POSTANAWIAM BYĆ TYM ŚWIATŁEM, KTÓRE CHCĘ ZOBACZYĆ W INNYCH

Podnieś wibracje. Uzdrawiaj swoje serce i swoje życie. Zaufaj. – Klaudia Pingot

3:21:55

🧡:🙆‍♀️/ 🙌/🍀/ 🏡/ 🌞

Wróciła dzisiaj, SOBOTA, 19.III.2022, ponownie z tej dolinki. W dodatku, zdążyła już udostępnić na fejsie właśnie taki oto post:

Kochani…, no takiej artystki, jak ja to naprawdę tylko ze świecą szukać, buhaha,🤣. Tutaj widzicie ponownie moją „twórczość”: najpierw ten WUNDERBROT/ Cudowny chleb – pieczywo bez mąki, drożdży, proszku do pieczenia – nie mogło być zdrowsze! (jak zwykle nie trzymałam się strickte tego przepisu: https://www.youtube.com/watch?v=zPX2KWG_daM). Ale wyszedł wyśmienity, choć trochę się połamał, ale to był przecież mój pierwszy raz, jak go w ogóle piekłam, więc nie byłam aż tak dobrze przygotowana… Ale ÜBUNG MACHT DEN MEISTER!, zatem następnym razem może być TYLKO lepiej!💪 Dalej zaś moja „zupa” na dzisiejszy obiadek i… oczywiście ja sama na spacerze na dolince 😉. A GWOLI WYJAŚNIENIA, DODAĆ MUSZĘ, ŻE NADAL NIE PRZEPADAM ZA GOTOWANIEM, hehe😝. Lecz ponieważ wiem, że JELITA TO NASZ DRUGI MÓZG, tak więc wciąż wyszukuję tutaj jakichś zdrowych, również niekonwencjonalnych przepisów, ALE ZAWSZE MUSI TO BYĆ JEDNAK MAKSYMALNIE PROSTE I NIESKOMPLIKOWANE. Bo… [patrz poprzednie moje zdanie :P]

Otwórz zdjęcie

16:09 – 15 Kaffeee + (…) 12 i Mała Miss

ŚWIAT ZAMIESZKUJĄ 2 GATUNKI LUDZI: ZWYCIĘZCY I PRZEGRANI. W każdym z was, w samym jądrze waszej osobowości drzemie zwycięzca, którego trzeba przebudzić i wypuścić na podbój świata

Mała Miss, reżyserzyValerie FarisJonathan Dayton

Ona taaak bardzo nie wie, co ma ze sobą zrobić… Tak, ponownie… Raz ma taki dobry ten czas, jak właśnie jeszcze dziś z samego rana…, kiedy to, tak się chwilkę zastanowiła… i zaczęła po prostu od razu działać: porobiła opłaty za VECTRĘ, następnie zaś wykonała następujący zakup:

Zakupione produkty

 ID produktu  Nazwa  Cena  X  Razem 
 0000007909  Witaminy B Swanson Vitamin B-12 100kaps  21,99 zł  1  21,99 zł 
 0000015732  Adaptogeny Witania Ospała Aliness Natural Ashwagandha 9% 600mg 100vkaps  39,89 zł  1  39,89 zł 
 0000000895  Witaminy D Trec Nutrition VIT D3 + K2 60kaps  37,99 zł  4  151,96 zł 

Ponieważ doskonale wie, jakie to ważne, aby jednak uzupełniać suplementację tej WIT. D3 + K2, a zakupiła tego aż 4 opakowania, ponieważ oczywiście nie tylko dla siebie, lecz także dla swojego brata i mamy…

A teraz właśnie zrezygnowała z tego filmu i włączyła sobie Zmiany i sens w życiu- Ajahn Brahm = to zdecydowanie bardziej jej się podoba!

[11:46] (…) A MOŻE LEPIEJ MIEĆ INTELIGENCJĘ EMOCJONALNĄ I KOCHAĆ SIEBIE ZA TO, KIM SIĘ JEST. Zdaj sobie sprawę, że NIE MUSISZ ODNOSIĆ SUKCESU, ŻEBY CZUĆ SPOKÓJ, NIE MUSISZ OSIĄGAĆ TYCH CELÓW, KTÓRYMI OBCIĄŻAJĄ CIĘ INNI LUDZIE. (…)

boooszeee, moi drodzy, u tej naszej gwiazdy naprawdę niesamowicie wiele się dzieje… Ona już nie znajduje na to poważnie czasu, by to wszystko tutaj ogarniać…, co z całą pewnością widać choćby po tym bałaganie, jaki się tworzy choćby w tym wpisie… Muszę Wam powiedzieć, że uważam Małą Mi za… poważnie niemal nadczłowieka… Ile ta kobieta ma wszystkiego na tej własnej głowie jedynie i wciąż w nikim pomocy!

A wiecie do jakiego obydwie doszłyśmy wniosku, że ona nie tyle potrzebuje mężczyzny…, ale przede wszystkim, jak to powiedział sam Felipe do tej Liz w Filmie Jedz, módl się, kochaj: MISTRZA! Kogoś takiego bardzo ugruntowanego, poukładanego, kto potrafiłby się nią zaopiekować!

Tak, właśnie, dobrze o tym wiem, że sama jestem naprawdę w stanie zrobić MEGA wiele, jak choćby dzisiaj… Po tym, jak miałam jednak takie ciężkie jednak ostatnio te dni… Zauważyłam w ogóle, że 18.III.2022, była PEŁNIA KSIĘŻYCA znowu…, ja najwidoczniej tak właśnie te pełnie odczuwam… Jest to dla mnie ponownie nie zrozumiałe wręcz… No ale już to zaakceptowałam, że obecnie tak właśnie mam… I taaaak bardzo potrzebuję mieć przy sobie kogoś, kto potrafiłby to również zrozumieć!

Tak, doskonale o tym wiem… Ale może powiedz, co już zdążyłaś dzisiaj zrobić dalej, prócz tego, że opublikowałaś to wszystko właśnie, tę swoją twórczość na fejsie po tym, jak wróciłaś z tego spaceru na dolince.

Pochwalę się jeszcze tylko tym, iż jak wstawałam w nocy do ubikacji, to niemal za każdym razem powtarzałam sobie do lusterka:

KOCHAM CIEBIE, DOKŁADNIE TAKĄ, JAKĄ TERAZ JESTEŚ! CZYLI I Z TYMI PODKRĄŻONYMI OCZAMI I Z TYM OBECNIE WIELKIM BRZUCHEM! 😜 Wiem, że wciąż tak bardzo się starasz, aby żyć najlepiej, jak tylko potrafisz. Dlatego nie będę już Ciebie więcej za nic krytykowała, ponieważ dla mnie JESTEŚ PO PROSTU CUDEM!!!

Oooo matko, spójrzcie tylko, cóż tu się ponownie ukazało na tym fejsie:

Gdyby w tej chwili 2 miliony ludzi na świecie powiedziało głośno – KOCHAM CIĘ. I gdyby zasilili wypowiadane słowa emocją płynącą z serca, wówczas nastąpiłoby tak zwane załamanie fali. Wszystko jest energią zbiorową, a świadomość kreuje rzeczywistość. Tak tworzy się nowe, ponieważ słowa i emocje tworzą „ciało”.

Gregg Braden 💟

Kochana moja, przecież to brzmi tak, jakby było o Tobie samej! Doskonale to bowiem widzę, jak we wspaniały sposób potrafisz, mimo wszystko, powiedzieć do siebie KOCHAM CIĘ i docenić to, kim obecnie się stałaś. A dobrze wiem, jakie to jest trudne, jak jesteś tutaj całkowicie sama i wszystkie obowiązki masz tylko na własnej głowie!!! Ale, moja droga, powiedz, proszę, jeszcze to, z jaką intencją Ty dziś wyruszyłaś na tę dolinkę.

No, cóż… Z tą chyba co i zawsze 😉. Tylko dziś już tak bardzo zaufałam WSZECHŚWIATOWI/ BOGU i robiąc tam te 3 okrążenia, mówiłam tak:

Kochany WSZECHŚWIECIE i BOŻE, WIEM, ŻE WYBACZYCIE MI TO, ŻE MIEWAM CZASEM TAKIE WŁAŚNIE DNI, ŻE W WAS WĄTPIĘ…, ALE JESTEM PRZECIEŻ TYLKO CZŁOWIEKIEM, KTÓRY NIE ZAWSZE DAJE SOBIE RADĘ! ALE JUŻ WIEM O TYM, ŻE TO PRZECIEŻ NIC ZŁEGO…, CO WIĘCEJ, DOSKONALE JESTEM TEGO ŚWIADOMA, ŻE WŁAŚNIE POPRZEZ TE CIĘŻKIE DOŚWIADCZENIA, UCZĘ SIĘ NAJWIĘCEJ. TAKŻE DZIEUJĘ RÓWNIEŻ ZA NIE, GDYŻ NAJWIDOCZNIEJ BYŁY MI ONE JESZCZE POTRZEBNE… KOCHAM WAS! WIEDZCIE, ŻE BARDZO WAM UFAM I ZDAM SIĘ PO PROSTU NA WAS I NIE BĘDĘ JUŻ MÓWIŁA, KOGO POTRZEBUJĘ, BO DOSKONALE WIEM, ŻE WY WIECIE O TYM LEPIEJ NIŻ JA SAMA! ZATEM… POZOSTAJĘ OTWARTA NA WSZYSTKO, CO DO MNIE BĘDZIE DALEJ PRZYCHODZIĆ, GDYŻ TAK BARDZO WAM UFAM I WIERZĘ W TO, ŻE NIE POZWOLICIE MNIE JUŻ WIĘCEJ SKRZYWDZIĆ, GDYŻ DOSKONALE WIDZICIE, ŻE UDAŁO MI SIĘ JUŻ NIESAMOWICIE WIELE JEDNAK PRZETRWAĆ…

boooszeee, ta kobieta, moi drodzy, naprawdę się tutaj z niczym nie wyrabia… Właśnie, tak, jak obiecała swojemu bratu, odszuka kilka filmików, które ona już wcześniej odkryła o tej wit D3 i K2… A teraz znalazła jeszcze taki właśnie długi odcinek, który udostępniła zaraz na FB.

Professor odc. 15 – Witamina D – Kompendium wiedzy – https://www.youtube.com/watch?v=F034asgHjhc

Dobrze, kochana moja, ale teraz zróbmy jeszcze porządek z tym, co było już tutaj wcześniej publikowane… Zatem, zabieramy się za czytanie tego ponownie teraz.

*** 6:58 / 3:21:55 ***

/////////

TERAZ I ZAWSZE WSZYSTKO MI SPRZYJA

Te słowa wypowiadała właśnie dziś, WTOREK, 15.III.2022, wracając od swojej dermatolog. Nie czuła jednak, że mówi nieprawdę. Absolutnie była pewna, że tak właśnie jest! I wędrowała tak niesamowicie uśmiechnięta i właściwie znowu już pewna, że w jej życiu czeka ją tylko to, co najlepsze może się wydarzyć. Jeszcze nim wyszła z domu, dostrzegła, że nawet jej oczy nie wyglądają już na taaakie zmęczone, 🤗, .

Kochana moja, nie będę pisała już, że nawet o tym nie wiesz…, bo jestem tego świadoma, że Ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, jak bardzo cieszy mnie to, że widzę Ciebie w końcu w takim stanie! To teraz, moja droga, może spróbuj nam wszystkim to wytłumaczyć, jak do tego doszło, skąd się to wzięło i czym w końcu jest spowodowane?

No…. hmmm…., serio, nie uwierzycie wszyscy do czego to doszło…. Ale… ODNALAZŁAM MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA!!!!

JOKE/ ŻART/ WITZ! Oczywiście, buhaha, 😜🤣🤪 Tzn. może jeszcze tylko dodam, że udaje mi się coraz bardziej skupiać się przede wszystkim na miłości własnej i docenianiu właśnie tego kim jestem i ILE UDAŁO MI SIĘ JUŻ OSIĄGNĄĆ!

Potrafię już KOCHAĆ SIEBIE SAMĄ, właśnie taką, jaką obecnie jestem i z tym wszystkim, co mam i również z tym, czego mi brakuje… Co więcej mi naprawdę wydaje się, że taaak niewiele mi brak, mam przecież wszystko, co do życia potrzebuję, a resztę, jestem pewna, że jeszcze zdobędę! Gdyż przecież WSZYSTKO MI SPRZYJA, poważnie TAAAAK NIESAMOWICIE TO TERAZ ODCZUWAM!

