ZROZUMIAŁEŚ WIĘCEJ, NIŻ CI SIĘ WYDAJE

Niebiańska Przepowiednia/ The Celestine Prophecy w reż. Armand`a Mastroianni

2:13:16

DATY W TYM WPISIE: 21./ 22./ 23.VII.2021 [i … ta NIEDZIELA, 18.VII.21]

boooszeee, ona, moi drodzy już po prostu nie może… jeszcze ku… przed chwilą ponownie ktoś do niej dzwonił, teraz z Kalisza.. i już taka wkurzona po prostu odebrała i po tym, jak usłyszała, że z kimś ją pomylono…, to odebrała również kolejny, tym razem z KIELC i tam słyszy, że to jest jakaś kobieta z jakiejś fundacji… chyba w sprawie zwierząt… I w tym momencie już ponownie nie mogła, po prostu odłożyła wściekła tą słuchawkę…

Kochani, ponieważ to jest ponownie TEN DZIEŃ, obecnie już ŚRODA, 21.VII.2021…, gdy nasza bohaterka opadła wręcz z sił… Jak jeszcze wczorajszego dnia, udało jej się zebrać tyyyle tej mocy [a wcześniej przecież pomyła nawet okna i odkurzyła swój pokój…]. boooszeee, ona wciąż pamięta o tym, aby napisać Wam o TEJ NIEDZIELI, na tej plaży na Stogach…, lecz obecnie nie ma kompletnie siły…

Jestem tego pewna, kochana moja, że jeszcze o tym tutaj doniesiemy… A teraz chcę, abyś zdała sobie jeszcze raz z tego sprawę, dlaczego tak właśnie się czujesz? Pozwól, że wymienię to w takich po prostu punktach, co mi się tu kojarzy… A mianowicie, choćby takie drobnostki:

  • wciąż nie możesz tego zrozumieć, że TY stałaś się po tym wypadku jednak jeszcze bardziej wrażliwą tą osobą… A poza tym

boooszeee, ja kompletnie nie wiedziałam, że to jest w ogóle możliwe…

[właśnie płacze…]

Zawsze wydawało mi się, że to jest wciąż winą tego pie… wypadku…, a jeszcze jak wczoraj otrzymałam tego @ z Life Architect, to już w ogóle myślałam, że po prostu padnę… Owszem, jak wiesz, byłam zawsze taką raczej powściągliwą osobą… i odzywałam się TYLKO wtedy, gdy miałam coś sensownego do powiedzenia w ogóle… [czyli najczęściej jednak milczałam … 🤭, bo wciąż mi się wydawało, że to co ja mam do powiedzenia, wcale nie jest takie istotne i ważne…] Nigdy też nie czułam się jakoś nadmiernie dobrze/ komfortowo pośród jakichś tłumów ludzi…, zawsze wolałam raczej mniejsze grona, zaufanych osób i lubiłam raczej ciszę…

Jednak jak przeczytałam tą informację: HSP cechują się większą wrażliwością ośrodkowego układu nerwowego na bodźce oraz głębszym ich przetwarzaniem (Boterberg i in.). To nie ukrywam, że ponownie zaczęłam się zastanawiać, jak to wszystko działa, boooszeee, przecież ten mój ukł. nerwowy został nie tylko uszkodzony przez ten wypadek, ale również już co najmniej nadwyrężony [i to BARDZO!] przez te właśnie kolejne wydarzenia w moim życiu…

I teraz dalej:

Duże znaczenie ma, jak wysoką wrażliwość postrzega społeczeństwo, czy mniejsze grupy, w których funkcjonujemy. Jeśli ta cecha nie jest uznawana za pożądaną, osoby HSP mogą mieć problem z poczuciem własnej wartości, czy samoakceptacją. A ponieważ lubią przyjrzeć się sytuacji, zanim się uaktywnią – często błędnie określa się je mianem nieśmiałych.

boooszeee, ja tutaj sobie pomyślałam, że przecież NIKT W MOJEJ RODZINIE NAWET CHYBA NIE ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWY…, że takie osoby także istnieją… Więc mi jest, kurwa, jeszcze bardziej obecnie trudno, niż wszystkim innym, niż takim osobom od urodzenia…, bo… u mnie dopiero teraz jakby jeszcze bardziej się właśnie to ujawniło [czy to w ogóle możliwe, że tak to jest???]

Kochana moja, myślę, że jak widać wszystko jest możliwe… A już zwłaszcza, jeśli wcześniej było się taką właśnie wrażliwą osobą, jak Ty! Może i owszem nie jesteś z tego powodu jakąś introwertyczką…, bo jednak i znasz już doskonale swoją wartość i nie jesteś także aż tak nieśmiała, na całe szczęście! Co jest pewne NIE JESTEŚ TEŻ EKSTRAWERTYCZKĄ! Jednak życie już Ciebie nie raz stawiało w takich sytuacjach, kiedy po prostu, czy tego chciałaś, czy nie, MUSIAŁAŚ SOBIE SAMA RADZIĆ! Zatem i znaleźć tą odwagę, która była przecież niejednokrotnie wręcz niezbędna ku temu!

A teraz pozwól proszę, że najpierw wypunktuję tutaj to wszystko, co mi przychodzi na myśl dalej…, a następnie będziesz miała czas, by się do tego ustosunkować, zgadzasz się z tym?

A. Gracjan, to, co Ty sobie o nim wyobrażałaś nie! Ty byłaś tego po prostu pewna, iż tak właśnie jest!

  • tworzysz z nim już parę/ plaża Stogi/ rozmowa z Magdą tam, także o nim właśnie…

B. Twoje rozczarowanie kolejnymi nagraniami Gracjana…, dochodzenie do wniosku, że w tych swoich wcześniejszych filmikach wykazywał się hmmm… jakby to powiedzieć, może nie większą wiedzą, ale zdecydowanie bardziej przemawiała przez niego tam jednak mądrość… Poza tym, w tych wcześniejszych swoich nagraniach mówił, Twoim zdaniem zdecydowanie bardziej, jak ten autor Twojej biblii i Tobie to się po prostu podobało, bo wówczas było dla ciebie takie logiczne i oczywiste…

C. Rozmowa z Magdą na plaży, na Stogach...

  • opowieść o bracie/ Kacperku/ także sobie i swoim wypadku/ swoich ograniczeniach [myślałaś, że to dotyczy TYLKO Ciebie znowu…]/ Gracjan = obawa życia iluzją…

D. brak odpowiedzi odnośnie tego twojego wyjazdu na ten warsztat do Koziej Góry…, który ma się odbywać już 26.07.2021

  • wciąż próba dzwonienia do tego gostka, który miał Ciebie rzekomo zabrać… a w słuchawce nieustannie ten sam komunikat:

Przepraszamy, wybrany nr w tej chwili nie odpowiada, prosimy spróbować później…

  • napisałaś także kolejnego @ w tej sprawie do sekretariatu Odnowy:

Witajcie, 
Wiecie, co nie wiem, już teraz za bardzo, co mam robić… Wprawdzie jest dopiero środa, g. 14:25… Już Wam piszę, o co konkretnie mi chodzi… wczoraj jeszcze wieczorem dzwoniłam do tego Tomasza, do którego dostałam od Was nr tel., który rzekomo mógłby mnie ze sobą zabrać na ten warsztat do Koziej Góry, wcześniej napisałam mu smsa, czy ta propozycja jest wciąż aktualna i że zadzwonię do niego właśnie wieczorem, bo teraz się spieszę na tramwaj… I zrobiłam to jeszcze wieczorem, jak i próbowałam także dzisiaj, nawet przed chwilką ponownie, ale dostaję komunikat:  Przepraszamy, wybrany nr w tej chwili nie odpowiada, prosimy spróbować później…  Podajcie mi więc błagam kontakt do tej drugiej osoby, która również rzekomo mogłaby kogoś z Gdańska zabrać!I bardzo proszę napiszcie mi JESZCZE RAZ, ile powinnam mieć ze sobą pieniędzy na te warsztaty [gotówką], bo już się znowu pogubiłam…, a nie mam już teraz ponownie pojęcia, gdzie włożyłam tą karteczkę, na której rozpisała mi wszystko Agnieszka od Was. Z góry dziękuję serdecznie za zrozumienie i wsparcie.

Doniosę tylko jeszcze raz: ŻADNYCH LEKÓW [A TYM BARDZIEJ PSYCHOTROPOWYCH…] JUŻ DAWNO [na całe szczęście!] NIE PRZYJMUJĘ, W ŻADNEJ TERAPII TAKŻE NIE UCZESTNICZĘ!
Pozdrawiam niezmiennie optymistycznie 🌞🍀😘 i czekam na feedback 🤗

E. Twoja nieustanna kreatywność, aby radzić sobie w tym życiu…, by jednak nie utonąć…

F. Wciąż drażniące i wyprowadzające Ciebie z równowagi te telefony z różnych miast Polski…, z którymi nie masz pojęcia, co zrobić!

