam, iż to wszystko jeszcze oddziałuje również na moją osobę, bo przecież, jakby nie było jesteśmy jakoś powiązane… Dlatego postanowiłam zrobić z tym porządek! I dowiedzieć się choć jakichś kolejnych rzeczy… Oczywiście, że dobrze jestem tego świadoma, iż może jak to usłyszę, to będzie mnie jeszcze bardziej bolało, ale wychodzę z założenia, że ŻYCIE W NIEWIEDZY I NIEŚWIADOMOŚCI JEST JESZCZE BARDZIEJ TRUDNE I CIĘŻKIE!

Poza tym, tak właśnie jeszcze sobie tu myślę teraz o tym jakby bardziej, że może być cholerka mi samej bardzo ciężko to znieść… i właśnie w tym momencie przydałaby mi się taka osoba, jak Gracjan, który tak wiele potrafi zrozumieć… Jednak pomyślałam sobie, cholera jasna! Z tyloma rzeczami przecież już dałam sobie radę, to pora teraz na kolejny krok!

I dokładnie dziś zapisałam się właśnie do tej kobiety, która zajmuje się takimi ustawieniami rodzinnymi w tej klinice OdNowa. I kochana, wyobraź sobie, że jak jeszcze rano dziś leżałam tak w moim łóżku i zadawałam pytania Wszechświatowi, czy może raczej prosiłam ponownie o jakieś znaki, co do tego, czy powinnam pojechać do Elbląga, m.in. na ten Dzień Babci, który wypada właśnie w CZWARTEK, 21.01.

Nie uwierzysz znowu, cóż się stało? Zależało mi na tym, aby zapisać się do niej w takim razie, jak najszybciej, bo bardzo chciałam już się od tego uwolnić tej mojej chorej wręcz relacji z nią, kiedy to ja sama czuję się zawsze, jakbym była wręcz rodzicem! I ta dziewczyna w recepcji [nie wiem nawet, jak jej na imię… jeszcze, zapytam przy kolejnej wizycie!] oznajmiła mi, że ta Małgorzata przyjmuje u nich w 2 dni w tygodniu, tj. we wtorki i czwartki.

Więc ja oczywiście na początku, ponieważ chciałam przecież jak najwcześniej, mówię, by zapisała mnie na wtorek. Ta jednak spojrzała jeszcze raz w kalendarz i rzekła, że wolne miejsca są [niestety] już TYLKO W CZWARTEK, 21.01.2021. I ja dokładnie w tym momencie pomyślałam sobie: boooszee, przecież WSZECHŚWIAT, jak nic mnie wysłuchuje!!!

Bo tu już od razu poczułam, że dostałam odpowiedź i mam usprawiedliwienie, dlaczego nie będę mogła przyjechać! Poczułam się wtedy ponownie taka niemal wyróżniona i po prostu WDZIĘCZNA 🙏🌟🍀 A ta dziewczyna z portierni, gdy jej powiedziałam, że się cieszę, bo w tym momencie mam usprawiedliwienie, aby nie jechać na Dzień Babci do Elbląga [tzn. do samej babci, to ja jeszcze zawsze z wielką chęcią jeżdżę…], a ta wtedy rzekła, że jak widać, w życiu NIGDY nie pozostaje pustka, zawsze wszystko się tak cudownie wypełnia i właśnie czasem może nawet sam los niespodziewanie coś rozwiązuje i sprawie, że odnajdują się najlepsze dla nas rozwiązania 🌟💗🌞

A poniżej jeszcze informacje, jakie znalazłam właśnie o tej kobiecie, która pracuje z tymi USTAWIENIAMI SYSTEMOWYMI:

Małgorzata IRI Jakubowska

Ustawienia Systemowe, praca z traumą i integracja JA (tożsamość) (…)

Ustawienia Systemowe pomagają dostrzec i zmienić schematy, przekonania lub wzorce rodzinne, którymi podświadomie kierujemy się w swoich życiowych wyborach, a które mają swoje źródło w Systemie Rodowym. To również dotarcie do naszej nieuświadomionej lojalności wobec losów osób żyjących przed nami, które powtarzamy w swoim życiu. To spojrzenie na to, co stoi za naszym problemem, trudnością, chorobą, by można było przyjąć rozwiązanie.

To w życzliwym kontakcie z samym sobą biorą początek wszystkie relacje w naszym życiu. Poprzez sesje indywidualne terapeutka pomaga poczuć się dobrze ze sobą, zmienić jakość swojego życia, rozwijać naturalny potencjał i zintegrować swoje „ja” z uwagą na swoje potrzeby.

