Tajemnica szczęścia tkwi w zaakceptowaniu tego, co mamy. I ujrzeniu w tym cudu

Rafael Santandreu Lorite

6:00:21

Obydwie uznały, iż najbardziej adekwatnym do obecnej sytuacji, będzie rozpoczęcie tego wpisu tymi oto słowami, pochodzącymi z książki Elli H. Radinger „Mądrość wilków”:

CZY ZAWSZE MUSIMY WSZYSTKO WYJAŚNIAĆ I CZY NIE WYSTARCZY, BYŚMY PO PROSTU CZASAMI MIELI OTWARTE OCZY I SŁUCHALI NASZYCH UCZUĆ?

Obecnie nadeszła już do nas, kochani, NIEDZIELA, 09.I.2022. U tej naszej Małej Mi, co chwila coś się wydarza… Tzn. oczywiście to w ogóle nie całkiem tak, że się! Gdyż ona sama wciąż i nieustannie tutaj to coś wykonuje/ kreuje/ stwarza i jakoś działa… Obecnie już do siebie jakoś doszła… Zmotywowała ją zapewne również, m.in. główna bohaterka filmu Pod słońcem Toskanii, wypowiadająca następujące słowa: chcąc przezwyciężyć poczucie winy, trzeba wyznaczyć sobie jakiś plan... Oczywiście, nasza bohaterka, zmieniła te słowa pod siebie i tą swoją obecną sytuację, bo pomyślała sobie tak:

I naprawdę, choć taaaak okrutnie wręcz, chce mi się tu płakać, to doskonale przecież już o tym wiem, że . Poza tym, naprawdę niemal nieustannie przychodzi mi na myśl mój brat, lub osoby, które są w jeszcze gorszej sytuacji… I wtedy też sobie powtarzam .

Dobrze, kochana moja, przecież Ty niemal ciągle tak właśnie czynisz… I uwierz mi, nawet już choćby ostatnio, tak sobie myślałam…, jak ten WSZECHŚWIAT i BÓG muszą Ciebie podziwiać…, jaka ich musi rozpierać ta duma, jak widzą tutaj taką kobietkę/ wojownika, która została jednak BAAARDZO uszkodzona przez tak róóóżne wydarzenia… A pomimo to nie narzeka i się nie poddaje, tylko walczy jednak do końca, jak tylko może…

No nie wiem, czy ten mój obecny stan można nazwać w ogóle jakąkolwiek walką… Taaaak niesamowicie przecież chce mi się tutaj już płakać… I co gorsza…, wciąż mam okrutny wręcz bałagan, co jeszcze bardziej nakręca wręcz ten mój nastrój… i powoduje, że właśnie już nic kompletnie mi się nie chce!!!

Ale moja kochana…, ponownie nie relacjonujesz nam tutaj wszystkiego, jak to się rzeczywiście odbywało… Wiem doskonale o tym, że nie lubisz i nie chcesz rozmawiać o żadnych problemach, ponieważ jesteś tego już dobrze świadoma, że koncentrując się na nich, tylko je wzmacniasz i jeszcze bardziej się nakręcasz! W końcu tam, gdzie płynie nasza energia, to rośnie! Czysta fizyka 🌟✨ Ale nawet, przecież, jak już ostatnio u Ciebie coraz częściej niestety ten spadek nastroju i zwątpienie wychodzą na wierzch: już rzeczywiście nie możesz i płaczesz w głos, zadając pytania do Wszechświata/ Boga/ Źródła: DLACZEGO TO WSZYSTKO CIEBIE SPOTKAŁO I DLACZEGO TO WŁAŚNIE TY MUSISZ TYLE NIEŚĆ… Zaraz po tym przychodzą do Ciebie następujące odpowiedzi:

Jednak, moja Ty cudna, może nim przejdziemy do jakiegoś bardziej szczegółowego opisu tych minionych dni i o ile w ogóle będziesz miała ochotę jeszcze do tego powracać…, to póki co, podziel się tu choć tym, co dzisiaj się u Ciebie wydarzyło😋. Czyli po prostu przedstaw najlepiej tutaj tego @, którego dzisiaj utworzyłaś zaraz po medytacji…

Ok, tylko napiszę jeszcze, iż wysłałam go do Joanny Bobel, która prowadzi coś tak niesamowitego wręcz…, swój kanał [tak chyba mogę to nazwać…] nazwała po prostu Doktor Miłość. Pamiętam, że jak po raz pierwszy to obejrzałam, to byłam pod taaaak niesamowitym wręcz wrażeniem 😲, A natrafiłam na nich jakoś jeszcze chyba przed Sylwestrem, stąd miałam również ich początkowo właśnie w swoim planie… Tylko póóóźniej doszło jeszcze wiele moich obaw…, czy ja bym się tam w ogóle nadawała itp.

Rozumiem, kochana moja, te Twoje wątpliwości… Nie będę kryła, że są całkowicie zrozumiałe… Przecież osoby występujące w tych filmikach naprawdę wydają się bardzo odbiegać od Ciebie i Twojej obecnej sytuacji. Choć, co podkreśliłaś zresztą jeszcze w tym @ do nich, iż Ty po prostu nikogo z góry nie oceniasz, gdyż doskonale już o tym wiesz, że każdego historia jest inna .

Ty sama jednak również doskonale o tym wiesz, że mogłabyś z całą pewnością rzec o sobie , gdyż ta Twoja historia jest naprawdę inna od większości jednak normalnych/ przeciętnych ludzi… Lecz, spójrz tylko, Ty znowu nie siedziałaś z założonymi rękoma.

Lecz zaraz po tym, jak jakoś w ostatnich dniach ponownie na nie natrafiłaś i tam ujrzałaś, iż jest w ogóle możliwość wzięcia udziału w takim oto kursie: Zmień Życie Teraz – Coachingowa Transformacja Twojego Życia, który ponownie stwierdzałaś, że mógłby przynieść Tobie również jakieś korzyści. Dlatego też po jednak zastanowieniu i wysłuchaniu swojej intuicji, oraz tego, co ma w tym temacie do powiedzenia Tobie WSZECHŚWIAT, zdecydowałaś się, że hmmm… zaryzykujesz jednak. Po raz kolejny postanowiłaś, że zastosujesz tą swoją nieustanną, najlepszą jednak technikę, którą jest po prostu samo doświadczenie! Bo Ty, moja droga, przecież już nie raz o tym tutaj pisałaś, że nie chcesz stać już dalej w miejscu… tylko wciąż podejmujesz jednak jakieś kroki, aby się rozwijać!

Tak! A już zwłaszcza, jak ja słyszałam, co Asia ze swoją siostrą opowiadają na tym LIVE: https://www.youtube.com/watch?v=XSrBiexALUE, to nie ukrywam, że co chwila tam ryczałam… Bo stwierdzałam, że ja naprawdę nie tylko tak bardzo z tym rezonuję, o czym one tam opowiadają, bo ja…, co tu dużo mówić, ale jednak jestem już po prostu tą „szczęściarą„…, która choć niewielką część z tych rzeczy zna z własnego doświadczenia…

boooszeee, a już to było dla mnie znowu wręcz uderzające, cóż Asia tam opowiada znowu choćby o tym, że MY SAMI NIE MUSIMY SIEBIE ANI NAPRAWIAĆ, ANI TEŻ ZMIENIAĆ. Tylko jedyne, co musimy to… siebie po prostu pokochać… Kurczę, to samo tyczy się tych związków… I tu również podkreśla to właśnie, o czym ja tu wciąż piszę, a mianowicie, że

MIŁOŚĆ POLEGA NA TYM, ŻE JA AKCEPTUJĘ KOGOŚ TAKIM, JAKIM ON JEST! bo MIŁOŚĆ JEST BEZWARUNKOWA!!!

Tu jednak powinnam podkreślić jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, abyśmy pamiętali o tym, że NIC NIE TRWA WIECZNIE! Nie, o tym live muszę chyba zrobić w ogóle jakiś osobny wpis, bo naprawdę uważam, że TAK WIELE WNOSI ZROZUMIENIA!

Tak, masz rację! Zajmiemy się tym jednak później, bo teraz chciałam jeszcze zauważyć, cóż Asia dalej mówi… dokładnie o tym, że BYCIE SAMEMU TO JEST WIELKI DAR! Bo WIELU LUDZI TEGO NIE POTRAFI! Bo, jak tylko pozostają sami, to wpadają zaraz w jakiś wielki smutek i przerażenie niemal… Gdyż ludzie BOJĄ SIĘ PO PROSTU TAKICH MOMENTÓW, GDY ZOSTAJĄ SAMI! I właśnie dlatego uciekają w towarzystwo, alkohol i różne imprezy…

Tak, ja bardzo dobrze o tym już wiem, bo widzę to choćby po społeczeństwie…

A cóż tu jeszcze dodaje znowu niesamowitego wręcz ta kobieta… Że to jest, kochana, tak naprawdę DAR, „BO W SAMOTNOŚCI JEST NAM DUŻO ŁATWIEJ SIEBIE ODNALEŹĆ.”

No oczywiście, że tak… I ja, będąc jeszcze właśnie w ŚRODĘ, 05.I.22, gdy udałam się do tego CH. FORUM, które, jak wiesz, tak kocham 😉. Pojechałam tam, ponieważ bardzo chciałam kupić sobie jeszcze jakiś w końcu kalendarz! A ten, który przecież ostatnio miałam był dla mnie wprost cudowny.🤗 Lecz wcale nie dlatego, że w nim sobie dużo notowałam…🤭 Tylko był po prostu przepiękny, bo zatytułowany PAULO COELHO SPOTKANIA, ale co dla mnie najważniejsze: zawiera on pełno różnych mądrych cytatów z jego dzieł właśnie!

To, jak już jesteśmy przy tym dniu, to wspomnij także… No dobrze, moja droga, widziałam, że przed chwilką dostrzegłaś jeszcze @ odnośnie tego całego kursu właśnie… I bardzo chciałabyś się z nim teraz zapoznać… Także zostawmy ten wpis na tym, co tutaj dodałyśmy, a teraz zajmij się, proszę jeszcze tym, co powinnaś i co jest dokładnie teraz dla Ciebie ważne! A zauważyłam, że zmieniłaś tą muzykę tutaj na jednak 3 – godzinną. Także spokojnie później będziemy tutaj dalej jeszcze uzupełniać. 🤗

Właśnie Mała Mi ryczy… Czyta sobie tego @, a tam dostrzega informacje:

10-01-2022 – data sumuje się na 8⃣

„Anioł liczby 888 przynosi podnoszące na duchu przesłanie zachęty od Twoich Aniołów mówiące o osiągnięciach, sukcesie, dążeniu do realizacji marzeń, postępie i osiągnięciach. Przynosi wiadomość, aby pozostać optymistą i słuchać swojej intuicji i wewnętrznego głosu. Stwórz solidne fundamenty dla siebie i swoich bliskich, ponieważ zapewni to przyszły dobrobyt. Wszechświat i Twoje Anioły zawsze będą Cię wspierać, ale Twoim obowiązkiem jest upewnić się, że włożysz odpowiednią pracę i wysiłek, w to co robisz. Anioły zachęcają Cię do pełnego wykorzystania Twojego potencjału, a zostanie to wynagrodzone. To ten czas i miejsce – to ta chwila! Anioł liczby 888 wskazuje, że obfitość finansowa i materialna jest wprowadzana do Twojego życia właśnie w tej chwili. Otrzymasz niespodziewane nagrody, niespodzianki – wszelakie dobro będzie płynęło do Ciebie z każdego zakątka i z tych oczekiwanych i nieoczekiwanych źródeł. Karma zapłaci w naturze! ANIOŁ NUMER 888 MÓWI CI, ŻE TWÓJ CEL ŻYCIA JEST W PEŁNI WSPIERANY PRZEZ WSZECHŚWIAT. Wszechświat jest obfity i hojny i chce cię wynagrodzić. Wielki dobrobyt finansowy jest Twój, teraz i w przyszłości. Staraj się „iść naprzód”. Szanuj swoje własne prawdy i bądź wierny sobie i swojej własnej ścieżce życia i misji.”

Idź za głosem serca 💟 Jeśli Trafiłaś/eś na mnie to może jest już Twój czas, aby wieść już PIĘKNE NOWE ŻYCIE ✴

////////////

Ale wracając w końcu do tego mojego @, który jednak dzisiaj wysłałam… To uczyniłam to, ponieważ w mojej głowie pojawiło się znowu caaałe mnóstwo obaw… A zwłaszcza, jak już ten kurs opłaciłam… Nie mając jeszcze kompletnie zapłacone za własne mieszkanie przecież…🤦‍♀️ Oczywiście o niczym takim do nich nie napisałam, bo uważam, że pieniądze, tak, jak i zresztą wszystko są ENERGIĄ i raz są a raz ich nie ma… Rzekłabym, to, co zawsze powtarzam i czego nauczyłam się od mojego przedzielnego brata: po prostu ŻYCIE… A ten mój @ do nich wygląda właśnie tak:

Witajcie kochani,
Muszę przyznać, że tej nocy tj. z soboty, 08.01. na niedzielę, 09.01.22, KOMPLETNIE NIE ZMRUŻYŁAM OKA… Lub powiem jaśniej: mimo zamkniętych oczu, mój organizm nie potrafił zasnąć… W każdym razie, tak mi się właśnie wydawało… Choć jeszcze wieczorem włączyłam sobie właśnie to do odsłuchiwania [Ho’oponopono (ponad 1h)  ( Mantra ModlitwaMedytacja )/  Dźwięki lasu | Śpiew ptaków | Odgłosy Natury / Usuwa Całą Ujemną Energię | Tybetańskie Dźwięki Lecznicze | Czysta Aura I Przestrzeń]… Ok., nie będę zatem w 100% twierdziła, że w ogóle nie zasnęłam… Wciąż jednak martwiłam się tym, cóż uczyniłam jeszcze wczoraj… Kochani, powiem wprost, nie mogę tego pojąć, dlaczego wciąż zdarza mi się tak nierozsądnie jednak postępować… I niby, cholera, jestem już tyyylu rzeczy świadomą osobą, bo doskonale przecież wiem o tym, że nie ma błędów w życiu, są jedynie kolejne lekcje… Przepraszam najmocniej, ale teraz nie mam już na to siły, by pisać tak szczegółowo…, na to poświęcam m.in. czas na moim blogu, który robię całkowicie za darmo, gdyż po prostu na samym początku pomagałam poprzez niego sobie.
OK, ale postaram się jednak napisać to w skrócie… Tak więc: Bardzo proszę o zwrot poniesionych przeze mnie kosztów za kurs, ponieważ, pomimo, że WSZECHŚWIAT /BÓG wciąż dawali mi tu znaki w ciągu dnia, które jednak usilnie starałam się ignorować, bo w sobotę po medytacji jeszcze przed śniadaniem wyszłam np. na śnieg po raz drugi(!) się UZIEMIAĆ. [załącznik]. Dobrze o tym wiem, że w obecnej rzeczywistości nie ma ludzi bez Traum…, lecz zdaję sobie również sprawę z tego, że naprawdę niewielu JEST Z AŻ TAAAK POWAŻNYMI, jak moje… – przeżyłam 1)BARDZO POWAŻNY WYPADEK [po raz kolejny udostępniam mój szpitalny wypis =2gi załącznik] Od mojego wypadku przeszłam już niezmiernie wiele kolejnych doświadczeń… M. In.:-  niecałe 3 lata po moim wypadku 2)mój młodszy brat także WYLĄDOWAŁ NA OIOMIE (karateka z czarnym pasem, który po skoku do wody na główkę doznał m. in. Naderwania rdzenia kręgowego i od pasa w dół nie ma kompletnie czucia, ręce również ma nie do końca sprawne… Ahhhhh, przepraszam, ale NIE ZNOSZĘ WYLICZAĆ TUTAJ TEGO, CO PRZESZŁAM! Nie należałam nigdy do osób, które się skarżą i żalą! Poza tym UWAŻAM, ŻE MOJA DUSZA WYBRAŁA WŁAŚNIE TAKĄ RODZINĘ Z TAKĄ, A NIE INNĄ KARMĄ, powiem więcej, JESTEM OSOBĄ [TAK, JAK I MÓJ MŁODSZY BRAT!], KTÓRA ZA NIC W ŚWIECIE NIE CHCE SKUPIAĆ SIĘ NA TYM, CO ZŁE! PRZESZŁAM NAPRAWDĘ DŁUUUUGĄ I WCALE NIEŁATWĄ DROGĘ… Odkąd usłyszałam od terapeutki karmicznej, że w rodzie naszej rodzicielki jest coś na rzeczy…, nie ukrywam, że wystraszyło mnie to wtedy. Lecz postanowiłam, że pomimo, iż tak naprawdę nie miałam tego prawdziwego dla mnie dzieciństwa [NIE BYŁAM JEDNAK ANI BITA, CZY MALTRETOWANA, MIAŁAM DACH NAD GŁOWĄ I DZIADKÓW, KTÓRZY NAM NIEUSTANNIE POMAGALI, KIEDY TYLKO MOGLI] Zatem postanowiłam, mojej nieświadomej mamie, to wszystko po prostu wybaczyć, bo BARDZO CHCĘ UWOLNIĆ DALSZE POKOLENIA KOBIET W MOJEJ RODZINIE OD TAKIEJ WŁAŚNIE KARMY! W każdym razie, jak oglądałam ten Live ASI & SYLWI to, muszę przyznać, że momentami aż tak bardzo płakałam… Ja poważnie to wszystko również podobnie, jeśli nie tak samo, rozumiem i zawsze marzyłam o tym, aby spotkać w moim życiu inne TAK ŚWIADOME OSOBY, ABY ONE ZECHCIAŁY BYĆ MOIMI PRZEWODNIKAMI dalej w tej podróży zwanej życiem… Lecz teraz [właśnie tej nocy] jednak doszłam do wniosku, że ja naprawdę nie będę w stanie tego wszystkiego ogarnąć! Tego programu, moim mózgiem… A jestem tu 3) CAŁKOWICIE SAMA [choć, tak naprawdę również to już postrzegam także za ogromne niemal szczęście]. Tak naprawdę nie bardzo nawet mam kogo, aby mi pomagał… Choć uważam, że i tak na to, co było mi dane przeżyć, RADZĘ SOBIE ZNAKOMICIE! 
Z takich jeszcze drobnostek, to: – jestem po rozwodzie [choć bardzo wierzę w to, że tak właśnie miało być i to Bóg/ Wszechświat pokazał mi, że byłam z niewłaściwym człowiekiem… Choć nie mam do niego naturalnie żadnych pretensji, gdyż nie zostawił mnie od razu po wypadku (a ten się wydarzył NIECAŁE 3 M-CE PO NASZYM ŚLUBIE!)] – moja mama jest po 4-krotnym przeszczepie rogówki (stąd nie widzi już na to oko w ogóle! 13 [boooszeee, ta cyfra znowu sama mi się tu pojawiła, jak pisałam to jeszcze na komórce, leżąc w łóżku…] = dodam tylko, że jest to dla mnie logicznym, iż to, co się z naszym ciałem dzieje, jest tylko odzwierciedleniem nas samych. Wiem, że jesteśmy energią i że wszystko płynie… Boooszeee, ja naprawdę wiele już wiem… Nie wszystko potrafię nadal dobrze wyjaśnić… Ale ostatnio trafiłam na taki niesamowicie mądry cytat: CZY ZAWSZE MUSIMY WSZYSTKO WYJAŚNIAĆ I CZY NIE WYSTARCZY, BYŚMY PO PROSTU CZASAMI MIELI OTWARTE OCZY I SŁUCHALI NASZYCH UCZUĆ? Przepraszam Was, ale ja nawet, jak się okazuje…, nie potrafię logicznie i precyzyjnie tego wyrazić, iż NIE JESTEM TEGO PEWNA, CZY TYM KURSEM NIE RZUCAM SIĘ NA TZW. GŁĘBOKĄ WODĘ I CZY PO PROSTU ZE WSZYSTKIM SOBIE PORADZĘ… Naprawdę jestem tak niesamowicie wielu rzeczy świadoma…, przede wszystkim jednak tego, że: – mam potworne trudności z pamięcią świeżą/ mój organizm szybciej się męczy/ moja głowa niestety wciąż nie rozumie wszystkiego tak dobrze… [przeszłam już naprawdę KOLOSALNY WRĘCZ PROGRES, ale WCIĄŻ WIDZĘ, ŻE JESZCZE NIE DO KOŃCA MÓJ MÓZG NADĄŻA ZA MOIM CIAŁEM/ WIEKIEM KOBIETY W TYM ROKU JUŻ 40-LETNIEJ] Nie chcę tu wcale mówić, że się poddaję! Nie, ja tego nigdy nie robię! No, a bynajmniej nie bez jakiejś próby… Tu jednak znowu nie wiem, czy czasem nie mierzę jednak zbyt wysoko..., choć zawsze sięgałam najwyżej, jak tylko mogłam, bo chciałam uczyć się od samych najlepszych. Tylko nie chcę po prostu robić żadnych dodatkowych jeszcze jakichś utrudnień, a wiem, że praca z moją osobą, może właśnie tak wyglądać… Naprawdę nie rozumiem jeszcze wielu takich oczywistych wydawać by się mogło rzeczy… Stąd będę/ mogę zadawać mnóstwo dziwnych pytań… Ale, powiem Wam cóż jeszcze dziś ponownie przydarzyło mi się rano… po tym jak wpisałam sobie godzinę mojej medytacji w komórce: po godz. 8:59 i myślniku, pojawiła mi się ponownie ta cyfra 15! Już to sprawdzałam sobie:

Co to znaczy, kiedy widzisz liczbę 15?

Jeśli widzisz liczbę 15, to dlatego, że Twój anioł próbuje Ci powiedzieć co zrobić, aby Twoje życie było lepsze. Numer 15 reprezentuje pozytywne zmiany w życiu. Ten numer zwykle przychodzi, gdy wszechświat wysyła falę pozytywnych zmian do twojego życia. Numer 15 może zacząć pojawiać się w twoim życiu, pozostawiając cię niepewnym tego, co robić. Nie możesz wymusić wyżej wymienionych znaczeń w swoim życiu, ale możesz zrobić następujące rzeczy, aby zmaksymalizować potencjał pojawienia się liczby 15 w twoim życiu: Czas na zmianę: powinieneś wiedzieć, że potrzebujesz znaczącej zmiany w momencie, gdy liczba 15 zacznie pojawiać się w twoim życiu.(…)

Anioł numer 15 to liczba, która oznacza pozytywne zmiany, które musisz wprowadzić, aby osiągnąć lepsze życie. Ludzie, którzy są pod wpływem tej liczby są zazwyczaj w trakcie dokonywania ważnych zmian, które odmienią ich życie.

Jakie jest duchowe znaczenie liczby 15?

Liczba 15 mówi o duchowej harmonii i jej manifestacji. Liczba ta reprezentuje przekonanie, że wszystko, co dzieje się fizycznie, najpierw przejdzie przez duchowy test.(…)

Czy 15 jest liczbą anielską?

Tak, liczba 15 jest liczbą anielską. Liczba ta przynosi wiadomość o nadchodzącej zmianie dla ludzi, którzy pragną odwrócić swoje życie. Liczba 15 łączy w sobie cechy liczb 1 i 5, aby wysłać solidną wiadomość o nowych początkach, postępie i pozytywności. [https://ncgovote.org/pl/co-oznacza-liczba-15-w-numerologii/]

Błagam Was, kochani o jakąś pomoc! Pomóżcie mi proszę podjąć odpowiednią decyzję…, co mam zrobić, bo BARDZO NIE CHCĘ MARNOWAĆ ANI WASZEGO CZASU, ANI WŁASNYCH PIENIĘDZY…, które już wpłaciłam…🤦‍♀️ Nie, kurczę, coś mi jednak znowu mówi, abym tak szybko nie rezygnowała! Tylko te moje obawy i strachy są teraz po prostu taaakie znowu duże, a najgorsze jest to, że nie mam nawet z kim o tym porozmawiać…, bo jestem tu całkowicie sama… Pozdrawiam i BARDZO PROSZĘ O JAKIŚ FEEDBACK!

Dobrze, kochana moja, to może póki co, zróbmy sobie jeszcze po kawce, a do niej weźmiemy również te wspaniałe wręcz ciasteczka, które wczoraj jeszcze upiekłaś: z dwóch ostatnich mega dojrzałych bananów, płatków owsianych górskich i tych bakali, które jeszcze Tobie zostały. No muszę Ci rzec, że spoglądałam tam na Ciebie, jak je robisz i rozpierała mnie wręcz niesamowita duma, jaką Ty jesteś, kochana, zaradną kobietą!

Tak właśnie sobie przez cały czas myślałam… , że ok. zakończyłam już pewne etapy i znajomości w moim życiu i tym samym zrobiłam w nim miejsce na nowe . No dobrze, ale teraz idziemy po tą kawkę i te ciasteczka!

*** 25:35 / 6:00:21 ***

Przed chwilką wróciła od psychiatry, do której była zapisana na wizytę, standardowo… [WTOREK, 11.I.2022] Tylko, że ostatnio była chyba w październiku… Tym razem otrzymała kolejny do niej termin na… już ZA 2 TYGODNIE!

Skupiamy się na tu i teraz, kochana moja! A obecnie mamy już WTOREK, 11.I.2022. Widziałam Ciebie dziś bardzo dobrze, jak strasznie płakałaś jeszcze leżąc w łóżku… To zacznijmy proszę ponownie to czyszczenie

boooszeee, wiesz, jaka czuję się kompletnie wręcz głupia teraz???

Owszem, doskonale to odczuwam! Ale proszę zacznijmy od początku, relacjonuj tutaj to, co możesz… I tyle, ile tylko dasz radę.

To zacznę może od tego, dlaczego czuję się tak potwornie wręcz niemądra i nierozsądna…

Dobrze wiem, co chcesz tu powiedzieć… O tym kursie, na który się zapisałaś i w który taaak bardzo zaczęłaś wierzyć, zwłaszcza słuchając tej Asi i jej siostry…

No oczywiście! Bo ja bardzo wierzę właśnie również w to, że możemy siebie sami nawet leczyć i że cuda się wydarzają… Przecież to, że ja i mój brat przeżyliśmy te wypadki już o tym świadczy!

Owszem, moja kochana, masz całkowitą rację! Przecież już nawet pisałyśmy kiedyś o tym w jakimś wpisie, że WSZECHŚWIAT/ BÓG taaak ciężkie wydarzenia, pozwala przeżywać tylko tym, którzy już dobrze o tym wie, że sobie poradzą!

Tak, tylko, że ja właśnie dzisiaj idąc na tą wizytę do lekarki znowu już po prostu nie mogłam… A jak jeszcze zaczęłam czytać tam w przychodni tą swoją biblię [JOSEPH MURPHY „POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI”], którą tak na szybko również znowu zabrałam… To otwierając tę książkę na przypadkowych, pozaznaczanych wcześniej str. [a jak wiemy, mam ich tam caaaałe mnóstwo przecież!], zaczynały mi natychmiast wręcz płynąć z moich oczu łzy…

Siedziałam tam taka znowu załamana tym wszystkim, sobą raczej… A najbardziej po prostu tym, że jestem TUTAJ CAŁKOWICIE SAMOTNA! A przecież, cholera, ta moja historia jest naprawdę inna… Tak strasznie zaczęłam płakać u tej psychiatry właśnie… I opowiadając jej, choć tak mniej więcej, z jakiego powodu, że wszystko mnie tu znowu przerasta i sobie znowu z tym nie radzę… Ona właśnie wtedy do mnie rzekła, iż to zapewne również z tego powodu, że jestem tutaj wciąż sama i że nie mam żadnego wsparcia…

I jak mi rzekła ponownie to samo, że w okresie jesienno – zimowym często ludzie popadają w takie właśnie stany i to jest norma… A, co dopiero osoby po TAKIM URAZAZIE GŁOWY I PRZEJŚCIACH… jak ja… Wcale mnie to jednak nie pocieszyło…

Tak, słyszałam to dobrze. Jak zaczęła znowu Ciebie chwalić, bo rzekła, że przecież odkąd ona Ciebie zna…, to niemalże zawsze radziłaś sobie nad wyraz ze wszystkim dzielnie, bo nawet później już tak bardzo chciałaś jeszcze swojemu bratu pomagać!

A powiem Ci tylko, cóż przyszło mi tu jeszcze na myśl… a propos tego kursu… Powiem Ci do jakich doszłam wniosków, ŻE TY, kochana moja, ZNOWU ZROBIŁAŚ TO Z MYŚLĄ O SWOJEJ RODZICIELCE! A już zwłaszcza, jak usłyszałaś od tej Asi Bobel, że w jej rodzinie również zaczęło się wszystko naprawiać…

Jaka ja jestem naiwna, prawda? booooszeee, dlaczego ja wciąż to robię, nie rozumiem, naprawdę🤷‍♀️ ??? I powiedz mi tylko, proszę, że nie jak taki głupi dzieciak… Wystarczy, że tylko usłyszę, iż ktoś o tym mówi…, to zaraz łykam to jak taki niemal pelikan i przekładam również na siebie… Bo wciąż pokładam w to wiarę, że skoro przeżyłam to wszystko, to z całą pewnością musiało mieć to jakiś cel… A poza tym myślę sobie, że przecież tylu ludziom [i to prawdopodobnie nie aż z takimi traumami!] się udało… To ja, do cholery, nie jestem gorsza! Przecież wcale tu nie próżnuję i nie liczę tylko na jakieś kolejne cuda, tylko sama wciąż staram się je stwarzać.

Owszem, robisz to przecież niesamowicie wręcz dzielnie! Ale powiem Ci, cóż mi przyszło tutaj znowu na myśl. Pamiętasz, jak jeszcze wczoraj wysłałaś swojej rodzicielce ten właśnie filmik: Live : Zrozumienie swojej boskiej istoty milosc… Gdyż jeszcze po obejrzeniu jego, byłaś znowu wręcz niemal zaskoczona tym, co słyszałaś… A ponieważ stwierdziłaś, że przecież Twoja mama również tak bardzo wierzy w Boga…, to może właśnie to podejście ją jakoś bardziej przekona… Nie wzięłaś tylko kochana pod uwagę tego, że wiara tej Twojej rodzicielki jest tak bardzo jednak ograniczona… Przecież ona, pomimo tylu doznanych jednak traum [straciła prawie, że dwójkę swoich dzieci! i… to o swoim synu dowiedziała się właśnie w Dzień Matki!]

boooszeee, to również, teraz jak sobie o tym myślę, nie mogło być przypadkiem. Nie mogę już tutaj naprawdę z siebie i z tego, jak jednak bezmyślnym człowiekiem jestem! Jak szłam do tej psychiatry… to właśnie wtedy doszło to do mnie, że przecież ja mam wgrany program w swoją głowę… Oczywiście tej lekarce nic o tym nie powiedziałam…, bo pomimo, iż wiedziałam, że ta jej wiedza wykracza jednak choć troszkę ponad te medyczne standardy….

Tak widziałam doskonale, jak rzekłaś do niej znowu płacząc, że dla Ciebie to jest logiczne, iż to, co się w naszym ciele objawia…/ na nim pojawia, ma związek z naszym wnętrzem/ naszą duszą/ czymś nieprzepracowanym itp. A ona wtedy to potwierdziła również, że tak jest… Doskonale to odbierałam, kochana moja, jak cedziłaś słowa…, bo znowu nie chciałaś wychodzić na jakąś wyrodną córkę, gdyż Twoja matka zrobiła dla Ciebie i Twojego brata, to co było wówczas najlepsze w jej mniemaniu i świadomości…

Tak właśnie i jedyne, co jej tam jeszcze tylko wspomniałam… To to, iż widzę, że moja mama wciąż ma żal do tego mojego byłego męża… I w ogóle już o tym tutaj również mówiłam – także do Kasi, że zostawiła mojego brata, choć oni nie zdążyli nawet jeszcze wziąć ślubu… Ale wiesz, te jej teksty i mniemanie, że przecież jak się przysięgało i to przed Bogiem! że na dobre i na złe… I tu właśnie m.in. dlatego wysłałam jej ten filmik sióstr Bobel… Licząc na to, że może chociaż to ją przebudzi… Choć teraz jestem pewna, że nawet nie odsłuchała tego do końca…

Już kompletnie oczywiście nie wspominałam tej lekarce o tym moim dzieciństwie, kiedy to ja sama znowu, jako ta niesamowicie wręcz mądra tylko 2,5- letnia dziewczynka przyjęłam na siebie, że będę ją broniła… Ale tu mi nie chciało się już wyjaśniać absolutnie żadnej historii o tym, bo pomyślałam zaraz, tzn. tak naprawdę znowu to oświecenie doszło do mnie, jak tu jeszcze leżałam, rycząc i kurna czekając na te zajęcia oddechowe z tym Dawidem… Tu, jak zwykle robiłam to, co zawsze… Nie obwiniałam kogoś, bo byłam pewna, że on te swoje zajęcia już jednak prowadzi…, tylko to ja po prostu nie umiem, tego znowu odnaleźć, gdzie…🤷‍♀️

Tak moja droga, robisz to wręcz w wyśmienity sposób! A tego nauczyłaś się przecież już tyle razy, jak słyszałaś nawet samych pracowników w tej OdNowie jeszcze, do której również trafiłaś przecież nie przez przypadek!

Tak, to było dla mnie również niesamowite wręcz doświadczenie…, że na samym przecież początku, słuchając tych wszystkich tam ludków, stwierdzałam, że boooszeee, co ja tu robię… 🤷‍♀️ A później przecież byłam TAK BARDZO WDZIĘCZNA ZA TO, ŻE spotkałam takich właśnie ludzi, otwartych i tak niesamowicie wielu rzeczy świadomych! Zwłaszcza mówię tu o tych wszystkich pracownikach tam! I podobało mi się nawet to, że jak potrzebowali, to rzucali po prostu kurwą, czy nawet ja pierdolę. Bo byli doskonale siebie świadomi i wiedzieli, że w jakiś sposób muszą przecież dać ujście swoim emocjom!