G. Nieustanne nie przesypianie dobrze i spokojnie tych nocy…

  • doszłaś do wniosku, że może to się tak naprawdę naprawi, jak już udałoby się Tobie odnaleźć tę miłość Twojego życia…, bo jesteś tak samo pewna, że również wtedy uleczyłoby się właśnie to, tak samo, jak i ten fakt, że kiedyś przecież kompletnie nie miałaś ani smaku, ani węchu, pamiętasz, jak się tym wówczas wystraszyłaś, że to jest przecież jak nic objaw tej korony…?

Tak, doskonale to pamiętam… 🤦‍♀️Tak naprawdę nie będę twierdziła, że teraz już jest z tymi moimi zmysłami smaku i powonienia już wszystko tak super dobrze, bo wciąż nie jestem tego w 100% przecież pewna! Ale uważam, że jest już zdecydowanie lepiej niż było kiedyś jeszcze… boooszeee, choć z tym jest troszkę lepiej…

Moja droga, BARDZO CIEBIE PROSZĘ! Nie mów tak, że „choć z tym”. Przecież doskonale powinnaś to widzieć, jaki dokonał się w Tobie progres już! I to właściwie zawdzięczasz wszystko SOBIE SAMEJ, swojemu podejściu do tego życia, szukaniu we wszystkim rozwiązań i dopytywaniu się: czemu ma to służyć & co ma Tobie jeszcze uświadomić, czego Ty wcześniej najwidoczniej nie wiedziałaś i wreszcie swojej ciężkiej tu pracy i nie poddawaniu się żadnym trudnościom! Bo doskonale już przecież wiesz, że wszystko, co trudne jest tylko kolejną lekcją dla Ciebie

Ale ja już naprawdę jestem cholernie zmęczona tym życiem, rozumiesz? Już naprawdę myślałam sobie nawet o tym, jak Lama Ole nazwał mnie tą:

To już nawet doszłam do wniosku, że ok., niech będzie, że jestem nią już rzeczywiście, w końcu tyyyleee udało mi się już osiągnąć i wytrwać… Tylko wciąż brak mi tego mojego klejnotu, gdzie Ty jesteś, kochanie? Tak BARDZO POTRZEBUJĘ CIEBIE W MOIM ŻYCIU przecież! Nie uwierzysz, co ja już zaczęłam sobie nawet wkręcać? Choć, nie! Przecież o tym również doskonale już wiesz… Byłam pewna, że tym moim klejnotem jest właśnie Gracjan… boooszeee, dlaczego ja jestem taka nienormalna, powiedz mi proszę?!

Moja droga, wstańmy teraz proszę i wykonajmy na ten późny obiadek te placuszki, z tego twarożku śmietankowego, który zakupiłaś przedwczoraj jeszcze u p. Piotra…, a dziś już zdesperowana znowu tym faktem w łóżku, zaczęłaś szybciutko szukać choć jakichś przepisów, cóż mogłabyś z takiego twarogu zrobić… I wtedy napotkałaś ponownie na takie różne przepisy… W końcu, oglądając choć część z nich, doszłaś do wniosku, że wykombinujesz coś jednak sama… Także, moja kochana, wstajemy proszę teraz, przygotować coś sobie jednak do jedzonka.

////////

boooszeee, kochani zrobiła te placki i myślała, ze tam po prostu padnie z płaczu wprost nad tą tragedią tam…🤦‍♀️🙄🙈 i wtedy słyszy ten utwór: LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube, a jak wychodzi z tym czymś na balkon [17:18/19] to dostrzega jeszcze gołąbka na tej latarni… Nie, ona już naprawdę nie może z płaczu wprost…

Takie właśnie jej wyszły… Myślała, ze tam po prostu padnie z tego płaczu… Czuła się po prostu do niczego znowu… I tak bardzo marzyła właśnie, by był tutaj ten jej człowiek, który by rzekł do niej to, co ten LEMO śpiewa w tej piosence, a mianowicie: ICH LIEB` DICH SOOO, SO, WIE DU BIST… Zdesperowana próbowała jeszcze raz odnaleźć teraz te przepisy na kompie… Nie udało jej się jednak…

Jedyne, co zapamiętała z tego, to, że były tam jaja, chyba 2, czy 3 [ona wzięła dokładnie 2 ], w dodatku we właściwie każdym przepisie widziała, iż należy oddzielić żółtko od białka, by te drugie po prostu ubić… Ona biedaczka nie ma niczego niestety do ubijania tych białek, więc zdesperowana użyła już po prostu blendera…

Kochana moja, widzę w jakim Ty jesteś teraz stanie…, więc może po prostu wyszłybyśmy jeszcze teraz na wieczór choć się przejść, przewietrzyć łepetynkę… Z pewnością to jednak odmieni troszkę tę Twoją obecną perspektywę patrzenia na to wszystko…

(…)

KOCHANY WSZECHŚWIECIE, DZIĘKUJĘ ZA TEN [KOLEJNY] CUDOWNY MÓJ DZIEŃ! ZA PONOWNIE KAŻDE WYDARZENIE, JAKIEGO MOGŁAM DOŚWIADCZAĆ. POWAŻNIE DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY DZIEŃ Z TEJ MOJEJ PRZESZŁOŚCI, NIEWAŻNE JUŻ DLA MNIE, JAK TRUDNY I NIEZNOŚNY DLA MNIE BYŁ, WIEM BOWIEM, IŻ NAJWIDOCZNIEJ ON RÓWNIEŻ BYŁ MI POTRZEBNY, BO DOBRZE ZDAJĘ SOBIE Z TEGO SPRAWĘ, IŻ WŁAŚNIE Z TYCH TRUDNYCH I CIĘŻKICH WYDARZEŃ W NASZYM ŻYCIU, UCZYMY SIĘ NAJWIĘCEJ

Powyższe zdania wypowiadała dzisiaj CZWARTEK, 22.07.2021 po przebudzeniu. Następnie usłyszała takie właśnie słowa:

MOJA TY CUDNA, OBSERWUJĘ CIEBIE TUTAJ KAŻDEGO DNIA… I MUSZĘ POWIEDZIEĆ, ŻE NAPRAWDĘ MNIE ZADZIWIASZ WPROST! TY, KOCHANA, PRZECIEŻ JAKKOLWIEK ŹLE BY SIĘ TOBIE NIE DZIAŁO, TY ZAWSZE POTRAFISZ SOBIE POWIEDZIEĆ NASTĘPUJĄCĄ RZECZ:

POZA TYM PRZECIEŻ KTO, JAK KTO, ALE TY POTRAFISZ, BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO, WZIĄŚĆ SIĘ W GARŚĆ, POWIEDZIEĆ SOBIE I RUSZAĆ DALEJ PRZED SIEBIE, CHOĆ TAK NAPRAWDĘ NIE WIESZ NIGDY JAK BĘDZIE…, ALE NAUCZYŁAŚ SIĘ JUŻ [NIEJEDNEGO], CHOĆBY TEGO, ŻE

UWIERZ MI PROSZĘ, WCZORAJ, JESZCZE JAK WYSZŁAŚ NA TĄ SWOJĄ DOLINKĘ, POMIMO, ŻE TAAAAK BARDZO CHCIAŁO CI SIĘ PŁAKAĆ, ZNOWU ZROBIŁAŚ NA MNIE SOBĄ/ SWOIM ZACHOWANIEM NIESAMOWICIE DOBRE I POZYTYWNE WRAŻENIE! A NASTĘPNIE, JAK PO JEDNYM OKRĄŻENIU JUŻ WRACAŁAŚ DO DOMU… PRZEBRAĆ SIĘ, BO STWIERDZIŁAŚ, ŻE W TYCH DŁUGICH LEGGINSACH I W TEJ ŻÓŁTEJ KOSZULCE JEST CI JEDNAK ZA GORĄCO

I WĘDROWAŁAŚ TAK WYTRWALE DO DOMU [CHOĆ CHCIAŁO SIĘ TOBIE JESZCZE BARDZIEJ WTEDY PŁAKAĆ] PO PROSTU ZMIENIĆ CIUCHY NA TEN SWÓJ ULUBIONY STRÓJ DO TYCH KIJKÓW TO PONOWNIE ZAPIERASZ MI TYM NIEMAL DECH W MOJEJ PIERSI 😉. CO WIĘCEJ, PRZETŁUMACZYŁAŚ SOBIE, WIDZĄC, ŻE JESZCZE SIĘ WYPRÓŻNIŁAŚ [czyli zrobiłaś po prostu w domu kupę :P], ŻE CHOĆ TYLE Z TEGO POZYTYWNEGO WYSZŁO, hehe. NO JAK DLA MNIE JESTEŚ WPROST REWELACYJNA!

