SŁUCHAJ SWOJEGO SERCA = ONO ZAWSZE WIE NAJLEPIEJ

2:59:42

Don’t write yourself off yet
It’s only in your head you feel left out or looked down on

Just try your best
Try everything you can
(…)

You know you’re doing better on your own so don’t buy in
Live right now
Just be yourself
It doesn’t matter if that’s good enough for someone else It just takes some time
Little girl, you’re in the middle of the ride
Everything, everything will be just fine
Everything, everything will be all right

The Middle – Jimmy Eat World (Kina Grannis Cover)

boooszee, dziś [SOBOTA, 09.X.2021] właśnie usłyszała tę piosenkę i kochani spogląda na tą swoją latarnię, a tam ponownie 2 gołąbki siedzą… No dobrze, kochana moja, ale tak, jak sobie zaplanowałaś MUSISZ PO PROSTU PODZIELIĆ SIĘ TYM, cóż zapisywałaś sobie jeszcze nad ranem dziś, tj. ok. 5:30 w swojej komórce…

Myślę bowiem, że z tego rozwiążemy dalszy temat i może nawet znowu gdzieś przyjdzie Ci do głowy/ pojawi się jakiś adekwatny tytuł tego wpisu właśnie. A póki co, kochana może teraz zjadłybyśmy jakieś śniadanko?

Tak właśnie również sobie o tym pomyślałam. A dziś zrobię nam już müsli, bo mam dużo winogron, 2 jabłka, no i jeszcze 1,5 banana. Ale nim cokolwiek tylko zacznę dalej, to muszę wprost podać jeszcze to, cóż dostrzegłam, iż opublikowała dziś ta Ivanka, a propos tego wczorajszego nieszczęsnego jednak jej nagrania! Oto, co pisze:

LIVE. Niedziela 12.00. „Jak uzdrowić Dzieciństwo żeby być Szczęśliwym Dorosłym” ❤🌸 Czasem dzieją się rzeczy których nie przewidzisz.. Ale na tym polega życie. Uczę się, wyciągam wnioski i idę dalej. Dziś Internet nie zawiódł, natomiast Mia postanowiła w trakcie praktyki zarządzać bliskości z mama … Live z praktyką uzdrowienia dzieciństwa zrobię jeszcze raz w niedzielę o 12. Zapraszam ❤

Spójrz, czyli miałaś jednak rację, TO BYŁ PŁACZ JEJ CÓRECZKI! Ale super, że jednak jest kobietą, która potrafi wyciągnąć wnioski, naprawić to, co było niepoprawne, co nie wyszło i idzie dalej = to przecież, kochana tak, jak i Ty! A poza tym teraz poinformowała ona nawet, że to będzie już i nagrane, i zapisane [zatem nie będziesz musiała już sobie tego sama nagrywać]. Bo później będzie można to sobie jeszcze zawsze odtworzyć!

Tak właśnie, więc niezmiernie się z tego cieszę! A teraz lecę już zrobić dla nas to müsli…

Tim Bendzko – Hoch (Offizielles Musikvideo) – YouTube

Die Leute fragen „Wie viel Extrameter gehst du?“
Ich fang’ erst an zu zählen, wenn es weh tut
Fehler prägen mich, mach’ mehr als genug
Bin zu müde für Pausen, komm’ nicht dazu
Und wenn ich glaube, meine Beine sind zu schwer
Dann geh’ ich nochmal tausend Schritte mehr Auch wenn wir schon weit gekommen sind
Wir gehen immer weiter – hoch hinaus
Egal, wie hoch die Hürden auch sind
Sie sehen so viel kleiner von hier oben aus
Wenn dir die Luft ausgeht
Nur nicht nach unten sehen
Wir gehen immer weiter hoch hinaus
Immer, immer weiter hoch hinaus

Tim Bendzko – Hoch (Offizielles Musikvideo) – YouTube

/////////

Boże, NIE, JA NIC NIE ROZUMIEM Z TEGO MOJEGO ŻYCIA JUŻ!!! Jest SOBOTA, 09.X.2021, godz. 12:42, a ja właśnie skończyłam oglądać ten film: NOC NA BAGNACH LUIZJANY- cały film / lektor PL, kompletnie tego znowu nie mogę pojąć, dlaczego to robiłam i co mnie w ogóle trzymało tu na miejscu…

Ubieram się teraz i idę się przejść, bo już, na serio, tego nie ogarniam, co tu się dzieje… Muszę choć trochę złapać chyba świeżego powietrza, bo zaraz tu zwariuję…

//////

Jak wspaniale, że napisała tutaj tą godzinę! Bo, moi drodzy, wyszła na tą dolinkę oczywiście… ale już dokładnie nie pamiętała, która to była, czy 13:20, czy może już 14:20… Gdyż, kochani w domu była dopiero o godz. 15:40! Nie brała ze sobą ponownie komórki…, bo chciała odciąć się od świata…, za to zabrała ze sobą tą książkę Christel Petittcollin „Jak mniej myśleć (…)” I naturalnie po tym, jak postała tam, rozmawiając ze Wszechświatem, udała się na tulenie drzewa.

A dziś wybrała jeszcze inne: 3-cią brzuzkę, bo akurat ta stała bardziej w słońcu🌞. Następnie udała się przysiąść na ławeczce [ponownie tej swojej, 😋] i tam właśnie rozpoczęła czytanie tej lektury, a muszę Wam powiedzieć, że to jest kolejna pozycja, która ją bardzo uspokaja… Nie przeczytała jej wprawdzie jeszcze do końca, ale jej dzisiejszy zapisek na okładce to:

09.10.21 = 187 – 218

Wracała już zadowolona i poniekąd zrelaksowana, a z całą pewnością usatysfakcjonowana, gdyż dowiedziała się kolejnych rzecz, które zaraz sobie pozakreślała i odznaczyła tymi kolorowymi małymi karteczkami, które niedawno sobie znowu dokupiła. Tak wędrowała w str. domu i wypowiadała tak spokojnie i z przekonaniem, następujące słowa:

Kocham Cię WSZECHŚWIECIE i dziękuję za Twoją pomoc!

////////

boooszeee, zjadła obiad i … nie uwierzycie, co włączyła… Ten oto film: NIEWYGODNA PRAWDA cały film online lektor PL. Mateńko, ona już sama nie za bardzo wie, co robi…, bo pomimo, że ten film wydał jej się wręcz okrutny…, to nie był taki przecież od samego początku. A ona usilnie chciała się dowiedzieć, jak ta akcja potoczy się dalej…

Mówiła sobie cały czas: nie będę twierdziła, że jestem jeszcze dzieckiem i muszę poznawać dalej świat! Raczej mam siebie za odważną kobietę, tak, jak i ta główna bohaterka [policjantka]. Wiedząc, że hmmm… jakby to powiedzieć, ale chyba wszyscy normalni ludzie już dawno zrezygnowaliby z oglądania czegoś takiego… No, a bynajmniej na wieczór… Mała Mi czuła się niemal jak taki właśnie detektyw… boooszeee, nie potrafi tego znowu racjonalnie wytłumaczyć…, ale po prostu czuła to, że musiała obejrzeć ten film do końca…

///////

Kochana moja, ale spójrz, już go obejrzałyśmy. Tak, obydwie, bo ja oglądałam przecież wraz z Tobą! I muszę Ci powiedzieć, że pomimo, iż ten film był rzeczywiście okrutny wręcz, to jestem z Ciebie bardzo dumna, że tak odważnie i niemal zawzięcie chciałaś poznać do końca tą prawdę!

Owszem przeraziło mnie to niemal, ale pomyślałam sobie, że przynajmniej dowiedziałam się kolejnej rzeczy o tym świecie… Tak, dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że jak taka niemal masochistka, ale naprawdę cieszę się, że jakby poznałam kolejną odnogę tego świata…

//////

Moja droga, zauważ tylko proszę, jaką Ty jesteś niesamowitą wręcz osobą! Nie będę już tu twierdziła nic więcej o tym filmie, bo nie był on rzeczywiście raczej odpowiednim na wieczór. Ale spójrz tylko, jaką Ty się już stałaś otwartą na tyyyle rzeczy osobą, otwartą/ odważną i mądrą, tak, jak i ta policjantka! W dodatku ponownie po tym filmie, włączyłaś sobie Spotify, a tam właśnie leciał: Snow Patrol – Don’t Give In (Official Video) – YouTube

Don’t give in
Don’t you dare quit so easy
Give all that you got on the sword
Don’t say that you won’t live forever
I know, I know It’s in your blood
And it’s in your making
So don’t hold your tongue
‚Cause it’s, it’s no longer working
Don’t fall on your sword
Just follow your instinct
Like an old lesson learned

Poza tym jestem z Ciebie jeszcze naprawdę dumna! Że właśnie, choć myślałaś o tym, aby do tego filmu zrobić jeszcze może kawę To później jednak już stwierdziłaś, że bardzo lubisz pić tą kawę [i jeść do niej jeszcze to coś], ale tylko, jak oglądasz coś przyjemnego, a to nie było dla oka, ucha i reszty Twoich zmysłów, niczym przyjemnym. Także z tej kawy już najzwyczajniej w świecie zrezygnowałaś, a w zamian za to zrobiłaś już sobie tą herbatkę na sen i wzięłaś teraz właśnie jeszcze pół jabłuszka.

Tak, ja również jestem z siebie dumna z tego powodu.💪 W ogóle tak niesamowicie dobrze mi się tą książkę tam dziś na tej dolince czytało [a na jej stronach nawet zapisywałam sobie, że zauważyłam ponownie przy prawie moich stopach gołąbka, a także dostrzegłam 2x TEGO pięknego motyla!] i chciałabym się tutaj kilkoma rzeczami właśnie z niej podzielić. Póki co, robię to, jak zawsze, nie sprawdziwszy nawet, jak to wygląda z czasem tej muzy zamieszczonej przeze mnie po powrocie. Ale obecnie skupmy się na tej niesamowitej wręcz dla mnie książce.

Otóż pozaznaczałam w niej wiele cytatów, ale choćby tymi dwoma chcę się obecnie podzielić. Na str. 216 znalazłam taki oto, który, myślę, że…, może nie będę twierdziła, iż „idealnie wręcz oddaje tę moją sytuację„, ale doskonale się z tymi słowami zgadzam! LEPIEJ BYĆ SAMEMU NIŻ W ZŁYM TOWARZYSTWIE. Tu właśnie chodzi o to, aby starannie dobierać to, z kim przebywamy. Bo, jak wiadomo lepsze jest już bycie samemu, niż z kimkolwiek, a już zwłaszcza z kimś, kto przez swoje destrukcyjne działanie skazuje nas na totalną niemal samotność.

Bo bycie samemu, nie zawsze przecież oznacza samotności! A poza tym jedna z najważniejszych rzeczy, którą tu wyczytałam to:

ABY DOBRZE WYBRAĆ WSPÓŁTOWARZYSZA, TRZEBA UMIEĆ ŻYĆ SAMOTNIE!

No, muszę tu szczerze powiedzieć, że Ty, moja cudna, już przecież potrafisz to robić w niesamowicie doskonały wręcz sposób! Bo nie dość, że tak wspaniale tu sobie sama wszystko organizujesz, wykonujesz WSZELKIE CZYNNOŚCI tak niesamowicie wręcz pomysłowo i asertywnie I DZIELNIE! Jak choćby właśnie jeszcze w ten miniony CZWARTEK, 08.X.2021, w tak wspaniały i naprawdę niesamowicie kreatywny wręcz sposób, pozałatwiałaś to wszystko! I z tymi zakupami przez net. [myszka, płyny do kąpieli, wazelina oraz książka Stefanie Stahl Odkryj swoje wewnętrzne dziecko].

Dokonałaś tego po opłaceniu mieszkania i następnie jeszcze, kochana moja, udałaś się do kolejnych sklepów: pasmanterii po łatkę, abyś mogła ukryć tą Twoją plamę, której nie możesz niczym wywabić. Na tych pięknych spodniach, w których stwierdziłaś, że Twoja dupka wygląda tak naprawdę seksownie! 🤗

Odkryłaś również kolejny lumpek, gdzie jak już usłyszałaś, że jest tam jeszcze kolejne zejście, tak jakby do piwnicy, to zeszłaś tam również schodkami i jak już wybrałaś sobie kilka tych rzeczy do przymierzenia, to… ponieważ przymierzalnia znajdowała się tylko na powyższym poziomie, ale wiedziałaś, że nie było w niej żadnego krzesełka, a Ty masz przecież nadal problem/ trudność, choćby ze ściągnięciem i założeniem wiązanych butów na stojąco…

Tak właśnie, ale jak już zebrałam tych kilka rzeczy… a jeszcze jak dostrzegłam, że nie ma tam już żadnych ludzi, to tym bardziej się odważyłam przymierzać te ciuchy🤭. A były to TYLKO portki i jakieś legginsy – bo przecież po nie głównie się tam udałam! Więc szczęśliwa, że mogę sobie siąść na te schody, tak jak na krzesło, zaczęłam po prostu przymierzać te rzeczy, więc naturalnym jest, iż musiałam tam rozebrać się do majtek, hehe,😋. Na całe szczęście, robiłam to, jak nie było tam już żadnych ludków… Choć, znając już siebie = uczyniłabym, to nawet jakby ktoś jeszcze był. Bo czego miałabym się niby wstydzić?

Oczywiście, moja droga, że nie miałaś się absolutnie czego wstydzić! Tylko, pomyśl, że przecież nie każdy zdecydowałby się na taki niesamowicie wręcz pomysłowy i kreatywny sposób! Doskonale przecież już wiesz, jaka byłaby reakcja większości!

Ale chciałam tu jeszcze koniecznie o jednej rzeczy wspomnieć… Choć nie wiem, czy to będzie TYLKO jedna…, 😋, lecz z pewnością muszę jeszcze napisać tu o tym, co mnie tak niemal rozbawiło wręcz…

Otóż, postanowiłam, że tego mojego wewnętrznego sabotażystę/ krytyka [który pojawia się przecież u każdego!] po prostu również spersonalizuję! Stwierdziłam bowiem, że jak już nadam mu choć jakieś imię…, to zdecydowanie łatwiej mi będzie przejąć nad nim kontrolę i posyłać go do wszystkich diabłów! 😜

Widziałam, kochana moja, jesteś naprawdę przecudowną wręcz artystką! Poważnie myślałam, że tam padnę, jak słyszałam, co Ty tam wypowiadasz, buhaha, 🤭. Przypomnij nam proszę, jeszcze jak go nazwałaś.

