CZASEM LEPIEJ POCZEKAĆ…,

AŻ SPRAWY SAME SIĘ WYJAŚNIĄ

Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream

3:33:33

Daty: 16./ 18./ 19./ 20./ 21./ 22./24./25./26.I.2021

booooszeeee, Kochani, sprawdziła właśnie, że….UDAJE JEJ SIĘ JUŻ WCHODZIĆ NA TEGO BLOGA CAŁKIEM NORMALNIE!!! Czyli tak, jak robiła to do tej pory! Pomyślała sobie: Choć tyle dobrego dziś… Mamy, moi drodzy już WTOREK, 26.I.2021, do tego dnia przejdziemy zaraz [pod koniec tego wpisu]. W każdym razie, chciałam Was poinformować, jaką decyzję podjęłyśmy /jak jeszcze Mała Mi była w dobrym humorze/: że ten wpis będziemy uzupełniały tak długo, aż opiszemy tu w końcu to wszystko, co chciała zawrzeć, a powyżej przecież macie te daty…, nie wszystkie są jeszcze pogrubioną czcionką, co właśnie oznacza, iż nie są jeszcze dokończone. Ale zabieramy się właśnie do dalszej pracy!

/////////////////////////////

Kochani, wróciłyśmy z tego spaceru… A dziś jest PONIEDZIAŁEK, 18.I.2021 przez całą drogę rozmawiałyśmy i postanowiłyśmy, że jednak najpierw zostawimy to, co opublikowałyśmy tu jeszcze przed naszym wyjściem… Czynimy to, kochani, tylko po to, by lepiej było Wam nadążać za tym, jak sytuacja wyglądała na bieżąco i by łatwiej było Wam po prostu to ogarniać… reszta [a teraz jest godz. 17:18] będzie dalej 😉.

(…)

Nie mogę już naprawdę!!! boooszeee, jak mnie wszystko już wkurza… Najbardziej…hm… chyba ja sama siebie… Jestem ponownie, cholera, rozczarowana sobą…

Dobrze, kochana moja, że w końcu zaczęłaś to z siebie wyrzucać, także kontynuuj proszę to wywalanie z siebie tego wszystkiego, co się w Tobie pojawia… Wiem bowiem, że mówienie/ pisanie o tym stanowi dla Ciebie taką właśnie autoterapię. Wiem, że masz niezmiernie dużo na swojej główce, a jesteś tu całkowicie  sama, więc nie masz nikogo do pomocy…, ale kochana moja, ogarniemy to razem! Na samym początku przybliż/ opowiedz nam tutaj, co się dzieje?

Kompletnie nie mam już na nic siły…, nie mogę w nocy nawet dobrze/ spokojnie spać… Czuję się tak cholernie w tym wszystkim pogubiona… To jest dla mnie wręcz przerażające, do czego coraz bardziej dochodzę…

Dobrze to już wiem [i to dość dawno, szczerze mówiąc], co masz na myśli, ale proszę nazwij to jeszcze raz sama.

boooszeee, jakie to jest dla mnie wręcz straszne…, ale chodzi tu oczywiście o moją mamę… O tą naszą relację, która przecież nigdy nie była normalna… Wiesz, że jak ja to piszę, to już się czuję wręcz nędznie… Bo tak znowu myślę sobie: dziewczyno, co Ty robisz??? Przecież ta Twoja rodzicielka w niczym tu nie zawiniła! Nie opowiadaj takich rzeczy i nie oskarżaj jej tak, bo przecież tak logicznie rzecz biorąc, to nawet nie bardzo masz o co… I to, przepraszam bardzo, ale nie mówisz tego komuś w 4 oczy, tylko tak niemal na forum

No dobrze, Kochana moja, to ja Ci tutaj troszkę pomogę. Powiem tak: PO PIERWSZE: Zawsze mówiłaś TYLKO O SWOICH WŁASNYCH (!) UCZUCIACH, O TYM JAK TY SAMA TO WSZYSTKO ODBIERASZ/ ODBIERAŁAŚ! A Tobie, bardzo dobrze to widzę, niesamowicie zawsze brakowało MIŁOŚCI… Nie czułaś się po prostu kochana u siebie w domu. Dodam tylko, że po tym wypadku [i tych kolejnych przykrych zdarzeniach z Twojego życia] próbowałaś to kiedyś nawet jej powiedzieć… zaczęłaś od tego, że nigdy nie mogłaś być dzieckiem u siebie w rodzinie…

Dobrze wiemy obydwie, jak ta rozmowa się wtedy zakończyła… KOMPLETNYM NIEZROZUMIENIEM! Zatem, moja cudna, myślę, że nie możesz już mieć do siebie więcej żadnych pretensji o to… Tak, do swojej mamy raczej również nie, bo ona przecież nie miała/ nie ma niestety nadal…/ takiej wiedzy i poszerzonej świadomości wszystkiego, jak Ty właśnie! A jesteś przecież ostatnią osobą, która oskarżałaby kogoś bezpodstawnie! Tzn. obydwie doskonale wiemy, że podstawy ku temu [I TO SOLIDNE!] masz, lecz TWOJA MAMA TEGO PO PROSTU NIE ROZUMIE, bo niestety, jak widać, nie posiada takiej wiedzy… Zauważ tylko, kochana moja, Ty wciąż robisz wszystko, by jakoś to naprawić, bo bardzo liczysz na to, iż ten jej brak wiedzy, co do takich, Twoim zdaniem, oczywistych tematów, jest TYLKO TYMCZASOWY… i tego również można się nauczyć, jak wszystkiego w końcu!

Pominę to, że pochodzisz z rozbitej rodziny, bo przecież nie Ty jedna! Jako jednak jedna z niewielu [i to już jako niespełna 3 letnie dziecko!] zostałaś tak bardzo obciążona… Co więcej, NIE ZDAWAŁAŚ SOBIE tak naprawdę Z TEGO SPRAWY DO MOMENTU, AŻ USŁYSZAŁAŚ TO OD TEJ TERAPEUTKI KARMICZNEJ! Czyli spójrz: kolejny plus tego porypanego wypadku! Już kiedyś o tym zresztą tutaj również pisałyśmy…

Wiesz, co mi teraz do głowy przyszło? Że może też również m.in. dlatego nie wyszło mi to moje małżeństwo z Gutkiem.

Moja droga, oczywiście, że to także mogło mieć jakiś związek i jakoś również oddziaływać… Ale dobrze przecież wiesz, że to nie był jedyny powód…, wy po prostu nie byliście ze sobą powiązani karmicznie, jak to określiła ta terapeutka Bogusia. MIĘDZY WAMI NIE BYŁO TEJ PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI NIGDY! Przecież, kochana, Ty to nawet później już czułaś, że tak naprawdę, to BÓG Cię uratował właśnie tym wypadkiem, że najwidoczniej przerwał to za Ciebie i pomógł Wam paradoksalnie obydwojgu w ten sposób.

I ja nadal tak twierdzę! Mówiłam nawet o tym, jak byłam w tej OdNowie u tego Piotra…, że ja naprawdę już dawno to czuję, że wszystko potoczyło się najlepiej jak mogło i że dokładnie tak miało być! Tylko przychodzą właśnie takie dni, jak dzisiejszy, PONIEDZIAŁEK, 18.I.2021, kiedy znowu we wszystko wątpię… Boję się tylu rzeczy…

A najbardziej, wyobraź sobie tego, co odczuwam wobec mojej rodzicielki… To jest dla mnie wręcz niepojęte, że mogłam w sobie dusić taki żal i gromadzić go tyle czasu w sobie…

No dobrze, kochana, już przecież kiedyś o tym rozmawiałyśmy, wtedy odniosłyśmy to chyba tylko do Twojego małżeństwa… Ale teraz, spójrz, kolejny EWIDENTNY jednak plus tego wypadku = wychodzi na jaw kolejna nieuleczona rzecz w Twoim życiu, a mianowicie ta relacja z Twoją mamą!

Najgorsze jest jeszcze jednak to, że zarówno ona, jak i nikt w mojej rodzinie nie jest w stanie tego kompletnie zrozumieć… Bo i ja sama jeszcze kiedyś również potraktowałabym to jako jakieś co najmniej dziwactwo/ wymysł i szukanie problemów, tam gdzie ich nie ma, no a przynajmniej tak teoretycznie… I tak miałam właściwie do czasu, kiedy było mi dane doświadczyć tych wszystkich traum. Wtedy bowiem odczułam nagle tak bardzo, że zostałam przebudzona, choć wiesz do tej pory, nawet to słowo miało dla mnie taki właśnie paradoksalny i nawet bardzo niezrozumiały wydźwięk…

Tak strasznie chce mi się tu już płakać, boooszeee, właśnie [18.01., godz. 13:13] zadzwoniłam jeszcze do swojej babci i tak z nią rozmawiam, że nie przyjadę na jej święto, bo… powiedziałam, że zapisałam się na szkolenie! To samo rzekłam mojej rodzicielce, jak tu się już do mnie z rana dobijała 2 x [zauważ tylko, jak ja to piszę, tak bardzo pejoratywnie wobec niej wszystko…], dlatego tak niesamowicie się cieszę, że w ten CZWARTEK, 21.01.2021 wezmę udział w tych USTAWIENIACH SYSTEMOWYCH/ RODZINNYCH u tej Małgorzaty. [nazwanych przeze mnie tym szkoleniem właśnie, 🤣 buhaha]

Kochana moja, tylko spójrz na to ponownie w ten sposób: Ty przecież tam, gdzie wydaje się Tobie, że coś jednak zrobić możesz, Ty już to wykonujesz! Mimo, że masz tutaj tak wiele trudności sama ze sobą i w związku z tym, również z tym wszystkim wokół! I już naprawdę masz wszystkiego dość, jak ponownie dzisiaj… Widziałam Ciebie, jak stałaś tam w kuchni, najpierw znowu, tak BARDZO chciało się Tobie płakać, bo nie widziałaś znowu sensu niczego!

Byłam po prostu załamana tym wszystkim już…, że robię sobie tę pastę i KOMPLETNIE NIE WYCZUWAM JEJ SMAKU… boooszee, czułam się tam jak ostatnia sierota/ łamaga wręcz… Rozumiesz??? NIC NIE CZUJĘ, KOMPLETNIE NICZEGO!!! Nie mam najmniejszego pojęcia nawet, jak to przyprawić, aby dobrze smakowało, bo jak to niby sprawdzić…???

Dlatego prócz moich składników, które do tego wykorzystałam: a miałam ugotowany i kawałek brokułu i kilka marchwi, ugotowałam również 2 jaja i dodałam także 3 spore ząbki czosnku, trochę pestek słonecznika, chrzanu i musztardy jeszcze… boooszeee, wyszła mi z tego taka pasta w kolorze sraczki

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jak dobijający jest dla Ciebie jednak fakt, że NIE MASZ SMAKU I WĘCHU… Tak bardzo chciałabyś być z kimś, kto potrafiłby Ciebie kochać, pomimo tego właśnie, pomimo takiej wady, która jest praktycznie kolejną anormalnością dla Ciebie obecnie…

Kochana moja, myślę, że właśnie teraz jest najlepszym czasem, by wyjść z domu i po prostu przewietrzyć łepetynkę, bo widzę jaka załamana jesteś już wszystkim! Także, moja droga, ubieramy się już teraz i wychodzimy! Tak, przy okazji właśnie może do warzywniaka, choćby po tą kiszoną kapustę do rybki na obiad! A to, że zjadłaś tę pastę z czosnkiem na śniadanie, to przecież nie przejmuj się tym aż tak bardzo… Umyłaś ząbki, wypłukałaś nawet jamę ustną tym płynem, na koniec wzięłaś także gumę do żucia. Najwyżej będziesz liczyła na to, iż ta ekspedientka również nie daje rady tego wyczuć od Ciebie. 🤣🤭😜

A jak już wrócimy, będziemy tutaj dalej dokańczać to Twoje dziełko…, nadasz mu wtedy już jakiś tytuł, obrazek wyróżniający i również jakąś muzyczkę tu wstawisz, ok? A teraz już wychodzimy, kochana!

//////////////////////////////////////

boooszeee, kochani, ona naprawdę NIE ROZUMIE WPROST, CO TU SIĘ DZIEJE… teraz [18.01.21, godz. 18:21] z kolei pojawił jej się ten wpis właśnie: https://niesklasyfikowana.com/2020/06/10/nie-rezygnuj-z-marzen/ i tu znowu wyczytała:

(…) CZY TO, CO CZUJE JEST PRAWDĄ I CZY GRACJAN JEST JEJ PRZEZNACZONY, rozumiecie? Bo ona sama nadal nie bardzo to rozumie…, ale tak po prostu to odczuwa… I tak, jakby usłyszała wtedy właśnie jego głos:

POSTĘPUJ ZGODNIE Z TYM, CO MÓWI DO CIEBIE TWOJE SERCE I TWOJA DUSZA. JEŚLI TAK CZUJESZ, TO, TO JEST NAJWAŻNIEJSZE! ZAWSZE PRZECIEŻ O TYM MÓWIŁEM, NAWET TAM W KUCHARACH [po ang.], ŻE KAŻDY POWINIEN TAK POSTĘPOWAĆ, ABY BYĆ SZCZĘŚLIWYM. A skoro to/ on czyni Ciebie taką, to nad czym tu się zastanawiać!? (…)

boooszeee, właśnie teraz [20.01.21, godz.10:49] podliczyła jeszcze szybciutko te cyfry, które ma tu zapisane [18.01.21, godz. 18:21] i wyszła jej z tego cyfra 9! [Dziewiątka (numerologiczna 9) to kwintesencja altruizmu i wrażliwości na cudzą krzywdę. Bardzo emocjonalnie podchodzi do wszystkich aspektów życia. Nastawiona jest przede wszystkim na pomaganie innym. https://astroweb.pl/numerologiczna-9.php%5D

(…)

Teraz, kochani przechodzimy dalej, jesteśmy już dawno po tym spacerze. Na powyższy wpis, również natrafiła teraz, a wyobraźcie sobie, że chciała tylko sprawdzić, czy czasem już nie miała wcześniej takiego tytułu w jakimiś swoim wpisie, jaki umieściła właśnie w tym. Ale już Wam donosimy, jak ta nasza wyprawa wyglądała…

Wędrowała sobie Mała Mi tak te 2 przystanki tramwajowe w jedną stronę, bo szła do tego warzywniaka po tą kiszoną kapustę na surówkę, zobaczyła, że musi również zakupić do niej cebulę i natkę pietruszki. A miała na tej swojej liście jeszcze i winogrono i banany. Zapisała sobie również trochę warzyw, bo tak myślała o tym, by ponownie nagotować sobie jakiejś zupy!

Ja kochani, zawsze wędruję tam wraz z nią, choć pozostaję niewidoczna 😉, lecz najważniejsze dla mnie jest to, że ona czuje moją obecność 🤗. I tak właśnie wtedy zaczęłyśmy rozmawiać. I muszę Wam powiedzieć, że to była prawdziwa dyskusja, dzięki której obydwie doszłyśmy do jednego bardzo ważnego wniosku, ale może posłuchajcie sami, jak ta nasza konwersacja wyglądała, a rozpoczęłam ją ja tymi słowami: A przypomnij tylko sobie, moja droga, jak wyglądała jeszcze ta Twoja sobotnia rozmowa z tym Piotrem…

Hm… przed, czy po tym, jak już mi wkłuł igły w ten brzuch, buhaha, 🤣?

To, może, kochana moja, przejdźmy jeszcze raz do tej Twojej rozmowy z nim i w ogóle całej tej wizyty, bo chyba tego nie dokończyłaś w całości…

O tym, jak przeglądał ten mój wypis to już z pewnością donosiłam, jak również i o tym, że rzekł, iż jedynie tylko ta pierwsza jego strona już robi wrażenie.

Tak, kochana, o tym już tu mówiłaś, jak również i o tym, iż tak opowiadałaś tam ponownie o sobie i prawie, że każde kolejne zdanie kończyłaś następującymi słowami: ALE TO JESZCZE NIE WSZYSTKO… i w dodatku wtedy właśnie zaczynałaś się po prostu z tego nawet śmiać… To był ten moment, zapewne, kiedy zrobiłaś na nim tak pozytywne wrażenie… Jestem pewna, że doskonale to dostrzegł, że Ty jesteś nie tylko ze wszystkim już pogodzona. Miałaś, a dało się to wtedy tak bardzo zauważyć, Twoje niesamowite wręcz podejście wówczas do tego wszystkiego, co się Tobie przydarzyło…

Wiesz, najlepsze było, jak mnie zapytał, czym się obecnie zajmuję? To ja wówczas, rozumiesz?… Taki po prostu zonk…🙄😋🤣, bo znowu myślę, co tu cholera mam niby mówić… Całkowicie zapomniałam nagle w tym momencie, że przecież to jest inaczej myślący człowiek… A ja w tej danej mi chwili już miałam znowu kompletną pustkę w głowie… i rzekłam tylko nieśmiało, że piszę bloga [ale zaraz sobie myślę: i co cholera niby z tego? czy to jest czymś takim wielkim?] Generalnie bardzo przyjemnie się tam czułam, nie tylko u niego, ale w ogóle w całym tym ośrodku teraz…

No dobrze, ale może dokończ jeszcze tę Waszą rozmowę, jak to wyglądało…

Najpierw oczywiście zapoznał się dokładnie z tą moją księgą ze szpitala [wypisem, czyli :P], po czym ja dodawałam tam jeszcze dalsze rzeczywiste i nie najłatwiejsze jednak fakty z mojego życia. I on tak słuchał i po prostu mu, że tak powiem, szczęka opadała, jak się o tym wszystkim dowiadywał. A jak rzekłam mu jeszcze, co się stało z Marcinem [moim bratem]…, że teraz za jego nogi [karateki z czarnym pasem!] służy wózek inwalidzki…, bo ma naderwany rdzeń kręgowy i od pasa w dół NIC KOMPLETNIE NIE CZUJE. Nie ma również całkiem sprawnych rąk…

A jak on sobie radzi, mieszka z mamą, tak?

Nie! Mieszka SAM!

Cooo??? I jak on tam funkcjonuje, jak daje sobie radę?

I ja właśnie, wiesz, w tym momencie, pomyślałam sobie o tym wszystkim, że boooszeee, spójrz, przecież ja się nigdy nawet nad tym nie zastanawiałam…, jak jemu musi być ciężko… Rzekłam jednak, że odkąd dostał mieszkanie na parterze, to świetnie ze wszystkim już sobie radzi… W dodatku powiedziałam, że drugiego takiego optymisty, to serio, ze świecą tylko szukać! I widząc, jak on tego słucha, tej jednak bardzo GRUBEJ mojej historii… I nie może się wprost nadziwić… To tak dalej leżąc na tej kozetce, mówię na głos: zatem, jak widzisz, wydaje mi się, że ja nie powinnam/ nie mam prawa w ogóle narzekać na cokolwiek, jak tak miałabym porównać moją historię do tej mojego brata…

[A muszę tu przyznać, iż widać po prostu było to, iż Mała Mi robi znowu dobre wrażenie na mężczyźnie nie tylko tym, co opowiada, ale zdecydowanie bardziej sposobem, w jaki to czyniła! Wtedy też usłyszała ni stąd ni zowąd, aby uśmiechała się częściej, bo ma piękny uśmiech 😉]

A co Ty, Moniko, teraz porabiasz w życiu? Co w ogóle u Ciebie teraz słychać, czym się obecnie zajmujesz? Bo pamiętaj MUSISZ COŚ ROBIĆ!

Podszedł wtedy do mnie i odkrył mi brzuch, ściągając trochę te legginsy, rajty i te wysokie majciory, które miałam, buhaha 🤣. Wiesz to było dla mnie takie całkowicie naturalne, że się niczym tam już nie przejmowałam… W dodatku, jak on wbijał mi te 2 igły w ten brzuch, to mówię mu jeszcze o tym, że teraz przecież do tego wszystkiego, jakby tego było kurna jeszcze za mało…, TO STRACIŁAM I SMAK I WĘCH…

A wyobrażasz sobie w ogóle, jakie to jest straszne uczucie, nie móc kompletnie niczego odczuwać, jak jesz?

No mogę się jedynie domyślać, jak to jest… Opowiadał mi kiedyś o tym mój pacjent, któremu już udało mi się przywrócić smak…

Tak? A jak długo to trwało?

Wyobraź sobie, że to był lekarz! Któremu przepisano jakieś sterydy na to… Ten jednak postanowił inaczej się leczyć i właśnie wtedy trafił do mnie. Generalnie u każdego to przebiega inaczej, nie ma jakichś reguł… u niego akurat to trwało [chyba = MM] kilka miesięcy, nim odzyskał ten smak…

Oooo raaany, ale nie zapominaj, że ja odbiegam przecież od wszystkich reguł/ norm, buhaha, bo i teraz nie mam ani smaku, ani węchu… No mówię Ci na początku, to wiesz, pomyślałam sobie, korona, jak nic! I nawet już przez te 2 tygodnie, jak odkryłam to w necie, to starałam się bardzo przesiedzieć w izolacji i rezygnowałam już z wszelkich ewentualnych kontaktów z ludźmi…

No tak, bo teraz to przecież BRAK SMAKU I WĘCHU to od razu korona, i wiesz te maseczki itd.

Dlatego, wierz mi, ja już nawet jak gdziekolwiek [po tych 2 tygodniach!] wychodziłam do ludzi, to już absolutnie nie wspominałam o tym, że ja wciąż nie mam ANI SMAKU ANI WĘCHU, buhaha😜, bo wiedząc, że te 2 tygodnie już się izolowałam i faszerowałam czosnkiem! to liczyłam na to, iż musiałam to dziadostwo w sobie jednak zabić, no a bynajmniej uśpić do tego stopnia, by innych nie zarażać. 😝

A uwierz mi, że dodawałam ten czonek sobie prawie do każdego obiadu, jaki jadłam, a wiesz jakie to straszne, jeść coś i w ogóle tego nie móc odczuwać???

[tu nasza "gwiazda" opowiedziała również tą historię z tymi pierogami (gdy myślała, że wzięła DO KAWY te z jagodami, więc uznała, że no dobra, skoro są z owocami, to potraktuję to jako ciacho, buhaha 🤣) i wyobraźcie sobie, że właśnie wtedy powiedziała, że jest jej po prostu z tym strasznie, bo… [tu jej słowa]: wpieprzam, dosłownie, jak dzika świnia kompletnie niczego nie czując… 😜🤦‍♀️😝

Przypomnij mi proszę, jeszcze raz, jak masz na nazwisko… i który rocznik jesteś… I kiedy to my się tu widzieliśmy ostatnio? 2 Lata temu?

[podałam tu moje dane] Nie pamiętam… BO MAM PRZECIEŻ PROBLEMY Z PAMIĘCIĄ, buhaha 😜

To ile Ty masz wzrostu?

