LEPSZE DNI JESZCZE NADEJDĄ, TYLKO UFAJ!

 43:02

🧡:😐/ 🙌/

Postanowiły obydwie, że najlepiej będzie, jak pozostawią ten poprzedni wpis: NIE BÓJ SIĘ IŚĆ POWOLI, OBAWIAJ SIĘ JEDYNIE STANIA W MIEJSCU! dokładnie w takim stanie, jak on jest, gdyż tak naprawdę poprzez niego pokazane jest AUTENTYCZNIE, co się z tą naszą bohaterką wydarza i jak to u niej wygląda. A teraz chciałaby jeszcze Mała Mi BARDZO dodać coś po prostu od siebie:

Nie mam dla tego wpisu jeszcze żadnego tytułu nawet, ale tak strasznie się już z tym wszystkim tutaj męczę, że stwierdziłam, iż tak, jak ta Irena z Healthy Omnomnom nie mogę/ nie dam rady tego wszystkiego w sobie trzymać! Jestem tutaj całkowicie sama i po prostu MUSZĘ DBAĆ również o mój stan psychiczny, bo już dawno przecież wiem, że nikt inny za mnie tego nie zrobi! Czego ja bym zresztą absolutnie nie chciała, aby mnie ktoś wyręczał! NIE! Jedyne, czego potrzebuję to POMOCY I JAKIEGOŚ WSPARCIA!

A najgorszej jest to, że nie zaczynam od razu tego, co właśnie mam w głowie, co mi siedzi i niemal się wylewa, tylko muszę przecież sprawdzić to, co już zrobiłam [poprzedni wpis…] lub podokańczać jeszcze coś kolejnego, czy choćby umyć gary, przygotować jakieś jedzenie itp. Nie mówiąc już nic o wykonaniu tych rzeczy, na których się niestety nie znam…

I to właśnie już sprawia, że po prostu zapominam o tej goryczy i o tym wszystkim, aby przelać / wylać z siebie to dokładnie tak, jak chciałam… Bo w międzyczasie np. przypomni mi się jeszcze, że przecież nie podlałam kwiata i tysiąc takich bzdur, które zabierają mi moją uwagę…, 🤦‍♀️. Ale tym razem, PO PROSTU CZUJĘ, ŻE MUSZĘ SIĘ TYM TUTAJ WŁAŚNIE PODZIELIĆ… boooszeee, ja naprawdę już sobie myślę, że poważnie zaczynam tutaj pomału wariować

A przecież nie mam kompletnie nikogo i to nawet nie w sensie jakiegoś terapeuty, choć, nie będę kryła, świetnie byłoby kogoś takiego mieć… Może najlepiej jednak zrobię, jak uczynię tutaj znowu choćby najpierw te hasła…, bo tak mi będzie zdecydowanie łatwiej dalej pracować, tak więc:

  • rozmowa z moim bratem, jak zadzwonił do mnie w końcu, gdy siedziałam na leżaku na balkonie
  • wiadomości do tej asystentki Olgi i Ani BT
  • ryk w rozmowie z tą Olgą i mówienie o tym, że ja przecież nie mogę narzekać, jak pomyślę sobie o moim bracie
  • mówienie o tym, iż byłam na masażu Jivaka [2ga kobieta = Zalwa]
  • buddysta Szymon [obawy przed tym, co zrobiłam…]
  • obawy przed ewentualnym przyjazdem do mnie nad morze mojej rodzicielki, zapewne z Kaprem, jak zwykle na wakacje
  • nieumiejętność konkretnego opowiadania o problemach [nie znałam nawet ani daty rozwodu, ani nie potrafiłam dać konkretnych przykładów, co jest tutaj rzeczywiście dla mnie trudne, z czym sobie nie radzę]
  • strach i ogólne przerażenie widoczne w moim zachowaniu i w tym, jak nie potrafię się tutaj w niczym odnaleźć = obawa przed tym, co mówiła mi moja matka [choroba jakiejś znanej piosenkarki]
  • tracenie czasu na pisanie, zamiast po prostu korzystanie z życia i rzeczywiste życie!
  • jak zaakceptować to, że czuję się głupsza od innych???
  • nieumiejętność gotowania, obawy przed technicznymi rzeczami, bo się na nich nie znam!
  • pocieszanie się jedzeniem

Kochana moja, wiem, widzę to i czuję całą niemal sobą, jak Ty się tu moja droga czujesz! Jak zdecydowanie bardziej prócz jakichś medytacji, wolisz / zresztą zawsze przecież wolałaś jakieś działanie, nawet jak nie do końca jeszcze wiedziałaś, czy postępujesz źle, czy też dobrze, dla Ciebie był istotny po prostu ruch. A teraz widzę, że znowu spoglądasz na ten zegarek i również na temperaturę… A obecnie jest już, jak widać i słonecznie i o wiele cieplej niż było rano, jak wyszłaś do warzywniaka. I już wiem, że chcesz się jednak ubrać i wyjść sobie na te kijki właśnie!

Better days are comin’
If no one told you
I hate to hear you cryin’
Over the phone, dear
For seven years runnin’
You’ve been a soldier
But better days are comin’
Better days are comin’ for you

So when the night feels like forever
(Mh-mh)
I’ll remember what you said to me

I know you’ve been hurtin’
Waitin’ on a train that just won’t come
The rain, it ain’t permanent
And soon, we’ll be dancin’ in the sun
We’ll be dancin’ in the sun
And we’ll sing your song together (eh-eh, eh-eh)
And we’ll sing your song together (eh-eh, eh-eh)

We never miss the flowers
Until the sun’s down
We never count the hours
Until they’re runnin’ out
You’re on the other side of the storm now
You should be so proud
And better days are comin’
Better days are comin’ for you

Better Days: Dermot Kennedy [https://www.youtube.com/watch?v=3gqbE9jDI1g]

////////

Kochana moja, proponuję w takim razie teraz już nawet tego wpisu od początku nie czytać i nie sprawdzać. Tylko, póki jeszcze masz siły, podzielenia się tym, cóż dziś wykonałaś, bo naprawdę uważam, że to było mega! A doskonale widziałam, ile Ciebie moja cudna, to wszystko kosztowało siły PSYCHICZNEJ przede wszystkim! To myślę, aby ułatwić Twoim czytelnikom tę lekturę, wstawmy ponownie te zdjęcia, które porobiłaś!