Ahhh, najpierw w ogóle tak sobie rozkminiałam… A już na wstępie niemal przyszło mi na myśl: CO ZA GENIALNY POMYSŁ z tą personalizacją! Dlaczego w ogóle ja sama na to nie wpadłam? I tak na samym początku, stwierdziłam, że to powinno być raczej jakieś nie najlepiej kojarzące mi się imię… i po kilku próbach, stwierdziłam, że będzie to po prostu Marian, buhaha,🤪. Nawet w sumie nie wiem, dlaczego akurat to imię przyszło mi na myśl, hehe, może z jakichś śmiesznych filmików/ dowcipów.

Pomimo, że na wstępie wzięłam najzwyczajniej w świecie Maryśkę … Jak przeczytałam jednak słowa: Co za palant! Odpieprz się ode mnie, Jeff! [a mówiła to taka Corinne]. Poza tym, tak sobie pomyślałam, że nie chciałabym obrażać raczej żadnej kobiety… Znacznie łatwiej byłoby to chyba dla mnie, gdybym wiedziała, że jest to jednak jakiś mężczyzna, hehe.

Ale nie myśl tylko, że taką taktykę obrałam jedynie w jedną stronę! Otóż NIE! Ja stwierdziłam, chyba już dawno, że mam jakieś takie nietypowe związki z mężczyznami… Tzn. nie potrafię tego nawet dobrze wytłumaczyć, jak to się dzieje…, ale zawsze jednak z nimi się jakoś lepiej dogadywałam. Zatem naturalnym tu jest, że po tym, jak już rzekłam [w mojej głowie] temu MARIANOWI, że już go zwalniam i posyłam na emeryturę.

To… jakoś nie musiałam nawet długo się zastanawiać nad imieniem tego mojego, nowo zatrudnionego, „młodego/ wesołego/ dynamicznego animatora„, który będzie do mnie mówił w sposób bardzo zachęcający i stymulujący. Już wiedziałam, że będzie nosił on imię GRACJAN, hehe, 😉. A dalej, jak doczytałam:

No i w dodatku seksownego, bo to znacznie zwiększy motywację!

Serio już wiedziałam, że będzie nosił on właśnie to imię: Gracjan! Zawsze zresztą twierdziłam, odkąd miałam jakąś styczność z tym człowiekiem, że przecież nawet nie sam wygląd jest dla mnie najważniejszy! Ale ok, teraz przyjęłam to, że [choć na początek tylko w mojej głowie] takim moim wybawcą stanie się ten seksownie wyglądający Gracjan! On bowiem zawsze będzie mi jeszcze pomagał, podnosząc mnie jakoś na duchu. A przecież nie raz [zwłaszcza w tych swoich wcześniejszych filmikach] zachwycił mnie wręcz swoją mądrością i głęboką wręcz świadomością oraz wiedzą!

Wspaniale, kochana moja, zamieniłaś muzyczkę tutaj na dłuższą, ponownie tak na zaś, a jutro, moja droga, wyjdziemy sobie ponownie na tą dolinkę, a tam już zakończymy czytać tą książkę. Bo wkrótce ma przyjść do Ciebie kolejna, którą zakupiłaś! Wtedy też odniesiemy się do tego, co miałyśmy… A teraz zmykaj wziąć kąpiel! Tak, dziś ponownie jeszcze bez płynu, ale już prawdopodobnie od poniedziałku będziesz miała u siebie te wszystkie rzeczy, które zakupiłaś! A więc także i tą myszkę!

Jasne, że tak, ALE udamy się na tą dolinkę, dopiero po odsłuchaniu jeszcze tego LIVE. Niedziela 12.00. „Jak uzdrowić Dzieciństwo żeby być Szczęśliwym Dorosłym” ❤🌸 A tak naprawdę w następnym tygodniu ponownie będę miała kilka spraw do załatwienia, bo i muszę w końcu 1) zapisać się do tego dentysty [ponieważ wtedy kiedy miałam być, chyba 27.09.] tą wizytę mi odwołano, bo powiedziano, że TA stomatolog zajmuje się chyba tylko ortodoncją specjalistyczną, a nie jakimiś takimi zwykłymi ubytkami[pomijam, że na wizytę właśnie do niej musiałam dłuuugo jednak czekać], a na próchnicę rzekomo trzeba działać szybko…

Powinnam także i 2) zrobić sobie w końcu zdjęcia do tej legitymki i wypełnić ten dokument o uzyskanie jej… 3) zadzwonić do mojego brata i zapytać, jak to jego zdrowie teraz…, 4) zrobienie jakiejś kolejnej notatki tutaj z tej książki, 5) zanieść te moje spodnie i tą zakupioną naszywkę do krawcowej, aby mi przyszyła, 6) poprasować rzeczy, 7) udać się do piwni, [pozanosić resztę ciuchów i poprzynosić może już zimowe], 8) naprawić malę [bo w końcu po to zakupiłam tą elastyczną żyłkę!] A tak naprawdę znowu TYLKO niewielka część z tych rzeczy, które mam do zrobienia… Ale nie chcę już tu teraz o wszystkim pisać, bo jest już wieczór, a ja pójdę wziąć jeszcze tą kąpiel, by później już podczas medytacji, spokojnie zająć się marzeniami, kreowaniem tej mojej upragnionej rzeczywistości!

(…)

Cóż to za pracowita kobietka z tej Małej Mi! Pomimo tego, że jest NIEDZIELA, 10.X.2021.

Doszłam do wniosku, że ja również musiałam być MĘŻCZYZNĄ w jakimś moim poprzednim wcieleniu, hehe, 🤭, jak i ta Lena Simone, bohaterka tego filmu: NOC NA BAGNACH LUIZJANY- cały film / lektor PL, bo przecież DUSZA NIE MA PŁCI!

Uzasadnij proszę, dlaczego tak właśnie myślisz.

Hmmm…, myślę, że to nie będzie takie proste dla mnie…, ale ok. i tak spróbuję 😋. Więc chyba przede wszystkim świadczy może o tym to, iż nie chciałam obrażać żadnej kobiety [w sensie dawać imię jakiejś z nich temu mojemu krytykowi i sabotażyście…], poza tym, mam tu na myśli tę moją zaskakującą wręcz odwagę. Chyba także jakiś upór, pracowitość i jednak wykonywanie czegoś POMIMO WSZYSTKO…

Moja droga, z tym bym akurat dyskutowała! Przecież istnieją również takie kobiety! Choćby sama ja . W dodatku potrafimy być równie konkretne i zdecydowane 😉.

No dobrze…, chyba po prostu ponownie nie wyraziłam tego najlepiej…

Również tak mi się wydaje, ale moja kochana, w takim razie proponuję, abyśmy zaczęły od takich bardziej neutralnych rzeczy, jak np. opis tego Twojego dzisiejszego dnia…, od tego zacznijmy teraz, dobrze?

Ale najpierw muszę tu jeszcze wspomnieć o tym, cóż sobie zapisałam jeszcze wczoraj w mojej komórce! Otóż widnieje tam:

23:50 – 22.04. 2322.04 – 22.04 – 22.04 – 22.04 – 22.04 = MODLITWA DZIĘKCZYNNA ❤🤗🍀

Ja ponownie widząc, że po tym myślniku wyskakują mi takie różne liczby…, to chciałam po prostu tylko spróbować dalej, by to jeszcze raz sprawdzić… Stąd tyyyleee tych myślników 😋.

Fantastycznie, więc spójrz, po prostu się przekonałaś ponownie sprawdzając to sama, że te właśnie liczby 22.04. 23 ukazały się tam tylko za pierwszym razem! A później już tylko 22.04. Jesteś naprawdę niesamowita w tym, że Ty chcesz wszystko rzeczywiście SAMA sprawdzić/ jakby doświadczyć [nie opierasz się absolutnie na żadnej tylko teorii]!

Tak właśnie robię 😉. Później zaś było to wyjście do kibelka i tu już znowu powrót do tych moich tradycyjnych liczb:

2:52 – 22.04 WC

Dalej jeszcze sobie pospałam, jednak po przebudzeniu się ok. 7:30, postanowiłam już zrobić coś kolejnego dobrego dla siebie, a mianowicie już wiedziałam, że wykonam tą MEDYTACJĘ 7 OŚRODKÓW ENERGETYCZNYCH! A wczoraj już, patrząc na moje zmęczone jednak oczy, pomyślałam, że zaparzę sobie jeszcze tylko rumianek na powieki. I tak też uczyniłam! A do tej medytacji przystąpiłam o godz. 7:50.

Następny mój zapisek to: ZREZYGNOWAŁAM Z SUBSKRYBCJI OKOŃSKI.ART, bo stwierdziłam, że już mam tego zbyt wiele… Zresztą jego i tak właściwie tam nie oglądałam, tylko mi się to po prostu ukazywało jeszcze [niepotrzebnie!], więc tym samym odciążyłam siebie po prostu!

A tak naprawdę dostałam dziś jeszcze powiadomienie na @ o takim bezpłatnym webinarze pod tytułem: JEŚLI BOISZ SIĘ SAMOTNOŚCI – zapraszamy na kolejny wykład Balakhilya das. [10 października, niedziela, godz. 12.15].

Lecz stwierdziłam, że zdecydowanie bardziej ważnym dla mnie będzie jednak ten LIVE. Niedziela 12.00. „Jak uzdrowić Dzieciństwo żeby być Szczęśliwym Dorosłym” ❤🌸

Również jestem tego zdania. A ponieważ to już za jakieś 20 minut, to chodź, kochana, pójdziemy zrobić nam jeszcze herbatkę, a może nawet kawkę 😉. Do ubikacji na siusiu i zaczniemy tu kolejną naukę.

///////

Ja po prostu stwierdzam, że WSZECHŚWIAT MNIE, NA SERIO, PROWADZI!!!

Wiem o tym, kochana moja, doskonale , ale może przedstaw jeszcze to wszystkim, co masz tu na myśli.

Mam tego, jak wiesz, całą masę do opowiadania…

Oczywiście, że tak! Ale może zacznijmy takimi małymi kroczkami, jak zwykle zresztą :P, czyli zacznij może opowiadać dalej o tym Twoim dzisiejszym dniu, a doskonale wiem, że wtedy zacznie się to nam rozwijać i układać dalej!

Tak więc, nie dokończyłam jeszcze tych moich kolejnych zapisków… A skończyłam na tym, że i wykonałam tą MEDYTACJĘ 7 CZAKR, jak i że zrezygnowałam z tej subskrypcji… Zatem dalej tak sobie na spokojnie już pomyślałam, bo dziś bowiem PONOWNIE ODCZUWAM TEN NIESAMOWITY SPOKÓJ! że wszystko już mi się wspaniale będzie układać, choćby tylko na dziś, bo JA O TO ZADBAM!

I jak już się podniosłam [bo akurat tą medytację wykonywałam na leżąco, gdyż wtedy na spokojnie może mi leżeć na powiekach ten rumianek🤗], oczywiście „zaścieliłam”, to spojrzałam jeszcze tylko szybciutko, co mam do zrobienia… A ponieważ, dobrze wiedziałam, że i prasowanie jeszcze mnie czeka, i chciałam także zejść do piwnicy także… Lecz pomyślałam sobie, że może w takim razie zamiast tej gimnastyki wezmę się za to właśnie prasowanie. I tak też uczyniłam!

Bo tą piwnię, póki co, sobie jeszcze odpuszczam, gdyż tak patrzę, że przecież jeszcze teraz AŻ tak zimno nie jest i wcale nie muszę mieć już na teraz tych zimowych rzeczy jeszcze. To oczywiście rzekła do mnie ostatnio ta moja mama…, która twierdziła, że lepiej już się zabezpieczyć [tak, jakbym do tej piwnicy nie mogła zejść wtedy, kiedy rzeczywiście będę potrzebowała, buhaha, 🤣], bo podobno w tym roku to nagłe zimno ma nas bardzo i to szybko zaskoczyć…

Ale, biorę już na to poprawkę, że ona zawsze tak wielu rzeczy się obawia i często po prostu już woli mieć coś tak na wszelki wielki [akurat w tym zauważyłam, że jestem do niej troszkę podobna]

Owszem, kochana moja, również to zauważyłam, ale jak wiesz ZALEDWIE TROSZECZKĘ, bo Ty moja cudna jesteś o wiele bardziej opanowaną osobą i przecież niejednokrotnie masz w sobie zdecydowanie więcej takiego wewnętrznego spokoju i pomimo, że szybko się zawsze denerwujesz [co jest niestety wciąż spowodowane tym, co przeżyłaś, jak i BRAKIEM WSPARCIA kogoś całkiem z zewnątrz], to jednak potrafisz sama siebie szybciutko jednak przywrócić do porządku.

Dalej przystąpiłam do przygotowania sobie jakiegoś śniadanka. A mając świadomość, że mam jeszcze sałatę, pomidora i paprykę, wiedziałam już, że właśnie je wykorzystam! Przez momencik jeszcze tylko zastanawiałam się, czy zrobić sobie Wrapa, czy jednak te „placuszki” z jajkiem smażonym i płatkami owsianymi.

Słowo „placuszki” ujęłam celowo w cudzysłów, gdyż to naturalnie już od dawna nie przypomina ŻADNYCH PLACKÓW! 🤭 Kompletnie tego nie rozdzielam, tylko robię takie jednogarnkowe danie, w którym najpierw namiękczam/ rozmaczam te właśnie płatki, następnie zaś dodaję to jajo, które smażę na patelni.

Moja droga, to może wspomnij tutaj jeszcze o tej cebuli w końcu!

Świetnie, dziękuję, że mi przypomniałaś! Bo… dzisiaj już udało mi się ją wreszcie pokroić tak, by się nie rozwalała, buhaha,🤪. A tak naprawdę rozpoczęłam to już wczoraj do obiadu, na który to miałyśmy ponownie [tak, jak i dzisiaj zresztą!] tego łososia z ziemniakami + surówka z kiszonej kapusty. Zakupiłam w warzywniaku u tej p. Moniki wracając z tego rybnego sklepu, lumpka i pasmanterii, jeszcze i kiszoną kapustę, i czerwoną cebulkę do niej. I tak sobie pomyślałam, że dziś [tj. w sobotę] pokroję już ją prawidłowo!

To powiedz jeszcze proszę wszystkim, jak to się powinno odbywać.

