WSZYSTKO JEST PRZEJŚCIOWE…

 37:02

🧡: 🤷‍♀️/ 🍀/ 🤔

16:32 boooszeee, to życie nie ma dla mnie litości… Kiedyś mogłam być choć zadowolona z mojego wyglądu… Pięknych dużych oczu, no i ładnych nóg… A teraz, co? * A jeszcze przed chwilką zeszłam z balkonu, gdzie postanowiłam zadzwonić do mojej mamy w końcu (bo od tyg. ze sobą nie rozmawiałyśmy), a tam dowiedziałam się właśnie, że mój brat PO RAZ KOLEJNY jest w szpitalu… Na całe szczęście, Marcin jest takim optymistą i jemu to już naprawdę nie robi… Tylko, kurwa, ja siedzę tu SAMA w domu i wszystko tak bardzo przeżywam… 🙄 Stanę się zaraz już naprawdę wariatką… Nie mogę nocami dobrze spać, oczy mam już cholernie napuchnięte od płaczu…

Kochana, moja, widzę naprawdę bardzo dobrze, co się tutaj z Tobą dzieje! Jak niesamowicie nie potrafisz dawać sobie sama ani wsparcia, ani tym bardziej miłości. Jak jest Tobie cholernie ciężko i jak wszystko już Ciebie tutaj przytłacza.

A jak Ty byś się czuła niby na moim miejscu? Wciąż robię rzeczy, których za chwilkę żałuję… A jeszcze ten mój obecny wygląd… boooszeee, Ty wiesz, jak ja się z tym obecnie strasznie wręcz czuję??? Nawet jeszcze po tym wypadku byłam przecież taka ładna i nikt nie powiedziałby, że coś takiego przeżyłam!

A teraz co? Przecież dobrze już to widzisz, że jest mi po prostu wstyd chodzić teraz nawet w gołych nogach… Boże, a kiedyś tak to uwielbiałam, bo wiedziałam przecież, że choć te nogi mam ładne… A teraz przebieram się tyle razy, jakbym była jakąś naprawdę wariatką…, po czym i tak w końcu wkładam te jedyne długie, w miarę cienkie spodnie…

Otwórz zdjęcie

To jest tak naprawdę obecnie dla mnie straszne wręcz… To, że właśnie, choć to, czym mogłam do tej pory się szczycić, a mianowicie ten mój wygląd zewnętrzny, który, podkreślam! nie tylko dla mężczyzn, ale też przecież dla samych kobiet jest tak ważny…

A ja już obecnie, naprawdę nie mogę, bo jak nawet dziś wyszłam na chwilkę właśnie w tych gołych nogach i nawet zdjęłam już ten rękaw z tej nogi, bo pomyślałam, że przecież jak nie będę go miała na sobie, to ta moja noga będzie zdecydowanie ładniej wyglądać… Jednak obecnie nie mam nawet zakrytego tego całego oparzenia…, tak, jak miałam jeszcze na tej komunii Kacperka

Tylko, cholerka przecież, jak mi ta chirurg poleciła, teraz mam sobie zaklejać takim mniejszym jedynie tą część, która jeszcze nie jest taka zabliźniona całkiem…, a resztę smarować tym żelem na blizny… Co też przecież czynię, ale cholera jasna, już sam fakt, że mam coś takiego jednak na mojej nodze, odbiera mi ten spokój…

Bo dzisiaj, np. jak wyszłam tylko na chwilkę w sumie, po tym, jak już wcześniej udałam się w tych długich jednak portkach do warzywniaka p. Piotra… Tam przecież również nie chciałam nawet pokazywać tej mojej nogi, bo wiedziałam, jak ona obecnie wygląda…, 🙈. Ja już naprawdę nie chcę narażać siebie na jeszcze jakieś dodatkowe spojrzenia innych ludzi… I jak właśnie zakupiłam to, co miałam, przede wszystkim to mleko do płatków jaglanych, to okazało się, że z tego wszystkiego nie potrafiłam już nawet poprawnie i dobrze mówić…

Moja droga, dobrze wiesz, że to wcale nie do końca tak było…

No oczywiście, że nie! Bo przecież … ahhh… Boże, pójdę i choć wstawię teraz kawę na pocieszenie.

Bardzo dobrze o tym wiem, że gdybym nie siedziała tutaj sama, to wcale bym tego aż tak bardzo nie przeżywała… Bo mogłabym z kimś tutaj po prostu pogadać, kto by mnie także mógł pocieszyć, może nawet przytulić… No, a bynajmniej pomógłby mi samą swoją obecnością ten cały pieprzony stres rozładować…

Jesteś pewna, że tak by właśnie było?

Nie denerwuj mnie już lepiej… Naturalnym jest, że wcale to nie musiałby być jedyny scenariusz. Ale o takim właśnie wciąż marzę… Aby tworzyć parę z człowiekiem, z którym tak dobrze byśmy się rozumieli… Z którym bym mogła razem mieszkać [wcale niekoniecznie u mnie, ani nawet tu blisko…] A jestem tego pewna, że wówczas z całą pewnością nie skupiałabym się na tym wszystkim tak bardzo, bo każde z nas, prócz bycia razem, koncentrowałoby się także, na tym, co samemu ma do zrobienia, czyli życie by się po prostu dalej toczyło!

Kochanie, dziś mamy PONIEDZIAŁEK, a wiesz, że te często bywają właśnie takie nienajlepsze jednak, 😉.

