PEWNEGO DNIA WSZYSTKO BĘDZIE MIAŁO SENS.

(…) I zrozum, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Paulo Coehlo

27:34

Poważnie, nie wiem, co się ze mną dzieje… teraz przyszło mi na myśl to, co jeszcze kiedyś powiedziała do mnie ta numerolog… boooszeee, nie, ja nawet tego już dobrze nie wiem… Ale coś mi się tylko kojarzy, że chyba wtedy rzekła do mnie, iż jakoś przed moimi urodzinami mogę mieć taki właśnie czas/ kryzys, czy coś takiego…, tylko czy to co roku???🤷‍♀️ Cholera, tego już również nie wiem… Nie pamiętam… 🙄

No dobrze, kochana moja, to przedstaw nam może tutaj znowu po prostu, co się u Ciebie dzieje…

Co? Miałam dzisiaj zabrać się m.in. w końcu za sprzątanie…, czytanie książki, odnalezienie tych faktur, porobienie także jakiegoś porządku na tym kompie… Dziś w ogóle właśnie m.in. w związku z tym miałam sobie zrobić przerwę od tego kompa… czyli uznałam, że to będzie taki, może właściwie swego rodzaju detoks od tego wszystkiego… Miałam zamiar przecież… [to, co powyżej wymieniłam] + w końcu oddać się czytaniu…, bo tak sobie pomyślałam, że no helloł?, ale czym niby różnię się od analfabety??? Skoro ja także w ogóle tych książek już nie czytam… boooszeee, czego ja tu niby nie miałam jeszcze zrobić. Mam teraz taki okropny chaos i mętlik w tej swojej głowie…

Widzę jaka jesteś roztrzęsiona… To może zacznijmy od początku, powolutku…

Odkąd się tak poparzyłam… i przez to odnoszę wrażenie, że również straciłam swój dobry wygląd… jakoś wszystko mnie tu przytłacza…, żeby nie wyrażać się inaczej… boooszeee, a miało być tak pięknie… Miałam już kompletnie takich rzeczy nie pisać… Takiego znowu niewiadomoco… Takich żalów i smutków… no żesz… nie potrafię teraz nawet nad tym zapanować i umiejętnie odwracać te wszystkie moje myśli…

Moja droga, jestem tu przecież po to, by Ci w tym pomagać! Zatem może najpierw po prostu wypunktuj jeszcze to, co Ty zrobiłaś, a ja postaram się to jakoś poodwracać i POMÓC CI poznajdywać również dobre tego strony! To jak to było?

Jeszcze leżąc w łóżku, wzięłam komórkę do ręki, bo zakupiłam przecież przedwczoraj tą fasolę Jaś, by nagotować z niej zupy. I ponieważ, niemądra ja, już jakoś właśnie na tą noc z soboty na niedzielę wstawiłam ją do namoczenia… i ona w tej misce tak do dziś właśnie sobie leżała… I teraz właśnie wyczytałam, że jednak nie nadaje się ona już do jedzenia…

Ok, to spójrz tylko na te jednak PLUSY:

  1. po pierwsze jak wiadomo, w sobotę jeszcze po kąpieli przecież wylałaś na siebie ten wrzątek..., więc jest poniekąd oczywistym, że nie zajmowałaś się jeszcze jakimś gotowaniem!
  2. po drugie: dowiedziałaś się ze strony: https://www.olgasmile.com/jak-ugotowac-fasole.html kolejnej ważnej informacji a propos fasolki, a mianowicie:

Generalnie zasada jest taka, że żadnej fasoli bez względu na gatunek nie powinno się moczyć ponad 12 godzin, ponieważ po tym czasie zaczynają się procesy fermentacyjne. 

