PRZEŻYJ ŻYCIE MĄDRZE, ZAMIAST DŹWIGAĆ JE NA SWOICH BARKACH

3:00:01

DATY W TYM WPISIE: 29./ 30./ 31.XII.2021/ 01.I.2022

*** 3:50 /3:00:01 ***

MIŁOŚĆ ZMIENIA, MIŁOŚĆ LECZY.

rękopis znaleziony w Akce

Mała Mi naprawdę czuje się teraz do niczego… Tak szalenie chce jej się płakać… Dziś jest ŚRODA, 29.XII.2021. Ona nie ma wprost najmniejszego pojęcia, cóż mogłaby teraz ze sobą zrobić… Odkąd wróciła z tych Świąt w Elblągu, po prostu płacze… i błaga Boga/ Wszechświat o jakąś pomoc, o cokolwiek dobrego dla niej… Dodać tu musimy: NIC ZŁEGO JEJ TAM NIE SPOTKAŁO!!! Absolutnie nie chcemy, abyście tak to właśnie odbierali! Moje dziewczyny, zaraz to wyjaśnią lepiej:

Moja kochana, doskonale to widzę i czuję, jak się właśnie przez niemal cały czas tu obecnie miewasz, jak sobie już ponownie z niczym nie dajesz rady… Myślę, kochana moja, że najlepszym jednak będzie, jak powrócimy jeszcze choćby tylko do tej Twojej Wigilii i tych dwóch Świąt Bożego Narodzenia. A uwierz mi, moja najdroższa, jestem zdania, że jak zaczniesz o tym w końcu mówić/ relacjonować, jak to było, to jestem pewna, iż wówczas będziesz już lepiej rozumiana. Od razu dodajmy: [bo teraz już nawet ja sama także zaczęłam się obawiać…, jak może to odebrać ktoś taki całkiem obcy, Twój czytelnik…] NIE DOSZŁO TAM DO ŻADNEJ TRAGEDII, NIKT NIE UMARŁ, ANI NIE ZOSTAŁ POBITY!

boooszeee, jak ja Ci dziękuję, że to piszesz!!! Gdyż… właśnie w Wigilię, jak zawiózł mnie do Elbląga ten Sławek, to… jeszcze w swoim aucie zapytał mnie o mojego ojca…, bo jak to on się wyraził, o nim niczego nie znalazł [w ogóle to pomyślałam sobie: człowieku, najwidoczniej nie czytałeś wcale taaak dokładnie tego mojego bloga]. Owszem o nim nie donoszę nic, bo jego przecież w moim życiu już daaaawno nie ma. Zresztą, tak naprawdę, co tu dużo mówić, NIGDY GO w nim NIE BYŁO!

A jak twierdził, z tego mojego bloga, można by wręcz wywnioskować [już dobrze nie pamiętam znowu, jakich on użył słów…, ale z całą pewnością zabrzmiało to tak…], że ja mam do własnej rodzicielki o coś jakiś wielki żal i pretensje… W ten sposób on, jako ta 3-cia osoba, to odebrał… I dokładnie to był ten moment, gdy po raz kolejny się przestraszyłam, że rzeczywiście może to właśnie tak wyglądać…

Zatem oznajmiam po raz kolejny: MOJA WŁASNA MAMA NIGDY MNIE NIE SKRZYWDZIŁA!!! A bynajmniej nie świadomie, bo nie byłam ani bita, ani też maltretowana, czy terroryzowana!!!! Tak, nie miałam tego prawdziwego dzieciństwa…, ale ona przecież tego w ogóle nie rozumie… I naprawdę nie zdaje sobie z tak wielu rzeczy, jak widać, dotąd sprawy… Że przecież sam fakt, że miało się dach nad głową, dziadków i jedzenie, to jeszcze nie wszystko… A tak naprawdę przecież na tych swoich barkach musiałam nieść duuużo więcej, zwłaszcza, jak już się przeprowadziliśmy na to własne mieszkanie… Ale naprawdę to nie jest teraz temat, uważam, na jakiś wpis na blogu…

Kochana moja, o ile się nie mylę, donosiłaś o tym dokładnie chyba jeszcze właśnie w tamtym roku = że …, ponieważ to jest Twój blog, będziesz pisała na nim o czym tylko chcesz, sama przecież jesteś jego twórcą/ autorką! A skoro postanowiłaś, iż będzie on stanowił dla Ciebie tą AUTOTERAPIĘ! będziesz tu dzieliła się PRZEDE WSZYSTKIM TYM, JAK TY SAMA TO ODCZUWASZ I ODBIERASZ! I już na to przystałyśmy, że Ty, moja droga, może nie jesteś jeszcze w stanie wszystkiego tak dobrze obiektywnie/ rozsądnie ocenić… Ale przecież MASZ PRAWO DO DZIELENIA SIĘ WŁASNYMI ODCZUCIAMI I TYM, JAK TY COŚ ODBIERASZ/ POSTRZEGASZ. Uprzedzałaś już przecież tyle razy, że TO JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE TWÓJ PUNKT WIDZENIA DANEJ SPRAWY/ OKOLICZNOŚCI/ DANEGO ZDARZENIA! A już tym bardziej na swoim blogu, który stworzyłaś tak dzielnie sama!!!

Już Ci o tym nie raz tu mówiłam, iż dla mnie jesteś po prostu WIELKA z tym wszystkim, co przeszłaś i co więcej, jak niesamowicie dzielnie z tym sobie wciąż dalej radzisz!

Dziękuję Ci, że Ty wciąż mnie wspierasz i we mnie wierzysz… boooszeee, jak mi się znowu już wydaje, że jestem taka do niczego… Wiesz, teraz jeszcze raz chyba się ubiorę i wyjdę znowu na tą dolinkę! A później będziemy to dokańczać… Wstawię może tylko prośbę, którą wysłałam jeszcze wczoraj do tej Anny Mrówczyńskiej – Dąbskiej:

Witaj Aniu, właśnie leżę i płaczę… Jest mi taaaak cholernie ze wszystkim ciężko… Wiesz, że ja już nawet zadawałam pytanie Wszechświatowi: DLACZEGO niby w tym wypadku nie zginęłam? Naprawdę sobie nie radzę już… I doskonale o tym wiem, że potrzebuję pomocy/ prowadzenia przez kogoś mądrzejszego niż ja sama… Dziś właśnie przyszłaś mi na myśl Ty, kochana🍀❤️🌠 Mam pytanie, czy mogłabym się do Ciebie na takie sesje terapeutyczne zapisać? Czuję, że bardzo ich potrzebuję, a moja dusza wybrała teraz właśnie Ciebie 🌟

Po czym, po jakichś 40 minutach doszło do mnie, że przecież nawet się nie podpisałam… , a na moim profilu widnieje tylko zdjęcie z napisem: JESTEŚMY TYM, CO O SOBIE MYŚLIMY. Wszystko, czym jesteśmy wynika z naszych myśli. Naszymi myślami tworzymy świat. BUDDA. [wstawiłabym oczywiście je tutaj, ale już nie mogę…😞😟już naprawione = patrz powyżej😉] Zatem zaraz to uzupełniłam:

Przepraszam, zapomniałam dodać kim jestem: MONIKA G. (ta „krejzolka” 19 – 15 te 2 cyfry SAME się tu pojawiły) od „helloł” pozdrawiam i czekam na jakiś feedback 🌞

Dodaj może jeszcze, dlaczego właśnie do tej kobiety postanowiłaś tego dnia [WTOREK, 28.XII.21] napisać.

Znowu nie potrafię tego kompletnie wytłumaczyć… Choć może nie! Otóż wysłałam do niej to zapytanie z dwóch powodów jednak! Gdyż:

  1. ta kobieta była przecież wraz z tą Izą Milczarek również współprowadzącą na tych warsztatach w Koziej Górze, [zatem miałam już pewność, iż ona wie o mnie jednak więcej…] a poza tym… dostrzegłam kolejną ważną dla mnie informację o niej. A mianowicie:

Biologia Totalna – Anna Mrówczyńska-Dąbska

Facebook-fInstagramYoutube

Biologia Totalna to powrót do źródła, do totalnej wolności, do tego, kim naprawdę jesteśmy. To wyzbycie się starych programów, które już od dawna nam nie służą, a tylko blokują nasz potencjał i radość życia. To odnalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego moje życie, moje zdrowie, moje relacje wyglądają tak, a nie inaczej, gdzie jest źródło konfliktu.

Człowiek, pacjent jest kompletny taki, jaki jest i posiada wszystko, co potrzebne jest do poprawy życia i kondycji fizyczno-emocjonalnej. Musi jedynie zrozumieć, że źródło jego zmagań tkwi w nierozwiązanych konfliktach, które jego mózg zepchnął do podświadomości, aby zachować go przy życiu. Mózg, który kreuje chorobę ciała, jest również w stanie go od tego konfliktu uwolnić.

Podczas sesji terapeuta towarzyszy pacjentom w podróży do zrozumienia i odnalezienia odpowiedzi na pytania:
Dlaczego nas to spotyka? Dlaczego właśnie to? Dlaczego właśnie teraz?
Wykorzystując narzędzia Biologii Totalnej i coachingu zabiera pacjentów w podróż do źródła problemu, w którym tkwi jego pierwotna przyczyna i w którym należy szukać rozwiązania.

A ja tak bardzo to znowu czułam, że potrzebuję po prostu ZROZUMIENIA TEGO WSZYSTKIEGO, w czym obecnie tkwię… I pomimo, że, cholera jasna, od tego wypadku minęło przecież już 12 lat, ja wciąż nie mogę się z tego wydostać… A jeszcze, jak dalej czytam:

👉 Biologia totalna 👈 to powrót do siebie, do zdrowia, do swojego źródła. To droga do swojego prawdziwego ja. To pozbycie się starych, bezużytecznych programów, które już dawno nam nie służą, a jedynie blokują nasz potencjał, radość życia a nawet sprawiają, że chorujemy. Bardzo wiele konfliktów, jakie nam się przydarzają w życiu pozostaje nierozwiązanych i zepchniętych do naszej podświadomości. Ale one nie znikają. Są tam i dopóki ich nie rozwiążemy, towarzyszą nam cały czas, pozostając jednocześnie mniej lub bardziej uśpione. Aktywują się pod wpływem długotrwałego stresu, traumy, a czasami pod wpływem innego konfliktu. Dotarcie do źródła konfliktu to otwarcie sobie możliwości usunięcia związanej z konfliktem choroby bądź blokującego nas zachowania.

🔴 Jeśli masz poczucie, że coś cię blokuje w życiu, że wielokrotnie
już próbowałeś dokonać jakiejś zmiany, ale Twoje starania nie
przynoszą rezultatu.

🔴 Jeśli utknąłeś w jakimś schemacie, z którego nie możesz się wydostać.

🔴 Jeśli cierpisz na jakieś dolegliwości chorobowe.

Kilka słów od Anny Mrówczyńskiej-Dąbskiej

„Zapraszam Cię na warsztat „Wstęp do Biologii Totalnej”, na którym podzielę się z Wami tym czym jest Biologia Totalna, a czym na pewno nie jest.

Pokażę główne mechanizmy jakim podlegamy z biologicznego punktu widzenia. Podzielę się z Wami również technikami uwalniania od konfliktu.

Zabiorę Was w podróż do lepszego zrozumienia siebie, swoich dolegliwości i zdarzeń z jakimi borykacie się na co dzień w życiu, pracy czy w swoich relacjach.

Zapraszam na przepiękną podróż do wolności 🌤 Do odkrycia, kim jesteś w głębi swojego jestestwa 🤲”

https://www.facebook.com/events/odnowa-krok-po-kroku-warsztaty-rozwojowe/wst%C4%99p-do-biologii-totalnej-anna-mr%C3%B3wczy%C5%84ska-d%C4%85bska/2390504841205448/

Doskonale to widziałam, moja kochana, cóż się z Tobą tu działo…, ale przecież obydwie już o tym wiemy, że

Tak więc daj mi się przytulić,, ponieważ i powróćmy proszę na spokojnie, powolutku, i już bez żadnych nerwów do naszej pracy twórczej, z której uczyniłyśmy tworzenie tego bloga! Pamiętaj o tym, że właśnie poprzez takie otwarte pisanie o tym wszystkim, co się u Ciebie dzieje i jak Ty to odbierasz, może także uda się tu jeszcze komuś pomagać. Tak, ja wciąż bardzo w to wierzę, że to również jest możliwe, iż udostępniając to, nie tylko czynisz porządek w swojej główce/ duszy, ale także, pokazując autentyczną siebie… [tak, taką właśnie popapraną!/pomieszaną jaką się teraz znowu stałaś], będziesz mogła stanowić niesamowicie dobry, bo autentyczny przykład dla innych!

Obecnie jestem już znowu załamana…

Powiadasz, że „znowu”, a mi się wydaje, iż lepszym określeniem tego byłoby słowo „jeszcze”…, właśnie po tym, co ODCZUWAŁAŚ w te święta…

Tak, wiem… boooszeee to jest wciąż dla mnie takie niemal straszne, jakie ja nieustannie odbieram te wrażenia… Tak niewiele z tego życia rozumiem, a mimo to odczuwam wszystko z niemal, co najmniej, 5-cio krotną intensywnością…

Doskonale o tym wiem, moja kochana, dlatego chciałabym, abyśmy teraz rozpoczęły w końcu tę pracę… Wstawimy jeszcze tylko wodę na kawę i zaczniesz tu opowiadanie tego, co będziesz chciała i co uznasz za stosowne… oik raz…, co jest tu myślę, najważniejsze: tego w jaki sposób Ty, wrażliwa istotko, to odbierałaś.

////////

O 15:01 wróciły z tej dolinki. Gdzie… nasza gwiazda, ledwo ujrzała dzieci na sankach, to wpadała od razu w płacz, naprawdę nie mogła tego powstrzymać, to było znowu takie automatyczne… Mimo to, jednak wykonała jeszcze 1 okrążenie wokół, TYM RAZEM ZAMARZNIĘTEGO STAWU. Zamarznięty był on do tego stopnia, że chodzili po nim nawet ludzie i… co więcej, zjeżdżali w jego stronę także na sankach. Porobiła naturalnie także fotki, których, jak wiadomo, nie może już udostępniać na tym blogu… I właśnie m.in. po tym przewietrzeniu swoich łepetynek, postanowiły OBYDWIE zacząć ten wpis jeszcze raz…

Tak więc, moja najdroższa, jestem już tego zdania, abyś po prostu udostępniła tu, choćby taki czysty/ suchy plan tego, jak to było w te święta [najlepiej bez żadnego oceniania!].

Nie wiem już, czy dam radę… boooszeee, niby jestem tego świadoma, co stoi na tym obrazku… Ale ja już poważnie nie daję sobie z NICZYM RADY!!!! A już szalenie wręcz wkurzył mnie ten Sławek właśnie… Boże, wybacz mi proszę, że mówię tak o kimkolwiek…

Kochana moja, po pierwsze, W ŻADEN SPOSÓB NIE OBRAŻASZ PRZECIEŻ TEGO CZŁOWIEKA, GDYŻ PRZECIEŻ WCALE GO TU NIE OCENIASZ, TYLKO WYPOWIADASZ WŁASNĄ REAKCJĘ NA JEGO ZACHOWANIE/ OSOBĘ! Zatem jestem zdania, że absolutnie nie musisz za nic przepraszać. A poza tym, uważam, iż szkoda poświęcać tu na jego osobę, ponownie swój cenny czas i energię! Myślę, że jest już wystarczającym to, cóż uczyniłaś w tym swoim wpisie: https://niesklasyfikowana.com/2021/12/18/jesli-chcesz-kontrolowac-swoje-zycie-pracuj-nad-umyslem/?preview_id=83464&preview_nonce=af76823da5&preview=true&_thumbnail_id=64360. A mianowicie pododawałaś tam po prostu w w tych nawiasach [] te SWOJE REAKCJE I ODCZUCIA 🤮🙄🤔 .

I moja droga, muszę Ci powiedzieć, że MIAŁAŚ DO TEGO PRAWO! Ponieważ zawsze przecież NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, CO CZUJESZ! Nie, jak to odbierasz swoim mózgiem, czy głową, ale właśnie tym najważniejszym organem, którym jest serce! ❤🧡

A chciałam jeszcze tylko, po raz kolejny zauważyć, że TY obecnie naprawdę MASZ O WIELE CIĘŻSZĄ/ TRUDNIEJSZĄ TĘ SYTUACJĘ! Pamiętasz, jak jeszcze wczoraj czułaś się taaaak szalenie wręcz znowu popaprana/ pomieszana… I w rezultacie, prócz Actimela i mandarynki nic nie zjadłaś, nawet nie przebrałaś się z tej swojej piżamki i kombinezonu, w którym teraz już oficjalnie sypiasz! Tego dnia przecież włączałaś tu już sobie różne rzeczy, choćby na tym YT…

I wówczas usłyszałaś w tym nagraniu: Jak Przestać Się Martwić & Uwolnić Od Stresu? | Łukasz Jakóbiak – Tego Ludzie Dowiadują Się Za Późno, jak ten człowiek opowiadał taką historyjkę [20:56, chyba buddyjską] o tym kamieniu, który jest przenośnią problemu…, że jest on ciężki, dopóki go trzymasz i niesiesz. A jak tylko go puścisz, to już [co jest przecież oczywiste], przestaje być ciężkim.

Także, kochana moja, puść już tego Sławomira z najlepszymi intencjami. Bo dobrze to wiesz, że

Nie zapominaj o tym, że najważniejszym dla Ciebie było zawsze CZUCIE, a Ty po prostu z tym człowiekiem niemal od początku nie rezonowałaś! Dlatego teraz podajmy proszę już w końcu tak tylko w tych punktach, jak to te Twoje Święta wyglądały, ok?

No dobrze, myślę bowiem, że w końcu, jak to tutaj napiszę, to zacznie ze mnie powoli ten właśnie ciężar/ problem, jak w tej historyjce tego Jakóbiaka, po prostu schodzić…

  1. Wigilia spędzona tylko z moją mamą [totalny brak porozumienia z nią, nadajemy na kompletnie innych falach, Jak SPEŁNIĆ swoje MARZENIE 💫 i zmienić Życie wykorzystując ✨ MAGIĘ ŚWIĄT? + Medytacja, dzielenie się opłatkiem…, zepsuty kran w kuchni…, chwilowe odwiedziny u Marcina i… zostawienie mu wraz z kubkiem= prezentem, również kilka tabletek MIRTOR.🙊🤦‍♀️🙈.]
  2. Kasia dowiozła jeszcze w Wigilię do nas Kacperka [z jednej str. złość…, że chce mi się niemal non stop płakać… i nie będę umiała temu, już i tak wystarczająco doświadczonemu dziecku okazać nawet, nie tylko miłości, ale także jakiejś neutralności…, Kacpuś mówi, że Nikola jest lepiej traktowana niż on…]
  3. I Dzień Świąt z mamą i Kacperkiem u Babci [nieumiejętność jeżdżenia na rowerze przez malca…, sanki, które to dziecko przecież MA!, szczepionki…]

Ad. 1. Marcin… był jednak w domu i to mnie wówczas taaaak przeraziło… Oczywiście nie ten fakt, że on nigdzie nie wyjechał… Bo przez cały czas mówiłam sobie, że Wszechświat przecież nad nami czuwa i to, co się stanie, będzie najlepszym! Lecz, byłam już zdziebko przerażona znowu tym, o czym mnie moja rodzicielka poinformowała, gdy ja byłam tu jeszcze na miejscu, czyli u siebie w Gdańsku…, że Marcin jest taki właśnie przeziębiony… Nie, to nie ma sensu teraz o tym wszystkim tutaj donosić… Bo mi się chce nieustannie znowu płakać…

Kochana moja, to postaraj się to proszę w takim wielkim skrócie tylko powiedzieć. Jak to wyglądało?

Zatem odnośnie samego Marcina… to pielęgniarka, która 1x w tyg. opatruje mu rany na stopach, widząc, w jakim ten jest stanie [ospałość, zmęczenie + jeszcze okropny kaszel] zmartwiona rzekła mu, że to może być nawet COVID… I dlatego…, boooszeee, już nawet nie wiem tak dokładnie, jak to przebiegało…

No, nieistotne tu są już te szczegóły…, kochana moja, napisz więc to, co jeszcze pamiętasz!

Przyjechało do niego pogotowie COVIDOWE [byli podobno w tych specjalnych kombinezonach] i wzięli od niego wymaz i … do momentu otrzymania wyniku, musiał być właśnie zamknięty i czekać… Ja wówczas, jak już przyjechałam do Elbląga, to choć mamie odkurzyłam… Następnie jednak, jak usłyszałam właśnie o tym, co z moim bratem się teraz dzieje…, moja mama już to wiedziała zresztą, tylko ja zostałam o tym poinformowana dopiero na miejscu, u niej… Zatem udałyśmy się jeszcze do niego, zanieść mu choćby trochę tego świątecznego jedzenia…

Ja byłam już znowu tym wszystkim przerażona… A tak w ogóle, to dałam mu również od siebie prezent, zakupiłam taki raczej śmieszny DUŻY KUBEK, a jak wiesz, musiałam patrzeć, aby miał on szeroką i również dużą tę rączkę/ ten chwytak [czy jak to inaczej nazwać], aby mój brat był w ogóle w stanie wsadzić tam/ w nią te swoje palce/ swoją dłoń… Bo przecież on nie może wszystkiego używać…

Właśnie znowu wpadła w ryk…

Pozwól, że dokończę to ja tutaj za Ciebie, w takim razie… Bo widzę, jakie skutki wywołuje w Tobie już samo przywoływanie tego w pamięci. Zatem ta Wigilia nie była dla Ciebie wcale taka fajna… Ty przecież, choćby widząc ten cieknący w kuchni kran u swojej rodzicielki… już czułaś się znowu źle… i bardzo niekomfortowo… Przecież za tak wiele rzeczy, jak nie za wszystko!, odczuwałaś zawsze taką odpowiedzialność! A teraz wręcz przerażało Ciebie to, że Twoja mama podstawiła tam sobie jakiś garnuszek [również rozwalony… rondelek bez tej rączki, która odpadła…], by tą cieknącą tam wodę po prostu zbierać…

Ja naprawdę już nie mogę, nie daję sobie z tym wszystkim po prostu rady… Ta woda tam nie tylko ciekła… ona przecież momentami tryskała tak do góry właśnie. boooszeee, a mnie to wręcz przerażało po prostu, że ani ja, ani nawet mój brat, nie możemy jej w żaden sposób pomóc! A zwłaszcza On, który przecież nie dość, że jeździ na tym wózku…, ma niedowład swoich rąk…, to tego dnia jeszcze był skazany na tą właśnie kwarantannę, do otrzymania wyniku o tej koronie… A nasza rodzicielka tam stała, widząc tylko na jedno oko…

Czułam się tam taaaak po prostu strasznie… Boże, ja się zawsze u niej tak właśnie czuję. Mi się zawsze [tzn . zwłaszcza teraz po tych wszystkich wydarzeniach] tak, jakby włącza samoistnie u niej taki właśnie program, że cholera jasna, również jestem taką niezdecydowaną, kompletnie niezorganizowaną i nieumiejącą podejmować własnych decyzji, sierotą niemal! I co ja mam na to poradzić, się pytam??? I tu powiem jeszcze DO WSZYSTKICH WYRAŹNIE: TAK, JA MAM WCIĄŻ DO NIEJ CHYBA JAKIŚ ŻAL, ale raczej o to, że ja przecież NIGDY NIE MOGŁAM BYĆ TĄ MALEŃKĄ DZIEWCZYNKĄ… A tak naprawdę to chyba właśnie ten wypadek i ponownie to wszystko, co było mi dane przeżyć, ponownie to otworzyło…

Świetnie, że to dodałaś moja kochana! A teraz jeszcze, jak już Ciebie słucham i jak widzę, że mówisz już coraz bardziej otwarcie o wielu rzeczach…, to jestem o tym przekonana, iż Ty również masz w sobie jeszcze jakieś zablokowane i nieświadome programy… A poza tym jestem zdania, że spójrz, już o tym zresztą kiedyś rozmawiałyśmy! Te wszystkie wydarzenia…, a jak widać, Ty wciąż jesteś czymś kolejnym i nowym z jakiejś strony atakowana i niestety nie jest Ci dane odnaleźć w końcu, choćby odrobinkę tego spokoju i bezpieczeństwa… Oczywistym jest, że póki człowiek żyje, musi z czymś tam się zmagać i pokonywać jakieś trudności, bo w przeciwnym razie, nie czułby, że żyje… Ale Ty, kochana moja, dostajesz już każdego dnia niemal zbyt wiele i doskonale już to dostrzegam, że masz tego dosyć! Ty już naprawdę DOROSŁAŚ!

