A SKĄD WIESZ, ŻE TAK WŁAŚNIE NIE MIAŁO BYĆ?

3:05:40

🧡: 🤔/ 🌈/ 🌟/ 🍀/ 😭/🙌/ 🦅/ 🦄

Te słowa [umieszczone w temacie tego wpisu] przyszły jej do głowy, jak obudziła się wczoraj, tj. we WTOREK, 22.III.2022 do ubikacji. Nie omieszkała podzielić się tym również dalej, z innymi ludźmi, którzy potrafiliby to w ogóle zrozumieć i tak do nich przesłała właśnie następującą wiadomość:

21:17 – 15 WC SKĄD WIESZ, ŻE TAK WŁAŚNIE NIE MIAŁO BYĆ??? Te słowa WRAZ Z TĄ LICZBĄ pojawiły się w mojej głowie, jak wstałam do ubikacji…

A tak naprawdę to nasza bohaterka, wiedząc, że następnego dnia ma stawić się w tej poradni psychologicznej MSWiA na wykonanie tych tych badań/ testów m.in. swojej pamięci, położyła się spać już o:

19:20 – 9 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Kochanie moje, doskonale o tym wiem, że masz wciąż jeszcze te Twoje ostatnie 2 wpisy nie sprawdzone i nie podkończane…, lecz myślę, że właśnie teraz ważniejszym jest to, abyś opowiedziała, czego Ty dziś, ŚRODA, 23.III.2022, doświadczyłaś!

boooszeee, pojechałam dziś przecież na to badanie tych funkcji poznawczych i pamięci… Powiem tak, że jeszcze wczoraj sobie wszystko pięknie obczaiłam, jak tam dojadę i ile czasu będę na to potrzebowała. A zrobiłam to zaraz po tym, jak poszłam najpierw do mojej psychiatry. Tzn. byłam przekonana, że wczoraj miałam się tylko udać do rejestracji, by mi dopiero ten termin wyznaczyli, a ta dziewczyna tam do mnie mówi, że już na dzisiaj i że właśnie teraz mogę już pójść do góry…

Tak, widziałam Kochana, jaka byłaś zdziwiona, bo stwierdziłaś, że kompletnie się nie przygotowałaś na to. Jednak powędrowałaś tam pod gabinet tej lekarki, bo pomyślałaś, że najwidoczniej tak właśnie miało być!

Dokładnie tak! I naturalnie, jak już tam u niej byłam, to jak mnie zapytała, jak się czuję, odparłam, zgodnie z prawdą, że jestem po prostu zmęczona i wszystkim przeciążona… Bo nie mam kompletnie czasu na odpoczynek… wciąż myślę o tym, co mam do zrobienia… Jednak, jak zapytała mnie, czy biorę te leki/ tabletki, to odparłam oczywiście, że bez nich to w ogóle sobie nie wyobrażam, jakby to było…😋

Ok, kochana moja, dostrzegłam, że po tym, jak już opuściłaś jej gabinet i w ogóle tą całą przychodnię, udałaś się przedzielnie właśnie obczaić, gdzie jest to MSWiA i po tym, jak już tam się dobrze zorientowałaś, to wróciłaś taaaka MEGA zmęczona do domu. Lecz teraz chciałabym, abyś skupiła się i opowiedziała raczej, jak tam w ogóle to przebiegało.

No więc tak… zaczęło się od tego, że trafiłam na salę z jakimiś jeszcze innymi mężczyznami, którzy również wykonywali tam jakieś testy… Siadłam tam sobie z moją kartką… I jak spojrzałam na te pytania właśnie… , to już sobie chyba znowu pomyślałam: I CO JA ROBIĘ TU???🙄🤷‍♀️🤔 Stały tam bowiem takie pytania, m.in. [na całe szczęście zrobiłam tego fotkę, więc mogę dokładnie wszystko przedstawić :P]

Na początku były oczywiście wszystkie dane/ wykształcenie/ stan cywilny/ liczba dzieci itp. Dalej zaś już te konkretne pytania [no serio wówczas mnie to niemal powaliło…, ale dopiero później zdałam sobie sprawę, że przecież ONI NICZEGO O MNIE NIE WIEDZĄ!], dlatego zaczęłam to po prostu uzupełniać:

  1. W KTÓRYM ROKU ROZPOCZĘŁA PANI PRACĘ ZAWODOWĄ? [tu nie wpisałam nic, gdyż poniżej wyjaśniłam wszystko, najlepiej jak tylko mogłam!]
  2. NASTĘPNIE MIAŁAM WYMKIENIĆ KOLEJNE MIEJSCA PRACY, CZAS ZATRUDNIENIA I PEŁNIONE STANOWISKO [na ostatnim roku studiów rozpoczęłam pracę jako nauczycielka =nie wspomniałam kompletnie, że j. niemieckiego, gdyż wydało mi się to oczywistym, że będąc ABSOLWENTKĄ FIL. NIEMIECKIEJ, tylko tego mogłam uczyć 😜; korporacja FIRST DATA = MŁODSZA KSIĘGOWA; WYPADEK]; praca administracyjna u jakiejś komornik; korepetycje; korporacja BAYER, korepetycje, OBECNIE BEZROBOTNA
  3. po czym kolejne: JAKIE CECHY CHARAKTERU I UMIEJĘTNOŚCI SĄ WG. PANI NAJBARDZIEJ POTRZEBNE W AKTUALNEJ PRACY? [postawiłam po prostu kreskę ——————]
  4. [tu były jeszcze 2 pytania, m.in. to które dotyczyło również kobiet to: JEŻELI JEST PANI MĘŻATKĄ, TO JAK UKŁADA SIĘ POŻYCIE MAŁŻEŃSKIE?
  5. CZY ROZWODZIŁA SIĘ PANI I Z JAKIEGO POWODU? [boooszeee, jak ja kocham takie pytania… Napisałam tutaj po prostu, że mąż mnie zostawił]
  6. CZY PRZEŻYWAŁA PANI ZAŁAMANIE NERWOWE? OKRESY DEPRESJI, Z JAKIEGO POWODU? No i weź tu, kur.. tłumacz…, ja przecież, do cholery, zawsze starałam się żyć najdzielniej, jak tylko potrafię! I przenigdy się nie załamywałam, no a już z całą pewnością nie okazywałam tego i nie opowiadałam o tym na głos! Zatem tutaj, jedyne co napisałam to po prostu słowo: WYPADEK, ponieważ jeszcze jak tam w ogóle dotarłam, zapytałam na wstępie, jak długo to potrwa, a ta kobieta tam odparła, że min. 3 godziny + jeszcze rozmowa z terapeutą, jak się wyraziła. Zatem ja, już po prostu niczego tu nie wyjaśniałam, bo pomyślałam, że więcej wytłumaczę na tej właśnie rozmowie…
  7. i boooszeee, jeszcze takie pytania, jak:
  • JAKIE OBJAWY/ DOLEGLIWOŚCI ODCZUWA PANI W CHWILACH SILNEGO ZDENERWOWANIA?
  • NA JAKIE POWAŻNIEJSZE CHOROBY PANI CHOROWAŁA
  • CZY MIAŁA PANI JAKIEŚ WYPADKI/ URAZY GŁOWY/ OPERACJE [taaaa…, „jakieś” = kurwa!]
  • CZY STRACIŁA PANI KIEDYŚ PRZYTOMNOŚĆ? W JAKICH OKOLICZNOŚCIACH?
  • CY KORZYSTA PANI Z PORADY NEUROLOGA? W JAKICH OKOLOCZNOŚCIACH?
  • CZY LECZY SIĘ PANI PSYCHIATRYCZNIE?

Widziałam, że tych pytań było tam znacznie więcej, ale wstawiłaś tutaj te najgłówniejsze…, które dostrzegłam, iż jednocześnie najbardziej Ciebie chyba poirytowały…

Nie wiem, czy to jest adekwatne słowo, buhaha, bo serio, siedząc tam już ponownie się zastanawiałam, po co ja w ogóle tam jestem??? Nie, a tak serio, to wiedziałam właśnie, że będę miała z tym wynikiem podejść jeszcze później do tej mojej psychiatry… A tym bardziej, że przecież będę miała u niej tą wizytę i zaniosę jej te papiery do wypełnienia o rentę, która kończy mi się właśnie ostatniego sierpnia tego roku!

Dalej wstawiłaś jednak jeszcze choć kawałeczek zdjęcia tej kartki stamtąd…

boooszeee, a teraz jeszcze, PONIEWAŻ DZIŚ SĄ URODZINY MOJEJ MAMY, zamieściłam jej takie życzenia na jej profilu na fejsie właśnie:

Przekochana mamo, WCIĄŻ WYSYŁAM TOBIE CUDOWNE I CIEPŁE ŻYCZENIA ŻYCZĄC PRÓCZ WSZYSTKIEGO, CO NAJPIĘLNIEJSZE, PRZEDE WSZYSTKIM TEGO, CO WIDOCZNE JEST NA TYCH OBRAZKACH!😘🍀☀️ [poza tym, spójrz jeszcze proszę tylko na mój profil 😋]

Nie do końca takie obrazki swojej mamie zamieściła na tym fejsie, ale szukała tak mniej więcej tematycznie, aby oddały to, co właśnie jej tam przekazała. Tzn. aby było jasne, to dokładnie ten [widoczny poniżej obrazek] UMIEŚCIŁA NA 100%!

Nieeee!!! Cholera, ja się tutaj naprawdę już zagubię… boooszeee, jak ja bardzo potrzebuję pomocy i wsparcia w tym wszystkim!!!! Bo mnie to już najzwyczajniej w świecie WSZYSTKO PRZERASTA!!!

///////

Na poniższych zdjęciach widać tą SROCZKĘ, którą nasza bohaterka tak często widuje… Prawie za każdym razem, jak ją tylko dostrzega, to na jej buźce pojawia się uśmiech!

(…)

Taka załamana wręcz tym wszystkim, zaczęła już taaak bardzo płakać… Była tak cholernie zła na siebie samą, że robi takie beznadziejne wręcz rzeczy i nie potrafi ich w ogóle kontrolować, jak np. wczorajsza, czyli ŚRODOWA, 23.III.2022, wizyta właśnie w Lidlu, po tym całym badaniu/ teście … Gdzie już taaak zdesperowana tym wszystkim, wiedziała, że jak wróci do domu, to wypije kawę, a do niej oczywiście postanowiła zjeść jeszcze to „coś”…

No, teraz to, cholera jasna, naprawdę przesadziłam! Bo UWAGA! Były to i 2 bułki słodkie, stałam tam przy tych półkach i tak się jeszcze zastanawiałam, czy mam rzeczywiście wziąć jakąś bułkę… Ale tak na nie spojrzałam i… najpierw przywołała mnie ta w cieście francuskim z budyniem i jakimś dżemem truskawkowym… Po czym przeszłam cały sklep, wziąwszy jeszcze: Actimel, 2 banany oraz 2 kiwi… Po czym doszłam do wniosku, że hmmm… może ona jednak nie jest wcale aż taka świeża… i odłożyłam ją tam.

Zaraz jednak, jak dostrzegłam, że pani z obsługi wykłada tam całkiem świeże… To zdecydowałam się, że te świeże to jednak wezmę… A ponieważ zastanawiałam się także i nad tą z jabłkiem… Więc wzięłam obydwie… Tzn. w domu zorientowałam się, że w istocie wybrałam nie z jabłkiem, lecz z samym budyniem jeszcze… 🤷‍♀️ Obydwie naturalnie w cieście francuskim… A żeby tego było mało, to oczywiście musiałam to dobić jeszcze lodem MAGNUM ALMOND…

Moja kochana, muszę Tobie powiedzieć, że ja sama również nie dałabym rady… Po tym wszystkim, co tam przeszłaś… To może Kochanie, powróć jeszcze tylko do tego, jeśli możesz…

No więc tak… Byłam tam już maksymalnie wkurzona… Tym bardziej. jak dawała mi do wykonania rzeczy, jakbym była jakąś debilką… 🙄 i zadawała mi również różne pytania… np. podawała jakiś wyraz, np. słoń, ptak, a ja miałam powiedzieć jakiś ogólny wyraz na to, czyli ZWIERZĘ. 🤦‍♀️Ale to to był jeszcze, że tak powiem, pikuś, bo najgorsze, jak dawała mi jakieś układanki historyjek i ja miałam je ułożyć, jakoś logicznie… No wtedy już po prostu nie mogłam i powiedziałam, że to miał być, cholera jasna, jakiś test na funkcje pamięciowe… A ona mi daje jakieś debilne rzeczy, rzekłam nawet wprost, że jakieś w ogóle DO DUPY…

Tak, kochana moja…, ale teraz spójrz jeszcze tylko na tytuł, jaki nadałaś temu wpisowi… [A SKĄD WIESZ, ŻE TAK WŁAŚNIE NIE MIAŁO BYĆ?]

No muszę przyznać, że jak ona mi powiedziała, że to ma być OGÓLNE BADANIE NEUROPSYCHOLOGICZNE – OCENA FUNKCJI POZNAWCZYCH, to troszkę mnie to jednak już hmmm… może nie tyle uspokoiło, co bardziej może wyjaśniła/ wytłumaczyła mi tą sytuację… Bo, jak zresztą jej tam twierdziłam, nie lubię i nie znoszę wykonywać rzeczy/ czynności, których nie rozumiem… A dokładnie tak się tam wtedy czułam… Niemal, jak w jakimś MATRIXIE. A w ogóle to wszystko wydawało mi się tam tragicznie, bo i byłam zmęczona o tak wczesnej jednak godzinie…, a poza tym, ja przecież tych nocy wciąż normalnie nie przesypiam!

Ja w ogóle powiedziałam jej, że tak bardzo nie chcę grać tam żadnej ofiary i właściwie przez całe moje życie taka właśnie byłam! Gdyż nawet teraz tam właśnie ubrałam się w miarę optymistycznie [żółty ciepły polar i dżinsy – tego oczywiście nie mówiłam! Tylko to jest informacja dla moich czytelników :P]. Poza tym, ja naprawdę nigdy nie narzekam i wciąż próbuję pokazać, jaka to jestem, cholera jasna, dzielna! M.in. dlatego też rzekłam do niej już maksymalnie na wszystko wkurzona, że JA NIE JESTEM GŁUPIA! I że przecież tak naprawdę cały czas coś w tym moim życiu robiłam i jakoś jednak pracowałam

Widziałam, moja droga, jak bardzo irytowało Ciebie to, jak ona mówiła, że przecież od tego wypadku minęło już tyle jednak lat… Jakby wciąż dając Tobie do zrozumienia, że kobieto ogarnij się

Właśnie, no kurwa mać, aż tam nie mogłam i zaczęłam po prostu również kląć! Za co, za chwilę znowu przepraszałam, gdyż powiedziałam, że ja najzwyczajniej w świecie, jak widać nie panuję nad moimi emocjami wciąż…

Ale, Kochanie, pomyśl o tym, że wszystko było najlepiej, jak tylko mogło! Bo właśnie przez to, że pokazałaś, iż nie posiadasz wciąż kontroli i tracisz tam równowagę nad sobą/ swoim zachowaniem… i ciągle nie do końca radzisz sobie z tym wszystkim… A już zwłaszcza, jak musiałaś do tego jeszcze raz powracać, to zaczęłaś nawet już tam przy niej nie tylko płakać, ale po prostu kląć, że masz już tego dość, że ten pierdolony wypadek się w ogóle wydarzył!

W dodatku wcale nie chciałaś się na nic skarżyć, [i dopiero póóóźniej w domu doszło do Ciebie, że przecież mogłaś tam ubolewać i narzekać praktycznie na wszystko! Na to, że zostawił Ciebie mąż, że musiałaś sama szukać sobie mieszkania, gdy ten pojechał rowerem do swoich rodziców na weekend, że na wyjeździe na Kitesurfingu, gdzie udał się z jakimiś znajomymi, znalazł sobie kochankę…, Ty wszystko musiałaś SAMA ZAŁATWIAĆ, nawet przecież ten rozwód, na brak pieniędzy, na to, że Ty właściwie od małego dziecka nie mogłaś narzekać, lecz starałaś się nie tylko być dzielna, ale później już nawet sama na siebie zarabiać…, na takie a nie inne podejście Waszej rodzicielki do tego życia, …] I siedziałaś tam w rezultacie tak dzielnie i rozwiązywałaś te zadania do końca! Bo tak bardzo chciałaś pokazać, że Ty się wcale łatwo nie poddajesz! I cóż się kochana okazywało? Że większość z tych zadań/ ćwiczeń wykonałaś prawidłowo!!! Potrzebowałaś jedynie więcej czasu na to!

Tak właśnie, w ogóle ta dziewczyna wydała mi się po prostu jakaś hmmm… może nie tragiczna…, bo jestem przecież zdania, że nikt taki nie jest, co zresztą jej później nawet rzekłam, jak bardzo chciałam wiedzieć, co zrobiłam źle układając właśnie te obrazkowe historyjki. I ta wówczas odparła mi na początku, że w pierwszej kolejności ułożyłam wszystko prawidłowo, po czym za chwilkę jednak to zmieniłam… Nie będę kryła, że nie do końca mi pasowało to, co ona mówi… Bo byłam przekonana, że zmieniłam kolejność TYLKO 2óch obrazków, a dokładnie pierwszy zamieniłam z ostatnim. I dlatego rzekłam jej, że skoro wcześniej rzeczywiście ułożyłam je w prawidłowej kolejności, a na koniec to wszystko zmieniłam, więc powiedziałam, aby pokazała mi, jak to wcześniej wyglądało, w tym rzekomo moim wykonaniu.

Uważam, moja Ty cudna, że podeszłaś do tego w sposób bardzo racjonalny i mądry! Ponieważ, jak z czymś się nie do końca zgadzałaś, bardzo chciałaś usłyszeć również jej zdanie/ opinię na ten temat [bo w duchu coś Ci mówiło, by o to dopytać, bo ona nie do końca musi mieć rację…] I cóż tu wyszło, kochana moja? Iż w istocie ONA SIĘ MYLIŁA a to TY MIAŁAŚ JEDNAK RACJĘ, że ułożyłaś tę historyjkę dokładnie tak, jak była, tylko ostatecznie zamieniłaś miejscami JEDYNIE TE 2 OBRAZKI! I właśnie wtedy ona się jednak trochę zmieszała, po czym widząc Twoje wkurzenie jednak, zapytała, czy myślisz, że zrobiła to po złości, by Cię jeszcze bardziej zdenerwować, Ty właśnie odparłaś, że o nikim nie myślisz w ten sposób, że robi coś złego Tobie celowo… Pokazałaś przez to, że Ty ludzi tak szybko nie oceniasz!