Widzę, że obstajesz przy swoim…, czyli dalej chcesz mnie przedrzeźniać i się naigrywać ze mnie…

Absolutnie nie! Próbuję Tobie jednak pokazać to, iż Ty, kochanie, chyba zbyt poważnie i zbyt serio podchodzisz do tego życia… A teraz aż mnie kusi, aby zacytować tutaj to, co mówi Twoja starsza siostra, Klaudia w tym oto nagraniu: Przekrocz poziom 200. Poznaj schematy swojego życia. Hawkins i medytacja:

CZY KIEDYKOLWIEK PRZYSZŁO CI DO GŁOWY, ŻE ŻYCIE, KTÓRE MASZ TO PEWNEGO RODZAJU FILM? (…) BO CO, JEŚLI TO NASZE ŻYCIE TO TAKI MATRIX? CO, JEŚLI TYLKO JESTEŚMY AKTORAMI, A KTOŚ PODRZUCA NAM SCENARIUSZ?

boooszeee, dlaczego Ty się tak ze mną drażnisz obecnie??? Przecież, myślałam, że już o tym dobrze wiesz, iż ja owszem uważam, że nie możemy tak wielu rzeczy, zjawisk w naszym życiu kontrolować, ale do cholery, ja tak bardzo chciałam pozostać jednak także scenarzystą i reżyserem „tego filmu”, którym jest to moje życie! Wciąż bowiem marzę o tylu rzeczach…, jak choćby o tej wielkiej miłości, zdrowiu, dobrej/ satysfakcjonującej pracy…

Dobrze, kochana moja, rozumiem to, o czym tutaj piszesz! Pozwól jednak, że Tobie teraz przerwę i zapytam tylko, czy pamiętasz jeszcze jaki tytuł nadałaś temu Twojemu ostatniemu wpisowi?

///////

[boooszeee, przed chwilką musiała jeszcze nasza bohaterka zejść na dół, bo… z balkonu spadła jej tam myszka z I piętra, więc tak naprawdę wyszła tak, jak tutaj stała i co sił w nogach udała się po nią właśnie, modląc się po drodze, aby ta jednak się nie roztrzaskała…]

/////////

Mówisz o tym niestety wciąż niedokończonym, tak? Zytułowanym: A CO JEŚLI WSZYSTKO JEST WŁAŚNIE TAK, JAK MIAŁO BYĆ?

Dokładnie o ten mi chodzi… Przypomnij sobie proszę jeszcze raz, dlaczego taki właśnie tytuł jemu nadałaś?

Ahhh, tutaj ponownie będzie tego jednak znowu kawał historii… Ale, może najpierw, jak zwykle, zacznę tymi podpunktami, do których następnie postaram się odnieść:

  • wylanie moich smutków na grupie i pocieszenie głównie od Agi Szamanki
  • wstawanie do ćwiczeń, pomimo wszystko
  • napisanie listu, w formie @ do rodzicielki
  • piątkowe spotkanie autorskie
  • sobotnie sprzątanie i puszczenie zdjęć na fb
  • Medytacja i RA MA DA SA

Tak, kochana, może zacznijmy w końcu robić, choć w niej te porządki, a później może uda nam się wreszcie zrobić kolejny krok naprzód, bo nie zapominaj o tym, że .

To tutaj będę musiała przejść jeszcze do tego poprzedniego tygodnia jednak…, kiedy to… Najlepiej powklejam w tym miejscu te moje ówczesne wówczas wiadomości do tych znajomych… To muszę tutaj chyba powrócić do tego, jak jeszcze tydzień temu wysłałam ponownie tę moją prośbę do tej właśnie grupy zajebiści Rejczel… a było to dokładnie po tej mojej wizycie w Elblągu na tej I -szej Komunii Św. Kacperka. Tego wpisu również wtedy nie dokończyłam…

Naprawdę wtedy czułam się po prostu do dupy… i nawet z tym, że dzieliłam się takimi rzeczami jeszcze dalej…, bo ja przecież strasznie nie znoszę takich rzeczy robić! Wtedy…, ok. już to skrócę, maksymalnie…

boooszeee, a teraz ponownie 2 gołąbki na mojej latarni… Ja się czuję już naprawdę, jak jakaś wariatka wręcz…

Ok., ale powracam już do tego, co zaczęłam tutaj w ogóle pisać, a mianowicie o tym, że jak podzieliłam się tym wszystkim właśnie z tą grupką, to napisałam im jeszcze:

[21:42, 30.05.2022] Monia Gie: DZIĘKUJĘ, a wiecie, na czym mój problem polega? Że po pierwsze NIE MAM TU NIKOGO, z kim rezonuję I z kim mogłabym rozmawiać, śmiać się i wygłupiać, kto by mnie w żaden sposób nie oceniał, choćby tego, że przecież w ciele dorosłej kobiety jest wciąż nie tak do końca dorosły mózg… boooszeee to przecież nie z mojej, kurwa, winy, jak ja mam sama siebie zaakceptować jak jeszcze moja matka,… Ok. wykasowałam to, bo nie chcę tu o nikim źle pisać…

boooszeee, wysyłam jej światło i ją przytulam, bo podobno twierdziłam, że wybaczyłam jej to, że nie miała takiej świadomości, by o mnie tak zadbać, jak tego wówczas potrzebowałam, ale wiem przecież, że ona również nie miała łatwo.. Bo w gruncie rzeczy została SAMA z dwójką dzieci…

(…)

To jest taaakie uwalniające, że mogę to Wam napisać,
a żeby było znowu, kur…, zabawniej i atrakcyjniej to od wczoraj puszczam sobie prawie, że non stop to: https://www.youtube.com/watch?v=yQjHSIHPJfw
bo stwierdziłam, że jak sama jakoś mi wpadła w oczy, to znaczy, że to musi coś oznaczać, bo przecież przypadki nie istnieją! i jak zaraz sobie wyszukałam, co ona w ogóle oznacza
I jak zobaczyłam to: Gayatri mantra rozwija również intelekt, daje wiedzę i mądrość oraz poszerza świadomość. Mówi się, że znaczenie Gayatri pochodzi od ‚gayanath’ co oznacza ‚to, co jest śpiewane’ lub ‚chwalenie’ albo od ‚gaya’ oznaczające ‚energie witalne’. Natomiast ‚trayate’ oznacza ‚dawać wyzwolenie’.
to wtedy stwierdziłam, że to jest w takim razie dla mnie, bo tak, jak Dispenzie po wypadku udało się już stanąć na nogi, to ja postanowiłam sobie wyobrażać, że mój mózg i moja głowa już także są normalne
a jutro mam się jeszcze udać ponownie do chirurg, aby zobaczyła teraz tę moją poparzoną nogę
I udam się tam z zajebistymi oczami i taką również twarzą! A co musi być zabawnie😋.
boooszeee, ale teraz to dostrzegam, jak taki właśnie płacz i możliwość powiedzenia tego, jak się czuję jeszcze komuś, uwalnia,

bo tak wyglądałam już przerażona wcześniej

jak właśnie STARA BABA już…

DZIĘKUJĘ WAM ZA TO, ŻE JESTEŚCIE

Powyżej podkreśliłam słowa i już tłumaczę dlaczego… Otóż uczyniłam to z tego powodu, że nie bardzo w to również wierzę, bo przecież NIC PODOBNO NIE DZIEJE SIĘ PRZYPADKOWO I BEZ PRZYCZYNY… Tylko ja, już tutaj po prostu znowu psychicznie nie wytrzymuję, bo zachodzę wprost w głowę, ile ja tych okropnych rzeczy w takim razie musiałam narobić w tych poprzednich życiach/ inkarnacjach??? I po prostu czuję, że już właśnie od tego zastanawiania się, zaczynam najzwyczajniej w świecie wariować i fiksować.

