NIE MA NOWYCH KIERUNKÓW, JEST JEDEN: OD CZŁOWIEKA DO CZŁOWIEKA

4:00:00

DATY W TYM WPISIE: 24./25./26./ 27./ 28./ 29.VI./ 01.VII.2021

Przestała właśnie płakać [godz. 9:40]… , a dziś mamy CZWARTEK, 24.VI.2021. Dzisiejszy poranek wcale nie był łatwym dla naszej bohaterki… Ale może póki co, to pominiemy i przejdziemy do tego, cóż się dziś wydarzyło… Do samego śniadania włączyła sobie ponownie ostatni filmik Gracjana, o tych granicach, bo … jeszcze jakby w nocy doznała kolejnego olśnienia, że to jest jednak nadczłowiek i on dobrze wiedział, co się tu z nią dzieje… Lecz nim do tego powrócimy, to obecnie jednak o całkowicie innym incydencie… A mianowicie najpierw może pokażemy tutaj zdjęcia, byście to zobaczyli i nie musieli sobie niczego wyobrażać:

Także tak właśnie to się odbywało. Ponieważ, kochana, widzę, że się jednak choć troszkę uspokoiłaś, to opowiedz nam proszę tutaj już sama, jak to wszystko wyglądało, dobrze?

Ok, ale zacznę chyba tylko najpierw od tego wspomnianego tutaj incydentu, którym się tak cholernie zdenerwowałam… Po prostu to jest dla mnie po raz kolejny oznaką tego, że hmmm… chyba nie radzę sobie jednak w tylu rzeczach jeszcze, nie potrafię być taka przytomna i normalna, jak inni ludzie…

Moja droga, co za bzdury tu opowiadasz? Po pierwsze, jak to nie potrafisz, jak to określiłaś, być przytomna i normalna? A kto, przepraszam, wyłączył nagle to nagranie Gracjana o tych granicach, jak tylko doszło do Ciebie, że chyba ktoś coś krzyczy…? Przecież Twoja pierwotna reakcja, była dokładnie taka, JAK KAŻDEGO ZDROWEGO I NORMALNEGO CZŁOWIEKA!!! I błagam nie wmawiaj tu sobie już takich niepotrzebnych rzeczy…, bo nie tylko, jak usłyszałaś wołanie: RATUNKU, POMOCY, LUDZIE RATUJCIE MNIE PROSZĘ, SĄSIEDZI… To niemal natychmiast wzięłaś telefon do ręki i próbowałaś odszukać nr na policję, to było pierwsze co, przyszło Ci na myśl, ponieważ nie bardzo wiedziałaś, z jakiego powodu są te krzyki tej starszej kobiety, ponieważ nie było jej w ogóle widać, tylko słyszałaś, iż jej krzyk, wołanie dochodzi z jakiegoś mieszkania… Więc jakby automatycznie pomyślałaś właśnie o tej policji…

Dokładnie tak…, choć jeszcze wtedy nie zdążyłam się AŻ TAK zdenerwować…, bo przecież tak naprawdę nie mogłam wiedzieć, co się w ogóle stało i nawet jeszcze nie wiedziałam także gdzie… I właśnie dlatego wyszłam na balkon, aby … usłyszeć może coś więcej, co tam się dzieje… Ale naprawdę już miałam to w głębokim poważaniu, jak ten mój balkon obecnie wygląda…, że pełno na nim tego syfu… I tak, jak stałam, wyszłam po prostu w tych skarpetkach, które już zdążyłam sobie jednak nałożyć, bo myślę sobie: do cholery, tu chodzi o człowieka, który potrzebuje pomocy!

A ponieważ nie udało mi się odnaleźć tego numeru telefonu na policję… Więc pomyślałam, iż najpierw wyjdę się tylko jeszcze zorientować, na tyle ile mogę, ile dam radę…, co się w ogóle dzieje… I właśnie w momencie, gdy wyszłam na ten balkon, widzę jakąś dziewczynę, na balkonie powyżej po lewej, która zaczęła wołać i pytać tą krzyczącą kobietę [której zresztą kompletnie nie widziała, tylko słyszała jej głos…], co się stało… A te krzyki pochodziły właśnie z pomieszczenia również na pierwszym piętrze, dokładnie spod tego mieszkania, gdzie znajdowała się ta dziewczyna. A widać było, iż ona sama również nie wiedziała za bardzo, co ma teraz robić…

Ta starsza kobieta, w mieszkaniu pod nią, cały czas krzyczała, wołając o pomoc i niestety jej kompletnie nie słyszała… Nagle jednak na balkonie pode mną słyszę głos jakiejś kobiety, która mówi do tej dziewczyny, że tam mieszka pani na wózku, z mężem… i może coś jej się właśnie stało. Młoda dziewczyna nad nią oznajmia, że ona nie bardzo wie, co ma robić, czy ma zejść tam i zapukać do drzwi, by zapytać, co się stało, czy dzwonić od razu po jakieś służby… Sąsiadka pode mną, mówi, iż to byłoby chyba najlepszym pomysłem, aby tam po prostu zejść i zapytać o to. Ta dziewczyna wtedy oznajmia, iż ona boi się tam sama pójść, zatem rzekła do nas, czy chciałybyśmy może jej towarzyszyć.

Ja stałam tam i po prostu zaczęłam nagle płakać… i… nie zdążyłam nawet na to jej pytanie zareagować, bo już ta sąsiadka mieszkająca pode mną powiedziała, że jak ta otworzy jej drzwi, to ona tam przyjdzie. Więc już się powiedzmy trochę uspokoiłam, że nie tylko ja jestem świadkiem tego incydentu i ktoś jeszcze również zaczął już działać. I weszłam wtedy do mieszkania, jednak nie zamykałam kompletnie drzwi balkonowych, bo chciałam dobrze wiedzieć, kiedy ta starsza, krzycząca kobieta otrzyma jakąś pomoc i w końcu przestanie krzyczeć…

I tak strasznie mnie to męczyło… i próbowałam nawet odmierzać ten czas, ile go już minęło… Wtedy też wpadłam na pomysł, że nie muszę nigdzie w komórce wyszukiwać tego numeru alarmowego,🤦‍♀️ bo to jest przecież 997 i właśnie wówczas przypomniało mi się, że te numery do tych wszystkich służb alarmowych różnią się tylko końcówką! policja/ straż pożarna/ pogotowie: 997, 998, 999.

A nawet, jeśli pomyliłam ich kolejność, to przecież wystarczy, że już jednych poinformuję, to oni z pewnością dadzą znać kolejnym. I tak właśnie zaczęłam dzwonić pod ten pierwszy podany nr. Odezwał się jakiś mężczyzna i ja w pewnym momencie już nie mogłam po prostu z płaczu… Starałam się jednak opanować i uspokoić… I wtedy powiedziałam szybciutko, o co chodzi, że dzwonię, bo słyszę tutaj właśnie, że jakaś kobieta krzyczy i woła o pomoc, a ja kompletnie nie wiem, co się dzieje…

Mężczyzna zapytał mnie, z jakiego miasta w ogóle dzwonię. Podałam więc i miasto, i ulicę. A ten powiedział mi, bym już się uspokoiła, bo tak się składa, iż służby zostały już powiadomione i właśnie są w drodze. Zdążyłam nawet rzec, to co słyszałam, iż ta kobieta krzyczała już później, że ona nie jest w stanie otworzyć drzwi, bo chyba leży na podłodze. W dodatku niemal non stop, oznajmiała, że te drzwi balkonowe są otwarte. Więc w tym momencie już pomyślałam, iż te sąsiadki z pewnością tam pukają do niej do tych drzwi…

[12:07 – ooo mateńko, 3 gołębie pojawiły się na latarni, wprawdzie po minucie odleciały… ale samo pojawienie się ich: ponownie 3… moja trójca przenajświętrza🤗, sprawia taką radość. ]

Następnie, jak usłyszałam już, że coś jednak jedzie na sygnale, to wyszłam zaraz na balkon zalukać… I tak też zaczęłam obserwować właśnie, nadal nieustannie słysząc dochodzące to wołanie kobiety o pomoc i ratunek…, wciąż nie mogąc powstrzymać wręcz moich łez…

Dodaj może jeszcze tylko, iż jak dojrzałaś już tą straż pożarną, że nadjechała właśnie z tej strony balkonu i w pewnym momencie stanęli…, to od razu, bez większego zastanawiania, zaczęłaś do nich również wołać i wskazywać im, gdzie ta pomoc konkretnie właśnie jest potrzebna!

Tak też oczywiście zrobiłam… Wskazałam które to mieszkanie, a dokładnie balkon, nieustannie słysząc to głośne wołanie tej biednej kobiety… A tak naprawdę w pewnym momencie zaczęłam po prostu stojąc tam… również płakać… I wtedy właśnie pewien przystojny strażak, widząc, że ja płaczę…, zapytał z troską, czy ze mną wszystko w porządku… Powiedziałam, że tak… A płaczę dlatego, że się bardzo martwię…

Wiesz tak mnie to niemal poruszyło…, że również ktoś się mną [moim stanem i tym, jak ja się tu czuję] także jeszcze zainteresował. A na sam koniec również i donieśli mi, iż z tą kobietą jest wszystko w porządku, po prostu spadła z tego wózka, i rzekli także, abym już się nie martwiła… boooszeee, wydało mi się to tak miłe, że aż później im wszystkim cyknęłam tak z góry jeszcze fotę:🤭

Kochana moja, powiem Ci, co ja myślę: zachowałaś się, poważnie, w mega profesjonalny wręcz sposób, bo naprawdę zaczęłaś szybciutko bardzo trzeźwo i sprawnie myśleć! Co więcej, od razu przystąpiłaś przecież znowu do jakiegoś działania! I zaczęłaś robić, co w Twojej mocy, aby jednak pomóc! Także, moim zdaniem, wykazałaś się ponownie nie dość, że MEGA ZARADNOŚCIĄ, to po prostu jeszcze wrażliwością!

Ja naprawdę o tym wiem, że jestem wrażliwa! Ale wyobraź sobie, że jak już jednak Ci strażacy zaczęli tam wchodzić przez ten balkon do tej kobiety… To wtedy też tak jeszcze patrzyli i oni z troską jednak na mnie, i również ludzie, którzy nagle zebrali się na dole… A byli to przede wszystkim, nie po prostu gapie, tylko tutejsi pracownicy…, bo i konserwator, pan Leszek i jakieś sprzątaczki, w tym ta pani Beata, która zawsze widząc mnie, zwraca się do mnie po imieniu…, oraz domyśliłam się, że stoi tam również ta sąsiadka, która mieszka pode mną…

I tak, np. ta pani Beata, widząc mnie, że stoję na tym balkonie i jednak zalewam się łzami, mówi do mnie, bym się uspokoiła, bo ta wołająca o pomoc kobieta z pewnością spadła tylko z wózka… i nie potrafi się podnieść, dlatego woła o pomoc, i z całą pewnością nic się jej takiego nie stało… Później dodała właśnie, wskazując na tą sąsiadkę z dołu, że ta zaraz do mnie podejdzie, by mnie uspokoić… boooszee, ja sobie myślę, ludzie, ale to jest po prostu niezależne ode mnie…, że tak właśnie reaguję… Doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, jak to wygląda, jak ja wyglądałam… No a zwłaszcza już się czułam…, jak taki niemal socjopata…, czy jak to tam inaczej nazwać…, w każdym razie osoba totalnie nieodporna na takie właśnie sytuacje, jak nagle coś się zaczyna z kimś dziać…

Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video) – YouTube

No muszę przyznać, iż kompletnie siebie w tym momencie nie poznawałam… To będzie straszne, co teraz powiem, ale ponownie skojarzyło mi się to z moją rodzicielką… boooszeee, dlaczego ja zawsze wszystko, co złe, kojarzę właśnie z nią???

Kochana, może dlatego… NIE! Wcale nie może, tylko napewno! Że już widziałaś ją właśnie w tylu sytuacjach, gdy ona dokładnie tak samo reagowała, takim spięciem niemal i nerwami! A to właśnie Ty wtedy zawsze stawiałaś ją jeszcze do pionu i próbowałaś pomóc… [podkreślę TY BĘDĄC DZIECKIEM!]! I jakoś już wbiło się to Tobie do tej główki, pomimo tego, iż Twoja mama już przecież także potrafi sobie sama wiele rzeczy w swojej głowie przetłumaczyć! Lecz chciałam tylko rzec, po raz kolejny, iż Ty jesteś osobą, która pomimo wszystko, co się jej przydarza, wciąż jest tego zdania, że

Tak więc, po tym wszystkim byłam już z samego rana taaak zmęczona, że po prostu przesiadłam się na balkon z kompem właśnie, gdzie cały czas siedzę… A wypiłam już nawet 2 kawy… I nawet w tym czasie zaczęłam ponownie dalej oglądać tego Gracjana…, ale później już sobie myślę, po cholerę znowu sobie to robię??? Ale na całe szczęście, jak już skończyłam oglądać to jego nagranie… [kompletnie mnie nie uspokajające!], to właśnie wtedy włączyła mi się ta medytacja: 432 Hz najlepsza medytacja na początek dnia. Wdzięczność, moc intencji i wibracje.

I pomimo, iż była to już 11, to myślę sobie: no i co niby z tego? Słuchając jej bowiem jeszcze dziś w łóżku, kompletnie jakoś na mnie nie zadziałała, to może teraz się uda. Trzeba przecież zawsze próbować tak długo…, aż może jednak poskutkuje… I właśnie wtedy, jak zaczęłam tego słuchać…, a dokładnie tych słów:

DZIĘKUJĘ ZA SWOJE CIAŁO I ZA KAŻDĄ JEGO CZĘŚĆ. ZA ZDROWIE, ZA UMIEJĘTNOŚĆ REGENERACJI, ZA SEN, DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY PREŻYTY DZIEŃ, ZA ODDECH, ZA BICIE SWOJEGO SERCA, ZA TO, ŻE WIDZĘ I SŁYSZĘ. DZIĘKUJĘ!

To nagle zaczęły napływać mi niemal ponownie łzy do oczu, bo pomyślałam sobie, że cholera, mam przecież być za co wdzięczna! Wprawdzie moje zdrowie, nie jest jeszcze idealne i nie potrafię nadal dobrze, spokojnie spać… To jednak zaczęłam sobie wyobrażać, że mam i tak cholernie dużo! Bo mogłabym przecież, nie daj Boże, być np. tak niepełnosprawna, jak ta pani, która musiała wołać o pomoc… lub nawet w ogóle nie mieć głosu… i co ja bym wtedy zrobiła?

Moja droga, także spójrz, przecież jesteś wręcz cudnie prowadzona przez WSZECHŚWIAT!

Z takimi właśnie słowami siadłam ponownie dziś z rana na tą poduszkę, jak jeszcze pierwotnie leżąc w łóżku zaczęłam odsłuchiwać najpierw właśnie tego samego, co powyżej zacytowałam i jakoś wtedy kompletnie to na mnie nie działało… Później zaś włączyła mi się jeszcze Medytacja koherencji. Uzdrawiająca moc serca i umysłu. I tutaj już ponownie, jak usłyszałam o tym, by pomyśleć, o WDZIECZNOŚCI i o tym, za co w ogóle jestem wdzięczna? To pierwsze co, przyszło mi na myśl, to właśnie nie MIŁOŚĆ, bo tej mi oczywiście wciąż brak! Ale tak wpadło mi zaraz do głowy, że przecież mam nie tylko dach nad głową, mam też co jeść, no i życie, ale też PRZEDE WSZYSTKIM JESTEM TAK CHOLERNIE DZIELNĄ I ZARADNĄ OSOBĄ!

Znoszę przecież to wszystko, co mnie spotyka MEGA wręcz wytrwale!!! I właśnie za to jestem tak bardzo wdzięczna. Wtedy też usiadłszy na tą poduszkę przed oknem, zaczęłam po prostu ponownie za to DZIĘKOWAĆ! Że tak cudownie zostałam stworzona! W dodatku, że wciąż tak wspaniale jestem prowadzona…

[od 17 – 17:20 2 gołąbki]

I dalej, jak usłyszałam, by pomyśleć o własnej intencji…, z jaką intencją rozpoczynam tą medytację… To wiesz, co mi przyszło na myśl? Oczywiście, że nie własne zdrowie, a tym bardziej wygląd! Tylko pomyślałam o tym, by mieć tu w końcu przy sobie kogoś, kto potrafiłby dać mi to wszystko, czego ja wciąż nie mam, czego mi nadal tak bardzo brak… Może nie tyle zapewnić, co raczej POMÓC ZDOBYĆ to samej/ nauczyć mnie wielu rzeczy, których wciąż nie umiem, lub z których jednak jeszcze nie do końca zdaję sobie sprawę!

Dobrze wiesz, jaką ja jestem osobą! Rzadko po prostu o coś tak proszę…, by zostało mi to dane…, najczęściej sama chciałabym móc to osiągać… Tego już mnie zresztą życie dawno nauczyło

Wiem, kochana moja, ale spójrz właśnie jeszcze wysłałaś teraz @ z relacją o tym zdarzeniu do swojej psychiatry, by ona także o takich rzeczach była jednak na bieżąco informowana! To może wspomnij jeszcze o tym, jak wczoraj wykonywałaś tą MEDYTACJĘ 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH…

Otóż zakończyłam ją robić dokładnie o 23:42, a tu moja notatka z komórki:

23:42 – 15 ENDE OF MEDYTACJA 7 CZAKR… nic z tego nie zrozumiałam/ nie odczułam… Jestem bowiem taaak rozczarowana i czuję się potwornie wręcz … ponownie odnoszę wrażenie, że niemal wszystkim zdołowana…

[boooszeee 18:33 – znowu 2 gołąbki siadły, a za chwilkę został tylko jeden, który również odleciał…, buhaha]

W ogóle zauważ, iż tu ponownie wskoczyła mi jakaś kolejna cyfra… i zaraz ją naturalnie wychodząc jeszcze do ubikacji, gdzie włączyłam sobie na chwilę Wi-Fi, sprawdziłam… I tak zaczęłam właśnie wtedy sobie to czytać:

Szóstka (numerologiczna 6) jest głosem rozsądku w każdym towarzystwie. Jest człowiekiem niezwykle wyważonym i poukładanym. Można powiedzieć, że nie ma osoby lepiej wychowanej od Szóstki. To urocza osóbka, zawsze przepełniona współczuciem, a przez to dbająca o dobre samopoczucie wszystkich ludzi, z którymi spędza czas.

Dla Szóstki najodpowiedniejszą rolą jest bycie opiekunem dbającym o innych ludzi. Ta rola jest wręcz idealna dla Szóstki, która bardzo ceni sobie możliwość wspierania innych w ich problemach. Poświęci każdą wolną chwilę, by wysłuchać. Ale to nie wszystko. Szóstka także aktywnie działa na rzecz innych ludzi, często w efekcie zapominając o własnych potrzebach. (…)

Numerologiczna Szóstka ma tendencję do przywiązywania się z ogromną siłą do osób, które obdarza miłością. Zdarza się, że popada w skrajności i przekracza granice zdrowego rozsądku. Poświęca się wówczas bez reszty ukochanej osobie i ciężko przeżywa, gdy zostanie zraniona. Zresztą, tak bardzo boi się zdrady jej zaufania, że zawczasu podejmuje działania mające – w założeniu – przeciwdziałać takim sytuacjom. Szóstka staje się wówczas zaborcza, zazdrosna i emocjonalnie zachłanna.

Nie da się ukryć, że Szóstka wymaga odpowiedniej dozy miłości. Pragnie być kochana, ale też sama hojnie obdarza innych uczuciami. W dodatku ukochane osoby otacza iście anielską opieką, starając się – w miarę swoich możliwości – przychylić im nieba. To prawdziwa obsesja Szóstki – uczucia i troska o najbliższych.

https://astroweb.pl/numerologiczna-6.php

boooszeee, a to, co tutaj podkreślone, uczyniłam właśnie teraz 24.VI.21, godz. 19:11… i tak sobie myślę, to musiał być jednak jakiś dla mnie znak!… Choć jeszcze wtedy w kibelku wszystkiego aż tak dokładnie jednak nie wyczytałam… I dalej, cóż równie ważnego znalazłam na kolejnej stronie:

Numerologiczna szóstka to czuła, wrażliwa, delikatna osoba, pełna empatii, współczucia i pragnienia pomagania innym. Najczęściej określana jest jako „opiekun”. Możliwość bycia dla innych i służenia im, to ich życiowy cel i gdy go nie zrealizują – będą do końca czuły się niespełnione.

Numerologia 6 – jaka jest numerologiczna szóstka?

Przecież ja tu, do cholery, niemal zawsze czułam się jak taki właśnie OPIEKUN tej mojej rodzicielki… W dodatku zaczęłam sobie również myśleć o tym, iż w tym jego filmiku także usłyszałam coś o dziecku…, że jak ma się dziecko, to TRZEBA naturalnie o nie również dbać i robić wszystko, co w naszej mocy, aby ono również poczuło się bezpieczne! To powiedziała mi także ta Małgorzata IRI… tylko pomyślałam sobie, iż ona napewno mi daje taki właśnie przykład, bo to jest z jej życia, ona sama ma przecież również córkę! A tutaj usłyszałam to jeszcze ust Gracjana właśnie… A dobrze wiem, iż Małgosia porównała mnie samą do takiego właśnie dziecka i powiedziała mi także, że MUSZĘ NAUCZYĆ SIĘ DBAĆ w końcu O SAMĄ SIEBIE!