Terapeuta pracuje również w przestrzeni traumy oraz integracji własnego „ja”, inspirując się w pracy doświadczeniem w pracy z traumą P. Levina oraz pracą z wczesnymi traumami i metodą Ustawień Intencji F. Rupperta. Praca z traumą przywraca kontakt ze sobą, połączenie umysłu i serca oraz właściwe postrzeganie rzeczywistości. (…)

Dzięki sesjom indywidualnym pacjent sięga do źródła traumy, której doznał w przeszłości, a pracując z nią nawiązuje pozytywny kontakt ze swoim wewnętrznym „ja”, dzięki czemu następuje integracja Ciała, Umysłu i Ducha. Ustawienia Systemowe pomagają pacjentowi zmienić przekonania i nastawienia, żyć w zgodzie ze sobą i otoczeniem oraz uwolnić swój potencjał, zwracając szczególną uwagę na własne potrzeby.

Małgorzata IRI Jakubowska

(…)

Nie mogę, kochani, przestać jej podziwiać! Poważnie, drugiej tak niesamowitej kobiety, to ja jeszcze nie widziałam 🤗🍀👍 Wkroczyłyśmy w kolejny dzień, którym jest NIEDZIELA, 17.I.2021, żeby czasem nie oskarżyła mnie o to, że jestem gołosłowna, zatem przedstawię Wam po prostu, jak ten jej dzionek do teraz [g.12:13] wyglądał!

Tak więc do ubikacji wyszła dokładnie o godz. 5:55 i kochani, ponieważ zabrała ze sobą komórkę, aby to zanotować i widząc to [a ona tak teraz ma!🤭] zaczęła jakoś tak automatycznie liczyć te cyfry… I tak, przekazuję to, co ma zapisane: 5:55 (15) + 23 (data) => 15[5+1= 6], 23[2+3 = 5], i z tego wynika… kochani:

6+5 = 11🌟

Wróciła po tym do swojego łóżka, położyła się i już odczuwała takie niesamowite szczęście i tak sobie jeszcze zasnęła pięknie się uśmiechając na samą myśl tego, co się wydarza, a czego ona kompletnie nie rozumie, ale ona po prostu kocha taką właśnie magię!

Następnie przebudziła się taka szczęśliwa o 8:15 i pomyślała: no to dalej poczarujemy, a ponieważ jeszcze wczoraj [16.01.] zauważyła, że ktoś polubił ten jej wpis: https://niesklasyfikowana.com/2020/08/20/upadki-sa-przystankami-na-drodze-do-sukcesu/ i zaciekawiona zaczęła jeszcze go czytać… i…, kochani, spójrzcie tylko na co się tu natknęła!

Moi drodzy, ona jeszcze o tym nie pisała tak otwarcie, ale Mała Mi naprawdę BARDZO TO DOSTRZEGA, jak Gracjan jej pomaga! Jak wiele dla niej robi w tych swoich nagraniach! Mówcie sobie, co chcecie, ale ona bardzo w to wierzy, że on robi to właśnie dla niej! By jej pomóc! Często, jak takiemu małemu dziecku właśnie, którym ona poniekąd nadal jest, hehe => pisała przecież o tym w tym powyższym wpisie 😜[teraz widzi, jaki on jest dłuuugi…]

Nasz bohaterka, kochani, tak bardzo ponownie podziwia tego człowieka, Jego wiedzę! Jest on dla niej znowu kimś takim niemal „nie z tej Ziemi”/ „mistycznym”! Ona tak bardzo potrzebowałaby właśnie kogoś takiego w swoim życiu! Obok siebie, dobrze wie, ile sama ma jeszcze do nauczenia, ale właśnie takiego nauczyciela chciałaby mieć! Wierzy, że mogłaby się przy nim naprawdę wiele nauczyć! A ona bardzo chce się uczyć nowych rzeczy! A wie, że już całe mnóstwo jej się udało i tak wiele osiągnęła, dzięki swojej pracy, wytrwałości, czasem nawet uporowi i nieugiętości! Dlatego jest już poniekąd z tego dumna, z siebie!