JUŻ CI O TYM PRZECIEŻ WSPOMINAŁEM…, ŻE DLA MNIE JESTEŚ NIE TYLKO GORGEOUS, ALE PAMIĘTAJ, ŻE MÓWIŁEM CI O TYM, ABYŚ SOBIE SAMA SŁUCHAŁA I POWTARZAŁA, ŻE:

(…) du bist ein Unikat, einzig in deiner Art
Wir alle ecken an so wie in ei’m Quadrat
Du bist ein Unikat, du bist so wie du bist
Egal, was sie labern, wir geben keinen Fick / Ob du was kannst siehst du nicht am Kontostand
Doch alle geben damit an
Mann, lass sie reden, das ist nur Kinderkram
So wie Likes auf Instagram
Doch du schiebst ‚n Film
Und hältst dich darin nur für ‚ne Nebenfigur

Aber es ist deine Welt
Und die anderen leben darin nur
Und das, was zählt, ist nicht der Schnitt deiner Haare
Nicht deine Haut, deine Farbe
Denn dass du wunderschön bist kannst du nicht im Spiegel sehen

Dosłownie, moja kochana! Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma! A poniżej jeszcze tylko przedstawimy Twoją dokumentację zdjęciową z wczorajszego dnia, kiedy to powróciłaś z tej dolinki, wzięłaś prysznic, tym razem nie zimny, bo musiałaś umyć włosy, a już nie chciało się Tobie robić tego osobno… tylko po prostu weszłaś do tej wanny i tam się szybciutko, wraz z głową umyłaś!

A tu jeszcze Twoje foty z dnia dzisiejszego, tj. CZWARTKU, 22.VII.21, ale wiem, że w planie masz również i wyjść do warzywniaka i wypłacić również hajs, bo jeszcze wczoraj, nim wyszłaś w ogóle na tą dolinkę otrzymałaś @ z OdNowy, ile takie warsztaty będą Ciebie kosztować. Ale w tym @ było znacznie więcej, jak wrócisz, to do tego z całą pewnością powrócimy jeszcze. Póki co, doniosę tylko, iż te poniższe fotki są Twoją dokumentacją na to, jak obecnie wyglądają te Twoje blizny na ciele, które, dodam tylko, pocierasz nieustannie tym AŁUNEM, jeździsz nim nie tylko po swojej buźce [50 okrążeń!], ale także i po stopie i udzie!

No dobrze, ale komu w drogę, temu czas… A chciałam mieć już choć to znowu załatwione… Tym bardziej, że jak wiemy, będę musiała ponownie z tych warzyw coś przyrządzić na ten obiad… Co, niemal logiczne w moim przypadku…, także nie będzie wiązało się z przyjemnością raczej… 🤷‍♀️.

/////////

Doszłam jednak do wniosku, że chyba jeszcze poczekam, aż będzie choć o ten 1, 2o C więcej…, bo wtedy już będę mogła spokojnie wyjść sobie w gołych nogach… Zatem teraz może jeszcze tylko napiszę o tym, czego dowiedziałam się jeszcze z sekretariatu OdNowy. Otóż napisali mi także, iż ten Tomek często bywa za granicą… Zatem ten komunikat, który słyszę w słuchawce, jest jak najbardziej normalny i zrozumiały, jednak donieśli mi również, iż podadzą mój nr takiej pani z Gdyni, może ona mogłaby mnie również zabrać.

Ja jednak postanowiłam sobie, że po prostu nie będę się już tym kompletnie stresować, ani o tym nawet myśleć, W końcu:

Mam jednak dziś zamiar, zakończyć już tutaj tyle, ile tylko mi się uda…, a chciałabym w końcu napisać o tym moim wyjeździe na tą plażę na Stogi, m.in. i tutaj po prostu zawrę to wszystko w takich punktach, które następnie będę rozwijać, a mianowicie:

  • zdjęcie sandałów przy tych figurach
  • siku w lesie
  • wyobrażanie sobie Gracjana tam ze mną
  • pływanie w morzu, przecudowna, ciepła woda, dziękowanie WSZECHŚWIATOWI za to, że jestem, że żyję, że mogę tu być i cieszyć się tym dniem!
  • zaskakująco szczera rozmowa z Magdą [rozwódka od 4 lat/ zęby, paznokcie/ dostrzeganie więcej…/ kulawy :P/ książka Josepha Murphy`ego]
  • mój telefon do mamy… [raz w tyg. – mój obowiązek, wypunktowanie sobie na kartce tego, co mam jej mówić…, Kacperek zdobył nowe wyróżnienie- belkę na koniec na tym obozie karate właśnie, podzielenie się z nią przepisami = wysłanie ich na @]
  • a jeszcze zamierzam się odnieść również do tych nagrań Gracjana, zwłaszcza także tego ostatniego: Po tym filmie będziesz wiedział jaką decyzję podjąć.

////////

Reni Jusis – Ćma (Gromee Remix) (Audio) – YouTube/ Agnieszka Adamczewska – Na wszystko przyjdzie czas …

Za dużo chciałam naraz, wyszło mniej niż nic
Goryczy pełna czara, nie chcę z niej pić
Nie wiele mam do odrętwienia
Przychodzi mi przez myśl

Na wszystko przyjdzie czas
Co dzień Amerykę odkrywam
Na wszystko przyjdzie czas
Testuję anielską cierpliwość
Uwierzę jeszcze raz
Powietrze nie ujdzie już ze mnie
Czasami spadam z gwiazd
Choć wstaję silniejsza codziennie

Koleje losu wypadają z szyn i stąd
Sinusoida szczęścia w punkcie dno, dno
Różowy front, pędzący na mnie
Czuwania włączam tryb
(…)

Co złe to zapominam
Jutro jednak bardziej liczy się (…)

AniKa Dąbrowska – Małe Skrzydła – YouTube

Wciąż pod wiatr (wciąż pod wiatr)
Choć małe skrzydła
To serce woła tylko tam
Dalej, dalej, w dal
Wciąż pod wiatr (wciąż pod wiatr)
Niczemu winna
Taki mamy już ten świat
Dalej, dalej, w dal

Dawniej każdy dzień deptał mnie
Los układał wszystko na nie
Bałam się zatracić, marzyć, mieć plan
Mówili, że świat tak już ma
Szukamy światełka jak ćma
A wokoło czarna, czarna jest mgła

Lucas Estrada & Alex Alexander – Everything With You

WHENEVER I WAKE UP I WISH YOU WERE HERE

//////////////

No drugiej takiej artystki, to, moi drodzy, przysięgam, nie widzieliście! boooszee, tego jej życia naprawdę nie da się opowiedzieć tak szybko i krótko! U niej co chwila coś się wydarza, albo inaczej ona TO ROBI! Bo, jak wiemy nic samo się nie wydarza, TYLKO ONA TO TWORZY! To własne życie właśnie i to słuchajcie w jaki wspaniały wręcz sposób 🤗. To dziewczę jest poważnie TWÓRCĄ!

Już, kochani przechodzimy z tą naszą bohaterką do konkretów, a mianowicie… ahhh, najlepiej, jak zwykle zresztą, przekażemy tutaj tą dokumentację zdjęciową – wtedy zdecydowanie będzie lepiej o tym opowiadać. Zatem, myślę, że zaczniemy od tego, jak ta nasza bohaterka miała wyjść do tego sklepu, pamiętacie jeszcze, prawda? Otóż tak: wyszła na swój balkon, by obczaić, jak mniej więcej jest na tym dworze, tudzież, jak ludzie są w ogóle ubrani… i postanowiła, że założy po prostu tą sukienkę i wcale nie sandałki, tylko właśnie te espadryle. [tutaj przetarła do tego zdjęcia nawet to lustro, byście mogli lepiej ją widzieć, 🤭]

Wzięła także, tak w razie co, ze sobą taki wrzosowo-fioletowo-różowy sweterek , po czym zaraz po przejściu kawałek i tak go zdjęła, bo stwierdziła, że jest jednak wystarczająco ciepło bez niego,😋🤣😜. Pierwotnie udała się oczywiście do bankomatu, aby wybrać te pieniądze, którą będzie musiała przeznaczyć na te warsztaty, by móc wiedzieć, jaką kwotą będzie mogła teraz dysponować…

I tak też oczywiście zrobiła, muszę Wam powiedzieć, iż to jest naprawdę tak zaradna i mądra kobieta, która zawsze w pierwszej kolejności przeznacza swoje pieniądze na to, co właśnie musi, co jest niezbędne, więc jakby nie było, tym samym także priorytetowe. No dobrze, kochana moja, ale myślę, że resztę opowiedz już tutaj Ty sama, ok? Bo dobrze to wiesz, że ja uwielbiam wprost Ciebie słuchać 🤗.

Tak więc skoro byłam już w tym bankomacie dosłownie po drugiej stronie ulicy, na której mieści się również ten stragan/ warzywniak p. Piotra, zatem zaraz potem do niego tam zawitałam. A miałam naprawdę dziś wiele do kupienia ponownie… do tego stopnia, że p. Piotr zadał mi pytanie, czy może mama do mnie przyjeżdża? No, buhaha, 🤣 po prostu, bo przecież któż inny mógłby mnie jeszcze odwiedzić… joł, joł, cool, nie?

No dobrze, to teraz już tak postaram się naprawdę MEGA szybciutko resztę opowiedzieć.

