JEDYNĄ MOCĄ TWÓRCZĄ JEST TWÓJ ŚWIAT WEWNĘTRZNY

59:14

DATY W TYM WPISIE: 11./12.XI.2021

boooszeee, kochani, nie mogę wprost z tą naszą Małą Mi! Ile w jej życiu/ głowie i myślach się dzieje!!! Pomimo, że oczywiście nie dokończyła wciąż jeszcze tego poprzedniego wpisu, to…, wyobraźcie sobie… [tak, dobrze wiem, że przy tej artystce to już nie powinniście mieć z tym/ z własną wyobraźnią, problemów 😜]

Stwierdziłam bowiem, że nie będę się już tak bardzo koncentrować na tym, co było, bo utonę w tych bieżących rzeczach! Oczywiście tę notatkę z tego LIFE będę uzupełniała na bieżąco, teraz jednak postanowiłam dzielić się wszystkim tym, co u mnie na tu i teraz powstaje! Otóż zacznę może od tego, iż dziś mamy CZWARTEK, 11.XI.2021, a tego dnia przypadają imieniny WSZYSTKICH MARCINÓW! I pierwszą osobą, której złożyłam życzenia był naturalnie MÓJ KOCHANY BRAT!!! A takie życzenia właśnie mu przesłałam:

Kochany braszku, zwłaszcza dziś, z okazji Twoich imienin 😛 życzę Ci CAŁEGO MNÓSTWA POZYTYWNEJ ENERGII, dużo radości, abyś potrafił dalej być tak niesamowicie mądrym i zaradnym człowiekiem, który nawet najgorsze porażki potrafi obrócić w żart i czerpać z nich dalej siłę! Nie raz już Cię za to właśnie PODZIWIAŁAM! Wszystkiego, co najlepsze i najpiękniejsze ode mnie!

Nie byłabym sobą oczywiście, [czyli kreatywną artystką 🙆‍♀️], jakbym nie poprzesyłała mu jeszcze jakichś obrazków, hehe, 😜. I tak wstawię tu to wszystko, cóż jemu przesłałam:

Po czym on:

Dziękuję bardzo 😘😁

KOCHAM CIĘ BRASZKU ZA TO WŁAŚNIE JAKIM CZŁOWIEKIEM SIĘ STAŁEŚ!!!

OK I TERAZ JUŻ OSTATNIE, hehe, bo mam chyba jakieś flow właśnie🤣

Dobra, poszło, hehe, to teraz już kończę i jeszcze raz WSZYSTKIEGO, CO NAJPIĘKNIEJSZE I pamiętaj, że to Ty kreujesz własną rzeczywistość!!!

Marcin

Marcin Kamyk

Jeszcze raz dziękuję 😘

Dziś jest bowiem, jakby nie było, dzień świąteczny, hehe. Zatem, skoro tak, to nie będę się już zajmowała żadną taką stricte pracą!

Wspaniale, kochana moja! Ale dodaj może, że Ty prócz naturalnie tego, iż wczoraj znowu porobiłaś tu w swoim mieszkanku pewne rzeczy, o których liczę, że wspomnimy… To dzisiejszego dnia zaczęłaś również prasować! Opowiedz nam proszę, jak to przebiegało!

Ok, już mówię, jak to było…, hehe. Ale bądźcie gotowi, że tu również będzie tego więcej, 😜. Także dzisiejszego dnia, po wczorajszej odprężającej kąpieli, spałam już całkiem dobrze! Z początku, jeszcze leżąc włączyłam sobie naturalnie tą 7 – minutową medytację, następnie włączyła się kolejna, a mianowicie ta: 127 afirmacji mocy.

Dalej zaś wstałam, dolałam sobie wody z cytryną i imbirem, i zasiadłam już normalnie na poduszkę przed moje okno i siedziałam tam 15 minut, dziękując WSZECHŚWITOWI znowu za wszystko. Poważnie! A wiesz co jest najfajniejsze?

Naturalnie, że to wiem, moja kochana! Ty mu przecież niemal nieustannie za coś dziękujesz! I co więcej, jestem tego niemal pewna, że większość współczesnego społeczeństwa byłaby zdziwiona i z całą pewnością zapytywałaby, za co Ty w ogóle dziękujesz, jak przecież NIC AŻ TAKIEGO się w tym Twoim życiu nie wydarzyło…

Owszem, również tak sobie myślę, hehe, że mogliby tak sądzić😜. Ale dobrze widziałaś, jak jeszcze wczoraj [i dziś również do swojej owsianki na śniadanie] zaczęłam oglądać dalej sporo tych filmików… Już teraz nie znajduję tego wszystkiego…, ale dobrze wiem, że było tam również o tej wdzięczności! I o tym znowu, że…

Moja droga, doskonale to widziałam, jaką Ty stałaś się teraz niesamowitą wręcz osobą! Która te wszystkie filmiki ogląda… i czujesz, jakby to było już o Tobie! Co więcej doszłaś przecież do wniosku, że Ty już właśnie TAKĄ OSOBĄ SIĘ STAŁAŚ!

Dokładnie tak! Hehe, aż serio nie mogę w to wprost uwierzyć, że tak to wszystko cudownie się jednak potoczyło… boooszeee, dziś mam ponownie wiele do zrobienia… Ale tym razem postanowiłam zrobić coś TYLKO I WYŁĄCZNIE dla siebie samej! A mianowicie chcę wykorzystać ten zeszyt/ notes z tych warsztatów do właśnie dalszego kreowania tej mojej rzeczywistości!

Muszę powiedzieć, że już tam nawet wpisałam pierwszą rzecz…, a dokładnie jeszcze we WTOREK, 09.XI.2021, umieściłam tam ten cytat [powiększę, aby widać było mój obecnie „cudny" charakter pisma🙄🤦‍♀️😜] :

Powiem więcej, to są oczywiście słowa Beaty Pawlikowskiej [które wypowiedziała właśnie wtedy jeszcze podczas tej rozmowy w tym  Bemowskim Centrum Kultury]. W każdym razie ja przecież uważam, tak, jak i ona sama, że w życiu każda sytuacja wydarza się po to, by jeszcze coś nam więcej powiedzieć/ uświadomić!

Ok, moja kochana, to może teraz zróbmy sobie jeszcze przerwę na ten obiadek, bo widziałam, że nagotowałaś tu ponownie pysznych rzeczy! A po zjedzeniu tego, zaczniemy tutaj dalej jeszcze tworzyć, bo doskonale to wiem, moja droga, ile tych pomysłów na to jest w tej Twojej główce!