I taka już wtedy ucieszona, przypomniała sobie to właśnie po obudzeniu ponownie, a moi drodzy, Mała Mi NIE WIERZY W ŻADNE PRZYPADKI! Więc po prostu się ucieszyła, że ponownie na NIEGO trafiła! Następnie włączyła jeszcze sobie spotify i…, kochani tą swoją listę MAGIC, którą już utworzyła! A tam słyszy te właśnie piosenki: Snow Patrol – Don’t Give In /Grapefruit | Julia Engelmann/ Sido – Tausend Tattoos/ Wunderfinder-Alexa Feser feat. Curse/ i o 8:45 słyszy taka szczęśliwa: Hej Monika [Bilderbuch – Baba]☀😉

Dalej, kochani, ponieważ po rozmowie ze Wszechświatem doszła do wniosku, że dzisiejszy dzień poświęci na te rzeczy, którymi nie zajęła się w tygodniu…, dlatego kochani [to jest dla niej tak niesamowite, to uczucie, że ON Z NIĄ ROZMAWIA!] boooszeee, to dziewczę nie może w to naprawdę wprost uwierzyć, pamiętacie przecież, że ona niemal zawsze myślała o sobie, że na coś nie zasługuje/ nie jest czegoś warta, no a już z całą pewnością nie jakichś przywilejów, bo przecież ona jest ZWYCZAJNĄ DZIEWCZYNĄ…

Kochani, nie uwierzycie, ale właśnie teraz [godz. 13] na jej poręcz od balkonu, przyleciały 2 jakieś małe ptaszki [chyba sikorki 🌞] – spójrzcie, już jakby w tym właśnie momencie WSZECHŚWIAT dał jej ponownie znak, że ONA ZASŁUGUJE NA WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE i ponieważ nie ma tutaj nikogo, z kim mogłaby sobie mądrze konwersować i kto by ją jakoś wspierał, dlatego właśnie ON TO ROBI!

A wyszła jeszcze do ubikacji i… tam przez chwile zaczęła się zastanawiać, co z tą dzisiejszą datą i [kochani, nie byłaby oczywiście sobą, gdyby dalej nie zaczęła tego liczyć 🤭] I tak, spójrzcie tylko, jaką zrobiła sobie wtedy notatkę: 18 (day + month) + 5 (rok) = 23 (2+3 = 5… czyli JA 💗). Zrobiło się jej oczywiście ponownie niesamowicie miło. Już wtedy odczuwała TAAAAKI NIESAMOWITY SPOKÓJ i w związku z tym naturalnie SZCZĘŚCIE

Ponieważ jeszcze wczoraj postanowiła, że dzisiaj może zrobi sobie dzień głodówki [uwierzcie mi, że MIAŁA KU TEMU POWODY, hehe, ale o tym za chwilkę, ok?]. Zatem już wiedziała, że będzie miała więcej czasu, bo przygotowanie tych posiłków odpada! I tak też przygotowała już sobie tą deskę do prasowania [bo postanowiła poprasować w końcu te ręczniki, które tu leżały!]. Tak się jeszcze chwilkę zastanowiła, czy czasem nie powinna jednak może powrócić do tej gimnastyki i tu przypomniała jej się konwersacja, jaką odbyła jeszcze wczoraj w tej klinice OdNowa z tym Piotrem od tej Medycyny Chińskiej.

No dobrze, kochani, to teraz chyba jest odpowiedni moment, aby o tym co nieco napisać. [dzisiaj umówiłyśmy się, że o wszystkim będę dzieliła się tu z Wami tylko ja💗🤗🍀, tak stwierdziła, że będzie jednak najlepiej]. Otóż, nie wiem, czy kojarzycie ten jeszcze wczorajszy początek naszej rozmowy, kiedy to zaoferowałam jej, by wzięła ode mnie tyle energii, ile tylko potrzebuje… Wtedy też z jej ust padło to zdanie:

A jak Ty byś się niby czuła??? Słysząc TAAAKIE SŁOWA, jeszcze od kogoś z zewnątrz…

I właśnie do tego stwierdzenia chciałybyśmy się jeszcze odnieść. Tak, tym razem już obydwie…😉, tylko kochani, dajcie nam chwilkę, bo naszą bohaterkę jakoś niesamowicie zaczęło mulić, dlatego doszłyśmy do wniosku, że ponieważ dziś nie je, tym bardziej jest to zrozumiałe i właśnie dlatego postanowiła się na trochę choć położyć. Także kochani, powrócimy tu z pewnością, jak już sobie troszkę odpocznie. A wstawiamy tutaj taką fotkę tego Maleństwa, bo uważamy ją za po prostu przesłodką i cudną 🤗.

