IM BARDZIEJ TRWASZ W NIEZNANYM, TYM BARDZIEJ PRZYCIĄGASZ NOWE ŻYCIE

Medytacja Dr Joe Dispenza (45 minut) ✧ Olga N Stępińska

 1:02:32

🧡: 08./09./ 11.VI.2022

Miała dziś/ właściwie nadal ma! taaak wiele Wam do przekazania. Po pierwsze musimy tutaj wspomnieć o tym [nie wiem, czy jeszcze kojarzycie, jak kiedyś zanotowała taką właśnie rzecz: MEDTACJA – RA MA DA SA]. Dodajmy tylko, iż teraz mamy CZWARTEK, 09.VI.2022.

Tak! Właśnie o tym miałam [również!] wspomnieć… Otóż pamiętam tylko taką sytuację – nie powiem oczywiście, kiedy dokładnie, bo… tego już nie pamiętam, a nie chcę tracić teraz czasu na wyszukiwanie tego. Wiem jedno, było to jakoś ostatnio… Siadłam wówczas do medytacji i po prostu, ni stąd ni zowąd pojawiły mi się w głowie te właśnie słowa RA MA DA SA…

Tak niesamowicie mnie to uderzyło, że… siedziałam dalej na tej poduszce i po prostu te sylaby wypowiadałam! Po tych moich 20 minutach [chyba, bo nie zawsze daję radę tyle wysiedzieć…] wstałam i szybciutko to sobie wygooglowałam, bo JA BARDZO LUBIĘ WIEDZIEĆ, CO ROBIĘ! I wówczas znalazłam właśnie coś takiego, co ponownie wręcz mnie przygniotło, a mianowicie przeczytałam dokładnie to:

RA MA DA SA jest jedną z najsilniejszych mantr uzdrawiających. Jej ogromna energia wynika z połączenia Ziemi i Eteru jest w stanie uzdrawiać, przynosić ukojenie i pomagać w rozwiązywaniu wewnętrznych oraz zewnętrznych konfliktów.

https://www.google.com/search?q=ra+ma+da+sa+co+oznacza&rlz=1C1GCEA_enPL821PL821&ei=FpShYorQGI_6rgSk4JvQBA&oq=ra+ma+da+sa-+co+oznacza%3F&gs_lcp=Cgdnd3Mtd2l6EAEYADIECAAQHjIGCAAQHhAIOgcIABBHELADSgQIQRgASgQIRhgAUMsDWMsDYLwTaAFwAXgAgAFWiAFWkgEBMZgBAKABAcgBCMABAQ&sclient=gws-wiz

I tutaj po raz kolejny pomyślałam o tym, że przecież ja kompletnie tego nie szukałam, to SAMO DO MNIE PRZYSZŁO i dokładnie z tego powodu siedziałam, jak taka niemal zahipnotyzowana i wypowiadałam po prostu te słowa, jeszcze wówczas, nie wiedząc nawet, co one oznaczają! I właśnie tak sobie wtedy pomyślałam: Ok., to jest przecież, jak nic, kolejny sygnał dla mnie, że muszę tutaj wciąż podejmować tę pracę nad sobą samą, bo mam, jak widać, choćby po moim ciele… jeszcze masę wewnętrznych konfliktów!

Ale, pomyślałam o tym, że mam to w zasadzie głęboko gdzieś, co inni na tan temat sądzą, a tym bardziej moja rodzina… I wówczas doszły do mnie kolejne słowa, a mianowicie dokładnie te: I jakoś od tego momentu, włączam sobie, co jakiś czas tę właśnie mantrę, a jeszcze wczoraj, tj. we ŚRODĘ, 08.VI.22 [a w ogóle doszłam do kolejnego wniosku…, że chyba jednak najlepszym będzie, jak będę wpisywała te daty na samej górze, to bowiem ułatwi mi zdecydowanie pracę tutaj!] Tak więc w tę środę mój wpis na komórce to:

23:42 – 15 RA MA DA SA SA SAY SO HUNG* | MEDYTACJA GRACJANA

  • * Universal Healing Mantra || RA MA DA SA SA SAY SO HUNG || Soothing Chants

Mam bowiem nagraną tę jego medytację na komórce. [już o tym, chyba, wspominałam, jak ponownie mnie zaskoczył tą właśnie medytacją niedawno…]. A tego, co widzicie powyżej [co stoi przed (…) Gracjana] wcale nie nagrywałam na mój dyktafon, gdyż trwa to prawie 3h. Po prostu, pamiętam, że jakoś tak włączyłam sobie najpierw tę Universal Healing Mantra. Prawie, że jednak zaraz doszłam do wniosku, że potrzebuję dalej po prostu prowadzenia, dlatego właśnie wybrałam tę jego medytację prowadzoną. Na moim komórkowym dyktafonie zaś, zamiast tej dłuuuugiej mantry, mam po prostu nagrane również Ra Ma da Sa, lecz w wykonaniu niejakiego Girish, uwielbiam tego słuchać, jego głos jest taki bardzo przyjemny! 🤗

A włączam sobie w ogóle jeszcze taką funkcję…, aby przechodziło mi samo z jednego nagrania do drugiego! W każdym razie ten utwór Girsish`a nagrałam sobie 2x, ponieważ trwa on jedynie: 5:39, zatem przechodzi mi tak samo z jednego do drugiego, pomiędzy jest ta medytacja Gracjana. W każdym razie, robi mi się jeszcze coś takiego, że samo mi powtarza jeszcze to właśnie RA MA DA SA… i dopiero następnie przechodzi do tej prowadzonej medytacji, jej już jednak nie powtarza, 😉.

Dobrze, kochanie, ale pamiętasz o tym, cóż najlepiej służy innym…

Oczywiście, że tak! Nic innego, jak własny AUTENTYCZNY PRZYKŁAD! Dlatego chcę tutaj wszystkim donieść o jednej bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie, pamiętajcie, proszę o tym, że:

Skoro tak mówisz…, to jesteś już niemal zobligowana, by zacząć opowiadać tutaj o tym swoim dzisiejszym dniu, 🤗.

Tak więc, najlepszym chyba będzie, jak po prostu powklejam tutaj te moje komórkowe zapiski, choć dodać tylko muszę, iż to wcale nie było tak, że ja się budzę w takim dobrym i pozytywnym nastroju! Absolutnie nie! W dodatku, chcę rzec jeszcze o tym, iż ja już tutaj, dostrzegając to wszystko, co się ze mną dzieje.. + jeszcze wciąż te nieprzespane noce i tragiczny wygląd moich zapłakanych i niewyspanych oczu, 🙈, sprawił, że ja już po prostu zaczęłam sobie myśleć, że boooszeee, niedługo wyląduję na jakimiś oddziale psychiatrycznym…, 😨🤪🙄.

Bardzo dobrze zdaję sobie z tego wszystkiego tutaj sprawę! Że właśnie w związku z tym, musiałaś podjąć decyzję ponownie powrotu do tych tabletek MIRTOR, ponieważ, kochanie, stosowałaś je niestety będąc jeszcze w Elblągu, uważam, że bardzo mądrze postąpiłaś!

Uznałam to bowiem jako moją taką właśnie niemal ostatnią deskę ratunku w tym wszystkim już… A teraz właśnie jeszcze wyczytałam taką oto informację:

Działanie przeciwdepresyjne rozpoczyna się po 1–2 tygodni stosowania, a pozytywna reakcja kliniczna występuje po 2–4 tygodniach.

I właśnie tutaj doszło do mnie to, co rzekł mi kiedyś mój brat! Iż to nie jest tak, że one działają natychmiast… No ok. oczywiście "wyłączają" mi mózg i pomagają dalej spać, ale przecież i tak się wciąż budziłam w nocy…

[właśnie cały czas słyszymy tutaj to Ra Ma Da Sa w wykonaniu Girsish`a ]

To, kochanie, może jeszcze tylko wspomnij, co tam słyszałaś o Kamyczku… od swojej mamy na tym balkonie …

Za chwilkę, bo właśnie odnalazłam, kiedy to RA MA DA SA pojawiło się w mojej głowie! To była dokładnie NIEDZIELA, 05.VI.2022! A wracając do mojego brata…, to mama mi coś tam wspomniała, oczywiście pierwsze, co słysząc o tym, iż on ponownie znalazł się w szpitalu, to zaczęły mi po twarzy cieć tak BARDZO i INTENSYWNIE łzy… Na całe szczęście nie wydałam żadnego odgłosu i moja mama kompletnie się nie kapnęła… Tzn. powiem tak, z całą pewnością wiedziała, cóż taka wiadomość może u mnie wywołać.

Zauważyłam to zaraz po jej sposobie mówienia: za każdym razem opowiadała, że Marcin to jest takim optymistą i już jest naprawdę z nim coraz tylko lepiej. W sensie uznałam, że tak bardzo próbuje mnie zapewnić, abym się tylko czasem nie martwiła, bo wszystko jest już pod kontrolą i jego stan naprawdę już nie wzbudza żadnych obaw.