Tak doskonale to widzę … i tak sobie myślę, że właśnie to Tobie nie służy… Ale nim powiem coś więcej, dokończ proszę te zaległe rzeczy tutaj!

Tak więc, we WTOREK, 31.V.2022, niesamowicie wręcz bardzo humor poprawiła mi ta Aga Szamanka, którą poznałam na z tych warsztatach, z którą byłam tam w parze na pewnym ćwiczeniu, a później przesłałam jej nawet od siebie książkę J. Murphy`ego… Ona mi bowiem napisała następującą rzecz:

Moniko, przesyłam Ci moc najlepszych życzeń z naszego Ośrodku odosobnieniowego Karma Berchen Ling na Peloponezie w Grecji! Mamy tu 8 stup i stupę Kalaczakry. Wysyłam dla Ciebie mantrę Buddy Kochających Oczu – Czenresiga: OM MANI PEME HUNG.
Pamiętaj, że wszystko jest przejściowe i każda, nawet najtrudniejsza sytuacja w końcu minie. ♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️Szamanka

Na co ja później znowu napisałam:

[15:33, 31.05.2022] Aga, dziękuję, właśnie ryczę… boooszeee, Ty wiesz, że ja już nawet myślałam, aby udać się na takie odosobnienie gdzieś… I to jeszcze za granicę z grupą zaufanych osób… Aguś, dlaczego nie dałaś mi znać wcześniej? boooszeee, a może znowu uznam, jak to kurwa ja ostatnio ciągle,… ŻE to co mi się wydarza jest najlepsze i tak właśnie miało być…

Dobrze, kochanie, ale nie wydaje się Tobie, że powinnaś tutaj o czymś jeszcze wspomnieć? Mam na myśli to, co napisałaś jeszcze 17.V.22, we WTOREK…

Czytam właśnie tę książkę,

Otwórz zdjęcie

a w niej: „Chcesz poczuć się komfortowo, dlatego sięgasz głębiej – do centrum energii problemu w celu odkrycia pierwotnej jego przyczyny. Leczenie symptomów może wydawać się łatwiejsze, lecz (…) mają one cechę bumerangu – ZAWSZE WRACAJĄ I UDERZAJĄ W SAM ŚRODEK CZOŁA. Problemy stanowią przeszkodę w codziennym życiu, które twoja dusza chciałby dla Ciebie pokonać. KIEDY STANIESZ SIĘ MISTRZEM W ODSZUKIWANIU ICH PRZYCZYN, SAMOUZDRAWIANIE STANIE SIĘ POTĘŻNĄ BRONIĄ, KTÓRA POZWOLI CI W PEŁNI KORZYSTAĆ Z POSIADANYCH TALENTÓW. WÓWCZAS OSIĄGNIESZ PEŁNIĘ ROZWOJU, POZWALAJĄC SWEJ DUSZY WYRAZIĆ CEL BIEŻĄCEJ INKARNACJI.

boooszeee, to jest dla mnie kolejny sygnał, że jednak to nie był „przypadek”, że trafiłam na tą str. z tym wyjazdem „WAKACJE Z KRONIKĄ AKASZY” 30 VIII – 04 IX 2022 – Ośrodek „Tu i Teraz”
Nowe Kawkowo pod Olsztynem

O to mi właśnie chodziło! Tutaj bowiem następnego dnia w odpowiedzi na to odpisała Tobie dokładnie TA AGA SZAMANKA następującą rzecz:

Hej Monia, to brzmi świetnie! Też mam ochotę się tam zapisać.😊Dziękuję za inspirację. 🙏🥰😘

A dodajmy tutaj jeszcze cóż Tobie odparła na to również ta Iwona, Twoja DOBRA DUSZKA:

(…) A co do Kronik Akaszy to piękne jest to doświadczenie, wiem bo jestem już po takich kursach, chociaż mało praktykuje. Ale dziś mnie zainspirowałaś wiec może dziś w to wejdę. 🤔 pięknego dnia 🌈

Muszę, szczerze powiedzieć, że miałam tak różne myśli, co do tego wyjazdu… Tzn. oczywiście CAŁE MNÓSTWO OBAW… że może właśnie tam natrafię na jakichś takich ludzi bardziej szalonych/ popapranych/ dziwnych… Nie, źle się wyraziłam! Ale, mam tutaj na myśli to, że takich jednak nie do końca normalnych… i takich całkiem pasujących do obecnego społeczeństwa…

Ale, kochanie, zastanów się, proszę nad tym, co Ty tutaj w ogóle wygadujesz! Co to znaczy niby normalnych? Chciałabyś przecież być wśród ludzi, którzy by Ciebie lepiej rozumieli, prawda? A przecież Ty już dawno, moja droga, uważasz siebie za jednak inną… i podkreślę to tylko, kochanie jeszcze raz: PRZECIEŻ TY SAMA JUŻ SIEBIE OKREŚLIŁAŚ NA TYM BLOGU CAŁE MNÓSTWO RAZY WŁAŚNIE SŁOWEM POPAPRANA, więc może to byłaby możliwość napotkania końcu ludzi, z którymi byś bardziej rezonowała….