1,75

No to niczym modelka!

Taaaa…, prawie…, gdyby tylko nie ten bebech jeszcze, buhaha 🤣

LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube

I tak jeszcze, słuchajcie, podpytywała go trochę o te MERIDIANY, czym one są itp. W ogóle na samym początku badał jej puls, gdyż wedle medycyny chińskiej lekarz może wyczuć przepływ qi w meridianach, dotykając go palcami (na wzór badania pulsu), dla celów diagnostycznych [https://pl.wikipedia.org/wiki/Meridian_(medycyna_chi%C5%84ska)]

Dowiedziała się wówczas, wielu ciekawych rzeczy… Teraz jeszcze odnalazła dokładne info o tym w necie, m.in. :

Meridian (chiń. upr. 经络; chiń. trad. 經絡; pinyin jīngluò) – pojęcie z zakresu tradycyjnej medycyny chińskiej opisujące linię łączącą punkty akupunkturowe, a mające się odnosić do drogi (kanału), którą przemieszcza się energia qi, używane jako teoretyczna podstawa akupunkturytermopunktury itp. Istnienie meridianów nie zostało potwierdzone naukowo, ani nie zaproponowano spójnej teorii, która miałaby wyjaśniać ich istnienie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Meridian_(medycyna_chi%C5%84ska)

W tradycyjnej medycynie chińskiej meridiany to kanały łączące nasz organizm w jedną, spójną i harmonijnie działającą całość. (…)
Źródło: https://tcmblog.pl/filozofia-tcm/meridiany-czym-sa/

W każdym razie, kochani, dowiedziała się jeszcze, iż to, że nie posiada rzeczywistej śledziony, wcale nie oznacza tego, że nie ma również MERIDIANY jej odpowiadającej! W dodatku, słuchajcie, jak rzekł jej ten Piotr, ta jej blizna po wycięciu śledziony, przebiega dokładnie w tym miejscu, co jakaś ​właśnie rzeczywista MERIDIANA, zapomniała już jedynie jej nazwę [aczkolwiek również fajnie brzmiała]. Zaczęła już wtedy dalej sobie po prostu z tego żartować, że ok, w takim razie, jak ktoś chciałby zobaczyć, gdzie ta meridiana przebiega/ zobaczyć jej umiejscowienie, to będzie mogła po prostu powiedzieć: chcesz zobaczyć rzeczywiście gdzie się ona mieści? To spójrz tylko na mój brzuch, buhaha 🤭😜🤣

No poważnie, miałam po prostu z tego wszystkiego tam bekę, czułam się tak wspaniale, bo kompletnie już się niczym nie przejmowałam, co więcej właśnie tam, będąc u niego w tym gabinecie, zaczęłam odczuwać nagle, że, cholera, naprawdę JESTEM WYJĄTKOWYM PRZYPADKIEM i tak sobie właśnie z nim rozmawiałam, mówiąc jeszcze o tym, że prowadzę własny blog, po prostu o sobie [bo mam te potworne trudności z pamięcią…😉😋, poza tym początkowo stanowił on też dla mnie taką właśnie autoterapię, hm… i chyba w pewnym sensie nadal nią jest ;-)]

Oooo to świetnie, że go prowadzisz, pamiętaj, że musisz coś robić!

Uwierz mi, ja naprawdę cały czas coś robię… ten blog to jest w ogóle niemal takim moim arcydziełem, bo i zamieszczam tam różne zdjęcia/ obraz[ki]y, wyszukuję również zawsze odpowiednią muzykę do tego…

Czyli jesteś artystką!

Oczywiście, że jestem! I to jeszcze, jak już wiesz, taką bardzo nietypową/ niestandardową/ taką właśnie NIESKLASYFIKOWANĄ, buhaha,🤣 Dokładnie tak nazwałam ten mój blog!

A dużo masz już FOLLOWERSÓW?

Nie wiem, czy dużo…, chyba jakoś ponad 60 wydaje mi się…

To już dobry początek, później będzie… 600, a dalej 6000… 😉. Pamiętaj, że Internet to ogromna siła, masz wiele możliwości tam!

Dokładnie tak do tego teraz podchodzę! Jak na początku myślałam, że tracę tylko prawdopodobnie czas [tzn. w gruncie rzeczy wiedziałam, że go nie tracę, bo robię to, aby sobie pomóc, więc już kogoś zadowalam :P, bo jednak coś dobrego dla tego kogoś (=siebie) już wykonuję :P] A teraz wychodzę po prostu z takiego założenia, że to przecież całkiem prawdopodobne, iż również komuś jeszcze poprzez niego pomagam! Przecież piszę tu realne niemal przykłady z mojego bogatego jednak życia!

I absolutnie się niczego nie wstydzę, przecież opowiadam tu nawet takie banalne i bekowe wręcz rzeczy, jak to, że nie umiem gotować, robię pełno jednak głupot i niemądrych totalnie rzeczy, jak choćby to, że wpieprzam jak dzika świnia, kompletnie nie odczuwając żadnego nawet smaku przy tym 🙈🙉🙊, wychodzę czasem na straszną bałaganiarę, czy że nie daję rady sobie z tyloma rzeczami… 🤦‍♀️Poza tym zawsze uważałam, że

Mateńko, teraz kochani, właśnie jeszcze [dopiero!] czyta o tych meridianach więcej i tak:

PO CO NAM MERIDIANY?

System meridianów i punktów akupunkturowych, którego istnienie potwierdzili i zbadali m.in. wspomniani francuscy naukowcy, możemy porównać do linii autobusowych, a punkty akupunkturowe do przystanków. Niestety, codzienne życie – podobnie jak korki – zakłóca prawidłowy ruch drogowy, czyli przepływ energii, a więc zakłóca nasze zdrowie i dobre samopoczucie.

Takimi korkami mogą być (i najczęściej są) stres, jaki przeżywamy w pracy czy w domu, smog elektromagnetyczny, geopatyczne uwarunkowania (cieki wodne), leki chemiczne, konserwanty dodawane do żywności, ale też to, że nie żyjemy zgodnie z rytmami natury. Nie chodzimy spać z przysłowiowymi kurami i nie wstajemy ze słońcem, a taki rytm zapewniłby nam życie w zgodzie z hormonalnym cyklem ciała.

Na szczęście dla naszego zdrowia i samopoczucia m.in. akupunktura czy kinezjologia pomagają nam przywrócić prawidłowy przepływ energii dzięki oddziaływaniu właśnie na meridiany – bezpośrednio (masaż, opukiwanie itp.) lub za pośrednictwem równoważenia napięcia mięśni powiązanych z danymi meridianami, tak jak to się dzieje w kinezjologii.

Zacznijmy naszą podróż po drogach, jakimi płynie energia życiowa, od Meridianu Centralnego, nazywanego Meridianem Poczęcia, uważanego za najważniejszy z nich wszystkich.

MERIDIAN CENTRALNY, CZYLI MORZE YIN (ENERGIA ŻEŃSKA)

Meridian ten, nazywany Meridianem Poczęcia, biegnie u dorosłego człowieka z przodu ciała: od spojenia łonowego, przez środek tułowia i podbródek, do punktu tuż poniżej dolnej wargi. Jego głównym zadaniem jest zapewnienie energii chi niezbędnej organizmowi kobiety do poczęcia, do powstania i utrzymania ciąży oraz do narodzin nowego życia. Naturalne i prawidłowe działanie tego meridianu związane jest z przyjęciem, przyciąganiem nowej energii, czyli także z wdechem. Wszystkie pozostałe meridiany są z nim połączone jak z magazynem energii, z którego mogą czerpać, gdy jest im potrzebna dodatkowa jej ilość. (…)

https://www.naturoterapiawpraktyce.pl/artykul/meridian-centralny-i-meridian-zarzadzajacy-najwazniejsze-kanaly-energetyczce-w-ciele

No dobrze, kochani, bo chyba jednak ponownie odeszłyśmy od tematu, a dziś ustaliłyśmy właśnie, podążając do tych sklepów [warzywniak był już, kochani, zamknięty!, więc tym samym naszej „gwieździe” od razu popsuł się humor…, bo pomyślała sobie, ok, to masz w takim razie znak, by nie iść dalej, a chciała się również udać do Rossmanna, sami wiecie po co…].

Jednak postanowiła, że NIE! I co niby z tego, że warzywniak jest zamknięty? Kochani tak szła [dobrze o tym wiedząc, że totalnie głupio znowu postępuje…], bo kompletnie nie potrafi przejść nad tym do porządku dziennego… Udała się do tego Rossmanna właśnie, wiedząc już właściwie, iż nie tylko zakupi tam tonik, dezodorant i tą Melisę z Pigwą, którą może dostać tylko w tym sklepie, lecz poszła tam przecież przede wszystkim po te orzeszki do kawy oczywiście…

Słuchajcie, weszła tam, spogląda na półkę i NIE WIDZI ŻADNYCH! Pamiętała jeszcze sytuację, gdy kiedyś również ich tam nie było i zapytała kasjerkę… i ta odnalazła jednak WTEDY jeszcze opakowanie takich w szufladzie… Zatem teraz zrobiła to samo [czując już, że po prostu kompletnie nie reaguje nawet na takie wskazówki zsyłane od Wszechświata…] i moi drodzy, jak dziewczyna powiedziała jej, że tych już nie ma… to co zrobiła ta zdesperowana nasza bohaterka?

Wyszukała sobie choć coś innego, do tej kawy! [przypomnę tylko, iż ONA KOMPLETNIE NIE WYCZUWA NAWET ŻADNEGO SMAKU!!!🤦‍♀️], więc po prostu to już dawno zresztą czuje…, że się tym tylko bardziej pogrąża… A teraz zakupiła sobie jeszcze to właśnie: Luknęła tylko, że są to przecież TYLKO ciasteczka jaglane z żurawiną… jednak tak bardzo miała ochotę na te orzechy w czekoladzie [zauważcie tylko tą paranoję: JAK MOŻNA MIEĆ NA COŚ OCHOTĘ, NAWET NIE CZUJĄC TEGO, hehe]. Ale wiecie, cóż tu odpowiedziała:

Może i to jest niezrozumiałe…, ale już Ci tłumaczę, jak ja rozkminiłam tę dziwną jednak sytuację: Otóż przecież dobrze wiem, jak one smakują!!! I że są właśnie bardzo dobre! Dlatego, jak mniemam, MOGĘ MIEĆ/ ODCZUWAĆ NA NIE NADAL OCHOTĘ! A poza tym, tak sobie myślę jeszcze, że może mój mózg to robi, aby nie odzwyczaić się od czegoś tak dobrego i smacznego, co kojarzy po prostu nadal, że TAKIM JEST! 🤭. Tak, dobrze to wiem, że jest on tu jak taki niemal mój terrorysta, bo przecież wiadomym jest, że słodycze nie są zdrowe!

Ale on [mój mózg] za czasów, kiedy jeszcze czułam, zapamiętał to, iż ta słodkość nie tylko uwalniała dopaminę, ale PRZEDE WSZYSTKIM DAWAŁA UCZUCIE PRZYJEMNOŚCI! A przecież to jest raczej ostatnia cecha/ uczucie/ stan, z której ten mądry twór chciałby rezygnować…😋

Słuchajcie, ona, nie uwierzycie, ale również o to ma jakby pretensje ponownie do swojej mamy… Dobrze wie, że to jest generalnie bzdura, bo przecież każdy decyduje o własnym życiu! A ona tak bardzo tego teraz sama nie potrafi… znowu… I już tak niesamowicie czeka na ten czwartek właśnie…, bo bardzo w to wierzy… Może nie, że usłyszy o tym, iż jej rodzicielka popełniła tyle błędów w stosunku do niej [bo Mała Mi jest o tym przekonana, iż ta właśnie teraz spłaca tą karmę przy pomocy tych swoich zdrowotnych problemów i niedomagań], ale bardzo liczy znowu na to, że jak przedstawi swoją historię komuś, kto się jednak na tym zna…, to będzie jej po prostu lżej…

Zerwie z siebie w końcu te kajdany, które SAMA założyła na siebie podczas tych wszystkich chorych sytuacji z dzieciństwa… i liczy na to, że w końcu pozbędzie się tego całego ciężaru z przeszłości…

A tak naprawdę, może: „nie liczy całkiem na to, że przyjdą/ pojawią się wówczas SAME już jakieś rozwiązania [Choć ona przecież dobrze o tym wie, iż ta magia jednak się wydarza, no a już zwłaszcza w jej życiu.] to bardzo liczy jednak na realną pomoc i jakieś raczej wskazówki dla niej, CÓŻ ONA MOŻE ZROBIĆ, BY TĘ SYTUACJĘ JEDNAK NAPRAWIĆ. Tak właśnie, bo Mała Mi przecież nie jest osobą, która TYLKO liczy na jakieś cuda… Sama przecież bardzo często stara się je tworzyć!

Bardzo nie chciała tu na początku o tym wszystkim pisać, ale później pomyślała sobie, że przecież tym samym może mogłaby pomóc także jakoś innym… Być może właśnie Wy również macie takie przypadki w swoich rodzinach, wśród swoich znajomych… Tu absolutnie nie chodzi o wytykanie czegoś komuś… Tylko po prostu dzieleniem się tym dalej, cóż ona zaczęła u siebie dostrzegać, np. powiem Wam taki przykład z jej życia… [nikogo tutaj nie oceniamy! Podajemy tylko Wam sytuację, jak to wyglądało].

Mama naszej bohaterki często po prostu je bardzo szybko, jakby kompletnie się nie delektując jedzeniem [i jest tego TOTALNIE świadoma, tylko jak twierdzi: ona inaczej już nie potrafi/ nie umie…]. Ponieważ Mała Mi wie, jakie takie szybkie jedzenie nie jest zdrowe, jaki ma zły wpływ ogólnie na zdrowie…, zwłaszcza na żołądek i jelita [a tata jej mamy (dziadek naszej bohaterki) ZMARŁ NA RAKA JELITA!].

Dlatego, prawie zawsze, jak jej mama do niej przyjeżdża i jak razem jedzą w kuchni jakiś posiłek… to ona niemal ciągle zwracała swojej mamie na to uwagę, aby ta jadła wolniej… Później się za to oczywiście beształa, że powinna raczej po prostu sama dawać dobry przykład i nic nie mówić, licząc na to, iż ta jednak to dostrzeże i się z tego po prostu nauczy… W pewnym momencie rzekła nawet do niej:

Mamo, ja mam właśnie obecnie z tym szybkim jedzeniem również problem… A to dlatego, że Ciebie obserowałam, jak byłam dzieckiem i sama popełniam teraz te same błędy…

No proszę Cię! Ja przecież NIGDY NIE KAZAŁAM CI JEŚĆ SZYBKO! A Ty także zawsze robiłaś po swojemu i nigdy nawet nikogo nie chciałaś naśladować!

[tu jej się od razu przypomniał taki obrazek z fejsa, który do tej sytuacji idealnie by się wręcz nadawał, by go właśnie wkleić… także zaczekajcie chwilkę, bo właśnie tam weszła…, by go może odszukać u siebie…, licząc oczywiście na to, że go tam ma!]

Nie, kochani, jednak tego nie znalazłam…, ale choć przekażę Wam, cóż z tego obrazka zapamiętałam… PRZECIEŻ TO JEST OCZYWISTYM, ŻE DZIECKO NIE POSTĘPUJE TAK, TYLKO DLATEGO, ŻE MU SIĘ POWIE, A TYM BARDZIEJ KARZE! ONO PO PROSTU OBSERWUJE, BIERZE PRZYKŁAD I NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE POWTARZA/ NAŚLADUJE TO, CO WIDZI!!!! [a obrazek ten przedstawiał małe dziecko (szacuję, jakieś 3/4 -letnie) siedzące obok mamy w autobusie i przeglądające książeczkę z obrazkami, a rodzicielka TRZYMAŁA W RĘKU RÓWNIEŻ KSIĄŻKĘ I JĄ CZYTAŁA!]

Pokażę Wam jednak, cóż tym razem w tej kopalni udało mi się odnaleźć:

No dobrze, kochana ty moja, ale już za 15 minut mamy kolejny dzień, czyli WTOREK, 19.I.2021, więc myślę, że to najlepszy czas, abyś przebrała się w piżamkę/ swój kombinezon i przeszła już do medytacji! a następnie spanka. 🤗 Liczę na to, iż tym razem uda Ci się już przespać choć spokojniej tę nockę. Wyślę, moja kochana, właśnie taką intencję, aby to się udało!

Muszę się jeszcze tylko pochwalić znowu tą karteczką/ liścikiem od Beaty na dziś właśnie!

Co więcej, teraz więc przedstawię, cóż mi się jednak udało:

  • pomyślałam, ok, zamknięty niestety warzywniak, to co by tu zrobić… [czyli już nie musiałam się obawiać, że ewentualnie można by czuć ode mnie ten czosnek w tym małym jednak warzywniaku🤣], a przechodziłam właśnie koło rybnego sklepu… i pomyślałam, że może tam dostanę już tą kapustę, co więcej była już gotowa surówka z niej! [pomimo, że ja wolę je zawsze sama wykonywać, bo wiem wtedy w 100% cóż tam jest!] Ale pomyślałam sobie, że tak choć mam w niej od razu wszystko, czyli nie muszę już specjalnie dokupywać cebuli i natki pietruszki 😛
  • po drodze zaszłam również do apteki i zakupiłam AMOL, wit. B complex, oraz wzięłam nawet tran z wit. D3
  • wypłaciłam także kaskę na czwartek, na to szkolenie 😉, bo dowiedziałam się, że tej kobietce, tak samo, jak i temu Piotrowi i jego żonie trzeba płacić bezpośrednio gotówką właśnie. Tu już przestawiłam sobie znowu to moje myślenie, że: no trudno, iż teraz muszę wydawać kasę na coś, co wymaga uleczenia właściwie dzięki mojej mamie… Stwierdziłam jednak, że przecież tym samym pomogę przede wszystkim sobie, a tego jestem warta i na to akurat jak najbardziej zasługuję!
  • w dodatku wcześniej jeszcze, jak do mnie 2 x dzwoniła, to rzekłam jej, iż nie będę mogła przyjechać do Elbląga na Dzień Babci, bo zapisałam się na… szkolenie…, a na ona wtedy:

Ok, to najwyżej złożysz babci tylko życzenia przez tel. To szkolenie to takie przez Internet, tak?

Nie! Będę normalnie tam jeździła do tej szkoły… i spotykała się z ludźmi!

A jak to często? Raz/ dwa razy w tyg., czy częściej?

CODZIENNIE! 😉🙆‍♀️🍀

Tak sobie to rozkminiłam, że przecież zamierzam teraz inwestować w tą pracę nad sobą, to może trochę potrwać, więc aby móc zapewnić sobie trochę spokoju, a jej przekonania, że będę jednak w czymś uczestniczyć, właśnie tak rzekłam 😜. W ogóle to są dokładnie takie momenty, kiedy ponownie myślę, jak jednak WSZECHŚWIAT mi pomaga, bo dobrze wiem/ dostrzegam to! jak mi niesamowicie wręcz sprzyja! Świadczyć o tym może choćby fakt, że nikt mnie tu nie sprawdzi i równie dobrze mogę im po prostu coś wkręcać. Ale przecież najważniejsze, że ROBIĘ JEDNAK COŚ DOBREGO!

Oczywiście, kochana moja, tego Ci jeszcze nie powiedziałam, ale byłam już z Ciebie znowu dumna, jak później jeszcze rozmawiałaś ze swoją babcią i tej powiedziałaś to samo, ta jednak już powiedziała otwarcie [najpierw w ogóle zapytała jeszcze, kiedy ten dzień w ogóle przypada, hehe, 🤭], bo to przecież NORMALNY dzień.

Ja to nawet o tym nie pamiętam, nie wiem, kiedy on jest… Także nie masz mnie tu za co przepraszać, tylko zajmij się sobą! A bardzo dobrze, że wyjdziesz w końcu do ludzi…, bo tak, co? Nie masz co robić przecież w tym domu! A tak nie będziesz się choć nudziła…

buhaha, no bo przecież, wiadomym jest, że ja tu tylko bąki zbijam/ nudzę się… no i generalnie to raczej smutek…😜 A już z całą pewnością nie wykonuję przecież niczego ciekawego, ani tym bardziej pożytecznego… joł/joł, po prostu…

No dobrze, kochani już od 35 minut mamy wtorek…, także zmykam do medytacji! I proszę Was jeszcze o te intencję w mojej sprawie! A jutro kochani będę kreowała już kolejny lepszy dzień, bo może uda mi się ponownie powrócić choć do gimnastyki!

(…)

Obecnie nadszedł do nas kochani WTOREK, 19.I.2021, ale wcale nie jakiś przeciętny! Jeszcze wczoraj bowiem sobie postanowiła, że WYDA INTENCJĘ/ KOMENDĘ SWOJEMU UMYSŁOWI, mianowicie powie, jak to już kiedyś jej się zdarzyło, aby obudziła się jednak wcześniej i wykonała pięknie swoje dzisiejsze zadania, tj. oczywiście również tą gimnastykę!

I kochani, oczywiście, że tak się stało!!! Pomimo, iż jeszcze wczoraj, nie! to było już przecież dawno dziś…, bo w swoim komórkowym kalendarzyku ma wpisane: 1:40 = MEDYTACJA 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH/ CZAKR, a kochani do ubikacji wstała już o 6:02 [oczywiście ze swoją komórką i… rozpoczęła to liczenie 🤭]. I tak tu jej notatka z tego: 6:02 = 8, 20 + 5 [data] = 25 (7); 8+7= 15; 1+5 = 6 => so wie gestern 😉

Dlatego zaraz wpisała sobie na komórce kolejne zadanie: CHCECK 6. Kochani, a jeszcze wczoraj/ dzisiaj rozpisała sobie kolejny nowy plan, na którym m.in. widnieje, że w końcu rozpisze to wszystko sobie na kartce papieru! Jest pewna, że widząc to i mogąc skreślać [tak fizycznie i realnie] już to, czego rzeczywiście dokonała, będzie jej szło o wiele sprawniej to wszystko! Przecież ma to już sprawdzone! A właśnie teraz [godz. 10:41] ]otrzymała jeszcze smsa z sekretariatu OdNowy:

Czy potwierdza Pani wizytę u M. Jakubowskiej w czwartek tj. 21.01 na godzinę… ? Pozdrawiam Klinika OdNowa Agnieszka

Oczywiście, że TAK 🙆‍♀️ Wczoraj wypłaciłam już kaskę i szczerze mówiąc nie mogę się już tego doczekać 😊. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w czwartek 🌞.