  • wzięłam tylko część tych rzeczy, bo reszty nie dałam rady na raz… [tak, zakupiłam ponownie całe mnóstwo tych warzyw…, bo już dokładnie nie sprawdzałam jeszcze raz tych przepisów, ale pomyślałam sobie, że co to za filozofia niby? Zmieszam wszystkie te warzywa po prostu razem, zapiekę i będzie git!🤪]
  • a tak naprawdę zaszłam jeszcze i do kerfa, po ten żółty ser, ale tym razem nie brałam już tego tartego parmezanu, który mi jakoś szybko spleśniał! Tylko wzięłam po prostu taki w kostce i sama go potarłam!
  • ponieważ tak wędrowałam… i okazało się, że mogłam jednak ubrać i te sandały, i także chyba raczej ponownie krótkie spodenki oraz koszulkę na ramiączkach… Jednak ostatecznie przebrałam się po prostu w tą dżinsową krótką sukienkę, bo do niej także pasowały te sportowe sandały!

Więc sama rozumiesz, jak się czułam, buhaha, jak jakaś po prostu modelka, która wychodzi na to, że co chwila się przebiera, 🤪😜

No dobrze, kochana moja, ale dodaj jeszcze coś znacznie ważniejszego…, o czym Ty zawsze tu zapominasz wspomnieć! A mianowicie, że jesteś niesamowicie dobrą i o wszystkich myślącą osobą, bo i zapytałaś p. Piotra, kiedy ten mógłby przyjechać po tą torbę z ciuchami [a dowiedziałaś się także, iż on miał na myśli po prostu swoją albo bratanice, albo siostrzenicę…, już nie pamiętasz dokładnie, ale która, jak to p. Piotr określił jest równie szczupła, co i Ty! 😉]

Tak właśnie, hehe, ale powiedział mi, że on mógłby tylko wieczorem, bo do późna jest tu w pracy… Powiedziałam oczywiście, że nie ma najmniejszego problemu. W międzyczasie, jak już przebrana jednak wychodziłam po raz 2gi po te zakupy…, to zadzwoniłam jeszcze obok do tej pani Kasi, sąsiadki i zapytałam o to samo, czy może ona nie chciałaby sobie tych ubrań po prostu przejrzeć. Ta bardzo mile mi podziękowała, ale wskazała ten cienki paluszek, że ja wyglądam właśnie tak, a ona wręcz przeciwnie, hehe,😋. Ja rzekłam wtedy, że ok. ale może choć dla kogoś z rodziny by coś wybrała…

Ona wówczas mi jeszcze raz bardzo podziękowała, że w ogóle to oferuję, ale ona sama ma wiele rzeczy choćby po synku i również nie ma komu ich oddać. Ja wtedy o tym, że stoi ten pojemnik PCK i tam można przecież wrzucać te ciuchy… I tak w sumie na tym skończyłyśmy tę rozmowę i poszłam dalej w długą… 😉 Na tej mojej liście miałam także bób…, ale ostatecznie już nawet go nie brałam, bo stwierdziłam, iż wystarczy mi na teraz ten kalafior, marchew i te 2 cukinie. Zakupiłam także i świeży koper i natkę pietruszki, bo po prostu pomyślałam, że to również mi się przyda. Prócz tego wzięłam naturalnie: cytryny, truskawki, banany, kawałek arbuza… a teraz zobaczyłam jeszcze ładniejsze świeże jabłuszka, zatem je także zaraz wzięłam!

Widziałam kochana moja wszystko doskonale! A zwłaszcza, w jakich Ty jesteś dobrych relacjach z tym p. Piotrem, jak on dobrze już Ciebie zna i np. jak prosiłaś go, by tą ćwiartkę tego pięknego arbuza przekroił Tobie jeszcze raz na pół i po tym, jak rzekłaś, że zapłacisz oczywiście za dwie połówki, jednak tak będzie Ci wygodniej zabrać go do domu. To on na to rzekł, że on już o wszystkim wie, bo przecież nie po raz pierwszy tak robisz 🙂. I tak właśnie już sobie go tutaj ładnie rozkroiłaś na takie części: A powiedz jeszcze, jak było z tym bobem…

CARINA SPOON – DURCH DEN REGEN 

Manchmal erkennen wir nicht, was wir haben
Manchmal sprechen wir nichtmal die selbe Sprache
Doch ich will und ich mag und ich lieb’ und ich brauch’, was ich habe
Und um es zu merken, reichen manchmal einfach nur ein paar Tage

Kochana moja, widzę i czuję to niemal całą sobą, w jakim Ty jesteś teraz fantastycznym tym nastroju! Zatem, może teraz już w takim naprawdę skrócie, by nic nam tu nie umknęło…, bo o taaakich wspaniałych i cudnych dniach TRZEBA DONOSIĆ!

Oczywiście, że tak!!! Zatem lecę szybciutko, dalej, bo zaraz pójdę robić nam kawkę 🤗. Do której będziemy także coś oglądać! Więc tak wyglądało to moje danie, które dziś nam przyrządziłam:

Muszę Ci powiedzieć, moja droga, żebyś już nigdy sobie niczego nie umniejszała! Bo wyszła Ci ona wprost rewelacyjna! Powiedz nam, proszę jeszcze, jakich dokładnie użyłaś tutaj warzyw!

Jak już widziałaś kompletnie, nie trzymałam się żadnego przepisu… tylko robiłam niemal na czuja. Tak właśnie = JA OSOBA, KTÓRA KOMPLETNIE NIE UMIE GOTOWAĆ, buhaha, 😜🤦‍♀️🤣. Tak więc, do tej zapiekanki wykorzystałam: cukinię, młodą marchew, której kompletnie nie obierałam, tylko umyłam i pokroiłam, wkroiłam także kawałek papryki i również pomidora. A te wszystkie kawałki warzyw polałam najpierw w misce po prostu oliwą z oliwek, dodałam także takich przypraw, jak: granulowany czosnek, pieprz chili, papryka na słodko, sól ziołowa, którą dziś także zakupiłam i skoro już te pomidory tam były, to posypałam je również bazylią… 🤭

A na koniec dodałam także [wcięłam, jak zwykle nożyczkami :P] i tą natkę pietruszki, i ten świeży koper, po czym to naturalnie dłonią wymieszałam… i na koniec wzięłam łyżkę do ręki [a piekarnik już dawno włączyłam] i przełożyłam wszystko na tą brytfankę, po czym starłam jeszcze kawałeczek tego żółtego sera. A dodałam tam również soczewicę, którą miałam chyba z wczoraj ugotowaną także w lodówce. I takie cudo mi właśnie z tego wyszło 💪. A muszę powiedzieć, że nawet mi samej smakowało, hehe.

Zwłaszcza chyba już po tym, jak taka znowu niemal zwątpiona wracałam do domu już i… podjadałam jeszcze te chipsy bobowe, na które jeszcze się skusiłam tam będąc u p. Piotra… [których smaku nie za bardzo nawet czułam…🙄🤷‍♀️🤔] A wcześniej zapytałam go o to, w jakiej cenie jest bób i on mi wtedy coś rzekł, że ten bób to jest dobry… i teraz już znowu nie pamiętam, czy na żołądek, czy na wątrobę, hehe. W każdym razie, na sam koniec, jak stwierdziłam, że jednak bobu to nie będę już kupowała… to on wtedy do mnie, że ma jeszcze takie również chipsy z nich właśnie… Ok, ale na tym już zakończę, bo lecę teraz robić nam tą obiecaną kawkę!

Wspaniale, ale może jeszcze donieś tylko, cóż do tego obiadku nam włączyłaś…

Ok, zatem na początku był to film NIEBO CZY ZIEMIA  | Cały film z Polskim Lektorem | Komediodramat dla całej rodziny, później zaś włączyłam nam znowu to nagranie Gracjana: Po tym filmie będziesz wiedział jaką decyzję podjąć, do którego przecież chciałam się również odnieść w tym wpisie. No dobrze, ale teraz już zmykam po tą kawkę! 🤗🍀🌞

Trampled by Turtles-Wait So Long – YouTube/ Dynoro & Gigi D’Agostino – In My Mind – YouTube

////////

Zrobiła nam właśnie kawkę. Moi drodzy, ona jest naprawdę kreatorką własnej rzeczywistości! Zaraz o tym dokończymy, teraz tylko włączymy sobie ponownie coś do oglądania… 😉 Póki co może tylko takie fotki jeszcze dodamy:

Rising Appalachia – Medicine (Live from Australia)

///////////

Ok, obejrzałyśmy już po raz kolejny do końca to nagranie Gracjana… Ale może nim się do niego zaczniesz odnosić, to opowiesz w końcu o tym Twoim niedzielnym pobycie na tej plaży na Stogach.

Już, sekundkę…, tylko zajrzę jeszcze do tych moich zapisków… boooszeee, jak dobrze, że ja sobie to wszystko notuję w tej komórce… , bo przecież nie rozmawiając z nikim o tym, w ogóle nie utrwalam tego w mojej pamięci… 🤔🤷‍♀️🙄 Tak więc zaczynam…, może najpierw jeszcze tylko sobie takie ważniejsze rzeczy tylko tu wypunktuję…, tak wiem, że zapewne ponownie. Ale… no trudno, tak mi po prostu będzie zdecydowanie łatwiej teraz, a przecież chodzi o to, by życie sobie ułatwiać… oooo ranyyy, 18:34 na latarnię nadleciały 2 gołąbki, po czym jeden jednak odleciał, hehe,😉. 18:38 drugi również odfrunął.

