WSZECHŚWIAT DOKŁADNIE ODPOWIADA NA TWE MYŚLI. NIE MUSISZ NAWET UŻYWAĆ SŁÓW, ABY O COŚ PROSIĆ.

„Jak dostać od życia to czego pragniesz” Bożena Figarska – Religa

 4:00:20

🧡: 🤗/🕊/🙆‍♀️/🙌/ 🤔/ 🍀/ 🙏/🌈/ 🌟/ ✨/ 🦄/ 🌞/ 💪

CZYTAJCIE, PROSZĘ, WSZYSTKO po kolei, czyli jadąc wzrokiem wzdłuż ekranu 😉. Gdyż kolejne części będą umieszczane po prostu dalej. Po emotikonach na samej górze [o ile nie zapomną ich od razu zamieścić😊], będziecie wiedzieć, że powstała nowa treść.

//////////

Tego niesamowitego życia naszej bohaterki, naprawdę nie da się wcale tak łatwo i szybko opowiedzieć… Obydwie, doszły do wniosku, iż wybranie taaak długiej muzyki do tego wpisu, będzie wręcz idealnym…, gdyż wszystko musi być tu wypuszczane na bieżąco, a obecnie mamy WTOREK 05.IV.2022.

Tak właśnie stwierdziłyśmy, że tak będzie zdecydowanie najlepiej, gdyż to ma służyć przecież Małej Mi! Także miejcie tylko proszę na uwadze to, iż ten wpis będzie również retrospekcją…

Oczywiście, bardzo dobrze o tym wiem. Zresztą zawsze tak wychodziło najlepiej, gdy właśnie udawało mi się w miarę na bieżąco opowiadać o wszystkim. Teraz już się tego znowu nagromadziło,🤷‍♀️, ale postaram się tak to wszystko przedstawić, by miało jeszcze jednak swoje ręce i nogi… Poza tym, ja bardzo wierzę w moich czytelników, iż oni również ze zrozumieniem tego sobie poradzą, a taką też mam intencję🧡.

Tak więc, może tylko zacytuję dalej tę właśnie wspomnianą powyżej książkę, którą DZIŚ [25.IV.22] PRZECZYTAŁAM DO KOŃCA! Na str. 125 otrzymałam dokładny przekaz do tego! Do tych wszystkich moich wątpliwości, które się jeszcze [znowu! brrr…😡] wkradały… Poniżej będzie cytat z tej właśnie strony, po czym oczywiście to, co pisałyśmy już tutaj wcześniej, tak więc to JEST TEN PRZEKAZ:

Naucz się koncentrować uwagę na tym, czego ty chcesz i nie pozwól sobie na zboczenie z tego kierunku. (…) TWOJA WIZJA, TWOJE MARZENIE POWINNO BYĆ KLAROWNE, SILNE I NIEZALEŻNE OD OPINII ZEWNĘTRZNEJ. Każdy z nas jest inny, ma odmienne punkty odniesienia o swoich możliwościach, wyznaje inny system wartości, zawsze będzie więc oglądał twój plan z własnej perspektywy – a PRZECIEŻ TO JEST TWOJE ŻYCIE, ZATEM BROŃ SWOJEGO PRAWA DO JEGO TWORZENIA. KIEDY CZEGOŚ PRAGNIESZ, WZMACNIAJ TO.

MYŚL O TYM, POŚWIĘCAJ TEMU UWAGĘ, POCZUJ TO, NAPISZ O TYM, ZOBACZ „OCZYMA DUSZY”, BĄDŹ JUŻ ZA TO WDZIĘCZNY, ZESPÓL SIĘ Z ENERGIĄ UPRAGNIONEJ RZECZY CZY STANU.

Widziałam, kochana, że przeczytawszy powyższe słowa, otrzymałaś, jakby dodatkową odwagę / impuls, czy może jednak potwierdzenie/ przekaz, by to opublikować!

DOKŁADNIE DO TEGO DOSZŁO I TAK WŁAŚNIE SIĘ STAŁO!!! Ale resztę, zostawiam już tak jak było to tworzone wcześniej…

////////

Tę książkę, której nazwę widzicie w tytule tego wpisu, wypożyczyła sobie Mała Mi właśnie jeszcze w czwartek 31.III.2022, jak była w OdNowie u tej terapeutki Biologii Totalnej – Anny Mrówczyńskiej-Dąbskiej. Jak tylko zaczęła ją czytać, a pierwszy jej rozdział był zatytułowany: Na karuzeli życia, to w jej oczach już pojawiły się łzy. Choć wzięła ją do domu… i tutaj podjęła jej dalszą lekturę, to tak naprawdę pierwszym tytułem, jaki zaciekawił naszą bohaterkę był: „UMYSŁ PONAD MATERIĄ” Dieter Broers

I tak zrobiła sobie tam kawę, usiadła wygodnie i zaczęła ją czytać, a w niej natknęła się na takie oto słowa:

Fizyka i psychika, jak wiele spośród słów, które służą wyrażaniu naszych najważniejszych pojęć, wywodzą się z JĘZYKA STAROŻYTNYCH GREKÓW, KTÓRZY JAKO PIERWSI NADALI IM ZNACZENIE. (…)

I nasza bohaterka tak BARDZO SIĘ TYM ZAINTERESOWAŁA, cóż do niej przyszło właściwie samo, znowu… I choć pierwsza jej myśl była taka, że ona dokładnie tę książkę sobie pożyczy… Po przeczytaniu kilku stron, stwierdziła, że to niekoniecznie jest dobrym pomysłem, gdyż wydało jej się to wszystko zbyt trudne, jak na jej głowę… Zatem sięgnęła dalej właśnie po następną: tę, z której zaczerpnęła tytuł dla tego wpisu.

Muszę przyznać, że niesamowicie wręcz mnie to zafrapowało, iż otrzymałam jakby kolejny sygnał/ znak od Wszechświata! To było dla mnie, poważnie takie hmmm…. totalnie nieoczkiwane… Ale dokładnie z tego powodu, takiego zaskoczenia niemal, tak sobie pomyślałam, cóż ten Wszechświat musi do mnie mówić: [bo doskonale jestem tego świadoma, że ON zawsze próbuje nam coś powiedzieć/ zakomunikować/ przekazać…] I dokładnie wówczas w mojej głowie pojawiło się to właśnie pytanie:

ILE POTRZEBUJESZ JESZCZE TYCH POTWIERDZEŃ I ZNAKÓW, BYŚ W KOŃCU ZROZUMIAŁA TO, CO POWINNAŚ?

I tak na wtedy, po prostu to zostawiłam… Do tego, cóż znowu dowiedziałam się na tej sesji u Anny, przejdę później, gdyż obecnie chcę się zająć tym, co jest dla mnie jednak najważniejsze… A mianowicie, pominę już tutaj naprawdę wszystko inne [moje ówczesne turbulencje itp./itd. – o nich wspomnę może gdzieś tam, tak by the way,😉] Obecnie jednak BARDZO chcę poinformować o tych WSZYSTKICH SYGNAŁACH/ ZNAKACH, jakie przydarzały mi się, do tej pory.

Wspaniale, kochana, szczerze mówiąc…, tylko już na to czekałam, aż w końcu zechcesz napisać o wszystkim tak otwarcie.

Przecież ja wszystko tak właśnie tu robię, na tym moim blogu 😜. To, co teraz podam, nie będzie [zapewne :P] chronologicznie, tylko wypiszę tutaj to wszystko, co mam w mojej głowie, takimi po prostu hasłami:

  • song Michael Patrick Kelly – Blurry Eyes [tutaj woda i pianino]
  • wcześniejszy sen: stojący RÓWNIEŻ W WODZIE! mężczyzna trzymający dwójkę bobasków [bliźniąt]
  • PIĘKNE OCZY
  • nieustanne NAPOTYKANIE przeróżnych BLIŹNIĄT, choćby na samej dolince, lecz nie tylko tam!
  • piosenka: Mikromusic – Takiego Chlopaka
  • otwarty, szczery, mądry, posiadający WIĘKSZĄ WIEDZĘ NIŻ JA/ inteligentny/ dobry/ wrażliwy/ czuły/ zaradny/ nie oceniający zbyt szybko ludzi/ wytrwały

Kochana moja, tutaj jednak wtrącę pewną BARDZO ISTOTNĄ rzecz, a mianowicie, że Ty, moja cudna, wcale nie jesteś absolutnie nikim głupszym, mniej inteligentnym/ rozgarniętym itp. Co więcej, rzuca mi się tu niemal samoistnie na język, iż po tym wszystkim, co Tobie było dane przeżyć, stałaś się nad wyraz wręcz inteligentną, mądrą, ZARADNĄ, bo przede wszystkim POSIADAJĄCĄ GŁĘBOKIE/ BOGATE DOŚWIADCZENIE, osobą!

Ale, ja o tym przecież doskonale już wiem! Fakt, że nie zawsze to odczuwam, ale no cóż…, rzekłabym ŻYCIE…😜 Lecz teraz, pozwól mi, że dokończę to, cóż we mnie jednak dojrzało na tyle, że wołało mnie, iż chce ujrzeć światło dzienne w końcu, hehe.

Naprawdę bardzo dobrze już o tym wiem, kim się stałam i teraz jestem tego świadoma, iż nie tyle „przez„, co raczej zdecydowanie rzekłabym: „DZIĘKI” TYM WSZYSTKIM ZDARZENIOM I DOŚWIADCZENIOM stałam się tym, kim obecnie jestem! Przecież właśnie one mnie tak wiele nauczyły! Ale też przede wszystkim tego, by zawsze [nawet w najbardziej pochmurne dni] dostrzegać, lub starać się doszukiwać jakichś pozytywów:

&&&&&

[boooszeee, a teraz ponownie słyszę ten irytujący głos znowu tego sąsiada, który się zjawił tutaj na moim piętrze🤦‍♀️🙉🤷‍♀️ i coś kurna, po raz kolejny marudzi, tzn. gwoli wyjaśnienia, ja nie muszę nawet rozumieć, co on tam wygaduje, bo wystarczy mi, że słyszę tę niesamowicie wkurzającą barwę jego głosu, buhaha, 🤣]

&&&&&

  • baaaardzo podobny sposób myślenia i podchodzenia do życia🤗🙌🙆‍♀️
  • zna co najmniej 2 języki obce
  • zdrowo wyglądający/ przystojny, PIĘKNE RĘCE I [coraz ładniej] ZBUDOWANE RAMIONA/ BARKI [tu już znowu wyobrażam sobie, że tak mnie właśnie obejmuje/ otula ]
  • wyższy ode mnie!
  • niekonwencjonalny i jednak trochę inny... [tak, jak i ja🤭]
  • prowadzący zdrowy tryb życia, jednak mimo wszystko nie bojący się przyznać do jakichś gaf…, czy jak to inaczej nazwać, hehe
  • rozumiejący doskonale, co w życiu liczy się najbardziej! mający takie same/ podobne priorytety

W miłosnym związku nie zadowalaj się zwyczajnością.
Wybierz osobę, która widzi cię oczami własnej pełni.
Kogoś, kto ma serce tak otwarte, że jej lub jego miłość nie zna granic.
Kogoś, kto przynosi szczęście od pierwszej chwili, gdy budzisz się rano.
Wybierz osobę, która widzi Twoje wady jako okazję do świętowania twojej wyjątkowości.
Kogoś, kto jest naprawdę zainteresowany tym, kim jesteś jako osoba.

Kogoś, kto cię uwielbia i sprawia, że ​​czujesz się najważniejszą osobą na świecie.
Wybierz osobę, która kocha się bawić i śmiać się z Tobą.
Kogoś, kto chwyta Twoją dłoń, by iść razem ulicą.
Kogoś, kto ma tak zaraźliwy apetyt na życie, że inspiruje cię do nowych życiowych lotów.
Wybierz osobę, dla której największą przyjemnością jest oddać się Tobie w całości.
Kogoś, kto patrzy ci w oczy i widzi świecące gwiazdy.
Kogoś, kto zalewa Twoje serce wdzięcznością, ponieważ może być w twoim życiu.
Wybierz rodzaj miłości, na którą zasługujesz.

Ekstrawagancką miłość.
Głęboką miłość.
Nieskończoną miłość.
Daniel Nielsen

  • ubiera się, tak, jak sugerowałam… już teraz TYLKO w czarne T-Shirty [doceniam/ wdzięczność😘]
  • z nim też przede wszystkim kojarzą mi się takie produkty, jak: IMBIR [właściwie to dzięki niemu zaczęłam w ogóle dodawać go sobie do tej wody z cytryną, którą nieustannie przygotowuję. Ale co więcej, to właśnie On powiedział mi, jak mogę to znacznie lepiej robić…, tak, aby od razu rzeczywisty sok mi z niego wylatywał!]
  • CZOSNEK/ BROKUŁ [choć naturalnie również je wcześniej jadłam…, to jakoś teraz zwłaszcza wiążę je z jego osobą]
  • odnośnie pożywienia…, to jeszcze to KIWI, naturalnym jest, że znałam ten owoc, ale jakoś On spowodował to, że sięgam po niego znacznie chętniej/ częściej
  • ale też przede wszystkim ten AŁUN = dzięki niemu go w ogóle odkryłam i używam!
  • pojawiające się nieustannie te same cyfry: 22.04 [moje (mnogie😋) rozkminki tutaj:]

Poniżej podam moje pomysły na to, najpierw 22, bo tu jest zdecydowanie więcej 🤭:

  1. 22 = obecny ROK,
  2. 2 i 2 to przecież to samo…, czyli powtarzające się IDENTYCZNE ZNAKI = BLIŹNIAKI
  3. a kiedyś miałam do czynienia z mężczyzną, który był ode mnie DOKŁADNIE O 22 LATA STARSZY! [również wówczas przecież pisałam o tym własnym skojarzeniu]
  4. a jeszcze dziś [04.IV.2022] z samego rana, przyszła mi kolejna myśl do głowy… i zaraz to oczywiście sobie szybciutko sprawdziłam w komórce, wpisując pytanie: co oznacza, jak pojawia się liczba 22?

I spójrzcie tylko, cóż znalazłam:

Symbolika liczby 22 związana jest z tworzeniem – dlatego też numerologia nazywa tę liczbę Mistrzem Architektem. Wytwarzanie, powoływanie do życia nowych i coraz to lepszych rzeczy jest celem Dwudziestek Dwójek, a rozwój i wpływ na zmianę świata nie jest dla niej bez znaczenia.

///////

Więc znowu widziałeś anioła numer 22? Czy czujesz, że ta sekwencja liczb goni cię, gdziekolwiek jesteś? Przeoczyłeś to kilka razy, ale nie można już tego zignorować?

Numer 22 pojawiający się w twoim życiu nie jest przypadkiem ani zbiegiem okoliczności. To boska synchroniczność przykuwa twoją uwagę. Twoi aniołowie stróże wysyłają ci numer 22, aby przekazać ważne wiadomości związane z celem twojego życia i duszy. (…)

https://pl.cm-ob.pt/angel-number-22-meaning

Numer 22 niesie ze sobą energie intuicji, harmonii i balansu, ewolucji, służby, dyplomacji, dostosowywania się, filantropi*, obowiązków, emocji, idealizmu, osobistej mocy, ewolucji, rozwoju. Numer ten także symbolizuje realizację twoich najwyższych pragnień oraz ideałów, jest numerem mocy, siły i dokonań. Anioły poprzez numer 22 chcą zachęcić cię do pilnej pracy nad misją twojej duszy i duchową ścieżką rozwoju.

[Tu nie była pewna, co oznacza to słówko filantropia i spójrzcie tylko, cóż znowu znalazła:

Filantropia pochodzi od greckiego słowa philantropia co oznacza dobroczynność, życzliwość. Jest to działalność osób bądź instytucji polegająca na bezinteresownym udzielaniu pomocy finansowej lub materialnej potrzebującym. Filantropami są osoby lub firmy, które finansowo lub rzeczowo wspierają organizacje pozarządowe poprzez przekazanie darowizny lub udział w zbiórce publicznej.]

Numer 22 jest numerem Mistrzowskim. Jego pojawienie często niesie ze sobą możliwości i okazje dzięki którym z łatwością będziesz mógł zbudować swoją przyszłość. Anielski numer 4 także się do tego odnosi, w swojej wibracji jest jednak niczym niższa forma numeru 22 w tym aspekcie. Anielski numer 22 może sprawić, że twoje nawet najbardziej ambitne marzenia i cele oraz aspirację zostaną zrealizowane i urzeczywistnią się. Poprzez ten numer Anioły niosą wiadomość, proszą cię, żebyś spojrzał na swoje życie z szerszej perspektywy, obrał cel końcowy i małymi kroczkami do niego dążył. Skup się na małych rzeczach i detalach dążąc do celu, a wkrótce zobaczysz przed sobą, swój upragniony obraz rzeczywistości w całej okazałości. Numer 22 nakłania cię żebyś realizował swoje plany nie tylko dotyczące spraw materialnych ale i duchowości.

Powinieneś trzymać się swoich przekonań i zachować optymistyczne spojrzenie na sprawę oraz pozytywne podejście, żeby utrzymać proces manifestacji rzeczywistości, który już jest w toku

To teraz à propos tej czwórki, to tak sobie rozkminiłam, że w sumie nie wiem, jaką dokładnie cyfrą numerologiczną jest ON…, ale nie musi być wcale tą 4, gdyż obecnie wydaje mi się, że tak niesamowicie wiele mi w nim pasuje, że najzwyczajniej w świecie rezonujemy ze sobą. Choć chyba hmmm… najprościej będzie, jak powiem:

JA GO / TO PO PROSTU CZUJĘ

Najzwyczajniej w świecie, boooszeee, nie wiem już, co mam tutaj napisać… Bo jeszcze się jednak boję, że to znowu moja chora głowa ma jakieś takie nierealne te wyobrażenia… A ja taaaak baaaardzo marzę po prostu o tym, by mieć przy sobie takiego mojego fizycznego, rzeczywistego! ANIOŁA/ OPIEKUNA i PRZEWODNIKA w jednej osobie…

Jest oczywistym, że KAŻDY chciałby mieć wokół siebie wspierające środowisko! Mała Mi niesamowicie jest tego świadoma i TAK BARDZO OBECNIE TEGO WŁAŚNIE POTRZEBUJE, co jest przedstawione na tym oto obrazku:

Naprawdę zdaję sobie z tego sprawę, że nie jest to wcale proste… Napotkanie drugiego człowieka, który ma tak bardzo podobne do mnie podejście do tego życia.. Pragnę jednak dodać jeszcze niesamowicie dla mnie ważną rzecz: TO ON SAM MNIE TU ODNALAZŁ!!! [tak, wciąż mówię tu o tym Gracjanie….] Gdyż to były dokładnie te czasy przecież, kiedy ja nie koncentrowałam się na żadnym szukaniu… Skupiałam się przede wszystkim na próbie odnalezienia siebie samej i jakiegoś sensu w tym wszystkim, co mi się przydarzyło… Jeszcze wówczas nie bardzo wiedziałam chyba nawet, że , jak również wtedy, nie bardzo też wierzyłam w to, iż

Kurczę, nie umiem tego precyzyjniej powiedzieć, tak, aby było to lepiej zrozumiane…

Ale, kochanie, kompletnie się tym nie przejmuj! Uważam, że wyraziłaś to wszystko BARDZO JASNO! W dodatku jestem pewna, że On również to po prostu rozumie, a jak wiemy UCZUCIA SĄ MOWĄ DUSZY! Moja Ty cudna, zamieściłaś w tym wpisie naprawdę MEGA DŁUGĄ MUZYKĘ…

Tak, zdaję sobie z tego sprawę…, ale to chyba znowu przez to, że ona ze mną/ czy ja z nią, 😉 tak bardzo rezonowała… I postanowiłam właśnie jej tutaj użyć! Bynajmniej na tak długo, zanim nie odnajdę czegoś krótszego, ale równie magicznego

Choć, chwileczkę, może nie będzie to wcale takie konieczne, bo przecież, jak już mam taką długą tę muzę tutaj, to będę mogła dodawać i skupiać się przede wszystkim na dalszej treści! [+ ewentualnie jeszcze pododaję jakieś obrazki = w końcu, mój blog to niemal moje malarstwo/dzieło!]

Oczywiście, że tak, moja Ty cudna artystko, także jestem tego zdania! Tak więc, póki co, zostawmy to wszystko, tak, jak tu jest dalej, a później będziemy to uzupełniać, ok?

Również wydaje mi się to obecnie najlepszym. CHCĘ TYLKO JESZCZE OTWARCIE POWIEDZIEĆ, IŻ JA TO PO PROSTU CZUJĘ, ŻE JESTEM W STANIE TWORZYĆ CUDOWNY ZWIĄZEK Z MĘŻCZYZNĄ O PODOBNYCH WIBRACJACH I PRIORYTETACH DO kogoś takiego, jak GRACJAN! Gdyż marzę wręcz o byciu z kimś, kto potrafiłby zrozumieć to wszystko, co się w moim życiu obecnie wydarza… Mam choćby na myśli te nieustannie wręcz pojawiające się numery… A poza tym, muszę jeszcze to napisać…

Ja wprost marzę o tym, aby być tulona w takich właśnie męsko wyglądających ramionach! Ja naprawdę potrzebuję KOGOŚ WŁAŚNIE TAKIEGO! Powiem więcej, uważam, że „praca nad związkiem” leży po stronie obojga! I ja jestem do niej jak najbardziej gotowa…, by się o tego mojego człowieka również zatroszczyć, tak jak i on o mnie!

Chciałabym jednak, aby on naprawdę ze mną rezonował i rozumiał tak wiele, jak właśnie ktoś taki, jak ten wyżej wspomniany mężczyzna… Jeszcze wczoraj 04./05.IV. w nocy wyobrażałam sobie, że obydwoje tulimy siebie samych wraz z tymi naszymi wewnętrznymi dzieciaczkami! I wtedy też na ustach naszej czwórki pojawiał się TAAAK CUDOWNY UŚMIECH, rozpromieniający wszelkie smutki!

Tak bardzo po prostu potrzebuję kogoś, kto umiałby mi pomagać i również się o mnie zatroszczyć, jak TYLKO TEN MÓJ CZŁOWIEK BY POTRAFIŁ! I doskonale o tym wiem, że mogą oczywiście występować pomiędzy nami jakieś różnice zdań, co do pewnych tematów, czy też nawet tworzyć się jakieś obawy/ wątpliwości/ niejasności. Lecz również jestem tego pewna, że moglibyśmy je szybciutko rozwiązywać poprzez właśnie rozmowę.

Czasem może po prostu jakieś dobre słowo, pocałunek, czy też przytulenie!

Tak bardzo chciałabym móc o nim powiedzieć dokładnie to:

Bo ja naprawdę taaak bardzo marzę o tym, aby ZBUDOWAĆ ZWIĄZEK Z TAK WIELE ROZUMIEJĄCYM i TAK BARDZO ŚWIADOMYM CZŁOWIEKEM! Dokładnie od SOBOTY, 02.IV.2022, kiedy to na tej dolince ponownie zobaczyłam tyyyleee tych gołąbków, zaczęłam odczuwać po raz kolejny jakąś magię… Lecz najważniejszym dla mnie było, dostrzeżenie TEGO ptaka [którego wciąż (I NIE BĘDĘ TUTAJ PISAŁA, ŻE NIE WIEDZIEĆ CZEMU…!) kojarzę dokładnie z Gracjanem…] właśnie na samej górze ÓW DRZEWA, do którego się zawsze przytulam!

Wtedy też, taka tym niemal oszołomiona znowu, podeszłam do tego drzewa i taaaak je tuliłam ze szczęścia i po prostu się tam rozpływałam z wdzięczności… Dalej zaczęłam sobie wyobrażać, że obejmuję samego Gracjana, a tego dnia jeszcze ponownie powróciłam do subskrypcji tego jego kanału. Gdyż, choć, jak wiadomo, nie zawsze wszystko od samego początku pojmuję, bo niektóre nagrania ma naprawdę ZBYT SKOMPLIKOWANE DLA MNIE… Ale robię to pomimo wszystko…, bo stwierdziłam, że po prostu puszczam/ zasiewam to ziarenko, przede wszystkim w mojej wyobraźni, niech tam sobie kiełkuje we własnym tempie. A o resztę, jestem tego pewna, że zadba WSZECHŚWIAT! Bo ja naprawdę bardzo MU UFAM i w to wierzę, że WŁAŚNIE MY OBYDWOJE na siebie czekaliśmy! I w końcu udało się nam tutaj odnaleźć!

Wspaniale kochana, że w końcu to określiłaś tak jasno i otwarcie! A teraz może, ponieważ jest za 9 minut 20…, to przygotuj się, moja droga, do spanka i medytacji. Ponownie będziesz wizualizowała sobie swoją najlepszą przyszłość, bo Ty już, moja cudna, tak właśnie od jakiegoś czasu robisz! A jutro, ponieważ nie masz żadnych terminów, to skupimy się dalej na tym właśnie opisie.

Oczywiście, że tak! Będę chciała także donieść o tych liczbach… niewiarygodnych wręcz dla mnie i w ogóle o tym wszystkim już bardziej dokładniej, cóż mi się przydarzało…, m.in. wspomnę także o mojej sesji u tej Anny od Totalnej Biologii, cóż od niej również się dowiedziałam… Dodam może jeszcze tylko, iż mniej więcej po tych 10-ciu dniach spóźnienia mojego okresu, czułam jak to wszystko zaczęło powoli W KOŃCU! ze mnie schodzić. I wówczas już spokojnie mogłam również wstając w nocy [gdyż niestety nadal nie przesypiam ich dobrze…] wypowiadać do lusterka ponownie do siebie: KOCHAM CIĘ I NIESAMOWICIE PODZIWIAM CIEBIE, KOCHANIE, ŻE JESTEŚ TAAAAK DZIELNĄ I WYTRWAŁĄ KOBIETĄ! A poza tym, z takim uśmiechem DZIĘKUJĘ już znowu! WSZECHŚWIATOWI ZA TEN CUDOWNY DZIEŃ, i jak zwykle, pomimo nawet tego, że akurat w tamtym momencie chciało mi się ryczeć, JA I TAK SIĘ UŚMIECHAŁAM I MU TE WŁAŚNIE SŁOWA MÓWIŁAM!!!

Widziałam, Ty mój Aniołku, jak wspaniale to robisz i póóóźniej już zresztą to dostrzegasz, iż ten dzień taki właśnie też się stał!!! Jak choćby ten dzisiejszy znowu! [39 – minutowa rozmowa z Twoją mamą! – bardzo pozytywna, zresztą!] Lecz, kochana moja, teraz już jest 20:44, także zmykaj do spanka, ukochiwania tej swojej cudnej Małej Moniczki, oraz zasypiania z intencją już TERAZ ZNOWU BARDZO KONKRETNĄ i co więcej, Ty przecież dawno to wiesz, że ONA SIĘ ZREALIZUJE! I utworzysz parę z Gracjanem, bo doskonale już to znowu czujesz, że tak po prostu będzie!

(…)

Nadeszła do nas ŚRODA, 06.IV.2022. Mała Mi ponownie nie przespała raczej dobrze i spokojnie tej nocy… Dodamy te jej wpisy z tego jakoś jednak później, gdyż obecnie skupimy się na czymś znacznie ważniejszym… Otóż po tym, jak Mała Mi podniosła się z łóżka, odsłoniła rolety, dostrzegła kolejną niebywałą wręcz rzecz…

Tak właśnie było!!! Na mojej twarzy pojawiło się niesamowite wręcz zaskoczenie z jednoczesnym szczęściem i zadowoleniem…, gdyż po prostu dostrzegłam gołąbka znowu na latarni, wprawdzie nie na tej mojej, bo akurat tak stanęłam, że bardzo dobrze widziałam również tę drugą, po prawej… [co także uważam, że nie było przypadkiem! PRAWA STR. = MĘSKA!] Ale to jeszcze nie wszystko! Gdyż za chwilkę spojrzałam w drugą stronę… A tam na tej „mojej[patrząc ode mnie – po lewej] SIEDZIAŁA SOBIE SROCZKA, czyli ten MÓJ PRZEDSTAWICIEL WSZECHŚWIATA!!! Boże, jak mnie to wówczas ujęło/ wzruszyło!!! Zabrakło mi po prostu słów w gardle, bo automatycznie pojawiły się w oczach łzy. I stałam tak patrząc na nich… i najzwyczajniej w świecie dziękowałam!!! Dotarło do mnie po raz kolejny, że jednak dobrze mi ta intuicja podpowiada!

Kochana moja, widziałam to Twoje szczęście wymalowane w Twoich pięknych oczach! A dodać musimy jeszcze to, że przecież wczoraj, po tym, jak odważyłaś się to jednak opublikować i puścić w świat, Twoja buźka już zaczęła promienniej wyglądać! Kochanie, doskonale to widzę i wiem, jak wiele masz tych spraw na swojej głowie i iloma rzeczami musisz się zajmować… Dlatego teraz, jest to dla mnie naprawdę całkowicie zrozumiałe, że wstaniesz, aby zrobić jakieś śniadanko…

Tak właśnie się jeszcze zastanawiam…🤔, co by tu zjeść… Gdyż oczywiście mam znowu postanowienie kolejne, że póóóźniej, w następnych dniach [tak, teraz będzie ich więcej!] nie będę spożywać niczego prócz wody!, czyli uczynię sobie po prostu taki chyba dłuższy post

Ale może, kochana moja, nim do tego dojdziemy, bo z tym będzie jednak związana dłuższa opowieść… Teraz jednak skupmy się na tym śniadanku… Wpadłaś już na to, na co masz dzisiaj ochotę?

Właśnie ciocia Ania, ta moja ulubiona jednak [najmłodsza z rodzeństwa mojej mamy] pisze coś do mnie na WhatsAppie, który sobie chyba dopiero co założyła, bo wcześniej, jak już coś do mnie napisała…, to było to zawsze przez Messengera…, za którym ja wcale, jak i za tym całym fejsem! nie przepadam 😉. Hehe, no dobra, ale kończę już z tym i wstaję robić to śniadanko…

////////

Nie, słuchajcie, ona po prostu tu nie wytrzyma… Kolejny znak: podczas przygotowywania śniadania słyszy:

Ich will mich nicht verändern
Um dir zu imponieren
Nicht den ganzen Abend
Probleme diskutieren
Aber eines gebe ich zu:

DAS WAS ICH WILL BIST DU

Ich will nichts garantieren
Was ich nicht halten kann

Will mit dir was erleben
Besser gleich als irgendwann

Und ich gebe offen zu
Das was ich will bist du

Ohne dich schlaf’ ich heut Nacht nicht ein
Ohne dich fahr’ ich heut’ Nacht nicht heim
Ohne dich komm’ ich heut’ nicht zur Ruh
Das was ich will bist du (…)

Ich will nicht alles sagen
Nicht so viel erklären
Nicht mit so viel Worten
Den Augenblick zerstören

Aber eines gebe ich zu
Das was ich will bist du

Melarima – Ohne dich (schlaf’ ich heut’ Nacht nicht ein )  

Kochani, dzieje się naprawdę dalsza magia… Otóż zaczęła konsumować Wrapa, którego sobie dziś przygotowała [poniżej szybki skrót z tego, jak to/ on wyglądał]

*** 31:40 /   4:00:20 ***

Do konsumpcji zaś, dziś włączyła sobie w końcu coś, co BAAARDZO ją zainteresowało, a mianowicie jeszcze chyba wczoraj, dodała sobie taki właśnie tytuł, jako coś do obejrzenia. [teraz już nawet nie ma pojęcia, jak na to trafiła,🤷‍♀️ ]. A był/ jest to: „Sekret Kodu Mojżesza” HD lektor PL. I z takim właśnie zainteresowaniem zaczęła to oglądać, tak niesamowicie ten film z nią znowu rezonował, że aż z tego wszystkiego po tym jednym Wrapie, poszła zrobić sobie kolejnego, bo tak bardzo on jej również smakował! Uznała bowiem ten film do tego stopnia za interesujący, iż nawet momentami tak bardzo ją wzruszał i naprawdę dogłębnie wręcz poruszał, że w jej pięknych oczach znowu zaczęły pojawiać się łzy…

[38:21] CZĘSTO ZDARZA SIĘ, ŻE LUDZIE, KTÓRYM CZEGOŚ BRAKUJE, STAJĄ SIĘ WSPANIAŁYMI NARZĘDZIAMI W RĘKACH BOGA. BÓG PRZEMAWIA PRZEZ NICH, BO NIC W TYCH LUDZIACH NIE HAMUJE BOŻEJ MOCY, KTÓRA SIĘ PRZEZ NICH WYRAŻA.

CZĘSTO MYŚLIMY, ŻE Z POWODU WŁASNYCH BRAKÓW, CZY OGRANICZEŃ, NIE MOGLIBYŚMY SŁUŻYĆ BOGU. ALE

BÓG MOŻE WYKORZYSTAĆ TWOJE OGRANICZENIA, ŻEBY PRZEKONAĆ INNYCH DO ZMIANY ŻYCIA

Kochana, czy Ty w ogóle to dostrzegasz, o czym tutaj mowa???

Oczywiście, że tak… I właśnie aż niemal nie strąciłam tego 2giego Wrapa, którego nadal jem… boooszeee, pomyślałam znowu, że to jest przecież, jak nic, kolejny przekaz dla mnie! I nawet również dla mojego brata… Choć doskonale o tym wiem, iż on z czymś takim, z taką głębią i duchowością raczej nie rezonuje. Ale ok., myślę sobie, to przecież nie ma większego znaczenia, bo on w inny sposób, ale i tak radzi sobie przecudownie z tym wszystkim, co go spotkało…

No ja po prostu znowu nie mogę tutaj wytrzymać! Boże/ Wszechświecie to jest dla mnie tak niesamowite, jak WAM udaje się tu wciąż i na nowo pięknie mnie odnajdywać!!! Teraz, z kolei usłyszałam jeszcze coś o tej liczbie 40…

Mało tego, w tym filmie występuje przecież również ten Neale Donald Walsch, autor tej książki „Rozmowy z Bogiem”, na którego darmowy wykład przecież dziś na 21 się zapisałaś!