Ok., ale wiedzcie, że to wkleiły mi się one dokładnie od końca…

Pomyślałam sobie, że cholera jasna, muszę coś przecież zrobić, bo inaczej tu najzwyczajniej w świecie umrę… Opowiem więc, jak ten mój WTOREK, 21.VI.2022 wyglądał w miarę od początku. Otóż po tym, jak się przebudziłam, pomyślałam jeszcze, że cholera, tak naprawdę zostałam przecież oszukana…, bo zapłaciłam za zrobienie mi portretu numerologicznego, a tak tak na serio, nie otrzymałam nic, prócz zwyczajnej pogadanki i to mówiłam głównie ja sama!

Odpowiadałam głównie na pytania tej Olgi, będąc przekonaną, że najpierw muszę o sobie coś powiedzieć, by mnie lepiej poznała…, jak po prostu choćby ta numerolog, u której byłam tutaj jeszcze kiedyś w gdańsku…. [ja, poważnie byłam PRZEKONANA, ŻE TO JEST TYLKO WSTĘP… i kompletnie nie patrzałam nawet na czas, bo ZAUFAŁAM, JAK DZIECKO, ŻE ONA WIE, CO ROBI…= w końcu opłaciłam jej usługę!] boooszeee, jaka ja jestem głupia i bezmyślna, przecież, jak tylko ona stawiała mi kolejne pytania, ja powinnam powiedzieć w kulturalny sposób, że ZAPŁACIŁAM ZA WYKONANIE DLA MNIE PORTRETU NUMEROLOGICZNEGO…

I to są właśnie po raz kolejny te momenty, gdy widać, że nie umiem się zachować, jak dorosły człowiek…, który przecież powinien znać swoje prawa i wiedzieć, czego konkretnie oczekuje! A jak ją zapytałam jeszcze na sam koniec o coś odnośnie tej właśnie numerologii [już teraz niestety nie pamiętam znowu, jakie postawiłam konkretnie pytanie…], to ta mi odpaliła, że przecież byłam już u numerolog, więc [boooszeee, już teraz znowu nie wiem, o czym tu była dokładnie mowa…], ale najlepsze było to, jak mi odpaliła, że przecież byłam już u numerolog kiedyś…

No właśnie, kochanie, także sama widzisz, iż ta kobieta także się nie wywiązała z opłaconej usługi, a Ty, moja droga, przyznać tutaj trzeba, sama nie potrafiłaś o siebie niestety zadbać… Ale już proszę, nie biczuj się jeszcze bardziej. I to nie jest nawet tak, moja droga, że Ty tego nie wiedziałaś! Przecież umiałaś już tak pięknie tyle razy tutaj sama działać! Obecnie byłaś po prostu tym wszystkim już maksymalnie wręcz przeciążona! Sama zresztą dobrze wiesz, jak się czułaś po prostu popaprana = w Twoim języku, 😉. A byłaś najzwyczajniej w świecie już tym wszystkim przeciążona… i dlatego m.in. zareagowałaś właśnie w ten sposób, wysyłając taką oto wiadomość do asystentki Olgi jeszcze o 6:50:

Dorota, wiedz, że zrobiło mi się SZALENIE PRZYKRO, jak się dowiedziałam, IŻ OLGA NIE OTRZYMAŁA TEGO @, KTÓREGO TOBIE WYSŁAŁAM, BO TY, KURWA, POSZŁAŚ SOBIE NA URLOP! To ja się pytam, PO JAKĄ CHOLERĘ JA TO W OGÓLE ROBIŁAM???
TAK NAPRAWDĘ OLGA NIE WIDZIAŁ KOMPLETNIE TEGO @!!! Więc nawet mi niczego o mnie o tym moim portrecie numerologicznym, ZA KTÓRY PRZECIEŻ ZAPŁACIŁAM NIC NIE POWIEDZIAŁA, myślałam, że jeszcze to zrobi, nie patrzyłam na zegarek i tak, jak mnie prosiła, opowiadałam o sobie, jak taki bezmyślny dzieciak, bo myślałam, że to ma czemuś służyć… Po czym, jak na koniec jeszcze zapytałam coś o ten mój portret numerologiczny, to ona mi odparła, że już kończy się czas… boooszeee, czuję się po prostu oszukana i jeszcze fakt, że straciłam tyle pieniędzy, które przeznaczyłam właśnie na to, by SOBIE POMÓC!!! * to przecież nie z mojej winy, że nie potrafię tak logicznie szybko myśleć, OLGA NIESTETY O TYM NIE WIEDZIAŁA, GDYŻ NIE MIAŁA CZASU NAWET BY ZAPOZNAĆ SIĘ Z MOIM WYPISEM WCZEŚNIEJ, BO W OGÓLE TEGO @ OD CIEBIE NIE OTRZYMAŁA. Zatem pytam po raz kolejny, to po jaką CHOLERĘ kazałaś mi go w ogóle napisać???