Dokładnie tak! A wtedy też rzekłam coś jeszcze o tym, że jak byłam w tej przychodni u mojej psychiatry dzień wcześniej, to jakaś starsza pani szła przy takim wózku/ chodziku i zaczepiła mnie wówczas, bym pomogła jej wejść po tych schodkach, więc ja po prostu ruszyłam i w ogóle się nad tym nie zastanawiałam, jak dam niby radę to zrobić… Wtedy ta do mnie właśnie mówi: ooo nie, ja widzę, że Ty/ czy pani/ sama ma/sz problemy z chodzeniem jeszcze... I dokładnie w tym momencie, jak ta staruszka to stwierdziła, to pomyślałam sobie: booooszeee, to aż tak to wciąż widać??? Lecz wówczas jakaś siedząca tam pani powiedziała, że ona pomoże…

Ok., a wracając do tej mojej wizyty u tej dziewczyny, która mi to badanie wykonywała… To…, jak ja jej mówię, że w nocy normalnie nie mogę sypiać, bo wciąż i nieustannie myślę o tym, co mam do zrobienia… A poza tym rzekłam jej, iż po tym wszystkim, co przeszłam [a to nie był, kurwa, TYLKO mój wypadek!] to stałam się WWO…

Wszystko słyszałam, kochana, doskonale. Nawet to, jak ona zapytała Ciebie, a co to w ogóle znaczy… A Ty już maksymalnie wręcz poirytowana odparłaś, że no takie rzeczy, to myślałaś, że ona będzie po prostu wiedziała!

Ahhh… już mi nawet nie wspominaj tego, jak tam było…

Ok., moja kochana, bardzo dobrze rozumiem, że to jest dla Ciebie strasznie niewdzięczny temat… Więc w takim razie ja podsumuję to za Ciebie, tak w skrócie, po prostu hasłami: TIME

  • Twojej historii naprawdę nie da się krótko opowiedzieć, bo przecież o czymkolwiek tam nie zaczęłaś mówić, wiązało się to jednak z dłuuuższa opowieścią [brat = wypadek, jego była narzeczona= Kasia w tym czasie w ciąży z nim, Kacperek = dziecko, które od małego było MEGA dzielne, bo innego życia nie znało, Wasza rodzicielka 4-rokrotny NIEUDANY przeszczep rogówki oka, mieszkanie = zabrane przez komornika (itp./ itd.)]
  • TABLETKI/ LEKI, które przyjmujesz i bez których nie wyobrażasz już sobie normalnego życia/ funkcjonowania…🤭 Na całe szczęście SZYBCIUTKO TO POTWIERDZIŁAŚ, ŻE JE BIERZESZ! Bo jak ta zapytała o leki, a Ty, że żadnych już nie przyjmujesz! A ona wtedy: Nawet od psychiatry? I Ty wtedy właśnie nagle: BOOOM i rzekłaś, że tak! Od niej to i owszem! Po czym, jak Cię zapytała jakie, odparłaś właśnie nazwy tych, które jeszcze pamiętałaś i które również masz w domu…
  • A nie zastanawiała się Pani nad tym, aby wrócić do Elbląga i tam zamieszkać z mamą? Wówczas nie czułaby się Pani już taka samotna [i finansowo radziłaby sobie Pani także lepiej... TEGO KOMPLETNIE NIE POWIEDZIAŁA, ALE PÓÓÓŹNIEJ DO CIEBIE DOSZŁO, ŻE PRZECIEŻ TO MUSIAŁO BYĆ OCZYWISTYM…] 🤦‍♀️🤢
  • powiedziałaś o pojawiających się numerkach, jak wpisujesz coś do tego kalendarzyka komórkowego… Nawet pokazałaś jej dokładnie to, co wyskoczyło Tobie samo znowu:

21:17 – 15 WC SKĄD WIESZ, ŻE TAK WŁAŚNIE NIE MIAŁO BYĆ???

Rzekłam jej w dodatku, że te numery to są właśnie anielskie… o czym ona nie miała kompletnie pojęcia…! boooszeee, ja mi tu znowu, nie wiem, dlaczego wydawało mi się to wszystko już taką niemal oczywistością, że ta dziewczyna powinna to po prostu wiedzieć…

Dobrze, kochana moja, jak widzisz wcale to nie jest dla wszystkich takie przecież logiczne i oczywiste, bo Ty sama o tym kiedyś również nie wiedziałaś! Ale może już zostawmy ten temat… Tylko, moja droga przejdźmy lepiej do dnia dzisiejszego, którym jest CZWARTEK, 24.III.2022, który przecież już wyglądał zdecydowanie inaczej! Ponieważ po tym, jak właśnie jeszcze ta dziewczyna tam zadawała Tobie pytanie, TO Z CZYM PANI MA TERAZ JESZCZE TRUDNOŚCI? I co niby, wymaga jeszcze jakiejś naprawy i ulepszenia w tym Twoim życiu…

[Boże, dopiero później do mnie doszło, że tak naprawdę, kur…, mogłam/ powinnam jej właśnie w tym momencie mówić O WSZYSTKIM! A nie, kur… licząc na to, że trafiłam na rzeczywistego specjalistę, który chce mi pomóc… Przecież nawet kompletnie jej znowu nie czułam, 🤦‍♀️]

Na co wówczas poirytowana tym wszystkim już, stwierdziłaś, nie tłumacząc w ogóle…, że raczej stosowniejszym byłoby pytanie: Co Tobie tych trudności w ogóle nie sprawia… I tak, pomimo, że jak już stamtąd właśnie wracałaś, to odczuwałaś jak nic, że nawet już ten chód się Tobie pogorszył…

Bo tak też i było! To jest przecież oczywiste, że nasza psychika oddziałuje również na naszą fizyczność! Poważnie, czułam się tak, jakbym już powłóczyła wręcz tymi nogami… Jednak później sobie pomyślałam, że przecież tak wiele zależy TYLKO ODE MNIE! I na tak wiele rzeczy mam sama wpływ, tylko, cholera brak mi na to czasu… Lecz ponieważ postanowiłam nie skupiać się już na tym, co było…, a jak wiadomo nie było wcale łatwo… Tak więc, dziś właśnie CZWARTEK, 24.III.22, pomyślałam sobie, iż wstanę w końcu do tej gimnastyki! Jak ostatnio ją już odpuszczałam, bo przecież mówiłam sobie, że zawsze mam tu jeszcze coś w tym domu do zrobienia [m.in. odkurzanie, prasowanie, itp.] i oddawałam się jedynie tej medytacji. Tak teraz powiedziałam sobie: NIE! Dziś uczynię właśnie odwrotnie: najpierw wykonam jakąś gimnastykę, a później, jak wyjdę, to po drodze sobie jeszcze w ruchu pomedytuję!

Widziałam, moja Ty wspaniała, jak przecudnie to wykonałaś! I ponownie w tym momencie pomyślałaś, że masz już to naprawdę wszystko gdzieś, że robisz to tak jeszcze chaotycznie, bo doskonale widziałaś, że zrobiłaś to, co wówczas najlepszego mogłaś! A prócz jogi wykonałaś właśnie także jakieś ćwiczenia i na mięśnie brzucha, przysiady, damskie pompki, również deskę, krótko, bo krótko, ale ją zrobiłaś! Na koniec jeszcze bieg w miejscu. A pomyślałaś sobie, że i tak jesteś znowu o krok dalej od tych, co się załamują i nic tylko leżą… i płaczą.

Do takich właśnie wniosków doszłam… I tak również przyszło mi znowu do głowy, że ten WSZECHŚWIAT widząc mnie, musi być jednak dumny, że taką właśnie dzielną istotą wciąż jestem…

Oczywiście, że tak, kochana moja, tego jestem nawet pewna!!! Pokazujesz tu przecież nieustannie wręcz, że pomimo, iż masz już takie momenty totalnej wręcz bezsilności/ apatii…, jak nie masz nawet pojęcia, czym masz się teraz niby zająć i w co włożyć te swoje ręce…, bo poważnie wszystko Ciebie tu przerasta… Natłok tych obowiązków i rzeczy do zrobienia, z którymi masz trudność, bądź na których kompletnie się nie znasz… A Tobie, kochana moja, wciąż, po oczywiście jakimś czasie, udaje się jednak odnaleźć w sobie siłę i powstajesz… najdzielniej, jak tylko możesz…

Ale, moja Ty cudna, miałyśmy skupić się teraz na tym dzisiejszym CZWARTKU! Przedstawmy zatem, jak ten u Ciebie wyglądał. Udostępnijmy może te Twoje notatki z komórki właśnie:

6:44 – 14 liege im Bett & denke, was ich tun soll – 22.04

8:15 – 22.04 ÜBUNGEN do Ho’oponopono – Thank You I Love You, 8:43 – 22.04 Ende of Übungen

Następnie zaś, kochana… Ponieważ dostałaś na @ następującą informację: Darmowa dostawa do czwartku I Sklep ekologiczny BioSklep.com.pl… A przecież dawno myślałaś o tym, aby w końcu pozamawiać, choćby tą wodę kokosową, która wciąż tak za Tobą chodziła A na tej Twojej liście zakupów stało jeszcze przecież i ciecierzyca, cieciorka, jak i fasolka…

Dokładnie tak! A jak wiesz, ja często przeglądam tutaj jakieś zdrowe przepisy… Inspiruję się naprawdę wieloma osobami…. Teraz już nie mam znowu siły, by wszystkie je tutaj wymieniać. Powiem tylko, że jakoś niesamowicie dobrze rezonuję z tą Ireną z Healthy Omnomnom – YouTube. Teraz jednak zadzwoniłam po prostu jeszcze do tego sklepu, ponieważ gdzieś u nich widziałam, że ta woda kokosowa jest chyba w jakiejś promocji, jak zakupi się jakieś takie większe opakowanie, w sensie nawet 12 kartonów… czy coś…

I rozmawiałam z jakimś mężczyzną, który tak mnie wręcz zaskakiwał, bo nie potrafił odpowiedzieć jednoznacznie na żadne moje pytanie…🤔 Mówił za każdym razem, że chwileczkę zaraz to sprawdzę…🤭

No i spójrz, moja kochana, tutaj już choć widziałam, co Ty sobie myślałaś i nawet zastanawiałaś się przez chwilkę, czy czasem tego jakoś nie skomentować, że on jednak wszystkiego nie wie… Bo przecież skoro ten telefon z tego sklepu odbiera, to powinien raczej o wszystkim wiedzieć, co dotyczy tego ich towaru… A Ty to już po prostu puściłaś… I później on sam Tobie przyznał, że choćby odnośnie tych promocji… To chyba jest ona nadal aktualna, ale musiał to jeszcze sprawdzić, gdyż tym zajmuje się dokładnie jego kolega…

Tak też było, ale miał taki miły głos… i w dodatku bardzo mi pomógł, bo podał na koniec również i w jakiej minimalne kwocie musi być ten zakup, aby ta promocja darmowej dostawy obowiązywała… A jak mu odparłam, że ja już mam spokojnie tyle towaru, to podał mi także ten kod, który tą darmową dostawę umożliwiał! Więc, jak już to zamówiłam, to udałam się następnie do warzywniaka, bo przecież jakoś na początku tygodnia pożyczałam jeszcze od p. Piotra 10 zeta. A ja tak bardzo nie lubię mieć żadnych długów…

Zatem najpierw poszłam do bankomatu, gdzie na całe szczęście można było wypłacić 20PLN… A tam dostrzegłam zaraz komunikaty w języku ukraińskim … i to, jak wiesz, spowodowało już niemal automatycznie pojawienie się łez w moich oczach…. Zaczęłam szybko mrugać powiekami, aby nic jednak nie było widać…, wypłaciłam te pieniądze i udałam się oddać ten mój dług…, jak i przy okazji zakupiłam również troszkę owoców i warzyw… Następnie wróciłam do domu i zrobiłam sobie śniadanie, które jadłam dopiero o 11:38, a tu mój zapisek z tego:

11:38 – 22.04 Frühstück: Brot [ten WUNDERBROT, który sama piekłam, 😉], smażone Ei, wędlina, a właściwie to PLASTRY WEGETARIAŃSKIE Z PAPRYKĄ… [na bazie białka jaja kurzego,100% smaku bez mięsa, które również zakupiłam w tym Lidlu wczoraj właśnie… Choć do tej pory jadłam przecież normalne wędliny… to teraz jakoś się na to jeszcze skusiłam… tym bardziej, że cenowo nie różniły się od tych wędlin, które kupowałam do tej pory!] do tego Salat [a dokładniej włoska chyba kapusta, którą kiedyś jeszcze zakupiłam, no i ten seler naciowy, do tego zaś wkroiłam paprykę, małe pomidorki oraz wcięłam także trochę tej natki pietruszki zakupionej u p. Piotra] i na początku włączyłam sobie film ZESPÓŁ cały film /lektor PL, zaraz jednak z niego zrezygnowałam i odtworzyłam także coś, co jeszcze wczoraj właśnie wieczorem/ w nocy przed spaniem przesłałam sobie na @, a mianowicie to: Czy singielka może być szczęśliwa? Marta Niedźwiecka, 12:01 – 22.04

W tym powyższym oczywiście masz zapisane w swojej komórce jedynie to, co pogrubiłaś tutaj, bo resztę dodałaś znowu tak od siebie, aby bardziej to wyjaśnić. Dalej zaś to, co zażywasz już teraz każdego dnia:

ASHWGHANDA / WIT. D3 i K2/ WIT. B COMPLEX

Dziś był taki piękny i słoneczny dzionek, Ty jednak, kochana ponownie nie czułaś tego, że powinnaś wyjść… Odczuwałaś bowiem taki stan, jakby coś kazało Ci pozostać w domu… Jakbyś niemal była TRZYMANA przez kogoś… I w rezultacie Twoja notatka:

13:58 – 10 doch nie wyszłam… Bo nie mam echt Kraft… leżę na łóżku w słońcu i… błagam Boga o pomoc…

Ponieważ zdążyłaś już zamieścić ten filmik o tych singielkach i na fejsie, i przesłałaś go także do tej znajomej Karoliny z tego kursu Autohipnozy, z którą również czułaś, że masz jednak jakieś związki i która odwiozła Ciebie do domu… Jak tak sobie leżałaś to oczywiście wyłączyłaś to WiFi… Za chwilę niemal doznałaś oświecenia, że… choć ten filmik był zdecydowanie mądry i przydatny… to doszłaś jednak do wniosku, że Ty w istocie żadną singielką już dawno nie jesteś! Tzn. obecnie i owszem…, lecz zdecydowanie bardziej pasowałoby do Ciebie po prostu określenie ROZWÓDKA, a nie żadna singielka!

Więc zaraz poniosłaś się jeszcze do komputera i usunęłaś go ze swojego profilu na FB, jak również włączyłaś to WiFi w komórce i także udało się Tobie jeszcze wykasować tę wiadomość przesłaną właśnie do tej dziewczyny! A wówczas, tak leżąc, włączyłaś sobie to: ? 432 Hz Wylecz swoją przeszłość | Wylecz swoją traumę emocjonalną | Uwolnienie bólu

Tak właśnie było! Ponieważ ja naprawdę czułam się już taaak niesamowicie wręcz popaprana… A jeszcze, jak pomyślałam sobie o tym wszystkim, co mi się stało i co ja tak naprawdę wciąż noszę… I sobie uświadamiam, że ten mój wypadek, to był właściwie tylko taki jakby sygnał dla mnie samej…, który tak bardzo miał służyć temu mojemu przebudzeniu

A wczoraj, jak już byłam wieczorem taka załamana tym wszystkim…. I dotarło do mnie znowu…, że tak niezmiernie potrzebna mi jakaś pomoc i wsparcie… A taaak bardzo myślałam jeszcze o tym, co usłyszałam m.in. w tym nagraniu tej mojej starszej siostry: Odkryj sens trudnych zdarzeń w Twoim życiu. Stwórz swoje ochronne pole energii, o tej TOTALNEJ BIOLOGII, mówiącej o tym, że:

WSZYSTKIE CHOROBY ŚWIATA WYNIKAJĄ Z NIEUŚWIADOMIONYCH I NIEUWOLNIONYCH NAGROMADZONYCH EMOCJI , KTÓRE PRAGNĄ JUŻ ULEC EKSPRESJI. KAŻDA EMOCJA MA SWÓJ BIOCHEMICZNY NOŚNIK W NASZYM KRWIOBIEGU I W NASZYCH TKANKACH, CO STAJE SIĘ PODSTAWĄ TZW. PAMIĘCI KOMÓRKOWEJ. IM MNIEJ STARYCH WSPOMNIEŃ W PAMIĘCI KOMÓRKOWEJ, TYM BARDZIEJ WOLNI JESTEŚMY W NASZYM MYŚLENIU, ODCZUWANIU I REAGOWANIU.

ALE, ŻEBY POCZUĆ TĘ WOLNOŚĆ, NAJPIERW POTRZEBUJEMY ZDEKODOWAĆ WSZYSTKIE STARE PROGRAMY I UWOLNIĆ EMOCJE Z NIMI ZWIĄZANE.

Zatem ja, taka zdesperowana już sobą i tym wszystkim wciąż, co się ze mną dzieje… Napisałam jeszcze do tej Ani Mrówczyńskiej-Dąbskiej, w ŚRODĘ…, a właściwie to od 17 minut był już CZWARTEK, 24.III.2022 taką właśnie wiadomość:

Witaj Aniu, proszę powiedz mi, kiedy mogłabym rozpocząć u Ciebie tą terapię? Bo… Niestety wciąż sobie nie radzę z tym życiem…

Gdyż taaaak bardzo wówczas myślałam o tym, że najwidoczniej ja wciąż nie mogę się pod tymi słowami podpisać:

Czyli po prostu doszło do mnie, że najwidoczniej skoro się nie nauczyłam JESZCZE, to będę dostawała więcej takich nauczek boooszeee, a ja tak bardzo marzę o tym, aby móc powiedzieć po prostu następujące słowa:

Kochana moja, ale jest już teraz 23, a dobrze wiesz, że powinnaś dbać o swój sen…, w którym przecież Twoje ciało i psychika może się regenerować! Zatem, moja droga, dokończymy to może jutro… Gdyż teraz, uważam, że znacznie bardziej rozsądnym będzie zabranie Małej Moniczki i położenie się z nią jednak spać.

Oczywiście, ale pozwól mi choć o czymś wspomnieć:

  • otóż jeszcze wczoraj właśnie odkryłam na YT filmik tego Dzikiego Trenera, którego subskrybuję i uważam, że ma on wprost genialne podejście do tego życia. Jego nagranie dotyczyło Ukrainy, a zatytułowane był po prostu UKRAINA [https://www.youtube.com/watch?v=VcSSOfB5-d8], co dopiero dziś właśnie udostępniłam na LI i ma już ten wpis 19 wyświetleń, a wraz z nim, napisałam jeszcze taką właśnie rzecz:

Kochani, to nie jest wprawdzie najnowsze… Lecz nadal BARDZO AKTUALNE, dlatego dzielę się tym 😉

  • poza tym, ja tak bardzo marzę o tym, aby znaleźć mężczyznę, który zechciałby dla mnie zaśpiewać takie właśnie słowa:

Michael Patrick Kelly – Blurry Eyes (Official Video) – YouTube

I can see your thousand doubts
Written on your face right now
Your reflection fading in and out
Lately it’s been getting you down

You tell me you’re okay
But your voice don’t match the words you said
I hate that you’re pushing me away
Fighting so hard to take a breath, so

Oh love, when the river runs dry
It’s hard to see through blurry eyes
DON`T SAY YOU`RE NOT STRONG ENOUGH
TO LET ME LOVE YOU JUST THE WAY YOU ARE

Oh love, when the river runs high
It’s hard for me to watch you cry
Don’t say you’re not strong enough
To let me love you just the way you are

So distant when you’re next to me
Hiding all I wanna see
The silence in the air we breathe
Echoing so hopelessly

*** 36:44/ 3:05:40 ***

boooszeee, ja po prostu nie wiem już naprawdę co mam ze sobą zrobić… Dziś oczywiście nie ćwiczyłam…, lecz co ja zrobiłam? W zamian za to, kur…, obżerałam się 🤦‍♀️🙊🙈.