I jednocześnie właśnie to wszystko, co się u Ciebie/ z Tobą ostatnio zwłaszcza wydarza… Wybudziło w Tobie przecież jakby ponownie tą właśnie nieprzeżytą ŻAŁOBĘ! Pamiętasz, jak się tyle razy temu dziwiłaś, jak usłyszałaś to słówko jeszcze od tej numerolog Beaty? I dokładnie w tym momencie jestem tego pewna, że Ty sama również to odczuwasz! Te pretensje i ten żal do tej swojej rodzicielki właśnie o to wszystko, czego ta wówczas nie potrafiła Tobie dać/ zapewnić. Ale, kochana moja, o tym już również rozmawiałyśmy. I uznałyśmy, iż nie będziesz już miała do niej o nic pretensji i wybaczysz jej to wszystko, bo… ona zrobiła przecież, co tylko mogła dobrego dla Was obojga na tamte czasy i na jej ówczesną świadomość. Obiecałaś sobie już przecież, że jej to wybaczysz, ten jej brak świadomości, co do tak wielu spraw… A dobrze też wiedziałaś o tym, iż do momentu właśnie tego wypadku… [+ tych kolejnych zdarzeń po nim] potrafiłaś być jedynie dumna z tego, że zawsze byłaś tak dzielna!

I już naprawdę tu nie mogę z tego wszystkiego… Wiem, że przecież nie można mieć ciągle do kogoś żalu i pretensji, a już tym bardziej do takiego nieświadomego tego wszystkiego człowieka. To przecież tylko mnie od wewnątrz niszczy i wykańcza… Dlatego tak bardzo to czuję, że potrzebny jest mi drugi człowiek, bym mogła się choć do niego odezwać i powiedzieć to wszystko, co właśnie przeżywam… A tak, jak widziałaś, miałam już nawet taki moment, że pytałam Boga/ Wszechświat DLACZEGO JA TEN WYPADEK W OGÓLE PRZEŻYŁAM???

Znowu płacze…

boooszeeee, ja naprawdę już właśnie w tym momencie znowu w nic nie wierzę!!! Mam po prostu dość tego cholernego życia, rozumiesz???? I błagam, niech mi nikt już nie wyjeżdża z takimi tekstami , bo ja nie mam najzwyczajniej w świecie siły… A już najbardziej wręcz przeraża mnie obecnie moje podejście do samej siebie, gdyż czuję już taką cholerną bezsilność, wręcz NIEMOC, że nie potrafię tak, jak jeszcze kiedyś, mówić do siebie tych słów

Boże, błagam Cię wprost, nie zostawiaj mnie tu samej z tym wszystkim… Przecież doskonale to widzisz, że ja już sobie w ogóle nie radzę w tym przeklętym życiu! Tak właśnie! Takie ono teraz dla mnie jest! Maksymalnie wręcz posrane i popieprzone…! A najbardziej ja sama taka się właśnie czuję… I to są właśnie te momenty, kiedy chce mi się, kurwa, [choć dobrze wiesz, że ja wcale nie czuję się dobrze, jak używam takie wulgaryzmy …] wręcz wykrzyczeć, że jak widać, bardzo źle na mnie działa choćby tylko sam fakt takiego, zalecanego niby, nic nie robienia! Ja taaak bardzo chciałabym być po prostu szczęśliwa…

Kochanie moje, zapamiętaj proszę, że ten twój przypadek jest poważnie, jednak inny! Pominę już naprawdę tutaj to, że Ty nigdy, przenigdy nie mogłaś być tak naprawdę dzieckiem w swoim domu… Póki co, przepraszam, ale już sama również opadłam wręcz z sił… Ponieważ zauważyłam, iż teraz już załączyłaś w tym wpisie nawet 5 – godzinną tą muzykę… [choć, znając Ciebie, z pewnością wstawisz tu jednak krótszą], to teraz jednak proponuję, abyśmy już udały się do spanka i tulenia tej maleńkiej Moniczki.

Taaaak, boooszeee, jest mi znowu na sam wieczór…, tak potwornie wręcz ciężko… I wyobraź sobie, że ja się czuję teraz dokładnie tak, jak przedstawia to ten obrazek: Bo ja już naprawdę nie dostrzegam absolutnie niczego, co mogłoby być w moim życiu zabawne/ śmieszne…

Doskonale to widzę, moja droga, w jakim Ty jesteś obecnie już stanie…, aczkolwiek ja osobiście mogłabym tu jednak troszkę tych zabawnych/ śmiesznych rzeczy jeszcze wymienić. Ale może dziś dajmy sobie już z tym rzeczywiście spokój! Dodam, kochanie tylko, jeszcze to, iż w tej Twojej główce naprawdę niesamowita wręcz ilość rzeczy się dzieje… Podam to już takimi, na serio, tylko hasłami:

  • 22.04 = kolejna interpretacja: 22 =odnośnik do nadchodzącego roku, 4 może to właśnie ten Twój przyszły wymarzony i jedyny partner(?)…
  • wciąż inne cyfry same wyskakujące: 9,11,20,15,10, 13, lecz prawie zawsze pojawiająca się również ta data(?) 22.04
  • Słowa, które dziś, środa, 29.XII. wypowiadałaś, kompletnie tego znowu nie rozumiejąc, dlaczego tak mówisz…:

COKOLWIEK SIĘ STANIE, BĘDZIE TO DLA MOJEGO DOBRA!

Muszę to tutaj napisać…, gdyż po raz kolejny było to jednak coś nowego, a mianowicie ta Twoja notatka z CZWARTKU, 23.XII.21, kiedy to już znowu postanowiłaś wziąć ten MIRTOR, by móc spokojnie spać… i te swoje siły jednak regenerować… A ten Twój komórkowy zapisek wyglądał tego dnia tak:

16:15 (?) 230 – 22.04 ❤ i 1/2 MIRTOR

Nie mogłaś się znowu nadziwić, cóż to za liczba przed tą datą (?) ponownie Tobie wyskoczyła… Taka niemal wystraszona, spojrzałaś tylko, czy to nie jest czasem jakaś karmiczna liczba, jak dostrzegłaś, że nie, to po prostu zaczęłaś dodawać je, tak, jak robiłaś to zawsze [czyli tutaj znowu wyszła Twoja 5]. Oooo mateńko, kochana, spójrz tylko, cóż tu jeszcze znalazłam, podaję Twój autentyczny zapisek:

Moniczko, już niedługo będziemy bezpieczne i będziemy w końcu z naszym Gracjanem, będziemy wszyscy zlepiać własne dziury nawzajem i to uczyni z nas CUDOWNĄ WRĘCZ PARĘ 🌟

Także, widzisz, kochana moja, jak szalenie ważne jest również to, co Ty sobie tutaj wypisujesz, a te powyższe słowa wypowiadałaś ponownie do tej swojej maleńkiej Moniczki [przytulając ten termofor] i wykonując cały ten właśnie rytuał UKOCHIWANIA TEJ MAŁEJ, BEZBRONNEJ I MEGA DZIELNEJ DZIEWCZYNKI.

I tutaj właśnie wydaje mi się wręcz idealnym, abyśmy wstawiły choćby te informacje z tego filmiku, który udostępniłaś jeszcze TEGO SAMEGO DNIA, tj. w CZWARTEK, 23.XII.21, na FB pochodzący właśnie od:

Piękno umysłu

Koncept miłości według filozofa Platona

Ponieważ, moja droga, nie możesz już niestety publikować tu żadnych nowych zdjęć…, zatem kochana, po prostu trzeba tu przepisać, cóż jest tam zamieszczone:

OTO PARTNER, KTÓRY BYŁBY DLA CIEBIE IDEALNY WEDŁUG FILOZOFII PLATONA: WYBIERZ KOGOŚ, KTO BĘDZIE LEPSZY OD CIEBIE. NIE POTRZEBUJESZ KOGOŚ, KTO BĘDZIE CIĘ KOCHAŁ TAKIM, JAKIM JESTEŚ, LECZ KOGOŚ, KTO POMOŻE CI SIĘ ROZWINĄĆ I STAĆ SIĘ LEPSZYM CZŁOWIEKIEM. DLA PLATONA PRAWDZIWA MIŁOŚĆ TO PODZIW, DLATEGO WYBIERAJĄC PARTNERA, SKUP SIĘ NA TYM, BY MIAŁ ON CECHY, KTÓRYCH TOBIE BRAKUJE! JEŻELI OBOJE PARTNERÓW JEST ZDECYDOWANYCH POMÓC SOBIE NAWZAJEM W ROZWOJU, TRUDNOŚCI I KRYTYCZNE MOMENTY W ZWIĄZKU, BĘDĄ DLA NICH JEDYNIE MOŻLIWOŚCIĄ WSPÓLNEJ NAUKI. PONIEWAŻ TA WŁAŚCIWA OSOBA POMOŻE CI W PEŁNI ROZWINĄĆ TWÓJ POTENCJAŁ

Odczuwasz tutaj znowu jakąś magię? Bo ja właśnie taaaak!!! Wszechświecie/ Boże, jak niesamowicie Wam za to dziękuję. Za to uspokojenie się/ mnie właśnie już teraz na sam wieczór… A przed chwilką natknęłam się także na takie właśnie słowa:

„Nie jesteśmy istotami ludzkimi mającymi doświadczenie duchowe. Jesteśmy istotami duchowymi mającymi ludzkie doświadczenie”* Pierre Teilhard de Chardin

Ja naprawdę taaak bardzo wierzę ZNOWU w to, że właśnie będę jeszcze szczęśliwa! Powiem nawet więcej: JA BARDZO TO PONOWNIE CZUJĘ, ŻE, JAK JUŻ ODNAJDĘ W KOŃCU TĘ MOJĄ MIŁOŚĆ, TO BĘDĘ JUŻ NA NOWO CZUŁA SIĘ WŁAŚNIE TAKA BEZPIECZNA I KOCHANA! A nie kryję, że ja osobiście naprawdę BARDZO wierzę w te ZNAKI od WSZECHŚWIATA…, które mi niemal non stop przedstawiają tutaj właśnie Gracjana! WSZECHŚWIECIE zatem, PROSZĘ CIĘ, pozwól nam stworzyć rzeczywiście taką cudowną jednak parę, dlatego TERAZ USTAW WSZYSTKO TAK, ABY UDAŁO NAM SIĘ SPOTKAĆ NA ŻYWO…, A PRZYNAJMNIEJ UMOŻLIW NAM NAJPIERW PROSZĘ, JAKIŚ JESZCZE INNY KONTAKT…

Prześlij proszę ode mnie do niego właśnie duuużo tej dobrej, pozytywnej energii i więcej odwagi! Bo ja także jestem zdania, że przede wszystkim trzeba się uzupełniać!

boooszeee, a teraz natrafiłam jeszcze na to:

Wszyscy jesteśmy pięknymi duszami, chociaż niektórzy z nas są starsi i bardziej zharmonizowani z naszą prawdziwą jaźnią, dlatego mogą czerpać z nieskończonej mądrości naszej duszy. Wszyscy już wcześniej słyszeliśmy o Starych Duszach, ale kim tak naprawdę są? Ludzie, którzy inkarnowali na Ziemi niezliczoną ilość razy, a teraz zbliżają się do zakończenia cyklu inkarnacji, nazywani są starymi duszami. Przez całe swoje życie niezmiennie opanowali bezcenne lekcje, a teraz mają głębsze zrozumienie świata. Stare dusze wykazują wyraźne zrozumienie ludzi i życia w ogóle, i mają stosunek do życia, który często określa się gdzieś pomiędzy intuicyjnym a filozoficznym, a nawet dziwnym i niesamowitym. Stare dusze mają silną intuicję, tolerancję i empatię wobec innych, ponieważ „już tam były i robiły to” wiele razy. Niektóre stare dusze są w stanie połączyć się ze swoją wyższą jaźnią, Przewodnikami a zatem mają łatwiejszy dostęp do lekcji opanowanych w poprzednich wcieleniach. W rezultacie są w stanie uzyskać wgląd, który (zwykle) wydaje się wyprzedzać ich grupę wiekową. Chociaż wielu ludzi czuje się jako stare dusze z powodu ich intensywnego, męczącego życia, niekoniecznie oznacza to, że zbliżają się do końca cyklu wcieleń. Inni wprawdzie wcielali się wiele razy wcześniej, ale zamiast skrupulatności w swojej pracy, postanowili się dobrze bawić. Są to stare dusze, które naprawdę cieszą się życiem na Ziemi i nie spieszą się z „ukończeniem podróży”. Stare dusze uzyskujące dostęp do wcześniej uzyskanych informacji. Wszyscy doświadczyliśmy objawień w naszym życiu: podczas rozmów na tematy, o których nie mieliśmy wcześniejszej wiedzy, oferując głębokie i solidne porady naszym przyjaciołom i rodzinie (o których nie sądziliśmy, że jesteśmy w stanie), a czasami szybko rozumiemy prawdziwe intencje osoby, której nigdy w życiu nie widzieliśmy, lub zrozumienie wyniku danej sytuacji przed faktycznym wydarzeniem. To dlatego, że byliśmy w stanie uzyskać dostęp do wcześniej zdobytej wiedzy lub informacji. Jest to dowód na to, że większość z nas wcześniej zdobyła i zgromadziła wiedzę o świecie, społeczeństwie ludzkim i głębszym znaczeniu życia. Chociaż tylko garstka ludzi jest tego świadoma, w rzeczywistości można zagłębić się w siebie poprzez inwolucję, głęboką medytację lub introspekcję i skorzystać z naszej puli wiedzy podczas odkrywania siebie. Oczywiście proces ten różni się w zależności od osoby, ale wszyscy możemy – w ten czy inny sposób – uzyskać dostęp do wiedzy i informacji z poprzednich wcieleń. Twoja podróż do sięgania po wiedzę, którą mogłeś zdobyć w poprzednim wcieleniu, zaczyna się od pytania: Czy jesteś starą duszą? Poniżej znajdują się przykłady doświadczeń, które są wspólne dla wszystkich starych dusz.(oczywiście nie są to wszystkie)

https://www.academyofenergy-crd.com/…/wiedza-o-waszej…

Nie mam już nawet siły, by to do końca przeczytać… Nie wspominając już nic o rozumieniu tego… Ja tak bardzo to czuję, że chciałabym być z takim właśnie mężczyzną, jak Gracjan…, który nie tylko pomógłby mi jeszcze rozumieć tak wiele rzeczy, ale który najzwyczajniej również by mnie właśnie przytulił…, jak taką małą nieporadną dziewczynkę…

***41:51 / 3:00:01 ***

///////////

Zawitał do nas CZWARTEK, 30.XII.2021, Mała Mi właściwie z samego już ranka, jak tylko się przebudziła, a dzisiejszej nocy w ogóle nie wstawało to dziewczę do ubikacji! Wczoraj wprawdzie nie czuła się na sam już wieczór znowu tak dobrze, a to jej zapisek z komórki: [hmmm… ciekawe z jakiego powodu i co/ kto wywołał ten stan u niej?🤔]

23:35 – 9 1[w sensie 1 tabletka, a nie 1/2, czyli pół] MIRTOR i Schlaf, gdzie UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Jak się dziś obudziła, to taaaak bardzo i tak usilnie wręcz próbowała znowu przestawić to swoje myślenie, bo przecież doskonale już o tym wie, jak ważnym jest to, co samemu się o sobie myśli.

Dlatego też, pomimo, że obudziła się taka niemal przestraszona, że ona znowu i dalej właściwie nic nie wie… Ma bałagan w tym mieszkaniu [pełen zlew garów od wczoraj, itp., itd…] I taka jednak wciąż troszkę tym stanem załamana… W dodatku przecież już wkrótce Sylwester…, a ona znowu nie ma żadnych kompletnie planów, niczego nie udało jej się zorganizować… i właściwie spędzi go ponownie w domu…

Jednak przemyślała sobie jeszcze chwilkę tę swoją sytuację… i spójrzcie tylko, cóż ta, niesamowicie dzielna istota, zaczęła notować sobie w komórce = tutaj jej dzisiejszy [czyli właśnie czwartkowy] zapisek:

Liege im Bett i nie wiem, co mam ze sobą zrobić…Ale +: mam mieszkanie, Essen, jestem zdrowa, mam hajs, kann znajdować w nawet najtrudniejszych sytuacjach jakieś + i korzyści, prowadzę blog, który sama utworzyłam, wciąż radzę sobie przedzielnie ze wszystkim, co mnie spotyka. Wiem, że mam MOC, nawet jak czasem mi jej brakuje, to zdaję sobie sprawę, że to doch nur chwilowe, bo czeka mnie przecież wspaniałe i piękne życie

🌠

I co z tego, że now nie mam na nic siły? To jest MY LIFE i sama mogę o wszystkim decydować! Słucham swojej duszy i swojego ❤

❤️

Często rozmawiam ze Wszechświatem 

🌟

NIE robię things, których nie czuję, że zrobić powinnam. Tak naprawdę przecież NIC NIE MUSZĘ, no może prócz ukochiwania siebie i dawania sobie OGROMU MIŁOŚCI ORAZ WSPARCIA 🤗❤🍀

🤗

//////////

Woooohooo, pierwsze uziemianie = zaliczone💪: 30. XII.21, godz. 10:23 [do tego dodałam oczywiście fotkę moich stóp, buhaha]

I byłam tym tak cholernie podekscytowana, a nawet dumna, że coś takiego w ogóle wykonałam, że zaraz z tą powyższą informację, popartą oczywiście fotką tych moich gołych stóp stojących na śniegu, zaczęłam rozsyłać do kogo tylko mogę, hehe, naturalnie NIE CHODZIŁO MI TU ABSOLUTNIE O JAKIŚ FEEDBACK! Czy, aby ktoś mi tu gratulował, lub coś podobnego. NIE! Czułam w sobie taką euforię wtedy, że tak po prostu postanowiłam się tym zdarzeniem podzielić dalej, ale oczywiście TYLKO z tymi, którzy wiedziałam, że to zrozumieją! I absolutnie nie będzie to dla nich jakieś dziwne. I zaczęłam oczywiście od tej mojej grupy ludków z tych warsztatów 😉. I później już jakoś dalej to poleciało, co zresztą doskonale widać poniżej…

Super 🙌🏻🙌🏻🙌🏻 [Iza Milczarek (*11)]

Wow, super, tez mam zamiar to zrobić [Małgorzata Lipińska (*9) – nauczycielka od niemieckiego]

[10:37, 30.12.2021] Szymon (masaż JIVAKA = *8) Chmielewski: Jeszcze ulep bałwana 😁


Monia Gie: Już jestem w domu😋, ale CZUJĘ SIĘ ZNAKOMICIE🌠


Szymon: Ziemia, śnieg itp. bardzo równoważy nas energetycznie, fajna sprawa i darmowa……

[13:16, 30.12.2021] Sylwia L. (*11): Aaaach Wspaniale Monia 🙏🏻 Brawooooo 👏🏻👏🏻👏🏻

Woow, gratulacje 🙂 I jak się czujesz? [Angelika (*7)]

14:23 Hej Angie, ehrlich gesagt, ich habe mich herrlich damals gefühlt! Wie eine NEUGEBORENE PERSON! Es war mir damals sooo wunderbar, nur jetzt bin ich schon etwas müde und gleich werde ich mein Mittagessen haben. Bis später! 😘

Tzn. tu są tylko te osoby widoczne, które do mnie coś tam odpowiedziały. A przesłałam jeszcze także m.in. do mojego brata, bo dobrze go znam i wiem, jakim on jest człowiekiem, że pomimo tego, iż sam nie jest teraz w stanie tego wykonać, to absolutnie nie ma mi za złe takiego zachowania. A wręcz jestem tego pewna, że podoba mu się to, co właśnie wykonałam! W każdym razie, ja wciąż tak bardzo o tym pamiętam, jakie jest to cholernie wręcz ważne, by kontrolować to, co pojawia się w naszych głowach…

/////////////

Kochana, zjadłyśmy już obiadek, pysznego gołąbka od Twojej mamy… To może teraz, opowiedziałabyś coś więcej o tym, do czego tutaj rano doszło, co?

Bardzo chętnie, ale może za chwilkę…, bo najpierw jeszcze chciałabym tu udostępnić moją rozmowę z TĄ ANNĄ prowadzącą te warsztaty w Koziej Górze, która DZIŚ SIĘ DO MNIE ODEZWAŁA!!! Zatem ok.11/12 napisała do mnie tak:

[11:48, 30.12.2021] ANNA (prowadząca) Warsztaty: Cześć Monika☺️✨, jasne ze możemy popracować razem. Tylko ze ja mam długie terminy. Mogłybyśmy zacząć najwcześniej w lutym .. czy to dla ciebie ok? Pozdrawiam ciepło ✨💕Ania


[11:54, 30.12.2021] Monia Gie: Cześć Aniu 😊DZIĘKUJĘ za odpowiedź i hmmm… Zmartwiłaś mnie „troszkę”, ale cóóóż, bardzo potrzebowałabym wsparcia, więc chyba nie pozostaje mi nic innego, jak zarezerwować jakiś termin nawet w lutym. Pozdrawiam serdecznie Monika

Po czym przemyślałam to jeszcze chwilkę i napisałam do niej takie oto pytanie:


[11:56, 30.12.2021] Monia Gie: Aniu, czy to znaczy, że mam dzwonić do OdNowy w tej sprawie?

