​WSZYSTKIE ZASOBY NIEZBĘDNE DO TWOJEGO ROZWOJU TKWIĄ W TOBIE

Christel Petitcollin „Jak mniej myśleć” (…)

3:33:01

Mała Mi nie przestanie mnie zaskakiwać!!! Już Wam, kochani piszę, czym tym razem… Choć nie! Ona robi to przecież nieustannie, właśnie poprzez to, kim obecnie się stała! Ale dokładnie od NIEDZIELI, 03.X.2021, postanowiła zabrać się za rzeczywiste czytanie książki! I tak sobie rozmyślała, którą by tu wybrać…, bo ma przecież tych TYLKO pozaczynanych jeszcze kilka… 😉

Pomyślałam jednak, że póki co, nie będę w żadną nową inwestować, bo zaczekam z tym jeszcze właśnie na tą Angelikę, która ma do mnie jutro [CZWARTEK, 07.10.21] wpaść po swojej pracy. Bo może wówczas, okaże się, że muszę również zakupić myszkę do komputera [choć tak naprawdę jestem tego pewna, że Angie będzie umiała mi to ogarnąć…, tego touchpada…] Pisałam jej o tym, że ja po prostu nie kumam z tego wszystkiego… i obiecała mi pomóc w tej kwestii, 😊.

Kochana moja, wiem, że ponownie świetnie to zorganizowałaś = jak zresztą wszystko tutaj! Ale pozwól, że nim przejdziemy do szczegółów, doniesiemy tutaj o tym, cóż Ty, moja droga, odkryłaś w tej oto książce:

Tak bowiem sobie pomyślałam, że skoro ją zakupiłam także, to może powinnam choć zrobić z tego jakiś użytek i zacząć ją dalej czytać… Jak wiesz, nie będę kryła, ale trochę się jednak tego bałam… Bo zdecydowanie wolę takie książki bardziej optymistyczne i jakoś podbudowujące, ALE zaczęłam to dalej czytać i myślę sobie: boooszeee, przecież to brzmi, jak o mnie samej poniekąd! Nie zgadza się wprawdzie WSZYSTKO, ale nie raz już szukałam jakichś wyjaśnień choćby dla tego, dlaczego ja nie mogę normalnie sypiać… I tu właśnie znalazłam!!!

Zaczęłam z takim zainteresowaniem czytać, choćby rozdział 3: ODMIENNE OKABLOWANIE NEUROLOGICZNE. I muszę przyznać, że to był już moment, kiedy czułam, że dowiaduję się jednak nowych rzeczy o sobie, których ŻADEN LEKARZ MI NIE POWIEDZIAŁ!… [czułam się znowu, nie tylko jakbym siebie samą diagnozowała, ale… nawet przechodziła pewnego rodzaju dochodzenie we własnej sprawie…:P] Oczywiście, ten mój przypadek jest znowu inny… 🤦‍♀️ Bo przecież ja nie należałam raczej do tych osób nadwydajnych mentalnie od urodzenia… Tak sobie znowu o tym pomyślałam, czy ktokolwiek z takich zwyczajnych ludzi słyszał w ogóle o takim terminie…, przecież samo to słówko „nadwydajny” już brzmi poniekąd jednak inaczej.

Oczywiście, że tak, moja droga, więc z całą pewnością również niezrozumiale, o czym wspaniale donosi ten artykuł: https://blaber.pl/lifestyle/wysoko-wrazliwi-mentalnie-nadwydajni-niedostosowani/. Myślę, że to jest całkowicie zrozumiałe, że ludzie boją się po prostu wszystkiego, co odbiega od normy/ normalności. Tu jest to również pojęcie względne…, bo można by zadać sobie pytanie: A CZYM W TAKIM RAZIE JEST TA NORMALNOŚĆ I KTO/ CO JĄ DEFINIUJE?

Tak właśnie sobie cały czas myślę [zresztą, jak już wiesz, ja nie potrafię tego nie robić…:P] Wciąż bowiem przychodzą mi takie skojarzenia do głowy, że przecież już tyyyle osób, nawet w mojej rodzinie mi powiedziało, że po tym wypadku BARDZO się zmieniłam [choćby mój ulubiony wujaszek Miraszek, czy nawet te teksty mojej własnej rodzicielki], ale co najważniejsze ja sama przecież nawet nie raz twierdziłam, iż jestem popaprana

A czułam się niejednokrotnie przecież nierozumiana… Odnosiłam wrażenie, jakbym była z jakiejś innej planety nie mogłam odnaleźć własnego miejsca. Były też nawet przecież takie momenty, że zadawałam tak dużo pytań [porównywałam to zawsze do takiego dziecka, które jeszcze nic nie wie, które dopiero się uczy…], choćby z tym, jak twierdziłam, że nie lubię postępować w jakiś sposób, tylko dlatego, że tak postępuje większość, lub, co gorsza, BO TAK KAŻĄ… i BARDZO staram się tego nie robić. [przykład, jakie teraz przychodzi mi do głowy, to ewidentnie z tym spisem ludności ostatnio].

Wcześniej jednak, pamiętam jeszcze taką sytuację, o której również wspomniałam na tych warsztatach…, by jeszcze raz tam wszystkim pokazać, jakich ja nie miałam kiedyś barier właśnie… I tutaj wspomniałam tą sytuację, jak uczestniczyłam jeszcze w tych szkoleniach w Bayer [gdzie również dostałam się do pracy już po tym wypadku!] Tam przecież zadali jakieś pytanie wszystkim uczestnikom…, a ja tak sobie myślałam, że, cholerka, przecież tego nie kumam za bardzo…, więc JAKO JEDYNA PODNIOSŁAM TAM RĘKĘ i poprosiłam o wytłumaczenie tego bardziej jasno [nie dodałam tego wówczas, ale chyba liczyłam na to, że zrobią to w taki sposób tak jasny i zrozumiały, aby mógł to pojąć nawet laik].

Cóż się, jednak za jakiś czas okazało? Że pozostali byli mi jeszcze tylko wdzięczni, bo… oni także tego za bardzo nie rozumieli… Jednak nie mieli tyle właśnie odwagi, by to przyznać!

Jasne, że tak, moja Ty cudna! Przecież, spójrz, teraz już doskonale o tym wiesz jak to jest… Taki normalny, dorosły człowiek zdąży już sobie w tej swojej głowie wszystko wykalkulować i przemyśleć [czy to w ogóle wypada pytać o takie rzeczy? / przecież ja już powinienem to wiedzieć i się na tym znać/ nie można się tak zbłaźniać, zadając takich głupich pytań, itp.]

Dodać tylko muszę, że obecnie jakoś niewiele z tego się raczej zmieniło… Choć ja naprawdę bardzo staram się postępować niejednokrotnie właśnie tak, jak i wszyscy inni obywatele. Trzymać się jakichś norm, bo przecież już [w ogóle to helloł? ale, zauważ, użyłam tu tego słowka „JUŻ”, buhaha, 🙄🤪🤣] dobrze o tym wiem, że one przecież istnieją. Ok, ale powracam dalej do tej książki.

Zaczęłam tak sobie ją czytać dalej właściwie od tej niedzieli, w każdym razie moje notatki, wewnątrz na okładce tej książki to:

  • 03.04.21 [czyli to jeszcze początki] od str. 50
  • 03.10.21 napis mam tutaj taki: od str. 75- 104 [tylko tak sobie właśnie teraz myślę, a co w takim razie z tymi 25 stronami od 50 do 75, buhaha, przecież je również przeczytałam!]
  • 04.10.21: 104 – 126
  • 05.10.21: 126 – 187

No dobrze, kochana, ale widzę, że ponownie nie masz już siły…, to może choć wybierzmy się jeszcze na spacer, póki nie pada…, przewietrzyć choć troszkę łepetynki, a później z nowymi, mam nadzieję siłami, zabierzemy się do dalszej pracy!

////////////

Wróciły z tej dolinki, gdzie dzisiaj były od godz. 12:20 do 13. Teraz przygotowały właśnie obiadek, a mianowicie po prostu: 2 ziemniaki [skórkach!] i do tego pokrojone marchewki [również w skórkach]. Jakąś resztkę jeszcze sałaty i papryki… , do tego wkroiła Mała Mi również troszkę tej czerwonej cebuli, która przecież leżała już napoczęta 😉 Także z całą pewnością będą to konsumowały + oglądając do tego następujący film: TRIUMF PAMIĘCI, który [ponownie] odkryła Mała Mi jeszcze do śniadania.