Kochana moja, dobrze wiesz, że to wcale nie jest całą prawdą! Bo… m.in. zdążyłaś:

  • zmienić prześcieradło
  • ugotować soczewicę
  • umyć dzbanek i wymienić w nim filtr do wody
  • sprawdziłaś już sobie ten wpis, dodałaś jakieś tam obrazki…
  • odpisała Ci ta Anna od tej totalnej biologii:

Monika, czwartek o …. Zobaczymy wtedy co mogę ci zaoferować i jak to widzę ✨ Pasuje Ci?

I z nią się właśnie umówiłaś na zaproponowany termin, znasz już koszt tej wizyty…, ale doskonale to wiesz, że jej nie będziesz musiała już wszystkiego o sobie od początku opowiadać, bo była ona z Tobą/ Wami na tych warsztatach w tej Koziej Górze. I zdążyła już o Tobie dużo się dowiedzieć! A Ty bardzo nie chcesz marnować już czasu na kogoś, z kim kompletnie nie rezonujesz i komu w dodatku musiałabyś od początku o sobie opowiadać!

Oczywiście, że tak!!! A teraz otrzymałam właśnie powiadomienie z InPost, że paczka została umieszczona w paczkomacie! Zatem ubiorę się i wyjdę się dziś ponownie przejść! Bo wczoraj, prócz tego, że udałam się do tego warzywniaka przed śniadaniem, później kompletnie bez sił… przeleżałam właśnie w łóżku, błagając Siły Wyższe o pomoc, to na koniec jeszcze [przed wypiciem kawy i zjedzeniem obiadu] wyszłam jednak się przejść… Bo już nie mogłam…

Dobrze, kochana moja, ale teraz już raz dwa się ubieramy i zmykamy po tą paczkę, a są to te Suple, o które Ty, moja kochana i przedzielna organizatorko właśnie pytałaś w @, gdzie one w ogóle są, nim zaczęłaś zamawiać kolejne rzeczy z tego BioSklepu.

/////////

Dziś mamy PIĄTEK, 25.III.2022, rodzicielka Małej Mi ma swoje imieniny… , a nasza bohaterka ma jakiś totalny niemal zjazd

Kochanie, to myślę, że właśnie teraz powinnyśmy już tutaj zacząć robić w końcu porządek z tym wszystkim… A najlepszym, myślę, będzie choćby opublikowanie tych Twoich zapisków i ponownie tych liczb, które się Tobie pojawiały…

4:18 – 18 WC i AŁUN

I tutaj, musimy wręcz wpisać to, co właśnie jeszcze kiedyś znalazłaś o tej liczbie!

Anielski numer 18

Numer 18 ma być wiadomością która doda ci odwagi, ponieważ oznacza ona, że dostajesz anielskie wsparcie. Anioły chcą nakłonić cię, abyś miał jedynie pozytywne myśli dotyczące spraw materialnych, finansów, bogactwa oraz dobrobytu. Jeżeli utrzymasz te wysokie oczekiwania oraz optymistyczne podejście, Anioły oraz Energie Wszechświata pomogą ci spełnić wszystkie twoje oczekiwania dotyczące twoich wielkich ideałów, osiągnąć sukces we wszystkich dziedzinach którym poświęcasz swój czas oraz uwagę. Twoje Anioły chcą żebyś wiedział, że wszystko czego pragniesz i co nosi w sobie pozytywną energie, będzie urzeczywistniać się w twoim życiu w bardzo szybkim tempie, za pomocą prawa przyciągania.

Anielski numer 18 niesie ze sobą wibracje połączonych energii cyfry 1 oraz numeru 8. Numer 1, w tym przypadku użycza od siebie energie inicjatywy, asertywności, motywacji, intuicji, nowego początku, postępu, instynktu, przewodzenia samemu sobie oraz symbolizuje rozpoczęcie nowych projektów. Anielski numer osiem manifestuje wibracje pewności siebie, osiągnięć, wewnętrznej mądrości, dawania i brania, wnikliwości, służby ludzkości, przyciągania dobrobytu i bogactwa. Numer ten także jest numerem symbolizującym prawo Karmy aka prawo przyczyny i skutku. Energia którą wysyłasz do Wszechświata czy to dobra czy zła, zawsze do ciebie wróci. Numer 18 także może nawiązywać do anielskiego numeru 9 (1+8=9).

Boże, tak naprawdę przecież prawie wszystkie te cyfry również mi się tu ukazują! Prawie, bo… ani razu nie pojawiała mi się ta 8… No, a bynajmniej nie jako jedna cyfra… Bo tak sobie jeszcze właśnie rozkminiłam, że może chodzi tu o tych kilka liczb, które mi się również tak często tu pojawiają: 22.04

Za to już zwłaszcza ostatnio często te 1-ki, jak i 9 -tki również… Ale dodać tu jeszcze muszę coś, o czym już przecież wspominałam…, że z dat tych wypadków i mojego, jak i Kamyka wychodzi właśnie ta liczba! Więc ja już naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć i jak w ogóle do tego podejść…🙄 Tak bardzo potrzebne jest mi wsparcie tutaj… Bo ja się na tym przecież kompletnie nie znam… 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️

(…) Słuchaj Aniołów, a one pokierują cię, podpowiedzą którą ścieżkę powinieneś obrać i wskażą ci twój następny krok. Anielski numer 18 sugeruje, że zbliżasz się do końca pewnego etapu w swoim życiu. Anioły chcą, żebyś zauważył nowe możliwości i okazje które będą się pojawiać w twoim otoczeniu.

Twoje Anioły pragną abyś nie stresował się okolicznościami w których się teraz znajdujesz, ponieważ już niedługo w twoim życiu pojawi się coś nowego i o wiele lepszego. Nie bój się straty lub że czegoś będzie ci brakować, jako że koniec jednego „cyklu”  automatycznie oznacza rozpoczęcie się innego. Anioły chcą abyś zachował wiarę i zaufanie w stosunku do nich, ale także i do siebie.

Kochana moja, czyli spójrz, to jest jednak jakiś przekaz od tych Twoich Aniołów! A teraz, popatrz, cóż jeszcze ukazało się na tym fejsie w tej grupie, do której również należysz, tj. Younity PL

Twój potencjał jest większy niż problemy, które napotykasz w Twoim życiu💫 ✨ To, co ważne, to przyjrzeć się wyzwaniom, przez które przechodzisz. Sprawdzić, czy coś się za nimi kryje, co pozwoli Ci się rozwijać.

Tylko, że ja już dziś mam kompletnie znowu dość wszystkiego!!! Bo… wciąż NIC NIE ROZUMIEM Z TEGO MOJEGO ŻYCIA… A dziś, idąc do tego paczkomatu, zatrzymałam się oczywiście na tej dolince… Tzn. najpierw jeszcze, jak wychodziłam, to wpisałam sobie oczywiście godzinę

13:39 – 14 go…

Po czym stwierdziłam, że w samym polarze to będzie mi jednak za zimno…, więc wróciłam do domu i założyłam jesienny płaszcz, który na całe szczęście miałam wiszący na przedpokoju… i na głowę nałożyłam nawet tą szeroką opaskę, którą noszę także na szyi… i mój zapisek z tego to:

13:45 – 22.04 go, bo założyłam doch płaszcz

Rozumiem kochanie bardzo dobrze, że poprzez wypisywanie tutaj tego wszystkiego, próbujesz pokazać, jak te liczby się Tobie zmieniają… To teraz, powiedz nam jeszcze, cóż ukazało się Tobie następnie…

13:50 – 22.03 23 dolinka, go to ławeczka, siadam i now jest 14:08 – 11

Ja naprawdę KOMPLETNIE NICZEGO Z TYCH pojawiających mi się LICZB/ CYFR NIE ROZUMIEM!!! Już jak weszłam tam na tą dolinkę, to czułam się taaak strasznie, bo miałam wielki ten mój brzuch… Więc tak naprawdę cieszyłam się, że choć mam na sobie ten płaszcz, który mi go jednak ukrył, buhaha, a widać było jedynie moje zgrabne nogi w legginsach. .

Dobrze, kochana moja, ale przejdźmy teraz może w końcu do konkretów… A mianowicie zacznij tu opowiadać, jak Ty się w ogóle czułaś/ czujesz…

boooszeee, ja znowu nie widzę sensu tego mojego życia tutaj, rozumiesz? A jeszcze, jak dostrzegłam na tej dolince te chyba aż 3 sroki [tak, teraz już nawet nie mam ochoty zmiękczać tego wyrazu…] czułam po prostu wówczas, że ten Wszechświat naprawdę się ze mnie naigrywa wręcz… I tak na serio dziś nie miałam w ogóle chęci już za cokolwiek dziękować… Bo czułam się taka cholernie samotna, opuszczona i zostawiona wręcz!!!

Jeszcze przecież z samego rana…, w łóżku dziś… Tzn. tak naprawdę nie do końca już potrafię powiedzieć, która to była godzina…, lecz z całą pewnością po tym kolejnym moim zapisku…, gdzie ZNOWU WSKOCZYŁ MI TEN

4:50 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Moimi słowami były:

Boże, proszę Cię pomóż mi, bo już nie daję sobie rady z tym wszystkim w tym moim życiu…

Tak, słyszałam to dokładnie, co mówiłaś taka niemal załamana…

A jak, przepraszam bardzo Ty byś się czuła??? Wiedząc, że cokolwiek robisz, nie możesz narzekać… Bo… masz idealne wręcz przykłady na to, że nie powinnaś! I to wcale daleko przecież nie muszę nawet szukać, gdyż zarówno mój brat, jak i nasza mama… On przecież nie może nawet chodzić i nie ma tak sprawnych rąk, jak ja… A nasza rodzicielka z kolei nie widzi na jedno oko… i ma te bóle kręgosłupa szyjnego…

Więc nie mów mi, błagam Ciebie, że mogę narzekać! Bo… boooszeee, jest mi taaaak cholernie ciężko z tym wszystkim tu samej… Po prostu sobie już, kurwa mać, nie radzę z tym wszystkim!!! A jeszcze właśnie dziś przypomniało mi się ponownie to, co zrobiłam tam na tym spotkaniu w tę ŚRODĘ w tym MSWiA…

Prócz tego, że, cholera, nie powiedziałam tej oczywistej wręcz rzeczy, że nie potrafię jeździć przecież na rowerze… i że, kuwa, nawet nie mam ani czasu, ani osoby z którą mogłabym to ćwiczyć… Ja przecież, cholera jasna, znowu tam nie narzekałam, tylko zrobiłam to, czego ponownie nie powinnam = strugałam bohaterkę… I pokazywałam nieustannie, jaka to ja jestem niby dzielna…

Kochana moja, ale zastanów się proszę, co Ty opowiadasz… Ty jesteś przecież MEGA DZIELNĄ KOBIETĄ!!! I tak naprawdę to myślę sobie, że niejedna osoba mogłaby brać z Ciebie przykład i mogłabyś zdecydowanie stanowić dla wielu ludzi po prostu wzór!

///////

Zakończyła właśnie rozmowę przez Messengera ze swoją mamą… I prócz tego, że ta jej powiedziała, iż Kacperek zrobił jej TAKĄ niespodziankę, bo otrzymała takie oto prezenty od wnuczka:

A nasza Mała Mi jeszcze wczoraj przypomniała swojemu bratu właśnie o tym:

Kamyczku, pamiętaj, że zostawiłam u Ciebie prezent dla mamy od Kacperka 😉

Na co ten jej odpisał:

Cześć właśnie dzisiaj dałem go i Kacper nie wiem czy dzisiaj czy jutro ma dać mamie

Marcin Kamyk

Także udała oczywiście zaskoczenie i nawet kompletnie nic nie wspomniała o tym, że to ona sprawiła jej ten prezent… boooszeee, a tak naprawdę rodzicielka uświadomiła jej właśnie, że niepotrzebnie o wszystkim tak dokładnie na tym teście, na tych badaniach tam wspominała… I w tym momencie już zaczęła naprawdę znowu żałować, że cokolwiek jej o tym wspomniała… Bo znowu doszło do niej, że przecież jej mama miała rację!

To nie była, do cholery, rozmowa kwalifikacyjna… Przecież tutaj miało się okazać, jak dobrą mam tą pamięć…Więc powiedz mi, dlaczego ja wciąż próbuję pokazywać takie rzeczy, jaka to ja jestem niby odważna i dzielna…

Zatem nasza Mała Mi już znowu się załamała… i ma ponownie o sobie najgorsze zdanie… Boże, jak ona by chciała mieć tutaj kogoś, kto by jej w tym wszystkim pomógł… I choćby tylko rzekł, że przecież stało się i teraz już nie ma sensu myśleć o najgorszym… A poniżej widzicie, cóż m.in. zaznaczyła o sobie w tej wstępnej ankiecie

Poza tym przyszło jej właśnie dziś jeszcze na myśl, że jak tam na tych badaniach była, to zapomniała nazwę tej choroby/ schorzenia/, do której/-go chciała porównać, że miała niemal takie same niemal objawy! A dziś właśnie usłyszała ten wyraz w jakimś filmie… A chodziło tutaj oczywiście o UDAR…

///////

Kochana moja, doskonale to widzę, jak ta rozmowa z Twoją rodzicielką odebrała Tobie siły… Jesteś już naprawdę nie do życia teraz ponownie, choć właściwie tak się czułaś dziś przez cały ten dzień, ale naturalnie musiałaś znowu udawać przed tą swoją rozmówczynią… W ogóle już nawet nie wspomniałaś o tym, że dziś otrzymałaś pocztą od tej hipnotycznej taki właśnie certyfikat oraz naprawioną malę…

Tzn. jak się dowiedziałaś Ania wcale nie podjęła się robienia jej na nowo, pomimo, iż dałaś jej także tą żyłkę… Po prostu napisała Tobie, że:

(…) Twojej bransoletki „nie rozkładałam” bo jest porządnie zrobiona, spleciona. Tylko te wystające żyłki powklejałam żeby nie wystawały. Może to wystarczy.
Nie podejmuje się jej nawlekania na nowo 😉 ale powinno być Ok 🙂

A oczywiście wspomniałaś tylko o tym, że byłaś odebrać te suple, tzn. rzekłaś, że jedynie te witaminy D3 i K2 także dla niej i swojego brata Marcina właśnie, po czym, naturalnie Twoja rodzicielka odparła, żebyś nie wydawała na nich kasy…

Czyli prawie wiecznie ten sam temat: STRACH O TE PIENIĄDZE… Więc już tym samym odebrała mi wręcz ochotę na wysłanie jej tego oto zdjęcia…

boooszeee, ja tak bardzo czuję, że potrzebuję tutaj pomocy!!! I wiesz o czym sobie teraz właśnie pomyślałam…, że ta Ania od tej biologii totalnej z całą pewnością będzie mogła mi pomóc… Ona przecież była świadkiem tego, co mi na tych plecach/barkach wyszło… Czuję się TAAAK CHOLERNIE SAMOTNA I TERAZ JUŻ W DODATKU JESZCZE GŁUPIA… Bo trzeba być przecież ostatnią kretynką, aby nie wpaść na to, że właśnie powinnam tam mówić, że kurwa NICZEGO NIE PAMIĘTAM PO TYM PIER… WYPADKU… A ja naprawdę już teraz sobie znowu na noc myślę, że to jest przecież maksymalny wręcz DEBILIZM, aby chcieć pokazać się, cholera jasna, z jak najlepszej strony właśnie tam, gdzie przecież jest oczywistym, że POWINNAM POKAZYWAĆ, ŻE JEST ZE MNĄ GORZEJ NIŻ NORMALNIE…

Powiedz mi, dlaczego ja to sobie robię??? Dlaczego nie mam za grosz w sobie inteligencji???

Moja droga, masz jej o wiele więcej niż mógłby ktokolwiek o tym pomyśleć!!! I bardzo Ciebie proszę przestań już takie rzeczy teraz opowiadać znowu! A zwłaszcza teraz przed snem!!! Po prostu uznajmy, że było to coś takiego, o czym mówi ten obrazek…

Zabraniam Ci tak mówić!!! Kochana moja, choćby tylko dziś, po tym, jak jeszcze w łóżku włączyłaś sobie jakiś kolejny live tej Dr MIŁOŚĆ, to szczerze mówiąc, miałaś teraz już niemal odruch wymiotny, jak ją słyszałaś, bo taaaak cholernie zaczęłaś myśleć o tym, że Ty przecież [tak, nie boję się kompletnie tutaj użyć tego wyrazu: KURWA], ale Ty, moja kochana wciąż i na nowo okazywałaś wdzięczność pomimo, ze tak naprawdę u Ciebie WSZYSTKO leżało…

Bo to jest przecież prawda! 52:31 Nic nie było pewne w tym moim życiu…Bo i finanse, a później doszło do tego jeszcze zdrowie…🤦‍♀️ I to wcale nie tylko moje, ale również mojej najbliższej rodziny… brata, mamy, a nawet babci… W dodatku BRAK MIŁOŚCI, męża, w ogóle niemal bliskich osób, z którymi bym rezonowała i mogła rozmawiać o wszystkim, i co ważniejsze, którzy byliby w stanie mnie rozumieć... A poza tym ja wciąż dźwigam na sobie, na tych swoich barkach to, co powinnam już dawno zostawić, czego powinnam się po prostu pozbyć!

Owszem, moja kochana, ale spójrz, dzisiaj właśnie dokonałaś kolejnej dobrej i służącej Tobie rzeczy: PRZESTAŁAŚ SUBSKRYBOWAĆ TE LIVY TEJ DR MIŁOŚĆ!!! Jak również później wypisałaś się nawet z tej ich grupy na tym fejsie! Zatem, moja droga, ile razy ja mam Tobie powtarzać, że naprawdę uważam, że nie istnieje wcale wiele osób na tej Ziemi, które potrafiłyby tak dzielnie to wszystko znieść, co i Ty!

Kochanie moje, jutro obiecuję pomóc Ci już zająć się w końcu tymi obrazkami tutaj i może wreszcie uda nam się je jakoś tematycznie ułożyć… Prócz naturalnie tego, że zaczniemy tutaj również sprzątać, ale też PRZEDE WSZYSTKIM dopilnuję tego, byś zaczęła w końcu o siebie dbać, czyli…, nie wiem jeszcze, jak wyjdzie z tą poranną gimnastyką, ale z całą pewnością wyprowadzimy siebie na spacer, obydwie! A teraz, moja Ty cudna, może jeszcze tylko lukniemy na ten wpis tak szybciutko, co tu trzeba w nim poprawić i zabieramy Małą Moniczkę do spania i medytacji!

