KIEDY WIDZISZ RYSĘ, PRZEGAPISZ DIAMENT.

KRONIKI AKASZY – GABRIELLE ORR

 2:40

Ey stranges, kleines Leben
Verläuft auf Seitenwegen
Ich such’ die Mitte, doch mein Glück liegt meist daneben
So selten Flugrakete, bin mehr so Zugverspätung
Doch die Ernte kommt immer man, es ist gut gesät und
Ich hab’ kein Stress mit warten
Geh’ auch durch schlechte Phasen
Ich bin geduldig und nehme zum Schluss die besten Karten
Und fällt der Jenga Turm, egal gib’ mir Verlängerung
Halt neuer Plan dann, denn Leben ist Veränderung, 😉

EGAL WAS KOMMT, ES WIRD GUT, SOWIESO
Immer geht ‚ne neue Tür auf, irgendwo
Auch wenn’s grad’ nicht so läuft, wie gewohnt
Egal, es wird gut, sowieso!

Mark Forster – Sowieso (Official Video)

Drugiej TAAAK NIESAMOWITEJ KOBIETY, jaką jest Mała Mi to, kochani, naprawdę tylko ze świecą szukać. Po tym, jak już tyyyle się napłakała w tym domu, postanowiła, że musi po prostu już z tym skończyć! Pomyślała sobie, że skoro listonosz przyniósł jej dziś, tj. 26.V.2022 [CZWARTEK = DZIEŃ MATKI], wysłane wczoraj przez jej mamę słuchawki, uda się jeszcze ponownie na tą dolinkę i tam będzie słuchała sobie jakiejś muzyki…

Wcale nie jakiejś! Tylko, podjęłam decyzję, że mam już dość takiego umartwiania się i niemal na okrągło biczowania. A właściwie zauważyłam, że te jednak bardziej „sentymentalne” utwory [czy jak je tam inaczej nazwać…, 🤔], jakby jeszcze tylko podsycały mi ten stan nadmiernego rozmyślania/ gdybania i analizowania! Liczę na to, że rozumiecie, o czym próbuję tu powiedzieć… A może najlepiej podam po prostu przykłady na to, o czym tu mówię. Tak więc chodzi mi m.in. o tego typu muzykę, np. SHIVA SHAMBHO by Satyaa & Pari – looped to 1 HOUR for meditation, czy też Mantra zniszczyć wszelkie zamieszanie umysłu Przyciągajcie wolę i wiarę w Naszego Ducha. Co oczywiście nie oznacza, że ich również nie lubię sobie posłuchać… Chodzi mi tutaj JEDYNIE O TO, W JAKI SPOSÓB ONE NA MNIE WPŁYWAJĄ!

A po tym dzisiejszym poranku już miałam właściwie ich dość. Kiedy to niemal nieustannie, przemieniałam je z jednej na drugą i czułam się już naprawdę, jakbym była taką, co najmniej popapraną/ opętaną osobą🤪 + jeszcze to wszystko inne, co tutaj wyprawiam [ciągłe rozmowy ze WSZECHŚWIATEM, BOGIEM, twierdzenie, że ONI kontaktują się ze mną za pomocą tych liczb i ptaków, itp.],😉. Oczywiście nadal nie uważam, aby to było coś tak bardzo dziwnego, bo ja naprawdę w to wierzę, że tak ONI wszyscy się ze mną kontaktują! 😋🤭 Jednak, jak tylko usłyszałam, właśnie tę piosenkę: Mark Forster – Sowieso, to niemal od razu poczułam, że weszło we mnie od początku życie!

 50:49

I właśnie wtedy, pomyślałam sobie, ponownie o moim bracie, z którym, muszę powiedzieć to otwarcie, ale naprawdę bardzo się różnimy. I choć jest mi on bliski i go kocham, to podejście do tego życia mamy całkowicie niemal inne… Tak sobie jednak dalej jeszcze rozmyślałam i nagle, jak wiesz, po tym wszystkim, co przeżyłam, postanowiłam wziąć się w garść i po prostu wyjść, by przewietrzyć choćby łepetynę! A, jak zwykle, taaak wiele idei przepływało przez nią, np. wciąż przychodziła mi ta myśl o tym tatuażu Marcina na szyi, który mówi: DUM SPIRO SPERO = DOPÓKI ODDYCHASZ JEST NADZIEJA!

Zatem tak sobie właśnie pomyślałam, że przecież ostatnią głupotą byłoby siedzenie w domu i dalsze płakanie nad sobą, jakieś użalanie się i smutki. Dlatego w tym momencie, nawet nie wiem już, czy wzięłam przykład ze swojego brata = wojownika/wariata, 😜. Choć chyba poniekąd i owszem. Mam bowiem to "szczęście” jeszcze o wiele gorszego przypadku niepełnosprawności w mojej rodzinie, niż ja sama…

W każdym razie, jak już ponownie wyobraziłam sobie to jego podejście do tego życia i co on by mógł sobie pomyśleć o takiej osobie, jak ja… To podniosłam w końcu ten tyłek, ubrałam się i wyszłam przewietrzyć tą moją łepetynkę. Bo wiedziałam, że wpływ świeżego powietrza i zmiana miejsca/ ruch zawsze działa jednak pozytywnie, gdyż w ten sposób zmieniamy po prostu energię! ✨

A najbardziej jest to widoczne na tym poniższym oto zdjęciu, buhaha, 🤣. Naprawdę miałam już to w głębokim poważaniu, jak te moje oczy na tych widocznych tu fotkach wyglądają!