//////

Kochani, Mała Mi po prostu to czuje, że MUSI to z siebie jeszcze wyrzucić.

Najdroższa, przecież, już o tym mówiłyśmy [co w dodatku POTWIERDZIŁA NAM JESZCZE TA WYŻEJ WSPOMNIANA KSIĄŻKA!!!], iż także w tym celu stworzyłaś ten blog właśnie! Dlatego, już się nawet nad niczym nie zastanawiaj, tylko mów tu o wszystkim, co Tobie na serduszku leży, co się w tej Twojej główce wciąż gromadzi… A dopiero później przejdziemy do cytowania tej książki [bo z całą pewnością to zrobimy!]

boooszeee, to powiem teraz w takim naprawdę skrócie tylko, bo ja już naprawdę nie mogę znowu… A jeszcze, cholera, wczoraj byłam z siebie taka dumna i zadowolona… Właściwie odczuwałam ten stan szczęścia nawet po dziś rano… Tylko później to zmęczenie mnie dopadło znowu…

Zgadza się, moja kochana, ale może wspomnij tutaj choć tylko tak co nieco… Naprowadź proszę nas wszystkich…, choćby może na początek, tylko takim planem/ hasłami/ podpunktami, które później będziesz już rozwijać dalej.

Tak, to będzie chyba, jak zwykle najlepszym pomysłem, bo przecież pamiętasz, co było w tej książce?

Oczywiście, że pamiętam! Dlatego właśnie ona mnie tak zachwyciła! Byłam po prostu aż w wielkim niemal szoku, 😮. Bo spójrz tylko, cóż się okazało? Jesteśmy nad wyraz mądre i inteligentne, bo bardzo dobrze o tym wiedziałyśmy [obydwie – intuicyjnie], co robić i jak działać / czego się jednak podjąć! Także, myślę, że tutaj już spokojnie możemy zacytować to, co w tej książce wyczytałyśmy:

NIKT NAS NIE NAUCZYŁ ORGANIZOWANIA MYŚLI TAK, BY BYŁY SPÓJNE, PRECYZYJNE I LOGICZNE, A TO ZAOSZCZĘDZIŁOBY NAM WIELU POMYŁEK I NIEPOROZUMIEŃ. PORZĄDKOWANIE MYŚLI POZWOLI CI LEPIEJ POZNAĆ SIEBIE I SKUTECZNIEJ MANEWROWAĆ W ROZGAŁĘZIENIACH MYŚLENIA.

Ja doznałam również szoku i totalnego wręcz zaskoczenia, iż koniec końców wyszło na to, że STWORZENIE I PROWADZENIE TEGO BLOGA jest dla mnie po prostu RATUNKIEM! Tworzę przez niego bowiem tzw. MAPĄ MYŚLI, KTÓRA POZWALA ZORGANIZOWAĆ MYŚLENIE. A czym one niby są? Już wyjaśniam, poprzez cytowanie dalej:

[181] MAPY MYŚLI STANOWIĄ SKARBNICĘ INFORMACJI. UŁATWIAJĄ SPISYWANIE, FORMATOWANIE I SYNTETYZOWANIA DANYCH. POZWALAJĄ TEŻ EKSPONOWAĆ, WYJAŚNIAĆ, HIERARCHIZOWAĆ I ORGANIZOWAĆ MYŚLI PRZED WYGŁOSZENIEM PRZEMÓWIENIA CZY WYKŁADU. ICH WIZUALNY, KOLORYSTYCZNY, OBRAZOWY ASPEKT UWYPUKLA PRZEWODNIE IDEE, KTÓRE W TEN SPOSÓB ŁATWIEJ SIĘ ZAPAMIĘTUJE. ZWIZUALZOWANE, NAWET NAJBARDZIEJ ZŁOŻONE MYŚLI STAJĄ SIĘ ZROZUMIAŁE WE WSZYSTKICH MOŻLIWYCH KONTEKSTCH.

I dalej, coś, co mnie niemal zafascynowało [a niby jest to takie oczywiste, hehe,😋]

BARDZO POŻYTECZNE SĄ BARWY, SYMBOLE I RYSUNECZKI: IM BARDZIEJ STYMULUJĄCA WIZUALNIE JEST MAPA MYŚLI, TYM ŁATWIEJSZA BĘDZIE DO ZAPAMIĘTANIA.

No widzisz, kochana moja! I tu wcale nie musisz już się obawiać, że robisz to na komputerze, bo, jak donoszą:

DZIŚ ISTNIEJĄ DARMOWE PROGRAMY UMOŻLIWIAJĄCE OPRACOWANIE TAKIEJ MAPY NA WŁASNYM KOMPUTERZE. (…). Dlatego ten sposób organizowania twojego myślenia powinien się okazać łatwy i naturalny. Mapy myśli mają liczne zastosowania w sferze osobistej, edukacyjnej czy zawodowej.

ZACZNIJ ICH UŻYWAĆ, A ROZJAŚNI CI SIĘ W GŁOWIE!

Spójrz, kochana moja, piszą prawie dokładnie o tym, cóż Ty tu wykonujesz, niemal każdego dnia… Wprawdzie nie przedstawiasz tego jeszcze na papierze…, ale już przecież tak niesamowicie często robisz to właśnie we własnej główce/ w myślach… No i także tutaj właśnie na tym komputerze…

Tak, ja jednak wciąż mam do siebie pretensje o to, że nie czynię tego jednak na kartce… Ale po prostu, na serio, nie znajduję już na to obecnie czasu… i nawet siły…, jak mam taaak wiele tych rzeczy do zrobienia…

Kochana moja, ale to jest przecież obecnie CAŁKOWICIE ZROZUMIAŁE, że koncentrujesz się przede wszystkim na tym, co jest takie najbardziej priorytetowe i konieczne! A pamiętasz jeszcze, że jak mieszkałaś razem z Gutkiem, to wtedy jednak znajdywałaś jeszcze czas na takie właśnie pisanie. On bowiem przejmował choć część tych obowiązków, o których Ty już nie musiałaś się w ogóle raczej martwić. I w ten sposób udawało się Tobie jeszcze wtedy choć troszkę ćwiczyć również własne pismo!

A teraz, kochanie moje, nie przejmuj się tym aż tak bardzo [tak, dobrze o tym wiem, że to nie w Twoim stylu, bo Ty wciąż wymagasz od siebie taaak wiele]. Nie zapominaj o tym, że wciąż te wszystkie obowiązki masz tylko na swojej [uszkodzonej jednak!] głowie, na swoich barkach. Kochana moja dźwigasz tak naprawdę wszystko [gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów] A przecież wiele z nich kosztuje Ciebie również wysiłku, bo wykonujesz je przez Internet… i nim poznajdujesz to, co chcesz, to także nie bywa dla Ciebie takie proste. [sytuacja z tym, jak próbowałaś zakupić te kremy przez Allegro na balkonie…]

Ale, kochana moja, dajesz sobie ze wszystkim cudnie radę! [umycie dzbanka i założenie nowych filtrów do niego na wodę, zakup niezbędnych kosmetyków, umycie czajnika, czyszczenie odkurzacza, pilnowanie opłat i wszystkich terminów, zapisywanie sobie nowych książek, czynienie z nich notatek, jak również z nagrań i filmów, które oglądasz itp., itd.] = a są to TYLKO rzeczy, które przyszły mi do głowy tak ad. hoc.

Więc nie mów mi tu proszę, że Ty nie masz wcale co robić, bo moja droga, jak na tak doświadczoną [zamiana słowa uszkodzoną :P] osobę, dajesz sobie naprawdę z wieloma rzeczami tutaj niesamowicie dobrze radę!!! Poza tym, moja droga, doskonale o tym już wiemy, że Twoim mózgiem rządzi przede wszystkim sfera uczuć [NADUCZUCIOWOŚĆ] i dlatego jesteś TAK WRAŻLIWĄ OSÓBKĄ…

Tak, to zauważam niemal notorycznie… Ale nie będę twierdziła, że TYLKO JA TAK MAM, bo przecież jest to niemal oczywistym, że każdy czuje się lepiej w pogodnej i pozytywnej atmosferze, głównie w kontaktach międzyludzkich… Choć ja zdecydowanie odbieram wszystko jakby jeszcze bardziej i intensywniej… A wciąż się tego uczę, jak właśnie mam się zachowywać… Tak dobrze jestem tego świadoma, iż wciąż często zdarza mi się postępować, choćby dla większości… jak małe dziecko… [mam na to naprawdę całe mnóstwo przykładów…, których już teraz znowu nie pamiętam…]

Moja droga, ale akurat tym nie masz co się przejmować! Już przecież o tym rozmawiałyśmy, NIE MUSISZ BYĆ TAKA JAK WSZYSCY! Poza tym, ta książka przecież mówi Tobie niemal to samo, co i ja Ci powtarzam:

[60] CHODZI PRZEDE WSZYSTKIM O TO, BY ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE TAKIEGO, JAKIM SIĘ JEST I CIESZYĆ SIĘ OGROMNYMI MOŻLIWOŚCIAMI SWEGO WSPANIAŁEGO MÓZGU!

