ABY BYĆ SZCZĘŚLIWYM, MUSISZ ZAWSZE WIEDZIEĆ, GDZIE SIĘ ZNAJDUJESZ

Jedz, módl się, kochaj💗, reż. Ryan Murphy

2:13:16

DATY W TYM WPISIE: 03./ 04./ 05./06.XII.2021

Podjęła decyzję, że będzie wykonywała krótsze te wpisy jednak! Ponieważ, poważnie [ale akurat o tym powinniście już wiedzieć,😉] Mała Mi ma taaaak szalenie wiele w tej swojej główce! Zatem nim wymyśli jakiś tytuł tutaj [a już postanowiła, że jednak zmieni muzykę na krótszą w tym poprzednim wpisie: ŻYCIE NIE MUSI BYĆ PASMEM NIESZCZĘŚĆ].

Kochana Ty moja, nie będę już się w kółko powtarzać…, ale ja naprawdę uważam, że jesteś wprost wielka i z tym wszystkim, co robisz, i jak żyjesz. Wiem, że masz tu wciąż niezmiernie dużo do zrobienia… Ale skupmy się choćby tylko na dzisiejszym dniu, którym jest PIĄTEK, 03.XII.2021. Dlatego bardzo Cię proszę, zacznij po prostu o tym dniu tutaj opowiadać.

Dobrze…, ale może najpierw przejdę jeszcze do tej medytacji, którą wykonywałam wczoraj, a najbardziej do tego zapisku:

23:40 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

boooszeee, zawsze wtedy dochodzi do mnie, że ta 15 to jest przecież jakiś przekaz od Aniołów!

ANIELSKI NUMER 15 – NUMEROLOGIA. ANIELSKI PRZEKAZ UKRYTY W LICZBIE 15. Poprzez numer 15 anioły ślą do ciebie wiadomość, która sygnalizuje, że twoje pomysły i myśli nakierowują cię na to, abyś dokonał potrzebnych zmian w swoim życiu. Twoje anioły nakłaniają cię, żebyś dokonał dobrych, pozytywnych wyborów życiowych. Anioły będą prowadzić cię i wspierać podczas całego procesu obejmującego te bardzo ważne, nadchodzące zmiany. Nie miej żadnych obaw dotyczących tych, mimo wszystko, poważnych zmian. Bardzo szybko okaże się, że przyniosą one duże korzyści, nie tylko dla ciebie ale także innych. Będziesz powoli wyzbywał się starych, złych nawyków i ograniczeń, jedno po drugim robiąc miejsce na to, by coś nowego wkroczyło do twojego życia. Anielski numer 15 jest mieszanką wibracji cyfry 1 oraz numer 5. Jedynka symbolizuje nowe początki, osiągnięcia, aktywność, sukces, asertywność, wytrwałość. Natomiast anielska piątka [5-tka to przecież moja liczba!] nawiązuję do energii przystosowania motywacji, ważnych zmian, dostosowywania się do sytuacji, ważnych zmian, wszechstronności, idealizmu, dokonywania wyborów życiowych oraz zaradności. Numer ten także nakłania cię do robienia rzeczy w twój własny, osobliwy i specyficzny sposób. Nie zmieniaj swojego postępowania pod wpływem czyjegoś zdania, jeżeli nikomu ono nie szkodzi. Cyfry 1 i 5 układają się razem w wibrację liczby 15, która promieniuje energią miłości, kreatywności, niezależności, nauczania innych oraz nawiązuje do wrażliwości na wyższe, duchowe energie.

Anielski numer 15 – Numerologia. Anielski przekaz ukryty w liczbie 15.

No właśnie, moja droga, spójrz, jaki tutaj już dostałaś znowu przekaz! Czyli, przyjrzyj się temu ponownie… Wszechświat niemal nagminnie próbuje Ci powiedzieć, abyś niczego się nie obawiała, bo… postępujesz jednak słusznie i prawidłowo!

boooszeee, wiesz, jak mi trudno w to znowu uwierzyć? Zwłaszcza, jak muszę się jeszcze nad wszystkim tak długo zastanawiać, bo dobrze o tym wiem, że wciąż mój mózg/ moja głowa potrzebuje na wszystko o wiele więcej czasu i zastanowienia niż „normalnych"/nie tak uszkodzonych osób…

Oczywiście, kochana moja…, ale przecież już chyba dawno o tym obydwie wiemy, że tak „niestety” jest. Już tłumaczę, dlaczego wzięłam ten wyraz w cudzysłów. Ponieważ tak, szczerze mówiąc, nie wiem, czy to jest naprawdę takie niestety… Ponieważ, spójrz, może właśnie DZIĘKI temu, stałaś się osobą, która więcej myśli/ dłużej się nad wszystkim musi zastanowić i w rezultacie podejmuje bardziej przemyślane decyzje niż właśnie Ci inni, „zdrowi” ludzie!

Ok., ale przejdę już tutaj po prostu dalej do tych moich notatek z tego dzisiejszego dnia…

3:12 – 22.04 WC

3:30 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Widziałam, moja droga, że dziś ponownie odczuwałaś ten niemal strach… i znowu zwątpienie… Jednak pomimo wszystko, jak wchodziłaś do łazienki to spoglądałaś na siebie w lusterko i próbowałaś przegonić uśmiechem te wszystkie złe myśli… Wciąż mówiąc do siebie…, mimo wszystko, mimo tych zmęczonych ocząt, że siebie po prostu kochasz i jesteś z siebie dumna! I ponownie [choć chciało się Tobie wtedy właśnie płakać] DZIĘKOWAŁAŚ WSZECHŚWIATOWI ZA TEN CUDOWNY DZIEŃ!

Tak właśnie…, wiem, jak to może wyglądać i brzmieć…, ale ja naprawdę mam już to w głębokim poważaniu, co ktoś inny o tym pomyśli! Wróciłam do łóżka, położyłam się, zasnęłam i tak chyba ok. godz. 7, jak otworzyłam oczy… to BŁAGAŁAM ZNOWU WSZECHŚWIAT O WSPARCIE/ POMOC…, A NAJBARDZIEJ O TO, ABY OKRYŁ MNIE TĄ SWOJĄ PELERYNĄ/ PŁASZCZEM PEŁNYM ENERGII💗.

Tak, kochana moja, bo Ty ponownie taaak duuużo o wszystkim myślałaś! Ale dodać tutaj musisz, iż Ty przecież, pamiętam, jak widziałaś to w @ dokładnie z 30.XI. to był Dzień 4 Kształtowanie osobistego przeznaczenia i w tym właśnie @ było pytanie:

Jaka jest pierwsza rzecz, którą robisz, kiedy budzisz się rano?
Jeśli Twoja odpowiedź brzmi: „Sprawdź mój telefon”, to żyjesz jak większość ludzi w naszym super połączonym świecie, w którym jesteśmy „włączeni” 24 godziny na dobę. (…)

Ok., nim będę to dalej dokańczała… To teraz zajmę się przygotowaniem dla nas obiadu. A dopiero później wstawię tutaj jakiś i odpowiedni tytuł, obrazek i może jakąś lepszą muzykę.

*** 5:53  /2:13:16 ***

///////

Sporządzę chyba jednak najpierw choć te punkty z tymi tematycznymi hasłami, by mi to zaraz znowu nie umknęło…

Wiesz, kochana moja, wydaje mi się, iż po prostu wystarczy, choć póki co…, że powypisujemy tutaj te Twoje zapiski z komórki… i dalej z tego to się jakoś już będzie rozwijać, 😉.

Ok, to w takim razie kontynuuję, choć nie! Teraz chciałam się jeszcze odnieść do tego @ apropos tych nauk Dispenzy przecież! Zatem, pierwsze co, to tutaj sobie pomyślałam, że ja i owszem do tej komórki zaglądam…, ale przecież, do cholery, w całkiem innym celu! Ona stanowi dla mnie… tak, jakby moją dodatkową pamięć…

Oczywiście, że tak! I miałam już to Tobie także dawno powiedzieć… [choć cieszy mnie OGROMNIE!, jak widzę, że Ty już sama do tego jednak dochodzisz…], abyś nie sugerowała się tym wszystkim, co czytasz/ słyszysz… tak bardzo.

Zdaję sobie z tego sprawę,… że zabrzmi to znowu trochę śmiesznie może z moich ust…, ale ja przecież wiem już o tym niby BARDZO dobrze…, że nie powinnam się tak bardzo sugerować tym, co ktoś mówi, tym, co słyszę…, tylko powinnam słuchać tego, co mówi do mnie moje serce/ dusza i to właśnie je powinnam stawiać na 1szym miejscu i im ufać! A dobrze już o tym wiem, że choć jest to cholernie trudne dla mnie wciąż…, bo nieustannie przecież potrzebuję jeszcze, aby ktoś mnie prowadził/ trzymał za rękę…

Moja droga, myślę, że każdy człowiek chciałby mieć kogoś takiego…, jakby właśnie przewodnika, który by mu pomagał, kiedy jest tak szalenie ciężko i gdy doświadcza się takich zawirowań i turbulencji w życiu… A u Ciebie, jest to tym bardziej zrozumiałe! Ty przecież, nigdy nie miałaś w swoim życiu kogoś takiego bardzo pewnego/ stabilnego, na kim mogłabyś w 100% polegać i od kogo mogłabyś się uczyć…

Ty kochana moja, przypominam, będąc jeszcze takim malutkim wręcz szkrabkiem [właśnie, w tym momencie, jak leżałaś jeszcze w tym łóżeczku z tą rączką tak wywiniętą i płakałaś…] to już wtedy wzięłaś na siebie w obronę i ochronę nad swoją mamą, i jeszcze nienarodzonym bratem! Pamiętaj o tym proszę Cię, że te wszystkie zdarzenia Ciebie właśnie tak ukształtowały… I nawet sobie nie wyobrażasz, jaką Ty napawasz mnie dumą, jak dostrzegam, że stwierdzasz, że nie będziesz się jednak tym sugerowała, co ktoś inny mówi…, pomimo tego, że wiesz, iż Dispenza jest wielkim uczonym, który nosi nawet tytuł doktora.

Tak i właśnie dzisiaj, jak spostrzegłam nowego @ od Dr Joe Dispenza @ Younity PL, to leżąc jeszcze w łóżku [a przyszedł on w ogóle o godz. 03:23], to zaczęłam zaraz go sobie czytać, tym bardziej zachęcona byłam jego tytułem: Zajmijmy się czymś praktycznym. Jednak, jak włączyłam sobie tą medytację: Medytacja: Dostrajanie się do nowych potencjałów [były oczywiście 2 wersje, bo i po polsku i po angielsku] i tak sobie pomyślałam, ok. spróbuję wysłuchać jeszcze tego…, pomimo, że już było jakoś chyba po godz. 8 parę minut, a czas tej medytacji to 45:20… Ale doszłam do wniosku, że przecież, cholera, co mi szkodzi wysłuchać jeszcze tego? Może właśnie tam znajdę jakiś ratunek dla siebie…

Tak, doskonale to widziałam…, jak ponownie zaczęłaś tego słuchać i już znowu nie bardzo wiedziałaś, co masz ze sobą…, czy raczej z tym właśnie nagraniem… dalej zrobić…

Nic już mi nawet o tym nie wspominaj… motałam się, cholera znowu, w pierwszym momencie, jak jakieś wiesz dziecko… i zaczęłam oczywiście od przesłuchiwania tego w języku polskim, ten głos tego faceta wydał mi się taki wręcz nawiedzony i już chyba po 8/10 min stwierdziłam, że włączę sobie jeszcze w oryginale, bo ten Dispenza może będzie to całkiem inaczej mówił… Jednak okazało się, że wcale nie! W dodatku tak naprawdę tam nie rozumiałam jeszcze wszystkiego… 🤦‍♀️ Więc ostatecznie już się wkurzyłam i go po prostu wyłączyłam!

Nie czułam AŻ takich wyrzutów sumienie, bo pamiętam, że jeszcze kiedyś wcześniej miałam dosłownie taką samą sytuację! Wtedy jednak włączyłam sobie jakąś jego również medytację, tzn. nie jakąś, bo konkretnie jego medytację 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH… I stwierdziłam właśnie już wtedy, że ta jego wersja mi zdecydowanie nie pasuje! Dlatego teraz naprawdę miałam już to znowu gdzieś, że on jest, wiesz, kimś mądrzejszym jednak ode mnie…, bo zdecydowanie ma większą wiedzę…

Kochana moja, spójrz… Postąpiłaś jednak całkowicie zgodnie z tym, co mówiło do Ciebie to Twoje serduszko! I postanowiłaś już absolutnie nie robić niczego wbrew niemu, czyli wbrew sobie samej jednocześnie!

Tak właśnie i dokładnie w tym momencie wzięłam do ręki moją komórkę…, bo tak bardzo myślałam znowu o tym, czym mam się zająć w pierwszej kolejności… I właśnie wtedy zaczęłam po prostu obliczać dalej te swoje najbliższe wydatki, bo… pomyślałam jeszcze sobie, że skoro moja mama ma tego 13.XII. tutaj ponownie wizytę u tego okulisty, a miała mi także przywieźć znowu rzeczy… [o tym napiszę może więcej dalej, jeśli do tego dojdzie, to znajdziecie to widząc ***, 😉]. Poza tym pomyślałam, że tego dnia mam mieć przecież również Masaż Abhyanga, czyli masaż ajurwedyjski [https://www.poradnikzdrowie.pl/regeneracja/rehabilitacja/masaz-abhyanga-czyli-masaz-ajurwedyjski-aa-e22x-sRiL-puzM.html], w wykonaniu Jacka Milczarka w OdNowie.

