ZROZUMIAŁEŚ WIĘCEJ, NIŻ CI SIĘ WYDAJE

Niebiańska Przepowiednia/ The Celestine Prophecy w reż. Armand`a Mastroianni

2:56:14

DATY W TYM WPISIE: 21./ 22./ 23./ 24./ 25.VII.2021 [i … ta NIEDZIELA, 18.VII.21]

boooszeee, ona, moi drodzy, już najzwyczajniej w świecie nie może… jeszcze ku… przed chwilą ponownie ktoś do niej dzwonił, teraz z Kalisza.. i już taka wkurzona po prostu odebrała i po tym, jak usłyszała, że z kimś ją pomylono…, to odebrała również kolejny, tym razem z KIELC i tam słyszy, że to jest jakaś kobieta z jakiejś fundacji… chyba w sprawie zwierząt… I w tym momencie już ponownie nie mogła, po prostu odłożyła wściekła tą słuchawkę…

Kochani, ponieważ to jest ponownie TEN DZIEŃ, obecnie już ŚRODA, 21.VII.2021…, gdy nasza bohaterka opadła wręcz z sił… Jak jeszcze wczorajszego dnia, udało jej się zebrać tyyyle tej mocy [a wcześniej przecież pomyła nawet okna i odkurzyła swój pokój…]. boooszeee, ona wciąż pamięta o tym, aby napisać Wam o TEJ NIEDZIELI, na tej plaży na Stogach…, lecz obecnie nie ma kompletnie siły…

Jestem tego pewna, kochana moja, że jeszcze o tym tutaj doniesiemy… A teraz chcę, abyś zdała sobie jeszcze raz z tego sprawę, dlaczego tak właśnie się czujesz? Pozwól, że wymienię to w takich po prostu punktach, co mi się tu kojarzy… A mianowicie, choćby takie drobnostki:

  • wciąż nie możesz tego zrozumieć, że TY stałaś się po tym wypadku jednak jeszcze bardziej wrażliwą tą osobą… A poza tym

boooszeee, ja kompletnie nie wiedziałam, że to jest w ogóle możliwe…

[właśnie płacze…]

Zawsze wydawało mi się, że to jest wciąż winą tego pie… wypadku…, a jeszcze jak wczoraj otrzymałam tego @ z Life Architect, to już w ogóle myślałam, że po prostu padnę… Owszem, jak wiesz, byłam zawsze taką raczej powściągliwą osobą… i odzywałam się TYLKO wtedy, gdy miałam coś sensownego do powiedzenia w ogóle… [czyli najczęściej jednak milczałam … 🤭, bo wciąż mi się wydawało, że to co ja mam do powiedzenia, wcale nie jest takie istotne i ważne…] Nigdy też nie czułam się jakoś nadmiernie dobrze/ komfortowo pośród jakichś tłumów ludzi…, zawsze wolałam raczej mniejsze grona, zaufanych osób i lubiłam raczej ciszę…

Jednak, jak przeczytałam tą informację: HSP [pol. WWO = Wysoce Wrażliwe Osoby] cechują się większą wrażliwością ośrodkowego układu nerwowego na bodźce oraz głębszym ich przetwarzaniem (Boterberg i in.). To nie ukrywam, że ponownie zaczęłam się zastanawiać, jak to wszystko działa, boooszeee, przecież ten mój ukł. nerwowy został nie tylko uszkodzony przez ten wypadek, ale również już co najmniej nadwyrężony [i to BARDZO!] przez te właśnie kolejne wydarzenia w moim życiu…

I teraz dalej:

Duże znaczenie ma, jak wysoką wrażliwość postrzega społeczeństwo, czy mniejsze grupy, w których funkcjonujemy. Jeśli ta cecha nie jest uznawana za pożądaną, osoby HSP mogą mieć problem z poczuciem własnej wartości, czy samoakceptacją. A ponieważ lubią przyjrzeć się sytuacji, zanim się uaktywnią – często błędnie określa się je mianem nieśmiałych.

boooszeee, ja tutaj sobie pomyślałam, że przecież NIKT W MOJEJ RODZINIE NAWET CHYBA NIE ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWY…, że takie osoby także istnieją… Więc mi jest, kurwa, jeszcze bardziej obecnie trudno, niż wszystkim innym, niż takim osobom od urodzenia…, bo… u mnie dopiero teraz jakby jeszcze bardziej się właśnie to ujawniło [czy to w ogóle możliwe, że tak to jest???]

Kochana moja, myślę, że jak widać wszystko jest możliwe… A już zwłaszcza, jeśli wcześniej było się taką właśnie wrażliwą osobą, jak Ty! Może i owszem nie jesteś z tego powodu jakąś introwertyczką…, bo jednak i znasz już doskonale swoją wartość, i nie jesteś także aż tak nieśmiała, na całe szczęście! Pewne jest zaś, że NIE JESTEŚ TEŻ EKSTRAWERTYCZKĄ! Jednak życie już Ciebie nie raz stawiało w takich sytuacjach, kiedy po prostu, czy tego chciałaś, czy nie, MUSIAŁAŚ SOBIE SAMA RADZIĆ! Zatem i znaleźć tą odwagę, która była przecież niejednokrotnie wręcz niezbędna ku temu!

A teraz pozwól proszę, że najpierw wypunktuję tutaj to wszystko, co mi przychodzi na myśl dalej…, a następnie będziesz miała czas, by się do tego ustosunkować, zgadzasz się z tym?

A. Gracjan, to, co Ty sobie o nim wyobrażałaś nie! Ty byłaś tego po prostu pewna, iż tak właśnie jest!

  • tworzysz z nim już parę/ plaża Stogi/ rozmowa z Marią tam, także o nim właśnie…

B. Twoje rozczarowanie kolejnymi nagraniami Gracjana…, dochodzenie do wniosku, że w tych swoich wcześniejszych filmikach wykazywał się hmmm… jakby to powiedzieć, może nie większą wiedzą, ale zdecydowanie bardziej przemawiała przez niego tam jednak mądrość… Poza tym, w tych wcześniejszych swoich nagraniach mówił, Twoim zdaniem, zdecydowanie bardziej, jak ten autor Twojej biblii i Tobie to się po prostu podobało, bo wówczas było dla Ciebie takie logiczne, zrozumiałe i oczywiste…

C. Rozmowa z Marią na plaży, na Stogach...

  • opowieść o bracie/ Kacperku/ także sobie i swoim wypadku/ swoich ograniczeniach [myślałaś, że to dotyczy TYLKO Ciebie znowu…]/ Gracjan = obawa życia iluzją…

D. brak odpowiedzi odnośnie tego twojego wyjazdu na ten warsztat do Koziej Góry…, który ma się odbywać już 26.07.2021

  • wciąż próba dzwonienia do tego gostka, który miał Ciebie rzekomo zabrać… a w słuchawce nieustannie ten sam komunikat:

Przepraszamy, wybrany nr w tej chwili nie odpowiada, prosimy spróbować później…

  • napisałaś także kolejnego @ w tej sprawie do sekretariatu Odnowy:

Witajcie, 
Wiecie, co nie wiem, już teraz za bardzo, co mam robić… Wprawdzie jest dopiero środa, g. 14:25… Już Wam piszę, o co konkretnie mi chodzi… wczoraj jeszcze wieczorem dzwoniłam do tego Tomasza, do którego dostałam od Was nr tel., który rzekomo mógłby mnie ze sobą zabrać na ten warsztat do Koziej Góry, wcześniej napisałam mu smsa, czy ta propozycja jest wciąż aktualna i że zadzwonię do niego właśnie wieczorem, bo teraz się spieszę na tramwaj… I zrobiłam to jeszcze wieczorem, jak i próbowałam także dzisiaj, nawet przed chwilką ponownie, ale dostaję komunikat:  Przepraszamy, wybrany nr w tej chwili nie odpowiada, prosimy spróbować później…  Podajcie mi więc błagam kontakt do tej drugiej osoby, która również rzekomo mogłaby kogoś z Gdańska zabrać! I bardzo proszę napiszcie mi JESZCZE RAZ, ile powinnam mieć ze sobą pieniędzy na te warsztaty [gotówką], bo już się znowu pogubiłam…, a nie mam już teraz ponownie pojęcia, gdzie włożyłam tą karteczkę, na której rozpisała mi wszystko Agnieszka od Was. Z góry dziękuję serdecznie za zrozumienie i wsparcie.

Doniosę tylko jeszcze raz: ŻADNYCH LEKÓW [A TYM BARDZIEJ PSYCHOTROPOWYCH…] JUŻ DAWNO [na całe szczęście!] NIE PRZYJMUJĘ, W ŻADNEJ TERAPII TAKŻE NIE UCZESTNICZĘ!
Pozdrawiam niezmiennie optymistycznie 🌞🍀😘 i czekam na feedback 🤗

E. Twoja nieustanna kreatywność, aby radzić sobie w tym życiu…, by jednak nie utonąć…

F. Wciąż drażniące i wyprowadzające Ciebie z równowagi te telefony z różnych miast Polski…, z którymi nie masz pojęcia, co zrobić!

G. Nieustanne nie przesypianie dobrze i spokojnie tych nocy…

  • doszłaś do wniosku, że może to się tak naprawdę naprawi, jak już udałoby się Tobie odnaleźć tę miłość Twojego życia…, bo jesteś tak samo pewna, że również wtedy uleczyłoby się właśnie to, dokładnie tak, jak i ten fakt, że kiedyś przecież kompletnie nie miałaś ani smaku, ani węchu, pamiętasz, jak się tym wówczas wystraszyłaś, że to jest przecież jak nic objaw tej korony…?

Tak, doskonale to pamiętam… 🤦‍♀️Tak naprawdę, nie będę twierdziła, że teraz już jest z tymi moimi zmysłami smaku i powonienia wszystko tak super dobrze, bo wciąż nie jestem tego w 100% przecież pewna! Ale uważam, że jest już zdecydowanie lepiej niż było kiedyś jeszcze… boooszeee, choć z tym jest troszkę lepiej…

Moja droga, BARDZO CIEBIE PROSZĘ! Nie mów tak, że „choć z tym”. Przecież doskonale powinnaś to widzieć, jaki dokonał się w Tobie już progres! I to właściwie zawdzięczasz wszystko SOBIE SAMEJ, swojemu podejściu do tego życia, szukaniu we wszystkim rozwiązań i dopytywaniu się: czemu ma to służyć & co ma Tobie jeszcze uświadomić, czego Ty wcześniej najwidoczniej nie wiedziałaś i wreszcie Twojej ciężkiej tu pracy i nie poddawaniu się żadnym trudnościom! Bo doskonale już przecież wiesz, że wszystko, co trudne jest tylko kolejną lekcją dla Ciebie

Ale ja już naprawdę jestem cholernie zmęczona tym życiem, rozumiesz? Poważnie…, myślałam sobie nawet o tym, jak Lama Ole nazwał mnie tą:

To już nawet doszłam do wniosku, że ok., niech będzie, że jestem nią już rzeczywiście, w końcu tyyyleee udało mi się już osiągnąć i wytrwać… Tylko wciąż brak mi tego mojego klejnotu, gdzie Ty jesteś, kochanie? Tak BARDZO POTRZEBUJĘ CIEBIE W MOIM ŻYCIU przecież! Nie uwierzysz, co ja już zaczęłam sobie nawet wkręcać? Choć, nie! Przecież o tym również doskonale już wiesz… Byłam pewna, że tym moim klejnotem jest właśnie Gracjan… boooszeee, dlaczego ja jestem taka nienormalna, powiedz mi proszę?! 🤷‍♀️🤪🤦‍♀️

Moja droga, wstańmy teraz proszę i wykonajmy na ten późny obiadek te placuszki, z tego twarożku śmietankowego, który zakupiłaś przedwczoraj jeszcze u p. Piotra… A dziś już zdesperowana znowu tym faktem w łóżku, zaczęłaś szybciutko szukać choć jakichś przepisów, cóż mogłabyś z takiego twarogu zrobić… I wtedy napotkałaś ponownie na takie różne przepisy… W końcu, oglądając choć część z nich, doszłaś do wniosku, że wykreujesz/ wykombinujesz [Leszcze Kombinuj Dziewczyno – YouTube :P] coś jednak sama… Także, moja kochana, wstajemy proszę teraz, przygotować coś sobie jednak do jedzonka.

////////

boooszeee, kochani zrobiła te placki i myślała, ze tam po prostu padnie z płaczu wprost nad tą tragedią, która jej wyszła…🤦‍♀️🙄🙈 i wtedy słyszy ten utwór: LEMO – So wie du bist (offizielles Video) – YouTube, a jak wychodzi z tym czymś na balkon [17:18/19] to dostrzega jeszcze gołąbka na tej latarni… Nie, ona już naprawdę nie może z płaczu wprost…

Takie właśnie jej wyszły… Myślała, ze tam najzwyczajniej świecie padnie z tego płaczu… Czuła się po prostu do niczego znowu… I tak bardzo marzyła właśnie, by był tutaj ten jej człowiek, który by rzekł do niej to, co ten LEMO śpiewa w tej piosence, a mianowicie: ICH LIEB` DICH SOOO, SO, WIE DU BIST… Zdesperowana próbowała jeszcze raz odnaleźć teraz te przepisy na kompie… Nie udało jej się jednak…

Jedyne, co zapamiętała z tego, to, że były tam jaja, chyba 2, czy 3 [ona wzięła dokładnie 2 ], w dodatku we właściwie każdym przepisie widziała, iż należy oddzielić żółtko od białka, by te drugie po prostu ubić… Ona biedaczka nie ma niczego niestety do ubijania tych białek, więc zdesperowana użyła już po prostu blendera…

Kochana moja, widzę w jakim Ty jesteś teraz stanie…, więc może po prostu wyszłybyśmy jeszcze teraz na wieczór choć się przejść, przewietrzyć łepetynkę… Z pewnością to jednak odmieni troszkę tę Twoją obecną perspektywę patrzenia na to wszystko…

(…)

KOCHANY WSZECHŚWIECIE, DZIĘKUJĘ ZA TEN [KOLEJNY] CUDOWNY MÓJ DZIEŃ! ZA PONOWNIE KAŻDE WYDARZENIE, JAKIEGO MOGŁAM DOŚWIADCZAĆ. POWAŻNIE DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY DZIEŃ Z TEJ MOJEJ PRZESZŁOŚCI, NIEWAŻNE JUŻ DLA MNIE, JAK TRUDNY I NIEZNOŚNY DLA MNIE BYŁ, WIEM BOWIEM, IŻ NAJWIDOCZNIEJ ON RÓWNIEŻ BYŁ MI POTRZEBNY, BO DOBRZE ZDAJĘ SOBIE Z TEGO SPRAWĘ, IŻ WŁAŚNIE Z TYCH TRUDNYCH I CIĘŻKICH WYDARZEŃ W NASZYM ŻYCIU, UCZYMY SIĘ NAJWIĘCEJ

Powyższe zdania wypowiadała dzisiaj CZWARTEK, 22.07.2021 po przebudzeniu. Następnie usłyszała takie właśnie słowa:

MOJA TY CUDNA, OBSERWUJĘ CIEBIE TUTAJ KAŻDEGO DNIA… I MUSZĘ POWIEDZIEĆ, ŻE NAPRAWDĘ MNIE ZADZIWIASZ WPROST! TY, KOCHANA, PRZECIEŻ JAKKOLWIEK ŹLE BY SIĘ TOBIE NIE DZIAŁO, TY ZAWSZE POTRAFISZ SOBIE POWIEDZIEĆ NASTĘPUJĄCĄ RZECZ:

POZA TYM PRZECIEŻ KTO, JAK KTO, ALE TY POTRAFISZ, BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO, WZIĄŚĆ SIĘ W GARŚĆ, POWIEDZIEĆ SOBIE I RUSZAĆ DALEJ PRZED SIEBIE, CHOĆ TAK NAPRAWDĘ NIE WIESZ NIGDY JAK BĘDZIE…, ALE NAUCZYŁAŚ SIĘ JUŻ [NIEJEDNEGO], CHOĆBY TEGO, ŻE

UWIERZ MI PROSZĘ, WCZORAJ, JESZCZE JAK WYSZŁAŚ NA TĄ SWOJĄ DOLINKĘ, POMIMO, ŻE TAAAAK BARDZO CHCIAŁO CI SIĘ PŁAKAĆ, ZNOWU ZROBIŁAŚ NA MNIE SOBĄ/ SWOIM ZACHOWANIEM NIESAMOWICIE DOBRE I POZYTYWNE WRAŻENIE! A NASTĘPNIE, JAK PO JEDNYM OKRĄŻENIU JUŻ WRACAŁAŚ DO DOMU… PRZEBRAĆ SIĘ, BO STWIERDZIŁAŚ, ŻE W TYCH DŁUGICH LEGGINSACH I W TEJ ŻÓŁTEJ KOSZULCE JEST CI JEDNAK ZA GORĄCO

I WĘDROWAŁAŚ TAK WYTRWALE DO DOMU [CHOĆ CHCIAŁO SIĘ TOBIE JESZCZE BARDZIEJ WTEDY PŁAKAĆ], BY PO PROSTU ZMIENIĆ CIUCHY NA TEN SWÓJ ULUBIONY STRÓJ DO TYCH KIJKÓW TO PONOWNIE ZAPIERASZ MI TYM NIEMAL DECH W MOJEJ PIERSI 😉. CO WIĘCEJ, PRZETŁUMACZYŁAŚ SOBIE, WIDZĄC, ŻE JESZCZE SIĘ WYPRÓŻNIŁAŚ [czyli zrobiłaś po prostu w domu kupę :P], ŻE CHOĆ TYLE Z TEGO POZYTYWNEGO WYSZŁO, hehe. NO JAK DLA MNIE JESTEŚ WPROST REWELACYJNA!