*** 54:23 /3:05:40 ***

Przebudziła się dzisiejszego dnia, którym jest SOBOTA, 26.III.2022 do ubikacji:

3:21 – 10 WC + AŁUN

Następnie rozpoczęła dalej tą swoją ulubioną medytację, bez której ta nasza bohaterka naprawdę nie może już zasnąć:

3:48 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Dalej nie wie już nawet, czy udało jej się jeszcze usnąć… W każdym razie z całą pewnością na jej komputerze włączyło się dalej to: Równoważenie czakr podczas snu, oczyszczanie i oczyszczanie aury, WSZYSTKIE 7 Głęboka medytacja czakr. I wtedy też jakoś przed budzikiem włączyła swoje WiFi na komórce i natrafiła tam znowu na jakiś mądry tekst z tego Younity PL, a dokładniej było to coś właśnie o strachu…

W istocie tak było… I czytałam to sobie znowu, teraz już cholerka nie mogę tego odnaleźć… No w każdym razie, śledziłam to… i ponownie sobie myślę, boooszeee, ale przecież ta moja sytuacja naprawdę jest inna… Mimo wszystko jednak zapisałam się na to wydarzenie: MEDYTACJE NA ŻYCIOWE WYZWANIA Uwolnij się od strachu z Michaelem B. Beckwithem. [w którym ostatecznie i tak nie uczestniczyłam! Bo wówczas wydało mi się już kompletnie to nie dla mnie. A poza tym jeszcze ta Anna, z którą mam widzieć się w ten czwartek, odpisała mi, po tym jak ja do niej:

[13:09, 27.03.2022] Aniu, ja dzisiaj czuję się TRAGICZNIE…

[13:09, 27.03.2022] ANNA (prowadząca) Warsztaty: Och! Natura i weź energię od słońca i od ziemi żeby przepłynęło 💕💕✨

I szczerze mówiąc, pomyślałam sobie, że znowu nie do końca to czuję [bo i wszystko mnie taaak przerażało, najbardziej moja własna środowa głupota, a wciąż przecież nie dostałam tego mojego okresu…🤷‍♀️]

Tak, widziałam to doskonale… Ale, kochana moja, to nie było przecież wszystko…

No oczywiście, że nie… Bo to był dopiero, że tak powiem, WSTĘP… Następnie dostrzegłam tam znowu tą parę: Izabela Bartek Kaczmarczyk, którzy jeszcze wczoraj zareagowali na to moje wspomnienie:

Duszą Podszyty

Gdy przestaniesz gonić za tym, co nie jest dla Ciebie dobre, wszystko, co dobre będzie miało szansę, żeby Cię dogonić. ~ Lolly Daskal

A ta para, którą TAK BARDZO PODZIWIAM i która niesamowicie wręcz mi imponuje… [sama bowiem także marzę o takim właśnie mądrym i bardzo świadomym związku] opublikowała na tej grupie Younity PL, 22.III.22 o 20:58 takie właśnie słowa:

Światło i ciemność mieszkają w nas. Wszystko co dzieje się w naszym życiu jest konieczne i niezbędne do przebudzenia świadomości. Wszystkie znane programy rodzinne, społeczne, ekonomiczne, wyznaniowe, polityczne itd. są złe i gdy się przebudzimy okazuje się, że wszystko jest dokładnie na odwrót.

Rodzimy się jako czysta, biała kartka papieru. Mamy w sobie spokój i miłość którą jesteśmy, mamy zdolności parapsychiczne i mamy siebie, ale jesteśmy skutecznie programowani i odciągani od siebie. Od samego początku zostajemy podporządkowani, ukierunkowani, zniewalani i zakłuci w kajdany. Rodzice rywalizują ze sobą o uczucia, o opiekę nad dziećmi o to kto dla dziecka ma być ważniejszym rodzicem, dzieci zaczynają być traktowane przedmiotowo, a ich potrzeby i uczucia spychane na dalszy plan, inni pokazują nam im jak będzie wyglądało życie targające nami na różne strony. Pomiędzy rodzeństwem obserwującym tą rywalizację powstaje w mózgu ten sam model i zaczyna robić to samo czyli rywalizować ze sobą. Kogo mama lub tato bardziej kocha, kto zasłuży na tą miłość i czyje względy. Później rywalizacja przesuwa się na kolejny plan i toczy się pomiędzy rówieśnikami w szkole, w pracy… Dziecko które wyrasta w domu spokojnym i pełnym miłości wierzy w dobro, czuje miłość, ale też wierzy tym wszystkim dzieciom, które kłamią, bo nie zakłada, że one mogą mieć inny dom w którym pojęcie miłości znacznie wykracza poza to co same znają. Oceniani, krytykowani, porównywani, wyalienowani, w poczuciu braku i tego, że jesteśmy niewystarczający, w końcu zostajemy odizolowani od siebie od własnej istoty.

Przyznać tu jednak muszę, że niekoniecznie ze wszystkim się zgadzam… Mam tutaj zwłaszcza na myśli te powyżej podkreślone zdania.

Nauczyciel to często osoba z problemami osobowościowymi i emocjonalnymi, której praca to głównie rywalizacja ze słabszymi uczniami, ocenia ich na podstawie własnych negatywnych doświadczeń, zamiast uczyć się od siebie nawzajem i traktować każdego z szacunkiem i miłością jesteśmy wtłaczani w kolejne niewspierające programy. Kościół więzi nasze dusze i energię życiową, kłamiąc popełniając wiele przestępstw i zbrodni przeciwko ludzkości ( tortury, gwałty, morderstwa ). Jesteście już znieczuleni i nie zauważacie niczego, nie zauważacie już siebie. Lekarz traktuje ludzkie ciało jak bezduszny przedmiot, bo tego właśnie uczono go przez wiele lat studiów i pracy, pozbawiającej go ludzkich odruchów, empatii i współodczuwania. Stajecie się przedmiotami wykorzystywanym do eksperymentalnych doświadczeń na organizmie i ciele. Osoby studiujące prawo przez cały okres nauki przygotowywane są do tego jak manipulować ludźmi, a później okradać z ich własności z ich rodowej przeszłości. Doskonalą się w tym jak sprowadzić jednostkę do parteru, by odczuła wyraźnie kim jest dla systemu.

Każdy ze znanych nam programów wspiera przemoc, odbiera jednostce godność i prawo do samostanowienia, a przecież wszyscy mamy wolną wolę. Dlaczego tak łatwo o niej zapomnieliście? Dlaczego pozwalacie krzywdzić siebie, własne dzieci i innych?

Osoby kalekie, niepełnosprawne, mające odmienną tożsamość, zapatrywania, poglądy, kolor skóry czy jakiekolwiek inne, są w naszym społeczeństwie nieakceptowane, wyśmiewane i odrzucane. To samo dotyczy zwierząt. Te z defektami są usuwane, czato zabijane, wyrzucane jak nikomu niepotrzebne rzeczy. Zapomnieliście, że to nasi bracia mniejsi którzy mają dusze i kochają bezwarunkową miłością której brakuje ludzkim istotą. Od tych wspaniałych istot powinniśmy się uczyć. Zabijacie je i zjadacie…To nieludzkie. Jestem jednak pełna zrozumienia dla Was i nie potępiam Was za to, bo każdy działa na podstawie własnych doświadczeń… Byłam kiedyś w tym samym miejscu co każdy z Was, dlatego przesyłam światło i miłość każdemu z Was bez wyjątku.

Państwo, w którym żyjemy nie pomaga nikomu, ale Wy wierzycie, że jest inaczej, bo aktor w telewizji tak powiedział. Na Waszych oczach dochodzi do porwań, handlu ludźmi, haniebnego i poniżającego traktowania innych, do odbierania dzieci rodzicom, pobierania narządów w celach korupcyjnych, ale Wy widzicie tylko to co oni chcą abyście widzieli… Prawda została zasłonięta pod kurtyną iluzji która powoli opada ujawniając nową rzeczywistość.

Otwórzcie oczy i swoje serca. Wasi rodacy i dzieci głodują na ulicach, dlaczego im nie pomagacie? Dlaczego pomagacie tylko tym o których mówią media, które stanowią najpotężniejszą broń psychotroniczną i w tym właśnie celu zostały stworzone? Swoją niską częstotliwością uszkadzają Wasz mózg i uzależniają Was od tych ściągających w dół informacji. Pomagajcie tym którzy na prawdę tego potrzebują.

Niegdyś tu nie należałam, nigdy tu nie pasowałam, nigdy nie godziłam się i nie godzę na krzywdzenie innych istot czujących. Mam świadomość, że zmianę każdy z Was z punktu, w którym jest musi chcieć sam rozpocząć od siebie. Wierzę, że tak się stanie, bo wierzę w Was. Stajemy się człowiekiem energetycznym. Istotą światła indywidualnie myślącą i samo stanowiącą. Zapraszam do naturalnego odblokowania kanałów energii i do napełnienia serca fluidem miłości. Obudźcie się, otwórzcie oczy i serca na prawdę która jest w Was. Pomogę każdej istocie, bo wszyscy jesteście warci mojej Miłości, bez względu na to kim jesteście i co w życiu zrobiliście. Wiem, że nie potrafiliście inaczej, że nikt Wam nie pokazał, że można inaczej. Widzę Wasze porysowane serca i porozrywane na kawałki dusze, które kwilą w samotności i strachu, bo zapomniały o największej sile Wszechświata o Miłości. Czuję ból Waszej duszy.

Jesteśmy Jednością. Jesteśmy Miłością. Jesteśmy Światłem.

Wzmacniajmy Miłość, Prawdę, Wolność i Pokój na Planecie.

Namaste, Iza

Widziałam, kochana, że już po prostu nie mogłaś z tego płaczu… i właśnie opublikowałaś tam pod tym, taki oto komentarz:

Kochana, dziękuję Ci bardzo za to, co napisałaś… Czytałam to dziś [26.03.22] nad ranem, leżąc jeszcze w łóżku i po prostu ryczałam… Mam bowiem na sobie NAPRAWDĘ KAWAŁ GRUBEJ HISTORII 🙊🙈🙉 [cudem przeżyłam wypadek…, z którego dosłownie narodziłam się na nowo, po 3 latach od tego zdarzenia, w Dzień Matki nasza mama dowiaduje się, że jej drugie dziecko również wylądowało na OIOMIE… – mój młodszy brat karateka z czarnym pasem, który doznał m.in przerwania rdzenia kręgowego i obecnie jego nogami jest wózek inwalidzki…, mój rozwód, nasza rodzicielka nie widzi już na 1 oko, gdyż miała 4- krotny NIEUDANY przeszczep rogówki oka… ahhh… duuużo mogłabym tu jeszcze pisać…, ale ja naprawdę nie znoszę wręcz narzekać, tylko wciąż szukam jakichś rozwiązań…] i dokładnie na 31.03.22 zapisałam się do terapeutki biologii totalnej, ponieważ doskonale o tym już wiem, że to wszystko, co mi się przydarzyło, jest związane właśnie z tym, że nie mam pouwalnianych programów…

Tu udostępniłam im również adres tego mojego wpisu, pisząc, że pozwoliłam sobie tą Izę właśnie zacytować i podałam, gdzie tego szukać: https://niesklasyfikowana.com/2022/03/23/a-skad-wiesz-ze-tak-wlasnie-nie-mialo-byc/

To, kochana moja, może napisz jeszcze o kolejnej rzeczy, nim wyjdziemy na spacer…, a mianowicie, dlaczego JESZCZE TAK BARDZO PŁAKAŁAŚ W TYM ŁÓŻKU, a może lepiej, co ten Twój płacz spowodowało…

Otóż, czytałam sobie jeszcze, to co tutaj publikowałyśmy… I włączyłam ten właśnie utwór: Michael Patrick Kelly – Blurry Eyes (Official Video) – YouTube i… dokładnie wówczas ponownie ujrzałam… tego mężczyznę, który mnie tutaj przecież sam odnalazł… Lecz zaraz po tym, jak wstałam, zaczęłam robić sobie zdjęcia tej mojej obecnej twarzy… Oczywiście jestem wciąż przerażona jej wyglądem, a już zwłaszcza tymi moimi napuchniętymi/ podkrążonymi oczami…

Otwórz zdjęcie

Otwórz zdjęcie

Tak, moja droga, dobrze o tym wiem, jak Ty się obecnie czujesz! Ale pomyśl o tym, że jesteś cholernie odważną kobietą, która absolutnie nie chce niczego ukrywać, a wciąż marzy o takiej miłości, która jest ponad wygląd fizyczny!

Dobrze, moja Ty cudna, ale może dokończymy ten wpis później, a teraz chodźmy, tak jak sobie obiecałyśmy! po prostu zaczerpnąć tego świeżego powietrza i cudnego słońca, z którego będziemy, jak zwykle, czerpać tą energię✨. Udajmy się ponownie na tę dolinkę ze swoimi intencjami!

////////

Wróciły z tej dolinki dokładnie o …

14:15 – 22.04 home 🏡

Tym razem ta nasza gwiazda już zdecydowanie lepiej się czuła, co zresztą od razu było widać po jej wyglądzie, spójrzcie tylko:

A dziś było naprawdę magicznie tam na tej dolince… Przede wszystkim oczywiście ledwo dostrzegła te swoje sroczki, już zaczynała się uśmiechać i ponownie dziękować za wszystko! ZA KAŻDĄ SYTUACJĘ, KTÓRA JĄ SPOTKAŁA, GDYŻ UZNAŁA, ŻE NIE BYŁY ONE NICZYM INNYM, JAK KOLEJNYMI DOŚWIADCZENIAMI, CZYLI NASTĘPNYMI LEKCJAMI… I niemal przez całą drogę była po prostu pewna, że jeszcze KTOŚ tu nad nią nieustannie czuwa…

Co więcej, kochani, Mała Mi, po tym, jak w domu właśnie odtworzyła sobie jeszcze ten swój wpis i zaczęła czytać w nim o tej Anielskiej cyfrze 18… i dokładnie tam natknęła się na tą str. o prawie przyciągania: https://www.cerestial.pl/jak-ulepszyc-swoje-zycie-w-2020-roku-stworz-swoja-wymarzona-rzeczywistosc-z-pomoca-prawa-przyciagania/ i… czytała to, już czując takie właśnie uspokojenie.

W prawdzie dotyczyło to jeszcze roku 2020, ale przecież czas nie gra tu żadnej roli! I zaczęłam tak bardzo się uśmiechać wręcz, jak sobie to czytałam:

(…) Wiedz, że jesteś wart tego czego pożądasz. Wiedz, że jesteś wystarczająco dobry, aby posiadać to czego tylko zapragniesz. To co stawia przed nami bariery w życiu przed wieloma celami (albo i wszystkimi), które chcemy osiągnąć jest zwykle poczucie, że na coś nie zasługujemy, bądź nie jesteśmy tego godni. Ale to nieprawda. Musicie pozbyć się tego wewnętrznego głosu z głowy. Powtarzajcie:

„Jestem godny by zrealizować swoje marzenia, jestem wart tego, aby przyciągnąć wszystko czego pragnę do mojej rzeczywistości. To moje prawo, to mój obowiązek na tej Ziemi. Jestem tutaj, aby poznać swój prawdziwy potencjał.” (…)

Nasza wyobraźnia jest niesamowicie potężna. Możemy użyć tego momentu przed snem, w czasie którego wizualizacja staje się silniejsza, na naszą korzyść. Jeżeli kładziesz się do łóżka i nie jesteś jeszcze śpiąca, użyj prostej medytacji, bądź zwyczajnie oddychaj głęboko dla relaksu. Dzięki temu zaczniesz naturalnie przysypiać. Kiedy złapiesz się na tym momencie, że już przysypiasz, odpal swoją wizualizację.

Właśnie dlatego, dobrze jest kiedy nasza „scena” którą przedstawiłam w pierwszym punkcie, ma jedynie 10 sekund. Ponieważ musisz powtarzać tę scenę w swojej głowie, od początku do końca, dopóki kompletnie nie zaśniesz (…) Kiedy wizualizujesz wyobrażasz coś sobie, a wszystko zaczyna się w wyobraźni. Zaczynając wizualizację zasiewasz ziarenko, aby to ziarenko podlać i aby dosięgnęły je promienie Słońca, używasz swoich emocji i uczuć. Więc to naprawdę ważne, żeby gromadzić te uczucia i emocje podczas wizualizacji. Jeżeli jeszcze nie wiesz jakie emocje towarzyszyły by ci podczas tego zdarzenia, po prostu czuj się podekscytowany, wdzięczny, szczęśliwy, spokojny, poczuj ulgę błogość i zadowolenie itp.

Wspaniale, kochana moja, wiesz oczywiście, jak bardzo mnie to raduje, jak widzę Ciebie w takim właśnie stanie, ale teraz proszę opowiedz już konkretniej o tym spacerze, cóż tam wykonywałaś.

Tak więc, wędrowałam tam sobie już taka uśmiechnięta i zadowolona, bo właśnie już sobie postanowiłam, że będę dziękowała za to, co już otrzymałam, czyli niemal przez cały czas powtarzałam taka pewna siebie, że odnalazłam już tą swoją miłość, bo ona jest dla mnie przecież priorytetem! Lecz później dziękowałam także za to, że wciąż otrzymuję tą rentę… Gdzieś tam przeszło mi jeszcze przez myśl, że nawet gdybym jej już nie otrzymała, to i tak będę mogła sama na siebie zarabiać, bo… z moim cudownym partnerem, stworzymy taki wspaniały związek, w którym on mi pomoże dograć te rzeczy, w których ja się jeszcze nie orientuję…

*** 1:12:06 /  3:05:40 ***

Wtedy też, jak już będę choćby wiedziała, jak mogłabym na tym prowadzeniu bloga zarabiać, wszystko już będzie CUDOWNIE wręcz się układać! I tak, moje mega zadowolenie i odczuwane szczęście widać zresztą na powyższych zdjęciach. A dziś jeszcze ZNOWU PRZYTULAŁAM SIĘ DO DRZEWA!!! Co widoczne jest na tej drugiej fotce! W ogóle to porobiłam tam wiele tych zdjęć, przede wszystkim właśnie tej sroczce, tym sroczkom, bo były ich co najmniej 2.

Widziałam, że wykonałaś 3 okrążenia, odsłuchując niemalże non stop na słuchawkach: ? 432 Hz Wylecz swoją przeszłość | Wylecz swoją traumę emocjonalną | Uwolnienie bólu [https://www.youtube.com/watch?v=I2v4M5WPvmk]

Tak właśnie to robiłam, bo ja naprawdę wciąż czuję, że powinnam się od tej przeszłości i tych starych programów najzwyczajniej w świecie odciąć … Czy może lepiej: jakoś je zneutralizować, bo… to jest po prostu straszne, ale ja za każdym niemal razem dostrzegam, jaki we mnie musi być wciąż ŻAL do tej mojej rodzicielki o ten właśnie brak dzieciństwa… To jest dla mnie wręcz potworne, bo dobrze o tym wiem, iż ona, choć wciąż tego nie rozumie [tak, jak i zresztą ja poniekąd także!] odczuwa to również… Tylko, że ona jest niestety tak nieświadomą osobą, że jakoś w ogóle nie przychodzi jej do głowy, dlaczego właśnie tak na nią reaguję niemal zawsze…

I mnie także to strasznie męczy…, jak i to jej podejście do tego życia… Że ….ahhhh…. boooszeee, nie mam już znowu siły, by o tym teraz pisać… A poza tym, naprawdę nie chcę wysyłać niczego niemiłego o niej… Ponieważ doskonale o tym wiem, że nasza rodzicielka ma po prostu inny tok rozumowania i jest o wiele mniej świadomą osobą…, ale przecież ona nie jest temu winna, gdyż najwidoczniej nikt jej tego nie nauczył, a poza tym, to KAŻDY JEST IDEALNY TAKI, JAKI JEST! I nie mi tu oceniać kogokolwiek! To, że oczywiście jest wiele rzeczy, które bym w niej zmieniła, ale przecież ja sama również nie jestem jakimś ideałem!