//////////////////////////////////////////////////////////////////////

Meldujemy się ponownie na naszych stanowiskach. Mała Mi już troszkę odpoczęła, choć tak naprawdę ponownie nie jest pewna, czy w ogóle udało jej się zasnąć [ale tego nie będziemy już tu wyjaśniać i tłumaczyć, bo szkoda na to czasu, mamy ważniejsze przecież sprawy!😉] Stwierdziłyśmy bowiem, że przecież dochodzi już 17, więc i tak niedługo położy się już spać, a teraz, póki co zabieramy się za dalsze działanie. A zakończyłyśmy na tym, jak pojawiła się u tego Piotra od tej Medycyny Chińskiej, prawda? To teraz będziemy już obydwie zabierały tu głos, dlatego proszę, może zacznij…

Więc tak, ponieważ wiedziałam, że u niego już byłam i co więcej pokazywałam mu również ten mój niesamowity jednak wypis ze szpitala… to zastanawiałam się w ogóle, czy mam go ze sobą jeszcze zabierać. Ale coś mi znowu mówiło, aby go jednak zabrać! I tak też zrobiłam i to była właśnie wspaniała decyzja! Nie wiem, dlaczego, ciągle o tym zapominam, jak wiele może on o mnie przedstawić. Tak, to wydarzyło się wprawdzie 12 lat temu! [kurczę, w tym momencie przypomniało mi się, jak chyba Gracjan mówił coś o tym właśnie w jakimiś swoim filmiku, że hm… teraz nie dam sobie uciąć głowy, ale chyba, tak mniej więcej co 12 lat…]

Wooohooo, oczywiście, znalazła to!!! CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE CO 12 LAT. Więc teraz kochani, pozwólcie, że sobie to jeszcze obejrzymy 🤗. boooszeeee, kochani, czyli, spójrzcie, to oznacza dokładnie dla niej, że ONA SIĘ NARODZIŁA i właśnie teraz rozpoczyna i wejdzie w to NOWE, o którym wspomniała jej ta Zuza! Ale ok, słuchamy dalej. To teraz robimy z tego taką solidną notatkę, która już tu pozostanie i do której będziemy mogły wtedy razem zaglądać, zatem cytujemy:

[3:00] Każde 12 lat naszego życia, ma 4 ETAPY, KONKRETNE/ RÓWNE, po 3 lata każdy etap (…) I te etapy są zawsze te same/ są zawsze tą samą kolejnością. (…) Twoja świadomość jest w stanie doświadczyć 4 płaszczyzny:

  1. DUCHOWĄ
  2. MENTALNĄ
  3. EMOCJONALNĄ
  4. FIZYCZNĄ

(…) W jednym cyklu 12 lat, który dzieli się na 4 etapy [po 3 lata każdy] WCIELASZ [wyostrzają się] PO KOLEI WSZYSTKIE TE 4 PŁASZCZYZNY ŚWIADOMOŚCI. (…) TWOJA ŚWIADOMOŚĆ PRZEZ 3 LATA MA WIĘKSZE MOŻLIWOŚCI DUCHOWE i przeżywasz pewne duchowe rzeczy (…)

Czyli teraz właściwie to jest ten mój etap i wszystko wskazuje [wg. tego, co mówi Gracjan], że będzie on trwał…, ale zaraz, chwileczkę, bo teraz już nie wiem, czy już go konkretnie od teraz mogę liczyć, czy znacznie bardziej powinnam od 25.09.2021, bo dokładnie wtedy miną RZECZYWIŚCIE TE 12 LAT…

Ale, ale, moi drodzy, no przecież to chyba nie jest aż takie znowu ważne, w przypadku tak NIEKONWENCJONALNEJ/ NIESKALSYFIKOWANEJ OSOBY, JAK JA! W każdym razie, wychodzi na to, iż ten mój duchowy ETAP będzie trwał do 2024 roku!

///////////////////////////////////

Kochana, nie mogę się tu niestety z Tobą zgodzić… wciąż zauważam, że z tych jego nagrań wybierasz dla siebie tylko to, co właściwie najgorsze… Przecież, moja droga TY JUŻ WIESZ, ZARÓWNO, CO CHCESZ ROBIĆ I ZNASZ JUŻ TAK NAPRAWDĘ RÓWNIEŻ TEGO CEL! A JUŻ TYM BARDZIEJ WIESZ I KIM I GDZIE JESTEŚ I NA CZYM STOISZ. To teraz, kochana moja, powróćmy jeszcze do Twojej wizyty u tego Piotra. Przypomnij sobie, co tam mówiłaś, jaka byłaś radosna/ pewna siebie i ile życia w sobie miałaś!