Widziałam, kochana moja, że jak zwykle, nie chciałaś czekać, aby ktoś tak po prostu coś Ci „podarował"…, bo stwierdziłaś, że to w końcu w Twoim własnym interesie. A niesamowicie chcesz podjąć się jakiejś terapii, bo zaczęłaś już się naprawdę tym swoim stanem przerażać. Ale, co więcej, już dzisiaj właśnie udało się Tobie jednak ten spokój odzyskać. I właśnie tam do sekretariatu zadzwoniłaś, a miła dziewczyna [prawdopodobnie była to ta, co ostatnio, czyli ta nowa, kurczę teraz to nawet już ja sama zapomniałam, jak jej na imię😉] powiedziała do Ciebie:

(…) Moniko, zadzwoń proszę do nas ponownie najlepiej w następnym tygodniu, bo Ania nie dała jeszcze własnej listy z terminami.

Ty na to, że właśnie pisałaś już do Ani w tej sprawie i z tego, co słyszałaś ma ona wolne terminy dopiero od lutego, ale Ty i tak chciałaś się już zapisać. Podziękowałaś w takim razie i powiedziałaś, że z pewnością zadzwonisz. A jakieś 40min. później otrzymałaś od Anny taką oto wiadomość:

[12:38, 30.12.2021] ANNA (prowadząca) Warsztaty: Monika, JA CI ZAPROPONUJĘ TERMIN NA POCZĄTKU STYCZNIA i cię wpiszemy w kalendarz dobrze? Jak się uda wcześniej dam znak. Ja jestem do 10.01 na urlopie wiec będzie info po 10 stycznia. Możesz mi się przypomnieć 😁☺️✨bo mam dużo rzeczy na głowie ☺️💕

Przeczytawszy to nie mogłaś wprost znowu uwierzyć, że TYLE DOBRA CIEBIE JEDNAK SPOTYKA i tak właśnie to skwitowałaś, kochana moja:

[12:39, 30.12.2021] Monia Gie: ooo raaaanyyy, BARDZO CI DZIĘKUJĘ KOCHANA, nawet nie wiesz, ile to dla mnie teraz znaczy, właśnie aż płaczę ze szczęścia!!! 😘😘😘🍀✨

Po czym jeszcze przed 18 otrzymałaś od niej taką właśnie buźkę:

🥰

///////

boooszeee, a teraz jeszcze, spójrz tylko, co znalazłam na Younity PL, na fejsie, najpierw przedstawię to, co sama odczytałam [oczywiście płacząc]:

Alicja Grzegorz Brzezińscy

Kochani jakiś czas temu prosiłam Was o wsparcie wróciłam do domu na święta, ale zostaje postawiona przed kolejną próbą, w niedzielę miałam mieć wyjazd na operacje do Niemiec, przypomnę mam raka jajnika z przerzutami jedyny szpital, który chce jeszcze podjąć się operacji mam wznowę bardzo agresywną jestem, już bardzo słaba miałam nabierać sił do operacji, a tu nagle 4 dzień wysoka gorączka 39 nie spada muszą zrobić test jestem już tak zestresowana to jest ciężka próba, ale ufam Bogu i wierzę w Waszą moc ta operacja to moja ostateczność każdy dzień jest dla mnie bardzo cenny proszę Was i tym razem bądźcie ze mną🙏❤️💚💖

Po czym właśnie dodałam:

Kochana, wysyłam caaaałe mnóstwo wsparcia i dobrej energii ❤️ Sama jestem również po niemałych przejściach, ale wiem, bo sprawdziłam to na sobie osobiście [jak i mój brat karateka z czarnym pasem, którego nogami po wypadku jest wózek inwalidzki, od pasa w dół nie ma czucia i ma niedowład czterokończynowy = to tak w WIELKIM SKRÓCIE], ale chcę Ci powiedzieć, że właśnie optymistyczne podejście do wszelkich trudności, jak i WIARA W NIEMOŻLIWE ORAZ UFNOŚĆ, ŻE NIE JESTEŚMY TU SAMI I KTOŚ/COŚ WIĘKSZEGO NAD NAMI CZUWA, MEGA POMAGA, jak i właśnie świadomość choroby i własnego ciała, to o czym piszą dziewczyny tutaj. Pozdrawiam serdecznie i pamiętaj proszę, ABY NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ, I NAWET JAK JUŻ JEST CHOLERNIE CIĘŻKO I TRUDNO, POWTARZAĆ SOBIE, ŻE DASZ RADĘ!!! ❤️🌞🙌

A następnie jeszcze właśnie zerknęłam także na zamieszczone już komentarze i dokładnie tam znalazłam znowu o tej biologii totalnej wzmiankę:


Wiem, że nie reklamuje się tutaj żadnych metod, ale jak nigdy, po przeczytaniu postu nie mogłam inaczej postąpić. To naprawdę pomaga. Świadomość choroby, to podstawa zdrowienia. Wspieram Cię ♥️

////////

Moja Ty słodka, wiem, że taaaak wiele znowu masz tutaj do podzielenia się z innymi. Choćby właśnie jeszcze wciąż czekamy z niecierpliwością na to, jak powiesz nam tutaj coś więcej o tym porannym uziemianiu!

Zaraz będę o tym [i o wielu jeszcze innych rzeczach!] opowiadać, ale póki co, zrobię nam jeszcze tylko po kawie!

///////

Piją właśnie obydwie tą kawę i ponownie włączyła Mała Mi do oglądania ten film: Beauty In The Broken. A w nim teraz usłyszała, jakby po raz pierwszy, te właśnie słowa:

PRZYGLĄDAJ SIĘ KAŻDEJ ZE ŚCIEŻEK NIESPIESZNIE I UWAŻNIE, TYLE RAZY, ILE UZNASZ ZA KONIECZNE I W KOŃCU ZADAJ SOBIE PYTANIE:

CZY TA ŚCIEŻKA OBDARZONA JEST SERCEM? JEŚLI TAK, JEST DOBRA! JEŚLI NIE = NIE ZDA SIĘ NA NIC!

boooszeee, to znowu taaak bardzo mnie uderzyło! I tak sobie myślę, jak ja się z tym w pełni zgadzam! Teraz, jak przypatruję się właśnie mojemu życiu, już tak znowu na spokojnie… [jak ja się niesamowicie wręcz cieszę, że udało mi się jednak osiągnąć ten stan spokoju!!!]

Kochana moja, fantastycznie to określiłaś, używając dokładnie takich słów: UDAŁO MI SIĘ OSIĄGNĄĆ… Czyli to znowu TY TEGO DOKONAŁAŚ! Zatem, może teraz mogłybyśmy już przejść do tej Twojej relacji o tym dzisiejszym CZWARTKU?

Oczywiście, już opowiadam, jak to było i przebiegało… Pominę już naprawdę to, że wciąż nie rozumiem, dlaczego te akapity nie zaczynają mi się WIELKĄ LITERĄ, jak i jeszcze ten fakt, że nie mogę obecnie w ogóle zmieniać automatycznie liter na wielkie w tym wpisie, klikając w ten przycisk [uwaga, nie mam pojęcia, czy jeszcze da się w ogóle wstawić tutaj ten obrazek/ fotkę, którą przed chwilką wykonałam… = to będzie kolejna próba] Wooohooo, udało się!!! 💪🍀💪

No dobrze, ale przechodzę już do rzeczy… Także, sama widziałaś, w jakim byłam jednak nienajlepszym nastroju, po otworzeniu tych oczu… Właściwie to tak sobie pomyśliwałam, że może nawet spędzę ten dzień ponownie po prostu NIC NIE JEDZĄC W ŁÓŻKU… Miałam bowiem na to OGROMNĄ OCHOTĘ, a skoro już napisałam sobie w tej mojej komórce, że tak naprawdę NIC NIE MUSZĘ, a już zwłaszcza zmuszać się do czegoś…, bo nie mam przecież żadnych pilnych/ nagłych terminów/ obowiązków…

I tu, jak wiesz, była znowu walka tych moich myśli… Ale TYLKO POCZĄTKOWO…, bo wciąż taaak bardzo myślałam o tym, że po cholerę właściwie tak trąbię tu o tym, iż

Jak, cholera jasna, ja przecież NIC NIE ROBIĘ… tak naprawdę… Tzn. znowu, jakby tak na mnie ktoś spojrzał całkiem z boku… [nie znając mojej historii]/ Rozumiesz przecież, o czym mówię… Czułam się już naprawdę, jakbym marnowała to swoje cenne jednak życie, bo cholera, leżałam, jak taka niemal larwa

Spójrz, moja kochana, niemal wspaniale, że użyłaś tego słówka… 🤭 Gdyż właśnie z tej larwy wykluwa się przecież taki piękny motyl, którym Ty, kochana moja, wciąż się stajesz i to coraz bardziej dojrzałym i okazałym/ dorodnym.

Wiesz, co? Aż po prostu znowu sama nie mogę w to uwierzyć, ALE JA TAK NAPRAWDĘ JUŻ TO WIEM… Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że „znowu i ponownie!” buhaha, 😋. Boże/ Wszechświecie, jak ja Wam dziękuję za to wszystko, co dla mnie jednak robicie🙏.

Moja droga, ale zastanów się proszę chwilkę…, albo przypomnij sobie ponownie te słowa, które jeszcze ostatnio jakoś słyszałaś…

Tak, wiem…, masz na myśli to, że dochodził do mnie po raz kolejny TEN GŁOS, mówiący, iż przecież to nie jest wcale tak, że otrzymuję coś, ot tak całkiem za darmo! Że na wszystko sama sobie zapracowałam…

Ale ok., bo ja tego nie skończę… Otóż, jak jednak się podniosłam, a wciąż taaaak bardzo myślałam o tym, aby słuchać jednak tego mojego serduszka, bo ono zawsze podpowiadało mi najlepiej! Nikt przecież inny tak dobrze mnie nie zna, jak ja sama! I to był właśnie moment, gdy przypomniało mi się to uziemianie i to wszystko, co polecała mi jeszcze ta Sylwia z refleksoterapii. I byłam już taaak niesamowicie na to nastawiona, że w mojej głowie, już nawet widziałam, jak się z tego cieszę, hehe, 🤣😋. I tworzyłam w tej swojej wyobraźni już właśnie ten wpis o tym. No mówię Ci, ja to jestem taka krejzolka…, aż w sumie nie mogłam w to do końca uwierzyć… A później pomyślałam sobie o tym

Naprawdę nie chciałam już tylko lajkować na tym fejsie jakichś rzeczy, jak to robi ta moja rodzicielka… Tylko postanowiłam i czułam to właśnie teraz całym moim ❤, że dokładnie to mam wykonać… Bo poważnie już wręcz totalnie wkurza mnie, jak widzę, że ktoś mi tutaj lajkuje i potakuje, choćby pod tymi właśnie postami/ obrazkami, które również udostępniałam:

A sam kompletnie nic nie robi/ nie wykonuje/ nie ryzykuje…. I właśnie wtedy, przez cały niemal czas krążyła mi myśl po głowie: TO POKAŻ, ŻE TY JEDNAK JESTEŚ INNĄ OSOBĄ, NIE TYLKO POTRAFISZ POSŁUGIWAĆ SIĘ TAK PIĘKNIE TĄ TEORIĄ, LECZ TAKŻ COŚ WYKONUJESZ I JAKOŚ JEDNAK DZIAŁASZ! I, wiesz… nie bardzo już nawet pamiętałam, czy miałam wyjść w normalnych butach i dopiero później je zdjąć wraz ze skarpetkami 🤦‍♀️, a w głowie jeszcze przebrzmiewało mi słowo klapki… Więc ubrałam się nawet dość grubo, bo czapka, polar i na to zimowa, krótka kurtka, za to tylko legginsy i… japonki… No mówię Ci, wyglądałam, co najmniej komicznie… Co więcej, już nawet zaczęłam sobie myśleć, że jak mnie jakiś sąsiad by ujrzał, to mógłby spokojnie stwierdzić, że: no tak, ona to ma ewidentnie coś z tą swoją głową, 🤪🤣😜.

Ale, ja sobie właśnie myślałam, że mam to, kurna, naprawdę w głębooookim poważaniu. I tak mówiłam tylko do siebie: IDŹ JUŻ, IDŹ, CZYM PRĘDZEJ, BO ZARAZ MOŻE CI SIĘ TO JUŻ ROZMYŚLI, buhaha, 🤣. No serio, czułam się znowu już, jak niemal totalna krejzolka, bo ponownie te ogólne schematy…

Tak widziałam Ciebie kochana, jak cudnie wędrowałaś w tych japonkach… A przeszłaś przecież aż z tej strony, gdzie masz okno i balkon, bo uznałaś, że tam jest jednak więcej tego miejsca do dreptania właśnie. I muszę powiedzieć, że wyglądałaś po prostu cudnie, jak tak sobie już tymi gołymi stopami po tym śniegu na tym placu zabaw wędrowałaś w tą i z powrotem!

Wiesz, kompletnie nawet w domu nie siadałam na tą poduszkę do tej medytacji, bo pomyślałam, że wykonam ją przecież w ruchu, jak już połączę się tam z Matką Ziemią! A tak bardzo potrzebowałam tego, by zostawić właśnie jej te moje obecne problemy i wszelkie bolączki/ troski. Tak sobie tam właśnie wędrowałam… i rzuciłam jeszcze takie jednak filuterne spojrzenie w stronę tych wszystkich okien i balkonów… I już na serio, tak sobie znowu pomyślałam, cóż może nawet ja sama mogłabym [tak niemal automatycznie właśnie!] pomyśleć o takiej osobie… Nie, że ODWAŻNA/ NIESTANDARDOWA, WYKONUJE WŁAŚNIE UZIEMIANIE, tylko jakaś wręcz crazy, buhaha.

Ale WYKONAŁAM TO!!! I powiem więcej, wcale nie było to dla mnie jakieś ekstremalnie trudne! Z całą pewnością dlatego, że temperatura oscylowała nawet chyba ok. 4 o C… Dokładnie nie pamiętam…, ale już wiem, że jutro również tego dokonam! Tym razem będę jednak mierzyła dokładnie czas, ile na tym śniegu w ogóle jestem, bo dziś wszystko było takie jeszcze jakby w biegu. Myślałam tylko, aby jak najszybciej wyjść…, a wiedz, iż znów nie byłam pewna, czy mam od razu z mieszkania wyjść w tych japonkach…🤷‍♀️

Ale teraz tak sobie myślę, że przecież znowu no, helloł?!, a kiedy miałabym je niby założyć na te stopy? buhaha Bo chyba raczej nie po tym, jak już zdjęłabym te moje buty i skarpetki…🙄 Teraz wiem jednak, że wezmę ze sobą również jakiś mały ręczniczek, aby te stopy później przetrzeć nim włożę je ponownie w te japonki, bo tym razem miałam w kieszeni, tylko jakąś używaną już chusteczkę higieniczną, hehe,😋,🤭 .

Czyli, spójrz, moja kochana, to jest kolejna rzecz, kiedy po prostu pokazałaś, że najpierw musisz NA SOBIE SAMEJ SPRAWDZIĆ, by wiedzieć i się przekonać, jak to jest. A także, co jeszcze mogłoby się następnym razem przydać. [PONOWNIE POSTAWIŁAŚ DOŚWIADCZENIE PONAD TEORIĘ!]

///////

Kochana moja, myślę, że równie istotnym jest tutaj, abyś dodała coś jeszcze…

Tak, doskonale o tym wiem, ale, jak sama widzisz, ja się tu naprawdę z niczym już nie wyrabiam! Ale ok, znowu podam tylko te hasła, o które będzie mi zdecydowanie lepiej później zahaczać i je rozwijać. Podam je oczywiście nie po kolei, tylko tak, jak mi przychodzą do głowy. Zatem:

  • Sylwester [doktor miłość/ WhatsApp z zapytaniem/ brak czasu i chęci na organizację czegokolwiek/ mama = dobrze, że nie będziesz sama…!/ niesprzątnięte/ uczynienie odwrotnie niż w tamtym roku!/ NIE TRZYMANIE SIĘ ŻADNYCH ZASAD!]
  • Kamyk i MIRTOR [PRZECZYTAŁ ULOTKĘ I NA CAŁE SZCZĘŚCIE NIE BIERZE ŻADNYCH ANTYDEPRESANTÓW! KASZEL, krztuszenie się, niemal wymioty, potrzeba podnoszenia się, aby się jednak nie udusić]
  • babcia i Kacpuś
  • całe święta w tym Elblągu [nieumiejętność bronienia się/ podejmowania jakiejkolwiek dyskusji, brak argumentów (leki, zdrowie, dieta, jedzenie), zakup drogich i w rezultacie beznadziejnych, bo absolutnie nie priorytetowych prezentów…]
  • konwersacja z Szymonem, NIC NIE TRWA WIECZNIE, NIEBEZPIECZNIE JEST WIERZYĆ W TO, ŻE COŚ TRWA WIECZNIE😋
  • GŁOS/ JEGO BARWA/ SPOSÓB MÓWIENIA JEST RÓWNIEŻ WAŻNA! [happysad – „Zanim pójdę”/ Jeden Osiem L- Jak Zapomnieć] 
  • wstępne strzały już sylwestrowe pod oknem już 30.XII.21

////////

Odgrzewam nam właśnie te zakupione wczoraj jeszcze krokiety z pieczarkami i mozzarellą, kurczę, a nie wiem, już dlaczego wydawało mi się, że jest ich znacznie więcej…

Jak to kochana, dlaczego? Przecież w tym kerfie oglądałaś najpierw te niemalże ogromniaste opakowania tego produktu… I nim doszukałaś się tych jednak mniejszych, to tak już Tobie właśnie w głowie zostało, że TAKA WIELKA PAKA TYCH KROKIETÓW I Z TAKIM KRÓTKIM TERMINEM WAŻNOŚCI, BO… JAKOŚ DO POCZĄTKU JUŻ STYCZNIA! = stąd PROMOCJA! Lecz Ty, kochana moja, jednak odnalazłaś tam jeszcze właśnie to opakowanie z 5- cioma sztukami i z datą ważności do 09.I.2022!

Dokładnie tak, także już właśnie je doniosłam i zaczynamy tę naszą konsumpcję, włączę do niej ponownie dalej ten Beauty In The Broken.

////////

No dobrze, już właśnie skonsumowałyśmy nasz posiłek. Także moja kochana, od czego zaczniemy teraz? A chciałam Ci tylko przypomnieć, że będziemy miały na to pisanie/ dzierganie tak naprawdę znowu duuużo tego czasu, tak jak i w minionym roku!

Właśnie tego się obawiałam… na samym początku, że cholerka, wydarza się przecież coś wręcz strasznego i potwornego dla mnie. Bo w istocie tak naprawdę, to wygląda znowu tak, jakbym w ogóle nie dokonała żadnego progresu. I wiesz, doskonale to pamiętałam, niemal wszystko, co tworzyłyśmy tutaj pod koniec tamtego jeszcze roku… Póóóźniej już, jakby tak nagle znowu, doznałam olśnienia! Że przecież, do cholery, to wcale nie jest tak, że ja w tym miejscu stoję i się nigdzie nie poruszam!!!

Muszę przyznać, że ja nawet nie śmiałabym powiedzieć, że Ty kochana moja, nie uczyniłaś żadnego tu progresu! Jest przecież CAAAAŁEEE MNÓSTWO TYCH NOWYCH DOŚWIADCZEŃ, jakie zebrałaś, które znowu było Ci dane przeżyć i, co więcej, Ty, w niemalże CUDOWNY sposób sobie z tym wszystkim tutaj radziłaś/ i radzisz nadal! A nie ukrywajmy = dokładnie one, a nie jakaś sucha tylko teoria, czynią z Ciebie taką MĄDRĄ, WRAŻLIWĄ/ EMPATYCZNĄ KOBIETĘ!

A kochana moja, zauważ, iż wcale nie musimy odbiegać z tym wszystkim jakoś daleko. Przecież Ty dokładnie już tylko dziś pokazałaś światu, że masz tą jednak moc i potrafisz wziąć na siebie odpowiedzialność za kreowanie tego swojego życia! Niesamowicie zawsze mi się w Tobie podobało to, że postępujesz często właśnie tak po swojemu, czyli niemal kompletnie nie zważając na to, co powiedzą, czy pomyślą inni. Dobrze już bowiem o tym wiesz, że

Ok, ale teraz może przejdę do tego, co tak bardzo odbierało mi tutaj spokój… A mianowicie pomyślałam sobie, JAKĄ JA MUSIAŁAM BYĆ CHOLERNIE NIEMYŚLĄCĄ OSOBĄ, aby mojemu bratu podarować tych parę tabletek…

To opowiedz tu wszystko, jak to było, co Ty sobie wówczas myślałaś i jaki główny cel Tobie wtedy przyświecał.

Otóż, jak już się wybrałam w końcu do tej apteki, bo udało mi się jeszcze odnaleźć w torebce ten kod do wykupienia tych leków od psychiatry [a dowiedziałam się, że na 2 opakowania (z 3) termin mi już minął], czym, jak wiesz, kompletnie się nie zmartwiłam, bo ja przecież już dawno przestałam je brać…

Ale pamiętając, co nasza mama mówiła jeszcze o stanie Marcina, że on jest taki właśnie często zmęczony…, to ja już sobie wydedukowałam, że to zapewne spowodowane jest M.IN. brakiem snu… W dodatku, jak go ujrzałam właśnie w tą Wigilię, jak on tam wyglądał… To ogarnęło mnie znowu nagle tak w połączeniu przerażenie, smutek, a nawet jakiś żal po prostu. I tak właśnie, jakby w tym momencie przestałam nagle myśleć… I podarowałam mu jeszcze wyjętych z tego pudełeczka tych kilka tabletek 🤦‍♀️.