Wiem o tym, kochana doskonale… I choć zdaję sobie z tego sprawę, że Ty przecież nie lubisz używać na codzień wcale wulgarnych słów…To jednak, kiedy tylko potrzebowałaś i wiedziałaś, że sprawi Tobie to ulgę, to rzucałaś sobie nawet tą kurewką tutaj, i nie miałaś z tego powodu już kompletnie żadnych wyrzutów sumienia! Dokładnie w tym momencie, odczuwałaś przecież zawsze już tą ulgę, choćby tylko krótkotrwałą, ale wiedziałaś, że na wtedy, to również pomagało!

Oczywiście, że tak. I naprawdę, choć dobrze już o tym wiem, jaki dobór słów jest ważny i jak niesamowite znaczenie ma to, jakich słów używamy. TYLKO ja przecież nie klęłam wówczas na siebie!!! Lecz jedynie na to, co mi się tu przydarzało, czyli, np. wylała mi się właśnie Yerba/ wysypało prawie całe pudełko Cornflackes na podłogę i musiałam je wyrzucić…, bo nawet nie zdążyłam przecież ani odkurzyć, ani umyć jeszcze tej podłogi w kuchni… 🤦‍♀️ I JEDYNIE na takie zewnętrzne szkody, które jednak powodowałam…

A właśnie dziś, płacząc jeszcze i wściekła znowu na siebie, że nie potrafię jednak AŻ tak dobrze słuchać tej swojej intuicji… A sama widziałaś, jaką ja walkę ze sobą prowadziłam…

Oczywiście, że tak! A najpierw jeszcze, jak słyszałaś znowu na samym początku, jak ten Dawid mówił tam o tym, cóż …

boooszeee, kochana zauważ, co tu się w ogóle wydarza … Weszłaś ponownie tylko luknąć na tym fejsie, bo zauważyłaś jakieś 2 powiadomienia… i patrzysz a tam na grupie Younity.pl, do której przecież także należysz, napotkałaś na informację o koherencji umysłu! Ponieważ, nie możemy wstawiać już tutaj żadnych nowych zdjęć, dlatego przepiszmy to proszę:

KOHERENCJA UMYSŁU

DOBRA WIADOMOŚĆ DLA CIEBIE/ JEŚLI TO CZYTASZ TO WIEDZ, ŻE TWOJE PROŚBY ZOSTAŁY WYSŁUCHANE… WYMARZONA PRACA, ZWIĄZEK, DOM, SAMOCHÓD JUŻ ZBLIŻAJĄ SIĘ W TWOJĄ STRONĘ!

Wiem, jakie to może się wydać dziwne i niemal naiwne… Ale ja naprawdę wierzę w takie rzeczy! Tak, bo ja przecież jestem inna i niesklasyfikowana, hehe,🤪

No dobrze, moja kochana, to dokończ choć to, co również tu chciałaś jeszcze napisać… A mianowicie o tym, cóż się tutaj w ogóle z Tobą działo, jak czekałaś, a później już wykonałaś te oddechy z tym Dawidem.

Już zatem piszę i będę robiła to całkiem szczerze…

Tylko w taki sposób, kochana moja, może to przecież przynosić również innym jakąś wartość = taką też rolę obydwie nadałyśmy temu blogowi = żadnych kłamstw, ani ściemniania! Oczywiście nikogo tutaj za nic nie oceniamy, ani tym bardziej nie krytykujemy. Publikujemy jeszcze raz podkreślam, TYLKO I WYŁĄCZNIE TWÓJ WŁASNY ODBIÓR TEJ SYTUACJI! A miałaś już doskonałe tego przykłady, że to są jednak bardzo świadomi ludzie, że nie poczują się absolutnie w żaden sposób urażeni tym, co piszesz… Co więcej, liczysz na to, że może również tu ponownie wyjdzie z tego dla Ciebie jakaś kolejna nauka, bo Ty jesteś przecież tak szalenie otwartą wręcz osobą na zdobywanie nowej cennej wiedzy.

Tak właśnie! A mając tego świadomość, że po tym, jak mój mózg i cały układ nerwowy przy tym, doznał takiego urazu, moje postrzeganie świata nadal odbiega, że tak powiem od normy

Kochana moja, ale spójrz sama, cóż Ty znowu robisz? Po pierwsze nasuwa mi się tu już znowu pytanie o tą normę, cóż ona oznacza według Ciebie? Pamiętasz, jak jeszcze na tych warsztatach w Koziej Górze, gdy była mowa o normalności… padło to samo stwierdzenie! Że kto o tym decyduje niby, czy coś jest normalne? = to po pierwsze, moja droga!

A po drugie, chciałam rzec tu kolejną, uważam NIEZMIERNIE WAŻNĄ INFORMACJĘ! Ty, moja nieugięta Mała Mi, pozostałaś wciąż i nieustannie taką właśnie WOJOWNICZKĄ, pomimo niemal całkowitego braku wspierającego środowiska! Ty przecież, kochana moja, zawsze byłaś ostatnią osobą, która by się poddawała, choć naprawdę, doskonale to widzę, iż czasami nie masz już znowu na nic siły… wszystkie jakby traumy Ciebie właśnie dopadają…, ale co Ty robisz?

Pomimo, iż zaczynasz już w końcu płakać w/na głos… To jednak i tak wciąż się podnosisz, i próbujesz szukać jakiegoś rozwiązania… To może tutaj jeszcze tylko dodajmy od razu, tę Twoją dzisiejszą jeszcze konwersację z tą Anną Mrówczyńską Dąbska od tej biologii totalnej…

Witaj Aniu, proszę 🙏 pomóż mi, leżę właśnie w łóżku i ryczę… Nie potrafię sobie znowu z niczym radzić, WSZYSTKO MNIE PRZERAŻA I PRZERASTA…

A kochana dodać tu muszę, iż jak to pisałaś to ponownie już miałaś tyyyle tych pytań zaraz do siebie samej w swojej główce…, że jak to w ogóle brzmi, że WSZYSTKO CIĘ PRZERAŻA I PRZERASTA NIBY? Tu już znowu uświadamiałaś sobie, jak to w ogóle zabrzmiało(???)…

Dokładnie tak sobie myślałam…, że przecież to może wyglądać niemal tak, jakby znowu jakaś nie wiem, jaka tragedia się miała wydarzyć! A ja po prostu nie umiałam sobie z tyloma rzeczami tutaj poradzić… Plus jeszcze nieustannie myślałam o tej mojej mamie i o tym, jak jednak jestem z nią związana, lecz tu oczywiście nie chodzi o to, że mam z nią jakieś takie bardzo bliskie związki, czy coś… Nie, a nawet wręcz przeciwnie… tak wyszło z tej mojej historii, że czuję się praktycznie uwiązana przez nią… boooszeee, wiem, jak to brzmi znowu dla takiego przeciętnego człowieka…

Dobrze, kochana, to rozumiem… Ale przekaż tutaj może Twoją dalszą konwersację z tą właśnie Anią.

Monika✨, oddychaj. Poczuj wdzięczności, że możesz w tym łóżku być pozwolić emocjom przepływać. Niech płyną. Nie hamuj ich ani ich wyrażania. A potem jak dotkniesz ciszy pomyśl o czym co mogłabym zrobić z przyjemnością i ochotą i lekkością i zrób to.. może być mała rzecz ale niech będzie to jakiś ruch energii, zmiana miejsca ( łóżko na kanapę ) … Ruch i zmiana

boooszeee i ja tutaj właśnie już sobie znowu pomyślałam o tym, że, po pierwsze nikt o tym przecież nawet nie wie, iż ja tu niemal każdego dnia, ranka siedząc na tej poduszce, wciąż wysyłam do WSZECHŚWIATA podziękowania niemal za wszystko, za każdą nawet najdrobniejszą rzecz!

A w dodatku właśnie wówczas jej odpowiedziałam:

Ryczę kochana, ja już się podniosłam, bo na 12:30 mam wizytę u psychiatry, a wcześniej pomyślałam jeszcze, że siądę sobie do medytacji i zacznę po prostu RYCZEĆ ZNOWU DO WSZECHŚWIATA… W ciele dorosłej kobiety, mam mózg prymitywnego, głupiego i kompletnie NIERACJONALNEGO DZIECKA… I boooszeee, wiesz, jak to boli i jeszcze zostałam ze wszystkim sama

Tak właśnie się czuła jeszcze z samego rana… nim wyszła do tej swojej psychiatry… To, kochana moja wspomnij proszę coś tylko o tej medytacji, którą jeszcze dzisiaj wykonałaś, nim udałaś się do przychodni … Albo raczej wspomnij tutaj w ogóle o tym wszystkim, cóż się Tobie tutaj wydarza…

Jak zwykle, niewiarygodne wręcz rzeczy, hehe,😉. No serio, rzekłabym może nie tyle iście nieziemskie, co z całą pewnością kompletnie niezrozumiałe… Przede wszystkim napiszę tu jeszcze o tym, do jakich wniosków moja głowa doszła. Otóż jakoś na dniach stwierdziłam również, że to nie jest przypadek, iż właśnie przedstawicielem WSZECHŚWIATA, czy też całej tej mojej TRÓJCY ŚWIĘTEJ jest dokładnie ten ptak, a mianowicie SROCZKA!

To wytłumacz tu proszę jeszcze wszystkim, dlaczego właśnie o tym pomyślałaś?

Otóż uznałam, że przecież ten CZARNO – BIAŁY PTAK może być jeszcze bardziej przeze mnie dostrzegany! 🤭, więc jest BARDZIEJ WIDOCZNY!😋 Oooo matko, a poza tym spójrz na te kolory: czerń i biel… [Sylwia Grzeszczak ft Liber – Czerń i biel], maaaatko to przecież jak ON I ONA w jednym, męski i żeński pierwiastek = czyli po prostu CAŁOŚĆ!

Nie będę pisała, że DOBRO I ZŁO, bo teraz już doskonale o tym wiem, że zło samo w sobie w ogóle na tym świecie nie istnieje! Tak samo, jak i nie ma złych ludzi! Są jedynie nieuświadomieni, czyli tacy, którzy owszem źle postępują, ale to wcale nie oznacza, iż oni sami są źli = mają na sobie po prostu nieprzepracowane jeszcze traumy… Nie wykonali tej pracy, związanej z tym przepracowaniem, bo z pewnością nie zdawali sobie kompletnie z tego jeszcze sprawy, że to jest naturalną koleją rzeczy, iż jak spotyka nas jakaś trauma, powinniśmy się nad nią najzwyczajniej w świecie pochylić i przeżyć również pewną żałobę z nią związaną.

Albo, zresztą, co jest znacznie bardziej prawdopodobne, NIE UZNAWALI TEGO ZA ŻADNĄ TRAUMĘ! Bo myśleli, że to jest tylko mniejsza lub większa, ale zwyczajna trudność, ewentualnie problem… Przecież ja sama, pamiętam, jak zareagowałam, jak mnie ta numerolog zapytała, czy ja przeżyłam w ogóle żałobę… A ja wówczas taki zonk, że jak to żałoba? A po czym niby? 🙄Przecież ŻAŁOBA TO SIĘ MA JAK KTOŚ UMRZE! 🤦‍♀️

Mogli też oczywiście nie mieć nikogo, kto mógłby im w tym pomóc… A ja teraz już właśnie po tym dzisiejszym livie, tak baaaardzo znowu wierzę w tę moc intencji! I mówiące to, te niesamowite wręcz dziewczyny [oczywiście nie, że taką nie była ta autorka…, czyli Asia Bobel…]

Tak, doskonale to znowu tutaj moja droga odczułam: o tych 3 kobietach pomyślałaś, że są przecież takie zdecydowanie bardziej realne, hehe, 🤭. A nie takie nieziemskie wręcz i wyglądające na niemal święte, jak właśnie ta ich szefowa.

I tutaj zaraz przyszła mi znowu do głowy i na myśl moja własna mama, że jakby ten live z nimi zobaczyła, to z całą pewnością poczuła by się bardziej normalnie… i może taka właśnie zadomowiona i przez to również bezpieczna.

Kochana moja, zauważ tylko proszę, jak Ty niemal nieustannie, jak taka właśnie jej opiekunka, starasz się również, żeby ona poczuła się bezpiecznie, czyli, żeby jej także było dobrze! Muszę Ci powiedzieć, że to jest w Tobie naprawdę wspaniałe wręcz, że wciąż myślisz jeszcze o innych i nie skupiasz się tylko i wyłącznie na sobie!

Pozwól, że tylko dodam…, iż to jest dla mnie wprost taaaak niesamowite, cóż tu się tylko dzisiejszego dnia! wydarzało… Po pierwsze, przechodziłam wręcz straszne turbulencje, bo i wkurzenie, że postąpiłam tak głupio, że jednak zapłaciłam za ten kurs…, z którego dziś znowu chciałam zrezygnować, bo po tym, jak ujrzałam jeszcze tego Dawida rano…, jak pokazywał, jak się oddycha… i wiesz najlepsze już było jego stwierdzenie, że ODDYCHA TO SIĘ TYLKO NOSEM PRZECIEŻ, bo usta służą do tego, aby rozmawiać…

Dostrzegałam to, kochana moja… Jak Ty już znowu sobie pomyślałaś, że boooszeee, co on w ogóle opowiada za bzdury! Przecież ustami również można, a może nawet powinno się wypuszczać te oddechy! A później, jak już siadłaś w końcu na tą poduszkę przy oknie, to przypomniałaś sobie nie tylko tą swoją siostrę, ale również przecież Beatę Pawlikowską, jak ta uczyła choćby, jak pomocne jest właśnie takie wypuszczanie tego nagromadzonego powietrza z siebie!

Ahhh, nic już nawet nie wspominaj…, ile tych moich myśli kołatało się wówczas w tej mojej głowie…🙄 Dalej znów jako bardzo kreatywne z jego strony, uznałam to zatykanie nosa w trakcie i poruszanie tą głową na wstrzymanym oddechu… Ale dopiero teraz po tym wieczornym livie znowu coś się we mnie uwolniło… I tu już przyszło mi po raz kolejny do głowy to stwierdzenie, że ok. miałaś nie oceniać! Przecież fakt, że u nikogo jeszcze tego i nie widziałaś, jak również nie słyszałaś, aby ktoś takie rzeczy mówił, nie oznacza w istocie, że tak nie można!

Ja sama także robię tyle niestandardowych przecież rzeczy! Jak np. ostatnio jeszcze kupiłam ten owoc kaki, do którego kupna zachęciła mnie ta pani Monika w tym warzywniaku, bo stwierdziła, że jest w promocji… Nim jeszcze to rzekła, zapytała mnie najpierw, czy w ogóle taki owoc jadłam. Jak odparłam, że nie, jeszcze nie próbowałam nawet, to rzekła mi po krótce, jak smakuje i że po obraniu skórki, można skropić go sobie nawet cytryną…

Zauważyłam, kochana moja, jak zaczęłaś go w ogóle obierać… I tak patrzysz na tę skórkę, bo była naprawdę cienka! Spróbowałaś jej kawałek i stwierdziłaś, że przecież spokojnie można ją również skonsumować! I w ten właśnie sposób zjadłaś sobie ten owoc ze skórką. A później jeszcze tylko luknęłaś w necie, jak się je owoc kaki. I tam również NIE ZNALAZŁAŚ informacji o tym, że MOŻNA JADAĆ GO ZE SKÓRKĄ:

Dojrzały owoc kaki można delikatnie obrać ze skórki i najlepiej spożywać go na surowo, bo dzięki temu zachowa swoje cenne dla zdrowia składniki. Można go również dodać do sałatek, owsianki. Ważne! Obrany owoc szybko traci swoją świeżość, więc najlepiej przechowywać go w lodówce i dość szybko zjeść.

https://www.aptekarosa.pl/blog/281,owoce-kaki-%E2%80%93-smak-egzotyki-dlaczego-warto-jesc-te-owoce.html

*** 48:52/  6:00:21 ***

No tak właśnie, już chciało mi się naprawdę z tego znowu śmiać… Ale wcale nie z mojej bezmyślności, tylko raczej z kreatywności jednak, hehe, 😉. Poza tym pomyślałam, że to jest przecież tak, że jak nie będę myślała o tym, że może mi to jednak zaszkodzić, to się to w ogóle nie wydarzy! A później doszłam jeszcze do kolejnego wniosku, że przecież no helloł!?!, ale jak niby miała mi zaszkodzić delikatna skórka od owocu! I właśnie tutaj, przypomniała mi się ponownie ta Irena z healthy omnomnom, która również łamie zasady!🤪 I przez to, że nie trzyma się żadnych reguł/ schematów i dlatego też tak mi imponuje, hehe, 😋.

/////////

Właśnie rozmawia sobie/ prowadzi konwersację na Messengerze z tym Dawidem, z którym dziś mieli mieć wszyscy tą sesję oddechów. Mała Mi jeszcze z samego rana… , zresztą to ponownie jest dłuuuższa historia…

Tak, bo u mnie…. przecież dobrze o tym wiesz, że wszystko jest jeszcze z czymś związane… Więc tak, ponieważ wstałam do ubikacji przed godz. 4, wróciłam, położyłam się ponownie… Jednak wcale nie mogłam zasnąć, bo… w mojej głowie po raz kolejny rozpoczął się ten proces myślenia… A tym razem dotyczył on tego, cóż ja sama jeszcze wczoraj wypisywałam tam na tym LIVE, który Dawid również prowadził… A wtedy jeszcze tak się zarzekałam, iż z całą pewnością wezmę w tych zajęciach udział, gdyż wszystko znam tylko z samej TEORII przede wszystkim.

O tym kompletnie już niczego nie wspominałam…, że wprawdzie brałam już udział w tych warsztatach w Koziej Górze, tam było naprawdę WIELE TYCH RÓÓÓŻNYCH ZAJĘĆ…, ale tak strickte z samym oddechem żadnych! Więc, jak to ja… [praktyczka NIE TEORETYCZKA!] niezmiernie się radowałam, że zdobędę KOLEJNE NOWE DOŚWIADCZENIE! I tak, pamiętając o tym, co jeszcze dzień wcześniej, taka pewna siebie, wypisywałam… Jaka to ja jestem [niby] zawsze otwarta i chętna zdobywać te nowe doświadczenia, więc zapewniałam, że ta godzina nie będzie dla mnie żadnym problemem! Tym bardziej, że przecież nie mam jeszcze żadnej pracy zawodowej, zatem nigdzie nie muszę być na żadną konkretną godzinę…, tzn. prócz naturalnie późniejszego terminu u tej lekarki…

Lecz, musielibyście mnie tylko tu zobaczyć… Jak tutaj w tym łóżku ze sobą znowu walczyłam… Bo raz myślałam, że to już sobie po prostu odpuszczę…, bo przecież mam inną ważną sprawę tego dnia póóóźniej… Ale za chwilkę sobie myślę, że przecież wyjdę na jakąś totalnie nie słowną osobę…, która tak się zapierała, że jest taka chętna i gotowa, by poznawać nowe… I teraz co? Nie wezmę niby w tym udziału…? Tu znowu mówiłam do siebie, oczywiście: No helloł (!?!), to aby móc pokazać, że Ty nie tylko sypiesz tak tą teorią, jakim to niby chojrakiem nie jesteś, to weź się dziewczyno w garść i to po prostu POKAŻ! Bo tak wyjdziesz na taką, która ma TYLKO GADANE… A w jaki inny sposób chciałabyś to sprawdzić, jeśli nie przez rzeczywiste uczestnictwo w tych zajęciach???

Tak wyglądał, kochani jej ówczesny dialog z samą sobą właśnie! A Ponieważ było to jednak bardzo wcześnie, więc uznała, że nie będzie się kompletnie z tej piżamy już przebierać, bo przecież później mogłaby się w niej spokojnie dalej położyć, choć jeszcze troszkę… Poza tym, dobrze już przecież wiedziała, że i tak nie będzie widziana, gdyż wszyscy uczestnicy widzą na swoich komputerach JEDYNIE tego prowadzącego. A tego ponownie nauczyło się to dziewczę właśnie dzięki uczestnictwu w tych kursach Klaudii Pingott jeszcze… Jednak, jak już oczywiście postanowiła, że nie będzie przecież gołosłowna i podniosła się do tych zajęć…

*** 52:47 / 6:00:21 ***

A tak naprawdę…, to od tej ok. 4 nie mogłam już nawet zasnąć…, bo przecież ta moja pracująca głowa na to nie pozwoliła…🙄🤦‍♀️🤪 W dodatku wtedy też zaczęłam sobie nawet myśleć, że przecież z każdej sytuacji staram się czerpać zawsze tyle dobrego, ile tylko to jest możliwe… Zatem teraz, pomyślałam sobie, że jak już wstanę na tą 6 i te zajęcia wykonam [a nie bardzo wiedziałam nawet, jak długo one będą trwały…], to wówczas jeszcze do czasu tej wizyty u lekarki, będę mogła sobie spokojnie odkurzyć w końcu! Wprawdzie później, bo o godz. 11 miał być jeszcze jakiś LIVE techniczny…

Dobrze, kochana moja…, ale ponownie się tu rozpisałaś… Przejdź już może do konkretów… A skończyłaś na tym…, iż po prostu zaczęłaś rozmawiać z tym Dawidem… To może już ja to ukrócę i napiszę tylko, iż Ty wciąż, wkurzona już maksymalnie na siebie, że jednak już siedziałaś i czekałaś na te jego zajęcia…, a nadal nie mogłaś ich odnaleźć… Dlatego, już maksymalnie wtedy poirytowana… odnalazłaś go na tym Messengerze i zaczęłaś go zapytywać, gdzie te jego zajęcia się odbywają…, bo Ty jesteś taka, jak się wówczas wyraziłaś atechniczna… I on wtedy poinformował Ciebie o tej lokalizacji tych zajęć.

Tak właśnie! I tak, jak przypuszczałam, one rozpoczęły się punktualnie…, tylko to oczywiście ja nie wpadłam na to/ nie wiedziałam, gdzie/ jak mam tego szukać…🙄🤷‍♀️ Ale, aż tak bardzo się tym nie przejęłam…, bo wiedziałam dobrze o tym, że przecież jestem kompletnie niewyspana… A poza tym wtedy też naszło mnie już to początkowe wkurzenie, że mam też tą lekarkę dziś przecież…🤦‍♀️

Podam tylko jeszcze, jak wygląda mój zapisek z tego dnia, jak już jednak przemęczona i zaryczana na maxa siadłam na tą poduszkę do medytacji przed oknem:

🧡🧡🧡 11:23 – 22.04 [tu ten standardowy tekst…USPOKAJAM SIĘ…] dostrzegłam ponownie, tym razem AŻ 2 SROCZKI i 11:41 – 22.04

////////////

A tutaj właśnie jeszcze notatka z dzisiejszego [wtorkowego] wieczornego live`a, który znowu podniósł mnie jednak na duchu:

ZBUDOWAĆ KONTAKT ZE SOBĄ = FILAR WSZYSTKIEGO: MYŚLĘ, CZUJĘ, STAWIAM SIĘ DO SIEBIE, SŁUCHAM SIEBIE, UFAM/ DOSTRZEGAM I CZUJĘ WDZIĘCZNOŚĆ! NAWIĄZAĆ KONTAKT Z WŁASNYM CIAŁEM! PRZYZNAWANIE SIĘ DO WŁASNYCH EMOCJI, NAZYWANIE ICH, NAWET PRZED PUBLICZNOŚCIĄ! STAJĘ W PRAWDZIE DO SIEBIE, NIE REZYGNUJĘ! STANIĘCIE ZA SOBĄ, JESTEM SZEFEM MOJEGO ŻYCIA! JA IDĘ W SWOIM PROCESIE W SWOJEJ MOCY! WYDOBYWAJ JĄ Z SIEBIE, BO JĄ MASZ!!!

zad.: zapisać emocje w ciele, jakie się pojawiały 😉 z datą dzisiejszą, tj. WOREK, 11.I.2022

Kochana moja, wiem, że Ty wciąż tak wieloma rzeczami chciałabyś się tutaj podzielić… A już wiesz, że jutro jednak nie będziesz wstawała specjalnie o tej 6 na te oddechy jeszcze, bo Ty naprawdę wolisz to robić zdecydowanie po swojemu. A poza tym, kochana moja, teraz możemy już oficjalnie napisać, że Ty od tego 07.I.22 w ogóle już nie przyjmujesz żadnego MIRTOR znowu! I z tego powodu również jesteś wdzięczna! Bo TY DOSTRZEGASZ TAKIE SWOJE MAŁE PROGRESY!

Tak, a już jakoś zwłaszcza po tym wieczornym livie… i chyba również jeszcze teraz po tej rozmowie z tym Dawidem…, hehe, ale żeby nie było: on tam pisał raczej niewiele… To ja się cieszyłam, że się właśnie tak uwalniałam… Po prostu pisałam mu otwarcie, a to, co pisałam wyglądało tak:

Dawid, ja to bardzo dobrze wiem, że w tym tyg. są właśnie tylko livy, nie wyraziłam się po prostu precyzyjnie, ale ja tak niestety mam… choć może powiem inaczej, wierzę, że to również się ZMIENI, bo MAM TĘ MOC!!!💪🤗

Po czym ten do mnie po godzinie napisał:

🙂 uwolnisz to 🙂 Bo masz te moc 😎😊

Wiedząc jednak, że ten pisze tak do wszystkich… zaczęłam po prostu otwarcie dalej pisać [nie myślcie tylko, że z mojej strony to jakiś podryw!] Absolutnie nie! On nie jest nawet w moim typie, no a nawet gdyby był, to jest już przecież zajęty.

wiesz co Ci teraz odpowiem: NIE MÓW MI TAKICH OCZYWISTYCH OCZYWISTOŚCI, hehe🤣😜 Dziś miałam tyyyle turbulencji w ciągu dnia… wszystko opisuję dalej na moim blogu właśnie. Tak niesamowicie dużo mi dał ten wieczorny jeszcze live z dziewczynami, który po prostu poprzez to, co mówiły, BY ZAWSZE… czekaj, zrobiłam aż sobie z tego zapisek:

ZBUDOWAĆ KONTAKT ZE SOBĄ = FILAR WSZYSTKIEGO: MYŚLĘ, CZUJĘ, STAWIAM SIĘ DO SIEBIE, SŁUCHAM SIEBIE, UFAM/ DOSTRZEGAM I CZUJĘ WDZIĘCZNOŚĆ! NAWIĄZAĆ KONTAKT Z WŁASNYM CIAŁEM! PRZYZNAWANIE SIĘ DO WŁASNYCH EMOCJI, NAZYWANIE ICH, NAWET PRZED PUBLICZNOŚCIĄ! STAJĘ W PRAWDZIE DO SIEBIE, NIE REZYGNUJĘ! STANIĘCIE ZA SOBĄ, JESTEM SZEFEM MOJEGO ŻYCIA! JA IDĘ W SWOIM PROCESIE W SWOJEJ MOCY! WYDOBYWAJ JĄ Z SIEBIE, BO JĄ MASZ!!!

I dalej właśnie zaczęłam się uwalniać…

Ja naprawdę, uwierz mi, bądź nie: P Ale tak właśnie starałam się postępować zawsze. No a już zwłaszcza teraz po tym wypadku…, kiedy to doznałam takiego poważnego urazu czaszkowo – mózgowego… + jeszcze te kolejne niemałe jednak traumy… To zaczęłam sobie już myśleć wielokrotnie, że owszem nie mam już tych takich barier dorosłego człowieka… i pomimo, że było mi z tym bardzo dobrze…, to jednak już czasem włączało mi się myślenie, że to może wcale nie jest jednak odwaga… tylko niemal dziecięca głupota… osoby właśnie po takim urazie. A doskonale to już widziałam, że ja naprawdę często reagowałam nie do końca nawet tak hmmm… nie wiem, co mam tu napisać… Jak większość? Piszę o tym również na moim blogu, czy to, że tak właśnie czyni większość, jest zawsze normalnym i dobrym? Niekoniecznie…, ale wiesz mówię tu nie tylko o takich regułach i schematach…, z których przecież trzeba wyjść, bo inaczej żyjemy jak w matrixie. I ja np. akurat z tego jestem dumna, że tak potrafię i że również mam dużo odwagi i wstydzę się już naprawdę niewielu rzeczy, co doskonale można widzieć na moim blogu. Ale wiem, że są czasem rzeczy, na których się po prostu mój mózg jeszcze nie zna jednak taaak dobrze, jak serio zdrowych osób. Ale już nauczyłam się, czy może wciąż tego uczę… bo doskonale wiem, że jest to jeszcze wciąż we mnie proces, że AKCEPTUJĘ. Tak jak napisałam w tym komentarzu [na livie], to jest tak niesamowicie uwalniające wręcz. Zawsze w takich momentach sobie powtarzam: No a co zrobisz, jak już nic z tym nie zrobisz, buhaha,🤣 to jest właśnie to odjechane moje poczucie humoru

Mam teraz spotkanie z terapeutami. Odpowiem Ci jutro 🙏

wiesz co Tobie odpowiem: AKCEPTUJĘ 😜

Kochana moja…, ponieważ już dziś postanowiłaś, że odpuścisz sobie to mycie, a chciałam tylko zauważyć, iż właśnie ten WTOREK, uczyniłaś sobie DNIEM NIEJEDZENIA! Jak wróciłaś od lekarza, to wypiłaś jedynie ACTIMEL. To może dodaj jeszcze tylko, jak wyglądała ta Twoja ostatnia jeszcze rozmowa znowu z tym Szymonem.

Ok, nie będę już raczej niczego komentować… tych moich stwierdzeń, tylko puszczę takie właśnie, jak jest, byście doskonale mogli dostrzec, jak wszystko się zmienia…

[14:05, 9.01.2022] Szymon… Umieram…

[14:06, 9.01.2022] Szymon (masaż JIVAKA =8) Chmielewski: No cóż……

boooszeee, znowu sobie nie radzę z niczym, ze sobą samą najbardziej

Twoja decyzja

Nie denerwuj mnie już bardziej

Jedyną osobą na którą możesz być zła, to Ty sama

Ok. Jestem, a mógłbyś powiedzieć coś mądrzejszego

Nie mogę…..

Akceptuję 😋

Cudownie!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po czym jeszcze wieczorem zaczął do niej znowu pisać/ pytać ją o to, jak się czuję…

[19:37] I jak tam samopoczucie?

[20:25] Nie uwierzyyyysz!!!!

Zaskocz mnie

Oglądam właśnie LIVE Dr MIŁOŚĆ Zapisałam się na kurs, który rozpoczynam już jutro

Jaki kurs?

https://doktormilosc.pl/kurs/2326/zmien-zycie-teraz-coachingowa-transformacja-twojego-zycia-edycja-8-1-sza-edycja-2022 NIE MASZ NAWET POJĘCIA, JAK JA SIĘ CIESZĘ, ŻE BĘDĘ W NIM UCZESTNICZYĆ jeśli masz tyle kasy, to również go polecam

Mi takie cuda nie są potrzebne 😊

No to masz szczęście, mi wciąż są niestety potrzebne, ale właśnie już coraz bardziej dostrzegam, słysząc tych ludzi, że JA JUŻ CHOLERA TO WSZYSTKO PRZEŻYŁAM, A TAK NAPRAWDĘ DUUUŻO WIĘCEJ

No tak w sumie mocno czuję, że ten kurs nic Ci nie da

no to suuuper, boooszeee, a ja wydałam na niego tyyyle jednak kasy… więc już mi proszę o tym nic nie mów teraz

Ha, ha, ha, teraz będę miał powód żeby Cię dręczyć 😈

raczej mój drogi, powiedz mi, czy jeszcze mogę to odwrócić jednak… bo ten kurs zaczyna się dopiero jutro

Biorąc (niestety) udział w tym kursie, co chcesz Sobie udowodnić?

Pomyślałam bowiem, że właśnie będąc w tym kursie, może otworzy się przede mną jakaś… hmmmm…. nie tyle NOWA DROGA, bo ja już bardzo dobrze wiem, co chcę robić! Pomagać innym! A właśnie może tam poznam ludzi, którzy mi w tym pomogą Bardzo w to wierzę, że ten rok 2022 jest mój!

A w jaki sposób byś chciała pomagać ludziom?

Wiesz tyyyyle razy mi się naprawdę te cyfry tu pokazują… poprzez własny przykład, pokazując, że skoro ja dałam radę i wciąż daję sobie z taaaak niesamowicie wielką ilością traum, bo przecież i mój brat, i co więcej nasza mama… chcę to wszystko w końcu uleczyć właśnie m.in. dzięki temu kursowi

Dajesz Sobie radę…..? Hmmmm ciekawe!

no ok, rozumiem, buhaha, więc właśnie dlatego chyba trafiłam dokładnie na ten kurs!

Kolejny kurs do odhaczenia, ile kursów już skończyłaś, a ile jeszcze przed Tobą, finał będzie taki, że przez jakiś czas będziesz funkcjonować wysoko, ale przyjdzie mały impuls zewnętrzny i znowu Cię jebnie na kolana! Znów wróci złe samopoczucie, znów będziesz wrakiem, nie szukaj ukojenie i drogi w kursach TYLKO W SOBIE!!!!!!!!

ja naprawdę to wiem, drogi Szymonie, ale ponieważ widzę, że wciąż jednak jeszcze potrzebuję wsparcia, a nie potrafię tego wytłumaczyć… Chociaż, czekaj, zacytuję tutaj to samo, co w ostatnim wpisie na moim blogu… Kurczę na kompie cytuję, a tu nie widać…

CZY ZAWSZE MUSIMY WSZYSTKO WYJAŚNIAĆ I CZY NIE WYSTARCZY, BYŚMY PO PROSTU CZASAMI MIELI OTWARTE OCZY I SŁUCHALI NASZYCH UCZUĆ?