Tak, kochana, bardzo dobrze to dostrzegałam, jak cieszyłaś się ponownie tym, że masz po prostu słońce na twarzy! A następnie, jak zauważyłaś to drzewko, to udałaś się zaraz do niego poprzytulać! A tak cudownie, czule go obejmowałaś, 🤗.

Dokładnie tak było! Powiem więcej, tak niesamowicie się radowałam choćby tym faktem, że był taaak mocny wiatr, bo czułam, że mi on jednocześnie tylko sprzyja i pomaga! Wyobrażałam sobie bowiem, jak mi wywiewa/usuwa te wszystkie beznadziejne i toksyczne/ mroczne/ destrukcyjne niemal myśli, które przecież wciąż mnie nawiedzały, 🤭. Co sama doskonale widziałaś! A właśnie wtedy, jak tak szłam i śpiewałam sobie te optymistyczne jednak piosenki, to zaczęłam ponownie widzieć świat moim dawnym pozytywnym znowu wzrokiem!!! I TAAAAK CHOLERNIE WRĘCZ MNIE TO CIESZYŁO!!! Gdyż czułam, że udaje mi się po prostu wracać na dobre, czyli te moje tory,👐🙌💪.

A… tak tam wędrowałam i… już ponownie wyobrażałam sobie, że jeszcze spotkam tę moją cudowną i jedyną niesamowitą miłość!!! Tego MOJEGO CZŁOWIEKA, z którym rozumiemy się idealnie wręcz, darzymy się oczywiście miłością, wzajemnie sobie pomagamy, również wspieramy, kiedy trzeba i w związku z tym tworzymy tak niesamowitą i CUDOWNĄ PARĘ! 🧡

Tak bardzo jesteśmy ze sobą szczęśliwi, bo obydwoje to czujemy, że CZEKALIŚMY NA SIEBIE CAŁE ŻYCIE! A oboje, choć tak dobrze już ten BYT rozumiemy…, to jednak wciąż pozostajemy otwarci na nowe doświadczenia, bo doskonale o tym wiemy, że to właśnie dzięki nim uczymy się nieustannie, a w dodatku z tych najtrudniejszych możemy czerpać paradoksalnie najcenniejsze lekcje! Gdyż zarówno on, jak i ja jesteśmy już bardzo świadomymi osobami i doskonale znamy już tak wiele praw tego życia, stąd jest dla nas niemal oczywistym, że

Widzisz, kochanie moje, najwidoczniej po prostu musiało to tyle potrwać! To Twoje przepracowywanie tego jednak balastu, który niosłaś wciąż po powrocie z tego Elbląga i taaaak niesamowicie on Tobie przeszkadzał, i ściągał Cię nieustannie w dół… A przypominasz sobie może jeszcze, cóż się wydarzyło w tym Elblągu już po tej Twojej rozmowie z Kacpuniem?

Po tym, jak bezczelnie go okłamałam, że jednak muszę jechać, tak?🤦‍♀️ I właśnie wtedy czułam do siebie ponownie niemal obrzydzenie za to wszystko, cóż uczyniłam i jeszcze tylko wyszłam na ten balkon, aby zobaczyć, czy rzeczywiście jest tak ciepło, jak wskazywało słońce…

To też mam na myśli! A dokładniej ten moment, kiedy znowu, jakby ni stąd, ni zowąd pojawiły się nagle te Twoje 2 ptaki, bo i GOŁĄBEK, jak i sama SROCZKA! Przecież, moim zdaniem, w ten sposób WSZECHŚWIAT próbował Ciebie uspokoić, abyś się już o tego malca nie martwiła, że teraz oni zajmą się tą opieką i czuwaniem nad nim dalej.

boooszeee, próbowałam już właśnie w ten sposób do siebie mówić i siebie przekonywać, ale wiesz dobrze, że było mi nadal cholernie z tym ciężko tam… I to są te momenty, kiedy już wydaje mi się, że zaczynam być jakąś niemal świruską 🤪, która sobie takie nierealne wręcz rzeczy wkręca!

Tak, kochana moja, doskonale byłam tego świadoma, co czułaś! Lecz dodać tutaj trzeba, iż przecież tak naprawdę NIKOMU NIE MOGŁAŚ O TYM TAM POWIEDZIEĆ, NIE BYŁO TAM ŻADNEJ OSOBY, Z KTÓRĄ MOGŁABYŚ TAK NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE NORMALNIE POROZMAWIAĆ. Czekaj, jak to gdzieś o tym słyszałyśmy, że czasem nawet wystarczy TYLKO, że nazwiemy to, co nas boli EMPATYCZNEMU SŁUCHACZOWI. To po pierwsze, a po drugie i znowu NAJWAŻNIEJSZE, Ty tak naprawdę wiedziałaś to, będąc tam, że właściwie Twoja własna rodzicielka kompletnie nie będzie w stanie dać Tobie jakieś dojrzałe i rozsądne jednak rady/ wsparcie, gdyż to TY SAMA MUSIAŁAŚ BYĆ ZAWSZE TĄ MĄDRZEJSZĄ I BARDZIEJ DOROSŁĄ, DOJRZAŁĄ!