☀

//////////////////////////////////////////

Właśnie [godz. 13:35] po raz drugi próbowałam dodzwonić się do mojego kochanego bratanka/ chrześniaka, ten cały czas nie odbiera, tzn. słyszę tylko: Przepraszamy, wybrany abonent jest w tym momencie nieosiągalny. Prosimy spróbować później. Pomyślałam, że z całą pewnością ma te wirtualne lekcje, więc zapewne wtedy i komórkę wyłączoną…. I doszłam do wniosku, że w takim razie spróbuję jeszcze później, a teraz choć wkleję to, co znalazłam o tej numerologicznej , która również mi się tu już powtarza…

A spójrzcie tylko, cóż tym razem tutaj znalazłam:

Szóstka (numerologiczna 6) jest głosem rozsądku w każdym towarzystwie. Jest człowiekiem niezwykle wyważonym i poukładanym. Można powiedzieć, że nie ma osoby lepiej wychowanej od Szóstki. To urocza osóbka, zawsze przepełniona współczuciem, a przez to dbająca o dobre samopoczucie wszystkich ludzi, z którymi spędza czas.

Dla Szóstki najodpowiedniejszą rolą jest bycie opiekunem dbającym o innych ludzi. Ta rola jest wręcz idealna dla Szóstki, która bardzo ceni sobie możliwość wspierania innych w ich problemach. Poświęci każdą wolną chwilę, by wysłuchać. Ale to nie wszystko. Szóstka także aktywnie działa na rzecz innych ludzi, często w efekcie zapominając o własnych potrzebach.

Bardzo ważna dla Szóstki jest rodzina. Nie tylko dlatego, że z natury jest romantyczną idealistką i wierzy w ogromną wartość podstawowej komórki społecznej. Dla Szóstki najbliżsi są po prostu najważniejsi na świecie. Nie ma nic, co chociażby mogło się z nimi równać – nie mówiąc już o przerośnięciu ich wagi.

Numerologiczna 6

Numerologiczna Szóstka ma tendencję do przywiązywania się z ogromną siłą do osób, które obdarza miłością. (…).

Nie da się ukryć, że Szóstka wymaga odpowiedniej dozy miłości. Pragnie być kochana, ale też sama hojnie obdarza innych uczuciami. W dodatku ukochane osoby otacza iście anielską opieką, starając się – w miarę swoich możliwości – przychylić im nieba. To prawdziwa obsesja Szóstki – uczucia i troska o najbliższych.

Słowa kluczowe: miłość, odpowiedzialność, harmonia, sztuka, służba, opieka, rodzina.

Podstawowy symbol: Idealizm

Podstawowa działalność: opiekun

Zobowiązania karmiczne: opieka nad innymi oraz określanie znaczenia więzi międzyludzkich.

Osobiste wyzwanie: nauka asertywności oraz większej pewności w dążeniu do realizacji własnych ambicji.

Powiązania z astrologiąBliźnięta

Powiązania z tarotem: Kochankowie

Ciało niebieskie: Wenus

Kamień: agat, opal

https://astroweb.pl/numerologiczna-6.php

boooszeee, kochani, Mała Mi tak sobie to czyta i… chyba odkrywa właśnie, że Gracjan jest tą numerologiczną 6 jednak! Spójrzcie tylko, co ją o tym przekonuje [pominie już to, że ewidentnie tu widzi informację o Jego znaku zodiaku: Powiązania z astrologią: BLIŹNIĘTA], Zatem mamy tu dalej:

Szóstka zdaje się odnajdywać właściwe osoby w jakiś magiczny sposób. [ON JĄ PRZECIEŻ W KOŃCU ODNALAZŁ!] Zawsze wie, co jest akurat potrzebne, żeby jej pomoc okazała się skuteczna i wartościowa. (…) Sukces Szóstka może odnieść przede wszystkich w zawodach wymagających pracy w grupie lub polegających na pomaganiu innym. Bezsprzecznie jest to najlepsza ścieżka kariery dla każdej Szóstki. (…) nie jest w stanie funkcjonować bez ciepłego, pełnego radości związku oraz poczucia emocjonalnego bezpieczeństwa. Miłość jest dla niej fundamentem całego życia. Rozkwita przy swoim partnerze.(…) Szóstka pragnie kochać i być kochaną – i to jest absolutna podstawa.

No dobrze, kochani, jak widzicie u niej nawet na blogu, nie da się zachować porządku, wciąż coś nowego się pojawia, czym ta nasza gwiazda, koniecznie chce się z Wami tutaj podzielić 🤭. Zatem to był ten przerywnik, a teraz kontynuacja jeszcze tego, cóż pisałyśmy tutaj wcześniej.

//////////////////////////////////////////////

I taki właśnie plan zrobiła sobie w swoje główce. Kochani, ona jest naprawdę WYJĄTKOWĄ KOBIETĄ! Obudziła się, moi drodzy i już była w takim ponownie niebiańskim wręcz nastroju, zaczęła wstępnie dziękować za to Wszechświatowi, że tak niesamowicie ją prowadzi, i tak bardzo jej wciąż pomaga! Wtedy też przypomniał jej się ten wpis, na który wczoraj przypadkowo(?)😋 się natknęła: https://niesklasyfikowana.com/2020/06/10/nie-rezygnuj-z-marzen/.

Ponieważ tutaj właśnie ponownie natrafiła na Gracjana, zaczęła więc kolejne czary… Uruchomiła sobie tylko swoją listę MAGIC na spotify i kochani odbyła dziś się ponownie magia 🤭🍀🌟. Zaczęła wyobrażać sobie [po raz kolejny] Gracjana przy sobie, do tego słuchała tej muzyki: Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video) – YouTube/ Sido – Tausend Tattoos/ Naaz – Up To Something (Official Video) – YouTube i dokładnie wtedy zaczęła odczuwać tę MAGIĘ = Było jej po prostu tak niesamowicie CUDownie…

Poważnie, właśnie wtedy doskonale to odczuwała, że dzieje się najzwyczajniej w świecie magia Po tym, taka niesamowicie szczęśliwa, podniosła się już do swojej medytacji… A była w takim błogim wręcz nastroju, musielibyście zobaczyć tylko jej buźkę, jaki miała na niej piękny uśmiech!

Medytowała tak, kochani, przez jakieś ponad 20 min. Przez cały czas się uśmiechała, taka radosna widziała tak wiele wówczas przelatujących PIĘKNYCH MEW… I Mała Mi, znowu taka niemal rozpromieniona po prostu, je obserwowała! Nagle jednak dostrzegła, że na latarnię siada TEN JEJ PRZEDSTAWICIEL WSZECHŚWIATA – czyli po prostu sroczka. 💗

Czuła się tak niesamowicie szczęśliwa i ponownie wypowiadała słowa: KOCHAM CIĘ I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO [naturalnie także Wam za spełnioną jej intencję! Że mogła tę noc już tak dobrze i spokojnie przespać! (tu już pomyślała o swoim kolejnym zadaniu, a mianowicie: sprawdzeniu dokładnie, jaki to ona kolejny kurs sobie wykupiła…], bo dobrze widziała, że właśnie teraz 24. stycznia o godz. 20:07 ma się odbyć LIVE, tym razem do kursu MOC INTENCJI…

NIE! Kochani, ona nie byłaby sobą! Myśli sobie: a po cholerę w ogóle czekać…, a tym bardziej zapisywać to na karteczce!, jak można to sprawdzić od razu! I tak też właśnie uczyniła przed chwilką [tj. godz. 13:11] i znalazła tą fakturę!

❤

Kochani, także teraz chyba zacznie choć wykonywać dalej to, co miała w swoim planie, co sobie zapisała w swojej komórce! 😉 Tak więc, moi drodzy, do później… Wiedzcie tylko, że jest tego po prostu pewna, że również dzięki Wam tak się właśnie dziś cudownie wręcz czuje. Z tego też powodu, liczy na to, że jesteście świadomi tego, iż właśnie w Waszym kierunku wysyła teraz to podziękowanie za niesamowite wsparcie!

Pocahontas – AnnenMayKantereit – YouTube/ Tim Bendzko – Hoch (Offizielles Musikvideo) – YouTube/ Grapefruit | Julia Engelmann

Du sagst, dass das dein Schicksal ist
Dass du ab jetzt für immer traurig bist
Doch sorry, daran glaub ich nicht

Wenn du fest daran glaubst, dann wirst du glücklich (...)/ Jeśli bardzo w to uwierzysz, to będziesz szczęśliwy!

Doch ich glaube, ich versteh dich, es ging mir schon mal ähnlich wie dir
Vielleicht weiß ich auch zu wenig über dich( …)
Du erinnerst mich an mich
(…)

Der Tag, an dem das klar war, war für mich der erste Neubeginn
Und heute kann ich sagen, dass ich meine beste Freundin bin (…)

Und all die schönen Dinge auf der Welt, das kann kein Zufall sein
Da hat es Mutter Erde mit uns Menschen ganz schön gut gemeint
Zeit vergeht zu schnell, um den Gedankenmonstern zu verfall’n
Und was du von dir hältst, das entscheidest immer du allein

Und Umarmungen und Blumen und im Sommer Regenduschen
Guck mal, schwimmen, atmen, lesen, schlafen, Freunde und Momentaufnahmen
Lieben, lachen, kochen, tanzen, Weihnachten, wie nice das ist
Und dann auch noch begreifen, dass du deine eigene Heimat bist (…)

Deshalb bist du nicht verrückt, also auch nicht mehr als ich
Nimm deine summertime sadness ab und zeig mir dein Gesicht (…)

Hör nicht auf die Zweifel, denn du bist nicht alleine hier
Und alles geht immer weiter, immer weiter, so wie wir

Better Day Comin’ Garrison Starr & AG

Kochani, teraz Mała Mi odgrzewa jeszcze tylko nam obiadek. Także, jak tylko zjemy, będziemy z pewnością dalej kontynuowały, a dziś, moi drodzy, znowu mamy tego duuużo, czyli nic nowego, prawda? 😋 Póki co trzymajcie się dzielnie i miłego popołudnia! Z pewnością włączymy sobie do tego dalej jej/ nasz ulubiony film, którym jest oczywiście: Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream

//////////////////////////

Znowu nie mogę wprost uwierzyć, co tu się dzieje… booooszeee, przecież ON [GRACJAN] sam mi pokazuje… właściwie już od poniedziałku, że jest tą numerologiczną 6 właśnie🌟 … Czyli ewidentnie dał mi dokładnie tę odpowiedź na to moje pytanie… Póki co, już nawet nie pamiętam, w którym to wpisie było [szacuję tylko, iż w tym poprzednim…, ale jak to odnajdę, to obiecuję, dodać go właśnie w tym miejscu!]

Poza tym, ja tam…, nie wiem, czy pamiętasz jeszcze… Ale wspomniałam także o tym, że przecież, gdybyśmy w połączeniu tworzyli tą 11, to musiałaby być wtedy naprawdę MAGIA, wówczas się chyba nawet wyraziłam jakoś tak: to dopiero byłaby jaaazdaaa, hehe, ale obiecuję to jeszcze odnaleźć!

KAYEF – DURCHS FEUER (OFFICIAL HD VIDEO)

A on już dawno o tym wiedział… Nie bardzo chyba jednak się orientował, jak mógłby mi to powiedzieć, aby nie było tak wprost przekazane, wiesz, chyba tak ewidentnie dla mnie… 🤭 boooszeeee, ja oczywiście nie podałam tutaj wszystkiego, co tam wyczytałam, bo nie chciałam za bardzo marnować w tym wpisie miejsca na coś, co przecież mogą wszyscy sami sobie wyczytać.

Nie przejmuj się kochana, przecież podałaś adres str., z jakiej to wszystko pochodzi… Muszę tu jednak jeszcze o czymś wspomnieć. Spójrz, pamiętasz, jak kiedyś przyśnił się on Tobie z dwójką bobasków na rękach… I wtedy przyszła do Ciebie ta myśl, że to z całą pewnością Wasze dzieciątka, a dopiero teraz przeczytałaś jeszcze to o rodzinie:

Życie rodzinne jest dla Szóstki najważniejsze. (…) Szóstka pragnie kochać i być kochaną – i to jest absolutna podstawa.(…) jak istotne dla Szóstki jest okazywanie uczuć. W skrytości serca Szóstka marzy jednak o czymś jeszcze. Chciałaby wieść luksusowe życie – dostatek kojarzy jej się nie tylko z bezpieczeństwem, ale i ze szczęśliwym życiem. Poza tym duża rodzina (a taką właśnie Szóstka chce mieć) jest kosztowna w utrzymaniu. Przy większej liczbie osób, nawet tak zwyczajna rzecz jak święta Bożego Narodzenia to nie lada wyzwanie. Dobre finanse bardzo się więc przydadzą.

Wiesz, ja naprawdę jestem tym wszystkim znowu niemal oszołomiona…, jak to wszystko mi się teraz w głowie układa, tak wiele tu pasuje do siebie i łączy się niemal w jedną całość, jak takie puzzle… Nie wiem, czy tu kiedyś już o tym wspominałam, ale ja zawsze marzyłam właśnie o tym, by stworzyć z kimś coś tak pięknego i niemal niekonwencjonalnego … jak takie puzzle właśnie, które jednak nie tylko przyciągają swoim wyglądem/ widokiem, ale stanowią również coś bardzo wartościowego i cennego, bo mogą uczyć jeszcze wielu innych rzeczy przy okazji!

Tak naprawdę dziś z tego mojego planu zrobiłam znowu tak niewiele…, bo chyba tylko sprawdziłam tą 6 numerologiczną, hehe

Nie, kochana, nie mów tak proszę! Przecież, nie ukrywajmy, ale jednak dzisiejszy dzień również możesz odhaczyć, jako dobrze zaliczony!

Ale ja wcale nie twierdzę, że on nie był dobry! Co więcej uważam wręcz, że BYŁ/ JEST jeszcze/ wprost WSPANIAŁY!!! Dla mnie to jest już właściwie dawno tak niesamowite wręcz, że ja po prostu tak bardzo ufam temu, iż WSZYSTKO PRZYJDZIE DO MNIE W ODPOWIEDNIM CZASIE…

Wymienię teraz znowu tak szybciutko w podpunktach, to, co zrobiłam/ co mi się ponownie udało i z czego jestem tak niesamowicie zadowolona! A jest już/ dopiero godz. 20, obecnie jestem jakaś bardzo zmęczona, ale nie ważne przecież, BO CZUJĘ SIĘ MEGA SZCZĘŚLIWA!!! Zatem te punkty mojego dnia:

  • przyciągnięcie do siebie ponownie tej 6! którą teraz, na moje oko, musi być nią po prostu Gracjan
  • po jeszcze wczorajszym ściągnięciu go również do mnie poprzez ten wpis [dzieje się po prostu MAGIA] spędzenie z nim rano w łóżku jeszcze całkiem magicznego czasu…😉 [przy równie magicznej muzyczce :P]
  • wspaniała medytacja!
  • wykonanie również niesamowicie dzielnie tej mojej gimnastyki, z którą byłam gotowa już ok godz. 9:19! a tu mój zapisek z tego: YOGA 🧘‍♂️ & 1 SERIE VON ÜBUNGEN 💪 +40 KNIEBEUGEN😊 +20 DAMSKICH POMPEK 👍 +2x po 10 wykroków na każdą nogę + 20 x dead bug 🐛 +100 (liczeń) „bieg w miejscu” 😋
  • jedzenie müsli i oglądanie tego filmu [Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream], teraz już nawet udało mi się prawie kompletnie przy nim nie płakać!
  • przez cały dzień nie wypiłam w ogóle kawy!, gdyż sobie tak właśnie wczoraj jeszcze postanowiłam, że: 1) skoro kawę wiążę zawsze jeszcze z tym czymś! to mogę z niej [choć dziś!] najzwyczajniej świecie zrezygnować, a w zamian za to zrobiłam sobie po prostu yerbę, hehe😋
  • Wiesz udało mi się przekonać własny mózg, że skoro i tak nie odczuwa żadnej przyjemności…, to może jednak uda się zrezygnować i z tej kawy [i jednocześnie z tych ciasteczek i czekolady, którą przecież wciąż mam] I muszę powiedzieć, że to nie było aż takie trudne, tzn. ja naprawdę dostrzegam to, jaki mój organizm/ moja psychika jest wręcz chory/a… Bo zawsze jak automatycznie mam zamiar robić sobie kawę, to szybciutko moja głowa wyszukuje zawsze do tego jeszcze czegoś, więc na dziś skoro całkowicie świadomie zrezygnowałam z tej kawy, to nie było przy okazji już żadnej trudności z tym jeszcze czymś… Poważnie, wiem, jak to brzmi…, ale uważam, że to jest totalnie chore wręcz, no a bynajmniej nie całkiem normalne [to sprawia również, że czuję się wówczas zawsze tak głupio i prymitywnie, bo nie potrafię siebie samej kontrolować!] Nawet jeśli jest to tylko jogurt naturalny z bakaliami/ bananem itp. to po prostu postanowiłam, że oduczę tego przyzwyczajenia mojego organizmu. Oczywiście nie mówię tu o samej kawie [Latte w moim przypadku], której jestem smakoszką, ale po prostu chcę zbudować nowy nawyk/ zwyczaj, którego jak widać muszę się uczyć od początku…🤦‍♀️🙈🤷‍♀️ = ale pierwszy sukces mam na koncie, bo udało mi się!
  • no i później TEN MAGICZNY I NIEZIEMSKI WRĘCZ MOMENT, KIEDY SPRAWDZAJĄC TĘ 6 NUMEROLOGICZNĄ, doszłam do wniosku, że MUSI NIĄ BYĆ GRACJAN, MÓJ GRACJAN= tak, teraz mogę to już otwarcie pisać, przecież jestem tego w 100% pewna, że nie każda osoba/ nie każdy człowiek mógłby odczytywać takie wiadomości! I tak się ze sobą porozumiewać, jak my jednak! Już wiesz, sam ten fakt, że gdzieś tam [a dokładnie w Krakowie!] jest ewidentnie ta moja BRATNIA jednak DUSZA, czyni mnie taką szczęśliwą Ja po prostu KOCHAM TAKIE DNI!!! I to są właśnie te momenty, kiedy tyyyle rzeczy nagle wydaje mi się takich niemal oczywistych, jak choćby mogłabym teraz stwierdzić to:

MYŚLĘ, ŻE NASZE SPOTKANIE NIE BYŁO PRZYPADKOWE. MOŻE POMOGLIŚMY SOBIE NAWZAJEM 😊

  • W dodatku jeszcze zmieniłam tu muzykę w tym wpisie na zdecydowanie dłuższą, bo czytając go jeszcze wraz z poprzednią, skończyła mi się ona dokładnie w tym momencie, gdzie dodałam tę piosenkę: KAYEF – DURCHS FEUER (OFFICIAL HD VIDEO. Wprawdzie już zbliżał się koniec tego wpisu, ale pomyślałam, że wstawię taką dłuższą jednak tą muzę… Aby już po prostu tu sobie była, tak na zapas, a jutro z pewnością sprawdzę to jeszcze raz… a przysiądziemy także do dalszej pracy, prawda?

Oczywiście, kochana moja, jak codzień, przecież my tu wcale nie próżnujemy, nie zbijamy tych bąków, buhaha🤣, jak myśli Twoja rodzinka. Tworzymy tutaj bowiem coś wspaniałego i jednak niebanalnego, zatem oryginalnego, tak samo, kochana moja, jak i Ty!

  • Tak bardzo chce mi się tu od razu dodać również to, co rzekła później w aucie Miranda, tylko nie bardzo wiem, jak to najlepiej sparafrazować, ale nie ważne, bo myślę, że obydwoje wiemy dokładnie, o co tu chodzi:

(…) PARĘ GODZIN

TO NIC W PORÓWNANIU Z TYM, ILE ZAJĘŁO MI UŚWIADOMIENIE SOBIE, ŻE MOGĘ MIEĆ WSZYSTKO, CZEGO CHCĘ…

Dziękuję zatem Gracjan ponownie! A teraz jestem już tak zmęczona, że zmykam do medytacji i później błogiego snu…, bo dziś będę zasypiała z myślą o Tobie właśnie

(…)

Bardzo mnie prosiła, abym dziś, ŚRODA, 20.I.2021 pozwoliła jej zacząć… Chciała bowiem oznajmić Wam wszystkim coś tak bardzo bezpośrednio, dlatego oddałam jej głos, widząc już jak bardzo jest zapłakana i jak ma wielką ochotę to właśnie napisać…:

Nie zacznę kompletnie oryginalnie, za co z góry Was przepraszam…, ale jestem ponownie wszystkim załamana… Nie! Nawet wcale nie wszystkim tylko: SOBĄ SAMĄ! Tym, jaką jestem tragiczną wręcz osobą… Po prostu się siebie strasznie teraz wstydzę…

Kochana moja, ale jeśli chcesz być dobrze zrozumiana przez swoich czytelników…, to musisz pisać bardziej konkretnie…, nie każ nam się tutaj domyślać, bo akurat mi to jest jeszcze zdecydowanie łatwiej, bo ja tu z Tobą jestem cały czas i dobrze wszystko widzę. Ale przecież pozostali nie mają tej przyjemności… dlatego BARDZO Ciebie proszę wyjaśnij to tutaj bardziej szczegółowo i choć odrobinę dokładniej.

A co tu niby mam wyjaśniać? Czuję się tak nędznie, że po prostu smutek… Nie będę już donosiła o moim całym dniu, bo już sam jego początek wcale nie był fajny! Ale ok, przechodzę do tego, co tutaj chciałam napisać PRZEDE WSZYSTKIM.

Właśnie z tego powodu oddałam Ci, kochana, po prostu głos od razu i bez żadnej nawet dyskusji, zatem proszę zaczynaj.

Czuję się po prostu FATALNIE… Przede wszystkim chciałam tylko powiedzieć, że JA WCALE NIE JESTEM KIMŚ MĄDRYM, A TYM BARDZIEJ SILNYM I WYTRWAŁYM… boooszeee, jest mi tak cholernie teraz ciężko…, ale nie! wcale nie wstyd mi się do tego przyznawać, stwierdzam przecież czyste fakty… Otóż:

  • nie rozumiem sama siebie
  • marzę o tym, by być z kimś, kto potrafiłby mnie [tak porypaną jednak osobę, jaką obecnie, wydaje mi się jestem] choć trochę zrozumieć i absolutnie nie oceniać…
  • Tak bardzo chciałabym być z kimś, kto potrafiłby mi powiedzieć: Tak, kocham Ciebie nawet wtedy, gdy wydajesz się być właśnie taka popaprana, po prostu bądź sobą i się nie zmieniaj, bo ja Ciebie taką akceptuję i nawet najzwyczajniej w świecie CIĘ KOCHAM!