I dokładnie w tym momencie to po raz kolejny odczułam niemal całą sobą… [właśnie tak, jakbym doznała tego niemal oświecenia/olśnienia…] Bo wiesz, wcześniej np. jak słyszałam od tej Gosi, jak powiedziałam jej, iż moja mama, zapytała mnie, czy mogłabym im, załóżmy na te 3 nocki, zapewnić nocleg u siebie w domu, bo ona, by bardzo chciała przyjechać tu jeszcze z Kacperkiem do mnie znowu, choć na kilka dni na te wakacje… I Małgosia wtedy do mnie, że przecież mogłabym spokojnie równie dobrze odmówić… Nie muszę się zgadzać, na to, co moja mama chce, to są tylko jej sugestie i propozycje… A ja mogę mieć przecież własne plany…

Nawet prosiła mnie, bym zagrała taką scenkę właśnie razem z nią: ona była moją mamą zadającą mi to pytanie, a ja miałam odpowiedzieć to, co dokładnie myślę i czuję… boooszeee to było dla mnie tak cholernie trudne, bo właśnie w tym momencie pomyślałam sobie, że jak ja niby mam jej to powiedzieć…, jak dobrze to czułam, iż właśnie w tym momencie, siedząc tam u niej, nie potrafiłam zrobić tego nawet w żaden sposób łagodnie/ dyplomatycznie…

Tylko tak wiesz, powiedziałabym niemal wszystko, jak leci, jak do prawie ostatniego wroga…, którym przecież, do cholery, ona nie jest! Ale właśnie wtedy tak się u niej czułam… I tak sobie ponownie pomyślałam o tym, iż ona przecież tak naprawdę nie zna jeszcze całej mojej historii. Ale właśnie na wtedy to po prostu już zostawiłam… I tak bardzo liczyłam na to, że Wszechświat będzie mnie nadal dobrze prowadził, postanowiłam mu bowiem ufać!

I tak właśnie się działo… po dokładnie dziś dzień. Przecież po tym, jak jeszcze wczoraj po wyjściu do tego sklepu, gdy najpierw byłam wyrzucić śmieci, w tej cienkiej jeszcze sukience, później przebrałam się już w tą brązową. To tak tam wędrowałam i myślałam sobie jeszcze, że nie będę do niej pisać żadnego smsa, tylko zadzwonię przede wszystkim do mojego kochanego bratanka i po prostu go zapytam o to, kiedy on te wakacje zaczyna itd.

Ten rzekł mi wówczas, taki bardzo podekscytowany, że [chyba…] w ten piątek, ale dodał dalej iż już 05., albo 07.VII. wyjeżdża na obóz karate! I jak go zapytałam, czy chciałby do mnie z babcią nad morze przyjechać, to ten odpowiedział, oczywiście taki podekscytowany, że pewnie! Babcia mu rzekomo mówiła, iż albo teraz przed tym jego wyjazdem, albo oczywiście po nim jeszcze, ale go zabierze do mnie nad morze.

I właśnie, jak on mi to rzekł…, to już włączyła mi się kolejna myśl…, że przecież no rzeczywiście, jak nawet teraz by się nie udało przed tym jego wyjazdem, to mogłoby dojść to jeszcze do skutku po nim… I wtedy właśnie okazało się, iż nagle słyszę moją mamę… Myślę sobie, jaki zonk, hehe, 🤪. A on został właśnie ponownie u niej na noc, bo następnego dnia miała zaprowadzić go do szkoły. Czyli tu już sobie pomyślałam, iż powinno do niej dojść, że jednak wolałam skontaktować się z samym Kacprem!

Wtedy też właśnie ona mi już rzekła, że oczywiście nie muszę teraz odpowiadać na to jej zadane pytanie… mogę się jeszcze zastanowić… [cóż za wyrozumiałość, prawda?😉] Odpowiedziałam, że oczywiście muszę to sobie jeszcze przemyśleć, jak to dokładnie rozegrać, bo przecież w tygodniu chodzę na te zajęcia, z których powiedziałam jej, że wtedy dopiero wracałam :P.

Ale, ok. to teraz już przechodzę do tego mojego doznanego nocą/ nad ranem oświecenia… Otóż doszło do mnie, że ten Gracjan jednak musiał znowu to wiedzieć… Nie wiem, tak naprawdę ani jak, ani skąd… [choć generalnie to, jak mówił o tym wszystkim w tym filmie, niekoniecznie mi się podobało…]. Ale jednak muszę przyznać, nie dość, że dowiedziałam się, że ma kota [a wydawało mi się, iż wcześniej słyszałam nawet w jakimś jego nagraniu, że jednak za tymi zwierzakami nie przepada, hehe], to stwierdzam, że teraz z tym zadrapaniem od tego kotka jakoś jeszcze bardziej mi się spodobał 🤭.

Lecz, ok. wracam do tego, o czym chciałam napisać… Tak więc dokładnie po zakończeniu tej medytacji na sen…, jak przyszło do mnie to uświadomienie… To wtedy również przypomniało mi się takie coś, że gdzieś mieszkałam… i moją sąsiadką była ta Sandra Behr z Austrii, której córeczką się opiekowałam i która później była również na moim i Gutka ślubie i weselu…, a wcześniej chyba nawet u nas na wakacjach… No, w każdym razie musiałam aż to zapisać sobie w komórce, bo bałam się, iż nie będę już pamiętała później… 😜

To chyba musiał być jednak sen… [a tu z kolei przypomniało mi się, jak Marcin- mój brat opowiadał kiedyś jeszcze tą swoją opowieść/ chyba również sen, o tym właśnie, jak się odkopywał…. na oczach innych ludzi – co później uznaliśmy jako jego opowieść o otrzymaniu niemal drugiego życia :P]– boooszeee, jak widzicie, ciągle mi się tu coś jeszcze przypomina, a to było chyba również o tym, co miałam kiedyś wspomnieć o tej śpiączce, w której i ja, i mój brat także byliśmy umieszczeni!

Już powracam jednak do tej mojej historii… Z tego, co jeszcze pamiętam i zapisałam… to ta Sani właśnie mieszkająca jakoś wtedy obok, pyta mnie przez ścianę, bo to było już późno, czy mam u siebie zamknięte wszystkie okna… I ja dokładnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że przecież nie wszędzie! Bo… w kuchni miałam jednak jakąś trudność z zamknięciem go! Kurczę, ale teraz właśnie doszło to do mnie, iż musiałyśmy być chyba jednak w jednym mieszkaniu, hehe, po prostu w różnych pomieszczeniach, 🤭😋🤣.

I to był m.in. ten moment, gdy odczułam to niemal całą sobą, iż teraz UDA MI SIĘ JUŻ ZASNĄĆ! A właśnie wtedy postanowiłam sobie, że jednak powiem mojej mamie, iż bardzo mi przykro, ale w tym terminie, kiedy ona chciałaby do mnie z Kacprem przyjechać, jednak nie dam rady… Ponieważ właśnie w tygodniu mam te zajęcia, których już naprawdę nie chcę opuszczać, bo teraz jest jakoś jeszcze tam fajniej… No a w weekend [tj. sobotę i niedzielę], bo do piątku są przecież zajęcia, umówiłam się już ze znajomymi stamtąd właśnie, bo chcemy się trochę jeszcze wyluzować m.in. właśnie nad morzem, 😉.

A teraz powracam jeszcze, co tu miałam na myśli, mówiąc, że medytacja tych 7 czakr mi kompletnie nie wychodziła, NIC NIE ODCZUWAŁAM, a nie potrafiłam się totalnie nawet skoncentrować na tym, co robię, na jakimś wyczuciu tej przepływającej energii, a póóóóźniej w jakimś kolejnym nagraniu usłyszałam, iż:

SKUTECZNOŚĆ MEDYTACJI POLEGA NA ŚWIADOMOŚCI TEGO, CO W OGÓLE ROBISZ I JAK MA TO WPŁYWAĆ NA CIAŁO.

Byłam już totalnie wręcz załamana tym wszystkim…, bo… jakoś podświadomie myślałam o tym, co przekazał, lub próbował przekazać Gracjan w tym swoim nagraniu: Jeżeli nie postawisz granic, świat zje Cię żywcem… I muszę powiedzieć, że już po obejrzeniu go, czułam się po prostu, co najmniej zniesmaczona… Maksymalnie mnie znowu wkurzył tym, że mówił tam ponownie niemal o mnie i mojej mamie… Jakbyśmy były niemal obydwie totalnie upośledzone, a przede wszystkim nierozumne… Tak mnie to cholernie zabolało. Może nie tyle, iż to zabrzmiało tak właśnie o niej, bo niestety dobrze wiem, jaką ta kobieta jest osobą… Ale BARDZO przykro mi było, jak usłyszałam, że rzekomo również ja jestem taką bojącą się osobą…, nie umiejącą sobie samej BEZ NIEJ PORADZIĆ… I właśnie wtedy pomyślałam sobie o tych obrazkach:

I to był właśnie moment, kiedy po raz kolejny mnie do siebie niestety jednak zniechęcił… Następnie tak cholernie się męczyłam z tym wszystkim, z tymi moimi myślami i z tym nieustającym rozczarowaniem wręcz jego osobą… Dokładnie wtedy zarzucałam sobie to najbardziej, iż już wyobrażałam sobie z nim takie właśnie rzeczy… Włączyłam sobie więc MEDYTACJĘ NA SEN 🤗, ta jednak również mi wcale nie pomogła! Bo wyobraź sobie, iż jakoś jeszcze, również podczas tej medytacji cały czas mój mózg/ moja głowa pracowała i…

Wtedy właśnie, jak udałam się o 3:06 do ubikacji to wpisałam sobie nawet ponownie na komórce: boooszeee, doszło do mnie kolejne uświadomienie. A tak naprawdę jeszcze myślałam o tym, że ja właśnie takiego człowieka potrzebuję mieć przy sobie! By po prostu móc na bieżąco o wszelkich takich wątpliwościach i sprawach również rozmawiać…, ale także by mnie zechciał czasem nawet utulić… Pamiętając o tym, iż , bo

No dobrze, także na dziś skończyłam ten wpis! I jestem z niego ponownie dumna, bo również w ten sposób, jak zwykle zresztą,😋, pomogłam sobie samej

Ja, moja kochana, jestem z Ciebie również BAAARDZO DUMNA! Czy Ty to w ogóle dostrzegasz, iż Ty już dawno nie liczysz na jakieś cuda, tylko sama je tworzysz niemal każdego dnia! To teraz, leć jeszcze szybciutko zasyp tylko granulki na noc do odpływów, jak czynisz co 2 miesiące, a następnie zmykaj już do następnego cudowania poprzez medytację z intencją! Dodajmy może tylko fotki tych Twoich blizn, które jeszcze wczoraj porobiłaś:

To była noga, a teraz jeszcze wygląd jej pięknej buźki, na właśnie 23.VI.2021:

Prawda, że ta jej zdrapka nie rzuca się już AŻ tak bardzo w oczy? To z całą pewnością również dlatego, iż to szalone dziewczę jeździ sobie tym właśnie AŁUNEM także m.in. wokół tych swoich ust i… prawie zawsze ta krejzolka stara się czynić tych okrążeń 50, 🤭.

*** 31:09 / 4:00:00 ***

(…)

Właśnie, kochani moi, odpoczęła sobie już troszkę na balkonie i poniekąd udało jej się dziś, PIĄTEK, 25.VI.2021 przywrócić na powrót te myśli, do takiego właśnie pozytywnego stanu, w jakim były jeszcze dzisiejszego ranka… Wtedy już, kochani, była w tak wspaniałym nastroju! By móc to na własne oczy zobaczyć, wykonała naturalnie sobie fotki: A obudziła się taka naturalnie szczęśliwa i spokojna, bo odniosła wrażenie, że tej nocy się dobrze wyspała.

Zakończyła wczorajszy dzień oczywiście tą swoją MEDYTACJĄ 7 OŚRODKÓW ENERGETYCZNYCH, wykonała ją również dzisiejszego dnia z rana, bo już o 6:25. Naturalnie nie zawsze jej to tak dobrze wychodzi, ale o tym obiecała donieść w tym wpisie, poświęconym przede wszystkim temu tematowi! Następnie właśnie, kochani, już w sumie wiedziała, że może tą gimnastykę sobie jednak odpuści [bo dziś ma znowu wiele sprzątania m.in.], lecz przede wszystkim wiedziała, że powinna jeszcze udać się „na spacer” do sklepu, czyli, 😉.

Czuła jednak całą sobą, iż z tej medytacji przy oknie to raczej nie zrezygnuje, pomimo, iż miała już zaliczoną tą z czakrami. Ale tak właśnie, nim wyszła jeszcze do ubikacji, pomyślała, że włączy sobie tą składankę, zaczynającą się od: Ho’oponopono – Thank You I Love You – Sushumna. boooszeee, kochani, u niej naprawdę dzieje się ta MAGIA, bo… teraz spogląda jeszcze raz na tą składankę…, wcale nie widzi tam już tego samego, co odtworzyło jej się nagle, właśnie z rana…

A mianowicie, wtedy jeszcze zaraz po tej właśnie piosence, słyszy nagle to: 432 Hz najlepsza medytacja na początek dnia. Wdzięczność, moc intencji i wibracje. I już wtedy pomyślała sobie: boooszeee, jakie to cudowne, to znaczy, iż ktoś tu jeszcze nade mną czuwa i pokazuje mi, że podejmuję jednak dobre decyzje, choćby tylko na początek w mojej głowie! I tak, jak już przygotowała sobie ponownie tą swoją poduszkę, to na nią siadła i zaczęła powtarzać to, co słyszała:

[2:14] POCZUJ, JAK NASTRAJASZ SIĘ, A Z TOBĄ NASTRAJA SIĘ TEN DZIEŃ I OTACZAJĄCA RZECZYWISTOŚĆ. WYRAŹ WDZIĘCZNOŚĆ ZA TO, CO JEST I ZA TO, CO MA BYĆ. NIECH W CAŁYM KOSMOSIE WYBRZMI: DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ ZA ŻYCIE, ZA TEN DZIEŃ, ZA POWIETRZE, KTÓRYM ODDYCHAM, ZA NIEBO, KTÓRE WIDZĘ, MUZYKĘ, KTÓRĄ SŁYSZĘ. DZIĘKUJĘ!

Tak właśnie było! Nie mogłam aż naprawdę uwierzyć, że takie rzeczy mi się przydarzają…, hehe. Choć muszę powiedzieć, iż wtedy pomyślałam po prostu, że zapewne się na tym za bardzo jeszcze nie znam i to również da się jakoś wytłumaczyć, iż właśnie ta medytacja mi tam wskoczyła! Ale na wówczas już to po prostu zostawiłam i wolałam sobie mówić, że taka magia się właśnie dzieje!

Ok, kochana moja, to powiedz, co było jeszcze później, co się następnie wydarzało…

I tak sobie siedzę na tej poduszce…, a wiedziałam, że nie wykonuję tej medytacji tak całkiem od początku…, ale pomyślałam sobie, no i co niby z tego? Już nawet tych kilku minuteczek nie cofałam…, tylko poddałam się temu, co słyszę… I wtedy poczułam się taaaak wspaniale 🤗. A jak słyszałam te słowa:

[11:47] ZAUWAŻ JAK WSZECHŚWIAT JEST CI PRZYCHYLNY, WSZYSTKO, CO DAJESZ, WRACA W ZDWOJONEJ ILOŚCI. POCZUJ JAK WRACA TO, CO NAJLEPSZE DO CIEBIE. POCZUJ, JAK ENERGIA CIĘ BUDUJE, JAK ENERGIA I MATERIA KOŁYSZĄ SIĘ W JEDNYM TAŃCU MIŁOŚCI

14:03- 14:08 = GOŁĄBEK 😉znowu nadleciał, bo monitoruję tu, odkąd siadłam ponownie na balkonie, hehe, 😋.

No w każdym razie, wówczas już było mi dalej tak niesamowicie radośnie i miło. A… słysząc to, ostatnie podkreślone powyżej zdanie o tej energii i materii kołyszących się w tańcu miłości, to od razu pomyślałam sobie o mnie i Gracjanie…, i dokładnie wówczas było mi jeszcze bardziej wspaniale. Bo ja w ogóle jestem przekonana, że my jeszcze stworzymy tą parę!

Oczywiście, że tak! Ja również w to bardzo wierzę! Ale wspomnij teraz proszę dalej, cóż się u Ciebie tu działo…

Więc po zakończeniu tej medytacji, tak sobie jeszcze chwilkę siedziałam dalej na tej poduszce, bo pomyślałam, iż ona trwa wprawdzie 15 minut, ale ja, ponieważ nie wykonuję jej jednak od samego początku siedząc właśnie na tej poduszce…, to mogę jeszcze, że tak powiem dobić po prostu od tak do tych 20 minut, a czułam się naprawdę wspaniale [w ogóle, to weszło mi już w nawyk, iż budząc się już dziękuję za ten cudowny dzień, 🤭]

Tak sobie siedzę spokojnie nadal taka szczęśliwa, bo jeszcze chciałam sobie chwilkę ze Wszechświatem porozmawiać i… właśnie wtedy słyszę: Mooji Remember Who You Are – Omkara (Mooji) i te słowa:

THIS LIFE IS A DREAM./ IT`LL BE OVER IN A BLINK OF AN EYE./ REMEMBER WHO YOU ARE./ REMEMBER WHAT YOU ARE.

/////////

No dobrze, kochana moja, ale już dawno wypiłyśmy sobie nawet kawkę…, to może teraz jednak poszłybyśmy przygotować sobie jakiś obiadek, co Ty na to? A do niego, z całą pewnością jeszcze coś tu fajnego sobie wyszukamy do oglądania 🤗🍀🌟.


//////////

Ok. obiad właśnie się sam podgrzewa…, więc mogłybyśmy jeszcze wykorzystać ten czas na dalsze pisanie… Zróbmy proszę tyle, ile nam się tylko uda, ok? Już nawet wpadłam na pomysł, co będziemy robiły, podczas konsumpcji… Otóż włączę nam tutaj do odsłuchiwania ten Audiobook MP3 – Joseph Murphy POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI.

Wydaje mi się, że już lada moment to jedzonko będzie jednak gotowe… To może jeszcze tylko tutaj dodam, iż po tym, jak byłaś jeszcze z samego rana w tak cudownym humorze i nastroju, to ten oczywiście niemal zaraz się zmienił…, ale o tym doniesiesz później również Ty, ok?

////////

[48:09] WSZYSTKO, W CO TWOJA ŚWIADOMOŚĆ UWIERZY I CO UZNA ZA PRAWDZIWE, PODŚWIADOMOŚĆ ZAAKCEPTUJE I URZECZYWISTNI. UWIERZ W POWODZENIE, BOSKIE PRZEWODNICTWO, WŁAŚCIWE DZIAŁANIE I WSZELKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA, JAKIE NIESIE ŻYCIE!

Zatem, myślę, iż ten cytat choćby będzie dobrym wstępem do tego, co chciałam tutaj dalej opowiadać. Ale może jeszcze tylko dodam, że dokładnie to podkreślone przeze mnie zdanie, pokazuje m.in. to, dlaczego i skąd ja jestem już tego pewna, że UTWORZĘ Z GRACJANEM TĄ NIESAMOWITĄ PARĘ! Tak, jak te powyższe słowa donoszą: UWIERZYŁAM W TO JUŻ DOŚĆ DAWNO… i co więcej…, ponownie już to wiem, iż skoro, moja świadomość w to uwierzyła…, to jestem teraz przekonana, iż moja podświadomość również to zaakceptowała i teraz pozostało mi tylko cierpliwie czekać na ten moment, kiedy dokona się urzeczywistnienie tego mojego pragnienia! 😉

////////////

Kochani, już Wam donosimy, cóż u tej naszej gwiazdy się wydarza…, a poważnie obydwie odnosimy wrażenie, że jednak duuużo magii. Otóż, już Wam opowiadam, cóż tu się jeszcze działo na tym balkonie [gdzie nadal siedzimy, teraz jednak już ubrane bardziej ;-)]. Zatem, wyobraźcie sobie, że tak pięknie słonko świeciło tu nadal po obiadku, że po prostu wyszłyśmy się nasmarować jeszcze tymi balsamami od słońca… Nasza bohaterka chciała nam jednak włączyć ponownie do odsłuchiwania ten wyżej wspomniany audiobook, bo już się właśnie [ten fragment] zakończył…

Wiesz, na samym początku byłam przekonana, iż to uczyniłam… Ale, jak widziałaś, zdjęłam również okulary, by móc opalić trochę jeszcze twarz, więc nie widziałam do końca dobrze… 🤭. Jak jednak spostrzegłam, a właściwie usłyszałam tą muzykę: Nastrojowa Fantazja Muzyczna oraz Piękna Przyroda w 4K • Relaks, Sen, Medytacja, Nauka, Joga, to pomyślałam znowu, ok. może to jest kolejny znak, bym teraz po prostu oddała jeszcze się takiemu czystemu relaksowi…, a mianowicie wtedy jakoś automatycznie niemal rozpoczęłam tą rozmowę ze Wszechświatem…

Kochani, właśnie mamy jakieś niezidentyfikowane trudności/ problemy z pisaniem, bo niknie nam jakby nagle ten kursor… Także myślę, iż zdecydowanie lepszym będzie teraz, jak odtworzymy coś sobie jednak do odsłuchiwania, tudzież oglądania… W dodatku, jakoś nas obydwie nastała taka jakby senność… Maaatko, Wy myślicie zapewne, że to wszystko, jest tutaj tak, jak widzicie [w sensie ten tekst…], lecz my go niestety tak nie widzimy, bo tutaj klikając w tą klawiaturę, patrzymy…, a to wcale nie idzie tak na bieżąco i nie każda literka pojawia się tak od razu…

Także już postanowiłyśmy się nie denerwować, tylko to po prostu zostawić, a przejść do czegoś innego…

//////////////

Kolejna próba…, bo przecież my się nigdy nie poddajemy, prawda? 😋 Zatem lecimy choćby z tym obrazkiem na początek:

To, co, kochana, ja myślę, że właśnie ten obrazek, jest choćby idealnym wręcz wstępem, do tego, byś mogła opowiadać, jak ten Twój dzisiejszy dzień się dalej tutaj przedstawiał.