///////////

Miała dziś rzekomo nic nie robić… Kochani, po tym, jak zaczęłyśmy oglądać ten film: Zakazany owoc HD 2000 Lektor PL, zjadłyśmy i naturalnie po 32 minutach tego filmu, nasza gwiazda wstała powynosić te naczynia i… kochani, jak już tam stała, a miała na coś nieustanną ochotę…, to wzięła w końcu resztę tej upieczonej dyni z czosnkiem i pozostałe warzywa z tego bulionu, który również gotowała, i przyrządziła KOLEJNĄ PYSZNĄ PASTĘ! Hmmm, no po prostu niebo w gębie! A prócz tych warzyw dodała jeszcze pestki dyni, słonecznika, oraz len mielony. Muszę Wam powiedzieć, że wyszło naprawdę REWELACYJNE!

Cieszę się niezmiernie, że Tobie również smakuje 😉. Póki co jednak zostawiłam ją w lodówce, bo dalej do tego filmu coś chyba innego nam przyniosę…, może jeszcze jedna kawka? Co o tym myślisz?

Powiem jedno, kochana moja, może i byłby to dobry pomysł jeszcze… Aczkolwiek bardzo bym chciała, abyśmy ponownie choć zapisały tutaj te punkty [jak zawsze], do których będzie łatwiej się później odnosić.

  1. LI
  2. WARSZTATY [RUNA = SUKCES, mama = wcale nie taka zła!]
  3. Ból blizny – intencja za dziewczynę, która kompletnie nie szanuje SIEBIE i własnego życia!
  4. DENTA [częste mycie zębów]
  5. marzenie zapisać w tym zeszycie z warsztatów
  6. 3 długopisy w różnych kolorach = specjalnie zakupione

No dobrze, moja droga, ale nie wspomniałaś jeszcze o tym, jak zaczęłaś już myć te naczynia i… postawiłaś tam na nich jeszcze garnek, do którego nalałaś również wody i nagle on się Tobie tak przechylił, że wylała się z niego ta woda i dużo jej poleciało również tam na tą ścianę, którą masz przecież kompletnie niezabezpieczoną…

Było tak oczywiście + naturalnie jeszcze moje kurwa mać na głos, ale cóż mogę powiedzieć więcej: ŻYCIE…😜

Mikromusic – Takiego Chlopaka – YouTube

Panie losie daj mi kogoś, kto nie zmąci wody w mym stawie
Kogoś, kto nie pryśnie jak zły sen gdy ryb w mym stawie zabraknie Gdzie znajdę takiego
Pięknie dobrego?
Gdzie znajdę takiego
Pięknie dobrego?

//////

Nie, przepraszam, ale nie mogę się, kurczę, jakoś oddać oglądaniu tego filmu… [teraz przerwałam go na czasie 1:02:45], ponieważ wciąż mi nie daje to spokoju…, co tu mam jeszcze do napisania…

Widzę, kochana moja … Dlatego, w takim razie nim włączymy ten film dalej to choć powypuszczaj tu z siebie część tych rzeczy/ faktów, o których chciałabyś donieść.

Pomóż mi w tym proszę! Bo już znowu nie wiem, od czego mam zacząć… 🤷‍♀️

Myślę, że w takim razie zacznij po prostu od tych właśnie niedzielnych warsztatów, na których miałaś okazję być.

Również wydaje mi się, iż to będzie teraz właśnie najlepszym, co mogę zrobić… Bo jak już choć to z siebie wypuszczę…, to myślę, że dalej już jakoś pójdzie… Otóż okazało się, że było tam aż 5 dziewczyn z tych poprzednich warsztatów… Na samych warsztatach siedziałam pomiędzy taką Karoliną [którą tylko kojarzyłam z widzenia, bo… niestety nie pamiętałam jej imienia🤷‍♀️] Zaraz, jak podeszła do mnie i się ze mną przywitała, to spokojnie zapytałam o jej imię [nie martwiłam się niczym…, bo przecież akurat oni (uczestnicy tych poprzednich warsztatów) dobrze znali już moją historię…], a Anią [ta siedziała po mojej prawej str. i sama jeszcze obecność tej dziewczyny już sprawiała, że czułam się bezpieczna!]

Ok. ale nie będę tutaj oczywiście wszystkiego opowiadała, bo ta zasada obowiązuje na wszelkich takich zajęciach, a mianowicie: co odbywa się na warsztatach, zostaje tylko tutaj! Zatem powiem jedynie tak bardzo ogólnie, że jak niemal tylko weszłam do tej salki tam…, to zaczęłam po prostu płakać… Poważnie, same mi leciały te łzy…

No dobrze, moja droga, ale musisz jeszcze przyznać jedną rzecz…, że ten Twój płacz tam… był ponownie związany poniekąd z tym, że nie wiedziałaś, co Ciebie tam spotka…

Oczywiście, że tak! Ale tego przecież nikt nie wiedział tak naprawdę… Uznałam to chyba znowu jako znak od Wszechświata…, że jednak nie powinno mnie tam być… Gdyż ZNOWU JAKOŚ TEGO NIE CZUŁAM… Następnie zaskoczyło mnie również to, że przy tym zeszycie, gdzie widniało moje imię… była dokładnie ta runa:

Tak sobie wtedy właśnie pomyślałam, może to jest jakiś kolejny znak! NIE, właściwie to ja byłam tego pewna, iż ta runa nim jest! Powiem tylko, że siedzieliśmy, a może lepiej: to SIEDZIAŁYŚMY, bo były same dziewczyny/ kobiety! w takim pomieszczeniu, jak zwykle na podłodze… Każda z nas zaczęła się przedstawiać i mówić o sobie kilka rzeczy, m.in. dlaczego tu jest, co ją sprowadziło/ przywiodło i z czym chciałaby pracować…

Iza [prowadząca te warsztaty i założycielka całej tej OdNowy] siadła na środku na podłodze i rzekła, iż tam przy niej leżą pytania dla każdej uczestniczki, które miałyśmy po prostu sobie wylosować. I ona [Iza] tak na nas spoglądała i po prostu stawiała pytanie, która z dziewczyn jest gotowa, aby do niej podejść i takie pytanie właśnie wylosować… Ja, ponieważ, po raz pierwszy brałam udział w takich właśnie stacjonarnych warsztatach, więc nie wiedziałam przecież jeszcze tak naprawdę, jak to wszystko będzie wyglądało… Zatem chyba powstrzymałam się troszkę jednak…bo wolałam najpierw po prostu zobaczyć, jak to będzie przebiegało… A poza tym muszę powiedzieć jeszcze jedną rzecz: czułam się tam znowu, jakbym była najładniejsza w tej całej grupie, poważnie! Ale mam tu chyba też przede wszystkim na myśli to, że czułam się po prostu już taka spokojna i przez to też pewna siebie! A już z całą pewnością znająca własną wartość! I przez to właśnie czułam się taka niemal lekka/ a przede wszystkim UŚWIADOMIONA, bo naprawdę już wiedziałam, choć tak mniej więcej, w jakim celu się tam znalazłam… , pomimo tego, że te łzy non stop niemal mi ciekły ciurkiem…