Tego już absolutnie nie podliczałam, bo przecież wykupiłam cały pakiet tych masaży jeszcze 29.XI.21, po prostu dopiero jakoś na początku grudnia umówiłam się tam na konkretne terminy i godziny!

No dobrze, kochana, to powiedz jeszcze, cóż sobie w takim razie pomyślałaś… odnośnie choćby przyjazdu tej Twojej rodzicielki tutaj…

Już mówię, dobrze znam moją mamę i wiem, że ona nigdy się nie narzuca, w sensie nie wychodzi pierwsza z żadną propozycją. Dlatego tak zaczęłam sobie myśleć o tym właśnie, że może jednak zaproponowałabym jej ten przyjazd do mnie jeszcze w niedzielę…, bo pomogłabym jej spokojnie znowu z tymi rzeczami, które ma mi dostarczyć… Zatem już sobie tak wstępnie obliczałam, ile tak mniej więcej musiałabym mieć tej kasy jeszcze, aby móc wyjść i na obiad, i zabrać ją również do Pikawy na tą kawę… Powiem więcej, pomyślałam, że nawet jakbyśmy zjadły jakiś obiad u mnie w domu…, to na tą kawę i tak chętnie bym się po prostu w końcu wybrała!

A następnego dnia, miałabym jeszcze kolejne potwierdzenie, że jednak chodzę na jakieś warsztaty, hehe, 🤭. Dlatego właśnie, jak już sobie tak wszystko obliczyłam…, to postanowiłam, że to właśnie jej powiem, iż bardzo chętnie ją do mnie zapraszam już w niedzielę! Wtedy wyjdziemy sobie i na jakiś obiad, no a zwłaszcza już na tą kawkę! Którą ja przecież TAAAAK UWIELBIAM! A już zwłaszcza właśnie w tej Pikawie, wtedy z pewnością wzięłybyśmy do tego to, co zawsze, czyli jeszcze tą szarlotkę z lodami 🤗.

Wspaniale, moja droga, ale dodaj może jeszcze, iż Twoja rodzicielka również zaczęła do Ciebie tego dnia dzwoni i to o godz. 9:23.

Dokładnie tak…, ale jestem tego pewna, że ona po prostu nie wie, o której godz. ja chodzę na te warsztaty, 😉, więc z pewnością liczyła na to, iż może jeszcze teraz mnie właśnie zastała w domu, hehe. No mówię Ci, generalnie to jest bekowo, 🤭. I właśnie m.in. za to jestem tak bardzo wdzięczna WSZECHŚWIATOWI, że mieszkam jednak od nich wszystkich gdzieś dalej… i nie muszą wcale wiedzieć, co ja tak naprawdę tu robię! To jest dla mnie tak niesamowicie uwalniające! Ale wracając do tego telefonu od mojej mamy…, to ja go oczywiście nie odebrałam! Bo już dawno przecież o tym wiem, że to, iż ktoś do mnie dzwoni, wcale nie oznacza, że muszę od razu odebrać! Miałam bowiem czas na zastanowienie się jeszcze, co jej powiem…

A do głowy przychodziły mi, serio róóóżne rzeczy… [moja pierwsza myśl: powiem jej, że dziś jednak żadnych warsztatów nie miałam, dlatego mam czas w końcu na zajęcie się choćby tym sprzątaniem :P] Ale w tym czasie zdążyło się jeszcze taaak wiele pozmieniać… Powiem tylko, że jak już wróciłam jednak do domu…, to zadzwoniłam tylko na chwilkę i rzekłam jej, iż przed chwilką przyszłam do domu dopiero z tych warsztatów i zabieram się właśnie za przygotowanie obiadu… Zapytałam tylko, czy to, że do mnie dzwoniła, oznacza, że coś się stało… Zapytałam po prostu tak z grzeczności, 😉. Ona wtedy, że nie. Dzwoniła, bo chciała po prostu tak pogadać. Zatem powiedziałam jej, że dobrze, w takim razie jutro, jak już sobie bardziej odpocznę. 😋

No dobrze, to powiedz tylko jeszcze [bo doskonale to widziałam, że zaczęłaś o 9:45 jeść owsiankę a do niej oglądałaś dalej ten film: Jedz, módl się, kochaj], następnie widziałam, iż dostrzegłaś na swojej latarni jakiegoś ptaszka i od razu na twojej zmęczonej buzi pojawił się jednak uśmiech.

Tak właśnie było, hehe, te latające stworzenia jakoś zawsze go u mnie wywołują, 😉, ale podzielę się tu jeszcze moim zapiskiem z tego:

10:20 – 9 BIRD na mojej latarni 😉🕊

Następnie zaś, taka jeszcze wciąż zmęczona… a zaczęło jednak tak słonko ładnie mi w buzię świecić…, więc wyłączyłam już ten film, a odtworzyłam sobie jeszcze tą medytację: 7-minutowa medytacja, którą możesz zrobić zawsze i wszędzie. Intencja. Koncentracja. Relaks. Przy tym bowiem tak sobie już po prostu bardziej odpoczywałam…, ale co więcej… Słysząc te słowa, np. właśnie:

(…) wyobraź sobie, czym chcesz się dziś zająć. Co jest ważne? Co chcesz zrobić dla siebie lub dla innych? (…) Skup się na tym przez kilka chwil i poczuj swoją intencję dla tego dnia. A teraz poczuj, jak Wszechświat jest Ci przychylny. (…)

A ja tak przecież cały czas miałam rzeczy wpisane na swoją NOWĄ LISTĘ TO DO, którą wykonałam po raz kolejny właśnie chyba, albo jeszcze ostatniego dnia listopada, albo jakoś pierwszego/ drugiego grudnia [bo dziś z całą pewnością tego nie robiłam! 😋] A ponieważ na niej wciąż stoi: [przedstawię tutaj wszystko, co mam zapisane]:

  • druczek = legitymka
  • Allegro = szampony [wrote noch mal przypomnienie 07.XII.]
  • liczba serca/ osobowości/ daty wypadków: mojego i Marcina
  • karton
  • Bügeln [07.XII.]
  • gotowanie kaszy jaglanej = write, how to do
  • chmura
  • FV I 1% => @ to BALIAN, Kamyk
  • OdNowa = terminy ustal [FV, Zettel od Sylwi]
  • book = read
  • Staubsaugen& Fußboden putzen [umycie umywalki, wanny, kibelka, zrobienie prania]

Dobrze, ale przecież już co niektóre z tych rzeczy masz jednak załatwione…, lub bynajmniej coś zaczęłaś już w związku z nimi robić…

Oczywiście, ale bardzo Cię proszę, daj mi to skończyć…, 😉, bo dopiero się rozkręcam, hehe.

Jasne, przepraszam, zatem już milczę, a Ty proszę kontynuuj.

Tak więc, to co mam już ewidentnie załatwione, teraz pogrubię! A jest to, właśnie [na dzisiejszy dzień, tj.03.XII.] choćby ustalenie tych terminów w OdNowie, zadziałałam także jakoś właśnie z tymi szamponami i tym Allegro… Póki co, wciąż nie zwrócił mi ten gostek kasy, ale już mam to w dupie, że tak powiem, bo cieszę się choć, że poinformowałam go, jak i Allegro o tym właśnie. A dokładnie dzisiaj udałam się jeszcze do sklepów koło mnie i tam m.in. zakupiłam w końcu TEN KARTON w PEPCO, jak również zaszłam także do Rossmanna i zakupiłam sobie także szampon do włosów!

Kochana moja, dobrze wiem, że to nie wszystko, cóż dziś kupiłaś. Więc może po prostu już tutaj wymienię tylko tak szybko:

  • pasta do kozaków, bo stwierdziłaś, że musisz mieć w końcu jakąś porządną…
  • nowy przedłużacz, bo zauważyłaś, że w tamtym roboczym, który kiedyś przywiózł do Ciebie wujaszek Miraszek, jak zakładał Tobie ten klosz… i go zapomniał później zabrać, Ty zrobiłaś sobie z niego użytek, tak by było Tobie wygodnie właśnie z kompem, a teraz masz tak naprawdę 2, bo jeden jest z prawej str., by go wyciągać na balkon, jak jeszcze tam wychodziłaś latem… Ale teraz właśnie w tym starszym/roboczym, nie działają tak naprawdę już wszystkie te wejścia…dlatego właśnie postanowiłaś, że zakupisz sobie jakiś nowy…

boooszeee, wiesz, co mi teraz przyszło do głowy? Że spójrz, dlaczego mój mózg/ moja głowa nie pomyślała o tym od razu…, przecież, cholera jasna, teraz nie będę wychodziła już na balkon…, to mogłam równie dobrze ten przedłużacz przenieść po prostu z drugiej str… O losie, co za bezmózgowiec ze mnie jednak…🙄🤦‍♀️😕

To prawda, że aż tak dobrze tego wówczas nie rozkminiłaś… Ale, kochana moja, pomyśl o tym, że przecież jak nadejdą w końcu ciepłe miesiące, to będziesz mogła ponownie tam ze swoim kompem wychodzić! Więc teraz już sobie tutaj niczego nie dokładaj, tylko ciesz się z tego, że masz nowy przedłużacz również z takim długim kablem, a ten dodatkowo jest z tym włącznikiem i wyłącznikiem! Także tak naprawdę nie będziesz już musiała nawet wyciągać wtyczki z niego, czy to od kompa, czy lampy…, tylko wyłączysz po prostu ten podświetlony przycisk na nim!

No dobrze, moja kochana, ale my znowu nie dodamy tutaj tego, co najważniejsze! A przecież jeszcze dziś odebrałaś tą ciężką, jak się okazało paczkę z InPost od Biobalskich…

Owszem, jeszcze nawet do niej nie zaglądałam do środka…, bo póki co, rozcięłam tylko tą przezroczystą folię i ją zdjęłam… A na resztę nie miałam już siły, bo jak wróciłam do domu, to byłam znowu zmęczona… A ledwo to wniosłam przecież do mieszkania, zdążyłam zdjąć ciuchy…, po czym za chwilkę mnie olśniło, że przecież miałam kupić nam w końcu kawę! Zatem ubrałam się jeszcze raz i poleciałam „szybko" i do kerfa, i do p. Piotra następnie po jogurt i 2 cytryny… Ok., ale za resztę zabierzemy się jutro…, po tym, jak już oczywiście najpierw zrobię, choć część z tych rzeczy, które mam wciąż na tej liście…

A tak sobie myślę, że skoro mam już teraz ten nowy karton…, to może w końcu zabiorę się za prasowanie tej pościeli, buhaha, 🤣, bo wtedy będę mogła już całość jej w tym nowym pięknym ułożyć… No w każdym razie, niczego znowu nie zakładam, zobaczę jak to będzie. Przecież muszę jeszcze i odkurzyć, i umyć w końcu tą umywalkę, która wygląda już po prostu tak, że pożal się Boże…🙈🙄🤦‍♀️

Dobrze, moja droga, ale za to zabierzesz się jutro, a teraz jeszcze pójdź i wypastuj te swoje kozaki choć tą nową zakupioną pastą w kremie w pudełeczku! A zakupiłaś ją celowo, gdyż właśnie ona jest tą tłustszą i jednak lepszą, niż jakieś takie wodniste z gąbeczkami od razu!

Tak, już zmykam do tego pastowania… A wiesz, co? Dziś/ teraz znowu mi jest jakoś tak lekko i jednak fajnie na duszy. Już to po prostu czuję, iż to będzie jednak znowu dobra noc, dobra i spokojna!

Jasne, że taka będzie! Bo…, kochana moja, zauważ, że Ty ponownie zadziałaś! Ty, moja droga, naprawdę wciąż coś wykonujesz, a robisz to przecież nawet czasem tak bardzo jednak nieświadomie… Tak, jakbyś była przecież prowadzona przez tą SIŁĘ WYŻSZĄ!

Powiem więcej, ja naprawdę to czuję!!! A dziś jeszcze…, chyba miałam jakąś taką rozmowę znowu…, jak jeszcze po prostu siedziałam sobie po tej 7 – minutowej medytacji… To najzwyczajniej w świecie zaczęły w mojej głowie pojawiać się takie właśnie zdania:

Jesteś, kochana na dobrej drodze… ZAUFAJ, PROSZĘ! My tu wszyscy o Ciebie tak bardzo dbamy, nie będę twierdził, że najbardziej Twój OPANIOŁ… Ale…, żebyś Ty go tylko tu w akcji widziała, cóż On tu wyprawia, jak my gdzieś tam jesteśmy jeszcze innymi sprawami zaprzątnięci… On niemal non stop tu nad Tobą czuwa… i wciąż Ciebie dogląda, jak właśnie Ty się czujesz i co porabiasz, i oczywiście zaraz nam o tym wszystkim donosi, oraz nam to relacjonuje. No takiego obrońcę/ wojownika/ motywatora/ wspierającą istotę jaką On jest , kochana dla Ciebie… to chciałby mieć tu każdy na tej Ziemi! 🤗

Jak wówczas to usłyszałam to nagle ogarnął mnie taki wręcz spokój i właśnie wtedy jeszcze bardziej zachciało mi się działać i coś robić. I dokładnie po tym, ubrałam się i wyszłam… I tak wędrowałam sobie wtedy na piechtę te 2 przystanki… I pomimo, że nie wzięłam żadnej parasolki, a jednak gdzieś tam pojawiły się jakieś szare chmury… to ja tak szłam i mówiłam sobie, że przecież nawet, jak ten deszcz, czy jakieś opady spadną, to mnie to i tak nie wystraszy, i załatwię wszystko, co dziś mam do zrobienia!