Po czym, jak już wróciłam do siebie do Gdańska, do domu, to zaczęłam o sobie myśleć znowu najgorsze rzeczy, że jaką trzeba być debilką i jakim wręcz bezmózgowcem, by podarować własnemu bratu tabletki nasenne!!! boooszeee, a wtedy, sama wiesz, jakie miałam jeszcze myśli, że … przecież tak naprawdę to byłby najprostszy i najłatwiejszy sposób, aby odejść z tego świata… 🙈🙊🙉 Więc mogłabym się również przyczynić do śmierci mojego jedynego, mega dzielnego brata…

Czułam to po prostu całą sobą, moja kochana, ile Ty miałaś wówczas tych obaw i tych destrukcyjnych znowu myśli, które Ciebie niemal zabijały. Ponieważ dobrze o tym wiesz, że nie znasz się aż tak dobrze przecież na tej medycynie i dokładnym działaniu tych leków, więc nie mogłaś tak naprawdę tego wiedzieć, czy rzeczywiście skutkiem nadmiernego zażycia tych lekarstw mógł być zgon. [w ogóle, spójrz, kochana, jakie wówczas tworzyły się scenariusze w Twojej głowie!!!]

I już samo to, doskonale o tym świadczy, w jakim stanie Ty wówczas byłaś! Szczególnie, że moja droga, nasłuchałaś się w tym Elblągu tylu niesamowicie niesprzyjających dla Ciebie rzeczy i Twój mózg najzwyczajniej w świecie nie potrafił już się bronić/ odseparować… Jak, może nie wiecznie i cały czas…, to jednak te właśnie tematy powtarzane nawet gdzieś tam mimochodem najbardziej odbierały Tobie ten spokój:

  • trzeba się szczepić, bo przecież wówczas ma się większe szanse na jakieś normalne przejście, jak już zapadnie się na tą 👑
  • Magda [dziewczyna Twojego kuzyna Łukasza], pomimo szczepionki i tak zachorowała na tego wirusa…
  • jak okazałoby się, że Twój brat jest również chory, to przecież wówczas ta pielęgniarka, która co tydzień opatruje te jego rany na stopach, również nie mogłaby tego robić… A wtedy, oczywistym jest, że już by mu się tam popaprało i napaskudziło
  • kwarantanna = to przecież 2 tygodnie! = trzeba mieć zapasy jedzenia, a już szczególnie Ty, [osoba, której tego jedzenia nie miałby kto zakupić i przynieść… przecież rodzinę masz poza Gdańskiem…🤦‍♀️🙄🙉]

Zatem, kochana moja, naprawdę nie możesz mieć do siebie o to takich pretensji, że tak właśnie postąpiłaś, a dokładnie teraz przypomina mi się to, cóż udostępniałaś tutaj na samym początku tego wpisu, a mam na myśli to właśnie:

Sama dobrze o tym wiesz, jakie wszystko w tym artykule/ wpisie jest ważne! A już szczególnie w tym momencie, dla Ciebie taką główną i priorytetową rolę odgrywałyby tutaj słowa już w tym drugim zdaniu, dokładnie od: I WYBACZ SOBIE…. Pomyśl, moja droga, raczej w ten sposób, Twoje zamiary były TYLKO CZYSTE I DOBRE, przecież chciałaś JEDYNIE POMÓC i miałaś jak najlepsze te intencje wobec swojego brata!

A poza tym, przypomnij sobie ten właśnie moment, jak Ty bardzo znowu czułaś to po prostu całą sobą! że powinnaś, czy nawet, jak się Tobie wówczas wydawało, MUSISZ się z nim właśnie zobaczyć! I popatrz tylko, jak sam Wszechświat to zorganizował! Może nie dokładnie w taki sposób, jak Ty byś sobie tego jeszcze wtedy życzyła, ale jednak doszło do tego momentu, że się z nim widziałaś i miałaś okazję mu dać również to, co dla niego kupiłaś, czyli m.in. ten przezabawny kubek wyglądający, jak jakiś wielki hamburger.

Wiesz, ja już się naprawdę taaaak bardzo tym wszystkim zamartwiałam po powrocie do domu jednak, gdyż zastanawiałam się, co ja najlepszego uczyniłam tam właśnie? I to wcale nie tylko w związku z Marcinem, jak wiesz… Ale do tego przejdę może później.

&&&&&&&&&&

[ oznaczyły ten fragment do uzupełnienia, aby było łatwiej go odnaleźć i do niego ewentualnie powrócić, jeśli oczywiście, uznają to obydwie za konieczne jeszcze w ogóle, aby o tym wspominać]

W każdym razie, jak przychodziło do mnie jednak to opamiętanie… To myślałam o tym, że przecież MÓJ MŁODSZY BRAT stał się teraz bardzo dojrzałym i mądrym jednak człowiekiem! A już z całą pewnością nie zamierzałby sam odebrać sobie życia! O czym świadczyć, w sposób niemal doskonały, może zwyczajnie to, że dał sobie przecież zrobić ten tatuaż na szyi, DUM SPIRO SPERO = DOPÓKI ODDYCHASZ JEST NADZIEJA .

No właśnie, kochana, to po pierwsze! A poza tym, Ty chyba zapominasz, jakim człowiekiem jest ten Twój brat! Przecież on był zawsze takim niesamowitym wręcz optymistą i nie brał do siebie tak wszystkiego, jak Ty kochana moja. Przypomnij sobie, choćby te jego reakcje jeszcze z tych Waszych Świąt w tamtym roku! Gdy on pomimo, że spadł z tego wózka w tej łazience, Ty stałaś już i płakałaś, a on zachował wciąż zimną krew i …, co więcej nawet zdążył już opracować, jak mogłybyście pomóc mu jednak siąść z powrotem na ten jego wózek! I jemu wówczas nie przeszkadzało nawet przecież to, że ten jego łokieć zaczął tak właśnie wyglądać!

Tak…, dobrze o tym wiem, że to TYLKO ja tak wszystko ekstremalnie wręcz odbierałam… i niestety, jak widać, wciąż nad tym nie do końca panuję…🤦‍♀️ Ale, jak zadzwoniłam do niego właśnie, kurczę, teraz już nie pamiętam dokładnie, kiedy to było…🤔 A w tym moim komórkowym kalendarzyku, mam tyle tych zapisków… 🙄, że BAAARDZO trudno to odnaleźć… W każdym razie był to chyba poniedziałek, no albo wtorek… I wciąż taka jeszcze nie do końca pewna, odważyłam się zadzwonić do niego i go zapytać… A właściwie wyjaśnić/ wytłumaczyć mu tę sytuację, dlaczego ja mu te tabletki w ogóle zostawiłam…

Jednak, na całe szczęście, sam mi odparł, że jak tylko je ujrzał, to zaraz zaczął o nich czytać i następnie powiedział naszej mamie, aby je od niego wzięła dla mnie jednak… Bo on żadnych antydepresantów nie zamierza brać! Boże, jak ja w tym momencie się ucieszyłam! Kamień spadł mi po prostu z serca 🙆‍♀️. Poza tym, zaczął mi tłumaczyć wszystko, tak dobrze, jak jakiś niemal lekarz (…) Nie potrafię nawet sama tego teraz przekazać… Rzekł jednak, że jak kiedyś miał przepisane od swojego lekarza jakieś tabletki na spanie, to podobno w ciągu dnia wciąż był po nich jakiś zamroczony i ledwo dawał radę siąść ponownie na swój wózek!

Opowiadał on Tobie również i o tym, że są przecież jakieś tabletki/ leki, których działanie można odczuć dopiero, jak zażywa się je przez dłuższy czas. Gdyż niektóre z nich nie ma niestety takiego natychmiastowego skutku czysto nasennego. I jak Ciebie właśnie o te jeszcze zapytał, to Ty stwierdziłaś, że Ty ich normalnie również już nie bierzesz…, tylko zawsze [i spójrz, to jest przecież kolejna straszna wręcz rzecz], jak przyjeżdżasz do Elbląga…

Mówiłam przecież prawdę, Marcin – luzak, zaraz na to odpowiednio zareagował, pytaniem/ stwierdzeniem: By wytrzymać z mamą, hehe, 😜. Ja odrzekłam, bym mogła choć tam spokojnie przesypiać te noce😋. Wtedy mój brat, już taki spokojniejszy, mi powiedział, że on także to czuł, że tej korony nie ma, ale był, jak to on się wyraził, zmuszony po prostu, by jeszcze to badanie wykonać…

W każdym razie, jak mi rzekł, obecnie bierze jeszcze jakiś antybiotyk, ale czuje się już o niebo lepiej, gdyż wcześniej, jak mi opowiadał miał TAAAAKI MOCNY TEN KASZEL, a tu znowu jestem tego pewna, że większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że on, aby mógł w ogóle odkaszlnąć, musiał niemal siadać/ po prostu przyjmować taką pozycję bardziej w pionie, by się przecież nie udusić… I jak mi mówił, miał nawet takie noce, że musiał to robić czasem aż po ok. 20x, więc potwornie się umęczył… A żeby tego znów było mało…, to prawie, że tam wymiotował 🙊🙈🙉.

Tak więc powiedz mi jeszcze raz… Bo już właśnie w takich momentach zaczynam myśleć sobie…, że jak ja mogę w ogóle na cokolwiek narzekać, jak słyszę, co musiał przechodzić mój brat???!!!

Moja droga, proszę Cię nie mów w ten sposób! Wiesz dobrze, że Wasze ciała doznały niemal całkowicie innych urazów! I to, rzekłabym chyba właśnie tych najgorszych. Ale teraz spójrz na to znowu z innej jednak strony: MOŻE WŁAŚNIE TO, CO NAJGORSZE, BĘDZIE MOGŁO JESZCZE OBRUCIĆ SIĘ W COŚ DOBREGO! Ja rzekłabym nawet, że popatrz tylko na to, co się z Wami teraz już dzieje, Ty potrafiłaś dojść już do taaaak dobrego jednak stanu

Zresztą, sama jeszcze, szczerze mówiąc, nie do końca nawet chyba jestem w stanie, ja swoim ludzkim mózgiem to pojąć … Ale myślę, że to właśnie zacznie się rozwiązywać dalej u tej Anny… od tej BIOLOGI TOTALNEJ…

Co masz dokładnie na myśli?

Mówię tu o tych Waszych doznanych urazach. Dokładnie teraz przeszło mi to jeszcze przez myśl… i zaczęło właśnie tak zastanawiać 🤔. A popatrz tylko:

Ty: mądra, inteligentna, zaradna, dużo jednak myśląca i ładna kobieta =>poważny uraz czaszkowo – mózgowy,

a z drugiej strony Twój brat Marcin = świetny, wysportowany, luzacki i przystojny mężczyzna, który był sportowcem/ karateką=> M.IN. naderwanie rdzenia kręgowego…

Poważnie na teraz ja sama nie potrafię tego również dobrze rozkminić… A pomyślałaś może o tym, iż to również nie był przypadek, że właśnie takich, a nie innych obrażeń doznaliście?

Z całą pewnością, to także miało/ ma jakiś sens…, ale przepraszam Cię, jest już jednak po północy… Zatem mój mózg, a już tym bardziej o tej godzinie, nie jest w stanie dobrze pracować, czyli myśleć… Może uda się to jeszcze dziś póóóźniej, 😜. Albo po prostu zostawię to jeszcze na odkrycie ponownie jakichś kolejnych rzeczy/ niewiadomych u tej Anny Mrówczyńskiej. A teraz już zmykam do spania!

*** 1:25:00/ 3:00:01 ***

////////////

Boże, błagam Cię, pomóż mi i nie zostawiaj mnie tutaj już samej…

Powyższe słowa wypowiadała nasza bohaterka dziś, czyli w PIĄTEK, 31.XII.2021 po prostu już płacząc…

Moja Najdroższa, doskonale nie tylko to widzę, ale i sama to również odbieram!, jak Ty się obecnie czujesz…. Tak bardzo chciałabym Tobie w tym wszystkim pomóc… A wspaniale zdaję sobie z tego znowu sprawę, co/ a raczej KTO! w Tobie wywołał ten stan, te odczucia…

Mam już naprawdę tego dość! Miałam skupić się dalej na dokańczaniu tego wpisu, a jeszcze wczoraj dostrzegłam to ZNOWU BEZNADZIEJNE NAGRANIE/ TEN FILMIK… TEGO GRACJANA! boooszeee, ja już naprawdę mam tego, kurwa dość!!! Będę pisała teraz wszystko, bo muszę to po prostu z siebie wyrzucić/ wyrzygać wręcz… A dobrze o tym wiesz, że ja przecież NIE UMIEM KŁAMAĆ!

Oczywiście, że tak! Pamiętam, moja droga, jak pokazywałaś to już zarówno i temu Sławomirowi, oraz także Szymonowi, podczas tych Waszych konwersacji. Lecz teraz nie wracajmy już do tego, może jeśli, by się Tobie zachciało o tym w ogóle wspomnieć, to, aby było łatwiej, zaznaczmy może jeszcze w jakiś sposób te właśnie niedokończone miejsca. Proponuję więc pozostawmy tutaj takie oto znaki, w całkiem innym kolorze, aby szybko wpadły nam w oko:

&&&&&&&&&&&&&&

Teraz skoncentrujmy się bardziej po prostu na dniu dzisiejszym. A nie uważasz, że właśnie już ta Twoja noc ze ŚRODY, 29.XII. na CZWARTEK, 30.XII. również z powodu tego człowieka nie była taka całkiem spokojna? Wiem, kochana moja, że Ty jesteś taką szalenie wrażliwą i empatyczną osóbką i tak bardzo nie chcesz nikogo krzywdzić, ani ranić, a już szczególnie, jak zdajesz sobie sprawę z tego, że ten ktoś jest także WWO. Lecz myślę, że to jest ten dobry moment, by właśnie to oznajmić…

Tak, masz rację, taką przecież jestem osobą = szczerą ponad wszystko, PONIEWAŻ BRZYDZĘ SIĘ WRĘCZ KŁAMSTWEM I JAKIMŚ ŚCIEMNIANIEM! Nigdy nie lubiłam grać i udawać kogoś, kim tak naprawdę nie jestem, no a już kompletnie nie wchodziło to w grę, gdy mi na kimś zależało… Dlatego właśnie powyżej w tym wpisie, nie usuwałam całkiem tego, co pisałam początkowo, tylko to poprzekreślałam, aby POKAZAĆ TU WSZYSTKIM, JAK TO NAPRAWDĘ I RZECZYWIŚCIE ZE MNĄ WYGLĄDA, CZY MOŻE RACZEJ Z PRACĄ TEGO MOJEGO MÓZGU…

A już absolutnie nie usuwałam tego, co rzeczywiście uważam i co, moim zdaniem, jest czystą prawdą! Choćby apropos tego najpiękniejszego i najważniejszego uczucia, jakim jest miłość, oraz także tego podejścia do tworzenia tych związków! To może tylko jeszcze odniosę się do tego, cóż Ty sama mi rzekłaś wcześniej…, a mianowicie [proszę nie przerywaj mi tego tylko, bo to będzie mój ponowny słowotok! ale uważam, że go sobie bardzo ładnie już przemyślałam…]

Nie chciałam chyba o tym wcześniej jeszcze pisać/ wspominać…, bo… właśnie jeszcze wtedy na wieczór w tą ŚRODĘ, 29.XII. już zasypiało mi się tak jednak nie całkiem spokojnie… Ja bowiem odsłuchuję sobie ostatnio jeszcze tego właśnie nagrania tej mojej starszej siostry: Wyjdź ponad 3D. Oddaj swój problem i zobacz, co się stanie. Teoria, moja historia i medytacja. Kocham taki właśnie spokojny głos tej Klaudii, on na mnie zawsze tak dobrze działał… A jeszcze ta niesamowita wręcz jej opowieść, o tym, czego ona doświadczyła podczas tej medytacji…

Słysząc to, jak ona przyznawała się do tego, iż tak naprawdę ani razu nie dotykała Duchowości i w jej słowniku nie było w ogóle takich słów, jak Bóg, czy Świętość… I wtedy właśnie podczas jednej z medytacji [11:05] odczuła coś tak bardzo zaskakującego, że nie bardzo potrafiła nawet określić to za pomocą słów… To było właśnie to UCZUCIE/ POŁĄCZENIE, czy jak to jeszcze inaczej określić…

Dobrze, kochana moja, ale może nie opowiadaj tutaj już tego aż taaak obrazowo i dokładnie, bo doskonale to widzę, jak brakuje Tobie tych odpowiednich określeń na to, a przecież każdy może sobie tego równie dobrze odsłuchać. Zatem podziel się tak szybciutko już, jakie myśli pojawiały się wówczas w tej Twojej główce. Prócz tego, oczywiście, że tak bardzo Ciebie to wtedy zaskoczyło i nawet zrobiło się Tobie trochę jednak jej żal/ szkoda, że ta kobieta wciąż tak bardzo skupiała się na tym jednak iście naukowym podejściu.

Owszem, byłam tym wręcz oszołomiona…, ale najbardziej ryczałam, jak opowiadała o tym męskim głębokim i mega ciepłym głosie, jakby nie z tego wymiaru… No i później, jak zastanawiała się i zadała to pytanie: A JEDNAK JESTEŚ FACETEM, a następnie w odpowiedzi usłyszała tym ciepłym, radosnym KOBIECYM GŁOSEM tą odpowiedź, że MOGĘ BYĆ KAŻDYM… boooszeee zrobiło mi się wtedy znowu tak niesamowicie wręcz…

/////

Kochani, Mała Mi jest już naprawdę wrakiem człowieka. A ponieważ moją rolą/ funkcją… Nie, tak naprawdę, ja również nie znoszę takich iście teoretycznych określeń! Ta dziewczyna jest mi po prostu, najzwyczajniej w świecie bardzo bliska i tak bardzo to czuję, że z nią rezonuję, dlatego postanowiłam jej tu pomagać. I teraz właśnie to JA OPISZĘ WAM TO WSZYSTKO, CÓŻ U TEJ NASZEJ CUDOWNEJ ORAZ MEGA EMPATYCZNEJ I WYSOCE WRAŻLIWEJ ISTOTY SŁYCHAĆ!

Otóż, kochani, przedstawię Wam może tylko jej dzisiejszy dzień… Nie wykonała dziś [PIĄTEK, 31.XII.21] już żadnego uziemiania z wielu powodów, po obejrzeniu jeszcze wczoraj opublikowanego nagrania przez Gracjana, poczuła się wręcz niemal znowu okropnie. Tak ponownie! Doskonale to widzi, iż on wciąż ubiera się w te czarne T-Shirty, w których jej się przecież zawsze podobał. I ona oczywiście to dostrzega i bardzo ceni…, ale dokładnie po tym nagraniu zaczęła sobie ponownie myśleć, że… została zdradzona, czy może bardziej opuszczona

Tak właśnie…, tylko wiesz, co tu było dla mnie w tym momencie najgorsze…, że ja przecież wcale aż taaaak dobrze nie słucham jednak tej mojej DUSZY, mojego serca i jednak intuicji… Bo przecież, cholera jasna, znowu, jak można być tak głupim człowiekiem, aby nie być ze sobą do końca szczerą i dopowiadać sobie jakieś rzeczy… A przecież najgorszym jeszcze było to, że dochodziło nawet do takich momentów, iż wizualizowałam sobie, że kocham się z nim fizycznie, czyli…, że uprawiamy sex! I… ,co więcej, przecież pieściłam siebie tak długo…, aż w końcu udało mi się osiągnąć orgazm… 🤦‍♀️

I wtedy właśnie byłam z siebie taka dumna i szczęśliwa, bo to był ten moment, kiedy wiedziałam, że jestem z mężczyzną, którego po prostu kocham całym moim sercem, z którym doskonale się rozumiemy i któremu przede wszystkim ufam! Wciąż jednak pamiętałam o tym, co mi w nim jednak już wielokrotnie przeszkadzało… Ale wciąż mówiłam sobie, że przecież NIE MA IDEAŁÓW! I wciąż sobie myślałam o tym, że ok. przecież nie tylko ja w nim będę musiała zaakceptować te rzeczy, które mi nie do końca pasują/ odpowiadają, bo…, gdyby już udało się nam stworzyć wspólnie parę, on byłby zmuszony [a podobno, jak się kogoś kocha…, to wiele rzeczy można zaakceptować = spójrz tylko, cóż ja założyłam!!!🤦‍♀️] boooszeee i tu właśnie już wychodzi mój debilizm ponownie…

Ale, kochana moja, czy rzeczywiście to jest to, czym to określiłaś, tym słowem na d…? Piszę tu oczywiście tylko o tym, cóż Ty tutaj mówisz o tej MIŁOŚCI… A ona przecież taka jest! No, nie wchodzę już Tobie w słowo, proszę kontynuuj…

No więc, dopiero kilka dni temu…, to do mnie znowu dotarło, cóż to jest tak naprawdę… Wcześniej pomyśliwałam sobie, że ok, przecież nie musimy się tak we wszystkim zgadzać, bo w związku chodzi przede wszystkim o to, by się uzupełniać [Koncept miłości według filozofa Platona].

I teraz to dostrzegłam tak naprawdę, co jest tu dla mnie jednak równie ważne… A mianowicie głos, jego tempo/ barwa… Tak bardzo potrzebuję tego, aby był on jednak ciepły… Tego mi chyba zawsze brakowało, bo słysząc taką właśnie barwę głosu, od razu kojarzy mi się to ze spokojem, a to przecież z tym zawsze brakującymi mi BEZPIECZEŃSTWEM! I to był właśnie moment, kiedy zauważyłam, że najwidoczniej AŻ TAK DOBRZE I KONKRETNIE nie określiłam tego MOJEGO WYMARZONEGO PARTNERA… Jakoś wtedy jeszcze nie przyszło mi to nawet na myśl…, a już tym bardziej nie zapisałam sobie tego na tej kartce z tym wyobrażeniem/ marzeniem /opisem, JAKI POWINIEN BYĆ TEN MÓJ UPRAGNIONY I PASUJĄCY DO MNIE PARTNER… Zatem, to jest chyba dla mnie kolejna lekcja, którą wciąż muszę odrobić!

Oczywiście, że tak! Ale kochana moja, powróćmy jeszcze do tego, cóż Ty sobie jednak po otworzeniu dzisiaj ocząt, zaczęłaś myśleć.

boooszeee, teraz właśnie znowu słyszę na klatce głos tego nędznego dziada, który pijany rozwalił kiedyś te drzwi naprzeciwko… Po prostu znowu zaczynam się tu bać… Już samo to jego gadanie mnie tak wkur… On ma ten swój głos po prostu straszny…, a teraz ponownie słyszę, jak tam niemal krzyczy…, z jakimiś pretensjami znowu do kogoś. No, kurwa mać! Ja tu po prostu nie wytrzymam! Za oknem jeszcze jakieś strzały tych petard… Kurczę, niby to jest już bardziej zrozumiałe, bo przecież dziś ten Sylwester…, ale ja i tak jestem jakaś teraz właśnie wystraszona…

Ok, kochana moja, ale może przejdźmy choć do opowiadania, jak ten Twój dzisiejszy dzień jednak wyglądał [bo jestem pewna, iż już z tego będzie można, co nieco wywnioskować]. Opowiadaj proszę, bez żadnego oceniania, jak ten PIĄTEK, 31.XII.2021 Tobie przebiegał.