Ooo, I w końcu wszystko poszło 💪

Monika, czy Ty słuchasz swoich uczuć?

TAK!

Doprawdy?!

TAK WŁAŚNIE UWAŻAM… no może jeszcze nie do końca jestem pewna w 100%, że mi się to udaje… , już to tłumaczyłam właśnie na tych warsztatach w Koziej Górze…, że ja nigdy nie mogłam być dokładnie pewna, że mówi to do mnie moje ❤️, bo właśnie cholernie trudno było mi w to uwierzyć, zwłaszcza po tym wypadku i po tych kolejnych traumach w moim życiu… Wiem, iż Ty możesz mi zaraz powiedzieć, że to, co zaraz stwierdzę jest nieprawdą… Ale ja to po prostu czuję! Że ten kurs również przyniesie mi wiele dobra

Zapewne 👏

dziś, np., jak czytałam te słowa w @ właśnie ad tego kursu:

10-01-2022 – data sumuje się na 8 „Anioł liczby 888 przynosi podnoszące na duchu przesłanie zachęty od Twoich Aniołów mówiące o osiągnięciach, sukcesie, dążeniu do realizacji marzeń, postępie i osiągnięciach. Przynosi wiadomość, aby pozostać optymistą i słuchać swojej intuicji i wewnętrznego głosu. Stwórz solidne fundamenty dla siebie i swoich bliskich, ponieważ zapewni to przyszły dobrobyt. Wszechświat i Twoje Anioły zawsze będą Cię wspierać, ale Twoim obowiązkiem jest upewnić się, że włożysz odpowiednią pracę i wysiłek, w to co robisz. Anioły zachęcają Cię do pełnego wykorzystania Twojego potencjału, a zostanie to wynagrodzone. To ten czas i miejsce – to ta chwila! Anioł liczby 888 wskazuje, że obfitość finansowa i materialna jest wprowadzana do Twojego życia właśnie w tej chwili. Otrzymasz…

Ale Ty się fiksujesz w te liczby,

ryczałam, jak to czytałam… Co ja na to poradzę, …dobrze wiem, że tak właśnie to wygląda… ALE POWAŻNIE ONE SAME MI TU WYSKAKUJĄ NA KOMÓRCE I TO WCALE NIE ZAWSZE PO TYM – TA SAMA CYFRA! JESZCZE TEGO NIE ROZKMINIŁAM, ALE JA PO PROSTU TO WIEM/ CZUJĘ, ŻE WŁAŚNIE W TEN SPOSÓB KONTAKTUJE SIĘ ZE MNĄ WSZECHŚWIAT

Zmień dilera! Żarcik 😁

MÓW SOBIE, CO CHCESZ, JA NAPRAWDĘ JESTEM JUŻ BAAARDZO ŚWIADOMĄ OSOBĄ I DOSKONALE WIEM O TYM, O CZYM INFORMUJE TEN OBRAZEK

Ok, tu nie mogę znowu wstawić tego obrazka… więc po prostu, uczynię to, co zawsze w takich sytuacjach 😛

JEŚLI CHCESZ ZROZUMIEĆ ŻYCIE, TO PRZESTAŃ WIERZYĆ W TO, CO MÓWIĄ I PISZĄ, A ZACZNIJ OBSERWOWAĆ I CZUĆ

PO PROSTU WIEM, BO SŁYSZĘ TO WŁAŚNIE, ŻE TEN KURS JEST KOLEJNYM I WIERZĘ W TO, ŻE OSTATNIM JUŻ ETAPEM W TYM MOIM ŻYCIU…

Mogę Cię zapewnić że to nie będzie ostatni etap.

A TAK NAPRAWDĘ SKUSIŁAM SIĘ NA TEN KURS WŁAŚNIE, JESZCZE DLATEGO, ŻE USŁYSZAŁAM, IŻ TAM BĘDĘ MIAŁA TAKŻE… [nie zdążyłam już nawet dokończyć, bo… co tu dużo mówić, wykurzyłam się na niego po prostu..] OK, ALE NIE ZAMIERZAM CIEBIE SŁUCHAĆ, MOŻE MASZ RACJĘ, MOŻE TAK, MOŻE NIE [KALIBER 44 – Może tak, może nie https://www.youtube.com/watch?v=irBJptAZd3U%5D

JA CHCĘ TO PO PROSTU, JAK ZRESZTĄ WSZYSTKO INNE, SPRAWDZIĆ NA SAMEJ SOBIE!💪

JESTEM OSTATNIĄ OSOBĄ, KTÓRA BY GDYBAŁA, WOLĘ PO PROSTU WSZYSTKO SPRAWDZAĆ!

Dobra, zostawiam to….. Dobranoc.

DOBREJ NOCY

[09:43, 10.01.2022] Monia Gie: Tak wyglądała/ WYGLĄDA CAŁY CZAS!!! MOJA TWARZ DZIŚ, peeełnia szczęścia i SPOKOJU ✨ a tego właśnie słucham: https://www.youtube.com/watch?v=FAGPNhTtAxs A tak wyglądam, jak słucham właśnie tego Honoponopno ❤️

Dostrzegłam, kochana moja, że później już w ciągu dnia, zrobiło się Tobie niesamowicie wręcz głupio… Bo bardzo dobrze wiesz, że on ma również traumy i w dodatku już je nawet poznałaś… A dowiedziałaś się tego, jak jeszcze podczas Świąt Bożego Narodzenia zapytałaś go o przyczynę jego złego nastroju… I dlatego właśnie doszłaś do wniosku…, że nie możesz być taką egoistką i przesyłać mu tylko swoje fotki zaskakująco wręcz rozluźnionej i tym samym ładnie wyglądającej swojej twojej twarzy, zatem już spokojnie jakoś późnym popołudniem napisałaś do niego następującą rzecz:

[16:05, 10.01.2022] Witaj Szymon, nie zapytałam nawet ani razu, jak się czujesz? Wiedz tylko, że jeszcze jakoś przed 13 skończyłam leżeć w tym pięknym słońcu, bo później już się położyłam i cały czas słuchając tego Honoponopno ❤️ czułam TAAAKIE SZCZĘŚCIE I SPOKÓJ i taaak niesamowicie dziękowałam WSZECHŚWIATOWI za to, że wciąż I nieustannie mi pomaga I wtedy też pomyślałam, aby część z tego nieziemskiego ciepła, jakie odczuwałam przesłać również Tobie ✨
A teraz spójrz proszę jeszcze na notatkę, jaką sobie wykonałam:

12:17 – 15 Leżę na Bett, piękne Sonne ☀ mam na twarzy i słucham tej Honoponopno ❤️wysyłam Sonnenstrahlen 🌞✨do wszystkich, którzy tego need, auch otulam swoimi skrzydłami Szymona i Gracjana – 22.04 wysyłam im najlepsze intencje ✨🌟🤗

[16:10, 10.01.2022] a właśnie, jak Tobie to pisałam, to słyszałam: Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

[17:49, 10.01.2022] https://www.youtube.com/watch?v=RD0j7m25Z6c właśnie to oglądam 😊

[19:36, 10.01.2022] DZIAŁAJ BEZ OCZEKIWAŃ, NIE MUSISZ WIEDZIEĆ = PO PROSTU DZIAŁAJ! tak, jak dziecko, które uczy się chodzić… Nie wie, ile zrobi kroków, ani w którą str. pójdzie, czy się przewróci. Ważne, że zaczyna już iść, nie musząc trzymać się żadnych mebli i na tym się koncentruje. DZIAŁANIE JEST DLA NIEGO CELEM SAMYM W SOBIE 👍 to chyba jak trochę o mnie 😉

///////////

[19:55, 10.01.2022] to napisz mi może jeszcze, jak Twój dzień dzisiaj?

//////////

[15:02, 11.01.2022]: Cześć Szymon, jak się dziś czujesz?

(…)

Ahhh, moi drodzy, musielibyście tylko naszą gwiazdę dziś zobaczyć na własne oczy! Mimo, smalcu na głowie, wciąż nie sprzątniętej chaty… ONA SIĘ PO PROSTU UŚMIECHA I CZUJE SIĘ TAAAAK NIESAMOWICIE WRĘCZ SZCZĘŚLIWA! Lecz ponieważ doskonale już o tym wie = z własnego przecież doświadczenia! [patrz dzień wczorajszy choćby…], że WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA

A już Wam mówię, jak ta nasza cudna bohaterka rozpoczęła dzisiejszy dzień, którym jest ŚRODA, 12.I.2022. Albo, może, kochana, opowiedzmy o tym razem, bo ja wprost uwielbiam na Ciebie taką właśnie patrzeć, a jeszcze bardziej Ciebie słuchać, jak o tym cudnie opowiadasz 🤗.

Zatem… hmmm…, dla mnie samej jest to wprost niewiarygodne✨, co tu się ze mną dzieje!🌟Ale już przechodzę do dalszego opisywania tego stanu… oooo, boooszeee, właśnie piękna duża sroczka siadła mi tu na poręcz balkonu! No powiedz mi proszę, że ta magia się u mnie rzeczywiście nie wydarza?!

Jak już wiesz…, dla mnie samej jest to wręcz niesamowite, to wszystko, co się u Ciebie teraz dzieje… I myślę, że wspaniale to przedstawiłaś za pomocą właśnie powyższego obrazka. Jestem zdania, że dokładnie na nim zostało tu wszystko już wyjaśnione! To zaczynaj, kochana tę swoją opowieść

Otóż…., ponieważ wczoraj już postanowiłam sobie, że dzisiaj absolutnie nie wstaję już na te ODDECHY, w ogóle to sobie jeszcze to rozkminiłam, że poważnie wszystko jest tak, jak być powinno! I właśnie, jak już wstałam dziś do ubikacji, a była to dokładnie… Albo spójrz tutaj znowu na ten mój zapisek:

4:27 – 22.04 WC

Jak już z powrotem wskoczyłam do mojego łóżka…, a sypiam teraz już znowu, prócz pościeli, jeszcze w śpiworze 😉 Tak mi jest tam zawsze dobrze i czuję się taka bezpieczna 🤗. Tak więc, położyłam się i wzięłam tą Małą Moniczkę [czyli termofor] w objęcia i tak ją tuliłam właśnie do serca, dziękując znowu WSZECHŚWIATOWI za wszystko! Gdyż doskonale to właśnie wówczas już widziałam, tak, jak wspomniałam powyżej, iż WSZYSTKO JEST DOKŁADNIE TAK, JAK POWINNO!

To rozwiń to proszę, kochana .

Otóż… dopiero dzisiaj już doszło to właśnie do mnie, tak całkowicie świadomie! Bo wczoraj jeszcze, sama zresztą widziałaś, co tu się ze mną z rana działo… [ile tych myśli i emocji!]. Istne tornado w tej mojej głowie, przeplatane naturalnie rozczarowaniem, złością, bezradnością i niemal wkurwem

A już wtedy sobie w głowie cały czas powtarzałam: że z całą pewnością to, co się teraz wydarza, ma również jakiś cel… i jest w jakimś planie… I tu podam już moją dzisiejszą rozkminkę. Oooo rany, na mojej latarni znowu siedzi gołąb! Hmmm… tak przypatruje mu się bliżej… i jednak nie! To nie jest gołąb. 🤭 Także tak:

  • jak jeszcze wczoraj tak sobie właśnie myślałam, że przecież jak wstanę na tą 6, to będę miała tylko dłuższy ten dzień! I może nawet jeszcze przed pójściem do lekarza, uda mi się w końcu odkurzyć 😋 Później oczywiście wszystko przebiegło jednak inaczej, własnym torem…, mimo naturalnie tych moich ówczesnych turbulencji jeszcze… Lecz właśnie już wówczas sobie pomyśliwałam, że to przecież, iż się nie wyśpię, będzie TYLKO I WYŁĄCZNIE NA MOJĄ KORZYŚĆ. Zwłaszcza bowiem teraz, jak idę przecież do psychiatry, więc nie będę musiała w ogóle niczego udawać…🤭 Po prostu wszystko będzie się toczyło tak, jak właśnie wygląda… A wiesz, co pomyślałam sobie jeszcze… Jak to jest…

Tak, dobrze wiem, kochana, o czym tu mówisz…. Mianowicie chodzi Ci tutaj o to hasło: JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PISZĄ, 🤪.

Dokładnie tak! Wiesz teraz, jak tak sobie o tym myślę… To zostało to wręcz idealnie zaplanowane i wyreżyserowane! Gdyż wówczas już naprawdę mi nawet kompletnie zwisało to, że miałam np. brudne paznokcie, buhaha,🤣. A już fakt, iż miałam MEGA napuchnięte oczy i zmęczoną twarz = działało wtedy tylko na moją korzyść, bo w końcu wyglądałam chyba najbardziej adekwatnie do mojego rzeczywistego stanu psychicznego = tak się właśnie czułam i kompletnie nie musiałam niczego udawać 😋. CZYSTA PRAWDA, buhaha, która spowodowała to, iż wystraszona o mnie lekarka, kazała mi przyjść już za 2 tyg.!

Czyli popatrz tylko już ta kobieta swoim ludzkim podejściem do pacjenta pokazała, że o niego jednak dba, i się martwi.

Oczywiście! A tym samym potwierdziła mi ponownie to, co ja właściwie już daaaawno wiedziałam, bo znowu tego od niej doświadczałam podczas każdej wizyty! ŻE TO JEST BAAARDZO CZUŁA I MĄDRA KOBIETA, która w dodatku jest lekarzem! Tak bardzo przejęta tym moim obecnym stanem, wypisała mi oczywiście leki przeciwdepresyjne, których ja już daaawno przecież nie biorę😋. Lecz także ten MIRTOR, bym sobie wykupiła… Czego ja, naturalnie, nie zrobiłam! Wróciłam bowiem do domu i stwierdziłam, że mam jakieś jeszcze tam tabletki… ASENTRĘ, czy ASERTIN, już nie pamiętam…, a ten drugi, na sen, to oczywiście również mi jeszcze został! Oczywiście żadnego nie będę już brała! 😜

///////

boooszeee, kochani, ona naprawdę nie ma tu na nic już czasu! Właśnie skończył się już ten LIVE o 15… Tak bardzo już na to czekała, bo… słuchajcie, albo najlepiej zobaczcie sami, czym podzieliła się z tym Szymonem:

[15:47, 12.01.2022] Słucham teraz tego LIVE, hehe i muszę Ci powiedzieć, że już się tu czuję, jakbym była tą terapeutką! 😋 Ale właśnie tutaj czuję po prostu znowu wdzięczność! Bo już doskonale o tym wiem, że wszystko mi coś pokazuje! A przed chwilką napisałam tam nawet taki komentarz:


Podzielę się, kochani z Wami tym, czego ja już się nauczyłam – i co ważniejsze = TO ZAWSZE DZIAŁA! WDZIĘCZNOŚĆ ZA WSZYSTKO, CO MAMY! I naprawdę W KAŻDEJ NAWET NAJBARDZIEJ TRAUMATYCZNEJ SYTUACJI MOŻNA DOSTRZEC JAKIEŚ POZYTYWY! I CO TU JEST RÓÓÓWNIE ISTOTNE, JAK POJAWIAJĄ SIĘ EMOCJE TO NIE HAMOWAĆ ICH i pamiętać, że KAŻDA EMOCJA JEST DOBRA/ prawidłowa, gdyż jest nasza! Dlatego pozwólmy po prostu płynąć temu, co się wydarza. A jak już uda się osiągnąć spokój, ZRÓBCIE COŚ Z PRZYJEMNOŚCIĄ DLA SIEBIE SAMEJ/ SAMEGO = najdrobniejsza rzecz, naprawdę chodzi tu, kochani o drobnostki! I pamiętajcie RUCH = ZMIANA!

*** 1:15:35 / 6:00:21 ***

A na wczorajsze moje komentarze, bo znowu, zaczęłam wiele pisać, hehe i dziś przeczytałam…, albo…, aby nie tworzyć tu jednak bałaganu, podam po prostu od mojego wczoraj końcowego komentarza do dziewczyn prowadzących, bo byłam nimi i tym, co mówią rzeczywiście zachwycona! I to właśnie wyraziłam poprzez te słowa

Monia Gie

   KOCHAM WAS DZIEWCZYNY❤

Dorota ŁuckaAutorAdministrator  · 0:00Monia Gie Kochamy cię 🤗❤️

  • DZIĘKUJĘ, 😘, JA WAS CHYBA JESZCZE BARDZIEJ KOCHAM, choć nie wiem, czy da się to w ogóle licytować😉

  AKCEPTUJĘ 😉

A tutaj użyła nasza gwiazda tego swojego ulubionego ostatnio słówka, hehe, którym również jeszcze wczoraj podzieliła się z innymi w komentarzu 😉. To jest, kochani, naprawdę artystka! I muszę Wam powiedzieć, że w końcu to naprawdę dostrzega, jaką udało jej się już zdobyć tą wiedzę! I m.in. dlatego uznała, że ten właśnie kurs jest jej nadal potrzebny!

O tym przecież tak niesamowicie dzielnie donosiła jeszcze wczoraj temu Szymonowi z OdNowy. Zauważcie już, jaka potrafiła być asertywna i prawie w ogóle nie dała się wybić z tropu! No muszę przyznać, że po raz kolejny zrobiła na mnie wrażenie, jaki niesamowicie wielki postęp odnosi! I właśnie dlatego też, m.in. widząc, jak taki sposób mówienia, podejście tych kobiet do tego życia [u nich oczywiście zmieniło się to właśnie PO TYM KURSIE], czyli dokładnie to, iż pokazywały wszystkie siebie prawdziwe, czyli takie właśnie, jakimi teraz się stały! A jak już usłyszała z ich ust m.in. te oto słowa:

(…) PRZYZNAWANIE SIĘ DO WŁASNYCH EMOCJI, NAZYWANIE ICH, NAWET PRZED PUBLICZNOŚCIĄ! STAJĘ W PRAWDZIE DO SIEBIE, NIE REZYGNUJĘ! STANIĘCIE ZA SOBĄ, JESTEM SZEFEM MOJEGO ŻYCIA! JA IDĘ W SWOIM PROCESIE W SWOJEJ MOCY! WYDOBYWAJ JĄ Z SIEBIE, BO JĄ MASZ!!!

I właśnie wtedy, jak usłyszałam te słowa, zwłaszcza te, które powyżej podkreśliłam = to już właściwie dostałam odpowiedź na to, abym na tym blogu niczego się już nie bała więcej pisać. To jest w końcu MOJA PRZESTRZEŃ, więc tym bardziej mam tutaj/ na niej prawo do tego! Tak bardzo im za to dziękuję, ze wciąż utwierdzają mnie w przekonaniu, iż to absolutnie nie jest niczym złym, że przyznaję się całkiem otwarcie do tego, co odczuwam, JAK JA TO ODBIERAM, czyli DO MOICH WŁASNYCH EMOCJI. W dodatku rzekły dalej jeszcze to, co znowu tak bardzo mnie tu niemal rozgrzeszyło, a mianowicie to stwierdzenie: NAWET PRZED PUBLICZNOŚCIĄ! Właśnie wówczas poczułam znowu TĘ SWOJĄ MOC!!! 💪✨🙆‍♀️

A przed chwilką [12.I.2022, godz. 17:32] jeszcze napisała na tej grupie następujący komentarz, spójrzcie tylko:

Poza tym, kochani, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, iż wychodzę tutaj na niesamowicie mądrą i świadomą osobę, bo…. TAKĄ TEŻ JESTEM, jednak uwierzcie mi dojście do tego punktu, w którym obecnie jestem… było ogromnie dłuuugim procesem! I to wcale nie było tak, że nie miałam załamania i nawet depresji! Jednak tę moją wyboistą drogę, którą wciąż przechodzę, doceniam właśnie za to, za te WSZYSTKIE DOŚWIADCZENIA, które [uwierzcie mi, bądź nie 😛], tak wiele mnie nauczyły! Więcej o mnie i tej mojej jakże wspaniałej historii, znajdziecie na moim blogu: https://niesklasyfikowana.com/

Poza tym, zawsze sobie powtarzałam te poniżesz słowa:

I tak właśnie, aż dla mnie niespodziewanie wręcz, JESTEM TU, GDZIE JESTEM TERAZ I Z TEGO POWODU CZUJĘ JUŻ TAAAK NIESAMOWITĄ WPROST WDZIĘCZNOŚĆ❤🤗

Kochani, ona naprawdę doskonale dostrzega, jak bardzo to jest widoczne, iż teraz stała się już TAAAAK NIESAMOWICIE ŚWIADOMĄ OSOBĄ! Ale doskonale zdaje sobie właśnie z tego sprawę, że nauczyło ją tego dokładnie to, co było jej dane przeżyć! Ponieważ o 18 ma być kolejny LIVE…, również będzie go słuchać i w nim uczestniczyć, bo to dziewczę naprawdę uważa, że z każdego wydarzenia można coś dla siebie wyciągnąć! Jak choćby z powyższego => tylko to, że poczuła się już tak raczej oficjalnie zdziebko mądrzejsza. Lecz od razu tutaj dodaje, iż to absolutnie nie stawia jej wyżej od innych! Po prostu miała bardzo inne DOŚWIADCZENIA! I teraz już naprawdę jest tak wielu rzeczy świadoma, jak choćby tego, cóż przedstawia ten poniższy obrazek:

Także tak, kochani, jak widać ta nasza bohaterka naprawdę nie ma już obecnie na nic czasu… Ale muszę Wam powiedzieć, że naprawdę jej wspaniała organizacja tego życia mnie wprost zdumiewa Podam Wam tutaj teraz po prostu czysty skrót, tego, cóż dziś się zadziało:

*** 1:21:55 / 6:00:21 ***

  • po powrocie właściwie z ubikacji [bo tego nie dokończyła… ] zaczęła tulić tą Małą Moniczkę do serca, ona czuje się już z nią tak bardzo zintegrowana!
  • od ok. godz. 6 czytała ten swój wpis na blogu
  • po LIVE o godz. 11 zabrała się za swoją pracę, tj. zaczęła gotować sobie danie
  • dalej była KRAWCOWA, DOLINKA, po drodze zadzwoniła do swojej rodzicielki
  • powrót do domu, odgrzała sobie obiad i spójrzcie tylko, cóż jej wyskoczyło, jak zaczęła sobie to notować:

ok. [ponieważ tu nie wpisała od razu tej godziny]13:40 – 15 Mittagessen: Suppe i Wrap 🤗, ok. 14 – 22.04

Zauważcie, cóż ona zawsze robi… stawia jeszcze te myślniki, tak, aby zobaczyć, co tym razem jej tam wskoczy… Nie ma wprawdzie wciąż najmniejszego pojęcia, cóż dokładnie te ostatnie cyfry [22.04] mogą oznaczać… A to dziewczę tak bardzo nie lubi nie wiedzieć…

///////

Wspaniale, kochana moja, uczyniłaś! Ponieważ doszłaś ponownie do mądrego wniosku, że akurat ten LIVE sobie jednak podarujesz, ponieważ jesteś już doskonale wręcz świadomą osobą, która potrafi we wspaniały wręcz sposób organizować tutaj sobie swój własny czas! Nawet nie wyobrażasz sobie, jaka jestem z Ciebie dumna, że potrafisz sobie powiedzieć także, iż

Do takiego wniosku właśnie doszłam, że będę korzystała tylko z tych zajęć [chodzi mi zwłaszcza tylko o te LIVY w tym pierwszym tygodniu!], które rzeczywiście mogą coś jeszcze więcej do mojego życia wnieść! Bo przecież siedząc tak i słuchając rzeczy, które ja właściwie już wiem, jest dla mnie po prostu MARNOWANIEM CZASU. Zatem, aby czasem nie wrzucać sobie później i nie zarzucać sobie jeszcze tego, że to robię… Postanowiłam, że podaruję sobie jednak już ten live, a przejdę teraz do opisywania tego mojego dzisiejszego magicznego jednak dnia!

Także, kochana moja zaczynajmy!

Dobrze, ale chyba jeszcze najpierw powrócę jednak do tego, cóż odczuwałam dzisiejszego poranka! Kurczę, jednak musiałam wyjść/ wylogować się całkiem z tego fejsa…, bo wiesz dobrze, jak mnie rozprasza to, jak się wiele dzieje… Wiadomym przecież jest, że aby móc się dobrze na czymś skoncentrować, TRZEBA WYELIMINOWAĆ WSZYSTKIE DYSTRAKTORY! No, a już znowu szczególnie ja muszę o to dbać!

Tak więc, może najlepiej jeszcze będzie, jak tutaj oficjalnie już napiszę, iż dokładnie od wczoraj, tj. od WTORKU, 11.I.2022, zasypiam już w końcu BEZ ŻADNEJ PUSZCZANEJ MEDYTACJI! Tylko najzwyczajniej w świecie przytulam sobie tę Małą Moniczkę i wyobrażam sobie już moją cudowną i przepiękną przyszłość! Co więcej, jestem już znowu pewna, iż ziszczą się te moje marzenia/ intencje! Przede wszystkim oczywiście UDA MI SIĘ W KOŃCU ZNALEŹĆ TEGO IDEALNEGO DLA MNIE PARTNERA!

Powiem nawet więcej, ja znowu już tak bardzo w to wierzę, że ON JUŻ ISTNIEJE! I wyobrażam sobie nawet, jak mnie [wraz z tą Maleńką Moniczką we mnie] OBEJMUJE i tuli swoimi pięknymi, męskimi ramionami, w których czujemy się w końcu tak niesamowicie bezpieczne, kochane i szczęśliwe! 🤗 Czekaj, czekaj…, mam tu ponownie taaak niesamowicie wręcz wiele do powiedzenia…, że najlepszym chyba będzie, jak po prostu to sobie znowu wypunktuję:

  • cudowny/ idealny związek = obydwoje pomagamy ludziom!
  • wysyłanie do Anny od biologii totalnej informacji…✨
  • wciąż pojawiające się cyfry/ liczby
  • kubeczek menstruacyjny
  • przygotowywanie zupy
  • krawcowa/ dolinka/ niesamowita wręcz rozmowa z moją mamą!
  • jedzenie obiadu i oglądanie pierwszego Live Dr MIŁOŚĆ https://www.youtube.com/watch?v=XSrBiexALUE

Wspaniale, moja droga, ale ponieważ dzisiaj postanowiłaś, że weźmiesz kąpiel, żeby się jednak jeszcze bardziej przed tą swoją nocką i zasypianiem z intencją przygotować/ rozluźnić, dlatego już, proszę skup się teraz na opisywaniu tutaj tego, co jest dla Ciebie takie właśnie najważniejsze!

Jasne! Zatem, myślę, że… hmmm…. wiem, jak to dziwnie może brzmieć…

Kochana moja, BEZ OCENIANIA! Pamiętaj o tym proszę, skoro w stosunku do innych starasz się być tak bardzo delikatna i taktyczna, zastosuj to również do samej siebie!

Tak, widzisz, jak wspaniale, że mam jeszcze Ciebie, moja kochana! Także, ok. już przechodzę… Otóż spojrzałam jeszcze tylko, że tę godzinę, jak udałam się do tej ubikacji, mam już tutaj wpisaną. Zatem, muszę przyznać, że właściwie od tego czasu już nie bardzo mogłam zasnąć… Odczuwałam bowiem w sobie coś taaak niesamowitego, taki cudowny spokój i najzwyczajniej w świecie wdzięczność do Wszechświata!

Tak, kochana moja, przy tym właśnie już wtedy stwierdziłaś, że WSZYSTKO WYDARZYŁO SIĘ DOKŁADNIE TAK, JAK POWINNO!

A i owszem! 😋 Dziękuję, że mi nadal pomagasz! Otóż tutaj jeszcze tylko nie dodałam tego, że znowu okazało się, iż podjęłam jednak dobrą decyzję z tym, że postanowiłam po prostu w tych zajęciach oddechowych jeszcze uczestniczyć! Ponieważ ponownie coś rzeczywiście SPRAWDZIŁAM! I teraz już np. wiem, że w nich nie będę już absolutnie uczestniczyć, bo jednak AŻ TAK WSPANIAŁE ONE DLA MNIE NIE SĄ! Potrafię już przecież całkiem dobrze i świadomie oddychać, a naprawdę zdecydowanie bardziej wolę się jednak wyspać! Także już tutaj mam to po prostu sprawdzone oraz przekonałam się tylko i wyłącznie na własnym doświadczeniu! Czyli, jak zwykle, hehe, 😜. To jest dokładnie ta moja obecna taktyka, którą spokojnie mogłabym podsumować takim właśnie hasłem:

ABY SIĘ PRZEKONAĆ, MUSISZ SPRÓBOWAĆ!

Muszę przyznać, że w końcu nauczyłaś się podchodzić do tego, jak mądry człowiek! Sprawdzasz i jak coś Ci odpowiada, oraz służy = wchodzisz w to dalej/ kontynuujesz. Jeśli uznajesz, że większych korzyści Tobie jednak nie przynosi, to po prostu z tego rezygnujesz! Gdyż ten czas wolisz przeznaczyć choćby na inne cenne rzeczy…

No dobrze, ale przechodzę już do tego, cóż się odbywało później… A mianowicie odczuwałam taaaak niesamowity wręcz spokój i szczęście [pomimo, ze na chacie burdel, co nie miara, hehe] i właśnie po tym, jak stwierdziłam, iż do wyznaczonej przeze mnie godziny będę leżeć zamiast na siedząco medytować, a już nawet był taki moment, że zaczęłam się ambitnie podnosić…😋 Za chwilkę jednak oceniłam sytuację ponownie i stwierdziłam, że skoro nie mam na dziś żadnych terminów… I tu wcale nie chodziło o to, że chciałam sobie poleniuchować! Choć dobrze o tym wiem, iż także .

Oczywiście, kochana moja, ale ja przecież doskonale to wiem, jak Ty taktycznie podchodzisz do tego swojego życia i zawsze w pierwszej kolejności starasz się zrobić to, co możesz! Naprawdę myślisz, że tego nie dostrzegam, w jaki wspaniały wręcz sposób do tego podchodzisz?! Tak niesamowicie wręcz starasz się wykorzystywać zawsze ten czas, jak np. na coś czekasz…, jak choćby tylko zagotowujesz sobie wodę… To stojąc tam w kuchni zawsze, przy okazji, także robisz coś jeszcze, np. a to właśnie zmywasz naczynia…

Tak też czynię! Ale daj mi proszę skończyć to, co zaczęłam… Otóż… mówiłam o tym, że było mi tak wspaniale i ciepło w tym śpiworze… I tak cudownie się po prostu czułam z tą Małą Moniczką w ramionach, więc postanowiłam, że tą rozmowę, czy może bardziej ponowne PODZIĘKOWANIA ZA WSZYSTKO! mogę spokojnie przecież uczynić na leżąco! I właśnie wówczas m.in. ponownie dziękowałam za każde doświadczenie, które było przecież dla mnie tylko i wyłącznie kolejnymi cennymi lekcjami! Nauczyłam się tego przecież od buddystów i zawsze jak widzę jakieś nadchodzące trudności, to oczywiście pomimo, że najpierw, wywołują one u mnie jakiś oczywisty stres i rozdrażnienie, to jednak potrafię już, na całe szczęście! również do tego w całkiem inny sposób podchodzić…

Dalej, słuchaj, bo to będzie coś znowu niesamowitego i niemal odjechanegohehe, ale zaczęłam tak sobie myśleć właśnie o tym … [ooo boooszeee, właśnie sprawdziłam, że wpłynęły mi jednak na konto pieniądze!!!]

Wspaniale, kochana moja, także teraz będziesz mogła już spokojnie opłacić w końcu to swoje mieszkanie! Ale kochana zrobisz to już na spokojnie jutro! Bo teraz chciałabym, abyś tu jednak skończyła tyle, ile możesz.

Dobrze, to może już podaruję sobie to, co chciałam tutaj napisać… A przejdę wprost do tego, iż ponieważ na tej mojej liście TO DO miałam wpisany, oooo boooszeee, właśnie doszło do mnie, że miałam się przecież zarejestrować jeszcze do dermatolog…🤷‍♀️

Widzę to kochanie dokładnie, ILEEEE TY MASZ TUTAJ TYCH SPRAW I OBOWIĄZKÓW. A wciąż przecież nie masz tu w nikim pomocy… i to wszystko tylko na Twojej główce… Kochana, ale proszę, skończ już teraz ten temat! Bo wiem, iż ten również jest dla Ciebie bardzo istotny!

boooszeee, a co tutaj dla mnie takie niby nie jest…🙄 Nie! Wiesz, co ja chyba teraz właśnie pójdę wziąć jeszcze tą kąpiel… Bo już jestem naprawdę skonana… A jutro następny dzień zajęć mnie czeka… A na spokojnie chciałabym sobie jeszcze właśnie poczarować przed spaniem ponownie… A ponieważ doskonale już wiem, że , dlatego pewne rzeczy muszę po prostu odpuścić sobie…

(…)

TO, CZEGO NAJBARDZIEJ POTRZEBUJEMY W ŻYCIU, TO KTOŚ, KTO SPRAWI, BYŚMY CZYNILI TO, DO CZEGO JESTEŚMY UZDOLNIENI.