A mimo, że miałam okulary, to po prostu wędrowałam dalej z uśmiechem na twarzy! I mówiłam do siebie:

Ok, to zmykam pastować jeszcze te kozaki! Bo dobrze już o tym wiem, że

(…)

To, co Mała Mi dzisiaj, SOBOTA,04.XII.2021, zrobiła:

  • STAUBGESAUGT
  • FUßBODEN GEPUTZT
  • WYSPRZĄTAŁA ŁAZIENKĘ: umyła wannę, umywalkę, kibelek i pralkę
  • wstawiła także pranie i już je wywiesiła
  • wczoraj na noc wypastowała kozaki, które dzisiaj wyszczotkowała jeszcze
  • przełożyła pościel do nowych, wczoraj zakupionych kartonów
  • otworzyła w końcu tą paczkę od Biobalskich
  • zaczęła wyszukiwać garnki dla mamy i przesłała także linki z nimi właśnie do swojego brata
  • ponieważ ten stary karton, w którym miała wcześniejszą pościel, postanowiła wyrzucić, do niego powkładała zaraz wszystkie inne śmieci… Później jednak tak pomyślała chwilkę, że nie może być tak nieodpowiedzialną osobą! Bo, co z tego, że ona wystawi tak ten karton, przecież ta instytucja od tych śmieci, ani tym bardziej jakiś „sprzątacz” nie podejmie się segregacji tego jeszcze, tylko wrzucą ten CAŁY KARTON Z TYMI WSZYSTKIMI ŚMIECIAMI do jednego i… dokładnie w tym momencie aż zaczęła ją z tego wszystkiego boleć głowa… [tzn. tak naprawdę to nasza bohaterka czuła się już po prostu tą wykonaną jednak pracą zmęczona…], a tu jeszcze doszła do wniosku, że nie! nie może tego robić naszej planecie przecież = Ona również ją tworzy!

/////

Właśnie skończyłam rozmawiać z moją mamą, hehe, rozmowa odbywała się przez Messenger`a, więc widziałyśmy siebie na wzajem. Zrobiłam to, tak, jak jej obiecałam… Przecież jeszcze wczoraj poinformowałam ją, iż jestem taaak zmęczona i zabieram się właśnie za robienie obiadu 😉. Dziś oczywiście musiałam także spojrzeć na tą listę powyżej, co robiłam…, a wcześniej przesłałam jej także foty i tych kartonów, oraz także tych kasz i również tą fotkę tych jabłek w garnku i pytała mnie, co to za danie, a ja rzekłam, iż to są jedynie pokrojone jabłka z cynamonem i odrobiną wody, które tak sobie teraz przygotowuję, a później mogę je dodawać sobie właśnie do tej owsianki/ müsli/ kaszy jaglanej!

Tak, kochana moja, spójrz, skoro nakupowałaś tyyyle tej kaszy, to z całą pewnością sobie przygotujesz ją również jutro na śniadanko!

A i owszem 😉. Mam już wprawdzie tylko końcówkę mleka i również końcóweczkę już banana, ale i tak coś z tego wykombinuję, w końcu jestem kreatywna, nie? [Leszcze Kombinuj Dziewczyno – YouTube], 😋. boooszeee, mam znowu tyyyle tego do opowiadania…, że po prostu głowa mała, hehe.

Ale może zacznij choć opowiadać od tych kartonów…, jak to było… Już wtedy będziemy miały przynajmniej ten punkcik zaliczony!

Jasne, to przejdę do opowiadania o wczorajszym tym moim dniu jeszcze. Otóż, tak, jak wspomniałam o tej 7 -minutowej medytacji wówczas…, to właśnie już wtedy zaczęłam się uspokajać… i myśleć o tym, co chciałabym dziś uczynić, co spowodowałoby moje zadowolenie i dokładnie wówczas były te zdania: Co jest ważne? Co chcesz zrobić dla siebie lub dla innych? I właśnie to był ten moment, kiedy pomyślałam znowu, że powinnam przecież zacząć od siebie, zatem udałam się pozałatwiać te wszystkie sprawy! I tak…, zaczęłam od kupna tego przedłużacza, już się wtedy ucieszyłam, że zakupiłam coś dobrego i porządnego!

To wspomnij tylko jeszcze, jak tam ta rozmowa w tym właśnie sklepie przebiegała…

No cóż…, jak to przebiegała? Ok, już tłumaczę…, bo jak widać ja ponownie zapomniałam o tym, aby po prostu tego sprzedawcę poprosić, czy może mi ten przedłużacz na miejscu sprawdzić…🤦‍♀️, buhaha, bo rzekłam do niego, czy … słuchaj dobrze! Czy gdyby się okazało, że on nie działa, to mogłabym podejść z tym paragonem i go wymienić… O looosie słodki, no jak jakaś nienormalna wręcz osoba… A wtedy on właśnie do mnie mówi, że przecież możemy to na miejscu sprawdzić i wówczas podłączył go do prądu i mówi:

Proszę spojrzeć światełko się pali😊.

Tak, widzę…, a czy ma Pan również jakąś wtyczkę, coś do podłączenia, bym mogła widzieć, że naprawdę działa… [wiem, wiem… cool, buhaha,🤣]

Oczywiście, ja zawsze wolę, aby klient był już spokojny, że zakupił ode mnie sprawny i działający towar/ sprzęt. Także proszę się nie krępować, tylko sprawdzać, co trzeba.

I tu podłączył lampę, abym widziała dokładnie na własne oczy, że działa, hehe. Tak więc, jak to już zakupiłam, to taka szczęśliwa udałam się jeszcze do Rossmanna po m.in ten szampon… A w planie miałam odebrać przecież jeszcze ten InPost tam… Wiedziałam także, że jak już jestem w tych stronach, to powinnam także zakupić jeszcze jakąś rybkę.

/////

To może, póki co, powiedz choć, że obecnie nie kupujesz już tego łososia w tym sosie Chili tam, gdyż doszłaś do wniosku, iż ten sos może także powodować te przebarwienia na Twoich zębach, tak jak i ta dynia, oraz przede wszystkim te buraki! A dzisiaj przecież pokazałaś jeszcze swojej mamie dokładnie tak wyglądające obecnie Twoje zęby! Nie wspomniałaś już nic jej nawet o tym, że zakupiłaś sobie i tą pastę do zębów, wraz z płynem do ust, także z tym CBD. Bo doskonale już o tym wiesz, że Twoja mama i tak by tego nie zrozumiała! Uśmiechnęłaś się tylko do niej właśnie w ten sposób i rzekłaś, by ujrzała Twoje ładne, znowu białe zęby…

Tak, powiedziałam również, że został mi już tylko 1 ząb z próchnicą! Na co ona…, a zresztą posłuchaj proszę tej naszej rozmowy, choć jak mniej więcej ona wyglądała [gdyż, uprzedzam nie cytuję jej tutaj]

To super! Ja już w grudniu zrezygnowałam z dentysty…, bo stwierdziłam, że mam teraz inne wydatki…

A ja właśnie wydałam prawie 1000 PLN na dentę…, ale teraz się po prostu cieszę, że zadbałam o swoje zęby, bo one są przecież moje i dlatego ważne! Z tego też powodu wcale nie żałuję, że te pieniądze wydałam!

///////

Zahlen zählen nicht – YouTube

Die Prognosen stehen schlecht, doch wann standen die mal gut?
Es scheint, an uns klebt Pech wie ein ranziges Tattoo
In den neusten Schlagzeilen wieder ein paar Tote
Trump-Sieg, Finanzkrieg, Klimakatastrophe
In der Bahn zieh’n die Leute eine Fresse
Die Welt geht morgen unter, das steht heute in der Presse
Ich gebe zu, es wird nicht einfach werden
Doch wenn wir alles schwarzmalen, was für einen Grund gibt es, nicht gleich zu sterben?
Ich seh’ das Elend auch und will es mir nicht einfach machen
Die besten Antidepressiva sind die kleinen Sachen
Wie könnt’ ich schlecht drauf sein, bei dem Lachen von mei’m Sohn
Das ist Hoffnung in Form einer Person
In sein’n Augen ist das alles neu, die Welt ist etwas Riesiges
Wundervolles, Unbekanntes, in sein’n Augen spiegelt sich’s
Er braucht nicht viel, dass er zufrieden ist
Auch wenn er fast nichts weiß, so weiß er doch, was Liebe ist

Alles wird gut, auch wenn alles dagegen spricht
Auch im schwärzestem All brennt ein Lebenslicht

Ja, ich weiß, die Statistik, die ist gegen mich
Doch das sind nur Zahlen und die zählen nicht
!!!!

Dokładnie tak, jak te podkreślona słowa z tej piosenki, ja właśnie w ten sposób do tego podchodzę! Nawet, jak odnoszę wrażenie, że te statystyki kompletnie mi nie sprzyjają, to ja zawsze sobie myślę w głowie… No i co niby z tego? Przecież to są TYLKO liczby! A ja wciąż jestem pewna, że wszystko, co najlepsze jest jeszcze przede mną, nawet jak wciąż tyle rzeczy mówi i wskazuje, że to wcale nie prawda i wszystko zaczyna się malować znowu w tych szarych / czarnych barwach… To ja i tak wierzę, że gdzieś tam jest to światełko, które mi moją drogę wskaże! Ponieważ wciąż jestem zdania, że Światło życia płonie nawet w najczarniejszej przestrzeni.

No dobrze, kochana moja, to dokończ w końcu jeszcze, jak to było z tym kartonem… I jak poradziłaś sobie z przyniesieniem go do domu…

Ok, zatem już, aby choć to zakończyć… To stwierdziłam, że ta paczka z InPost od Biobalskich jest cholernie ciężka! A dopiero dzisiaj po rozpakowaniu tego dostrzegłam, że nie dziwota w sumie… to było takie ciężkie, bo… w końcu były to 3 paczki po 1kg tej kaszy jaglanej + ciężar pozostałych produktów wynosił kolejne prawie 2 kg! Czyli dźwigałam bez 100g 5 KILOGRAMÓW!!!

Ale opowiadam dalej… wyjęłam tą ciężką paczkę, jak już zakupiłam i ten przedłużacz oraz tą brązową pastę do kozaków, oraz szampon [schowałam je do plecaka], a dodam jeszcze tylko, iż przecież zakupiłam również już ten karton w tym PEPCO, którego jednak nie dało rady absolutnie już nigdzie schować, tylko musiałam trzymać go po prostu dłonią…

Następnie, oczywiście udałam się jeszcze do tego rybnego, ale tu już tu choć od razu położyłam i ten pusty karton [właściwie dopiero w domu, okazało się, iż w tym opakowaniu były 2 od razu!], jak również przede wszystkim tą jakże ciężką paczkę od Biobalskich, na niskim szerokim parapecie, przy oknie. I wtedy właśnie stanęłam sobie w kolejkę, a tym razem niestety było tam trochę osób…

Dalej zaś, już było to dla mnie oczywiste, że nie dam rady iść z tym wszystkim na piechtę do domu…, więc wsiadłam w tramwaj, na który na szczęście nie musiałam wcale długo czekać! Ponownie miałam to szczęście, że w nim również było dla mnie miejsce, by siąść. Zaraz jednak po tym, jak wysiadłam, wiedziałam, że muszę po prosić kogoś o pomoc jeszcze… I tak chwilkę się rozejrzałam… i dostrzegłam w sumie takiego mężczyznę, który mógłby być moim ojcem…, a za chwilkę jeszcze jakiegoś młodszego od niego chłopaka… Myślę, że ten mógł być spokojnie jeszcze w moim wieku… 😉

Tak, kochana, widziałam nawet chwilkę Twojego zastanowienia, dlaczego poprosiłaś właśnie tego starszego o pomoc…, jak przecież mogłaś zagadać tego młodszego…

Ale muszę powiedzieć, że to był jedynie momencik, hehe. Bo posłuchaj, co ten do mnie rzekł:

Oczywiście, że chętnie pomogę! Nawet podprowadzę Panią pod klatkę…, bo ja w ogóle to Panią już widziałem…

Moja reakcja na te jego słowa, była oczywiście następująca, , hehe. I tak w sumie miło mi się z nim szło…, a usłyszałam jeszcze, że zapamiętał mnie…

Widziałem kiedyś Panią latem jeszcze, jak szła sobie w sukience, takiej bardzo ładnej, zwiewnej… A kurczę, coraz mniej widuje się już kobiet w tych sukienkach, one chyba nie wiedzą, jak ładnie w nich wyglądają… Większość kobiet teraz nie dba tak o siebie i nakłada przede wszystkim jakieś spodnie…

Tego nie powiedziałam oczywiście na głos, ale ja też jednak chodzę przede wszystkim przecież w spodniach! Co więcej, pomyślałam sobie, że najważniejszym jest, aby czuć się samemu dobrze w tym, co się na sobie ma! Choć muszę stwierdzić, że to było jednak miłe usłyszeć takie właśnie słowa jeszcze od właściwie całkiem obcego mężczyzny, hehe, 🤭.