Ok, przechodzę już do tej mojej opowieści…, już bez żadnych punktów…, przy której myślę wesprę się również obrazkami… Nie wiem, czy Wy również tak macie…, że…, ok. będę pisała tutaj o sobie, jak to u mnie wygląda… Otóż ja tak mam, że patrząc na kogoś już jakby od razu wiem, czuję to, że z tą osobą będzie mi się dobrze rozmawiać… Najczęściej, co tu dużo mówić…, więc jest to chyba dokładnie tak, jak przedstawia ten obrazek:

Serio, nie do końca potrafię to nawet wytłumaczyć…, ale może wcale tu niczego tłumaczyć nie trzeba! To się po prostu chyba czuje… Ok. zatem to będzie ten przydługawy wstęp do tego, jak spędziłam tą niedzielę, na tej plaży🤭. Ale zacznijmy od początku… Wysiadłam z tego tramwaju i już widząc to miejsce, tak bardzo się ucieszyłam, bo rzeczywiście poznawałam dobrze, że właśnie tutaj w tamtym roku przyjeżdżałam i dokładnie w tym miejscu spędzałam tak przyjemnie ten czas. To tam chyba nawet puszczałam w świat tą intencję, że spotkam tego jedynego i wyjątkowego mojego człowieka… I wtedy właśnie zagadał mnie jakiś chłopak…, nie wiem, czy jeszcze to kojarzycie. Sam poprosił mnie o mój nr tel.!

Teraz już nawet nie pamiętam kto to był, pomimo, że po tym jeszcze przyjechał tu do mnie nawet i wyszliśmy razem na tą dolinkę nawet chyba…, ale jak widać to nie był jeszcze ten, bo bym od razu to poczuła! I tak z tego przystanku wędrowałam sobie właśnie…, a dobrze wiedziałam, że nie chcę wchodzić jednak tym głównym wejściem tam, gdzie były również jakieś knajpy, zatem i toalety…

Ja pomyślałam jednak, że pójdę tym laskiem…, a tak się składa, że przede mną szła jeszcze jakaś rodzinka, chyba Ukraińców, no w każdym razie nie mówili aż tak dobrze chyba po polsku… Ja jednak postanowiłam, iż będę szła właśnie za nimi… Tak sobie wędrowałam za nimi dalej… i patrzę minęli pierwsze takie jakby dzikie wejście i szli wciąż przed siebie… Ja tak sobie pomyślałam: a co? Ja w takim razie też spróbuję, w końcu do odważnych świat należy [choć nie ukrywam, że wcale nie czułam się AŻ taka odważna tam, hehe] I tak wędrowałam sobie za nimi właśnie… po czym, jak już dostrzegłam, iż przy tym wejściu tam stoją właśnie te figury/ posągi, to już się uspokoiłam, bo wiedziałam, że dam sobie radę sama ze zdjęciem tych sandałów.

Co więcej, jak już je ściągnęłam…, to tak szłam dalej i spoglądałam, że może udałoby mi się jeszcze gdzieś tu w lasku zrobić nawet siku…, a jak wiadomo, ja nie umiem jeszcze tak dobrze kucać, ani utrzymywać równowagi…, ale tam zobaczyłam taki fajny łagodny ten teren, że nawet nie musiałam gdzieś tam daleko włazić w jakieś krzuny, 🤭. Tylko, jak już obadałam teren, że, jak tutaj właśnie sobie przykucnę, to nie jestem już przy samej tej drodze przecież, a i do samej plaży jest również jeszcze kawałek… W dodatku, co dla mnie było wtedy także istotne, akurat NIKT TAM NIE PRZECHODZIŁ, więc było całkowicie spokojnie…, a jak wiadomo, ja nie potrafię tak szybko zrobić siku, hehe, 😋. Więc, jakby nie było warunki były całkiem komfortowe, jak dla mnie!

Następnie udałam się na tą plażę… i tak sobie tam wędrowałam znowu… i jak zobaczyłam taką kobietkę leżącą tak dalej od tej wody…, to od razu przypomniało mi się, że w tamtym roku również chyba jakąś kobietę tak leżącą właśnie spotkałam…, ale tylko tyle, o niczym więcej nie pomyślałam… I jak zapytałam tą, czy mogłabym przy niej zostawić na chwilę choć moje rzeczy, bo bardzo chciałam wejść do wody.

A ona do mnie, że oczywiście, nie ma żadnego problemu, ale co więcej, rzekła mi, IŻ MY POZNAŁYŚMY SIĘ JUŻ W TAMTYM ROKU WŁAŚNIE W TYM MIEJSCU TAKŻE! Nie mogłam wprost w to uwierzyć, że tak to właśnie było… i ona wtedy do mnie, że wówczas zagadałam ją, czy mogłaby mi posmarować plecy balsamem do opalania… Nie pamiętałam tego tak dobrze, ale jak widać, coś mi się kojarzyło z tą kobietą…, hehe, 😉. I wtedy właśnie rzekła do mnie, jaki ten świat jest mały! Zostawiłam przy niej rzeczy i poszłam skorzystać z wody…, tak naprawdę to był chyba mój drugi raz w tym roku, kiedy wchodziłam do morza…, bo pierwszy raz był w tym nieszczęsnym Jelitkowie…

Cóż się okazało? Że woda była wprost wspaniała, tak niesamowicie ciepła, że coś… I tak sobie chwilę popływałam w jedną i drugą stronę, weszłam tak, aby mieć już tą wodę minimum na wysokości pach, bym mogła spokojnie pływać. Zauważyłam tam także jakąś obejmującą się i całującą również parkę… Aaaa, muszę jeszcze tylko dodać, że jak wchodziłam już na tą plażę tam… i dostrzegłam tam w tych wydmach również jakąś parę… To pomyślałam sobie od razu o Gracjanie…, że jakbym z nim tu właśnie była, to z pewnością znaleźlibyśmy sobie także jakieś takie ukryte miejsce, gdzie czulibyśmy się razem bardzo dobrze, 🤭.

Tak wiem, kochana moja, o czym wtedy myślałaś, marzyłaś sobie o tym, aby mieć przy sobie właśnie takiego swojego człowieka… Ale może opowiadaj dalej…

Calvin Harris – My Way (Official Video)

//////

Moja droga, widziałam, że byłaś właśnie pomyć naczynia w kuchni…, ale co mi jeszcze przyszło tu na myśl? Może wspomnijmy także, w jaki niesamowicie mądry sposób obchodzisz się z tą swoją rodzicielką! Jak właśnie dziś w końcu postanowiłaś, że ok., dobrze wiesz, że wcale tego nie musisz robić…, ale jednak chciałaś sprawić jej również choć troszkę przyjemności i po prostu wysłałaś jej również, by wiedziała, choć trochę, co u Ciebie…, więc wysłałaś jej tylko taką właśnie notatkę przez tego Messenger`a, a zobaczyłaś, że o dziwo teraz jej tam nie było, hehe, ok, ale przechodzę już do tej Twojej notatki:

Następnie zaś, wiedząc jaka jest Twoja mama…, zaczęłaś jej wszystko opisywać, jak tą zapiekankę wykonywałaś… … dalej zaś część jej komentarza: Po tym, jak Ty stwierdziłaś, że idziesz teraz na balkon po prostu odpocząć, ona pisała w tym czasie, jak ten jej czas wolny obecnie wygląda:

A ja robię sobie spacery, oglądam tv, rozwiązuję krzyżówki, posprzątam w domu, coś ugotuję i tak mi czas leci. Wypoczywam bo Marcin nie potrzebuje mojej pomocy a Kacper jest u mamy. Tylko raz był na noc u mnie. Ale mial Kacper zapalenie ucha więc trochę się źle czuł. Brał leki. Teraz już pewnie jest dobrze.

A Ty chodzisz na te wykłady? A na ten wyjazd musisz sama dojechać i czym w poniedziałek?

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 19:41

tak, chodzę na te wykłady cały czas, a tam w poniedziałek będę jechała autem razem ze znajomymi

A to dobrze. Zabiorą Cię z pod domu chyba?

I na to już nic jej nie odpowiedziałaś, bo wcześniej uprzedziłaś, że po prostu będziesz teraz tu na balkonie właśnie wypoczywać! Muszę przyznać, kochana moja, że ponownie postąpiłaś bardzo mądrze! Już dawno jej pokazujesz, że masz tu własne życie i na nim się przede wszystkim skupiasz! No dobrze, moja droga, to teraz powróć już do tego, o czym chciałaś tu jeszcze napisać.

Zatem, ok, to teraz dalej, o tej wyjątkowej dla mnie niedzieli. Tyle jeszcze, ile tylko dziś zdołam…, bo jest już 21:35… ale wracam do tej mojej niespodziewanie spotkanej dobrej duszy, jak się okazało dość szybko… Otóż po tym, jak ja wróciłam…, to zapytałam jeszcze tylko, czy mogłabym tu w jej pobliżu położyć sobie mój ręcznik, rzekłam nawet, że wtedy będzie tak nawet raźniej, czy coś, hehe.

