BĘDZIE CO MA BYĆ

3:33:33

Daty w tym wpisie: 27./ 28./29./30.I.2021 [=>a dokładnie w tym, przedostatnim dniu stycznia, będzie WIADOMOŚĆ DLA GRACJANA], 31.I.// 01./ 02./03.II.2021

////////////////////////////

Obecnie mamy CZWARTEK, 28.I.2012. Kochani, doszła do wniosku, że musi to po prostu z siebie wyrzucić! Tak, bo jest zdania, że właśnie wtedy może uda się jej odzyskać w końcu ten spokój… Już Wam tłumaczę, o co tutaj chodzi…

Otóż, kochani, wyobraźcie sobie, że to biedne dziewczę, dopiero wczoraj, tj. w ŚRODĘ, 27.I.21. o godz. 19:23 pozbyło się w końcu ze swojej skrzynki mailowej obydwu @ od tej Anity! W całości przeczytała oczywiście tylko ten 2-gi. Aczkolwiek z tego, co jeszcze teraz pamięta, to, kochani, w tym pierwszym jej @ było coś o tym, że chyba powinna zrezygnować z tych ustawień i zapisać się lepiej do jakiegoś psychologa…

Dopiero później ją niemal olśniło, dlaczego właściwie tę „koleżankę” uznała za kogoś tak wyjątkowego… Ponieważ TO WŁAŚNIE ONA MÓWIŁA JEJ [na początku jeszcze], BY SŁUCHAŁA przede wszystkim SIEBIE, WŁASNEGO SERCA/ DUSZY I PRZESTAŁA SZUKAĆ nieustannie TEGO WSZYSTKIEGO U INNYCH… Bardzo jej wówczas tego zazdrościła, lecz sama uznała, iż ona tak nie potrafi jeszcze niestety… Anita powoływała się nawet wtedy na słowa z tego filmu: Siła Spokoju:

[23:06] ŻEBYŚ PRZESTAŁ CZERPAĆ INFORMACJE Z ZEWNĄTRZ, A POSZUKAŁ ICH W SOBIE (…) LUDZIE BOJĄ SIĘ TEGO, CO W ŚRODKU, A TYLKO TAM ZNAJDĄ TO, CZEGO IM POTRZEBA (…)

Muszę Wam powiedzieć, do jakich ona sama doszła wniosków, że może właśnie to, co czuje i co teraz wykonuje JEST GŁOSEM JEJ SERCA! Przecież ewidentnie odczuwa to, iż WSZECHŚWIAT ją nieustannie prowadzi! Tak, jak wcześniej wspomniała, wysyła tej dziewczynie tylko dobre intencje i prosi o spokój również dla jej duszy. I po prostu już tak to zostawiła, bo ma naprawdę całe mnóstwo innych ważniejszych rzeczy, którymi wciąż musi się zająć! Powiedziała po prostu na koniec:

Żegnaj Anito, dziękuję jeszcze raz za wszystko dobre, co dla mnie uczyniłaś, ale teraz już możesz sobie odejść w spokoju i proszę pozostaw mnie również w nim! BÓG Z TOBĄ, niech ON nad Tobą i Twoją rodziną także czuwa i się Wami odpowiednio dobrze opiekuje! A jestem tego pewna, że ON każdego obdarza tym, co jest mu najbardziej potrzebne. BO KAŻDY MA TU WŁASNĄ DROGĘ DO PRZEJŚCIA!!!

I wspaniale, kochana moja! Niezmiernie cieszę się, że jednak nauczyłaś się już odcinać od tego, co Ci absolutnie nie służy! To teraz może tylko wspomnij, jak ten Twój wczorajszy dzionek, tj. ŚRODA, 27.I.2021 jeszcze wyglądał.

Zatem rozpoczęłam go hm… chyba tradycyjnie już…, bo jak się w końcu podniosłam to zaczęłam mówić następujące słowa:

Panie Boże / Wszechświecie błagam pomagajcie mi dalej 🙏 KOCHAM WAS I TAK BARDZO POTRZEBUJĘ WASZEGO WSPARCIA ✨🍀❤️ 

Przystąpiłam natychmiast do rozpisania sobie tych rzeczy na karteczce, które mam do wykonania i tak właśnie to wykonałam. W dodatku tego dnia zaczęłam również ponownie jeszcze raz wypisywać w zeszycie te moje imiona, które dostałam od tej numerolog, jak jeszcze u niej byłam. I wtedy też zauważyłam na innej kartce, cóż miałam zapisane:

29.XII.2020 CHCIAŁABYM BYĆ INSPIRACJĄ DLA KOGOŚ 💗🌟🙆‍♀️

I właśnie w tym momencie, ponownie o tym pomyślałam, że przecież ja nie mogę tego wiedzieć, czy ta moja zapisana intencja już się jednak nie realizuje/ nie manifestuje… Tu przyszły mi ponownie na myśl te słowa: NIE ZNASZ DNIA, ANI GODZINY… 😋 Przecież równie dobrze JUŻ TERAZ MOGĘ STANOWIĆ TĄ INSPIRACJĘ DLA KOGOŚ jednak! I to wcale nie tak, że uważam siebie za kogoś wyjątkowego/ lepszego od innych!!! (…)

Tego dnia również ZNALAZŁAM MÓJ DRUGI OLEJEK Z DRZEWA HERBACIANEGO!!! Tak myślałam bowiem o tym, że chyba zakupiłam 2, ale już nie byłam na 100% pewna… A ponieważ ten jeden już mi się właśnie skończył [przecież używam go wciąż rano i wieczorem na ten martwy naskórek, na te dziury w łuku brwiowym, buhaha, 🤣] a tu proszę, taka niespodzianka!

No dobrze, kochana moja, ale umówmy się, że resztę będziemy dokańczały tu później, bo teraz powinnaś chyba wspomnieć o jeszcze co najmniej jednej ważnej rzeczy, którą jednak dokonałaś!

Masz rację, jak zwykle zresztą, 😉. Otóż chciało mi się tak potwornie wręcz płakać i jeszcze ten kręgosłup… Więc postanowiłam może udać się do tej Kliniki OdNowa, tak po prostu, bo już nie mogłam tu wytrzymać…, bo bardzo potrzebowałam może nie tyle „ludzi”, co po prostu jakiegoś wsparcia i pomocy… Pomyślałam sobie wówczas o tym chłopaku, z którym siedziałam tam przy stoliku i który zrobił sobie [i mi również!] kawkę.

Wiesz było mi tak miło, że mogę po prostu sobie z kimś ponownie pogadać, odezwać się. I to jednak z kimś całkowicie świadomym…, jak zresztą chyba większość ludzi w tej OdNowie… I tak on zaczął o sobie mówić, zapytał mnie również, czy często tu bywam: rzekłam wtedy, że ostatni raz to bywałam tu częściej jakieś 2 lata temu, hehe. Ten mi zaczął opowiadać wówczas trochę swoją historię… I pokazał nawet na fotkach, jak kiedyś był niesamowicie gruby, opowiadał również o mega bolesnym masażu, na którym kiedyś właśnie był. O tym, iż kiedyś kompletnie nie umiał odczuwać swojego ciała i że miał już taki kryzys, iż próbował nawet popełnić samobójstwo…

I wtedy ja pomyślałam: ok, to chyba teraz czas na mnie, bym również ja podzieliła się tą moją historią, a ponieważ miałam przy sobie także ten mój wypis [a to był właśnie czwartek, kiedy czekałam na tą Małgosię od tych ustawień], zatem pomyślałam, że zrobię z tego użytek, bo dobrze wiedziałam, iż powiedzieć, że jestem po wypadku to zdecydowanie co innego…

I kochani, oczywiście kompletnie się nie myliłam! A opowiedziałam mu dalej wszystko, czyli i to, że Gutek nie dał rady, że Marcin/ Kamyczek również wylądował na OIOMie i to dosłownie w Dzień Matki! Zapytał mnie jeszcze, czy mam fejsa, mówię, że i owszem mam, ale bardzo rzadko z niego korzystam… Wtedy właśnie wysłał mi już zaproszenie do grona znajomych i wiesz pomyślałam wówczas, że jak nic mnie podrywa, hehe 😋

A w tą ŚRODĘ, 27.I.2021, kiedy to tak siedziałam sobie na tej poduszce i błagałam WSZECHŚWIAT o jakąś pomoc, to dokładnie w tym momencie, przyszedł mi jeszcze on do głowy… Pomyślałam sobie o tym moim zlewie i chyba w sumie nawet o tym, co mówił Gracjan w tym ostatnim nagraniu: Zrób te 3 rzeczy gdy poczujesz się ZBLOKOWANY. I tak właśnie sobie pomyślałam, że przecież on mówił, aby poprosić o pomoc człowieka i „odegrać jakąś szczerą konwersację z KIMKOLWIEK” [16:36].

I właśnie tu przyszedł mi do głowy ten Łukasz! Nie oceniłam go oczywiście jako KOGOKOLWIEK… ani też nawet jako kogoś bliskiego, najzwyczajniej w świecie miły/ szczery towarzysz rozmowy, ot co! W dodatku jeszcze mega miły, kulturalny i szarmancki, rzekłabym 😉. Zatem pomyślałam sobie, takimi ludźmi przecież trzeba się otaczać! I w ten właśnie sposób, doszłam do wniosku, że napiszę do niego jednak przez tego Messenger`a właśnie…

Oszczędzę Wam już tutaj całą naszą konwersację… Napiszę tylko, iż na wstępie zapytałam tylko: Hej Łukasz, przypomnij mi proszę, czy to Ciebie poznałam w OdNowie? Z Tobą siedziałam przy stoliku i piłam kawę? buhaha, bo już serio nie pamiętałam…🤦‍♀️ A najlepsze już było z mojej strony to, jak zauważyłam tam również [na fejsie oczywiście] ładną i MĄDRĄ przede wszystkim kobietę, która, dostrzegłam, że także prowadzi jakieś szkolenia w OdNowie właśnie… I w dodatku ma takie samo nazwisko, co on…

To ja wtedy z głupia frant: czy to jego siostra, czy ktoś z rodziny? Bo wiecie pomyślałam, że skoro ta kobieta jest tylu rzeczy świadoma i sama prowadzi szkolenia właśnie tam w OdNowie, to nie może być raczej Jego żoną…, bo jak można nie mieć żadnego wpływu na swojego partnera…, zatem pomyślałam, że może to jest po prostu jego siostra…

Widziałam kochana doskonale, cóż wtedy miałaś w swojej główce, a na koniec już ILE ZARZUTÓW DO SIEBIE, że ponownie, co Ty w ogóle o sobie mogłaś myśleć, jak w ogóle być tak pewną siebie… itp. No dobrze, kochana, ale myślę, że powinnaś już przejść choćby do dnia dzisiejszego, którym jest CZWARTEK, 28.I.2021, kiedy to udałaś się na ten masaż do Szymona właśnie.

Tak, właśnie dziś tam byłam, ale to po tym, jak najpierw sama siebie właściwie zjechałam tymi słowami: No jesteś po prostu świetna, moja droga! Dlaczego wciąż wyobrażasz sobie, że świat kręci się tylko wokół Ciebie? Że Ty jesteś pępkiem świata… 🤦‍♀️🤷‍♀️🙅‍♀️ Póóóźniej zaś stwierdziłam tylko:

Ja chyba muszę się tam wybrać… Po pierwsze nie mogę siedzieć dłużej SAMA W DOMU, potrzebuję po prostu ludzi, po drugie odczuwam wielki dyskomfort jeśli chodzi o mój kręgosłup… Więc chyba potrzebny mi jakiś masaż czy coś takiego… I po tym, jak otrzymałam od niego tę właśnie odpowiedź:

Oni w odnowie stawiają na nogi. Mnie postawili 3 lata temu.

Pomyślałam sobie dalej: DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE!, że otrzymałam kolejną wskazówkę! Już wiedziałam bowiem, co powinnam zrobić… Tego dnia w ogóle zrobiłam sobie jeszcze dzień głodówki, ale udałam się jednak do tramwaju i nim do tej kliniki. Tam zaś pierwsze, co zobaczyłam w środku na recepcji tą przemiłą Agnieszkę, z którą jeszcze kiedyś tak miło mi się rozmawiało. Teraz, ponieważ, jak rzekła miała dużo pracy, powiedziała mi bym po prostu poszła do środka, nalała sobie herbatki, przykryła się kocykiem i się tam pobujała w tym kółku do siedzenia.

I tak też zrobiłam, w dodatku wzięłam do ręki również książkę, którą, jak zaczęłam czytać, to nagle wybuchłam tam po prostu płaczem… A była to ta książka właśnie

Ok, więcej napiszę z pewnością, jak wrócę, zapisałam się tam bowiem również na masaż właśnie dzisiaj na 14:20! Chciałam jeszcze tylko rzec, iż niezmiernie się cieszę, że to zrobiłam! Ponieważ mój kręgosłup, tak bardzo to czuję, że potrzebuje właśnie pomocy/ masażu! W każdym razie, chcę jeszcze tylko dodać, iż cały czas leżąc tam w tym kółku, jak taki embrion, bo musiałam się przecież skulić, aby tam cała wejść… 🤣😋😂. To po tym, jak tę książkę jednak odłożyłam, bo… odczuwałam już takie zmęczenie, że po prostu musiałam przymknąć moje oczy i właśnie w tym momencie dalej przychodził mi na myśl właśnie Gracjan… Tak bardzo chciałabym z nim być!

No dobrze, kochana, to teraz myślę już czas, by wyruszać na ten masaż, resztę opowiesz nam, jak wrócisz, ok?

//////////////////////

Już dawno, jestem po tym masażu! Było tam po prostu cudownie! Powiem tak, jak tam przybyłam to chwilę posiedziałam, widziałam dziewczynę, która w tej przyjemnej poczekalni tam siedziała na podłodze, na poduszce i sobie medytowała odwrócona do okna, więc tyłem do wszystkiego i ja… nie wiedziałam w sumie, czy mam to zrobić w ubikacji…, ale stwierdziłam, że jak tam pójdę to przy okazji może również zrobię jeszcze siku przed tym masażem…

A ponieważ mój pęcherz nie był jeszcze tak pełny, więc pomyślałam, że bez sera [w sensie: nie ma sensu :P] tam tak iść i tylko zdejmować te cienkie rajty, które założyłam pod dżinsy [bo dziś jak tam weszłam to było mi wyjątkowo ciepło! Nie to, co wczoraj, kiedy to musiałam okrywać się nie tylko tym kocem tam leżącym, ale również moim płaszczem! buhaha,🤣].

No dobrze, kochana moja, ale muszę Ciebie tutaj pilnować, bo znowu za bardzo się rozjeżdżasz! Ok. to rozumiem, że chciałaś tylko powiedzieć, że te rajtki ściągnęłaś jednak tam w tej poczekalni, tak?

Dokładnie tak było, hehe, wykorzystałam to, że prócz tej dziewczyny medytującej i siedzącej do mnie jednak tyłem, jeszcze nikogo tam nie było… A miałam i czas do tego masażu, więc nie tylko zdążyłam wypić sobie herbatę, ale również zdjąć te rajtki 😋.

Ok, ale moja droga, DO MERITUM!

Zatem wyszedł po mnie ten Szymon. Muszę powiedzieć, że nie wiem, skąd tak mam…, ale pomimo oczywiście, że nie jest on kompletnie w moim typie, to po prostu to wiedziałam, że ten masaż będzie wyjątkowy! W dodatku jeszcze dziś spotkałam tam tą właśnie Małgosię od tych ustawień i tak chwilkę z nią porozmawiałam, to ona mi również rzekła, iż ona tego Szymona po prostu czuje. Od niego dowiedziałam się mnóóóóstwo interesujących rzeczy.

Dobrze, ale może przejdźmy do samego początku, jak to było…

Tak więc zapytał mnie oczywiście, co mnie do niego sprowadza… Ja na to, że doskonale wiem, iż to nie jest tradycyjna zachodnia medycyna, ale i tak chciałam pokazać mu ten mój wypis ze szpitala, bo stanowi on przecież bardzo istotną część mnie/ mojej jednak historii… Obejrzał go, mówiąc oczywiście: no to niezły ten Twój wypadek była!😲😨😵 Po czym rzekł jednak coś znacznie innego niż wszyscy do tej pory, a mianowicie, że NIE TYLKO WIDAĆ, IŻ PO COŚ TU JEDNAK ZOSTAŁAM, ALE ŻE TO JEST RÓWNIEŻ BARDZO DOBRZE WIDOCZNE, IŻ „KTOŚ” JESZCZE NADE MNĄ CZUWA…

boooszeee, a opowiedziałam mu oczywiście praktycznie wszystko…, bo i o moim bracie, o jego cudownym synku Kacpuniu, moim rozwodzie, o mojej mamie, nawet o tych moich wyciętych raczkach, kiedy to chciałam pomóc mojemu bratu… I właśnie wtedy on rzekł do mnie, że poważnie to tak bardzo widać, że jeszcze ktoś z rodu, nade mną czuwa…

Dokładnie w tym momencie wpadłam w straszny ryk… I nagle uświadomiłam sobie ponownie, że to przecież mój kochany dziadziuś, który już tyle razy mi się śnił! A nawet po swoim pogrzebie, na którym mnie wówczas nie było, bo wtedy wyjechałam na te studia do Ratyzbony, również tam mi się przyśnił! Powiem w takim razie jeszcze tylko w takim skrócie, pytania, jakie mi zadawał, bo dał mi także na dziś zadanie, powiedział, że normalnie tego nie robi, ale dziś taki wyjątek, bo widział, jak wiele pracy mnie jeszcze czeka, ile mam uszkodzeń w ciele z tym związanych…

Na samym początku bowiem poprosił mnie, jak jeszcze stałam, abym się tylko odwróciła do niego plecami i wtedy właśnie dotykał/ sprawdzał wszystkie moje mięśnie i punkty energetyczne. Ok, i wtedy też rzekł, co spostrzegał/ odczuwał:

  • pokazał mi dokładnie miejsca, w których jest peeeełno napięć, związanych z:
  1. brakiem bezpieczeństwa
  2. niepewnością finansową
  3. strachem, lękiem, stresem
  4. poczuciem niższej wartości
  5. brakiem miłości, pochwał i dowartościowania
  • lewa moja strona reprezentuje kobiecą stronę, więc głównie moją mamę, ale jak powiedział, on również widzi tam inną kobietę, która była dla mnie również ważna i dodał, abym się nad tym zastanowiła, kto to mógł być…

I ja dosłownie w tym momencie pomyślałam sobie o tym, że kiedyś miałam jeszcze przecież swoją przyjaciółkę… booooszeee, po raz kolejny zaczęłam tak strasznie przy nim płakać. Tzn. wtedy już leżałam na tej kozetce na brzuchu, od pasa w górę rozebrana i zapytał mnie jeszcze o tą bliznę na plecach właśnie. Rzekłam wtedy, że to jest po tym, jak miałam połamane prawie wszystkie żebra z lewej strony i chyba jedno musieli nawet usunąć.