Kochana moja, pamiętaj o tym, że wciąż jesteś bardzo ładną i subtelną kobietką, w dodatku z baaaardzo ładnymi nogami! I spójrz, która wciąż, pomimo, że tak naprawdę nie masz JESZCZE 😛 dla kogo… to jednak nadal ubierasz się kobieco!

Oczywiście, ze tak! Ponieważ ja zawsze uważałam, że aby móc ubierać się kobieco i dobrze wyglądać, wcale nie potrzebny mi jest do tego żaden mężczyzna! Choć doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że jakbym jeszcze takiego miała…, to mogłabym czuć się o wiele piękniejsza przy nim wtedy …, bo dobrze o tym wiem, że wówczas obydwoje byśmy na siebie jednak jakoś oddziaływali: i on mógłby z pewnością dodawać mi pewności i nawet satysfakcji, jak również ja sama własną osobą, swoim wyglądem mogłabym niezaprzeczalnie podnieść jakoś także i jego wartość 😉.

Ok, ale dodaj tylko, iż okazało się, że mieszka on w tym samym blogu, tylko w klatce obok. Jak już doszliście do jego klatki, bo ta była pierwsza, to wzięłaś od niego ten pusty kartonik i podziękowałaś mu za pomoc. Sama jednak przez tą całą drogę niosłaś właśnie tą ciężką paczkę! Ale już i tak nic nie mówiłaś…, tylko cieszyłaś się, że pomógł Tobie właśnie choć tak!

Jasne, wróciłam do domu… po drodze jednak zostawiłam tą ciężką paczkę ponownie na półpiętrze na parapecie przy oknie… i jak tylko zostawiłam w mieszkaniu pozostałe rzeczy i płaszcz, to wyszłam zaraz zabrać ją z powrotem do domu. Ale byłam już taaaak wyczerpana, że po prostu zostawiłam ją w kuchni na stole, i tak sobie tam właśnie stała do dnia dzisiejszego…

No dobrze, kochana moja, ale przecież tego dnia, jak już się rozebrałaś jednak, to przyszedł Tobie przecież kolejny pomysł jeszcze do głowy!

No tak! O tej kawie, przecież! 😜, hehe. Otóż pomyślałam sobie, że…, do cholery, trochę przyjemności mi się również należy w tym życiu! Dlaczego mam niby ze wszystkiego rezygnować? Przecież nie mogę tego nawet wiedzieć, czy jutro już nie umrę… 😋 A tak całkiem serio, to doszłam do wniosku, że owszem miałam tej kawy już nie pić… no a zwłaszcza tej czarnej… A jak jeszcze usłyszałam od stomatolog, że moje zęby mają jakąś taką tendencję do jakby większego / szybszego odbarwiania się pod wpływem tych kolorowych potraw właśnie.[czyli jakby kolejne potwierdzenie, że ja jestem jakaś jednak inna, buhaha, 🤭]

To już wtedy pomyślałam, że ok, zrezygnuję w takim razie z wszystkiego innego, ale nie z tej kawy, której picie sprawia mi jednak tyle przyjemności! Dlatego już zrezygnowałam i z tych buraków, nie jadam już również dyni w ogóle, w dodatku usunęłam również z mojej diety tego łososia w tym czerwonym sosie z chili!

Kochana moja, spóóóójrz tylko, Ty masz naprawdę tyyyle tego do opowiadania…

Oczywiście, że tak! I doskonale o tym wiem! I naprawdę robię tu niemal wszystko, aby jednak się jeszcze z innymi tym moim życiem tu dzielić… Nie zapominaj jednak, że WSZYSTKIE OBOWIĄZKI MAM TYLKO NA SWOJEJ GŁOWIE! I wciąż muszę moje dni w taki sposób sobie organizować, aby jednak zrobić, jak najwięcej dobrego i korzystnych tych rzeczy…

Ale ja nie twierdzę nawet, że jest inaczej! Moja droga, przecież Ty o tym już dobrze wiesz, że ja Ciebie naprawdę podziwiam tu wręcz…, że Ty w tak wspaniały sposób to wszystko właśnie ogarniasz!!! I wciąż PRZENIGDY SIĘ NIE PODDAJESZ… ewentualnie, jak czasem opadasz już z tych sił ewidentnie, to może wtedy na choć troszkę sobie odpuścisz…, ale tylko po to, by troszkę odsapnąć/ przemyśleć, a później i tak zaraz szukasz jakichś rozwiązań! To teraz, nim przejdziemy do dalszych kroków i opisów… To sprawdźmy może jeszcze tylko najpierw, ponownie od początku ten wpis, jak on ma się teraz z tą muzyką tutaj…

Obecnie, ja już naprawdę znowu nie mogę… Jestem bowiem już taaaak masakrycznie wręcz padnięta… dodam może jeszcze tylko na koniec, choć tych kilka rzeczy, które jeszcze chciałam i wciąż mam zaległe…, albo nie! teraz już naprawdę nie mogę…, więc po prostu bez sprawdzenia już nawet tego, czy to wcześniej dodawałam, czy nie… [bo już, cholera, tego znowu nie pamiętam…🤷‍♀️]

Dobrze, kochana moja, ja już również jestem teraz zmęczona, więc także już tego nie pamiętam…, zatem wpisz tutaj po prostu, to co chciałaś! A może jutro to jeszcze sprawdzimy…, bo w poniedziałek jedziesz przecież na ten masaż Jivaka do Szymona. Zatem teraz napisz proszę to, czym chciałaś się tu jeszcze podzielić!

Chodzi tu wciąż i nieustannie o te liczby, które mi tu wyskakują!

4:17 – 15 WC

17:08 – 11 Mittagessen i JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 💗

Zatem tutaj powinnam jeszcze to dodać, że… mnie naprawdę o wiele bardziej obecnie cieszy, jak pojawia się ta „15” niż ta druga liczba mistrzowska…, którą jest ta „11”…, gdyż jakoś tak bardzo wolę jednak obecnie czuć, że jeszcze ktoś nade mną czuwa… Bo tak sobie myślę… i co mi kurna z tego, że czytam teraz o tej 11…:

Jedenastka (numerologiczna 11) charakteryzuje się wyjątkowo rozwiniętą intuicją oraz duchowym zrozumieniem. Posiada wręcz nadprzyrodzone zdolności (objawiające się na różne sposoby), zwiększoną wrażliwość, a także empatię i naturalną inteligencję.

Liczba 11 jest symbolem ogromnej mocy – zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Ponadto jest to pierwsza ze wszystkich liczb mistrzowskich. Można powiedzieć, że jest ona ich fundamentem. Numerologiczna 11 jest uważana za starą duszę, nie tylko ze względu na swoje wyjątkowe predyspozycje, ekstremalną zdolność do empatii, zrozumienia i szacunku dla innych, ale głównie z powodu bardzo dojrzałego sposobu myślenia. Nawet młoda Jedenastka może odznaczać się mądrością przypisywaną zwykle ludziom starszym. Człowiek, którego liczbą jest Jedenastka, doskonale rozumie innych i potrafi wyczuć wiele z tego, co dzieje się we wnętrzu spotykanych osób. Dzięki temu numerologiczna 11 jest w stanie pomagać innym, nawet jeśli nie zostanie o to poproszona. Ona po prostu wie, co należy zrobić. Jeśli jesteś Jedenastką, z pewnością charakteryzuje cię wysoka duchowa świadomość. Najprawdopodobniej jesteś charyzmatycznym wizjonerem, który inspiruje ludzi z najbliższego otoczenia. Uwielbiasz medytować i kontemplować przeróżne zagadnienia (szczególnie duchowe), lecz polegasz raczej na wierze niż na logice. https://astroweb.pl/numerologiczna-11.php

Tak sobie myślę, że ok., no jest to tak naprawdę piękne to wszystko, co tutaj jest napisane…, ale przecież mi to tak naprawdę niczego nie ułatwia! A już napewno nie w tym życiu…

Moja droga, spójrz proszę tylko ponownie na ten swój dzisiejszy dzionek: CZY TY W OGÓLE TO DOSTRZEGASZ, ILE TY DZIŚ WYKONAŁAŚ???

Błagam Cię, choć Ty mnie nie traktuj tak, jakbym była jakaś niedorozwinięta… Ja przecież naprawdę doskonale o tym wiem, co dziś zrobiłam i ile…

  • poranne sprzątanie, jeszcze przed śniadaniem
  • rozpakowywanie tych kartonów i złożenie ich! Do jednego przepakowałam zaraz tę pościel, która znajdowała się w tamtym, już ponadrywanym…
  • wciąż coś przecież robię i to sama!!! bo nadal brak mi tu fizycznej pomocy!
  • ale nieustannie sobie mówię:
I na tym chcę już to zakończyć

I na tym chcę już to zakończyć… Nie wiem, czy będę miała siłę, aby tu jutro jeszcze zajrzeć… Chciałabym móc choć właśnie w niedzielę sobie jakoś odpocząć… No ale zobaczymy, jak to będzie… Wiem bowiem, iż mam tutaj codziennie tyyyle tych rzeczy do zrobienia, ale choć już teraz mam w końcu porządeczek w moim mieszkaniu! I muszę powiedzieć, że czuję się z tym już mega dumna i szczęśliwa, że zrobiłam już taaaak wiele.

A jutro…, cóż…, jutro bym jeszcze chciała może w końcu zająć się naprawieniem tej mojej mali… Może również uda mi się choć coś poprasować jeszcze, bo przecież suszą mi się tu już kolejne dziś wyprane rzeczy… Ehhh… nie wiem dokładnie, jak to jutro będzie, ale z całą pewnością, jak tylko wstanę do ubikacji to znowu rzeknę to samo, co zawsze… A mianowicie, że DZIEKUJĘ ZA TEN CUDOWNY DZIEŃ!

*** 49:04 / 2:13:16 ***

No dobrze, moja kochana, widzę, że nie odpuściłaś… i musiałaś to jeszcze przeczytać, kontrolując przy okazji tę muzykę tutaj.

Tak, owszem…, ale za to … spostrzegłam już 2 cenne rzeczy: 1) po pierwsze nie wspomniałam jednak wcześniej nic o tych godzinach, 2) po drugie już wiem, iż będę musiała tu dać jakiś dłuższy ten plik muzyczny! Ok, właśnie już go zmieniłam!!! To teraz już naprawdę kończę i zmykam do medytacji i później do spanka… Ale…, chyba jeszcze tylko powinnam wspomnieć o tym, iż dzisiaj od samego rana…, albo udostępnię tutaj po prostu to, co sobie zapisałam w mojej komórce…

BOŻE, ODCZUWAM TAAAAKI SPOKÓJ I SZCZĘŚCIE… I CAŁY CZAS SIĘ UŚMIECHAM, WIEM, ŻE TY JESTEŚ, BO JA JESTEM… UBUNTU 🍀🕊🌟

💗💗💗 8:39 – 14 [I tutaj ten mój standardowy codzienny zapisek :P] USPOKAJAM SIĘ am fenster…

No dobrze, ale powinnaś tu chyba dodać coś jeszcze BARDZO istotnego! A mianowicie, choćby cokolwiek o tym Twoim śnie…

Nie bardzo wiedziałam, czy mam/ powinnam o tym w ogóle wspominać… Ale tej nocy miałam sen… znowu z Gracjanem…, że tym razem po raz pierwszy się pocałowaliśmy… Byłam tym oczywiście tak niemal zaskoczona i oszołomiona wręcz, że w ogóle coś takiego mi się przyśniło… Dlatego, jak tylko siadłam do tej medytacji, to tak siedziałam sobie na tej mojej poduszce i dziękowałam ponownie za wszystko… I jak wówczas dostrzegłam tam sroczkę, to od razu pomyślałam sobie, że pilnuje mnie, abym myślami nie odbiegała gdzieś tam do tych moich obowiązków… tylko skupiła się bardziej na tym, co tu i teraz

A wtedy za niedługi czas spostrzegłam drugiego przedstawiciela tego WSZECHŚWIATA… Nie były widoczne jednocześnie, ponieważ ten jeden już odfrunął… Więc ja wówczas zadałam takie pytanie WSZECHŚWIATOWI, że jeśli ukaże mi się jeszcze kolejny ten ptak…, a teraz uznałam, że to będzie MÓJ OPANIOŁ… i będzie to oznaczało, iż to właśnie Gracjan jest tym, na kogo tak czekam… Lecz pomimo, iż siedziałam na tej poduszce nawet 5 minut dłużej [i drętwiała mi już tak bardzo noga…], to pomyślałam sobie, że muszę przecież pokazać, iż w związku trzeba się również poświęcać…

I tak wciąż wypatrywałam, że może jednak ujrzę tą 3cią sroczkę jeszcze… NIE! Muszę powiedzieć, że ja już byłam niemal pewna, że ją jeszcze dostrzegę, że tak mnie to zaskoczy, że aż się rozpłaczę wtedy… Jednak do niczego takiego nie doszło… Zatem już to po prostu zaakceptowałam [bo co zrobisz, jak nic już nie zrobisz? :P] i pomyślałam sobie, że ten sen może był jakąś znowu totalną pomyłką!