Dobrze wiem, do czego próbujesz nawiązać…Chodzi Ci o to, jak taka szczęśliwa już wyszłam z tego domu, wcale jednak taka już nie powróciłam, tak?

Oczywiście, że tak! Ale opowiedz proszę wszystko ze szczegółami, bo jest to BARDZO ważne!

Więc wyszłam z tego domu o godz. 10:24 i szłam wtedy jeszcze taaaaka szczęśliwa wręcz, bo przecież już takie niesamowite rzeczy mi się przydarzyły, jak byłam jeszcze tu w domu! I tak sobie najpierw oczywiście o tym myślałam, co powinnam jednak kupić… I muszę tu stwierdzić…, że właśnie w takich momentach najbardziej jednak brakuje mi tutaj kogoś takiego, jak właśnie Gracjan! On sprawia bowiem wrażenie takiej konkretnej i poukładanej osoby…, że on od razu pomógłby mi w tym…, bo może nawet razem doszlibyśmy do wniosku, że wcale niczego nie trzeba jednak kupować…

18 – 18:06 = gołąbek po raz kolejny

Ahhh, miałam znowu tyle myśli w tej głowie… Tzn. wiedziałam, że powinnam kupić: rumianek, zieloną herbatę, jabłka, cytryny, suszone śliwki, kefir, mleko, jaja… A reszta, oczywiście ponownie… wyszła niemal sama, czyli, jak zwykle zresztą… I wiesz, jak już wracałam… a tak się składa, że nie dałam rady zabrać wszystkiego na raz…, czy może inaczej: nie chciałam tyle dźwigać, bo jednak jeszcze wzięłam i pęczek kopru, natkę pietruszki, sałatę i banana…

Doskonale wszystko widziałam, a zwłaszcza tą dyskusję, jaką już w tamtym momencie zaczęłaś ze sobą prowadzić… Jak byłaś niemal wściekła na siebie, że w ogóle udałaś się do tego sklepu…, bo tym samym, jakby od razu odebrałaś sobie to szczęście, które Cię tak pięknie od samego rana ogarniało… Lecz, może jednak powiedz, jak umiejętnie zaczęłaś sobie to swoje myślenie znowu przestawiać, bo przecież doskonale wiedziałaś już o tym, że musisz dbać o czystość swoich myśli i nie powinnaś siebie tak besztać…

Tak właśnie było…, więc jak już wróciłam taka jednak sterana… i wściekła na siebie za to, że musiałam iść tam w ogóle 2 x, jak okazało się, że jednak mogłam jeszcze te pozostałe rzeczy włożyć sobie do siatki, którą również ze sobą miałam w torebce… Ale ok. już to po prostu zostawiłam… i zaczęłam doszukiwać się choćby jakichś dobrych rzeczy w tym wszystkim…

I tak, jak już wyszłam po raz drugi, to stwierdziłam, że ta brązowa sukienka jest jednak ok., ale może jednak przydałoby mi się ubrać teraz jakieś sandały, a nie te moje espadryle z tamtego roku… I tak też oczywiście zrobiłam, a ponieważ wtedy właśnie założyłam te, które sobie przecież jeszcze niedawno tu sama sklejałam, to okazało się, że… Tu podam teraz tego wszystkiego (tych moich plusów, które dostrzegłam, po przyjściu już do domu) taki po prostu skrót:

  • sandały jednak dobrze sklejone!
  • otrzymałam od p. Piotra nowe całe opakowanie na 6 jaj!
  • w domu, skończyłam już swój OMEGAREGEN SKIN CARE – 250 ml, także od jutra będę mogła już stosować ten nowy
  • przed wyjściem jeszcze udało mi się przeczytać ponownie ten wpis, obliczyłam nawet czas i dodałam na początku daty!
  • tak niesamowicie się cieszę, że jednak podjęłam taką właśnie mądrą decyzję a propos tego przyjazdu mojej mamy tutaj z Kacprem! że jednak po prostu nie mam na to teraz ochoty, bo nie jestem jeszcze w takim dobrym stanie, jakbym tego chciała… I postanowiłam posłuchać się siebie samej i tego, co mówi do mnie cały czas moje wnętrze/ serce/ moja intuicja!

To ja Ci kochana może jeszcze tylko pomogę, bo widzę, że już jednak jesteś zmęczona…, pamiętasz, jak potrafiłaś niczym innym już się nie załamywać i nie przejmować? Choćby przede wszystkim tym, że wciąż nie masz tutaj jednak w tym mieszkaniu posprzątane?

Oczywiście, że tak! Twierdziłam, że jestem przecież tutaj sama i mam tylko 2 ręce…, a nie żyję sobie, przecież, jak to Gracjan opowiadał w tym filmiku o tych granicach, jak jakiś 30-letni mężczyzna, który wciąż mieszka z rodzicami…. Ja mam przecież wszystkie obowiązki TYLKO na mojej głowie…

(…)

Nadeszła do nas SOBOTA, 24.VI.2021, kochani, w życiu nie widziałam tak nieszczęśliwej osoby, jaką jest obecnie Mała Mi… boooszeee, ona naprawdę nie ma już pojęcia, co ze sobą dalej robić… Doskonale o tym wie, iż BAAARDZO POTRZEBUJE LUDZI, po prostu samej już tu najzwyczajniej w świecie umiera… A obecnie wszystko ją taaaak strasznie przytłacza wręcz… Najbardziej chyba to, co jeszcze wczoraj uczyniła…

Wieczorem bowiem, jak już wiecie była taka już zmęczona… to zadzwoniła jeszcze tylko do swojej mamy, by jej przekazać, iż niestety ten ich [jej i Kacperka] przyjazd do niej jednak nie wypali… I rzekła, tak, jak twierdziła powyżej o tym, iż ona ma ten czas już tu zaplanowany…

boooszeee, ja po prostu już nie mogę! Nie wytrzymuję tego wszystkiego! Czuję się bowiem jak ostatnia niemalże „suka” [= tego samego słowa użyłam, jak rozmawiałam właśnie jeszcze wtedy na tej sesji z tą Małgosią IRI…], a ta mi wtedy wytłumaczyła, że tak mogłabym się czuć, jakbym była matką, która nie szanuje własnego dziecka, jego uczuć… A ja co zrobiłam? Przed chwilką doszło do mnie, że przecież ja tak naprawdę kompletnie nie poszanowałam właśnie uczuć tego mojego bratanka [dziecka chrzestnego!]…, który już taaaak wiele musiał przejść i przeżyć…

Jestem po prostu OKROPNYM CZŁOWIEKIEM! Dobrze wiem, iż on już się nastawił na ten przyjazd do mnie…

Ale przecież przed chwilką rozmawiałaś jeszcze ze swoim bratem, który, jak rzekł niedawno co, dopiero wstał z Kacperkiem, którego ma teraz u siebie… I on właśnie Ci odpowiedział, że Kacper przecież nawet nie znał dokładnie daty tego wyjazdu do Ciebie jeszcze, więc nie zdążył się raczej nastawić.

Tak, ale to jest oczywiście wizja mojego brata… A ja przecież rzekomo wiem/ rozumiem więcej… i właśnie dlatego, słysząc jeszcze tego szkraba tam w tle… [który naturalnie wcale nie zdążył jeszcze niczego rzec…, że tak jest, jak ja to odbieram…] Ale, boooszeee, tak sobie po prostu od razu pomyślałam, że jestem taka potworna wręcz…

Moja droga, a czy Ty naprawdę myślisz, że nie miały na to żadnego wpływu, choćby te słowa, które usłyszałaś jeszcze wczoraj od swojej mamy?

Jestem tego pewna, że to także miało właśnie wpływ na to wszystko, co zaczęłam później myśleć… Nie do końca pamiętam już w jakiej kolejności to wyraziła…, więc wpiszę tylko takie hasła, które najbardziej zapamiętałam:

  • Ja to jeszcze jakoś zrozumiem…, ale najgorzej wytłumaczyć to dziecku, które już tak się nastawiło na ten przyjazd do Ciebie…
  • teraz mam jeszcze pieniądze, a później już mogę ich przecież nie mieć
  • ale skoro Ty nie masz teraz czasu, masz inne zajęcia, to rozumiem… Jakoś będę musiała zorganizować ten czas Kacperkowi, może wybierzemy się na jakiś jednodniowy nawet wyjazd gdzieś, zabiorę go, by dziecko również mogło jeszcze trochę ten czas fajnie spędzić

Właśnie wpadła w totalny niemal ryk… znowu… jej myśli: mama nie widzi na 1 oko i sama to wszystko musi organizować, nie dość, że nie ma tych pieniędzy, to jeszcze ja mieszkając w miejscowości, gdzie jest morze, gdzie jednak mogłabym ich i przenocować, i później spędzić z nimi ten czas nad nim właśnie…, również zrezygnowałam…, nie dałam rady, poddałam się! 🤦‍♀️

  • nie wiem, jak będzie z Kacprem po tym jego powrocie z tego obozu, przecież on nie dysponuje tym czasem sam, a nie wiem, czy Kasia nie będzie chciała gdzieś go zabrać…
  • Marcin teraz [a propos tych jego ran, o które zapytałam, czy ta pielęgniarka, która robi mu te opatrunki coś powiedziała odnośnie ich właśnie] ma już o wiele lepsze te nogi…, latem jakoś zawsze lepiej te rany się goją…
  • opowiadała mi o tym, jak była zaszczepiona przeciw COVID [jest po pierwszej szczepionce, a babcia i ciocie już są po 2-óch], spała wtedy u Marcina, bo robiła chłopakom jakoś obiad tego dnia i tak już została… Marcin pytał ją co jakiś czas, czy dobrze się czuje [a zniosła to bez żadnych większych problemów, nie miała nawet gorączki, a już w razie co, miała przy sobie także polopirynę, czy jakiś inny środek przeciw temu…]
  • czy to czasem nie żadna sekta, gdzie należę? 🤦‍♀️ Bo stałam się coraz bardziej niedostępna i wyizolowana od wszystkich… [boooszeee, co miałam niby na to powiedzieć, na to jej myślenie? 🙄]
  • z suplementami [jak i ze wszystkim!] też nie można przesadzać: ostatnio czytałam gdzieś nawet coś o wit. C, że ją również można przedawkować…, a tak naprawdę to właściwie każdą…, bo również coś było też o wit. D, którą przecież teraz możemy czerpać ze słońca!
  • jak już zaczęłam jej ja na końcu choć wspominać, jak byłam u tej psychiatry tego samego dnia, gdy ona miała tą szczepionkę i oczywiście zaczęłam tą rozmowę…, zapominając kogo mam po drugiej stronie tej słuchawki…, bo ona wtedy, że przecież ta lekarka takie rzeczy musi notować w karcie dla tych wszystkich komisji, które mnie w przyszłości będą czekać… Bo wiadomo, jak jest… o rentę niestety muszę wciąż walczyć, bo ONA JEST PRZECIEŻ MOIM OSTATNIM TU… boooszeee, nie pamiętam już dokładnie teraz nawet, jakich ona tu słów użyła…, ale to było przecież nic innego, jak kolejne powiedzenie mi, że nie mając tych pieniędzy, nie będę tak naprawdę w stanie już nic zrobić… 🙅‍♀️🙉🙊🙈🤷‍♀️

Naprawdę na teraz Nie daję tutaj już sobie rady ponownie z niczym, już nawet nie mam siły, by medytować… Siedzę tu i patrzę w to okno niemal nieustannie rycząc… i błagając znowu Boga/ Wszechświat o jakieś wsparcie/ trochę więcej rozumu dla mnie…, bo czuję się już jak kompletna niemal IDIOTKA/ jakiś totalny bezmózgowiec i głupek wręcz…😨🙊🙉🙈😱 NIC MI NIE WYCHODZI! Nie mogę się już nawet odnaleźć w tym cholernym bałaganie tutaj… A dziś jest sobota, którą przecież miałam spędzić poza domem, jak i jutrzejszy dzień również! boooszeee, powiedz mi DLACZEGO JA SAMA SOBIE TO ROBIĘ??? Dlaczego nie umiem tak mądrze postępować znowu???

Kochana moja, jest mi cholernie smutno i przykro, jak widzę Ciebie w takim właśnie stanie znowu…, kiedy dostrzegam, że tak wiele rzeczy bierzesz do siebie, a taaaak cholernie brak Ci tu po prostu wsparcia! Kogoś, kto byłby w stanie tu przy Tobie być i najzwyczajniej w świecie Tobie pomagać, a już zwłaszcza w takie dni, jak dziś… Kiedy to tak bardzo brak Tobie jakiejś wrażliwej i mądrej osoby, z którą mogłabyś o tym wszystkim po prostu rozmawiać… Szczególnie teraz, gdy już w nic nie wierzysz i tak bardzo Ciebie to wszystko znowu przytłacza…

Dlatego, proponuję choć na wstępie zróbmy sobie jakąś herbatkę i może zacznijmy po prostu ten dzień choćby od dobrego śniadania! To będzie już jakiś początek… A następnie, pomyślimy, co dalej, za co się zabrać w pierwszej kolejności!

No i co mi po tym śniadaniu…??? Owszem zdrowe müsli…, ale to jest TYLKO jedzenie…

Oczywiście, że tak! Ale pomyśl o tym, iż właśnie choćby nakarmiwszy to swoje fizyczne ciałko, będziemy mogły następnie przejść dalej… Może uda się Tobie już wówczas choć troszkę sprawniej jednak myśleć… A spójrz, jeszcze może troszkę tylko bardziej globalnie… I tak, wprawdzie po tym, jak wstałaś do ubikacji, już o tej 2:44! to ciężko było Tobie znowu totalnie wręcz zasnąć… Może to dlatego właśnie, że wczoraj już po tej wieczornej rozmowie ze swoją mamą, nie potrafiłaś znaleźć w sobie nawet siły na medytację i po prostu po wzięciu CBD [Twój zapisek w komórce] o 22:27 położyłaś się spać.

Nie do końca już teraz nawet pamiętasz, jak udało Ci się [i kiedy] zapaść w sen… No, ale kochana, to chyba w tym momencie AŻ takie istotne znowu nie jest… Tzn., jak wiemy sen jest szalenie ważny dla organizmu! Lecz teraz chciałam podjąć inny temat… Mam na myśli, oczywiście to, że prócz tego, iż po tym, jak ponownie włączyłaś dziś sobie to Ho’oponopono – Thank You I Love You – Sushumna, to wtedy znowu dostrzegłaś także to, co i jeszcze wczoraj…, czyli tą najlepszą medytację na początek dnia…

boooszeee, 12:14 = znowu gołąbek

Ona już tu naprawdę nie może z tego płaczu…, boooszeee, wiecie, jakie ona ma teraz myśli w tej swojej głowie? Patrzy się na tego gołębia [wciąż wierząc, że to jest Gracjan…] i mówi:

IDŹ STĄD, ODLATUJ JUŻ PROSZĘ! Bo jestem o tym przekonana, że nie chciałbyś mnie teraz kompletnie tu nawet oglądać i widzieć to, jak obecnie wyglądam i jaki tu mam wszędzie burdel… 🙈🙉🙊 Odlatuj już! Przecież to jest to, co wychodzi Ci najlepiej…, to latanie… Zatem, już Cię tu nie ma! Zostaw mnie znowu samą… przecież, kur…, tak świetnie sobie z tym radzę…

Ale kończę to, co już rozpoczęłam…, a wciąż, moi drodzy, widzę, jak Mała Mi spogląda na tą latarnię… ooo 12:31 odleciał! Także kochana, może teraz przesiądziemy się jeszcze tylko na balkon, tam zaczerpniesz choć więcej tego świeżego powietrza!

////////

Już tu siadłyśmy właśnie. Tak dobrze o tym wiem, jak ta nasza Mała Mi nie znosi wręcz siedzieć w takim bałaganie… ale doszłam do wniosku, że równie ważne, jeśli nawet nie ważniejsze, jest to, co w jej wnętrzu. I właśnie od tego trzeba, moim zdaniem w pierwszej kolejności zacząć! Dlatego też kontynuowałam to rozpoczęte powyżej…

Kochana, moja, znowu, spójrz, przecież jeszcze leżąc w tym łóżku… tak intensywnie już myślałaś, co byłoby jednak najlepszym, aby teraz zrobić…, jak tu możesz jeszcze sobie samej znowu pomóc… A przecież doskonale pamiętałaś jeszcze tego @ z OdNowy… ten warsztat: Odnaleźć siebie – Totalne uzdrowienie [https://odnowacentrum.pl/projects-archive/odnalezc-siebie-totalne-uzdrowienie/]

I po tym, jak dostrzegłam, iż to jest wyjazd na Kaszuby, tam ma się ten warsztat odbywać, to zaczęłam znowu taaaak intensywnie myśleć i zastanawiać się, czy:

  • miałabym w ogóle tyle kasy…
  • czy powinnam je przeznaczać, tak egoistycznie na siebie właśnie, jak tutaj tyle innych spraw mnie już ponownie przytłacza niemalże [mama, która wciąż się obawia i drży niemal o te pieniądze…, brat bezrobotny…itp./itd.]

13:12= gołąb po raz kolejny…, – 13:16 = odfrunął…

////////////

boooszeee, jak tylko zobaczyła, tą laurkę [powyżej] kochanego Kacperka …, to zaczęła naturalnie zalewać się dalej łzami…

Mooji Remember Who You Are – Omkara (Mooji)

THIS LIFE IS A DREAM./ IT`LL BE OVER IN A BLINK OF AN EYE./ REMEMBER WHO YOU ARE./ REMEMBER WHAT YOU ARE.

Poniżej notatka z jej komórki:

​15:52 – 22.04 wyłączyłamMuzęPrzestawiłamLeżakIpostanowiłamChoćEtwaSięWyciszyć… IryczącWeiterBłagamBogaOpomoc/wsparcie boooszeeeJakBymChciałaOdnaleźćWkońcuTenSpokójTuJużKompletnieNieChodziMiNawetOmiłość, którejOczywiścieTaaakBARDZOMiNadalBrakuje, ale do cholery: NIE JA JESTEM TU NAJWAŻNIESZA!

////////////

No dobrze, kochana moja, chciałabym podjąć z Tobą teraz jednak rozmowę… Powiem ci, cóż zauważyłam, że: po pierwsze nie siedziałaś wcale tutaj cały czas i nie płakałaś. Ty po prostu masz taką niemal nieustanną dewizę i zaczynasz wówczas najzwyczajniej w świecie coś robić, aby jednak pokonać ten zły nastrój!

20:24- 20:32 – gołąbek

A to, że owszem, nadal sobie popłakiwałaś, nie przeszkodziło Ci absolutnie w podjęciu jakiejś pracy! Bo i zdążyłaś już i poprasować do końca te rzeczy, które tu wciąż leżały i … w dodatku [co, moim zdaniem jest znacznie ważniejsze!] zaczęłaś, tu właśnie już z płaczem… , pozbywać się niektórych ubrań, których stwierdzałaś, że przecież już i tak nie nosisz… Choć przymierzałaś, kochana moja, je ponownie to…, pomimo to zaczęłaś je wkładać do takiej WIELKIEJ torby, którą chcesz jednak wynieść i zostawić pod śmietnikiem po prostu… A zaczynałaś płakać, wcale nie dlatego, że było Tobie tych ciuchów szkoda…

Tzn. było też oczywiście…, ale znowu zaczęłam myśleć o tym, że przecież te ubrania mogłyby się równie dobrze może przydać komuś z mojej rodziny… A później jeszcze słyszałam te piosenki…. i właśnie, jak dochodziły do mnie te słowa, to po prostu zaczynały tak intensywnie płynąć mi łzy… Tak bardzo bowiem znowu myślałam sobie wtedy, że ja taaaak bardzo potrzebuję jeszcze wsparcia tutaj drugiego człowieka!