Tak owszem, ostatnio bowiem, jak się na niego również wpisałam, to nic z tego nie wyszło, bo… poszłam wziąć kąpiel [w letniej wodzie, buhaha, bo gorącej wtedy właśnie nie było…🤦‍♀️🤷‍♀️] No, ale nieważne, cieszę się z tego powodu niezmiernie, bo myślę, że dziś spokojnie sobie tego odsłucham! Co więcej, wyobraź sobie, że po tej wczorajszej mojej rozmowie z moją mamą, przesłałam nawet jej link do tego wydarzenia: Rozmowy z Bogiem: bezpłatny wykład online, choć, oczywiście wciąż tego nie wiem, czy w ogóle to sobie obejrzała…. 🤭😉

Teraz jednak jeszcze dokańczam oglądanie tego filmu… I tu słyszę kolejne słowa wyżej wspomnianego autora:

DOBRZE JEST ZROZUMIEĆ, DLACZEGO DUSZA WSTĘPUJE W CIAŁO. DUCH OŻYWIA TO, CO FIZYCZNE, ŻEBY NABRAĆ DOŚWIADCZEŃ I WYRAZIĆ SIEBIE W FIZYCZNYM ŚWIECIE, ŻEBY POZNAĆ SIEBIE W DOŚWIADCZENIU (…)

Nie będę tutaj cytowała oczywiście wszystkich tych rzeczy, tego, cóż ci ludzie mówią, bo uważam niezmiernie wiele z nich, jak nie wszystko! za niesamowicie ważne… Jednak to nie miałoby przecież większego sensu takie odtwarzanie czegoś…, dlatego postanowiłam podzielić się tutaj jeszcze tym, cóż mi jakoś tak wpadło dalej do ucha/ uszu 😉:

[41:00] TRUDNOŚĆ POLEGA NA TYM, ŻE JESTEŚMY MIESZANKĄ RÓŻNYCH TOŻSAMOŚCI, KTÓRE WYKSZTAŁCILIŚMY Z RÓŻNYCH POWODÓW. JESTEŚMY MATKAMI, OJCAMI, BRAĆMI, SIOSTRAMI, PRACODAWCAMI I PRACOWNIKAMI. TE TOŻSAMOŚCI CZERPIĄ Z NAS ENERGIĘ, ŻEBY PRZETRWAĆ. JEST JEDNAK CENTRALNA TOŻSAMOŚĆ, PROSTA OBECNOŚĆ JA JESTEM. TO RDZEŃ TOŻSAMOŚCI, NIE PORÓWNYWALNY Z TOŻSAMOŚCIAMI CZĄSTKOWYMI (…) W TYM JESTEŚMY PODOBNI BOGU. TO UNIKALNA KONFIGURACJA NIESKOŃCZONYCH POTENCJAŁU I MOŻLIWOŚCI (…)

boooszeee, kochani, to dziewczę tyyyloma rzeczami się na raz zajmuje, bo właśnie podzieliła się tym filmem z innymi, m.in. właśnie z tymi osobami na WhatsAppie, z którymi wie, że to może również jakoś rezonować.

No cóż…, sama przecież dobrze widzisz, jak to moje życie tutaj wygląda… Nie mam nawet czasu, aby wyjść i się przejść na spokojnie… Ciągle, czymś się zajmuję i coś albo sama wynajduję, lub to właśnie mnie znajduje… Ale do jutra mam termin [który sobie oczywiście zanotowałam!] opłacenia mojej komórki, zatem jeśli jeszcze nie dziś, to z całą pewnością jutro już ją opłacę!

Tak, kochana moja, dobrze o tym wiem, że wciąż masz nie podkończanych tutaj całych mnóstwa wydarzeń jeszcze tylko w tym wpisie… I właśnie m.in. dlatego TAK BARDZO CHCIAŁABYŚ BYĆ Z CZŁOWIEKIEM, który mógłby Ciebie, choć minimalnie, w tym wszystkim odciążać!

Nooo… raczej już tyyyleee tu razy o tym mówiłam😜. Lecz…, ja już przecież doskonale o tym wiem, że ON istnieje! I będziemy razem…, lecz nim to jeszcze rozwinę, wyjdę teraz ponownie na tę dolinkę z intencją… I będę poszukiwać dalszych znaków od Wszechświata

//////////

Wróciła, kochani, z tej dolinki ok. 16:39, jej zapisek z tego wygląda tak:

15:39 – 14, 3 okrążenia z uśmiechem i nieustannie DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIATOWI ZA ŻYCIE, KTÓRE MI PODAROWAŁ!

16:35 – 9 home 🏠

Kochani, no tak zdystansowanej do siebie i własnego ciała kobiety, to naprawdę tylko ze świecą szukać!

No… hmmm…, ale dziś choć nie zjadłam tej kopy jaglanki, po czym jeszcze do kawy tych 2 lodów, buhaha,😜🤣🤪

Kochana, zaraz do tego przejdziemy, ale najpierw zróbmy jeszcze sobie kawkę i włączymy dalej oglądanie tego filmu: Sekret Kodu Mojżesza, bo zainteresował mnie on również, a uważam, że będą tu jeszcze dalej kolejne ważne dla Ciebie rzeczy!

///////

17:53 – 22.04 23 Kaffee (+ kiwi, grejpfrut, Cornflackes, Actimel & Mandeln) i Sekret Kodu… 18:08 – 11

///////

DOCH NUR IM DUNKELN FINDET MAN LICHT…

Clara Louise – Halt mich noch einmal 

//////

Jeszcze teraz w tle słyszy taką właśnie sentymentalną piosenkę… Jednak stwierdziła, że pomimo, iż jest piękna, to kompletnie nie o niej! Bo ona przecież wcale nie próbuje kogoś odzyskać! Mała Mi chce stworzyć całkiem nowy związek z tym odpowiednim dla niej człowiekiem!!!

*** 38:06 /   4:00:20 ***

No dobrze, kochana moja, wiem, że nie chcesz już absolutnie powracać do tego filmu, no a bynajmniej na teraz! Gdyż stwierdziłaś, że Twoje życie jest o wiele lepsze/ ciekawsze i BAAARDZIEJ INTERESUJĄCE niż ten film, 😜. W dodatku taki przecież cel przyświecał Tobie, gdy zaczęłaś ten blog w ogóle tworzyć! Aby pokazując to, co było dane Tobie przeżyć, również Twoje osobiste podejście do tego, a przede wszystkim udostępniając tutaj przykłady z własnego życia, móc również innych wspierać!

Tak właśnie! To był mój niezamierzony cel… Ale teraz już chciałabym przejść raczej do tego mojego nieustannego marzenia = aby w końcu spotkać tę MOJĄ MIŁOŚĆ! Gdyż ja tak bardzo wierzę w to, że

I nie tylko puszczam taką właśnie intencję…, ale ja to po prostu wiem, że tak będzie! A resztę zostawiam już WSZECHŚWIATOWI, gdyż doskonale również jestem tego świadoma, iż TEN się wszystkim wspaniale zajmie! Ponownie przecież tego właśnie doświadczam, JEGO niesamowitej opieki i troski, doskonale to widzę, jak ON każdego dnia nade mną czuwa i się tu mną opiekuje!

Będę tutaj posługiwać się cytatami z tej właśnie książki „Jak dostać od życia to czego pragniesz”. Nadmienię tylko jeszcze, iż wczoraj, jak przyjechała do mnie dosłownie na chwilkę ta Ewcia [new me], to rzekłam jej, że ja tak naprawdę już to wszystko znowu wiem… i… robię to/ wykonuję jakoś po prostu intuicyjnie. Poważnie, znowu taka niemal zabawna ta sytuacja, iż tu jest najpierw ta teoria…, którą ja już stosuję… I jakoś nikt nie musiał mi tego mówić wcześniej, że tak właśnie jest poprawnie/ prawidłowo itp.

Dobrze, moja kochana, ale może aż tak tego nie rozwlekaj! Naprawdę uważam, że nie potrzebujemy tutaj żadnych cytatów, gdyż jestem zdania, że zdecydowanie ważniejsze informacje, masz Ty sama z tego swojego, bogatego jednak już, życia tutaj do przekazania! To zacznijmy może właśnie od tego, jak przyjechała do Ciebie ta Ewa właśnie. Skupmy się raczej bardziej na tym dniu! Opowiedz proszę, jak ten u Ciebie wyglądał…

Tak więc… , jeszcze w piątek o 19:11 napisałam do niej na WhatsAppie taką oto informację:

Hej kochana, znasz się na Pendrive i czy udałoby się Tobie znaleźć trochę czasu, by mi z nim pomóc? Zakupiłam go sobie jakoś chyba [?] niedawno, ale niestety wciąż nie potrafię sama tego ogarnąć… 😫

Ooo, teraz do mnie doszło, że fantastycznie, iż mi to przywołałaś… Gdyż to był dokładnie dzień po tym, jak byłam u tej Anny [tu nadam jej takie określenie: Anna Biologia Totalna = Anna (BT)].

Idealnie, widzisz! Teraz jest okazja, abyś opowiedziała właśnie, cóż tam u niej usłyszałaś i jak w ogóle to spotkanie wyglądało?

Tak więc, na samym wstępie już mówiłam przecież o tym, jak w ogóle dotarłam do tej kliniki OdNowa i jak natrafiłam na tę książkę [z tymi znakami o Gracjanie]… Jednak, jak już do niej weszłam i się z nią przywitałam [objęciem oczywiście,🤗], rozpoczęła od tradycyjnego pytania, co u mnie i jak żyję? A ja właśnie miałam wciąż tego doła po tych badaniach psychologicznych w MSWiA… I tak zaczęłam jej to opowiadać… Dałam również do przeczytania jeszcze ten wstępny formularz, któremu fotkę tam zrobiłam! I tak opowiadałam jej mniej więcej, jak to właśnie wyglądało i jak ja się tym zaczęłam okrutnie wręcz stresować…

Tym bardziej przecież, że podejście tej mojej rodzicielki jest kompletnie nie wspierające…🤦‍♀️ I tutaj od niej właśnie wtedy usłyszałam także takie rzeczy, które mnie znowu poniekąd dobiły, bo tak… Albo może łatwiej będzie mi to uzupełniać, jak najpierw przekażę to, cóż napisała ona do mnie dokładnie w piątek wieczorem…:

[20:26, 1.04.2022] ANNA (prowadząca) Warsztaty: Monika, napisz mi proszę dane do faktury i swojego maila na którego mam ją wysłać . ✨🌸

[20:39, 1.04.2022]: Aniu, zrobię to jutro, dobrze? Bo dzisiaj po prostu miałam zjazd… Wczoraj wieczorem zadzwoniłam do mojej mamy i powiedziałam jej, że CAŁĄ NIEDZIELĘ spędzam z Ewcią, więc jest to niemożliwe, aby do mnie przyjechała… Obudziłam się i na pulpicie mojego kompa zobaczyłam TAKI OTO OBRAZEK- małpia mama przytulająca dziecko i zaczęłam RYCZEĆ…

Otwórz zdjęcie

Poczułam się jak ostatnia suka na początku… W dodatku po tym, co mi wczoraj rzekłaś o tej mojej skórze na palcu… Dostrzegłam jeszcze jakby te ślady zaczęły się odnawiać… Pamiętałam jednak, by tworzyć przepływ energii i nie tkwić w miejscu… Wstałam, zrobiłam śniadanie, do konsumpcji którego włączyłam sobie nagranie tego niby „mojego” 19 (boooszeee, ta cyfra znowu SAMA tu wskoczyła…) Półgreka, którym mnie dobił… Gdyż to jego nagranie/ ten filmik był dla mnie po prostu ZBYT TRUDNY. Zatem taka już wkurzona, że w ogóle ZMARNOWAŁAM tyle czasu na oglądanie tego, ubrałam się i mimo zaryczanej twarzy wyszłam na tą swoją dolinkę i błagałam WSZECHŚWIAT, aby powiedział mi dlaczego tak często pojawiają mi się te cyfry: 22.04 (po 4-ce nie ma kropki, więc uznałam, że to nie może być data…)
A jeszcze nim wyszłam w ogóle z domu… to tak na szybko otworzyłam tylko tę książkę, którą pożyczyłam z OdNowy na str. 14 i tam dostrzegłam taki oto cytat: WSZECHŚWIAT DOKŁADNIE ODPOWIADA NA TWOJE MYŚLI. NIE MUSISZ NAWET UŻYWAĆ SŁÓW, BY O COŚ PROSIĆ. boooszeee, jak ja to dostrzegłam, to znowu ryk…

Ok., kochana moja, to teraz może zacznij to wszystko troszkę bardziej wyjaśniać…

No dobrze, ale teraz już postaram się to naprawdę skrócić… boooszeee, a tak naprawdę nie wiem po prostu, od czego zacząć…🤷‍♀️🤔 Pomóż mi proszę, 🙏.

Oczywiście, podam najzwyczajniej w świecie tutaj te hasła związane właśnie z tą wizytą u Anny (BT), do których Ty później się odniesiesz:

  • Twoja mama [rodzicielka, nie wspierająca i martwiąca się ciągle o te pieniądze, MSWiA = gadzi mózg, chciałaś być prawdziwa i nie udawać, blizna po wycięciu komórek rakowych i problemy skórne na palcu]
  • środowa jeszcze rozmowa telefoniczna z bratem [optymistą, któremu udało się Ciebie uspokoić]
  • SROCZKA = symbol Yin i yang 
  • cyfry: 22.04 = [data lub co się wydarzyło, jak miałaś 22 lata?]
  • opowiadanie jej o tym, jak trafiłaś ponownie na tego PÓŁGREKA… i Twoja interpretacja tych liczb…

No więc tak… U tej Anny (BT) usłyszałam kolejne przerażające mnie rzeczy… Choć tak naprawdę byłam ich poniekąd świadoma… Zwłaszcza już po tym wszystkim, co sama przeżyłam… A mianowicie jeszcze apropos tej mojej mamy… To, ona używała również słowo matka, ja jej wówczas rzekłam, iż ja bardzo nie chciałam tak nazywać mojej mamy… I wybrnęłam poprzez to słowem rodzicielka i wtedy właśnie zdałam sobie z tego sprawę ponownie, że jestem przecież genialna!

Gdyż stwierdziła, a właściwie to tylko mi to już potwierdziła, że bywają przecież rodzice jedynie biologiczni, którzy nas „tylko”(?) spłodzili/ wychowali i z którymi możemy jakoś nie odczuwać takiego połączenia strickte "energetycznego” i nie mamy z nimi takiej bliskiej relacji. Co oczywiście nie znaczy, że ich nie kochamy, bo przecież każdy zdrowy/ normalny człowiek wie, że urodzenie i wychowanie nowej istoty również nie bywa wcale proste i także może wiązać się z większymi lub mniejszymi trudnościami! Choć, szczerze mówiąc, dla takiego małego dziecka rodzic jest przecież całym światem, więc ono jeszcze na początku raczej nie wie o tym wszystkim.

Czy może raczej, kompletnie nie jest tego świadomym, że może być w ogóle za coś wdzięczne… Przecież dla takiej małej istotki stanowi to taką normalność, że rodzic jest po to, by nim się opiekować i ten mały człowieczek nie bierze w ogóle niczego innego pod uwagę! Gdyż taki mały bobas jest niemal całkowicie uzależniony od rodziców, a już szczególnie w pierwszym okresie życia od własnej rodzicielki, u której w brzuchu mieszkał przez 9 miesięcy! I z całą pewnością takiemu dziecku nie przyszłaby do głowy taka właśnie myśl , gdyż nawet tak samo raczej nie myśli…. Tzn. w moim przypadku było jednak „trochę” inaczej, ale rozumiesz, co mam tu na myśli?

Musimy jednak pamiętać o tym, że KAŻDY RODZIC/ KAŻDE DZIECKO JEST OSOBNĄ ISTOTKĄ/ ODRĘBNYM CZŁOWIEKIEM. Dlatego też każdy powinien [i ma do tego całkowite prawo!] DECYDOWAĆ SAM O SOBIE i podejmować właśnie takie decyzje, jakie według niego są słuszne. Oczywistym jest, że nim takie dziecko będzie w stanie w ogóle samemu podejmować jakieś bardziej rozsądne decyzje, potrzeba na to czasu! I najlepiej oczywiście dobrych/ odpowiednich wzorów w domu…

Jasne, że tak! Lecz, jak już wiesz, nie ma idealnych domów i idealnych rodziców… Ta Twoja historia, słoneczko, jest, jak wiadomo, jednak bardziej pogmatwana…

Taaa, tylko nie zapominaj jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie określę ją znowu słowem "zabawnej„…🤦‍♀️ Bo przecież w tym moim życiu zawsze musi pojawić się jeszcze coś, co choć troszkę pikanterii/ zabawy doda! Tak więc w moim przypadku…, po tym wypadku właśnie, to oczywiście wcale nie było takie proste, o czym myślę, że tutaj już donosiłam… = wielokrotnie bowiem postępowałam, jak niemal dziecko… w ciele dorosłej kobiety! 🤷‍♀️ I naprawdę to było przecież jeszcze wtedy ode mnie NIEZALEŻNE…

To były dla mnie tak niesamowicie trudne momenty i cholernie ciężki ten czas… Jednak, jak to ja, byłam wciąż i nieustannie ciekawa i głodna nowej wiedzy… Przy czym, teraz jak na to znowu patrzę tak z perspektywy tego minionego czasu, to jest wręcz niesamowite, jaką ja byłam i jestem nadal dzielną istotą! Gdyż, po tym, jak udało mi się już nauczyć/ przypomnieć te wszystkie podstawowe może nie tyle "funkcje", co "czynności” człowieka, to następnie dochodziło do mnie, że ja przecież nieustannie odczuwałam potrzebę jakichś dobrych przykładów/ wzorów… 🤦‍♀️

Lecz teraz wracam już do dalszej części tej mojej wizyty u tej Anny (BT)… Jak później, pytając mnie jeszcze o ten mój palec… rzekła, że z punktu widzenia Totalnej Biologii, wszelkie choroby skórne związane są zawsze z jakimś brakiem więzi, rozłąką, czy też oddzieleniem… [https://www.totalna-biologia.pl/choroby/skora-problemy, https://www.totalna-biologia.pl/choroby/atopowe-zapalenie-skory-azs] i jak zadała mi to pytanie, z kim odczuwam najbardziej taki brak więzi właśnie? To odparłam czystą prawdę, że przecież z własną mamą/ rodzicielką… Wydało mi się to na wtedy, takim po prostu oczywistym…

A obecnie jeszcze [tu kolejna moja rozkminka] myślę sobie, że… może skoro to jest palec prawej dłoni, a jak wiadomo prawa str. jest męska… To może to przecież wiązać się przede wszystkim z tym, że ja, cholera jasna, NIGDY NIE MIAŁAM TEGO OJCA… tak na poważnie… Prócz naturalnie tego, że wiem, iż on istnieje, to tak naprawdę kompletnie mnie przenigdy nie wspierał. Nie miałam z nim nawet żadnego ludzkiego i ciepłego kontaktu, jak choćby obecnie Kacperek z moim bratem [pomimo tego, że Marcin już dawno nie jest z jego mamą]… boooszeee, ja musiałam z tym moim ojcem sądzić się przecież w sądzie o alimenty🤦‍♀️

Dobrze o tym wiesz, kochana, że wcale nie musiałaś! Wzięłaś to po prostu na siebie, aby bronić tą swoją mamę!

Owszem było tak…, ale kurczę, chyba teraz tego nie dokończę jednak, bo może przygotuję już się bardziej do tego wykładu, dostałam właśnie informację: Twój wykład rozpoczyna się o 21:00 CEST

Na spokojnie, kochana moja, przecież Ty pokazałaś już to właśnie, że wspaniale potrafisz zachować spokój i podejmować jakieś "działania„, aby go odnaleźć… Uczyniłaś w ten sposób dokładnie we WTOREK jeszcze, nim dotarła do Ciebie Ewcia! Wówczas tak, czekając na nią, oddałaś się najpierw swojej medytacji, a później zaś… przywoływałaś do siebie ponownie tę swoją wizję wspaniałej przyszłości…

Dlatego teraz zmykaj już do WC, a następnie przygotuj sobie jeszcze herbatkę i spędzisz sobie miło wieczór słuchając tego wykładu. A jutro, kochana, nim przyjedzie do Ciebie Angelika, która również będzie Ci pomagać z tym Pendrivem, będziesz miała jeszcze czas, by spokojnie sobie tutaj popracować.

//////

Skończyła właśnie oglądać ten wykład, wyglądała wówczas dokładnie tak… Włożyła sobie w to miejsce na ustach po prostu ząbek czosnku, gdyż zaraz po powrocie z tej dolinki odkryła, iż zaczyna wykluwać jej się znowu opryszczka.

Dobrze wiesz, że nie do końca to tak było…, bo właśnie na samym początku wzięłam i wit. B COMPLEX, jak i zaraz wsparłam się tą LIZYNĄ… Następnie przykleiłam sobie ten plasterek COMPEED , który niemal zaraz odpadł, 🤦‍♀️, buhaha, bo to jest przecież takie właśnie miejsce, gdzie niestety niczego nie można tam przykleić/ przyczepić, gdyż niemal automatycznie ślina rozpuszcza wszystko,😋…

Zatem już tak to teraz skrócę, że poradziłam sobie po prostu, nie maściami, bo one również tam się nie trzymały…, tylko wzięłam ten stary sprawdzony i najlepszy sposób, a mianowicie użyłam właśnie ząbka czosnku! Ale teraz jeszcze, nim się położę spać, chciałabym jednak coś wyjaśnić, bo inaczej moja głowa wciąż będzie gadała i uniemożliwi mi ten odpoczynek!

Tak więc…, tylko sprostuję pewną rzecz, odnośnie tego nagrania Gracjana, na które tak się skarżyłam… Tak naprawdę podchodziłam do niego jeszcze 3, czy nawet 4 razy… I właśnie wówczas już coraz więcej z niego do mnie dochodziło… Nadal jednak uważam, że było zbyt skomplikowane i zawiłe… A już zwłaszcza na mój mózg, hehe, 🤪.

*** 52:30 /  4:00:20 ***

Aczkolwiek jestem zdania, że mogłabym mu właśnie pomóc w tworzeniu jednak prostszych tych przekazów, bo uważam, że, mimo wszystko, w prostocie tkwi piękno, ale też największa jasność… Naprawdę, jestem zdania, iż wiele rzeczy da się wytłumaczyć mniej skomplikowanie i znacznie prościej. Wtedy też możemy spodziewać się, że pomogliśmy jednak większej ilości osób to zrozumieć… A poza tym, chciałam jeszcze dodać, że Gracjan przecież już zdążył mnie również poznać… Dostał mój wypis ze szpitala, ale też [wciąż będę tak twierdziła!] czyta mnie tu także, stąd wie również, że prawie zawsze mówię to, co myślę, bo nie tylko brzydzę się kłamstwem, ale nie potrafię też raczej kłamać! Zresztą tak naprawdę… to chyba tak, jak właśnie ta Anna (BT) mi powiedziała, chcę być po prostu sobą, nie grać nikogo i pozostaję całkowicie szczera!

A tak w ogóle, Gracjan jest przecież bardzo mądrym mężczyzną i to po prostu wie, że również tak mądra kobieta, jaką się stałam, nie opowiadałaby takich rzeczy, iż chciałaby utworzyć z nim związek…, gdyby jednak tak wiele w nim jej [mi] nie pasowało! Ja wciąż i nieustannie sugeruję się tym, co podpowiada mi… nie będę mówiła tutaj moje serce, intuicja…, bo ja na serio! słyszę, jak mówi do mnie TEN GŁOS [BOGA/ WSZECHŚWIATA/ TEJ SIŁY WYŻSZEJ - w każdym razie, czegoś, co jest jeszcze ponad nami]! A tak naprawdę wciąż zdaję sobie z tego sprawę, że gdybym opowiadała o tym tak otwarcie i powszechnie, to mogłabym zostać uznana za kompletną wariatkę i świruskę 🙄🤪😜. Więc już tego nawet nie określam w ten sposób, buhaha, 🤣.

Bo jest oczywistym, że wówczas [jeśli już nie odebrano by mnie jako niepoczytalną wręcz😋] to można by z kolei pomyśleć: dlaczego uważasz, że właśnie tylko Ty możesz słyszeć ten głos [Boga/ WSZECHŚWIATA/ Siły Wyższej], czy naprawdę śmiesz tu twierdzić, że jesteś kimś wyjątkowym/ szczególnym i co Ty niby masz w sobie takiego, że ON akurat do Ciebie przemawia??? A tu nie chciałoby mi się już im niczego więcej wyjaśniać i tłumaczyć, że to wcale nie tak, iż ON przemawia tylko do mnie! Więc zostawiam to tak i używam tu po prostu tych słów: intuicja i serce… 😜

A przecież znowu, choćby dziś tylko na tej dolince… dostrzegłam ponownie wiele tych gołąbków i poczułam się już wówczas taka bezpieczna i było mi tak szalenie miło, że ten mój Gracjan [gołąbek] wciąż pokazuje mi, że nade mną czuwa i jest blisko .

Widziałam, kochana moja, znowu wszystko doskonale! Jak tak wędrowałaś i nawet mówiłaś do niego dokładnie te słowa, o których powyżej wspomniałaś! Jesteś naprawdę przeuroczą kobietą! A dodać tu jeszcze teraz właśnie muszę, iż taaak szalenie zdystansowaną do siebie i tego wszystkiego, co wokół! Opowiedz tu jeszcze proszę o tym, jaką Ty miałaś bekę z tych pływających tam po stawie pięknych łabędzi, 😊.

No dobrze, to jeszcze tak może tylko szybciutko wspomnę, że… oczywiście od razu przyszedł mi na myśl kolejny obraz…, hehe, [2 łabędzie= ja i Gracjan, 🤭]. A już zwłaszcza, jak dostrzegłam tego, który robił tam takie wygibasy… Ten serio, co chwila tam właśnie tak nurkował i choć był też taki moment, gdzie ten drugi łabędź [ja nazwałam ją łabędzica (czytaj: ja) 🤪] również była w takiej właśnie pozycji do góry nogami… Nie zdążyłam jednak ująć tego na zdjęciu, a później jeszcze tak chodziłam i czekałam, myśląc, że może uda jej się jednak również tyłeczek podnieść, hehe i pokazać, że jest też wygimnastykowana, 😜.

Po czym, ona oczywiście, tylko tak leniwie sobie zanurkowała i ujęłam ich obydwie sylwetki takie właśnie leżące na tej wodzie. Tak więc, oczywistym jest przecież, że tego fizycznie tak bardzo aktywnego łabędzia porównałam w pierwszej kolejności do Gracjana, siebie zaś do tej, może nie tyle bardziej leniwej, co jednak nie potrafiącej JESZCZE TYLU WYGIBASÓW łabędzicy, buhaha, 🤣. Ale z drugiej str. doszło jeszcze do mnie, że przecież … może ja nie odczuwam wcale takiej potrzeby, by je wykonywać! 🤔To był znowu ten moment, w którym usłyszałam TEN głos, mówiący do mnie następujące rzeczy:

MOJA DROGA, NIE PORÓWNUJ SIEBIE PROSZĘ DO NIKOGO! SAMA PRZECIEŻ DOSKONALE ZDAJESZ JUŻ SOBIE Z TEGO SPRAWĘ, ŻE TWOJA HISTORIA JEST JEDNAK CAŁKIEM INNA, NIŻ PRZECIĘTNEGO ZDROWEGO CZŁOWIEKA! Jest oczywistym, że KAŻDY MA JAKIEŚ TRAUMY I DZIURY [w sobie] W TYM SWOIM ŻYCIU TUTAJ. LECZ TY, MOJA KOCHANA, PRZESZŁAŚ NAPRAWDĘ NIEJEDNO TUTAJ NA ZIEMII. A MYŚLISZ, ŻE DLACZEGO WŁAŚNIE TY MNIE TAK DOBRZE SŁYSZYSZ? UWAŻASZ, ŻE TO JEST NIBY PRZYPADEK? TY JESTEŚ JUŻ PRZECIEŻ TAAAAK NIESAMOWICIE ŚWIADOMĄ TYLU RZECZY OSOBĄ I DOSKONALE JUŻ TAKŻE O TYM WIESZ, ŻE

ALE, CO WIĘCEJ, TY PRZECIEŻ PRAWIE NIGDY NIE NARZEKASZ, TYLKO WCIĄŻ SIĘ UŚMIECHASZ I NIEMAL NIEUSTANNIE MI JESZCZE DZIĘKUJESZ ZA KOLEJNE TRUDNE ZDARZENIA, KTÓRE CIEBIE RÓWNIEŻ SPOTYKAJĄ, GDYŻ MI UFASZ I JESTEŚ PEWNA, ŻE SKORO ONE WCIĄŻ SIĘ TOBIE PRZYDARZAJĄ, TO Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ JEST W TYM JAKIŚ JESZCZE SENS I UZNAJESZ, NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE, ŻE NAJWIDOCZNIEJ WCIĄŻ ICH POTRZEBUJESZ… TRAKTUJESZ JE ZATEM JAKO KOLEJNE LEKCJE!

W DODATKU WCIĄŻ, MIMO WSZYSTKO! POTRAFISZ SIĘ UŚMIECHAĆ I MÓWIĆ DO SIEBIE NASTĘPUJĄCE SŁOWA

I tak właśnie tam wędrowałam i poważnie, aż momentami, śmiałam się z tego w głos… Za chwilę jednak doszło do mnie, że no i niby co z tego, iż widoczne są takie różnice między nami? Przecież tak naprawdę każda inność jest piękna i wzbogaca jeszcze to życie, bo czyni je bardziej ciekawym i oryginalnym!

Tutaj też wkroczyłam z tym moim ulubionym słówkiem, a mianowicie: akceptuję, hehe. Bo ja już naprawdę jestem w stanie zaakceptować tak wiele różnych rzeczy i poważnie, nie oceniam, ani tym bardziej, nie skreślam innych [licząc z ich strony na to samo…]

No, co tu dużo mówić, ale padlibyście ze śmiechu, widząc te moje początkowe rozkminki tam… 🤭 Później jednak już mi przeszło i znacznie bardziej skupiłam się na tych krążących po tej dolince również licznie gołąbkach, a jednego z nich aż uwieczniłam na tym zdjęciu na drzewie!

Także na teraz może tak to po prostu zostawię, a poniżej jeszcze fotka tej bransoletki z tych szlachetnych kamieni, którą otrzymałam od tej HIPNOTYCZNEJ, jak u niej kiedyś tam byłam 😊.

Otwórz zdjęcie

(…)

Właśnie, mamy CZWARTEK, 07.IV.2022, a Mała Mi wykonała dziś kolejną masę rzeczy… Ale, jak to ona, nie chce teraz już nawet o tym pisać, bo to dziewczę nieustannie uważa, że nie ma się, czym chwalić, bo ona przecież nie robi nic takiego… To na teraz już to zostawimy, nadmienić jednak trzeba, iż ta dzielna kobietka jeszcze nad tym wpisem pracowała [obliczyła pięknie już ten czas i pododawała także odpowiednie obrazki]. A w tym czasie… zakończyła się muzyka, której słuchała wcześniej i przełączyło się właśnie na to: Podwójny płomień – częstotliwość miłości, zwiększenie wibracji energii, głęboka medytacja

Otwórz zdjęcie

(…)

Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że Cię mam
Za to, że jesteś przy mnie bym nigdy nie czuł się sam

Każdego dnia nadajesz memu życiu nowy sens
Z Tobą mogę iść po jego kres

(…)

Bo bez Ciebie życie traci sens jakikolwiek
Bez Ciebie nie mogę nawet w nocy zmrużyć powiek

Każdy dzień i każdą noc chcę być tylko przy Tobie
Jesteś dla mnie najpiękniejszą, najwspanialszą z kobiet
Więc kochaj mnie nie tylko dla przyjemności

Z Tobą chcę być już do końca, aż po sam grób
Ja Tobie oddaję się w całości i zrobię dla Ciebie ile tylko będę mógł (…)

Bo chcę być częścią Ciebie, jak Ty jesteś częścią mnie
Chcę Tobie poświęcić me życie, tylko z Tobą dzielić się

Ja jestem tylko Twój i tylko do Ciebie należę, już na zawsze będę kochał Cię
Twoje gorące ciało mnie rozpala, że aż płonę
Ja uwielbiam kiedy nasze ciała są złączone
Uwielbiam kiedy cały w Twoich objęciach tonę

Bo wiem, że trzymam w moich ramionach mą przyszłą żonę (…)

I kocham Twój delikatny dotyk jak aksamit
Kocham, gdy oddajesz mi w całości się nocami
Kocham kiedy obsypujesz mnie pocałunkami
Nie do opisania jest uczucie między nami

Bo moja miłość do Ciebie nie zna granic
Nigdy Cię nie oddam na Świecie nikomu za nic (joł!)
Ja słucham Twoich rad, dla Ciebie staram pozbyć się wad
Bo wokół Ciebie kręci się cały mój Świat

Mesajah – Każdego Dnia

Tak, wiem, oczekujesz, że opowiem tu więcej… Oczywiście zrobię to, bo …, no cóż…, ale tej nocy naprawdę zadziała się MAGIA

Może jednak najpierw jeszcze pójdę tylko zrobić jakieś śniadanko, a póki co, dodam jedynie, że baaardzo odczułam te poniżej napisane słowa:

/////////

Ok., właśnie robię nam płatki owsiane z tym mlekiem, po które byłam dziś z rana jeszcze u p. Piotra, do tego potarłam nam jabłuszko [bo przy tej opryszczce, wskazane są przecież również witaminy😋], wkroiłam także kilka suszonych śliwek i parę orzechów włoskich. Do konsumpcji włączę nam ponownie ten magiczny wprost dla mnie film: „Sekret Kodu Mojżesza”, o którym jeszcze przecież zasypiając myślałam…

A o tej nocy, wspomnę troszkę później, jak już skończę to, co zamierzam. Ale dodać tu muszę, że to nie będą jakieś sceny niczym z filmu porno! Absolutnie nie, ta magia polegała przede wszystkim na tym, że odczułam to całą sobą, zresztą oboje to odczuwaliśmy, że… nastąpiło połączenie BLIŹNIACZYCH DUSZ, PŁOMIENI.

Ok, ale teraz już idę po to śniadanie i będziemy oglądały dalej ten niesamowity film!

