JEDYNY CZŁOWIEK, NA KTÓREGO MOŻEMY MIEĆ WPŁYW, TO MY SAMI.

Stefanie Stahl „Odkryj swoje WEWNĘTRZNE DZIECKO”

2:49:53

DATY W TYM WPISIE: 06./ 07./ 08./ 09./ 10./11./… -16.XII.2021

pon., 08:32 Angelika:

Dziękuję Monia i wszystkiego dobrego Ci życzę ? dużo zdrowia Co u brata?

To właśnie powyższe, otrzymała Mała Mi jeszcze w PONIEDZIAŁEK, 06.XII.2021 kiedy to wysłała koleżance również tego Mikołajka Nie bardzo miała jednak pojęcie, co odpowiedzieć na to pytanie o bracie…, bo JESZCZE przecież nie była kompletnie na bieżąco, więc po prostu się już nie odezwała. Natomiast tej nocy z pon. 06.XII. na dziś, czyli WTOREK, 07.XII.2021 nie mogła dobrze spać… Jak można się domyślić, było to po tym wieczornym jeszcze telefonie od swojego brata… [opiszemy to może bardziej szczegółowo, ponownie z tymi ***😉]

W każdym razie, przejdziemy teraz właśnie do tego poniedziałku… Otóż wieczorkiem, aby może się jednak choć troszkę jeszcze uspokoić przed spaniem… zrobiła sobie najzwyczajniej w świecie kąpiel, z muzyką… Jednak tak bardzo w tej wannie płakała, gdyż po prostu…, albo spójrzcie tylko na jej kolejny zapisek:

…, bo czuję się TAAAK CHOLERNIE OSZUKANA PRZEZ WŁASNEGO BRATA…

A teraz będą jej kolejne komórkowe notatki:

22:50 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

3:17 – 15 WC (fast CRY…, bo ciągle czuję się TAAAK oszukana przez WŁASNEGO BRATA…)

3:20 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

I dokładnie wówczas taaak bardzo to poczuła, by po prostu jeszcze z kimś o tym porozmawiać, dlatego, tak na szybko, włączyła to WiFi i pomyślała, że w takim razie odpisze tej Angelice właśnie:

04:34

Kochana… Taaak BARDZO potrzebuję z Tobą właśnie się SPOTKAĆ i porozmawiać… boooszeee, wiem, że prawdopodobnie byłoby to teraz trudne dla Ciebie, ale ja naprawdę POTRZEBUJĘ SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM SPOTKAĆ Z MĄDRĄ OSOBĄ… NIE CHCĘ TYLKO ROZMAWIAĆ PRZEZ TELEFON… Więc tego proszę nawet mi nie proponuj…

Następnie jakoś udało jej się zasnąć…, chyba tak bardzo myślała znowu o tym, że KTOŚ tam jednak się nią opiekuje, bo przecież nieustannie pojawiają się te numery… Nie zorientowała się niestety wciąż, cóż oznacza ta data [22.04], tzn. ona może to sobie tylko jakoś w tej swojej główce znowu układać, ale najbardziej skupia się teraz na tym, czego jest pewna, bo mogła to sobie już dobrze sprawdzić przecież! Czyli ten Anielski numer 15:

Kluczowe atrybuty liczby 15

Połączenie głównych liczb wymienionych powyżej daje liczbie 15 następujące unikalne atrybuty:

  • Ciekawość i eksploracja: jako liczba 15, masz wewnętrzny napęd do odkrywania nowych rzeczy. Zawsze jesteś ciekawy otaczającego cię świata i szukasz odpowiedzi na pytania, które wzbudzają twoją ciekawość.
  • Idealizm: wierzysz w idealizm i dlatego pracujesz nad stworzeniem swojego własnego idealnego świata.
  • Rodzina: jesteś osobą rodzinną, która wierzy w ideały rodzinne. Rodzina jest fundamentalnym budulcem Twojego życia i dajesz jej powagę, na którą zasługuje.

Co to znaczy, kiedy widzisz liczbę 15?

Jeśli widzisz liczbę 15, to dlatego, że Twój anioł próbuje Ci powiedzieć co zrobić, aby Twoje życie było lepsze.

Numer 15 reprezentuje pozytywne zmiany w życiu. Ten numer zwykle przychodzi, gdy wszechświat wysyła falę pozytywnych zmian do twojego życia. (…)

https://ncgovote.org/pl/co-oznacza-liczba-15-w-numerologii/

Dalej, jak udało już się jej zasnąć…, bo przez cały czas powtarzała sobie, iż ta cyfra jest ANIELSKA i musi przecież oznaczać, tak, jak jest tu napisane TYLKO POZYTYWNE ZMIANY… Dlatego spała tak sobie do jakoś po godz. 8. Wcześniej tylko wyłączała jeszcze te dzwoniące 2 budziki, tj. o 7:25 i o 8. Następnie „zaścieliła” i podniosła się do swojej medytacji:

💗💗💗 9:33 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ (…)

A tym razem po prostu prosiła niemal non stop WSZECHŚWIAT/ BOGA/ SIŁĘ WYŻSZĄ o jakąś pomoc i dalsze wsparcie. Bo już najzwyczajniej czuła, że naprawdę opada z sił… Następnie, pomyślała, że nie będzie tak siedziała…, bo wtedy to MYŚLENIE ją po prostu wykończy… Zatem postanowiła, iż w takim razie zabierze się w końcu ZA TO PRASOWANIE!

I tak właśnie uczyniła, wyprasowała WSZYŚCIUSIEŃKO! Prócz swoich ciuchów, zabrała się także za tą pościel! Stojąc tak przy tej desce, przez cały czas prowadziła rozmowę [w swojej głowie] ze swoim bratem, jak zdecyduje się to wszystko tutaj napisać, to oczywiście będzie to poprzedzone tymi, wspomnianymi wyżej *** 😉. W każdym razie, tak sobie to wszystko jeszcze raz przemyślała, a już udało jej się nieco uspokoić… Stwierdziła jednak, zakończając prasowanie tych wszystkich rzeczy, składając je i umieszczając odpowiednio: i w szafkach/ na wieszaczkach [ciuchy], dalej w tym nowo zakupionym kartonie [pościel], że choć udało jej się zrobić kolejną dobrą i pozytywną rzecz!

Pamiętała wciąż jeszcze o tym, aby poinformować to Allegro, iż nadal nie otrzymała żadnego zwrotu poniesionych tych kosztów za te nieszczęsne szampony i odżywkę, których przecież w ogóle nie otrzymała! Także zostawiła również taką wiadomość o tym na Messengerze dla Allegro! Przez cały czas bowiem tak sobie myślała

Następnie zaś przygotowała tą swoją owsiankę na mleku i gdy siadła, aby ją konsumować… A wówczas zaczęło tak pięknie świecić znowu tutaj słonko na nią, więc stwierdziła, że po prostu teraz tak od razu jej nie zje…, tylko odda się jeszcze czerpaniu tej ENERGII ze słońca…, a spójrzcie tylko, jak zaczęła się ta jej kolejna notatka:

11:42 – 15 usiadłam z tą owsianką,… aber die Sonne scheint sooo schön …

A ja już poważnie, nie miałam siły… i pierwsze co, to zaczęłam po prostu płakać…, ale ponownie spojrzałam na tą cyfrę tam [15]🌟, to jakoś się automatycznie niemal uspokoiłam, a jeszcze zaczęłam czerpać ponownie siłę i energię z tego słońca… Dlatego wówczas rozpoczęłam moją dalszą rozmowę ze WSZECHŚWIATEM… I choć wówczas oczywiście nie czułam jeszcze tego spokoju i harmonii, to pomyślałam sobie jednak, że przecież sam fakt, iż już bardzo wierzę/ czuję/widzę, że Wszechświat się ze mną jakoś komunikuje, choćby właśnie poprzez te pojawiające się liczby… Więc już stwierdziłam, że skoro odczuwam to prowadzenie…, to chyba mogę tu mówić również o jakiejś synchroniczności!

W tym czasie przeszłam jednak do czytania dalej tej książki Stefanie Stahl ” Odkryj swoje WEWNĘTRZNE DZIECKO”, ponieważ pomyślałam, że jutro jak pojadę do OdNowy to także ją ze sobą zabiorę! I będę czytała sobie oczywiście już w tramwaju, może także tam w środku jeszcze troszkę mi się uda, zanim dojdzie do tego zabiegu u Sylwii. A dzisiaj udało mi się przeczytać od str. 53 do 66. Tu w ogóle ponownie, jak ją czytam, to znowu widzę całe mnóstwo jakichś i odniesień do mojego życia… I tak szczerze mówiąc, już sobie czytając ją… pomyślałam, jakie to musi być trudne wychowywanie dziecka w ogóle…

Kochana moja, oczywiście, że samo pojawienie się takiej nowej istotki/ człowieka w życiu każdej rodziny z całą pewnością do najprostszych nie należy… A już wydaje mi się tym bardziej, jak jest się taką mega wrażliwą osobą, jak Ty!

Ale spójrz, właśnie poprzez m.in. tą książkę ponownie zdobędziesz kolejną ważną wiedzę! I jestem zdania, że właśnie wówczas będziesz mogła być już o wiele mądrzejszą i świadomą więcej rzeczy kobietą, a później mamą/ rodzicem! Choć, moim zdaniem, Ty jako tak młody jeszcze człowiek i tak doświadczyłaś już szaaaalenie dużo lekcji! I jestem tego po prostu pewna, iż Ty już o tym dawno wiesz, że:

W ŻYCIU NIE DOSTAJE SIĘ NIC ZA DARMO

I jakoś właśnie wtedy, otrzymała odpowiedź od Angeliki:

13:01 Monia na pewno w tym tyg. postaram się znaleźć czas. Dam Ci dzisiaj znać. Coś się stało?

Tutaj, nim odpowiedziała, to chwilkę to sobie jeszcze przemyślała, już oczywiście nie chciała niczego rozwijać tak przez ten komunikator, zatem najzwyczajniej w świcie napisała taką właśnie odpowiedź:

Zadajesz trudne pytanie… Najlepszą odpowiedzią będzie chyba po prostu: ŻYCIE ?

I dalej udzieliła jeszcze tego cytatu, którym zatytułowała powyższy wpis:

JEDYNY CZŁOWIEK, NA KTÓREGO MOŻEMY MIEĆ WPŁYW, TO MY SAMI.

Kolejny jej zapisek to:

13:21 – 10 leżak in der Sonne 🌞 PROSZĘ WSZECHŚWIAT O WSPARCIE I POMOC…

Jak tak ponownie siedziała sobie w słońcu…, to pomyślała jeszcze o tej dobrej koleżance Ewie, która na tych warsztatach w tej Koziej Górze odgrywała przecież rolę[hmmm…, może nie do końca będzie to zrozumiane…], ale w tej całej tam rozgrywanej sesji była właśnie tam NOWĄ MONIKĄ… I ona również zapisała się na te stacjonarne warsztaty jeszcze, w których nasza bohaterka już przecież nie uczestniczy! A wiedziała o tym już doskonale, po tych pierwszych tam zajęciach, które ponownie wiele mądrości jej dodały…

Tak więc właśnie jeszcze w ten Poniedziałek, po tym, jak nasza bohaterka jej również wysłała to samo zdjęcie tego Mikołajka, otrzymała od niej następującą odpowiedź:

Dzięki kochana, kiedy się widzimy? Brakowało ciebie wczoraj😘

I dopiero właśnie dzisiaj również jej odpisała:

[13:46, 7.12.2021] Kochana, nawet sobie nie wyobrażasz, jak BARDZO potrzebowałabym się z Tobą spotkać… Napisz mi proszę, czy byłoby możliwe, abyś kiedyś do mnie przyjechała?

Tak bardzo bowiem chciałam, w końcu móc z kimś o tym wszystkim pogadać, powyrzucać z siebie to wszystko, co zwłaszcza po tej rozmowie z bratem zaczęło się we mnie znowu tworzyć… A poza tym, to bardzo myślałam również o tym, że może właśnie Angelika, albo ta Ewcia pomogłyby mi jeszcze w tych rzeczach, których wciąż nie zrobiłam… [pomoc w zebraniu tych faktur…, to pismo odnośnie wydania tej legitymacji, naprawieniu tej Mali (…) itp.]

A jak otrzymała tę odpowiedź: Może w czwartek przed południem by ci pasowało? To niezmiernie się Mała Mi ucieszyła i pomyślała, jak to cudownie jednak się wszystko układa…, ponieważ to jest dokładnie taki dzień, kiedy nie ma całkowicie żadnych zajęć/ terminów…

W każdym razie później dokonała kolejnych wpisów…, który były dla niej również magiczne, bo spójrzcie tylko:

14:03 – 11 weiter na leżaku w słońcu 🌞

Przez cały czas przyświecała jej ta myśl właśnie I dlatego, zawsze, jak spostrzegała te właśnie numery…, to czuła się już wówczas, jakby tam ktoś z góry ją jeszcze podtrzymywał i nawet tulił 🤗.

14:40 – 15 Mittagessen (kasza jaglana, brokuł/ brukselka, Ei, Tomaten, Petersilie) i Gracjan: Grudzień… 14:53 – 22.04

Dalej zaś następny jeszcze jej zapisek:

16:27 – Kaffee + Joghurt (resztka, Cornflackes, Weintrauben, Mandeln) i nowy film, który niedawno odkryła: Kochaj życie (2021) Lektor PL

Cudownie, kochana Ty moja, jesteś naprawdę niesamowitą wręcz istotą…, jak ja spoglądam tutaj jednak w jaki sposób otrzymujesz te komunikaty od WSZECHŚWIATA… I to jest dla mnie wręcz takie niesamowite, że Ty, cokolwiek tu się Tobie dzieje… i tak próbujesz wszystko, co tylko możesz, aby jednak udało się jakoś obronną ręką z tego wyjść. Już dawno wiesz, bowiem, że

Wiesz…, nie do końca jest to ze mną takie znowu wszystko odważne/ zdecydowane i bez wahania… Ale przecież już dawno mogę z pewnością rzec, że

No dobrze, moja Ty cudowna…, widziałam, że przed chwilką sprawdziłaś sobie, o której masz jutro tramwaj tam… Ciuszki jakieś sobie jutro wybierzesz, bo przecież masz już wszystko pięknie poprasowane! To teraz, kochana przygotuj się już proszę do spanka, poprzedzonego, jak zwykle medytacją! A dziś, moja droga, będziesz już mogła spać sobie spokojnie…, bo spójrz tylko, w jaki cudowny wręcz sposób Ty sama kreujesz swoją rzeczywistość. Za każdym razem potrafisz bowiem powtarzać sobie te słowa

Hmmm…, no nie będę ukrywała, że…, kurwa, tak właśnie robię! I choć doskonale o tym wiem, że są w naszym życiu rzeczy, na które kompletnie nie mogę mieć żadnego wpływu…, to jednak tam, gdzie jestem w stanie coś uczynić, to staram się to jednak robić… Aby choć cokolwiek poprawić, jak np. właśnie z tym dzisiejszym prasowaniem jeszcze…, a przecież tego dnia udało mi się już także umówić z dwiema dobrymi znajomymi!

No dobrze…, ale ponieważ jest już parę minut po 22…, to już teraz kończę i zmykam stąd… A odnoszę wrażenie, że teraz będę mogła już sobie na spokojnie raczej pomedytować jeszcze przed spankiem… Wiesz, jakie to jest dla mnie niesamowite, jak udaje mi się w końcu doprowadzić siebie do takiego właśnie spokoju?

