TO NIE GRZECH BYĆ SZCZĘŚLIWYM

„Pielgrzym” Paulo Coelho

2:00:09

DATY W TYM WPISIE: 21./ 22./ 23./ 24.III.2021

Nadeszła NIEDZIELA, 21.III.2021, naprawdę nie widziałam chyba jeszcze bardziej nieszczęśliwej osoby, niż OBECNIE nasza Mała Mi… Zawsze była taka dzielna i już teraz ma po prostu znowu wszystkiego dość… A pragnę tylko dodać, iż ona nie może nawet obecnie wychodzić na dwór z tą uszkodzoną nogą/ stopą… Muszę Wam jednak powiedzieć, że cyka jej zdjęcia niemal za każdym razem, jak idzie do ubikacji. Tzn. oczywiście nie po kilka razy w ciągu jednego dnia :P, ale stara się jakoś to właśnie nadzorować/ doglądać/ czyli robić jej dokumentację. A pod dzisiejszą datą natknęła się w tym swoim kalendarzu na te właśnie słowa, które widzicie w tytule tego wpisu.

Muszę Wam rzec, że nasza gwiazda poprosiła mnie o pomoc w pewnej sprawie [domyślacie się zapewne w jakiej😉]. Oczywiście, że chodziło jej, abym napisała tu ja w jej imieniu do Gracjana… Zatem powiedziałam jej:

Nie ma, żadnego problemu, kochana, przecież staram się Tobie pomagać, kiedy tylko mogę!

Jest mi już tak cholernie głupio z tym wszystkim naprawdę… Czuję bowiem, że sobie znowu kompletnie nie radzę… ze wszystkim tym, co tu mam…, a… najbardziej ze sobą w ogóle…

Odetchnij sobie moja droga i zostaw mi wszystko [no a przynajmniej sprawę z Gracjanem😉] i już się tym nie stresuj, ja Ci w tym pomogę! Zatem Ty sobie siądź i odpocznij w końcu w spokoju, a ja napiszę tutaj o wszystkim tym, o czym mi mówiłaś, tudzież także o tym, cóż ja sama tu dostrzegam….

To zaczynam:

Chcę Gracjan, żebyś wiedział, że ona bardzo się siebie obecnie wstydzi… Jak jeszcze pierwotnie bywała taka i pewna siebie, i niesamowicie nawet dumna z tego, co udało jej się zrobić/ osiągnąć/ czego to dzielna ona dokonała, no i oczywiście była dumna oraz zadowolona także ze swojego wyglądu…. Tak teraz niemalże non stop płacze i czuje się tak cholernie z tym wszystkim już znowu popaprana. Powiem Ci, o czym ona pomyślała, oglądając to Twoje ostatnie nagranie: Najszybszy sposób żeby zacząć w życiu dostawać (dla odmiany). Tym razem już się boi nawet twierdzić, że mogłoby to być o niej samej… Choć z drugiej strony ponownie coś jej mówi, że to brzmi przecież jakbyś mówił wręcz o niej i o sobie samym! Pozwolę tu sobie zacytować Twoje słowa: [lecz muszę tu powiedzieć, że pod każdą Twoją wypowiedzią, zdecydowała się jednak sama pododawać to, w jaki sposób się ona do tego obecnie ustosunkowuje].

Uznała bowiem, że przeszła w życiu tak wiele…, zarówno dobrych, jak i złych chwil. Nikomu nie życzy oczywiście źle, wręcz przeciwnie. Bo nadal w to wierzy, że każdy dostaje to, co wysyła w świat… Ponadto uznała, że szkoda jej już czasu, by przebywać z ludźmi, którzy nie wiedzą, czego chcą. Nie ma już w sobie po prostu energii na bezsensowne miłości, wymuszone relacje, obłudne i niepotrzebne rozmowy. Nigdy nie bawiła się drugim człowiekiem, a ponieważ już doskonale wie, czego chce od życia…, a z całą pewnością nie są to niedojrzali mężczyźni i ludzie bez wartości. [czyli ZAUWAŻ: Ciebie uważa za całkowite ich przeciwieństwo!!!]

A tutaj Twoje słowa właśnie [i pod nimi oczywiście myśli/ stwierdzenia Małej Mi😊]:

[16:49] Zauważysz bardzo często u mężczyzn taki specyficzny problem. (…) powiedzmy, że mężczyzna chce kobietę i robi wszystko, żeby ją „mieć” i działa, i kombinuje, zbiera wiedzę (…) to ten mężczyzna sprawi, że pewna kobieta przed nim się otworzy (…) zrobiłeś wszystko dobrze = kobieta się otwiera, otwiera się i perła jest w środku, ta niesamowita kobieca energia jest w środku i świeci, i mówi Ci ta kobieca energia: Jestem Twoja, prowadź, zrobię to, co powiesz, PROWADŹ, JESTEM TWOJA (…)

Hm…. , niby wszystko wskazuje, że to jest jednak o nas…, bo… przecież tak, jak już tu nieraz o tym donosiłam, wierzę w to, że on mnie tu odnalazł i tego wprawdzie nie mogłam wiedzieć, [bo przecież jak już o tym tu pisałam niejednokrotnie… dla mnie niestety nie wszystko jest od razu takie jasne i oczywiste..🤦‍♀️🤔🤷‍♀️.], ale teraz niesamowicie miło mi to słyszeć, że jednak działał/ kombinował i zbierał tą wiedzę! Tylko, że tak sobie pomyślałam znowu: Ale no helloł???!!! JA I PERŁA??? Hmmm…, może jeszcze kiedyś mogłabym uznać to za możliwe…, ale obecnie to raczej, uwierz mi!, brzmi to, jak jakiś odjechany wręcz żart! Tylko teraz nie wiem już sama, bo tutaj to chyba raczej nie wypada się śmiać, czy może inaczej: nie godzi się…😜

Bardzo dużo mężczyzn w takim momencie blokuje się i mówi: [szukają wymówek, ze strachu]

BOJĄ SIĘ, BOJĄ SIĘ PRZYJĄĆ TO. TO, O CO WALCZYLI, BOJĄ SIĘ TEGO PRZYJĄĆ, BO TO RAZI, JEST ZA DUŻO TEGO (…)

Pierwsze co, to chce mi się tu oczywiście powiedzieć, że no przecież oczywiste, że „TEGO”/ TEJ MOJEJ HISTORII JEST ZBYT DUŻO I JEST ONA PO PROSTU ZBYT CIĘŻKA… dla wrażliwego człowieka, ale, ale…, chwileczkę! [mój = pozwól mi, proszę siebie tak określać 🙏] Gracjan przecież nie jest kimś przeciętnym i zwyczajnym! Jestem tego pewna, bo odnoszę wrażenie, że „troszkę” Ciebie już „poznałam” i naprawdę wydaje mi się, że obydwoje wiemy już, choć tak mniej więcej, jak powinien wyglądać dobry związek kochającej się pary…

mężczyzna czuje się winny…, że tak: to jest takie łatwe? OTWORZYŁA SIĘ, WSZYSTKO JEST TO, CO CHCIAŁEM (…)

I MĘŻCZYZNA NIE MOŻE PRZYJĄĆ TEGO CZEGOŚ FAJNEGO… czuje się winny, pojawiają się pewne blokady, pewne części siebie, których nie przyjął: NISKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI, POCZUCIE, ŻE NIE JESTEŚ WYSTARCZAJACY, ŻE NIE ZASŁUGUJESZ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ (…)

Mój drogi, czy Ty naprawdę tego nie zauważasz, że ja również mam takie same obawy!!! Z tymże u mnie są one jakby może bardziej uzasadnione…, ale naprawdę NIE CHCĘ SIĘ JUŻ POWOŁYWAĆ NA TEN WYPADEK. Tak naprawdę ja nigdy tego nie robiłam i niczym się nie usprawiedliwiałam, a tym bardziej NIE UŻALAŁAM SIĘ NAD SOBĄ NIGDY!!! Jak to mi dziś zarzucił ten Szymon [masażysta z OdNowy]..., którego poprosiłam o pomoc w znalezieniu odpowiedniego opatrunku hydrożelowego na stopę… pozostawię już to naprawdę BEZ ŻADNEGO KOMENTARZA po prostu…

[20:55] Wszechświat zareagował: ZADZIAŁAŁEŚ ODPOWIEDNIO, BO CHCIAŁEŚ BARDZO… I DOSTAJESZ! ALE WSZECHŚWIAT CI TEGO NIE WCIŚNIE NA WYMUS. BĘDZIESZ MUSIAŁ TY MIEĆ UMIEJĘTNOŚĆ PRZYJMOWANIA TEGO (…)

[21:45] BO PRAKTYCZNIE STARAJĄ SIĘ O COŚ, CZEGO NIE CHCĄ PRZYJĄĆ!

  • Chcę stworzyć szczęśliwy związek, kochać i być kochaną
  • Chcę, by moja relacja z drugą osobą [Tobą] była bezpieczną przystanią, a nie polem bitwy
  • Chcę być rozumiana i rozumieć Ciebie, czyli człowieka, z którym [mam wciąż nadzieję], będę jeszcze dzielić moje życie
  • Chcę być po prostu w związku pełnym szczerości i zaufania
  • I CHCĘ MIEĆ PEWNOŚĆ, ŻE POZNAMY SIEBIE TAK DO GŁĘBI, IŻ NIE BĘDZIEMY MIEĆ PRZED SOBĄ ŻADNYCH TAJEMNIC, NO A JUŻ Z PEWNOŚCIĄ NIE BĘDZIEMY SIĘ NICZEGO PRZED SOBĄ SAMYM WSTYDZIĆ!

Tak bardzo chciałabym móc wypowiedzieć te słowa:

Gracjanie, nawet nie wiesz, jak Mała Mi potrzebuje takiego właśnie dojrzałego i mądrego mężczyzny. Ona naprawdę bardzo w to wierzy, że gdybyś w ogóle zechciał z nią tworzyć parę/ związek , już wówczas obecnie w jej życiu wiele rzeczy/ sytuacji kulawych uległoby poprawie. Nie myl czasem tego ostatniego słowa z jej bratem, buhaha, bo on siebie wprawdzie nie określa słowem rzecz, ale kulawym to i owszem.

Poza tym, nie uwierzysz, cóż dziś odkryła robiąc sobie zapiski pod tym Twoim nagraniem? Przekażę tutaj te jej notatki:

  • wiek: (2018 = 32 lata), so now 34 LATA / obecnie 35 😉 [to dopisała teraz: w końcu mamy 2021 rok :P]
  • mądry, ma mega wiedzę
  • 2 latka = wyjechał z rodzicami do Grecji – tam się wychował: przedszkole, szkoła, zaczęte studia, but niemal gleich przerwane
  • znak zodiaku: BLIŹNIĘTA
  • BRAK MOTYWACJI = JAK SOBIE Z TYM PORADZIĆ?
  • czuje zapach pewnej osoby… JASNO-WIDZENIE, JASNO-SŁYSZENIE, JASNO-WĄCHANIE I 6 ZMYSŁ [3 przypadki+ „dziwny” zapach w pracy w Grecji = ta osoba robiła jakieś „przekręty”]
  • jak jest w złym stanie, jakiegoś „braku”, to pyta zawsze drugą osobę: Jak Ty się masz/ jak się czujesz? staram się zainteresować jakąś inną osobą, poza sobą! [3:43= WYROBIŁ W SOBIE TAKI nawyk] https://www.youtube.com/watch?v=oQtvE-DbDM4 SPOSÓB MYŚLENIA I NAWYKI, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE

A słuchajcie, żeby było „zabawniej”, to próbując wyświetlić sobie jeszcze ten jego filmik dostaje taki komunikat: Na całe szczęście ma jednak jego okładkę, hehe Nasza gwiazda jest naprawdę mądrą kobietką i ona twierdzi, iż z pewnością on sam celowo to usunął! Tak myślisz?