No dobrze, kochana moja, to ponieważ zbliża się już 21, a Ty powinnaś się jeszcze umyć…

Tak i owszem, lecz najpierw zamierzam wykonać to zadanie, które od niego dostałam!

Świetnie, to powiedz choć, na czym ono ma polegać?

Mam wziąć 2 kartki… na jednej wypisać wszystkie swoje zalety i tę wsadzić pod poduszkę, na drugiej zaś swoje wady i tę z kolei spalić! hehe, ok. nie wiem, czy tę drugą zrobię jeszcze przed spaniem…, bo nie chcę tu sobie smrodzić już żadnym dymem na noc 😋. Ale wymienię tutaj tylko te moje zalety, które jeszcze przy nim również mówiłam, a były to:

  • wytrwała
  • dzielna
  • nie poddająca się łatwo
  • konsekwentna
  • [no i przy tym oczywiście BAAARDZO SKROMNA] buhaha, tu już miałam z tego znowu niemal bekę

No dobrze, kochani, to teraz idę już wziąć kąpiel, a jutro będę dalej dokańczała, bo muszę jeszcze przecież pomedytować! O tym mu również wspomniałam, jak mi zadawał pytania:

KTO JEST DLA CIEBIE/ CZY WEDŁUG CIEBIE/ NAJWAŻNIEJSZY W TWOIM ŻYCIU?

Tu się chwilkę zastanowiłam i odpowiadam JA SAMA!

A mówisz do siebie samej, że siebie kochasz i przytulasz siebie?

Chyba rzadko, ale naprawdę staram się…

Ok, a w jaki sposób okazujesz sobie miłość/ swojej duszy i swojemu ciału, jako Twojej świątyni?

Prowadzę bloga, staram się codziennie ćwiczyć i medytuję codziennie, nawet 2 razy, bo i rano i wieczorem.

W każdym razie, jak powiedział mi, że jest buddystą, bo go o to zapytałam… To ja wtedy rzekłam [mając wciąż na nadgarstku tę MALĘ], że ja byłam nią kiedyś, ale wspomniałam wtedy, że właśnie będąc w Kucharach otrzymałam takie imię schronienia:

Ten mi rzekł, iż w Kucharach to on był kilka/ lub kilkanaście wręcz razy… Powiedział mi również jakie sam dostał od Lamy imię schronienia, ale teraz już nie pamiętam… Zapytam go z całą pewnością 10.II. w ŚRODĘ, bo ponownie do niego jadę!

No dobrze, kochani, to lecę wziąć w końcu tą relaksującą mnie kąpiel. A jutro przystępuję do dalszej pracy! Muszę tylko jeszcze powiedzieć, że ten Szymon wprawił mnie w taki cudowny nastrój, bo on również mi zaczął mówić, że MOGĘ PRZECIEŻ OSIĄGNĄĆ WSZYSTKO! NIE WYSTARCZY JEDNAK TYLO MARZYĆ… Jak rzekł to w tym momencie, to ja sobie pomyślałam: taaaa, nie ucz, mój drogi, księdza dzieci robić, buhaha,🤭 Dodał oczywiście zaraz, iż trzeba również coś robić... Ok, zmykam się myć, jutro będę kończyła!

Także, moi drodzy niezmiennie, dobrej i spokojnej… i wysyłajmy intencje!

NIECH MAGIA SIĘ DZIEJE!!!

(…)

No dobrze, kochani, jesteśmy już z Wami, obecnie mamy PIĄTEK, 29.I.2012. Mała Mi ma ponownie masę wręcz rzeczy, którymi chce się z Wami tu podzielić. To zaczynamy, kochana moja, by nie tracić już na nic czasu, a dzisiaj przecież masz jeszcze zamiar m.in. udać się do sklepu po jakieś jedzonko na obiad, zamierzasz ponownie ugotować jakąś zupkę warzywną. No to lecimy, moja droga, oddaję Ci głos:

Więc muszę to po prostu napisać jeszcze o tym dniu wczorajszym, kiedy to SŁUCHAJCIE dobrze, bo ta historia będzie w ogóle bekowa i odjechana. Otóż ponownie tak sobie myślałam cholerka, czy mam się w ogóle jeszcze przed tym masażem myć, buhaha. W środę nie miałam już na to naprawdę siły… Poza tym doskonale widziałam jak wygląda moja twarz, zmęczone oczy, skóra z jakimiś śladami na brodzie i w ogóle generalnie smutek…

Dlatego tak właśnie to zostawiłam i pomyślałam sobie: W dupie z tym! Będzie, co ma być! Chrzanię już po prostu nawet to, jak teraz wyglądam! I postanowiłam, że najzwyczajniej w świecie oddam się WSZECHŚWIATOWI, niech on za mnie zadecyduje: jeśli powinnam się jednak umyć, to zbudzę się odpowiednio wcześnie następnego dnia 😋. Jak wiesz, miałam tyyyle myśli w mojej głowie…

Widziałam to, kochana doskonale, jak zaczęłaś się nawet zastanawiać, czy choćby ze względu na to, że nie masz teraz węchu… czy nie powinnaś po prostu dla czyjegoś komfortu to zrobić i się jednak obmyć, buhaha [to właśnie przychodziło Tobie do głowy…] Niczym, jakbyś była jakąś brudaską i nie wiem, ile dni się nie myła…

Naprawdę już nie do końca znowu wiedziałam, jak powinnam postąpić…, bo wiesz przyszło mi na myśl, że może: no, helloł! dziewczyno, ale ogarnij się trochę! i nie postępuj tak egoistycznie, przecież tym samym możesz utrudnić komuś wykonanie jego pracy 🙄.

/////////////

NIE, KOCHANI, ONA SIĘ TU Z NICZYM NIE WYRABIA! Właśnie zakupiła sobie przez Allegro tę książkę , bo jest nią wręcz zachwycona! To ta, którą pożyczyła sobie właśnie z OdNowy! Ona, moi drodzy, czytając ją myślała sobie właśnie już m.in. o sobie i później oczywiście o Gracjanie.

Książka hm… wcale chyba do najłatwiejszych nie należy. Ale jest bardzo ciekawa, a ona przecież lubi się uczyć nowych rzeczy, zwłaszcza jak wydają jej się ważne… A uważa, iż m.in. poprzez tę książkę, mogłaby z pewnością zacząć lepiej rozumieć i ten świat…, i samą siebie, a nade wszystko właśnie Gracjana!

Doszła bowiem do wniosku, że skoro ją na to stać, to dlaczego niby miałaby tego nie zrobić? A jej brat oddał jej już wczoraj tą kaskę! boooszeee, u niej, moi drodzy, na prawdę mnóóóstwo rzeczy się wydarza i ona chyba nie do końca nad tym panuje…, czyli jest taka właśnie wysoko wrażliwa i analizująca niemal bez końca. Taka właśnie inna od wszystkich… No dobrze, kochana, to to mamy już zaliczone, zatem przejdź może dalej do opowiadania o tym wczorajszym jeszcze dniu, kiedy to udałaś się na ten masaż.

////////////

Więc, ok, pomyślałam sobie, po prostu w dupie z tym, jak wyglądam! To nie jest przecież jakaś randka! Ten chłopak [nawet nie wiem, w jakim jest wieku], a też przecież wygląda CAŁKOWICIE NATURALNIE… Poza tym już sobie [tak w głowie postanowiłam], że może właśnie nawet lepiej, iż mnie taką zobaczy, niemal zapłakaną, no a przynajmniej z tymi podkrążonymi oczami i właśnie taką cerą…

Potraktuję to po prostu jako taki etap tej mojej wędrówki..., bo nie wykluczałam, że już do niego tam nie przyjdę… A jak jeszcze usłyszałam od kilku tam osób właśnie, że on jest taki bardzo niekonwencjonalny i stosuje takie metody całkowicie odbiegające od medycyny zachodniej, to pomyślałam sobie wówczas dokładnie o tym, że to może się okazać, czymś jak najbardziej dla mnie!

Doskonale wszystko widziałam! I muszę Ci powiedzieć, że poważnie miałam już z Ciebie tu ubaw niejednokrotnie… , zwłaszcza jak się zastanawiałaś, czy te swoje WIELKIE majciory masz zmienić na jakieś inne, hehe i czy w tych rajtkach pod spodniami jechać, czy bez nich właśnie. No byłaś, kochana, moim zdaniem, po prostu przecudna.

Ale … to jeszcze nic, przecież wiesz, jak było… buhaha, jak zaczął mnie masować i uciskać te różne punkty na moim ciele… to nagle tak bardzo zebrały mi się we mnie gazy… i…. robiłam, co mogłam, by jednak powstrzymać wyjście tych pierdziochów, buhaha 🤣. Co, jestem pewna, że on również zauważył 😋.

W każdym razie i tak najlepsze było to, jak jednak kilka takich cichutkich jednak ze mnie wyszło… I ja wtedy rzekłam tak równie cicho i nieśmiale kilka razy po prostu przepraszam, a jak usłyszałam jego: za co? to w pierwszej chwili przyszła do mnie myśl, że może jednak wcale tego nie usłyszał, buhaha :P. I tak leżę i się nie odzywam już więcej… Lecz, jak on zaczął dalej słowami:

Przecież to jest całkowicie normalne i ludzkie!

To już wiedziałam, że raczej usłyszał… buhaha Strasznie podobało mi się to, co mówił, że:

Nie ma się absolutnie czego wstydzić! Nienormalnym byłoby raczej, jakbyś robiła teraz wszystko, aby to jednak powstrzymać! Przecież tak funkcjonuje normalnie organizm, to dlaczego mu niby na to nie pozwalać i coś blokować/ nie dopuszczać całkowicie naturalnej reakcji organizmu?

Tak, masz rację, również jestem tego zdania, tylko… weź jeszcze pod uwagę fakt, że ja nie mam teraz węchu, buhaha, więc tak naprawdę nie mogę wiedzieć, czy czasem tym samym nie wychodzi ze mnie jakiś smrodek, buhaha, 😜. Choć dobrze wiem, że u mnie to raczej te cichacze należały do tych brzydko pachnących🤭.

Więc to chyba by też o mnie nie najlepiej świadczyło, wiedząc, że to jest coś całkowicie normalnego i ludzkiego…, zacząłbym teraz robić jakieś miny, albo nawet wydawać odgłosy, w sensie: bleeee,fuuuuj,eeee, czy coś…

Było mi szalenie po prostu miło, że tak do tego podchodzi… i że wcale nie musiało mi tam być głupio z tego powodu. Tutaj pomyślałam sobie od razu o Kamyczku, którego organizm nawet nie może sam powstrzymać długo stolca przecież…, hehe,😋, ale już nawet nic o tym nie wspominałam tam… No a bynajmniej na wówczas, bo myślę, że przy następnym razie, prawdopodobnie nie omieszkam podzielić się także tą wiadomością. To jest przecież również całkowicie niezależne od niego!

Zatem myślisz, że może przy następnym waszym spotkaniu/ zabiegu, mu to po prostu powiesz, tak?

Tak właśnie sobie myślę, bo to może być hardcore… Nie! Nawet wcale nie może, ale wiem, że będzie! I z pewnością będę tam nie jednokrotnie krzyczała/ wrzeszczała niemalże z bólu… O tym również już dużo słyszałam, m.in. od tego Łukasza właśnie!

Ale zapisałam się na to również, zwłaszcza, jak powiedział mi, że u mnie jest BARDZO DUŻO PRACY. I pomimo, iż on nie wystawia ani żadnej faktury, ani nawet rachunku, abym mogła to do tej fundacji dalej przesłać [a propos tym również wciąż się nie zajęłam…]. Uznałam, że to jest mój czas, aby siebie naprawiać! Zatem skoro mam jeszcze kaskę, to postanowiłam właśnie wydawać ją na takie potrzebne mi rzeczy. W dodatku wiesz, co on mi powiedział?

No mów!

Tak mnie tam wyginał, naciskał… i aż tak bardzo momentami mi strzykało, że myślałam, iż zaraz mi coś połamie, buhaha,🤣, a on wtedy do mnie, że:

Ma boleć, to dobry znak! W dodatku widzę, że wcale nie jesteś taka oporna…

Oooookeyyy, nie bardzo rozumiem, więc powiedz mi proszę, co masz tu konkretnie na myśli ?

Chodzi mi po prostu o to, że widzę to, iż wcale mnie potrwa to jakoś długo, to przywracanie Ciebie do normalności, ta moja obróbka Ciebie wcale nie będzie taka trudna!

I właśnie w tych momentach, jak on to mówił, że ta praca nade mną może okazać się całkiem hm… owocna(?) nie wiem już cholerka, jakiego innego słowa mogłabym tutaj użyć…

Moja droga, nie wydaje Ci się, że teraz jest wspaniała pora, aby zrobić sobie jednak małą choć przerwę na wyjście do sklepu po te rzeczy, które miałaś sobie kupić? Aby móc przecież coś zjeść, coś dobrego i wzmacniającego Twój organizm… Powinnaś chyba już, kochana moja, właśnie teraz się przyszykować do wyjścia, poza tym to jest ta 12 godzina, o której to mniej więcej zawsze wyprowadzałaś siebie na spacer, zatem ubieraj się proszę i do wyjścia! Później będziemy to dokańczały 🤗

//////////////////////////////////

Wróciła taka wyczerpana, nie mogła ponownie już sobie z tak wieloma rzeczami tutaj poradzić, tak strasznie znowu chciało jej się wręcz płakać… I nawet to wciąż jej nie wychodzi… Dlatego, nie byłabym przecież sobą, gdybym nie przyszła jej zaraz z pomocą i nie rozpoczęła, najzwyczajniej w świecie, tego dialogu:

Kochana moja, podejdź tu do mnie, niech Cię przytulę, bo widzę, że ponownie bardzo cierpisz…

booooszeee, po prostu już tu nie mogę! Nie daję sobie najzwyczajniej w świecie rady z niczym…

Moja droga, bardzo Ciebie proszę, jak to niby Z NICZYM? A to, że wróciłaś taka zdołowana tym, że nie możesz już patrzeć na tą umywalkę w łazience, nie zmotywowało Ciebie do tego, że postanowiłaś już tego dłużej nie odkładać na później, tylko zabrałaś się natychmiast [mimo wciąż bolącego kręgosłupa!] za umycie jej i nawet wanny, to myślisz, że jest takie NIC???

Chce mi się już tak okrutnie wręcz tu płakać… Odnoszę wrażenie, że robię to, jak jakaś ostatnia łamaga… Boli mnie teraz nie tylko kręgosłup od tego, ale chyba przede wszystkim teraz już również głowa…

Oczywiście, że tak, a to wciąż przez to, że jest ona tak wszystkim obciążona…, ale postarajmy się choć to wszystko przeanalizować jeszcze raz, a może raczej zmienić to Twoje dołujące teraz myślenie. Pamiętaj o tym, że

To, kochana moja, może jeszcze nim zaczniemy całkiem od początku tego dnia, to tylko dodam taki dla Ciebie zapewne nieistotny szczególik, ale Ty przecież dziś w tych delikatesach rybnych, gdzie nie tylko Cię rozpoznają, ale również dobrze kojarzą… Zaraz po tym, jak dojrzałaś nową fryzurkę u tej bardzo miłej ekspedientki [która dostrzegałaś to już dawno, wcale nie jest taka znowu pewna siebie… ] to nie omieszkałaś przy wszystkich to rzec, że wygląda w niej po prostu przepięknie!

Zatem ok, przechodzimy TYLKO do początku dzisiejszego dnia, którym jest PIĄTEK, 29.I.2021, spójrz już sama ta data daje 8.

Ósemka (numerologiczna 8) to osoba niezwykle ambitna, a przy tym pracowita jak mało kto. Pragnie osiągnąć sukces i dąży do niego za wszelką cenę. Jest cierpliwa i wytrwała w swoim postępowaniu, więc najprawdopodobniej uda jej się zrealizować cele.

Jako osoba sumienna, przykłada się do swojej pracy i nigdy nie unika obowiązków. (…)

Jedno jest pewne: jeśli powierzy się Ósemce jakieś zadanie, oznacza to jego wykonanie. W tym wypadku nie ma żadnych innych możliwości, ponieważ cechą wibracji tej liczby jest niezłomne wykonywanie projektów. Ósemka jest tak pracowita, że niestraszna jej żadna praca – nawet najcięższa i kompletnie niewdzięczna. (…)

Numerologiczna Ósemka jest też bardzo odpowiedzialna. Można na jej barki złożyć ważne sprawy i zawsze będą one zadbane w odpowiedni sposób. (…)

https://astroweb.pl/numerologiczna-8.php

Zacznijmy może, kochana od samego początku tego dnia…, jak to było… A może najlepiej opowiedz tu proszę sama o tym po prostu.

Tak więc, zrobiłam sobie jeszcze wczoraj wieczorem tę kąpiel i następnie, ponieważ pamiętałam o tym, co mówił mi Szymon, że to my sami jesteśmy odpowiedzialni za to, jak wygląda nasze życie, a zwłaszcza przypomniało mi się jeszcze jak powiedział, że tylko i wyłącznie MY SAMI MOŻEMY DECYDOWAĆ O TYM, CZY DOBRZE ŚPIMY CZY NIE. Nie do końca się z tym zgadzam, bo są jednak rzeczy, które ciężko kontrolować, no a bynajmniej mi ostatnio… te jakieś paranormalne wręcz zdarzenia… Ale postanowiłam po prostu zrobić wszystko, co mogę, aby jednak udało mi się dobrze przespać tę noc…

Wiesz, jeszcze o 23:33 [ooo matko, teraz, 29.01.21, g.15:43] patrzę na tą godzinę i spójrz, to jest przecież nic innego jak 5 [2+3] i 6 [3+3]…, co daje tę magiczną cyfrę 11 🌟🍀🌞. Rozpoczęłam wtedy właśnie tą MEDYTACJĘ 7 CENTRÓW ENERGETYCZYCH/ CZAKR. W każdym razie dziś, po obudzeniu, podczas porannej medytacji, przyszła mi na myśl ta liczba właśnie 137, również kompletnie nie wiem skąd ona do mnie przyszła i jak się pojawiła… Ale, jak zdałam sobie sprawę ponownie dodając te cyferki, cóż ona tworzy, to po prostu uznałam, iż muszę to sobie jeszcze zanotować.