Oczywiście, że tak! Przyznać tu muszę, znowu, że… ahhh brak mi już tych słów na określenie Ciebie, Ty moja przedzielna wręcz wojowniczko! Doskonale to widzę, jak czasem miałabyś po prostu ochotę pobyć taką właśnie najzwyczajniejszą kobietką…, która także może sobie powiedzieć, że czegoś nie umie i nie potrafi… i wcale nie zawsze musi być taka dzielna… Ale wiesz, co tu jest najważniejsze? Że Ty masz świadomość tego! I dobrze to wiesz, że przecież możesz spokojnie nie być w stanie czegoś zrobić, bo tego po prostu nie potrafisz…, jak choćby obecnie to z tym komputerem… z widocznością tych zakładek na Twoim pulpicie…

Taaak, a raczej rzekłabym: ich całkowitym brakiem tutaj, buhaha,🤣… Ale, czekaj, czekaj, może uda mi się tu wszystkim wytłumaczyć, na czym ten mój obecny problem z nimi polega… Otóż tak m.in. wygląda ich część u mnie na komputerze:

Jak jednak już którąś mam z nich otworzoną, np. obecnie sprawdzałam w tej zakładce GDAŃSK po prostu komunikację na jutro choćby… To tutaj właśnie już te pozostałe mi zniknęły… [a zawsze jeszcze były także widoczne…], a teraz widzę tylko coś takiego:

ALE, ALE…, nie przejmuję się tym wcale 😜 [Liroy – Impreza (1080p HD) + TEKST – YouTube] Ponieważ już wiem, że zapytam o to dziewczyny, jak już się u mnie pojawią… No a z całą pewnością Angelikę…, bo dobrze wiem, że ona jest właśnie taka zdecydowanie bardziej techniczna nie manualna. To mi przecież powiedziała, jak ostatnio zapytałam ją czy umiałaby mi pomóc i np. coś tu z kompem i tą naprawą tej mali. I ona właśnie wtedy odrzekła mi, że jej zdecydowanie łatwiej byłoby pomóc mi z likwidacją tych moich tyyyluuu adresów @, niż z naprawą tej mali, hehe, 🤭. Taaa, a teraz jeszcze puściłam sobie na sam wieczór tego Liroya, buhaha

Zróbmy więc imprezę, jakiej nie przeżył nikt Nich sąsiedzi walą, walą, walą do drzwi Sztuczne ognie niech się palą, palą, a ty Tańcz i browar pij Niech cały wiruje świat, ha, ha, ha (…)

Imprezy u znajomych wzmocnią twoje siły Różne wibracje, style, jesteśmy jak krokodyle Z O’Nealem na imprezie podziwiamy piękne panie Wiesz, mam wielką ochotę na nie Misie, Dominik, dupeczki w kolorze Afryki Słyszę w głośnikach niezłe triki Jak małpka Fiki-Miki tańczę na parkiecie Słyszę Styczeń, luty, marzec, kwiecień Raj, tak, czuję się naj, kiedy jestem tu Wtedy mam ochotę na scoobie doobie doo Impreza jakich mało, przełomowa 2000 Wokoło mnie muza, browar i świnie gorące Ciśnienie rosnące, nigdy malejące Zimne drinki, mocno rozweselające Tak, jak ja kocham te klimaty Ciśnienie jest tak duże, mało nie rozjebie chaty

boooszeee, naprawdę mi już odwala… Nie, kończę to! Choć… mnie to jeszcze tak na sam wieczór przed spaniem, te właśnie jakby jeszcze pogrubione przeze mnie słowa tekstu, pokazują, że nie można być przecież cały czas takim zmęczonym, buhaha,🤣 Bo kiedy znaleźć choćby ochotę na to scoobie doobie doo

Nie, a tak serio…, to teraz zacznę sobie wyobrażać właśnie znowu, że ten mój wymarzony partner mnie po prostu obejmuje i tuli tak czule! I już sam ten fakt, będzie dla mnie taki właśnie magiczny, bo te jego ramiona zapewnią mi przecież to bezpieczeństwo w końcu!

*** 20:01/ 2:49:53 ***

Wróciła dziś, ŚRODA, 08.XII.2021, z tej refleksoterapii u swojej ulubionej Sylwii! Już właściwie, jak udała się jeszcze do tego tramwaju…, to czuła się tak jednak lekko… Ponownie doskonale to WIEDZIAŁA, iż u tej dziewczyny spędzi wspaniały ten czas, pomimo oczywiście tego, że jakiś ból tam na tych stopach odczuwała… Ale oddaję już tutaj głos moim dziewczynom one zrelacjonują to znacznie dokładniej!

Widziałam, moja kochana, jak cudownie się uśmiechałaś wracając od tej dziewczyny/ kobiety!

Oczywiście, że TAAAAK! Bo odczuwałam TAM ponownie MEGA SZCZĘŚCIE 🤗. Ale nim zacznę o tym dalej opowiadać… A naprawdę BĘDZIE TERAZ COOO, hehe. To najpierw chciałabym jednak, abyśmy ponownie włączyły sobie ten film: Kochaj życie (2021) Lektor PL, bo to jest kolejny, którym… jestem wprost zachwycona😜! Dlatego…, hmmm…, może zrobię nam jeszcze jedną kawkę…, a teraz mam nawet z OdNowy te 2 ciasteczka do tego… Bo przecież:

IDŹ DO PRZODU. NIE WAŻNE, CO CIĘ SPOTKAŁO. TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE DECYDUJE O PRZYSZŁOŚCI! ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE, SPRÓBUJ SIĘ WIĘCEJ BAWIĆ, BĄDŹ DOBRY (…)

/////////

Tak właśnie ta Mała Mi wciąż postępuje…, no a bynajmniej dokłada do tego wszelkich starań, by wciąż koncentrować się przede wszystkim na tym, co TU I TERAZ. Już bowiem doskonale o tym wie, że

No dobrze, kochana moja, to…, ponieważ obejrzałyśmy sobie już po raz 2-gi ten niesamowity i jakby nie było jednak niestandardowy, a nawet momentami odjechany film… do tego również wypiłyśmy ponownie tą kawę +(…), to może zacznij opowiadać w końcu, jak tam spędziłaś czas na tej refleksoterapii.

Za chwilkę zacznę o tym opowiadać…, bo najpierw chciałam się jeszcze tylko podzielić tą wiadomością, którą wysłałam dziś także do tej Izy [szefowej OdNowy]:

Spójrz, kochana! Ponownie fantastycznie wyszło, iż właśnie od tego zaczęłaś… Teraz bowiem będzie już wszystko znacznie bardziej zrozumiałe, to, o czym będziesz teraz opowiadała…😉

Także od początku… Udałam się tam oczywiście wcześniej, bo pomyślałam sobie, że w takim razie, jak już tam będę, to do czytania tej mojej książki, którą ze sobą zabrałam, uraczę się także kawą! A ponieważ miałam na sobie getry z rajtkami pod spodem…, a nie do końca wiedziałam, jaki to będę miała ten zabieg u Sylwii, czy to będzie właśnie ta refleksoterapia, czy może to, co chyba jeszcze w tamtym roku u niej miałam…, czyli coś na brzuchu… już teraz dokładnie nie pamiętam…, ale kojarzy mi się z tym Terapia moksybucyjna (termopunktura).

No w każdym razie, jak tam weszłam, to ujrzałam nagle jakieś takie ciepłe/ świąteczne klimaty, hehe. Siedziały tam chyba 2 osoby w tej poczekalni… Ja miałam sobie zrobić właśnie tą kawę jeszcze…, ale dostrzegłam nawet, taka niemal zaskoczona, jeszcze kawał stojącego tam ciacha… A ja już zabrałam ze sobą parę winogron z domu i nawet Actimel 😉.

Ale, oczywiście tak mi się buzia do tego ciasta już uśmiechała, że postanowiłam oczywiście się nim także jeszcze poczęstować. Tylko, że… patrzę, a tam ten ekspres do kawy się myje/ czyści… A jak wiadomo, ja właśnie jakieś ciacho, jak już miałabym jeść, to tylko do kawy!!! Ale póki co, w takim razie nalałam sobie jeszcze jednej ze stojących tam w dzbanku herbat… A tak myślałam jeszcze, jak już dowiedziałam się w recepcji, że będzie to jednak zabieg refleksologii, więc powinnam mieć gołe stopy, czyli ściągnąć te rajty spod tych getrów…😜 i wtedy już nałożyć tylko te legginsy i skarpetki.

Tak, moja droga…, ale przecież w międzyczasie pojawił się tam także i ten Jacek, a później również jeszcze i Szymon, do którego jesteś umówiona na przyszłą środę.

Zgadza się, hehe… To może zacznę tak, jak oni się tam pojawiali… Czyli najpierw ten Jacek, powiedziałam do niego normalnie cześć…, ale patrzę, że on jednak tak do mnie podchodzi bliżej, aby wiesz, tak przywitać się, jak z dobrym znajomym, czyli uściskiem po prostu!

Widziałam, kochana, jaka byłaś jednak troszkę jeszcze zaskoczona…

Owszem…, ale teraz już, kurczę, znowu nie mogłam za bardzo tego pojąć…, bo przecież skoro w taki też sposób witałam się także z tą szefową, czyli jego żoną i to nawet nie tylko uścisk, ale i całus na powitanie. To w sumie doszłam do wniosku, że to jest przecież całkowicie normalne, bo jednak mnie już tam troszkę przecież również znają 😜. Zatem przywitałam się z nim już normalnie, po prostu uściskiem, a on wtedy rzekł:

Teraz przyszłaś do Sylwii, tak? A słyszałem, że u mnie będziesz również?

Tak, ale dopiero w następnym tygodniu.

Bardzo mnie to cieszy.

Mnie chyba bardziej, hehe, 😜.

Spojrzałam, że umył/ wyprał/ wyczyścił się już ten ekspres… Ponieważ chciałam sobie właśnie tej kawy nalać, a znowu nie bardzo wiedziałam, jak to zrobić… Tak więc poprosiłam go właśnie o pomoc w tym. I tak zasiadłam tam do tej kawy i oczywiście nie byłabym sobą, buhaha, 😋, jakbym nie uraczyła się kawałkiem tego ciasta, które tam jeszcze stało… [naprawdę nie miałam pojęcia na wtedy jeszcze, skąd ono jest i czy to z jakiejś w ogóle okazji…]

Tak, wszystko doskonale widziałam… Dowiedziałaś się tego dopiero, jak dostrzegłaś tam tego Szymona… On był przecież jakoś tak inaczej ubrany, niż zwykle…, czyli nie na sportowo, tylko w jakimś takim nawet oryginalnym gajerze… Dlatego, właśnie tak wyglądała ta Wasza rozmowa dziś:

Cześć Monika 😊. Jak się dziś czujesz?

Cześć 😉, a dobrze już, dziękuję… To było jakieś takie tylko na szczęście chwilowe osłabienie… Choć wiesz, ja wolę dmuchać na zimne, bo już absolutnie nie chcę na nic więcej zachorowywać😋

No rozumiem…, ale przecież Ty już miałaś jakiś tam epizod z tą koroną…, więc chyba teraz to nie powinnaś się już niczego obawiać, hehe.

Prawda, że to było niesamowite wręcz, że on zapamiętał jeszcze to, jak Ty kiedyś u niego byłaś i uprzedziłaś, że nie masz ani smaku, ani też węchu wtedy 😉.

No wiesz, nie wyobrażałam sobie wówczas bowiem, by o tym nie informować… To był przecież jeszcze wówczas chyba taaaaki i hardcorowy ten czas tutaj, kiedy to wszyscy tak dmuchali na zimno i odgradzali się od innych, byle tylko niczym się nie zainfekować… Ja przecież wtedy sama jeszcze wciąż starałam się odnajdywać i szukać tu w necie jakichś sprawdzonych i rzetelnych jednak informacji… Choć z tego wszystkiego, tego multum tych newsów, to zaczynałam już sama powoli głupieć i dlatego wolałam już po prostu uprzedzać wszystkich, choćby TYLKO przed takimi objawami… Bo innych przecież na całe szczęście nie miałam!!!

No dobrze, to powiedz, jak się dalej ta Wasza rozmowa potoczyła…

Oooo kurczę, a Ty jaki dziś elegancki!

No, czasem tak trzeba 😉

Rozumiem, że jakaś okazja, tak?

No taaak…, szefowa ma dziś urodziny.🌞

Oooo raaaanyyy, a ja nic o tym nie wiedziałam… 🤦‍♀️

Nie? A na fejsie przecież było…

Widziałam, cóż Ty sobie pomyślałaś: że ok. może i było…, ale Ty tam, kurna, przecież wiecznie nie zaglądasz, człowieku 😋 Ponieważ trochę tam jednak jeszcze siedziałaś… To, jak drugi raz pojawił się jeszcze ten Szymon, już ubrany na sportowo, to podeszłaś i się jeszcze z nim już teraz tak normalnie właśnie uściskiem przywitałaś…, bo szczerze mówiąc, byłaś pewna, że tak właśnie zrobi za pierwszym razem, jak Ciebie zobaczył, tak jak i ten Jacek.

No, ale nie zrobił, hehe, ale ja sobie pomyślałam, przecież przywitać tak się również z nim mogę,😋. I właśnie wtedy, jak mnie tak objął/ przywitał tym przytulasem to rzekł, że u mnie coś strzeliło, ja taka zdziwiona, bo w ogóle tego nie odczułam… A on wtedy do mnie:

Ale spokojnie naprawimy to, jak będziesz u mnie😉.

Nawet w to absolutnie już nie wątpię, przecież u mnie co chwila coś się psuje, a później już to jest właśnie naprawione 😋

Choć tak naprawdę było mi tak bardzo miło, jak jeszcze ten Jacek tak się właśnie ze mną przywitał. Podkreślę tu JEDYNIE TO, iż po prostu ten mężczyzna kojarzył mi się zawsze z takim stabilnym opiekunem. [nie wiem już nawet, czy dobrze i prawidłowo to wyrażam…] Albo inaczej: Powiem wprost kojarzył mi się z takim dobrym partnerem, a w moim przypadku chyba nawet zdecydowanie bardziej ojcem, którego przecież NIGDY nie miałam i właśnie również dzięki temu, przywoływał mi takie asocjacje z bezpieczeństwem! Którego ja TAAAAK BARDZO POTRZEBUJĘ! A póóóźniej, jak go znowu gdzieś tam spotkałam, to mówię:

Kurczę, Jacek, dlaczego Ty mi nie powiedziałeś, że to ciacho to z okazji urodzin Twojej żony…, ja nic o tym nie wiedziałam… i nawet nie złożyłam jej jeszcze życzeń, 🤷‍♀️.

Spokojnie, zrobisz to, jak ją zobaczysz.

Miał przecież całkowitą rację. Bo jak tylko dostrzegłaś, że wyszła ona po kolejną pacjentkę to właśnie wówczas zdążyłaś już złożyć jej te życzenia…

Tak też zrobiłam, uściskałam ją serdecznie, a ona wówczas mówi, że właśnie dziś świętuje swoje 50 lat…, dlatego ja jak wróciłam już do domu, to szybciutko jeszcze to sobie podliczyłam… i właśnie wtedy wyszło mi, że jest ona NUMEROLOGICZNĄ 11! Co mi zresztą w tej powyższej korespondencji potwierdziła! Wiesz, co?

Teraz nie dam już rady dalej o tym opowiadać… Bo to, co przeżyłam u tej Sylwii było taaakie wręcz magiczne… Ona sama taka po prostu jest!!! Teraz chcę już oddać się ponownie tej medytacji z intencją! Bo… ahhh…, nie wiem, czy mam o tym pisać…, ale ja to już znowu czuję, że ten mój wymarzony partner już tu przy mnie jest!

Dobrze, kochana Ty moja, przecież ja wszystko ponownie doskonale widziałam i słyszałam, o czym ta Wasza rozmowa tam przebiegała… Sylwia, która wygląda, jakby sama była góra po 30-tce, ma już dwóch synów i 18. grudnia kończy 42 lata…

*** 31:30 / 2:49:53 ***

Taaak właśnie, ale widziałaś, co ja tam zrobiłam, buhaha,🤣. Otóż, jak dostrzegłam na jej komórce, stojącej na biurku, tą fotkę…, to zapytałam tylko [bo przecież nie mogłam być pewna…]

A to Twój mąż z Waszym synem, tak?