Ale, moja kochana, nie odbiegajmy aż tak od tego tematu…, bo miałyśmy zająć się przede wszystkim nie tą książką teraz, ale tym, co u Ciebie! Robisz tu, kochana moja naprawdę mnóstwo tych rzeczy, aż poważnie opada mi niejednokrotnie tu szczęka, jak na Ciebie patrzę… To choćby podam tylko w takim skrócie, cóż Ty, moja najdroższa pięknie tu wykonałaś, tylko dzisiaj: po obudzeniu się [a za chwilkę doniesiesz, jaki znalazłaś w tej książce trik, dobrze?] przystąpiłaś do…, tutaj trzeba jednak chyba podać ZNOWU tą Twoją notatkę z tej komórki:

7:20- 8 – 9 MEDYTACJA 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH + Kamillentee 🌞

Następnie, kochana moja, ponieważ wczoraj odkurzyłaś i umyłaś podłogi [a muszę przyznać, że ponownie zrobiłaś to wręcz w fantastyczny sposób! – zaraz mam nadzieję o tym opowiesz tu więcej…, o tym Twoim obecnym sposobie myślenia 😊].

Opowiem o tym od razu…, bo nie znoszę wręcz tego odkładania na później. Otóż, po tym, jak Angelika napisała mi, że jednak nie da rady do mnie przyjechać we wtorek, 05.X.21, bo ma naprawdę dużo pracy, gdyż nieoczekiwanie w tym tyg. zastępuje szefa… Zapytała więc, czy możemy to spotkanie przełożyć na czwartek, czyli jutro?

A ja, w pierwszym momencie, napisałam tylko ok. Ale obiecuję tutaj wkleić tę całą moją wiadomość do niej, jak już będę mogła to w ogóle kopiować… Bo póki, co nadal nie mogę tego zrobić… Więc skupię się na kolejnej ważnej dla mnie sprawie:

Otóż chcę tu napisać jeszcze coś do właśnie Gracjana… A mianowicie o tym, że choćby zrobił na mnie ponownie dobre, bardzo pozytywne wrażenie tym swoim nagraniem: PRZYKŁADY PRAWA PRZYCIĄGANIA, KTÓRE OTWIERAJĄ OCZY i znowu poczułam, że On jednak pasowałby do mnie… Ale przypomniała mi się jeszcze ta moja sobotnia kąpiel, którą wykonałam już bez żadnego płynu do kąpieli, bo nie miałam…

Widziałam, kochana moja, jak wówczas przeniosłaś sobie jeszcze swojego laptopa właśnie do łazienki i tam włączyłaś spotify, bo jakoś tego dnia zaczęłaś komponować nową listę muzyczną…

boooszeee, ja naprawdę nie wiem już, do czego mam się tu niby odnieść…

Moja droga, tu przecież, jak nic, widać to Twoje ROZGAŁEZIONE MYŚLENIE, w którym:

[61] KAŻDE ODKRYCIE POCIĄGA ZA SOBĄ NASTĘPNE, KTÓRE PROWADZI DO KOLEJNYCH. TYLE BYŁOBY DO POWIEDZENIA. JEŚLI NIE POWSTRZYMAĆ ZALEWU INFORMACJI, JAK W TAKIEJ OBFITOŚCI ODRÓŻNIĆ TO, CO ZASŁUGUJE NA UWAGĘ, OD TEGO, CO DRUGORZĘDNE?

Dlatego, kochana moja, myślę, że jutro już z samego ranka, jak tylko będziesz gotowa, to przystąpimy dalej tutaj do pisania tego, bo sama doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, ile w tej Twojej główce się tu dzieje…

[62] (…) WYKAZUJESZ SIĘ CZYMŚ, CO NAZYWA SIĘ MYŚLENIEM ROZGAŁĘZIONYM. ZNACZY TO, ŻE Z JAKIEJŚ IDEI WYŁANIA SIĘ DZIESIĘĆ INNYCH, A Z NICH NA ZASADZIE SKOJARZEŃ DZIESIĘĆ KOLEJNYCH, A POTEM NASTĘPNE, W NIESKOŃCZONEJ OBFITOŚCI. DLATEGO TWÓJ MÓZG NIGDY NIE PRZESTAJE DZIAŁAĆ. (…)

Ale dodam może tylko, iż pozakreślałam tu właśnie też inne, cenne rzeczy, jak np. te słowa:

Musisz koniecznie sprawować kontrolę nad swoją mentalną nawigacją (…) TYLKO TY UMIESZ POWSTRZYMAĆ SWOJE CZARNE MYŚLI.

W tym moim przypadku nie chodzi tu oczywiście TYLKO o te czarne myśli, bo ich miewam już jednak, na całe szczęście niewiele! Ale o sam fakt, że w ogóle te myśli/ pomysły/ idee NIEUSTANNIE wręcz się pojawiają i powstają, jak w jakimś, przysięgam, kołowrotku/ turbinie… Choć ja naprawdę nie popadam tu w żadne CZARNOWIDZTWO, bo nie miewam także aż tylu pytań i wątpliwości…

Ja na serio jestem jakaś inna, buhaha, 🤣. Ale właśnie z tego postanowiłam uczynić mój jakiś jednak kolejny atut… Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, iż to, że mam obecnie ten mózg, który wciąż miele jak jakiś młyn wiatrowy, którego skrzydła obracają się bez przerwy, jest spowodowane w ogromnej części tym, co przeżyłam! Autorka wspomina tu także taką kobietę, która jest właśnie po udarze…

Nie pamiętam już dokładnie teraz jej imienia i nazwiska [obiecuję to jeszcze tu odnaleźć]. W każdym razie na jej przykładzie to jeszcze bardziej jest właśnie widoczne, ta choćby odmienna praca tych dwóch półkul mózgu. A mój przypadek, przypomnę tylko, jakby ktoś o tym nie pamiętał! Był również bardzo podobny, kiedyś jeszcze miałam przecież takie objawy, jak po tym udarze. [M.IN. paraliż całej lewej strony mojego ciała…]

Oczywiście wiele z tego jest już dawno przeszłością i obecnie już [na całe szczęście!!!] nieaktualne! Ale myślę, że choćby dlatego będę mogła pokazywać tu innym osobom właśnie NA WŁASNYM PRZYKŁADZIE, że nad pewnymi rzeczami da się pracować! I owszem, trzeba także mieć pozytywne i dobre myśli i wiarę… Z czym ja mam także problemy, jak widać…

Moja Ty kochana, już wspominałam Tobie przecież o tym niejednokrotnie, że właśnie pokazując tu siebie autentyczną, z tym wszystkim co przeszłaś, co Tobie się udało [a jest tego przecież cała masa!], możesz tylko stanowić wiarygodny przykład na to, że się da! A biorąc jeszcze pod uwagę to, iż Ty masz jeszcze trudniej niż wszyscy inni, bo przecież nie dość, że ta Twoja bogata jednak w wydarzenia historia… [Twój poważny wypadek, następnie Twojego brata…, i brak miłości oraz wsparcia + rozwód…], a nie wspomnę tu jeszcze o tej Twojej rodzicielce, która, mam nadzieję, że wszyscy to widzą jaką jest toksyczną jednak osobą…

A Ty, moja droga i tak idziesz na przekór i wciąż pokazujesz, że choćby nie wiem, co NIC CIEBIE NIE ZŁAMIE! Potrafisz odnajdywać w sobie wciąż tyle siły i jednak optymizmu… Choć jestem tego pewna, że niejedna całkiem zdrowa [nie po TAAAKICH przejściach] osoba by sobie z tym wszystkim nie poradziła!