*** 52:10 / 2:13:16 ***

(…)

JEŚLI CHCESZ KONTROLOWAĆ SWOJE ŻYCIE, PRACUJ NAD UMYSŁEM!

TU JEST IDEALNA RÓWNOWAGA, NA STYKU NIEBA Z ZIEMIĄ: NIE ZA DUŻO BOGA, NIE ZA DUŻO SAMOLUBSTWA. INACZEJ, JEŚLI STRACISZ RÓWNOWAGĘ, STRACISZ MOC

Mamy teraz godz. 15:57, a jest oczywiście NIEDZIELA, 05.XII.2021. Przedstawimy poniżej jak ten dzionek u naszej bohaterki wyglądał…

2:50 – 22.04 23 WC, SZLAG MNIE, KURWA, TRAFI… WYLAŁ MI SIĘ CAAAAŁY KUBEK Z WODĄ, JA TO, PO PROSTU, PIERDOLĘ 🙈🙊🙉😡

Ten powyższy właśnie zapisek Małej Mi, spowodował to, że jej pomocniczka postanowiła odegrać tutaj dokładnie taką rozmowę, jaką zaraz ujrzycie… Stwierdziła, że nie będzie już tutaj niczego wyjaśniać i tłumaczyć więcej. Po prostu już to wie/ czuje, iż również z tej ich konwersacji może wyniknąć jeszcze wiele dobrego. Pomyślała sobie bowiem następującą rzecz: Dlatego właśnie bez żadnego nawet już zastanawiania się, przystąpiła natychmiast do działania:

Kochana moja, czy Ty to w ogóle zauważasz, co się tutaj u Ciebie wydarza?

Co masz niby na myśli?

To, że Ty, moja droga, praktycznie na nic tu nie narzekasz! Tylko czasem tak sobie właśnie, jak się coś takiego przytrafi…, jak choćby ten poranny incydent tu dziś z tą wodą…

A na co ja mam tu niby jęczeć? No proszę Cię! Wywaliłam to z siebie niemal natychmiast poprzez właśnie to, co szybko sobie wpisałam na komórce… udałam się do łazienki, bo miałam wstać przecież „na siku”… i [kurwa] kompletnie tego nie rozumiałam…, dlaczego jakoś nie miałam za bardzo nawet siły w tej dłoni/ ręce…, aby móc ten kubek sobie tylko przytrzymać… Przecież i tak postawiłam go już na podłodze, przy łóżku, by było łatwiej mi po tę wodę sięgnąć…

Może, kochana moja, to dlatego, iż Ty wciąż tutaj nie narzekasz i w ogóle praktycznie na nic się nie skarżysz…

Proszę Cię, zastanów się troszkę, co Ty w ogóle tu opowiadasz… Miałabym się wściekać niby TYLKO na to, że nie dałam rady utrzymać tego kubka i on mi się wraz z tą wodą wypieprzył?

No tak… I właśnie w tym momencie ten incydent zabrał już przecież Tobie jednak spokój… bo jeszcze wczoraj tak pięknie tu wszystko wysprzątałaś, a dzień wcześniej także ogromną ilość rzeczy pozałatwiałaś!

Owszem tak było! Więc to są przecież te rzeczy, na których muszę się skupiać i je przede wszystkim wychwalać i o nich pamiętać! A jak wiesz, to moje, kurwa, życie doświadczyło mnie już wystarczająco… I naprawdę nie muszę daleko nawet szukać, by znaleźć kogoś, kto ma jednak gorzej i czyja sytuacja jest przecież, do cholery, znacznie trudniejsza, niż moja!!! Mój własny brat = karateka z czarnym pasem! On przecież nie dość, że NIGDY NIE NARZEKA, to niemal za każdym razem, jak go zapytam, co u niego, to on przecież twierdzi, że jest wszystko w porządku, bo właśnie w taki sposób do tego życia obecnie podchodzi!

Nie skupia się na żadnych trudnościach, [on bowiem już też dawno wyrzucił ze swojego słowniczka wyraz problem!] tylko wciąż koncentruje się na tym, co zrobić jeszcze może…

Przecież o tym, może choćby świadczyć ten jego tatuaż, który dał zrobić sobie na szyi DUM SPIRO SPERO = DOPÓKI ODDYCHASZ JEST NADZIEJA!

Rozumiesz to w ogóle? Ja przecież przy tym wszystkim… to już wydaje mi się, że nie mam kompletnego prawa, by narzekać? Bo na co niby??? To, że, kurwa, mam takie trudności z tą pamięcią i że w tym moim komórkowym kalendarzyku mam tych wydarzeń tyyyle, że jak ktoś by tylko tam spojrzał…, to wygląda po prostu, jakby miała tam niemal nasrane 🤦‍♀️.

Ok. niech będzie, że tak to właśnie obecnie u Ciebie wygląda… Ale spójrz tylko, a to, że wszystkie te obowiązki niemal Cię przerastają… i nie masz wciąż nikogo do pomocy w tym, to uważasz, że nie jest powód do narzekania?

Przemilczę to już…, dobrze?

Właśnie NIE! Teraz wykorzystaj tę okazję, że w końcu możesz o tym wszystkim tu powiedzieć, wykrzyczeć!

Mam już naprawdę tego dość!!! Co za grę ze mną prowadzisz? Przecież dobrze wiesz, jaką ja jestem osobą/ jakim człowiekiem. Zawsze taka byłam! I tak naprawdę jestem TYLKO Z TEGO DUMNA! Że nie jestem taką tradycyjną… pipką, która wystarczy, że cokolwiek się przydarzy, to ona już ryczy i rozkłada ręce…, że sobie z tym nie poradzi. Ja mama, kurwa inaczej. Dostałam już od mojego niedługiego jednak życia, wystarczająco po dupie i właśnie dlatego, zamierzam być dalej dzielna i żyć, najlepiej jak tylko potrafię i zdołam!

Stąd też m.in. wypieprzyłam tą kartkę od tej terapeutki! Bo stwierdziłam, że nie chcę przechowywać takich rzeczy już u siebie! Wykonałam przecież jego fotkę, jakbym potrzebowała sobie przypomnieć, ile i jakie mam te nędzne dziury wciąż w sobie… A poza tym, postanowiłam je po prostu zaleczyć, ale nie przez to, iż będę, kurwa, trąbiła, jak to mi ciężko i jak bardzo nie doświadczyłam nigdy tej miłości… Nie! postanowiłam, że będę postępowała całkiem inaczej, a mianowicie właśnie w ten sposób:

Poza tym, nie chcę już nawet mówić o takich oczywistych oczywistościach, że z tego wszystkiego, brak mi już nawet czasu na przyjemności… Bo wciąż coś muszę tu wykonywać… A właśnie, kurczę, póki pamiętam, muszę sobie wpisać do tego mojego zeszytu z wydatkami, że dziś zeszła mi opłata za ten blog… Tym również się zdziwiłam, bo przecież cholerka, tego już nawet dokładnie nie pamiętam…, ile mi to zawsze schodziło tych opłat… Muszę, jak najszybciej to sobie zapisać…, bo ta akurat nie wydała mi się AŻ taka znowu wielka… Zatem wpisuję ją sobie jak najszybciej do tego zeszytu, by później móc to już lepiej kontrolować…

//////

Gil Ofarim – Still here – YouTube

Have you ever been lonely
Stuck inside a crowd
Your heart is crying
Couldn’t make a sound
Self – denying
You can’t change a thing

Have you ever been blinded
By the shadows in your mind
Have you ever been trying
To step outside your lines
So misguided
You can’t change a thing

Life seems to be slipping through your hands
Grab it as fast as you can

You can’t run away
From a life you never had
You can’t turn away
From the friends you never had
Let me hear you say
I’d do it all again
And I’m still here
And I wouldn’t change a thing

I’ve been chasing
Something that I’m not
I’ve been facing
The future and the past
I’ve been wasting
A lifetime looking back

Life seems to be slipping through your hands
Grab it as fast as you can

I jeszcze te piosenki, które tu słyszę… To wszystko wydaje się być takie o mnie teraz…

No dobrze, moja droga, to teraz może jeszcze tylko powinnaś dodać, że po pierwsze dzisiaj wyciągnęłaś z siebie już ostatecznie ten kubeczek menstruacyjny i dokładnie w tym momencie poczułaś już taką jednak ulgę…

Dokładnie tak było!🤭 Już teraz przetrzymuję go w sobie tak 5 dni…, bo choć na samym początku wydawało mi się, że ta moja miesiączka trwa tylko 4… , to jednak doszłam już do wniosku, że ten jeden dzionek jeszcze go w sobie potrzymam i w sumie po raz kolejny okazało się, że zrobiłam prawidłowo! Ponieważ tego właśnie 5-tego dnia, również coś tam jeszcze zlatuje. Także moja obecna notatka w tej mojej Appce od miesiączek [która zawiera takie właśnie dane: KALENDARZ/DZIENNIK/WYKRES/USTAWIENIA/ DODAJ NOTATKĘ] jest taka, że długość tego mojego okresu to 5DNI!

To opowiadaj proszę, jak dalej ta Twoja niedziela wyglądała…

Udostępnię tu po prostu te moje komórkowe zapiski, gdyż jestem zdania, że one o wiele więcej będą tu mówiły… Przynajmniej ja jestem tego zdania, bo wciąż tak bardzo w to wierzę, że właśnie poprzez te pojawiające się tu liczby/ cyfry, WSZECHŚWIAT wciąż mi coś komunikuje… Tak, więc tutaj będzie znowu ten tylko początek… tej mojej medytacji na poduszce przed oknem…, ponieważ tak, jak już o tym wspominałyśmy, jest tam za każdym razem wpisane to samo… czyli

💗💗💗 9:05 – 14 USPOKAJAM SIĘ AM FENSTER (…) 9:20 – 9

Tak, kochana, widziałam to dokładnie, co Ty wykonujesz… Po wpisaniu bowiem tej godziny zakończenia tego (9:20) zrobiłaś jeszcze kolejny myślnik, gdyż chciałaś tylko zobaczyć, cóż tu jeszcze Ci wskoczy…

Tak właśnie było! A muszę Ci jeszcze tylko powiedzieć, że jak tak siedziałam właśnie na tej poduszce przez te 15 minut…, to tak niemal cały czas, słyszałam właśnie ten głos ponownie…, coś mi bowiem znowu mówiło, że jeszcze może nie do końca jestem w stanie zrozumieć to, co się właśnie wydarzyło…, czyli ten przewrócony kubek przed godziną 3 w nocy! i rozlana woda… Po prostu ponownie to czułam, że … teraz nie wiem już nawet, jakiego wyrazu tu użyć…, bo przecież dobrze już o tym wiem, że nic nie muszę! Ale z mojej głowy wychodziły znowu te podziękowania…, że jeszcze tego nie rozumiem dlaczego w sumie…, ale już to czuję, by po prostu dziękować także za to, co się wydarzyło przed tą 3…

No widzisz, kochana moja! Czyli Ty także już wtedy sama to po prostu czułaś! I pomimo, że byłaś wściekła i sobie w duchu przeklinałaś, jak zbierałaś tę wodę ręcznikami…, a później, jak ostatnia, jak to siebie nazwałaś kretynka i debilka 😜, suszyłaś jeszcze tę wykładzinę tą suszarką… Na koniec uczyniłaś jeszcze te fotki już właściwie suchych tych ręczników To spójrz, już to po prostu czułaś…, że także to miało czemuś służyć…

Ok., kontynuuję dalej te moje zapiski:

11:17 – 15 Frühstück (kaszka manna, kawałek banana, Cornflackes, Äpfel, wiórki kokosowe, Actimel…[ponieważ miałam dosłownie końcóweczkę mleka]) 12 i JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 💗

boooszeee i wtedy, jak dostrzegłam znowu tą 15 na początku tej mojej notatki…, to już się tak jakoś uspokoiłam…, pomimo, że oczywiście odnosiłam wrażenie, że mam w tym rondelku po prostu nasrane tego wszystkiego…, ale później już się właśnie uspokoiłam i pomyślałam sobie, przestań w końcu na siebie tak najeżdżać właściwie o byle pierdy. Wykonałaś przecież dla siebie znowu super kreatywne śniadanie z tego, co właśnie w domu jeszcze miałaś!