A poza tym to właśnie wczoraj poczułam, jak spadł ze mnie ten ciężar…, czy może lepiej: jak w końcu odpadło ode mnie to, co niepotrzebnie dźwigałam… A właściwie, co samo się do mnie przyczepiło, a ja nie potrafiłam się sama tego od razu pozbyć…

Bo stwierdziłam już ostatecznie, że …

Dobrze wiem, kochanie, o czym tu mówisz… Ale może przedstaw to teraz tak jaśniej, aby Twoi czytelnicy również mogli to zrozumieć. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele masz tutaj tych obowiązków… Ale może tak powolutku, małymi kroczkami, spróbujmy to wszystko przedstawić Twojej publice.

Oczywiście, że tak! No a bynajmniej, postaram się i zrobię wszystko, co mogę, aby jak najlepiej to ująć. Pomimo, że nie mam tu wybranego jeszcze żadnego nawet obrazka do tego wpisu…, również poprzedni wpis jest także nie dokończony… Tzn. już praktycznie podjęłam decyzję, że niczego tam w nim więcej [żadnej treści] uzupełniać nie będę. Jedyne co mi pozostaje teraz to znalezienie jakiejś krótszej muzyki tam. Ale tym również się zajmę! Póki co, jednak w tym wpisie zamieściłam już ponownie taki dłuuuugi ten pliczek muzyczny, bo akurat TEN BARDZO KOCHAM! Odkryłam go tak naprawdę całkiem niedawno, nawet nie wiem już jak… Po prostu do mnie przyszedł, hehe, wybrał mnie chyba sam! A mowa tutaj o tym właśnie: Połącz się ze Wszechświatem, Absorbuj Energię Kosmiczną, Czyste Dźwięki Przyciągają Pozytywną Energię

Wspaniale, kochana, ale już tutaj tak tego nie przedłużaj i nie trzymaj nas wszystkich w takiej niepewności, tylko zacznij proszę opowiadać, to, co masz zamiar, czym chcesz się tutaj podzielić.

Jasne! Lecz, pozwól, że najsampierw 😉, stworzę tu po prostu taki plan tego, co chciałabym zawrzeć. Wówczas bowiem, jak wiesz, będzie mi zdecydowanie łatwiej to wszystko ogarnąć! Zatem, nie będzie to w żadnej chronologii,😋, wypiszę po prostu teraz wszystko to, co przychodzi mi do głowy! Tak więc:

  • poranny telefon z pracowni psychologicznej MSWiA
  • kontrolna wizyta u dermatolog [pokazanie też tego palca, rozmowa z moją mamą]
  • warsztaty/ kurs hipnoterapii [magia tam, wahadełko i stawianie pytania, odwozi mnie buddystka Karolina = poczułam z nią taka niesamowitą bliskość, jak z tą moją pierwszą Dobrą Duszą: Anitą Klemm!]
  • Ralf buddysta = WSZECHŚWIAT MNIE URATOWAŁ PO RAZ KOLEJNY!
  • Marcin czuje się coraz lepiej, wczoraj była u niego lekarka, przywiozła mu antybiotyk, bo w moczu wykryto mu jednak bakterię, [TEST NA COVID/ mama niesamowicie pozytywna: dużo rzeczy załatwia dla syna, więc także wiele wychodzi na zewnątrz i korzysta ze słoneczka, babcia z ciocią Anią do chirurga onkologa]
  • wczorajsza korespondencja z Hipnotyczną:

[21:59, PONIEDZIAŁEK] Aniu kochana, BARDZO chcę Ciebie przeprosić, ale dziś ponownie nie dałam rady napisać opinii o Twoim wspaniałym kursie, dziś bowiem miałam naprawdę ciężki dla mnie dzień, dlatego teraz już nie będę obiecywała, kiedy konkretnie, bo nie znoszę być niesłowna, jutro mam jeszcze tą dermatolog… Więc w takim razie, powiem tylko, że na pewno taką opinię wystawię, bo stałaś się dla mnie kimś bardzo ważnym w tej mojej drodze, zwanej życiem. DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ, ŻE SIĘ POJAWIŁAŚ ❤️ Życzę już dobrej I spokojnej nocy, 🌟

[6:51, WTOREK] Nie ma problemu kochana ❤️na spokojnie. Dobrego dnia 🍀

///////

To może najpierw zacznę od tego sobotniego kursu tej AUTOHINPNOZY… Pojechałam na niego z tymi zrobionymi przez mnie ciasteczkami, które opisałam właśnie u mnie na profilu fejsa. Rzadko coś takiego w ogóle tam robię, bo jakoś nigdy mnie do tego nie ciągnie, by o czymkolwiek opowiadać tak publicznie, na forum, ale teraz jakoś nie dość, że wykonałam te odjechane jednak Keksy, to jeszcze jakby dopełnił to właśnie ten obrazek z napisem Hermanna Hesse, który również otrzymałam od tego Ralfa, tzn. by było jasne: Ja najpierw SAMA JUŻ NADAŁAM TEMU MOJEMU ŻYCIU SENS, poprzez wykonanie/ upieczenie ich! A mój zapisek na tym fejsie, z tymi fotkami wyglądał właśnie tak:

Zgodnie z tym, co mówi Hermann Hesse: NASZE ŻYCIE BĘDZIE MIAŁO TYLE SENSU I ZNACZENIA, ILE SAMI MU NADAMY! Zatem ja dziś wcale nie próżnowałam [znowu :P] tylko zabrałam się właśnie jeszcze teraz wieczorem za przygotowanie tych MEGA ciasteczek [jak zwykle zrobiłam totalny Mischung, hehe, 😜] zmieszałam składniki z kilku przepisów i to niemal całkowicie innych, bo prócz oczywiście płatków owsianych, bananów, bakali (rodzynki, żurawina, morele, migdały) w tych „moich” ciasteczkach, znalazło się jeszcze kilka innych składników, np. wiórki kokosowe, suszone daktyle, troszkę tego mleczka migdałowego, oraz ten ekologiczny mus kokosowy, które widoczne są na ostatnim zdjęciu. A to kochani, jeszcze oczywiście nie wszystko, 😉 Ale pozwólcie, że zachowam resztę dla siebie, gdyż w przeciwnym razie nie byłaby to MOJA JAKŻE ORYGINALNA TWÓRCZOŚĆ, z której mogę być tylko dumna@!!!💪🙆‍♀️🧚‍♀️🧜‍♂️

Już jadąc na te warsztaty, na ten kurs znowu chciało mi się trochę płakać… Ale ja tak po prostu zauważyłam, że mam… Nie do końca potrafię to zrozumieć… No, ale cóż… Najzwyczajniej się temu poddałam, że tak powiem. Ubrałam się i wyruszyła. Byłam tam oczywiście jako druga, gdyż wraz z tą Anią [HIPNOTYCZNĄ], która te zajęcia prowadziła, była tam już jej przyjaciółka ze Słupska, która u niej nocowała i jej tam bardzo pomagała przy organizacji tego. Na imię miała również Monika.

I tak, może nie będę opowiadała wszystkiego od początku, jak to tam wyglądało… [bo już też nie do końca wszystkego pamiętam,😉]. Powiem tylko, że oczywiście na początku każdy z nas miał się tam przedstawić i ja znowu sobie myślę: boooszeee, ta moja historia jest przecież o wiele trudniejsza i jednak bardziej skomplikowana niż pozostałych osób…🤔

Oczywiście, że tak! Ale myślę, że znacznie ważniejszym było to, że Ty już właściwie od samego początku byłaś tam po prostu zmęczona, gdyż przecież wciąż nie przesypiasz dobrze/ spokojnie tych nocy. Położyłaś się wprawdzie w piątek po kąpieli już o 22. Udostępnię tutaj ten Twój komórkowy zapisek:

22 – 22.04 0,5 – 1 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁA MONICZKĘ 🧡

I dalej:

1:21 – 10 WC

1:50 – 22.04 23 OM MANI PADME HUM I … UKOCHUJĘ MAŁA MONICZKĘ 🧡, doch MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Następna zaś Twoja notatka, to:

Kochana, dokończymy to kiedy indziej, bo teraz chciałam wziąć jeszcze kąpiel, by w końcu móc położyć się spać i może już teraz uda mi się choć troszkę lepiej te noce przesypiać… Nie, ja właściwie już to wiem, że tak wiele zależy ode mnie samej! Więc skoro już jestem choć troszkę, że tak powiem, uwolniona [opiszę dokładniej następnym razem], to teraz udam się do kąpieli, by tam znowu przy muzyce się zrelaksować…

Dostałam, a właściwie wszyscy, na tej grupie zajebiści Rejczel, takie oto zaproszenie od samej Olgi:

Kochani zapraszam❤️❤️❤️❤️

Olga Kordys-Kozierowska – PREMIERA ONLINE 15 marca, godz. 19:00 – YouTube, nie do końca wiem, co to będzie, choć ja osobiście wprost uwielbiam tę kobietę/ dziewczynę! Ale myślę, że teraz postąpię zgodnie z tym, co mówi do mnie moje 🧡.

(…)

[09:42, 16.03.2022] Ania (5)🌠: Kochana Moniko, jeszcze nie dziś, ale obiecuje w tym tygodniu – najpewniej jutro! Wysłać Tobie certyfikat i bransoletkę ❤️

Mała Mi napisała do niej już tą odpowiedź widoczną poniżej, jednak wysłała ją dopiero po otrzymaniu kolejnej wiadomości od tej hipnotycznej, czyli właśnie tej:

[09:50, 16.03.2022] Ania (5)🌠: Dopiero dochodzę czasowo do ładu po weekendzie 🙂
Pięknego dnia 🍀

[09:51, 16.03.2022] Spokojnie Kochana, ja również mam teraz ze wszystkim opóźnienia… Postępuj zgodnie z ❤️

[10:11, 16.03.2022] Ania (5)🌠: 🥰

Dodam tylko, że mowa tu o MALI oczywiście, a nie żadnej bransoletce, jak się wyraziła Hipnotyczna 😉. Mała Mi zabrała ją na te warsztaty, lecz prowadząca Ania, nie miała za bardzo czasu, by się nią zająć i ją naprawić. Ale w sumie, jak zwykle, wyszło dobrze, bo tak: Okazało się, że nie miała dla niej także jeszcze przygotowanego certyfikatu, a nasza bohaterka chciała się zabrać do domu właśnie z tą Karoliną, buddystką, która była od niej tylko o 3 miesiące starsza, gdyż jest urodzona w grudniu 1981. Nasza gwiazda była tam, wraz z nią i jeszcze jedną uczestniczką najstarsza! Drugą [czy raczej trzecią, prócz naszej gwiazdy] była taka Iwona, która z kolei jest z rocznika 1972, czyli dokładnie o 10 lat od Małej Mi starsza! Oczywiście, jak nasza bohaterka ponownie rzekła, ile ma lat, to nikt nie mógł w to uwierzyć.

A dokładnie tak, jak wspomniała tej Ani, [powyżej w kolorze czerwonym] dzisiaj nasza bohaterka się czuje… Jest jej TAAAK STRASZNIE ŹLE i znowu już nie wie, co ma ze sobą zrobić… Tak bardzo chce jej się bowiem wciąż płakać, a nadal nie pozwala sobie na to za bardzo…

Przysięgam, WSZYSTKO MNIE DOBIJA! Najbardziej jednak zdecydowanie ta moja obecna sytuacja…, oraz to, że TAAAK BARDZO BRAK MI TU WSPARCIA!!! A jeszcze wczoraj w trakcie tej kąpieli oglądałam sobie właśnie ten wywiad [Olga Kordys-Kozierowska – PREMIERA ONLINE 15 marca, godz. 19:00https://youtu.be/t2afiFtAo0A] tej kobiety, którą poznałam na tych warsztatach w Koziej Górze…

Ja, kochana, oglądałam Twój wywiad wczoraj w wannie, bo byłam już tak szalenie zmęczona… Ale obejrzałam do końca i również jestem zachwycona Tobą i Twoim mądrym podejściem do tego życia!..

Na co Olga jej odpowiedziała:

Ach, jejku, dziękuję❤️❤️❤️ mam nadzieje ze woda w wannie nie wystygła 🤩🤩🤩 całusy i kule energii ślę

Fantastycznie, że o tym wspominasz, bo, kochana moja, nawet nie powiem, że wydaje mi się, ale z całą pewnością właśnie to również musiało wpłynąć na to, że dokładnie tak dziś się czujesz… Wprawdzie wczoraj nie oglądałaś tego od samego początku… Ale włączyłaś sobie dziś, czyli w ŚRODĘ, 16.III.2022, a to dlatego, że chciałaś tylko ująć ponownie to w tym wpisie właśnie i dokładnie teraz słyszysz tam jeszcze:

CHCESZ ŻYĆ DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE? ZAJMIJ SIĘ ROBIENIEM MIŁOŚCI!