Konkrety, moja droga, proszę 🙏

Widziałaś przecież mnie dziś rano… , tzn. aby było zabawniej wczoraj jeszcze nie mogłam się chyba za bardzo skupić na tej MEDYTACJI 7 CZAKR, którą zaczęłam wykonywać o 22:30… A trwa ona dokładnie 42:36, właśnie wtedy doszło właściwie do mnie, skąd to moje zmęczenie tak ogromne… Przecież ja rozpoczęłam ją TEGO SAMEGO DNIA, bo o 1:40, zatem jak można łatwo obliczyć, musiałam ją zakończyć tak ok. 2:30. Następnie zaś już o 6:02 udałam się do tego kibelka, gdzie z kolei obliczałam… to właśnie wówczas wywołał mnie po raz 2gi Gracjan! Bo pierwszy raz objawił mi się przecież w poniedziałek!

boooszeee, dziś chce mi się znowu tak potwornie wręcz płakać… Obudziłam się bowiem i pamiętam, że tak się zastanawiałam, jak długo wytrzymam z tymi sikami w pęcherzu jeszcze😉. Jak już jednak nie mogłam dłużej i taka zmęczona wstałam do tej ubikacji, zabierając ze sobą oczywiście komórkę… I tak spoglądam ponownie na tą godzinę, a tam 2:37, więc już zaczęłam swoje obliczenia… 2+3+7 =12 [czyli 3], no i dalej, kompletnie niczego nawet ponownie nie przypuszczając: 21 + 5 [dzisiejsza data] = 26 [=8] i wtedy, jak już to zobaczyłam, to poczułam jakby ponownie mnie coś sieknęło wręcz w głowę…, bo przecież

8+3 = 11

Tak niewiele znowu rzeczy rozumiem… A marzę o tym, by być z kimś takim, jak Gracjan właśnie… Bo naprawdę uważam, że już sam fakt bycia z kimś tak mądrym/ oczytanym i świadomym, bardzo by mi pomógł choćby samej się lepiej ogarnąć…

Jestem pewna, że będąc z Nim stałabym się bardziej poukładaną osobą… Tak bardzo to czuję, że potrzebuję bowiem właśnie takiego przewodnika, kogoś, kto ma zdecydowanie większą wiedzę niż ja sama… Poza tym, nawet nie wyobrażacie sobie, jak ja marzę o tym, by tworzyć taki cudowny związek, z osobą, z którą również mogłabym się dzielić tym, co mi już się udało…

Ja naprawdę nie jestem jakąś supermenką, dobrze wiem, że niesamowicie wiele udało mi się już osiągnąć, ale JA RÓWNIEŻ jestem TYLKO człowiekiem… I tak bardzo w takie dni, jak dziś, ponownie nieogarniętym wręcz, kiedy potrzebowałabym najzwyczajniej w świecie, by mnie ktoś przytulił, tak po ludzku, dał mi trochę czułości i swojego zainteresowania…

A jestem pewna, że ja również potrafiłabym dawać to samo… Po prostu chciałabym móc również kogoś… Nie! Wcale nie kogoś tylko wybrałam już dla siebie tego, który mnie sam tu odnalazł… A dziś, cholera ponownie tak wszystko mi się tu powywracało… Nie! Wcale nic szczególnego się nie wydarzyło… Po prostu dziś nie umiem kompletnie o siebie zadbać i niemal cały dzień ryczę…

Czy może raczej noszę w sobie ten garb płaczu, bo dziś, kochani, w końcu wyszłam z tego domu! Już nawet nie będę pisała gdzie chodziłam… i jak się czułam…

Dlaczego niby? Moja droga, czy Ty naprawdę tego nie dostrzegasz, że ponownie jeździsz po własnej osobie, jak po… jakiejś najgorszej niemal rzeczy!!! Myślę, że dobrze byłoby tu jednak wspomnieć o Twoim początku dnia. Jeśli Ty nie masz ochoty, ani siły, ja to zrobię!

Więc dobrze, to mów w takim razie, może mi się wtedy jakoś to moje myślenie będzie przestawiło

Otóż, kochani, Małej Mi jakoś bardzo ciężko się dziś wstawało, zrobiła to dopiero przed godz. 9, wcześniej oczywiście jeszcze leżąc, włączyła sobie swoją listę magic i słuchała tych utworów tam i niejednokrotnie po prostu zaczynała płakać… Próbowała sobie wyobrażać ponownie Gracjana obok siebie, że ją przytula…

Bo ona kochani, tak bardzo tego właśnie potrzebuje teraz, takiej właśnie bliskości! I tak naprawdę, jak słyszała tam te różne słowa w tych piosenkach, np. w L’aupaire – Flowers/ LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube/ Ray LaMontagne – Such A Simple Thing / ALEXA FESER – WUNDERFINDER feat. Curse/ to właśnie wtedy jeszcze bardziej napływały jej łzy do oczu.

Ona kochani po prostu czuła się wtedy taaak bardzo samotna i stęskniona mężczyzny, który byłby w stanie zrozumieć ją samą i to, co się w jej życiu właśnie wydarza… Po prostu powklejam poniżej teksty piosenek, które sobie jeszcze wyszukała i które słysząc, łapał ją jakiś ścisk wewnątrz…

Tell me what you’re feeling
I can take the pain

Tell me that you mean it
That you won’t leave again Tell me what your heart wants
Such a simple thing
My heart is like paper
Yours is like a flameI can’t make you see
If you don’t by now
I’ll get through these chains
Some how, some how Take it if you want it
Im so tired I just don’t care
Can’t you see how much you hurt me?
It’s like I wasn’t there

Kochani, nasza gwiazda naprawdę czuła/ czuje się taka niesamowicie wręcz popaprana, wtem słyszy jednak ten utwór Tim Bendzko – Hoch, a tam następujące słowa:

Die Leute fragen „Wie viel Extrameter gehst du?“
Ich fang’ erst an zu zählen, wenn es weh tut
Fehler prägen mich, mach’ mehr als genug
Bin zu müde für Pausen, komm’ nicht dazu
Und wenn ich glaube, meine Beine sind zu schwer
Dann geh’ ich nochmal tausend Schritte mehr

Auch wenn wir schon weit gekommen sind
Wir gehen immer weiter – hoch hinaus
Egal, wie hoch die Hürden auch sind

Sie sehen so viel kleiner von hier oben aus
Wenn dir die Luft ausgeht
Nur nicht nach unten sehen

Wir gehen immer weiter hoch hinaus
Immer, immer weiter hoch hinaus Kann das nächste Level nicht erwarten
Auch, wenn ich dann wieder keinen Schlaf krieg’
Meine Ausreden sind hartnäckig
Aber aufgeben darf ich nicht
Manchmal löst ein Abgrund in mir Angst aus

Doch ich geh’ nicht zurück, ich nehm’ nur Anlauf Auch wenn wir schon weit gekommen sind
Wir gehen immer weiter hoch hinaus
Egal, wie hoch die Hürden auch sind
Sie sehen so viel kleiner von hier oben aus
Wenn dir die Luft ausgeht
Nur nicht nach unten sehen
(…)

I wyobraźcie sobie, że Mała Mi tak leżała właśnie w swoim łóżku i zaczęła słowa tej piosenki po prostu traktować, jakby odnosiły się ponownie do niej właśnie! Czyli, że MUSI PO PROSTU RUSZYĆ Z MIEJSCA, nawet jak wszystko znowu wydaje się takie trudne…, a tym bardziej dla niej niezrozumiałe… Kompletnie nie wstała ani do swoich ćwiczeń [bo stwierdziła po prostu, że nie ma najzwyczajniej w świecie na to siły…], ani nawet nie wykonała dzisiaj medytacji.

Ale za to z rana tak myślała, cóż może choć z tej swojej listy zrobić… I ponieważ stoi tam M.IN. oczywiście punkt mówiący o tym, by sprawdzić i wpisać do kalendarza, kiedy [i czy w ogóle, bo już nawet w to zaczęła wątpić…] dokonała opłatę za swoje mieszkanie, ale ZROBIŁA TO! [07.01.2021] Tak, jak myślała! Następnie, kochani, na jej liście jeszcze stało [ma na niej tak naprawdę całe mnóstwo jeszcze innych rzeczy], ale pomyślała: ok., skoro mam udać się do sklepu po te owoce i warzywa, to najpierw jeszcze zamówię sobie z netu te produkty, które także by mi się tu jeszcze przydały, a mianowicie

Zatem, co widać na załączonym zdjęciu, uczyniła to i stwierdziła, że zje po prostu śniadanie. Dziś zrobiła sobie müsli, ale kochani nie miała już niestety bananów i wkroiła sobie również do niego ostatnie jabłko… Do tego jedzonka włączyła sobie właśnie jeszcze raz filmik Gracjana, bo chciała tylko się upewnić, czy to ten filmik, który włączyła sobie jeszcze leżąc w łóżku, był rzeczywiście tym ostatnim jego. Okazało się, że i owszem, to był właśnie ten: Od radzenia sobie z emocjami do zrozumienia całego swojego życia.

Tak, chyba mogę zrobić to właśnie teraz, otóż jak słyszę tą/ę piosenkę, to nie mogę wprost przestać myśleć o Gracjanie: Waiting Lyrics – the secret dare to dream ost video lyrics, a dokładniej te słowa:

ITS SO STRANGE YOU WOULD FIND ME, WHEN EVERYTHINGS FALLING APART & IM BROKEN INSIDE, Ive been holding the end of my rope for what feels like forever and the world crashes down on me and I still dont know why

Ja naprawdę nie mogę… dziś już w ogóle, tak jest mi jakoś dziwnie, bo całkowicie niezrozumiale ciężko i wciąż dochodzą do mnie słowa tej piosenki, tak jakbyśmy to my sami [ja i Gracjan] niemal sobie śpiewali i ja już naprawdę nie wiem, czy ja jestem jakaś totalnie sfiksowana/obłąkana i nawiedzona wręcz…

maybe I should or maybe I shouldnt thats what keeps me awake when Im thinking of you I dont wanna pretend somethings there in case that it isnt


But I can`t help but wonder if you are feeling it too

waiting for the weight of the world to get lighter, the dark of the night to get brighter and shine on me
Ill hold on if hope is wherever Ill find it
and love is in front of my eyes
I hope I see
Just give me a sign that is all meant to be
and I`ll keep waiting

Ok, jutro mam jechać do tej OdNowy na to szkolenie przecież 😉😋😝 Także lecę się jeszcze tylko umyć. Muszę wziąć Ashwaghandę, bo już jest 21, a następnie spróbuję dziś już całkiem porządnie przystąpić do medytacji 7 ośrodków energetycznych. Ostatnio w OdNowie właśnie, jak byłam na tej terapii czaszkowo-krzyżowej, to wiesz, co ja tam powiedziałam tej Zuzie? Otóż, że wykonuję medytację 7 ośrodków handlowych, a nie energetycznych, buhaha,😜 Niezła jestem, prawda? No, jak się zorientowałam, co powiedziałam…, to myślałam, że tam po prostu padnę 🤣🤦‍♀️🙊

No dobrze, kochana, to zmykaj teraz do kąpieli. Tam może uda Ci się choć troszkę wypocząć i zrelaksować dziś jeszcze.

/////////////////

Kochani wyszła z kąpieli, ale o tym akurat muszę jeszcze Wam donieść. Otóż siedziała sobie w wannie i słyszała tą piosenkę Don’t Give In i zaczęła nagle tak potwornie płakać i mówić po prostu na głos:

Ja już, kurwa, nie mogę tak dalej! Nie daję już najzwyczajniej w świecie rady!

Muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi nienawidzi wprost swojego brzucha, tego jak on teraz wygląda… A tak naprawdę przez to również i siebie, bo dobrze wie, że SAMA SOBIE SZKODZI… Ona słuchajcie, jeszcze dziś wypiła w końcu kawę i zjadła do tego oczywiście ten deser…, a wykonała go z jogurtu naturalnego [to jeszcze pikuś!], bo i sobie do tego wkroiła kawałek banana [również jeszcze ujdzie, prawda?], ale wkruszyła do niego także te ciasteczka jaglane, które sobie zakupiła wtedy w Rossmannie oraz naturalnie tą czekoladę z orzechami stamtąd również, a dziś moi drodzy zakupiła w kerfie także takie wafle, bo … tak bardzo chciała się czymś właśnie jeszcze pocieszyć w tym pieprzonym, jak się wyraziła, dniu dla niej… Te wszystkie słodycze widoczne są na tym zdjęciu:

Ona tak bardzo już chyba podświadomie przeżywa to jutrzejsze szkolenie, czyli te USTAWIENIA RODZINNE, na które jedzie. Muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi już się chyba obawia tego, co tam wyjdzie… To, że ona ma tyyyleee pretensji i żalu do tej swojej rodzicielki… I to teraz tak potwornie wręcz ją męczy…, bo ona wciąż uważa, że przecież nie ma do tego najmniejszego prawa…

(…)

Nie przypomina sobie już, czy w ogóle kiedykolwiek TAAAAKIE szczęście, jak dzisiaj właśnie CZWARTEK, 21.I.2021, było/ jest jej dane odczuwać, kochani! Teraz mamy już wieczór, bo 18:30, więc chyba już nawet nie będzie tego rozwijała, no a bynajmniej nie tak szczegółowo, abyście mogli zrozumieć 😋. Napiszę tylko, że KOCHANI TAK NAPRAWDĘ OD WCZORAJ WIECZOREM, PO JEJ KĄPIELI DZIAŁA SIĘ JUŻ MAGIA .

INA REGEN – Wie a Kind (live premiere) – YouTube/ Tim Bendzko – Hoch (Live) – YouTube/ Clueso – Sag Mir Was Du Willst (Official Video)

Feeling my way through the darkness
Guided by a beating heart
I can’t tell where the journey will end

But I know where to start

They tell me I’m too young to understand
They say I’m caught up in a dream
Well, life will pass me by if I don’t open up my eyes
Well, that’s fine by me

So wake me up when it’s all over
When I’m wiser and I’m older
All this time I was finding myself, and I
Didn’t know I was lost

I tried carrying the weight of the world
But I only have two hands

Hope I get the chance to travel the world
But I don’t have any plans

Wish that I could stay forever this young
Not afraid to close my eyes
Life’s a game made for everyone
And love is the prize

So wake me up when it’s all over
When I’m wiser and I’m older
All this time I was finding myself, and I
Didn’t know I was lost

Gizmo Varillas – Freedom For A Change (Official … – YouTube/ Don’t Give In Snow Patrol/ Wake Me UpRoses & Frey

Bardziej wyjaśnimy to kochani jutro, dziś tylko dodam, że była Mała Mi w tej OdNowie na tych USTAWIENIACH SYSTEMOWYCH/ RODZINNYCH. Tam właśnie przeżyła RÓWNIEŻ niemal coś niesamowitego. Ale obiecujemy zabrać się za to już jutro porządnie. Teraz bowiem, tylko tak szybciutko w takim wielkim skrócie, jak zwykle, rzeczy, do których bardzo chciałaby się odnieść:

  • ostatni filmik Gracjana Czego nauczyła mnie walka z demonami
  • ustawienia systemowe/ rodzinne u Małgorzaty/ rozmowa z takim gostkiem właśnie w OdNowie [Łukaszem]
  • sms odnośnie powrotu do korepetycji 😉
  • @ ad MASECZEK I TEJ CAŁEJ KORONY…
  • zadzwoniła do babci z życzeniami

Kochani, jeszcze o godz. 18 wstawiła warzywka do ugotowania, ponownie na bulion warzywny, zawsze bazuje na tym przepisie: https://aniagotuje.pl/przepis/bulion-warzywny, ta zupka będzie się jeszcze oczywiście gotowała, ale słuchajcie nasza gwiazda jest tak niesamowicie dobrze nastrojona, że zaraz chyba przejdzie ponownie jeszcze do hm… z pewnością czegoś przyjemnego… może czarowania i medytacji. boooszeeee, jakie ona odczuwa niesamowite wręcz szczęście!

Naaz – Up To Something (Official Video) – YouTube/ Sido – Tausend Tattoos/ Pocahontas – AnnenMayKantereit

Musi tu jeszcze tylko to wspomnieć, że, słuchajcie, ona właściwie przez całą dzisiejszą noc spała tak tylko po 2, no góra 3 godziny…, zawsze, jak się budziła, to spoglądała na komórkę, a tam z liczb właśnie ponownie działa się ta magia [więcej doniesiemy o tym jutro, bo teraz naturalnie czuje się już zmęczona, ale przy tym wciąż niesamowicie szczęśliwa 🤗🍀🌞]. Wiecie cóż ona napisała sobie w komórce na górze dzisiejszego dnia [drukowanymi literami]?

KOOOOCHAM TO ŻYYYYCIEEE WIEDER 🤗💗🌟

ONA JUŻ PO PROSTU TO WIE, ŻE

STWORZY Z GRACJANEM WSPANIAŁY, SZCZĘŚLIWY ZWIĄZEK/ BAAAARDZO NIEKONWENCJONALNĄ I NIETYPOWĄ WRĘCZ PARĘ!!!

No dobrze, kochani, ale teraz zmyka już choć się położyć, boooszee, jak ona czuje się niesamowicie kochana i przez to naturalnie szczęśliwa! Ona już bowiem jest tego pewna, że odnalazła swojego najlepszego partnera! Czy to może raczej on ją tu odnalazł. Dobrze, moi drodzy, to nasza Mała gwiazda potrzebuje naprawdę odpocząć, jutro ponownie czeka nas praca, a teraz najwyższy czas na odpoczynek i relaks!

L’aupaire – Flowers/ KAYEF – DURCHS FEUER (OFFICIAL HD VIDEO) – YouTube/ Lemo – So wie du bist – YouTube/ Ray LaMontagne – Such A Simple Thing (Official Audio)/ Bilderbuch: „Baba” | 1LIVE Session

Także wyczekujcie nas tu jutro! A teraz zmyka już, bo oczkach jej się poważnie same zamykają teraz 🤭. A powinna jeszcze tylko wziąć ASHWGHANDĘ. Także życzymy Wam kochani dobrej i spokojnej nocy i błagamy Was, nie zapominajcie WYSYŁAĆ INTENCJE!!!

A dziś jeszcze dostała tego @:

Zmiana statusu zamówienia nr 86268

Odebrane

BioBabalscy – sklep <sklep@biobabalscy.pl>19:02 (54 minuty temu)
do mnie
Biobabalscy z miłości do natury
Dzień Dobry Monika,Status Twojego zamówienia 86268 został zmieniony.

Aktualny status zamówienia to:

PRZESYŁKA WYSŁANA

Gwarantujemy, że sięgając po nasze produkty sięgasz po zdrowie!Śledź status swojego zamówienia:
Numer listu przewozowego:Twoja paczuszka właśnie powędrowała w ręce kuriera i pomknęła pod Twój adres!Mamy ogromną nadzieję, że dobrze się spisaliśmy!Jednocześnie informujemy, że stosowany przez nas wypełniacz w paczkach jest w 100% ekologiczny, w pełni kompostowalny. Wykonany jest ze składników pochodzenia roślinnego dzięki czemu jest przyjazny dla środowiska i ulega całkowitej biodegradacji.Dziękujemy za wybranie naszych produktów!Życzymy miłego dnia.
Obsługa sklepu internetowego BioBabalscy

(…)

Obecnie, a jest już dziś PIATEK, 22.I.2021, godz. 10:30 chce jej się kochani po prostu płakać… W dodatku bolą ją ponownie te barki…, ale słuchajcie, pomimo, że jest już i po swojej porannej ~20~ minutowej medytacji [zaznaczamy ten czas właśnie w ten sposób, używając tych ~~ znaczków, byście wiedzieli, że to jest zawsze tak około, tzn. NIGDY NIE KRÓCEJ, zazwyczaj do góra 25 minut, tak byście wiedzieli na przyszłość 😉], to właśnie wydaje mi się, że teraz będzie najlepszy wprost moment, abyś mogła o tym donieść, kochana, o tym, co Ci jednak zaprząta obecnie Twoją główkę. Także proszę mów o tym po prostu tutaj i teraz:

Jeszcze wykonując tą medytację, siadłam sobie na poduszkę i jak zwykle zaczęłam patrzeć w okno. Byłam pewna, że już to minęło, bo jakoś umiałam zachować zdrowy rozsądek i jednak się aż tak bardzo tym @ nie pobudzić…

Doskonale, kochana to widziałam! Jak jechałaś jeszcze tramwajem na te ustawienia do OdNowy https://odnowacentrum.pl/zespol/malgorzata-iri-jakubowska/ i stwierdziłaś, że nie pozwolisz sobie na to, aby ktoś Ci coś zarzucał, tym bardziej, że doskonale wiedziałaś o tym, iż WCALE nie jesteś NIEODPOWIEDZIALNĄ OSOBĄ! Ale wyjaśnij tu może jeszcze pozostałym, aby wiedzieli, o co chodzi…

Tak właśnie postanowiłam! Trochę się jeszcze zastanawiałam, czy mam to zrobić właśnie w ten sposób, tak znowu na forum, a nie w @ bezpośrednio do Anity…, ale pomyślałam sobie, że przecież ktoś z moich czytelników, mógł to również tak odebrać/ opacznie zrozumieć… Zatem postanowiłam to JESZCZE RAZ WYJAŚNIĆ, bo nie znoszę być niezrozumianą [w tym wpisie powyżej nawet specjalnie popodkreślałam te momenty, które tego właśnie dotyczą].

A wszystko tyczy się naturalnie tego jakże „wspaniałego” tematu, który jest przecież obecnie NA TOPIE i trąbią o nim, gdzie tylko się da! Czyli wiadomo o co chodzi: TĄ PRZEKLĘTĄ TERAZ KORONĘ

👑

Obiecałam sobie sama, że nie będę się już absolutnie zabierała za wyjaśnianie jeszcze czegokolwiek tu więcej a propos tego i mojego podejścia w ogóle do tej sprawy, bo wydawało mi się, że o wszystkim już tu wystarczająco dużo napisałam i absolutnie nie chciałam poświęcać temu dziadostwu więcej czasu i tym samym go tracić… Bo wychodzę po prostu nieustannie z tego założenia, że to, na czym się skupiamy i czemu poświęcamy naszą uwagę i nasz czas, to po prostu ROŚNIE. A ja mam dość takich pieprzonych, strasznych tematów!!!