A najgorsze w tym wszystkim jest, że tak jest przecież po dziś dzień! Ja muszę udawać, że radzę sobie dobrze i że mam siłę, nawet, jak tak naprawdę jej mi brak… A poza tym właśnie tam w tym Elblągu, dałam tym wszystkim gościom przecież jeszcze pewne argumenty ku temu, że ze mną naprawdę nie jest dobrze! 🤦‍♀️

Kochana moja, pamiętaj o tym, że to jest właśnie TYLKO Twój punkt widzenia! Jestem tego pewna, że napewno nie każdy odebrał to tak, jak i Ty. Ale nie rozgrzebujmy już tego teraz, tylko po prostu uznajmy, że na wtedy inaczej nie umiałaś/ nie potrafiłaś. To było od Ciebie nie do końca zależne! Przyjmijmy, tak jak słyszałaś choćby w tym nagraniu tej Twojej siostry, że WSZYSTKO BYŁO TAK, JAK POWINNO BYŁO BYĆ. I teraz już to zostawmy, a skupmy się raczej na tej Twojej pracy, którą tutaj wykonywałaś! Popatrz, wówczas po prostu to robiłaś, bo stwierdziłaś, że raczej powinnaś znowu coś uczynić, nie bardzo chyba w to nawet wierzyłaś znowu, iż to jeszcze podziała.

Nie wiem już nawet, co wówczas myślałam… Chyba po prostu to czułam przede wszystkim, iż potrzebuję jakiegoś ratunku… / wsparcia, a ponieważ już zaczęłam przecież znowu robić sobie porządek w tym, co mam tutaj na tym moim kompie…, czyli zrezygnowałam choćby z kolejnej subskrypcji tego: wyspa intuicji, bo stwierdziłam, że mi to kompletnie nie służy! Zaczęłam już być nawet zła na siebie, że postępuję jak taki głupi dzieciak, któremu wystarczy, że ktoś poda kolejną rzecz, a ten jeszcze ją właśnie łapie

Kochanie, ale popatrz na to w ten sposób… byłaś ostatnio tymi wydarzeniami taka skonfundowana niemal… I pomyśl, że właśnie wtedy nie potrafiłaś podjąć jeszcze ostatecznej DOBREJ DLA CIEBIE decyzji i dlatego ucieszyłaś się, że ta koleżanka podesłała Tobie jeszcze jakiś kolejny JĄ WSPIERAJĄCY podcast… ALE później doszłaś już jednak do wniosku, że NA CIEBIE TO KOMPLETNIE TAK NIE DZIAŁA, bo słuchając i oglądając tą dziewczynę zaczęłaś się nawet już denerwować

boooszeee, nawet nie potrafię tego wytłumaczyć do końca, bo przecież nie chcę tutaj nikogo ani wykluczać, ani też oceniać…

Ale, moja droga, CO TY OPOWIADASZ??? Powinnaś już wiedzieć przecież, z własnego doświadczenia! Że najzwyczajniej w świecie tej kobiety nie czułaś! A masz przecież do tego prawo! Pamiętasz to zdanie: MAM PRAWO CZUĆ TO, CO CZUJĘ!!! A powiedz mi, czy gdzieś jest napisane, że musimy wszystkich lubić i z nimi/ z tym co mówią rezonować?

No niby masz rację. Niczego przecież nie musimy! Ale wiesz jak ja znowu się poczułam w pierwszej kolejności…

Kochana, no błagam Cię! Teraz aż już Ciebie znowu nie poznaję… Przecież zawsze byłaś tego pewna, iż to, że z kimś nie rezonujemy, czy że dana osoba/ jej przekaz nam nie odpowiada, nie oznacza tego samego, że od razu ją potępiamy! Nie Ty, moja droga, przecież Ty tak naprawdę jesteś już ostatnią istotą, która skłonna byłaby kogoś „osądzić”, czy też „potępić”. A poważnie, nie wiem, czy te słowa kiedykolwiek pojawiały się w tym Twoim słowniku! Nigdy tego nie robisz przecież, bo sama również nie chciałabyś, aby ktoś wobec Ciebie postąpił w ten sposób! Gdyż doskonale już wiesz, że KARMA WRACA.