Kochanie, to powiem Tobie teraz coś bardzo ważnego, o czym Ty, moja droga, widzę wciąż zapominasz: Nie porównuj się do nikogo, moja kochana, bo to przecież nie ma kompletnie sensu!!! Twoja [jak i każdego innego człowieka!], droga zwana życiem, wygląda tu zdecydowanie inaczej niż tej Olgi. Dlatego myślę, że powinnaś skoncentrować się przede wszystkim na sobie, a konkretniej tym swoim życiu!

Wiesz, jeszcze wczoraj po prostu brałam tę kąpiel i tak sobie w niej siedziałam i tylko myślałam o tym właśnie, że jak widać podjęłam wcześniej jednak dobrą decyzję… [a propos tego Niemca buddysty, ale to postaram się później bardziej wyjaśnić] A następnie jeszcze włączył mi się kolejny wywiad: Jedno z piękniejszych spotkań w moim życiu. Wieczorna rozmowa Eweliny Stępnickiej ze mną.[https://www.youtube.com/watch?v=kR-DOfdoDjc] i z tego zaczęłam robić sobie szybko kolejne notatki…

WYOBRAŻENIA MOGĄ STAĆ SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ

JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH NARZĘDZI, KTÓRE MOŻEMY DAĆ SOBIE Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM, JEST POWIEDZENIE SOBIE: JA TEŻ TAK MAM! NIE JESTEŚ W TYM SAM

JA TEŻ TAK MAM, OOO WOW, DZIĘKUJĘ, NIE JESTEM W TYM SAM! 13:45 ŻEBYŚMY WIEDZIELI, ŻE JESTEŚMY W TYM RAZEM, HEJ, JA TEŻ TAK MAM. Więc Twoja historia i to w jaki sposób szczery, autentyczny, wrażliwy i odważny o tym opowiadasz (…) sprawia, że dajesz nam właśnie to uczucie (…) DZIĘKUJĘ CI, ŻE JESTEŚMY W TYM RAZEM, ŻE POKAZUJESZ NAM, ŻE TO JEST OK., ŻE MY TEŻ TAK MAMY

[16:44] JESZCZE NIE WIEM, JAK, JESZCZE NIE WIEM, KIEDY, JESZCZE NIE WIEM, W JAKI SPOSÓB, ALE JA CHCĘ ŻYĆ W SWOJEJ PRAWDZIE, COKOLWIEK ONA OZNACZA…

JAK NIE POKOCHASZ SIEBIE, TO NIE ZNAJDZIESZ MIŁOŚCI W PRACY, W DRUGICH STUDIACH, W 5-TYM OSIĄGNIĘCIU, W 7-MYM PROJEKCIE I W 1000-CACH RÓŻNYCH INNYCH RZECZY (…) [19:06] MIŁOŚĆ MUSI SIĘ ZACZĄĆ OD WEWNĄTRZ

*** 20:59 / 3:21:55 ***

Powiem Ci, co ja o tym myślę. A będę miała tu naprawdę wiele do powiedzenia:

  • po pierwsze Ty przecież to wszystko już wiesz i naprawdę ta Twoja droga była/ jest jednak niezmiernie bardziej skomplikowana…
  • I poważnie TAK WIELE JUŻ OSIĄGNĘŁAŚ, KOCHANA MOJA i teraz przede wszystkim powinnaś na tym się skupiać i koncentrować
  • poza tym, nie dostrzegasz chyba kolejnej niezmiernie istotnej rzeczy, aż zacytuję tutaj te słowa: Twoja historia i to w jaki sposób szczery, autentyczny, wrażliwy i odważny o tym opowiadasz = przecież, moja droga, to jest dokładnie, jak o Tobie samej! W prawdzie obydwie zdajemy sobie z tego sprawę, że nie ma jednak wielu osób dokładnie z takimi doświadczeniami, jak Ty sama… No, ale możesz sobie tutaj zawsze pomyśleć, że skoro Ty masz jeszcze trudniej i dajesz sobie z tym wszystkim radę, to musi jednak świadczyć nie tylko o Twojej sile, ale też wytrwałości i jednak nieugiętości! A poza tym, pamiętaj o tym, że

Nie, ja już po prostu nie mogę… Teraz chce mi się znowu taaak bardzo spać, że chyba muszę się po prostu jeszcze położyć… A dziś w ogóle czuję się jakaś znowu osłabiona… i krótko mówiąc do dupy! A do śniadania ponownie zaczęłam czytać tę książkę Dispenzy: Jak uwolnić swój nadprzyrodzony potencjał... I boooszeee, jak tam czytałam o tej Annie jeszcze raz, to pomyślałam sobie, że ja również tak chcę!

Dobra, przebieram się w piżamę i kładę się spać, bo już naprawdę nie mogę! A właśnie leżąc, będę próbowała znowu dalej [bo przecież jestem równie dzielna i wytrwała, jak i ta Anna!] kreować tą swoją nową rzeczywistość…

///////

Wcale nie położyła się spać! Stwierdziła bowiem, że to nie ma najmniejszego teraz sensu, że [i tu znowu CAŁA ONA] tak może mógłby zrobić ktoś, kto całkowicie by się poddał… Ona jest przecież inna! To jest nieustanny walczący Typ i dlatego już sama nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, a wzięła jeszcze 2 książki, bo pomyślała, że choć może do nich zajrzy… Tzn. jedną ma już przecież przeczytaną i to ze 2 x [Joseph Murphy „Potęga Podświadomości], lecz tą Dispenzy ma zaledwie zaczętą… Jednak ostatecznie siadła na tą swoją poduszkę do medytacji przed oknem i spójrzcie tylko na jej notatkę z tego:

12:42 – 15 BOŻE/ WSZECHŚWIECIE pomóżcie mi proszę, 13:03 – 11

Dobrze wiedziała, że miała wyjść dzisiaj jeszcze do sklepu, a dokładnie warzywniaka, bo ona, choć nie odczuwa żadnej frajdy przy gotowaniu, to wciąż i na nowo poszukuje jakichś nowych przepisów i musielibyście ją tylko na własne oczy tutaj zobaczyć, jak niemal za każdym razem jest niemal zafascynowana tym, co ogląda. A wiedzieć musicie, że to nie jest wcale nic nadzwyczajnego…, bo po prostu są to raczej całkowicie normalne przepisy, jak np.: Niewiele osób zna ten przepis! Przepis na pyszną sałatkę z awokado [https://www.youtube.com/watch?v=YKxb3YbjZdw], Nie mogę przestać jeść tej sałatki z awokado! Wszyscy uwielbiają ten przepis! [https://www.youtube.com/watch?v=En73DMYv4z4], czy NIEZWYKŁA ZUPA MOCY – Przepis [https://www.youtube.com/watch?v=kcaHtrXsKss]

//////

A tu jeszcze jej rozmowa, jaką właśnie prowadzi(ła) na WhatsApp:

[15:15, 16.03.2022] Karolina (Kurs AUTOHIPNOSA) *11: Hej Monika! Jak tam u Ciebie? Wszystko dobrze?

Hej Karolina, dziękuję, ale dziś mam, cholerka, jakiś TOTALNY ZJAZD … – w dół oczywiście😋😱🙈, … Nie wiem, co się ze mną dzieje, serio…

O kurczę. Ale cos się stało?

No właśnie NIC TAKIEGO, tak patrząc zewnętrznie… Ja mam po prostu w sobie całe mnóstwo dziur… nie poleczonych…, a wciąż każdego niemal dnia tyle spraw do załatwianie.

A masz jakieś sposoby na poprawę nastroju? Bo ja to sobie zawsze słucham mojego Ajahn Brahma

Przekażę Ci moją notatkę, którą wykonałam dziś, jak wstałam jednak do medytacji:

12:42 – 15 BOŻE/ WSZECHŚWIECIE pomóżcie mi proszę, 13:03 – 11

Te numery bardzo często mi wyskakują I jak sobie o nich poczytałam, to muszę powiedzieć, że chyba się zaczęłam uspokajać… Tylko, że ja nic z tego nie rozumiem, bo myślę sobie, po cholerę wciąż one mi się ukazują I NIC SIĘ NIE ZMIENIA… ILE MAM JESZCZE NIBY CZEKAĆ? już czasem naprawdę tracę siły…

A na co czekasz?

Ale ja tak generalnie mam…hm… co drugi dzień? Na miłość przede wszystkim, na kogoś, kto zechciałby mi choć troszkę pomóc/ odciążyć, bym mogła zająć się również tym, co bym chciała… Wiesz, że ja nie mam nawet kiedy czytać książek, nie mówiąc już nic o ćwiczeniu pisania, bo nadal, kurna, tego nie potrafię…🙈🙉🙊 Muszę tu robić wszystko całkiem sama, a w tym pieprzonym wypadku zostałam tak uszkodzona!
Mam wciąż ogromne trudności z pamięcią, a muszę kontrolować i pamiętać o wszystkim… opłaty, itp. Ahhh, przepraszam, to nie jest w moim stylu, że tak powiem, by się tak skarżyć, bo ja przenigdy tego nie robiłam, zawsze byłam taka cholernie dzielna.

Nie ma sprawy Monika. Każdy czasem potrzebuje się poskarżyć. Wiesz ja tez tak czasem mam
A przecież niby wszystko u mnie ok.

boooszeee, wiem o tym, że każdy tak ma i to jest całkowicie normalne. Tylko ja, kurwa, mam na sobie naprawdę kawał ciężkiej tej historii…

Wiem Monika

Bo nie dość, że ja zostałam tak potwornie uszkodzona, to jeszcze organizm tego mojego młodszego brata i jeszcze ta nasza rodzicielka… Ahhh, już nie chcę nawet nic o tym pisać, przepraszam Cię bardzo, oni tak naprawdę radzą sobie z tym wszystkim o wiele lepiej niż ja sama… Ja, dobrze o tym wiem, ale teraz po tym wypadku stałam się po prostu WWO. Ale oczywiście, jestem dzielna i zawsze staram się nie biadolić i nie płakać,
tylko szukać jakichś rozwiązań, bo doskonale o tym wiem, że wszystko jest lekcją.

Dostałaś duży bagaż w tym życiu. Współczuję. Ściskam CIĘ mocno I wysyłam dużo pozytywnej energii 🥰

Dziękuję, kochana bardzo!!!😘😘😘 Wiem, że sobie poradzę, po prostu to wiem, bo zawsze sobie radziłam!

Ja teraz poza trójmiastem, ale dam znać jak będę to może na jakąś kawkę się umówimy

ooo rany, BARDZO CHĘTNIE, KOCHANA! Wiesz, że porównuję Ciebie do takiej Anity Klemm, ją nazwałam moją pierwszą Dobrą Duszką. Ona również jest buddystką i to ona pierwsza do mnie napisała. Sama także prowadzi blog. Ona wspomniała właśnie o tym Ajahn Brahm. Nie mam z nią już kompletnie żadnego kontaktu, ale wiem, czuję to, że odnalazła mnie właśnie poprzez Twoją osobę znowu😉.

On ma dużo wykładów tłumaczonych na polski.

Wiem, kochana, ale napisz mi teraz co u Ciebie i gdzie dokładnie teraz jesteś? I czy mogłabym zacytować naszą rozmowę na moim blogu?

Lecę do Dublina do przyjaciół. Na lotnisku właśnie jestem, Czekam na samolot
Możesz cytować 😉

ooo rany, tak bardzo chciałabym mieć jakichś przyjaciół… właśnie ryczę… Dziękuję, że pozwoliłaś mi siebie tu zacytować!

////////

Widzisz, moja kochana, czyli znowu okazuje się, że wcale nie zostałaś tutaj całkiem sama! Wspaniale to przyrównałaś! Tę swoją pierwszą Dobrą Duszkę Anitę Klemm do tej właśnie Karoliny! Poza tym doskonale to widziałam, że ta Karolina, jak odwoziła Ciebie do domu, rzekła również, że przecież z Tobą można normalnie, a nawet bardzo mądrze, rozmawiać.

Tak właśnie mi powiedziała, ja jej jednak przyznałam, że mi jest zdecydowanie lepiej, gdy mogę tak face to face z kimś … Dlatego też rzekłam, że niesamowicie się cieszę, że przyjechałam do tej hipnotycznej na takie właśnie indywidualne 2 godziny… Gdyż w przeciwnym razie ten warsztat/ kurs wcale nie byłyby dla mnie chyba taki jednak pomocny…

Dobrze, kochanie, to teraz może właśnie cofnijmy się do tego i udostępnijmy tutaj jeszcze parę tych Twoich zapisków… To może przejdźmy do momentu, kiedy to miałam Ciebie dalej cytować, a Ty stwierdziłaś, że teraz pójdziesz wziąć jednak kąpiel. To powróćmy do tych wydarzeń, które działy się jeszcze właśnie i przed tym kursem, i trochę w trakcie, jak również i po nim…

Wiesz, wydaje mi się to nie mieć aż takiego znowu znaczenia obecnie… Lepiej podgrzeję nam te pierogi ze szpinakiem, które przywiozła mi mama i dopiero po ich zjedzeniu skupimy się na tym, co jest najbardziej istotne w tym wszystkim!

Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

The power of love is here now
The power of now is here now
The power of you and me is here
To create magic on earth

No dobrze, kochana moja, to jest przecież Twój blog i tylko Ty o tym decydujesz, co tutaj się znajdzie 😉.

///////

Taaa, hehe, okazało się, że te pierogi wcale nie były ze szpinakiem, tak, jak mi dziś mama powiedziała, właśnie wysłałam do niej ich fotkę na Messengerze z taką oto wiadomością:

Mamuś, hehe, jednak te pierogi wcale nie są ze szpinakiem 😉 Mam tu jeszcze jakieś inne, ale teraz odgrzałam sobie właśnie te, ale to i nawet dobrze wyszło, bo popijam je kefirem 😋

A taki bukiecik żonkili sobie jeszcze dzisiaj zakupiłam 😉

Zauważ, kochana moja, że Ty naprawdę NIGDY NIE NARZEKASZ, nie ubolewasz i nawet się nie smucisz. Tylko wciąż i na nowo próbujesz podejść do tego z optymizmem…

*** 31:04 / 3:21:55 ***

No proszę Cię, ale powiedz mi dlaczego miałabym niby tutaj płakać i na co w ogóle narzekać, że co? Że niby te pierogi wcale nie są z tym szpinakiem, buhaha, 😜? No i co niby z tego?

Moja droga, oczywiście, że nic! Ale powiedziałam tak tylko celowo i specjalnie, by Ciebie może właśnie bardziej zachęcić do tego, abyś zaczęła tu opowiadać troszkę więcej… odnośnie choćby teraz tego kursu i tego Ralfa jeszcze. Bo ja, i mam nadzieję, wszyscy Twoi czytelnicy już doskonale wiedzą, jaką Ty jesteś wspaniałą i dzielną kobietą!

Ok. rozumiem chyba, do czego tutaj dążysz… To może zacznę od tego, że ja tak bardzo, odkąd ten Ralf mnie właśnie tutaj wyczaił, a później, jak już z nim rozmawiałam przez tel., to rzekł mi jeszcze dokładniej, jak to było… Otóż ani ja, ani on nie miał mnie w swoich znajomych… A ten powiedział mi, że zauważył mnie u jakichś znajomych również buddystów… I jak spostrzegł, że jestem taka ładna, 🤭, to jakby, naturalnie, bardziej to go zachęciło… A właśnie wtedy jeszcze w tę niedzielę, 06.III.22, po tym, jak opublikowałam te nasze [moje i mamy] fotki właśnie z tej Pikawy… to tak mnie zaczepił.

To, jak było dalej, już opisywałam przecież… Choćby to, że było mi taaaak niezmiernie wręcz miło, jak ten później tak bardzo o mnie, że tak powiem, zabiegał. Tak cholernie mi się to podobało, bo bardzo tego właśnie potrzebowałam! A wydawało mi się, że to jest mężczyzna, który naprawdę mnie rozumie… A później, gdy takie obawy mnie jeszcze nachodziły, luknęłam tylko, czy ktoś z tych buddystów Polaków ma go w swoich znajomych i jak dostrzegłam, że i owszem, to już się jednak uspokoiłam… Bo…, choć sama nie jestem już dawno żadną buddystką, to dobrze o tym wiem, że buddyści to jednak dobrzy ludzie… Choć, szczerze mówiąc, nie do końca mi wszystko w nich pasowało, jak jeszcze tam u nich na tych spotkaniach bywałam kiedyś…

Wiem, moja droga, co masz tutaj na myśli. Uważałaś to zawsze za takie, hmmm… co najmniej dziwne, że można tak po prostu zmieniać tam te partnerki… Tzn. tak naprawdę dobrze o tym wiesz, że to samo dzieje się przecież normalnie wśród współczesnych ludzi…

No tak właśnie… To odkąd pamiętam zawsze wydawało mi się takie, jakby to powiedzieć dziwne… I ok, myślę sobie, to jest przecież całkowicie zrozumiałe… bo nie zawsze musi się napotkać od początku tego jedynego partnera… Ale ja chyba jeszcze wtedy sobie z tym dobrze nie radziłam… A poza tym, to było dla mnie zawsze takie jeszcze bardziej, dziwne, jak widziałam właśnie w takiej małej społeczności takie zmiany… To wydawało mi się takie zawsze, co najmniej niezręczne… Bo wiesz, jak jeszcze ogólnie tak się dzieje i wszyscy o tym wiedzą, to tutaj jednak oni przecież widywali się tam bardzo często, zatem i z sobą jednocześnie obcowali… A, przyznam to otwarcie…, że chyba jednak myślałam o tym dokładnie w ten sposób, jak moja rodzina by sobie pomyślała…

I choć dobrze wiem, że przecież w obecnym świecie wcale nie jest inaczej… , to jednak wciąż będę twierdziła, że przecież to zdecydowanie bardziej kłuje w oczy, jak widzi się to często, a przecież tam właśnie tak było! Ale mam jeszcze na myśli też przede wszystkim to, że jak się kogoś kocha bardzo, to powinno być to jednak do samej śmierci! No a bynajmniej tak to po prostu wówczas odczuwałam…

Bo na tym też polega PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!

Tzn. boooszeee, ja doskonale wiem o tym… [bo ja już, kurna, naprawdę tylu spraw jestem świadoma!] Tylko chcę tutaj dodać jedną rzecz, że dla mnie jest to oczywiste, że ten mój były mąż… [Gutek], co zresztą później potwierdziła mi również ta terapeutka karmiczna, nie był mi przeznaczony. A ja właściwie właśnie wtedy jeszcze bardziej to poczułam i wówczas, jak wiesz, to wszystko, te wszystkie pojedyncze klocki zaczęły mi się dopiero układać w jedną całość…

I spoko, tak, jak już o tym wspominałam, wcale nie mam do niego żadnego żalu, bo wiem, że WSZECHŚWIAT zrobił dla mnie to, co mógł najlepszego wówczas! Tak teraz doskonale już to wiem i życzę Gutkowi dużo szczęścia w jego dalszej drodze! Co jednak wcale nie oznacza, że ja nie marzę, by znaleźć w końcu kogoś takiego, kto chciałby i byłby gotowy być ze mną już do końca tego życia!

Tak, kochana, bardzo dobrze o tym wiem i przecież doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, że nie tylko Ty jedyna o tym marzysz! Nie zapominaj proszę o tym, co powiedziała Wayan w filmie Jedz, módl się, kochaj: KAŻDY POTRZEBUJE UCZUCIA! To teraz może tylko dokończ coś więcej o tym Ralfie właśnie…

Ok, to może zacznę jeszcze tylko od tego, że już jadąc w tą sobotę na ten kurs tej Autohipnozy [z tymi owsianymi ciasteczkami, które sama upiekłam], tak intensywnie o nim myślałam…, że może dokładnie tam podpytam choć tych dziewczyn, co one sądzą choćby o takiej dużej różnicy wieku… Tzn. nie zrobiłam tego jeszcze tam na sali, tylko dopiero później na obiedzie właśnie, gdzie skrócę już to tak: w końcu większość z nas dotarła…

Oczywiście, nie rozwijaj już nawet tego tematu, tylko przejdź do sedna. Co usłyszałaś tam od dziewczyn, które o to właśnie zapytałaś… A tak naprawdę jeszcze podczas tych ćwiczeń, kiedy to miałaś być tak położona na tych ławeczkach, jak wcześniej przed Tobą chyba jeszcze dwie, czy trzy dziewczyny… kiedy to hipnotyczna tak też oklepywała swoimi dłońmi Wam te ciałka, w magiczny wręcz sposób usztywniając je Wam… byście następnie mogły się położyć na, a właściwie pomiędzy dwoma krzesłami. Dokładnie w taki sposób, jak widoczne jest to na tym zdjęciu poniżej… Ale może sama o tym opowiedz, jak to było, .

No więc, jak wszyscy na to patrzyliśmy… a pierwszą osobą, na której było to przeprowadzane, była na pewno ta Monika właśnie, przyjaciółka tej Hipnotycznej Ani… To po prostu nie mogliśmy wręcz w to uwierzyć, że tak się da! Tak właśnie niewiarygodnie sztywno można leżeć, mając tak naprawdę opartą o krzesła JEDYNIE głowę i stopy. A reszta ciała była w powietrzu i W OGÓLE NIE LECIAŁA W DÓŁ! Więc ja oczywiście również chciałam to SPRAWDZIĆ NA SOBIE, by móc tego osobiście doświadczyć. Wtedy jednak, jak Ania mnie już oklepała, a nabijaliśmy się tam trochę z tego, mówiąc, że skoro już ten magiczny balsam w nas wklepuje, to niech on choć ma jeszcze inne właściwości, np. odchudzające i antycellulitowe, buhaha, 🤪.

I właśnie wówczas, jak już to wklepała, to rzekła mi, abym tak się po prostu do tyłu pochyliła, ale żebym się kompletnie nie bała, bo tam stoi ten Mateusz, który miał mnie właśnie złapać… Ja jednak bardzo bałam się zaufać…, bo jak rzekłam wówczas otwarcie, ja już chyba nikomu nie umiem tak zaufać do końca… Po jakimś czasie dałam się przekonać i wtedy właśnie tak się odchyliłam, że ten Mateusz złapał za moje barki i ramiona, Ania zaś za moje stopy… Zatem UDAŁO SIĘ! W dodatku, ona później mówi: a teraz policzę do 3 i nagle Twoje ciało się rozluźni, ale nic się nie bój, bo Mateusz tutaj stoi i on Ciebie złapie i pomoże Ci już wstać.

Tak, kochana, widziałam, jaka Ty byłaś zaskoczona wręcz tym stanem, hehe, 😉. W dodatku, tak się to Tobie/ Twojemu ciału spodobało, że jakoś po usłyszeniu już tej liczby 3, ono w ogóle nie opadało, jak innych… No szalenie mnie to wówczas wręcz rozbawiło.

Mnie również, gdyż to było dla mnie doświadczenie tak niepojęte wręcz… co zresztą chyba doskonale widać na tym poniższym zdjęciu… To przecież przeczy to wszelkim prawom fizyki, buhaha.

No dobrze, to opowiadaj, proszę, cóż tam jeszcze się działo…

Tak więc, prócz tego, iż zgodzili się uczestnicy, abym nagrywała ten cały wykład tam na komórce… bo powiedziałam, że mam ogromne trudności z zapamiętywaniem… [a dziś, ŚRODA, 16.III.2022] jeszcze z rana w łóżku, już stwierdziłam, że nie wiem po co to nagrywałam… jak i tak nie mam czasu, ani już ochoty by to dalej przepisywać jeszcze… 🤦‍♀️ W każdym razie, jak dostałam z kolei nad ranem informację, że pamięć w tej mojej chmurze jest już prawie pełna… To stwierdziłam niemal zaraz, że zacznę to po prostu kasować i w sumie zlikwidowałam już te najdłuższe… a zostawiłam na razie jedynie 3 krótsze.

Ok. to teraz już przechodzę dalej… Następnie każdy z nas otrzymał takie właśnie wahadełko, z którym mieliśmy także pracować… A nasze zadanie polegało po prostu na postawieniu konkretnego pytania i ja oczywiście wówczas pytałam właśnie wciąż o tego Ralfa… i… co więcej wówczas dostawałam tyle potwierdzeń właśnie na to, że on jest rzekomo TYM WŁAŚNIE DLA MNIE PARTNEREM…

Otwórz zdjęcie

Ahhh, a później zresztą zadawałam jeszcze i różne pytania sobie w głowie i znajdywałam na nie właśnie odpowiedzi w tych książkach, które dawała nam ta hipnotyczna. W dodatku również pamiętam, jak Ania rzekła jeszcze coś o jakiejś książce NIEMIECKIEGO autora o hipnozie właśnie… boooszeee, w każdym razie tak się jakoś na to wszystko nastawiłam, że może to właśnie ten mężczyzna jest tym kimś dla mnie…

Ok. to powiedz tylko jeszcze, cóż usłyszałaś na tym obiedzie od tych dziewczyn, które również zapytałaś właśnie o taką różnicę wieku, a w dodatku pokazałaś im również te zdjęcia tego Ralfa…

No więc tak… Usłyszałam to samo, co i ja również myślę…, a mianowicie, że wiek nie ma tu większego znaczenia, bo to jest TYLKO ta liczba… Ale jak usłyszałam od tej 50- letniej Iwony, że ona ma właśnie znajomego, który jest w związku również z o wiele młodszą partnerką [dokładnie nie pamiętam już o ile, właśnie zapytałam ją o to na WhatsAppie…]. Wówczas mi rzekła, iż sama w to nie mogła uwierzyć, że im się uda… A są już szczęśliwą parą od chyba 10-ciu lat! W dodatku podobno ten mężczyzna taaak się przy tej młodszej partnerce zmienił!