A dzisiaj tak tylko sobie siedziałam na tej poduszce i w pewnym momencie zaczęłam po prostu sobie tak oddychać, jak Gracjan mówił, te długie wdechy i wydechy [po 6 sekund]. Poza tym, wiesz, jeszcze na co wpadłam, iż może ta liczba ukazała mi się niejako, by dać mi do zrozumienia, że nie zawsze tak jednak dobrze to wszystko obliczałam…

np. takie daty, które mi jakoś tak same wskakiwały w komórce, gdy coś pisałam…, np. ta 14.06. i ja niemądra do 14 dodałam 6 i wyszła mi z tego wówczas 20, czyli 2, więc nic już nie rozumiałam i tak to zostawiłam… A dopiero póóóźniej sobie uświadomiłam, że to jest przecież znowu 5+ 6 i… tym samym ten Anielski numer 11 [https://www.cerestial.pl/anielski-numer-11-numerologia-anielska-przekaz-kryjacy-sie-pod-mistrzowska-liczba-11/].

Photo by Burst on Pexels.com

Kochana moja, wiesz, już naprawdę nie wiem nawet, cóż mam Tobie powiedzieć, rzeknę chyba najkrócej, jak mogę, DZIEJE SIĘ PO PROSTU MAGIA… Ok, to może teraz jest wspaniałym momentem, by powrócić jeszcze do Twojej wizyty u tego Szymona, a właściwie tej waszej rozmowy…, wybrałaś tutaj taką długą muzykę przecież, także myślę, że spokojnie możemy to właśnie tu uzupełniać jeszcze.

Czuję, że teraz już nie mam znowu siły… i chyba wstanę, zrobię nam po prostu po kawce, co Ty na to?

Moja droga, przecież doskonale to wiesz, że do niej nie trzeba mnie absolutnie zachęcać! Także nasz obiadek skończyłyśmy jakąś godzinę temu, zatem myślę, że to jest wspaniały moment na kawkę… a do niej z całą pewnością …. film… no, jak myślicie, moi drodzy, jaki?

Bilderbuch – Baba 

/////////////////

Zmusiła nas Mała Mi, byśmy jednak jak najszybciej tu do Was powróciły, z kawą!, którą oczywiście wciąż pijemy. I do tego dziś już bez żadnych wyrzutów sumienia, przygotowała nam deser w postaci: jogurtu naturalnego, wkruszonego ciasteczka owsianego, kilku orzechów w czekoladzie, tych z Rossmanna oczywiście + 4 malutkich ciemnych winogron. Włączyłyśmy do tego sobie… oczywiście ten film: Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, bo cóżby innego? I w dodatku mniej więcej od tego momentu 1:37:38…

Jak dwa statki mijające się nocą…

Chyba, że zatrzymają się gdzieś na kawę …

I… może gofry…

Lubisz je? 😊

Bardzo chciała tutaj coś jeszcze dodać… a propos tego, jak była na tym masażu… Kochani, nie ma już teraz nawet za bardzo siły, aby czytać to od początku…, dlatego po prostu napisze tu wprost to, co jeszcze pamięta i co również bardzo chciała tutaj jeszcze zawrzeć… Tak więc proszę, oddaję Tobie głos.

Chciałam jeszcze tylko powiedzieć o tym, że ten Szymon był taki, wiesz, na prawdę bardzo kulturalny, bo np. mówi do mnie, żebym rozebrała się od pasa w górę, a on na ten moment opuści to pomieszczenie, abym się nie krępowała… Nie wiedząc nawet, że mnie to wcale aż tak bardzo nie krępowało, bo czułam się po prostu, jakbym była hm… u kogoś, kto ma mi pomóc, MI [nie tylko mojemu ciału, ale PRZEDE WSZYSTKIM MOJEJ DUSZY], więc po prostu już na prawdę nie przywiązywałam do tego takiej wagi…

Później, jak już ten masaż mi skończył i… poprosiłam go jeszcze… A w sumie zrobiłam to już nim jakikolwiek zaczął, zapytałam tylko, czy mogłabym także prosić o masaż głowy i twarzy [bo słyszałam jeszcze, że wykonuje to wspaniale wręcz], a siedząca obok mnie na kanapie dziewczyna [w tej kawiarence/ poczekalni] powiedziała mi również, abym sobie tą sesję masażu przedłużyła właśnie o te 30 minut na twarz i głowę.

Zatem już jak tam weszłam, zapytałam, czy mogłabym prosić tylko o przedłużenie mi tego masażu właśnie tym na koniec twarzy i głowy, teraz jeszcze znalazłam stronę o tym jego masażu: https://odnowacentrum.pl/oferta/masaz-klasyczny-leczniczy/

Masaż klasyczny/leczniczy – ma na celu rozluźnienie spiętych mięśni co umożliwia i przyśpiesza przepływ krwi do tkanek, które przy dłuższym napięciu są niedotlenione, nieodżywione co w rezultacie pogarsza nasz komfort fizyczny.

Objawia się bólami i napięciem. W trakcie masażu osiągamy rozluźnienie, lepszy przepływ krwi, oprócz tego następuje wydalanie przez organizm produktów przemiany materii. Masaż powoduje dopływ tlenu do tkanek mięśniowych, wzrost przepływu krwi co reguluje pracę serca i wzmaga diurezę. Zabieg ten pobudza również układ nerwowy, który uruchamia czynności koordynacyjne kory mózgowej przez co wpływa na wszystkie narządy, doprowadzając  organizm do homeostazy.

Ok, ale wracam już do tego, co zaczęłam, bo jestem po prostu niesamowita w rozpraszaniu siebie, hehe. Zatem rzec jeszcze tylko chciałam, iż jak poprosił mnie, abym już wstała i się ubrała, przed zmianą pozycji [bo teraz miałam położyć się właśnie na plecach], to powiedziałam, że ok, ale wychodzić już nie musisz. I tylko się odwrócił, a ja założyłam w tym momencie mój sportowy stanik i mówię do niego: spójrz, chciałam Ci jeszcze tylko pokazać tą bliznę i po tych raczkach [na dekoldzie], a tu na brzuchu jeszcze ta po wycięciu śledziony.

W międzyczasie, jak leżałam na brzuchu, to opowiadałam, co rzekł mi Piotr Wichrzycki o tej bliźnie po wycięciu tej śledziony właśnie. I jakoś, jak już założyłam ten T-Shirt to położyłam się i zaczął mi właśnie masować twarz… Dotykał mojego podbródka i rzekł, że widzi to i… odczuwa właśnie po moim podbródku…. niesamowicie DUŻO SMUTKU W MOIM ŻYCIU…

I w tym momencie sobie pomyślałam, no cóż… tak teraz właśnie u mnie jest, jak widzisz… Rzekł również, iż widać właśnie chyba m.in. po nim, jak mam zamrożone niemal całe dzieciństwo… I wtedy zaczęłam mu także opowiadać trochę o tym, jak byłam właśnie na tych ustawieniach rodzinnych u Małgosi… Jak również wspomniałam o tym, że byłam tutaj kiedyś jeszcze u Bogusi [terapeutki karmicznej]. Opowiadałam także, iż mam za sobą już dawno również sesję numerologiczną… itd…

A on mi w tym momencie rzekł, niemal to samo, co i ta numerolog wtedy, że najwidoczniej Bóg/ Wszechświat wiedział, kogo może wybrać do takich doświadczeń! Był bowiem pewien, że właśnie ja to wszystko zniosę i wytrwam.

Co więcej, rzekł mi właśnie, że aby móc pomagać innym, najpierw trzeba pomóc sobie samemu i po prostu siebie najzwyczajniej w świecie poleczyć/ poskładać wszystkie połamane miejsca/ pozalepiać te dziury…

I właśnie wtedy powiedział coś, o czym ja również myślałam już na samym początku, zanim jeszcze do niego przyszłam… A mianowicie rzekł do mnie [kochani. to nie są oczywiście jego słowa, bo niestety nie wpadłam na to, aby go nagrywać…, po prostu piszę to, co zapamiętałam]

Jestem tego pewien, że:

po pierwsze jesteś na dobrej drodze, może już dawno miałaś jakieś sygnały, tylko je po prostu ignorowałaś a teraz już dostałaś tak po tyłku, że nie sposób było się nie przebudzić. Szczerze mówiąc, to powinnaś się z tego cieszyć, bo naprawdę nie każdy doznaje AŻ takiego przebudzenia jak Ty, a jestem tego pewien, że z tej drogi, którą teraz wybrałaś/ obrałaś już nie zawrócisz! Po prostu to wiem, że tak się ta Twoja podróż rozpoczyna, przeszłaś już dużo, a teraz będą dalsze etapy, które Ciebie dalej niesłychanie rozwiną i na końcu tej drogi, będziesz już mogła czuć tylko wdzięczność, że dane było Ci to przeżyć, bo zauważysz, jaki powstał z tego piękny i silny kwiat, którym się staniesz.

Rzekłam wtedy, że i owszem, ja już naprawdę wiele rzeczy wiem i wielu jestem bardzo świadoma, ale czasem już tak pytam Wszechświata, ile jeszcze mnie w takim razie czeka? Jak długo będzie mnie jeszcze sprawdzał?

Wiesz, tak naprawdę muszę Ci powiedzieć, że życie generalnie chyba można porównać do takie wspinaczki, jak na Mont Everest W ogóle Monia, to musisz wiedzieć, iż naprawdę, pomimo tego, że jesteśmy coraz bardziej świadomi, rozwinięci i coraz więcej człowiek wie, to jednak tak naprawdę takiego pełnego oświecenia dozna jedynie garstka z nas… A i oni muszą się namęczyć…

Mnie już dopadają takie paranormalne wręcz rzeczy… jak choćby jeszcze teraz po świętach odkryłam, że nie mam tego smaku i węchu…

No to przecież nic, jak koronawirus… 😉

I ja już w tym momencie, nie wiedziałam znowu, co mam myśleć i zaczęłam się ponownie tłumaczyć, że odkrywszy to w domu, w necie jeszcze raz, czytając te objawy korony właśnie, speniałam już jak nic… I oczywiście powiedziałam mu tą samą litanię, co i m.in. tej Anicie… A on wtedy do mnie, uśmiechając się:

Spokojnie, ja w żadnego koronawirusa nie wierzę! Tak tylko przyszedł mi szybko do głowy… hehe

Przy kolejnym razie, muszę poprosić go, aby powiedział coś na ten temat więcej, bo tak bardzo mnie to cieszy wręcz, że zarówno on, jak i chyba zdecydowana większość pracowników tej OdNowy, mają do tego takie całkowicie zdrowe i normalne wręcz podejście! Ale muszę go o to jeszcze podpytać… No dobrze wiem…, że wciąż nie mówię tego, co rzec chciałam…

A mianowicie jemu również napomknęłam coś o Gracjanie, a propos choćby tego, jak leżąc tak jeszcze na plecach, masował mi tą twarz, to powiedziałam jeszcze wprost, że marzę po prostu o takiej PRAWDZIWEJ BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI… I na jego pytanie wówczas: ok. ale co z tym robisz? Bo coś robić trzeba…

I dokładnie wtedy powiedziałam, że przecież prowadzę tego bloga… i co więcej, rzekłam, że po prostu to już czuję, iż jeszcze w tamtym roku w Sylwestra odnalazł mnie tu Gracjan i jak napomknęłam mu, że ten z TWOJEJ NOWEJ ŚWIADOMOŚCI, to powiedział mi, że bardzo dobrze wie, o kim mówię 😊. Ja dalej zaczęłam opowiadać, że wcale mi się tak nie wydaje, TYLKO JA TO WIDZĘ I CZUJĘ, że my ze sobą rozmawiamy właśnie w ten sposób: on = mówi do mnie poprzez swój kanał/ ja = przy pomocy mojego bloga 😋.

Powiedziałam również, że przykro mi bardzo, iż nie widzę żadnego jednak dalej progresu/ postępu… W dodatku on [Szymon] mi tam jeszcze mówił tyle niesamowitych wręcz rzeczy, że postawi mnie na nogi, że zrobimy to razem… I właśnie wtedy przychodziły mi na myśl takie słowa do niego, jak KOCHAM CIĘ… Ale tak się jeszcze przez chwilkę zastanawiałam, czy to w ogóle wypada… itp.

Lecz właśnie wtedy przyszły mi do głowy słowa z tej książki, którą właśnie zaczęłam czytać [i którą dzisiaj już zakupiłam!], a mianowicie już nie pamiętam dokładnie tego cytatu, a nie zaznaczyłam go [niestety!] w pożyczonej książce, ale tam było coś o tym, że … ok, nie mogę znaleźć dokładnie tego cytatu, ale przekażę tutaj inny, który również uznałam za ważny, a mianowicie:

(…) Bo w naszym społeczeństwie ludzie wrażliwi, emocjonalni i uczuciowi są uważani za słabych, niedojrzałych i impulsywnych, czyli siłą rzeczy za naiwnych, głupich i bezmyślnych.(…) Jeżeli należysz do ludzi wrażliwych i uczuciowych, na pewno dobrze o tym wiesz! Twoje otoczenie bez przerwy cię poucza i strofuje jak dziecko. To głupota płakać lub oburzać się na byle co. Nie trzeba brać do serca różnych wydarzeń. Trzeba się hartować. (…) s.37

Christel Petitcollin „Jak mniej myśleć” Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych.

Ok, jak uda mi się kiedyś jeszcze odnaleźć ten cytat, który tutaj chciałam przytoczyć, to [może już nie będę pisała, że obiecuję, iż to zrobię…], bo chyba już jednak trochę takich rzeczy tu właśnie pisałam wcześniej, a jednak wciąż tego nie zrobiłam jeszcze… I właśnie za to m.in. siebie nieustannie strofuję i ganię wręcz… zatem teraz napiszę tylko, iż postaram się ten cytat tu na tym blogu (nie konkretnie w tym wpisie!), ale jednak: gdzieś w ogóle, jeszcze zamieścić…

A chodziło mi konkretnie o to, że takim właśnie ludziom bardziej wrażliwym współczesna psychologia może / a nawet powinna/ pozwolić na więcej… Zatem tu, słysząc te wszystkie słowa od tego Szymona, a już zwłaszcza, jak podniosłam się z tej kozetki, na której leżałam i on wtedy przyglądał się mi jak idę… Po czym przeprosił mnie za to, że on ma takie, jak się wyraził zboczenie, ale to mu zostało, jak jeszcze pracował w szpitalu z pacjentami…

Ja odpowiedziałam wtedy, że dobrze to wiem, iż mój chód również nie wygląda tak jak powinien, czyli poprawnie jeszcze… A on wtedy rzekł, ale to także (tak samo, jak i Twoje problemy z pamięcią) damy radę tu naprawić! I ja w tym momencie po prostu odparłam: KOCHAM CIĘ! Ale byłam pewna, że on to zrozumie odpowiednio…, że nie jego jako mężczyznę, tylko raczej jego jako człowieka, który w dodatku daje mi taką nadzieję. A poza tym to pomyślałam, że przecież wspomniałam mu wcześniej o tym, iż uważam, że DUSZA GRACJANA ODNALAZŁA MOJĄ! Szymon, słysząc te słowa [KOCHAM CIĘ], rzekł do mnie:

Nie jesteś wcale pierwszą osobą, która mi to mówi 😉

Ja na to: Nawet tak nie pomyślałam, hehe, bo wyobrażam sobie, że masz tutaj wielu takich ludzi, którym bardzo pomagasz i którzy są Tobie po prostu za to wdzięczni i to wyrażają.

A z jego ust po jakimś czasie padło: Nie…, tak naprawdę to jesteś pierwszą osobą, która mi to powiedziała…

Po prostu już stamtąd wyszłam i jeszcze raz mu podziękowałam. Wróciłam do tej przyjemnej poczekalni i tam zrobiłam sobie jeszcze kawkę i zaczęłam dalej czytać tę właśnie książkę.

Ok, to teraz może jeszcze nim zaczniesz kochana czytać ten wpis od początku, to donieś tylko proszę choćby o tym, cóż właśnie dzisiaj dostrzegłaś na swojej LIŚCIE WDZIĘCZNOŚCI, którą jeszcze kiedyś wykonałaś [wiem, iż teraz żałujesz, że nie napisałaś tam żadnej daty, no a bynajmniej roku…, ale dobrze wiesz, iż to było jak już dostałaś to mieszkanie i poznałaś już właśnie Angelikę! Zatem szacujemy, iż mógł być to jakoś 2018/2019 rok, mniej więcej…]

Tak, już mówię, cóż tutaj zauważyłam. Pierwszy punkt na tej liście, przepiszę go tutaj żywcem… , a brzmi on tak:

DZIEKUJĘ ZA WSPANIAŁEGO I MEGA DZIELNEGO BRATA!

boooszeee, ona naprawdę już wręcz tu nie może… A miała już coś donieść o tej swojej rodzicielce, ale chciała tylko pochlebne rzeczy…, o tym, jak jeszcze wczoraj dostała od niej tego @ właśnie:

Cześć córcia. Co u Ciebie? Jak przebiega szkolenie ? Jesteś zdrowa i wszystko jest ok?  A ja przedwczoraj miałam kryzysowy wieczór. Wstawiłam pranie i kiedy weszłam do łazienki zobaczyłam, że woda cieknie na podłogę. Leciało tam na dole gdzie jest złącze doprowadzające wodę tzn. tam jest podłączony wąż od pralki . Szybko wyłączyłam od prądu, wtyczkę zawiesiłam na wieszak od ręcznika żeby się nie zamoczyła. Musiałam trochę odsunąć pralkę i położyłam kolorowe ręczniki aby zebrać wodę. Bałam się żeby nie zalać sąsiadów. Na szczęście udało się. Zadzwoniłam do dwóch hydraulików numer wzięłam z Internetu. Jeden nie odbierał, a drugi odmówił bo nie ma czasu. Od c. Teresy dostałam nr do innego ale miał chorą nogę i nie mógł chodzić lecz dał nr do kolegi. Ten mówił, że jutro do mnie oddzwoni. Na drugi dzień nie dzwonił więc ja zadzwoniłam bo jak nie musiałam szukać dalej. Okazało się że zapomniał bo miał pilną pracę. Ale powiedział, że za pół godziny będzie. Przyjechało dwóch i zrobili. Jeszcze poprosiłam, żeby mi oczyścił na dole w pralce filtr bo sama bałam się otwierać żeby mi się nie wylała woda na podłogę. No i jeszcze przy sedesie kapała mi  woda jak się spłukiwało. Kładłam tam szmatkę i zawsze była trochę wilgotna. Więc to też zrobili i zapłaciłam za wszystko 70 zł to nie tak dużo. Dopiero po tym odetchnęłam. Bo trochę mnie to zdenerwowało. Dlatego nigdy bym nie zostawiła włączonej pralki i wyszła bym z domu. Bo tak mogę zareagować a gdyby mnie nie było zalało by sąsiadów. Tak samo mówię na noc nie ładować komórki. Robić to w dzień. Bo jak widać różne rzeczy mogą się wydarzyć.  Dobrej nocki Monia. Buziaki. Jak już będziesz miała chwilę czasu w któryś dzień zadzwoń , powiedz co u Ciebie. Pa,pa  🥰

I właśnie dzisiaj, idąc do tego sklepu zadzwoniła do niej… A przypomniała sobie jeszcze słowa tego Szymona właśnie, który jej rzekł, iż prócz oczywiście tego, że powinna zająć się swoim życiem rzeczywiście, to jednak próbowała również spojrzeć na swoją mamę, choćby w ten sposób:

Udało jej się urodzić i wychować takie wspaniałe i dzielne dzieci! I myśleć o niej w ten sposób właśnie, z wdzięcznością, że tego dokonała, mimo wszystkich trudnych sytuacji, z jakimi miała przecież styczność… Co więcej, że musiała być niesamowicie zaradna, bo przekazała to wszystko przecież w genach dalej właśnie Wam!