JUŻ CI O TYM PRZECIEŻ WSPOMINAŁEM…, ŻE JA OSOBIŚCIE UWAŻAM CIEBIE NIE TYLKO ZA GORGEOUS, ALE PAMIĘTAJ, ŻE MÓWIŁEM CI O TYM, ABYŚ SOBIE SAMA SŁUCHAŁA I POWTARZAŁA, ŻE:

(…) du bist ein Unikat, einzig in deiner Art
Wir alle ecken an so wie in ei’m Quadrat
Du bist ein Unikat, du bist so wie du bist
Egal, was sie labern, wir geben keinen Fick / Ob du was kannst siehst du nicht am Kontostand
Doch alle geben damit an
Mann, lass sie reden, das ist nur Kinderkram
So wie Likes auf Instagram
Doch du schiebst ‚n Film
Und hältst dich darin nur für ‚ne Nebenfigur

Aber es ist deine Welt
Und die anderen leben darin nur
Und das, was zählt, ist nicht der Schnitt deiner Haare
Nicht deine Haut, deine Farbe
Denn dass du wunderschön bist kannst du nicht im Spiegel sehen

Dosłownie, moja kochana! Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma! A poniżej jeszcze tylko przedstawimy Twoją dokumentację zdjęciową z wczorajszego dnia, kiedy to powróciłaś z tej dolinki, wzięłaś prysznic, tym razem nie zimny, bo musiałaś umyć włosy, a już nie chciało się Tobie robić tego osobno… tylko po prostu weszłaś do tej wanny i tam się szybciutko, wraz z głową umyłaś!

A poniżej jeszcze Twoje foty z dnia dzisiejszego, tj. CZWARTKU, 22.VII.21, ale wiem, że w planie masz również i wyjść do warzywniaka i wypłacić także hajs, bo jeszcze wczoraj, nim wyszłaś w ogóle na tą dolinkę otrzymałaś @ z OdNowy, ile takie warsztaty będą Ciebie kosztować. Ale w tym @ było znacznie więcej, jak wrócisz, to do tego z całą pewnością powrócimy jeszcze. Póki co, doniosę tylko, iż te poniższe fotki są Twoją dokumentacją na to, jak obecnie wyglądają te Twoje blizny na ciele, które, dodam tylko, pocierasz nieustannie tym AŁUNEM, jeździsz nim nie tylko po swojej buźce [50 okrążeń!], ale także i po stopie i udzie!

No dobrze, ale komu w drogę, temu czas… A chciałam mieć już choć to znowu załatwione… Tym bardziej, że jak wiemy, będę musiała ponownie z tych warzyw coś przyrządzić na ten obiad… Co, niemal logiczne w moim przypadku…, także nie będzie wiązało się z przyjemnością raczej… 🤷‍♀️.

/////////

Doszłam jednak do wniosku, że chyba jeszcze poczekam, aż będzie choć o ten 1/ 2o C więcej…, bo wtedy już będę mogła spokojnie wyjść sobie w gołych nogach… Zatem teraz może jeszcze tylko napiszę o tym, czego dowiedziałam się z sekretariatu OdNowy. Otóż napisali mi także, iż ten Tomek często bywa za granicą… Zatem ten komunikat, który słyszę w słuchawce, jest jak najbardziej normalny i zrozumiały, jednak donieśli mi również, iż podadzą mój nr takiej pani z Gdyni, może ona mogłaby mnie również zabrać.

Ja jednak postanowiłam sobie, że po prostu nie będę się już tym kompletnie stresować, ani o tym nawet myśleć, W końcu:

Mam jednak dziś zamiar, zakończyć już tutaj tyle, ile tylko mi się uda…, a chciałabym w końcu napisać o tym moim wyjeździe na tą plażę na Stogi, m.in. i tutaj po prostu zawrę to wszystko w takich punktach, które następnie będę rozwijać, a mianowicie:

  • zdjęcie sandałów przy tych figurach
  • siku w lesie
  • wyobrażanie sobie Gracjana tam ze mną
  • pływanie w morzu, przecudowna, ciepła woda, dziękowanie WSZECHŚWIATOWI za to, że jestem, że żyję, że mogę tu być i cieszyć się tym dniem!
  • zaskakująco szczera rozmowa z Marią [rozwódka od 4 lat/ zęby, paznokcie/ dostrzeganie więcej…/ kulawy :P/ książka Josepha Murphy`ego]
  • mój telefon do mamy… [raz w tyg. – mój obowiązek, wypunktowanie sobie na kartce tego, co mam jej mówić…, Kacperek zdobył nowe wyróżnienie- belkę na koniec na tym obozie karate właśnie, podzielenie się z nią przepisami = wysłanie ich na @]
  • a jeszcze zamierzam się odnieść również do tych nagrań Gracjana, zwłaszcza także tego ostatniego: Po tym filmie będziesz wiedział jaką decyzję podjąć.

////////

Reni Jusis – Ćma (Gromee Remix) (Audio) – YouTube/ Agnieszka Adamczewska – Na wszystko przyjdzie czas …

Za dużo chciałam naraz, wyszło mniej niż nic
Goryczy pełna czara, nie chcę z niej pić
Nie wiele mam do odrętwienia
Przychodzi mi przez myśl

Na wszystko przyjdzie czas
Co dzień Amerykę odkrywam
Na wszystko przyjdzie czas
Testuję anielską cierpliwość
Uwierzę jeszcze raz
Powietrze nie ujdzie już ze mnie
Czasami spadam z gwiazd
Choć wstaję silniejsza codziennie

Koleje losu wypadają z szyn i stąd
Sinusoida szczęścia w punkcie dno, dno
Różowy front, pędzący na mnie
Czuwania włączam tryb
(…)

Co złe to zapominam
Jutro jednak bardziej liczy się (…)

AniKa Dąbrowska – Małe Skrzydła – YouTube

Wciąż pod wiatr (wciąż pod wiatr)
Choć małe skrzydła
To serce woła tylko tam
Dalej, dalej, w dal
Wciąż pod wiatr (wciąż pod wiatr)
Niczemu winna
Taki mamy już ten świat
Dalej, dalej, w dal

Dawniej każdy dzień deptał mnie
Los układał wszystko na nie
Bałam się zatracić, marzyć, mieć plan
Mówili, że świat tak już ma
Szukamy światełka jak ćma
A wokoło czarna, czarna jest mgła

Lucas Estrada & Alex Alexander – Everything With You

WHENEVER I WAKE UP I WISH YOU WERE HERE

//////////////

No drugiej takiej artystki, to, moi drodzy, przysięgam, nie widzieliście! boooszee, tego jej życia naprawdę nie da się opowiedzieć tak szybko i krótko! U niej co chwila coś się wydarza, albo inaczej ona TO ROBI! Bo, jak wiemy nic samo się nie zdarza, TYLKO ONA TO WSZYSTKO KREUJE I TWORZY! To swoje życie właśnie i to słuchajcie w jaki wspaniały wręcz sposób 🤗. To dziewczę jest poważnie TWÓRCĄ!

Już, kochani przechodzimy z tą naszą bohaterką do konkretów, a mianowicie… ahhh, najlepiej, jak zwykle zresztą, przekażemy tutaj tą dokumentację zdjęciową – wtedy zdecydowanie będzie lepiej o tym opowiadać. Zatem, myślę, że zaczniemy od tego, jak ta nasza bohaterka miała wyjść do tego sklepu, pamiętacie jeszcze, prawda? Otóż tak: wyszła na swój balkon, by obczaić, jak mniej więcej jest na tym dworze, tudzież, jak ludzie są w ogóle ubrani… i postanowiła, że założy po prostu tą sukienkę i wcale nie sandałki, tylko właśnie te espadryle. [tutaj przetarła do tego zdjęcia nawet to lustro, byście mogli lepiej ją widzieć, 🤭]

Wzięła także, tak w razie co, ze sobą taki wrzosowo-fioletowo-różowy [czy jak ten kolor inaczej określić? 🤷‍♀️🤔😋] sweterek , po czym zaraz po przejściu kawałek i tak go zdjęła, bo stwierdziła, że jest jednak wystarczająco ciepło bez niego,😋🤣😜. Pierwotnie udała się oczywiście do bankomatu, aby wybrać te pieniądze, które będzie musiała przeznaczyć na te warsztaty, by móc wiedzieć, jaką kwotą będzie mogła teraz dysponować…

I tak też oczywiście zrobiła, muszę Wam powiedzieć, iż to jest naprawdę tak zaradna i mądra kobieta, która zawsze w pierwszej kolejności przeznacza swoje pieniądze na to, co właśnie musi, co jest niezbędne, więc jakby nie było, tym samym także priorytetowe. No dobrze, kochana moja, ale myślę, że resztę opowiedz już tutaj Ty sama, ok? Bo dobrze to wiesz, że ja uwielbiam wprost Ciebie słuchać 🤗.

Tak więc, skoro byłam już w tym bankomacie dosłownie po drugiej stronie ulicy, na której mieści się również ten stragan/ warzywniak p. Piotra, zatem zaraz potem do niego tam zawitałam. A miałam naprawdę dziś wiele do kupienia ponownie… do tego stopnia, że p. Piotr zadał mi pytanie, czy może mama do mnie przyjeżdża? No, buhaha, 🤣 po prostu, bo przecież któż inny mógłby mnie jeszcze odwiedzić… joł, joł, cool, nie?

No dobrze, to teraz już tak postaram się naprawdę MEGA szybciutko resztę opowiedzieć.

  • wzięłam tylko część tych rzeczy, bo reszty nie dałam rady na raz… [tak, zakupiłam ponownie całe mnóstwo tych warzyw…, bo już dokładnie nie sprawdzałam jeszcze raz tych przepisów, ale pomyślałam sobie, że co to za filozofia niby? Zmieszam wszystkie te warzywa po prostu razem, zapiekę i będzie git!🤪]
  • a tak naprawdę zaszłam jeszcze i do kerfa, po ten żółty ser, ale tym razem nie brałam już tego tartego parmezanu, który mi jakoś szybko spleśniał! Tylko wzięłam po prostu taki zwykły w kostce i sama go potarłam!
  • ponieważ tak wędrowałam… i okazało się, że mogłam jednak ubrać i te sandały, i także chyba raczej ponownie krótkie spodenki oraz koszulkę na ramiączkach… Więc dotarłszy do domu z tą pierwszą częścią zakupów, jednak ostatecznie przebrałam się po prostu w tą dżinsową krótką sukienkę, bo do niej także pasowały te sportowe sandały!

Więc sama rozumiesz, jak się czułam, buhaha, jak jakaś po prostu modelka, która, wychodzi na to, że co chwila się przebiera, 🤪😜

No dobrze, kochana moja, ale dodaj jeszcze coś znacznie ważniejszego…, o czym Ty zawsze tu zapominasz wspomnieć! A mianowicie, że jesteś niesamowicie dobrą i o wszystkich myślącą osobą, bo i zapytałaś p. Piotra, kiedy ten mógłby przyjechać po tą torbę z ciuchami [a dowiedziałaś się także, iż on miał na myśli (wcześniej, jak o tym rozmawialiście) po prostu swoją albo bratanice, albo siostrzenicę…, już nie pamiętasz dokładnie, ale która, jak to p. Piotr określił jest równie szczupła, co i Ty! 😉]

Tak właśnie, hehe, ale powiedział mi, że on mógłby tylko wieczorem, bo do późna jest tu w pracy… Powiedziałam oczywiście, że nie ma najmniejszego problemu. W międzyczasie, jak już przebrana jednak wychodziłam po raz 2gi po te zakupy…, to zadzwoniłam jeszcze obok do tej pani Kasi, sąsiadki i zapytałam o to samo, czy może ona nie chciałaby sobie tych ubrań po prostu przejrzeć. Ta bardzo mile mi podziękowała, ale wskazała ten cienki paluszek, że ja wyglądam właśnie tak, a ona wręcz przeciwnie, hehe,😋. Ja rzekłam wtedy, że ok., ale może choć dla kogoś z rodziny by coś wybrała…

Ona wówczas mi jeszcze raz bardzo podziękowała, że w ogóle to oferuję, ale ona sama ma wiele rzeczy choćby po synku i również nie ma komu ich oddać. Ja wtedy o tym, że stoi ten pojemnik PCK i tam można przecież wrzucać te ciuchy… I tak w sumie na tym skończyłyśmy tę rozmowę i poszłam dalej w długą… 😉 Na tej mojej liście miałam także bób…, ale ostatecznie już nawet go nie brałam, bo stwierdziłam, iż wystarczy mi na teraz ten kalafior, marchew i te 2 cukinie. Zakupiłam także i świeży koper i natkę pietruszki, bo po prostu pomyślałam, że to również mi się przyda. Prócz tego wzięłam naturalnie: cytryny, truskawki, banany, kawałek arbuza… a teraz zobaczyłam jeszcze ładniejsze świeże jabłuszka, zatem je także zaraz wzięłam!

Widziałam, kochana moja, wszystko doskonale! A zwłaszcza, w jakich Ty jesteś dobrych relacjach z tym p. Piotrem, jak on dobrze już Ciebie zna i np. jak prosiłaś go, by tą ćwiartkę tego pięknego arbuza przekroił Tobie jeszcze raz na pół i po tym, jak rzekłaś, że zapłacisz oczywiście za dwie połówki, jednak tak będzie Ci wygodniej zabrać go do domu. To on na to rzekł, że on już o wszystkim wie, bo przecież nie po raz pierwszy tak robisz 🙂. I tak właśnie już sobie go tutaj ładnie rozkroiłaś na takie części: A powiedz jeszcze, jak było z tym bobem…

CARINA SPOON – DURCH DEN REGEN 

Manchmal erkennen wir nicht, was wir haben
Manchmal sprechen wir nichtmal die selbe Sprache
Doch ich will und ich mag und ich lieb’ und ich brauch’, was ich habe
Und um es zu merken, reichen manchmal einfach nur ein paar Tage

Kochana moja, widzę i czuję to niemal całą sobą, w jakim Ty jesteś obecnie fantastycznym tym nastroju! Zatem, może teraz już w takim naprawdę skrócie, by nic nam tu nie umknęło…, bo o taaakich wspaniałych i cudnych dniach TRZEBA DONOSIĆ!