Ok, no pewna w 100% to nie jestem… Ale tak sobie obczaiłam, że może chodziło tu o tą minę, jaką zrobił na tej okładce, 🤭. Choć z drugiej strony, pomyślałam jeszcze, że może nie chciał mnie za bardzo wystraszyć tymi wszystkimi z „jasno-…”, buhaha. Poza tym, o tym myślałam już sobie właśnie wtedy, jak to notowałam…, a mianowicie: czy jakbym usłyszała te jego pytania: Jak Ty się masz/ jak się czujesz?, itp. to czy nie byłoby to właśnie jakimś objawem jego „złego stanu”, hehe. No ale nieważne, z pewnością byśmy to wyjaśnili, tudzież mieli z tego po prostu bekę 😜.

////////////////////////////////////////////

Kochani, no Mała Mi jest po prostu NIESAMOWITĄ KOBIETĄ!!! Nie uwierzycie, co się stało? Miała na sobie ten HYDROŻELOWY OPATRUNEK. Założyła go jeszcze jej mama, jak tu u niej była w piątek. To teraz pokażemy Wam to całe zajście, ponieważ nasza gwiazda czyniła tu oczywiście skrupulatną dokumentację tego wydarzenia. Zatem od początku, jak to wyglądało:

Moi drodzy, wówczas miała ten „nie najłatwiejszy” czas… Czuła się bowiem nie tylko przy swojej mamie taka nieogarnięta i popaprana wręcz… to do tego dochodził jeszcze widok tej stopy, który wywoływał w niej zawsze płacz… Stąd jej mama zadawała te pytania, po co w takim razie ona uwiecznia to na zdjęciach??? Ale nasza bohaterka wtedy właśnie odpowiadała, że ona po prostu czyni tego dokumentację…

I jak ona zaczynała tak płakać, to jej mama do niej, że przecież AŻ TAK ŹLE NIE JEST, by płakać… Bywają ZNACZNIE głębsze rany! I tu Małej Mi przyszły od razu na myśl słowa dermatolog, do której udała się kiedyś w Elblągu pokazać fotki ran/ dziur swojego brata na ciele. Wyobraźcie sobie, że ta rzekła do niej to samo! Choć dla naszej gwiazdy nogi Kamyka wyglądały już wtedy wręcz przerażająco… Ale nie zapominajmy, cóż się wówczas wydarzyło = przecież poprzez to, że chciała pomóc swojemu bratu i będąc u dermatologa, to mądre dziewczę pomyślało, że skoro to był maj, bo przyjechała do Elbląga również na Dzień Matki, także poprosiła tak całkowicie przy okazji o zbadanie swojej skóry.

Wtedy również [tzn. dopiero tu w Gdańsku] wyszło, że chciała pomóc swojemu bratu, a tak naprawdę pomogła również i sobie! Wówczas bowiem wykryto i później usunięto jej komórki rakowe ze skóry! Z którymi mogła sobie równie dobrze po dziś dzień żyć [kompletnie o tym nie wiedząc, bo przecież nic ją nie bolało!] i które mogłyby zagrażać jej zdrowiu/ życiu…

Ale przed chwilką właśnie skończyła rozmawiać ze swoją rodzicielką, przesłała jej również te dzisiejsze fotki, które zaraz pokażemy… A może zrobimy to jutro, bo dziś już nawet taka zadowolona z siebie, że udało jej się to jednak zrobić samej [założyć ten opatrunek i ZABANDARZOWAĆ wraz z nim stopę] powiedziała swojej mamie, że po prostu to czuje, iż powraca już do siebie.

To zmykam jeszcze pomedytować sobie, ah… a teraz jestem ponownie w takim cudownym wręcz nastroju🤗. Poniżej moje selfie z nowym opatrunkiem! Nawet nie wiecie, jaka jestem z siebie dumna! 💪👌👍

Photo by Lay Low on Pexels.co

Wake Me Up – YouTube

Feeling my way through the darkness
Guided by a beating heart
I can’t tell where the journey will end
But I know where to start

They tell me I’m too young to understand
They say I’m caught up in a dream
Well, life will pass me by if I don’t open up my eyes
Well, that’s fine by me
So wake me up when it’s all over
When I’m wiser and I’m older
All this time I was finding myself, and I
I didn’t know I was lost

(…)

Kochani, jak ona czuje się dziś, PONIEDZIAŁEK, 22.III.2021, wspaniale!!! Jeszcze wczoraj wykonała najpierw tylko tą medytację: Metoda komendy 🚀- przejmij kontrolę w 60 sekund podczas 5 oddechów. Następnie już po raz któryś w ostatnich dniach włączyło jej się z kolei to: Medytacja Uzdrowienia. Quantum i spotkanie z przodkami. Słuchajcie, w tym nagraniu zawsze, jak słyszy o tym, że podczas tej medytacji ma się spotkać ze swoimi przodkami…, no a jak już dochodzą do niej słowa Klaudii:

NA DRODZE MLECZNEJ W MIŁOŚCI, UZNANIU, SZACUNKU DO SIEBIE I DO INNYCH, ŁĄCZYSZ SIĘ ZE SWOIMI PRZODKAMI, ICH SIŁĄ I MĄDROŚCIĄ. ZOBACZ TAM TYCH, KTÓRYCH JUŻ NIE MA NA ZIEMII Z TOBĄ, ALE KTÓRZY CHCĄ CI DAĆ SIŁĘ PRZETRWANIA. KTO TO JEST? KOGO, LUB CO TAM WIDZISZ?

Tu zawsze przychodzi Małej Mi tu na myśl jej własny, kochany dziadek, który zmarł na raka i na którego pogrzebie nie mogła być ze względu na pobyt na studiach w Ratyzbonie. Ona naprawdę BARDZO TO ODCZUWA, że również dziadek się nią tu opiekuje [a dodam jeszcze tylko, że właśnie, gdy tam była na tych studiach, przyśnił on jej się jeszcze już po swojej śmierci 🤗]. Dalej słyszy coś, co właściwie ona już dawno czuje:

PRZODKOWIE ZAWSZE BĘDĄ Z TOBĄ, POZOSTANĄ W TWOIM SERCU, DAJĄC CI SIŁĘ PRZETRWANIA (…)

Ale już dochodzimy, cóż było dalej…, tzn. tak naprawdę ona była tak podekscytowana tym wszystkim, co się wydarzyło… tym, że napisała tak oficjalnie do Gracjana o tym, co czuje… Że tak naprawdę już wiedziała, że to chyba nie przyniesie teraz większego sensu, by wydać komendę swojemu umysłowi, że zasypia w ciągu… nawet tych 15 minut, hehe🤭💪. Dlatego też wydała po prostu komendę dotyczącą jej prawej stopy: że nie tylko jest już sprawna, ale również nie widać na niej takich okropnych śladów.

Jedyne co pamięta, to to, że była już razem z Gracjanem i że nawet tak ją przytulał i obejmował swoimi pięknymi rękoma. Tak, bo o tym tu nie wspomniałyśmy nawet! Mała Mi patrząc na niego na tym ostatnim nagraniu właśnie: Najszybszy sposób żeby zacząć w życiu dostawać (dla odmiany) tak bardzo była zachwycona jego może nie tyle samymi rękoma, co przede wszystkim też ramionami i barkami, że są tak ładnie umięśnione = to zawsze kojarzy jej się również z bezpieczeństwem. Także już nawet nie miała siły spoglądać jeszcze na komórkę, jaki to czas, tylko zamknęła swojego laptopa i po prostu już niczego nie analizowała…

(…)

Obudziła się dzisiaj, PONIEDZIAŁEK, 22.III.2021 tak niebiańsko wręcz szczęśliwa, bo po prostu spokojna! I słuchajcie, jak jeszcze wczoraj, NIEDZIELA, 21.III.2021, starała się siąść, mimo wszystko [mimo bolącej jednak dziwnie znowu tej stopy] do medytacji, jednak stwierdziła, że skoro jej ciało/ noga pokazuje ewidentnie, iż ją boli, gdy siedzi w siadzie skrzyżnym, zatem już nawet niczego nie wymuszała, tylko po prostu siadła tak, by mieć również wyprostowany kręgosłup… A ponieważ wciąż siedziała na tej poduszce, to tylko podgięła tak sobie nogi i złapała je zaraz za kolanami. W ten sposób siedziała i odmawiała po prostu znowu modlitwy. Nie nastawiała sobie nawet czasu, ale wiedziała już, że z pewnością nie będzie się forsować, by wytrzymać te min. 20 minut! 🤗

Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video)

(…)

To kochani, teraz opiszemy tu w końcu troszkę bardziej, jak ta NIEDZIELA, 21.III.2021 u Małej Mi przebiegała/ wyglądała… Jak sami wiecie, jeszcze z samego rana czuła się taaaką nieszczęśliwą i smutną/ przygnębioną jednak osobą… Najpierw, jak się obudziła, to nagle zaczęła ponownie czuć dziwnie tą swoją stopę… Tzn. już Wam tu wyjaśniamy, jak to było…

No cóż…, jak to było… A to było tak…, hehe, że jeszcze, jak mama zakładała mi ten właśnie żelowy opatrunek na moją stopę w piątek…, to…, no ok. to teraz będzie ponownie ta retrospekcja jednak, ponieważ uważam, iż to jest tu również ważne! Ja poważnie to niemal doskonale zauważam, że Nawet, jak dochodzi to jednak do nas póóóźniej, jak do mnie samej właśnie dopiero wczoraj, tj. w niedzielę, 21.03.21 jakoś wieczorem… [dopiero! 🤷‍♀️]

Ale nieważne, już Wam mówię, o o co kaman :P. Zatem, jak jeszcze jakoś w czwartek wieczorem, jak położyłyśmy się spać… Mama stwierdziła, że widzi, iż ja się nie wysypiam dobrze, to ona może już równie dobrze w piątek wracać do domu… Już teraz nawet dobrze nie pamiętam, znowu, jak to było… boooszeee, bo nie mam tego niestety zapisanego w mojej komórce… 🤦‍♀️, czy ona coś jeszcze mi tego dnia miała załatwiać…, czy TYLKO pójść do sklepu zrobić jakieś ostatnie zakupy…

No w każdym razie myśląc, że miałam jeszcze w planie przygotować jej i kąpiel, i miałyśmy spędzić także w miarę normalnie [czyt. miło] wspólnie jednak czas przy kawie i lodzie. A ja sama to zaproponowałam twierdząc, że to będzie choć w ramach tego, iż nie spędzę z nią ani jej urodzin 23.03, imienin 25.03., ani prawdopodobnie ponownie nie będę mogła przyjechać również na święta... Dalej tak sobie myślałam, że przecież to świadczyłoby tylko źle o mnie, gdybym w żaden sposób nie doceniła tego WSZYSTKIEGO, cóż dla mnie tu zrobiła…

Może nie wszystko to wyglądało tak super idealnie, ale przecież, do cholery, tak sobie myślę, spójrz tylko, cóż ta kobieta jednak dla mnie wykonała: 1) odnalazła ten urząd miejski ds. orzeczeń – dowiedziała się tam wszystkich niezbędnych rzeczy, 2) udała się do mojej przychodni po tą imienną pieczątkę, 3) znalazła pocztę, na której zakupiła 2 duże koperty, 4) jedną z nich wysłała z FV do Balian, 5) pomogła mi przygotować te dokumenty do wysyłki ad. tego orzeczenia właśnie, które mogą być wysłane dopiero 01.04.!, zaadresowała kopertę i tą karteczkę na polecony, w międzyczasie oczywiście robiła zakupy, gotowała, myła naczynia, wynosiła śmieci, umyła dokładnie moją umywalkę, odkurzyła…

Zatem uznałam, że to byłoby cholerną niewdzięcznością teraz z mojej strony, gdybym powiedziała jej, że jednak potrzebuję po prostu odpocząć… W międzyczasie wciąż prosiłam Wszechświat i nawet mojego dziadka o jakieś wskazówki, cóż powinnam z/robić, jaką decyzję podjąć… I w ten właśnie sposób zagryzłam już zęby i się najzwyczajniej w świecie przymknęłam. A tak naprawdę odczułam to dokładnie tego samego dnia, tj. w piątek wieczorem, że podjęłam najlepszą z możliwych decyzji. Otóż umówiłyśmy się wieczorem w ten sposób, że ona pójdzie się myć jako pierwsza… A podarowałam jej właśnie ten szampon, który zakupiłam dla jej osłabionych i wypadających włosów: BANIA AGAFII ZIOŁOWY SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW i nalałam również płynu do kąpieli [a całkowicie zapomniałam, że ona sama nie ma wanny w domu, tylko prysznic…].