Owszem, wiem, ale wiesz, jak to moja rodzicielka powiedziała mi ostatnio, że nie ma sensu wgłębiać się aż tak daleko… Lepiej cieszyć się tym, co jest… A nie samemu szukać jeszcze jakichś problemów…

Kochana, masz zapewne na myśli to, jak puściłaś jej jeszcze, będąc właśnie u niej w Elblągu, to co zdążyłaś sobie nagrać o tym wybaczaniu… A teraz pomyśl, moja droga…, pamiętaj, aby zawsze starać się nawet najbardziej nieprzyjemne i niekomfortowe rzeczy i wydarzenia obracać jednak w ich odwrotność, czyli doszukiwać się tych dobrych stron i plusów. Także tutaj przecież już dostałaś na to dokładny znak, by tego jej nie puszczać, bo ona kompletnie tego nie rozumie, niestety po dziś dzień… Także, moja droga, niesamowicie dobrze wiem, jak Ciebie to jednak wciąż boli, ale zostaw ją już w spokoju. Po prostu puść to, co Tobie nie służy.

A jak wiemy ta relacja z nią ewidentnie nie, co zresztą, kochana, udało się już Tobie poniekąd w tych wszystkich listach, które tutaj pisałaś, wyłożyć… Tak, również do swojej rodzicielki! A także w tym @ do niej, którego jeszcze jej nie wysłałaś i z którym wciąż czekasz… A przecież to jest Twoje życie i chodzi tutaj o to, abyś przeżyła je najbardziej szczęśliwie, jak możesz, nieprawdaż?

Prawdaż! 😋 I ja już naprawdę, za każdym razem, jak ona mi mówi, że po co doszukiwać się jeszcze jakichś problemów… i kopać gdzieś głębiej… To myślę sobie, Boże, poważnie te słowa przychodziły mi wówczas na myśl… Kobieto, a może właśnie trzeba tego problemu poszukać jeszcze gdzieś głębiej, by móc w końcu się od tego wszystkiego wyzwolić/ uwolnić i zakończyć tę karmę, bo podobno, tak mi powiedziała ta terapeutka karmiczna, że właśnie u niej jest coś na rzeczy

I tak sobie tutaj dalej rozkminiałam, że cholerka, oczywistym jest, iż chciałabym móc prowadzić to szczęśliwe życie, ale z drugiej str. przyszło mi do głowy, że skoro ja naprawdę wciąż uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo…

W dodatku…, przecież ja w to naprawdę wierzę, że właśnie moja dusza wybrała dokładnie takie doświadczenia tutaj na tej Ziemi… To może naprawdę jest tak, [tego oczywiście ani jej, ani nikomu w mojej rodzinie nie mówiłam!], że właśnie mnie BÓG/ SIŁY WYŻSZE/ WSZECHŚWIAT wyznaczył jako tą najsilniejszą jednostkę w mojej rodzinie, aby uzdrowić wreszcie ten nasz żeński ród…

Jest mi z tym oczywiście cholernie ciężko, zwłaszcza, jak widzę to, co się obecnie z moim ciałem tu dzieje… Bo myślę sobie, RYCZĄC, że DLACZEGO TO JA MAM SIĘ TAK POŚWIĘCAĆ??? Wciąż zadaję Bogu te pytania, płacząc tutaj po prostu, DLACZEGO MI SIĘ TO WSZYSTKO PRZYDARZA I DLACZEGO TO JA MUSZĘ TO ZNOSIĆ???

Przecież, do cholery jasnej, zostałam jeszcze bardziej doświadczona i nie będę tego kryła, ale także w jakiś sposób upośledzona przez ten cholerny wypadek! I mi jest jednak trudniej ze wszystkim od innych…

Owszem, kochanie, ale może to jest właśnie tak, że Ci, którzy mają teraz największe górki, później będą mieć najpiękniejsze widoki…

Nie wkurzaj mnie już bardziej, proszę! A ja się Ciebie teraz zapytam, a co jeśli jutro nie nadejdzie? Przecież tyle się mówi o tym, aby żyć tu i teraz, a ja, kurwa, co dzisiaj zrobiłam?

boooszeee, na tej latarni ponownie 2 gołąbki…, w dodatku wyglądają tak, jakby się całowały

///////

Dobra, kończę już te smutki! i nie będę już się tutaj użalać więcej nad sobą, a postanowiłam zacisnąć zęby i przełknąć to, jak teraz jest… Zdecydowanie bardziej wolę stosować tę technikę , dlatego udam się zaraz do łazienki, gdzie ponownie przemyję to oparzenie i nałożę na nie ten żel na blizny…

Po czym będę próbowała jednak znowu normalnie spać…, jutro zaś podejmuję dalsze działania i jeszcze nawet nie do końca wiem, jak mi się to uda, ale zamierzam choć zakupić sobie kolejne jakieś takie właśnie długie spodnie z materiału na lato… Może podejdę jeszcze do apteki i zapytam się także o te opatrunki te, które mi jeszcze wczoraj poleciła ta Karolina, również z tych warsztatów… Ona mi bowiem napisała:

Monika, Ja mogę ci podpowiedzieć ze swojej wiedzy opatrunek Aquacel Ag, zapytaj w aptece maja różne rozmiary
Od tego bym zaczęła 💚

Nie, boooszeee, to są tylko moje plany i wyobrażenia, że uda mi się to zrobić, a tak naprawdę mam tutaj jeszcze znowu stertę tych rzeczy do poprastowania, dokończenie w końcu tego poprzedniego wpisu, ugotowanie zupy, bo przecież dziś kupiłam już na nią składniki…, odkurzenia…

Nieeee, boooszeee, ja tu nie wytrzymam już zaraz!!! Właśnie przeczytałam kolejną rzecz, a mianowicie w tej grupie STAW SIĘ DO ŻYCIA z Eweliną Stępnicką, ja po prostu… pierdolę to… tu pisze niejaka Ewelina Ś.:

Przeżyłam już dużo. W skrócie: ludzie chcą żyć… ja już nie. Mam dość, chcę już czuć nic. Myślałam że się uda…mam wrażenie że nikt mnie nie chce…. Poddałam się. już nie mam siły. A ona…. Ona woli inną….