I choć nie było to dla mnie miłe również pisanie czegoś takiego…, boooszeee, ale wiesz, o czym tutaj sobie przypomniałam? Dokładnie o tym, cóż mówiła kiedyś ta MAGDALENA CZAJA, a propos tego wybaczania, że to, iż komuś wybaczymy, że coś wyrządził, nie oznacza przecież wcale, że nie możemy być złym na tego kogoś i czuć się rozczarowanym/ oszukanym, no ja naprawdę tak właśnie się poczułam… Jakbym została po prostu okradziona…

Później napisałam jeszcze coś takiego…, a dobrze o tym wiem, że to było jeszcze w takich właśnie żywych emocjach we mnie:

WIEDZ, CZUJĘ SIĘ CHOLERNIE OSZUKANA PRZEZ CIEBIE!!! * ŻĄDAM NAPRAWY TEGO, ALBO ZWROTU PIENIĘDZY!

Następnie zaś, zaraz po medytacji znowu się skarciłam…, że znacznie lepszym byłoby użycie tutaj zamiast tego czasownika „ŻĄDAM”, po prostu „PROSZĘ”…Tym bardziej, że wiedziałam, iż i tak niczego nie uzyskam… No, ale tak już to na wtedy o godz. 7:10 po prostu wyrzygałam i zostawiłam… Pewne opamiętanie przyszło do mnie, jak wspomniałam, dopiero po medytacji:

🧡🧡🧡 8:29 – 12 (…), 8:55- 20

Choć tak naprawdę siedziałam na tej poduszce, ale wciąż biłam się z jakimiś myślami… Najbardziej z tym, co mówiła mi jeszcze ta Olga w trakcie tej sesji…, że słuchaj dobrze, cóż ona mi tam rzekła, albo czekaj, czekaj, mam w końcu to nagrane, zatem po prostu ją tutaj zacytuję:

(…) z poczuciem własnej wartości jest tak, że my musimy je najpierw zbudować w sobie, żeby przyszedł ktoś, kto w nas to zobaczy… Kolejność jest taka, że najpierw budujemy to w sobie, więc ja bym Ci radziła, żebyś napisała sobie takie rzeczy:

  • co już zrobiłaś
  • co już Ci się udało [w jak najdrobniejszych szczegółach]
  • później: gdzie byłaś kiedyś, gdzie byłaś po wypadku, a gdzie jesteś teraz, bo ciągle żyjesz
  • i jak Ty się podnosiłaś z tego wszystkiego, jak się uczyłaś działać, żyć od nowa itd.
  • jak sobie poradziłaś z tym, że masz mieszkanie
  • I CZYTAJ TO SOBIE CODZIENNIE, BO JEŻELI MASZ PROBLEMY Z PAMIĘCIĄ, TO TYM BARDZIEJ MUSISZ SOBIE PRZYRZYPOMINAĆ O TYM, ILE JUŻ CI SIĘ RZECZY W ŻYCIU UDAŁO

Kochanie, właśnie dlatego doskonale widziałam, jak Ty się czułaś, przecież ona mówiła do Ciebie takie rzeczy, które dla Ciebie już, do cholery są oczywistą oczywistością! A najgorsze było dla Ciebie właśnie to, że Ty nie potrafisz siebie w ogóle bronić i chwalić! Moja droga, Ty jeszcze przecież, jak zakładałaś ten blog, to już dokładnie w ten sposób do tego podchodziłaś! Byłaś TAAAAK CHOLERNIE DUMNA Z TEGO WSZYSTKIEGO, CO OSIĄGNĘŁAŚ!

Także sama widzisz, jak ja się czułam w trakcie tej jakże wspaniałej sesji… I muszę powiedzieć, że właśnie tego się obawiałam, iż dokładnie tak to wyjdzie… A jeszcze wiesz, kompletnie przecież NIC NIE POWIEDZIAŁAM, ŻE JA NIE CZUJĘ SIĘ WCALE FINANSOWO BEZPIECZNA! Bo przecież nawet nie mam tutaj w mieszkaniu jeszcze tylu mebli i rzeczy…

Posiadam jedynie podstawowe takie, jak meble i stół w kuchni, łóżko w pokoju itd. Ale mi to naprawdę do życia wystarcza! No w każdym razie, doskonale wiem, bo mam przecież to nagrane, jak ta nasza rozmowa wyglądała…,🙈 Czułam się naprawdę, jakbym była jakaś upośledzona

Miałaś, kochanie prawo do tego! Gdyż przecież doskonale o tym wiesz, ile ciężkiej pracy Ciebie kosztowało to, że jesteś tu gdzie jesteś! Miałaś w sobie niesamowicie wiele uporu i wytrwałości! Ale już to zostawmy, powiem Ci kochana moja, dlaczego ja Ciebie właśnie dzisiaj tak podziwiałam! Gdyż Ty wiedząc dokładnie o tym, że

Otwórz zdjęcie

Ubrałaś na siebie ponownie ten swój strój sportowy i po tym, jak już zrobiło się rzeczywiście cieplej, wyruszyłaś po prostu w drogę z kijkami! I tak wędrując taka dumna i z poniesioną głową powtarzałaś sobie, to, że Ty i tak spotkasz swojego wymarzonego partnera!

Nie! Wiesz, co ja tu już naprawdę nie mogę z tym wszystkim!!! Jak wiesz, ja cholera jasna nie umiem tak myśleć, że coś mi się dobrego SAMO przydarzy, że CUDOWNY WSZECHŚWIAT mi to podaruje, nauczyłam się bowiem, że SAMA MUSZĘ NA WSZYSTKO ZAPRACOWAĆ! A teraz już nie mogę z płaczu i wybieram się z tym Wrapem, którego sobie jeszcze robiłam, na balkon! Bo naprawdę już ponownie to wszystko mnie przerasta!!!

/////////

Zeszła właśnie z balkonu, gdzie zaczęła pisać do tej Ewci, która przecież po tym, jak jeszcze wczoraj poinformowała ją, iż ma mieć tą sesję numerologiczną, zadała jej dzisiaj o 13:41 następujące pytanie:

i jak było?