Już słyszałam o tym niejednokrotnie… I choć, uwierz mi, że ja już naprawdę momentami nie wiem, za co mam się zabrać, w co te ręce włożyć… To zawsze staram się pamiętać o tym:

Ok, jutro będę to dalej dokańczała, a teraz dodam jeszcze tylko to, co zapamiętałam z tej książki właśnie, czego ta autorka mnie znowu nauczyła! A mianowicie, jak już wiesz, miałam taką potworną tą sobotnią kąpiel…, kiedy to słuchałam tej nowej mojej Playlisty i jak leciała ta właśnie piosenka: The Power Is Here NowAlexia Chellun, to już po prostu zaczęłam w tej wannie tak bardzo płakać…

Bo ja oczywiście również potrzebuję tej miłości i opieki! I dokładnie w tym momencie…, jak jeszcze wcześniej zdarzało mi się nawet pomyśleć o Gracjanie, tak teraz nie wyobrażałam sobie nawet, aby przy mnie był, czy nawet, pomyślałam sobie, w życiu nie dałabym mu się dotknąć! Bo ja naprawdę tak bardzo potrzebuję po prostu WSPARCIA, a nie ku… takie straszenia, przecież ja doskonale o tym wiem, jaką osobą jest moja mama!

Tak, kochana moja, widziałam to doskonale, jak z tym walczyłaś niemal… i zastanawiałaś się, czy masz to w ogóle jeszcze tutaj pisać…

Oczywiście, że tak! Bo z jednej strony czułam taką ogromną wręcz potrzebę, podzielenia się właśnie tym tutaj…, ale z drugiej str. już obawiałam się tych jego reakcji na to… I było mi wówczas tak cholernie wręcz przykro… I siedziałam w tej wannie, jak taki niemal dzieciak, któremu się znowu wali świat…

Doskonale Ciebie rozumiem! Bo ja również nie wyobrażałabym sobie, że nie mogę ewentualnej ukochanej osobie wszystkiego powiedzieć, czyli być po prostu sobą i mówić o swoich wątpliwościach obawach! Przecież to nie miałoby żadnego sensu…, jak można żyć w takim kłamstwie? Bo przecież nie mówiąc wszystkiego, już tak byś się czuła! Nie mówiąc do końca prawdy, jest to niestety dla tak wrażliwej osóbki, niemal jednoznaczne z jakimś ukrywaniem rzeczy, a to z kolei automatycznie kojarzy się Tobie przecież: NIE POWIEDZENIE CAŁEJ PRAWDY => KŁAMSTWO

Właśnie tak wówczas sobie to rozkminiałam… Tzn. tak naprawdę dobrze przecież wiem, że NIE ZAWSZE TRZEBA MÓWIĆ CAŁĄ PRAWDĘ! Bo przecież wówczas niejednokrotnie także i tym jakoś pomagamy… [choćby szereg przykładów z moją rodzicielką…] Ale jednak TO JEST DLA MNIE NIEWYOBRAŻALNE WRĘCZ w stosunku do ukochanej osoby…, kiedy TAK BARDZO POTRZEBUJESZ TO PO PROSTU POWIEDZIEĆ, podzielić się wątpliwościami i obawami… A nie masz absolutnie ochoty na to, by mieć przy sobie człowieka, który wciąż i na nowo tylko powtarza takie oczywiste oczywistości o tych toksycznych ludziach…

Zaczynasz już wówczas sobie myśleć, że dokładnie w tym momencie on sam wydaje się taką właśnie osobą… Która nie potrafi niczego innego robić, tylko zamiast wesprzeć, jeszcze straszy…

No dobrze, kochana moja, to wyraź może jeszcze tylko na koniec, o co konkretnie chodziło, aby wszystko tu było jasne, tak, jak Ty lubisz 😉.

Otóż, moja mama próbowała się ze mną skontaktować jeszcze w piątek… Ja jednak nie odebrałam, bo byłam pochłonięta przecież wtedy tym niedziałającym touchpadem… I w ogóle wówczas przecież byłam w takim nastroju, że… smutek… Dlatego właśnie stwierdziłam, że nie będę z nią jeszcze teraz rozmawiać, a pomyślałam, że przecież gdyby to było coś naprawdę pilnego, to będzie próbowała się jeszcze ze mną skontaktować.

Widziałam, kochana moja, to bardzo dobrze. Jak przedzwoniłaś do niej dopiero na drugi dzień i to też idąc właśnie do warzywniaka…

Tak właśnie było. I wiesz, moje pierwsze pytanie do niej, czy coś się stało? A ona na to:

A czy to zawsze musi coś się stać, abym mogła do Ciebie zadzwonić?

Ja tu już sobie pomyślałam, że no przecież nie…, ale ja chyba już byłam taka od niemal dziecka do tego przyzwyczajona… boooszeee i to nie chcę, aby inni tu pomyśleli, że ona jakoś próbowała szukać tej pomocy zawsze u mnie… Nie! Wcale tak nie było, ona przecież zawsze była taką osobą… Tylko ja chyba jakoś tak już od urodzenia musiałam wziąć na siebie właśnie taką funkcję… jej obrończyni jednak… i tak to mi niestety po dziś dzień wciąż zostało, jak widać…

Ale, kochanie moje, zauważ, że przecież od tego czasu, Ty wciąż ewoluujesz i robisz postępy! Wciąż zdobywasz nową wiedzę i się uczysz [także poprzez kolejne doświadczenia, z których przecież wyciągasz i czerpiesz kolejne lekcje]

Tak bardzo staram się właśnie w ten sposób postępować i wciąż staram się mówić sobie następujące rzeczy

Napiszę jednak, cóż ona mi powiedziała…, jak zapytałam co u niej? Rzekła mi oczywiście na początku tak bardzo neutralnie wręcz…, a mianowicie zaczęła od tego, iż od chyba środy miała u siebie Kacperka, bo Kasia [jego mama miała iść na jakiś zabieg (chyba przegrody nosowej) do szpitala, jednak ponieważ dostała okres, okazało się, że nie wykonali jej tego]. W każdym razie wspomniała także taką zabawną sytuację, że jak kiedyś budziła rano Kacperka do szkoły, to ten do niej rzekł:

Babciu, daj mi chwilkę…, bo muszę pomedytować jeszcze…

W każdym razie, ją [i mnie również!] to bardzo rozbawiło, bo obydwie doskonale o tym wiemy, że to dziecko nie wie tak naprawdę, co taka medytacja oznacza. Moja mama jest również laikiem w tej kwestii… Ale no cóż… i tak uważam, że jest dobrze… Bo przecież nie ukrywajmy, ale rozmawiałam już nawet ostatnio o tym z Angeliką właśnie, że mogłaby być ona o wiele gorszą przecież osobą, mniej choćby akceptującą tyle rzeczy! Więc postanowiłam, że już nie będę tak o niej źle myślała…

Później jednak oznajmiła mi jeszcze kolejną rzecz, a mianowicie rzekła mi, iż walczy z jakimiś kolejnymi robunami w kuchni… i zaczęła mi opowiadać takie naprawdę niemal dantejskie te sceny…, że ona np. już miała tak, iż otwiera jakąś tam szafkę w kuchni, a tam… pełno jakichś już teraz, jak to się wyrażała czarnych motyli/ ciem… boooszeee, ja tak jej słuchałam i myślałam sobie swoje…, czyli że one także z pewnością są poniekąd jakimś odzwierciedleniem tego, co u niej… Dalej zaś zaczęła mi mówić jeszcze, że zauważyła także jakieś dziwne/ zmutowane niemal muchy… z takimi zielonymi głowami… I że one się tam ewidentnie w słońcu wygrzewały, bo siadały na okno właśnie, ale nie od zewnętrznej str., tylko wleciały już jej do mieszkania…

Dalej zaś zaczęła jeszcze kolejny, jakże dla mnie wspaniały temat: W TYM ROKU, TO MOI DWAJ CHRZEŚNIACY BĘDĄ MIELI WAŻNE JEDNAK ŚWIĘTA: Kacpuś = Pierwszą Komunię, mój drugi zaś chrześniak, który wcale nie jest mi taki bliski…, będzie miał 18-te urodziny… Zatem oczywistym jest, że powinnam zbierać pieniądze…