Później wspomniała mi jeszcze tylko, iż ostatnio była u niego nawet z babcią, a ona w ogóle chodzi do niego tam każdego dnia. W każdym razie już to tak ukrócę, tam razem z Marcinem na oddziale leży jeszcze jakiś starszy dziadek, który podobno sam do siebie gada… Kamyk, tak po cichu się nabija i mówi, że to po prostu psychiatryk…, lecz obydwoje z mamą dobrze o tym wiedzą, iż no cóż… ludzie z różnymi jednak schorzeniami na ten oddział trafiają, gdzie Marcina umiejscowili…

W każdym razie, mama tak mi przedstawiała to wszystko śmiejąc się… A następnie przeszła jeszcze do opowiadania o Kacperku, że ten był nawet z mamą [i jej partnerem, naturalnie!] gdzieś tam nad wodą i nawet podobno już się kąpał! boooszeee, wiem, że się rozjeżdżam…, ale naprawdę chciałabym tutaj wszystko przedstawić tak, jak zapamiętałam. A mama mówiła, że Marcin ma już coraz lepsze te wyniki żołądkowe, czy wątrobowe…, no już nie pamiętam teraz dobrze… Ale chyba, tak szacuję, że chodziło tutaj o żołądek jednak, gdyż to jeszcze kiedyś, jak pogotowie zabrało go tam na oddział, to okazało się, że te jego wyniki były po prostu STRASZNE… po przyjmowaniu TYYYLU LEKÓW!

Kochanie, skróć już proszę to tak, abyś jeszcze napisała to, co jednak jest tutaj najważniejsze!

Tak więc, podobno, jak Marcin rozmawiał z Kasią i prosił ją, aby dowiozła mu jego wózek [gdyż ona ma wciąż klucze do jego mieszkania, pomimo, że obecnie mieszka ze swoim nowym partnerem i Kacperkiem gdzie indziej!] Wtedy też zapytała go na jakim oddziale leży, to ten odpalił, że na psychiatryku, buhaha. Bekę sobie z tego oczywiście robił, albo przedstawię tutaj, jak ta ich konwersacja mniej więcej wyglądała.

Kasia [taka już zaskoczona, choć jestem pewna, że nie wzięła tego na serio, tak jak przedstawiła to nasza rodzicielka!]:

No co ty? / Jak to?

A wiesz… , już mi po prostu zaczęło odwalać, to mnie w końcu tu umieścili, 🤪, [buhaha,🤣]

[godz. 17:43 – gołąbek ponownie na tej jej latarni…, ooo teraz to nawet już są 2!]

Kochanie, musimy to naprawdę już bardzo skrócić!

Tak, wiem, gdyż uważam, że skoro jestem w takim właśnie nastroju, muszę to po prostu tutaj opublikować, póki jeszcze to wszystko dobrze pamiętam, o czym chciałabym tutaj powiedzieć! Zatem moje dalsze notatki… Choć nie! Muszę jeszcze wspomnieć o tym, iż jak tylko się dziś obudziłam.. to niemal ryczałam znowu i błagałam wręcz Boga/ Wszechświat o to, ABY POZWOLILI MI DOBRZE/ PRAWIDŁOWO ODCZYTYWAĆ TE ICH ZNAKI. Byłam bowiem załamana wręcz tym, co zrobiłam wczoraj…

I taka znowu maksymalnie już zła i na siebie, i na te Siły Wyższe, że przecież doskonale o tym wiedzą, w jakim ja jestem tutaj stanie… i wciąż mi nie pomagają…

Tak sobie, kochanie o tym właśnie myślałam, jak się wczoraj czułaś i co tutaj mówiłaś… I powiem Tobie, jak ja to postrzegam. Wydaje mi się naprawdę, że owszem nie dostałaś prawie że kompletnie wsparcia jeszcze wczorajszego dnia i wiem, jak mogłaś się czuć… Taka i maksymalnie zła i pomieszana znowu, bo widziałam Ciebie doskonale, jak szłaś tam w tej sukience z tym opatrunkiem jednak na nodze i już prawie, że chciało się Tobie taaaak płakać…

Tak właśnie, ale boooszeee, wczorajszy przecież dzień był cały tragiczny! Wymienię to już w podpunktach, aby to po prostu ukrócić:

  • moja wizyta w aptece i pytanie o te opatrunki: młoda farmaceutka, widząc najpierw zdjęcie mojej rany, później zaś ją rzeczywistą na mojej nodze, stwierdziła niemal przerażonym wzrokiem, że ONA JEST NAPRAWDĘ DUŻA…
  • napotkanie po drodze jeszcze tego beznadziejnego grubego gostka, z którym rozmawiałam kiedyś po niemiecku na straganie u p. Piotra i ten do mnie:

Ojejku, a co się pani stało w nogę?

Ja już wkur… po prostu przeszłam i nie chciało mi się jemu niczego tłumaczyć, bo go wręcz nie znoszę! Zawsze działał mi tak na nerwy, tym swoim udawanym zachowaniem, takim zawsze, co to niby nie on… 🤮 Teraz, już wkurzona nawet tym, że go widzę, rzekłam chyba:

Ahhh, szkoda opowiadać...

Na co oczywiście ten:

Ja również mam coś z nogą i to także z prawą…, ale piętą…

boooszeee, a ja se myślę, a co mnie to kur… obchodzi, niby? I dlatego poszłam już dalej bez żadnego słowa. Po prostu pozostawiłam już tego buca sobie. Mam nadzieję, że wcześniej już tu o nim kiedyś coś więcej także wspominałam. No w każdym razie, jak go widzę, to zawsze mam alergię 🤧.

A jeszcze przecież wcześniej, udałam się, niemądra zamiast do tego FORUM jednak poszukać ewentualnie jakichś nowych spodni materiałowych, to tak sterczałam na tym przystanku, po czym jednak stwierdziłam, jak ostatnia popaprana, że może udam się jeszcze po prostu najpierw za tą szpulką nici, a wzięłam już przecież ze sobą także igłę, aby odkąd usłyszałam, że ta żyłka [którą jednak udało mi się w końcu w domu odnaleźć!] zdecydowanie jest do koralików, a nie do szycia leżaków!

Kochanie, zróbmy proszę tak, że napiszemy tutaj po prostu, iż zakupiłaś i tę szpulkę tej grubej specjalistycznej nici za 40 PLN, jak również i ten komplet tych większych igieł! Następnie, jak już byłaś w tamtych stronach, to udałaś się jeszcze do takiego sklepu z odzieżą używaną! I tam zakupiłaś właśnie 2 pary spodni, pomimo, iż wcale w nich aż tak dobrze nie wyglądałaś, a przymierzałaś je ponownie tam na dole, na tych schodach, ponieważ nie było akurat w tym pomieszczeniu żadnej przymierzalni i musiałabyś wracać do góry… A Tobie już się nie chciało… A miałaś jeszcze te wiązane buty, więc trudność była zdecydowanie większa dla Ciebie…

boooszeee, to był dla mnie tak naprawdę znowu ten tragiczny moment! Bo ja tak strasznie biłam się z tymi myślami… I tak cholernie brakowało mi po prostu, by ktoś mi TYLKO potwierdził to, iż JA W TYCH SPODNIACH WCALE NIE WYGLĄDAM DOBRZE! Wzięłam jeszcze taką kurtkę, która na wtedy również wydała mi się jakaś taka nazbyt szeroka…, lecz se przetłumaczyłam, że jest w miarę ładna… A poza tym to później, jak już będzie jednak chłodniej, to przecież i tak pod spód zakłada się jakieś grubsze te rzeczy…

A na początku wyszłam tylko z nią i z taką jasną parą spodni, prawie, że normalnej długości i z materiału! Lecz te choć były takie właśnie w miarę proste, a nie jak te wszystkie wiszące tam pozostałe… Dupa i biodra, jak na jakieś wieloryby,🤦‍♀️, a następnie tak te nogawki jednak już dalej zwężane…

Kochanie, przecież większość tych cienkich spodni materiałowych jest właśnie tak szyta! I dobrze o tym wiesz, bo te które również posiadasz, mają dokładnie taki sam krój… Lecz tak, dobrze o tym wiem, iż Ty tak bardzo żałujesz, że nie zakupiłaś jednak tamtych, które przymierzałaś w tym FORUM, a później jak tam jeszcze się kiedyś udałaś to już ich w ogóle nie było! ŻADNEJ PARY!

boooszeee, później już byłam na siebie taka zła! Że w ogóle ich nie zakupiłam, a przecież były one i ładne, i w tych jeszcze nawet jakoś w miarę ok. wyglądałam. A w dodatku, jak się nie mylę to kosztowały chyba w zaokrągleniu jakoś albo 30, albo 40PLN…

Zgadza się, kochanie, ale najwidoczniej tak właśnie miało się stać i nie miałaś ich kupić! Więc teraz już to zostaw, tylko opowiadaj dalej o tym Twoim dzisiejszym czwartku!