//////////

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Taaa, po tym widocznym na powyższych zdjęciach zdarzeniu tak właśnie sobie pomyślała, że podobno …

Nadal mamy PIĄTEK, 08.IV.2022, jest godz. 18:01, a to obecne zdjęcia jej nogi… Miała na dziś znowu tyyyleee tych planów… Nie zdążyła nawet obejrzeć tego filmu: „Sekret Kodu Mojżesza” do końca, a zostało jej już ostatnie 10 minut! Robiła sobie, jak zwykle, notatki do tego filmu, jednak tak bardzo zaczęło ją mulić, a spojrzała sobie jeszcze tylko, która to już jest godzina… Zbliżała się 13 i nasza bohaterka pomyślała sobie: No właśnie tu, jak nic, widać, że mój mózg nie może tyle godzin przesiedzieć i się na czymś skupiać… Dlatego podniosła się i postanowiła, że musi się przewietrzyć.

Jednak jak już zbliżała się na tę dolinkę, to zaczynała odczuwać, iż to niekoniecznie o to właśnie chodzi…, o to, że ten jej mózg/ jej głowa nie wytrzymuje teraz tak długo, aby zajmować się jedną i tą samą rzeczą… Gdyż za chwilkę doszło do niej, że ona jest taaak zmęczona, gdyż tej nocy przecież tak niewiele spała… To teraz jej notatki z tej nocy, ale może zacznijmy jeszcze od wieczora, dnia wczorajszego, którym był CZWARTEK, 07.IV.2022:

22:09 – 15 Ende of work nad wpisem, 🤗 – 22.04

A ponieważ tego dnia tak wiele udało jej się zrobić, więc jeszcze tylko szybciutko obliczyła sobie datę tego dnia i wyszła jej 17, więc dokładnie na wczoraj, dodała te cyfry i w ten sposób powstała jej 8. I zaraz odszukała właśnie informacje na ten temat, a wybrała sobie właśnie to nagranie: Numerologiczna 8 – Droga Życia + Klucz Wcielenia – Charakterystyka

Nie! To nie ma sensu takie dokładne pisanie o tym wszystkim… Tzn. sens może i by tego był, bo przecież jeszcze wczoraj po odsłuchaniu tego, byłam ponownie zachwycona, choć oczywiście ja tak naprawdę nie orientuję się, co to znaczy ten Klucz Wcielenia, czy też Droga Życia

Ale, boooszee, ja się tutaj, jak widać, kompletnie z niczym się nie wyrabiam… Bo, cholera, mam tego wszystkiego na tej mojej głowie ZBYT WIELE…😩 To teraz tylko już to naprawdę skrócę… , aby wyjaśnić choć te foty tego zdarzenia… Otóż byłam TAK CHOLERNIE JUŻ ZMĘCZONA na tej dolince, że wracałam jak jakaś niemal pijaczka.🤦‍♀️ 🤷‍♀️. No serio, przypuszczam, że przechodnie z boku, mogliby tak sobie zdecydowanie pomyśleć…

Nie było to dla mnie oczywiście kompletnie zabawne…, bo jeszcze, jak siadłam tam na ławeczce, to widziałam znowu 2 WSZECHŚWIATY [czyli 2 sroczki…] i tak sobie z nimi chwilkę rozmawiałam i bardzo prosiłam, aby pozwoliły mi już te noce normalnie/ dobrze przesypiać. I pomyślałam, że może powinnam to robić dokładnie tak, jak z tymi tabletkami np., czyli już najpierw zaczynałam dziękować za to, że te noce sobie przesypiam BEZ NICH!

Dokładnie to samo przyszło mi teraz na myśl! Poza tym, spójrz, Ty przecież za wiele rzeczy dziękujesz już tak na zaś, jak choćby m.in. za to, że już udało się Tobie spotkać TĘ miłość Twojego życia, że tworzysz z nim wspaniałą parę, która tak wiele rozumie z tego życia, że masz właściwie wszystko, co Tobie do życia potrzebne…itp./ itd. Zatem rzeczywiście to jest myśl, abyś już dziękowała znowu z góry za to, że udaje się Tobie dobrze spać!

No taaak, a dziś to już będzie ponownie z nowymi atrakcjami…, bo przecież doszłam na tej dolince do wniosku, i cholera ten Wszechświat mnie o tym przekonywał, [no a bynajmniej nie negował…], że tak właśnie będzie najlepiej! Abym, zamiast zapychania się jakimś obiadem, położyła się najpierw do spanka… I ja tu już sobie rozkminiłam, że oczywiście nie będę się kładła tak do jakiejś tam drzemki, bo ja tak nie lubię w ubraniach w pościeli!

Więc przebrałam się w cały mój strój do spania, a pomyślałam, że jak założę znowu jeszcze ten kombinezon , to będzie mi po prostu ciepło i bezpiecznie… I choć, no właśnie tego nie zdążyłam przecież nawet napisać, jak to było wczoraj…

To wspomnij jeszcze tak szybciutko, proszę.

boooszeee, ale to są właśnie te momenty, kiedy mi się tak naprawdę „trochę” odechciewa…

No dobrze, kochana moja, to ja Tobie może postaram się tutaj pomóc…

Nie! Zrobię to już sama, ewentualnie pomożesz mi dalej w tym dniu dzisiejszym! Tak więc wczoraj zaczęło być już jednak magicznie… A tutaj podam jeszcze tylko ten mój zapisek z komórki:

23:10 – 22.04 UKOCHUJE MAŁĄ MONICZKĘ 🧡, słuchając Twin Flames 💑🥰✨🤗🍀🧡

Nie, Boże, ja znowu teraz już nie daję rady… jestem taaak szalenie zmęczona, że muszę się położyć już spać. Wszystko mnie, ku…, znowu dobija… nie wiem, jak będę mogła spać z tą poparzoną nogą, czy nie będzie mnie czasem bolała… te pęcherze na niej… Teraz już chce mi się, kurwa, znowu płakać. boooszeee, jak ja się czuję w takich momentach samotna….

Masz rację, kochanie. Trzeba to przerwać i zrobić jakiś ruch, by ta narastająca w Tobie zła/ ciemna/ pesymistyczna energia mogła zostać jednak zablokowana! Także kompletnie już jej niczym nie dokarmiaj! Dlatego, aby nie myśleć i niczego sobie jeszcze czasem nie dopowiadać…, nie tworzyć żadnych czarnych scenariuszy i jakichś złowrogich wizji, zbieraj się do spanka…

No, a dziś to będzie znacznie większy hardcore, bo przecież nie wiem nawet czy znowu będę mogła założyć te skarpety… i tej mojej Małej Moniczki [termoforka] już nie wezmę…, bo leży, kuwa, w wannie mokry… Dobra, już się nie użalam, tylko zabieram się do spania! Musiałam przecież nawet zmienić sobie pościel i prześcieradło…

Kochana, ale myślę, że ta Twoja notatka, którą tu udostępnimy, wyjaśni już wszystko tym Twoim czytelnikom:

15 – 22.04 Schlaf – 22.04 KURWA, OTWORZYŁ MI SIĘ TERMOFOR, A JA OF COURSE W DEBILNYM KOMBINEZONIE… I NAPRZEKLINAŁAM SIĘ, NIM GO W OGÓLE ZDJĘŁAM, ŻE KURWA, PIERDOLĘ TO PO PROSTU!!!

///////

Jaka z tego lekcja WSZECHŚWIECIE??? 19 Nie zakładać już kombinezonu, to kuźwa wiem… A chciałam nur by war mi warm… Termofor I śpiwór tworzyły również doch to moje bezpieczne miejsce… Ja PIERDOLĘ siedzę/ leżę z tą nogą na tym leżaku, things leżą tak, jak je lass, robi mi się kalt, a na klatce noch ten zajebisty sąsiad ze swoim Stimme

Boże, nie! Ja pójdę, do tego spania, ale będę i tak, kurwa, MIMO WSZYSTKO, wyobrażała sobie, że ten Gracjan nie brzydzi się teraz mnie już przytulać!

Kochanie, co Ty wygadujesz!??? Jestem pewna, że on teraz z jeszcze większą czułością by to zrobił i by się TOBĄ W KOŃCU ZAOPIEKOWAŁ tak, jak na to zasługujesz!!! Poza tym, pamiętaj proszę o tym:

Nie, przepraszam, to było wręcz debilne stwierdzenie z mojej strony! Nie mogę nawet tak twierdzić, bo widoczna na tym blogu była już przecież niemała moja przemiana, także tej mojej fizyczności, której JA PRZECIEZ NIGDY NIE UKRYWAŁAM, ANI TEŻ SIĘ NIE WSTYDZIŁAM, gdyż pokazywałam tutaj po prostu siebie autentyczną! Z tym wszystkim, co mi się przydarzało…

Więc, gdyby nawet on okazał się jednak innym mężczyzną, w co ja absolutnie nie wierzę!!! To przecież wówczas nie miałby u mnie kompletnie szans! Bo dla mnie powierzchowność i wszystko to, co zewnętrzne odgrywa najmniej znaczącą rolę! I jestem tego nadal pewna, że dla niego również!

////////

boooszeee, nie, ja jestem po prostu załamana tym, jak ta moja noga teraz wygląda 🙊🙉🙈 Ja nie mam najmniejszego pojęcia, co mogłabym z tym zrobić??? Jak się ratować…, a jeszcze mi teraz jest, kurwa, zimno… I mi się już nawet nie chce wyobrażać, że ktokolwiek mógłby mnie przytulać, prócz mojej mamy, oczywiście… [bo ona zawsze przecież powtarza, że cokolwiek się nie stanie, to ona i tak będzie…], za czym, jak wiesz, ja również nie przepadam… No, a teraz to ja sama czuję do siebie pewien rodzaj obrzydzenia… Najbardziej za to, jak mogłam być tak głupia i w ogóle sobie to zrobić… To jest właśnie ten moment, kiedy mam naprawdę pretensje do Wszechświata, dlaczego nie dał mi wcześniej jakichś sygnałów, znaków/ sugestii, bym, cholera, nie kładła się spać przebrana w ten kombinezon jeszcze i z tym termoforem…

Otwórz zdjęcie

A w dodatku teraz nawet nie wiem, jak będzie mi się z tymi pęcherzami na nodze spało… boooszeee, wszystko mnie znowu przeraża tutaj… 😱 Najbardziej fakt, że nie mam nawet nikogo, komu mogłabym popłakać i kto zechciałby mnie uspokoić i przytulić. Nie wspomnę tu nic o tej mojej rodzicielce, gdyż ONA BYŁA DLA MNIE ZAWSZE DZIECKIEM, którym to JA MUSIAŁAM SIĘ OPIEKOWAĆ… Stąd ten obrazek tych małpek na moim pulpicie w PRIMA APRILIS… O czym nawet później napisałam tej Ani [BT] dokładnie 02.IV.2022:

boooszeee, dziś już w końcu czuję, że dochodzę do siebie ❤️ w nocy (po 10 dniach spóźnienia!) dostałam okres = mój organizm ZNOWU SIĘ ODBLOKOWAŁ… A jeszcze fakt, że 01.IV. pojawił się ten obrazek małpek na moim pulpicie również nie był przypadkiem! Wszechświat w niesamowity sposób mi to wszystko pokazuje: w sensie właśnie prima aprilisowe ukazanie mi tego, że to tak naprawdę JA BYŁAM DO TEJ PORY TYM RODZICEM! Zatem naprawdę teraz już wiem, że podjęłam BARDZO DOBRĄ decyzję, odwołując ten jej niedzielny przyjazd do mnie, DBAM O SIEBIE I STAWIAM SWOJE GRANICE 🤗.

Oczywiście w sposób, jak najbardziej kulturalny, bo rzekłam jej, że spotykam się z Ewcią, z którą przecież wypadło to nasze spotkanie z powodu tych testów psychologicznych w MSWIA. Pozdrawiam serdecznie i MEGA DZIĘKUJĘ ZA UTULANIE 🤗😘✨
Dziś medytując ponownie widziałam SROCZKĘ ❤️

Nieeee, już czuję, że nie będę mogła normalnie teraz, kurwa, z powodu tego… spać, bo to mnie boli, jak tak leżę z nogą całkiem na płasko…

*** 1:14:24 /  4:00:20 ***

Teraz dopiero, SOBOTA, 09.IV.2022, godz. 17:49, dostrzegła, że ten termofor wcale się jakoś nie otworzył, tylko on jej po prostu… pękł!!!

Widzisz, kochana moja, to przecież kompletnie nie z Twojej winy, skąd mogłaś wiedzieć, że do czegoś takiego dojdzie i że tak się właśnie stanie?

No oczywiście, że nie mogłam tego wiedzieć, ale przecież gdyby on tak spokojnie sobie leżał to by do tego nie doszło… Ja, co chwilę tam go przetransportowywałam… z góry do nóg, jak już było mi zimno… Po czym, tam mając go w stopach, również chciałam jakoś inaczej go jeszcze przekręcić… I właśnie wówczas to się stało… 😱

Dobrze, moja droga, ale teraz już sobie nie dokładaj i bardziej siebie nie biczuj! Otrzymałaś przecież wystarczającą nauczkę! Konsekwencje widoczne były/ są na tych zamieszonych przez Ciebie zdjęciach, A NADE WSZYSTKO NA TWOIM CIELE… Uważam, kochanie, że i tak jesteś naprawdę niesamowicie dzielnym i zaradnym człowiekiem! Uczyniłaś przecież niemal natychmiast to, co mogłaś zrobić wówczas najlepszego!

Pomimo wszystkiego, co jeszcze usłyszałaś od innych osób, Ty wciąż tutaj robiłaś swoje i nie dopuszczałaś do siebie tych wszystkich obaw, mówiąc sobie, że ufasz WSZECHŚWIATOWI. Oczywiście, pamiętałaś o tym, by szybciutko, prawie, że natychmiast jakoś zadziałać i właśnie coś uczynić, aby Ciebie tak nie piekło… Dlatego na wtedy byłaś tym, co się wydarzyło TAAAAK CHOLERNIE PRZERAŻONA, że próbując tu szybko zdjąć siebie ten kombinezon, a z tego odczuwalnego bólu, zaczęłaś już kląć i płakać…

Po tym, jak udało się już Tobie w końcu uwolnić i z niego się wydostać, udałaś się prędko do kuchni i tam właśnie wzięłaś ten PANTHENOL! I nim zaczęłaś psikać sobie te dosłownie pół nogi! Od kolana do kostki – czyli całą łydkę! Próbowałaś się w tym szoku, kontaktować jeszcze z kim tylko mogłaś… Jednak, jak już zastosowałaś tę piankę na oparzenia, dzięki której udało się Tobie powstrzymać ten piekący ból…, co już Ciebie wtedy uspokoiło. Wtedy też doszłaś do wniosku, że nie będziesz już zwracała uwagę na jakieś straszące Ciebie teksty, tylko stwierdziłaś, że zrobiłaś, przecież co mogłaś i co byłaś w stanie…

Dlatego następnie już… siadłaś sobie po prostu taka zrezygnowana na tym swoim leżaku i uznałaś ponownie, że skoro to się Tobie przytrafiło, [a nie miałaś już żadnych innych pomysłów, co jeszcze mogłabyś zrobić…] więc po prostu ponownie to zostawiłaś i błagałaś dalej WSZECHŚWIAT, by się wszystkim zajął najlepiej, jak tylko On potrafi…

Otwórz zdjęcie

boooszeee, Ty wiesz, jak ja się czułam??? Byłam w tak ogromnym wręcz szoku i taaak bardzo potrzebowałam jakiejś pomocy, kogoś, kto potrafiłby szybko mi doradzić i w dodatku jeszcze fizycznie pomóc z tym wszystkim…😨

Widziałam wszystko dobrze, moja Ty kochana…, ale muszę Tobie otwarcie coś tutaj powiedzieć: Nie dość, że udało się Tobie z tego wykaraskać, to jeszcze tak patrzyłam na Ciebie… I wiesz, o czym sobie pomyślałam? Że Ty byś nadawała się na jakiegoś filmowca – dokumentalistę,😉. Wciąż przecież niemal każdą czynność związaną właśnie z tą uszkodzoną Twoją nogą, chciałaś uwiecznić zaraz na zdjęciu… A teraz, myślę, mój Ty Aniołku, że przejdziemy już po prostu do pokazania tej Twojej już dalszej historii:

Jeszcze przecież wczoraj wieczorem, jak wysłałaś tę właśnie fotkę do tej Anny [BT], pytając ją, co mogłabyś teraz zrobić?

Otwórz zdjęcie

Ta Ci odpisała następującą rzecz:

Ok faktycznie słabo wygląda 😢Myślę, że powinnaś iść do jakiejś przychodni może żeby to ktoś zobaczył .. chyba że już byłaś .. oni maja specjalne oziębiające pianki które dają ulgę .. wg mojej wiedzy olejek lawendowy tez pomaga .. ale musisz sprawdzić najpierw na małej powierzchni czy cię nie uczula ..

Później jeszcze przecież również od tego Szymona usłyszałaś, pierwsze co, to byś pojechała na pogotowie, po czym, właśnie po wysłaniu mu tej samej fotki, co powyżej z takim oto napisem:

[20:05, 8.04.2022]: Wygląd mojej nogi 🙈🙉🙊

[22:26, 8.04.2022] Gratuluję!!!!!

Tak właśnie, odczytałam to wprawdzie dopiero dzisiaj, bo przecież wczoraj jeszcze mój zapisek:

21:10 – 22.04 z poparzoną Bein, załamana nahm MIRTAGEN i try to sleep

I jak się obudziłam to włączyłam sobie to WiFi, a dziś spałam jakoś prawie do 11! I w ogóle nie musiałam w nocy wstawać!!! Także wówczas m.in. dostrzegłam dopiero to jego gratuluję… No naprawdę wkurzył mnie już tymi słowami do tego stopnia, że mu odpisałam:

[10:59, 9.04.2022]: Szymon, kurwa, zaraz Ciebie zablokuję, bo takimi swoimi zajebistymi tekstami mnie wprost dobijasz! Oczywistym dla mnie jest, że skoro jeszcze w ogóle wysłałam Ci to zdjęcie, to raczej w tym celu, abyś doradził mi, co teraz powinnam robić…, bo to, że tych pęcherzy nie wolno mi przebijać, to już wiem… Wczoraj byłam tym wszystkim tak załamana, że musiałam aż wziąć tabletkę na sen, których JUŻ DAAAWNO NIE BIORĘ I dopiero teraz się obudziłam i wciąż boję się zaglądać, jak ta moja noga wygląda… Ale cieszę się choć z tego, że mnie w ogóle nie bolała i nie boli nadal.

Widziałam, moja kochana, że później również odezwała się do Ciebie Ewcia, gdyż właśnie jeszcze wczoraj taka już znowu wszystkim załamana, próbowałaś do niej przedzwonić… I na jej pytanie, czy dzwoniłaś, Ty odpowiedziałaś:

[11:07, 9.04.2022] A tak, kochana, dzwoniłam do Ciebie wczoraj, po tym, jak byłam załamana, bo poparzyłam sobie nogę… [i tutaj przesłałam właśnie te zdjęcia, co na samym początku zamieszczone]

[11:08, 9.04.2022] EWCIA: Jak ty to zrobiłaś kochana?

[11:12, 9.04.2022]: Położyłam się do spania z… termoforem, jak zwykle, który mi się później otworzył jakoś i ja jak zaczęłam czuć to niebywałe gorąco, to przerażona 😰 próbowałam tu szybko się ratować I piekło mnie strasznie. Ale na szczęście miałam PANTHENOL i nim sobie popsikałam. Teraz dopiero się obudziłam, bo z tego przerażenia, to musiałam aż wziąć tabletkę na sen i obecnie aż się boję na tą nogę spoglądać… Jedyne co mnie pociesza to fakt, że mnie ani teraz ani przez całą noc nie bolała. Aczkolwiek byłam, uwierz mi, PRZERAŻONA 😰 😱

Po ok. 20 minutach wstałaś jednak i zajrzałaś, jak ta Twoja noga wygląda teraz… I jak tylko ją zobaczyłaś…, a wyglądała ona tak:

No cóż mogę rzec, powiem tak: dla kogoś tak całkiem z zewnątrz, nie lekarza, jak również nie już tak jednak doświadczonej przez życie osoby,🤦‍♀️😝, wygląda to naprawdę przerażająco… Gdyż dla mnie samej takie również było. A jestem zdania, że gdybym nie wiedziała całkowicie nic o ciele ludzkim, to także byłabym wprost zszokowana i zalękniona… Teraz już jednak BARDZO DOBRZE O TYM WIEM, że te pęcherze nie są absolutnie niczym złym i nie wolno ich przebijać samemu! Po czym, spójrz, jeszcze jak ta konwersacja moja i Ewci dalej wyglądała:

[11:29, 9.04.2022]: Wygląda dobrze jak na taką akcje Panthenol jeszcze i powinno się wchłonąć

[11:30, 9.04.2022]: Ale w tym PĘCHERZU JEST TYYYLE WODY, 🤷‍♀️. Wiem, że nie mogę jego przebijać

EWCIA DZIÓBEK (NEW ME 🤗): To się wchłonie, spokojnie

Ale co mogę innego zrobić, aby jej ubyło?

Pij rumianek, zrób sobie relaks, nasze ciało ma wszystkie narzędzia do regeneracji Jakbyś maść z aloesem lub aloes miała to byłoby fajnie ale jak nie to spoko A boli cię to?

Na całe szczęście NIE BOLI

Rumianek, nagietek tez możesz przykładać, ale tak na prawdę to samo się to zagoi Tylko cierpliwość😉

Ewciu, nawet nie wyobrażasz, jak ja Ciebie kocham za takie właśnie podejście, bo ja RÓWNIEŻ TAK UWAŻAM

😘🤗💚

Tylko, kurwa, wczoraj już byłam tym tak przerażona, że dzwoniłam nawet i do mojej mamy (NA CAŁE SZCZĘŚCIE NIE ODEBRAŁA!), później do mojego brata, i tak próbowałam się skontaktować taka przerażona jeszcze z kilkoma osobami… Nawet z Szymonem z OdNowy….


[12:22, 9.04.2022] Właśnie stuknęłam o krzesło i SAMO MI PĘKŁO. Dalsza relacja

Ostatecznie to po prostu lekko zabandażowałam
[12:27, 9.04.2022] Zrobiłam sobie rumianek i oglądam właśnie po raz 3-ci „Sekret Kodu Mojżesza”.

Po czym zadzwoniła do Ciebie Twoja mama, bo przyjechała właśnie do Marcina i od niego dowiedziała się, że masz ponownie poparzoną tę nogę… I Ty, moja kochana, zaraz jak ona tylko powiedziała Tobie, że usłyszała od Marcina, że wczoraj poparzyłaś sobie nogę…, bo przecież jak już później jeszcze ona do Ciebie odzwoniła, to rzekłaś jedynie, że jesteś już zmęczona i kładziesz się właśnie spać.

Bo już istotnie byłam zmęczona tym wszystkim… A poza tym, przecież doskonale wiem, aby nikogo bliskiego na noc takimi rzeczami nie martwić, a już zwłaszcza taką osobę, jaką jest moja mama… Dlatego po prostu już to ucięłam. Oooo raaaanyy, a teraz jeszcze na fejsie pokazało mi się wspomnienie:

Ja naprawdę odnoszę już coraz częściej wrażenie, że nie ma tych przypadków, a już zwłaszcza w tym moim życiu… Że tu nieustannie WSZYSTKO DZIEJE SIĘ TAK, JAK MIAŁO WŁAŚNIE BYĆ! Nawet to, że poparzyłam sobie, kurczę, po raz kolejny tę nogę… Tak poza tym, teraz znowu do mnie doszło, że to przecież to prawa, więc może, cholera jasna, to jest ponownie związane z tym moim nieszczęsnym ojcem… [albo już po prostu niepotrzebnie sobie cokolwiek jeszcze dalej sama dodaję!] boooszeee, a teraz jeszcze po tych zdjęciach [JAK DOBRZE, ŻE JA JE W OGÓLE ROBIŁAM!!!] dostrzegam, że przecież ta poparzona stopa wtedy… również była po tej stronie mojego ciała… 🤦‍♀️🤔🙈

Kochanie, tak masz rację PRAWA STRONA = MĘSKA. Ale zastanów się proszę, czy jedynie ten Twój nieszczęsny ojciec był jedynym mężczyzną w tym Twoim życiu?

Oooo boooszeee, nigdy do tej pory tak o tym nie pomyślałam… Oczywistym jest, że nie jedynie on… Przecież był jeszcze i mój były mąż… , a z takich dobrych przykładów to także mój dziadek i brat…

Nie uwierzysz, co mi teraz przeszło na myśl jeszcze….Tak sobie pomyślałam o tym, że przecież tak naprawdę, ich wszystkich w pewnym sensie straciłaś…. Oczywiście brata na całe szczęście nie dosłownie, bo ON WCIĄŻ ŻYJE i jest MEGA WSPANIAŁYM WOJOWNIKIEM, tak, jak i zresztą jego siostra,😉 !

Ale spójrz, przez te wydarzenia, które miały miejsce…: także Twój brat dużo stracił…, bo nie jest on już „taki” sprawny… A to wszystko znowu zaburzyło także ten Twój porządek i w ogóle Twoje życie, w którym przecież już zdążyłaś wystarczająco dostać w kość! Celowo użyłam, opisując Twojego brata, określenie „TAKI sprawny„, gdyż doskonale już obydwie wiemy, jak on podchodzi do tego życia! Dla niego przecież, nigdy nie ma żadnych problemów! Jest on naprawdę niesamowitym wręcz fighterem!

Boże…., 🤔, rzeczywiście…, właściwie dopiero mi to uświadomiłaś… Tzn. nie mam tu oczywiście na myśli określenia Marcina, bo uważam, że jest niesamowitym PRAWDZIWYM WCIĄŻ KARATEKĄ! On już nie raz przecież pokazał chyba całej rodzinie, to swoje obecne podejście, które myślę, że najlepiej można scharakteryzować po prostu tymi słowami:

Kochana moja, ale przecież Ty również TAKA JESTEŚ! I wszyscy tu o tym wiedzą, że Ty moja droga zostałaś przez to życie naprawdę BAAARDZO doświadczona. Dostałaś już tak niesamowicie wiele razy od życia w kość i po głowie. Lecz Ty kochana, znosiłaś i wciąż znosisz to w sposób wprost niewiarygodny, a doskonale o tym wiemy, że

A Ty, moja najdroższa potrafisz znieść i wspaniale wręcz przetrwać przecież i jeden, i drugi ból!

Mi się naprawdę cały czas wydaje, że nie jestem nikim nadzwyczajnym, a już tym bardziej kimś wielkim. Powracając jednak do tego, cóż do mnie teraz właśnie doszło… Dziękuję Ci bardzo, bo rzeczywiście, może dokładniej w tym temacie/ kierunku.. powinnam doszukiwać się jeszcze dalej jakichś wyjaśnień tego wszystkiego, co mi się przydarza… Ale choć póki co, to już zostawiam, bo jest tego jednak zbyt wiele, jak na moją głowę…

Tak też i mi się wydaje, moja Ty kochana! Zostaw już to wszystko teraz przed spaniem. A pomyśl sobie raczej, jaka Ty znowu byłaś cholernie dzielna! Ile musiałaś znieść i się nagimnastykować, jak choćby tylko przy: zmienianiu pościeli, suszeniu suszarką tego spania, ponownym chronieniu swojej rodzicielki, próby osuszania jeszcze wczoraj tego śpiwora… Po czym i tak stwierdziłaś, że nie możesz przecież tak długo stać, więc już go zostawiasz, aby sam wysechł… Uczyniłaś przecież wystarczająco dużo! Gdyż nawet zmieniłaś prześcieradło na właśnie czyste i suche…. A robiłaś to, kochana wszystko sama! Nie miałaś tu przecież w nikim pomocy! A tak marzyłaś jeszcze, aby ktoś zaparzył choć Tobie herbatkę…

Ahhh, wiesz, czasem tak już sobie myślę o tym, co przedstawia choćby ten obrazek:

Tak, kochana moja, doskonale o tym wiem, w jaki sposób Ty już się czujesz, z tym wszystkim, co się Tobie przydarza…. Ale teraz pomyśl sobie właśnie o tym, że…. Jesteś naprawdę MEGA DZIELNYM CZŁOWIEKIEM, co więcej powtarzam! KOBIETĄ! Która powinna teoretycznie być taka słaba i nieporadna… A Ty co? Wciąż sobie powtarzasz te słowa… I tak później, właśnie choćby dziś, jak już ten pęcherz uległ jednak pęknięciu, to również przecież musiałaś się nagimnastykować, aby założyć sobie i ten bandaż wraz z opatrunkami. Ale, kochana moja dokonałaś tego! Po czym tak po 2 godzinach doszłaś do wniosku, że może jednak zrobisz to na noc, a teraz po prostu pozwolisz jeszcze skórze oddychać, by jej czasem nie ukisić

Tak właśnie postanowiłam! A dodać tylko jeszcze muszę, że właśnie, jak rozmawiałam z moją mamą, to prócz tego, jak już ją uspokoiłam, że tym razem to nawet mogłam spać w skarpetkach, hehe, bo teraz to nie stopa, tylko łydka [a oczywiście jej ŻADNYCH ZDJĘĆ NIE PRZYSYŁAM]. Powiedziałam jedynie, że teraz to jest pęcherz [a ona, jak i Marcin już także dobrze o tym wiedzą, aby SAMEMU ich nie przebijać!] ja jednak rzekłam, że ja również o tym wiem, lecz właśnie stuknęłam nogą o krzesło i po prostu ten sam mi pękł…

No i moja mama wówczas do mnie, coś co przecież już wiem, 🤭. Że no czasem i tak bywa, to teraz trzeba to po prostu zostawić i najzwyczajniej w świecie już tylko odpocząć. Ale wiesz co mi jeszcze rzekła? Że oczywiście, jak będzie taka potrzeba, to ona jak najbardziej jest znowu w gotowości, aby przyjechać do mnie. Ja ją jednak uspokoiłam, bo stwierdziłam, że mam tu przecież obok sąsiadkę, którą mogę prosić o pomoc, jak również powiedziałam, że jest także Ewcia, do której także mogę się zwrócić zawsze, jak będę czegoś potrzebować. A poza tym, to obecnie już mogę sama wstawać i normalnie choć się przemieszczać. A ona wtedy do mnie, no tak… Ale teraz to chyba ten Twój wyjazd do Elbląga będzie także niemożliwy…

I ja tak sobie myślę… 🤔, ale ta komunia Kacperka to dopiero w maju… A ona mi wówczas rzekła, że przecież te święta Wielkanocy teraz będą… A do mnie właśnie doszło, że kurczę, no rzeczywiście! I dokładnie to był dla mnie kolejny znak, że może właśnie dlatego to wszystko się teraz zadziało…

Tak naprawdę jednak nie wspomniałam o tym wcześniej, ale to było właśnie chyba tego dnia, kiedy to miała miejsce ta nasza ok. pół godzinna rozmowa telefoniczna… Wówczas bowiem usłyszałam od mojej mamy, że ona to nie będzie raczej nic takiego na te święta robić, tzn. oczywiście dla mnie i dla Marcina naturalnie coś przygotuje, jednak ona sama nie będzie mogła wtedy przecież jeść, bo zaraz 20.IV. ma mieć ten zabieg /operację usunięcia tych kamieni… I ja wówczas pomyślałam sobie, oooo boooszeee, czyli jednak WSZECHŚWIAT nad nami tu czuwa!

Tak, kochana moja, doskonale wiem, co miałaś na myśli! Bo bynajmniej nie to, że Twoja mama idzie do szpitala na usunięcie tych kamieni! Ty ucieszyłaś się tylko z tego, że nie będzie tych świąt nawet tak wyprawiać

Dokładnie tak sobie pomyślałam, a później nawet jej to rzekłam, że na całe szczęście…, bo w przeciwnym razie miałabym znowu wyrzuty sumienia, że przyjeżdżam na gotowe i w niczym nie pomagam… A tym bardziej, jak wiem, że ona widzi tylko jednym okiem…

Ale, kochanie tutaj trzeba wspomnieć o jeszcze jednej BARDZO istotnej rzeczy! Otóż tego dnia, jak właśnie dzwoniłaś do swojej mamy, było to chyba jakoś późnym popołudniem już… A zadzwoniłaś po to, by się dowiedzieć, jak było na tym badaniu tarczycy i właśnie wtedy usłyszałaś od niej, iż ona się już także obawiała… A okazało się, że nic tam jej się nie powiększyło i że wszystko jest tak, jak było wcześniej…

Wówczas jej rzekłaś, że przeogromnie się cieszysz, bo właśnie jeszcze tego dnia z rana [naprawdę!] puściłaś do niej POZYTYWNĄ ENERGIĘ i [naprawdę znowu!] prosiłaś WSZECHŚWIAT/ BOGA, aby wysłał jej tą dobrą energię, która zadba o to, aby wszystko było dobrze z jej zdrówkiem! I Twoja rodzicielka wtedy właśnie tak bardzo Ci za to podziękowała!

Rany, przed chwilką ponownie dostrzegłam, że ten Neale Donald Walsch będzie prowadził znowu ten wykład, hehe. Zatem ja co? Po raz kolejny się na niego zapisałam…🤭 Bo jakoś niesamowicie dobrze mi się tego słucha… Poza tym próbuję z tego jak najwięcej zapamiętać, wynotować… A tak naprawdę nie wiem, czy znowu, już 3-ci raz obejrzałabym go całego…, bo przecież za drugim razem, widziałam tylko sam początek, po czym to jednak już wyłączyłam…

Dobrze, kochana moja, ale może teraz już jednak zakończymy ten wpis i spojrzymy jeszcze, jak to obecnie wygląda do tej muzyki, którą tu zamieściłaś, ok?

To może tylko teraz pochwalę się tym, iż dziś właśnie tak sobie znowu rozmyślałam, co by tu zjeść… A ponieważ doszłam do wniosku, że owszem tę głodówkę sobie jeszcze wykonam…, ale może jak już nie będę musiała absolutnie mojego organizmu niczym od wewnątrz wspierać i tak właśnie podgrzałam sobie to, co miałam w tym moim garnuszku.

Otwórz zdjęcie

Do niego zaraz wcisnęłam i duży ząbek czosnku oraz wtarłam troszkę jeszcze marchewki i wcięłam także natkę pietruszki! Do jedzenia tego właśnie w kuchni przy stole, gdzie zahaczyłam następnie tą nogą o krzesło [tam nastąpiło pęknięcie tego pęcherza!🤦‍♀️].