Ale właśnie jeszcze podczas tej medytacji uświadomiłam sobie, że przecież ja CAŁY CZAS O TYM ROZMYŚLAM, muszę tutaj dodać, iż WSZECHŚWIAT doskonale to widział, bo… kochani, robił, co mógł, abym jednak nie odjeżdżała z tymi myślami za bardzo i co jakiś czas podsyłał mi jakiegoś ptaka, później już nawet widziałam, że na tą latarnię, siadł również jeden, wprawdzie nie taki, jakbym chciała…, ale chciało mi się już tak bardzo w tym momencie z tego śmiać, bo pomyślałam sobie, że ten biedny Wszechświat musi być naprawdę już bardzo jednak zdesperowany i zmartwiony tym, iż obecnie nie potrafię się kompletnie od tego odciąć i wciąż i nieustannie do tego powracam 🤭

Dlatego dokładnie teraz postanowiłam zrobić z tym ostateczny porządek! Powiem tak, wydawało mi się, że kto, jak kto, ale Anita właśnie jest także taką hm… inną osobą… Stąd byłam taka szczęśliwa, że ją poznałam i nawet nazwałam ją moją Dobrą Duszką. Powiem tak, nadal się cieszę, że ją znam! I wciąż będę twierdziła, iż ona jest jednak również inna niż cała większość społeczeństwa. Ale ok. przejdę już chyba bardziej do sedna i powiem tylko jeszcze raz, iż O TYM PRZECIEŻ WSZYSCY WIECIE DOBRZE, ŻE TAK I OWSZEM MAM TEN BRAK SMAKU I WĘCHU, czyli jednak jakieś objawy tego wirusa, ALE NIE ZGODZĘ SIĘ NA TO, ŻE JESTEM JAKĄŚ NIEODPOWIEDZIALNĄ OSOBĄ! Przepraszam Anitko, ale nie przeczytałam nawet Twojego @ do końca, ponieważ już wtedy uznałam [przed tym wyjazdem do OdNowy na te Ustawienia Systemowe], że nie ma sensu się denerwować, jak sama wiem najlepiej, jak postępuję i jaką osobą jestem!

Kochana dodam tylko, iż dobrze zdajesz sobie z tego przecież również sprawę, jaka ta obecna rzeczywistość jest popaprana i trudna. I wcale nie oceniasz nikogo tak zero jedynkowo. Słuchasz różnych opinii, bo przecież o tym całym wirusie wiemy naprawdę niewiele…

To prawda i ja dlatego nikogo nie skreślam i właściwie wysłuchuję wiele różnych opinii. Co nie znaczy jednak [w czym jeszcze bardziej utwierdziła mnie wczoraj ta właśnie Małgorzata IRI Jakubowska], że nie zamierzam bronić siebie i własnego zdania! Dobrze wiem, że przecież KAŻDY MA PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA, na tym polega wolność człowieka i jeśli szanujemy siebie na wzajem, to powinniśmy po prostu dać możliwość każdemu do swojej własnej opinii! O tym spotkaniu z Małgorzatą napiszę, kochani, również więcej, ale myślę, że trochę dalej.

A teraz może PONOWNIE DLA WSZYSTKICH jeszcze tylko tak całkiem szybciutko o tym wspomnę, by już dalej się tym w ogóle nie zajmować: tak zauważyłam u siebie te objawy koronawirusa! I pomimo, iż cały czas twierdziłam, że go nie mam! to jednak mimo wszystko [BO JESTEM ODPOWIEDZIALNA NIE TYLKO ZA SIEBIE, ALE TAKŻE ZA INNE OSOBY!] zaczęłam już wtedy szybciutko czytać o tym w necie… Następnie zaś dowiedziałam się jeszcze od mojej mamy, że 2 TYG.OSOBY, U KTÓRYCH STWIERDZONO RZECZYWIŚCIE TĘ ZARAZĘ,  powinny przesiedzieć w domu. Więc ja naturalnie się do tego wówczas także zastosowałam!

Ponieważ jednak nie miałam pozostałych tradycyjnych objawów: gorączka/ suchy kaszel/ zmęczenie [https://www.google.com/search?q=objawy+koronawirusa&rlz=1C1GCEA_enPL821PL821&oq=obja&aqs=chrome.1.69i57j35i39j0i433j0i395i433l3j0i395l2.3600j1j15&sourceid=chrome&ie=UTF-8], wykorzystywałam to, że mogę wychodzić choć na spacery, bo przepraszam bardzo, ale no helloł?! musiałabym totalnie upaść na łeb, by nie korzystać choć z możliwości łapania świeżego powietrza i czerpania energii ze słońca!

Co więcej właśnie wtedy rzekłam przecież nawet do mojej mamy, by ta do mnie lepiej nie przyjeżdżała, bo wiem, że ma ona słabszą odporność i w takim razie wolałam „dmuchać na zimne”. Muszę tu jeszcze dodać jedną rzecz, tak szczerze po prostu chcę to z siebie w końcu wyrzucić, nim jeszcze pójdę się przejść, bo jest już przed 13, a świeci piękne słonko!

Zatem, kochani STRASZNIE MNIE WRĘCZ IRYTUJE, żeby nie mówić WKUR…, jak słyszę, iż ktoś mówi mi, czy\ się wręcz skarży, że jest tą osobą, która ma słabszą odporność i jest w tak zwanej grupie ryzyka. Myślę sobie wówczas, że przecież no helloł? ale ja sama raczej również do tej grupy chyba należę, bo… jestem po takich przejściach jakich jestem, nie mam śledziony/ brak mi tu miłości i wsparcia… Nie, kochani, idę się jednak przejść…, bo wtedy myślę, że już mi się to w głowie jednak inaczej poukłada i zajmę się rzeczami, którym powinnam dalej poświęcać mój czas!

No, dobrze moja droga i cudna Ty istoto, to myślę, że rzeczywiście masz rację, szkoda po prostu czasu na poświęcanie go czemuś innemu niż temu, co Tobie, kochana, może tylko służyć. Dlatego myślę, że spokojnie powinnaś sobie teraz jeszcze zrobić ten spacer, a wtedy, jak już z niego wrócisz, będziemy tworzyły tu dalej, ok? Także ubieraj się i zmykaj już!

//////////////////////

Wróciła, kochani…, lecz muszę powiedzieć, iż wcale nie wypoczęła tam, bo nie dość, że czuła wciąż te swoje barki spięte i bolące, to jeszcze idąc tam nie raz rzuciła i kurwą i na koniec już nawet rzekła ja pierdolę po prostu, bo wyobraźcie sobie, że nie mogła, idąc kompletnie się zrelaksować i odpocząć, bo musiała tak bardzo uważać, by się nie przewrócić w ogóle…

No myślałam, że tam po prostu padnę…, nie wiem, czy te zdjęcia, które tam zrobiłam, to oddadzą dobrze, ale było TAK CHOLERNIE ŚLISKO, że aby móc w ogóle kawałek przejść, to musiałam naprawdę BARDZO UWAŻAĆ… chciało mi się już tam naprawdę ryczeć, bo pomyślałam sobie i po co ja w ogóle wyszłam??? Miałam przecież przewietrzyć głowę i wypuścić z niej te niepotrzebne, dewastujące mnie myśli… A tu kuwa co? Jeszcze tylko bardziej się rozjuszyłam…, zamiast uspokoić…

Ale ponieważ wzięłam również trochę gotówki, bo pamiętałam, iż mam kupić jeszcze cytryny, a że nie dostałam jeszcze żadnej informacji z InPost, że moja paczka już przybyła, zatem wiedziałam, iż nie pójdę teraz do warzywniaka, tylko udam się w drugą stronę, tj. właśnie do tego kerfa i się oczywiście ucieszyłam, bo pomyślałam sobie i świetnie! Zatem nie zabieram nawet plecaka, tylko pójdę sobie na tą dolinkę, a ewentualnie później zajdę jeszcze do tego kerfa po te cytryny.

I tak też właśnie zrobiłam, sama mnie widziałaś, jaka byłam wkur… chodząc po tej dolince…, poważnie ten spacer tam odebrał mi już naprawdę resztkę sił… i może nie kompletnie, ale ciężko było mi jednak przestawić to swoje myślenie, choć jedyne co, to tak tam stałam i teraz już nawet nie mówiłam do WSZECHŚWIATA, że proszę o jakąś pomoc, bo uważam, że dostałam jej już wystarczająco! Mam przecież idealne wręcz warunki dla siebie! Co mi dokładnie pokazało choćby to właśnie, że otrzymałam jeszcze tego @…

Wtedy zdałam sobie z tego sprawę, jak to ciężkie musi być dla osób, które obecnie stykają się jeszcze z innymi różnymi ludźmi… A widomym jest, iż przecież niestety nie każdy jest tak świadomym człowiekiem… I często po prostu słysząc to wszystko w mediach, wykonują to samo…, bo się jakoś nad tym szczególnie nie zastanawiają…

Robią tak, bo przecież tak mówią, że powinno się postępować… Poza tym są zobowiązani do tego, by chodzić jednak do pracy, tam również mają przecież dalej kontakt/ styczność z różnymi osobami…

I ja, uwierzcie mi proszę, jestem w stanie to zrozumieć, bo dobrze to widzę, jak taki schemat właśnie działa choćby na moją rodzinę… niestety, tzn. na całe szczęście nie wszystkich, bo te jednak młodsze pokolenia, jak mój brat, jego była narzeczona potrafią znacznie lepiej sobie z tym radzić, niż np. moja mama i babcia… Ale właśnie ta Małgosia mi o tym powiedziała w czwartek, że choć to jest oczywiście trudne, szanując kogoś, musimy jednocześnie pozwalać mu na jego własny wybór, nie możemy niczego narzucać!

No dobrze, kochana, to powiedz jeszcze tylko o tym, cóż tu zauważyłaś, jak wróciłaś do domu.

Spojrzałam właśnie na @ a tam informacja:

InPost – Paczka umieszczona w Paczkomacie 13:36 (2 godziny temu)

Ale muszę przecież wspomnieć o tym, jak byłam w tym kerfie w końcu… No tak chciało mi się już ryczeć, czułam się jakbym była totalnie jakaś obłąkana wręcz…

Widziałam Ciebie dobrze… i muszę powiedzieć, iż wspaniale, że podjęłaś jeszcze RÓWNIEŻ SAMA ten temat. Także proszę kontynuuj!

Chodziłam tam między tymi pułkami i czułam się naprawdę, jakbym była totalnie popapraną osobą… Tak bardzo to odczuwałam, że szukam po prostu jakiegoś pocieszenia… No, a jakie można znaleźć w spożywczym sklepie? Przecież jest oczywistym, że chciałam zjeść sobie coś dobrego… I już taka totalnie wkur…czona na siebie, zaczęłam szukać jakichś najbardziej odpowiednich produktów… I, cholera jasna, tak nie potrafiłam się już powstrzymać i zakupiłam po prostu te:

No dobrze, ale kochana popatrz na to w ten sposób, że cóż tam jest, prócz tych cytryn? Przecież to zaledwie ciastka owsiane i 2 jogurty… Ok, to może jeszcze wspomnij najpierw tylko o tym, cóż dzisiaj zauważyłaś, bo myślę, że to jest również bardzo ważne!

Otóż, kochani, dzisiaj…, ponieważ z wczoraj na dziś gotowałam ten bulion warzywny, więc naturalnie tak go tam zostawiłam stojący na kuchence jeszcze, a właśnie dziś, biorę łyżką, by posmakować… I ZACZĘŁAM JUŻ coś ODCZUWAĆ !!! boooszeee, nawet nie wiesz, jaką radość sprawił mi ten fakt!

Wspaniale kochana, to uznajmy, że miałaś pierwszy powód do świętowania!

Też tak już sobie pomyślałam…, a jeszcze wiesz wczoraj, jak byłam na tych ustawieniach u tej Małgorzaty, to poczułam się tak wspaniale tam… [mimo, że oczywiście ryczałam, jak niemal jakiś bóbr], ale ona tak bardzo mi pomogła zrozumieć tyle rzeczy… Pozwoliła mi siebie także nagrywać i wiesz co ona mi rzekła? Jak już tak jej powiedziałam, iż tak bardzo jestem na siebie zła m.in. właśnie przez to, iż pomimo, że nie mam żadnego smaku, ani węchu, wpieprzam jak jakaś niemal dzika świnia

Ona, jak już jednak o sobie opowiedziałam, i miałyśmy nawet za sobą także tę właściwą sesję z tymi krzesłami [o niej także opowiem więcej, jak to wyglądało], to powiedziała mi coś a propos tego wirusa właśnie… Rzekła wtedy dokładnie to, co jeszcze kiedyś czytałam o nim właśnie na fejsie … i chyba nawet tu dokładnie udostępniałam na tym blogu [wtedy też pamiętam, że TA Anita napisała, iż ona również tak uważa…].

Otóż ta Małgorzata mi rzekła coś takiego, iż ten wirus pokazuje przede wszystkim obawy ludzkości/ a najbardziej wnętrze każdego człowieka, jakieś jego bolączki i właśnie te wewnętrzne obawy/ przekonania, nad którymi musi najbardziej pracować… kurczę, szkoda, że nie wiem, gdzie mam tą informację o tym zapisaną, bo myślę, że właśnie ona oddaje to dogłębnie!

Ja również bardzo w to wierzę, że tak właśnie jest! Ale rozumiem jednocześnie, jak działa tzw. system i to, iż trzeba być naprawdę cholernie silnym/ odpornym, aby temu wszystkiemu jednak podołać… Powiedziała mi także, SŁUCHAJCIE, BO TO JEST BARDZO DLA MNIE WAŻNE! Iż ten mój węch i smak zacznę odzyskiwać w momencie, gdy energetyka w relacjach w moim życiu zaczynie powracać do normy, bo została BARDZO ZABURZONA! to wówczas, kochani, zacznie mi również wracać ten węch i smak!

boooszeee, ja właśnie byłam tego samego zdania, że przecież to nie może tak być, iż zniknęły mi tylko te funkcje… i to tak całkowicie niezrozumiale i bezpowrotnie!!! I muszę je jakoś odzyskać!!! A byłam tego właśnie pewna, że jak uda mi się poskładać w końcu siebie, to wszystko inne w moim organizmie także zacznie wracać na swoje miejsce. Bo również ona zauważyła, że mam jednak wiele kawałków jeszcze nie poskładanych…

A jak rzekła, mam ich naprawdę sporo, bo w moim życiu było ogromne naruszenie energetyki/ tzw. porządku rodzinnego…, bo jeśli ja miałam wyobrażenie/pomysł, że będę jednak silniejsza od mojej mamy… [od kogoś, kto był jednak przede mną, kto był tu na Ziemi pierwszy, czyli POKOLENIE WYŻEJ!], to jest to wówczas ewidentne ZABURZENIE TEJ ENERGETYKI! A wszyscy jesteśmy podłączeni do energii źródła poprzez rodziców właśnie! [zarówno energii męskiej jak i żeńskiej: w końcu Mama i Tata]. I dokładnie to sprawiło, że te moje relacje z nią zostały tym samym zaburzone…

Ten swobodny przepływ duchowej miłości, czyli akceptacji wszystkiego, co istnieje i żyje… BO Wszystko, co przychodzi nam przeżyć, każda emocja jest właściwa! Ale ludzie niestety zaczynają to wypierać…

Nie, słuchajcie ja nie mam teraz już siły, a chciałabym zrobić to naprawdę porządnie…, bo myślę, że dzięki podzieleniu się tym z Wami, mogłabym również zrobić coś dobrego właśnie, ale wiedzcie tylko, że nie chodzi mi jedynie o zaspokajanie Waszej ciekawości odnośnie mojego życia! Absolutnie nie o to w tym przecież chodzi! Zatem myślę, że skupię się po prostu teraz nie tyle na tym, jak wyglądała ta moja sesja u niej, co przekażę dalej, jak to moje życie tutaj wygląda/ło. Zatem wiedząc już, iż bardzo chciałabym się udać do tej kobiety ponownie, już się nawet zapisałam do niej! I właśnie w tym momencie jeszcze dzisiaj wysłałam tego @, który widzicie poniżej:

Witajcie, kochani, strasznie mi głupio o tym pisać…, ale postanowiłam to zrobić, bo myślę sobie przecież nie mam nic do stracenia, a wręcz przeciwnie mogę nawet zyskać… Już Wam piszę, o co chodzi. Otóż, szczerze mówiąc, doszło to do mnie, oczywiście znacznie później [do mnie często tak rzeczy dochodzą🤭], że pomijam już sam fakt, iż nawet nie wiem, czy ten kurs za  Kwanty medytacji już się w ogóle rozpoczął, czy nie…To jednak chciałam tylko powiedzieć, że brałam wczoraj udział w klinice OdNowa w Gdańsku, w tym Ustawienia Systemowe, praca z traumą i integracja JA (tożsamość), właśnie u tej kobietki: https://odnowacentrum.pl/zespol/malgorzata-iri-jakubowska/ i muszę rzec, iż doszłam do wniosku, że właśnie to jest mi potrzebne znacznie bardziej, gdyż niestety mam na sobie poważne traumy, związane jeszcze z dzieciństwem… I w związku z tym chciałam prosić o zwrot pieniążków za ten kurs  Kwanty medytacji, ponieważ znacznie bardziej potrzebuję obecnie właśnie takich indywidualnych zajęć w 4 oczy. Najmocniej przepraszam, że tak wyszło…, ale wiem, że jesteście dobrymi/ mądrymi ludźmi, którzy wiedzą, iż BŁĄDZENIE JEST RZECZĄ LUDZKĄ, poza tym [załącznik]. DLATEGO PIĘKNIE PROSZĘ O ZWROT TYCH PIENIĄŻKÓW i Z GÓRY SERDECZNIE DZIĘKUJĘ! Przesyłam Wam, kochani całe mnóstwo pozytywnej energii i uścisków! 🌞🍀🤗

Pozdrawiam optymistycznie,

Dostałam od nich taką odpowiedź:

Cześć Moniko,
zgodnie z regulaminem na odstąpienie od umowy masz 14 dni od daty zakupu. Niestety ten okres już minął. Ale dostęp do Kwantów medytacji masz przez rok, więc myślę, że spokojnie z nich skorzystasz i będą Ci służyć 🙂
Pozdrawiam serdecznie, Jaga ❤

Nie będę pisała, iż niestety…, bo przecież tak naprawdę już wiedziałam, że zarobię sobie te pieniądze jeszcze sama właśnie w tą niedzielę na korepetycjach! Ale tak, jak im pisałam, przyświecała mi właśnie ta idea:

///////////////////////////////////////////////////

boooszeee, czuję się teraz znowu potwornie wręcz… a mam cholera jeszcze tyyyle nie zrobionych tu rzeczy… Najbardziej wpienia mnie wręcz ten okropny bałagan, jaki tutaj mam… Naprawdę nie daję już sobie z tym wszystkim znowu rady… Dlatego pójdę się teraz myć, a jutro w końcu jest sobota [ja w ogóle dzisiaj byłam pewna, jak się obudziłam, że to już niedziela, buhaha…], więc zacznę już jutro porządnie sprzątać…, no a może choć tak, aby to jakoś wszystko znowu mniej więcej normalnie wyglądało…

Kochana moja, ale dlaczego Ty jesteś ponownie dla siebie taka sroga i okrutna wręcz?

Dlaczego? Bo ja cały czas tak myślę sobie o Gracjanie właśnie…, że ja tak bardzo chciałabym być taką kobietą dla niego odpowiednią… No a już zwłaszcza po tym, co zaczęłam odczuwać w tę noc ze środy na czwartek właśnie, jeszcze przed wyjściem na te ustawienia…

No właśnie, moja kochana, to może jeszcze nim weźmiesz ASHWAGHANDĘ i pójdziesz wziąć tą kąpiel, to może podziel się właśnie z nami jeszcze tym, jak to wyglądało wówczas…

No dobrze, to była ta noc, kiedy działa się naprawdę magia... Ponieważ dokładnie jeszcze w ŚRODĘ, 20.01.21 po właściwie mojej kąpieli, dostrzegłam już, iż pojawił się właśnie ten nowy filmik Gracjana: Czego nauczyła mnie walka z demonami i… włączyłam go sobie jeszcze…, jednak po tym, jak usłyszałam, jak mówi tam o swoich walkach z demonami, to już się trochę wystraszyłam i stwierdziłam, iż tak na samą noc, powinnam przecież się uspokajać, a nie słuchać jeszcze jakichś mrocznych rzeczy…

Dlatego właśnie, zaraz po tych jego tych jego słowach o tych walkach z demonami, natychmiast to wyłączyłam [pomyślałam, że obejrzę to sobie po prostu rano do śniadania], a teraz odsłucham sobie najzwyczajniej w świecie czegoś znacznie spokojniejszego tj. ponownie: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. Wstałam jednak później jeszcze na ostatnie siku przed spaniem i wtedy właśnie sobie pomyślałam: ok. a może wcale się tym nie będę przerażała tak od razu, tylko spróbuję czegoś znacznie innego…

Ponieważ już dzień wcześniej, robiłam rzeczy, których TOTALNIE WRĘCZ NIE ROZUMIAŁAM, dlaczego to w ogóle robię… i później oczywiście byłam na siebie za to maksymalnie już zła…, że postępuję tak głupio i niemal totalnie niezrozumiale dla mnie samej… I jakby teraz właśnie postanowiłam, że może sprawdzę, co mi Wszechświat na to powie… Dlatego sobie po prostu ponownie dałam takie głupiutkie, jak mi się wówczas jednak wydało, wyzwanie, że może jeśli teraz pieszcząc siebie i myśląc właśnie o nim, uda mi się osiągnąć ten orgazm, to będzie, jakby pierwszy jakiś znak dla mnie [jakkolwiek to beznadziejnie i nielogicznie brzmi…], aby jednak tak łatwo i szybko nie rezygnować!

I…, moi drodzy, ok. godz. 00:27 moja notatka w komórce: coś a`la orgazm… boooszeee, a teraz właśnie [22.01.21] podliczam sobie jeszcze to wszystko… a już miałam zanotowane, że z daty [21.01.2021] wychodzi liczba 9. A teraz właśnie dodałam jeszcze tę godzinę, z niej również mamy 9! Po dodaniu jednej dziewiątki do drugiej mamy liczbę 18, KTÓRA RÓWNIEŻ DAJE CYFRĘ 9! Oczywiście zaraz sprawdziłam to i spójrzcie, cóż tutaj wyczytałam:

Żywiołem dziewiątki jest Ogień. Liczba ta jest symbolem uniwersalnej miłości. Numerologiczne Dziewiątki mają misję służenia innym – pomagają ludziom w rozwiązywaniu problemów oraz są dla nich oparciem i pociechą. Dziewiątki powinny nauczać własnym przykładem, na czym polegają miłość i wielkoduszność. Tylko wypełniając swoje przeznaczenie osoby te zdobędą wewnętrzny spokój i szczęście oraz osiągną najwyższy etap duchowego rozwoju. Liczba ta nie bez powodu zamyka numerologiczną skalę – Dziewiątki rozumieją, że wyłącznie oddanie drugiemu odsłania nowy wymiar ludzkiej egzystencji.

Przyszło mi tu jeszcze do głowy, że przecież Gracjan może być również numerologiczną 9!