A po drugie i najważniejsze NICZEGO NIE CZUŁAM, w sensie, że miałabym teraz wyjść i wylosować jakieś pytanie… [czyli kolejny znak od Wszechświata/ mojego serca/ intuicji…]. A jak już wiesz, nie znoszę robić czegoś, czego kompletnie nie czuję! Ale powiem więcej, były tam takie osoby, które widziałam to bardzo dobrze, że bardzo chciały i miały taką potrzebę, aby to zrobić…

*** 14:28 / 59:14 ***

Ok., to może przejdź już od razu do tego, cóż się tam dowiedziałaś o sobie…

Kurczę, teraz już znowu AŻ tak dobrze wszystkiego nie pamiętam…, tzn. wiem jedno, że po tym, jak zamknęłyśmy oczy i założyłyśmy na nie znowu te opaski [bo nie wiem, jak je nazwać inaczej…] to później już, jak Iza pytała każdą, jaką ta [czyli my :-)] siebie widziała, jak się czuła… To jak już doszło do mnie, to powiedziałam otwarcie, że widziałam dumną Monikę z podniesioną głową, która mogła to odczuwać, ponieważ dokonała w swoim życiu CHOLERNIE DUŻO! Wykonała naprawdę WIELKĄ PRACĘ i wciąż się nie poddawała, tylko podnosiła się i walczyła dalej…, do końca!

W dodatku wtedy również rzekłam, że uważam, iż wszystko, co mnie spotkało miało czemuś służyć. A jak jeszcze Iza narysowała na tablicy: dziecko i dorosłą osobę, i takie właśnie jakby przejście z jednej do drugiej… Następnie jak pytała każdą, gdzie widzi siebie… to ja stwierdziłam, iż ja mam wrażenie, że niemal od razu jak się urodziłam, to musiałam stać się natychmiast niemal tą dorosłą… Zaraz jednak dodałam, że…, tak jak powyżej to sobie rozkminiłam

A one [te wydarzenia/ sytuacje] mnie ukształtowały taką jaką jestem teraz i właśnie to, pozwala mi już odczuwać tę satysfakcję z tego, kim obecnie się stałam. I również ten pancerz, jaki wówczas się na mnie wytworzył… teraz mi przecież tylko pomaga w dalszym życiu!

Nie dodałam oczywiście tego, że od mojego wypadku w 2009 roku [choć rzekłam to na początku otwarcie, iż od tego roku datuję moje ponowne narodziny – opowiedziałam tu w wielkim skrócie tradycyjnie, jak to było…] przeszłam już MEGA długą drogę, długą i wyboistą… Ale z każdej sytuacji w moim życiu i z każdego wydarzenia, starałam się nieustannie uczyć i wyciągać kolejną lekcję. I to były dokładnie te momenty, które mnie ukształtowały dalej…

No dobrze, kochana… wiem jednak, iż były tam róóóżne przypadki, zatem powiedz [nie opisując już ich oczywiście szczegółowo], co Tobie to jeszcze uświadomiło?

To teraz chyba powinnam już przejść do tego, jak jednak podchodziły tam do tej Izy te chętne jednak dziewczyny [i nie mam tu wcale na myśli niczego złego!] Gdyż raczej to, że tam się pojawiły, znaczyło, że doskonale wiedzą o tym, iż Co więcej dobrze to wiem, iż każda z nich miała jakieś problemy…, przecież tak, jak wspomniałam już wcześniej: nie istnieją ludzie bez nich w obecnym świecie… Gdyż każdy coś niestety niesie…

Zauważyłam także, że naprawdę WIELE Z NICH, o ile nie wszystkie… były tak cholernie wręcz zalęknione/ zagubione/ pomieszane wręcz… I to był dokładnie ten moment, kiedy mogłam odczuwać taką dumę z tego kim jestem, jak te wszystkie trudne wydarzenia w moim życiu mnie ukształtowały tak naprawdę…

Jasne, że tak! Ale moja droga, zauważ, iż jest mnóóóstwo takich ludzi, którzy po prostu po porażce się załamują i absolutnie nie są w stanie dostrzegać tego, co Ty!

Nie ukrywajmy: JA PRZECIEŻ TAKŻE NIE ZAWSZE TO POTRAFIŁAM! Nawet nie mogę teraz twierdzić z pewnością, że sama się tego nauczyłam…

Poważnie tak sądzisz? Dlaczego Ty moja kochana wciąż odbierasz sobie prawo do przyznania tego, że JESTEŚ PO PROSTU MĄDRA.

Absolutnie sobie tego nie odbieram! Przecież już dobrze o tym wiem, że taka właśnie się stałam! Podkreślam tu jednak, iż to z całą pewnością nie była TYLKO moja zasługa… Przecież Ci wszyscy ludzie, których spotykałam na swojej drodze, oraz każda z tych sytuacji/ okoliczności, z którymi miałam styczność… One także mnie ukształtowały!

Oczywiście, że tak! Jesteśmy przecież WSZYSCY POŁĄCZENI. Ale, kochana opowiadaj dalej, jak było na tym warsztacie.

Zatem teraz będzie już o tym, jak jednak wychodziły dziewczyny na środek i losowały te pytania… Dokładnie wtedy zaczęłam już odczuwać pewne wątpliwości dotyczące w ogóle mojej obecności tam… I ponieważ naprawdę nie mogłam za bardzo dojść do tego, po co tu jestem! Zaczęłam zadawać sobie znowu to pytanie: Jaką mam, WSZECHŚWIECIE wynieść z tego lekcję, co ma mi to wydarzenie jeszcze uświadomić? Więc tak sobie tylko już w spokoju tam siedziałam, gdyż już mi coś mówiło…, że to się jeszcze okaże… Nim jednak przejdę do tej mojej wylosowanej karteczki… chciałam tylko powiedzieć, iż tak słuchając tego wszystkiego…, dochodziłam po prostu do prostego wniosku: ja naprawdę nie mogę narzekać na to własne dzieciństwo!!! Owszem nie było ono idealne…, ale powiedz mi czy jakaś osoba może w ogóle stwierdzić, że jej dzieciństwo takie było?