I wówczas włączyłam sobie do oglądania właśnie to: PRZEPIS NA ZDROWE ŚNIADANIE NIE TYLKO NA WIELKANOC – PRZEPIS. Kocham oglądać te jej nagrania, uwielbiam wprost, jak słyszę te słowa: Ku zdrowotności i życia radości 🧡.

Niesamowicie podoba mi się to, jak ta Agnieszka Cegielska prowadzi ten swój program! Ona jest po prostu fantastyczna, bo jest całkowicie sobą, a ja właśnie z takimi osobami rezonuję,🤗. Naprawdę, to jej podejście jest, jak już rzekłam niemal zniewalające! No i oczywiście te jej wspaniałe przerywniki, typu Bach, bach, bach, bach... i te jakże mądre stwierdzenia: KAŻDY MA SWOJE WŁASNE KUBKI SMAKOWE/ NALEŻY SŁUCHAĆ WŁASNEGO CIAŁA, WŁASNEJ DUSZY/ KUCHNIA TO NIE LABORATORIUM!/ PRÓBUJCIE NOWYCH RZECZY I NAPRAWDĘ NIE TRZEBA TRZYMAĆ SIĘ JAKICHŚ SCHEMETÓW, NIECH ONE STANOWIĄ DLA WAS TYLKO INSPIRACJĘ/ MACIE SŁUCHAĆ POTRZEB SWOJEGO ORGANIZMU I CZAROWAĆ/ JEMY OCZAMI/ IM WIĘCEJ TEJ ZIELENINY TYM LEPIEJ [kocham ją i to jej podejście do życia, hehe]

*** 1:34:34 /  4:00:20***

No dobrze, moja Ty cudna, spójrz tylko, ile Ty już dziś znowu rzeczy zdążyłaś dokonać! Choćby TYLKO w tym wpisie, a pominę już to, iż Ty obecnie także nie jesteś przecież całkiem fit… I tak, kochanie moje, wciąż i nieustannie musisz napawać tu WSZECHŚWIAT wprost dumą!

A zamierzasz przecież jeszcze zamieścić ten właśnie film „Sekret Kodu Mojżesza” także na LinkedIn. Już z cała pewnością opracujesz do tego coś równie twórczego. A właśnie w ten CZWARTEK, 07.IV.2022 opublikowałaś tam następujące rzeczy:

Kochani, jeśli jeszcze nie rozliczaliście swojego PITu i nie oddajecie swojego 1% dla nikogo, na jakiś inny cel, będę SZALENIE WDZIĘCZNA, jeśli przekażecie go na moje subkonto 😘🧡🍀🤗

I pamiętajcie o tym, że, TAM GDZIE ENERGIA PŁYNIE, TO ROŚNIE! Także nie skupiajcie jej na tym, co Wam ją kradnie, tylko koncentrujcie się na tym, co możecie rzeczywiście uczynić! I nie przejmujcie się rzeczami, na które nie macie wpływu!…

Dalej zaś:

TEGO ŻYCZĘ NAM WSZYSTKIM!🧡🧡🧡

Brak alternatywnego opisu tekstowego dla tego zdjęcia

W dodatku, Ty moja cudna artystko przygotowałaś także coś takiego:

Poza tym, wysyłam Wam również jeszcze wiele dobrej, pozytywnej energii, wraz z moim uśmiechem i pamiętajmy o tym, że sami możemy zmieniać myśli pojawiające się w naszych głowach na te pozytywne, MIMO WSZYSTKO! Pomimo tych trudnych czasów i tej jakże popapranej obecnej rzeczywistości…!

Brak alternatywnego opisu tekstowego dla tego zdjęcia

Kochana moja, to teraz już przygotuj się do spanka, a dziś już postanowiłaś, iż brak termoforu wcale przecież nie oznacza odejścia tej Twojej Małej Moniczki! Ona jest bowiem zawsze przy Tobie, a dokładnie teraz przyszedł Tobie do głowy kolejny pomysł… Że może to, że ten termofor się Tobie uszkodził, był znakiem, że ona nie jest wcale już czymś osobnym, że właśnie się z TOBĄ zintegrowała!

Widzisz, moja Ty cudna, to jest po raz kolejny Twoje wręcz zniewalająco optymistyczne podejście do obecnej rzeczywistości, kiedy to mogłabyś jęczeć i narzekać, jak to się Tobie źle dzieje, a Ty co? Wciąż wyszukujesz tych plusów!!! Tak jak i choćby to, że właśnie w tym wszystkim to nawet sobie pomyślałaś, że na całe szczęście już choć skończył się Tobie ten Twój okres, 🤭.

No bo wiesz, ja naprawdę już próbuję w tym wszystkim doszukiwać się jeszcze jakichś plusów. I choć wiadomym jest, że na całe szczęście tego kubeczka tak często wypróżniać wcale nie muszę, to rozumiesz, jak to jest, mam nadzieję… Chodzi o to, by dostrzegać właśnie najdrobniejsze jakieś plusy i dobre strony, może nawet je sobie wyolbrzymiać! A dlaczego, powiedz mi nie miałabym tego robić? Przecież tylu ludzi skupia się na jakichś problemach i właśnie je przerysowuje nawet, więc dlaczego by nie postępować inaczej i całkowicie odwrotnie!

No jesteś naprawdę genialną wprost kobietą!!!

Oczywiście, że taka jestem! Taką już się też urodziłam, no co zrobisz, buhaha, 🤣. I tak! Wciąż zdarza mi się grzeszyć tą skromnością jednak 😜. Ale tak naprawdę, ja kocham być właśnie w takim stanie! Kiedy to mam już, na wszystko, co ode mnie niezależne i na co nie mam żadnego wpływu, totalną zlewkę…

Bo myślę sobie, że kurczę, nad pewnymi rzeczami, które nam się przydarzają nie mamy jednak większej kontroli…. No a bynajmniej, w moim przypadku tak jest, jak muszę się TYYYLOMAAA RZECZAMI TUTAJ SAMA TYLKO ZAJMOWAĆ… , więc aby już całkiem nie zwariować i nie oszaleć, postanowiłam się choć nimi już tak nie stresować… Zrobiłam, przecież co mogłam najlepszego! Zadbałam o siebie samą tak, jak tylko potrafiłam i jak umiałam to najlepiej! A to, co się stało, to się przecież nieodstanie… Jak to mówią: musztarda po obiedzie, albo inaczej… ŻYCIE… bo co zrobisz, jak już nic nie możesz zrobić?

I nawet, myślę sobie, jak mi jakieś blizny na tej nodze teraz zostaną, to mówię sobie, no cóż…, to trudno 🙈 A bo to, kurczę, pierwsza? Mam ich już całe mnóstwo

Jednak muszę tu przyznać, że przecież zarówno na mojej twarzy [po przewróceniu się], jak i na tej poparzonej jeszcze kiedyś stopie, potrzeba naprawdę dobrego oka, aby mogło dostrzec, że tam również dawno temu coś było😋.

Ale przecież nawet gdyby, jakiś tam ślad po tym zdarzeniu pozostał nadal widoczny…, to co? Mam teraz z tego powodu płakać i się żalić? Przecież to jest TYLKO CIAŁO, dlatego znacznie bardziej wolę podchodzić do tego właśnie w ten sposób:

Kochana Ty moja, jestem tego pewna, że WSZECHŚWIAT, choćby poprzez te numery, próbuje nieustannie Ci zakomunikować następujące rzeczy:

Nie mówiąc już tego, cóż obecnie sama dobrze wiesz! A jest to niemal oczywistym, gdyż, kochana, to Twoje życie naprawdę NIE JEST NICZYM PRZECIĘTNYM I TRADYCYJNYM! Zatem już nigdy, przenigdy niech nie przyjdzie Tobie na myśl to, co widnieje na poniższym obrazku:

A w ten czwartek, o którym wspomniałaś, prócz tego, że opublikowałam to właśnie na LI, to zdążyłam tego dnia porobić także całe mnóstwo jeszcze innych rzeczy, bo:

  • na fejsie zamieściłam także taki właśnie post:

Kochani, przesyłam Wam wszystkim wieeele potrzebnej energii i słońca wraz z moim uśmiechem, a przy okazji dzielę się pomysłem na to, jaką przybrałam metodę na dodanie marchewki do sałatki, którą dziś właśnie na śniadanie sobie znowu zrobiłam [prócz ponownie odjechanej, kreatywnej i ZDROWEJ oraz PYSZNEJ pasty do kanapek 😜]

  • tam również pod tym dodałam także:

A tak, poza tym, jeśli jeszcze nie rozliczaliście swojego PITu i nie oddajecie swojego 1% dla nikogo, na jakiś inny cel, będę SZALENIE WDZIĘCZNA, jeśli przekażecie go na moje subkonto😘😘😘 I pamiętajcie, kochani, GDZIE ENERGIA PŁYNIE, TO ROŚNIE! Także nie skupiajcie jej na tym, co Wam ją kradnie, tylko koncentrujcie się na tym, co możecie rzeczywiście uczynić! I nie przejmujcie się rzeczami, na które nie macie wpływu

****

A teraz [14.IV.2022, CZWARTEK] jeszcze przeniósł się jej również ten obrazek:

****

  • opłaciłam też i komórkę, i mieszkanie, a także przesłałam mamie 50 zeta na święta, by m.in. zakupiła dla Kacperka Raffaello oraz jakieś jajo Kinder
  • przesłałam także informację o tym 1% dla mnie, tym 2 najstarszym dziewczynom z tych warsztatów z AUTOHIPNOZY, które bardzo polubiłam i z którymi miałam zeszyty/ notatniki w takiej samej okładce! [po nich właśnie stwierdziłam znowu, że to WSZECHŚWIAT jakoś mi wskazał osoby, z którymi rezonowałam :P]
  • a dzień wcześniej zamieściłam w końcu opinię o tym warsztacie! A poniżej jeszcze moja konwersacja

[08:48, 7.04.2022] Ania (5)🌠: Hej Moniko, nieśmiało przypominam się o opinie 🥰

[08:50] Dziękuję bardzo za przypomnienie 😘 [09:33, 7.04.2022] Wystawiłam opinię🙌

[11:40, 7.04.2022] Ania (5)🌠: Bardzo dziękuje 🙂 a gdzie wystawiłaś? 😊
[16:10, 7.04.2022] Już widzę. Dziękuję ❤️ Aż mi się łezka w oku zakręciła. Piękna recenzja ❤️

Czyli widzisz, kochana moja, jak to jest. Przecież w tym Twoim życiu naprawdę można wręcz niesamowicie rozpoznać tę właśnie funkcję:

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

A teraz, już prawie 23… to zabieramy się już do spanka! A dzisiaj już może nawet uda się bez żadnej tabletki tylko z medytacją, czyli całkowicie odwrotnie niż zrobiłaś to wczoraj 😉.

*** 1:44:07 /  4:00:20 ***

(…)

Zawitał WTOREK, 12.IV.2022, Mała Mi ma naprawdę bardzo trudny ten czas teraz… Ustaliliśmy, że, w takim razie, powklejamy tutaj, po prostu to, co się u niej działo.

boooszeee, a teraz weszła jeszcze na tego fejsa, by przedstawić poniżej tutaj zdjęcia, do tej relacji i natrafiła na takie oto słowa:

Czasami cały świat chce cię zniechęcić do poszukiwań i prawdy, ale wiara i zaufanie w coś, co jest właśnie prawdą i rzeczą naturalną, jest oczywista nie dla zewnętrznych spraw. Niektórzy wierzą tylko w bajki.

Jeszcze wczoraj, tj. w PONIEDZIAŁEK, 11.IV.2022, wybrała się jednak do lekarza… Ponieważ uznała, że może się przecież normalnie poruszać, choć tak naprawdę na TEJ nodze nie jest w cale w stanie tak długo stać, lecz przecież idąc używa ich dwóch na raz, zatem na tej jednej wcale długo nie stoi… Tego dnia dostrzegła, że ukazał się nowy filmik Gracjana, także odtworzyła go sobie jeszcze. Stwierdziła jednak, że ona potrzebuje naprawdę czegoś spokojniejszego, zwłaszcza w obecnym stanie…

Zatem po obejrzeniu go do końca, potrzebowała się po prostu uspokoić i włączyła sobie ponownie swoją siostrę, a mianowicie to: Podnieś wibracje. Uzdrawiaj swoje serce i swoje życie. Zaufaj, a następnie włączyło jej się SAMO Ho’oponopono (ponad 1h) 💙 ( Mantra💙 Modlitwa💙Medytacja ) – [Krystyna Anna Sukiennik]

Ale wydaje mi się, że znacznie właściwszym, aby móc tutaj być lepiej zrozumianą [ciągłość wydarzeń], należałoby dodać to, co napisałam jeszcze tej Ani (BT), zaraz potem, jak to się właśnie wydarzyło, czyli w ten PIĄTEK, 08.IV.2022

[20:39, 8.04.2022] Nie byłam w żadnej przychodzi, bo to się stało dopiero późnym popołudniem😫 A jutro jest przecież sobota… Teraz jeszcze nie wiem, jak w ogóle dam radę zasnąć… boooszeee, a powiedz mi, co to oznacza z perspektywy TOTALNEJ BIOLOGII? Prócz tego, że jestem głupia 🙈 Pytam WSZECHŚWIAT, czego ma mnie to niby nauczyć i jakiej ja jeszcze lekcji nie pojęłam?

Wiesz, co jest najgorsze? Ja NIE MAM TU NIKOGO, KOMU MOGŁABYM SOBIE POPŁAKAĆ I SIĘ POUŻALAĆ … A co najważniejsze, kto by mnie po prostu z troską przytulił (lecz nie przejęciem/ przerażeniem – jakby to z całą pewnością zrobiłaby moja rodzicielka, gdyby się tylko dowiedziała…) boooszeee, a teraz siedzę jeszcze na kibelku, nie położyłam się w ogóle, a już zaczynam odczuwać, że mnie trochę boli… A co dopiero jak dotknie powierzchni łóżka…

///////

[08:55, 11.04.2022] Hej kochana, widok mojej nogi TERAZ 🙈 jak skończę medytację Honoponopno ❤️ to pójdę do przychodni…
[09:03, 11.04.2022] Aniu, właśnie ryczę… Doszło do mnie, że to wszystko co się dzieje z moim ciałem DOTYCZY PRAWEJ STRONY… A ta jest przecież MĘSKA, moja mama tak naprawdę ZROBIŁA WSZYSTKO CO MOGŁA, ABY CHRONIĆ WŁASNE DZIECI: mnie i Marcina… boooszeee, ta blizna po wycięciu komórek rakowych TEŻ JEST WŁAŚNIE PO PRAWEJ STRONIE…🤦‍♀️

Tutaj chciałabym jeszcze odnieść się, co do tej blizny po wycięciu tych „raczków”. Otóż właśnie jak o tym jej wspomniałam, jak tam u niej byłam w ten czwartek, 31.III.22, to ona mnie wtedy zapytała, bo skoro stwierdzałam, że nie miałam takiej bliskości z własną mamą, to ona rzekła, że prawdopodobnie objawiło się to właśnie w ten sposób, że na dekoldzie wykryto mi te komórki rakowe… A jeszcze wówczas, zapytała też, czy mama karmiła mnie piersią i jak powiedziałam, że chyba tak… To ona wtedy mi rzekła, że być może był to jedyny taki krótki moment, kiedy mogłam czuć tę bliskość.

A tak naprawdę, ja przecież nawet nie wyjaśniłam, jak do tego doszło… Że to był czas, kiedy bardzo chciałam mojemu bratu jeszcze pomóc [a ten był naturalnie już po swoim wypadku…], a ponieważ wtedy miałam wystarczająco dużo hajsu…, więc udałam się do prywatnego dermatologa w Elblągu właśnie, pokazując fotki nóg Marcina… Przy okazji, ponieważ to był Dzień Matki, zatem koniec maja, więc ja poprosiłam, aby także obejrzała również moje ciało… I tak… [tu już skrócę, bo tak naprawdę dokonało się to u onkologa w Gdańsku…] tutaj doszło do wykrycia mi tych komórek rakowych na moim dekolcie… Więc tak naprawdę ja się z tego cieszę, że w ogóle mi je tak wcześnie wykryto, zanim jeszcze cokolwiek gorszego zaczęło się tam robić… A chciałam przecież tylko pomóc bratu, a w ten sposób pomogłam również sobie!

Właśnie przed chwilką, 12.IV.2022, g.13:36, skończyłam ponad 37 minutową rozmowę z moją mamą! Zadzwoniła do mnie, tak, jak mi obiecała, bo chciała się dowiedzieć, co u mnie… Oczywiście na początku nie odebrałam, bo chciałam najpierw skończyć to, co zaczęłam. Przekształcenia w tym wpisie, do których również tu się odniosę.

Dobrze, kochana moja, to może napisz choć w tych punktach takie główne rzeczy, bo zaraz umknie Ci to ponownie 😉.

Ok. zatem taki szybki, totalnie tematyczny skrót, najpierw z tych rzeczy, o które ją jeszcze na koniec zapytałam:

  • karmiła mnie i Marcina piersią do 3go miesiąca życia! (ponieważ to były czasy, że niemowlę nie leżało jeszcze wraz z mamą po porodzie na sali, tylko było donoszone… A akurat w moim przypadku, zawsze, jak mnie pielęgniarki do niej przyniosły, to ja, jak tylko poczułam jej bliskość i pierś, to podobno nie byłam wcale zainteresowana jedzeniem, 🤭. Lecz od razu, jak czułam ciepło ciała swojej mamy, to niemal natychmiast, zamiast ciągnąć cyca i jeść, to ja smacznie zasypiałam. boooszeee, jak ja to usłyszałam, to wydało mi się to niemal takim wtedy właśnie logicznym, że skupiałam się przede wszystkim na tym, czego tak bardzo mi przecież brakowało! A to jedzenie miałam w głębokim poważaniu wówczas, hehe, 😉. I choć, później pielęgniarki opieprzały moją mamę, że DLACZEGO ONA MNIE NIE KARMI? jak jestem do niej przyniesiona, to mama powiedziała, jak sytuacja wyglądała… I choć naprawdę starała się mnie tam przebudzić, dotykając części mojej buźki, mojego noska, czy uszka… , to ostatecznie i tak przy jej piersi usypiałam, 🤗. A gdy urodziła Marcina, to nie dość, że położono jej go od razu na brzuchu, to wówczas już donoszono dziecko, wtedy kiedy ono rzeczywiście było głodne i płakało. A nie wymyślano jakichś głupich teorii, że w danych godzinach niemowlę powinno być karmione…. 🤦‍♀️)
  • sama dorastała w stanie wojennym, ale jakoś tego nawet nie odczuła tam, gdzie wówczas mieszkali, gdyż to była wieś
  • pytała mnie, jak tam noga, ja do niej, że właśnie wczoraj POSZŁAM JUŻ DO LEKARZA, ta lekarka tam, prócz tego, że przepisała mi ten krem [ARGOSULFAN: https://www.mp.pl/pacjent/leki/lek/100161,Argosulfan-krem, https://portal.abczdrowie.pl/argosulfan-sklad-i-dzialanie-wskazania-przeciwwskazania-dawkowanie, https://www.medicover.pl/leki/argosulfan/%5D, dała mi również skierowanie na jutro, 13.IV.2022 do chirurga

Dobrze, kochana, ale powinnaś jeszcze tutaj dodać, że powiedziałaś jej także, iż doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, że przecież po tym Twoim ostatnim incydencie z tą poparzoną stopą, także nikt nie mógł w to uwierzyć, że NIE BYŁAŚ U ŻADNEGO LEKARZA Z TYM! A wówczas z całą pewnością taki zwykły lekarz także dałby Ci jeszcze skierowanie do chirurga, choćby tylko po to, żeby tak się zabezpieczyć.

No tak właśnie, m.in. o tym sobie rozmawiałyśmy, ale ahhh… sama dobrze o tym wiesz, że nie tylko o tym była ta rozmowa…, ale ja naprawdę nie mam na to czasu, bo BARDZO chcę sprostować tutaj jeszcze kilka rzeczy, choćby to, że uważam, iż przedstawiłam jej obraz właśnie tak bardzo niepoprawnie, co między innymi doniosłam również [właśnie wyleciało mi z głowy, co chciałam tutaj rzec…🤷‍♀️]

W każdym razie póóóźniej do mnie to dopiero doszło, że najwidoczniej przedstawiałam do tej pory ją/ to tak, jakbym miała jakąś nie wiem, jak wyrodną matkę… 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️ A ona przecież ZAWSZE się nami opiekowała najlepiej jak tylko mogła, no a bynajmniej na jej ówczesną świadomość…

Lecz, przepraszam bardzo, ale raczej w moim pokoleniu nie ma takich dzieci i rodziców, którzy przywiązywali wagę tak bardzo do czułości… i tulenia siebie nawzajem! Ludzie mieli wtedy przecież inne priorytety: zapewnienie jedzenia, dachu nad głową/ szkoły, ubrań itp.

To teraz dalej, cóż ta Anna (BT) mi odpisała tego samego jeszcze dnia, lecz dopiero przed 15:

[14:42, 11.04.2022] ANNA (prowadząca) Warsztaty: I co w przychodni ? Nie wygląda dobrze😢

Wysłałam jej to samo zdjęcie, co i Ewci z takim oto komentarzem:

15:11 Teraz się przebudziłam do WC, prześlę Ci to, co wysłałam wtedy Ewci: Wróciłam właśnie do domu, posmarowałam sobie tym kremem, dostałam też skierowanie do chirurga, teraz przebrana w piżamę muszę się położyć, bo tego wszystkiego ZBYT WIELE DLA MNIE…, a tu czytam, że na tej ranie ma cały czas być ten krem… Kurwa, ale jak mam się teraz położyć…

Kochana, moja, ale przecież sobie poradziłaś, w ten sam zresztą sposób, co i idąc do tego lekarza…

No tak, przecież jakoś musiałam sobie z tym, kur…, poradzić! Naprawdę, uwierz mi, że ja zawsze w takich przypadkach myślę sobie o moim dzielnym bracie! I wtedy, ponieważ już miałam ostatnie gaziki to wzięłam po prostu sobie ręcznik papierowy i go właśnie tak przyczepiłam tym plastrem, który na całe szczęście jeszcze miałam! A wyglądało to tak:

Dobrze, kochana moja, widzisz jaka Ty jesteś niesamowicie dzielna i zaradna? Nawet przecież jeszcze dziś usłyszałaś to od swojej mamy, która Ci powiedziała, że ona taaaak niesamowicie się cieszy, że Ty, będąc tu samej, nie płaczesz i nie skarżysz się! Tylko pomimo wszystko, jesteś uśmiechnięta i wciąż coś robisz, oraz jakoś próbujesz działać.

No tak jej nawet już rzekłam, że przykro mi, iż nie będę mogła zobaczyć się z nią przed tym jej zabiegiem usunięcia tych kamieni, bo bardzo chciałam przesłać jej jeszcze tą dobrą energię, ale stwierdziłyśmy obydwie, że mogę tego przecież dokonać tak na odległość. I oczywiście to uczyniłam i będę tak dalej robić!

Lecz również jej odparłam, że jestem tak dzielna, jak i ona. A poza tym powiedziałam jeszcze o czymś otwarcie, że choć czasem mam właśnie takie dni [jak wczorajszy – czego jej już nie określiłam], że jestem po prostu wkurwiona na tak wiele rzeczy, bo wszystko mnie już tu przytłacza…🤦‍♀️ To jednak ja co? Nie poddaję się temu nastrojowi w ogóle, tylko jeszcze się uśmiecham i już dziękuję WSZECHŚWIATOWI, [tak jak i zresztą w poprzedniej naszej rozmowie jej rzekłam] za ten już cudowny dzień!

No i spójrz, kochana moja, przecież on ponownie taki się stał! I również powiedziałaś to swojej mamie, że znowu tak wspaniale i długo się z nią rozmawiało!

Bo tak też i było! Ale teraz chciałam przejść do ważniejszej dla mnie rzeczy, a mianowicie powiem tylko jeszcze, że właśnie poniedziałek uczyniłam sobie tym DNIEM NIEJEDZENIA! Pojechawszy jednak do apteki, bo okazało się, że przy tej mojej przychodni nie ma jej już od jakichś 2 miesięcy! O czym ja oczywiście nie wiedziałam, hehe.

Zatem już pominę tu wszystko inne, choćby to, że ponieważ oczywistym jest, że nie mogłam założyć ani kozaków, ani nawet dżinsów… Ubrałam się po prostu w te drechy różowe, w których chodzę po domu, bo one są przecież taaakie szerokie, więc już to naprawdę miałam w głębokim poważaniu, że wyglądałam jak niemal totalna wioska 🤦‍♀️

I tak, jak już dojechałam do tej apteki tramwajem, to będąc tam, prócz tego właśnie kremu, zakupiłam również jeszcze i plastry takie, jak miałam na szpulce, z włókniny [chyba], oraz kupiłam jakieś ze 20 sztuk takich kompresów również z włókniny, gdyż jak pokazałam tej dziewczynie zdjęcie, jaką wielką mam tą ranę, to stwierdziła, że te właśnie będą zdecydowanie lepsze niż te wielkie, gdyż tamte by mi się po prostu przyklejały… [już nawet nie pamiętam dobrze, z jakiego one materiału były wykonane, ale teraz wydaje mi się, że określiła je jako nitkowe…]

A prócz tego, zakupiłam również, tak na zaś, właśnie Panthenol, bo jeden już mi się skończył, a stwierdziłam, że przecież każdy powinien mieć coś takiego w domu! Bo ja bym chyba umarła, jakbym nie miała tu żadnej takiej pianki przynoszącej ulgę w takich właśnie oparzeniach.

Widzisz, kochana moja, czyli ponownie doszłaś do wniosku, że to wszystko miało tak właśnie się wydarzać! Że gdybyś jeszcze wcześniej się nie poparzyła i nie miała tego produktu w domu…, to obecnie byłoby BARDZO ŹLE, gdyż to była już przecież godzina wieczorna! Po 18 chyba, jak do tego doszło!

Dokładnie tak…. Prócz tego zapytałam jeszcze tą dziewczynę, co by mi tak od wewnątrz poleciła… A wówczas NIC NIE JADŁAM! I ona wtedy rzekła mi, iż poleciłaby mi także picie takich specjalnych NUTRIDRINKÓW [a teraz jeszcze znalazłam je na tej str.: https://posilkiwchorobie.pl/produkty/nutridrink-protein/%5D Zatem, jak to usłyszałam, że one są takie zdrowe, to zaraz zakupiłam 3! O różnych smakach, bo i czekoladowy, waniliowy i truskawkowy,😉. Jak powiedziałam o tym jeszcze dziś mojej mamie, to odparła, że dziadek również takie pił.

Otwórz zdjęcie

Ale teraz, kochanie, myślę, że powinnaś już przejść do tego, cóż się u Ciebie działo póóóźniej, jak już wróciłaś z tej apteki właśnie. Wydaje mi się tu najodpowiedniejszym teraz będzie opublikowanie po prostu tych Twoich komórkowych zapisków:

11:37 – 22.04 home, trinke NUTRIDRINK, posmarowałam se tym kremem ranę

Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie

Powyżej są, kochana moja, wszystkie Twoje fotki, jakie sobie tego dnia zrobiłaś, Ty moja dokumentalistko! Ponieważ lekarka napisała Tobie, że powinnaś to stosować 3 x dziennie, więc tak też uczyniłaś…, tzn. nie posmarowałaś już sobie tej nogi naturalnie x 3, ponieważ to już było właściwie prawie południe, jak użyłaś tego kremu po raz 1szy. Ale teraz przejdźmy, jak to właśnie wyglądało u Ciebie dalej…

12:11 – 13 chce mi się płakać…, położyłam się… pozasłaniałam okna, tą Bein mam na wierzchu, odkręciłam kaloryfer… – 22.04

Otwórz zdjęcie

13 – 20 Schlaf z intencją zrozumienia życia i tego, co mi się przytrafia… – 22.04

15:07 – 22.04 WC, a spałam do tej godziny, bez żadnej MEDYTACJI, nur rozmawiałam i zanosiłam różne modlitwy

boooszeee, a później jeszcze włączyłam sobie jakieś totalne dziadostwo do odsłuchania, a było to dokładnie to: OSHO | Lekcja 70 | Medytacje pozwalające odkryć twoją tajemnicę. Jakiegoś beznadziejnego Crisa, a jak już usłyszałam słowa:

[7:35] Kochając się z prostytutką, kochasz się nie z żywym ciałem, lecz ze zwłokami…(…)

To myślałam, że tam po prostu padnę! Bo doszłam do wniosku, że jest to jakiś kompletny świr! Zatem niemal natychmiast to wyłączyłam i mój kolejny zapisek:

15:35 – 9 to MIŁOŚĆ [w ten sposób już w skrócie określam zawsze tą medytację Klaudii Pingot: Podnieś wibracje. Uzdrawiaj swoje serce i swoje życie. Zaufaj.]

Widziałam, moja droga, że następnie czytałaś jeszcze choć swój ostatni [TEN WŁAŚNIE] wpis. I już się troszkę uspokoiłaś jednak. Dostrzegłam, kochana, że później jakoś wyszłaś ponownie do ubikacji, po czym posmarowałaś sobie po raz kolejny tę nogę. A ponieważ zamierzałaś potrzymać ją jeszcze odkrytą, zajrzałaś sobie tylko szybciutko na LI, gdyż chciałaś po prostu tak z czystej tylko ciekawości, spojrzeć, jak wyglądają te Twoje publikacje tam.

A zauważyłaś, iż niemal z dnia na dzień rośnie oglądalność tego, co udostępniłaś! Nie robiłaś wprawdzie już z każdej rzeczy notatek, gdyż jedyne, co sobie zapisałaś, to ta informacja z tym 1%. I tutaj właśnie Twoja kolejna notatka z tego:

LI 1%: 10.IV. = 62/ 69/ 73; 11.IV. =75/; 12.IV. = 77/ 82

Dzisiejszy dzień, dopisałaś oczywiście przed chwilką, 😉. Lecz leżąc tak z tą nogą odkrytą, przejrzałaś sobie jeszcze przeróżne przepisy, np. Budyń jaglany | Słodkie śniadanie #2/ 7 sposobów na PŁATKI OWSIANE (proste, zdrowe przepisy)/ GORĄCY przepis na śniadanie z płatkami owsianymi i porami!/ Przepis na chleb owsiany odchudzający! BEZ MĄKI, OLEJU, UGIĘCIA! [ugniatania :P] Ale też byłaś wręcz zafascynowana kolejnym pomysłem na chleb, kompletnie nie zdawałaś sobie z tego sprawy, że można go przyrządzić Z KALAFIORA!

Dokładnie tak! hehe, no, serio, myślałam, że padnę ze zdziwienia, jak ujrzałam to: Nie mów, że jest chleb z kalafiora! Przepis na chleb kalafiorowy bez mąki! I tutaj już znowu tak sobie pomyślałam, że cholerka z tym tarciem tego kalafiora ręcznie [bo nie posiadam przecież odpowiedniego urządzenia już…] to trochę jednak kicha, lecz zaraz sobie rozkminiłam, że przecież nie raz już pokazałam, że dla mnie nie ma żadnych trudności! Zatem wpadłam właśnie na to, że z całą pewnością, jak już bym w ogóle zdecydowała się taki chleb upiec, to jakoś to również obejdę!

Kochana, ja nawet kompletnie w to nie wątpię! Przecież Ty moja droga, już caaaałe mnóstwo razy pokazywałaś tu i wciąż to robisz! choćby z tym opatrunkiem na szybko, aby tylko udać się do lekarza! No jesteś wprost genialna!!!

Tak właśnie, buhaha, bo moja pomysłowość jednak nie zna granic, 😜 Lecz później włączyłam sobie jeszcze to: Zatańczyli Pierwszy Taniec do 15 utworów! Bardzo mnie to zainteresowało bowiem, jak ujrzałam, że tańczą tam aż do 15 utworów. Więc z czystej ciekawości jeszcze to włączyłam, hehe. Później jednak jakoś tak mnie znowu coś naszło… i włączyłam sobie po prostu ponownie: Michael Patrick Kelly – Blurry Eyes (Official Video)

Kochana moja, ja bardzo dobrze wiem, z jakiego powodu to uczyniłaś… Ty przecież marzysz o kimś takim…., może nie jak ten piosenkarz…

Ooo, boooszeee, właśnie dostrzegłam…, bo słyszałam nawet kiedyś gdzieś, jak on pięknie mówi po niemiecku… i chciałam tylko sprawdzić jeszcze jego narodowość a tam:

Michael Patrick Kelly, dawniej również Paddy Kelly – irlandzki piosenkarz i autor tekstów, kompozytor oraz działacz pokojowy. Przez wiele lat występował wraz z rodzeństwem w zespole The Kelly Family. W latach 2004–2010 przebywał we Wspólnocie św. Jana, gdzie nosił imię John Paul Mary.

Ooo, dżizas, czego ja tu się dowiaduję, 😉, no kto by pomyślał, że on kiedyś należał do zespołu The Kelly Family, hehe

Ale dokładnie tak sobie myślałam…, szczególnie jakoś w tym dniu, że TAAAK BARDZO BRAK MI TU WSPARCIA… Ale właśnie takiej osoby, o jakiej ten piosenkarz tam śpiewa… Czyli kogoś nie tylko tak wrażliwego i rozumiejącego tak wiele, lecz NADE WSZYSTKO GOTOWEGO FAKTYCZNIE POMÓC. Bo co mi tylko po jakimś gadaniu, przecież takie bajki może każdy opowiadać, jaki to on nie jest, itp./itd.

A teraz jeszcze moje dalsze notatki z tego dnia:

*** 2:01:58 /  4:00:20 ***

18:06 – 2gi x KREM

A jak już wstałam, to pomyślałam, że przecież dziś nie brałam jeszcze żadnych witamin i tak:

18:20 – 10 wit. B COMPLEX i wit. D3 + K2

18:30 – 22.04 zasłoniłam wieder okna, słucham Om Mani Padme Hum i liege z odsłoniętą i posmarowaną Bein

19:35 – 9 MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁA MONICZKĘ 🧡

Tak sobie wówczas właśnie leżałam i naprawdę podjęłam wizualizację, że tą nogę mam całkiem już zdrową i nawet za to już dziękowałam WSZECHŚWIATOWI, że mi ją znowu tak cudnie wręcz uzdrawia! Poważnie, odczuwałam wówczas już tak niesamowite szczęście, jakby to właśnie już nastąpiło!