No właśnie, o tym samym sobie pomyślałam! Że przecież Ty, kochana moja naprawdę już tu wymyślasz sobie niemal czasem… Ale to było dla mnie wręcz fantastyczne, cóż dostrzegłam… Zaraz bowiem po tym jak tylko ujrzałaś tą 15-tkę…, to dokładnie wtedy przestałaś sobie to wszystko już zarzucać! Zdążyłaś w międzyczasie przeczytać sobie jeszcze ten swój wpis: https://niesklasyfikowana.com/2021/11/20/kto-chce-ujrzec-tecze-musi-polubic-deszcz/?preview_id=80884&preview_nonce=66091fe485&preview=true&_thumbnail_id=80898. Poza tym zauważyłaś ten komunikat

Owszem, ale przechodzę teraz dalej…, ponieważ to będzie również istotne. Otóż dziś właśnie nie czułam się wcale najlepiej… a jeszcze później zaczęło mi się wydawać, że na ustach pojawi mi się zaraz jakaś znowu opryszczka…🙊🙉🙈 boooszeee, zwątpiłam już znowu we wszystko, a szybko jeszcze tylko łyknęłam sobie i tą LIZYNĘ, i oczywiście WIT. B COMPLEX… Tak już znowu na zaś

Zrobiło mi się jednak nagle tak jakby bardziej sennie i zimno… I właśnie wtedy już wiedziałam, że powinnam się jeszcze położyć… [choć tak naprawdę, przez moment zastanawiałam się również, czy nie wziąć sobie czasem czegoś na wzmocnienie…] I wtedy też wcisnęłam sobie jeszcze tylko do wody sok z ostatniej już połówki cytryny i obrałam także kawałeczek imbiru, i go także do niej dodałam. A stwierdziłam, że czosnek to wezmę sobie później.., również wycisnę do zupki! A tak wygląda mój kolejny zapisek, kiedy to zapakowałam się znowu w śpiwór i położyłam do łóżka:

13:40 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Naprawdę te 15-tki tak mnie niesamowicie wręcz uspokajają zawsze! Wtedy już wiem, że nie muszę się o nic martwić, że nie jestem tu wcale sama!!! A przebudziłam się jakoś po godzinie i stwierdziłam, że nie czuję się wciąż aż na tyle dobrze…, dlatego postanowiłam po prostu, że z pewnością muszę jeszcze odpocząć, stąd też zaczęłam dalej taką właśnie rozmowę:

[14:39, 5.12.2021] Monia Gie: Witaj Szymon, właśnie wysłałam taką wiadomość do sekretariatu: Witajcie, nie chcę absolutnie niczego blokować… Chciałam tylko powiedzieć, że dziś dopadło mnie jakieś osłabienie i w związku z tym powinnam to wyleżeć i dlatego jestem zmuszona zrezygnować z jutrzejszego masażu u Szymona…Proszę o wyznaczenie mi innego terminu, od środy 15.12. spokojnie bym już mogła przychodzić… POZDRAWIAM SERDECZNIE 😘


[14:44, 5.12.2021] SzymonOdNowa Chmielewski: Ok, pewnie dopiero jutro do Ciebie odpiszą z nowym terminem. Dziękuję za wiadomość i zdrówka życzę 🤗


Dziękuję i Tobie również tego życzę 😘


A to ja jeszcze wczoraj 😋

Jak zawsze piękna 🤗

Hehe, no ok. nie będę zaprzeczała, bo AKURAT NA TEJ FOTCE jest to jeszcze prawdą 😜🤣😉
I… Co najważniejsze NIE WIDAĆ JUŻ TYCH MOICH BLIZN NA BUZI!!! 💫

Nasz zewnętrzny wygląd to tylko dodatek do naszego życia liczy się środek, a środek masz przepiękny 😊

To jest dla mnie oczywistością ✨💫🧚‍♀️💪


To cudownie, że zdajesz sobie z tego sprawę i najważniejsze, że to akceptujesz ✨

W końcu się tego nauczyłam, a jestem naprawdę pilną uczennicą😉

👍

Szymon, jak już znajdę w sobie siły…, to pozwolisz mi opublikować naszą rozmowę na moim blogu?

Oczywiście że tak 💐

😘

15:08 – 11 wstaję

15:32 – 10 Suppe mit Knoblauch i Wrap + JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 💗 15 [od ok. 1:56:32], 15:50 – 22.04.23

Stellenbosch University Choir – Say Something – YouTube

Igor Herbut – WDZIĘCZNOŚĆ – YouTube

Chcę Ci życzyć na Twojej ścieżce śmiałych decyzji
Przestań się bać już w porządku już dobrze
To wątpliwości niszczą więcej naszych marzeń
Niż małe wielkie katastrofy

/////

Kochana moja, a to wydarzenie tego Twojego gorszego samopoczucia…, myślę jest teraz właśnie idealnym wręcz do tego, byś teraz powiedziała coś więcej jeszcze o tej właśnie rozmowie, czy może raczej tym, co do Ciebie po prostu dochodziło…, jak czytałaś sobie to, co publikowały te znajome osoby z tych warsztatów na WhatsAppie…

No tak… oczywiście, a propos tej korony 👑… A dokładniej dotyczącej prośby tej Ani…

Kochani potrzebuję waszej pomocy. Czy ktoś z Was ma namiary może na lekarza, z którym zdalnie można skonsultować leczenie Amantadyną. Niestety dopadła mnie zdaje się 👑 i męczę się już 10 dzień, biorę antybiotyk, który przepisał lekarz, ale jestem mocno osłabiona. Będę wdzięczna za każde wsparcie😕

I dalej te baaardzo różne reakcje tam osób…, a najbardziej jakoś wtedy zapamiętałam te słowa Krzysztofa [tego, z którym zabrałam się autem do tej Koziej Góry na warsztaty wówczas]:

Hej ,10 dni +antybiotyk to długo, Jak się czujesz ? co czujesz w Ciele ? Wspomóż organizm, Stosuję bardzo wysokie dawki nawet 80 g witaminy C, czosnek, cebule, miód ze spadzi iglastej, kiedy odczuwam, że tylko mnie bierze. No i jeszcze najważniejsze Stres, Lęk wykańczają układ odpornościowy. Zięba, Andy Choiński głośno już dziś mówią jak zadbać o własny układ odpornościowy.

I właśnie wtedy zaczęłam to wszystko, co on podał [Jerzy Zięba (jerzyzieba.com), Jerzy Zięba i Andy Choinski zapraszają – YouTube, JAK WZMOCNIĆ I UDROŻNIĆ NACZYNIA KRWIONOŚNE? | Wykład leśny – YouTube] jeszcze raz sobie oglądać. A to był jeszcze wtorek, 30.XI.21, kiedy to ja udałam się na tą wizytę do denty… I tak niemalże non stop jeszcze to sobie rozkminiałam w tej mojej głowie… A doskonale o tym przecież wiem, że należy PRZEDE WSZYSTKIM DBAĆ O WŁASNĄ ODPORNOŚĆ!

I dalej tak sobie o tym jeszcze myślałam…, że jest oczywistym, iż witamina C, czosnek, miód, bardzo wspomagają organizm… A tu moje kolejne już w skrócie znowu z tego zapiski:

  • nie będę kupować jeszcze specjalnie jakiejś wit. C…, ponieważ moja mama ma mi właśnie m.in. ją dowieźć, jak przyjedzie tutaj do okulisty, także skupię się przede wszystkim na tym, aby dostarczyć ją z pożywieniem!
  • tego dnia zakupiłam znowu kiszoną kapustę i teraz nawet wzięłam także w butelce ten sok z niej właśnie!
  • czosnek przecież już mam i go także stosuję
  • jadam przecież także i zieloną natkę pietruszki, i cytryny
  • tylko tak z czystej ciekawości zapytałam jeszcze pana Piotra, czy ma ten miód spadziowy…, choć pomyślałam, że przecież aż tak nie muszę się tego trzymać, bo najważniejsze, iż także mam miód i to z polskiej pasieki w dodatku malinowy, hehe
  • a właśnie a propos tych malin… , to mam przecież także te maliny w słoiczku od mamy [na dzień dzisiejszy, 05.XII. został mi już tylko ostatni, bo jeden zdążyłam już sobie otworzyć i powolutku go również konsumowałam😉]

Bardzo mądrze to sobie, kochana, przetłumaczyłaś, znowu nie zasugerowałaś się tym wszystkim tak na ślepo, tylko po prostu to jeszcze raz wszystko przekalkulowałaś i stwierdziłaś, że przecież skoro masz już wiele z tych rzeczy, to ewentualnie jeszcze to, czego Ci ewidentnie brakuje, dokupisz, ale nie wszystko! Bo dobrze pamiętałaś przecież, że on sam nawet kiedyś coś o tym wspominał, aby nie brać wszystkiego, tak bardzo na poważnie…, w sensie, aby samemu również co nieco jeszcze przemyśleć, wyfiltrować i wyciągnąć dla siebie tylko to, co akurat dla nas jest teraz najlepsze! I Ty kochana właśnie tak postąpiłaś!

Tak właśnie zrobiłam…, wciąż nie będąc oczywiście pewną, czy dobrze robię tak w 100%…, ale jak już dostrzegłam dalszą dyskusję, która odbywała się tam następnego dnia, tj. w środę… To już trochę bardziej się uspokoiłam… Wtedy bowiem ujrzałam jeszcze to:

[09:05, 1.12.2021] BOŻENKA warsztaty: Ania, wejdź na stronę przychodni Bodnara w Przemyślu, i przyjmij lek według 1 wariantu. Parę dni temu skończyłam brać (14 dni) byłam chora 3 tygodnie, ale dzień po amantadynie od razu się poczułam lepiej. Ona zmniejsza replikę wirusa. Pozostałe leki na wirusy, bakterie, itp. Można brać niezależnie, pozdrawiam
Działa tez na grypę


[16:24, 1.12.2021] AGA SZAMANKA Warsztaty: Aniu, Potwierdzam leczenie Amantadyna wg zaleceń dr Bodmara z Przemyśla. https://przychodnia-przemysl.pl/mozna-wyleczyc-covid-19-w-48-godzin/

I właśnie w tym momencie do mnie doszło…, że przecież KAŻDY JEST INNY! I tak naprawdę, ponieważ każdy z nas ma na sobie inną historię, niejednokrotnie całkiem różne traumy, to nie można mówić wszystkim, że jest tylko jedno najlepsze lekarstwo! … Po raz kolejny doszło do mnie, że przecież z tą świadomością ludzi jest także całkiem różnie… I oczywiście, że należy dbać w pierwszej kolejności zawsze o swoją odporność, zarówno fizyczną, jak i psychiczną!

Ale, choć ja sama oczywiście staram się żadnych antybiotyków i lekarstw w ogóle już nie brać…, to wiem o tym doskonale, że są osoby, które są obciążone jeszcze innymi chorobami, więc w ich przypadku to akurat nie tylko nie zaszkodzi, ale prawdopodobnie również jakoś pomoże… Choćby może przez to, że będą się psychicznie już lepiej przez to czuły, że coś jednak wzięły i jakoś zadziałały!

No widzisz, moja kochana, jaką Ty potrafisz być jednak mądrą osóbką! Ja zresztą absolutnie nigdy w to nie wątpiłam!!! Co więcej, dodać muszę, że spójrz, moja droga, Ty naprawdę wciąż postępujesz tak niesamowicie wręcz roztropnie i logicznie! Jak choćby dzisiaj… Doszłaś do wniosku, że dobrze Ci jednak jeszcze zrobi ten odpoczynek, więc po prostu napisałaś tą wiadomość do sekretariatu OdNowy, a propos tego masażu u Szymona, później do niego samego jeszcze.

Taką decyzję właśnie podjęłam… tym bardziej, że już w środę będę miała ten zabieg u tej Sylwii tam… A później jeszcze w następny poniedziałek ten masaż abhyanga u tego Jacka właśnie. To w ten sam dzień, kiedy moja mama będzie miała tą wizytę u okulisty 😉. Wiesz, pamiętam jeszcze, jak troszkę się tym jednak stresowałam, jak mam to sobie poukładać, aby było jednak jak najlepiej…

Doskonale o tym wiem! Jak się przejmowałaś jeszcze tym, czy wszystko to sobie tak będziesz potrafiła ułożyć, aby było jak najlepiej… I spójrz, już wtedy właśnie stwierdziłaś, spoglądając tylko tak wstępnie w swój kalendarz…, że zostawisz to po prostu WSZECHŚWIATOWI, gdyż TEN z całą pewnością to jeszcze dla Ciebie najlepiej ułoży… Czyli popatrz na to właśnie jeszcze raz teraz: wyszło na to, że najpierw jednak będziesz miała ten zabieg u Sylwii, którą przecież tak niezmiernie już polubiłaś!

A u niej wiesz, że będziesz mogła również sobie po prostu z nią porozmawiać jeszcze, bo ona przecież ostatnio także powiedziała Tobie sporo mądrych rzeczy! I właśnie niby tylko ta rozmowa była już taka uwalniająca, a w dodatku z tym zbiegiem jeszcze… sprawiło to już Tobie ogromną wręcz ulgę! Widziałam to przecież znowu po Twojej twarzy, oczach!