Jestem tego pewna, że nie! Ale moja droga, Ty przecież, odkąd pamiętam byłaś takim właśnie fighterem i PRZENIGDY SIĘ NIE PODDAWAŁAŚ! Często przecież także próbowałaś jakoś chronić wręcz swoją rodzicielkę… I to wszystko, dopiero przecież po tym Twoim wypadku jeszcze bardziej zaczęło do Ciebie dochodzić…, wówczas bowiem on [wypadek] + te kolejne traumatyczne wydarzenia w Twoim życiu, powodowały właśnie to Twoje przebudzenie i naprawdę ogromne wręcz uświadomienie! Dostałaś od tego życia przecież niesamowitą wręcz lekcję!

Oczywiście, że tak! Nie chcę teraz kłamać…, bo już niestety aż tak dobrze tego nie pamiętam…, jak to było, ile dziewczyn to wypowiadało… Wiem jednak, iż z całą pewnością słyszałam, jak jedna z nich opowiadała tam, że była po prostu obrywała nawet fizycznie…, czyli była po prostu bita i to nie tylko ręką! Dalej zaś doszło do mnie jeszcze, jak któraś twierdziła również, że musiała sama opiekować się swoją matką… i nawet sprzątać po niej rzygi…, bo ta była niestety nieodpowiedzialną pijaczką! Ale najbardziej już nie mogłam, jak widziałam tam taką kobietę, która… POKAZYWAŁA TO, że kompletnie nie szanowała swojego życia i siebie w ogóle…

Widziałam wszystko, kochana dokładnie! Jak już w pewnym momencie wychodziłaś niemal z siebie i nie mogłaś już naprawdę wytrzymać [a na całe szczęście mogłyście tam wszystkie kląć], więc Ty widząc już tę kobietę, która nie dość, że siebie kompletnie nie szanowała, miała po prostu to swoje życie GŁĘBOKO W DUPIE… Ale przecież nie tylko swoje, bo widziałam, co Ty czułaś, jak generalnie słyszałaś, że potrafiła powiedzieć, że ma to nawet gdzieś, że osieroci dwójkę swoich dzieci…

Tak, właśnie wtedy, już po prostu nie mogłam… Może jeszcze tylko powiem dokładniej, jak to wyglądało… Ta scena była bowiem naprawdę obrazowo przedstawiona… Otóż Iza, aby to nam jeszcze bardziej pokazać wymyśliła, aby to wszystko, cóż ta dziewczyna/ kobieta na siebie brała przedstawić za pomocą kocy i poduszek… Także wyobraź sobie taką właśnie sytuację, że ta uczestniczka była już przywalona tyyylomaaa kocami, poduszkami i wciąż nawet jak już twierdziła [początkowo], że w sumie to już jej trochę ciężko…, po czym dodawała nieustannie, że tyle to ona jeszcze da radę wytrzymać…, bo spróbuje się po prostu dostosować…

Powiem, moja droga, jak to wyglądało całkiem z zewnątrz… Nie tylko nie było to z całą pewnością zdrowe i komfortowe [ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że w życiu czasem trzeba zagryźć język i jednak się dostosować…] Z tymże ona wyglądała już jakby, co najmniej siebie przekraczała I TO NAPRAWDĘ NA WIELU POZIOMACH…! Jakby niemal chciała popełnić tam samobójstwo…, bo przecież cały ten widok tego zdarzenia [+ to, co ona tam nieustannie taka uśmiechnięta wręcz powtarzała, że jeszcze to ona da radę i wytrzyma…]… wyglądało wręcz przerażająco! Było po prostu totalnie wręcz chore i nienormalne, a już z całą pewnością żałosne…

Tego samego zdania jestem…, ale pomyślałam, ze spójrz ta Iza wykombinowała to wręcz fantastycznie! Właśnie w ten sposób, by to po prostu ZOBRAZOWAĆ, bo doskonale o tym wiemy, że jak już coś ujrzymy na własne oczy… to znacznie bardziej to do nas przemawia! Bo tak przecież można tylko mówić, ile się dźwiga…, a dokładnie w momencie, gdy widzisz właśnie taką scenę, gdzie ta dana osoba jest już przywalona tyloma kocami i poduszkami…, że po prostu powinna ledwo oddychać, co najmniej…

No dobrze, ale spójrz teraz… , przecież Ty sama … nawet chyba nie w przenośni…, ale mogłaś tak również wyglądać! I to dodam tylko, iż TY ZOSTAŁAŚ RZECZYWIŚCIE FIZYCZNIE JESZCZE USZKODZONA! Pomimo to jednak wciąż się podnosiłaś… i nawet otrzymując jeszcze kolejne ciosy [również psychiczne przecież!] wciąż się niebywale dobrze trzymałaś i radziłaś sobie z tym wszystkim, co Ciebie spotkało przecudnie wręcz! Ale w Twoim przypadku umiałaś powiedzieć również STOP i dbałaś jednak o swoją godność…

Powiem tak…, w każdym razie, pomimo takiego urazu głowy, wciąż się starałam nie być jednak ofiarą, choć jak wiadomo było mi wówczas jeszcze cholernie ciężko i nawet leczyłam się przecież u psychiatry! Ale na całe szczęście ten etap mam już dawno za sobą! Dodać jeszcze muszę, że ja jestem naprawdę ostatnią osobą, która próbuje oceniać kogokolwiek z góry! Wiem już bowiem doskonale o tym, że każdy człowiek ma swoją własną karmę…

Ale powiem Ci jakie myśli pojawiały się wówczas w mojej głowie:

  • moja własna mama, musiała cholernie wiele przejść, ale jestem tego pewna, że ona W ŻYCIU NIE POWIEDZIAŁABY, ŻE JEST JEJ TO OBOJĘTNE, ŻE OSIEROCI DWÓJKĘ SWOICH DZIECI! Raczej dokładnie w tym momencie, słysząc to, zaczęłaby po prostu płakać, a nie ku.. uśmiechać się jak tamta… No przysięgam, choć oczywiście nikogo, podkreślam NIKOGO nie oceniam tak szybko, to akurat w tamtym momencie, poczułam do niej, jako człowieka, czy raczej NIECZŁOWIEKA najzwyczajniej w świecie wstręt i niemal obrzydzenie/ odrazę…
  • W dodatku, to już powiedziałam niemal tam rycząc, że ona jest jakaś nawet nie nienormalna, ale wręcz pierdolnięta [a tak, jak rzekłam powyżej, nie byłam jedyna, która rzucała takie właśnie już słowa pod jej adresem, bo chociaż już właśnie tą agresją słowną próbowały dziewczyny przywrócić jej już pewne opamiętanie …] i powinna się leczyć u psychiatry, bo ja Z MOIM BRATEM PRAWIE, ŻE TO NASZE ŻYCIE RZECZYWIŚCIE STRACILIŚMY, A ONA TAK BEZCZELNIE WRĘCZ SIĘ TERAZ NIM BAWI I KOMPLETNIE NIE POTRAFI DIOCENIĆ TEGO, CO WŁAŚNIE MA! No nie będę kryła, ale brał mnie po prostu wtedy wkurw… i to ostry, że tu ludzie tracą niemal swoje życie, a taka…, cholera jasna, kompletnie nie uszkodzona kobieta, ma jakieś takie naprawdę chore wręcz podejście do tego życia…