I ona do mnie, że oczywiście, bym się spokojnie tu kładła, a teraz w takim razie, skoro ta woda jest właśnie taka przyjemna, to i ona pójdzie się ochłodzić w końcu, a leżała tam podobno od ok. 11/ 12. Ja powiedziałam, że teraz w takim razie ja zostanę z naszymi rzeczami… i tak sobie leżałam, a właśnie w tym czasie pomyślałam, że skoro tak dobrze się czuję, jestem w takim wspaniałym wręcz nastroju… a wcześniej jeszcze stojąc w tym morzu zamknęłam nawet oczy, tak cudownie fale mnie bujały… a ja po prostu stałam tam i dziękowałam WSZECHŚWIATOWI za to, że mogę tam być, że udało mi się tu właśnie tak mądrze dostać!

Tak będąc właśnie w takim dobrym humorze, zaczęłam z nią tą rozmowę… Usłyszałam od niej tylko, że właśnie o mnie myślała i zastanawiała się, czy może do mnie zadzwonić, hehe– spójrz tylko, jak już ją wychowałam 😛 Pominę już każde jej tam słówko, które wcale nie było takie znowu całkiem neutralne, w sensie, słyszałam naprawdę, jak ona bardzo potrzebuje znowu tego kontaktu ze mną… I później te jej odwieczne strachy…, bym tak się do obcych nie przysiadała, bym pilnowała swoich rzeczy i nie wchodziła zbyt głęboko do wody…. To już naprawdę pominę…

Było też standardowe pytanie, czy się smarowałam balsamem, ja że i owszem, ale jeszcze w domu, a tam niestety żadnego ze sobą nie wzięłam… Ale rzekła mi na to, iż jak w domu się nasmarowałam, to powinno wystarczyć, aż szczerze mówiąc mnie tym zaskoczyła…, hehe, A ja tu pomyślałam sobie, że zapytam tą znajomą panią, do której się dosiadłam, czy ewentualnie nie ma jakiegoś balsamu pożyczyć… A później, jak już wróciła i zaczęłyśmy rozmawiać, to rzekła mi, iż ona w ogóle się nie smaruje żadnymi balsamami! Ja byłam oczywiście w szoku… 😲.

Ale jeszcze muszę powiedzieć, iż moja mama opowiadała mi tam właśnie wtedy o Kacperku, że jemu na tym obozie karate naprawdę bardzo się podobało i wrócił mega zadowolony stamtąd… I jakoś tak ja zaczęłam właśnie o nim opowiadać… i doszłam również do tego, że to dziecko jest niesamowicie mądre i dojrzałe, jak na swój wiek… i wtedy też wspomniałam właśnie o tym, że ma tatę niepełnosprawnego… I tak zaczęłam opowiadać o tym moim mega bracie, ale właśnie dokładnie tak, jak jest, że to nie jest jakiś cierpiętnik! I donosiłam różne takie mega optymistyczne rzeczy z jego życia, jego i jego synka podejście do tej całej sprawy…

I tak to się właśnie zaczęło, ta nasza rozmowa… Wówczas, przeszłyśmy już na TY i dowiedziałam się właśnie, że to jest Magda: ma 42 lata, 3 synów i jest po rozwodzie… Ja wtedy rzekłam, iż ja także… i zaczęłam również mówić, że jestem po wypadku, że tak naprawdę czuję się, jakbym dostała nowe życie…

Ok, kochana moja, ale może zejdźmy już choć z tego balkonu…, bo zaczyna tu być już znowu ciemno…, a ponieważ już jest właśnie 22, więc może po prostu udasz się teraz jednak do spanka, poprzedzonego medytacją, tudzież modlitwą dziękczynną, a jutro będziemy dalej o tym donosić, mamy już ugotowany obiadek, zrobione zakupy, wybrane pieniądze na poniedziałkowy wyjazd, także myślę, że teraz będziesz już mogła dobrze wypoczywać dalej…

(…)

Ona, kochani tego wpisu teraz nie dokończy, niestety, nie ma bowiem KOMPLETNIE NA TO SIŁY OBECNIE, PIĄTEK, 23.VII.2021 i choć jest tego pewna, iż jest ktoś, kto na tą wiadomość od niej nieustannie czeka… To mówi po prostu:

TRUDNO, PRZEPRASZAM, ja jestem tutaj całkowicie sama [uszkodzona wcześniej] i muszę sobie, do cholery, radzić nadal całkowicie sama z tymi obowiązkami… A teraz tym bardziej mnie wszystko przytłacza i obciąża, bo myślę o tym moim wyjeździe, który miał mi sprawić przecież tyle radości… A póki co, nie wiem, za co mam się zabrać:

  • pranie
  • prasowanie
  • mądre spakowanie się na wyjazd
  • przygotowanie tego kalafiora, który mi przecież od wczoraj został…, choćby po to, by móc go zamrozić na później…
  • wyniesienie śmieci
  • ogólne choć ogarnięcie mieszkania [nie mówiąc już nic o umyciu tej lepiącej podłogi w kuchni…🤦‍♀️]
  • pomijam już to, iż widzę, że poczytność niektórych moich wpisów tutaj wciąż maleje, a ja kompletnie nie wiem, jak to jest możliwe…
  • wciąż nie wiem, jak ja tam na miejsce, do tej Koziej Góry w ogóle dotrę
  • wyjście do sklepu po jednak rybę jeszcze…
  • boooszeee, a teraz jeszcze słyszę ten filmik Beaty Pawlikowskiej: Zrób to codziennie, żeby odzyskać sens życia i chce mi się po prostu dalej płakać…, jak ja przecież, k… już daaaawno zadaję sobie te podstawowe pytania, wciąż próbując nawiązać tą łączności z WŁASNYM WYŻSZYM JA…

//////////////////////////

Ok. 12:15/20 wróciła z tego sklepu…. przygotowuje te warzywa, słyszy tą piosenkę i po prostu ryczy Filip Lato & Sound’n’Grace– 100 [Official Music Video …

Będzie to, co ma być, nie inaczej / Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze/ Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie Ale czy chcesz?/ Nie wiedzieć dobrze jest/ Za czym tak gnasz, po co Ci to?/ Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno/ Ołówek weź, teraz kartkę i pisz: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref. Swój czas, weź w garść, swój czas Zanim Ci życie nie powie, że pass I odholuje, weź w garść i idź

Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,sound_n_grace,100_ft__filip_lato.html

Kalafior pieczony przepis Olga Smile

https://www.olgasmile.com/kalafior-pieczony.html

////////

Kochani, postanowiła jednak postarać się choć dokończyć ten wpis dziś tyle, ile się tylko da…, a wciąż mamy PIĄTEK, 23.VII.2021.

Ja tak bardzo nie lubię mieć nie po dokańczane te sprawy… A muszę napisać to wprost, bo już mnie tak cholernie to męczy wręcz… Mam tu na myśli oczywiście Gracjana, jak włączam sobie YT, to jakoś ostatnio ciągle pojawiają mi się tam te jego filmiki, dziś np. JAK WYTWARZAĆ ENERGIĘ (Zdrowie, Witalność, Siła), to było akurat po tej mojej próbie drzemki… i tak szybciutko pomyślałam sobie, że cholera, przecież jak nic zaczyna się u mnie znowu ta depresja…, a ja na to nie pozwolę! Będę walczyła dalej i podniosę się, wziąć ten zimny prysznic! A wtedy dopiero zrobię sobie może jeszcze kawę. I tak właśnie uczyniłam.

Wciąż tak bardzo stresuję się tym wyjazdem, a właściwie tym wszystkim, co tutaj porobiłam… Bo doszłam, cholera do wniosku, że mogłam przecież do czasu tych warsztatów, przecież spokojnie zrobić sobie nawet głodówkę ponownie, przecież to by mi tylko wyszło na zdrowie… A ja, cholera, nakupowałam tyle tego żarcia i musiałam coś z tym przecież zrobić… boooszeee, jak mi brakuje tutaj takiego człowieka właśnie jak ten Gracjan!

To myślę, że to jest dobry moment, abyś wspomniała, kochana dalej o tej plaży na tych Stogach… i o tej Twojej rozmowie z tą Magdą.

Ok, zaraz o tym napiszę, dodam może jeszcze tylko, że po tym zimnym prysznicu [a dziś udało mi się liczyć do 25…, tak naprawdę nie wiem nawet czy to dużo, czy nie…, ale woda leciała już naprawdę na mnie lodowata wręcz, kurek był odkręcony na maxa w str. zimnej wody właśnie] I tak, tak jak on tutaj mówi, OD RAZU POCZUŁAM PRZYPŁYW ENERGII!