To teraz chyba nie wspominałam jeszcze o tym, jak wstałam dzisiaj jednak do tej medytacji, a tak naprawdę wciąż mówiłam sobie w głowie: abyś nie myślała, wykonuj po prostu to, co masz do zrobienia! Jak się tym zajmiesz, to myśli same zaczną się rozpływać! I podniosłam się jednak do tej medytacji, mój zapisek z tego:

🧡🧡🧡 7:45 – 22.04 [i tutaj ten mój tradycyjny wpis:] USPOKAJAM SIĘ… , 8:05 – 14

Choć siedziałam po prostu taka znowu wątpiąca i prosiłam Wszechświat, by dzisiaj udało mi się już dobrze i prawidłowo odczytywać, rozumieć te znaki/sygnały… A zawsze jak widzę tę ostatnią cyfrę, to kojarzy mi się z tą właśnie karmą wolności…

Kurczę, tego nie mogłam po prostu skopiować, bo otrzymałam akurat następujący Alert z tej str.: CONTENT IS PROTECTED!! Zatem wklejam tutaj po prostu zdjęcie tego, co wyczytałam:

Otwórz zdjęcie

A to pochodzi z tej str.: https://santamedicina.pl/karma-14-karma-zabawy-liczba-karmiczna-14/. Dalej zaś kolejna informacja ze str. Olgi N Stępińskiej, a mianowicie tam przeczytałam to:

Podczas robienia portretu numerologicznego nieraz okazuje się, że niektóre osoby mają obciążenia karmiczne. Oznacza to, że w tym życiu mamy jakąś lekcję karmiczną do odrobienia. Nie wszyscy mamy obciążenia karmiczne, ponieważ nie wszystkie dusze narzucają na siebie karmę.

https://szkolanumerologii.pl/lekcja-karmiczna-karma-14/

Wciąż oczywiście nie mam najmniejszego pojęcia o tyyyluuu sprawach i czy w tym moim portrecie numerologicznym mam jakieś obciążenia karmiczne. W każdym razie już w takim razie niesamowicie nie mogę się doczekać tego, kiedy będę miała właśnie tą sesję z nią, gdyż tam mam mieć przedstawiony ten mój portret numerologiczny. A ja tak bardzo zawsze LUBIĘ WIEDZIEĆ I ROZUMIEĆ, O CO CHODZI I Z CZYM MAM DO CZYNIENIA. Gdyż, jak już mam taką wiedzę i świadomość, to znacznie łatwiej wówczas z tym pracować. Choć muszę tutaj dodać, że ja ewidentnie potrzebuję jeszcze takiego właśnie przewodnika, kogoś, kto byłby w stanie nie tylko dać mi, udzielić jakichś wskazówek, ale też po prostu wesprzeć…

A tutaj, podobno, otrzymam wszelkie odpowiednie i potrzebne do tego narzędzia. A jak wiesz, ja niestety wciąż tego właśnie potrzebuję… Powiem jedynie teraz to, co po prostu czuję. Doszłam bowiem do wniosku, że skoro ta liczba wciąż mi się tu jednak pokazuje…, a w dodatku kojarzę ją z moją matką, która przecież podobno nosi jakąś karmę

boooszeee, ja tego wpisu tutaj nie skończę… Przecież mogłabym tak niemal nieustannie coś tutaj dopowiadać i nawiązywać do czegoś… A jeszcze teraz, jak właśnie weszłam na tego fejsa, by przesłać sobie tę fotkę, to… zauważyłam tam ponownie informację z tej grupy: DUCHOWE TRÓJMIASTO…

Piotr Fiłonowicz udostępnił(a) wydarzenie.

dstpSeoonrc3j0zrto5i759a8 11lomW7l1mc:4u76   · 

Chcesz się zrelaksować w długi weekend? Spróbuj czegoś nowego 😉 Wygodny hamak i łagodne dźwięki gitary… 🎸🎶☯️18.06.2022 / sobota / 19:00 / Majogama

SZCZEGÓŁY ➽ https://fb.me/e/2EZWjHDlw

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, siedzi i tekst „අට Jauas ma KONCERT GIT ROWEJ MUZYKI R.ELAKSACYJNEJ W HAMAKACH PIOTR FILONOWICZ~ GA ma F 18.06.2022 sobota 19:00 Majogama Gdańsk”

Właśnie wysłała zapytanie do tego Piotra w @, który wyglądał następująco: [ooo rany znowu SROCZKA na tej jej latarni!]

Witaj Piotr, 

Mam na imię Monika i byłabym zainteresowana tym koncertem. Nie mogę jednak pokazać wciąż tego na FB, ponieważ zawsze, jak chcę pokazać, że jestem zainteresowana czymś w Waszej grupie, to otrzymuję następujący komunikat: 

Nie można zrealizować żądania Wystąpił problem w zrealizowaniu Twojego żądania. Pracujemy nad jak najszybszym rozwiązaniem.

Ok., ale już to zostawiam, u Ciebie podobno można dowiedzieć się coś więcej, choćby o biletach, zatem BARDZO CIEBIE PROSZĘ o poinformowanie mnie w jakiej one są cenie? Z góry serdecznie dziękuję za odzew!

Pozdrawiam optymistycznie, 🍀✨🌞

No i powiedz mi, jak ja mam się wyrabiać? Ok. już nic więcej lepiej nie mów… A tutaj jeszcze to, co mu odpisałam, jak zauważyłam, że jednak mi odpowiedział! Nie! Właściwie sprawa już się rozwiązała, gdyż ten Piotr na moje pytanie, czy mogłabym tę naszą konwersację tutaj zacytować, po dłuższej, miłej konwersacji stwierdził, że wolałby na moim blogu jednak nie występować, na co ja odparłam:

ok, rozumiem i akceptuję 🙂

To, kochana moja powracaj już jednak do tego, cóż się to u Ciebie dalej działo, 🤗. Podpowiem Tobie tylko, iż skończyłaś na tej swojej medytacji. I teraz już proszę wstaw, co trzeba w ogóle już tego nie komentując! Aby Twoi czytelnicy mogli zobaczyć, cóż tu się u Ciebie faktycznie działo.

8:40 –15 YOGA & 5 ANDER ÜBUNGEN

Rany, a teraz, godz. 20:21 po jednym gołąbku na każdej latarni! Widziała, gdyż wstała nalać sobie jeszcze wody!

boooszeee, dalej również spostrzegła kolejną informację w tej grupie właśnie, tym razem dotyczy to dokładnie tego:

A gdyby tak… Zostawić wszystko…Wyłączyć telefon, Słuchać szumu strumienia rano… Śpiewu żurawi… Być ze sobą, dla Siebie… W uważności, autentyczności… W otoczeniu lasu i jeziora… W kameralnym, kobiecym Kręgu… Inwestycja w swój dobrostan.16-19 czerwca

Moja kochana, widzę, że już ponownie dalej odżywasz widząc takie możliwości i pisząc nawet otwarcie:

(…) Ja to wszystko naprawdę BARDZO DOBRZE ROZUMIEM… Tylko, że obecnie niestety koszty są dla mnie również istotne… ja niesamowicie potrzebuję kontaktu z drugim człowiekiem… Nie lubię o tym mówić, ale moja historia jest naprawdę „gruba”… Myślę, że w takim maksymalnym skrócie przedstawiłam ją tutaj: https://niesklasyfikowana.com/nieugieta-ja/

I po tym, jak usłyszałaś, że ten koszt mógłby być rozłożony na raty… zaczęłaś zaraz to właśnie sobie kalkulować w główce! Już dawno przecież doszłaś do tego wniosku, że wcale nie zamierzasz gromadzić żadnych pieniędzy! Bo szkoda Tobie po prostu na to tego bytu… Życie jest przecież po to, aby żyć! A jeśli udałoby się Tobie poznać jeszcze jakieś miłe i rezonujące jednak z Tobą osoby, to byłoby przecież idealnie wręcz!

A gołąbek wciąż siedzi, 😉.

Ok. to teraz już piszę to, o czym przecież tak bardzo chciałam! A mianowicie, jak jeszcze zrobiłam sobie to śniadanie, to taka moja notatka z tego:

10:42 – 15 Frühstück (Haferflocken, Äpfelschale, Banane…

Tutaj muszę to jeszcze sprostować, bo przecież nie każdy to wie… Nie miałam już jabłek! W ogóle w warzywniaku u tej p. Moniki, jak zaszłam tam jeszcze wczoraj, to ich również wcale nie było! Sytuacja chyba identyczna, jak jeszcze rok temu… Brak obecnie tegorocznych jeszcze, bo teraz są w sezonie przecież truskawki, a tamtych stare nie są już w ogóle sprowadzane…

Zatem pozostały mi jeszcze jakieś skórki [Äpfelschale], które obierałam poprzednio [a jak wiadomo, ja ich nie wyrzucam, tylko również je zjadam!😋] Tak więc dołożyłam ich sobie do tych płatków, które robiłam na wodzie… tak naprawdę zaczęłam to wpisywać u siebie na komórce i automatycznie pojawił mi się wyraz BANANE, więc ja tak zaraz po tym jeszcze się podniosłam i myślę sobie: kurczę, jakie to jest jednak fajne, że ta komórka zapamiętuje mi takie wyrazy właśnie!