Dopiero teraz to do mnie dochodzi…, że rzeczywiście muszę się chyba bardziej nauczyć po prostu UFAĆ właśnie Wszechświatowi, tej Sile Wyższej, że jednak ONI mnie najlepiej prowadzą! A dziś jeszcze znowu przez cały niemal dzień, tzn. oczywiście, kiedy tylko miałam jeszcze siłę… 😋, to włączałam sobie dalej ten film właśnie: Jedz, módl się, kochaj i muszę stwierdzić, iż … [o tym również miałam już dawno napisać…], że jednak jestem pewna, iż już jakieś zapiski/ notatki z niego również czyniłam…

Mi również tak się wydaje… A doskonale to widziałam jeszcze, jak niemal za każdym razem nie możesz powstrzymać tu płaczu…, jak słyszysz/ oglądasz tę scenę, gdy ta Liz pisze do tych swoich znajomych odnośnie rezygnacji z tego swojego urodzinowego prezentu, na rzecz tej uzdrowicielki Wayan. I jak jednak okazuje się, że Ci wszyscy jej znajomi przekazali tyyyle pieniędzy, że udało się w końcu zakupić/ postawić/ wybudować tej kobiecie własny dom, który przeznaczy oczywiście dalej dla wszystkich 🤗.

///////

Nie, no ja tu po prostu już nie mogę…, buhaha, teraz leję wręcz ze śmiechu… A mianowicie z tego filmiku, który przesłał mi przed chwilką p. Piotr

Udostępnił mi on swój filmik, jak niby śpiewa… Kurczę, nie mogę go tutaj niestety zamieścić, ale nawet nie daje się tego w ogóle skopiować… Ooookey… zaraz spróbuję jednak zadziałać, by to jakoś tutaj przekazać… Zatem chwilunia… No więc… tak właśnie na tym filmiku wygląda…, a śpiewa [rusza ustami i się po prostu wygłupia :P] tą piosenkę do podkładu James Brown – I Feel Good

No nie mogę tu już z niego po prostu, aż musiałam mu to właśnie napisać:

Na co ten oczywiście odparł i przesłał następny swój teledysk, jeszcze bardziej odjechany, buhaha, 🤣.

*** 1:43:33 / 2:13:16 ***

No dobrze, kochana moja, to widzę, że już tutaj wszystko ponownie pięknie sprawdziłaś, podzieliłaś się również tym wpisem z tym Szymonem, którego tutaj cytowałaś… Także myślę, że teraz jest już dobry czas, by położyć się do spanka i tej medytacji…, jak zwykle z intencją 🤗. A jutro, ponieważ masz jednak dzień wolny…, to z pewnością zajmiesz się choćby w końcu tym prasowaniem 😉.

Z całą pewnością sobie również dobrze ten dzień zorganizuję! Bo dobrze już to wiem, że

A ja wciąż i nieustannie zamierzam koncentrować się PRZEDE WSZYSTKIM NA TYCH DOBRYCH I POZYTYWNYCH STRONACH TEGO ŻYCIA!!!

Poza tym, ja przecież nieustannie wręcz: No a teraz zmykam już do tego spanka, poprzedzonego medytacją 😉.

(…)

00:40 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Czuła się w tę noc [NIEDZIELA 05./PONIEDZIAŁEK 06.XII.2021] po prostu TAKA MEGA SZCZĘŚLIWA, że musielibyście tylko ją zobaczyć! Jej buźka cały czas się uśmiechała!!! A najbardziej bowiem, jak ujrzała ponownie tą magiczną cyfrę przed zapisaniem tej medytacji. Boooożeee, jaka ona czuła się ponownie zaopiekowana i bezpieczna 🤗. Doskonale już wiedziała, że nic już więcej jej nie grozi i nie może wydarzyć się w jej życiu już nic złego!!!

Swoje piękne oczęta otworzyła tylko, by spojrzeć jeszcze na godzinę, bo już nie była w ogóle pewna, która to może być, hehe, przecież teraz te poranki na zewnątrz tak niewiele różnią się naprawdę od nocy, 🤭. Stąd też po prostu skontrolowała jeszcze godzinę. Oczywiście, jak już to zrobiła…, to nie byłaby sobą, aby jeszcze nie sprawdzić tylko, cóż tym razem pokaże się po tym myślniku, 😉:

3:01 – 22.04 open eyes

Jednak tak naprawdę ponownie ogarnęło ją to cudowne uczucie, jak już udała się do ubikacji i tam dokonała takiej oto notatki:

3:17 – 15 WC

5:28 – 13 zdejmowanie bólu dłonią, a słyszę właśnie jakąś spokojną muzykę

Nie jestem teraz już na 100% pewna, cóż to mogło być…, ale teraz tak sobie jeszcze sprawdzam, co po tej 3 godzinnej medytacji mogło mi się jeszcze włączyć… i myślę, że było to właśnie to: Po prostu słuchaj przez 5 minut i natychmiast zapadasz w głęboki sen, 😉. Tym razem ukazała mi się kolejna cyfra [13]. Muszę chyba zatem jeszcze ją zaraz sprawdzić…

////////

Kochana moja…, sama widzisz, co tutaj o tym wypisują…

Oczywiście, że tak. Ale przecież ja jestem bardzo mądrą kobietą… i podejdę do tego tematu jednak bardzo rozsądnie! Poniżej przedstawię zaraz moją rozkminkę, co do tego, w jaki sposób ja to odbieram!

////////

Przed chwilką jeszcze zrobiły sobie po Wrapie…, które skonsumowały dalej do filmu: Jedz, módl się, kochaj, a oglądały właśnie fragment, jak Liz z tą Sofii wybrały się do Neapolu, m.in. na Pizzę. Nasza bohaterka jednak już jakoś od samego niemal początku, poczuła się taka właśnie…, delikatnie mówiąc zmęczona/ zdegustowana niemal psychicznie…

Moja kochana, pomyśl proszę o tym, że to przecież nie tylko chodzi o tego Wrapa! On tak naprawdę nie miał w sobie niczego nieodpowiedniego i niezdrowego! A już tym bardziej NIC, co mogłoby nam zaszkodzić! Przecież wypełniłaś go tylko warzywami, które już miałaś ugotowane [brokuły, marchew, brukselka = odgrzałaś je z żółtym serem, aby się troszkę rozpuścił], dla lepszego smaku, posmarowałaś to także troszkę musztardą i na koniec już dodałaś do tego przed zawinięciem tylko liście sałaty, pomidora i kawałek papryki!

Tak, masz rację, a przecież jeszcze w tym filmie słyszałyśmy, co ta mądra Liz mówiła do swojej przyjaciółki Sofii, która tej pizzy nie bardzo chciała nawet jeść, bo miała wyrzuty sumienia, że ma ten tłuszczyk na brzuchu… Na co ta do niej:

Oponkę? Ja też mam! (…) MAM DOŚĆ BUDZENIA SIĘ RANO I PRZYPOMINANIA SOBIE, CO JADŁAM WCZORAJ, LICZENIA KAŻDEJ KALORII… SKOŃCZYŁAM Z TYM! NIE CHCĘ BYĆ OTYŁA, ALE TEŻ NIE ZAMIERZAM CZUĆ SIĘ WINNA (…)

Dobrze o tym wiem, że to nie o to chodzi…

Zatem, może najlepiej opowiedz nam o tym swoim poniedziałku dalej, bo jestem pewna, iż wtedy to wyjdzie, dlaczego właśnie tak się poczułaś!

Ok, zatem może tylko jeszcze wspomnę o tym moim zapisku z tym bólem. To wcale nie był jakiś konkretny i mocny! Chodziło oczywiście znowu o tę moją bliznę na klatce piersiowej [po wycięciu tych „raczków„], czasem po prostu odczuwam ją… , już to tłumaczyłam w jaki sposób… to nie jest nawet jakiś konkretny ból! Tylko po prostu czuję, że ją mam…, odczuwam najzwyczajniej w świecie jakieś takie ciągnięcie

I dokładnie w tym momencie położyłam moją dłoń na tej bliźnie… i wyobrażałam sobie, że WSZECHŚWIAT i te moje Anioły wyciągają ze mnie te wszystkie niedogodności, ciągnięcia itp. z nią związane i właśnie wtedy czułam nawet taką znowu magiczną ulgę…, jakby udało się im to ze mnie wyciągać/ ściągać! 🤗

Później zaś, ponieważ nie miałam już żadnych owoców w domu…, ani świeżych warzyw [tylko te wcześniej już ugotowane], zatem jeszcze przed śniadaniem wybrałam się do warzywniaka. A tam już wędrując, znowu cały czas się uśmiechałam… A dalej, jak przypomniałam sobie jeszcze to, co mi wczoraj p. Piotr przesyłał… to myślałam, że padnę ze śmiechu znowu…

Ale, kochana moja, spójrz, robiłaś coś jeszcze wcześniej…, bo przecież inaczej nie pokazałabyś się tam u p. Piotra z tymi słowami: mikołajowym przywitaniem, brzmiącym: HoooHooooHoooo…

Oooo raaanyyy, no przecież, dziękuję Ci, że tak wszystko tu pięknie nadzorujesz 😉. Zatem, już wyjaśniam, jak to było:

Jeszcze, jak leżałam w łóżku i już włączyłam sobie WiFi…, a było to jakoś przed samą godziną 8…, to patrzę, a tu dostałam m.in. od p. Piotra taki właśnie obrazek Widziałam go już naturalnie wcześniej jakoś też, chyba na tym fejsie…, ale nie zdążyłam tego zapisać i pomyślałam sobie, jakie to miłe przecież, otrzymać dokładnie coś takiego! Takie miłe i mądre słowa! A już wcześniej zdążyłam dostać od mojej mamy taki właśnie obrazek: i również jakieś jeszcze Mikołajowe Gify od tej mojej kuzynki, tej, która zawsze tak bardzo dużo gada, hehe, 😜. [mama tego mojego chrześniaka, która robi jemu tą 18-tkę w tym lokalu].

Zatem pomyślałam, że właśnie takim obrazkiem sprawię również dziś ja radość innym! I poprzesyłałam go do caaałego mnóstwa osób i dalej przez ten WhatsApp, ale także weszłam również na tego Messenger’a… i przez niego zaczęłam dalej rozsyłać to tym, którzy nie mają tego WhatsAppa.

I M.IN. wysłałam go do tego Szymona właśnie, u którego miałam być dziś o 13 na masażu, a który przecież odwołałam i ten wtedy do mnie:

[09:28, 6.12.2021] SzymonOdNowa Chmielewski: Cześć! Pasowałaby Ci wizyta u mnie w środę 15.12 na godzinę 13.00?

Cześć, jasne, 😉

To super!!!!!

Czy to znaczy, że nie muszę już tego zgłaszać w sekretariacie?
Ooo, I właśnie dostałam komunikat z rezerwacją już tej wizyty 💪

No dobrze, kochana, czyli widzisz, jak wspaniale się to ułożyło! Szymon sam Ci zaproponował ten termin i to już właśnie w ten dzień, od którego Ty napisałaś, że wówczas już mogłabyś spokojnie do nich przyjechać.

Dokładnie tak! Wiesz przecież, dlaczego: w tę ŚRODĘ, tj. 08.XII. mam bowiem ten zabieg w OdNowie właśnie u tej Sylwii i tak sobie już pomyślałam, że może na ten tydzień by mi to wystarczyło…, bo przecież mam również tu w domu co robić…, ale tak naprawdę chyba bardziej chciałam jeszcze po prostu sobie odpocząć…

Oczywiście, kochana moja, a popatrz na to jeszcze w ten sposób…, że może znowu zrobiłaś to po prostu jakoś tak całkowicie nieświadomie, ponownie byłaś przez KOGOŚ pokierowana…, bo przecież w tą niedzielę ma przyjechać do Ciebie Twoja rodzicielka… A dobrze o tym wiesz, że na to spotkanie z nią będziesz potrzebowała jednak zebrać znowu troszkę sił i się poniekąd wyciszyć… A jak już udasz się do tej Sylwii tam właśnie, to przecież już to wiesz, że od niej znowu usłyszysz jakieś pozytywne i wspierające Cię rzeczy! Jesteś całkowicie pewna, że ona udzieli Tobie ponownie dobrych rad, choćby a propos postępowania z tą Twoją mamą…

Kurczę, masz całkowitą rację! Kompletnie o tym nie myślałam…, tylko jak widzisz po prostu napisałam to ot, tak… Znowu zrobiłam to niejako intuicyjnie chyba… A co do spotkania z tą Sylwią, to akurat tego jestem pewna, że ona mnie jeszcze podbuduje… Bo pamiętam, jak sama ostatnio opowiadała mi także o własnej rodzicielce… I to jest zawsze takie miłe, jak słyszę, może nie tyle, że po prostu trzeba się nauczyć do pewnych rzeczy dystansować, bo o tym powinien wiedzieć każdy, aby wszystkiego do siebie nie brać! Ale ona przede wszystkim mi opowiada, jak to u niej wygląda i jak ona sama na to wszystko reaguje… = czyli znowu ta cenna i niezastąpiona PRAKTYKA, A NIE TEORIA!

Wspaniale zatem, że dostrzegasz takie cenne rzeczy! Ale teraz skupmy się proszę na dalszej kontynuacji tego Twojego poniedziałku. A skończyłaś wspominać o tej środzie, kiedy to jesteś umówiona na jakiś zabieg u tej Sylwii właśnie.

Owszem, ale to już zostawmy… Bo ważniejszym będzie dla mnie ten kolejny tydzień, kiedy to już w niedzielę przyjedzie do mnie moja rodzicielka, a później w poniedziałek mam mieć właśnie ten masaż Abhyanga u tego Jacka, wtedy też już wiem, aby znowu nie myć głowy, bo będzie nasmarowana tym olejem, hehe, 😉.