I w tym momencie, postąpiłaś przecież słusznie/ prawidłowo wyrzucając ją!!! Owszem było Tobie przykro, że musisz to zrobić, bo przecież Ty bardzo starasz się nie wyrzucać tego jedzenia! Ale teraz, tak jak wspomniałam powyżej, postąpiłaś bardzo racjonalnie i logicznie! Tak przecież zrobiłby każdy mądry człowiek! Ale spójrz tylko: i tak ugotowałaś jeszcze zupkę…: wykorzystałaś bowiem tę włoszczyznę, no i jeszcze tą brukselkę, którą również zakupiłaś!

boooszeee, nic mi już nawet nie mów… Sama widziałaś mnie tam w kuchni… postępowałam, jak ostatnia niemal sierotka/ łamaga/ ofermka… Kompletnie nie umiem dobierać tych składników… i nie mam nawet już najmniejszego pojęcia, co do siebie pasuje… 🤦‍♀️ Nie umiem w ogóle kroić drobno tej cebuli [o tym miałam już dawno napisać!]… no stojąc tam w kuchni i musząc coś gotować zawsze niemal ogarnia mnie taki właśnie nastrój, niemal rozpacz… + jeszcze od wczoraj dostrzegłam, że na to okno w kuchni narobił, czyli wprost nasrał mi, kuwa, ptak!

Moja droga, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że wcale nie zawsze tak masz! Owszem, dobrze o tym wiem, iż naprawdę gotowanie nie stanowi dla Ciebie żadnej przyjemności! Ale przecież POMIMO TO [+ wciąż tych trudności z węchem i smakiem], mimo to udaje Ci się robić tu jednak dobre/ smaczne te rzeczy, co przecież już potwierdziły Tobie całkiem zdrowe osoby! Kochana…, ale co się stało? Dlaczego płaczesz?

Właśnie, dostałam przez Messenger’a… życzenia od mojej mamy… Spójrz tylko jakie:

Nie mogę już tutaj naprawdę… To przecież wspaniałe i chyba pokazuje mi teraz moja mama właśnie, abym zamiast wylewania tych smutków, po prostu zrobiła coś innego, dobrego… Bo jestem rzekomo silna… Każde takie słowo, jak je nawet wypowiadam teraz…, to powoduje u mnie po prostu płacz… kompletnie tego nie kontroluję już… Może dlatego, że brak mi szacunku do samej siebie obecnie… boooszeee, naprawdę czuję się jak taki niemal nikt, a już z całą pewnością nie jakaś wartościowa kobieta…, a tu jeszcze taki właśnie dzień…

Moja droga, jak sama widzisz, po prostu musimy to przerwać i powiedzieć STOP! A nie pamiętasz, jak siadłaś do swojej medytacji [pomimo tego, że wciąż obawiałaś się, iż nie dasz rady siedzieć w tym siadzie skrzyżnym, po tych oparzeniach na nodze…] i dziś po prostu najpierw znowu odmawiałaś te wyuczone modlitwy…, a później jeszcze 2 x włączyłaś sobie to: Medytacja wg Berta Hellingera – podziękowanie u zarania życia / czyta Małgorzata IRI Jakubowska i zaczęłaś tam po prostu płakać…

Tak właśnie było…, wiesz zrobiło mi się co najmniej znowu głupio, jak Małgosia IRI jeszcze wczoraj zapytała mnie: czy ta medytacja jest mi pomocna i czy udaje mi się ją praktykować? boooszeee, tu sobie pomyślałam, że cholera w sumie już jednak dawno jej nie wykonywałam… A tak bardzo chcę przecież siebie naprawić, więc może powinnam jednak to robić… I ponownie nie bardzo wiedziałam, czy postępowałam ostatecznie dobrze…, bo jeszcze 23.02.21, po tym, jak napisałam jej wieczorem, że postaram się wykonać tą medytację, którą mi właśnie przesłała, dostałam od niej taką ​właśnie wiadomość:

Na spokojnie ❤️ to ma być praca w relaksie zamiast stresu i zadaniówki (…bo trzeba) Zdrowia odpoczynku i uśmiechu niech Ci dzisiaj będzie pod dostatkiem

I właśnie teraz sobie znowu pomyślałam, że naprawdę jestem, jak widać, wciąż takim głupim, no a już z pewnością bardzo nierozsądnym wręcz dzieciakiem…, który kompletnie nie ufa sobie samemu… Temu, co czuje, co mówi do niego jego własne serce… Tylko jak słyszy słowa [całkiem neutralne przecież!], no ale to jednak od kogoś, kto jest przecież bardziej wyuczony i ma tą wiedzę większą … boooszeee, powiedz mi, dlaczego ja to sobie robię???

Właśnie moja droga wciąż tego, szczerze mówiąc, nie rozumiem… Dlaczego Tobie nieustannie zdarza się sądzić, że jesteś gorsza od kogoś… Przecież, muszę Ci powiedzieć, że chyba niewiele jest osób, które mają jednak takie doświadczenia za sobą i taaaką historię co i TY!!!