A tak naprawdę dodałam tam jeszcze i trochę orzechów włoskich, śliwki suszone i wzięłam do tego również i ten FRESUBIN, których zostało mi jeszcze kilka + naturalnie także dolałam sobie maślankę! I tak moja dalsza notatka z tego, to:

(…) 10:51 – 10 Maślanka i FRESUBIN, dazu noch Sekret: Odważ się marzyć / The Secret: Dare to Dream, 😉, 11:06 – 22.04

21:34

Tak widziałam Ciebie, cóż Ty dzisiaj robiłaś! Postanowiłaś sobie, że ok. pomimo, iż naturalnym jest, że było Tobie cholernie z tym ciężko… To, jednak sobie wytłumaczyłaś [cudownie i naprawdę bardzo mądrze!], że już wiesz, dlaczego tych długich spodni w tym FORUM wówczas nie zakupiłaś!

Dokładnie tak było…, tylko, jak wiesz, ubiegłaś tutaj ponownie ważną jednak rzecz… Otóż na początku wyszłam taka niemal pewna siebie z tego domu, bo jeszcze wtedy właśnie jakby ponownie to czułam… Choć tak naprawdę jest mi dokładnie tak trudno już stwierdzać, że to, co ja czuję, jest słuszne i prawidłowe… Dokładnie po tym moim wczorajszym zajściu. Stąd też dziś rano znowu tak płakałam i błagałam wręcz o jakieś ewidentne znaki…

Bo przecież jeszcze wczoraj, jak już wyszłam w końcu z tej piwnicy tego sklepu z tymi jednymi spodniami i tą kurtką… To jak się dowiedziałam, że wszystkie spodnie były tam tego dnia tylko po 8 zeta, to zaraz się cofnęłam jeszcze po tę drugą parę… I właśnie wiem to już bardzo dobrze, iż to, że nie mogłam ich od razu ściągnąć z tego wieszaka było po prostu komunikatem, iż mam je tam pozostawić! Ja, oczywiście, jak usłyszałam, iż one są tylko w takiej cenie, to postanowiłam je także zakupić, pomimo, iż uznałam już, że będzie trzeba je jeszcze przerobić…🤦‍♀️

boooszeee, ja po prostu nie mogę z własnej głupoty… Bo powiedz mi, jakim trzeba być bezmózgowcem, by zakupić spodnie, w których wcale się sobie aż tak nie podobałam i w dodatku już myślałam, że po prostu oddam je dalej do przeróbki…

Kochanie, po prostu byłaś wówczas, sama dobrze wiesz, w jaki m stanie… I to jest naprawdę dla mnie zrozumiałe, iż oceniłaś, że przecież ewentualnie łatwiej i taniej będzie coś w nich jeszcze podreperować/ poprawić, niż szyć jakieś całkiem nowe spodnie! Nie pomyślałaś jedynie o tym, iż przecież taka usługa nawet u tej dobrej znajomej, krawcowej również Moniki, z bloku, będzie zapewne więcej kosztować niż te Twoje zakupione spodnie. Lecz, najdroższa, najważniejszym jest to, iż jednak do Ciebie to doszło!

Taaa, nie ważne przecież, że kur… po czasie… boooszeee i właśnie z tego powodu czuję się zawsze taka głupia…

Ale, kochanie, zostaw już to po prostu! Spójrz lepiej na to, cóż się okazało, jak wyprałaś sobie te ciuchy. Przecież ta właśnie kurteczka, którą także zakupiłaś i która była jednak najdroższa z tych wszystkich rzeczy, bo na wagę, lecz kosztowała wciąż TYLKO jakoś ponad 20 PLN! A muszę przyznać, że jest bardzo ładna! Taka jaśniutka, sportowa, ma jednak dużo kieszonek [także zapinane na zameczki, więc do nich będziesz mogła wkładać sobie kluczyki]. I co najważniejsze, ma ona przecież rozmiar, jaki Ty prawie zawsze jednak nosisz! a mianowicie M!

Otwórz zdjęcie

Tak, ale daj mi skończyć jeszcze to, co naprawdę chciałam! Otóż po tym śniadaniu już właściwie doszłam do wniosku [co uwierzcie mi NAPRAWDĘ NIE BYŁO WCALE TAKIE ŁATWE I PROSTE…!!!

To opowiadaj tu, kochana, dokładnie, jak to wyglądało! Bo przecież takie rzeczy są tu BARDZO ISTOTNE! One bowiem pokazują, co tutaj się z Tobą rzeczywiście dzieje…

Zatem, taka już niby pewna siebie, po tym, jak tu się jeszcze "500 razy" przebierałam…, a wpadałam na tak cholernie wiele tych pomysłów, że przecież nie! Nie w tym, bo to jest jednak lepsze… To 500x wzięłam celowo w cudzysłów, bo oczywistym jest, że wcale tylu ciuchów nawet nie posiadam, tu raczej chodziło o to, by pokazać, cóż to się w tej mojej głowie wtedy działo… 🙄🤦‍♀️

A jeszcze, jak jakaś ostatnia popaprana właśnie, stwierdzałam, co chwilę, że nie! to jest jednak lepsze, a za chwilkę, że to raczej trzeba byłoby najpierw przecież wyprasować… I w rezultacie wyszłam w stronę tramwaju, jednak po drodze, na całe szczęście! poszłam wynieść te śmieci… Wtedy też doszło do mnie, że miałam wziąć ze sobą jeszcze tę gotówkę, którą tu posiadam, bo przecież jakoś chyba teraz, już cholerka znowu niestety tego nie pamiętam…🙄, ale także w tych letnich miesiącach schodzi mi również opłata za tego bloga…

Zatem wróciłam jeszcze do domu po te pieniądze i… nie mogłam ich tutaj odnaleźć! A gołąbek cały czas siedział na tej latarni! I wówczas przypomniała mi się dokładnie ta sytuacja, z tymi drugimi portkami, po które jeszcze tam zeszłam… I rzekłam otwarcie:

Ok., Wszechświecie, widzę, że ponownie próbujesz mi tutaj coś uświadomić, czego ja prawdopodobnie wciąż nie rozumiem, jak widać… Wiedz jednak, że doszło już do mnie, iż to Ty powstrzymywałeś przede mną zakup mi tamtych spodni właśnie! Także teraz, nie wiem ponownie, czy dobrze, czy też źle… Ale interpretuję to tak, iż wcale nie powinnam tam teraz jechać, pomimo tego, że już sobie nawet pokryłam te widoczne krostki na brodzie fluidem…

Kochanie, muszę Ci powiedzieć, że nie mogłam wyjść wprost z podziwu, jak widziałam, że jednak przebrałaś te długie portki,

Otwórz zdjęcie

tym razem jednak w sandałkach na właśnie po prostu ten sportowy Twój strój, czyli dokładnie te KRÓTKIE SPODENKI, w których wędrowałaś jeszcze kiedyś i to dziś zabrałaś ze sobą także te kijki!

Tak właśnie uczyniłam! I muszę Ci powiedzieć, że jak już właśnie odważyłam się wyjść z tym jednak opatrunkiem i pokazać to światu, to pomyślałam sobie, że, co ja się będę niby tym przejmować, iż moja noga tak właśnie wygląda! Nawet nie tyle, że wmawiałam to sobie, bo przecież, do cholery wiem to bardzo dobrze, iż te moje nogi są jednak ładne! A postanowiłam się teraz skupiać przede wszystkim, że mogę już normalnie chodzić i właśnie to doceniać, że przecież już obecnie NIE ODCZUWAM KOMPLETNIE ŻADNEGO FIZYCZNEGO BÓLU!

I wędrowałam tak sobie, wciąż się uśmiechając, pomimo mojej jednak zmęczonej twarzy, ale byłam pewna, że muszę to po prostu rozchodzić/ wychodzić… Czy jak to jeszcze inaczej określić…, 🤔. No w każdym razie doszłam do takiego wniosku, że do cholery, nie będę się już stresować tym, że mam na tej nodze taki jednak wciąż paskudny ten ślad… W dodatku wówczas, postanowiłam, że może, jak pokażę, że wcale mi to nie przeszkadza, to zacznie on jednak również znikać, buhaha, 🤪.

Ok., a tak na poważnie, to pomyślałam sobie: ok. po prostu ja to zaakceptuję, że obecnie nie mam tych nóg jednak "modelki"😋! A tak naprawdę ja po prostu już w to wierzę, że ten mój człowiek/ mój mężczyzna będzie także widział we mnie więcej niż te moje nogi i to moje ciało… Bo przecież on będzie również taki właśnie inny, jak i ja… Co więcej, będziesz miała z tego ubaw, ale, ja doszłam nawet do wniosku, iż ON nie tylko to zaakceptuje, ale gdyby nawet ta blizna mi pozostała nadal taka widoczna, to on będzie się nawet z tego szczycił, że ma tak inną kobietę!