Nie, nie, nie! To są moi/ nasi dwaj synowie…, hehe. Ten starszy ma już 16 lat… i tak męsko tu wygląda po prostu. Ale uwierz mi, nie jesteś jedyną osobą, która tak właśnie myśli…😉

To rzekłszy, przystąpiła do refleksoterapii, czyli właśnie do swojej pracy na Twoich stopach… I tam, gdzie odczuwałaś jakiś ból, i jak już o tym w końcu mówiłaś! Bo Ty przecież, kochana, nigdy nie twierdzisz od razu, że Ciebie coś boli…, a poza tym masz już taaak niesamowicie wysoki ten próg bólu… Jednak, jak już jej mówiłaś, że to boli… , to ona pięknie Ci tłumaczyła z jakim narządem jest to związane… Na koniec rzekła Ci jeszcze, że dobrze to widzi, iż … czekaj, czekaj, postaram się oddać tutaj to, co jeszcze zapamiętałam… Otóż powiedziała, że po tych Twoich stopach/ po ich tylko ułożeniu już widać, że masz jeszcze trochę braków… Np., po Twojej prawej stopie [którą nazwała chyba taką niestabilną, wiotką…], widoczny jest brak tej męskiej energii z zewnątrz…, wciąż brakowało Ci tego wsparcia mężczyzny jednak! Z kolei, jak stwierdziła, ta lewa Twoja stopa jest taka bardziej, hmmm…, już dokładnie tego nie pamiętam… Ale będę mówiła po prostu to, co zapamiętałam…, że te palce wskazują na to, iż ta lewa/ kobieca str. jest taka… , i teraz już, cholera, znowu nie jestem pewna…, bo pamiętam, że powiedziała wtedy coś o tym, jakbyś głowę miała w chmurach... i marzyła... A za chwilkę dodała jeszcze, iż to widać, że przede wszystkim myślisz głową, wszystko analizujesz itp. …

Tak właśnie i to był ten moment, kiedy do głowy mi przyszło: Nooo, a jak mam niby myśleć sercem??? Jak wciąż muszę tutaj wszystkiego SAMA doglądać/ kontrolować i nad wszystkim sprawować SAMA pieczę…

Stwierdziła jednak, że WSZYSTKO DA SIĘ NAPRAWIĆ jeszcze, a na Twoje pytanie: W jaki sposób? Odparła, iż choćby przez uziemianie. Zapytawszy dalej, a jak to konkretnie wygląda, co ma tu na myśli? Odpowiedziała Tobie, że chodzi tu po prostu o zwyczajne chodzenie na boso po trawie… Ona tak właśnie robi, nawet teraz, jak jest tak zimno…, rzekła, że to niesamowicie pomaga/ uwalnia/oczyszcza niemal…, gdyż właśnie w ten sposób będziesz mogła łączyć się w dosłowny sposób z Matką Ziemią i zostawiać/ oddawać jej wszystkie swoje troski. Możesz zrobić już z tego po prostu nawet taki codzienny rytuał/ nawyk

//////

A pod koniec tego zabiegu, kiedy już tak delikatnie swoimi palcami jeździła tylko po tych meridianach na Twoich stopach…, to powiedziała, abyś teraz już się odprężyła, zamknęła oczy… i przywołała swoją intencję, jaka Tobie przede wszystkim przyświeca… Bo nią właśnie zakończyłyście tą całą sesję refleksologii u niej… I dodała jeszcze, byś już się po prostu odprężyła i przywoływała tego wymarzonego partnera [jak już usłyszała o tej Twojej intencji!]. Powiedziała również, abyś wykonywała to tak często, jak tylko możesz… I wizualizowała sobie konkretnego mężczyznę, z tym wszystkim, co byś chciała, aby on miał/ jaki był… I dokładnie tymi słowami spowodowała ona, że w Twojej głowie ponownie pojawił się właśnie Gracjan…

Wiesz, to wszystko, co ona tam do mnie mówiła, było po prostu taaaak niesamowicie magiczne wręcz, tak to wszystko brzmiało i taaak cholernie mi się to podobało, ten je sposób myślenia i podchodzenia do obecnej rzeczywistości! A dodała jeszcze tylko, iż zaraz po moim zabiegu jedzie do swojego młodszego syna do szkoły, bo tam ma być znowu jakieś zebranie a propos kolejnych zdalnych/ online lekcji… Powiedziała otwarcie, że ona po prostu z tym już oszaleje zaraz…, bo jak jeszcze czasem włączy tą TV, by się tylko dowiedzieć, jaki to teraz etap z tymi wirusami obecnie…🙄😋🤭 To ją wręcz już to odrzuca!

I właśnie wtedy pomyślałam sobie, co ja bym dała, aby mieć taką bliską osobę w moim towarzystwie… Ale z drugiej strony, mam przecież już do niej również kontakt, bo to było pierwsze, co zrobiłam, jak tam weszłam. To już na wstępie poprosiłam, by podała mi od razu swój nr tel. i go sobie wpisałam szybciutko do mojego telefonu…, bo ostatnio przecież tego kompletnie nie zrobiłam… Choć Sylwia odparła mi otwarcie, że ona wcale jakoś specjalnie nie siedzi i nie przegląda tak na bieżąco tych komunikatorów, ma je po prostu jedynie założone, by móc być na bieżąco, przede wszystkim z rodzicami kolegów swoich synów, którzy obydwaj chodzą na jakieś zajęcia sportowe. I to mnie również tak ucieszyło, że jak widać, nie jest wcale jakimś takim freakiem na to, bo po prostu tego na codzień nie potrzebuje [tak, jak i zresztą ja sama!]

No, ok. ale teraz powinnaś się już jednak położyć… Tym bardziej, że jutro ma przecież przyjechać do Ciebie ta Ewa, a Ty jeszcze chciałabyś wyskoczyć przed jej przyjazdem do warzywniaka właśnie po jabłka, gdyż wpadłaś na pomysł, że przygotujesz dla Was po prostu je nacięte i upieczone, z cynamonem , goździkami, jak robiłaś to do tej pory… A pomyślałaś, że tym razem w każdym jabłuszku umieścisz także gwiazdkę tego Anyżu! Spójrz, kochana moja, jaką Ty jesteś nieustannie kreatywną osóbką!

Dlaczego Ty mi znowu mówisz takie oczywiste oczywistości, hehe. Przecież ja już dawno o tym wiem, 😋. Ale teraz pozwól, że udam się w końcu do tego mojego cudownego kreowania tej mojej nowej rzeczywistości! Boże, to jest dla mnie taaaak niesamowite, jak takie właśnie osoby, jak ta Sylwia potrafią taaaak wiele mi wyjaśnić/ wytłumaczyć i nakierować/ poprowadzić TYLKO poprzez rozmowę… Dlatego teraz już kończę z tym i zmykam do mojego czarowania, bo znowu to wiem, że poprzez własne myśli i wyobrażenia możemy stwarzać tę naszą najpiękniejszą rzeczywistość!

Kurczę…., ja wiedziałam, że tak będzie…, że nie będę potrafiła oddać tutaj tego wszystkiego, co ona mi mówiła…

Ok, kochana moja, ale pamiętaj, że nie same słowa są tu najważniejsze! Obydwie o tym już także mówiłyście, że przede wszystkim należy to CZUĆ! A Ty, moja droga, masz przecież wyjątkowo wręcz dobrą tą intuicję i w dodatku jeszcze taaaaki kontakt z tym WSZECHŚWIATEM! Dlatego niczego tu na siłę teraz nawet nie wymuszaj na sobie, bo już przecież o tym doskonale wiesz, że wówczas i tak nie przyniesie to żadnych dobrych rezultatów. Po prostu oddaj się tej swojej magicznej medytacji wraz z intencją i wizualizacją. A w kolejnych dniach będziemy to dalej dokańczały.

No, dobrze, ale teraz już naprawdę zmykam do tego spanka… Bo muszę już poważnie odpocząć i zregenerować dalej siły! Dodam może jeszcze tylko, że wciąż ukazuje mi się ten

////////

(…)

2:08 – 11 WC

2:25 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

To teraz, kochana moja przedstaw tu, cóż przyszło Tobie dzisiejszego poranka, a może bardziej tu pasuje: jeszcze w nocy 😛 do Twojej główki…

Pamiętam, jak mówiłam wczoraj właśnie tej Sylwii, że ukazują mi się wciąż te liczby… I jak już odkryłam mniej więcej [bo o tym przecież przeczytałam wyraźne informacje!], cóż znaczy i ta 11, jak również także ta cyfra 15! To rzekłam jej także, iż czasem pojawiają mi się jeszcze inne [pominęłam tu i tą 13 i 14], ale wspomniałam także właśnie o tej wciąż nie do końca zidentyfikowanej dla mnie dacie… 22.04

Ja wspomniałam tutaj właśnie już o tym, iż niejako to czuję, że te numery mogą być również związane z tym moim przyszłym, wymarzonym i IDEALNYM DLA MNIE partnerem [bo jest oczywistym, że IDEAŁY NIE ISTNIEJĄ!, co przecież nie oznacza, że kogoś takiego wprost idealnego/ kompatybilnego ze mną i mnie rozumiejącego nie znajdę. Ja w to bowiem cały czas wierzę!!!] Tylko czasem mam właśnie takie dni…, gdy jest mi ciężej to wszystko w swojej wyobraźni jakby przywoływać i dalej stwarzać, i kreować

Kelvin Jones – As You Wake Up (Acoustic)

VONA – Weil Du Mein Zuhause Bist (Lyric Video) – YouTube

Weil du mein Zuhause bist
Weil nur du meine Sprache sprichst
Und weil ich ganz alleine bin
, yeah
Ohne dich, ohne dich

Powiedz, kochana, cóż ona Ci wtedy rzekła, prócz tego, że się zgodziła, iż to wspaniale, że właśnie również w taki sposób próbujesz dobrać do siebie tego swojego wymarzonego i do Ciebie właśnie pasującego partnera…

Wówczas, ponownie mnie zaskoczyła… jeszcze jakby totalnie innym spojrzeniem na to… A mianowicie rzekła, że 22 to przecież końcowe cyfry Nowego Roku, który zaczyna się już wkrótce… I to może przecież oznaczać, iż ten 2022 będzie takim WYJĄTKOWYM ROKIEM DLA MNIE! Co więcej, nad ranem to do mnie jakby na nowo doszło…, że nooo, to by się nawet zgadzało…, bo przecież wtedy też będę kończyła [w sensie zaczynała/ rozpoczynała!!!] moje 40 lat! I to był też moment, gdy to wszystko mi się jakoś jeszcze znowu połączyło

Tak, kochana, no rzeczywiście, teraz także i ja to widzę! Po tych cyfrach 22, ukazuje się Tobie przecież zawsze jeszcze to 04…, co może mogłoby się kojarzyć znowu z 4-tym miesiącem, czyli kwietniem…, ale może przecież poniekąd oznaczać to po prostu 4-kę jako właśnie początek tej Twojej 40-tki w tym roku, albo…, idąc jeszcze dalej…, równie dobrze mogłybyśmy to przyjąć, jako pokazanie jakby odwróconej kolejności tych cyfr 04 = 40, jakby ten WSZECHŚWIAT jeszcze bardziej pokazywał tu Tobie, jaka Ty jesteś nietypowa wręcz 😉.

I to/ ta informacja przyszła do mnie poniekąd sama… i to właśnie dzisiejszego poranka, tj. ponownie aż musiałam wpisać sobie tę cyfrę: 09.!!!! XII. A później jeszcze doszło do mnie to…, że przecież pamiętasz te kolejne liczby, które również mnie zawsze tak bardzo zastanawiały…, iż one właśnie jeszcze razem mi tu wyskakiwały… A mianowicie te: 22.04 23. I tu, muszę powiedzieć, że wyjaśniło mi się to tak naprawdę, jak usłyszałam dziś słowa tej kochanej Ewy, która jeszcze dziś do mnie przyjechała… [jeśli będę do tego nawiązywać, to szukajcie tego z tymi ***]

To, moja droga, zanim do tego dojdziemy…, to opowiedz może proszę, cóż tu się dalej u Ciebie działo…

Wciąż tak bardzo tkwił we mnie ten mój brat i to jak on postępuje… i tak niezmiernie mi to jednak wciąż zabierało spokój…, że po prostu, choć, jak wiesz, ja strasznie nie lubię tego robić, BO NIE UMIEM SIĘ ŻALIĆ I NARZEKAĆ…, a tym bardziej jeszcze, jak NIC PRZECIEŻ TAKIEGO SIĘ RZECZYWIŚCIE NIE WYDARZYŁO… Tylko to wszystko takie cholerne w tej mojej głowie…, a to właśnie przez to, że nie mam tego komu tutaj nawet powiedzieć, z kim o tym porozmawiać… Wtedy też, już właśnie zdesperowana tym, że jestem tu sama i nie daję sobie z tym rady…, zaczęłam wysyłać taki właśnie komunikat:

[07:43, 9.12.2021]: Kochani, BARDZO WAS PROSZĘ O KOLEJNE WSPARCIE = TYM RAZEM PONOWNIE CHODZI O MOJEGO BRATA… Ja tu już nie wytrzymuję naprawdę… Zbyt dużo tego wszystkiego TYLKO na mojej głowie… boooszeee już nawet nie mam siły, by o tym opowiadać… To jest naprawdę ZBYT skomplikowane dla mnie obecnie… Chciałam tylko napisać w skrócie, że u niego fizycznie nic gorszego niż jest, się nie stało… Tylko PROSZĘ WAS O DOBRE, POZYTYWNE INTENCJE wysyłane w str. jego i mojej mamy… Aby to MEGA SKOMPLIKOWANE ŻYCIE zaczęło się choć odrobinę układać… Dziękuję Wam z góry pięknie 🙏🤗💗

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jakie to było dla Ciebie ciężkie… Właściwie wiem, że nadal takie jest… Ale postanowiłaś, że jeszcze tego z siebie nie wyrzucisz…, chciałaś bowiem najpierw skonsultować/ przegadać to i z tą Ewą, która u Ciebie dziś była…, a myślałaś także o tej Angelice…, że skoro mówiła, że napewno w tym tyg. jeszcze postara się znaleźć ten czas…

Tak właśnie…, ale wiesz, co? Przez to, że wciąż taaaak niesamowicie wiele się u mnie wydarza, a najgorsze jest to, że nie mam nawet, może nie tyle z kim tutaj tego rozkminiać, co po prostu mówić to i dzielić się tym, właśnie poprzez zwyczajną rozmowę… A tym samym, przecież, jak wiadomo, wpadać na jakieś kolejne pomysły…, nie taaaak cholernie pesymistyczne i niemal czarne, jak się w tej mojej nieszczęsnej głowie teraz tworzą… To później takie „szkody" się we mnie kształtują

Kochana moja, to zacznijmy w takim razie, hmmm…, myślę, że przejdźmy już teraz właśnie spokojnie choćby do tego dnia dzisiejszego, którym jest CZWARTEK, 09.XII.2021. A teraz opowiadaj, cóż się wydarzało po tym, jak puściłaś tę wiadomość i w tej swojej grupie na WhatsApp i później przekopiowałaś to i przesłałaś również kilku osobom przez Messenger’a…

Cóóóż…, przede wszystkim taka zmartwiona tym moim stanem, po prostu włączyłam TYLKO WiFi, ale już kompletnie nie zgłaśniałam tej komórki, ponieważ po prostu to czułam, że potrzebuję jeszcze ciszy, by dalej porozmawiać ze WSZECHŚWIATEM… Zatem sam fakt, że tą informację tak puściłam dalej w obieg, wciąż nie oznaczał dla mnie, że potrzebuję tak bardzo tej odpowiedzi natychmiast… A tym bardziej, iż wiedziałam, że ta Ewcia miała dziś do mnie wpaść i to właśnie jeszcze do południa. Zatem rozkminiłam sobie, że w takim razie, w pierwszej kolejności powinnam wyjść do sklepu…

A że jeszcze wczoraj wieczorem ponownie zauważyłam jakiś filmik tej Ireny właśnie o śniadaniu…, a tam pokazywała jakieś wypasione kanapki, nie chce mi się teraz już tracić czasu, by tego jeszcze szukać… Powiem tylko, że jakby ponownie przyszła mi ochota na po prostu pieczywo [razowe] i nawet, jak zobaczyłam tam bułki…, to także postanowiłam, że prócz tego pieczywa… [a przecież ono się teraz przyda, bo w niedzielę ma przyjechać do mnie moja mama :P], zakupiłam również 2 bułki…, chyba grahamki… [czy jakoś tak…, buhaha, no jestem po prostu genialna, bo już znowu nie pamiętam, jak te razowe bułki dokładnie się zwały, 🤦‍♀️].