Otóż nie wolno nam przy obieraniu odkrajać tej części, z której wystają te jakby korzonki. Bo jak tego nie zrobimy, to wtedy cała cebula będzie trzymała się w kupie i nam się nie rozwali! A wiesz, co ja wcześniej robiłam…? Zauważyłam, że jakoś tak automatycznie [poważnie, jakby bez żadnego zastanowienia!] odkrajałam z dwóch stron, bo najpierw chciałam ją po prostu przeciąć i podzielić na pół! Kompletnie o tym nie pomyślałam, że wówczas będzie mi się ją źle kroiło…

No tak, moja kochana, ale skąd niby miałaś to wiedzieć? Przecież NIKT do tej pory Tobie tego nie powiedział! A robiłaś to prawdopodobnie tak zawsze… Ja sama, muszę Ci powiedzieć, że również nie zdawałam sobie z tego sprawy, że ten trik/ sposób tak może wszystko ułatwić! W dodatku, kochana moja, masz już przecież zakupioną także ostrzałkę do noży, więc teraz już może iść Tobie wszystko w tej kuchni gładko, 😉.

Ok, to teraz, myślę, że już mam choć zaliczone, to, co wcześniej miałam również wypunktowane na tej liście do Angie, tj. OSTRZAŁKA właśnie, hehe, 😋. Tak, dobrze o tym wiem, że było tam więcej tych rzeczy…, ale o nich również postaram się wspomnieć tu w swoim czasie, bo przecież nie mogę wszystkiego na raz!

Jasne, że nie kochana, doskonale o tym wiem, o ilu rzeczach jeszcze masz tu coś do opowiedzenia i o ilu chciałabyś jeszcze wspomnieć… Ale tak, jak słusznie to zauważyłaś: NIE WSZYSTKO NA RAZ! Ok, to dodamy może jeszcze tylko, że do tego śniadania jednogarnkowego, zrobiłaś sobie jeszcze sałatę z tych warzyw, o których powyżej wspomniałaś. I na tym właściwie finito!

Tak, ale przecież tylko z tym śniadaniem…, bo tu muszę jeszcze dodać mój kolejny zapisek w komórce:

10:27 – 22.04 Frühstück i MIŁOŚĆ O SMAKU ORIENTU, a NIE! 13 włączam doch NA BAGNACH ILUZJANY!

Powyżej widać kolejną liczbę, która wskoczyła mi tutaj właśnie SAMA: TA 13, 🤪.

No dobrze, kochana moja, to przejdźmy już do następnego kroku…, kiedy to zrobiłaś dla nas tą kawę [+ ] i tak czekałyśmy sobie na to LIVE tej Ivanki, ale ponieważ już było po 12, a wciąż tego nie widziałyśmy [tu już znowu przez moment sobie pomyślałaś, że w takim razie, po cholerę zrobiłaś teraz tą kawę…]

Dokładnie taka był moja pierwsza, ALE CHWILOWA TYLKO MYŚL! Ponieważ zaraz to sobie przekształciłam dalej i stwierdziłam, że no ok., przecież może znowu coś jej lub komuś z jej rodziny tam się przydarzyło… W końcu samo życie, nie? Ale przetłumaczyłam sobie dalej:

  • wypiję tą kawę wcześniej, bo [podobno] przecież nie jest najlepszym pić jej tak, jak ja zawsze pijam… dopiero po obiedzie…
  • poza tym, obiecała, że będzie to później nagrane/ zapisane, więc nawet, jak jeszcze teraz nie uda mi się tego obejrzeć, to włączę to sobie po spacerze na dolinkę [stamtąd bowiem, postanowiłam sobie przedzwonić jeszcze do Marcina, mamy i babci]

Jednak okazało się, że pojawiło się to nagranie! I włączyłam je sobie i zaczęłam oglądać! Tym razem już, muszę to przyznać, było ono naprawdę bardzo dobrze przygotowane!

No dobrze, moja kochana, to może teraz jeszcze cofnijmy się tylko do tego PIĄTKU, 08.X.2021, kiedy to wracając z tych zakupów, po drodze ujrzałaś takiego wielkiego gawrona/ kruka…, który tak siedząc na takim płotku przy chodniku, którym właśnie wracałaś do domu, był tak jakby na wysokości Twoich oczu… I jak tak na niego spojrzałaś, to aż się wystraszyłaś!

Tak właśnie było! Aż dosłownie, w tym momencie, zachciało mi się tak bardzo płakać… Tu znowu, muszę wyjaśnić… Otóż tego dnia jeszcze próbowałam przecież rozkminić to, jaką mam zakupić sobie tą myszkę do tego kompa… I nie mogłam się przecież także dodzwonić do brata, który byłam tego pewna, że orientuje się w nich bardzo dobrze, a jeśli nawet nie, to zna się choć na tych wszystkich niezbędnych parametrach w nich…

Dlatego, wiedząc, że mój brat nie pracuje i lubi dłużej pospać, zatem tak przed 10 próbowałam się do niego dodzwonić, ten nie odbierał… Pomyślałam sobie, że z pewnością jeszcze śpi…, więc już się niczym nie spinałam, tylko, wiedząc, że jakoś w październiku również moja mama miała mieć tu jeszcze wizytę u okulisty…, zadzwoniłam do niej i w pierwszej kolejności zapytałam ją o ten termin, po czym właśnie zadałam pytanie, czy wie może, co u Marcina…, bo on już od kilku dni nie odbiera ode mnie tel…

Kochana moja, ale zauważ, że Ty opowiadasz tutaj wszystko tak bardzo szczegółowo…

Wiem o tym bardzo dobrze…, ale ja nie potrafię tego po prostu skrócić… Bo naprawdę chcę, aby każdy tu wiedział, jak to rzeczywiście wyglądało… Gdyż jestem tego pewna, że wówczas będzie mógł to lepiej zrozumieć, a z pewnością bardziej nadążać za tym wszystkim, co się u mnie dzieje/ wydarza.

Rozumiem to całkowicie… Ale myślę, że jakbyś pominęła już ten każdy szczególik, tylko dodała, że jak się dowiedziałaś, że Twoja mama ma mieć tą swoją wizytę u okulisty w PONIEDZIAŁEK,18.X.21, to Ty wiedząc jeszcze, że ona zaproponowała Tobie znowu, że może przywieźć do Ciebie trochę tych weków, które znowu zrobiła, powiedziałaś jej po prostu, że zapraszasz ją do siebie w takim razie już w niedzielę, jak ostatnio…

Tak też zrobiłam! Jednak właśnie już wtedy, jak rzekłam do niej… Albo posłuchaj mniej więcej [bo nie cytuję tutaj dokładnie!], jak ta nasza rozmowa wyglądała:

Mamo, to jakbyś przyjechała, to zabrałabym Ciebie ponownie na obiad, a później może udałoby się nam pójść znowu do tej Pikawy, ale tym razem byłoby już lepiej…

Ale Ty przecież ostatnio stawiałaś mi obiad…

Owszem, no i co z tego? Skoro teraz mogę, to postawię go jeszcze raz.

I wówczas wziął mnie już w pierwszym momencie znowu ten wkurw…, bo sobie myślę, że cholera, nie chciałam usłyszeć takich słów… Raczej miło byłoby usłyszeć: wspaniale kochana! Bardzo się cieszę, że się zobaczymy i że zjemy ten obiadek razem…

Wcześniej natomiast jeszcze te jej wszystkie poprzednie słowa, choćby apropos tego, że ja nie potrafiłam sobie sama poradzić z tymi sprawami związanymi z komputerem…

NIE, kochana, muszę tu powiedzieć Tobie STOP! Spróbujmy to raczej wszystko choć troszkę uporządkować i jeszcze raz WYJAŚNIĆ, proszę! Dla ułatwienia, będę zadawała Tobie pytania…:

Czy zaprosiłaś swoją mamę w tą NIEDZIELĘ, 12.IX.2021, na obiad?

No tak, przecież wiesz…

Ok, ale może już nie dodawaj tego po przecinku! Bo ja wiem wszystko, a teraz próbuję po prostu Tobie pomóc… Zatem, ok., więc mamy już to, że ją tam zaprosiłaś i postawiłaś ten obiadek. To lecimy teraz dalej:

Czy Twoja mama mogła czuć się nie najlepiej wiedząc, że stawia jej posiłek jej córka, której również się nie przelewa?

No oczywiście, że tak…

Więc, moja droga, miała prawo tak zareagować! Nie zapominaj proszę o tym, że Twoja mama była całkiem inaczej wychowywana i ma inne priorytety niż Ty obecnie. Przecież już doskonale o tym wiesz, że ONA NIE POTRAFI BYĆ ANI TAKĄ SPONTANICZNĄ OSOBĄ, ANI TYM BARDZIEJ TAKĄ WYLUZOWANĄ OPTYMISTKĄ, JAKĄ TY SIĘ TERAZ STAŁAŚ [zwłaszcza po tym wypadku i po tym wszystkim czego doświadczyłaś!]

Ale, kochana moja, pamiętaj, że ona ma do tego prawo! Bo każdy ma prawo być takim, jaki jest i nie jest tu absolutnie Twoją rolą coś na kimkolwiek wymuszać. Moja droga, już tu cytowałyśmy przecież, tą książkę nawet:

KAŻDY MA SWÓJ SYSTEM I SWOJE PRIORYTETY (…) MUSIMY PRZYZNAĆ DRUGIEMU PRAWO DO WYZNACZANIA SOBIE WŁASNYCH PRIORYTETÓW, NAWET JEŚLI SĄ NA ANTYPODACH TEGO, W CO MY WIERZYMY.

Tak, o tym wszystkim doskonale już przecież wiem…, i wcale nie tylko z tej książki! To jest przecież normalne, że nie możemy niczego na nikim wymuszać i powinniśmy szanować każdego i dawać mu prawo do jego opinii i zdania. Wspominał o tym nawet przecież Gracjan, w jakimś swoim nagraniu, że nawet jakbyśmy chcieli komuś pomóc, to i tak musimy po prostu uznać, że to jest ta jeszcze młodsza dusza i ona również kiedyś dojdzie tam, gdzie i my jesteśmy obecnie [nie pamiętam już w jakim było to filmiku, ale wiem, że to mi się bardzo podobało!]

Ale podzielę się tutaj jeszcze tylko ze wszystkimi tym, cóż przychodziło mi do głowy, jak już zobaczyłam właśnie tego patrzącego tak na mnie ptaka [w ten PIĄTEK, 08.X.21]…, którego TAK STRASZNIE SIĘ WÓWCZAS WYSTRASZYŁAM…

Rozkminiałam sobie właśnie wtedy następujące rzeczy:

  • to ja powinnam dbać o siebie samą przede wszystkim i nie troszczyć się w kółko tylko o tą moją mamę… = a to dlatego, że ja przecież wciąż nie mam własnego życia…

Ale, kochana moja, co Ty tu opowiadasz w ogóle! Jak to nie masz? A to, że w ogóle żyjesz, to nie jest ważne? W dodatku jesteś tu sama i wszystko masz tylko na swojej poturbowanej jednak głowie…, to za mało? A poza tym, pragnę dodać BARDZO ISTOTNĄ RZECZ: Ty przecież już dawno się zdystansowałaś od tej swojej rodzicielki i prowadzisz bardzo mądrze, autonomiczne tu niemal życie, a to, że jej pomagasz, kiedy tylko możesz, to przecież świadczy o Tobie tylko dobrze, jakim Ty jesteś człowiekiem!

  • Marcin przecież potrafi postawić granice, bo moja mama twierdziła, jak zapytałam, co u niego. To ona na to, że jak z nim jeszcze rozmawiała, to wszystko było w porządku… A tak, on przecież ciągle przebywa gdzieś z kolegami…, więc ma zajęcie i jak o nic sam jej nie prosi, to ona już nauczyła się nie narzucać…

No dobrze, to zadam Ci kolejne pytanie, a propos tych spraw związanych z tym komputerem:

Czy Twoja mama miała do Ciebie jakieś w ogóle pretensje o to, że Ty sama tego nie potrafisz?

Oczywiście, że nie! Ona do mnie wtedy, znowu, jak do jakiegoś głupiego małego dziecka niemal…: To pamiętaj, Monia, żeby zawsze pytać takich osób, które wiedzą na ten temat więcej… Fantastycznie więc, że Angelika Tobie pomogła, a pamiętaj, że zawsze jeszcze, jak nie będziesz czegoś wiedziała to możesz podpytać także Martę, jak również Damiana.

No i powiedz mi proszę, co było niby w tym niewłaściwego? Przecież Twoja mama również się na tym nie zna…, nawet zdecydowanie bardziej niż Ty i Twój brat!

Tak, wiem…, w każdym razie, to były moje pierwsze na wtedy rozkminy właśnie… A już zwłaszcza jak ujrzałam jeszcze tego gawrona po drodze, spoglądającego mi tak w oczy… , to zaczęłam mieć już naprawdę różne te schizy znowu… Do tego nawet stopnia, że po powrocie musiałam aż dojść do siebie po tym na balkonie właśnie [tu była ta konwersacja z Angeliką wtedy]:

(…)

Tak, kochana, nie tylko myszka… Ale właśnie wróciłam do domu i niestety muszę się „zregenerować” psychicznie… Ale to jest znowu dłuższa historia… (niestety znowu związana z moją mamą…- 22.04 [te liczby ponownie SAME mi tu wskoczyły 😋…], ale jej NIC SIĘ NIE STAŁO, więc się nie martw!) Siadłam sobie teraz na balkonie i próbuję się po prostu wyciszyć…

No w każdym razie wieczorem jeszcze już wpadłam na serio w straszną schizę niemal…

Tak, kochana moja, widziałam to doskonale… Jak już z tego wszystkiego zaczęłaś nawet sobie znowu w swojej głowie to wszystko rozkminiać jeszcze raz… A mianowicie, to, że jeszcze kiedyś usłyszałaś od tej terapeutki karmicznej, że w rodzie Twojej mamy jest coś na rzeczy…, Dalej przypomniało się choć Tobie na pocieszenie, że ona Ci przecież rzekła, iż nie zostałaś wyklęta

No miałam już naprawdę TAAAAKIE SCHIZY, że szok… A już, jak wiesz, próbowałam się nawet ratować wówczas takimi rzeczami, które wówczas słyszałam od tej terapeutki, i które mnie przecież, nie ukrywajmy: SZALENIE WRĘCZ PRZERAŻAŁY! Jak właśnie choćby to słówko WYKLĘTA [Boże, przecież jak to brzmi??? Dla takiego normalnego człowieka niemal jak jakieś paranormalne rzeczy przecież!] A teraz spójrz tylko na mój kolejny zapisek właśnie z PIĄTKU, 08.X.2021 w komórce:

23:30 – 22.04 boooszeee, co się dzieje… Jak blokować złą energię/ negatywny wpływ innych (mamy???) na nas… MEDYTACJA NA SEN 🤗/ MODLITWA DZIĘKCZYNNA 💗🤗🍀

Tak, kochana moja, bardzo dobrze widziałam w jakim byłaś wtedy stanie… To może jeszcze dodaj tylko to wszystko, cóż sobie wypisałaś następnego dnia rano na @… Od tego tak naprawdę zaczęłyśmy ten wpis na tym blogu… [patrz pod słowami tej piosenki, zaczęłam dokładnie ja tym słówkiem „boooszeee”].