Zawsze, jak czytam sobie takie właśnie posty, to myślę sobie… boooszeee, ludzie, no macie rzeczywiście straszne te problemy… I to jest też m.in. ten powód, dlaczego mi się już nawet nie chce do takich też grup należeć, a tym bardziej cokolwiek tam pisać… A może powiem po prostu tak: doskonale wiem, że właśnie to są te grupy, gdzie osoby czują się bardziej bezpieczne i są tego świadome, iż właśnie tutaj/ w tym miejscu mogą sobie na takie szczere lamenty pozwolić…

Nie chcę tego absolutnie krytykować, bo to jest przecież normalne, że ktoś potrzebuje powiedzieć o swoich problemach jeszcze komuś… Tylko, jak czytam tutaj takie rzeczy, to myślę sobie, tak, jak powyżej o tym wspomniałam… I to są te momenty, kiedy bardzo krótko chce mi się powiedzieć: TO CO MA, KURWA, POWIEDZIEĆ TAKA OSOBA, JAK JA…, która nie dość, że również jest samotna i nie ma żadnej ukochanej, troszczącej się o nią osoby, to jeszcze przeżyła sama tak cholernie ciężki wypadek i przecież również nie małe kolejne traumy…

Czyli, spójrz, kochana moja, może to jest właśnie dla Ciebie kolejny znak, abyś Ty się nie poddawała!!! Bo ja naprawdę uważam, moja droga, że Ty jesteś kimś wyjątkowym!!! I możesz jeszcze niesamowicie wiele tutaj dokonać i zrobić! Poważnie, jestem o tym coraz bardziej przekonana,

Obydwie przecież doskonale już o tym wiemy, no a Ty, moja przedzielna już naprawdę dobrze, iż

Uwierz w siebie, Człowieku. Masz moc przenoszenia gór. W Tobie jest Bóg i kreacja życia.

Przekazuj światu to, do czego zostałeś stworzony. Świeć swoimi talentami i pozwól innym karmić się światłem z nich bijącym. Każdy z nas ma „to coś”. Odważ się i pójdź za tym… A nagroda przerośnie wszelkie Twoje wyobrażenia.

(…)

[40:20] ZAINWESTUJ W SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ I DEFINIUJ SIĘ ZA POMOCĄ PRZYSZŁOŚCI, A NIE PRZESZŁOŚCI. OTWÓRZ SWOJE SERCE I POZWÓL SWOJEMU CIAŁU ZMIENIĆ SIĘ DZIĘKI WEWNĘTRZNYM PRZEŻYCIOM (…)

Medytacja Dr Joe Dispenza (45 minut) ✧ Olga N Stępińska

Włączyła sobie dzisiaj [WTOREK, 07.VI.2022] tę właśnie medytację Dr Joe Dispenza, w wykonaniu Olgi i… muszę Wam powiedzieć, że nasza bohaterka w końcu odczuła, ŻE POWRACA DO SIEBIE!!! Ona stała tak przed tym lustrem ćwicząc i po prostu odczuwała już całą sobą to, o czym ta Olga mówiła!

Kochana moja, dobrze wiesz, jak ja uwielbiam wprost Ciebie właśnie taką!!! Aż jakby automatycznie muszę Ciebie, moja Ty cudna, uściskać i przytulić, 🤗

Wiem, że dzisiaj wykonałaś masę tych rzecz i wszystko oczywiście starałaś się podeprzeć tą dokumentacją zdjęciową! Doskonale bowiem już wiesz, że wówczas ułatwiasz również czytanie siebie swoim czytelnikom. To może zacznij proszę opowiadanie, jak ten swój dzionek spędziłaś,

Obecnie, jak wiesz, jestem już zmęczona… W ogóle nie zrobiłam tego, co zamierzałam… Ale to i tak mi nie przeszkodziło w ukochiwaniu siebie! boooszeee, u mnie przecież KAŻDEGO DNIA jest tyyyle do opowiadania, bo niemal codziennie coś się wydarza i nowego powstaje… Zatem po prostu uczynię tego taki plan, może nawet nie uda mi się już wszystkiego tutaj opowiedzieć szczegółowo, ale chcę, abyście wiedzieli, że ja tu wcale nie próżnuję! 😋Tak więc, zaczynam od tych zdjęć… Albo nie! Może jednak lepiej będzie, jak wpiszę tutaj najpierw to, co rzeczywiście zrobiłam i dopiero wtedy powklejam tutaj tę relację zdjęciową…, albo już sama, kurczę, nie wiem co za bardzo…

Zacznij, kochana od czegokolwiek, a dalej, zobaczysz, że samo popłynie, 😉.

Teraz, cholibka, już nie jestem tego w 100% znowu pewna, kiedy…, bo to, że zaczęłam ten wpis uzupełniać, to wiem o tym bardzo dobrze, hehe,

Ale, kochanie, myślę, że powinnaś tutaj zacząć jeszcze od momentu położenia się spać…

Tak, oczywiście, to jest BARDZO ISTOTNE, bo rzutuje to przecież na to, co jest teraz i pomoże zrozumieć lepiej to, jak ja się obecnie czuję, 😉. Tak więc podaję tutaj te moje zapiski:

00:25 – 22.04 Zen Meditation (…) i UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡, wysyłając intencję 🙌 I… WIERZĄC, ŻE ONA SIĘ SPEŁNI, 🤗🍀✨

(…)

Bożeeee, GDZIE TY JESTEŚ??? DLACZEGO MI W OGÓLE NIE POMAGASZ?… Przecież doskonale to widzisz, co tu się ze mną dzieje…

Dokładnie te słowa wypowiadała Mała Mi niemal non stop dzisiaj, czyli w ŚRODĘ, 08.VI.2022.

Moja droga, naprawdę to widzę bardzo dobrze, co tutaj się z Tobą dzieje… Masz niemalże nieustannie takie właśnie nastroje…, raz niemalże fruwasz, za chwilkę zaś upadasz w dół i to z … ogromnym hukiem…

Tak właśnie jest i nie zamierzam tutaj niczego ukrywać!!! Dobrze o tym wiem, że mam wciąż niepodkańczanych tyyyleeee tych rzeczy, ale najpierw muszę powiedzieć to, co mnie obecnie tak cholernie wręcz boli…

Oczywiście, opowiadaj o tym wszystkim. To jest przecież, moja droga, jak Twoja terapia i dobrze o tym wiesz, sama przecież nazwałaś ten blog swoją własną AUTOTERAPIĄ! Zatem czyń, co powinnaś…