Widziałam, jak cudownie podreptałaś ponownie najpierw do właśnie tej piekarni, gdzie udajesz się zawsze, jak już kupujesz pieczywo!

Tak, to też był mój pierwszy punkt zatrzymania :P. Następnie wiedziałam, że muszę udać się do kerfa, bo miałam już ostatnie tylko 2 plasterki wędliny… A choć nie byłam jeszcze do końca pewna, z czym te kanapki sobie zjem…, to pomyślałam już, że ta wędlina to i tak się przyda choćby właśnie na te kanapki, jak już będzie moja rodzicielka tutaj. Także zakupiłam ją właśnie, a jeszcze ponownie i Actimel, i… już myślałam o tym, czy zdążę ze wszystkim na spokojnie jeszcze przed przyjazdem tej koleżanki… Ale tak naprawdę to, aż takiej roli dla mnie nie grało, bo pomyślałam sobie, że przecież jak będę jadła, a ona już by się u mnie zjawiła…, to … skoro mam 2 te bułki…, to mogłabym jej jedną również jeszcze ukroić!

Dlatego to już po prostu zostawiłam…, bo wciąż niestety czułam to obciążenie odnośnie mojego brata… I okazało się, że ledwo co siadłam tutaj z tymi kanapkami… A już dzwoni do mnie właśnie Ewa… Ok., ale teraz już to po prostu skrócę i napiszę już to tak naprawdę szybciutko… Przede wszystkim niezmiernie się ucieszyłam widząc ją, ponieważ taaaak cholernie potrzebowałam z kimś porozmawiać/ z drugim FIZYCZNYM/ rzeczywistym człowiekiem po prostu…

A teraz powiem już to naprawdę w wielkim skrócie… Otóż na samym początku, jak weszła i dopiero co się uściskałyśmy…, a ona już wtedy zaczęła mnie pytać o to, co u mnie… To ja się wtedy najzwyczajniej w świecie rozpłakałam…, bo powiedziałam jej, że jest mi taaak cholernie trudno, że muszę dźwigać na sobie/ w sobie tyle rzeczy…

Widziałam kochana, że później jak już siadłyście tutaj i ponieważ Tobie nie było wygodnie mówić, jak jadłaś…, dlatego powiedziałaś, by ona pierwsza po prostu zaczęła… I póki mówiła o tym, co było na tych niedzielnych warsztatach, na które Ty już nie chodzisz, było jeszcze w miarę ok. Natomiast, jak zapytałaś ją jeszcze, co u jej męża i dzieci… To zaczęła Ci opowiadać i tu już nie mogła powstrzymać wprost płaczu… A do Ciebie to wówczas ponownie doszło [bo już niestety o tym nie bardzo nawet pamiętałaś…, zbyt wiele było tych historii na tych warsztatach w tej Koziej Górze…] z czym również ona się zmaga i… To niemal było dla Ciebie straszne, ale tak słuchając tego, co ona mówi o tym swoim mężu, jaki on dla niej jest/ jak ją traktuje/ jak się do niej odnosi… i jak wielu przy tym rzeczy jest kompletnie nieświadomy… [a to jest ponownie dłuuuższa historia, której zdecydowałaś, że nie będziesz na swoim blogu upubliczniać!] stwierdziłaś znowu, że Ty tak naprawdę nie powinnaś narzekać i będziesz się cieszyć, że jesteś tu sama…

boooszeee, ja tak naprawdę WCALE NIE CHCĘ BYĆ TU SAMA!!! Bo przecież samemu jest również cholernie trudno, jak nie ma się żadnego wsparcia nawet w nikim… Może już to po prostu zakończę tak… , dodam jeszcze tylko, iż Ewa była tak wspaniała, że wykonała jeszcze na mnie, refleksoterapię twarzy, wzięła ze sobą własny olejek, ja położyłam się na moim łóżku, nie zaścielałam go jak zwykle [pomimo, że kompletnie nie wiedziałam o tym, iż będę miała robiony ten masaż twarzy!] Następnie jeszcze zrobiłyśmy sobie po kawce, niestety nie zdążyłam już z tymi jabłkami…, ale na całe szczęście wzięłam również jeszcze szybko i winogrona, jak i banany.

Czyli spójrz, moja kochana, dalsze dowody na to, że jesteś jednak prowadzona na tej swojej wyboistej drodze… KTOŚ nieustannie wręcz nad Tobą tu czuwa i właśnie prowadzi Ciebie niemal za rączkę, jak małe dziecko!!!

Wiesz co? Dopiero właśnie na to wpadłam, jak robiłyśmy tą kawę… A muszę powiedzieć, że kochana Ewcia podarowała mi również jakiś olejek magnezowy! [właśnie napisała mi jeszcze na WhatsApp, że Magnez przez skórę się wchłania, zamiast suplementów, a tam jest też kropla olejku z melisy]. Ale wspomnę jeszcze, iż jak już tak przygotowałam się do tego masażu twarzy…, to położyłam się po prostu na to łózko, weszłam znowu w śpiwór, aby było mi ciepło… [bo już właśnie wtedy czułam, że robi mi się coś na ustach…🙊] i włączyłam nam jeszcze spokojną muzykę, a mianowicie tą stworzoną przeze mnie listę REMEMBER, zawierającą m.in. te utwory:

boooszeee, a teraz jeszcze słyszę to: Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

Dobrze, kochana Ty moja, ale może póki co, to jeszcze choć wspomnisz o tym, cóż Ci odpisała ta Twoja wspaniała znajoma z Bayer z Wa-wy, z którą przecież już na samym początku Waszej znajomości poczułaś, że coś Was jednak łączy.

Już tu podaję, jaki był ten jej komentarz na te moje poranne smutki… Odezwała się wprawdzie dopiero po tym, jak już dawno nie było u mnie tej właśnie Ewy, a tu przekażę tę całą naszą rozmowę:

15:42 Monia trzeba zmienić myślenie Co złego się miało stać już się stało w Waszej rodzinie Teraz trzeba się nastawić że spotka Was tylko dobre I tak będzie

Kochana, właśnie płaczę… Boooszeee, jak ja DZIĘKUJĘ CI ZA TE SŁOWA!! Uwierz mi, że ja tak sobie CODZIENNIE POWTARZAM

Codziennie dziękuj Bogu za to co masz

WŁAŚNIE MIAŁAM TO PISAĆ

I tu już właśnie pomyślałam sobie, boooszeee, jak ona niewiele o mnie wie…

Dach nad głową, gdzie spać, co jeść, ciepło i czystą wodę Ciuchy

JA KAŻDEGO DNIA DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIATOWI ZA WSZYSTKO, CO MAM, ZA KAŻDE, KAŻDE NAWET WYDARZENIE

Ci co maja pieniądze marzą o miłości a zwykli ciułacze o tym by wiązać koniec z końcem Oby nas tylko choroby omijały

BO JUŻ DOSKONALE O TYM WIEM, ŻE WŁAŚNIE Z TYCH NAJTRUDNIEJSZYCH I NAJGORSZYCH MOŻNA NAUCZYĆ SIĘ NAJWIĘCEJ! KOCHANA, POWIEM WIĘCEJ: ROZMAWIAM Z BOGIEM / ZE WSZECHŚWIATEM / SIŁĄ WYŻSZĄ KAŻDEGO DNIA I NAPRAWDĘ DZIĘKUJĘ ZA WSZYYYYSTKO 🙏 Myślę, że jakby ktoś na mnie spojrzał, to mógłby spokojnie rzec, że chyba padło mi już totalnie na łeb, buhaha ? Ale ja mam to w dupie I dalej tworzę tę swoją przyszłość

Dzielna jesteś

Bo NAPRAWDĘ BARDZO W TO WIERZĘ, ŻE JESTEŚMY W STANIE TO ZROBIĆ SAMI

Nie poddajesz się

Wiesz, że ja tu mam caaałe mnóstwo znaków od Wszechświata, w postaci liczb? Zawsze, jak coś sobie zapisuję na komórce to po myślniku pojawią mi się zawsze jakieś liczby. A ostatnio właśnie 11 i 15. 11 to jest anielska wibracja, to już dawno wiem. TY NIĄ JESTEŚ, WIESZ? Ale ostatnio jeszcze sprawdziłam sobie liczbę 15, a do tej pory byłam pewna, że jest to just 6 https://www.cerestial.pl/anielski-numer-15-numerologia-anielski-przekaz-ukryty-w-liczbie-15/

Widziałam, kochana, jaka byłaś głodna i spragniona wręcz, aby podzielić się tym wszystkim, o czym od razu widać było, że ta Twoja dobra znajoma wciąż nie ma pojęcia… ILE TY JUŻ WIEDZY ZDOBYŁAŚ I DOŚWIADCZYŁAŚ tak naprawdę! Dlatego właśnie zaczęłaś już jej dalej przesyłać po prostu cytaty z tego artykułu:

Wszechświat mi pokazuje, że dostaję komunikat od moich Aniołów

Poprzez numer 15 anioły ślą do ciebie wiadomość, która sygnalizuje, że twoje pomysły i myśli nakierowują cię na to, abyś dokonał potrzebnych zmian w swoim życiu. Twoje anioły nakłaniają cię, żebyś dokonał dobrych, pozytywnych wyborów życiowych. Anioły będą prowadzić cię i wspierać podczas całego procesu obejmującego te bardzo ważne, nadchodzące zmiany. Nie miej żadnych obaw dotyczących tych, mimo wszystko, poważnych zmian. Bardzo szybko okaże się, że przyniosą one duże korzyści, nie tylko dla ciebie ale także innych. Będziesz powoli wyzbywał się starych, złych nawyków i ograniczeń, jedno po drugim robiąc miejsce na to, by coś nowego wkroczyło do twojego życia. Anielski numer 15 jest mieszanką wibracji cyfry 1 oraz numer 5. Jedynka symbolizuje nowe początki, osiągnięcia, aktywność, sukces, asertywność, wytrwałość. Natomiast anielska piątka nawiązuję do energii przystosowania motywacji, ważnych zmian, dostosowywania się do sytuacji, ważnych zmian, wszechstronności, idealizmu, dokonywania wyborów życiowych oraz zaradności. Numer ten także nakłania cię do robienia rzeczy w twój własny, osobliwy i specyficzny sposób. Nie zmieniaj swojego postępowania pod wpływem czyjegoś zdania, jeżeli nikomu ono nie szkodzi. Cyfry 1 i 5 układają się razem w wibrację liczby 15, która promieniuje energią miłości, kreatywności, niezależności, nauczania innych oraz nawiązuje do wrażliwości na wyższe, duchowe energie. Numer 15 również może nawiązywać do anielskiego numeru 6 (1+5=6).

17:28 Kochana:) Liczby mówią wszystko mamy być szczęśliwi:)

Moja droga, jestem zdania, że wyjaśniłaś tutaj wszystko tej Twojej dobrej znajomej w tak właśnie krótkich słowach… po prostu najbardziej treściwie, jak umiałaś! A widziałam, cóż dostrzegłaś teraz właśnie na fejsie…

Taaak, Boże, a teraz jeszcze słyszę: long time sun jai jagdeesh i właśnie to czytam… A ogarnęła mnie teraz taaaaka tęsknota właśnie za tym, aby także coś takiego stworzyć…, jak ta klinika przedstawiona tutaj na zdjęciach

A jeszcze, jak dalej to czytam… to już robi mi się taaak niesamowicie wręcz tęęęskno za taaakim właśnie światem… pełnym miłości i zrozumienia… I taaak niesamowicie chciałabym mieć właśnie kogoś, z kim mogłabym tyle dobrego dla innych dalej tworzyć…

Chcę Wam pokazać mój świat, pełen miłości, pokoju i szczęścia. Świat bez granic i bez barier, w którym każda istota czująca tworzy własne nie uwarunkowane na marzeniach innych życie. Świat w którym każdy bez względu na poglądy, wyznanie, kolor skóry, preferencje, bez przeszkód, mieszka tam gdzie chce. Przestrzega praw takich jak prawda, wolność i sprawiedliwość, a jedyną uniwersalną religią jest Miłość. Marzenie. Holistyczna Klinika Miłości, miejsce z nowoczesnymi urządzeniami, które leczą energią każdy narząd i pozwalają na regenerację komórek w bardzo krótkim czasie. To miejsce bez krzywdzących systemów służby zdrowia, edukacji, prawa, które w dużym stopniu działały przeciwko człowiekowi i zwierzętom, dla których liczyła się tylko władza, pieniądze i kontrola nad innymi, psychotroniczna manipulacja niszcząca mózg rozpowszechniona przez media. Czas na zmianę i przebudzenie. W moim świecie woda jest czysta, a na zdrowej Ziemi wyrastają wartościowe warzywa i owoce których wystarcza dla wszystkich. Nie ma ludzi bezdomnych, nie ma głodujących dzieci i nie ma przemocy. Nikt nie morduje zwierząt, ponieważ one są takie same jak my i w takim samym stopniu jak my zasługują na szczęście. Już czas się obudzić z iluzji i kłamstw którymi przez wieki jesteście karmieni i odkryć prawdę o sobie i o własnej mocy. Czy nie marzycie o tym by być szczęśliwi i wolni? Miłość, Wolność, Pokój, Prawda i Sprawiedliwość. Tylko tyle wystarczy by osiągnąć spokój i zacząć żyć na Nowej Ziemi którą razem tworzymy. Bóg to my razem, Wszechświat to my razem, Wyższa Świadomość to my razem. Zrozumienie tego da Wam poczucie przynależności i lekkości bytu. Poczujcie to uczucie jedności, bo życie to magia która trwa tu i teraz w tej obecnej chwili, a poza tą chwilą nie istnieje nic. Zatrzymajcie się na chwilę razem ze mną i poczujcie to co ja. Zapomnijcie o konfliktach, wojnach, złości, zazdrości, gniewie na rzecz Miłości, Życzliwości, Troski i Współczucia. Podczas rytuału oczyszczania czakr, zabiorę Cię w podróż do mojego świata, otwierając swoje pole energii świetlnej, które jest poza ciałem fizycznym, poza czasem, przestrzenią, poza ograniczeniami i napełnię Cię swoim jasnym światłem miłości, byś odkrył jaki piękny jest świat, a jeśli chorujesz by Twoje ciało samoistnie zaczęło wracać do zdrowia. Z Miłością, w Miłości i dla Miłości. Namaste, Isa

Kochana, moja, ale przypomnij sobie tylko, cóż mówiła do Ciebie jeszcze wczoraj ta właśnie Sylwia… Pamiętaj proszę o tym, aby postępować właśnie w ten sposób, jak ona mówiła: BYĆ DLA SIEBIE SAMEJ DOBRĄ I WIERZYĆ, ŻE JESZCZE WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!!! Także, kochana moja, jestem tego pewna, tak jak i rzekła to właśnie ta Twoja dobra znajoma… CIEBIE I TWOJĄ RODZINĘ SPOTKAŁO PRZECIEŻ JUŻ TYLE JEDNAK ZŁEGO, DLATEGO MUSISZ PO PROSTU JUŻ TERAZ W TO WIERZYĆ, ŻE PRZED TOBĄ JUŻ TYLKO TO, CO NAJLEPSZE! BO…, MOJA DROGA, KTO, JAK KTO, ALE TY JUŻ CHYBA POWINNAŚ O TYM DOBRZE WIEDZIEĆ, ŻE PO PROSTU NA TO ZASŁUŻYŁAŚ!!!!