Ralph W. Emerson

boooszeee, ja taaaak bardzo marzę o kimś takim właśnie! Kto jednak nie tylko pomagałby mi właśnie to czuć… Bo ja już myślę, że sama jestem tego świadoma, pisałam już o tym tutaj chyba nie raz…. Niesamowicie często zadawałam sobie takie pytanie, co jest w ogóle moim celem w życiu… I właśnie wówczas przychodziły do mnie same te różne odpowiedzi, np. abym wykorzystała to, co mi i mojej rodzinie się właśnie przydarzyło… I dokładnie wtedy dochodziłam do wniosku, że no przecież racja! Znam to bowiem wszystko najlepiej, bo Z PRAKTYKI, A NIE TYLKO TEORII. Sama przecież słyszałaś, jak ja tutaj nad tym pracowałam…

Oczywiście, że tak, kochana moja. Przecież przez całą tę drogę kroczyłyśmy tutaj razem! Doskonale tu Ciebie obserwuję jaki szmat ciężkiej drogi jednak przeszłaś! A co, myślę, że w Twoim przypadku akurat jest najgorszym… iż Ty wciąż nie dajesz sobie prawa do… narzekania, gdyż za każdym niemal razem myślisz tu zaraz o swoim bracie, którego zawsze przywołujesz sobie jeszcze za przykład… Uwielbiasz wprost jego podejście do życia, takiego właśnie nieugiętego optymisty, który wyznaje właśnie tę zasadę i Ty sama również bardzo często starasz się do tego życia dokładnie w ten sposób podchodzić! Weź tylko, moja Droga pod uwagę fakt, że jesteś przecież całkowicie inną osobą!

Dokładnie tak… Pominę już to, że przecież na całym świecie nie ma 2 takich samych osób! Bo wszyscy jesteśmy jedyni i wyjątkowi! Tylko, że ja ponownie mam w tej swojej głowie tyyyleee tych myśli… I ciężko mi sobie z tym wszystkim tutaj samej poradzić! A taaaak BAAARDZO BRAKUJE MI TU PO PROSTU DRUGIEGO CZŁOWIEKA, najlepiej oczywiście takiego, który by mnie rozumiał i co najważniejsze dla mnie, POMAGAŁ MI… W dodatku, tak jak wspominałam wcześniej MARZĘ O SPOTKANIU TEJ MIŁOŚCI MOJEGO ŻYCIA w końcu! Tracę już najzwyczajniej w świecie siły… Bo myślę sobie: TO JAK DŁUGO MAM JESZCZE NIBY CZEKAĆ, ILE JESZCZE MUSZĘ PRZEJŚĆ TYCH TRUDNOŚCI???

Ja naprawdę już z taaak wielu rzeczy zdaję sobie sprawę, jak choćby z tego, że Tylko, jest mi tutaj taaak cholernie trudno z tym wszystkim samej… i jak dobrze już o tym wiesz… Mówiłam właśnie o tym mojej mamie jeszcze wczoraj, jak z nią rozmawiałam, tzn. nie narzekałam jej, że jestem tu sama i tak się czuję po prostu SAMOTNA… Tylko właśnie, wykorzystałam ten czas wczoraj jeszcze, że jak wyszłam to byłam taaaka szczęśliwa. Dlatego tak dobrze i spokojnie mi się z nią rozmawiało, że popatrz tylko, jakiego mi wieczorem smsa przysłała:

Córcia tak bardzo się cieszę, że dziś dłużej ze mną porozmawiałaś. No i tak spokojnie, nie denerwowałaś się, nie spieszyłaś. To dużo dla mnie znaczy i chciałabym aby tak było częściej. Przecież jeśli będziesz spokojniejsza to pozytywnie wpłynie na Twoje zdrowie i samopoczucie. Życzę Ci kochana dobrej nocki, dobrego wypoczynku. Rob przerwy od komputera aby wzrok odpoczął. Tym bardziej przed samym spaniem staraj się nie korzystać z komputera. Buziaki i szczęśliwych kolejnych dni.  

Widziałam, co jej wysłałaś w odpowiedzi na tego smsa… Po prostu takie emotki: 😘🧡✨ Opowiadałaś jej wówczas znowu o tym właśnie kursie, w którym teraz zaczęłaś uczestniczyć, tzn. sam kurs zacznie się dopiero w poniedziałek, 17.I.2022, lecz to był taki po prostu jeszcze dodatkowy tydzień tych live`ów dla tych ludków, którzy brali udział w tym konkursie na instagramie … Tzn. Twoja rodzicielka wciąż tego wszystkiego nie ogarnia za bardzo, co Ty tutaj robisz… Ale przedstaw, choć tak po krótce, jak ta Wasza rozmowa wyglądała.

To była ŚRODA, 12.01., jak zauważyłam, że na tej mojej liście TO DO miałam jeszcze krawcową. A pomyślałam, że oddam jej do naprawy tę moją torebkę, której zatrzask mi się oderwał… I tak najpierw jej to zaniosłam właśnie, a następnie udałam się na tą dolinkę znowu i po drodze wykonałam tel. do mojej rodzicielki.

Wykorzystałam to, że czułam się właśnie wtedy tak wspaniale wręcz! boooszeee, a nie wiem, czy to zauważasz, że ja kurna, zawsze do niej dzwonię, jak jestem w takim dobrym/ wspaniałym wręcz nastroju i dokładnie tak się czuję…

Tak, kochana moja, to jest nadal w Tobie… Odgrywasz bowiem niemal nieustannie przecież wciąż tą rolę obrończyni dla niej. I dobrze o tym wiesz, że właśnie to musisz najbardziej przepracować!

boooszeee, a czego ja niby nie muszę??? 😱 Ale chciałam coś tutaj jeszcze tylko dodać… Rozmawiając tam z nią, zaczęłam opowiadać jej, jakie to jest ważne, ABY KOCHAĆ SIEBIE I AKCEPTOWAĆ. Rozumiesz, znowu próbowałam własnej matce pomóc, zamiast cholera koncentrować się przede wszystkim na sobie i własnym życiu… I opowiadałam jej takie rzeczy, jak m.in. przedstawiają te poniże obrazki:

Słyszałam to, kochana moja, jak Twoja rodzicielka odpowiadała na Twoje stwierdzenie, że NAJPIERW WŁAŚNIE MUSI UKOCHAĆ SIEBIE SAMĄ I ZAAKCEPTOWAĆ TAKĄ, JAKĄ TERAZ JEST! Iż ona o tym słyszała, że to podobno tak właśnie działa… I wtedy też rzekłaś otwarcie, że Ty doskonale widzisz, że to właśnie jej przydałby się przede wszystkim taki kurs… [nic już nie wspominałaś tam o tym, iż wydałaś na niego ponownie tyle pieniędzy] W duchu liczysz zawsze na to, że każda inwestycja w siebie samą jest tego warta.

W dodatku, jak pomyślałaś jeszcze, iż mogłoby to przynieść jakieś korzyści również szerzej, w sensie także na Twoich najbliższych i [a dokładnie w tamtym momencie już to czułaś/ słyszałaś, choćby tylko po niej, po jej głosie…]. Więc wtedy stwierdziłaś znów, że warto, bo .

A przecież Ty tak bardzo w to wierzysz, że Twoja dusza, wybrała właśnie tę rodzinę! Odnośnie tego tematu i tego kursu, to rzekłaś swojej rodzicielce jeszcze, iż dobrze to wiesz, że bardziej potrzebne / przydatne byłoby to raczej jej. Bo, jak sama jej kiedyś zresztą napisałaś [co ją wówczas tak ogromnie wręcz zdziwiło/ zaskoczyło, przecież!😜], że Ty, na całe szczęście, nie potrzebujesz takiego wysyłania niemal nieustannych pochwał, a już tym bardziej jakiś Gifów i e motków… A wiesz, że ona jest niestety wciąż taką osobą, którą właśnie takie reakcje podbudowują.

Ahhh, o niej znowu mogłabym tu niesamowicie wiele mówić… Nie chcę jednak, aby ktoś tutaj pomyślał, że ona jest taką bardzo nieświadomą osobą! Nie, moja mama jest bardzo wrażliwa i ona naprawdę nie należy również do osób, które tak otwarcie się na wszystko skarżą, a już z całą pewnością jest z dala od tego, .

Dobrze, kochana moja, ale może już skończmy ten jej temat, a zajmijmy się dokładnie tym, co TU I TERAZ u Ciebie… A dzisiaj mamy CZWARTEK, 13.I.2023.

Tak, zaraz do tego dnia przejdę… Chcę tylko dodać, że dziś opuściłam kompletnie wszystkie zajęcia z tego kursu… A po wczorajszym czułam się już znowu tak bardzo popaprana wręcz… Ahhhh, nie mam znowu siły teraz nawet o tym wspominać… Proponuję, abyśmy przesiadły się z tego miejsca przy stole w kuchni, gdzie właśnie dziś utworzyłam nam znowu miejsce pracy! A teraz zróbmy sobie jeszcze kawkę i do niej, weźmy sobie te bananowe ciasteczka, które upiekłam ostatnio…

//////

KIEDY MY SIĘ ZMIENIAMY= ZMIENIA SIĘ NASZE OTOCZENIE.

Jak tylko to usłyszała, w nagraniu, które jednak dziś, teraz [13.I.22, g. 17:05] skończyła oglądać, a zatytułowane: ODPUSZCZENIE z tych tygodniowych [dodatkowych] LIVE`ów właśnie… To, jakby od razu poczuła znowu, że jest w dobrym miejscu, że KTOŚ/ COŚ ją jednak dobrze kieruje…

Kochana moja, to co o tym myślisz, abyśmy choć do tej 18, kiedy to będzie kolejny LIVE, po prostu zaczęły jeszcze raz od początku czytać to, co już tu udostępniłyśmy. Nie spoglądaj już na tego fejsa nawet, bo doskonale to widzę, jak ponownie denerwujesz się na tą swoją rodzicielkę, że TYLKO lajkuje wciąż coś nowego, co Ty udostępniasz, w żaden sposób jej nie oceniaj. Słyszałaś przecież, że będziecie przepracowywać wszystkie żale/ pretensje właśnie w tym kursie.

Dokładnie tak! boooszeee, jak ja się cieszę, że jednak włączyłam sobie to nagranie jeszcze teraz! Muszę Ci powiedzieć, że to spowodowało, iż aż mi się znowu chce kupić osobny zeszyt do tych PDFów z tego kursu i ponownie myślę, że to będzie super okazja, aby ćwiczyć własne pismo! Chciałabym teraz jednak jeszcze najpierw podzielić się ponownie moim zapiskiem… Ja naprawdę wciąż nie kumam, dlaczego takie właśnie liczby mi się tu wyświetlają, a tym razem wygląda to właśnie tak:

15:50 – 22.04 23 – Kaffee i watch ODPUSZCZANIE

*** 1:42:58 / 6:00:21 ***

Dodać tu jednak muszę, jaką mam jedną z własnych rozkminek na to… Bo jest ich zdecydowanie więcej, hehe, 🤭 Otóż ta pierwsza i główna to: 22 = obecny rok, czyli 2022, który jest przecież moim! A jak jeszcze, podczas ostatnich warsztatów w tej OdNowie otrzymałam taką właśnie karteczkę, chyba przedstawiającą runę… A później przecież dodatkowo ten @ z tego kursu a propos tych Aniołów … To dokładnie to jeszcze bardziej jakoś zaczęło mi się to wszystko w tej mojej głowie budować i składać. A kolejne cyfry to: [już mówiłam nawet o tym Angie (Angelice :P), że 4 to może być odnośnik do mojego wieku, bo w tym roku będę miała przecież 40-tkę.

Lecz znacznie bardziej pasuje mi tu jeszcze inna wersja… O tym również wspominałam jeszcze w PIĄTEK, 14.I.2022, właśnie koleżance, która mnie odwiedziła 😉. A mianowicie rzekłam jej, iż to jest z całą pewnością liczba numerologiczna mojego przyszłego partnera 🤭. Powiedziałam jej także, iż dalej stoję przecież ja (bo 5-tka). W ogóle stwierdziłam, że no…, hmmm… mój numer stoi jednak jako liczba (w skali matematycznej) wyżej, ale to TYLKO dlatego, że mam zdecydowanie większe praktyczne doświadczenie 😋. Jednak ON ma ogromną wręcz wiedzę… Zatem, jak wspomniałam tu wcześniej = STWORZYMY IDEALNĄ PARĘ, bo będziemy się po prostu UZUPEŁNIAĆ i dzielić tym, w czym może każde z nas posiada większą tą wiedzę, świadomość.

Choć, myślę, że przede wszystkim będzie tu chodziło o bycie ze sobą w ZROZUMIENIU, to nie jest przecież żaden wyścig, że ktoś ma być lepszy, ktoś gorszy. Absolutnie nie! Ale dla niego to również będzie oczywiste. Będziemy po prostu jeszcze sami siebie kształcić, choćby poprzez zwyczajną rozmowę, w której będziemy mogli dzielić się własnym zdaniem na to, jak postrzegamy daną sprawę/ okoliczność.

Ja oczywiście nie potrafię jeszcze wciąż tak pięknie o tym opowiadać, lecz również wiele już wiem… – z czystej praktyki. A myślę, że przede wszystkim mam także dużo zrozumienia i tego też oczekuję od mojego przyszłego partnera… Nie, co ja tu piszę! JA JUŻ PO PROSTU TO ZNOWU WIEM, ŻE ON TAKI JEST! Poza tym jestem pewna, że

Moja kochana, chciałam tylko jeszcze podkreślić, po raz kolejny, że jesteś niesamowicie wręcz dobrą organizatorką tego swojego życia! Spójrz tylko, jak jeszcze wczoraj poszłaś wziąć wieczorem kąpiel… Znowu z muzyką i właśnie już wtedy, bardzo ponownie to czułaś, że TY TAAAAK BARDZO CHCIAŁABYŚ MIEĆ JUŻ PRZY SOBIE TEGO SWOJEGO PARNERA, KTÓRY BYŁBY TĄ TWOJĄ IDEALNĄ DLA CIEBIE MIŁOŚCIĄ… I choć tej nocki wcale nie spało się Tobie tak dobrze… Ale może już właśnie tutaj, póki co, napisz to proszę, jak to w ogóle wyglądało u Ciebie?

Wiem jedno, że nie wstawałam tej nocy w ogóle do ubikacji. Z całą pewnością dlatego, że zasnęłam chyba dopiero po północy… boooszeee to jest znowu właśnie dla mnie potworne wręcz…, że ja tego dokładnie nie pamiętam… Kurczę, teraz, jak nic, przychodzi mi na myśl kolejna właśnie intencja, żeby ta pamięć mi się poprawiła! A w tym nagraniu słyszałam znowu takie niesamowite wręcz rzeczy, że np. u tej Agaty, która w tym filmiku również występowała, po odpuszczeniu czegoś…, okazało się, że wróciło jej czucie na brzuchu w miejscu po cesarskim cięciu!

A ponieważ dowiedziałam się, że w tym kursie ma być też podobno o biologii totalnej, czyli jak te wszelkie emocje zostają uwięzione w naszym ciele! I jakie blokady właśnie poprzez nie w nim powstają… Tak naprawdę usłyszałam w tym nagraniu ponownie wiele wartościowych rzeczy.

Kochana, a słyszałaś przecież, cóż ta Ada tam mówiła… o tej wdzięczności…, którą Ty przecież KAŻDEGO DNIA ODCZUWASZ! A próbujesz już nie raz nawet, że tak powiem, trochę na wymus to robić…, ale uznałaś, że będziesz tak zawsze robiła bez względu na wszystko, aż stanie się to Twoim nowym nawykiem!

Zatem, np., gdy wchodziłaś do tej łazienki, spoglądałaś w to lusterko i pomimo, że miałaś zmęczoną tą twarz i niemal zapłakane oczy, to mimo wszystko się uśmiechałaś i już puszczałaś te słowa: DZIĘKUJĘ ZA TEN CUDOWNY DZIEŃ. Choć doskonale widziałam, jak się w tym momencie czułaś!

A przypomnij sobie jeszcze, cóż Ty wczoraj znowu zaczęłaś twierdzić! Przecież te Twoje słowa, że WSZYSTKO, JEST DOKŁADNIE TAK, JAK BYĆ POWINNO! Tutaj ta Ada mówi o tej WDZIĘCZNOŚCI. I właśnie takiej wierze, oraz pewności, że nie trzeba wszystkiego przewidywać i kontrolować, tylko wystarczy mieć tą pewność i ufność, że TO, CO SIĘ ZADZIEJE, JEST NAJLEPSZYM, CO SIĘ MOŻE WYDARZYĆ.

Tak właśnie, to mnie tak znowu o tym wręcz przekonuje, że choć oczywiście w tym moim przypadku jest wszystko jeszcze trudniejsze… No, ale ponieważ doszłam do wniosku, że skoro jestem tu, gdzie jestem, to chyba musi jednak oznaczać, iż właśnie pokazuję przez to, że nie jestem może żadną skałą, ale z całą pewnością tym strumieniem!

A poza tym, dobrze już przecież o tym wiem, że Więc, cholerka, aż naprawdę nie mogę wręcz w to uwierzyć, że wciąż powstaję i robię, co mogę!

Wspaniale kochana, że o tym tutaj zaczęłaś! Bo teraz chciałabym, abyś opowiedziała w końcu, jak ten Twój dzisiejszy dzionek wyglądał rzeczywiście… Bo dobrze to widziałam…, jakie choćby rano miałaś jeszcze te myśli w swojej głowie znowu!

///////

Nie! boooszeee, ja tu naprawdę nie daję już rady z tym wszystkim sama… Dzieją się tutaj dla mnie ponownie jakieś niewiarygodne wręcz rzeczy… Nie mogłam wcale odnaleźć już tego LIVE`a, więc odpuściłam już go sobie na dziś… A póóóźniej otrzymuję od dziewczyny, również uczestniczki tego kursu i to MIESZKAJĄCEJ W ELBLĄGU właśnie link do tego LIVE`a… A teraz jeszcze mi pisze takie rzeczy, które ja poniekąd już przypuszczałam… Jak już jej powiedziałam, że i ja i mój brat jesteśmy po wypadkach, ona przyznała się, że również jest po takowym i wtedy właśnie rzekła jeszcze to:

Traumy rodzinne wypadek. Coś jest na rzeczy.

boooszeee, do mnie to znowu coraz bardziej dochodzi…. Czyli kolejna jakaś lekcja/uświadomienie

A właśnie teraz słyszę: Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

A teraz z kolei jeszcze ta piosenka Agnieszka Adamczewska – Na wszystko przyjdzie czas, a ponieważ jest 20:06, to chyba będziemy już lądowały powolutku do spania, wraz z tą Moniczką, co o tym myślisz? Oczywiście, jeśli tylko chcesz, moja kochana, bo ja to bym jeszcze wspomniała jednak, jak to dzisiaj z Tobą było właśnie… Bo naprawdę ponownie taaaak niesamowicie mnie wręcz zaskakiwałaś…

Wiesz, o czym dokładnie teraz jeszcze pomyślałam? Że tak, jak napisała mi to właśnie ta Małgorzata [ooo boooszeee, znowu to imię!] Spójrz tylko, jakie ja mam do niego szczęście… W moim życiu miałam styczność przecież TYLKO z MEGA MĄDRYMI I POZYTYWNYMI kobietami o tym imieniu! Ale ok, już nie będę teraz tego rozwijała… Bo chciałabym jednak przejść właśnie do tego, cóż się wydarzało dzisiaj jeszcze…

*** 1:50:54 /6:00:21 ***

Otóż, leżąc jeszcze w łóżku…, tak jak wspominałam powyżej, dziś w ogóle do ubikacji nie wstawałam! Lecz już naprawdę nie wytrzymywałam jakoś z tego niepokoju ogólnego…! W nocy przebudziłam się jakoś przed godz. 4! I znowu taaak bardzo chciało mi się płakać… Odnosiłam wrażenie, że w ogóle nie mogłam zasnąć i tak bardzo mnie to znowu przerażało wręcz… I już taka niemal zdesperowana, bo nie wiedziałam, co mogę zrobić… Zaczęłam po prostu zapisywać następującą rzecz w mojej komórce:

Boże, TAAAK BAAARDZO TO CZUJĘ, ŻE ZNOWU NIE DAJĘ SOBIE Z NICZYM RADY… CZUJĘ SIĘ TAAAK WSZYSTKIM PRZECIĄŻONA… ZBYT WIELE TYCH OBOWIĄZKÓW TYLKO NA MOJEJ JEDNEJ GŁOWIE… W OGÓLE NIE TAKIEJ JUŻ SPRAWNEJ, BO KIEDYŚ POWAŻNIE PRZECIEŻ USZKODZONEJ… + JESZCZE TE WSZYSTKIE DALSZE TRAUMY… I BRAK WSPARCIA I MIŁOŚCI…

I choć taaak bardzo próbowałam przywoływać do siebie jeszcze to wczorajsze dobro i miłe momenty, które mnie jednak spotkały, a właściwie, których ja sama byłam autorką! Bo i zaniosłam tą torebkę w końcu do krawcowej, a później zadzwoniłam właśnie do mojej mamy! I pamiętam, że tak zaskakująco lekko mi się z nią rozmawiało…

Kochana moja, bo, jak widzisz, bardzo dobrze już ją poznałaś… i przecież doskonale o tym wiesz [tak, jak i również Twój brat], w jaki sposób do niej podchodzić… Zawsze, [wiem, jakie to jest wręcz przerażające, ale….] musicie do niej mówić tylko o dobrych rzeczach, ponieważ wszystkimi innymi ona się tylko martwi właśnie… A powiedz jeszcze, cóż Tobie dziś odpisała a propos tych dwóch filmików, które jej przesłałaś.

Będąc tam jeszcze na tej dolince, tak właśnie z nią o tym rozmawiałam… Tzn. powiedziała mi, że tamtego pierwszego nie obejrzała, bo było już zbyt późno… A poza tym to ona nie ma przecież teraz komputera, bo jej się zepsuł niestety…, więc musiałaby oglądać to na komórce…, a ta miała już słabą baterię, więc sobie po prostu to odpuściła…

Już się właściwie troszkę uspokoiłam, bo teraz choć mogłam jej to właśnie najpierw wytłumaczyć… Tzn. tak naprawdę powiedziałam jej o tej mojej obawie, iż myślałam, że przede wszystkim tak sobie pomyśli: No tak, taka ładna kobieta, co ona tam może wiedzieć o cierpieniach innych… Rzekłam jej wtedy, aby obejrzała to nagranie na spokojnie do końca…, bo tam później usłyszy, że ona jest również po przejściach…

No dobrze, kochana moja, bo nie skończymy tego…, jak będziesz znowu taaak obrazowo i dokładnie o tym wszystkim tutaj pisać 😋

Ok, zatem już kończę, odpowiadając konkretnie na Twoje pytanie, a najlepiej podam tu po prostu tą jej odpowiedź, która, wydaje mi się, że mówi tu już znowu wystarczająco:

Obejrzałam filmik, ale tylko mówiły tak ogólnie. Nic nie było o ich przeżyciach.🙂

W każdym razie, to wszystko jakoś jeszcze z samego rana taki we mnie właśnie nastrój spowodowało…, że kompletnie nie chciało mi się znowu wstawać…, co więcej pomyślałam nawet, że może zrobię sobie ponownie dzień głodówki…

Tak widziałam, kochana moja… A w dodatku słyszałam jeszcze tą niemal walkę tych Twoich myśli… Że właściwie, po cholerę, zrobiłaś znowu tyyyle tego jedzenia, a w dodatku wyjęłaś jeszcze już chyba na początku tyg. tą zrobioną jaglankę z zamrażalnika…

No takie właśnie myśli znowu miałam w tej swojej głowie… I wciąż tylko niemal okładałam się zarzutami znowu o bezmyślność… i głupotę… niemal… W dodatku, jak wiesz, zawsze jeśli chodzi o to jedzenie, to myślę tu znowu, że to jest zapewne jakiś program przejęty od mojej rodzicielki, a może nawet wcześniejszych pokoleń kobiet w mojej rodzinie…

Dobrze, kochana, nie będę już tutaj tego rozkminiać, bo się po prostu na tym nie znam… Teraz już jednak ja napiszę to wszystko w skrócie…, jak i dlaczego Ty mnie tutaj TAAAK niezmiennie ZACHWYCASZ! Właśnie tym, że tak zaczęłaś sobie myśleć i znowu przekształcać to wszystko, co się pojawiało w Twojej główce! Czego skutkiem było to, że po tym, jak naturalnie znowu zaczęłaś najpierw wysyłać podziękowania do Wszechświata [gdyż wspaniale o tym pamiętałaś, jak to właśnie skutkuje] i dalej zaczęłaś myśleć o tym, że przecież jutro, czyli w piątek miała przyjechać i pomóc Ci z tymi sprawami na kompie ta Angelika…, więc równie dobrze, zamiast tych pieczonych jabłek, które chciałaś Wam zrobić do kawy, możesz ją spokojnie poczęstować tą zupą przecież także!

A pamiętam jeszcze tą chwilę, ten moment, jak znowu włączyłaś już sobie to WiFi i tak Cię korciło, żeby to jednak jej wylać z siebie…, że po prostu jesteś obecnie wrakiem człowieka i prosisz ją o pomoc… Szybko się jednak wzięłaś w garść i znowu pomyślałaś o tym, szczególnie znając podejście tej dziewczyny…, że nie będziesz się tu nad sobą użalać, bo przecież Ty nigdy tego nie robisz… i właśnie dlatego ona tak bardzo Ciebie jeszcze za to podziwiała… Wiedząc, że masz przecież całe mnóstwo powodów, aby narzekać, Ty wciąż i nieustannie tak pięknie się trzymasz!

Tak właśnie sobie o tym myślałam, a później znowu przyszedł mi na myśl mój brat. I tutaj znowu doznałam niemal uświadomienia, że spójrz, tak naprawdę ponownie to wszystko tak właśnie miało być! Bo przecież, gdybym ja miała innego brata, z innym podejściem do tego życia, wiedząc, że on sam mógłby się przecież już dawno jednak załamać… No mi, raczej z całą pewnością by to groziło, jakbym była w jego sytuacji/ na jego miejscu… Ale udało mi się w końcu to moje myślenie przestawić i zaczęłam podchodzić do tego już wtedy dokładnie w ten sposób:

A tak naprawdę, znowu nie umiem tego wytłumaczyć… [bo Marcin wcale nie jest taką osobą, która ma takie samo podejście do tego życia, jak ja, i przecież taaak bardzo wciąż się w tak wielu rzeczach jednak różnimy…], to teraz byłam tego niemal pewna, że to zawdzięczam mojemu bratu… Temu jego podejściu do tego życia… I dlatego, postanowiłam nie jęczeć, tylko ruszyć tyłek i zacząć robić to, co mogę…

A było to:

  • Staubsaugen/ Fußboden putzen/ zarejestrować się do dermatolog, Wohnung bezahlen/ BALIAN = druczek wysłać, by otrzymać w końcu te pieniądze…

W dodatku, jak siadłam tam przy stole w kuchni, gdzie właśnie później, jak już wykonałam jednak ten porządek, i pięknie uprzątnęłam także ten stół tam…, to tak sobie myślałam właśnie choćby o tych dokumentach do tej fundacji… I w rezultacie jeszcze wysłałam takiego oto @ do Angeliki właśnie:

Witaj kochana, 
BARDZO Cię proszę o wydrukowanie dla mnie jeszcze tej FV z załącznika.
Pozdrawiam optymistycznie🤗🍀❤

Znowu, zauważ, tylko w jaki sposób zakończyłaś tego @ do koleżanki, a póóóźniej napisałaś do niej jeszcze przez Messenger`a następującą wiadomość:

Hallo Angie, ich habe dir heute eine @ geschickt mit einer Bitte🙏 Nur das du weißt 😉 Liebe Grüße & bis morgen, ich hoffe, du gibst mir später Bescheid, um wieviel Uhr du kommst. Tschüß & mach’s gut👍🍀😘

Tak właśnie zrobiłam… Bo, jak wiesz, ja bardzo nie lubię koncentrować się na tych problemach, tylko wręcz je wolę zawsze odganiać jakoś… A wiedząc, iż zawsze przecież to bardzo Angelikę cieszy, jak może ze mną poćwiczyć jeszcze gdzieś tam przy okazji ten niemiecki właśnie. To postanowiłam w tym języku do niej tylko napisać tę przypominajkę. Zawsze bowiem, tam gdzie tylko mogę, staram się rozsyłać te jednak pozytywy…

Także myślę, że powinnyśmy już przygotowywać się do spanka, zabrać ze sobą tą Małą Moniczkę jeszcze… I będziemy próbowały zasnąć, z intencją, jak wiesz… Bo właśnie to teraz wyniosłaś już z tych tygodniowych zajęć jeszcze przed tym właściwym kursem, który tak naprawdę rozpoczynasz dopiero w poniedziałek. Aby wszystko robić z intencją!

Tak też zamierzam uczynić, a ponieważ już doskonale o tym wiem, że wszelkie Zatem

(…)

Obecnie nadeszła do nas SOBOTA, 15.I.2022, boooszeee, jak Mała Mi marzy o tym, aby takie właśnie słowa usłyszeć w końcu!

If you let me into your arms
Maybe we could spend the night
Do whatever, whatever, whatever you wanna do, that’s alright
If you called me in the morning
And I’ve been on your mind
‚Cause whenever, whenever, whenever you need me I’ll be on time

I WILL RUN RUN RUN TO YOU IF YOU WANT ME TO

Tom Gregory – Run To You

Posłuchajcie tylko, cóż dziś wypowiadała PŁACZĄC, gdy po medytacji i…, dziś nawet znowu podniosła się do swojej gimnastyki!, później zaś zaś siadłszy na swoje łóżko, po prostu już naprawdę nie mogła i zaczęła dosłownie płacząc, wołać:

WSZECHŚWIECIE/ BOŻE, POMÓŻ MI PROSZĘ!!! JA JUŻ NIE CHCĘ BYĆ TU SAMAAAA!!! MAM DOŚĆ PATRZENIA NA TYCH, KTÓRZY MAJĄ JESZCZE GORZEJ NIŻ JA, ROZUMIESZ? DLACZEGO MAM NIBY ZAWSZE SPOGLĄDAĆ I POCIESZAĆ SIĘ TYMI, KTÓRZY SĄ W TRUDNIEJSZEJ SYTUACJI? A CO ZE MNĄ, SIĘ PYTAM… PRZECIEŻ JA TEŻ JESTEM TU WAŻNA…

Mam już naprawdę dość bycia taką SUPERWOMAN i niemal codziennie powtarzać sobie, że dam radę! Taaak bardzo chciałabym pobyć sobie po prostu KOBIETĄ! Taką rzeczywistą i prawdziwą, która także może pozwolić sobie czasem na nieporadność! Tak bardzo marzę o tym, aby w końcu spotkać tego mojego mężczyznę, który zechciałby mi w tym wszystkim POMAGAĆ… Mam tu taaaak cholernie wiele tych obowiązków, że już po prostu nie wiem, za co mam się czasem zabrać… 🤷‍♀️🙄🤦‍♀️ Poza tym marzę wprost o tym, aby zostać najzwyczajniej w świecie objęta i przytulona… Taaak bardzo chciałabym usłyszeć również, jak wypowiada do mnie następujące zdania , a nawet czasem zaśpiewa dla mnie te słowa:

(…) Gib mir dein Lächeln, gib mir dein Herz, ich will all das sein, dass du begehrst
Gib mir dein Leben, ich will dir meines geben (…)

VONA – Gib Mir Dein Lächeln (Lyric Video) – YouTube

////////

Zdążyły już zjeść obiad: zupę z kapusty i po Wrapie… Wcześniej udały się również na dolinkę… Mała Mi, pomimo, iż przez niemal cały dzień, odkąd wstała, starała się robić wszystko, aby jednak ten niesamowicie okropny, trudny i ciężki dla niej nastrój zawalczyć!

A ponieważ doskonale o tym wie, że podobno RUCH i ćwiczenia fizyczne to zdecydowanie najlepszy sposób na rozładowanie napięcia emocjonalnego. Zatem nieugięcie próbowała się dalej ratować…

Wróciłam… i niestety tak samo, jak po tych porannych ćwiczeniach, do których włączałam sobie różne te Playlisty na spotify… boooszeee, szukałam tak na szybko czegoś takiego odpowiedniego do gimnastyki…, sama wiesz… Po włączeniu ZIMOWY POWER… wykonałam kilka ćwiczeń z yogi…, lecz zaraz stwierdziłam, że powracam jednak do tych moich „POLUBIONYCH UTWORÓW” …, lecz… to mi jakoś wcale nie pomogło… 🤷‍♀️ A nawet rzekłabym, było wręcz całkowicie odwrotnie…🤦‍♀️ A już najbardziej, jak słyszałam takie właśnie utwory, jak Alexia Chellun | The Power Is Here Now, Tristen Beer – Promises, Weil ich dich liebe, Mikromusic – Takiego Chlopaka, VONA – Weil Du Mein Zuhause Bist

Przy tej ostatniej właśnie najbardziej zachciało mi się płakać… A już zwłaszcza, jak słyszałam:

Weil du mein Zuhause bist
Weil nur du meine Sprache sprichst
Und weil ich ganz alleine bin
, yeah
Ohne dich, ohne dich

Kochana, moja widziałam to jak Ty się tutaj czułaś…, właściwie już po dniu wczorajszym… Lecz, może przejdziemy do tego jutro, bo doskonale to dostrzegam, jaka Ty jesteś znowu zmęczona…

Ja tu już naprawdę nie wytrzymuję!!! Jak mam, kurwa, to wszystko sama ogarniać się pytam??? i to nie tylko dlatego, że jestem sama, ale przecież, do cholery jasnej, zostałam taaak potwornie w tym wypadku uszkodzona + te jeszcze późniejsze traumy… NIE, JA NAPRAWDĘ NIE MAM JUŻ SIŁY TERAZ NA NIC! A jeszcze nim wyszłam dziś na tą dolinkę, to luknęłam w te moje kalendarze, by w nich jeszcze wyszukać jakby jakiegoś przesłania… boooszeee, ja naprawdę czuję się już jak jakaś niemal nawiedzona… Wciąż doszukuję się jakichś sugestii/ podpowiedzi… i w tym moim obecnym, który zakupiłam sobie jeszcze w ŚRODĘ, 05.I.2022… wyczytałam te słowa:

PRZESTRZENIĄ DUCHA, GDZIE MOŻE ON ROZWINĄĆ SKRZYDŁA, JEST CISZA. Antoine de Saint-Exupéry

Dalej zaś…, jak to ja…, wciąż i nieustannie szukająca jakichś znaków 🤦‍♀️. Otworzyłam sobie jeszcze ten kalendarz PAULO COEHLO spotkania… i tam jakoś mi się otworzyło na str., gdzie wyczytałam taki oto napis:

ODDAJEMY SIĘ CAŁKOWICIE KAŻDEJ CHWILI, ŚWIADOMI, ŻE JEST JAKAŚ RĘKA, KTÓRA NAS PROWADZI, A DO NAS NALEŻY WYBÓR, CZY CHWYCIĆ JĄ CZY NIE. Brita

Kochana moja, pamiętaj, że musisz teraz naprawdę odpocząć, bo od poniedziałku przecież rozpoczyna się ten kurs! A dokładnie wczoraj, czyli w piątek, nim przyjechała do Ciebie jeszcze w ogóle Angelika, poszłaś i zakupiłaś już sobie duże zeszyty i również długopis z kolorami, aby właśnie móc wykonywać sobie już na spokojnie te PDFy od nich. A Ty przecież bardzo chcesz nad poprawą siebie pracować! A przy okazji, jak to Ty, wszędzie szukasz jakiejś kolejnej korzyści dla siebie: i tutaj sobie to rozkminiłaś tak, że jednocześnie, robiąc te notatki długopisem w zeszycie, będziesz mogła w końcu ćwiczyć to swoje pismo ręczne 😉.