Otóż po porostu chcę o tym wspomnieć! Że… po tym, jak Gracjanowi udało się mnie jednak tak uspokoić tą prowadzoną medytacją: Otwórz serce i przyjmij miłość… Naprawdę, mówiłam wówczas po prostu na głos: DZIĘKUJĘ GRACJAN i miałam taką wielką nadzieję, że on odczuwa również moją wdzięczność. Czułam się bowiem…ahhh… trochę chyba tak jakby mnie jakoś przywrócił do siebie… W dodatku był nawet taki moment, że zaczęłam wyobrażać sobie znowu, że on mówi tu o mnie…, do mnie, że tak mnie pociesza, że wcale nie zostałam tutaj sama i mam wciąż tak wiele tych istot, które się mną także opiekują…

A w ogóle jeszcze tak bardzo mi się podobało, jak on mówił, że nawet jeśli czegoś nie czuję teraz, to abym sobie to po prostu wyobrażała, że tak jest… To było takie cudowne wręcz! Tak bardzo tego wówczas potrzebowałam! Choć kolejnego dnia, po tym, jak pierwszy raz na tę jego prowadzoną medytację przypadkowo natrafiłam [Boże, podobno one w ogóle nie istnieją… To co ja mam myśleć WSZECHŚWIECIE? Dlaczego bawisz się mną w tak okrutny sposób…?], to miałam takie postanowienie, że teraz będę odsłuchiwała jej co wieczór, przed spaniem… I później jakoś, chyba kolejnego dnia zrobiłam to ponownie, czyli włączyłam ją do odsłuchania sobie właśnie wieczorem przed spaniem.

Owszem, kochana moja, ale powiedz tu jeszcze, cóż Ty w ogóle wykonałaś, aby czasem nie włączały się Tobie jego inne nagrania.

Tak się właśnie zastanawiałam, co mam zrobić… Ale, ponieważ mój brat mi powiedział, jak byłam u niego w Elblągu, że na tej mojej komórce, mam caaałe mnóstwo miejsca w tej pamięci! Więc nie muszę wcale żadnych nagrań wykasowywać, jak to cholerka, robiłam [bo ja się na tym przecież w ogóle nie znam… przecież..🤷‍♀️.] A rzekł mi jeszcze, że ta chmura to jest kompletnie co innego i abym już się nie musiała denerwować tym, to wyłączył mi też te powiadomienia z niej właśnie. Tak, więc wzięłam komórkę do ręki i nagrałam na tym dyktafonie tą jego medytację! I później jej sobie, już taka spokojna, odsłuchiwałam…

Poza tym, muszę jeszcze dodać, iż… boooszeee, ja znowu nie pamiętam dokładnie kiedy to było…, ale jak…, a już wiem, to chyba musiało być wtedy z rana, jak tak właśnie się znowu czułam… Tak, że po prostu smutek… I wówczas jakoś nie czułam tego mojego serca w ogóle. Zaś kolejnego dnia, słuchając ponownie jego nagrania, tak bardzo odczuwałam już rzeczywiste bicie tego mojego 🧡. I tak niesamowicie się tym cieszyłam, 🤗.

Kochanie, myślę, że najlepiej będzie tutaj, jak po prostu powiesz, że jeszcze wczoraj, tj. we WTOREK, 07.VI.2022, do zupki, którą ugotowałaś, włączyłaś jego kolejne filmik, a mianowicie ten: Jest powód, dla którego dzieją się te rzeczy w Twoim życiu.

Tak właśnie… Bo doszło do mnie, że skoro to nagranie, tę prowadzoną medytację, udało mi się stworzyć taką jednak dobrą i mnie wspierającą… To może te pozostałe jego nagrania również takie były… A jak wiesz, jakoś szczególnie ich nie odsłuchiwałam/ oglądałam, ponieważ już dawno przestałam subskrybować jego kanał! Zatem stwierdziłam, że spróbuję obejrzeć choćby ten najbliższy tej medytacji. I tak sobie go na spokojnie już obejrzałam, jedząc zresztą Wrapa i do tego zupkę, którą przecież wczoraj także w końcu ugotowałam! I dokładnie wtedy, jak ten jego filmik oglądałam, doszło do mnie ponownie, że źle go oceniłam…

Bo przecież w tym nagraniu mówi także o bardzo istotnych rzeczach… I wówczas już właśnie miałam tutaj do tego powrócić, aby to jednak oficjalnie powiedzieć i go także przeprosić… A bynajmniej przyznać się do błędu i po prostu sprostować, że źle go oceniłam, ponieważ zawsze przecież, jak dostrzegę swój błąd, to staram się go, bynajmniej jakoś, naprawić. Na wtedy to pozostawiłam, bo jak wiesz, mam tu również masę innych rzeczy do wykonania, a że muszę to wszystko wciąż robić sama, zatem zabrałam się w pierwszej kolejności do tego, co powinnam!

Jednak obejrzawszy ten filmik, który ponownie wydał mi się jednak mądrym przesłaniem dla innych, postanowiłam sobie odtworzyć jakiś jego kolejny… I tak się pechowo składa, że uczyniłam to jakoś przed samym spaniem… A przypominam po tym miałam ponownie włączyć sobie do spania tą prowadzoną przez niego medytację [a zauważyłam, że mówi w niej już o wiele bardziej spokojnie, pomyślałam, że robi to specjalnie dla mnie, bo tak przecież niejednokrotnie stwierdzałam tu na blogu, że ja potrzebuję raczej takich spokojnych słów i takiego też sposobu mówienia,😉] Ale ok. już dalej tego nie rozkminiałam, bo jak wiadomo, ja nie mogę być nigdy pewna, czy tego sobie znowu nie dopowiadam i nie nadinterpretuję… Choć, np. uważam, że te czarne T-shirty wciąż zakłada również dlatego, że kiedyś stwierdziłam, iż w nich zdecydowanie bardziej mi się podoba, 😋.

Dobrze, kochana moja, ale do rzeczy, proszę!