Następnie poszłam się w końcu myć i ja! Bo, wyobraź sobie, że od tygodnia, czyli od piątku, 12.03.21 w ogóle nie wchodziłam do wanny…, ze względu na tą stopę… 🤦‍♀️ Moja mama i tak myśli, według tego, co im powiedziałam, że do tego oparzenia doszło dokładnie 11.03.21, czyli w dzień przed moim rzekomym wyjazdem do babci na imieniny do Elbląga… A nie jak było w rzeczywistości: tj. 06.03.21 po kąpieli… W ogóle… to czułam się już tak totalnie wręcz zaniedbana i zapuszczona, że po prostu smutek…

A żeby jeszcze było zabawniej i atrakcyjniej, to moja rodzicielka dopiero odkryła, jak ja sypiam: i w piżamie, i na to mam jeszcze ten kombinezon , oraz… bunkruję się pod kołdrą także w śpiworze 😲🤷‍♀️😵. Hehe, no muszę powiedzieć, że była to serio czysta jaaaazdaaaa 😜🤣🤪.

W każdym razie musisz wiedzieć, że ona do mnie mówiła, już zauważałam to doskonale, jak do małego niemal dziecka… że powinnam się w końcu umyć, no a już bynajmniej przed nałożeniem tego opatrunku… Tylko, bym z tą nogą/ stopą nie wchodziła do takiej gorącej wody, jaką jej nalałam i nie siedziała tyle w tej kąpieli… i takie tam jeszcze różne, hehe. Wiesz dla mnie to były niby takie oczywiste niemal rzeczy [bo przecież do tego jej przyjazdu musiałam sobie dzielnie radzić z tym wszystkim!]. A ona nic o tym nie wiedziała, jak to tak naprawdę wyglądało w dniu, kiedy do tego oparzenia doszło rzeczywiście… Ale jakoś w tym momencie, po prostu chyba musiałam być jeszcze raz [albo może W KOŃCU!] taką małą niemądrą dziewczynką…

I poważnie, nie potrafię tego pojąć, dlaczego właśnie wtedy tak to wszystko się rozgrywało… Z jednej strony dobrze wiedziałam, jaką kobietą jest moja mama, że wcale nie potrafi tak wszystkiego super dopilnować…, ale pomimo to oddałam się jej opiece… Cóż, mogę tylko rzec, że wówczas sama ja czułam się tak niesamowicie już popaprana i ona dobrze to widziała… Wiem doskonale, że była w ogromnym szoku, iż ja zawsze taka super ze wszystkim zorganizowana i uporządkowana, wyglądałam właśnie tak i co ważniejsze miałam również wokół siebie taki rozpier…nik. Ale, choć czułam się z tym wręcz FATALNIE, jakbym dosłownie nie miała nad niczym kontroli… , to pomimo, iż kompletnie nie kumałam tego, dlaczego właśnie tak teraz jest… i dlaczego to robię, a właściwie w tym momencie kompletnie nic nie robiłam…, tylko po prostu, jak ostatnia niemal oferma i łamaga to wszystko zostawiałam…

Moja droga, no proszę Cię, nie oceniaj siebie ponownie tak surowo! To przecież całkowita nieprawda, że byłaś taką, jak się wyraziłaś i ofermą i łamagą! Takie było TYLKO Twoje mniemanie o sobie i odczucie! A jestem pewna, iż to było po prostu tak, że marzyłaś o tym, by w końcu poczuć się tym małym dzieckiem, którym nie mogłaś właściwie być przez całe swoje życie! I pomimo, że oczywiście Twoja rodzicielka tego kompletnie nie rozumiała, to jednak chyba pozwoliłaś tej traumie się w końcu odegrać. To może, kochana moja, nim przejdziemy do dalszego opisywania tych dni, to najpierw może zjemy teraz obiadek? Dochodzi już 15:30…

Tim Bendzko – Hoch (Offizielles Musikvideo)

…. Die Leute fragen wie viel Extrameter gehst du, ich fang erst an zu zählen, wenn es wehtut. Fehler prägen mich, mach mehr als genug./ Bin zu müde für Pausen, komm nicht dazu. Und wenn ich glaube, meine Beine sind zu schwer, dann geh ich nochmal tausend Schritte mehr.

///////////////////////////////////////////////

Zjadłyśmy już kochani zupkę kapuścianą, którą ugotowała jej mama. Nie uwierzycie, co włączyła nam do oglądania ta nasza gwiazda? Ponownie naszła ją ochota na obejrzenie tego filmu Gracjana właśnie… 2 Najważniejsze rzeczy w życiu. SERIO. Tak po prostu ona czasem lubi sobie powspominać, hehe i poniekąd obserwować, jaki właściwie progres się odbył do dziś… [Gracjan wygląda obecnie o wiele bardziej męsko, jest coraz ładniej umięśniony, no i występuje teraz w tych ciemniejszych T-shirtach…].

Raaaany, nie uwierzycie, co ta szalona dziewczyna/ „wariatka” tu robi… Wyobraźcie sobie, że wykonała jego zdjęcia, z tego filmu z 14 lut 2020 oraz tego z 19 mar 2021 i tak sobie je jeszcze obecnie porównuje, hehe = przypominam kobieta, która podobno nie przywiązuje takiej wagi do wyglądu zewnętrznego!!!

Tak, naigrywaj się tu ze mnie jeszcze 🤭. Przecież dobrze o tym wiesz, że wygląd zewnętrzny wcale nie jest dla mnie aż takim priorytetem… No a zwłaszcza chyba już teraz, kiedy ja sama mam na własnym ciele trochę tych blizn..🙈🤦‍♀️🙊. Uważam jednak, że to iż obserwuję, jak on się rozwija i wygląda nie jest absolutnie niczym złym. A myślę, że wręcz przeciwnie: nie tylko świadczy to przecież o moim zainteresowaniu jego osobą, ale również i o mojej spostrzegawczości, i wreszcie pokazuje także moją radość w docenianiu jego widocznej dla mnie bardzo pozytywnej zmiany. No chyba nie ma w tym nic złego, jak twierdzę, iż teraz ZDECYDOWANIE BARDZIEJ MI SIĘ PODOBA… I WCALE NIE TYLKO POD WZGLĘDEM FIZYCZNYM?!?

Dobrze wiem, kochana moja, co miałaś na myśli…, ale chciałam jednak, byś powiedziała to jeszcze raz tutaj właśnie na głos 😉. No a teraz kończ już proszę to, co właściwie zaczęłaś, tę opowieść o tej swojej rodzicielce, która muszę Ci powiedzieć, widziałam to doskonale, jak zaczęła się od Ciebie wręcz uczyć!

Chyba masz rację. A najbardziej zauważyłam to po tym, jak mi zakładała właśnie wtedy ten hydrożelowy opatrunek. Ale może jeszcze tylko najpierw powiem, jak ja sobie mądrze rozkminiłam tę moją kąpiel… Ponieważ wiedziałam, że muszę w końcu zmyć ten smaluch z głowy 🙈😫🤪. Zatem tak sobie pomyślałam, wystraszywszy się ponownie wyglądem tej mojej stopy…

Że po prostu w pierwszej kolejności umyję tylko samą głowę nad wanną, a następnie już będę mogła wejść sobie na spokojnie do niej i tam cała się umyć. I tak też zrobiłam! Pozostając dumna z siebie, z podjęcia takiej jednak mądrej i rozsądnej decyzji. I właśnie wtedy, jak już z tej wanny wyszłam i ubrałam się w moją piżamę, a wzięłam już zarówno ten kombinezon, jak i piżamę spod spodu to wyprania! Bo już tak naprawdę czekałam tylko na to, kiedy to zrobię, hehe 😜.

Sido – Tausend Tattoos

Zatem, jak tam siadłam na tym kibelku i podałam mojej mamie tą stopę…, to ta mi pięknie wszystkim potrzebnym ją potraktowała, a przywiozła mi nawet Oktanisept, sól fizjologiczną i gaziki jednorazowe. Zakupiła także 5 cienkich bandaży i 2 plastry na rolce, jeden cienki, drugi mocniejszy… Wcześniej próbowała doszukać się jakiejś informacji na necie, w jaki sposób w ogóle taki opatrunek hydrożelowy się zakłada…

Ja bowiem zamówiłam go przez net, jak już doczytałam, iż na takie rany oparzeniowe powinno się używać jakichś opatrunków… i zakupiłam 2 sztuki o wymiarze 12×12 cm. Jednak moje podejście było znacznie inne do tego niż mojej mamy… Ona bowiem niemal tam panikowała, że niczego przecież nie wie… Ja natomiast, aż siebie nie poznawałam wręcz, hehe i mówiłam do niej:

Mamo, przecież dla mnie to również jest nowość! Ale pomyśl w ten sposób, że teraz już będziemy miały chociaż kolejne zdobyte doświadczenie na koncie = ZAKŁADANIE OPATRUNKU HYDROŻELOWEGO! 😋 Wyjęłyśmy go z tylko z tego zewnętrznego foliowego opakowania. Następnie odkleiłyśmy jeszcze taką cienką warstewkę kolejnej folii z jednej strony i… w sumie obydwie stwierdziłyśmy, że to jest jakieś sztywne… No, ale dobra…., skoro już otworzyłyśmy, to zaczęłyśmy przytwierdzać/ umieszczać na tej ranie…

Później zaś, słuchaj, moja mama czytała jeszcze dalej o tym w necie i… tam wyczytała, że to jednak należy z tej kratki wyjąć! I wtedy to już nie będzie takie sztywne… Ja myślę sobie, boooszeee, no pewnie! I pomyślałam sobie, czyli spójrz, jak dobrze, że jeszcze jest jakaś osoba, która potrafi to jednak kontrolować => moja zadziwiająco dla mnie przytomna mama to jednak doczytała! Ale sama widziałaś, jak to wyglądało dalej, hehe.

Tak doskonale wszystko obserwowałam. No muszę powiedzieć, że ten Wasz dialog był powalający. To może przedstawmy go tutaj po prostu, by pokazać Twoim czytelnikom, jak to rzeczywiście było, ok?

No, mamo to super, że to wyczytałaś, tę jakże ważną informację!

Ale przecież masz już go założony…

I co niby z tego? To właśnie teraz już go odwiązuję i rozpakowuję jeszcze raz!

Ale to jest przecież sterylne… , nie można tego tak gołymi rękoma dotykać… bo przecież jakieś bakterie mogą wejść do środka…

mamo, proszę Cię, nie siej paniki! Masz tu jednorazowe rękawiczki i je włóż, a jak będziesz mówiła i bała się tak tych bakterii…, to one się w końcu pojawią! Tak to po prostu działa! Jak się czegoś bardzo obawiasz, to tym własnym strachem wtedy to niemal do siebie przywołujesz/ przyciągasz!