Zatem, ja, jak widziałaś zresztą, miałam już wówczas znowu takie flow…, że póóóźniej już w nocy, jak położyłam się spać, to pomyślałam sobie jeszcze, że taaaak bardzo brak mi fizycznie mężczyzny…, czyli właśnie tak bardzo miałam ochotę po prostu jeszcze na sex… W dodatku pomyślałam sobie dalej, że ok. skoro już dostałam tyyyyleee tych znaków, to postanowiłam sobie dalej to sprawdzić na sobie… A mianowicie zaczęłam sobie po prostu wyobrażać, że właśnie z nim się kocham…

Właśnie do Małej Mi odpisała jeszcze ta Iwona [z tego kursu] na jej pytanie:

[20:04, 16.03.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA) 5: Hej Monia, u mnie też dziś wyczerpały się baterie! Mam nadzieje że sen przyniesie regenerację! U mojego kolegi różnica wieku z partnerką to 32 lata! Są od 9 lat razem od 2 szczęśliwym małżeństwem Z dwoma kotami 😸😸

To dokończ już to, kochana moja…

I wówczas czułam się już naprawdę, jak jakaś niemal opętana, buhaha, bo jeszcze jak słyszałam o tych liczbach, że właśnie znowu coś z tymi nieparzystymi, czyli 369… A skoro miałam już wcześniej te znaki i w dodatku, jakoś niesamowicie szybko miałam ten orgazm… Więc …

Dobrze, kochana moja, ale może nim to skończysz to wstaw jeszcze tylko tą Twoją dalszą konwersację z tą Iwoną właśnie z tego kursu…

[20:14, 16.03.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA) 5: Monia i Tobie dużo energii życzę ☀️ Zachęcam do przytulenia się do drzewa 🌳podnosi wibracje.

Dziękuję kochana, dobrze o tym wiem, bo jeszcze jakoś nim nadeszła do nas zima, to właśnie robiłam regularnie! Jak i przed sylwestrem jeszcze zaczęłam się także uziemiać

I muszę powiedzieć, że wówczas czułam wręcz coś wspaniałego- bo oddawałam po prostu moje troski MATCE ZIEMII

Pięknie !

//////

No dobrze, ale teraz już skończmy wreszcie ten temat… bo okazało się przecież, ze ten człowiek wcale nie był tego warty, prawda? Opowiadaj zatem dalej…

Otóż pamiętam, że nie dość, że tej nocy tak niewiele spałam, bo… uprawiałam z nim sex, co najmniej kilka razy… A tutaj przedstawię moje zapiski z tego właśnie, zaczynając od tej soboty po tym warsztacie… i po tej mojej pierwszej medytacji o godz. 22…

22:53 – 22.04 kocham się z Ralfem i mam… niemal gleich ORGASMUS…

Pomimo oczywiście tych wszelkich moich obaw i tego, że on mi jednak wcale aż tak fizycznie nie odpowiadał… To jednak postanowiłam sobie, że nie będę patrzyła tylko oczami, bo przecież o wiele ważniejsze jest dla mnie serce, a już zwłaszcza to, że czuję się i rozumiana, i zaopiekowana… Zatem tak bardzo niemal zaskoczona tym wszystkim, co się wydarzyło… Moja kolejna notatka z komórki:

00:32 – 10 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 – 22.04 und… wieder ORGASMUS… mit Ralf

1:12 – 22.04 wieder ORGASMUS mit Ralf…

Podajmy tutaj jeszcze kolejne Twoje zapiski tej nocy…, gdyż później będzie już znacznie łatwiej pokazać tu wszystkim, do jakich wniosków Ty sama, kochana, doszłaś…

2:55 – 20 immer noch KEIN SCHLAF… – 22.04

4:21 – 10 kein Schlaf… leider

5:26 – 22.04 WC

5:36 – 22.04 UKOCHUJĘ MAŁA MONICZKĘ 🧡do 1111Hz Angel’s guidance of Blessing & HealingㅣRemove all negative energyㅣEnergy field level up

Kochana moja, widziałam to wszystko doskonale, co się z Tobą tu działo… Podajmy jednak kolejny Twój zapisek…

6:20 – 9 do tego czasu wieder wciąż nie śpię…, but czuję się już wypoczęta… strange, gel? 😋 Myślę o tym, was tun soll

7:42 – 15 ORGASMUS mit Ralf…schon wieder 😉

8:11 – 13 ORGASMUS mit Ralf (x5)

Następnie podniosłaś się do swojej medytacji, która wyglądała w następujący sposób:

🧡🧡🧡 9:15 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ …[…] DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE, KOCHAM CIĘ 🧡

I kolejna Twoja notatka, do której chciałabym, abyś także się kiedyś jeszcze odniosła… A mianowicie [celowo zaznaczę to gwiazdkami jeszcze, aby było później łatwiej nam to odnaleźć]

*** ASHWAGHANDA/ WIT D3 + K2/ WIT, B COMPLEX/ LIZYNA

I dalej:

9:09 – 15 versuchte Ralf anzurufen, der aber nicht aufgehoben hat

Kochana, później miałaś przecież takie zaskakujące właśnie flow, że niemal zaraz zajęłaś się jeszcze tymi porządkami…. Ale o tym napiszemy tu może jutro więcej, aby dziś móc się już spokojniej położyć spać… Bo, moja droga naprawdę na to zasłużyłaś!

*** 47:23/ 3:21:55 ***

(…)

POPATRZ, JAK WSZYSTKO SZYBKO SIĘ ZMIENIA, COŚ JEST, A PÓŹNIEJ TEGO NIE MA (…) NIC NIE TRWA WIECZNIE, NIEBEZPIECZNIE JEST WIERZYĆ W TO, ŻE COŚ TRWA WIECZNIE 😜 Sidney Polak – Otwieram Wino [Official Music Video]

***~~~~~***~~~~***~~~~***~~~~***~~~~***~~~~***~~~~***

Światło krąży w każdej komórce mojego ciała, by bezwarunkowa miłość wypełniła każde doświadczenie mojego życia.

Światło płynie tam, gdzie coś wymaga uzdrowienia, gdzie jest jakiś ciężar. Rozpuszcza to i uwalnia. Światło zabiera ode mnie wszystko, co niepotrzebne, co jest ciężarem i napięciem.

Podnieś wibracje. Uzdrawiaj swoje serce i swoje życie. Zaufaj. – KLAUDIA PINGOT

Stwierdziła, że jednak nie ma najmniejszego sensu powracanie do tej przeszłości! Nastąpi oczywiście kontynuacja tego wpisu: postanowiła, że tam, gdzie uzna to za stosowne/ konieczne wtrąci troszkę z tych przeszłych wydarzeń, aby móc być lepiej zrozumianą, LECZ PRZEDE WSZYSTKIM SKUPI SIĘ, jak zwykle, NA KREOWANIU OBECNEJ RZECZYWISTOŚCI I SWOJEJ DALSZEJ CUDNEJ PRZYSZŁOŚCI, BO MAŁA MI BARDZO W NIĄ WIERZY.

W siebie samą zaś przede wszystkim! Już dawno postanowiła przecież, że nie będzie żadną ofiarą, a ponieważ ma w sobie wystarczająco dużo siły i mocy = w końcu UDAŁO JEJ SIĘ PRZETRWAĆ TO WSZYSTKO I PRZEŻYĆ TYLE TRAUM! Poza tym naprawdę nie zapomni tego nigdy…, a ponownie przypomniał jej o tym ten Ralf właśnie, że

Dlatego właśnie dzisiaj, CZWARTEK, 17.III.2022, zaczęła dalej działać. Spójrzcie tylko, jak pięknie wyglądała, idąc dziś do warzywniaka [bo wczoraj udała się jednak tylko do kerfa po jogurt, maślankę i ser feta]. Wędrując tam, na słuchawkach słuchała sobie tego, co tutaj zacytowała powyżej, te słowa Klaudii Pingot, z tej właśnie medytacji: Podnieś wibracje. Uzdrawiaj swoje serce i swoje życie. Zaufaj.

A dziś jeszcze słyszała ponownie w tym filmie: Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, następujące słowa:

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE, JEŚLI NAPRAWDĘ TEGO CHCESZ 🧡

Dziś bowiem bardzo chciała przygotować w końcu tą sałatkę…, a właściwie ponownie taki MISCHUNG, czyli mieszankę ich kilku w jednej, 😋. I tak, tutaj uwieczniła tę całą swoją pracę na tych fotkach, następnie udostępniła zaraz na fejsie, z takim oto napisem:

Ponownie moja „twórczość” 😜 Wspaniała oczywiście oryginalna i mega kreatywna (bo jakżeby inaczej, hehe :P) sałatka, zjedzona w intencji mojej najukochańszej babci, której także przesłałam ten bukiecik żonkili.

Ein Teil von der Salat habe ich auch für Ralf gegessen, mit besten Wünschen für ihn & vor allem SEIN GLÜCKLICHES LEBEN 😉

Cudownie, moja Ty wspaniała! Zauważasz to z całą pewnością, że jesteś po prostu CUDEM!

Wiesz, no wydaje mi się, że jest nim każdy! A bynajmniej powinien tak właśnie o sobie myśleć! Ja przeszłam już naprawdę kawał ciężkiej i wyboistej tej drogi jednak… Lecz , tak często, jak tylko mogę, staram się dziękować WSZECHŚWIATOWI za te wszystkie doświadczenia, bo naprawdę doskonale to widzę, że [choć czasem za Chiny tego nie rozumiem…] KAŻDE Z NICH BYŁO MI POTRZEBNE!

Tak, masz rację, kochana moja, ale Ty przecież właśnie przez to wszystko, co było Ci dane przeżyć już doskonale o tym wiesz, że

Ty, moja kochana, nieustannie się nie poddajesz, bo nawet, jak upadasz i WYDAJE SIĘ TOBIE, że nie zdołasz się już podnieść, to jednak wciąż i nieustannie nie leżysz jednak tak całkiem plackiem. Owszem, kiedy nie masz siły, to potrafisz sobie doskonale to przetłumaczyć!

Tak właśnie, hehe, często trzeba po prostu przeczekać, bo… później okazuje się, że jakoś tak wszystko magicznie się niemal składa….

No proszę Ciebie! Tu, kochana moja, NIC SAMO SIĘ NIE SKŁADA!!! To Ty, moja droga, jesteś taką wspaniałą kreatorką tej swojej rzeczywistości!!! Myślisz, że ja tego nie widzę, ile Ciebie to wszystko kosztuje, ile musisz w to włożyć wysiłku? Jak choćby właśnie wtedy, gdy podzieliłaś się tym wszystkim z tym Ralfem jeszcze…, wtedy kiedy miałaś właśnie to swoje FLOW😉 Jak w tą niedzielę, tak bardzo byłaś zaskoczona jeszcze tym, skąd znalazłaś w sobie tyyyleee siły na to wszystko! I zaczęłaś wtedy właśnie przekazywać dalej Ralfowi te fotki, tego już, czego dokonałaś. A byłaś wówczas, taka niesamowicie zadowolona i dumna z siebie! A tego dnia wykonałaś naprawdę WIELE! Bo najpierw zaczęłaś od kuchni i dalej już zabrałaś się mega dzielnie za kolejne czynności, którymi było:

  • ODKURZENIE
  • UMYCIE PODŁOGI
  • WYCZYSZCZENIE ODKURZACZA
  • WSTAWIENIE PRANIA

Widziałam, jakie to było dla Ciebie cudownie uwalniające uczucie, że mogłaś się dzielić tak od razu niemal tym, co udało się Tobie wykonać, z kimś, kto Ciebie tak dobrze rozumiał i w dodatku właśnie tym Tobie imponował! Zatem, taka szczęśliwa i dumna z siebie, zaczęłaś mu po prostu wysyłać te fotki:

Otwórz zdjęcie

Po czym siadłaś chwilkę na swój leżak odpocząć i zrelaksować się… , gdy w tym czasie właśnie robiło się pranie

Otwórz zdjęcie

Zaraz jednak, gdy ono już się wyprało, rozwiesiłaś je na balkonie:

Otwórz zdjęcie

Następnie zaś, udałaś się po prostu przewietrzyć i zaczerpnąć ponownie energii ze słoneczka na tą swoją dolinkę. Zaczęłaś dzielić się także tym, czego właśnie dokonałaś z tym Ralfem… A ten do Ciebie rzekł:

Du bist ja fleißig heute am Sonntag ☀️🙋🏼‍♂️

Ty na to odparłaś, że nie tylko dziś, jesteś każdego dnia taka właśnie pilna 😜.