Pomyślałam, że skoro jednak tak mądrze mówi…, to może włączę sobie jeszcze jakiś kolejny do obejrzenia i wówczas trafiłam niestety na ten właśnie: Film dla mężczyzn, którzy chcą się ustatkować, odebrałam sobie sama ponownie po prostu spokój…

Boże/ Wszechświecie, ja już tutaj naprawdę nie umiem i nie daję sobie z niczym już rady!!! Jest mi TAAAAK CHOLERNIE ŹLE i czuję się taka po prostu SAMOTNA!!! Powiem, co z tego jego nagrania zapamiętałam… To słowo CIAPEK, buhaha… I boooszeee, tutaj sobie znowu myślałam, że ja oczywiście nie chciałabym być z jakimś TYLKO ciapkiem, bo sama przecież jestem zdecydowanie inną osobą… Tzn. stałam się taka, bo najzwyczajniej w świecie musiałam się dostosować do tego wszystkiego, co mnie spotykało i mi się przytrafiało…

Lecz muszę dodać, że ja zapewne [NIE! CHOLERA NIE ZAPEWNE, A TERAZ PO TYM WYPADKU I TYCH MOICH KOLEJNYCH PRZEJŚCIACH.. .Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ!!!] mam w sobie wieeeeleee z takiego właśnie ciapka i ja również przecież tutaj płaczę, ostatnio niemal non stop i to nazwałabym to raczej wpadaniem w jakiś potworny wręcz ryk… I naprawdę dostrzegam to już niesamowicie dobrze, że z każdym dniem zaczyna być ze mną coraz gorzej… I ja już naprawdę WE WSZYSTKO TUTAJ WĄTPIĘ… Wydaje mi się po prostu znowu, że zostałam opuszczona… I ja, serio już myślę, że tutaj zaczynam wariować, bo przecież jak jakaś już ostatnia debilka wciąż zerkam na te latarnie i jak dostrzegam gołębia, to już stwierdzam, że jest ze mną naprawdę coś nie tak…

Kochana moja, wcale nie jesteś nienormalna!!! To, że potrzebowałabyś wsparcia, jest przecież czymś całkowicie normalnym! Widzę, jak bardzo brakuje Tobie tutaj kogoś do pomocy… DO PO-MO-CY, dodam, co przed chwilką znalazłam w słowniku języka polskiego, cóż oznacza słowo pomoc:

1. «wziąć udział w pracy jakiejś osoby, aby ułatwić jej tę pracę» [NIE WYRĘCZAĆ, ALE WZIĄĆ UDZIAŁ, CZYLI UCZESTNICZYĆ W TYM!]

2. «dokonać jakiegoś wysiłku dla dobra jakiejś osoby, aby jej coś ułatwić lub poratować ją w trudnej sytuacji; też: dać komuś coś»

3. «przydać się do czegoś»

4. «przyczynić się do czegoś, ułatwić coś»

Dodam jeszcze wyraźnie i precyzyjnie: Ty, kochanie wcale nie oczekujesz, aby ktoś coś robił ZA CIEBIE! A jedynie troszkę Tobie pomógł w pewnych czynnościach, na których Ty się nie znasz dobrze! Aby Tobie po prostu to życie ździebko ułatwić! Tylko o to Tobie właściwie zawsze chodziło! Potrzebne jest Tobie po prostu WSPARCIE! Lecz Ty naturalnie chciałabyś również pomagać w tym, w czym byś tylko mogła.

No… cóż…, nie mogłabym tego chyba lepiej wyrazić… Choć nie, może jeszcze tylko dodam, że jak już bym miała wsparcie jakiejś mądrej osoby, to nawet nie dość, że jestem tego pewna, iż wówczas bym już się lepiej tutaj nawet we wszystkim wyrażała… Po prostu precyzyjniej, bo dobrze zdaje sobie z tego sprawę, jak obecnie wygląda to, co ja tutaj piszę… Jakby nie miało niemalże kompletnie rąk i nóg… To z całą pewnością jeszcze jest spowodowane właśnie tym, jak się obecnie czuję…

Kochana, świetnie, właśnie o tym tutaj opowiedz, bo to jest przecież najistotniejsze!

Hmmmm…, tak więc teraz już mogłabym rzec, że ewidentnie, jak taki właśnie ciapek… Dodałabym nawet jeszcze totalnie popaprany ciapek… Ale do tego przejdę już po obiedzie dalej, aby nie tworzyć jeszcze większego bałaganu…

//////

Nie potrafię już sobie tutaj, poważnie, sama ze wszystkim poradzić…. Booo taaaak bardzo brakuje mi tutaj pomocy… boooszeee, będę pisała już wprost, odniosę się ponownie do tego nagrania Gracjana o tym CIAPKU… Ja przecież taką CIAPKĘ mam też w sobie… I właśnie z tego powodu potrzebowałabym jeszcze pomocy… i również jakiegoś wsparcia, ale także i akceptacji… A jakbym już wiedziała, że ten mężczyzna, 😉, który ma w sobie również tego CIAPKA, by mi pomagał i wspierał, jak tylko może, to ja również robiłabym to samo wobec niego przecież i jestem tego pewna, że wówczas nie uważałabym tego nawet za jakieś poświęcenie, taka wymiana byłaby przecież czymś całkowicie naturalnym…

Kochanie, jestem tego pewna, bo doskonale Ciebie już znam! Jaką Ty jesteś zaradną kobietą o właśnie wielkim sercu! Moja droga, lecz ponieważ nie jadłyśmy jeszcze żadnego obiadku, to myślę, że to jest najodpowiedniejsza pora, aby go podgrzać!

jeeeesuuu, ja nie wiem, co tutaj się dzieje… Ponownie te 2 gołębie na tej mojej latarni się pojawiły… Ja naprawdę jestem już jakaś nienormalna

Zabraniam Ci tak mówić o sobie! Rozumiesz? Po prostu przestań siebie/ własną osobę już w ten sposób określać! Podgrzejmy teraz do jedzonka tę zupkę, którą już mamy ugotowaną, może również do tego zrobimy sobie po wrapie. A póki, co, pozwól, że wstawimy tutaj właśnie te Twoje fotki, jeszcze z tego wspaniałego wczorajszego dzionka! Wklejamy tutaj niestety nie chronologicznie, bo zaczynamy gotowym już obiadem!

Tutaj widać, jak się kochana napracowałaś właśnie wczorajszego dnia:

Ty ćwicząca przy tej medytacji: Medytacja Dr Joe Dispenza (45 minut) ✧ Olga N Stępińska

Tutaj, jak byłaś jeszcze przed tą gimnastyką w kuchni i przetarłaś sobie buźkę tą swoją wodą pietruszkową, już wówczas miałaś uśmiechające się spojrzenie!