A w dodatku następnego dnia masz przecież tą wizytę u swojej fryzjerki! A jak wiadomo, jak tam jeździsz to również tych włosów nie myjesz.

Tak właśnie…, tylko teraz pomyślałam sobie to w ogóle będzie hardcore, buhaha,🤣. Bo przecież będę miała te włosy już wtedy TOTALNIE NASMAROWANE TYM OLEJEM jeszcze. Więc to dopiero będzie beka i jazda.

No dobrze, ale spójrz dalej… W środę, jak już będziesz miała nową fryzurkę, to właśnie udasz się jeszcze do tego Szymona na masaż.

Tak właśnie sobie pomyślałam, hehe, że spójrz, jak to się jednak wszystko fajnie układa! Bo bynajmniej jak tam będę u niego, to już będę znowu wyglądała jak człowiek, 🤭😋😜.

Ok, to może teraz jeszcze tylko wspomnij, że udałaś się przecież do warzywniaka p. Piotra nie tylko po świeże warzywa i owoce [sałata, natka pietruszki, pomidor, jabłka, cytryny], ale także zakupiłaś tam przede wszystkim mleko, maślankę i jogurt! Bo przecież na śniadanie ugotowałaś sobie ponownie tą jaglankę!

Tak właśnie zrobiłam…, ahhh wiesz co? Ponownie, tyyyleee mam tego do napisania tutaj…, że już znowu zaczynam się w tym najzwyczajniej w świecie gubić

To w takim razie zacznij może w końcu od tego, dlaczego poczułaś się już taka zmęczona i zwaliłaś ten swój stan wówczas na tego Wrapa właśnie!

Ok. dziękuję bardzo, że tak mi we wszystkim pomagasz… Już mówię zatem… i to będzie właśnie już związane z konsumowaniem tej Jaglanki… Wróciłam z tego warzywniaka i luknęłam jeszcze tylko szybko na tą kartkę, na której mam zapisane, jak tą kaszę się gotuje…, aby była smaczna, 😉. I jak już ją wstawiłam, to siadłam sobie w tym czasie do medytacji… Mam wpisane na mojej komórce znowu [podam jedynie początek tego, bo przecież dalsza część jest standardowa…]:

💗💗💗 10:58 – 14 USPOKAJAM SIĘ AM FENSTER (…) 11:11 – 11:22 – 22.04

Tu nie robiłam tego tak całkiem spokojnie…, bo wstawałam jeszcze i do tej jaglanki, jak i również tych jabłek, które także wstawiłam… Bo, jak tak sobie na tej poduszce trochę siedziałam, to stwierdziłam, iż ten panik powinien mieć chyba mniejszą tą moc… I tak właśnie później jeszcze wstałam, stąd tam na końcu podałam już te ostateczne jednak godziny, kiedy to już rzeczywiście siedziałam z tyłkiem!😋

No dobrze, wiem o tym, iż będziesz chciała się także w tym wpisie odnieść jeszcze do tych liczb karmicznych, które także Tobie tu wyskakują… , ale może jeszcze najpierw tylko dodaj, na jaki Ty wpadłaś pomysł, jak wkroiłaś te jabłka do garnka…

Otóż, po tym jak dodałam do nich cynamon i te goździki…, to taaak sobie jeszcze myślałam, co jeszcze by tam do nich pasowało… I wsypałam również troszkę imbiru w proszku…, dodałam kilka kulek całego kardamonu, następnie zauważyłam, iż mam także całe gwiazdki ANYŻU! I jak tylko dostrzegłam informację, iż „nadaje potrawom i napojom smak lukrecji„, to pomimo, że nawet nie wiem za bardzo jak ta lukrecja smakuje, buhaha, 🤣. To moja pierwsza myśl kojarzyła mi się od razu z czymś raczej słodkawym, zatem nawet nie sprawdzając tego w necie od razu dodałam również 3 gwiazdki do tych jabłek… 🤭

Ale spójrz, kochana moja…, czyli znowu postąpiłaś intuicyjnie słusznie!… Bo teraz właśnie obydwie znalazłyśmy tą informację:

(…)  Lukrecje zawierają saponiny i glicyryzynę – 50 razy słodszą od cukru spożywczego, przy czym jednak o charakterystycznym, lukrecjowym smaku[5]. W Starożytnym Rzymie, na Bliskim Wschodzie i później w Europie wykorzystywana była jako roślina medyczna i spożywcza lukrecja gładka G. glabra. (…)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bobowate_w%C5%82a%C5%9Bciwe

W skład korzenia lukrecji w głównej mierze wchodzi glicyryzyna, czyli kwas glicyryzynowy. To właśnie ona powoduje, że korzeń ma słodki smak. Kwas glicyryzynowy jest głównym składnikiem ekstraktów otrzymywanych z korzenia lukrecji. Do tego glicyryzyna ma właściwości nawilżające, ponieważ potrafi wiązać wodę w skórze.

Lukrecja – smak, właściwości, działanie

Ooo raaanyyy, ja tu zaraz padnę… tyyyle tych wiadomości teraz jeszcze znajduję… nie będę już tego nawet tu opisywać…, podam jedynie stronki, które znalazłam:

No dobrze, kochana moja…, Ty znowu się rozjeżdżasz z tymi tematami! A miałaś tylko jeszcze wspomnieć, cóż Ty do konsumpcji tej jaglanki sobie włączyłaś…

Otóż zaczęłam od tego filmu: Pod słońcem Toskanii…, zdążyłam także zadzwonić do mojej babci…, bo miałam to zrobić jeszcze w niedzielę, ale jakoś wtedy naprawdę nie miałam siły… i stwierdziłam, że zadzwonię po prostu, jak będę w lepszym nastroju… I tak to było właśnie dzisiaj…, ponieważ również mojej babci wysłałam ten obrazek z tym Mikołajem.. Podziękowała mi oczywiście za to, jak również rzekła, iż ona z tej komórki nie umie takich rzeczy wysyłać, dlatego właśnie postanowiła do mnie również zadzwonić, hehe i tak jakoś siebie po prostu wywołałyśmy,🤭, bo zdążyłam zrobić to pierwsza!

Po tym, jak sobie tak chwilkę miło z nią rozmawiałam…, stwierdziłam, że jednak włączę sobie coś, z czego mogłabym się dalej uczyć… i wówczas spostrzegłam, że dziś znowu dostałam kolejnego @ od Dr Joe Dispenza @ Younity PL. I tak to sobie włączyłam…, bo, jak przeczytałam tam dokładnie ten wstęp:

Zastanawiasz się, czego możesz się nauczyć?

Obejrzyj poniższy film – specjalnie dla Ciebie otworzyliśmy pierwszą lekcję całkowicie za darmo przez 48h! Do środy 8 grudnia 2021!

Zatem zaraz w to weszłam… i zaczęłam tego odsłuchiwać. [https://www.younity.one/pl/redesign-your-destiny/chapter-01/?NLS=1&vgo_ee=ns8veno176k4KMwAd4l1Y6yPUFd7JHyq9acdSgULWaM%3D]. Niemal natychmiast doszłam jednak do wniosku, że ja naprawdę jestem jakaś inna, bo…, cholera, ja na serio nie znoszę wręcz takiej teorii! To jest dla mnie po prostu zbyt trudne… I dlatego zaraz to wyłączyłam …

Czyli widzisz, moja droga, że to było również, a może wręcz PRZEDE WSZYSTKIM oznaką Twojego zmęczenia…, a jeszcze później zaczęłaś również czytać o tych liczbach karmicznych… i ponownie się jednak trochę tym wystraszyłaś.

Owszem…, ale to był tylko pierwotnie! Jak oczywiście na samym początku, byłam niemal zażenowana tym, co tam czytałam… tak później zaczęłam to sobie tłumaczyć… i może teraz wykonam właśnie z tego tą moją notatkę, którą uczynić chciałam jeszcze na początku… Choć, może już to naprawdę tak tylko maksymalnie skrócę! Po pierwsze, ŻADNA z tych cyfr nie jest tak naprawdę przecież moją numerologiczną! One tylko mi się ukazywały…

Zatem stwierdziłam, że nie będę z tego absolutnie wszystkiego przyjmować i brać na siebie/ do siebie, bo to nie jest o mnie!!! I tak, zaczęłam czytać o tej 13, która przecież kojarzy się współczesnym ludziom, jakby nie było z pechem jednak… A tutaj podam jednak nie wszystkie informacje, które o tej liczbie znalazłam, tylko jedynie te, na których chcę się bardziej skupić, które są jednak bardziej optymistyczne!

I to naprawdę nie jest tak, że ja pomijam tutaj pewne rzeczy! Nie! Po prostu dobrze o tym wiem, iż, ponieważ sama nie jestem przecież żadną z tych karmicznych liczb, zatem uznałam, że naprawdę nie muszę się już tak bardzo wszystkiego trzymać!

Kochana moja, ale zauważ, iż Ty nawet też tak strickte nie pasujesz nawet do tej swojej PIĄTKI! Także uważam, że postępujesz tu, jak najbardziej prawidłowo, wybierając tutaj TYLKO te informacje, które mogłyby Tobie służyć i być dla Ciebie jakimiś wskazówkami…

Zatem już je tu podaję [a pragnę tylko jeszcze dodać, iż mój brat mi powiedział, że on ma zamiar wyjechać właśnie w tym świątecznym okresie na… MALTĘ z jakimś swoim kolegą…] boooszeee, mnie już to znowu zdenerwowało, że… ahhh, nie będę już niczego więcej tutaj pisać…, bo on nic o tym naszej mamie oczywiście jeszcze nie powiedział…, rzekł jedynie [to, co i mi na samym początku…], że go nie będzie, bo ma zamiar wyjechać gdzieś daaalekooo właśnie, może będzie musiał nawet sprzedać własny samochód, aby tam się udać…

Kochana moja, ale, spójrz tylko, tu właśnie, Ty ponownie nie do końca wiesz, co masz o tym myśleć… Oczywiście Twoja pierwsza myśl, była taka sama, jak i Waszej mamy, czyli że Marcin jest totalnie szalonym i niemal nieodpowiedzialnym człowiekiem!

No tak! Bo jak można tak na wariata wręcz postępować??? Ja tego naprawdę nie rozumiem, przecież najpierw nie miał w ogóle kasy, aby to auto naprawić. i trzeba było organizować tą zrzutkę…, wciąż go chyba nawet jeszcze nie ma, a już kombinuje, jak by tu tylko wyjechać i może nawet, by móc to uczynić…, będzie musiał sprzedać ten samochód… No, przysięgam, ja jego naprawdę nie rozumiem, jak można tak szalenie głupio postępować!!!🤦‍♀️

Ale, moja droga, spójrz… przecież on rzekł Tobie jedynie [w końcu], iż ma zamiar właśnie udać się z jakimś kolegą na tą MALTĘ, nie wiesz przecież nawet ani z kim, ani jak… Poza tym, to jest chyba ten moment, kiedy powinnaś naprawdę już to wszystko puścić i nie starać się być już taka odpowiedzialna za wszystkich! Tak się przecież nie da!!! Każdy ma własne życie, sam za nie odpowiada i ponosi tego konsekwencje później! Dlatego, choć widzę to, jak to już na Ciebie wpłynęło, i ile Tobie spokoju zabrało… Pamiętaj o tym, proszę, że NIE JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA JUŻ DAWNO ANI ZA SWOJEGO BRATA, ANI ZA WASZĄ MAMĘ! Dlatego powiem Ci po prostu

boooszeee, ja go chyba nigdy nie zrozumiem… Taaaak baaardzo znowu chce mi się teraz po prostu powiedzieć…

Taaaak bardzo marzę o tym, aby mnie teraz ten mój człowiek przytulił…, pogłaskał i rzekł, że jeszcze będzie dobrze, abym niczym się już nie martwiła…, bo z całą pewnością wszystko się wyjaśni i naprawdę nic złego już się nie wydarzy…

Bo, zobaczysz, że tak właśnie będzie! I przestań już sobie znowu takie rzeczy wkręcać i zakładać najgorsze! Nic przecież się nie wydarzyło jeszcze złego! A Ty, kochana naprawdę musisz nauczyć się, jak widać, że nie jesteś za wszystko i wszystkich odpowiedzialna! Masz przecież własne życie, które powinnaś kształtować i organizować sobie jak najlepiej! To zanim pójdziesz wziąć kąpiel, to przypomnij sobie choć jeszcze ten obrazek, który jeszcze przed godz. 20 przesłał Tobie p. Piotr… Spójrz, jaką miałaś z tego znowu bekę, jak tam do niego udałaś się jeszcze przed śniadaniem i on rzekł Tobie o tym pomyśle właśnie, że to podobno wpadła na niego jego Jagódka, z którą to nawet w duecie śpiewali… i właśnie wtedy pokazał Ci jeszcze te filmiki, bo rzekł, że nie da się chyba tego wysłać przez WhatsApp… A tu, spójrz do teraz jednak, hehe, bo udało się!

No ja naprawdę muszę to sobie, jak widać puszczać, bo to jest niemal taaak odjechane, jak oni tam wyglądają i to w ogóle śpiewają…, że serio umieram tu ze śmiechu po prostu 🤣

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close