Oczywiście, że tak!!! Zatem lecę szybciutko dalej, bo zaraz pójdę robić nam kawkę 🤗. Do której będziemy także coś oglądać! Więc tak wyglądało to moje danie, które dziś nam przyrządziłam:

Muszę Ci powiedzieć, moja droga, żebyś już nigdy sobie niczego nie umniejszała! Bo wyszła Ci ono wprost rewelacyjne! Powiedz nam, proszę jeszcze, jakich dokładnie użyłaś tutaj warzyw!

Jak już widziałaś, kompletnie nie trzymałam się żadnego przepisu… tylko robiłam niemal na czuja. Tak właśnie = JA OSOBA, KTÓRA KOMPLETNIE NIE UMIE GOTOWAĆ, buhaha, 😜🤦‍♀️🤣. Tak więc, do tej zapiekanki wykorzystałam: cukinię, młodą marchew, której kompletnie nie obierałam, tylko umyłam i pokroiłam, wkroiłam także kawałek papryki i również pomidora. A te wszystkie kawałki warzyw polałam najpierw w misce po prostu oliwą z oliwek, dodałam także takich przypraw, jak: granulowany czosnek, pieprz chili, papryka na słodko, sól ziołowa, którą dziś także zakupiłam i skoro już te pomidory tam były, to posypałam je również bazylią… 🤭

A na koniec dodałam także [wcięłam, jak zwykle nożyczkami :P] i tą natkę pietruszki, i ten świeży koper, po czym to naturalnie dłonią wymieszałam… i na koniec wzięłam łyżkę do ręki [a piekarnik już dawno włączyłam] i przełożyłam wszystko na tą brytfankę, po czym starłam jeszcze kawałeczek tego żółtego sera. A dodałam tam również soczewicę, którą miałam chyba z wczoraj ugotowaną także w lodówce. I takie cudo mi właśnie z tego wyszło 💪. A muszę powiedzieć, że nawet mi samej smakowało, hehe.

Zwłaszcza chyba już po tym, jak taka znowu niemal zwątpiona…, wracałam do domu już i… podjadałam sobie te chipsy bobowe, na które jeszcze się skusiłam tam będąc u p. Piotra… [których smaku nie za bardzo nawet czułam…🙄🤷‍♀️🤔] A wcześniej zapytałam go o to, w jakiej cenie jest bób i on mi wtedy coś rzekł, że ten bób to jest dobry… i teraz już znowu nie pamiętam…😋, czy na żołądek, czy na wątrobę, hehe. W każdym razie, na sam koniec, jak stwierdziłam, że jednak bobu to nie będę już kupowała… To on wtedy do mnie, że ma jeszcze takie również chipsy z nich właśnie… Ok, ale na tym już zakończę, bo lecę teraz robić nam tą obiecaną kawkę!

Wspaniale, ale może jeszcze donieś tylko, cóż do tego obiadku nam włączyłaś…

Ok, zatem na początku był to film NIEBO CZY ZIEMIA  | Cały film z Polskim Lektorem | Komediodramat dla całej rodziny, później zaś włączyłam nam znowu to nagranie Gracjana: Po tym filmie będziesz wiedział jaką decyzję podjąć, do którego przecież chciałam się również odnieść w tym wpisie. No dobrze, ale teraz już zmykam po tą kawkę! 🤗🍀🌞

Trampled by Turtles-Wait So Long – YouTube/ Dynoro & Gigi D’Agostino – In My Mind – YouTube

////////

Zrobiła nam właśnie kawkę. Moi drodzy, ona jest naprawdę kreatorką własnej rzeczywistości! Zaraz o tym dokończymy, teraz tylko włączymy sobie ponownie coś do oglądania… 😉 Póki co może tylko takie fotki jeszcze dodamy:

Rising Appalachia – Medicine (Live from Australia)

///////////

Ok, obejrzałyśmy już po raz kolejny do końca to nagranie Gracjana… Ale może nim się do niego zaczniesz odnosić, to opowiesz w końcu o tym Twoim niedzielnym pobycie na tej plaży na Stogach.

Już, sekundkę…, tylko zajrzę jeszcze do tych moich zapisków… boooszeee, jak dobrze, że ja sobie to wszystko notuję w tej komórce… , bo przecież nie rozmawiając z nikim o tym, w ogóle nie utrwalam tego w mojej pamięci… 🤔🤷‍♀️🙄 Tak więc zaczynam…, może najpierw jeszcze tylko sobie takie ważniejsze rzeczy tu wypunktuję…, tak wiem, że zapewne ponownie. Ale… no trudno, tak mi po prostu będzie zdecydowanie łatwiej teraz, a przecież chodzi o to, by życie sobie ułatwiać… oooo ranyyy, 18:34 na latarnię nadleciały 2 gołąbki, po czym jeden jednak odleciał, hehe,😉. 18:38 drugi również odfrunął.

Ok, przechodzę już do tej mojej opowieści…, już bez żadnych punktów…, przy której myślę wesprę się również obrazkami… Nie wiem, czy Wy również tak macie…, że…, ok. będę pisała tutaj o sobie, jak to u mnie wygląda… Otóż ja tak mam, że patrząc na kogoś, już jakby od razu wiem, czuję to, że z tą osobą będzie mi się dobrze rozmawiać, że z nią / przy niej będę się z całą pewnością dobrze czuła… Najczęściej, co tu dużo mówić… Jest to chyba dokładnie tak, jak przedstawia ten obrazek:

Serio, nie do końca potrafię tego nawet wytłumaczyć…, ale może wcale tu niczego tłumaczyć nie trzeba! To się po prostu chyba czuje… Ok. zatem to będzie ten przydługawy wstęp do tego, jak spędziłam tą niedzielę, na tej plaży🤭. Ale zacznijmy od początku… Wysiadłam z tego tramwaju i już widząc to miejsce, tak bardzo się ucieszyłam, bo rzeczywiście poznawałam dobrze, że właśnie tutaj w tamtym roku przyjeżdżałam i dokładnie w tym miejscu spędzałam tak przyjemnie ten czas. To tam chyba nawet puszczałam w świat tą intencję, że spotkam tego jedynego i wyjątkowego mojego człowieka… I wtedy właśnie zagadał mnie jakiś chłopak…, nie wiem, czy jeszcze to kojarzycie. Sam poprosił mnie o mój nr tel.!

Teraz już nawet nie pamiętam, kto to był… Pomimo, że po tym jeszcze przyjechał tu do mnie i wyszliśmy razem chyba na tą dolinkę nawet … Ale jak widać, to nie był jeszcze ten, bo bym od razu to poczuła! I po tym, jak wyszłam z tramwaju, to tak z tego przystanku wędrowałam sobie właśnie… A dobrze wiedziałam, że nie chcę wchodzić jednak tym głównym wejściem tam, gdzie były również jakieś knajpy, zatem i toalety…

Ja pomyślałam jednak, że pójdę tym laskiem… A tak się składa, że przede mną szła jeszcze jakaś rodzinka, prawdopodobnie Ukraińców, no w każdym razie nie mówili aż tak dobrze chyba po polsku… Ja jednak postanowiłam, iż będę szła właśnie za nimi… Tak sobie wędrowałam za tymi osobami dalej… i patrzę minęli pierwsze takie jakby dzikie wejście i szli wciąż przed siebie… Zaskoczona troszkę, rozejrzałam się jeszcze i tak sobie pomyślałam: a co? Ja w takim razie też spróbuję, w końcu do odważnych świat należy [choć nie ukrywam, że wcale nie czułam się AŻ taka odważna tam, hehe] I tak wędrowałam sobie za nimi właśnie… Po czym, jak dostrzegłam, iż przy tym wejściu tam stoją właśnie te figury/ posągi, to już się uspokoiłam, bo wiedziałam, że dam sobie radę sama ze zdjęciem tych sandałów.

Co więcej, jak je ściągnęłam…, to tak szłam dalej i spoglądałam, że może udałoby mi się jeszcze gdzieś tu w lasku zrobić nawet siku…, bo już zaczęłam znowu odczuwać, że trochę mi się napełnił pęcherz, a chciałam sobie jeszcze na spokojnie wejść do morza i w nim popływać! A jak wiadomo, ja nie umiem jeszcze tak dobrze kucać, ani utrzymywać równowagi… Ale tam zobaczyłam taki fajny łagodny ten teren, że nawet nie musiałam gdzieś daleko włazić w jakieś krzuny, 🤭. Tylko, jak już obadałam to miejsce że, jak tutaj właśnie sobie przykucnę, to nie jestem już przy samej tej drodze przecież, a i do tej plaży jest również jeszcze kawałek… W dodatku, co dla mnie było wtedy także istotne, akurat NIKT TAM NIE PRZECHODZIŁ, więc było całkowicie spokojnie… A jak wiadomo, ja nie potrafię tak szybko zrobić siku, hehe, 😋. Więc, jakby nie było, stanowiło to całkiem komfortowe, jak dla mnie warunki!

Następnie udałam się na tą plażę… i tak sobie tam wędrowałam znowu… I jak zobaczyłam taką kobietkę leżącą tak dalej od tej wody…, to od razu przypomniało mi się, że w tamtym roku również chyba jakąś kobietę tak leżącą właśnie spotkałam… Ale tylko tyle, o niczym więcej nie pomyślałam… I jak zapytałam tą, czy mogłabym przy niej zostawić na chwilę choć moje rzeczy, bo bardzo chciałam wejść do wody.

A ona do mnie, że oczywiście, nie ma żadnego problemu, ale co więcej, rzekła mi, IŻ MY POZNAŁYŚMY SIĘ JUŻ W TAMTYM ROKU WŁAŚNIE W TYM MIEJSCU TAKŻE! Nie mogłam wprost w to uwierzyć, że tak to właśnie było… i ona wtedy do mnie, że wówczas zagadałam ją, czy mogłaby mi posmarować plecy balsamem do opalania… Nie pamiętałam tego tak dobrze, ale jak widać, coś mi się kojarzyło z tą kobietą…, hehe, 😉. I wtedy właśnie rzekła do mnie, jaki ten świat jest mały! Zostawiłam przy niej rzeczy i poszłam skorzystać z wody… Tak naprawdę to był chyba mój drugi raz w tym roku, kiedy wchodziłam do morza…, bo pierwszy raz był w tym nieszczęsnym [pełnym turystów] Jelitkowie…

Cóż się okazało? Że woda była wprost wspaniała, tak niesamowicie ciepła, że coś… I tak sobie chwilę popływałam w jedną i drugą stronę. A weszłam tak, aby mieć już tą wodę minimum na wysokości pach, bym mogła spokojnie pływać. Zauważyłam tam także jakąś obejmującą się i całującą również parkę… Aaaa, muszę jeszcze tylko dodać, że jak wchodziłam już na tą plażę tam… i dostrzegłam w tych wydmach również jakąś parę… To pomyślałam sobie od razu o Gracjanie…, że jakbym z nim tu właśnie była, to z pewnością znaleźlibyśmy sobie także jakieś takie ukryte– ustronne miejsce, gdzie czulibyśmy się razem bardzo dobrze, 🤭.

Tak wiem, kochana moja, o czym wtedy myślałaś, marzyłaś sobie o tym, aby mieć przy sobie właśnie takiego swojego człowieka… Ale może opowiadaj dalej…

Calvin Harris – My Way (Official Video)

//////

Moja droga, widziałam, że byłaś właśnie pomyć naczynia w kuchni…, ale co mi jeszcze przyszło tu na myśl? Może wspomnijmy także, w jaki niesamowicie mądry sposób obchodzisz się z tą swoją rodzicielką! Jak właśnie dziś w końcu postanowiłaś, że ok., dobrze wiesz, że wcale tego nie musisz robić…, ale jednak chciałaś sprawić jej także choć troszkę przyjemności i po prostu wysłałaś jej również, by wiedziała, choć trochę, co u Ciebie… Więc puściłaś jej tylko taką właśnie notatkę przez tego Messenger’a…, a zobaczyłaś, że o dziwo teraz jej tam nie było, hehe, ok, ale przechodzę już do tej Twojej notatki:

Następnie zaś, wiedząc jaka jest Twoja mama…, zaczęłaś jej wszystko opisywać, jak tą zapiekankę wykonywałaś… … dalej zaś część jej komentarza: Po tym, jak Ty stwierdziłaś, że idziesz teraz na balkon po prostu odpocząć, ona pisała w tym czasie, jak ten jej czas wolny obecnie wygląda:

A ja robię sobie spacery, oglądam tv, rozwiązuję krzyżówki, posprzątam w domu, coś ugotuję i tak mi czas leci. Wypoczywam, bo Marcin nie potrzebuje mojej pomocy, a Kacper jest u mamy. Tylko raz był na noc u mnie. Ale miał Kacper zapalenie ucha, więc trochę się źle czuł. Brał leki. Teraz już pewnie jest dobrze. A Ty chodzisz na te wykłady? A na ten wyjazd musisz sama dojechać i czym w poniedziałek?

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 19:41

Tak, chodzę na te wykłady cały czas, a tam w poniedziałek będę jechała autem razem ze znajomymi

A to dobrze. Zabiorą Cię z pod domu chyba?

I na to już nic jej nie odpowiedziałaś, bo wcześniej uprzedziłaś, że po prostu będziesz teraz tu na balkonie właśnie wypoczywać i by wiedziała, iż to, że nie ma z Twojej str. żadnego odzewu nie oznacza wcale, że ją zlewasz, najzwyczajniej w świecie potrzebujesz odpocząć! Muszę przyznać, kochana moja, że ponownie postąpiłaś bardzo mądrze! Już dawno jej pokazujesz, że masz tu własne życie i na nim się przede wszystkim skupiasz! No dobrze, moja droga, to teraz powróć już do tego, o czym chciałaś tu jeszcze napisać.

*** 38:52 / 2:56:14 ***

Zatem, ok, to teraz dalej, o tej wyjątkowej dla mnie niedzieli. Tyle jeszcze, ile tylko dziś zdołam…, bo jest już 21:35… ale wracam do tej mojej niespodziewanie spotkanej Dobrej Duszy, jak się okazało dość szybko… Otóż po tym, jak ja wróciłam…, to zapytałam jeszcze tylko, czy mogłabym tu w jej pobliżu położyć sobie mój ręcznik, rzekłam nawet, że wtedy będzie tak nawet raźniej, czy coś, hehe.

I ona do mnie, że oczywiście, bym się spokojnie tu kładła. To teraz już będzie taki skrót: uznała, że skoro ta woda jest właśnie taka przyjemna, to i ona pójdzie się ochłodzić w końcu… A leżała tam podobno od ok. 11/ 12. Ja powiedziałam, że teraz w takim razie ja zostanę z naszymi rzeczami…😉 I tak sobie leżałam, a właśnie w tym czasie pomyślałam, że skoro tak dobrze się czuję, jestem w takim wspaniałym wręcz nastroju… A wcześniej jeszcze stojąc w tym morzu zamknęłam nawet oczy, tak cudownie fale mnie bujały/ kołysały… A ja po prostu stałam tam i dziękowałam WSZECHŚWIATOWI za to, że mogę tam być, że udało mi się tu tak mądrze dostać!