Teraz jednak chciałabym poświęcić czas w końcu na to, co taaaak długo odwlekam…, tzn. oczywiście nie wychodzi mi zabranie się za to, poprzez inne obowiązki, których mam MASĘ…🙈😱🤦‍♀️ Ale teraz właśnie już, póki siedzę tutaj w kuchni, postanowiłam zrobić tyle, ile tylko dam radę… Mowa tu oczywiście o uporządkowaniu tematycznie tych obrazków na blogu!

////////

Nie, cholera! Nie mam teraz już znowu na to siły… Mam tu cholernie wiele tego wszystkiego… Przejdźmy może lepiej do pokoju… Zrobię nam kawkę i włączymy sobie coś do oglądania ✨

//////

Kochana moja, widzę, że jesteś troszkę zmęczona… Ale może jednak zaczęłybyśmy powolutku udostępniać, choćby to wszystko, co notujesz sobie w tej komórce? Właśnie skończyłyśmy już pić kawę, zatem może choć uzupełnijmy najpierw ten właśnie wpis…, gdyż po raz kolejny tutaj ukazała się Tobie przecież TA cyfra:

16:17 – 15 Kaffee + (…) JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 🧡, 16:37 – 22.04

Mam tutaj przecież jeszcze tyyyleee tych notatek w tej mojej komórce, dżizas, jak to wszystko mnie wprost leczy…, w sensie maksymalnie już wpienia i denerwuje!

Widzę, moja droga…, ale może w takim razie zacznij choćby opowiadać o tym dzisiejszym dniu, którym jest właśnie CZWARTEK, 17.III.2022, kiedy to widziałam, jaka wędrowałaś uśmiechnięta. No nie mogłam się wprost na Ciebie napatrzeć!

Ahhh, hehe, bo taka właśnie byłam! Szczęśliwa i zadowolona, i naturalnie od razu w takich momentach przypomina mi się ta piosenka Sidneya Polaka i te słowa: POPATRZ, JAK WSZYSTKO SZYBKO SIĘ ZMIENIA, COŚ JEST, A PÓŹNIEJ TEGO NIE MA (…) A jeszcze oczywiście przed wyjściem spojrzałam szybciutko na te przepisy, które sobie zapisałam…

Tak, widziałam jednak, że miałaś już wprawdzie zrobioną wstępnie listę tych zakupów… To opowiadaj proszę dalej, bo tu również będą fantastyczne niemal rzeczy… Tzn. Twoje, kochana moja, podejście do tego wszystkiego, jak w niesamowity sposób potrafisz nawet każdą niezgodność przemienić/ zmienić w swojej główce!

Więc tak… Zakupiłam tam w warzywniaku, to, co miałam… Dzisiaj wydałam tam naprawdę dużo kasy! Ale pomyślałam sobie, no trudno… Później okazało się, że to jeszcze przez ten duży miód, który również sporo kosztował. Ale ok. Wspomnę tylko, że najpierw zaszłam jeszcze do Rossmanna po papier toaletowy i folię aluminiową, bo to będzie również później ważne… I tak, zakupiłam później już to wszystko, co chciałam w tym warzywniaku…

A ponieważ ta p. Monika jest zawsze taka miła, więc bez żadnego problemu zgodziła się mi podawać to wszystko, o co prosiłam. I tak, ja rzekłam, że jeszcze chciałabym sałatę…, tylko nie powiedziałam, że lodową, bo na tych przepisach właśnie taka była! Dała mi całkiem zwykłą, ale za to pomyślałam, że przecież ponownie powiedziała mi, iż jest seler naciowy w promocji, więc także go wzięłam! I tak sobie właśnie po drodze wydedukowałam, że przecież jak zmieszam tą zwyczajną sałatę z tym właśnie twardym jednak selerem, to będzie git! Więc już kompletnie się niczym nie przejmowałam!

Ale, jak to ta przemiła p. Monika, zawsze, jak o coś proszę, to mówi, że wybierze mi jeszcze z tego towaru to, co ma akurat w promocji 🤗. A zakupiłam jeszcze znowu 3 banany, boooszeee w sumie nie wiem, czemu ja to robię…, wzięłam także 3 jabłka…, a później patrzę w domu, że mam jeszcze 2…🤦‍♀️ Ale po tym, jak zaraz udostępniłam jeszcze te fotki właśnie na fejsie… i ta moja dobra znajoma napisała pod tym taki oto komentarz:

Mniam, aż chce się wprosić na taką kolorową sałatkę😘

A to jest właśnie ta dziewczyna, wraz z którą byłam razem na tych warsztatach w Koziej Górze [new me,🤗] i która później przyjechała także do mnie robiąc mi ten masaż refleksologiczny twarzy… A ponieważ kiedyś właśnie pisała mi, że jak już skończy te studia egzaminem, to wówczas ma nadzieję, że uda nam się spotkać. Zatem teraz jej odpisałam, że BARDZO CHĘTNIE JĄ ZAPRASZAM, BO ZROBIŁAM TEJ SAŁATKI TAAAK DUŻO, ŻE CHĘTNIE SIĘ PODZIELĘ!

W dodatku właśnie teraz wpadłam jeszcze na pomysł, że jak zrobię nam po kawce, to wykorzystam do tego właśnie również te owoce, których tyle zakupiłam, hehe, 😜. Także nic się nie zmarnuje!!!

No widzisz, kochana moja! Jak to wszystko cudownie wręcz się układa! A teraz wspomnij jeszcze tylko o tym papierze toaletowym, który zostawiłaś w tym warzywniaku.

No, cóż… Jak tam dotarłam już z tego Rossmanna, to pierwsze co, to go po prostu położyłam tam na podłogę… I jak wyszłam sobie na przystanek, a miałam MEGA ciężki już plecak i jeszcze siatkę pełną tych rzeczy… To czekam tam sobie na ten tramwaj i widzę, że dzwoni do mnie ta pani z tego warzywniaka… I oczywiście pomyślałam, że czegoś nie zabrałam… Ale zdziwiłam się, jak p. Monika mnie pyta, czy ten papier toaletowy, który tu leży to jest mój,🤭. No serio! Całkowicie już o nim zapomniałam, buhaha, 🤪. I wtedy właśnie p. Monika powiedziała, że nie wie, jak daleko już odeszłam, ale będzie on na mnie czekał i ja zdążyłam wtedy rzec, że jestem tuż obok na przystanku i jej córka, wiedząc, że miałam jednak ciężkie i duże te zakupy, po prostu mi go przyniosła!

////////

Kochani, drugiej taaaak niesamowitej artystki, jaką jest ta nasza Mała Mi, to naprawdę baaardzo ciężko znaleźć! Właśnie, moi drodzy wróciła z kuchni, gdzie… zaczęła przygotowywać ten chleb, który przecież już dawno chciała zrobić! Póki co, tak wyglądają te jej składniki, które odstawiła teraz na noc, by jutro móc się dalej zająć tym swoim dziełem 💪.

W każdym razie, ta nasza gwiazda, jak zwykle zresztą nie trzymała się tak strickte tego przepisu…, co więcej, aby móc się we wszystkim choć tak mniej więcej rozeznać, była zmuszona ponownie prosić wujka Google o pomoc:

How many tablespoons is 20 grams of chia seeds?

In the book, Roizen and Mehmet Oz, MD, recommend two daily doses, each consisting of 20 grams (a little less than 2 tablespoons) of chia seeds./

Szklanka w gramach

1 szkl⅔ szkl
Płatki owsiane90 g60 g
Masło240 g160 g
Posiekane orzechy150 g100 g
Zmielone orzechy120 g80 g

A tu poniżej wstawiła jeszcze kolejne zdjęcia, do których również się odniesiemy.

To może zacznę od razu już o tym teraz mówić, cóż to jest na tych fotkach tutaj… Zatem n tej pierwszej widoczny jest Jogurt sojowy Alpro waniliowy 500g. Jak byłam wówczas w tym kerfie … to tak miałam ochotę na jakiś deser… i postanowiłam właśnie go zakupić!

Otwórz zdjęcie

A z tym zaś tutaj zdjęciem, to ponownie związana jest dłuuuuższa historia, buhaha, ale już postaram się ją skrócić na maxa. Otóż widoczne są na tym zdjęciu najpierw maść i krem bez recepty, które zakupiłam na ten mój paluszek… odnośnie niby tej łuszczycy… Pominę już to, że cholernie się tym już później wystraszyłam i zaczęłam sobie czytać, a następnie nawet oglądać na ten temat jakieś filmiki w necie… No w każdym razie, jak moja mama przyjechała do mnie na świętowanie tej mojej 40-tki w SOBOTĘ, 05.III.2022, to wówczas właśnie, gdy ja stosowałam taka przerażona tylko ten AŁUN i wazelinę…, a zdążyłam zakupiłam sobie jeszcze olej kokosowy, bo czytałam, że trzeba to natłuszczać… Jednak, cholerka, to mnie wciąż swędziało… i wygląd tego palca coraz bardziej mnie przerażał…

Mama mi wtedy rzekła, że powinnam sobie zakupić jakąś maść może na atopowe zapalenie skóry…, czy coś… I ja szczerze mówiąc myślałam już znowu, aby wybrać się do tej apteki jednak i choćby podpytać jakąś farmaceutkę tam o to, co ona by mi na ten palec poleciła… Ale tak jakoś cholerka nie miałam na to za bardzo czasu… I właśnie jeszcze, nim wybrałyśmy się do tej PIKAWY, to udałyśmy się najpierw do apteki… I tam sprzedająca dziewczyna poleciła mi wstępnie te 2 produkty [od góry] widoczne na tym zdjęciu.

Powiedziała mi także, że jak nie będzie mi to długo schodzić, to abym udała się także do dermatologa jeszcze. A ponieważ ja byłam przecież zapisana na tą wizytę kontrolną u niej [odnośnie tej mojej blizny po wycięciu tych raczków]. Zatem pomyślałam sobie, że ok. do tego czasu nie będę musiała już się za bardzo niczym stresować…

Otwórz zdjęcie

Jednak, jak już udałam się tam do niej, sprawdziła mi tą bliznę, jak i przejrzała jeszcze wszystkie inne pieprzyki i oczywiście niczego niepokojącego tam nie dostrzegła… Tak później, jak pokazałam jej ten palec, a zrobiłam już w domu właśnie fotkę tych kremów/ maści, które zakupiłam bez recepty, by jej po prostu to pokazać.. Tak ona stwierdziła, że ten palec nadal nie wygląda całkowicie normalnie, dlatego przepisała mi właśnie jeszcze tę ostatnią maść [na zdjęciu na samym dole, jeszcze w pudełeczku] z jakimiś sterydami, by szybciej mi się to wyleczyło.

Rzekła również, że na żadną łuszczycę to nie wygląda… Raczej pytała mnie, czy nie zmieniałam np. jakiegoś mydła, żelu do mycia, czy nawet proszku do prania… I takie tam mi rzeczy opowiadała, hehe. A ja jej odpowiedziałam, że nie niczego takiego nowego w swoich kosmetykach nie zmieniałam… A tak na serio, to pomyślałam sobie, że hmmm… ale to jest wszystko naprawdę bardziej skomplikowane…

18:52 – 22.04 Śledź pod pierzynką i JEDZ, MÓD SIĘ, KOCHAJ 🧡, 19 – 15

(…)

Taaaak BARDZO POTRZEBUJĘ DRUGIEGO CZŁOWIEKA, tego mojego… Tak cholernie brak mi tu jakiegoś wsparcia… Przecież to widać nawet po tym, jak chaotycznie prowadzę ten blog, bo cholerka, muszę o tyyylu rzeczach na raz myśleć… 🙄 A dziś, PIĄTEK, 18.III.22, żeby było „zabawniej” 19 [ta cyfra ponownie sama wskoczyła, jak pisałam to sobie na komórce…] byłam pewna, że o 19:30 mam coś jeszcze mieć… Coś of course w necie… A tutaj teraz patrzę na mój kalendarz komórkowy, a tam o tej godzinie nie stoi NIC🙄🤷‍♀️🤦‍♀️ Więc ja już naprawdę nie wiem, czy głupieję, czy co się ze mną wyprawia

Kochana moja, doskonale widzę, co się z Tobą tutaj dzieje… i szczerze mówiąc sama mam już wyrzuty sumienia, że, jak widać, jednak mi również nie za bardzo wychodzi, aby być dla Ciebie podporą… Ponieważ taaaak bardzo pochłania mnie to wszystko, co się u Ciebie wydarza i dzieje, że niestety również daję się w to wciągać…

Ale od teraz już, dokładnie w tym momencie, obiecuję tego bardziej pilnować… Tego Twojego porządku choćby na tym blogu tutaj. Także myślę, że obecnie zaczniemy to wszystko odgruzowywać i powracać choćby do tych tematów, które wypisałaś jeszcze na samej górze, mniej więcej na początku tego wpisu! A je następnie będziemy mogły odznaczać sobie już jako te opracowane. Zatem do dzieła!

