ŻYCIE NIE PRZYPOMINA NIEKOŃCZĄCYCH SIĘ WAKACJI – TO CIĄGŁA NAUKA

ZDRADA

2:36:57

DATY W TYM WPISIE: Warsztat „Odnaleźć Siebie”26.06-30.06.2021 [wciąż uzupełniany], 31.VI./ 02./ 03./ 04./ 05.VIII.2021

Kochani, ten wpis ponownie będzie długi… Bo ma tu jednak nasza bohaterka naprawdę wiele do przekazania… Ale ponieważ dziś znowu się napracowała… Tak więc, mimo tej jeszcze wczesnej godziny, bo przecież dopiero dochodzi godz. 17, a ona już odczuwa jednak to zmęczenie… Dlatego właśnie skupimy się obecnie przede wszystkim, choć na razie, tylko na dniu dzisiejszym, którym jest PONIEDZIAŁEK, 02.VIII.2021.

To moja droga, zacznij proszę w takim razie nam tu opowiadać, jak ten swój dzionek spędziłaś/ spędzasz?

Cóż…, obecnie jestem TAAAK cholernie zmęczona i skonana wręcz…, a siadłam tu właśnie na balkonie… z kawą i oczywiście do niej tym czymś… Nie! Wiesz, co? Chyba powinnam spróbować się jeszcze zdrzemnąć, bo poważnie już zaraz padnę ze zmęczenia… A mam naprawdę WIELE CENNEJ WIEDZY DO PRZEKAZANIA tutaj, bo przecież uczestniczyłam w tych niesamowitych warsztatach! Ale teraz po prostu muszę o siebie samą zadbać i choć spróbować troszkę się jednak kimnąć…

Oczywiście, że tak, moja droga. Pamiętaj, że to Ty jesteś tu najważniejsza i zawsze musisz o tym myśleć, aby w pierwszej kolejności zadbać o siebie samą!

(…)

Obydwie doszłyśmy do wniosku, że jednak najpierw zajmiemy się tym, co najważniejsze, a mianowicie przejdziemy od razu do tych warsztatów, w których uczestniczyła! Tak, musimy dokonać tutaj tej retrospekcji, ale ponieważ obie lubimy porządek [ORDNUNG MUSS SEIN😋], zatem stwierdziłyśmy, że tak będzie zdecydowanie lepiej to wyglądało. Teraz mamy już oczywiście kolejny dzień, tj. WTOREK, 03.VIII.2021, jednak uznałyśmy to za bardziej słuszne/ prawidłowe, aby po prostu trzymać się tej kolejności. Wiedzcie tylko, iż ten wpis będzie wciąż uzupełniany, bo nasza bohaterka wciąż, że tak się wyrażę dochodzi do siebie po tych warsztatach, poza tym nadal jeszcze wielu rzeczy z nim związanych chyba nie do końca wie/ rozumie… Ale kochani, postara się to na bieżąco uzupełniać, bo ma w końcu swoją grupę bardzo przyjaznych i miłych ludzi, którzy zawsze chętnie jej w uzupełnieniu tej wiedzy pomogą!

No dobrze, moja droga, to myślę, że powolutku zaczynamy. Widziałam również, jakie te ostatnie noce były dla Ciebie ciężkie i jak się wspaniale zawsze ratowałaś…, choćby jeszcze dzisiaj z rana, tym zimnym prysznicem! Ok., ale póki co, zostawmy to, a przejdźmy proszę do właśnie tych warsztatów, które były dla Ciebie tak niesamowitym doświadczeniem!

Tak właśnie było! Nawet nie wiesz, jak jestem szalenie wręcz wdzięczna za to, że miałam możliwość uczestniczenia w tym warsztacie! Że poznałam tam te wszystkie niesamowite osoby= Każda z nich bowiem wniosła coś do mojego życia! I naprawdę już właśnie wtedy, będąc tam wraz z nimi, miałam poważnie już gdzieś, że dopiero teraz zaczęłam odczuwać, iż w końcu chyba zaczynam wiedzieć, gdzie tak naprawdę jestem…

Widzisz? A pamiętasz, jak jeszcze właśnie w swoim poprzednim wpisie: https://niesklasyfikowana.com/2021/07/21/zrozumiales-wiecej-niz-ci-sie-wydaje/, wspominałaś o tym, że Ty wprost marzysz o tym, by napotkać takich ludzi:

Nie potrafię wprost tego wyrazić…, że mogłam doświadczyć ponownie tylu niebanalnych i wartościowych rzeczy, a przede wszystkim tak wiele się z nich dowiedzieć i nauczyć!

Ok, kochana moja, ale zauważ, że również to wydarzenie złożyło się teraz na Twoją historię, a musisz wiedzieć, że

Tak, wiem już to przecież doskonale 😛 W końcu powtarzam sobie następujące słowa, tak często, jak tylko mogę:

No dobrze, moja Ty cudna, ale myślę, że najlepiej będzie, jak jednak przedstawisz nam tutaj choć jakoś bardziej konkretniej, jak tam właśnie było, w czym Ty w ogóle uczestniczyłaś i jakie wrażenia/ lekcje/ nauki z tego wyniosłaś, ok?

Oczywiście, że tak zamierzam! Opieram się tylko i wyłącznie na faktach [Paktofonika – Ja to Ja :P], zatem przedstawię tu na początek, myślę, moją choć częściową dokumentację zdjęciową z tego wydarzenia, hehe, 😋. A uwierz mi, było BAAARDZO RÓÓÓŻNIEE, ale o szczegółach później doniosę. To teraz lecimy z tymi fotkami:

Te powyżej to jeszcze takie całkowicie, że tak się wyrażę, neutralne🤭 zdjęcia, bo przedstawiają przede wszystkim nas samych [uczestników/ team], naszych terapeutów, 2 organizatorki, jeden ze stawów w tej miejscowości, widoczny zaraz po wyjściu z budynku, w którym nocowaliśmy.

///////

///////////

A tu już będą kolejne fotki…

może jednak nim je przedstawię, to chciałabym napisać jeszcze o tym, że to jest dla mnie tak niewiarygodne wręcz, iż właściwie JUŻ ZACZĘŁY SIĘ SPEŁNIAĆ TE MOJE INTENCJE! A mianowicie nawet, jak się okazuje, nie musiałam z tego czynić jakiejś mojej prośby do WSZECHŚWIATA, gdyż on sam doskonale o tym wiedział, czego mi tak bardzo brak…

No dobrze, moja droga, ale spójrz, to nawet nie do końca tak… Bo przecież już to poniekąd zwerbalizowałaś/ zmaterializowałaś, czy jakby to inaczej wyrazić… Gdyż po prostu napisałaś o tym, choćby w poprzednim swoim wpisie tymi słowami:

Ja taaaak bardzo marzę o tym, bym miała taką właśnie możliwość, aby napotkać właśnie takich ludzi…

To po pierwsze: przecież spójrz, dokładnie będąc tam z nimi, już otrzymałaś taką właśnie możliwość! Właściwie to ponownie Ty sama o tym zadecydowałaś, nie dostałaś przecież tego za darmo, od Wszechświata, któremu jeszcze dziś, WTOREK, 03.VIII.2021, po wyjściu ze śmieciami i następnie udaniu się na tą dolinkę, zaczęłaś dziękować…, ale może opowiedz nam o tym sama, jak to było… A później przejdziemy jeszcze do rozwijania tych warsztatów dalej…

Ok, otóż, dzisiaj miałam ponownie jakąś kosmiczną/ hardcorową niemal tą nockę…, bo… nie dość, że wciąż mi się wydaje, że ja nie mieszkam tutaj sama w tym pokoju, buhaha,🤪 i jak wstaję do ubikacji np. w nocy, to myślę sobie, aby tutaj czasem jeszcze nikogo nie zbudzić…, więc już nawet nie zapalam tego światła, buhaha, 🤣. A później zdaję sobie sprawę, że przecież już jestem u siebie w mieszkaniu, hehe, 🤭.

Ale dziś znowu przydarzyło mi się coś niemal magicznego…, otóż jak wstałam do ubikacji o godz. 1:30… A dodam tylko, że wczoraj jeszcze, tj. w PONIEDZIAŁEK, 02.VIII.21, puściłam sobie ponownie tą moją medytację na sen, tj. oczywiście mam tutaj na myśli zawsze tą: Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje. W każdym razie, hmmm... nie do końca potrafię teraz to wyjaśnić, jak to się stało…, ale ona trwa przecież 3 godziny i 8 minut. A na mojej komórce mam wpisane tak: 22:20 – 9 [po raz kolejny ta cyfra sama mi tu wskoczyła!] MEDYTACJA NA SEN 🤗.

Więc tak sobie później już obczaiłam/ wyliczyłam, iż tak naprawdę ona powinna się właśnie jakoś mniej więcej dopiero o tej godzinie zakończyć… A ja już zdążyłam wykonać w głowie inną…, a mianowicie jakąś, której kompletnie nie miałam u siebie na kompie… Ale dosłownie teraz [03.08.21, godz. 15:01] przyszło mi na myśl, że tak naprawdę to mogło być przecież możliwe… a mianowicie, może właśnie ta medytacja na sen zakończyła się tak mniej więcej o godz. 1, a to TYLKO w mojej głowie odtwarzała się jakaś kolejna…, a mianowicie, nie mogłam sobie tego za cholerę przypomnieć, cóż to było… Ale byłam niemal pewna, iż to jest jakaś medytacja nie Klaudii Pingot, tylko taka, której nauczyłam się właśnie na tym warsztacie… A dotyczyła ona z pewnością ponownego uzdrawiania mnie i tej mojej przeszłości…, czyli m.in. tego poczucia ciągłego braku bezpieczeństwa, braku miłości, jak i tych relacji z moją mamą…

Ok. kochana moja to dodaj może jeszcze tylko, cóż się wydarzyło Tobie w sobotę…

Ale przecież wówczas nie uda mi się donieść tutaj o tym, jak jeszcze dzisiaj wyglądała ta moja rozmowa ze WSZECHŚWIATEM…

No, ok., masz rację to podziel się tu z nami jeszcze tym szybciutko, a następnie przejdziesz do tej soboty, ok?

Pomijam, że niemal zaraz przegonił mnie deszcz, buhaha,🤣, ale choć zdążyłam jeszcze zachwycić się i kwiatami tam, jak i dostrzegłam, taka zaskoczona niemal, dwie muszelki/ 2 ślimaczki na barierce tam Następnie zaś zaczęłam mówić, moknąc trochę w tym deszczu w okularach, te słowa:

Kochany WSZECHŚWIECIE tak bardzo dziękuję Ci za to, że stworzyłeś mnie taką wytrwałą i dzielną! Taką, mimo wszystko nie poddającą się i wciąż starającą się wynajdywać tylko jakieś plusy i te często trudne sytuacje przekształcać w swojej głowie na jakieś wręcz odwrotne…

MOJA DROGA, NIE WIEM WCIĄŻ, DLACZEGO TEGO NIE DOSTRZEGASZ, ŻE TO NIE JA TO ROBIĘ! TYLKO TY SAMA! PRZECIEŻ TO NIKT INNY, TYLKO PONOWNIE TY JESTEŚ TAK WYJĄTKOWĄ ISTOTĄ, ŻE PO PROSTU POTRAFISZ [I AŻ SZCZERZE MÓWIĄC, SAMA MNIE TYM ZADZIWIASZ…] ZNALEŹĆ W SOBIE TYLE SIŁY, UFNOŚCI I WIARY, ŻE TO SIĘ JESZCZE NAPRAWI/ ROZWIĄŻE…, A Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NAWET, JAK NIE ULEGNIE CAŁKOWITEJ NAPRAWIE, TO Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ TO SIĘ JESZCZE JAKOŚ WYJAŚNI… JAK CHOĆBY TE PRZYKŁADY, KIEDY TO JESZCZE NA TYCH WARSZTATACH ZAUWAŻYŁAŚ TAKA PRZESTRASZONA, ŻE ZESZŁO CI Z KONTA 399 PLN, KIEDY TY NAWET NIE MIAŁAŚ TEJ KARTY DO BANKOMATU PRZY SOBIE… ALE NIKOMU O TYM NIE WSPOMINAŁAŚ, GDYŻ UZNAŁAŚ, ŻE Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ, JAK JUŻ WRÓCISZ DO DOMU, TO WTEDY DOJDZIESZ DO TEGO, DLACZEGO I ZA CO AŻ W TAKIEJ WYSOKOŚCI OPŁATA.

CZY PÓŹNIEJ, JAK JUŻ PRZYWIOZŁY CIEBIE DZIEWCZYNY DO DOMU, TO ZAGUBIŁAŚ GDZIEŚ JUŻ CHOĆBY TE KARTECZKI Z NAPISAMI OD OLGI, KTÓRA TAK NAPRAWDĘ STANOWIŁA TAM DLA CIEBIE PRZYKŁAD NA TO, ŻE WSZYSTKO JEST JESZCZE MOŻLIWE. DOWIEDZIAŁAŚ SIĘ, IŻ ONA SAMA MA 2GIEGO MĘŻA, Z KTÓRYM TWORZY WSPANIAŁY ZWIĄZEK I MA TAKŻE 3 DZIECI [jedno z pierwszego małżeństwa], A WŁAŚNIE Z TYM DRUGIM MĘŻEM [z którym, jak opowiadała, również przyciągnęli się niemalże tą ENERGIĄ!] MA TE BLIŹNIAKI I TO RÓŻNEJ PŁCI, BO OD RAZU I CHŁOPCA, I DZIEWCZYNKĘ = czyli dokładnie tak, jak i Ty sobie o tym myślałaś jeszcze wówczas, gdy przyśnił się Tobie Gracjan właśnie!

No tak…, właśnie dlatego stała się ona takim niemal moim … hmmm… jakby to nazwać… przykładem, aby wciąż marzyć i za żadne skarby nie odpuszczać i się nie poddawać! Właśnie m.in. jej wspomniałam też o tym, iż ja już również przyciągnęłam do siebie [nawet nie bardzo wiem, jak to się stało…, ale ok. ENERGIA! właśnie tego mojego wymarzonego partnera i… wyśniłam już nawet z nim te bliźniaki, hehe,🤭] No, muszę przyznać, że uchodziłam tam generalnie, zwłaszcza to mówiąc i WIERZĄC W TO, za chyba właśnie taką niemal „krejzolkę”, 😉.