**********

Kochana moja, wiem, jak się z tym czułaś… Nie mogłaś wręcz tego wieczoru, przez to, co ona Tobie powiedziała nawet dobrze spać… Tak bardzo wzięłaś do siebie jej słowa…, tak niesamowicie Ciebie to irytowało wręcz, że Twoja rodzicielka jest właśnie taką osobą…, która jest pewna, że przecież TYLKO w sposób materialny można okazać właśnie ważność siebie…

Dokładnie tak było… boooszeee, już nie chcę tu nawet donosić o tym, że wspomniała także iż podobno Iwona [czyli mama tego drugiego chrześniaka = Mateusza] będzie mu robiła tą 18-tkę w jakimś lokalu… Ja pomyślałam sobie jeszcze tylko, że z całą pewnością będzie także tam jej nowy chłopak, z którym ona przecież teraz jest… i w ogóle już wówczas nie miałam wręcz ochoty w ogóle na jakieś urodziny tam przyjeżdżać… A to będzie przecież już w lutym…

Ja tak bardzo chciałabym mieć partnera, z którym mogłabym NA KAŻDY TEMAT ROZMAWIAĆ! A już zwłaszcza na takie, gdy sama sobie znowu coś w tej mojej głowie tworzę…, bo dobrze o tym wiem, że to są zawsze tylko moje wyobrażenia i jakieś ewentualnie strachy… A właśnie w tym momencie potrzebowałabym po prostu takiego zracjonalizowania tego, rozmowy… i najzwyczajniej w świecie przytulenia… Wtedy właśnie Gracjan wydał mi się kimś takim totalnie obcym

No dobrze, kochana moja, już mówiłam Tobie, że doskonale jestem w stanie za Tobą nadążać, za tym Twoim wówczas rozumowaniem… Przecież byłoby to niemal nielogiczne, gdybyś nie mogła liczyć na pomoc kogoś, kto wcześniej wydawał się Tobie taką właśnie bliską osobą… Ale, kochana moja, przecież Ty tak bardzo nie lubisz się skupiać na takich rzeczach…, choć doskonale widziałam Ciebie, w jakim byłaś wtedy stanie…

Cóż…, chyba nic dodać, nic ująć… Tak to po prostu zostawię… Później dodam może jeszcze tylko, że znowu na balkonie do kawy włączyłam sobie to jego ostatnie nagranie… To będzie ważna wiadomość dla kogoś… Zaraz niemal to jednak wyłączyłam i włączyłam sobie [także na chwilkę] tą IVANKĘ…

Ostatecznie jednak przystąpiłam do czytania mojego wpisu i… wówczas właśnie pod tą literką „G” zauważyłam, że jest ta fotka Kamyczka z tym tatuażem na szyi… Dodałam ją zaraz oczywiście do tego wpisu… Ooo rany, tak naprawdę patrzę, że wciąż piszę tu o tej sobocie, przed tą jednak moją kąpielą… A próbowałam odsłuchiwać tego filmiku Gracjana nawet jeszcze później do obiadu…

Nie ma się więc co dziwić, że później, na koniec dnia, nastąpił właśnie ten Twój ciężki już moment… Jednak, kochana moja, zauważ proszę, że Ty jesteś właśnie taką osobą, która wciąż stara się doszukiwać jakichś jednak plusów, no a już bynajmniej nie siedzieć tak i nie płakać tylko, lecz coś robić…

Podam tu już po prostu taki maleńki wręcz wycinek, tego, co Ty robisz/ zrobiłaś:

2:54 – 14 WC

WASSER + ZITRONE & 5 GINGER

Dalej, właśnie jeszcze w niedzielę, 03.10.21 [bo o tym dniu tu mowa!] leżąc jeszcze w łóżku zaczęłaś pisać do Angeliki odnośnie tego touchpada i myszki.

10:22 – 20 min. USPOKAJAM SIĘ AM FENSTER I DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIATOWI ZA SIEBIE

SIKORECZKA NA BALKONIE!

11:23 – 22.04 Wrap i Pod słońcem Toskanii, dann new Ivanka: Jak relacje z rodzicami wpływają na nasze życie?

I tu, kochana moja, ponownie zaczęłaś ryczeć, jak niemal bóbr… Bo właśnie wtedy zaczęłaś sobie myśleć znowu, że przecież u Ciebie, jak nic to widać… Te Twoje wspaniałe niemalże relacje z nimi… Bo przecież i brak pieniędzy, miłości, zdrowia, dobrych relacji z innymi…

Ale na tym już proszę skończmy! Bo naprawdę nie chcę już teraz na noc żadnych smutków! Dodam może tylko w końcu o tym, co ja wyniosłam dla siebie dobrego z tej właśnie książki… Ooo, teraz udało mi się odnaleźć w końcu tą kobietę… Mowa tu bowiem Jill Bolte Taylor, która jest autorką książki „Udar i przebudzenie„.

No dobrze, ale ja tego nigdy nie skończę… A chciałam tylko donieść tu o tym, cóż ja robię, by sobie jednak pomóc… Otóż staram się bardzo, tak jak sugeruje tu autorka [a to jest kolejna już książka, którą tak właśnie pooznaczałam…:P], nieeee, ja jak widać nie potrafię tego krótko i treściwie napisać… Chodzi tu po prostu o to, że ściągnęłam sobie od niej tą właśnie metodę kotwiczenia tego dobrego nastroju… I zawsze, gdy łapie mnie jakiś zły humor, czy może nawet zmęczenie… to zaciskam pięść [by przypomnieć sobie, że trzymam swój wewnętrzny stan w garści].

I wówczas automatycznie kojarzę to z dniem wczorajszym, którym był WTOREK, 05.10.21, a ja miałam pięknie odkurzone mieszkanie i widziałam również już swoimi oczami ponownie tą MOJĄ TRÓJCĘ [3 sroczki] tańczące. I jakby automatycznie na mojej buzi pojawia się uśmiech, hehe. No powaga, to jest dla mnie tak niesamowite wręcz…

A teraz już właściwie wystarczy mi, iż tylko zacisnę sobie tą piąstkę… i już w mojej głowie pojawiają się te właśnie obrazy: czyli satysfakcja/ duma, że jestem tak porządną, dobrze zorganizowaną osobą, oraz pewność i bezpieczeństwo: czuwa nade mną moja Trójca! No dobrze, ale teraz zacznę zaraz robić to samo… boooszeee, a mam tu wciąż tyyyle do opowiedzenia, że ja już naprawdę nie wiem, jak ja to zrobię…

Kochana moja, pamiętaj o tym, że Poza tym, nie zapominaj proszę o tym, czego właściwie już się nauczyłaś i w czym Ty przecież jesteś wręcz wyśmienita! A mianowicie, aby powtarzać sobie

A nawet jeśli zdarzyłoby się Tobie napotkać takich właśnie ludzi… To przecież już także dobrze wiesz, aby obstawać jednak przy swoim! Więc ich ewentualne jakieś zaczepki możesz zawsze krótko skwitować:

Oczywiście, że tak, hehe, 🤣,🤪. No, ale przyznać muszę…, że aż Cię wręcz nie poznaję… Myślałam, że z Twoich ust to raczej usłyszę tylko coś takiego:

Jasne, kochana moja, bo to również jest świętą prawdą! Ale, przecież dobrze wiesz, jako ta nad wyraz wręcz wrażliwa osoba…, że bywają różni ludzie… i nawet jak nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć na głos takich przekleństw, to zawsze można sobie tak pomyśleć i powiedzieć po cichu choćby tylko we własnej głowie 😉. No dobrze, kochana moja, ale teraz już zmykamy do spanka i medytacji, tudzież tego co ostatnio robisz nieustannie wręcz przed snem… a mianowicie dziękujesz za wszystko, co tylko możesz. A nade wszystko za Twoją piękną już przyszłość. Ze swoim ukochanym partnerem.