Tak będąc właśnie w takim dobrym humorze, zadzwoniłam do mojej mamy i zaczęłam z nią tą rozmowę… Usłyszałam od niej tylko, że właśnie o mnie myślała i zastanawiała się, czy może do mnie zadzwonić, hehe– spójrz tylko, jak już ją wychowałam :P Pominę już każde jej tam słówko, które wcale nie było takie znowu całkiem neutralne, a już tym bardziej wzmacniające/wspierające i podbudowujące… W sensie, słyszałam naprawdę, jak ona bardzo potrzebuje znowu tego kontaktu ze mną… I później te jej odwieczne strachy…, bym tak się do obcych nie przysiadała, bym pilnowała swoich rzeczy i nie wchodziła zbyt głęboko do wody…. To już naprawdę pominę…

Było też standardowe pytanie, czy się smarowałam balsamem, ja że i owszem, ale jeszcze w domu, a tam niestety żadnego ze sobą nie wzięłam… Ale rzekła mi na to, iż jak w domu się nasmarowałam, to powinno wystarczyć, aż szczerze mówiąc mnie tym zaskoczyła…, hehe. A ja tu pomyślałam sobie, że zapytam tą znajomą panią, do której się dosiadłam, czy ewentualnie nie ma jakiegoś balsamu pożyczyć… A później, jak już ona właśnie wróciła i zaczęłyśmy rozmawiać, to rzekła mi, iż ona w ogóle się nie smaruje żadnymi balsamami! Ja byłam oczywiście również zaskoczona 😲, że jednak są jeszcze takie osoby, którym to absolutnie nie przeszkadza i które całkiem dobrze i normalnie się z tym czują…

Ale jeszcze muszę powiedzieć, iż moja mama opowiadała mi tam właśnie wtedy o Kacperku, że jemu na tym obozie karate naprawdę bardzo się podobało i wrócił mega zadowolony stamtąd… I jakoś tak ja zaczęłam właśnie o nim opowiadać. tej mojej kompance… I doszłam również do tego, że to dziecko jest niesamowicie mądre i dojrzałe, jak na swój wiek… i wtedy też wspomniałam właśnie o tym, że ma tatę niepełnosprawnego… I tak zaczęłam opowiadać o tym moim mega dzielnym bracie, ale właśnie dokładnie tak, jak jest, że to nie jest jakiś cierpiętnik! I donosiłam różne takie mega optymistyczne rzeczy z jego życia! Jego i jego synka podejście do tej całej sprawy…

I tak to się właśnie zaczęło, ta nasza rozmowa… a wówczas, przeszłyśmy już na TY… Ja naturalnie zaproponowałam, by zwracała się do mnie po prostu po imieniu i ona rzekła, iż w takim razie vice versa😉. I wtedy też dowiedziałam się właśnie, że to jest Magda: ma 42 lata, 3 synów i jest po rozwodzie… Ja na to rzekłam, iż ja także… Zaczęłam również mówić, że jestem po wypadku, że tak naprawdę czuję się, jakbym dostała nowe życie…

Ok, kochana moja, ale może zejdźmy już choć z tego balkonu…, bo zaczyna tu być już znowu ciemno…, a ponieważ już jest właśnie 22, więc może po prostu udasz się teraz jednak do spanka, poprzedzonego medytacją, tudzież Twoją modlitwą dziękczynną, A jutro będziemy dalej o tym donosić, mamy już ugotowany obiadek, zrobione zakupy, wybrane pieniądze na poniedziałkowy wyjazd, także myślę, że teraz będziesz już mogła dobrze wypoczywać dalej…

(…)

Ona, kochani tego wpisu teraz nie dokończy, niestety, nie ma bowiem KOMPLETNIE NA TO SIŁY OBECNIE, PIĄTEK, 23.VII.2021 i choć jest tego pewna, iż jest ktoś, kto na tą wiadomość od niej nieustannie czeka… To mówi po prostu:

TRUDNO, PRZEPRASZAM, ja jestem tutaj całkowicie sama [uszkodzona wcześniej] i muszę sobie, do cholery, radzić nadal całkowicie sama z tymi obowiązkami… A teraz tym bardziej mnie wszystko przytłacza i obciąża, bo myślę o tym moim wyjeździe, który miał mi sprawić przecież tyle radości… A póki co, nie wiem, za co mam się zabrać:

  • pranie
  • prasowanie
  • mądre spakowanie się na wyjazd
  • przygotowanie tego kalafiora, który mi przecież od wczoraj został…, choćby po to, by móc go zamrozić na później…
  • wyniesienie śmieci
  • ogólne choć ogarnięcie mieszkania [nie mówiąc już nic o umyciu tej lepiącej się podłogi w kuchni…🤦‍♀️]
  • pomijam już to, iż widzę, że poczytność niektórych moich wpisów tutaj wciąż maleje, a ja kompletnie nie wiem, jak to jest możliwe…
  • wciąż nie wiem, jak ja tam na miejsce, do tej Koziej Góry w ogóle dotrę
  • wyjście do sklepu po jednak rybę…
  • boooszeee, a teraz jeszcze słyszę ten filmik Beaty Pawlikowskiej: Zrób to codziennie, żeby odzyskać sens życia i chce mi się po prostu dalej płakać…, jak ja przecież, k… już daaaawno zadaję sobie te podstawowe pytania, wciąż próbując nawiązać tą łączności z WŁASNYM WYŻSZYM JA…

//////////////////////////

Ok. 12:15/20 wróciła z tego sklepu…. przygotowuje te warzywa, słyszy tę piosenkę i po prostu ryczy Filip Lato & Sound’n’Grace– 100 [Official Music Video …

Będzie to, co ma być, nie inaczej / Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze/ Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie Ale czy chcesz?/ Nie wiedzieć dobrze jest/ Za czym tak gnasz, po co Ci to?/ Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno/ Ołówek weź, teraz kartkę i pisz: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref. Swój czas, weź w garść, swój czas Zanim Ci życie nie powie, że pass I odholuje, weź w garść i idź

Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,sound_n_grace,100_ft__filip_lato.html

Kalafior pieczony przepis Olga Smile

https://www.olgasmile.com/kalafior-pieczony.html

////////

Kochani, postanowiła jednak postarać się choć dokończyć ten wpis dziś tyle, ile się tylko da…, a wciąż mamy PIĄTEK, 23.VII.2021.

Ja tak bardzo nie lubię nie mieć po dokańczane te sprawy… A muszę napisać to wprost, bo już mnie tak cholernie to męczy wręcz… Mam tu na myśli oczywiście Gracjana, jak włączam sobie YT, to jakoś ostatnio ciągle pojawiają mi się tam te jego filmiki, dziś np. JAK WYTWARZAĆ ENERGIĘ (Zdrowie, Witalność, Siła), to było akurat po tej mojej próbie drzemki… i tak szybciutko pomyślałam sobie, że cholera, przecież jak nic zaczyna się u mnie znowu ta depresja…, a ja na to nie pozwolę! Będę walczyła dalej i podniosę się, wziąć ten zimny prysznic! A wtedy dopiero zrobię sobie może jeszcze kawę. I tak właśnie uczyniłam.

Wciąż tak bardzo stresuję się tym wyjazdem, a właściwie tym wszystkim, co tutaj porobiłam… Bo doszłam, cholera, do wniosku, że mogłam przecież do czasu tych warsztatów, spokojnie zrobić sobie nawet głodówkę ponownie, przecież to by mi tylko wyszło na zdrowie… A ja, cholera, nakupowałam tyle tego żarcia i musiałam coś z tym przecież zrobić… boooszeee, jak mi brakuje tutaj takiego człowieka właśnie jak ten Gracjan!

To myślę, że to jest dobry moment, abyś wspomniała, kochana dalej o tej plaży na tych Stogach… i o tej Twojej rozmowie z tą Marią.

Ok, zaraz o tym napiszę, dodam może jeszcze tylko, że po tym zimnym prysznicu [a dziś udało mi się liczyć do 25…, tak naprawdę nie wiem nawet czy to dużo, czy nie…, ale woda leciała już naprawdę na mnie lodowata wręcz, kurek był odkręcony na maxa w str. zimnej wody właśnie] I tak, jak on tutaj mówi, OD RAZU POCZUŁAM PRZYPŁYW ENERGII!

To teraz dalej: po tym prysznicu włączyłam sobie jeszcze… A nie! To było przecież również przed nim… To nagranie Gracjana: SENS ŻYCIA || MUSISZ OBEJRZEĆ TEN FILM – DO KOŃCA, właściwie to tylko zaczęłam dopiero…, ale już chyba wcześniej oglądałam całe, no w każdym razie: BOŻE, myślę sobie, człowieku, dlaczego ja Ciebie przy sobie nie mam??? Przecież wówczas byłoby wiele rzeczy łatwiejszych tu dla mnie… Choćby to, iż nie musiałabym czuć się już więcej, jak taki niemal alien…, taka totalnie inna i jeszcze te piepszone trudności z tą moją pamięcią…

No dobrze, kochana moja, ale może przejdź tu w końcu do tej Twojej rozmowy na tej plaży na Stogach z tą Marią…

Zatem, może po prostu wkleję tutaj choć część tej naszej rozmowy przez Messenger`a, będzie mi łatwiej się do tego później odnieść:

Tak myślałam o tym, co Tobie wczoraj rzekłam… I doszło do mnie, że przecież NIE JESTEM ROZWÓDKĄ AŻ 10LAT Wysłałaś wiadomość 19 lipca o 13:13 A dziś po wstaniu to jeszcze sprawdziłam… I rozwód miałam dokładnie 28. listopada 2017r

Magda Lena

Maria wysłał(a) 19 lipca o 13:15

Ooo to ja miesiąc później Też w 2017 Wiesz… Ja od wczoraj popłakuje sobie

To tak jak i ja…

Napisałam do tego pana ze niestety nie. Uszanował A mnie się chce płakać I łzy same idą

Powiem Ci jedno: kieruj się swoim ❤️, ono jest najlepszym doradcą

Wiem Nie rozumiem siebie Dlaczego plączę Skoro czułam ze to nie to

Ja mam tak często… Że również siebie nie rozumiem, a tym bardziej tego, co robię, ale uznałam, że najwidoczniej NIE MUSZĘ WSZYSTKIEGO ROZUMIEĆ (zwłaszcza ja, po tak poważnym urazie mózgowo- czaszkowym + jeszcze dalej te kolejne traumy…) więc już po prostu czasem (choć UWIERZ: JEST TO DLA MNIE CHOLERNIE TRUDNE!) próbuję puścić i zaufać WSZECHŚWIATOWI

Chyba nasze spotkanie nie było przypadkowe😊

Oczywiście, że nie! Ja w ogóle jestem zdania, że PRZYPADKI NIE ISTNIEJĄ!

Pewnie masz rację… nic się nie dzieje z przypadku

Spójrz proszę na dzisiejszą żółtą karteczkę od Beaty Pawlikowskiej na YT

To jakaś medytacja? Bo jakieś 2 tyg temu zaczęłam oglądać takie rzeczy na yt

Nie! , po prostu ona zamieszcza tam takie ‚żółte karteczki’ z napisami, które mnie zawsze podbudowują

Tu podesłałam jej jednak jeszcze ten filmik przez WhatsApp: CZY MODLITWA TAK NAPRAWDĘ DZIAŁA / FILM, KTÓRY DAJE DO MYŚLENIA i dalej napisałam:

A tu jest właśnie TEN GRACJAN, o którym opowiadałam na plaży…

No fajny facet Na spokojnie sobie posłucham co on mówi o tej modlitwie

Ja właśnie teraz siedzę na balkonie, płaczę i sobie tego odsłuchuje PO RAZ PIERWSZY!

To płaczemy razem (…)

I teraz moje pytanie do niej o pozwolenie cytowania tej naszej rozmowy u mnie na blogu:

Witaj Marysiu (mogę tak do Ciebie mówić?), co u Ciebie i jak się dziś czujesz? Mam pytanie, czy jak w końcu zabiorę się za pisanie mojego bloga, mogłabym tam zacytować naszą rozmowę stąd?

Witaj… jasne możesz się do mnie tak zwracać… Właśnie jestem na plaży, mam pod opieką mojego siostrzeńca… pewnie że możesz zacytować naszą rozmowę… chętnie sama poczytam Twojego bloga. U mnie dziś lepiej, ale wczoraj przepłakałam cały dzień

No dobrze, to przedstaw tutaj jeszcze nam proszę w takim razie, choć tak w szybkim skrócie, aby było wszystko jasne… , jak ta rozmowa przebiegała…

To może zacznę od tego, że przewspaniale mi się z nią rozmawiało! I dokładnie wtedy, i później już wracając do domu, po prostu czułam to całą sobą, że Byłam po prostu w ciężkim szoku poniekąd, że spotkałam taką kobietę, która po tym, jak ja zaczęłam z nią tak otwarcie o tym moim życiu rozmawiać, ona również nie miała kompletnie żadnych oporów! Co więcej, dostrzegłam, iż czytała również książkę Josepha Murphy, [właśnie przesłała mi fotkę tej książki] I tu widać jej piękny paznokieć…

To może teraz właśnie do tego przejdź, bo wiem, że o paznokciach także rozmawiałyście.

Ależ oczywiście, buhaha, ale to jest znowu dłuuuższaaa historia…, bo w sumie ona, z tego co jeszcze pamiętam, zaczęła mi opowiadać o tym, że ona jest 4 lata po rozwodzie… Ja rzekłam wtedy, iż ja również jestem rozwódką…, ale właśnie jakby automatycznie stwierdziłam, nawet nie wiem skąd i jak to się stało… 🤷‍♀️, że ja JESTEM JUŻ 10 LAT PO ROZWODZIE… 🙄

boooszeee, a dopiero w domu to do mnie dotarło, że jakie 10 lat??? Minęło przecież dokładnie 12 lat, jak jestem po tym wypadku… i szybko spojrzałam jeszcze raz do tych moich dokumentów tutaj i… patrzę, że ten rozwód był przecież w 2017r… Ale cóż sobie wtedy automatycznie pomyślałam? Że to może był jakiś znak, iż to małżeństwo i tak nie miało dla mnie większego w sumie znaczenia…

Tak naprawdę nie chcę wychodzić tu na jakąś sukę, ale przecież gdyby Gutek mnie naprawdę kochał…, to z całą pewnością wciąż by ze mną był… Tak bardzo miło mi się z tą Marysią rozmawiało… Zaczęła opowiadać mi o tym swoim życiu…, że jej były mąż był/ stał się niestety uzależniony od hazardu…, ale to nie był dla niej oczywiście główny powód do rozwodu, bo ona dobrze zdaje sobie z tego sprawę, iż to jest jak choroba i chciała nawet, aby podjęli jakąś terapię… Jednak, jak dostrzegła, że w grę wchodzą również inne kobiety… to już zaczęło jej wtedy brzydko pachnieć zdradą… I właściwie wtedy było dla niej jasne, że musi siebie po prostu ratować, siebie i swoje dzieci!

boooszeee, tyle tych rzeczy tu mi się cisnęło jeszcze do głowy…, które niestety za moment już gdzieś mi znikają… i kompletnie tego już nie pamiętam… Więc może powinnam znowu zrobić to w takich hasłach/ podpunktach, to wszystko, co jeszcze pamiętam:

  • opowiadała mi o swoich randkach, bo spotykała się właśnie już 2 razy z dwoma różnymi mężczyznami: jeden był od niej młodszy, chyba o 2 lata, więc mniej więcej w moim wieku… Ale jak rzekła otwarcie [co mi się BARDZO spodobało!] WIEK NIE MA DLA NIEJ WIĘKSZEGO ZNACZENIA!
  • drugi mężczyzna był od niej o chyba 7 lat starszy… i niemal totalnym przeciwieństwem tego poprzedniego [to ten pan, o którym pisała powyżej…] boooszeee i jak tak jej słuchałam…, to aż poniekąd pozazdrościłam, że właśnie tacy mężczyźni istnieją! To dokładnie na jego przykładzie twierdziła, że właśnie takie osobniki jeszcze żyją…, hehe, którzy marzą o tym, by się kobietą po prostu zaopiekować i o nią dbać…
  • opowiadała mi właśnie o nim…, jak się spotkali… Nie wiem już, czy wszystko dobrze pamiętam, ale to było chyba tak, iż zaczęli jakoś rozmawiać ze sobą przez Internet właśnie na jakimś portalu randkowym… Jednak ona nie podawała tam absolutnie swojego zdjęcia i chyba nawet właśnie TEN mężczyzna, z którym zaczęła pisać również go nie miał… Marysia stwierdziła bowiem, że po prostu ona to poczuje, nie chce się absolutnie sugerować żadnym wyglądem itp. I jakoś tak sobie rozmawiali…, a później po roku trafili na siebie ponownie i wtedy już się spotkali! On do niej właśnie przyjechał! I… tak naprawdę tutaj zaczęło być dopiero bekowo, że tak powiem… ta jej opowieść o nim… No myślałam, że tam wprost padnę, jak mi zaczęła opowiadać, że on tak bardzo się starał, a sam był wdowcem! Żonę stracił w wypadku samochodowym, więc sam również dobrze wiedział, co oznacza strata rzeczywistej… miłości…, bo bardzo ją kochał…