A co do tych karteczek od niej… ,to wprawdzie jeszcze nigdzie ich nie znalazłam… Trochę jest mi oczywiście przykro z tego powodu…, ale może uda mi się je nadal gdzieś odnaleźć… Choć, jestem tego pewna, że nawet jeśli nie dokonam tego i okaże się, że jednak ich ze sobą wcale stamtąd nie przywiozłam… , to po prostu to wiem, że ta niesamowita dziewczyna z całą pewnością napisałaby mi to jeszcze raz…

Bo… już mnie właśnie zaprosiła wraz z taką fajną Monią na jakieś skałki. Ale ta kobieta jest dla mnie wprost zachwycająca, właściwie to one obydwie takie są! Choć [ponieważ nie umiem i nie chcę tu w ogóle kłamać! = w końcu za to m.in. mnie ten team pokochał… Za to, że cytuję: Jesteś wulkanem prawdy, nie ma w Tobie fałszu. Jesteś bardzo wrażliwa, a jednocześnie rozbrajająca w tym, jak mówisz i co mówisz. Ciebie można tylko kochać i być z Tobą. Jesteś piękną, delikatną kobietą (…)] będę twierdziła, jakie wrażenie wywarła na mnie ta Olga właśnie: [zobaczycie ją całą, jak wpiszecie sobie na YT Wysokie C/ spektakl gościnny]

Ma taaaak niezmiernie wiele talentów w sobie. I w dodatku podoba mi się to jej podejście do życia…, takie właśnie niemal magiczne. Poważnie zachwyciłam się nią i tą jej opowieścią o tym swoim życiu. Ja bowiem nie potrafię JESZCZE tak mówić o sobie samej, jak i ona…

Moja droga, ale spójrz, Ty przecież również masz mnóstwo talentów, wprawdzie innych, ale je masz! Tak wiem dobrze o tym, że Ty, moja kochana, wciąż nie lubisz i nie potrafisz nawet się chwalić, bo ponownie nie uważasz wcale tego za coś takiego wyjątkowego! A to, że posiadasz tak wspaniałą intuicję jednak, w którą do tej pory zawsze wątpiłaś, to nic dla Ciebie nie znaczy? Choćby to, że spójrz, ale potrafiłaś tak doskonale jakby od razu wytłumaczyć, dlaczego tej Agnieszki Szamanki z Wami nie ma na tej grupie… Nie mieliście zatem do niej także nr tel. A Ty napisałaś…, albo przedstawię tutaj po prostu tę Waszą konwersację:

[17:24, 1.08.2021] EWCIA DZIÓBEK (NEW ME 🤗): A ma ktoś numer do Agnieszki, bo nie widzę jej na grupie


[17:25, 1.08.2021] Monia Gie: Kochana, ja również się nad tym zastanawiałam, bo chciałam jej przecież wysłać tą obiecaną książkę. Ale jestem pewna, że Wszechświat znowu nad wszystkim czuwa

[17:26, 1.08.2021] EWCIA DZIÓBEK (NEW ME 🤗): A ja spotkać się w Łodzi, do której dojeżdżam 😆


[17:27, 1.08.2021] Monia Gie: Ojej, rzeczywiście. Ale myślę, że nasza Szamanka skupiona jest teraz przede wszystkim na mężu Także naprawdę jestem tego pewna, że to jest właśnie powód, dlaczego jej tu z nami teraz nie ma 🌞


[17:30, 1.08.2021] EWCIA DZIÓBEK (NEW ME 🤗): Pewnie masz rację

A później, jak już otrzymała jednak grupa do niej nr tel., to napisałaś jej szybciutko smsa, bo ona nie ma WhatsAppa niestety… o następującej treści:

Witaj kochana MEGA DZIELNA nasza Szamanko, przesyłam Ci całe mnóstwo dobrej, pozytywnej ENERGII, a z nią płynącego światła, pozwól mu proszę pokryć wszystkie cienie w swoim życiu 🍀🌞💗

I następnie odpowiedź od niej właśnie:

Dziękuję. 🙏💗 Twoje życzenia przyszły do mnie w idealnym momencie. Przestrzeń jest informacją. 😊 Kto do mnie napisał?

Bo zapomniałaś się podpisać w tej swojej wiadomości. I dlatego sprostowałaś:

Monia Gie 😉 – (ta „krejzolka”, która otrzymała nowe życie i która była z Tobą w parze na tym ćwiczeniu, którego nie do końca zrozumiałaś 🤣) Buziaki 😘

😂😂😂 Dziękuję Kochana Fighterko! 🙏💗 rozświetliłaś moje serce i sprawiłaś, że uśmiech zagościł dzisiaj na mojej twarzy. Wysyłam Ci ocean dobrych życzeń 🌈🌞🍀🤞😘😘😘

No dobrze, kochana moja, to może na razie już to skończmy, gdyż widzę, iż teraz bardzo chciałabyś się przejść i jeszcze zaczerpnąć choć troszkę tego świeżego powietrza przed spaniem… Może właśnie tam będziesz wysyłała dalej te swoje intencje…, bo skoro one już zaczęły się Tobie spełniać…, w taki właśnie niemal niewiarygodny sposób znowu, to jestem zdania, że trzeba to dalej kontynuować!

Ale, może w takim razie, choć przed wyjściem napiszmy tylko taki jeszcze skrót, z tych najważniejszych jednak rzeczy, o których, myślę powinnam tu donieść…, a mianowicie:

  • moja wizja przyszłości z Gracjanem, jak również opowiadanie o tym, że się jakoś przyciągnęliśmy i co więcej, nawet później wyśniłam go niemal już z naszymi bliźniakami 🤭
  • zaskakująco długa rozmowa i następnie sms od mojej mamy! Którym się również podzieliłam na tej grupie 😉

//////////

[W ogóle zróbmy może ponownie taki choć skrót tego, o czym chciałabyś tu jeszcze donieść, tak samo, jak pamiętasz, wzbudziłaś taki tym niemal zachwyt uczestników właśnie tego warsztatu, jak wynotowałaś sobie tak szybciutko, tak, jak umiałaś choć hasła, by później móc je dalej rozwijać.

Tak, pamiętam o tym dobrze i… muszę powiedzieć, że w życiu nie pomyślałabym, iż kogoś mogę tym w ogóle zachwycić, hehe, 🤭. A wywarłam na nich również wrażenie (o czym świadczą m.in. poniżesz słowa, które cytuję, które zostały napisane na karteczkach i włożone do koperty z moim imieniem), nie tylko moją zaradnością, ale i przy tym tą niemal dziecięcą szczerością i otwartością, dla mnie przecież nie było żadnych tematów tabu, no a już tym bardziej w tak fantastycznej atmosferze, wśród tylu świadomych ludzi!

PODZIWIAM TWOJĄ DZIECIĄCĄ RADOŚĆ I SPONTANICZNOŚĆ, WIARĘ W SIEBIE I TĘ POZYTYWNĄ ENERGIĘ, KTÓRA Z CIEBIE EMANUJE. DZIĘKUJĘ, ŻE POKAZAŁAŚ MI, JAK MOŻNA IŚĆ PRZEZ ŻYCIE Z ODWAGĄ, POKORĄ I DYSTANSEM DO SIEBIE.

~~~~

URZEKA MNIE TWOJE PIĘKNO WZRASTANIA, ZAUFANIA SOBIE, POZWOLENIA NA TO, ŻE NIE WIEM. URZEKA MNIE TWOJA RADOŚĆ, SIŁA DO ŻYCIA, WITALNOŚĆ I GŁĘBIA. (…)