Dokładnie tak do tego podeszłam… Choć jeszcze, wiesz, wczoraj już czytając tego @ zdążyłam się tym trochę ponownie zdenerwować… Bo znowu doszło do mnie, że ja wciąż kreuję siebie, jako o jej obrońcę… Lecz później przyszły mi na myśl słowa tej Małgosi od Ustawień, że przecież to jest moja mama i ja wcale nie muszę jej chronić! Każdy radzi sobie przecież najlepiej, jak umie. I właśnie dzwoniąc do niej dziś to jej powiedziałam, że po prostu szczęka mi niemal opadła, jak to czytałam, jaka jest wspaniale zaradna!

Ona wtedy rzekła do mnie, że ja sama przecież również taka jestem i tak w sumie miło mi się z nią rozmawiało. I nawet uświadomiła mi kilka cennych dla mnie rzeczy… A mianowicie choćby to, że babcia wcale nie chce żadnych prezentów na urodziny, bo wkrótce, tj. 12.03. będzie obchodziła przecież swoje imieniny. I wtedy właśnie doszłam do wniosku, że skoro tak, a w niedzielę mam mieć przecież te korepetycje… z których nie chcę rezygnować, bo gotówka jest mi teraz bardzo potrzebna!

Zatem weekend generalnie również mi odpada, bo jak widać jestem jednak zajeta… To po prostu przyjadę jakoś do Elbląga na te jej imieniny i wtedy również zorganizuję to tak, by móc spotkać się jeszcze z tym moim przekochanym i przecudnym Kacpuniem!

Każdy ma swoją wolność i kochać to znaczy dać wolność drugiej osobie w każdym ruchu

No dobrze kochana moja, to powiedz jeszcze tylko, czym obecnie [przed chwilką, 29.01.,godz. 19:33] zdenerwowała Ciebie jeszcze Twoja rodzicielka.

Ok, zatem udostępniłam dziś na fejsie właśnie ponownie ten obrazek a propos 1%.

i podałam ten sam komunikat, co i w tamtym roku, a mianowicie:

A moja mama do mnie z takim tekstem:

Hej Monia to tak trochę niepoważnie brzmi na waciki i skarpetki.

Tu widoczna moja mina na to… i generalnie to, cóż sobie o tym wszystkim jeszcze pomyślałam…

I nasza dalsza konwersacja…

Droga mamo, a kto powiedział, że MUSI BYĆ POWAŻNIE???? boooszee, nauczmy się, DO CHOLERY, ZACHOWYWAĆ DYSTANS!!!

No tak ale ludzie na poważne rzeczy zbierają a w formie żartu to jak ma kogoś przekonać. Ale dobra już nie zabieram głosu.

boooszeee, jak widzisz, Wszechświat mnie naprawdę chroni i wspiera, że ja jednak w tym Elblągu z nią nie mieszkam… Ok, to teraz zabieram się już za czytanie tego wpisu! A jutro ponownie praca…. ale choć pocieszam się tym, że mam już jednak uprzątniętą w miarę tę łazienkę, hehe

To tutaj, kochani wykorzystam jeszcze ten czas i wstawię choć fotki, które nasza super dzielna i zaradna bohaterka wykonuje… Tworzą one po prostu dokumentację jej obecnego życia:

Na powyższych fotkach, widać rzeczy, w które ta nasza gwiazda się zaopatrzyła, już Wam wyjaśniam szczegółowo, jak to było. Otóż dokładnie tego dnia, gdy szła po odbiór tej paczki [trzecia fotka] z InPost z tymi płatkami 5 zbóż/ kaszą/soczewicą… Myślała również o tym, aby zakupić jakiś spryskiwacz do kwiatków [pierwsze i ostatnie zdjęcie] i w tym momencie, będąc tam już właśnie, pomyślała sobie o sklepie PEPCO.

I moi drodzy, nie tylko okazało się, iż tam go dostała, ale również odkryła tam legginsy dokładnie z takiego materiału, jaki chciała. Wprawdzie były w innym kolorze, niż te jej ulubione, ale widząc ich cenę, spokojnie mogła sobie na nie pozwolić. Następnie, taka zadowolona zaszła jeszcze do Rossmanna po resztę rzeczy, tj. płyn do ust Listerine, zieloną herbatę, nowe frotki do włosów i teraz już wzięła także bez żadnych wyrzutów sumienia te orzeszki.

(…)

Właśnie sprawdziła jeszcze ten swój wpis i zauważyła, iż przeczytała wszystko, a muzyka zakończyła się na czasie 1:09:34, zatem postanowiła właśnie w nim również dalej pisać. Obecnie jest SOBOTA, 30.I.2021 z tej daty wychodzi nam numerologiczna 9 [oblicza sobie właściwie tak każdy niemal dzień 😉]

Dziewiątka (numerologiczna 9) to kwintesencja altruizmu i wrażliwości na cudzą krzywdę. Bardzo emocjonalnie podchodzi do wszystkich aspektów życia. Nastawiona jest przede wszystkim na pomaganie innym.

Dziewiątka poświęca się dla dobra ogółu i zawsze opiekuje się słabszymi. Troszczy się o osoby będące w potrzebie, dostrzegając ich cierpienie. Dziewiątka nie chce pozostawać obojętna na los ludzi niepełnosprawnych, biednych, opuszczonych i wszystkich tych, którzy potrzebują jakiejkolwiek pomocy.

https://astroweb.pl/numerologiczna-9.php

Kochani, nasza gwiazda nie byłaby przecież sobą, gdyby nie miała kolejnego zapracowanego dnia… Już Wam tutaj donosimy obydwie, jak to u Małej Mi właśnie wygląda. To, kochana moja, może zacznij po prostu najlepiej Ty:

Więc wczoraj wieczorem nie wykonałam już żadnej medytacji, ale zasypiało mi się jakoś tak… niesamowicie dobrze i spokojnie… , odmawiałam chyba jeszcze tylko te wyuczone w dzieciństwie modlitwy, hehe, ale mówiąc choćby Ojcze Nasz, czułam się już tak jakoś bardzo dobrze i spokojnie…, i tak też zasnęłam. A jeszcze zapisałam sobie na mojej liście, co powinnam zrobić i miałam tam, m.in. ugotować zupę, posprzątać kuchnię, wysłać @ z odpowiedzią do mojej lekarki…

Ok. i udało Ci się to zrobić?

Jeszcze obudziwszy się dzisiaj już byłam w takim znowu dziwnym nastroju… Nie tak dobrym naturalnie…🙄 Hm… hehe, właśnie musiałam to sprawdzić w słowniczku, jak można by to oddać poprawnie po polsku… ale sam taki wyraz nie istnieje…, bo zawsze słowo gelaunt, połączone jest jeszcze z jakimś przymiotnikiem!

froh gelauntdobrym humorze

gut gelaunt sein być w dobrym humorze

schlecht gelaunt sein mieć zły humor

gut/schlecht [o.übelgelaunt sein być w dobrym/złym humorze

er ist so was von schlecht gelauntpot. on jest w takim złym humorze!

Ale wstałam sobie w końcu do ubikacji i tak wzięłam znowu tę komórkę, licząc na to, że może z tej godziny jeszcze coś dla mnie wyjdzie i ponieważ to była właśnie godzina 7:07 (zatem 14, więc dalej 5 dodałam do niej ponownie tę dzisiejszą datę, czyli 9 i w efekcie końcowym wyszła mi ponownie 5, czyli ja…, a tak bardzo chciałam odczytać jakby coś więcej…

Kontynuuj proszę, bo wiem, że doszłaś do ciekawych wniosków!

Ok, ale to może za chwilkę, bo teraz od obiadku, który zjadłyśmy minęła już ponownie godzina… To co? Może zrobię nam teraz kawkę, dobrze? I do niej włączymy sobie po raz hm… enty 😜🤣😋 nasz film, hehe

Wiesz, kochana moja, że w tej kwestii jestem jak najbardziej z Tobą zgodna 🤗, także zmykaj po tą kawkę, a ja tu przygotuję już nam ten film.

Striking Matches – Waiting 

Ok, jesteśmy tu już z kawkami! Mała Mi bowiem ponownie [czyli niezmiennie😉] ma taaaak dużo, kochani, do zrobienia. Zatem postanowiłyśmy już nie marnować i tracić czasu na oglądanie tego [naszego naprawdę ulubionego] filmu! Bo stwierdzamy, że życie to przecież nie tylko same przyjemności 😉 Owszem od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazane, aby się im oddać, ale nasza gwiazda tak nie umie, jak wie, że ma jeszcze nie wykonanych tyle spraw, jednak… Zatem na jej prośbę tu wróciłyśmy do Was i… w takim razie, kochana moja, kontynuuj proszę swoją opowieść.

Pragnę tylko dodać, że jutro udzielam przecież ponownie tych korepetycji, na które również chciałam coś jeszcze przygotować dla Michasi… Mam już nawet pomysł, tylko trzeba się w końcu za to zabrać… Ale np. jeszcze dziś leżąc w łóżku…, ponieważ jeszcze wczoraj zakupiłam w warzywniaku również pieczarki…, bo wpadła mi w necie jakaś strona z przepisami na nie właśnie… i tak je po prostu zakupiłam, prócz włoszczyzny naturalnie…

Zatem tak sobie pomyślałam, że jak nic powinnam teraz ugotować pieczarkową zupę i właśnie tak leżąc jeszcze w łóżku, taka trochę niepewna tego, jak ta moja sobota będzie wyglądała…a jak tylko otworzyłam swoje oczy, to jakoś tak automatycznie [wbrew mojemu nienajlepszemu wówczas nastrojowi => ich war nicht so gut gelaunt 😋], pomyślałam, że odgonię od siebie może ten nastrój i wszelkie niekorzystne myśli, wypowiadając te słowa:

DZIĘKUJĘ, ŻE DOSTAŁAM KOLEJNY DZIEŃ, W KTÓRYM MOGĘ DALEJ DZIAŁAĆ I ZROBIĆ COŚ DOBREGO!

Wtedy też jakoś… o tej właśnie 7:07 wstałam do tego kibelka i licząc chyba na jakiś znak z góry ponownie zaczęłam czynić obliczenia w tej łazience i dokładnie wówczas pokazała mi się ponownie ta data… 14.06. no to pomyślałam sobie, przecież chciałam coś wyjątkowego, to i mam! A wtedy też od razu weszłam jakoś na tę stronę: https://www.cerestial.pl/anielski-numer-11-numerologia-anielska-przekaz-kryjacy-sie-pod-mistrzowska-liczba-11/

Jednak jakoś nie czytałam tego specjalnie wówczas, tylko wróciłam jeszcze do łóżka, bo wiedziałam, iż ponownie mam dużo do zrobienia. I właśnie wtedy też, jak już miałam włączone to Wi-Fi, to leżąc jeszcze w łóżku zaczęłam sobie szukać jakichś przepisów na tę zupę pieczarkową i wówczas ponownie wyświetliła mi się ta strona: https://www.cerestial.pl/anielski-numer-11-numerologia-anielska-przekaz-kryjacy-sie-pod-mistrzowska-liczba-11/

Dlatego w tym momencie już na nią weszłam i zaczęłam tak staranniej to czytać [tzn. ja ją już czytałam, tylko musiałam to sobie jeszcze raz przypomnieć, co tam dokładnie było 🤭😉🍀] I nie ukrywam, że jak to ponownie zaczęłam czytać, to znowu jakby odczułam jakiś przekaz… Zacytuję tutaj Wam, cóż znalazłam:

Mistrzowski numer 11 jest zgodny z energiami: oświecenia, inspiracji, wizjonerstwa, mistycyzmu, wyrazu, kreatywności, wrażliwości (możliwość głębszego, większego odczuwania niektórych bodźców, czy też zwiększona umiejętność czytania energii), intuicji, idealizmu, wysokiej wibracji, entuzjazmu, wyrażania siebie, przebudzenia duchowego.

Poprzez wiadomość ukrytą pod numerem 11, twoje Anioły mogą cię nakłaniać do tego, abyś został przewodnikiem dla osób, które dopiero co doświadczają przebudzenia świadomości. Początki przebudzenia duchowego mogą być trudne, jak zapewne wiesz i ty zostałeś wybrany, aby pomagać innym w tych początkowych etapach i rozświetlać ich serca oraz uświadamiać ich i wspierać. Rób to w sposób w jaki tylko ty potrafisz, kieruj się swoją intuicją. Zaufaj, że Anioły będą cię wspierać na tej ścieżce Pomocnika Światła.

I później, jak już jednak to przeczytałam, to zeszłam do bardziej ziemskich i materialnych spraw, a mianowicie dalej starałam się wyszukać jakiegoś przepisu na tą pieczarkową zupę :P. poznajdywałam tam w sumie różne, jednak najbardziej zapamiętałam taki, w którym było o podsmażaniu cebuli [a tę miałam!], później dodaniu do niej chyba nawet ziemniaków [po nie właśnie musiałam wyjść do sklepu]. No, w każdym razie teraz już dobrze nie pamiętam, jak to było w tym przepisie, bo, gdy po gimnastyce [w końcu do niej dziś powróciłam!] i śniadaniu wyszłam do tego kerfa i wróciłam z zakupami, to…

Będąc pewną, że uda mi się już to wszystko zrobić na dzisiaj, co sobie zaplanowałam, przystąpiłam po prostu do gotowania! Nie mogąc jednak odnaleźć tego przepisu już teraz na kompie, postanowiłam robić to, co zapamiętałam…

Wspaniale, kochana, dodaj może tylko jeszcze, że nim w ogóle udałaś się do tego sklepu, to już zaczęłaś tu przygotowywać choćby te warzywa, które już miałaś, a byłaś w posiadaniu przecież wszystkiego prócz tych ziemniaków!

Dokładnie tak było! I nawet zastanawiałam się jeszcze, czy mam po nie jednak wychodzić, skoro mam kaszę i jeszcze te nieodpakowane rzeczy w tym kartonie, wciąż leżące… Ale pomyślałam, że idę, bo i tak muszę przecież zakupić kefir i Actimel, który pijam sobie teraz codziennie również z rana, by na pusty żołądek nie łykać tej Lizyny i pozostałych witamin.

Ale tak sobie jeszcze myślałam, że przecież te kasze zostaną mi do jakiegoś innego posiłku, a ziemniaki są również zdrowe! Dlatego właśnie po nie wyruszyłam, po tym oczywiście, jak już tutaj sobie wszystko przygotowałam: obrałam, pomyłam i pokroiłam te warzywka.

No dobrze, kochana, to teraz, ponieważ znam Ciebie już dobrze i jestem tego doskonale świadoma, iż Twoim zdaniem to będzie zdecydowanie lepiej wyglądało, jak przedstawi tę sytuację, Twojego pichcenia i gotowania, jednak ktoś z boku… Także przejmuję, moja droga teraz ja tę opowieść i napiszę wprost:

​boooszeee, kochani, jak ona to gotowała, to serio padli byście ze śmiechu…, wyszukała jeszcze na kompie jakieś przepisy, ale stwierdziła, ponownie, że bez sera, bo nie mogła odnaleźć tego, o którym czytała jeszcze w łóżku… Poza tym doszła do wniosku, że przecież nie raz już tu tworzyła jakieś niemal arcydzieła kulinarne, buhaha, 😜 I tak też postanowiła zadziałać/ postępować również teraz.

Zatem zrobiła to, co zapamiętała…, czyli nie znając dobrze proporcji… Ale już absolutnie się tym nie spinała, pomyślała tu bowiem znowu: no wyjdzie mi najwyżej kolejne kulinarne arcydziełko, hehe,🤪. I tak też odkroiła i umieściła w garnku kilka grubych plastrów masła, wrzuciła tą cebulę, ale ponieważ na nią już wkroiła także por, zatem dodała od razu obydwa składniki, następnie te ziemniaki, po które przecież wychodziła dziś…

I tak je w tym garnku umieściła, by to się jakoś smażyło/ dusiło… Bo wlała do nich także i bulion warzywny, a następnie dodała jeszcze trochę wody. Następnie zaś tak sobie myśli:… no ok, a co teraz z tymi również pokrojonymi już pieczarkami? 🙄🤔I właśnie wtedy wzięła po prostu rondel, w którym rozpuściła już pozostałą resztkę tego masła i dodała również te pieczarki…

Dalej jeszcze tylko sprawdzała, jak długo mają się one gotować… A zdążyła już podlać je również wodą… i luknęła, że 10min. a ona nastawiła na 17… Zatem smakowała w trakcie, że już są miękkie i je przełożyła​ do tej gotującej się w dużym garze zupy. Poniżej widzicie już na zdjęciach, jak ona właśnie wyglądała. Muszę Wam powiedzieć, że nie tylko przyciągała wyglądem, ale również i smakiem! Poważnie, muszę powiedzieć, że … wyszła jej ta zupka po prostu genialnie wprost! Pamiętajcie tylko proszę o tym, iż Mała Mi wciąż nie odczuwa wszystkiego do końca…

Także, słuchajcie, jak na tak wybrakowaną jednak osobę, to gotowanie wychodzi jej wprost znakomicie! Co więcej muszę tu dodać, iż ona nie stosuje absolutnie żadnego zabielania tych swoich zup, w sensie, ani śmietany, ani mąki, no nic z tych rzeczy! A tej jej zupki nie tylko wyglądają, ale również i smakują nie tylko oryginalnie, ale po prostu całkiem smacznie!