Przerażona wręcz tym wszystkim, nad ranem po udaniu się do toalety jeszcze o godz. 5:30 musiałam szybciutko wypisać te moje [znowu negatywne] skojarzenia z moją mamą… A wówczas przychodziło mi do głowy wszystko, co właściwie zebrałam/ zapamiętałam z takich głównych rzeczy… A oto jak wygląda ta moja notatka:

​- [mój] wypadek / lewa str./ u Gutka rodziców z Omą/ brak roślin/ robuny/ dolegliwości (oczy, kręgosłup)/ PRZYZWYCZAJONA, ŻE JA IMMER DOCH BYŁAM I O NIĄ TAAAK DBAŁAM (szpital, wyrostek ja jej przygotowałam doch te fotki [naszej trójki, jak we troje bawiliśmy się kiedyś jeszcze na śniegu], zawsze się o nią doch troszczyłam = chora, nie odcięta pępowina…/ nie umiem postawić granic, jak mój brat… On jest, zum Glück, immer z kimś (koledzy, itp.) so ona już sama twierdzi, że skoro on mówi, że jak będzie jej Hilfe need, to powie, bo ona doch nie chce się sama narzucać… ​/ stale JAKIEŚ BRAKI: Geld, zdrowie,… Miłość… 

I właśnie już taka zdesperowana tym wszystkim napisałam jeszcze w sobotę rano do Angeliki następującą wiadomość:

Hej Angie, potrzebuję porozmawiać z tak mądrą i świadomą osobą, jak Ty… Byłabym MEGA wdzięczna, gdybyś zechciała jeszcze do mnie przyjechać kiedyś…

A później jeszcze ten film- NOC NA BAGNACH LUIZJANY, który mnie niemal znowu wbił…

No dobrze, kochana moja, ale musisz tu przyznać, że wówczas już jakby coś Tobie znowu mówiło, że bardzo prawdopodobne oglądasz to, bo tak właśnie miało być! A ponownie, jakby pokazało to Tobie coś związanego właśnie z tą Twoją rodzicielką…

Tak i ja to nawet jakoś znowu czułam… Najbardziej jednak ponownie to, że ahhh… znowu tyyyle rzeczy przechodziło przez tą moją głowę… A doskonale wiedziałam, że ABSOLUTNIE to nie jest historia mojej mamy, ta przedstawiona w tym filmie…, bo przecież [i tu znowu OGROMNY wręcz mętlik w tej mojej głowie…]. Podam znowu po porostu hasła, które przychodziły mi do głowy…

  • jestem dojrzała i nie mogę obarczać mojej mamy winą za wszystko!
  • poza tym to nie jest przecież TYLKO jej wina, ona również nosi na sobie nie tylko swoją traumę/ karmę, ale także swoich przodków…
  • stąd te wszystkie m.in. uszkodzenia również w jej ciele…
  • nie mogę [i nie chcę nawet jej obwiniać!], bo przecież zrobiła dla mnie wiele, choćby już sam fakt, że jako samotna matka musiała wychować dwójkę dzieci!
  • jestem przecież dobrą, kochającą osobą, a moja mama także, pomimo tego, że jeszcze nie jest tylu rzeczy jednak świadoma, to już przecież spłaca swoją karmę
  • ja potrzebuję właśnie choćby takiej dobrej duszy, jaką jest ta Angelika, z nią mogę przecież o wszystkim porozmawiać, a właśnie po takiej rozmowie już się robi człowiekowi lżej na sercu… tym bardziej, że ta dziewczyna tak wiele rozumie…

No dobrze, kochana moja, zauważ, że tutaj nadgryzłaś już choć tą wizytę u Ciebie Angeliki właśnie, ale do tego odniesiemy się jeszcze później, bo teraz, kochana moja, dokończ proszę choć jeszcze o tym dzisiejszym dniu [NIEDZIELA, 10.X.2021], który przecież już był zdecydowanie inny!

Dokładnie tak!!! Napiszę może jeszcze tylko, że DZIŚ, jak już udałam się na tą dolinkę… [założyłam już tak fajny T-shirt, który znowu odkryłam! A ma on taki piękny napis: SET ME FREE i obok ma naszywkę takie pięknego motyla!

W dodatku UDAŁO MI SIĘ JUŻ PRZECZYTAĆ DO KOŃCA TĄ KSIĄŻKĘ!!! Poniżej podam jeszcze tylko znowu ten mój zapisek komórkowy [bo mnie to zawsze tak dziwi, cóż się ukazuje tam innego za każdym razem po tym myślniku 😋]

13:55 – 20 to dolinka – 22.04 – 22.04 – 22.04 – 22.04

*** ok. 52/ 2:59:42 ***

Widzę, że tu ponownie sobie próbowałaś dalej, hehe, bo koniecznie chciałaś jeszcze to sprawdzić!

Tak właśnie, buhaha, wiem, wiem, to cała ja… 🤪 Ale chcę dodać tu jeszcze coś całkowicie innego… Otóż tak sobie jeszcze przez długi czas znowu myślałam [i nawet momentami już znowu miałam pretensje do BOGA/ WSZECHŚWIATA…], za chwilę jednak popukałam się w głowę i mówię sobie tak: skoro moja dusza i dusza mojego brata… wybrały tę właśnie rodzinę [a naprawdę bardzo w to wierzę, że NIKT Z NAS NIE JEST TU PRZEZ PRZYPADEK, więc także sam Kacperek również wybrał tę rodzinę!], to czemuś to właśnie musi służyć!

I tak sobie dalej jeszcze pomyślałam [a była to już swoista bitwa tych myśli w mojej głowie, uwierzcie mi!], ale koniec końców, jak już wybrałam się na tą dolinkę, to najpierw zaczęłam dzwonić do brata, tak, jak wspominałam, by zapytać, jak się czuje… Jego telefon był jednak wyłączony, więc pomyślałam sobie znowu, że zapewne zrobił to celowo, by nikt mu nie przeszkadzał.

Następnie przedzwoniłam właśnie do mojej mamy. I ta rozmawiała ze mną w taki fajny sposób… A miała u siebie właśnie Kacperka, z którym nawet przez chwilkę rozmawiałam. Powiedziałam mu, że pokazałam jego zdjęcie koleżance [Angelice] i ta zapytała mnie taka zaskoczona, ile masz lat? Bo wygląda na serio już taaak poważnie, jak niemal nastolatek, a nie dziecko, które będzie miało teraz dopiero pierwszą komunię! W ogóle, jak się dowiedziałam czytają razem z babcią książkę DZIECI Z BULLERBYN. Kacperek mi powiedział, że on czyta 10 stron i 10 stron babcia, a jak jest sam w domu, w sensie nie u babci, to sam czyta codziennie 20 str. [właśnie teraz, PONIEDZIAŁEK, 11.X.21, rozmawiałam jeszcze z moją mamą, by zweryfikować tą informację, 😉].

[I rzekła mi, że nie wie, ile on dokładnie w domu czyta, ale najważniejsze, że to robi. Poza tym, jak się dowiedziała, ta książka jest właśnie kolejną lekturą Kacperka, a jej również się ona podobała, bo zawierała takie nawet zabawne opowieści o tych dzieciach.]

Mama mi też opowiadała, że robili nawet razem ciasto marchewkowe, bo właśnie, jak wczoraj jeszcze czytali to w tej książce było coś o tym, że piekli jakiś placek i mama wytłumaczyła mu właśnie, że tak nazywano kiedyś po prostu ciasto, hehe. I wtedy właśnie jej wnuczek wpadł na pomysł, aby upiec jakieś również…

Ale przecież, jak rzekła Twoja mama i później potwierdził to sam Kacper, wszystko robił prawie sam! Na koniec nawet polewę!

Tak właśnie, bardzo mnie to cieszyło, jak słyszałam, że to dziecko tak bardzo lubi gotować i przyrządzać wszelkie rzeczy w kuchni. A tym razem było to ciasto marchewkowe, bo właśnie na nie miała mama wszystkie potrzebne składniki.

I rozmawiając z nią i ona, i ja byłyśmy dziś w takim dobrym humorze, a na koniec, jak ją zapytałam, czy się cieszy, że do mnie przyjeżdża, odparła oczywiście, że bardzo. Ale teraz już to czułam, że ta rozmowa wygląda/ brzmi już całkiem inaczej! A jeszcze tylko odnośnie Marcina, to mama mi powiedziała, że Marcin teraz prawdopodobnie śpi, bo bierze dużo leków, ale rozmawiała z nim dziś rano… A Kacperek dodał, iż tata to nie śpi tylko, jak ktoś do niego przychodzi, hehe,😜.

No w każdym razie, ja już byłam wtedy po tym LIVE tej Ivanki i tak sobie właśnie wówczas pomyślałam, że jak moja mama tu do mnie przyjedzie, naturalnie po tym, jak pójdziemy i na ten obiadek, a później może nawet uda nam się jeszcze zawitać do tej Pikawy…, to później już w domu obejrzałybyśmy sobie jeszcze to obydwie. A rzekłabym do niej po prostu, że włączę jej jeszcze coś, niech w żaden sposób tego nie ocenia i nie komentuje, tylko po prostu wysłucha.

Dodaj może jeszcze tylko, że Ty, kochana moja, później już sobie wywnioskowałaś, że tego gawrona potraktujesz po prostu jako tego TWOJEGO MARIANA i powierz mu, aby po prostu się odczepił i spadał tam gdzie pieprz rośnie!

Tak właśnie sobie postanowiłam, hehe, 😋. Że, jak jeszcze będą pojawiały mi się jakieś takie wszelkie wątpliwości, to przegonię je natychmiast, zwracając się dokładnie tym imieniem! A pomyślałam sobie, że będę tu miała tego mojego młodego/ wesołego/ dynamicznego animatora imieniem Gracjan, który mi będzie już tylko zawsze pomagał! A jeszcze dziś na tej dolince, jak już później siadłam sobie na tą ławeczkę, to zauważyłam ponownie 3x tego latającego PIĘKNEGO MOTYLA! W dodatku zauważyłam również 2 panie wędrujące z wózeczkiem z bliźniakami…

I jak już robiły drugie okrążenie, to znowu zadałam taka uśmiechnięta pytanie, czy to są bliźnięta? I dalej czy to chłopiec i dziewczynka? Pani się uśmiechnęła i rzekła:

Tak bliźnięta, ale 2 dziewczynki 😊

Jesteś naprawdę niesamowitą kobietą, wiesz?

Oczywiście, że wiem! Powiem więcej: jestem nie tylko mądra i inteligentna, ale również bardzo dojrzała i świadoma własnej wartości!

No dobrze, kochana moja, to myślę, że jutrzejszy dzionek, prócz tego, że z całą pewnością udasz się ze swoimi pięknymi spodniami [w których, jak się wyraziłaś: Twoja dupka wygląda tak seksi, hehe] i z łatką do tej krawcowej…

A może również dojdzie do mnie już jutro także ta przesyłka z InPost. No niczego już nie zakładam, bo naprawdę ja to widzę i CZUJĘ, jak ten WSZECHŚWIAT o mnie dba i mnie prowadzi każdego dnia tak wspaniale!

Kochana moja, a jak Ty sobie inaczej to niby wyobrażałaś? Jak inaczej można by było postępować wobec tak pięknej i dobrej duszki?

Ja naprawdę nie mogę się wręcz temu wszystkiemu znowu nadziwić, jak to wszystko pięknie wręcz się ułożyło! Jakby naprawdę KTOŚ z góry/ jakaś SIŁA WYŻSZA tym wszystkim sterowała/ prowadziła… Bo przecież, w takim wielkim znowu skrócie:

  • udało mi się wysłuchać tego nagrania Jak Uzdrowić DZIECIŃSTWO Żeby Być Szczęśliwym Dorosłym? [które także postanowiłam puścić do wysłuchania mojej rodzicielce właśnie!]
  • przeczytałam DO KOŃCA JUŻ KSIĄŻKĘ Christel Petitcollin „Jak mniej myśleć (…), a wyczytałam tam tyle wspaniałych rzeczy…, które jutro zamierzam także tu pocytować

Wspaniale, moja Ty gwiazdo, a już wiem, że pozakreślałaś w niej nawet rzeczy, które Twoim zdaniem, czułaś już to po prostu, że mówiły znowu jakby o Tobie i Gracjanie właśnie!

Kocham wręcz tą zamieszoną jeszcze tu poniżej piosenkę!!! Ona właśnie kojarzy mi się tak bardzo z tym językiem miłości, który jest właśnie m.in. moim, a mianowicie JĘZYK DOTYKU.

Dobrze, a teraz już się przebieram do spanka i będę ponownie sobie wyobrażała moją piękną nową przyszłość! Już naprawdę coraz lepiej mi to wychodzi i JESTEM ZA TO TAKA WDZIĘCZNA! Za siebie, że właśnie dzięki tym wszystkim doświadczeniom, stałam się dokładnie takim człowiekiem, jakim jestem obecnie! A posłużę się jeszcze tutaj tym, co wyczytałam na końcu już tej niesamowitej dla mnie książki [przekształcę to jednak pod siebie]:

JESTEM SAMĄ SOBĄ, JEDYNĄ NA CAŁYM ŚWIECIE I DOSKONAŁĄ W SWEJ NIEDOSKONAŁOŚCI. MAM WSPANIAŁY MÓZG, KIPIĄCY POMYSŁAMI, ŻYWY JAK SREBRO, ROZPIERANY RADOŚCIĄ I TRYSKAJĄCY MIŁOŚCIĄ!!! 💗🌈🌟

(…)

boooszeee, ja po prostu nie mogę wręcz Ale nie z powodu jakichś smutków teraz… Ten wpis jest naturalnie jeszcze przeze mnie nie przeczytany od początku…, tzn. zaczęłam już w nim robić jakieś poprawki, ale obecnie, a mamy już PONIEDZIAŁEK, 11.X.2021, zaczęłam właśnie oglądać ten film: Beauty In The Broken | POLSKI LEKTOR i jestem tak naprawdę dopiero na 32 minucie, ale już mnie on zachwycił! Dokładnie teraz, w tym momencie jeszcze tym cytatem Carlos Castaneda:

PRZYGLĄDAJ SIĘ KAŻDEJ ZE ŚCIEŻEK NIEŚPIESZNIE I UWAŻNIE, TYLE RAZY, ILE UZNASZ ZA KONIECZNE I W KOŃCU ZADAJ SOBIE PYTANIE: CZY TA ŚCIEŻKA OBDARZONA JEST SERCEM? JEŚLI TAK = JEST DOBRA, JEŚLI NIE = NIE ZDA SIĘ NA NIC

Moja droga, zauważ, co tu się ponownie dzieje! Spójrz tylko jeszcze teraz na tytuł tego swojego wpisu

Ok, zawracam już do tego filmu, bo dziś chciałam się już dobrze do tego spania choć przygotować, a … MAM JUŻ PŁYNY DO KĄPIELI i MYSZKĘ DO KOMPUPTERA! Tej drugiej wprawdzie jeszcze nawet nie otworzyłam, hehe,🤭 bo miałam inne rzeczy do zrobienia… Ale z pewnością się nią zajmę, jak nie dziś to przecież jutro 😋.