~~~~

MONIKA! JESTEŚ ZAJEBISTA 🙂 x MILION. JESTEŚ ZACHWYCAJĄCA W SWOJEJ NATURALNOŚCI, PRAWDZIE I NIEWINNOŚCI. TULĘ CIĘ CAŁĄ!

~~~~

MONIKA, JESTEŚ GWIAZDECZKĄ, JAK TWÓJ UŚMIECH ROZPROMIENIA TWOJĄ TWARZ. PATRZĘ NA CIEBIE Z DUMĄ, BO WIDZĘ JAK DALEKO ZASZŁAŚ W SOBIE, W TEJ DRODZE DO SAMEJ SIEBIE. DZIĘKUJĘ, ŻE UFASZ ŻYCIU, UFASZ SWOJEJ INTUICJI, ŻE UFASZ SOBIE.

///////

To może to dokończę za chwilkę, bo właśnie już odgrzała się ta zupka, którą zmieszałam z tą wczoraj ugotowaną i pozostawioną z drugiego dania kaszą jaglaną, 😉.

No dobrze, kochana moja, to teraz przystąpmy do zjedzenia tej zupki, którą właśnie odgrzałaś, a do niej z całą pewnością włączymy sobie dalej coś do oglądania. A mianowicie choćby te filmiki, które sobie przesłałaś jeszcze dziś na @, tj.:

  • INTUICJA I TRZECIE OKO TO TO SAMO (Jak zobaczyć niewidzialne?)
  • Jak otworzyć trzecie oko
  • JAK PRZYSPIESZYĆ POSZERZANIE PERCEPCJI / OTWORZYĆ 3 OKO]

Kochani, dosłownie przed chwilką zaznaczyłyśmy jeszcze to powyżej kursywą i wzięłyśmy to w tą klamrę [], bo napisałyśmy to już oczywiście wcześniej, a teraz zmykamy jeszcze przewietrzyć te nasze łepetynki przed spaniem😊, licząc na to, że choć ta nocka będzie już spokojniejsza… 😋

/////////////////////////////////

Wróciła, moi drodzy z tej dolinki, zrobiła tam dziś [ledwo] tych 5 okrążeń, ale musi to jeszcze napisać, bo znowu zaraz o tym zapomni 😛 Widziała tam jeszcze na latarni aż 2 gołębie na raz, siedziały tak obok siebie, hehe, ale te ptaszki to pojawiają się teraz już równie często u niej na tej latarni i to ją tak zawsze cieszy.

**** No dobrze, ale może teraz jeszcze tylko wspomnę już o tym, o czym rzeczywiście chciałam, a mianowicie najlepiej chyba prześlę Wam to, co wysłałam również tej mojej grupce na WhatsAppie! [a uwaga, od dziś mam ten komunikator zainstalowany również na kompie! 💪] Zatem wklejam tutaj to samo, co wysłałam przed chwilką im właśnie:

To myślę, że jeszcze mogłabyś coś tutaj dodać o tych swoich skrzydłach…, jak to wyglądało dokładnie, opowiedz proszę.

Otóż prowadząca te warsztaty MEGA IZA [która stała się naprawdę moją bohaterką wręcz] zaczęła wykonywać taką właśnie rzecz za pomocą łyżki i olejku…, najpierw na bolących barkach tej Olgi…, ooo rany właśnie 19:40 ponownie widzę gołąbka u mnie na latarni 😊, a jak usłyszałam, iż ją bolały te barki i właśnie takie mniej więcej rzeczy zaczęły jej z tego bólu wychodzić… to bardzo chciałam również i ja tam przysiąść, by może również i u mnie coś wyszło…

I cóż tu się u mnie pojawiło? Sami widzicie na tym zdjęciu: A jak jeszcze słyszałam tylko głosy pozostałych uczestników… to już wiedziałam, że chcę mieć to nagrane… [mam nadzieję, że uda mi się tutaj zamieścić również ten filmik, który nagrała dla mnie Bożenka, z którą również mieszkałam w pokoju]

Nie, cholerka, póki co nie umiem tego zrobić… = Tu już ponownie pomyślałam sobie, że może wyszło to tylko dla mojego dobra, bo… wcale nie tak, że nie chciałam się tutaj obnażać i właśnie tego pokazywać, NIE, NIE! Ale pomyślałam raczej o tym, że może gdybym ten filmik tu jeszcze zamieściła, to zużyłabym ponownie dużo miejsca z tych mediów… [wciąż nie za bardzo się na tym znam…, ale wiem, iż wcześniej tak to właśnie było…] To może jeszcze tylko doniosę tu Wam, cóż Iza wykonując ten zabieg mówiła, pocierając tą łyżką:

Więcej nawet nie muszę, ile to jest razy…, 10? [a już po zaledwie 8 pociągnięciach tą łyżką, zaczęły wychodzić właśnie te niemal krwotoki ze mnie…], bo to wystarczy, że się to otworzy tylko… i potem już jest koniec…

Ja płacząc tam pytałam:

Czy ktoś nagrywa?

tym bardziej, jak słyszałam takie słowa:

o matko, to jest rzeźnia dopiero…

Ja po prostu chciałam mieć na to dowód, najzwyczajniej w świecie sama chciałam widzieć, na własne oczy, jak to wszystko wygląda! A oni, myśląc, że tym by mnie jeszcze tylko wystraszyli, zaczęli odpowiadać na to moje pytanie, że nie, nikt nie nagrywa, zrobią mi tylko zdjęcie na koniec. Usłyszawszy jednak pytanie od tego Tomasza, który w tamtą stronę mnie zabrał ze sobą autem:

A nie chcesz Moniko?

Nie, ja chcę właśnie, jak najbardziej!

I dalej Iza:

To wszystko [wskazując na to, co ze mnie wyszło, co się pokazało na tych moich plecach…], to są właśnie te napięcia, które ja wyciągnęłam teraz.

A tak naprawdę pomyślałam sobie, że to będzie dopiero świetny dowód na to, co ja musiałam/ muszę na sobie/ w sobie nieść… Wiesz, zabrzmi to z całą pewnością co najmniej dziwnie i niemal śmiesznie, ale ja tak naprawdę poniekąd cieszyłam się, że właśnie to choć w taki sposób jest jednak teraz widoczne w moim ciele… Bo, do cholery jasnej, NIKT PATRZĄC NA MNIE PRZECIEŻ TEGO NIE WIDZI, tego mojego wewnętrznego bólu i ciężaru, który praktycznie od dziecka musiałam dźwigać…, a później jeszcze zostało ono oszlifowane kolejnymi super wydarzeniami...

No dobrze, kochana Ty moja, to może teraz już przebierzesz się do spanka, i wykonasz ponownie jakąś medytację…, wiem, że nie robisz już w ogóle wieczorem Medytacji tych 7 czakr…, bo nie masz już na to po prostu siły… Moja Ty cudna, i tak uważam, że jesteś naprawdę WIELKA, że Ty wciąż tutaj przecież sama musisz tak dzielnie wszystko wykonywać i naprawdę bardzo rzadko oznajmiasz, że masz dość…

Oddam się po prostu tej medytacji i będę sobie wyobrażała, że mam już przy sobie ten mój BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ i mogę do niego mówić następującą rzecz, m.in. oczywiście 😛

Teraz na wieczór odsłuchuję jeszcze tego: 5 NAWYKÓW, KTÓRE PODNOSZĄ WIBRACJE || Uwaga, ostatni jest dziwny… Myślę, że spokojnie przy następnym podejściu odniosę się tutaj również do tych dziwnych rzeczy/ sił/ numerów, które mi się przydarzają wciąż, a już zwłaszcza te wszystkie, co najmniej niebiańskie/ dziwne rzeczy właśnie tam na tym warsztacie, jak choćby:

  • ta niewyraźna fotka mnie [I TYLKO MNIE!]
  • puk/ puk [taki dziwny stukot mojego serca]
  • upadek czegoś z drzewa, pod którym siedzieliśmy…, właśnie na mnie, gdy była mowa o jakiejś boskości chyba
  • gdy leżałam sobie i odpoczywałam, opalając się przy okazji…, nagle na mojej ręce spostrzegłam larwę motyla…
  • tyle już razy, w trakcie pisania czegoś pojawiają mi się te numery… 47, lub bezpośrednio od razu 11!!! choćby właśnie np. w tym:

Zaczęłam pisać dokładnie taką notatkę, bo ja zawsze przecież muszę sobie coś notować…, zatem to było następującej treści:

Kochani, dzielę się z Wami tym, co stworzyłam. [wpis mojego bloga] Przepraszam, że tak krótko, ale sami widzieliście moje plecy… 47 [i te cyfry pojawiły się tam znowu nagle!!! i nie wiem skąd!] mam także inne rzeczy tu na swoich barkach. Także, póki co, udostępniam właśnie ten wpis: https://niesklasyfikowana.com/2021/07/21/zrozumiales-wiecej-niz-ci-sie-wydaje/

No dobrze, moja Ty królewno, ale teraz jest już 21:30, więc po prostu trzeba kłaść się spać, tym bardziej, że Ty przecież doszłaś do wniosku, iż naprawdę nie przesypiasz normalnie tych nocy… bo przecież te 3-5 godzin to jest zdecydowanie za mało, jak dla normalnego człowieka!

Dodam może jeszcze tylko na koniec, że dziś już odnalazłam tą wielką klamrę do włosów! [którą Iza tak naprawdę polecała mi, aby jednak choć na te nasze wieczorne kręgi zdejmować i abym chodziła w rozpuszczonych włosach, bo wówczas, jak się wyraziła, dopiero przyciągam wzrok…] Znalazł się także ten mój strój na tą dolinkę do kijków…, okazało się, że umieściłam go całego wraz ze stanikiem w mojej szafie…🤭

(…)

Obecnie, ŚRODA, 04.VIII.2021, kochani wcale nie jest już jej tak do śmiechu… Mała Mi ma bowiem już tak ogromne wyrzuty sumienia, że wciąż ten jej wpis jest taki rozwalony, taki niemal popaprany, jak i ona sama…

Bo jak to wygląda? Przecież miałam tutaj tak ładnie i treściwie o tych warsztatach Wam donieść, a póki co, jest to wszystko po prostu jakimś wielkim galimatiasem… 🙄🤦‍♀️🙈

Moja kochana, proszę już się uspokój…, weź kilka głębokich oddechów… i pomyśl o tym, że TY MASZ PRZECIEŻ WSZYSTKO (wszystkie obowiązki!) TYLKO NA SWOJEJ POTURBOWANEJ (jakby nie było!) główce!!! A wciąż starasz się tak bardzo niemal całokształt tutaj ogarniać! Kochana moja zastanów się proszę nad tym troszkę…, bo tak jak Cię już dawno nazwałam, dla mnie jesteś po prostu GWIAZDĄ i to taką prawdziwą, a nie żadną w cudzysłowiu! Nie zapominaj, proszę o tym, iż to jest Twój blog i możesz sobie na nim robić, co tylko chcesz!

od ok. 6:39 widzę pojawiającego się tu wciąż na latarni gołąbka, 6:45 odleciał, wraz z tym 2gim, który również na chwilkę przysiadł 😛

Poza tym, chciałabym zobaczyć właśnie drugą taką osobę, jak i Ty, która ma tutaj na swojej głowie tyyyleee tych obowiązków, plus nie przesypia całych tych nocy, zatem i nie ma nawet szansy na pełną regenerację sił…, a pomimo to, nieustannie walczy i robi wszystko, by jednak nie utonąć… A dodam może jeszcze tylko, iż Ty, kochanie, wciąż masz potworne wręcz trudności z tą swoją pamięcią! Co doskonale było przecież widać na tych warsztatach, kiedy co chwila coś zapominałaś… i już później nawet nie byłaś w ogóle pewna, czy akurat tą rzecz rzeczywiście ze sobą zabrałaś i dokąd w ogóle ją położyłaś..🤷‍♀️. itp. Pamiętaj, że jestem tutaj, by Tobie pomagać, dlatego postarajmy się teraz jeszcze jakoś to wszystko ogarnąć, ok?

Dobrze, dziękuję Tobie, jak zwykle zresztą za wsparcie! Dodać tylko muszę, że przecież nie byłabym sobą, gdybym się tak po prostu poddała… I tak, np. już z rana właśnie przeszłam do kuchni i wyglądałam tak…

Za chwilę jednak sobie myślę: dziewczyno, zmień ten wyraz twarzy, bo wyglądasz, jak taki cierpiętnik! I właśnie wtedy wyjęłam z lodówki tonik z natki pietruszki, który sobie przedwczoraj chyba przygotowałam. przetarłam nim moją buźkę i… spójrz tylko, jak to podziałało:

Tzn. chcę tu właściwie tylko wytłumaczyć jeszcze jedną rzecz, a mianowicie, byście wszyscy pamiętali, iż wcale nie trzeba mieć żadnego toniku! Bowiem już sam fakt, że się uśmiechniecie, sprawi, że Wasze oblicze nabierze innego wyrazu:

Wiesz, ja naprawdę nie znoszę wręcz narzekać! Bo zawsze myślę sobie o tym, że przecież jest wiele osób, które mają jeszcze gorzej niż ja sama! I powtarzam sobie nieustannie:

No widzisz, kochana moja, właśnie dlatego uważam, że jesteś tak niesamowitą kobietą, która pomimo wszystko stara się zawsze doszukiwać jakiegoś dobra i pozytywów niemal we wszystkim… Ale teraz, przejdźmy może w końcu dalej do tych warsztatów, by choć mieć już kolejną ich część zaliczoną, że tak powiem 😉, a doskonale to wiem, jakie było to doświadczenie dla Ciebie pomocne i jak wiele zdążyłaś się z niego nauczyć!

*** Tak właśnie było! Choć nie będę tutaj ściemniała, że po powrocie czułam się BAAARDZO dobrze/ odświeżona…itp. Bo to nie byłoby kompletną prawdą!!! Czułam się bowiem tak niezmiernie mocno przebodźcowana, do tego stopnia …., że po prostu odczuwałam najzwyczajniej w świecie zmęczenie! Poważnie, było tam taaak niezmiernie wiele tej wiedzy i tych nowych doświadczeń, że przecież tak naprawdę, mam tego świadomość, iż każdy z uczestników tak właśnie się czuł i to było całkowicie zrozumiałe!

Ooo, niemal świetnie, że zaczęłaś o tym mówić! To tutaj pasuje wręcz idealnie, abyś opowiedziała jeszcze o tym, jak w sobotę, 31.VII.21, zadzwoniła do Ciebie jakoś przed 15 Twoja mama.

Już więc donoszę, jak to było… Z tego co jeszcze pamiętam, hehe, 🤭, zapytała mnie, gdzie ja w ogóle teraz jestem? A ja do niej, że właśnie wczoraj odwiozły mnie koleżanki stamtąd do domu i teraz leżę, bo czuję się TAAAK MAKSYMALNIE ZMĘCZONA. Dlatego właśnie musiałam położyć się spać. Ale tak naprawdę, to był dokładnie moment, kiedy już się obudziłam, bo wtedy włączyłam swoje Wi-Fi w komórce i jakby automatycznie patrzę, że dzwoni do mnie moja rodzicielka, więc odebrałam. I… muszę powiedzieć, że rozmawiało mi się z nią taaak dobrze, nawet do tego stopnia, że nie odczułam kompletnie, iż TAAAK długo już konwersujemy, 😉.

Aż, szczerze mówiąc, sama siebie nie poznawałam, że np. ona mówiła do mnie: ok. to może teraz odpoczywaj sobie jeszcze… A ja na to wówczas, że przecież wciąż leżę, ale [wiedząc, że już jednak troszkę choć odespałam i tym samym odzyskałam trochę sił, bo jednak wypoczęłam] mogę z nią dalej prowadzić tę rozmowę. To ją już wtedy tak bardzo pozytywnie zaskoczyło, że wcale tej rozmowy nie ucinam…

I później, jak już skończyłyśmy tę rozmowę to sprawdziłam ten czas i wydawało mi się, że to było tylko 15 minut, a to, jak później się okazało i jak mi jeszcze napisała [po tym, jak wysłałam jej również fotki z tego pobytu tam]:

No fajne zdjęcia. Będziesz miała piękną pamiątkę z pobytu. Super Monia, że tak pozytywne wrażenia masz z tego wyjazdu. Jesteś zadowolona i szczęśliwa to najważniejsze. Dziękuję kochana, że chciałaś podzielić się ze mną swoimi wrażeniami. Rozmawiałyśmy aż 1 godz.15min. Naprawdę tak się cieszę. W Twoim głosie, czułam to szczęście i to że wyluzowałaś i odprężyłaś się. A teraz dobrze się wyśpij, wypocznij i nabieraj nowych sił. Dobranoc kochana, buziaczki.😘😘😘❤️

I tu właśnie pomyślałam sobie, że spójrz, kolejna moja intencja już się właściwie zaczęła realizować! A doskonale pamiętam jeszcze, iż tam na tych warsztatach zaczynaliśmy dzień najczęściej z jakąś właśnie intencją i prócz oczywiście tej mojej priorytetowej, czyli ODNALEZIENIE MIŁOŚCI, było również to, aby ta relacja z moją mamą została w końcu naprawiona/ unormowana, że tak się wyrażę…

A miałam, jak wiesz, to niesamowite szczęście, że trafiłam właśnie na takich ludzi, gdzie mogłam całkowicie otwarcie mówić o sobie! I dlatego kompletnie nie musiałam niczego ściemniać i udawać. Byłam po prostu najzwyczajniej w świecie sobą i czułam się z tym wręcz wspaniale, że nie muszę zakładać żadnej maski i grać kogoś kim przecież w rzeczywistości nie jestem! Najzabawniejsze było dla nas wszystkich to, że tak naprawdę mogliśmy dawać tam upust wszystkiemu, co chciało z nas wyjść: płacz/ śmiech/ przeklinanie/ a nawet bekanie i pierdzenie, bez żadnego przepraszam, buhaha, 🤣. To było naprawdę CUDNE i już później sami się z tego nabijaliśmy, że no taaakich wakacji to jeszcze nie mieliśmy.

Ona jak usłyszała, że również masaże, to bardzo się zdziwiła, bo powiedziała, że myślała, iż tam będą tylko tzw. pogadanki. Wytłumaczyłam jej taka bardzo szczęśliwa, że NIE! To nie była tylko teoria! To były praktyczne zajęcia, które po prostu pomagały wszystkim nam dojść do siebie. Wytłumaczyłam jednocześnie, bo taka zdziwiona mnie wówczas o to zapytała: Czy tam byli wszyscy po takich przejściach? Powiedziałam oczywiście, że nie wszyscy PO TAKICH, ale tak naprawdę jest przecież normalnym, iż każdy COŚ w sobie nosi, co powinno zostać uwolnione, a jak się nie robi tego na bieżąco…, bo nie wypada itp. [nasze współczesne środowisko tego nie przyjmuje, bo nie mieści się to w jakichś standardach nprmalności], to właśnie wtedy jest już co robić…/ z czym pracować…

Właśnie tam zostałam nazwana przez nich tak, jak i Ty mnie nazywasz, a mianowicie GWIAZDĄ! Nawet tej mojej rodzicielce opowiadałam, taka całkowicie wyluzowana już, że ten warsztaty był niesamowicie intensywny, bo miałam tam tak wiele zajęć [masaże i bardzo różne zajęcia], w końcu były to warsztaty rozwojowe, jakby nie było.

*** 40:32 / 2:36:57 ***

Pamiętałam również o tym, co generalnie uznaliśmy tam wspólnie, aby opowiadać na zewnątrz, innym ludziom…, dla których z całą pewnością byłoby to nie do pojęcia, cóż tam się działo, hehe,😉 . Że wiesz, przede wszystkim było: super smaczne jedzenie, świetny hotel i w ogóle duuużo zabawy, buhaha, 🤣.

Jednak, ja już niemal od początku to czułam, że wcale nie chcę mojej mamy aż tak okłamywać, bo doskonale ją już znam i wiem, że ona jest jednak w stanie zrozumieć więcej… Pomimo tego, że wciąż nie jest taką bardzo świadomą jednak osobą. Ale to przecież już dawno zaakceptowałam, tzn. intensywnie nad tym pracowałam, mówiąc i wiedząc, iż tak naprawdę to wszystko, co się zadziało w tej naszej rodzinie i również z nią samą, to nie jest przecież do końca TYLKO jej winą!

I właśnie te warsztaty były również kolejnym etapem, myślę, który pomógł mi to zrozumieć. Iż to wcale nie jest tak, że powinnam zwalać wszystko, co złe, na moją mamę! Spójrz, proszę tylko, cóż jeszcze znalazłam u siebie w kopercie na karteczkach:

MONIA ANIELE 💗/ PAMIĘTAJ, ŻE TY DECYDUJESZ O WSZYSTKIM. UKOCHAJ MAMĘ I ODPUŚĆ JEJ I SOBIE Z MIŁOŚCIĄ 💗

~~~~

ODPUŚĆ TO CO BYŁO. PRZESZŁOŚCI NIE ZMIENISZ. UZNAJ SWOJĄ MAMĘ I PODZIĘKUJ JEJ ZA TO, ŻE SIĘ NA CIEBIE ZDECYDOWAŁA. DOJRZEWANIE – DO BYCIA DOROSŁYM. UTUL SWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO.