Kochana moja, jesteś naprawdę CU-DO-WNA!!! Ale dodajmy jeszcze to, iż powróciwszy do domku, bo tak jeszcze przecież wcześniej usilnie również rozkminiałaś, co masz zjeść na to śniadanie, bo… wciąż miałaś zakupioną wczoraj w tym warzywniaku u p. Moniki tą sałatę i pomidory… To opowiedz i może przedstaw również tymi fotkami, które ponownie porobiłaś! Cóż Ty sobie jednak rozkminiłaś

Ahhh, z wielką przyjemnością o tym tutaj powiem! Otóż, ponieważ tak siebie po prostu zapytałam: CO CZUJESZ, KOCHANIE I NA CO MASZ OCHOTĘ NA TO ŚNIADANKO? A wówczas, jak już wiesz, stwierdziłam, iż wcale nie mam jednak ochoty na jakieś wytrawne… A tak naprawdę prócz tych warzyw i tej zupy… nie miałam nawet ani żadnych już jajek, ani też sera, czy wędliny… I wtedy właśnie tak sobie pomyślałam, iż na to śniadanie zjem jednak te płatki owsiane, które sobie również tak bardzo oryginalnie zaczęłam tu przygotowywać, 😉.

Stwierdziłam natomiast, że z tych pozostałych produktów, uczynię po prostu jakiś dobry obiadek, a już właściwie wiedziałam, iż zrobię jeszcze jakąś pastę do kanapek, bądź wrapa… I tutaj już wklejam tę dokumentację zdjęciową!

Wiedząc, że już umiem świetnie obsługiwać ten jednak wielofunkcyjny blender, który już przecież wczoraj dobrze sprawdziłam wraz z tym filmikiem: https://www.youtube.com/watch?v=6dc4tlfifso [Dociekliwa.pl Camry CR 4623], zaczęłam przygotowywać już tylko w tym mniejszym jednak urządzeniu tę właśnie pastę.

A uczyniłam to po prostu z tych właśnie warzyw z tej zupy, kapuścianej, do której przecież później dodałam także te filety rybne… A ponieważ miałam jej nagotowanej w tych 2 garach, zatem postanowiłam zrobić użytek z tego choćby jednego… A na tej poniższej fotce widoczna jest także zupka, którą sobie odgrzałam do tego właśnie wrapa, który widzicie powyżej!

Ok. ale teraz jest już jednak późna godzina, a ja jestem znowu taka szczęśliwa i choć wiem, że jeszcze nie opwiedziałam tutaj jednak znowu wszystkiego, bo… chciałam jeszcze tylko dodać, iż mam generalnie wciąż syf w tym mieszkaniu…,🙈🙉🙊 Bo w tej kuchni to nawet podłoga mi się już taaaak lepi, że jak stałam tam w tych japonkach, to one mi się do niej przyklejały, 🤦‍♀️🤭🙄buhaha. Ale przecież jestem tutaj sama i nie mam JESZCZE nikogo, kto by ode mnie choć część tych obowiązków wziął na siebie. A wykonuję tutaj już naprawdę całą masę tych rzeczy bez niczyjej pomocy! Umiem już siebie doceniać i powiedzieć, że tego po prostu na tu i teraz już nie dam rady zrobić, bo, do cholery, nie jestem przecież jakimś cyborgiem!

Dlatego uważam, że robię tutaj i tak już taaaak niesamowicie wiele, więc sobie spokojnie pewne rzeczy mogę już najzwyczajniej w świecie odpuścić!

Kochanie, a spójrz tylko… To jest chyba dokładnie kolejny znak i sygnał dla Ciebie…, żeby jednak przygotować się do spanka… Bo przecież właśnie teraz włączyło się to znowu samo: Universal Healing Mantra || RA MA DA SA SA SAY SO HUNG || Soothing Chants

(…)

Nie sprawdziły nawet jeszcze powyższego wpisu, lecz uznały, iż TO MUSZĄ WAM TUTAJ przedstawić! Dziś nadeszła SOBOTA, 11.VI.2022.

Kochana, to zacznijmy może od tego, zostawmy już to wszystko, co się u Ciebie działo w poprzednich dniach, bo myślę, że ta informacja, którą dzisiejszego dnia otrzymałaś, jest znacznie bardziej istotna! Tak więc, proponuję po prostu, abyś zaczęła cytować choć część tej Waszej konwersacji!

boooszeee, po tym jak wstaję taaak szalenie wręcz obolała, zaryczana i martwiąca się wszystkim, a najbardziej moim obecnym wyglądem…, bo prócz tej okropnej/ szpetnej, WIELKIEJ rany na nodze, zdewastowałam sobie przecież również twarz…

31:37

Kochana, przede wszystkim określnie "ZDEWASTOWANA" jest oczywiści przesadą! Ponieważ to, że zaczęłaś niestety te widoczne krostki na brodzie wyciskać jednak, nie jest przecież równoznaczne z tym słowem! Lecz pozwól, że do tego przejdziemy za chwilkę. Teraz zaś bardzo chciałabym, abyśmy wstawiły tutaj dokładnie to, cóż zauważyłaś na tej swojej komórce, którą uruchomiłaś …

Zatem, jak już ją w końcu włączyłam… taka wszystkim zdesperowana, tą moją obecną rzeczywistością… To dostrzegłam właśnie taką wiadomość [wysłaną o 02:03!]

Hej Monia, wybacz, ale nie mam zapisanego a mi się też nie wyświetla. A W jakiej sprawie to było? I mówiąc inny masz na myśli coś pozytywnego?

I skojarzyłam, że to był przecież odzew na to moje jeszcze sobotnie pytanie, które wyglądało następująco:

Witaj Krzysiek, BAAARDZO ZASKOCZYŁ MNIE TWÓJ KOMENTARZ pod moim ostatnim postem A Better World, chciałam go skomentować…, a niestety wykasował mi się 🙈 i teraz nie mam najmniejszego pojęcia, jak mogłabym go przywrócić…🤷‍♀️ Czy mógłbyś go proszę wstawić tutaj ponownie, bo uważam, że jest MEGA inny🙏

Dalej zaś ja, jeszcze o 06:35, bo właśnie o tej godzinie mniej więcej włączyłam tę komórkę…

Witaj BAAARDZO POZYTYWNEGO 🤗, stąd tak mnie nim zaskoczyłeś🍀

Monia, podrzuć linka – postaram się ogarnąć, ale nie gwarantuje btw a co tam u Ciebie? zresztą o czym my w sumie mówimy – Ty to jesteś wojowniczka

(…) Nie będę tutaj wszystkiego cytowała…

Oczywiście, że nie, kochana! JEDYNIE TE SŁOWA, które Ciebie TAAAAK ZASKOCZYŁY, gdyż jestem zdania, że one wniosą tutaj mega cenną lekcję dla Twoich czytelników!

Tak więc:

Ehhh… Daj spokój, właśnie TA NIBY wojowniczka… Ma DZIŚ CHOLERNY kryzys… 🙄

każdy ma kryzysy

Ja naprawdę jestem już bardzo świadomą osobą i nie myśl, że uzurpuję tu sobie prawo na kryzysy/cierpienia itp.

nie przyszłoby mi to do głowy – każdy ma swoje kryzysy

Tylko, Kur…, właśnie czasem, tfuuu… Ostatnio nawet co najmniej, co drugi dzień tak właśnie bywa u mnie..

podziwiam to jak działasz

A JAK JA NIBY DZIAŁAŁAM? Co masz na myśli? Bo mi się wydaje, że JA NICZEGO POŻYTECZNEGO NIE ROBIĘ…

pokazujesz na fb pewne problemy o których nikt nie chce mówić

i tu się mylisz! nie mieliśmy okazji się poznać przed Waszym* wypadkiem, ale wg mnie to jak walczyłaś to było dla wielu osób ważne i to, że się udało

* (?- chyba nie wie, że ten wypadek miałam JA SAMA!)

boooszeee, a my się w ogóle przed wypadkiem znaliśmy?

Tu, może sprostuję, wiedziałam, że nie osobiście, bo kompletnie go nie kojarzyłam, lecz chciałam po prostu wiedzieć, jak to było, że on o mnie w ogóle wie…

nie

Właśnie ryczę

ja zacząłem w FD pracę w dzień jak miałaś wypadek, lub dzień później

To skąd w ogóle o nim wiesz?

od ludzi z FD od Lutego, Grządziela czy Andryszaka

Wiesz, mi się obecnie wydaje, że jestem nikim, rozumiesz?

rozumiem, ale kluczowe jest to, że wydaje Ci się i tak właśnie jest, nie wiesz ile swoją walką dobrego zrobiłaś

To jest niesamowite, że właśnie DZIŚ SIĘ DO MNIE ODEZWAŁEŚ

czemu? wątpiłaś?

I że mi coś takiego w ogóle piszesz… Bo ja myślałam sobie, że to jest wszystkim obojętne, co ja zrobiłam I jak cholernie ciężką drogę musiałam przejść… Właściwie kroczę nią do teraz i…

niee!, to jest niesamowite

Dziękuję Ci bardzo, że to piszesz 🤗

oglądałaś Wikingów?