Nie, ja się chyba jeszcze muszę choć na sam wieczór jeszcze przewietrzyć i przejść… Wezmę przykład właśnie z tej Marii, po tym jak ja jej napisałam, że dziś chce mi się właśnie ryczeć, to ona mi na to:

Maria wysłał(a) Dzisiaj o 19:41

Ja też miewam tak że chce mi się ryczeć. Ja też ta mam dlatego dużo wychodzę z domu to mi pomaga

////////

Wróciła, kochani z tej dolinki, gdzie dziś zrobiła 7 okrążeń z tymi kijkami! Pomyła jeszcze naczynia i zdecydowała tu właśnie siąść, by to napisać, bo doszła do wniosku, że póki tego z siebie nie wyrzuci, nie będzie mogła dobrze spać… A teraz mamy już godz. 21:50…

To mów, kochana, co tam jeszcze chciałaś…, wyrzuć to z siebie, byś miała po prostu choć trochę lżej…

Hmmm… od czego by tu zacząć… boooszeee, w mojej głowie jest tego tyyyleee…, że już po prostu z tym wszystkim nie daję sobie tutaj rady… To może zacznę od tych podpunktów:

  • okropna samotność i przyznawanie się do tego, że po prostu nie daję już rady, choć dobrze wiem, jak to działa . Tylko, że ja mam właśnie takie dni, kiedy nie potrafię już się okłamywać… i mówię po prostu całkiem szczerze i przyznaję się do tego, że NIE DAJĘ JUŻ RADY… Pomimo tego, że doskonale o tym wiem, iż
  • to jeszcze wrócę do tej Marysi z tej plaży… Ona zaskoczyła mnie również swoim podejściem do życia…, bo powiedziała, iż nie ma za bardzo kasy, by gdzieś w ogóle wyjeżdżać [później powiedziała mi tą swoją historię, choć po krótce: 3 synów, były mąż hazardzista, który w dodatku ją zdradził/-dzał], więc ona korzysta po prostu z tego, że mieszka choć nad polskim morzem i tak sobie tu przybywa spędzać właśnie ten wolny czas, a miała swój tygodniowy urlop… Rzekła mi także, iż ona już doświadczyła nawet takiej depresji, że i nie wychodziła z domu, i chyba nawet się nie myła w ogóle…
  • Ja jej na to, iż ja również miałam tą depresję…, już nie wspominałam nawet, iż leczyłam się po tym wypadku właśnie u psychiatry…
  • tak naprawdę to ponownie nie powiedziałam tam jej wszystkiego, bo właśnie tak sobie o tym myślałam
  • zatem kompletnie nic nawet jej nie wspomniałam o tym, iż był taki czas w moim życiu, że byłam nawet bezdomna… A teraz otrzymałam mieszkanie socjalne po prostu… Ale to już nie ma dla mnie obecnie aż takiego znaczenia, bo przecież ja również cieszę się z tego, co właśnie mam, co los mi przyniósł, tudzież co sama sobie wypracowałam! Cały czas bowiem podchodzę do życia w ten sposób
  • ale tak naprawdę jestem CHOLERNIE SAMOTNA i to tak bardzo mnie boli i mi doskwiera… Mam przecież TYLKO siebie i dlatego jest mi tak bardzo trudno już, bo nawet nie mam się do kogo odezwać…, na kogo pomoc mogłabym jednak liczyć… Przecież to ja, do cholery jasnej, muszę zawsze udawać nawet przed własną matką, że jestem silna, jak, kurwa, wcale nie zawsze taka jestem…, jak czasem tak bardzo chce mi się ryczeć, jak właśnie dziś ponownie…

To wspomnij tylko jeszcze proszę, jak to było, iż Ty zaczęłaś opowiadać tej Marysi tam o Gracjanie właśnie…

Już nawet nie do końca to pamiętam, jak to było… Wiem tylko, że jak ona mnie zapytała, czy ja KOGOŚ mam…, to rzekłam na początku, zgodnie z prawdą przecież, że nie, nie mam nikogo… Ale zaraz jednak dodałam, bo dobrze wiedziałam, że jej to mogę powiedzieć, że… nie tylko wiem, ŻE ON JUŻ ISTNIEJE… Później rzekłam nawet, że wiem już nawet kim on jest… I tak właśnie się zaczęło…

Powiem Ci, iż mnie osobiście zafascynowało w tej kobiecie to, że jak Ty rzekłaś, że już to po prostu wiesz/ czujesz, że nie będziesz sama… Ona powiedziała o sobie to samo! Że ona także to wie i czuje, i tak sobie właśnie o tym mówi…, bo już dobrze wie, że dobrymi myślami przyciągamy tylko dobro do siebie A zauważyła właśnie to już na własnym przykładzie, opowiadając Tobie choćby o tych dwóch mężczyznach…

Muszę przyznać, że aż nie mogłam w to uwierzyć, że taka wiesz…, mama dorosłych synów… opowiada mi takie rzeczy, jak taka dziewczynka wręcz… Bo i mówiła, że np. ona tak bardzo była niemal zafascynowana właśnie tym pierwszym młodszym…, że jakby świata poza nim nie widziała… takie emocje w niej wywoływał, pomimo, że sam niczego tak naprawdę nie miał…, bo nie posiadał nawet żadnej pracy…, zatem nie był w ogóle stabilnym mężczyzną… Udała się kiedyś z nim również na grób jego mamy i tam prosiła tą zmarłą kobietę w duchu, by jej wskazała, co ma robić, bo tak bardzo chciała być z tym właściwym człowiekiem w końcu. A u tego, oczywistym jest przecież, że pewne rzeczy, jak np. brak pracy i wszystko, co za tym idzie, wzbudzały w Marysi po prostu lęk i obawy jednak.

Tak, wiem… to było wręcz niesamowite, że dorosła kobieta potrafiła takie rzeczy mówić, że tak niemal na jego punkcie oszalała, iż nie chciało się jej nawet jeść, hehe :P. A później był taki moment, że zaczęła już sobie wyobrażać ich wspólny ślub! Tak było miło Tobie tego słuchać, że widzisz nie tylko Ty jesteś taka jednak zwariowana…

Owszem, przyznała mi także, że to może dlatego, iż te dzieci miała dość wcześnie, bo chyba zaczęło się to w wieku 19 lat… A i ten mąż był jej pierwszym partnerem…, więc jak to ona określiła, nie miała czasu się wyszaleć… I jak mi to rzekła, sama również aż siebie po prostu nie poznawała w tym momencie…

Jednak, cóż muszę rzec, to jest naprawdę wyjątkowa kobieta… Gdyż później, jak już poznała tego pana, jak to ona określiła, który do niej przyjechał i ten miał tak naprawdę wszystko! Traktował ją niemal jak księżniczkę, jak się dowiedział, że przestała jeść również mięso…, to zaprosił ją nawet na jakąś dobrą kolację do restauracji, gdzie były pyszne ryby i powiedział, że może sobie wybierać, co chce, bo on już nie musi odkładać tych pieniędzy, jest już po prostu ustawiony, a dziecko ma również już dorosłe…

***1:02:16 / 2:56:14 ***

Także, by mogła sobie korzystać do woli bez żadnych krempacji… Ona jednak powiedziała mi i jemu również otwarcie, że ona po prostu tego nie czuje… A na niej same pieniądze nie robią żadnego wrażenia. I właśnie tym stwierdzeniem zaimponowała mu jeszcze bardziej… Rzekła mu także [piszę to, co wydaje mi się, że zapamiętałam…], iż ona nie chce w żaden sposób krzywdzić tak dobrego człowieka, bo on dobrze wie, co znaczy miłość prawdziwa… Bardzo swoją żonę przecież kochał.

Mi osobiście podobało się wręcz, jak mówiła otwarcie tak, o tym wszystkim, co czuje… I tu można było dostrzec, że tak naprawdę nie różnisz się wcale tak bardzo od innych kobiet… A mianowicie, że chyba każda lubi czuć tą chemię to coś… A jak rzekła Tobie dalej o nim, iż dla niej on jest jakiś kulawy, hehe 😉. No serio, sama się z tego nabijała wręcz, że w ogóle tak twierdzi, ale pomimo tego, iż był wysoki, a ona takich mężczyzn uwielbia, to jakoś hmmm, jej zdaniem po prostu dziwnie chodził… to po pierwsze, po drugie… nie lubiła chyba nawet, jak dotykał jej dłoń, a już nie wyobrażała sobie wręcz…, by ją w ogóle całował…

Jak użyła tego słówka kulawy, to ja z kolei zaczęłam się zaraz nabijać i mówić, iż mój własny brat tak mówi o sobie, buhaha, 🤣😜🤪. I następnie zadała mi jeszcze pytania a propos Gracjana… czy on jest w ogóle kawalerem i takie tam… I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę, ja przecież o nim tak niewiele nadal wiem… Prócz tego, że wydaje mi się, iż jest jednak sam… w sensie nie ma żadnej kobiety…, ale już na serio, co do dziecka, to nie jestem przecież znowu pewna… Jednak, tak jak twierdziłam, dziecko przecież nie stanowiłoby tutaj raczej żadnego problemu. Tym bardziej, że ja zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, hehe,🤭. To właśnie jej rzekłam, jak usłyszałam, taka zaskoczona, iż ona ma już 3 synów! A wyglądała bardzo młodziutko!

To, co, kochana moja? Myślę, że teraz już będzie się Tobie o wiele lepiej spało…, skoro choć to już z siebie wyrzuciłaś! Nawet ta Maria napisała Tobie właśnie po tym, jak poinformowałaś ją, że wzięłaś z niej przykład i także wyszłaś jeszcze na wieczór pochodzić z kijkami właśnie, to ona Ci odpisała: I super, będziesz dobrze spała. Nie zapominaj o tym, proszę Cię, kochana moja

Tylko, ja się tak bardzo boję teraz tych nocy…, bo jakoś kompletnie nie umiem tak dobrze i spokojnie spać… i przez to przecież również się regenerować… Będę sobie jednak naiwnie twierdziła, że

A poza tym to wciąż jestem tego zdania, że

No dobrze, to teraz zmykam już do spania i jakiejś medytacji… W ogóle wzięłam dziś ten zimny prysznic nim jeszcze wyszłam na tą dolinkę z tymi kijkami, a teraz nie mam już kompletnie ochoty, ani przede wszystkim siły, by jeszcze raz się myć! Trudno, przecież jak coś, to mogłam pobrudzić ewentualnie troszkę stopy, bo byłam w tych sandałach jednak! Ale mam to już naprawdę teraz gdzieś! Kładę się do spanka…

A dodać jeszcze tylko muszę, iż ja poważnie dziś znowu zaczęłam oglądać ten film NIEBIAŃSKA PRZEPOWIEDNIA… I ja naprawdę nie potrafię tego zrozumieć, że ja tak bardzo myślę o Gracjanie słysząc właśnie te słowa:

BYĆ RAZEM TO NAJTRUDNIEJSZA RZECZ NA ŚWIECIE.. zwłaszcza jeśli ta druga osoba wydaje się tak bliska, jakby się ją znało wcześniej (…) [1:07:32]

(…)

JEŚLI OBYDWIE STRONY SĄ POŁĄCZONE, TO TA OSOBA, KTÓRA MA SILNIEJSZĄ INTUICJĘ PROWADZI I NIE MA WSPÓŁZAWODNICTWA, JEST PODZIAŁ KONTROLI I TAKIEGO CHCĘ ZWIĄZKU(…)

CHODZI W NIM O TO, ŻEBY ZAMIAST BRAĆ OD SIEBIE ENERGIĘ, DAWAĆ JĄ CAŁY CZAS, BEZWARUNKOWO (…)

DAWANIE ENERGI TO PROCES, JEŚLI CZYJAŚ ENERGIA WZRASTA, WIDAĆ TO PO NIM. WIĘC, KIEDY TO WIDZISZ, WTEDY WIESZ, ŻE TWOJA ENERGIA W NIEGO WPŁYWA, PO TYM, CO CZUJESZ (…)

TAK, DAWANIE JEST TYM, CO POZWALA CI SIĘ POŁĄCZYĆ, PONIEWAŻ TWOJA ENERGIA, MIŁOŚĆ BUDUJE NAJPIERW COŚ W TOBIE, A POTEM PŁYNIE DALEJ, TO JEST TO, CO ROBILI ŚWIĘCI, TO JEST TO, CO TY I JA MUSIMY ZROBIĆ, ŻEBY IM POMÓC (…)

[1:11:11] JEDNA RZECZ TO DAWAĆ ENERGIĘ, ALE JEŚLI DAJEMY JĄ KOMUŚ, KTO JĄ NAM DAJE, WTEDY BUDUJEMY ENERGIĘ MIĘDZY NAMI, TO WZMACNIA! W OBYDWIE STRONY!, GDYBYŚMY WSZYSCY TO ROBILI, WTEDY LUDZKOŚĆ ZROBIŁABY KOLEJNY KROK W EWOLUCJI (…)

Ja tak bardzo marzę o tym, aby właśnie z Gracjanem utworzyć taki związek, byśmy przekazywali sobie tą energię nawzajem! Także będę teraz właśnie jeszcze podczas medytacji twierdziła, że

LIFE IS YOUR TEACHER, SO DON`T RUN AWAY – MAMA – Sam Garrett & Mollie Mendoza

Poza tym, boooszeee, doskonale o tym wiem, ile mi jeszcze niestety brakuje… i dlatego mogę powiedzieć spokojnie to, co mówi Tadeusz Różewicz. Tak bardzo bowiem zdaję sobie sprawę z tego, że mam jednak większe braki niż pozostała większość społeczeństwa…, dlatego właśnie potrzebuję swojego mistrza i nauczyciela

(…)

Zmieniła, kochani muzykę na jednak dłuższą, po raz kolejny, tak w razie co…, bo nie ma póki co czasu, aby czytać to ponownie i tak zapewne będzie do końca tych warsztatów, które zaczynają się właśnie w poniedziałek! Nasza gwiazda ma ponownie tyyyyleee tu rzeczy do podzielenia się z Wami, że najzwyczajniej w świecie szkoda jej po prostu marnować czas, na mielenie tego od początku, jak dobrze o tym wie, że ma teraz co innego do roboty! A tutaj przedstawiamy Wam, jak ten jej dzionek wygląda/-ł.

A obecnie jest już SOBOTA, 24.VII.2021, godz. 14:23. Nie może wprost ponownie w to uwierzyć, jak z tym jej nastrojem to wygląda, hehe, wiecie: raz ewidentnie z górki, następnym razem wręcz odwrotnie…, czyli pod nią i … to pod bardzo stromą, ostrą górę… 🤪

No dobrze, moja Ty kochana, to dziel się tutaj z nami, proszę tym wszystkim, ok?

Zatem, może tylko najpierw powiem, iż zasypiam już chyba od 2 nocy bez odsłuchiwania żadnej prowadzonej medytacji na kompie! Jak jeszcze wczoraj o godz. 3:10, po przyjściu z ubikacji, włączyłam sobie tą moją MEDYTACJĘ NA SEN 🤗. Tak dziś już tego kompletnie nie robiłam! Z pewnością dlatego, iż do toalety wstałam dopiero o 5:32… 😉

Ale, ok. przechodzę dalej… tak leżąc sobie, właśnie ok. godz. 6…, ponieważ dobrze wiedziałam o tym, że powinnam coś jednak robić, by czasem nie dopadł mnie ponownie taki właśnie stan, jak wczoraj, takiej niemal totalnej niemocy. A byłam tego świadoma, z jakiego powodu m.in. to się dzieje… To moje wczorajsze desperackie niemal znowu gotowanie…, niewiedza, czy będę miała się z kim zabrać na te warsztaty, a wreszcie to moje kompletnie nie zaczęte nawet pakowanie… 🤷‍♀️

Tak jeszcze wczoraj wieczorem postanowiłam sobie, iż dziś już zacznę to rzeczywiście robić, bo jak wiesz, ja potrzebuję jednak na to więcej czasu, coś jak moja mama, ona również nie lubi i nie umie tak niemal robić takich spontanicznych wyjazdów… Więc pomyślałam, że zacznę po prostu to sobie ogarniać, tak póki co, na razie pomalutku… Bo doszłam do wniosku, że jak już tego dokonam, to na jakieś końcowe rzeczy, będę miała jeszcze niedzielę!