Widziałam to moja kochana dokładnie, że ta kobieta przecież zamiast doceniać i cieszyć się z tego, że żyje… to urządzała takie właśnie tam niemal dantejskie sceny… A Ciebie po prostu na sam widok tej kobiety już trafiał szlag… Do tego stopnia nawet, że te dwie twoje znajome, między którymi siedziałaś [ta właśnie Karolina i taka jeszcze bardzo miła również Ania, także z tych poprzednich warsztatów w Koziej Górze] musiały chwycić Ciebie aż za ręce…, abym się trochę uspokoiła…

Po prostu ona była dla mnie przykładem osoby, która z tego cennego jednak życia nic kompletnie nie rozumie… I właśnie tutaj przyszło mi naturalnie do głowy, to jak niektórzy naprawdę z tak wieloma rzeczami nie potrafią sobie poradzić i dokładnie w tym momencie bardzo chciałam jej jeszcze tam co nieco dodać… Lecz tak w istocie pomyślałam sobie, że szkoda już moich nerwów i cennej energii jednak na wyjaśnianie takich niby oczywistych oczywistości, jak te poniższe słowa:

Jak w końcu po kilkunastu osobach, które tam dalej wychodziły i losowały sobie te pytania, Iza tak spojrzała na mnie i po prostu już mnie sama wywołała… Choć nie byłam na samym końcu, ale chyba jako 3cia od końca… I wiesz, jak już wylosowałam to swoje pytanie, a podniosłam taką karteczkę w takim raczej ciemnoróżowym kolorze [chciałam bowiem, aby była jakaś optymistyczna :P], a pytanie, które na niej stało…, czy może raczej zdanie do dokończenia to:

NIE UMIEM W SOBIE ZAAKCEPTOWAĆ…

I wtedy zaczęłam najlepsze…, że ja właściwie już wszystko w sobie akceptuję…

Zaraz to w takim razie sprawdzimy…

I ja jakoś właśnie wtedy powiedziałam, że …

mam już dość tego, że wciąż jestem sama i muszę wykonywać TYYYLE TYCH RZECZY… Bez niczyjej pomocy i wsparcia, czuję się już po prostu jak jakiś CYBORG

Następnie rzucę tylko te pytania, które przychodzą mi do głowy…

A co lubisz w swoim wyglądzie?

Oczy! Mam cudowne wręcz oczy… no może niekoniecznie teraz… bo sypiam ostatnio bardzo źle i nie są w ogóle wypoczęte…🙄🙈🤦‍♀️

Kurczę, no, już naprawdę to niemal straszne…, ale ja tak wielu rzeczy tu nie pamiętam… Choć nie, wróć! Było jeszcze coś, o co przecież ona mnie wciąż pytała [w sensie nadal raczej odnośnie tego mojego wyglądu zewnętrznego…] i to jej nieustanne pytanie:

A co jeszcze w sobie akceptujesz, z czego jesteś zadowolona i taka dumna?

Ja już taka niemal wkurwiona…, wymieniam tam…, że i włosy i twarz ogólnie również… I zamiast powiedzieć, że mogłaby zapytać raczej CZEGO NIE AKCEPTUJĘ, to byłoby dla mnie o wiele łatwiejsze, aby na to odpowiedzieć… to ja wtedy wystrzeliłam:

A czego ja niby nie akceptuję? [boooszeee, jak jakaś niemal kompletna idiotka i próżna osoba, buhaha 🙈🙉🙊]

Ok., a wspomniałaś wcześniej o tej samotności… To, gdzie odczuwasz to w swoim ciele… Ten jakiś dyskomfort, w jakiej części Twojego ciała on się objawia?

Zawsze, jak mowa o jakimś dyskomforcie odczuwalnym w moim ciele, to niemal ciągle objawia się to jakoś w moim brzuchu…, żołądku… Jestem już naprawdę BARDZO ŚWIADOMĄ OSOBĄ i np. wiem, że to, iż rzucam się niemal na te słodycze i je wpieprzam, jak, jakaś dzika świnia [dosłownie tak powiedziałam! buhaha, 😜🤣🤪], oznacza po prostu brak poczucia bezpieczeństwa!

Dodam może tylko, iż właśnie choćby znowu stojąc tam, w tej kuchni jeszcze…, gdzie można było i pić, i częstować się wystawionymi tam rzeczami, a prócz pokrojonych jabłek, gruszek i pomarańczy leżały tam także i jakieś niewielkiej wielkości ciasta, jak również pojedyncze słodycze: czekoladki, jakieś praliny… itp. A ja wówczas stanąwszy tam i widząc, że inni także się częstują tymi słodyczami…, to ja [wiedząc, że mam rzekomą próchnicę na zębach!] może nie będę twierdziła, że rzuciłam się na nie, aczkolwiek kilka ich jednak wzięłam… Po czym następnie, siedząc tam myślałam sobie, jak GŁUPIM TRZEBA BYĆ, aby to jednak zrobić, wiedząc o tym, że nie posiadam przy sobie nawet szczoteczki i pasty do umycia tych zębów… 🙄🙊🤦‍♀️

No dobrze, kochana moja, ale widziałam, że ogólnie już jak to miało się skończyć, to Tobie już do głowy przychodziło tylko jedno pytanie… A mianowicie Ty, moja kochana krejzolko, śpiewałaś sobie wówczas tę piosenkę: Kiler Soundtrack 02 – Co ja robie tu?

Tak, już wówczas bowiem wiedziałam naprawdę, że ja tam wcale NIE CHCĘ BYĆ, BO TO MNIE KOMPLETNIE NIE WZMACNIA ANI MI NIE SŁUŻY, A JUŻ NAPEWNO W ŻADEN SPOSÓB NIE WSPIERA! Doskonale przecież już się tego nauczyłam, że I wtedy, jak już wracałam do mojego M4 [autem] z taką dziewczyną stamtąd, która, jak się szczęśliwie okazało, swój dom miała po drodze, dlatego spokojnie mogła mnie podwieźć. A te zajęcia skończyły się, wcale nie o 20, tylko prawie, że ok północy! Ja właściwie, jadąc już z nią samochodem byłam tego pewna, że więcej się tam nie pojawię!