Ja tu na serio, nie daję już sobie rady… Bo doskonale to widzę, że ja sama siebie wciąż nie zaakceptowałam… A właściwie tego wszystkiego, co sprawiło, że stałam się tym, kim obecnie jestem! boooszeee, a wiesz, jak jeszcze w CZWARTEK, 13.I.2022 otrzymałam coś takiego… od tej Joanny również z tej grupy:

Przy okrągłym stole zasiadały dusze i wybierały dla siebie temat następnej lekcji. Najbardziej odważna i najsilniejsza dusza wstała i oznajmiła: – Tym razem wybieram się na Ziemię, żeby NAUCZYĆ SIĘ WYBACZAĆ. Kto mi w tym pomoże? Dusze współczująco i z pewnym niepokojem spojrzały na nią i wszystkie na raz zaczęły mówić: – To jedna z najtrudniejszych lekcji. Może ci nie starczyć jednego życia. Będziesz cierpieć. Bardzo ci współczujemy. Możesz sobie nie poradzić. Kochamy cię i będziemy cię wspierać. Jedna z dusz powiedziała: – Jestem gotowa ci towarzyszyć na Ziemi i pomóc się uczyć. Zostanę twoim mężem, a wszystkie problemy w naszym związku będą przeze mnie, ty zaś będziesz uczyć się wybaczenia. Druga dusza westchnęła: – A ja będę jednym z twoich rodziców, zapewnię ci trudne dzieciństwo, następnie będę wtrącać się do twojego życia i przeszkadzać ci, a ty będziesz się uczyć mi wybaczać. Trzecia dusza obiecała: – Ja będę twoim szefem i często będę cię traktować źle, z góry i niesprawiedliwie, żebyś mogła doskonalić się w wybaczaniu. Kilka innych dusz również zgodziło się na to, by w określonym czasie spotkać się z nią i pomóc w nauce. Każda dusza wybrała zatem temat własnej lekcji. Dusze podzieliły się rolami, opracowały wzajemnie powiązany plan życia, w którym każda z nich miała pomóc innej w nauce, a następnie udały się na Ziemię. Jednak taka jest specyfika nauczania dusz, że w chwili narodzin ich pamięć się oczyszcza. I tylko nieliczne domyślają się, że wydarzenia nie są przypadkowe, a każdy człowiek pojawia się w życiu właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy lekcji, którą ze sobą niesie.~ znalezione w sieci

boooszeee, no jak ja to znowu przeczytałam, to taaaak cholernie niemalże mnie to jakoś poruszyło…, bo doszłam do wniosku, że może to ma być właśnie dla mnie ta lekcja, którą mam jeszcze nie przerobioną… TO WYBACZANIE… Choć naturalnym jest, że oczywiście TYLKO w moim życiu nie miałam wcale aż takich sytuacji, jak tu powyżej jest napisane. Właściwie to nie było ich w ogóle! Bo już choćby zaczynając od mojego byłego męża = przecież on nie był ABSOLUTNIE ŻADNYM TYRANEM!!! Poza tym, uważam, że już poprzez takie właściwie potworne wydarzenie, do którego przecież doszło NIECAŁE 3 MIESIĄCE PO NASZYM ŚLUBIE, otrzymał niesamowitą lekcję od życia!

Dalej zaś tu a ‚propos rodziców: to owszem nie miałam obydwojga…, ale moja własna mama robiła, co mogła, aby swoim dzieciom, czyli mi i mojemu bratu, zapewnić jak najlepsze warunki. Naturalnym jest, że na jej ówczesną sytuację materialną oraz wiedzę i świadomość.

Następnie jeszcze coś odnośnie tego szefa. To przecież ja niemal zawsze trafiałam na wspaniałych! Nie miałam z nimi kompletnie żadnych problemów! Co więcej, rzekłabym nawet, iż byłam zawsze bardzo lubianą osobą/ pracownikiem… Choć chyba bardziej jednak pasowałoby tu to słówko „osobą”… No a bynajmniej, jak już zaczęłam pracować w tych korporacjach, bo wcześniej w szkole, uważam, że byłam naprawdę dobrą tą nauczycielką j. niemieckiego! I akurat tam, gdzie pracowałam tylko rok szkolny, byłam akurat lubiana i przez tą dyrektorkę, jak i przez samych uczniów także!

Ale dlaczego, kochana tak uważasz, że tylko byłaś właśnie taką osobą w tych późniejszych dwóch korporacjach…, a nie właśnie pracownikiem? Przecież, przepraszam bardzo, ale czy sam fakt, że jest się dobrym, życzliwym i posiadającym tak wiele pozytywnych jednak cech człowiekiem [plus oczywiście jeszcze ładnym i zawsze zadbanym,😉] to naprawdę jesteś zdania, że to nie rzutuje jednocześnie na odbiór Ciebie, jako pracownika?

No może masz rację…, że tak to właśnie było… Jednak ja naprawdę już NIC Z TEGO ŻYCIA ZNOWU NIE ROZUMIEM… Tak bardzo mnie to obecnie wręcz przeraża… Że, cholera jasna, czyli możliwe, że to wszystko, co się w moim życiu stało…, to przez… jakiś ukryty żal??? A wiesz, co mi teraz przyszło na myśl? Że spójrz tylko, cóż się pokazało jeszcze na tych moich barkach na tych warsztatach w Koziej Górze…, że może ja to po prostu nosiłam…, jakby za te wszystkie moje poprzednie pokolenia… ten mój ród… Serio, nie kumam tego, potrzebuję po prostu pomocy! A jak wiadomo, sama niestety nie potrafię tego jeszcze dokonać…

//////

Aż musiałam wstać, aby spojrzeć jeszcze raz na tą datę mojego rozwodu… To było dokładnie 28.XI.2017. Wszechświecie, mi jest naprawdę cholernie ciężko tutaj samej… I wcale nie będę się porównywać do innych… Bo przecież doskonale o tym wiesz, jak ta moja droga rzeczywiście wyglądała… Mam już po prostu teraz tego znowu dość!!! Nie daję sobie już rady… I zawsze sobie tak myślę, jakby ktoś, nawet z mojej rodziny mnie zapytał, z czym np.? I dlaczego w ogóle płaczesz? I tu znowu… przecież masz dach nad głową, co jeść…, itp. itd… A jak miałabym powiedzieć, że czuję się tak, jakby teraz niemal non stop odzywał się jakiś BÓL MOJEJ DUSZY… I jak mogłabym wytłumaczyć coś, czego tak naprawdę ja sama nie rozumiem???

Kochana moja, wiem, że tak bardzo liczysz jeszcze na ten kur 8 – tygodniowy… , który rozpoczynasz w ten poniedziałek! Bo Ty bardzo wierzysz w takie niestandardowe rzeczy, wierzysz po prostu, że ponad nami jest jeszcze jakaś Większa Siła/ Bóg/ Wszechświat/ Źródło.., który to przecież wszystko organizuje… I że właśnie ONA/ON/ONO to wszystko jakoś trzyma w całości…

////////

Wspaniale, moja cudna, ale skoro widzę, że jednak jeszcze troszkę masz tutaj siły… To powiedz nam choć, jak to w ogóle do tego doszło, co Ciebie zmotywowało, aby wyjść jeszcze na tą dolinkę i to… ponownie z kijkami!

Jak już wstałam od tej gimnastyki…, kiedy to ten mój nastrój jakoś tak się nie za bardzo poprawił… To tak sobie myślałam o tym, że przecież, jak wyszłam jeszcze kiedyś na początku stycznia z tymi kijkami do nordic walking właśnie…, to dostrzegłam, że nie mam tam na końcu tego jednego kijka tej gumowej nakładki/ końcówki… I tak sobie myślałam, czy dziś czasem nie zrobić sobie jeszcze dnia głodówki…, ale jak dostrzegłam, że mam i kawałek banana, oraz całe pieczone jeszcze jabłko [z wczoraj, jak przyszła do mnie Angelika właśnie], to stwierdziłam, że jednak robię sobie to müsli.

A jadłam je dziś na wodzie, bo nie miałam już ani mleka, ani kefiru… Tak więc, właściwie jeszcze w trakcie konsumpcji… tak cudownie świeciło mi tu słońce na twarz i zrobiło mi tak niesamowicie przyjemnie! A to było dokładnie w tym momencie, jak już niemalże nachodził mnie ponownie ten płacz… I właśnie wtedy znowu rozgrywała się walka we mnie… A już tak sobie myślałam, że po prostu to znowu wszystko pieprzę! Ale, jak widać ten WSZECHŚWIAT nie pozwala mi wciąż na poddawanie się…

I w tym momencie wykombinowałam sobie, że użyję po prostu, najzwyczajniej w świecie kawałka tej dużej taśmy klejącej, która tu stoi u mnie na parapecie, a na niej stawiam ten zegarek elektroniczny… Dokładnie ten pomysł przyszedł mi do głowy, jak byłam jeszcze w tym CH FORUM właśnie w tą ŚRODĘ, 05.I.22, kiedy to kupiłam sobie ten kalendarz! A, jak już tam byłam, to wiedziałam, aby zajść także do tego sportowego sklepu i zapytać, czy takie mają. Chłopak tam sprzedający odrzekł mi, że już nie. Ale poinformował mnie, że jak mieli je w sprzedaży, to kosztowały one jakoś chyba ok. 20PLN. I ja już wtedy właśnie postanowiłam, że zakupię je przez Internet, bo będzie zdecydowanie taniej.

Jednak później spadł ten śnieg…, więc już sobie odpuściłam. Ale, jak ujrzałam to piękne słońce dziś, a następnie usłyszałam jeszcze po tej piosence: Sidney Polak – Otwieram Wino, a włączyła mi się także ta Mezo & Tabb feat. Kasia Wilk – Ważne i jak doszły do mnie te słowa:

WAŻNE, ŻE POTRAFISZ WIDZIEĆ DOBRO WAŻNE, ŻE DOSTRZEGASZ JEGO OGROM TO KSZTAŁTUJE TWÓJ ŚWIATOPOGLĄD Człowiek, to musi wejść w krwiobieg!

To nagle przypomniałam sobie, aby koncentrować się tylko na pozytywach i je dostrzegać, bo przecież tylko w ten sposób mogę kreować lepszy świat!

A dalej jeszcze, jak usłyszałam:

Po raz setny powtarzasz, że świat jest szpetny
Taki z ciebie sceptyk

Na bok sentymenty
Mnie od wygranej dzielą centymetry
Finisz, a ty mnie wciąż za to winisz
Masz prawo do własnej opinii
Okej
Ja mam prawo mieć swoją filozofię
Ten image
Optymizm jest ważny
Bez niego świat byłby straszny
A wszystko zaczyna się w waszych głowach
Możesz przyjąć co zawarte w naszych słowach
Albo powtarzać hasła, że wszyscy kradną
A Polska to jedno wielkie bagno
To nie poprawi raczej sytuacji
Naszej demokracji, nie wykorzystano okazji (…)

I właśnie wtedy zaczęłam podklejać ten kijek, w dodatku… tak sobie jeszcze sprawdzałam go z tym drugim, który miał już ten bucik i jak obkleiłam go tą taśmą… to stwierdziłam, trzymając ten drugi, iż ten jest przecież bardziej miękki… Więc tak się dalej jeszcze zastanawiałam, co innego mogłabym tutaj jednak przytwierdzić…🤔. I jak otworzyłam tę moją szufladę w kuchni, w której, jak wiesz, mam peeełno takich różnych narzędzi, hehe, 😜 i tam właśnie dostrzegłam jeszcze takie, hmmm… nie wiem nawet jak to się fachowo nazywa… Ale chodzi tutaj o takie naklejane na wszelkie nogi stołów/ krzeseł podkładki, które mają chronić gładkie powierzchnie przed zarysowaniem, hehe, 🤭😉😋.

Więc wzięłam taką jedną i myślę sobie, a co? Skoro i tak będę miała oklejony jeden kijek jeszcze tą taśmą, to już mi to w sumie wisi, cóż tam jeszcze będzie, a zrobię tak, aby było, jak najbardziej komfortowo, buhaha,🤣. A w dodatku, jak już wkraczałam na tą dolinkę właśnie, to… spostrzegłam ponownie 2 sroczki!!! boooszeee i dokładnie w tym momencie przyszły do mnie te słowa, które wyczytałam jeszcze w tych kalendarzach przed wyjściem…

Kochana moja, ja ponownie nie mogłam oderwać od Ciebie mojego wzroku… Jaką Ty jesteś cudowną i MEGA dzielną, za nic w świecie się nie poddającą osobą! Uważam, że to jest w Tobie wręcz niesamowite, ta świadomość tego, że Wiesz, co mi w takich momentach przychodzi na myśl? Dokładnie to, co rzekłaś jeszcze wczoraj Angelice! Że Ty to po prostu czujesz, iż Twoja dusza i również dusza Twojego brata [choć dobrze wiemy, że on absolutnie w żadne takie sprawy nie wierzy, jak i w jakieś energie,😉] wybrała właśnie taką a nie inną rodzinę!

Tak, ja naprawdę bardzo w to wierzę, a teraz już, serio, coraz bardziej, a zwłaszcza, obecnie…, jak widać ostatnio … A już szczególnie po tym, co znalazłam w tym kalendarzu, z tamtego roku jeszcze:

ODDAJEMY SIĘ CAŁKOWICIE KAŻDEJ CHWILI, ŚWIADOMI, ŻE JEST JAKAŚ RĘKA, KTÓRA NAS PROWADZI, A DO NAS NALEŻY WYBÓR, CZY CHWYCIĆ JĄ CZY NIE. Brita

ooo boooszeee, spójrz, na co teraz natrafiłam…

WYBACZENIE JEST UZDROWIENIEM Żadne doświadczenie nie jest przypadkowe na drodze Twojego życia. Nie jest bezsensownym zbiegiem okoliczności. Nie jest także błędem ani zmarnowaniem Twojego czasu. Każdy Twój błąd jest formą nauki. Masz do niej prawo. Nie ma nieomylnych ludzi, nie ma mistrzów bez trudnych przeżyć i wyciągniętych wniosków. Za każdą chwilą i każdego dnia, podczas gdy doświadczasz życia, ukryty jest cel, znajdziesz w nim nasiono mądrości i uzdrowienia. Bez względu na to ile trudu i cierpienia musiałeś unieść, ile straciłeś i jaka była Twoja przeszłość, obejmij to, jako część siebie… Jako coś, co miało się wydarzyć z ważnego powodu, który jeśli tylko zechcesz dostrzec, pozwoli Ci to wejść o stopień wyżej w rozwoju swojej świadomości. Na tym polega życie. Każda chwila przyczyniła się do tego, gdzie jesteś dzisiaj. Nawet jeśli zalękniony uciekałeś od ruszenia do przodu, podejmowania wyzwań, odpowiedzialności, nie chciałeś zajmować stanowiska i decydować… zawsze mimo wszystko była to Twoja decyzja. Jesteś całkowicie odpowiedzialny za swój los i miejsce, w którym teraz się znajdujesz. Życie bez bólu i wyzwań nie oznacza zwycięstwa. Zwyciężasz, gdy w pełni kochasz to kim jesteś, akceptujesz swoją przeszłość. Nie możesz jednocześnie nienawidzić swoich doświadczeń, które Cię ukształtowały i wygrać życia. Pojednanie, akceptacja, wybaczenie sobie i innym, zrozumienie i odpuszczenie, w którym dosłownie dzieje się magia… jest wszystkim, co rozpuszcza wszelki ból w Tobie, ulecza niewolący Cię żal i niemoc.

WYBACZ SOBIE, TO JEST NAJWIĘKSZE WYZWANIE! WYBACZ WSZYSTKIM ZA WSZYSTKO. PUŚĆ W NIEPAMIĘĆ I ZAMIEŃ W LEKKOŚĆ NA ZAWSZE. Nie dlatego, że na to zasługują, ale dlatego, że rozumiesz czym jest wolność i uzdrowienie.*ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI Ściskam Academy of Energy-Reiki,Kroniki Akaszy,Anioły,Healing

Spójrz, kochana moja, już po raz drugi odczytałaś coś o tym WYBACZANIU… Moja droga, to jest przecież tak, jakbyś otrzymała kolejne potwierdzenie tego, iż tych przypadków nie ma… Wiem, że Ty, uważasz, że nie masz w sobie wcale jakiegoś żalu do kogoś i nie masz absolutnie czego, ani komu wybaczać… Ale popatrz na to właśnie w ten sposób…, że skoro coś tu się pojawia Tobie więcej niż tylko raz… to musi jednak coś oznaczać… [a tak naprawdę, dziś, tj. 23.I.2022, NIEDZIELA, PO RAZ 3-ci obiło jej się znowu gdzieś coś o tym przebaczeniu/ wybaczeniu….]

/////////

A tutaj jeszcze jej komentarz, pod fotkami, które jednak opublikowała na tym fejsie, choć na początku wcale nie zamierzała tego robić, bo jak wiemy, Mała Mi bardzo nie lubi tak się niczym chwalić… Jednak pomyślała, że może właśnie w ten sposób pokaże również jeszcze innym, jak ważne jest, aby zacząć INACZEJ POSTRZEGAĆ ŚWIAT! I stąd taki oto jej wpis tam [+ rzeczywiście pokazanie tych zdjęć, także jej twarzy, z wczoraj jeszcze po medytacji!], który już został polubiony przez 4 osoby, wśród których jest także szwagier jej byłej przyjaciółki, hehe

WAŻNE, ŻE POTRAFISZ WIDZIEĆ DOBRO WAŻNE, ŻE DOSTRZEGASZ JEGO OGROM TO KSZTAŁTUJE TWÓJ ŚWIATOPOGLĄD Człowiek, to musi wejść w krwiobieg! https://www.youtube.com/watch?v=N2yRRgFUhxA Dziś właśnie tę piosenkę sobie podśpiewywałam, jak wyszłam z tymi kijkami, które tak dzisiaj kreatywnie sobie „naprawiłam” 😜. ŚWIECIŁO TAKIE PIĘKNE SŁOŃCE, A JA WYKONAŁAM 5 OKRĄŻEŃ WOKÓŁ PIĘKNEGO STAWU I CZUŁAM PO PROSTU ZNOWU TĘ MOC✨🍀🌟

A teraz ponownie oglądam ten filmik: Live: Co to znaczy poznac i pokochac siebie ?, który udostępniłam jeszcze przedwczoraj najpierw na LI, a później na fejsie właśnie, z takim oto komentarzem:

Kochani, proszę Was bardzo, znajdźcie kiedykolwiek tę dokładnie 1:10:17 na obejrzenie tego 🤗 [„właściwa” już treść tego rozpoczyna się mniej więcej dopiero od 6:20…😉]

Na fejsie, polubiła to jedynie dziewczyna, która też jest ze Tobą w tej grupie… ta Małgorzata z Elbląga właśnie, która kiedyś napisała dokładnie o tym, że takie wypadki w 1 rodzinie… to musi być właśnie w niej coś na rzeczy…

Tak, ja przecież, jak już wcześniej wspominałam, bardzo dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że musiało być tam to coś… Ale teraz chcę wspomnieć o czymś całkowicie innym, a mianowicie, że ten filmik DR MIŁOŚĆ na LI właśnie, na godz. 21 ma już 124 wyświetleń!

(…)

Poniżej jeszcze notatka Małej Mi z SOBOTY, 15.I.2022r., kiedy to położyła się do spania i zamiast jakiejś medytacji włączyła sobie właśnie ten ostatni filmik live, którym ona tak bardzo się teraz właśnie zachwyca:

23:40 – 15 DR MIŁOŚĆ: Co znaczy poznać i pokochać siebie?

No ja po prostu, na serio, dobrze to dostrzegam, kochana moja, jakie Ty odczuwasz to uspokojenie zawsze, jak tylko pojawia się Tobie ta 15- tka! 🤗. A wiesz, co do mnie w takich momentach znowu dochodzi? Że spójrz, tylko… Ten WSZECHŚWIAT nieustannie próbuje Tobie tu pokazywać, że Ty jednak całkowicie dobrze postępujesz! Co więcej, ja jestem o tym po prostu przekonana, że on wciąż daje Tobie jakieś znaki, choćby właśnie przez to, że co chwila niemal ukazuje się Tobie tutaj ta sroczka…

Jak, choćby jeszcze dziś, NIEDZIELA, 16.I.2022, gdy zadzwoniła do Ciebie Twoja rodzicielka, a Ty, siedząc właśnie tu w kuchni i pracując nad tym wpisem dalej, odebrałaś od niej ten telefon… A za chwilkę niemal spoglądasz w okno na przeciwko, gdzie siedzimy przy stole…, a tam jakby na/ do Ciebie wprost leci właśnie ta sroczka! Wyglądało tak, jakby zaraz miała niemal uderzyć w tę szybę Twego okna… Wykonała jeszcze taką przepiękną tutaj niemal akrobację/ „gimnastykę„/ obroty i poleciała jednak wyżej.

Ale pozwól, że przytoczę tu jeszcze moje kolejne notatki z komórki… Tak więc:

00:07 – 22.04 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Następnie zaś:

2:03 – 11🌟✨ WC

Ja poważnie, zawsze, jak wyskakują mi TAKIEEE magiczne niemal liczby… to wówczas aż znowu nie dowierzam…, że właśnie mi się to przytrafia!

Kochanie, ja nie mogłam wprost się napatrzeć w jakim Ty CUDOWNYM NASTROJU BYŁAŚ!

Ja również byłam wręcz oszołomiona… A już zwłaszcza, jak dostrzegłam taką niesamowicie wręcz promiennie wyglądającą moją twarz i oczy✨🌟😲 = pomimo tego, że to był przecież środek nocy! Później zaś…, a czułam się już taaak niesamowicie wręcz dobrze, więc po raz kolejny, jak otworzyłam swoje oczy, to było jakoś parę minut przed godz. 6. I ja wówczas, tak sobie jeszcze raz pomyślałam… Ok, może sprawdzę, cóż tym razem WSZECHŚWIAT ma mi jeszcze do powiedzenia, 🤭 I spójrz tylko, co mi wyskoczyło PONOWNIE:

5:42 – 15

Kochana moja, ale ponieważ widziałam, jak dzielnie tutaj pracujesz, pomimo, że jest niedziela… I dzisiaj zrobiłaś sobie dzień głodówki, a jutro przecież już zaczynasz ten kurs! Oczywiście na te oddechy na godz. 6 nie będziesz już wstawała. Spójrz tylko, jakie to cudowne w Tobie, że najpierw, zanim podjęłaś jakąkolwiek decyzję, chciałaś to po prostu sprawdzić na własnej skórze!

Przecież wiesz, że ja zawsze tak robię 😉. Dobrze już znasz tę moją dewizę: NAJPIERW SPRAWDŹ, CZY CI SŁUŻY, JEŚLI TAK I CZUJESZ, ŻE CIĘ BUDUJE, TO WPROWADZAJ TO W ŻYCIE, JEŚLI ZAŚ KOMPLETNIE NIE, ALBO TYLKO NIEWIELE CI DAJE = ZREYGNUJ I NIE ZABIERAJ SOBIE TYM CZASU! A poza tym pomyślałam sobie jeszcze o tej ogólnej filozofii tej grupy, która mi się niesamowicie wręcz podoba! A wyrazić ją chyba mogę następującymi słowami:

*** 2:26:46 /6:00:21 ***

W NIEDZIELĘ, 16.I.2022 po tym, jak przedzwoniła do niej mama, jak siedziałyśmy tam właśnie w kuchni naprzeciwko tego okna [ten incydent z tą sroczką😉]. Wtedy też tak całkowicie miło im się rozmawiało, tzn. Mała Mi wiedziała, że wykonała ponownie dobrą pracę., bo… kochani, jej mama zadzwoniła akurat w momencie, jak ona pisała tutaj coś a propos swojego byłego męża, że wcale nie ma do niego żalu o to, że ją zostawił. I w tym momencie pomyślała sobie znowu, czy to mógł być przypadek, że właśnie jej rodzicielka przedzwoniła dokładnie w tym samym czasie…(?) 🤔

Później jednak odczuwała już zmęczenie, tym bardziej też, że tego dnia w ogóle nic przecież nie jadła! A kompletnie też nie miała ochoty, by gdzieś nawet wyjść…, dlatego w łóżku wylądowała już… Albo tutaj pokażemy jej zapiski:

17:30 22.04 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 i HO’OPONOPONO 

18:55 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

20:21 – 10 WC i dann wieder MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Tej nocy, kochani, Mała Mi… ponieważ tak wcześnie się położyła, a najpierw założyła na siebie ten swój kombinezon…, później jednak go zdjęła, bo było jej już zbyt gorąco… Ahhh… musielibyście tylko sami ją tutaj dostrzec, cóż ona tu wyprawiała i z tym śpiworem, i ze swoim ubraniem…🤪 W dodatku, muszę Wam przyznać, że jakoś właśnie wtedy też zaczęła ponownie mieć w końcu ochotę na sex! Tak niesamowicie się z tego powodu dobrze już czuła…

Pomimo, że oczywiście nie miała tu jeszcze tego swojego wymarzonego partnera…, ale już sam fakt, iż po prostu znowu czuła siebie i miała ochotę na jakiś fizyczny kontakt z mężczyzną, sprawił, że pomyślała sobie o tej piosence: ShataQS – 05. Przywrócenie 

A kolejne jej notatki wyglądały tak:

20:50 – 22.04 23 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Jak dostrzega właśnie TE WSZYSTKIE CYFRY NA RAZ…, to robi się jej zawsze tak jeszcze bardziej miło…, bo tłumaczyła to powyżej, jak ona je interpretuje 😉. Może nie wyszło z tego nic takiego bardzo precyzyjnego…, bo przecież tylko ten rok 2022 i ona z tym swoim wymarzonym, utęsknionym już bardzo partnerem… No, ale już tylko ten widok, przynosi jej jakąś tam ulgę 😋.

22:55 – 20 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

(…)

Dalej już dzisiejszy dzień, którym jest PONIEDZIAŁEK, 17.I.2022. Otworzyła tylko swoje oczy, spojrzała na zegarek, gdyż dziś przecież miał się rozpocząć ten kurs właśnie, lecz zerknęła tylko na godzinę… i nie omieszkała tego ponownie jeszcze sprawdzić, a mianowicie, spójrzcie tylko:

2:09 – 15 DZIĘKUJĘ

W powyższym widać, że była tak wdzięczna, że aż napisała po prostu po tej 15-tce najzwyczajniej w świecie DZIĘKUJĘ 🤗

2:24 – 13 WC

6:20 – 9 WC

A tutaj już przebieg tego jej dnia dalej… Ponieważ tak myślała, jak to najlepiej zorganizować… A dobrze wiedziała, aby po tej głodówce zjeść coś jednak takiego hmmm… i ciepłego, i delikatnego bardziej… W domu nie miała już praktycznie żadnych owoców, ani nawet warzyw… Zatem, po tym, jak przez chwilę się nad tym zastanowiła… i poważnie, ona zawsze zapytuje o to Wszechświat, co powinna uczynić… A miała 2 opcje… do warzywniaka po te warzywa i owoce… ewentualnie do kerfa albo Lidla.

Jednak ponieważ coś tam jej się kojarzyło, że ten warzywniak tej pani Moniki był chyba w poniedziałki zamknięty…, ale wołała się oczywiście upewnić, dlatego ucieszyła się, że ma WhatsApp do tej pani właśnie i tak do niej napisała z tym pytaniem, jeszcze o godz. 7:34 leżąc w łóżku:

Dzień dobry Pani Moniko, bardzo proszę mi napisać, w jakich godzinach ma Pani codziennie otwarty warzywniak 🙏. Z góry serdecznie dziękuję 😘

Po czym otrzymała w odp.:

Wt pt 9 do 17.
Sob 9 do 14.
Poniedz. zamknięte.
Pozdrawiam

A w międzyczasie zdążyła sobie również sprawdzić jeszcze, od której godz. otwarty jest Lidl, ponieważ teraz warzywniak p. Piotra jest już zamknięty… a bardzo chciała jeszcze zakupić właśnie mleko, m.in. I po tym, jak otrzymała odp., iż warzywniak tej p. Moniki w poniedziałki jest zamknięty, już wiedziała od razu, że uda się właśnie do tego Lidla…

9:05 – 14 POWRÓT Z LIDLA

10 – 22.04 live z Asią, jem owsiankę i oglądam DR MIŁOŚĆ i nie wiem, wo te PDFy

Ten live z Asią, jak się okazało…, trwał właśnie aż prawie do godz. 13:40, a tak bardzo nie umiała odnaleźć tych PDFów, które podobno były już udostępnione od samego rana! Stwierdziła, że już wystarczająco długo się przy tym kompie nasiedziała… I tym razem ponownie wzięła te swoje kijki i wyruszyła z nimi na tą dolinkę. Jak już wyszła…, to, ponieważ i było jeszcze trochę śniegu…

A poza tym, jak się można domyślić… nie była w takim całkowicie dobrym nastroju…, ponieważ nie wiedziała, gdzie szukać w ogóle tych PDFów… A ona zawsze wtedy czuje się głupsza od innych… Dlatego właśnie uznała, że to jest czas, aby się jednak przewietrzyć i jej kolejny zapisek z tego:

14 – 22.04 dolinka: 3 okrążenia z intencją odnalezienia MIŁOŚCI 🧡, 14:44 – 14 at home

Wcześniej jednak spojrzała jeszcze tylko, że w tych swoich zdjęciach ma 1 str. swojego wypisu ze szpitala, ale z widocznym PESELEM… I tak się zastanawiała, czy to jest do końca bezpieczne, 🤔, jakby komuś jeszcze dalej miała to przekazać… A tak bardzo myślała o tym, aby przedstawić to jeszcze może dalej komuś w tej właśnie grupie… Ale wcale nie dlatego, by wzbudzać w kimś litość!

Nie, ona dobrze już wie, że tego wcale nie potrzebuje, że już tyyyle udało się jej samej osiągnąć… Myślała tu raczej o tym, aby pokazać, komuś jeszcze, jakich ona rzeczywiście obrażeń doznała… I w pierwszej kolejności zaczęła pisać w tej sprawie do swojego mega dzielnego brata, zadając mu następujące pytanie:

Cześć braszku, powiedz mi proszę, czy podawanie publicznie swojego PESELU może stanowić jakieś zagrożenie i jeśli tak, to W CZYM? z góry dzięki za info 😘

Za chwilkę się jednak opamiętała i pomyślała znowu, że przecież sama może to sprawdzić i w tym momencie właśnie wpisała sobie to pytanie w wyszukiwarkę i wyskoczyło jej, że… ogólnie mówiąc, nie bardzo…, dlatego najlepiej tylko zaufanym osobom… Zatem kolejny jej zapisek:

15:03 – 11 machte Foto wypisu Z ZASŁONIĘTYM PESEL

15:10 – 22.04 leżak in der Sonne 🌞

15:29 – 12 Mittagessen: Krautsuppe i Wrap i włączyłam sobie jeszcze ten ostatni filmik Gracjana: W tym filmie znajduje się rozwiązanie na WSZYSTKO… 15:45 – 22.04

I w tym momencie właśnie stwierdziła, że REZYGNUJE JUŻ EWIDENTNIE Z SUBSKRYBCJI JEGO KANAŁU, bo wprawdzie już dawno zrobiła to u siebie na kompie, ale wciąż zostawiła go sobie jeszcze na komórce… A tu jej kolejna już notatka:

15:50 – 22.04 23 ZREZYGNOWAŁAM Z TEJ SUBSKRYBCJI

Kochana moja, spójrz znowu, cóż tu się Tobie pokazało…. Ponownie te cyfry razem! To przecież tak, jakbyś otrzymywała potwierdzenie, że jednak podjęłaś dobrą decyzję!