To prawda, aż siebie wręcz tam nie poznawałam, hehe. Jak wiesz, po tym, jak ponownie zobaczył ten mój mega wypis [i powiedział, że tak naprawdę to już tylko 1 strona robi wrażenie], to ja zaczęłam tam jeszcze mu opowiadać o sobie dalej i tak naprawdę ponownie, jak zaczynałam jakiś temat, to kończyłam zdaniem [uśmiechając się już z/ do tego wszystkiego]: ALE TO JESZCZE NIE KONIEC, buhaha 🤣.

I on wtedy na koniec rzekł [i do tego właśnie chciałam się odnieść, a propos tego mojego zdania: Słysząc TAAAKIE SŁOWA, jeszcze od kogoś z zewnątrz..]. Otóż wyobraź sobie, że wtedy mi powiedział, że nie może w to uwierzyć, że W JEDNEJ RODZINIE TAKIE TRAUMY I TO AŻ TYLE!

(…)

ok, kochana, ale może teraz jest już 19:11 to weź sobie jeszcze tą ASHWAGHANDĘ, póki pamiętasz i zmykaj do kąpieli… Póki co, kochani wstawię jeszcze tutaj to, cóż zapisałyśmy u niej na @:

​WROTE O PIOTRZE WICHRZYCKIM I MERIDIANACH https://odnowacentrum.pl/zespol/piotr-wichrzycki/:- was machst na co dzień /bo musisz coś robić! / blog /artystka /ilu „followers ów”? Co za historia w tej Twojej rodzinie😲/nicNieDziejeSięPrzezPrzypadek= WSZYSTKO MA SWÓJ CEL I SENS / nie chcę go to E-g= told, że BRAK SMAKU 🤣(dann denkt już, że „korona” 😋 🤣 😜) – war dort bardzo wyluzowana, a thought, że doch będzie cry, a tu noch war dla niej moments echt zabawnie: wpieprzam jak dzika świnia, mimo, NIC NIE CZUJĘ, buhaha 🤣, ile wzrostu? 1,75 jak modelka, tak tylko gdyby jeszcze nie ten ‚bebech’ 😜, bin echt WYJĄTKOWYM PRZYPADKIEM: all zdarzenia + obecnie BRAK SMAKU I WĘCHU 😜kiedy u mnie byłaś? 2lata temu? Nie wiem już, bo mam doch kłopoty z pamięcią 🤣😜😋, uśmiechaj się częściej, bo MASZ PIĘKNY UŚMIECH ☺ – ćwiczysz? Meridiany – even blizna po wycięciu tej śledziony jest genau w miejscu jednej I nawet się jakoś tak fajnie nazywa, hehe, nur vergaß… A dann told: willst du see tą meridianę= look na my Bauch 😜
All a propos tego, co noch gestern Usłyszała: TAAAKIEEE HISTORIE W 1RODZINIE 😲, to nie może być przypadek!!! 

No dobrze, kochana, to mamy już teraz jednak opóźnienie, ale zażyłaś tą ASHWAGHANDĘ.. to teraz podnosisz pupkę i wstajesz do tej kąpieli! Także zmykaj Mała i się tam odpowiednio zrelaksuj i nastrój na cudowny wieczór. A ja póki co wstawię może choć jeszcze tę fotkę z Twoich dzisiejszych ćwiczeń, a później jeszcze do tego nawiążemy:

Kochani, właśnie siadłyśmy tu jeszcze raz i tak zaczęłyśmy się zastanawiać nad tym, co napisałyśmy wcześniej… Odniesiemy się do tego z pewnością jeszcze jutro, póki co wykasowałyśmy, co trzeba i teraz zmyka już nasza artystka do medytacji i spania, bo jest dziś naprawdę zmęczona. Także życzymy Wam naturalnie dobrej i spokojnej nocki i wysyłajcie kochani również swoje intencje, bo my obydwie wierzymy, że to naprawdę działa!

A jeszcze dziś [tak na dobranoc] kolejna wiadomość od Beaty, następny przekaz… Odnosi nieustanne wrażenie, że nie tylko dla niej😉:

Właśnie leci Sido – Tausend Tattoos i słyszy:

For you

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close