Najpierw jednak chciałam tu wstawić to, co od wczoraj wieczora sobie jeszcze zapisywałam w tej moje komórce:

21:41 – 22.04 Gracjan: Czego się spodziewać w roku 2022… 23:03 – 11

Tak właśnie ta moja notatka wygląda… Teraz już, kurczę, znowu kompletnie nie pamiętam, cóż ta końcowa godzina oznacza… Ale dochodzi do mnie, że chyba właśnie o tej musiałam zakończyć jednak oglądanie go. A wcześniej naturalnie zatrzymywałam, jak wstawałam…, czy to do kuchni, czy do ubikacji… No i jeszcze znowu ta magiczna 11 🌟 na końcu mi wskoczyła 🤗. I to są dokładnie te momenty, kiedy ja już naprawdę NIC NIE ROZUMIEM… Czy miało mi to jego nagranie jednak służyć, czy też kompletnie odwrotnie… A dalej zaś mam jeszcze 2 wpisy…, które wyglądają następująco:

1:10 – 22.04

I następnie…, bo czułam się już znowu po tym jego filmie taka niespokojna, że po prostu to wiedziałam, iż niestety muszę wziąć jeszcze znowu tą tabletkę… A żeby było zabawniej nie miałam już żadnej odpakowanej w pobliżu, zatem, kurna, musiałam jeszcze normalnie zapalić lampę, wstać i wyjąć ją sobie z tego opakowania… 😞 Tak więc mój kolejny zapisek:

1:27 – 22.04 1MIRTOR

Tym razem była jednak ciepła ta noc, więc wcale już nie wchodziłam w ten kombinezon jeszcze, wystarczyła mi spokojnie piżamka. W dodatku, z tego wkurzenia już na to wszystko, co się stało… Zaczęłam siebie ponownie pieścić, bo po prostu to czułam, że muszę to jakoś z siebie zrzucić/ rozładować… 🤷‍♀️🙈🤦‍♀️ A pamiętając jeszcze to, co usłyszałam pod koniec tego masażu Jivaka od Szymona… Który zadał mi wówczas to pytanie, odnosiłam wrażenie…, wstydząc się troszkę… Tzn. najpierw w ogóle zapytał mnie, czy może zadać mi takie osobiste/ intymne pytanie… Ja już właściwie znowu wiedziałam [nie wiem, skąd?], że zapyta o to moje życie seksualne…, którego teraz przecież obecnie nie mam… W każdym razie, rzekł on wówczas, iż [nie mam nawet pojęcia, gdzie, po czym dokładnie to było w moim ciele widać…] ewidentnie ta moja seksualna energia, krąży we mnie z góry do dołu… i nie ma ujścia…

A właśnie tu było jego nieśmiałe pytanie wówczas, czy coś z tym robię… I dokładnie wtedy też mu odpowiedziałam, to samo, co i temu Jackowi, że właśnie po tym, jak się rozwiodłam…, choć nie! Do rozwodu jeszcze nie doszło, ale przecież Gutek kompletnie mnie zostawił, bo wynajmowałam już sama tą kawalerunię w Oliwie i pracowałam jeszcze w Bayer… I właśnie wtedy poprzez CouchSurfing poznałam tego Jochena z Niemiec… Ok, nie będę już tutaj o tym niczego więcej opowiadać. Dodam może tylko, iż zarówno z nim, jak i już póóóźniej, gdy się przeprowadziłam do mojego obecnego M4 [poznałam jeszcze chyba 2 kolejnych chłopaków…] i z nimi także doszło do stosunku płciowego…

Jednak stwierdziłam, że żaden z nich nie był DOKŁADNIE takim mężczyzną, jakiego chciałabym mieć w swoim życiu… Zresztą, nie ukrywam, z całą pewnością mogłabym ich zaliczyć tylko do takich jednorazowych przygód…, nie będę pisała pomyłek, ponieważ z każdego niemal zdarzenia można coś dla siebie wyciągnąć…, jakąś naukę, a już z pewnością nauczkę 😋. A ja ich, jak wiesz, doświadczyłam jednak wiele, tzn., nie mam tu oczywiście na myśli tych pseudopartnerów, tylko wszelkich DOŚWIADCZEŃ ŻYCIOWYCH!

Póóóźniej już dodałam otwarcie, że był taki nawet czas w moim życiu, że pieściłam się po prostu sama… I wizualizowałam tu sobie już tego mojego wymarzonego i jedynego partnera, który wierzę, że istnieje… [nie dodałam naturalnie kogo…, bo jakoś tak chyba nie chciałam za bardzo o tym wtedy mówić…, że był nim właśnie wówczas Gracjan…]. Oczywiście, powiem Ci, że akurat tam w tej OdNowie to wiem, że nie ma z nikim tam pracującym żadnych tematów tabu.

To może, kochana podaj tu tak szybciutko jeszcze tyle, ile z tej Twojej rozmowy z Szymonem pamiętasz, ok?

(…) Ale teraz przestałam tak się zaspokajać i robić sobie dobrze

Nie chciałam tu już w ogóle wspominać dlaczego i z jakiego powodu…, więc rzekłam tylko to, co właśnie powyżej.

Dlaczego? Wstydzisz się?

No, chyba zwariowałeś! Przecież ja się nawet nie wstydziłam opalać topless przy Was wszystkich na tych warsztatach w tej Koziej Górze 😋.

I bardzo dobrze, przez to właśnie pokazałaś wszystkim, że jesteś jakby ponad te obecne schematy i tą rzeczywistość!

Robiłam po prostu znowu to, co czułam. A apropos tego samozaspokojenia się…, to absolutnie nie uważam, że to jest coś wstydliwego! Ja naprawdę dobrze o tym wiem, że to jest również sposób na hmmmwypuszczenie z siebie także tej energii [jakkolwiek to brzmi…]. Ale ja wciąż czekam, bo bardzo w to wierzę [tak mu wówczas mówiłam!], że ten MÓJ IDEALNY DLA MNIE PARTNER ISTNIEJE oraz, że się spotkamy i także połączymy… A teraz po prostu przestałam to robić…

Widziałam kochana moja, iż kompletnie nie chciałaś mówić z jakiego powodu już tego nie wykonujesz… Nie czułaś wtedy tego, by rzec, że obecnie w ogóle już nawet nie podejmujesz żadnej wizualizacji… [a Ty wrażliwa i delikatna kobieto, nie potrafiłaś wyobrażać sobie nigdy czysto mechanicznego seksu, bez żadnego uczucia!] Zatem, skoro poczułaś się tym Gracjanem rozczarowana, czy może bardziej wtedy właśnie sobą i tą swoją znowu nieprawdziwą wizją tego… Tak więc, po prostu przestałaś już to wykonywać. Bo nie potrafisz się samym pieszczeniem siebie po prostu bawić, gdyż kompletnie nie sprawia to Tobie przyjemności wtedy!

////////

Ok, ale teraz już przeskakuję do opowiadania, jak się właśnie dalej w ten PIĄTEK, 31.XII.2021, czułam… Było mi w tym momencie STRASZNIE przykro/ smutno…/ ciężko wręcz…

Rozumiem, moja droga, ale przybliż tu proszę dokładniej, DLACZEGO tak się czułaś?

Ok., wiem, że zadajesz mi tu właśnie takie pytania, bym mogła otwarcie przedstawić to wszystkim tym, którzy mnie przecież jeszcze nie znają 😋. Tak więc wtedy, tak, jak już powyżej wspomniałam, doszło do mnie to jednak, że … owszem podziwiam niezmiernie tą jego wiedzę i ja, podkreślam: tego nigdy nie kwestionowałam! Tylko jednak, coraz bardziej to do mnie znowu dochodziło, że przecież, do cholery, można mieć tak dużą wiedzę, ale… przekazywać ją w znacznie inny …. łagodniejszy sposób… Mądrze, ale jednak bardziej delikatnie i czule…, choć nie! To oczywiście nie był dla mnie nigdy jedyny powód, bo zawsze wierzyłam w to, że przecież dla drugiej osoby, dla której jest się jednak ważnym [w ogóle zauważ, cóż ja tutaj już założyłam…, 🤦‍♀️] i która także taka jest dla Ciebie, człowiek potrafi wiele zmienić, tak, również w sobie samym. Ale najważniejszym i najbardziej istotnym było dla mnie zawsze przecież to, że on na wszystko miał jakąś teorię! I ok., to absolutnie nie jest niczym złym!

Bo uważam, że to może baaardzo ułatwiać nasz byt, sama wciąż i nieustannie próbuję tyle rzeczy zrozumieć w moim życiu… Ale, do cholery przecież od niego wychodzi TYLKO TEORIA! Tzn. odnoszę wrażenie, że on opowiada o tym wszystkim, jakby znał to z doświadczenia. Tylko… sam wciąż NIC Z TYM NIE ROBI??? To, jak ktoś taki może w ogóle mówić, że każdy związek, jest nowym doświadczeniem? Dlaczego więc, w takim razie, kompletnie nie zareagował choćby na to, jak ja próbowałam wyciągać do niego rękę/ dłoń???

Nie otrzymałam od niego przecież ANI RAZU JAKIEJŚ ODPOWIEDZI! Choćby, byłoby dla mnie jasne, gdyby odpisał mi wprost ODPIEPRZ SIĘ ODE MNIE… Tzn. z całą pewnością on by taki słów nie użył, ale wiesz, o czym tutaj mówię… Gdyby mi podziękował i napisał, że już nie życzy sobie/ nie chce, bym więcej do niego pisała… , to bynajmniej wiedziałabym, na czym stoję… A tak, uważam, że najgorszym tutaj jest ta NIEWEDZA…

boooszeee, nie potrafię nawet tego dobrze wyrazić… Ale, no co tu dużo mówić, mówię, po prostu to CO CZUJĘ! A doskonale o tym wiem, że tu wciąż przeważa głos tej Maleńkiej Nieukochanej Moniczki właśnie, która wychowywała się bez ojca i sama przybrała w związku z tym wiele takich rzekłabym męskich jednak cech…

Moja kochana, ale poczekaj proszę, bo to, że przecież jesteś tak i dzielna, zaradna, a wreszcie mega wręcz kreatywna, nie jest przecież niczym złym! A rzekłabym, że wręcz przeciwnie moja droga!!! Gdyż, moim zdaniem, właśnie od takich osób trzeba się uczyć!

Tak, masz rację, ale cóż próbuję tu wyrazić… Może, jak zwykle, nieudolnie mi to wychodzi, ale ta mała dziewczynka, która później już dorosła… Nie będę tu twierdziła, że wciąż i nieustannie marzyła o tym, by mieć kogoś, kto prowadzi ją za rączkę. Nie! Była/ jest DUMNA z siebie i swojej zaradności, kreatywności oraz MEGA ODWAGI, z całą pewnością wciąż bardzo zaskakującej dla współczesnego społeczeństwa, nauczonego przecież postępować wobec reguł i schematów… , które, jak widać wciąż zapomniało o tej prawdzie [ponieważ nie mogę tutaj już wstawiać żadnych zdjęć…, to po prostu to przepiszę]:

O WIELE SENSOWNIEJ JEST NIE PODĄŻAĆ ZA LUDZKIMI OPINIAMI, CHOĆ ZAWSZE WARTO KAŻDĄ Z NICH BRAĆ POD UWAGĘ. ALE ROZWAŻAĆ NIE ZNACZY AUTOMATYCZNIE SIĘ Z NIMI ZGADZAĆ, CZY SIĘ DO NICH STOSOWAĆ. (…) W SŁUCHANIU CUDZYCH ARGUMENTÓW NALEŻY ODDZIELAĆ EMOCJE OD FAKTÓW. (…) TRZEBA STAĆ SIĘ WEWNĘTRZNIE NIEZALEŻNYM OD NAJBLIŻSZEGO OTOCZENIA Marek Kamiński „Wyprawa”

Zawsze jednak marzyłam o tym, aby pobyć sobie po prostu także tą niewinną i delikatną kobietką… A później już znaleźć się w ramionach i przy boku takiego MĘSKIEGO, MĄDREGO, ŚWIADOMEGO, KONKRETNEGO, ZDECYDOWANEGO/ ZARADNEGO, ale też PRZEDE WSZYSTKIM CZUŁEGO/ DELIKATNEGO/ EMPATYCZNEGO mężczyzny…

Tak więc, po tym, jak udało mi się jakiś tam orgazm znowu osiągnąć… Ten jednak kompletnie nie sprawił mi żadnej radości, to był taki czysty akt, będący chyba bardziej jakimś desperackim oczyszczaniem się, czy coś takiego.🤦‍♀️

Relacjonuj, kochana proszę dalej.

Zatem, tak sobie myślałam…, a uwierz mi poważnie już nawet ryczałam…, bo serio odnosiłam wrażenie, że już nie daję po prostu sobie rady ze sobą znowu… A jeszcze bardziej z tym moim głupim, naiwnym wręcz podejściem…, że jak ja niby sobie wyobrażałam tworzenie jakiegoś związku z takim mężczyzną… Przecież on nawet, do cholery, ani razu się do mnie nie odezwał w jakiś sposób! Tylko ciągle pieprzy, bo już bardziej łagodnie nie potrafię tego wyrazić…, o tej odwadze…, której, za chiny, nie potrafi nawet spróbować. A dodać tylko muszę, iż ja już sama nawet do niego pisałam… [boooszeee, przed chwilką, NIEDZIELA, 02.II.2022] jeszcze sprawdziłam… WYSŁAŁAM MU AŻ… 9 osobistych @! NIE OTRZYMAŁAM ODPOWIEDZI NA ŻADNEGO!!!

I niemal nieustannie, jak ostatnia naiwna kretynka wciąż siebie po prostu okłamywałam i sobie coś wkręcałam… I jeszcze, boooszeee, przecież wychodziłam tu niemal na ostatnią wręcz debilkę [bo już naprawdę nie znajduję łagodniejszych słów na określenie swojej bezmyślności i głupoty!…] pisząc takie rzeczy… [jak to wszystko m.in. powyżej, co na całe szczęście już powykreślałam!] 🤦‍♀️🙉🙈🙊

Moja, kochana, przecież już nie raz o tym rozmawiałyśmy! Bardzo Ciebie proszę, przestań siebie tak okropnymi słowami określać i nazywać! Powtarzałam to już Tobie wiele razy, że nawet mi osobiście się często wydawało, iż on jakby te słowa także do Ciebie kieruje… Zatem, teraz pomyśl raczej o tym, czy ktoś taki, jak on może uchodzić za autorytet? Przecież nawet, gdyby to, że jednak na siebie trafiliście wydarzyło się rzeczywiście jakoś przypadkowo [choć, jak PODOBNO WSZYSCY WIEMY!!! ONE NIE ISTNIEJĄ!]

Nie będę już tego, kochana moja, kompletnie kryła, ale mnie również on już rozjuszył… i to porządnie. Pozwól, że teraz jeszcze dokończę to, co zaczęłam. Otóż, kontynuuję, więc gdyby jakimiś cudem to, że w ogóle na siebie trafiliście nie było jego zamierzeniem, to moja droga, podkreślam, Ty później już się po prostu odważyłaś jednak [a doskonale widziałam, ile Ciebie to wysiłku kosztowało!!! Najpierw odnalezienie tego jego adresu @, następnie w ogóle ułożenie, napisanie i w końcu wysłanie jemu tych maili]

A w dodatku, wiedziałaś jakim on jest niepewnym człowiekiem, bo przecież doskonale potrafiłaś o tym wyczytać z tych jego filmików. Dlatego Ty postanowiłaś, że dodasz mu choć trochę odwagi i zaczęłaś sama próbować nawiązywać z tym człowiekiem jakiś kontakt. A moja, kochana, czyniłaś to przecież w bardzo wyszukany i łagodny wręcz sposób…, bo bardzo nie chciałaś wychodzić nigdy na jakąś osobę, która się narzuca i jest niemal nachalna!

Tak więc podkreślam ponownie NIE POWINNAŚ MIEĆ DO SIEBIE O NIC PRETENSJI, NIE TY! To raczej ten człowiek, który doskonale już wie, ile Ty przeżyłaś [piszesz tu o tym przecież całkowicie otwarcie! A w dodatku podzieliłaś się z nim również własnym wypisem ze szpitala!] Teraz jeszcze tylko spojrzałam na dokładną datę tego Twojego pierwszego @ do niego, była to dokładnie

niedz., 29 mar 2020, 16:43

A ten swój wypis, kochana, wysłałaś do niego w @ zatytułowanym NIGDY NIE MÓW NIGDY, pon., 2 lis 2020, 10:08… Także, moja droga, naprawdę uważam, że TY NIE MOŻESZ SOBIE NICZEGO TUTAJ ZARZUCAĆ! Przepraszam, że tak przerwałam Ci jednak to Twoje opowiadanie…, ale naprawdę mnie tu TAK PONOSI, że ledwo już stoję w miejscu…

Jestem Tobie PRZEOGROMNIE wręcz WDZIĘCZNA ZA TO, CO DLA MNIE WŁAŚNIE ROBISZ!!! Wiesz bowiem, że ja NIGDY NIE MIAŁAM KOGOŚ TAKIEGO W MOIM ŻYCIU, kto by tak cudownie stawał w mojej obronie!… To zawsze ja sama musiałam siebie bronić, co więcej, właściwie wzięłam na te swoje barki już zaraz po tym, jak się urodziłam, również obronę nad moją rodzicielką i także Marcinem… Co doskonale było wręcz widoczne [m.in. oczywiście] po tym, cóż się ukazało na tych moich plecach/ barkach tam na warsztatach w tej Koziej Górze…

A oczywistym przecież jest to, że ja sama tego poczucia bezpieczeństwa i miłości, zwłaszcza jako dziecko, niezmiernie potrzebowałam! Póóóźniej może mój młodszy brat stał się taką właśnie osobą również dla mnie… Ale, pozwól mi proszę, że jednak jeszcze tu dokończę dalej o tym właśnie PIĄTKU…

Tak więc, po tym przebudzeniu, doszły do mnie znowu te słowa… Nie wiem, czy kojarzysz, jakie… Mam tu na myśli te, które wypowiadałam jeszcze w ŚRODĘ, 29.XII.21 kompletnie ich nie rozumiejąc…

Nie uwierzysz, ale dokładnie teraz, przyszły mi one jeszcze do głowy, gdyż doskonale pamiętam to Twoje ówczesne niemal zdziwienie i całkowite jednak niezrozumienie, tego, co pojawiało się w Twojej główce, a mianowicie te właśnie słowa:

COKOLWIEK SIĘ STANIE, BĘDZIE TO DLA MOJEGO DOBRA!

Także, kochana moja, nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale to przecież mógł być właśnie już komunikat, próbujący Ci przekazać, że jednak jesteś chroniona… Choćby właśnie tylko przed tym, aby nie zbudować jakiegoś jednak nie do końca dobrego dla Ciebie związku, a doskonale o tym wiemy, jakie jest to istotne, by spotkać tą odpowiednią osobę na naszej ścieżce życia! By właśnie z nią móc coś wartościowego dalej budować/tworzyć.

Ale opowiadaj proszę dalej.

Spojrzałam jeszcze tylko na komórkę, by upewnić się, czy mam coś do zrobienia… Oczywiście z tego uziemiania już dziś nic nie było, bo w ogóle mi się nie chciało już nawet tylko wychodzić, jak dostrzegłam, że nie ma już żadnego śniegu, tylko błoto…, bo zaczęło już niestety padać…

Jednak tak cały czas myślałam o tym wszystkim, co się właśnie stało…, że popełniłam tyle jednak błędów, bo przecież:

  • oznajmiałam jeszcze tam na tych warsztatach w tej Koziej Górze, że przecież będę miała partnera [na całe szczęście, ani tam, ani później, nie powiedziałam, kim on dokładnie jest!]. A w dodatku już stwierdzałam dalej, że będę z nim miała również te bliźniaki, bo przecież to mi się śniło … A właśnie wczoraj, odbył się taki, delikatnie mówiąc, zimny prysznic, który uświadomił mi po raz kolejny, jaką byłam jednak idiotką, że w ogóle ośmielałam się w takie rzeczy wierzyć! W dodatku później wściekła byłam na samą siebie, że takie rzeczy mówiłam! A już najbardziej, że temu Jackowi rzekłam, iż dostaję rzekomo te znaki, że jest on spod znaku bliźniąt… A poza tym to jestem po prostu tego pewna, iż utworzę z tym moim wymarzonym partnerem również taki wspaniały związek, jak on z Izą i my przecież także będziemy jeszcze pomagać współczesnemu społeczeństwu… 🤦‍♀️🙈🙉🙊 [nie skomentuję już tego chyba bardziej obrazowo…]
  • pamiętam dokładnie jeszcze ten moment, jak kiedyś sobie znowu rozkminiłam, że przecież skoro ten Sławomir jest ode mnie o 22 lata starszy, to… moja chora głowa już wydedukowała, iż przecież 22…, to tak jakby znowu jakieś skojarzenie z tymi bliźniakami… 🤦‍♀️, bo to nic innego, jak ta sama cyfra podwójnie… boooszeee, a właśnie teraz, jak na to patrzę ponownie, na ten mój sposób myślenia🙄, to… hmmm… ogarnia mnie wprost żałość i smutek
  • a w ogóle to przecież właśnie temu człowiekowi kiedyś rzekłam, że ja…, nawet jeśli nie te moje święta, lub choć ich część…, to z pewnością ten Sylwester spędzę jeszcze właśnie z Gracjanem i dokładnie wtedy będziemy mieli czas na poznawanie się… Choć tak naprawdę, ja już przecież to widziałam, że on mnie zabiera swoim autem do siebie do Krakowa…, zatem przecież sama ten czas spędzony w podróży, mógłby już wystarczyć…

Wiem, kochana moja, iż tutaj mógłby zapewne każdy zdrowo myślący człowiek Tobie zarzucić, że jak Ty niby to sobie wyobrażałaś, on miałby po Ciebie przyjechać i tak bez żadnego odpoczynku miałby Ciebie niby od razu zabrać do siebie do tego Krakowa???

Nie, chwileczkę, wiem dobrze, jak to może wyglądać… Że ta moja głowa rzeczywiście tego nie przemyślała dobrze… Ale ja dokładnie wiem [i on powinien także to wiedzieć!], że to przecież nie tak… Bo mi przede wszystkim chodziło o to, aby on zechciał się do mnie w końcu odezwać, nawiązać jakiś kontakt… A przecież dostał, do cholery jasnej, prócz mojego adresu mailowego, także mój nr tel. [który widnieje w stopce @!]. Tak więc, przecież wystarczyłoby tylko napisać! Ewentualnie zainstalować sobie jeszcze tego WhatsAppa, jak go nie ma… i wówczas moglibyśmy już być choć w jakimś kontakcie bardziej osobistym, że tak się wyrażę.