I właśnie wtedy pomyślałam w ten sposób o sobie samej

Lecz dokładnie w tym momencie przywołałam sobie w pamięci również…, jak to wyglądało… z tą stopą wcześniej… I tu od razu przyszło mi na myśl znowu to, że w grupie siła! I właśnie uznałam, iż potrzebne mi po prostu jeszcze wsparcie! Bo ja naprawdę taaaak bardzo wierzę w to, że jak więcej osób prosi o tę samą rzecz, to później do tego szybciej dochodzi i to też ma większe szanse na realizację! I choć ja tak bardzo nie lubię tego robić… To jednak pomyślałam sobie właśnie o tej sytuacji z tą stopą, kiedy to wcale nie udałam się nawet do żadnego lekarza, tylko prosiłam o te dobre intencje/ wibracje puszczane w moją str. Później zaś sama wyszukiwałam w necie jakichś produktów, którymi mogłabym sobie również jeszcze pomóc tak fizycznie!

Doskonale to widziałam, mój Ty Aniołku, jak z jednej strony, myślałaś sobie znowu, że Ty nie znosisz wręcz o coś prosić, bo wtedy jest Tobie bardzo głupio i właśnie tak niezręcznie się wręcz z tym czujesz… Jednak doszłaś do wniosku, że prosić też trzeba umieć. A poza tym wciąż rozkminiałaś o tych pozytywnych, nadchodzących już konsekwencjach tego! I tym sposobem, odważyłaś się jednak poprosić jeszcze o to wsparcie, a wówczas przesłałaś dokładnie ostatnie zdjęcie, kiedy to leżałaś z tą gołą nogą na łóżku:

Otwórz zdjęcie

I Twój zapisek pod tym:

20:08 – 11 schickte Bitte to „Zajebiści Rejczel” ad. mojej poparzonej Bein

A wyglądało to tak:

[20:03, 11.04.2022] Proszę Was kochani, puszczajcie dobre intencje, aby moja poparzona noga zaczęła się leczyć

I wyłączyłaś następnie to WiFi, by móc dalej już spać… Ponieważ jednak nadal nie mogłaś usnąć, zatem jeszcze sobie tylko zajrzałaś tam i dostrzegłaś zaraz niemal tyyyyleee wsparcia:

[20:04, 11.04.2022] TOMASZ KRAKOWIAK: Leci ❤️ do Ciebie
[20:04, 11.04.2022] Dagmara Warsztaty: Dużooo miłości kochana ❤❤
[20:10, 11.04.2022] Karolina Warsztaty: O matko! Zdrowiej szybko, wysyłam dobre intencje 💕💕💕
[20:13, 11.04.2022] BOŻENKA warsztaty: Zdrowiej jak najszybciej, jestem z Tobą💙💙💙

Po czym, już po prostu nie mogłaś i im zaraz odpisałaś:


Leżę w łóżku i tak naprawdę ryczę…, bo… Po raz pierwszy czuję się zaopiekowana,🤗 Dziękuję Wam za wsparcie 😘✨🍀


[20:59, 11.04.2022] OLGA ❤️ Warsztaty: Kochana wysyłam moc miłości do Ciebie. Niech nóżka się goi. Uściski ogromne❤️❤️❤️❤️❤️
[21:19, 11.04.2022] Ania Warsztaty: 👐 wspieram ❤️
[21:39, 11.04.2022] Ewa S. Warsztaty: Przesyłam moc 💚💛🧡

20:59 – 15 weiter MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟 I UKOCHUJĘ MAŁA MONICZKĘ 🧡

I tu ujrzawszy znowu te pojawiające się teraz cyfry, jakby już wiedziałaś, że dobrze uczyniłaś! Wtedy też taka tym zachęcona…, zaczęłaś jednak znowu działać dalej, a mianowicie, porozsyłałaś także tę prośbę kilku zaufanym osobom przez Messenger’a…

21:56 – 18 schickte weiter Bitte

Naprawdę powalało mnie wręcz to, co widziałam, te cyfry, które przecież za każdym razem inne się ukazywały… Ale, boooszeee, tak doszło do mnie znowu, że przecież każda z nich jest tym ANIELSKIM NUMEREM! Zatem już wtedy odczuwałam się ponownie TAAAAK BARDZO ZAOPIEKOWANA przez te Siły Wyższe I tu znowu poczułam się już tak cudownie bezpieczna i utulona. A teraz postaram się wkleić tutaj taki skrót z tego, o czym one mówią:

Numerologia 11 – charakterystyka

Jedenastka (numerologiczna 11) charakteryzuje się wyjątkowo rozwiniętą intuicją oraz duchowym zrozumieniem. Posiada wręcz nadprzyrodzone zdolności (objawiające się na różne sposoby), zwiększoną wrażliwość, a także empatię i naturalną inteligencję. Liczba 11 jest symbolem ogromnej mocy – zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Ponadto jest to pierwsza ze wszystkich liczb mistrzowskich. Można powiedzieć, że jest ona ich fundamentem.

https://astroweb.pl/numerologiczna-11.php

Anielski numer 15

Poprzez numer 15 anioły ślą do ciebie wiadomość, która sygnalizuje, że twoje pomysły i myśli nakierowują cię na to, abyś dokonał potrzebnych zmian w swoim życiu. Twoje anioły nakłaniają cię, żebyś dokonał dobrych, pozytywnych wyborów życiowych. Anioły będą prowadzić cię i wspierać podczas całego procesu obejmującego te bardzo ważne, nadchodzące zmiany. Nie miej żadnych obaw dotyczących tych, mimo wszystko, poważnych zmian. Bardzo szybko okaże się, że przyniosą one duże korzyści, nie tylko dla ciebie ale także innych. Będziesz powoli wyzbywał się starych, złych nawyków i ograniczeń, jedno po drugim robiąc miejsce na to, by coś nowego wkroczyło do twojego życia.

Anielski numer 15 – Numerologia. Anielski przekaz ukryty w liczbie 15.

Anielski numer 18

Numer 18 ma być wiadomością która doda ci odwagi, ponieważ oznacza ona, że dostajesz anielskie wsparcie. Anioły chcą nakłonić cię, abyś miał jedynie pozytywne myśli dotyczące spraw materialnych, finansów, bogactwa oraz dobrobytu. Jeżeli utrzymasz te wysokie oczekiwania oraz optymistyczne podejście, Anioły oraz Energie Wszechświata pomogą ci spełnić wszystkie twoje oczekiwania dotyczące twoich wielkich ideałów, osiągnąć sukces we wszystkich dziedzinach którym poświęcasz swój czas oraz uwagę. Twoje Anioły chcą żebyś wiedział, że wszystko czego pragniesz i co nosi w sobie pozytywną energie, będzie urzeczywistniać się w twoim życiu w bardzo szybkim tempie, za pomocą prawa przyciągania.

Anielski numer 18 – Numerologia numeru 18. Anielskie przesłanie ukryte w liczbach.

No dobrze, ale na teraz to chyba już z tym skończę i przebiorę jednak świeżą bluzkę do spania, bo przecież całe dnie od właściwie wczorajszego powrotu od tej lekarki, spędzam w piżamie, 😜. Totalny bałagan na chacie, bo przecież jak się poruszam, to kurna, już teraz ta noga mnie boli, odkąd zaczęłam smarować ją tym kremem…

Ale powiem więcej i pisałam o tym właśnie temu chłopakowi Buddyście, do którego również przesłałam tę prośbę wraz z tym zdjęciem…

No właśnie, kochana, myślę, że akurat jeszcze to powinnaś tu opublikować! Przecież doskonale to widziałam, cóż Ty wtedy odczuwałaś! Tę niesamowitą wręcz magię ponownie 🌟

Tak właśnie, to było dla mnie znowu takie… hmmm… niemal wręcz transcendentalne odczucie… ponownie poczułam się taka zaopiekowana… A to wszystko było tylko dlatego, że on zobaczywszy zdjęcie tej mojej nogi, z taką właśnie prośbą pod nim:

Kochani wysyłajcie proszę 🙏 dobre intencje ✨ I pozytywną energię 🙌, aby moja poparzona noga zaczęła się leczyć

Otwórz zdjęcie

W ogóle się nim nie przeraził!!! Tylko napisał mi jeszcze:

Będzie dobrze… napewno się cudownie zaleczy 🙂 dbaj o siebie 😉 ściskam.

Dziękuję 😘 właściwie ja już tyyyleee przeszłam i NIGDY SIĘ NIE PODDAŁAM, więc teraz też jestem dobrej myśli, ale lubię wiedzieć, że mam także wsparcie, choć tak naprawdę wiem o tym doskonale, że WSZECHŚWIAT wciąż nade mną czuwa ✨

I tutaj już zasnęłam błogo Jednak, ponieważ tego dnia dużo piłam…, a tu mój kolejny zapisek z tego:

2:52 – 22.04 WC i smaruję ponownie Bein, read Messenger from Przemek…. i … fast zaniemówiłam… boooszeee, jak ja potrzebuję TAKICH SŁÓW, które mi właściwie potwierdzają to, co sobie już dachte

A poniżej to, co on mi przesłał pon., 23:01

Odkąd przyjęłaś schronienie u Lamy Ole wszystko co się wydarza pozytywnego to błogosławieństwo a negatywnego to oczyszczenie negatywnej karmy 😉

I Ty, będąc jeszcze w tej ubikacji przesłałaś mu to:

Wiem, mój drogi, ale NIESAMOWICIE DZIĘKUJĘ CI ZA TE SŁOWA 😘🍀✨ Wstałam właśnie do kibelka i jak idę, to mnie to boli, ale zaciskam zęby i myślę sobie dokładnie tak, jak Ty mi napisałeś: OCZYSZCZANIE KARMY i smaruję to ponownie tym przepisanym przez lekarkę kremem, a resztę już puszczam.

I nie mogłaś chyba od tej godziny już spać, gdyż tak te słowa Cię poruszyły, iż jeszcze o 03:14 przesłałaś mu następującą wiadomość:

boooszeee, Przemek, nawet nie wiesz, jak Ci dziękuję, że mi to napisałeś!!! ❤️ Aż łzy pociekły z moich oczu. Przez cały czas sobie bowiem mówiłam, że to wszystko, co mnie spotyka… Musi mieć jakiś sens… I tak naprawdę ja wciąż to przyjmowałam, choć uwierz mi, czasem mnie to po prostu przerastało, ale ciągle sobie powtarzałam: że skoro się to Tobie przytrafia, to masz najwidoczniej TYYYLE SIŁY, aby to także unieść! 13 (boooszeee ta cyfra znowu SAMA tu wskoczyła…) A musisz wiedzieć, że te wszystkie ekstremalne rzeczy z moim ciałem dzieją się zawsze po jego PRAWEJ STRONIE… Więc to jest str. Męska… Już tak naprawdę dawno mówiłam wcześniejszym pokoleniom, że dziękuję im za wsparcie, ale by już mnie puściły wolno, gdyż jest mi zbyt ciężko, by dźwigać jeszcze ich karmę.. Tylko, boooszeee, do tej pory byłam pewna, że to „wina moich żeńskich przodków”, a ciało pokazuje mi tu coś całkowicie innego… Więc ja już naprawdę głupieję.. 🙄 Ale może właśnie nie BĘDĘ TEGO AŻ TAK ROZKMINIAŁA, tylko zacznę pochodzić do tego tak, jak Ty mówisz 🙏

*** 2:12:17 /  4:00:20 ***

(…)

Twoje anioły nakłaniają cię, żebyś dokonał dobrych, pozytywnych wyborów życiowych.

Tego zdania właściwie szukała jeszcze, tak czytając sobie ponownie ten swój dzisiejszy wpis… Ale, choć jest obecnie dopiero przed godz. 11… A dzisiaj mamy już CZWARTEK, 14.IV.2022, nasza bohaterka czuje się jednak przemęczona, gdyż tak naprawdę spała dziś w nocy, ponownie bardzo niewiele, a jej OSTATNI ZAPISEK to:

1:29 – 12 Om Mani Padme Hum🧡 I UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡

******

boooszeee, a teraz [SOBOTA, 19.IV.2022] próbuje znaleźć coś również jeszcze o tej kolejnej liczbie, tj. 12-tce i tutaj wygooglowała sobie informacje o tym, na tych właśnie stronach: 1)https://pl.vcf.vn.ua/numer-12-czy-to-takie-przerazajace-jesli-przesladuje-cie-przez-cale-zycie/, 2)https://www.cerestial.pl/anielski-numer-12-jaka-anielska-wiadomosc-niesie-liczba-12-numerologia-anielska/ i właśnie z tej drugiej str. zaczerpnęła dla siebie to:

(…)12, która reprezentuje i symbolizuje odrodzenie twojej wyższej świadomości, wyższą wewnętrzną mądrość, wiedzę, edukację, intelekt, wrażliwość (na wyższe energie), cykl doświadczeń życiowych. „Zdeterminowana” jedynka w połączeniu z „wrażliwą” dwójką sprawia, że liczba 12 jest bardzo dobrze zrównoważona i harmonijna.

*******

Następny zaś, spójrzcie tylko:

5:20 – 9 open eyes

Kochana moja, ale myślę, że nim cokolwiek zaczniemy tutaj tworzyć, to w obecnej sytuacji najlepszym będzie położyć się jednak jeszcze do spanka! A pracować będziemy później dalej [bo przecież Ty już zrobiłaś, moja cudowna, ponownie wiele!] Także teraz wstawmy tylko jakąś emotkę tam na górze…, a resztą zajmiemy się tutaj, jak już troszkę odpoczniesz, ok?

/////////

Mój blog, ma być przecież LITERATURĄ FAKTU!!! Nie będę pisała tu jakichś „pitu/ pitu”, a już zwłaszcza doszło to do mnie, jak znowu się przebudziłam, a była to godzina:

14:18 – 18 open eyes

I tu po raz kolejny otrzymałam komunikat od moich Aniołów

Anielski numer 18

(…) Anioły chcą nakłonić cię, abyś miał jedynie pozytywne myśli dotyczące spraw materialnych, finansów, bogactwa oraz dobrobytu.  Jeżeli utrzymasz te wysokie oczekiwania oraz optymistyczne podejście, Anioły oraz Energie Wszechświata pomogą ci spełnić wszystkie twoje oczekiwania dotyczące twoich wielkich ideałów, osiągnąć sukces we wszystkich dziedzinach którym poświęcasz swój czas oraz uwagę.(…)  

Numer 1, w tym przypadku użycza od siebie energie inicjatywy, asertywności, motywacji, intuicji, nowego początku, postępu, instynktu, przewodzenia samemu sobie oraz symbolizuje rozpoczęcie nowych projektów. Anielski numer osiem manifestuje wibracje pewności siebie, osiągnięć, wewnętrznej mądrości, dawania i brania, wnikliwości, służby ludzkości, przyciągania dobrobytu i bogactwa. Numer ten także jest numerem symbolizującym prawo Karmy aka prawo przyczyny i skutku. Energia którą wysyłasz do Wszechświata czy to dobra czy zła, zawsze do ciebie wróci. Numer 18 także może nawiązywać do anielskiego numeru 9 (1+8=9).

Zatem tutaj już sobie pomyślałam, aha…🤔, czyli ponownie właśnie choćby ta cyfra, która pojawiła mi się na komórce, gdy tylko otworzyłam oczy:

5:20 – 9 open eyes

była dla mnie właściwym komunikatem, na który ja jednak wciąż nie zareagowałam… A mianowicie chodziło tutaj o to, abym opublikowała ten film: „Sekret Kodu Mojżesza” na LinkedIn! A doszło do mnie, abym zrobiła to z takim właśnie komentarzem:

NIECH TEN MĄDRY FILM STANOWI WIELKANOCNY PREZENT ODE MNIE DLA WAS 🤗. Po prostu go tutaj zostawiam, obejrzyjcie go proszę sobie w chwili spokoju. Bo naprawdę WARTO! 🕊🍀👍

Ale, kochana moja, uczyniłaś to przecież przed chwilką! I spójrz tylko, ma on już 14 wyświetleń… Choć jest przecież oczywistym, iż jeszcze nikt nie zdążył tego poleconego przez Ciebie filmu obejrzeć, to jednak samo to, iż już wzbudził on choć jakieś zainteresowanie przecież buduje. Bo odczuwasz, że właśnie po raz kolejny zrobiłaś coś pożytecznego! Opublikowałaś to, z bardzo miłym stwierdzeniem i już to teraz zostawiłaś!

Czyli, spójrz, moja droga, to jest właśnie nic innego, jak służenie innym 🧡. To teraz, kochanie, podziel się jeszcze tym, co chciałaś.

Już mówię, doszłam do wniosku, że ponieważ, jak widać, pozmieniałam w tej treści tego wpisu tyle rzeczy, zatem ten podany czas w nim, niekoniecznie musi się zgadzać z tym co powpisywałam… 🤦‍♀️

Tak jest, kochanie… Tu jednak koniecznym jest wprost, abyś napisała ponownie Twoje podejście do tego i to wszystko [no dobrze… to choć część z tych rzeczy/ pomysłów🤭], które w tej Twojej główce non stop się pojawiają i rodzą.

Ponieważ, jak wiadomo, jestem tym jednak fighterem i za grosz się wciąż nie poddaję… To doszłam do wniosku, że w takim razie, skoro te święta spędzam jednak sama w domu [a obecnie, jak wiesz, nie mogę się nawet za bardzo poruszać…], to stwierdziłam, że wykorzystam ten czas na doszlifowanie pięknie tego wpisu właśnie!

Także chyba najpierw jeszcze przedstawię to, co u mnie teraz rzeczywiście… Tak, więc obecnie, po wizycie u tego chirurga mam założony taki właśnie profesjonalny opatrunek:

Otwórz zdjęcie

A ponieważ wcześniej prosiłam przecież różnych ludzi o te dobre intencje i wsparcie, to, jak już wróciłam do domu. A UWAGA! Wracałam na piechotę!!! Wówczas właśnie zadzwoniłam do mamy i z nią tak po drodze jeszcze rozmawiałam… I jak już znalazłam się w domu, to przesłałam wszystkim tym osobom taką oto wiadomość:

Na chacie mam STRAAASZNY bałagan, ale mam choć założony profesjonalny opatrunek i dostałam zastrzyk przeciwtężcowy😉

Ale muszę jeszcze tutaj napisać, jak niesamowicie miło mi się zrobiło, jak właśnie ta 50 – letnia Iwona [w ogóle nie wyglądająca na swój wiek!!!], którą poznałam na tych warsztatach AUTOHIPNOZY, postawiła mi jeszcze wczoraj, tj. 13.IV.2O22 [kiedy to miałam zaplanowaną tą właśnie wizytę u tego chirurga] takie oto pytanie:

[11:14, 13.04.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA): Hej Monia jak się czujesz?

Otwórz zdjęcie

[11:17, 13.04.2022] Hej kochana, hmmm.. Wygląd mojej nogi TERAZ 🙈, jak się przemieszczam, to boli… A dziś na 16:30 mam udać się do chirurga Ale jak jest? Wizualizuję sobie i mówię, że ten ból oznacza że ona już się leczy🙌

I tutaj właśnie wtedy, to było takie szalenie wręcz miłe… bo już do tej pory myślałam, że ja naprawdę jestem jakąś wariatką, buhaha, 🤪. Jak tak, wiesz, siedziałam i ja naprawdę niemal widziałam, jak ta skóra mi się tam naprawia…, co więcej, ja widziałam „oczami wyobraźni” jak te Anioły, które mnie tu przecież wspierają, tkają już mi właśnie tę nową skórę tam na tej okropnie wówczas wyglądającej nodze…😱🙈🤦‍♀️

I dokładnie, jak mi rzekła, że to jest normalne, iż to obecnie mnie boli…, zwłaszcza jak próbuję chodzić, bo rana jest jednak na dużej powierzchni, to już jakby poczułam się troszkę uspokojona, iż rzeczywiście w tym bólu nie ma niczego dziwnego! A jeszcze, jak dodała, że to gojenie/ leczenie już się rozpoczęło, to zrobiło mi się tym bardziej tak miło…🤗.

Najbardziej mnie jednak zainteresowała kolejną informacją, a mianowicie tą, którą ja tutaj pogrubiłam i podkreśliłam:

Oczywiście że gojenie się/ leczenie już się rozpoczęło. Rana jest duża więc ból towarzyszy każdemu ruchowi. Swoją drogą ciekawe jakie znaczenie energetyczne ma to zdarzenie? 🤔 zastanawiałaś się, bo jeśli wszystko jest po coś to ….

Jem właśnie pierwszy posiłek i słucham Om Mani Padme Hum Original Extended Version x9 [https://www.youtube.com/watch?v=R-ZO7bsA2p] A kochana, powiedz mi, czy pozwoliłabyś mi zacytować naszą rozmowę na moim blogu?

Oczywiście 🤗🌺

Dziękuję😘🍀🦋

/////////

I następnie, po tej wizycie u chirurga, wysłałam jej tą samą informację z tym zdjęciem, co i innym osobom, po czym ona dodała:

[18:48, 13.04.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA) 5*: Dobrze że zajął się Tobą lekarz, bo to naprawdę poważnie wyglądało. Monia wracaj do zdrowia 🤗 a bałagan nie ucieknie 🤣 poczeka na Ciebie jak wyzdrowiejesz.

I tutaj właśnie już sobie znowu pomyślałam, że boooszeee, może ja jednak naprawdę nie dostrzegam tak dużo, ile rzeczywiście powinnam… Może właśnie nie zdaję sobie do końca jeszcze z tego sprawy, że są pewne rzeczy, którymi musi się istotnie zająć tradycyjna medycyna zachodnia…

Kochana moja, powiem Ci jedną rzecz… Ja również widziałam przecież, jak ta Twoja noga zaczyna wyglądać…, ale po tym wszystkim, co było dane Tobie tutaj przeżyć [ta niemal magia i to, że właściwie tak wiele tych uszkodzeń Twojego ciała niemal samoistnie się leczyło… ], + choćby to, co opowiadała jeszcze ta Ewcia, w co ja także wierzę, że CIAŁO MA ZDOLNOŚĆ SAMOLECZENIA! A dodać jeszcze tylko muszę, iż te wciąż pojawiające się Tobie numery, jako właśnie te przekazy od tych Twoich Aniołów i Sił Wyższych, sprawiły, że nawet ja sama zaczęłam po prostu głupieć i także nie byłam już pewna, co jest tutaj rzeczywiście właściwe, 🤷‍♀️.

Ale, wiem, że jesteś już znowu zmęczona…, tym bardziej, że jak wstajesz i się przemieszczasz, to ta noga NAPRAWDĘ CIEBIE BOLI! A jeszcze na dziś przecież wyznaczyli mieszkańcom waszego bloku ten przegląd instalacji elektrycznej, a jutro masz się udać właśnie ponownie tam do przychodni, aby zmieniono Tobie opatrunek na nowy, bo na tym już zauważyłaś, dziś pojawił się właśnie taki ślad:

////////

17:58 – 10 koniec sprawdzania instalacji

Dobrze, moja droga, wyszedł już od Ciebie ten mężczyzna, który zajmował się sprawdzeniem tej instalacji… A Ty, bidulko moja, ledwo przecież się obecnie przemieszczasz, bo jak już na tej nodze stajesz, to zaczynasz odczuwać jej rzeczywisty ból! Stąd, tak jeszcze tylko uśmiechając się [bo Ty przecież, kochana, inaczej nie potrafisz!] przeprosiłaś za to, że masz taaaaki bałagan, a jak ten człowiek miał wejść i do łazienki [gdzie masz peeeełno narozwalanych ciuchów], a następnie również i do kuchni [tam z kolei masz również, choćby tylko peeeełny zlew brudnych garów i patelni],🤦‍♀️ to przeprosiłaś bardzo, ale właśnie odparłaś, że masz bardzo poparzoną nogę, stąd jak chodzisz i stajesz odczuwasz ten ból…

Tak też mu rzekłam, bo rozumiesz… Chciałam się po prostu usprawiedliwić, dlaczego moje mieszkanie tak wygląda, jak wygląda i to właśnie przed świętami…, 🙈🙉🙊 Ale ten się uśmiechnął i odparł, że spokojnie, on przecież nie jest z żadnej inspekcji sanitarnej…, 😋 hehe. Dobra, kończę już i może jeszcze teraz choć zajmę się czytaniem tego od początku.

*** 2:22:00 /  4:00:20 ***

Ok, to ponieważ przepięknie obliczyłaś tutaj ten czas, zatem myślę, że teraz spokojnie będziemy mogły już powklejać dalsze informacje o Twoim życiu i Tobie, moja Ty kochana. A dodajmy, iż Ty właściwie od wczoraj już nic nie jesz. Jedyne, co robisz, aby ten swój organizm jednak w obecnej sytuacji wzmocnić, to prócz tych witamin, które brałaś wcześniej, stosujesz także zakupioną właśnie wczoraj tam w aptece, MULTIWITAMINĘ [tu zrezygnowałaś już z tej wit. B12, gdyż ona również ją zawiera].

Tak właśnie…, ale kurczę, teraz, a dziś jest SOBOTA, 16.IV.2022, czytam, że zawarta tam jest, prócz naturalnie innych składników [magnez, żelazo, lecytyna sojowa, niacyna, cynk, ekstrakt z kwiatów aksamitki, luteina, kwas pantotenowy, ryboflawina, tiamina, rutyna, kwas foliowy, jod, Wit. C, E, B6, B12] również wit. D…, którą ja przecież także łyknęłam sobie jeszcze osobno… Ale, cholibka, nie będę się już teraz tym stresować… może nie powinnam, ale się po prostu na tym nie znam… A w dodatku TA MOJA OSOBNA połączona jest jeszcze z wit. K2!

Kochana moja, ale przecież jeszcze kiedyś, jak szukałaś jakichś informacji o tej wit. D, to była tam dokładnie informacja mówiąca o tym… , choćby tylko w tym filmiku tej Ireny, którą subskrybujesz: Co jeść, by mieć piękną skórę (naukowo sprawdzone sposoby)? [https://www.youtube.com/watch?v=74zoHgTK-Bk], że właśnie skoro należy zażywać tę wit. D tylko po to, by wpłynąć na jakąś poprawę stanu skóry i jej wyglądu… Zatem uważam, że uczyniłaś BARDZO DOBRZE, że właśnie w przypadku TAKIEGO JEJ USZKODZENIA, zażywasz jej zdecydowanie więcej! A dodać jeszcze chciałam, iż Ty prócz właśnie wyżej wspomnianych witamin, przyjmujesz obecnie także i tą LIZYNĘ oraz ASHWGHANDĘ.

Lecz, trzeba tu przyznać, iż Ty jesteś naprawdę bardzo jednak rozsądną tą osóbką, gdyż uznałaś, że ponieważ teraz potrzebujesz tego dosłownego czasu na leczenie własnego organizmu, także już przygotowałaś się taktycznie do tego naprawdę niesamowicie dobrze!

No cóż…, hmmm… ponownie wydaje mi się, że to nie ja sama…, tylko jestem jakoś tak dobrze po prostu prowadzona. Ale już mówię, cóż uczyniłam… Jeszcze wczoraj, tj. w PIĄTEK, 15.IV. 2022, jak miałam się udać do tej przychodni na zmianę tego opatrunku, to już z myślą właśnie o tym, że przez ten czas nie będę nic spożywać… Chciałam zabezpieczyć choć mój uszkodzony jednak organizm w te NUTRIDRINKI:

A jak jeszcze usłyszałam w aptece od tej babeczki, że powinno pić się ich AŻ PO 3 SZTUKI DZIENNIE, to sobie tak właśnie pomyślałam, iż w tym moim czasie tej rekonwalescencji tutaj będę je sobie dalej spożywać. Prócz tego mam jeszcze przecież chyba ze 4 kartony tej wody kokosowej!

Widzisz, moja droga, jak Ty wspaniale potrafisz tu sobie zorganizować ten czas i o siebie właśnie zadbać! A teraz, kochanie, przedstaw jeszcze to wszystko, cóż się u Ciebie do tej pory wydarzało… Bo wiem o tym doskonale, że będzie COOOO czytać I oglądać…

Ale, czekaj, czekaj, właśnie doszło do mnie, że przecież nawet nie wstawiłam na górze jeszcze żadnego nowego emotikona, informującego o tym, że już zaczęłyśmy tworzyć nową treść. Także, chwileczkę, już to naprawiam!

/////////

Ok. już zamieściłam, a obecnie są to po prostu te dłonie: 🙏. Także teraz już na spokojnie mogę zacząć. Tylkoooo, cholerka, znowu nie pamiętam nawet, na czym skończyłam…, 🤔.

Kochana to nie jest przecież istotne! Przekaż proszę tu wszystkim choćby te zdjęcia z tego, jak udałaś się wczoraj na zmianę tego opatrunku właśnie.

Tak, więc… jesteście gotowi na ten widok? 😱 Uczyniłam tę fotkę jeszcze właśnie w piąt., 11:29, gdyż tym razem chciałam mieć to już na zdjęciu [jako materiał do relacji,😉]! A wyglądało to tak:

Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie

A poniżej jeszcze mój komentarz, do ludzi, którym również to wysłałam [nie był to absolutnie nikt z mojej rodziny!]

boooszeee, widok mojej nogi dzisiaj na zmianie opatrunku 🙈 jak to zobaczyłam to wpadłam początkowo w ryk… Choć tak naprawdę widziałam już, że ona TAK właśnie wyglądała nim jeszcze założyli mi ten pierwszy opatrunek… Ale ta cudowna pielęgniarka odparła mi, że już jest i tak lepiej… Widać, że ona zaczęła się leczyć! Ja jej wtedy rzekłam, że ja wciąż sobie tak właśnie powtarzam i wizualizuję nawet, że ONA JEST JUŻ ZDROWA i za to oczywiście już dziękuję 😘

////////

Właśnie dzwoniła do mnie babcia z życzeniami, młodsza kuzynka przesłała przez Messengera cudną fotkę swojego synka wraz ze świątecznymi życzeniami dla mnie:

13:41 Zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych 😗

Otwórz zdjęcie

Oooo raaaany, ja kocham tego Waszego synka!!! On jest przecież chodzącym cudem, a upiększone te fotki są jeszcze jego wspaniałymi minkami😍 DZIĘKUJĘ PIĘKNIE, WAM RÓWNIEŻ ŻYCZĘ TEGO SAMEGO, A DLA PRZECUDNEGO KAJTUSIA ODE MNIE JESZCZE WIEEEELKI I SŁODKI CAŁUS 😘😘😘

No dobrze, moja Ty przedzielna, to może nim będziemy tu dalej dokańczać ten wpis, to wstańmy i zróbmy sobie coś jeszcze do picia! A zauważ, kochana moja, jaką masz oszczędność tego czasu teraz, właśnie przez to, że nie musisz przygotowywać żadnych posiłków, 🤭. A przecież tak naprawdę pozjadałaś już wszystko świeże, co mogłaś i teraz masz dosłownie pustą lodówkę!

/////////

Zrobiły sobie rumiankową herbatkę do picia i zjadły jeszcze ostatnie kiwi, które Mała Mi właśnie miała, po czym nasza bohaterka uraczyła się jeszcze tym NUTRIDRINKIEM = FRESUBIN o smaku poziomkowym, do tego włączyły sobie ponownie ten film: NIEBIAŃSKA PRZEPOWIEDNIA.

Ahhh, bo ja już naprawdę nie wiem, co mam tu oglądać… Nie mogę niczego innego robić, tylko muszę siedzieć, bo jak staję na tą nogę, to przecież zaczynam odczuwać cholerny jej ból….🤦‍♀️ A jeszcze, kurna teraz znowu dostrzegłam, że zaczyna mi się, cholibka! ponownie wykluwać opryszczka… Więc zaraz zadziałałam i wzięłam sobie jeszcze LIZYNĘ, oraz WIT. B 12, bo przecież innej teraz już nie mam, 🤷‍♀️. Ale choć ten plasterek Compeed teraz już się dał nakleić. Co zdążyłam już udokumentować na zdjęciach, buhaha, 😜

Dobrze, moja Ty kochana działaczko, ale teraz powinnaś donieść tu o czymś jeszcze…

Błagam nie mów mi tak, bo jak sobie pomyślę, a o czym to ja niby nie powinnam tutaj opowiedzieć, to mnie po prostu zaczyna już głowa boleć!

Tak, masz rację, przepraszam… To wypunktuję tu te najważniejsze rzeczy:

  • twoja dzisiejsza rozmowa z tą Iwoną, po tym, jak wysłałaś również i jej to, cóż do Ciebie znowu przyszło dziś nad ranem, jak musiałaś wstać do ubikacji…
  • pojawiające się wciąż numery
  • zaskakujący głos, który dochodził do Ciebie po raz już kolejny
  • nie oznajmienie swojej rodzinie tego, że przez święta nic nie jesz, prócz właśnie tych różnych NUTRIDRINKÓW… + naturalnie picia wody/ COCO WATER/ herbat ziołowych
  • rozmowa z tym Przemkiem buddystą
  • to, co usłyszałaś jeszcze w nocy, jak odkryłaś kolejny program na komórce, a mianowicie kobiety zwanej Ula Pedantula

Nooo teraz już lepiej, przynajmniej mam jakiś plan 😜 Tak więc, zacznę od tego, że, jak muszę w ogóle gdzieś się przemieścić, np. właśnie do WC, to wiadomym jest, że aby tam się udać, muszę stanąć na obydwie nogi…🤭 I to jest dokładnie ten moment, kiedy w pierwszej chwili, jak tylko stanę na TĘ USZKODZONĄ NOGĘ, zaczynam odczuwać tak cholerny ból, który jest dla mnie w tym danym momencie wręcz nie do zniesienia! Wtedy muszę sobie siąść po prostu, wciąż ją jednak trzymając na podłodze, aby przyzwyczaić trochę do tej pozycji, a najbardziej właśnie do nacisku stopy na podłoże…

I tak naprawdę to bardziej przechodzi mi ten ból, jak już ją jednak trochę rozruszam, czyli muszę się na niej po prostu po przemieszczać/ pochodzić! A dokładnie dziś, jak udałam się o tej 3:32 do ubikacji, to spójrz tylko, cóż przyszło mi do głowy znowu:

WSZECHŚWIECIE/ BOŻE DZIĘKUJĘ, ŻE MOGĘ W OGÓLE BÓL ODCZUWAĆ – te słowa przychodzą mi zawsze do głowy, jak muszę wstać i ta noga piekielnie mnie boli… 😫Bo zaraz myślę o moim bracie, który OD PASA W DÓŁ NIE MA ŻADNEGO CZUCIA 🙈🤦‍♀️😱, więc wówczas JUŻ PRZESTAJĘ RYCZEĆ i się USPOKAJAM, bo mówię, sobie, że TO PRZECIEŻ DOBRY ZNAK, ŻE MAM CHOĆ TĘ NOGĘ SPRAWNĄ i że z całą pewnością ONA JUŻ SIĘ LECZY, 🙌

Widziałam, moja Ty kochana, że pomimo, iż kupiłaś sobie, tak, jak i Tobie sam lekarz polecił Ketonal Active – tabletki przeciwbólowe… To Ty ich i tak starasz się nie brać właśnie, bo jak tak cholernie już Ciebie boli, to zaraz siadasz i dajesz tej nóżce odpocząć, co więcej Ty przecież sobie znowu mówisz, że ONA CIEBIE WCALE NIE BOLI!