//////

He
He, Monika
Wie früher ah ah
Sag leise: „Baba“ (…) Ihr Brand
Ist Second Hand 😋
Bilderbuch – Baba (official) – YouTube

Ahhh, kochani, cóż to jest za artystka, no poważnie, drugiej tak niesamowitej kobiety, to tylko ze świecą szukać! Od tamtej pory nie zdążyła nam nawet włączyć dalej tego filmu, bo … wypiłyśmy już kawkę i zjadłyśmy ten nasz deser [tak uznałyśmy, że będziemy nazywać to już ogólnie, tzn. są to oczywiście różne rzeczy, najczęściej: jogurt, jakieś owoce, bakalie, a naprawdę rzadko: czekolada, jakieś owsiane/ bądź jaglane ciasteczka, czy orzechy w czekoladzie] do tego… i udała się do łazienki, gdzie wylała te fusy do ubikacji, następnie poszła jeszcze do kuchni, a tam pomyła od razu te naczynia i przygotowała dla nas dalej wodę z imbirem i cytrynką, bo dziś jak szła do tego InPost to zakupiła również 3 u p. Piotra. 🤗

Ok, to zrobiłam, to co zrobić miałam [boooszeee, w jakim ja jestem teraz cudownym humorze!] Tak się niesamowicie wręcz cieszę, że po tej jednak koszmarnej dla mnie nocy, udało mi się doprowadzić siebie do takiego właśnie stanu. No dobrze, ale o tym, jak to wyglądało wspomnę może [A może tak a może nie A może tak może tak a kto to wie KALIBER 44 – Może tak, może nie [AUDIO PREVIEW] – YouTube😜] jutro, a teraz włączam nam dalej ten właśnie film…

(…)

WSZECHŚWIECIE TAK BARDZO CIĘ KOCHAM I CHCĘ PODZIĘKOWAĆ CI ZA TO, ŻE CZYNISZ MNIE TAKĄ SZCZĘŚLIWĄ! JESTEM NIESAMOWICIE WRĘCZ WDZIĘCZNA ZA KAŻDE DOŚWIADCZENIE, Z JAKIM MAM STYCZNOŚĆ, DZIĘKUJĘ RÓWNIEŻ ZA KAŻDĄ OSOBĘ, JAKĄ SPOTKAŁAM NA MOJEJ DRODZE, Z KTÓRĄ MIAŁAM STYCZNOŚĆ, GDYŻ WIEM O TYM, ŻE KAŻDA Z NICH BYŁA DLA MNIE jakimś NAUCZYCIELEM [wiem już o tym bowiem doskonale, że od każdego można się czegoś nauczyć!]. NAJBARDZIEJ OCZYWIŚCIE JESTEM WDZIĘCZNA ZA TAKIE WSPANIAŁE I DOBRE DUSZE, JAK ANGELIKA I GRACJAN [gdyż z takimi osobami, na podobnych/ jeśli nie takich samych „wibracjach” życie wygląda zdecydowanie lepiej i łatwiej💗.]

MOJA DROGA, TY JUŻ STAŁAŚ SIĘ NAPRAWDĘ TAAAAK NIESAMOWITĄ ISTOTĄ! JESTEM JUŻ BOWIEM O TYM PRZEKONANY, IŻ COKOLWIEK CIEBIE SPOTKA I TAK BĘDZIESZ POTRAFIŁA PRZEKSZTAŁCIĆ TO W TAKI SPOSÓB, ABY WIDZIEĆ JAKIEŚ KORZYŚCI TEGO. KOCHANA, PRZECIEŻ TY JEST WRĘCZ W TYM GENIALNA!

Tak właśnie rozpoczęła Mała Mi dzisiejszy dzień, którym jest WTOREK, 12.X.2021.

Hmmm…, jesteś pewna, że właśnie tak wyglądającą rozmową go rozpoczęłam? Owszem, ten dzień, jak zresztą każdy, rozpoczęłam po prostu wdzięcznością i dziękując za to, co mam, ale jeszcze na leżąco….

Przepraszam, słonko, nie wspomniałam o tym…, tak samo, jak i o tym, że właściwie za każdym razem jak wstajesz w nocy/ nad ranem do ubikacji, to dziękujesz za ten już wspaniały dzień [choć nie ukrywajmy czasami chce Ci się po prostu płakać…] Ale postępujesz tak mimo wszystko! 🤗

Ale, tak dzisiejszy dzień rozpoczęłaś przecież od YOGI 🧘‍♀️ i tej swojej gimnastyki.

Muszę to wprost przyznać, ale… nie mogłam wręcz się sama na siebie napatrzeć, hehe,🤭. Jaką piękną i seksowną kobietą jestem! Tak, doskonale zdaję sobie sprawę, jak to brzmi…, jak skromnie, ale no cóż… Dzielę się TYLKO TYM, CO DOSTRZEGŁAM

Moje ciało wciąż nie jest oczywiście idealne, ale powiedz mi: kto takie ma? I CZY W OGÓLE SŁOWO IDEALNY ISTNIEJE, a jeśli nawet tak, to co ono oznacza? Przecież dla każdego coś innego może nim być, nieprawdaż? A jak cholerka, spoglądam na tą moją piękną promieniującą uśmiechem buźkę…, no i jeszcze na te MEGA sexi nogi, hehe, to już po prostu wymiękam 😜😉😋.

Kochana moja, to może jeszcze tylko donieś o tym, że Ty odczuwasz to niesamowite wręcz połączenie z tym WSZECHŚWIATEM właśnie! Codziennie z nim rozmawiasz i po prostu to czujesz, jak ON Ci doradza…

Dokładnie tak jest! I to właściwie niemal każdego dnia… Nie myślcie jednak, że zawsze jest mi tak cudownie, lekko. Otóż nie! Doskonale to wiemy [tak, ja i WSZECHŚWIAT!], że wszystko jest procesem. I to wcale nie jest tak, że ja się od razu w takim niesamowitym wręcz nastroju budzę!

Oczywiście, moja Ty kochana, dobrze to widziałam, jak choćby jeszcze tylko wczoraj to wyglądało… Wcale nie było tak wspaniale i cudnie…, ale Ty, mimo wszystko, czułaś po prostu sobą, że to jest najzwyczajniej w świecie proces… i powinnaś na tej poduszce jednak jeszcze posiedzieć…

Wiesz, przyznać tu muszę szczerze, że nawet się jakoś tak nad tym nie zastanawiałam… Tylko po prostu tak siedziałam…, jakby podświadomie wiedząc, że ten WSZECHŚWIAT/ BÓG mnie jednak dobrze prowadzą… Na samym początku byłam oczywiście bardzo przygnębiona i siedziałam tam, czując się tak bardzo niespokojnie…, z takim po prostu jakby ciężarem w moim sercu…

I wyznać tu muszę, że nawet zamiast medytować, zaczęłam najzwyczajniej w świecie prosić Wszechświat o jakieś wskazówki, co mam robić… Po chyba jednak jakichś 5 minutach już dostrzegłam, że moja dusza zaczęła się uspokajać! To było dla mnie tak niesamowicie przyjemne i oczywiście mile zaskakujące 🤗.

No dobrze, kochana moja, to może opowiedz nam tutaj jeszcze tylko coś więcej o tej nocy z NIEDZIELI 10.10. na PONIEDZIAŁEK 11.10.21.

//////////

VONA – Weil Du Mein Zuhause Bist (Lyric Video) – YouTube

Weil du mein Zuhause bist
Weil nur du meine Sprache sprichst
Und weil ich ganz alleine bin, yeah
Ohne dich, ohne dich

Kelvin Jones – As You Wake Up (Lyric Video) – YouTube

I guess I never showed you what you
Mean to me
When you’re standing by my side I feel so free
Is this the first time or does everybody know?
Even if we’re never more, promise you
Will never go I can see you don’t believe what I say
But I can tell you now I see it everyday I was thinking maybe I could lay
Beside you
Each and every morning
I was hoping maybe I could hold your hand
Be the first thing that you see
As you wake up I remember when I first thought that
We could be
You smiled a little more when you
Looked at me
I could travel for miles and miles up
In your eyes
And I won’t stop with the dying of
The light (…)

Philipp Poisel – Wie soll ein Mensch das ertragen – YouTube

Stell dich
Vor meine Mitte
Leg dich
In jede Figur
Werf dich
In jeden meiner Schritte Ich tanz’ für dich, wohin du willst
Ich geh’
Rüber ans Fenster
Um zu sehen
Ob, die Sonne noch scheint
Hab’ so oft
Bei schwerem Gewitter
In deine Hände geweint Wie soll ein Mensch das ertragen?
Dich alle Tage zu sehen
Ohne es einmal zu wagen
Dir in die Augen zu sehen

What About Us – YouTube

//////

boooszeee, znowu nie daję sobie tu rady…

Kochana moja, doskonale to ponownie widzę! Ale czemu tu się niby dziwić? Wciąż masz na swojej głowie TYYYLEEE obowiązków! Spójrz, co zdążyłaś już zrobić, choćby TYLKO dziś, WTOREK, 12.X.2021, a jest godz. 15:39… Wypiszmy, proszę tutaj to, czego już dokonałaś…

Ok, ale musisz mi pozwolić na to, abym tu ponownie podała te moje komórkowe zapiski… Tak więc jeszcze wczoraj wzięłam sobie tą cudowną kąpiel z LAWENDOWYM płynem do kąpieli, a zakupiłam 2 różne, drugi jest taki, który miałam już wcześniej, tj. z melisą i pomarańczą. A to było jakoś już chyba ok. 21, jak tę kąpiel sobie uczyniłam!

*** ok. 1:20:18 / 2:59:42 ***

Następnie nie musiałam już nawet nakładać na siebie tego kombinezonu…, który zmuszona byłam włożyć przecież z niedzieli na poniedziałek…

Kochana moja, to może jeszcze tylko choć tak szybciutko wspomnij, [bo zachęcałam Ciebie do tego już wcześniej, jeszcze nim Ty zaczęłaś cytować tutaj te piosenki].

Tak, dobrze wiem, ale sama widziałaś, czym zajęłam się później…:

  • wykupiłam ALLEGRO SMART
  • byłam i w Rossmannie, i w warzywniaku u p. Piotra
  • odebrałam moje piękne spodnie z tą nowo naszytą wspaniale pasującą łatką [ahhh, jaka szkoda, że nie mogę umieszczać tu już nawet żadnych fotek…]

I właśnie po tym, wróciłam już do domu TAAAKA PRZEMĘCZONA, a tu jeszcze musiałam zrobić sobie coś do jedzenia… boooszeee, nawet nie wiesz, jak ja marzę o tym, żeby ktoś zechciał mi tu w tym wszystkim pomagać!

Niesamowicie dobrze to dostrzegam, moja droga! Myślisz, że ja tego nie widzę, jaka Ty jesteś już tym wszystkim zmęczona i jak właśnie wtedy chce się Tobie tak płakać… Bo już znowu nie wiesz, co masz ze sobą zrobić… Może zatem, zanim przejdziemy jeszcze do tej pamiętnej ciężkiej dla Ciebie nocki z niedzieli na poniedziałek, to podziel się choć ze wszystkimi tym, dlaczego w ogóle musiałaś wykupić teraz to ALLEGRO SMART?

Dobrze wiesz, że nic nie musiałam! Ale ja nieustannie staram się coś robić, bo przecież dobrze o tym wiem, że sama jestem rzeźbiarzem tej mojej rzeczywistości

Dobrze wiesz, moja droga, co mam tu na myśli 😉.

Owszem, tak po prostu się z Tobą teraz tylko droczę, 😋. Ale już tłumaczę, jak to wyglądało… Otóż byłam pewna/ przekonana w 100%, że do bezpłatnej jeszcze dostawy…, mogę wykorzystać 3, czy 4 zamówienia… A cóż tu się okazało? Że te rzeczy, która zamawiałam wcale nie przyszły mi w jednej tylko przesyłce, tylko zostały rozdzielone właśnie w ten sposób, że zamówiwszy to wszystko już WYKORZYSTAŁAM TEN DARMOWY LIMIT 5-ciu DOSTAW!

Myślałam, że padnę… A pamiętam jak powiedziałam o tym jeszcze Angelice, to ona stwierdziła, że fajna sprawa z tym Allegro Smart… Tylko, że ona tak naprawdę prawie w ogóle by z niego nie korzystała, bo ona niczego raczej nie zamawia przez Internet…, nie to, co ja, jak się wyraziła…

Nie mogłaś tego oczywiście wiedzieć, ale super, że chciałaś podzielić się taką właśnie wiadomością z koleżanką!

Teraz już naprawdę nie dam rady dłużej tego opowiadać…, bo jestem jeszcze obecnie wkurzona, że ta myszka, którą zakupiłam… nie działa mi dobrze… Ahhh…, nie mam już nawet teraz siły, by to tłumaczyć… Nie mogłam przecież nawet dobrze tego sprawdzić, jak to jest z tą baterią…, której zresztą w niej nie było, ŻADNEJ! A wymaga ona dwóch… tylko, że to jest jakoś tak co najmniej dziwnie/ beznadziejnie rozmieszczone…, że ta jedna cały czas mi się tam osuwa… No nie mam obecnie już na to siły… Kładę się po prostu spać, bo czuję, że zaraz zasnę na siedząco…

Zatem, kochanie, połóż się choć na troszkę… i zregeneruj swoje siły.