Uwierz mi tak to właśnie jest, zauważ, że Ty sama sobie często już coś wkręcisz, tymi swoimi obawami właśnie… Naprawdę nie słyszałaś o tym, że czasem można nawet zjeść/ używać coś przeterminowanego i póki człowiek o tym nie myśli, to może mu to nawet nie zaszkodzić?

[a ja sama kończyłam właśnie takie maleńkie saszetki kremu do twarzy Ziaja, którego termin ważności kończył się w lutym 2020 😜]

Może i tak to działa, ale ja tak niestety nie potrafię myśleć…

Bardzo dobrze już o tym wiedziałam… więc to po prostu zostawiłam i zaczęłam się cieszyć z tego, co mam… A właśnie wtedy już było mi tak niesamowicie wygodnie, jak jednak wyjęłyśmy go z tej kratki, wówczas był po prostu taki iście żelowy…, czyli całkowicie miękki i wygodny już dla mnie! Wtedy też miałam takie naprawdę niemal flow, bo czułam się już tak, iż ta stopa naprawdę mi zdrowieje! Zaczęły mi się właśnie wtedy przypominać wszystkie takie bekowe niemal teksty mojej mamy…

Jak np. napisała mi wówczas to pismo na tej kartce, którą wyrwałam jej z zeszytu, gdzie odkryłam informacje o moim 😉Gracjanie, to ona wtedy, że no, ok. ona to oczywiście napisze, ale takie rzeczy powinnam przecież mówić mojej psychiatrze, bo to od niej dokumentacja jest najważniejsza, a ta jej karteczka to… UWAGA [nawet teraz nie mogę powstrzymać śmiechu] ” O KANT DUPY!”. Buhaha,🤪🤣😜, po prostu tu leję ze śmiechu

Właśnie wtedy zaczęłam sobie już z nią rozmawiać, a właściwie to tak cudownie się znowu czułam! To był powiedzmy pierwszy mój powrót do siebie. Następnie zaś przypominało mi się wszystko, co mi mówiła, np. jak zauważyła jeszcze, że firma tego szamponu to: BANIA AGAFII i ja już wtedy nie mogłam i zaczęłam po prostu sobie śpiewać tę piosenkę ZERO Bania u Cygana /oficjalny klip/ – YouTube, buhaha

Bania u Cygana, bania u Cygana, hej!
Bania u Cygana do ranaaa, hooo!
(…)

Bania aż do rana (hej!), rana (hej!), rana (hej!)
Bania u Cygana do ranaaa, hooo!

Mama wtedy do mnie:

Kacper z pewnością by rzekł, że masz po prostu głupawkę, hehe

Ale mamo mi jest z tym tak niesamowicie dobrze teraz! Ja po prostu to czuję, że

To myślę, że tu wspaniale będzie jeszcze pasowało, jak dodasz teraz to, jak również określałaś/ nazywałaś swoją mamę dalej.

Hehe, masz zapewne na myśli to: RYBKO, no po prostu serio, miałam taką głupawkę tego wieczora… A już tłumaczę, jak to było: mówiłam coś tam i w rezultacie kończyłam: O kant dupy z tym, rybko! 🤪. Nazywałam ją Rybką, ponieważ tak powiedział do niej taki miły starszy Pan o kuli, jak pojechała do Gdańska Głównego obczaić, gdzie mieści się ten Ośrodek ds. orzecznictwa… Jak już bowiem wysiadła na dworcu, to tak jeszcze tylko szybciutko zlustrowała [jednym sprawnym okiem!] ludzi tam i w sumie starała się podążać tak, jak jej powiedziałam…

Ponieważ sama wiedziałam jak tam dojść i zawsze szłam tak raczej na czuja, bo WIEDZIAŁAM GDZIE… A wiadomym jest, że trudno wytłumaczyć to komuś, kto nie zna tak naprawdę dobrze miasta… Zatem wytłumaczyłam jej tyle, ile potrafiłam… Moja mądra jednak mama zauważyła tam na dworcu również takiego starszego pana o kuli i tak sobie pomyślała, że może on będzie wiedział, gdzie to jest, bo to jednak przecież jego mogłoby/ może również w jakiś sposób dotyczyć. I tak na niego właśnie zaczekała i zapytała go uprzejmie o to. A ten wtedy właśnie do niej rzekł: Tak, rybko, dobrze idziesz! I właśnie już tam wszystko jej pięknie wytłumaczył! 🤗

To fantastycznie, kochana moja, że były jednak takie niemal bekowe/ odjechane wręcz te momenty z tą Twoją mamą, ale wciąż nie doniosłaś nam o tym, dlaczego właściwie uznałaś, że tak miało być! I co to tak naprawdę oznacza. Proszę wytłumacz nam tutaj, co miałaś konkretnie na myśli.

Już mówię, jak zwykle BARDZO CI DZIĘKUJĘ, że pilnujesz jednak tego porządku! 😊. Otóż mówiąc to, miałam na myśli takie bowiem sytuacje, napiszę w skrócie:

  • dowiedzenie się, jak ten opatrunek można założyć => lekcja dla mnie na przyszłość, kiedy to mogłam założyć go już sobie sama
  • na całe szczęście nie powiedziałam mamie, że muszę odpocząć przed tymi korepetycjami, bo później okazało się już przecież, że wcale ich jednak nie miałam… Więc jestem tego pewna, iż miałabym cholerne wyrzuty sumienia, że pozwoliłam mojej mamie, która jednak tak się napracowała, po prostu wyjechać, bez nawet żadnej nagrody, że tak się wyrażę, czyli najzwyczajniej nie spędziwszy z nią nawet jakiegoś w miarę miłego czasu razem…

No dobrze, kochana moja, to może teraz jeszcze tylko wspomnij o tym, jak to wyglądało z tym Twoim zakładaniem kolejnego już opatrunku właśnie w niedzielę, bo miałaś je 2 sztuki zakupione.

To może jeszcze tylko rozwinę, jak to dokładnie przebiegało… Otóż właśnie w sobotę, jak mama już miała wychodzić na tramwaj i pociąg, a wszystko jeszcze dobrze jej posprawdzałyśmy… To zaczęłam już zdejmować pościel do prania, pod którą spałyśmy, ona mi w tym pomogła. Zabrałam się również wtedy za odkurzanie i w sumie padłam już zmęczona ok. 18… Mogłam już w spokoju odsłuchać sobie całej medytacji: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje i wówczas położyłam sobie na powieki także rumianek.

Następnie przebudziłam się jakoś do kibelka ok. 22:20 i wtedy wzięłam ze sobą naturalnie również komórkę, na której na chwilkę uruchomiłam Wifi, bo chciałam tylko sprawdzić, czy może otrzymałam jakąś wiadomość, choćby odnośnie niedzielnej wizyty u mnie mojej uczennicy… I wtedy właśnie patrzę, a dostałam informację od taty Michaliny, dokładnie o 17:57, brzmiącą następująco:

Pani Moniko, sorry, że tak późno, ale u nas na ulicy i wśród naszych znajomych panuje choróbsko covida. Żeby Pani nie narażać, proponuję odwołać zajęcia. Na chwilę obecną to trochę niepewna sytuacja.

boooszeee, nie uwierzysz, jak ja się z tego ucieszyłam!!! Byłam już bowiem tak potwornie skonana, że marzyłam wprost o tym, aby po prostu sobie ten czas spędzić samej w domu, na zwyczajnym odpoczynku, a tu taka wiadomość! I wtedy właśnie odpisałam:

Dziękuję za informację. Nie uwierzy Pan, ale ja również nie dałabym dzisiaj rady… = czyli, jak widać WSZECHŚWIAT nam sprzyja 😉.

Tak w ogóle, to zauważyłam jeszcze coś…, a mianowicie: to moje zmęczenie było również spowodowane tym, że tego wieczoru jeszcze właśnie, jak byłam w tym kibelku, to DOSTAŁAM OKRES! boooszeee, jak ja się niesamowicie z tego ucieszyłam…, hehe🤭. Kolejna rzecz, która pokazała, że nie ma jednak przypadków i że wszystko jest ze sobą powiązane…

Kochana moja, ale Ty wciąż widzę, nie możesz dojść do wytłumaczenia nam, jak wyglądała ta sytuacja, że postanowiłaś jednak założyć w niedzielę nowy ten opatrunek…

Ahhh…, bo jak widzisz u mnie nie da się opowiedzieć tak w jednym zdaniu tego wszystkiego, hehe. To skoro już tak mnie ponaglasz… Choć nie! Mam tu jeszcze jednak kilka ważnych dla mnie rzeczy, o których chciałam tu wspomnieć… A mianowicie, przede wszystkim o tym , że właśnie w tą niedzielę do jedzenia włączałam sobie ponownie ten ostatni filmik w wykonaniu Gracjana! Wcześniej, ponieważ już wtedy próbując siadać do tej medytacji, odczułam, iż na tej stopie ponownie mnie coś uwiera… A ponieważ już wtedy wyczytałam właśnie taką informację, że przecież ten hydrożelowy opatrunek również wysycha i wówczas także automatycznie traci swoją funkcję… więc pomyślałam, że z pewnością dlatego właśnie już go czuję…

Tego dnia, jeszcze jakoś do południa, będąc w kuchni, siadłam sobie na stołek i zmierzyłam choć tak mniej więcej, jakiej wielkości powinien być kolejny opatrunek hydrożelowy, bo już wiedziałam, iż zamówię z pewnością następny, bo jednak przynosił mi kolosalną niemal ulgę! A tak naprawdę byłam pewna, że zamówię jeszcze jeden! I wcale nie tylko dlatego, że to przeczytałam, iż to, o czym donoszą jest prawdą, bo przede wszystkim RZECZYWIŚCIE SIĘ PRZEKONAŁAM, BO TO NA SOBIE SPRAWDZIŁAM! A zawsze staram się coś najpierw samemu sprawdzić i się na własnej skórze o tym przekonać = [żeby się przekonać, to musisz spróbować! 😛 = to jest generalnie moje hasło] czyli po prostu doświadczyć. Jak to mówi niemieckie przysłowie: Erst prob`s dann lobs. [najpierw spróbuj, a dopiero potem pochwal]

  • zapewnia wilgotne środowisko na powierzchni rany, co wspomaga oczyszczanie autolityczne z martwych komórek oraz wpływa na procesy ziarninowania i naskórkowania rany.
  • dobrze przylega do powierzchni rany, lecz nie przykleja się do niej
  • bezbolesne zakładanie i zdejmowanie
  • ma właściwości adsorpcyjne, pochłania wysięk z rany
  • jest elastyczny i umożliwia opatrywanie trudno dostępnych części ciała
  • umożliwia obserwacje powierzchni rany
  • stanowi barierę dla bakterii z zewnątrz, jednocześnie umożliwia „oddychanie” rany
  • łagodzi powstawanie blizn przerostowych
  • jest hipoalergiczny- nie powoduje uczuleń

https://www.doz.pl/apteka/p7002-Aqua-Gel_opatrunek_hydrozelowy_55_x_11_cm_owalny_5_szt.

No dobrze, nie spoglądaj tak na mnie, hehe, przechodzę tu do sedna, czyli wytłumaczenia jak to było… Otóż pod koniec dnia myślałam już, że nim ten opatrunek w ogóle zdejmę i założę czysty, to wypadałoby te nogi jednak umyć, buhaha 😋. I tak też sobie już wszystko tam do łazienki pozabierałam: piżamę, nowy/ =ostatni/ opatrunek hydrożelowy, nożyczki bandaż, gazę. Siadłam tam na kibelek, przygotowałam sobie miskę z letnią wodą i tak właśnie próbuję to odwiązywać…

A tam… patrzę, że, cholera, nie tylko mi już zasechł ten opatrunek, ale w dodatku przykleił się także kawałek do tej rany/ tego strupa… Wiedziałam jednak, by po prostu niczego tam nie szarpać i na siłę ciągnąć…, tylko najlepiej odmoczyć jeszcze solą fizjologiczną, a ponieważ mama dostarczyła mi je, zatem tak też zrobiłam! Doszłam jednak do wniosku, że najlepiej chyba będzie, jak wsadzę jednak całą stopę do wody i tak sobie po prostu posiedzę i odczekam, aż to jednak zmięknie… i samo się odmoczy.