Osoby o tej wibracji są wyjątkowo wrażliwe na bodźce zewnętrzne i często posiadają talent jasnowidzenia. Ufają swojej intuicji i potrafią odgadnąć ukryte myśli innych ludzi. Ich duchowe bogactwo, rozwinięta umysłowość i szerokie horyzonty inspirują je do nieustannego rozwoju i nawiązywania kontaktu z Absolutem. Dziewiątki to osoby szlachetne, altruistyczne i zdolne do poświęceń. Jak mało kto wyczuwają potrzeby bliźniego, a ich empatia nie pozwala im zignorować czyjejś krzywdy. Jednocześnie są to ludzie pomysłowi, inteligentni i z ogromną wyobraźnią.

Dziewiątki potrafią wyjść cało z każdej sytuacji. Nic nie ujdzie ich uwadze; ich przenikliwy umysł i wyjątkowa zdolność obserwacji sprawiają, że są w stanie dostrzec każdy niuans czyjegoś zachowania. Są to perfekcjoniści – sumienni, zdyscyplinowani, energiczni i zawsze dający z siebie 100%. (…) https://sennik.us/numerologiczna/9/

Dodam może tylko, iż ja jestem numerologiczną 5, ale numerolog powiedziała mi to właśnie wtedy również o tej 9, nie bardzo wówczas jeszcze to rozumiałam i w jaki sposób, to ma również mnie niby dotyczyć, a dopiero póóóóźniej zdałam sobie z tego sprawę, że przecież dzień moich urodzin to właśnie 9! W dodatku, kochani, również mój chrześniak i bratanek Kacpuś urodził się tego dnia 9… I po nim doskonale to widzę, że on także ma tu taką misję służenia innym!

boooszeee, o tym szkrabku mogłabym tu pisać kolejną niemal opowieść, ponieważ tak mi się właśnie wydawało, iż ten jest numerologiczną 4! Spójrzcie, cóż tutaj znalazłam: https://lastomine.com/2017/09/10/anielskie-liczby-co-oznaczaja-znaczenie-cyfr-4-44-444-4444%E2%80%B3/amp/

Anielskie liczby – co oznaczają? Znaczenie cyfr: „4, 44, 444, 4444″

Anioły istnieją na prawdę, są wszędzie i należy to sobie uświadomić. Komunikują się z nami poprzez nasze myśli, odczucia, sny, znaki, symbole a nawet zapachy. Komunikują się z nami również za pomocą liczb. (…)

Cyfra „4” – oznacza bezpieczeństwo, rzetelną pracę i mocne fundamenty. To także samokontrola, lojalność, sumienność, rzeczywistość i realne wartości, stabilność i zdolność. Postęp, zarządzanie, sprawiedliwość, powaga, dyscyplina, porządek, konsekwencja, konstruktywność, niezawodność i przekonanie. Cyfra ta wiąże się z naszą pasją. Zachęca do jeszcze pilniejszej pracy, aby osiągnąć swoje cele.

Cyfra 4 to zachęta aniołów do działania, ponieważ posiadasz umiejętności i talenty, aby pokonać wszelkie przeszkody i osiągnąć swoje najwyższe aspiracje.

Cyfra 4 to informacja dla Ciebie, aby właśnie teraz wprowadzić swoje pomysły w działanie. Wibracja tej liczby ma związek z energią, harmonią i współpracą.

Cyfra 4 reprezentuje również żywioły: powietrza, ognia, wody i ziemi, w czterech kierunkach: Północ, Południe, Wschód i Zachód.

Kiedy pojawia się Anioł liczby 4, oznacza, że Anioły są przy nas i biorą czynny udział w naszym życiu. Wspierają nas i dodają sił, aby wprowadzić w życie nasze pomysły. Oferują pomoc i wsparcie w realizacji naszych celów i inspirują nas. Udzielając rad i wskazówek.

Ja to najzwyczajniej w świecie również czuję, że to dziecko także wybrało właśnie TĘ/ NASZĄ RODZINĘ!!! To jest po prostu taki nasz Aniołek!

////////////////////////////////////////////////////

Kochani, nasza bohaterka poszła teraz pozmywać jeszcze choć te naczynia w kuchni, które jej zostały jeszcze po kawie i po obiedzie … Muszę Wam otwarcie powiedzieć, że uważam, iż jak na tak uszkodzoną jednak kobietę, która ma wszystko na swojej głowie i tylko przecież 2 ręce i tak ogarnia to życie wspaniale… A to, co przedstawiała tutaj powyżej, to dopiero kochani początek… Obiecała jednak, że już to dokończy dzisiaj, jeszcze przed pójściem się myć, no a przynajmniej przed końcowym położeniem już się spać… Wczoraj bowiem była już tak totalnie wręcz zmęczona, że jedyne na co miała siłę, to wykonanie tej MEDYTACJI 7 CZAKR…

No dobrze, kochana, to skoro już tu z nami jesteś, to dokańczaj proszę dalej, tę magiczną jednak nockę…

Moi drodzy, ja naprawdę NIC Z TEGO WÓWCZAS NIE ROZUMIAŁAM…, jednak widząc co się dzieje, postanowiłam, dalej jeszcze sprawdzać, czy to był rzeczywiście jakiś znak… I leżę tak sobie dalej i nagle, a była to już godzina 1 w nocy słyszę [z tej medytacji właśnie] słowa:

TO, CO DAJĘ INNYM, POWRACA DO MNIE

I dalej, jak dodałam do tej godziny cyfrę 9 to wyszła mi oczywiście 10, czyli 1 i tutaj w takim razie czytam [bo kochani, zaraz zaczęłam ponownie szukać o tym informacji!] I cóż znalazłam?

Jedynka stanowi źródło siły oraz impuls do działania, który porusza cały świat. Jedynka to urodzony przywódca. Jest charyzmatyczna i zdecydowana. Roztacza wokół siebie atmosferę szacunku spowodowanego jej dynamiczną odwagą.  (…) Jedynka wyciąga z człowieka to, co jest w nim najlepsze. Pobudza do działania i napełnia odwagą. Człowiek, który porozmawia choć przez chwilę z Jedynką, zaczyna bardziej wierzyć we własne siły. Nabiera przekonania, że może przenosić góry. I najprawdopodobniej to właśnie zrobi, kiedy Jedynka poprosi go o wykonanie jakiegoś zadania. https://astroweb.pl/numerologiczna-1.php

Droga życia z wibracji Jedynki to droga pioniera, przywódcy, przewodnika i perfekcjonisty. Jedynka przyszła na świat po to, by przyjmować na siebie rolę przywódcy praktycznie w każdej sytuacji. Wyróżnia się silnym poczuciem indywidualizmu, zdecydowaniem i ambicjami.

numerologia 1 mężczyzna horoskop

Numerologiczna 1 w pełni realizuje samą siebie, kiedy może podejmować nowe dla siebie wyzwania, kiedy ma możliwość rozpoczynania jakiegoś projektu i doprowadzania go do końca. Doskonale uczy się na własnych błędach. Ceni swoją niezależność i potrafi podejmować samodzielne decyzje. Co więcej, potrafi być wierną swoim ideałom, nawet, jeśli budzą one sprzeciw innych ludzi. (…)

Numerologiczna 1 podąża własną drogą i zawsze będzie szukała nowych dla siebie rozwiązań, nowych pomysłów. Nie ma problemów z przyjmowaniem na siebie roli dowódcy i potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje decyzje i działania. Potrafi pokonać każdą przeszkodę i przezwyciężyć każdą trudność, wybierając z niej to, co najkorzystniejsze. (…)

Przeznaczeniem Jedynki i jej życiową misją jest powołanie do bycia przewodnikiem dla innych ludzi i uczenie ich jak powinni wykorzystywać swoją niezależność. https://blog.otylia.pl/numerologiczna-1/

Przyczyna wszystkiego – liczba Stworzenia i źródło wszelkiej energii.

wibracja liczby 1

Jedynka – pionier, osoba niezależna, która zwykle obdarzona jest dobrym zdrowiem, siłą fizyczną, witalnością i chęcią życia. Twardo stąpa po ziemi, zgodnie z własnym powołaniem (…)

Jedynka – pionier, osoba niezależna, która zwykle obdarzona jest dobrym zdrowiem, siłą fizyczną, witalnością i chęcią życia. Twardo stąpa po ziemi, zgodnie z własnym powołaniem (…) Liczba 1 męczy się rutyną, wybiera aktywność i przygodę. Realizuje wiele śmiałych pomysłów i jest drogowskazem dla innych. Ma predyspozycje do bycia liderem. Całe życie Jedynki polega na nauce bycia sobą i na odkrywaniu drogi swojej duszy. Osoba z Drogą życia 1 ma tendencje do tworzenia obrazu siebie jako osoby innej, lepszej i tym samym nierozumianej przez otoczenie często właśnie z tego powodu odczuwa szeroko pojętą samotność. https://akademiaducha.pl/tag/numerologiczna-1/

boooszeee leżałam tam niemal, jak zahipnotyzowana i wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się pojawia/ wydarza/ dzieje… A uwierzcie mi, że to jeszcze nie wszystko…, czyli miałam już niejako 2 potwierdzenia… że jednak nie powinnam rezygnować tak szybko… [tu pojawiła się kolejna wskazówka… przeczytawszy to, doszłam do wniosku, że przecież Gracjan równie dobrze, może być także tą numerologiczną 1… dżizas, nie mam już nawet siły i czasu, by jeszcze raz szukać, czy mam gdzieś zanotowaną datę Jego urodzenia…] Dostając takie sygnały, postanowiłam dalej działać i wtedy właśnie pieściłam siebie dalej… Ponownie orgazm… wtedy spoglądam znowu na zegarek, a tam 1:21 (czyli 4) + 9 (data) daje 13 (czyli ponownie 4!) i tak, tu z kolei znalazłam:

Czwórka (numerologiczna 4) jest przede wszystkim wytrwała, pracowita i odpowiedzialna. Lubi utrzymywać porządek oraz dyscyplinę w swoim życiu. Nie znajdziemy wokół niej bałaganu, ponieważ nie wytrzymałaby ani chwili w takim otoczeniu.

Cokolwiek Czwórka będzie robiła, jej znajomi i rodzina zawsze będą mogli na niej polegać i jej zaufać. Nie zdradzi czyichś sekretów, choćby ją torturowano. Z pewnością też nie pozwoli się podejść i oszukać. Jest to bowiem osoba logicznie myśląca i racjonalna. (…) Nieprzeciętna siła umysłu pozwala jej podejmować trafne decyzje i wytrwale dążyć do obranego wcześniej celu. Czwórka jest przy tym niczym nosorożec – nic nie zmusi jej do zejścia z raz obranej drogi. Przebije się jak taran przez każdą przeszkodę. W skrajnych przypadkach Czwórka może stać się uparciuchem, ale jeśli tylko będzie zachowywać umiar w uporze, wszystko będzie w porządku.(…)

Jest bardzo wierna i lojalna, zarówno w przyjaźni, jak i w miłości. (…) Czwórka posiada silne poczucie sprawiedliwości społecznej, co sprawia, że zawsze staje w obronie pokrzywdzonych. W numerologii liczba 4 oznacza szeroko rozumianą powściągliwość, ostrożność i trzymanie się na dystans. Czwórka to zestaw niezwykłych cech, jak prawdomówność, solidność, odpowiedzialność czy dotrzymywanie danego słowa. (…) Nie uczestniczy w spotkaniach towarzyskich częściej, niż wymagają tego konwenanse. (…) https://astroweb.pl/numerologiczna-4.php

Liczba 4 złożona jest z dwóch ważnych symbolicznie figur – kwadratu oraz krzyża. Pierwszy to uniwersalny znak całości, wyrażający harmonię i potrzebę równowagi. Krzyż odnosi się oczywiście do chrześcijańskiego symbolu odkupienia, jednakże to nie jedyne jego znaczenie. Dwie przecinające się linie mówią również o zwycięstwie nad śmiercią oraz o potędze zdolności twórczej. Nie sposób nie wspomnieć także o tym, że krzyż to symbol czterech stron świata oraz czterech żywiołów. https://sennik.us/numerologiczna/4/

Kochani, miałam takich znaków dosłownie caaałe mnóstwo, kompletnie tego wówczas nie rozumiałam…, ale po prostu najzwyczajniej w świecie to przyjmowałam ufając i wierząc Wszechświatowi, że WSZYSTKO DZIEJE SIĘ PO COŚ, W JAKIMŚ WŁAŚNIE CELU…, by może nam coś jeszcze pokazać, czegoś nauczyć, coś uświadomić… No dobrze, kochani, jest godzina 21:02, także zmykam choć się umyć, tzn. wziąć relaksującą kąpiel z muzyką oczywiście, bo chciałabym choć dobrze wypocząć, aby te barki mnie już tak nie bolały… Także, moi drodzy, życzę Wam już dobrej i spokojnej, jak zwykle zresztą 😛 nocki! Do zobaczenia jutro, a ponownie będę tutaj starała się tworzyć mój świat dalej.

//////////////////////////////////

Nie, słuchaj, myślałam, że padnę w tej wannie… okazało się bowiem, iż wcale ta woda nie leciała nie tylko taka znowu gorąca! Ona była zaledwie jedynie lekko ciepła… I ja sobie pomyślałam znowu, ok. to jest ewidentny znak od Wszechświata, abym jednak dokończyła tutaj jeszcze dziś ten wpis, hehe, najwyżej w nocy będę marzła…

Ale pomyślałam sobie znowu, że przecież wlezę w ten śpiwór, wezmę termofor i będzie git! Bo, co cholera? Przecież jestem osobą, która raczej stara się nie myśleć i koncentrować na jakichś trudnościach/ problemach, tylko szukam niemal non stop rozwiązań! Zatem pomyślałam Wszechświecie, zrozumiałam dobrze, że powinnam dokończyć to, co już zaczęłam, bo ja również nie lubię mieć takich spraw niejasnych, nie po dokańczanych! To zauważyłam, że właśnie łączy mnie m.in. z Gracjanem…, ale jest tego chyba znacznie więcej, a to właśnie pokazała mi ta noc…

Zatem już o niej donoszę tu dalej. Choć, muszę jeszcze tylko napisać o jednej rzeczy, że ja nigdy do tej pory sama ze sobą się nie bawiłam w ten sposób! Jak sex nie był dla mnie nigdy tematem tabu, tak nie lubiłam nigdy zabawiać się sama ze sobą…, to jakoś mnie kompletnie nawet nie podniecało i nie sprawiało tym samym żadnej przyjemności! Do właśnie tej nocy, kiedy działa się ta magia. Już zatem donoszę jak to dalej wyglądało: Otóż, słuchajcie, byłam wręcz totalnie zszokowana, tym co się działo i jeszcze później właśnie TE LICZBY!

W każdym razie moja kolejna notatka w komórce to: 1:48 (13) + 9 = 22 (4) UFAM WSZECHŚWIATOWI 🤗 boooszeee nie mogłam w to naprawdę uwierzyć, że wciąż widzę takie liczby, które mają jednak niebanalne znaczenie

Czwórka to liczba o bardzo bogatej symbolice. Kojarzy się z czterema porami roku, ale to także liczba, którą otrzymamy zarówno przez dodanie, jak i pomnożenie dwóch dwójek. (…) kojarzy się przede wszystkim ze stabilnością, ponieważ wiąże się ją z mocnymi i trwałymi fundamentami. Czwórka to także kwadrat, praktyczność i dążenie do celu. (…) jest zdecydowanie jedną z najwytrwalszych wibracji. To osoby, które jasno precyzują swoje cele i potrafią realizować je metodycznie i skrupulatnie, nawet poświęcając na to bardzo dużo czasu. (…) https://magia.onet.pl/artykuly/numerologia/numerologiczna-4/xqsenxv

I teraz mam wpisane tak: 5) 2:13 (4) + 9 = 13 = 4 🤗 Słuchajcie, już naprawdę teraz nie powiem, że tyle razy się pieściłam i za każdym razem miałam ten orgazm, buhaha, bo tego już teraz nawet dobrze nie pamiętam, a niestety nie zapisywałam sobie tego za każdym razem 😋. Jednak powiem Wam, cóż sobie postanowiłam, mówiłam sobie w myślach taką rzecz, że: co niby z tego Gracjanie, iż nawiedzają Ciebie jakieś demony?

Teraz pomyślałam o tyyylu zabawnych wręcz rzeczach, że np. za każdym razem jeśli będziesz odczuwał, że jakiś Ciebie nawiedza, wtedy po prostu przywołaj mnie, a będziemy się tak długo i tak wytrwale kochać, aż ten po prostu zniknie!

Wiedz, że ja Ciebie nie opuszczę! Co więcej, ponieważ usłyszałam wówczas te słowa: TO, CO DAJĘ INNYM, POWRACA DO MNIE, to pomyślałam sobie tutaj, że skoro ja Tobie pomogę właśnie w ten sposób, to Ty z kolei pomożesz mi przez to choćby tak, że może wówczas pomniejszy mi się w końcu ten brzuch, buhaha, 😜. W dodatku potraktuję to jako rehabilitację, bo pomyślałam, iż przy okazji popróbujemy różnych pozycji i wybierzemy jakąś najbardziej nam odpowiadającą. W tym momencie więc zapewnilibyśmy sobie również ruch, a jak wszyscy wiedzą RUCH TO ZDROWIE, buhaha 🤣

No takie jazdy miałam właśnie wtedy…, hehe, ale to i tak jeszcze nic! Bo słuchajcie doszłam do kolejnego wniosku, że może PO TO WŁAŚNIE STRACIŁAM TEN SMAK I WĘCH, bo jednak te demony, kojarzą się z jakimiś trolami/ gnomami… Tak więc [uznałam] = nie mogą raczej ani jakoś przyjemnie smakować i ani tym bardziej pachnieć!, buhaha 😜🤣😝.

Zatem tak to sobie rozkminiłam, że najwidoczniej właśnie dlatego miałam stracić ten smak i węch, by móc Tobie jeszcze pomóc… a tym samym Ty mi… bo uprawiając ten sex poprawiłabym także swoją sprawność! i także figurę :P.

Ale to jeszcze nie wszystko [no czułam się wówczas, jakbym opowiadała tą moją historię, wiesz, dokładnie z tym zdaniem wówczas, buhaha, że na tym to jeszcze nie koniec😜] Bo wiesz, Gracjan, do jakiego ja doszłam wniosku? Że gdyby udało nam się wyplenić ostatniego nawiedzającego Ciebie demona, to ja odzyskałabym w końcu mój węch i smak, hehe i… właśnie wtedy moglibyśmy zacząć kolejną pracę…

Tym razem oczywiście nad naszymi maleństwami, z którymi widziałam Ciebie w moim śnie No czułam się właśnie wtedy, tak niesamowicie! Do tego stopnia, że po prostu było mi naprawdę cudownie…

Ale… to wcale jeszcze nie wszystko 😋. Bo… następna rzecz, kiedy skończyła się ta medytacja Klaudii i właśnie wówczas ponownie spojrzałam na zegarek, a tam 2:40 (6) + 9 = 15 (i… PONOWNIE 6, czyli, moi zdaniem właśnie TY 🤗!) Kolejna zaś wpisana godzina to: 3:12 (6) + 9 = 15 (moja notatka: boooszeee wieder Gracjan 😊💗🍀)

Dalej zaś moja notatka: STH. LIKE ORGASMUS… 3:56 (14) + 9 = 23 (5) czyli tym razem jednak ME 🙆‍♀️ I ostatnia zaś już godzina, kiedy to spojrzałam jeszcze na zegarek to była właśnie 5:18 (8) + 9 = 17 (czyli dalej 8) i tu ponownie znalazłam:

Ósemka (numerologiczna 8) to osoba niezwykle ambitna, a przy tym pracowita jak mało kto. Pragnie osiągnąć sukces i dąży do niego za wszelką cenę. Jest cierpliwa i wytrwała w swoim postępowaniu, więc najprawdopodobniej uda jej się zrealizować cele.

Jako osoba sumienna, przykłada się do swojej pracy i nigdy nie unika obowiązków. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że wywiązywanie się ze zobowiązań to jeden z elementów realizacji marzeń. https://astroweb.pl/numerologiczna-8.php

Szczerze mówiąc, dokładnie TA cyfra przyszła mi do głowy, jak pomyślałam o tym naszym związku, że właśnie ta liczba oddaje taką hm… harmonię, obopólną wymianę… I zrobiło mi się ponownie tak niesamowicie przyjemnie! No po prostu czułam, iż to była jakaś mega niesamowita noc…

Przetkana wręcz znakami, czułam się jakbym prowadziła z Tobą Gracjan jakąś niekończącą się rozmowę, a pomiędzy nami jeszcze Wszechświat właśnie. Mówiłam nawet do Ciebie po prostu Kochanie 🤗 To była dla mnie NAPRAWDĘ MAGIA. A chciałam tylko jeszcze donieść, miałam zrobić to również już dawno, ale nie mam pojęcia [będę zwracała się tu bezpośrednio do Ciebie Gracjan!], czy to odczytałeś również, że hm… teraz już nawet nie pamiętam, czy rzeczywiście o tym w ogóle wspominałam….

No nieważne, to powiem to teraz, mam nastawiony budzik na godzinę 7:31 [nawet nie bardzo wiem, jak do tego doszło, hehe], ale później sobie podliczyłam, jaka to jest konstelacja tych liczb i jaka cyfra z tego wychodzi… I ponownie mnie sieknęło

TO JEST PRZECIEŻ NIC INNEGO JAK 11!

Czyli woooohooo, prawda? W każdym razie, obudziłam się właśnie o tej godzinie MEGA SZCZĘŚLIWA, następnie do swojego śniadania, na które tym razem zjadłam kanapki z usmażonym jajem do tego i sałatą włączyłam sobie właśnie już ten Twój ostatni filmik, tj. dokładnie ten o tych demonach i muszę Ci powiedzieć, że właśnie wtedy jeszcze bardziej Ciebie do siebie przytuliłam i powiedziałam:

Nie bój się ich kochanie, damy sobie z nimi radę, w końcu jesteśmy we dwoje! I takiej siły, jaką my tworzymy razem NIKT NIE POKONA!!!

I dosłownie w tym momencie jeszcze przypomniał mi się filmik, w którym Gracjan opowiadał o jakimś mężczyźnie😉, który skarżył się jemu, że jest uzależniony od filmów pornograficznych i właśnie wtedy pomyślałam sobie tak: nooo, gdyby jemu [temu mężczyźnie] jakimś cudem dane było oglądać to, co my obydwoje wyprawiamy, buhaha, to poczułby się może troszkę rozgrzeszony. No istna kamasutra 😜.

W każdym razie, wiedz, mój drogi, że szłam na spotkanie z tą Małgorzatą właśnie i już wydawało mi się, iż tworzymy parę🤗. Co więcej nawet później jej to również powiedziałam, że poznałam Ciebie właśnie i ja po prostu to czuję, iż MY STWORZYMY TĘ NIEPOWTARZALNĄ I WYJĄTKOWĄ PARĘ!