//////

Położyła się ok. 16:40, jednak to raczej nie był odpoczynek i sen, bo zebrało jej się tak strasznie wręcz na płacz… Tak bardzo zaczęła się tą sytuacją przejmować… Czuła się bowiem już na maxa przeciążona tym wszystkim, ma na tej swojej biednej główce TYYYLEEE tych spraw i przecież ciągle coś musi pojawiać się jeszcze… Dlatego, tak leżała sobie i intensywnie o tym zaczęła myśleć, a już Wam mówię, jakie choćby pytania przychodziły jej do głowy:

  • czy mysz bezprzewodowa może być bez baterii [tzn. to był dla niej, jak wiemy pikuś, bo przecież już zdążyła takie baterie nabyć!]
  • jednak zastanawiało ją również [bo już z tego powodu zaczęła czuć się po prostu głupia…], czy taka mysz, powinna mieć jakiś przycisk włączający i wyłączający…, bo dopiero w tym momencie, jak już ją miała, … wydało jej się to bowiem takie… hmmm… dopiero konieczne i niemal oczywiste… A pomyślała sobie, że może tego nawet na tej str. nie doczytała…, a wzięła oczywiście jedną z tańszych, tzn. jej myszka była akurat w cenie: 26,99 zł
  • ale rozkminiała dalej… o jeszcze kolejnej rzeczy, a mianowicie: ile po zakupie na Allegro można cokolwiek zwrócić i czy trzeba podawać przyczynę?

W rezultacie doszła jeszcze do mądrego jednak wniosku…, że po prostu te pytania opublikuje ogólnie na tym fejsie…, może tam się ktoś znajdzie, kto zechce jej w tym pomóc i to wyjaśnić…

Widziałam najdroższa moja, jak Ciebie to wszystko przybiło wręcz…, teraz jeszcze czytasz o tej reklamacji… i w sumie już stwierdzasz, że żałujesz, iż w ogóle zakupiłaś ją przez Internet.

Tak właśnie…, mam już po prostu tego dość, cholera, bo ja się przecież na tym kompletnie nie znam…, a jestem pewna, że to jest ewidentna wada tego sprzętu… W środku to zdecydowanie nie powinno tak wyglądać… boooszeee, nie mam już po prostu najzwyczajniej w świecie na to siły… Mam tu przecież masę innych rzeczy do robienia…

Widzisz, jak takie sytuacje/ zdarzenia mnie po prostu rozwalają? Takie właśnie codzienne, no ja pier…, bo ja się na nich kompletnie nie znam… I powiem Ci, co już sobie rozkminiałam, że może wcale nie warto już się tym zajmować…, tylko pojadę jeszcze jutro do jakiegoś sklepu, gdzie takie myszki sprzedają i tam się dowiem wszystkiego, co mi potrzebne na ten temat. A może nawet jakąś zakupię, bo już, cholera, szkoda mi na to własnego zdrowia…

Muszę Ci powiedzieć, że to będzie chyba najlepszą rzeczą, jaką mogłabyś jutro jeszcze uczynić, bo przecież może wówczas już uda się Tobie cieszyć z tych rzeczy, które SAMA ZROBIŁAŚ i masz, lub dopiero będziesz miała:

  • 3 książki, które zakupiłaś [jedną już masz! Stefanie Stahl „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko„], druga i trzecia, na które wciąż czekasz to: 5 języków miłości. Chapman Gary, oraz: Jak uwolnić swój nadprzyrodzony potencjał BR dr Joe Dispenza
  • zakupiłaś sobie przecież również ponownie FEMALE MULTIPLE [które dostałaś właśnie informację, że m.in. (bo z pewnością także jest tam albo wazelina, albo właśnie ta książka o tych 5 językach miłości) czeka już w paczkomacie]

Tak właśnie jutro zrobię! Pojadę do jakiegoś sklepu z takim komputerowym sprzętem, a później odbiorę jeszcze te przesyłki! A teraz już jednak zajmę się w końcu tym wpisem…, niech choć ten będzie już dokończony! Bo tej nocy chcę spać ponownie spokojnie i dobrze!

//////

Kochani, a poniżej jeszcze to, cóż ta nasza jednak mądra i zaradna kobietka na tym fejsie właśnie opublikowała:

Monia Gie

Kilka pytań do Was [które przyszły mi tak póki co, szybko do głowy :P] 1) czy myszki bezprzewodowe mogą być bez baterii [przypuszczam, że wszystkie muszą je mieć…] ALE MI CHODZI TU O TO, CZY JAK KUPUJĘ TAKĄ MYSZKĘ, TO OD RAZU POWINNA BYĆ JUŻ W NIEJ BATERIA? 2) czy powinny one mieć jakiś włącznik i wyłącznik? 3) a wreszcie, ile po zakupie na Allegro mogłabym cokolwiek zwrócić i czy muszę podawać przyczynę? Z góry MUCHAS GRAZIAS za wszelkie wyjaśnienia😘

I tu już zaczęła jej odpowiadać ciocia, na początku jeszcze tak ogólnie, później już przez Messenger`a tylko do niej samej:

Monika kupujesz bez baterii, tam wchodzi bateria paluszek, ten zwykły, duży. W komplecie masz jeszcze taki modem, wchodzi do komputera tak coś jak pendrive.

Tak ciociu, to wiem również…, że ten modem… Ale powiadasz, że 1 duży paluszek?

No w tych myszkach co mamy – ja, Marta, Mirek to tak paluszek, więc chyba w każdej. Polecam, bo są bardzo wygodne. Ja swoją kupiłam w sklepie komputerowym

ooo boooszeee, ciociu masz rację! 1 paluszek! Teraz patrzę, co tu jest napisane: AA 1,5V A ja nienormalna sobie myślę, wkurzona…, bo włożyłam tam AAA, więc wsadziłam tam 2 i pomyślałam sobie, że to jest cholerka jakoś nędznie zrobione, bo ta jedna mi się stamtąd przesuwała… Tak to jest, jak się czegoś nie doczyta dobrze, buhaha 🤣🙄🤦‍♀️

Bo to się wyjaśniło 🤣 Pozdrawiam, buziaki i miłego wieczoru 😘

Dziękuję Ciociu BARDZO, kurczę to już wiem, że wcale tej myszy nie muszę oddawać, TYLKO zakupić do niej jeszcze dobrą/ odpowiednią baterię. Pozdrawiam również i także życzę miłego wieczoru😘

👍

Także, jak widzicie, teraz już właśnie jest nasza Mała Mi bardziej spokojna, hehe, a wystarczyło tylko jeszcze zamieścić na fejsie to zapytanie.

No dobrze, to może jeszcze jednak teraz uda mi się w takim naprawdę wielkim skrócie, podać, dlaczego miałam takie problemy z tym zasypianiem z niedzieli na poniedziałek… Otóż, jak wiesz, wówczas nie wygrzałam się w ogóle… i było mi jakoś przez całą niemal noc cholernie zimno…

Tzn., wróć, wcale nie przez całą, bo przecież w końcu wciągnęłam już na siebie taka zdesperowana ten kombinezon, w którym sypiałam zimą… I było mi tak cholernie w te stopy wciąż zimno, że prócz nałożenia jeszcze kolejnej pary grubych skarpet, musiałam sobie znowu zrobić ten termofor… i tak właśnie zabunkrowałam się znowu w tym śpiworze… 🤪🤦‍♀️🙄No przysięgam, gdybyście mnie tej nocy widzieli, to po prostu smutek🙈🙉🙊…, buhaha,🤣

A kochana, naprawdę myślisz, że nie miało to nic wspólnego jeszcze z tym, cóż Ty sobie włączyłaś do odsłuchania?

Powiem tak, jestem nawet pewna, iż to miało z tym właśnie TAKŻE związek [bo jeszcze było też coś odnośnie mojego kochanego brata…, ale o tym może napiszę później jeszcze z jakąś *, by nie tworzyć tu jednak bałaganu…] boooszeee to było jeszcze coś o snach…, a dokładnie o tych SZAMAŃSKICH SNACH od tego Alberto Villoldo… A zapisałam się, cholera, na tą subskrypcję,

Alberto Villoldo @ Younity PL <

którą chyba powinnam w końcu anulować…, bo przecież mój mózg nie może przyjmować tyyyluuu rzeczy na raz… Pomimo, że są one jednak takie hmmm… odjechane, ale ja juz nie daję rady najzwyczajniej w świecie, jeszcze z ilością tych właśnie widomości…

A poza tym tak naprawdę to zaczęłam jeszcze sobie myśleć wcześniej jakoś o tym, cóż ja tu w ogóle opublikowałam znowu…, ponownie o tej mojej mamie…

Tak, kochana moja, widziałam to bardzo dobrze, jak się z tym męczyłaś… Ale pomyśl o tym, tak jak i do tej pory to robiłaś, że donosisz tutaj tylko same fakty, a czynisz to przecież nie tylko o niej samej, ale także o sobie!

Dokładnie w ten sposób zaczęłam już później myśleć… Że przecież ja nie chcę nikomu zaszkodzić! A może właśnie w taki sposób będę mogła też komuś pomóc, bo jakoś coś więcej tu uświadomię/ pokażę właśnie na realnym przykładzie moim i mojej mamy… Jak to Gracjan chyba w jakimś swoim filmiku mówił także o tym, by robić coś dla Boga, czy jakoś tak… No, nie wiem, czy to jest dla Niego właśnie, ale chyba w ten sposób to jest również rodzaj pewnej służby... A gdyby jeszcze w ten sposób udało mi się pomóc komuś, to przecież to już byłoby również ważne, nieprawdaż?

Zgadza się, jestem tego samego zdania! Poza tym, spójrz tylko, już teraz udało się Tobie wyjaśnić nie tylko tą rzecz, ale również masz już praktycznie ogarniętą tą sprawę z tą swoją myszką! Jutro, moja droga udasz się już tylko ponownie do tego kerfa i zakupisz tą odpowiednią baterię, a przy okazji odbierzesz również kolejne swoje zakupy z paczkomatu!

Myślę, że wówczas uda się Tobie także już na spokojnie przeczytać dalej ten wpis i obczaisz, jak ma się już do końca ta muzyka w nim, pouzupełniasz może też w końcu ten Twój poprzedni wpis, w którym pisałaś o tej wizycie Angeliki u Ciebie, bo z tego, co pamiętam, jest on również nie dokończony jeszcze. Także, kochana moja, spójrz, jutro dalej oddasz się temu, co powinnaś, a mianowicie znowu głównie tej swojej pracy, którą Ty, kochana moja wykonujesz naprawdę fantastycznie wręcz! Skojarzyłam nawet Ciebie trochę z tą bohaterką z tego właśnie filmu: Beauty In The Broken, hehe, która przecież także jest artystką i to chyba nawet podobnie wyzwoloną i wrażliwą, jak i Ty. Ale może do tego porównania z nią, przejdziemy jeszcze później.

Wiesz, jak już niesamowicie dobrze się czuję? Jakby taka niemal znowu uwolniona

Owszem, moja Ty cudna, ale zauważ znowu, że uczyniłaś ponownie to Ty sama! [właśnie jak ta PELE z tego filmu…, Ty nie czekasz, że może coś samo się wydarzy, lecz Ty po prostu już to robisz…] Sama przecież nawet leżąc już, tak sobie to dalej rozkminiałaś, co możesz/ powinnaś dalej uczynić… I tak też zrobiłaś, choćby właśnie z tym fejsem, nim się poratowałaś!

Powiem więcej, dziś, jak wyszłam właśnie z domu, najpierw do Rossmanna, gdzie zakupiłam w końcu sobie porządne kapcie, bo te mi się już przecież znowu rozwaliły, następnie jeszcze zaszłam do kerfa, dalej zaś do paczkomatu po odbiór tej książki Stefanie Stahl… A na sam koniec do p. Piotra do warzywniaka, to zauważyłam, że teraz już jest naprawdę coraz zimniej, więc jutro zejdę w końcu do piwni, po te zimowe już rzeczy, hehe, 😜. Czyli, spójrz, wszystko się układa tak, jak być powinno! Ja naprawdę tak bardzo to odczuwam tu niemal każdego dnia, że wcale nie jestem tu sama, że codziennie wspiera mnie jeszcze ta moja trójca i ja jestem im za to niesamowicie wdzięczna, mówię to im każdego dnia!

Fantastycznie, że o tym wspomniałaś! O tej wdzięczności! I muszę Ci rzec, że to jest dla mnie kolejna rzecz, którą mnie wręcz zachwycasz! To, że masz wciąż tak jednak niewiele, a potrafisz się z tego i tak cieszyć, co właśnie posiadasz. Dziękujesz przecież za to każdego dnia i już jakby dawno zaczęłaś to odczuwać, iż tym samym [mając takie dobre/ pozytywne wibracje i intencje] przyciągasz to, co najlepsze do swojego życia!

I wcale nie narzekasz, nie płaczesz, a jak już się Tobie to zdarzy… , to robisz to, jak wiemy BARDZO RZADKO, bo nieustannie wręcz dostrzegasz to, że inni przecież mają jeszcze gorzej niż Ty sama!

No dobrze, moja kochana, ale teraz choć już zmykamy do medytacji, czy może raczej Twojej rozmowy ze WSZECHŚWIATEM i MODLITWY DZIĘKCZYNNEJ!

(…)

A miało być tak pięknie…

Kochana moja, ale przecież przed chwilką otrzymałaś wiadomość [bo ponownie zaczęłaś od razu działać w tej sprawie!], że tą książkę Pięć języków miłości Gary Chapman otrzymasz dopiero prawdopodobnie jutro, a poniżej Twoja dyskusja, jaką zaraz, zdesperowana już, podjęłaś:

ŚRODA, 13 października 2021 14:10

W OPAKOWANIU NIE MA ŻADNEJ KSIĄŻKI!!! W OGÓLE BRAK PRODUKTU, KTÓRY ZAKUPIŁAM! W dodatku nr tel. podany na tym opakowaniu należy do jakiejś firmy z kawami NOSTRA TRADE/ LAUROWA 23 / 36 -020 TYCZYN, przedzwoniłam tam naturalnie zaraz, by się dowiedzieć, DLACZEGO NIE MA TEJ KSIĄŻKI W OPAKOWANIU, a wtedy właśnie usłyszałam to, co powyżej…, że oni nie zajmują się żadnymi książkami… Proszę mi to w takim razie wyjaśnić.