Poza tym, w trakcie tego masażu stóp [refleksologii] prowadziłam jeszcze, jęcząc z bólu, rozmowę, z tą niesamowitą Sylwią, która mi powiedziała również, że powinnam myśleć o tym, że moja mama zrobiła z całą pewnością wszystko to, co wydawało się jej na wtedy/ na jej ówczesne poczucie rozumowania najlepsze. Bo jest oczywistym, że żaden kochający rodzic nie chce i nie ma zamiaru krzywdzić swoich dzieci.

A jak jej jeszcze wspomniałam, jakie ta moja mama ma jednak już przeżycia na swoim koncie [nie wyszło jej z dwoma mężczyznami/ dwójka jej dzieci prawie że zginęła, czego konsekwencją są jej obecne problemy ze zdrowiem…itp.] to powiedziała mi [czego ja również już od dawna jestem pewna!], że tak naprawdę, to powinnam być tylko wdzięczna, iż z jej zdrowiem nie jest jeszcze gorzej i tak dzielnie nadal się trzyma.

Pisałam o tym trochę więcej w tym poprzednim wpisie jeszcze: https://niesklasyfikowana.com/2021/07/21/zrozumiales-wiecej-niz-ci-sie-wydaje/, o tej właśnie karmie itd… A tak naprawdę już chyba jednak dawno pojęłam, ułożywszy nawet tę modlitwę do przodków wówczas, iż to wszystko tak się złożyło w tym naszym rodzie kobiecym, to nie jest tylko jej winą! To jest przecież owszem ta karma, ale tego całego naszego żeńskiego rodu. I tak też, szczerze mówiąc, już dość dawno właśnie do tego podchodzę. M.in. ułożyłam tą własną modlitwę do tych moich przodków, opierając się na tym, co tutaj wyczytałam:

A przy tym nie mogę wprost nie wspomnieć o jeszcze 2 rzeczach:

  • masaż Jivaka u tego Szymona [widział w moim ciele 3 anioły, które mnie cały czas wspierają: 2 męskie i 1 żeński]
  • jak wykonywałam tą aktywną medytację, a zeszłam właśnie od Szymona [z tego masażu], więc nie było mnie na niej od początku, a wiedziałam tylko to, że nie powinniśmy stać, tylko wciąż coś robić i jakoś się poruszać. Więc ja wtedy, mając już tą założoną opaskę na oczy, stanęłam sobie tam przy tej ścianie, gdzie poprzednio również wykonywałam to samo „ćwiczenie” i pomyślałam sobie, że: ok, nie wiem w sumie, co robić, ale nie lubię marnować czasu…, więc po prostu postanowiłam jakoś korzystnie ten czas dla siebie wykorzystać… Czyli potraktowałam to jako rehabilitację i popodnosiłam choć na przemian te nogi do góry 😉 A jak wiemy, mam z tym wciąż trudności, aby stać tylko na jednej nodze… Później zaś, jak sobie jeszcze przypomniałam o tym, cóż on mi wspomniał o tych Aniołach, to zaczęłam im bardzo dalej dziękować, że tak wspaniale się mną opiekują i tak o mnie dbają! I wtedy, tak nagle odczułam właśnie tą wdzięczność do tego mojego żeńskiego Anioła, wyobraziłam sobie, że to musi być jakaś moja praprapra-… MEGA silna i mocna -babka… Zaczęłam tak bardzo dziękować za to, że przejęłam właśnie takie cechy po niej, że jestem wciąż tak wytrwała! Do tego stopnia, że nawet stojąc tam i mając po lewej str. tą ścianę [a jak wiadomo Lewa strona ciała reprezentuje żeński aspekt osobowości mężczyzn i kobiet] i ja pochyliłam się wtedy do tej ściany właśnie i niemal płacząc ze wzruszenia, po prostu ją ucałowałam dziękując tej mojej Anielicy 💗😘🍀

No dobrze, kochana moja, wiem, że do tego masz ponownie co nieco więcej do napisania, dlatego tak, jak wcześniej postanowiłaś, najlepszym jednak pomysłem będzie, jak zaczniesz opisywać każdy kolejny dzień po kolei i właśnie wtedy pisać jeszcze to, co się Tobie od razu w główce pojawia… [To dopisałyśmy w sobotę, 07.VIII.21, siedząc obydwie na balkonie w końcu , godz. 19:11]

*** 51:24 /  2:36:57 ***

,

ponownie 04.08.godz. 18:36 – gołąbek na latarni

/////////

boooszeee, jak ja bym chciała, aby ktoś tak dla mnie zechciał zaśpiewać, te właśnie słowa:

Und wenn es schwer fällt im Leben und nichts funktioniert, steh ich hinter dir
Und wenn es schwer fällt im Leben und nichts funktioniert, so wie du hinter mir

Und wenn du lachst und wenn du weinst
Lass es raus und fühl dich frei
Ich steh hinter dir so wie du hinter mir niemals allein

Und wenn du lachst und wenn du weinst
Lass es raus und fühl dich frei
Ich steh hinter dir so wie du hinter mir
Niemals allein

KUULT – Wenn du lachst 

Ja tego, ku… , nie skończę…, boooszeee, mam przecież tutaj tyyyle tych rzeczy do ogarnięcia, na co najmniej połowie z nich się nie znam…, a jestem już taaaak wszystkim skonana i przemęczona…, a dochodzi dopiero godzina 9… Mówimy tutaj o dniu dzisiejszym, którym jest ŚRODA, 04.VIII.2021

Moja droga, to z pewnością nic innego, jak wychodzi z Ciebie w końcu to niedosypianie w nocy! Przecież Ty kochana nie jesteś żadnym cyborgiem i musi Twój organizm również wypoczywać, a nie działać tak na wszystkie niemal obroty… i dopilnowywać tyyylu spraw. Także teraz zjedzmy sobie jeszcze to müsli, które przygotowałaś [bez jabłek, bo wczoraj zjadłaś już ostatnie…] i następnie proponuję, byś sobie jeszcze choć spróbowała uciąć jakąś drzemkę. A do tego jedzonka obejrzymy sobie może ponownie jakiś filmik Gracjana jeszcze 😉.

5 PUŁAPEK, KTÓRE ŻYCIE NA CIEBIE ZASTAWI – obejrzałam ten właśnie filmik, boooszeee, ile ja chciałabym tu znowu dodać do tego… Tak bardzo marzę o tym, by móc to Jemu w końcu powiedzieć…, taaaak bardzo chciałabym móc porozmawiać w końcu o tylu rzeczach…, choćby przedstawić mu to, że te moje fotki z tych warsztatów nie pokazują mnie takiej rzeczywistej…, to były po prostu jakieś takie fajne ujęcia, gdy akurat byłam blisko innych…, ale tak naprawdę ja wcale nie jestem taka hmmm… otwarta i szalona… Ok, ale teraz muszę się w końcu choć spróbować zdrzemnąć, bo już serio padam na ryjek…

/////////////////////

Oczywiście, kochani, nie położyła się w ogóle! Bo… zaraz, jak tu zaczęła to jeszcze raz czytać, to stwierdziła, że ma jeszcze tyyyle do poprawienia, a zaraz potem zaczęły przychodzić jej jeszcze kolejne pomysły, że przecież należałoby tutaj również dodać inne jeszcze jakieś fotki…, może nawet jakieś cytaty z tych karteczek, które otrzymała itd… A to wszystko wiąże się dla niej oczywiście z innymi rzeczami…, choćby z tym, że jak ma już w coś wejść/ w jakiś kolejny pliczek, to za chwilkę już w ogóle nie pamięta, co ona stamtąd tak naprawdę chciała… 🤷‍♀️. A to wszystko przez to, iż ona ma tu wszystko TYLKO NA SWOJEJ GŁOWIE! I w dodatku nie lubi przecież narzekać i się skarżyć, bo akurat na to szkoda jej czasu [jak widać, jak i na sen i również niezbędny odpoczynek..🤦‍♀️. ]

Moja droga, ale teraz naprawdę już z tym skończ! Musisz przecież choć troszkę odsapnąć, w końcu na jutro umówiłaś się z tą Marią poznaną na plaży na tych Stogach! Zatem powinnaś, moja kochana, po prostu odpocząć! Dlatego zamykaj już ten komputer i zmykaj stąd jak najszybciej proszę!

///////

Kochani moi, muszę Wam powiedzieć, że dokładnie dziś, tj. w ŚRODĘ, 04.VIII.21 udało się tej naszej bohaterce zrobić tą drzemkę…, choć nie! Nie była to tak naprawdę TYLKO drzemka… bo trwała ona od godz. 12:19 do… aż 15:30! Przebrała się wprawdzie ta nasza już totalnie wyczerpana przecież Mała Mi normalnie jeszcze w piżamkę, pozasłaniała także swoje okna, jak na noc i położyła się włączając ponownie tą swoją MEDYTACJĘ NA NOC 🤗. I…, moi drodzy, od niej tak naprawdę to się zaczęło…, gdyż, jak się przebudziła, czy może raczej zbudziła taka zaskoczona, to słyszała jeszcze właśnie to: 127 afirmacji mocy, 432 Hz. Słuchaj każdego dnia. Więcej magii na co dzień.

I muszę Wam przyznać, że jak tego jeszcze słuchała w takim pół śnie… To była pewna, że to głos tej Izy Milczarek, organizatorki tych warsztatów właśnie, 🤭. No w każdym razie ta nasza gwiazda, ma codziennie znowu taaaak wiele do napisania Wam, że ona/ jej główka już naprawdę za tym nie nadąża wręcz… A nie wiem, czy zauważyliście, że pouzupełniała już także choć troszkę więcej a propos tej sobotniej rozmowy ze swoją mamą, choć tak naprawdę to znów nie jest jeszcze wszystko!

Może w takim razie będę po prostu dalsze części tego pisała właśnie pod każdym nowym dniem…, by nie musieć już ciągle i na nowo powracać właśnie do tych starych rzeczy, i tego wyjaśniać, PO PROSTU OZNAJMIAM TUTAJ WSZYSTKIM, IŻ TAK BĘDĘ WŁAŚNIE CZYNIŁA= PISAŁA O TYCH WARSZTATACH DALEJ, pod każdym nowym i kolejnym dniem.

Nie do końca wiem, moja kochana, czy tak właśnie będzie to poprawne i najlepiej będzie to wyglądało, w sensie czytelnie dla Twoich obserwatorów… Ale może postępuj dokładnie tak, jak podpowiada Ci Twoje serduszko! Pamiętaj, że ono wie najlepiej i zawsze przecież bardzo dobrze na tym wychodziłaś, słuchając go właśnie! A dodam tylko po raz kolejny, że TO JEST TWÓJ BLOG I TYLKO TY O TYM DECYDUJESZ, JAK ON WYGLĄDA!

Zatem…, hmmm… dokładnie tak to odczuwam, iż to będzie chyba najlepszy jednak pomysł, że będę, choć póki co, pisała to właśnie w ten sposób, czyli pod każdym kolejnym moim dniem, co nieco o tym warsztacie właśnie zawrę. A na sam już koniec może uda mi się jeszcze jakoś powycinać po prostu te rzeczy o nim, by było już tylko rzeczywiście o tym warsztacie…, ale niczego nie będę tutaj zakładać! To mi przyszło jeszcze teraz właśnie do głowy. A siedzę właśnie na balkonie, jest godz. 19:28.

Chcę tylko dodać, iż teraz kończę właśnie kawę +…. Za chwilkę napiszę o tym więcej. A przesiadłam się tutaj po tym, jak taka niezmiernie wręcz szczęśliwa już się obudziłam z tej mojej PONAD 3 GODZINNEJ DRZEMKI! Tzn. najpierw udałam się do ubikacji na siku oczywiście i wówczas też uruchomiłam na powrót to WiFi i cóż się wtedy okazało? Iż Aga Szamanka, która dołączyła już jednak wczoraj wieczorem do naszej grupy [założyła sobie WhatsApp!] napisała następującą rzecz, że będzie potrzebowała naszego wsparcia, a ja umiejąc już właśnie od wczoraj [dzięki Bożence, która zechciała mi wyjaśnić, jak to się robi, aby móc właśnie w ten sposób odpowiadać!] przesłałam jej właśnie następującą rzecz:

Wówczas bowiem siadłam sobie już na kibelek taka w sumie szczęśliwa, że udało mi się jednak jeszcze usnąć, więc już trochę jednak odzyskać ponownie te siły i swoje moce 😜. Postanowiłam właśnie po wysłaniu już tej wiadomości do Agi Szamanki, udać się ponownie na mój leżak i tam po prostu zacząć znowu dziękować temu cudownemu WSZECHŚWIATOWI za to, iż mi to w ogóle umożliwił!