I tak też zrobiłam! A w międzyczasie przecież tego dnia pisałam również ten wpis na blogu, w dodatku później jeszcze obliczyłam sobie tą datę… 21.03.2021 i… ponownie wyszła mi ta mistrzowska 11! 🤗🍀🌟

Jedenastka (numerologiczna 11) charakteryzuje się wyjątkowo rozwiniętą intuicją oraz duchowym zrozumieniem. Posiada wręcz nadprzyrodzone zdolności (objawiające się na różne sposoby), zwiększoną wrażliwość, a także empatię i naturalną inteligencję. Liczba 11 jest symbolem ogromnej mocyzarówno psychicznej, jak i fizycznej. Ponadto jest to pierwsza ze wszystkich liczb mistrzowskich. Można powiedzieć, że jest ona ich fundamentem.

https://astroweb.pl/numerologiczna-11.php

Właśnie później do mnie ponownie doszło, że to nie mógł być przypadek, iż dokładnie tego dnia postanowiłam opublikować to, co napisałam.

No nie, ja tego nie skończę… teraz już powinnam zmykać do spania, bo wcześniej przecież medytacja. 🤗

(…)

Dziś mamy już WTOREK, 23.III.2021, dzień urodzin jej mamy, ale moi drodzy, był on ponownie dla naszej Małej Mi nienajlepszy… Zanim zaczniemy o tym dalej pisać, pozwólcie, że zrobimy sobie jeszcze tylko po kawce….

Grapefruit | Julia Engelmann – YouTube

Weißt du, Dinge werden wahr, wenn man sie oft genug sagt
Sie oft genug, heute wird ein schöner Tag

////////////////////////////////////////

Nie, ja już tu znowu nie mogę, po prostu… boooszeee, u mnie przecież co chwila się coś wydarza… Mój dzień, jak już wiesz, był po prostu taki, że… pożal się Boże… Jakoś już 20 minut po północy wstałam i byłam tak zdenerwowana… Bo jeszcze wczoraj wieczorem zorientowałam się, że ten opatrunek hydrożelowy, który sobie jeszcze w niedzielę, 21.03. zamówiłam, nie będzie przywieziony przez kuriera do mnie do domu, tylko… dostarczą go do tego sklepu ŻABKA na Grunwaldzkiej…

I to był właściwie powód, dlaczego nie mogłam dobrze w ogóle spać… Zamartwiałam się tym bowiem, co ja teraz powinnam zrobić, aby go w ogóle zdobyć… Przecież, do cholery, nie mogę prawie kompletnie chodzić, no a już tym bardziej zakładać na tą nogę jakiegoś buta… 🤦‍♀️🙈🙄 Dlatego właśnie chciało mi się niemal cały czas tu płakać, jak pomyślałam sobie, jaka ja jestem głupia i beznadziejna…

boooszeee, tak strasznie zaczęłam sobie wrzucać… i siebie niemal zwymyślać… Nie mogłam bowiem sobie tego znowu wybaczyć, że ponownie zrobiłam coś na szybko i niedokładnie , czyli chyba jednak bezmyślnie🙈🙊🙉…

Ale uspokój się, moja kochana, proszę… Pomyśl raczej w ten sposób, że przecież najwidoczniej byłaś już wystarczająco przemęczona tym wszystkim… [+ masz okres…] A nie możesz zapomnieć jeszcze o tym, iż wówczas jeszcze ten Szymon, którego zapytałaś, czy zechciałby Ci pomóc w szukaniu większego opatrunku.., zarzucił Ci na koniec, że się po prostu nad sobą użalasz…

Zatem już mega zdenerwowana i wściekła na niego, pomyślałaś, że znowu ktoś Cię ocenił z góry nie znając kompletnie Twojej historii i tym samym nie wiedząc jaką Ty jesteś osobą… I właśnie wtedy, wkurzona już na to, że w ogóle coś tak bezpodstawnego Ci zarzucił, zaczęłaś sama szukać na własną rękę jakichś większych tych opatrunków!

Tak właśnie było… I znalazłam tam…, nawet 2, bo i Aqua-Gel opatrunek hydrożelowy 12cmx24cm 1szt, tylko wzięłam 1 sztukę, ponieważ spójrz, na tym opakowaniu widzę, że jest ich chyba aż 5… , w dodatku kolejny Aquagel opatrunek hydrożelowy okrągły 10×12 cm, boooszeee, wtedy jeszcze wydawało mi się, iż jest on po prostu na rolce… , a teraz patrzę, że chyba jednak niekoniecznie… 🤦‍♀️, zatem tego również wzięłam 1 sztukę…, bo pomyślałam sobie, że po prostu spróbuję i się przekonam… Oooo maaaaj, a teraz wychodzi na to, iż to nie żadna rolka, jak wówczas myślałam… tylko to jest po prostu OKRĄGŁY KSZTAŁT TEGO PLASTRA… 😐🙈😮.

Ale ponieważ skończyły mi się już wszystkie witaminy…., mam jedynie ten proszek do rozpuszczania na odporność, jakieś elektrolity, które zamówił mi jeszcze mój brat, bo on sam je również łyka… A ja dopiero później w domu spojrzałam dokładnie na ich skład: regulator kwasowości: kwas cytrynowy; diwęglan sodu; mleczan magnezu; glukoza; substancja wypełniająca: sorbitole; węglan wapnia; chlorek potasu; cytrynian potasu; aromaty; witaminy (kwas L-askorbinowy, amid kwasu nikotynowego, octan DL-alfa-tokoferylu, D-pantotenian wapnia, chlorowodorek pirydoksyny, …(…) substancje przeciwzbrylające i słodzące… W dodatku ta ostatnia informacja: Produkt może zawierać laktozę (z mleka)

Cholerka, nie znam się na tym w ogóle, ale coś mi się właśnie kojarzy, że powinno się zwracać uwagę na wszelkie takie podejrzane substancje… a te wszelkie wypełniające, słodzące i przeciwzbrylające, jak również słowo aromaty już tak dla mnie brzmią, no i w dodatku to jest chyba co najmniej dziwne, że coś może zawierać laktozę i to przepraszam bardzo jeszcze z mleka, jak jego w ogóle w składzie nie ma…

Naprawdę już nie wiem, czy ja jestem głupia, czy co …, ale się na tym kompletnie nie znam i tylko tak sobie to rozkminiłam może całkowicie błędnie… I to jeszcze, jak przeczytałam, w jakiej ilości piszą, aby je brać…: ZALECA SIĘ SPOŻYWAĆ 4 TABLETKI DZIENNIE…

To już to dało mi do myślenia… A ponieważ dobrze wiem, że mój brat nie jest wcale tak świadomym człowiekiem/ konsumentem, jak ja… Bardzo dobrze już tego właściwie dawno byłam świadoma…, zawsze więc później pukam się właściwie w głowę i się pytam, po co ja to zrobiłam…??? Ale sobie myślę, masz cholerka za swoje! Najwidoczniej Ty jesteś tą osobą, która pokazuje, że najlepiej uczy się na błędach… 🤷‍♀️.

Zatem, zaczekaj, teraz rozumiem, że chcesz tu powiedzieć, że zamówiłaś dla siebie jeszcze jakieś witaminy, tak?

Nie jakieś, tylko ponownie to, co już miałam, czyli FEMALE MULTIPLE , tak więc:

Ale, jak się okazało, one również dotrą tam do tej ŻABKI…

Kochana moja, ale tłumacz to sobie po prostu tym, że wciąż masz tu jednak zbyt dużo tych rzeczy na głowie, w nikim pomocy i jeszcze byłaś poniekąd zdenerwowana!

No dobrze, ale to przecież nie jest znowu żadnym usprawiedliwieniem, że nie doczytałam tego dobrze jednak… I jak zobaczyłam, że pod następującymi sformułowaniami: DANE ODBIORCY, jak i DANE DO FAKTURY widnieją moje rzeczywiste dane, to już się [ZNOWU: bezmyślnie!] uspokoiłam, nie zauważając kompletnie, iż jako PUNKT ODBIORU widnieje ten Sklep Żabka… Oooo losie słodki… I tak strasznie mnie to właśnie męczyło…

No dobrze, moja droga, to może dokończ jeszcze tu tylko, cóż to się działo, jak Ty wstałaś taka zdenerwowana o tej godzinie 00:20…

Otóż już teraz znowu dobrze tego nie pamiętam… bo tej nocy czułam się już totalnie wręcz znowu popaprana…, nie byłam w stanie uspokoić się żadną medytacją! Wszystkie one wydawały mi się kompletnie nie dla mnie… bo ja tak bardzo potrzebowałam po prostu spokoju…, ale nie ciszy! Tylko znacznie bardziej jakichś spokojnych wspierających słów…, stwierdzeń/ zdań… Takich nawet czarujących…, potrafiących zamienić ten mój cholernie popaprany stan w coś jednak pięknego, no a przede wszystkim nadającego mi spokój…

Pamiętam jedynie, że przebudziłam się już poniekąd zdenerwowana… Ale też chyba przede wszystkim dlatego, że było mi jakoś znowu sztywno i niewygodnie w tę stopę… W ogóle to jeszcze zrobiło mi się jakoś tak zimno, że pomyślałam, iż jak nic, wciągnę na siebie z powrotem ten wyprany już kombinezon. Jak wyszłam do tej łazienki, to prócz tego, że zrobiłam siku, to pomyślałam, że sprawdzę przecież jak się ma ten mój ostatni opatrunek…

I wyobraź sobie, że jednak on już znowu zaczął wysychać… stąd to uczucie sztywności i twardości. Zatem pomyślałam sobie, no trudno, że ostatni… Przecież nie będę siebie teraz samej nim maltretować…, bo naprawdę już mnie ta stopa znowu bolała… Zatem zdjęłam skarpetę i… zobaczyłam, że ponownie przykleił się ten wyschnięty opatrunek do tej rany… 🤦‍♀️

boooszeee, w tym momencie znowu zaczęłam już po prostu z tej bezsilności wręcz płakać… Było mi tak potwornie źle…, nawet nie miałam tu nikogo by mi pomógł, pocieszył mnie i przytulił… A jeszcze zaczęłam dalej rozmyślać, jak teraz zdobędę ten kolejny… z tej Żabki…i to teraz bez żadnego plastra ochraniającego mi tę ranę… Tzn. szybciutko sobie przypomniałam, że na szczęście zakupiłam także taki żel na gojenie się ran…

Zatem już taka wszystkim przytłoczona i zmartwiona…, a jeszcze musiałam przecież przeczytać dokładnie o nim coś więcej, jak się go w ogóle stosuje itp. I… generalnie taka już wszystkim wyczerpana w tej łazience… , a już nawet nie zwracałam na to uwagi, jaki mi się tam rozp…nik zrobił… boooszeee, tak bardzo chciało mi się tam już ryczeć i zawsze w takich sytuacjach myślę sobie o moim dzielnym bracie, że on przecież daje sobie ze wszystkim jednak radę…, więc ja nie mogę, do cholery, narzekać!