Dokładnie tak. Bo ja jestem naprawdę zdania, że wiele mój organizm już potrafi wytrzymać i znieść. Mam bardzo wysoki próg bólu. A poza tym, ja poważnie tak bardzo w to wierzę, w siłę umysłu! Że jak zacznę sobie coś wmawiać i będę to robiła baaaardzo długo, to rzeczywiście tak się też stanie!

Bo tak też i jest, moja Ty cudna! Ale teraz przedstawmy, cóż Tobie odpisała szczególnie właśnie ponownie ta 50 – letnia Iwonka. Spojrzałaś na WhatsApp, a tam informacja od niej:

[11:07, 16.04.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA) 5:

Jesteś bardzo dzielną KOBIETĄ! Odwagą jest tłumaczyć sobie wszystko to co nas spotyka a jeszcze większą mieć pokorę do tych doświadczeń 💕

[11:12, 16.04.2022]: Czytam to, co mi napisałaś i właśnie płaczę 😢, boooszeee jeszcze NIKT NIGDY nie powiedział mi tak pięknych słów ❤️🙏🤗

Przytulam 🤗🌺

😘😘😘

Poważnie, wiesz, tak mnie ujęły jej słowa, bo… przysięgam od nikogo jeszcze tego nie słyszałam… No dobrze, może coś tam moja mama też mi czasem powie o tej mojej dzielności i odwadze, ale wiesz jak to jest, jak usłyszysz to jeszcze od takiej 3ciej osoby…, której wcześniej przecież nie znałam, ale która odkąd ją spotkałam, wydała mi się taka właśnie bliska.

Kochana moja, bo… hmmm…, jakby to tutaj Tobie powiedzieć… Ale…, Ty oczywiście, że jesteś BARDZO DZIELNA i o tym przecież już doskonale wiesz! Tylko chyba sama nie uważałaś, iż tłumaczenie sobie tych wszystkich zdarzeń, które się Tobie nieustannie przytrafiają, można właśnie określić także odwagą! A już najbardziej się niemal pokłoniłaś przed tym słowem POKORA, gdyż Ty nigdy w ten sposób tego nie postrzegałaś, uznawałaś to z biegiem czasu za coś niemal normalnego, iż właśnie te trudne doświadczenia przyjmujesz.

Nooo tak, zawsze przecież twierdziłam, iż nie ma w tym nic dziwnego, bo

Zatem, spójrz, moja Ty kochana, czyli przeszłaś już naprawdę całą masę BARDZO TRUDNYCH RZECZY w swoim życiu, dzięki którym stałaś się tak mądrą i świadomą osobą! W dodatku potrafisz sobie jeszcze zawsze przywołać na myśl tych, którym jest jednak gorzej

Rany, włączyłam sobie jeszcze raz do odsłuchania ten filmik Czego nauczyła mnie MOJA MAMA? | Ula Pedantula, gdyż postanowiłam go również opublikować na LI i właśnie w nim słyszę kolejne mądre stwierdzenie: TO NA CZYM SIĘ KONCENTRUJESZ ROŚNIE 🌞🌈🍀I choć wiadomym jest, że moja mama nie jest tak bardzo świadomą osobą, jak ta tej Uli, ale dla mnie to nie ma znaczenia! Cieszę się bowiem, że od niej słyszę takie mądre słowa, które mi właściwie potwierdzają tylko, to, co i ja również uważam!

No właśnie, moja kochana, zauważ, iż Ty przecież jesteś taką osobą, jak i ta jej nieżyjąca już mama… A weźmy choćby tylko pod uwagę tę Twoją przedostatnią wizytę w tej przychodni u tego chirurga… Rozmawiając jeszcze z własną rodzicielką, rzekłaś jej, że to, iż ktoś ma on tytuł lekarza, wcale przecież nie oznacza, że jest rzeczywiście dobrym specjalistą! Lecz stwierdziłaś, że nie zamierzasz już z góry niczego zakładać, go skreślać i oceniać, po prostu będziesz traktowała go tak, jak i innych z szacunkiem i otwartością. A dopiero na miejscu się przekonasz, kim on naprawdę jest, bo przecież jesteś mądrą osobą! W dodatku, jak ponownie rzekłaś, to będzie dla Ciebie tylko i wyłącznie kolejne doświadczenie.

Oooo rany, a weszłam jeszcze tylko na chwilkę na fejsa, by tam z kolei opublikować kolejny mega filmik tej Agnieszki Cegielskiej… [ale o tym zaraz dokończę] i patrzę a tam:

Afirmacja na dziś:
MAM MOC, SIŁĘ I ZASOBY, ABY PORADZIĆ SOBIE ZE WSZYSTKIM W MOIM ŻYCIU 💚

Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie

Wspaniale moja Ty artystko, widziałam, że opublikowałaś właśnie także na FB ten sam filmik, co i na LI. Następnie zaś tę powyższą afirmację z tymi dwoma obrazkami, która została skomentowana zaraz przez właśnie najmłodszą siostrę Twojej mamy – Anię!

A następnie jeszcze Twoją mamę, hehe

  • Dasz radę kochana jak zwykle. Niech szczęście będzie zawsze z Tobą.
  • GIF

No dobrze, moja Ty cudna, to może teraz sprawdźmy jeszcze sobie tylko ten wpis, jak to jest obecnie z tą muzyczką tutaj. Naprawdę, kochanie Ty jesteś osobą magiczną wprost!

*** 2:36:50 /  4:00:20 ***

Rany, spojrzała, że została jej jeszcze ok. 1 godzina czasu, więc ucieszyła się z tego powodu, oczywiście i chcąc już dalej odnosić się do tego wyżej wypisanego planu, pomyślała, że przejdzie teraz do rozmowy z tym Przemkiem [buddystą] i chcąc właśnie opublikować tą ich rozmowę z Messengera, natrafiła teraz na jeszcze coś wyjątkowego, a mianowicie tę oto piosenkę: Anna Hamela – MARSHAL (Official Video), a uczyniła to z takim właśnie zapiskiem:

19:38 – 22.04 SUPPORTAN[nutridrink] i watch song of Anna Hamela – 22.04 w jakimś innym/ jej języku, aber nice, echt! bo ja już echt lubię takich INNYCH pipul,😉

Poważnie, tak mnie zainteresowała ta kobieta, że nawet włączyłam sobie jej kolejną rzecz: Anna Hamela Mantra Gayatri, której właśnie słucham! Ale i tak zajmę się już dalej tym, co miałam, czyli tutaj ta moja rozmowa z tym Przemkiem, to jeszcze we WTOREK, 12.IV.22 zadałam mu tylko następujące pytania:

Przemek, przypomnij mi, gdzie my się poznaliśmy, w Pradze? I kolejne pytanie: JAK długo jesteś Buddystą i jakie imię schronienia otrzymałeś od Lamy?

Nic mi nie odpowiedział, ale ponieważ nie mam najmniejszego pojęcia, gdzie on obecnie jest i co robi, więc kompletnie to puściłam.

Tak dostrzegłam, kochana, tego samego dnia, tj. w ten wtorek, 12.04. tak już pod wieczór, bo o 18:54, wysłałaś mu jeszcze kolejne rzeczy:

Przemek, jestem załamana 🙈 już nawet nie tyle samym wyglądem tej nogi (bo mój brat też ma na własnych niezłe rzeczy…) co jeszcze tym, że jak wstaję i się przemieszczam, to ta noga mnie po prostu boli! boooszeee, ja już sobie mówię, że to zapewne dlatego, że ten krem już działa. I nawet wizualizuję już sobie i dziękuję za to, że ONA JEST JUŻ ZDROWA. A JUTRO JADĘ JESZCZE POKAZAĆ JĄ CHIRURGOWI.

Wtedy też on odpisał Tobie:

Hej, poznaliśmy się w Gdańsku w ośrodku. Weź sobie jakoś tabletkę przeciwbólową Zalecam medytować na kochające oczy. Om mani peme hung

Robię to BARDZO CZĘSTO

❤️

Nie miałbyś nic przeciwko, jakbym zacytowała naszą konwersację na moim blogu?

Nie miałbym Ale chciałbym to przeczytać;)

Otwórz zdjęcie

Taki zrobiłam sobie opatrunek na noc, aby tym kremem niczego nie pobrudzić 🤣 Kreatywna jestem, prawda? 😜

👍

A co do wpisu, to DZIĘKUJĘ I OCZYWIŚCIE, ŻE CI GO UDOSTĘPNIĘ, jak już skończę ✨😊

❤️

śr., 09:08 Wygląd mojej nogi TERAZ 🙈, jak się przemieszczam odczuwam jej ból. A dziś na 16:30 mam udać się do chirurga Właśnie słucham: Om Mani Padme Hum Original Extended Version x9

Otwórz zdjęcie

Rany teraz właśnie jeszcze włączyło się: Usuń całą negatywną energię, regeneracja całego ciała – leczenie całego ciała

Dalej zaś przesłałaś mu to, co i reszcie osób, z którymi mogłaś się tym podzielić, a mianowicie tą swoją nogą już z opatrunkiem po wizycie u tego chirurga. Na co on odpowiedział Tobie w śr., 23:24:

✌️

Ty jednak bardzo chciałaś dowiedzieć się o nim wciąż coś więcej, zatem w Piątek do niego napisałaś:

piąt., 07:27 Witaj Przemek, proszę Cię, jak będziesz miał czas, to przypomnij mi o sobie coś więcej… Powiem Ci, co ja zapamiętałam: Twoja historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie: doszło do tego (nie wiem, jak?), że stałeś się bezdomny i mieszkałeś (chyba) dosłownie na ulicy… Bardzo Ciebie proszę, jak znajdziesz czas, napisz mi coś więcej o tym i jak długo jesteś buddystą, jakie otrzymałeś imię schronienia od Lamy… Oraz oczywiście jak obecnie żyjesz? Ja na 10 mam być w przychodni na zmianę opatrunku, bo dziś wygląda on już tak

Otwórz zdjęcie

I następnie przesłałam mu również te właśnie zdjęcia, jak to wyglądało, gdy miałam zmieniany ten opatrunek, z tym samym komentarzem, co powyżej pod tymi dwoma zdjęciami tej mojej nogi. Dalej zaś, także jemu wysłałam to, jakie miałam myśli, jak odczuwałam ten ból, wstając w nocy do ubikacji.

No dobrze, kochana, czyli mamy już zaliczony kolejny punkt z tej listy! To teraz, może dodaj jeszcze tylko coś o tych swoich domowych świętach tutaj.

Tak więc, oczywistym to stało się dla wszystkich, że obecnie najważniejsze jest moje zdrowie i muszę po prostu o siebie zadbać, a to, jak wygląda to moje mieszkanie jest przecież co najmniej drugorzędną sprawą!

Choćby moja mama napisała mi właśnie jeszcze w tę środę po tym lekarzu:

Wypoczywaj Monia, oszczędzaj się a dopiero jak będziesz mogła to posprzątasz dokładnie. A na razie tak aby jakoś wyglądało 😀

Później zaś w piątek z samego rana 07:36 przesłała mi następujące słowa:

Dobrego, szczęśliwego dnia córcia. Załatwiaj pomyślnie wizytę u chirurga z tym opatrunkiem. Buziaki.🙂😘🥰

I to wiesz, było takie miłe wprost, że zapamiętała to, jak jej powiedziałam, że mam tę zmianę opatrunku dokładnie tego dnia!

Dziękuję, właśnie już mam tak wstępnie (jak to ja😊) przygotowane to, co mogłam 😉🍀✨

Tak widziałam, kochana moja, że stałaś się naprawdę bardzo mądrą osobą, która dostrzega u swojej mamy już jedynie to, co dobre i pozytywne, a resztę po prostu już puszczasz. Czyli, spójrz, moja droga, to są przecież dokładnie te zdania, które zacytowałaś na LI: (…) ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE, ŻEBY SIĘ KONCENTOWAĆ NA KRYTYCE, NEGATYWNOŚCIACH, RZECZACH ZŁYCH/ BRZYDKICH, NA NARZEKANIU, NA MÓWIENIU SOBIE, ŻE SIĘ NIE DA. TWOJA UWAGA MA WIELKĄ MOC, WIĘC MYŚL O TYM, CO Z NIĄ ROBISZ! A dzisiaj z rana dostałaś jeszcze takie właśnie życzenia od niej:

Moja Kochana życzymy Ci świąt wielkanocnych szczęśliwych i spokojnych. Błogosławieństwa Bożego, nadziei i wiary że będzie lepiej, zdrowia i dużo radości. Tak szkoda, że nie możesz być z nami, ale dla Ciebie teraz ważniejsze jest zdrowie i wygojenie się nogi. Spędzaj ten czas świąteczny miło i pożytecznie dla siebie. Jesteś dzielna, niedługo będzie dobrze. Kocham Cię córcia. Dużo buziaczków. ❤️😘😘😘🥰

I Ty wtedy przesłałaś jej te życzenia, które otrzymałaś jeszcze wczoraj od swojej nauczycielki niemieckiego:

Otwórz zdjęcie

*** 2:43:21 /  4:00:20 ***

Dobra, teraz już czuję naprawdę zmęczenie… Zatem przebieram się z powrotem w piżamę i zmykam do spania… Resztę dokończę jutro!

///////

Nim położyła się spać, wpadła na pomysł, że zmieni sobie jeszcze właśnie na noc opatrunek! I tak tego dokonała nim oddała się w objęcia Morfeusza, a miało to miejsce dokładnie w sob., 22:04

Ponieważ odczuwała taką radość i dumę z tego, nie omieszkała się tym zaraz podzielić dalej:

22:15 Kochani, nie uwierzycie: właśnie zmieniłam sobie SAMA OPATRUNEK, boooszeee UDAŁO MI SIĘ 🙌🍀❤️ Z tego przejęcia nie cyknęłam nawet foty, jak ta moja noga TERAZ goła wygląda… 🤦‍♀️Choć prawie nic się tam nie zmieniło, to i tak jest mi już lepiej, że UDAŁO MI SIĘ SAMEJ TEGO DOKONAĆ 💪✨🍀

(…)

Właściwie tak naprawdę stan takiej jej euforii trwał jedynie przez moment, gdyż …, abyście mogli to lepiej zrozumieć, to wkleimy tutaj jej następną rzecz, którą również posłała dalej…

4:58 boooszeee, kochana poratuj mnie proszę, bo właśnie się obudziłam… I jestem przerażona teraz tym, że ten opatrunek zmieniłam sobie ZBYT WCZEŚNIE… Tamten był tak profesjonalnie i grubo zrobiony, że spokojnie przecież mógłby wytrzymać NAWET do mojej wizyty we wtorek… (jak powiedziała mi ta pielęgniarka…) a ja, nierozsądna usłyszałam, że lekarka mi rzekła, że mogę zmienić go sobie już w niedzielę… To ja, bezmyślna, zrobiłam to już W SOBOTĘ wieczorem i użyłam TYLKO 3 KOMPRESÓW, a tam było naprawdę ich więcej 🙊🙉🙈BŁAGAM POMÓŻCIE MI PRZESTAWIĆ MOJE MYŚLENIE Z TEGO DESTRUKCYJNEGO NA NORMALNE… bo dobrze o tym wiem, że MYŚLAMI STWARZAMY NASZĄ RZECZYWISTOŚĆ… 🙄 a moja właśnie obecnie buduje się nędznie… 😢🙊🙈🙉

To wysłałam tak naprawdę, gdyż nie mogłam wprost uwierzyć w to, co się ze mną działo. Wówczas, poważnie! nie miałam żadnej kontroli już nad moimi myślami… Ten mój stan ówczesny był dla mnie wręcz przerażający! Czułam się taaak cholernie bezradna i dosłownie, jak nie ja…, gdyż przecież do tej pory udawało mi się podchodzić do tego w ten sposób:

I nie tylko mi samej już się to udawało, lecz przecież nawet potrafiłam także w ten sposób pocieszać nawet innych, zwłaszcza tę moją rodzicielkę tak właśnie podbudowywałam zawsze. A teraz kompletna NIEMOC mnie ogarnęła…🤦‍♀️🙈🤷‍♂️ I właśnie dlatego potrzebowałam usłyszeć od innych coś pozytywnego… A była to noc/ ranek dzisiejszego dnia, którym jest NIEDZIELA, 17.IV.2022.

Jeszcze wczoraj, jak już tego dokonałam, to pomyślałam, że pochwalę się również mojej mamie, która mówiła, że miała Marcinowi właśnie tego dnia także sama zakładać opatrunek i tak zaczęłam do niej dzwonić, ta nie odebrała, ale pomyślałam, że może już po prostu śpi, więc jeszcze przez moment taka zadowolona i spokojna położyłam się do spania… Choć tak naprawdę już czułam pewien niepokój…, że chyba z tym wszystkim jednak się pospieszyłam, bo przecież ja ten opatrunek miałam zmieniany zaledwie wczoraj… 🤦‍♀️

I dokładnie, jak wstałam do tej ubikacji jakoś przed godz. 5 to wówczas właśnie się ze mnie to wylało… Co widać powyżej… [na tym żółtym tle]. Poważnie tak bardzo mnie to wówczas przerażało, że nie potrafiłam sobie z tymi własnymi myślami poradzić sama i taaaak niesamowicie czułam, że potrzebuję po prostu znowu wsparcia [jak taki mały nieporadny dzieciak, którym ja, do cholery, nigdy nie byłam i już dawno nie jestem!], a jestem naprawdę w 100% pewna, że to dlatego, iż JESTEM TU CAŁKOWICIE SAMA…🤦‍♀️

I tak próbowałam już sobie te myśli sama przestawiać, że np. już sobie wkręcałam znowu, choćby tym, iż skoro tak zrobiłam, to może właśnie oznacza, że to było dobre…

Ale za chwilkę moja głowa mówiła: Że jak, kuwa, dobre? jak miałam naprawdę profesjonalny i gruby opatrunek założony… z MEGA wielką ilością tego kremu Argosulfan… A teraz będę musiała, kurna, właśnie z tym swoim nędznym, bo w porównaniu do tego, który miałam zrobiony…, to obecnie cienkim opatrunkiem… czekać do tego wtorku właśnie… boooszeee i czułam się z tym dokładnie tak potwornie wręcz, że ponownie własną głupotą sobie zaszkodziłam…

A tak naprawdę to był ten moment, kiedy nasza bohaterka znowu odczuła, że kompletnie nie ma kontroli nad tym swoim życiem… I taaaak bardzo potrzebowała tutaj kogoś, kto zechciałby jej w ogóle dać jakieś mądre rady… Choć właściwie to chyba takie hmmm… całkowicie przecież normalne…, bo nie ukrywajmy, ale jednak oczywiste, patrząc na to okiem dorosłego i zdrowego człowieka…

Tak bardzo czuła dokładnie wtedy, że sobie z tym własnym życiem już nie radzi, ale co więcej przerażało ją tak naprawdę to, iż doznała takiej nagłej niemocy i niemalże pomieszania, że nie była w stanie SAMA sobie z tym poradzić… Więc to było dla niej taką wręcz ujmą, bo ona przecież odkąd pamięta musiała radzić sobie ze wszystkim sama i nawet całkiem dobrze jej to wychodziło! A teraz pomyślała sobie właśnie o tym, co przedstawia ten oto obrazek:

A tak naprawdę to zaczęła zadawać sobie w głowie pytania: ILE JESZCZE, KU… , TEGO MI DASZ, ŻYCIE??? Przecież ja już naprawdę dostałam wystarczająco wiele…🤦‍♀️

Udało mi się jednak zasnąć i po tym, jak włączyłam moje WiFi ponownie, to dostrzegłam tam taką niesamowitą wręcz rzecz, którą napisała do mnie właśnie TA IWONA, a mianowicie [i naprawdę ja doskonale o tym wiem, że nie napisała mi ona niczego AŻ tak szczególnego i wyjątkowego…, ale ja właśnie takich zwykłych słów pocieszenie potrzebowałam] A wyglądało to tak:

Monia, po pierwsze zamknij oczy i trzy wdechy! Zmieniałeś opatrunek pierwszy raz to daj sobie czas na to by się nauczyć! Nikt nie rodzi się profesjonalną pielęgniarką, prawda? Uczą się tego przez wiele lat. A to że chciałaś wcześniej no chciałaś się opatrzyć i to wszystko, nie ma w tym nic nie normalnego. 🌺 Może wystarczy byś go poprawiła. 🤗
Pięknego dnia 🌈

I ja po godz. 10 odpisałam do niej następującą rzecz:

Dziękuję kochana BARDZO ZA TWOJE SŁOWA, przeczytałam je jeszcze po 7 i już się uśmiechałam 🤗 Później zaczęłam czytać ponownie mój ostatni wpis na blogu, który Tobie później również prześlę ❤️ Ale teraz w końcu wstaję i zrobię sobie choć coś ciepłego do picia ☕Ściskam i pięknego dnia życzę 🌞🍀🌈

Kochana moja, muszę Ci powiedzieć otwarcie, cóż mi tu niemal od razu przyszło na myśl… Moim zdaniem miałaś właśnie napotkać tę kobietę w swoim życiu! Gdyż ona, uważam, odgrywa tutaj dokładnie tę rolę Twojej duchowej/ energetycznej mamy! No a w każdym razie jest już teraz takim Twoim Aniołem, a dobrze wiemy, jak to z nimi jest:

Boże, o tym samym sobie pomyślałam!!! Tak wspaniale potrafi mnie zawsze pocieszyć i bez względu na to, jak okropne rzeczy jej pokazuję [to, co się z moim ciałem obecnie wydarza…], nie tylko jej to nie przeraża, wciąż bowiem potrafi zachować niesamowity spokój i nie pociesza mnie jedynie, ale również dopatruje się jakichś jeszcze właśnie nawiązań/ powiązań…, bo jest tak niesamowicie świadomą osobą. Doskonale wie, o czym mi zresztą pisała, że przecież [podobno] WSZYSTKO JEST PO COŚ….

To prawda, kochanie, ale Ty już przecież także o tym wiesz… Ale może teraz jeszcze opowiedz, jak Ty dzisiaj ten swój dzionek tutaj spędziłaś…

Więc tak…, może tylko wytłumaczę jeszcze moim czytelnikom, iż ta umieszczona przeze mnie 🌈 na samej górze, nie oznacza wcale, że ten mój dzień był jakiś szczególnie kolorowy

Ale, kochana moja, myślę, że właśnie poprzez tą tęczę pokazałaś dokładnie to, co u Ciebie się niemal każdego dnia dzieje… [zmiana nastroju, tak jak i te barwy na tęczy] Przecież te kolory nie muszą wcale oznaczać tego, że robiłaś nie wiem co… Gdyż, moja Ty cudna, można, tak jak i Ty sama, przesiedzieć w mieszkaniu, a pomimo to mieć ciekawy jednak dzionek… Tak więc, kontynuuj, proszę, to opowiadanie.

Zatem rozpoczął mi się ten dzień raczej baaardzo wcześnie, bo właśnie jakoś ok. tej godz. 5…, o czym powyżej już donosiłam… Tu jednak wprost muszę podać ten mój komórkowy zapisek:

5:06 – 22.04 Nie panuję nad swoimi destrukcyjnymi myślami… STOP, JA TUTAJ RZĄDZĘ I ROZKAZUJĘ WAM: ZNIKNIJCIE NATYCHMIAST Z MOJEJ GŁOWY!!! ZROBIŁAM TO, CO MOGŁAM NAJLEPSZEGO I NIE NAZYWAJCIE MNIE NIEROZSĄDNĄ, CZY, CO GORSZA GŁUPIĄ- BO TAKĄ DOCH NIE JESTEM!!! POKAŻCIE MI DRUGĄ TAK ZARADNĄ I DZIELNĄ KOBIETĘ, KTÓRA POMIMO TAKICH TRAUM I USZKODZEŃ CIAŁA… POTRAFI NADAL SOBIE RADZIĆ Z TYM ŻYCIEM W TAK WSPANIAŁY I ROFESJONALNY SPOSÓB!!!! 🧡

Tu właśnie pokazałam, jaką podjęłam znowu tę walkę, wówczas bowiem zaczęły przypominać mi się te wszystkie słowa…, tylko jeszcze wtedy, cholerka, nie odczuwałam jakoś tego ich oddziaływania i mocy Także taki turbulentny wręcz początek tego dnia miałam…

Rozumiem, ale opowiadaj teraz, cóż się działo zaraz po tym, jak ta Twoja nowa DOBRA DUSZKA o imieniu Iwona do Ciebie przesłała te słowa …

Wówczas, tak, jak i jej napisałam… poczułam niesamowitą wręcz ulgę, co można było już dostrzec po mojej odprężonej jednak twarzy, jak i uśmiechu, który się na niej pojawił! A tutaj 3 fotki, które sobie zrobiłam, jak udałam się do kuchni na przemycie twarzy moim pietruszkowym tonikiem z odrobiną soku z cytryny:

Wtedy też…, a muszę jeszcze tylko dodać, że dziś przez cały dzień pojawiały mi się przy tych zapiskach TYLKO te cyfry: 22.04! I ja tak bardzo wciąż nie mogłam tego rozkminić i właściwie pojąć, bo ja taaak bardzo potrzebowałam znowu usłyszeć, że mam wsparcie… Czyli właśnie dostrzec TE ANIELSKIE CYFRY… A te, cholerka nie chciały mi się w ogóle pojawiać…

ALE, kochana moja, przecież numer 22 również jest Anielskim! Nawet powyżej informacje o nim również cytowałaś!!! Przypomnę Ci tylko kawalątek z tego, bo widzę, że już naprawdę się pogubiłaś…

(…) [22] Poprzez ten numer Anioły niosą wiadomość, proszą cię, żebyś spojrzał na swoje życie z szerszej perspektywy, obrał cel końcowy i małymi kroczkami do niego dążył. Skup się na małych rzeczach i detalach dążąc do celu, a wkrótce zobaczysz przed sobą, swój upragniony obraz rzeczywistości w całej okazałości. (…)

Anielski numer 22 – Numerologia. Jakie przesłanie kryje się pod mistrzowską liczbą 22?

Poza tym, moja droga pojawiały się Tobie ponownie te przekazy odnośnie właśnie tych 9, a tutaj, spójrz tylko, cóż to oznacza:

Numerologia 9. Szukasz znaczenia cyfry 9, która regularnie pojawia się w Twoim życiu? Sprawdź, co kryje 9

Widzenie anioła numer 9 jest znakiem, że ma miejsce anielska komunikacja. Twoi aniołowie stróże wysyłają numer 9, aby przekazać ważną wiadomość związaną z twoim celem życiowym. Nie dziw się, że codziennie spadasz; nie poddawaj się, ale odważnie stań na swoim miejscu. I z pewnością anioł, który cię strzeże, uszanuje twoją cierpliwość. Wielokrotne napotykanie anioła numer 9 w różnych miejscach, (…) To ukryta wiadomość od twoich aniołów stróżów, że wkrótce wejdziesz w nową fazę swojego życia. Dodatkowo liczba 9 jest znakiem ogromnych błogosławieństw i obfitości. Podobny do 99 numer anioła, ta liczba wskazuje, że jesteś zobowiązany do spełnienia swojego celu życiowego. (…)

Jesteś większy niż to. Wznieś się ponad nihilistyczne i materialistyczne podejście i założenie o sobie. Nie uważaj się za czysto fizyczne i ziemskie, podczas gdy masz w sobie liczne cuda i boskie znaki. (…)  Część ciebie jest wypełniona miłością, współczuciem, przebaczeniem i mądrością. Ufaj, że odpowiedzi na twoje problemy są w tobie. Może to mieć formę intuicji lub znaków i synchroniczności rzeczy wokół ciebie. Aby zamanifestować swoje wyższe ja, praktykuj wdzięczność, otaczaj się pozytywnymi ludźmi, podążaj za swoimi pasjami, módl się i medytuj.

Możesz również połączyć się ze swoją wzniosłą formą świadomości, służąc innym.

Pamiętaj, że twoim celem życiowym jest uczynienie tego świata lepszym miejscem. Aniołowie chcą, abyś kochał bezwarunkowo i dzielił się tą miłością we wszystkim, co robisz. Poczuj się dobrze i wyrażaj swoje dobre wibracje we wszystkim, co robisz. Przesłaniem tej jednocyfrowej liczby aniołów jest służenie innym z bezwarunkową miłością i mądrością. Pozostań wierny swojemu sercu, prowadź z miłością i dla największego dobra wszystkich. (…)

https://pl.cm-ob.pt/angel-number-9-meaning

Oooo boooszeee, dlaczego ja wcześniej tego nie wiedziałam???

Ja również, kochana, nie byłam w 100% tego pewna, a odszukałam tego w pierwszej kolejności po to, aby Ciebie pocieszyć. A udało mi się jeszcze odnaleźć, właściwie już potwierdzenie tego, że dobrze mi się jednak wydawało!

A spójrz tylko, cóż tu jeszcze na kolejnej stronie jest napisane:

Za 9 kryje się zakończenie, ale nie ostateczne. Symbolika liczby 9 oznacza bardziej zamknięcie cyklu po to, aby mógł pojawić się kolejny. 9 pełni rolę opiekuna, który prowadzi nas przez kolejny etapy. Za 9 kryją się nowe szanse i nowe początki, z których warto skorzystać. 9 zamyka jedne drzwi, ale tylko po to, aby za chwilę otworzyć następne. 

https://www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/moda-i-uroda/numerologia-9-znaczenie-liczby-9-%C5%9Bwiat%C5%82o-mi%C5%82o%C5%9Bci-i-boska-m%C4%85dro%C5%9B%C4%87/ar-AAKwPwE

Nieeee, ja tu po prostu oszaleję zaraz, boooszeee, to wszystko jest dla mnie zbyt trudne i skomplikowane!!! Ja naprawdę tego nie pojmuję i mój mózg tego nie ogarnia. Teraz jeszcze sobie myślę, że już nawet nie chce mi się wracać do tych moich problemów tutaj, o których zaczęłam wcześniej donosić… Choćby o tym, jak siadłam sobie jeszcze z tą bolącą nogą na tym uszkodzonym coraz bardziej leżaku… Ja już naprawdę nie wiem, co mam tutaj ze sobą zrobić… Przecież ja, do cholery, nawet nie wiem jak niby mogłabym służyć innym???

Kochanie, a skąd niby wiesz, że właśnie nie robisz tego teraz, gdy przedstawiasz tu wszystko co tylko możesz o tym swoim życiu tutaj na swoim blogu właśnie? Dlatego wydaje mi się to nawet wręcz koniecznym, abyś opisywała dalej tak właśnie dokładnie choćby to, jak ta sytuacja dalej z tą Twoją nogą tu przebiega. PAMIĘTAJ PROSZĘ O TYM, ŻE

Dlatego właśnie, moim zdaniem koniecznym jest dodanie choćby tego, iż ta nóżka bolała Ciebie, jak już właśnie spoczęłaś sobie tutaj na tym swoim leżaku, ponieważ postanowiłaś do tego siedzenia przygotować wszystko, co możesz, co byłoby Tobie potrzebne… czyli wszelkie wody, herbatę i właśnie ten wspomniany wcześniej nutridrink! A poza tym chciałaś mieć tutaj znowu naprawdę wszystko pod ręką, by nie musieć już wstawać z tego leżaka, bo wiadomym jest, że musisz już teraz uważać nawet przy jego wstawaniu, gdyż coraz bardziej zaczyna się on po tej prawej stronie odrywać!

Także, jak już to wszystko tu poznosiłaś i zebrałaś razem w jedno miejsce, to musiałaś się jednak naprzemieszczać! A wiadomym jest, że Ciebie teraz ta nóżka bardzo boli, jak na niej stajesz… A Ty kochana, wciąż robisz niemal wszystko, aby żadnych tabletek już nie przyjmować, prócz naturalnie witamin i minerałów! To kontynuuj, kochanie dalej tą swoją opowieść 🤗.

Tak więc, jak już w końcu siadłam sobie na ten leżak, to tak myślałam o tym jeszcze, czy mam tu jakąś książkę w pobliżu do poczytania… Ale ponieważ żadnej nie widziałam… a siedziało mi się wówczas już naprawdę błogo, gdyż tę nogę miałam podniesioną tak do góry i opartą o ten stolik. Więc tak naprawdę ta pozycja jest dla mnie najwygodniejsza, gdyż tą łydką niczego wówczas nie dotykam!

I właśnie wtedy ogarnął mnie taki niesamowity wręcz spokój! I dokładnie to był ten moment, kiedy zaczęłam znowu się uśmiechać i dziękować za tą moją już zdrową nogę! Byłam w tak cudownym nastroju, takim niesamowitym spokoju… W dodatku w tle, przypominam, wciąż leciała ta muzyka: Usuń całą negatywną energię, regeneracja całego ciała – leczenie całego ciała 🙌🧡🍀

I ja po prostu już ponownie to sobie wizualizowałam, jak ta moja noga jest teraz już całkowicie zdrowa i sprawna, 🧡🤗 No czułam się po prostu NIEBIAŃSKO, a jeszcze jak dostrzegłam również ten mój WSZECHŚWIAT [sroczka], że ON najwidoczniej to wyczuł/ wiedział, że ja mam obecnie właśnie taki czas, kiedy nie mogę za bardzo ani siadać do medytacji, ani też stać przy oknie, by spoglądać na drzewa, czy latarnię… I jak tylko zauważyłam tę MOJĄ SROCZKĘ, iż teraz zaczęła sobie dreptać po trawniku i to dokładnie w takim miejscu, gdzie mogłam ją dostrzec, siedząc właśnie tak na tym leżaku [a jak wiesz, to wcale nie jest łatwe, tak wbić się dokładnie w tę szczelinę, którą ja jestem w stanie stąd widzieć!]