A szczerze mówiąc, nie będę tego ukrywać, że cholernie wręcz wkurza mnie zawsze to, iż muszę zapisywać sobie na tej komórce te rzeczy…, bo cholera jasna, dobrze o tym wiem, iż jak tego nie uczynię…, to później nie będę mogła już być nawet pewna, czy to się rzeczywiście wydarzyło, czy ja sobie to tylko sama dopowiadam… Zatem moja notatka z tego właśnie:

16:03 – 11 [ponownie nie wiem, skąd pojawiła się ta magiczna cyfra!] = dodam tylko, iż tak naprawdę zaczęłam zwracać na takie rzeczy uwagę dopiero po tym, jak taka Mariola, którą poznałam jadąc w tamtym roku właśnie do Jelitkowa, zwróciła mi na to uwagę, że ta data, która wówczas mi się pokazywała (już teraz nawet nie pamiętam dokładnie, jaka to była…) tworzy tą liczbę należącą do właśnie ANIELSKICH! I ja byłam wtedy oczywiście taka niesamowicie zdziwiona właśnie tym…

*** 1:00:52 /  2:36:57 ***

No dobrze, kochana Ty moja, dziękuję, że nam to znowu wyjaśniłaś dokładniej, bo Ty moja droga zawsze robisz wszystko, aby jednak jak najlepiej wyjaśnić siebie… Tutaj aż zacytuję ponownie którąś z osób z tych wartsztatów:

MONIKO KOCHANA, JESTEŚ DLA MNIE SŁOŃCEM, AUTENTYCZNOŚCIĄ, OSOBĄ SUMIENNĄ, KTÓRA CHCE, ABY WSZYSTKO BYŁO TAK, JAK NALEŻY. STĄD TWOJE PRZEJMOWANIE SIĘ WSZYSTKIM I DĄŻENIE, ABY WSZYSTKIE OBOWIĄZKI, JAKIE MASZ WYKONAĆ, BYŁY DOPIĘTE NA OSTATNI GUZIK. JESTEŚ WULKANEM PRAWDY, NIE MA W TOBIE FAŁSZU (…)

Od tego momentu już to cytowałyśmy jednak, więc aby się nie powtarzać zostawiamy tutaj już dalej tylko kropki w nawiasie. A wiem, że masz wciąż taaaak niesamowicie wiele do przekazania, bo… nie będę ukrywała jesteś BARDZO JEDNAK NIEPRZECIĘTNĄ ISTOTĄ! Teraz jednak proszę przekaż nam tutaj, jak ta Twoja notatka wyglądała już do końca 😉.

Tak więc wyglądała ona w następujący sposób:

16:03 – 11 auf dem Balkon, DANKE DEM WELTALL za to, że UDAŁO MI SIĘ USNĄĆ!!!

Następnie, ponieważ było tak niesamowicie ciepło, po prostu rozebrałam się tam CAŁKIEM DO NAGA. Choć na początek zdjęłam tylko koszulkę, a stanika w domu w ogóle nie noszę! Więc leżałam po prostu ponownie topless, później jednak już stwierdziłam, że przecież skoro cały mój balkon jest osłonięty, to przecież mogę spokojnie zdjąć również te majtki!

Kochana moja, to myślę, że tutaj jeszcze, skoro już jesteśmy przy tej nagości jednak…, to odnieś się choć troszkę do tych warsztatów właśnie, bo tam przecież także miałaś coś takiego, iż kompletnie się już niczym nie przejmowałaś, tylko właśnie leżąc tam w trawie na swojej karimacie, zdjęłaś po prostu sukienkę i leżałaś w samych majteczkach.

Tak też i było… To był chyba dokładnie już czwartek. I wyszłam ponownie na dwór, bo widziałam, że wciąż świeci piękne słonko…, nie siadałam jednak tak z pozostałymi osobami, bo wiedziałam, iż jednak nie potrafię jeszcze aż tak dobrze i szybko rozmawiać/ myśleć itp… Ale tak naprawdę, nie odczuwałam nawet aż takiej chęci/ potrzeby, by właśnie wtedy coś mówić, bo pomyślałam sobie, że nie będę robiła niczego na siłę, skoro nie mam na to ochoty, to wzięłam właśnie tą swoją matę i położyłam się tak bardziej przy tym stawie, bo potrzebowałam po prostu spokoju, aby dalej móc jednak wypocząć…

Bo nie będę kryła, iż to wszystko, co tam się działo… było tam dla mnie naprawdę trudne… I wtedy też po prostu ściągnęłam z siebie tą fioletową sukienkę i leżałam tam właśnie tylko w majtkach. Było mi to już naprawdę obojętne, że tak powiem…, bo wiedziałam dokładnie w towarzystwie jakich ludzi jestem! Póóóźniej już słyszałam jeszcze od wielu tam osób, że podziwiają mnie wręcz za tą odwagę, że jestem w stanie pokazać tak moje gołe piersi…, bez żadnej krempacji. A ja sobie wówczas tylko pomyślałam, że no helloł! ale skoro nie wstydzę się już w ogóle tych moich blizn, to akurat te niewielkich rozmiarów piersi, są tym, czego tak naprawdę nie powinnam się już chyba tym bardziej wstydzić! 😋

Widziałam wszystko doskonale, kochana moja, nawet to, jak Ci pracownicy, którzy tam przy tym budynku pracowali spoglądali na Ciebie również i nawet chyba nie za bardzo mogli się skupić na tej swojej pracy tam [wierceniu], 🤭. A dalej zaś przechodzili nawet i same organizatorki [Iza, Ania], i także ich współpracownicy/ rehabilitanci Sylwia, Agnieszka (refleksologia) i Szymon (masażysta Jivaka) i z ich ust chyba również padło w Twoją stronę, że po prostu szacun za odwagę.

No dobrze, moja droga, dostrzegłam, że ponownie zmieniłaś tutaj tą muzykę na dłuższą i znowu uczyniłaś to, tak w razie co, czyli, jak zwykle, hehe, gdyż już naprawdę nie chce się Tobie marnować tego czasu, na ponowne sprawdzanie tego wpisu od początku, czy ta muzyka tutaj się właśnie wyrabia. Masz przecież nieustannie tutaj coś nowego do opisania…

Dokładnie tak! A to wszystko jest nadal i wciąż jednak jeszcze niekompletne i niepodkańczane… A przecież jutro ma do mnie przyjechać ta Maria [właśnie napisałam do niej, czy już wie, o której konkretnie będzie mogła…].

Chciałam jeszcze tylko dodać, że wciąż siedzimy na balkonie… zatem póki jeszcze całkiem się nie ściemni, napiszmy choć takie hasła [i zdjęcia!] znowu, do których będziesz mogła odnieść się za kolejnym razem:

boooszeee, kochani, jak wszystko cudownie wręcz się u mnie tu rozwiązuje i układa…, ponownie odnoszę wrażenie, że niemal samo…

Moja droga Ty, BARDZO Ciebie proszę, nie mów już więcej, że coś tak samo się dzieje! Zauważ, kochana moja, iż to właśnie Ty TO TWORZYSZ I SPRAWIASZ, POPRZEZ SWOJE DZIAŁANIE, ŻE TAK SIĘ JEDNAK WYDARZA!!!

Hmmm…, no może i rzeczywiście, ale pozwól tylko, że doniosę jeszcze w takim szybciutkim skrócie, wraz z tymi fotkami:

  • pieniądze A może właśnie jeszcze teraz to rozwinę! Otóż zostało mi już ostatnie 50 PLN w banknocie i po prostu je sobie włożyłam dokładnie do…. poszewki mojego Jaśka, wierząc w to bardzo i puszczając taką wibrację, iż wówczas nie tylko nie zabraknie mi już tych pieniędzy, ale będą się one również dalej rozrastały… Tak, wiem, jak to brzmi…, ale ponieważ wiem, że wspaniale wręcz potrafię się z nimi obchodzić, wydaję tylko na to, na co akurat potrzebuję, co jest niezbędne! A w dodatku jeszcze właśnie na tych warsztatach usłyszałam, jak ta Iza Milczarek mówiła o tym, aby pieniądze również tak fizycznie przytulać i dobrze się z nimi obchodzić, zatem zaczęłam to po prostu robić. A tak naprawdę właśnie dziś jeszcze ukazał mi się ten filmik na fejsie o tym kursie zawodowym! Ja już po prostu to czuję całą niemal sobą, iż właśnie to jest mój kierunek, bo przecież chcę pomagać innym! I wciąż mi się ta 9 tu pokazuje… A doskonale wiem, jakie to jest ważne, że aby móc pomagać innym, trzeba najpierw pomóc samemu sobie, zatem tutaj będę miała właściwie 2 w jednym!
  • urodzinki bratanka [na zdjęciu widoczne są te zdrowe słodycze, które na warsztacie były właściwie dla każdego uczestnika] ja jedną paczkę naturalnie otworzyłam i sobie tam zjadłam i byłam wprost zachwycona tym smakiem… Już teraz dokładnie nie pamiętam, co to było, ale organizatorki przygotowywały to same [wg. jakiejś mikstury]… No dobrze, nie będę tutaj niczego ściemniała, bo po prostu już tego nie pamiętam, ale było tak smaczne i delikatne, że zapytałam, wiedząc, że jeden z uczestników zrezygnował…, czy mogłabym wziąć także drugie, ale zrobiłam to właśnie z myślą o moim bratanku… Aby jemu zamiast jakichś słodyczy, podarować mu na jego 9-te urodzinki właśnie m.in. to! I Iza wtedy rzekła do mnie, że jak najbardziej mogę sobie to wziąć! – poza tym, przed chwilką dowiedziałam się od Kamyczka, iż wcale żadnych urodzin nie będą swojemu synkowi robić, gdyż on przecież co chwila gdzieś wyjeżdża [a teraz właśnie wraca wraz z nim i Kasią (jego mamą!) z Krynicy Morskiej, gdzie udali się jeszcze wszyscy, by pokorzystać z tego pięknego wciąż słonka] Jak to mój brat, nie powiedział nic oczywiście o tym, że nie mają nawet już żadnej kasy na to, czego dowiedziałam się z kolei od mojej rodzicielki następnego dnia…
  • również przed chwilą napisała do mnie ta Maria, że jutro ma wpaść do mnie o godz. 12!
  • boooszeee, jakie ja odczuwam teraz szczęście, że jednak tak wszystko cudownie się układa, a przed chwilką jeszcze na fejsie ukazał się kolejny filmik Kurs zawodowy – Terapeuta Refleksolog, a ja przecież mam zamiar wciąć udział właśnie w tym szkoleniu jeszcze, które będzie trwało 1,5 roku, nie mogę wprost w to wszystko uwierzyć, cóż mi się tu przydarza!!!

Wspaniale, moja kochana i cudna Ty, zatem teraz może jeszcze tylko przed spankiem i medytacją obejrzysz to sobie jeszcze tylko szybciutko.

Już właśnie to zrobiłam! hehe i taaaak bardzo to już teraz odczuwam, iż właśnie ten kurs/ to szkolenie jest dla mnie!!! [https://odnowacentrum.pl/kursy-zawodowe/kurs-zawodowy-terapeuta-refleksolog/?fbclid=IwAR2AkDLCWE1JJeaXqwyJv8Qt4Cm-DMY3g7RpWzf8KKoaTaF1CT0Cb8DgXRI]. No dobrze, ale ponieważ teraz już dochodzi godz. 22, a ja na jutro mam ponownie duuużo planów… i wiele do zrobienia, to teraz już zmykam do którejś z moich ulubionych medytacji…, oczywiście niezmiennie z intencją, bo już tak bardzo to odczuwam, iż one się także spełniają!!! Wprawdzie niektóre z nich, wymagają jeszcze troszkę więcej czasu od pozostałych, ale bardzo dobrze przecież o tym wiem, iż

Będę tu oczywiście wciąż marzyła i przywoływała do siebie mojego Gracjana! Poważnie, rozmawiam z nim tak często i dobrze wiem, jaki to jest jeszcze nie do końca pewny siebie człowiek! A właśnie dziś leżąc nago na tym balkonie, puszczałam do niego właśnie takie pozytywne wibracje i mówiłam do niego, że po prostu już o tym wiem, iż obydwoje potrafilibyśmy siebie najlepiej uleczyć/ uzupełnić. Ponieważ bardzo wierzę w to, że

No dobrze, kochana moja, jestem z Ciebie ponownie niesamowicie wręcz dumna! Z tego, jak Ty wspaniale podchodzisz do tego życia, nie płaczesz, gdy Tobie czegoś brakuje, tylko właśnie jesteś wprost pewna, że to się jeszcze jakoś pozytywnie dla Ciebie rozwiąże, lub po prostu wyjaśni… Tak, jak i ta sytuacja z tą kwotą 399PLN, która zeszła Tobie z konta, okazało się, iż była to kolejna opłata za Twój blog właśnie. Poza tym, pomimo, iż dokładnie jutro masz mieć u siebie tą znajomą Marię, poznaną na tej plaży…, a wiesz, że na koncie zostało już Ci tylko niecałe 30PLN, a wciąż masz jeszcze nie opłacone to mieszkanie nawet za ten miesiąc, kompletnie się tym już nie stresujesz, bo wiesz przecież już bardzo dobrze, że jak tylko wpłyną Tobie na konto te alimenty [a w to wcale nie wątpisz!], to tej opłaty wtedy dokonasz. A co do wizyty tej Marysi, to do kawki kupisz po prostu kawałek arbuza i go ponownie rozkroisz dla Was.

A bardzo tą kobietkę przecież lubisz i tak świetnie się czujesz w jej towarzystwie! Poza tym doskonale o tym wiesz, ponieważ ona sama Tobie to również przyznała, iż dla niej same pieniądze nie mają przecież większego znaczenia, a Ty jeszcze będziesz chciała jej poopowiadać i o tych warsztatach [bo widziałaś już, jak bardzo ją to interesuje!] i nawet opowiesz jej jeszcze o tym właśnie kursie/ szkoleniu zawodowym, na który również się zapisałaś. A wiedząc już, iż można będzie spokojnie zapłacić za każdy taki blog…, czyli po 300PLN, więc spokojnie myślisz, że zarówno Ty, jak i ta Marysia również dałaby radę 😉.