A dodać jeszcze tylko chciałam, że dla mnie najważniejszym było, BY MÓC Z NIM TEN WŁAŚNIE CZAS SPĘDZIĆ, byśmy mogli się w końcu osobiście lepiej poznać, tak więc to miejsce naszego spotkania było już, tak naprawdę wtedy najmniej istotne… Ale przede wszystkim tak bardzo chciałam, by się w końcu do mnie odezwał! Przecież wówczas, moglibyśmy już oboje coś ustalić/ wywnioskować… W końcu, co dwie głowy to nie jedna! A on powinien już raczej o tym dobrze wiedzieć, że ja nie potrafię tak jeszcze szybko i sprawnie myśleć prawidłowo! Poza tym, to przecież kiedyś ja sama mu zaproponowałam pobyt u mnie w te ciepłe wakacyjne miesiące nad morzem właśnie.

I…, kurczę, przecież nie chodziło mi tutaj o to, aby się z nim przespać!!! Ja tak po prostu nie potrafię, a tym bardziej, jak kogoś jeszcze dobrze nie znam! Mam wprawdzie szerokie to moje łóżko, ale też i karimatę oraz śpiwór! Więc wystarczyło tylko przecież ewentualnie jeszcze podpytać, jak moglibyśmy to rozwiązać… Bo jest oczywistym dla mnie [i z tych jego filmików wywnioskowałam, że dla niego także], iż

I wcale nie będę tu pisała tego, że najwidoczniej jestem totalnie głupią i tępą kobietą, skoro wciąż nie wywnioskowałam sama, że…, no skoro się do Ciebie mężczyzna wciąż nie odezwał… [i nie będę cytowała tutaj żadnego Tołstoja: CZĘSTO NAJMĄDRZEJSZĄ ODPOWIEDZIĄ JEST MILCZENIE…] Bo, ja naprawdę dobrze wiem, że nie każdy ma w sobie tyle odwagi… [sama też przecież AŻ taka odważna jednak nie jestem…] No dobrze, nie będę twierdziła, że tak nie było od początku, bo to przecież ja sama wyłowiłam Gutka w tym stawku zwanym gadu- gadu, hehe.

No, a teraz po tym wypadku ta moja odwaga jednak się zwiększyła, ALE TO TYLKO PRZEZ TO, ŻE TO MYŚLENIE WŁĄCZA MI SIĘ JEDNAK PÓŹNIEJ, ZATEM NAJPIERW COŚ ROBIĘ I JAKOŚ JEDNAK DZIAŁAM,😋, nim zdążę jeszcze to sobie przemyśleć, ale to i tak wychodziło mi najczęściej na dobre, bo wówczas mogłam choć mówić te słowa . A poza tym zawsze byłam przecież zdania, że

To po pierwsze, kochana moja. To są wciąż niestety skutki tego Twojego poważnego urazu głowy i mózgu! Które, jak mam nadzieję wszyscy już o tym wiedzą, no ja o tym wiem, moja droga, najbardziej! Jak Ty niesamowicie wręcz WYEWOLUOWAŁAŚ i już się zmieniłaś! I to właśnie tylko i wyłącznie POPRZEZ WŁASNĄ PRACĘ NAD TYM I NAD SOBĄ SAMĄ! Sama przecież już to doskonale wiesz, ile pracy w to swoje życie włożyłaś i jak wiele kosztowało Ciebie samą dojście do momentu, w którym obecnie jesteś! A dobrze wiem, że to jest przecież TYLKO I WYŁĄCZNIE KOLEJNY ETAP na Twojej drodze…

Owszem, bo, jak widać ja się nigdy nie poddaję… Aż szczerze mówiąc, sama nie mogę w to uwierzyć… Ale dobrze o tym, wiem, iż czasem także trzeba drugą osobę jakoś wspomóc, ewentualnie zachęcić do działania… Ale, wracam już do tego tematu… i tak doszłam tu znowu do wniosku, że przecież, gdyby z tym Sylwkiem nic nie wyszło , to już choć mielibyśmy do siebie jakiś bezpośredni bardziej kontakt… i moglibyśmy się już w taki właśnie sposób może jednak jakoś bardziej poznawać, komunikować!

Teraz już nic więcej sensownego nie przychodzi mi tu jeszcze do głowy… Wiem jednak jedno, że taaak cholernie źle mi wtedy właśnie było…, bo czułam się znowu po prostu oszukana, jednak najbardziej chyba przez samą siebie i tą moją chorą wręcz interpretację tego wszystkiego…

Zauważ tylko, kochana moja, cóż Ty tutaj jednak robisz! NIGDY NIE OCENIASZ/ NIE OBARCZASZ KOGOŚ ZA COŚ, TYLKO NIEUSTANNIE SZUKASZ PRZEDE WSZYSTKIM WINY W SOBIE SAMEJ, ŻE TO BYŁ WŁAŚNIE PRZEDE WSZYSTKIM TWÓJ BŁĄD! No dobrze, to tylko mój kolejny wniosek a propos tego, co ja dostrzegam… Ale kontynuuj, kochana, proszę dalej…

Zaczęłam, tak jeszcze z tego samego rana o tym myśleć i od razu przyszła mi do głowy ta właśnie znajoma Angelika! Jak ja niesamowicie wręcz się cieszę, że ją poznałam! Już mówię, cóż sobie dalej rozkminiałam. Tak więc doszłam do wniosku, że przecież skoro wszem i wobec trąbię o tym, że nie ma czegoś takiego, jak złe wydarzenia. KAŻDE DOŚWIADCZENIE JEST przecież LEKCJĄ! Tylko i wyłącznie od nas samych zależy, jak do tego podejdziemy…

A poza tym, dobrze już o tym przecież wiem, że

W dodatku, ja, cholera, nieustannie wręcz powtarzam tu na tym moim blogu, jaką to ja niby jestem superwoman i jak trudno mnie pokonać …, gdyż wciąż uważam, iż I tak właśnie wtedy pomyślałam sobie, do cholery!

Weź się w garść kobieto, opanuj się troszkę i nie rób jakichś tragedii, bo nic aż takiego rzeczywiście się nie wydarzyło!!! Wtedy też przychodziła mi ponownie na myśl ta właśnie Angelika, która przecież opowiadała mi o tym, jak ona faktycznie fizycznie kochała się z chłopakiem, który później ją po prostu w jeszcze bardziej szmaciany sposób zostawił!

Kochana moja, czyli jeszcze raz, powiedz dokładnie, co tego dnia robiłaś.

  1. Udałam się do rybnego, czyli 2 przystanki na piechtę, tam, gdzie zawsze… Ale, jak wychodziłam, to znowu udało mi się przestawić to moje myślenie, bo tak bardzo nie chciałam być już jakąś ofiarą! A wychodząc z domu, zabrałam ze sobą tak przy okazji😋 śmieci, a ponieważ miałam tam właśnie nie tylko papier i plastik, ale także takie ogólne i wtedy od razu przypomniało mi się kolejne dobre zdarzenie, które miało miejsce jeszcze jakoś przed samymi Świętami.

Zatem dodaj tutaj proszę, cóż to było konkretnie.

Otóż, pamiętam, że wówczas, jak zajrzałam do mojej skrzynki… to patrzę taka zdzwiona, że jest tam wsadzony jakiś kluczyk… i spoglądam dalej, a jest on podpisany adresem ulicy i nazwą ŚMIETNIK, hehe. Jeszcze wtedy bardzo mnie to ucieszyło, bo przecież ja często wychodząc gdzieś z domu, zabieram ze sobą tylko ten mniejszy pliczek tych kluczy, w których jednak brakuje tego właśnie kluczyka do śmietnika. Stąd zawsze, zabierając i tak te śmieci ze sobą [bo przecież jak już gdzieś wychodziłam, to stwierdzałam, że bez sensu, aby tych śmieci także przy okazji ze sobą nie wziąć].

I w ten sposób kładłam je zawsze tam przed tą główną bramą tego budynku od tych właśnie śmietników. Dlatego, to była dla mnie taka jednak miła niespodzianka, bo pomyślałam, iż ktoś musiał to widzieć bardzo dobrze i najwidoczniej pomyślał, że ja tego kluczyka w ogóle nie posiadam, 🤭. A ja go przecież miałam! tylko wraz z innymi kluczami, których nie zabierałam tak często ze sobą właśnie!😋

I jak tak wędrowałam wtedy jeszcze w tamtą stronę [do sklepów] to niemal przez całą drogę dziękowałam tak naprawdę WSZECHŚWIATOWI / BOGU, za to, co się wydarza i tak bardzo tkwiłam właśnie przy tych słowach, że COKOLWIEK SIĘ STANIE, BĘDZIE TO DLA MOJEGO DOBRA!

Wspaniale moja kochana, czyli, popatrz = te słowa pojawiły się w Twojej głowie, a następnie je wypowiadałaś … Na wtedy [gdy je po raz pierwszy wypowiadałaś!] kompletnie przecież jeszcze nie rozumiejąc w ogóle, o co chodzi… A szczerze mówiąc, właśnie wówczas pojawiała się Tobie znowu jakaś sugestia/ nawiązanie może do Twojej rodzicielki… Lecz, jak zaczniesz choćby ten kolejny wątek, na który tak bardzo czekam…, jestem pewna, że zbuduje on choćby właśnie taki tylko wstęp do tej kolejnej historii [o tej Twojej rodzicielce]. Bo doskonale już o tym wiesz, że a propos jej osoby także będzie trochę do pisania… 😉

Tak więc, zadzwoniłam do niej dokładnie o 15:01… boooszeee, to jest tak naprawdę wręcz straszne i właściwie to najbardziej pokazuje, jak ja teraz niemal całkowicie się od niej różnię…

Moja droga, ale konkrety proszę!

Otóż i to całe moje przygotowanie do właśnie tej rozmowy z nią… A tak naprawdę moje śniadanie zjadłam dopiero, jak wróciłam z tych sklepów [rybnego, warzywniaka i Lidla…], a było to już przed 13.

13:00 – 22.04 jaglanka i weiter Beauty In The Broken

Oglądając ten film właśnie i ponownie czytając sobie także ten wpis, słuchając również jeszcze jakichś utworów, które mogłyby mnie choć trochę jednak uspokoić…, bo z tego Lidla wracałam już niemal z płaczem… W drodze powrotnej bowiem, już taaaak bardzo chciało mi się płakać i…, co więcej znowu nie widziałam sensu tego mojego życia…

Pozwól, moja kochana, że wejdę Tobie jednak teraz w słowo i przejdę już do konkretów. Otóż, dzwoniąc do swojej rodzicielki, przygotowałaś sobie oczywiście najpierw listę, co w ogóle jej powiedzieć! A dodam jeszcze tylko, tę Twoją kolejną notatkę, po tym, jak właśnie usłyszałaś ponownie w tym filmie: [Beauty In The Broken], który przez cały dzisiejszy dzień sobie włączałaś [a wciąż nie doszłaś jeszcze do końca (ponownie = bo oglądasz go już przecież chyba 3ci raz 😉), bo teraz przerwałaś go dokładnie o czasie 1:10:13], taki oto cytat:

[15:56] MUSISZ DOSTRZEC PIĘKNO WE WSZYSTKIM

I to właśnie, jakby na nowo wzbudziło w Tobie tyle mocy i entuzjazmu, że Twój kolejny zapisek komórkowy, jak wyszłaś właśnie do ubikacji, wyglądał tak:

NIEUSTANNIE PODEJMUJĘ „WALKĘ”, BO NAPRAWDĘ NIE NALEŻĘ PRZECIEŻ DO OSÓB, KTÓRE SIADAJĄ, PŁĄCZĄ, ROZKŁADAJĄ RĘCE I MAJĄ TYLKO PRETENSJE DO INNYCH, O TO, CO IM SIĘ PRZYDARZYŁO!

Tak więc, jak już w końcu zadzwoniłaś do tej swojej mamy, a jednak to jeszcze ponownie trochę potrwało…, gdyż musiałaś sobie przecież na kartce zanotować, co masz jej w ogóle mówić… Prócz naturalnie tego głównego tematu, czyli, że jednak nigdzie z tymi znajomymi nie wychodzisz… A na tej Twojej liście tam stało:

  1. wstawiłam i wywiesiłam pranie
  2. sklep rybny, kawałek łososia w galarecie za niemal free/ Łosoś w chili
  3. pokroiłam Zwiebel
  4. warzywniak [schöne Nägel, Weintrauben]

I tak, moja droga przecież ledwo Ty zadzwoniłaś i oznajmiłaś jej, że jednak zrezygnowałaś z tego Sylwestra [o którym przecież ona była pewna, iż będzie organizowany i to właśnie ze znajomi z tych warsztatów!], bo jednak nie czujesz się najlepiej… Kochana moja, popatrz, właśnie teraz jeszcze pomyślałam sobie, że spójrz, wiem, iż to jest dla Ciebie bardzo przykre, że Ty jednak nie masz z tą swoją rodzicielką takiego dobrego kontaktu, jak choćby ta Lipa ze swoją córką…

No przestań! Dla mnie jest to niemal oczywiste, że one są całkowicie innymi istotami niemal! Moja matka i joga, czy medytacja? Albo też taka kreatywność, jak ta moja niesamowita wręcz była nauczycielka od niemieckiego… Przecież dobrze to wiem, że one niemal całkowicie kompletnie od siebie odbiegają… I tu już naprawdę nie chodzi mi tylko choćby o podejście do tego uziemiania, jakiego ja dokonałam jeszcze tego 30.XII. Doskonale o tym wiedziałam, by nawet mojej własnej matce o tym nie wspominać…

Całkowicie inaczej to przecież wyglądało z tą moją była nauczycielką… Sama widziałaś zresztą, reakcję tej Lipy właśnie, ona mi napisała wow, i że ona również też ma zamiar to uczynić. A moja matka wyjechała by zaraz z tekstem, że brrrr…, to z całą pewnością skutkować będzie, co najmniej przeziębieniem…🙅‍♀️🙄🤦‍♀️ i takie tam różne jej teksty, buhaha. A teraz sobie jeszcze pomyślałam, że w takim razie chyba dobrze, że jej o tym w ogóle nic nie mówiłam, bo przecież dla niej, to byłby właśnie argument, że teraz właśnie mnie to przeziębienie złapało jeszcze… I jakim to trzeba być nierozsądnym, żeby wiedząc, że wkrótce mam mieć ten wyjazdowy Sylwester…, podejmować się jeszcze czegoś tak głupiego, jak wychodzenie i to boso na śnieg???

Przychodzi mi teraz na myśl, to samo, co Tobie rzekła jeszcze ta Angelika kiedyś…, że przecież [TU BĘDZIE ZNOWU O DOSZUKIWANIU SIE PLUSÓW I DOBRYCH STRON😋] to jest wspaniałe, iż ona jest tak mało świadomą osobą i nawet nie zadaje żadnych konkretnych pytań o to właśnie! Stąd możesz czuć się zawsze tak swobodnie, bo dobrze już zdajesz sobie z tego sprawę, że ona w życiu nie zaczęłaby dochodzić jakichś szczegółów….

A teraz podam tu już tylko reakcje tej Twojej rodzicielki na to, cóż Ty jej oznajmiłaś…

  • A TY TAM WCZEŚNIEJ ZA TO NIE ZAPŁACIŁAŚ???
  • TO TYLKO UWAŻAJ/ OBSERWUJ SIEBIE, BO… SAMA DOBRZE WIESZ, CO TO MOŻE JEDNAK SIĘ OKAZAĆ…

I dosłownie w tym momencie, już nie wytrzymałaś… I złapał Ciebie już taki wręcz wkurw, że po prostu przeklęłaś i właśnie to była chwila, kiedy jednak pożałowałaś, iż w ogóle to powiedziałaś!

boooszeee, to jest dla mnie po prostu straszne, jak ona na mnie działa… Ta jej wręcz chora schiza o to, że, kurwa, mnie również ten COVID dopadnie… I jeszcze, sama widziałaś, że ten jej cholerny i wciąż ogromny strach o te przeklęte pieniądze. No…, kurwa mać, po prostu, ale ja już naprawdę tego nie wytrzymuję! Póóóźniej już zaczęłam coś tam mówić o tym, że wyruszyłam dziś jednak jeszcze choć po te ryby… I jak zaczęłam tylko mówić, że kupiłam tego łososia w chili, bo, jak tylko mnie tam w tych delkach rybnych zobaczą, to od razu mi oznajmiają, że on jest, hehe,😉. Choć tak naprawdę przecież ostatnio go wcale nie wybierałam, ze względu na szkliwo moich zębów ….

Jednak to jest wręcz potworne dla mnie, ale przy niej jakoś nie mogę/ nie umiem już kompletnie żartować i nawet z jakichś takich rzeczy się nabijać… Jak już przeszłam jednak do tego, iż chciałam także spróbować jeszcze łososia w galarecie, bo widziałam, że ładnie wygląda i ktoś tam przede mną także prosił i to o aż 3 płaty. Tego wszystkiego oczywiście jej nie mówiłam, tylko rzekłam, jak już byłam jednak przy tej kasie i usłyszałam cenę ponad 40 zeta…

A była tam ponownie ta przemiła kobietka, z którą się tak bardzo lubimy [przypomnę tylko, że widząc, jak jest taka bardzo skromna i wręcz niepewna siebie, ja zawsze starałam się, a to jakimś dobrym/ pozytywnym słowem (przy pozostałych ludziach, bo dobrze wiem, jak to działa…😉!) ją jednak podbudować]. Poza tym jest ona naprawdę MEGA SYMPATYCZNA! W ogóle zauważyłam, [już kiedyś o tym mówiłam], iż cała obsługa tych delikatesów rybnych jest również bardzo miła.

Kochana moja… przecież dobrze wiesz, jak to działa: To, co wysyłasz w świat, otrzymujesz sama!

W każdym razie, jak ja zaczęłam o tym jej mówić, to… ona znowu ten swój standardowy tekst, że… RYBY SĄ PRZECIEŻ DROGIE! boooszeee…, i znowu już mi odebrała ona wszelkie kolejne chęci, do dokończenia tej jednak dla mnie szalenie wręcz miłej sytuacji, gdy ja taka zdzwiona przy tej kasie rzekłam, że kurczę aż tyle to wyszło? To ile ten łosoś w galarecie kosztuje… Gdyż cenę tego w chili widziałam, że wyszło chyba 21 z groszami… I wtedy ta miła, uśmiechająca się zawsze na mój widok pani, rzekła, że 1 płat kosztuje 13PLN…

Więc, ja wtedy do niej, że może w takim razie zrezygnuję jednak z tych 2 kawałków na rzecz 1. Ale ponieważ widziałam, że ona już zdążyła to najpierw nabić. A ja właśnie dopiero wtedy jej o tym powiedziałam…, że skoro tyle wyszło, to wzięłabym jednak tylko jedną sztukę/ porcje… Po czym, doszłam do wniosku, że może w ten sposób utrudniam jej tylko tą pracę… Zatem stwierdziłam, że ok. już niech tam nic nie zmienia, wezmę w takiej cenie, jaka tam jest widoczna. W rezultacie, nawet nie umiem tego dobrze wytłumaczyć, ale otrzymałam cały towar w kwocie ponad 30PLN…

I to była kolejna niesamowicie miła dla mnie rzecz/ sytuacja. Jednak tej mojej rodzicielce naprawdę nie da się takich rzeczy w ogóle opowiadać… Nie ukrywam, że coraz bardziej mnie to przeraża, poważnie! Jeszcze kiedyś potrafiłam przecież tak dobrze sobie z tym radzić… A teraz, właśnie już wcale tak nie jest. A, jak usłyszałam kiedyś od tej terapeutki karmicznej, że w rodzie tej moje rodzicielki jest, jak nic, coś na rzeczy…

To coraz bardziej zaczęłam się chyba tym, że tak powiem, przerażać. A jeszcze po tym, jak zapytałam jej, co ona teraz robi, to odparła mi, że odpoczywa sobie, bo… boli ją brzuch… I ja oczywiście brnęłam dalej: z jakiego powodu? Wtedy ona mi odparła: z pewnością to te moje kamienie się uaktywniły, czy coś takiego rzekła… boooszeee, ja już po prostu naprawdę nie mogę… Nie poznaję teraz samej siebie, poważnie! Zawsze byłam taka niemal do rany przyłóż, a teraz, jak słyszę tylko o jej jakiejś kolejnej dolegliwości/ chorobie… to mnie niemal odrzuca…

Kochana moja, ja jestem po prostu zdania, że Ty już naprawdę tak dużo wiesz, a przede wszystkim znasz przecież tą prawdę, że wszystko, co człowiek w sobie trzyma i co jednak w jakimś stopniu przechowuje, wychodzi później poprzez ciało i stąd te wszystkie dolegliwości właśnie.