Nie!

szkoda, bo jesteś trochę jak Lagerta – żona głównego bohatera, wojowniczka

(…)

A powiedz mi proszę jeszcze, co u Ciebie i jak Ty się masz?

nie wiem czy chcesz słuchać? nie ma co wracać do przeszłości 🙂 (…)

Ja bardzo lubię słuchać 😊

natomiast wojownicy tacy jak Ty pomagają 🙂

A muszę Ci powiedzieć, że chyba od razu się domyśliłam… Po tym właśnie Twoim zaskakującym mnie komentarzu A poza tym obejrzałam również trochę Twój profil Bo chciałam jeszcze sprawdzić kim w ogóle jesteś I skąd ja mam Ciebie w moich znajomych

masz mnie w znajomych z FD nie mieliśmy okazji się poznać

No tak, ale ponieważ po tym pie… wypadku wciąż mam problemy z pamięcią 🙈, to chciałam jeszcze tylko zobaczyć, coś więcej o Tobie

nie wiem czy wiesz, to że wyszłaś z tego żywa to już mega sukces

Ryczę właśnie

pamiętam, że lekarze mówili, że będziesz miała papkę z mózgu to było straszne

boooszeee, a skąd Ty to wszystko wiesz???

z First Daty i przyszedłem do pracy i pierwszą wiadomością jaką pamiętam było to że „jakaś Monika miała wypadek” miałem 26 lat chyba, i to było takie niewyobrażalne i Raf mówił „taka fajna mądra dziewczyna”

"Super" wiadomość na początek pracy, co? 😋

no trochę słaba…. i po walce jak przyszłaś, to było imponujące i jak z 2 lata później przyszłaś ledwo idąc i było spotkanie dla wszystkich, to było niesamowite

(…)

Zatem zostałeś już również bardzo doświadczony, podobno mówi się, że TO właśnie te NAJTRUDNIEJSZE DOŚWIADCZENIA SĄ NAJCENNIEJSZYMI LEKCJAMI

(…)

Kochanie, czyli spójrz tylko, co tu się wydarza?

Daj spokój, nie wiem za bardzo, co o tym wszystkim myśleć… Tzn. prócz tego, że to jest dla mnie oczywistym i doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to raczej normą, iż każdy ma jakieś problemy/ trudności… Mnie chyba z tego wszystkiego już zaczęła boleć głowa… A jak wiesz, ja nie lubię tak strasznie tkwić w czymś… bo obecnie wydaje mi się znowu, że to robię… A przecież w ten WTOREK mam udać się i do tej chirurg, i również do mojej psychiatry z tymi dokumentami, których nawet jeszcze nie wypełniłam…, 🙄.

To prawda, kochanie, ale pomyśl o tym, że po tym, jak przeczytałaś właśnie te słowa tego chłopaka/ mężczyzny, to jakoś tym bardziej było Tobie łatwiej zabrać się za tą yogę i następnie za gimnastykę… Tzn. tak naprawdę doniosłaś jeszcze właśnie temu chłopakowi następującą rzecz:

08:06 Ja właściwie siebie i moje łóżko ogarnęłam, teraz pomedytuję, a później może także uda mi się trochę poćwiczyć Tak bardzo również staram się zawsze tak, jak mogę, nie tkwić w tym jak jest😉

boooszeee i to jest znowu ten moment, kiedy nie wiem, co zrobić???? A właśnie sobie słucham jeszcze tego: TRANSFORMUJĄCE AFIRMACJE MOCY które Uleczą Twój Lęk. Wyzwól Swoją Moc. (…)

Kochanie, myślę, że powinnaś może się po prostu wyciszyć i wówczas ponownie przyjdzie coś samo do Ciebie, już naprawdę nie jestem w stanie Tobie niczego innego teraz doradzić…

////////

Wróciły z tej dolinki, gdzie były intensywnie sobie spacerować, ale najlepiej, nim to dziewczyny rozwiną, to wstawmy tutaj ten zapisek Małej Mi:

14:50 – 22.04 dolinka = 3 okrążenia BEZ ŻADNEGO OPATRUNKU!!! 13 15:15 – 22.04 at home, 🏠

Obecnie jest godz. 17:11, nasze bohaterki siadły sobie na balkonie, gdzie właśnie kontynuują swoją pracę, a na tej latarni dostrzegły ponownie 2 ptaszki: Gołąbek i sroczka, 😉

Kochanie, zaraz zaczniemy opowiadać o tym naszym spacerze, którym, jak wiesz byłam MEGA ZACHWYCONA! TOBĄ, OCZYWIŚCIE i Twoim obecnym podejściem do tego! Najpierw jeszcze tylko wstawmy ten Twój zapisek z dzisiejszej medytacji.

🧡🧡🧡 9:15 – 22.04 USPOKAJAM SIĘ (…), 9:35 – 9

Przypatrz się temu, co Tobie tutaj znowu SAMO wskoczyło… mam na myśli, akurat w tym przypadku tę „9”! Przecież Ty, kochana moja nawet kompletnie znowu o tym nie pomyślałaś, jedyne, co przyszło Tobie na myśl, to, że po prostu MUSISZ wykonać jakiś ruch, po tym jak się wczoraj przeraziłaś, zwłaszcza wyglądem tej swojej buźki! A teraz skojarz to jeszcze proszę z tą informacją od tego Krzyśka rano…

Ooo, matko, faktycznie, boooszeee, ja w życiu o tym tak podczas tej medytacji nie myślałam, ja w ogóle jakby tego tematu nawet nie podejmowałam… A tu przecież ten mężczyzna mi rzekł, że tak naprawdę ja pokazuję sobą samą przykład właśnie innym. To, że bez względu na to jak jest, ja wciąż jednak walczę

Właściwie to myślałam tak właśnie na tej dolince dopiero… A tu proszę już dostałam, jakby znak, że dokładnie o to tutaj chodzi! boooszeee, jak zwykle dochodzi to do mnie wszystko, cholera jasna, później…

Kochanie, ale spójrz tylko najważniejsze, że to w ogóle powiązałaś i skojarzyłaś! To teraz zacznij opowiadać, jak to wyglądało na tej dolince, 🤗.

Nie będę kryła, że miałam już siebie po prostu dość! A już zwłaszcza tego, jak teraz wyglądam… Tu przEchodziło mi jednak ponownie tyyyleee tych myśli przez głowę. Wymienię je tutaj, a był to naprawdę totalny niemal miszmasz, bo tak:

  • rób coś, bo inaczej tutaj najzwyczajniej w świecie jeszcze bardziej postarzy ta Twoja twarz, ze zmartwień i tych trosk
  • możesz chodzić/ masz nogi, to je wykorzystaj!
  • bez sensu tak zapuścić się dalej, bo po prostu wstyd Tobie wyjść!
  • pomyślałam o tych wszystkich osobach, które tak bardzo by chciały wyjść z domu, ale nie mogą…
  • przyszło mi na myśl to, co mój brat by do mnie rzekł…, choć ja oczywiście nie jestem takim typem człowieka, jak on = mamy CAŁKOWICIE inne podejście do tego życia…, ale sobie przetłumaczyłam, że … tak, jak wspomniałam powyżej MAM 2 SPRAWNE i nadal ładne nogi!

A jak zwykle, taaaak cholernie się tutaj motałam przed tym wyjściem, bo nawet już nie byłam pewna, czy w tej koszulce czasem nie zmarznę… Bo to, że pójdę BEZ ŻADNEGO OPATRUNKU, czyli również bez tego rękawa, to już wiedziałam w 100%!

To powiedz, kochanie, jak sobie to wydedukowałaś

Prosto! Uznałam, że przecież zdecydowanie większą uwagę przyciągnie ta moja noga, jak będę miała ten właśnie opatrunek! Gdyż, doszłam do wniosku, że jak mam na sobie ten rękaw to niemal od razu rzuca się on w oczy! A tak, pomyślałam sobie, że przecież, jak ktoś będzie mnie widział całkiem z przodu, to kompletnie nie będzie to widoczne! Gdyż mam tę ranę przecież na łydce i to bardziej tak z prawej str.! A tu jeszcze fotki, które zrobiłam sobie, niestety już po powrocie, bo nie wzięłam tam nawet swojej komórki…

41:46

ooo rany, a teraz jeszcze włączyło się dalej to: Gayatri Mantra – Ó Deus da vida que traz felicidade

To, co kochanie, zeszłyśmy z tego balkonu, bo wszystko zapowiada na to, że spadnie jednak jeszcze deszcz…

Ale, wiesz o czym pomyślałam, że ponieważ nie chcę, aby ta resztka zupy się zepsuła…, to może jeszcze ją na wieczór nam wleję, a jutro będę już mogła uczynić sobie kolejny dzień niejedzenia!

Dobrze, kochana, a co włączymy sobie wspierającego do tego do obejrzenia?

Nie wiem, czy w ogóle coś…, bo jak wiesz, mam tutaj taaaak wiele tych rzeczy do zrobienia… również na tym blogu, a chciałam jeszcze napisać małe wyjaśnienie dla tych moich znajomych z tej grupy…

Ok, rozumiem, moja droga, ale przecież jedząc nie będziesz mogła tutaj niczego wykonać… Także proponuję zostawmy to tak, jak jest, a delektujmy się do jedzenia po prostu tą muzyką, która tu leci [Gayatri Mantra – Ó Deus da vida que traz felicidade]. Może w zamian za to poślijmy jakąś intencję!