Tak właśnie to czuję, ale jutro zamierzam z nią o tym jeszcze porozmawiać. Póki co…, ponieważ już jest jednak 22:32, a ja zamierzam się jeszcze wyspać, to zmykam już do tej mojej medytacji przed spaniem, licząc na to, iż teraz to wszystko będzie właśnie ze mnie schodzić dalej, już może nawet ostatecznie uda mi się wypocząć… Nie! to chyba nie jest jednak prawidłowe słowo, bo brzmi przecież jakbym miała niemal umrzeć, buhaha,🤣. A ja się tylko wciąż i na nowo odradzam! To teraz już naprawdę przebieram się w piżamkę i zmykam do tej mojej medytacji z intencją!

(…)

Kochani, muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi jest naprawdę jakimś wręcz nadczłowiekiem… Obecnie mamy już CZWARTEK, 05.VIII.2021. i czuje już się teraz cholernie wręcz wyczerpana… A mamy dokładnie godz. 18:18… Ona już dobrze to zauważyła, że jak odczuwa takie mega zmęczenie, to wówczas tak bardzo trudno jest jej tutaj tak poniekąd znowu myśleć optymistycznie…

Moja droga, widzę jaka ty już jesteś wyczerpana wprost, ale pamiętaj o tym, że to wszystko jest całkowicie uzasadnione! To da się przecież wytłumaczyć! Proszę, ponieważ u Ciebie się naprawdę tak wiele wydarza, a Ty moja droga jesteś tutaj przecież CAŁKOWICIE SAMA I MUSISZ SOBIE Z TYM WSZYSTKIM RADZIĆ, dlatego bierzesz to wszystko dzielnie dalej na te swoje barki…. [nadwyrężone już co najmniej! – co było widać choćby, po tych Twoich SKRZYDŁACH, które Ci wyszły na tych warsztatach!] Doskonale to widzę [i to jest jak najbardziej zrozumiałe!], jak bardzo marzysz tutaj o kimś jeszcze do pomocy… No dobrze, ale może zacznij sama o tym opowiadać, jak spędziłaś ten dzień, ok?

To wspomnę tylko jeszcze, że ja tych nocy naprawdę nie przesypiam normalnie!!! I to mnie tak cholernie wręcz męczy… [18:27 – właśnie znowu gołąbek nadleciał na latarnię…] Ja już naprawdę nie daję sobie z tym rady! Z tym wszystkim tutaj sama właśnie…, jest mi tak cholernie już przykro i trudno…

Rozumiem to doskonale, ale proponuję skupić się na tych wydarzeniach, które miały właśnie miejsce u Ciebie. Dlatego proszę, zróbmy może choć ponownie takie główne punkty tego, by później móc się do tego odnosić.

No ok, niech będzie… Zatem powinnam chyba zacząć od tego, iż ja się już naprawdę boję wręcz tych nocy…, bo kompletnie nie umiem ich spokojnie przesypiać…, tak więc moje ciało nawet nie ma możliwości odpoczynku i jakiejś regeneracji… I tak wczoraj jeszcze mam wpisane na swojej komórce: 23= CBD, po czym 23:30 = MEDYTACJA NA SEN 🤗, kolejna moja notatka to 00:25 = [znowu] MEDYTACJA NA SEN 🤗. I hmmm…, teraz to już naprawdę nie jestem pewna, cóż tu się działo… Najbardziej chyba prawdopodobne, że właśnie dopiero po tej północy to rozpoczęłam…

Wtedy, cóż jeszcze pamiętam…, iż tak bardzo moja głowa cieszyła się już z tego, że Marcin wraz z Kasią i Kacperkiem byli jednak razem nad morzem! W dodatku mój brat powiedział mi wówczas, że oni nie zamierzają Kacprowi wyprawiać żadnych urodzin, bo on co chwila gdzieś właśnie wyjeżdża, choćby właśnie, jak mi Marcin rzekł…

[ooo, drugi gołąbek doleciał… , ale tylko chwilowo, bo jednak już tamten ponownie został sam…i też jednak już odfrunął…]

Kochana moja, ale te gołębie przecież u Ciebie teraz niemalże ponownie wariują, tzn. zauważasz je tu naprawdę BARDZO często, ale może nie skupiajmy się tak na nich samych, tylko podziel się tutaj proszę z nami, jak ten Twój dzisiejszy dzień rzeczywiście wyglądał!

Jak wiesz, jestem cholernie wręcz wyczerpana już… I znowu nie wiem, co mam ze sobą zrobić… Chyba pójdę i wstawię nam jeszcze jakąś herbatkę choć…, bo już naprawdę czuję się taka potwornie wręcz skonana…

To pozwól, że ja tu jeszcze tylko wstawię taki szybciutki skrót tych rzeczy, które masz wpisane na swojej komórce:

2:28 = SEN: jestem sama w domu z Kamyczkiem, obydwoje naturalnie jeszcze przed tymi wypadkami, po prostu byliśmy jeszcze dziećmi, a on chyba nawet dopiero zaczynał swoją przygodę z Karate [czyli 4 klasa podstawówki…] No w każdym razie byłam z nim sama w domu i nagle zaczął ktoś pukać do naszych drzwi, a mieszkaliśmy już sami [tzn. nie u babci i dziadka tylko my we dwoje z mamą, a ona była prawdopodobnie wtedy w pracy…]

Nie! Ja tu już naprawdę nie daję sobie znowu rady…, a jeszcze ta Marysia, która do mnie dziś przyjechała w końcu nie o 12, tylko o 15, zapytała mnie jeszcze A jak tam z Gracjanem? A ja cóż mogłam powiedzieć…, przecież kompletnie nic się dalej nie ruszyło…, pomimo iż jeszcze dziś miałam naprawdę taką wizję, że my UWAGA! stworzymy razem taką właśnie klinikę…, jak Iza z Jackiem… To będzie nasze wspólne CENTRUM MOCY, w którym będziemy pomagać innym ludziom! W końcu ja zamierzam zrobić to szkolenie w 3 semestry, a on [tak sobie moja chora głowa znowu myślała…], miałby wtedy ten czas, aby znaleźć nam jakieś miejsce na to, gdzie moglibyśmy razem pracować…

Ale nic już jej nawet o tym nie wspomniałam… Bo w ogóle dziś już wcale nie było aż tak znowu fajnie… Gdyż doszłam do wniosku, że ja mam zawsze jakieś chore jednak wyobrażenia…

Kochana moja, ale pomyśl dlaczego? Czy myślisz, że to iż pomijam już, iż Ty masz te noce naprawdę nieprzespane…, to jeszcze wspomnę tutaj tylko w takich po prostu hasłach, to, co się u Ciebie działo:

  • sen z Twoim bratem i ktoś właśnie zasłonił Wam wizjer, a Marcin [młodszy brat!] mówi wtedy do Ciebie, byś może mimo to sprawdziła, kto tam stoi i kto właśnie to zrobił! Otwierasz te drzwi i wówczas widzisz jakiegoś niskiego, krępego mężczyznę, wydawał się Wam trochę jak jakiś zbok, czy coś… W każdym razie Ty znowu pierwsze co, jako ta starsza siostra, rzuciłaś się szybko na tego drania, następnie Twój młodszy brat również zaczął go nawalać i tym właśnie sposobem poradziliście sobie oboje z tym paskudnym gostkiem…!
  • 2:30 = WC, siku i 50 okrążeń AŁUNEM wokół ust
  • Twoja kolejna notatka to: DZIĘKUJĘ BRASZKU ZA TWOJĄ POMOC 😘, bo byłaś pewna, że choć od tej chwili uda się Tobie normalniej już zasnąć…
  • 4:55 obudziłaś się i zaczęłaś robić kolejne notatki w tej swojej komórce, by nie zapomnieć => dalej to, co przychodziło Ci na myśl a propos jeszcze tych warsztatów w Koziej Górze (i tu wymieniłaś znowu te rzeczy), a przy tym wskoczyła tutaj Tobie cyfra 20
  • 6:05 – 14 [to kolejne pojawiające się Tobie same liczby, boooszeee, Ty kompletnie tego nie rozumiesz, cały czas…]– skończyłaś odsłuchiwać 127 afirmacji mocy, 432 Hz. Słuchaj każdego dnia. Więcej magii na co dzień.
  • 6:52 = CBD
  • leżąc jeszcze w łóżku włączyłaś sobie po prostu to nagranie Gracjana: TEN FILM ZMIENI CIĘ NA ZAWSZE (ZWIĄZKI I SAMOTNOŚĆ), bo stwierdziłaś, iż przecież do tej godz. 12 spokojnie się jeszcze ze wszystkim wyrobisz…, mimo, iż to już kiedyś również oglądałaś, to chciałaś sobie jeszcze tylko przypomnieć, aby.., jakby już wiedzieć, że on jest jednak tym właściwym… ponownie posłuchać jaką on ma wiedzę na ten temat i punkt widzenia
  • 8:17- 8:28 – 15 [kolejna cyfra, która niewiadomo skąd się pojawiła…] Wrap i Gracjan: Jak materializują się myśli

Tak, jadłam właśnie Wrapa, bo… nie miałam już nawet żadnych jabłek, ani kefiru… [pomijam, że także żadnych już cytryn…], za to końcówkę żółtego sera, wędliny, resztkę sałaty i papryki. boooszee i w tym filmiku ponownie tak mi się podobało to, o czym on mówi… Tak bardzo mi się w tym jego nagraniu podoba to, że opowiada o tym, aby się do nikogo nie porównywać, bo nie ma ludzi lepszych i gorszych, gdyż prócz fizycznego ciała jesteśmy jeszcze duszami i tutaj jest już podział na te: starsze [bardziej doświadczone i przez to wiedzące i potrafiące więcej…] oraz młodsze [które są przecież wciąż na drodze kształcenia się i dochodzenia do wyższych wibracji] Pamiętam, że jak w tamtym roku to oglądałam, to zrobiło mi się tak szalenie miło, bo odniosłam to m.in. do mojej rodzicielki właśnie. Że np. w momentach, gdy coś jej mówię/ daję jakieś wskazówki np. a ona wciąż tego nie słucha, to bym się wówczas tak nie denerwowała, tylko przetłumaczyła sobie tymi właśnie słowami: TO JEST MŁODA DUSZA, JESZCZE OGARNIA/ OGARNIE, PÓKI CO JEST JESZCZE W TAKICH PROBLEMACH/ TRUDNOŚCIACH/ TOKSYCZNOŚCIACH I NEGATYWNOŚCI, ALE PRZECIEŻ PRÓBUJE WCIĄŻ TO OGARNĄĆ. I tu właśnie była w końcu ta kolejna MĄDRA wskazówka dla mnie [której staram się trzymać cały czas!]

POPCHAM W DOBRYM KIERUNKU, POPCHAM TROCHĘ TĄ OSOBĘ, WNIOSĘ JAKĄŚ FAJNĄ ENERGIĘ, ŻEBY NAKIEROWAĆ TĄ OSOBĘ. BO ROZUMIEM, ŻE TO JEST TAKA MŁODA DUSZA!

I naprawdę w tym nagraniu dawał mi wiele takich dobrych wskazówek, że po prostu, jeśli czegoś od razu nie uda mi się zmienić, to najzwyczajniej w świecie powinnam to zaakceptować, mówiąc sobie w głowie, że ta dusza nie ogarnęła jeszcze, jak odpuścić swoje ego i przyjąć tą pomoc.

Może nie zdąży w tym życiu, może w przyszłym życiu (…) PATRZYSZ NA WSZYSTKO TAK SZERZEJ, POZA TYM JEDNYM ŻYCIEM. EKSPANSYWNE PATRZENIE SIĘ NA ŚWIAT (…) MOŻE TA OSOBA OGARNIE W TYM ŻYCIU PEWNE RZECZY DO PEWNEGO STOPNIA, W NASTĘPNYM ŻYCIU MOŻE OGARNIE TO LEPIEJ. TO JEST PO PROSTU MŁODA DUSZA! I AKCEPTUJESZ, WNOSISZ FAJNĄ ENERGIĘ I POMAGASZ, ILE MOŻESZ. I NIE ZŁOŚCISZ SIĘ, NIE DENERWUJESZ (…)

PO PROSTU WIESZ, ŻE JESTEŚMY WSZYSCY RÓWNI. NIEKTÓRE DUSZE SĄ PO PROSTU STARSZE, INNE MŁODSZE, TO NIE OZNACZA, ŻE SĄ GORSI, ANI LEPSI!

I PODCHODZISZ Z TAKIM OTWARTYM BARDZIEJ SERCEM, JESTEŚ BARDZIEJ OTWARTY I CHĘTNY DO NAUCZENIA SIĘ OD KOGOŚ, KTO MOŻE BYĆ MŁODSZY FIZYCZNIE W TYM ŻYCIU OD CIEBIE, A MOŻE BYĆ STARSZĄ DUSZĄ, MIEĆ ZAAWANSOWANĄ ŚWIADOMOŚĆ I CHCESZ CHŁONĄĆ TĄ WIEDZĘ, CHCESZ SIĘ NAUCZYĆ (…) WIESZ O TYM, ŻE TO JEST KWESTIA WIEKU, WIEKU DUSZY. NIEZALEŻNIE OD TEGO, ILE MASZ LAT TAK FIZYCZNIE W TYM ŻYCIU.