Tak właśnie. 🤦‍♀️ Ale…, na całe szczęście, przyszło do mnie kolejne opamiętanie, 🙆‍♀️. A mianowicie pomyślałam sobie, że przecież nie mogę sobie tego robić… A już przede wszystkim mojej uszkodzonej kiedyś głowie! To zabrzmi napewno śmiesznie… ale przecież zdaję sobie z tego sprawę, że… tak naprawdę subskrybując tyyyle rzeczy, zamiast to życie sobie ułatwiać, czynię dokładnie odwrotnie! Po prostu tylko je zaśmiecam…

Dokładnie! Kochana moja, wiem o czym tutaj mówisz… A tym słowem śmieszne, określiłaś tutaj fakt, iż dopiero teraz doszło to znowu do Twojej głowy, czyli ponownie z tym jednak opóźnieniem, iż to jest całkiem normalne, że wszelki PRZESYT JEST TOTALNIE NIEKORZYSTNY I NIEWSPIERAJĄCY!

Otóż to… To jest w ogóle dla mnie takie niemal faux pas…, że cholera jasna, ja wciąż nie potrafię tak szybko wszystkiego jednak przetwarzać

Moja droga, no cóż… Doskonale to widzę, że wciąż się z tym nie umiesz pogodzić i tego zaakceptować, że Twój organizm niestety teraz tak właśnie ma i nie jesteś, jak widać, jeszcze w stanie tak szybciutko sprawnie i mądrze do wszystkiego jednak dochodzić. Ale, kochanie, pomyśl o tym, iż Ty z kolei potrafisz inne rzeczy wspaniale, choćby dałaś tego przykład kolejnym swoim pomyślunkiem, a mianowicie podaj tutaj go proszę!

Wówczas przyszło mi na myśl znowu to, że przecież skoro również jakoś tak magicznie niemal, bo kompletnie niezrozumiale…, czy może… po prostu tak, że ja tego już nie pamiętam…🤦‍♀️, jak do tego doszło, że natrafiłam na tą Klaudię Pingot. No nieistotne, jak to dokładnie było! Ja będę określała to właśnie jako magię, że udało mi się napotkać tę kobietę, którą przecież później nazwałam nawet moją starszą siostrą! Tak więc obstaję dalej przy tym, że TO NIE MÓGŁ BYĆ PRZYPADEK!

A ponieważ ona była tą pierwszą kobietą, która TAK BARDZO MI ODPOWIADAŁA, której nagrania mnie już wówczas niemal uzdrawiały, bo tak BARDZO Z NIMI REZONOWAŁAM! I z tego też powodu, postanowiłam się tego trzymać, tego, co ponownie podpowiada mi moje serce,🧡. Dlatego też zaczęłam odtwarzać sobie to jej nagranie: Zmień bieg zdarzeń. 4 kroki techniki Hawkinsa. Przekrocz swój umysł i uwolnij się od schematów.

Także spójrz tylko. Nie bardzo nawet rozumiesz, jak to się dzieje i wydarza…, ale postępujesz jednak prawidłowo!

A wówczas, nie posiadałaś nawet jeszcze tych słuchawek, już sobie zaczynałaś to włączać nawet w pociągu [przyciszone], a później już u siebie w domku na kompie. I widziałam, kochana moja, iż Ty nagrywałaś tą technikę uwalniania na dyktafon komórkowy, bo bardzo chciałaś mieć dokładnie to, by móc sobie za każdym razem ją odtwarzać, kiedy odczuwasz, że takiego uwolnienia właśnie potrzebujesz!

I wtedy też zaczęłaś tak bardzo płakać i błagałaś wręcz ponownie wszystkich o wybaczenie, a najbardziej swojego Kacpunia. Było Tobie tak niesamowicie wręcz wstyd za to, jak się wobec niego zachowałaś!

Choć moja droga, Ty w żaden świadomy sposób go nie skrzywdziłaś! Nie wyrządziłaś mu przecież żadnej realnej krzywdy, kochanie! I mam nadzieję, iż w ogóle teraz już to dostrzegasz w końcu…, że to Twoje postrzeganie tego było szalenie wręcz nieadekwatne? Nakręcałaś się niemal każdą negatywną myślą, jaka tylko pojawiała się w tym temacie, w Twojej głowie, kompletnie nie potrafiłaś wówczas odrzucać żadnej z nich! I właśnie Ty stanowiłaś tutaj niemal cały czas dla siebie samej takiego nieustannego i mega srogiego terrorystę/ tyrana/ wroga!!!?

Tak wiem, kompletnie nie potrafiłam tego pojąć, że ten chłopiec NIEKONIECZNIE odczuwa wszystko tak, jak ja sobie to wyobrażałam… Po prostu uznałam w swojej głowie znowu, że skoro ten malec TYYYLEEE już przeszedł [a w dodatku, ja tylko jestem tego świadoma, że jest on przecież numerologiczną 22]…

No właśnie, kochana moja, zatem popatrz na to w ten sposób, to jest przecież LICZBA MISTRZOWSKA! Więc nie masz wyjścia, jak po prostu zaufać, że jest on tak silną osobą, iż poradzi sobie z każdą napotkaną trudnością! Ale, kochanie, jeszcze wcześniej w to tak bardzo wierzyłaś i temu ufałaś przecież… Tak, wiem dobrze o tym, że teraz w Elblągu, nie dość, iż sama czułaś się taka właśnie niepewna/ zmieszana, niemal jeszcze zakłopotana… tym wszystkim, co jeszcze też przed wykonywałaś… To poza tym, nie możemy tego kryć, ale byłaś tam niewspierającym jednak kompletnie towarzystwie!