KAYEF – DURCHS FEUER (OFFICIAL HD VIDEO) – YouTube

Ich schau’ dir in die Augen, ich weiß, du gibst mir Kraft
Immer wenn ich down bin, dann greifst du meine Hand

Egal, was auch kommt, mit dir krieg’ ich es hin
Ich weiß, ich würd’ jeden Krieg für dich gewinnen

Dalej zaś kolejne, wcale nie bardziej wesołe…: LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube

17:28 = gołąb, 17:29 – doleciał 2-gi, 17:37 – obydwa odleciały

Du könntest absolut cholerisch wegen jedem Scheiß herumschreien
Vollkommen hysterisch oder schlicht und einfach dumm sein
Aber nein, aber nein

[Tust du aber nicht]

Du machst’s mir leicht
Ich lieb’ dich so, so, so
So wie du bist
So wie du bist

Później już wzięłam się za to właśnie prasowanie…, bo tak przyszło mi do głowy: Rób coś, masz tu przecież taaaak wiele do zrobienia, może wtedy, choć trochę uda Ci się powstrzymać to Twoje destrukcyjne myślenie, bo po prostu zamartwianie się tym, co zrobiłaś…. I właśnie wówczas usłyszałam, m.in. tę piosenkę:

Grapefruit | Julia Engelmann – YouTube

(…), Dinge werden wahr, wenn man sie oft genug sagt
Sie oft genug, heute wird ein schöner
Weißt du, Dinge werden wahr, wenn man sie oft genug sagt
Sie oft genug, heute wird ein schöner Tag

Komm wir machen mal das Fenster auf, das Radio laut
Lass frischen Wind herein und alle alten Zweifel heraus
Wenn du fest daran glaubst, dann wirst du glücklich
Und heute gibt es Grapefruit zum Frühstück (…)

I jak dotarły do mnie te właśnie słowa, które tu powyżej podkreśliłam, to pomyślałam sobie o tym, że to z pewnością również dlatego, iż dziś z tego wszystkiego po otworzeniu oczu, nie podziękowałam za ten CUDOWNY DZIEŃ… [więc nie przywołałam go nawet do siebie!]

Tak, kochana, ale zauważ proszę, iż tak naprawdę nie było nawet takiego typowego ranka dla Ciebie, gdy już się jednak przebudziłaś i udało Ci się jednak odnaleźć ten spokój! Bo tak naprawdę jest godz. 17:41, a ten okropny ciężar, który utworzył się na Tobie w ciągu tego dnia, a właściwie od wczoraj… Dopiero powoli zaczyna z Ciebie schodzić i opadać!

Ich wollte immer wie die andern sein, nur dass das absolut nichts bringt
Und dass das absolut nicht geht, weil’s die andern ja schon gibt
Der Tag, an dem das klar war, war für mich der erste Neubeginn
Und heute kann ich sagen, dass ich meine beste Freundin bin (…)

Hör nicht auf die Zweifel, denn DU BIST NICHT ALLEINE HIER
UND ALLES GEHT IMMER WEITER, IMMER WEITER, SO WIE WIR
Und weißt du, DINGE WERDEN WAHR, WENN MAN SIE OFT GENUG SAGT
SIE OFT GENUG, HEUTE WIRD EIN SCHÖNER
TAG

Ale wiesz, jak jest mi tu cholernie trudno samej… z tym wszystkim, co mam na swojej głowie? A dalej, już, jak mama przesłała mi jeszcze o 15:12 te zdjęcia tej laurki Kacpunia dla taty… to wiesz na początku sobie tylko pomyślałam: wiem, że to dziecko ma takie zdolności artystyczne… Ale jak ujrzałam tam i to, co napisał, ale też PRZEDE WSZYTSTKIM TEN OBRAZEK TEJ OSOBY NA WÓZKU…, to nie mogę wprost powstrzymać nawet teraz płaczu…

I tak właśnie sobie dalej myślę, boooszee, jakie to jest cholernie dzielne dziecko! Ile ono musiało już znieść! I tak naprawdę dochodzę do wniosku, że MUSIAŁO MNIE TO WSZYSTKO WŁAŚNIE SPOTKAĆ, bym mogła tylko takiego szkraba lepiej zrozumieć, bo ja przecież sama wciąż reaguję, jak takie dziecko właśnie… I wiesz, ja wcale nie twierdzę, aby zabierać przed nim jakieś przeszkody, bo ten malec przecież, jak na swój wiek został już TAAAAK NIESAMOWICIE MOCNO DOŚWIADCZONY i że tak powiem zahartowany!

Więc doszło do mnie, że przecież powinnam dzielić się tym, co mogę, a już zwłaszcza z tak doświadczonym, dojrzałym i mądrym dzieckiem… Zatem siedząc tu na balkonie właśnie usłyszałam już, jak wyłączyłam tą muzykę, by jednak może przed tym, nim sama udam się właśnie na te 4-dniowe warsztaty na Kaszubach [bo dowiedziałam się, że jest tam jeszcze miejsce i mam dzwonić właśnie w pon. w tej sprawie do sekretariatu…], bym może jeszcze poświęciła tych kilka dni tu właśnie dla Kacpunia!

To jest przecież i mój bratanek i chrześniak! Choć uważam, że każdemu powinno się pomagać i robić, co w naszej mocy, to jednak jakoś z nim mnie wiąże jeszcze jakby coś więcej… Jestem naprawdę o tym przekonana, że Dusze nas obojga wybrały sobie właśnie taką rodzinę! I jak sobie tak siedziałam na tym balkonie, już w miarę w spokoju, to właśnie doszło to do mnie, bym może, nim sama jeszcze wyjadę zrobić sobie dobrze, poświęciła również choć troszkę czasu dla tego szkraba, który przecież tak bardzo się cieszył na ten pobyt nad morzem u mnie!

18:12 – znowu 2 gołębie…

Dobrze to wiem, kochana moja, jakie Ty masz wielkie to serducho właśnie…

Wiesz, ja bardzo nie lubię takich górnolotnych porównań! Dobrze wiesz, że ja nie potrzebuję żadnej teorii do tego, po prostu wolę od razu coś robić i jakoś działać. Jestem bowiem tego zdania, że jak coś mogę zrobić, to chyba jest to oczywistym, iż powinnam to wykonywać! A jeśli przy okazji, dzielenia się tym, mogłabym również innych uszczęśliwić, a już zwłaszcza bliskie mi osoby, to chyba nie powinnam się nawet nad tym zastanawiać! I dlatego właśnie doszłam do wniosku, że jeszcze dziś zadzwonię do mojej mamy. Oznajmię jej następującą rzecz: Doszłam jednak do wniosku, iż skoro później w lipcu wyjadę sobie na te Kaszuby, właśnie z tymi znajomymi, to teraz bardzo chciałabym najpierw jeszcze, póki mama ma te pieniądze, by jednak do mnie przyjechali…

Muszę Ci powiedzieć, że podjęłaś jednak bardzo mądrą decyzję! Tak, wiem, iż sama nie jesteś już pewna, czy to znowu TYLKO Twój pomysł… Ale spójrz już doszła do Ciebie nawet ta myśl, jak Twoja mama Tobie rzekła, iż dziecku to zdecydowanie trudniej wytłumaczyć… To pierwsze co, sobie wtedy pomyślałaś: no szkoda, iż wcześniej tak nie pomyślałaś…, choćby w stosunku do swoich własnych dzieci… Ale zaraz z kolei, naszło Ciebie opamiętanie i doszłaś do wniosku, że przecież najważniejsze, że Twoja mama jednak robi jakiś progres

18:26 = a gołębie wciąż tam siedzą 😉, 18:29 = jeden już właśnie odleciał

Dokładnie tak pomyślałam, że przecież nie mogę wciąż ubolewać nad tym, cóż mi samej się wydarzyło… Powinnam raczej wykonywać coś, aby także innym po drodze jeszcze pomagać i robić dla innych to, co najlepszego tylko jestem w stanie. A wiesz, jak słyszę w tych wszystkich nagraniach medytacyjnych: że dostajemy, tyle ile sami dajemy... To sobie myślę, cholera!, to zacznij w końcu coś rzeczywiście dawać! Dobra lecę jeszcze tylko na siku, gołąb wciąż siedzi [18:35], a później zadzwonię jeszcze do mojej rodzicielki i ją poinformuję o tej mojej decyzji.

Mała Mi skończyła właśnie myć i wannę, i umywalkę w łazience! Zaczęła już również dzwonić do swojej mamy, ta jednak nie odbiera… Zatem ma jeszcze chwilkę na zastanowienie się dokładnie, co jej powie 😉. Ale to dziewczę już zaczęło być na nowo z siebie powoli ponownie dumne… A tak naprawdę to jeszcze, jak słuchała sobie tych różnych medytacji dziś [a poważnie była w takim stanie, że SMUTEK…] i wciąż próbowała tu tak bardzo znaleźć coś odpowiedniego dla siebie… I jak włączyła sobie to: Słuchaj codziennie 107 afirmacji. Przyciągaj miłość, obfitość i zbuduj poczucie własnej wartości i tam po 8 minutach słyszy:

WIEM, ŻE KAŻDE DOŚWIADCZENIE BUDUJE MNIE I WZBOGACA MOJĄ HISTORIĘ.

To oczywiście sobie pomyślała:

No taaaak, oczywiste, więc w takim razie ja będę BAAARDZO BOGATĄ osobą! 🤪

//////////

Kochani, 19:48 siedzi nadal na balkonie i… właśnie skończyła rozmowę ze swoją rodzicielką! boooszeee, jakie to dziewczę odczuwa teraz szczęście! Bo…, cóż się okazało? Powiem Wam w skrócie, jak przebiegała ta ich rozmowa. Bardzo miło im się rozmawiało i po tym, jak nasza gwiazda stwierdziła, że Ci znajomi, to żadna sekta, bo oni sami widząc ją taką martwiącą się zapytali, co się stało? Ta opowiedziała im o tej sytuacji z mamą i Kacperkiem [a dobrze znają jej całą już historię… 😉], także odrzekli: Monia, skoro wyjeżdżamy później w lipcu razem jeszcze na te 4-dniowe warsztaty na Kaszuby, to teraz przecież możesz jeszcze spokojnie zaprosić mamę z Kacperkiem do siebie!

Tak więc to właśnie jej powiedziałam:

Mamo, Ci ludzie to są po prostu Anioły, a nie żadna tam sekta, jak Ty się obawiałaś i już sobie zaczęłaś niemal znowu wkręcać 😋

Ja Cię w ogóle przepraszam, dobrze wiem, że ja czasem jeszcze tak mam…, już nawet Kacper jak ja mu coś mówię, to on powtarza do mnie: Oj, babciu, bo Ty tak zawsze masz tyyyle obaw… Ale teraz już, po tych wszystkich waszych przejściach…, jest mi po prostu trudno nad tym zapanować…

Tu muszę powiedzieć, iż nawet ona sama zaczęła się troszkę z tego nabijać, sama z siebie i mówi, że dobrze zdaje sobie z tego sprawę, jak to czasem brzmi… Tak jakby ona zakładała najgorsze…, ale ona próbuje tylko tak bardzo ostrzegać i nie to, że chce czarno tą przyszłość widzieć, co raczej przygotowywać się na różne rzeczy, także niepowodzenia i porażki… [jest dla mnie oczywistym, iż ona po prostu niemal zawsze zakłada najgorsze niestety…] To jest oczywiście przykre, że wciąż nie potrafi sobie np. powiedzieć tych słów:

W każdym razie, ostatecznie ustaliłyśmy, że nie będziemy teraz niczego robiły już tak szybko, bo dobrze to wiem, iż ona potrzebuje do wszystkiego się dobrze przygotować. A ja rzekłam, iż już z tych zajęć bym zrezygnowała w tym tyg. tylko chcę pójść jeszcze tam w poniedziałek, by się dowiedzieć w jakim terminie dokładnie będę jechała…

I w ten właśnie sposób, udało już się nam, nie dość, że fajnie na wieczór porozmawiać!, to jeszcze stwierdziłyśmy, że w takim razie, skoro te wakacje Kacper dopiero zaczął, to przecież jeszcze zdążą do mnie przyjechać! Choćby nawet po tych moich 4-dniowych warsztatach!

Kochana moja, spójrz, czy Ty to widzisz? Ponownie udało się Tobie tak zadziałać, że jednak dziś już będziesz zasypiała w spokoju! I nawet uda się tobie już normalnie pomedytować jeszcze! A dobrze obydwie wiemy, iż właśnie teraz ponownie będzie już Tobie łatwiej powrócić z powrotem do tej wiary!

Także, kochana moja, pomyśl tylko jeszcze raz, jak Ty dziś znowu pięknie walczyłaś, niemal dosłownie!, bo obydwie wiemy, jak cholernie ciężko Ci było z tym wszystkim… Ty jednak absolutnie nie utonęłaś! Nawet, jak już zdarzały się takie chwile, że jednak fala zmyła Tobie tą głowę, to jednak tylko na chwilkę, bo zaraz łapałaś dalej powietrze i próbowałaś ponownie się z tego wydźwignąć!

Mi samej aż trudno w to wszystko niemal uwierzyć…, że … jednak dałam radę! Boże/ Wszechświecie TAK BARDZO WAM DZIĘKUJĘ, ŻE TEN DZIEŃ BYŁ JEDNAK CUDOWNY!!! W końcu teraz zrozumiałam tą kartkę z tym ANIOŁEM!, na którą dziś natrafiłam… Już wtedy coś mi jakby mówiło, że to jest również przekaz dla mnie…

A tak szczerze mówiąc to przyszedł mi właśnie tu jeszcze na myśl znowu Gracjan, że może to słowo ta CIERPLIWOŚĆ, jak również i ten Anioł przekazujący to powiadomienie, mógłby być również odniesiony do Niego 😉.

No dobrze, Ty moja cudowna kreatorko, jak widzisz!!! Jesteś nią, pomimo wszystko! To teraz może już ponieważ dochodzi jednak godzina 21, to pójdziesz się jeszcze tylko przebrać w koszulę i pomedytujesz chwilkę, a jutro już zabieramy się do dalszej pracy… Miało być to sprzątanie, ale skoro wiesz już, iż Twoja mama z Kacperkiem jednak nie przyjadą, to z całą pewnością naszą pracą będzie również dalsze czytanie tego bloga! To wstawimy tutaj, kochani, tylko smsa, jakiego dostała dziś jeszcze o 20:52 od swojej mamy:

Córcia cieszy mnie fakt, że dziś tak spokojnie rozmawiałaś i gotowa byłaś już, żeby się z nami spotkać. Wiem, że przecież też chciałabyś spędzić czas z nami, ale też masz swoje zajęcia. Super, że Twoje koleżanki tak fajnie zareagowały i powiedziały, abyś spotkała się z nami. Ale jeszcze do końca wakacji mam nadzieje, że uda się to zrealizować. A teraz dobranoc kochana, śpij dobrze i jutro miło spędzaj niedziele.

Także widzicie, mam nadzieję, jak fajnie to wszystko wyszło tej naszej przedzielnej Małej Mi! No dobrze, już pozmywała właśnie w kuchni, powyjmowała, co trzeba z zamrażalnika… To teraz już zmykamy do medytacji, bo jak będzie? Oczywiście, że CU-DO-WNIE. Ponieważ nasza niesamowicie dzielna i wytrwała bohaterka potrafi wciąż i na nowo powstawać i pomimo, iż nigdy nie usłyszała takich słów od swojej mamy: ona i tak wierzy, że jeszcze wszystko, co najlepsze nadejdzie.

*** 1:21:15 / 4:00:00 ***

Mela Koteluk – Fastrygi (Official Music Video) – YouTube, 02.VII.21, godz.19:13 = 2 gołębie, 19:20 – nie ma już żadnego… , a w między czasie pojawiły się nawet 3 na minutkę…

(…)

Odnaleźć Siebie – Totalne Uzdrowienie

To, co, kochani, myślę, że najlepiej będzie, jak zaczniemy od tu i teraz, tj. dnia dzisiejszego, którym jest PONIEDZIAŁEK, 28.VI.2021, spojrzała dziś na tą swoją latarnię, a na niej od 17:08 dostrzegła ponownie gołąbka…, który odfrunął dokładnie o 17:31. Ale, może zacznijmy po kolei…, tzn. dodam tylko, iż Mała Mi jest na serio niesamowitą wręcz istotą!

Moja droga, to może zacznij po prostu Ty sama czynić te porządki własnego wnętrza…

Zatem, jak wiesz, cholernie mnie to dobija wręcz, że mam tak słabą wciąż tą pamięć i muszę wszystko sobie notować…, ale pomyślałam sobie zaraz, że no, helloł! ale to zapisywanie i notowanie przecież świadczy nie tylko o problemach/ trudnościach z pamięcią! Tak robią wszyscy dobrze zorganizowani ludzie!

I tak, zanotowałam sobie przecież ostatnio, by zadzwonić w poniedziałek do tej OdNowy i tak też zrobiłam! Usłyszałam tą Agę, która kiedyś swoimi słowami, tym, co do mnie powiedziała bardzo mi pomogła… A teraz jeszcze rzekła do mnie, iż tak naprawdę to jedyne miejsce na tym kursie pozostało już tylko w tym drugim terminie, tj. 26-30.07.2021, który jest przede wszystkim dla pacjentów Kliniki OdNowa uczestniczących w sesjach indywidualnych. Ja jednak postanowiłam i tak się tam udać…

Widziałam, moja kochana, wszystko dokładnie! Jak ponownie nie wiedziałaś, co masz ze sobą robić, a tak bardzo przecież Tobie brakuje tutaj drugiego człowieka… Dostrzegłam, jak tutaj i sprawdziłaś jeszcze ten dojazd… i zdążyłaś już nasmarować się tymi balsamami… I w końcu, postanowiłaś tam wyruszyć, by uzyskać jeszcze parę informacji, choćby przede wszystkim JAKI BYŁBY CAŁY KOSZT TEGO WARSZTATU WŁAŚNIE.

Oczywiście, że tak! Choć tak naprawdę obliczyłam go sobie jeszcze sama, dodając te wszystkie kwoty, jakie były tam podane, ale zapytałam i tak, by wiedzieć już dokładnie. I w momencie, jak usłyszałam od niej stwierdzenie, iż każdy dojeżdża tam na własną rękę…, to po prostu nagle zaczęłam tam najzwyczajniej w świecie płakać… Nie mogłam już bowiem…, czułam się tak tym wszystkim jakoś ponownie przeciążona…

Moja droga, bardzo Cię proszę nie mów JAKOŚ przeciążona, gdyż moim zdaniem jest to po prostu OCZYWISTE, iż Tobie jest tu trudniej niż wszystkim innym osobom! Nie dość, że po tym wypadku, masz takie trudności nadal z tym swoim zdrowiem, tzn. przede wszystkim chyba nie potrafisz wciąż jeszcze tak wszystkiego dobrze i szybko oceniać, czy może lepiej: reagować na to, jak większość dorosłych osób. Jak właśnie choćby ta Twoja reakcja, niemal jak dziecka, gdy usłyszałaś, iż trzeba dojechać tam na własną rękę…

Wiesz, zanim jeszcze tam dotarłam, to już sobie ponownie pomyślałam o tym, jak ja wyglądam…, że przecież nikt by w życiu nie mógł powiedzieć, iż ja naprawdę nie rozumiem tak wszystkiego dobrze…, czy może inaczej, że nie potrafię wciąż tak logicznie i mądrze SZYBKO jednak myśleć…

Moja droga, BARDZO Ciebie proszę, przestań mówić już o sobie w taki sposób!!! Nie jesteś przecież ABSOLUTNIE od nikogo gorsza!!! Co więcej, już przecież tyle razy o tym rozmawiałyśmy, że naprawdę nie ma wiele takich osób, które dałyby sobie radę z tym wszystkim TAK DZIELNIE, jak i TY! I które byłyby tak wytrwałe! Choćby spójrz, ponownie ta właśnie sytuacja, że pomimo, iż masz wciąż tą swoją chatę nie posprzątaną, to jednak jak już czujesz to tak bardzo całą niemal sobą, iż coś powinnaś zacząć przecież robić, bo inaczej sięgniesz już całkiem dna… To Ty to właśnie robisz! Ratujesz się, jak tylko możesz!

Doszłam bowiem do wniosku, że cholera jasna, ale co mi pozostanie po tej odłożonej kasie…, jak będę jednak chora psychicznie, bo naprawdę tak już się tu czuję, że popadam w jakiś straszny niemal marazm…, grożący znowu depresją! A ja tak nie chcę!!! I postanowiłam dalej walczyć o siebie o własne zdrowie, tyle, ile mogę! Pomimo, iż dziś w tej OdNowie wyglądałam właśnie tak:

No dobrze, kochana moja, lecz wyciągnijmy proszę z tego kolejne plusy, bo przecież takie również były! Dowiedziałaś się, iż:

  • to nie jest jakiś znowu straszny problem, że Ty nie masz jak dojechać tam na miejsce [Kozia Góra], ponieważ z całą pewnością mogłabyś się tam zabrać z jakimś zmotoryzowanym uczestnikiem… A nawet jak nie, to usłyszałaś, że albo sama Iza Milczarek, albo jej mąż mogliby Ciebie nawet zabrać tam, to już się trochę bardziej uspokoiłaś…
  • jesteś 9 osobą na tej drugiej liście, a ma być podobno minimum 12 osób. A, jak sama stwierdziłaś taka wręcz zadowolona, iż 9 to Twoja ulubiona liczba, bo Ty się tego dnia właśnie urodziłaś! Ale, kochana moja, spójrz jeszcze tylko proszę na to:

Dziewiątka (numerologiczna 9) to kwintesencja altruizmu i wrażliwości na cudzą krzywdę. Bardzo emocjonalnie podchodzi do wszystkich aspektów życia. Nastawiona jest przede wszystkim na pomaganie innym. Dziewiątka poświęca się dla dobra ogółu i zawsze opiekuje się słabszymi. Troszczy się o osoby będące w potrzebie, dostrzegając ich cierpienie. Dziewiątka nie chce pozostawać obojętna na los ludzi niepełnosprawnych, biednych, opuszczonych i wszystkich tych, którzy potrzebują jakiejkolwiek pomocy. Dziewiątka jest niezwykle wrażliwa i uczuciowa. Serce kraje jej się na widok jakiejkolwiek niesprawiedliwości. Tym bardziej, że doskonale potrafi wczuć się w sytuację drugiego człowieka. Pochyla się wówczas nad nim i udziela wsparcia. (…)

https://astroweb.pl/numerologiczna-9.php

  • usłyszałaś wtedy także, iż z tam na te warsztaty będzie jechała także jakaś dziewczyna nawet z samego Krakowa [to Ciebie już znowu uderzyło…, że to miasto tu się również pojawiło…]

No dobrze, moja kochana, ale lepiej powiedz nam tutaj jeszcze, jak już udało się Tobie jednak to myślenie dalej samej [ponownie!] przestawić!