///////////////////////

Mała Mi ponownie płacze… teraz dostała kolejne życzenia z okazji tego dnia właśnie od takiego ulubionego kolegi buddysty… nie wiem, czy jeszcze kojarzycie go, ale to ten, który przesłał jej jeszcze kiedyś te piękne życzenia Noworoczne… No nieważne, teraz jej napisał tak:

Moniu, Życzę Ci z okazji dnia kobiet abyś czuła się spełniona, wypełniona w każdym aspekcie umysłu dokładnie tym co najbliższe Twojemu sercu. Abyś zawsze odnajdywała sens i radość w chwili która jest teraz. A całą resztę puściła.

Dziękuję kochany Łukaszu ❤️ ja właśnie po prostu ryczę… Kompletnie nie rozumiem tego, co się ze mną teraz dzieje…​

Tez wczoraj ryczałem, warto puszczać smutek, oczyszczać tylko bez użalania nad sobą, bo z tego nikt pożytku nie będzie mieć.

Ja poważnie nie daję już tutaj sobie rady z tym wszystkim…, natłok tych spraw i myśli, idei/ pomysłów…/ zdarzeń, czy jak to tam nazwać…

No dobrze, moja droga, to nim może przygotujemy jakieś jedzonko, to po prostu wypunktuj tu jeszcze raz to, co chodzi Tobie po główce, ok?

Zanim to uczynię, tę listę… To jest tu jeszcze coś, o czym po prostu to czuję, że powinnam napisać… A mianowicie po tym, jak wykonałam te medytacje, to spojrzałam jeszcze na ten kartonik z tymi karteczkami, które kiedyś jeszcze przygotowałam z tą Angeliką właśnie i tak jakoś tym razem już się nad tym dłużej nie zastanawiałam… , tylko wyciągnęłam 2 karteczki, a tam było napisane:

​1. ZAWSZE ROBIĘ WSZYSTKO NA SWOJE 100% I NAJLEPIEJ JAK UMIEM

2. DZIAŁAM MIMO STRACHU 

No dobrze, to teraz możemy już pójść przygotowywać to jedzonko! Później będziemy dalej dokańczać!

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Powróciłyśmy już do Was, kochani. I cóż mogę powiedzieć o tej naszej bohaterce… Ma prawdziwy kryzys, prawda? Naprawdę jest tak obłędnie wręcz krytyczna wobec siebie, jest na tyle rzeczy zła, że z tyloma sobie znów po prostu nie radzi…, a weźcie proszę pod uwagę, że to jest kobieta, której hasłem jest: WYMAGAJCIE OD SIEBIE, CHOĆBY INNI OD WAS NIE WYMAGALI [J. Paweł II] i właśnie w takich dniach, jak te ostatnie, jest na siebie tak potwornie wręcz zła o tyle rzeczy…, że wciąż jej się nie udało dokonać tego, co planowała…

A tak naprawdę wiecie, co jest tu dla niej najgorsze? Nie! Wcale nie to, że jest tak ambitna i ma dużo planów, bo ogromną część z nich także realizuje, tylko po prostu ona się na tym nie skupia, nie koncentruje tak bardzo i… jak tego sobie nie zapisze, to niemal zaraz jej to umyka niestety… 🤦‍♀️. Poza tym dobrze to wie, iż mając tu jeszcze kogoś, tj. najbardziej po prostu człowieka, który by ją rozumiał… Potrafiłaby znacznie lepiej tu wszystko organizować i miałaby również wtedy po prostu pewnego rodzaju choćby wsparcie, pomoc w tym wszystkim…

Nie, ja obecnie już nie chcę tu nikogo przy sobie mieć! Teraz wyglądam ja i moje mieszkanie po prostu TRAGICZNIE… Pomijam już to, że jestem naprawdę przemęczona tym życiem obecnie… Nie potrafię się już z niczego cieszyć i nic dobrze zrobić… to jeszcze ten mój wygląd jest teraz taki, że najlepiej na mnie nie patrzeć i w ogóle nie podchodzić… Po prostu się siebie wstydzę…