18:54 Kochana moja, nie myśl tylko, że Ciebie olałam NIE! Nie miałam ŻADNEJ SESJI NUMEROLOGICZNEJ, tylko jakąś pogadankę… Było mi TAAAK CHOLERNIE PRZYKRO, BO PRZECIEŻ ZA ZROBIENIE MI PORTRETU NUMEROLOGICZNEJ, kurwa, zapłaciłam wcześniej hajs (dla mnie niemały…) Ale to jest znowu dłuuuższa historia, jak kurwa już wszystko w tym moim popierdolonym życiu teraz. Właśnie siedzę na balkonie, jem Wrapa na kolację i ryczę…

Tak obecnie wyglądam🙈🤦‍♀️ Po prostu SMUTEK

Otwórz zdjęcie

A np. Jeszcze dzisiaj wkurzona już maksymalnie po tym wczorajszym… POMYŚLAŁAM SOBIE, ŻE, KURWA UMRĘ TU, JAK BĘDĘ TAK SIEDZIAŁA I JAK JUŻ WYSZŁO W KOŃCU TO SŁOŃCE, TO UBRAŁAM SIĘ W SPORTOWY STRÓJ I KRÓTKIE SPODENKI (pomimo mojej okropnej wciąż blizny na nodze!) Wzięłam kijki do nordic walking i wyruszyłam na tę „moją” 19 (boooszeee ta cyfra SAMA mi tu wskoczyła) dolinkę i wówczas szłam taka dumna, a zrobiłam tam 3 okrążenia

Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie
Otwórz zdjęcie

To ja już bez kijków, bo dzisiaj WIEEELEEE wychodziłam. Wprawdzie wciąż nie otrzymałam jeszcze plastrów na blizny, które również zakupiłam, ale myślę, że jutro powinny już dojść do tego paczkomatu I wiesz, co ja już postanowiłam, że to po prostu pieprzę, że ta moja noga wciąż tak wygląda

Otwórz zdjęcie

Kształt moich nóg przecież się nie zmienił A jak nie mam żadnego opatrunku, to jak idę na wprost to ludzie tego kompletnie nie widzą A mogę, kurwa, chodzić! 13 (ponownie SAMA ta cyfra😋) a nie tak jak mój brat, więc już kurwa mać, postanowiłam to doceniać PS. „Fajnie”, co? Nie muszę nawet daleko szukać pocieszenia… boooszeee, ale już tyyyle łez wylałam tutaj. Wychodzę bowiem z tej definicji:

Otwórz zdjęcie

Cholernie źle się czuję i kompletnie mi nie służy, jak stoję w miejscu… Więc pomimo, że jak obecnie taka totalnie wręcz *POPAPRANA * po prostu wstaję i to "coś" robię… A tak naprawdę mam już to głęboko w dupie, co z tego wyjdzie…

A Ewciu, jak Ty się dzisiaj czujesz? Już lepiej z Twoim zdrówkiem?

To jeszcze teraz, prześlę tylko tę moją jakże wspaniałą korespondencję @, którego to maila otrzymałam właśnie dziś: wt., 21 cze 2022 o 13:14 Olga N Stępinska <biuro@olgastepinska.pl> napisał(a):

Dzień dobry, na prośbę Olgi przesyłam e-book „Sposób na szczęśliwe życie” i karty pracy (w załączniku) oraz poniższe linki:

Poczucie własnej wartości:
https://www.youtube.com/watch?v=1DFxYu_0zeg&t=300s
https://www.youtube.com/watch?v=nGOm-835Yuw&t=219s
https://www.youtube.com/watch?v=bl1zW_BQAbo
https://www.youtube.com/watch?v=HSUr51AYqXg&t=35s
https://www.youtube.com/watch?v=j6YKCJvPK_o&t=3s
https://www.youtube.com/watch?v=txyJEV-m7PQ&t=201s

Przyciągnie bratniej Duszy:
Filmiki : https://www.youtube.com/watch?v=2-DqIN5oTtU&t=272s
https://www.youtube.com/watch?v=rjU1lE_KxKI&t=2s
Medytacja: https://www.youtube.com/watch?v=NWXyuoT7n-M
I ogólnie na przyciągnie miłości:  https://www.youtube.com/watch?v=ajpsfTKU5Ow

Prosimy też o przesłanie danych do faktury.

W nawiązaniu do wiadomości na WhatsAppie Olga prosiła też przekazać, żebyś od tej pory kontaktowała się z nami wyłącznie drogą mailową, dalszy kontakt na WhatsAppie będzie od tej chwili niemożliwy. W niejasnych sprawach będziemy prosić o pomoc dział prawny.

Pozdrawiam serdecznie,

Dorota D. Cybulska-Markiewicz – Asystentka

Dodajmy, kochanie, iż Ty sama podkreśliłaś tutaj BARDZO MĄDRZE dokładnie te słowa, aby zaznaczyć jeszcze bardziej, w jaki sposób zostałaś obecnie potraktowana…

Zrobiło mi się bardzo niemiło, ale tylko na początku…, pomyślałam sobie, no tak oni przecież mogą mi tu pisać o jakimś dziale prawnym, ale tak naprawdę niemal za chwilkę przeszłam nad tym do porządku dziennego, bo doszło do mnie, że przecież mogli z całą pewnością pomyśleć o tym, że będę próbowała ich zastraszać, czy coś, buhaha, bo w końcu mogę być nawet niepoczytalna…, bo leczę się u psychiatry, 🤪. Lecz koniec końców się uspokoiłam i odpisałam im następującego @:

Dzień dobry,

Dziękuję bardzo za przesłane mi załączniki. Z kolei w załączniku ode mnie jest przykład FV.