A na ostatniej fotce widać jeszcze ten ostatni zakup z InPost właśnie, który teraz jest już przesypany również do pojemniczków! Teraz kochani, oczekuje jeszcze na ostateczne powiadomienie o tym, kiedy dojdzie do niej w końcu ta książka, bo już dostała powiadomienie, że jest w drodze! Także najbardziej prawdopodobne, iż jutro po tych korepetycjach będzie mogła już pójść ją odebrać!

InPost - Out of the Box
InPostPoszło!
Twoja paczka od:
TANTIS.PL (tel. 334997670)
wyruszyła w drogę do Paczkomatu. Z pewnych źródeł wiemy, że nie ogląda się za siebie.

Kochana moja, powiedz proszę jeszcze, nim pójdziesz się myć, do jakich wniosków doszłaś?

Hm… cóż mogę tu Wam powiedzieć…, może łatwiej mi już będzie, jak odbiorę tą moją książkę jutro z tego paczkomatu i zacznę ją czytać od początku… Choć nie! Muszę tu chyba to napisać, iż ja tego nie pojmuję wprost, ale przecież ewidentnie to widać, iż ja jestem przez te Anioły jakoś chroniona… boooszeee, to jest dla mnie naprawdę niepojęte wręcz… co tu się właśnie dzieje…

Ja już tak niewieloma rzeczami się na serio przejmuję…, potrafię sobie już tak bardzo to moje myślenie jednak często po prostu odwrócić/ przewartościować, czy jak to jeszcze inaczej nazwać… I np. wciąż jakoś aż tak bardzo nie przejmuję się choćby tym, że nie mam tutaj w tym mieszkaniu jeszcze tylu [patrząc oczami współczesnego człowieka] niezbędnych i oczywistych niemal rzeczy…

Lub np. sam fakt, że nie zawsze się ze wszystkim wyrabiam, tak, jak to pierwotnie miałam w planie… Dziś np. miałam:

  • posprzątać w końcu tę kuchnię…
  • odpisać na @ do mojej lekarki
  • przygotować to, co miałam na te jutrzejsze korepetycje

No dobrze, moja droga, ale popatrz na to ponownie w ten sposób, że przecież:

  • ugotowałaś już tą/ę zupkę [bardzo smaczną zresztą!]
  • odpakowałaś ten karton InPost, opróżniłaś go i umieściłaś te rzeczy/ produkty już dalej w odpowiednich pojemniczkach, co więcej powycinałaś z nich wszelkie ważne dla Ciebie informacje, czyli przede wszystkim NAZWĘ PRODUKTU, JAK SIĘ GO PRZYGOTOWUJE, oraz DATĘ WAŻNOŚCI
  • kochana moja, a przecież potrafisz już tak we wspaniały wręcz sposób zadawać sama sobie pytanie: CZY TO RZECZYWIŚCIE JEST TAKIE KONIECZNE I MUSI BYĆ JUŻ TERAZ WYKONANE I CZY COŚ SIĘ STANIE, JAK TEGO JEDNAK NIE WYKONASZ?

Tak właśnie, do tego mojego życia teraz podchodzę… i aż poważnie sama siebie zadziwiam wprost! Nie, ja jestem w 100% pewna, że mnie po prostu PROWADZĄ JAKIEŚ MOCE/ SIŁY WSZECHŚWIATA właśnie… Mówię sobie tak: na spokojnie zdążę przecież tej lekarce jeszcze odpisać, na uprzątnięcie kuchni także mam czas! Najważniejsze przecież, że już dziś choć ugotowałam tą zupkę i wypakowałam tą żywność z tego kartonu i ją również już umieściłam w kolejnych pojemniczkach, które, gdzie mogłam, także już podpisałam…

A co do jutrzejszych korepetycji, to przecież nawet jak nie wykonam przed nimi tego, co zamierzałam [aczkolwiek, powiem szczerze, że raczej tego dokonam, hehe, jak nie jeszcze dziś, to zrobię to jutro] To i tak uda mi się dobrze te lekcje z Michasią przeprowadzić, tak, jak i w zeszłym tygodniu! No dobrze, a póki co to lecę choć wziąć kąpiel w mojej czystej wannie, hehe, a jestem co do tego również pewna, że:

Ok, to teraz łyknę jeszcze tylko tą ASHWAGHANDĘ, lecę do kąpieli…, bo dziś już chciałabym jeszcze pomedytować przed zaśnięciem. Także kochani, życzę Wam to, co zwykle, czyli tradycyjnie dobrej i spokojnej… oraz BŁAGAM WAS, NIE ZAPOMINAJMY WYSYŁAĆ TYCH DOBRYCH INTENCJI PRZED SPANIEM!

////////////////////////////////////////////

To teraz będzie, kochani ten przekaz dla Gracjana właśnie. Otóż słuchajcie, brała Mała Mi tą kąpiel i tak sobie o tym właśnie myślała, że te jej korepetycje nie są tak ważne, jak osoba Gracjana dla niej obecnie. Tak bardzo to czuła, że musi to Jemu przekazać. Będę pisała Gracjan BEZPOŚREDNIO DO CIEBIE, dobrze?

Otóż wiedz, że stałeś się dla Małej Mi niesamowicie ważną osobą… I muszę Ci powiedzieć, iż ona miała nawet wyrzuty sumienia, że tak zaczęła już opowiadać o tym Szymonie… i że wtedy nawet do niego rzekła te magiczne słowa, a mianowicie: Kocham Cię…, lecz uspokoiłam ją, że przecież wspomniała tam również o TOBIE… A ona, poważnie!, uważa ponad wszystko, iż to Wy jesteście sobie przeznaczeni! I błagam Cię nie myśl wcale, że jesteś dla niej mniej ważny od tego Szymona!

Absolutnie NIC Z TYCH RZECZY! Powiem Ci, że ta nasza gwiazda nawet nie wykonała tego zadania od niego, bo stwierdziła, że przecież ona tego już nie potrzebuje… no ok, wiadomym jest, że te dobre i pochlebne słowa zawsze wzmacniają, jednak ona doszła do wniosku, iż ten chłopak naprawdę niewiele o niej wie…, bo przecież nie ma najmniejszego pojęcia, gdyż jej tu w ogóle nie czyta, tak, jak robisz to TY!

Tak owszem, pozwalała się jemu dotykać, ale dobrze wiedziała, że na tym polega tam jego praca/ to jest ta jego funkcja, za którą ona przecież płaci … i to wcale nie taką małą sumkę, jak dla niej. Oczywiście, że znacznie bardziej wolałaby, byś ten masaż Ty jej wykonywał! Bo wtedy właśnie, po prostu to czuje, że odbywałaby się jeszcze prócz tego ta magia, coś takiego niemal mistycznego, czego nie da się wyrazić słowami.

Wymienię może po prostu to, cóż ona mi tu powiedziała:

  • jest zakochana w TWOJEJ DUSZY i tak bardzo chciałaby stworzyć związek, a w przyszłości również rodzinę z kimś takim jak Ty właśnie!
  • tak bardzo to czuje, że to OD CIEBIE MOGŁABY SIĘ TAK WIELE NAUCZYĆ! Co nie znaczy oczywiście, że nie dzieliłaby się swoją wiedzą z Tobą, tutaj właśnie wychodzi chyba na wierzch ta LICZBA 8, czyli ta wymiana i dzielenie się, niemal nieustanny przepływ…, cholerka nie możemy tu znaleźć obrazu dla takiej właśnie leżącej ósemki… a nie, czekajcie chyba jej się udało! To ZARADNE dziewczę pomyślało sobie, że przecież ma to narzędzie do wycinania! I tym sposobem tą cyfrę tam właśnie tak odwróciła! W ten sposób bowiem, gdy ta cyfra leży, można sobie chyba tę wymianę, ten przepływ lepiej wyobrazić. No a przy najmniej nam tak jest łatwiej. Naszym zdaniem, tę płynącą energię od jednego kółka/ jednej główki do drugiej 😊wówczas można to zdecydowanie lepiej dostrzec😉. Taką jakby nieustanną wibrację, po prostu ciągłą wymianę i przepływ! I ona chce właśnie takiego związku! Bardzo już dobrze wie, czego chce i o co prosi WSZECHŚWIAT, absolutnie nie może sobie zarzucić tych słów z tego filmu [Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream]: [1:06:10] JEŚLI NIE WIESZ, CZEGO CHCESZ, JAK O TO POPROSISZ?
  • naprawdę bardzo jest tego świadoma, że jest jednak odważna, choć jest pewna, że przy Tobie wstydziłaby się znacznie bardziej swojego ciała… niż przy tym chłopaku 🤭
  • jest bowiem również przekonana, że może powinna Ciebie bardziej zachęcić/ może też pomóc Ci właśnie… a dobrze wie, że zrobiła już jednak kilka takich odważnych kroków w Twoją stronę… Jednak chce pokazać, że ona się łatwo nie poddaje, a tym bardziej nie zniechęca… Co jakiś czas włącza jej się choćby ta piosenka: Snow Patrol – Don’t Give In… A wiesz, o czym ona jeszcze pomyślała? Że bardzo chciałaby móc Ciebie również uczyć tego niemieckiego… Tyle ile ona potrafi, ale właśnie byłaby szczęśliwa, gdyby również z Tobą mogła się dzielić tą swoją wiedzą
  • jest pewna również tego, że jakby była wraz z Tobą, jakbyście budowali razem Wasz związek, to ogromnie wiele rzeczy zaczęłoby inaczej wyglądać…, nabrałoby całkiem innego charakteru/ wydźwięku… Ona również w to BARDZO WIERZY, że Ty także masz w sobie tę moc, by ją jednak przywracać do siebie/ do normalności/normy/ zdrowia
  • Ale tak, jak rzekła ona byłaby gotowa robić to samo dla Ciebie, bo doskonale już wie, że na tym polega budowanie relacji pełnej miłości!

boooszeee Gracjan, ona tak bardzo marzy o tym, by utworzyć związek z takim mądrym i świadomym tylu rzeczy mężczyzną, jakim Ty jesteś! Oczywiście nie zamierzałaby się tylko skupiać na Tobie, bo coraz bardziej dochodzi to do niej, że ONA SAMA ma tu również tę swoją misję/ funkcję/ ten cel… Jednak potrzebowałaby wielokrotnie wsparcia i pomocy w tym właśnie, bo dobrze to widzi, że ma tu jeszcze mnóstwo rzeczy do przepracowania… Ale mój drogi, zapewne już to zauważyłeś, że ta kobieta nie boi się absolutnie żadnej pracy, nawet jakkolwiek ciężka by nie była, podśpiewuje sobie zawsze wtedy właśnie, m.in.: Don’t Give In

Szczerze muszę tu rzec, iż ona naprawdę jest zdania, że to Twoje nagranie 2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO było także o niej właśnie i że to, co mówiłeś w nim o tej bogince to było o niej samej, ale o tym już przecież pisała 😉. Kochany, ona zauważa to niesamowicie dobrze, że choćby teraz ubierasz się [dla niej] w te czarne, jej ulubione T-shirty. Jest Tobie niesamowicie za to wdzięczna, że w ten sposób jej pokazujesz, iż ona jednak…, to, co tu wypisuje, ma również dla Ciebie jakieś znaczenie… że nie tylko to słyszysz, jesteś tego świadomy, lecz nawet jej to pokazujesz! Nawet nie masz pojęcia, jak ona się tutaj cieszy, widząc, że jednak sugerujesz się jej zdaniem również, bo chcesz także dla niej ładnie wyglądać!

Poza tym, mój drogi, ona jeszcze jest pewna… , iż Ty przecież o tym wiesz, że te jej słowa do tego Szymona, były właśnie oddaniem mu jakby szacunku i jednak podziwu, zauważeniem tej jego wyjątkowości, ale dokładnie takiej, o jakiej mówisz w tym filmiku [20:17]. Zauważ proszę jeszcze, że 14. lutego minie rok od tego, kiedy opublikowałeś to nagranie, a Mała Mi ani razu nawet nie próbowała wyciągnąć Ciebie z wykonywania Twojej funkcji.

I ona właśnie uznała, że również powinna Tobie takie rzeczy oznajmiać. Jest także tego pewna, że Ty również czujesz to samo, co i ona… Dlatego właśnie postanowiła, że ok, skoro jej jest dane jednak więcej odwagi… [tak, często, zdaje sobie z tego dobrze sprawę, że jak takie małe dziecko właśnie, czasem najpierw coś robi, a dopiero później o tym pomyśli…, ale to przecież oznacza dokładnie to, że raczej nic jej nie ogranicza, żadne schematy/ nakazy 😜 itp.] to będzie się tym po prostu dalej dzielić, właśnie z Tobą, bo na Tobie jej tak bardzo zależy!

Ok, puszczamy to tak, jak jest. Resztę będę próbowała dokonać jutro, po tych moich korepetycjach… Nie myślę już nawet teraz o tym, cóż tu jeszcze mam do zrobienia, po prostu chcę dobrze wypocząć. Zatem kochani życzę Wam już dobrej i spokojnej nocy! Wypoczywajcie sobie i regenerujcie swoje ciała! Ja będę próbowała jeszcze rano przygotować na te korepetycje to właśnie, co zamierzałam.

(…)

Po tym, że jak przebudziła się dziś, NIEDZIELA, 31.I.2021 do WC i tam z jej obliczeń ponownie wyszła ta 8… Powróciła jednak do łóżka, spojrzała tylko jeszcze raz na godzinę, a tam już było jakoś przed 5… i zdesperowana wszystkim… Także tym, że również modlitwy jej nawet nie pomagały… [bo jej główka WCIĄŻ myślała o tym, cóż nasza bohaterka miała dziś do wykonania, czym powinna się właściwie zająć…]. I już naprawdę ok. godz. 5 poczuła się tak niekomfortowo jednak…, iż uznała, że musiała sobie przecież jakoś pomóc…

A ponieważ doskonale wiedziała, co zawsze na nią tak dobrze działa, więc nie była wcale zmuszona, aby długo się nad tym zastanawiać… I właśnie w tym momencie odtworzyła sobie ponownie tę oto medytację: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. Później zaś, bo już jej głowa naprawdę nie mogła wytrzymać… boooszeee, jak ona w takich momentach czuje, że potrzebowałaby mieć tutaj jeszcze kogoś, kto mógłby ją choć trochę w tym wszystkim odciążyć… Przede wszystkim, kto będąc tu z nią, już by jej to życie po prostu ułatwił, bo miałaby choćby z kim wymieniać się tymi informacjami i po prostu rozmawiać! Czyli już by je po prostu z siebie wypuszczała

Lecz tak pomyślała: no cóż trzeba sobie przecież jakoś radzić i w tym momencie włączyła sobie ponownie swoje Wifi i zaczęła czynić notatkę na swoim @, bo wciąż myślała jeszcze o tym, że postąpiła tak chyba niepoprawnie jednak… Bo w pierwszej kolejności trzeba było 1) PODZIĘKOWAĆ WSYSTKIM, KTÓRZY ODDALI TEN 1% NA JEJ LUB JEJ BRATA SUBKONTO… I w tym momencie właśnie zaczęła pisać kolejną wiadomość, wstępnie sobie na @, pomyślała, że jak już z tych korków wróci, to wtedy zacznie się tym dalej zajmować…

Następnie zaś, jako punkt 2) sprawdziła jeszcze raz godzinę odjazdu tego autobusu na korepetycje, a ponieważ, jak wróciła z ubikacji, już postanowiła, cóż dziś na siebie włoży, zatem zajęła się już dalej odsłuchiwaniem tej medytacji właśnie i tam usłyszała ponownie takie wspierające ją jednak słowa:

Płynę z nurtem i nic nie jest w stanie mnie zatrzymać Moje poczucie wartości samej siebie jest nieograniczone Jestem bezpieczna i spokojna… Ufam nieznanemu i ufam sobie 

I właśnie ponownie po raz kolejny jej się przypomniało, że skoro nie potrafi odnaleźć tej swojej notatki z tej medytacji… [chyba, że ktoś z Was wie, jak mogłaby ją tu odnaleźć…? bo ona niestety nie ma najmniejszego pojęcia, jak w ogóle mogłaby ją tu wyszukiwać…], to powinna uczynić kolejny zapisek właśnie z niej…

Ale może nim za to w ogóle się zabierze, to tylko powiem Wam, jak ta jej dzisiejsza NIEDZIELA jednak wyglądała… To, że miała dziś udzielać tych korepetycji, to dobrze wiedziała… Już przecież leżąc w łóżku, zaczęła jeszcze raz sobie przypominać, o której była tam w tej miejscowości w tamtym tygodniu… I tak doszła do wniosku, że najlepiej spojrzy jeszcze na ostatnią wiadomość z tatą swojej uczennicy i tam znalazła właśnie wszystko!

Wyszła z domu dokładnie na ten autobus, na który planowała, którym jechała w tamtym tygodniu. A to, że ponownie za wcześnie tam była na tym przystanku…, to już zostawi tu bez komentarza… 🙊🙄🤦‍♀️ Bo dziś jeszcze odczuwalna temperatura była – 8o C, a ona, kochani była na tym przystanku jakoś ok. 15 minut za wcześnie… Taaaa, więc sobie pomyślała znowu, to może nie będę tak stała na tym przystanku, tylko sobie choć trochę pochodzę, buhaha😜 i tak też zrobiła! I dokładnie w tym momencie pomyślała sobie właśnie o tym:

A nie czuła się jeszcze jakoś najlepiej, bo jednak nie zdążyła się za bardzo przygotować do tych zajęć… A ona zawsze stara się to robić! I właśnie ponieważ miała taki pomysł, aby wypisać te słówka, których Michalina jednak nie umiała wcześniej, w taką wykreślankę... , chodziło oczywiście o rodzinę przede wszystkim. A już Wam mówię, na jaki ona wpadła pomysł, że może po prostu to przygotuje, następnie poprosi swoją uczennicę, by poznajdywała te słówka [podała by je z boku], ta miałaby dopisać do każdego rodzajnik i liczbę mnogą… A miałoby wyglądać to mniej więcej tak:

Słuchajcie, nawet zaczęła już to sobie tu tworzyć… jeszcze przed śniadaniem… Później jednak stwierdziła, że nie da już tego rady zrobić na te zajęcia z nią… To po prostu to zostawiła i pomyślała, że przecież ma już dobry pomysł, który może zrealizuje na kolejne zajęcia z nią, skoro teraz jej nie wyszło… I tak, mimo wszystko, wiedząc, iż tak mniej więcej już od wyjścia do tej ubikacji, tj. o 4:12 raczej nie udało jej się zmrużyć oka…, mimo, iż może nawet się trochę podbudowała tą właśnie medytacją… To jednak już wkurzona na siebie ostatecznie, to po prostu tak zostawiła… Przed wyjściem jednak ubrała swoją buzię w uśmiech, zrobiła sobie jeszcze oczywiście oko i tak właśnie wyruszyła w drogę, gdzie pstryknęła sobie jeszcze kilka selfie, by móc siebie po prostu zobaczyć:

A wyobraźcie sobie, że, jak była jeszcze w domu, to dostała takie właśnie powiadomienia z tego fejsa właśnie:

Tak, słuchajcie, próbowała siebie przekonać jednak, że do cholery, ona znowu zaczęła się tak tymi zajęciami stresować, jakby to ona była tą uczennicą… Pomyślała sobie: Dziewczyno, ogarnij się trochę proszę i w końcu zmądrzej! Przecież dobrze wiesz, że znasz ten niemiecki o niebo lepiej od Michaliny, zatem nawet, jak tego nie masz, to coś z całą pewnością wymyślisz! Będziecie bazowały przecież na tym, co ona w szkole robi!