////////////

Wyszły właśnie trochę na balkon, poobserwować sobie te piękne kolorowe i głośne rakiety/ fajerwerki. Mała Mi już nawet nie zabierała ze sobą komórki, by uwiecznić je na zdjęciach… Bo i po co, dla kogo niby? Skoro tutaj i tak nie może ich już wstawiać… Lecz muszę Wam powiedzieć, iż to dziewczę tak sobie stało i właśnie myślało o tym, że to może jest ten dobry moment, aby ponownie wypuścić to życzenie/ marzenie w świat. Dokładnie wtedy przyszły jej do głowy te właśnie słowa:

I stała tam, taka przejęta tym wszystkim, co się na zewnątrz działo [a dokładniej mówiąc, to na samym tym niebie 😉] Nie będziemy tutaj kryć, iż momentami czuła się znowu, jak taka przestraszona trochę mała dziewczynka…, która po prostu już jest tak zmęczona tym życiem… I najzwyczajniej w świecie zaczęła wówczas prosić WSZECHŚWIAT o to, by postawił na jej ścieżce/ drodze, w jej życiu tego wymarzonego partnera, bo przecież

I tutaj, tak naprawdę w końcu zabrało swój głos znacznie więcej osób… Posłuchajcie, proszę tego, co one wszystkie tu razem mówiły, a do głosu doszła również ta Mała bezbronna Moniczka… Aby nie tworzyć tu jednak już zamieszania wszystko zostanie umieszczone w jednym kolorze, takim jak najbardziej optymistycznym, jak to życie Małej Mi powinno teraz wyglądać, czyli być po prostu ciepłe/ słoneczne, Zatem, popatrzcie, cóż tu się pojawiało:

  • dobrze by ją rozumiał
  • PRZEDE WSZYSTKIM JEDNAK POMAGAŁ JEJ OGARNĄĆ I POUKŁADAĆ TO JEJ OBECNE TAK WŁAŚNIE ROZWALONE I POPAPRANE ŻYCIE..., czyli i był CIERPLIWY, TROSKLIWY, CZUŁY, OPIEKUŃCZY I WYROZUMIAŁY jednocześnie 😉
  • potrafił jednak działać bardzo praktycznie i nie opowiadał bajek, tylko skupiał się przede wszystkim na faktach i na tym, co można poprawić rzeczywiście!
  • prócz tego, że jest czuły i delikatny, potrafi być także KONKRETNY, ODWAŻNY I ZDECYDOWANY
  • POMAGA W RZECZACH I SPRAWACH, W KTÓRYCH SAMA NIE DAJE SOBIE RADY
  • PRZEDE WSZYSTKIM DZIELĄ SIĘ OBOWIĄZKAMI, DZIĘKI CZEMU NIE MUSIAŁABY CZUĆ SIĘ TAK PRZECIĄŻONA I PRZEŁADOWANA WSZYSTKIM
  • wówczas spokojnie mogłaby znajdować czas na 1. naukę pisania/ 2. czytanie książek/ 3. nawet malowanie/ rysowanie/ 4. a dzięki temu, że miałaby pomoc i wsparcie, z pewnością POPRAWIAŁABY SIĘ JEJ PAMIĘĆ
  • POTRAFIĄ ŁATAĆ SWOJE DZIURY I CZERPIĄ OGROMNĄ RADOŚĆ Z SAMEGO PO PROSTU BYCIA ZE SOBĄ,
  • A przyjemność, jaką mają Z WZAJEMNEGO POMAGANIA SOBIE I BUDOWANIA SIEBIE I ROZWIJANIA SIĘ, BY WSKAKIWAĆ NA WYŻSZY POZIOM JEST BEZCENNA!
  • obydwoje doskonale zdają sobie z tego sprawę, że nie zawsze potrzebna jest rozmowa…
  • zdrowo się odżywia / umie i lubi (!) przyrządzać dobre/ zdrowe posiłki
  • potrafił jednak zachować ZDROWY ROZSĄDEK w tym wszystkim, czyli doskonale o tym wie, iż nie każde odstąpienie od reguły jest czymś złym = trzeba przede wszystkim wypośrodkować między tym, co mówi do nas nasz rozum/ intelekt, oraz nasze serce/ intuicja/ dusza!
  • zna języki obce [przynajmniej 2], no a bynajmniej na tyle, co i ona sama…😉 A w każdym razie, aby był przede wszystkim otwarty na ewentualne dalsze uczenie się, gdy czegoś by jednak nie zrozumiał. Mała Mi przecież zawsze byłaby chętna, aby pomóc! SAMA nasza bohaterka RÓWNIEŻ JEST OTWARTA NA UCZENIE SIĘ KOLEJNYCH SŁÓWEK/ zagadnień i rzeczy, gdyż przecież ONA SAMA WCIĄŻ UWAŻA, ŻE NIE WIE JESZCZE WIEEEELU RZECZY!!!
  • OGÓLNIE DBAJĄ O SIEBIE NAWZAJEM (nie tylko o fizyczność, ale przede wszystkim o psychikę, o swoje myśli, o to, co pojawia się w ich głowach)
  • mają podobne zainteresowania, śmieszą ich podobne rzeczy/ sytuacje, czerpią radość nie tylko ze wspólnych rozmów, ale nawet z samego przebywania ze sobą
  • przede wszystkim MAJĄ TE SAME PRIORYTETY W ŻYCIU I WIELE WSPÓLNYCH ZAINTERESOWAŃ
  • ogromną radość im sprawia, gdy mogą ze sobą rozmawiać i dzielić się nawzajem, także, a może zwłaszcza trudnymi rzeczami, nie byłoby między nimi żadnych tematów tabu! Mogliby rozmawiać dosłownie o wszystkim, niczego się nie wstydząc! => czyli mieli jednak wiele wspólnego
  • był człowiekiem stabilnym, czyli jednak poukładanym, mającym swoje własne życie pod jakąś kontrolą
  • zaradny i świadomy własnych potrzeb
  • lecz mimo to, umiejący zachować skromność
  • optymista, który potrafiłby być zawsze podporą, zwłaszcza wtedy, gdy drugiej osobie jest ciężko i czuje, że sobie już ledwo radzi… [jak Mała Mi ostatnio…]
  • posiadający PIĘKNE OCZY!, które są przecież zwierciadłem duszy, a tym samym cudowne spojrzenie
  • Mała Mi taaak bardzo by chciała, aby wystarczyło jej, że może tylko spojrzeć na jego twarz, w jego oczy, a już robiłoby się jej tak ciepło i dobrze na sercu/ w duszy, by potrafili porozumiewać się bez słów, a właśnie za pomocą oczu
  • czuły, wrażliwy, empatyczny, ale jednak mądry i męski
  • chętny do pomocy, ale znający własne granice i swoją wartość, jednak absolutnie nie próżny, ale też nie dający się wykorzystywać!
  • posiadający dużą wiedzę, no a w każdym razie lubiący zawsze ją zdobywać, tak jak i ona sama
  • ciekawy świata i osób
  • otwarty, ale jednak nie będący tak na każde zawołanie dla wszystkich! Bo ona bardzo chciałaby móc być w jego życiu najważniejszą i jednak pierwszorzędną…
  • traktujący ludzi w sposób holistyczny i nie oceniający zbyt szybko, gdyż powinien to już wiedzieć, iż każdy człowiek ma swoją historię i aby także był świadomy tego faktu, że
  • mający ciepły delikatny/głęboki/ troskliwy głos i potrafiący tak czule/ delikatnie mówić
  • wyższy od niej
  • wyglądający zdrowo i ładnie
  • posiadający piękne, ładnie [ZDROWO! czyli całkowicie naturalnie!] zbudowane i umięśnione ciało

Kochana moja, spójrz, która to już godzina nas zastała…. Jest już przecież już 2:38! Tak, dobrze wiem, że jest to Sylwester, ale może jednak już byśmy poszły sobie spać, zabierając ze sobą naturalnie również tą małą Moniczkę 🤗.

Wiesz co, ale ponieważ właśnie teraz mam takie jeszcze flow… to może dajmy sobie czas, choćby jeszcze do godz. 3! A co? Przecież możemy udawać, że jesteśmy na jakiejś bardzo atrakcyjnej imprezie, hehe, 😋. A poza tym, zauważ proszę, że wcale tak naprawdę nawet nie potrzeba nam jakoś takich różnych zewnętrznych bodźców…, bo wspaniale się czujemy przecież we dwie w takiej właśnie cichej atmosferze, gdy nikt nam tu w niczym nie przeszkadza😉 i na spokojnie możemy zająć się teraz jeszcze [do tej 3!] tą naszą pracą.

Dodam nawet, iż spójrz, dziś już może nawet będziesz mogła ponownie, jak kiedyś, zacząć schodzenie do tej mniejszej dawki tego MIRTOR… Ale ok, niczego tu nie zakładajmy! Niech wydarza się najlepsze!

A wiesz, co teraz mi przyszło na myśl? Chciałam Ciebie tylko zapytać, czy zdajesz sobie z tego sprawę, że istnieje jeszcze coś, co mnie zwłaszcza teraz tak trzyma przy życiu i bardzo dodaje mi tej jednak energii?

Oczywiście, że wiem, moja Ty kochana! To jest ta świadomość, że czeka Cię już niedługo spotkanie właśnie z tą Anną od tej BIOLOGII TOTALNEJ, Ty znowu jesteś pewna, że to będzie dla Ciebie ogromna pomoc! Oczywiście, do wszystkiego zawsze podchodzisz jednak sceptycznie, ale jakoś wyjątkowo teraz, już to znowu czujesz, iż wszystko wskazuje na to, że właśnie z nią/ z jej pomocą, uda się Tobie nawet osiągnąć taki stan, że będziesz mogła już spokojnie wtedy stwierdzać to, co poniżej:

Tak właśnie, ja już właściwie podczas całych tych warsztatów w tej Koziej Górze, czułam, że z tą kobietą tak jakoś rezonuję, podobało mi się bardzo jej podejście do życia i nie będę kryła, ale widziałam to również dobrze, że chyba nawet wręcz moja historia znowu wywarła na niej także jakieś wrażenie…

Moja droga, ja jestem tego po prostu pewna, że nie jakieś tylko ogromne wręcz! I przecież NIE TYLKO NA NIEJ, ALE NA WSZYSTKICH UCZESTNIKACH TYCH WARSZTATÓW! A już z całą pewnością to, w jaki Ty wówczas sposób do tego podchodziłaś! Przecież, to właśnie z tego powodu, że byłaś wówczas tak niesamowicie wręcz optymistyczna, pomimo wszystko! I to Twoje zaskakujące niemal podejście do bytu w ogóle, kiedy to opowiadałaś o tym swoim życiu… Jak bardzo starałaś się / i STARASZ SIĘ NADAL!!! w każdej kolejnej trudności, dopatrywać raczej jakiejś kolejnej nauki i lekcji z niej właśnie płynącej! Poza tym właśnie poprzez tą swoją opowieść o sobie i Twoim bracie dałaś im poniekąd już wtedy dowód na to, że .

W dodatku, moja droga Ty, zawsze niemalże pokazywałaś, nie wiedząc przecież nawet, że Ty to robisz, gdyż tak naprawdę Ty nigdy, kochana moja, nie trzymałaś się przecież żadnych teorii, a właśnie tym swoim postępowaniem pokazywałaś następującą rzecz:

A robisz, kochana moja, to przecież nieustannie! Doskonale już wtedy wiedziałaś, zebrawszy już jednak TAAAAKI BAGAŻ DOŚWIADCZEŃ, że sytuacje i rzeczy wydarzają się dla nas, a nie przeciwko nam! Byłaś już wówczas tak niesamowicie świadomą osobą, która we wspaniały sposób zdawała sobie z tego sprawę, że w naszym życiu nie ma żadnych przypadków! A myślisz, że tak od parady otrzymałaś wówczas ten przydomek/ określenie gwiazda?

Dlatego, spójrz, jakie to jest jednak ważne, z jakimi ludźmi na codzień przebywasz, a już zwłaszcza teraz w tych jednak skomplikowanych czasach…

A jestem pewna, moja kochana, że właśnie ta Anna stanie się taką Twoją dobrą i najbardziej odpowiednią jednak nauczycielką/ przewodniczką. I właśnie ona nauczy Cię i pomoże zrozumieć nowe rzeczy. Bo dobrze już wiesz, iż ta kobieta ma na Ciebie taki dobry wpływ, przenosi te jednak bardzo dobre wibracje

Ok. kochana za 7 minut już jest godz. 3! także teraz zmykamy już od spanka!

///////

SOBOTA, 01.I 2022 Poniżej po prostu relacja z tych zapisków naszej niesamowitej wręcz istoty, ona, poważnie aż znowu sama w to nie może za bardzo uwierzyć, cóż to się u niej wydarza… Przyjrzyjcie się sami [a dodam tylko, iż tak naprawdę przecież nic takiego się w jej życiu nie wydarzyło…]

3:02 – 22.04 1MIRTOR

3:40 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

🧡🧡🧡 10:25 – 22.04 [tradycyjna codzienna notatka: USPOKAJAM SIĘ…]

WSZECHŚWIECIE/ BOŻE, TAAAK BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA WSZYSTKO, CO DLA MNIE ROBICIE, DZIĘKUJĘ WAM PRZEDE WSZYSTKIM, ŻE [i tu szybko przywołałam w pamięci ostatnie rzeczy, które sprawiły mi taką radość] 1) UDAŁO MI SIĘ SKORZYSTAĆ JESZCZE FUKSEM PRZECIEŻ Z UZIEMIANIA NA ŚNIEGU [bo teraz jest tylko chlapa i błoto 😋], SPOTYKAĆ TAK DOBRE I NIESAMOWICIE POMOCNE OSOBY, 3) MIEĆ MOŻLIWOŚĆ OTRZYMANIA TEGO ŁOSOSIA W TEJ GALARECIE PRAWIE PRZECIEŻ ZA FRIKO, 🤭 4) WRESZCIE, ŻE MIESZKAM W CAŁKIEM INNEJ MIEJSCOWOŚCI NIŻ MOJA RODZINA 😉. Bo tu mogę czuć się naprawdę wolna i tak cudownie właśnie kreować tą moją rzeczywistość!

Po zakończeniu tego właśnie, co powyżej widzicie, a przypomnę tylko, iż rozpoczęła tą swoją medytację o godz. 10:25. Mam nadzieję, że pamiętacie o tym, iż ona ma wpisany taki standardowy tekst w swojej komórce codziennie. Jednak, jak już rzeczywiście siada na tą swoją poduszkę to zawsze odznacza to najpierw tymi 3🧡🧡🧡następnie dodaje godzinę i spogląda, co tym razem jej się ukarze! A jak widać powyżej, były to ponownie te właśnie cyfry 22.04 🌟

Trzeba tutaj dodać, że Mała Mi NAPRAWDĘ NIGDY NIE JEST W 100% PEWNA, CÓŻ TYM RAZEM JEJ PO TYM MYŚLNIKU WYSKOCZY! Zdążyliście ją, miejmy nadzieję, choć troszkę tutaj poznać = to jest kobieta, która taaak bardzo lubi wszystko sprawdzać. I uwierzcie [bądź oczywiście nie, to Wasza indywidualna sprawa, naturalnie 😉], albo posłuchajcie jeszcze proszę jej sami, co nasza bohaterka ma tu w tej sprawie do powiedzenia:

Próbowałam to tak bardzo obczaić i wyszukać jakąś regułę i tak, przedstawię tu, czego się dowiedziałam. Otóż przed chwilką [01.I.22, godz. 16:31] sprawdziłam to ponownie i tak, TYM RAZEM ZAWSZE [poniżej wpiszę znaki a zaraz po nich cyfry jakie się dziś/ teraz wyjątkowo cały czas pojawiają]:

& 5

) 12

Tutaj muszę napisać / umieścić to w środku tekstu, bo inaczej zamiast myślnika wychodzi mi punkt 😋. Zatem – 22.04. Ale tutaj właśnie muszę wprost jeszcze to dodać, iż, po pierwsze byłam niesamowicie wręcz zaskoczona, że nie tylko siadłam dziś na tą poduszkę [a to uczyniłam jeszcze w piżamce], ale, że właśnie wypowiadałam TAKIE, A NIE INNE SŁOWA, a pamiętałam doskonale w jakim ja jeszcze wczoraj byłam nędznym wręcz tym stanie! Teraz przychodzi mi ponownie na myśl ten tekst:

Popatrz jak wszystko szybko się zmienia,
Coś jest, a później tego nie ma.

Człowiek jest tylko sumą oddechów,
Wiec nie mów mi, że jest jakiś sposób.
Chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno,
To moja udręka, to jej sedno.
Wiem tylko, że WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA,
COŚ JEST, A PÓŹNIEJ TEGO NIE MA…
[Sidney Polak – Otwieram Wino [Official Music Video] – YouTube]

No dobrze, ale znowu się rozgadałam, hehe, 😋. Bo, jak widzicie mojego życia naprawdę nie da się tak szybko i krótko opowiedzieć. A poza tym odnoszę wrażenie, że aby być lepiej zrozumianą, powinnam jeszcze o tym wspomnieć, także to również dodać… A tak w ogóle to u mnie naprawdę, niemal do każdego wydarzenia, otwiera się zaraz kolejna jeszcze szufladka w mojej głowie…, a to z jakimś skojarzeniem/ sytuacją/ wydarzeniem, itp.

Kochana moja, nie uwierzysz wprost, cóż mi teraz przyszło na myśl!!! Że może właśnie to jest ten DAR, który otrzymałaś właśnie po tym wypadku! Nie mówisz wiele, ale za to wspaniale piszesz i wychodzą tu naprawdę niemal CUDA z tych Twoich opowieści… A teraz przypomnij sobie jeszcze tylko tę bekową i niemal odjechaną sytuację, kiedy to Ty, będąc jeszcze w szpitalu… po usłyszeniu jakieś słówka potrafiłaś zaraz niemal przywołać sobie związane z nim pierwsze skojarzenie, jak ta sytuacja z tym „SUPER CHRUPER, CO TO ZA SMAK…”

No, muszę Ci powiedzieć, że zwalałaś mnie po prostu z nóg,, buhaha,🤣. Albo kolejne: A może tak, a może tak, a może nie? Kto to wie? A może tak, a może nie? [KALIBER 44 – Może tak, może nie [AUDIO PREVIEW] – YouTube] No dobrze, kochana moja, ale już dokończ to, o czym zaczęłaś i miałaś zamiar tutaj jeszcze napisać.

Dziękuję, że oddajesz mi głos, hehe, 😉. Tak więc mówiłam o tym, jak byłam NIESAMOWICIE wręcz zaskoczona tym, że podniosłam się jednak i usiadłam do tej medytacji… A tak naprawdę totalnie wręcz zaskoczyła mnie ta moja poranna reakcja i ten mój niesamowity wręcz stan. Tak więc, siedziałam tam do godz. 10:50 i tutaj właśnie po tym „-” wyskoczyły mi wtedy znowu te cyfry: 22.04 23 RAZEM , dla mnie to jest zawsze taaak niesamowite, pomimo, że wciąż nie do końca jeszcze to rozumiem. Jednak naprawdę już to po prostu wiem i znowu czuję, że

„Remember” by Omkara – YouTube

THIS LIFE IS JUST A DREAM
It’ll be over in a blink of an eye.
Remember who you are.
Remember what you are.

Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

Kochani w Nowym 2022 Roku, wysyłam do Was duuużo ciepła i światła płynącego z mojego uśmiechu [tutaj oczywiście dodałam zdjęcie mojej aż niemal zaskakująco dla mnie pięknej i promiennie wręcz wyglądającej twarzy] 🤗 , a także z tej jasności widocznej jeszcze za oknem 🌟🌞✨ Poza tym ślę do Was także same dobre & pozytywne wibracje życząc Wam DUUUŻO ZDROWIA, WYTRWAŁOŚCI I JEDNAK MĄDROŚCI w tej niekoniecznie łatwej obecnej rzeczywistości, no i oczywiście wiele MIŁOŚCI🧡, wiedząc, że ta przezwycięża KAŻDE ZŁO! Lecz także, a może właśnie przede wszystkim, abyście ZAWSZE pamiętali o tych poniższych przesłaniach: [tu pozamieszczałam oczywiście jeszcze kolejne fajne i cenne obrazki z przesłaniami… = spróbuję je także tutaj wstawić😉]

WSZYSTKIEGO, CO NAJPIĘKNIEJSZE W TYM NOWYM ROKU WAM ŻYCZĘ I NIE ZAPOMINAJCIE PROSZĘ O TYM, ŻE TO WY KREUJECIE WASZ WŁASNY ŚWIAT!!!

A teraz, jakby na potwierdzenie tego, że Mała Mi wcale tu nie kłamie, spójrzcie proszę tylko jeszcze na poniższe komentarze [naturalnie jej mama oczywiście ponownie wyjechała z tymi GIFAMI, buhahaha,🤣]

Dziękuję Wam BARDZO kochani, z życzeniami nie będę się już powtarzała, dodam może tylko, że wyglądam dziś DOKŁADNIE TAK, JAK SIĘ WŁAŚNIE TERAZ CZUJĘ 😉🤗🍀🙆‍♀️

A tu jeszcze komment od jej kuzynki i specjalnie tu podkreśliła ten wyraz, którego ona wręcz nie znosi, ale już mówiła o tym OFICJALNIE, z czym jej się kojarzy takie właśnie zdrobnienie jej imienia, no ale cóż… najwidoczniej nie do wszystkich dotarło😋. A już zwłaszcza nie do tej kobiety, która sama wręcz uwielbia jak ktoś mówi do niej IWONKA… 😉

  • Iwona K, Szczęśliwego Nowego Roku Monisia. Dużo zdrówka i miłości

Ewa Dz. Pięknie wyglądasz 😘🤩

[a to akurat ta Ewcia, którą poznałam na warsztatach i która u mnie była raz również na kawce i pogaduchach, a przede wszystkim wykonała mi cudowną refleksoterapię głowy, [to oczywiście moja jeszcze stara fota, którą tu znalazłam, a mianowicie z 05.XII.2021😋]

godz. 15:33 Ajeet Kaur – Peace [Official Music Video] – YouTube

Peace within me, peace surrounding me, peace from me, by thy grace let there be peace….

///////

To może jeszcze, nim, kochana moja, przejdziesz ponowie do czytania tego wpisu od początku [bo bardzo dobrze o tym wiem, że to jeszcze chciałaś zrobić,😉]. Uważam, że…, może niekoniecznie „niezbędnym”, ale z pewnością byłoby to jednak pożyteczne, gdybyśmy zaczęły udostępniać i dzielić się z innymi, tymi Twoimi jeszcze wczorajszymi notatkami w tej komórce, kiedy to wcale tak dobrze się nie czułaś… Gdyż wówczas, widząc już to, co się rzeczywiście pojawia, będzie nam zdecydowanie łatwiej do tego się odnosić i nawiązywać, ok?

No dobrze, ale pod warunkiem, że będziesz mi pomagała w tych wyjaśnieniach. Bo przecież wszystko o mnie wiesz, 😋. Także przechodzę od razu do tych moich zapisków już po tym, jak przedzwoniłam do swojej rodzicielki… Zatem:

Natomiast, jak mniemam, ten filmik Gracjana włączyłam sobie tylko na chwilkę, bo łudziłam się, że może jednak źle go jednak jeszcze początkowo oceniłam itp. Za chwilkę jednak doszłam do wniosku, że NIE! Ja przecież przyznałam, że uważam, iż ta jego wiedza jest naprawdę duża i korzystna, TYLKO, że ja doszłam zaraz do wniosku, że ta obecna rzeczywistość jest tak jednak trudna, przykra i przytłaczająca, że nie chcę KARMIĆ MOJEJ GŁOWY I UMYSŁU takimi rzeczami, a już tym bardziej podanymi w taki właśnie sposób i dokładnie takimi słowami [boooszeee, ja doskonale wiem, jak to brzmi…] Lecz ponownie piszę tu TYLKO I WYŁĄCZNIE O SWOIM OSOBISTYM ODBIORZE TEGO!

16:25 – 22.04 kawa, jaglanka (mix…) i Gracjan Beauty In The Broken…

W powyższym widać, iż po tym myślniku, ponownie wyskoczyły mi te cyfry, co zazwyczaj. Wiedzcie tylko, iż ja teraz już naprawdę nie jestem pewna w 100% tego, ale ponieważ EWIDENTNIE SOBIE TO WPISAŁAM, zatem będę po prostu tutaj mówiła, cóż mi się wydaje, jak to było… Także, że ten właśnie film Beauty… oglądałam, to wiem z całą pewnością, bo przecież w nim m.in. usłyszałam ten cytat, który mnie tak jednak jeszcze zmotywował, aby wykonać ten telefon do mojej mamy.