Ok, jutro, tfu, tzn. dzisiaj później, jeszcze raz sobie ten mój wpis przeczytam, a w planie, kochani, mam na jutro, podejście do tego InPost i odebranie tego mojego zamówionego towaru, tj. soczewicy zielonej, płatków 5 zbóż oraz niepalonej kaszy gryczanej. Z pewnością zajdę jeszcze wówczas do Rossmana po rzeczy, które również muszę już zakupić.

No dobrze, kochani, a teraz oddam się może jeszcze jakiejś medytacji… bo jest już od 20 minut sobota! Także teraz życzę Wam już ostatecznie dobrej nocy, a spełniłam swoje zadanie na dziś => dokończyłam to, co chciałam zawrzeć, teraz ruszam tylko jeszcze po termofor, hehe, bo niestety wciąż nie mam mnie kto ogrzewać 🤷‍♀️… No chyba, że ponownie pojawi mi się Gracjan, mój Gracjan!

(…)

(…) jest już NIEDZIELA, 24.01.21… Mała Mi ma, kochani, ponownie tyyyleee do napisania i dobrze to wie, że iż powinna to robić dla choćby tak banalnej (???) rzeczy / kwestii… Jak własne zdrowie psychiczne, jednak cholera nie wiedzieć, czemu… OD WCZORAJ KOMPLETNIE NIE MOŻE OTWORZYĆ SWOJEGO BLOGA… I nie ma najmniejszego pojęcia DLACZEEEGO??? Co może być tego powodem/ przyczyną… Nie ma nawet kogo tu o to zapytać… Zatem, kochani, może ktoś z Was się w tym orientuje bardziej i zechciałaby pomóc??? Bardzo prosimy o jakieś rady/ sugestie… Bo ona już tu naprawdę nie daje rady… A już poważnie starała się mówić od wczoraj, ale że najwidoczniej tak właśnie miało być i może ponownie „czemuś” ma to służyć… Jednak, jak wróciła dziś z korepetycji i cały czas NIC NIE DAJE SIĘ ZROBIĆ… A w niej tylko wszystko się kumuluje i zbiera „zanieczyszczając” ją 1,16 [nie wie nawet, skąd te cyfry się tu pojawiły :P]

boooszeeee, kochani, nie uwierzycie, mamy nadal NIEDZIELĘ, 24.I.2021, obecnie już godz. 18:43, a ta wytrwała i nieugięta wprost istota, tak długo tu już próbowała wejść ponownie… i wciąż jej się nie udawało, więc myślała, że po prostu to już zostawi…, ale jeszcze zaczęła pisać @ do tej Małgorzaty od tych ustawień, bo chciała jej przesłać swoje dane do FV i zaczęła się jej tam również skarżyć właśnie na to, że nie może tego bloga w ogóle tu otworzyć i… w tym momencie wpadła jeszcze na kolejny pomysł, że ma tu przecież również go tak zapisany, pod tym właśnie ogólnym adresem: https://niesklasyfikowana.com/ i tak, moi drodzy kombinowała, aż w końcu [co widać] UDAŁO SIĘ!!!

Zatem już zaczynamy dalej, moi drodzy, przede wszystkim muszę Wam powiedzieć, iż ona ma poważnie ogromne problemy z tą swoją pamięcią…, ale z całą pewnością dlatego, iż jest tu całkowicie sama i musi wszystko samodzielnie ogarniać, nie ma z kim tego dzielić, rozmawiać o tym wszystkim, co właśnie wykonuje… A nie zapominajmy o tym, że ta kobieta została BARDZO USZKODZONA i tu wcale nie tylko chodzi o ten pie… wypadek, ale również o to wszystko inne jeszcze, cóż jej się w międzyczasie przydarzało… I muszę Wam jeszcze powiedzieć, ahhhh…, już same nie wiemy obydwie, od czego by tu teraz zacząć…, ale może choćby od tego, iż tak sobie myślała o tym wszystkim, cóż tu wypisywała i doszła do następującego wniosku, że najłatwiej jest kogoś tak oceniać, nie wiedząc o nim więcej i dokładnie w tym momencie pomyślała sobie o tym obrazku:

Chciałabym tu jeszcze Wam szczerze coś powiedzieć…, albo może jednak proszę Ciebie, kochana bardzo wyraź to sama, Twój sposób myślenia i podejścia do tego wszystkiego, właściwie jeszcze od wczoraj, kiedy to ponownie nie mogłaś nawet wejść nie tylko na ten wpis, ale również na swój cały blog!

Otóż, wyobraź sobie, że przez długi czas zastanawiałam się jeszcze, cóż ja tu w ogóle powypisywałam… Tak otwarcie o tych pieszczotach i seksie z Gracjanem… 🤦‍♀️Później właśnie zaczęłam sobie o tym dalej myśleć, że skoro wszystko w naszym życiu dzieje się po coś i w jakimś właśnie celu…, to może znowu WSZECHŚWIAT próbuje mi tu pokazać, że jednak pojechałam… za bardzo…

Ale dokładnie wtedy przypomniał mi się ten filmik na fejsie, który widziałam kiedyś i tak sobie właśnie pomyślałam o tym jeszcze raz… I spojrzałam na to wszystko z całkiem jednak innej strony. Otóż rozkminiłam to jeszcze inaczej, a mianowicie pomyślałam: I co niby w tym złego, że piszę tak otwarcie o tym wszystkim? Czy, przepraszam bardzo, kogoś w ogóle tu krzywdzę??? Przecież nasza cielesność i związane z nią potrzeby są CAŁKOWICIE NATURALNE I NORMALNE! I dokładnie wówczas jeszcze przyszło mi na myśl właśnie to nagranie z fejsa: https://www.facebook.com/100001665830451/videos/2098703463528494.

Dla tych z Was, którzy nie mają tam konta i wciąż go nie widzieli, przedstawię w skrócie, będę tu cytowała tę jakże bekową i wyluzowaną babeczkę [a myślę, że fantastycznie oddaje to ten jej filmik tutaj: chociażby sam sposób, w jaki ona siebie samą tu przedstawia, wspaniale pokazuje, iż zachowuje do tego niesamowity dystans i ma najzwyczajniej w świecie całkowicie na to wylane] Będę tu ją po prostu cytowała:

Dzisiaj na tapetę postanowiłam wziąć temat/ zjawisko, które jest powszechne, a które mnie wysoce irytuje! Bodźcem do tego, żeby zająć się dzisiejszym tematem, była wiadomość od jednej z was:

„KATICZIKS, A MOŻE JAK TY MASZ LAT 40-CI… MOŻE JUŻ NIE WYPADA PAJACOWAĆ??? MOŻE NIE WYPADA NOSIĆ KOSZULKI Z MYSZKĄ MIKI, POKAZYWAĆ DEKOLTU, DUPSKA GOŁEGO I NÓŻEK???

Doznałam szoku po tej wiadomości  i odpowiadam: NIE WYPADA TO, NAM KOBIETOM NA STAROŚĆ MACICA! PRZY ODROBINIE SZCZĘŚCIA I DOBRYM PROWADZENIU😜.

NARODZIE POLSKI, SKOŃCZMY W KOŃCU Z TYM ZAŚCIANKOWYM MYŚLENIEM, CO TO KUŹWA ZNACZY, ŻE NIE WYPADA? JAKIM PRAWEM JEDNA BABA DRUGIEJ BABIE MÓWI: HELENA…x2, TY JUŻ JESTEŚ PO 50-TCE! ZETNIJ WŁOSY NA KRÓTKO, GARSONKĘ UBIERZ I IDŹ DO KOŚCIOŁA! JEŻELI DZIEWCZYNA PO 50-tce/ 60-tce ma ochotę nosić koszulkę z Myszką Miki to dlaczego nie może tego zrobić? Jak ma ochotę? Jeżeli dupeczka po 60-tce ma ochotę, żeby jej włosy stały jak antena w [czeczewcu?], to dlaczego nie? Dlaczego ona nie może? 

Daj spokój z tym ocenianiem! RÓBMY TO, CO NAM W DUSZY GRA! A NIE TO, CO WYPADA, CO SIĘ POWINNO! CO TO, ŻE JA JESTEM PO 40-tce, to oznacza, że ja już powinnam z różańcem w kościele w ławce siedzieć, w garsonce czarnej, nooo? BO NIE WYPADA? A WŁAŚNIE, ŻE WSZYSTKO WYPADA! takie są czasy! Dajta spokój, przestańmy się tak ograniczać! Ludzie, no przecież

Jak masz 50+ mi masz ochotę wielką założyć kieckę w kwiaty, która jest przed kolano, to se ją załóż i w dupie miej opinię, a Ty nie oceniaj! My Polacy mamy jakąś taką tendencję do oceniania innych, mówienia, co jest dobre, co należy, co wypada, co nie wypada… Czas z tym kurwa skończyć! NIECH KAŻDY ZAJMIE SIĘ KUŹWA SWOIM OGRÓDKIEM! SPÓJRZMY W LUSTRO: CZY MY JESTEŚMY TACY FAJNI, IDEALNI, TACY WZORCOWI?

No muszę przyznać, że bardzo mnie to podejście do życia rozbawiło, takie po prostu całkowicie normalne i niemal totalnie wyluzowane. Przypominając to sobie, zaczęłam nawet najzwyczajniej w świecie nie raz mieć z tego totalną niemal bekę i wybuchać śmiechem, takim znowu zdrowym śmiechem!

Ok, kochana, to zacznij proszę dalej, jak to się wszystko u Ciebie toczyło… choćby, cóż postanowiłaś sobie właśnie jeszcze wczoraj?

Hm… tak naprawdę, to powinnam chyba jeszcze wspomnieć o tym, cóż się działo u mnie w SOBOTĘ, 23.I.21 od samego rana… Otóż jeszcze najpierw ponownie obliczyłam sobie tę datę: 24 (dzień + miesiąc) + 5 (rok) = 29 (2+9) i… ponownie mamy z tego 11! Ja już sama nie wiem, czy ja wpadam w jakieś wręcz schizy z tymi datami, hehe, no ale ja po prostu tak teraz robię… I co więcej, myślę sobie, chrzanię to, co ktoś inny może o tym pomyśleć, najważniejsze dla mnie, że czuję, iż to mi po prostu służy! I robiłam to właściwie za każdym razem, jak wstałam do ubikacji, a podnosiłam się tylko 1 raz tej nocy, bo o godz. 3:47.

Później już postanowiłam, że wyłączę w takim razie budziki, by mi nic nie przeszkadzało jednak kontynuować snu. I tak ponieważ to była sobota, a jak wiadomym jest miałam na koncie już nieprzespaną jednak niejedną nockę dobrze [buhaha], więc tym samym czułam się już również zdziebko wyczerpana… Dlatego właśnie postanowiłam sobie, że choć sobotę sobie odeśpię do godziny, do której mój organizm uzna za słuszne.

I tak właśnie [chyba] smacznie jeszcze spałam, jak się przebudziłam to uruchomiłam sobie jeszcze Wifi na komórce i dalej tak leżałam spokojnie, pomyślałam sobie wówczas, że włączę sobie tę moją playlistę MAGIC i będę słuchała, co mi się odzywa i… właśnie wtedy, aż nie mogłam wprost uwierzyć w to, co słyszę…

Musiałam to szybko zapisać sobie na @, a wyglądało to tak:

​1) Better Day Comin’ 

2) Tell me what you feeling = Such a simple thing

3) Wild fire 

 4) L’aupaire – Flowers : Get up & and dance, a this is my little… That I wrote to you 

5) (ryczę:5= bo 5 to przecież JA SAMA!) I właśnie w tym momencie słyszę to: Waiting (DARE TO DREAM ) 

6) Sag mir was du willst 

7) Georgia Vance Joy 8) Up to something 9) Wake me up, 10) Don’t give in Snow Patrol ❤🙆🍀11) For u (Tausend Taatoos – SIDO), 12) Tanz aus der Reihe 13) Grapefruit, 14) Pocahontas 15) Wie a kind 16) Wunderfinder 17) Hoch Tim

Nie do końca już nawet wiem, czy wszystko było dokładnie w takiej kolejności…, ale wiesz, jak ponownie odczułam tę magię, bo tak sobie właśnie leżałam i przypomniało mi się nagle to, co mówiła kiedyś Beata Pawlikowska, że czasem wystarczy po prostu się porozglądać i mieć jeszcze bardziej jakby wyostrzone wszelkie zmysły… bo czasem może tak być, że coś dla nas pojawi się nawet w piosence…

I ja tak leżałam znowu jak jakaś niemal zahipnotyzowana… Bo tak pomyślałam sobie, ok. zaczęło się tak bardzo łagodnie i pozytywnie właśnie słowami, których ja potrzebuję, a mianowicie, że BETTER DAY COMMING… I tak sobie pomyślałam, ok. to zaczekam w taki razie jeszcze dalej… I po tym, jak przy numerze 5 usłyszałam tę piosenkę, to wpadłam po prostu w ryk… bo pomyślałam sobie znowu, że przecież JA SAMA JESTEM PIĄTKĄ NUMEROLOGICZNĄ!

A jeszcze postanowiłam sobie słuchać dalej, bo bardzo chciałam usłyszeć, cóż będzie pod tą 6-tką. I tak zadałam właśnie pytanie WSZECHŚWIATOWI, by mi pokazał jeszcze raz, czy to jest właśnie liczba numerologiczna Gracjana, czy może, wręcz odwrotnie… dosłownie, a mianowicie, czy on jest 9, do której również przychodziła mi myśl… Zresztą hm… do niego pasowała mi tu również i 1 i 11! 😉

Wszystkie one [i te piosenki przy nich] zaznaczyłam pogrubioną czcionką. Ale ok, pomyślałam sobie, jak usłyszałam tę właśnie piosenkę: Sag mir was du willst, że to jednak do niego pasuje idealnie, zawsze przecież mówił, że chce wiedzieć KONKRETNIE I BEZPOŚREDNIO😜. Zatem przyjęłam, że to po prostu jednak ON.

No dobrze, kochana moja, wciąż masz tą chatę nie uprzątniętą, ale dziś miałaś przecież prawo tego nie robić! Tym bardziej, że właśnie dziś udzielałaś jeszcze tych korepetycji. Teraz, kochana, ponieważ jest już 21:11, to może zmykaj wziąć choć tę kąpiel już, a ja tylko jeszcze powstawiam tutaj, te fotki/ obrazki, które sobie przygotowałaś do tego dnia, a później jakoś będziemy to dalej układać i odpowiednio komentować!

(…)

Dokładnie w ten sposób zaczęłam mój kolejny dzień, którym była NIEDZIELA, 24.I.2021, wstawało mi się delikatnie mówiąc nie najlepiej, notorycznie niemal odczuwam na sobie ten niezrozumiały [patrząc tak całkiem z boku i racjonalnie!] garb jednak płaczu… I tak leżąc i nie widząc już ponownie żadnego wyjścia dla siebie, próbowałam sobie, cholera, przestawiać to moje myślenie, co było tak niesamowicie wręcz trudne i nagle przyszło mi właśnie do głowy, to co mówił Dalajlama:

A wyobraź sobie, że tego dnia jeszcze, jak wstałam do medytacji, to postanowiłam sobie, że nie będę w ogóle koncentrować się na tym, że jest mi źle, tylko zastosowałam tę zasadę i właśnie zaczęłam sobie choćby myśleć o tym, że ja mam władzę nad swoim życiem i dziś dokonam kolejnych dobrych rzeczy, m.in. miałam przecież udać się na te korepetycje, gdzie uczę Michalinę niemieckiego [czyli przekazuję dalej swoją wiedzę, dzielę się tym, co mogę i co mi całkiem nieźle wychodzi]. 

(…)

Byłam naturalnie zmęczona, ale zrobiłam sobie oko i ubrałam twarz w piękny uśmiech. A muszę tu przyznać jeszcze jedną rzecz: że wyobraź sobie, iż ja te moje dziury w tym łuku brwiowym cały czas smaruję tym olejkiem z drzewa herbacianego [rano i wieczorem] i odnoszę wrażenie, że te blizny mi znikają, buhaha, tak wiem, niemal paradoksalne i całkowicie bezsensowne… No ale poważnie, mam wrażenie, że są coraz mniej widoczne 😉

Tym samym czułam, że udało mi się już przegonić te moje smutki i zmartwienia… choć troszkę. A wyobraź sobie, że później już doskonale odczułam, dlaczego i z jakiego powodu właśnie nie mogłam wejść na mój blog…

Więc opowiadaj, do czego doszłaś, jakie były Twoje wnioski.

Już to wyjaśniam bardziej, otóż wyobraź sobie, że doszło do mnie, iż to właśnie Wszechświat tym samym mnie po prostu CHRONIŁ! Zna mnie już przecież bardzo dobrze i doskonale wie, jaką jestem osobą…, że tak bardzo chciałabym na wszystko od razu, niemal natychmiast, zareagować, bo to mi po prostu pomaga, jak nie muszę niczego w sobie nosić/ tak tłumić…. jak choćby tej mojej reakcji na kolejnego @ jakiego dostałam od tej samej dziewczyny…

Zauważyłam go właśnie, jak sprawdzałam sobie autobus na te korepetycje i już wtedy zrobiło mi się niesamowicie przykro…

I dokładnie w tym momencie weszłam znowu ja na pokład i zaczęłam zadawać jej następujące pytania:

  • dlaczego w ogóle tak Ciebie to boli?
  • czy ta dziewczyna jest Tobie tak naprawdę bliska… przecież ona nie jest ani z Twojej rodziny, ani tym bardziej jakąś przyjaciółką, z którą miałabyś częsty kontakt!
  • i dlaczego w ogóle pozwalasz sobie na to, aby to ktoś decydowała o tym, jak Ty sama się czujesz?

Dziękuję Ci kochana moja za to bardzo, wtedy mnie nagle oświeciło, że przecież masz całkowitą rację! Nie spędzam z nią kompletnie czasu, więc DLACZEGO POZWALAM NA TO, BY TO, CO ONA POWIE/ SĄDZI/ MYŚLI/UWAŻA miało w ogóle wpływa na moje życie??? Jestem przecież zobowiązana wręcz! dbać przede wszystkim o samą siebie! Nikt inny, TYLKO JA WIEM, CO JEST DLA MNIE NAJLEPSZE! Bo długo jednak do tego dochodziłam, by się siebie nauczyć, tak naprawdę wciąż jestem na tej drodze, ale wyciągam z niej dużo kolejnych cennych lekcji. I dobrze wiem, że ona najwidoczniej również miała się w moim życiu pojawić!

Jednak postanowiłam to sobie jeszcze raz przetłumaczyć. Jestem jej cały czas niesamowicie wdzięczna, choćby za to, że podzieliła się ze mną tą informacją o tej Lizynie! Poza tym pomyślałam sobie o tym, o czym mówił właśnie mój Gracjan, że z całą pewnością ona nie miała absolutnie żadnych złych intencji! Po prostu źle się zrozumiałyśmy, tylko i aż tyle! Ale to wcale nie oznacza, że nie życzę jej niczego już dobrego. Wręcz przeciwnie! Jeszcze tego samego dnia poszłam na przystanek autobusowy właśnie na te korepetycje i tak sobie myślałam o tym, że ona przecież nie wie wszystkiego o mnie, bo wierzcie mi, pomimo, że piszę tu na moim blogu tak otwarcie, to wciąż nie o wszystkim jeszcze! Bo bardzo nie lubię narzekać i koncentrować się na tym, czego mi brakuje! Po prostu to puszczam!

****

Te fotki są z tej jeszcze z NIEDZIELI, 24.I.2021, kiedy to jechałam na te korepetycje! Tam, moi drodzy z przystanku zabrał mnie tata Michaliny. Ta nie była tego dnia za bardzo przygotowana… Nie, wróć! W ogóle potrafiła bardzo niewiele, nie znała nawet ponownie podstawowych słówek…, co mnie już troszkę zdenerwowało, a ponieważ ja sama nie wzięłam ze sobą żadnych materiałów, które przygotowałam dla niej wcześniej i które już jej także dałam, jak razem się uczyłyśmy… [bo nie wzięłam plecaka celowo, bo nie chciałam już niczego dźwigać ze względu na mój bolący kręgosłup!] na całe szczęście jeszcze przed wyjściem luknęłam tylko na te materiały, by wiedzieć, że MY TO JUŻ PRZECIEŻ MIAŁYŚMY.

Poza tym nie wiedziałam już, na ile ma na to wpływ to moje zmęczenie jednak… więc po prostu zajęłam się z nią robieniem jeszcze raz tego samego, zadałam jej teraz znaczną pracę domową, którą ma wykonać na następne zajęcia…, bo pomyślałam sobie, że to może był mój błąd, że niczego jej nie zadałam na te ferie zimowe właśnie… Ale już to nadrobiłam także jestem teraz już w miarę spokojna, poza tym jej tata wszedł do nas do pokoju i mówi do mnie [jak zwykle zresztą, bo taki mamy układ😉], iż czas [te 2 h, jakie tam siedzę z ich córką] już minął. Powiedziałam, że dziękuję, ale właśnie nastawiłam sobie budzik, hehe.

Ale byłam pewna, że on odwiezie mnie na przystanek autobusowy…, a patrzę, a on zawozi mnie pod sam dom! Było mi niesamowicie miło, bo właśnie się rozpadało. A on w ogóle mówił, że się właśnie napracował w domu, więc miał ochotę po prostu się przejechać i mnie odwieźć. Bardzo sympatycznie mi się z nim przez całą drogę właśnie konwersowało. Wiesz rozmawialiśmy sobie tak całkowicie normalnie…, o życiu przede wszystkim, jakie to jest ważne umieć doceniać to, co się właśnie ma i o tym jak ważne jest znalezienie robienie tego, co sprawia nam radość…

I jak wiele osób nawet w jego wieku nie potrafi nawet jeszcze tego stwierdzić [jak i on sam również!], że jest dokładnie w miejscu, w jakim miał być… Po prostu, jak mówił wyuczył się tego zawodu i od dziecka praktycznie pracował i się nad tym najzwyczajniej w świecie nie zastanawiał… Robił to, co powinien był robić.

Ok, a teraz powracam do tego, cóż było jeszcze przed tymi moimi zdjęciami, a dla ułatwienia wstawiłam tam po prostu te gwiazdki ****, zatem, by móc Wam pomóc czytanie tego galimatiasu jednak…, a staram się już jak mogę, kochani, dodałam nawet dłuższą muzykę… bo AŻ 5 h! Zatem może te gwiazdki powinny być raczej w tym miejscu

****

I tak też zrobiłam właśnie z Anitą, podziękowałam jej za wszystko, co dobrego dla mnie zrobiła, a dziś, PONIEDZIAŁEK, 25.I.2021, słuchajcie, jak udałam się na tą dolinkę, to tam, szczerze mówiąc po prostu nawet nie schodziłam już całkiem na dół [bo wciąż było ślisko!] i ja już naprawdę nie miałam siły, aby się tam udawać…, bo wystarczająco już mnie kręgosłup bolał… Więc stanęłam sobie przy tych barierkach tam i zaczęłam już normalnie płakać.