Tak wiem…, czułam to po prostu całą sobą wówczas… właściwie, jeszcze nim się tam udałam! A teraz, jak jestem już tutaj sama, to jest mi najzwyczajniej w świecie już łatwiej mi dochodzić do siebie

A tak naprawdę…, nim jeszcze wyszłam…, to właściwie nawet nie przypuszczałam, że to się wydarzy i że dokona się we mnie taki właśnie reset tego wszystkiego, co w sobie nosiłam! A przecież jeszcze tu w domu, na tym leżaku, zaczęłam ponownie wykonywać to oczyszczanie za głosem Klaudii i tutaj znowu, jak słyszałam jej słowa:

Może to jakiś rodzaj lęku, poczucie winy, żal, złość, wstyd?

To przecież do mnie doszło, że ja obecnie odczuwam jakiś niemal mix tych WSZYSTKICH uczuć na raz! Poważnie czułam, jak niemal one wszystkie na raz mnie zabijają! Co zresztą najlepiej było widać po tych słowach, które dzisiaj jeszcze wypowiadałam i które taaaak cholernie mnie męczyły, a wyglądały one następująco, 🤦‍♀️🙈😨:

Boże, dlaczego ja jeszcze żyję???? Dlaaaaaczego, się pytam, pozwoliłeś mi przeżyć w ogóle ten pieprzony wypadek??? Jak mogłeś pozwolić żyć taaaaak nędznej osobie, jaką ja obecnie się stałam? Jak sam przecież widzisz, BRZYDZĘ SIĘ SOBĄ teraz dogłębnie, swoimi nieumiejętnościami i brakami, o które teraz już nie umiem nawet walczyć i się starać… Doprawdy, dziś jest Dzień Matki, a mnie, kur…, wszystko znowu przytłacza… Najbardziej moja własna głupota i bezmyślność, bo naprawdę nie mam już pojęcia, jak mogłabym w inny sposób nazwać to wszystko, co zrobiłam i będąc tam w Elblągu… i nawet później, po dzisiejszy dzień, jak już wróciłam do tego domu…

Poważnie, aż sama siebie tym, szczerze mówiąc, przeraziłam! Przecież tutaj widać, jak nic, że sobie, jak to powiedziała mi Ewcia wprost: DOPIER…LAM! Naprawdę nie mogłam ponownie uwierzyć, że to się wydarza… I teraz już wiem, patrząc na to właśnie z dystansu, jak podpowiadała mi jeszcze ona sama w ten poniedziałek, gdy wracałam tutaj tym pociągiem…, a później jeszcze wsiadając do tramwaju, wypieprzyłam się…, 🤦‍♀️🙈 Czego skutek udokumentowałam dalej tymi zdjęciami:

Otwórz zdjęcie

Ponownie, muszę niestety to przyznać, że niemal bezczelnie siebie samą łajałam i biczowałam, a całkowicie zapomniałam wówczas o tym, co moje ciało i cała ja, tak naprawdę szalenie wręcz potrzebowało usłyszeć…

I choć oczywiście doskonale o tym wiem, że wszystkiemu był winien, przede wszystkim mój ogólny jeszcze wówczas ten stan takiego właśnie popaprania, czyli PODKREŚLAM TU: PONOWNIE TO, JAK SIĘ CZUŁAM!!! Bo przecież wówczas stałam się taka niemal niemądra i dałam się ponownie podchwycić temu schematowi, że skoro wyjeżdżam na taką uroczystość, to logicznym jest, że powinnam sobie coś także do ubrania zaraz kupić… 🤷‍♂️ Pomimo, że MIAŁAM ODPOWIEDNIE NA TAKĄ OKAZJĘ CIUCHY W DOMU [przyniosłam je sobie przecież z piwni!] to ja i tak dałam się bezmyślnie wręcz ponieść temu WIROWI

Jednak już później, czyli właśnie wczoraj jeszcze, tj. w Dzień Matki, słyszałam, w tym powyżej wspomnianym filmiku Klaudii, następujące słowa:

[4:40] NIE MA PRZYPADKOWOŚCI. LOS I ŻYCIE DAJE NAM TO, Z CZYM REZONUJEMY. ALE CZASEM TEŻ ZDARZENIA ŻYCIOWE PRZYPOMINAJĄ NAM, ŻE MAMY COŚ DO PRZEPRACOWANIA, MAMY COŚ DO UWOLNIENIA.