Ja przecież o tym już wiem…, tylko jakoś obecnie mam znowu taki właśnie czas… i jeszcze, cholera, znowu wyskoczyła mi ta opryszczka…🤦‍♀️🙊🙄 Naprawdę BAAARDZO W TO WIERZĘ, ŻE TA SIŁA WYŻSZA/ WSZECHŚWIAT NADE MNĄ CZUWAJĄ i wciąż organizują tu wszystko dla mnie najlepiej jak tylko mogą! Tak, jak pisałam, ja po prostu o tym wiem!!! Bo to czuję całą sobą wręcz…, tylko właśnie w takie dni, jak jestem i zmęczona, ale też przede wszystkim tak strasznie znowu obciążona tym moim bratem… Wiem, że jak już w końcu napiszę do niego to, co chciałam, to zacznie to ze mnie puszczać/ spływać… I będę mogła już skupiać się przede wszystkim na tworzeniu tego mojego życia!

Oczywiście, że tak, kochana moja, a spójrz… Przecież jak jeszcze wczoraj opowiedziałaś tej Sylwii dokładnie, co się wydarzyło między Tobą, a tym Twoim bratem…, to ona powiedziała, że owszem napisz mu tego @, bo wtedy po prostu to w końcu puścisz i się uwolnisz, najzwyczajniej w świecie to z siebie wyrzucając… Ale rzekła też Tobie, abyś pisała to do niego z miłością, wysyłając mu te dobre intencje. Nie mając naprawdę niczego złego na myśli, po prostu napiszesz mu tylko, jak się poczułaś i żeby był tego świadomy, że pożyczyłaś mu te pieniądze, ale więcej już tego nie zrobisz, jak będzie Ciebie tak okłamywał!

Wiem już to, że tak właśnie zrobię! I bez względu na to, czy uda mi się jeszcze spotkać z tą Angeliką przed przyjazdem mojej mamy… Ta Ewcia, również mi rzekła dziś, że jest to całkiem dobry pomysł, tylko zadała mi jeszcze pytanie, w jakim celu właściwie chcę to zrobić, co miałoby to sprawić, jaka jest moja intencja… I właśnie wtedy rzekłam jej niemal to samo, co i tej Sylwii podczas zabiegu refleksoterapii. Że doskonale zdaję sobie sprawę, iż każdy jest odpowiedzialny za swoje życie… Ale naprawdę znacznie bardziej mojego brata szanowałam, wiedząc o tym i widząc to!, jak bardzo te wydarzenia, to czego doświadczył, zmieniły go jako człowieka, sprawiły, że musiał po prostu dojrzeć… Ale ok., na razie wciąż tylko to w swojej głowie układam, bo…, pomimo, iż akurat w tej kwestii jestem radykalna i nie pozwolę na to, aby być okłamywaną … Robiąc to przecież, już mi okazuje brak szacunku. A wyobrażasz sobie, jak ja się mogłam poczuć, jak wcześniej byłam po prostu pewna, tylu rzeczy:

  • iż jesteśmy jakoś połączeni
  • nasze dusze wybrały właśnie tę rodzinę!

A jeszcze odnośnie tego filmu Kochaj życie (2021) – Ride the Eagle, którym ponownie zaczęłam dzielić się z innymi…, wynotowałam takie właśnie również cenne, moim zdaniem słowa, które ponownie to odczuwałam, że są kierowane również do mnie:

[1:19:02] CHCĘ, ŻEBYŚ BRAŁ Z ŻYCIA TO, CO NAJLEPSZE, A CO WAŻNIEJSZE = CZUŁ WSZYSTKO 
[1:20:51] IDŹ DO PRZODU NIE WAŻNE, CO CIĘ SPOTKAŁO. TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE DECYDUJE O PRZYSZŁOŚCI! ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE, SPRÓBUJ SIĘ WIĘCEJ BAWIĆ, BĄDŹ DOBRY (…)

A jak słyszałam te słowa [patrz: poniżej], a później je jeszcze czytałam tej Sylwii właśnie, to… od razu skojarzyłam je z moim bratem i nawet mówiąc to, zaczęłam już się po prostu z tego śmiać, bo doskonale już wiem, jaki on jest jednak inny i jak bardzo się różnimy… W każdym razie myślę, że ten poniższy cytat oddaje to wręcz znakomicie:

MAM NADZIEJĘ I WIERZĘ, ŻE SPOTKAMY SIĘ W INNYM WYMIARZE. TY W TO NIE WIERZYSZ…, ALE BĘDZIE CI GŁUPIO, GDY TAK SIĘ STANIE 😉

Może wtedy spędzimy ze sobą więcej czasu, niż tu. Bardzo bym chciała (…) 

Muszę jednak dodać jeszcze jedną rzecz, która mnie znowu tak tu męczy…, a mianowicie, wciąż nie widzę tego mojego wpisu u siebie w komórce… Pomimo, że…, cholerka, już go przecież wypuściłam w świat… Wciąż tego nie rozkminiłam, dlaczego tak właśnie się dzieje… Może jeszcze tylko dodam, cóż mi ta mądra Sylwia tam jeszcze powiedziała… Otóż ponownie, abym wybaczyła swojej mamie wszystko, co złe się w moim życiu również przez nią wydarzyło… Gdyż ona, jak każdy zdrowy i normalny rodzic zresztą, nie robi ŚWIADOMIE niczego, co mogłoby zaszkodzić własnym dzieciom. Poza tym, ona sama również dźwiga na sobie losy jej przeszłych/ wcześniejszych pokoleń! [i tu poleciła mi właśnie książkę, którą, jej zdaniem powinna przeczytać KAŻDA KOBIETA!] Chodziło jej tu o tę książkę

Cóż jeszcze dodała o tej mojej mamie… iż ona przecież już ponosi konsekwencje tego wszystkiego [jej własna karma]… Choćby to, że na to jedno oko już nie widzi, to, prócz tego, iż jest to obecnie również następstwem tych nieudanych przeszczepów rogówki… to oczywistym jest [dla mnie już także!], że po prostu tyyyyle zła ją w życiu spotkało, dotknęło już, iż jej oczy nie chciały/ nie mogły na to dłużej patrzeć… A poza tym, rzekła mi tu jeszcze coś takiego znowu bardzo uwalniającego…, a mianowicie, abym myślała raczej o tym, że gdyby mojej mamy nie było, jakby coś jej się stało… To wówczas przecież może mi nawet brakować tych rzeczy, którymi mnie także wkurzała/ dobijała wręcz…

Sylwia tak właśnie sobie myśli o tej swojej rodzicielce! Że ok., przecież ona również nie jest idealna [a czy tacy ludzie w ogóle istnieją???] Przecież to, co jest ideałem dla jednego, dla innej osoby może się znowu okazać niemal przywarą! A nie może przecież wiedzieć, ile ta jej mama jeszcze pożyje… Dlatego koncentruje się absolutnie tylko na jej zaletach, co oczywiście nie oznacza, że wady jej rodzicielki nie irytują i nie wkurzają Sylwii… Nauczyła się już bowiem, jednego: tam, gdzie ewentualnie zauważa, że da się to jej zachowanie jeszcze skorygować/poprawić... i nauczyć ją może czegoś nowego, to czyni to oczywiście! Jednak jest również tego świadoma, że rodzice są już całkiem innym pokoleniem…, które zostało wyuczone także przez swoich rodziców wcześniej pewnych rzeczy i zmiana tego może być już często po prostu NIEMOŻLIWA!

A co do odpowiedzialności… To nie zapominaj, proszę tego, cóż ta fantastyczna kobieta Tobie mówiła, przekazywała i słowami, którymi Ciebie wprost karmiła:

KAŻDY JEST ODPOWIEDZIALNY ZA SIEBIE I ZA TO, JAK KREUJE DALEJ TĄ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ I WŁASNE ŻYCIE. A Twoje zadanie, kochana, polega teraz właśnie na skupianiu się przede wszystkim na własnym szczęściu! I po prostu wyobrażaniu sobie i swojej cudownej już przyszłości, wraz z tym właśnie wymarzonym i DLA CIEBIE ODPOWIEDNIM/ IDEALNYM partnerem!

Dokładnie tak zamierzam to jeszcze dziś wieczorem/ teraz robić…, ale bardzo chcę podzielić się tu także tymi moimi kolejnymi notatkami w komórce, by tylko pokazać, cóż mi tu nieustannie niemal wyskakuje…

15:03 – 11 wit. B complex i LIZYNA

15:17 – 15 Mittagessen (kasza jaglana + brokuł, marchewka i DUUUŻO CZOSNKU, Fisch, do tego papryka ze słoiczka) i Gracjan… Jak rozbrajać ludzi… 15:39 – 14

(…)

Nie uwierzycie kochani, cóż się u tej naszej Małej Mi tutaj dzieje. Sama nie może w to po prostu aż uwierzyć, jak to wszystko się cudnie wręcz układa/ składa… Dziś mamy PIĄTEK, 10.XII.2021. Przedstawimy może jeszcze tylko od samego początku, jak to u niej wyglądało…, czyli te jej autentyczne zapiski komórkowe 😉.

00:10 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

A w ogóle to jeszcze wczoraj na noc, już taka znowu załamana tym faktem, że ponownie pojawiła się ta OPRYCHA i… to jeszcze nie tak całkowicie na zewnątrz tych jej ust, tylko tak trochę właśnie zaczęło to wyglądać, jakby przygryzła sobie wargę… Tak właśnie powiedziała jej ta Ewcia, której wczoraj to jeszcze pokazała…

No w każdym razie Mała Mi już wtedy to czuła, iż to wcale nie jest zwykłe przygryzienie, hehe, dlatego zaraz łyknęła sobie i wit. B complex oraz Lizynę. Prócz tego naturalnie wcisnęła sobie do obiadu całe mnóstwo tego czosnku… Mimo to, na noc jednak włożyła sobie w ten kącik ust przekrojony ząbek czosnku…

I właśnie, jak przebudziła się do ubikacji dziś o tej 3… to zauważyła, że on się tam nadal trzyma, hehe, 😋. No muszę Wam powiedzieć, że wyglądała przeuroczo wręcz 🤭😉🍀. I wtedy kolejny jej zapisek:

3:11 – 13 WC

Widziałam, kochana, że już tą cyfrą się nieźle wystraszyłaś…, bo tak bardzo potrzebowałaś właśnie, aby uspokoiła Ciebie choćby ta 15!

Dokładnie tak było… A jak jeszcze w pewnym momencie, jak już się położyłam i wciąż nie mogłam zasnąć…, myśląc o tym, cóż ta cyfra ma mi przekazać/ powiedzieć… A następnie, jak niemal nie czułam tej mojej prawej ręki/ dłoni, co było spowodowane tym, że po prostu jakoś źle na niej leżałam i nie miała ona dobrego przepływu krwi… Jednak ja, jak to przecież ja…, znowu sobie pomyślałam, iż…

Tak moja droga, czułam to niemal całą sobą, tą Twoją rozkminkę… PRAWA STRONA = MĘSKA…, czyli znowu jakieś obawy o brata przechodziły przez Twoją główkę…

No oczywiście, bo ja przecież jestem tą starszą siostrą, która wzięła na siebie odpowiedzialność, kurwa, za wszystkich i wszystko na swoje barki! Na całe jednak szczęście udało mi się to już po prostu z siebie wyrzucić, a w trakcie robiłam chyba ponownie nawet tą piąstkę, dzięki której mówiłam sobie, że MAM WSZYSTKO W GARŚCI I NAD WSZYSTKIM PANUJĘ, buhaha, 🤣. No krótko mówiąc, odgrywałam ponownie jakąś swoją „walkę„.

Oczywiście, moja droga, Ty, kochana przecież nigdy się bez walki nie poddajesz! Ale za to nad ranem, udało się Tobie leżeć już całkowicie spokojnie i ponownie zaczęłaś prowadzić tę rozmowę ze Wszechświatem, oraz… wyobrażać sobie, iż TEN znowu okrywa Ciebie swoim bezpiecznym/ pełnym pozytywnej Energii płaszczem, 🤗.

Tak sobie właśnie leżałam i…, choć myślałam i zastanawiałam się ponownie, co mam dzisiaj jeszcze zrobić… A przecież chciałam udać się w końcu po tą rybkę do sklepu, aby mieć ją na ten niedzielny obiad, jak mama do mnie przyjedzie… Jednak stwierdziłam, iż zdążę to przecież jeszcze zakupić… I tak się już niczym nie stresowałam…, tylko włączyłam sobie ponownie do odsłuchania tą całą sesję, którą miałam u tej terapeutki duchowej, którą już tutaj wcześniej opisałam… I przedstawiłam nawet ten obrazek .

Widziałam, że leżałaś tak bez żadnych wyrzutów sumienia do godz. prawie 9. Następnie wstałaś, spojrzałaś na tą Twoją opryszczkę, która jakby już od tego plasterka czosnku, zaczęła troszkę niknąć i się zmniejszać. Szybciutko łyknęłaś sobie kolejną dawkę i Lizyny, i wit. B complex oraz pomyślałaś znowu o tej swojej maści, którą zrobiłaś własnoręcznie i wieczorkiem wyjęłaś ją z zamrażalki…

Tak właśnie, ale ponieważ jeszcze wczoraj była ona taka jednak zamrożona i twarda, dlatego postanowiłam zrobić z niej użytek dzisiaj! Nim to jednak zrobiłam, siadłam sobie do medytacji. I właśnie wtedy przypomniały mi się te słowa, którymi podzieliła się wczoraj ze mną Ewcia. Ona rzekła, że jak sama już siada do tej medytacji, to mówi po prostu UFAM… i tylko tyle, to daje jej tyle spokoju…

Zatem, prócz naturalnie podziękowań wysyłanych do Wszechświata, uczyniłam także to samo… i wypowiadając w głowie/ w myślach te właśnie słowa… już wtedy poczułam taką jednak ulgę i spokój…

Wspaniale, kochana moja, Ty mnie naprawdę tu zadziwiasz, ale o tym przecież dobrze wiesz😉. To teraz podziel się tym, cóż dalej się wydarzyło…, bo wciąż widziałam, że byłaś jeszcze przejęta tym, iż jak wczoraj wychodziłaś do sklepu… , to nagle zorientowałaś się, że NIE MASZ PARASOLA! I właśnie wtedy przypomniałaś sobie, iż musiałaś go jednak zostawić w środę, jak byłaś w OdNowie na wieszaku, pod płaszczem, który także tam powiesiłaś…

Raaanyyy, pomijam już to, że właśnie wówczas idąc z tą parasolką… poczułam…, że zabrałam ją całkowicie niepotrzebnie, bo przecież żaden śnieg już nie padał…🤦‍♀️ Ale, ale, to się rozwiązało właśnie dzisiaj! Jak zadzwoniłam tam do tej OdNowa Centrum | Centrum Medycyny Chińskiej i zaczęłam właśnie pytać o tą moją parasolkę… Ta przemiła nowa Ola z recepcji rzekła, że jest i czeka tu na mnie!