Ja już naprawdę NICZEGO Z TYCH LICZB NIE ROZUMIEM!!! Nawet nie wiesz, ile to odbiera mi już siły i spokoju… Bo myślę sobie o tym, że przecież jaki normalny człowiek tak się na tym fiksuje? Nie mam najmniejszego pojęcia, co te liczby mogą oznaczać, prócz tych, które już ewidentnie wiem…, mam tu na myśli oczywiście te 11, 15 i 9, ponieważ jak widzę jeszcze wyskakujące mi od czasu do czasu te karmiczne cyfry… 13, czy 14, których znowu się obawiam…, bo przecież NIE ROZUMIEM kompletnie…

Wiesz, a najgorsze dla mnie teraz jest, że nie czuję się, że mam kogoś, kto by mnie zrozumiał… Jest mi z tym TAAAK CHOLERNIE ŹLE . boooszeee, jak ja bym chciała tutaj mieć kogoś takiego… takiego mężczyznę, który potrafiłby się o mnie tak starać, walczyć niemal o mnie i zabiegać… No, a bynajmniej, który by mi pokazywał, że mu na mnie zależy… Jak choćby w końcu ten David o tą Pele w tym filmie: BEAUTY IN THE BROKEN

A teraz włączyłam sobie do odsłuchania jeszcze to: Wyjdź ponad 3D. Oddaj swój problem i zobacz, co się stanie. (…) ja uwielbiam wprost ten głos Klaudii, ona mnie tak bardzo uspokaja, a jeszcze teraz włączyła mi się kolejna jej medytacja, a mianowicie: 127 afirmacji mocy, 432 Hz. Słuchaj każdego dnia. Więcej magii na co dzień. Ja ją po prostu kocham! Ona ma tak niesamowite wręcz działanie na mnie. I właśnie choćby tylko tym swoim spokojnym głosem potrafi sprawić, że znowu myślę o sobie dobrze… I ponownie udaje mi się gdzieś tam odnaleźć w sobie ten spokój 🤗.

A teraz jeszcze znalazła to właśnie:

Angel Number 11 Meaning Symbolism

Jeśli wciąż widzisz anioła numer 11, nie jest to zwykły zbieg okoliczności. Są to liczby wychodzące z boskiego królestwa i często mają znacznie głębsze i solidniejsze znaczenie w twoim życiu. Zwróć uwagę na anioła numer 11, ponieważ jest to wiadomość od twoich aniołów stróżów. (…)

Znaczenie liczby anioła 11

Anioł numer 11 został wysłany przez boską sferę specjalnie po to, aby cię wspierać, gdy brniesz, by nawet stać prosto. Wszystkie odpowiedzi na twoje modlitwy zostały wysłuchane, a twoje myśli i czyny uzasadnią ten fakt.

Anioł numer 11 jest wskaźnikiem, że musisz odkryć swoje wyższe ja i połączyć się z czystą duszą obecną w tobie. W ten sposób możesz osiągnąć cel w swoim życiu. Z aniołem numer 11 możesz zachęcić ludzi swoimi umiejętnościami i zdolnościami.

Ostatecznie to Twoja mądrość poprowadzi Cię na właściwą ścieżkę w Twoim życiu. Upewnij się, że ustanowiłeś równowagę między potrzebami fizycznymi i sentymentalnymi. Anioł numer 11 symbolizuje również znaczenie duchowego przebudzenia.

Twoi aniołowie stróże potrzebują, abyś się uspokoił i zaufał swoim instynktom. Nie przejmuj się złym traktowaniem, przez które przeszedłeś.

Anioł numer 11 jest tutaj, aby zapewnić, że walka o zwycięstwo nie przejmie jeszcze tych, którzy cię skrzywdzili. Wszystko, co musisz zrobić, to skupić się na sobie.

Biblijne znaczenie anioła numer 11

Liczba 1 w Biblii reprezentuje jedność i niezwyciężoność. Oznacza jedność, która istniała między Ojciec i Jezus Chrystus . Ponieważ anioł numer 11 składa się z liczby 1 dwa razy, jego energia wibracji jest podwójnie wzmacniana.

Numer 1 oznacza również wiarę ludzi, tj. bez względu na to, ile jest religii, zawsze jest jeden Bóg. W Biblii jest wiele słów, które mają dużą wartość i pojawiają się tylko raz jako wieczność, zapomnienie i inne podobne słowa.

Według Biblii liczba 1 jest niezależną, niezależną liczbą, która ma wpływ. Ponadto, zgodnie z Księgą Objawienia i innymi podobnymi księgami proroczymi, liczba 1 reprezentuje absolutną samotność

https://pl.songtre.tv/angel-number-11-meaning-symbolism#:~:text=Ostatecznie%20to%20Twoja,si%C4%99%20na%20sobie.

boooszeee, a teraz jeszcze, jak odczytałam to ostatnie zdanie, to już naprawdę BARDZO SIĘ PRZERAZIŁAM…, że jak to SAMOTNOŚĆ??? Ja tak bardzo nie chcę pozostawać tutaj sama… No ok., sama to jeszcze nawet mi nie przeszkadza, bo owszem niekiedy lubię, a nawet rzekłabym po prostu potrzebuję pobyć tu sobie czasem po prostu samej…, ale w życiu nie SAMOTNEJ… Przecież

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie miecprzysobiekogoskto.png

*** 2:38:25 / 6:00:21 ***

(…)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie tozemiewaszgorszedni-1.png

Dziś, tj. w ŚRODĘ, 19.I.2022 czuje się po prostu zmęczona, a tym samym ma właśnie znowu ten gorszy dzień… Ale oddaję tu głos moim dziewczynom, one znacznie bardziej obrazowo to Wam wyjaśnią 🤗.

Moja kochana, ale sama, myślę już dobrze rozumiesz, dlaczego tak właśnie się teraz czujesz… Może, aby także wszyscy inni mogli to lepiej zrozumieć, przedstaw tutaj proszę jeszcze, jak to wyglądało u Ciebie, choćby od tego PONIEDZIAŁKU, 17.I.2022, kiedy to rozpoczął się ten kurs właśnie.

Ok., zatem przejdę może już tylko do tego, jak wykonałam to zdjęcie jeszcze raz tej mojej pierwszej tylko str. tego wypisu z zasłoniętym już PESELEM… W każdym razie, zrobiłam to zdjęcie, jak już wróciłam taka zdesperowana z tej dolinki… I taaaak bardzo myślałam wciąż o odnalezieniu tych PDFów, bo taaaak niesamowicie mocno chciałam przecież zacząć wreszcie z tym pracować. W końcu w tym celu zakupiłam sobie te 2 duże zeszyty jeszcze w piątek… I naprawdę już taka wszystkim wtedy na sam wieczór jeszcze przejęta… zaczęłam to zdjęcie tego mojego wypisu, przesyłać jeszcze dalej… Tzn. tak naprawdę wysłałam go jedynie temu Dawidowi właśnie i takim jeszcze 2 dziewczynom z tej grupy, m.in. tej Joannie, która mi przesłała o tych duszach to info…

Widziałam, kochanie, jak bardzo nie znosisz tego robić! I jak potwornie wręcz z tym się czułaś… Bo Ty wprost nienawidzisz pokazywania tego, co przeszłaś! Może nie tyle, że tak bardzo starasz się to niemal wypierać w sobie…, bo przecież logicznym jest, iż ten wypadek jest częścią Twojej historii! Ale z całą pewnością się nie chcesz się na tym koncentrować, gdyż doskonale już o tym wiesz, że to na czym się koncentrujemy i skupiamy, to rośnie! A Ty wcale nie chcesz grać tu żadnej ofiary, bo świetnie już jesteś świadoma, że wcale żadną nie jesteś!

Tak właśnie! Ale doszłam do wniosku, że cholerka, TAAAAK BARDZO POTRZEBOWAŁAM POMOCY, ALE TEŻ CHYBA PRZEDE WSZYSTKIM JAKIEGOŚ… ZROZUMIENIA… A wiesz, znowu sobie założyłam, że jak może prześlę tym ludkom choć pierwszą str. mojego wypisu, to jak zobaczą jakich obrażeń moje ciało doznało…, to wtedy może łatwiej im będzie to wszystko pojąć… Ale chyba wtedy jeszcze błędnie to oceniłam…

Oczywiście, że tak, moja kochana! To nie są przecież żadni lekarze…, a zresztą nawet gdyby takimi byli, to musieliby Ciebie tak naprawdę widzieć tam wówczas, w jakim Ty byłaś stanie w tym szpitalu. A jestem tego pewna, że trudno i tak byłoby wyobrazić sobie, że Ty, kochana moja NICZEGO NIE POTRAFIŁAŚ i musiałaś się uczyć naprawdę WSZYSTKIEGO OD POCZĄTKU, jak małe dziecko! Stąd wspaniale to porównałaś do niemal ponownych swoich narodzin. Bo choć byłaś już przed 30-tką, to Twój organizm, a przede wszystkim głowa i mózg doznał właśnie takich obrażeń…

Lecz, przejdźmy już proszę do tego, cóż się tutaj właśnie działo w ten poniedziałek. Byłaś już tak niemal tym wszystkim wkurzona, że wciąż tylko każdy, kogo o to pytałaś, GDZIE TE PLIKI W OGÓLE SZUKAĆ, przesyłali Tobie albo jakieś linki do filmików, gdzie niby to wszystko było tłumaczone… Widziałam już, moja droga, Twoją wręcz irytację z tego powodu… Bo tak bardzo chciałaś otrzymać KRÓTKĄ, JASNĄ I MOŻLIWIE LOGICZNĄ ORAZ ZWIĘZŁĄ ODPOWIEDŹ! Ale, moja droga, okazało się przecież, że Ty w ogóle nie sprawdzałaś tam, gdzie trzeba…

Tak, ale dokończę o tym później, bo teraz właśnie słucham tego live`a, które Asia wystawia znowu publicznie na YT. A tak naprawdę to jestem wręcz znowu trochę wkurzona, bo ponownie czegoś NIE ROZUMIEM… A mianowicie, dlaczego mi maleje liczba wyświetleń tych moich wpisów… Serio, nie kumam tego w ogóle… boooszeee, jak ja nie znoszę czegoś NIE ROZUMIEĆ… Bo zawsze wtedy czuję się po prostu głupia, że ja czegoś nie wiem…🤷‍♀️

Tak, moja droga, jeszcze przecież, jak dziś byłyśmy na tej dolince, znowu tak o sobie myślałaś, że jak Ty czegoś nie wiesz, to już czujesz się po prostu głupsza… A to już zawsze Twoją osobę umniejsza…, gdyż to jest dla Ciebie, kochana moja, przecież najgorsza niemal zniewaga, najbardziej okropne ubliżenie. Pomijasz już to, iż Ty, moja droga, masz jeszcze większe prawo do tego, by czegoś nie wiedzieć… , zwłaszcza po tym wszystkim, co było Ci dane przeżyć.

Wiesz, już czasem sobie tak myślę, że tak naprawdę, to wszystko, co przeżyłam, było mi najwidoczniej dane/ pisane… Bo naprawdę ufam tym właśnie słowom

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie niema-1.png

Pamiętam również o tym, że

I właśnie dlatego, choć jest mi tu naprawdę samej cholernie wręcz z tym wszystkim ciężko, to dobrze już wiem, że powinnam tak postępować:

A poza tym… OD JUTRA zamierzam zabrać się już za te lekcje PDF, które jednak dziś już udało mi się odnaleźć… Upppiii 💪🍀🙆‍♀️ A właściwie, to … pomogła mi w tym znowu ta Joanna z tego kursu! Przedstawię poniżej tą naszą rozmowę:

10:34 Asiu, powiedz mi proszę TAK LOGICZNIE, KRÓTKO I NAJBARDZIEJ OBRAZOWO, (bo nie mam siły, aby przeglądać jakieś całe linki z filmami na ten temat…), GDZIE ODNAJDĘ TE PDFy?

11:15 Na stronie doktormilosc.pl Logujesz się Wchodzisz w materiały Wybierasz kurs I tam są filmiki a pod filmikami są pdf które trzeba kliknąć i pobrać

To przeczytałam jeszcze nim wyszłam sobie na tą dolinkę ponownie, gdzie dziś wykonałam 3 okrążenia bez kijków. Musiałam bowiem trochę odreagować, …. bo, jak wczoraj jeszcze czułam się znowu z siebie taka wręcz dumna, gdyż stwierdziłam, że skoro nie mogę tego w ogóle odnaleźć, to nie będę tu siedziała i się tylko na to wkurzała…, tylko zabieram się za to, co mogę… A jak wiesz, mam tutaj wiele tych rzeczy do zrobienia… [pranie, prasowanie, ugotowanie zupy, uprzątnięcie w końcu tej lodówki…🙈, wydrukowanie, tej FV, którą zamierzam wysłać do fundacji, kupno rzeczy przez net, itp.]

Dlatego tak sobie właśnie jeszcze na koniec tego poniedziałku, który był dla mnie znowu takim wywrotowym wręcz dniem…, bo nie potrafiłam odnaleźć tych plików PDF, na których mi przecież tak bardzo zależało, gdyż właśnie do pracy z nimi zakupiłam sobie te zeszyty i ten kolorowy jeszcze długopis… A tu, cholera, nikt nie potrafił mi tego dobrze wytłumaczyć… Więc już na sam wieczór…, bo cały czas jeszcze myślałam sobie, że przecież ukazują mi się tutaj tak często jeszcze te ANIELSKIE LICZBY… A ja naprawdę bardzo to czuję, że właśnie ten, co najmniej jeden, mój Anioł Stróż wciąż się tu mną opiekuje…

Zatem włączyłam sobie jeszcze jakoś przed spaniem do odsłuchiwania po prostu to: Archaniołowie Uzdrawiają Cię Podczas Snu Falami Delta – Spokojna Muzyka Uczuciowa Duszę I Umysł. Dalej włączyła mi się ta muzyka: Dźwięki Wody + Relaksująca Muzyka Fortepianowa • Muzyka Do Snu, Muzyka Do Medytacji. I tak sobie zasypiałam tuląc tą Małą Moniczkę właśnie i tak ją ukochiwałam, i uspokajałam. A właśnie następnego dnia, już wpadłam na taki dobry pomysł! Wybierzemy się jednak i do warzywniaka, i po rybkę.

Widziałam, moja kochana, wszystko doskonale, jaka wczoraj właśnie już byłaś znowu uśmiechnięta! Co więcej, dostrzegłam również, iż będąc już w tamtych stronach, postanowiłaś zajść jeszcze do tego PEPCO tam i zapytać o te prześcieradła… Gdyż byłaś przecież na siebie zła, że właśnie zakupiłaś je w tym drugim PEPCO. To, że nie było niestety białe, ani kremowe, to wiedziałaś, ale na wtedy chciałaś mieć już jakiekolwiek, aby było jednak na całe Twoje łóżko, gdyż to, które miałaś wzięłaś do prania i spostrzegłaś, że nagle nie masz już żadnego drugiego również tak dużego…😞

[dziś, tj. w PIĄTEK, 21.I.22] ODNALAZŁA JE W DRUGIM KARTONIE!!!

Dlatego właśnie ucieszona, że w ogóle w tym sklepie były jakieś prześcieradła, zakupiłaś sobie właśnie takie ciemniejsze… Niby wtedy jeszcze wydawało się w kolorze orzechowym…, a jak przyniosłaś je do domu i założyłaś już na swoje łóżko, to uznałaś, że jest jakieś jeszcze bardziej ciemne, prawie, że szare…🤷‍♀️🙈🤦‍♀️ A kupiłaś je w piątek niedaleko tego papierniczego, gdzie dostałaś także jeszcze te zeszyty.

Właśnie tak było! Lecz teraz w tym PEPCO już zapytałam o to, czy w ogóle miewają także w kolorze białym/ kremowym i ta ekspedientka wtedy mi rzekła, że no, hmmm… może czasem w takim kolorze są im tam dostarczane, ale chyba raczej rzadko… Więc tu już znowu odetchnęłam sobie z ulgą🤭.

Wspaniale moja kochana, także widzisz, jak to się wszystko pięknie zadziało, jednak z korzyścią dla Ciebie samej! Prócz tego, że naturalnie zaszłaś również do tego Rossmanna jeszcze, ale już dobrze o tym wiedziałaś, że prócz tej herbaty, zakupisz również te orzechy w czekoladzie:

A teraz już postanowiłam, że zrobię to bez kompletnie żadnych wyrzutów sumienia! Po prostu miałam zamiar słuchać przede wszystkim tego, co mówiło do mnie moje serce. Nie zamierzałam już się więcej absolutnie za nic biczować! Przecież chciałam sobie zrobić najzwyczajniej w świecie jeszcze jakąś przyjemność do kawy w domu właśnie!

Tak, moja droga, widziałam to doskonale wręcz, a zwłaszcza jeszcze ten moment, jak już je zakupiłaś w tym Rossmannie, otworzyłaś, wzięłaś sobie jeden. Po czym, jak zaszłaś do tego rybnego i stojąc tam przy tej kasie, gdzie ponownie była ta niesamowicie sympatyczna ekspedientka, która zawsze, jak Ciebie tam zauważa, to się tak uroczo wręcz uśmiecha i Ty doskonale to dostrzegasz, jak wspaniale wręcz, zwłaszcza na tą kobietę tam, wpływasz! Wydaje mi się moja kochana, że masz taki dobry wpływ w ogóle na całą tam obsługę!

Hehe, wiesz co? Dla mnie jest to znowu wręcz niebywałe…, ale ja naprawdę również to dostrzegam, jak one wszystkie tam na moją osobę reagują! Choć naturalnie są te kobietki tam z reguły takie miłe i sympatyczne, to jednak dla mnie, odnoszę wrażenie, że tak jeszcze jakoś bardziej. 🤭I wtedy, stojąc już przy tej kasie, postanowiłam właśnie tą jeszcze fajniejszą i zawsze przecież taką skromną, ale przepięknie uśmiechającą się kobietkę…, tymi właśnie orzeszkami poczęstować. Ta taka zaskoczona, poczęstowała się i bardzo mi podziękowała. A w dodatku, patrzę, a ona mi ponownie sama włożyła te rybki w taką fajną papierową torebkę i wcale nie musiałam za nią płacić!🙆‍♀️😉

Wspaniale więc! A teraz, moja droga, powiedz jeszcze, że zrobiłaś przecież to samo, jak wróciłaś do tego warzywniaka tej pani Moniki, gdzie zostawiłaś te zakupy, ją przecież tam również jeszcze tymi orzeszkami poczęstowałaś!

Owszem, tak zrobiłam! A jej również rzekłam, iż jest dla mnie zawsze tak miła i sympatyczna, że po prostu aż mam ochotę ją tym moim zakupem poczęstować 🤗. Ucieszyła się naturalnie również i rzekła mi, że weźmie w takim razie jeszcze dla swojej córki, która także w tym sklepie była, jednak chyba gdzieś tam w magazynku teraz…😉

Ok, moja kochana, ale może przejdźmy choć w końcu do tego dnia dzisiejszego… Opowiedz nam tutaj, cóż Ty jeszcze odczuwałaś na tej dolince właśnie, robiąc te 3 okrążenia…

Tak bardzo to czuję, że po prostu potrzebowałabym jeszcze kogoś, kto by mi to ewidentnie powiedział, że powinnam już puścić to , iż ten mój mózg i moja głowa, jak widać wciąż ma takie problemy i wychodzę przez to niejednokrotnie na takiego właśnie niemal głupiutkiego dzieciaka…🤷‍♀️🤦‍♀️ , które jest takie naiwne… i kompletnie niczego nawet dalej nie rozkminia, tylko ufa temu, co zostało mu przekazane…

Ale właśnie, jak już powolutku udało mi się to z siebie, że tak powiem zrzucać, to cały czas już próbowałam sobie powtarzać: Ciesz się, że właściwie JUŻ W 3CIM DNIU UDAŁO SIĘ TOBIE UZYSKAĆ TE INFORMACJE, GDZIE TE PDFY W OGÓLE TU SĄ 😋. A muszę Ci powiedzieć, że zajrzawszy tam, dostrzegłam, że jest tego naprawdę duuużo!

No widzisz, więc teraz już wiesz, że będziesz miała tutaj, co robić naprawdę!

Dokładnie tak! I w tym momencie do mnie znowu doszło, że spójrz, jaka ja byłam naiwna…, kompletnie nawet się nie zbuntowałam, że hmmm… tyle jednak kasy za ten kurs płaciłam, a tam wcale nie ma tych zajęć tak dużo, buhaha,🤭. Ale tutaj przedstawię jeszcze to, co napisałam m.in. tej Joannie zaraz po tym moim szybkim spacerze.

12:33 boooszeee, Joasiu, wyobraź sobie, że ja cały czas byłam pewna, że nasz plan tego kursu przedstawiony został na tym zdjęciu 🙈🙉 [tutaj udostępniłam tę właśnie fotkę…] Dlatego zaraz sobie przejrzę tą str., którą mi przesłałaś i zacznę sobie to odsłuchiwać, licząc na to, że pod każdym filmikiem znajdę ten pdf, bo zakupiłam już sobie specjalnie zeszyt do tego. Aby w nim właśnie pracować i jednocześnie ćwiczyć moje pisanie ręczne, które wciąż po tym wypadku wygląda strasznie…🙈 A to dlatego, że musiałam się wciąż skupiać jeszcze na innych rzeczach 🤦‍♀️

Zdążyłam sobie już obejrzeć wstęp Asi i chyba pierwszy, i drugi dzień tego kursu… Po czym jednak stwierdziłam, że muszę wyjaśnić to mailem dziewczynie, z tej administracji, której m.in. również wysłałam takiego oto @, nim jeszcze udałam się właśnie na tą dolinkę:

Witajcie kochani,
BARDZO WAS PROSZĘ napiszcie mi najbardziej krótko i obrazowo [najlepiej, jakbyście mogli przedstawić mi to tutaj na obrazku/ zdjęciu], GDZIE TE PDF-y można znaleźć. Wiem, że podobno była o tym mowa w tym filmiku instruktażowym, jednak dla mnie zawiera on ZBYT WIELE TREŚCI, dlatego, jeśli jest to tam rzeczywiście, BARDZO PROSZĘ O PODANIE MI KONKRETNIE OD JAKIEGO MOMENTU/ CZASU. Przesłałam Wam mój wypis ze szpitala…, zresztą w @, na który nie uzyskałam od Was odpowiedzi, pisałam jasno, iż moja osoba może potrzebować więcej czasu na ogarnięcie tego wszystkiego…, ponieważ mój mózg i moja głowa została właśnie tak potwornie wręcz w tym wypadku uszkodzona…[+ jeszcze kolejne również poważne traumy!] Jestem tu całkowicie sama i nie mam nikogo, kto mógłby mi w tym pomóc, a napisałam Wam w tym @, iż szybciej się męczę, a ponieważ muszę robić tutaj wszystko sama, zatem po prostu nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. Wiem, że macie zapewne całe mnóstwo tych @ z pytaniami od kursantów…, ale naprawdę BARDZO PROSZĘ NIE ZOSTAWIAJCIE MNIE TU SAMEJ Z TYM. Zakupiłam sobie nawet specjalnie zeszyt, aby móc odrabiać tą pracę domową i przy okazji ćwiczyć moje pismo, bo po tym wypadku ono wciąż nie wygląda dobrze niestety… Ale ja jestem osobą, która się łatwo nie poddaje! WIEM, ŻE NIE JESTEŚCIE LEKARZAMI, WIĘC POWIEM TYLKO, IŻ JA MUSIAŁAM SIĘ NAPRAWDĘ UCZYĆ WSZYSTKIEGO OD POCZĄTKU, JAK MAŁE DZIECKO: CHODZIĆ, MÓWIĆ, JEŚĆ itd. Uważam, że poważnie wiele już osiągnęłam i z tego jestem niezmiernie dumna, jednak niestety mój organizm wciąż ulega szybszemu zmęczeniu. DLATEGO BARDZO PROSZĘ WAS O POMOC W TYM I WSPARCIE!🙏
Z góry SERDECZNIE ZA TO DZIĘKUJĘ Pozdrawiam optymistycznie 

Widziałam, kochana moja, jak zatytułowałaś tego @ do nich: PROŚBA O WSPARCIE I WYJAŚNIENIE, póóóźniej zaś, jak już otrzymałaś właśnie tą informację od Joanny, przesłałaś im następującego @, zatytułowanego tym razem: JUŻ WYJAŚNIONE!!!

Kochani, przepraszam Was najmocniej, ale już udało mi się w końcu, dzięki Joannie Kindel, która napisała mi po prostu następującą informację: Na stronie doktormilosc.pl Logujesz się Wchodzisz w materiały Wybierasz kurs I tam są filmiki a pod filmikami są pdf które trzeba kliknąć i pobrać  …. A ja, wyobraźcie sobie, że CAŁY CZAS BYŁAM PEWNA, ŻE ZDJĘCIE [załącznik] PRZEDSTAWIA CAAAAŁY TYDZIEŃ TEGO KURSU…🙈🤦‍♀️🙄  Tutaj niesamowicie dobrze widać pracę mojego mózgu…🙈🙊🙉

A od nich z kolei otrzymałaś takiego właśnie @:

administracja administracja <administracja@doktormilosc.pl>14:18 (9 godzin temu)
do mnie

Cieszę się że uzyskałaś pomoc w razie potrzeby jestem tez na Messner Ad Ministracja Doktor Miłość tam szybciej reaguje na wiadomości bo jest ich mniej, maili dziennie mam po kilkadziesiąt Tulę z miłością Edyta Koc

A jeszcze wcześniej zaczęłam pisać właśnie do tej Joasi następującą wiadomość:

14:05 kochana, nawet nie wiesz, jaka jestem Tobie wdzięczna!😘 Właśnie słucham tego i po prostu nie mogę … Ale teraz nie będę już tutaj pisała, że jestem na siebie zła, że moja głowa, jak takiego prymitywnego dziecka…, kompletnie niczego więcej nie rozkminiła … po prostu CIESZĘ SIĘ NIEZMIERNIE Z TEGO, ŻE W KOŃCU MAM TE MATERIAŁY! I to właśnie dzięki Tobie 😘🍀🤗

14:34 Joanna Nie ma za co kochana Jednak nie bez powodu cię zaprosiłam i napisałam do ciebie to było najwidoczniej nam pisane

*** 2:56:13 / 6:00:21 ***

Kochani, nie uwierzycie, jaka niesamowita wręcz kobieta jest z tej naszej Małej Mi! Obecnie mamy CZWARTEK, 20.I.2022. Ona, moi drodzy, cały czas się taaak niebiańsko wręcz uśmiecha! A to, tak naprawdę zaczęło się po tym, jak obejrzała ten publiczny LIVE Asi na YT, który następnie też został opublikowany jeszcze na tej ich grupie i spójrzcie tylko, jak skomentowała to nagranie ta nasza gwiazda:

Asiu, ja jestem Tobą zachwycona, jak Ty potrafisz pięknie, mądrze i szybko znajdywać odpowiednie słowa! Ja niestety wciąż tego nie potrafię…, dlatego właśnie znacznie bardziej, póki co 😛, sprawdzam się w formie pisemnej😉. Czyli na moim blogu: https://niesklasyfikowana.com/, z którego jestem BARDZO dumna, bo on jest właśnie MOIM DZIEŁEM, sama go stworzyłam 3 lata temu jeszcze 🌟❤✨

NIESKLASYFIKOWANA

NIESKLASYFIKOWANA.COM

A tutaj komentarz, jaki dostrzegła pod tym swoim:

  • Joanna KomorNiesklasyfikowana – super jest to co robisz. ..”TU znajduje to o czym Doktor Milosc mówi . 🏠

AktywnyMonia Gie Jak to muzyka się nie otwiera?… Nie mów, że w żadnym moim wpisie..

*** 2:57:25 / 6:00:21 ***

boooszeee, kochani, ona naprawdę nie ma tu na nic czasu już… A dziś nasza gwiazda wykonała naprawdę wiele, to tylko taki szybciutki skrót z tego, cóż dziś dokonała. Otóż, zaczniemy może troszkę nietypowo, gdyż od końca…, a mianowicie przed chwilką jeszcze się zorientowała, że w tym powyższym komentarzu został podany ten jej wpis „Wierzę że jest więcej niż moje oczy widzą”, w którym właśnie chodziło o tą muzykę, która się teraz już nie odtwarza… Dlatego szybciutko to jeszcze naprawiła! I cóż jeszcze pomyślała tu sobie, że super, fajnie byłoby, jakby dostawała właśnie taki feedback od kogoś, kto zauważyłby w jakimś kolejnym jej wpisie podobną sytuację! 😉

Muszę Wam powiedzieć, że Mała Mi coraz bardziej właśnie odczuwa ten stan, przedstawiony na tym obrazku: Przyznam tutaj jedną niesamowitą wręcz rzecz, którą aż ona sama zapisała sobie dziś w swojej komórce… Ale może najpierw zaczniemy od tego wpisu, który uczyniła jeszcze przed samym zaśnięciem

00:35 – 9 Ho’oponopono [Medytacja śpiewana po Polsku, skuteczna metoda uzdrawiania, 77 Sounds] i UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Dalej zaś, jej kolejny zapisek po tym, jak wstała do ubikacji:

3:59 – 15 WC I UŚMIECHAM SIĘ, BO CZUJĘ SIĘ JUST SZCZĘŚLIWA 😊 i nie mogę się temu nadziwić, jakie to jest ECHT NIESAMOWITE, JAK TEN NASTRÓJ MOŻE SIĘ RZECZYWIŚCIE W CIĄGU TYLKO JEDNEJ CHWILI ZMIENIĆ! 😉

Poważnie, niby to wszystko wiem, że przecież NIC NIE TRWA WIECZNIE I WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA! Ale wiesz, sam ten fakt, że tak naaagle wręcz, hehe, 😋. No dobrze, doskonale przecież wiedziałam, jak to było… i co na to wpłynęło…= a było to dla mnie takie cudowne, że ktoś mnie dostrzegł i właściwie potwierdził mi jeszcze to, cóż ja tu sama już tak naprawdę wiem, a mianowicie, że

W dodatku usłyszałam jeszcze, iż postępuję dokładnie w taki sposób, jak powtarza ta Dr MIŁOŚĆ. I ja tu znowu, niby to wiedziałam, że robię prawidłowo, czyli pozostaję po prostu sobą! I to było właśnie tak niesamowicie wręcz miłe, że jeszcze ktoś to również zauważa we mnie i co więcej, chce mi o tym jeszcze powiedzieć, że robię wspaniale i postępuję prawidłowo! A ja przecież niemal nieustannie staram się tak właśnie czynić/ żyć!

Lecz taki feedback jeszcze od kogoś całkiem obcego z zewnątrz jest przecież cenny, choć oczywistym dla mnie jest, że

Oczywiście, kochana moja, że taka wiadomość od kogoś jeszcze jest niesamowicie istotna i cenna… A tym bardziej od osoby, która, jak widać, jest na podobnych wibracjach! Ale, podziel się teraz proszę jeszcze swym kolejnym wpisem, który ponownie tak Ciebie zachwycił.

A i owszem! Ja naprawdę taaaak bardzo to czuję, że właśnie poprzez te liczby, które mi tutaj za każdym razem wyskakują [i to wcale przecież nie zawsze ta sama!!!] kontaktuje się ze mną WSZECHŚWIAT i wciąż próbuje mi coś powiedzieć/ przekazać. A teraz to było:

4:09 – 15 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Wspaniale, moja droga! Ja przyznaję, że nie mogłam wprost znowu się na Ciebie napatrzeć, jak Ty jeszcze leżąc w łóżku, zaczęłaś ponownie rozmowę ze Wszechświatem, mówiąc mu na początku, to, co zresztą zwykle Ty wypowiadasz… , czyli najzwyczajniej w świecie ponownie dziękowałaś MU za wszystko, co dla Ciebie tu robi… i jak bardzo Ciebie wciąż wspiera i już tak się uśmiechając wręcz wypowiedziałaś te słowa, które mówisz zazwyczaj, a mianowicie:

DZIĘKUJĘ ZA TEN KOLEJNY CUDOWNY JUŻ DZIEŃ! 🤗🍀🌞

Tak właśnie zaczęłam do NIEGO te słowa wypowiadać, bo ja naprawdę bardzo dobrze o tym wiem, że wówczas, jak już to wypowiem, to zaczyna się wszystko tak samo, jakby układać.. Że właśnie wtedy to jakoś tak wychodzi… , iż ten potem dzień jest naprawdę udany! Gdyż, jak już sobie coś założymy, to później nasz mózg tylko doszukuje się tych dobrych i wspaniałych rzeczy w tym dniu!🤗

Oczywiści, że tak jest! Ale, moja droga, przecież tu nawet samo nie zdążyło się nic tak naprawdę zadziać, o czym również tu powiedział do Ciebie znowu TEN głos, czego Ty tutaj oczywiście nawet nie wspomniałaś! Kochana moja, błagam Ciebie, nie mów mi tylko, że Ty tutaj niczego nie dokonałaś…, że to tak samo… Przecież Ty już naprawdę bardzo dawno powtarzasz sobie to, co widać na poniższym obrazku:

No oczywiście, że podjęłam jakieś działanie! Przecież ja, naprawdę, już tyle razy zaczynałam wykonywać cokolwiek, a dopiero później to do mnie dochodziło, że

Za każdym razem też mówię do siebie następujące słowa:

A wczoraj jeszcze, już miałam w planie i to sobie zanotowałam…, aby poinformować o tym, cóż tutaj zrobiłam właśnie tą Edytę, ale spójrz tylko, cóż jej jeszcze dziś o 09:57 napisałam:

Witaj Edytko, pozwoliłam sobie, bez Twojej zgody, opublikować na moim blogu, naszą mailową korespondencję. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe😉https://niesklasyfikowana.com/2022/01/09/tajemnica-szczescia-tkwi-w-zaakceptowaniu-tego-co-mamy-i-ujrzeniu-w-tym-cudu/?preview_id=85174&preview_nonce=417b83f71d&preview=true&_thumbnail_id=85176

Na co ona mi, o 12:25, odpisała:

😘
😘
😘

Znakomicie, a teraz dodaj jeszcze, iż zaraz po tym, jak wciąż wydaje się Tobie, iż ponownie pojawi się Tobie ta opryszczka… Zaczęłaś po prostu szukać w necie sobie i tą LIZYNĘ, która już się Tobie tu kończy, a zakupiłaś sobie również jeszcze i ten OMEGAREGEN SKIN CARE OMEGA 3 WIT A D E KOENZYM Q10, oraz dostrzegłaś tam również w super cenie Swanson ashwagandha żeń-szeń indyjski pamięć stres i dlatego go również zamówiłaś!