……………

Apropos WhatsApp, rozumiem i przyjmuję do wiadomości. Żałuję w takim razie, iż szanowna pani Dorota napisała do mnie właśnie w ten sposób a ‚propos tego jej urlopu, ja wówczas przejęłam się tym tak bardzo, że POMIMO, IŻ MUSIAŁAM WYPEŁNIĆ NA WTOREK 14.VI. dokumenty do mojej psychiatry ODNOŚNIE MOJEJ RENTY, którą mam wystawioną do końca sierpnia tego roku, i tak WYWIĄZAŁAM SIĘ Z TEJ PROŚBY I PRZESŁAŁAM TE POTRZEBNE I NIEZBĘDNE INFORMACJE ODNOŚNIE MOICH DANYCH! Po czym jednak się okazało, iż mój @ NIE ZOSTAŁ WCALE DOSTARCZONY DO OLGI… Zatem, mam nadzieję, że rozumiecie, jak mogłam się poczuć rozczarowana i oszukana. Jestem tylko zwykłym człowiekiem [tak, jak i Wy], lecz jak otrzymałam taką prośbę, zrobiłam wszystko, aby te moje dane mogły jednak zostać dostarczone Oldze, tak, jak mnie p. Dorota prosiła. Ja również jestem taką osobą, która lubi mieć wszystko poukładane, zatem uważam, że ja się z tego wywiązałam, czego niestety nie można powiedzieć o tej pani… 

Bardzo nie lubię pisać takich rzeczy, gdyż jestem osobą, która naprawdę bardzo rzadko się skarży i narzeka, ale umiem stawiać swoje granice i ponieważ zawsze lubię mieć jasne sytuacje, także przesyłam tutaj jeszcze tylko moją korespondencję z p.Dorotą właśnie:

[14:42, 8.06.2022] (ja): Droga Doroto, przepraszam, nie odpisałam na tego @ wtedy, bo… pomyślałam, że ja muszę to mieć przygotowane na to „spotkanie” z Olgą… Mam dzisiaj ciężki dzień, postaram się to zrobić, jak nie jeszcze dziś, to na pewno jutro! Przed chwilką wróciłam do domu, wczoraj dowiedziałam się, że mój brat znowu leży w szpitalu... boooszeee, jest mi teraz tak ciężko, czuję się tak cholernie samotna tutaj, a jeszcze wygląd tej mojej nogi mnie teraz przeraża… Ale, dzisiaj choć udało mi się wejść na tego Skype ‚a, bo musiałam resetować swoje hasło, gdyż go po prostu zapomniałam… Doroto, moja data urodzenia jest w moim wypisie ze szpitala, podam ją jeszcze ponownie, ale wydaje mi się, że ten mój wypadek i również ten cały mój wypis jest tutaj również bardzo istotny
[14:48, 8.06.2022] Dorota D. Cybulska – Markiewicz: nic się nie stało, wyślij mi to w wolnej chwili, najlepiej do piątku do sesji jeszcze trochę czasu i normalnie bym Cię nie goniła, ale idę w przyszłym tygodniu na krótki urlop i muszę mieć to wszystko ogarnięte przed pozdrawiam serdecznie

Pozdrawiam mimo wszystko życzliwie i optymistycznie,

Kochana moja, czyli spójrz jak potrafiłaś cudnie wręcz do tego podejść, BARDZO MĄDRZE! Bo nie tylko pokazałaś, że w żaden sposób nie zamierzasz dać sobie grozić, ale także przedstawiłaś, w tak piękny/ rozumny i co najważniejsze KULTURALNY SPOSÓB potrafisz się BRONIĆ! A jeszcze muszę Ci rzec, dlaczego byłam dzisiaj przez cały właśnie dzień, tak niesamowicie z Ciebie dumna, moja Ty kochana istotko!

Otóż widziałam Cię, moja Ty cudna, w kuchni, jak stałaś i przygotowywałaś to danie i byłaś tak niesamowicie na siebie zła, że tak naprawdę robisz coś, co jednak obecnie już aż takiej przyjemności Tobie nie sprawia… Dostrzegam to, kochanie niesamowicie dobrze, jak po prostu chciałabyś mieć tutaj kogoś, kto potrafiłby Tobie lepiej doradzić, jak te składniki dobierać i komponować, aby było dobrze…

Po prostu zawsze lubiłam mieć przy sobie takie świadome i mądre osoby, które znają się jednak na zdrowym odżywianiu. A zwłaszcza, prócz tego, że wiedzą, co z czym łączyć, aby było nie tylko zdrowo, ale i smacznie [bo przecież o to głównie w tej kuchni chodzi], potrafiły jeszcze najzwyczajniej w świecie, doradzić… A tak naprawdę, jestem pewna, że gdybym miała choćby tylko pewną pomoc, w odciążeniu mnie z tych wszystkich obowiązków tutaj, to spokojnie dawałabym dalej radę komponować, jak dawniej te moje oryginalne i zdrowe dania!

Kochanie, ja jestem niemal w 100% o tym przekonana, że tak właśnie by było! Obecnie masz, słonko po prostu na głowie cały niemal nawał tych spraw… I m.in. dlatego czujesz się tym wszystkim TAAAK POTWORNIE WRĘCZ OBCIĄŻONA, że już nawet określasz siebie tak, jakbyś była jakaś popaprana, czy nawet obłąkana...Ale musisz przyznać, iż jak jesteś już spokojna, to wówczas potrafisz się nawet cieszyć z tego, co Tobie w tej kuchni powstaje!