Jednak…, ponieważ jeszcze wczoraj mnie przecież zainteresował ten właśnie filmik/nagranie tej Olgi: Jak i po co medytować? ✧ Rodzaje medytacji KROK PO KROKU ✧ Olga N Stępińska, zatem włączyłam sobie również i teraz, tak naprawdę chciałam to już tylko dokończyć, bo… wcześniej gdzieś coś obiło mi się o uszy o tym, że ona chyba mówiła coś także o Lamie Ole Nydhal… A właśnie w tym jej nagraniu usłyszałam otwarcie, że ona jest buddystką!

No dobrze, kochana moja, to powiedz może teraz otwarcie, cóż Ty wczoraj także wysłałaś tej jej asystentce…

Raaanyyy, teraz z kolei na fejsie pokazało się jeszcze to:

Ewa Bartoszewska udostępnił(a) wydarzenie.

  · rdposteSon5h80z0c2hu8m.tl15om0cdgl78 hhltt  · 

Już jutro (niedziela) o godz. 12-14 online – darmowy webinar o hipnozie transpersonalnej: część teoretyczna, część praktyczna – hipnoza gdzie spotkacie swoje Wewnętrzne Dziecko, oraz dla uczestników prezent niespodzianka po webinarze. Zapraszam!

Właśnie się tam zapisałam (chyba, hehe), no a w każdym razie zaczęłam ten kanał Hypnova Hipnoterapia, subskrybować.

Kochanie, wydaje mi się, że tego jest po prostu, jak na Twoją jedną głowę, zbyt wiele… A masz tutaj przecież jeszcze masę innych obowiązków. Nie zapominaj proszę…, przecież z tego wszystkiego już nawet gubisz się/ wyrywasz z tego, co zaczęłaś tutaj robić!

Tak wiem, ale już powracam do tego… to może najpierw jeszcze tylko skończę o tym spacerze…, albo najlepiej, aby mi nie uciekło… napiszę tylko w punktach:

  • okrążenia BEZ OPATRUNKU z kijkami
  • Lama Ole Nydhal
  • obawy przed tą sesją z Olgą [strach o to, że w ciągu tego czasu nie dążę jej powiedzieć wszystkiego dobrze/ poprawnie, z powodu moich powypadkowych ograniczeń, a raczej ZBYT WIELKIEJ MASY MYŚLI W GŁOWIE I PROBLEMÓW Z PAMIĘCIĄ…]

///////

Nie, no kurczę… ten deszcz wcale nie spadł…

No i?

Ahhh, boooszeee, już sama nie wiem, co… Przecież to właściwie dobrze… Ja jestem już chyba zbyt zmęczona tym wszystkim… Dlatego teraz już najprawdopodobniej wstawię tylko te zdjęcia, które sobie w domu po powrocie zrobiłam…

Albo nie! Jeszcze powiem tylko, cóż sobie rozkiminiłam… Otóż, tak, jak rzekłam wcześniej, że mam jednak te nogi ładne, a w dodatku, ta moja twarz… może miałam te zmęczone, napuchnięte oczy i tą własnoręcznie zdewastowaną twarz…🙈🤦‍♀️😨. Tzn. dodam jeszcze to, albo… Nie mam już naprawdę siły… Wstawię może jeszcze tylko, jak ta moja noga na dziś właśnie, SOBOTA, 11.VI.22, wygląda, to było już po umyciu, bo zaraz po przyjściu wzięłam prysznic, a właściwie to chyba kąpiel, bo również umyłam głowę…

A tutaj właśnie ta moja noga, 🙈, przed założeniem jeszcze opatrunku…, a właściwie to teraz jedynie przecież tego maleństwa na ten kawalątek, który tu na fotce prawie odchodzi, a tu poniżej nałożyłam już także ten rękaw, tym razem ucięłam już z tego mojego świeżego, bo tamten był już brudny.

No dobrze, kochanie, to przebieraj się w piżamkę…, albo czekaj! Wstawmy tu jeszcze tylko ten Twój kolejny zapisek, cóż tutaj się ponownie ukazało!

18:19 – 15 Suppe + Wrap i Gayatri Mantra

Ok., w sumie piję sobie jeszcze tą melisę z pigwą… A jutro, prócz tego, że również postaram się wyjść na dwór, to także chciałabym obejrzeć jeszcze kolejny filmik tej Olgi, a mianowicie ten: Jak rozpoczęłam swoją historię z Kronikami Akaszy? ✧ Olga N Stępińska Także zacznę od tego, co tutaj najbliżej, tj. jeszcze wczoraj, PIĄTEK, 10.VI.22, po tym, jak już jednak wzięłam CAŁĄ MIRTOR! To moja notatka wyglądała następująco:

Choć ja obstaję jeszcze przy tym, aby wstawić tutaj także i te inne Twoje wpisy, kiedy to właśnie ten numer się wyświetlał! W PIĄTEK, 10.VI.2022

23:40 – 15 błaaagam o wsparcie i pomoc, WSZECHŚWIECIE PROSZĘ, nie opuszczaj mnie 🧡RA MA DA SA

godz. 19:54 był 1 gołąbek, a jak tylko spojrzała właśnie na tę latarnię, nadleciał 2gi! I teraz tak patrzy na nie, przygląda się im i… kurczę, przez moment chciała napisać, że to chyba jednak nie parka, tylko gołąb z dzieckiem…, ale za chwilkę wydało jej się, że nawet kopulują, 😉. Zatem wzięła swoją komórkę i powiększyła rozmiar, jak lornetką i teraz już stwierdza, iż to jest jednak parka różnej płci, 😋.

No ok. to spróbuję choć to jeszcze napisać… W każdym razie, jak brałam jeszcze prysznic to już ponownie rozmawiałam z tą grupką… i taaak niesamowicie marzyłam o tym, jakim byłoby to dla mnie jednak ułatwieniem, gdyby te moje myśli od razu mogły tak wskakiwać na ten pulpit… Później przecież byłoby znacznie łatwiej to ewentualnie korygować/ poprawiać…

To spróbuj to jeszcze teraz tak tylko streścić…, nawet w tych punktach, wymień tutaj główne myśli!

  • nie jestem gadułą i przepraszam ich w ogóle za takie żale i smęty
  • to kompletnie nie w moim stylu, bo ja przecież prawie nigdy się nie skarżę!
  • wówczas miałam po prostu taki czas, nie oceniam kompletnie, odczuwałam taką potrzebę podzielenia się
  • ale postanowiłam kreować jednak to swoje życie, stąd m.in. dziś znowu podniosłam się i wyszłam, aby tutaj do reszty nie utonąć i nie zmarnieć…
  • przetłumaczyłam sobie, że przecież mogę w ogóle chodzić!
  • i tak tam wędrowałam naprawdę dumna z siebie, że pomimo wszystko, staję, kurna i idę z wypiętą piersią! I podniesioną głową, pomimo strasznie wyglądających oczu i tej brody z tymi obecnymi śladami, po wyciskaniu tych krost…, 🙈
  • dziękuję za wsparcie i za to, że niektóre dziewczyny dawały mi nawet wytyczne co do maści i opatrunków,
  • a chciałam jeszcze m.in. pokazać te zdjęcia, które robiłam wcześniej, że nie można powiedzieć, iż nie ma żadnego progresu! Bo przecież, do cholery, jest!
  • chciałam prosić również o wsparcie, może nie tyle pomoc w znalezieniu mi odpowiednich opatrunków, co raczej zapytanie, czy wiedzą może jak się nazywają takie samoprzylepne, które by mi tę ranę goiły rzeczywiście, bo przecież ta moja chirurg powiedziała mi oficjalnie, że ona się na tym nie zna…, 🤦‍♀️🤷‍♀️

Ja po prostu to pier…, cholera jasna, znowu, ja się tutaj po prostu pochlastam… boooszeee, zaraz okaże się, że od początku POWINNAM MIEĆ TEN OPATRUNEK HYDROŻELOWY… Dlaczego, powiedz mi, to wciąż ja sama muszę tego tutaj wyszukiwać??? No po prostu nędza, że tak się wyrażę… bo zaraz okaże się, iż teraz to jest już za późno, że jednak zostaną mi na tej ranie te blizny…

W przypadku poważniejszych oparzeń należy jak najszybciej zaaplikować plastry hydrożelowe na oparzenia i następnie zgłosić się do specjalisty. Aby możliwe skuteczne leczenie, konieczne jest zmierzenie rozległości oparzenia. (…)

Właściwości hydrożelu

Opatrunki żelowe są dostępne w postaci plastrów oraz żelów wyciskanych na ranę prosto z tubki. W porównaniu z innymi rodzajami hydrożelowy opatrunek lepiej pochłania wysięk, przy jednoczesnym zapewnieniu prawidłowej wymiany gazowej i wilgotności niezbędnej do gojenia. Dzięki temu, że hydrożelowe plastry na oparzenia są przezroczyste, możliwa jest stała obserwacja rany bez konieczności ich zdejmowania.