Moja droga, BARDZO CIĘ PROSZĘ, przestań już takie rzeczy opowiadać! Przecież wystarczy po prostu tutaj to wszystko ogarnąć i od razu zrobi się czyściej… Brakuje tu Tobie kochana najzwyczajniej jakiegoś wsparcia jeszcze, jakiejś dobrej duszki do pomocy po prostu… Nie pamiętasz, jak, przeczytawszy te 2 hasła wyciągnięte z tego kartoniku od Angeliki, wyszłaś do kuchni przygotowywać dalej swoje, czyli tą zupę brukselkową właśnie i po prostu powtarzałaś to:

ROBIĘ WSZYSTKO NAJLEPIEJ JAK POTRAFIĘ NA MOJE 100%

I mówiłaś sobie, że w dodatku przecież działasz i jednak coś robisz, znowu pomimo strachu i tych wszystkich obaw, które, donoszę jeszcze raz: Tobie jest znacznie trudniej kontrolować! Dobrze zdaję sobie z tego sprawę, jaka Ty, kochana moja, jesteś mimo wszystko dzielna! I myślę, że posiadłaś już tą wiedzę, którą wyraził Jung następującymi słowami:

„Dopóki nieuświadomionego nie uczynisz świadomym,
rządzi to Twoim życiem,
a Ty nazywasz to losem.”

Poza tym, musisz pamiętać jeszcze o tym, że:

No dobrze, kochana moja, ponieważ widzę, że jesteś naprawdę MEGA już zmęczona, to nie będę Ciebie już do niczego zmuszała…, wierzę w to, że te dobre dni dla Ciebie jeszcze nadejdą…, bo naprawdę na to zasługujesz! Nawet teraz, jak już sama w nic nie wierzysz…

///////////////////////////////////////////////////

Szlag mnie zaraz po prostu tu trafi! boooszeee, co za paskudny/ szajsowny dzień….!!! Wypieprzyłam się, wykipiało mi mleko… Więc nie mów mi takich rzeczy, błagam! Że to nic i że nadejdą jeszcze lepsze dni… Ja poważnie, nie daję tu już sobie niemal z niczym rady… To mieszkanie jest tak już uświnione, że po prostu jest mi maksymalnie za to teraz wstyd! Jak to może świadczyć o człowieku… a o kobiecie to już w ogóle… Ale po prostu nie mam teraz na to najmniejszej siły…, by tu jeszcze coś robić.

Kochana moja, wiesz co mi przychodzi tu znowu do głowy? Myślę, że spokojnie mogłabyś tutaj po prostu rzec następujące słowa:

boooszeee, wiem znowu, że mas rację… bo tak, jak sama również twierdziłam, wydaje mi się, że nie ma jednak wielu osób, które dałoby radę przejść, udźwignąć i przetrwać to wszystko, co mi było dane… I nawet nie wiesz, jak ja chciałabym być w takim dobrym znowu stanie, aby móc twierdzić w ten sposób:

Choć wiesz, dziś już sobie w sumie powiedziałam: POROBIĘ TYLE, ILE DAM RADĘ, na te moje w końcu 100%… I po tym, jak jednak nie dałam rady ściągnąć tej wciąż wiszącej choinki, to już ponownie odechciało mi się wszystkiego… W trakcie tej medytacji jeszcze tak sobie myślałam, czy to jest naprawdę jakąś tragedią, że nadal mam tutaj te ozdoby z Bożego Narodzenia… i później już doszłam do wniosku, że no cóż, może ja będę tak miała po prostu je do kolejnych świąt, czyli tych WIELKANOCNYCH, buhaha,🤣 i wtedy właśnie będę musiała je już pozdejmować rzeczywiście i może zrobić miejsce dla jakichś ewentualnych wielkanocnych, no a z pewnością bardziej wiosennych, choćby świeżych kwiatków. 😋

//////////////////////////////////////////////////

Kochani, muszę tu jeszcze rzec, że ta nasza gwiazda nie skupia się tylko na sobie, ale wciąż myśli także o innych kobietkach w ten dzień… i z tego też powodu poprzesyłała dalej również to, co otrzymała już od swojej mamy! A wysłała to, kochani, nawet do 16 innych kobietek, w tym także do swojej byłej bratowej, cioci Izuni od strony byłego męża i również byłej przyjaciółki.