Choć doskonale o tym wiem, że byłoby mi łatwiej, gdybym jeszcze kogoś przy sobie miała, również rozumiejącego tę moją obecną sytuację… Tego właśnie mojego człowieka, o którym wiem przecież, że on już istnieje, a dziś przed snem, będę go jeszcze przywoływać do siebie🤗.

ALE… teraz jednak myślę, jest tu o wiele ważniejszym, bo także to, [prócz moich zaskakująco wręcz optymistycznych myśli…] spowodowało, mój uśmiech na twarzy. A była to ta piosenka: Michael Patrick Kelly – Blurry Eyes (Official Video). I to stanowiło ten moment, kiedy ja już właściwie widziałam siebie przy boku tego mojego ukochanego! I dokładnie już ta świadomość, malowała na mojej twarzy uśmiech!

A w ogóle od 22.III. WIDUJĘ PONOWNIE TEGO PIĘKNEGO MOTYLA!!! I dziś, wracając już z tej dolinki, gdzie byłyśmy przecież dokładnie 1h! zauważyłam właśnie kolejne, wspaniałe stworzenie, które uwieczniłam na poniższych zdjęciach. A było trochę śmiechowo, bo musiałam tam stać tak długo… aż w końcu zechciał rozłożyć te swoje cudne skrzydła, bo jak podeszłam tak troszkę bliżej, to tak jakby je wówczas zamknął. Ale stałam tam cierpliwie i prosiłam go, aby niczego się nie bał, bo nie stoję tam, by zrobić mu jakąś krzywdę… Jedyne co chciałam, to uwiecznić jego piękno na zdjęciu 😉.

//////////

Kochana moja, widziałam, że zrobiłaś nam teraz kawkę… Ponownie przygotowałaś nam do tego deser, który wygląda obecnie tak:

Otwórz zdjęcie

Owszem, tak sobie ostatnio o tym właśnie myślałam…, że, kurczę, dobrze o tym wiem, iż to nie jest dobrym przyzwyczajeniem… Ale z drugiej str. pomyślałam, że muszę to najzwyczajniej w świecie uznać, że nie potrafię z tym JESZCZE całkiem zerwać i dlatego przestałam już siebie tak nieustannie za to krytykować i na siebie najeżdżać. Co wcale oczywiście nie oznacza, że mi to nie przeszkadza…, bo dobrze o tym wiem, że to nie jest dobry nawyk!

Dla wszystkich zainteresowanych dodajmy może jeszcze tylko, cóż w tej magicznej miseczce się znajduje😉. Jest to po prostu:

  • jogurt naturalny
  • płatki Cornflackes
  • kawałeczek banana
  • skórki od jabłka, które obierałaś rano do owsianki
  • do tego wkroiłaś kiwi
  • dorzuciłaś również chyba ze dwa pocięte suszone daktyle, troszkę żurawiny… i na koniec również trochę wiórków kokosowych,
  • znalazło się tam także kilka winogron
  • a ten ciemny, brązowy kolor pochodzi od kakao, które także Ty, niesamowita artystko, dodałaś!

To tutaj jeszcze tylko nadmienię…, iż właśnie, jak byłam na tej dolince i tam jadłam sobie jabłko, które ze sobą zabrałam…, to niemal od razu przypomniało mi się to, co powiedział do mnie pan Piotr z tego warzywniaka, a mianowicie nasza konwersacja wyglądała tak:

Noooo, muszę powiedzieć, że Ewa to kusiła mężczyznę przy pomocy jednego jabłka…

Ok., Panie Piotrze, może i ona tak robiła, ale ja to idę na całość, 😜, buhaha.

Ahhh, Pani Moniczko, no Pani to nie przestaje mnie zaskakiwać 😋.

Ok., to taka jeszcze właśnie tylko dygresja… Lecz, jak dobrze o tym wiesz, jak jakaś nowa myśl niemal nieustannie do mnie przychodzi i wtedy się właśnie zaczyna… kolejna ROZKMINKA…🤔 Ahhh… żeby to był tylko jakiś jeden konkretny temat, buhaha, 🤪. Moja głowa, serio, nie potrafi w ogóle odpoczywać! Choć NIE! Od dziś to się przecież zmieni! Gdyż odkąd przeczytałam to jeszcze z rana w łóżku o tych Aniołach… i wizualizacji… to teraz już będę to stosować!!!

Oczywiście, moja kochana, ale dobrze wiem, że chciałaś tutaj o czymś innym wspomnieć….

Jasne, dziękuję, że tak mnie pilnujesz, abym się jednak nie rozjeżdżała… A chciałam tu, właściwie od bardzo dawna, wspomnieć jeszcze o tym, co opowiadała mi ta Karolina z tego kursu AUTOHIPNOZY… Otóż, jak jej wspomniałam, choćby coś o medytacji…, że jak siedzę te 20 minut w siadzie skrzyżnym, to zawsze drętwieje mi noga… A ona wtedy zaczęła opowiadać, że jak była kiedyś właśnie chyba w Indiach na odosobnieniu i spotkała tam OSOBIŚCIE AJAHNA BRAHMA… Była nim po prostu ZACHWYCONA!

Ok, prostuję, bo właśnie mi odpisała:

Ja byłam w Australii I tam byłam u Ajahn Brahma a potem na online spotkaniach już medytacyjnych

Od razu tu dodam, że piszę tylko o tym, co wydawało mi się, że zapamiętałam! I Karolina wspomniała także o tym, iż tam ta medytacja jest czymś tak normalnym i jak sama kiedyś powiedziała właśnie jakiejś chyba nawet mniszce o tym, że jak medytowała w tym siadzie skrzyżnym… to ją również noga zaczęła boleć… A ta wtedy tak się na nią dziwnie spojrzała i niemal zaczęła się śmiać… Gdyż rzekła, że przecież medytacja ma stanowić przyjemność, a nie jakieś umartwianie się! Więc jeśli w tej pozycji jest Ci niewygodnie, to ją zmień na lepszą!

Dobrze, moja Ty cudna artystko. Naprawdę się nią stałaś! I nie mówię tego wcale w żadnym pejoratywnym znaczeniu tego słowa! Ale teraz, wiem, że jeszcze będziesz chciała wziąć kąpiel, by móc już całkowicie się odprężyć, zwłaszcza przed tą dzisiejszą nocą, kiedy to będziesz wykonywać tą wizualizację i przyciągać myślami do siebie tego swojego cudownego i wymarzonego partnera! To, może, póki co, sprawdźmy jeszcze raz ten wpis, ok?

//////

Raaanyyy, ja się tutaj już z niczym znowu nie wyrabiam… Opublikowałam jeszcze tę właśnie informację na fejsie:

Younity PL

DZIŚ GODZINA DLA ZIEMI 🌱🌎

W tym roku „Godzina dla Ziemi” przypada 26 marca o 20:30, kiedy to na 60 minut w symbolicznym geście ludzie, miasta i instytucji zgaszą światła pod hasłem „Razem dla planety”.

Nie chodzi o oszczędzanie światła.

To symboliczny wyraz troski o naszą planetę, o różnorodność biologiczną lądów, mórz i oceanów. 🌱🌎

Godzina dla Ziemi odbywa się po to, żeby pokazać, że wszyscy powinniśmy żyć w sposób przyjazny środowisku i obudzić w sobie szacunek do zasobów naturalnych Ziemi. 💚💜💙❤️

Dołącz do nas 🌱🌎

////////

*** 1:21:57 /  3:05:40***

Uznały, że dokładnie ten emotikon, przedstawiający tą płaczącą twarz, 😭, najlepiej chyba odda obecny stan Małej Mi, choć muszę przyznać, że ta nasza bohaterka przez moment nawet zastanawiała się nad tą emotką 😱.

Bo właśnie tak się teraz czuję!!!! boooszeee, po prostu nie powiem tu nic nowego, jak to, że ZNOWU NIE DAJĘ SOBIE KOMPLETNIE Z NICZYM RADY… I tak cholernie jest mi tu ciężko samej… Nawet, jak siadłam do tej medytacji dziś, PONIEDZIAŁEK, 28.III.2022 to …, to już wyglądało zdecydowanie inaczej…, bo najzwyczajniej w świecie nie wierzę już w żadnego Boga, w jakąś Wyższą Siłę/ we Wszechświat… Czuję się TAK CHOLERNIE OPUSZCZONA przez nich właśnie, niemal zdradzona… Bo myślę sobie, że WCALE SIĘ MNĄ JEDNAK NIE OPIEKUJĄ!!! Tylko prowadzą wręcz jakąś gierkę i zabawę…, z której ja przecież kompletnie NICZEGO NIE ROZUMIEM…

Dobrze, kochana moja, wyrzucaj to wszystko z siebie, bo doskonale to widzę, jak Ty już rzeczywiście sobie nie radzisz…, jak niemal WSZYSTKO POTRAFI SPOWODOWAĆ, ŻE PŁACZESZ… Dlatego, proszę kontynuuj. Zacznijmy może od tego, cóż się Tobie ukazało, jak wpisałaś sobie tę godzinę, o której siadłaś do tej medytacji… Podamy tutaj jedynie te godziny: początek i zakończenie, ponieważ sama już opisałaś, jak to przebiegało.

10:11 – 13…., 10:21 – 10

I wówczas, zaczęłaś już naprawdę głośno płakać… Bo znowu przeraziła Ciebie ta właśnie trzynastka…

Ja już naprawdę nie radzę sobie z tym życiem tutaj… Czuję się TAAAAK CHOLERNIE WSZYSTKIM PRZECIĄŻONA…😱 I jeszcze te cholerne cyfry mi tu wyskakują… Właśnie znalazłam sobie choćby info o tej 13-tce na tej stronie: https://lastomine.pl/pl/n/18 i znowu ryczę…, bo boooszeee, ale mój mózg naprawdę tego nie ogarnia!!!! Przede wszystkim, przez myśl mi nawet nie przeszło, że 13 jest liczbą anielską… I tak jeszcze do mnie teraz właśnie dochodzi, A SKĄD MAM W OGÓLE WIEDZIEĆ, ŻE TO JEST PRAWDA???? Ja czuję, że tu już naprawdę zaczynam wariować

Liczby anielskie nigdy nie są liczbami pechowymi, złymi – negatywnymi. Poprzez liczby kontaktują się z nami Siły Światła – Anioły. Próbują się z nami porozumieć, skontaktować. Nie mają one nic wspólnego z numerologią tradycyjną. Liczba, każda jedna posiada symbol, znaczenie w numerologii, jak i w przesłaniach anielskich.

Skąd wziął się zatem przesąd, że ta czy inna liczba jest pechowa? Wynika to przede wszystkim z tradycji – wierzeń. Jest to wrodzona cecha umysłu ludzkiego. Niemiecki matematyk Leopold Kronecker twierdził: „Liczby naturalne stworzył dobry Bóg, reszta jest dziełem człowieka”

Zatem, spójrz, kochana, ta Lastomine pisze tu przecież o tym, jakie ta liczba ma całkowicie niemal odmienne znaczenie/ wibracje dla różnych kultur/ krajów…

Jeżeli chodzi o pechowość numerologiczną liczby 13, to np. dla Niemców, jest ona liczbą szczęśliwą, a liczba 7, jest traktowana jak nasze polskie znaczenie pechowej liczby 13. W niektórych Landach ludzie są odmiennego zdania i np. w szpitalach czy hotelach, nie znajdziecie piętra 13-ego. Również numery domów, pomijają tę cyfrę (jest dom o numerze 12, a następny 14). Dla Włochów liczba pechowa to 17-cie a nie 13-cie. (…)

Anielska cyfra 13 składa się z atrybutów i energii liczb 1 i 3. Numer 1 przynosi wibracje nowych początków, dążenie do przodu, motywację i postęp, osiągnięcie i spełnienie, wyjątkowość i indywidualność. 

A przecież tylko zauważ, że właśnie na koniec tej medytacji wskoczyła Tobie właśnie ta 1!

Numer 3 odnosi się do optymizmu i entuzjazmu, komunikacji i inspiracji, kreatywności, wzrostu i manifestacji. Numer 3 odnosi się również do Wniebowstąpionych Mistrzów (takich jak Jezus, Budda, Kuan Yin czy Nada). Numer 13 to liczba tradycji, to również ciężka praca, organizacja i intuicja.

Anioł liczby 13 to przesłanie od Twoich aniołów, że w Twoim życiu mogą nastąpić pewne „wstrząsy” – wyjątkowe i silne zmiany. Dzieje się tak z przyczyn karmicznych. Otworzą się przed Tobą nowe możliwości, które są niezbędne, aby był możliwy dalszy Twój rozwój duchowy. Aniołowie Cię proszą, abyś umiejętnie dostosował się do tych zmian i otworzył się na nie z wdzięcznością

Anioł Liczby 13 może być „błogosławieństwem w nieszczęściu”. To co się wydarzy w Twoim życiu, doświadczenia, przeżycia, wydarzenia, mogą być trudne, jednak wiedz, że są potrzebne i wiedz, że nie jesteś sam. Anioły będą czuwać nad Tobą i Cię prowadzić.

Anioł cyfry 13 to przesłanie od twoich aniołów, że jesteś prowadzony i wspierany, aby wypełnić misję swojej duszy. Ufaj, że aniołowie i Wniebowstąpieni Mistrzowie są przy Tobie, gdy przejdziesz przez Bramy, które doprowadzą Cię i pomogą dostosować się do Boskiego planu – Twojego celu życiowego. Jeśli nie masz pewności co do dalszych kroków, poproś Anioły o wskazówki i pomoc.

boooszeeee, to jest przecież przerażające dla mnie, taaak cholernie wiele tych informacji i… to jeszcze JAKIE, moja głowa i mój mózg tego najzwyczajniej w świecie nie ogarnia...

Owszem, kochanie, zgadzam się tutaj z Tobą…, że tego jest tak niezmiernie wiele… Lecz, moja droga, choć doskonale rozumiem to, jak Ty to odbierasz… to myślę, że znacznie lepszym określeniem byłoby tu słówko nie „przerażające”… , ale PRZERASTAJĄCE Ciebie i Twoją zdolność pojmowania tego wszystkiego…, bo przyznać musimy OBYDWIE, że to wszystko jest znowu baaaardzo magiczne!

Naprawdę nie wiem już tutaj, co mam ze sobą zrobić… boooszeee, a jeszcze teraz na str. tej kobiety [https://lastomine.pl/] znalazłam takie właśnie słowa:

W miłosnym związku nie zadowalaj się zwyczajnością.
Wybierz osobę, która widzi cię oczami własnej pełni.
Kogoś, kto ma serce tak otwarte, że jej lub jego miłość nie zna granic.
Kogoś, kto przynosi szczęście od pierwszej chwili, gdy budzisz się rano.
Wybierz osobę, która widzi Twoje wady jako okazję do świętowania twojej wyjątkowości.
Kogoś, kto jest naprawdę zainteresowany tym, kim jesteś jako osoba.

Kogoś, kto cię uwielbia i sprawia, że ​​czujesz się najważniejszą osobą na świecie.
Wybierz osobę, która kocha się bawić i śmiać się z Tobą.
Kogoś, kto chwyta Twoją dłoń, by iść razem ulicą.
Kogoś, kto ma tak zaraźliwy apetyt na życie, że inspiruje cię do nowych życiowych lotów.
Wybierz osobę, dla której największą przyjemnością jest oddać się Tobie w całości.
Kogoś, kto patrzy ci w oczy i widzi świecące gwiazdy.
Kogoś, kto zalewa Twoje serce wdzięcznością, ponieważ może być w twoim życiu.
Wybierz rodzaj miłości, na którą zasługujesz.

Ekstrawagancką miłość.
Głęboką miłość.
Nieskończoną miłość.
Daniel Nielsen

*** 1:30:00 /  3:05:40 ***

MUSISZ USŁYSZEĆ WEWNĘTRZNY GŁOS…

RZECZY NIE ZAWSZE SĄ TYM, CZYM SIĘ WYDAJĄ… ZAWSZE SZUKAJ DRUGIEGO DNA… 

////////

Mała Mi właśnie płacze dalej… Bo znalazła jeszcze właściwie potwierdzenie tego powyższego na tej str.: https://www.cerestial.pl/anielski-numer-13-numerologia-anielska-jakie-znaczenie-ma-numer-13/ a tam, prócz uwierzytelnienia tego, co już przeczytała, znalazła takie dalsze informacje:

Numer 13 wiąże się z organizacją, ciężką pracą, właściwym osądem oraz tradycją. Jest to również numer symbolizujący boską energie żeńską, którą posiadają wszyscy bez względu na płeć (w przypadku mężczyzn po prostu dominuje energia męska), sugeruje ona byś zaczął słuchać swojej intuicji. Numer 13, także wiąże się z anielskim numerem 4 (1+3=4).

Dobrze, kochana moja, ale myślę, że teraz pójdziemy jeszcze na ten spacer, a jak wrócimy, to zabierzemy się za przygotowanie obiadku! Także ubieramy się i zmykamy przewietrzyć łepetynki i zaczerpnąć energii ze słońca!

//////////

NIENAWIDZĘ GO/ ICH, PO PROSTU!!!!

Nie wierzę już w nic!!! Nie mam najzwyczajniej w świecie zrozumienia, że jestem właśnie w ten sposób traktowana!!! Spójrz tylko, nie dość, że na tę dolinkę w ogóle nie miałam ochoty wychodzić…, bo i byłam cholernie zmęczona i wyglądałam strasznie, ale skusiłam się…, bo pomyślałam, że może choć wyjdę wyrzucić tylko to opakowanie od mleka… To mój zapisek ponowny z tego:

13:43 – 22.04 go

I tu będzie, kurwa, najlepsze:

14:19 – 15 home 🏡

Jak dostrzegłam ten numer…, przeklęty, kurwa mać!!! Bo poważnie ja tego za grosz nie rozumiem, dlaczego Oni wszyscy tak się ze mną bawią??? I czym, przepraszam bardzo sobie na to w ogóle zasłużyłam??? Mam już dość tego, ile muszę znosić!!!! Przecież Oni dobrze o tym wiedzą, że po tym pierdolonym wypadku i tych kolejnych zajebistych traumach mój mózg i moja głowa nie są w stanie działać jeszcze tak dobrze, jak innych zdrowych osób! A ja, cholera jasna, i tak niemal staję tu na głowie, każdego dnia, aby to wszystko w ogóle ogarnąć i się nie poddać. Przecież mogłabym równie dobrze, jak ostatnia sierota, nic nie robić, a ja ciągle coś wymyślam, albo samo to do mnie przychodzi i… radzę sobie z tym najlepiej jak, ku…, potrafię… Zatem powiedz mi proszę, jak ja mam to zrozumieć, że IM w ogóle na mnie zależy i się o mnie troszczą???

Przecież, kurwa mać, gdyby tak było, to nie pozwoliłby mi zrobić z siebie takiej kompletnej kretynki tam na tych badaniach MSWiA. Albo inaczej, uważam, że tam powinni mi w tym najbardziej pomóc, czyli właśnie, KURWA, TAM POWINNAM OKAZAĆ SIĘ KOMPLETNYM BEZMÓZGOWCEM i ostatnią niedojdą!