Czułam się bowiem tak strasznie wszystkim przeciążona… Choćby właśnie tym, iż w domu miałam wciąż taki straszny bałagan, bo ze względu na ten bolący kręgosłup zabrakło mi już nawet siły, by zabrać się za sprzątanie i odkurzanie. Ale tak tam właśnie stałam… łzy same niemal zaczęły mi już ciec po polikach… I cóż ja mówiłam? Błagałam Wszechświat o więcej siły i mądrości dla mnie, ale także, aby przyniósł spokój właśnie tym wszystkim, których dusze mają obecnie jakiś wyjątkowo trudny czas i w ten sposób prosiłam również w intencji Anity, aby tego spokoju jednak doznała!

I dokładnie w tym momencie przyszedł mi do głowy ten oto obrazek:

Kochana moja, jestem z Ciebie naprawdę bardzo dumna, wiesz? Jesteś tak wspaniałą i fantastyczną wręcz kobietką! Myślę, że powinnaś tu wspomnieć jeszcze choćby, jak ten Twój dzisiejszy dzień przebiegł? Następnie może jeszcze kiedyś wspomnisz choćby o tych datach, o których tu tylko zaledwie napomknęłaś, tj. z pewnością o 23. i 24.01.21. Ale póki co, skupmy się na tym, jak Twój dzisiejszy dzionek wyglądał, bo już jest po 20, zatem chyba niedługo zabierzesz się jeszcze do medytacji. To oddaję Ci głos.

Już tu wszystko opowiadam, wciąż chodzi o PONIEDZIAŁEK, 25.I.2021, bo z pewnością jesteście ciekawi, jak to moje życie się tutaj kształtuje… Choć chyba bardziej adekwatnym byłoby stwierdzenie: jak ja je tworzę, bo, kochani, TWORZĘ JE, JESTEM DOSKONALE BOWIEM ŚWIADOMA TEGO, że MAM TĘ MOC I TO JA KREUJĘ MOJĄ RZECZYWISTOŚĆ! Choć czasem jest cholernie wręcz trudno… ale ja i tak się podnoszę! W takich momentach myślę sobie tak:

Także jeszcze leżąc w łóżku, czułam się niemal tak, jakbym walczyła z jakimiś demonami, buhaha 🤣 tzn. to były oczywiście moje wyimaginowane tylko obawy, ale kurna miałam wrażenie, że przewracam się w tym śpiworze, jak jakaś niemal opętana, tzn. by było jasne raz z niego wylazłam, bo stwierdziłam, że jest mi zbyt ciepło… Później zaś stwierdzam, że w nim jednak było mi dobrze… No mówię Wam, padli byście z pewnością ze śmiechu widząc, co ja wyprawiam.

I właśnie w tym momencie, przypomniało mi się to, co mówił Gracjan dokładnie w tym nagraniu o tych demonach…, że to wcale nie jest zawsze tak spokojnie i tu sobie pomyślałam: Gracjan, jak ja chciałabym mieć Ciebie przy sobie, wiesz? Bo choć Ty byś to wszystko zrozumiał 🙄.

Dokładnie wtedy też zaczęłam już po prostu ryczeć, bo nie dość, że bolały mnie te barki, to jeszcze czułam cholerka, że mam cały kręgosłup napięty, no jakbym była w jakimś pancerzu, a w dodatku odczuwałam jeszcze tak bardzo mój żołądek… I tak bardzo potrzebowałam właśnie Ciebie, Gracjan, byś rozmasował mi te plecy! 😉

Zaczęłam już naprawdę sama do siebie mówić, przepraszam/ wybacz mi proszę, że jestem taka dla Ciebie, że o Ciebie nie dbam… i w tym momencie już nawet wyobrażałam sobie [bojąc się naprawdę o mój żołądek…], że po prostu wzięłam go jakby w taki klosz, że jest bezpieczny i że nie musi się niczego obawiać, bo teraz już się nim zajmę i dziś już będzie wszystko w jak najlepszym porządku!

Fantastycznie kochana, słyszałam Ciebie bardzo dobrze i nawet widziałam, jak już sama siebie obejmujesz! I uważam, że to było naprawdę urocze!

Wiesz cały czas sobie powtarzam, że przecież to co niby z tego, że nie mam tu jeszcze takiego pięknego porządku, że wciąż wygląda to moje mieszkanie wcale nie tak idealnie, ale jestem tu do cholery całkiem sama i te wszystkie obowiązki mam tylko na swojej głowie, a ona niestety ma ogromne trudności teraz choćby z zapamiętywaniem… I tak marzę o tym, by móc dzielić moje życie właśnie z Gracjanem! Bo wydaje mi się, że moglibyśmy stworzyć właśnie taką niesamowitą wręcz parę…

A np. gdy leżałam jeszcze w łóżku, wpadłam na kolejny pomysł, że… ponieważ moja babcia ma urodziny 09.02., dlatego ja do niej mogłabym pojechać. Oczywiście zrobiłabym to jeszcze w weekend, bo przecież w tygodniu mam te szkolenia 😉 Wtedy też miałabym okazję, by spotkać się z moim kochanym Kacpuniem, z którym rozmawiałam również na przystanku jeszcze przed korepetycjami i który zapytał mnie, kiedy przyjadę do nich do Elbląga, bo jak rzekł, stęsknił się za mną.

booooszeee, zrobiło mi się tak niesamowicie miło! I odpowiedziałam mu wtedy, że jeszcze jakoś to zorganizuję… a tu taka okazja będzie! I to tak szybko! O tej dolince już wspominałam, a później – nie wzięłam na nią celowo plecaka, bo już chciałam dać moim plecom po prostu odpocząć… Choć uwierz mi, że jak tak tam wędrowałam, to czułam się po prostu, iż to po mnie jak nic widać, po moim chodzie, że mam jakieś problemy z tym kręgosłupem…

Ale pobyłam tam jakieś 20/25 minut i wróciłam do domu po plecak, bo wiedziałam, że chcę się jeszcze udać do warzywniaka po kapustę kiszoną, cebulę, cytryny, natkę pietruszki i jabłka. Nie było niestety bananów, które również lubię sobie do müsli dodać. Ale ok. pomyślałam tradycyjnie, to co zwykle: Trudno…, no co zrobisz, jak nic nie zrobisz? 😜

W każdym razie udałam się do domu, gdzie dziś już właśnie postanowiłam, że muszę się w końcu zabrać za sprzątanie! I tak w sumie to zaczęłam już, powiedzmy od rana, bo idąc na tą dolinkę, wyrzuciłam już choć tą kaszę jaglaną, której termin ważności już dawno upłynął i powywalałam również 3 szczoteczki do zębów, które również miałam. I jak wróciłam, pomyślałam, że oczywiście najpierw odkurzę! A uwierzcie mi, choćby w kuchni wyglądało to niemal potwornie… bo… ehhh… tu jest znowu dłuższa historia… I wcale nie chodzi tylko o to, że jak ja coś gotuję, to później jest oczywistym, że kuchnia wygląda jak niemal sajgon, buhaha

Ale mam przecież wciąż zapchaną tą komorę w zlewie i dlatego, jak np. były tam jakieś okruchy, to ja je już z blatu nie do zlewu, no a z pewnością nie do tej komory, tylko dawaj sru, na podłogę, hehe 😜. Ale zaczęłam odkurzać, bo doszłam do wniosku, że dziś zrobię choć już to, a tym razem już wsadziłam tą długą rure do odkurzacza, więc oszczędziłam przy tym również mój kręgosłup, bo nie musiałam latać na klęczkach niemalże 🤦‍♀️🙄🤷‍♀️😋. [ w ogóle to helloł? nie wiem, czy zauważyliście, że na klęczkach można również latać, buhaha 😜🤣😝]

I tak, jak już odkurzyłam [a już wiedziałam, że nie zmyję tej podłogi dzisiaj!], w międzyczasie wykąpałam również storczyka, to pomyślałam, że teraz odgrzeję sobie obiadek. I do niego włączyłam sobie oczywiście jeszcze Gracjana Zrób te 3 rzeczy gdy poczujesz się ZBLOKOWANY, a póóóźniej jeszcze do kawki kolejny jego film: Czego nauczyła mnie walka z demonami. Tak lubię sobie go oglądać i wciąż się go uczyć/ poznawać. Poza tym nie spinam się już niczym, bo teraz wiem, że skoro udało mi się tak dobrze zacząć ten tydzień, to teraz już pójdzie tylko z górki!

Kochani, ta nasza mega dzielna gwiazda udała się do łazienki, gdzie zaczęła jeszcze na wieczór pastować swoje kozaki, czyli ma już kolejny punkt zaliczony, którego nawet nie zapisała sobie jeszcze na żadnej nawet karteczce, hehe, to właśnie cała ona, woli po prostu robić, niż marnować i tracić czas na spisanie tego najpierw😉

Tzn. dobrze o tym wie, że to również zrobi, bo będzie jej zdecydowanie pomocne, ale to jutro! A póki co pokażę Wam te fotki z tej jej czynności:

Powyżej to właśnie to wszystko, cóż to zaradne dziewczę sobie przygotowało. Ta pasta, którą widzicie leżącą na tej folii po prawej stronie jej się po prostu rozwaliła, tzn. odpadł całkiem ten cypek/ nakrętka z tą gąbeczką właśnie służącą do nakładania tej pasty [widoczne na zdjęciu poniżej]. Mała Mi pomyślała sobie: I co niby z tego, że to mi odpadło? Czy to ma stanowić niby jakiś problem? No proszę Cię, wezmę przecież kawałek jakiejś szmatki/ ręczniczka i tą pastę na te buty po prostu nałożę!

I tak też, kochani wyglądają te jej wypastowane teraz butki. Zostawiła je jeszcze tak właśnie na noc, aby ta pasta weszła jednak w tą skórę butów, a rano prawdopodobnie użyje jeszcze tej szczotki, widocznej na zdjęciu pierwszym!

No a teraz zmykamy już do medytacji i życzymy Wam, jak zwykle zresztą dobrej i spokojnej nocki. Nie zapominajcie, kochani o tych intencjach na noc, używajmy tej magii regularnie, bo … nie znasz dnia ani godziny…

(…)

Obecnie mamy WTOREK, 26.I.2021, Mała Mi nie czuje się dziś kochani najlepiej… A to dlatego, cóż zrobiła tego dnia… właściwie poprzez jedną rzecz, zepsuła sobie nastrój i odebrała całą energię… Ale kochana moja, może zacznij o tym po prostu opowiadać i to z siebie, jak zwykle wyrzucać, czyniąc w ten sposób choć pewne oczyszczenie

Dobrze, zatem, dziękuję Ci bardzo, że tak dobrze mnie rozumiesz 😘. To chyba by było wszystko dobrze zrozumiane, to powinnam jeszcze tylko dodać, iż wczoraj nie wykonałam już żadnej medytacji, a w zamian za to włączyłam sobie to, co zawsze tak bardzo poprawiało mi humor/ nastrój [choć wcale nie czułam, że potrzebuję czegoś na jego poprawę, bo przecież całkiem dobrze się czułam!], właśnie chyba dlatego postanowiłam to kontynuować… A mianowicie włączyłam sobie mój ulubiony filmik w wykonaniu Gracjana właśnie, którym był oczywiście 2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO.

No dobrze, kochana, widziałam, że po tym, znowu z uśmiechem zasnęłaś… Tak bardzo zapadły Ci w pamięci te jego słowa:

ZDAJESZ SOBIE SPRAWĘ, ŻE SIŁA JEST W TWOICH RĘKACH (…) TO TY MASZ SIŁĘ I TO OD CIEBIE ZALEŻY, JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁO TWOJE ŻYCIE, OD CIEBIE ZALEŻY TWOJE SZCZĘŚCIE, CO SIĘ STANIE I CO STWORZYSZ (…) BIERZESZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE ŻYCIE (…)

I tak właśnie sobie spałam… raczej błogo, do godz. 3:57, kiedy to podniosłam się do kibelka. Wtedy też wzięłam oczywiście moją komórkę i zaczęłam ponownie czynić te moje obliczenia i tak 3:57 (=15) + 5 (data:27/dzień, m-c + rok 5). Ponieważ wyszła mi z tego ogólnie 2, po prostu wróciłam do łóżka i już nawet tego nie sprawdzałam…

Nie mogłam jednak zasnąć, więc włączyłam sobie jeszcze jakoś ok. 4:30 tą medytację Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. I tak już tutaj właśnie planowałam, iż z niej także zrobię jakąś notatkę…, a wszystko mi się już tak ładnie w głowie pokreowało, że właśnie nie będę tworzyła nowego wpisu, dopóki nie po dokańczam w tym wszystkiego, co chciałam zawrzeć. I tak udało mi się dalej smacznie zasnąć.

Obudziłam się w takim dobrym nastroju, a wczoraj jeszcze zrobiłam sobie dalszą listę rzeczy, które mam wykonać. I tak sobie leżałam taka chyba jeszcze jednak zmęczona… ale postanowiłam sobie, że może po prostu tak właśnie sobie poleżę, przecież dziś nie mam żadnego terminu, nie jestem nigdzie umówiona…

I bardzo dobrze! Fantastycznie, że jesteś tak niesamowicie wielu rzeczy świadoma!

Taaa, chyba jednak nie do końca, buhaha 😜, bo wyobraź sobie, że pomyślałam skoro jest mi tak spokojnie i dobrze, to może jeszcze spróbuję czegoś innego… I dokładnie w tym momencie, przypomniało mi się to, co opowiadał Gracjan…, że te filmy pornograficzne również mogą dawać jakąś przyjemność i nawet podniecać…

Więc pomyślałam sobie, cholera, to co? Nie lubię tak po prostu tylko ufać temu, co ktoś mówi, znacznie bardziej wolę sprawdzać! Mimo, że oczywiście nigdy nie przepadałam za takimi filmami, ale doszłam do wniosku, żeby się przekonać, to musisz spróbować I… to był kuwa błąd… [https://www.youtube.com/watch?v=y5HgMrX-JhQ&t=27s]

Doszłam do wniosku, że ja jestem jakaś inna, dla mnie taki czysty akt seksu bez miłości nie ma kompletnie sensu… Nie jestem przecież jakąś maszyną! Dlatego właśnie W OGÓLE nie sprawiło mi to przyjemności…, a wręcz oglądanie tego spowodowało, że poczułam się jeszcze gorzej!

Kochana moja, widziałam właśnie, jak się do tego/ do siebie samej w tym momencie odniosłaś… Nagle poczułaś wręcz do siebie samej wstręt i obrzydzenie, że coś takiego w ogóle sobie włączyłaś! Widziałam również, jak to odebrało Ci tą energię, którą udało Ci się tak pięknie tu od właściwie wczoraj zebrać…

Nie do końca potrafię to wytłumaczyć… Ale po prostu już taka zdesperowana sobą, tym co zrobiłam, siadłam na tą poduszkę do medytacji i… właściwie prawie cały czas się wstydziłam i przepraszałam Wszechświat za to wszystko…, za to, że wyszłam w tym momencie na kogoś właśnie takiego… czułam się tak cholernie prymitywnie wręcz…

I tak obserwowałam to, co się działo za oknem… Właściwie to nic szczególnego…, przelatywały jakieś ptaki… Ja już tak bardzo myślałam, że ja również na miejscu Wszechświata bym na mnie raczej obecnie znowu nie poświęcała czasu… Wtedy, słyszałam właśnie jakby ten głos, te pytania:

Czy rzeczywiście coś złego zrobiłaś??? Czy wyrządziłaś komuś krzywdę? Czy kogoś w ogóle zraniłaś?

No generalnie, to chyba nie… Tzn. wróć! Uczyniłam tym samym jednak krzywdę jednej bardzo ważnej dla mnie osobie, którą jestem przecież JA SAMA! Odebrałam bowiem sobie przez to i dużo energii,… i tym samym straciłam cenny czas, który miałam zamiar przecież wykorzystać całkiem inaczej/ pożyteczniej!

Ok, kochana moja, czyli jak widać, Ty po prostu musisz uczyć się na własnych błędach! Ale najważniejsze, że masz już nauczkę i wiesz teraz, czego absolutnie masz nie robić/ w jaki sposób nie zaczynać swojego dnia! Przecież dobrze wiesz, że Twojej wyobraźni nie potrzeba wcale takich prymitywnych obrazów! Wspaniale potrafisz sama tak wiele rzeczy kreować i sobie wyobrażać.

No dobrze, kochana, a teraz ponieważ już i próbowałaś jednak poćwiczyć i masz również pięknie wypastowane butki, a teraz nawet potraktowałaś je jeszcze tą szczotką i tym samym nadałaś im blasku

Zatem myślę, że to jest odpowiedni moment, abyś wyszła teraz jeszcze choćby po te produkty, których wciąż nie masz i jednocześnie przewietrzysz swoją łepetynkę i jak wrócisz, to zabierzesz się za dalszą pracę tutaj. Chciałem tylko nadmienić, że pokazałem Ci moje podejście do tej sytuacji już właśnie za pomocą tych 2 ptaków, które jednak na tą latarnię siadły…

Tak mi się właśnie wydawało, kochany Wszechświecie, że to były niejako od Ciebie znaki, jak jeszcze ten pierwszy ptak był taki jakiś hm… ciemny/ szary (czyli tu właśnie mogłam to odebrać w ten sposób, że jest Ci po prostu przykro, że sama sobie odebrałam tę pozytywną energię i właściwie przekreśliłam już ten pozytywny start w ten dzień…), tak drugi: BIAŁA MEWA pokazał mi również, że przecież niczego złego nie zrobiłam i dalej mogę kształtować mój dzień!

Wspaniale to zrozumiałaś, moja droga! Ale ja od początku właściwie byłem pewien, że prawidłowo to odbierzesz, bo jesteś przecież niesłychanie mądrą, doświadczoną istotą! Dlatego, ubieraj się proszę już teraz i zmykaj się przewietrzyć!

Dziękuję CI BARDZO!

I tak też już czynię, zatem do zobaczenia później!

///////////////////////////////////////

Wróciła, kochani już ok. godzinę temu… [a właśnie jest po 16]. Zdążyła przyrządzić już sobie obiad, a na dziś, ponieważ została jej z wczoraj jeszcze ryba, a właściwie kotlety rybne [teraz doszła do wniosku, że już więcej żadnych nie kupi, bo przecież nie jest wiadomym, cóż jest w ich środku…], nie miała już ugotowanej kaszy, ale…

Ponieważ zakupiła ostatnio również 1 batata, zatem postanowiła zrobić z niego użytek, a jeszcze wczoraj właśnie szukała przepisów na nie, a dziś ostatecznie już wzięła ten: Bataty pieczone w piekarniku – TalerzPokus.tv, a tu na blaszce są one właśnie widoczne [to jest dodam TYLKO 1 SZTUKA!]

Dodała oczywiście kilka ząbków czosnku jeszcze, choć w przepisie był tylko czosnek granulowany…

Kochani, czuje się obecnie BARDZO ŹLE…. Przerażona jest bowiem tym, że odczuwa ten swój kręgosłup…, a jeszcze miała na swoich pleckach ponownie plecak…, zresztą jest pewna, że nawet gdyby go nie miała, również odczuwałaby to dziwne jednak uczucie… To jest tak, moi drodzy, jakby czuła, iż zamiast kręgosłupa ma na sobie jakąś klatkę

boooszeeee, odbiera jej to tyle energii…, bo nie ma kompletnie pojęcia, co mogłaby z tym teraz zrobić… A jeszcze usłyszała od tej Małgorzaty IRI Jakubowskiej [ta od ustawień], iż to odnośnie kręgosłupów w jej rodzinie, to też jakby zaczyna martwić… Każdy przecież coś miał: ona odczuwa ból barków, mama miała operację na kręgi szyjne, a jej brat ma przecież naderwany rdzeń kręgowy…

Ja już po prostu nie mogę, nie daję sobie z tym wszystkim znowu rady…, a teraz dochodzi do tego ten ból kręgosłupa… Tak strasznie chce mi się wręcz płakać…, bo myślę sobie znowu: TO ILE MNIE JESZCZE CZEKA WSZECHŚWIECIE??? Nie wyobrażam sobie np. nie móc się w ogóle poruszać na własnych nogach! boooszeee, wiem, że teraz już wręcz tragizuję…, ale mówię to całkiem serio… Przecież ja tu nikogo nie mam, a do Elbląga za nic w świecie nie chcę wracać!

Błagam Wszechświecie nie rób mi tego… Wiem, że to jest tak, jak tu przeczytałam:

Dlatego właśnie ja bardzo starałam się mówić, że MI NIC NIE DOLEGA, NICZEGO MI NIE BRAKUJE itd. Ale w momencie, gdy zaczynam mieć kolejne problemy ze swoim zdrowiem… to już po prostu najzwyczajniej w świecie się obawiam… A jeszcze przed chwilką brat mi napisał, czy miałabym mu pożyczyć kaskę… boooszeee, nawet się nad tym kompletnie nie zastanawiałam, bo przecież zawsze mu pożyczam, jak mam, a on mi potem ją po prostu oddaje… Ale dziś już mnie znowu tyle dopada… Nie daję już rady Wszechświecie…

Nawet w takich momentach nie umiem już medytować…, jedyne co mi się chce, to pocieszyć siebie kawą i czymś do niej… boooszeee, wiem dobrze, jakie to jest nędzne, ale ja nawet nie mam nikogo do pomocy w tym/ wsparcia… a tak cholernie czuję, że po prostu jej/ jego potrzebuję… I trąbię o tym niemalże nieustannie… Po prostu ogarnia mnie totalny smutek i rozpacz teraz. Nie mam już nawet siły na nic więcej…

No dobra, zrobię sobie tą kawę i… tak! wezmę do tego również sobie coś…, ale nie będę tu już więcej jęczała, jak mi źle, tylko zabieram się zaraz za czytanie tego wpisu jeszcze raz i tam gdzie będę mogła to coś pouzupełniam, powstawiam! Przypomina mi się bowiem ta 60-cio letnia Manuela, wyglądająca góra na 50-ciolatkę, którą poznałam na plaży. To ona mi przecież mówiła, aby nawet jak jest tragicznie, mówić, że daje sobie radę! Zatem tak właśnie postanowiłam, licząc dalej na to, że jak nie powiem na głos, że mi coś dolega, to to się w ogóle nie objawi i nie zamanifestuje!

1 myśl w temacie “CZASEM LEPIEJ POCZEKAĆ…,

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close