Ahhh, byłam już taaak zdesperowana, jak widziałaś i ponieważ przez cały czas…

[ooo booooszeee, 18:50 = gołąbek (może nawet był tam już wcześniej, ale ja spojrzałam o tej godzinie właśnie na zegarek), 19:04 wciąż tam jest, a ja udałam się tylko do ubikacji, 19:22 – odfrunął]

nie umiem siebie tu samej odnaleźć… I już wtedy, będąc tam w tej klinice, stwierdziłam, że pójdę sobie tam jeszcze właśnie posiedzieć, na tym moim ulubionym bujanym siedzeniu i dalej czytałam sobie tą moją biblię, a tam dalej znalazłam właśnie na str. 167, gdzie było:

Jak przyciągnąć idealnego męża [zamieniłam sobie po prostu to słówko na „partner”] I tak zaczęłam to właśnie czytać:

Przestałaś być naiwną kobietą, która nie zna działania własnej podświadomości. Wiesz, że wszystko, co jej wpoisz, nabierze w życiu widzialnych kształtów. Wypełnij zatem podświadomość żywym wyobrażeniem wszystkich cech, jakie powinien posiadać twój mąż.

I tak sobie dalej to właśnie czytałam… [bo przecież pomyślałam tu o tym, iż większość tych cech widziałam już u tego Gracjana!], bo doszłam jednak do wniosku znowu, że nie zamierzam się absolutnie narzucać! I tu podaję to, co wyczytałam dalej:

Nie ma powodu do rezygnacji. TRZEBA DZIAŁAĆ – JESZCZE DZIŚ! Siądź wieczorem w wygodnym fotelu, zamknij oczy, zapomnij o zmęczeniu i codziennych troskach, odpręż się i wpraw w dobry nastrój. JESTEŚ CAŁKIEM BIERNA I CHŁONNA. Przemów teraz do swojej podświadomości: CZUJĘ, JAK ZWRACA SIĘ KU MNIE MĘŻCZYZNA – UCZCIWY, SZCZERY, LOJALNY, WIERNY, SPOKOJNY, SZCZĘŚLIWY I ZAMOŻNY. Wszystkie te zalety utrwalają się głęboko w mojej podświadomości. (…)

Ale tak naprawdę to uderzyły mnie niemal te słowa, bo właśnie brzmiały, jakby były wprost wyjęte z mojej głowy:

WIEM, ŻE MOGĘ SIĘ PRZYCZYNIĆ DO SPOKOJU I SZCZĘŚCIA TEGO MĘŻCZYZNY. MAMY TAKIE SAME IDEAŁY. ON PRAGNIE MNIE TAKIEJ, JAKA JESTEM, JA TEŻ NIE CHCIAŁABYM GO ZMIENIAĆ. ŁĄCZY NAS UCZUCIE MIŁOŚCI, WOLNOŚCI I WZAJEMNEGO SZACUNKU.

Fantastycznie, moja droga, dobrze widziałam, jak już taka niemal zdesperowana tym wszystkim, wróciłaś do domu…, tzn. jeszcze najpierw bardzo chciałaś zakupić sobie w końcu te jabłka! Bo dzisiaj nie miałaś już żadnego do müsli, jedynie banana i te suszone śliwki, zatem tak myślałaś intensywnie, gdzie mogłabyś jej jeszcze zakupić… A ponieważ dowiedziałaś się od pana Piotra, iż świeże jabłka tegoroczne, będą tak jakoś od lipca, a tam już ŻADNYCH nie było, wczoraj nie dostałaś nawet już kefiru, wzięłaś tylko maślankę, także postanowiłaś sobie, że dzisiaj zakupisz je po prostu w Lidlu…

Tak też i zrobiłam…, poza tym zakupiłam tam oczywiście jeszcze i winogrono, bo było właśnie takie fajne, jakie ja chciałam i cytryny, no i ten kefir! I tak sobie pomyślałam już taka naprawdę wszystkim zmęczona…, sobą oczywiście najbardziej, że mam to głęboko gdzieś, że niestety wciąż do tej kawy biorę sobie jeszcze to coś. Tym razem tak bardzo długo się zastanawiałam dalej w tym markecie…, ale pomyślałam, że jestem już tak wszystkim przemęczona…, że cholera, dlaczego niby nie miałabym choć takiej przyjemności sobie sprawić i tak właśnie po chwilowym zastanowieniu się, włożyłam jeszcze właśnie te ciasteczka jaglane, które tam również zobaczyłam.

Doszłam bowiem do takiego wniosku: trudno, dobrze wiem, iż sama ewidentnie nie potrafię tego jeszcze nadzorować i kontrolować, ale wciąż bardzo liczę na to, że pojawi się w moim życiu ktoś, kto mi w tym również pomoże… I po tym, jak zjadłam obiad, położyłam się tutaj taka naprawdę zdesperowana i płacząca już w głos… Zaczęłam powtarzać sobie właśnie te powyższe słowa… Przeleżałam tak chyba ponad godzinę, bo od 15:45 jakoś do 16:40.

Wtedy już po prostu nie mogłam… i wstałam zaczęłam przygotowywać sobie tą kawę, a tutaj włączyłam jeszcze sobie właśnie muzę. Wtedy też słyszę dokładnie te słowa:

I will fight for you
I will fight for you
I’ll fight for you

Paper Sails – Stu Larsen

I ponownie sobie pomyślałam: boooszeee, jak ja bym chciała od mojego mężczyzny to właśnie usłyszeć! I właśnie wtedy wypiłam tą kawę ze zrobionym do tego deserem, bo oczywiście użyłam i tej maślanki, i wkruszyłam także klika tych ciasteczek, kawałek banana, który od śniadania jeszcze mi został… I naprawdę miałam już w tym momencie na to wszystko, że tak powiem wylane, bo myślę sobie: cholera jasna, przecież ja naprawdę TAK WIELE TU RZECZY ROBIĘ!

19:40 – 19:43

19:46 – 19:49

No dobrze, moja droga, ale myślę, że w tą magię jeszcze uwierzysz… Dodam tylko, iż powyżej wpisywałaś zawsze te godziny, jak już dostrzegłaś ponownie tutaj na latarni gołębia. To teraz, kochana moja, przejdźmy może jeszcze do dnia poprzedniego, tj. NIEDZIELI, 27.VI.2021, która przecież u Ciebie wyglądała jednak całkiem inaczej, prawda?

Thomas Hien & Scott Chesak – Crazy Beautiful Life

Jasne, że tak. To są te właśnie moje bardziej normalne, że tak powiem, dni… Kiedy to, pomimo wszystko wychodzę sobie i wtedy nawet się jeszcze uśmiecham… A tego dnia, ponieważ, jak się dowiedziałam, że jest to niedziela handlowa, to pomyślałam sobie: świetnie, zatem nie wyjdę tylko na dolinkę, ale może również udam się do warzywniaka kupić to, co mi potrzebne…

I tak właśnie napisałam tego dnia wiadomość do p. Piotra na WahatsAppie, by odłożył mi to, co bym chciała zakupić. I po tym, jak otrzymałam od niego odpowiedź, że on dziś nie pracuje, lecz na straganie jest p. Wanda, zatem może te produkty, które właśnie chciałam będą… Więc, jak otrzymałam od niego tą wiadomość, to już wiedziałam, iż najpierw muszę udać się tam do warzywniaka, a nie na dolinkę, jak chciałam! Bo wiedziałam, iż nie ma mi kto tych produktów odłożyć…

Zatem tak właśnie uczyniłam I wtedy jeszcze wędrowałam sobie w tych sandałkach właśnie A w ogóle, to założyłam tą sukienkę, której na całe szczęście nie wyrzuciłam…[!] , bo stwierdziłam, że tych wszystkich długich, tudzież jakichś tam spodni to i owszem mogę się przecież pozbyć, ale w życiu nie takiej kiecki, która podkreśla mi to, co mam w swoim ciele tak naprawdę najładniejsze…

Jesteś naprawdę niesamowitą wręcz osóbką! Pomijam już naprawdę to, że przecież nie tylko masz te swoje nogi ładne! Cała taka jesteś, kochanie! I zacznij w końcu w to wierzyć! Lub tak długo powtarzaj to sobie w miarę regularnie, aż może w końcu na nowo w to uwierzysz! A spójrz tylko tej niedzieli, nie tylko umyłaś jeszcze szybciutko swoją głowę, to również, kochana, o czym Ty oczywiście tu nawet nie wspominasz, ALE WZIĘŁAŚ PONOWNIE ZIMNY PRYSZNIC! I to tym razem liczyłaś nawet do 50 polewając się tą LODOWATĄ WODĄ! A zauważ, iż Twoja buźka jeszcze wczoraj właśnie ZNACZNIE lepiej wyglądała, niż dzisiejszego dnia…

Ale dodać powinnaś jeszcze, iż Ty praktycznie przez całą niedzielę znowu się uśmiechałaś i wciąż powtarzałaś, jaka TY JESTEŚ WDZIĘCZNA ZA WSZYSTKO! Tak bardzo to czułaś całą sobą tego dnia, że znowu KAŻDE DOŚWIADCZENIE BYŁO CI POTRZEBNE, BO ONE WŁAŚNIE SPRAWIŁY, ŻE JESTEŚ OBECNIE TAK MĄDRYM CZŁOWIEKIEM!

I wróciwszy już do domu, wiedziałaś, iż zostawisz tylko te zakupy i udasz się ponownie na tą dolinkę właśnie! A zmieniłaś jedynie sandały na te sportowe, ponieważ jednak nie zabierałaś tam ze sobą nawet komórki, zatem zrobiłaś im fotkę jeszcze w domu 😉

Dokładnie tak było. Tego dnia jednak czułam się już jakaś taka znowu zmęczona…, poza tym, wyobraź sobie, że …, a nie to było właśnie dziś, jak już wysiadłam z tego tramwaju i wędrowałam do tej Odnowy… zaczęła sztywnieć mi moja lewa noga! boooszeee, to był moment, gdy ponownie bardzo się wystraszyłam…, wiesz, że w pewnej chwili już sobie nawet pomyślałam, iż nie dam rady tam dojść w ogóle…

boooszeee, ja jestem naprawdę już jakaś obłakana… Właśnie wyszłam do [mega brudnej!🙈🙊🙉] kuchni i zauważyłam, że MAM TAM JESZCZE PRAWIE CAŁE OPAKOWANIE TYCH MULTIWITAMIN… A byłam, cholerka pewna, że już je zużyłam, dlatego też zakupiłam od razu to Solgar Female Multiple… Jeeeesuuu, kończę już i pójdę sobie w końcu posiedzieć spokojnie na balkonie, na tym moim wygodnym leżaku… Może właśnie teraz będzie mi jeszcze łatwiej w końcu powtarzać i wbijać sobie do głowy te słowa… że przecież jestem dobra i dzielna i zasługuję na to, co najlepsze w tym życiu jeszcze! I że już spotkałam tego mojego człowieka.

21:01 – gołąbek, – wciąż tu jest przy mnie 😉 i właśnie o 21:09 sobie odfrunął

Ja wciąż będę w to wierzyła! Tak, mimo, kur…, wszystko, co muszę tu przechodzić, będę uważała bowiem dalej, że Dobra, ale teraz już zmywam się… chyba właśnie wyjdę sobie jeszcze na ten balkon i tam na leżaku jeszcze troszkę poczaruję sobie…

(…)

Nico Santos – Rooftop (Official Video) – YouTube

I’m shoutin’ from the rooftop, baby
Tell me, will you come and save me?
I’m shoutin’ from the rooftop, baby
Come pick me up, come pick me up
Are you just a lover or my twin soul?

Anstandslos & Durchgeknallt – Ohne Dich ft. Laurenz

Ich will mich nicht verändern,
Um dir zu imponier’n.
Will nicht den ganzen Abend,
Probleme diskutier’n.
Aber eines geb ich zu,
Das was ich will bist du.

The Wind and The Wave – Happiness Is Not A Place (Audio …

Ich + Ich – So soll es bleiben (Official Video) – YouTube

Ich warte schon so lange
Auf den einen Moment

Ich bin auf der Suche
Nach hundert Prozent
Wann ist es endlich richtig
Wann macht es einen Sinn
Ich werde es erst wissen
Wenn ich angekommen bin

ZUHAUSE – fynn kliemann 

(…) Und ich bin riesig
Aber du viel größer als ich
Alles jetzt, alles wichtig
Aber wichtiger als du ist mir nichts

Jeszcze wczorajszego dnia, tj. w PONIEDZIAŁEK, zaczęła o 23:40 wykonywać tą swoją codzienną pracę, a mianowicie MEDYTACJĘ 7 CZAKR, do tego położyła sobie oczywiście rumianek na oczy, zdrapkę…., a ponieważ miała jeszcze jedną saszetkę, zatem położyła ją po prostu sobie na brodę 😉. A teraz, słuchajcie, bo to będzie ponownie ciekawe: otóż już o 3:50 udała się do ubikacji, otworzyła sobie jeszcze tylko balkon, bo okno miała cała noc uchylone.

A zaczęła odczuwać, jak jest już ciepło i dlatego zdjęła tą piżamkę, w której położyła się spać i niemal natychmiast przebrała koszulę do spania. Jak już jednak wstawała bardzo chciała nałożyć na swoje stópki japonki, a te nagle gdzieś zniknęły…, dlatego póki co, nałożyła swoje tradycyjne kapciuchy… Była zaś pewna, że jeszcze je odnajdzie, bo przecież nie mogły jej w domu one zginąć! I słuchajcie, zaczęła po prostu się rozglądać, przeszukiwać [wzrokiem] nawet miejsca, gdzie uznała, iż mogła je przecież zostawić. A zaglądała już tak naprawdę wszędzie, hehe, bo i do kuchni, łazienki i nawet pod łóżkiem… Oblukała cały przedpokój również, co więcej, w rezultacie zajrzała także na balkon, czy czasem tam ich nie zostawiła, buhaha, 🤣.

Jak dostrzegła, że tam również ich nie ma…, to po prostu się położyła, bo mówiła sobie dalej, że z całą pewnością one się jeszcze odnajdą! Ale, co więcej, moi drodzy, dodała sobie również, iż jest tego pewna, że i one się odnajdą i odkurzacz będzie również już działał! Bo dziś, kochani, zamierza w końcu całe mieszkanie odkurzyć! Tak naprawdę zaczęła to robić kilka dni temu…, teraz już nie pamięta dokładnie, czy to była niedziela, czy może jednak poniedziałek…

W każdym razie, to również wiąże się z dłuższą opowieścią, ale może skrócimy ją tylko do tego, iż odkurzając także blat w kuchni, nie zauważyła, iż wciągnął jej odkurzacz woreczek, który tam właśnie leżał… Oczywiście na wtedy cały odkurzacz przestał kompletnie wciągać…, ale pomyślała sobie, że na całe szczęście zdążyła już choć odkurzyć pokój, zatem postanowiła się już więcej tym nie denerwować i to po prostu zostawić. Co więcej, później już sobie pomyślała, że w takim razie poprosi WSZECHŚWIAT o sygnał i znak… I uznała, iż to będzie tak, że jeżeli ten jej odkurzacz będzie nadal działał, to będzie również znaczyło, że ona i Gracjan są jednak sobie przeznaczeni i powinni być razem 😋.

I tak to, kochani, zostawiła… do dnia dzisiejszego, kiedy to się właśnie miało rozstrzygnąć… Ale przekażę Wam, cóż ona jeszcze, będąc w kibelku, tzn. prawidłowo powinno się chyba napisać NA, a nie W, buhaha,😜 , zapisała sobie konkretną rzecz. Przekażę dokładnie ten jej zapisek w komórce, jak on wygląda:

4:03 – 11 [!!!🌟😲🍀] „wsiąkły” mi wo … japonki, buhaha, 🤣

Tak, jak jednak wcześniej sobie postanowiła, iż nie będzie się kompletnie tym przejmowała, bo dziś zamierzała zrobić w końcu ten porządek, a była już niemal pewna, że i te klapki się odnajdą, jak również i ten jej odkurzacz będzie już dobrze działał! Położyła się więc spokojna… i do głowy przyszedł jej jeszcze kolejny pomysł: OBLICZYŁA sobie tylko TĄ DZISIEJSZĄ DATĘ: 29.06.2021 i… co kochani z niej wychodzi? Doznała niemal kolejnego szoku…, jak wyszło jej: 2+9 [11] +6 [17]+ 5 [rok] = 22!!!

Już tu się właśnie ponownie ucieszyła!!! I pomyślała sobie: No nie ma mocnych, to się musi po prostu sprawdzić i pozytywnie rozwiązać! Nim jednak całkiem zasnęła, tak jeszcze rozmyślała choćby, gdzie te jej japonki mogły się przed nią ukryć/ schować, hehe, 😉. I tak w pewnym momencie tknęło ją, by zajrzeć może pod tą poduchę, którą zawsze na noc zdejmuje z tego swojego łóżka i która leżała właśnie na podłodze… I… kochani, BYŁY TAM!!! Teraz już więc spokojna mogła sobie dalej spać…

MALKY – Lampedusa (Live Official)

(…) I believe in miracles, miracles come true (…)

O godz. 6:26 już przystąpiła do tego swojego codziennego obowiązku, którym uczyniła tą właśnie MEDYTACJĘ tych 7 OŚRODKÓW ENERGETYCZNYCH, a zauważcie, że jak tylko ma siłę i jest w stanie, to stara się wykonywać ją i rano i wieczorem! Tym razem oczywiście ponownie z Kamillentee, czyli zaparzonym rumiankiem 🌞.

A tak, kochani, wyglądała jej buźka, właśnie po zakończeniu tej medytacji i naturalnie po zdjęciu tych rumianków, hehe,😜. I już była tak niesamowicie zadowolona z siebie [ahhh…, ona kocha takie dni i mimo, że jeszcze nie zdążyła podziękować za ten CUDOWNY już dzień…]

Ledwo zaczęłam „ścielić” to moje łóżko, a patrzę, na latarni siedzi mój przedstawiciel WSZECHŚWIATA!!! Tak się niesamowicie ucieszyłam, bo już ON dobrze to czuł, że zamierzałam zaraz przystąpić ponownie do rozmowy z NIM. I tak siadłam sobie na tą poduszkę i wyobraź sobie, że…, albo przedstawię Ci tu najlepiej to wszystko, cóż wtedy mówiłam, były to po prostu te słowa:

DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE PONOWNIE ZA WSZYSTKO, ZA KAŻDE DOŚWIADCZENIE, KTÓRE BYŁO MI DANE PRZEŻYĆ… BARDZO CIEBIE KOCHAM! MAM NADZIEJĘ, ŻE DOBRZE ODRABIAM TE LEKCJE, KTÓRE MI ZADAJESZ. DZIĘKUJĘ RÓWNIEŻ ZA SIEBIE, ZA TO, ŻE JESTEM CORAZ BARDZIEJ I SPRAWNA I ZDROWA! ŻE MOGĘ ŻYĆ I DZIELIĆ SIĘ TYM, CO WYCHODZI MI NAJLEPIEJ! DZIĘKUJĘ, ŻE TAK WIELE DLA MNIE ROBISZ! I WCIĄŻ MI POMAGASZ, POMIMO, ŻE SĄ MOMENTY, KIEDY JA JUŻ NIEMAL TRACĘ NA WSZYSTKO NADZIEJĘ…

CÓŻ TY OPOWIADASZ, MOJA DROGA???!!! JUŻ DAWNO NIE BYŁO MI DANE OBSERWOWAĆ TU Z GÓRY TAKIEGO UNIKATU, JAK TY! SPOKOJNIE MÓGŁBYM TOBIE ZADEDYKOWAĆ TĘ PIOSENKĘ 😉:

SDP – Unikat – YouTube

Ob du was kannst siehst du nicht am Kontostand
Doch alle geben damit an
Mann, lass sie reden, das ist nur Kinderkram
So wie Likes auf Instagram
Doch du schiebst ‚n Film
Und hältst dich darin nur für ‚ne Nebenfigur
Aber es ist deine Welt
Und die anderen leben darin nur
Und das, was zählt, ist nicht der Schnitt deiner Haare
Nicht deine Haut, deine Farbe
Denn dass du wunderschön bist kannst du nicht im Spiegel sehen
(…)

Dich gibt’s nur ein-einmal
Du bist ein Kunstwerk, es steckt in deiner DNA

Denn du bist ein Unikat, einzig in deiner Art
Wir alle ecken an so wie in ei’m Quadrat
Du bist ein Unikat, du bist so wie du bist

JESTEŚ NAPRAWDĘ NIESAMOWITYM CZŁOWIEKIEM! WCIĄŻ SIĘ PRZECIEŻ PODNOSISZ I SZUKASZ JAKICHŚ ROZWIĄZAŃ POZA TYM, ZAPOMINASZ CHYBA O TEJ JAKŻE ISTOTNEJ UMIEJĘTNOŚCI:

No, ok, już nie zrzędzę… tylko zrobię to, o czym zapomniałam tuż po obudzeniu się, a mianowicie, całkowicie zapomniałam podziękować za ten przecież ponownie już CUDOWNY DZIEŃ! Oraz za to, że uczyniłeś mnie właśnie takim fighterem, który tak wspaniale wręcz to wszystko znosi i co najważniejsze! NIGDY SIĘ NIE PODDAJE! Czasem, owszem, opadam już z sił…, ale na całe szczęście NIC NIE TRWA WIECZNIE! 😜

MOJA DROGA, MUSZĘ CI POWIEDZIEĆ, IŻ JA JUŻ DOSTRZEGAM NAPRAWDĘ OGROMNY WRĘCZ POSTĘP U CIEBIE! TO W JAKI TERAZ JUŻ SPOSÓB POTRAFISZ PODCHODZIĆ DO TEGO ŻYCIA, JESTEŚ JUŻ BOWIEM ŚWIADOMA TAK WIELU RZECZY!