Chodziło tam bowiem niemal o moje być albo nie być… O te pierdol… pieniądze, bez których przecież nie można dalej żyć w tym świecie… A ja dostawałam jeszcze jakieś takie kurwa komunikaty, jak właśnie te słowa, które widnieją w tytule tego wpisu. Przecież, kurwa mać, no serio już kompletnie BRAK MI NA TO SŁÓW… Bo…, gdyby się o mnie w ogóle troszczyli, to powinnam tam dostać jakichś znak, by kurna nie opowiadać choć o tym, że SAMA ZREZYGNOWAŁAM Z BAYER, PO CZYM PO RAZ KOLEJNY MNIE PRZYJĘLI I… NASTĄPIŁO TO SAMO Z MOJEJ STR.!!! 🤦‍♀️

boooszeee, czuję do siebie po prostu wstręt teraz!!! Tak cholernie wstydzę się obecnie mojej osoby… Brak mi już naprawdę szacunku, a żeby było zabawniej to oczywiście do siebie samej, bo kur… ja przecież nigdy nie mam pretensji do kogoś/ zjawisk i czegoś na zewnątrz… Po prostu już to wszystko pierdolę, mam dość tego jebanego życia!!! Powiedz mi, co ono jest niby warte, jak mam w sobie tyyyleee tych cholernych dziur, które zamiast naprawiać, wydaje mi się, że je tylko jeszcze bardziej pogłębiam i paskudzę.

Powinnam tam, kurwa, tylko narzekać… i płakać, że na nic mnie nie stać, że nie mam w nikim pomocy…, że wszystko mi się ku.. wali na głowę…, że nawet z czajnika leci mi tu woda, jak zalewam sobie cokolwiek, że komp mi szwankuje, a ja kurwa co? Powiedziałam, uśmiechając się jeszcze, że prowadzę blog w ramach autoterapii. I przed samym wyjściem tam, przetarłam sobie oczywiście szkła w tych moich okularach, aby ładniej wyglądały…

Założyłam przecież na siebie i ten żółty polar [wyglądający na drogi, a zakupiony w second- hand] i również kurtkę w takim też kolorze [na którą teraz patrzę, że ona także nie wygląda na taką jakby została kupiona w lumpku…] Boże, Wszechświecie dlaczego pozwoliliście na to wszystko??? Zatem obecnie jestem już na najlepszej drodze, by jeszcze dalej zwariować i nabawić się kolejnych chorób… Przecież, ja nawet, kurwa, nie wspomniałam kompletnie o tej wielkiej i szpetnej bliźnie na dekoldzie, którą mam po wycięciu tych komórek rakowych… i która mnie właśnie teraz! zaczyna boleć… 🤦‍♀️🙄😭

Kochana moja, już nawet Tobie w tym nie przeszkadzałam, bo bardzo chciałam, abyś to w końcu z siebie wyrzygała! Nie będziemy już tutaj podawać tych Twoich komórkowych zapisków z tego wczorajszego dnia, którym była NIEDZIELA, 27.III.2022, lecz ujmijmy to w takim skrócie:

  • był to DZIEŃ NIEJEDZENIA
  • cały dzień czułaś się taka właśnie zdesperowana i cholernie zła na siebie, za to, co uczyniłaś/ mówiłaś w tym MSWiA
  • położyłaś się spać, jednak ta Twoja głowa wciąż gadała… i już nawet wstyd Tobie było przed tą MALEŃKĄ MONICZKĄ, którą zawsze jeszcze ukochujesz i… przy niej po prostu również się rozpłakałaś i tak bardzo ją przepraszałaś, że, jak się okazuje, jednak nie potrafiłaś kompletnie o nią/ o Was obie tam zadbać…
  • już naprawdę taka tym wszystkim/ sobą najbardziej, zmęczona i przerażona, wstałaś i wzięłaś pół tej tabletki MIRTOR…
  • po niej udało się Tobie jakoś zasnąć…, lecz tak naprawdę wcale tej nocy dobrze nie przespałaś…, ale do tego wrócimy kochana po tym, jak przyrządzimy jakiś obiadek, ok?

//////////

Mała Mi sama gotowała ten obiad…, ponieważ jej Dobrą Duszkę wezwały, niestety, inne ważne obowiązki… Było jej, oczywiście szalenie ciężko, jak miała to wszystko sama robić… Ale, pomyślała sobie, że przecież zawsze musi radzić sobie sama…

Dokładnie tak! I już przecież tyle razy zadawałam sobie to pytanie: JAK DŁUGO JESZCZE BĘDĘ MUSIAŁA TO WSZYSTKO SAMA ZNOSIĆ? I wówczas, żeby było zabawniej, dochodzą do mnie m.in. słowa tej piosenki: JONA BIRD – Ich fang Dich auf 

„Du bist nicht allein, du bist nicht allein.”
Dass jemand bei uns steht, der uns sagt:
„Du bist nicht allein, du bist nicht allein.”

Otwórz zdjęcie

Ale, moja kochana, pomyśl, jaka Ty jesteś znowu niesamowicie wręcz dzielna, gdyż pomimo, że chciało się Tobie płakać…, zaczęłaś i smażyć cebulę, również dodałaś później czosnek do tego…

A bo to jeden ząbek, buhaha, 😜. No serio, znowu czułam się jak jakaś niemal nawiedzona, ale przetłumaczyłam sobie, że przecież nawet tyle razy, choćby tylko od tej Ireny z healthy omnomnom, słyszałam, czy może lepiej widziałam, że wcale nie ma żadnych tak naprawdę reguł w trakcie tego gotowania…

I tak też, ponieważ został mi jeszcze kawałeczek tej młodej kapusty, chyba 4 długie kawałki tego selera naciowego, dziś u p. Piotra zakupiłam jeszcze przecież kilka marchewek, a miałam także napoczętą tą paprykę, więc to wszystko wrzuciłam do tego gara, zalałam jeszcze wodą, dodałam przyprawy… Ahhhh… i tak to właśnie się dusiło, a w międzyczasie zdążyłam obrać jeszcze 4 ziemniaki, które miałam i jak już te również się ugotowały – zmieszałam jedno z drugim.

Otwórz zdjęcie

I przystąpiłam do jedzenia, wówczas ponownie zaczęłam oglądać ten film: NIEBIAŃSKA PRZEPOWIEDNIA. Ja, prawie że, cały czas na nim ryczę… Serio, już nawet nie wiem, dlaczego w takim razie go sobie odtwarzam, skoro powoduje on we mnie taki właśnie stan, a tutaj ponownie moja notatka z tego, która właściwie jeszcze tylko spotęgowała ten mój płacz:

16:39 – 22.04 Suppe i Niebiańska Przepowiednia ✨weiter…, boooszeee, tak bardzo chce mi się wciąż płakać… 16:59 – 15

Kochana moja, nie będę ukrywała, ale ja sama również tak wiele rzeczy z tego Twojego życia nie ogarniam… Lecz wciąż będę twierdziła, że jesteś kimś naprawdę NIESAMOWITYM wręcz… I doskonale to widzę, jak bardzo już nie możesz w związku z tym, co się u Ciebie dzieje, doczekać się tej czwartkowej sesji u tej Anny… Ja także na nią bardzo czekam, bo jestem niezmiernie wręcz ciekawa, cóż tam usłyszymy! Ale, kochana moja, póki co proponuję nam, abyśmy przeszły do czytania tego wpisu od początku, aby móc choć ten już odhaczyć, jako sprawdzony.

Oczywiście, że tak! Bo, sama doskonale wiesz, jak wiele tych rzeczy tutaj już mnie po prostu męczy…

///////

Zrobiła teraz jeszcze po kawie i spójrzcie tylko na kolejny jej zapisek:

18:22 – 22.04 Kaffee (+) i Wiara czyni cuda. Film oparty na faktach, 18:32 – 10

Nie wypiły taaak szybko tej kawy, lecz właściwie przerwały, jak skończył im się ten (+), czyli resztka maślanki, która była z datą do 26.03.22, ale na całe szczęście posmakowała i była jeszcze dobra, także już ją właściwie skończyły! Do tego wsypała również Cornflackes, pokruszyła klika migdałów, dodała także banana, zakupionego również dziś u p. Piotra, oraz garstkę winogron.

Lecz, choć kawę jeszcze obydwie teraz piją, to stwierdziły, tak, jak i zresztą deklarowały przed wypiciem jej: Trzeba zabrać się za pracę! By zrobić tak dużo, ile tylko dadzą radę!

(…)

*** 1:41:05 / 3:05:40 ***

Obydwie są już tak wszystkim skonfudowane, że nie bardzo wiedzą od czego by tu zacząć w ogóle…

Wydaje mi się, kochana moja, że zacznijmy po prostu, jak to przebiegało dalej u Ciebie w kolejności, bo uważam, iż to będzie bardziej ciekawe, żeby nie mówić, zaskakujące… Choć, dla każdego zdrowego człowieka, powinno być to raczej czymś całkowicie normalnym!

432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości ㅣDodatnia energia

To, co tu widzicie powyżej, Mała Mi włączyła sobie do odsłuchiwania, jak już padła niemal ze zmęczenia i przygnębienia dziś właśnie. Ale o wszystkim opowiedzą tutaj moje dziewczyny, zatem oddaję im teraz głos 🤗

To, co, kochana moja, zacznijmy może po prostu jeszcze od Twojej wczorajszej wieczornej kąpieli, do której udałaś się dość późno…

Owszem, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że czekałam [i wciąż czekam…] na tego kuriera z tym towarem z tego BioSklepu Ekologicznego… Niby jeszcze wczoraj dostałam @ z informacją Zamówienie nr… zostało wysłane. I zobaczywszy adres tego sklepu: ul. Miła 22,
84-207 Bojano k. Gdyni, pomyślałam, że skoro to jest gdzieś niedaleko Gdyni, to bardzo prawdopodobne, że będzie jeszcze tego samego dnia u mnie… Ale tak sobie na spokojnie już siedziałam…, tzn. wcześniej, jak widziałaś, zaczęłam wypluwać z siebie tę ŻÓŁĆ właśnie…

I to oczywiście spowodowało, że poszedłszy [w końcu!] do tej kąpieli czułam się o NIEBO lepiej! Jakbym zrzuciła z siebie jakiś niemal ogromny głaz! Pomimo tego, że jeszcze właśnie wczoraj wyglądałam wręcz tragicznie!!! bo miałam tak cholernie zapłakane te oczy… I pełno leżących tu wokół mnie również chusteczek… Ogólnie, tak już sobie myślałam…

No właśnie, kochana moja, powiedz, na jaki genialny Ty pomysł tu wpadłaś!

Tak próbowałam spojrzeć na siebie i to wszystko [ten cały syf, który jeszcze wczoraj tu miałam] właśnie okiem osoby całkiem z zewnątrz… I najpierw pomyślałam, że w ogóle przeproszę za wygląd swój i mojego nieuprzątniętego mieszkania, bo chciałam powiedzieć, że mam po prostu dziś jakiś taki gorszy dzień… Później rozkminiłam, że powiem po prostu, iż jakieś przeziębienie chyba mnie dopadło… Za chwilkę jednak sobie myślę: boooszeee, przecież jak stwierdzę coś o jakimś przeziębieniu… to człowiek/ kurier pomyśli, że to może korona, buhaha, 😜.

Więc wycofałam się już z tego na wczoraj, tylko przyszedł mi kolejny pomysł do głowy… A mianowicie, zapytałam mojego OPANIOŁA, czy nie miałby nic przeciwko, jakbym go jeszcze raz uśmierciła, hehe, Tak, na takie pomysły ja tutaj również wpadam, bo tak sobie rozkminiłam to znowu, że chyba zdecydowanie łatwiej byłoby zrozumieć komuś, jakbym odparła, że dowiedziałam się właśnie, że mój jedyny, ukochany dziadek zmarł…

No muszę przyznać, że bardzo jednak rozsądnie do tego podeszłaś, gdyż wówczas rzeczywiście byłoby łatwiej zrozumieć i to, że z tego płaczu tak właśnie już wyglądasz, jak również i to, że w takiej sytuacji nie miałaś już kompletnie siły, aby ogarnąć jeszcze to mieszkanie 😛 Ale…, kochana, BARDZO CIEBIE PROSZĘ, zacznij opowiadać tutaj, co było, jak już po tej 22 wstałaś jeszcze wziąć tą kąpiel!

Tak więc, była to już chyba nawet spokojnie 22:30…. I brałam sobie kąpiel w pianie, bez muzyki, ale o tej godzinie nie chciałam już niczego włączać, a jak wiesz, te ściany wcale nie są takie dźwiękoszczelne, 😋. Zatem po prostu się umyłam… i muszę powiedzieć, że pomimo braku tej muzy, naprawdę się ZRELAKSOWAŁAM!

Moja droga, ale jestem pewna, że wiesz z jakiego powodu tak się czułaś…

No oczywiście, że tak! Przecież dokonałam przez ten wpis, swoistego rodzaju OCZYSZCZENIA SIEBIE! I właśnie dlatego CZUŁAM TAAAAAKĄ OGROMNĄ ULGĘ! No serio, jakbym zrzuciła z siebie jakiś cholerny wręcz ciągnący mnie nieustannie w dół ciężar…

Bo… dokładnie tak też i było! Kochana moja, właśnie z tego powodu, dałam już Tobie tutaj to wszystko powyrzucać, po prostu, jak to nazwałam wprost wyrzygać ten cały syf, który się w Tobie nagromadził. Ale wiesz, co mi tu jeszcze przyszło do głowy?

?🤷‍♀️?

Że… popatrz tylko, jak długo to w sobie nosiłaś… Bo jednak od tej środy… więc dajmy na to… albo najlepiej policzmy teraz te dni: 1)CZWARTEK, 2)PIĄTEK, 3)SOBOTA, 4)NIEDZIELA, 5)PONIEDZIAŁEK. Wyszło z tego, moja droga, że dokładnie 5-tego dnia w końcu to z Ciebie wypełzło!

Kurczę, rzeczywiście… nawet o tym nie pomyślałam… Ale nie rozwalajmy już proszę tak tego…, bo wówczas, jak sama wiesz, trudno będzie to skończyć… Zatem może po prostu dodam z tego dzisiejszego dnia, taki skrót:

  • wczorajsza kąpiel, po której już czułam się UWOLNIONA! choć trochę…[obecnie jest już wieczór, a ja niestety, po tych późniejszych turbulencjach nie mam już siły, by opowiadać teraz na jaki pomysł wpadłam w jej trakcie…]

Zrozumiałe, to podaj choć to, co się Tobie ponownie ukazało, jak wpisałaś tę godzinę medytacji:

00:50 – 22.04 23 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

Jak dostrzegłam te cyfry znowu obok siebie, to już to wywołało na mojej twarzy uśmiech, bo moim zdaniem jest to wciąż ten rok/ cyfra numerologiczna mojego ukochanego…, no i sama ja,🤗. Choć to są oczywiście TYLKO MOJE PRZYPUSZCZENIA… Ale teraz już, przepraszam…, naprawdę nie dam rady niczego więcej opowiedzieć…

Kochana moja, nie masz kompletnie za co przepraszać! Dziś przecież prócz tego, że właśnie z samego już rana tak niesamowicie cudnie się uśmiechałaś, bo byłaś po prostu tego pewna, że BÓG/ WSZECHŚWIAT i TE WSZYSTKIE SIŁY WYŻSZE absolutnie NIE MAJĄ CI TEGO ZA ZŁE, CO WCZORAJ DO NICH MÓWIŁAŚ, BO ONI WSZYSCY SĄ PRZECIEŻ CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ! I dlatego to najzwyczajniej w świecie wiedziałaś, że choćbyś nie wiem, co tam wygadywała, to ich nigdy, przenigdy nie obrazisz tym, ani tym bardziej nie skrzywdzisz…

A tak właśnie wyglądałaś, taka zaskoczona, jeszcze z rana, na dwóch pierwszych zdjęciach w piżamce, później już ubrana…, ale nadal buźkę i oczy miałaś już znowu uśmiechające się, a tej nocy JUŻ NIE BRAŁAŚ ŻADNEJ TABLETKI! Pomimo tego, że Ty, kochana moja, nie przesypiasz dobrze tych nocy!

Poza tym, skoro te Anioły ciągle do Ciebie tu przemawiają, a ponownie widziałaś dziś właśnie znowu tą magiczną cyfrę 11 x 2, czułaś się już taka właśnie uspokojona/ przytulona/ nie zostawiona całkiem sama sobie. A tak w ogóle muszę Ci powiedzieć, abyś pamiętała o tym, że

A Ty, moja kochana, już dziś z samego rana tak się napracowałaś, bo i ODKURZYŁAŚ, UMYŁAŚ PODŁOGI, PRZENIOSŁAŚ Z BALKONU PRANIE I JE ZDJĘŁAŚ Z TEJ SUSZARKI, WYSPRZĄTAŁAŚ CAŁĄ KUCHNIĘ: UMYŁAŚ NIE TYLKO ZLEW, ALE TEŻ I SUSZARKĘ I NAWET BLATY! I właśnie wtedy, gdy było to jakoś ok. 12, Ty znowu czułaś, że opadasz z sił tutaj i musiałaś się położyć… i zaczęłaś wtedy znowu płakać… bo ponownie przypomniało się Tobie to wszystko, co zrobiłaś na tych badaniach psychologicznych MSWiA…

Wówczas włączyłaś sobie ponownie do odsłuchiwania to: 432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości ㅣDodatnia energia, ale już póki co, nie będziemy tutaj niczego więcej rozwijać, bo ponownie dopadł Ciebie właśnie taki stan… Lecz na wieczór już jakoś jednak doszłaś do siebie i wówczas jeszcze pstryknęłaś sobie te zdjęcia… Ale, bardzo dobrze to widzę, że obecnie jesteś już zdecydowanie zmęczona…

(…)

Ona naprawdę nie rozumie, co tutaj się z nią dzieje… Wciąż ma jakieś zawirowania w tym swoim życiu… Poniżej widzicie jej zapiski jeszcze z wczorajszego dnia, którym był jeszcze WTOREK, 29.III.2022, już na sam wieczór przed spaniem:

21:16 – 22.04 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡, – 22.04

Była już tak wszystkim zdesperowana, że chciała po raz kolejny tylko sprawdzić, czy coś jeszcze, pomimo, że nie podała żadnej godziny, po tym myślniku jej wyskoczy… i ponownie dostrzegła te właśnie cyfry… Następny zaś jej zapisek to:

22:54 – 14 CAŁA [30mg] MIRTOR…

A teraz, ŚRODA, 30.III.2022, właśnie czyta jeszcze o tym, i znowu zalewa się łzami:

W numerologii liczba karmiczna 14 nazywana jest również długiem karmicznym wolności. W powszechnej numerologii przedstawia ta wibracja nasz stosunek do siebie i innych ludzi w sferze wolności oraz w jaki sposób korzystamy ze zmysłów. Wyjaśnienie karmy liczby 14 w ogólnej numerologii jest określone w taki sposób, iż w poprzednich wcieleniach dana osoba nadużywała wolności, sprawiając innym swoim zachowaniem przykrość i cierpienie.