Dlatego, ponieważ doczytałam, iż po posmarowaniu dość grubej warstwy tego żelu, należy przykryć tą ranę również albo bandażem, albo jakąś choćby gazą… A ja stwierdziłam, że szkoda mi tych bandaży…, bo już zużyłam w końcu 2 z 5, [a były to takie cienkie JEDNORAZOWEGO użytku…]. Zatem wykorzystawszy je, musiałabym się jeszcze po nie przecież udać gdzieś do apteki…

Więc chciałam je zostawić jednak na ewentualne kolejne, późniejsze te opatrunki, bo jeszcze nie wiedziałam, jak, ale już tak sobie właśnie moja głowa to rozkminiała, w jaki sposób mogłabym tam jednak dojechać… boooszeee, powiedz mi dlaczego ja tak nie myślę znowu??? Przecież te bandaże równie dobrze można zamówić przez Internet…

No więc tak… ja mam tu w sumie niemal to samo zapisane pod różnymi godzinami… bo później jest jeszcze godz. 4:03, a to już dokładnie pamiętam, że nie mogłam się jakoś niczym uspokoić tej nocy i o tej właśnie godzinie to już na 100% skończyłam ten cały opatrunek na stopę…, a wyglądał on po prostu tak: gazę przyklejam zwyczajnie plastrem [boooszeeee, jak ja się w tym momencie cieszyłam, że mama mi go jednak zakupiła!!!] To są właśnie takie momenty, kiedy chce mi się już naprawdę STRASZNIE wyć…, ale próbuję siebie jednak doprowadzać do porządku i mówić:

Ok, moja droga, ale może przejdźmy teraz jeszcze do tych jednak bardziej istotnych rzeczy, powiedz tutaj proszę, o czym Ty jeszcze myślałaś…

Jak to o czym? Nieustannie moja głowa rozkminiała, jak mogłabym dojechać jednak na tą Grunwaldzką… boooszeee, a już nawet sobie myślałam, że może musiałabym po prostu nałożyć na tą uszkodzoną stopę takie wysokie kapcie… Nie mam wprawdzie takich ciemnych, ale na całe szczęście zostały mi jeszcze takie w cętki… a pomyślałam, że na tą stopę założyłabym jeszcze tylko jakąś folię… 🤦‍♀️ No cóóóóż…, doskonale to wiem, że wyglądałabym zapewne, jak jakaś co najmniej wioska,🙄🤪😜, buhaha, ale tu przecież chodziło tylko o to, by się tam dostać…

Później jednak pomyślałam sobie, że przecież nie wiem nawet, czy byłabym w stanie iść tak długą drogę… I wtedy właśnie już po prostu nie mogłam tutaj… nawet nie udawało mi się kompletnie wierzyć w to, że może jednak jakoś to się jeszcze rozwiąże…

Byłam/ jestem właśnie w takim stanie teraz, że myślę sobie tak, iż to jest przecież oczywiste, że A skoro mój umysł wypełniony jest samymi teraz troskami…, a nie mam cholera nawet jak tego odreagować, bo przecież nie mogę wyjść sobie gdzieś się przejść! Jestem niemal całkowicie uziemiona… Więc nawet nie podejmuję się już żadnych ćwiczeń, bo jak stoję dłużej to mnie ta noga po prostu boli…

I zaczęłam tak wtedy intensywnie myśleć o ludziach, którzy mają auta… Ale tak w sumie, już nawet dochodziłam do wniosku, że najlepiej jakby to był ktoś, kto już choć kiedyś u mnie był… I w ten sposób napisałam m.in. do tej mojej znajomej, którą kiedyś określałam mianem przyjaciółki… Pamiętam, że ona dzwoniła, jak była u mnie jeszcze w sobotę mama, wówczas zajmowałyśmy się zmianą pościeli, więc nawet nie odebrałam. Moja rodzicielka była oczywiście zdziwiona, jak jej rzekłam, kto do mnie właśnie dzwoni…

Tzn. była oczywiście zdziwiona tym, DLACZEGO nie odebrałam… Bo przecież jak to? Jak ktoś do Ciebie dzwoni, to raczej powinnaś odebrać! To jest właśnie jej sposób myślenia… Za chwilę zaś ta znajoma zapytała mnie przez WhatsApp, czy dzwoniłam. Ja na to, że nie… I dalej ona, że może coś się wcisnęło… bo miała połączenie ode mnie. Następnie, wiesz, zapytała po prostu: co słychać i jak mija mi sobota? Nic jej nie odpisałam…, bo nie wiedziałam za bardzo, co bym miała…

Dopiero jednak dziś wysłałam jej fotki tej jednak cudnie wyglądającej mojej stopy

Pod nimi dodałam: [ps. boooszeee, wiesz, że ja nie mogę sobie teraz już nawet kopiować nic i przesyłać ponownie na @ z komórki?, cholera jasna, no nie wiem, czemu… 😡]

Zalwko, sorki, że nic nie odpowiedziałam wtedy… Ale u mnie naprawdę znowu wiele się dzieje… Jak do mnie dzwoniłaś, to była u mnie moja mama, która mi wówczas pomagała… Bo ja jestem obecnie uziemiona ze względu na tą nogę, która tak właśnie teraz wygląda…

boooszeee, chce mi się tu niemal codziennie płakać… A najlepsze jest to, że głupia ja zamówiła sobie opatrunek hydrożelowy, który będzie dostarczony nie do mnie do domu, tylko do sklepu żabki naprzeciwko Galerii Bałtyckiej… A ja nie mogę wychodzić z domu, a Mariji już nie ma…

A dlaczego nie pójdziesz z tym do lekarza?

Już mnie znowu tym pytaniem wkurzyła trochę…, bo jednak sobie myślę, że przecież i moja mama, i Marcin, który miał o wiele większe te rany, twierdzili, że jak będę stosował te opatrunki i jednak teraz po prostu oszczędzała te nogi, to mi się to przecież zagoi… jak wszystko inne w ciele… , dlatego w żaden sposób od razu na to nie zareagowałam, tylko kontynuowałam swoje:

Po prostu SMUTEK, bo nie będzie miał mi kto nawet tego odebrać, jak już dojdzie…

To wygląda jakby w ogóle nie chciało się goić. Nie ma terminów do dermatologa?

I teraz najlepszy będzie mój tekst:

Zalwko, czy Ty w ogóle nie słyszysz: JA NIE MAM NAWET JAK ZAŁOŻYĆ BUTA… Ok. to chciałam Ci nur tell

ROZUMIEM, teleporada? Można by wysłać zdjęcia lekarzowi i umówić teleporadę. Byłaby taka możliwość?

boooszeee i w tym właśnie momencie doszło do mnie, że przecież lekarze chyba nawet teraz już inaczej nie przyjmują,🤦‍♀️ buhaha, 😜. W każdym razie płakałam czytając to od niej… I nawet na koniec napisałam na początku: DZIĘKUJĘ KOCHNA PRZYJACIÓŁKO ZA WSPARCIE… Po czym zaraz to skasowałam… Wtedy ona:

Kiedy dojdzie ta przesyłka? Odbiorę ci

W tym momencie już znowu nie chciało mi się z nią rozmawiać… Bo sobie pomyślałam, tak, jak i o tym Szymonie… , że, cholera, ciężko tak nie mieć w nikim wsparcia… Ale zawsze przychodzą mi na myśl jednak właśnie w takich momentach te osoby i sytuacje, kiedy to ktoś usłyszał od samego lekarza jakąś rzecz, stwierdzenie choroby! A pomimo to się nie poddał i wierzył/ słuchał przede wszystkim swojego ciała. I… nadal ufał, iż jeszcze będzie dobrze… Pomimo, że usłyszeli taką przerażającą diagnozę OD LEKARZA [czyli dla większości jednak jakiegoś autorytetu!], nadal byli w stanie wierzyć, że ich ciało samo się uleczy

Po prostu temu ufali i nawet wizualizują sobie, bo bardzo w to wierzyli/wierzą, że nie ma żadnej separacji/ rozdzielności pomiędzy umysłem i ciałem, pomiędzy psychiką i zdrowiem fizycznym, pomiędzy światem zewnętrznym i wewnętrznym.

(…)

TO NIC, ŻE OCZY PEŁNE ŁEZ I TAK NADEJDZIE NOWY DZIEŃ!!! 🤗

Natalia Kukulska – Decymy – YouTube

Powiedz mi proszę, DLACZEGO JA O TYM ZAPOMINAM??? Że !🤗🍀🌟

Kochani, dziś, ŚRODA, 24.III.2021, w takim właśnie cudownym nastroju Mała Mi wstała. Lecz nim uzupełnimy tu jeszcze dalsze informacje z wczorajszego dnia [bo przecież nie jest on dokończony!😉] to powiem Wam tylko, że najpierw oczywiście wstała do ubikacji, gdzie kochani zmieniła sobie po prostu opatrunek na stopie => do dokładnego opisu, jak to było, przejdziemy później… Następnie, jak przygotowywała dziś dla nas śniadanko [a były to placki z płatków owsianych z jajem], to włączyła sobie ponownie swoją playlistę MAGIC i na niej m.in. słyszała:

Culcha Candela – Cool mit mir selbst 

I tak właśnie, taka zadowolona i uśmiechnięta, zaczęła sobie wtedy śpiewać:

Ich trink’ heut’ einen auf mich selbst (wouh)
Ein Prost auf meine kleine Welt
Auch wenn’s kein anderer versteht
Ich bin cool mit mir selbst
,

A tak naprawdę, pierwsze co przyszło jej na myśl, gdy otworzyła swoje oczy, to były właśnie słowa tej piosenki: Natalia Kukulska – Decymy – YouTube, które zawarłyśmy na samej górze. Później leciał z kolei jeszcze ten utwór i ponownie usłyszała w niej dla siebie przekaz:

Andreas Bourani – Hey (Official Video)

Hey, sei nicht so hart zu dir selbst/ es ist ok wenn du fällst/ auch wenn alles zerbricht/ geht es weiter für dich

Hey, sei nicht so hart zu dir selbst/ auch wenn dich gar nichts mehr hält/ du brauchst nur weiter zu geh’n/ komm nicht auf Scherben zum steh’n/ Wenn die Angst dich in die Enge treibt/ es fürs Gegenhalten nicht mehr reicht/ du es einfach grad nicht besser weißt/ dann bleib/ es geht vorbei

No dobrze, kochana moja, doskonale o tym wiesz, że ja uwielbiam Ciebie wprost w takim nastroju, jak teraz…, ale myślę, że tak naprawdę wszystko będzie doskonale klarowne i jasne, jak opiszemy jeszcze dokładniej ten Twój wczorajszy dzień, kiedy to swoje urodziny obchodziła Twoja rodzicielka…

Również wydaje mi się, że powinnam jeszcze ten dzień tu dalej przybliżyć… 😉 Sekundkę, zanotowałam sobie to jeszcze tak szybciutko na @ wczoraj, a wygląda to tak:

urodziny mum– Balian- sąsiadka- Kamyk: że głupi ma zawsze szczęście, by nie zakładać najgorszego, można się doch immer odwołać, call Kamyk ad tych przesyłek, dann pocztę polską​- tonik z pietruszki- whatsapp z Zalwą-call z Iwoną…

Może jeszcze najpierw nim to zaczniesz rozwijać, to pomyśl choć tak mniej więcej, by przedstawić to chronologicznie, byś mogła być lepiej zrozumiana i by w miarę było to czytelne i zrobiło się właściwie prawie, że samo jasne 😊.