Tak, owszem, z tego akurat zdaję sobie dobrze sprawę. Co nie oznacza przecież, jak sam dobrze widzisz, że nie dopadają mnie smutki i wątpliwości jednak…

OK, KOCHANA, ZGADZA SIĘ, ALE PRZECIEŻ DOSKONALE JUŻ O TYM WIESZ, ŻE TO JEST NORMĄ U KAŻDEGO! IŻ RAZ JEST LEPIEJ, RAZ GORZEJ, ALE MOJA DROGA TY ZAPOMINASZ TUTAJ CHYBA O TEJ JAKŻE WAŻNEJ RZECZY…

A co konkretnego masz na myśli?

OTÓŻ PO PROSTU TO…, ZWYCZAJNA ORAZ COŚ JESZCZE, CO TY, KOCHANA POWINNAŚ SOBIE NIEMAL CODZIENNIE POWTARZAĆ, A MIANOWICIE:

Wspaniale przedstawiłaś tutaj swoją rozmowę ze WSZECHŚWIATEM! Zapomniałaś dodać jeszcze o kilku ważnych, moim zdaniem rzeczach! Pominę już Twój dzisiejszy wspaniały wygląd ponownie, zwłaszcza podczas tej medytacji, jak wykonałaś już te 20 minut, tych podziękowań i wciąż tak pięknie się uśmiechałaś!

Nie dodałaś jednak, iż właśnie wykonując sobie to śniadanie, odczuwałaś już takie właśnie szczęście i wtedy też słuchałaś sobie tej muzyki. I zaraz przybiegałaś tu szybko do pokoju, by to jeszcze sobie tylko zanotować i właśnie słysząc choćby tę piosenkę, ponownie zauważyłaś, że te wszystkie wydarzenia w Twoim życiu Ciebie jeszcze bardziej [paradoksalnie] wręcz wzmocniły i w pewien nawet sposób ukształtowały!

Andreas Bourani – Hey (Official Video)

Hey, sei nicht so hart zu dir selbst/ es ist ok wenn du fällst/ auch wenn alles zerbricht/ geht es weiter für dich

Hey, sei nicht so hart zu dir selbst/ auch wenn dich gar nichts mehr hält/ du brauchst nur weiter zu geh’n/ komm nicht auf Scherben zum steh’n

Wenn die Angst dich in die Enge treibt/ es fürs Gegenhalten nicht mehr reicht/ du es einfach grad nicht besser weißt/ dann bleib/ es geht vorbei

(…) Halt nicht fest, lass dich fallen

Tak właśnie, już to do mnie w końcu doszło, bym wszystkiego jednak aż tak bardzo do siebie nie brała… i jednak AŻ tak się tym nie przejmowała… Pozwalała sobie przede wszystkim na te upadki, jak i na to, że czasem po prostu nie daję już rady… Poza tym tak pomyślałam sobie o tym moim bratanku jeszcze… Choćby o tym, że to tak bardzo mnie poruszyło…, ta jego laurka dla taty… Ale później do mnie doszło, że on przecież tak naprawdę NIE ZNA INNEGO MARCINA! Przecież jak ten malec się urodził, to mój brat już wtedy leżał w tym szpitalu! I nawet Kasieńka przecież przyszła tam na oddział z nim właśnie do Marcina…

Ale ok. to i tak zawsze wzrusza, jak widzę, że takie małe dziecko musiało sobie z tą jednak traumą jakoś poradzić… I zrobił to wręcz cudnie! Ale tak, jak mówiłaś, ja również w to po prostu to wierzę, że jego duszka także wybrała tę rodzinę, by tutaj jeszcze coś pomóc, ponaprawiać choćby te dziury, które już są porobione…

Cieszę się, że się ze mną zgadzasz! Ale pozwól, że odniosę się jeszcze dalej do tego mojego dnia… Otóż, jak usłyszałam tę piosenkę… Nick Talos – Hey Gorgeous (feat. Mitchl), to niemal zaczęłam znowu tańczyć w tej [wciąż brudnej!] kuchni i nawet już to sobie trochę podśpiewywałam, hehe, 😋. I ponownie myślałam sobie o tym, jakie to byłoby cudowne, gdyby ktoś zechciał tak dla mnie w ogóle zaśpiewać…

(…) Hey gorgeous, oh wait
I’ve not felt like this before
But I can’t take this shit no more, no
I’ve been hurting, feeling like a fool
But I still want to be the one for you

W dodatku, dziś w końcu po tym śniadanku, czyli Wrapie, do którego włączyłam ponownie My Octopus Teacher, zaczęłam odsłuchiwać i robić sobie w końcu notatki z tej medytacji na sen, którą już tyyyle razy tu planowałam przecież! I tak, ja naprawdę tak bardzo to czuję, jak ten WSZECHŚWIAT mnie tu prowadzi…

12:45 – 13:00 = gołąbek

Również tak właśnie uważam, kochana moja! Przecież Ty postanowiłaś sobie najpierw, że musisz dziś w końcu posprzątać już to mieszkanie, dlatego wcale nawet nie zabierałaś się już za jakąś gimnastykę, tylko uznałaś, że zabierasz się do tej pracy nad tym blogiem, bo przecież większość osób, pomimo, iż taka piękna pogoda jakoś z całą pewnością również pracują!

Dlatego właśnie, zaczęłaś czynić tutaj dalej te swoje zapiski i właśnie wtedy pomyślałaś sobie, iż może w końcu uczynisz tutaj notatkę z tego właśnie nagrania, tej TWOJEJ MEDYTACJI NA SEN 🤗 [Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje.] I tak właśnie uczyniłaś! Zatem, proszę Cię, podziel się tutaj tym z innymi również!

15:04- 15:07 = GOŁĄBEK

Jasne, nie zamierzam tego absolutnie trzymać tylko dla siebie! I już tutaj wszystkim donoszę te moje notatki. W końcu dobrem trzeba się dzielić! Tak mnie bynajmniej nauczono 😉, więc nie chcę tutaj niczego zachowywać tylko dla siebie samej, dlatego dzielę się tym, co tutaj sobie wynotowałam i… z czym muszę przyznać już w dużej kwestii sama jednak rezonuję…, no a bynajmniej na teraz znowu, hehe,

To lecimy, uprzedzam jednak, że będzie tego duuużo, gdyż po prostu przepisywałam, co słyszałam… A w ogóle to doszłam do wniosku, że przecież równie dobrze mogłabym tu trenować umiejętność szybkiego, BEZWZROKOWEGO PISANIA na klawiaturze, hehe, no ale cóż… nie siedziałam ani prosto na krześle, ani też nie miałam ładnie tych dłoni/ palców ułożonych, tak, jak one być powinny…

Ale ok, to zrobię następnym może razem, o ile będę siedziała prawidłowo, 😜. Póki co, cytuję moją starszą siostrę:

[17:30] Z każdym oddechem odpuszczam to, co mi nie służy. Życie i świat mi sprzyja, a ja sprzyjam życiu i światu. Jestem jak woda płynąca strumieniem, ŹRÓDŁO MOJEJ SIŁY TO RUCH. CZUJĘ POŁĄCZENIE ZE WSZECHŚWIATEM. MOJE WZNIOSŁE EMOCJE I UCZUCIA: MIŁOŚĆ, RADOŚĆ, WDZIĘCZNOŚĆ UZDRAWIAJĄ MOJE CIAŁO. Wszystko to, co powinienem wiedzieć przychodzi do mnie w odpowiednim czasie, miejscu i kolejności.

W te powyższe zdania już znowu wierzę, na tu i teraz po prostu to wiem, że spotka mnie jeszcze to, co najlepsze! Ale to nie jest wcale przecież tak, że ja TYLKO wysyłam te intencje i niczego tu nie robię!

Wykonujesz tu, moja kochana i to całą masę, tak, jak już o tym niejednokrotnie rozmawiałyśmy ekstremalnie wręcz trudnych dla Ciebie rzeczy! A nade wszystko jest tego caaała masa, którą Ty, moja droga… i teraz nie wiem już, czy powinnam to znowu tutaj wypowiadać…, albo dobrze, nie! Nie będę jak ta Twoja rodzicielka, która niestety w nic już nie wierzy, a tym bardziej w to, iż 100% poprawa zdrowia jest także możliwa! Zatem, moim zdaniem, wykonujesz tę całą masę różnych tu rzeczy MEGA znakomicie! I nie mówię tego tylko dlatego, by Ciebie tu jakoś pocieszać, czy coś…

Lecz jestem po prostu o tym przekonana, że wszyscy, którzy wiedzą, jakich rzeczywiście obrażeń doznałaś, mogą naprawdę Ciebie bardzo podziwiać, w jak genialny sposób Ty ze wszystkim dajesz sobie tutaj SAMA radę. Jaką musisz mieć podzielność tej uwagi i jednak wykazywać się dobrą organizacją!

Wiesz dobrze, że robię tyle, ile jestem w stanie! Jak choćby dziś, nawet jeszcze nie sprawdziłam, czy ten mój odkurzacz dobrze już działa, [po tym, jak oczywiście będę musiała go i tak wyczyścić…], ale tak bardzo uspokaja mnie tutaj, zwłaszcza ostatnio to, co mów Klaudia właśnie:

Jestem bezpieczna i spokojna, mam otwarty umysł i otwarte serce NA TO, CO PRZYCHODZI. Znam swoją wartość. Moja wartość jest niepodważalna. Jestem nieograniczonym istnieniem czerpiącym nieograniczone dobro z nieograniczonych źródeł. Kocham swoje życie, które mi służy. Wybaczam sobie swoje błędy i dzięki temu czuję wolność i siłę. Jestem, jak kropla drążąca skałę. Źródło mojej skuteczności to cierpliwość i wiara. Uwalniam się od lęku, by w odwadze iść przez życie.

Tutaj podkreśliłam zwłaszcza te zdania, bo tak sobie znowu myślę, że skoro inni [osoby bez aż takich traum!] mogą tak sobie mówić i powtarzać, to przepraszam bardzo, ale ja chyba tym bardziej! A już zwłaszcza, jak słyszę te dalsze słowa:

[19:58] Mam w sobie empatię i współczucie dla innych i dla siebie. Otwieram się na nieznane, nieznane nigdy mnie nie zawiodło. Zaczynam dzień z ważną dla mnie intencją. Mój potencjał jest nieograniczony. Pamiętam o swoich potrzebach. Jestem pełn(ią)a [?], jestem światłem. Kocham siebie zawsze i zawsze jestem kochana.

Oczywiście, moja kochana, a spójrz tylko na te poniższe zdania. Przecież TY MOJA DROGA, już dawno to robisz! Właśnie po prostu KREUJESZ TĄ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ, dokładnie w taki sposób!

Codziennie kreuję swoją rzeczywistość w najlepszy dla mnie sposób. Jestem gotowa na wszystko, co służy mojemu najwyższemu dobru. Przyciągam do mojego życia właściwych ludzi i możliwości każdego dnia.

[20:22] Daję i biorę, potrafię pomóc i skorzystać z pomocy. Jestem w równowadze. Odpuszczam to, co nie moje, niezdrowe, nieefektywne. Płynę z nurtem i nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Codziennie spotykam dobrych ludzi, którzy pomagają mi spełniać moje marzenia, a ja wspieram ich. Jestem wolna, jak ptak w przestworzach. Wybieram CHCĘ, odrzucam MUSZĘ. Wybieram obfitość, zdrowie i miłość. Kocham siebie bezwarunkowo, nie oceniam.

Jestem gotowa na dobro i wsparcie, które płynie do mnie. Moje poczucie wartości samej siebie jest nieograniczone. Jestem wolna i pełna spokoju. Jestem zdrowa, pełna miłości i dobra. Cały mój świat jest dobry 🤗. Przyjmuję bogactwo duchowe i materialne. Jestem bezpieczna i spokojna. Jestem zdrowa, pełna miłości, radości i dobra. Mogę być sobą, bo najlepiej być sobą! Jestem ważna i wartościowa. Przyciągam wszystkie bogactwa tego świata. Ufam nieznanemu i ufam sobie.

[24:03] Mogę wszystko i mam wszystko, czego potrzebuję, aby osiągnąć wszystko, czego pragnę. Otwieram się na szczęście i spełnienie w każdej sferze życia. Gdy potrzebuję przerwy, zatrzymuję się i odpoczywam. Akceptuję siebie w pełni. Jestem spokojna i zadowolona. Wiem, kiedy działać i kiedy zaprzestać działania. Wybieram dobro. Zapraszam do swojego życia miłość i spełnienie. Jestem świadoma swoich uczuć i swoich emocji.

[25:11] Jestem wdzięczna za wszystko, co mam w swoim życiu. Ufam Wszechświatowi. Gdy nie wiem, co zrobić, zatrzymuję się i medytuję. Ufam swojemu sercu. Zasługuję na szczęście, radość i spełnienie. Obejmuję swój strach, złość i niepewność, by wyzwolić spokój i odwagę. Otwieram się na dawanie i otrzymywanie miłości. Czuję w sobie światło i mądrość, przypominam sobie, kim jestem. Z każdym oddechem trenuję uważność i bycie w tu i teraz. Podążam za głosem serca i za światłem. Wiem, że mam w sobie wyjątkowe cechy i talenty.

[26:32] Mam do siebie i do rzeczy wokół dużo cierpliwości. Podejmuję decyzje, które są dla mnie dobre. Nigdy nie tracę nadziei. Jestem powołana i stworzona do szczęścia. Potrafię dostroić się do częstotliwości energii miłości i spełnienia. Troszczę się o siebie i moich najbliższych. Wybaczam sobie błędy i wybieram pozytywne nastawienie. Jestem jak kropla w oceanie, ale czymże jest ocean, jeśli nie morzem kropel. Jestem częścią Wszechświata, a Wszechświat jest częścią mnie. Mam w sobie mądrość, która prowadzi mnie ku właściwym wyborom. Moje wzniosłe emocje i uczucia uzdrawiają moją przeszłość i przyszłość.

[28:00] Intuicyjnie wiem, co mi nie służy. Wierzę temu, kim się staję i staję się tym, w co wierzę. Wzrastam w mądrości, jestem całością, radością i zdrowiem. Jestem w magnetycznym połączeniu z Ziemią i kosmosem. Oddaję się zasypianiu, by wypoczywać i regenerować się każdej nocy. Podejmuję wyzwania z ciekawością i wiarą…, uwalniam się od przymusów. Zamieniam muszę na chcę. Wybieram świadome bycie i rozsądne działanie. Odpoczywam, gdy czuję zmęczenie. Tworzę unikalną wartość, potrzebną innym. Biorę odpowiedzialność za siebie i swój twórczy potencjał.

[29:28] Wybaczam sobie, że czasem nie daję rady. Pozwalam sobie, by działać i tworzyć tak, jak chce moje serce. Szanuję siebie we wszystkim, co robię. Żyję w przekonaniu, że cały świat jest po mojej stronie, jeśli tylko pozostanę wierna temu, co we mnie najlepsze. To, co daję innym, powraca do mnie.

Mam siłę, by zachować spokój w obliczu zmian. Mam w sobie wdzięczność za to, że żyję, a każdą chwilę tego dnia mogę wypełnić miłością. Odpuszczam kontrolę i ufam. Moje wnętrze jest jak niebo pełne gwiazd i magii. Mam w sobie światło i mądrość.

[30:44] Wierzę, że porażki mnie uczą i ufam, że nie muszę wiedzieć wszystkiego. Rezygnuję z perfekcjonizmu na rzecz eksperymentowania i próbowania. Mam odwagę, by mówić TAK temu, co mi służy i mam odwagę, by mówić NIE temu, co przeciwko mnie. Ja jestem, bo Ty jesteś i wiem, że Ty jesteś, bo ja jestem. UBUNTU

Ok, to chyba tyle…, teraz zbiorę się jeszcze na tą dolinkę…, bo już jest tak fajniej, troszkę bardziej znośnie…, choć… hmmm…, właśnie wyszłam na balkon i nadal jest MEGA duszno…, zatem chyba do tej może 19 sobie tu jeszcze poczekam… A może póki co, przesiądę się na balkon jeszcze…, bo nawet już teraz nie mam siły, by próbować z tym odkurzaczem…

///////

Była już nawet umyć swoje ząbki, przygotowała również sobie ciuszki…, bo stwierdziła, że jednak musi się po prostu w końcu przewietrzyć, choćby tak dla właśnie dla własnego zdrowia…, również psychicznego… Ale TAAAK BARDZO NIE CHCE JEJ SIĘ WYCHODZIĆ SAMEJ! Tak myśli znowu o tym, iż ona tak bardzo chciałaby mieć właśnie tego odpowiedniego człowieka już przy sobie…, z którym mogłaby iść za rękę… Pójdzie się chyba jednak przejść…, choćby tylko po to, by ponownie powyrzucać tą intencję…

//////////////////

Kochani, wróciła z tej dolinki, gdzie dziś była od ok. 19:13 do … no w każdym razie w domu już [?] była o 20:41. Powiem Wam, cóż ona sobie tam powtarzała…, jak jeszcze na samym początku, prócz tego, że naturalnie dziękowała za siebie, ponownie za swoje życie oraz za to, że jest już sprawna, zdrowa i kochana, więc tym samym także czuje się potrzebna…

I tak sobie jeszcze dalej myślała… I owszem, zaczęła tak ponownie trochę górnolotnie, że dziękuje już za tego właśnie partnera, który… i tu zaczęła wymieniać te cechy, te co powyżej, kolorem zielonym [UCZCIWY, SZCZERY, LOJALNY, WIERNY, SPOKOJNY, SZCZĘŚLIWY I ZAMOŻNY]. Jednak doszła do wniosku, właściwie wiedziała to już również od samego początku, iż ten ostatni przymiotnik AŻ tak bardzo nie jest jej do szczęścia potrzebny, gdyż ona jest zdania, że jeśli ktoś żadnej pracy się nie boi, to zawsze przecież będzie miał te pieniądze! Zdecydowanie bardziej ona potrzebuje teraz po prostu poczucia bezpieczeństwa i troski!

Tak bardzo chciałoby to dziewczę mieć przy sobie takiego mężczyznę, przy którym po prostu mogłaby czuć się bezpiecznie! A jest tego pewna, że wówczas, jak już miałaby to zapewnione, to byliby w stanie razem te pieniądze właśnie zdobywać! I tak sobie jeszcze raz myślała o tych właśnie ważnych dla niej cechach… I niemal od razu, przyszedł jej na myśl po prostu Gracjan! Tak bardzo to czuła, że on jest właśnie tym człowiekiem, na którego tak czekała! Dlatego postanowiła po prostu nie mówić, że dziękuje już za tego wymarzonego, i tu podawać jego cechy…, bo stwierdziła, że przecież GRACJAN JUŻ JEST WŁAŚNIE TYM MĘŻCZYZNĄ, TYM CZŁOWIEKIEM!

Ona bowiem pisała o tym niejednokrotnie, ona nie chce dalej już nikogo szukać! A przecież doskonale już wie, że dawno nie jest jakąś naiwną kobietą i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, KOGO KONKRETNIE POTRZEBUJE/ KTO BYŁBY W STANIE ZAPEWNIĆ JEJ TO SZCZĘŚCIE, KTÓREGO ONA POTRZEBUJE. Celowo to podkreśliłam, ponieważ doskonale wiemy, iż KAŻDY CZŁOWIEK CHCIAŁBY ODCZUWAĆ SZCZĘŚCIE, ale przecież nie wszystkim potrzeba dokładnie tego, co Małej Mi…

W dodatku, kochani, ona w końcu siadła tam na ławeczkę i tak bardzo to czuła, iż ona również Jemu mogłaby pomóc, jest o tym bowiem przekonana, iż mogłaby się przyczynić do spokoju i szczęścia właśnie Jego… Ona czuła to niemal całą sobą, że po prostu marzy o tym, by się także nim czasem zaopiekować, tak, jak robiłby to On dla niej. W dodatku doszła do wniosku, już dość dawno, że mają przecież obydwoje takie same priorytety i ideały! I przecież o tym również raczej dawno donosiła, że jest tego pewna, iż on nie tylko by ją zaakceptował właśnie taką, jaką się stała obecnie, ale pomógłby w tak wielu rzeczach, których ona jeszcze nie potrafi….