No oczywiście i już myślę, że nie raz o tym pisałam, dowodząc to właśnie! A obecnie czuję się już taka tym wszystkim, co muszę tu robić, właśnie cholernie PRZECIĄŻONA!

boooszeee, a teraz jeszcze weszłam na tego fejsa… i znów mnie to przeraża, że ja tu kurna siedzę w tym domu, a inni wyjeżdżają i korzystają, z tego życia… A ja dzisiaj przecież, jak ostatnia sierota i zrobiłam wprawdzie te 3 okrążenia po tej dolince…

Kochanie, ale nie pamiętasz co miałaś sobie wmawiać!!! I moja Ty przecudna, robisz to, jak choćby właśnie jeszcze dzisiaj, czyniąc te okrążenia! Przecież wówczas, kochana moja, potrafiłaś już ponownie mówić sobie i w to wierzyć, że przyciągasz do siebie swojego idealnego dla Ciebie partnera!!!

Taaaak, wówczas tak właśnie jeszcze było…, gdyż później już przecież znowu stanęłam tam na tej trawie, gdzie zawsze [teraz z tymi kijkami] i prawie już tam nie mogłam znowu z tego płaczu, bo mówiłam ponownie:

WSZECHŚWIECIE, WIERZĘ W TO, ŻE TY SIĘ MNĄ TUTAJ WCIĄŻ OPIEKUJESZ I ŻE NADE MNĄ CZUWASZ, CHOĆ JA NAPRAWDĘ TAK BARDZO NIE POJMUJĘ TEGO WSZYSTKIEGO, CO SIĘ TUTAJ Z TYM MOIM ŻYCIEM DZIEJE… TO JEDNAK WCIĄŻ BĘDĘ MÓWIŁA, ŻE TO JEST DLA MOJEGO DOBRA I Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ TO SĄ TE OCZYSZCZENIA, O KTÓRYCH WSPOMINAJĄ CHOĆBY BUDDYŚCI. I WCIĄŻ BĘDĘ WIERZYŁA, ŻE CZEKA MNIE JESZCZE WIELE DOBREGO W TYM ŻYCIU…

I naprawdę już po prostu czasami, jak taki mały dzieciak wpadałam w taki właśnie płacz… [cieszyłam się choć z tego, że ani nie było tam dużo osób, jak i z tego, że mogę mieć na sobie te właśnie słoneczne okulary!]

I po prostu, już czasem z tej naprawdę niemocy, powtarzam sobie, tak jak mi ta Olga, kurna, mówiła, że w pierwszej kolejności muszę zaakceptować samą siebie z tym wszystkim, co mam, dopiero później będę mogła kogoś przyciągnąć… Więc po prostu, [teraz przejdę jeszcze do tego, jak stałam w tej kuchni i robiłam sobie to śniadanie…]:

10:43 – 22.04 Haferflocken mit Spiegelei, Salat i Niebiańska Przepowiednia, letztendlich OM MANI PADME HUM, 🧡, 11:04 – 22.04

I wówczas bowiem, pomimo tych łez mówiłam do siebie, następujące słowa [które zresztą powtarzam nawet do lusterka, które ostatnio nawet trzymałam przy moim łóżku] i tak spoglądając ostatnio w te moje smutne i zapłakane oczy… , wypowiadam naprawdę z troską i przejęciem [widząc tę moją obecną twarz…🙈]

Kocham Cię, moja Ty cudowna i obiecuję, że NIGDY CIEBIE NIE OPUSZCZĘ I ZAWSZE SIĘ BĘDĘ TOBĄ OPIEKOWAĆ, BO JA NAJLEPIEJ WIEM, ILE TY MUSIAŁAŚ ZNIEŚĆ I JAKA BYŁAŚ ZAWSZE DZIELNA!!! I dlatego, moja Ty wspaniała, wiem, że robisz to, co najlepiej potrafisz i obiecuję Ci już, że nie będę wobec Ciebie już więcej taka sroga i krytyczna!

A stojąc właśnie tam w kuchni potrafiłam do siebie, mimo, wstydu, że tak właśnie postępuję, jak taki totalny wręcz popapraniec, uśmiechać się przez te łzy i [pomimo wszystko!!!] powtarzałam:

PRZESTAJĘ JUŻ CIEBIE KRYTYKOWAĆ O TAKIE BZDURY, PRZECIEŻ NA WIELU RZECZACH JESZCZE SIĘ NIE ZNASZ, A I TAK WYKONAŁAŚ DO TEGO CZASU MEGA KOLOSALNĄ ROBOTĘ!!! PODZIWIAM CIĘ I NAPRAWDĘ BAAAARDZO KOCHAM! JESTEŚ MOIM CUDEM!!! PO PROSTU NIE BĘDĘ JUŻ WIĘCEJ WOBEC CIEBIE, KOCHANIE, TAKA OKRUTNA I SROGA, ZA KAŻDYM RAZEM, JAK BĘDZIESZ CHCIAŁA SOBIE POZWOLIĆ NA COŚ NIEDOKOŃCA ZDROWEGO, POWIEM DO CIEBIE TAK:

boooszeee, a teraz jeszcze dostrzegła takie oto słowa na fejsie, ponownie zacytował je ten ZaufanyTerapeuta.pl – Psychotraumatolog, w tej właśnie grupie DUCHOWE TRÓJMIASTO

„Rabin powiedział tej młodej parze, że życzy im, „żeby byli jak te litery w Biblii”. Wiesz, jak wygląda Biblia napisana po hebrajsku? Każda litera jest osobna. I każde słowo jest osobne. I on do nich powiedział: „życzę wam byście byli jak te litery – każda jest osobna, ale razem tworzą nowe znaczenia, nowe słowa. Razem tworzycie coś nowego, ale nie wchodzicie sobie na głowę”.”