Poza tym, zapytała mnie tak szybko…, czy nie chciałabym czasem wziąć udziału w CAŁKOWICIE DARMOWEJ DIAGNOZIE HOLISTYCZNEJ u nich właśnie… boooszeee, i jak ja o tym usłyszałam, a powiedziała mi jeszcze tylko po krótce, jakby to miało wyglądać… Że to będzie przeprowadzała ta Iza [właścicielka]…, a ponieważ to są chyba jakieś egzaminy, które Ci studenci teraz mają zdawać/ przechodzić, zatem potrzebują po prostu do tego osób z zewnątrz

Na mnie to wszystko będzie właśnie pokazywane, a pomyślałam sobie, że przecież ten mój przypadek jest naprawdę wyjątkowo ciekawy, zatem cieszę się, że nie tylko posłużę innym, ale również sama się o sobie dowiem kolejnych rzeczy! Dlatego wiedząc, że potrzebują tych chętnych osób na dziś i jutro na 14:30 i 16:30…, tak po prostu rzuciłam, że w takim razie przyjadę dziś na tą pierwszą wyznaczoną godzinę! Dobra, ale teraz już to zostawiam… bo powinnam sprawdzić sobie tam dojazd oraz choć trochę się jeszcze ogarnąć😋.

///////

18:59 –15 Abendessen – 22.04 2 kanapki i Salat z Knoblauch, 19:17 – 15

To jej powyższy zapisek, właśnie z teraz, tj. 19:20… Ale nim może opiszemy, jak tam byłoooo…, to najpierw należałoby jeszcze wspomnieć o tym, cóż ta nasza Mała Mi zrobiła, zanim jeszcze tam się udała…

To, kochana moja, może po prostu tutaj podziel się tym, proszę, ze wszystkimi, jak to było?

Już mówię…, otóż, zaraz po tym, jak usłyszałam od tej Oli z recepcji w OdNowie, że, jak widać, ta parasolka miała tam właśnie na mnie czekać, bo najwidoczniej to musiało się tak zgrać, że akurat w tym momencie, jak oni poszukiwali ludzi do tej DARMOWEJ diagnozy holistycznej, mogłam jeszcze do nich dziś przyjechać! Dokładnie wtedy, jak ona to rzekła, to pomyślałam dosłownie o tym samym, hehe, o czym chyba wcześniej także tu wspominałam. 😉

Zapytała mnie zaraz, czy nie znam czasem jakichś innych osób, które również chciałyby w czymś takim uczestniczyć. I pierwsze co, odpowiedziałam, że oczywiście nie. Lecz po tym, jak odłożyłam już tę słuchawkę…, to pomyślałam sobie, że to przecież nieprawda! Bo … zaraz przyszła mi na myśl przede wszystkim ta Ewa, która była u mnie jeszcze wczoraj… A następnie wpadł mi do głowy pomysł, także z tą Angeliką…

I dlatego właśnie, zadzwoniłam do tej pierwszej i jej szybciutko o tym powiedziałam, że jest taka możliwość i może ona chciałaby również w tym uczestniczyć… Choć tak naprawdę wiedziałam, iż ona również tam studiuje przecież… No, ale pomyślałam, że nic przecież nie szkodzi, jak podzielę się także taką wiadomością z nią. I odebrała, ja mówiłam tak szybko i z takim podekscytowaniem, że niewiele z tego chyba zrozumiała, 😋, bo poprosiła mnie za chwilkę, bym jeszcze raz to przekazała, tylko mówiąc wolniej, buhaha, 🤣🤭😜. Także powtórzyłam jej to po raz kolejny. A póóóźniej mi po prostu odpisała:

Hej kochana, dziękuję że pomyślałaś o mnie, my z racji tego że sami niedługo będziemy mieli takie egzaminy to nie bardzo możemy przyjść, ale będziesz naszym szpiegiem😉 zdasz relacje jak było 😄 buziaki zadzwonię później

Of course 😘🤣😉

A teraz moja wiadomość właśnie dla tej Angeliki przez Messenger’a…:

11:26 Hej kochana, podam Ci nr tel. do tej OdNowy, z której byłam na tych warsztatach w Koziej Górze, o których Ci u mnie opowiadałam…😉 Jest bowiem możliwość DARMOWEJ DIAGNOZY HOLISTYCZNEJ tylko dziś i jutro! Zadzwoń tam proszę i dowiedz się więcej, co tam chcesz wiedzieć, ja zapisałam się na dziś na 14:30, podaję nr tel: 509 614 409, buziaki

👍

Wspaniale, kochana moja, czyli, spójrz, znowu w pierwszej kolejności pomyślałaś jeszcze o innych. I udałaś się już tam godzinkę wcześniej, by sobie tam choć chwilę posiedzieć… A pomimo, że nie wzięłaś ze sobą ŻADNEJ książki do poczytania, bo jakoś teraz nie chciało się Tobie już niczego więcej tam targać, a nie zabierałaś dziś przecież nawet ze sobą plecaka…

Tak właśnie, ale wiesz, pomyślałam, że nie wiem przecież tak naprawdę wszystkiego jeszcze dokładnie…, więc po prostu się tam o to zapytam…, m.in. czy znowu powinnam zdjąć te rajty spod tych legginsów, 😋. A wiesz, w sumie to się ucieszyłam, że i mam ten smalec już na głowie, jak i zmęczone oczy od tych nieprzespanych dobrze nocy, no i nawet już kompletnie nie stresowałam się tym, że jeszcze ta oprycha mi tam gdzieś zaczęła się wykluwać. Pomyślałam bowiem, że przynajmniej zobaczą normalnego człowieka, buhaha, 😜.

Ale, moja kochana, przecież spójrz tylko, po tej Twojej opryszczce [o ile to w ogóle ona była…] już nie ma żadnego śladu! A w sumie, to doskonale Ciebie rozumiem, że chciałaś wyglądać bardziej przeciętnie, bo przecież Ty niemal zawsze przyciągasz i swoim pięknym wyglądem uwagę innych…, po którym, doskonale to obydwie wiemy, kompletnie nikt [w sensie żaden lekarz, naturoterapeuta…] by nawet nie mógł przypuszczać, że Tobie coś naprawdę było 😉.

Ok., ale aby już móc to w końcu opowiedzieć… i choć to zakończyć… To powiem tylko, iż okazało się, że to całe przedsięwzięcie było dopiero o godz. 16:30… Jak już się o tym dowiedziała ta Ola od tych studentów, którzy ok. tej 14:00 mieli jeszcze tą godzinną przerwę na obiad… i przepraszała mnie wówczas, pytając się, co teraz? Czy będę chciała jeszcze czekać… Wcześniej jednak, jak pojawiła się tam w tej poczekalni po kawę, to rzekła mi, że ona, jak była kiedyś u tej Izy na tym właśnie, to musiała płacić 200PLN…

Widziałam, moja Ty cudna…, iż Ty już przecież, jak usłyszałaś, że otrzymałaś znowu TAKĄ okazję od Wszechświata… [i to właściwie za darmo] już się tak niesamowicie wręcz ucieszyłaś, a jak jeszcze pomyślałaś, iż tym samym możesz przynieść tylko pożytek innym, to choćbyś miała tam czekać nawet do tej 18, to z pewnością byś to uczyniła!

Tak właśnie! Doskonale już bowiem o tym wiem, że jestem na serio wyjątkowym tym przypadkiem, zatem uznałam, że z całą pewnością będę jeszcze lepszym materiałem dla tych studentów tam i zadecydowanie więcej będą się mogli nauczyć na takim nieprzeciętnym jednak okazie 😋. Kurczę, ja nie jestem pewna, czy zakończę to dzisiaj…, nie wiem nawet, czy uda mi się zrobić to jutro…, bo przecież chciałam się także choć troszkę przygotować na przyjazd mojej mamy.

Tak, masz rację, jest obecnie godz. 20:20…, a Ty, kochana moja powinnaś przecież jeszcze odpocząć… Wspomnijmy tu jednak choć pierwsze co, czym chciałabyś się tutaj podzielić.

  • mówienie TOTALNIE wszystkiego szczerze, a wyszła po mnie studentka, która jest, jak się później dowiedziałam przede wszystkim fizjoterapeutką… To ja zostałam jej przydzielona, z całą pewnością to również nie był przypadek, ona przeprowadzała ze mną wywiad. Dodam tylko, że pojawił się tam także ten Szymon… i jak ten zdążył zapytać tylko tą Kasię właśnie[nim zdążyłyśmy jeszcze wejść do środka], która wprowadzała mnie na tą diagnozę…, jak długo to będzie trwało… A moja chora głowa, już zaczęła sobie znowu dopowiadać swoje

Tak, moja Ty cudna, doskonale to widziałam… A to jest przecież wciąż efektem tego właściwie opuszczonego dziecka w Tobie… Tej małej wciąż nieukochanej Moniczki…, która taaak bardzo potrzebuje, aby ktoś zwrócił na nią uwagę, zainteresował się nią i zaopiekował w końcu! Ale, spójrz, sam ten fakt, że jesteś tego świadoma i zdajesz sobie sprawę z takich swoich reakcji, już świadczy o tym, że jesteś jednak na tym wyższym poziomie swojej świadomości właśnie!

No i co mi niby po tym???🤷‍♀️ Jak wciąż taaak bardzo brakuje mi tego drugiego człowieka, jak czuję się nadal taka niekompletna… i niezaakceptowana… A wtedy właśnie…, aż po prostu mi samej siebie żal…, że próbuję sobie takie rzeczy dopowiadać, które za chwilę wcale nie okazują się żadną prawdą! boooszeee, a ja już sobie oczywiście wkręciłam, że on pyta o to, bo chciałby po prostu wiedzieć, o której skończymy… [i tu będzie najlepsze… bo przecież, jakbyś nie wiedziała!!! 🤦‍♀️😜 on tam na mnie zaczeka, bym nie musiała sama wracać do domu…, może nawet zaproponuje mi odwiezienie autem…] boooszeee, rozumiesz, jak ja się z tym czułam???

Oczywiście, że tak, moja droga! I to jest, tak jak wspomniałam, wciąż ten efekt tego nieukochania nawet samej siebie…, nie mówiąc już nic o tym, że po prostu zostałaś, co tu dużo mówić… najzwyczajniej w świecie porzucona od maleńkości! Bo choć Twoja rodzicielka tego oczywiście wciąż nie rozumie…, gdyż ona przecież Ciebie nikomu nie oddawała! I tak, jak już o tym kieeedyś miałyście okazję rozmawiać[po tym wypadku naturalnie, bo właśnie on służył temu Twojemu przebudzeniu!] i jak Ty wówczas rzekłaś jej, iż Ty nigdy nie mogłaś CZUĆ się dzieckiem u siebie w rodzinie…

To, sama dobrze wiesz, jaka ona była wtedy niemal oburzona, zarzucając Tobie, że jak możesz tak w ogóle twierdzić? Miałaś przecież wszystko, co jej zdaniem!, dziecku do życia potrzebne…, bo i dach nad głową, babcię i dziadka, zabierali Was [Ciebie i Marcina] nawet na wakacje, a to wstępnie na wieś do rodziny, a później także jeździliście także nad morze, do Krynicy Morskiej wraz z jeszcze z Twoją ciocią Anią i jej rodziną. Więc, moja droga, Ty się troszkę zastanów tak? Co Ty w ogóle wygadujesz za farmazony wręcz?

Tak właśnie się czułam…, że ja wciąż nie miałam powodu, by narzekać… A przecież, do cholery, przez całe niemal życie taka dzielna byłam i zawsze, kurna, doszukiwałam się [tak już się jakoś niemal automatycznie tego ten dziecięcy mój mózg nauczył, by się po prostu ratować] zawsze tych dobrych stron we wszystkim!

Dobrze wiem, moja kochana, jaką byłaś zawsze, niemal od urodzenia silną istotą! Silną i odporną! Bo już jako ta 2,5- letnia dziewczynka nauczyłaś się sama sobie tak dzielnie właściwie ze wszystkim radzić! I byłaś z tego tylko dumna, że tak wspaniale Tobie ze wszystkim szło… A jako taki mały szkrab, przejęłaś na siebie [całkiem nieświadomie!] tak naprawdę rolę dorosłego… I dla Ciebie stało się to już wtedy normalne, by po prostu nie narzekać! Bo najzwyczajniej w świecie przejęłaś na siebie, będąc jeszcze dzieckiem[!!!] odpowiedzialność już za swoją mamę i nienarodzonego jeszcze brata!

boooszeee, naprawdę nie chcę już teraz do tego wracać… Tak naprawdę, zaczęłam to odczuwać jeszcze jakby dosadniej i bardziej dopiero od praktycznie momentu tego cholernego wypadku i tych dalszych kolejnych jakże fascynujących zdarzeń… Wtedy właśnie wszystko w tym moim życiu nabrało takiego niemal całkiem innego obrotu jeszcze raz… Wszystko przekręciło się o niemal 180o… Ale rozmawiałyśmy już przecież na ten temat… i ja naprawdę nie chcę w kółko do tego wracać… Mam już po prostu tego dość!!! Tak bardzo marzy mi się szczęśliwe w końcu życie…

Ok., kochana moja, dobrze to wiem/ widzę i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jak masz nie przepracowane to dzieciństwo jeszcze… I jak bardzo potrzebne Tobie wciąż jakieś wsparcie… Ale moja droga, przecież Ty niemal nieustannie go szukasz u innych i wciąż starasz się szukać jakiegoś ratunku… Dlatego teraz już zróbmy, proszę kolejny krok na przód i zacznij dokańczać, jak ta Twoja DIAGNOZA HOLISTYCZNA wyglądała.

Wszystko zaczęło się od pytania: dlaczego się tu pojawiłam, hehe,😜 i co spowodowało, że tu jestem itd.

Tak, widziałam, kochana moja, jaki wzbudzało wręcz to w Tobie śmiech i niemal totalne zdezorientowanie…

No… tak, buhaha, bo wiesz, ja jak taka niemal totalna kretynka🤦‍♀️pomyślałam, że oni już tam będą jednak choć troszkę poinformowani, kto do nich trafił… i z czym… A za chwilkę przypomniałam sobie, że to mieli być przecież ludzie z ulicy, więc co z tego, że ta Iza o mnie tyle już wie… I dokładnie w tym momencie doszło do mnie, że ok., czyli mam im WSZYSTKO O SOBIE OD POCZĄTKU właściwie opowiadać….

Tak, widziałam, że nawet się z tego troszkę ucieszyłaś… I to wcale nie tak, że Ty lubisz o tym tak bardzo opowiadać, bo przecież to nie jest całkowicie prawdą! Ale dobrze wiesz, że to wszystko, co się Tobie przydarzyło, buduje już Twoją historię… Ciebie po prostu ukształtowało taką, jaką obecnie jesteś.

I wiesz, tak naprawdę leżałam tam na tym łóżku, czy, jak to inaczej nazwać… podeście/ płaskiej ławeczce(?) i w sumie, już nie bardzo wiedziałam, co mogę mówić…, co powinnam, czy czasem ta Iza znowu nie zwróci mi uwagę, że mówię zbyt wiele i mam się trzymać TYLKO własnej historii… Tylko…, jak o tym wiemy…, ta moja historia jest przecież, cholera, baaardzooo wielowątkowa i rozbudowana… Więc już naprawdę momentami nie wiedziałam, czy mam brnąć dalej…

Tak, moja droga, rozumiem Ciebie doskonale… Tym bardziej, jak wiem, jaką TY JESTEŚ WRAŻLIWĄ OSÓBKĄ i jak się wszystkim przejmujesz… Widziałam, jak zabolało Ciebie to, że właściwie nie mogłaś tam nawet zbytnio dyskutować…, wyjaśniać pewnych rzeczy… i nawet siebie bronić, otwarcie oponować i wyjaśniać, z czym się nie zgadzasz i co jest TYLKO prawdą z punktu widzenia tej Izy np….