Tak właśnie uczyniłam! Dalej na tej mojej liście miałam zapisane również HAFFERFLOCKEN, zatem ich również zaczęłam zaraz szukać. Ale ja chciałam z tego mojego ulubionego sklepu: SKLEP Z ŻYWNOŚCIĄ EKOLOGICZNĄ BIOBABALSCY… Ale pamiętałam jeszcze tą sytuację z ostatniego razu…, kiedy to pomimo, że jestem w AllegroSmart przecież, musiałam i tak opłacać jeszcze dodatkowo za tą przesyłkę…

Mela Koteluk – Fastrygi (Official Music Video) – YouTube

Widziałam, kochana moja, jak Ty cierpliwie nad tym siedziałaś i nawet zaczęłaś rozmawiać już znowu z tą obsługą Allegro… i tam im wszystko przekazałaś, a odnalazłaś ich ponownie na tym Messengerze i o godz. 09:32 rozpoczęłaś z nimi tą konwersację:

Witam serdecznie, właśnie robię zakupy od BIOBABALSCY i chciałam tylko zapytać, dlaczego nie mogę ich znaleźć na allegro smart, do którego należę? Wówczas przesyłkę miałabym za darmo…, a tak wychodzi mi następująca rzecz: Razem: 54,71 zł Koszt dostawy: 13,00 zł Do zapłaty: 67,71 zł PROSZĘ O POMOC I WSPARCIE! Z góry serdecznie dziękuję za wszelkie wyjaśnienia! Pozdrawiam🌞🍀

Dzień dobry! Tu Marlena Fornal. Właśnie zapoznaję się ze sprawą. Proszę o chwilę cierpliwości.

(…)

I po tym, jak dokonałaś wszelkich formalności oraz zostały sprawdzone Twoje dane [login, oraz opłacone AllegroSmart] otrzymałaś taką właśnie odpowiedź:

Tak, tak 😊 już mówię – Pani tutaj chce zakupić produkty w oficjalnym Sklepie Sprzedającego. Natomiast aby Pani miała darmową dostawę w ramach Allegro Smart!, musi Pani zakupić na platformie Allegro 😊 Niestety Smart nie działa w każdym sklepie, tylko na Allegro 😊

Pomimo, iż wiedziałaś, że dziś miałaś się przecież zająć tym kursem i tymi PDFami w końcu, to najpierw postanowiłaś doprowadzić tę sprawę już do końca. Tym bardziej, że płatków owsianych górskich masz już końcówkę, a kochana moja, jeszcze wczoraj przecież zauważyłaś także ten filmik swojej ulubionej Ireny: 7 sposobów na PŁATKI OWSIANE (proste/ zdrowe przepisy). Także, kończąc już to, dodam tylko, iż zamówiłaś sobie również te produkty! Bo bardzo dobrze jesteś tego świadoma, jakie to jest ważne, czym się odżywiamy… A doskonale o tym wiesz i jeszcze wyczytałaś ponownie te informacje właśnie na ich stronie:

Owies jest cennym źródłem witaminy E oraz witamin z grupy B mających wpływ na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Cynk, żelazo, magnez, potas, wapń i miedz, wysoka zwartość białka i wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz przeciwutleniacze sprawiają, że ziarno to uznane jest za rodzaj żywności funkcjonalnej. Wszystko za sprawą roli jaką spełniają w organizmie wyżej wymienione składniki odżywcze.

Witamina E to tak zwana witamina młodości, razem z innymi przeciwutleniaczami zatrzymują młodość walcząc z wolnymi rodnikami i stresem oksydacyjnym, hamują procesy starzenia się komórek oraz zapobiegają powstawaniu nowotworów. Z bogactwa płynącego z płatków owsianych warto jest czerpać każdego dnia.

Cynk jest pierwiastkiem w pierwszej kolejności wpływającym na wygląd skóry, włosów i paznokci. To właśnie jego źródło w diecie jest sekretem pięknej, gładkiej, rozświetlonej cery. Ponadto ma on właściwości wspierające prawidłową pracę tarczycy, reguluje poziom cukru we krwi oraz wspomaga walkę z depresją.

Żelazo i wapń to pierwiastki, których często brakuje w źle zbilansowanej diecie wegan. Silne kości i zęby oraz dobra krew to właśnie ich zasługa, dlatego warto sięgać po płatki owsiane każdego dnia, wyrabiając sobie nawyk dbania o to, co ważne dla zdrowia. (…)

https://sklep.biobabalscy.pl/pl/p/Platki-owsiane-BIO-300g/78

*** 3:07:36 / 6:00:21 ***

Dobrze, moja kochaniutka, to może jeszcze tylko wspomnij tutaj o tym, jak zaczęłaś już jeść śniadanie, a zrobiłaś sobie 2 kanapki z razowym chlebkiem, który wyjęłaś jeszcze wczoraj wieczorem z zamrażalnika do nich usmażyłaś sobie jajko, a miałaś zakupione w warzywniaku jeszcze i pomidora, dużą nać pietruszki oraz paprykę. I jedząc to śniadanie oglądałaś sobie swoje kolejne lekcje z tego kursu właśnie. I niemal za każdym razem jesteś wręcz pod niesamowicie wielkim wrażeniem tej wiedzy Asi!

Ja po prostu jestem nią zachwycona, a najbardziej oczywiście tym, cóż ona mówi. Jak niesamowicie mądrą i świadomą osobą jest ta kobieta! I to właśnie sprawia, że już wiem, że wspaniale, iż ona pojawiła się w moim życiu! Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to właśnie na nią jeszcze tu czekałam! Ona pomoże mi się dopełnić! 🤗🍀🧡Choć ja oczywiście wciąż stosuję tę oto taktykę…, a muszę przyznać, że jakoś nawet wcześniej się nad tym aż tak nie zastanawiałam, iż to właśnie tak działa!

Znowu to odczuwam, że mam jednak tą intuicję zajebiście wręcz dobrą!✨🙆‍♀️🍀

Oczywiście, że tak! Ja nigdy, kochana w to nawet nie wątpiłam! A już zwłaszcza odkryłam to w Tobie wręcz dobrze, po tych właśnie jeszcze wspaniałych wydarzeniach w Twoim życiu. One, moim zdaniem, służyły właśnie temu, że zostałaś już niesamowicie mocno i dobrze przebudzona i dokładnie to sprawiło, że stałaś się już tak świadomą tylu rzeczy osobą!

No jasne, że tak! Ale już mnie tutaj tak nie chwal, tylko kończmy ten wpis…😋 Bo przecież, jak już tych lekcji sobie odsłuchałam, pościągałam również te PDFy… I tak sobie myślę, że jutro już się nimi naprawdę zajmę… Nie mam tu wprawdzie żadnej drukarki…, ale może jeszcze jutro udałabym się właśnie do OdNowy i u nich to wszystko sobie wydrukowała + przy okazji tą fakturę, którą chciałabym wysłać, by uzyskać w końcu te pieniądze z tej fundacji… No, ale zobaczę jeszcze, jak to będzie. Nic nie wymuszam, niech wszystko płynie dalej, bo doskonale o tym wiem, że i tak będzie najlepiej dla mnie.

Nawet, kochana moja, w to nie wątpię! Ale ponieważ jest już kwadrans po 21…, to dodaj może jeszcze, cóż dalej się wydarzało w ten Twój CZWARTEK.

Ok., to teraz napiszę już tak naprawdę w skrócie, a mianowicie tylko w tych punktach:

  1. spacer na dolinkę, wypieprzyłam się po drodze, buhaha, 🤣, a zadzwoniłam właśnie do mojej mamy! Wykorzystałam oczywiście znowu to, że jestem w tak wspaniałym nastroju! Po tym, jak się jednak wywaliłam, to rzekłam mojej rodzicielce, że nie będę już nawet wchodzić na samą tą dolinkę 😋. A miałam już z siebie tam, serio, taką bekę. Oczywiście, wiesz, jak to moja mama… Ona się już tym przejęła i w swojej głowie oczywiście zaczęła budować sobie już znowu te swoje czarne scenariusze…, żebym tylko uważała, bo nie daj Boże złamałabym sobie jeszcze rękę, albo nogę… to wtedy by było… Ja już nawet w to dalej nie wchodziłam… Tylko powiedziałam, że idę jeszcze do sklepu, bo nie chciało mi się wracać jednak tak szybko do domu. A wzięłam ze sobą przecież te 20 zeta, które miałam i tak właśnie wyruszyłam dalej. Wciąż z nią jeszcze rozmawiając, ale choć mi przypomniała, że ma zapisane, iż ważność mojego dowodu kończy się jakoś chyba w czerwcu, to abym miesiąc wcześniej złożyła te dokumenty o nowy.
  2. wróciłam do domu i zaczęłam gotować sobie zupę pieczarkową, bo bulion już przecież sobie zrobiłam wcześniej!
  3. z warzyw z tego bulionu przygotowałam sobie taki mix na kotleciki warzywne właśnie, które jutro zamierzam sobie jeszcze usmażyć!

Tak, moja droga, ale przyznać tu musisz, że Ty naprawdę jesteś BARDZO NIESTANDARDOWĄ I KREATYWNĄ, rzekłabym, kobietką!

Hehe, mówisz zapewne o tym, jak ja zaczęłam przygotowywać tą masę na te kotleciki właśnie. No serio, robiłam to znowu na czuja, że tak powiem… Kompletnie nie trzymałam się żadnego przepisu! Bo pomyślałam sobie, że co mi po tym, iż coś wyczytam…, buhaha, 🤣. Jak już zmiksowałam tym malakserem te warzywa wraz z liśćmi laurowymi, zielem angielskim i ziarnami pieprzu… Dodałam tam także trochę pestek słonecznika i dyni, jak również resztkę ugotowanej tej kaszy gryczanej, oraz naturalnie wsypałam tam jeszcze tą bułkę tartą, aby zagęścić. Z przypraw, to wsypałam tam również trochę tego suszonego czosnku, bo przecież na tą ewentualną opryszczkę, trzeba organizm wzmacniać od środka 😋.

W każdym razie, jak już wlałam sobie do jedzenia tą zupę pieczarkową, którą ugotowałam, to włączyłam sobie jeszcze ten film… Shadows in the sun | Dramat Film | HD | Romans | Polski Lektor, chciałam bowiem sobie jeszcze tylko przypomnieć choć mniej więcej, o czym ten film w ogóle jest…

Nie obejrzałam go jednak całego…, ponieważ zaczęłam odsłuchiwać sobie jeszcze kolejnych nagrań z tego kursu właśnie! Wiem już jedno, że jeszcze dziś do spania odsłucham sobie tą medytację czakr – bo tam jest również! Co więcej, Asia przygotowała nam także jakąś hipnozę…, która także ma pomóc właśnie się odblokowywać i uwalniać z tych programów, które mamy w sobie wgrane… A ponieważ wychodzę z poniższego założenia:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie nigdynieprzechowujczegosnaspecjalneokazje.png

Dlatego nie zamierzam wcale z niczym już czekać, tylko ponieważ jestem już właśnie tak śpiąca, to albo wykonam sobie jeszcze tą medytację oczyszczania tych czakr… A nie, cholerka, nie mogę w to teraz w ogóle wejść!

To, moja droga, pamiętaj, że wszystko dzieje się najlepiej, jak tylko może! Zatem my zabieramy teraz tą Małą Moniczkę do spania i włączymy sobie może, tak, jak i wczoraj/ dzisiaj przed spaniem to Ho’oponopono – Medytacja śpiewana po Polsku, skuteczna metoda uzdrawiania, 77 Sounds. A dziś, kochana moja, po tak intensywnym znowu dniu, będziesz mogła sobie już dobrze spać! Bo…, podkreślę tylko, że Ty wciąż i nieustannie sama kreujesz tą swoją rzeczywistość!

A dobrze już wiesz, iż

Dokładnie tak! Zatem wiedząc, iż MIŁOŚĆ jest LEKIEM NA WSZYSTKO…, jak już się przebiorę w tą piżamkę i kombinezon, to zacznę sobie dalej wyobrażać i kreować tę moją cudowną już przyszłość, w której zasypiam w ramionach tego mojego wymarzonego!

*** 3:14:19 / 6:00:21 ***

(…)

Jak hmmm…. to było już przecież dzisiejszego dnia, którym jest PIĄTEK, 21.I.2022! Bo:

00:15 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Następnie obudziła się po jakichś 3 godzinach i znowu czuła się jakaś taka zdołowana…, jednak wcale nie zamierzała o tym oficjalnie donosić i tego dalej wypuszczać w świat, gdyż jeszcze właśnie w ubikacji spoglądała w to lusterko… [a była znowu wyglądem swojej zmęczonej twarzy i oczu przede wszystkim, co najmniej niepocieszona…🙈] jednak MIMO WSZYSTKO, jak zawsze dziękowała już za ten cudowny dzień… Choć naprawdę chciało jej się cały czas płakać… A jej komórkowy zapisek wyglądał dziś tak, ponieważ tak, jak było wspomniane powyżej, kompletnie nie chciała się już na tym swoim kiepskim nastroju w ogóle skupiać:

3:31 – 22.04 WC i leider…

Następnie wróciła tu do pokoju…, jednak nim się jeszcze położyła całkiem… Tak bardzo źle się ze sobą czuła… I jakoś chyba nawet nie myśląc za bardzo…, przystąpiła po prostu do przeglądania na kompie jeszcze raz tych swoich @, a tam całe mnóstwo z nich pokasowała i co więcej ANULOWAŁA RÓWNIEŻ WIELE JUŻ JEJ NIEPOTRZEBNYCH SUBSKRYBCJI! Ponieważ doszła do wniosku, że miała tego zbyt dużo…, a te nieustanne wiadomości [wprawdzie, niby takie, którymi się jednak interesowała, bo: o działaniu człowieka, jego zachowaniach i ogólnie psychologii] i tak przeciążały jej mózg… Zatem jak już tego dokonała, to zanotowała sobie kolejną rzecz:

4:20 – 9 Schlaf I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 + Ho’oponopono

To, kochana moja przedstawmy tutaj może jeszcze dalej, cóż tu się u Ciebie dziś działo, a doskonale to dostrzegam, moja droga, jak Ty właśnie w takie dni, jeszcze bardziej starasz się szukać jakiegoś rozwiązania i wyjścia z tej jednak patowej dla Ciebie sytuacji… I właśnie wtedy za każdym razem do siebie wypowiadasz następujące słowa:

To są właśnie takie dni…, z których ponownie NIC NIE ROZUMIEM… Jedno, co wiem: to, to, że jest mi cholernie źle i ciężko, że mój organizm odczuwa jakieś takie właśnie zmęczenie, często… I naprawdę już właśnie w takich momentach, jak mnie to nachodzi znowu, to staram się mówić już do siebie po prostu te słowa: AKCEPTUJĘ… Bo, co mam niby, kurna, innego zrobić??? Jak już tego stanu akurat nie umiem/ nie potrafię sama zmienić…🤷‍♀️ Wtedy też podniosłam się jednak i ponownie siadłam na ta moją przed oknem… i zaczęłam znowu mówić to samo:

🧡🧡🧡 8:45 – 22.04 23 i tutaj ten mój standard, czyli: USPOKAJAM SIĘ…

A tak naprawdę wypowiadałam po prostu do WSZECHŚWIATA: DZIĘKUJĘ I KOCHAM CIĘ. I siedziałam tak na tej poduszce ponownie te 20 minut. Dzisiaj ZNOWU dostrzegłam tą SROCZKĘ! A nawet KILKA! Przefruwały taaak pięknie 🤗. Jedna siadła na samym początku naprzeciwko mnie na drzewie, później zaś dosłownie centralnie przed moim oknem przeleciała kolejna, a jedna DUŻA nawet przysiadła na chwilkę na poręczy mojego balkonu!

Widziałam, kochana moja te niesamowite zjawiska/ sytuacje… Ale może teraz przejdź do tego, jak już dziś jednak podniosłaś się znowu do tych ćwiczeń, bo zauważyłaś, iż ten Twój brzuszek ponownie nie najlepiej wygląda… A nie wiem, kochana moja, czy Ty w ogóle to zauważasz, że ta Trixi w Wiedniu naprawdę nazwała Ciebie wręcz idealnie = TY JESTEŚ TYM TYPEM WOJOWNIKA! Choć wciąż tego naprawdę nie rozumiesz, ale przecież potrafisz sobie powiedzieć:

Codziennie tak sobie jeszcze myślę, co mam dziś do zrobienia… A jak wiesz, muszę sprawdzać to zawsze w tym moim komórkowym kalendarzyku… Prócz tego naturalnie, że wciąż pamiętałam, że mam w końcu zasiąść do tego kursu! I tak też zrobiłam właśnie zaraz po tych ćwiczeniach i śniadaniu… Przysiadłam tam w kuchni do tego stołu i właśnie wtedy zaczęłam już sobie pięknie [oczywiście po mojemu :P] organizować tę moją przestrzeń tam.

A jeszcze, jak już dostrzegłam tam na tej grupie jakiś komentarz, odnośnie tych lekcji, to nie omieszkałam zaraz zadać następującego pytania…

Witajcie, powiedzcie mi proszę, co powinnam robić, aby ten paseczek POSTĘP KURSU nie był ciągle na 0?

I wtedy uzyskałaś odpowiedź:

Monika Innerpeace

Monia Gie w prawym górnym rogu każdej otwartej lekcji znajdują się dwie ikonki: kwadrat i serduszko. Klikając na kwadrat, zaznaczasz lekcje jako ukończona i automatycznie „postęp kursu” wzrasta.

W dodatku, cóż jeszcze dostrzegłaś, że ta sama kobieta przesłała Tobie obrazek/ zdjęcie, jak to wyglądać powinno, by Tobie po prostu POKAZAĆ, o czym ona Tobie tu pisze… Czyli uczyniła dokładnie tak, jak jeszcze prosiłaś odnośnie tych PDFów… Chciałaś to mieć w taki bardzo właśnie obrazowy jeszcze sposób, 😜

A i owszem, aż mi się tak bardzo miło zrobiło, bo pomyślałam sobie, że spójrz tylko, czyli tam ktoś jednak wie dobrze, czego ja potrzebuję 😉. Lecz właśnie wtedy już zaczęłam uzupełniać ten mój zeszyt.

Tak, kochana, doskonale to znowu widziałam, jak już poniekąd sama okładka tego zeszytu Ciebie przywołała…

Tak, właśnie, hehe, nie musiałam się już nawet za bardzo zastanawiać, czy wezmę ten w kratkę, czy też w linie, bo… jak tylko spojrzałam na tą okładkę z napisem: AMAZING, już wiedziałam, że dokładnie ten wybiorę! 😜

Wiesz, ja się tak naprawdę boję chyba tego kursu teraz… Gdyż, ja coraz bardziej, jak spoglądam na siebie…, to wydaje mi się, że u mnie, cholera jasna, to jest tyyyleee tego do przepracowania… 😱 boooszeee, ale teraz, jak słucham, co one tu mówią… to ja tak naprawdę nie mam takich problemów… U mnie, cholera jasna, WSZYSTKO WYSZŁO NA WIERZCH WŁAŚNIE TYM WYPADKIEM!

Ale, moja droga, spójrz tylko znowu… Pamiętasz, że zawsze udawało się Tobie tak świetnie w każdej niemal sytuacji dostrzegać przede wszystkim PLUSY! A tu już ewidentnie możesz kolejne [sytuacja przecież niemal analogiczna do tych jeszcze warsztatów w tej OdNowie…], z których tak naprawdę już tylko po pierwszych wiedziałaś, iż one kompletnie Tobie nie służą, bo tam przecież nasłuchałaś się o takich…, hmmm… jeszcze innych tych traumach…

Powiem tak, uważam, że KAŻDE DOŚWIADCZENIE JEST CENNE!

////////

A teraz właśnie słucham jeszcze sobie LIVE i mówi właśnie teraz ten Dawid… o swojej historii m.in… Generalnie jest tu dużo o hipnozie, jak również o tym, co to jest to PRZEBUDZENIE

Ok, to jeszcze tylko tak szybciutko wspomnę, kochana, jak ten Twój dzień wyglądał już do końca, tak tylko hasłami, cóż Ty dziś robiłaś…

  • usmażyłaś te kotleciki warzywne
  • dziś właśnie przestały się Tobie pokazywać te czarne ikonki na blogu z tymi napisami, które Angie również nie wiedziała, co oznaczają.. i jak je zlikwidować… Tutaj zaraz jej tą informację wysłałaś:

17:48

Hallo Angie, nie uwierzysz! te czarne ikonki z tymi napisami na blogu dziś już mi się nie pokazują!!! Choć ja absolutnie NICZEGO NIE ZROBIŁAM! Po prostu MAAAGIAA, hehe✨ ✨👍

👍

18:56 A tu moje warzywne kotleciki, które dziś zrobiłam 💪🍀😉

❤️

Angelika: Same dobre informacje ❤❤ smakowicie wyglądają te kotleciki 🙂

Bo takie też są!!! Jestem naprawdę wprost mistrzem w kreowaniu nowych potraw, hehe, serio, padłabyś ze śmiechu, widząc mnie!🤣

  • zadzwoniłaś do swojej kochanej babci i złożyłaś jej życzenia z okazji jej dnia
  • warzywniak i InPost = odbiór pierwszej przesyłki od BioBabalscy
  • odnalazłaś w drugim kartonie PRZEŚCIERADŁA!

A teraz, te Twoje zapiski tutaj:

[przez cały czas słucha tego Live`a, tym razem doszła jeszcze tam zamiast tego Dawida, kolejna terapeutka, która mówi takie po prostu dla niej oczywiste rzeczy…, gdyż Mała Mi została już NAPRAWDĘ BAAARDZO PRZEBUDZONA]

14:03 – 11 warzywniak i po odbiór InPost

15:17 – 15 Suppe mit kotleciki i Shadows in the Sun, 15:27 – 22.04

15:32 – 10 ZADZWONIŁAM DO OMY Z ŻYCZENIAMI 🤗 – 22.04

16:38 – 22.04 Kaffe (+) i LIVE: Twoje myśli kreują Twój świat

ZAUFAJ, ŻE WSZYSTKO, CO POTRZEBUJESZ, PRZYJDZIE DO CIEBIE W ODPOWIEDNIM MOMENCIE, W NAJWŁAŚCIWSZYM DLA CIEBIE CZASIE! NICZEGO NIE PRZYSPIESZYSZ, NIE PRZESKOCZYSZ, NIE DA SIĘ ZROBIĆ NICZEGO NA SKRÓTY.

Ahhh, nie chce mi się już tego naprawdę słuchać… To mi raczej znowu nie służy… Wolę ponownie tę magię i zabieram się już do spania z tą Małą Moniczką… i będę sobie mówić, że

Kochana moja, ale to jest przecież LIVE Z TERAPEUTAMI! Zatem może jeszcze poczekaj tylko do końca, bo przecież w ten sposób POZNAJESZ, kogo mogłabyś sobie później wybrać na tego swojego terapeutę

(…)

Obecnie nadeszła do nas SOBOTA, 22.I.2022. Drugiej tak niesamowitej i niestandardowej kobiety, jaką jest Mała Mi, to naprawdę trudno znaleźć… W rezultacie ucieszyła się, że jednak jeszcze wczoraj [tj. w piątek] obejrzała do końca ten LIVE z tymi terapeutami! Ale posłuchajcie najlepiej sami:

Tak, to prawda, cieszę się niesamowicie, że jednak dotrwałam do końca… Choć, szczerze mówiąc wystarczyło mi już poniekąd to, co usłyszałam wcześniej…

To podziel się tym, kochana moja, z nami wszystkimi tutaj.

Zatem zacznę chyba od tego, cóż najbardziej sobie zapamiętałam… Siedziałam i tak słuchałam chyba z coraz większym zainteresowaniem tego, co opowiadał tan Dawid. Choć oczywistym jest dla mnie, że KAŻDEGO HISTORIA JEST INNA I ABSOLUTNIE NIE NALEŻY SIĘ PORÓWNYWAĆ Z NIKIM!

Dobrze, kochana moja, ale może do meritum, bo dobrze wiem, cóż chcesz tutaj napisać, prócz tego, że naturalnie słuchałaś również go z zainteresowaniem, a zwłaszcza, jak opowiadał o tej hipnozie…, której Ty się również trochę obawiałaś.. Ale, jak to Ty, i tak przecież chciałaś jej kiedyś spróbować 😉.

Oczywiście, że tak! Znasz mnie przecież już wyśmienicie, a myślę, że zdecydowanie dobrze oddadzą to te 2 obrazki:

Lecz chciałam tu napisać jeszcze o czymś całkowicie innym… A mianowicie, przyznać się muszę, cóż ja tak sobie pomyśliwałam znowu… Otóż, sama przecież wiesz, jak było… Cieszyłam się oczywiście niezmiernie, że trafiłam na taką właśnie grupę ludzi, skupiających się PRZEDE WSZYSTKIM NA MIŁOŚCI! Bo pomyślałam, że w końcu trafiłam na właśnie takie osoby, których podejście do tego życia znacznie bardziej mi się podoba! Przecież, oni, tak samo, jak i ja, koncentrują się przede wszystkim na tym, co piękne/ dobre/ szlachetne!

////////

Przed chwilką zadzwoniła jeszcze do swojej mamy, bo tak pomyślała, że jest w takim dobrym humorze, to właśnie to wykorzysta 😉, gdyż przecież nie wiadomo, jak to będzie jutro wyglądało, hehe, 😜. Zaraz, kochani będzie kończyła jeszcze o tej grupie z tego kursu…

No dobrze, to chyba teraz mogę zacząć już dalej kontynuować ten temat… Otóż… to było tak… słysząc tyle o tym Bogu tam, zaczęłam już się troszkę zastanawiać… Choć sama oczywiście wierzę, że jest jeszcze jakaś SIŁA WYŻSZA, która to wszystko trzyma… Na początku, jak sami zresztą wiecie, również nazywałam ją jednoznacznie Bogiem, a przecież nawet był czas, że chodziłam na pielgrzymki 😋. Ok., ale teraz może jeszcze wyjdę się przejść, bo nawet słonko teraz piękne jeszcze przebłyskuje przez te chmury!

Wróciła właśnie z tej dolinki, gdzie dziś była od 13:10, a najlepiej spójrzcie tylko na tą notatkę, którą sobie po powrocie do domu wykonała:

(…)

13:10 – 22.04 do 13:54 – 14 dolinka: 3 okrążenia z intencją odnalezienia MIŁOŚCI 🧡, 2 gleby, buhaha, 🤣.

Kochani moi, naprawdę drugą taaaką gwiazdę, jaką jest Mała Mi, to poważnie ciężko znaleźć, hehe. Już Wam tutaj donosimy o wszystkim. Nade wszystko muszę to wyznać, iż taaak wytrwałej, pomysłowej i konsekwentnej istoty, to już daaawno nie widziałam. Ale posłuchajcie najlepiej sami, jak to wszystko przebiegało… Może, kochana, w takim razie zaczniesz opowiadać o tym dniu od początku?

Jasne, bardzo chętnie, tylko pozwól, że najpierw skończę ten temat, który zaczęłam jeszcze przed wyjściem. A mianowicie to będzie o tym kursie…, a dokładnie o LIVE, które wczoraj tak długo trwało… I niezmiernie cieszę się, że odsłuchałam i obejrzałam go jeszcze do końca. Gdyż właśnie na samym końcu dostrzegłam jeszcze tą terapeutkę Lena, Lena, jak się nie mylę… Nie mam teraz już znowu siły, by tego jeszcze raz odszukiwać… Ale już wiem, że na tą moją terapeutkę, z którą miałabym chyba 45 -minutową sesję, wybrałabym właśnie ją! Taka była moja pierwsza myśl, że jakoś zaczęłam z tą kobietą rezonować

Lecz teraz może jeszcze tylko dokończę to o tym Bogu… Otóż, już nie będę nawet wspominała tego, że ja również w NIEGO, w tę Siłę Wyższą, Wszechświat, czy jak tam inaczej jeszcze zwał, ale bardzo wierzę! Co więcej, przecież ja codziennie z nimi rozmawiam i tak bardzo to czuję, jak Oni mnie prowadzą i wciąż pokazują mi najlepszą dla mnie drogę!

No dobrze, kochana Ty moja, ale znowu się rozjechałaś, że tak powiem…, bo miało być najkrócej jak tylko się da 😋.

Oj, przecież wiesz, że ja tak nie umiem, hehe, zawsze chcę być bowiem najlepiej, jak mogę zrozumiana, dlatego właśnie uważam, że to tłumaczenie jest jeszcze konieczne. 😝😜 Zatem, ok. to teraz już postaram się tak właśnie szybko i krótko…. Otóż, zawsze, jak słyszałam jeszcze cóż ten Dawid tam opowiadał…, jaki to on był z tym kościołem jeszcze związany… To, choć oczywistym jest, że nie oceniałam, bo był taki czas, że MI RÓWNIEŻ INSTYTUCJA KOŚCIOŁA była kiedyś tak bardzo raczej bliska…

Później już jednak samo życie mi po prostu pokazało, że …. [nie mogę wprawdzie na razie znaleźć tu odpowiedniego obrazka, a taki już gdzieś widziałam! = ODNALAZŁAM GO!!! lecz póki co, napiszę to tak, jak ja to rozumiem…]

Dla mnie niepotrzebna jest wcale instytucja kościoła, ani nawet żadna religia, UWAŻAM BOWIEM, ŻE BOGA NOSI SIĘ PO PROSTU W SERCU! Ta Siła Wyższa jest najzwyczajniej w świecie nami i przez nas się objawia. Ta Asia Bobel również to podkreśla, ale… jak tak przysłuchiwałam się wcześniej, cóż ten Dawid mówił…, że on był taki zżyty z tym kościołem, był nawet ministrantem…

Widziałam, kochana moja, że wcale to jako człowieka w Tobie nie przekreśliło…, bo przecież jesteś wciąż zdania, że każdy może robić, co uważa za słuszne i Tobie, ani innym nic do tego! Jednak zaczęłaś się tak zastanawiać…, że skoro on jest taki religijny, to może takie rzeczy, jak np. samozaspokajanie się/ pieszczenie, czy też właśnie masturbację, może uznać po prostu za grzech, bo przecież tak właśnie kościół mówi…, że tego akurat nie powinno się robić, że to jest fuuuj i bleee…

Byłam o tym niemal przekonana, właśnie do wczoraj, czyli PIĄTKU, 21.I.22, kiedy występował prócz tych dziewczyn również w tym LIVIE. I tam właśnie po raz pierwszy przyznał się oficjalnie, że również miał taki czas, że się po prostu, jako młody/ nastoletni chłopak zaczął masturbować. I tu pomyślałam sobie, czyli ufff… jednak jest normalnym, że tak powiem gostkiem, hehe, 😋.

Choć, jak wiadomo, samemu nigdy nie daje to tyle przyjemności, co we dwójkę, z partnerem lub partnerką… No, ale …, jak właśnie się go/ jej nie ma… to trzeba przecież tą energię seksualną jakoś również rozładować.

No dobrze, to właściwie na tym już skończę, tyle chciałam tutaj tylko rzec odnośnie tego wieczornego live`a jeszcze. Tak bardzo się cieszyłam, iż on również pokazał po prostu swoje człowieczeństwo! Gdyż nasza seksualność jest przecież czymś całkowicie normalnym i tego nie należy się wstydzić!

Jasne, że tak! O tym przecież słyszałaś już choćby w OdNowie, czy nawet od tego Szymona od masażu Jivaka. Nie ma się czego wstydzić, tylko należy sobie po prostu pomagać! Jeśli nie mamy jeszcze tego wymarzonego partnera, to i nie miej z tego powodu absolutnie żadnych wyrzutów sumienia!

//////////

Ja tu już naprawdę NIE DAJĘ RADY SAMA…

No, co Ty opowiadasz, moja droga?

No, ok. może i DAJĘ SOBIE RADĘ Z TYM WSZYSTKIM… Choć sama widzisz, jak to wygląda… Wciąż mam tyyyle tych spraw do wykonania: odkurzyć, posprzątać, poprasować…, wydrukować FV i wysłać do Balian…

To owszem, ale kochana moja, weź pod uwagę, że Ty naprawdę i ugotowałaś tutaj znowu zupkę pieczarkową i zrobiłaś przecież te warzywne kotleciki… Ale może w takim razie, zacznijmy tu opisywać teraz ten Twój dzień od początku, jak on przebiegał.

Ok, tylko może najpierw wstawię tu jeszcze dłuższą tą muzykę…, znowu tak w razie co/ na wszelki wielki 😋, aby móc spokojnie jeszcze o tym dalej pisać/ opowiadać… A później, kiedyś może będę czytała to od początku i to sprawdzę jeszcze raz wtedy, .