A najzabawniejsze było tylko to, iż jak, tego dnia, dzwoniłam do mojego brata i składałam mu te życzenia urodzinowe… To właśnie wtedy rzekłam mu jeszcze, iż ten warsztat zrobię w jego intencji, buhaha🤣. Choć doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że Marcin… w żadne takie rzeczy, jak wiesz, jakieś intencje/ energia itp. on w to kompletnie nie wierzy… A tego dnia jeszcze zapytałam go coś o te tabletki nasenne, które teraz jednak łyka…, aby mógł dobrze spać… To odparł mi, że już ich jednak [podobno] nie bierze…

No dobrze, kochana moja, ale jest już jednak 21:20, a dobrze pamiętasz, co jeszcze wczoraj słuchałaś i udostępniłaś również na FB… Beaty Pawlikowskiej kolejne 2 cenne rzeczy, a mianowicie: Wyniki moich badań genetycznych i epigenetycznych, oraz 10 rzeczy, które robię i w tym drugim właśnie nagraniu, mówiła ona o tym śnie…, jakie to jest jednak ważne, aby kłaść się przed tą północą, to jest niemal oczywiste, ale ona twierdziła również, że jednak najlepszym jest, aby kłaść się jeszcze spać przed tą 22…

Owszem wiem…, to może teraz już rzeczywiście będę się szykować… Wspomnę jeszcze tylko o 2-óch rzeczach: a mianowicie o tym, że 1) poprzedniej nocy…, tj, w ŚRODĘ, 10.XI.21 zaczęłam tak bardzo odczuwać znowu ból tej mojej blizny na klatce piersiowej [tej po wycięciu tych raczków] i pierwsza moja myśl była taka, aby podarować ten mój ból w czyjejś intencji… I dokładnie wtedy niemal automatyczną moją myślą [przysięgam, kompletnie nad tym nie panowałam!] była właśnie ta [pożal się Boże] kobieta z tych warsztatów! Wyobrażasz to sobie? Nie pomyślałam wówczas nawet ani o mojej mamie, ani też o moim cudownym i mega dzielnym bracie! Tylko właśnie o niej! W każdym razie na samym początku, bo później już się opamiętałam i jednak umieściłam w swojej głowie także intencję, za mojego brata i mamę…

Kolejną moją ideą zaś, czyli właśnie 2gą), jaka przyszła mi dziś do głowy podczas medytacji… było to, że na moje 40-te urodziny, które tak bardzo chciałabym, aby były wyjątkowe… sprawię sobie SAMA PREZENT. A mianowicie jakąś profesjonalną odjechaną/ artystyczną niemal sesję zdjęciową! Tak właśnie, uczynię to sama! Poszukam sobie jakiegoś profesjonalnego fotografa, który zechciałby to dla mnie uczynić! A szczerze mówiąc, już kiedyś obił mi się taki o uszy/ oczy… Nawet chyba wówczas do niego wtedy jeszcze jakoś napisałam w tej sprawie… No ale teraz już nie pamiętam… Lecz myślę sobie, że do 09.III. mam przecież jeszcze trochę na to jednak czasu, hehe. A wiem, że taka jakaś artystyczna sesja zdjęciowa, mogłaby być wspaniałym wręcz prezentem dla mnie! Zatem dlaczego niby nie miałabym siebie w ten sposób uszczęśliwić?

Wspaniale, kochana moja! Ale teraz już zmykamy do spanka… i ponownego czarowania przed tym, czyli i jakiejś medytacji, może ponownie tej TWOJEJ MODLITWY DZIĘKCZYNNEJ! Bo moja droga, nawet sobie nie wyobrażasz, jakie ja odczuwam wraz z Tobą szczęście, jak wiem / czuję to i słyszę, jak to wyrażasz, że ten TWÓJ WYMARZONY MĘŻCZYZNA JUŻ GDZIEŚ TAM ISTNIEJE!

Oczywiście, że tak! Ja to po prostu wiem!!! I również już to/ Go czuję! A jutro może zabiorę się w końcu do napisania tego mojego marzenia w tym właśnie zeszycie z tych warsztatów! Tak! Bowiem postanowiłam go znowu wykorzystać – na swoją korzyść. Bo naprawdę już doskonale o tym wiem, żeby wszystko, co tylko możemy, starać się właśnie w ten sposób przerobić/ przekształcać…, na własną korzyść! Zatem powiedziałam sobie tak: No, trudno, że te warsztaty nie były wcale dla mnie! Ale przecież gdybym tam się nie pojawiła, to kompletnie bym tego nie doświadczyła! [czyli nie dowiedziała się poprzez osobiste SPRAWDZENIE na własnej skórze!] A ja przecież zawsze staram się tak robić/ doświadczać! 💪

A dobrze o tym już wiem, że trzeba czasem poznać także te rzeczy, których wiemy, że ewidentnie nie chcemy mieć we własnym życiu, bo nam po prostu w żaden sposób nie służą! Jak inaczej niby miałabym się tego dowiedzieć? Zawsze przecież najlepiej sprawdzić to samemu, na własnej skórze..! Nawet, jeśli czasem wychodzi na to, że marnuje się przez to także swój czas… To przecież dobrze wiem, że nie jest to do końca prawdą! I nie! Wcale tego nie żałuję! Bo taki czas, w którym dowiaduję się choćby takich właśnie rzeczy, co mi absolutnie nie służy, nie pomaga, co trzeba jednak wyeliminować i czego się pozbyć…, jest kolejną CENNĄ LEKCJĄ! No ok, teraz to jest już 23:24, buhaha, 😜. To jednak pojechałam jeszcze…🤪🤦‍♀️😋. No ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz 🙄. Powiem znowu… ŻYCIE…

(…)

WSZECHŚWIAT NAPRAWDĘ JEJ SPRZYJA!!! Umówiła się właśnie na kolejną terapię…

Terapia Voice Healing Practice – Sesja indywidualna 1,5h

Facebook-fInstagramYoutube

Głęboka praca transformacyjna wykorzystująca uwalnianie głosem, ruchem i dźwiękiem. Terapeuta, przy pomocy wglądu oraz pracy z wibracją pracuje z twoimi przekonaniami, systemem energetycznym, głosem, duszą oraz ciałem fizycznym, abyś mógł uzdrowić życiowe trudności, traumy, lęki i poczucie krzywdy, doświadczyć zdrowia, ukojenia i głębokiej integracji.