Bo doskonale o tym wiesz, że

(…)

Z ostatniej chwili: włączyła sobie ponownie Spotify i słyszy tę właśnie piosenkę: The Power Is Here Now – Alexia Chellun, a na latarni 3 GOŁĘBIE! Tzn. jej dalsza notatka:

9:44- 3 przez minutę, dann kolejną noch 2, po czym został już 1, a now 9:53 doleciał drugi🌞🌈😊

Mamy dziś oczywiście CZWARTEK, 07.X.2021, nie mogła tej nocy wcale dobrze i spokojnie spać… Choć, chwileczkę, spogląda właśnie jeszcze na swój komórkowy kalendarzyk i tam widnieje TYLKO, zapisek:

3:05 – 14 WC

Jestem nieustannie zaskoczona tym, cóż tym razem ukaże się po myślniku „-„, 😉. Czułam się tak jednak jakoś BARDZO wręcz przytłoczona…, żeby nie mówić znowu zdołowana… Tak niesamowicie marzę bowiem o tym, aby spotkać takiego mężczyznę, który byłby w stanie zaakceptować takie moje właśnie dziwactwa, jak choćby to, że budzę się tak właśnie w nocy…, a w dodatku, jak już stoję i podgrzewam sobie kolejną wodę, to o tej godzinie także mój kolejny zapisek z tego:

WASSER + ZITRONEN & 5 GINGER [ta cyfra, już obczaiłam, że zawsze pojawia się po tym znaczku &]

No dobrze, kochana moja, to uczyńmy choć jakieś porządki tak może znowu z samego ranka jeszcze, choć w sumie nie wiem, czy godz. 10:08 można nazwać jeszcze takim rankiem, 🤭. No ale nieważne, dla nas on przecież jednak jest! A widzę, że nieustannie obserwujesz, czy te Twoje gołąbki wciąż tam siedzą, hehe, a jest godz. 10:12, a one wciąż tam są! To teraz może zacznijmy od tego, cóż Ty sobie wynotowałaś [w komórce] pod imieniem ANGIE.

Już mówię, w ogóle to spójrz tylko, ale ja, jak widać muszę sobie takie rzeczy zawsze notować [czyli tu już wychodzi kolejny dowód na to, że jestem chyba jednak tą nadwydajną mentalnie osobą] I to nie tylko w stosunku do mojej rodzicielki. boooszeee, ponownie dzwoni do mnie jakiś nieznany nr… Ja już po prostu znowu nie mogę z tego…

Ale, ok. już podaję to, co sobie zanotowałam pod imieniem Angeliki:

  • Blume/ Staubsauger/ Bücher/ LIST/ Zimt/ AŁUN/ fryzjerka/ ostrzałka/ DATA URODZIN/ ALLEGRO SMART/ pismo ad. LEGITYMKA/ Opłata za blog/ Mala/ HOSE = plama/ jak zlikwidować adresy @?/ ciuchy

Moja droga, zauważ jakie to jest w Tobie niesamowite wręcz… Ty już to po prostu wiesz, że potrzebujesz takich zwykłych haseł, by później móc już dalej rozwijać całą rozmowę! To samo było przecież wtedy na tych warsztatach jeszcze, kiedy tak rozbawiłaś/ zachwyciłaś tym pozostałych uczestników!

///////

A to dalsza część dzisiejszego dnia Małej Mi:

  • poszła do warzywniaka, po drodze zauważyła ponownie piękną taką grubą/ włochatą gąsienicę!
  • przyszedł ten Helmut [powiedział ogólnie Dzień dobry, a ponieważ był tam pan Piotr i jeszcze jego chyba szef, w ogóle mu nie odpowiedziała, bo nie miała na to żadnej ochoty! a poza tym to było przecież do wszystkich, a ona już dawno czuje, że tego gostka po prostu nie trawi…, ma do niego jakąś taką awersję, tym bardziej, że ten wciąż coś pieprzy, jakieś swoje beznadziejne i mało śmieszne dowcipy/ gadki…]
  • zaczęła oglądać dziś film PYTANIE DO BOGA i szczerze mówiąc bardzo się jej podoba! Oczywiście jeszcze go nie skończyła, bo wciąż zajmuje się czymś innym i szkoda jej czasu na taką rozrywkę obecnie, póki ma jeszcze trochę tych sił, to postanowiła wykorzystać je znacznie lepiej…, bardziej kreatywnie, czy coś…
  • obejrzy go sobie z pewnością jeszcze dziś, może tak po wyjściu Angeliki, która miała przyjechać ok. 17…
  • Ale Mała Mi [jak wiadomo :P] nie lubi siedzieć bezczynnie i po prostu czekać
  • a ma już, kochani PIĘKNIE WYSPRZĄTANE MIESZKANKO, nawet przebrała się w takie bardziej do pokazania ciuchy, bo do tej pory chodziła cały czas w takich legginsach z MEGA DZIURĄ W KROKU, powaga, padli byście ze śmiechu

(…)

K-FLY ► WEIL ICH DICH LIEBE ◄ (official Video)

Kochani, musielibyście tylko ujrzeć jej niesamowicie piękną buźkę! Ma ją już właściwie od wczoraj, hehe,😋. Wróć, źle się wyraziłam!!! Chodzi tu oczywiście wyraz jej twarzy = tylko to miałam na myśli! Ahhh, jak widzicie, mi również zdarzają się takie gafy językowe, 😉. Ale powracamy już do teraźniejszości. Obecnie zawitał do nas PIĄTEK, 08.X.2021, PIĄTECZEK/ PIĄTUNIO, czy jak tam inaczej chcielibyście ten dzień jeszcze nazwać.

No, cóż…, może najlepiej po prostu powiedzieć PIĄTEK = TYGODNIA KONIEC I POCZĄTEK, buhaha, 🤣🤪😜[Liroy – Impreza (1080p HD) + TEKST]. Jak widzicie, humor mi niesamowicie dopisuje, wooohooo, A jak jest? Jest dobrze!

Ahhh, kochana, przecież wiesz już dobrze o tym, jaka Ty jesteś po prostu niesamowita, naprawdę!!!

///////

Zanim jednak będę opowiadała szczegóły, oznajmię tylko, tak szybciutko znowu, czego udało mi się już dziś dokonać, a obecnie mamy PIĄTEK, 08.X.2021, godz. 11:19, udostępnię tą notatkę w taki sposób, jak widnieje ona u mnie w komórce:

8:39 – 14 Wrap i Gracjan: Powrót do podstaw rozwoju

  • WOHNUNG BEZAHLT 💪
  • Call mum / call Kamyk/ talk z Angie per Messenger
  • ZAKUP PRZEZ NET. = GEMACHT!

No dobrze, kochana moja, jesteś na serio CUDOWNA!!! Ale może więcej opowiesz o tym nam później, bo doskonale to wiem, jakie ponownie miałaś plany i zamierzenia [najpierw porobić opłaty, zakupić potrzebne rzeczy przez Allegro], dlatego teraz już wiesz, ile pieniążków Ci jeszcze zostało i spokojnie możesz sobie jeszcze wyjść dokonać kolejnych zakupów, a przy okazji, oczywiście zrobić sobie spacer

///////

Adel Tawil – Ist da jemand (Official Video)

hne Ziel läufst du durch die Straßen
Durch die Nacht, kannst wieder mal nicht schlafen
Du stellst dir vor, dass jemand an dich denkt
Es fühlt sich an als wärst du ganz alleine
Auf deinem Weg liegen riesengroße Steine
Und du weißt nicht, wohin du rennst (…)

Ist da jemand, der mein Herz versteht?
Und der mit mir bis ans Ende geht?
Ist da jemand, der noch an mich glaubt?

Ist da jemand? Ist da jemand?
Der mir den Schatten von der Seele nimmt?
Und mich sicher nach Hause bringt?

Ist da jemand, der mich wirklich braucht?
Ist da jemand? Ist da jemand? (…)

//////

Sami widzicie, jak u tej naszej Małej Mi ten nastrój się zmienia…, to widać ewidentnie po tych cytowanych przez nią piosenkach!

Ja po prostu już naprawdę nie mogę znowu…

Kochana moja, wiesz dobrze, że ja to wszystko wiem/ widzę i co najważniejsze również czuję! Tu ponownie nam wychodzi na wierzch to samo…, czyli to, że nie czyścisz siebie tak na bieżąco, niestety… Ale doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że miałaś przecież także inne zajęcia…

Myślę, że zdecydowanie Tobie w tym robieniu porządków teraz pomogę, bo doskonale wręcz rzuca mi się to na pierwszy niemal [znowu] plan! Ale wiem dobrze, iż Ty sama również to dziś odczułaś… Dlatego myślę, że póki co, opowiedz nam choć o tym swoim dzisiejszym dniu, dobrze?