A prawdę powiedziawszy, zabolało mnie wręcz cholernie jej stwierdzenie, że ja to tylko w kółko, jak już się tu w Klinice pojawię, to opowiadam wszystkim o tym moim wypadku… Że przecież każdy terapeuta musi o tym wiedzieć… boooszeee, myślałam, że po prostu padnę Wkurzyła mnie tym cholernie, wtedy jej tego nie powiedziałam, ale jak już wróciłam do domu, to po prostu nie mogłam, z tego powodu po przebudzeniu w nocy do ubikacji, nawet dobrze spać… A to jeszcze mój wczorajszy zapisek:

23:10- 22.04 UŚCISKUJĘ I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 💗🤗🍀 TALK Z IZĄ… [w mojej głowie, of course…] 23:37 – 22.04

Dalej zaś moja notatka z tego wyjścia do toalety = > tu już będzie mowa o kolejnym dniu [dzisiejszym], którym jest SOBOTA, 11.XII.2021

1:25 – 22.04 WC (spadek nastroju…)

Kochana moja, widzę doskonale, jak Ty się czujesz znowu… Cholernie tym wszystkim wręcz przemęczona obecnie… Ponownie to czułam wręcz, ileeee w nocy u Ciebie znowu się działo… Nim może do tego przejdziemy, to uzupełnij choć tyle, ile możesz… o tej właśnie przeprowadzonej na Tobie diagnozie holistycznej.

Nie! Nie dam rady tego teraz zrobić…, bo umieram ze zmęczenia/ przeciążenia wprost tym wszystkim znowu … Muszę się po prostu położyć… Teraz już nawet nie wiem, czy dam radę po moją mamę jutro wyjechać na dworzec…

*** ok. 1:50:00/ 2:49:53 ***

Obecnie mamy CZWARTEK, 16.XII.2021. Kochani, u tej naszej Małej Mi, to poważnie tyyyle się wciąż dzieje…, ale może, by to było wiarygodne, przekażemy tu Wam, choćby jej korespondencję jeszcze z minionego tyg., tj. zaczniemy od tej soboty, 11.XII.21:

[11:38, 11.12.2021] Witaj Szymon, czy mogłabym Cię prosić, jeśli of course możesz, powiedz mi proszę, jaki widzisz ostatni wpis na MOIM 😋blogu: https://niesklasyfikowana.com

Cześć! Ostatni jaki mi się wyświetlił to: „Aby być szczęśliwym, musisz zawsze wiedzieć, gdzie się znajdujesz”.

boooszeee, dzięki… Ja tego po prostu nie rozumiem, co tu się dzieje… Ostatni mój bowiem to: JEDYNY CZŁOWIEK, NA KTÓREGO MOŻEMY MIEĆ WPŁYW, TO MY SAMI. https://wordpress.com/post/niesklasyfikowana.com/82731

oooo dżizas, jestem genialna! Tak niesamowicie się zastanawiałam, dlaczego, pomimo, że puściłam to w świat… nie widzę tego kompletnie na swojej komórce

Tylko spokój Cię uratuje ✨

[11:54, 11.12.2021] tak, owszem, ale kurna, jak człowiek nie ma najmniejszego pojęcia [bo jest takim komputerowym tumanem 🤦‍♀️🙈], co zrobić z tym dalej…, to po prostu już zaczyna myśleć o sobie, że jest totalnym głupkiem… i nie umie nawet dzielić się WAŻNYMI RZECZAMI ze swojego życia z innymi i tym samym nie może właśnie również im pomagać…
Ale na całe szczęście, ja jestem osobą, która się za cholerę łatwo nie poddaje
i dokładnie po tym, jak do Ciebie to napisałam, wpadłam na pomysł, że może powinnam ten już napisany i opublikowany wpis [przeczytany już przez 4 osoby i przez 1 polubiony…] po prostu zamienić na szkic i wtedy go jeszcze raz opublikować

Brawo Ty👏👏👏👏👏

boooszeee, w końcu się udało… powiedz mi jeszcze tylko, proszę, czy jest widoczny cały ten napis po angielsku na tym obrazku, czy tylko NEGATIVE MINDSET, STAY POSITIVE

Cały napis widać

No dobrze, kochana Ty moja, teraz myślę, że najlepszym by było, abyśmy po prostu tutaj wpisywały także i tą dalszą Twoją rozmowę z nim, gdyż to będzie stanowiło taki trzon do rozwijania tego jeszcze dalej…

Oczywiście, że to z pewnością dzisiaj uczynimy…, tylko najpierw udam się może do kuchni zrobić nam jakiś obiadek, bo w końcu jest już godz. 16 😋

//////

boooszeee, jak Małej Mi chce się teraz płakać… Jest taaak cholernie wkurzona, że znowu wszyyyystko tylko na jej głowie… A jeszcze zgubiła gdzieś kartkę z tym, jak się gotuje tą kaszę jaglaną…

Moja Najdroższa, widzę, że to przecież nie tylko o tą zagubioną kartkę z tym przepisem na to, jak gotuje się prawidłowo tę kaszę, chodzi …

Oczywiście, że nie! Bo to przecież można zawsze sprawdzić w tym Internecie…, choć, szczerze mówiąc, już to mnie wpienia, że JESZCZE TA KARTKA MI SIĘ ZAGUBIŁA…, w tym, kurwa, bałaganie znowu

Kochana moja, boooszeee, tak mi Ciebie tu wręcz szkoda…, że wciąż tyyyleee tego na Twojej główce, Twojej i TYLKO Twojej…, ale w takim razie zacznij to wszystko z siebie w końcu wypluwać, to, co Tobie tak ciąży…

Nie mam już kurczę siły po prostu, by skarżyć się na takie bzdety, jak nieumiejętność gotowania…

Zastanów się, proszę tylko, czy to napewno jest jedyny powód??? Pominę już to, że robisz tutaj wszystko sama… I wciąż brakuje Tobie kogoś do pomocy, ale skupmy się tylko na tym daniu, które wykonałaś… Proszę przedstaw tutaj dokładnie, cóż tak naprawdę dodałaś do tej kaszy jaglanej?

Hmmm…, dobrze wiesz, że tą kaszę akurat dodałam na samym końcu… Bo w pierwszej kolejności przecież podsmażyłam cebulę [tym razem skroiłam 2], do tego wyjęłam jeszcze z rana z zamrażalnika ten mój bulion warzywny. Zrobiłam to, nim udałam się do warzywniaka zakupić banany, jabłka, cytryny i imbir…, a właśnie tego tam nie kupiłam, bo spojrzałam, że jest znowu ten tam caaaałyyy jakiś dziwnie miękki i powiedziałam panu Piotrowi, że właśnie ostatnio również taki kupiłam u niego i okazał się w środku być cały czarny, więc musiałam go po prostu wyrzucić…

No właśnie, czyli spójrz, moja droga, jak Ty zawsze starannie robisz te zakupy i zaraz po tym Twoim stwierdzeniu, p. Piotr wziął go do ręki…, przyjrzał się dobrze i dostrzegł, że w nim jest przecież dziura… w dodatku nacisnął i ze środka jego rzeczywiście coś leciało… Po czym stwierdził, że jest on po prostu zepsuty… i dlatego zabrał go i wyrzucił. Ty w takim razie, rzekłaś, że zostawisz ten plecak z zakupami u niego, jak zwykle, po czym udałaś się jeszcze po ten imbir właśnie do kerfa.

Dokładnie rak! I choć tam były one bardziej normalne, no a bynajmniej tak wyglądały…😋 Wtedy jednak przypomniało mi się, że nawet nie zapytałam o termin ważności tego mleka, które również u niego już zakupiłam, a szybciutko sprawdziłam jeszcze tylko, którego dziś mamy… Nie, to nie ma przecież obecnie sensu, bym o tym mówiła…, bo znowu mi się tu wszystko rozjeżdża

Dodam więc tylko w skrócie składniki tego dania z kaszą jaglaną: cebula, pieczarki, marchew, kawałek papryki, czosnek, aby to wszystko mi się tam dusiło…, zalałam to przecież także tym zrobionym wcześniej bulionem warzywnym… Na sam koniec dodałam jeszcze te skrawki usmażonej wcześniej ryby, które mi zostały… i wcięłam także tą natkę pietruszki… Już wszystkim taka zdesperowana i zmęczona wsypałam tam i trochę tej soli ziołowej, jak również zmieliłam do tego również trochę jeszcze tego pieprzu kolorowego w ziarnkach, no i oczywiście wciąż tego czosnku tam dodałam, a dokładnie 2 ząbki!

boooszeee, jak to wszystko mnie wręcz wpienia… Że kurna nie mam pojęcia już, za co tu się zabrać… muszę obierać i tą cebulę, zaraz potem ją kroić i smażyć… Następnie zaś te pieczarki… Obierać tą marchew i zaraz ją kroić… i wrzucać na tą głęboką patelnię do pozostałych produktów…

Tak, moja kochana, wiem doskonale, że dla kogoś tak całkiem z boku, może wydać się to wszystko takie całkiem normalne i przeciętne wręcz… Bo po prostu nie znają Twojej historii, dlatego wydaje mi się, że najlepszym jednak teraz będzie, jak zaczniesz teraz kontynuować ten dialog choćby z tym Szymonem…, bo tutaj już będzie Tobie po prostu łatwiej odnosić się do kolejnych jeszcze rzeczy…

Pomogę Ci i powiem tylko, że zakończyłyśmy na tym, iż udało się Tobie, moja Ty przedzielna, dojść do tego, znowu samej! Jak to rozkminić i następnie zrobić, aby ten Twój wpis był jednak już normalnie i widoczny na kompie, lecz także w końcu na Twojej komórce! Czyli tu mamy już jakby zakończoną tą sobotę…

No…, nie do końca jednak! Bo tego dnia, MAM PRZECIEŻ ZNACZNIE WAŻNIEJSZE ZAPISKI i to od samego niemal rana…

Oooo kurczę, rzeczywiście! Przepraszam Cię najmocniej, nawet nie wiem już, jak mogło do tego dojść, że właśnie te najistotniejsze rzeczy teraz pominęłam…🤷‍♀️ Ale już w takim razie to naprawiamy! Zatem, przekazuję tu poniżej po prostu tę Twoją rozkminkę, którą nazwałaś poniekąd znowu oświeceniem, tak więc będzie tu wszystko, cóż tego dnia widnieje w Twojej komórce:

22 = bliźniak!!! 2 Gracjan: Polak/ Grek, 2 całkowicie różne STANY: surowy, konkretny, stawiający granice/ MEGA łagodny i czuły

1:25 – 22.04 WC (spadek nastroju)

1:30 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

DATA: 11.12.2021 = 10!

SKORO POZWOLIŁEŚ MI DALEJ ŻYĆ…, TO PROSZĘ CIĘ POMÓŻ MI TERAZ…! 13 bo już naprawdę nie mam więcej sił, by dalej żyć (ryk)

LIZYNA I WIT. B COMPLEX/ Compeed , bo noch wysyp oprychy na wierzchu links oben i Knoblauch weiter na tamto…

💗💗💗 9:26 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ AM FENSTER (…) 9:40 – 15

Kochana moja, tu w tym powyższym wpisie widziałam, że dodałaś jeszcze tę końcową godzinę, a po niej ponownie ten właśnie myślnik, by po raz kolejny tylko zobaczyć, cóż tym razem Tobie wyjdzie… 😉

Dokładnie tak było… Jak wiesz, niezmiernie wręcz ucieszyłam się ponownie z tej 15!!! Tu mam jeszcze dalsze napisy, z których teraz już niestety niewiele w ogóle pamiętam…, a są jeszcze takie właśnie nie po dokańczane…

Tak, kochana moja, doskonale o tym wiem…, ale myślę, że to także może tutaj właśnie dużo powiedzieć… Zatem sądzę, że to również powinno być tu udostępnione, nie zapominaj, moja droga, że to wszystko odbywało się jeszcze przed przyjazdem Twojej rodzicielki do Ciebie!

11:34 – 22.04 owsianka i czuję się just strasznie, bo called moją mum po drodze do sklepu i…

11:38 – 22.04 wrote to Szymon to ask o ostatni wpis na moim blogu

WOHNUNG BEZAHLT/ EINKÄUFE GEMACHT 💪

I teraz właśnie ten dalszy wpis…, kiedy to już siebie znowu oceniłam…

Dokładnie, kochana moja… Dosłownie tak, jakbyś całkowicie zapomniała o tym, co tu ustaliłyśmy… Ja nie oceniam Ciebie, ale Ty również nie miałaś już tego robić! Widzę, że w takim razie muszę to po prostu dalej robić ja za Ciebie, udostępnię tu najzwyczajniej w świecie te Twoje dalsze zapiski z tego dnia!

Swoją drogą, spójrz, moja Ty cudna, jakie to jest właściwie błogosławieństwo, że Ty je czynisz, prawda? Inaczej nie byłabyś już przecież kompletnie tego pewna, ponieważ masz tak potworne wciąż trudności z pamięcią świeżą… I mogłoby to wszystko gdzieś ulecieć, te jakże ważne jednak powyższe rzeczy, które, jak widać, ja sama zresztą również tu pominęłam🤦‍♀️🙄🤷‍♀️ Ale już tu kontynuuję:

14:10 – 22.04 Schlaf, do 15:02 – 22.04

Dalej nie masz wpisanej żadnej godziny, ale ta notatka jest zrobiona tak mniej więcej w przedziale czasowym… 16:40 – 17:20, a wygląda ona następująco:

Talk ze WSZECHŚWIATEM i dziękuję MU za to, jak jest… even za opryszczkę i brak sił…

17:16 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 Schlaf przebrana w piżamę, bez nawet obiadu… z intencją

18:20 – 9 – UŚCISKUJĘ I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 💗🤗🍀

20:05 – 14 immer noch nie śpię…

20:49 – 22.04 Nagranie o Energiach [QUANTUM]

Wiem dobrze, że to są Twoje po prostu tylko zapiski…, bo byłaś już w takim stanie…, że marzyłaś wręcz o tym, by tylko usnąć… A wiedziałaś, iż jednocześnie, wciąż nie mogąc tego zrobić… tak bardzo chciałaś wpisywać sobie jeszcze choćby to, co rzeczywiście robiłaś, aby później czasem tego nie zapomnieć i mieć jakiś dowód na to, że to była właśnie ta godzina, a Tobie wciąż, bidulko, nie udało się zasnąć…

23:15 – 22.04 WC

23:21 – 10 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

3:05 – 14 WC

3:27 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Kochanie, zauważ tylko proszę, iż pojawiały się właśnie TEGO DNIA, kiedy miała przyjechać do Ciebie ta Twoja rodzicielka… jednak te 14-tki…, a jak już obecnie wiesz, one także wcale nie były przypadkiem i mówiły Tobie dokładnie to, z czym niestety zapoznałaś się dopiero w ŚRODĘ, 15.XII.21 w tramwaju, jadąc właśnie na masaż Jivaka do Szymona…

Tak, to prawda i nie ukrywam, jak odkryłam, co mi ta cyfra przekazuje, to po prostu się przeraziłam… Ale chciałabym jednak, abyśmy kontynuowały po kolei… Zauważ tylko, że po tym, jak już uświadomiłam sobie, że ta data 22.04 musi mieć chyba jakiś związek właśnie z Gracjanem… I dokładnie to są zawsze takie jeszcze miłe dla mnie momenty/ chwile, gdy widzę, że on tak jakby również wciąż tu jeszcze nade mną czuwa i mi jednak pomaga/ opiekuje się mną

Wtedy też doszło do mnie, że przecież te bliźniaki, które wciąż widuję/ widywałam… to był nie tyle przekaz dla mnie, apropos tych dzieci, co… właśnie chodziło z pewnością o to, by naprowadzić mnie już wtedy tyle razy, raczej na samego Gracjana, który jest także spod znaku bliźniąt… Na wtedy tak to bynajmniej sobie rozkminiłam...