Efekty:
– uwolnienie głosu i emocji
– harmonizacja ciała fizycznego
integracja ciała i ducha
– transformacja traum, krzywd i lęków
– prowadzenie duchowe
– integracja zagubionych i zranionych aspektów osobowości
ukierunkowanie własnej ścieżki życiowej
– wzmocnienie wewnętrznej mocy i poczucia sprawczości
większy spokój wewnętrzny
– wzmocnienie zaufania do siebie samego

Obecnie mamy PIĄTEK, 12.XI.2021 tak bardzo nie mogłam przestać myśleć o tej naszej Małej Mi… i niesamowicie wręcz postanowiłam jej właśnie pomóc. Tymczasem, moi drodzy, ona sama leżąc jeszcze w łóżku i błagając znowu Wszechświat o pomoc… i wskazówki… czy może precyzyjniej: wykonując swój codzienny, poranny rytuał, a mianowicie wyobrażała sobie, że WSZECHŚWIAT okrywa ją tym swoim niewidzialnym płaszczem dodającym Energię i potrzebne siły…

Tak właśnie…, zaraz jednak potem…, chwilkę tylko musiałam pomyśleć jeszcze… A bardzo zastanawiało mnie cały czas to, co powiedziała ta Iza [prowadząca] na tych warsztatach… A było to dokładnie jej stwierdzenie, że ostatnio dowiedziała się właśnie, że jest szamanką… Jak to rzekła, ja zaraz chciałam o to zapytać, skąd to wie i jak to odkryła…, ale nie zdążyłam nawet tego pytania wówczas zadać… Dlatego właśnie, zrobiłam to jeszcze dziś, po przebudzeniu i tym moim rytuale… Nie wykonałam dziś z rana nawet żadnej medytacji, bo chciałam jak najbardziej/ jak najszybciej dowiedzieć się kolejnej rzeczy! I tak właśnie rozpoczęłam tę rozmowę z Izą dziś już o 7:55:

Cześć Iza, mam pytanie, które nie pozwoliłaś mi zadać w trakcie warsztatów 😋: JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE DO WIEDZIAŁAŚ SIĘ, IŻ JESTEŚ TĄ SZAMANKĄ/ OD KOGO? * Bardzo mnie to interesuje, więc jak znajdziesz na to czas, to PIĘKNIE PROSZĘ o odpowiedź 😉

Iza Milczarek

Kochanie mam swoją Terapeutke .. 💜 wzięła mnie w podróż w której to odkryłam Voice Healing Practis .. zobacz jest już u nas w Klinice 💜

A kto to, jak się nazywa ta kobieta?

Agnieszka Kaminska

A każdy może taką podróż przejść, aby odkryć jeszcze bardziej, jaki jest cel jego życia? Dziękuję bardzo za wszelkie informacje 😘

No jasne .. musisz tylko spróbować

Ale jak to zrobić? Sama nie potrafię… Chyba… Tzn. Ja już naprawdę przeszłam taaaak długą drogę, na której nauczyłam się niezmiernie wiele, ale jestem pewna, że akurat w tym (w bliższym określeniu- ponieważ ja już to wiem, po co zostałam tu jeszcze na Ziemi…) potrzebowałabym dalszych wskazówek i prowadzenia

Umów się do niej na sesje

A jaki jest koszt?

300 zł za 1,5 h sesje

Dziękuję

🙌🏻

/////////

Już będąc właśnie na tych warsztatach tam… pomyślałam sobie, że no, ok. jest jak jest, ale to jest przecież TYLKO KOLEJNA LEKCJA! A dziś właśnie jeszcze do mojej owsianki na śniadanie włączyłam sobie kolejne filmiki, a m.in w tym: ​Denzel Washington’s Life Advice Will Change Your Future (MUST WATCH) Motivational Speech 2020 usłyszałam to stwierdzenie znowu:

I właśnie już wówczas, tak, jak wspominałam o tym wcześniej, doskonale wiedziałam, że również to ma czemuś służyć! Jak się dziś okazało, nawet nie miałam najmniejszego pojęcia, iż także temu, co ma nastąpić właśnie w ten WTOREK, 16.XI.2021! Dokładnie tego dnia umówiłam się z tą terapeutką Agnieszką Kamińską na tą 1,5 – godzinną sesję. boooszeee, już tak się niesamowicie wręcz na to cieszę! Bo doskonale to wiem, iż tam odkryję znowu coś nowego…

Kochana moja, pozwól, że teraz jednak zabiorę jeszcze głos JA. Bo uważam, że należy tu jeszcze, co najmniej troszkę dopowiedzieć/ wyjaśnić/ sprostować. Użyję tylko takich haseł, abyśmy wiedziały, czego mamy się trzymać:

  • wciąż nie opłacone mieszkanie i brak alimentów
  • poniedziałkowa wizyta u dentysty [przerażenie wyglądem zębów]
  • mijający regularnie stres przed Świętami Bożego Narodzenia [prezenty, pomoc w sprzątaniu i gotowaniu, warsztaty, z których zrezygnujesz!, brak tematów do rozmów itp..]
  • Twoje mega wręcz dzielne układanie sobie swoich dni tak, aby wszystko było jak najlepiej [i wciąż kompletnie nie użalanie się na nic!]

///////////

Powróciły do dnia dzisiejszego, którym jest PIĄTEK, 12.XI.2021, Mała Mi jeszcze po tym, jak zakończyła tą korespondencję z Izą Milczarek, zauważywszy, że nie ma już żadnego nawet banana do swojej owsianki, postanowiła, że po prostu wciągnie na siebie szybko płaszcz i wyruszy dalej… A jeszcze… spójrzcie tylko, jak ta nasza gwiazda dziś z rana wyglądała…

Super, kochana, że pstryknęłaś sobie te fotki…, to może wyjaśnij nam tylko jeszcze, cóż tu się zadziało na tej Twojej brodzie?

Żebym to ja tylko wiedziała, buhaha, 🤪. No ok, już mówię, jak to było… Jeszcze jakieś chyba 2…, 3 dni temu zauważyłam takie wybrzuszenie… w kolorze lekko czerwonym na tej mojej brodzie… Wtedy też przypomniało mi się, aby NICZEGO NIE WYCISKAĆ i absolutnie nie uszkadzać sobie tej twarzy gorzej [a to przecież powiedziała mi kiedyś jeszcze ta Angelika,… jak i również taki chłopak, który kiedyś jeszcze latem jakoś do mnie się dosiadł na plaży… boooszeee, już teraz nie pamiętam, ale chyba dokładnie rok temu rzekł mi to samo, jak zwierzyłam mu się, że miałam właśnie wówczas na swojej twarzy to, co miałam, bo zaczęłam to najzwyczajniej w świecie wyciskać… DODAM TYLKO, IŻ POWIEDZIAŁ TO CHŁOPAK!] Ok. nie rozwijam już tego tematu, bo nawet już sama nie pamiętam tego dobrze, 🤭.