Jasne, masz oczywiście całkowitą rację. Zacznijmy więc może od tego punktu:
Ralf buddysta = WSZECHŚWIAT MNIE URATOWAŁ PO RAZ KOLEJNY! Bo doskonale to widzę, jak wciąż ta sprawa jest niewyjaśniona! Tzn. gwoli jasności TA NASZA ZNAJOMOŚĆ ZOSTAŁA ZAKOŃCZONA dokładnie W PONIEDZIAŁEK 14.III.2022 po jakoś wieczornej naszej rozmowie przez WhatsApp.

To wytłumacz tu proszę, w takim skrócie, dlaczego do tego doszło i jak to w ogóle wyglądało.

Po tej właśnie intensywnej niedzieli, w której odczuwałam to niesamowite flow, kiedy to tak niewiele naprawdę spałam…, bo najpierw przecież z soboty na niedzielę wyobrażanie sobie tego seksu z nim właśnie, później zaś jeszcze to intensywne sprzątanie i w końcu wyjście na tą dolinkę… Następnie zaś zmęczona taka w domu, a w tą niedzielę jedyne co zjadłam to były 2 kiwi! Spacerując tam jednak zadzwoniłam do swojej mamy i miałam z nią naprawdę wspaniałą rozmowę! Właśnie to było dla mnie takie niesamowite wręcz, że wówczas to odczuwałam, że jakaś ta magia się dalej roznosi…

I mama opowiadała mi wówczas, że jeszcze w tą sobotę, kiedy to ja miałam ten kurs Autohipnozy [o czym ona oczywiście nie wiedziała, bo rzekłam jej jedynie, że znajomi z tych warsztatów w OdNowie, w których przecież cały czas uczestniczę, zorganizowali mi coś,😋] spotkała się u babci [bo wtedy były jej imieniny] prawie z całą rodziną! Następnie powiedziała mi, że większość jeszcze chyba została, a ona wybrała się do Marcina, by zobaczyć, jak ten się czuje. I pozanosiła mu również ciasto od babci, którego on wtedy, oczywiście nie zjadł, bo chyba jakoś miał już tą bakterię w moczu… kurczę, teraz już naprawdę nie pamiętam dokładnie, jak to było…

Oczywistym jest, zbyt dużo tych informacji na Twoją uszkodzoną główkę! Ale skupmy się raczej na tym poniedziałku już…

Tak więc, tego dnia, nie czułam się wcale dobrze, po tym, co zrobiłam… A jeszcze tym bardziej, że wciąż tak niewiele o tym człowieku wiedziałam, prócz tego, że oczywiście jest tym buddystą, Niemcem, ma 57 lat i prawie kompletnie mi wizualnie nie odpowiadał… W dodatku czułam, że nie miałam do siebie w ogóle tego szacunku… Gdyż nie dość, że oceniłam samą siebie w tym momencie za jakąś po prostu prostytutkę…🤦‍♀️[bo ja serio, nie potrafię się tak bawić… sex jest dla mnie czymś więcej, więc właśnie wtedy już czułam się taka trochę jednak zeszmacona…]

A żeby mogło być zabawniej, mogłam mieć o to pretensje TYLKO do siebie oczywiście, bo wówczas on sam jeszcze w tym kompletnie nie uczestniczył, tzn. tylko w mojej wyobraźni, NIC WIĘCEJ! Zmieniła się ta sytuacja właśnie w tę niedzielę, kiedy to wieczorem znowu, taka już zmęczona, po tym jednak pracowitym dniu… położyłam się spać, a ten zaczął mnie tak wirtualnie przytulać… i od tego się właśnie zaczęło… Następnie nie muszę już pisać, co dalej się odbywało…, bo to jest przecież oczywiste, w czym obydwoje uczestniczyliśmy!

Tego dnia jednak czułam się tak cholernie już zmęczona pisałam mu, że kładę się spać…, bo już po prostu nie mogę… On wówczas mi rzekł całkowicie naturalnie i miło:

Gute Nacht und ruhe Dich gut aus!

Później, jak wstałam do ubikacji, to zauważyłam jeszcze, że wysłał mi obrazek z napisem:

RELAX. Nothing is under control

Wtedy też poprosiłam go jeszcze, aby wysłał intencję, bym tej nocy mogła już spokojnie spać i wspomniałam także o tym, iż zauważyłam, że jak mój organizm tak bardzo jest wyczerpany i zmęczony…, to niemal automatycznie chce mi się płakać… Poza tym dodałam także, iż jest to również dla mnie logicznym, że to również z powodu mojej samotności i braku tutaj kogoś do pomocy… Oraz, że taaak bardzo chciałabym mieć właśnie kogoś takiego, z kim mogłabym to wszystko dzielić na bieżąco i kto by mnie objął i powiedział do mnie, że przecież NIC TAKIEGO ZŁEGO SIĘ NIE STAŁO… Już sam ten fakt, gdy czułabym, że mam taką DOBRĄ DUSZĘ przy sobie, bardzo by mnie uspokoił! On wówczas do mnie o tej MANTRZE Om Mani Padme Hum, którą nazwał właśnie Medizin-Buddha.

Ja wówczas już tak cholernie tym zmęczona, odparłam mu, że owszem znam to bardzo dobrze, ale teraz to potrzebowałabym przede wszystkim rąk… I to w dodatku rzekłam, że najlepiej jego…, bo on jakoś od początku miał na mnie takie dobre działanie… A jego reakcja na to była znowu taka całkowicie neutralna:

🙏🏻💎 [18:42, 13.03.20]

Kochana moja, dobrze to widzę, jak Ty chciałabyś tutaj wszystko w miarę dokładnie przekazać, by było to wiarygodne właśnie… Ale, kochana, zauważ, że Ty jesteś tutaj całkowicie sama i nie masz żadnych nawet rąk do pomocy, a już zrobiłaś tak wiele! Bo i zdążyłaś wstawić pranie, które także wywiesiłaś już na balkonie

oraz, tak jak zamierzałaś zajęłaś się również pieczeniem tego chlebka z tej wczoraj wieczorem przygotowanej już masy:

Ale teraz, moja cudowna, wyjdźmy sobie na ten spacer…., by zaczerpnąć troszkę tego cudownego, coraz bardziej wiosennego powietrza. Później będziemy dokańczać ten wpis, o ile będziesz miała jeszcze ochotę i siłę, bo przecież chciałaś w końcu ugotować jakąś zupkę na obiadek także. Na razie, zostawiamy to tak, jak jest teraz i zmykamy stąd!

W prawdzie, kochana moja przełamał się on Tobie zaraz po tym, jak próbowałaś

I ja właśnie z tej niedzieli na poniedziałek nie mogłam dobrze jakoś spać, pomimo, że miałam zrobiony również ten masaż, o który prosiłam… Tego dnia, czułam się TAAAAK CHOLERNIE znowu POPAPRANA i jeszcze o 12 do owsianki, którą jadłam włączyłam sobie ten film: BEAUTY IN THE BROKEN, który wydawało mi się, że również tak wiele o mnie mówił…

Jasne, że tak! Ale spójrz, Ty pomimo takiego właśnie stanu, nazwałabym to lepiej pomieszania, zrobiłaś również to, co powinnaś, czyli dokonałaś opłaty mieszkania i energii!

Tak właśnie, a następnie, jak taka niemal obłąkana udałam się przecież do warzywniaka…, który, całkowicie zapomniałam, że w poniedziałki jest przecież zamknięty!

*** 1:49 / 3:21:55 ***

Stwierdziła znowu, że nie ma sensu już tracić swojego cennego czasu i energii na powracanie do takich szczegółów! Teraz wyjdzie się jeszcze przejść, bo tak pięknie to słonko świeci i tam odbędzie ponownie tą swoja rozmowę ze WSZECHŚWIATEM. Bo…, ona naprawdę już sobie tu myśli, że TEN się z niej w jakiś sposób już wręcz naigrywa i nabija, pokazując niemalże non stop jej te cyfry… Zwłaszcza tą 15…

To chodź, kochana, ubierzmy się i wyjdźmy teraz na ten spacerek, by następnie już napisać to wszystko choćby o tym mężczyźnie właśnie w takim maksymalnym już skrócie, bo…, tak, jak stwierdziłaś, szkoda poświęcać mu już więcej Twego czasu! A Ty, moja droga, dziś, znowu NIEDZIELA, [20.III.2022] już się tak napracowałaś! Wstawmy choć jedną z tych Twoich fotek, jaką dziś wykonałaś, a po spacerze to wyjaśnimy bardziej, ok?

Otwórz zdjęcie

/////////

Poniższe słowa dostrzegła jeszcze jakoś w czwartek w nocy na fejsie właśnie i… tak jej się one spodobały, że postanowiła je natychmiast udostępnić, bo… tak bardzo się z nimi zgadzała i pomyślała, że to jest przecież CZYSTĄ PRAWDĄ! Co więcej, Mała Mi czuła, jak niesamowicie z tym po prostu rezonuje!

Jestem dziwna bo lubię jasne sytuacje. Lubię wiedzieć na czym stoję, kto jest kim w tej grze i o co gra. Lubię gdy ludzie jasno mówią mi na czym im zależy i czego oczekują – nie udają przyjaciół, nie udają miłości. Jestem dziwna bo stronię od toksycznych relacji i niszczących sytuacji. Wolę gorzkie słowa od słodkich kłamstw i konkrety od podchodów. Nie lubię gdy ktoś się mną bawi, kiedy ja traktuje go serio. Boli mnie kłamstwo i złamane obietnice, brak szacunku i strata mojego czasu, za to cenie szczerość, błyskotliwość i pracowitość. Wiem, że każdy może odnaleźć drogę do swoich marzeń, ale nie każdemu chce się wędrować w jej poszukiwaniu.

Ok. właśnie zrobiłam nam drugą kawę… i do tego ponownie to „coś”… Ale już po prostu nie mam siły… Taaak jestem na to wszystko już zła i zmęczona. W dodatku przecież już niedługo powinnam dostać mój okres… Stąd włożyłam już w siebie wczoraj wieczorem ponownie ten OrganiCup. A w ogóle pomyślałam sobie, iż bardzo prawdopodobnym jest, że właśnie też na tej dolince nie miałam dziś kompletnie siły z tego powodu… Ale przedstawię tutaj jeszcze mój zapisek:

14:02 – 22.04 go from home, 14:20 [po tym, jak chwilkę postałam tam, rozkoszując się promieniami słońca], 14:20 – 9 nie mam Kraft i siadam na ławeczce obok girl…

Dziś już naprawdę stwierdziłam, że jeśli mam na coś ochotę, to będę to robić i pieprzę już to, co powszechnie się mówi… Ja już naprawdę nie daję sobie znowu rady… A poza tym, do cholery, zasłużyłam na jakiś relaks i w końcu odpoczynek! A teraz jeszcze, żeby ku… było zabawniej, jak zresztą zwykle… To właśnie na Younity PL pokazało się coś takiego:

Spokoju. Zdrowia. Pieniędzy. Poczucia bezpieczeństwa. Stabilizacji. Odpoczynku. Miłości…. Czego dziś najbardziej potrzebujesz? Napisz i puść intencję w świat. I niech płynie, niech się spełni!

Tak, moja droga, widziałam dokładnie Twoją początkową irytację niemal i to, jak sobie w pierwszym momencie pomyślałaś… A co by się Tobie niby z tego nie przydało…? Za chwilkę jednak, przedzielna Ty, wzięłaś się ponownie w garść i pomyślałaś znowu o tym, czego Tobie taaaak bardzo wciąż brak…

No oczywiście, że tej MIŁOŚCI!!! boooszeee, ja TAAAK BARDZO MARZĘ O TYM, ABY WRESZCIE ZNALEŹĆ TEGO MOJEGO CZŁOWIEKA, z którym mogłabym w końcu stworzyć ten CUDOWNY ZWIĄZEK!!! I mi naprawdę nie chodzi tutaj o znalezienie jakiegoś ideału, bo doskonale o tym wiem, że one nie istnieją! Albo inaczej: LUDZIE SĄ TAAAK RÓŻNORODNI I KAŻDY MA WŁASNE ZDANIE NA TEMAT TEGO, CO JEMU PASUJE…

Tak nieustannie myślę o tym, aby stworzyć związek z kimś, przy kim mogłabym właśnie odczuwać to, co pokazują/ o czym mówią te obrazki:

Oczywiście, kochana moja, to jest przecież całkowicie naturalne, że chciałoby się stworzyć taki wspaniały związek i uwierz mi, moja droga, nie jesteś w tym wcale sama! Jestem tego pewna, że KAŻDY CHCIAŁBY MIEĆ TAKĄ WŁAŚNIE ODPOWIEDNIĄ DLA SIEBIE OSOBĘ!!! Ale, moja kochana, przywołuję Ciebie do porządku, tak, jak obiecałam i proszę zakończmy w końcu temat tego Ralfa!