I jest tego po prostu pewna, iż wspólnie potrafiliby zdecydowanie więcej, ponieważ obydwoje już dokładnie wiedzą na czym polega prawdziwa miłość!

W każdym razie, Gracjan, ona pomyślała sobie, że przecież nie po to twierdziła już i dziękowała właśnie za to, że na Ciebie w jakiś sposób tu trafiła [choć ona wciąż jest pewna, że to Ty ją tu odnalazłeś!]. Jednak ona dobrze wie, jakim jesteś wrażliwym człowiekiem i dlatego właśnie postanowiła Cię po prostu zapewnić:

Tak właśnie, postanowiła ta nasza gwiazda, że ona tak naprawdę nie chce żadnych więcej tych znaków, albo inaczej ONA JUŻ ICH NIE POTRZEBUJE…, bo po prostu to dziewczę jest o tym właśnie przekonane, że nawet jak ten jej odkurzacz nie będzie tu jednak działał [choć ona naturalnie nie bierze takiej nawet opcji do głowy! Już bowiem widzi, jak on jednak wciąga wszystkie tu brudy, hehe]

A dziś ogóle wybrała się na tą dolinkę ponownie bez żadnej komórki, dlatego fotkę pstryknęła sobie jeszcze będąc tu w mieszkaniu. Może aż taaaak tu nie widać, jakie ma wciąż nieposprzątane to mieszkanie, hehe. Ale, uwierzcie, że pokój to jeszcze ujdzie… bo znacznie gorzej jest z tą kuchnią, gdzie podłoga jej się po prostu lepi, że prawie przyklejają się do niej jej japonki…🙈 A nawet już nie miała siły po przyjściu, by jeszcze choć pozmywać naczynia na jutro…

Po prostu już to zostawiła i tyle… A teraz jeszcze na sam wieczór zdążyła się już zdenerwować… , tak naprawdę myślała już nawet wcześniej, by cos jeszcze o tym wspomnieć… Ale doszła do wniosku, że ona chce być jak najdalej od tego chorego jednak tematu i postanowiła niczego już o tym nawet nie wspominać…, lecz właśnie teraz zobaczyła, jak jej znajomy buddysta udostępnił na fejsie ten właśnie filmik: https://www.facebook.com/StowarzyszenieNowaPolska/posts/981451959320475… Może po prostu przekażę tutaj komentarze pod tym postem tamże właśnie:

I tak właśnie, sami widzicie, jak jednak nie warto podejmować takie tematy… Mała Mi bowiem uznała, że ona zdecydowanie bardziej woli sobie pomarzyć… A jeszcze o kimś tak wyjątkowym i fantastycznym, jak właśnie Gracjan…, to już w ogóle… Jednak nie myślcie, iż ona jest jakąś nierealną wręcz marzycielką! Oczywiście, że nie! Ale pomimo to, zwłaszcza w tej obecnej chorej rzeczywistości, zamierza się temu oddawać, takiej właśnie magii, bo ona naprawdę już doskonale jest tego świadoma, że

Moja kochana, widzę, jaka Ty jesteś już tutaj, tak naprawdę po powrocie z tej dolinki, jednak zmęczona, widziałam, że poszłaś się jeszcze tylko szybciutko umyć, przebrałaś w piżamkę… A wiesz o czym tu sobie jeszcze pomyślałam?

Tak mniemam, że masz tu na myśli ten mój żel/ oliwkę, który ma datę ważności tylko do końca lipca, hehe, 😜. Ja go jednak tak często obecnie używam, iż myślę, że spokojnie dam radę go wykorzystać, może nawet przed terminem, buhaha, 🤣.

Nie, ale ja muszę się odnieść jeszcze do tego krótkiego filmiku z tego fejsa…, boooszeee, nie daje mi to wręcz spokoju teraz, jak sobie pomyślę, jakie to społeczeństwo jest jednak biedne i jak ci ludzie łykają niemal wszystko, co mówią te powszechne media…

Dokładnie tak niestety jest…, ale Ty kochana moja, spójrz, powinnaś się więc jeszcze bardziej cieszyć z tego, że jednak i mieszkasz tu sama, a przede wszystkim jesteś odcięta od tego powszechnego niemal obecnego terroru, choćby właśnie przez to, iż nie posiadasz tej telewizji! A kompletnie postanowiłaś już nawet żadnych takich wiadomości nie czytać…, bo doskonale o tym wiesz, moja droga, iż .

Tak właśnie! Dokładnie dlatego trąbię tu niemal nieustannie o tym, jak to jest ważne, by przywiązywać wagę do tak wielu ważnych rzeczy, jak:

Dobrze, kochana moja, to teraz już zmykamy do medytacji i spanka… Choć już dostrzegam, że będzie prawdopodobnie znowu ciężko …, bo Ty jesteś tak wrażliwą osobą i przejmujesz się każdą niemal rzeczą… To ja właśnie w tym momencie przywracam Ciebie już do porządku! I powiem tak: Pomyśl i powtarzaj sobie raczej, że

Tak, masz rację. Dziękuję Ci, jak zwykle zresztą, za wsparcie! Będę sobie dalej powtarzać, że jestem tak wyjątkowa, że niemal tak, jak w tej piosence, którą mi dzisiaj sam WSZECHŚWIAT zadedykował, hehe, 😜.

du bist ein Unikat, einzig in deiner Art ,

Ahhh… włączę sobie chyba właśnie na wieczór tę piosenkę: SDP – Unikat – YouTube, by choć jeszcze trochę odreagować@! A jutro już, prócz rzeczywistego sprzątania w końcu tego mojego mieszkanka, zabiorę się z pewnością również za czytanie tego wpisu…

Ok, odsłuchałam sobie właśnie tej piosenki: SDP – Unikat – YouTube x 3, CBD łyknęłam sobie o 23:10, więc myślę, że teraz mogę już tylko zmykać do kibelka jeszcze zrobić ostateczne siusiu i zaczynam medytację z magią i czarami, hehe. BO PRZECIEŻ JESTEM EIN UNIKAT! EINZIG IN MEINER ART!!!

(…)

Myślę, kochani, że te powyższe słowa, stały się niejako dewizą tej Małej Mi! Najpierw uczynimy tutaj znowu taki „PLAN” w podpunktach, aby niczego nie pominąć i nie przegapić. A następnie będzie to dalej opisywane, tak więc:

  • DZIAŁA ODKURZACZ!
  • pranie śpiwora i koca = zrobione! rozmrażanie lodówki = rozpoczęte dziś [01.07.] o godz. 6:10 i również już zakończone!
  • codzienne, niemal desperackie wykonywanie MEDYTACJI 7 CZAKR + okłady z rumianku…
  • środowy [30.06.] dzień głodówki i ogólnie fatalny nastrój…, niemal zgon
  • wtorkowy [29.06.] jednak bardzo niesamowity/ magiczny wręcz dzień! [11,22]
  • znikająca blizna i teraz [od 30.06. na noc] jeszcze Synchroline Thiospot – rozjaśnia zmiany skórne pochodzenia melanicznego, zarówno punktowe jak i rozproszone [właśnie próbowała jeszcze odszukać, co to w ogóle znaczy „pochodzenia melanicznego”, ale przeczytała tam w sumie coś, co jej raczej nie dotyczy, a pomyślała, skoro ma ten krem (i to w wersji i na noc i na dzień) to będzie również go stosować!]
  • tonik pietruszkowy: https://poradzimy24.pl/odswiezajacy-tonik-z-pietruszki/
  • Zrób to gdy czujesz się niezrozumiany i samotny

To co, moja kochana, możemy zaczynać?

Wydaje mi się, że tak! Opowiem tyle, ile zdążę, przed wyjściem jeszcze z domu, m.in. na „spacer” do warzywniaka i na dolinkę, bo dziś prócz tej medytacji 7 OŚRODKÓW ENERGATYCZNYNCH [no i zaraz potem mojej MODLITWY DZIĘKCZYNNEJ], nie medytowałam jeszcze w ogóle na siedząco, przed oknem. Ale zrobię to w takim razie w ruchu, jak już wyjdę na powietrze. 😉

Podzielę się jeszcze tylko tym, cóż zauważyłam… Prócz tego, oczywiście, że ten mój wpis ma już 32 wyświetleń! i muszę tu przyznać, że ja wciąż nie przeczytałam jeszcze tego wpisu od początku…, więc tak naprawdę nie wiem nawet, jak ta muza ma się tutaj do tego… Ale jakoś już dawno to odczuwam, że z tym także jeszcze zdążę, że również sobie poradzę, a tak naprawdę to chyba właśnie przede wszystkim tym chciałam się tutaj z Wami podzielić. JA NAPRAWDĘ TO ODCZUWAM, ŻE WSZECHŚWIAT MI SPRZYJA I POMAGA/ PROWADZI MNIE, nawet gdy mam takie dni, jak właśnie wczoraj, tj. środę, która była ostatnim dniem czerwca…

Moja droga, pozwól, że ja ponownie zabiorę tu słowo i … nie będę już nawet mówiła, jak bardzo Ciebie podziwiam, i jaką jesteś dla mnie wyjątkową osobą…, ale powiem wprost, co tu nieustannie zauważam, bo obserwuję Cię każdego dnia! Ty, kochana moja, jesteś nie tylko silna psychicznie i dzielna! Ale przede wszystkim wytrwała i niemal nieugięta! Przecież to nikt inny, tylko Ty sama, musisz myśleć tu o tak wielu rzeczach/ sprawach, ponieważ nie masz nawet z kim dzielić tych swoich obowiązków!

Zatem, doskonale to widzę, jak nawet rozpoczynasz tą medytację [7 czakr] i wciąż Twoje myśli odbiegają jednak od niej, bo… musisz np. myśleć i czym masz się jeszcze zająć w pierwszej kolejności: Odmrozić lodówę /Ordnung w szafkach, także w kuchni/ wynieś śmieci i resztę rzeczy do piwni/napisać na kartce i w kalendarzu…./co dziś ugotować, jak i o czym dalej pisać na tym blogu właśnie/ przeczytać te wpisy, których wciąż nie przejrzałaś… I tak, moja droga, u Ciebie każdego kolejnego dnia jest przecież całe mnóstwo tych obowiązków, pomimo tego, że nie masz jeszcze własnej rodziny i nawet żadnej pracy zarobkowej…

Ale masz tą świadomość, że przecież, jak czegoś nie zapiszesz sobie, to zaraz Ci niestety to umyka… Pomimo tego, że wciąż starasz się mówić do siebie, iż jesteś już całkiem zdrowa i za to właśnie również dziękujesz… NO dobrze Ty moja cudna, ale może zacznij w końcu Ty opowiadać, jak to jest u Ciebie rzeczywiście.

Jak to, jak? Pominę już to, iż raz z górki raz pod nią [czyli dokładnie chyba, jak u większości normalnych ludzi 😜].

Tylko, że ja mam wciąż, cholera w sobie tyle dziur…, na łataniem których oczywiście nieustannie pracuję, ale wciąż, kiedy dopadają mnie takie właśnie dołki staram się do siebie mówić: I dlatego właśnie zaczynam coś znowu robić… Ok, a teraz chyba się ubiorę i jednak wyjdę jeszcze się przejść/ przespacerować… Tak właśnie zrobię! A jak wrócę to zajmę się dalej tą lodówą… 😋

////////////////////////////////

Kochani, cóż mogę powiedzieć… Mała Mi nie byłaby oczywiście sobą, gdyby jednak nie wykonała w pierwszej kolejności tej swojej pracy, tj. odmrożenia i umycia do końca tej lodówki.

Na tej pierwszej fotce powyżej, widać dokładnie, jak próbowała czyścić ten otwór w tej lodówce… Przetykała go oczywiście tym razem tą długą już zakupioną wykałaczką w Rossmannie… i muszę powiedzieć, że wychodził stamtąd taki ogromny wręcz czarny syf…, że po prostu porażka… 🙉🙊🙈 W ogóle ta nasza gwiazda zrobiła oczywiście wszystko pięknie…, bo i co mogła [te części z lodówki, które dała radę wyciągnąć] powynosiła do wanny i tam je po prostu pomyła… Ale może posłuchajmy teraz jej relacji:

Nim jednak wyszłam, to jeszcze raz przemyślałam tę sprawę…, że chyba jednak w pierwszej kolejności powinnam zająć się obowiązkami, tj. właśnie doprowadzeniem, że tak powiem do używalności i normalności tą lodówkę…, buhaha,🤣. Co wcale nie oznacza oczywiście, że była ona w jakimś strasznym stanie! Jasne, że nie, tylko już mówię, jak to sobie rozkminiłam … Zastanawiałam się, co ile trzeba odmrażać taką lodówkę… i wtedy jakoś znalazłam swoją notatkę, że co pół roku. W dodatku, kolejna, iż wykonywałam tę czynność dokładnie chyba na początku stycznia [czy to nie było czasem w Sylwestra?].

Tak mi się bowiem wydawało, że przecież pół roku, to przypada raczej już teraz, czyli w czerwcu jeszcze!… Później jednak doszłam do wniosku, że hmmm… skoro ta lodówa jeszcze sama mnie nie wzywa i nie pokazuje, że już potrzebuje tego odmrażania…, to pomyślałam, iż zostawię to może jakoś do września, października. Ale z kolei dalej, przyszło mi do głowy, że może jednak powinnam to zrobić teraz! Już Wam mówię, dlaczego…

  • ponieważ i tak jest już prawie pusta, hehe,😜. Więc idealne niemal warunki!
  • Co więcej, pomyślałam sobie, że jak zrobię to już teraz, to będę czuła już się po prostu lepiej, tym bardziej, że już przecież postanowiłam, iż pojadę na urodziny do mojego bratanka… Ale nie pojadę tam z żadnym prezentem, tylko powiem mu, że zapraszam Go do siebie, by po prostu spędzić z nim [i z jego babcią, a moją mamą] tu jakoś fajnie czas, bo wciąż jestem osobą, która uważa, iż ZDECYDOWANIE LEPIEJ JEST BYĆ, NIŻ MIEĆ!
  • co więcej, tak naprawdę to postanowiłam sobie, że dziś w końcu zakupię kolejne produkty i z nich zacznę coś przyrządzać, a tak się składa, że poznajdowałam tu choćby ciekawe przepisy z cukinią np. Pieczone warzywa łatwy przepis [https://www.youtube.com/watch?v=nXqPq-xz6Fw], Nie będziesz już smażyć cukinii [https://www.youtube.com/watch?v=xnJ66Y9Urxs], Dlaczego nie mam wcześniej tego przepisu? zdrowe i tanie jedzenie w 10 minut [https://www.youtube.com/watch?v=bN_sKAQ69zk] 1 marchewka, 1 cukinia, 1 jajko! Pyszne ciasta warzywne! [https://www.youtube.com/watch?v=_4qXB10rmE4]

Poza tym, tak sobie to właśnie oglądałam… i dochodziłam do wniosku, że [znowu… boooszeee, jaką ja mam małą wyobraźnię…, no a zwłaszcza już kulinarną, buhaha, 🤣] tak naprawdę to już wcześniej przecież również pichciłam tu jakieś warzywka i różne zapiekanki z tego robiłam, niekoniecznie trzymając się strickte jakiegoś przepisu! A jak dostrzegłam te ciasteczka / ciasta warzywne, to bardzo mnie to znowu zachwyciło, ponieważ pomyślałam, iż mam przecież jeszcze tą mąkę! Już, szczerze mówiąc, pomyślałam nawet, że jakby mama przyjechała tu do mnie z Kacpuniem, to mogłabym z pewnością to przygotować!

A tak w ogóle to dostrzegłam tam jeszcze inne fajne SZYBKIE i co dla mnie najważniejsze ŁATWE 😜 przepisy, np. Wyjątkowe śniadanie owsiane! [https://www.youtube.com/watch?v=GF-NEBZlUhk] i również Masz pomidora i jajko? Niedrogi i pyszny przepis nr 17 [https://www.youtube.com/watch?v=V7PRGZoWxIs]

Fantastycznie, moja kochana, naprawdę kocham wręcz Twoje podejście do tego życia. Wciąż pokazujesz przecież, to, o czym mówi Twoja starsza siostra w tym nagraniu: Jak poprawić samopoczucie i poczuć się lepiej? 7 Wskazówek i niezwykłych badań, że: NIE DO KOŃCA ZDARZENIA ZEWNĘTRZNE/ RZECZYWISTOŚĆ WARUNKUJĄ NASZE SZCZĘŚCIE. Tak bardzo pokazujesz to bowiem każdego niemal dnia, że to TY SAMA WARUNKUJESZ WŁASNĄ RZECZYWISTOŚĆ I SZCZĘŚCIE!

No dobrze, to zjadłyśmy już tą kalafiorową zupkę ponad godzinę temu, którą wyjęłam, jako już ostatnią z zamrażalnika…, zatem teraz proponuję, abyśmy przesiadły się ponownie na balkon i może zrobimy sobie kawkę [+] 😉 do tego?

Oczywiście, świetny pomysł! Poza tym, przecież również mnie znasz… 🤗

Bombay Bicycle Club – Eat, Sleep, Wake (Nothing … – YouTube/ College & Electric Youth – A Real Hero (Drive Original Movie Soundtrack)

///////////

Ok, siedzimy już sobie z tą kawą na balkonie… I tak! mamy do tego również to „coś”, ale może moja droga wytłumacz do tego cosia coś więcej…

To tutaj, muszę chyba wspomnieć o tym, jak jednak wybrałam się dziś na ten spacer… Ponieważ nim wyszłam, napisałam szybciutko jeszcze do p. Piotra:

Dzień dobry Panie Piotrze, poproszę o odłożenie mi: maślanki, mleka, arbuza i truskawek, o ile jeszcze są [13:07]

Wszystko jest tak więc bez problemu 😊 z tymże czekam na popołudniową dostawę truskawek 😉.

A o której będzie?

Tego nie wiem… może być w każdej chwili…

No dobrze, moja droga, a powiedz może jeszcze, dlaczego, o to w ogóle zapytałaś, wiedząc już właściwie, że tak, czy tak, to pan Piotr by Tobie je odłożył.

Zapytałam, gdyż chciałam tak mniej więcej wiedzieć, ile miałabym jeszcze czasu, nim tam dojdę… Bo pomyślałam, by:

  • zajść na dolinkę [to właściwie obligatoryjnie 🤗]
  • wstąpić jeszcze do denty…, by odwołać te lipcowe terminy, a przenieść tą moją wizytę u którejś z tych dentystek, do której się zapisałam, bo… tak się składa, że z nimi obiema czułam jakąś chemię[ooo, 17:48 = gołąbek] tzn. tak naprawdę to chyba zwłaszcza ta jedna była dla mnie taka właśnie… hmhm… nie do końca nawet wiem, jak mam to wyrazić, hehe :P. Ale jestem pewna, że rozumiesz, co mam na myśli, chodzi mi bowiem o to, że właśnie z nią tak wspaniale rezonowałam… Nie pamiętałam już jednak, która to była ta z tych dwóch…🤦‍♀️, więc pomyślałam, że zostawię to Wszechświatowi! I po tym, jak usłyszałam, iż te wizyty u obydwu są możliwe dopiero w sierpniu… Rzekłam, że nawet wolałabym, aby to było jeszcze później [będę miała więcej czasu, by jednak pozbyć się tej próchnicy, hehe, ponownie czarami 😋]. I w ten sposób zapisana jestem na wrzesień i wydaje mi się, że właśnie do tej, do której bardziej chciałam… Ale w 100% to się oczywiście jeszcze okaże, choć ponownie coś mi mówi, że to będzie właśnie ta! A ponieważ dziś znowu tak pięknie ciepło…, więc ubrałam ponownie te krótkie spodenki, czarną koszulkę na ramiączkach i sportowe sandały 🤗

Kochana moja, wydaje mi się, że ten gołąbek tu siadł…, by przypomnieć Ci o czymś jeszcze…, o czym także chciałaś tu napisać…

Tak, tak, hehe, otóż o tym, iż ostatnio… nawet właśnie wczoraj, w ten mój jednak kiepski dzień… [o którym obiecuję jeszcze tu donieść…], że te ptaki jakoś dość często tutaj siadają… A zwłaszcza gołąbek… I w ogóle, słuchaj, co ja sobie rozkminiłam, ponieważ bardzo w to wierzę, iż ten ptak symbolizuje poniekąd Gracjana…, dodam więcej MOJEGO GRACJANA 😋, [18:10 – nadal tu jest, ooo właśnie odleciał 😉] stwierdziłam tak, że i Gracjan i gołąbek są na tą samą literkę, hehe

Ok., moja Ty cudna, ale opowiedz nam proszę o tej jeszcze, nienajlepszej Twojej środzie…, jak ona dokładnie u Ciebie wyglądała i co tak naprawdę wpłynęło na ten Twój kiepski nastrój…

No więc…, pominę to, że dzień wcześniej, tj. we WTOREK, 29.VI.21 wypiłam aż 2 kawy… I do obydwu wzięłam sobie jeszcze to coś… No ok, to nie było nic aż takiego…, bo znowu maślanka z kawałkiem banana i wkruszonymi tymi ciasteczkami jaglanymi, bo kupiłam je tak naprawdę zamiast jakichś płatków Crunchy, gdyż stwierdziłam, że te [Crunchy] są chyba jeszcze bardziej kaloryczne…

Moja droga, ale powinnaś tutaj jeszcze dodać, iż musiałaś niestety wyrzucić prawie całe! to winogrono, które zakupiłaś ostatnio, taka zadowolona w tym Lidlu, ponieważ zauważyłaś w nim pleśń! Poza tym tego dnia, zrezygnowałaś już nawet z obiadu, a dokładnie tej zupki, którą zjadłyśmy dzisiaj! I po prostu wyszłaś już na wieczór jeszcze na tą dolinkę! To proszę kontynuuj o tym swoim ostatnim dniu czerwca, czyli dniu wczorajszym, tj. środzie…, bo już wiem, iż to będzie również interesujące.