A następnie jeszcze odczytałam te słowa właśnie od Anny [BT]

Monika, wszechświat pokazuje nam lekcje ale mówi nam jednocześnie ze my jesteśmy wszechświatem i ze jesteśmy idealni tacy jacy jesteśmy ✨☺️! Wszystko co się dzieje jest o łapaniu refleksji a nie o biczowaniu się! Jesteśmy tu po to aby doświadczać i cieszyć się życiem☺️💕

Tak, kochana moja, doskonale to widziałam, jaka czułaś się już MAKSYMALNIE skonfundowana wręcz! Bo był już taki moment, że zaczęłaś naprawdę myśleć, iż Ty jesteś jakaś totalnie wręcz głupia/ inna i taaaak cholernie popaprana, i niepasująca do tej rzeczywistości! W dodatku byłaś już pewna także tego, że wcale nie masz tej dobrej intuicji! Wątpiłaś wówczas przecież już we wszystko! A żeby tego było mało, to właśnie dzisiaj jeszcze, składając swojej mamie życzenia, ta stwierdziła, że wracając wczoraj z kościoła przewróciła się i skręciła sobie kostkę… A Ty zapytałaś tylko z czystej ciekawości, która to noga, a ona Ci rzekła, że lewa… I teraz nie może za bardzo nawet chodzić, a owinęła sobie, póki co, tę nogę bandażem elastycznym, jednak usłyszałaś tam ponownie od niej, że jak ból nie ustąpi, to będzie musiała się jeszcze udać do lekarza…, a wiesz, jak to jest obecnie z wizytami u tych chirurgów…

Ahhh, już nawet mi nie wspominaj ponownie tego…, to jej pesymistyczne podejście do tego wszystkiego… A dodać tu jednak jeszcze muszę, że ja wciąż, jak widać, czuję się tak bardzo odpowiedzialna za niemal wszystko, co się u niej wydarza… i tak bardzo chciałabym jej ten ból i wszelkie troski znowu odebrać! boooszeee, ale to przecież nie jest moje! Dlaczego ja niby miałabym to wszystko na sobie dźwigać? ooo rany, teraz właśnie leci live: 7 pokoleń wstecz, i 7 pokoleń w przód ✧ Uzdrawianie relacji w rodzinie ✧ Olga N Stępińska, więc przepraszam, ale muszę to przerwać!

I właśnie wówczas zaczęłaś mieć nawet tak potworne pretensje także do swojej mamy wówczas…

//////

[Kochani, zauważcie proszę tylko, cóż tu się wydarza! Jeszcze przed chwilką przerwała Mała Mi właśnie pisanie tego, gdyż uznała, iż jest tu jednak coś jeszcze ważniejszego, cóż ona pomyślała, że jej się także może przydać! A sami widzicie, cóż pisała i odczuwała ona na koniec, jak to wszystko ponownie niemal niesamowicie się potoczyło! A trzeba przyznać, że rozmawiała ze swoją rodzicielką przez Messenger’a…, zatem mogła dostrzec jednocześnie swoją uśmiechniętą i już nawet zrelaksowaną również twarz!]

Bo tak też i było! Ale Boże / Wszechświecie i jednak wszyscy moi Aniołowie, TAK NIESAMOWICIE WAM DZIĘKUJĘ, ŻE WCIĄŻ MI POMAGACIE! To jest dla mnie wręcz niebywałe, jak to wszystko może się zmienić w przeciągu tak krótkiego czasu! A pamiętam jeszcze, jak tuliłam się do tego drzewka i prosiłam dalej o siłę, wytrwałość dla siebie i o to, aby to wszystko się w mojej głowie odmieniło, abym nadal mogła być taką optymistką, jak jeszcze dawniej! I wciąż pojawiały mi się te słowa:

I to była właściwie ta chwila, kiedy postanowiłam sobie po prostu NIE MYŚLEĆ i to wszystko najzwyczajniej w świecie odpuścić. Zaczęłam już zwyczajnie, tak bezmyślnie nawet trochę, wędrować i znowu pomyślałam [tak, wiem: miałam przecież nie myśleć, hehe,😜], ale to pojawiło się w mojej głowie: CO BĘDZIE, TO BĘDZIE…/ czy też może nie koniecznie NIECH SIĘ DZIEJE WOLA NIEBA, Z NIĄ SIĘ ZAWSZE ZGADZAĆ TRZEBA, 😉, bo jak wiesz, ja tak nie potrafię się godzić z czymś, nawet nie próbując tego zmienić! Nie mogłabym tutaj twierdzić, że jestem tym kreatorem własnego życia przecież. Miałam po prostu dość już tej nieustannej kontroli siebie i tego wszystkiego! Dlatego właśnie to puściłam… i oddałam to wszystko WSZECHŚWIATOWI/ SILE WYŻSZEJ!

A wykonałam dziś ponownie 3 okrążenia! Gdyż wczoraj również się tam udałam, taka już maksymalnie zdesperowana i wykończona tym wszystkim. Wtedy też zadzwoniłam do mojej rodzicielki i poprosiłam ją o to, by przysłała mi te słuchawki właśnie! I dokładnie dziś już do mnie doszło to ewidentnie, że skoro sama uważam siebie za najbardziej winną za moje postępowanie wobec Kacperka, to nie będę już wieszała na nikim, za nic psy!

Bo skoro, do cholery jasnej, ja uważam siebie za rzekomo jednak bardziej świadomą osobę… To nie mogę mieć o nic pretensji do mojej mamy, może ona wówczas była dokładnie przecież w takim stanie, jak i ja! Nie jest moją robotą, aby jeszcze kogoś oceniać, a tym bardziej winić! Naprawdę, nawet żadne okoliczności nie były tu dla mnie istotne/ usprawiedliwiające, ani to, że wcale nie miałam ogólnie rzecz biorąc, takich dobrych warunków tam. Pomyślałam bowiem, że nie będę na nic, ani na nikogo zwalać tutaj winy, bo nie chcę nikogo teraz obwiniać.