Matko, a sama przecież dobrze wiesz, że to nie jest JEDYNE wydarzenie, czy może JEDYNA RZECZ, która mi się dzisiaj jeszcze przytrafiła… Ja już naprawdę nie mogę się w tym wszystkim odnaleźć… Bo przecież, jak wyszłam z tego balkonu i udałam się do ubikacji z komórką, to pomyślałam, że może sprawdzę sobie tą numerologiczną 19 jeszcze i wówczas wpisałam ją sobie na komórce, a tam wyskoczyło mi: Ryby astronumerologia miłosna [https://magia.onet.pl/horoskop/astronumerologia-milosna/ryby]

I tutaj znowu sobie myślę, cholera, przecież RYBY to MÓJ ZNAK ZODIAKU… A ja już teraz naprawdę boję się wręcz myśleć w takie coś, że to, co mi się przydarza, jest słuszne i prawidłowe… Zwłaszcza po tej felernej sesji z tą Olgą… Poważnie, dlatego tak właśnie stałam na tej dolince w tym miejscu, gdzie zawsze i wciąż było mi tak strasznie z tym, że nie do końca jestem w stanie powiedzieć sobie następujących słów: , bo tak jak wspomniałam już chyba wyżej, ja tak strasznie nie umiem i nie lubię oczekiwać, że coś się wydarzy od tak, ja zawsze byłam taką osobą przecież, która jednak działała i coś robiła, bo tak byłam tego nauczona od dziecka… I to wcale nikt nie musiał mnie tego uczyć! Ja bowiem sama przecież to w sobie wykształciłam… Bo ja przecież, tak naprawdę, musiałam być zawsze takim właśnie jakby jeszcze rodzicem

Dlatego obecnie czuję się ze wszystkim już tak strasznie…, a zwłaszcza jak wiem, że obecnie jest ten czas wakacyjny, kiedy, to cholera jasna, powinnam gdzieś pojechać i te baterie jednak ładować, a ja tutaj przecież, jak ostatnia oferma siedzę teraz w tym domu… I właśnie obecnie z tego powodu czuję taką jeszcze większą niemoc i to mnie tak strasznie teraz przytłacza wręcz…

boooszeee, a obecnie jeszcze z kolei natrafiła, ta nasza Mała cudna… na taki właśnie filmik/ wywiad: Świadectwo życia w miłości-kiedy przychodzi gotowość na zmiany? – rozmowa z Pawłem Goska, a tego mężczyznę już nawet kojarzy skądś…, bo pamięta wówczas jeszcze tylko jego zdjęcie, cholerka teraz już nawet na tym fejsie nie może dokładnie tego odnaleźć… W każdym razie jest o tym przekonana, że kiedyś jeszcze właśnie pod tym jego zdjęciem i tym, jaką sam przeszedł metamorfozę, odważyła się podzielić także krótką wzmianką o sobie, w takiej postaci: https://niesklasyfikowana.com/nieugieta-ja/ Udostępniła to zaraz i dalej na fejsie, ale również i na LinkedIn.

Ja tutaj naprawdę nie wytrzymam zaraz… wciąż mam nie uzupełnionych tyyyleee tych rzeczy, a obecnie zaczęłam dalej czytać jeszcze o tym horoskopie…, bo ja szczerze mówiąc, nie wiedziałam [i nadal nie jestem tego pewna…]… ale ok. już to skrócę tak, że dostrzegłam przy określeniu RYBY jakiś numerek i tak pomyślałam sobie, że jak już jakimś miałabym być, to jak nic jestem RYBĄ DZIEWIĄTKĄ, bo przecież dokładnie tego dnia się urodziłam! I właśnie tutaj natrafiłam na kolejną niesamowitą dla mnie rzecz, a mianowicie:

RYBY DZIEWIĄTKA I DOSKONALI (11, 22, 33, 44)

Ryba Dziewiątka w wyobraźni tworzy idealny obraz swojego ukochanego. Widzi w nim tyle zalet, że rzadko który kandydat w realu może sprostać tej wizji.

Im dłużej pozostaje sama, tym trudniejsza to dla niej decyzja. Zdarza się, że mimo ogromnej ochoty na miłość nie znajduje osoby ze swoich marzeń. Najczęściej bywa tak, że to na nią zastawia się sieć, a gdy w nią wpadnie, szybko zostaje zaobrączkowana. W nowej sytuacji łatwiej się odnajduje, jeśli partner mocną ręką dzierży ster domowej władzy, a dla niej ma delikatny jedwab dotyku, czułość uczuć i żar namiętności. Biada mu, gdy nie spełnia jej oczekiwań. Ryba Dziewiątka może nagle, bez ostrzeżenia, odpłynąć w siną dal. W udanym związku jest szczęśliwa. Cieszy ją wsparcie partnera, okazywane zrozumienie, pomoc i ciepła adoracja. Nie ma zbyt wygórowanych wymagań. Bez trudu przystosowuje się do życia we dwoje. Żywi nadzieję, że małżonek będzie czytać w jej myślach i dorówna jej fantazją. Kolacje przy świecach w dobrym lokalu, niebanalne prezenty i miłosne rytuały to niezbędna odskocznia od szarej codzienności. Również solidny i dostani dom w ładnej okolicy spełnia jej młodzieńcze sny. Tym pragnieniom wyjdzie naprzeciw i będzie je spełniał Byk i Skorpion – Dwójka, Czwórka i Ósemka – oraz Rak i Koziorożec – Jedynka i Siódemka.

https://magia.onet.pl/horoskop/astronumerologia-milosna/ryby

boooszeee, znowu, jak taki mały dzieciak zareagowałam, nawet tego nie przeczytawszy do końca… Taaak niesamowicie już mnie ucieszyło, że dostrzegłam to słówko DOSKONALI, no i te mistrzowskie cyfry… Później jednak, jak już wreszcie to przeczytałam, to stwierdzam, że przecież wiele z tego nie jest o mnie samej.!..