  • na tej grupie napisała Aga Szamanka coś, co ponownie, jeszcze taka pełna wiary i pozytywnych myśli, skomentowałaś:

I dalej, pomimo tego, iż Ty jednak wciąż nie lubisz się aż tak uzewnętrzniać, napisałaś właśnie to:

A dokładnie za chwilkę, jak już zaczęłaś odkurzać i… kochana moja, wkurzyłaś się ponownie, bo nie dopatrzyłaś i po otworzeniu szafki w kuchni wciągnął Ci odkurzacz kolejną rękawicę… I dokładnie w tym momencie już zachciało się Tobie płakać, bo ten Twój odkurzacz ponownie w tym momencie przestał już cokolwiek wciągać…

No myślałam, że po prostu tam padnę… i już nawet był taki moment, iż pomyślałam, że może zaczekam jednak na tą Marysię właśnie, może ona wpadnie na jakiś pomysł, jak mogłabym ją wydostać… Lecz tak chwilę sobie pomyślałam, że przecież jakoś muszę, cholera, dać sobie z tym radę! I właśnie tak zaczęłam patrzyć na tą rurę…, a widziałam, że ta rękawica wciąż w niej właśnie się znajduje i to, na szczęście [?] w miarę na początku… Nie zdążyła bowiem jeszcze przelecieć dalej, gdyż chyba jakoś szybko po tym, jak mi ją wciągnęło, to zaraz wyłączyłam w ogóle ten sprzęt…

Jednak, jak to ja, przecież nie mogłam się tak łatwo poddać! I choć tak bardzo marzyłam o tym, by mieć tu kogoś do pomocy… Nie, wcale nie kogoś przypadkowego…, tylko tak myślałam z niemal zazdrością o tym, co mówiła zawsze ta Olga właśnie na tych warsztatach…, że ona po prostu pewnych rzeczy nie robi, nie tyka się ich nawet, bo powierza to właśnie swojemu drugiemu mężowi… Wie bowiem doskonale, iż ten może nawet nie tyle, że zrobi to znacznie lepiej niż ona…., ale po prostu na pewne rzeczy już ona nie ma siły i wcale nie jest jej głupio z tego powodu, że tego nie robi! Szanuje po prostu swój czas i własne siły…

Najdroższa moja…, myślę, że teraz najlepszym, co jednak mogłabyś zrobić dla siebie, to położyć się po prostu spać… Bo doskonale to dostrzegam, jak już nic Tobie się tutaj nie klei nawet, a jak wiele chciałabyś jeszcze wyrazić… Ale Ty, moja cudowna, potrzebujesz w końcu dobrze się wyspać!!!

Tak, już właśnie zamierzam za chwilkę przebrać się w ogóle w piżamę…, tylko dokończę jeszcze, iż oczywiście UDAŁO MI SIĘ tą rękawiczkę z tej rury jednak wyciągnąć! A wyobraź sobie, że zrobiłam to poprzez tą maleńką wręcz dziurkę, która jest widoczna w tej rurze, pod tą strzałką… Dokonałam tego właśnie znowu za pomocą tej większej „wykałaczki„/ tego patyczka do szaszłyków.

////////

Nie! Ja jestem już naprawdę skonana… boooszee, ja w takich właśnie momentach, tego cholernego zmęczenia, już nawet nie odczuwam ponownie kompletnie tej magii, w tym momencie już dochodzę ponownie do wniosku, iż….

boooszeee, ja już naprawdę nie mogę… Jeszcze teraz ujrzałam na fejsie ten przekaz….:

Jak mam to niby rozumieć??? Przecież ewidentnie wciąż myślę o tym Gracjanie…, a z jego strony NIC!

Sekundkę, kochana moja, a pamiętasz, jak obejrzałaś to jego ostatnie nagranie, po powrocie do domu? Spójrz, przecież on na tym filmiku: Praca z traumą w 4 prostych krokach, jakby znowu opowiadał o tym, czego Ty właśnie na tych warsztatach doświadczyłaś! [czyli po raz kolejny TY JUŻ TO ZROBIŁAŚ, a on o tym dopiero znowu opowiada :P]. To teraz przekażemy tutaj właśnie te rzeczywiste już fotki z tego, cóż tam na tym warsztacie także się działo:

Przecież tam robiliście dokładnie to, o czym rzecze ten Gracjan właśnie… A mianowicie cały warsztat był tak niesamowicie ułożony, że każdego dnia odbywały się takie właśnie MEGA zajęcia, np. mieliście do lecącej muzyki poruszać się właśnie tak, jak mówią Wam wasze ciała, wyszukać sobie również przy tym własnego zwierzęcia mocy, oraz wydawać również przeróżne odgłosy, w tym krzyki/ wrzaski/śmiech/ płacz, także rękoma i nogami wykonywać, również jakieś teoretycznie dziwne ruchy, co tylko w danym momencie odczuwaliście, mieliście dawać temu właśnie upust, bez żadnych krempacji!

A tak naprawdę się okazało, że każda z tych osób tam [pomimo, iż ta Twoja historia, naprawdę była niesamowicie ciężka jednak], to jak widziałaś KAŻDY MIAŁ JAKĄŚ TRAUMĘ… Co na koniec zaczęło wychodzić jeszcze na tych Waszych plecach…

(…)

Kochana Monika😃💖💖💖bije od Ciebie pozytywna energia😍

Taki komentarz zauważyłaś dziś o 13:14 na tej grupie od Bożenki właśnie, która tak też skomentowała to, co tam udostępniłaś jeszcze wczoraj, a mianowicie to:

Ty zaś na to dzisiaj, PIĄTEK, 06.VIII.2021:

[13:29, 6.08.2021] Monia Gie: Dziękuję, nawet nie wyobrażasz sobie, jaki od właściwie wczoraj po południu, ogarnia mnie kryzys, ale wciąż z tym walczę i się kurwa nie poddaję, a właśnie teraz cytuję na moim blogu:
PO PROSTU WIESZ, ŻE JESTEŚMY WSZYSCY RÓWNI. NIEKTÓRE DUSZE SĄ (mimo młodego wieku) STARSZE, INNE MŁODSZE, TO NIE OZNACZA, ŻE SĄ GORSI, ANI LEPSI! (…)
[13:29, 6.08.2021] Monia Gie: Jak materializują się myśli, https://www.youtube.com/watch?v=KKr3aPnaFqM

No dobrze, moja kochana, to zaraz zejdziemy z tego balkonu i zaczniesz opowiadać w końcu dokładniej, jak ten Twój wczorajszy dzionek wyglądał, ok?

Taki też mam zamiar… właściwie już wczoraj wieczorem chciałam to zrobić, ale naprawdę nie miałam już siły… Obecnie zresztą wcale nie jest inaczej, jak wiesz, bo pomimo, że obiecałam sobie, iż w końcu zrobię sobie choć tą drzemkę… To jednak tak tu siadłam i otworzyłam ten blog jeszcze raz i zaraz zaczęłam tam znowu coś uzupełniać… I dochodzę do wniosku, że ja naprawdę nie umiem wypoczywać, bo wciąż myślę o tym, ile mam tu jeszcze do zrobienia…

Ale teraz wstanę jeszcze tylko zrobić nam kawkę i myślę, że wtedy już to jakoś dalej pójdzie…

Natalia Kukulska – Decymy

Słucham sobie tego utworu, ku.., jak jest mi taaaak ciężko i wtedy właśnie zaczynam w końcu ryczeć… czuję, że choć troszkę się tego pier… dziadostwa ze mnie znowu uwalnia! Nawet po tym, jak dostałam taki właśnie koment na tej grupie:

[14:09, 6.08.2021] Ania Warsztaty: ❤ tak trzymaj💪
[14:09, 6.08.2021] Ania Warsztaty: 😄

To również przesłałam jeszcze to:

Zawsze jak jest mi tak ciężko to słucham sobie m.in. tego: https://www.youtube.com/watch?v=RaYShyAZYPA

I otrzymałam na to kolejny komentarz [choć ja tak naprawdę już sobie, ku…, z tyloma rzeczami nauczyłam sama radzić, więc wcale już nawet niczego nie oczekiwałam]

Monia pamiętaj, jesteś piękną zabawną kobietą i masz w sobie ogromną moc do kreowania nowej rzeczywistości. Ściskam mocno…. i całuję 😚❤❤❤

Myślę, moja droga, że powinnaś w końcu, póki masz fizyczną siłę…, te właśnie rzeczy w sobie, które wciąż dźwigasz i które od wczoraj Tobie tak ciążą…, po prostu uwolnić i wyrzucić z siebie.

Tak, zamierzam w końcu to z siebie wyrzygać, bo mam już po prostu dość noszenia tego w sobie… Widziałaś przecież, jak się czułam z tym dziś rano… Myślę sobie znowu: do cholery, kobieto, zastanów się raczej, co możesz teraz zrobić, aby to wszystko jednak jeszcze naprawić… Bo oczywistym jest, że znowu ktoś patrząc na mnie z boku, z zewnątrz, w życiu by mnie nie zrozumiał…, bo przecież ŻADNA TRAGEDIA SIĘ NIE WYDARZYŁA! i z całą pewnością mógłby powiedzieć, że po prostu wymyślam

A mnie przecież delikatnie mówiąc, prócz tego, że jestem fizycznie już wyczerpana z wciąż gadającą głową, to jeszcze do tego wszystkiego z BOLĄCĄ JUŻ DUSZĄ! Dlatego właśnie przede wszystkim chcę w końcu z siebie wyrzucić to, co czuję, co jest we mnie takim potwornym ciężarem teraz…, bo właśnie tego z siebie nie wypuściłam, tylko, cholera jasna, wciąż dźwigam… Przez to, że po prostu mój fizyczny organizm już nie dawał rady…

I tak, w rezultacie podniosłam się z tego wyrka i w sumie już wiedziałam, iż powinnam z całą pewnością umyć włosy… Pomyślałam także, że zdecydowanie lepiej mnie rozbudzi i odświeży jeszcze ten zimny prysznic i tak też go dzisiaj jeszcze sobie wykonałam! W pierwszej kolejności oczywiście, jak zwykle pochyliłam się tylko nad wanną i umyłam swoją głowę. Później zaś wskoczyłam do wanny i zaraz po umyciu się wykonałam ten lodowaty prysznic. Liczyłam teraz chyba do 20, a słuchałam ponownie mojej listy na Spotify, m.in. Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video) – YouTube

Jak do moich uszu dobiegały kolejne, np. Tim Bendzko – Hoch (Offizielles Musikvideo) – YouTube, a zwłaszcza jak słyszałam te słowa:

Die Leute fragen „Wie viel Extrameter gehst du?“
Ich fang’ erst an zu zählen, wenn es weh tut
Fehler prägen mich, mach’ mehr als genug
Bin zu müde für Pausen, komm’ nicht dazu

Und wenn ich glaube, meine Beine sind zu schwer
Dann geh’ ich nochmal tausend Schritte mehr
/ Auch wenn wir schon weit gekommen sind
Wir gehen immer weiter – hoch hinaus
Egal, wie hoch die Hürden auch sind
Sie sehen so viel kleiner von hier oben aus
Wenn dir die Luft ausgeht
Nur nicht nach unten sehen
Wir gehen immer weiter hoch hinaus
Immer, immer weiter hoch hinaus

I to właśnie spowodowało, że zaczęłam znowu myśleć:

Ale też później ta piosenka dodała mi również trochę sił Andreas Bourani – Hey (Live) – YouTube, a zwłaszcza jak usłyszałam te słowa:

Hey, sei nicht so hart zu dir selbst
Es ist ok, wenn du fällst
Auch wenn alles zerbricht
Geht es weiter für dich

Pozwól, że tutaj wstawimy jeszcze Twoje foty, jak już ubrana, udałaś się do kuchni właśnie i tam swoim tonikiem [z natki pietruszki i soku z cytryny] przemyłaś swoją buźkę

Teraz jednak wypiszę tutaj te hasła jeszcze, do których chciałabym się odnieść:

  • wizyta tej Marysi u mnie
  • ostatni [„poroniony” i kompletnie mnie nie wspierający] filmik Gracjana: Świadomość jedzenia na następnym poziomie
  • nauczyłam się otwarcie przeklinać na tych warsztatach właśnie [buhaha, tak, wiem niezła ich reklama, 😜]

Może jednak powinnaś zacząć od tego drugiego podpunktu, bo doskonale to po Tobie widziałam, ile to emocji w Tobie wywoływało i jaką niemal burzę w Twojej główce spowodowało…

Tak właśnie było/ jest! A nie uwierzysz, ale przed chwilką sprawdziłam jeszcze raz choć ten wpis: https://niesklasyfikowana.com/2021/07/03/chcac-przezwyciezyc-poczucie-winy-trzeba-wyznaczyc-sobie-plan/, w którym wciąż maleje jego poczytność… Czego ja kompletnie w ogóle nie rozumiem…, tzn., jak to jest w ogóle możliwe, aby tak to było w ogóle widziane/ widoczne dla mnie/ pokazywane… A notuję to sobie w mojej komórce, oczywiście :P. Bo byłam naprawdę MEGA tym zaskoczona, a tak naprawdę nie wiedziałam jeszcze wtedy, o czym w tym wpisie w ogóle pisałyśmy…

W każdym razie w tych moich notatkach tutaj widnieje to tak: Chcąc… 42 = 02.08./ 34 =03.08/ 30 = 04.08./ 17 = 06.08.

/////////

Kochani, zaczęła właśnie czytać wspomniany powyżej wpis dokładniej i… właśnie ją zmuliło…, zatem po prostu postanowiła posłuchać wzywającego ciała i udać się po prostu na drzemkę 😉. A jeszcze pogoda właśnie taka dziś deszczowa…, więc krótko mówiąc wspaniała wręcz do takiej domowej regeneracji!

/////////

Mela Koteluk – Fastrygi (Official Music Video) – YouTube

Genieß mein Leben – YouTube/ The Middle – YouTube

Właśnie, moi drodzy, skończyła przed chwilką jeszcze jeść zupkę na kolację, to była zupa jarzynowa, m.in. z fasolką szparagową, a ponieważ miała ochotę do tego na coś jeszcze, zatem po prostu wkruszyła jeszcze do niej do środka po prostu placek tortilli i tak to sobie razem podgrzała. A kochani położyła się przebrana w piżamkę. To było wprawdzie dopiero o godz. 17, wpisała sobie na komórce właśnie to [pogrubioną czcionką]:

17- 18:26 – żaden Schlaf (bo to sobie właśnie napisałam na samym początku, licząc na to, że skoro już się przebrałam w piżamę i pozasłaniałam nawet okna, to może uda mi się jednak zasnąć…), chyba sobie tylko leżałam, a dann już nawet zaczęłam zdejmować tą piżamkę i leżałam tak nago 😉.