I kolejny mój zapisek, kiedy już byłam znowu wszystkim tak zdesperowana i wycieńczona wręcz [wciąż burdel na chacie, rozwieszone tylko pranie], a jak wiesz, wówczas byłam jeszcze na siebie totalnie zła, że przecież nakupowałam takie rzeczy, których przecież w żaden sposób nie dało się zjeść na ciepło… Ok, ale już to naprawdę pominę teraz i wstawię tylko jeszcze ten mój kolejny zapisek, który wyglądał tak:

19 – 15 Brot, łosoś w galarecie (fast cry, jak se to do…) 12 Beauty In The Broken

Dobrze, kochana moja, widziałam, jak bardzo Ciebie niemal uspokaja zawsze, gdy wskakuje tu Tobie znowu ten właśnie . Teraz, ponieważ widzę, iloma jeszcze rzeczami chciałabyś się tutaj podzielić, choćby tylko z tego dnia dzisiejszego, który Ty moja kochana, przecież w przecudowny wręcz sposób kreujesz!

Oczywiście, że tak! Bo dzisiaj już znowu w tak niemal zaskakujący sposób odzyskałam tą SIŁĘ I MOC!!! Co jest dla mnie wręcz zaskakujące, bo DODAM TYLKO, że wciąż mam straszny bajzel na chacie, wiszące pranie, kompletnie nie umyta łazienka, niepoprasowane rzeczy, nie odkurzone itp., itd… A jednak siedzę i się uśmiecham do siebie i do świata. Jak jeszcze udałam się do łazienki i tam przebrałam, luknęłam szybko w lusterko… i AŻ NIE MOGŁAM W TO UWIERZYĆ, ŻE MOJA TWARZ TAK PROMIENNIE WRĘCZ WYGLĄDAŁA, pomimo tego, że spałam przecież tylko jakieś 5 godzin!

I tak niesamowicie się z tego cieszę, że uczyniłam sobie jednak fotkę, bo właśnie przyszło mi od razu na myśl, że choćby z tym zdjęciem będę mogła przesłać ludkom jakieś odpowiednio wykreowane i napisane życzenia noworoczne.

//////

Nie! Ja się tutaj naprawdę z niczym już nie wyrabiam… Właśnie, tak przy okazji, chciałam jeszcze tylko OTWARCIE POWIEDZIEĆ, ŻE BYŁOBY MI O WIELE ŁATWIEJ I PRZYJEMNIEJ, GDYBYM MIAŁA KOGOŚ, KTO ZECHCIAŁBY MNIE CHOĆ TROSZKĘ ODCIĄŻAĆ W TYCH MOICH OBOWIĄZKACH! Robię oczywiście, co powinnam w pierwszej kolejności. I podkreślić teraz znowu muszę, bo jestem dumna z tego faktu, w ogóle dziś / teraz właśnie z mojego podejścia do siebie i tego życia w ogóle! Bo ROBIĘ WSZYSTKO NA SWOJE, PODKREŚLAM!, MOJE WŁASNE 100%!!! 💪

I jestem z tym naprawdę ok. Co więcej, uważam znowu, że ta moja obecna sytuacja jest cholernie wręcz korzystna. Tak właśnie! Jedyne, co mi tu jeszcze przychodzi do głowy…, to, że … jestem po prostu ZAJEBISTA 😋. Dokładnie tak! Niczego się tu przecież nie wstydzę i pokazywałam tu całą moją drogę, jaką do tej pory było mi dane przejść… Niczego nie ukrywam! Widzieliście mnie, dokładnie taką, jaka byłam i z tym wszystkim, co mi się przydarzało. A co jest tutaj dla mnie najważniejsze, muszę to podkreślić! Starałam się i nadal staram oczywiście, dbać o siebie i o mój wygląd, ale on nie był dla mnie jakoś nigdy chyba priorytetem, stąd w ogóle nie obawiałam się nigdy pokazywać to wszystko, co przeszłam i naprawdę jestem z tego dumna, z każdej kolejnej nawet blizny, która się n moim ciele pojawiała.

A tutaj pokażę jeszcze te etapy mojego rozwoju i ciii…, proszę daj mi skończyć! Bo ja na tu i teraz naprawdę uważam już, że UDAŁO MI SIĘ STAĆ TYM PIĘKNYM MOTYLEM, a teraz wstawię jeszcze te fotki przedstawiające tą moją ewolucję, czy może raczej właśnie te etapy przechodzenia tego stanu/ etapu tej larwy w tego motyla:

Właśnie ta nasza przedzielna bohaterka udostępnia swoje najgorsze/ najbrzydsze jednak foty i leci dokładnie: Alexia Chellun | The Power Is Here Now

No dobrze, to może teraz pokaż choć kilka tych mniej więcej teraźniejszych Twoich zdjęć, aby każdy mógł tutaj spokojnie dostrzec [tylko po Twoim wyglądzie, co jest wiadomym, że jest to tak naprawdę wciąż tylko jedynie kawalątek i maleńki wręcz kawałek tej Twojej historii], ale jednak uczyńmy to także. [matko, a dokładnie teraz leci: You Are Safe]

You are beautiful you are so beautiful
You are beautiful you are so beautiful
You can let go I’m not leaving you

Także, już tyle razy Tobie, moje kochana, powtarzałam, iż Ty jesteś naprawdę niesamowitym wręcz stworzeniem! Przeszłaś tak KOLOSALNĄ METAMORFOZĘ i dobrze o tym wiemy, że nie tylko zewnętrzną!

Jak po raz kolejny patrzę na te zdjęcia, to muszę Ci wyznać,… jakby jeszcze bardziej to do mnie dochodzi, co rzeczywiście przeszłam… A jak wiadomo to są TYLKO moje foty, nie podałam tutaj żadnych zdjęć już mojego brata…, bo teraz chcę już przejść w końcu do kolejnej rzeczy, a mianowicie tego, że ja naprawdę to właśnie odczuwam, iż JA TĄ MOJĄ/ WŁASNĄ RZECZYWISTOŚĆ TERAZ STAWARZAM. Jakie to jest niesamowite wręcz uczucie, wiedząc, że to robię, a w dodatku jeszcze sam ten fakt, iż tym samym przecież z pewnością również innym rozświetlam trochę choć ten dzień, który jest początkiem tego Nowego Roku!

No właśnie, kochana moja, nie wiem, czy Ty jesteś tego świadoma… Ale może dokładnie z tego powodu pokazują się Tobie tutaj tak często te cyfry 22.04

Ps. chciała tylko zamiast szukać tutaj w tym wpisie jeszcze raz, jak dokładnie wyglądała ta data (?), to pomyślała sobie, iż najlepiej będzie to przecież od razu sprawdzić w komórce [będąc pewna, że tym razem one również wyskoczą] A TU WCALE NIE! Bo tym razem po wpisaniu tylko 21 – wyskoczyła jej ta cyfra

21 – 10

Powiem teraz jedno, co już też zdarzyło mi się kiedyś napisać do tego Szymona, a mianowicie to określenie: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM, 😋. Ale już się nawet tym nie zajmuję, gdyż właśnie teraz chciałam jeszcze napisać, iż mniej więcej te same życzenia noworoczne, tzn. akurat te słowa są identyczne, jedynie nie udało mi się odszukać i wstawić do nich dokładnie tych samych obrazków… A opublikowałam to na platformie Younity PL, po czym musiałam oczywiście zaczekać na zatwierdzenie tego przez administratorów tej grupki.

Zatem po prostu to jeszcze jakoś przed śniadaniem to puściłam tam i poszłam robić sobie jedzonko, a tym razem był to po prostu Wrap… Ale tutaj podam znowu tę moją komórkową notatkę stąd:

12 – 22.04 Wrap i Beauty In The Broken, 12:09 – 15

*** 2:41:48 / 3:00:01 ***

I to znowu MUSZĘ WPROST SKOMENTOWAĆ… Wiem dobrze, że nie napiszę tutaj znowu nic nowego, ale… boooszeee, jak dostrzegam, iż wyskakuje mi zawsze jeszcze ta Anielska cyfra, to jestem już wtedy taaaak niesamowicie spokojna, czuję się poważnie, jakby jeszcze tak przytulona i pogłaskana niemal po głowie, jakby KTOŚ mi tu potwierdzał, że:

Spokojnie robisz to, co możesz najlepiej i niczym się nie przejmuj, może nie jest to do końca dobry posiłek na Twój żołądek teraz, bo dobrze wiem, że miałabyś ochotę na coś bardziej ciepłego/ płynnego, ale przecież wspaniale organizujesz sobie tutaj to wszystko, co możesz.

Zatem wykorzystujesz po prostu te produkty, które akurat posiadasz! Tak więc, naprawdę nie przejmuj się niczym, tylko ciesz się tym swoim posiłkiem, bo przecież jest równie pomysłowy, kreatywny i zdrowy! Podgrzałaś placek tortilli, posmarowałaś go tą zrobioną własnoręcznie kiedyś pastą z warzyw i różnych ziaren dodałaś tam jeszcze i te plastry suchej wędliny żywieckiej oraz trochę sałaty, pomidora i również wkroiłaś tam paprykę!

Jestem doskonale tego znowu świadoma, że to z pewnością mówiła do mnie moja Dusza, serce i moja intuicja, hehe, bym naprawdę już sobie niczego więcej tutaj sama nie dokładała, tylko cieszyła się tym, co mam i dokładnie w tym momencie przyszedł mi do głowy właśnie obrazek o docenianiu, który także dziś jeszcze zamieściłam w odpowiedzi tej cudownej Izuni [cioci mojego byłego męża, w jego wieku, która została sama z dwójką dzieci]. Wprawdzie był on jednak inny, ale no cóż, nie mogę tutaj przecież już nic całkiem nowego wstawiać 😋.

Tak więc, koncentrowałam się dalej na tym, co powinnam dziś robić… Wiadomym jest, że na samym początku powinnam zacząć od jakiegoś choćby przywrócenia tego mojego mieszkania do normalnego wyglądu, buhaha,😜🤣🤪. Lecz zaraz sobie to w swojej głowie znowu przekształciłam… A dokładnie teraz przychodzi mi na myśl, że to musiał być przecież chyba przede wszystkim GŁOS ROZSĄDKU! Który rzekł do mnie:

Po prostu wyluzuj! Jesteś po sylwestrze,😉 tak więc oczywistym jest, że dziś możesz sobie leniuchować i robić, co Ci się żywnie podoba! W dodatku, moja droga, przecież jesteś tu całkowicie sama, więc nie masz i w nikim pomocy, jak i też jednocześnie nie musisz się niczym stresować, że coś wygląda tu nie tak! A co myślę, najważniejsze NIE JESTEŚ ZA NIKOGO JESZCZE ODPOWIEDZIALNA, PRÓCZ SAMEJ SIEBIE!

Kocham wprost ten mówiący do mnie właśnie w ten sposób głos!

Wspaniale, moja kochana, a zauważ ponowną niesamowicie ciekawą i bardzo optymistyczną rzecz: Otóż, weszliśmy wszyscy w ten Nowy Rok, [a jest dziś dopiero pierwszy jego dzień!], a ten głos już jest tak donośny i odgrywa tak niesamowicie pomocną i wspierającą jednak rolę w Twoim życiu!

Hehe, prawda, że jest to takie zaskakujące obecnie! Nie ukrywam, że cieszy mnie to niesamowicie, bo … zaraz po przebudzeniu dziś, czyli od ok. 10 😋, byłam i …. WCIĄŻ JESTEM!!! w takim właśnie błogim i cudownym tym nastroju! Także wooohooo, teraz aż chce mi się powiedzieć: CHWILO TRWAJ WIECZNIE, ale zaraz przychodzi mi tu na myśl znowu tekst tej piosenki Sidneya Polaka:

NIC NIE TRWA WIECZNIE, NIEBEZPIECZNIE JEST WIERZYĆ W TO, ŻE COŚ TRWA WIECZNIE.🤪🤣😜

////////

Kochani, powiem Wam to jeszcze teraz JA, dlaczego tak bardzo myślę o tym, że Mała Mi jest tak niesamowitym człowiekiem. Otóż, moi drodzy, ona naprawdę niczym się nie chwali, a już tym bardziej nie narzeka… Zawsze myśli o tym, że przecież powinna sobie umieć z czymś radzić, bo w końcu jest zaradna! I jej się wciąż wydaje, że to nic takiego, że przecież każdy sprawny człowiek tak robi, a ona wciąż dostrzega tych, którzy mają jednak od niej samej gorzej! A tak się nieszczęśliwie (?) składa, że nie musi raczej daleko szukać, gdyż przecież już jej własna rodzina [brat, mama] zostali także niesamowicie wręcz obciążeni!

Powiem więcej, prócz tego, że zdążyła już wrócić z kuchni, gdzie pomyła jednak te naczynia i wstawiła do nocnej kąpieli tego pięknego kwiatka, którego otrzymała w prezencie od Izuni, cioci swojego byłego męża [w jego wieku 😉]. Zaszła także do łazienki, gdzie zabrała zaraz swoje kozaki i je wypastowała tam, bo stwierdziła, że zacznie tak po prostu powolutku i ze spokojem to odgruzowywanie tego obecnego jej stanu. Naprawdę, teraz mogę oficjalnie już powiedzieć, że ona jest po prostu GORGEOUS i po prostu CHARMING. Ona wykonuje swoje i nie ma dla niej większego znaczenia, czy oglądają to jakieś tłumy i czy w ogóle ktoś jeszcze to widzi, co ona tu wykonuje .

Dokładnie ta sytuacja miała przecież miejsce, gdy zaczęła publikować te swoje stworzone przez siebie życzenia Noworoczne. Co jakiś czas [ponieważ FB nie zamknęła] widzi, że ktoś tam jednak z tej grupy Younity PL, komentuje, lajkuje to. To jest oczywiście dla niej miłe, ale naprawdę jakiejś wielkiej roli nie odgrywa, tak samo, jak i fakt, że…, słuchajcie, tu wyszła wspaniała wręcz sytuacja.

Otóż u siebie na profilu fejsbukowym, nie zdążyła wraz z tymi życzeniami zamieścić swojego zdjęcia… A ponieważ wiedziała, że przecież w tej treści o nim donosiła, zatem zaraz po tym dodała jeszcze osobno to zdjęcie z takim właśnie komentarzem:

No tak, a tutaj dopiero ta fotka, o której pisałam, przesyłając Wam te życzenia, 😉

I teraz jest ona już polubiona przez 21 osób! W tym 8 osób uważa, że jest ono super [czyli 8x🧡 tutaj znalazł się m.in. ten jej bardzo dobry znajomy (mężczyzna) buddysta] i 13 po prostu łapek w górę [5ciu znajomych mężczyzn, w tym oczywiście znowu aż 3ech znajomych (m) buddystów, hehe]. Oczywiście te jej niesamowite jednak (bo przyznać musicie, że bardzo twórcze), życzenia wciąż, co jakiś czas ktoś lajkuje/ komentuje, zwłaszcza na tej właśnie grupie.

Ale, kochani, chciałabym tu o tej naszej bohaterce, powiedzieć coś więcej… Wiecie dobrze, jak bardzo ją podziwiam i niemal tu adoruję, hehe, 😋.

Wspaniale moja droga, ale zauważ proszę, która to jest już godzina! I dodam jeszcze tylko taki komentarz: A kto miał kogo tutaj pilnować, buhaha, 🤣, żeby jednak przed północą się jeszcze kłaść spać, hę?😏 Zatem teraz to ja Tobie mówię, że TRZEBA IŚĆ SPAĆ! A może jutro będziesz miała jeszcze wenę, by skończyć to, co zaczęłaś i o czym chciałaś tutaj pisać 😉.

////////

Nastał już NIEDZIELNY [02.I.2022] wieczór. Znowu skrót z tego dnia:

00:40 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Ok. 1:20 wstaje jeszcze do łazienki i stwierdza, że przecież nie musi czekać, aż to miesięczne krwawienie się pojawi, tylko może już włożyć w siebie ten kubeczek menstruacyjny!

5:43 – 22.04 WC

Następną rzecz, uczyniła, leżąc jeszcze w łóżku, a dokonała właśnie już jakiś, powiedzmy, porządek w tej swojej chmurze na komórce, czyli po prostu zwolniła tam choć troszkę miejsca, poprzez usunięcie kilku zdjęć. Dalej zaś, pomyślała, iż swoje Noworoczne życzenia prześle także tej Sylwii i tak też właśnie uczyniła, leżąc właśnie w łóżku:

Kochana Sylwio, bardzo chcę jeszcze z Tobą się tym podzielić i zwłaszcza do Ciebie wysłać te pozytywne wibracje ode mnie, które aż muszę to przyznać MEGA mnie zaskoczyły. Dziś jest dopiero 2gi dzień Nowego Roku, a odnoszę wrażenie, że ten promienny i pełen światła uśmiech nie schodzi wciąż z mojej twarzy 😊. W każdym razie, wraz z nim przesyłam Tobie, moja cudowna WIELE DOBREJ, CIEPŁEJ, POZYTYWNEJ ENERGII 🌟, a na ten Nowy nie najłatwiejszy jednak Rok dużo zdrówka, odporności (również na głupotę społeczeństwa…), dystansu, MĄDROŚCI przede wszystkim, no i oczywiście MIŁOŚCI ❤️, która leczy wszystko ✨🧚‍♀️🤗

Wstawiła tu naturalnie również to samo swoje zdjęcie, którego teraz niestety już nie może tu udostępnić… Następnie zaś uczyniła ten oto zapisek:

8:20 – 9 usunęłam fotki z galerii i schickte Sylwii my Wünsche na New Year

*** 2:50:37 /  / 3:00:01 ***

Po tym jednak, jak tego dokonała, na YT pokazał jej się ten oto filmik: Jaka jest jedna ważna rzecz, o której warto pamiętać? Beaty Pawlikowskiej i właśnie sobie go odsłuchała. I dokładnie już w tym momencie pomyślała sobie o tym, że przecież ona tak właśnie stara się cały czas postępować, jak mówi ta Beata, czyli, że koncentruje się na tym, co tu i teraz, i tak. Bo i dalej:

  • ten sam filmik przesłała zaraz dalej i na FB, i na LI
  • zaraz potem zamieściła jeszcze właśnie na tej drugiej platformie [LI] swoje życzenia noworoczne wraz ze swoim zdjęciem, a ponieważ już teraz po zamieszczeniu tam własnej fotki nie dało się [albo ona tego nie umiała..] zamieścić jeszcze tych kolejnych obrazków…, dlatego skróciła ten swój wpis tam do następujących słów:

Kochani w Nowym 2022 Roku, wysyłam do Was duuużo ciepła i światła płynącego z mojego uśmiechu, a także z tej jasności ✨widocznej jeszcze za oknem😉 Poza tym ślę do Was także same dobre & pozytywne wibracje, życząc Wam DUUUŻO ZDROWIA, WYTRWAŁOŚCI I JEDNAK MĄDROŚCI w tej niekoniecznie łatwej obecnej rzeczywistości, no i oczywiście wiele MIŁOŚCI, wiedząc, że ta przezwycięża KAŻDE ZŁO! Lecz także, a może właśnie przede wszystkim, abyście ZAWSZE pamiętali o tym, że KAŻDY Z NAS POSIADA W SOBIE SIŁĘ I UMIEJĘTNOŚCI DO KREOWANIA WŁASNEJ RZECZYWISTOŚCI I ŚWIATA!💪🍀🌟

WSZYSTKIEGO, CO NAJPIĘKNIEJSZE W TYM NOWYM ROKU WAM ŻYCZĘ🌞🤗😘

I właśnie dostrzegła, że ten jej wpis ma tam na teraz, NIEDZIELA, 02.I.2022 ooo mateńko już 199 wyświetleń! A dosłownie jeszcze przed chwilką, nim odświeżyła tę stronę widniała tam liczba:190!

🧡🧡🧡 9:30 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ… [standardowy wpis…] 9:50 – 22.04 23

A tego dnia, zaraz po tym, jak wstała, zaścieliła, a kozaki, które jeszcze wczoraj wieczorem wypastowała, wzięła teraz do rąk, wraz ze szczotką i je w łazience, siedząc jeszcze na kibelku, wyszczotkowała. Następnie miała w planie jeszcze, iż:

  • zmotywuje się i poćwiczy
  • zacznie może również prasować

Jak tylko odkryła jeszcze, iż jej żelazko już naprawdę nie działa[!], a przygotowała już tu sobie pięknie tą deską do prasowania i pozdejmowała z suszarki to pranie… A muszę Wam powiedzieć, że wcześniej nie mogłam się na nią wprost znowu napatrzeć, jak ta przedzielna kobieta rozłożyła sobie jeszcze tą karimatę do ćwiczeń i pomimo, że dostrzegała już ten swój zaokrąglony znowu brzuszek, to i tak mówiła do siebie przez cały niemal czas:

I co niby z tego, że tak teraz wyglądam? I tak jestem dalej od osób, które wciąż siedzą na kanapie i NIC NIE ROBIĄ! Ja wykonałam już choć jakiś kroczek do przodu… A to jest naprawdę już zrozumiałe, że nie pamiętam tych wszystkich ćwiczeń, jakie po tej jodze wtedy jeszcze wykonywałam. Mam to po prostu gdzieś, przecież to jest normalne… Że jeśli MAM TYYYLE TYCH OBOWIĄZKÓW TYLKO NA WŁASNEJ, USZKODZONEJ KIEDYŚ, GŁOWIE, to nie mogę wymagać od siebie, że będę nagle wszystkie po kolei ćwiczenia pamiętała! Zrobiłam to, co mogłam i naprawdę dokładnie w tym momencie wykonując je [a był to dziś TOTALNY MIX i bałagan w tym]…. Lecz już to sobie podarowałam, bo do głowy przyszły mi wtedy właśnie te obrazki

A następnie otrzymałam jeszcze o 13:11 taką właśnie odpowiedź od tej Sylwii:

Monia Wyglądasz ZJAWISKOWO !!! Niech ten piękny uśmiech towarzyszy Ci przez cały Magiczny Rok 2022 i jeszcze dłużej – już zawsze !
Serdecznie dziękuje za piękne życzenia,😊 przyjmuje z ogromna wdzięcznością ☺️
Miłość jest lekarstwem na wszystko .. miłość jest wszędzie i w każdym, patrzmy oczami miłości Kochana ❤️❤️❤️

Tylko ten uśmiech już zdążył mi właśnie z tej mojej buzi znowu zejść, jak dostrzegłam, że teraz będę musiała zakupić sobie jeszcze żelazko… Ahhh, podam tylko znowu w takim skrócie hasła…, albo nie, kładę się już spać!

////////

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close