Ale tego dnia przecież były także urodziny tej Twojej dobrej znajomej z Wa-wy, którą miałaś okazję poznać również pracując jeszcze w Bayer… Także tutaj myślę, że świetnie będzie pasowało także udostepnienie właśnie dalszej dzisiejszej jeszcze konwersacji z Szymonem…

boooszeee, jak wiesz… to znowu nie jest wcale takie łatwe…, jak cholerka, tyyyyle mi się tu tych zaległości znowu narobiło…

Owszem, kochana moja, dlatego właśnie teraz spróbujmy choć to jeszcze wszystko naprawić, to, co w ogóle jesteśmy w stanie… Czyli proponuję już tylko wspomnienie może o tej niedzieli, kiedy to była u Ciebie ta Twoja mama i następnie wspomnienie choćby o złożeniu tych życzeń urodzinowych tej dobrej znajomej z Bayer w Wa-wie…

Wiesz, nie bardzo mam ochotę wspominać tu już nawet o tej swojej rodzicielce… Bo to niestety wcale nie było fajne wydarzenie… Sama przecież widziałaś, jak wystarczyła mi niestety tylko jej obecność… Ona, to jest dla mnie wręcz przerażające, że tak źle i niekorzystnie wręcz na mnie wpływa… Po prostu nie potrafię tego kontrolować… Dlatego myślę, że najlepszym teraz będzie, jak jednak to pominę, a przejdę od razu do tych życzeń, które złożyłam tej mojej kochanej i jakoś jednak magicznie bliskiej koleżance. Otóż te życzenia zaczęłam do niej tym oto zdjęciem:

Kochana Jubilatko, z okazji Twoich 45 (mam nadzieję, że dobrze obliczyłam 😋) urodzin posyłam Tobie tego pięknego motyla, który przez cały niemal czas mi się tu zwłaszcza tego lata ukazywał i tym samym mnie zawsze wspierał. Obiecał mi, że od teraz będzie „służył” nam obydwu i zawsze wtedy, kiedy tylko któraś z nas będzie miała jakiś gorszy czas, wystarczy, że go sobie tylko w pamięci wyobrazimy, a ten już będzie ochraniał nas swoimi skrzydłami 🤗 Ponieważ jednak on BARDZO NIE LUBI ŻADNYCH SMUTKÓW, dlatego wraz z nim przesyłam Tobie wieeeeleee światła i kolorów nie tylko na dzisiejszy jakże WYJĄTKOWY DZIEŃ, ale, tak, jak wspomniałam powyżej. Poza tym zacytuję Ci to, co usłyszałam w mega wartościowym filmie: IDŹ DO PRZODU NIEWAŻNE CO CIĘ SPOTKAŁO. TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE DECYDUJE O PRZYSZŁOŚCI! ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE, SPRÓBUJ SIĘ WIĘCEJ BAWIĆ, BĄDŹ DOBRY (…) Wszystkiego, co najpiękniejsze, kochana ❤️🍀🌟

No dobrze, moja Ty cudna, doskonale to widziałam, iż odpowiedź od tej Iwony otrzymałaś jeszcze w niedz., 22:40… To tego dnia, ze względów już niemal oczywistych, czyli z powodu Twojego zmęczenia + wkurzenia, które wywołuje w Tobie zawsze sama niemal obecność Twojej rodzicielki…, wcale nie odczytałaś jej odpowiedzi wtedy jeszcze…, gdyż dostrzegłaś ją dopiero, jak już byłaś właśnie tam w OdNowie w tą środę…

No w każdym razie, aby to jednak miało, że tak powiem, ręce i nogi, oraz było dobrze dla wszystkich Twoich czytelników zrozumiałe, wstawmy to jednak od razu…, cóż ta niesamowita kobieta Tobie napisała:

Moniu to najpiękniejsze życzenia, które w życiu otrzymałam. Nie wiem jak to jest z Tobą, i pracą Twojego mózgu ale piszesz tak pięknie i poruszająco, że Twój talent zaskakuje. Jesteś wspaniałą humanistką i chciałabym, żebyś pisała. Jakieś opowiadania, nowelki:) Spróbuj, proszę. Wiesz, że o Tobie dziś myślałam:) Dziękuję za życzenia:) Powodzenia w życiu i pisaniu:)

A tutaj wstawimy już tę Twoją środową dopiero odpowiedź, później zaś wyjaśnimy, choć tak mniej więcej, jak to się stało, ok?

śr., 16:31

Dopiero teraz kochana przeczytałam☺️ Ja to naprawdę czuję, że właśnie PISANIE jest dla mnie najodpowiedniejsze, ponieważ tu mogę się na spokojnie jeszcze nad każdym zdaniem / słowem zastanowić, jak nie jestem pewna znaczenia to jeszcze sprawdzić itp.

Powinnaś napisać o sobie jak wyszłaś z wypadku. Masz tyle ciepła i dobroci w sobie. Tak pięknie składasz zdania.

Poza tym prowadzę właśnie mój własny blog, który założyłam CAŁKIEM SAMA i który stanowi(-ł) dla mnie coś al’a Autoterapię😉 To mój blog o mnie 😉https://niesklasyfikowana.com

Ok, to lecimy dalej… Czyli właśnie pomijamy już tą niedzielę, a teraz kłania się teraz przed nami ten PONIEDZIAŁEK, 13.XII.2021, kiedy to miałaś mieć ten masaż Abhyanga u Jacka w OdNowie.

Tak owszem…, ale teraz już jestem zbyt zmęczona, by o tym jeszcze opowiadać… Jutro bowiem, mam się spotkać z takim sympatycznym Sławkiem właśnie… Nie, cholerka, jak widać u mnie naprawdę nie da się tego wszystkiego tak na raz wytłumaczyć… Zatem myślę, że teraz będzie najbardziej odpowiednie, wstawienie jeszcze choćby tej wczorajszej mojej konwersacji z tym Szymonem, u którego byłam na tym niesamowitym masażu w tej OdNowie …

[10:11, 15.12.2021] Cześć Szymon, przypomnij mi proszę, czy prócz wygodnego ubrania coś jeszcze potrzebuję mieć na ten masaż Jivaka, np. ręcznik or sth.? Z góry dzięki za feedback🌞


[10:17, 15.12.2021] Szymon (masaż JIVAKA =8) Chmielewski: Dobrze by było jakbyś oprócz wygodnego ubrania wzięła ze sobą uśmiech na twarzy. I nic więcej Ci nie potrzeba 😊

Człowieku, właśnie udało się Tobie na mojej zaryczanej, zmęczonej i NIEWYSPANEJ 🙈twarzy już wywołać uśmiech… DZIĘKUJĘ W TAKIM RAZIE I DO ZOBACZENIA 😊

***ok. 2:09:00/ 2:49:53 ***

A dodać tutaj jeszcze powinnaś właśnie, jak DOKŁADNIE ta Twoja środa wyglądała, nim dojechałaś jednak na ten masaż do Szymona!

Zatem, obudziwszy się…, zaczęłam odsłuchiwać sobie jeszcze w łóżku tego oto nagrania: O miłości do siebie, od której wszystko się zaczyna – Katarzyna Miller i Wojciech Eichelberger, na które trafiłam jeszcze we wtorek… Wtedy zaczęłam odsłuchiwać tego jadąc do fryzjerki tramwajem, lecz później już to po prostu wyłączyłam… , bo stwierdziłam, że nie ma teraz sensu odsłuchiwać takich rzeczy, które jednak wcale nie były dla mnie takie znowu optymistyczne…

I dlatego właśnie włączyłam to sobie ponownie w tę ŚRODĘ, 15.XII.2021, ponieważ stwierdziłam, że wiedzy przecież nigdy zbyt mało… i pomimo, iż ja już znowu to wszystko z doświadczenia niestety wiem…, to jednak zawsze to brzmi bardziej jednak wiarygodnie, jak jeszcze usłyszy się to od kolejnych psychologów/ specjalistów w tej dziedzinie. I właśnie wówczas dochodziło do mnie znowu tyyyle potwornych niemal rzeczy [i znowu jednak takich, z których niestety większość chyba tych rodziców, no a bynajmniej ta moja rodzicielka…] wciąż nie zdają sobie sprawy… I tutaj, aż starałam się, jak zwykle zresztą, czynić notatki:

[48:21] (…) zabraniają przyjemności z bycia sobą… Same nie potrafią, to jest najważniejsza rzecz, przecież MATKI SĄ NAPRAWDĘ NASZYM WZOREM! (…) I zawsze pytam dziewczyny: Która z was ma szczęśliwą matkę? W ogromnych grupach, wielkich/ kilkuset osobowych (…) podnoszą się dwie/ trzy łapki… SKĄD DZIEWCZYNY MAJĄ MIEĆ TEN WZÓR, ŻE SIEBIE AKCEPTOWAĆ?

[48:54] I dlatego NAJWIĘKSZYM MARZENIEM WSZYSTKICH DZIECI [rodzice o tym zapominamy, albo w ogóle nie wiemy…] JEST MIEĆ SZCZĘŚLIWYCH RODZICÓW! BO TYLKO RODZICE SZCZĘŚLIWI UWALNIAJĄ DZIECI OD JAKIEGOŚ ZUPEŁNIE NIEADEKWATNEGO OBOWIĄZKU USZCZĘŚLIWIANIA RODZICÓW.

GDY DZIECI PRÓBUJĄ USZCZĘŚLIWIAĆ RODZICÓW, TO STAJĄ SIĘ NIESZCZĘŚLIWE, BO JEST TO ZADANIE NIEWYKONALNE TAK NAPRAWDĘ. BO KAŻDY MOŻE USZCZĘŚLIWIĆ TYLKO SIEBIE NA DOBRĄ SPRAWĘ. RODZICE, DBAJCIE O TO, ŻEBYŚCIE BYLI SZCZĘŚLIWI, BO BĘDZIECIE ODBARCZAĆ WASZE DZIECI OD NIEMOŻLIWYCH ZADAŃ, z jednej str., z drugiej będziecie świetnym wzorcem, a z trzeciej str. będziecie bardziej wiarygodni w udzielaniu im rad! (…)

Oczywistym to jest… Dzieci uczą się przecież poprzez przykład, jaki się im daje, a nie poprzez to, że coś się im w kółko powtarza Także, spójrz, kochana moja… Ty masz naprawdę bardzo jednak ciężko…

*** + 3:10

No dobrze, kochana moja, to teraz wstaw jeszcze tylko tak na szybciutko to, cóż pisałaś do niego, choć częściowo dzisiaj właśnie jeszcze.

[12:45, 16.12.2021] Witaj Szymon, jak zapytałbyś, co u mnie? To powiem Ci cóż zauważyłam… Te nieprzespane noce są również kolejnym PROCESEM, który się właśnie we mnie toczy. Czuję to po prostu, że on jest również potrzebny… Jest nim ewidentnie próba uwolnienia się z tego „niewolnictwa” 19 (sama mi znowu ta cyfra wskoczyła!) Ta mała Moniczka wciąż ewidentnie płacze, a ja do niej podchodzę i ją tulę i mówię do niej, by przestała się już bać i pobyła sobie właśnie takim dzieckiem, bo teraz dorosła ja ją tulę i biorę w swoje ramiona, gdzie to dziecko może czuć się w końcu bezpiecznie i dokładnie wtedy widzę, jak jej cudne oczka znowu zaczynają się uśmiechać 😊
A a propos tego 🦋 to nie wiem why, ale wysłała mi się jedynie część wiadomości, zaraz spróbuję jeszcze po raz kolejny (bo ja się przecież łatwo nie poddaję, no nie? 😋) 12 (znowu SAMO WSKOCZYŁO!) Także oczekuj dalszej części, bo a nóż, a… Widelec😜

Tak, kochana moja, bo na samym początku przesłałaś mu jedynie tą fotkę tego właśnie motyla, którego wysłałaś również tej swojej dobrej duszce [to będzie chyba najlepsze określenie tej Twojej koleżanki z Wa-wy!!!] A tak naprawdę bardzo chciałaś przesłać temu człowiekowi jeszcze coś innego…, a mianowicie tą właśnie wiadomość, którą wysłałaś do tej swojej znajomej także z warsztatów z tej Koziej Góry jeszcze, a mianowicie wyglądała ona tak:

Witaj kochana Szamanko😘 Co u Ciebie i jak żyjesz? W każdym razie chcę Ci powiedzieć, że na zdjęciu uwieczniłam tego oto 🦋, który ukazywał mi się non stop aż jakoś do końca października… I tak szeptał do mnie, by przekazywać go dalej, aby mógł teraz już nie tylko mnie samą chronić, ale aby każdy, kto będzie miał tylko jakiś smutny/zatroskany/pełen trudności i problemów czas, mógł go sobie TYLKO w wyobraźni przywołać, a ten będzie również tą osobę OTACZAĆ SWOIMI PIĘKNYMI SKRZYDŁAMI (NIOSĄCYMI CIEPŁO I UKOJENIE)

I dalsza Twoja konwersacja z nim właśnie:

[12:55, 16.12.2021] Nooo, he he, ja po prostu to wiedziałam, że się uda😉 Taką wiadomość wysłałam dziś tej Adze z Koziej Góry. A później jeszcze dodałam: A poza tym, kochana moja, wyślij mi proszę swój adres, bo może jeszcze przed świętami uda mi się wysłać Tobie tą obiecaną książkę 😉
Buziaki 😘 I mooc uścisków oraz pozytywnej energii 🌠

Tutaj podzieliłaś się także tymi samymi życzeniami, które udostępniłaś w tym wpisie również, po czym dodałaś

[13:03, 16.12.2021] A te powyższe życzenia wysłałam mojej dobrej znajomej z Wawy, z którą niestety nie mam już prawie żadnego kontaktu… Ale jak ją poznałam jeszcze jak pracowałam w Bayer, to właściwie już to czułam, że coś nas ze sobą połączyło. A oto, co ona mi przysłała i co odczytałam dopiero wczoraj, jak byłam w OdNowie

Tutaj również dalej udostępniłaś to, co i powyżej. Dalej zaś:

[13:34, 16.12.2021] Jeszcze wczoraj od Sławka, z którym rozmawiałam (zamiast Agi Kowalewskiej) później dostałam takie właśnie babeczki [fotka] i powiedział mi, że dobrze o tym wie, że lubię do kawy zawsze sobie jeszcze coś podjadać😋 A jest tego świadomy, bo zapoznał się z moim blogiem, który…, nie chciał mi wprawdzie powiedzieć od kogo o nim usłyszał… ALE MOJA INTUICJA MI MÓWI, ŻE TĄ OSOBĄ BYŁEŚ TY 😉
Teraz idę do warzywniaka kupić m.in. banany właśnie dla niego, bo jutro mam jechać do jego gabinetu, by sobie po prostu pogadać. Wiesz, to wcale nie jest tak, że jestem jakąś wieczną cierpiętnicą, uwierz mi [bądź nie😋], ale ja naprawdę w to wierzę, że również te etapy, które teraz przechodzę… Są mi także potrzebne. A właśnie teraz świeci na mnie piękne 🌞

[13:54, 16.12.2021] Szymon: Dziękuję Ci że podzieliłaś się ze mną tymi przemyśleniami♥️

[14:03, 16.12.2021] Apopos tego 🦋, to chciałabym, abyś także Ty go przywoływał do siebie w wyobraźni, aby mógł on również Ciebie w gorsze dni otulać swoimi niebiańskim skrzydłami 🌞🍀🤗

Dobrze, kochana moja, myślę, że już jest odpowiedni jednak czas, aby się jednak położyć do spanka… A może jutro będziemy dalej to właśnie rozwijać… O ile dasz radę i nie będziesz zbyt zmęczona… Bo dobrze wiesz, że trzeba tu będzie jeszcze wiele uzupełnić, aby pozostawało to dla wszystkich jasne, bo już dobrze zdajesz sobie z tego sprawę, że m.in. właśnie po to zostałaś z tego wypadku uratowana, aby dawać przykład innym, że pomimo nieustających wręcz trudności się da i nawet trzeba walczyć o swoje!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close