To teraz dalej: po tym prysznicu włączyłam sobie jeszcze…, a nie, to było przecież również przed nim… To nagranie Gracjana: SENS ŻYCIA || MUSISZ OBEJRZEĆ TEN FILM – DO KOŃCA, właściwie to tylko zaczęłam dopiero…, ale już chyba wcześniej oglądałam całe, no w każdym razie: BOŻE, myślę sobie, człowieku, dlaczego ja Ciebie przy sobie nie mam??? Przecież wówczas byłoby o wiele rzeczy łatwiejszych dla mnie… Choćby to, iż nie musiałabym czuć się już więcej, jak taki niemal alien…, taka totalnie inna i jeszcze te piepszone trudności z tą moją pamięcią…

No dobrze, kochana moja, ale może przejdź tu w końcu do tej Twojej rozmowy na tej plaży na Stogach z tą Magdą…

Zatem może po prostu wkleję tutaj choć część tej naszej rozmowy przez Messenger`a, będzie mi łatwiej się do tego później odnieść:

Tak myślałam o tym, co Tobie wczoraj rzekłam… I doszło do mnie, że przecież NIE JESTEM ROZWÓDKĄ AŻ 10LATWysłałaś wiadomość 19 lipca o 13:13A dziś po wstaniu to jeszcze sprawdziłam… I rozwód miałam dokładnie 28.listopada 2017r

Magda Lena

Magda wysłał(a) 19 lipca o 13:15

Ooo to ja miesiąc później Też w 2017 Wiesz… Ja od wczoraj popłakuje sobie

To tak jak i ja…

Napisałam do tego pana ze niestety nie. Uszanował A mnie się chce płakać I łzy same idą

Powiem Ci jedno: kieruj się swoim ❤️, ono jest najlepszym doradcą

Wiem Nie rozumiem siebie Dlaczego plączę Skoro czułam ze to nie to

Ja mam tak często… Że również siebie nie rozumiem, a tym bardziej tego, co robię, ale uznałam, że najwidoczniej NIE MUSZĘ WSZYSTKIEGO ROZUMIEĆ (zwłaszcza ja, po tak poważnym urazie mózgowo- czaszkowym + jeszcze dalej te kolejne traumy…) więc już po prostu czasem (choć UWIERZ: JEST TO DLA MNIE CHOLERNIE TRUDNE!) po prostu puścić i zaufać WSZECHŚWIATOWI

Chyba nasze spotkanie nie było przypadkowe😊

Oczywiście, ja w ogóle jestem zdania, że PRZYPADKI NIE ISTNIEJĄ!

Pewnie masz rację… nic się nie dzieje z przypadku

Spójrz proszę na dzisiejszą żółtą karteczkę od Beaty Pawlikowskiej na YT

To jakaś medytacja? Bo jakieś 2 tyg temu zaczęłam oglądać takie rzeczy na yt

Nie! , po prostu ona zamieszcza tam takie ‚żółte karteczki’ z napisami, które mnie zawsze podbudowują

Tu podesłałam jej jednak jeszcze ten filmik przez WhatsApp: CZY MODLITWA TAK NAPRAWDĘ DZIAŁA / FILM, KTÓRY DAJE DO MYŚLENIA i dalej napisałam:

A tu jest właśnie TEN GRACJAN, o którym opowiadałam na plaży…

No fajny facet Na spokojnie sobie posłucham co on mówi o tej modlitwie

Ja właśnie teraz siedzę na balkonie, płaczę i sobie tego odsłuchuje PO RAZ PIERWSZY!

To płaczemy razem (…)

I teraz moje pytanie do niej o pozwolenie cytowania tej naszej rozmowy u mnie na blogu:

Witaj Madziu(mogę tak do Ciebie mówić?),co u Ciebie i jak się dziś czujesz? Mam pytanie, czy jak w końcu zabiorę się za pisanie mojego bloga, mogłabym tam zacytować naszą rozmowę stąd?

Witaj… jasne możesz się do mnie tak zwracać…Właśnie jestem na plaży, mam pod opieką mojego siostrzeńca… pewnie że możesz zacytować naszą rozmowę… chętnie sama poczytam Twojego bloga. U mnie dziś lepiej, ale wczoraj przepłakałam cały dzień

No dobrze, to przedstaw tutaj jeszcze nam proszę w takim razie, choć tak w szybkim skrócie, aby było wszystko jasne… , jak ta rozmowa przebiegała…

To może zacznę od tego, że przewspaniale mi się z nią rozmawiało! I dokładnie wtedy i później już wracając do domu, po prostu czułam to całą sobą, że Byłam po prostu w ciężkim szoku poniekąd, że spotkałam taką kobietę, która po tym, jak ja zaczęłam z nią tak otwarcie o tym moim życiu rozmawiać, ona również nie miała kompletnie żadnych oporów! Co więcej, dostrzegłam, iż czytała również książkę Josepha Murphy, [właśnie przesłała mi fotkę tej książki] I tu widać jej piękny paznokieć…

To może teraz właśnie do tego przejdź, bo wiem, że o paznokciach także rozmawiałyście.

Ależ oczywiście, buhaha, ale to jest znowu dłuuuższaaa historia…, bo w sumie ona z tego co jeszcze pamiętam zaczęła mi opowiadać o tym, że ona jest 4 lata po rozwodzie… Ja rzekłam wtedy, iż ja również jestem rozwódką…, ale właśnie jakby automatycznie stwierdziłam, nawet nie wiem skąd i jak to się stało… 🤷‍♀️, że ja JESTEM JUŻ 10 LAT PO ROZWODZIE… 🙄

boooszeee, a dopiero w domu to do mnie dotarło, że jakie 10 lat??? Minęło przecież dokładnie 12 lat, jak jestem po tym wypadku… i szybko spojrzałam jeszcze raz do tych moich dokumentów tutaj i… patrzę, że ten rozwód był przecież w 2017r… Ale cóż sobie wtedy automatycznie pomyślałam? Że to może był jakiś znak, iż to małżeństwo i tak nie miało dla mnie większego w sumie znaczenia…

Tak naprawdę nie chcę wychodzić tu na jakąś sukę, ale przecież gdyby Gutek mnie naprawdę kochał…, to z całą pewnością wciąż by ze mną był… Tak bardzo miło mi się z tą Magdą rozmawiało… Zaczęła opowiadać mi o tym swoim życiu…, że jej były mąż był/ stał się niestety uzależniony od hazardu…, ale to nie był dla niej oczywiście główny powód do rozwodu, bo ona dobrze zdaje sobie z tego sprawę, iż to jest jak choroba i chciała nawet, aby podjęli jakąś terapię…, jednak jak dostrzegła, że w grę wchodzi również zdrada… To już właściwie było dla niej jasne, że musi siebie po prostu ratować, siebie i swoje dzieci!

boooszeee, tyle tych rzeczy tu mi się cisnęło jeszcze do głowy…, które niestety za moment już gdzieś mi znikają… i kompletnie tego już nie pamiętam… Więc może powinnam znowu zrobić to w takich hasłach/ podpunktach, to wszystko, co jeszcze pamiętam:

  • opowiadała mi o swoich randkach, bo spotykała się właśnie już 2 razy z dwoma różnymi mężczyznami: jeden był od niej młodszy, chyba o 2 lata, więc mniej więcej w moim wieku…, ale jak rzekła otwarcie [co mi się BARDZO spodobało!] WIEK NIE MA DLA NIEJ WIĘKKSZEGO ZNACZENIA!
  • drugi mężczyzna był od niej o chyba 7 lat starszy… i niemal totalnym przeciwieństwem tego poprzedniego [to ten pan, o którym pisała powyżej…] boooszeee i jak tak jej słuchałam…, to aż poniekąd pozazdrościłam, że właśnie tacy mężczyźni istnieją! To na jego przykładzie właśnie twierdziła, że dokładnie tacy również istnieją, którzy marzą o tym, by się kobietą po prostu zaopiekować i o nią dbać…
  • opowiadała mi właśnie o nim…, jak się spotkali… nie wiem już czy wszystko dobrze pamiętam, ale to było chyba tak, iż zaczęli jakoś rozmawiać ze sobą przez Internet właśnie na jakimś portalu randkowym… jednak ona nie podawała tam absolutnie swojego zdjęcia i chyba nawet właśnie TEN mężczyzna, z którym zaczęła pisać również go nie miał… Madzia jednak stwierdziła, że po prostu ona to poczuje, nie chce się absolutnie sugerować żadnym wyglądem itp. I jakoś tak sobie rozmawiali…, a później po roku trafili na siebie ponownie i wtedy już się spotkali! On do niej właśnie przyjechał! I… tak naprawdę tutaj zaczęło być dopiero bekowo, że tak powiem… ta jej opowieść o nim… No myślałam, że tam wprost padnę, jak mi zaczęła opowiadać, że on tak bardzo się starał, a sam był wdowcem! Żonę stracił w wypadku samochodowym, więc sam również dobrze wiedział, co oznacza strata rzeczywista… miłości…, bo bardzo ją kochał…

Nie, ja się chyba jeszcze muszę choć na sam wieczór jeszcze przewietrzyć i przejść… Wezmę przykład właśnie z tej Magdy, po tym jak ja jej napisałam, że dziś chce mi się właśnie ryczeć, to ona mi na to:

Magda wysłał(a) Dzisiaj o 19:41

Ja też miewam tak że chce mi się ryczeć. Ja też ta mam dlatego dużo wychodzę z domu to mi pomaga