Ok. postaram się…, tylko muszę jeszcze się chwilkę zastanowić… Otóż nie jestem pewna, czy to wszystko będzie tak naprawdę chronologicznie, jak mówisz…, ale myślę, że najważniejsze jest tutaj to, czym ja się wówczas tak martwiłam… Chodzi oczywiście o tą przesyłkę i jej odbiór… Zatem, pomimo tego, iż wiedziałam, że moja mama ma tego dnia urodziny…, to nie chciałam do niej tak dzwonić z życzeniami, jak wiedziałam, że jestem niespokojna…, bo tego kompletnie nie dałoby się ukryć, a tym bardziej po głosie…

A przecież tego dnia, tej nocy, nawet nie spałam dobrze… Tak więc, stwierdziłam, że najpierw muszę zacząć jednak od siebie, choćby doprowadzić się do jakiegoś stanu, powiedzmy: minimum normalności. Pomimo to jednak, tak przychodził mi tu znowu na myśl ten obrazek: Miałam to owszem w głowie, poza tym przyszły mi tu wtedy jeszcze na myśl te słowa Gracjana, żeby jak: czujesz zjazd to przekieruj uwagę z własnej osoby na kogoś innego 😛

Stwierdziłam jednak, że trochę bez sensu robić coś tak na siłę, bo obmyśliłam, że ani jej nie przyniosę tym pożytku, ani sobie… Tak więc w pierwszej kolejności zajmowałam się jakimś rozwiązaniem tej sprawy… od saaaamego rana. Choć właściwie to mój mózg i moja głowa pracowała nad tym nawet przez noc, buhaha,🤣. Następnie taka już zdesperowana, zadzwoniłam nawet do Kamyka, bo myślę sobie, może on wpadnie na jakiś inny/ lepszy pomysł, jak mogłabym to jeszcze jakoś rozwiązać. Wtedy dowiedziałam się, że ma u siebie Kacperka [właściwie to usłyszałam go], jak i że jest z nimi także nasza mama.

A ja go w tym czasie pytałam, co ja mogę zrobić w obecnej sytuacji. Zakupiłam te opatrunki, lecz wcale nie z dostawą do domu… Marcin mi wtedy podał nr na pocztę polską, bo to był mój przewoźnik… I zdesperowana już totalnie przedstawiłam tej kobiecie sytuację. Po tym, jak ona mi rzekła, że ponieważ punkt odbioru został zaznaczony jako zewnętrzny, ona już w żaden sposób nie może mi go nawet przekierować, ALE SKORO JA NIE MOGĘ WYCHODZIĆ OBECNIE Z DOMU, to jak już dojdzie ta paczka i otrzymam kod odbioru, to może mi ją przecież ktoś znajomy równie dobrze odebrać. I to był właśnie moment, kiedy ja już nie mogłam powstrzymać wręcz płaczu…. Podziękowałam jej naturalnie za informację.

Zaczęłam dalej rozkminiać, kogo bym tu mogła poprosić jednak o pomoc/ przysługę. I właśnie wówczas już przyszła mi na myśl Zalwa, o czym donosiłam już powyżej, lecz wtedy tego jeszcze nie skończyłam… Bo jak tak mnie już zdenerwowała tym lekarzem, to nie chciało mi się z nią dalej rozmawiać… Troszkę odpoczęłam/ odsapnęłam sobie jeszcze i w międzyczasie już zdążyłam nawet na fejsie zamieścić życzenia dla mojej mamy, które wyglądają tak:

Uczyniłam z tego oczywiście taki piękny przekaz/ artystyczny obraz/ dzieło, tj. pododawałam tam również następujące zdjęcia/ widoki/ słowa [w końcu artystka jestem, no nie? 😋]

Pięknie, kochana moja, jesteś na serio ARTYSTKĄ! To może przekaż tu jeszcze jaka była reakcja na to Twojej mamy 🤗

Hehe, wyobraź sobie, że ona ma 2 konta na tym fejsie…., na jedno już kompletnie nie wie, jak wejść, bo nie pamięta hasła…, a ja te życzenia umieściłam, jak się później dowiedziałam, właśnie na nim! Stąd jeszcze jak była u Marcina, to on jej to pokazał… Taaaak, a może najlepiej po prostu prześlę tutaj to, cóż ona do mnie wówczas, po godz. 18 pisała:

Monia podobno wysłałaś mi życzenia na FB ale na starym profilu tam gdzie jestem na zdjęciu z Tobą. Ale ja już go nie używam tylko ten drugi i nie mogę na niego wejść. Nie wiem jak Marcin tam widział co napisałaś. Więc po prostu dziękuję Ci Kochana za te życzenia jeszcze raz.😘🥰

Wysłałaś wiadomość Wczoraj o 18:18

To DLACZEEEGO TY MASZ WCIĄŻ 2 PROFILE??? SKĄD MOGŁAM WIEDZIEĆ, ŻE TEN JEST NIEAKTUALNY? ZLIKWIDUJ GO

Maria wysłał(a) Wczoraj o 18:20

A ja nie wiem jak usunąć…

Jak jeszcze była u Kamyczków, to do niej dopiero zadzwoniłam…, a dokładnie o 15:05. Ubierała się już do wyjścia, ale mówiła właśnie, że Marcin zauważył jeszcze te moje życzenia na jej koncie i to jej o tym powiedział. Pytała mnie jeszcze wtedy właśnie co u mnie? Więc rzekłam jej tylko w skrócie o tej nieszczęśliwej przesyłce… Wtedy ona do mnie, że może choć Zalwka mogłaby mi ją odebrać… Ja wtedy rzekłam, że właśnie mi to już na koniec całej rozmowy zaproponowała…

Dodałam także, iż wcześniej przesłałam jej te fotki mojej stopy, a ona do mnie, o tym lekarzu właśnie… Mama mi wtedy wytłumaczyła, że ona z całą pewnością nie miała nic złego na myśli, po prostu ona najwidoczniej nie miała styczności z takimi rzeczami wcześniej, stąd jej taka właśnie reakcja…. Dokładnie tak samo myślałam… , wtedy też doszłam do wniosku, że chyba zareagowała, jak każdy normalny współczesny człowiek…, kompletnie nie wiedząc o tym, że ta moja stopa wcale nie wymaga wizyty u lekarza! I jak skończyłyśmy tę rozmowę, to jak mama dotarła już do swojego domu, przesłała mi jeszcze przez Messenger’a… tego Anioła:

Nico Santos – Rooftop (Official Video) – YouTube/ ÄTNA – Remission – YouTube

Ok, tak spoglądam na Ciebie, kochana moja, i z mojej twarzy nie może zejść po prostu uśmiech. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak miło mi się tego słucha… a spójrz, pamiętasz jak jeszcze kiedyś, zwróciłaś swojej mamie na to uwagę, by do Ciebie nie przesyłała jakiś głupawych rzeczy [tak tego oczywiście nie nazwałaś!] przez ten komunikator, a teraz spójrz, już widać kolosalną niemalże różnicę, prawda?

Tak jest, nawet nie wiesz, jak już mnie to zachwyca, u niej również dostrzegam progres! To pozwól jeszcze, że tylko dokończę ten temat tych życzeń… Otóż później wysłała mi przez Messenger’a… taką właśnie wiadomość:

A pod tym postem na swojej tablicy umieściła jeszcze taki komentarz:

💞 Dziękuję Ci Monia za piękne, wzruszające życzenia i miłe słowa o mnie. Dziękuję z całego serca Kochana.

Dodając jeszcze dodatkowo pod tym ostatnim zdjęciem z tym tekstem, który ma całkowicie inny wydźwięk czytany od dołu, taki komment:

Świetnie napisane. Będę trzymała się tych zasad Monia. Dzięki

Hehe, to jest właśnie cała moja mama… Ona tak bardzo potrzebuje tego fejsa… 😛 i wiem, że tak naprawdę rośnie, jak otrzymuje takie właśnie życzenia, które wiadomym jest, że może czytać KAŻDY, bo przecież są widoczne na jej profilu 😉.

Ok, kochana, ale spójrz: dobrze wiemy, że przecież ona nie jest jedyną osobą, która takich oficjalnych pochwał potrzebuje! Przecież to jest generalnie chyba normalnym zjawiskiem… Świetnie, że Ty jednak potrafisz zachowywać do tego fejsa właśnie taki zdrowy dystans i dobrze wiem, że po prostu rozumiesz także te osoby, którym to jest jednak potrzebne. Po prostu, uznałaś, że tak jest i tyle.

Muszę tu jednak jeszcze rzec coś kolejnego, czym mnie z kolei dzisiaj z rana jeszcze zaskoczyła… Otóż wysłała mi znowu obrazek przez tego Messenger’a… [ja zawsze sobie wtedy myślę, ok. ciekawe, co tym razem, hehe🤭]. A teraz znowu mnie pozytywnie zaskoczyła, bowiem otrzymałam od niej to właśnie:

Wspaniale! Naprawdę dostrzegam to już tak bardzo, że Wasza rodzicielka po prostu się rozwija i mądrzeje… Maaaatko, a wiesz o czym tu sobie jeszcze pomyślałam? Że spójrz, to przecież jak nic widać, że Ty ze swoim bratem [Wasze Dusze] wybrały właśnie tę rodzinę, by doświadczając tego wszystkiego, móc jeszcze przynieść pożytek także innym, a już chyba najbardziej Waszej mamie… Czy nie uważasz, że jest to wręcz niemal paradoksalne?

Tak wciąż mnie to zdumiewa, bo kto by przypuszczał, że tak to się właśnie wszystko będzie wydarzać/ rozgrywać i składać? Że dokładnie te ciężkie i trudne zdarzenia przyniosą nam najcenniejsze lekcje! To może jeszcze teraz pójdę zrobić nam jeszcze po kawce? Do której z całą pewnością sobie ponownie coś obejrzymy🤗.

Immer wenn wir uns sehn („Das schönste Mädchen … – YouTube/ Berge – Wir sind frei (Offizielles Video)/ Trailerpark – Sterben kannst du überall (Official Video …

Sterben kannst du überall

Morgen überrollt dich ein Bus
Andre setzen sich den goldenen Schuss

No risk, no fun

REA GARVEY – KISS ME – YouTube

Kiss me like you want me
Show me that you care
Hold me like you’re hoping I’ll stay here
Tell me in a whisper, look me in the eye
Cross your heart and hope to die

Sido – Liebe

Ich spür’ dieses Kribbeln im Bauch
Diese (Liebe) ich bin im siebten Himmel ich glaub
Das is’ die (Liebe) guck ma’ was sie mit mir gemacht hat
Diese (Liebe) weil ich dich (Liebe)So is’ die (Liebe) ich spür dieses Kribbeln im Bauch
Diese (Liebe) ich hoff du findest sie auch
Die große (Liebe) guck ma’ was sie mit mir gemacht hat
Diese (Liebe) weil ich dich (Liebe)Diese (Liebe) is’ das Gefühl nach dem ersten Kuss
Wenn ich ohne nachzudenken ständig an dich denken muss
Liebe, is’ wenn wir beide auf der gleichen Stufe stehen
Und ich in deinen schönen Augen meine Zukunft seh’
(Liebe) is’ wenn aus unsern Herzen funken sprühen
Und wir uns ohne eine Tropfen Alkohol betrunken fühlen

(Liebe) is’ mal leise mal laut, das weiß ich jetzt auch,
Darum schrei’ ich es raus, dass ich dich (Liebe)Ich spür’ dieses Kribbeln im Bauch
Diese (Liebe) ich bin im siebten Himmel ich glaub
Das is’ die (Liebe) guck ma’ was sie mit mir gemacht hat
Diese (Liebe) weil ich dich (Liebe)So is’ die (Liebe)ich spür dieses Kribbeln im Bauch
Diese (Liebe) ich hoff du findest sie auch
Die große (Liebe) guck ma’ was sie mit mir gemacht hat
Diese (Liebe) weil ich dich (Liebe)Diese (Liebe) is’ wenn ich an dich denk und es mir gut geht
Und wie dieser Klos in meinem Hals wenn du fehlst
(Liebe) is’ aufeinander Rücksicht zu nehmen
Und immer wieder auch der Schlüssel zu ‚nem glücklichen Leben

Diese (Liebe), is’ den anderen nicht zu erdrücken,
Und auch mal Schmerzen auszuhalten, nur um dich zu beschützen
,
Ich glaube (Liebe) bedeutet alles zu teilen
Und sich beim Liebe machen nicht zu beeilen
Ich bin mir sicher diese (Liebe) heißt einander Vertrauen
Dem anderen glauben, man sieht die Welt mit anderen Augen

(…)

////////////////////////////////

Kawkę właśnie wypiłyśmy i kochani, dzisiaj niczego sobie do oglądanie nie włączyłyśmy, tylko słuchałyśmy sobie powyższej muzyki. Ale już zabieramy się za dalszą pracę… Bo…. chyba nie muszę już tego nawet dodawać, że mamy tu co robić 😜. Zatem, tak myślę, że w pierwszej kolejności powinnaś teraz wyjaśnić, jak to się rozwiązało [oczywistym jest, że NIC SAMO SIĘ NIE DZIEJE] z tą Twoją przesyłką…

Już tłumaczę, tylko przed chwilką jeszcze udostępniłam ponownie ten artykuł na fejsie [bo właśnie pokazał mi się we wspomnieniach, hehe] Ten post dotyczy następującej rzeczy: Pasta pietruszkowa do kanapek, a pochodzi z tej oto str.: https://www.wiecejnizzdroweodzywianie.pl/pasta-pietruszkowa-do-kanapek…

Ooooo, rany, czyli widzicie, wejść na fejsa tylko na chwilkę się nie da, ale już powracam do tematu. To miała być kontynuacja tego, jak ROZWIĄZAŁAM TĄ SPRAWĘ Z TĄ PRZESYŁKĄ, prawda?