Oczywiście, że tak, ale dobrze wiem, iż Ty nie znosisz robić jakichś ważnych rzeczy na ostatnią chwilę…, dlatego muszę Ci powiedzieć, iż zaczęłaś postępować oczywiście rozsądnie… Ale może zacznij od tego, w jaki sposób dokładnie rozpoczęłaś tę sobotę!

No więc, moja pierwotna notatka na komórce była taka:

Ten dzień zaczął się inaczej…, NIE, NIE, NIE, WRÓĆ! Nie zaczął on się wcale sam, TYLKO TO JA GO UKSZTAŁTOWAŁAM OSOBIŚCIE WŁAŚNIE TAK!!!

A mianowicie rozpoczęłam go następującymi medytacjami. Zaczęłam od tej: Słuchaj codziennie 107 afirmacji. Przyciągaj miłość, obfitość i zbuduj poczucie własnej wartości i muszę przyznać, iż jak tego słuchałam, to od razu przychodziła mi na myśl ta Maria, poznana na plaży w Stogach! I tak, jakby nagle odczułam taką właśnie potrzebę podzielenia się tym dokładnie z nią! Do tego stopnia, że nie potrafiłam nawet przestać o tym do końca myśleć i skupić się dobrze na tej medytacji… 🤭

Przychodziło mi bowiem do głowy ponownie tyle rzeczy…, wymienię tutaj po prostu hasłami:

  • jeśli możesz komuś pomóc, nie zastanawiaj się nad tym!
  • uznałam, że nasze spotkanie nie było kompletnie przypadkowe, poza tym doszłam do wniosku, że w moim fizycznie młodszym ciele, jestem jednak tą chyba starszą, jakby nie było BARDZIEJ doświadczoną duszą… [nawet rozwód miałam miesiąc wcześniej :P]
  • dlatego właśnie podzieliłam się z nią tą medytacją, zaraz po tym, jak ją wykonałam i mój kolejny komentarz do niej przez Messenger’a… to:

A tutaj prześlę Ci kolejną fajną medytację na początek dnia: https://www.youtube.com/watch?v=3LQkLlwyo0A Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 06:52 lubię dzielić się dobrem

Dalej zaś ten obrazek właśnie:

Ok, teraz ponieważ wstawiłam już ten obiadek, właśnie się nam zapieka i zaraz będzie gotowy, to opublikuję tu jeszcze może tylko tą dokumentację zdjęciową z tego dnia na początek, a później będę wyjaśniać!

No dobrze, kochani, bo nie ma tu jednak dużo czasu…, musi się w końcu zacząć pakować…, zatem wkleimy tutaj dalsze te fotki [naszą dokumentację] z dzisiejszego dnia:

To teraz kolejne:

A tu jeszcze wstawimy tylko dalszą rozmowę jej z tą Marią przez Messenger’a…:

Już zaraz będę odsłuchiwać…To jest niesamowite że mamy tak podobne jak nie taki same postrzeganie świata,

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 06:55

O tym samym właśnie cały czas myślę: JESTEM TEGO PEWNA, ŻE NIE SPOTKAŁYŚMY SIĘ PRZYPADKIEM!!!

Otwórz zdjęcie

Ja też tak uważam…

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 07:01

Otwórz zdjęcie

Maria wysłał(a) Dzisiaj o 07:04

Otwórz zdjęcie

Obserwuje taką stronę na fb Piękno umysłu

ja również to obserwuję!

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 07:05

Otwórz zdjęcie

Fajne takie życiowe… budujące

Wysłałaś wiadomość Dzisiaj o 12:11

Właśnie wyszłam sobie z kijkami na dolinkę i siadałam na ławeczce, zdjęłam koszulkę i czerpię (nieposmarowana😋) energię ze słońca 🌞

Otwórz zdjęcie

Super bardzo się cieszę… słoneczko dobre na wszystko💪💪💪 Ja niedługo szykuje się na wesele😍

Dziś już?

Tak…wyślę Ci fotkę jak się uszykuje😉

Ooo rany, to baw się dobrze🌟 Koniecznie wyślij mi ją! 😉

Jasne że tak😉

Kochana, napisz mi proszę jeszcze, skąd był ten mężczyzna, ten kulawy, buhaha 🤣

On nie był kulawy… jestem okropna

Nabijam się kochana, mówię TYLKO jak mi opowiadałaś o nim, tak przecież go określałaś i dobrze wiem, tzn. przypuszczam o czym mówiłaś, po prostu nie miał tego „CZEGOŚ” dla Ciebie 😉

Maria wysłał(a) Dzisiaj o 13:58

Pięknie 😘, ale ja i tak wolę Ciebie naturalną 😉

Makijaż musi trochę być 😘

Wiadomo, nie? No chyba głupia nie jestem 😜😜😜

A w życiu… 😉🤩🤩

Marysiu, powiedz mi proszę, czy dzisiejszą naszą rozmowę mogłabym również opublikować na moim blogu?

Jasne

A to poniżej ja:

😘
😘
😘

Wspaniale, kochana moja, jesteś naprawdę RZECZYWISTĄ GWIAZDĄ!!! To ja teraz Tobie jeszcze pomogę i taki szybki tylko skrótowiec, hasłami tu umieszczę:

  • na dolince spotkała tego Helmuta… i on przywitał się z nią po niem., ta zaś szybko odpowiada: ich habe IHNEN nicht ERKENNEN…, buhaha, 🤣
  • na dolince 1 okrążenie z kijkami i jednak siadła [a wzięła ze sobą do małego plecaczka i książkę J. Murphy`ego, długopisy i mazaki do zaznaczania tam kolejnych mądrych słów oraz małą wodę w buteleczce]
  • pierwsze co, po tym jak spoczęła na ławeczce, to była jej następująca komunikacja z sekretariatem OdNowy:

Witajcie, wyszłam się właśnie przejść, by nie myśleć 😋 Ale doszłam do wniosku, że nie mogę być nieodpowiedzialna… Jest sobota, a ja wciąż nie mam najmniejszego pojęcia, czy jest ktoś, z kim mogłabym się zabrać na te warsztaty do Koziej Góry… Bardzo ufam WSZECHŚWIATOWI, ale pomyślałam, że przecież sama również powinnam zadziałać… Więc póki czas, piszę do Was jeszcze w tej sprawie. Wciąż nikt się do mnie nie odezwał, więc daję Wam po prostu o tym znać 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

Ponieważ nic jej nie odpisywali, zatem przesłała jeszcze tą samą informację przez @, tam jednak dodała:

Pozdrawiam serdecznie 🍀🌞💗 I proszę 🙏 o feedback 

  • siedziała na tej ławeczce, tak bardzo ponownie dziękowała Wszechświatowi za wszystko…, a najlepiej posłuchajcie po prostu jej sami:

KOCHANY WSZECHŚWIECIE… CÓŻ MOGĘ POWIEDZIEĆ, PRÓCZ TEGO, ŻE PONOWNIE MNIE ZASKOCZYŁEŚ, ROBISZ TO PRZECIEŻ NIEUSTANNIE, A JA TAK BARDZO WE WSZYSTKO WĄTPIĘ… DZIĘKUJĘ CI W TAKIM RAZIE ZA TO, ŻE WCIĄŻ MI DAJESZ KOLEJNE SZANSE, ŻE MNIE PODNOSISZ I WSPIERASZ… DZIĘKUJĘ, WRESZCIE ZA TO, ŻE UCZYNIŁEŚ ZE MNIE TAKĄ SILNĄ OSOBĘ, KTÓRA NAWET JAK JUŻ MYŚLI, ŻE UPADNIE CAŁKOWICIE, TO WCIĄŻ SIĘ PODNOSI! ŻE JESTEM NIE TYLKO KREATYWNA, ALE… PO PROSTU ZAJEBISTA WRĘCZ!!! DZIĘKUJĘ CI KOCHANY JESZCZE RAZ PO STOKROĆ RÓWNIEŻ ZA TO, ŻE MOGĘ TU BYĆ I TAK WSPANIALE SIĘ ZNOWU CZUĆ, ZA TO, ŻE JESTEM SPRAWNA I ZDROWA… I … TAKŻE ZA TO…, ŻE TWORZĘ JUŻ TEN NIEPRZECIĘTNY ZWIĄZEK/ TĄ WYJĄTKOWĄ PARĘ Z GRACJANEM!!!!

Na tej ławeczce siedziała tam jakoś ponad godzinę! Kompletnie się niczym nawet wcześniej nie posmarowawszy, ale czuła się tam wręcz taka spokojna i… już zaopiekowana oraz kochana💗 Tak więc, tym samym dziękowała za to, że nie jest już sama, że czuje się kochana, więc jednocześnie już i potrzebna, i w końcu bezpieczna! Na koniec tak jeszcze, jakby tylko dla potwierdzenia znowu, że wcale się nie myli, wypowiadając takie słowa właśnie, włączyła sobie tego YT, a tam… oczywiście co? Jej Gracjan! Z tym oto nagraniem: OPÓR PRZED ZMIANĄ. I muszę Wam powiedzieć, że uznała po prostu, iż ona chce być z tak niesamowitym mężczyzną!

W dodatku powtarzała sobie tam cały czas, że ona to po prostu czuje i wie, że nie tylko jest już z Gracjanem…, ale również, że już ma transport na te warsztaty! Wróciła do domku, ok. 13:15 i zaczęła właśnie wtedy przygotowywać dla nas tą zapiekankę… widoczną na pierwszych dwóch zdjęciach, a tutaj po tym, jak się już nam zapiekła

Ponieważ starła tam również na sam wierzch żółty ser, a wszystko zapiekała tak ok. 20 minut, a ta kreatywna Mała Mi wkroiła do tego także jeszcze trochę tych warzyw, które jej zostały, tj. i młodego ziemniaka i marchewkę [nieobrane], jak i końcówkę papryki oraz pomidora, a tak wyglądała już ta porcja przełożona na talerzyk:

To jeszcze ja coś niemal na koniec dodam…: Jak wiesz jestem już niesamowicie świadomą osobą! I dobrze wiem, iż wszystko się zmienia i nic nie pozostaje takie samo, na wieki… Zatem już sobie tak wstępnie, NIE ŻE ZAŁOŻYŁAM = NIE, NIE, NIE! Ale wzięłam to po prostu pod uwagę, że skoro najczęściej jest u mnie tak, że po takim właśnie wspaniałym dniu…, mam jednak jakiś powiedzmy zjazd…🤷‍♀️ Tak więc sobie rozkminiłam, że najbardziej prawdopodobne, iż to nastąpi teraz … już jutro… No sama powiedz, czy to nie byłoby normą? buhaha, 🤪.

Moja droga, powiem tak, jest to wysoce prawdopodobne, ale ponieważ doskonale już obydwie to dostrzegamy, iż najczęściej właśnie tak u Ciebie, kochana bywa… Ale pragnę dodać tu coś jednak istotnego wręcz o Tobie, a mianowicie to, iż Ty jesteś już TAAAAK NIESAMOWICIE ŚWIADOMĄ, MĄDRĄ, WYTRWAŁĄ I PRACOWITĄ ISTOTĄ, która z całą pewnością może się podpisać pod następującymi rzeczami:

To dodaj może jeszcze tylko, jak Ty wracałaś z tej dolinki…

Widziałaś przecież, ale rozumiem również, dlaczego chcesz, abym tutaj o tym napisała… Tak więc rozmawiałam tam siedząc na tej ławeczce ze WSZECHŚWIATEM tylko w samym sportowym staniku. I było mi już taaaak przyjemnie, że postanowiłam tak też ubrana, nie nakładając już żadnej koszulki!, tylko w ten sposób, w tym stroju właśnie, wracać do mojego mieszkania. Kompletnie już się niczym nie przejmowałam, bo stwierdziłam, że przecież tak naprawdę NIE MAM CZYM SIĘ W OGÓLE PRZEJMOWAĆ… Co więcej, nawet ten mój lekko wystający brzuszek już mi także w tym momencie nie przeszkadzał [bo jestem, do cholery, czymś więcej niż TYLKO własnym wyglądem!] I po prostu tylko założyłam sobie na powrót te kijki na nadgarstki i takim rześkim, sprawnym krokiem wędrowałam dalej…

A muszę tu jeszcze dodać, że właśnie wczoraj, jak sobie już próbowałam taka skonana zrobić tą drzemkę…, to cholera, co spojrzałam na te moje paznokcie niepomalowane… a wiadomo, że jak nie są pokryte żadnym lakierem, to widać automatycznie wszystkie brudki pod nimi… A że ja tego dnia się jednak narobiłam/ naprzyrządzałam tych potraw w tej kuchni…, więc i te paznokcie były już, co tu dużo mówić… ciemne…, a raczej miałam pod nimi już trochę tych brudów… 🙈

I dodatkowo to mnie zaczęło wtedy dobijać…, że nie dość, iż, cholerka, muszę się w końcu zacząć pakować na ten wyjazd…, to jeszcze mam teraz takie krace, kurna, brudne…🙄 I właśnie wtedy zauważyłam na fejsie ten właśnie filmik: Magda – studentka Szkoły Terapeutów OdNowa I dokładnie po wysłuchaniu i obejrzeniu tego, już właściwie nabrałam w końcu więcej pewności siebie i pomyślałam, że przecież do cholery, sam wygląd niepomalowanych paznokci nie jest tu przecież najważniejszy! Dalej przyszło mi na myśl, moje tradycyjne: helloł!, puknij się w głowę krejzolko Ty, 🤪

M.in. o tym też właśnie rozmawiałam z tą Marią na plaży… A zaczęło się to chyba od zębów… Pamiętam, że zapytała mnie, co wiem więcej o tym Gracjanie, ja wtedy na to, iż wiem, że jest wysokim pół Grekiem, ma ładne ciało, no a bynajmniej ręce, 🤭, posiada niesamowitą wiedzę i jest bardzo świadomym i mądrym człowiekiem… Rzekłam nawet, iż ja to po prostu wiem, że my kontaktujemy się niemal nieustannie; rozmawiamy ze sobą, on właśnie poprzez te nagrania na YT, ja za pomocą tego bloga… Dodałam wtedy również, że ma przepiękne oczy…, za to wcale już nie takie zęby, buhaha,🤭 😋.

I Marysia coś wówczas, że zęby to zawsze można zmienić… Ona mnie zawsze tymi swoimi tekstami tam rozwalała, bo jak wiadomo, już np. jak ktoś jest kulawy [oczywiście wiemy, o co chodzi :P], to tego się przecież już nie da tak łatwo zmienić… Poza tym, to jeszcze mi powiedziała, że ja to mam piękne zęby, ja na to, że wiem o tym doskonale 😉. Dalej zaś, że ona to już takich nie ma…, bo teraz jeszcze przez tą koronę coś jej się tam również zrobiło… A jak rzekła, że zęby są wizytówką człowieka, to ja zaraz podłapałam i mówię, tak, jak dłonie i paznokcie, podobno, hehe.

A ona miała zarówno te u dłoni, jak i u stóp pięknie pomalowane… I mówi wtedy do mnie, że ona właśnie tak się o to stara… Ja na to, że ja również! Bo właśnie dziś jeszcze, nim tu przyjechałam, zaczęłam je czyścić, buhaha, 🤣, bo jak wiadomo, mając niepomalowane pazurki… to widać automatycznie wszystkie brudki, jakie się pod nimi gromadzą, 🤭. I tak miałyśmy obydwie z tego generalnie bekę, hehe, 😋. Skoro już tak całkiem naturalnie rozmawiałyśmy, to wspomniałam jej także, jak wyglądało to moje sikanie w tym lasku… I cóż tu się okazało, że Marysia również ma problem/ trudności z takim kucaniem! No kto by pomyślał, prawda?