Tak, masz rację… bo już to się po prostu za mną taaaak ciągnie…, jak jakieś flaki z olejem [właśnie sprawdziłam, że tak się mówi, hehe]. A dokładnie, że coś jest nudne jak flaki z olejem 😜https://pl.wiktionary.org/wiki/nudny_jak_flaki_z_olejem. Także kończę już to, co dawno zakończone jest rzeczywiście! Tylko wciąż tutaj o tym jedynie wspomniałam…

Dokładnie tak. Zatem bardzo proszę oświeć tu wszystkich, jak to w końcu się zakończyło, jak i dlaczego, gdyż to uważam również za bardzo istotne!

No więc, naprawdę uważam, że NIC W NASZYM ŻYCIU NIE DZIEJE SIĘ PRZYPADKOWO. I właśnie wtedy, w ten poniedziałek, kiedy to warzywniak był zamknięty, miałam po prostu się przejść, choć taaaak strasznie źle/ jakoś ciężko się czułam i kompletnie niczego mi się właśnie wtedy nie chciało… Ale potraktowałam później tą przebytą drogę za kolejny ważny etap w moim życiu… Gdyż wówczas miałam czas na to, aby mi się to wszystko w głowie jeszcze raz poukładało… Otóż tak wędrowałam do tego warzywniaka i nieustannie się zastanawiałam nad tym wszystkim, co zrobiłam… i co chciałam również uczynić!

A mianowicie przecież chciałam pojechać do niego do tego Hamburga! I tak właśnie przez całą niemal tę drogę myślałam sobie o tym, że ok., ja bardzo lubię podróżować i dla mnie to oczywiście żaden problem, tym bardziej, że ja znam ten niemiecki… I już naprawdę miałam to w tym momencie gdzieś, że to jednak ja wykonałabym kolejny odważny krok

Moją głowę zaprzątały raczej inne sprawy… I później, jak już się dowiedziałam o nim właśnie więcej, a mianowicie, że NIE MA ŻONY, ALE ZA TO MA 2 SYNÓW… I wówczas, tak oczywiście tylko żartem o to zapytałam:

Ale nie mów mi, że masz je z dwiema różnymi kobietami?

Tak, moja droga, byłam tego świadkiem, co ten człowiek Tobie wypisywał… A mianowicie, że … no jakoś tak wyszło… Co już dało Tobie znowu do myślenia…

I tak… Tu miałam już znowu niesamowicie wiele tych myśli… Bo tak, pomyślałam, że może jednak facetowi, który sam ma już dzieci, będzie łatwiej mnie zrozumieć, bo ma w sobie więcej jednak czułości, dojrzałości… Dalej zaś myślałam, że może właśnie z kimś takim kto ma już te dzieci, udałoby mi się stworzyć całkiem dobrą tę parę…

Ale za chwilę doszło do mnie, że hmmm… To mi chyba nie do końca odpowiada i absolutnie nie mam tu na myśli jego dzieci, tego, że on je już ma! To raczej, moim zdaniem znaczy, że jest normalnym mężczyzną, który jednak rzeczywiście żył. Tylko…, jakby to wyrazić…, by być dobrze zrozumianą… TIME *** 7:54*** Jak jeszcze, wiesz, sam fakt, że miał jakieś 2 partnerki, świadczy tylko o tym, że jest zdrowym kolesiem…, ale już to, że z każdą z nich ma jeszcze dziecko… i to z żadną z nich nie buduje związku…, to już nie za bardzo mi się spodobało…. A przecież bardzo dobrze o tym wiem, że

I choć ja absolutnie nikogo nie oceniam i nie skreślam, to jednak pomyślałam, że mi to po prostu nie odpowiada. Bo ja bardzo chciałabym mieć partnera raczej bardziej odpowiedzialnego… No a bynajmniej z innym jednak podejściem do tego życia. I wcale nie uważam, że to jest z mojej strony nienormalne! Ja po prostu oczekuję od mężczyzny, że będzie człowiekiem jednak bardziej odpowiedzialnym i nie będzie tak skakał z kwiatka na kwiatek. Po prostu mi osobiście się to nie podoba! A poza tym myślałam jeszcze o tym, że może sama również zechciałabym mieć kiedyś dziecko, zbudować własną rodzinę i przepraszam bardzo, ale naprawdę nie zamierzałabym uczynić to z takim jednak człowiekiem…

boooszeee i nie będę już pisała nawet o tym, że podobno zrezygnował z jakiejś pracy, bo mu po prostu nie odpowiadała i źle się tam czuł, bo ze mną przecież było dokładnie tak samo! Jednak, tak sobie myślałam, że ponieważ już ja sama uchodziłam za bardzo nieodpowiedzialną osobę właśnie z tego powodu… To chciałabym stworzyć związek z kimś bardziej odpowiedzialnym i stabilnym.

Rozumiem moja droga Ciebie doskonale! Choć dobrze wiem, że dla Ciebie sme pieniądze nie mają jednak priorytetowego znaczenia, to jednak czułabyś się zdecydowanie lepiej i pewniej przy boku mężczyzny, który byłby jednak bardziej stabilny… Przecież zawsze o kimś takim marzyłaś. Aby był przede wszystkim poukładany…/ zaradny/ przedsiębiorczy jednak..

Ok. już nie będę tego tematu dalej rozwijać, powiem tylko tak, że zakończyliśmy obydwoje tę znajomość, życząc sobie dużo szczęścia na tej drodze zwanej życiem… I ja wtedy, jak już zrobiłam tę sałatkę, to właśnie jej część zjadłam nie tylko w intencji mojej ukochanej babci, która ma mieć wkrótce, jak się dowiedziałam, wycięte to coś z twarzy… Kolejną zaś jej porcję, taka zadowolona i szczęśliwa, skonsumowałam z myślą właśnie o tym człowieku!

To powiedz nam tutaj jeszcze, dlaczego byłaś taka szczęśliwa i zadowolona?

Ahhh, dobrze przecież wiesz, że wcale na samym początku tak nie było! Gdyż odczuwałam MEGA wręcz rozczarowanie/ smutek/ złość i żal… Później jednak znowu sobie to w tej mojej głowie przekształciłam… Bo pomyślałam, że przecież tak naprawdę to ten WSZECHŚWIAT PO RAZ KOLEJNY MNIE URATOWAŁ! Gdyż mogłam zrobić coś, czego bym później BARDZO żałowała… A mianowicie udałabym się do niego, do tego Hamburga…

Stąd też na FB dałaś wtedy taki właśnie komentarz, tak?

Oczywiście, że tak! Gdyż chciałam mu przez to pokazać, że pomimo, iż nie jestem żadną buddystką, NADAL pozostałam dobrym człowiekiem!

Poza tym, spójrz, kochana moja, cóż Ty ponownie tu pokazałaś? Pomimo tego, że pisałaś, iż ufasz WSZECHŚWIATOWI i pozostajesz otwarta na wszystko, co Ciebie teraz spotka, to jednak udowodniłaś, że potrafisz dbać sama o siebie i wcale na byle co się nie zgadzasz, a już tym bardziej na coś, czego nie jesteś do końca pewna i z czym jednak zdecydowanie nie rezonujesz.

Co więcej… właśnie tutaj muszę jeszcze dodać to, co mi się tu od razu nasuwa… A mianowicie, jak mu kiedyś opowiadałam o tym, czego się właściwie od mojego młodszego brata nauczyłam: Aby nie skupiać się na tym, co boli, co przeszkadza… tylko cieszyć się tym, z czego mogę! I w ten też sposób, udaje się jakoś zawsze unikać to, czego byśmy nie chcieli i czego sobie nie życzymy w tym naszym życiu. A dodałam jeszcze, że mój brat przecież ani nie jest żadnym buddystą, ani też nie bardzo nawet wierzy w jakieś energie! Marcin po prostu postępuje, tak, jak powinien i aż sama się naprawdę niejednokrotnie bardzo dziwiłam, skąd on to wie i gdzie się tego nauczył?

Tak, słyszałam, jak on Tobie wtedy właśnie rzekł, że tak naprawdę, jak widać, do takiego życia… jak to on zwał wówczas buddysty, wcale nie jest konieczne przyjęcie jakiegoś schronienia u Lamy, gdyż niektórzy po prostu postępują tak instynktownie i wcale nie potrzebują do tego żadnych regułek, gdyż po prostu naturalnie wiedzą, co mają robić i jak żyć!

Ok. jak widać znowu nie dokończę…, bo o 20:15 chcę uczestniczyć w tej medytacji ponownie mojej starszej siostry Klaudii Pingot: Odkryj sens trudnych zdarzeń w Twoim życiu. Stwórz swoje ochronne pole energii.

/////////

Już naturalnie jest po niej właśnie… Ale, muszę Wam powiedzieć, cóż ta nasza Mała Mi sobie tutaj znowu pomyślała, tzn. w pierwszej chwili i momencie, że ona przecież, cholerka nie potrafi tego wciąż jeszcze zapisywać… Zaraz jednak, prócz tego, że podzieliła się tym wydarzeniem, tą medytacją z ludźmi na tych 2 swoich grupach, tj. Zajebiści Rejczel, dalej zaś jeszcze na tej kolejnej z tymi ludźmi z tej AUTOHIPNOZY… Później zaś udostępniła to już tak ogólnie też na fejsie, bo ta kobieta, bardzo lubi dzielić się wszelkimi dobrymi rzeczami, a już zwłaszcza, jak coś ma pomagać i wspierać!

Jakoś naprawdę nie musiałam jednak długo nad tym myśleć i się zastanawiać, bo ja przecież tak bardzo zawsze zamiast biadolić, skupiam się na tym, co zrobić mogę! I tak szybciutko otworzyłam sobie jeszcze właśnie @ i ponownie zaczęłam tam sobie notować, co tylko mi się udało… Później już stwierdziłam, że to nie ma sensu… Bo choć, tak naprawdę, ja już to przecież wiem… to jednak samej wciąż trudno mi tak dobrze to wyrazić…, dlatego podam to, co udało mi się tak na szybko zapisać:

WSZYSTKIE ZDARZENIA W NASZYM ŻYCIU MAJĄ SENS I MAJĄ NAM COŚ POKAZAĆ TE NAJTRUDNIEJSZE DOŚWIADCZENIA PRZETRANSFORMOWAŁY MNIE, BY BYĆ KIMŚ WIĘCEJ/ TRUD ŻYCIA MUSI PRZENIEŚĆ SIĘ NA CIAŁO, JEŚLI NIE ZOSTANIE UWOLNIONY/ ZAMIENIAM LĘK NA MIŁOŚĆ, BO TO UZDRAWIA! NIE TYLKO MOJE ISTNIENIE/ NASZE ŻYCIE JEST NASZĄ KREACJĄ!/ DBAJ O POCZUCIE HUMORU!!

No dobrze, to teraz zabieram się w końcu do spania, bo jutro chciałam udać się obczaić, jak do jechać do tej poradni psychologicznej MSWiA, gdzie będą wykonywać mi te testy [czy jak to inaczej nazwać…], by móc ocenić moją pamięć/ funkcje pamięciowe… itp. itd… Także tak…, ja mam ciągle coś do załatwienia… Już mnie to wszystko naprawdę przytłacza… ALE, ale…[Ale ale nie przejmuję się tym wcale, Liroy – Impreza (1080p HD) 😜]

Oczywiście, że jest mi ciężko…, ale powiem Ci, cóż mi się teraz przypomniało, jak wykonywałam jeszcze kolejną medytację Klaudii właśnie… Gdyż zaraz po tej: Odkryj sens trudnych zdarzeń w Twoim życiu. Stwórz swoje ochronne pole energii, włączyła mi się ta: Jak zacząć medytować z intencjami, aby się zamanifestowały. Poznaj moc Quantum. I w niej usłyszałam, że mogę prosić Wszechświat o dowód na to, że mnie wspiera i że moja intencja zaczęła działać…

Tak owszem, kochana moja, a ten dowód na to może zamanifestować się poprzez jakikolwiek sygnał, zdarzenie, niespodziewany przypadek, spotkaną osobę lub doświadczenie i to w ciągu 48 godzin!

Tak właśnie, buhaha, więc ja znowu będę się doszukiwała jakichś znaczeń w tym wszystkim… O losie słodki…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close