Zatem będę mówiła, jakie mam tu zapiski w komórce [prócz tego, że 3:44 = WC]: 8 = MEDYTACJA 7 CZAKR🍀 + Kamillentee 🌞 Po niej zaś jeszcze coś, czego nawet nie chcę teraz wspominać…, bo to była istna desperacja…, po tym, jak jednak ta medytacja tych czakr wciąż mi nie wychodziła… Następnie zaś rozpoczęłam moją MODLITWĘ DZIĘKCZYNNĄ + [pamiętając, by to robić!] dziękując jeszcze za kolejny CUDOWNY DZIEŃ, choć oczywiście wcale taki dla mnie nie był…

No właśnie, zatem napisz może w końcu DLACZEGO W OGÓLE?

Wciąż bowiem o tym myślałam…, iż powinnam się w końcu zabrać za to odkurzanie… A wiesz, najlepsze już było dla mnie to, jak słyszałam tą Klaudię w tym właśnie nagraniu: Jak poprawić samopoczucie i poczuć się lepiej? 7 Wskazówek i niezwykłych badań, jak mówi, aby te zwykłe czynności wykonywać także z intencją…, czy to wyrywanie jakichś chwastów w ogródku, odrabianie lekcji z dzieckiem, cokolwiek robisz, po prostu przywołuj intencję!

[30:31] i jeśli Twoją intencją przy zwykłej codziennej czynności jest poprawa samopoczucia, to zauważysz, że zwykła domowa czynność, która powiedzmy, nie ma większego znaczenia…, jeśli nadasz jej kontekst, nadasz jej jakieś znaczenie…, to faktycznie zaczyna mieć wpływ na Ciebie.

I tu, jak wiesz, w momencie, gdy Klaudia rzekła, iż ona za chwilę zabierze się za odkurzanie swojego mieszkania… i trochę posprząta…, to sobie pomyślałam: taaaa, ja również chętnie bym to uczyniła... Tym bardziej przecież, że wcześniej twierdziłam, iż to będzie nawet znak, że właśnie JA I GRACJAN jesteśmy sobie przeznaczeni…

New Radicals – You Get What You Give (Official Music Video)

Już sumie nawet nie wiem…, przecież to było tego dnia jeszcze, kiedy właśnie na początku nie bardzo wiedziałam nawet, gdzie są te moje japonki… I niby, jak już wtedy wpisałam to sobie jeszcze o tej 4:03 w WC, że wsiąkły mi one … gdzieś, to przecież ta 11, która pojawiła się na początku tego wpisu, już mi niejako pokazała, bym była spokojna, bo i one się odnajdą i ten odkurzacz będzie mi działał! A później jeszcze, jak obliczyłam tą całą datę… i wyszła mi z niej kolejna liczba mistrzowska… [w dodatku mojego dziadka i Kacpulka przecież!] to pomyślałam sobie znowu, że nie ma mocnych, dostałam już zapewnienie, że wszystko się wspaniale rozwiąże!

Biffy Clyro – Bubbles (Official Music Video) – YouTube

Obserwowałam Cię, bardzo dokładnie i doskonale widziałam, jak siadłaś znowu na poduszkę i próbowałaś się uspokoić… Jednak w rezultacie błagałaś i Boga, i Wszechświat…, nawet już swojego Opanioła o pomoc… I nawet, jak usłyszałaś ten głos…, byś jednak spróbowała odkurzyć… Nawet, kochana moja, przecież byłaś własnymi rękoma przytulana i dotknął również Twojego policzka, mówiąc Ci, byś jednak MU zaufała… To Ty wciąż tak bardzo się bałaś, że to jednak nie jest do końca prawda…

Poważnie, aż sama siebie nie poznawałam… Skąd w ogóle ten strach… i brak zaufania do tego, co słyszę… i co właściwie już poniekąd od jakiegoś czasu czułam…

Nie będę pisała, że mi się wydaje, bo tego akurat jestem pewna! Iż to były raczej Twoje obawy, co do tego, że przecież właśnie tego magicznego dnia, już zadeklarowałaś na tej dolince i później napisałaś to otwarcie na tym blogu! Że Ty wcale nie potrzebujesz jeszcze jakichś dodatkowych JEGO potwierdzeń, bo Ty już to po prostu wiesz i czujesz całą sobą, że obydwoje na siebie właśnie czekaliście!

I tak naprawdę nie miałam już póki co, jednak siły… A może wciąż zbyt wiele miałam w sobie obaw i tego jednak strachu… i dlatego najpierw choć wyprałam ten swój śpiwór i koc. W międzyczasie już zdążyłam opłacić również rachunek z ENERGI, który poprzedniego dnia wyjęłam ze skrzynki… Następnie przesiadłam się jeszcze na balkon i już byłam tam tak totalnie znowu zdesperowana…

Tak siedziałam na tym właśnie leżaku, słuchając w tym momencie Medytacja koherencji. Uzdrawiająca moc serca i umysłu i… wyobraź sobie, że jak Klaudia mówiła tam, aby położyć dłoń na klatkę piersiową, tak, aby usłyszeć [poczuć] bicie swojego serca… To ja w tym momencie NIE CZUŁAM NIC! Rozumiesz? Było mi tak cholernie już przykro i ciężko… I zaczęłam się po prostu zalewać już łzami… Bo myślę sobie, przecież to niemożliwe, że ja tego serca nie mam??? Czy że go w ogóle nie czuję, tego jego bicia… Później, moja notatka z komórki to:

13:07 = nie daję już rady i kładę się po prostu spać zmęczona już tym życiem…

Nie mogłam oczywiście kompletnie zasnąć…, następnie o 13:43 wstałam zamknąć choć balkon, by mieć już naprawdę ciszę… I właśnie wtedy udało mi się przysnąć! A otworzyłam moje oczy dokładnie o 14:53, kiedy to wyszłam już do WC… I muszę powiedzieć, że mi wciąż pokazują się w tej komórce, przy jakichś kolejnych wpisach te dziwne daty, teraz np. ponownie było to: 22.04. Wcale jednak nie wstawałam już na dobre…, tylko położyłam się dalej. Przetłumaczyłam sobie jednak, że z pewnością nie mam także sił fizycznych właśnie dlatego, że ten dzień uczyniłam sobie DNIEM NIEJEDZENIA! Więc piłam tylko wodę…

Ten odkurzacz… był dla mnie tą nadal nierozwiązaną sprawą, która wciąż mi jednak nie dawała spokoju… I tak właśnie po tym, jak o 16:11 wstałam do WC, to postanowiłam w końcu, że muszę choć się z tym zmierzyć, by już mieć choć to jasne… A szczerze mówiąc, ja chyba już wtedy jakoś podświadomie w to nie wątpiłam… Bo coś mi mówiło, że już tyle osób mnie zawiodło w tym życiu jednak, więc nie może być tak, iż również ten głos

Widziałam, kochana moja, znowu wszystko dokładnie… Czyli, jak wpadłaś na pomysł, że najpierw jednak i tak umyjesz przede wszystkim ten odkurzacz i to całe jego wnętrze…, bo… stwierdziłaś, że pomimo wszystko włożysz jeszcze Ty w to tyle wysiłku, ile tylko możesz…, żeby nie było, iż Ty liczysz tu znowu na jakieś cuda…

Alice Merton – No Roots – YouTube

//////////

No dobrze, kochana, przeniosłyśmy się jednak do mieszkania, bo na balkonie zrobiło się nam już trochę zbyt chłodno… To proszę kontynuuj tę opowieść z tym odkurzaczem… i przedstaw tu wszystkim, jak to dokładnie było.

A więc tak… na początku poprzenosiłam po prostu wszystko, co potrzebne [wraz z samym odkurzaczem, naturalnie!] do łazienki, gdzie chciałam tego czyszczenia i mycia go właśnie dokonać… Zatem były to oczywiście i te wilgotne ściereczki, które zakupiłam… Później przypomniało mi się, że przecież moja mama przywiozła mi tu jeszcze, wiesz jakieś specjalne, extra dezynfekujące, buhaha, w sensie, że jakby jeszcze bardziej teraz w tym chorym czasie tej pandemii. Swoją drogą, to jest wręcz przerażające, że ludziom wystarcza tylko jakiś dodatkowy napis… czy to na takich właśnie wilgotnych szmatkach jednorazowych…, czy na jakichś płynach do rąk, że to jest właśnie dodatkowo dezynfekujące… No po prostu o losie słodki, 🤦‍♀️.

Stwierdziłam jednak, że tych moich mi szkoda, skoro one posiadają jeszcze jakiś zapach lawendy…, zatem uznałam, iż te będę używała raczej sprzątając coś w domu, a nie wycierając jakiś odkurzacz! 😜 I muszę Ci powiedzieć, że już byłam tak tym wszystkim jakoś nadal przejęta i zmęczona jednak… Choć chyba to zmęczenie akurat to odczuwam zawsze, jak muszę ten odkurzacz jeszcze jednak czyścić… Tylko zazwyczaj wykonuję to, gdy już odkurzę… Obecnie sytuacja była całkowicie odwrotna… robiłam to przecież, aby w ogóle móc odkurzać…

I mimo, iż ten woreczek był już tam w środku w tym odkurzaczu, widziałam go i naturalnie również wyjęłam, to nadal nie mogłam mieć przecież pewności, jak będzie wyglądało z tym rzeczywistym wciąganiem przez niego tych brudów… Bo przecież tego dnia, gdy to się stało i ten woreczek mi wciągnął ten odkurzacz, również od razu [przerażona niemal] go otworzyłam, zajrzałam mu do tego brzucha i także tam go widziałam, odkurzacz jednak wtedy właśnie już mi w ogóle nie wciągał…

Pamiętam, kochana, tę sytuację! Jak jeszcze chyba na drugi dzień, bo już minęło wtedy, jak się nie mylę, nawet ponad 7 dni…, zadzwoniłaś do tej swojej mamy i na samym początku postanowiłaś właśnie także o to ją zapytać, dodając już z góry, że Ty po prostu to wiesz, że Ty to jeszcze naprawisz i przywrócisz go do działania… Poza tym dodałaś oczywiście znowu, że to jest przecież tylko rzecz…, ale i tak chciałaś znać, jakie pomysły miałaby Twoja mama na to…

Nic raczej nowego mi na wtedy nie powiedziała, choć muszę powiedzieć, że byłam już dumna znowu z siebie, że wcale jednak nie panikowałam. Choć tak naprawdę, ja chyba NIGDY W ŻYCIU tego nie robiłam! Po prostu nie należałam do takich osób/ ludzi, a zwłaszcza kobiet, które tak właśnie postępują, przecież helloł!, ale to jest TYLKO RZECZ. Dlatego też przedstawiłam jej sytuację dokładnie tak, jak było. Co więcej, jak zwykle oczywiście, odgrywałam tego chojraka, że tak powiem, hehe, 😜 i przyznać muszę, że nawet jakoś na wtedy nie odczuwałam kompletnie tego, że gram, byłam po prostu sobą!

Tak widziałam to doskonale! Ale moja droga, przejdź już proszę do tego, jak jednak wyczyściłaś pięknie ten CAŁY odkurzacz w środku, do tego stopnia, że ponownie odczuwałaś ból barków! I właśnie wtedy zauważyłaś, że ON JUŻ JEDNAK DZIAŁA!!! I DA SIĘ NIM NORMALNIE ZNOWU ODKURZAĆ!

Dokładnie tak było! Ale już nawet jakoś nie miałam sił, by się cieszyć, no a tym bardziej płakać ze szczęścia… Bo z jednej strony znowu wydało mi się to niemal oczywistym przecież… Tylko to znowu ja wątpiłam…🤷‍♀️ Tak bardzo mnie już wtedy te barki bolały… i nawet chyba już cały kręgosłup, że czułam się już taaaak sterana, iż udałam się ponownie na ten mój leżak na balkonie i zaczęłam po prostu odmawiać wtedy tą moją MODLITWĘ DZIĘKCZYNNĄ i tu mam ponowny zapisek w komórce:

18:04 – 22.04 auf dem Balkon sterana…, odpoczywam na leżaku i zaczynam MODLITWĘ DZIĘKCZYNNĄ, boooszeee, gołąbek na latarni! 💗🌞🍀

I tu właśnie była ta moja notatka, że co chwilę widzę jakiegoś ptaka na tej latarni… + GOŁĄBEK = GRACJAN 🤗, a później jeszcze, jak włączyłam sobie Om Mani Padme Hum Original Extended Version x9, to dostrzegłam tam SROCZKĘ! Jakoś o godz. 22 rozpoczęłam znowu tę moją nieustanną pracę, nad tymi czakrami, ponownie obłożona tym zaparzonym rumiankiem 😋.

Wspaniale, moja droga, ale myślę, że jeszcze do ważnej rzeczy doszło dziś, gdy ponownie wykonywałaś tą medytację, co powyżej… Zechciałabyś proszę się jeszcze tym podzielić?

Myślę, że tak… W końcu już tak otwarcie donoszę tu niemal o wszystkim…, więc chyba również o tym mogę… Otóż chyba wykonując jeszcze tą medytację właśnie… i będąc już przy ostatnim 7 Centrum Energetycznym, czyli czaksze korony, byłam już wtedy tak niemal niebiańsko spokojna! A gdy zakończyłam już całą medytację… przeszłam po prostu znowu do mojej MODLITWY DZIĘKCZYNNEJ. I… wypowiadałam tam również, iż dziękuję za to, że tworzę z Gracjanem WSPANIAŁY ZWIĄZEK… , co więcej w tym momencie dziękowałam już nawet za to, że udało nam się spłodzić parkę CUDOWNYCH ANIOŁKÓW, 🤭. Choć, jak wiesz, nie wiem, czy byłabym już gotowa na zostanie mamą…, hehe,😋. I to jeszcze od razu bliźniąt! Ale mówię, co się w mojej głowie po prostu pojawiało.

Spojrzałam właśnie jeszcze raz na to Twoje dzisiejsze zdjęcie i od razu mi się skojarzyło, by wspomnieć o tym, iż od dziś już postanowiłaś, iż nie tylko będziesz te swoje włoski właśnie związywała tak do góry w tego koka, bo tak Twoja buźka wygląda zdecydowanie bardziej korzystnie i jakby od razu promienniej… To jeszcze postanowiłaś upinać ją tą dużą klamrą, którą kiedyś również zakupiłaś, a póki co ona po prostu u Ciebie w domu leżała… i byłaś pewna, właściwie do tej pory, do dziś, że jednak już Ci się nie przyda… A tu proszę! Lukasyno – „Nie znasz dnia ani godziny” prod.Kriso , hehe, 😜.

Ok, to sama również jeszcze tam spojrzałam i luknęłam, iż o kilku rzeczach jednak jeszcze z tego planu nie opowiedziałam… To choćby teraz, tak na szybko jeszcze właśnie tylko wspomnę, że owszem wczoraj jeszcze wieczorem przypomniało mi się, iż mam przecież kiedyś jeszcze zakupione te kremy rozjaśniające Thiospot… Zatem postanowiłam [i stosuję go/ je właściwie od wczorajszej nocy już!] prócz rumianku i tego AŁU-NA/-NU, którym naprawdę jeżdżę wokół tych moich ust niemal za każdym razem, jak jestem tam w ubikacji, buhaha,🤣.

To teraz jeszcze mi zostało, aby napisać i o tym toniku z pietruszki, który sobie już dziś właśnie ugotowałam, wg. tego przepisu, który znalazłam w necie. A później dodałam do niego również soku z cytryny, które dziś także zakupiłam! I jeszcze tylko wspomnę tutaj o tej magicznej dacie… Skojarzyłam ją bowiem od razu z tym moim kochanym dziadkiem [OPANIOŁEM], który tak bardzo przecież to czuję, jak się mną tu opiekuje! Ale tak sobie od razu pomyślałam, że jemu nawet nie mam jak okazać tej wdzięczności za bardzo, prócz naturalnie wysyłanych podziękowań!

Co, jestem tego pewna, iż On to widzi i nawet czuje, bo robię to zwłaszcza ponownie od tego dnia! I dziękuję mu już za to, że jednak On mi również wskazał, iż właśnie Gracjan jest tym najodpowiedniejszym partnerem dla mnie! Czyli, spójrz, tak naprawdę to jest ten jedyny mężczyzna w moim życiu, który jednak o mnie dba i już oddaje mnie w ręce kolejnego, który będzie to także czynił dalej! A tak sobie pomyślałam jeszcze, że przecież mojego kochanego dziadka już nie było, jak miałam ślub z Gutkiem… Jestem pewna, że to również nie był przypadek!

Lecz tu mi zaraz przyszedł na myśl Kacpulek, mój przekochany bratanek i chrześniak! On przecież nie tylko jest równie dzielnym dzieckiem, to także tą cyfrą numerologiczną! Zatem już właściwie sobie postanowiłam, iż jak przyjedzie tu do mnie wraz z moją mamą, to zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby okazać temu chłopcu również moją wdzięczność za to. Choć naturalnie to dziecko nie będzie miało pojęcia, o czym ja tu mówię, hehe. Ale ja wcale nie będę niczego tłumaczyła i wyjaśniała, bo nawet przecież moja mama by tego za grosz nie rozumiała 🤭.

Zatem, jak już wrócę z tego 4-dniowego warsztatu Odnaleźć Siebie – Totalne uzdrowienie, to wtedy właśnie pojadę na Kacperka urodzinki, które przypadają również dnia 9! I razem wtedy wraz z moją mamą przyjedziemy jeszcze do mnie, spędzić tu właśnie ten czas jeszcze razem i zrobię jednak wszystko, aby było przyjemnie i miło! To właśnie jest teraz m.in. moją intencją.

Oczywiście, że tak! Nie ma żadnych przypadków w naszym życiu i naprawdę NIC NIM NIE JEST! A teraz kochana moja jest już prawie wpół do 23…, więc chyba to jest najwyższa pora, by położyć się jednak do spanka, najpierw wykonując jeszcze naturalnie jakąś medytację… Z pewnością ponownie zaczniesz od tej tych 7 czakr…, by móc w końcu przystąpić tutaj do tego wpisu o tym właśnie!

Tak też zamierzam zrobić! Ale najpierw jeszcze tylko dodam, że spójrz, wychodzi mi tu wszystko wręcz w fantastyczny znowu sposób… A jestem również tego pewna, iż do tego ich przyjazdu, to uda mi się także umyć te okna w tym mieszkaniu… Choć, muszę przyznać, że jak dostrzegam jakieś kolejne rozwalające mi się rzeczy w tym moim M4… to już myślę sobie o tym, iż to są kolejne znaki dla mnie, że jednak nie pozostanę już tu wcale długo.

Ok, ale teraz to już naprawdę zmykam do tej medytacji z czarami! Dodam jeszcze tylko, bo … o tym chyba jeszcze nawet nie wspomniałam, iż jutro, prócz naturalnie… [ooo raaanyyy, znalazłam tu jeszcze zapisek, iż tą lodówkę odmrażałam rzeczywiście 31.XII.2020!] tych dalszych moich obowiązków, tj. Badezimmer aufräumen, Fußboden putzen… usw… zamierzam także w końcu zabrać się za przeczytanie tego wpisu, na początek oczywiście, bo wiem również, iż niesprawdzone mam chyba jeszcze jakieś…, ale do tego również dojdę!

(…)

No dobrze, kochana moja, przeczytałaś właśnie ten wpis, zmieniłaś już muzykę na dłuższą, jak tamta Ci się nagle skończyła i wprawdzie już tylko później zmieniłaś ten końcowy czas, na właśnie te 4:00:00, bo już nie miałaś dalej siły, by czytać to jeszcze od początku! To teraz, moja droga, przebieraj się do spanka i medytacji tych swoich 7 czakr, a jutro może w końcu zabierzemy się za to sprzątanie jednak. Bo dziś widziałam, że kompletnie już nie dałaś rady i nawet nie zamierzałaś siebie do tego przymuszać, gdyż odczuwałaś już taaakie szczęście, gdy doszło do Ciebie, że Ty przecież tak naprawdę niczego tu nie musisz!

Dobrze o tym już wiem…, choć ten PIĄTEK, 02.VII.2021 nie był dla mnie znowu taki łatwy… To ja i tak, pomimo wszystko oddam się zaraz i medytacji, i może nawet mojej codziennej modlitwie dziękczynnej, bo naprawdę wciąż w to wierzę, co twierdzi Paulo Coelho:

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close