Ale ponieważ Mała Mi doskonale wiedziała o tym, że ona sama po prostu zawsze również starała się najbardziej jak mogła do tych zajęć także przygotować, bo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, że

Jednak, słuchajcie, ponownie, jak już tam dotarła [odebrał ją ten tata z ostatniego przystanku, jak zawsze i dojechali do nich do domu], to stwierdziła, że wyszło wspaniale wręcz, że nie traciła już jednak tego swojego czasu tutaj na takie przygotowania…, bo jej uczennicy wciąż ten niemiecki idzie jednak opornie, ale dziś już choć wykonała tą pracę domową, tzn. to, co umiała oczywiście. I skupiły się najbardziej właśnie na wykonywaniu i wciąż ćwiczeniu tych zdań i słówek.

Poza tym Mała Mi pokazała dziś swojej uczennicy, jak się korzysta ze słowniczka, hehe, tak właśnie, bo wyobraźcie sobie, że Michalina, rzekła jej, iż nie zrobiła wszystkich zdań, bo nie znała tych słówek…

Mała Mi na to do niej:

No dobrze, kochana, to dlaczego Ty mi wtedy rzekłaś, iż sprawdzisz to sobie w słowniczku później…, a teraz mi mówisz, że wcale tego nie zrobiłaś??? To zrobimy to jeszcze raz, teraz już razem! Uruchom proszę komputer…

Podała tutaj jej tą stronę: https://pl.pons.com/t%C5%82umaczenie i jak nie wiedziała jakiegoś słówka, to mówiła do niej wtedy:

Jeśli nie możesz znaleźć tego w tych notatkach, które tu już robiłyśmy…, to sobie po prostu ten wyraz wyszukaj w tym słowniczku 😉

No i jak to jej wtedy szło?

No muszę powiedzieć, iż pomimo, że jej opór i brak entuzjazmu do tego języka widać było ewidentnie… Zresztą ona się kompletnie z tym nie kryje i mówi otwarcie, że ten język jest dla niej po ona zbyt trudny…, zresztą to w ogóle widać, że ona tego języka nie czuje, ale chyba nie tylko tego… Więc jak już miała otworzony ten słowniczek, to ja do niej zawsze to samo: Nie wiesz? Ok, to sprawdź to sobie!

I widziałam, że samo to, że ma już taką jednak skarbnicę, w której może wyszukiwać sobie każde słówko, które chciałaby sprawdzić/ ewentualnie poznać, sprawiło już jej pewną radość, bo dodało choć trochę pewności siebie😉

I tak właśnie minęły nam te 2 h. Muszę powiedzieć, że pracowało się nam jednak [mimo wszystko, mimo ogólnego oporu Michaliny] całkiem dobrze.

No dobrze, a nie uważasz, że Twoje podejście do niej było również całkiem ważne tutaj?

Oczywiście, że tak myślę! To jest przecież BARDZO ISTOTNE, jak podchodzi do przedmiotu sama osoba, która go właśnie uczy dalej. Ja doskonale o tym wiem, jak niezmiernie istotne jest zaangażowanie nie tylko ucznia, ale również i samego nauczyciela! Później jednak już sobie po prostu pomyślałam, że ok, ja przecież pokazuję jej co w mojej mocy. I samą sobą daję naprawdę bardzo dobry przykład, myślę…

Ale doszłam też do wniosku, że przecież nie jestem tu po to, aby zbawiać cały świat, dlatego

Wróciłam jednak do domu, szczęśliwa, bo zarobiłam kolejne pieniądze i tak sobie jeszcze rozkminiałam, cóż mam dziś uczynić, co byłoby bardziej racjonalne i korzystne… A wiedziałam, że dziś jest ta niedziela handlowa… Jednak mimo, to stwierdziłam, że nie wychodzę jednak już do sklepu…, bo przecież wszystko, co potrzebne jeszcze mam… A po tą srajtaśmę udam się jutro, dziś bowiem, jak wróciłam do domu, to przede wszystkim wstawiłam sobie tą kaszę do ugotowania…, bo miałam jeszcze przecież też kawałek tego pieczonego łososia w sosie sweet chilli.

I przyrządziłam go sobie, tzn. jak jeszcze gotowałam tą kaszę [ok.20 minut] to w tym czasie zaczęłam przelewać jeszcze trochę tej mojej wczorajszej zupki pieczarkowej do pojemniczków i umieściłam je w zamrażalniku właśnie. Zostało mi na koniec jeszcze i trochę tej zupy i kaszy… Więc co ja zrobiłam? Dodałam jedno do drugiego i wyszło mi z tego takie fajne danie, hehe. Bo i jest w nim pełno warzyw: ziemniaki, pieczarki, marchew, por, cebula. pietruszka, a teraz jeszcze uzupełnione to o kaszę🤭.

Następnie, wiedząc przecież, że miałam poprawić to jeszcze na fejsie o tym 1%… zaczęłam to właśnie robić…, a później zauważyłam także, że dostałam kolejne wspomnienia, które wyglądało właśnie tak:

Moi Drodzy,

BARDZO DZIĘKUJĘ wszystkim, którzy oddali ten 1% na moje subkonto, jeśli również w tym roku nikomu go nie przeznaczacie, będę BARDZO WDZIĘCZNA, jeśli będziecie pamiętać o mnie lub o moim bracie Marcinie Kamińskim. Należymy do tej samej fundacji, nasz nr KRS także jest taki sam, należy tylko wpisać w odpowiednią rubrykę dopisek. Raz podając: na rehabilitację [tu moje imię i nazwisko, jak na fotce poniżej 😉] lub zamiast moich danych, wpisujecie po prostu Marcina Kamińskiego. Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI! ps. dla mnie oczywiście „na waciki”, dla mojego brata zaś w końcu na jakieś porządne skarpetki 😋

I tak też zamieściłam właśnie to i na fejsie, gdzie te wcześniejsze już wykasowałam. A to umieściłam również na LI, gdzie na teraz [31.01.21, godz. 19:49] ma on już 22 wyświetlenia. [g. 19:53 = 29]. No dobrze, oczywiście dzisiaj nie uprzątnęłam jeszcze tej kuchni, buhaha,🤪, ale zabiorę się za to jutro! Prócz tego, że chciałam jeszcze wyjść do Rossmanna po ten papier toaletowy właśnie… No ale zobaczę jeszcze, czy wyjdę po niego jutro, czy może we wtorek, kiedy to ponownie udaję się na zrobienie tych pazurków. Nie wiem jeszcze, jak to dokładnie rozegram, w każdym razie, wiem, że cokolwiek nie zrobię i tak BĘDZIE DOBRZE! Bo właśnie

LEMO – So wie du bist 

Ok, to zaczynam chyba teraz jeszcze raz czytanie tego wpisu, cóż ja tu powyczyniałam…😉, hehe, no zobaczymy …, czy czasem nie zacznę się wstydzić tych swoich wywodów… 🙄 To, co lecimy, tak?

Nie, kochani, jednak spojrzała na tą godzinę… i wyszła jeszcze tylko do kuchni, pomyła tam naczynia, które jej zostały do umycia i teraz już stwierdza, że zajmie się tym w poniedziałek, prócz kolejnych rzeczy, które ma do wykonania, a są to:

  • napisać odpowiedź na @ do swojej lekarki
  • porobić opłaty
  • podejść i zapytać się w administracji o jedną rzecz, której nie do końca rozumie… dotyczące rozliczenia wody właśnie
  • zadzwonić ponownie do InPost…, bo nie otrzymała wciąż żadnej informacji, że ta jej książka przybyła… no ok, na to może jeszcze poczeka, bo kompletnie nie dostała nawet żadnej informacji, że powinna już ją odebrać…, czyli zakłada po prostu, iż kurier wciąż jej nie dowiózł do tego paczkomatu…
  • posprzątanie W KOŃCU TEJ KUCHNI!
  • podziękowania na fejsie- ma już zaliczone/ zrobione
  • życzenia urodzinowe dla kolegi buddysty, którego dawno temu polubiła – ten miał swoje urodziny właśnie wczoraj!
  • ok, ma tu jeszcze troszkę 😋 tych zapisków, ale może już nie będziemy się teraz na tym teraz skupiały, bo szkoda marnować na to czas!

Grapefruit | Julia Engelmann – YouTube/ Striking Matches – Waiting (from the Lionsgate Motion Picture The Secret: Dare To Dream)/ Better Day Comin’

Kochani, właśnie przed chwilką, przebrana już w piżamkę, postanowiła jeszcze wysłać te spóźnione życzenia do kolegi… A wyglądają one tak:

Drogi Jubilacie, spóźnione, ale NIE MNIEJ SERDECZNE ŻYCZENIA URODZINOWE, kochany chłopaku, pamiętaj o tym, co przedstawia to zdjęcie, te jakże ważne słowa Einsteina🍀😘 Oczywiście życzę Ci wszystkiego, co najwspanialsze i abyś spełniał swoje marzenia, bez względu na wszystko, na tę całą obecnie popapraną totalnie rzeczywistość, przesyłam Ci moc wirtualnych buziaków i uścisków 🤗😘🤗

Wysłałaś Dzisiaj o 21:34

Poza tym, to pamiętaj jeszcze o tym, że jak najdzie Ciebie jakiś dołek, to abyś czytał sobie to przesłanie OD DOŁU:😉 Ja robię tak zawsze i właśnie wtedy na moim niebie pojawia się ☀️

Tim Bendzko – Hoch/ Clueso – Sag Mir Was Du Willst/ Sido – Tausend Tattoos

Ok, właśnie sprawdziła sobie jeszcze, iż ta zakupiona przez nią książka jest wciąż transportowana między oddziałami InPost. = zatem zaliczyła kolejną rzecz 💪.

Przesyłka nr: 643382179180809111117181

29 Sty 2021, 20:36

W trasie.

Przesyłka jest transportowana między oddziałami InPost.

No dobrze, już jest za 5 minut 22, więc zabieram się jeszcze za medytację, dziś chyba tą 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH sobie wykonam. Słuchajcie, ja jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem, wychodzę bowiem z założenia, że

Zatem, kochani, niezmiennie dobrej i spokojnej nocki, wypoczywajcie i regenerujcie swoje ciała i dusze przed kolejnym tygodniem pracy! I… ślijcie oczywiście dobre intencje

Niech MAGIA SIĘ WYDARZA

(…)

Jej plan, kochani, na dzisiaj, tj. PONIEDZIAŁEK, 01.II.2021, tak, zawitał już do nas LUTY, czyli kolejny zimowy miesiąc, ale Mała Mi, słuchajcie jeszcze wczoraj ok. godz. 22:50 zaczęła wykonywać tą MEDYTACJĘ 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH. I później już raczej błogo zasnęła… Ale posłuchajcie proszę jej sami:

Zbudziłam się już o godz. 3:15 do ubikacji.. ale pomyślałam znowu, może mój organizm daje mi może po prostu sygnał…, bo przecież już od wczoraj planowo powinien pojawić się mój okres. Więc najzwyczajniej w świecie udałam się tam, zrobić to siku. Jednak niczego więcej tam nie zauważyłam, zatem po załatwieniu się, wróciłam z powrotem do mojego łóżka.

I jak zwykle pomyślałam, że mam przecież na dziś ponownie dużo w planach…, ale już tak fajnie udało mi się to rozpracować, że dzisiaj jednak, jak nie muszę nigdzie wychodzić, to zabieram się tutaj za pracę! Przede wszystkim miałam takie postanowienie, że w końcu przeczytam ten wpis w całości! Bo dobrze wiem, iż to sprzątanie kuchni wciąż na mnie czeka, ale za to akurat mogę się przecież zabrać w każdej chwili!

Nie mogłam jednak tak do 4:20 nadal zasnąć… i właśnie wtedy postanowiłam, że podniosę się jednak i zaparzę sobie choć rumianek, na te moje zmęczone już [bo jednak niewyspane!] powieki, a włączyłam sobie do tego oczywiście tę cudowną medytację Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. Licząc na to, że może po niej/ w jej trakcie już uda mi się zasnąć…

I jak? Udało się?

Nic z tych rzeczy!😋 Ale muszę powiedzieć, że tak leżałam i byłam niesamowicie wręcz zrelaksowana i spokojna! A później zaczęłam znowu dziękować już za Gracjana i za to, że TWORZĘ Z NIM ZWIĄZEK! Co więcej, zaczęłam już sobie nawet wyobrażać, że może rzeczywiście udałoby się nam spłodzić tą dwójkę wspaniałych bobasków na raz, hehe I właśnie już wtedy poczułam się taka znowu szczęśliwa.

Widziałam dobrze Twoją rozluźnioną buźkę i ten piękny na niej uśmiech! Słyszałam nawet, jak ponownie rozmawiałaś ze Wszechświatem, czy raczej kierowałaś do niego te właśnie słowa niesamowitej wręcz wdzięczności. I jak dziękowałaś MU tak bardzo za wszystko, co masz, czym Ciebie obdarzył, co otrzymałaś… Byłaś tak niesamowicie wdzięczna Jemu za opiekę i troskę nad Tobą, że nawet wyobrażałaś już sobie Go ponownie jako Twojego opiekuna, do którego po prostu podchodzisz i się do NIEGO przytulasz…, a Ten wtedy Ciebie tak czule obejmuje i ogarnia swoimi ramionami/ rękoma.

To, kochana moja, nim zaczniesz ten wpis tu sobie czytać i uzupełniać zdjęciami/ obrazkami, to donieś nam jeszcze tylko proszę, cóż Ty już dziś zrobiłaś!

Już zatem mówię…, jeszcze w łóżku, zaczęłam pisać na komórce odpowiedź na @ do mojej lekarki. Nie wysłałam go jeszcze oczywiście, bo chciałam do niego pozałączać jeszcze kolejne ważne dla mnie rzeczy. Ale pomyślałam sobie, że na to przecież mam jeszcze cały dzisiejszy dzień. W dodatku, zauważyłam informację z InPost, że MOJA PACZKA JUŻ DOSZŁA!!! I czeka teraz na odbiór!

InPost - Out of the Box
InPostPrzyszło!

A chyba jeszcze wczoraj wspomniałam, że jestem tego pewna, iż to się wszystko pięknie ułoży, prawda? No dobrze, to zbieram się teraz już w końcu za czytanie tego wpisu od początku! A nie! Dodać jeszcze tylko chcę, że dziś na śniadanie, ponownie nie byłam pewna, na co miałabym ochotę…, a już wczoraj tak sobie myślałam, że może dziś zrobię sobie nie müsli, ale Wrapa właśnie…

Bo miałam jeszcze paprykarz z łososia, wprawdzie pomyślałam, że choć nie mam sałaty już, to wykorzystam to, co mam, czyli tę dużą nać pietruchy, do tego wkroję sobie i pomidorka, i część papryki, która mi jeszcze przecież została… Ale, słuchaj zaglądam do lodówki, a tam widzę już gotową, zrobioną wcześniej sałatkę! Przypomniało mi się, że przecież rzeczywiście, niepotrzebnie wykonałam ją na wczoraj, jak miałam jeszcze tą surówkę z kiszonej kapusty do rybki! A była ona właśnie z sałatą, trochę papryki i pomidora! Zatem, pomyślałam sobie po raz kolejny = czyli to jest ewidentny jednak znak, że mam przyrządzić sobie jeszcze tego Wrapa właśnie, hehe, 🤭

Teraz już nawet nie muszę kombinować z żadną sałatą, bo ona przecież tam jest! I tak właśnie sobie to przyrządziłam…, tzn. i tak jeszcze oczywiście wkroiłam do tego i pomidorka i trochę tej papryki, odświeżyłam również dodając tę nać pietruszki! I do tego, jak tu przyszłam, to włączyłam sobie oczywiście najpierw ponownie ten [nasz] film.

A ponieważ zaczęłam go oglądać jakoś tak od środka, to gdy się zakończył, czułam się tak dobrze i właśnie wtedy wstałam i zrobiłam sobie jeszcze jedną sztukę tego Wrapa. Do konsumpcji tego zaś pomyślałam, że może włączę sobie jeszcze raz ostatnie nagranie Gracjana, tj. Jak odzyskać SPOKÓJ.

Widziałam to bardzo dobrze, że pomimo, iż obejrzałaś to nagranie jeszcze w piątek, 29 sty 2021, jak się ukazało, ale stwierdziłaś, że ponieważ Ty znacznie lepiej zaczynasz rozumieć te Jego filmiki [więcej z nich wyłapujesz dla siebie, więcej też rozumiesz😉],gdy po kilka razy je oglądasz, dlatego też właśnie postanowiłaś odtworzyć go sobie właśnie ponownie.

No, dobrze, ale teraz w końcu pójdę do ubikacji, zrobię sobie coś jeszcze do picia i zabieram się w końcu za czytanie tego wpisu! Bo ja nigdy tego nie skończę! 😋

///////////////////////////////////////////////////

Zakończyłam czytać właśnie ten wpis!!! I na moje, muzyka skończyła się tutaj tak mniej więcej na czasie: 2:36:30. Także do dyspozycji mam jeszcze ok. godziny 💪. No dobrze, ale póki co, to może wyjdę choć odebrać tą książkę z paczkomatu! A przy okazji zajdę do sklepu po cytryny i zobaczę, czy dostanę w końcu te zioła do sałatek. To na razie, kochani, ja się zbieram do wyjścia, a to będzie wspaniała okazja, aby się po prostu przejść 🌞🍀🤗

//////////////////////////////

MAM JUŻ WŁASNĄ KSIĄŻKĘ!!!