Wiesz… to akurat myślę, że w twoim przypadku jest dokładnie tak samo! Przecież NIKT, patrząc na Ciebie, w życiu nie rzekłby, że Ty uczestniczyłaś i przeżyłaś właśnie taki potworny wypadek!

/////////

Ok, teraz już jesteśmy po kawce, więc chyba mogę dalej się na spokojnie zabierać jednak za to pakowanie…

Tak moja droga, wydaje mi się, że to jest dobrym pomysłem! Dodam jeszcze tylko, iż Ty zaraz właśnie po wstaniu zaczęłaś tu już sobie wszystko, co niezbędne przygotowywać: najpierw zaczęłaś od tej karimaty, która była już zwinięta, ale by się tak nie rozlatywała w drodze, umieściłaś na niej 2 swoje rozciągnięte frotki , poza tym powybierałaś również rzeczy, takie główne, które będą Ci w istocie potrzebne, zatem:

  • 2 ręczniki: duży i mały
  • kosmetyki [grzebień, szczoteczka do zębów, krem, maszynka do golenia, wkładki hig.]
  • ubrania
  • buty
  • klapki itp.

To wstajemy już teraz…, bo nie ma stresu do czesania, hehe i zabieramy się za dalszą pracę! Dodam może jeszcze tylko, że tak przy okazji, jak już zaczęłam dziś prasować, to poprasowałam także inne swoje rzeczy tutaj, hehe, . To włączam muzę i lecimy dalej!

Oooo raaaanyy, a tu miałaś przecież jeszcze zapisane, jak ten Twój dzień wyglądał…. Zatem po prostu to tutaj skopiujmy i wklejmy:

Disturbed – The Sound Of Silence [Official Music Video … – jak wróciła z dolinki i szykuje obiadek, a wcześniej: Fettes Brot – Von der Liebe (Official) – YouTube,

Sie sagen ich bin nicht
Der Richtige für dich

Und hoffen sicherlich
Bald verlässt du mich
Sie finden ich bins nicht wert
Kein Prinz auf keinem Pferd
Pleite und schlecht ernährt
Einfach komplett verkehrt
Doch wenn ich bei dir bin
Macht endlich alles Sinn

Ich war beim Lose ziehen und
Du bist mein Hauptgewinn
Und wenn ich weinen muss
Gibst du mir einen Kuss
Du bist die Einzige, der ich nichts mehr beweisen muss
(…)

Doch das mit uns beiden ist nicht mehr normal
Sie fragen ob uns das
Überhaupt nicht peinlich ist
Ob uns denn absolut
Gar nichts mehr heilig ist
Denn so wie wir sind
Das kann kein Mensch kapieren
🤣😜🤭

Wstawiłam Essen do piekarnika i słyszę: Stanisław Soyka – „Na miły Bóg” (Tolerancja) MUZYKA …

Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie?
Budować ściany wokół siebie – marna sztuka
Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczą
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam

No dobrze, to teraz już zmykamy do dalszej naszej pracy.

Paktofonika – Jestem Bogiem HD (2012) – YouTube/ Paktofonika – Ja to Ja – YouTube

No to zaśpiewajmy coś wesołego
No to zaśpiewajmy coś wesołego

Otoczenie nie działa na mnie zakaźnie, poprzez wyobraźnię kreuję własne ja

Pragnę być nietypowy, niepowtarzalny, jednorazowy i oryginalny
Jeśli kopiuję to tylko w punktach ksero

Gdy ktoś powiela kogoś, uważam go za zero
Mówię prawdę szczerą, bo nie lubię gdy ktoś kłamie, nie
Służę pomocą, nie na każde zawołanie

Mam własne zdanie i szereg racji
Niezmienny niezależnie od miejsca, czasu i akcji

Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja, to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą, a ja to wciąż ja

O nie! Nie zależy mi na tym by być kanonizowanym
Ja to ja, więc jako ja chcę być znany

Prawdziwym jak prawdziwek, nie jak sweter z anilany
Jedną zasadą wciąż motywowany

Bądź własną osobą, bądź co bądź sobą
Niech twa osoba będzie Ci ozdobą
(…)

Paktofonika – Nowiny – YouTube

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż, że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej
Życie to nie zawsze droga, na niej róże (…)

A dlaczego znowu ufam memu superego?
Nie pytaj, tego nie wie nikt, bo nikt nie wie tego
Że mam coś, czego nie masz ty, a to coś wspaniałego
I szukaj tego czegoś, w moich tekstach zawartego

To kwestia szczerości, nie żaden wybór (…)

Mela Koteluk – Melodia Ulotna – YouTube

On na pewno gdzieś jest
On już moim śladem idzie

Kocham go już dziś

Ulatuje myśl, melodia
Liście z drzew na ziemi śpią

Uratuję dziś melodię
Wezmę jedną z nich ze sobą spać

Przyglądam sama sobie
Smaruję usta miodem
Włosy upinam w kok 😋
Mówili w domu
On nie wiatr na pogodę
Dziś spokój dogania mnie

Trailerpark – Sterben kannst du überall (Official Video …

Sterben kannst du überall
Morgen überrollt dich ein Bus
Andre setzen sich den goldenen Schuss
No risk, no fun, denn (…)

Glasperlenspiel – Royals & Kings ft. Summer Cem – YouTube

Ein Haus mit Garten, ein neuer Wagen
Im Fernsehen seh’ ich Leute, die schon alles haben
Ich mach’ sechs Kreuze, verlier’ ‚ne Wette
Und denk’ an all die schönen Dinge, die ich gerne hätte
Manchmal in der Nacht träum’ ich von ‚ner Yacht
Fliege weit, weit weg in ‚nem eignen Jet
Doch wenn ich ehrlich bin, dann brauche ich das nicht
Denn das wär’ alles nichts wert ohne dich

Culcha Candela – Cool mit mir selbst (Offizielles … – YouTube

Ich trink’ heut einen auf mich selbst
Ein Prost auf meine kleine Welt
Auch wenn’s kein anderer versteht

Ich bin cool mit mir selbst
Ich bin cool mit mir selbst, hm

(…)

Siadła już taka kompletnie zmarnowana teraz na swój leżak na balkonie z kawą bez mleka, kochani, bo już go właśnie od chyba wczoraj nie ma…

Jestem do niczego po prostu! Najzwyczajniej w świecie kompletnie nie mam już na nic siły… i tak bardzo chce mi się znowu płakać… Ja po prostu wiedziałam, że ten tragiczny dzień znowu nadejdzie… [Grzegorz Halama – Ja wiedziałem że tak będzie – YouTube]

Widzę to moja droga, bardzo dobrze… Moim zdaniem jesteś najzwyczajniej w świecie już zmęczona tym wszystkim, co się u Ciebie dziś wydarzało… I BARDZO CIEBIE PROSZĘ, nie mów już więcej, że jesteś do niczego! Bo, kochana moja, uważam, iż na ten Twój obecny nastrój miało wpływ to wszystko, co się dziś wydarzyło… Także najlepiej chyba będzie, jak przeszłybyśmy do początku tego dzisiejszego dnia, którym jest NIEDZIELA, 25.VII.2021. Wiem, moja droga, jak wszystko Ciebie tutaj po prostu już męczy, zwłaszcza te Twoje obecnie trudności z pamięcią, ale uważam, iż to jest całkowicie zrozumiałe…

Mówię tu oczywiście nie tylko o Twoim stanie i o tym, jak to odbierasz, ale muszę Ci powiedzieć, że nawet osoby bez kompletnie żadnego urazu głowy [+ jak wiadomo ta caaaała Twoja historia jeszcze…] TAKŻE MIAŁYBY TRUDNOŚCI I PROBLEMY z organizacją tego wszystkiego, jeśli musiałyby to wszystko robić same!!! A Ty, moja kochana, wciąż przecież próbujesz żyć najlepiej jak umiesz i bardzo starasz się słuchać swojego serca….

No tak, ale pozwól, że doniosę jeszcze o tym, iż jakimś dziwnym trafem miałam zapisane w swojej komórce dokładnie dzisiejszego dnia o godz. 2:33 = WC… Zauważyłam to już chyba kilka dni temu…, ale po prostu tak to zostawiłam… I… właśnie dziś dokładnie o tej samej godzinie tam się udałam! Nie mogłam wprost w to uwierzyć…

Ale pomyślałam znowu, że to jest może jakiś znak od Wszechświata, bym się jednak nie martwiła już tym moim wyjazdem na te warsztaty…, bo z cała pewnością znajdzie się jeszcze ktoś, kto mnie ze sobą zabierze tam… boooszeee, a nie, teraz jeszcze raz na to patrzę… i tam widzę jednak godz. 23:33 = WC…, więc już kompletnie nie wiem, jak to wszystko się potoczyło…, co się z tą moją głową tu dzieje??? 🤦‍♀️🙄🤷‍♀️

No dobrze, ale dalej widzę, że masz tu kolejny zapisek, a mianowicie 2:55 = MEDYTACJA NA SEN 🤗

Tak właśnie, tą medytacją ratuję się zawsze… nie mogąc zapanować nad tą paplaniną w mojej głowie… I ponownie nie wiem, jak udało mi się zasnąć…, no ale nieważne, najważniejsze przecież to, że jednak się udało! I jak się obudziłam, to szybciutko pomyślałam jeszcze, co tu dalej robić, jak mogę siebie jeszcze wzmocnić & ratować… A dobrze wiedziałam, iż dziś MUSZĘ JUŻ ZACZĄĆ SIĘ W KOŃCU PAKOWAĆ!!! Lecz tak bardzo nie miałam na to siły…, nawet na medytację jej nie miałam, prócz tego, że leżałam tak w łóżku i BŁAGAŁAM WRĘCZ BOGA/ WSZECHŚWIAT O JAKĄŚ POMOC…

Jednak pierwsze co przyszło mi do głowy, to by wziąć ten zimny prysznic! Lecz nie pomyślałam chyba dobrze o tym i najpierw też umyłam w ogóle swoją głowę…

W ogóle to chciałam jeszcze tylko dodać, że niemal zaraz zaczęłaś sobie zarzucać taki kompletny niemal brak rozsądku…, bo przecież miałaś się jeszcze spakować, odkurzyć, czyli tak ogólnie w końcu posprzątać… A poza tym, pomyślałaś, że przecież najlepiej byłoby, jakbyś tą głowę umyła dopiero w dzień wyjazdu, czyli jutro rano.

Dokładnie tak było…, ale też usilnie próbowałam sobie wmawiać, że z całą pewnością znajdzie się ktoś, z kim będę mogła się tam zabrać… Wciąż puszczałam przecież tą intencję… i pomyślałam, że miałam przecież wierzyć, a nie zakładać znowu najgorsze…, ten sposób myślenia…, kojarzy mi się niestety zawsze z moją rodzicielką! 🙅‍♀️🙈🙉🙊

I dokonałam tego: weszłam cała do wanny, jednak samą głowę nie myłam oczywiście tą lodowatą/ zimną wodą, tylko puściłam troszkę cieplejszą i nią umyłam także moje genitalia 😉. Następnie zaś, jak już się płukałam to oczywiście tą lodowatą wodą…, a dziś już udało mi się liczyć do 30. Po drodze było naturalnie: ooo dżizas, buhaha, 🤣. Ale zbudziło mnie to jednak!

Dalej, ponieważ wiedziałam, że muszę się przecież spakować, ale pomyślałam, że to zacznę robić wtedy, jak już choć będę miała tą pewność, że ktoś mnie jednak ze sobą zabierze… Tzn. wiedziałam znowu, nie wiem skąd, że nawet jak nikt z tych uczestników…, to pewnie sama organizatorka Iza, albo jej mąż… Bo przecież w przeciwnym razie nie mieliby kompletu uczestników, tak, jak zakładali…😜

Tak, kochana moja, ale dobrze Ciebie znam i wiem jaką jesteś osobą… Wolałaś wiedzieć na czym stoisz i tak bardzo chciałaś, by choć ta sprawa była już jasna i że tak powiem załatwiona, byś mogła już na 100% wiedzieć i mieć pewność, że masz tam z kim jechać…, bo przecież kompletnie nawet nie sprawdzałaś sobie tam dojazdu jakimś transportem publicznym.

Oczywiście, że nie. Później już tu sobie zarzuciłam kolejny brak rozsądku… Bo jaka mądra osoba tak robi…? Wypłaca hajs na te warsztaty, jak nawet nie zadbała o swój transport tam w pierwszej kolejności… No czułam się już znowu, jak niemal ostatni głupek… 🤦‍♀️

Ale moja droga, spójrz…, najpierw już po tym zimnym prysznicu, siadłaś jeszcze ponownie do tej swojej medytacji na przeciwko okna i tak tam cały czas, niemal non stop wypowiadałaś te same słowa:

WSZECHŚWIECIE, BŁAGAM CIĘ WPROST POMÓŻ MI JESZCZE W TYM… BY ZNALAZŁA SIĘ OSOBA, KTÓRA BĘDZIE CHCIAŁA MNIE ZE SOBĄ TAM ZABRAĆ…

Tak było…, robiłam to dokładnie przez te 20 minut…, później jeszcze spojrzałam na zegarek… i w sumie postanowiłam, że nim zacznę ponownie dzwonić do tego chłopaka, który miał mnie rzekomo ze sobą tam zabrać… To odczekam choć do tej godz. 10, w końcu to jest niedziela, więc może ludzie po prostu chcą sobie choć w ten wolny jednak dzień dłużej pospać 😉 I postanowiłam właśnie, że do tej pory zjem sobie na spokojnie jeszcze choć jakieś śniadanko…

A włączyłam także już kompa i dokładnie wtedy dostrzegłam jeszcze tą medytację: 432 Hz najlepsza medytacja na początek dnia. Wdzięczność, moc intencji i wibracje. Luknęłam tylko na czas i pomyślałam, że spokojnie jeszcze przed śniadaniem sobie ją także wykonam… I tak też siedziałam nad tym…, nie będę twierdziła, że odczuwałam wszystko dokładnie tak, jak Klaudia tam mówiła…, bo wciąż jednak miałam te niepozałatwiane sprawy… Ale po prostu starałam się już o tym nie myśleć… [co wcale nie było łatwym, naturalnie!]

Widziałam, kochana moja, ale spójrz, następnie wstałaś po prostu zrobić sobie śniadanko i później po jego zjedzeniu, już na spokojnie, próbowałaś chyba z 3x skontaktować się z tym Tomaszem… Zauważ, moja droga, że tak długo nie odpuszczałaś, a słyszałaś w słuchawce, że nr aktualnie jest zajęty, więc Ty wytrwale pozostawałaś na linii tak długo, aż nagle samo Cię wyrzucało… Nie wiedziałaś za bardzo wtedy, o co chodzi…, pierwsza Twoja myśl była taka, iż może on sam nie ma wcale ochoty z Tobą rozmawiać…

A przeczytałaś sobie jeszcze raz te swoje wcześniejsze wiadomości do niego, czy czasem nie zrobiłaś na nim jakiegoś złego wrażenia… Ale doszłaś do wniosku, że były jednak całkiem neutralne…, zatem próbowałaś dalej… i tak właściwie za każdym razem, miało miejsce to samo… Czyli Ciebie po prostu rozłączało[Twoim zdaniem, oczywiście nie automatycznie i nie samo…🤭]

/////////

Raaanyyy, ja tego nie skończę serio! Teraz właśnie rozmawiałam przez WhatsApp z kolejną uczestniczką tych warsztatów… tą Dagmarą, z Gdyni, która wcześniej również się do mnie odezwała z pytaniem, czy nadal nie mam się z kim zabrać…

Ok, kochana moja, to już teraz wiemy, że ona jest już tą 2gą osobą, tak? To teraz donieś jeszcze tylko proszę, cóż Ty zaczęłaś robić, właśnie po tym, jak ten gostek nie odbierał [Twoim zdaniem sam się rozłączał…]

Ahhh, myślałam sobie tak: W końcu choć próbowałam jakoś zadziałać znowu… Już jednak zaczęłam odczuwać powolutku niepokój i niepewność znowu… I tym sposobem rozpoczęłam kleić także smsa do OdNowy… Nie zapisałam już go niestety…

Może dokładnie tak miało, kochana, być! Bo.. właśnie w momencie, jak już chciałaś tą wiadomość do nich wysyłać, to jednak oddzwonił do Ciebie ten Tomasz!!!