I tak to sobie właśnie wizualizowałam ten mój powrót do zdrowia, czułam się naprawdę rewelacyjnie wręcz błogo… A później jeszcze zauważyłam, że dzwoni do mnie moje mama… Nie odebrałam od razu, ale już się ucieszyłam, że nie pozwoliłam sobie jeszcze przed spaniem na jakieś strachy i obawy, że coś jest nie tak, jak ona nie odebrała ode mnie wczoraj tego telefonu, jak chciałam się podzielić tą dobrą wiadomością.

A mianowicie założenia sobie nowego opatrunku = a powaga, byłam z siebie naprawdę BARDZO DUMNA, że tego dokonałam i w ogóle się nie przeraziłam! W każdym razie wówczas uznałam, że moja mama z pewnością już śpi… I dlatego przesłałam jej jeszcze te fotki, co powyżej właśnie przez Messenger’a…, z takim oto napisem:

Mamuś, właśnie wykonałam SAMA SOBIE OPATRUNEK 💪🍀❤️ Jestem taka dumna z siebie ❤️ To chciałam Ci powiedzieć, jak dzwoniłam, teraz kładę się spać 😴 DOBRANOC MOJA RÓWNIE DZIELNA I KOCHANA MAMO 😘🤗✨

Ok. już się streszczam…, bo bardzo chcę ten wpis na dziś zakończyć, by móc go także udostępnić właśnie tej mojej DOBREJ DUSZCE, jak również temu Przemkowi, któremu to obiecałam! Tak więc dowiedziałam się po prostu, że mama była wczoraj jeszcze w kościele, bo teraz przecież są te dłuuugie nabożeństwa, więc jak już wróciła do domu i spojrzała, że dzwoniłam, to teraz już ona pomyślała, że także nie będzie mi już o tej godzinie przeszkadzać, bo z pewnością już śpię, co i było zresztą prawdą!

Owszem, kochana, ale teraz sobie tak myślę, abyśmy może udostępniły jeszcze tylko ten Twój wczorajszy zapisek z tego:

22 – 22.04 0,5 WYKONAŁAM SAMA SOBIE OPATRUNEK 🧡🙌🍀

22:50 – 22.04 23 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡 I MEDYTACJA NA SEN 🤗🍀🌟

Dodajmy, kochanie, że Ty bardzo próbujesz zasnąć już po prostu przy jakiejś muzyczce spokojnej, a utworzyłaś już sobie nawet specjalny folder właśnie w tym ogólnym nazwanym MUZYKA, a w nim właśnie masz już teraz także taki podfolder o nazwie NA SEN a w nim M.IN. 432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości ㅣDodatnia energia/Destroy Unconscious Blockages and Negativity, Binaural Beats – BeautifulLife/ Naprawa DNA + Muzyka Głęboko Uzdrawiająca | Całkowite Odnowienie Ciała, Umysłu I Ducha

Nie! Wiesz co? Musimy kończyć… Bo zaczynam być już BARDZO zmęczona…, a i komp także chyba właśnie taki już jest… Zatem, jak widzisz jutro kolejny dzień… prawdopodobnie ponownie spędzony będzie właśnie na pracy przed ekranem

Kochana moja, ale może choć wspomnij jeszcze o tym, cóż przesłała Tobie Twoja mama, po obejrzeniu tych Twoich zdjęć…, dopiero dzisiaj, bo wcześniej nawet nie wiedziała, że coś jej wysyłałaś, 😉

13:40 O Monia jak elegancko zrobiłaś opatrunek.🙂 Super! No jak zawsze dajesz sobie świetnie radę. Brawo. To już tylko dużo wypoczywaj, a noga niech się szybko goi Buziaczki.😘

*** 3:05:20 /  4:00:20 ***

(…)

Ahhh, kochani, żebyście tylko mieli pojęcie, ile u tej naszej Małej Mi się dzieje… To, brak słów i w głowie się nie mieści, czyli, jak to się potocznie mówi głowa mała,🤪 To jest właśnie przede wszystkim jej podejście do życia. Ona, poważnie, BARDZO RZADKO narzeka, bo tak naprawdę ona się chyba tego nie nauczyła nigdy! Czyli, spójrzcie, jakie to cudowne, że właśnie nawet z domu tego nie wyniosła!!! Pamiętacie z pewnością, jak jeszcze wczoraj ubolewała, iż nie pojawiają się jej te ANIELSKIE NUMERY, kiedy ona tak bardzo to czuła, że potrzebuje tego wsparcia? Nie zdając sobie znowu sprawy z tego, że te które widziała również nimi były!

Oj przestań już. Skąd niby miałam o tym wiedzieć, przecież nie jestem jakąś chodzącą encyklopedią! A jak wiesz, mam straszne trudności/ problemy z tą pamięcią i nadal nie mam tu nikogo, kto zechciałby mnie jeszcze bardziej w tych kwestiach uświadamiać/ przypominać i pomagałby mi zgłębiać również takie tajniki tej wiedzy…, która nie ukrywam coraz bardziej mnie interesuje… Ale ja już obecnie naprawdę nie wiem za co mam się zabrać… A jeszcze teraz, jak nie mogę nawet za bardzo wychodzić z domu, czy nawet po nim się poruszać, to odczuwam jeszcze większe pomieszanie, jest mi po prostu cholernie źle i ciężko obecnie!

Teraz jednak chciałam napisać o czymś niezmiernie istotnym, a mianowicie, że właśnie dziś, tj. w LANY PONIEDZIAŁEK, 18.IV.2022, doszło do mnie, że ja jednak ŹLE OBLICZYŁAM WIEK TEJ IWONKI, z którą odczułam takie niebywałe znowu energetyczne połączenie i taką też więź🌟🦄✨.

Albo może najpierw, napiszę to po prostu tutaj znowu w tych punktach, co mi dziś właśnie w tej mojej głowie się pojawiało, tak będzie łatwiej mi później jeszcze to wszystko rozwijać. Tak więc:

  • złe obliczenie wieku Iwonki [postarzenie jej o 10 lat!,🤦‍♀️]
  • wypadek mojego brata = nie przypadek

No dobra…, już nic więcej nie przychodzi mi do głowy…, tzn. ona jest oczywiście peeełnaaa tych różnych myśli…, tylko ja nie umiem tego teraz już określić/ nazwać/ sprecyzować…

Nieważne, kochana, wyjdzie to po prostu w trakcie, jak zaczniemy tu opowiadać, a póki co, powróć do powyższej treści i skoryguj ten wiek tej niesamowitej kobiety!

boooszeee, ale teraz trudno mi to już odnaleźć…, tzn. skoryguję to z całą pewnością, jak zacznę czytać ten wpis od początku, a teraz tylko wspomnę, że ta przeurocza moja Dobra Duszka, ma 50 lat!!!, a nie 60, jak jej początkowo nadałam…🤦‍♀️I jest ode mnie zaledwie o 10 lat starsza, dżizas… Ale tu choć widać, po raz kolejny, jaka jestem dobra z matmy i z tych wszystkich obliczeń, buhaha, 🤪🤣😜

Kochana moja, ale czy Ty to dostrzegasz znowu, kolejna niesamowita wręcz w Tobie rzecz, czyli mniej więcej to właśnie, co było stwierdzone na samym początku tego wpisu: Ty naprawdę NIGDY NIE UBOLEWASZ I SIĘ NIE SKARŻYSZ, a tam gdzie dostrzeżesz swój błąd, to po prostu go naprawiasz, ale jednak pomimo wszystko nie nazywasz siebie żadną ofermą, tylko potrafisz przejść do tego w tak humorystyczny wręcz sposób!

Dobrze przecież wiem, jakie to jest ważne… , aby siebie nie krytykować… I naprawdę, uwierz mi, że zawsze w jakichś złych i podbramkowych momentach mówię do siebie tak:

Nie! Boże, ponownie nie mogę…., a jeszcze jak próbuję poukładać te obrazki i natykam się na takie właśnie:

W dodatku, jak pomyślę sobie o tym wszystkim, czym powinnam się tu zająć…, to zaczynam się tym po prostu znowu martwić…, bo JA SAMA NIE POTRAFIĘ TEGO OGARNĄĆ… No a bynajmniej na teraz…

  • Dowód – BRAK ODPOWIEDNIEGO ZDJĘCIA, nie pamiętam bis wann genau i noch pójść po ten druczek do urzędu…
  • Obawy o to ALLES do renty… znaleźć druczek i przygotować go do wypełnienia dla mojej lekarki… , powiadomienie jej [psychiatry] o BEIN.
  • Sprawdzanie pojawiających się liczb (14 = ostatnio) 
  • PIT – bis Ende kwiecień  
  • Pisać listy, by uwolnić się w końcu od tego ojca i… również wypisanie tych żali to mum..,
  • Pomyć naczynia, poprasować, odkurzyć, zrobić pranie
  • Fotki/ Pendrive / chmura 
💭

Moja kochana, widzę to doskonale…, co więcej JA to po prostu niesamowicie dobrze czuję! Ale wiesz, co moja najdroższa? I wcale nie tylko dlatego, że nie możesz obecnie nawet wychodzić z domu, bo masz po prostu za sobą KOLEJNĄ NIEPRZESPANĄ NOC!, dlatego teraz kochanie, zmykaj jeszcze do odespania tego wszystkiego! A później, jak już sobie choć troszkę odpoczniesz i się zregenerujesz, to może uda nam się coś tutaj jeszcze fajnego stworzyć. Choć, zresztą, pamiętaj, że nawet jak nie, to i tak się nic nie stanie! To jest w końcu KOLEJNY DZIEŃ ŚWIĄTECZNY! Zatem odpoczynku choć troszkę również Ci się należy!

(…)

Obecnie mamy już ŚRODĘ, 20.IV.2022, a dziś właśnie ta nasza gwiazda ponownie MEGA wiele zrobiła… Dosłownie przed chwilką dostrzegła, że jej znajomy, kolega właściwie jeszcze z podstawówy, który przyjmował ją w swojej klinice na leczeniu jej ząbków, ma swoje urodziny!

Wszystkiego, co najpiękniejsze, Ty nasz 40 -latku!!! I pamiętaj, proszę o tym, że ROŚNIE TO, NA CZYM KONCENTRUJESZ UWAGĘ, zatem skupiaj się tylko na rzeczach dobrych i pozytywnych! Tego Ci życzę, nie tylko w dniu Twoich urodzin, ale w ogóle w całym życiu😘🍀🌞

Ponownie, dostrzegła, że znowu zniknęły jej te zamieszczone tutaj obrazki…, a ona wciąż nie ma najmniejszego pojęcia, dlaczego tak się dzieje….??? Dlatego też już nawet nie ma ochoty jeszcze teraz ponownie je tu zamieszczać, bo przecież już jutro może się okazać, że te również wsiąknęły...

Właśnie teraz oblicza jeszcze, jaką jest cyfrą numerologiczną ten Artur…

Ooo rany, on też jest 5!!! 😉 tak jak ja, mój brat, hipnotyczna … no i przede wszystkim TA IWONKA!!! Hehe, tylko tak sobie myślę, że takie obrazki z tymi życzeniami, to chyba jednak nie dla tego człowieka… On jest przecież, tak, jak i mój brat, niesamowitym wręcz optymistą i teraz do mnie doszło, że chyba nie całkiem odpowiednie to są te obrazki, a już tym bardziej w dniu 40 -tych urodzin!

Choć w sumie to nie! Źle się wyraziłam, prócz tego oczywiście, że logicznym jest, iż nie ma na tej Ziemi 2 jednakowych osób, hehe = tego naturalnie nie miałam na myśli… Teraz sobie myślę, że przecież nawet sam fakt, że Artur jest chyba, [bo aż tak dobrze go przecież nie znam, jak własnego brata] większym optymistom niż ja sama i znowu chyba, aż tyloma rzeczami się nie przejmuje/ nie stresuje i nie odbiera ich w taki właśnie sposób jak ja…, to jednak uważam, że jest o wiele bardziej racjonalny i nie aż taki szalony, jak Marcin…

Ok, kochana, ale zmieńmy już może temat na inny, zdecydowanie bardziej interesujący! Prócz tego, kochanie, że porobiłaś naprawdę mnóstwo wręcz dziś ponownie tych rzeczy, bo i jeszcze wczoraj pozamawiałaś pełno tych produktów z Allegro, po tym, jak wróciłaś z tej przychodni we wtorek, gdzie udałaś się na zmianę opatrunku… No właśnie, kochana, myślę, że aby Twoi czytelnicy mogli to lepiej zrozumieć, to zacznijmy od tego właśnie…

Wiesz, naprawdę nie wiem już, czy chce mi się jeszcze do tego wracać… Znacznie bardziej wolę przekazać tu, jakiego smsa otrzymałam jeszcze dziś od mojej mamy, która pojechała do szpitala:

Monia już jestem ulokowana na sali jeszcze jest jedna pani, ale już jest po operacji na wrzody żołądka. Teraz czekam na dyspozycje pielęgniarek bo będą jakieś badania. Pa Buziaczki, dobrego, szczęśliwego dnia. Przejęłam dobra energie od Ciebie Monia wczoraj wiec spokojnie czekam. 

Super, mamuś, BARDZO SIĘ CIESZĘ 🌞 A co do tej ENERGII, TO JAK TYLKO CI JEJ ZABRAKNIE, TO wyobraź sobie zaraz (zwizualizuj to sobie), że ona nieustannie do Ciebie płynie, m. in. ode mnie, bo wciąż ją do Ciebie wysyłam 🌠❤️🙌

A dokładnie przed chwilką otrzymała taką właśnie jeszcze wiadomość od swojej mamy:

Monia będę miała zabieg jako pierwsza z czego się cieszę. Nie będę musiała oczekiwać. Pani pielęgniarka powiedziała, że o 6 jutro mam wstać, wziąć prysznic i czekać aż mnie zawiozą na blok operacyjny. Dziś była u mnie babcia. A Iwona już jest po zabiegu. Dobrej nocki kochana.   

OOO rany, MAMO TO FANTASTYCZNA WIADOMOŚĆ!!! ❤️ 🍀 🤗 Niesamowicie się cieszę razem z Tobą i również już życzę Ci dobrej i spokojnej nocy 🌠 😘😘😘

To, kochana moja, może jeszcze przedstaw tylko to, cóż niesamowitego się tu wydarzyło jeszcze w ostatni dzień świąt, czyli właśnie w Lany Poniedziałek, 18.IV.2022

boooszeee, no cóż, to było przecież po tym incydencie, jak odczuwałam taki straszny ból tej mojej nogi, że tak się wkurzyłam i postanowiłam po prostu zajrzeć jeszcze pod ten opatrunek tam… I cóż dostrzegłam…? Tak wiem, że dopiero…, ale, kur…, już naprawdę nie miałam siły wcześniej, w ogóle tego zauważyć, że przecież sprzedał mi w tej aptece dokładnie te kompresy…, takiej wielkości jak poleciła mi ta pielęgniarka, tylko, że te, cholera, były z tej GAZY NITKOWEJ…😨 Więc ta, zwłaszcza przy chodzeniu na tej nodze, mi się po prostu w tą ranę tam wrzynała… 😱

A przypominasz sobie jeszcze, kochana, cóż Ty odczuwałaś po założeniu tego opatrunku? Prócz naturalnie tej pierwotnej dumy z siebie…? Przecież wówczas zaczęłaś myśleć o tym, że zbyt wcześnie w ogóle zabrałaś się za zmianę tego opatrunku! A może te Twoje niespokojne myśli wówczas nie były wcale bezpodstawne… Pamiętasz, jak tegoż dnia, którym była NIEDZIELA, 17.IV.2022, tak bardzo martwiło Ciebie, dlaczegóż nie ukazują się Tobie żadne te [wg. naszego ówczesnego mniemania jeszcze] Anielskie Numery?

Kochana, wydaje mi się, że naprawdę WSZECHŚWIAT, bo ja już również zaczęłam w to bardzo wierzyć, iż ten ukazał Tobie właśnie taki numer, dopiero pod koniec dnia…, jakby chciał Tobie pokazać, że mimo wszystko, dokładnie po tym, co musiałaś znieść… wciąż na niego zasłużyłaś!

23:03 – 11 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡do 432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości ㅣDodatnia energia

Wiesz, co? Ale jest już jednak późna godzina…, a ja chciałam jeszcze teraz na noc zrobić sobie świeży opatrunek. Zatem dokończymy to jutro, a teraz skoro wciąż jeszcze nie przyjechał do mnie kolejny kurier z tym zakupionym towarem, to szacuję już raczej dziś nie przyjedzie…, dlatego zmykam zakładać już ten świeży opatrunek! A poniżej jeszcze moje fotki z dziś i Boże! pomimo, że ponownie tak mega krótko spałam tej nocy, to znowu, jak udałam się do tej łazienki, to się sobą zachwycałam wprost i wypowiadałam do siebie samej takie piękne te słowa!

Kochana moja, ja naprawdę jestem tego pewna, że zachwycasz wprost sobą Wszechświat i właśnie tym Twoim obecnym podejściem do tego życia, w którym wciąż potrafisz zachować taki niesamowity spokój i co więcej, mimo własnych obaw i jakichś bolączek tutaj, Ty wciąż moja cudna się uśmiechasz, bo absolutnie nie chcesz zarażać tym innych ludzi!

Powiem więcej, zauważam, jak to naprawdę cudownie wręcz działa! Gdyż ja już również wyznaję tę właśnie zasadę:

A jutro będę miała już 3-ci dzień pisania tego listu… do mojego ojca właśnie! Ale może rozwinę to bardziej jutro, a teraz prześlę tylko to, cóż napisałam jeszcze w poniedziałek do tej Ani (BT)

*** 3:16:53/  4:00:20 ***

boooszeee, Aniu, spotkałam taką kolejną Dobrą Duszkę, która właśnie mi powiedziała, że jak nic moje ciało mi pokazuje (prawa str. = męska), czym mam się zająć i co uleczyć, jutro po powrocie od chirurga, zabieram się za pisanie listu do mojego ojca i wierzę w to, że jak wyleję tę wszelkie żale i pretensje do niego, później do mojej mamy…, to będzie następowało wtedy uleczenie mojego ciała ❤️

  (…)

MOJE CIAŁO I WSZYSTKIE JEGO NARZĄDY STWORZYŁA NIESKOŃCZONA INTELIGENCJA PODŚWIADOMOŚCI. ONA TAKŻE POTRAFI MNIE ULECZYĆ. JEJ MĄDROŚĆ UKSZTAŁOWAŁA WSZYSTKIE MOJE NARZĄDY, TKANKI, MIĘŚNIE I KOŚCI. TA SAMA NIESKOŃCZONA SIŁA UZDROWICIELSKA OBECNA W MOIM CIELE PRZEMIENIA TERAZ KAŻDĄ KOMÓRKĘ MEGO ORGANIZMU I CZYNI GO IDEALNIE ZDROWYM. JESTEM JEJ WDZIĘCZNA ZA UZDRAWIANIE, KTÓRE WŁAŚNIE SIĘ ODBYWA. DZIEŁA UKRYTEJ WE MNIE INTELIGENCJI TWÓRCZEJ SĄ WSPANIAŁE.

Joseph Murphy „Potęga Podświadomości”

Na powyższe słowa trafiła jeszcze dziś, tj. w CZWARTEK, 21.IV.2022, to była kolejna nocka, raczej ciężka dla Małej Mi… Otóż tak naprawdę jeszcze wczoraj wykonała sobie ten opatrunek, bo jutro ma się ponownie udać do tej przychodni na jego zmianę. Jednak to, co ujrzała tam…, [obecny wygląd jej nogi] jakoś wcale jej nie uspokoił, powiem więcej nawet co najmniej troszkę ją przeraził…

A jeszcze tak przypatrywała się tym zrobionym i zdjętym już opatrunkom z bliska… i w sumie doszła do wniosku, iż chyba one także były z tej GAZY NITKOWEJ… Spójrzcie tylko na tę fotkę, którą zaraz po zdjęciu im wykonała [mowa tu oczywiście o tych dużych, gdyż ten malutki po lewej str. pokryty krwią (z tej rany…) jest jej i zdecydowanie nitkowy, położyła go tam po prostu do porównania].

Następnie zaś zrobiła ten opatrunek ze SWOIMI GAZIKAMI Z WŁÓKNINY… i zrobiwszy sobie ten nowy opatrunek położyła się do łóżka.

Jednak tak bardzo ta noga nie dawała jej spokoju i tak intensywnie myślała jeszcze o tych hydrożelowych opatrunkach, których używała wcześniej na tą swoją poparzoną stopę:

I postanowiła nie zdawać się tylko na opinię, którą słyszała w tej przychodni, gdyż ona sama miała o tym przecież całkowicie inne zdanie, a jeszcze taka młoda dziewczyna w aptece powiedziała jej właśnie, jak ta wspomniała coś o tym, że sprzedano jej w poprzedniej aptece te felerne kompresy z gazy nitkowej… To ta wówczas jej rzekła dokładnie o tych hydrożelowych… Tylko, kochani, problem Małej Mi polega na tym, iż ona już naprawdę nie jest w 100% pewna, czy ona właśnie tak od całkiem samego początku używała tych opatrunków…

Choć, czekaj, czekaj… Teraz sobie myślę, że to musiało być chyba już wtedy…, bo tu na powyższych zdjęciach widać jeszcze nogi mojej stojącej mamy… A to przecież, doskonale pamiętam ten moment właśnie, gdy obydwie się dopiero uczyłyśmy, jak taki opatrunek się zakłada… Zatem to musiało być już prawie że na samym początku tego! Tylko właśnie taaaak bardzo mnie przeraża obecnie to, że dostaję takie niemal całkowicie sprzeczne te informacje…

W przychodni lekarka i pielęgniarka mi mówią, że to jeszcze za wcześnie…, w aptece, jak pokazuję zdjęcie mojej nogi, to właśnie radzą mi to samo, co i zresztą na tych poniższych filmikach, które sobie również jeszcze obejrzałam… I Boże, kogo mam tu słuchać?

Dlatego też, pomyślała sobie, a było już naprawdę późno…, że oczywiście zajmie się tym w takim razie sama… I wykonywała to, pomimo tego, że nastała już, BARDZO późna godzina, jak zaczęła jeszcze przeglądać te filmiki właśnie:

  • Co stosować na oparzenia? [https://www.youtube.com/watch?v=kJv77J2s850]
  • OPARZENIA TERMICZNE – PIERWSZA POMOC PRZEDMEDYCZNA [https://www.youtube.com/watch?v=nHpIJ_C1i7c]
  • HydroClean® plus – hydroaktywny opatrunek z unikatowym mechanizmem płucząco-absorpcyjnym
  • HydroTac® – hydroaktywny opatrunek piankowy z warstwą hydrożelu, przyspieszający zamykanie rany

boooszeee, ja już po prostu nie mogę tutaj… wszystko tak strasznie mnie teraz zaczęło znowu przytłaczać… A jeszcze przed chwilką wysłałam @ właśnie, już teraz nie tylko z pytaniem, co zrobić i czy wybrać jakiś opatrunek hydrożelowy, tylko przesłałam już konkretne, dokładnie te obydwa powyżej…, bo się, cholerka na tym kompletnie nie znam…

Kochanie moje, ale już się naprawdę uspokój…, dobrze to widzę, jak jest Ci tutaj samej szalenie trudno… Widziałam, jak Ty obejrzawszy już wczoraj te wspomniane powyżej filmiki i napisawszy także jeszcze @ z prośbą… byłaś już znowu ponownie tak sfrustrowana wszystkim, że postanowiłaś, aby móc spokojnie już zasnąć, poratować się właśnie tą tabletką…

Dokładnie to uczyniłam…, wiesz byłam już tak zdesperowana tym wszystkim, że uznałam, iż muszę się choć troszkę przecież wyspać. Dlatego właśnie wzięłam sobie jeszcze pół tej tabletki MIRTOR…

boooszeee, a teraz właśnie zaczęła jeszcze płakać… Bo odpisał jej ponownie ten Artur, który jest lekarzem dentystą, któremu też wczoraj jeszcze składała na fejsie te życzenia… Spójrzcie, co on jej teraz odpisał:

Musisz ocenić czy dolegliwości są na tyle duże albo czy gojenie zaczyna się komplikować bo koszty są duże. Bez niego tez się rana wygoi. Staranna toaleta rany. Regularna zmiana opatrunku przez ciebie i okresowa kontrola przez pielęgniarkę tez pozwoli na wygojenie moim zdaniem.

Jutro pielęgniarka obejrzy ranę i ci doradzi. Daj znać po wizycie.

A Mała Mi tak mu odpisała:

Dziękuję Artur, Właśnie płaczę… boooszeee, jest mi tak szalenie miło, że masz takie podejście do tego. Czuję się już taka zaopiekowana. Dziękuję! 

Aż zazdroszczę teraz Twoim 2 dziewczynom, że mają takiego dobrego i czułego męża i ojca 😉Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!

To teraz może, kochana moja, ponieważ, jak to sama stwierdziłaś TWÓJ BLOG = LITERATURA FAKTU, zatem przywołaj jeszcze tak na szybciutko, ostatnie najnowsze rzeczy, które u Ciebie się wydarzały… Tak, pamiętam, że trzeba Ciebie pytać o konkrety, a nie po prostu stawiać pytanie, jak tam? 😉 Tak, więc wypunktuję to ponownie dla Ciebie:

  • wczorajszy, a raczej dzisiejszy nocny @ i strach przed tym, cóż Ci tam napiszą…
  • dzisiejsza, tj. czwartkowa rozmowa z bratem [Wasza mama i jej pobyt w szpitalu]
  • Iwonka [pomysły z wyrzucaniem z siebie tych wszystkich nie twoich brudów i w ten sposób czyszczenie siebie!] poprzez właśnie pisanie tych listów
  • odebranie przesyłek z Allegro!
  • czytanie książki Josepha Murhy`ego „Potęga Podświadomości”

Dziękuję Ci bardzo za Twoją pomoc! Poważnie, dziś, choć chyba od tego momentu, jak jeszcze wczoraj wieczorem wróciłam właśnie z tej łazienki, po zmianie tego opatrunku… i tam ponownie przeraziłam się wyglądem tej mojej nogi! To jakoś od tamtej pory, czuję się po prostu fatalnie…, albo zbiera mi się na płacz [i to robię!], albo odczuwam ten ból, jak się przemieszczam… i na prawdę ciężko mi jest robić cokolwiek sensownego obecnie… A jeszcze ten straszliwy syf, jaki mam teraz u siebie w domu…🙈 To wszystko mnie tak przeraża wręcz! 😱

Kochanie, to naprawdę dlatego, że nie masz tu nikogo, by choćby porozmawiać i to wszystko na bieżąco z siebie rozładowywać/ wyrzucać…, a oczywiście najlepszym by było mieć kogoś jeszcze tutaj DO POMOCY, TAKIEJ RZECZYWISTEJ, FIZYCZNEJ… Kochana, już nie będę Cię tu męczyła…, bo widzę, że jesteś naprawdę zmęczona… Także teraz już sobie, moja droga po prostu odpocznij, może właśnie tak, jak wczoraj jeszcze poczytaj sobie coś przed snem…

*** 3:24:30 /  4:00:20 ***

(…)

Zrobiła jednak kawę, a po tym, jak ostatnio wypiły, było jej jakoś tak ciężko znowu na żołądku i stwierdziła, że tą kawę to chyba jednak odstawi. Z tymże, znacie już, mam nadzieję, Małą Mi na tyle, aby wiedzieć, że do tej kawki zawsze musiała coś jeszcze mieć 😉. A dzisiaj, tj. w PIĄTEK, 22.IV.2022, pije samą tą kawę [tzn. z kardamonem i cynamonem, oraz odrobiną miodu] ALE JUŻ NIC WIĘCEJ DO NIEJ!

Jestem naprawdę z siebie teraz bardzo dumna!

Mnie także, kochanie, napawasz niesłychaną dumną! Spójrz, ja jestem pewna, moja droga, że następuje właśnie to, na co skarżyłaś się jeszcze tej Ani (BT), jak u niej byłaś tego ostatniego dnia marca… A mianowicie, ona Ci przecież rzekła, że tak naprawdę nie ma w tym nic złego, że sobie na to pozwalasz…

No niby to jest takie oczywiste…, że nie ma w tym aż nic takiego złego, że ma się czasem ochotę na coś słodkiego… Tylko ja jej wówczas oznajmiłam ten fakt, że przecież u mnie to nie zawsze są te słodycze, bo najczęściej wcale ich tak nie spożywam… Chodziło mi jedynie o ten smak słodki, który jak wiadomo kojarzy się z…, czy nawet jest oznaką bezpieczeństwa… Jakoś czasem skusiłam się na kawałeczek czekolady, najczęściej tylko gorzkiej, ale też przecież bardzo często sama tutaj staram się coś komponować. Często są to takie jednak zdrowe desery, bo tworzę je z jogurtu naturalnego + te owoce, które mam akurat w domu [najczęściej banan, jabłko, winogrono] + czasem orzechy/ migdały, jakieś bakalie.

Jak mam czas i natchnienie to zdarza mi się także coś zdrowego upiec… Czasem też skuszę się na tego loda Magnum Almond… Lecz powiedziałam, że ja po prostu zauważam, iż zajadam te wszystkie moje stresy oraz troski najczęściej i właśnie to tak strasznie mnie boli!

Ok, zrozumiała to przecież bardzo dobrze, lecz uświadomiła Tobie ponownie coś, z czego przecież Ty już sobie również zdajesz sprawę… A mianowicie, że jak tak siebie za każdym razem jeszcze ganisz i biczujesz…, to nie dość, że nie potrafisz wtedy czerpać z tego żadnej przyjemności, to sama siebie jeszcze wówczas obciążasz!

Ona również, zwłaszcza przed okresem, sięga po czekoladę, a także uwielbia te lody Magnum! Jednak jak stwierdziła, ona się za to absolutnie nie beszta, tylko, jak ma ochotę, to po prostu po nią/nie sięga. Ot, co! A Ty oznajmiałaś wtedy, że to jest dla Ciebie jeszcze dodatkowy ciężar, bo dobrze wiesz, że robisz coś, czego nie powinnaś i co nie jest zdrowe… To były Twoje ówczesne słowa…

Zatem, właściwie jeszcze nim przystąpisz do tego rytuału, którym powinno być MIŁE DELEKTOWANIE SIĘ I ROZKOSZOWANIE właściwie przyjemnym smakiem i kawy, oraz tego Twojego ZDROWEGO [!] deseru, to Ty już z góry masz do siebie o to pretensje, że w ogóle to robisz! A przecież ta Anna powiedziała Tobie, że tym samym sobie jedynie BARDZO SZKODZISZ! Zwłaszcza swojemu zdrowiu! Kochana, przez to możesz przecież spokojnie nabawić się, co najmniej, jakiś wrzodów żołądka…

Rzekła Tobie nawet, że jak już to zaakceptujesz w sobie, iż, ok. TERAZ TAK MAM i to najzwyczajniej w świecie puścisz, nie przypisując już temu absolutnie żadnej teorii/ oceny [a jak wiemy w Twoim przypadku była ona ZAWSZE jeszcze negatywna!], to wówczas już po prostu będziesz bardziej spokojna. Gdyż, jak okaże się, że nie masz nawet nic już, co byś mogła jeszcze sobie do tej kawki przekąsić, to też nie odczujesz większego, bądź nawet żadnego dyskomfortu! Czyli, spójrz, kochana, to przecież tak jak i obecnie: Wcale nie musiałaś brać jeszcze czegoś tym razem do tej kawy, a czujesz się z tym teraz całkowicie normalnie!

Owszem…, tak jest, ale może to też dlatego, że jak już zeszłam z tego balkonu, to zaczęłam rozmawiać z tą Iwonką! Gdyż teraz mi właśnie odpisała! Zaraz tutaj to wszystko… , bądź choć częściowo przekażę, bo myślę, że to będzie doskonały wręcz moment, aby do niej w końcu tu więcej nawiązać, .

[15:10, 22.04.2022]: Witaj kochana, jak Ty się dziś czujesz i co u Ciebie dobrego? U mnie już dziś znacznie lepiej, udało mi się odzyskać ten upragniony spokój🤗. Teraz siedzę na balkonie w słońcu 🌞 I jem właśnie jaglankę, w intencji wszystkich dobrych duszek w moim życiu. A W SZCZEGÓLNOŚCI W TWOJEJ INTENCJI, kochana Ty moja 🤗❤️🍀

[15:38] Och, bardzo dziękuje 💕 cieszę się bardzo że u Ciebie lepiej. Napisz jak noga się goi.
U mnie dobrze, stabilnie i bardzo się cieszę że weekend za chwilkę. Mam zamiar zająć się domem. A Ty jakie masz plany?

[15:44] Hmmm, to zacznę od końca: kochana, nie zapominaj, że ja prócz dojeżdżania do przychodni na zmianę opatrunku (jak szłam to naturalnym jest, że zmieniam tę nogę, bo raz stawiam prawą, raz lewą, hehe😜, rozumiesz? Więc wtedy nie odczuwałam AŻ TAKIEGO BÓLU, dziś nawet jak stałam w aptece w kolejce, to też musiałam się poruszać i tak łaziłam w tą i z powrotem, a ludzie patrzyli na mnie jak na jakąś nawiedzoną, buhaha 🤣)

Mam TAAAKI syf w mieszkaniu, smalec na głowie, bo przecież nie chcę łykać nawet żadnych tabletek przeciwbólowych, więc kochana nawet się nie myłam, bo z tą nogą nie mogę jeszcze wejść do wanny…

Nie mam też nawet umytych włosów, bo jak stoję tam nad tą wanną, to odczuwam po prostu nieznośny ból tej nogi… Więc skoro nie mam jak wejść do tej wanny i się nie myję… to już i te pachy mam także obrośnięte włosami, ale podobno jest już nawet taka moda, aby się nie golić, 🤪 Zatem jak jeszcze nie jutro, to w niedzielę będę musiała zacząć wreszcie sprzątać. A na końcu również i siebie.