Odebrałam ją z tego paczkomatu🙆‍♀️🤗🍀

Wróciła, nasza gwiazda taka wprost szczęśliwa z tego powodu do domu! Jednak tak wciąż myślała o tym, cóż jeszcze miała tu wykonać i tak naprawdę to wracając już do domu, była pewna, że choć odkurzy jeszcze to mieszkanie, no a już z całą pewnością ten pokój, bo… tego jeszcze nie wicie… to posłuchajcie może jej sami:

Jak widziałaś przyniosłam tu dosłownie ostatni kawałek tego chrupkiego pieczywa, który jeszcze znalazłam w kuchni w szafce… i postanowiłam go sobie właśnie tu w pokoju, coś oglądając [prawdopodobnie Gracjana Jak odzyskać SPOKÓJ] jeszcze popodgryzać… i wtedy właśnie ten kawałek [a to nie było wcale takie tradycyjne pieczywo chrupkie…] kurczę, żałuję teraz, że nie pstryknęłam mu nawet żadnej fotki… No ale nieważne to…, bo najważniejszy był fakt, że nie dość, że on sam rozkruszył mi się na małe części, to jeszcze okruszki były już w jego opakowaniu… i ja, gapcia jakoś tak wszystko tu wyjęłam…, że wylądowały one, zamiast tylko na pufie, która robi mi tu za stolik, to jeszcze rozsypało mi się to na podłogę … 🤦‍♀️🙄🙈

Ale nie miałam już jakoś kompletnie siły [i weny :P], by zajmować się jeszcze odkurzaniem… Nie! A tak serio, to wiedziałam, że jest ważniejsze, abym teraz wyszła po prostu po tą książkę do Paczkomatu i przy okazji zakupiła to, co potrzebuję.

Bardzo dobrze Ciebie widziałam. A wiesz najfajniejsze było dla mnie stwierdzenie tej starszej kobiety z maseczką w tym kerfie, gdzie udałaś się w pierwszej kolejności:

A maseczki to nie obowiązują??? [z odpowiednim oczywiście skierowanym na Ciebie, nędzny człowieku, spojrzeniem, buhaha 😝]

Wooohooo, kochani, jeszcze dziś, tj. we WTOREK, 02.02.21, odnalazła nasza gwiazda ten obrazek! Siadła sobie do porannej medytacji i tak jeszcze tylko próbowała rozkminić, jak go szukać…, ale tak pomyślała, że przecież poprosiła jeszcze kiedyś tego Jochena, który przyjechał do niej jako Couchsurfer i ten jej właśnie go wysłał przez Mesenger`a!

W ogóle to spojrzała jeszcze tylko szybciutko na tą datę: 08.11.20 i… chyba troszkę ją zmroziło, bo pokazuje ona, że to kongo już jednak trochę trwa… A tak naprawdę, to przecież chyba nawet od marca… czy jakoś tak… 🤦‍♀️

Daj spokój, widziałaś przecież, że myślałam, iż tam po prostu padnę… To są właśnie te momenty, kiedy wychodzę i stykam się z tą popapraną jednak obecną rzeczywistością… W każdym razie, jak byłam w tym kerfie, to już wiedziałam, co zrobię, jak wrócę do domu. Najpierw odkurzanie, później obiadek, no i następnie może nawet jeszcze kawka… no i może nawet ta lektura na wieczór…

Ah, tak mnie to już ucieszyło…, że zrobię sobie taki miły wieczór jednak. Ale dobrze widziałaś, jak to ze mną jest…, że ja prawie zawsze do tej kawy lubię mieć jeszcze coś i tak w końcu wyszłam z tego sklepu i z jogurtem naturalnym i… jeszcze wzięłam sobie loda magnum almond, bo przecież jak zobaczyłam, że jest, to postanowiłam niemal od razu, że jednak biorę! A nie, cholerka, jak teraz za każdym razem szukam tam jeszcze tej mieszanki ziół do sałatek Kamis, które oddałam mojej mamie, wraz z tym słoiczkiem na święta, bo byłam pewna, że przecież je tu dostanę… A teraz kurczę, co? No jak na złość nie ma! 😡

No dobrze, moja droga, ale może przejdź już do tego, jak to wyglądało, jak już dotarłaś do domu.

A jak to niby miało wyglądać? Hehe, przecież dobrze wiesz, jaką osobą jestem… Nie potrafię się niczym delektować po prostu w jakimś bałaganie, nieporządku… To mi bowiem niemal zawsze odbiera po prostu przyjemność… Wiesz ten obiad to może i dałabym radę zjeść 🙈😋🤪. Lecz ja już tak bardzo myślałam raczej o tym wieczorze właśnie… o tej kawie i ewentualnie później jeszcze tej książce!

Dlatego, bez większego zastanawiania wzięłam ten odkurzacz do ręki, …a teraz już nawet nie nakładałam na niego ponownie tej długiej rury…, tylko pomyślałam, że przejadę tak po prostu szybko i zgarnę przede wszystkim te największe okruchy, które tu leżały…

Przecież widziałam, że jechałaś z tym odkurzaczem już ostatecznie po całym mieszkaniu 🤭.

No tak, bo wiesz, jak już odkurzyłam pokój, to myślę sobie, że przecież zostały już tylko: przedpokój, łazienka no i … ta kuchnia! I tak też dokończyłam to zadanie… niemalże na klęczkach…, bo przecież tylko z tą krótką rurą, buhaha, ale DOKONAŁAM TEGO! Zaczęłam wtedy sobie przygotowywać obiad, ale tak myślałam jeszcze o tym, że to jest chyba trochę nie w porządku z mojej strony, że nadal nie odpisałam jeszcze tej lekarce, która mi przecież nieustannie tak pomaga…

Ale pomyślałam, że zjem choć sobie ten obiad najpierw, a dziś było nim to danie, które wczoraj już sobie przygotowałam, czyli ta zupa zmieszana z tą kaszą, hehe, więc teraz było to już naprawdę gęste, bo przecież zupę jeszcze wczoraj mroziłam. Także teraz usmażyłam sobie do tego jeszcze tylko jajo i zrobiłam ponownie sałatę… Zaczęłam to tutaj spożywać… i tak sobie myślałam, cóż bym mogła do tego obejrzeć?

I właśnie w tym momencie przyszedł mi znowu na myśl Gracjan! Ale stwierdziłam, że włączę sobie najlepiej któreś z jego ostatnich nagrań… i tak właśnie wybrałam sobie to: Zrób te 3 rzeczy gdy poczujesz się ZBLOKOWANY. Obejrzałam i ponownie się do niego uśmiechałam. Następnie jednak wciąż myślałam, cóż jeszcze powinnam zrobić i właśnie już po ponownym jego zobaczeniu i wysłuchaniu, przystąpiłam do napisania @ do tej lekarki…

Udało mi się tak szybciutko jeszcze wprowadzić te załączniki, które chciałam i w tym momencie już taka szczęśliwa i zadowolona, że dokonałam kolejnej rzeczy! Wysłałam jej tego @:

Takiego @ zaczęłam do Pani pisać jeszcze dziś w łóżku z komórki:


Dzień dobry Pani doktor,
BAAAARDZO Pani dziękuję za tak szybką odpowiedź! Niezmiernie ucieszyłam się z tego @, ponieważ tym samym pomogła mi Pani (zapomniałam już bowiem nawet dokąd muszę się udać, by to w ogóle załatwiać… A tak już wiem, że na Dyrekcyjną właśnie i że tam mogę również pobrać ten druczek do wypełnienia = DZIĘKUJĘ ) Przepraszam, że dopiero odpisuję, ale naprawdę nie znalazłam wcześniej chwili… Mam tu bowiem na głowie tak wiele spraw… +jeszcze te trudności z pamięcią… A jeszcze wczoraj tj. W niedzielę udzielałam ponownie tych korepetycji z niemieckiego. Tak, jestem zapisana na wizytę u Pani 02.03 na godz. 10:30. I muszę powiedzieć, że PANI JEST JEDYNYM SPECJALISTĄ u jakiego się leczę… Do żadnego neurologa już nie chodzę…, bo odkąd dr Skowron przyjmuje tylko w Gdyni, to tutaj w przychodni byłam może jeszcze tylko 1 lub 2 u jakiegoś (teraz już nie pamiętam…) Ale wie Pani, co mi teraz przyszło do głowy? Czy nie mogłaby Pani tego „podciągnąć”  również pod moją „labilność emocjonalną”, czy jak to tam nazwać… Jeden lekarz, który mnie leczył właściwie od początku, wyemigrował… A jego akurat bardzo lubiłam, więc teraz nie chce mi się chodzić do byle jakiego, tym bardziej, że tam za niego chyba brak jakiegoś w miarę dobrego…Kurczę, a teraz przyszła mi właśnie jeszcze do głowy taka babeczka… I teraz już nie jestem znowu pewna, czy u niej czasem już kiedyś nie byłam… boooszee, jak Pani widzi, jestem tu sama I nie mam niestety nikogo do pomocy nawet… I miałabym jeszcze kolejną prośbę: Czy mogłaby mi Pani wystawić jeszcze raz takie pisemko polecające wszelkie zajęcia i również książki WZMACNIAJĄCE moją psychikę, poszerzające świadomość wielu rzeczy i pomagające zrozumieć siebie lepiej? Wtedy bowiem mogłabym zrobić użytek z tych FV, które ostatnio pozyskałam za uczestnictwo np. w terapiach w tej klinice: https://odnowacentrum.pl/ [m.in.Terapia czaszkowo-krzyżowa], kursy medytacyjne i za książkę, którą sobie najpierw stamtąd pożyczyłam, a następnie zakupiłam właśnie! 

Nie wysłałam go jeszcze, ponieważ bardzo chciałam Pani pokazać, załączyć jeszcze choćby te FV, które udało mi się zdobyć. Tym samym chciałabym pokazać, że ja naprawdę robię wszystko, by tu nie utonąć i wciąż podejmuję się jakichś działań…, co w tej obecnej popapranej rzeczywistości wcale nie jest takie łatwe…Mimo to pozdrawiam serdecznie i przesyłam dużo optymizmu, zawsze jak jest mi ciężko, to spoglądam sobie jeszcze na te 2 obrazki [2  ostatnie załączniki] i od razu na moim niebie pojawia się 🌞. Podam w załącznikach te faktury, i również fotka tej konkretnej książki, tj. Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych 

Autor:Petitcollin Christel
A w załącznikach do @ do niej dodałam m.in. te 2 obrazki, które wysłałam również na urodziny temu koledze Buddyście [patrz wyżej]

Ach, tak nie wspomniałam przecież jeszcze o tym, że jak już zakończyłam oglądać to nagranie Gracjana… to pokazało mi się to:  „Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych” | audiobook… pomyślałam sobie, no suuuuper, hehe, a ja zakupiłam tą książkę… Nie, choć wcale nie do końca tak pomyślałam, ponieważ przecież muszę ćwiczyć również CZYTANIE NA GŁOS! Poza tym tak sobie właśnie pomyślałam, że jak mam już tą książkę, to będę mogła ją zabierać także i na zrobienie tych pazurków jutro i w czwartek 04.02. do frycka!

Poza tym zauważyłam również tą książkę [audiobook], o której mówił chyba kiedyś Gracjan…, a mianowicie: Dlaczego śpimy. Matthew Walker, zatem już się ucieszyła, że kolejna rzecz będzie do odsłuchania 😉 Tylko… tak pomyślałam sobie jeszcze o tym, że przecież ja wciąż nie zaczęłam jeszcze nawet ćwiczyć tego pisania ręcznego…, a przecież w kółko o tym tylko gadam i nic więcej z tym nie robię… Jak długo tak można???

boszeee, już naprawdę strasznie mnie to leczy i niemal rozwala, że ja, do cholery wciąż nie podejmuję się rzeczywistego pisania ręcznego… I wciąż mijają tylko kolejne dni, które zamieniają się w miesiące… a ja wciąż nie potrafię ładnie pisać ręcznie…

No dobrze, kochana moja, to zróbmy sobie może takie postanowienie, że od jutra będziesz codziennie pisała sobie RĘCZNIE DŁUGOPISEM NA KARTCE JAKIEŚ ZDANIE. Zacznijmy od codziennie jednego, ok? Później będziesz mogła obserwować, jak coraz lepiej Ci to wychodzi, co Ty na to?

Już w sumie dawno o tym myślałam…, tylko właśnie na samym myśleniu to się skończyło…, bo… ciągle albo coś innego mi wypada, coś innego jest ważniejsze i się tym właśnie zajmuję…, po czym wieczorem już nie mam siły, by cokolwiek tu jeszcze pisać.

Kochana, oczywiście, że wieczorem to nie masz już siły i nawet wtedy już nie siedzisz zazwyczaj odpowiednio, tj. przy jakimś stole/ blacie i prosto, abyś mogła to robić. Ale zróbmy to w ten sposób, że może będziesz zajmowała się tym zawsze [czyli niemal codziennie!] właśnie z rana jeszcze, tak jak starasz się prawie codziennie wykonywać te ćwiczenia! Wiesz co wpadłam właśnie na taki pomysł: że może w te dni, kiedy się jednak do tej gimnastyki nie podniesiesz, zabierasz się wtedy automatycznie za pisanie! Co o tym sądzisz?

Ale, naprawdę na początku, musisz mnie pilnować! PROSZĘ! Bo… dobrze wiem, że każdy początek jest trudny, ale jak już to wejdzie mi w nawyk, to później będę wykonywała to niemal automatycznie 🍀😉🙆‍♀️ Po prostu potrzebuję wsparcia 🙏.

Oczywiści, kochana, możesz na mnie liczyć, dobrze przecież obydwie to wiemy, że A poza tym, kolejna bardzo ważna informacja:

Snow Patrol – Don’t Give In/ Sido – Tausend Tattoos /

//////

Wróciła właśnie z kuchni, gdzie była pomyć naczynia i słuchajcie, wpadła na pomysł, że skoro przełożyła to swoje danie [mieszanka zupy i kaszy] do mniejszego garnka [rondla], to pstryknęła jeszcze temu fotkę, by móc Wam to pokazać, jak ono wygląda, hehe, bo tego jeszcze przecież kompletnie nie widzieliście, zatem proszę:

No dobrze, moi drodzy, ale ja tu jeszcze, skoro zrobiłam już tak dużo na dziś, bo i odkurzyłam, wysłałam tego @, odebrałam książkę z InPost, zatem, myślę, że teraz jeszcze zabiorę się choć tak wstępnie za porobienie porządku w tych moich dokumentach i fotkach na kompie…

Tak, mi się również wydaje, że to jest doskonały pomysł na teraz, tworzysz sobie przecież do każdego kolejnego dnia osobny folder i tam umieszczasz właśnie to wszystko [fotki, obrazki, jakieś dokumenty], na co natrafiłaś/ lub co robiłaś tego dnia. A może przy okazji odnajdziesz jeszcze tą fotkę Morfeusza, trzymającego tą maseczkę w jednej ręce, no dobrze, kochana, to po prostu, nie zostawiaj tego tak, tylko

Kochani, jest już 21:21, to chyba nadszedł już czas na wyciszenie się i medytację… z rumiankiem na powiekach [oczywiście :P], bo moje oczy czują się naprawdę przemęczone… Poza tym ja bardzo lubię oddawać się wieczorem, przed spaniem jakiejś medytacji, zazwyczaj jest to albo MEDYTACJA 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH, lub też ta: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. A nie udało mi się jeszcze jednak odnaleźć tej fotki ad. tych maseczek…, ale przecież jutro też jest dzień! I pamiętajcie, kochani, jeszcze tylko o tym przesłaniu: [przekreślenie oznacza, że to jest już nieaktualne, oczywiście :P]

No dobrze, to już znacznie sobie to siedzenie przy tym kompie jednak przedłużyłaś… Bo jest już 22:26, zatem moja droga teraz już wstajemy, przebieramy się w piżamkę, przygotowujemy rumianek i wszystko inne tu również i zmykamy do regeneracji organizmu!

KAYEF – DURCHS FEUER

(…)

Nadeszła do nas już ŚRODA, 03.II.2021, wspomnimy tylko, kochani o tym, że… [nie, nie będę już tego ponawiała, że ona ma taaaak wiele tu rzeczy, którymi bardzo chciałaby się z Wami podzielić…:P], bo to przecież oczywiste, niesamowicie wiele informacji wydaje jej się tu istotnych. Ale ok. teraz napiszę tylko tutaj to, iż z tak świadomą i mądrą [tak, również zaradną!] kobietą, to ja naprawdę już dawno nie miałam styczności. Szczerze mówiąc nie wiem, czy kiedykolwiek miałam taką przyjemność pracy z tak niesamowitą jednak osobą…

Ok, ponieważ dobrze wiem, jak ona bardzo nie lubi takiego wychwalania nie popartego w ogóle przykładami, to tak szybciutko wspomnę tylko [na razie], cóż Mała Mi porabiała w te dni, o których niczego tu nie pisałyśmy:

  • jeszcze wczoraj, tj. WTOREK, 02.02.21 odnalazła tą fotkę Morfeusza [ad. tej sytuacji maseczek]
  • opłaciła również PREMIMUM MOBILE [czyli swoją komórkę]
  • następnie zadzwoniła do siebie do administracji odnośnie tej zaległej niedopłaty wynikającej z rozliczenia wodomierzy i dowiedziała się, iż tą opłatę spokojnie może uregulowaćzwiększając o tą kwotę comiesięczną opłatę za mieszkanie w lutym [a nie wiedziała właśnie na jakie konto…]
  • dziś już z kolei, ŚRODA, 03.02.21 przystąpiła nawet do napisania 1 zdanka w kuchni, na kartce DŁUGOPISEM, tzn. tak naprawdę były to imiona i 2 zdanka, a mianowicie: Jestem [mega] zaradna, pomysłowa i kreatywna.
  • mimo zmęczenia podniosła się dziś również do ćwiczeń, tzn. wiedziała, że do całej swojej gimnastyki przystąpiła ostatnio w sobotę, 30.01.21, zatem dziś postanowiła wykonać tylko yogę, bo kochani, ponownie ma wiele tu do zrobienia, a przede wszystkim, chce jeszcze raz sobie przeczytać choćby ten wpis z 18.I. CZASEM LEPIEJ POCZEKAĆ…, AŻ SPRAWY SAME SIĘ WYJAŚNIĄ i sprawdzić, czy czasem nie dała tam zbyt długiej tej muzyki

Kochani, weźcie pod uwagę, że powyżej są wymienione TYLKO te dobre rzeczy, których dokonała. Tak naprawdę bowiem, ona jest przecież normalnym człowiekiem i to nie było oczywiście wcale tak, iż nie miała przy tym/ pomiędzy wciąż swojego jednak zwątpienia… ale do takiego bardziej szczegółowego opisu, dojdziemy, jak już może zakończy to, co sobie postanowiła.