\KSIAZKI-24h 13 października 2021 14:23

Szanowna Pani, nie za bardzo rozumiemy co mielibyśmy wyjaśniać. Pomyliła Pani sprzedających.
Zamówienie złożone w naszej księgarni zostało dzisiaj nadane i dopiero jutro otrzyma Pani paczkę z zamówioną u nas książką. / Pozdrawiamy
Księgarnia Matfel

13 października 2021 14:28

Dziękuję w takim razie za wyjaśnienie! W takim razie będę czekała na paczkę z niecierpliwością jutro, nawet nie wiecie Państwo, jak bardzo się już na nią cieszę!

KSIAZKI-24h 13 października 2021 14:34 Najważniejsze, że sprawa się wyjaśniła 🙂
W razie jakichkolwiek pytań pozostajemy do dyspozycji. / Pozdrawiamy
Księgarnia Matfel

13 października 2021 14:40 Jestem tego samego zdania, nie znoszę wręcz nierozwiązanych spraw, a dziś wszystko już mnie dobija wręcz z tym Allegro…, otrzymałam nie taki zestaw witamin jaki chciałam..., a od wczoraj jeszcze walczę z felerną myszką, którą również zakupiłam przez Allegro…
Także najmocniej przepraszam, ale dziś wyjęłam z paczkomatu i te felerne witaminy i paczkę, która jest PUSTA, a ponieważ właśnie tak zapakowaną zakupiłam wcześniej książkę Stefanie Stahl „Odkryj swoje WEWNĘTRZNE DZIECKO”, więc byłam przekonana o tym, iż tam powinna znajdować się właśnie ta książka: Pięć języków miłości Gary Chapman
Jeszcze raz w takim razie najmocniej przepraszam za niezrozumienie i pomyłkę!

Także, spójrz, kochana moja, dziś doświadczyłaś kolejnego wydarzenia, które właśnie Ci pokazało, jaką silną i zaradną, mimo wszystko, potrafisz być osobą! Pomimo, że naturalnym jest, że zaczęło Ciebie już to wszystko wkurzać, bo nie dość, że masz tu tyle tych spraw na głowie, to ciągle coś musi wychodzić jeszcze nie tak, jak chciałaś. To pozwól, że tylko dodam jeszcze, iż z rana cyknęłaś fotki swojej pięknie wyglądającej buźce i wysłałaś je wraz z tą wiadomością i do swojej cioci:

Ciociu, widzisz tę moją pogodną buźkę? To również DZIĘKI Tobie, że wczoraj mi tak pomogłaś z tą myszą, 😘

Następnie zaś, wysłałaś kolejną fotkę z taką oto wiadomością:

08:58

A to ja znowu, tym razem po ćwiczeniach, hehe 😉 Jeszcze tylko śniadanie i zabieram się do dalszej pracy 🍀🌞

I Twoja dalsza konwersacja z ciocią:

Pięknie, zbieraj siły, smacznego śniadanka 😘

A tu już napisała do Ciebie po tym, jak wysłałaś także do niej tego @ apropos tej felernej myszki:

13:32

Anna Maj

Monia moim zdaniem napisałaś dobrze i możesz wysłać to pismo. Masz chyba 14 dni na zwrot towaru nawet bez podania przyczyny. Proponuję zakupić w sklepie komputer stacjonarnym lub np Media expert itp

A Ty wspomniałaś jeszcze tutaj, kochana, o dalszych Twoich problemach, które opisałaś już powyżej właśnie tej księgarni Matfel…

Dokładnie tak było! Ale skoro już ta niesamowita wściekłość… wkurw niemal ze mnie jednak zeszły, to myślę, że teraz jest dobry czas na jakiś obiadek… i do tego włączymy sobie ponownie ten film dalej: Beauty In The Broken

///////

Jadły ten obiad od 15:59 do 16:12, tak w każdym razie widnieje to w komórce naszej Małej Mi 😉. Pozostała nadal jednak niemal tą sytuacją tak bardzo wstrząśnięta… Czuła już, że w końcu zaczęło choć troszkę to z niej schodzić/ puszczać…, ale jakby ten niepokój wciąż jeszcze w sobie odczuwała…

No dobrze, kochana moja, to teraz może już przedstaw tak choć po krótce do końca, jak ta sprawa się rozwiązała, bo to jest bardzo znaczące!

Tak, myślę, że choćby sam fakt, że tu o tym napiszę, już uwolni mnie z tego jeszcze bardziej!

Zatem opowiadaj, kochanie, w swoim tempie oczywiście, ale pozwól nam o tym także wiedzieć 🤗

Tak więc, najlepiej chyba będzie, jak dokończę tutaj dalej tą konwersację z moją ciocią. A wyglądała ona tak [piszę tutaj dokładnie to, co zamieściłam dalej po tym jej Media expert]

boooszeee, ciociu, jak to mnie irytuje wręcz… Ale to jeszcze nie wszystko…

Szkoda Twoich nerwów, tak to bywa z zakupami. Powodzenia

[Tutaj wyjaśniłam właśnie jeszcze na czym dokładnie polegał ten mój fatalny wręcz dzień, odkąd wróciłam z tego paczkomatu…] Po czym podsumowałam to tak:

No po prostu KURWA MAĆ. Nawet już teraz ciężko mi w tych nerwach cokolwiek tu odszukać, gdzie mogę to dziadostwo zgłosić… Ciociu, nie mam siły i po prostu ryczę

Hm, nie wiem co mam Ci odpowiedzieć, bo trzeba by było znaleźć historię zamówienia albo napisać do nich. Przykro mi.

To powyższe pisałaś tak jakoś jeszcze przed grubo14…, a następnie już o godz. … oooo, raaaanyyy, kochanie, spójrz, co się tutaj jednak udało? Zauważ, iż nawet skopiowałaś te Twoje fotki!!!

No super, zatem, choć w takim razie, można mnie jednak zobaczyć tu taką jeszcze promienną, hehe, 😉. To selfie pstryknęłam sobie oczywiście dziś rano! Po tym, jak siebie zobaczyłam ponownie w lusterku w łazience i rzekłam do siebie:

KOCHAM CIĘ, MOJA PIĘKNA! JESTEŚ TAK NIESAMOWITĄ KOBIETĄ, ŻE AŻ PO PROSTU ZAJEBISTĄ!!!

Jednak, tak naprawdę tak wyglądała moja twarz właściwie jeszcze zanim położyłam się spać, bo przecież właśnie wtedy zszedł ze mnie ten ciężar… A teraz wydaje mi się, że jest odpowiedni czas jeszcze na kawkę!

Pewnie, że tak, kochana moja, a do niej włączymy sobie dalej ten film, bo już jesteśmy na 1:14:10, a później będziemy tutaj dalej jeszcze pracować, a teraz już, moja droga, z odzyskanymi przecież siłami 🌞🍀🌟

Alice Merton – No Roots – YouTube

////////

Kochana moja, widziałam, jak ponownie wzruszyłaś się na końcówce tego filmu…, a wcześniej jeszcze, jaka byłaś zachwycona wręcz tym pozytywnym jego zakończeniem. Tak właśnie chciałabyś, aby również było w Twoim życiu.

Owszem, że chciałabym…, ale powiem tutaj coś więcej: JA JUŻ PRZECIEŻ TO WIEM, ŻE TAK BĘDZIE!!! Nadmienię jedynie, że JUŻ dawno to odczuwam, iż istnieje na tej Ziemi nawet nie ta moja Bratnia Dusza, ale ja już dawno to wiem, że ten mój BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ tu również jest! I nawet On sam mnie tutaj odnalazł!

A jest nim TEN MĘŻCZYZNA, który dobrze wie, co oznacza PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!

Pomimo, iż jestem zdania, że To teraz zabieram się już za dalszą pracę i w końcu streszczam, jak to wszystko dalej wyglądało… Zatem tu moja dalsza konwersacja z ciocią [która jest najmłodszą siostrą mojej mamy i mamą tej Marty i Damiana, oraz żoną tego mojego ulubionego wujka]

15:12

ciociu, powoli się wszystko zaczęło wyjaśniać… tzn. ja oczywiście zaczęłam tu znowu działać! I tak dostałam wiadomość, że tą książkę, którą zakupiłam wysłali dopiero dziś, więc powinna dojść do mnie jutro! Tak, jak i napisali mi, że pomylili opakowanie tych witamin i wysyłają już także te, które chciałam!😉😉💪 A odezwali się również od tej myszki, że jest ona jednak na 2 baterie… i oczywiście oddadzą mi kasę, jak im ją do nich wyślę Ale ja już to po prostu pieprzę, tyle mnie to dziś nerwów kosztowało, że jutro udam się do komputerowego sklepu zakupić już jakąś porządną!

I o 16:49 ciocia wysłała mi jeszcze 👍

Wyśmienicie, kochana moja, tego dokonałaś! To może dodamy tu jeszcze tylko @, jakiego otrzymałaś w związku z tym zestawem witamin… który miał być FEMALE, a Ty taka zaskoczona patrzysz a na tym opakowaniu jest napis: MALE…

Dzień dobry, najmocniej przepraszamy za błąd w pakowaniu. Nie widzimy abyśmy otrzymali inną wiadomość od Pani. Oczywiście już dzisiaj dosyłamy prawidłowy suplement jakim jest Solgar Female, myślę, że paczka jutro będzie ponownie do odebrania. Natomiast bardzo proszę o zrobienie darmowego zwrotu tych Male Multiple, poniżej podam linka jak tego dokonać. Za cały kłopot jeszcze raz najmocniej przepraszamy.

Tak właśnie ta historia, jak się okazało, dobrze jednak dla mnie, się zakończyła …

Ale, moja droga, zauważ proszę, że to samo przecież by się nie wydarzyło…, gdybyś Ty jednak nie zadziała, m.in. w tym właśnie jesteś bardzo podobna do tej PELE. Ty się, kochana, nigdy długo nad czymś nie zastanawiasz, tylko po prostu niemal od razu przystępujesz do jakiegoś działania!

No tak…, ale zauważ tylko, że już to mnie niemal ściągnęło w dół…

Już to? Zabrzmiało to niemal jakby TYLKO TO… Kochana tak, może i to patrząc tak na to okiem normalnie funkcjonującego człowieka, nie byłoby to takie przerażające… Lecz, moja droga, spójrz na to proszę wreszcie tak bardzo realistycznie…, jak to rzeczywiście jest…

Przecież ja dokładnie tak na to patrzę! Sama widzisz to doskonale, jaka jestem już czasem załamana tym wszystkim, że, cholera jasna, już nie wiem wprost, za co tym razem mam się zabrać… Chciałam tylko zauważyć, że ja nie mam nawet czasu, żeby spokojnie siąść sobie nad tymi książkami i je poczytać… Dopiero przecież w minioną niedzielę, skończyłam czytać tą niesamowitą i magiczną dla mnie wręcz książkę Christel Petitcollin…, którą dodać muszę, że zakupiłam przecież również z myślą o Gracjanie…

Tak, moja Ty przedzielna! Dobrze to pamiętam, jak jeszcze wtedy o tym mówiłaś, myślałaś…

Wyobraź sobie, że wówczas już nawet chyba przychodziły mi nawet do głowy te słowa, które słyszałam, jak wypowiadała ta Liz w filmie JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ…W każdym razie, jakoś jakby automatycznie, skojarzyło mi się to wtedy z tymi właśnie słowami:

[2:08:21] Morał jest taki, że KIEDY WYRUSZASZ W ŚWIAT, ŻEBY POMÓC SOBIE, ZDARZA SIĘ, ŻE POMAGASZ „TUTTI” [po włosku: wszyscy] (…)

W moim przypadku, nie chodziło oczywiście o żaden wyjazd! Tylko tak sobie to właśnie skojarzyłam…, choć tak naprawdę zakupiłam przecież tą książkę z myślą o sobie…, to pomyślałam, że może wtedy będzie mi również lepiej zrozumieć właśnie Gracjana…

No dobrze, moja Ty cudna, ale teraz, pójdź się choć jeszcze zrelaksować w tej kąpieli…, bo dzisiaj już naprawdę na to zasłużyłaś! Jutro przecież już sobie postanowiłaś, że ponownie wykonasz po obudzeniu się tą MEDYTACJĘ TYCH 7 OŚRODKÓW ENERGETYCZNYCH, wraz z rumiankiem na powiekach, tak, jak i dziś przed gimnastyką jeszcze!

Świetnie, że o tym wspomniałaś, bo właśnie chciałam jeszcze tylko dodać jedną rzecz. Właściwie do moich czytelników… Nie wiem, czy kojarzycie, moi drodzy, jeszcze ten mój skrót MGŚ [Medytacja/ Gimnastyka/ Śniadanie]? Otóż teraz ja się tego już tak bardzo nie trzymam…

Zdecydowanie bardziej jednak słucham [tak, jak sugeruje tytuł tego wpisu] po prostu swojego serca…, jego głosu…, intuicji…, tego, co podpowiada mi WSZECHŚWIAT. I dlatego już niczego na sobie nie wymuszam, bo choć naturalnym jest, że zawsze próbuję żyć najlepiej i najzdrowiej, jak tylko potrafię. Ale mam świadomość, że jestem przecież TYLKO człowiekiem…

A dzisiaj już nawet zaczęłam czytać kolejną książkę! Stefanie Stahl „Odkryj swoje WEWNĘTRZNE DZIECKO”

i już wiem, że to jest kolejna pozycja, z której się wiele nauczę! A mam takie postanowienie, że…, pomimo, iż wiadomym jest, jakie mam trudności z tą moją pamięcią … a jeszcze wykonuję tu masę tych RÓŻNYCH OBOWIĄZKÓW.

Ale podjęłam decyzję, że spróbuję dowiedzieć się z każdej z tych książek, jak najwięcej… w pierwszej kolejności bez czynienia sobie jakichś notatek… A później zaś, będę próbowała to jeszcze raz odtwarzać i wtedy zobaczę, ile z nich zapamiętałam!

Wspaniale, moja kochana, jestem z Ciebie niezmiennie dumna, jak widzę jaka Ty jesteś ambitna i jakie postępy już robisz, niemal na moich oczach! A teraz, pozwól, że odprowadzę Cię jeszcze do tej zasłużonej kąpieli, byś później już mogła ponownie dobrze spać, wcześniej naturalnie przeprowadzając jeszcze jakąś rozmowę jednak ze Wszechświatem. 🤗🤗🤗

Kochana moja, Ty myślisz, że ja tego nie słyszę, jak Ty nieustannie wysyłasz podziękowania niemal za wszystko i wciąż okazujesz tą swoją niesamowitą wręcz wdzięczność!!!???