////////

Wróciła, kochani z tej dolinki, gdzie dziś zrobiła 7 okrążeń z tymi kijkami! Pomyła jeszcze naczynia i zdecydowała tu właśnie siąść, by to napisać, bo doszła do wniosku, że póki tego z siebie nie wyrzuci, nie będzie mogła dobrze spać… A teraz mamy już godz. 21:50…

To mów, kochana, co tam jeszcze chciałaś…, wyrzuć to z siebie, byś miała po prostu choć trochę lżej…

Hmmm… od czego by tu zacząć… boooszeee, w mojej głowie jest tego tyyyleee…, że już po prostu z tym wszystkim nie daję sobie tutaj rady… To może zacznę od tych podpunktów:

  • okropna samotność i przyznawanie się do tego, że po prostu nie daję już rady, choć dobrze wiem, jak to działa tylko, że ja mam właśnie takie dni, kiedy nie potrafię już się okłamywać… i mówię po prostu całkiem szczerze i przyznaję się do tego, że NIE DAJĘ JUŻ RADY… Pomimo tego, iż doskonale o tym wiem, iż
  • to jeszcze wrócę do tej Madzi z tej plaży… Ona zaskoczyła mnie również swoim podejściem do życia…, bo powiedziała, iż nie ma za bardzo kasy, by gdzieś w ogóle wyjeżdżać [później powiedziała mi tą swoją historię, choć po krótce: 3 synów, były mąż hazardzista, który w dodatku ją zdradził/-dzał], więc ona korzysta po prostu z tego, że mieszka choć nad polskim morzem i tak sobie tu przybywa spędzać właśnie ten wolny czas, a miała właśnie tygodniowy urlop… Rzekła mi także, iż ona już miała nawet taką depresję, że i nie wychodziła z domu i chyba nawet się nie myła w ogóle…
  • Ja jej na to, iż ja również miałam tą depresję…, już nie wspominałam nawet, iż leczyłam się po tym wypadku właśnie u psychiatry…
  • tak naprawdę to ponownie nie powiedziałam tam jej wszystkiego, bo właśnie tak sobie o tym myślałam
  • zatem kompletnie nic nawet jej nie wspomniałam o tym, iż był taki czas w moim życiu, że byłam nawet bezdomna…, a teraz mam mieszkanie socjalne po prostu… Ale to już nie ma dla mnie obecnie aż takiego znaczenia, bo przecież ja również cieszę się z tego, co właśnie mam, co los mi przyniósł, tudzież co sama sobie wypracowałam! Cały czas bowiem podchodzę do życia w ten sposób
  • ale tak naprawdę jestem CHOLERNIE SAMOTNA i to tak bardzo mnie boli i mi doskwiera… Mam przecież TYLKO siebie i dlatego jest mi tak bardzo trudno już, bo nawet nie mam się do kogo odezwać…, na kogo pomoc mogłabym jednak liczyć… przecież to ja, do cholery jasnej, muszę zawsze udawać nawet przed własną matką, że jestem silna, jak, kurwa, wcale nie zawsze taka jestem…, jak czasem tak bardzo chce mi się ryczeć, jak właśnie dziś ponownie… choć dobr

To wspomnij tylko jeszcze proszę, jak to było, iż Ty zaczęłaś opowiadać tej Magdzie tam o Gracjanie właśnie…

Już nawet nie do końca to pamiętam, jak to było… Wiem tylko, że jak ona mnie zapytała, czy ja KOGOŚ mam…, to rzekłam na początku, zgodnie z prawdą przecież, że nie, nie mam nikogo… Ale zaraz jednak dodałam, bo dobrze wiedziałam, że jej to mogę powiedzieć, że… nie tylko, iż wiem, ŻE ON JUŻ ISTNIEJE…Później rzekłam nawet, że wiem już nawet kim on jest… I tak właśnie się zaczęło…

Powiem Ci, iż mnie osobiście zafascynowało w tej kobiecie to, że jak Ty rzekłaś, że już to po prostu wiesz, że nie będziesz sama… Ona powiedziała o sobie to samo! Że ona także po prostu to wie i czuje, i tak sobie właśnie o tym mówi…, bo już dobrze wie, że dobrymi myślami przyciągamy tylko dobro do siebie A zauważyła właśnie to już na własnym przykładzie, opowiadając Tobie choćby o tych dwóch mężczyznach…

Muszę przyznać, że aż nie mogłam w to uwierzyć, że taka wiesz…, mama dorosłych synów… opowiada mi takie rzeczy, jak taka dziewczynka wręcz… Bo i mówiła, że np. ona tak bardzo była niemal zafascynowana właśnie tym pierwszym młodszym…, że jakby świata poza nim nie widziała… takie emocje w niej wywoływał, pomimo, że sam niczego tak naprawdę nie miał…, bo nie posiadał nawet żadnej pracy…, zatem nie był w ogóle stabilnym mężczyzną…

Tak, wiem… to było wręcz niesamowite, że dorosła kobieta potrafiła takie rzeczy mówić, że tak niemal na jego punkcie oszalała, że nie chciało się jej nawet jeść, hehe :P. A później był taki moment, że zaczęła już sobie wyobrażać ich wspólny ślub! Tak było miło Tobie tego słuchać, że widzisz nie tylko Ty jesteś taka jednak zwariowana…

Owszem, przyznała mi także, że to może dlatego, iż te dzieci miała dość wcześnie, bo chyba zaczęło się to w wieku 19 lat…, a i ten mąż był jej pierwszym partnerem…, więc jak to ona określiła, nie miała czasu się wyszaleć, tak to ona określiła, bo sama również aż siebie po prostu nie poznawała w tym momencie…

Jednak, cóż muszę rzec, to jest naprawdę wyjątkowa kobieta…, gdyż później, jak już poznała tego pana, jak to ona określiła, który do niej przyjechał i ten miał tak naprawdę wszystko! Traktował ją niemal jak księżniczkę, jak się dowiedział, że przestała jeść również mięso…, to zaprosił ją nawet na jakąś dobrą kolację do restauracji, gdzie były pyszne ryby i powiedział, że może sobie wybierać, co chce, bo on już nie musi odkładać tych pieniędzy, jest już po prostu ustawiony, a dziecko ma również już dorosłe…

Także, by mogła sobie korzystać do woli bez żadnych krempacji… Ona jednak powiedziała mi i jemu również otwarcie, że ona po prostu tego nie czuje…, a na niej same pieniądze nie robią żadnego wrażenia. I właśnie tym stwierdzeniem zaimponowała mu jeszcze bardziej… Rzekła mu także [piszę to, co wydaje mi się, że zapamiętałam…], iż ona nie chce w żaden sposób krzywdzić tak dobrego człowieka, bo on przecież dobrze wie, co znaczy miłość prawdziwa… Bardzo swoją żonę przecież kochał. A Magda była chyba również z nim przy grobie jego żony i jak mi mówiła, także z nią właśnie rozmawiała i prosiła ją, by ta dała jej także jakiś znak, co powinna robić, by Go absolutnie nie skrzywdzić!

Mi osobiście podobało się wręcz, jak mówiła otwarcie tak, o tym wszystkim, co czuje… I tu można było dostrzec, że tak naprawdę nie różnisz się wcale tak bardzo od innych kobiet… A mianowicie, że chyba każda lubi czuć tą chemię to coś… A jak rzekł Tobie dalej o nim, iż dla niej on jest jakiś kulawy, hehe 😉. No serio, sama się z tego nabijała wręcz, że w ogóle tak twierdzi, ale pomimo tego, iż był wysoki, a ona takich mężczyzn uwielbia, to jakoś hmmm, jej zdaniem po prostu dziwnie chodził… to po pierwsze, po drugie… nie lubiła chyba nawet, jak dotykał jej dłoń, a już nie wyobrażała sobie wręcz…, by ją w ogóle całował…

Jak użyła tego słówka kulawy to ja z kolei zaczęłam się zaraz nabijać i mówić, iż mój własny brat tak mówi o sobie, buhaha, 🤣😜🤪. I następnie zadała mi jeszcze pytania a propos Gracjana… czy on jest w ogóle kawalerem i takie tam… I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, ja przecież o nim tak niewiele nadal wiem… Prócz tego, że wydaje mi się, iż jest jednak sam… w sensie nie ma żadnej kobiety…, ale już na serio, co do dziecka, to nie jestem przecież znowu pewna… Jednak, tak jak twierdziłam, dziecko przecież nie stanowiłoby tutaj raczej żadnego problemu. Tym bardziej, że ja zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, hehe, to właśnie jej rzekłam, jak usłyszałam, taka zaskoczona, iż ona ma już 3 synów! A wyglądała bardzo młodziutko!

To, co, kochana moja? Myślę, że teraz już będzie się Tobie o wiele lepiej spało…, skoro choć to już z siebie wyrzuciłaś! Nawet ta Magda napisała Tobie właśnie po tym, jak poinformowałaś ją, że wzięłaś z niej przykład i także wyszłaś jeszcze na wieczór pochodzić z kijkami właśnie, to ona Ci odpisała: I super, będziesz dobrze spała. Nie zapominaj o tym, proszę Cię, kochana moja

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close