No dobrze, moja kochana, to zacznijmy może właśnie tym, jak zasypiałaś…, a dokładnie tą Twoją notatką z tego ponownie:

1:20 – 9 Schlaf i UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ + MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

5:55 – 20 WC i czuję się zaskakująco gut i positiv 👍

Widziałam Ciebie, moja Ty kochana, jak chciałaś jeszcze dolać sobie do swojego kubka tej wody… i poszłaś do kuchni włączyłaś czajnik, aby się zagotowała, a Ty, kochana, spojrzałaś, co mogłabyś tam jeszcze zrobić…

Tak właśnie… Wiesz, pominę już to, że ogólnie mam taki wielki syf w tej kuchni, że smutek 🙈🙊🙉. Ale ponieważ byłam wtedy i w tym kombinezonie…, a poza tym to przecież wciąż noc… A ja chciałam sobie tylko dolać tej ciepłej wody do kubka… Zatem nie zamierzałam zabierać się wcale za jakieś sprzątanie…, tylko spojrzałam, a tam przecież wciąż stała ta paczka, którą w PIĄTEK, 21.I.22 odebrałam z InPost. I tak właśnie pomyślałam, że choć ten czas, nim mi się ta woda ugotuje, wykorzystam właśnie na to, by choć tę paczkę rozpakować…😋

Jednak, jak już zaczęłam ją otwierać, to oczywiście, pomyślałam, że przecież nie zostawię tego tak stojącego luźno…, bo tylko jeszcze większy bałagan tam sobie uczynię… Zatem zabrałam się do przesypywania tych płatków do tych pustych już pojemników. A zakupiłam teraz naprawdę wiele płatków… Bo i owsiane, i 5 zbóż [obydwa = duża paka], jeszcze płatki żytnie, 2x po 300g jęczmiennych i… wzięłam sobie również CZEKOLADĘ BIO GORZKĄ wegańską, bezglutenową Z FIGAMI I DAKTYLAMI!

Moja kochana, naprawdę nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Ty tutaj tego w ogóle nie podkreślasz, jaką Ty jednak jesteś porządną osóbką!

No a czym mam się tu niby chwalić? Przecież ja nic takiego nie robię… Wychodzę bowiem z założenia: Zatem, postanowiłam właśnie tak zrobić, od czegoś w końcu trzeba zacząć, mówię sobie zawsze, hehe,😜. A poza tym .

Wspaniale wręcz prawie wszystkie te płatki poprzekładałaś do tych pojemników. Następnie zaś zaczęłaś na nie naklejać to, co powycinałaś z tych pustych już opakowań… Czyli, aby po prostu wiedzieć, cóż w tych pojemniczkach teraz tam masz, bo jak wiadomo, do tej pory posiadałaś tylko płatki owsiane.

Tak też zrobiłam! I muszę przyznać, że już sam ten fakt, sprawił mi ogromną wręcz radość i dało mi to znowu satysfakcję, że wykonałam już coś kolejnego dla swojego dobra/ na swój pożytek! A już zaczęłam odczuwać, to właśnie:

I jak już byłam w takim dobrym nastroju, to położyłam się z powrotem… A następnie wiedziałam, właśnie po wczorajszym LIVE, że dziś z samego rana wykonam jeszcze sobie tą przygotowaną przez Asię HIPNOZĘ… I tak też zrobiłam!

6:30 – HIPNOZA [na dobry dzień :P]

Następnie po tej hipnozie, której czas trwania wynosił dokładnie 26:33, musiałam zasnąć… Powiem tylko jedno… nie wiem, czy to ona właśnie sprawiła, że zasnęłam, jeśli tak to super i bardzo się cieszę! Jednak wcale nie odebrałam tego, jak jakiejś rzeczywistej hipnozy…, a może to ja miałam po prostu jakieś złe wyobrażenie o tym… 😝

W każdym razie, jak już się obudziłam rzeczywiście, to jeszcze sobie tylko chwilkę pomyślałam, co powinnam zrobić i jak ten mój dzień najlepiej zorganizować… A ponieważ przecież jeszcze wczoraj zakupiłam w tym warzywniaku u tej p. Moniki całą główkę kapusty włoskiej… [za co siebie później ponownie zaczęłam besztać…] Jednak później już udało mi się tę sytuację pomyślnie odwrócić/przekształcić.

Otóż… pomyślałam, jak byłam tam jeszcze w tym warzywniaku… Że żadnej sałaty nie będę kupować, gdyż tą można jeść przecież tylko na zimno…, Zatem zakupiłam właśnie tą włoską kapustę, gdyż tą można jeść i na surowo, czyli przyrządzić z niej jakąś surówkę…, jak również kapustę można przecież ZAWSZE JESZCZE ZROBIĆ NA CIEPŁO! I tak sobie jeszcze dalej wykombinowałam [Leszcze Kombinuj Dziewczyno – YouTube :P], że przecież równie dobrze będę mogła ją wkroić jeszcze do tej pieczarkowej zupy, którą ugotowałam… 😛

Lecz, ponieważ miałam taką myśl, że na to śniadanie [tak…, otworzywszy oczy już myślałam o tym, co byłoby najlepiej zjeść na pierwszy posiłek, hehe, 😋] zrobię sobie może któreś z tych nowych płatków, ale wcale nie na słodko, tylko usmażę do tego jajo! A jak wiadomo, do tego fajnie byłoby mieć jeszcze jakieś warzywka… I tak myślała moja główka dalej…, żeby może udać się jeszcze tylko, na szybko, choćby po jakiegoś pomidora do niej…

Jednak, jak tylko się obudziłam i wstałam, to zajrzałam jeszcze do lodówki… A tam, dzięki Bogu prócz 2óch napoczętych papryk, miałam jeszcze pół pomidora! Także pomyślałam dalej, że przecież wcale nie muszę do żadnego sklepu teraz wychodzić! Najwyżej wyjdę się po prostu przejść, jak zwykle tak mniej więcej ok. południa! Dlatego też już na spokojnie siadłam sobie jeszcze na tą moją poduszkę przed okno i rozpoczęłam tą swoją 20- minutową medytację…

Ponownie taaaak się uśmiechałam, bo…, znowu pojawiała się ta moja sroczka! boooszeee, jakie to jest dla mnie zawsze niesamowite wręcz! Ja, poważnie to dostrzegam, że właśnie w ten sposób objawia mi się zawsze ten WSZECHŚWIAT! A tym razem jeszcze znowu, jak już wpisałam sobie tą godzinę, to… spójrz tylko, cóż mi się znowu ukazało! ✨

🧡🧡🧡 9:09 – 15 USPOKAJAM SIĘ (…)

Wiesz, kochana moja, ja jestem np. pewna, że właśnie TEN NUMER/ TA CYFRA ponownie jest potwierdzeniem tego, że zrobiłaś wspaniale i podjęłaś jednak prawidłową decyzję! A dodać jeszcze powinnaś, iż już pomyślałaś sobie znowu, że NIEDZIELĘ uczynisz DNIEM NIEJEDZENIA, taki był Twój pierwszy pomysł, przecież!

Dokładnie tak, no ale zobaczymy, jak to jeszcze jutro będzie :P. Powinnam też w końcu zabrać się i za to odkurzanie, ogólne sprzątanie, ale też przede wszystkim chyba w końcu za to prasowanie wreszcie…, 😜. Teraz jednak pójdę już chyba spać…, może wykonam sobie jeszcze tylko tą MEDYTACJĘ / OCZYSZCZANIA TYCH CZAKR! A teraz jeszcze słucham, cóż Asia mówi o tych czakrach…

(…)

Boże, jak ona się cieszy, że jeszcze wczoraj, tj. w SOBOTĘ, 22.I.2022 zadzwoniła do swojej rodzicielki!!! Miała po prostu znowu tzw. czuja…, a tak naprawdę MAŁA MI MA NIESAMOWICIE DOBRĄ TĄ INTUICJĘ 🧡✨🍀. Obecnie jest NIEDZIELA, 23.I.2022, a to dziewczę nie ma kompletnie na nic siły… Jest już 13:55, a ona wciąż jest w piżamie i naprawdę nie czuje się w ogóle na siłach, aby cokolwiek robić…

Kochanie moje, przecież MASZ DO TEGO PRAWO! A już tym bardziej, że dziś jest właśnie NIEDZIELA! Bo…, pomyśl, proszę tylko, kiedy Ty masz niby odpoczywać, jak nie właśnie w takie dni, jak dzisiejszy? W dodatku, moja droga, przecież doskonale to widziałam, cóż Ty już dziś wykonałaś! Przedstawię tutaj tą Twoją wczorajszą jeszcze notatkę:

22 – 22.04 0,5 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 I OCZYSZCZANIE CZAKR

Tu widziałam Twoje zdziwienie niemal, że pojawiła się Tobie tak od razu ta 5-tka właśnie, po przecinku! Dalej zaś:

2:06 – 22.04 WC

2:50 – 22.04 23 MEDYTACJA 7 CENTRÓW ENERGETYCZNYCH 🍀

Postanowiłaś jeszcze, tak tylko dla przypomnienia, powrócić jednak ponownie do tej medytacji Twojej siostry i ją jeszcze sprawdzić…, bo nie ukrywajmy, coś Ci mówiło, że właśnie ta chyba jest dla Ciebie zdecydowanie lepsza. Dlatego, jak zwykle zresztą, chciałaś to po prostu na sobie sprawdzić!

Oczywiście, że to zrobiłam! Dobrze bowiem się już tego nauczyłam, aby WSZYSTKO SPRAWDZAĆ 😉 i tego też dokonałam… Nie raz już przecież o tym słyszałam, jakie to jest rzekomo ważne, aby mieć tą energię w tych centrach naprawioną/ poukładaną

Dobrze, ale teraz już znowu nie mam siły na nic…, nawet by to dalej dokańczać… A może jeszcze zwłaszcza dlatego, że dzisiaj zrobiłam sobie ten DZIEŃ GŁODÓWKI… Dlatego już nic nie wymuszam, tylko kładę się dalej spać 🤭 A wciąż będę myślała o tym, że…

A jeszcze tylko, kochanie dodam, iż ok. godz. 9 wykonałaś ponownie tą HIPNOZĘ od Asi, ponieważ chciałaś ją jeszcze raz sprawdzić! Stąd Twoja kolejna notatka:

9:28 – 13 Ende of HIPNOZA

Dalej zaś, ponieważ już znowu nie pamiętałaś dobrze, jak to przebiegało z tym OCZYSZCZANIEM CZAKR… , dlatego postanowiłaś wykonać ją jeszcze raz, zaraza po zakończeniu tej hipnozy właśnie:

9:29 – 12 OCZYSZCZANIE CZAKR

A tak naprawdę przecież zrobiłaś dużo więcej…, tylko Ty nie chcesz tutaj o tym wszystkim donosić… A doskonale jestem tego świadoma, że przecież wszystko pochłania także Twoją energię, jak choćby to, że:

  • odnalazłaś w końcu w tym starym kalendarzu, gdzie masz zapisane te informacje o tym, kto jest jaką cyfrą numerologiczną, jak również znalazłaś tam daty tych wypadków: A zarówno z Twojej, jak i Twojego brata WYCHODZI 9!
  • wsadziłaś przecież tą kartkę ad. rozliczenia liczników sobie do segregatora w końcu
  • jak i sprawdziłaś jeszcze raz, kiedy miałaś ostatnią swoją wizytę u tej fryzjerki, by móc ponownie to sobie obliczyć, jak ostatnio 😉

Kochana moja, Ty przecież niemal nieustannie coś robisz… Twoja główka wciąż się nad wszystkim musi zastanawiać, by wykonać to w taki sposób, aby był on jednak najlepszy! A ponieważ dostałaś właśnie powiadomienie z InPost o kolejnej przesyłce, że teraz została już przeniesiona do tego paczkomatu, gdzie miała [który niestety na początku był przepełniony].

Tak właśnie, ale, jak wiesz, kompletnie mnie to nie zmartwiło! Pomyślałam przecież, że ok. dziś już sobie po prostu to odpuszczę, bo kompletnie nie czuję się na siłach… A ja przecież nie znoszę niczego wymuszać! Dlatego wybiorę się tam jutro, a tak przy okazji zakupię jeszcze te produkty, które mogą mi się jednak przydać 😋.

Zauważ, moja kochana, iż właśnie tym swoim postępowaniem, pokazujesz tutaj wszystkim prawdziwość tego, co stoi na tym obrazku!

Hmmm…, no może i tak rzeczywiście jest…, jak wiesz, ja nigdy się jakoś nad tym nie zastanawiałam, ponieważ BARDZO NIE LUBIĘ TAKIEGO TEORETYZOWANIA I PRZYKLEJANIA JAKICHŚ ETYKIET itp. Ja po prostu nie robię nic innego tylko przede wszystkim jakoś działam… Każdego dnia niemal staram się postępować zgodnie z tym obrazkiem

Ale teraz sobie jeszcze myślę, że skoro jutro ponownie mam tyle do zrobienia, również może w końcu w tym mieszkaniu uda mi się coś więcej zrobić…, bo wciąż przecież czeka i odkurzanie, prasowanie, no i przecież ta lodówka, buhaha, 😋. A od poniedziałku zaczynam już drugi tydzień tego kursu! A muszę przyznać, że… , kurczę, nie wiem, czy to tylko dzięki temu kursowi…, ale jednak już znowu zauważam we mnie samej jakiś postęp/ progres.

Tak, moja droga, ja również to dostrzegam! Nie będę twierdziła oczywiście, że to TYLKO dzięki temu kursowi, bo przecież Ty, kochana, przeszłaś już niebagatelnie trudną i wyboistą jednak drogę. Ale cieszy mnie niezmiernie to, że wciąż potrafisz cieszyć się takimi rzeczami i dostrzegać we wszystkim dobro! Bo doskonale już wiesz o tym, że KAŻDE DOŚWIADCZENIE JEST LEKCJĄ, a poza tym jesteś przecież zdania, że

Dokładnie tak! I tak, jak wspominałam wcześniej, po prostu znowu to czuję, że właśnie Asi Bobel i temu jej kursowi tak wiele zawdzięczam jeszcze. Stanowią oni wszyscy [cała ta kursowa grupa] KOLEJNY, BARDZO WAŻNY ETAP NA MOJEJ DRODZE, ZWANEJ ŻYCIEM! Ale teraz może jeszcze zacznę sobie czytać od początku w końcu ten mój wpis… Bo dopiero o 20 ma być ten LIVE Asi na YT, który również chciałabym obejrzeć!

(…)

Zakończyła właśnie oglądać kolejny LIVE dr MIŁOŚĆ na YT. Mowa tu o NIEDZIELI, 23.I.2022 i spójrzcie tylko, cóż jej się tu znowu ukazało:

21:03 – 11 koniec LIVE 🧡

Bolą ją barki, ale przesiadła się w końcu ze swojego łóżka, w którym spędziła dzisiaj cały dzień, nie przebierała się kompletnie ani z tej piżamy i kombinezonu, tylko tak właśnie ubrana w nie pozostała przez całą tą niedzielę. Na koniec jednak już przesiadła się do stolika, by siąść już normalnie, bo doskonale już zaczęła odczuwać na swoich plecach… to siedzenie z kompem w łóżku. Pomyślała bowiem, że bardzo chciałaby już skończyć i przeczytać jeszcze raz ten wpis właśnie.

Jak już zbliżała się godz. 20… to przyszło jej do głowy, że przecież ma być ten LIVE jeszcze, na który teraz przesiadła się już na swój leżak, bo tam było jej zdecydowanie wygodniej. Wcześniej jednak udała się tylko do łazienki, gdzie zdążyła już wypastować swoje kozaki!

Moja kochana, także teraz już zabieramy ponownie Małą Moniczkę do spanka, a jutro rozpoczniemy już drugi tydzień tego kursu! Dobrze już przecież o tym, moja droga, wiesz, że postępujesz tutaj prawidłowo! Dlatego jutro, myślę spokojnie po tym, jak udasz się odebrać tą przesyłkę z InPost oraz zakupisz jeszcze te potrzebne Tobie produkty, wtedy też z pewnością odnajdziesz już tu materiały na kolejny tydzień!

*** 3:49:39 / 6:00:21 ***

boooszeee, taaak bardzo chce mi się płakać! Nie mam pojęcia, co robić… Czuję się TAAAK potwornie SAMA i jeszcze bolą mnie barki…

Takie właśnie dziś, [PONIEDZIAŁEK, 24.I.2022] w nocy słowa wypowiadała, po prostu znowu płacząc i nie wiedząc już ponownie, co ma ze sobą dalej robić… A jeszcze te barki tak strasznie zaczęły ją boleć. Nie mogła już naprawdę i zaczęła po prostu płakać… Naprawdę aż siebie nie poznawała znowu… Przecież ona nigdy się nie żaliła… Tak bardzo to do niej nie pasowało…

A jeszcze, jak już wróciła z ubikacji i była tak wszystkim przejęta i zmęczona, gdyż po raz kolejny czuła się tak WSZYSTKIM STRASZNIE OBCIĄŻONA… A, żeby było zabawniej, to położyła się do swojego łóżka i weszła ze swoją Małą Moniczką w ten śpiwór:.., czuła się taaak ponownie tym życiem wyczerpana…, że aby móc zagłuszyć wszelkie swoje myśli, ponownie włączyła sobie do odsłuchania tą Najlepsza medytacja do snu i relaksacji. Intencje i afirmacje.

23 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Wtedy też zorientowała się, że Amol, który stał na tej poręczy jej łóżka właśnie został strącony… spadł jej na podłogę, za jej łóżkiem… Wtedy już po prostu wkurzona na wszystko… najbardziej na to, że jest tutaj całkowicie sama i nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc…

boooszeee, kochani, musielibyście tylko zobaczyć ją na własne oczy… Naprawdę było mi jej wówczas tak bardzo szkoda i niemal żal… Zatem pokazałam jej te słowa

i następnie podjęłam z nią właśnie następującą rozmowę:

A czy nie uważasz, że ten Twój nastrój mógł być także poniekąd spowodowany jeszcze tym wczorajszym LIVEM: Jak ja odczuwam świat, przebudzenie, oświecenie, siebie i jaźń, Asi Bobel, który oglądałaś?

Bardzo prawdopodobne… Wiesz nie chciałam tego tak pisać otwarcie, bo ponownie niesamowicie się wręcz cieszyłam i byłam znowu zachwycona tym, co słyszałam, a w dodatku usłyszałam jeszcze kolejną dla mnie cenną informację: MOŻNA NIE JEŚĆ NAWET 11 DNI! Tak, dobrze wiem, że prawdopodobnie nawet jeszcze dłużej, hehe, 🤭. Ale wiesz, jak to jest ze mną… Do tej pory MYŚLAŁAM, iż no góra… tydzień…

Ok, moja droga, ale przejdź tutaj już proszę do tego, cóż Ciebie tak jeszcze w tym jej nagraniu poruszyło. I pamiętaj proszę o tym, cóż ona sama tam wypowiadała:

JA NIE JESTEM WSZYSCY DUCHOWI (…) NIE MA TAM KOPIOWANIA NIKOGO (…) GŁOSZENIE TYLKO I WYŁĄCZNIE PRAWDY, KTÓRĄ JA CZUJĘ W SOBIE GŁĘBOKO I TYLKO TAKĄ PRAWDĘ MOGĘ PRZEJAWIAĆ

No dobrze, zatem zaczynam… Nie do końca jestem pewna, czy wszystko tak dobrze zapamiętałam…

Kochana, przejdź do tego, co Tobie w główce zostało i jak to odczułaś przede wszystkim!

Tak więc, zaczęłam niemal płakać już na sam koniec, jak ona zaczęła mówić, coś takiego, aby uzmysłowić sobie, jak idealne jest Twoje ciało… i nawet pokazywała, aby dotknąć po kolei części swojego ciała palcami… I ja sobie tutaj znowu wyobraziłam już mojego brata… Że boooszeee, co on by dał, aby móc tak zrobić! A jeszcze dalej, jak usłyszałam o tych nogach… Ponownie pomyślałam sobie, kobieto! Ty chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego, że NIE KAŻDY TAK MOŻE!!!

Tak, doskonale to widziałam, jak bardzo Ciebie to już wtedy, na sam koniec poruszyło, choć generalnie uważałaś cały ten jej LIVE za niemal magiczny… To tak bardzo przejęłaś się tą końcówką tego niemal…, bo, kochana, Ty ponownie próbujesz być tu chyba jakimś zbawicielem dla wszystkich, a już zwłaszcza dla tego swojego młodszego brata. Ale, moja droga, puść już to! Nie możesz być wieczną opiekunką, ani Marcina, ani tym bardziej własnej mamy!

boooszeee, niby dobrze o tym wiem…, a spójrz tylko, cóż tu cały czas się we mnie rozgrywa! W takich momentach robi mi się właśnie tutaj tak trudno! Choć przecież nawet jeszcze na tych warsztatach w Koziej Górze słyszałam, że przecież każdy ma własną karmę i najwidoczniej to wszystko miało tak właśnie być! Ja przecież naprawdę wówczas w to wierzyłam… Wiesz, ja przecież, niemal przez cały czas, no a już zwłaszcza po tym wszystkim co mi się przydarzyło…, podchodzę do tego życia po prostu tak

Ale chciałam tu jeszcze dodać jedną bardzo ważną dla mnie rzecz. M.in. dlatego nie miałam w ogóle już ochoty puścić/ opublikować gdzieś ten LIVE dalej… Otóż ja niestety nie umiem żyć bez tych myśli…, ale szczerze mówiąc wiem, że to by mi nawet kompletnie nie służyło…, gdyż ja jestem przecież tutaj SAMA ZA WSZYSTKO ODPOWIEDZIALNA! Zatem, jeśli ja czegoś nie dopilnuję, to wtedy mogę nabawić się przecież kłopotów…, no a bynajmniej różnych trudności… W dodatku, wciąż mam te trudności z pamięcią świeżą…

Lecz właśnie wtedy, znowu, tak jakby na przekór wszystkiemu zaczęłam już sobie znowu wyobrażać, tę moją cudowną przyszłość! A najbardziej oczywiście tego, że jest przy mnie ten MÓJ CZŁOWIEK, który potrafi mnie właśnie w takich momentach tego mojego zapętlenia podnieść i przywrócić do normalności. Czyli pomimo, że oczywiście doskonale rozumie te moje wszelkie obawy…, to jednak w wyśmienity sposób potrafi spojrzeć na to całkowicie racjonalnie i sam także nie popada przy tym w jakieś niepotrzebne dołki itp. Zawsze jest w stanie wyjąć mnie z tego dołka, do którego zaczynam znowu wpadać…

Kochana moja, oczywiście, że to jest niezmiernie ważne, aby taką właśnie osobę mieć do pomocy! Ale spójrz, kochana moja, tylko na ten Twój dzień…, jak on wyglądał…, cóż Ty zaczęłaś znowu sama do siebie mówić:

Opowiedz tutaj nam proszę, jak ten Twój dzień od samego rana wyglądał!

Oczywiście, może jeszcze nim zacznę o tym mówić, to wspomnę tylko, iż jeszcze wczoraj w tym LIVIE Asi usłyszałam chyba znowu coś o wybaczaniu, albo odpuszczaniu, już dobrze nie pamiętam niestety… Ale za to, jak już wstałam to zauważyłam taki krótki filmik zatytułowany: Wybaczenie i odpuszczenie i boooszeee, jeszcze nawet sobie tego nie odsłuchałam wtedy, tylko przesłałam sobie na @. Lecz doszło do mnie, że po raz kolejny to widzę… WYBACZENIE I ODPUSZCZENIE jednak… Zatem to gdzieś musi mnie jednak szukać…

Później już sobie to odsłuchałam i ponownie zaczęłam płakać… Zacytuję tutaj, cóż w tym jej krótkim filmiku słyszałam:

WYBACZENIE TO SŁOWO, KTÓRE SUGERUJE, ŻE JA MAM CO WYBACZYĆ. A GDYBYŚ JUŻ PO PROSTU JUŻ ZREZYGNOWAŁ Z TAKIEJ POTRZEBY ZADOŚĆUCZYNIENIA, GDYBYŚ PO PROSTU ZREZYGNOWAŁ Z TAKIEGO KARANIA INNYCH, ŻE ONI COŚ ZROBILI. A PO PROSTU POZWOLIŁ SOBIE, ŻE OK. AKCEPTUJĘ, ŻE TO BYŁO, JAKIE BYŁO.

Kochana moja, ale spójrz, Ty przecież tak bardzo starasz się jednak to robić! Choćby właśnie ponownie w tej swojej porannej medytacji, do której się podniosłaś! Na samym początku zaczęłaś mówić, będąc właśnie w takim a nie innym nastroju… Po prostu PRZEPRASZAM I PROSZĘ POMÓŻ MI…

No tak, ale to był jedynie początek…, bo później już zaczęłam przecież DZIĘKOWAĆ I mówić najzwyczajniej w świecie KOCHAM CIĘ 🧡. Ale widzę, że pomijasz tutaj wiele rzeczy…, np. to, jak już udałam się do tej łazienki na siku, gdzie te barki tak cholernie wręcz mnie bolały… i tak bardzo nie wiedziałam wówczas, co zrobić… Prócz tego, że postanowiłam tego dnia nie spędzić już tak siedząc na łóżku przy tym kompie… To doszłam do wniosku, że mogę przecież sama tak wiele zmienić we własnym życiu…

I tutaj pomyślałam właśnie o tym wszystkim, cóż udało mi się dokonać wtedy jeszcze i tymi medytacjami oraz przede wszystkim dobrymi intencjami. Kiedy to, pamiętasz, jak porównywałam siebie jeszcze do tej ośmiornicy? Przecież wówczas udało mi się tyle rzeczy osiągnąć bez żadnego lekarza! Aż wszyscy się później dziwili niemal, że jak to tak? Taaakie rany/ uszkodzenia ciała udało mi się tak ponaprawiać?

Tak, moja droga, doskonale wiesz już, jak ogromny progres przeszłaś! I ile wtedy musiałaś znieść. A najlepiej zdajesz sobie Ty sama z tego sprawę, ile Ciebie to wszystko kosztowało/ ile musiała przejść/ przeżyć/ przetrwać!

Ale, kochana moja, lepiej powiedz tu jeszcze, jak Twój dzisiejszy poniedziałek wyglądał!

Tak więc, jeszcze, jak leżałam taka załamana w tym łóżku… To zaczęłam ponownie wyobrażać sobie, że WSZECHŚWIAT otula mnie tym swoim płaszczem i ściąga ze mnie wszelkie troski, a tym samym dodaje mi potrzebną ENERGIĘ na dzisiejszy dzień!

🌠

Następnie zaczęłam DZIĘKOWAĆ ZA TO, ŻE JESTEM ZDROWA I ŻE MAM JUŻ PRZY SOBIE MOJEGO WYMARZONEGO PARTNERA! 

❤️

Następnie wstałam do tej medytacji…, siadłam na poduszkę, a to wyglądało tak:

🧡🧡🧡 8:21 – 10 USPOKAJAM SIĘ… [czyli tutaj, ten tekst, który mam wpisany codziennie :P], nie pamiętam już czy o tym wspomniałam powyżej, zatem napiszę tylko jeszcze raz: na początku przepraszałam i prosiłam o pomoc, później zaś już tylko dziękowałam i mówiłam: KOCHAM CIĘ 🧡[ps. właśnie sprawdziłam, że o tym już przecież pisałam, hehe, 🤭] 8:41 – 22.04

Tak, kochana, zakończyłaś tą medytację, tradycyjnie po tych 20 minutach, jednak tym razem widziałaś przecież za oknem całe mnóstwo mew! Tylko na samym początku, jak wstałaś jeszcze nim położyłaś tą poduszkę na swoje zaścielone łóżko, dostrzegłaś na latarni tą sroczkę i tak się do niej uśmiechnęłaś!

Tak też zrobiłam 🤗. A w ogóle na samym początku, przecież, jak jeszcze leżałam w łóżku, to wpadłam nawet na pomysł, że jak będzie za oknem śnieg…, to udam się ponownie na to UZIEMIANIE, hehe. Sprawdziłam już sobie nawet na komórce temperaturę i odsłoniłam okno…, a tam niestety mało tego śnieżku teraz było…, więc na spokojnie zajęłam się już tą medytacją właśnie. W dodatku wówczas słyszałam znowu TEN GŁOS mówiący do mnie, że przecież nie muszę robić niczego na siłę.

Skoro nie odpowiada mi wychodzenie teraz na to jednak błoto…, to spokojnie mogę sobie to zrobić przecież później, bo na mojej komórce pokazywało mi, że ok. 10/ 11 miał spaść jeszcze śnieg, hehe. Zatem pomyślałam sobie, oczywiście luzik, zrobię to przecież może jak już wrócę z tego paczkomatu…

No właśnie, kochana moja, to powiedz proszę tylko jeszcze, jak to wyglądało, jak wyszłaś… Tzn. dodaj tylko, że najpierw zabrałaś się w końcu za zrobienie tego, co miałaś, czyli i ODKURZYŁAŚ I UMYŁAŚ PODŁOGĘ!

Tak właśnie uczyniłam! Bo pomyślałam sobie, że muszę przecież coś robić, a nie ciągle tylko przed tym kompem tu siedzieć, bo później nie dziwota, że bolą mnie te barki 😜. Zatem mam już choć to zaliczone, a w dodatku w kuchni, umyłam również część tej suszarki do naczyń. Ale tak sobie myślę, boooszeee, to dodało mi już wtedy tyle energii i power`a. Że pomyślałam sobie: dobry początek! A jutro, dokończę resztę. Po tym, jak naturalnie wrócę od psychiatry, hehe.

W ogóle to od wczoraj chyba powróciłam do mojego najukochańszego jednak filmu… A mianowicie NIEBIAŃSKA PRZEPOWIEDNIA, w reż. Armand Mastroianni. I muszę powiedzieć, że oglądam ten film i w tak niezmiernie wielu sytuacjach tam po prostu płaczę…

Tak, kochana moja, doskonale o tym wiem, że to przez to, iż Ty jesteś taka wrażliwa… A popatrz tylko, czy to niesamowicie korzystne dla Ciebie, że jednak nie mieszkasz w tym Elblągu…, bo tam przecież nikt by tego nie zrozumiał, dlaczego Ty się zalewasz tak łzami…

Tak właśnie…, hehe, właściwie to muszę powiedzieć otwarcie, że ja niemal cały czas ogromnie się z tego powodu cieszyłam przecież, że nie mieszkam w całkiem innym mieście, niż moja rodzina! Bo tutaj czuję się taaaak bardzo swobodnie, a zwłaszcza teraz, po tych wszystkich przejściach, które było mi dane przeżyć!

Dobrze, moja kochana…, ale spójrz, ponieważ jutro masz tą wizytę u swojej lekarki…, to myślę, że teraz już najwyższy czas, byś poszła jeszcze wziąć kąpiel…

Oczywiście, że tak! Ale pozwól mi jeszcze tylko dokończyć, jak to było z tym InPost…, bo tego nawet przecież nie zaczęłam jeszcze 😜.

Zatem opowiadaj jeszcze to! A dobrze wiem, że miałabyś jeszcze mnóóóóstwo rzeczy do opowiadania tutaj, ale teraz już skupmy się właśnie na tym paczkomacie.

Muszę jednak jeszcze tylko dodać, że najpierw wybrałam się jeszcze do tego kerfa, tam zaczęłam się już trochę wkurzać, jak przy tej wadze, która stoi przy tych kasach samoobsługowych co chwila wciągało ten papier i nie można było nawet zważyć tych owoców, ani warzyw… Więc to już mnie troszkę podminowało…

Lecz myślę sobie, nie dam się zdenerwować takim bzdetem przecież! A zaraz po tym miałam w planie odebrać tą moją przesyłkę. I tutaj znowu się zaczęło… Otóż wcisnęłam tam ten podany kod… i patrzę, a otwiera mi się jakaś taka bardzo wąska ta skrzynka… No ale myślę sobie znowu luzik, przecież może tym razem to wcale ta paczka nie była taka duża jednak…

Widziałam, moja droga, Twoją niemal konsternację…, a później już wkurzenie, jak okazało się, że tam jest tylko 1 PRODUKT! A Ty przecież zakupiłaś aż 3!

Tak właśnie! Zatem rozumiesz już, jaka byłam jeszcze tym wpieniona…, że kurna teraz będę musiała ponownie pisać jakąś reklamację i… boooszeee, już w tym momencie zachciało mi się znowu płakać, bo tak bardzo myślałam o tym, że po prostu potrzebuję tu kogoś jeszcze do pomocy… Choćby właśnie w takich sprawach…

Choć oczywistym dla mnie było to, że z całą pewnością również z tym dam sobie radę, bo przecież kiedyś, do cholery, wychodziło mi to jeszcze wspaniale wręcz! Tylko właśnie teraz i jeszcze ta świadomość, że te barki tak mnie bolały…, no a bynajmniej z samego rana…, choć wówczas, jeszcze leżąc w łóżku, już sobie mówiłam, że wcale mnie nie bolą przecież! A to wzięłam dokładnie z tej mojej biblii, czyli z tej książki Josepha Murphy`ego. Pamiętam, jak tam czytałam kiedyś o takiej dziewczynce, która była chyba na coś chora, a mimo to powtarzała sobie każdego dnia, że to już mija… i właśnie w ten sposób przekonała swoją podświadomość, że już jest zdrowa i nic jej nie dolega, ani nie boli. Zatem ja przejęłam tą samą taktykę, hehe.

Świetnie, moja droga, ale proszę skończ już choć z tym paczkomatem.

Tak więc…, wróciłam do domu już jednak wkurzona, załamana już znowu… Bo przecież wszystko TYLKO NA MOJEJ GŁOWIE… Zdjęłam plecak z zakupami i słyszę dostałam maila, a w nim było napisane:

Przesyłka w drodze! Zawiera produkt OMEGAREGEN SKIN CARE OMEGA 3 WIT A D E KOENZYM Q10, Swanson ashwagandha żeń-szeń indyjski pamięć stres

No widzisz, kochana moja! Czyli wszystko się wyjaśniło znowu! Teraz zmykaj proszę już do kąpieli! A jutro zabierzesz się już na spokojnie za czytanie kolejnych Twoich pdfów z tego tygodnia, bo widziałam, że dziś tylko tam zajrzałaś, że są już te materiały!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close