No dobrze, kochana Ty moja, mega dzielna kobietko, przeszło już Tobie choć troszkę? Bo naprawdę uważam, że na to wszystko, czym Ty jesteś obciążona i jednak Twoja rodzina, radzisz sobie z tym wszystkim MEGA dzielnie!!! I jestem tego pewna, że o tym również doskonale już wiesz, iż:

hehe, nie no ja tu nie mogę teraz już znowu ze śmiechu… właśnie ta Gabi z SM wysłała mi taką oto fotkę: Ja kocham wprost jej dystans do wszystkiego, co wokół…

//////////////////

Tego, kochani jeszcze nie wiecie… Zresztą tak naprawdę znów wieeeluuu jeszcze innych rzeczy…, bo przecież życie tej Małej Mi wcale nie jest takie znowu proste, jak mógłby może ktoś całkiem z boku sądzić…

Powiedz nam zatem kochana jeszcze choć o tym, bo to również przecież jest dla Ciebie istotne i ważne…

Ahhh… w sumie to moja mama miała dziś znowu tutaj wizytę u okulisty, ale teraz nocuje ponownie u mojego brata, bo ten jest osłabiony od tych antybiotyków, które musi brać ze względu na te bakterie, które mu wyszły w moczu… Już na teraz nie chce mi się kompletnie nawet tego dalej rozkminiać, właśnie rozmawiałam z nią i powiedziała, bym się nie martwiła czasem, że ona tam znowu jest i robi mu posiłki, by choć coś jadł.

Poza tym, to jeszcze chyba w sobotę, jak szłam właśnie do sklepu, opowiadała mi, że Marcin był sam z Kacpuniem i ona przygotowała im tylko ciasto na naleśniki, a Ci podobno usmażyli sobie je sami! Bo chcieli zjeść coś ciepłego na śniadanie…

Tu ponownie nie byłoby raczej nic dziwnego, gdyby Marcin miał całkiem sprawne te ręce…, ale jak zapytałam mamę, JAK TO ZROBILI? Mama do mnie, że przecież dla Marcina nie ma rzeczy niemożliwych,😜. I właśnie wtedy sobie przypomniałam, jakim mój brat jest człowiekiem…

Kochana moja, nie wiem, czy Ty tego nie dostrzegasz…, że jednak jesteś szalenie mądrą i dojrzałą istotą, ponieważ wiesz już dobrze choćby o tym:

To, co kochana moja, myślę, że teraz jest właśnie najlepszym momentem, aby zabrać się jeszcze raz za czytanie tego wpisu od początku. Bo jutro zaczynamy kolejny dzień, którym są przecież Twoje urodziny!

Tak właśnie, hehe, jutro już będzie dobry dzień, ponieważ nie będę ubolewała więcej nad tym, czego dziś mi się nie udało, będę dalej wierzyła w to, co mówi Paulo Coelho…

Dlatego zostawiłam sobie, choćby…, spójrz tylko: ponownie mądrze i rozsądnie jednak z mojej strony wyszło…, tzn. ja oczywiście twierdzę, że to ten mój kochany Wszechświat mi w tym jednak nieustannie pomaga!

To powiedz, kochana w czym teraz i jak to On zrobił?

Otóż, hehe, nawet znowu nie do końca wiem, jak… bo to wciąż jakoś do mnie chyba nie dochodzi…, ale jednak teraz ponownie to dostrzegam… Choćby nawet troszeczkę już to, o czym mówi tytuł tego wpisu…, że… Oczywiście nie uważam/ nie dostrzegam jeszcze teraz, że już WSZYSTKO ma sens…, ale wciąż coraz więcej mi się tu składa i buduje/ układa… w taką jakby powolutku jedną całość… Jak choćby to, że jednak dobrze, iż dziś pozostałam cały dzień w domu i odbiór tej przesyłki InPost zostawiłam sobie jednak na jutro [w niej przecież czeka na mnie, w moje urodziny ten m.in. AŁUN 😉].

I jak już tam będę w tych stronach to zakupię również ziemniaki, które także dodam do tej mojej zupy…, bo dziś już zdesperowana zagotowałam po prostu troszkę tego zakupionego wcześniej makaronu razowego żytniego…

Poza tym będę dziś zasypiała mówiąc do siebie jeszcze następujące słowa: I wciąż będę wierzyła w to:

The Middle – Jimmy Eat World (Kina Grannis Cover)

Just try the best, try everything you can, don`t you worry, what they tell themself in your own way, just take some time (…)

everything will be just fine, everything will be alright!

Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close