No więc tak…., będę podawała tu po prostu moje zapiski… Choć nie! Wydaje mi się, że to będzie nie do końca zrozumiałe dla moich czytelników, jak nie wspomnę o tym wczorajszym dniu jeszcze…

A więc dobrze, moja droga, to cofnijmy się jeszcze do tego dnia wczorajszego, którym był CZWARTEK, 07.X.2021, kiedy to odwiedziła Ciebie przecież Twoja bardzo dobra koleżanka. Jestem zdania, iż to będzie bardzo ważna opowieść tutaj, dla wszystkich!

Zatem, uczynię sobie tylko najpierw taki właśnie plan:

  • 15:32 – 10 Mittagessen i film PYTANIE DO BOGA

Nie, boooszeee, ja w sumie znowu nie bardzo to pamiętam, jak to RZECZYWIŚCIE było…

Dobrze, moja kochana, to pisz tu wszystko, jakie Ty miałaś odczucia i to, co się Tobie jeszcze wydaje…, uratujmy choć z tego tyle, ile tylko możemy jeszcze przywrócić.

Ok., ale daj mi chwilkę…, zaraz mam nadzieję, że uda mi się do tego wszystkiego jeszcze dojść…

Moja kochana, nie tylko tak uważam, że uda nam się to spokojnie rozwikłać, ale jestem pewna, że choćby jak zaczniesz od tego, czego jesteś w 100% pewna, to dalej już zacznie się to niemal samo nam rozwijać! Wiesz, jak to się mówi: po nitce, do kłębka 😉.

Jasne, że tak, tylko teraz znowu nie wiem, od czego mam zacząć… Bo tak mnie kusi o wspomnieniu jeszcze o tych emotikonkach właśnie, które już rozwikłałyśmy jednak, jak tu wstawiać! hehe, 😋.

Ale myślę, kochana moja, że do tego również dojdziemy, ale proszę trzymajmy się tego porządku jednak, który Ty przecież tak kochasz!

Tak właśnie, ja bardzo lubię mieć ten porządek… Choć chyba jednak najlepiej będzie, jeśli najpierw uczynię jednak tego taki po prostu wstępny PLAN:

  • dokładnie o 16:24 napisałam na Messengerze do Angie takie oto zapytanie [auf De natürlich :P]

Hallo meine Liebe, 😊 und sag mir bitte, gelingt es dir heute, mich zu besuchen? Wenn ja, dann, schreib mir bitte, um wieviel Uhr ungefähr?

A byłam już wówczas pięknie przygotowana na ten jej przyjazd, bo wiedziałam w sumie, że gdyby nie mogła znowu, to z całą pewnością uprzedziłaby mnie o tym wcześniej, tak, jak ostatnio… [ooo, UDAŁO MI SIĘ RÓWNIEŻ Z FEJSA TO SKOPIOWAĆ!] Zatem tutaj jeszcze ta wiadomość od Angeliki, z wtorku, o godz. 14:38

Hej, mam dzisiaj naprawdę sporo pracy, mogę być w czwartek przed 17?

Poniżej to moje pierwsze, ok, o którym chyba już wspominałam… 😋

A dalej już rozwinęłam tę moją wypowiedź troszkę bardziej, a mianowicie:

Nie uwierzysz, ale mi [pomimo, że wróciłam z warzywniaka, gdzie kupiłam arbuza do kawy 😋] to również pasuje…, bo jakoś mnie dziś po prostu muli… Za to przesyłam Ci fotkę motyla, którego niemal notorycznie spotykam [i tu ponownie fotka, której niestety teraz nie mogę już tu nawet dodawać… :P]

Jaki piękny ❤ Ooo super 🙂 mam nadzieję, że planów nie psuję. Nieoczekiwanie zastępuję w tym tyg. szefa, opowiem Ci zresztą w czwartek

Ok, to to był jeszcze właśnie ten wtorek…, a teraz już przechodzę do CZWARTKU, kiedy to już Angelika do mnie zawitała… A to było dokładnie tak, że po wysłaniu tej wiadomości do niej, wstawiłam właśnie wodę, bo pomyślałam sobie, że może przecież przyjechać do mnie, tak, jak ostatnio, znacznie później…, a ja nie lubię pić już aż tak późno tej kawy, tym bardziej, że teraz pijam ją bez mleka!

A byłam z siebie już taka zadowolona, bo jednak udało mi się ponownie odzyskać dobry humor, tak właśnie, jak chciałam! Poza tym jeszcze się przecież przebrałam z tych mega porwanych legginsów [buhaha, 😜]

To może jeszcze tylko napomknij tutaj, dlaczego wciąż w nich chodzisz i ich nie wyrzuciłaś.

Dziękuję, że mi to ułatwiasz 😉. Otóż, bardzo je lubię, bo są nie dość, że z naprawdę ładnie wyglądającego materiału, to jeszcze takie mega wygodne… i już nawet, jak zaczęły mi się trochę rwać, to udałam się z nimi do tej Moni = krawcowej, która ma swój gabinet/ biuro/ salon u mnie w bloku. I wtedy już właśnie poprosiłam, aby mi je podratowała [a to było, jak się nie mylę, chyba jakoś w tamtym roku jeszcze…:P]

Również tak mi się wydaje, hehe, 😉.

W każdym razie, teraz ponownie postanowiłam nie zaścielać, pomimo, że Angelika miała pomóc mi z tym kompem. To pomyślałam sobie, że posiadam tu przecież także stolik z krzesłami, przy którym zresztą zaraz po zrobieniu kawki, sobie siadłyśmy.

No dobrze, moja Ty kochana, ale cofnijmy się może jeszcze tylko kawalątek i wspomnij jeszcze, jak to właśnie było…, bo skończyłaś na tym, iż właściwie wstawiłaś już tą wodę…

Tak, owszem, a wcześniej jeszcze przeszłam się tylko do warzywniaka po tym razem winogrono, bo już od poprzedniego razu zapamiętałam sobie, aby ARBUZÓW JUŻ NIE KUPOWAĆ! Bo ten, który wówczas, dokładnie 05.10. zakupiłam…, wcale nie był już taki dobry! Zatem miałam po prostu kolejną nauczkę…, czy może lekcję…

Nie, przepraszam, ale teraz właśnie leci jeszcze Ivanka Karpik ze swoim LIVE`em: Jak uzdrowić Dzieciństwo żeby byc szczęśliwym Dorosłym, a ja BARDZO tego, jak wiesz potrzebuję!

/////

Kochana moja, właśnie się skończył i dostrzegłam nawet Twój komentarz, po zakończeniu go…, a teraz jeszcze weszłaś ponownie, by go może skopiować sobie jeszcze, a patrzysz, że FILM JEST JUŻ NIEDOSTĘPNY… ponieważ został usunięty przez przesyłającego…

Owszem, tak właśnie było… W każdym razie, ja słysząc ten przerażający wręcz dla mnie płacz tego dziecka…, a najbardziej niezrozumiały był jeszcze dla mnie BRAK JAKIEJKOLWIEK REAKCJI TEJ KOBIETY NA TO! Nie mogłam w to wprost uwierzyć, jak ona się zachowuje…, wydało mi się to czymś kompletnie nieludzkim wręcz…, bo ta CAŁKOWICIE NA TO NIE REAGOWAŁA, TAK, JAKBY BYŁA GŁUCHA…, JAKBY TYCH KRZYKÓW I PŁACZU TEGO DZIECKA KOMPLETNIE NIE SŁYSZAŁA.

Widziałam, kochana moja, jakie myśli od razu zaczęły pojawiać się w Twojej główce…, iż może zbyt pochopnie się nią tak zachwyciłaś…

Takie właśnie mi myśli przyszły znowu do głowy…, no po prostu jeden wielki, że tak powiem, jak zwykle szum…, podzielę się tutaj po prostu tymi moimi skojarzeniami:

  • może ona wcale nie jest taką dobrą matką i w ogóle kobietą, za jaką próbuje uchodzić…
  • nie lubię tak szybko oceniać, staram się przecież tego nigdy nie robić, a już z całą pewnością nie potępiać kogoś! Bo przecież nawet w tej książce czytałam, że [zacytuję tutaj]:

KAŻDY MA SWÓJ SYSTEM I SWOJE PRIORYTETY, NASZE OSOBISTE WARTOŚCI NIE MAJĄ CHARAKTERU POWSZECHNEGO. MUSIMY PRZYZNAĆ DRUGIEMU PRAWO DO WYZNACZANIA SOBIE WŁASNYCH PRIORYTETÓW, NAWET JEŚLI SĄ NA ANTYPODACH TEGO, W CO WIERZYMY.