🤣 Monia, zachęcam do umycia się 💪 i do ogarnięcia domu, będziesz się lepiej czuła sama ze sobą. Przyznaje się, ja mam też takie dni blleeeee

Dobrze o tym wiem

Zatem małymi kroczkami do przodu! Nie musisz od razu mega sprzątania robić

I uwierz mi, gdybym nie odczuwała tego cholernego bólu, już dawno bym to zrobiła. Ale od wczoraj zaczęłam myć choć naczynia.

Tak, kochana, widziałam, że ta Iwonka mówiła do Ciebie tak, jakby nie za bardzo pojmowała jeszcze, że Ty naprawdę odczuwałaś ten nieznośny wręcz ból i NIE MASZ TUTAJ NIKOGO DO POMOCY! I dopiero, jak jej przekazałaś te zdjęcia tej Twojej nogi z dziś, które zrobiła Ci sama dr chirurg, jak ją o to poprosiłaś, leżąc na tym łóżku, to wówczas już zdecydowanie inaczej wyglądała ta Wasza rozmowa:

Wygląda wciąż fatalnie 🙈🙉🙊

Wygląda na bolesne miejsce! Bardzo.

Bo TAKIE TEŻ JEST

Bierzesz jakieś antybiotyki? By nie było zakażenia?

Nie, nie biorę ŻADNYCH LEKÓW. Jak byłam tam 1szy raz to zrobili mi zastrzyk przeciwtężcowy. Także sama rozumiesz, dlaczego tak ciężko mi tu coś w domu robić. Ale ja absolutnie nie skupiam się na tym, jak mi ciężko. Powtarzam sobie nieustannie, że ta noga mnie wcale nie boli i… muszę Ci powiedzieć, że jak tak długo sobie wmawiam, to ona rzeczywiście przestaje boleć, 🤭. Naprawdę wiele rzeczy tak sobie powtarzam i wizualizuję. I zaczyna być już coraz lepiej. A jeszcze muszę podzielić się dobrą wiadomością …

[Tak widziałam, kochana, tutaj chciałaś powiedzieć o Twojej mamie i o tym, jakie dobre wiadomości jeszcze wczoraj przekazał Tobie Twój brat, dzwoniąc do Ciebie, … ale nie zdążyłaś już nawet tego rozwinąć…, dlatego może zaznaczymy to gwiazdkami ***, aby później to właśnie móc tutaj dokończyć, a tym samym od razu przekierować Twoich czytelników na to zdarzenie!]

Monia trzymam kciuki by rana się pięknie zagoiła i by ból Cię nie męczył! 🙌

Ja już, kochana, wiedzę ją oczami wyobraźni, że ona jest już znowu zdrowa. A wiadomym już dla mnie jest, że jakaś blizna mi pozostanie.

No właśnie tak nie zakładaj 😀 bo na pewno zostaje blizna. Wizualizuj sobie piękną aksamitną skórę.

Kochana, nawet jak mi jakiś tam ślad po tym zostanie, to nie będzie moja pierwsza blizna. A zawsze już podchodzę do tego tak, jak mówi ten obrazek 💪 [i tutaj wysłałam jej ten sam obrazek, ad tych blizn, z tym lwem, co powyżej, a ona wtedy mi napisała:]

Piękne powiedziane!

Ok, moja kochana, niesamowicie dobrze o tym wiem, ile Ty chciałabyś jeszcze rzeczy tutaj uzupełnić…

*** 3:32:00 /  4:00:20 ***

Lecz może dokładnie w tym momencie rozwińmy jeszcze to o czym chciałaś donieść wówczas tej Iwonce, zaznaczyłyśmy powyżej tymi gwiazdkami ***

No dobrze, bo to dotyczyło właśnie mojej mamy, tzn. mojej i mojego brata oczywiście, 😉. Tak więc, z tego co jeszcze pamiętam, a jak wiesz odnalezienie tego w moim komórkowym kalendarzyku, graniczy z cudem, buhaha, 🤣. Zatem będę pisała to, co mi się wydaje, z czym to kojarzę. Chodziło z całą pewnością o ten pobyt naszej mamy w szpitalu. Tak więc teraz już w takim naprawdę skrócie to przedstawię, po prostu hasłami:

  • miała wykonany JAKO PIERWSZA ten zabieg! A była to laparoskopia [czyli nawet nie miała ciętego tego swojego brzucha!]
  • i jeszcze tego samego dnia odwiedził ją sam Marcin, wtedy też do mnie dzwonił, będąc właśnie przy jej łóżku i mnie poinformował, że WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU, że mama po prostu nie może teraz za bardzo mówić, bo nie ma na to siły, ale przekazał mi tę właśnie dobrą/ pozytywną informację o niej!

Wspaniale! Zatem było dokładnie tak, jak znowu przypuszczałaś, kochana moja, gdyż Ty przecież nigdy nie zakładasz jakiś czarnych scenariuszy! To teraz w dalszej części już ja Tobie pomogę, dobrze? I napiszę to ponownie w tych punktach:

  • Ty w aptece przed zmianą opatrunku, pytasz, pokazując ostatnie zdjęcie swojej nogi, co by ta pani Tobie zaproponowała
  • lekarka powiedziała Tobie, jak poprosiłaś ją o to, by zamieniła z Tobą parę słów [gdyż ona zawsze przychodzi skontrolować tam, jak ta Twoja noga obecnie wygląda] i rzekła Tobie, jak jej wspomniałaś jeszcze o tych opatrunkach hydrożelowych, które kiedyś stosowałaś w poparzeniu na stopę właśnie, to ona Tobie stwierdziła, że jest jeszcze zbyt wcześnie, gdyż właśnie teraz widać, że te martwe komórki [na zdjęciu w tym zielonym kolorze] zaczynają w końcu się odrywać i jak już to nastąpi, to wtedy będzie można myśleć dalej, co z tym robić [a bardzo polubiłaś tą lekarkę i wiesz już także, że ona poznała jednak tę Twoją jakże intensywną historię, gdyż słyszała wszystko, jak opowiadałaś to, po raz pierwszy, jak tam do niej trafiłaś, właśnie tej pielęgniarce… Tak szybciutko i już naturalnie bez szczegółów, ale rzekłaś to właśnie, bo Ty kochana, masz cały czas tę świadomość, że przecież jak ktoś tak całkiem z boku na Ciebie spojrzy, to w życiu nie przypuszczałby nawet, ile Ty musiałaś już znieść!]
  • cały czas powtarzała, że masz niski próg bólu, a Ty nawet nie wspomniałaś o tym, że żadnych tabletek przeciwbólowych nie stosujesz, jedyne, co oznajmiłaś [wiedząc, iż ona wie również o tym, co stało się z Twoim bratem], że zawsze jak odczuwasz jakiś ból, to mówisz sobie: TO DOBRZE i przywołujesz właśnie na myśl Marcina, który przecież od pasa w dół nie ma kompletnie czucia! A i nawet rąk nie ma tak bardzo sprawnych, jak i Ty … [ale o tym już nawet nie wspominałaś😉]
  • życzenia do kolegi lekarza = również, jak do Ciebie później doszło, nie były wcale żadnym przypadkiem! [dokładnie te obrazki, które mu wtedy wysłałaś!]
  • GOŁĄBEK = nowa Twoja rozkminka

Tak właśnie było, choć jak dobrze o tym wiesz, muszę tu ciągle coś uzupełniać, bo wciąż jeszcze nie wszystko zostało powiedziane! Ale teraz może skupię się w końcu na tej Iwonce… i na tym, dlaczego uznałam ją właśnie za moją Dobrą Duszkę, 🤗. Tak więc tutaj może przekażę po prostu wyrywki tej naszej rozmowy…, a zaczęło się to od tego, jak mnie jeszcze kiedyś, nie wiem, czy kojarzysz, zapytała:

(…) Swoją drogą ciekawe jakie znaczenie energetyczne ma to zdarzenie? 🤔 zastanawiałaś się, bo jeśli wszystko jest po coś to ….

I wiesz, jakoś wtedy jeszcze aż tak się nad tym nie pochyliłam… Po prostu również tak sobie pomyślałam, iż to jest właśnie zastanawiające… Ale dopiero później to do mnie już coraz bardziej zaczęło dochodzić… Dalej będę ją tutaj cytowała, bo to jest naprawdę niesamowicie mądra kobieta!

Powiem (napisze) Ci że nie słyszałam by relacja z matką, szczególnie dla dziewczynek/kobiet była prosta! Matka ma bardzo duże znaczenie we wzorcu, jeśli jest obecna w życiu dziecka, bo to różnie bywa… mamy w sobie bardzo dużo matki, czasem trudno to oddzielić ile nas ile jej.

Ale najważniejsze gdy rozwijasz siebie energia miedzy Tobą a matką też się zmienia.

[Tu jedynie wtrącę jeszcze, iż ja naprawdę już dość dawno to odczuwam i doskonale to dostrzegam, że tak to właśnie jest! Choć oczywiście nasza mama nadal, niestety nie jest TAK ŚWIADOMĄ OSOBĄ, jaką bym chciała, aby była, to jednak uważam, że naprawdę odbył się już kolosalny wręcz progres, który widzę to, że wciąż się odbywa i właśnie ona także jest w tym procesie. Oczywistym jest, że w jej przypadku jest ona niżej niż ja… No ale cóż… Chyba już to po prostu powolutku zaczynam AKCEPTOWAĆ. No bo co innego mogę poradzić na to?]

A ropo liczb, to przecież jedna z form porozumiewania się Wszechświata z nami, ja też uwielbiam cyfry i ich przekazy.

[19:17, 18.04.2022] Kochana, ja tak nieustannie właśnie twierdzę, że SAM WSZECHŚWIAT ZE MNĄ TAK ROZMAWIA, ja oczywiście również z nim, ale w moim zwykłym języku😉

To tak jak ja 😀

Wysyłam do Ciebie symbolikę ciała, też można wiele wyczytać z tego co czujemy i gdzie.
Miłego popołudnia 🌹

Otwórz zdjęcie

Tutaj właśnie udostępniła mi ten oto obrazek, ale tak naprawdę, nasza właściwa rozmowa zaczęła się od tego, jak ją zapytałam [przyglądając się tej grafice..]:

A co jest na prawej łydce? Bo właśnie tą mam uszkodzoną🙈

Prawa strona to ojciec. A prawa noga to ego. Oczywiście odpowiedź jest w Tobie. Co czujesz gdy miałabyś połączyć ego i ojca?

Wiesz, Ja mojego ojca praktycznie nie znałam… Tzn., jak byłam na wakacjach u rodziny na wsi, to wtedy zapraszał mnie do siebie na trochę, ale ja nie znosiłam tam chodzić, gdyż on kompletnie nie był czułym, normalnym człowiekiem, tak, jak mój brat dla swojego synka, pomimo, że już dawno nie mieszka z jego mamą

A co w związku z tym czujesz?

Ja z tym moim nieszczęsnym ojcem później sądziłam się nawet w sądzie o ALIMENTY, rozumiesz? Tak naprawdę to NIC Jest mi on już dawno obojętny. Nigdy nie był mi bliski. Nawet nie wiedział, że miałam taki wypadek.

I dokładnie, jak to wszystko pisałam…., to zaczęłam sobie uświadamiać, że to wcale nie jest prawdą, co piszę! Dlatego właśnie już wtedy stwierdziłam następującą rzecz, a Iwonka tak wspaniale do tego doszła dalej:

Choć nie!

Napisałaś nieszczęsny ojciec…. czy to jest obojętność? Coś jest pod skórą … Jak ten bąbel po oparzeniu 🤔

Chyba mam do niego OGROMNY ŻAL, że odebrał mi, kurwa, to dzieciństwo

I co jeszcze ?

Że musiałam być tak dzielna właściwe od urodzenia. Nienawidzę go po prostu za to, co mi zrobił. Właśnie ryczę. Wiem, że to jest oczyszczające

No i bardzo dobrze że jesteś szczera przed sobą!!! Masz prawo do takich odczuć!

Ale, kurwa nie przypuszczałam, że mam w sobie TYLE ŻALU I ZŁOŚCI DO TEGO PALANTA

Masz prawo czuć żal i wkurw za to jakim był/nie był ojcem!

Sukinkot! Jego, kurwa, w ogóle nie było w moim życiu. Więc niech spierdala już

A Ojciec i Matka to nasi pierwsi nauczyciele!

Nic mi już nie mów…

Monia niech te uczucia wyjdą na zewnątrz wówczas szybciej noga się zagoi.

Ryczę

Może to właśnie jest teraz przez Ciebie do przepracowania!

Wiem, że tak to działa. Ale jak to zrobić? Bo, kurwa, moje ciało pokazuje mi to non stop

No tak działa … wyłazi, boli, uzdrawia i czujesz wdzięczności a później miłość … taka kolejność. Czasem tkwimy w którymś z tych etapów.

Wszystko, co złego się z moim ciałem dzieje… To zawsze dotyczy tej nieszczęsnej prawej strony…

Jedna z metod to oczywiście pisanie listu do ojca, matki rodziców razem. Czasem pisze się nawet kilka czasem kilka dni miesięcy …a następnie się je pali. Może jak się nad tym pochylisz a nie będziesz zaprzeczać że to jest Ci obojętne, przestanie wywalać.

boooszeee, może rzeczywiście to jest pomysł! 13 tylko kurwa, co jak ja nie potrafię jeszcze pisać… No ja PIERDOLĘ, ale serio od tego wypadku wciąż nie piszę dobrze/ ładnie / czytelnie, bo, kurwa, nie mam czasu, by zajmować się pisaniem… 🙈 boooszeee, mówię Ci, ale ja jestem TAAAK PODZIURAWIONA, że MASAKRA 🙉🙈🙊 A ta 13 znowu SAMA mi wskoczyła

List piszesz tak jak potrafisz, a potrafisz! Po prostu to zrób! Pisz z serca nie z umysłu, tak jak czujesz!

Wiesz, ja nawet nie mam siły i czasu, by sprawdzić każdy taki przekaz od Wszechświata… Iwonka (mogę tak do Ciebie mówić?) [19:46, 18.04.2022] Dziękuję Ci za to BAAARDZO, zrobię to, jutro, jak już wrócę z tej przychodni. Siądę sobie w tym moim syfie I zacznę to z siebie wylewać.🤮 I masz rację, sram na to, jak to będzie wyglądać. Może właśnie adekwatnie do tego, co o tym palancie myślę.

Nie musisz wszystkiego sprawdzać, nie wymagaj tego od sobie, bo będzie tego coraz więcej 😀 tak to działa tzw. metoda korka, im bardziej naciskasz tym bardziej wywala.
I najważniejsze: JESTEŚ PEŁNIĄ. Nie ma ani jednej dziury w Tobie chyba że te od nosa, ust, uszu i innych się liczą 🤣

Kocham Cię po prostu. Miałam na Ciebie trafić! To jest pewne. Uleczasz mnie bardziej niż ktokolwiek inny

🤗

Monia zrób to i po prostu zacznij czyścić i ta rana się będzie goić, opatrunek nie będzie się kleił i blizna będzie mniejsza. Cieszę się że mogę pomóc, dzieląc się tym co myślę i czuję. Życzę Ci byś chirurgicznie rozprawiła się z tym co wokół tego się nazbierało! Wokół tej relacji z ojcem.

boooszeee, nie przypuszczałam nawet, że może być w tym TYYYLEEE syfu. Ale przecież moje ciało ewidentnie mi to pokazuje. Totalna biologia

TOTALNA! Zgadzam się w 100% Czasem jesteśmy tacy głusi na te sygnały…. 🙉

[19:57, 18.04.2022] Kochana, sprawiłaś już tym, że chyba będę chyba dobrze spała… Bo ja tak naprawdę nawet tych nocy dobrze nie przesypiam🙈. Czyli mój organizm nie dostaje nawet szansy na właściwą regenerację.

Monia, i się dziś powtórzę: sen jest najlepszym lekarstwem, zatem śpij spokojnie i zdrowiej.

Dziękuję, wiem o tym bardzo dobrze, ale serio do tej pory, właśnie po tym wypadku I tych kolejnych wspaniałych wydarzeniach 🤦‍♀️w moim życiu…, zaczęłam mieć naprawdę problemy ze snem do tego stopnia, że moja psychiatra przepisywała mi tabletki na sen 😫. Na całe szczęście dawno już ich nie biorę, ale to było też tak, że ja bez nich nie umiałam już nawet zasypiać… Wiesz, co ja wówczas robiłam? Zmniejszałam sobie po prostu ich dawkę i już dziękowałam WSZECHŚWIATOWI, że udaje mi się bez nich zasnąć I do tego właśnie doszłam! Skutek poprzedza… coś tam, hehe 🤣 już nawet nie pamiętam, jak to się fachowo nazywa

To są niesamowite dowody na nasze możliwości wewnętrznego uzdrawiania. Ale oczywiście fachowa pomoc jest potrzebna! (…)

Bo np. Zawsze chodzę spać z moją MAŁA MONICZKĄ i ją każdej nocy już utulam… A tak naprawdę to wcześniej była ona właśnie tym termoforem, którym się poparzyłam i obydwie doszłyśmy do wniosku, że najwidoczniej tak też miało się stać! 13 (boooszeee, ponownie TA CYFRA!) w każdym razie teraz już stwierdziłyśmy, że ona nie jest już jakimś osobnym bytem, TYLKO JEST ZE MNĄ CAŁKOWICIE ZINTEGROWANA! ❤️ 🤗🍀

No nawet powiem dosadnie: Wtopiła się w Ciebie.

I tym swoim tekstem mnie wprost zabiła

Buhaha, dopiero zrozumiałam tę „grę słów”, dobre, 😜🤣🤪

Tak, kochana, widziałam to niesamowicie dobrze po Tobie, cóż się tutaj zaczęło dziać… Nie dość, że tak bardzo zostało to Tobie w końcu uświadomione, że, jak widzisz to właśnie ten ukryty żal i te pretensje do Twojego ojca, którym on przecież, nie ukrywajmy tego, ale NIGDY NIE BYŁ!!! Gdyż ten człowiek był po prostu, nazwijmy to wprost! Ale ostatnią gnidą!!!

I wiesz, to było dla mnie tak niesamowite, że właśnie Iwonka powiedziała mi, że mogę, A NAWET POWINNAM TAK WŁAŚNIE, RÓWNIEŻ ZA POMOCĄ TYCH PRZEKLEŃSTW TO Z SIEBIE WYRZUCAĆ, BO DOKŁADNIE WTEDY BĘDZIE NASTĘPOWAŁO TO MOJE ULECZENIE. Lecz nie tylko mojego wnętrza/ mojej duszy, ale przecież tego, co ewidentnie wciąż pokazuje mi moje ciało…

A ja do tej pory byłam pewna, że on dla mnie już dawno nie istnieje… Tzn. byłam przekonana, że ten człowiek po prostu jest mi obojętny… A tutaj, spójrz tylko…, ile miałam jednak ukrytego tego żalu i pretensji do niego! Najbardziej zaskakiwało mnie to, że w ogóle używałam takich właśnie wulgarnych słów, aby móc go opisać… boooszeee, jestem tej kobiecie tak niesamowicie wręcz wdzięczna za to, co mi powiedziała, że mam to po prostu puszczać i nie myśleć, nie zastanawiać się w ogóle… Mam najzwyczajniej w świecie pisać to, co mówi do mnie moje serce, bo przez nie właśnie wychodzą uczucia, które są przecież w naszym życiu najważniejsze! Byłam wręcz oszołomiona, że TAKIE SŁOWA ZE MNIE WYCHODZĄ…

[ooo rany, 22.IV.22, godz. 19:36, a ona dostrzegła ponownie 2 gołąbki na tej jej latarni = siedziały tam chyba 10 minut!]

Ależ oczywiście, że tak! Powiem Ci jedno: dla mnie to było raczej nienormalne, jak twierdziłaś, że jest on Tobie całkowicie obojętny… To tak, jakbyś, kochana moja, całkowicie o tym zapomniała, co musiałaś choćby przeżywać przed i po tej rozprawie w sądzie o alimenty z nim! Nie pamiętasz już, jak później, poszedłszy jeszcze wtedy do spowiedzi… [bo jakoś chyba podświadomie chciałaś się z tego oczyścić i właśnie wtedy znowu miałaś wyrzuty sumienia, że tak o własnym ojcu myślisz…, że w ogóle masz wobec niego takie uczucia, jak nienawiść, wstręt, itd., których Ty przecież, dobra duszko, w życiu wcześniej w sobie nie miałaś…]

boooszeee, nawet mi tego już nie przypominaj… Jaka ja byłam jeszcze wtedy nierozsądna… i wciąż poszukiwałam jakiegoś wsparcia…

Kochanie, ale nie zapominaj proszę, że MIAŁAŚ DO TEGO PRAWO, ABY TAK SIĘ CZUĆ! A poza tym, to było jeszcze jakoś w ostatnich klasach Twojej podstawówki… A komu innemu mogłaś powiedzieć właśnie to wszystko, bo przecież nie swojej własnej rodzicielce?

I obecnie bardzo dobrze o tym wiem, że MIAŁAM PRAWO TAK SIĘ CZUĆ!!! Ale teraz pójdę już dalej… A mianowicie dostrzegłam to naprawdę, że jak już sobie tak na papierze poprzeklinam na tego nieszczęśnika i wyrzucam mu te wszystkie moje pretensje i żale, to zaczynam czuć się już powolutku lżej… Ten cholerny syf ze mnie w końcu wychodzi! Którego ja się nawet nie spodziewałam, że AŻ TYLE MAM W SOBIE UKRYTEGO…🤮 I od tamtej pory, tzn. od tego 19.IV.22 piszę właśnie te listy, a na każdym z nich datę i nawet godzinę!

Napisałam ich w sumie 3… , bo 19./20./22. Pominęłam wprawdzie ten wczorajszy dzień… Po prostu nie odczuwałam tego dnia jakoś AŻ TAKIEJ potrzeby, a naprawdę nie chciałam niczego wymuszać. Najzwyczajniej w świecie tego znowu nie czułam, a pomyślałam sobie, że cholera, dlaczego mam coś robić, skoro moje serce mi tego nie mówi? Czy ten nędzny człowiek, przepraszam bardzo, poświęcał się kiedykolwiek dla mnie? I tak to właśnie na wtedy zostawiłam. Poza tym, jak wiesz, mam tutaj cholernie wiele jeszcze innych obowiązków. Zatem już go po prostu olałam, tak, jak i on zresztą mnie przez całe życie!

Kochanie, myślę, że teraz jest już czas, aby już jednak zakończyć tę pracę… W końcu jutro, lub w niedzielę/ poniedziałek zamierzasz się zabrać za to odgruzowywanie swojego mieszkania i siebie 😋. Zatem, myślę, że to byłby idealny wręcz moment, aby już teraz na tym właśnie skończyć. A dodać jeszcze muszę, że Ty kochana, już zasypiasz teraz bez żadnej prowadzonej medytacji, tylko puszczasz sobie któryś z tych dłuuuugich utworów, np. 432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości ㅣDodatnia energia; Destroy Unconscious Blockages and Negativity, Binaural Beats – BeautifulLife; Otwarta czakra trzeciego oka: balansowanie i uzdrawianie czakry snu, medytacja spokojnego snu; Całkowite odnowienie • Obudź swój wyższy umysł • Uzdrawianie ciała, umysłu i ducha.

A ostatnio fantastycznie się Tobie zasypiało przy tym właśnie: Odmładzanie Całego Ciała, Gojenie Ciała I Regeneracja Dna, Wzmocnienie Układu Odpornościowego.

No dobrze, to teraz zabieram się już do tego odpoczynku! Właśnie chyba ponownie przy tej ostatniej muzyczce, bo wiesz, jak ja to widzę i jak teraz na to patrzę, to przecież wygląda tak, jakby ta uzdrawiająca energia przepływała właśnie przez to ciało…/ Moje ciało. Bo ja sobie przecież to wciąż wizualizuję! I odczuwam już naprawdę, że ta magia się dzieje… boooszeee, jak ja kocham być w takim właśnie stanie, mam na wszystko wylane, co wokół, tylko koncentruję się na tym, co dla mnie obecnie jest najważniejsze! MÓJ POWRÓT DO ZDROWIA I NORMALNEGO W KOŃCU FUNKCJONOWANIA!

(…)

*** 3:48:37 /  4:00:20 ***

To, co przedstawia powyższa ilustracja, Mała Mi może zdecydowanie o sobie powiedzieć! Dziś nadeszła do nas SOBOTA, 23.IV.2022, ten jej wspaniały spokój jakoś dziwnie… się ulotnił… Przedstawię Wam tutaj poniżej to, cóż sobie to dzielne dziewczę notowało:

2:56 – 18 WC

6:39 – 14 przełączam muzę na tą płynącą energię * bo przy tej poprzedniej** już się męczę… i zaczynam BARDZO odczuwać ten ból nogi…

*Odmładzanie Całego Ciała, Gojenie Ciała I Regeneracja Dna, Wzmocnienie Układu Odpornościowego

** 432 Hz Nieskończona lecznicza złota fala ㅣWibracje 5-wymiarowej częstotliwości 

I wówczas usłyszała ponownie TEN GŁOS:

ALE PRZECIEŻ NIC CIĘ NIE BOLI! TO JEDYNIE WYOBRAŻENIA TEGO ZIEMSKIEGO CIAŁA… A TY JESTEŚ CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO MATERIĄ!

7:25 – 22.04 BOŻE, proszę Cię, pomóż mi, bo znowu jest mi cholernie ciężko… Obawiam się ponownie tyyyluu rzeczy…, które przecież się nawet jeszcze nie wydarzyły…

Dziś, tj. w NIEDZIELĘ, 24.IV.2022, jak siadła sobie na balkonie w słoneczku, na tym wystawionym leżaku, to moi drodzy, non stop powtarzała te właśnie słowa:

WSZECHŚWIECIE, DZIĘKUJĘ, ŻE UZDRAWIASZ MOJĄ NOGĘ = JUŻ JEST ZDROWA I PIĘKNA, JAK DAWNIEJ ❤️ DZIĘKUJĘ MÓJ KOCHANY OPIEKUNIE 🙏🤗🍀

*** 3:49:56 /  4:00:20 ***

Kochana moja, spójrz tylko, ta muzyczka wreszcie nam się tutaj już kończy… Zatem, myślę, że chyba najlepszym będzie obecnie już ten wpis zakończyć, by później móc już tutaj, na czysto rozpocząć dalszą pracę. Dodam jedynie, że kochana moja, Ty jesteś, przysięgam, naprawdę niesamowitą tą kobietą! Gdyż, pokazujesz tu nieustannie wręcz, że Ty nie chcesz się koncentrować na żadnych złych/ negatywnych rzeczach!

Uważam, że jest to w Tobie wspaniałe wręcz! A choć wciąż nie jesteś umyta, wykonałaś już przecież naprawdę masę tych rzeczy, bo i wstawiłaś jeszcze wczoraj pranie, które wywiesiłaś na balkonie, aby schło w tym pięknym słońcu!

Pomyłaś również naczynia i naprawdę wciąż wysyłasz do świata tylko te pozytywne rzeczy, bo pomimo, że jeszcze wczoraj wykonałaś jednak ten opatrunek i widok tej nogi niesamowicie Ciebie przeraził… A zaczęło się to taką właśnie konwersacją ponownie z tą Twoją Dobrą Duszką

Wstawiłam pranie, siadłam na balkonie zmęczona i teraz patrzę, na ten mój opatrunek, a tam… boooszeee, a dziś rozmawiałam jeszcze z moją mamą, która wczoraj wyszła już ze szpitala I powiedziałam jej, że ponieważ mam się udać znowu do przychodni we wtorek (na jego zmianę), to sama w takim razie założę sobie nowy w niedzielę wieczorem… A tu…, co?

[13:28, 23.04.2022] IWONA (Kurs AUTOHIPNOSA) 5: A tu się coś sączy … 😳 To może w poniedziałek już pójdziesz. A dziś nic nie ruszaj.

Przecież to wygląda tak, jakbym musiała zmienić go już dzisiaj… boooszeee, jak ja bym chciała, aby ktoś się mną zaopiekował!!!

Monia, jesteś bardzo dzielna! Z jakiś powodów masz sobie radzić sama! Jakiś test to czy co?!?!? Ja dziś jestem u mojej babci 96 lat która już sama nie może być i wówczas myślę sobie jak dobrze że mogę wszystko robić sama 🥰

NIE! To naprawdę nie ma najmniejszego sensu, abyś udostępniała tutaj tę naszą całą wczorajszą konwersację! Dobrze przecież wiesz, że ja absolutnie NIE ZAMIERZAM ROZSYŁAĆ JAKICHŚ ZŁYCH RZECZY, ABY NIE ZARAŻAĆ TYM JESZCZE INNYCH! Więc jak już naprawdę tak bardzo chcesz coś cytować z tej mojej sobotniej konwersacji …, to proponuję wstawić tutaj po prostu to, jak jeszcze wczoraj wysłałam koleżance to zdjęcie z takim oto napisem:

Kochana, Twoje zdrówko, popijam właśnie kawą, którą sobie przed chwilą zrobiłam: Twoje I Twojej babci ☕

Kochana moja, boooszeee, naprawdę tak bardzo mnie wciąż i na nowo zadziwiasz wręcz, tym swoim niesamowitym podejściem do tego życia, dlatego uważam, że Ciebie da się już jedynie podsumować tymi właśnie słowami:

Naprawdę, kocham to w Tobie, ten swój obecny sposób myślenia! Kochanie, przecież Ty wróciłaś przed chwilką z tej łazienki, gdzie ponownie założyłaś sobie ten świeży opatrunek, lecz dziś przez cały niemal dzień nie chciałaś koncentrować się w ogóle na takich właśnie rzeczach, tylko przecież zajmowałaś się zdecydowanie innymi sprawami, jak np. udostępniłaś już dzisiejszego dnia oficjalnie na fejsie to: https://www.younity.one/pl/flow-summit-2022 [prócz uczynienia tego samego wcześniej na LI], przesłałaś także piękne życzenia urodzinowe tej swojej kuzynce, która swoje urodziny miała wprawdzie wczoraj, ale Ty wszystko pięknie nadrobiłaś właśnie dzisiaj takim oto postem:

To jeszcze ja: tak, jak pisałam spóźnione, ale nie mniej serdeczne życzenia!!! Wszystkiego, co najpiękniejsze, kochana!!! Duuuużo zdrówka, miłości i uśmiechu na Twojej pięknej buźce!!! 😘🍀✨ I pamiętaj zawsze o tym, co przedstawiają te ilustracje!

To teraz już uznajmy, że właśnie zakończyłam ten mój wpis! Niech tak on właśnie wygląda i dokładnie takim puśćmy go dalej w świat, niech sieje dobro i zaraża optymizmem w tych nie najłatwiejszych obecnych czasach. Przyznać tu jednak szczerze muszę, że ja dzięki temu, iż nie posiadam tego telewizora, wcale nie odczuwam nawet tego wszystkiego…

Na całe szczęście, kochana, choć to Ciebie kompletnie nie dotyczy! Ale teraz już oddaj się w objęcia Morfeusza, wraz ze swoją Małą Moniczką [którą obecnie uczyniłaś swojego jaśka]. A jutro rozpoczniesz nowy dzionek z nowymi siłami, które uda się Tobie z całą pewnością jeszcze doładować poprzez jakąś medytację wieczorną, tudzież po prostu ponowną rozmowę dziękczynną. Kochanie moje, powiem Ci, co ja już w Tobie coraz bardziej dostrzegam. Uważam, że spokojnie można podsumować Twoją osobę obecnie tę oto ilustracją:

Wiesz, jak jeszcze czasem sobie pomyślę o tym, że może jednak mówię o wszystkim tutaj tak otwarcie, że może jednak nie powinnam… To właśnie wtedy przychodzi mi na myśl ta oto ilustracja:

I ponownie się uspokajam… i przywracam sama sobie siebie, czyli jednak znowu jakoś siebie uzdrawiam, 🤗

*** 3:55:55 /  4:00:20 ***

Kochana Ty moja, jesteś po prostu CUDOWNA!!! Właśnie mamy dzień Twoich imienin, czyli ŚRODĘ, 04.V.2022, dokładnie godz. 21:50, a Ty, mój Aniołeczku zakończyła właśnie wspaniale pracę nad tym swoim wpisem i zmieniłaś już także muzykę na dłuższą! Także teraz już będziesz mogła sobie spokojnie dziś zasypiać! A dodam tylko jeszcze, iż jak ta Twoja dobra niestety wciąż tylko wirtualna znajoma zapytała Ciebie jeszcze dziś wieczorem przez Messengera, jak Twoja noga, czy goi się pięknie, to Ty choć na początku chciałaś napisać, że nie wiesz, czy pięknie, ale się goi! A za chwilkę odpowiedziałaś jednak całkowicie co innego, a mianowicie to:

Kochana Eluniu, ja nieustannie sobie wizualizuję, że ta moja noga już jest zdrowa, sprawna i w dodatku prawie tak ładna, jak i była! 😊 Poza tym pamiętam o tych właśnie słowach:

MOJE CIAŁO I WSZYSTKIE JEGO NARZĄDY STWORZYŁA NIESKOŃCZONA INTELIGENCJA PODŚWIADOMOŚCI. ONA TAKŻE POTRAFI MNIE ULECZYĆ. JEJ MĄDROŚĆ UKSZTAŁOWAŁA WSZYSTKIE MOJE NARZĄDY, TKANKI, MIĘŚNIE I KOŚCI. TA SAMA NIESKOŃCZONA SIŁA UZDROWICIELSKA OBECNA W MOIM CIELE PRZEMIENIA TERAZ KAŻDĄ KOMÓRKĘ MEGO ORGANIZMU I CZYNI GO IDEALNIE ZDROWYM. JESTEM JEJ WDZIĘCZNA ZA UZDRAWIANIE, KTÓRE WŁAŚNIE SIĘ ODBYWA. DZIEŁA UKRYTEJ WE MNIE INTELIGENCJI TWÓRCZEJ SĄ WSPANIAŁE.

Na co ona odpowiedziała:

Pozwalam sobie skopiować i… używać, są tak mądre, przekonujące i skuteczne (jestem przekonana, że tak właśnie jest). Dziękuję, że je zacytowałaś.

😘 Niech służy dalej pochodzą z mojej Biblii tj. książki Joseph Murphy „Potęga Podświadomości”

*** 2:47:16 / 3:48:47 **A

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close