Taaa…. ja chyba tutaj zaraz znowu zacznę ryczeć. boooszeee, dlaczego NIKT MI O TYM NIE POWIEDZIAŁ? ŻADEN LEKARZ …, a tym bardziej, kurna TA CHIRURG…

Kochanie, na teraz już to zostaw! Wystarczy, że już zamówiłaś go sama. Najwidoczniej, moje kochanie, masz właśnie poprzez takie doświadczenia, jeszcze tę wiedzę zdobywać, poszerzać… bo naprawdę już nie wiem, jak mogłabym to jeszcze obecnie wytłumaczyć…

Nie, dobra puszczam to już, bo przecież tym tylko sama sobie bardziej jeszcze szkodzę! To jeszcze tylko dodam, jaką miałam tą intencję, jak jadłyśmy obiad… Otóż, po tym, jak jeszcze wczoraj nasłuchałam się tych filmików tej Olgi, jak to ona przekazywała, że miała podobno kiedyś problemy z właśnie jakimś webinarem, czy coś, że nie odtwarzało się dobrze… Zatem po prostu postawili intencję, aby po przerwie, która i tak nastąpiła, już wszystko było w porządku…

Tak więc, ja tak sobie właśnie pomyślałam o tej mojej sesji na Skype z nią… Że może nawet poproszę ją, by ona także miała taką intencje, aby z tą moją sesją było wszystko w jak najlepszym porządku, abym zdołała powiedzieć to, na czym mi najbardziej zależy… i aby wszystko zakończyło się dla mnie pomyślnie.

To wydaje mi się, kochana moja, że to jest dobry moment, abyś wspomniała choć jeszcze szybciutko o tym, cóż przesłałaś tej jej asystentce, 🤗.

Otóż, jeszcze w CZWARTEK, 8.VI.22 otrzymałam od niej takiego @:

Dzień dobry 😊 prześlij mi proszę informacje, o które prosiłam w poprzednim mailu – bez nich nie damy rady przygotować Twojego portretu numerologicznego🙂

Pozdrawiam serdecznie🌻

Dorota D. Cybulska-Markiewicz – Asystentka

A chodziło o te dane:

Aby przygotować się do spotkania, Olga prosi o poniższe dane:

  • data urodzenia
  • wszystkie imiona (z chrztu, z bierzmowania, duchowe, jeśli jakieś Pani ma, od jasnowidza, od numerologa)
  • wszystkie nazwiska (rodowe, po mężu/ach)
  • przezwisko, jeśli jakieś jest z Panią przez całe życie
  • informacje jak się Pani podpisuje czytelnie

I moja odpowiedź do niej:

Witaj Doroto, przesyłam to, o co prosiłaś:

  • data urodzenia 09.03.1982 = było to w moim wypisie ze szpitala, który również teraz przesyłam [załącznik]
  • wszystkie imiona (z chrztu, z bierzmowania, duchowe, jeśli jakieś Pani ma, od jasnowidza, od numerologa) = MONIKA, KATARZYNA, MARIA (z bierzmowania), od Lamy Ole Nydhal otrzymałam w 2018 w Kucharach refuge name: JEWEL GODDESS [załącznik]
  • (…)
  • informacje jak się Pani podpisuje czytelnie: podpisuję się samym nazwiskiem, czasem, jak tylko mogę to parafką, a jest to sama litera G, a dowiedziałam się od numerolog, u której kiedyś byłam, że intuicyjnie wygląda ona „korzystnie/ prawidłowo”, czy jak to inaczej nazwać 😛 Po tym wypadku, niestety wciąż nie umiem dobrze i czytelnie pisać, tak wiem, jak to brzmi…, ale niestety nie mam nawet za bardzo kiedy go ćwiczyć, bo… ZOSTAŁAM TUTAJ CAŁKOWICIE SAMA, MÓJ ORGANIZM ZNACZNIE SZYBCIEJ OD INNYCH LUDZI ULEGA ZMĘCZENIU, BRAK FIZYCZNEGO WSPARCIA OD KOGOKOLWIEK, również w rzeczach, na których się przecież nie znam…[DOSKONALE O TYM WIEM, ŻE TAK NAPRAWDĘ KAŻDY COŚ NIESIE, lecz naprawdę wiem to już bardzo dobrze, iż naprawdę niewiele jednak osób ma na sobie takie mnóstwo innych rzeczywistych traum…], ale może o tym lepiej porozmawiam z Olgą, bo jakoś tego nie czuję, aby tutaj te moje smutki wylewać.

Pozdrawiam i życzę udanego urlopu,

🌞
🍀
🌈

No dobrze, kochana moja…, ale musisz przyznać, że jakoś niemal od razu, jak przekazałaś tę wiadomość o tym Twoim imieniu schronienia, jakie otrzymałaś od Lamy, to zrobiło się Tobie tak jednak troszkę znowu lżej na serduszku…

Nie wiem, czy w ten sposób bym to wyraziła… , bo… od tego czasu minęły już w końcu 4 lata! A mi się wydaje, że ja kompletnie od tamte pory nic nie osiągnęłam, żadnego progresu…

Naprawdę jesteś tego zdania? Ja się absolutnie z tym nie zgadzam! A kochanie, pomyśl tylko jeszcze o tym, cóż Ty dziś usłyszałaś przez tego właśnie Messenger’a…. Spójrz tylko kochanie jeszcze raz, jak to się wszystko układa… tak jakby naprawdę NIC NIE BYLO TUTAJ PRZYPADKOWE! Przecież, kochanie, Ty tak niesamowicie dzielnie zrobiłaś te 3 okrążenia dzisiaj i nawet tak wędrując byłaś z siebie sama już taka dumna i tak się ładnie do siebie uśmiechałaś!

Tak właśnie sobie to na wtedy rozkminiłam [WSZECHŚWIECIE, dziękuję za to, że udało mi się zebrać tyle w sobie siły/ odwagi i samozaparcia!], że wędrowałam tam taka dumna z tego, że udało mi się wyjść i pokonać te wszelkie moje obawy i strachy! Tak bardzo w to wierzyłam, że właśnie w ten sposób kształtuję nową rzeczywistość/ nowy świat! Pokazując, że pomimo, iż jestem kobietą, która jak wiadomo zawsze chce się i podobać innym, zwłaszcza mężczyznom, ale też po prostu ładnie wyglądać!

Najdroższa, ja jestem tego niemal pewna, że takie właśnie niesamowite wrażenie na tych ludziach tam robiłaś! W dodatku, muszę Ci powiedzieć, że miałaś jednak rację, iż gdybyś tylko ten opatrunek na swojej nodze miała, z całą pewnością zwracałoby to jeszcze większą uwagę! A tak, kochanie, sama widziałaś, że będący tam ludzie byli głównie zaprzątnięci jakimś własnymi sprawami. Te zaś osoby, które jednak dostrzegły, tę Twoją uszkodzoną nogę, to jestem tego pewna, iż widząc taką pewną siebie, uśmiechniętą [i nadal ładną!] kobietę, musieli sobie pomyśleć, o kurczę, jak widać, można mieć defekt, ale i tak się nim kompletnie nie przejmować!

No więc, pomyślałam sobie nawet tak, [serio, aż nie mogę w to uwierzyć, że znalazłam tyle w sobie tej siły!], iż ok. nawet, jak ktoś tak dziwnie by na mnie spojrzał…, bo ja naprawdę wiem, jak coś takiego/ takie uszkodzenie ciała/ rana może wywoływać skojarzenia i powodować niemal przerażenie, żeby nie mówić obrzydzenie… To ja postanowiłam to potraktować po prostu w ten sposób, że ok. no jest mi naturalnie przykro, że mam coś takiego na swojej nodze…, ale jest i teraz już przecież nie mogę w żaden sposób tego zmienić. A do tej pory, robiłam przecież co tylko mogłam!

Dobrze, kochanie, ale teraz to widzę, że aż się rozbudziłaś,😉.

No nie całkiem…, bo przecież nadal jestem śpiąca… Ale myślę, że teraz to już jest ta pora, kiedy to naprawdę powinnam się położyć… Tak niesamowicie bym chciała, abym mogła już zasypiać bez tych tabletek!

Zatem, najdroższa, obydwie położymy się do spanka z taką właśnie intencją! Aby Tobie kompletnie bez żadnej udawało się już usnąć! A przecież, kochanie wypiłaś meliskę, zrobiłaś dzisiaj jednak spacer, zatem dotleniłaś głowę! A wcześniej jeszcze i odkurzyłaś, i umyłaś podłogę! Także, kochanie, myślę, że możesz już spokojnie kłaść się do spanka. Jesteś już pięknie umyta, zrobiłaś dziś niesamowity, odważny jednak wyczyn, a z samego rana otrzymałaś taką właśnie miłą wiadomość! Ooo rany, a teraz jeszcze zakończyła się ta muzyka: Mantra da Iluminação Espiritual – Deva Premal – Gayatri Mantra 2h i włączyło się właśnie to: Spotkanie Bliźniaczych Płomieni | Przyciągaj energiczną miłość | Manifestacja podwójnego płomienia

56:44

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close