Tak właśnie 😉.

No dobrze, zatem jeszcze wczoraj po wpół do 16, napisałam do Zalwy następującą wiadomość:

Zalwko, już się trochę uspokoiłam…, jeśli nadal byłabyś skłonna mi odebrać i dostarczyć do domu tą przesyłkę, to podeślę Ci jej numer, jak już uzyskam 2gi kod również, bo póki co, są tam tylko plastry, a ja zamówiłam jeszcze zestaw wit. dla kobiet.

Płakałam, jak mi napisałaś o tym lekarzu… Ale wiem, że robisz to z troski, bo się po prostu martwisz. Ale jestem również pewna, że to dlatego, że Ty przecież jeszcze takich ran nie widziałaś.

Marcin ma o wiele gorsze i przychodzi wprawdzie do niego raz w tygodniu pielęgniarka, ale uwierz mi, że jak jeszcze byłam kiedyś na Dzień Matki w Elblągu i postanowiłam mu pomóc, idąc z fotkami jego nóg do dermatologa.

A ta widząc te zdjęcia powiedziała mi również, że TO TO JESZCZE NIC. Ja byłam oczywiście w szoku 😲, bo dla mnie już te jego nogi wyglądały przerażająco.

Ale wówczas wpadłam choć na pomysł, by tak „przy okazji” zbadała mi również skórę.

I WŁAŚNIE WTEDY WYKRYTO MI TE KOMÓRKI RAKOWE = także później już sobie pomyślałam, że chciałam TYLKO POMÓC bratu, a przy okazji POMOGŁAM I SOBIE.

Ja naprawdę wierzę, że tak to właśnie działa = dostajemy to, co sami wysyłamy do WSZECHŚWIATA 🌞🍀🤗

Zrób coś dobrego dla kogoś, a prędzej czy później to dobro wróci do Ciebie 🌟❤

I tak po tym jak jej to wysłałam poszłam jeszcze raz przed spaniem do łazienki, tam postanowiła nałożyć sobie nowy opatrunek, tj. po prostu zdjąć ten gazik, który miałam przyklejony plastrem, zdezynfekować tą ranę i nałożyć na nią ponownie ten żel przyspieszający gojenie się ran. Właściwie to tak sobie jeszcze myślałam, że może powinnam tą stopę pozostawić raczej bez żadnej skarpetki…

W sumie, nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji, że to zrobię, ale, posłuchaj teraz dobrze…, bo znowu odczułam, iż zadziała się jakaś magia, a mianowicie, jak wyszłam do łazienki, to zostawiłam tu w pokoju włączony komp… Już teraz dokładnie nie pamiętam na czym, ale musiało to być coś właśnie Klaudii z UBUNTU.

Ucieszyłam się, bo tak sobie pomyślałam, że PRZEDE WSZYSTKIM POSIEDZĘ TAK CHWILĘ Z TĄ GOŁĄ STOPĄ, aby choć trochę tego żelu mi wchłonęło/ weszło w tą skórę. A przy okazji będę sobie słuchała czegoś jednak uspokajającego, a wówczas leciało po prostu dalej to: Siła nastawienia i wiary. Rób to codziennie..

Następnie zaś, po zakończeniu tego włączyła się jej jakaś medytacja, teraz już dokładnie nie pamięta…, ale była to chyba audycja na żywo, gdzie po prostu odbywała się ona z intencjami w sprawie [znowu chyba] 4 konkretnych osób… No z całą pewnością było to w intencji jakiegoś chorego dziecka [5-cio letniego?], 30-letniego chorego na raka mężczyzny posiadającego jedno dziecko, a drugie w drodze, oraz starszej pani Genowefy [chyba], również bardzo chorej, a obecnie przebywającej w szpitalu, gdzie jeszcze zaraziła się COVIDEM… Jej osobę zgłosiła jej córka, która twierdziła, iż jej mama jest bardzo dobrą i pogodną kobietą, zawsze miała też otwarte serce dla innych ludzi.

W każdym razie, słuchajcie, Mała Mi już wtedy odczuwała taki niesamowity wręcz spokój, a jak jeszcze usłyszała, że taka medytacja w intencji innych, przynosi również niesamowite korzyści dla osób, które potrafią wyjść poza własne EGO, to nasza gwiazda pomimo, że ona zawsze robiła to niemal automatycznie w czyjejś intencji i nawet nie odczuwała, że wówczas rezygnuje z siebie i własnych intencji. Ona zawsze jakoś siebie samej nigdy nie stawiała na pierwszym miejscu. Teraz jednak, jak usłyszała właśnie o tych korzyściach, to…, ok, może najlepiej posłuchajcie jej samej😉.

Ponownie sobie pomyślałam, że jak mogłam o tym zapomnieć, że przecież DOBRO POWRACA… I właśnie już wtedy tak zamknęłam oczy i kompletnie zapomniałam o tych własnych sprawach. Zaczęłam tak bardzo przesyłać tą dobrą energię do wszystkich osób, które tego potrzebują. Pomyślałam także o swojej mamie, że to przecież jest jej święto, zatem ona chyba szczególnie na to jeszcze zasłużyła. I taka uśmiechnięta tak sobie siedziałam z tą gołą stopą, którą trzymałam tak w górze, lecz by noga mnie nie bolała, później już umieściłam ją na brzegu wanny. I muszę powiedzieć, że jak otworzyłam następnie oczy, to już miałam wrażenie, że wygląd tej stopy mi się poprawia😉 Tak bardzo już wyobrażałam sobie wówczas, że ta skóra na niej mi się po prostu odradza. A jeszcze wczoraj wyglądała właśnie tak:

Poniżej, kochani zdjęcie tej blizny oparzeniowej z uda, gdzie tych pęcherzy nie przebijałam! I muszę Wam powiedzieć, że za każdym razem, jak traktuję ją tym AŁUNEM [bo pocieram ją nim nieustannie!], to również wydaje mi się, iż ona także się zmniejsza i coraz bardziej blednie!

I na noc jeszcze przykryłam jednak tą moją stopę, lecz tym razem nałożyłam ten gazik, który widzicie odchylony [na mojej stopie] i owinęłam jeszcze tylko lekko bandażem. I tak właśnie położyłam się do łóżka, a wtedy jeszcze włączyła mi się ta medytacja: Słuchaj codziennie 107 afirmacji. Przyciągaj miłość, obfitość i zbuduj poczucie własnej wartości. Następnie chyba również to: Jak uzdrowić ciało i umysł? Samoleczenie – 7 afirmacji i medytacja.

To było wręcz dla mnie niesamowite, bo ponownie pomyślałam, że przecież ktoś tam, jak nic, nade mną czuwa! Układa mi nawet tak te medytacje, abym tym razem już mogła spokojnie spać! Dokładnie już właściwie od wyjścia z tej łazienki, zaczęłam sobie dalej wizualizować tą moją na powrót sprawną i normalnie już wyglądającą stopę! Co więcej, teraz już w to naprawdę wierzyłam! I wierzę nadal, że jej powrót do normalności i sprawności, jest jedynie kwestią czasu!

Ps. zaraz przyjedzie do mnie Zalwa z tą moją przesyłką! A wiesz o czym jeszcze pomyślałam?

No mów proszę!

Że ja jestem chyba jak i Dan Millman i ten Dr Joe Dispenza hehe, robię coś pomimo i niemal wbrew pozostałym opiniom innych ludzi, tzw. znawców 😜

//////////////////////////////

Woooohooo, kochani, właśnie Zalwa przywiozła jej to, co zakupiła!!! I miała rację = w tym opakowaniu JEST JEDNAK 5 SZTUK TEGO HYDROŻELOWEGO OPATRUNKU!!!

Nie, cholerka, wcale nie jest tych sztuk tam 5, tak, jak powinno, tylko opakowanie widać było, że ktoś już otwierał… i buchnął mi te aż 3 opatrunki… zatem teraz mam tylko 2… , ale nie pozwolę na to, aby to zepsuło mi humor na noc…

Teraz zmykam się jeszcze umyć, a już naprawdę widzę [i co najważniejsze: CZUJĘ!] poprawę tej mojej stopy! A tutaj dodam jeszcze tylko fotki, jakie uczyniłam jej dzisiaj z rana po przebudzeniu

Mahatma Gandi:

Twoje przekonania stają się myślami

Twoje myśli stają się słowami

Twoje słowa stają się czynami

Twoje czyny stają się nawykami

Twoje nawyki stają się wartościami

Twoje wartości stają się przeznaczeniem.

(…)

Adel Tawil – Ist da jemand – Lyrics- Sadboy

OHNE Ziel läufst du
durch die Straßen,
Durch die Nacht
kannst wieder mal
nicht schlafen
du stellst dir vor,
dass jemand an dich denkt.
Es fühltsich an,
als wärst du ganz alleine.
Auf deinem Weg liegen riesen große Steine.
Und du weißt nicht
wohin du rennst.
Wenn der Himmel ohne Farben ist
schaust du nach oben
und manchmal fragst du dich

IST DA JEMAND DER MEIN HERZ VERSTEHT
UND DER MIT MIR BIS ANS ENDE GEHT
IST DA JEMAND DER NOCH AN MICH GLAUBT

IST DA JEMAND, IST DA JEMAND?


Der mir den Schatten von der Seele nimmt
und mich sicher nach Hause bringt,
IST DA JEMAND DER MICH WIRKLICH BRAUCHT

STH.

(…)

Sido – Tausend Tattoos 

For you
For you (…)

Hin und wieder war ich dumm, nicht besonders artig
Aber sei mal ehrlich, dis war alles nicht dramatisch

Ich mein’, du kennst mich, wenn mich etwas stört, dann sag’ ich’s
Doch ich sag’ dir viel zu selten: Schön, dass du da bist (…)


Da, wo jetzt ein Herz ist, war mal ‚ne Narbe
Und da steht dein Name, ich trag’ ihn mit Stolz und das ist
Meine Art dir zu sagen, es ist schön, dass du da bist (…)
Sag’ ich: Hauptsache, du bist hier
Ich war ganz unten und ganz oben (…)

Für dich, für dich, für dich
Ich mach’ das alles for you
Für dich, für dich, für dich
Ich mach’ das alles for you
For you
For you

/////////////////////////////////////////////////

Blanco White – Olalla [Official Audio] – YouTube

From Olalla to the city lights 
Somebody told me to believe in better times 
From Olalla to the city lights 
Somebody told me to believe 
To believe Oh Olalla on the borderline 
There is a world down on it’s knees for better times 
Oh Olalla don’t you fear the night 
There’s only time left to believe 

To Believe 

ÄTNA – Remission

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close