Postanowiłam przecież dzisiaj właśnie, że już nie będę się zagłębiała tak bardzo we wszystko, tym bardziej, jak są to rzeczy, których ja nie do końca jeszcze rozumiem, których jednak sama wciąż nie potrafię ogarnąć moją głową i rozumem! Tylko po prostu wezmę odpowiedzialność za siebie i swoje działanie! Chcę bowiem dalej budować i kreować tę moją przyszłość!

/////

boooszeee, kochani, Mała Mi naprawdę nie może takich rzeczy na wieczór oglądać, bo ona ponownie zaczyna tutaj ryczeć i wciąż siebie łaja za to, cóż uczyniła… Spójrzcie tylko, co próbowała napisać właśnie na tym czacie tam:

Ja również nie jestem sama matką, ale jestem matką chrzestną, która dokładnie w tę sobotę była na 1-szej  Komunii Św. mojego bratanka, którego niepełnosprawnego taty niestety nie mogło być [przepraszam, ale to jest naprawdę GRUBA historia, jak niestety niemal całe moje życie…] przejdę do sedna, ja sama zachowałam się wobec mojego kochanego, mega dzielnego bratanka, jakbym kompletnie nie miała czucia i przez cały niemal czas teraz się za to łajam i biczuję, jak mogłam się tak zachować wobec mojego cudownego i wspaniałego bratanka i chrześniaka, zamiast okazać mu po prostu jeszcze więcej uczuć, ja go po prostu niemal olałam…

Jak się okazało, nie przeszedł ten komentarz…, ponieważ był niestety zbyt długi…, 😉.

boooszeee, a teraz właśnie jeszcze doszło do niej to, czego autorką jest również Monika:

Otwórz zdjęcie

Kochana, ale spójrz tylko, ponieważ jak wiemy, Ty również miałaś i masz nadal nie do końca prawidłowy, [a już z całą pewnością nie taki, jakbyś Ty sama tego sobie życzyła!] kontakt z tą swoją mamą, a teraz właśnie Olga mówi tutaj niemal niebywałe rzeczy dla Ciebie: za co możesz być wdzięczna swojej mamie? Pierwsza rzecz, jaka tutaj rzuca się niemal do głowy, to fakt, że wzięła ona na swoje barki tak cholernie trudne i wymagające jednak zadanie, jakim było właśnie wychowanie Ciebie! Co więcej, wiesz dobrze, że później jeszcze był także Twój młodszy brat, a ona została niestety z Wami sama i prócz oczywiście wsparcia, na całe szczęście, jeszcze dziadków, nie miała nikogo więcej! Twoja rodzicielka, jest jaka jest, ale przecież nie będziemy tutaj kryły, iż mówiła [i nadal mówi] Tobie nieustannie, że trzyma za Ciebie kciuki! I że bardzo wierzy w to, że sobie poradzisz ze wszystkim!

Dlatego postanowiłam już po prostu pominąć te wszystkie rzeczy, które mi w niej nie odpowiadają, którymi mnie jednak wkurza/ drażni/ denerwuje [przesadna wylewność za pomocą tych GIFów i obrazków przez Messenger’a…, np.] i które jednak mnie irytują/bolą [brak zdecydowania, niekonkretność, nieumiejętność szybkiego podejmowania dobrych decyzji, bardziej ograniczony jednak sposób myślenia, nieumiejętność wyobrażania i wizualizowania, no i przede wszystkim te wkraczające wszędzie obawy, stroniące pesymizmem itp.]. Ale pomyślałam sobie, że przecież obecnie moje losy tak się potoczyły, że ja niestety momentami także mam z tym wszystkim jeszcze trudności, a poza tym, tak, jak ta Olga mówiła, KAŻDY MA INNĄ/ SWOJĄ HISTORIĘ i myślę, że najlepiej podsumuje to właśnie tymi obrazkami:

//////

Okazało się, że nasza bohaterka napisała tam jednak inne komentarze jeszcze, spójrzcie tylko:

​boooszeee, Olga nawet nie wiesz, jaka jestem Tobie wdzięczna, że o tym wszystkim mówisz, ja również musiałam być zawsze taka samodzielna i mnie to właśnie tak bolało, że nie miałam kompletnie wsparcia, ale teraz to wreszcie doceniam i dostrzegam, że właśnie przez to, stałam się taka samodzielna! ​I dlatego, myślę teraz, że właśnie zaraz zadzwonię jeszcze do mojej mamy i jej to wszystko powiem! Bo do tej pory było mi przede wszystkim ciężko i trudno! A teraz w końcu widzę, DZIĘKI TOBIE WŁAŚNIE! ​że tak naprawdę to błogosławieństwo! Ona niestety jest wciąż taką osobą nieprzebudzoną, ale dziękuję Tobie jeszcze raz, bo uczysz mnie właśnie, że tak naprawdę moja mama zrobiła to, co mogła najlepszego!