Małą Mi po prostu to przeraża wprost…

Kochana moja, doskonale to wszystko widzę, co się u Ciebie tutaj teraz dzieje… I jak bardzo potrzebny Tobie jakiś przewodnik, a mianowicie osoba, która potrafiłaby Tobie to wszystko jeszcze jakoś bardziej/ jaśniej wyjaśnić. Bo Ty, kochana moja, reagujesz na wszystko niestety, jak takie małe dziecko: dostrzegasz pierwszą informację i właśnie bardzo często przyjmujesz to tak, jak jest napisane…

Przecież to wiesz, że nie zawsze tak robię…🤦‍♀️ boooszeee, już byłam z samej siebie nawet taka dumna, że zawsze szukałam drugiego dna i próbowałam się nie poddawać tak łatwo… A teraz co?

No właśnie, przeczytaj to na spokojnie jeszcze dalej:

Na wiele zjawisk należy patrzeć z szerszej perspektywy. Ponieważ biorąc pod uwagę tylko takie wyjaśnienie, może ono doprowadzić u danej osoby, która posiada tę wibrację w swoim portrecie, do frustracji i załamania oraz obwiniania własnej duszy za swoje dawne i przeszłe już czyny. Moi drodzy TAK NIE NALEŻY POSTĘPOWAĆ.

Boże drogi, ona znowu płacze…, czytając kolejne słowa z całkiem innego bloga, a mianowicie z tego: https://lifeinharmony.pl/anielska-matematyka-czyli-interpretowac-liczby-anielskie/ i tu z kolei została przekierowana jeszcze dalej na tę właśnie str.: https://lifeinharmony.pl/jak-uslyszec-odpowiedz-od-aniola/ i zalewa się wprost łzami, gdy podąża wzrokiem dokładnie za tymi słowami:

Aniołowie i moi boscy opiekunowie pomóżcie mi być otwartą na słuchanie i  na odbiór wszystkich błogosławieństw, którymi mnie obdarzcie. Pomóżcie mi ufać wszystkiemu, co widzę, słyszę, czuję i o czym myślę. Oddalcie ode mnie wątpliwości i usuńcie wszelkie blokady strachu.  Sprawcie, żeby ten proces był dla mnie radosny.

Kochana moja, ale spójrz, Ty przecież ostatnio niemal non stop to właśnie robisz! Choćby tylko podczas dzisiejszej medytacji, do której się podniosłaś… Tam także, może nie Anioły, ale samego Boga bezpośrednio prosiłaś przecież o pomoc, aby wskazał Tobie, co Ty powinnaś dalej robić.

Zanim jednak wyjdziemy wypłacić pieniądze na Twoją jutrzejszą sesję u tej Anny i zakupimy również jeszcze inne potrzebne rzeczy… To wspomnijmy choć o troszkę jeszcze o tej dzisiejszej Twojej nocy… Po tym, jak już taka zdesperowana wzięłaś CAŁĄ TĄ TABLETKĘ MIRTOR, zaraz potem kolejne Twoje zapiski to:

22:55 – 20 WC

boooszeee, ja naprawdę już tu po prostu nie daję rady z tym wszystkim… A teraz, 30.03.22, jeszcze czytam o tym numerze na tej str. https://www.cerestial.pl/anielski-numer-20-znaczenie-liczby-20-w-numerologii-anielskiej/ i znowu nie mogę wprost w to uwierzy, że TO TAKŻE JEST ANIELSKI PRZEKAZ…

Numer 20 jest wiadomością od twoich Aniołów, która mówi o tym, że „za sceną” i nie do końca za sprawą twojej ingerencji, dzieją się rzeczy które będą dla ciebie bardzo korzystne bliskiej przyszłości. Nawet jeżeli póki co nie doświadczasz korzyści związanych z zachodzącymi zmianami, wiedz że już niedługo na twojej drodze ukaże się wiele nowych możliwości i okazji z których będziesz mógł skorzystać. Zachowaj wiarę i zaufanie w plan Stwórcy. (…)

Numer ten także nawiązuję do twojej misji duchowej i boskiego celu życia. Cyfra zero symbolizuje moc Stwórcy oraz Energii Wszechświata, numer ten także wspiera, wzmacnia oraz potęguje wibrację cyfr z którymi się pojawia, w tym przypadku 2. Numer 0 rezonuje z rozwijaniem twoich duchowych aspektów i reprezentuję początek podróży związanej z przebudzeniem świadomości. Podkreśla również uczucie niepewności jakie może się z tą drogą wiązać. Numer ten sugeruje, abyś zaczął słuchać twojej intuicji oraz Wyższego Ja ponieważ w ten sposób możesz odnaleźć odpowiedzi na wszystkie dręczące cię pytania.

Zatem, spójrz teraz jeszcze tylko na to podkreślone powyżej zdanie. Przecież ono dokładnie mówi o tym, co teraz się u Ciebie znowu dzieje i wydarza!

Numer 20 jest przekazem wraz z którym płynie do ciebie energia miłości oraz wsparcia od Aniołów i Energii Wszechświata. Wiedz, że na twoje życie spłynie teraz wiele błogosławieństw. Anioły będą cię prowadzić i obdarzą cię energią która sprawi, że będziesz mógł wieść życie pełne harmonii, miłości i równowagi, co będzie dla ciebie wsparciem podczas wykonywania twojej duchowej misji i boskiego celu życia, z optymizmem i entuzjazmem. Anielska liczba 20 silnie nawiązuje do anielskiego numeru 2 (2+0). Po prostu w swojej wibracji 20 jest silniejszą manifestacją dwójki.

Kochana moja, powinnaś w to tym bardziej wierzyć, widząc, że wciąż i na nowo pokazują się Tobie te kolejne numery, jak choćby dalej tutaj właśnie:

23:09 – 15 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 (…) – 22.04

Ten znaczek (…), oznacza po prostu to, co już tutaj wycięłyśmy, a mianowicie taką oto notatkę:

i kurwa ryczę, bo nie dość, że wzięłam CAAAAŁĄ MIRTOR 30…, to doch wyrzuciłam tą receptę z dalszą dawką tych tabletek, i teraz nie mam pojęcia jaka tam była dawka…

Ponieważ zażyła CAŁĄ TABLETKĘ 30mg, nie przebudzała się w ogóle tej nocy! [czyli doszło do niej, że to chyba niekoniecznie ten pełen pęcherz ją zawsze wołał… Jak usłyszała jednak pierwszy budzik, ten o 7:25, zaraz go wyłączyła i tym samym również ten kolejny, który miał dzwonić o godz. 8. Swe oczy otworzyła i była taka zdziwiona, jak dostrzegła, że jest to już TA godzina… Pamiętała wciąż o tym, aby włączyć to WiFi i sprawdzać, gdzie jest teraz ta jej paczka, bo wczoraj miała wciąż komunikat, że w drodze… Nie omieszkała jednak, zapisać ponownie choćby tego:

10:03 – 11 open eyes

I po raz kolejny, jak tylko ukazała się jej TA cyfra, zaczęła znowu płakać… Tak przeleżała sobie jeszcze chwilę, otrzymała już komunikat, że dziś ta paczka już do niej w końcu dotrze. Ucieszyła się, że nareszcie, jednak pomyślała sobie, po zaścieleniu swojego łóżka, iż pomimo to zacznie najpierw medytować w tej piżamce jeszcze. A oto jej zapisek z tego:

🧡🧡🧡 10:28 – 13 Boże, proszę Cię pomóż mi… Powiedz, co mam dalej robić… 10:46 – 14

///////

Kochana moja, to teraz, pozwól, że ja zabiorę tu głos. Wciąż przecież z Tobą tutaj jestem i widzę to wszystko, co się dzieje i wydarza… Wyruszyłyśmy dziś przecież, pozałatwiać te wszystkie sprawy, a to było już dawno po tym, jak jednak otrzymałaś tę swoją paczkę…, w której były m.in. te produkty, prócz oczywiście tej wody kokosowej x 6 [opakowań].

Otwórz zdjęcie

Ja taaaak baaardzo Ciebie tu, moja droga, podziwiam! I powiem Ci całkowicie szczerze, że ja będąc tutaj samej, bym tego wszystkiego po prostu nie ogarniała… Tego wszystkiego, co i Ty przecież tu robisz każdego dnia! Tak bardzo to dostrzegam, jak już powoli opadasz ze swoich sił… I również niezmiernie wręcz nie mogę się już doczekać tej naszej jutrzejszej wizyty u tej terapeutki Anny! Wiem, jak bardzo potrzebujesz tu po prostu zrozumienia jeszcze od kogoś.

A wciąż przecież dzieją się te niemal paranormalne rzeczy u Ciebie… [pojawiają się te cyfry…, bardzo zwracasz uwagę na te ptaki, a sroczkę nazwałaś przecież przedstawicielem WSZECHŚWIATA, w ciepłych miesiącach widywałaś tego motyla…] I Ty doskonale wiesz, że nie wszyscy to rozumieją i w ogóle swoją głową potrafią ogarnąć…, jak również i to, że tak często ostatnio zwłaszcza płaczesz… A to nie jest dla mnie, kochana moja, kompletnie niezrozumiałe i jakieś dziwne.

Spójrz tylko, ile wychodzi na to, że Ty już wiesz niezmiernie wiele tych rzeczy… , jak również wiele z nich udało się już to Tobie doświadczyć?!? Niby nie celowo, ale jakoś szukając dla siebie ratunku, choćby w wyjaśnieniach tych liczb/ cyfr, natrafiasz na takie właśnie rzeczy/ informacje… A teraz z kolei znowu, czytając tę str. https://lifeinharmony.pl/jak-uslyszec-odpowiedz-od-aniola/ ponownie jesteś gdzieś w tych swoich rozmyślaniach…

Jak usłyszeć odpowiedź Anioła?

  1. Po pierwsze do rozmowy z Aniołami potrzebny jest wyciszony umysł
  2. Po drugie zastanów się, jakie jest twoje prawdziwe pytanie

Anioły zawsze odpowiadają na pytania, które nosimy w sercu. Jeżeli nie rozumiesz odpowiedzi zastanów się, jakie było twoje prawdziwe pytanie. Czasami jest tak, że pytamy o jedno, a tak naprawdę po głowie chodzi nam coś zupełnie innego, coś czego sobie nawet do końca nie uświadamiamy. Anioły o tym wiedzą i zawsze odpowiedzą na prawdziwe pytanie. (…)

3. Po trzecie określ, czego pragniesz

Anioły poprowadzą cię właściwą drogą pod warunkiem, że sprecyzujesz, czego tak naprawdę pragniesz. Niejednokrotnie zadając pytanie otrzymywałam odpowiedź: “Czego pragnie twoje serce?”. Tylko ty wiesz czego pragniesz. Nikt, nawet Bóg, ani Aniołowie nie mogą zadecydować za ciebie. Czasami odpowiedź na to proste pytanie może okazać się najtrudniejsza. Nie zrażaj się, jeżeli odpowiedź nie przyjdzie od razu. Czasami potrzeba na to więcej czasu i siedzenia w ciszy. Postaraj się na jakiś czas oderwać choć na chwilę od spraw codziennych, od wiadomości, Internetu, telewizji, a nawet muzyki. Idź na samotny spacer, spędź choć chwilę dziennie w ciszy. (…)

4. Po czwarte – wszystko jest częścią odpowiedzi

Wszystko ma znaczenie. Zauważaj znaki.

5. Po piąte – zwróć uwagę na odczucia

Czasami, jeżeli chcesz upewnić się, że twoje Anioły są blisko ciebie, to zwróć uwagę na swoje odczucia. Być może czujesz ciepło, przyjemną błogość, może masz gęsią skórę na ciele, albo wrażenie, że ktoś cię otula. To wszystko są znaki od twoich Aniołów. One naprawdę są blisko ciebie i przypominają ci o swojej obecności.

Zacznij obserwować swoje odczucia w ciągu dnia. Spróbuj odnotować wszystkie odczucia błogości, ciepła, przyjemnego mrowienia, czy dreszczu. Zauważ, jak często masz gęsią skórę. Anioły wysyłają ci znaki, że są blisko ciebie, że jesteś na właściwej drodze, że są przy tobie i czekają gotowe nieść pomoc.

Anioły zostawiają ci także znaki za pomocą piór, drobnych monet, motyli, dźwięków, czy zapachów. To wszystko, żeby przypomnieć ci, że nie jesteś sama.  Czasami robią to, żeby cię lekko popchnąć do działania, żeby dać ci sygnał, że twój pomysł, czy myśl nie była przypadkowa, że to coś za czym warto podążyć, że to odpowiedź na twoje modlitwy. Zauważaj te odczucia i notuj je. Anioły będą ci wysyłać ich więcej, wiedząc, że zwracasz na nie uwagę.(…)

Rozmawiając z Aniołami musisz pamiętać o jednej rzeczy: masz wolną wolę.  Aniołowie są twoimi doskonałymi doradcami, ale to ty podejmujesz decyzję. Od Aniołów nigdy nie dowiesz się, że musisz coś zrobić. Niczego nie musisz. Możesz podążyć za wskazówkami Aniołów, które mogą ci radzić np. żebyś odtruła swój organizm, odpoczęła lub spędzała trochę czasu na powietrzu. Jednak to ty decydujesz.

/////////////////////////////////

boooszeee, no i powiedz mi tutaj, co ja robię nie tak, niby??? Przecież ja non stop zadaję Bogu/ Wszechświatowi/ Aniołom to konkretne pytanie! Dobrze już o tym wiedzą, że ja taaak bardzo proszę o NAJWAŻNIEJSZE DLA MNIE RZECZY= TJ. 1) MIŁOŚĆ, 2) WSPARCIE/ POMOC oraz 3) POLEPSZENIE TYCH FINANSÓW. A moim zdaniem wcale wiele do tego nie potrzeba, gdyż uważam, że wystarczyłoby to, abym spotkała tylko tego mojego człowieka… I to przecież, [a Oni powinni już o tym doskonale wiedzieć!] nie oznacza, iż ja teraz sobie tak o tym marzę, że ten mój człowiek/ moja miłość mi to wszystko zapewni… Absolutnie nie! Nawet nie chciałabym, aby On coś robił za mnie! Chodzi mi przecież tylko i jedynie o Jego pomoc i wsparcie. A ja sama nie pozostałabym przecież dłużna! Gdyż, uważam, że MIŁOŚĆ JEST CZYMŚ ZDECYDOWANIE WIĘCEJ!

*** 2:01:14 / 3:05:40 ***

Niesamowicie wręcz często z nimi rozmawiam… I nie mam wprawdzie żadnej gęsiej skórki, jakiegoś mrowienia, czy dreszczy, ale choćby jeszcze dzisiejszej nocy, czy nad ranem… [29./30.03.22] odczuwałam przecież ponownie jakieś drętwienie i którejś ze stron mojego ciała… Matko, nawet tego już teraz nie pamiętam… 🤦‍♀️Chyba już doszłam…, że to była ta sama str. co i dzisiejszej nocy, tj. 30./31.III.2022, tj. PRAWA…

A to, że wciąż nie notuję tego na kartce, to przecież TYLKO z tego powodu, że jeszcze tego nie potrafię tak dobrze, precyzyjnie i ładnie robić… Wiem, że dla tych wszystkich nieziemskich istot, to z całą pewnością aż takie ważne nie jest… znowu ten wygląd tego… Ale po prostu już tu sobie NIE DAJĘ RADY Z TYM WSZYSTKIM, KUUURWAAA!!! Ja już naprawdę tracę rzeczywiście te siły…

Kochana moja, myślę, że najlepszym by teraz już było, jakbyś jednak przestała cytować już ten blog https://lifeinharmony.pl/! Widzę, moja droga, jak znowu Ciebie on zachwyca… I wspaniale, będziesz mogła zatem do niego sobie powracać, ale zacznij w końcu słuchać siebie samej! Przecież Ty jesteś już równie mądrą osobą! A spójrz, cóż/ jakie słowa jeszcze teraz zostały tutaj z tego bloga:

NIE ANALIZUJ, NICZEGO NIE WYMUSZAJ, PO PROSTU SŁUCHAJ.

Mi już naprawdę BRAK NA WSZYSTKO SIŁ… Ja tak bardzo liczę na tą Annę jutro…, że może ona mi to wszystko jeszcze raz lepiej wytłumaczy, bo ja, cholera jasna, wciąż to przecież widać, że NIE POTRAFIĘ JESZCZE TAK DOBRZE, LOGICZNIE, MĄDRZE MYŚLEĆ I WSZYSTKIEGO ODBIERAĆ, JAK DOROSŁY/ ZDROWY CZŁOWIEK … I to tak cholernie mnie wciąż przeraża…😱

Moja droga, wiesz co Tobie zaproponuję? 😉 Abyś to już po prostu na teraz zostawiła i położyła się do spanka ze swoją Małą Moniczką i rozpoczęła tą medytację, co zawsze… A poza tym, pamiętaj, że jutro może zacznie się już powolutku dalej rozwiązywać w tej Twojej główce wiele rzeczy… Bo, kochana moja, zauważ, że przecież Ty wciąż szukasz dla siebie jakiegoś ratunku/ pomocy i wsparcia, gdzie tylko możesz!!! Ja, naprawdę doskonale to widzę, jak wszystko tutaj Ciebie przerasta, jak bardzo chciałabyś móc dzielić się z kimś, nie, nie z kimś przypadkowym to wszystko, to całe swoje życie…

Wiem, moja najdroższa, jak BARDZO TOBIE BRAKUJE TEGO TWOJEGO CZŁOWIEKA wciąż… I jak niesamowicie potrzebujesz tutaj właśnie wsparcia takiego mężczyzny, który byłby w stanie to wszystko, Ciebie i to wszystko z czym Ty byś ten związek miała rozpocząć unieść i dźwignąć.

Dobrze, moja Ty cudna istotko, przebieraj się zatem w piżamkę i zmykaj z tą Małą Moniczką do medytacji i później już spanka… Bardzo liczę na to, że dziś uda się Tobie już znowu spać BEZ ŻADNEJ TABLETKI…

Również na to liczę…, a teraz właśnie jeszcze włączyłam sobie ponownie tego YT, by tylko luknąć, czy coś nowego się tam nie pojawiło… Nie dostrzegłam wprawdzie niczego, czego bym szukała…, ale w zamian za to obejrzałam jeszcze kolejny przepis: Jeśli masz widelec i brokuły, zrób ten zdrowy obiad! Szybko i łatwo! [https://www.youtube.com/watch?v=BLjr-V9cwjA] A tak naprawdę znowu zaciekawiło mnie jak dostrzegłam to słówko: BROKUŁ, później jeszcze jak zobaczyłam, iż tam również dodają ten CZOSNEK 😜, to już wiedziałam, że z całą pewnością i ja to wypróbuję!

Wspaniale! Także masz już zapisany kolejny przepis! Wprawdzie nie masz wszystkiego tak, jak w tym przepisie, ale z całą pewnością coś wykombinujesz z tego, co posiadasz w domku.