Pomimo, iż chyba nawet nie przysnęłam, bo jakoś wszystko pamiętam, byłam raczej świadoma, hehe, ALE tak sobie myślałam, że przecież już to był jednak jakiś relaks. Bo jednak wstałam już bardziej wypoczęta, pomimo tego, że kompletnie nie włączałam sobie żadnej medytacji! Tylko pierwsze co, postanowiłam spróbować zacząć po prostu rozmowę ze Wszechświatem.

Tak też kochana moja przecież było! Słyszałam Ciebie znowu doskonale, jak już ponownie się uśmiechnęłaś i dziękowałaś za te kolejne nawet trudne dla Ciebie doświadczenia! Tłumaczyłaś sobie znowu, że najwidoczniej każde z nich było Ci jeszcze potrzebne!

Nie będę kryła, że pomimo, iż jak już jednak leżałam tak całkiem nago, to objęłam siebie nawet moimi dłońmi i tak właśnie delikatnie także głaskałam, czyli przytulałam i tuliłam🤗. Właśnie wówczas już zaczęłam odczuwać taki spokój… Moja głowa wciąż myślała chyba jednak o tym, o czym chciałabym tu jeszcze dalej napisać, hehe.

No dobrze, moja droga, to zrób jeszcze tyle, ile tylko będziesz mogła. A dodać jeszcze tylko co powinnaś/ co chciałaś…

To w takim razie, kontynuuję to, co zaczęłam powyżej: Otóż o Gracjanie. Po prostu wkurzył mnie tym swoim filmikiem, jak wiesz, maksymalnie mnie drażnią osoby, które trzymają się zawsze tak strickte tej teorii… Co dokładnie odczułam właśnie na tym warsztacie w Koziej Górze… Brał mnie wręcz taki wkurw…, jak słyszałam, jak zwłaszcza jeden uczestnik stamtąd, niemalże srał tą teorią… Ale to jest dłuższa historia i trochę jednak bardziej skomplikowana…, więc może nie będę teraz o tym opowiadać, tylko skupię się bardziej na osobie Gracjana…

Który tym nagraniem znowu sprawił, że zaczęłam żałować wszystkiego, co do tej pory o nim i pisałam, i nawet właśnie tam na tym warsztacie także odważyłam się nawet mówić… Uważam, że ma oczywiście dużą tą wiedzę i wciąż mi nią bardzo imponuje, ale jak słyszę, iż twierdzi, cytuję:

[40:59] JAKA RZECZ JEST NAJLEPSZĄ MOŻLIWĄ RZECZĄ, JAKĄ MOŻESZ WSADZIĆ DO BUZI I ZJEŚĆ, numer 1 jedzenie na świecie, NUMER 1 RZECZ DO SPOŻYCIA NA ŚWIECIE… co to jest? OLIWA! WEDŁUG MNIE! OLIWA JEST NUMER JEDEN.

A już naprawdę to będzie „najlepsze„:

I nie mówię tutaj oliwa ze sklepu…, chociaż w niektórych sklepach może znajdziesz… nawet te takie dobre marki, które znane są… ta włoska marka, to nie jest ta najlepsza, to nie jest TA OLIWA. Najlepiej poszukać w Internecie, jakichś ludzi, może masz znajomych, gdzie ktoś może ci sprowadzić z Grecji, albo z Włoch jakąś swoją oliwę, albo ktoś ma znajomego, który może ci przynieść baniak większy [i tu oczywiście ta jego grecka/ latynoska gestykulacja, hehe]. Z takich źródeł, albo poszukaj w Internecie jakąś oliwę, która dostaje nagrody, która jest zbadana bardzo. Wyszukaj tą oliwę, zapłacisz dużo więcej, ale będziesz miał TOP JEDZENIE NA ŚWIECIE.

Codziennie trochę oliwy do różnych rzeczy. Nawet kiedyś taki lekarz mówił (…)

Kochani, przerwała to teraz, bo już jest jednak 21:48, a dobrze wie, że powinna dbać przede wszystkim o to, by jednak się wysypiać… Dlatego udała się jeszcze do kuchni pomyć naczynia, następnie zaś do łazienki, gdzie przemyła jeszcze swoją buźkę tylko tonikiem oraz nasmarowała ją kremem. I muszę Wam powiedzieć, że to dziewczę jest teraz wprost zachwycone swoją piękną buźką i teraz nawet tymi włoskami, które się tak ładnie układają na tą drugą stronę jej twarzy. Dlatego nie omieszkała uwiecznić tego jeszcze na zdjęciach:

Właśnie luknęłam na pogodę, jutro ma już nie padać, zatem może wyjdę sobie jeszcze choć troszkę również na dwór, nie tylko na balkon. A będę jutro oczywiście zajmowała się dalej tworzeniem tego wpisu, właściwie już dzisiaj rano wpadłam na taki pomysł, że może te fragmenty o tym warsztacie będę oznaczała choćby jakoś za pomocą tych gwiazdek ***, czy coś… no dokładnie jeszcze nie wiem, jak to zrobię, ale z całą pewnością coś wykreuję! W końcu, jak to napisała mi koleżanka z tych warsztatów:

Monia pamiętaj, (…) masz w sobie ogromną moc do kreowania nowej rzeczywistości.

Także tego się będę trzymać, a teraz już położę się taka spokojna do jakiejś medytacji znowu.

*** 1:54:33 / 2:36:57 ***

Dobrze, kochana moja widzę, że przepięknie udało się Tobie dzisiaj odmierzyć tutaj choć ten czas. A ten dzień, tj. SOBOTA, 07.VIII.2021 stał się dla Ciebie ponownie teraz trudny i ciężki jednak… Zróbmy choć do tego znowu taki skrót jeszcze, jak on wyglądał, bo przecież nie cały był znowu taki szajsowny…

No oczywiście, że nie…, bo to cholera ja staram się być wciąż tą bohaterką… Ale ponieważ teraz już dochodzi godz. 21, a ja wciąż mam te noce przecież nieprzespane normalnie… to tylko wspomnę tak szybciutko znowu o rzeczach, które dokonałam, tudzież do których chciałabym się odnieść jeszcze:

  • określiłam w tym wpisie i czas [choć tak mniej więcej] i pouzupełniałam go choćby dalszymi rzeczami odnośnie właśnie tego warsztatu
  • udałam się na dolinkę, gdzie początkowo wysyłałam podziękowania do Wszechświata znowu za wszystko, że uczynił mnie tak cholernie szczęśliwą, że tak o mnie nieustannie dba i podarowuje mi taaaak wiele
  • później zaś siedząc tam na ławeczce włączyłam sobie jeszcze tą medytację: 432 Hz najlepsza medytacja na początek dnia. Wdzięczność, moc intencji i wibracje,
  • odkryłam kolejne filmiki Gracjana: Jak rozczarować ludzi których kochasz/ JAK KOCHAĆ BARDZIEJ I WRÓCIĆ DO SIÓDMEGO NIEBA (Po tym filmie wszystko nabierze sensu) i przesłałam je sobie naturalnie zaraz na @, by później w domu jeszcze obejrzeć… Bo właśnie tam na tej dolince, tak sobie znowu o nim myślałam… i ponownie tak włączyłam sobie tego YT i właśnie na te jego filmiki natrafiłam jeszcze… Ja w ogóle nie potrafię za bardzo siebie znowu zrozumieć, dlaczego, cholera jasna, wciąż o nim myślę, pomimo tego, że niejednokrotnie mnie wręcz irytuje…
  • zamieniłam 2 monety po 5 zeta na banknot, który mogłabym znowu włożyć do tego mojego jaśka, bo…. to 50PLN, które tam początkowo było…, już wydałam oczywiście… [kolejna niefajna raczej historia…]
  • położyłam się na balkonie, ponownie usadowiłam się na moim leżaku, a świeciło tak pięknie słonko, więc rozebrałam się całkiem do naga i tak leżałam sobie i zaczęłam dziękować WSZECHŚWIATOWI za to, że odnalazłam już …

////////////

No dobrze, kochana moja, ponieważ widzę, że postąpiłaś [po raz kolejny] już jednak bardzo mądrze i przebrałaś się w piżamkę, zatem może póki co wstawmy choć tutaj jeszcze te zdjęcia i wszystkie jeszcze inne zdjęcia z dzisiaj, a od jutra już będziesz nadawała temu wpisowi dalszy porządek.

  • Skuteczny sposób na muszki owocówki

Kochani, błagam Was o pomoc, nie robię tego w ogóle… Ale ja tu się już wykańczam… Proszę Was puśćcie w moją stronę także dobre intencje… Bo naprawdę nie daję już znowu rady tutaj sama… 17:55

I następnie, jak zaraz niemal zareagowały jakieś osoby, to zaczęłaś pisać dalej:

[18:15, 7.08.2021] Monia Gie: Właśnie ryczę, nie mogę już po prostu od kilku dni…, nie sypiam nawet normalnie, więc mój organizm kompletnie nie ma nawet szans na regenerację + codziennie muszę jeszcze z czymś się tu zmagać, co przekracza już moje siły…, ale DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA TO DOBRO, KTÓRE DO MNIE WYSYŁACIE!!!😘
[18:18, 7.08.2021] Monia Gie: tylko mam jeszcze prośbę, błagam nie mówcie do mnie MONISIA, bo nie znoszę wprost tego zdrobnienia, a Ewciu wiem, że nie miałaś o tym pojęcia, więc po prostu tylko to mówię, abyście wiedzieli

Dalej zaś, po tym jak Ewa S. napisała Tobie, że jasne, nie miała po prostu pojęcia o tym, Ty zaczęłaś dalej jeszcze pisać:

[18:49, 7.08.2021] Monia Gie: Ewciu, oczywistym jest dla mnie, że nie miałaś pojęcia. Ale chcę Wam tutaj wytłumaczyć jedną rzecz [bo lubię mieć sprawy jasne 🙂], że tego nawet moja własna rodzina nie wiedziała i również w dobrej wierze tak się do mnie zwracali, zwłaszcza po tym wypadku… i to było właśnie dla mnie takie… hm… jakby Wam to wytłumaczyć… Po prostu określenie Monisia brzmi dla mnie, jak jakieś jeszcze dodatkowo upośledzone dziecko… Wiem, że sama to sobie dopowiadam, ale tak to właśnie dla mnie brzmi… W sensie biedna Monisia… jeszcze, no przecież jak nic, jest to jak okazywanie jakiejś niemal litości, tej biednej, schorowanej dziewczynce… A ja zawsze byłam przecież dzielna…, i musiałam radzić sobie ze wszystkim sama, a jakoś przed tym pie… wypadkiem nikt do mnie tak nie mówił… Doskonale wiem o tym, że to jest znowu moja własna interpretacja tego, bo pamiętam dobrze, jaka choćby moja własna mama była zdziwiona, jak jej to powiedziałam, że każde zdrobnienie: Monia, córcia, kochanie, ALE NIE MONISIA! Po prostu tego nie znoszę i tyle. I odkąd jej to oznajmiłam, to już nigdy później nie nazwała mnie właśnie Monisią, hehe, tylko jak już używa mojego imienia to w formie Monia właśnie, bo wie, że to lubię. Ahhh…, wiem, iż ponownie tu się rozpisałam…, ale tak jak wspomniałam wyżej, tam, gdzie mogę i umiem, to staram się wyjaśniać, by unikać właśnie wszelkich takich sytuacji. Bo jestem tego w 100% pewna, że Wy nie skojarzyliście tego w ten sposób, jak ja. Ps. leżąc i rycząc już nie mogłam kompletnie zasnąć, a teraz przeniosłam się jeszcze na balkon i już jest mi troszkę lepiej, to z całą pewnością również dzięki Waszemu wsparciu. DZIĘKUJĘ KOCHANI 😘🍀🤗
[18:52, 7.08.2021] Monia Gie: Dodam tylko jeszcze, cóż dziś właśnie jeszcze znalazłam, bo zauważyłam, że na moim blogu to jest niekompletne… A mianowicie to info o lewej str. ciała
[18:53, 7.08.2021] Monia Gie: I tu wyczytałam dalej następującą rzecz: Lewa strona ciała reprezentuje żeński aspekt osobowości mężczyzn i kobiet, z którym wiąże się zdolność proszenia o pomoc, przyjmowania i poddawania się, dbałość o wyżywienie i troska o innych, czułość i opieka, kreatywność i zdolności artystyczne, umiejętność słuchania i zaufanie do własnej wewnętrznej mądrości.
[18:55, 7.08.2021] Monia Gie: i jak przeczytałam jeszcze: ZDOLNOŚĆ PROSZENIA O POMOC, PRZYJMOWANIA I PODDAWANIA SIĘ… to mnie właśnie tak niemal uderzyło…, bo doszło do mnie, że ja przecież nie umiem w ogóle prosić…
[18:57, 7.08.2021] Monia Gie: To z całą pewnością dlatego, że zawsze musiałam być dzielna i jakoś weszło mi to chyba w taki nawyk…, co dobrze wiem, że wcale nie wyklucza umiejętności proszenia, jednak ja zawsze wolałam najpierw poradzić sobie sama… i właściwie tak robię do dnia dzisiejszego
[18:57, 7.08.2021] Monia Gie: Ok, to tyle już wylałam z tego

Tak właśnie się to potoczyło…, a tutaj jeszcze dalsze komentarze:

[19:03, 7.08.2021] MONIKA warsztaty: Monia, to że jesteś dzielna, to jest niepodważalne. Jednocześnie to nie stoi w kontrze z proszeniem o pomoc. Jeśli prosisz o pomoc, znaczy, że o siebie dbasz. A właśnie o to chodzi!
[19:03, 7.08.2021] EWCIA DZIÓBEK (NEW ME 🤗): Chyba już umiesz, bo dziś poprosiłaś🤗😘


[19:08, 7.08.2021] Monia Gie: Tak właśnie sobie pomyślałam jeszcze leżąc i próbując zasnąć… , uruchomiłam to WiFi i sama do siebie powiedziałam: wierzysz przecież w tą magię i wiesz już, że także poprzez właśnie dobre intencje innych możesz poczuć się choć troszkę lepiej, to dlaczego niby tego nie masz zrobić? I właśnie w tym momencie napisałam to do Was, kochani moi 😉🍀❤️

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close