Ps. tego wpisu również jeszcze całego nie przeczytała, z tym co wpisujemy obecnie, także jeszcze to jej zostanie, ale z pewnością ze wszystkim tu zdążymy = słuchajcie, ona mnie wprost zadziwia tym swoim podejściem, takim niemal nienaturalnym do tak wielu spraw tutaj.

Także mówimy Wam teraz:

Na razie i do zobaczenia!/ see U later/ bis später!

////////////////////////////////

Mamy teraz godz. 16, zawsze o niej dostaje powiadomienie: WRITE O KAMYKU, które sobie kiedyś zanotowała w kalendarzyku. Kochani, sprawdziła już sobie ten właśnie wpis: CZASEM LEPIEJ POCZEKAĆ… i w nim właśnie zmieniła muzykę na zdecydowanie krótszą. W dodatku, doszła do wniosku, że nie będzie już treści tego wpisu przytykać żadnymi obrazkami/ fotkami, bo boi się, że ponownie zaraz może wyjść, iż teraz już ma ich znowu za dużo i wykorzystała ten limit…

A niestety już nie pamięta, jak mogłaby to sprawdzić jeszcze raz. Ale nie ważne, nie o tym chciałyśmy tu rzec… Po tym, jak przeczytała jeszcze raz ten wyżej wspomniany wpis [nie wie, kurczę, dlaczego jak próbuje skopiować jego adres, to nie pokazuje się cały tytuł, tylko to: https://niesklasyfikowana.com/2021/01/18/18-01-21/%5D, wybrała się do sklepu jeszcze, tak się w sumie zastanawiała, czy ma to zrobić, a skończył się już jej kefir… Pomyślała jednak, że przecież jutro na śniadanie będzie mogła zjeść równie dobrze coś innego niż müsli [choć zostały jej jeszcze 2 banany, które już raczej trzeba byłoby zjeść].

Bo doszła do wniosku, że ma również przecież jeszcze sałatę, pomidora i paprykę… Zatem może przyrządzi sobie po prostu Wrapa…, ale tak pomyślała jeszcze, że przecież jutro, jak będzie wracała od tej fryzjerki, to wysiadłaby z pewnością koło tego warzywniaka i tam zakupiła w końcu cytryny z warzywniaka, jabłka również [bo zostało jej już tylko 1]. Może zakupi nawet na obiad jakieś warzywa znowu…

Tak sobie jednak rozsądnie pomyślała, że tam przecież nie dostanie żadnego kefiru… I tym sposobem udała się właśnie jeszcze dziś, ŚRODA, 03.II.2021 do tego kerfa właśnie, a dobrze już tego pilnuje, aby nie nosić jednak ciężarów zbytnich, zatem w ten sposób sobie właśnie tak mądrze to rozporządza. Kochani, dziś, musielibyście ją tylko zobaczyć, jaka była zadowolona i uśmiechnięta, jak już jednak wyszła z tego domu, a było to ok. 14:30.

Odczuwała już wtedy, takie niesamowite wręcz szczęście! Już Wam tu wszystko wyjaśniam… A może, kochana Ty moja, zrób to jednak sama, bo tak jestem pewna, że będzie najlepiej!

No dobrze, tak więc szłam do tego sklepu i odczuwałam takie znowu zadowolenie! Po pierwsze, oczywiście, że udało mi się zrobić tak pięknie to, co zamierzałam: podniosłam się jednak do gimnastyki, wcześniej jeszcze biorąc tę lizynę i resztę witamin, siadłam sobie w kuchni przy stole i zaczęłam pisać w końcu to zdanie! Zabrałam się także do przeczytania tego wpisu i zmieniłam w nim muzykę na krótszą.

Ale to, jak wiesz, wcale jeszcze nie wszystko! Otóż tak sobie wędrowałam tam właśnie i ponownie już sobie wyobrażałam, jak wędruję za rękę Z GRACJANEM do tego frycka jutro 🤗💑. Robię tak przecież za każdym razem, gdy tam już idę, hehe 😉🤭 i samo to wyobrażenie, napawa mnie już tak ogromną radością zawsze!

Ok, ponieważ już godzinę temu zjadłyśmy obiadek, to może teraz kawka, której wczoraj w ogóle nie piłyśmy, hm, co Ty na to?

Co ja na to? Hehe, a ja na to, jak na lato! 🤪 Już wstaję i idę nam ją robić.

Gizmo Varillas – Freedom For A Change/ Snow Patrol – Don’t Give In/ Sido – Tausend Tattoos 

/////////////////////////////////////////////

Właśnie wypiłyśmy sobie kawkę =>do tego zjadłyśmy napoczęty już jogurt naturalny z płatkami, bananem [bo trzeba było go przecież już zjeść :P], wkruszyłyśmy sobie także do tego kilka tych orzechów w czekoladzie z Rossmanna, troszkę żurawiny i do tego, kochani włączyłyśmy sobie tym razem Jak odzyskać SPOKÓJ, Gracjana oczywiście, hehe🤭

Już Wam wyjaśniam, dlaczego właściwie. Albo… może zacznij znowu Ty kochana…

Ty doskonale przecież o tym wiesz, jak to było… :P, ale ok. zrobię to dla innych, aby oni także byli poinformowani 😉 Zatem ten jego filmik włączyłam sobie chyba jeszcze dziś nad ranem…, [nie jest prawdą! właśnie teraz jeszcze raz sprawdziłam, że przecież ewidentnie napisałam poniżej, iż jeszcze musiałam go sobie odtwarzać przed tą 21 😛

Później zaś, moi drodzy, obudziłam się już o 3:20 kiedy to wstałam do kibelka, następnie jednak zaszłam jeszcze do kuchni, gdzie przyrządziłam sobie ciepłą wodę z cytryną i imbirem właśnie [bo ta, którą tu sobie stawiam codziennie na stoliku, już mi wystygła].

Ale ok., tu zdecydowanie powinnam jeszcze donieść o dniu wczorajszym, którym był WTOREK, 02.II.2021. To, iż tego jeszcze dnia udało mi się w końcu odnaleźć ten obrazek z tym Morfeuszem, to już pisałam.

Oczywiście, o tym już wszyscy wiemy, jak również i o tym, że i opłaciłaś swoją komórkę, jak i wykonałaś telefon do administracji swojej spółdzielni i tam dowiedziałaś się, iż zwiększysz sobie po prostu opłatę za miesiąc luty, uwzględniając właśnie tą niedopłaconą stawkę.

To świetnie, byłam już z siebie zadowolona, że dokonałam tego wszystkiego jeszcze przed pójściem na tą hybrydę do Wiki. Następnie zaś [zmęczona już co nie miara…] udałam się jeszcze do warzywniaka, sklepu rybnego i Rossmanna [a dokładnie w odwrotnej kolejności, hehe 🤭]. W każdym razie czułam się tak cholernie zmęczona, jak wróciłam, że już nawet zastanawiałam się, czy mam sobie robić coś do jedzenia…

Spokojnie możesz się z tego nabijać…, buhaha, bo dobrze wiem, jakie było to wręcz niedorzeczne To, co do siebie wówczas powiedziałam…

No mów, co to było?

Otóż kiedyś [czasy koniec podstawówy/ początek liceum], jak jeszcze byłam na pielgrzymce, taka babeczka, u której spaliśmy, mówi do mnie, jak powiedziałam, że nie jestem głodna, bym zjadła choć „na rozum” 😋🤭😜, bo później nie będę miała sił, by iść, buhaha, 🤣. I wyobraź sobie, że teraz ja również tak do siebie powiedziałam, tzn. oczywiście skończyłam tylko tym NA ROZUM, hehe

Ale spójrz, moja droga, nie było to wcale takie jednak głupie chyba…

No, biorąc pod uwagę fakt, że taka już skonana przebrałam się o 16 godzinie w piżamę i jednak położyłam się spać [nie mając pustego żołądka], to może i wcale nie postąpiłam właściwie… choć z drugiej strony, jak pomyślę, że przecież wstałam na posiłek dopiero dziś, hehe, to może było to choć jednak troszeczkę rozsądne, no a przy najmniej tak patrząc z takiego wiesz mamowego punktu widzenia, że choć nie czułam głodu, hehe 🤦‍♀️

Właśnie to przyszło mi tu na myśl… Tak, wiem dobrze, jak takiej nie do końca mądrej mamie, bo przecież dobrze wiem, że Ty samego głodu to prawie w ogóle już nie odczuwasz 😉. To opowiedz choć, jak to Twoje spanie tu wyglądało, bo to będzie również, jestem pewna!, interesujące, hehe

Jasne, że takim było… bo wyobraź sobie o tej 16, jak już przebrałam się w piżamę/ kombinezon + wzięłam do tego i śpiwór i termofor, bo nie wykonałam jednak wcześniej tej rozgrzewającej kąpieli… I tak pomyślałam sobie już na zaś, że gdyby przecież udało mi się w końcu zasnąć i może nawet przespać całą tę nockę jeszcze… to byłabym już przecież wypoczęta i odespana za wszystkie czasy, hehe. Dlatego właśnie ubrałam się już w ten mój strój do spania

Przypuszczam, że udało mi się choć troszkę zasnąć… no ok. już w sumie teraz to raczej niczego nie jestem znowu pewna, bo o godz. 19, gdy ta medytacja: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje już się zakończyła, moja notatka w komórce to: koniec medytacji, próba zaśnięcia. Dalej po jakichś 2 h, tj. ok 21 wstałam jeszcze do toalety i moja kolejna notatka: 21 = weiter medytacja, bo sah noch nagrania Gracjana, którymi mnie jednak nie uspokaja…

A ponieważ ja do spania, nie chcę słuchać o tym, jak ta obecna rzeczywistość jednak wygląda…, znacznie bardziej wolę taką właśnie magię… Poza tym, dostrzegłam także, iż moja publikacja na LI o tym 1% uzyskała 45 wyświetleń [teraz 03.02.21, godz. 19:07, ma ich 50😉] i właśnie tak po tej magicznej jednak medytacji do snu… udało mi się już chyba zasnąć…

Tak jeszcze wieczorem włączyłam sobie tylko na momencik do odsłuchania to, co polecał również Gracjan, a mianowicie: Dlaczego śpimy. Matthew Walker i zaraz jednak to wyłączyłam, bo stwierdziłam, że ok, to jest przecież ważne, aby spać odpowiednią ilość godzin, ale znowu pomyślałam sobie, że przecież nikt nie może za mnie decydować, ile mogę spać… I owszem, dobrze to już wiem, że odpowiedni ilość snu, jest po prostu niezbędna, nie tylko dla ludzkiego organizmu…, ale również dla każdej istoty! Tak sobie jeszcze pomyślałam, że przecież mojemu organizmowi, jak widać, jakoś mimo tej niejednokrotnie zaniżonej ilości snu udaje się jakoś funkcjonować… I już wówczas to wyłączyłam, bo stwierdziłam, że nie będę się tu raczej dołować, bo przecież dobrze wiem, że mam już kilka jednak nieprzespanych tych nocek…

Tak, dobrze wiem, że to funkcjonowanie mojego organizmu było tylko jakieś, ale już sobie tyle razy myślałam, no i co niby z tego? Moja historia jest przecież raczej całkowicie odrębna od wszystkich innych ludzi… w dodatku sypiam już przecież normalnie bez tabletek i właśnie wtedy oddałam się już tej medytacji do snu… A tak naprawdę to w międzyczasie już ponownie tu u mnie w pościeli odbywał się niemal cyrk… Bo i zdążyłam zakręcić jednak całkiem kaloryfer…, następnie już wylazłam w ogóle z tego śpiwora, zdjęłam również te grube wełniane skarpetki…

I po tym, jak zbudziłam się już o tej 3:20 do tej ubikacji i później udałam się już do kuchni, przyrządzić sobie ten mój napój, to zaparzyłam sobie także rumianek na powieki i wtedy właśnie postanowiłam po prostu dalej oddać się także tym medytacjom: Biała Flota/ Jak poczuć pełnię, miłość i dostatek? Medytacja Magia Oceanu.

Muszę właśnie powiedzieć, cóż zauważyłam… że ja po prostu potrzebuję kogoś, kto potrafiłby mnie tak właśnie prowadzić, tak chyba także trochę jednak magicznie, choć tak naprawdę czuję to po prostu całą niemal sobą, że także potrzebowałabym takiego mężczyzny właśnie, jak Gracjan! Ok. jest 19:38, to chyba już powolutku będę się szykować do mycia, a dziś nie myję już głowy, naturalnie, bo jutro jadę do frycka, hehe 🤭 Zatem wezmę tylko relaksującą kąpiel, bez umycia włosów.

No dobrze, kochana moja, to zmykaj już w takim razie do tej kąpieli, może uda Ci się wcześniej wypastować jeszcze raz te swoje kozaki na noc. I nie zapomnij już dziś wziąć sobie tą ASHWAGHANDĘ [spójrz, ile Ty rzeczy przejęłaś już od Gracjana 😉]

//////////////////////////////////////

Jestem już po kąpieli, wypastowałam jeszcze przed nią moje kozaki! Ale po prostu muszę to jeszcze tu napisać = do Gracjana właśnie: Kochany, jutro będę wędrowała ponownie z Tobą za rękę do tego frycka. Wiesz, jaką mi to zawsze sprawia niesamowitą radość? W dodatku, pomyślałam sobie, że przecież jestem przewspaniale prowadzona przez Wszechświat, bo jutro wcale nie muszę kupować niczego na obiad, gdyż zakupię sobie ponownie tam zupkę… prawdopodobnie tę samą, co i wtedy, czyli, jak się nie mylę meksykańską chyba, hehe 😉.

W dodatku, muszę tutaj coś jeszcze Tobie rzec… Przedstawię Ci bowiem to, cóż jeszcze dziś z rana pisałam sobie na @, a mianowicie była to dokładnie taka moja notatka:

​Jak ja bardzo marzę o tym, aby mieć tu przy sobie kogoś, kto zechciałby po prostu dzielić z mną te obowiązki!  Myślę sobie…, jakby cudownie wręcz być z takim partnerem, który nie tylko by mnie rozumiał, ale również bardzo chętnie by mi pomagał w tym, w czym może. Przecież wtedy moje życie nabrałoby w końcu „lekkości”….

Ok. Ale koniec tylko marzeń, trzeba w końcu się podnieść z łóżka i coś robić! Dam sobie czas do tego budzika o 7:31 [który przed chwilą przywróciłam 😋]

Powiem tak, całkowicie wprost, bo przecież życie jest tak krótkie i nie wolno nam go marnować! Miałam tutaj OCZYWIŚCIE CIEBIE NA MYŚLI! Oglądam Twoje filmik i muszę stwierdzić, że uważam, iż byśmy mogli razem stworzyć idealny wręcz team! Uśmiecham się do Ciebie, słuchając tych nagrań, bo poważnie uważam, że pasowalibyśmy idealnie!

Ja dawałabym Ci może więcej odwagi…, takiego czasem lajtowego podejścia do tego życia, którego, uwierz mi, sama się uczę od mojego brata Kamyka! Dla mnie właśnie jego podejście do tego życia jest wręcz niesamowite… Takie właśnie nie moje, ale ono bardzo ułatwia ono życie w ogóle… A Ty zaś uczyłbyś mnie tego wszystkiego, czego ja jeszcze nie wiem/ nie umiem… i nie potrafię… Myślę, że właśnie wtedy stworzylibyśmy tak wręcz niemal idealny związek…, ok dobrze wiemy, że takie w ogóle nie istnieją… No, ale nasz byłby wyjątkowy, tak, jak i my sami zresztą!

Poza tym, tego Gracjan jeszcze nie wiesz, ale pomimo, że jeszcze wcześniej umawiałam się tak wstępnie z tym Łukaszem i jego żoną na dziś właśnie… Już nawet tak sobie myślałam, iż w sumie znowu wyszło niemal samo fantastycznie, że czułam się dziś taka jakaś ospała, no w każdym razie ucieszyłam się, że jednak mam co robić… Bo stwierdziłam, że chyba jednak nie mam aż takiej ochoty, by się z nimi spotykać… Ok., to może najlepiej przedstawię tu po prostu te moje myśli, które przechodziły mi przez głowę, a będą to totalnie różne, hehe 😋🤭🤪

Zatem lecimy:

  • gdzie mielibyśmy się spotkać… z jednej str. u mnie w domu, byłoby najbardziej swobodnie, wtedy mogłabym przede wszystkim pokazać, jak niewiele tu mam, ile rzeczy mi jednak wciąż brakuje…, choć wcale tego nie czuję i nie robiłabym naturalnie z siebie żadnej ofiary, bo za taką się absolutnie nie uważam!
  • zobaczyliby na własne oczy, że pomimo jednak braku tak wielu rzeczy, jednak da się funkcjonować i to nawet całkiem nieźle…
  • w dodatku liczyłam na to, że może gdybym pokazała tą komorę w zlewie, która wciąż chyba nie funkcjonuje prawidłowo = chyba, bo kochani zauważyłam dziś, iż tam tej wody już w ogóle nie widać… jednak boję się wciąż sprawdzić, jak to jest z tym odpływem…, czy jak teraz puściłabym tam wodę, to już by normalnie zlatywała… 🤦‍♀️ Może jutro już się w końcu odważę to sprawdzić, buhaha, 😋
  • ale czym mogłabym ich wtedy poczęstować…, może przygotować jakieś zdrowe ciastka/ ciasto… lub postawić tylko owoce…? No a z pewnością zrobiłabym wtedy tą zimową herbatkę, wg. przepisu B. Pawlikowskiej , składającej się z tych składników:
  • 1 jabłko
  • 1 pomarańcza
  • goździki
  • 1 nasiono kardamonu
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • czubek łyżeczki imbiru mielonego
  • 1/4 łyżeczki kurkumy

http://blondynkagotuje.blogspot.com/2015/12/zimowy-aromatyczny-i-rozgrzewajacy-napoj.html

No i jak w końcu wyszło? Spotkaliście się?

Szczerze powiem, że nie… , choć uwierz mi biłam się trochę jeszcze z tymi myślami, cóż miałabym odpowiedzieć, gdyby mnie jednak zapytali o to nasze spotkanie… I tak, raz myślałam, że idealnie wręcz, iż dziś mam taki właśnie dzień… Później zaś przychodziło mi do głowy, że przecież skąd ma ktoś niby wiedzieć, w czym mógłby mi w ogóle pomóc, skoro ja o tym kompletnie nie mówię… W rezultacie, nie uwierzysz! Ale pomyślałam, że ja i tak nie będę przecież wiecznie tu mieszkać… Bo ja tak bardzo widzę już moją przyszłość u boku Gracjana właśnie.

2:41:18

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close