No ok, tu sobie pomyślałam, ale…, do cholery jasnej, przecież jak taka osoba [która nie reaguje nawet jak człowiek!] może stanowić dla mnie jakiś w ogóle autorytet… Jestem naprawdę ostatnią osobą, która tak szybko ocenia, a już tym bardziej kogoś potępia… No, ale sama powiedz, czy to nie było co najmniej dziwne ze strony tej kobiety?

Powiem tak, mi także ta sytuacja wydała się co najmniej niezdrowa, bo jak można mówić o miłości i trosce o drugiego człowieka, zwłaszcza dziecko…, a samemu kompletnie nie okazując choćby jakiejkolwiek najmniejszej empatii! I cieszę się kochana, że napisałaś ten komentarz, może to właśnie nim sprowokowałaś nawet, że ten materiał został zaraz usunięty przez przesyłającego.

No po prostu napisałam tylko czystą prawdę…, że na serio BARDZO CHCIAŁAM SIĘ SKUPIĆ wykonując ten cały proces, ale… tak jak tam napisałam, a były to słowa:

Przepraszam najmocniej, ale ja naprawdę nie mogłam się skupić, słysząc to PŁACZĄCE I KRZYCZĄCE DZIECKO za ścianą…!

boooszeee, a jeszcze przesłałam do tego link tej Angelice właśnie… No jakaś po prostu masakra…, a jeszcze wczoraj właśnie tak fajnie nam się rozmawiało… A mianowicie, po tym, jak zaczęła mi opowiadać o tym zajściu, że tak powiem z tym jej rzekomo wymarzonym prezentem od dziadka…

Ok., kochana moja, to teraz już tak naprawdę, zróbmy z tego, proszę, choćby taki tylko szybki plan/ podpunkty… Bo przecież, doskonale to widzisz, jak wszystko u Ciebie, w niemal ekspresowym tempie się zmienia…

Tak, chyba rzeczywiście muszę tak to zacząć, zatem dosłownie hasła„:

  • co u Ciebie dobrego?
  • pięknie wyglądasz, wciąż jesteś taka opalona! [mam nawet opalone cycuszki-hehe, sama to dodałam 😛 ]
  • zajęłyśmy się najpierw rozmową…, do właśnie tej kawy…
  • ten chłopak, zapomniałam już, jak było mu na imię, ale byłam pewna, iż są dalej razem… Zatem, w ogóle to, jak nie nazwałam go żadnym z Tindera, tylko od razu określiłam go tym prezentem urodzinowym, który przecież jak twierdziła zesłał jej dziadek!
  • rozstali się, ale nawet nie osobiście…
  • rzeczy, które zostawiła u niego i chciała po nie podjechać, lub wysłać siostrę…, wysłał jej przez chyba paczkomat…
  • swoją byłą [która do niego się wciąż dobijała], jak Angelika u niego była i nocowała, nazywał wariatką
  • no sceny, jakie mi opowiadała, były niemal dantejskie, w sensie brzmiało to wszystko, jak jakiś co najmniej serial… / telenowela [strach przed porysowaniem auta w garażu…, totalna nieszczerość, obłuda itp…]

No dobrze moja droga, widzę, że nie masz już teraz siły…, a myślę, że należy się obecnie wyciszyć…

Ale pozwól mi choć, że jeszcze tutaj tylko doniosę o tym, cóż napisałam jej jeszcze dziś z rana o godz. 10:06:

Hej Kochana, nie uwierzysz: WŁAŚNIE PRACUJĘ SOBIE DALEJ I JUŻ UMIEM UŻYWAĆ TEGO WSZYSTKIEGO NA TYM TOUCHPADZIE, CO WCZORAJ ODKRYŁYŚMY I CZEGO MNIE NAUCZYŁAŚ😉 Jestem po prostu mistrzu, jak zwykle zresztą, buhaha, 😜

Monia, super!!! W końcu gwiazdą jesteś ❤

No raczej, Rejczel 😜

A kochana, powiedz mi jeszcze tylko, bo nie mogę dodzwonić się do mojego brata…, czy w każdej myszce do kompa, potrzebujemy baterii, bo już znowu tego nie ogarniam, buhaha, 🤣🤪

Hmmm tego nie wiem, ale one są zawsze sprzedawane z baterią raczej

Angie, Kamyk wciąż nie odbiera, to pomóż mi proszę wybrać Ty jakąś myszkę z tej str.: https://allegro.pl/listing?string=myszka%20bezprzewodowa&fbclid=IwAR0M76dwv3kgTkUvVv1iPhYfRa9pqvEQF6BIL3KNRVdPcn358R8jbzGsCFo, jak oczywiście znajdziesz chwilkę, bo wiem, że jesteś zapracowana również 😘

W międzyczasie oczywiście napisałam do Marcina również:

Cześć braszku, dzwonię do Ciebie, a Ty nie odbierasz…, może jeszcze śpisz. A ja chciałam się Ciebie tylko podpytać, jaką byś mi ewentualnie doradził myszkę do kompa? Bo chciałam sobie zakupić… I w sumie nie wiem, czy bezprzewodową…: https://allegro.pl/listing?string=myszka%20bezprzewodowa. Jak już się obudzisz, to daj mi please znać, to do Ciebie przedzwonię, ok?

No dobrze, moja kochana, wiem, że on nie odebrał, bo… jak się później dowiedziałaś od swojej rodzicielki, leży on właśnie w łóżku, przeziębiony… Ale, kochana moja dokończymy to jutro już! Bo teraz trzeba się jeszcze troszkę przed snem wyciszyć i zresetować jednak!

Oczywiście, że tak! Ale jeszcze to akurat bardzo chcę tu zamieścić, bowiem doszłam do wniosku, że skoro Kamyk jeszcze sobie śpi, to mogę to przecież zrobić równie dobrze sama… i po opłaceniu mieszkania, przystąpiłam właśnie do zamawiania tych rzeczy i dlatego też napisałam do Angeliki właśnie taką wiadomość:

Angie, ich habe schon alles erledigt! 💪So gleich gehe ich noch ein paar Einkäufe zu machen 😉

Angelika Hrycyk

Super 🙂 czyli myszka wybrana ?

Tak, kochana, nie tylko myszka… Ale właśnie wróciłam do domu i niestety muszę się „zregenerować” psychicznie… Ale to jest znowu dłuższa historia… (niestety znowu związana z moją mamą… – 22.04 [te liczby ponownie SAME mi tu wskoczyły 😋…], ale jej NIC SIĘ NIE STAŁO, więc się nie martw!) Siadłam sobie teraz na balkonie i próbuję się po prostu wyciszyć…

Miłego dnia, regeneruj się w słoneczku ❤

Właśnie to robię I odsłuchuję sobie to: Słuchaj codziennie 107 afirmacji. Przyciągaj miłość, obfitość i zbuduj poczucie własnej wartości.

❤️

Ok, a resztą, tak, jak mówiłaś, zajmiemy się jutro…, bo po prostu to czuję, że moim obowiązkiem jest po prostu zachowanie też choć minimalnej higieny tego snu

Tak właśnie, aby móc następnego dnia dobrze funkcjonować, wspaniale, że o tym jednak pamiętasz!

boooszeee, a wiesz, co mi jeszcze dziś przyszło na myśl? Że może to info o tej 8-ce numerologicznej pojawia się nie bez powodu…, bo może to się również odnosi do mojej osoby…

Ósemka (numerologiczna 8) to osoba niezwykle ambitna, a przy tym pracowita jak mało kto. Pragnie osiągnąć sukces i dąży do niego za wszelką cenę. Jest cierpliwa i wytrwała w swoim postępowaniu, więc najprawdopodobniej uda jej się zrealizować cele. Jako osoba sumienna, przykłada się do swojej pracy i nigdy nie unika obowiązków. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że wywiązywanie się ze zobowiązań to jeden z elementów realizacji marzeń. (…)

https://astroweb.pl/numerologiczna-8.php

Nie uwierzysz w to zapewne, ale ja, szczerze mówiąc, już również dawno sobie o tym pomyślałam, że dlaczego Ty nie odbierasz tego właśnie do siebie? Jak przecież pracujesz tu każdego niemal dnia na swoich co najmniej 120 obrotach!

Tak właśnie…, ale muszę też się w końcu nauczyć jednak odpoczywać! Dlatego teraz już zamykam kompa i zmykam do medytacji.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close