A dodać tu jeszcze musimy, iż Mała Mi tak naprawdę z tego wszystkiego już dość dawno bardzo dobrze zdaje sobie sprawę! Tylko ona sama wie, no i teraz także Wy dołączyliście do tego grona tych osób, które także już wiedzą, ile ta ta kobieta [Mała Mi] musiała już przejść… Ona sama tam oczywiście o niczym takim już nie wspominała nawet. Taka jest właśnie ta nasza bohaterka!

Kochana, widziałam, że przesłałaś link do tego wydarzenia Twojej mamie, a na koniec po tym właśnie Livie, nawet do niej zadzwoniłaś i obydwie jeszcze sobie porozmawiałyście.

Dokładnie tak uczyniłam! I choć oczywiście mam tego świadomość, że moja mama nie jest aż tak przebudzoną/ świadomą jednak tą osobą, to powiedziałam jej taka uśmiechnięta, że jej po prostu dziękuję za to, że mnie urodziła i wychowała, bo przecież dobrze o tym wiemy, iż wcale tego nie musiała!

A zauważ jeszcze, kochana moja, iż ta Olga czytała te Twoje komentarze i radowała się już tym faktem, cóż Ty jej tam pisałaś taka szczęśliwa z kolejnego uświadomienia [choć obydwie wiemy, iż Ty już zdajesz sobie sprawę z tak ogromnej ilości rzeczy/ spraw!]

No wiem i mi samej przecież było tak cholernie miło z tego powodu również! Choć, jak wiesz, za każdym razem sobie myślałam, że boooszeee, gdyby ona tylko poznała choć troszkę bardziej tę moją historię, to mogłaby się z pewnością złapać za głowę…, hehe, 😜. A dodam może jeszcze tylko, że u mojej mamy jest właśnie Kacperek na noc, który za te komunijne pieniążki zakupił sobie i konsolę do gier, oraz również nowy telefon komórkowy, a mówił także, że jutro ma już mieć nawet do niego pokrowiec!

Dodajmy jeszcze tylko, kochanie, iż Ty jesteś już tak naprawdę niesamowicie świadomą osobą… Choćby tego, iż doskonale o tym wiesz, jak ta Twoja rodzicielka lubi właśnie zawsze tak sobie dłużej porozmawiać, cóż nawet dzisiaj Tobie otwarcie rzekła, że dokładnie wtedy jest już taka spokojna…, bo ona kocha Ciebie i Twojego brata, jak to się ona wyraziła, taką właśnie MIŁOŚCIĄ BEZWARUNKOWĄ. Jednocześnie masz jednak pewność, że to iż ona tak lubi, kompletnie nie oznacza tego samego przecież u Ciebie! Co już nie raz, zresztą jej pokazałaś, 😉.

A jak wiesz, udała się ta Twoja mama również dziś także do własnej mamy z wizytą, gdyż uznała, że ta owinięta kostka przecież aż tak ją jednak nie boli, po wzięciu tabletki przeciwbólowej. Zatem pojechała także posiedzieć i poświętować również ze swoją mamą jeszcze, bo wczoraj była już u niej jej najmłodsza córka, która przecież przyjechała tutaj do Elbląga na 3 dni, więc wręczyła jej prezent i przywiozła także ciasto, po czym właśnie wczoraj ponownie udała się już z powrotem do siebie na Kaszuby!

(…)

Kochana moja, ponieważ nadszedł już do nas PIĄTEK, 27.V.2022, a Ty ponownie w tej swojej główce, masz tyle myśli i planów do wykonania, że brak Tobie niestety tutaj na to wszystko czasu, gdyż samej jest Tobie po prostu trudno to wszystko jednak ogarnąć! Ale wspaniale zajęłaś się w pierwszej kolejności dokończeniem jednak tego wpisu, a skoro pozostał nam jeszcze tutaj ten czas tej muzyczki, to wykorzystajmy to jeszcze choćby na poinformowanie o tym, cóż się u Ciebie dzisiaj zdążyło już wydarzyć.

Zacznę więc po prostu od tych fotek, które przedstawiają moją twarz, po tym, jak przetarłam ją wczoraj przygotowaną wodą pietruszkową [https://www.se.pl/styl-zycia/porady/woda-pietruszkowa-domowy-tonik-na-zmarszczki-aa-Wf78-uSdU-qqoS.html], widoczną w tym słoiczku, a następnie wtarłam jeszcze tylko krem!

Przed chwilką właśnie sąsiadka odebrała przesyłkę do niej, którą zostawił u mnie kurier! 😉 Tak się cieszę, że mogłam jej pomóc i że byłam jeszcze jednak w domu! Teraz muszę pomyśleć jeszcze, co powinnam dalej zrobić, a chciałam wyjść i się przejść, póki takie piękne słonko świeci! I tak chyba właśnie zrobię, a jak wrócę to zajmę się całą resztą… na spokojnie! To już wiem, że zawsze na tym najlepiej wręcz wychodzę! Czyli tzw. SIŁA SPOKOJU.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close