Podkreśliłam to, z czym zdecydowanie się zgadzam i rezonuję. Ale, do cholery jasnej, już przecież nie raz o tym wszystkim tutaj pisałam, że ja NAPRAWDĘ NIE OCZEKUJĘ ŻADNYCH "SZMARAGDÓW", chcę mieć po prostu w końcu zapewnione bezpieczeństwo i pewność, że kocham i jestem kochana! Że mam mojego CUDOWNEGO DLA MNIE MĘŻCZYZNĘ, który potrafi o mnie dbać i zbudować ze mną coś wspólnego…, wspaniały niepowtarzalny związek, oparty na miłości…, ale takiej właśnie PRAWDZIWEJ, czyli jest bardzo świadomą osobą i dobrze o tym wie, że

Tutaj, tak sobie myślę, że może powinnam jeszcze wstawić te moje dalsze zapiski…, by tu wszystkim po raz kolejny pokazać, że wydarzają się u mnie jednak jakieś niestworzone rzeczy… boooszeee, a może ja się już na tym zbyt bardzo fiksuję

15:05 – 14 na dolince, 3 okrążenia, później talk ze WSZECHŚWIATEM (…) 16:17 – 15 home, 🏠

Tak naprawdę, kochanie, to ponownie o tym dobrze wiem, iż mogłabyś tutaj do wielu rzeczy się znowu odnieść, bo i do tych pojawiających się cyfr, które już chyba coraz bardziej rozkminiasz, no a bynajmniej tą 14… Ale teraz jest już bardzo późna godzina, a podamy jeszcze tylko Twój obecny zapisek:

22:35 – 9 0,5 MIRTOR

23:42 – 15 odsłuchuje Nocne Przyciąganie Bratniej Duszy

23:52 – 22.04 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ 🧡do 1111Hz ☘ Angel Number Healing Music. Deep Sleep ☘ 

(…)

Nadeszła ŚRODA, 22.VI.2022, Mała Mi zjadła właśnie końcówkę płatków jaglanych, które dla siebie zrobiła z potartym jabłkiem, bananem, suszonymi śliwkami i orzechami włoskimi, na mleku, które jeszcze wczoraj zakupiła w warzywniaku p. Piotra. A od samego rana ponownie nie wie, co ze sobą zrobić… Ona TAAAAK BARDZO POTRZEBUJE LUDZI I JAKIEGOŚ WYJAZDU NA WŁAŚNIE TEN PIĘKNY TERAZ letni CZAS, lecz nie jakiegoś zwykłego, tylko spójrzcie tylko, cóż nasza bohaterka napisała na tej grupie DUCHOWE TRÓJMIASTO:

Otwórz zdjęcie

Z samego rana jeszcze, jak tylko się obudziłam, doskonale już to wiedziałam, że potrzebne jest mi jednak wsparcie, dlatego wpisałam sobie po prostu w kompie: Jak przyciągnąć to czego pragniesz? I wyświetlił mi się następujący filmik: PRZYCIĄGANIE, JAK ZDOBYĆ TO CZEGO PRAGNIESZ… Nie, cholera, ja muszę coś robić, bo po prostu tu oszaleję, nie mogę tak dłużej siedzieć bezczynnie!!! Sprawdzałam, że opatrunki jeszcze nie doszły, a ja mam przecież także inne rzeczy do zrobienia, muszę iść do mojej przychodni i poprosić o ksero tej dokumentacji od mojej psychiatry…, również … od tej chirurg… ahhh.. A jeszcze włączyłam sobie właśnie teraz to: Świadectwo życia w miłości-kiedy przychodzi gotowość na zmiany? – rozmowa z Pawłem Goska i słysząc, jak on mówi:

[16:19] To mówiłem sobie do Boga, a teraz trzymaj mnie za rękę i prowadź przez ten proces(…)

I zaczęłam ryczeć jak nic…, bo ja tak nie potrafię już!!! Albo inaczej, potrzebuję taaaak bardzo wsparcia drugiej mądrej osoby! Kogoś, kto byłby w stanie mnie tutaj choć troszkę poprowadzić… i może właśnie bardziej ukierunkować… Bo ja już sama naprawdę nie daję sobie rady z tym wszystkim… Mam tyyyleeee tych obowiązków i jeszcze, cholera jasna, daję się, jak widać po prostu oszukiwać… Bo nie potrafię SAMA O SIEBIE ZADBAĆ! Dlatego tak bardzo potrzebna mi jakaś pomoc…

///////

Właśnie powróciła do domu i… jest załamana…, bo, słuchajcie, ponownie nie wiedziała, co ma zrobić…

Jak ja mam niby siebie akceptować??? Jak robię taaakie bezmyślne rzeczy!!!

Po pierwsze opublikowałam ten post na tej grupie o jakichś warsztatach… Jak ja przecież nie byłabym w stanie się czegokolwiek uczyć! Mi po prostu chodziło o jakiś wyjazd z mądrymi wspierającymi ludźmi, gdzie może również przy okazji mogłabym się czegoś nauczyć…, ale to jest raczej logicznym, że jak jest się otwartych na innych ludzi, to zawsze się czegoś można nauczyć, przecież! Ale przede wszystkim chyba również obecność jakichś terapeutów by mi się przydała…, dlatego po tym, jak dostrzegłam tam chyba z 13 propozycji różnych warsztatów, przeczytałam sobie co nieco o nich, to usunęłam jednak ten mój post, bo stwierdziłam, że opublikuję tam właśnie coś takiego:

Kochani, przepraszam, nie użyłam dobrego słowa…🤦‍♀️, nie miałam na myśli strickte” warsztatów rozwoju”, co raczej jakiś fajny wyjazd z mądrymi, świadomymi ludźmi… Potrzebuję po prostu również wsparcia psychicznego i po prostu resetu…

*** 34:20 /  43:02 ***

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close