Tak właśnie było! I wiesz, ja już naprawdę pierwsze co, to znowu nie mogłam w to uwierzyć, iż dla niego to żaden problem, mówił mi, że teraz w ogóle jeździ po różnych szkoleniach/ warsztatach… I jak zapytał mnie w ogóle z jakiego miasta jestem i po tym, jak stwierdziłam, że z Gdańska, to on powiedział, że wspaniale, bo tu ma właśnie również termin u fryzjera… I później, jak jeszcze mi oznajmił, że nie ma również żadnego problemu, aby on odebrał mnie spod domu…, to ponownie nie mogłam wprost uwierzyć, że znowu tyyyle dobrego się dla mnie dzieje!

No dobrze, kochana moja, to przejdźmy może jeszcze tylko do tego, cóż Ty zaraz po tej właśnie rozmowie z nim uczyniłaś.

Nie mogłam ponownie… z wdzięczności…, a najbardziej chyba znowu także z tego mojego niedowierzania… Choć, ono jest przecież całkowicie zrozumiałe…, bo jak tu za coś być już wdzięcznym, co się jednak jeszcze przecież nie wydarzyło??? O tym mówił właśnie ten filmik, z tym gostkiem, który mówił po niemiecku, już teraz znowu, cholera, nie pamiętam, jak on się w ogóle nazywał.

Kochana moja, ale już zostawmy to, bo to jest przecież całkowicie zrozumiałe, iż większość współczesnych ludzi tak właśnie myśli… Ale powiedz tu lepiej proszę, cóż Ty jednak zrobiłaś…

Jak to, co? Nie bardzo wiedziałam już co mam znowu robić…, tzn. teraz tak naprawdę już poniekąd właśnie mi się rozświetliło, bo przecież już umówiłam się tak mniej więcej, o której godzinie po mnie przyjedzie, więc mogłam się w końcu zacząć już na spokojnie pakować! Ale, w pierwszej kolejności postanowiłam po prostu wyjść jeszcze na balkon, na mój leżak i najzwyczajniej w świecie zacząć DZIĘKOWAĆ! boooszeee, nie mogłam w to wprost uwierzyć, że wciąż przydarzają mi się takie dobre te rzeczy… Mówiąc to DZIĘKUJĘ, prawie, że zaczynałam znowu płakać…, bo wciąż wydawało mi się, że na to nie zasłużyłam… Wtedy też usłyszałam znowu te słowa:

MOJA DROGA, JAK TO, PRZEPRASZAM BARDZO, NIE ZASŁUŻYŁAŚ? ZAUWAŻ TYLKO, IŻ PRZECIEŻ TO NIE JA TO WSZYSTKO ZROBIŁEM, TYLKO TY SAMA! CZY KTOŚ CIĘ TU ZMUSIŁ, ABYŚ WZIĘŁA TEN ZIMNY PRYSZNIC W OGÓLE… A PÓŹNIEJ PRZECIEŻ TO NIKT INNY, TYLKO TY SAMA DZWONIŁAŚ TAK WYTRWALE DO TEGO TOMASZA!!! MOJA TY KOCHANA, PRZECIEŻ TY NIEUSTANNIE WRĘCZ DZIAŁASZ I WCALE NA NIC NIE CZEKASZ, WYKONUJESZ TO COŚ, NAWET NIE WIEDZĄC JESZCZE, CZY TO JEST DO KOŃCA POPRAWNE, TY W OGÓLE NIE CZEKASZ, NIE ZASTANAWIASZ SIĘ RACZEJ… TAK DOBRZE PRZECIEŻ JUŻ WIESZ O TYM, ŻE

Ja taaaak bardzo marzę o tym, bym miała taką właśnie możliwość, aby napotkać właśnie takich ludzi…

No dobrze, ale spójrz, moja droga, może właśnie zrobiłaś ten kolejny krok… I może już od jutra będziesz przebywać z takimi właśnie ludźmi…

Tak, wiem, zawsze jest taka możliwość…, że właśnie tam napotkam takie właśnie osoby… Choć muszę Ci powiedzieć, że chyba też teraz już się właśnie obawiam także, zwłaszcza po tej krótkiej rozmowie z tą 27-letnią Dagmarą…., która mi napisała znowu tak bardzo poważnie, że u niej wszystko tak szybko się dzieje, boooszeee i ja tu sobie ponownie myślę, że chyba wyjdzie tam na to, iż to ja zostałam jednak najbardziej doświadczoną przez to życie osobą…

Ok, ale moja droga, przecież już tak naprawdę to czujesz, iż dzięki tym wszystkim doświadczeniom jesteś nie tylko bardziej doświadczona i zaradna, ale też przede wszystkim o wiele mądrzejsza od innych!

A Ty, moja droga, wciąż nie przedstawiasz tutaj wszystkiego… Bo znowu to wydaje się Tobie takie nieistotne niby… Myślę, w takim razie, że wstawmy po prostu tutaj po raz kolejny, choćby te zdjęcia…, to wtedy już będzie Tobie o wiele łatwiej…

Nie, ja na teraz nie mam już znowu siły… I tak cholernie chce mi się płakać cały czas… A moja matka mnie jeszcze po prostu, kurna, wręcz zawsze leczy, bo oczywiście, co ja na tym fejsie zamieszczę, to ona zaraz ku… lajkuje, tak jakby w ogóle coś z tego pojmowała…

Jeeesuuu, nie mam już naprawdę siły… Wyjdę jeszcze chyba tylko wynieść śmieci i dziś przed spaniem będę podążała za tym:

////////

NIEEE! O TYM MUSZĘ JESZCZE TU NAPISAĆ!!! Bo to z całą pewnością był dla mnie znak, że nie mam najmniejszego prawa pisać takich rzeczy o własnej rodzicielce…

To przedstaw nam proszę szybciutko jeszcze, cóż się stało po Twoim wyjściu…

Wyniosłam te śmieci i … powędrowałam dalej w kierunku tej dolinki…, a ponieważ założyłam te wyczyszczone dziś przeze mnie sportowe sandały… , więc zamierzałam iść tylko po chodniku, zatem po prostu wokół tego stawku tam… Nie udało mi się nawet dojść do niego…, bo tylko zeszłam z tej krętej dróżki prowadzącej do tego celowego miejsca w dole… a już, nagle obsiadło mnie pełno jakichś robali… boooszeee, a byłam w takiej kremowej sukience, bo do niej jeszcze te sandały właśnie pasowały…

I myślałam, że po prostu tam padnę… nagle spoglądam na moją suknię, a jestem niemal cała 🙈🤦‍♀️🙄 w tych owadach: czarne, wielkie, jakby hmmm… nie bardzo nawet umiem je określić…, ale mi osobiście przypominały jakieś wielkie latające [bo ze skrzydłami…:P] mrówy… Myślałam, że tam się poryczę wprost… Zaczęłam się szybko z nich otrzepywać, a miałam je nawet w swoich włosach… Natychmiast niemal zawróciłam, bo uznałam to właśnie za ten znak, że choć powinnam tutaj coś więcej jeszcze o tym wytłumaczyć… Otóż odniosę się teraz do tego, iż moja mama wysłała mi właśnie dziś przez Messenger’a… te fotki:

W pierwszej kolejności pomyślałam, że to z dziś i co więcej zamiast pisać, doszłam do wniosku, że ona przecież na to jedno oko nie widzi, więc znacznie lepiej będzie, jak do niej zadzwonię, również przez ten komunikator, więc wtedy mogłyśmy siebie także widzieć! Pominę już to, że ja tak mam, iż ta kobieta zawsze wywołuje właśnie u mnie taki stan, że nie tylko nie czuję się dobrze, ale też kompletnie nie chce mi się z nią rozmawiać…

Miałam taką wielką nadzieję, że po prostu nie będę musiała nic mówić, jedynie jej posłucham, jak się podzieli ze mną właśnie tymi atrakcjami, które mi wysłała… Powiedziała mi tylko, iż to było właśnie wczoraj, nad zalewem w Tolkmicku, opowiadała mi oczywiście, że bardzo jej się tam podobało i że bardzo fajnie spędzili tam czas…

No dobrze, moja kochana, ale może oszczędź już tutaj takich szczegółów, bo zaczyna być już ciemno tu na tym balkonie, a dobrze wiem, że aby móc choć w miarę normalnie spać, musisz to z siebie po prostu wyrzucić. Zatem przechodź do rzeczy!

Ok., tylko się przesiądziemy do mieszkania.

//////////

To już tu jesteśmy. Tak więc, kontynuuj proszę.

boooszeee, ja doskonale o tym wiem, że nie powinnam o nikim źle pisać…, ale co tu dużo mówić, już właściwie odkąd usłyszałam od tej terapeutki karmicznej, że w rodzie tej mojej rodzicielki jest coś na rzeczy, to właściwie już wtedy tak się tego wystraszyłam… I zaczęłam po prostu to dostrzegać jeszcze bardziej, iż to wszystko, co ją teraz spotyka jest najzwyczajniej w świecie konsekwencją tego wszystkiego, co wcześniej musiała poczynić, jak żyła…  

Ad. karma…

„czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życiecierpienie i szczęście, jakie sprowadza na siebie i innych.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Karma

Ale pomyślałam, że, do cholery, no cóż, już daaaawno wiem, jaka ona jest. To nie znaczy przecież, że mam w ogóle prawo, mówić jej, co ona ma myśleć i sądzić! Nie mogę tego po prostu robić, bo nie mam do tego najmniejszego prawa, każdy człowiek przecież może myśleć i robić co chce. Dlatego, boooszeee, tyle razy już sobie to powtarzałam, iż nie będę tego robić, bo nie mogę tak po prostu oceniać… A już tym bardziej właśnie w taki sposób, jak ja to robię…, jakbym była kimś lepszym…

Kochana moja, wiesz dobrze, że to nie jest tak, jak Ty mówisz do końca…, bo owszem nie można segregować ludzi na lepszych i gorszych. A Ty masz, jak widać wciąż ten nieprzerobiony żal do niej… I zdajesz sobie już z tak wielu rzeczy sprawę, gdyż jesteś o wiele bardziej świadomą osobą, niż właśnie Twoja rodzicielka niestety…, ale pomyśl lepiej o tym, że

Tak, ja o tym doskonale wiem…, tylko nie mogę aż w to uwierzyć, ale jak zaczęłam z nią rozmawiać, to doszłam do wniosku, że ja po prostu MUSZĘ MIESZKAĆ JAK NAJDALEJ OD NIEJ, rozumiesz?

Oczywiście, że tak… Przecież już to m.in. słyszałaś od tej numerolog. Iż akurat w Waszym przypadku to byłoby najlepszym wręcz rozwiązaniem…

I był taki moment, iż ona mówi do mnie:

Jak tam Twój tydzień zleciał? Opowiadaj mi, widzę, że jesteś już pięknie opalona… Chodzisz nad morze?

A ja kurna, nie potrafię tego naprawdę zrozumieć… jak ona mi te pytania zadaje, to jakby kompletną mam w głowie pustkę… I nie mam żadnej ochoty z nią rozmawiać! boooszeee, a pomyślałam sobie jeszcze, że przecież mam tam jechać na Kacperka urodzinki…, by później z kolei wrócić z nimi tutaj do mnie…

No dobrze, moja droga, o tym jeszcze tutaj napiszemy, ale myślę, że przede wszystkim powinnaś tu także, choć póki co, wyjaśnić więcej apropos tych komentarzy tej Twojej rodzicielki na tym fejsie właśnie, które wywołują w Tobie takie negatywne uczucia… Jak to było dokładnie…

Już wyjaśniam. Otóż przede wszystkim szalenie drażni mnie wręcz sposób, w jaki ona te zamieszczane przeze mnie mądre jednak rzeczy komentuje… a mianowicie są to zawsze takie wielkie obrazki, typu:

A już po prostu przebiła… Nie, ja już naprawdę nie mam siły… przecież to jak piszę o tej własnej rodzicielce, świadczy niemal po prostu o mnie samej…

Poniekąd, kochana i owszem…, ale jestem tego pewna, iż to jest również dlatego, iż Ty jesteś jednak tą WWO… A poza tym jestem tego po prostu pewna, że jakbyś miała tutaj jeszcze jakieś wsparcie… drugiej osoby… to wszystko wyglądałoby tu inaczej…

To może jeszcze tak tylko szybciutko tu wspomnę, że zaczęłam jej opowiadać znowu o tej Marysi z plaży ze Stogów, teraz jej rzekłam, iż przeszłam z nią już na Ty… i powiedziałam, iż drugiej tak niesamowitej i optymistycznej kobiety, to już dawno nie widziałam! I tu jak mówiłam, iż ona tak optymistycznie [jak i ja zresztą!] twierdzi, iż ona już to po prostu wie, że znajdzie sobie tego odpowiedniego dla siebie mężczyznę… Widziałam tu już jej tą minę… boooszeee, co ja bym dała, aby on była jednak innym człowiekiem… A nie dodawałam już żadnych szczegółów…, bo wiedziałam, aby po prostu pewnych rzeczy jednak nie mówić…

Ale, cóż rzekłam…, iż to jest kobieta, która ma 42 lata, ma 3 synów i jak powiedziała, że jest po rozwodzie. W każdym razie na moją informację, że ona nie chciała się rozwodzić, jej były mąż był niestety hazardzistą, jednak ona chciała o ten związek wciąż walczyć, jak dostrzegła jednak, iż w grę wchodzą także inne kobiety, to postanowiła chronić jednak siebie i dzieci…

Ok. moja droga, ale napisz to, co wtedy ta Twoja rodzicielka powiedziała…

Więc, usłyszawszy, jak wspomniałam o tym hazardzie… , to ona na to:

To straszne! Bo przecież to jest BARDZO NIEBEZPIECZNE, może wręcz zrujnować rodzinę… 😨

No ja w każdym razie już dawno tak sobie myślę i to dostrzegam wprost…, że niestety ona wciąż tak bardzo się, kurna boi o te pieniądze, których i tak przecież nie ma… A doszłam już dawno do wniosku, iż ona nie potrafiłaby raczej postąpić właśnie tak, jak chciała jej imienniczka…, czyli po prostu jej pierwszą myślą było, aby jednak spróbować choć walczyć o ten związek, dopóki oczywiście nie zorientowała się, iż w tym wszystkim chodzi również o inne kobiety… boooszeee, ja mam o niej tak okropne wręcz zdanie, pomocy!!! Jak mogę być taką osobą, powiedz mi…

Kochana moja, wydaje mi się, że dobrze wiem, dlaczego masz takie właśnie myślenie! Co więcej, niemal słyszałam to, jak wołałaś do Gracjana, by ten Ciebie do siebie zabrał… Tak bardzo bowiem potrzebujesz wciąż człowieka, któremu mogłabyś powiedzieć:

Moja Ty cudna, teraz już po prostu MUSIMY zmykać do spanka, bo jest już taaak późna jednak godzina [23:39], a jutro przecież przyjeżdża po Ciebie ten chłopak i zabiera na te warsztaty… Wiem, że wciąż masz tu nie po dokańczane rzeczy… Ale myślę, iż jak wrócisz będziesz tu mogła już znacznie więcej i lepiej napisać.

////////

(…)

NIE BÓJMY SIĘ JUTRA, BO PRZECIEŻ WCZORAJ KTOŚ NAD NAMI CZUWAŁ

Rękopis znaleziony w Akce

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close