Tylko przechodzę do dalszego relacjonowania tego dnia… Ale powracając jeszcze do tej krosty właśnie… to postanowiłam, że nie będę tam niczego wymuszać i z niej [ze środka skóry wtedy jeszcze…] wydobywać, tylko pozwolę temu wyjść na wierzch/ urosnąć. I tak przed spaniem jeszcze smarowałam sobie także tą część twarzy Amolem… A właśnie dziś się obudziłam i spojrzałam, że wreszcie pojawiła się ta biała ropa na zewnątrz! [pierwsze zdjęcie] Zatem teraz już przystąpiłam do wyciśnięcia tego [fotka obok :P] I wiesz, jakoś kompletnie mi to nie przeszkadzało do tej pory…, tak samo, jak i nie przeszkadza mi to, że chodzę wciąż po domu w tych poplamionych drechach… Póki jestem sama, nie przywiązuję do tego żadnej wagi! 😜

Ubrałam się jednak w ten płaszcz i tak myślałam jeszcze, co by tu zrobić, aby ten ślad na tej brodzie trochę jednak ukryć, buhaha, 🤣 I dokładnie wtedy założyłam tą właśnie niebieską chustę. Stanęłam tak na klatce, a była to dość wczesna godzina, bo jakoś jeszcze przed godz. 9:00 i nagle słyszę kogoś na piętrze niżej…, a to wchodziła właśnie na górę pani Beata [sprzątaczka], ta którą bardzo lubię i mówi do mnie: Pani Moniko, ale dziś to się pani zbyt grubo ubrała, bo jest ładnie i ciepło…

Na całe szczęście nie zawróciłam do mieszkania, by jednak założyć na siebie coś innego…, bo jak się okazało z samego rana jeszcze aż tak ciepło nie było, więc w tym zimowym płaszczu było dla mnie całkiem ok. No a poza tym, to pomyślałam sobie, że przecież chciałam jeszcze tą moją brodę też czymś zakryć, hehe, 😋.

Dobrze, moja droga, to teraz już powiedz jeszcze o tym, cóż Ty włączyłaś sobie ponownie do oglądania… do tej swojej owsianki na mleku, m.in. z bananem właśnie?

Otóż … ponownie, jak wiesz było tych nagrań/ filmików kilka… [Denzel Washington’s Life Advice Will Change Your Future…], jednak zaczęłam od oglądania tego: Say „Thank You” – A Motivational Video On The Importance Of Gratitude i po prostu znowu nie mogłam… Ja przecież już to robię!!! Nawet, jak widać, nie wiedząc jeszcze, że postępuję prawidłowo, dobrze i słusznie… Najzwyczajniej w świecie DZIĘKOWAŁAM Z GÓRY/ THANK YOU IN ADVANCE

Tak, moja droga, Ty przecież już nawet dziękujesz Wszechświatowi zawsze z góry za ten wspaniały dzień, nie wiedząc kompletnie jeszcze, jaki on rzeczywiście będzie i jak się potoczy!

boooszeee, a Ty wiesz, jak ja już się cieszę na to wtorkowe spotkanie z tą terapeutką? Nie mogę się tego wprost doczekać! Jestem TAAAAK NIESAMOWICIE JUŻ PODEKSCYTOWANA TYM… bo ja poważnie tak bardzo chciałabym usłyszeć już precyzyjnie jeszcze od kogoś takiego wiedzącego więcej…, co ja mam dalej robić… Bo ja już naprawdę, od co najmniej jakiegoś czasu… to wiem i czuję, że zostałam tu jeszcze na tej Ziemi, by móc pomagać innym… Właśnie m.in. wiedząc, że mam już taaaak liczne jednak doświadczenia na swoim koncie…

Kochana moja, ale mam nadzieję, że doskonale o tym wiesz, że to nie tylko sprawa tych doświadczeń, to jest po prostu taki niemal mix również:

  • Twojego silnego charakteru
  • mocnej osobowości
  • wytrwałości
  • mega dzielności
  • chęci do nieustannego zdobywania wiedzy/ kształcenia i rozwijania się
  • wreszcie niebywałego wręcz optymistycznego podejścia do życia!
  • PRACOWITOŚCI

Powiem jeszcze tylko, dlaczego ja nie mogę doczekać się już tego spotkania z tą terapeutką… Ja tak bardzo marzę wręcz już o tym, że będę mogła przesypiać te noce, jak każdy normalny człowiek, czyli, że po prostu w końcu uda mi się nocą normalnie spać i odpoczywać…, a jak jeszcze przeczytałam:

Głęboka praca transformacyjna wykorzystująca uwalnianie głosem, ruchem i dźwiękiem. Terapeuta, przy pomocy wglądu oraz pracy z wibracją pracuje z twoimi przekonaniami, systemem energetycznym, głosem, duszą oraz ciałem fizycznym, abyś mógł uzdrowić życiowe trudności, traumy, lęki i poczucie krzywdy, doświadczyć zdrowia, ukojenia i głębokiej integracji.

To naprawdę ponownie zaczęłam wierzyć w tyle rzeczy, że mi się to jeszcze uda!!! I również to osiągnę i zdobędę! A tak w ogóle, myślę, że moim priorytetem tam będzie… Nie! Wcale tak nie myślę, bo ja to po prostu już wiem, że BARDZO CHCIAŁABYM POZNAĆ głębszy cel tego mojego życia, albo inaczej, bardziej precyzyjniej: JA JUŻ PRZECIEŻ DAWNO WIEM, PO CO ZOSTAŁAM Z TEGO WYPADKU OCALONA, w jakim celu otrzymałam to moje życie ponownie… Tylko tak bardzo chciałabym, aby to w końcu nabrało jakiegoś realnego wymiaru, a nie tylko takich marzeń… Chcę zacząć coś po prostu rzeczywiście już robić! A gdybym mogła jeszcze na tym jakoś zarabiać… to byłabym już niemal wniebowzięta… A jestem tego pewna, iż właśnie wówczas, jak już przejdę kolejny etap dochodzenia do siebie, tego mojego dalszego rozwoju… To wtedy będzie mi już tylko łatwiej poznać i spotkać tego mojego wymarzonego mężczyznę!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close