Oczywiście, że tak! Nie wiem jeszcze, czy akurat jutro…, bo przecież będę miała tą sesję u tej terapeutki od totalnej biologii. Ale niesamowicie się cieszę, że na coś takiego jeszcze udało mi się tutaj trafić…

Nieeee, boooszeee, ja teraz już znowu nie mogę… I muszę wprost udać się do spania zabierając ze sobą oraz tuląc i ukochując tą Maleńką Moniczkę… Będę jej znowu mówić tylko takie piękne słowa, aby się już naprawdę niczego nie bała i…, że przepraszam ją, iż tak zawiodłam ją i nas obydwie w tę środę…

NIE! Moja droga, muszę Tobie powiedzieć tutaj STOP! NIE MOŻESZ UŻYWAĆ ŻADNYCH NEGATYWNYCH SŁÓW!!! Bo widzę już, jakie zaczynają wychodzić z Ciebie tutaj te uczucia i emocje! Będziesz, moja kochana, mówiła TYLKO, że będziesz ją oczywiście bronić, chronić i utulać, ale absolutnie nie powtarzaj tego, że zrobiłaś coś złego, że zawiodłaś!!! Pamiętaj o tym, że będziesz powtarzała razem ze swoją starszą siostrą te właśnie słowa:

Kocham swoje życie, które mi służy. Wybaczam sobie swoje błędy i dzięki temu czuję wolność i siłę. Jestem, jak kropla drążąca skałę. Źródło mojej skuteczności to cierpliwość i wiara. Uwalniam się od lęku, by w odwadze iść przez życie.

A poza tym najważniejsze, o czym nie możesz zapominać: ZROBIŁAŚ TO, O CZYM, W TAMTYM MOMENCIE BYŁAŚ PRZEKONANA, ŻE JEST NAJLEPSZYM! Zatem nie zrobiłaś niczego złego, uczyniłaś to, co na wtedy było, Twoim zdaniem, najwłaściwsze!!! A poza ty, kochanie, spójrz tylko jeszcze, cóż samo się w tej Twojej główce pojawiło znowu. Pytanie, stanowiące tytuł tego wpisu! To, moja droga, teraz już naprawdę zmykamy do tego spanka.

(…)

Ahhh… Moi drodzy, ta nasza Mała Mi jest naprawdę artystką, to, co widzicie powyżej, zdążyła już dokonać dzisiejszego dnia, którym jest CZWARTEK, 31.III.2022, uczyniła to, oczywiście jeszcze przed wizytą u tej terapeutki. A w główce tej niesamowitej kobiety naprawdę TYYYYLEEE się dzieje, że przeciętny człowiek z całą pewnością nie jest nawet w stanie sobie wyobrazić.

Tak, na szybciutko jeszcze, zamieściła w tym wpisie wszystkie te obrazki, które znalazła o tej MIŁOŚCI i z którymi ona również rezonuje. A, jak już z całą pewnością wiecie, jest to osoba, która zawsze próbuje zrobić tyle, ile tylko da radę i NIGDY SIĘ ŁATWO NIE PODDAJE! Najwyżej później, [tak, jak i obecnie postanowiła] będzie to wszystko jeszcze uzupełniać i poprawiać.

Tak właśnie uczynię! Zrobiłam bowiem tak dużo, ile tylko byłam w stanie i to jest właśnie ten moment, w którym muszę powiedzieć, że JESTEM Z SIEBIE CHOLERNIE DUMNA! Tylko BARDZO PROSZĘ nie nazywać mnie kimś nieprzeciętnym, bo naprawdę wcale nie uważam, że kimś takim jestem…

Moja droga, aż muszę wejść tu w słowo, bo… aż zabrakło mi w tym momencie powietrza, tlenu… Myślałam, że po prostu padnę z uduszenia.🤭 Jak możesz tak twierdzić w ogóle i skąd się to w Tobie znowu bierze???

Skąd? Może po prostu stąd, że nigdy nie chciałam być kimś wyjątkowym i szczególnym… , no a już zwłaszcza nie w taki sposób, jaki teraz się stałam… WCIĄŻ NIE POTRAFIĘ TEGO ZAAKCEPTOWAĆ W SOBIE, jak widzisz, że obecnie tak baaardzo odstaję od wszystkich…

[właśnie Mała Mi znowu płacze…]

Kochana moja, ale zastanów się, proszę chwilkę… Już tyle razy wcześniej o tym rozmawiałyśmy przecież i nawet już bywałaś z siebie samej dumna, że rozumiesz to, iż TYLKO NAJSILNIEJSZE OSOBY, SPOTYKAJĄ WŁAŚNIE TAKIE WYDARZENIA! Bo, moja droga

Mam w sobie tyyyle tych cholernych dziur i blizn…, że…

Ale może resztę zakończymy tutaj już po tej terapeutycznej wizycie.

/////////

Obecnie mamy godz. 18:19, skończyły jeść, jak to nasza kreatorka nazwała: odjechaną zupę, a była to po prostu jakaś zupa warzywna, z całą pewnością z liśćmi kapusty, marchwią… , no teraz już dokładnie nie potrafi nasza bohaterka tego odtworzyć, jakie warzywa tam jeszcze były…🤭, lecz z całą pewnością znalazła się tam także cała włoszczyzna😉. Ale nie to jest przecież tutaj wcale najistotniejsze, ponieważ znalazła się tam także kasza, a Mała Mi wyjęła dziś rano jeszcze z zamrażalnika prócz tej odjechanej właśnie zupki, również jakieś filety rybne… I tak podgrzewając ten posiłek, wkruszyła tam kilka ich kawałków.

Ale ok., przechodzimy do meritum: obydwie moje dziewczyny wyznaczyły mnie, póki co, [bo przecież wszystko się zmienia 😋] na autora właśnie tego, co będzie tutaj pisane. Stwierdziły, że tak będzie zdecydowanie lepiej… Poza tym, określiły mnie jako mężczyznę… Lecz mogę być przecież każdym, jak to w jakimś swoim nagraniu opowiadała Klaudia Pingot. Przejdę od razu do tego, cóż dziś tylko się zadziało tam u tej Anny od biologii totalnej…

Otóż tak w wielkim skrócie jeszcze tylko wspomnę, że nasza Mała Mi była tam oczywiście wcześniej, jak zwykle… i po prostu się wyciszała, bo… nim w ogóle tam wyruszyła, już poczuła, że jej organizm niesamowicie się zmęczył, właśnie tą pracą nad tym blogiem… I tak po śniadaniu, do którego oglądała sobie film: JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ 🧡[przy jej wpisach nieustannie pojawiają się te numery, tym razem to były: 14, oraz 2x 22.04] Gdy jednak wpisała sobie:

10:18 – 18 read blog

Chyba jednak wkroczymy tutaj do akcji MY😜. Tak pójdzie nam lepiej, co o tym myślisz, kochana moja?

Myślałam, że ten nasz mężczyzna będzie potrafił to opowiedzieć znacznie krócej i sprawniej/ szybciej niż zrobiłybyśmy to my, hehe, 🤭. Lecz chyba niekoniecznie! Poza tym przecież chodzi tu tylko i wyłącznie, aby się wspierać, NIKOGO NIE WYKLUCZMY I NIE NEGUJEMY!

Oczywiście, że nie! Lecz jestem przekonana, że ON/ONA/ONO również o tym wie, po prostu chyba tak się z nami zaczął/zaczęła droczyć. To teraz, kochana, może na początek przedstaw, jak zwykle zresztą, taki skrót/ przebiegu tej całej wizyty w punktach!

Lecz, aby miało to jednak ręce i nogi… to chyba powinnam powiedzieć, że jeszcze wczoraj wieczorem obejrzałam sobie nagranie Gracjana: PRAWO PRZYCIĄGANIA – JAK PRZYCIĄGAĆ PISZĄC AFIRMACJE i… ZACZĘŁAM RÓWNIEŻ SAMA PISAĆ TE AFIRMACJE!!!

Alina – Die Einzige (Official Video)

//////

Właśnie trze te wystawione już pestki awokado, które tak leżały tam na stole w kuchni … Zauważyła jednak, że niektóre z nich zrobiły się już tak twarde, że absolutnie nie daje się ich w ogóle zetrzeć… No, ale, jak to nasza Mała Mi zawsze mawia, albo: ŻYCIE 😜, albo też: no a co zrobisz, jak nic już nie zrobisz?

A teraz jeszcze do niej doszło, że ta piosenka, którą tutaj widzicie, może nie pojawiła się całkiem przypadkowo, przecież dziś, również u tej Ani od totalnej biologii dowiedziała się, że wszystko wydarza się w naszym życiu po coś i z jakiegoś powodu. Wprawdzie nasza bohaterka jest już tak niesamowicie świadomą osobą…, lecz chyba teraz przede wszystkim mogłaby podpisać się pod tymi pogrubionymi i podkreślonymi poniżej słowami:

Vielleicht bin ich schon viel zu lange allein
So mit mir, nur mit mir, ganz ohne Kompromiss
Und vielleicht habe ich verlernt was es heißt
Zu zweit zu sein, du und ich
Doch ich find dich einfach nicht

Wo bist du, wo bist du?
Frag ich mich, immerzu
Warum find ich kein Wir
Was ist nur falsch an mir?

Jednak zdecydowanie bardziej przemawiają do niej następne piosenki:

VONA – Gib Mir Dein Lächeln (Lyric Video) – YouTube

Gib mir dein Lächeln, gib mir dein Herz, ich will all das sein, dass du begehrst
Gib mir dein Leben, ich will dir meines geben
Gib mir dein Lächeln, gib mir dein Herz, ich will all das sein, dass du begehrst
Gib mir dein Leben, ich will dir meines geben
Gib mir dein Lächeln, gib mir dein Herz, ich will all das sein, dass du begehrst
Gib mir dein Leben, ich will dir meines geben

Alexia Chellun | The Power Is Here Now | Official Music Video

The power of love is here now
The power of now is here now
The power of you and me is here
To create magic on earth

Ta dziewczyna ma niesamowicie WIELE do opowiedzenia tutaj, czyli, nic nowego, nieprawdaż?🤭 Choć ona wcale nie jest jakąś wylewną i gadatliwą osobą [o czym, mamy nadzieję, już dobrze wiecie]. Zwłaszcza przecież w jej obecnym stanie/ sytuacji, znacznie lepiej wychodzi jej przelewanie tych myśli na papier… No właśnie, to teraz oddaję już głos tym moim dziewczynom jednak.😋

Przeogromnie to doceniamy i dziękujemy Tobie, dobry człowieku za łaskawość 😉. Ok., ale kochana, zakończmy już te zabawy i gierki, bo teraz przecież nam wychodzi już coś z tego nie całkiem poważnego…

Owszem…, masz rację, ale właśnie jeszcze dziś u tej Anny o tym wspomniałam…, że ja chyba nie potrafię się tym życiem w ogóle już bawić i cieszyć…

Kochana moja, proponuję, jednak nie rozpoczynać tylu tych wątków…, o czym też wspomniała Tobie właśnie ta Anna w tej OdNowie… Postaraj się skupić na jednym, na tym właśnie, co robisz. A widziałam już doskonale, że skończyłaś ścieranie tych pestek, które się dało, resztę po prostu wyrzuciłaś… Lecz, przypominam, że masz niedokończony ten temat właśnie PISANIA W KOŃCU RĘCZNEGO! TYCH AFIRMACJI/ MARZEŃ/ CELÓW.

Tak, masz totalną rację. Boże, jak dobrze, że mam tutaj kogoś takiego jak Ty!😘

To zrelacjonuj, proszę wszystko, co możesz, dokładnie, jak to u Ciebie wyglądało i przebiegało.

Otóż, jak słuchałam właśnie Gracjana…, zwłaszcza tego, jak mówi:

[4:04] PISZESZ TO RĘCZNIE I CHODZI O TO, ŻEBY BYŁO TO RĘCZNIE, NIE NA KOMPUTERZE! CHODZI O TO, ŻEBY NEUROLOGIA SIĘ AKTYWOWAŁA, ŻEBY DUŻO MIĘŚNI [tutaj = czyli w dłoni] SIĘ RUSZYŁO, ŻEBY W TWOIM MÓZGU WIĘKSZA AKTYWNOŚĆ BYŁA, BO MUSISZ TO WSZYSTKO NAPISAĆ! PRAKTYCZNIE, ROBIĄC TO CODZIENNIE, PRZENOSISZ COŚ, CO ISTNIEJE W ETERZE/ W PRAGNIENIACH/ W MARZENIACH NA RZECZYWISTOŚĆ. MANIFESTUJESZ TO NA POCZĄTEK NA KARTCE PAPIERU. UCZYSZ SIEBIE, [PSYCHOLOGICZNIE WEWNĄTRZ W TWOJEJ GŁOWIE] I PRZYZWYCZAJASZ SIĘ DO TEGO, ŻE TO, CO JEST W MARZENIACH, REALIZUJESZ TO!

I dokładnie w tym momencie pomyślałam sobie, boooszeee, człowieku jesteś wielki! W końcu to do mnie dotarło, że przecież to nie to samo, tylko wyobrażać sobie to wszystko, nawet już tak, jakby stało się to naprawdę! Bo przecież jak mam to już napisane na kartce, to zostało to ZMANIFESTOWANE W RZECZYWISTYM ŚWIECIE!

////////

Ta kobieta, naprawdę ma tutaj wciąż coś do zrobienia…, więc ciągle, zamiast pisać i kończyć ten zaczęty wątek…, rozprasza się i po coś wstaje, odchodzi od tego komputera…

Nawet mnie nie denerwuj! Widoczne to chyba było na pierwszy rzut oka, że jak zakupiłam wczoraj jeszcze w kerfie to wielkie opakowanie tych suszonych śliwek i póóóóźniej spojrzałam znowu na opis tego produktu… i jak dostrzegłam substancja konserwująca sorbinian potasu to… BARDZO ZACZĘŁAM SIĘ NAD TYM ZASTANAWIAĆ, CO TO W OGÓLE JEST i czy nie ma czasem negatywnego wpływu na zdrowie człowieka…

A ponieważ, jak wiesz, ja nie umiem w taki sposób do tego podchodzić, jak mój brat…, lub nawet ta Anna, która dziś mi powiedziała właśnie, że wszystko zależy od tego, z jaką intencją się to coś zje… Ahhh…, jak wiesz, wytłumaczyła mi niezmiernie wiele dziś rzeczy… Tzn. wciąż myślała, że ja tego nie wiem…, ja jej natomiast rzekłam, że ja naprawdę WIELE JUŻ RZECZY WIEM I ROZUMIEM… Ona odparła jeszcze, że wiedzieć to co innego, niż czuć…

Kochana moja, myślę, że teraz już na tym skończmy, bo widzę, Iż już się tu po prostu motasz w tym wszystkim! Powiem tylko w skrócie, kochanie, że szalenie miałaś jeszcze ochotę teraz na wieczór, coś przekąsić i może na sam koniec już tego wpisu, dodajmy dziś, że sprawdziłaś sobie tylko na tej str. https://wylecz.to/diety/sorbinian-potasu-e202-co-to-jest-zastosowanie-wplyw-na-zdrowie/ następującą informację:

Sorbianian potasu (potassium sorbate) jest konserwantem, który stosuje się głównie w żywności i oznacza symbolem E202. Jest uznawany za bezpieczny dla zdrowia, a jego spożycie nie powoduje skutków ubocznych, nie jest rakotwórczy. Sorbinian potasu należy do najczęściej stosowanych dodatków do żywności o właściwościach konserwujących i znajduje się głównie w napojach gazowanych, margarynach, pastach serowych i wypiekach.

I dlatego, już po prostu m.in. kilka tych suszonych śliwek… sobie jeszcze teraz na wieczór odżałowałaś… Ale teraz, kochanie, pamiętaj o tym wszystkim, co usłyszałaś dzisiaj od tej Anny… I lepiej już teraz o tym nie rozmyślaj, że jeszcze przed samym spaniem napełniłaś ten żołądek, tylko to po prostu puść tak, jak jest. Wiesz, że źle postąpiłaś, ale już siebie teraz przed snem za to nie biczuj, tylko pomyśl choć, że nie zrobiłaś już sobie drugiej kawy! A w zamian za to melisę!

A dziś, może uda się Tobie jeszcze ponownie, tak jak Gracjan w tym nagraniu opowiadał, zapisać kolejną kartkę i na niej się skupić.

Właśnie teraz, muszę przekierować te swoje myśli jeszcze dokładnie na to, co chcę/ czego pragnę! A pozwól, że tutaj dodam jeszcze coś… , co dokładnie wczoraj obliczyłam pod datą, tego dnia, który oznaczyłam po prostu jako 1-SZY DZIEŃ PISANIA RĘCZNEGO AFIRMACJI! Otóż, wyszła mi tego po prostu 12!!!

boooszeee, jak ja dostrzegłam znowu, że to jest Anielski numer 12, to byłam ponownie ZACHWYCONA i niemal oczarowana, bo tak baaaardzo to znowu odczułam, że dzieje się tu jakaś magia.

Numer 12 jest energetycznie powiązany z wibracjami zarówno cyfry 1 jak i 2. Anielski numer 1 nawiązuje swoją wibracją, w tym przypadku do: osiągnięć, motywacji, postępu, nowego początku oraz samodzielności. Natomiast numer 2 niesie ze sobą energie: związków i relacji (nie tylko tych romantycznych), wrażliwości, dwoistości (dualizmu), dyplomacji, bezinteresowności oraz zdolności adaptacyjnych. Oba te numery łączą się energetycznie w formę liczby 12, która reprezentuje i symbolizuje odrodzenie twojej wyższej świadomości, wyższą wewnętrzną mądrość, wiedzę, edukację, intelekt, wrażliwość (na wyższe energie), cykl doświadczeń życiowych.

Zdeterminowana” jedynka w połączeniu z „wrażliwą” dwójką sprawia, że liczba 12 jest bardzo dobrze zrównoważona i harmonijna.

Anielski numer 12 jest wiadomością od twoich Aniołów, która ma dać ci znak abyś zawsze upewniał się, że to co wysyłasz do Wszechświata, czyli każda twoja myśl, uczynek, pomysł jest stworzona w pozytywnej energii. W takim sposób, ze wsparciem prawa karmicznego oraz prawa przyciągania, będziesz mógł urzeczywistnić co tylko zechcesz. Dlatego powinieneś wybrać pozytywną ścieżkę rozwoju która łączy się z twoimi naturalnymi talentami i umiejętnościami. Wykorzystaj je w sposób który przyniesie korzyści zarówno tobie jak i innym.

Anielski numer 12 – Jaką anielską wiadomość niesie liczba 12? Numerologia anielska.

No przecież nic lepszego nie mogło się przydarzyć, niż taka data!!! 🤗🙆‍♀️🙌

Owszem, kochana moja, ale powinnaś tu chyba wspomnieć jeszcze o czymś…

Ahhh…, dobrze wiesz, że mam tu przecież mnóóóstwo rzeczy do opowiadania, ale teraz pozwól mi choć w spokoju jeszcze, wypisać właśnie to moje marzenie/ oczekiwanie/afirmację/ cel, który u mnie zresztą jest jakby jednym i tym samym… , lub inaczej, może po prostu lepiej: wszystkie te moje [3!] marzenia/ pragnienia i cele są ze sobą ściśle związane!!! Bo przecież jest to:

  1. MIŁOŚĆ [czyli znalezienie mojego cudownego i idealnego dla mnie partnera, z którym, ja przecież już wiem, że stworzę wspaniały wręcz związek!!!],
  2. WSPARCIE/ POMOC [mając już JEGO przy sobie, z całą pewnością otrzymam i jedno i drugie]
  3. POLEPSZENIE FINANSÓW/ PRACA [mój mężczyzna pomoże mi wszystko pięknie ogarnąć]

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close