A tutaj, z kolei Twoja nóżka, którą codziennie monitorujesz.

No dobrze, super, że to wszystko tak przedstawiasz, ale pójdźmy już lepiej zjeść ten obiad! Bo dziś jestem już mega wkurzona wszystkim…, jak wiesz…

/////

Kochana moja, musimy się zabrać za zrobienie tutaj porządku! Zabieramy się jeszcze raz za czytanie tego wpisu od początku i wówczas będziemy tutaj naprawiać, co tylko damy radę! To jest nasze zadanie na tu i teraz! A obecnie jest ŚRODA, 08.VI.2022, godz. 18:47.

33:12/ 37

/////

Dobra, zrobiłam, co mogłam, nie mam oczywiście już nawet pojęcia, czy dobrze to wszystko obliczyłam, a już z całą pewnością nie uzupełniłam wciąż tego wpisu jakimiś obrazkami/zdjęciami! Jedyne, co chciałam na sam wieczór tutaj dodać, to fakt, że tak naprawdę właśnie jeszcze wczoraj, tj. we WTOREK, 07.VI.2022, kiedy tak bardzo czułam w sobie tę moc! I podjęłam się z rana przecież tej gimnastyki, do której włączyłam sobie właśnie tą Medytację dr Dispenzy w wykonaniu tej Olgi N Stępińskiej. Wówczas do głowy przychodziły mi dokładnie takie pomysły, że mam nogę i MOGĘ NA NIEJ CHODZIĆ! I dokładnie jeszcze wczoraj to mi głównie prześwietlało…

Później nawet już myślałam o tym, aby przeprosić tę grupę za takie ubolewanie i skarżenie się, bo ja przecież NIGDY NIE CHCIAŁAM ANI ROBIĆ Z SIEBIE ANI TYM BARDZIEJ BYĆ JAKĄŚ OFIARĄ… I tutaj zamierzałam im właśnie jeszcze napisać o tej mojej nodze, która obecnie tak wygląda, jak wygląda… Wtedy też miałam zamiar stwierdzić, że to jest przecież tylko noga/ jej wygląd itp. i na wówczas właśnie, jak to ja, ponownie chciałam im pokazać, że wcale się tym nie będę przejmować, bo jednak jak porównam poprzednie moje zdjęcia i tę moją dokumentację zdjęciową, którą przecież [dzięki Bogu!] tu w ogóle czynię. To tu ewidentnie widać, jednak jakiś progres:…

boooszeee, ja tutaj naprawdę oszaleję zaraz… Teraz z kolei sroczka na tej latarni jeszcze siadła… Boże/ Wszechświecie, co ja mam sobie myśleć? To są niby jakieś znaki wciąż od Was?

Dobrze, kochana moja, to wklejmy już tak na zakończenie choćby właśnie jeszcze tylko zdjęcia tej Twojej nogi, jak to wszystko, cała ona wyglądała, aż po dziś dzień:

A tym ostatnim zdjęciem chciałam jeszcze tylko podkreślić, że kiedyś miałam tak właśnie duży ten opatrunek, który zasłaniał mi całą tę ranę… Ponieważ jestem kobietą, zatem naturalnym, myślę jest, że chciałabym również ładnie wyglądać… Także sami, mam nadzieję rozumiecie, jak się z tym obecnie czuję, mając właśnie coś takiego na tej nodze… A dodam może jeszcze tylko, iż to jest właśnie PRAWA NOGA…, czyli męska strona ciała…

I co niby z tego, że teraz jest już z tą nogą niby lepiej? boooszeee, dziś właśnie wyszłam już po prostu taka wszystkim przytłoczona znowu… Tym moim obecnym wyglądem… Przecież ja się już kompletnie nie cieszę z tego, co zawsze, czyli, że jest ładnie i ciepło… Bo mi się już nie chce nawet wychodzić na dwór w tych gołych nogach, z których do tej pory przecież byłam taka dumna!

Dokładnie tak wyglądałam, jak już dziś jednak wyszłam … z tą obandażowaną jednak nogą…

boooszeee, czy Ty w ogóle wiesz, jakie to jest dla mnie ciężkie chodzić z czymś takim na nodze? 🙈🤦‍♀️😨Naprawdę, mam już, ku…, tego serdecznie dość!!! Nie potrafię i nawet nie chce mi się już tak tego tłumaczyć, że przecież, do cholery, mam ją w ogóle i MOGĘ CHODZIĆ… A poniżej jeszcze fotka, jak ona właśnie na dzisiaj wygląda…

A tutaj jeszcze mój wczoraj skaleczony palec, JAK PO RAZ PIERWSZY URUCHOMIŁAM TEN MÓJ blender wielofunkcyjny Camry CR 4623

A tutaj z kolei widzicie jak ta przedzielna nasza bohaterka zakupiła tę nić do zszycia swego leżaka, jak również takie jeszcze większe te igły, bo tę którą miała, zabrała ze sobą, aby móc sprawdzić, czy właśnie ta rzekomo mocna nić na szpulce, da się w ogóle na tą jej cerówkę nawlec… Po tym, jak okazało się, iż nie do końca, ponieważ ta właśnie nić się rozwarstwiała… zatem wkurzona już na wszystko zakupiła również i te wielkie igły, które widzicie na poniższym zdjęciu, wraz z tą szpulą nici…

Dalej zaś już to, jak, wciąż uważam, mega zaradna ona, poradziła sobie z szyciem tego właśnie leżaka…

Ja bym TAK BARDZO CHCIAŁA, ABY ZNALAZŁ SIĘ TEN MÓJ MĘŻCZYZNA/ MÓJ CZŁOWIEK, KTÓRY BY MNIE TAK DOBRZE ROZUMIAŁ I NIE BRZYDZIŁ SIĘ OBECNIE MNIE NAWET PRZYTULIĆ I UCAŁOWAĆ… Tak bardzo tego obecnie potrzebuję! Wtulenia się w jego ramiona…

Kochanie, na sam już koniec tego wszystkiego, wstawię po prostu ten obrazek, bo jestem zdania, iż właśnie on tłumaczy tutaj chyba wszystko najlepiej… Bo ja sama również masy z tego, niestety nie rozumiem… Dlaczego właśnie Tobie, kochana moja, to wszystko się przydarza…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close