*** ok. 1:56:10/ 2:59:42 ***

CZASAMI NAJGORSZE RZECZY, KTÓRE SPOTYKAJĄ NAS W ŻYCIU, OKAZUJĄ SIĘ TYMI NAJLEPSZYMI!

All in Time | POLSKI LEKTOR | Darmowy Film Fabularny | Cały Film

Dżizas, kochani, ja tu za tą naszą bohaterką naprawdę nie nadążam wprost…

Ja sama również przecież nie ogarniam tego wszystkiego, co tu się u mnie dzieje…, zwłaszcza z tego powodu, że mam takie trudności z tą pamięcią przecież! 🙄🤦‍♀️🤔 Ale będę pisała chyba jutro o tym więcej, a teraz pójdę zrobić nam jeszcze kawkę do tego filmu, który nam dziś ponownie znalazłam… [All in Time] Hmmm…, nawet nie do końca potrafię to znowu wytłumaczyć, jak to się dzieje, że właśnie na te filmy trafiam…

//////

To jeszcze tylko taki naprawdę skrót z tego dzisiejszego dnia tej naszej gwiazdy:

3:30 – 22.04 WC

  • ok. 7 włączyła sobie to: Jak przyciągnąć duże pieniądze? Potężna modlitwa o DOSTATEK Josepha Murphy
  • dalej zaś: Jak SPELNIAĆ MARZENIA z pomocą FLOW?
  • uczyniła fotki, gdyż zaraz po włączeniu na komórce WIFI zauważyła tego oto @:

czw., 14 paź 2021 o 07:37 alchemiksklep_pl (Allegro) <9kyjtn04aq@allegromail.pl> napisał(a):

Bardzo Panią przepraszamy za zaistniałą sytuację – nie powinna ona mieć miejsca. Czy posiada Pani zdjęcia przesyłki oraz otrzymanych multiwitamin? Prosilibyśmy o przesłanie takich zdjęć. Postaramy się rozwiązać problem tak, by była Pani zadowolona.

Z pozdrowieniami,
Alchemiksklep_pl

To była jeszcze wczoraj cała dyskusja o tym…, ale właśnie dziś obudziła się już [po wykonaniu tej modlitwy o dostatek J. Murphy`ego] taka jednak [mile] zaskoczona tym @. Jednak, jak to ona wykonała te fotki i wysłała je dopiero przed chwilką z taką właśnie wiadomością:

Witam, Zdjęcia zrobiłam SPECJALNIE DLA PANA, by móc je tu udostępnić. Przypuszczam tylko, iż myślał Pan, iż tu kłamię… Otóż nie, proszę Pana, ja kłamstwem się brzydzę! Także już udostępniam te fotki, o które byłam proszona…Pragnę TYLKO PODKREŚLIĆ, że dziś już odebrałam ten właściwy zestaw FEMALE MULTIPLE [3ci załącznik], ponieważ po zgłoszeniu tego, DOBRA FIRMA przeprosiła zaraz za pomyłkę i wysłała mi ten zestaw, który właśnie zamówiłam i za który zapłaciłam. Proszę tylko zauważyć, iż ten PUSTY karton oklejony został taśmą z Pańskim logo…

W międzyczasie, zdążyła już naturalnie z rana przeczytać ten wpis [oznaczyła w nim już dalej czas tej muzyczki]. A następnie do owsianki [tak, dziś zrobiła sobie ją na mleku, które zakupiła ostatnio u p. Piotra, a jak wiadomo, on sprzedaje tylko to mleko z krótkim terminem ważności, czyli świeże] włączyła sobie ten właśnie film: All in Time, który jednak TYLKO zaczęła… 😊 I siedziała tak sobie raczej spokojna, bo pomyślała, że robi przecież to, co powinna, taka jest teraz jej praca. Wprawdzie nic jeszcze na tym pisaniu nie zarabia…, ale czuła się chyba właśnie tak, jak ta PELE, po prostu wiedziała, że musi/ powinna to robić…, po pierwsze, jak wiadomo dla siebie samej = bardzo ułatwia jej to życie, po drugie miała jeszcze chyba na początku tego roku, takie właśnie postanowienie, aby robić coś dobrego i być dla kogoś inspiracją! Także, już tego kompletnie tu nie rozkminiała, że w żaden sposób na tym nie zarabia…

Pomyślało to dziewczę, że ma przecież i za co żyć i gdzie mieszkać, więc na tu i teraz postanowiła nad niczym nie ubolewać, bo przecież ona uważa i tak, że ma nieustanne szczęście i nie zamierza się absolutnie już skupiać na tym, co było, na jakichś ewidentnych brakach, których, jak wiadomo wiele w jej życiu… Lecz doszła [właściwie już dawno do wniosku :P], że przecież to ona jest tu artystką i będzie robiła wszystko, co tylko dalej może, aby kreować dla siebie to piękne dalsze życie!

Nieustannie przychodzą jej do głowy te słowa Dalajlamy:

Siedziała tak sobie skupiona na tej swojej pracy…, wiedziała bowiem, że następnie miała się udać do tego pobliskiego FORUM po myszkę do komputera…Pamiętała także, by udać się jeszcze ponownie do paczkomatu InPost po odbiór kolejnej przesyłki, która już właśnie do niej doszła. Jednak tak sobie na spokojnie pomyślała, że po dokończeniu już tego właśnie wpisu, uda się jeszcze tylko po tą myszkę, bo wtedy będzie się jej zdecydowanie lepiej tu przecież pracować!

No widzę kochana Ty moja, że MASZ JĄ JUŻ TERAZ w końcu dobrze działającą!!!

Taaaak, ale sama widziałaś, jak to było…

Oczywiście, że tak! Ale proszę Ciebie jeszcze o przedstawienie tu wszystkim tego Twojego niesamowitego wręcz życia, bo…, poważnie ja naprawdę nie mogę wprost wyjść z podziwu dla Ciebie! Dlatego proszę, zacznij tu nam opowiadać, jak ten Twój CZWARTEK, 14.X.2021 wygląda/-ł.

Zatem było naprawdę BAAARDZO atrakcyjnie, buhaha, 🤪. Tak, jak wspomniane powyżej, w pierwszej kolejności zajęłam się tym wpisem. I tak sobie nad nim spokojnie siedziałam, a nagle słyszę domofon… I tak niemal jakoś od razu się ruszyłam, jakby instynktownie…, choć tak naprawdę nie przypuszczałam nawet, że to ktoś/ coś konkretnie do mnie…, przez myśl mi przeszło jeszcze, że to może znowu ktoś chodzi i sprzedaje np. te jajka, hehe, 😉. Ale wstałam i tak i słyszę, że to poczta… I cóż się okazało? Że otrzymałam jedną z dwóch wazelin, jakie zamawiałam przez to Allegro… Nie pomyślałam jednak, że nie zaznaczyłam tam po prostu InPost. A zamówiłam je dwie, ta druga [korespondencja powyżej…]. W każdym razie już się choć ucieszyłam, że w takim razie mam już całą nową jedną!

Spójrz tylko, jakie to jest wręcz niesamowite znowu… Czyli ponownie, jakby coś Ci mówiło, że właśnie dokładnie tak miałaś postąpić [w takiej właśnie kolejności!], bo gdybyś zdecydowała się już jakoś najpierw wyjść jeszcze do tego paczkomatu InPost, później wróciłabyś z tym jeszcze do domu, by zostawić tą książkę [gdyż już wiedziałaś, że to będzie właśnie ona 😉], to w tym czasie mogłoby się okazać, że zdążyłby już listonosz tu być i zostawiłby jedynie awizo w skrzynce. A tak, udało się już Tobie odebrać choć tę przesyłkę!

Wyobraź sobie, że to właśnie przyszło mi na myśl! Czułam się już wtedy taka spokojna… i jednak szczęśliwa, bo już wiedziałam, że podjęłam dobrą i prawidłową decyzję! Najpierw skończyłam czytać ten wpis, a następnie ubrałam się i wyszłam na tramwaj do tego FORUM… A tu, tak naprawdę dopiero się zacznie ta odjechana jednak moja opowieść, buhaha, .

No to kontynuuj proszę, moja droga, tę swoją odjechaną jednak opowieść, bo muszę Ci wyznać, że ja już ponownie nie mogłam ze śmiechu, widząc Ciebie, a już zwłaszcza tam w tym FORUM…🤭

Tak więc…, po pierwsze UBRAŁAM NA SIEBIE JUŻ ZIMOWY PŁASZCZ… Bo tak znowu spoglądałam przez okno… i widziałam tam takich ludzi opatulonych niemalże…, a że jeszcze spojrzałam na pogodę w komórce… i dziś miało nawet znowu być deszczowo… A już tak naprawdę od samego rana raczej tak to wyglądało…, że może spaść jakiś deszcz… Więc sobie tak rozkminiłam, że przecież w tych zimowych ciuchach mam kaptur w razie co… Zatem wciągnęłam na siebie ten zimowy miodowy płaszcz, bo pomyślałam sobie, że przecież najwyżej, jak będzie mi zbyt ciepło…, to go po prostu sobie odepnę…

Widziałam, kochana moja, wszystko bardzo dobrze! Ale może teraz pójdziesz się jednak już umyć, bo jest 21:33, a Ty moja droga miałaś przecież dbać o tą higienę snu… Dlatego zajmiemy się tym wpisem dalej jutro.

(…)

NAJWAŻNIEJSZE JEST WYCZUCIE CZASU

Comfort | POLSKI LEKTOR w reż. William Lu

Zaczęła oglądać ten film do dzisiejszego PIĄTKOWEGO, 15.X.2021 śniadania. Ponownie ma takie dobre odczucia, jeśli chodzi o tę ekranizację [szukała tu synonimu: https://synonim.net/synonimy-do-wyrazu-film, 😋]. I choć dobrze o tym wie, że powinna zająć się dalej tą pracą, to jednak stwierdza, że przecież skoro może sobie pozwolić jeszcze na trochę odpoczynku i komfortu [a w międzyczasie zdążyła już m.in. wstawić pranie…], to dlaczego niby miałaby sobie zabraniać takie rzeczy?

//////////

Skończyły właśnie oglądać ten film…

Kochana moja, wiesz dobrze, co mi się tu ponownie ciśnie wręcz na usta = TO NIE BYŁ ŻADEN PRZYPADEK!!! Znowu…

Ooo rany, dla mnie to jest naprawdę nie do pojęcia wręcz, co tu się dzieje… Nie będę już twierdziła, że wszystko jest dla mnie takie wręcz zaskakujące…, bo choć rzeczywiście takim jest, to chyba zaczęłam już powolutku się do tego przyzwyczajać…. Lecz, skoro, już w tą niedzielę, ma przyjechać do mnie moja mama, to muszę się teraz wprost zająć dalej tym wpisem!

Nawet nie odbieram tego obecnie jako jakąś swoją powinność, PO PROSTU CHCĘ TO ROBIĆ, chcę się dzielić tutaj ze wszystkimi, bo uważam naprawdę, że jest czym!

/////////

Ok, kochana moja, to może choć teraz zabierzemy się jeszcze choć troszkę za tą pracę…, byś choć już część tych rzeczy miała za sobą…

Jasne, ale zrobię to w swoim tempie, oczywiście dalej. A jak wiesz, ja się po prostu nie nudzę…, hehe, 😉. To może przedstawię tylko choćby mój plan z dnia dzisiejszego na początek. A po prostu rzucę tui teraz tak na szybko te hasła:

  • Przyciągnij miłość!! Medytacja Miłości ❤️ w 21 DNI!
  • Jak przyciągnąć duże pieniądze? Potężna modlitwa o DOSTATEK Josepha Murphy
  • 7 Kroków Jak Pokonać STRES, NIEPOKÓJ & LĘK | Sadhguru, Klaudia Pingot, Joe Dispenza, Mel Robbins = i ZAMIEŚCIŁAM TO NA FEJSIE!
  • WYPISAŁAM SIĘ Z NEWSLETTERA Rozwojowca
  • zjadłam wczoraj zakupionego Wrapa na śniadanie i zaczęłam odsłuchiwać właśnie jeszcze: 127 afirmacji mocy, 432 Hz. Słuchaj każdego dnia. Więcej magii na co dzień., następnie jednak włączyłam sobie ten film Comfort | POLSKI LEKTOR 
  • rozwiesiłam pranie
  • sprawdziłam, że książka Dispenzy jest wciąż w drodze
  • do kawki, którą dziś zaczęłam pić już o 12:44, SKOŃCZYŁAM CZYTAĆ KSIĄŻKĘ 5 JĘZYKÓW MIŁOŚCI [Gary Chapman]
  • wysłałam życzenia urodzinowe mamie mojej byłej przyjaciółki
  • rozmawiałam z Kamykiem i dowiedziałam się, że jego tatuaż to:

DUM SPIRO SPERO = DOPÓKI ODDYCHASZ, JEST NADZIEJA

Wiedziałam oczywiście, co to znaczy po polsku [bo Marcin mi to powiedział], jednak nie mogłam do końca przeczytać poprawnie tego w oryginale… A teraz właśnie już się dowiedziałam! 🤗🍀🙆‍♀️

///////////

Kochana moja, to zastanów się proszę tylko, co teraz jeszcze robimy? Znajdziesz troszkę siły, by jednak kontynuować tę swoją opowieść?

To może, skoro ostatnim, co tu pisałam, była ta rozmowa z moim bratem… To najlepiej chyba będzie, jak zacznę od tego po prostu.

Świetnie, to zamieniam się w słuch 🤗.

Otóż Marcin nie przestanie mnie zadziwiać, naprawdę! Wciąż nie sprawdziłam jeszcze dokładnie nawet czasu tej muzyki tutaj…, ale ja już na serio, jak widzisz, nie mogę przecież robić wszystkiego na raz! Moja głowa już, poważnie wymięka…

Zgadza się, kochana moja…, zatem proponuję choćby to, co kiedyś obiecałaś jeszcze wspomnieć o tym swoim bracie…, z tymi gwiazdkami, jak się nie mylę…

Przepraszam Cię najmocniej, ale teraz już nie mam na to kompletnie siły… Spróbuję teraz jeszcze raz choć rozkminić, jakie ja mam te preferowane języki miłości, bo przecież KAŻDA OSOBA MA SWOJE [zwykle 2] PODSTAWOWE JĘZYKI MIŁOŚCI. Więc może jeszcze teraz uda mi się tego o sobie dowiedzieć… NIE! Jednak nie dam już rady tego teraz zrobić… Szczerze mówiąc, zaczyna mnie już to po prostu przerażać, ten bałagan, który mi się tu tworzy…

///////

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close